Subskrypcja





Szukaj







Wyszukiwarka

Obecnie jest zindeksowane 33318 aktualności


Wskazówka: * zastępuje dowolny fragment tekstu!


Archwium aktualności
2007-06-18 do 2007-06-24
(rok 2007, tydzień 25)

Zmień tydzień   Zmień rok

Lista aktualności:

::: 2007-06-18 :::


Euro 2012 - delegacje Polski i Ukrainy na spotkaniu z przedstawicielami UEFA

Zobacz całość »
W poniedziałek i wtorek, 18 i 19 czerwca odbywać się będzie w Nyonie spotkanie przedstawicieli sztabów organizacyjnych Euro2012 z przedstawicielami UEFA. Maciej Grześkowiak, szef polskiego sztabu zaznaczył - Poznamy tam wytyczne i ustalimy plan pracy na najbliższe dwa lata.
Grześkowiak poinformował, że spotkanie w Nyonie będzie pierwszym oficjalnym kontaktem z przedstawicielami UEFA od ogłoszenia decyzji o przyznaniu Polsce oraz Ukrainie prawa organizacji mistrzostw Europy. Data nie jest przypadkowa, ponieważ 18 czerwca mija dokładnie dwa miesiące od pamiętnego wydarzenia w Cardiff.
Do Nyonu razem z Grześkowiakiem pojadą między innymi Michał Listkiewicz, prezes PZPN oraz Adam Olkowicz, który odpowiada w PZPN za sprawy Euro 2012.
Grześkowiak wyjaśnił - Zapoznamy przedstawicieli UEFA z pierwszymi efektami działań sztabów organizacyjnych w Polsce i na Ukrainie. Poinformujemy o korekcie w inwestycjach centralnych związanych z organizacją Euro 2012, a przede wszystkim dostaniemy konkretne wytyczne w sprawie przygotowań na najbliższe dwa lata - poznamy harmonogram prac, z których wykonania będziemy skrupulatnie rozliczeni.
Następnie, w piątek 22 czerwca w Warszawie zostanie zorganizowane spotkanie z przedstawicielami lokalnych komitetów organizacyjnych, którzy zostaną poinformowani o ustaleniach w Nyonie.
Grześkowiak zaznaczył, że informacje, które przekaże im UEFA najbardziej będą przydatne właśnie lokalnym komitetom, aby mogły zacząć podejmować pierwsze działania związane z organizacją Mistrzostw Europy.
Sztabem organizacyjnym Euro 2012 Grześkowiak kieruje od miesiąca. Wyznał - Mamy za sobą wizyty i rozmowy z Portugalczykami, Niemcami oraz Szwajcarami, którzy działali przy organizacji ostatnich wielkich imprez piłkarskich. Przyznał, że otrzymane od nich wskazówki i rady są bardzo cenne i zostaną wykorzystane. Sztab na pewno skorzysta z rady, żeby podczas budowy nowych obiektów zwracać uwagę na ich wykorzystanie oraz utrzymanie po zakończeniu Euro 2012.
Szef polskiego sztabu podkreślił też, że UEFA coraz większą wagę przywiązuje do organizacji oraz promocji wszystkiego, co dzieje się wokół stadionów. Coraz większą rolę w przygotowaniach do imprez piłkarskich imprez odgrywać będą miasteczka dla kibiców i imprezy dla turystów, ponieważ na każde kolejne Mistrzostwa Świata, czy Mistrzostwa Europy przyjeżdża coraz większa liczba kibiców-turystów, którzy nie posiadają biletów na mecze, a chcą się pobawić i poczuć klimat imprezy. Według szacunków do Austrii i Szwajcarii na Euro 2008 przyjedzie około 5 mln turystów, ale tylko 1,4 mln będzie miało bilety na mecze.
Grześkowiak zaznaczył - Te elementy stanowią jednocześnie olbrzymią szansę dla wielu polskich miast i miasteczek, w których nie będą rozgrywane mecze. To także szansa na promocję całych regionów, co w przyszłości może zaowocować choćby wzmożonym ruchem turystycznym.
W sztabie pod kierownictwem Grześkowiaka pracuje kilkanaście osób. Szef sztabu poinformował - Do końca roku struktura będzie bardziej spójna. Myślę, że około 20 osób wystarczy do wykonania najbliższych zadań. Dodał też, że głównym celem sztabu jest budowanie klimatu wokół Euro 2012.
Grześkowiak poinformował również, że już niedługo rozpocznie się olbrzymia akcja promocyjna, która zostanie zainaugurowana w lipcu wielkim koncertem z udziałem gwiazd z Polski i Ukrainy. Dodatkowo sztab planuje wiele działań promocyjnych w ramach sportu masowego, między innymi ogólnopolski turniej drużyn złożonych z najmłodszych piłkarzy. Grześkowiak podkreślił - Chcemy, by jak najwięcej osób identyfikowało się z ideą Euro 2012.
Szef sztabu zaznaczył też, że bardzo sobie chwali współpracę z PZPN. Przyznał, że kontaktuje się głównie z prezesem Michałem Listkiewiczem oraz Adamem Olkowiczem. Zaznaczył - Wszystko zmierza we właściwym kierunku - staramy się trzymać zasady, że gramy w jednym zespole.

Zobacz całość »



Jak kupić najtaniej bilet lotniczy?

Zobacz całość »
Najtańsze oferty zakupu biletu lotniczego zamieszczają linie lotnicze na własnych stronach internetowych. Rezerwacje telefoniczne są już droższe. Aby dokonać rezerwacji internetowej należy uczynić kilka kroków.
1. wejść na stronę właściwego przewoźnika, sprawdzić rozkład lotów i dostępne promocje;
2. wpisać w wyszukiwarce na stronie głównej miejsce wylotu, przylotu, datę i liczbę osób;
3. wybrać interesujące połączenie;
4. przeczytać uważnie zasady taryfowe i warunki przewozu;
5. wpisać dane pasażera;
6. wybrać usługi dodatkowe;
7. sprawdzić cenę ostateczną, składającą się z ceny biletu, podatków, opłat lotniskowych i manipulacyjnych;
8. wybrać rodzaj karty płatniczej/kredytowej, wpisać jej numer, kod zabezpieczający, datę ważności i nazwisko posiadacza. Nie podawać numeru PIN!
9. po zatwierdzeniu rezerwacji otrzymuje się mailem potwierdzenie zakupu oraz kod rezerwacji. Kod trzeba zapisać lub wydrukować, gdyż będzie potrzebny przy odprawie (czasami wystarczy dokument tożsamości, ale nie zawsze).
Warto wiedzieć!
Z reguły im wcześniej kupuje się bilet, tym taniej. Najtańsze są loty w środku tygodnia, wcześnie rano lub późno wieczorem. Płacąc kartą kredytową, trzeba zwrócić uwagę na zabezpieczenia na stronie WWW (w zależności od przeglądarki może to być symbol kłódki przy adresie, prośba o potwierdzenie certyfikatu, żółty kolor paska adresu itp.). W przypadku wątpliwości trzeba przerwać operację i skontaktować się z infolinią.
Przy zakupie biletów drogą internetową nie przysługuje prawo do odstąpienia od umowy. Niektóre linie lotnicze wymagają potwierdzenia rezerwacji przed odlotem (od 24 do 72 godzin). Samoloty tanich przewoźników często lądują na mniejszych lotniskach. Ważne jest tutaj sprawdzenie ile kosztuje dojazd do miasta, bo zdarza się, że jest droższy niż sam lot. Aby ozrymywać informacje o promocjach danego przewoźnika lotniczego należy zarejestrować się na jego www.
W Polsce oferty tanich linii lotniczych są następujące:
*Linie Blue 1 - Warszawa - Helsinki
*Centralwings loty z Warszawy do 20 miast europejskich oraz z Gdańska, Katowic, Krakowa, Łodzi, Poznania, Szczecina i Wrocławia do Wielkiej Brytanii, Irlandii i Włoch
*EasyJet - połączenia lotnicze z Krakowa do Niemiec i Wielkiej Brytanii oraz z Warszawy do Londynu, od października także do Bristolu
*GermanWings - z Krakowa i Warszawy do Kolonii i Stuttgartu
*Jet2 - lot z Krakowa do Leeds i Newcastle
*Norwegian - loty z Gdańska i Krakowa do dużych miast skandynawskich, a także z Warszawy dodatkowo do Alicante, Aten, Birmingham, Malagi, Monachium i Rzymu. Planowane połączenie od jesieni ze Szczecina do Oslo, a od grudnia z Warszawy do Salzburga
*Ryanair - lata z Gdańska, Krakowa, Łodzi, Poznania, Rzeszowa, Szczecina, Warszawy i Wrocławia do Irlandii, Wielkiej Brytanii, Mediolanu i Sztokholmu. Od listopada bieżącego roku nowe połączenia do Barcelony i Bristolu
*SkyEurope - oferuje loty z Krakowa do 21 europejskich miast oraz z Warszawy do Paryża i Rzymu
*Sterling - trasa Kraków - Kopenhaga
*WizzAir - z Gdańska, Poznania, Katowic, Warszawy i Wrocławia do miast w kilkunastu europejskich krajach

Zobacz całość »



Oasis Tours motywuje agentów

Zobacz całość »
Wszyscy Sprzedawcy biur agencyjnych, którzy dokonają na indywidualnym loginie i haśle odpowiednią ilość rezerwacji on-line w systemie SECUR od 23/05/2007 do 15/10/2007 z oferty wakacyjnej Oasis Tours do Tunezji lub Egiptu otrzymają bonus - pobyt w Tunezji lub w Egipcie.
Agenci otrzymają, w w zależności od ilości sprzedanych miejsc:
- 30 pax - tygodniowy pobyt w Tunezji, HB, 3* dla 1 osoby
- 40 pax - tygodniowy pobyt w Tunezji, HB, 4* dla 1 osoby lub 3* w Egipcie dla 1 osoby
- 50 pax - tygodniowy pobyt w Egipcie, HB, 4* dla 1 osoby.
W przypadku podwojonej ilości sprzedaży (2x pax) agent, na którego kodzie (loginie) zostały dokonane rezerwacje ma możliwość zabrania ze sobą bezpłatnie osoby towarzyszącej.
Gratyfikacje mogą otrzymać wyłącznie Pracownicy Biur Podróży. Zgłoszenia chęci odbioru bonus’a można składać z podaniem wybranej opcji do 30 listopada 2007 r.
Wyjazdy będą realizowane od 1 października 2007 do 30 kwietnia 2008 r. z wyłączeniem świąt Bożego Narodzenia, Sylwestra i Wielkanocy.
Liczenie punktów rozpoczęło się 23 maja 2007 roku.

Zobacz całość »



Spółka Lotnisko Kielce zostanie zlikwidowana?

Zobacz całość »
Władze województwa świętokrzyskiego poinformowały, że Spółka Lotnisko Kielce przestanie istnieć. Powodem rozwiązania spółki jest konflikt pomiędzy aeroklubem, a dyrekcją spółki.
Zdzisław Wrzałka, wicemarszałek województwa wyznał - Trzeba skończyć z tą całą niezdrową sytuacją. Uważam, że powinniśmy zlikwidować spółkę. Wyjaśnił, że powołano ją kilka lat temu, aby rozbudować lotnisko w Masłowie. Wrzałka zaznacza - Teraz gdy nasze wysiłki koncentrują się na budowie portu lotniczego w Obicach, istnienie spółki w obecnym kształcie nie ma racji bytu.
Właścicielem infrastruktury lotniskowej oraz jego terenów jest samorząd województwa. Jednak jego zarządzaniem zajmuje się Aeroklub Kielecki, ponieważ posiada uprawnienia do obsługi komunikacyjnej. Dodatkowo istnieje jeszcze Spółka Lotnisko Kielce. Obecnie aeroklub i spółka praktycznie ze sobą nie współpracują.
Początkowo do konfliktu doszło pomiędzy dyrektorami obu instytucji. Dodatkowo, po świecie rozeszła się zła opinia o lotnisku. Właśnie głównie z tego powodu zlot kilkudziesięciu właścicieli lekkich samolotów z Francji, którzy każdego roku wybierają inny kraj na spotkanie, odbył się na lotnisku w Pińczowie, zamiast planowanego Masłowa.
Niedawno doszło też do nieporozumienia w sprawie obchodów 70-lecia powstania portu lotniczego, które ma odbyć się w przyszłym tygodniu.
Aeroklub do ostatniej chwili nie chciał zostać współorganizatorem przygotowywanych przez zarząd województwa uroczystości. Krzysztof Kwapisz, prezes zarządu Aeroklubu Kieleckiego wyjaśnia - Podczas piątkowego spotkania rady nadzorczej wyjaśniliśmy sobie parę kwestii. Zdecydowaliśmy, że jednak wejdziemy w przygotowanie 70-tych urodzin lotniska. Mieliśmy wątpliwości, czy się w to angażować, bo ktoś chciał to zrobić za pieniądze aeroklubu, a my nie dysponujemy kwotą, za którą można by zorganizować imprezę z prawdziwego zdarzenia.
Zaznaczył jednak, że nie będzie pokazów, ponieważ na ich przygotowanie potrzeba dużo więcej czasu. Kwapisz wyznał - Pomysł zorganizowania imprezy pojawił się nagle. Brak zaangażowania nie wynikał z naszej złej woli.
Jednak o współpracy pomiędzy aeroklubem kieleckim, a zarządem wypowiada się bardzo ostrożnie. - Trudno piać z zachwytu, ale ciężko mówić o konflikcie. Mam wrażenie, że od jakiegoś czasu zarząd i miasto zapominają o lotnisku w Masłowie. Wszyscy skoncentrowali się na budowie nowego lotniska. Jednak zanim ono powstanie, minie przynajmniej cztery-pięć lat. A co w tym czasie? Jak będą skomunikowane Kielce? Na te pytanie powinna odpowiedzieć spółka Lotnisko Kielce. Spółka, która została powołana do zajmowania się lotniskiem, a która jak na razie przynosi tylko straty.
Na koniec czerwca zaplanowano walne zgromadzenie wspólników. Wówczas wicemarszałek Wrzałka zamierza przedstawić propozycję likwidacji spółki oraz podyskutować o przyszłości lotniska w Masłowie.
Wrzałka uważa, że warto powołać nową spółkę, ale z innym zakresem zadań. Podkreśla - Lotnisko ma potężną infrastrukturę, tereny. Na miejscu starych, niewykorzystywanych magazynów można wybudować ośrodek szkoleniowy, hotel. Można byłoby prowadzić tam szkolenia związane z lotnictwem. Aeroklub ma przecież bardzo dobrą kadrę szkoleniowców.
Zapewnia też, że nie ma mowy, aby władze województwa zrezygnowały z utrzymywania lotniska i sprzedały tereny pod budownictwo. Wrzałka podkreśla - Takie lotnisko o charakterze sportowo- rekreacyjnym jest tu potrzebne i może doskonale służyć regionowi. Tylko musimy mieć na jego funkcjonowanie dobry pomysł i o taki warto się postarać.
W spółce Lotnisko Kielce najwięcej udziałów posiada samorząd województwa (70%). Pozostałymi udziałowcami są: powiat kielecki (15%), gmina Masłów (10%) i aeroklub (5%). Obecnie straty spółki wynoszą około 200 tys. zł rocznie.

Zobacz całość »



Odwołanie z urlopu - i co dalej?

Zobacz całość »
Pracodawca, który odwołuje pracownika z urlopu wypoczynkowego, powinien zwrócić mu pieniądze wydane na hotel i przejazd. Według urzędów, rekompensata ta jest nieopodatkowana, chociaż przepisy mówią inaczej.
O obowiązku wyrównania strat spowodowanych niespodziewanym przerwaniem urlopu mówi kodeks pracy. Według art. 167 pracownik musi wrócić na stanowisko, jeżeli firma nieoczekiwanie nie może sobie bez niego poradzić. Pracodawca może odwołać pracownika z urlopu, tylko, gdy jego obecność w zakładzie jest niezbędna, ponieważ zaistniały okoliczności nieprzewidziane w chwili rozpoczynania urlopu.
Pracownik, któremu przerwano urlop, zazwyczaj ponosi też straty finansowe. Przeważnie ma on opłacony z góry pobyt, a ciężko odzyskać zainwestowane w wypoczynek pieniądze. Dlatego też pracodawca jest zobowiązany zwrócić mu koszty poniesione w bezpośrednim związku z odwołaniem go z urlopu, a należą do nich przede wszystkim opłaty za rezerwację hotelu i koszty podróży powrotnej. Natomiast pracodawca nie musi zwracać kosztów, które nie są bezpośrednio związane z odwołaniem z urlopu.
Problem stanowi fakt, czy wypłacone zadośćuczynienie powinno być opodatkowane. Pracodawca rekompensuje swojemu pracownikowi tylko straty, które poniósł w związku z niespodziewanym odwołaniem z urlopu. Natomiast przychód podatkowy jest konkretną korzyścią majątkową. Jednak świadczenia tego typu nie ma w katalogu zwolnień, a dodatkowo urzędy często uważają, że zwrot kosztów np. za używanie samochodu lub telefonu jest opodatkowany.
Jednak organy podatkowe zajmują w tej sprawie korzystne dla podatników stanowisko. W interpretacji Izby Skarbowej w Rzeszowie z 28 października 2004 r. można przeczytać: "jeżeli pracownik poniesie koszty związane z zaplanowanym urlopem, następnie zostanie odwołany z urlopu, a wspomniane koszty zostaną mu zwrócone przez pracodawcę, to tego rodzaju przychody pieniężne nie mogą być uznane za przychody ze stosunku pracy w rozumieniu art. 12 ust. 1 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, gdyż nie powodują one przysporzenia majątkowego po stronie pracownika. Ponadto nie mieszczą się w pojęciu świadczeń pieniężnych ponoszonych za pracownika oraz innych nieodpłatnych świadczeń, o których mowa w art. 12 ust. 1 i 3 ww. ustawy. Mając powyższe na uwadze, otrzymany przez pracownika zwrot kosztów rezerwacji imprezy w biurze podróży (w wysokości faktycznie poniesionej i udokumentowanej), spowodowany wycofaniem zgody pracodawcy na urlop wypoczynkowy, nie podlega opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób fizycznych".
Korzystne dla podatników stanowisko zajął też Pierwszy Urząd Skarbowy w Bydgoszczy w interpretacji z 29 września 2006 r., chociaż jego argumentacja była inna. Urząd powołał się na art. 21 ust. 1 pkt 3 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, który mówi o zwolnieniu od podatku odszkodowań, których wysokość oraz zasady ustalania wynikają z odrębnych ustaw między innymi kodeksu pracy. Zwrot kosztów jest rekompensatą za odwołanie z urlopu, natomiast obowiązek jej wypłaty wynika z przepisów. Dlatego też jest zwolniona z podatku.
Jednocześnie urząd podkreślił, że opodatkowana będzie kwota, która przekroczy faktycznie poniesione przez pracownika wydatki. W interpretacji napisano: "Pracodawca może zrekompensować pracownikowi odwołanie z urlopu, wypłacając mu określone świadczenie pieniężne ponad kwotę rzeczywiście poniesionych przez pracownika wydatków. Wszelkie kwoty otrzymane ponad koszty faktycznie poniesione będą jednak stanowić dla niego przychód podlegający opodatkowaniu".
Przedsiębiorca może zaliczyć do kosztów firmy wydatki na rekompensatę, ponieważ wypełnia nałożone przez ustawodawcę obowiązki, które wynikają z nawiązanego stosunku pracy. Dodatkowo, pracownik został odwołany z urlopu w celu wykonywania służbowych zadań, które mają przyczynić się do osiągania przychodów przez pracodawcę.
Cała operacja powinna być dokładnie opisana w dokumentacji. Dowód przelewu danej kwoty pracownikowi nie jest wystarczający. Z dokumentów musi wynikać, jakie koszty i w jakiej wysokości poniósł pracownik oraz dlaczego pracodawca mu je zwraca.

