TUR-INFO.pl | Serwis informacyjny branży turystycznej
ZAJRZYJ DO NAS NA: TUR-INFO.PL na Facebook TUR-INFO.PL na Twitter

Co czeka linie lotnicze w 2017 roku?

Coraz mniejsze różnice między liniami tradycyjnymi i niskokosztowymi, wzrost znaczenia Chin, dalsza ekspansja Ryanaira, Norwegiana i Wizz Aira w Europie - to niektóre z prognoz, które wymienia redakcja Pasazer.com na 2017 r.


Po pełnym wydarzeń 2016 r. wiele osób pewnie marzy o spokojniejszym nowym roku - ale według redakcji Pasazer.com, to płonne nadzieje.

Nasza prognoza na najbliższych dwanaście miesięcy to efekt długich dyskusji wewnątrz redakcji. Dziać się będzie tyle, że trudno nam było wybrać tylko dziesięć zjawisk. Część z nich już się rozpoczęło, część dopiero nadejdzie. Niektóre odczują bardziej pasażerowie, inne - głównie menedżerowie. W naszej prognozie skupiliśmy się na procesach, a nie na wydarzeniach, choć te drugie, np. nowe trasy czy umowy międzynarodowe, na pewno będą także liczne i znaczące, jednak znacznie trudniej je przewidzieć - wyjaśnia Paweł Cybulak, redaktor naczelny Pasazer.com.

Nie mamy wątpliwości, że na koniec 2017 r. będziemy mieli do czynienia ze zmienioną branżą, choć pewnie nie wszystkie z tych zmian będą już powszechnie odczuwalne.

Płatne posiłki w liniach tradycyjnych? Pakiety usług premium w liniach niskokosztowych? To już się dzieje - choć wciąż łatwo dostrzec różnicę w produkcie między LOT-em i Lufthansą a Ryanairem i Wizz Airem, to coraz więcej elementów tej oferty się zlewa.

Hybrydyzacja rynku będzie się nasilała. Linie tradycyjne muszą szukać nowych źródeł przychodu a przewoźnicy niskokosztowi zrozumieli, że na sprzedaży droższych usług mogą zarobić. Pasażerowie już przyzwyczaili się, że podczas krótkich europejskich lotów nie dostaną posiłku, a miejsca w klasie biznes niewiele różnią się od klasy ekonomicznej. Według nas w tym roku można spodziewać się z jednej strony dalszego poszerzania oferty linii niskokosztowych w kierunku pasażerów premium - prognozuje Dominik Sipinski, redaktor prowadzący i główny analityk Pasazer.com.

Być może ci przewoźnicy zdecydują się też na drobne gesty, takie jak darmowa woda na pokładzie. Z kolei wiekszość linii tradycyjnych będzie poszerzało ofertę taryf bez bagażu i poczęstunku oraz zwiększało liczbę foteli na pokładzie.

Dysponujące kapitałem, zamówionymi samolotami i nieposkromionymi ambicjami linie niskokosztowe już teraz rozwijają się najszybciej w Europie - dotyczy to zarówno samodzielnych fim (Ryanaira, Wizz Aira, easyJeta i Norwegiana), jak i członków grup. Eurowings, Vueling i Transavia rosną szybciej niż średnia odpowiednio dla Lufthansa Group, IAG i Air France-KLM. Oczekujemy, że w tym roku low-costy przejdą na kolejny etap - mogą nawiązać partnerstwa wewnątrz sektora (np. Ryanair może dowozić pasażerów na loty Norwegiana) lub z liniami tradycyjnymi. Linie niskokosztowe będą też latać coraz dalej oraz z nowych regionów, zapełniając lukę po konsolidujących działalność w hubach liniach tradycyjnych.

Przewoźnicy mają za sobą rekordowy rok i w 2017 r. nadal będą zarabiać - ale z pewnością już mniej. Droższa niż rok temu ropa naftowa, ostra konkurencja i brak możliwości dalszego cięcia kosztów spowodują, że mimo wciąż bardzo dużego popytu marże linii lotniczych będą spadały. Branża po kilkuletniej restrukturyzacji jest znacznie bardziej odporna na kryzysy, ale ryzyko dużych szoków związanych z geopolityką i sytuacją gospodarczą nadal zagraża zwłaszcza liniom tradycyjnym.

Na rynku panuje nadpodaż miejsc, na czym korzystają pasażerowie - bilety od kilkunastu miesięcy nieprzerwanie tanieją. Przewoźnicy muszą jednak powstrzymać ten trend. Malejące przez wzrost kosztów marże spowodują, że mniejsze linie mogą znaleźć się na granicy opłacalności. Ogólny wzrost cen biletów zależy od reakcji dominujących graczy, w tym szczególnie linii niskokosztowych - czy zdecydują się na agresywną politykę cenową, aby pozbyć się konkurencji, czy raczej postawią na bardziej zrównoważony model przynajmniej utrzymania cen biletów? Według nas w 2017 r. bilet nie będą jeszcze istotnie drożeć, ale zapewne przestaną tanieć.

Osłabienie przewoźników bliskowschodnich spowodowane spadkiem cen ropy (co zniwelowało ich przewagę konkurencyjną) i niższym popytem na podróże do i z ich baz dało szansę nowym graczom. Najmocniej korzystają z niej linie chińskie, dysponujące wolną gotówką i politycznym zapleczem do ekspansji. Co prawda nie mają aż tak korzystnego położenia jak gracze z Bliskiego Wschodu, ale mimo to budują coraz silniejsze huby przesiadkowe między Europą i Stanami Zjednoczonymi a Azją i Australią. Ich pozycję dodatkowo wzmacnia liberalizacja umów dwustronnych między Chinami i kolejnymi krajami.

