Aktualności
Ogłoszenia
Wyszukiwarka
Obecnie jest zindeksowane 33318 aktualności
Archwium aktualności
2007-06-25 do 2007-07-01
(rok 2007, tydzień 26)
Zmień tydzień Zmień rok
Lista aktualności:
::: 2007-06-25 :::
“Rzeczpospolita" promuje bezpieczne podróże
Zobacz całość »Pasy i fotelik mogą nam uratować życie podczas wakacyjnej eskapady. Powinniśmy pamiętać o bezpieczeństwie swoim i innych pasażerów. Już w środę do "Rzeczpospolitej" zostanie dołączona płyta z kodeksem drogowym oraz testami i radami dla niedoświadczonych jeszcze kierowców.
Fakt, że aż połowa ofiar śmiertelnych wypadków drogowych mogłaby przeżyć, gdyby miała zapięte pasy jest wstrząsający. Same poduszki powietrzne nie są w stanie uratować nam życia, tylko 15 procent ofiar poważnych wypadków dzięki nim przeżyło. Natomiast jeśli mamy zapięte pasy, a nasz samochód nie jest wyposażony w poduszki, nasze szanse i tak rosną do 40 procent.
Od roku 1991 polskie prawo stanowi o konieczności zapinania pasów bezpieczeństwa na każdym miejscu w samochodzie. Wciąż jednak nie jest tak, jak powinno. Co trzeci pasażer na przednim fotelu nie zapina pasów, a na tylnym aż co drugi.
Mariusz Stuszewski ze Szkoły Doskonalenia Techniki Jazdy Samochodem podkreśla, że w czasie wypadku na pasażerów zajmujących siedzenia z tyłu działają takie same siły jak na tych siedzących z przodu.
W momencie zderzenia, gdy jedziemy z prędkością 50km/h pasażer o wadze 70 kg jest wyrzucany z fotela z siłą 3,7 tony, wskutek czego przednie siedzenie ulega zmiażdżeniu. Wystarczy sobie wyobrazić, co dzieje się z osobą siedzącą z przodu.
Należy pamiętać, że dzieci poniżej 13 roku życia nie mogą podróżować bez specjalnych fotelików. Dwuletnie maluchy mają szczególnie delikatną szyję, dlatego właśnie ustawia się fotelik tyłem do kierunku jazdy. Jeśli przewozimy dzieci poniżej 9 miesiąca życia taki montaż fotelika pozwala zmniejszyć niebezpieczeństwo obrażeń aż o 88 procent. W momencie obecności fotelika z przodu należy koniecznie wyłączyć przednią i boczną poduszkę powietrzną.
Jeżeli chodzi o starsze dzieci, muszą one jeździć w foteliku chroniącym ich brzuch przed naciskiem pasa, ponieważ, jak wynika z analiz, co czwarte dziecko mające od czterech do dziesięciu lat w momencie wypadku doznaje urazów brzucha.
Kiedy dojdzie do zderzenia przy prędkości 64 km/h niezabezpieczony niczym pas uciska ciało z siłą ok. 150 kg. Jeśli posiadamy pas z integralnymi ogranicznikami, które uniemożliwiają jego przemieszczanie, siła zmniejsza się trzykrotnie do 50 kg.
Pamiętajmy więc, aby zanim ruszymy w drogę, zapiąć pasy bezpieczeństwa.
Brytyjski przewoźnik w polskich miastach?
Zobacz całość »Brytyjski przewoźnik Arriva planuje uruchomić w Polsce spółki, które zajmują się transportem autobusowym. Zamierza przejąć prawie jedną trzecią tego rynku.
Arriva pojawiła się w Polsce w ubiegłym roku i od tamtego czasu zainwestowała już ponad pól miliona złotych. John Rimmington, dyrektor do spraw rozwoju Arrivy wyznał - Zainwestujemy tyle, ile będzie konieczne. Firma chciałaby wywalczyć na polskim rynku podobną pozycję jak w Wielkiej Brytanii, gdzie zajmuje się obsługą prawie jednej trzeciej przewozów osobowych.
Pierwszy sukces w Polsce spółka osiągnęła w czerwcu tego roku, gdy wygrała wraz z PCC Rail, polskim przewoźnikiem towarowym, przetarg na obsługiwanie przewozów osobowych na terenie województwa kujawsko-pomorskiego. Złożona przez brytyjską firmę oferta była o ponad 30% niższa niż propozycja polskiego przewoźnika. Spółka zdecydowała się na udział w przetargu, ponieważ marszałek zadeklarował, że udostępni zwycięzcy 13 swoich szynobusów. John Rimmington poinformował - Do tego składu dołączą jeszcze trzy lub cztery nasze pociągi. Zakupu nowych maszyn na razie nie planujemy. Rimmington wyjaśnił, że, trzyletnie kontrakty na przewóz pasażerów to za krótki okres, aby dokonywać tego typu inwestycji. Zakup nowych pociągów zwraca się dopiero po blisko siedmiu latach ich eksploatacji. Rimmington dodał - W pozostałych europejskich krajach podpisujemy umowy na 6 - 15 lat.
Obecnie spółka ma 436 pociągów w czterech krajach.
Jednak władze Arrivy nie wykluczają, że w najbliższym czasie zaczną sprowadzać nowe maszyny również na polskie tory. Zależy to od tego, czy z przykładu kujawsko-pomorskich włodarzy skorzystają także inni marszałkowie. Rimmington zadeklarował - Tak powinno się stać już w najbliższym czasie, wtedy na pewno wystartujemy w czterech - pięciu wybranych przetargach.
Arriva rozpoczynała swoją działalność jako przewoźnik autobusowy 10 lat temu. Obecnie w Londynie około 32% autobusów należy właśnie do niej. W sumie w dziewięciu krajach dysponuje 13,4 tys. pojazdami.
W Polsce miejskim przewozom autobusowym Arriva jak na razie tylko uważnie się przygląda. Jednak zainteresowana jest Gdańskiem, Katowicami i Warszawą. John Rimmington zaznacza - Potencjał tego rynku jest ogromny, w innych krajach Europy takie usługi świadczą głównie operatorzy prywatni, w Polsce jeszcze nie. Dodał też, że nie jest wykluczone, że jeszcze w tym roku autobusy spółki rozpoczną wożenie mieszkańców któregoś z miast. Dodaje - Czekamy na odpowiednią okazję.
Brytyjski przewoźnik monitoruje również rynek samochodowych przewozów osób na trasach krajowych. Rimmington poinformował - Rozmawialiśmy z ministrem Skarbu Państwa i usłyszeliśmy, że zamierza sprzedać kontrolowane przez siebie spółki. Niewykluczone, że którąś z nich kupimy. Wszystko będzie zależeć od oferty.
PKS Radomsko, jedna z ponad 80 spółek kontrolowanych przez Ministerstwo Skarbu Państwa już została wytypowana do prywatyzacji.
Emirates zamierza latać do Warszawy
Zobacz całość »Linia lotnicza Emirates powstała w 1985 roku. Jej właścicielem jest Dubaj. Tim Clark, prezes linii wyznał, że przewoźnik rozpocznie loty do Warszawy jak tylko odbierze zamówione już nowe maszyny.
Danuta Walewska z Rzeczpospolitej rozmawiała z Timem Clarkiem, prezesem linii lotniczych Emirates na temat firmy, jej klientów oraz planów na przyszłość.
Jaki jest wpływ rządu Dubaju na działalność Emirates?
Tim Clark - To nasz właściciel, który chce mieć zysk. Ale w żadnym wypadku nie miesza się w to, jak prowadzę biznes i dokąd latam. Nasza linia powstała w roku 1985. Szejk Mohamad, który sam potrafi pilotować 767, doskonale zna się na lotnictwie i chciał mieć własną linię. Dostaliśmy więc 10 milionów dolarów na początek. I to wszystko. Nie ma mowy o jakichkolwiek subsydiach, tanim paliwie, gwarancjach bankowych. Nic takiego nie otrzymujemy. Nasze niebo jest otwarte i każda linia, jaka chce tutaj latać, nie ma problemu. Zupełnie inaczej jest w Europie, gdzie eliminuje się konkurencję, aby lokalni przewoźnicy mogli więcej zarabiać.