Zobacz całość »



Na Białorusi zabytki niszczeją, a władze mówią o rozwijaniu turystyki

Zobacz całość »
Viaczasław Kulik w audycji białoruskiego Radia Swoboda poinformował, że Polacy proponują wykupienie dworku Mickiewicza w Zaosiu koło Baranowicz. Radio, powołując się na informacje uzyskane z państwowego muzeum, które mieści się w dworku Adama Mickiewicza, w chutorze Zaosie koło Nowogródka stwierdziło, że w ciągu ostatnich miesięcy nikt z mieszkańców obwodu brzeskiego nie odwiedził miejsca urodzin wielkiego poety. A przecież folwark w Zaosiu to jednocześnie muzeum z ekspozycją historii szlachty, wzorowane na ilustracjach z Pana Tadeusza.
Folwark Adama Mickiewicza w Zaosiu jest obecnie instytucją państwową. Dyrektor placówki Anatol Jaumienau potwierdził dziennikarzom informacje o całkowitym ignorowaniu ekspozycji nawet przez miejscowe placówki edukacyjne. Mimo, że białoruskie władze już od kilku lat mówią o konieczności rozwoju turystyki i przyciąganiu zagranicznych turystów, nie robi się nic aby zadbać o muzeum. Turyści, którzy tam trafiają, nie mają gdzie wypocząć i napić się wody. Według dyrektora placówki, trzeba rozwijać infrastrukturę, ale nikt nie chce tego zrobić. Po 10 latach od otwarcia muzeum, słomiane strzechy rozsypują się, a przy większej ulewie, w każdym pokoju muzeum stoi woda. Od dwóch lat dyrektor muzeum próbuje zainteresować sprawą prezydenta Łukaszenkę oraz ministerstwo kultury. Jak na razie - bezskutecznie.
Według Viaczasława Kulika trasa do Zaosia jest jedną z dwunastu tras turystycznych, jakie proponuje aktualnie państwowy program rozwoju turystyki w obwodzie brzeskim. Inne trasy również nie cieszą się zainteresowaniem turystów. Z informacji władz obwodu brzeskiego wynika, że tylko 300 turystów z zagranicy zatrzymywało się w tym roku więcej niż na dobę w małych miasteczkach regionu. Przyczyny tej sytuacji korespondentowi Radio Svoboda tłumaczył organizator wycieczek ekologicznych Alaksej Dubrouski, twierdząc, że zarówno trasa jak i hotele są państwowe. Drugim powodem jest to, że cudzoziemcy muszą zmarnować dzień lub dwa żeby się oficjalnie zameldować. Dodatkowo turyści z zachodu płacą ogromne pieniądze za wizy i za hotel. Do tego KGB obserwuje ich na każdym kroku.
Sytuację w Zaosiu ratują przede wszystkim Polacy. Przyjeżdżają tu mieszkańcy Warszawy, Gdyni, Wrocławia czy Krakowa. Według Anatola Jaumienau, niektórzy proponowali nawet wykupienie dworku, aby go uratować. Zdaniem dyrektora nie ma jednak takiej możliwości. Nie można również otrzymać pozwolenia na rozwój infrastruktury. A dyrektor Jaumienau marzy o tym, żeby uczestnicy wycieczek byli przyjmowani gościnnie. Sam chętnie zainwestowałby własne pieniądze, tak by ludzie mogli tu wypoczywać.
Na Białorusi niszczeje wiele pomników architektury. Władza nie jest zainteresowana ich zachowaniem, nie mogą być sprzedane firmom czy osobom fizycznym, które mogłyby je uratować. I raczej nie zapowiada się, żeby do zmiany władzy na Białorusi sytuacja się polepszyła. A przecież każdy deszcz, każdy śnieg i upływający czas, zabierają Białorusinom, Polakom i całemu światu kawałek żywej historii.

Zobacz całość »



Folwark Kossaków hostelem

Zobacz całość »
Już od soboty zamiast stajni i lodowni możemy oglądać zabytkowe wnętrza w wydaniu przepięknych pokoi, łazienek, kuchni, czy świetlicy. Górki Wielkie będą teraz firmowane atrakcyjnym dla turystów hostelem, w który zamienił się dawny folwark Kossaków.
Górki Wielkie położone są niedaleko autostrady Bielsko-Cieszyn. To właśnie tutaj znajduje się muzeum Zofii Kossak-Szatkowskiej (po swoim pierwszym mężu Szczuckiej), znanej pisarki. Dla turystów przygotowano do zwiedzania mały domek ogrodnika, w którym wnuczka malarza Juliana Kossaka mieszkała i tworzyła przez kilkadziesiąt lat. Będzie można obejrzeć jej rękopisy, rodzinne pamiątki, archiwalne zdjęcia, czy też książki.
Ów domek jest jedynym budynkiem, który zachował się w dobrym stanie aż do dzisiaj. Spichlerz i dawny dwór to niestety już tylko ruiny. Sąsiednie zabudowania folwarczne nie wyglądały dużo lepiej. Rodzina Zofii Kossakównej-Szatkowskiej chciała uchronić turystów przed takimi widokami i postanowiła odrestaurować przynajmniej część folwarku i urządzić w nim schronisko młodzieżowe. Od soboty obiekt dostępny jest dla zwiedzających.
Jak mówi Anna Feny-Taylor, wnuczka pisarki, bardzo wielu zafascynowanych twórczością jej babci ludzi, pragnie tutaj przyjechać i zobaczyć gdzie tworzyła. Chciano stworzyć takie warunki, aby chętne do poznania Zofii Kossak-Szatkowskiej osoby mogły zatrzymać się tutaj na dłużej. Powinno to również zachęcić innych do odwiedzenia tak przygotowanego miejsca. Anna Feny-Taylor przeprowadziła się na czas remontu (3 lata) z Anglii do Polski.
Konserwator zabytków czuwał nad wykonywanymi pracami. Każdy ze znajdujących się w dawnej długiej stajni pokoi gościnnych jest inny. Dostępnych jest 71 miejsc w pokojach mieszczących od 3 do 14 osób. Każdy z nich jest przestronny i estetyczny, posiada też własną łazienkę. Cena za dobę od osoby wynosi od 28 do 36 zł. Pobyt w hostelu udogadnia pralnia, suszarnia, kącik komputerowy, a nawet sejf. Bardzo ciekawy jest wystrój recepcji, przypominający koński boks z elementami dawnych końskich uprzęży.
Innym odnowionym budynkiem jest dawna lodownia. Jak opowiada Anna Szatkowska-Rosset-Bougnon, córka pisarki, kiedyś chłodzono tam mleko. Nie było to jednak takie proste. Należało zimą zwieść z okolicznych stawów ogromne bryły lodu, układano je w piwnicach i przykrywano je trocinami. O dziwo, wytrzymywały one do następnej zimy. Obecnie w lodowni mieszczą się kuchnia turystyczna, jadalnia upiększona wspaniałym kominkiem oraz świetlica. Miejsca do grillowania znalazły się pomiędzy budynkami.
Nazwa schroniska Koss, nawiązuje do nazwiska słynnego rodu i ma być atrakcją turystyczną przyciągającą nie tylko ludzi z okolicy, ale także grupy zorganizowane, turystów indywidualnych oraz młodzież szkolną. Z noclegu chętnie skorzystają osoby zmierzające na południe Europy, szukające noclegu przed wyjazdem z kraju.

Zobacz całość »



E-biuro lepsze niż biur tradycyjne?

Zobacz całość »
Cały czas rośnie popularność e-wakacji. Polacy chętniej korzystają z internetu i bardzo polubili taką formę zakupów - czytamy w Gazecie Wyborczej.
Sześć lat temu w Polsce było ponad 3 tys. biur podróży, jednak tylko 40% z nich miało swoją stronę internetową. Dodatkowo co trzecie biuro prezentowało w sieci nieaktualne oferty lub nie miało ich wcale - szacuje Gazeta.
Zdaniem dziennika obecnie istnieje około 2,7 tys. biur i praktycznie wszystkie można znaleźć w internecie. Największe z nich, jak: Itaka, Rainbow Tours i Triada sprzedają wycieczki równolegle w sieci oraz przez tradycyjne biura. Natomiast agencje turystyczne, takie jak Wakacje.pl, Traveliada.pl i Easygo.pl prowadzą sprzedaż wyłącznie przez internet. Popularność e-wakacji cały czas rośnie. Połowa Polaków poszukuje w sieci informacji o miejscach wypoczynku, a aż jedna trzecia uważa je za najbardziej wiarygodne źródło. Według badań TNS OBOP "Wakacje planujemy z internetem" z czerwca 2006 roku tylko co piąta osoba ufa głównie radom bliskich, a co dziesiąta - przewodnikom i ulotkom.
E-biura pośredniczą w sprzedaży wyjazdów organizowanych przez takich samych touroperatorów, co tradycyjni konkurenci, jednak oszczędzają na kosztach lokali, zatrudnienia i dokumentów. Dlatego, zdaniem Gazety Wyborczej tygodniową wycieczkę w czerwcu do luksusowego hotelu w Egipcie można on-line kupić za trochę ponad 1600 zł, podczas gdy w tradycyjnym biurze kosztuje ona przynajmniej 2 tys. Obowiązują również te same zasady: first minute, last minute, dodatkowe ubezpieczenia, wybór hotelu dla singli i rodzin z dziećmi.
Bardzo wygodne są wyszukiwarki. Wystarczy podać kraj, termin, liczba osób i przybliżoną cenę, a natychmiast otrzyma się kilka, kilkadziesiąt, a czasami nawet kilkaset ofert. Można też wyszukiwać według innych kryteriów np. oferty dla miłośników SPA, nurków lub nowożeńców. Biura uruchamiają też infolinie, które czynne są przez całą lub prawie całą dobę.
W katalogach portali turystycznych znaleźć można różne propozycje - od niedrogich wyjazdów wypoczynkowych aż po ekstremalną turystykę i egzotyczne wyprawy dla wymagających klientów.
W ostatnich latach turyści najczęściej wybierają Egipt (25% rezerwacji), Turcję, greckie wyspy i Tunezję. Mniej popularna, ale droższa jest egzotyka. Jednak takie oferty również sprzedają się przez internet. Z nawet kilkudniowym wyprzedzeniem można kupić dwutygodniowe pobyty na Antarktydzie (20 tys. zł), w Omanie (6,5 tys. zł) lub na Sri Lance (5 tys. zł).
Polacy najczęściej kupują wyjazdy dla dwóch osób na tydzień do trzygwiazdkowego hotelu. Średnio w e-biurze klient płaci od 4 do 5 tys. zł.
Coraz częściej e-biura proponują również wczasy w Polsce, pośredniczą w rezerwacji biletów, hoteli, czarterują samochody i jachty, wypożyczają kajaki, deski surfingowe lub narty. W sieci można też znaleźć specjalistyczne propozycje, jak dalekie wyprawy dla małych grup lub firmowe wyjazdy motywacyjne, tzw. incentive travel.
E-biura konkurują ze sobą poprzez wprowadzanie rabatów dla stałych klientów oraz poprawę skuteczności wyszukiwania. Kolorowe strony kuszą coraz bardziej atrakcyjną grafiką i nowymi pomysłami na wakacje.
Aż 80% osób, czyli dużo więcej niż w tradycyjnych biurach wybiera wycieczki czarterowe, czyli przelot plus hotel.
Wśród klientów e-biura są głównie mężczyźni poniżej 35-tego roku życia, którzy stanowią dwie trzecie wszystkich e-turystów. Najwięcej zainteresowanych taką formą zakupów pochodzi z dużych miast, jednak odsetek osób korzystających z e-biur w mniejszych ośrodkach rośnie. Główną zaletą takich biur jest fakt, że czynne są 24 godziny na dobę i nie trzeba się do nich dojeżdżać.
Wśród najpopularniejszych, zdaniem Gazety Wyborczej biur, które działają w sieci należą:
- www.e-lastminute.pl
- www.easygo.pl
- www.rezerwacje.pl
- www.traveliada.pl
- www.traveligo.pl
- www.travelnet.pl
- www.travelplanet.pl
- www.wakacje.pl
Dalej Gazeta Wyborcza pisze, iż turysta, zanim dokona się rezerwacji powinien upewnić się, czy dane biuro jest członkiem Polskiej Izby Turystyki.
Po wybraniu oferty przy pomocy wyszukiwarki należy zamówić wycieczkę przez formularz lub zadzwonić na infolinię. Następnie czeka się na telefoniczne lub mailowe potwierdzenie dostępności miejsc. Trzeba jeszcze wypełnić otrzymane dokumenty rezerwacji oraz odesłać je faksem lub mailem. Za wycieczkę płaci się przelewem lub kartę kredytową. Bilety przychodzą na adres domowy lub są do odbioru je na lotnisku.
Niestety, opisany powyżej artykuł Gazety Wyborczej jest kolejnym przekładem wprowadzania turystów w błąd. Można z niego wywnioskować, iż wycieczki kupowane w internetowych biurach podróży są tańsze niż te same wycieczki kupowane w tradycyjnych placówkach (co oczywiście prawdą nie jest, autor artykułu porównał ceny dwóch różniących się imprez turystycznych). Prawdą jest natomiast, iż największe internetowe biura turystyczne korzystają z efektu skali, gdyż sprzedają znacznie więcej wycieczek niż maleńka, działająca w pojedynkę tradycyjna agencja. Jak inne duże firmy mają więc możliwość negocjacji np. stawek prowizji. Najczęściej jednak finalna cena wycieczki dla klienta jest taka sama w internetowym biurze podróży, bezpośrednio u klienta, jak w tradycyjnej agencji turystycznej.
Kolejnym wprowadzeniem w błąd nakazywanie turystom przed zakupem upewnić się, czy "portal jest członkiem Polskiej Izby Turystyki". Tutaj autor artykułu wykazał się elementarnym brakiem wiedzy. Przynależność agencji turystycznej do PIT wpływa bowiem na wiarygodność biura turystycznego tak samo, jak dobrowolna i płatna przynależność rzemieślnika do regionalnej izby rzemieślniczej. Przynależność do PIT jest bowiem nieobowiązkowa i dodatkowo płatna. Już same liczby mówią same za siebie - ze strony PIT wynika, iż ma ona obecnie ok. 620 członków (biur, szkół, obiektów). A samych biur turystycznych w Polsce jest obecnie ponad 4000. Z najprostszych kalkulacji wynikało by, iż tylko 15% biur w Polsce, jest wiarygodnych, bo należy do PIT...

Zobacz całość »



::: 2007-06-19 :::


Natura 2000 hamulecem dla masowej turystyki w Polsce?

Zobacz całość »
Europejska Sieć Obszarów Natura 2000 ma stanowić swoisty hamulec dla masowej turystyki w Polsce, jednak nie powinna blokować turystyki jako takiej informuje Bożena Wójcik z Instytutu na Rzecz Ekorozwoju - podaje Interia.
Zdaniem Bożeny Wójcik Natura 2000 powinna sprzyjać ekoturystyce, która dzięki niej będzie mogła się na naszym rynku swobodnie rozwijać. Właśnie na ten temat dyskutowano na seminarium "Uwarunkowania rozwoju turystyki w Europejskiej Sieci Obszarów Natura 2000" zorganizowanym przez Ministerstwo Gospodarki oraz Instytut na Rzecz Ekorozwoju. Ekoturystyka jest segmentem branży, który zainteresuje naukowców i przyrodników z całego świata, aby zwiedzać dziewicze regiony naszego kraju. Jeśli zostaną objęte Naturą 2000 nie będzie się budować tam infrastruktury turystycznej dla turystyki masowej. Hotele będą powstawać w sąsiedztwie tych regionów jednak po wcześniejszej ekspertyzie i wyeliminowaniu ewentualnych zagrożeń.
Wiele informacji na ten temat można znaleźć w "Europejskiej Karcie Zrównoważonej Turystyki w Obszarach Chronionych" z 1999 r., która zawiera m.in. zbiór procedur dotyczących wydawania ocen oddziaływania na środowisko. Są to decyzje bardzo istotne, ponieważ muszą dawać gwarancję, że dana inwestycja nie uczyni szkód w przyrodzie.
Obszary Natura 2000 mają powstawać aby chronić wymierające gatunki flory i fauny na terenie UE. Najistotniejsze jest tutaj zachowanie odrębności i różnorodności biologicznej na poszczególnych obszarach kontynentu.

Zobacz całość »



Czy turystyka medyczna stanie się stałym elementem polskiego pejzażu?

Zobacz całość »
Już teraz cudzoziemcy ustawiają się w kolejce do polskiego stomatologa, czy też okulisty. Jak pisze "Dzienni Polski", do Małopolski dotarła moda na turystykę zdrowotną.
Dariusz Berdys z portalu Medicaltourism.pl. twierdzi, że zagraniczni turyści chętnie korzystają i będą korzystać z polskich usług stomatologicznych lub chirurgii jednego dnia. Pojawiło się także zainteresowanie okulistyką, na razie jednak niewiele klinik jest przygotowanych na obsługę klientów z zagranicy.
Jak mówi Wojciech Klucz z Laser-Med. z Rabki, niemal wszystkie kurorty i gabinety stomatologiczne w większych miastach od dwóch lat przyjmują z powodzeniem obcokrajowców. Nawet co trzeci spośród wakacyjnych pacjentów pochodzi z innego kraju niż Polska. Niektórzy z nich są już stałymi klientami wybranych przez siebie placówek medycznych. Niepotrzebna jest żadna dodatkowa reklama, wystarczą zadowoleni pacjenci, którzy dzielą się swoimi doświadczeniami z rodziną i znajomymi.
W związku z dużym zainteresowaniem polskimi usługami medycznymi powstają biura, które zajmują się właśnie turystyką medyczną. Ich zdaniem jest przygotowanie całych pakietów usług zawierających w sobie transfer z lotniska, zakwaterowanie, wyżywienie, fakultatywne wycieczki po Małopolsce, no i oczywiście wizyty u lekarza.
Hotele zorientowały się w sytuacji i także chcą zarobić na zagranicznej turystyce zagranicznej, zawiązują umowy z gabinetami dermatologicznymi lub same otwierają salony odnowy biologicznej.

Zobacz całość »



Zarząd Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej w nowym składzie

Zobacz całość »
W środę, 13 czerwca bieżącego roku odbyło się Walne Zebranie Sprawozdawczo - Wyborcze Członków Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej. Wszyscy obecni reprezentanci członków zwyczajnych organizacji jednomyślnie przyjęli bez żadnych zastrzeżeń sprawozdanie z działalności merytorycznej oraz finansowej DOT udzielając jednogłośnie Zarządowi DOT absolutorium za rok 2006.
Zarząd DOT podziękował wszystkim członkom zwyczajnym oraz współpracującym partnerom z branży turystycznej za wspieranie działań promocyjnych DOT.
Walne Zebranie Sprawozdawczo - Wyborcze Członków DOT wybrało również na wolne stanowiska nowych członków Zarządu. Znaleźli się wśród nich:
- Piotr Borys - członek Zarządu Województwa Dolnośląskiego
- Waldemar Czechowski-Jamroziński - prezes Interferie S.A
- Piotr Sosiński - wiceprezydent Miasta Wałbrzycha
- Józef Sudoł - wicestarosta Powiatu Złotoryjskiego
Zarząd Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej dokonał także zmian dotyczących pełnionych przez członków Zarządu funkcji.
Andrzej Pawluszek, dotychczasowy prezes Zarządu DOT przekazał swoje kompetencje Piotrowi Borysowi, przedstawicielowi Samorządu Województwa. Pawluszek dalej będzie wspierał działania Biura DOT przez pełnienie obowiązku Wiceprezesa. Funkcję skarbnika DOT sprawować będzie Waldemar Czechowski-Jamroziński, natomiast członkami Zarządu DOT będą Piotr Sosiński i Józef Sudoł.

Zobacz całość »



Znów 2 krakowskie hotele zgłoszone do Archi-Szopy!

Zobacz całość »
Wśród obiektów zgłoszonych do tegorocznej Archi-Szopy są między innymi dwa krakowskie hotele i Galeria Krakowska.
Zakończył się etap przyjmowania zgłoszeń do Archi-Szopy, plebiscytu wspieranego przez krakowską "Gazetę Wyborczą". Powstanie tego typu konkursu było pomysłem mieszkańców Krakowa. Archi-Szopa od sześciu lat wspierana jest jedynie przez redakcję "Gazety Wyborczej".
Archi-Szopa ma swoich zwolenników i przeciwników. Do najczęstszych zarzutów należy fakt, że redakcja "Gazety Wyborczej" potępia wszystko co powstaje w mieście. Dziennikarze zaznaczają, że Kraków potrzebuje nowoczesnej architektury. Jednak nie można zapominać o historycznym charakterze miasta, które wymaga opieki ze strony urzędników, inwestorów i architektów.
Redaktorzy podkreślają, że "każda chybiona inwestycja w pobliżu centrum obniża rangę miasta, jego autentyzm i atrakcyjność". Zaznaczają też, że należy przede wszystkim poszukać kompromisu.
Jeden z czytelników napisał: "Z prawdziwą złośliwą przyjemnością zgłaszam budynek przy ul. Karmelickiej - eklektyczny koszmarek ze zdecydowanie najgorszą nadbudową w mieście, wcinający się bezczelnie w dotychczasową zabudowę". Była to ostatnia propozycja, która wpłynęła do redakcji przed zakończeniem zbierania zgłoszeń do Archi-Szopy.
Wszystkie kandydatury z listy poddane zostaną teraz ocenie, której dokonają pomysłodawcy plebiscytu ze Stowarzyszenia Archi-Szopa: Monika Bogdanowska, Andrzej Madej, Konrad Myślik, prof. Zbigniew Nęcki oraz reprezentujący redakcję Gazety Wyborczej Jerzy Lewiński. O nominacjach poinformuje poniedziałkowa "Gazeta Wyborcza". Wówczas podane zostaną też szczegóły głosowania. Następnie przez kilka dni na łamach "Gazety Wyborczej" i w internecie prezentowane będą poszczególne kandydatury oraz kolejne opinie na ich temat.
Plebiscyt zakończy się 27 czerwca podczas publicznej debaty. Redakcja liczy, że wezmą w niej udział również inwestorzy i projektanci krytykowanych obiektów.
Redakcja Gazety wyborczej zaprasza do rozmów na temat Krakowa w ramach Archi-Szopy. Wszystkie uwagi można przesyłać listownie (31-009 Kraków, ul. Szewska 5) lub za poprzez internet (e-mail: redakcja@krakow.agora.pl).
Do plebiscytu przyjęto następujące zgłoszenia:
1. Galeria Krakowska
2. Hotel Andel's przy ul. Pawiej
3. Hotel Ascot przy ul. Radziwiłłowskiej

4. Biurowiec Buma Square przy ul. Wadowickiej
5. Szkoła nad Rudawą, ul. Senatorska 39
6. Apartamentowiec Rogalik przy ul. Bobrzyńskiego
7. Fontanna im. Fryderyka Chopina na Plantach
8. Odnowiony zaułek książąt Czartoryskich
9. Apartamentowiec przy ul. Wileńskiej
10. Osiedle Gotyk na Górce Narodowej
11. Przebudowa kamienicy przy ul. Karmelickiej

Zobacz całość »



Aerofłot wycofuje się z zakupu Alitalii?

