Zdaniem specjalistów polskie miasta promują się chaotycznie

Polskie miasta ścigają się coraz bardziej o pozycję w kraju i Europie. Walczą zarówno o turystów jak i inwestorów, a na promocję potrafią przeznaczyć od 1 do 5 mln zł. Ale czy pieniądze te są dobrze wydawane? - Władze miast działają przeważnie chaotycznie - komentują specjaliści.


"Tu warto żyć", "Miasto spotkań", "Morze możliwości" - kuszą uliczne billboardy w kilku dużych polskich miastach. Wrocław, Poznań, Kraków, Łódź i Gdańsk walczą o turystów, inwestorów, połączenia lotnicze, ściągają do siebie młodych zdolnych, bo jeśli będą miały to wszystko wrośnie zainteresowanie tym miejscem. Największe miasta Polski walczą o to, co zabrała im Warszawa, która z racji swej stołeczności przyciąga największy kapitał i najambitniejszych pracowników. Stolica promuje się przy okazji za granicą jako regionalne centrum biznesu, miasto wydarzeń kulturalnych i wielkich imprez takich jak tegoroczny finał Miss World.

Rywalizacja miast to światowy trend. - Obecnie panuje dobry klimat dla miast niestołecznych. W pierwszej trzydziestce European Cities Monitor 2005, prestiżowego rankingu atrakcyjności biznesowej i turystycznej europejskich miast, wysoko są obecnie nie tylko Barcelona, Mediolan czy Monachium, ale również Duesseldorf, Manchester, Lyon - mówi Marek Bańczyk, ekonomista, doktorant w Katedrze Handlu i Marketingu AE w Poznaniu, który specjalizuje się w marketingu terytorialnym i ekonomii kulturalnej.

- Władze samorządowe zaczynają działać, ale często dość chaotycznie i bez rozeznania sytuacji - mówi Grzegorz Kiszluk, redaktor naczelny pisma Brief poświęconego marketingowi, specjalista od marketingu miejsc. - Zanim stworzy się kampanię reklamową, trzeba bowiem dobrze przygotować miasto, określić jego unikatową charakterystykę - mówi.

Nie wszystko naraz

Wrocław zabiega o to, by być postrzeganym jako miasto kultury. Już dziś Opera Dolnośląska przyciąga zagranicznych widzów, w tym roku przeniósł się też nad Odrę festiwal filmowy Era Nowe Horyzonty, rozkręca się festiwal Wrocław Non Stop.

Kraków przyciąga tradycyjnie - niepowtarzalnym klimatem i zabytkami, ale także coraz większą liczbą połączeń lotniczych. - Dzięki rozpoczętej w 2004 roku kompleksowej promocji i nowym połączeniom lotniczym liczba turystów odwiedzających dawną stolicę Polski wzrosła z 5,5 mln w 2003 roku do 7,1 mln w 2005 podaje Małopolska Organizacja Turystyczna.

Mniej bogate w zabytki miasta takie jak Poznań kierują się w inną stroną. Poznań postawił na organizowanie konferencji i kongresów, a to wpisuje się w targowo - biznesowy charakter miasta. Walczy też o to, by stać się jednak miastem sportu - chce zorganizować Uniwersjadę w 2011 r., chce być jednym z miast piłkarskiego Euro w 2012 r., jeśli Polska organizowałaby tę imprezę. Stolica Wielkopolski chce również przyciągnąć berlińczyków na wyprzedaże, stając się atrakcyjnym miejscem do robienia zakupów.

Co na to specjaliści? - Częstym błędem jest brak pomiaru efektów promocji i zasłanianie się frazesem, że "tego nie da się zmierzyć". W ten sposób można latami kontynuować działania nieskuteczne - mówi Bańczyk. - Nawet stosunkowo miękkie cele jak budowa wizerunku dają się zmierzyć przez odpowiednie badania - dodaje. Poznański magistrat zdał sobie już z tego sprawę i zamierza opracować profesjonalną i jednolitą strategię promocyjną, którą zaplanował to na okres po jesiennych wyborach.

Promocyjny bezwład ma za sobą Wrocław, który porażkę w staraniach o organizację Expo 2010 przekuł w sukces. Stolica Dolnego Śląska przez inwestorów postrzegana jest jako miasto, które potrafi się sprzedać. Wpływ na to ma przede wszystkim doskonały PR, dzięki któremu miasto polepsza szybko swoje gospodarcze osiągnięcia. Obecnie bardzo duża jest nad Odra dynamika spadku bezrobocia i wzrostu płac.
ą założoną przez Wrocław i ościenne gminy.
- Każdemu inwestorowi pomaga przydzielony do niego menedżer - przewodnik po miejskich i urzędniczych realiach. Jest ich siedmiu. To skuteczny zespół ludzi wymieniających się szybko informacjami i wiedzą o możliwościach aglomeracji - mówi Tomasz Gądek z ARAW. Po sukcesie z ulokowaniem pod Wrocławiem centrum LG Philips (do 2011 r. 429 mln euro inwestycji i zapowiedź dalszych inwestycji) najświeższym są plany powstania do 2009 r. Parku Innowacji i Biznesu, jednego z najnowocześniejszych kompleksów naukowo - badawczych w Europie - dodaje Gądek.

Na ślepo przestała walczyć o turystów i inwestorów także Łódź. - Skupiliśmy się na pozyskiwaniu inwestorów z trzech branż: logistycznej, AGD i BPO [business process outsourcing - np. centra księgowości czy helpdeski dużych koncernów]. To wskazania strategii dla miasta opracowanej przy współpracy firmy McKinsey & Company - mówi Teresa Białecka-Krawczyk, dyrektor Biura Rozwoju Przedsiębiorczości i Miejsc Pracy łódzkiego magistratu. Strategia przynosi rezultaty, bowiem nową fabrykę uruchomiła niedawno firma Procter & Gamble (maszynki Gilette) i rośnie zainteresowanie inwestycjami w mieszkania w starej pofabrycznej zabudowie, powstało centrum handlowo-rozrywkowe Manufaktura. Ogółem przybyło ponad 4 tysiące nowych miejsc pracy.

Jak przedstawiają się wydatki polskich miast na obsługę zagranicznych inwestorów w 2006 roku?

Łódź - 700 tys. zł (2005 - ok. 700 tys. zł)

Poznań - 660 tys. zł (2005 - 350 tys. zł)

Gdańsk - (Centrum Obsługi Biznesu) 300 tys. zł (2005 - 300 tys. zł)

Kraków - 1 mln 900 tys. zł, na promocję gospodarczą ogółem (dopiero w połowie tego roku powstało tu wydzielone Centrum Obsługi Inwestorów)

Wrocław - tu obsługą zajmuje się ARAW (w tekście) - samo finansująca się spółka, w której miasto ma 90 proc. udziałów

Warszawa - nie ma wydzielonej jednostki obsługującej inwestorów. Ma powstać w najbliższym czasie. Obecnie promocja inwestycji - z budżetu na promocję miasta - ok. 5 mln zł.




Komentarze

(kiedy jest to możliwe, sugerujemy podpisanie się)

(akceptacja regulaminu)



Tagi:


Komentarze:

Ta strona używa COOKIES. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki i akceptujesz regulamin strony. Szczegóły w regulaminie.
OK, zamknij