Ale przecież Emirates mają już trasę: Dubaj - Hamburg - Nowy Jork. Czy trudno było uzyskać zgodę na to połączenie?
Tim Clark - Bardzo trudno, mimo że mieliśmy porozumienie i Lufthansa latała do Dubaju bez żadnych ograniczeń. Tę zgodę musieliśmy twardo negocjować.
Minister gospodarki Dubaju powiedział mi, że chce, aby Emirates latały do Warszawy od przyszłego roku. Czy więc nie ma choćby wskazówek, że jakiś kierunek jest "politycznie poprawny"?
Tim Clark - W żadnym wypadku. Rząd daje nam wolną rękę, abyśmy latali tam, gdzie jest biznes, bo musimy się rozwijać. Nigdy się nie zdarzyło się, abyśmy mieli gdzieś latać, bo taka jest wola polityczna. Widocznie minister wiedział, że zamierzamy otworzyć połączenie do Warszawy i dlatego tak powiedział. Polska to doskonały rynek i gdy tylko dostaniemy zamówione samoloty, natychmiast otworzymy to połączenie. A w tej chwili mamy już dwuletnie opóźnienie w dostawach dwóch A380, musieliśmy inaczej wykorzystać flotę i niestety większość moich planów dotyczących Europy Środkowej musiała zostać odłożona właśnie na dwa lata.
Czy szefuje pan firmie państwowej, czy prywatnej?
Tim Clark - Firma jest państwowa. Ale zapewniam, że są różne państwowe linie lotnicze. Emirates nie jest notowana na giełdzie, ale wszystko, co robimy, wynika wyłącznie z przesłanek komercyjnych. Publikujemy raporty roczne i każda transakcja finansowa jest przejrzysta i do wglądu. A i tak co chwilę jestem zmuszony do udowadniania Komisji Europejskiej, że nie jesteśmy sybsydiowani. Niezależnie od formy własności nasza linia jest zarządzana wyłącznie na zasadach biznesowych. Jeśli ktoś nie wierzy w nasze wyniki, proszę bardzo, niech czyta raport roczny. Zupełnie inna jest własność państwa w przypadku Alitalii, która otrzymuje wsparcie za wsparciem ze strony państwa, czy Olimpic, tak samo kiedyś było z Air France czy Lufthansą.
Czy w takim razie czuje się pan wynajętym menedżerem, czy właścicielem linii, którą pan zarządza?
Tim Clark - Większość naszego bardzo małego zarządu pracuje tu od początku. Ta linia powstała dzięki naszym pomysłom, więc trochę czujemy się jej właścicielami.
Kto jest najcenniejszym klientem Emirates?
Tim Clark - Każdy, kto chce lecieć. Jeśli leci biznesem albo pierwszą klasą, super, to daje mi 30 procent dochodu. Reszta to klasa ekonomiczna. Jeśli nie mam zapełnionej klasy ekonomicznej, nie zarabiam. A kiedy już będę miał A380, będę musiał zapełnić 590 miejsc w klasie ekonomicznej. I jeśli nie zadbam o pasażerów tej klasy ekonomicznej, nie mam po co odbierać superjumbo.
Na lotnisku w Dubaju wszystko jest gotowe do przyjęcia A380 - poczekalnie, terminal. Samolotów nie ma, więc traci pan pieniądze. Czy będzie pan domagał się odszkodowania od Airbusa?
Tim Clark - Airbus jest bliski spełnienia naszych warunków, które postawiliśmy w związku z opóźnieniem dostaw. Nam potrzebne są samoloty, a nie pieniądze.
Jest pan twardym negocjatorem?
Lubię myśleć, że tak jest. Na szczęście mam doskonałych kolegów, którzy potrafią wynegocjować najlepszy kontrakt.
A dlaczego nie zamówił pan dreamlinerów?
Po pierwsze musimy zobaczyć, jak potoczą się losy Airbusa i czy wyprodukuje A350 WXB. Dreamliner to wspaniała maszyna, ale w tej chwili jest dla nas za mała.
Rozważania przedstawicieli organizacji turystycznych o przyszłości polskiej turystyki
Zobacz całość »Zespół ds. Opracowania Rozwiązań Instytucjonalnych Promocji Gospodarki i Turystyki zakończył swoją pracę.
Zespół powołał Minister Gospodarki z powodu stale rosnącego konfliktu między reprezentantami organizacji turystycznej, a administracją rządową na tle projektu połączenia POT i PAIiIZ. Ponieważ całkowicie pominięto proces konsultacji członków organizacji turystycznych przy przygotowywaniu, reprezentanci organizacji samorządu zawodowego branży turystycznej sprzeciwili się projektowi. Dodatkowo, konflikt pogłębiały realizowane zmiany kadrowe w kierownictwie obu organizacji według niejasno przyjętych kryteriów kwalifikacji kandydatów.
Przedstawiciele organizacji turystycznych uznali, że realizacja projektu centralizacji strukturalnej zagrozi podmiotowości turystyki jako dziedziny gospodarki. Natomiast reprezentanci PAIiIZ w obawie o utratę samodzielności oraz niezależności również wystąpili przeciwko projektowi.
Zaproszone do działania w Zespole organizacje, które reprezentują środowisko przedsiębiorców w Polsce, oddelegowały do prac osoby, które zajmują się głównie problematyką turystyczną. Przedmiotem dyskusji prac w Zespole były przede wszystkim zagadnienia z dziedziny turystyki. Z powodu nierównowagi, zarówno liczebnej jak i merytorycznej, Zespół szybko wypracował stanowisko w obszarach pozaturystycznych, a przedmiotem prac stały się tylko zagadnienia strukturalne promocji Polski w wyznaczonym obszarze tematycznym.
Istotnym punktem odniesienia rozważań Zespołu był raport "Założenia do strategii promocji gospodarki polskiej 2007-2015", który opublikowało Ministerstwo Gospodarki, a został przyjęty przez Radę Ministrów. Zapoznano się także z badaniami, jakie Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową (IBnGR) przeprowadził w odniesieniu do PAIiIZ. Członkowie Zespołu korzystali też z materiałów źródłowych POT i PAIiIZ i z "Oceny funkcjonowania dyplomacji ekonomicznej", która została przygotowana na zlecenie Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Gospodarki.
Z pracy Zespołu wyciągnięto następujące wnioski:
1. Zespół uznał, że obecnie funkcjonujące rozwiązania nie realizują potrzebnych polskiej gospodarce działań w zakresie promocji gospodarczej. Uznano, że PAIiIZ w obecnym kształcie prawnym i z posiadaną strategią jest jednostką nieefektywną i działającą w zbyt wąskim zakresie. PAIiIZ zatrudnia 120 osób przy budżecie 13 mln zł. Ustalono, że działania promujące polski eksport i wspomagające polskich inwestorów za granicą stanowią tylko margines działania Agencji. Dlatego też rezultaty tych działań są stosunkowo skromne. Ze powodu braku informacji ze strony Zarządu PAIiIZ, związanych z efektywnością prowadzonych działań podstawowych, czyli w zakresie wspierania zagranicznych inwestorów w Polsce, Zespół nie był w stanie ocenić samodzielnie efektywności działań Agencji. Przekazany raport Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową pokazał niską efektywność oraz brak uniwersalnych wskaźników oceny funkcjonowania PAIiIZ jako spółki prawa handlowego.
2. Prace Zespołu prowadzone były równolegle z pracami Komisji Sejmowej nad projektem Rządu ustawy o powołaniu Polskiej Agencji Handlu i Inwestycji (PAHI), która miałaby zastąpić PAIiIZ. Jednak członkowie Zespołu nie otrzymali zaktualizowanych informacji na temat postępu prac, dlatego też Zespół nie mógł uwzględnić rezultatów procesu legislacyjnego powyższej ustawy.