Zobacz całość »
Rosyjska agencja Interfax, powołując się na bliskie Aerofłotowi źródła poinformowała, że rosyjski przewoźnik zrezygnował ze starań o kupno trapionego problemami finansowymi włoskiego narodowego przewoźnika powietrznego Alitalia. Powodem decyzji mają być nie odpowiadające warunki ewentualnej transakcji.
Lew Koszlakow, zastępca dyrektora generalnego Aerofłotu nie potwierdził doniesień agencji, z których wynikało, że rosyjski przewoźnik wycofał się z przetargu, ponieważ cena wywoławcza została ustalona zbyt wysoko. Według Koszlakowa, Aerofłot na razie nie zmienił decyzji. Z kolei według Interfaxu, Aerofłot zrezygnował z przetargu o Alitalię, ponieważ "rząd Włoch nie chce rozwoju swego przewoźnika powietrznego, chce jedynie uzyskać za niego tyle pieniędzy, ile się da" - zacytowała rosyjska agencja swojego informatora.
Posiadający 49,9% udziałów Alitalii włoski rząd zamierza sprzedać pakiet co najmniej 39,9% akcji. Kupujący będzie musiał utrzymać włoską tożsamość towarzystwa przez co najmniej osiem najbliższych lat a także przedstawić biznesplan jego finansowej naprawy. Jeśli Aerofłot rzeczywiście wycofał się z przetargu, jedynym kandydatem do kupna Alitalii pozostał holding kierowany przez Carlo Toto, prezesa włoskich linii lotniczych Air One.

Zobacz całość »



Sojusz Star Alliance wprowadza system zarządzania zapasami i odprawą CITP

Zobacz całość »
Linie lotnicze Austrian Airlines poinformowały o zastąpieniu obecnych systemów zarządzania zapasami i odprawą bagażową ma rozwiązanie o nazwie Common IT Platform, będące inicjatywą sojuszu Star Alliance. Star Alliance Common IT Platform (CITP) to wspólna, scentralizowana platforma, która umożliwia zarządzanie i przetwarzanie informacji pomiędzy przewoźnikami będących członkami sojuszu Star Alliance, prowadzona przez firmę Amadeus na zasadach hostingu.
Austrian Airlines oraz linie United, Lufthansa a także inni regionalni członkowie sojuszu, uruchomili wszechstronny projekt migracyjny, polegający na stopniowym przechodzeniu na nową platformę wszystkich systemów informatycznych linii, w tym systemów do zarządzania zapasami, wystawiania biletów a także odprawy bagażowej. Realizacja projektu ma zakończyć się do połowy 2009 roku.
Wiceprezes usług IT linii Austrian Airlines, Rainer Pichler ocenia korzyści przejścia na CITP jako bardzo wysokie. Dzięki rozwiązaniom firmy Amadeus przewoźnik będzie mógł obniżyć koszty jednostkowe, co przełoży się na niższe koszty bieżące rozwoju i utrzymania systemów IT oraz systemów rezerwacji. Pozwoli to na uproszczenie procesów biznesowych w wielu działach i dostosowanie ich do współczesnych standardów.
Przewoźnicy należący do Star Alliance stosują obecnie własne systemy rezerwacji i obsługi. W celu umożliwienia pasażerom podróżowania wieloma różnymi liniami sojuszu, systemy powinny być skomunikowane ze sobą. Jest to możliwe dzięki instalacji odpowiednich interfejsów, ale takie rozwiązanie jest kosztowne. Platforma CITP zastępuje te systemy i interfejsy i umożliwi partnerom dostęp do wspólnej platformy do zarządzania i przetwarzania informacji między przewoźnikami będącymi członkami sojuszu.
Według Amana Khana, wiceprezesa Star Alliance ds. technologii informatycznych, dzięki decyzji Austrian Airlines o przyłączeniu się do inicjatywy CITP, większa liczba członków sojuszu będzie mogła obsługiwać wspólnych klientów w bardziej ujednolicony sposób i zaoferować im usługi wyższej jakości. W pierwszym etapie migracji, zakończy się jeszcze w 2007 roku, system zapasów Austrian Airlines zostanie przeniesiony do nowej platformy. Wcześniej wszystkie 150 000 lotów, które obsługuje Austrian Airlines Group, w tym między innymi dane o dostępności miejsc oraz rozkłady lotów będą przeniesione do CITP. W kolejnym etapie zostanie przeniesiony system wystawiania biletów a także odprawy bagażowej. Na nowej platformie całość zacznie działać do 2009 roku.

Zobacz całość »



II Międzynarodowy Festiwal Filmów Turystycznych

Zobacz całość »
Na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Turystycznych w Płocku zatriumfowała produkcja Bośni i Hercegowiny Pt. Enjoy Life. Natomiast czytelnicy portalu Onet.pl zdecydowali, że najlepszym filmem była produkcja chorwacka "Unique Dubrovnik".
Na drugim już międzynarodowym przeglądzie można było zobaczyć ponad 100 filmów promocyjnych z całego świata. Do konkursu o Grand Prix stanęło 60 z nich.
Za najlepszy film polski uznano "Bieszczadzki Park Narodowy" Jacka Sołtysiaka i Jerzego Ostrowskiego. Wysoko oceniono scenariusz filmu "The Rosslyn Enigma" - produkcji Tern Television i Visit Scotland, natomiast nagrodę za najlepsze zdjęcia otrzymał film pt. "Korean Cousine" produkcji Korean Tourism Organization.
Film Mariana Kubery pt. "Liwowie - małe jest piękne" opowiadający o najmniejszym narodzie Europy otrzymał nagrodę specjalną. Podróżnik i prześmiewca głupoty Wojciech Cejrowski również został nagrodzony za swój cykl "Boso przez świat". A reżyser Andrzej Wajda został uhonorowany statuetką "Turysta 2007" za promowanie pozytywnego wizerunku naszego kraju.
Płocka impreza jako jedyna w Polsce została przyjęta przez austriacki Międzynarodowy Komitet Festiwali Filmów Turystycznych.

Zobacz całość »



Ruszyły przelewy na konta oszukanych klientów Open Travel

Zobacz całość »
W poniedziałek Urząd Marszałkowski rozpoczął przelewanie odszkodowań na konta oszukanych klientów Open Travel.
4 mln zł z odszkodowania trafi do 3,5 tys. osób, które poniosły straty po bankructwie toruńskiego touroperatora. Wypłacane kwoty zależą od tego, kto ubezpieczał Open Travel w momencie wykupienia wycieczki.
Turyści, którzy jechali asekurowani przez Signal Iduna, dostaną tylko 15-proc. zwrot kosztów. Najniższa wypłata od tego ubezpieczyciela wynosi 63,67 zł (wycieczka kupiona za ok. 430 zł) , najwyższa zaś ponad 6,5 tys. zł (wycieczka kupiona za ok. 43 000 zł).
Ubezpieczonym w Polskim Towarzystwie Ubezpieczeń przelane będą rekompensaty w wysokości 75-proc.. Wahają się one od 760 zł (wycieczka kupiona za 1013 zł) do ponad 42 tys. zł, w przypadku imprez o wartości 56 000 zł.
Aby pieniądze szybciej trafiły do poszkodowanych przez Open Travel turystów, od poniedziałku w Urzędzie Marszałkowskim na umowę-zlecenie zatrudniono 11 osób robiących przelewy.

Zobacz całość »



Jak to było na prawdę z Bankiem Turystyki i Juventurem?

Zobacz całość »
Jak podaje Nasz Dziennik, Bank Turystyki stworzono z pieniędzy Komitetu ds. Młodzieży i Kultury Fizycznej. Prawdopodobnie już w przyszłym tygodniu sejmowa bankowa komisja śledcza będzie chciała wyjaśnić, czy z banku przesyłano pieniądze do Juwenturu, a za jego pośrednictwem dzięki nieuczciwym transakcjom gospodarczym osobom i spółkom powiązanym z lewicą.
Na przesłuchaniu ma się pojawić Wiesław Michalski, ps. Olsen, który uważany jest za gangstera prowadzącego w 1992 roku liczne interesy z działaczami lewicy, m.in. z Aleksandrem Kwaśniewskim i Markiem Ungierem. Już w tym tygodniu komisja kończy pracę w sprawie Banku Śląskiego, zostało do przesłuchania jeszcze tylko kilka osób. Jak mówi Marek Borowski na to zostanie poświęcony czas od środy do piątku. Adam Hofman (PiS), przewodniczący sejmowej komisji śledczej ds. banków deklaruje, że następną sprawą będzie Bank Turystyki.
Nasz Dziennik ustalił, że komisja śledcza zamierza wezwać na przesłuchanie m.in. byłego ministra finansów i byłego prezesa NBP Leszka Balcerowicza, współzałożyciela Banku Turystyki Stanisława Komana, byłego prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego i prezesa Bartimpexu Aleksandra Gudzowatego.
Aleksander Kwaśniewski i Stanisław Koman mogą odegrać największą rolę w wyjaśnieniu całej sprawy. Dochodzenie prowadzi lubelska prokuratura apelacyjna.

Zobacz całość »



Rząd da na budowę lotnisk 120 mln zł z budżetu państwa?

Zobacz całość »
120 mln zł zostanie przeznaczonych na lotniska z rezerwy budżetu państwa. Jak zapowiedział w poniedziałek, w Kielcach wiceminister Przemysław Gosiewski, rozbudowa 11 lotnisk jest możliwa dzięki kontraktom wojewódzkim.
Które lotniska mają szanse otrzymać pieniądze? A no te, które obsługiwać będą ruch pasażerski uczestników Euro 2012. Są to m.in. porty lotnicze koło Poznania, Gdańska, Krakowa i Katowic, a także Jesionka k. Rzeszowa , czy Świdnik k. Lublina. Kielce, dzięki dotacjom zwiększą swój budżet do 14 mln zł, które przeznaczone SA na wykup 500 ha gruntów, na których ma powstać lotnisko w Obicach.
Jak powiedział Gosiewski na konferencji prasowej, będzie to ważny argument dla Komisji Europejskiej w sprawie starań Polski o 50 mln euro dotacji na budowę tegoż lotniska. Dzięki wykupieniu gruntu, projekt nie jest już tylko pomysłem, a realnym przedsięwzięciem.
W wyniku dofinansowania przez państwo szanse na otwarcie portu w Obicach w 2012 są o wiele większe. Wojciech Lubawski, prezydent Kielc, udzielił informacji, że miasto dokonało zakupu dotychczas 200 ha ziemi pod zaplanowany aeroport. Zapewnił także, że terminy zostaną dotrzymane, a państwowe pieniądze wykorzystane do końca roku.
11 czerwca br. przedstawiciele samorządu województwa świętokrzyskiego, zarządu Przedsiębiorstwa Państwowego Porty Lotnicze i Międzynarodowego Portu Lotniczego Kraków-Balice oraz zarząd gminy Kielce zadeklarowali, że widzą oni potrzebę działań w tej kwestii. Należy uruchomić port lotniczy w regionie świętokrzyskim, który stanie się ważnym elementem w sieci polskich portów lotniczych. Powstanie Małopolski Węzeł Lotniskowy, którego założeniem jest komplementarność portów w Kielcach i Krakowie. Zadania zostały rozdzielone. Jak twierdzą twórcy listu intencyjnego w tej sprawie, powstanie lotniska w Obicach doda atrakcyjności regionowi świętokrzyskiemu tudzież Małopolsce i przyciągnie zarówno turystów jak i inwestorów.
Założeniem rządowego programu rozwoju sieci lotnisk jest wykorzystanie i adaptacja dawnych lotnisk wojskowych i sportowo-usługowych. Dopiero po wyczerpaniu możliwości odnowienia istniejących już lotnisk będą mogły powstać nowe porty lotnicze. W pierwszej kolejności uzupełniona ma zostać sieć lotnisk regionalnych o porty znajdujące się w województwach: lubelskim i świętokrzyskim, zachodnio-pomorskim, warmińsko-mazurskim i podlaskim.

Zobacz całość »



Będą tanie loty Kraków - USA!

Zobacz całość »
Już do połowy przyszłego roku Międzynarodowy Port Lotniczy w Balicach zanotuje parę nowych połączeń ze Stanami Zjednoczonymi. Jak informuje Gazeta Krakowska firmy Delta Airlines, Sky Bus Airlines i JetBlue - tanie linie amerykańskie są zainteresowane tymże planem.
O perspektywach powiększenia pakietu połączeń donieśli uczestnicy piątkowych rozmów polskiego Związku Regionalnych Portów Lotniczych i Amerykańskiego Zrzeszenia Dyrektorów Lotnisk (AAAE) z przewoźnikami ze USA. Na czele delegacji stanął Zbigniew Sałek z Wrocławia. Pojawił się także były członek zarządu lotniska w Balicach, Michał Jaworski, który stwierdził, że Amerykanie znają Kraków i znają tamtejszy port. Lotnisko w Balicach posiada wszystkie konieczne certyfikaty amerykańskie, a także urządzenia techniczne mające zagwarantować bezpieczeństwo lotów.
Zdeklarowane na kwiecień 2008 roku otwarcie nieba nad Atlantykiem jest powodem zainteresowania Amerykanów. Do tej pory wszystkie loty musiały być zatwierdzone przez UE, ale wyniku porozumienia między Unią Europejską a USA, będziemy mogli korzystać z przestrzeni powietrznej nad Atlantykiem tak, jak w obrębie Europy. Powinniśmy się zatem spodziewać obniżenia cen biletów lotniczych dzięki nasileniu walki konkurencyjnej zainteresowanymi takimi przelotami firmami.

Zobacz całość »



Ubezpieczenie - warto, czy nie warto mieć na wakacje?

Zobacz całość »
Organizatorzy wyjazdów turystycznych muszą ubezpieczać swoich klientów. Jednak zazwyczaj są to pakiety podstawowe. Dlatego też przed wyjazdem zagranicznym warto wykupić dodatkową polisę.
Przy wykupie wakacji w biurze podróży, klient otrzymuje podstawowe ubezpieczenie w cenie wycieczki. Dobrze jest sprawdzić jego zakres i sumę ubezpieczenia.
Zazwyczaj taka polisa obejmuje koszty leczenia (KL), następstwa nieszczęśliwych wypadków (NNW), assistance (pomoc w nagłych wypadkach), czasami także bagaż. Sumy ubezpieczenia oraz zakres różnią się w zależności od organizatora. Przeważnie jest to KL na sumę 10 tys. euro i NNW na 7 tys. zł.
W krajach Unii Europejskiej można korzystać z opieki medycznej w ramach ubezpieczenia zdrowotnego w Narodowym Funduszu Zdrowia. Trzeba tylko posiadać Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ).
Ubezpieczenie to umożliwia dostęp do publicznej służby zdrowia zgodnie z zasadami, które obowiązują w danym kraju. W niektórych państwach świadczenia medyczne są częściowo płatne, np. we Francji ubezpieczony opłaca sam około 30% kosztów leczenia, a w Grecji ubezpieczenie nie obejmuje opieki pielęgniarskiej. Natomiast w Niemczech każdy dzień pobytu w szpitalu kosztuje 10 euro, a za pierwszą wizytę u lekarza rodzinnego też trzeba zapłacić 10 euro.
Natomiast ubezpieczenia wykupione w firmie ubezpieczeniowej pokrywają koszty świadczeń medycznych zarówno w prywatnych, jak i państwowych placówkach. Dodatkowo towarzystwa ubezpieczeniowe finansują też transport z miejsca wypadku do szpitala oraz zakup niezbędnych lekarstw i środków opatrunkowych.
Tomasz Brzeziński, rzecznik prasowy grupy PZU poinformował - Wysokość sumy ubezpieczenia w polisie obejmującej koszty leczenia należy dopasować do regionu świata, w którym chcemy wypoczywać.
Ponieważ na terenie Unii można korzystać z EKUZ, suma ubezpieczeniowa może być niższa niż w przypadku wyjazdów w inne miejsca świata. Posiadanie dodatkowej polisy pozwala na otrzymanie zwrotu kosztów, których nie obejmuje ubezpieczenie zdrowotne w danym kraju. Jednak w przypadku wyjazdu do USA, Kanady lub Japonii ubezpieczenie kosztów leczenia powinno wynosić przynajmniej 50 tys. euro.
Na co warto dodatkowo zwrócić uwagę kupując ubezpieczenie?
1. Przed wykupieniem polisy warto zwrócić uwagę na wyłączenia, czyli wymienione w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia zdarzenia oraz sytuacje, które nie są objęte ubezpieczeniem. Należy do nich między innymi wypadek na skutek wyczynowego uprawiania sportu. Dlatego też osoby, które zamierzają w ten sposób spędzić wakacje powinny wykupić polisę, która będzie obejmować również wypadki sportowców amatorów. Jednak jest ona droższa od standardowej. Ubezpieczenie uprawniające do odszkodowania w przypadku wypadku podczas jazdy konnej kosztuje 100% więcej, a uprawiający sport wyczynowo będą musieli zapłacić 200% więcej. Natomiast składka dla miłośników wspinaczki wysokogórskiej będzie 300% wyższa.
2. Osoby, które chorują przewlekle również powinny wykupić odpowiednią dla siebie polisę z rozszerzeniem na tzw. przeszłość chorobową. Standardowe ubezpieczenie nie pokrywa wydatków, które są związane z leczeniem chorób przewlekłych, czyli tych na które klient leczył się wcześniej w kraju.
3. Ubezpieczyciel nie pokrywa też kosztów leczenia, gdy wypadek zdarzył się po spożyciu alkoholu.
4. Standardowa polisa ubezpieczeniowa nie obejmuje również zarobkowej pracy fizycznej.

Zobacz całość »



Promy pasażerskie zanieczyszczają Bałtyk

Zobacz całość »
Organizacja ekologiczna WWF zaapelowała do bałtyckich przewoźników promowych o zaprzestanie odprowadzania ścieków do Morza Bałtyckiego i transportowanie ich do portów lub oczyszczanie na pokładach. Jednak na apel nie odpowiedziała żadna z polskich firm.
WWF przesłało list z propozycją podpisania odpowiedniego zobowiązania do 50 firm z sześciu krajów nadbałtyckich. Organizacja poinformowała, że na apel odpowiedziało tylko dziewięć z nich, ale żadna z Polski.
Przedstawiciele WWF zaznaczają, że za pośrednictwem rzek oraz z promów pasażerskich do morza trafiają tony ścieków. Tylko w ciągu jednego roku statki pasażerskie, pływające po Morzu Bałtyckim zużywają przynajmniej 1,6 mld litrów wody z łazienek, kuchni oraz do czyszczenia pokładu. Natomiast nieczystości z toalet spuszczane są do morza 100 mln razy w ciągu roku.
WWF zaznacza - Ponieważ większość przewoźników promowych nie informuje o tym co robi ze ściekami należy przypuszczać, że są one pompowane wprost do Bałtyku.
Międzynarodowa Konwencja MARPOL mówiąca o zapobieganiu zanieczyszczaniu morza przez statki zezwala na opróżnianie zbiorników ze ściekami prosto do morza, jeżeli statek znajduje się 12 mil od brzegu.
Ekolodzy zaznaczają, że nieczystości z promów mogłyby być przekazywane do oczyszczalni ścieków w portach, ale potrzebna jest do tego dobra wola przewoźników. Podkreślili, że porty w Szczecinie i Świnoujściu mają własne oczyszczalnie ścieków, które przygotowane są na odbiór nieczystości z pokładów. Port w Gdyni również oferuje odbiór ścieków z promów.
Jednak przewoźnicy promowi nie chcą korzystać z oczyszczalni. Polferries, największy polski przewoźnik promowy operujący na Bałtyku przyznaje, że chodzi o zawyżone ceny. Zarząd Portów w Szczecinie oraz Świnoujściu temu zaprzecza. Wysoka jest wyłącznie opłata tonażowa, którą statek i tak płaci za wpłynięcie do portu. W jej ramach dozwolone jest odprowadzenie jednej trzeciej ścieków bez żadnych dodatkowych kosztów. Natomiast za przyjęcie pozostałej ilości nieczystości port stosuje opłatę w wysokości 25 zł za metr sześcienny.
WWF zaznacza - Przewoźnicy oszczędzają na ochronie środowiska i wolą zrzucać to co zostanie na pokładzie do morza. Przesłanego zobowiązania w sprawie usuwania ścieków ze statków na Bałtyku nie chciał podpisać żaden z przewoźników, który obsługuje linie promowe z Polski. Do akcji nie przyłączyły się również firmy z innych krajów, które przypływają do polskich portów.
Unity Line uznało, że nie jest zainteresowane taką ofertą. Jednocześnie odmówiło udzielenia informacji co dzieje się ze ściekami ze statków należących do przewoźnika.
Natomiast Polferries przyznał, że spośród czterech jednostek, które firma wykorzystuje do przewozów pasażersko-samochodowych, jedna z nich - prom Pomerania posiada bioblok, który pozwala na oczyszczenie wody. Pozostałe trzy jednostki zrzucają ścieki do morza, zgodnie z konwencją MARPOL. Według Polferries winnymi takiej sytuacji są zarządy polskich portów, które pobierają zbyt wygórowane opłaty za usuwanie ścieków z pokładów promów.
Przemysław Nawrocki z WWF Polska podkreślił, że zakaz wyrzucania ścieków do morza obowiązuje małe jednostki, które należą do osób prywatnych. Dodał - W tej sytuacji absurdem jest, że to prawo nie dotyczy dużych statków pasażerskich.
Ze względu na swoje położenie, Bałtyk należy do najbardziej podatnych na zanieczyszczenie akwenów. Związki chemiczne zawarte w ściekach zawierają azot i fosfor, które sprzyjają między innymi pojawianiu się sinic co z kolei prowadzi do odtlenienia wód i duszenia się innych organizmów.
Zobowiązanie w sprawie usuwania ścieków ze statków na Morzu Bałtyckim zgodziło się podpisać dziewięciu przewoźników: Birka Line, Seawind Line, Silja Line i Viking Line ABP z Finlandii, Hurtigruten oraz Peter Deilmann Reederei z Niemiec, Lindaliini i Tallink z Estonii i duński Molslinien.

