TUR-INFO.pl | Serwis informacyjny branży turystycznej
ZAJRZYJ DO NAS NA: TUR-INFO.PL na Facebook TUR-INFO.PL na Twitter

Kraków: Crazy Guides ściągają zagranicznych turystów!

Polska wódka, śledź na zakąskę, muzyka, szaleni przewodnicy i to wystarczy, aby cudzoziemcy bardzo dobrze się bawili. Kilku przewodników tzw. Crazy Guides obwozi po Nowej Hucie turystów z Zachodu pokazując im jak wyglądał PRL.


Szaleni przewodnicy noszą robotnicze spodnie, gumiaki, fartuchy i białe rozciągnięte bezrękawniki. Crazy Wiesiek dodatkowo jeszcze czapkę uszatkę. Crazy Mike zaznacza - Podkoszulek przed ubraniem rzucam na ziemię, depczę i brudzę. By wyglądał jak po ośmiu godzinach pracy przy wytopie surówki.

Ostatnio gośćmi Crazy Guides było 12 Holendrów, na co dzień piłkarze w amatorskiej drużynie w Hadze. Pracują w różnych firmach, a komunizmu nigdy nie widzieli.

O godzinie 11.30. restauracja Stylowa świeci jeszcze pustkami. Socrealistyczno-dancingowa perła w nowohuckiej koronie ma kolumny jak z Hellady, wyprasowane obrusy, parkiet, muzykę w rytmie umcyk, umcyk oraz dym tanich papierosów. Kelnerki z trwałą ondulacją z takim samym wyrazem twarzy obsługują hutników i zdezorientowanych turystów.

O godzinie 11.33 po wejściu Holendrów, Stylowa przemienia się w crazy miejsce. Turyści wzdychają, zasiadając przy długim stole zastawionym talerzami ze śledziem w oleju. - Oh, my God..! Great..! Mike zachwala - Typical Polish food. A potem zachęca do wypicia po kieliszku ostrej wyborowej - Typical Polish vodka!

Zazwyczaj Crazy Mike nie żałuje klientom czystego alkoholu. Jednak piłkarzom z Holandii serwuje w drugiej kolejce po kuflu zimnego piwa. Wyjaśnia - Nie mogę ich upić za bardzo. Po południu wieziemy całą bandę na strzelnicę. Jeszcze mnie w pijanym widzie zastrzelą.

Podczas gdy Holendrzy bujają się w rytm szlagieru disco-polo "Moja mała blondyneczko", Mike opowiada o ubranych w kaski hutnikach, którzy przysiadają tu przed pracą i po niej na tatara z setką wódki, o nowohuckich równych jak klocki blokach, o gigantycznym pomniku Lenina, który marszcząc posępnie czoło, wpatrywał się w Nową Hutę przez kilka dekad.

Rozmowę przerywa kolejny toast i chórem odśpiewana futbolowa pieśń. Crazy Mike jest zadowolony - Fajna grupa. Wyluzowani, łatwi do rozruszania. Jedziemy na najprostszych skojarzeniach z Polską: wódka, kiełbasa, żurek, komuniści, robole, fabryki, socreal - dla nich to namiastka dawnego imperium ZSSR i państw satelickich.

Ciężko pracuje też kapela Wanda, składająca się z trzej panów w sile wieku z lekko posiwiałymi włosami, wykrochmalonymi koszulami, w rękach z akordeonem, klarnetem i trąbką. Grają dla Holendrów do śledzia: "Hej, sokoły", poleczki i walczyki.

Mike podkreśla - Im większa obora, tym lepiej. Im większy obciach, tym bardziej ich wkręca. Po czym wskakuje na krzesło, energicznymi ruchami nakręca wspólny śpiew, rzuca mikrofon jednemu z piłkarzy. Z podpitych gardeł dobywa się kolejna futbolowa pieśń. Mike może chwilę odpocząć, gdyż grupa nakręca się już sama.

Idea Crazy Guides zrodziła się przypadkiem. Podczas studiów, 30-letni obecnie Michał Ostrowski dorabiał, oprowadzając turystów po mieście. Kiedyś wynajęła go para 30-latków z Kalifornii. Mike wspomina - Podjechałem zdezelowanym maluchem. Mówię: - OK, Wawel i Rynek. A oni: - To widzieliśmy. Pokaż nam coś innego! Spędziliśmy ze sobą cały dzień. Dali mi duży napiwek, więc wieczorem zrobiłem im darmowy tour po Hucie. To ich zachwyciło.

Właśnie tego wieczoru wpadł na pomysł wycieczek, podczas których wyluzowani przewodnicy zapraszają turystów w miejsca nieturystyczne.

Amerykańscy turyści utwierdzili Mike w tym pomyśle przy wieczornym piwie. Dodatkowo dali mu tysiąc dolarów na początek. Powiedzieli - Jak nie wypali, nie musisz oddawać. Pieniądze starczyły na zakup dwóch starych trabantów i pomalowanie ich w różne kolory.