3. Zespół wnioskował o powołanie Agencji, której zadaniem byłaby promocja polskiej gospodarki, obejmująca polski eksport, polskie inwestycje bezpośrednie za granicą i zagraniczne inwestycje bezpośrednie w Polsce. Agencja powinna zostać podporządkowana Ministrowi Gospodarki, który powinien zostać koordynatorem obu proponowanych przez Zespół Agencji: następcy PAIiIZ i POT.
4. Odrębni członkowie Zespołu, zaprezentowali konieczność powołania dwóch agencji ds. eksportu oraz do spraw inwestycji zagranicznych. Jeszcze inni odrębni członkowie wypowiedzieli się przeciwko powoływaniu jakiejkolwiek agencji ds. promocji gospodarczej. Wnioskodawcy zaproponowali, żeby system wsparcia dotyczył wzrostu konkurencyjności polskich produktów, co można by osiągnąć przez doskonalenie systemów stymulujących polską przedsiębiorczość. Niezbędne wsparcie zewnętrzne promocji takich działań powinno być oparte na strukturze Ministerstwa Gospodarki.
5. Większość członków Zespołu wskazała MSZ oraz jego struktury jako źródło i miejsce kreowania ogólnego wizerunku Polski poza granicami. Dlatego też uznano, że brak przedstawicieli MSZ w pracach Zespołu jest istotnym mankamentem, ponieważ wynik pracy Zespołu może zostać postrzegany jako nadmiernie "branżowy".
Za całkowicie nieudaną próbę uznano promowanie wizerunku Polski przez Pełnomocnika Ministra SZ, którego misja zakończyła się po jego odejściu z MSZ. Podkreślono, że MSZ, zarówno Centrala, jak i podległe mu Wydziały Ekonomiczne w Ambasadach, powinny odpowiadać za kreację odpowiedniego wizerunku Polski. Ministerstwo SZ powinno inicjować i koordynować te działania. Tworzenie ogólnego wizerunku kraju jest odmienną dziedziną promocji wobec promocji produktów, usług oraz walorów turystycznych danego kraju. W procesie tworzenia produktu, w tym też produktu turystycznego za ich jakość oraz sprzedaż odpowiada oferent, który ponosi koszty tego procesu oraz przyjmuje strategię obecności na rynku.
6. Z badań analityków IBnGR i Oceny wynika nieefektywność przyjętego modelu podziału dawnych Wydziałów Ekonomiczno-Handlowych Ambasad przez stworzenie nowych struktur dyplomatycznych: Wydziałów Promocji i Wydziałów Ekonomicznych Ambasad. W wyniku sztucznego rozdzielenia instytucjonalnego i funkcjonalnego powstały struktury, które wielokrotnie powielają swoje działania, stwarzając w ten sposób nieuzasadnioną i nieracjonalną, wzajemnie konkurencyjną pozycję.
7. Zespół uważa, że należy odstąpić od podziału zarówno instytucjonalnego, jak i funkcjonalnego. Powinna powstać jedna komórka, która zajmowałaby się promocją Polski, jako kraju dynamicznego wzrostu gospodarczego, atrakcyjnego geograficznie i turystycznie. Według członków Zespołu, zintegrowanie działań promocyjnych spowodowałoby wzrost jej efektywności. Jednak zaprezentowano różne opinie na temat ministerialnego podporządkowania nowych struktur. Argumentowano za ich podporządkowaniem MG, jak i MSZ.
8. Ze względów ekonomicznych nie powinno dojść do połączenia organizacyjnego Agencji ze strukturami MSZ. Agencja z siecią placówek zagranicznych stworzy nowe centrum administracji państwowej z dużym budżetem, który nie będzie opierał się na prostym transferze środków między resortami. Utrzymanie relacji partnerskich między odrębnymi strukturami wpłynęłoby pozytywnie na optymalizację wykorzystania funduszy i na podniesienie jakości działań promocyjnych.
9. W obszarze turystyki Zespół dostrzegł konieczność zmiany w zakresie działania Departamentu Turystyki MG. Wobec dużego wzrostu udziału usług turystycznych w kreowaniu PKB oraz tworzeniu nowych miejsc pracy w Polsce, Ministerstwo Gospodarki przez działania Departamentu powinno zostać promotorem oraz inicjatorem tworzenia polskiej oferty turystycznej. Właśnie ten ośrodek powinien aktywnie kreować konkurencyjną dla innych krajów legislację turystyczną. Głównym zadaniem powinno być tworzenie warunków dla wykorzystania środków Unii Europejskiej na rzecz polskiej turystyki. Byłoby to ważne wsparcie dla działań POT, której zadaniem jest tworzenie oraz koordynowanie programów regionalnych. POT musi zostać łącznikiem inicjatywy rządowej, której reprezentantem jest Departament Turystyki z jednej strony, a środowiskiem samorządów wszystkich szczebli z drugiej strony. Właśnie na poziomie POT współpracują organizacje pozarządowe, których zasięg oraz doświadczenie stanowić mogą ważące wsparcie dla misji POT.
10. Na obecnym etapie prac legislacyjnych przedwczesne wydaje się ocenianie proponowanych rozwiązań prawnych oraz organizacyjnych przyszłej Agencji Handlu i Inwestycji. Elementem, który utrudnia podjęcie ostatecznych decyzji w tych kwestiach jest organizacja Euro 2012 oraz ewentualna organizacja EXPO 2012 we Wrocławiu. Przyszłe rozwiązania strukturalne POT powinny być logiczną konsekwencją ustaleń nowoutworzonego Komitetu Euro 2012 i rozstrzygnięcia lokalizacji EXPO 2012.
11. Uzasadnione jest wzajemne koordynowanie działań oraz podejmowanie wspólnych przedsięwzięć przez obecnie działające struktury i ich prezesów w zakresie kształtowania wizerunku Polski. Zarówno POT, jak i obecny PAIiIZ oraz jej następca powinny mieć zadekretowaną obowiązkową współpracę koordynowaną przez Ministra Gospodarki. Proponowane podporządkowanie Agencji Kancelarii Prezesa RM jest nieuzasadnione merytorycznie oraz organizacyjnie. Istotnym uzupełnieniem działań strukturalnych powinna być racjonalna polityka kadrowa, która oparta będzie na ludziach kompetentnych, gotowych realizować wyznaczone działania przez Ministra Gospodarki. Zaznaczono, że ograniczenie zasobu kadrowego potencjalnych kandydatów na samodzielne stanowiska kierownicze do rezerwy kadrowej wydaje się być szkodliwe i nieuzasadnione.
Zadania, które są wynikiem prac Zespołu ds. opracowania rozwiązań instytucjonalnych promocji gospodarki i turystyki:
1. Powołanie Polskiej Agencji Handlu i Inwestycji (PAHI) z zadaniami promocji eksportu, polskich inwestycji bezpośrednich za granicą oraz zagranicznych inwestycji bezpośrednich w Polsce.
2. Połączenie Wydziałów Ekonomicznych z Wydziałami Promocji Handlu i Inwestycji w sieci polskich placówek dyplomatycznych.
3. Podporządkowanie połączonych Wydziałów jednemu resortowi: MG lub MSZ.
4. Utrzymanie samodzielności POT.
5. Restrukturyzacja Departamentu Turystyki Ministerstwa Gospodarki z podniesieniem konkurencyjności oferty turystycznej Polski.
6. Podporządkowanie PAHI i POT Ministrowi Gospodarki, co pozwoli na systemową koordynację działań zewnętrznych.
7. Statutowe zobligowanie Prezesów PAHI i POT do współpracy w zakresie zewnętrznej promocji polskiej gospodarki we wszystkich aspektach.
8. Koordynacja sieci placówek zagranicznych POT z połączonymi w przyszłości Wydziałami Ekonomicznymi i Promocji Handlu i Inwestycji.
9. Wzmocnienie funkcji usługowej wobec podmiotów gospodarczych ze strony państwowych Agencji oraz sieci placówek, czyli partnerstwo publiczno-prywatne w zakresie promocji Polski.
10. Docelowo konsolidacja sieci zagranicznej placówek promocji Polski w przypadkach, gdzie jest to uzasadnione potrzebami i rozmiarami działalności.