Zobacz całość »



Wyjazdy wakacyjne będą droższe?

Zobacz całość »
Szacuje się, że tegoroczne urlopy za granicą będą droższe o 20%. Chętnych na takie wyjazdy jest wyjątkowo dużo, a wybór imprez turystycznych bardzo ograniczony - szacuje Gazeta Wyborcza.
W piątek, 15 czerwca oficjalnie rozpoczął się w biurach turystycznych sezon wakacyjny. W ostatnich czasach osoby, które rozpoczynają urlop od lipca, ofert wakacyjnych poszukują z dwutygodniowym wyprzedzeniem, licząc na tzw. oferty last minute. Wakacje w taki sposób rezerwuje około połowa turystów, którzy zamierzają wyjechać za granicę. Niestety, w tym roku osoby, które czekały z wykupem wycieczek do ostatniej chwili mogą mieć problemy ze znalezieniem odpowiedniego hotelu w wymarzonym miejscu. Piotr Henicz z biura turystycznego Itaka wyjaśnia - W tym roku last minute będzie o połowę mniej niż w ubiegłym. Trudniej będzie znaleźć hotel w dobrej lokalizacji, np. z widokiem na morze.
Według Henicza wycieczki będą w tym roku o około 20% droższe. Zaznacza - O ile w lipcu 2006 wyjazd na Riwierę Turecką do czterogwiazdkowego hotelu z pełnym wyżywieniem (all inclusive) kosztował w ofercie last minute 1,4 tys. zł, to w lipcu i sierpniu tego roku będzie kosztować przynajmniej 1,7 tys.
Krzysztof Łopaciński, dyrektor Instytutu Turystyki również uważa, że ceny wycieczek wzrosną. Powodów takiej sytuacji jest kilka.
Obecnie turyści coraz szybciej dokonują rezerwacji wycieczek. Wiele osób zamówiło wyjazdy wakacyjne już w styczniu i lutym. Przez to dostępna oferta była o wiele uboższa.
Coraz więcej jest również chętnych na wyjazdy za granicę. Według Justyny Dudkowiak, kierownika sprzedaży internetowej agencji turystycznej Travelplanet.pl., biura turystyczne zamówiły o prawie jedną trzecią więcej wycieczek niż w roku 2006. Jednak boom na wyjazdy przerósł ich oczekiwania. Część biur już w pierwszej połowie roku odnotowało nawet dwukrotnie większą sprzedaż. Łopaciński poinformował - Szacujemy że w tym roku biura sprzedadzą o 200-300 tys. więcej wycieczek niż w 2006, kiedy wykupiło je 1,2 mln osób.
Wyjazdy wakacyjne są droższe również z powodu wzrostu o 10-15% kosztów przelotów. Biura obwiniają za to brak konkurencji na rynku lotniczym. Łopaciński wyznaje - Jeszcze niedawno samoloty stały na lotnisku, można było wynająć je z marszu. Teraz samolot trzeba rezerwować rok wcześniej.
Oprócz braku konkurencji, za wzrost cen czarterów odpowiada także drożejące paliwo.
Wzrost zainteresowania wyjazdami zagranicznymi związany jest też z faktem, że Polacy poczuli że mają więcej pieniędzy. Według Głównego Urzędu Statystycznego w kwietniu bieżącego roku wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw wyniosło 2709,14 zł i było wyższe niż w roku 2006 o 8,4%.
Łopaciński dodaje - Zmieniają się też biura podróży - już nie reklamują się: u nas jest najtaniej, tylko u nas jest najlepiej.
Justyna Dudkowiak przyznaje - Polacy coraz częściej podróżują w odległe miejsca. Jeszcze niedawno nie było ofert na Wyspy Zielonego Przylądka, w chwili obecnej sprzedajemy tam coraz więcej wyjazdów.
Średnio na rezerwację klienci Travelplanet wydają około 5 tys. zł. We wcześniejszych latach było to o 25% mniej. Polacy częściej też szukają ofert w zagranicznych biurach, np. w Niemczech i Anglii, których ceny są porównywalne z polskimi, a oferowany standard wyższy.
Turystyczny boom nie dotyczy wyłącznie biur podróży. Instytut Turystyki liczy także na duży wzrost wyjazdów indywidualnych. Na własną rękę za granicę wybierze się w tym roku 8 mln osób, czyli o 1,5 mln więcej niż w 2006 roku.
Najpopularniejszym celem tegorocznych wakacji są Włochy, gdzie uda się około 800 tys. osób. W zeszłym roku urlop tam spędziło około 700 tys. Polaków. Wakacyjnym hitem będzie również Chorwacja, gdzie zgodnie z szacunkami biur wyjedzie około 500 tys. osób. W 2006 roku wyjechało tam 300 tys. polskich turystów. Cały czas popularnością cieszyć się będą Grecja, Turcja i Hiszpania. Do tych krajów wybierze się po kilkaset tysięcy osób. Do Egiptu pojedzie 200 tys. turystów. Przynajmniej o kilkadziesiąt procent wzrośnie też liczba osób wyjeżdżających do Bułgarii. Łopaciński zaznacza - Odkrywamy ten kraj po jego wejściu do UE.
Liczba wyjazdów zagranicznych wzrasta też dzięki emigrantom. Polacy, którzy rok lub dwa lata temu wyjechali do Irlandii lub Wielkiej Brytanii, teraz już się tam urządzili i zaczęli zapraszać znajomych i rodziny do siebie. Zapewniają im nocleg i wyżywienie. Tego typu zjawisko będzie się nasilać z każdym rokiem.

Zobacz całość »



Izba Gospodarcza Hotelarstwa Polskiego ma nowego sekretarza

Zobacz całość »
Nowym Sekretarzem Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego został mianowany Andrzej Saja. To niespełna 33-letni zastępca dyrektora hotelu Novotel Airport w Warszawie.
Życiorys Andrzej Saja może budzić zazdrość wśród młodych managerów: absolwent stosunków międzynarodowych na UW oraz studiów podyplomowych Executive MBA w Gdańskiej Fundacji Kształcenia Menedżerów. Karierę zawodową rozpoczął jako doradca wiceprezesa Urzędu Kultury Fizycznej i Turystyki, po czym został doradcą podsekretarza stanu Ministerstwie Transportu i Gospodarki Morskiej. W 1999-2000 członek Rady POT, przez kolejne dwa lata doradca prezesa tej organizacji, a następnie dyrektorem jego gabinetu. W latach 2002-2006 był dyrektorem dyrektor ds. wydawnictw i szkoleń POT gdzie zajmował się regionalnymi organizacjami turystycznymi. Andrzej Saja był również członkiem rady nadzorczej spółki Orbis S.A., Polskiej Agencji Rozwoju Turystyki S.A., Tarnowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego S.A., Centrum Edukacji Turystycznej sp. z o.o. oraz przedsiębiorstwa z branży telekomunikacyjnej Długie Rozmowy S.A.

Zobacz całość »



PKP PR przegrały przetarg na przewozy regionalne w Kujawsko - Pomorskim!

Zobacz całość »
Konsorcjum PCC Rail i Arriva Polska wygrały przetarg na przewozy regionalne koleją w kujawsko-pomorskim na najbliższe trzy lata.
W wypowiedzi naczelnika Wydziału transportu i Drogownictwa Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu dla PAP czytamy: "Zarząd województwa jednogłośnie wybrał ofertę złożoną przez PCC Rail i Arriva Polska na obsługę połączeń trakcją spalinową (segment A). Części przetargu, obejmujące połączenia pomiędzy Bydgoszczą i Toruniem (segment B) oraz pozostałe linie zelektryfikowane (segment C), na które jedyne oferty złożyły PKP Przewozy Regionalne, zostały unieważnione"
Wybór tego przewoźnika pozwoli zaoszczędzić samorządowi 30 mln złotych rocznie. Usługi oferowane przez PKP PR były bowiem dla samorządu o kilkadziesiąt procent droższe, niż te same usługi świadczone przez spółkę PCC Rail (przykładowo, na pierwszy segment PCC Rail i Arriva zaproponowały stawkę dopłaty do jednego kilometra w wysokości 12,93 zł, a konkurujące z nimi PKP PR - 18,36 zł). Na ostateczny wynik przetargu wpłynął również współczynnik punktualności - PCC Rail zaproponowało w ofercie 90,5 proc natomiast PKP tylko 95 procent.
Część przetargu została unieważniona, w związku ze złożeniem oferty jedynie przez PKP Przewozy Regionalne. Umowa, która obowiązuje aktualnie przewiduje dopłaty w wysokości 50 mln. zł ze strony samorządu, natomiast po podpisaniu nowej umowy prognozuje się o 10 mln. mniej dopłat do przewozów regionalnych.
Pierwszy segment przetargu, który wygrała firma PCC Rail obejmuje dzierżawę i użyczenie 13 szynobusów będących własnością samorządu.
Zwycięzca przetargu na przewozy na liniach zelektryfikowanych jest drugim co do wielkości prywatnym przewoźnikiem kolejowym pod względem przewozów towarowych. Natomiast Arriva PLC to przewoźnik z dużym doświadczeniem na rynku europejskim, jeśli chodzi o przewozy pasażerskie.

Zobacz całość »



Niemieccy turyści też bywają nieznośni!

Zobacz całość »
O Polakach, którzy zamiast polecieć na wymarzone wakacje wdali się w konflikt z obsługą lotów czarterowych i tradycyjnych słyszeliśmy już niejednokrotnie. Ciekawostką jest natomiast fakt, iż takie nieprzyjemne sytuacje nie zdarzają się tylko Polakom.
Kilka dni temu grupa 13 pijanych Niemców tak się dała we znaki obsłudze samolotu udającego się z Norymbergi na Majorkę, iż kapitan zdecydował się zawrócić z pasa startowego i wysadzić niesfornych pasażerów prosto w ręce oczekujących stróżów porządku - podały niemieckie źródła policyjne.
Niesfornym niemieckim turystom grożą teraz kary, w postaci grzywny (do 25 tysięcy euro). I to nie wszystko - rekompensaty żądają od nich także pasażerowie, którzy ze znacznym opóźnieniem wyruszyli w podróż na wakacje.

Zobacz całość »



::: 2007-06-20 :::


Nieeleganckie chwyty w walce o klienta

Zobacz całość »
Pomimo rosnących kosztów paliwa, dzięki wciąż wzmagającej się walce o klientów, pasażerowie zapłacą za bilety jeszcze mniej, nawet w obliczu podwyżki cen paliwa. To jasne, że nie wszystkie firmy będą mogły przetrwać tak nierówną walkę. W samolotach coraz częściej brakuje miejsc, dochodzi do opóźnień, które spowodowane są najczęściej nieprzewidzianymi poślizgami czasowymi, przewoźnicy nie są aż zanadto oszczędni.
Jak stwierdził Michael O’Leary, prezes firmy irlandzkiej Ryanair, możemy przewidywać, że w najbliższym czasie dojdzie na rynku do prawdziwej rzezi. Już teraz te zapowiedzi mają swoje potwierdzenie w stronach internetowych tanich linii lotniczych, pełnych kolorowych reklam, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.
Najczęstszym chwytem mającym skusić klienta są bardzo niskie ceny, które podawane są bez żadnych dodatkowych opłat. Ile naprawdę kosztuje podróż możemy się zorientować dopiero gdy dojdzie do uregulowania rachunku. Tylko niektóre firmy są na tyle uczciwe, aby podać pełną cenę biletów na swoich stronach internetowych, to odlatujący ze stolicy włoski Air Italy, hiszpański Clickair, Norwegian oraz czasami Wizzair.
Linie lotnicze używają coraz to elegantszych reklam, aby zwabić do siebie klientów. Dochodzi nawet do otwartej wojny, której przykładem są oskarżenia węgierskiego Wizzaira pod adresem linii Norwegian w kampanii "samoloty z Norwegii, ceny z kosmosu". W ów kampanii porównane zostały koszty biletu na przelot. Wizzairowi wypadło jednak z głowy, że on sam nie lata do Danii, tylko do Szwecji (lądując w Malmoe), a stamtąd na dotarcie do Kopenhagi potrzeba nam 2 godzin i ok. 30 euro. Taka sama sytuacja jest z ofertą tejże firmy do Oslo i Sztokholmu. Rzeczniczka Wizzaira, Natasa Kazmer, była wczoraj nieosiągalna, a jeden z pasażerów napisał na portalu internetowym przewoźnika, że kampania ta ma promować trasy skandynawskie Wizzaira. Wczoraj doszło jednak do zmodyfikowania nieco reklamy. Ryanair pokazał na swoich stronach obrazek dwóch złodziei, którzy zostali podpisani "o dwóch takich, co ukradli księżyc". Polskie Linie Lotnicze LOT i linie Wizzair przedstawieni są tutaj jako złodziejaszki, którzy kradną pieniądze swoich klientów wliczając w ceny biletów opłaty za paliwo. Zdaniem Irlandczyków nie ma w tym nic złego, że Wizzair pobiera opłaty za bagaż. Firma nie zareagowała w żaden sposób na ataki, ale za to LOT podał Irlandczyków do sądu wskutek obraźliwych określeń i porównywań pojawiających sią w reklamie. Domaga się tym samym zakazu jej pokazywania. Na tym jednak LOT nie poprzestał. Nakłania pracowników przewoźnika do wysyłania niepochlebnych opinii na temat reklamy pod adres lottorabus@ryanair.com.
Jak powiedział Rzeczpospolitej Xawery Konarski zajmujący się sprawami polskiego przewoźnika, warszawski Sąd Okręgowy zabezpieczył LOT uwzględniając jego wniosek wskutek czego Ryanair nie może stosować reklamy porównawczej. Już niedługo zostanie wyznaczony termin pierwszej rozprawy.
Konkurencja nie będzie coraz łagodniejsza, ale coraz bardziej ostra w swoich atakach. Możemy spodziewać się niezbyt eleganckich zachowań, które będą miały na celu dyskredytacje przeciwnika. Ceny paliwa lotniczego rosną, Komisja Europejska zatwierdziła prawo, które nakazuje odszkodowania dla pasażerów, których lot się opóźnił. Na dodatek Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego chce wprowadzić zmiany dotyczące rozmieszczenia foteli na pokładzie samolotów, mają one być ułożone w większych od siebie odległościach. Jak tłumaczy rzeczniczka EABL Elisabeth Schoeffmann, w maszynach tanich przewoźników pasażerowie są zanadto stłoczeni, co uniemożliwia ewakuację w trakcie przepisowych 90 sekund.

Zobacz całość »



Biura podróży nie mogą podwyższać cen wycieczek na 20 dni przed ich rozpoczęciem

Zobacz całość »
Biura podróży nie mają prawa podwyższyć ceny imprezy turystycznej na 20 dni przed jej rozpoczęciem. Zwiększenie ceny przed tym okresem ochronnym jest możliwe tylko w wyjątkowych sytuacjach.
Często zdarza się tak, że organizujące wycieczkę biuro podróży żąda od swoich klientów dopłaty na kilka dni przed wylotem. Jeden z czytelników Rzeczpospolitej napisał - Wykupiliśmy z żoną wycieczkę do Hiszpanii. Na trzy dni przed wylotem biuro podróży zażądało dopłaty 300 zł od osoby, argumentując, że wzrosły ceny biletów lotniczych. Dodał też, że biuro zastosowało swoisty szantaż, zaznaczając, że osoby, które nie dopłacą do imprezy, nie otrzymają biletów lotniczych.
Zgodnie z ustawą z 29 sierpnia 1997 r. o usługach turystycznych biura podróży nie mogą podwyższyć ceny na 20 dni przed planowanym terminem wyjazdu, bez względu na okoliczności.
Cena imprezy turystycznej może zostać podwyższona tylko, gdy podpisana umowa przewiduje taką możliwość. Poza tym zwyżki cen są możliwe tylko przed okresem ochronnym, czyli najpóźniej do 21 dnia przed rozpoczęciem wycieczki. Dodatkowo ustawodawca dokładnie wskazuje okoliczności, które mogą uzasadniać zmianę ceny. Należą do nich:
- wzrost kosztów transportu,
- wzrost opłat urzędowych, podatków lub opłat należnych za usługi lotniskowe, załadunkowe lub przeładunkowe w portach morskich i lotniczych
- wzrost kursów walut.
Jednak biura podróży są zobowiązane do udokumentowania wpływu tych okoliczności na podwyższenie ceny.
Część organizatorów podaje ceny wycieczek w walutach obcych, głównie w euro. Pomimo że zgodnie z kodeksem cywilnym, zobowiązania pieniężne na terenie RP powinny być wyrażone w złotych, taka praktyka jest dopuszczalna. Jednak po warunkiem, że klient będzie miał podany kurs waluty oraz bank, w którym w danym dniu taki kurs obowiązuje. Problem dotyczy jednak terminów przeliczania waluty na złotówki. Zazwyczaj klient podczas podpisywania umowy z biurem podróży wpłaca tylko zaliczkę (przeliczoną według kursu waluty z tego dnia), a dopiero po jakimś czasie dopłaca resztę. Longina Kaczmarek, miejski rzecznik konsumentów w Szczecinie zaznacza -Zdarza się, że z powodu zmiany kursów walut dopłata jest znacznie wyższa, niż zakładał klient.
Dlatego też w umowie powinno być zaznaczone, z jakiego dnia będzie liczony kurs dopłaty: z dnia zawarcia umowy czy też z dnia wpłaty brakującej kwoty.

Zobacz całość »



Powstanie kompleks hotelowy przy Kryspinowie

Zobacz całość »
Ośrodek Rekreacji i Wypoczynku Nad Zalewem sp. z o.o. z Krakowa wybuduje przy zalewie Kryspinów kompleks hotelowy w średniowiecznym w stylu średniowiecznym.
Najpierw powstanie hotel na niecałe 90 miejsc, potem trzy restauracje, które pomieszczą w sumie 350 gości. Następnie oddane do użytku będą chaty, w których będzie mogło zamieszkać 45 turystów.
W drugim etapie inwestycji kompleks o nazwie Gród Kraka wzbogaci się o hotel spa na 200 miejsc noclegowych.

Zobacz całość »



Nie można zastrzec, iż reklamację składa się tylko u pilota

Zobacz całość »
Organizator imprezy turystycznej nie może zastrzec w warunkach, że reklamację wycieczki składa się wyłącznie u pilota. Jest to możliwe również po powrocie z imprezy. Biuro musi odpowiedzieć na żądania klienta w ciągu 30 dni.
W tym sezonie już pojawiły się pierwsze problemy związane z nieprawidłowym rozpatrywaniem reklamacji przez biuro podróży. Małgorzata Rothert, miejski rzecznik konsumentów w Warszawie zaznacza - Klienci biur kwestionują często gorszy od zapowiadanego standard hotelu lub zakwaterowanie w obiekcie położonym w innym miejscu.
W przypadku ofert last minute, część biur bezprawnie wyłącza możliwość złożenia reklamacji. Coraz częściej zdarza się też, że biura podróży skracają czas trwania wycieczek, lub go wydłużają np. z powodu opóźnionego wylotu. Regina Domurad, prawnik Federacji Konsumentów poinformowała - W takiej sytuacji muszą zapewnić turystom standard pobytu (zakwaterowania, wyżywienia itp.) zgodny z umową. Niestety, zdarza się, że np. turyści zostają stłoczeni w jednym pokoju. Domurad radzi, żeby w takim przypadku składać reklamację oraz domagać się rekompensaty za poniesioną szkodę.
Jeżeli biuro podróży nie wykona świadczeń, do których się zobowiązało w umowie lub wykonuje je nieprawidłowo, wówczas można złożyć reklamację. Można to zrobić u pilota lub rezydenta podczas trwania wycieczki lub w biurze podróży po jej zakończeniu. Warto reklamować nieprawidłowości podczas wyjazdu, ponieważ zazwyczaj udaje się wyeliminować chociaż ich część.
Nie ma ustalonego terminu, w którym klient musi złożyć reklamacje. Biuro nie ma prawa zastrzegać sobie terminów bardzo krótkich, np. 24-godzinnego.
Pilot powinien potwierdzić turyście przyjęcie reklamacji. Jeżeli sam nie może jej załatwić, musi przekazać sprawę do organizatora wyjazdu.
Biuro ma 30 dni na rozpatrzenie reklamacji. Jeżeli, została ona złożona u pilota lub rezydenta podczas trwania imprezy, wówczas termin liczy się od dnia jej zakończenia. Natomiast jeżeli reklamacja została złożona po powrocie, wówczas czas liczy się od dnia złożenia. Jeżeli biuro podróży nie ustosunkuje się w ciągu 30 dni, wówczas reklamacja uznana jest za przyjętą, a organizator powinien spełnić żądania klienta.