Słabsze niż dotąd linie bliskowschodnie zdały sobie sprawę, że budowa pozycji w oparciu o dobre transfery i tańszą niż gdzie indziej ropę to ryzykowna strategia. Dlatego będą szukać możliwości dywersyfiacji biznesu poprzez kolejne akwizycje i budowanie silnych grup - uważa Paweł Cybulak, redaktor naczelny Pasazer.com.

Najbardziej zaawansowane pod tym względem są linie Etihad Airways, które dzięki przejęciu Alitalii i partnerstwu z TUIFly odbijają sobie nieudaną inwestycję w airberlin. Na zakupy wybiera się również Qatar Airways. Kwestią czasu jest zapewne podobna decyzja Emirates - ta linia najbardziej uparcie wierzy w model wożenia pasażerów zewsząd przez Dubaj do dowolnego miejsca na świecie wielkimi samolotami. Niewykluczone, że arabskie linie spróbują kupić mniejszościowe udziały w Europie w Air France-KLM lub Lufthansa Group. Wielką niewiadomą pozostaje polityka Stanów Zjednoczonych wobec takich partnerstw - Donald Trump, jak w większości obszarów, wysyła sprzeczne sygnały co do jego opinii o otwartym niebie.

Zarządzanie liniami lotniczymi coraz bardziej przenosi się z działów operacyjnych do deweloperów i analityków. Pozyskiwanie i przetwarzanie danych o pasażerach i rynku w tym roku stanie się jeszcze ważniejsze. Dzięki temu linie będą mogły oferować nowe produkty i lepiej dopasowywać istniejące do indywidualnych preferencji pasażerów. Na znaczeniu zyskiwać będzie też hardware - wirtualna lub rozszerzona rzeczywistość staną się przydatne zarówno w obszarze sprzedaży i marketingu, jak i na pokładzie. Szybkie połączenia z internetem w samolocie staną się standardem i zmienią obszar customer service.

Ekspansja przewoźników niskokosztowych i hybrydowych na rynki średnio- i dalekodystansowe osłabi przewoźników premium, chwalących się pięcioma gwiazdkami Skytrax. Wprowadzenie airbusów A350-900 i boeingów 787-9 przez coraz większą liczbę linii umożliwi otwarcie dodatkowch tras typu point-to-point, co uderzy w marże linie hubowych. Odpowiedzią na to będzie zapewne rozwój produktu klasy ekonomicznej (oraz ekonomicznej premium). Klasy biznes, a szczególnie pierwsze, będą stawały się mniejsze, ale za to znacznie bardziej luksusowe i droższe.

Kolejną zmianą zainicjowaną przez linie niskokosztowe będzie zwiększenie wykorzystania samolotów wąskokadłubowych na trasach średniego, a nawet dalekiego zasięgu.

Boeingi 737 MAX 9 i airbusy A321 są w stanie obsłużyć trasę transatlantycką lub transkontynentalną, a są znacznie bardziej ekonomiczne i operacyjnie wygodne niż większe maszyny szerokokadłubowe. Na najdalszych trasach na trasach również nastąpi downsizing - dwupokładowe airbusy A380 i boeingi 747 będą powoli wymierać, zastępowane przez bardziej wydajne boeingi 777 i 787 oraz airbusy A330neo i A350 - twierdzi Dominik Sipinski, redaktor prowadzący i główny analityk Pasazer.com.

Programy lojalnościowe to wciąż jeden z wyróżników linii sieciowych - szczególnie doceniane przez pasażerów biznesowych i często latających. Jednak benefiy w ramach tych programów będą coraz słabsze. Wartość mili" w ocenie przewoźników będzie spadać (co wynika m.in. z niższych wpływów za bilety). Linie mogą ograniczać wstęp do saloników biznesowych, niewykluczone, że europejscy przewoźnicy podążą śladem amerykańskich i uzależnią liczbę przyznawanych mil nie od dystansu i taryfy, lecz od ceny biletu.

W rozpoczętym roku jest też kilka wydarzeń, których rozwoju w tej chwili nie podejmiemy się przewidzieć. Pierwszym jest amerykańska polityka po objęciu władzy przez Donalda Trumpa, który w jednej chwili mówi o ograniczaniu otwartego nieba w ochronie interesów amerykańskich linii, a chwilę potem wspiera jak największą liczbę połączeń. Czy nowy prezydent w Waszyngtonie wprowadzi protekcjonizm, czy jego wypowiedzi wpłyną na zamówienia boeingów od linii np. z Chin?

Nie wiadomo, czy coś zadzieje się w kwestii Brexitu - premier Wielkiej Brytanii Thresa May chce rozpocząć formalną procedurę opuszczania Unii Europejskiej do końca marca br. To oznacza, że w tym roku mogą - ale nie muszą - zapaść decyzje dotyczące przyszłości otwartego nieba. Niewykluczone jednak, że nawet jeśli te decyzje zapadną, to obecne zasady zostaną utrzymane. Wielką niewiadomą jest też geopolityka - rozumiana niezwykle szeroko, od zamachów terrorystycznych po konflkty naziemne. Te drugie, jak pokazało zestrzelenie malezyjskiego boeinga przez prorosyjskich separatystów na wschodzie Ukrainy, mogą również wpływać na lotnictwo.




Komentarze

(kiedy jest to możliwe, sugerujemy podpisanie się)

(akceptacja regulaminu)


Tagi:
linie lotnicze rok 2017 przewidywania prognozy samolot pasażerowie




Ta strona przetwarza dane osobowe oraz używa COOKIES. Szczegóły przetwarzania danych osobowych są opisane w polityce prywatności. Korzystając z tej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki i akceptujesz regulamin strony. Wszelkie szczegóły w regulaminie, polityce prywatności oraz polityce cookies.
  Akceptuję