Akcje Orco Property Group dostępne na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych
Zobacz całość »W pierwszym dniu notowań na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych akcje Orco Property Group wzrosły na otwarciu o 10,32% do 480 zł. W komunikacie spółki podano, że biorąc pod uwagę wielkość kapitalizacji rynkowej oraz fakt, że ponad 80% akcji znajduje się w wolnym obrocie, spółka ma nadzieję znaleźć się w indeksach BUX i WIG 20 do końca bieżącego roku.
Dzięki kapitalizacji rynkowej, która wyniosła ok. 1,2 mld euro, Orco zajmie 5 miejsce w rankingu Giełdy Papierów Wartościowych w Budapeszcie a także trafi do grupy 30 największych spółek na giełdzie w Warszawie - dodano w komunikacie. Do obrotu na Giełdzie Papierów Wartościowych zostało wprowadzonych 8.703.507 akcji zwykłych na okaziciela oraz 1.500.000 akcji wyemitowanych na podstawie uchwał zarządu spółki z czerwca bieżącego roku. Cena odniesienia dla debiutujących akcji była równa 435,10 zł. Oferta skierowana była do inwestorów instytucjonalnych, cena emisyjna wyniosła 115 euro. Środki pozyskane z emisji akcji spółka zamierza przeznaczyć m.in. na projekty deweloperskie oraz kolejne zakupy, również w Polsce i na Węgrzech.
Orco to inwestor, deweloper oraz asset manager na rynku nieruchomości i hotelarstwa w Europie Środkowej. Spółka obecnie jest notowana na giełdzie Euronext oraz Praskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, a od czwartku również na giełdach w Warszawie i Budapeszcie. Działalność Orco Property Group skupia się na rynkach Węgier, Polski, Czech, Niemiec, Chorwacji, Słowacji oraz Rosji.
Spółka prognozuje, że przychody grupy w 2007 roku wyniosą 223 mln euro w stosunku do 172,9 mln euro w 2006 roku. Prognozy spółki pomijają jednak akwizycję na rynku nieruchomości od stycznia 2007 roku. W tym czasie Orco dokonało zakupów m.in. w Berlinie, Moskwie i Bratysławie.
Interferie kupiły Eldorado w Świnoujściu
Zobacz całość »Kompleks wypoczynkowo-konferencyjny Eldorado w Świnoujściu stał się własnością Interferii. Lubińska spółka na tę inwestycję przeznaczyła dwie trzecie środków uzyskanych z publicznej emisji akcji. Nadmorska baza notowanej na warszawskiej giełdzie spółki składa się z pięciu ośrodków i dysponuje już 1300 miejscami nad Bałtykiem.
Nowy kompleks wypoczynkowo-konferencyjny, drugi w Świnoujściu i piąty nad morzem, leży w okolicach najszerszej w Polsce plaży i świnoujskiej promenady. W obiekcie znajduje się osiem wielofunkcyjnych sal, w których mieści się od 40 do 100 osób.
Za cały kompleks, w skład którego wchodzą trzy obiekty hotelowe, pawilon gastronomiczny, budynek administracyjno-socjalny, położone na 1,7-hektarowej działce Interferie zapłaciły Build Inc., poprzedniemu właścicielowi 19 mln zł. Środki na zakup obiektu pochodziły z ubiegłorocznej emisji akcji Interferii. Spółka istnieje na giełdzie od 10 sierpnia 2006 roku. Z emisji akcji uzyskała 30 mln zł, które według zapisów w prospekcie emisyjnym miały być przeznaczone na zakup nowego i rozbudowę istniejących obiektów. Oprócz 19 mln zł na nowy obiekt w Świnoujściu, spółka zainwestowała 8 mln zł w rozbudowę i rewitalizację ośrodka Barbarka położonego także w Świnoujściu. Finalizowana jest również modernizacja Argentytu w Dąbkach.
Według Waldemara Czechowskiego-Jamrozińskiego, prezesa Interferii, baza noclegowa jest powiększana by nadążyć za boomem turystycznym w Polsce. Do 2010 roku Interferie planują powiększenie potencjału noclegowego o prawie połowę.
Hotele Formule 1 w Europie popularne, w Polsce nie znane
Zobacz całość »Turyści podróżujący po Europie własnym samochodem mogą nocować w tanich hotelach Formule 1. Z tej możliwości korzystają Francuzi, Holendrzy, Niemcy, Brytyjczycy i Skandynawowie. Wśród polskich kierowców ta sieć ciągle jest mało znana.
Hotele Formule 1 widać już z drogi, najczęściej stoją one na obrzeżach miast, w części przemysłowej, dokąd można dojechać tylko samochodem. Taka jest zresztą ich idea - są to hotele dla zmotoryzowanych, którzy potrzebują odpoczynku na jeden, dwa, trzy dni. Hotele te są tanie, bo i ich budowa jest nieskomplikowana - składają się z tych samych elementów. Niezależnie od miejsca pokoje będzie mają te same rozmiary i to samo wyposażenie. Do tego obsługa hotelowa też została sprowadzona do minimum.
Korzystający z hotelu Formule 1 powinni znać kilka zasad. Jedną z nich jest to, że można wynająć tam jeden pokój maksymalnie na cztery noce. W pokoju znajduje się jedno łóżko dwuosobowe i jedno jednoosobowe. Niezależnie od tego, czy będzie nocować w nim jedna osoba, dwie czy trzy, cena wynajmu pokoju jest taka sama. Tylko w Niemczech - z powodu tamtejszych przepisów - w jednym pokoju nie mogą spać więcej niż dwie osoby.
Hotele Formule 1 są pomysłem francuskim. W tym kraju hotelików jest najwięcej - około 300. Po kilka umiejscowionych jest też w Belgii (9), Niemczech (9), Hiszpanii (6), Wielkiej Brytanii (5), Szwecji (4), Holandii (3) i Szwajcarii (2) oraz na innych kontynentach. Najczęściej ulokowane są one blisko miast i miasteczek będących celem turystów.
Pokoje hotelowe zapewniają podstawowe wygody - oprócz łóżek znajdzie się tam niewielki stolik, dwa krzesła, umywalkę z lustrem, mały telewizor oraz wieszaki. Zawsze są też dwa ręczniki. Zazwyczaj jest czysto i schludnie. Pokoje przeznaczone są typowo do spania. Toalety i łazienki przypominają kapsuły, wykonane są z tworzywa sztucznego, podłogi i sufity połączone są półokrągło ze ścianami. Po skorzystaniu z łazienki, nad jej drzwiami zapali się czerwone światełko, a z dysz ukrytych w ścianach popłynie dezynfekujący płyn. Po minucie łazienka będzie gotowa na przyjęcie kolejnego gościa.
Obsługa hotelu jest ograniczona do minimum, zwykle prowadzi go jedna rodzina. Pokoje i korytarze sprzątane są raz dziennie, a w recepcji zastać kogoś można tylko w określonych godzinach. Jeśli przyjedzie się do hotelu poza dyżurami, wystarczy na klawiaturze przy drzwiach wystukać numer swojej rezerwacji - automat poda wówczas numer pokoju, kod do niego i kod do drzwi głównych. Jeśli włoży się do niego kartę kredytową, od razu pobierze opłatę za nocleg. W hallu hotelu rano można zjeść śniadanie (dolicza się za nie kilka euro do ceny pokoju). Coraz więcej hoteli ma też punkt dostępu do Internetu. Obsługa chętnie udzieli informacji oraz pomoże zarezerwować pokój w innym hoteliku tej sieci.
Pokoje w Formule 1 rezerwować trzeba przez Internet (www.hotelformule1.com). Warto robić to z wyprzedzeniem, nawet kilkutygodniowym, bo z uwagi na cenę szybko brakuje w nich miejsc.
Wakacyjne promocje dla klientów Inteligo: tańsze bilety i ubepzieczenia turystyczne
Zobacz całość »Zbliżają się wakacje, a co za tym idzie firmy starają się skusić nas nowymi promocjami. W ramach konta Inteligo turyści mogą skorzystać przy zakupie biletów lotniczych ze zniżki, albo z premiowanego zakupu polisy ubezpieczeniowej "Bezpieczny Rowerzysta". Dzięki nowym funkcjom konta mogą również na bieżąco kontrolować historię dokonanych przez nas transakcji.