Zobacz całość »



Ciekawa usługa dla turystów - kompleksowowe zastrzeganie kart i dokumentów

Zobacz całość »
Aby zablokować dostęp do skradzionej karty bankomatowej, czy też komórkę wystarczy jeden telefon. Niestety, kiedy jedziemy np. na wakacje czekają na nas nie tylko atrakcje turystyczne, ale także kieszonkowcy. Nie trzeba wiele, aby stracić dokumenty, karty płatnicze, czy też portfel lub komórkę. Aby zastrzec je w jednym miejscu możemy skorzystać z oferowanej przez szwedzką firmę Securia usługi nazwanej: Blokadą. Dzięki niej szybko uniemożliwimy korzystanie ze skradzionych nam akcesoriów telekomunikacyjnych, a nawet kluczy. Możemy zgłosić firmie numer seryjny iPoda, czy laptopa.
W razie konieczności wykonujemy jeden telefon pod numer bezpłatny, dostępny całą dobę 0800 800 110. Dzięki temu możemy wprowadzić do systemu przedmioty, które mają być zablokowane. W razie gdy jesteśmy w momencie kradzieży na terenie innego kraju możemy podać przez telefon numer tel. hotelu, pokoju lub posterunku policji, konsulat oddzwoni wtedy na podany adres, aby nie skazywać poszkodowanego na dodatkowe koszty.
Natychmiast po wykonaniu takiego telefonu dochodzi do zablokowania skradzionych kart u ich wydawców. Konsulat informuje potem okradzionego o godzinie, w której dokonano blokady. Aby uzyskać nową kartę niektóre banki wymagają od klienta, aby wcześniej zgłosić fakt kradzieży na policji. Kartę możemy zablokować na stałe lub tymczasowo. Jeśli mamy jakieś wątpliwości możemy skorzystać z centrum telefonicznego. Kiedy zaistnieje taka potrzeba pomoże nam ono skontaktować się z rodziną, poinformuje o zdarzeniu, zamówi taksówkę, czy też poda adres najbliższego komisariatu i najbliższej placówki konsularnej. Możemy także otrzymać pomoc w zdobyciu gotówki na bilet do Polski.
Podpisanie umowy z Securią gwarantuje nam, że jeśli środki nie zostaną zablokowane w deklarowanym przez firmę czasie, poniesie ona całą odpowiedzialność za ich utratę. Taka możliwość blokady przyda się osobom, które korzystają z różnych kart wydanych przez wiele banków. Dzięki jednemu numerowi telefonu nie muszą one martwić się o poinformowanie każdego banku z osobna. Wszystko załatwiane jest od razu. Sporządzany jest raport o zaistniałym zdarzeniu, który zostanie przedłożony każdemu wydawcy kart. Jest on wyjątkowo przydatny w razie ubiegania się przez nas o odszkodowanie. Najtańsza roczna opłata wynosi 69 zł za pakiet indywidualny, a 129 zł za możliwość skorzystania z usługi całej rodziny (do 5 osób).
Dzięki zalogowaniu przez użycie swojego indywidualnego hasła, klienci firmy mogą także skorzystać z serwisu internetowego, dzięki któremu bez niczyjej pomocy mogą zgłaszać do zablokowania całą listę skradzionych przedmiotów.
Możemy wykupić także dodatkową opcję usług consierge, która jest szczególnie przydatna przy wakacyjnych podróżach. Dzięki dodatkowemu abonamentowi konsultanci firmy pomagają w gromadzeniu wiadomości na temat danego kraju, poddają pomysły gdzie można się wybrać, dokonanie przez nich rezerwacji także nie jest problemem. Organizują także nietypowe podróże i pomagają w zdobyciu wizy czy też innych niezbędnych dokumentów. Na razie Securia jest jedyną firmą oferującą podobne usługi, na świecie są one dostępne m.in. w Rosji, Norwegii, Szwecji, Chile i Izraelu.

Zobacz całość »



Z Krakowa do USA za 700 zł?

Zobacz całość »
Eksperci transportu lotniczego szacują, iż w przyszłym roku za ocean będzie można polecieć z Krakowa już za kilkaset złotych. Obsługą takich rejsów zainteresowane są bowiem trzy amerykańskie linie lotnicze.
Przewoźnicy będą mogli rozpocząć loty z Krakowa od marca 2008 r., gdy wejdzie w życie porozumienie o otwartym niebie między Ameryką i Unią Europejską. Od tego momentu każda linia lotnicza będzie mogła uruchomić dowolną liczbę lotów przez Atlantyk do dowolnego miejsca. A zainteresowanie Krakowem jest wśród zagranicznych przewoźników duże.
- Prowadzimy już rozmowy z amerykańskimi firmami, które są zainteresowane utworzeniem połączeń z Krakowem - powiedział Kamil Kamiński, prezes zarządu lotniska w Balicach. - By przyjąć nowych przewoźników, konieczna jest rozbudowa portu, a także układu komunikacyjnego wokół lotniska. O połączenia z Ameryką z pewnością będą się starać także inne lotniska - w Rzeszowie czy Katowicach, ale Kraków i tak powinien zyskać na otwarciu nieba nad Atlantykiem.
Rozmowy na ten temat prowadzi już trwają. Obsługą połączeń z Krakowa są zainteresowane trzy amerykańskie linie lotnicze: Delta Airlines, JetBlue i Sky Bus Airlines.
Szacuje się, iż otwarcie nieba pomiędzy USA a krajami Unii Europejskiej spowoduje spadek cen biletów o około 30 proc. Walka o klienta między tradycyjnymi przewoźnikami, którzy dotychczas mieli monopol na latanie nad Atlantykiem, powoduje, że już teraz bilet w obie strony ze wszystkimi opłatami na trasie Warszawa - Nowy Jork można kupić nawet za ok. 1500 zł.
W okresie, kiedy połączenia będzie obsługiwać kilku przewoźników, pasażerowie za lot płacić będą w promocjach znacznie taniej, np. ok. 700 zł za bilet.

Zobacz całość »



Zarobkowy przewóz osób tylko z licencją

Zobacz całość »
Zanim przedsiębiorca rozpocznie zarobkowy przewóz osób musi dopełnić wiele formalności i przejść odpowiednie szkolenie i zdać egzamin.
Sprawy związane z uzyskiwaniem licencji oraz zezwoleń przewozowych reguluje ustawa o transporcie drogowym. Wynika z niej przede wszystkim, że przedsiębiorca, który chce zarabiać na przewozach osób, musi posiadać odpowiednią licencję. Nie ma znaczenia, czy będzie wozić ludzi pięciomiejscowym samochodem osobowym, czy też dużym autokarem.
Ustawa przewiduje kilka rodzajów licencji:
- na krajowy transport drogowy osób,
- na międzynarodowy transport drogowy osób,
- na transport drogowy osób taksówką.
Licencja wydawana jest na określony czas. Nie można jej odstąpić innej osobie, ale są od tej zasady wyjątki, które dotyczą przede wszystkim spadkobierców. Jednak zawsze przedsiębiorca, który przejmuje licencjonowaną działalność transportową musi spełniać wymogi, które są niezbędne do jej rozpoczęcia.
Licencję możne zostać cofnięta, gdy:
- przedsiębiorca nie podjął działalności w ciągu 6 miesięcy od daty jej wydania,
- wobec przedsiębiorcy zostało wydane prawomocne orzeczenie zakazujące wykonywania tego rodzaju działalności,
- przedsiębiorca rażąco naruszył warunki, które są określone w licencji lub inne dotyczące wykonywania objętej licencją działalności,
- przedsiębiorca odstąpił licencję osobie trzeciej,
- jeżeli posiadacz licencji taksówkowej samowolnie zmienia wskazania taksometru,
- w razie śmierci przedsiębiorcy, chyba że organ wydający się zgodził, że uprawnienia przejmie spadkobierca.
Są również sytuacje, kiedy licencja może, ale nie musi zostać cofnięta, między innymi gdy przedsiębiorca zalega z regulowaniem zobowiązań podatkowych.
Na zwrot licencji przedsiębiorca ma 14 dni, licząc od dnia, w którym decyzja o jej cofnięciu stała się ostateczna.
Jeżeli przewoźnik chce wykonywać regularne przewozy osób, dodatkowo musi wystąpić o zezwolenie na wykonywanie tego typu przewozów. Przepisy nie zabraniają łączenia dwóch rodzajów działalności transportowej, jednak w takim przypadku przedsiębiorca musi posiadać dwie licencje.
Jeżeli przedsiębiorca chce przewozić zarobkowo ludzi bez licencji taksówkowej lub chce prowadzić działalność również poza obszarem swojej gminy, wówczas może się ubiegać o licencję na przewóz drogowy osób.
Licencję taką trzeba posiadać bez względu, czy przewóz prowadzi się samochodem osobowym, czy autokarem. Może zostać wydana na krajowy lub międzynarodowy przewóz osób. Jeżeli przewoźnik planuje wykonywać regularne przewozy osób, np. prowadzić linię autobusową musi wystąpić o zezwolenie na wykonywanie tego typu kursów.
Podczas wykonywania przewozów okazjonalnych pojazdami, które służą do przewozu nie więcej niż dziewięciu osób łącznie z kierowcą nie wolno upodabniać samochodu do taksówki, czyli umieszczać:
- taksometru,
- oznaczeń z nazwą, adresem i telefonem przedsiębiorcy na pojeździe,
- lamp i innych urządzeń technicznych na dachu.
Aby uzyskać licencję na przewóz osób:
- przynajmniej jedna z osób z zarządu firmy musi posiadać certyfikat kompetencji zawodowych,
- na każdy samochód trzeba posiadać odpowiednie zabezpieczenie finansowe,
- kierowcy muszą posiadać właściwe kwalifikacje.
Licencje na krajowy przewóz osób obowiązują wyłącznie w Polsce, a międzynarodowe również poza nią.
Licencja na międzynarodowy przewóz osób autobusem udzielana jest najdłużej na pięć lat. W przypadku pojazdu posiadającego nie więcej niż dziewięć osób łącznie z kierowcą, licencja może być udzielona na okres od 2 do 50 lat. Na taki sam okres udziela się licencji na krajowy przewóz osób.
Licencje na przewozy krajowe osób wydawane są przez starostów właściwych ze względu na siedzibę przedsiębiorcy, natomiast na przewozy międzynarodowe minister infrastruktury, który upoważnił do tego Biuro Obsługi Transportu Międzynarodowego.
Aby uzyskać licencję, co najmniej jedna osoba z zarządu firmy musi posiadać certyfikat kompetencji zawodowych. Certyfikaty takie wydaje Instytut Transportu Samochodowego w Warszawie. Natomiast szkolenia i egzaminy odbywają się w różnych miastach. Lista ośrodków, które zajmują się szkoleniem kandydatów na przewoźników dostępna jest na stronie internetowej ITS: www.its.home.pl.
Aby zdać egzamin na certyfikat kompetencji zawodowych trzeba znać przepisy prawa przewozowego, kodeksu cywilnego, prawa handlowego, prawa finansowego, a także sprawy związane z rachunkowością, bilansem i zarządzaniem.
Licencja na wykonywanie przewozów zostanie wydana tylko osobom, które nie były skazane prawomocnym wyrokiem sądu za przestępstwa umyślne przeciw bezpieczeństwu w komunikacji, mieniu i wiarygodności dokumentów i środowisku.
Przedsiębiorca, które zdecyduje się na prowadzenie firmy transportowej musi potwierdzić odpowiednią sytuację finansową, która zapewni podjęcie oraz prowadzenie tego rodzaju działalności gospodarczej.
Przepisy wymagają minimum:
- 9000 euro na pierwszy pojazd przeznaczony do transportu drogowego,
- 5000 euro na każdy następny pojazd samochodowy.
W 2007 roku wartość euro przeliczana jest po średnim kursie NBP, który obowiązywał w ostatnim dniu poprzedniego roku, czyli po 3,8312 zł.
Kurs, który poprzedza egzamin kosztuje od kilkuset do ponad 1000 zł. Dodatkowo za egzamin na przewozy osób trzeba zapłacić 400 zł. W przypadku przedsiębiorców z pięcioletnim doświadczeniem w branży cena obniżana jest do 300 zł. Wydanie certyfikatu na przewozy osób kosztuje 300 zł. Licencja na krajowy przewóz osób samochodem osobowym na 2 do 15 lat trzeba zapłacić 700 zł, a na 15 do 30 lat 800 zł, na 30 do 50 lat 900 zł. Przy przewozach międzynarodowych takimi samymi pojazdami opłaty są dużo wyższe i wynoszą od 1000 zł za licencję na pięć lat do 50 000 zł za dokument na 50 lat. Za licencję na wykonywanie międzynarodowego transportu drogowego autokarem na pięć lat trzeba zapłacić aż 3600 zł. W przypadku przewozów krajowych stawka za autobus jest taka sama jak za samochód osobowy.
Jeżeli przedsiębiorca zamierza prowadzić linię regularną musi otrzymać zezwolenie na takie przewozy. Jego autobusy muszą spełniać odpowiednie wymagania techniczne. Rozkład jazdy powinien być dostępny na wszystkich wymienionych w nim przystankach oraz dworcach autobusowych. Musi być w nim zawarta informacja o siedzibie przewoźnika i numerze telefonu. Opłaty za przejazd muszą być pobierane według ustalonego cennika, a pasażer musi otrzymać bilet. Cenniki muszą być dostępne w każdym autobusie i w kasach dworcowych. Powinny zawierać również ceny biletów ulgowych.
Zezwolenie dokładnie określa warunki wykonywania przewozów, trasę, miejsca początkowe oraz docelowe przewozów, a także przystanki.
Jeżeli projektowana linia będzie zagrażać już istniejącym liniom, którą obsługuje więcej niż jeden przewoźnik lub rentowności porównywalnych usług kolejowych, wówczas przedsiębiorca może nie uzyskać zezwolenia.
Przedsiębiorca nie uzyska zezwolenia, gdy:
- pojazdy, które pozostają w jego dyspozycji nie są w stanie obsłużyć proponowanego przedsięwzięcia,
- przewoźnik, z przyczyn od niego zależnych, nie wykonuje co najmniej przez siedem dni przewozów na innych obsługiwanych przez siebie liniach,
- przewoźnik nie przestrzega warunków, które określone są w wydanym już pozwoleniu lub wykonuje przewozy niezgodnie z pozwoleniem.
Zezwolenia na przewozy regularne, w zależności od tego, jaki obszar obejmuje trasa autobusu wydaje: na terenie kraju - wójt, burmistrz lub prezydent miasta, starosta, marszałek województwa, a na linie międzynarodowe - minister transportu.
Zezwolenie wydawane jest maksymalnie na pięć lat. Po upływie tego terminu można zostać przedłużone, pod warunkiem że przewoźnik nie przekroczył swoich uprawnień. Zmiany należy zgłaszać w ciągu 14 dni od ich powstania.
Jeżeli firma posiada samochód osobowy lub bus, do przewozu nie więcej niż dziewięciu osób wraz z kierowcą i wykorzystuje pojazdy wyłącznie do potrzeb własnych, wówczas nie trzeba stosować przepisów ustawy o transporcie drogowym.
Natomiast jeśli w pojeździe przewidziano więcej miejsc, przedsiębiorca musi uzyskać zaświadczenie o przewozach na użytek własny. Wydaje je starosta na maksymalnie pięć lat, a przedsiębiorca musi w ciągu 14 dni zgłaszać na piśmie zmiany danych.
Przewozy w ramach usług turystycznych nie są przewozami na użytek własny, nawet wówczas, gdy przedsiębiorca wlicza je w cenę. Dlatego też przedsiębiorca zawsze musi mieć licencję na transport.
Przedsiębiorca, który prowadzi pensjonat i wyjeżdża po swoich klientów ośmiomiejscowym busem na odległą o kilkanaście kilometrów stację kolejową, a czasami również obwozi ich po okolicy musi posiadać licencję na przewozy osób. W innym przypadku naraża się na wysokie kary. Jeżeli przedsiębiorca nie chce uzyskiwać licencji, a nie zamierza zrezygnować z przywozu turystów do pensjonatu, wówczas powinien się umówić z licencjonowanym przewoźnikiem.

Zobacz całość »



::: 2007-06-21 :::


Warto kupować mieszkania w miejscowościach turystycznych?

Zobacz całość »
Rynek nieruchomości od kilku lat rozwija się bardzo dynamicznie. Ceny rosną, a mimo to nie brak chętnych na zakup nieruchomości. Ostatnio również rynek nieruchomości wakacyjnych nabiera tempa.
Dacze na wakacje kupują nie tylko Polacy ale również Amerykanie, Irlandczycy czy Anglicy. Najmodniejszymi miejscowościami są obecnie Zakopane i Krynica-Zdrój, gdzie można kupić również nieruchomości o wysokim standardzie. Za najlepsze płaci się w Zakopanem 10 tys. zł za mkw. i 8 tyś zł w Krynicy-Zdroju.
Według raportu przygotowanego przez CEE Property Group największym hamulcem dla dalszego rozwoju rynku małopolskich nieruchomości jest brak zagospodarowania przestrzennego oraz brak działek budowlanych.
Popyt na mieszkania wakacyjne ilustruje sytuacja w Krynicy-Zdroju gdzie buduje się kolejne apartamentowce, a klientów wciąż przybywa. Wraz z popytem rosną oczywiście ceny nieruchomości. Już teraz w Krynicy za mieszkanie z rynku wtórnego należy zapłacić około 4,5 tyś zł. za mkw, natomiast w apartamentowcach za metr należy zapłacić dwa razy więcej. Cieszą się one dużą popularnością wśród obcokrajowców. Jeśli chcemy wybudować dom letni w Pieninach za metr działki musimy zapłacić do 200 zł, natomiast gotowy dom kupimy za około 600 tyś zł. jednak jeśli chcemy kupić coś naprawdę atrakcyjnego musimy przygotować się na wydatek rzędy miliona złotych.
Zakopane na tym polu znacznie wyprzedza inne miejscowości turystyczne. Baza turystyczna jest tutaj bardzo bogata, korzystają z niej głównie nasi wschodni sąsiedzi. Turystów jest z roku na rok coraz więcej w związku z tym zapotrzebowanie wciąż rośnie. na zapotrzebowanie odpowiedzieli deweloperzy, którzy budują apartamentowce o wysokim standardzie, które można zarówno kupić jak i wynająć. Zakopane usytuowane jest na terenach bardzo wartościowych przyrodniczo co znacznie utrudnia jego rozbudowę. Mała ilość działek i pozwoleń na budowy oraz wielu chętnych na zakup mieszkania czy domu sprawiły, że ceny szybko wzrosły - za metr kwadratowy mieszkania trzeba zapłacić nawet do 15tyś. za metr kwadratowy. Natomiast za metr ziemi zapłacimy do 500 zł bez warunków zabudowy, a z nimi nawet ok. 1000zł za metr kwadratowy ziemi. Gotowy dom to wydatek rzędu miliona złotych, natomiast za pensjonat zapłacimy nawet pięć razy tyle.

Zobacz całość »



Zabiegi thalassoterapii w Ciechocinku

Zobacz całość »
W Polsce powstaje coraz więcej obiektów, w których upowszechniły się zabiegi Spa. Jednym z takich miejsc jest hotel Villa Park w Ciechocinku, gdzie przeprowadza się m.in. zabiegi thalassoterapii.
Są to upiększające i zarazem lecznicze zabiegi zwalczające lub zapobiegające niektórym dolegliwościom. Wykorzystywane są do nich składniki z Morza Martwego, czyli woda, algi i piasek. W thalassoterapii używa się też błota z Morza Martwego. Błoto bardzo poprawia skórę, która dzięki niemu szybko się regeneruje, jest jędrna i odżywiona. Lecznicze właściwości soli i błota z Morza Martwego są znane od czasów starożytnych, jego zalety dostrzegły królowe Saba i Kleopatra. Sól z Morza Martwego ma wysokie stężenie związków magnezu, potasu, bromu, jodu i niewielką zawartość chlorku sodu. Preparaty na bazie tej soli mają szerokie zastosowanie w kosmetyce twarzy i ciała. Czarne błoto jest bogate w minerały, a algi mają silne działanie nawilżające, wygładzające, ujędrniające i redukujące cellulit. Terapia przeznaczona jest dla osób, które mają problemy z tarczycą, układem kostnym i oddechowym.
Z takich centrów thalassoterapii najbardziej słynie Tunezja. Kierownik hotelu Maciej Kmieć, zapewnia, że zabiegi robione w jego hotelu dają takie same efekty jak te w egzotycznych ośrodkach tunezyjskich. Klinika Zdrowia i Urody Villa Park zaleca tygodniowy program terapii morzem, który wzmocni układ odpornościowy, pobudzi ciało do naturalnej odnowy, zregeneruje skórę, mięśnie, więzadła i stawy. Terapia jest szczególnie polecana osobom przemęczonym, przepracowanym, cierpiącym na bezsenność, żyjącym w stresie.
W ofercie Villa Parku są jeszcze dostępne zabiegi nordic walking i kapsułę alphamassage. Półgodzinny pobyt w kapsule alphamassage pozwala na szybsze wchłanianie leczniczych składników z błota czy alg, pobudza krążenie, przemianę materii. A nordic walking ma charakter rozgrzewki.
Tygodniowy pakiet z wyżywieniem, noclegiem oparty na zabiegach thalassoterapii kosztuje w Ciechocinku 2880 zł.

