TUR-INFO.pl | Serwis informacyjny branży turystycznej
ZAJRZYJ DO NAS NA: TUR-INFO.PL na Facebook TUR-INFO.PL na Twitter

W Mysłowicach zakończył się Off Festival

W ubiegły weekend w Mysłowicach bawiło się kilkanaście tysięcy ludzi. Na odbywającej się tam pierwszej edycji Off Festivalu pojawiło się 11 tysięcy fanów muzyki niezależnej z całego kraju. Na trzech scenach zagrało 30 zespołów i kilkunastu didżejów.


Prawdziwymi wydarzeniami pierwszego dnia były występy Marii Peszek, Skalpela, Artura Rojka, grupy Valentino oraz didżejski show Banco De Gaia. Sobota zaczęła się występem mysłowickiego zespołu Gutierez - grupa grała o 11.30 zaledwie dla garstki ledwo przebudzonych po poprzednim dniu fanów. Później wystąpił Renton, laureat internetowego plebiscytu uczestników festiwalu oraz Delons. Zaraz potem odbył się koncert Apteki.

Taka jest bowiem specyfika tego festiwalu - kiedy na jednej scenie gra jakiś zespół, na drugiej inny właśnie się nagłaśnia i zaczyna koncert. Fakt ten wiąże się ze ścisłym przestrzeganiem czasu występów. Dość mocno to Apteka, której po półgodzinie kazano zejść ze sceny, grupa nie zdążyła się nawet pożegnać z publicznością. Tym bardziej szkoda, bowiem trio zagrało świetny koncert, złożony wyłącznie ze starych, kultowych hitów z lat 80. i 90. - Chcieliśmy zagrać coś nowego, tylko że się nawet nie rozgrzałem, a już nas ze sceny wyrzucali - mówił nam po koncercie Jędrzej Kodymowski, lider Apteki.

Klasyk polskiej alternatywy muzycznej, Walijczyk John Porter, wystąpił na festiwalu z nowym, Nieprzyzwoitym Zespołem. Zagrał kilka nowych utworów i stare przeboje, niektóre mocno przearanżowane. Koncert został uznany za jeden z lepszych tego dnia. Nie zawiódł też pionier polskiego offu to Lech Janerka, który koncertując się na starych utworach zagrał jak zawsze znakomicie.

Potem grały już gwiazdy z zagranicy. Austriacki Sofa Surfers Transowy, Mani Obeya, norweski White Birch. Sobotnie koncerty zakończył brytyjski IAMX. Skład Chrisa Cornera zaprezentował żywiołowy cyber-pop.

Niedziela była podsumowaniem festiwalu, odbył się kameralny koncert "Off-Jazz" na Brzezince.

Słów uznania nie szczędził festiwalowi Jurek Owsiak, który przyjechał do Mysłowic, by zrobić reportaż dla swojego telewizyjnego programu "Kręcioła". Na Śląsk przyjechał z ekipą prosto z Jarocina. Mysłowicki festiwal ocenił bardzo dobrze. - Im więcej będzie festiwali, tym bardziej będziemy się uczyli - mówił Owsiak, który Przystanek Woodstock organizuje już od 11 lat.

Niemal pewne jest, że za rok fani muzyki alternatywnej znów spotkają się w Mysłowicach. Organizatorzy już dziś zapowiadają bardziej znane i odważne zespoły zagraniczne.

- Nie czuję tu żadnej negatywnej wibracji. To impreza, na której nie powinno stać się nic złego - mówił w sobotę Maciek Koterba, współorganizator Off Festivalu i koordynator towarzyszących mu imprez charytatywnych, jak Międzynarodowe Targi Wolontariatu czy Święto Radości Dzieci i Młodzieży. Co ważne dochód z festiwalu organizatorzy przekażą na zakup sprzętu dla mysłowickiego Hospicjum Cordis.

- Nic złego się nie stało. Jedyne narzekania, które słyszałem, dotyczyły biurokracji na polu namiotowym. Żeby rozbić namiot, trzeba było zgłosić się aż do trzech osób, u każdej podpisując dokumenty. Tworzyły się kolejki, a biwakowicze sfrustrowani pytali, po co tyle formalności. Przyszłe edycje rozwiążą pewnie tę i inne niedoskonałości. Trzeba pamiętać, że Off Festival odbył się po raz pierwszy i jak na pierwszą edycję udał się doskonale. Są w Polsce muzyczne imprezy, które nawet po kilku latach istnienia nie osiągnęły poziomu mysłowickiej imprezy - mówił Koterba.

Patronat nad imprezą sprawowała Gazeta Wyborcza

JOHN PORTER

- Jest miło, fajny klimat. Inaczej niż na innych polskich festiwalach, takich grunge'owych. Tu jest kultura. Czuję się tu lepiej niż na jakimkolwiek innym festiwalu w Polsce. Byłem na całym Off Festivalu. Bardzo podobała mi się druga scena: mniejsza, leśna, intymna. Chyba nawet wolałbym zagrać na niej niż na dużej...

Dobrze, że powstała impreza dla artystów offowych, to ważne, bo zachęca młodych ludzi, żeby grali to, co chcą. Że nie muszą się dopasować do telewizji, radia czy czegoś tam. Zainteresowanie taką muzyką było zawsze, ale jak ktoś widzi tylko to co w mediach, to nawet o tym nie wie.

JERZY OWSIAK

Jeżeli ten festiwal ma być offowy, to dzięki takim zespołom jak Sofa Surfers. To jest muzyka, która nie musi się wszystkim podobać. Dzień wcześniej byłem w Jarocinie. Jarocin nie znalazł w ogóle patentu, niestety. Ale bardzo im kibicuję, bo im więcej będzie festiwali, tym bardziej będziemy się uczyli. Mam zamiar mówić ludziom, żeby po moim festiwalu wpadali do Artura, żeby posłuchać dobrej muzyki. Ale nie może to być festiwal objazdowy, np. z zespołem T.Love, który wczoraj grał w Jarocinie, a dziś gra tutaj. Organizacja? Zawodowa. Nagłośnienie, stoiska z jedzeniem, identyfikatory, opaski... Pełny szacunek. To nie odbiega od normy europejskiej czy światowej. Tworzy się w Polsce standard, który - można chyba powiedzieć - zapoczątkował kiedyś Przystanek Woodstock. Z tego się bardzo cieszymy. Ważna jest zmiana myślenia. Trzeba mówić: festiwale są bezpieczne. Jakbyś chciał tu zrobić materiał o pijanych, to byś ich znalazł. Jak wszędzie. Ale nie o to chodzi.
Życzę Wam wszystkiego najlepszego. Ale tu przecież nawet nie da się normalnie dojechać samochodem. My pobłądziliśmy. Wszędzie jakieś rozkopy, przebudowy. Jak jedziesz na festiwal do Gdyni, to jesteś nad morzem. A tu? Tutaj jest trudniej.




Komentarze

(kiedy jest to możliwe, sugerujemy podpisanie się)

(akceptacja regulaminu)



Tagi:
off festival festiwal koncerty Artur Rojek Jurek Owsiak Jarocin w Jarocinie Mysłowice w Mysłowicach Śląsk na Śląsku koncert Jędrzej Kodymowski




Ta strona przetwarza dane osobowe oraz używa COOKIES. Szczegóły przetwarzania danych osobowych są opisane w polityce prywatności. Korzystając z tej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki i akceptujesz regulamin strony. Wszelkie szczegóły w regulaminie, polityce prywatności oraz polityce cookies.
  Akceptuję