I tak, wszystkie zakupione do 30 czerwca bilety SkyEurope za pomocą usługi "Płacę z Inteligo", są 20 proc. tańsze. Żeby skorzystać z tego rabatu trzeba wejść na stronę internetową SkyEurope, gdzie w kodzie promocji (w lewym dolnym rogu) wpisać hasło INTELI20. Następnie wystarczy wybrać dane miasto w Europie Europie zapłacić za bilet, korzystając jednocześnie z usługi "Płacę z Inteligo".
Oferta ta obejmuje także różne rodzaje ubezpieczeń. Obok turystycznego ubezpieczenia "Wojażer", turyści mogą także skorzystać z polisy "Bezpieczny Rowerzysta". Jeśli zapłacą za nią minimum 60 zł, możgą wygrać różnego rodzaju upominki, które mogą przydać się podczas wakacyjnych podróży. To np. plecak, sakwa, czy albumy i przewodniki Pascala. Aby wziąć udział w zabawie należy wysłać na adres rower@inteligo.pl zgłoszenie udziału w konkursie, podając swoje dane z peselem i adresem e-mail. Polisa dostępna jest na okres 1,3,6 lub 12 miesięcy. Polisę można wykupić również dla kogoś innego. Obejmuje on następstwa nieszczęśliwych wypadków, odpowiedzialność cywilną, bagaż podróżny i casco roweru. Zabawa potrwa do 23 lipca tego roku.
Pracownicy sprzedawali bilety poza ewidencją w systemie
Zobacz całość »15 byłych pracowników paryskiej wieży Eiffla musi zapłacić w sumie 700 tys. euro odszkodowań i grzywny za sprzedaż na lewo biletów wstępu o łącznej wartości około miliona euro. Taki wyrok wydał sąd w Paryżu.
15 kasjerów uprawiało oszukańczy proceder w latach 1996-2000. Wykorzystywali oni awarie komputerów, by sprzedawać nieewidencjonowane wejściówki na wieżę Eiffla. Prawnicy oszukiwali pracodawcę przez 4 lata, od 1996 do 2000 roku. Sprawę przeciw nieuczciwym kasjerom zarząd wieży Eiffla skierował do sądu w roku 2002.
Nieuczciwi kasjerzy otrzymali wyroki więzienia od roku do trzech lat. Muszą oni również zapłacić - każdy z nich po 2-10 tys. euro grzywny i od 8900 do 100500 euro odszkodowania.
Zbudowaną w 1889 roku wieżę Eiffla odwiedza corocznie ponad 6,2 mln turystów.
ITD zatrzymała autokar, ze względu na zbyt krótki odpoczynek kierowcy podczas podróży
Zobacz całość »W sobotę pomiędzy Legnicą a Lublinem Inspekcja Transportu Drogowego zatrzymała autobus, którym 33 dzieci z Zabrza jechało na kolonię do Międzywodzia. Zdaniem ITD kierowca wyznaczył sobie za mało czasu na odpoczynek podczas podróży - podało Radio RMF FM.
Do zatrzymania doszło na drodze numer 3 na odcinku pomiędzy Legnicą a Lublinem. Młodzież w myśl obowiązujących przepisów prawa czekała na przyjazd drugiego kierowcy.
::: 2007-06-26 :::
Zabytki Doliny Katmandu w Nepalu już bezpieczne
Zobacz całość »Zabytki Doliny Katmandu w Nepalu, które znajdują się na liście światowego dziedzictwa kultury UNESCO, nie są już zagrożone zniszczeniem - uznała Komisja UNESCO, która obradowała w Christchurch w Nowej Zelandii.
Kulturowe dziedzictwo Doliny Katmandu wpisane zostało na listę dziedzictwa w 1979 roku, a na listę dziedzictwa zagrożonego w 2003 roku. Obejmuje ono siedem grup zabytków i budowli, ukazujących pełną skalę historycznych i artystycznych osiągnięć tego obszaru. Należą do nich stupa Swayambhu położona na wzgórzu o tej samej nazwie w Katmandu, największa w Nepalu stupa w Bauddhanath (leżąca 5 km od Katmandu przy tradycyjnym szlaku do Lhasy), zespoły hinduistycznych świątyń Pashupati i Changu Narayan, a także zespoły pałacowo-świątynne - Hanuman Dhoka w Katmandu i podobne zespoły w miastach Patan i Bhaktapur.
Komisja UNESCO doceniła działania Nepalu mające na celu ochronę wybitnych uniwersalnych wartości tych miejsc w obliczu rozwoju urbanistycznego.
Wrocław ściąga turystów kulturalnymi imprezami
Zobacz całość »W sobotę, 23 czerwca rozpoczął się Wrocław Non Stop, jeden z prawie 40 festiwali w mieście. Wydarzenia artystyczne przyciągają do Wrocławia coraz więcej turystów z Polski oraz z zagranicy.
Wrocław słynie z wielkich imprez muzycznych, na które przyjeżdżają melomani z kraju i z zagranicy. Od kilku lat miasto przeżywa kulturalny boom. W stolicy Dolnego Śląska odbywa się między innymi głośny festiwal teatralny Dialog, czyli wielka impreza filmowa Era Nowe Horyzonty. W najbliższych dniach rozpocznie się budowa najnowocześniejszej sali koncertowej w kraju. W bieżącym roku władze miasta przeznaczają na kulturę aż 80 milionów złotych. Jarosław Broda, dyrektor miejskiego wydziału kultury wyznał - Nigdy nie będziemy Rzymem ani Paryżem, ale Edynburgiem... czemu nie?
Najważniejszą inwestycją Wrocławia jest sala koncertowa. Andrzej Kosendiak, dyrektor Filharmonii Wrocławskiej zaznacza - Nie wbiliśmy łopaty, a już ustalamy program na sezon 2011/2012. Teraz możemy zapraszać światowe gwiazdy, które wcześniej omijały Polskę. Sale zbuduje renomowana nowojorska firma, która stworzyła podobne obiekty w Filadelfii, Singapurze i Lucernie.
W nowym budynku będą cztery sale. Największa z nich ma pomieścić 1800 osób i będzie wyposażona w ruchome ściany oraz sufit, co pozwoli dostosowywać akustykę. Prace budowlane mają zakończyć się w 2010 roku. Koszt inwestycji wynosi 100 mln euro.
Miasto będzie miało również Centrum Sztuki Współczesnej. Teatr Muzyczny Capitol otrzyma nową scenę. Natomiast Ossolineum dostanie za 1 zł kamienicę, gdzie powstanie multimedialne muzeum XIX-wiecznych skarbów literatury. Instytut Grotowskiego dostanie od miasta dodatkowy budynek. W 2009 roku. przypada 50-lecie powstania Laboratorium, dlatego też władze Wrocławia chcą, aby UNESCO ogłosiło wtedy rok Grotowskiego. Dodatkowo planują też festiwal z udziałem Eugenio Barby, Piny Bausch i Petera Brooka.
Jarosław Broda zaznacza - Promujemy Wrocław wydarzeniami artystycznymi na najwyższym poziomie. Hotelarze już odczuwają efekty. Niedawno narzekali na wakacyjne pustki, teraz mają komplety. Chcemy całe lato wypełnić ciekawymi imprezami.
Festiwal Wrocław Non Stop będzie trwał do 1 lipca. W tym czasie przez miasto przetoczy się fala koncertów, wystaw oraz spektakli. W niedzielę, 24 czerwca gwiazdą był Iggy Pop.
Natomiast 7 lipca rozpocznie się Brave Festiwal, który prezentuje zapomniane oraz ginące kultury. Przyciąga publiczność z całej Europy, ponieważ nie ma wielu miejsc, gdzie można posłuchać śpiewu Berberyjek z Maroka i obejrzeć kirgiskie widowiska. Dyrektorem festiwalu jest Grzegorz Bral, stworzyciel działającego we Wrocławiu alternatywnego Teatru Pieśń Kozła.