Zobacz całość »



Niemieckie koleje

Zobacz całość »
Koleje w Niemczech udostępniają turystom wiele różnych promocji i zniżek na przejazdy kolejowe.
Pierwszym programem promocyjnym jest tzw. Dauer-Spezial. Aby skorzystać z promocji trzeba kupić bilet przez internet, w automacie lub w kasie za dopłatą 5 euro. Z tym biletem można jeździć na dowolnie długiej trasie w Niemczech już za 29 euro. Warto też pamiętać o wcześniejszym kupieniu biletu, gdyż po wyczerpaniu biletów promocyjnych trzeba kupić już bilety droższe za 69 euro. W ramach tej promocji podróżują także najszybsze pociągi InterCityExpress.
Innym rodzajem zniżki jest zniżka SparPreis 25 lub SparPreis 50. Rabat 25% dostaniemy gdy kupimy bilet w obie strony i w miare wcześnie, natomiast 50% rabatu dostaniemy gdy dodatkowo podróż odbędzie się w weekend.

Zobacz całość »



Festiwale Wikingów w Danii

Zobacz całość »
Pierwszą imprezą odbywającą się na cześć Wikingów są Kroniki Wikingów w Jels, Rodding. Są organizowane każdego lata, w tym roku będzie to okres od 29.06.2007 do 15.07.2007. Kroniki Wikingów przedstawiane są w najpiękniejszym duńskim amfiteatrze leżącym nad jeziorami Jels i stanowią barwne widowisko. Amfiteatr funkcjonuje od 50 lat i mieści około 1500 osób. Tegoroczne Kroniki noszą nazwę "Rode Orm". A całemu spektaklowi towarzyszyć będą łodzie Wikingów oraz walki na miecze.
Kolejnym festiwalem jest Jarmark Wikingów w Jels, Rodding, który odbędzie się w dniach 1-2.07.2007. Podczas tego Jarmarku można nauczyć się jazdy konnej lub spróbować fechtunku na miecze z Wikingiem.
Jarmark Wikingów organizowany jest także w Trelleborg, Slagelse w okresie od 07.07.2007 do 22.07.2007. Miejsce nie jest przypadkowe, bowiem niedaleko Slagelse znajduje się jeden z najważniejszych zabytków z epoki Wikingów - ogromna okrągła twierdza Haralda Sinozębego z około 900 roku. Warto odwiedzić Trelleborg, gdyż można dowiedzieć się wielu ciekawostek z życia codziennego tysiąc lat temu. Na Jarmarku Wikingów czekają takie atrakcje jak pokazy walk, spotkanie z Wikingami i wiele innych atrakcji.
Więcej na www.visitdenmark.com.

Zobacz całość »



W dobie internetu warto dbać o dobrą opinię klientów!

Zobacz całość »
Jeden negatywny komentarz o usługodawcy zamieszczony na popularnej stronie internetowej może pozbawić adresata aż jednej trzeciej jego przychodów. - słusznie zauważa Gazeta Wyborcza.
Firmy oraz ich marki są w internecie poddawane stałej ocenie. O tym, jak wielka jest siła głosu konsumentów oraz jak do nich trafić informowali eksperci od badań, inwestycji oraz komunikacji marketingowej podczas największego spotkania e-branży Interact, które odbyło się w Brukseli.
Esther Dyson, propagatorka internetu oraz ekspert od inwestycji w nowe technologie wyznała, jak zatrzymała się w jednym z hoteli i zamówiła budzenie na godzinę 07.00 rano. Jednak została obudzona 20 minut później. Jeszcze przed 08.00 tego samego dnia wiadomość o tym zdarzeniu znalazła się w internecie. Dyson przyznała - Zrobiłam zdjęcie zegarka i dałam podpis: tak w tym hotelu wygląda zamawiana na 7 rano pobudka.
Według Dyson cały czas zbyt mało firm zdaje sobie sprawę z faktu, że w dzisiejszych czasach o ich sukcesie decydują głównie zadowoleni konsumenci, a nie wielkość przeprowadzonej kampanii reklamowej. Komentarz zamieszczony w internecie ma wielkie znaczenie, a firmy zazwyczaj ignorują głosy pojedynczych klientów. Dyson podkreśla, że bardzo ważne jest słuchanie klientów i ich przepraszać, gdy zdarzy się wpadka.
Jeden z właścicieli hotelu w Rzymie przekonał się o bolesnych skutkach negatywnego komentarza klienta. Jaap Favier, wiceprezes oraz dyrektor badań w Forrster Research przyznał, że dyrektor hotelu codziennie sprawdzał notowania swojej placówki w serwisie Tripadvisor.co.uk i każdego dnia jego hotel znajdował się najwyżej w rankingu. Niestety spadł z pierwszego miejsca zaraz po pojawieniu się kilku słów krytyki od jednego niezadowolonego klienta, który dodatkowo wystawił mu najniższą ocenę. Dyrektor wynajął nawet prawnika, aby zmusił serwis Tripadvisor do usunięcia komentarza. Sprawa ciągnęła się przez pół roku i nie zakończyła się pozytywnie dla hotelu. W tym czasie liczba gości hotelowych spadła o jedną trzecią. Favier zaznacza, że historia hotelu w Rzymie dowodzi, że konsumenci bardziej ufają innym nabywcom niż reklamie.
Forrester Research wykonało badania, które miały sprawdzić poziom zaufania do reklamy wśród użytkowników internetu. Wynika z nich, że konsumenci coraz mniej ufają mediom. Najbardziej przekonującą oraz godną zaufania formą reklamy jest e-mail polecający od przyjaciół i rodziny. Forrester zaznaczył, że ten rodzaj komunikacji w największym stopniu wypływa na decyzje zakupowe użytkowników. Konsumenci chętnie czytają komentarze zamieszczane w internecie i się nimi sugerują, a także przeglądają informujące o nowych ofertach.
Zmianie ulega także przywiązanie użytkowników do firm i marek. Jaap Favier poinformował, że lojalność wobec marki spadła do 50% w czasie od 2002 do 2004 roku.
Jaap Favier dzieli ludzi na: twórców, krytyków, zbieraczy i leniwców. Twórcy stanowią najmniejszą liczebnie grupę, jednak to od nich najwięcej zależy. Mają nowe pomysły i wcielają je w życie. Natomiast krytycy wyrażają swoje opinie na temat nowych przedsięwzięć, a ich zdanie jest dla społeczności bardzo ważne. Zazwyczaj na każdego twórcę przypada 2 krytyków. Nastepnie w hierarchii znajdują się zbieracze, którzy wychwytują ciekawe rzeczy, kolekcjonują linki oraz przesyłają je do szerokiego grona użytkowników. Ostatnią, a zarazem największą grupą są leniwce (coach potatos), którzy sami nic nie wytwarzają, a tylko czekają na przychodzące do nich informacje.
Forrester zaznacza, że przekaz marketingowy trafia wyłącznie do ostatniej grupy użytkowników. Jednak oni są też pod wpływem twórców oraz krytyków. Marketingowcy, którzy przygotowują kampanie reklamowe będą mieć trudności, aby przekonać do siebie twórców i krytyków tym samym przekazem marketingowym. Favier dodał - Mogą jednak pozyskać dla siebie zbieraczy, jeżeli udostępnią im treści, które ci będą mogli dystrybuować w sieci.
Według Jaap Favier prawidło: Content is king ("Rządzą treści") straciło już znaczenie. Z badań wynika, że tylko 3% użytkowników płaci za dostęp do treści w sieci. Obecnie konsumentów do internetu nie przyciągają artykuły i pliki wideo, ale potrzeba komunikacji z innymi. Favier zaznacza, że nowe prawidło powinno brzmieć: Contact is king, czyli "Rządzi komunikacja".
Kolejną zasadą, która według Faviera jest już nieaktualna jest cytat z Marshalla MacLuhana: Medium is the message - ("Medium/przekaźnik jest przekazem"), które zwraca uwagę na sam charakter medium. Według wiceprezesa Forrester Research to, jakie jest medium oraz jak się zmienia, jest drugorzędne. Największe znaczenie ma obecnie odzew, reakcja - Responce is the message.
Niestety, firmy przyzwyczaiły się do tego, że dyktują warunki, a w rzeczywistości to konsumenci stawiają wymagania i należy liczyć się z nich głosem. Dlatego też Favier proponuje, aby za trzecią istotną regułę uznać sentencję: Customers call the shots, czyli klienci dyktują warunki.
Esther Dyson dodaje też, że kiedyś najbardziej wpływową grupą byli dziennikarze, a obecnie są to blogerzy. Jednak według niej autorzy sieciowych dzienników mają tendencję do przesady i właśnie to różni ich od profesjonalnych dziennikarzy w opisywaniu faktów. Osoby zajmujące się reklamą, powinni liczyć się z autorami blogów, ponieważ mają duży wpływ na konsumentów.
Wszyscy prelegenci konferencji Interact byli zgodni, że należy zaprzestać przeszkadzania użytkownikom w internecie i skupić się na włączeniu ich do dialogu oraz zaangażowaniu w kampanię. Esther Dyson zaznaczyła - Przyszłość marketingu tkwi w tworzeniu miejsc w sieci, w których użytkownicy mogą ze sobą rozmawiać, bo to interesuje ich najbardziej.
Konferencja Interact odbywała się od 4 do 5 czerwca w Brukseli i była pierwszym paneuropejskim kongresem branży internetowej w Europie. Przyjechało na nią ponad 400 osób, które działają na e-rynku.

Zobacz całość »



Wizz Air kusi darmowym autobusem pomiędzy lotniskiem Robin Hood a Doncaster Interchange

Zobacz całość »
Wizz Air wprowadziło do swojej oferty pewnego rodzaju ułatwienia - nie chce pozostawiać sobie pasażerów tuż po opuszczeniu samolotu - zapewnia im bezpłatny autobus z lotniska do Doncaster Interchange.
Autobus kursuje pomiędzy lotniskiem Robin Hood, a Doncaster Interchange w Wielkiej Brytanii. Pasażerowie Wizz Air mogą z niego korzystać bezpłatnie co godzinę przez cały dzień. Dla pasażerów innych linii taki przejazd kosztuje dwa funty.
Aby bezpłatnie skorzystać z tego ułatwienia należy okazać bilet lotniczy z tego samego dnia wykupiony w liniach Wizz Air. Rozkład jazdy można zobaczyć na stronie: www.travelsouthyorkshire.co.uk (autobus linii 707 Airport Arrow).
Samoloty Wizz Air latają do Doncaster z Gdańska i Katowic, a w przyszłości również z Poznania.

Zobacz całość »



Gazety uczą turystów jak kupować tańsze wycieczki z pominięciem biur podróży

Zobacz całość »
"Gazeta Wyborcza" uczy turystów, jak kupić wycieczkę na Mauritius za jedną trzecią ceny. Aby pojechać na wymarzone wakacje i zaoszczędzić 20 tys. zdaniem Gazety wystarczy... zrezygnować z kupowania wycieczki w biurze i zorganizować ją sobie samemu.
Dariusz Ć. na łamach dziennika wyznał, że spędził dwutygodniowe wakacje na Mauritiusie trzy razy taniej niż oferowały to biura podróży, dzięki rezerwacjom dokonanym przez internet.
Nocleg czytelnik zarezerwował poprzez stronę internetową hotelu Ocean Villas. Ceny przy rezerwacji internetowej były bardzo atrakcyjne. Na pytania wysyłane e-mailem hotel odpowiadał od razu. Za 12-dniowy pobyt ze śniadaniami i kolacją co drugi dzień trzeba było zapłacić około 3,5 tys. zł za dwie osoby. Połowa była płatna kartą przy rezerwacji, a druga połowa na miejscu. Za transport z i na lotnisko trzeba było dopłacić 72 euro. Czytelnik przyznaje, że było warto, ponieważ hotel Ocean Villas położony jest około 50-60 km od lotniska.
Ocean Villas to 20 bungalowów i hotel z 20 pokojami, jadalnia na świeżym powietrzu, basen oraz prywatna plaża. Czytelnik zaznacza - Jedzenie było przepyszne, a obsługa naprawdę miła.
Bezpośredniego połączenia z Polski na Mauritius nie ma. Trzeba lecieć przez Paryż, Londyn lub Frankfurt. Do niedawna loty na wyspę obsługiwały praktycznie tylko linie Air Mauritius. Brak konkurencji spowodował, że bilety nie należą do najtańszych. Jednak najtańsze połączenie oferuje Air France. Bilet w dwie strony wraz z opłatami i podatkami kosztował 3,1 tys. zł od osoby. W tym samym terminie Austrian Airlines sprzedawał bilety za 29 tys. zł od osoby - z trzema przesiadkami: Warszawa-Frankfurt-Johannnesburg-Port Louis.
Na stronie Air France, po wybraniu daty wylotu oraz przylotu, wyświetla się kalendarz z kilkunastoma dniami wstecz i w przód od tych dat, a przy każdym dniu pokazana jest cena biletu. Dzięki temu można wybrać najtańszy lot.
Dariusz Ć. zaznaczył, że w podróż wybrał się z dwoma kartkami papieru. Na jednej miał wydrukowany voucher hotelu Ocean Villas, a na drugiej elektroniczny bilet Air France.
Prawie dwutygodniowy wyjazd dla dwóch osób na przełomie lipca i sierpnia kosztował w sumie niecałe 10 tys. zł, czyli prawie trzy razy mniej niż w biurze podróży. W biurach podróży cena wypoczynku na Mauritiusie dla dwóch osób kształtuje się w okolicach 13-38 tys. zł w zależności od standardu.
Dariusz Ć. poleca następujące adresy do zaplanowania i rezerwacji podróży na Mauritius:
- http://www.tropikey.com/mauritius.html - tu znajdują się opisy egzotycznych wycieczek,
- http://www.ocean-villas.com - na tej stronie można zarezerwować hotel,
- http://www.bluesky.pl - na tej stronie można znaleźć najtańsze bilety lotnicze,
- http://www.airfrance.com - na tej stronie można zarezerwować bilety lotnicze,
- http://www.info-mauritius.com/weather-wetter/wx2.html - tu można śledzić na bieżąco pogodę na Mauritiusie oraz obejrzeć zdjęcia prosto z wyspy.

Zobacz całość »



Szefowie Swissair zostali uniewinnieni

Zobacz całość »
Prokuratura kantonu Zurych zapowiedziała wniesienie apelacji do wyroku, dzięki któremu byli szefowie szwajcarskich linii lotniczych Swissair zostali uniewinnieni.
Wszyscy z 19 oskarżonych, w tym też Mario Corti, który początkowo był członkiem Rady Administracyjnej Swissair, a potem prezesem firmy, zostali uniewinnieni z zarzutów defraudacji, fałszowania dokumentacji, nadużycia zaufania oraz poświadczania nieprawdy. Wśród oskarżonych był Jan Litwiński, ówczesny prezes PLL LOT, który powiązany był ze szwajcarską firmą.
Dodatkowo, sędzia Andreas Fischer przyznał około 3 mln franków szwajcarskich odszkodowania do podziału pomiędzy pozwanych. Prokurator federalny Christian Weber zapowiedział, że wszystkie decyzje dotyczące apelacji zapadną po otrzymaniu przez prokuraturę pisemnego wyroku, co nastąpi najwcześniej pod koniec sierpnia bieżącego roku.
Jednak kontynuowanie sprawy w wyższej instancji może być trudne lub nawet niemożliwe, ponieważ w 2008 roku część zarzutów ulega przedawnieniu.
Szwajcarskie linie lotnicze, które zadłużyły się na około 17 mld franków szwajcarskich upadły w 2001 roku, między innymi z powodu agresywnej ekspansji międzynarodowej oraz załamaniem w turystyce po zamachach terrorystycznych w USA z 11 września 2001 roku.
Oskarżonym, między innymi Cortiemu i Philippe'owi Bruggisserowi, który był odpowiedzialny za projekty rozwoju oraz ekspansji Swissair w 2001 roku groziły kary do pięciu lat więzienia. Wśród nich było kilku znanych szwajcarskich przedsiębiorców: Lukas Michlemann - były prezes drugiego co do znaczenia szwajcarskiego banku Credit Suisse, przemysłowiec Thomas Schmidheiny oraz kilku lokalnych polityków.
W 1999 roku SAirGroup, do której należał Swissair, nabył pakiet 25,1% akcji PLL LOT. Obecnie pakiet kontroluje syndyk Swiss Air (67,97% akcji PLL LOT należy do Skarbu Państwa, a 6,93% do pracowników przewoźnika).
Po przeprowadzonej kontroli przebiegu prywatyzacji PLL LOT w 2004 roku, Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła między innymi, że członkowie byłego zarządu PLL LOT za usługi doradcze w latach 2000-2001 otrzymali od SAirGroup w sumie ponad 1 mln franków szwajcarskich. Izba uznała, że świadczenie usług doradczych przez członków zarządu nie było zgodne z umowami o pracę i umowami o zakazie konkurencji, które zawarli z radą nadzorczą LOT. Dodatkowo, prezes zarządu na podstawie odrębnej umowy, jak poinformowała NIK, otrzymywał miesięcznie 15 tys. franków szwajcarskich. W tym czasie prezesem PLL LOT był Jan Litwiński.

Zobacz całość »



Bardzo tanie latanie być może będzie drożało

Zobacz całość »
Po Europie będzie można latać coraz taniej. Coraz więcej firm bowiem walczy o klienta. Rywalizacja ta może jednak doprowadzić kilku przewoźników do bankructwa. A to z kolei może oznaczać... wzrost cen.
Prezes irlandzkiego Ryanairu Michael O'Leary, zapowiedział w najbliższych miesiącach wyniszczającą wojnę cenową wśród tanich przewoźników. Jego firma sprowokowała wczoraj konkurentów, ogłaszając, że Ryanair sprzeda w lecie trzy miliony biletów po 10 funtów. Nie można tego nazwać uczciwą reklamą, ponieważ O'Leary zapomniał jak zwykle dodać, że do tej kwoty należy jeszcze doliczyć trzy razy tyle na opłaty lotniskowe i podatki. Jest to jednak normalna praktyka wśród tanich przewoźników. Prawie wszyscy podają ceny bez uwzględnienia opłat dodatkowych, a w walce o klientów stosują nieuczciwie skonstruowaną reklamę porównawczą.
Polska, jako jeden z najbardziej chłonnych rynków, jest polem zażartej rywalizacji. W reklamie porównawczej przoduje tu węgierski WizzAir. W ostatni weekend Węgrzy zaatakowali innego taniego przewoźnika, firmę Norwegian, kampanią "Samoloty z Norwegii, ceny z kosmosu". Zachęcali przy tym do lotów na trasach, których samoloty nie obsługują. Ta reklama dość szybko została wycofana.
Tanie linie czeka jednak wkrótce spadek zysków wynikający z zapowiadanych zmian przepisów. Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego już przygląda się warunkom, w jakich podróżują pasażerowie. Elisabeth Schoeffmann, rzeczniczka agencji, w wywiadzie dla Rzeczpospolitej powiedziała, że jeżeli w przyszłym roku zostaną wprowadzone zalecenia dotyczące minimalnych odległości pomiędzy fotelami, to uderzą one przede wszystkim w tanie linie, które starają się zmieścić w każdym samolocie jak największą liczbę pasażerów.
Tymczasem podczas salonu lotniczego w Paryżu przewoźnicy kupują mnóstwo samolotów. Zapłacić za nie mogą tylko wpływami z biletów. Wojnę przetrwają więc tylko najsilniejsi, którzy najdłużej będą mogli dotować przewozy. Po okresie bardzo tanich podróży czeka nas prawdopodobnie wzrost ich kosztów - mniejsza konkurencja zazwyczaj oznacza wyższe ceny.