Właśnie w ten sposób stał się Crazy Mikiem. Jego grupa Crazy Guides bije rekordy popularności. Wielkie szaleństwo rozpoczyna się, gdy wśród turystów pojawia się Crazy Wiesiek z dużymi oczami, ciemnymi, gładko przystrzyżonymi włosami i robotniczym drelichu. Mike wyznał - Takiego polskiego naturszczyka trudno spotkać. Sam go znalazłem. Naprawiał mi kiedyś szybę w aucie.

Mike przyznaje, że z wycieczek po Nowej Hucie da się wyżyć. Proponuje dwie trasy zwiedzania: Communism Tour w cenie 40 euro od osoby i Communism Tour de Luxe z wizytą w mieszkaniu z epoki Gierka za 50 euro od osoby.

Crazy Mike uznał, że już czas kończyć imprezę Holendrów, którzy wznoszą kolejne toasty. Woła - Dobra. Zmywamy się. Heeeej boys!. Stand up and follow me. Holendrzy wstają i wychodzą przed Stylową. Prowadzi ich trener, który jeszcze godzinę temu był lekko spięty, a teraz odprężony i pełen animuszu.

Wszyscy wchodzą do czerwonego ogórka. Kierowcy jedzie się ciężej, gdyż zagraniczni turyści skaczą, tupią i wrzeszczą do okien teksty holenderskich piosenek. - Łi ar de Hollenders - śpiewają piłkarze do przejeżdżających tramwajów. Jednak na pasażerach nie robią specjalnego wrażenia. Mike wyjaśnia - Znają nas tutaj. Każda grupa robi tyle szumu, że przejazd ogórkiem stał się już dosyć głośny.

O mieszkaniu na osiedlu Szkolnym krążą już legendy. Jeden z holendrów wyznaje - Słyszałem, że jacyś biedni ludzie piją tu na oczach zwiedzających wódkę i buchają kłębami dymu z tanich fajek. Grupa Holendrów stoi przed pokrytymi zżółciałym lakierem drzwiami mieszkania na III piętrze. Pojawienie się hałaśliwej grupy zagranicznych turystów w towarzystwie kilku spoconych Polaków z megafonem nie dziwi mieszkańców. Sąsiadka przyznaje - Przyzwyczaiłam się. Gdyby tylko mniej się darli, byłoby idealnie. Na początku dziwiło mnie, że ktoś przyjeżdża tysiące kilometrów, żeby oglądać starą wersalkę, sokowirówkę Predom, meblościankę i niegustowną boazerię. A skąd są? Aha, z Holandii. Pewnie im się tulipany i te tam... młynki znudziły.

W pokrytym starymi tapetami i obrazkami z Janem Pawłem II mieszkaniu, Holendrom znowu zaproponowano alkohol i poczęstunek. Tutaj rej wodzi Crazy Staszek, robotnik z krakowskiej Olszy, robiący za miejscowego hutnika. Jego zadaniem na spotkaniach z turystami jest serwowanie żurku, a później sprzedawanie pamiątek z Nowej Huty. Mimo, że pan Staszek nie mówi po angielsku, każdej wycieczce udaje mu się sprzedać jakąś główkę Lenina za 10 euro lub czapkę uszatkę za 12 euro.

Pan Staszek nalewa żur do talerzy z nadrukiem PSS Społem. Dużą chochlą łowi białe kiełbasy, obiera jajka na twardo i leje kolejne porcje wódki wyjętej prosto z chłodziarki Polar z 1975 roku.

Edwin pyta poważnie - Dalej tak macie w Polsce czy to wszystko udawane?

Tego samego dnia, Crazy Guides obsługują jeszcze grupę Belgów z Rotary Club, a na następny już się zapowiedziały starsze Angielki.

Mike organizuje także wieczorki kawalerskie dla cudzoziemców oraz nocne toury po knajpach. Już wkrótce jego oferta poszerzy się o kolejną atrakcję, jaką będą dancingi w Stylowej z Crazy Wieśkiem. Będzie on po klientów podjeżdżać pod hotel w uniformie. W Stylowej serwowane będzie małe menu, potem tańce i powrót.

Mike dodaje - Postanowiłem też, że Wieśka będzie można dodatkowo zamawiać, by przychodził do mieszkania na żurek. Normalnie go tam nie ma.




Komentarze

(kiedy jest to możliwe, sugerujemy podpisanie się)

(akceptacja regulaminu)



Tagi:
Kraków Nowa Huta Crazy Guides w Krakowie przewodnik przewodnicy turyści muzyka PRL komunizm przewodnik Crazy Wiesiek Crazy Mike Stylowa restauracja fabryka toast Wanda Michał Ostrowski Communism Tour Communism Tour de Luxe mieszkanie Szkolne wódka Crazy Staszek Rotary Club dancing tańce hotel forum mapa tours Krakow


Komentarze:

Ta strona przetwarza dane osobowe oraz używa COOKIES. Szczegóły przetwarzania danych osobowych są opisane w polityce prywatności. Korzystając z tej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki i akceptujesz regulamin strony. Wszelkie szczegóły w regulaminie, polityce prywatności oraz polityce cookies.
  Akceptuję