19 lipca rozpocznie się impreza Era Nowe Horyzonty, która w zeszłym roku przyciągnęła 118 tys. widzów. Roman Gutek wyznał - Zaproszenie do Wrocławia przyszło, gdy wątpiłem, czy uda mi się zorganizować kolejną edycję w Cieszynie. Dodał - Brakowało infrastruktury, inwestowałem własne pieniądze, by przystosować obiekty do pokazów. A tu mamy przestrzeń i lepsze warunki techniczne. W tym roku w 14 salach pokażemy 650 filmów.
Finalizowana jest również umowa o organizacji festiwalu przez następne dziesięć lat. Gutek zaznacza - Rozmawiamy o stworzeniu całorocznego centrum filmowego. Chcę się tam przenieść. Nie obrażam się na Warszawę, ale tam są większe możliwości i wszystko załatwia się łatwiej.
Wielu twórców podkreśla, że władze Wrocławia bardzo chętnie wspierają kulturę. Mówią również o dobrej woli oraz chęci współpracy wrocławskich firm, instytucji i mieszkańców.
Ewa Michnik, dyrektor Opery Wrocławskiej już od kilku lat organizuje wielkie spektakle plenerowe. W sezonie letnim przyciągają one nawet 20 - 30 tysięcy widzów. Według Michnika taki sukces nie byłby możliwy w innym polskim mieście. Dodał - We Wrocławiu żaden artysta nie doświadcza zawiści, z sukcesów cieszą się wszyscy. Zamiast utrudnień otrzymujemy wsparcie. Tu nie ma wyzwań niemożliwych.
Trzy lata temu scena postawiona była na palach na Odrze. Obecnie na potrzeby "Napoju miłosnego" zagospodarowano trzy hektary wokół Pergoli. Opera Wrocławska ściśle współpracuje z 80 zagranicznymi biurami turystycznymi. Michnik podkreśla - Przyjeżdżają widzowie z Niemiec, Austrii, Szwecji, Włoch, Anglii, Francji, a od niedawna także Rosjanie i Ukraińcy. Bilety na tegoroczny sylwestrowy spektakl oraz bal, chociaż kosztują 1000 zł są już wyprzedane.
W maju tego roku we Wrocławiu odbyły się dwie wybiegające w przyszłość imprezy: festiwal Musica Electronica Nova, czyli święto muzyki tworzonej z wykorzystaniem nowoczesnych technologii, a także WRO 07, czyli biennale sztuki nowych mediów.
We wrześniu odbędzie się Wratislavia Cantas, a po niej jeszcze Dialog. Krzysztof Mieszkowski, dyrektor Teatru Polskiego przyznał, że jest to dla Wrocławia wyjątkowa chwila. Zaznacza - Publiczność wraca do teatru. Przyjeżdżają znakomici reżyserzy: Klata, Olsten, Wojcieszek, w przyszłym sezonie - Jarocki i Lupa. Otworzyliśmy się na nowe nurty i na widzów spoza Polski, będziemy wyświetlać tłumaczenia tekstów.
Nawet Lech Janerka, niezależny muzyk, który już od lat przygląda się życiu Wrocławia z boku przyznał - Miasto obrasta w piórka. Pojawiły się pieniądze, a z nimi możliwości. Wielkie cuda zdarzają się rzadko. Ale Wrocław ma wszelkie warunki, by cud objawił się właśnie tu.
Wokół autostrady A4 nie można budować innych dróg!
Zobacz całość »W umowie koncesyjnej zawartej między rządem, a firmą Stalexport znalazł się zapis mówiący, że w promieniu 30 kilometrów od autostrady Kraków - Katowice nie można budować dróg krajowych ani znacząco podnosić standardu już istniejących. Taki zapis uniemożliwia między innymi powstanie obwodnicy Zabierzowa, o budowę której mieszkańcy walczą już od kilku lat.
Umowa z firmą Stalexport Autostrada Małopolska SA, która utrzymuje autostradę A4 została podpisana 21 marca 2005 roku. Wynika z niej, że każda droga krajowa, która znajduje się w promieniu 30 kilometrów od A4 jest "konkurencyjną drogą równoległą". Dokument wylicza również, jakie prace mogą być prowadzone na konkurencyjnych trasach, pod warunkiem, że "prace nie poprawią średniej przepustowości lub znacząco nie skrócą okresów podróżowania takimi drogami lub na ich odcinkach". W innym przypadku Skarb Państwa będzie musiał płacić SAM odszkodowanie. Alicja Rajtar, rzeczniczka SAM uważa - Klauzule tego typu są zapisami standardowymi stosowanymi w umowach koncesyjnych.
Dlatego też nie ma szans, aby w najbliższym czasie Olkusz z Krakowem był połączony dwupasmową drogą, jaka prowadzi z Olkusza na Śląsk. Drogą tą codziennie porusza się nawet 25 tys. pojazdów.
Mieszkańcy podkrakowskiego Zabierzowa, leżącego przy trasie numer 79 Kraków - Chrzanów - Katowice, już od kilku lat walczą o budowę obwodnicy. Józef Krzyworzeka, obecnie starosta krakowski, wówczas wójt Zabierzowa poinformował - Cztery lata temu badaliśmy natężenie ruchu. Tylko w ciągu 12 godzin naliczyliśmy 16 tys. pojazdów.
W 2005 roku Generalna Dyrekcja Dróg i Autostrad rozpisała już nawet przetarg na opracowanie koncepcji studium ekologicznego pod budowę obwodnicy Zabierzowa. Andrzej Maciejewski, rzecznik prasowy GDDKiA wyznał - Przetarg został unieważniony z braku pieniędzy i obwodnica ta wypadła z naszych planów.
Halina Obara, naczelniczka wydziału planowania w krakowskim oddziale GDDKiA przyznała, że w ostatnim czasie na drogach krajowych w sąsiedztwie autostrady A4 przebudowano tylko 1,8-kilometrowy odcinek w Olkuszu. Na pozostałych drogach równoległych do autostrady nie robi się nic. Obara wyznała - Możemy tam prowadzić tylko takie prace, które nie poprawiają znacznie przejazdu.
Umowę 21 marca 2005 roku podpisał Jan Kurylczyk, ówczesny wiceminister infrastruktury. Wyznał - Skoro mój podpis tam figuruje, to podpisałem to świadomie i uważam, że uczyniłem słusznie. Nie podejmuję dalszych rozmów na ten temat.
Natomiast według raportu z kontroli przeprowadzonej przez Najwyższą Izbę Kontroli od połowy 2003 do marca 2006 roku koncesjonariusz autostrady A4 nie wywiązywał się z umowy podpisanej z państwem. Chodziło między innymi o opóźnienia w remontach nawierzchni oraz wiaduktów. W grudniu 2005 roku NIK zwrócił się do Ministerstwa Transportu, aby ono odebrało firmie SAM koncesję na eksploatację autostrady A4. Dopiero w ostatnim czasie firma rozpoczęła poważne remonty nawierzchni.
Robert Garbarczyk, zastępca dyrektora departamentu rządowego programu budowy dróg i autostrad wyznał - Jeśli chodzi o drogi równoległe, mamy praktycznie powiązane ręce. Jednocześnie zapowiedział, że ministerstwo chce renegocjować umowę ze Stalexportem.
Jan Friedberg, niezależny ekspert transportu uważa - Takie zapisy mają dać koncesjonariuszowi tzw. gwarancję ruchu, która zapewnia spłatę projektu. Nie zapominajmy, że koncesjonariusz wykłada własne pieniądze i musi je odzyskać z zyskiem. Gdyby powstała droga konkurencyjna, koncesjonariusz mógłby na tym stracić. Polityka państwa powinna być taka, żeby możliwie dużo ruchu korzystało z autostrady płatnej, bo jest to droga przygotowana do dużych obciążeń i zmniejsza ryzyko wypadków. Jest więc możliwa wspólnota interesów. Oczywiście, pod warunkiem, że opłaty są racjonalne.
Natomiast Adrian Furgalski, Zespół Doradców Gospodarczych TOR zaznacza - Państwo musi zapewnić drogi alternatywne do płatnej autostrady. A te zapisy wyglądają na napędzanie klientów prywatnej firmie, działanie na szkodę polskich kierowców.