Zobacz całość »



UOKiK zachęca rozczarowanych klientów do składania reklamacji na usługi hotelarskie

Zobacz całość »
UOKiK przed wakacjami przypomina o prawach konsumentów korzystających z usług hotelarskich i zachęca wszystkich rozczarowanych jakością usługi hotelarskiej, ilością gwiazdek i standardem do składania reklamacji.
UOKiK zwrócił uwagę na sektor usług hotelarskich po przeprowadzeniu pilotażowej kontroli 17 przedsiębiorców prowadzących hotele i pensjonaty na terenie województwa małopolskiego i podkarpackiego. Celem kontroli było ustalenie czy przedsiębiorcy stosują reklamę wprowadzającą w błąd, a także czy posiadają dokumenty potwierdzające spełnienie przez obiekt niezbędnych wymagań. Wyniki kontroli okazały się zaskakujące - w stosunku do sześciu obiektów Prezes Urzędu wszczął postępowania w sprawie stosowania praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów.
Nieprawidłowości dotyczyły wprowadzania konsumentów w błąd co do tożsamości konkretnego obiektu. Przedsiębiorcy prowadzili działalność bez zgody na posługiwanie się nazwą "hotel" lub "pensjonat". Przepisy prawne bardzo szczegółowo określają wymagania dotyczące wyposażenia, zakresu świadczonych usług, w tym gastronomicznych, jakie powinny spełniać takie obiekty min. wielkość pokoju. Zaszeregowania obiektu do odpowiedniego rodzaju i kategorii dokonuje marszałek województwa, który również sprawdza czy przedsiębiorcy przestrzegają określonych wymagań.
UOKiK przypomina, iż konsument ma do wyboru osiem rodzajów obiektów hotelarskich, m.in. motele, kampingi. Decydując się na pobyt w hotelu czy pensjonacie płaci za to niejednokrotnie wyższe ceny. W związku z tym ma prawo oczekiwać, że może skorzystać z usługi o określonym standardzie. W rzeczywistości poprzez bezprawne oznakowanie obiektów przedsiębiorcy wprowadzali konsumentów w błąd oferując usługę o niższej jakości.
Niestety, w praktyce w wielu przypadkach przedsiębiorcy używają zastrzeżonych nazw bez zgody marszałka województwa na zaszeregowanie obiektu do określonego rodzaju lub kategorii nie mając świadomości, że jest to działanie bezprawne. We wszystkich zakwestionowanych przez Urząd przypadkach przedsiębiorcy zadeklarowali chęć współpracy i dobrowolnie usuwają stwierdzone nieprawidłowości. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów planuje dalsze działania mające na celu monitorowanie tego rynku.
Jednocześnie UOKiK przypomina, że w każdym hotelu i pensjonacie na widocznym miejscu powinny być umieszczone:
· nazwa i adres przedsiębiorcy świadczącego usługi w tym obiekcie
· tablica określająca rodzaj i kategorię obiektu
· informacje o zakresie świadczonych usług wraz z podstawowymi cenami
· informacje o przystosowaniu obiektu do obsługi osób niepełnosprawnych
UOKiK zachęca też turystów, do zwracania się przed wyjazdem do organizatora imprezy lub bezpośrednio do przedsiębiorcy świadczącego usługi z prośbą o przedstawienie dokumentu potwierdzającego zaszeregowanie hotelu czy pensjonatu do określonego rodzaju i kategorii. Wymagania, jakie muszą spełniać obiekty hotelarskie szczegółowo określa prawo.
Jeżeli bowiem okaże się, że hotel nie spełnia określonych wymagań, konsumenci mogą dochodzić swoich roszczeń. Jeżeli umowę podpisaliśmy z biurem podróży, organizator naszego wyjazdu odpowiada za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy. Wówczas reklamację składać można do organizatora wyjazdu. Natomiast, gdy umowa była zawarta samodzielnie, reklamować ją można u właściciela obiektu.

Zobacz całość »



Stołeczne lotnisko nareszczie będzie większe

Zobacz całość »
Hala odlotów terminalu 2 na Okęciu zostanie otwarta już w lipcu. Następny budynek do modernizacji to terminal Etiuda ze względu na fakt, że niektóre spośród tanich linii lotniczych nie zamierzają się wynieść z Warszawy. Na razie podróżni nie mogą jeszcze korzystać z nowego terminalu. Zanim to się stanie, należy przeprowadzić ostatnie testy systemów, m.in. monitoringu, za co odpowiedzialnymi są wykonawcy prac, konsorcjum Ferrovial Agroman, Estudio Lamela i Budimex S.A. Sprawa ma być załatwiona do 27 czerwca.
Początkowo terminem ukończenia prac był listopad 2005 roku, jednak wskutek kilkakrotnego odkładania rozwlekło się to aż do teraz. Półtoraroczne opóźnienie towarzyszyło oddaniu budynku przylotów, za to hala odlotów nie jest gotowa do dziś. Na początku inwestycja kosztować miała 200 mln dolarów, dziś wiemy, że budowa pociągnie za sobą ok. 40 mln więcej.
Możliwe, że z początkiem lipca służby celne i firmy obsługujące pasażerów przeniosą się już do nowego budynku. Warunkiem jest jednak pomyślny przebieg ostatnich testów i co za tym idzie otrzymanie wszystkich potrzebnych dokumentów. Ewentualna przeprowadzka potrwa co najmniej dwa tygodnie. Prawdopodobnie pierwsi podróżni zostaną odprawieni z nowego budynku w połowie lipca. Natomiast na przyjęcie najemców wciąż nie są gotowe powierzchnie handlowe. Muszą oni odczekać dziewięć tygodni, aby móc liczyć na adaptację przyszłych sklepów.
We wrześniu ubiegłego roku podpisany został aneks do umowy, zgodnie z którym terminal miał być gotowy 30 kwietnia 2007 roku. Jak podaje Artur Burak, rzecznik PPL, od 1 maja wykonawca zostaje obciążony karą umowną w wysokości 74 tys, dolarów za każdy dzień zwłoki. Dla konsorcjum jeden miesiąc opóźnienia to koszt ok. 2, 2 mln dolarów. Kara nie może jednak przekroczyć 10 proc. wartości całego projektu (24 mln doalró). Jak spodziewa się PPL do uiszczenia kary będzie trzeba dochodzić drogą sądowną. Już teraz konsorcjum firm zajmujących się budową stwierdziło, że inwestycja nie jest dla nich dochodowa. Władze portu nie zamierzają zrezygnować z rekompensaty za opóźnienie prac. Przygotowano obliczenia, według których dostałyby w każdym miesiącu ok. 3 mln zł za wynajem powierzchni komercyjnej w nowym terminalu.
Władze lotniska nie poprzestaną na otwarciu terminalu 2. Mają już w planach modernizację Etiudy, z której korzystają tanie linie lotnicze. Jak mówi Krzysztof Owczarczyk z biura rozbudowy portu, Etiuda ulegnie rozbudowie, zostaną doprowadzone media,. Choć nie ma jeszcze pełnego projektu, są już wstępne założenia. Władze lotniska muszą liczyć się z sytuacją, w której część tanich linii nie będzie chciała opuścić portu w centrum stolicy. Nawet pomimo obiecanego uruchomienia Modlina, który miał się zająć obsługą tanich linii. Na Mazowszu budowane są trzy inne lotniska, w Radomiu, Sochaczewie i Mińsku Mazowieckim. Ów inwestycje miały odciążyć ciasne już Okęcie. Jak zapowiada John Kohlsaat, regionalny dyrektor sprzedaży easyJet, tanie linie od zawsze latały z centralnych portów, co było swego rodzaju ukłonem w stronę klienta, nie zamierzają też zmieniać teraz tej polityki w Warszawie. Norwegian natomiast nie podjął jeszcze żadnej ostatecznej decyzji. Skłania się jednak w stronę pozostania na Okęciu.

Zobacz całość »



::: 2007-06-22 :::


Nowe oblicze Gingera

Zobacz całość »
Restauracja Ginger wróciła na rynek gastronomiczny. jego lokal został przeniesiony z Nowego Światu na ulice Zgoda. Mówi się, że restauracja ma się dobrze, choć zawsze może być lepiej. Gdy otwierano starego Gingera należał do awangardy kulinarnej Warszawy, dziś musi on walczyć o przetrwanie.
Menu zawiera wiele pozycji znanych z poprzedniego miejsca. Należą do nich smaczny grillowany stek z suma na sałatce ze świeżych ziół i kiwi (cena 21 zł). Nowe i niesmaczne oblicze ma miska sałaty z pikantnym sosem i rzuconym na nią kawałeczkiem ryby wyraźnie rozmrażanej, a do tego przypalonej. Dobrze wypada tajska zupa curry z kalmarami i piękną, soczystą krewetą tygrysią (cena 22 zł). Smaczne są także duże krewetki w mleku kokosowym z ryżem (cena 36 zł). Z dawnego Gingera ocalały także śliwki na ciepło z kulką lodów (cena 13 zł). Nowością jest dodanie orzechów jako elementu chrupkiego. Z karty dań wycofano, niestety, ananasa z pieprzem i dziką różą. Było to świetne danie w stylu fusion.
Restauracja ma doskonałą lokalizację - jest to centrum, a jednak nieco na uboczu. Z powodzeniem mogą się tu odbywać spore imprezy. Na dole obiektu znajduje się pomieszczenie raczej przelotowe, dobre na szybki lunch. Wzrok przyciąga bar ze szklanych płytek. Góra restauracji urządzona jest bardzo pomysłowo. Wpleciono w nowoczesne wnętrze elementy egzotyczne, mianowicie cętkowane kolumny, lampy i barowe stołki. W dawnej restauracji Ginger lampy zachwycały swoim wyrafinowaniem, tutaj są interesującym dopełnieniem, wpisanym w klimat miejsca.
W restauracji działa darmowy Internet bezprzewodowy.

Zobacz całość »



Letnie drogowe remonty w Podlaskim

Zobacz całość »
W tegoroczne wakacje na podlaskich drogach krajowych należy spodziewać się pewnych komplikacji. W kilkunastu miejscach trwają bowiem przebudowy, remonty i czekają na nas zmiany w ruchu i ograniczenia prędkości.
Prace remontowe odbywają się w trzynastu punktach na niemalże wszystkich przebiegających przez województwo Podlaskie drogach krajowych. Z pewnością będą wydłużać planowaną podróż. W związku z tym poniżej przedstawiamy mapę miejsc, w których z powodu remontów należy spodziewać się utrudnień w jeździe.
Droga krajowa nr 8:
- Przebudowa mostu przez rzekę Dąb w Wiśniewie w okolice Zambrowa od strony Białegostoku. Ruch odbywa się po drodze tymczasowej omijającej roboty. Na odcinku 150 metrów obowiązuje ograniczenie prędkości do 40 km/h. Prace prawdopodobnie kończą się 31 sierpnia.
-Przebudowa mostu na rzece Narew w Żółtkach. Ruch odbywa się dzięki drodze objazdowej i pomocniczym moście. Na odcinku 300 metrów jest ograniczenie prędkości do 30 km/h. Prace te powinny zakończyć się 31 sierpnia.
- W Suchowoli drogowcy budują rondo, w kilku miejscach układana jest nowa nawierzchnia. Powstają też nowe chodniki oraz kanalizacja deszczowa. Utrudnieniami są ograniczenia prędkości i regulowany sygnalizacją świetlna ruch wahadłowy w okolicach nowego ronda. Prace powinny zakończyć się na dzień 30 sierpnia.
-Poważne remonty są na ulicy kardynała Wyszyńskiego w Augustowie. Na blisko dwóch kilometrach drogi trwają liczne prace poprawiające bezpieczeństwo, m.in. budowa azylów dla pieszych, przebudowa skrzyżowań. W rejonie prac obowiązują ograniczenia prędkości i okresowo ruch wahadłowy. Koniec remontu planuje się na 31 listopada. W najbliższym okresie może się również rozpocząć budowa ronda na skrzyżowaniu dróg 61 i 8 przy wjeździe do Augustowa od strony Białegostoku. Na razie jednak nie ustalono w tej kwestii dokładnego terminu.
Droga krajowa nr 19:
-Jest tam modernizacja mostu przez rzekę Narew w Rybołach. Prace odbywają się na połowie jezdni. W związku z tym ruch odbywa się wahadłowo i obowiązuje ograniczenie prędkości do 40 km/h na odcinku około ok. 400 metrów. Prace powinny zakończyć się z dniem 15 lipca.
-Wymiana nawierzchni na odcinku Boćki - Piotrowo Krzywoły na ponad 8 km drogi. Obowiązuje ograniczenie prędkości. Miejscami ruch wahadłowy.
-Wymiana nawierzchni na odcinku Dziadkowice - Siemiatycze na prawie 7 km drogi. Obowiązują ograniczenia prędkości i ruch wahadłowy. Planowane zakończenie robót pod koniec czerwca.
Droga krajowa nr 61:
-W Rajgrodzie trwa remont przejścia przez miasto. Prace prowadzone na odcinku ponad 4,5 km. Trzeba spodziewać się ograniczeń prędkości, ruchu wahadłowego, a nawet objazdów. Prace potrwają do końca sierpnia.
-Przebudowy na odcinku Stawiski - Grabowo, ponad 4 km. Trzeba spodziewać się ograniczeń prędkości, ruchu wahadłowego, a nawet objazdów. Prace potrwają do końca sierpnia.
Droga krajowa nr 65:
-Remont drogi na odcinku prawie dwóch kilometrów na przejściu przez Grabowiec. Zakończenie prac w sierpniu. Należy liczyć się z ograniczeniami prędkości i ruchem wahadłowym.
-Remont drogi na odcinku prawie 10 kilometrów na odcinku Malenniki - Suchowolce. Planowane zakończenie prac w czerwcu. Należy liczyć się z ograniczeniami prędkości i ruchem wahadłowym.
-Remont drogi na odcinku prawie 11 kilometrów na odcinku Kleszczele - Połowce. Planowane zakończenie prac dopiero pod koniec roku. Należy liczyć się z ograniczeniami prędkości i ruchem wahadłowym.

Zobacz całość »



Agroturystyka powinna być opodatkowana stawką 7%?

Zobacz całość »
Usługi agroturystyczne powinny być opodatkowane stawką 7 proc. zwolnienia od VAT, nie może ona być utożsamiana z rolnictwem i korzystać z całkowitego zwolnienia z podatku. Takie właśnie stanowisko zajął naczelnik Drugiego Urzędu Skarbowego Łódź-Bałuty (nr III-2/443-4/1475/06/DP), zapytany przez właściciela dwuhektarowego gospodarstwa rolnego zajmującego się hodowlą koni (ale bez świadczenia w związku z tym żadnych usług dla osób trzecich). Podatnik ten, świadczy usługi osobom fizycznym i prawnym prowadząc jednocześnie działalność agroturystyczną. Wynajmuje pokoje turystom indywidualnym i wycieczkom zorganizowanym, a prócz tego nie prowadzi żadnej działalności, od której byłby zmuszony odprowadzić należyty podatek. Miesięczny dochód właściciela gospodarstwa rolnego wynosi ok. 3-4 tys.zł. Zadał pytanie naczelnikowi czy takie osoby jak on mogą korzystać ze zwolnienia od VAT.
Jego zdaniem prowadzona przez niego działalność powinna zostać uznana za rolniczą i sklasyfikowana w grupowaniu PKWiU01.4., dzięki czemu byłby zwolniony od podatku. Naczelnik urzędu skarbowego nie podzielił jednak jego zdania. Zgodnie z art.5 ust.1 pkt.1 ustawy o podatku VAT każda odpłatna dostawa towarów, czy odpłatne świadczenie usług na terytorium kraju podlega opodatkowaniu.
Z obowiązku zapłaty podatku zwolniona została dostawa produktów rolnych, które pochodzą z własnej działalności rolniczej, dokonywana przez rolnika ryczałtowego, a także świadczenie przez niego usług rolniczych, tak właśnie stwierdza art.43 ust.1 pkt3 tejże ustawy. Aby dowiedzieć się kto tak naprawdę jest objęty tym prawem, naczelnik podał art.2 pkt 19 ustawy o VAT.
Z tegoż artykułu wynika, że rolnikiem ryczałtowym jest osoba sprzedająca wytworzone przez siebie produkty za pośrednictwem środków używanych zwykle w gospodarstwie rolnym, leśnym, czy rybackim. Taka osoba może także wykonywać usługi o charakterze rolniczym wymienione w załączniku nr 2 do ustawy o VAT. Nie ma tam jednak mowy o agroturystyce.
Autor interpretacji zgodził się, że podatnik tak naprawdę zajmuje się hodowlą koni, która przypisana jest do grupowania PKWiU 01.4 (usługi związane z rolnictwem i hodowlą oraz chowem zwierząt za wyjątkiem usług weterynaryjnych, prowadzenia schronisk dla zwierząt, czy podkuwanie koni). Jednocześnie stwierdził, że tego typu hodowla jest w zupełności niezależna od prowadzonej jednocześnie działalności agroturystycznej. Poddał podatnikowi pomysł, aby ten uzyskał opinię Ośrodka Interpretacji Urzędu Statystycznego, dzięki której mógłby sprawdzić, czy dobrze ustalił grupowanie świadczonych przez siebie usług. Naczelnik takiego dokumentu nie otrzymał.
Jak napisał w interpretacji, agroturystyka nie została wymieniona w załączniku nr 2 do ustawy o VAT (czynności zwolnione), czego chciał podatnik, lecz na poz. 140 załącznika 3 (symbol PKWiU ex 55.2), w którym możemy znaleźć informacje o usługach "świadczonych przez obiekty noclegowe turystyki oraz inne miejsca krótkotrwałego zakwaterowania, z wyłączeniem usług zakwaterowania w bursach, internatach i domach studenckich (symbol PKWiU ex55.23.15)". Na podstawie art. 41 ust. 2 ustawy są one obciążone podatkiem 7 proc.

Zobacz całość »



Plan prywatyzacji PKP Intercity zatwierdzony

Zobacz całość »
Jak wynika z harmonogramu prywatyzacji spółki zatwierdzonego przez Ministerstwo Transportu, w pierwszym kwartale 2009 roku PKP Intercity zadebiutuje na giełdzie.
Już do końca tego roku PKP Intercity na zostać przekształcone w spółkę akcyjną oraz wpisane do KRS. Ok. 400 mln zł to wartość oferty publicznej, a na stołeczną giełdę trafi mniejszościowy pakiet PKPIC. Do 2010 roku Skarb Państwa będzie właścicielem 51 proc. udziałów, taką właśnie strategię przyjął rząd. Według przewidywań, do tego czasu PKPIC ma się stać ostrym konkurentem w szybkich połączeniach nie tylko krajowych, ale także międzynarodowych.
W ciągu najbliższych trzech, pięciu lat PKP Intercity zainwestuje ok. 2,5 mld zł. W planach znalazła się modernizacja ponad 240 wagonów i zakup 20 nowoczesnych pociągów.
Do końca 2007 roku z polskiego oferty przewoźnika ma skorzystać jeszcze około 10 mln osób. W roku ubiegłym ich liczba wyniosła 10,7 mln podróżnych, co dało zysk w wysokości 30 mln zł netto. W 2005 przychód wyniósł 3,1 mln zł, a w latach 2001-2004 przewoźnik stracił 128 mln zł.
Ale na giełdę nie wejdzie jedynie PKP Intercity, rok po niej ma tam trafić PKP Cargo. Cała prywatyzacja mniejszościowego pakietu spółki przyniesie Skarbowi Państwa ok.700 mln zł.

Zobacz całość »



Turystka pozwała biuro podróży, bo w hotelu spadł na nią 6-metrowy kaktus

Zobacz całość »
Obecnie wybór potencjalnie profesjonalnego podwykonawcy nie zwalnia w żaden sposób biura turystycznego z odpowiedzialności za bezpieczeństwo swoich klientów.
Nie tylko odejście od punktów zawartych w umowie może być powodem uzasadnionych pretensji do biura, ale także niemiłe niespodzianki w wybranym miejscu wypoczynkowym. Takie wnioski możemy wyciągnąć z wyroku stołecznego Sądu Okręgowego, który zapadł w ubiegłą środę.
Historia Małgorzaty F. i jej czteroletniego syna Eryka, opisywana przez Rzeczpospolitą jest tego przykładem. W momencie, gdy przechodzili przez hotelowe patio podczas drugiego dnia pobytu na Wyspach Kanaryjskich spadł na nich 6-metrowy kaktus. Stłuczenia, zadrapania i wywołane alergiczną reakcją na sok rośliny opuchnięcie ciała to skutki tegoż przypadku. Na domiar złego pani F. była w czwartym miesiącu ciąży, a jej synek nie mógł chodzić w wyniku rany nogi. Dalszy pobyt wydawał się nie mieć większego sensu, w związku z czym, zdecydowali się na powrót do kraju na własny koszt. Pomoc jaką okazał im rezydent była niewielka, wskutek czego pani Małgorzata wystąpiła o zasądzenie 30 tys. zł odszkodowania - za leki, samolot z Berlina, zniszczoną odzież, stres, przerwane wakacje i traumę dziecka.
Jak powiedziała Rzeczpospolitej sama zainteresowana, chodzi nie tylko o pieniądze, ale także o zasady. Jeśli biuro, z którego usług skorzystała przeprosiło ją i złożyło ofertę np. weekendu w Paryżu, do procesu by nie doszło. Tłumaczenie, że biuro ma tysiące klientów, dlatego jej wypadku w centrali nie odnotowano, zabolało turystkę. Na wywody adwokata Piotra Kulczyckiego, pełnomocnika TUI, że firma, którą reprezentuje jest największym organizatorem usług turystycznych w Europie odpowiedziała : a co mnie to obchodzi?
Pozew został oddalony przez sąd I instancji uznając, że upadek kaktusa nie jest możliwy do uznania za niedotrzymanie umowy przez biuro, czy też hotel. Możliwa jest jedynie odpowiedzialność deliktowa, która obciąża jedynie hotel, ponieważ biuro zwolniło się z niej zlecając zadanie profesjonaliście (art. 429 kodeksu cywilnego). Turyści byli ubezpieczeni, w związku z czym polisa z założenia gwarantowała im bezpieczeństwo pobytu.
Za co więc możemy pociągnąć biuro do odpowiedzialności? Jak wskazał pełnomocnik pani Florczak mec. Juliusz Janas, powódka wykupiła wycieczkę w znanej firmie, w wersji najdroższej, aby mieć zapewnione bezpieczeństwo. Upadek kaktusa nie zdarzył się z winy siły wyższej, jak twierdzi biuro, ponieważ nie było wtenczas trzęsienia ziemi, ani nie szalała burza, lecz było to spokojny, słoneczny dzień. Janas przypomniał art. 11a ustawy o usługach turystycznych, który wyjaśnia jakie przypadki wyłączone są z odpowiedzialności w turystyce.
Sąd II instancji postanowił, że należy powtórzyć proces, zgadzając się tym samym z uwagami mecenasa. Trzeba sprawdzić, czy umowa naprawdę została dotrzymana.
Najciekawsze, że sąd I instancji nie miał nawet prawa do zasądzania o zadośćuczynieniu. Zatem dziwny jest wyrok warszawskiego Sądu Apelacyjnego (VCA 2387/05) stwierdzający, że "prawo do czerpania pełnej satysfakcji z zakupionej imprezy turystycznej" stanowi dobro osobiste, za co przyznał określoną kwotę zainteresowanemu.

