Na sanki do Doliny Stubai

Dolina Stubai to raj dla miłośników sanek. Znajduje się tu ok. 60 kilometrów naturalnych torów saneczkarskich, na których swoje pierwsze kroki stawiały prawdziwe gwiazdy tego sportu, takie jak wielokrotny mistrz świata Markus Prock.


Pasjonaci tej dyscypliny sportu mają tu do wyboru jedenaście torów. Na dotarcie do każdego z nich trzeba poświęcić od dwóch do trzech godzin, ale warto - po wysiłku czeka nagroda - zjazd do doliny. Z torów można korzystać przez cały tydzień. W czwartkowe noce dostępny jest również uwielbiany przez saneczkarzy stok the Schlicker Alm. Łaskawym okiem na sanki spoglądają także czasem narciarze i snowboardziści, którzy przyjeżdżają do doliny na urlop zimowy. Z torów saneczkarskich korzystają zazwyczaj rodziny, a przy gorszej pogodzie - każdy, kto ma ochotę i zapas sił.

Miejscowi masowo ustawiają się w kolejce do torów saneczkarskich w czasie Nowego Roku. Ci, dla których jednorazowe wyjście na sanki to za mało, mogą zdecydować się na udział w organizowanych raz w miesiącu zjazdach w świetle księżyca. W dzisiejszych czasach, w dobie reflektorów, nocna jazda nie jest problemem. Stoki i tory oświetlane są przynajmniej kilka razy w tygodniu. Chcąc pozjeżdżać na sankach nie trzeba koniecznie się wspinać. Można także skorzystać z wyciągów z Neustift na Elfer, z Mieders do Serlesbahnen, czy z Fulpmes do Schlick 2000. We wtorkowe i piątkowe noce można także wybrać się w góry wyciągiem z Serles lift.

Miłośnikom odkrywania nowych tras i nowych torów do jazdy na sankach polecamy mniej utarte szlaki. W takich miejscach, jak Dolina Obernbergtal, Auffangalm, czy Brandstattalm czekają na nas piękne widoki i doskonale przygotowane stoki. Innym, wartym zobaczenia miejscem jest Maria Waldrast, klasztor z widokiem na dolinę Wipptal, w okolicach którego znajduje się 4 kilometrowa, oświetlana w nocy trasa saneczkarska. Wybierając miejsca z dala od tych najczęściej uczęszczanych rezygnujemy wprawdzie z wyciągów, ale to nie oznacza, że musimy dostać się tam na piechotę. Bez problemu można tu dojechać np. jeepem.

Nie można zapomnieć także o tym, co dla wielu saneczkarzy jest niezwykle ważne, dobrym jedzeniu na trasie, dzięki któremu dłużej będzie nam ciepło nawet podczas nocnych zjazdów. Naleśniki Kaiserschmarren czy makaron Käsespätzle uratowały już niejednego przed głodem i wychłodzeniem.

Najlepsze w saneczkarstwie jest to, że wymagania co do techniki nie są tu zbyt wygórowane. Tak naprawdę każdy może wypożyczyć solidne, wzmacniane sanki i zacząć korzystać z uroków tego sportu. Wystarczy założyć kask narciarski, gogle i, co ważne, odpowiednie buty, które zapewnią skuteczne hamowanie.

Jedyne, na co Markus Prock radzi zwrócić uwagę, to ostrożne pokonywanie zakrętów, które zimą mogą być oblodzone. Lepiej wtedy brać zakręty po zewnętrznej stronie, radzi Prock, ale jemu łatwo powiedzieć - jest w końcu mistrzem.




Komentarze

(kiedy jest to możliwe, sugerujemy podpisanie się)

(akceptacja regulaminu)



Tagi:




Ta strona przetwarza dane osobowe oraz używa COOKIES. Szczegóły przetwarzania danych osobowych są opisane w polityce prywatności. Korzystając z tej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki i akceptujesz regulamin strony. Wszelkie szczegóły w regulaminie, polityce prywatności oraz polityce cookies.
  Akceptuję