Rainbow Tours za 2 miesiące wejdzie na giełdę
Zobacz całość »Już za dwa miesiące, w sierpniu, Rainbow Tours - jedno z największych polskich biur podróży zadebiutuje na giełdzie. Zyski z emisji zostaną przeznaczone na m.in. wejście na rynek ukraiński, a także na przejęcia innych podmiotów turystycznych.
Jak informuje Aleksandra Kosmala, specjalista ds. marketingu w Rainbow Tours, prospekt emisyjny czeka na akceptację Komisji Nadzoru Finansowego, a do połowy lipca powinien być upubliczniony. Firma wyemituje akcje stanowiące 20 proc. kapitału wynoszącego 1 mln zł. Obecna emisja papierów wartościowych skierowana jest do nowych akcjonariuszy. Spółka planuje uzyskać z niej od 18 do 24 mln zł.
Jednym z najważniejszych celów firmy jest dofinansowanie ukraińskiej spółki zależnej (Rainbow Tours Ukraina), która działa od marca 2007 roku. Jej kapitał ma powiększyć się z 200 tys. do 2 mln zł. Uzyskane pieniądze mają zastać przeznaczone na kampanie reklamową oraz budowę sieci biur sprzedaży. Rainbow Tours Ukraina zamierza też uruchomić nowe kierunki, Kenię, Tajlandię i Indie, które nie były dotąd dostępne w ukraińskiej ofercie.
Polska pozostanie jednak kluczowym rynkiem dla spółki. Zaplanowane są tutaj m.in. akwizycje. Jak mówi Aleksandra Kosmala, są już prowadzone na ten temat rozmowy z jednym z mniejszych touroperatorów. Na razie jednak nie wiadomo, o kogo dokładnie chodzi.
Na przełomie 2007 i 2008 roku Raibow Tours zamierza zwiększyć liczbę swoich biur sprzedaży z 22 do 30-35. W tym samym czasie ma się również rozwinąć sprzedaż przez Internet. Jak wyjaśnia Kosmala od początku roku działa portal spółki Wyruszamy.pl., który oferuje przede wszystkim wycieczki organizowane przez Rainbow Tours, ale z planach jest sprzedaż ofert także innych biur.
W roku 2006 firma pozyskała ok. 75 tys. klientów, o połowę więcej niż w roku 2005. Dało jej to przychód w wysokości 109 mln zł, zapewniając tym samym miejsce w pierwszej dziesiątce polskich biur podróży. Rainbow Tours jako pierwszy organizator podróży wejdzie na GPW.
Niebezpieczne przemęczenie brytyjskich pilotów
Zobacz całość »Piloci angielskich linii lotniczych ostrzegają, że są do tego stopnia przemęczeni, że może to być niebezpieczne dla samych pasażerów.
Sprawę poruszyła telewizja BBC, która przeprowadziła wywiady z 32-pilotami, a ich zdanie jest zgodne z opiniami ich licznych kolegów. Został nawet przeprowadzony przez związek zawodowy brytyjskich pilotów sondaż, z którego jasno wynika, że aż 81 proc. pilotów jest przemęczonych.
Linie lotnicze oficjalnie, przestrzegają wszystkich przepisów ograniczających liczbę godzin w powietrzu do 900 rocznie. Właściciele linii lotniczych są zdania, że ich obciążenie w ostatnich latach nie uległo żadnym zmianom. Natomiast Zarząd Lotnictwa Cywilnego obliczył, że w ciągu dekady okres spędzany w powietrzu jest dłuższy o 30 proc. Jak mówią sami piloci najbardziej na ich kondycji odbijają się częste lądowania i starty na krótkich trasach europejskich. Dochodzi nieraz nawet do zaśnięcia pilota za sterami raz na 10 minut.
Doktor Ian Perry, specjalista medycyny lotniczej, potwierdził, że liczba pilotów zgłaszających się w stanie chronicznego zmęczenia uległa podwojeniu w ciągu ostatnich 5 lat do 8-10 miesięcznie. Perry powiedział, że piloci bojąc się o swoje posady nie chcą zwolnień lekarskich na zmęczenie, dostają je więc symulując inne choroby.
31 maja 2008 - koniec papierowych biletów lotniczych?
Zobacz całość »Stowarzyszenie International Air Transport Association (IATA), przedłużyło termin obowiązywania papierowych biletów lotniczych - do 31 maja 2008 r.
Do końca roku papierowe bilety lotnicze, miały być zastąpione przez tańsze odpowiedniki elektroniczne. Linie lotnicze, które w ciągu 9 miesięcy nie adaptują systemów elektronicznych do nowych warunków sprzedaży, nie będą mogły korzystać z usług agentów IATA (ok. 80 % wszystkich sprzedawanych biletów w Polsce), muszą zatem zbudować własną sieć sprzedaży.
Linie lotnicze w Polsce na sprzedaży biletów elektronicznych są w stanie zaoszczędzić rocznie ok. 1 mld zł, natomiast w skali globalnej kwota ta może wynieść ok. 3 mld $. Spośród sprzedawanych przez agentów IATA w Polsce ok. 1,2 mln biletów, 60 - 70 % stanowią bilety elektroniczne. Natomiast w Europie, na koniec kwietnia 2007 r. 83 % biletów, było biletami elektronicznymi, w Stanach aż 93 %! Zmiana sposobu wystawiania biletów wiąże się także z oszczędnością klientów. Wg IATA, koszt wystawienia jednego biletu elektronicznego to 1 $, a papierowego 10 $. Ponadto łatwiej i sprawniej ma się odbywać procedura odprawy na lotnisku.
IATA zamierzała zlikwidować sprzedaż biletów papierowych z końcem grudnia 2007 r. Przeprowadzona w pierwszej połowie roku analiza wykazała, że na koniec roku sprzeda (jako numery rezerwacji), tylko 92 % wszystkich biletów, gdyż część linii nie zdąży dostosować swoich systemów sprzedaży. Przedsięwzięcie nie powiodło się, gdyż zbyt późno zaczęły przygotowania do tej operacji.
Szacuje się, iż część linii lotniczych nie zrezygnuje z wystawiania papierowych biletów, wg IATA papierowe pozostanie ok. 3,5 % dokumentów.
Wielka Brytania najbardziej przyjazna turystom z Polski
Zobacz całość »Z najnowszego sondażu Pentora dla "Życia Warszawy" wynika, że podczas wakacji w krajach europejskich Polacy najlepiej traktowani są w Wielkiej Brytanii, Chorwacji i we Włoszech.
Co piąty turysta wskazuje, że najbardziej przyjaźnie traktują nas Anglicy. Wśród badanych osób najwięcej jest robotników, pracowników biurowych i kadry menedżerskiej. Co siódmy z nas jest także zadowolony z przyjęcia w Chorwacji i we Włoszech. Polacy czują się również dobrze w Niemczech, tu wśród respondentów przeważają rolnicy.
Nie zbyt dobre wspomnienia mamy z wypoczynku m.in. na Słowacji, Węgrzech oraz w Egipcie. Najgorzej jednak w naszych oczach wypadała Austria. Tylko 4% Polaków wspomina pobyt w tym kraju jako przyjemny.
Jak podają eksperci, wskaźnik sympatii nie ma zbyt dużego wpływu na ostateczny wybór miejsca wypoczynku. Dane Państwowego Instytutu Turystyki prezentują, że wśród trzech państw, do których wyjeżdżamy najczęściej, oprócz Niemiec i Włoch, jest właśnie Słowacja. - Ten kraj ma bardzo bogatą ofertę turystyczną. Jest tam wiele źródeł termalnych, bardzo popularnych wśród Polaków. Na pewno również do wyjazdu na Słowację zachęca nas to, że jest tam blisko - powiedział Józef Ratajski, wiceprezes PIT. - Jednak wybierając Słowację, nie bierzemy pod uwagę, w jaki sposób jesteśmy tam traktowani - doda;.