Zobacz całość »



Rusza 17. Krakowski Festiwal Kultury Żydowskiej

Zobacz całość »
Na program festiwalu, który rozpocznie się w Krakowie w sobotę, a zakończy 1 lipca, składają się koncerty, wykłady, wystawy, warsztaty, czy ceremonie religijne.
Jak twierdzą sami organizatorzy festiwalu, jego celem jest wzajemne poznanie się i budowanie szacunku i zrozumienia Polaków i Żydów poprzez kulturę i historię żydowską.
Jak powiedział na środowej konferencji prasowej dyrektor festiwalu Janusz Makuch, najważniejsze, aby kolejna edycja festiwalu była kolejnym bardzo ważnym ogniwem w procesie edukacyjnym mającym na celu przemianę mentalną i kulturową Polaków, ludzi dobrej woli, postrzegających kulturę żydowską jako integralny i oczywisty element wspólnej kultury europejskiej.
Odbywający się w Krakowie festiwal jest jedną z największych i najważniejszych imprez tego typu na świecie. Prezydent Kaczyński objął nad nim honorowy patronat.
Pierwszym punktem imprezy jest piątkowa ceremonia przywitania szabatu, która odbyć ma się w synagodze Tempel.
Tego roku zaplanowanych jest 68 spotkań warsztatowych w 17 cyklach tematycznych, 28 koncertów, 22 wykłady, 165 spotkań i promocji książek, 14 projekcji religijnych i cztery ceremonie religijne. Do Krakowa zjedzi 140 zaproszonych artystów z całego świata, m.in. z Kanady, Argentyny, Niemiec, Francji, Stanów Zjednoczonych, Izraela i Polski. Będziemy mogli przespacerować się po Kazimierzu, zwiedzić synagogi, czy też odwiedzić żydowskie cmentarze.
Do Krakowa przyjedzie w tym roku m.in. trójka izraelskich kantorów: Yaacoy Motzen, Chaim Adler i Israel Rand. Będziemy mogli ich podziwiać podczas niedzielnego koncertu kantorów (24.06), "Jeśli zapomnę Ciebie, Jeruzalem…", który odbędzie się w synagodze Tempel.
Za to w sobotę, dzień wcześniej w synagodze Kupa obejrzymy koncert grupy Kroke. Wszystkie występy w synagogach, w klubie Alchemia, czy też na ulicznych scenach w Kazimierzu (na Placu Nowym, Ciemnej, Szerokiej), zakończy w niedzielę (1.07) wieczorny koncert "Leopold Kozłowski i goście" w synagodze Tempel.
Pośród zaplanowanych wystaw znalazła się "Pamięć tej chwili z odległości lat, które miną", która odbędzie się w dawnej fabryce Schindlera na ulicy Lipowej (wernisaż 23 czerwca). Będziemy mogli obejrzeć projekty multimedialne, instalacje, dzieła Nelyy Agassi, Mirosława Bałki, Chrystiana Boltanskiego, Stanisławy Celińskiej.
Jeśli chodzi o filmy to będą one prezentowane w Kinie Pod Baranami. Publiczność zostanie ugoszczona takimi obrazami jak "Dworzec Gdański" Marii Zmarz-Koczanowicz, czy "Nuremberg, The Nazis Facing their Crimes" Chistiana Delage’a.
30 czerwca obędzie się, jak zwykle w plenerze, koncert finałowy na wielkiej scenie przy ul. Szerokie
j.

Zobacz całość »



Naprawa kolejki na Szyndzielnię trwa

Zobacz całość »
Do Bielsko-Białej dotarły już część zamienne potrzebne do naprawy kolejski gondolowej na Szyndzielnię. Jak poinformował w środę Wiesław Gębala z komunalnej spółki ZIAD, właścicielki kolejki, rozpoczęły się już prace naprawcze. Już 30 czerwca turyści mogą liczyć na jej ruszenie.
Do awarii, będącej największą atrakcją turystyczną miasta, kolejki doszło 19 maja. Przyczyną była przekładnia. W gondolach utknęło ok. 30 turystów na dwie godziny. Dzięki uruchomieniu trybu awaryjnego, pracownicy kolejki byli w stanie sprowadzić pechowych turystów na stację. Na szczęcie nie musieli przeżywać ewakuacji na linach.
Już w środę części zostały przywiezione od szwajcarskiego producenta przez samego Gębalę. Jak ona sam powiedział, teraz rozpocznie się montaż, a potem urządzenia muszą zostać przetestowane i dopuszczone do eksploatacji przez Transportowy Dozór Techniczny. Wiesław Gębala zapewnia, że kolejka przysporzy kłopotów jedynie właścicielom miejscowych sklepów, parkingów i barów, ze względu na zamarcie ruchu turystycznego w ich okolicy.
Kolej Gondolowa na Szyndzielnię w Bielsku-Białej miała swój początek w 1953 roku, a swoją gruntowną modernizację przeszła z latach 90-tych. Na szczyt może ona przetransportować w ciągu godziny 850 osób.

Zobacz całość »



Ze specjalną kartą europejskie miasta można zwiedzać taniej

Zobacz całość »
Wydatki na bilety do muzeów i zabytków często pochłaniają znaczną część podróżniczego budżetu. Ceny są ciągle wysokie, a do tego nadal rosną. Jest jednak sposób na ograniczenie wydatków - wystarczy kupić specjalną kartę gwarantującą tańsze wstępy do muzeów oraz swobodne poruszanie się komunikacją miejską. Takie karty zostały już wprowadzone w ponad 44 miastach w Europie.
Karty zazwyczaj są ważne przez dzień, dwa lub trzy. Można je kupić w lokalnych punktach informacji turystycznej, do każdej dołączona jest ulotka o zakresie działania karty - jest tam lista atrakcji turystycznych, do których można wejść z kartą lub dostać z nią zniżkę na bilet. Szczegółowe opisy znajdują się także na stronach internetowych.
Zwykle z kartą można korzystać z całej sieci komunikacji miejskiej (metro, autobusy, tramwaje), czasem także z pociągów podmiejskich lub autobusów kursujących na lotnisko. Jest to wielka wygoda, dzięki której oszczędza się czas i pieniądze. Nie trzeba martwić się o bilety, szukać miejsc, w których się je kupuje czy stać w kolejkach do kas. Z kartą można też bezpłatnie lub ulgowo wejść do muzeów i innych atrakcji turystycznych takich jak: zoo, ogród botaniczny czy zabytek. Przed zakupem karty należy tylko sprawdzić czy muzea, które chce się odwiedzić są dostępne z kartą albo czy nie są i tak bezpłatne.
Dzięki kartom turyści otrzymują też zniżki we wskazanych restauracjach, pubach, dyskotekach, a czasem nawet w sklepach i wypożyczalniach aut. Mogą również taniej popłynąć statkiem wycieczkowym lub pojechać na zorganizowaną wycieczkę pod miasto.
Przed użyciem karty trzeba sprawdzić, czy wystarczy samodzielnie wpisać na odwrocie datę rozpoczęcia używania karty (tak działa większość kart miejskich), czy trzeba przed pierwszym przejazdem "skasować" ją w specjalnym czytniku. Trzeba też wpisać na karcie swoje imię i nazwisko oraz nosić ze sobą dowód tożsamości.
Zakup karty opłaci się przy intensywnym zwiedzaniu danego miasta. Dlatego przed jej kupnem warto dokładnie opracować program pobytu oraz porównać ceny z kartą i bez niej.
Przykładem takich kart jest London Pass, I amsterdam Card, MadridCard, Berlin WelcomeCard, LisboaCard, ParisMuseum Pass, PragueCard.

Zobacz całość »



Turyści chcą spać na sianie?

Zobacz całość »
Marian Żabiński swój pomysł zaczerpnął z Bawarii, gdzie nocleg na sianie nie jest już żadną nowością. Niegdyś tego rodzaju przygody nie były niczym nadzwyczajnym dla zaprawionego podróżnika. Po pewnym czasie turyści zaczęli bardziej cenić wygodę łóżka w hotelowym pokoju. Obecnie dawny romantyzm wraca, chętni do przenocowania w klimacie wiejskiego siana mogą pofolgować swoim zachciankom.
A to wszystko dzięki gospodarstwie agroturystycznym "Gajówska" leżącym w Bładnicach Dolnych k. Skoczowa. Właściciel Marian Żabiński tłumaczy, że to właśnie tam , w Bawarii, oferowano taki nocleg myśliwym w pensjonatach stojących ba skraju lasu. To bardzo atrakcyjna oferta dla ludzi znających spanie na sianie tylko z przeczytanych książek przygodowych.
Wbrew pozorom pan Żabiński nie wysyła swoich gości do stodoły, tam, gdzie rządy sprawują myszy. W jednym z budynków została przygotowana specjalna izba w stylu góralskim ze starymi grubymi belkami, żyrandolem z koła wozu i regionalnymi meblami. Znajdują się tutaj drewniane boksy napakowane grubymi warstwami siana przykrytymi prześcieradłem. Możemy tutaj skorzystać także z łazienki. Jak tłumaczy gospodarz, siano musi byś spod kosy, co sprawia, że jest wtedy grube i czyste. Kosiarka więc odpada w przedbiegach. Siano musi także pochodzić z zeszłego sezonu, aby nie pachniało nazbyt intensywnie.
Utrzymanie izby wymaga dużo pracy, ponieważ po każdej wizycie siano należy na nowo przerzucić i uzupełnić. Wymaga to gruntownego sprzątania. Ale Babiński od razu dodaje, że naprawdę warto, bo kto raz spróbuje, musi taki wyczyn powtórzyć. Dzieci mają tutaj prawdziwą frajdę, mogą do woli fikać koziołki.
Izba może pomieścić kilka osób, w przygotowaniu natomiast są pokoje dwuosobowe dla par, które pragną spędzić ze sobą niezapomnianą, romantyczną noc na sianie. Nocleg kosztuje 45 zł od osoby.

Zobacz całość »



Malbork: między Folkiem a Rockiem

Zobacz całość »
Co roku w czerwcu Malbork obchodzi swoje święto. Podczas tych kilku dni odbywają się koncerty, pokazy walk rycerskich, Burmistrz jako gospodarz Malborka przekazuje klucz do miasta jego mieszkańcom. W pierwszym tygodniu odbywały się imprezy o charakterze średniowiecznym, natomiast pozostała cześć imprez obfituje już w koncerty i pokazy współczesnej kultury. W najbliższy weekend 22 - 23 czerwca w fosie tuż obok Malborskiego Zamku odbędą się koncerty na których usłyszymy takich wykonawców jak Big Day, Farba, Redlin, Mr. President, kabaret OT.TO. Odbędą się liczne konkursy dla mieszkańców oraz przybyłych turystów z cennymi nagrodami do wygrania, przez miasto przemaszeruje Orkiestra Dęta z Norwegii. Całość zakończy pokaz sztucznych ogni.
Poniżej prezentujemy program imprezy:
22.06.2007r.
- godz. 19:00 Koncert Kabaretu OT.TO
- godz. 20:20 Koncert Zespołu Redlin
- godz. 21:45 Koncert Big Day
- godz. 23:15 - 00:30 Dzień Dobry
23.06.2007r.
- godz. 18:30 - 19:00 Przemarsz Orkiestry Dętej z Norwegii Berg Skolekorps (z ul. Wareckiej pod Zamek)
- godz. 19.00 Koncert Orkiestry Dętej z Norwegii (scena główna w Fosie Południowej)
- godz. 19.45 Koncert zespołu Farba
- godz. 21.15 Koncert Zespołu Mr. President
- godz. 22.30 Koncert Zespołu Loco Motive Sun
- godz. 23.45 - 00:00 Pokaz sztucznych ogni (wysepka przy moście drogowym w Kałdowie)

Zobacz całość »



Nowa siedziba Grupy Travel Polska

Zobacz całość »
Grupa Travel Polska zmieniła siedzibę. Teraz biuro firmy będzie znajdować się na ulicy Parkowej 11 w Krakowie. Zmiana siedziby jest wynikiem ciągłego rozwoju i rozbudowy spółki.
Grupa Travel Polska informuje, iż w związku z przeniesieniem siedziby do nowej lokalizacji, w najbliższych dniach mogą wystąpić chwilowe utrudnienia dotyczące telefonicznej i faksowej komunikacji z firmą. Jak zawsze niezawodna pozostaje komunikacja drogą elektroniczną, via e-mail
Nowe dane kontaktowe Grupy Travel Polska to:
ul. Parkowa 11
30-538 Kraków
telefon +48 12 293 38 00
fax +48 22 448 71 25

Zobacz całość »



Na drodze wewnętrznej bez tachografu?

Zobacz całość »
Do czasu prowadzenia pojazdu nie powinien być wliczany przejazd po zamkniętych drogach niepublicznych - pisze Rzeczpospolita.
Czas prowadzenia pojazdu, przerwy i okresy odpoczynku kierowców wykonujących przewóz drogowy rzeczy reguluje rozporządzenie nr 561/2006 z 15 marca 2006 roku w sprawie harmonizacji przepisów socjalnych odnoszących się do transportu drogowego. Według art. 2 ust. 1 ma ono zastosowanie tylko do "przewozu drogowego". Natomiast według art. 4 lit. a rozporządzenia przewóz drogowy to "każda podróż odbywana w całości lub części po drogach publicznych przez pojazd, z ładunkiem lub bez, używany do przewozu osób lub rzeczy".
Problem stanowi kwestia, co rozumieć jako "podróż odbywaną w całości lub części po drogach publicznych". Czy przepisy rozporządzenia powinny być stosowane na całej trasie przewozu wraz z przejazdami po drogach niepublicznych, czy mają one zastosowanie wyłącznie na odcinku wykonywanym po drodze publicznej - rozważa gazeta.
Analizując przepisy rozporządzenia nr 3820/85, które obowiązywało przed 11 kwietnia 2007 roku, widać zmianę, ponieważ jego art. 1 ust. 1 mówił, że ma ono zastosowanie tylko do podróży odbywanej na drogach publicznych. Dodatkowo, zgodnie z art. 1g) europejskiej umowy o pracy załóg pojazdów, które wykonują międzynarodowe przewozy drogowe (AETR) z 1 lipca 1970 roku, przewóz drogowy oznacza każde przemieszczanie się pojazdu po drogach otwartych do użytku publicznego. Stąd wniosek, że te przepisy obowiązują wyłącznie przewozy wykonywane po drogach publicznych. Zgodnie z zasadą spójności systemu prawnego takie same definicje powinny oznaczać to samo we wszystkich aktach prawnych.
Można założyć, że przepisy rozporządzenia 561/2006 stosuje się tylko do części podróży, która odbywa się na drodze publicznej, ponieważ obowiązuje ogólny zakaz rozszerzającej interpretacji przepisów, które zawierają jakiekolwiek zakazy lub nakazy, skutkujące nałożeniem wysokiej kary pieniężnej.
Dodatkowo, po bliższej analizie tego przepisu można przyjąć, że przewóz drogowy jest każdą podróżą, która wykonywana jest przez pojazd, z ładunkiem lub bez, który używany jest do przewozu osób lub rzeczy, jednak tylko w części odbywanej po drogach publicznych. Taka interpretacja pozwala na zachowanie spójności z przepisami umowy AETR.
Przy przyjęciu takiej wykładni przepisu, wykonywanie przewozów drogowych po drodze niepublicznej nie będzie wliczane do czasu prowadzenia pojazdu. Wynika z tego, że kontrolerzy mają obowiązek dokładnego sprawdzenia, w jakim czasie przewóz miał miejsce na drodze publicznej.
Kara pieniężna w przypadku przekroczenia czasu prowadzenia pojazdu lub skrócenia czasu odpoczynku będzie mogła zostać nałożona wyłącznie za odcinek wykonywany na drodze publicznej.
Konsekwentnie należy przyjąć, że w okresach przewozów po drogach niepublicznych nie ma także obowiązku używania tachografu. Art. 2 i 3 rozporządzenia nr 3821/85 z 20 grudnia 1985 roku w sprawie urządzeń rejestrujących stosowanych w transporcie drogowym nakazuje użytkować urządzenia tylko w pojazdach wykorzystywanych do przewozu drogowego osób lub rzeczy. Dlatego też, jeżeli przejazd po drodze niepublicznej nie jest "przewozem drogowym", to stosowanie tachografu nie jest konieczne.
Według art. 1 ustawy o drogach publicznych tylko droga, z której korzystać może każda osoba zgodnie z jej przeznaczeniem, jest drogą publiczną. Dlatego też zamknięty teren ośrodka wypoczynkowego, zakładu lub droga będąca w budowie nie są drogami publicznymi.

Zobacz całość »



PKP Przewozy Regionalne uruchamia specjalne, wakacyjne połączenia

Zobacz całość »
PKP Przewozy Regionalne, na swoich stronach internetowych poinformowała, że w wakacje uruchomi ponad 130 dodatkowych pociągów pospiesznych, m.in. z Krakowa na Hel, czy ze Szczecina do Ełku.
Pociągi te mają połączyć najpopularniejsze krajowe kurorty, najwięcej będzie ich kursowało na trasach nad morze, w góry oraz na Mazury. Na przykład z Krakowa na Hel będzie można pojechać pociągiem nocnym przez Kielce, Radom, Warszawę i Gdańsk, a w dzień będzie można podróżować ze Szczecina do Ełku lub z Wrocławia do Katowic.
Dodatkowe pociągi nie będą kursować codziennie, ale w specjalnych terminach, które trzeba będzie sprawdzić np. w wyszukiwarce na stronie internetowej PKP Przewozy Regionalne (www.pr.pkp.pl). Ceny biletów na te pociągi będą zbliżone do cen biletów pozostałych pociągów pospiesznych. Oprócz dodatkowych pociągów, udogodnieniem dla podróżnych będzie dodanie dodatkowych wagonów do 300 pociągów dalekobieżnych stałego kursowania. Do 40 pociągów pospiesznych PKP Przewozy Regionalne doda wagony rowerowe - podzielone na część do przewozu sprzętu i miejsca siedzące dla pasażerów.
PKP Przewozy Regionalne i PKP Intercity informują również, że przygotowały dla wakacyjnych klientów specjalne oferty biletowe.

Zobacz całość »



::: 2007-06-24 :::


Na czym spać podczas wyjazdu?

Zobacz całość »
W zależności od tego na jaki czas i gdzie wybieramy się na wycieczkę, powinniśmy zabrać ze sobą koc, śpiwór, materac lub karimatę.
Karimata jest wybierana najczęściej z uwagi na niską wagę i przy krótkich wyjazdach np. do leżenia na piasku czy trawie. Przy zakupie karimaty należy zwrócić uwagę przede wszystkim na tworzywo z którego jest wykonana. Najlepiej gdy składa się co najmniej z dwóch warstw pianki polietylenowej i gdy jest zabezpieczona izolacją aluminiową.
Duży wybór jest też materaców. Powodzeniem cieszą się materace dmuchane z weluru. To pokrycie zwiększa komfort spania, gdyż nie ześlizguje się śpiwór czy prześcieradło.
Pod namiot obowiązkowo należy zabrać śpiwór. Przed kupnem śpiwora należy dokładnie zastanowić się do czego będzie potrzebny. Czy będziemy korzystać z niego latem, czy też zimą, czy tylko pod namiotem, czy też pod dachem. Koniecznie trzeba zwrócić uwagę na tworzywo z którego jest wykonany. Najpopularniejsze są śpiwory z wypełnieniem syntetycznym, natomiast te puchowe są o wiele lżejsze i cieplejsze. Aby zapobiec zawilgoceniu śpiwór powinien być wykończony nylonem lub poliestrem. Większość producentów podaje temperatury, w jakich śpiwór może być właściwie użytkowany. Największym powodzeniem cieszą się śpiwory w kształcie mumii. Są zdecydowanie cieplejsze od kopertowych. Ale nie są bez wad, nie można ich całkowicie rozpiąć i utworzyć kołdrę. Poza tym mają małe możliwość połączenia z drugim śpiworem. Gdy pogoda nie rozpieszcza temperaturami, warto wybrać model z kapturem - najlepiej ze ściągaczem czy kołnierzem. Istotną kwestią jest waga śpiwora, może się wahać od kilograma do dwóch.

Zobacz całość »