- Polacy jadą tam, gdzie mogą dobrze wypocząć. Ważne jest również bezpieczeństwo regionu, do którego się wybieramy - tłumaczy prof. Kazimierz Krzysztofek, socjolog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. Uważa on, że trzeba bardziej ostrożnie podchodzić do takich sondaży, ponieważ niekiedy nie oddają one pełnego obrazu rzeczywistości.
Z LOTu odchodzi do konkurencji coraz więcej pilotów
Zobacz całość »Jak alarmuje Życie Warszawy, zagraniczne linie lotnicze podkupują polskich pilotów. LOT płacąc tak mało, nie ma możliwości, aby ich zatrzymać. Na świecie zapotrzebowanie na ich umiejętności wciąż rośnie.
Osoba blisko związana z LOT-em powiedziała gazecie, że sytuacja staje się powoli bardzo trudna. Coraz więcej pracowników odchodzi z firmy rozpoczynając pracę u innych przewoźników. W ostatnich kilku miesiącach zrezygnowało z pracy ponad 30 doświadczonych pilotów. Bardzo trudno znaleźć na ich miejsce innych wykwalifikowanych lotników.
Już teraz wiemy, że w trakcie najbliższych lat wskutek zwiększonej liczby połączeń niemiecka Lufthansa będzie chciała zatrudnić ponad 300 pilotów, a Ryanair jeszcze więcej, bo ponad 1000. Linie te oferują swoim pracownikom o wiele większe pensje, niż LOT zatrudniający obecnie 460 pilotów. Liczba ta jest minimalna, wystarczająca do zapewnienia odpowiedniej obsady samolotów. W spółce LOT pilot zarabia miesięcznie 4 do 6 tys. zł. na rękę. Inni przewoźnicy proponują o wiele większe stawki, wynoszące od 15 do 25 tys. zł netto.
Brak wykwalifikowanych osób na posady pilotów to bardzo niedobra wiadomość zarówno dla firm, jak i dla samych podróżujących. Jak twierdzą eksperci zajmujący się polskim rynkiem przewozów pasażerskich, może dojść do odwoływania niektórych połączeń przez narodowego przewoźnika z powodu braku załóg.
Hotel ibb w Poznaniu przyjmuje już rezerwacje
Zobacz całość »Na przełomie czerwca i lipca, przy placu Andersa w Poznaniu, zostanie oddana do użytku ponad połowa pomieszczeń czterogwiazdkowego hotelu ibb Andersia Hotel - czytamy w Rzeczpospolitej.
Nowoczesny ibb Andersia Hotel, zajmujący pierwszych dziesięć pięter najwyższego budynku w mieście, to pierwszy tego typu obiekt noclegowy sieci ibb w Poznaniu, a drugi w Polsce! Znajduje się on w sercu miasta, przy placu Andersa, w bliskim sąsiedztwie targów, dworca, Starego Rynku i blisko Starego Browaru - Centrum Handlu, Sztuki i Biznesu.
Hotel posiada ponad 170 pokoi, z czego kilka to luksusowe apartamenty. Ofertę obiektu uzupełnia powierzchnia konferencyjno-bankietowa (1 tys. mkw.), która może pomieścić ok. 800 osób. - Choć hotel jeszcze nie jest otwarty, przyjmujemy coraz więcej rezerwacji. Największym zainteresowaniem cieszą się przestronne i nowocześnie wyposażone sale konferencyjne i bankietowe. W wybranych dniach września mamy już pełne obłożenie zarówno miejsc noclegowych, jak i sal konferencyjnych - poinformowała dyrektor marketingu i sprzedaży ibb Andersia Hotel, Katarzyna Borucka.
Ibb Andersia Hotel, stanowi najważniejszy i największy projekt ibb Hotels w Polsce w 2007 roku. Drugi obiekt zarządzany przez hiszpańską grupę ibb, to - Grand Hotel Lublinianka w Lublinie. Kolejnym przedsięwzięciem spółki w Polsce, jest otwarcie czterogwiazdkowego hotelu De Luxe w Gdańsku, na Długim Targu, w 2008 r.
Kibic - dobry turysta?
Zobacz całość »Kibice sportowi są wyjątkowo dobrymi turystami. Na swoje hobby - podróżowanie za drużynami po całej Europie potrafią wydać majątek.
Wyliczono, iż najwierniejsi brytyjscy kibice wydają w trakcie swojego życia aż 100 tysięcy funtów na swoje piłkarskie hobby. Podróżują oni bowiem
za swoimi ukochanymi drużynami po całej Europie, inwestując w kosztowną rozrywkę około 1875 funtów na sezon, czyli średnio 97 500 funtów w ciągu 52 lat.
20 000 funtów przeznaczają na karnety, 11 600 na bilety na mecze zagraniczne i pucharowe, zaś 40 000 na koszty podróży.
Hiszpański Spainair odwołał loty
Zobacz całość »Ponad 60 poniedziałkowych lotów krajowych i zagranicznych odwołał z powodu strajku drugi co do wielkości przewoźnik hiszpański Spainair - podała agencja Reuters.
Połowa rejsowych lotów musiała się jednak odbyć, gdyż tak stanowi hiszpańskie prawo o obowiązku świadczenia usług.
Kolejne 24-godzinne strajki zapowiedziane są na 1, 9, 15 i 31 lipca. W planach są również akcje strajkowe w sierpniu i wrześniu.
Strajkujący pracownicy Spainaira skarżą się na niskie płace i zbyt długi czas pracy, zbyt małą liczbę pracowników i coraz niższą płacę realną.
Linie lotnicze Spainair są członkiem Sojuszu Star Alliance. Mają 61 samolotów. Właścicielem linii jest obecnie skandynawski przewoźnik SAS, który jednak przed miesiącem informował o zamiarze sprzedania Spainairu. Nabywcą miała by być hiszpańska grupa turystyczna Marsans.
Nie opłaca się spędzać wakacji w Polsce!
Zobacz całość »W sezonie turystycznym media często manipulują popytem na wakacyjne wyjazdy. Tym razem do gry przyłączył się Fakt, którzy napisał, iż nie opłaca się spędzać wakacji w Polsce, gdyż właściciele wakacyjnych kurortów chcą wydusić z turystów ostatni grosz.
Według faktu, na Mazurach i nad Bałtykiem bez grubego portfela nie ma czego szukać. Na własnej skórze przekonała się o tym rodzina Kostyrów spod Krakowa, która zdecydowała się wakacje spędzić w Mikołajkach.
Już pierwszego dnia pobytu głowa rodziny pan Krzysztof łapał się za głowę i oznajmił dzieciom, że zamiast obiecanych dwóch tygodni, zostaną nad jeziorem Tauty tylko pięć dni... - Tutaj nawet nie jest bardzo drogo. Tutaj jest megadrogo! Przecież to nie są ceny dla normalnych ludzi, tylko dla jakichś zagranicznych bogaczy - czytamy w Fakcie opinię oburzonego Krzyszofa Kostyra.
Gazeta pisze, że Krzysztof, jego żona Marta, syn Paweł i córka Kinga od dawna planowali wyprawę na Mazury. - Dzieci tak się cieszyły, że popływamy kajakami i rowerami wodnymi. A my z żoną marzyliśmy o wieczorach w mazurskich barach i delektowaniu się świeżą rybką - opowiada na łamach Faktu pan Krzysztof.
Niestety, zaraz po przyjeździe rodzina Kostyrów przecierała oczy ze zdumienia. Widząc ceny w miejscowych barach, szczypali się w ramię. Byle jakie śniadanie kosztowało 20 złotych od osoby, marny obiad (sielawę z frytkami, sok i surówka) 40 zł od osoby.
Pieniądze rodziny topniały w zastraszającym tempie. Lody dla dzieci, drogie wycieczki statkiem po jeziorze zrobiły swoje. Po kolacji (kiełbaska, herbatka, sałatka warzywna) pan Krzysztof ujrzał dno portfela. Podsumował wydatki i wyszło, że tylko w ciągu pierwszego dnia pobytu na Mazurach wydał 420 złotych.
Finalnie, pieniążki przeznaczone na dwa tygodnie wystarczyły na pięć dni.
Wniosek z tego artykułu Faktu turystom może nasunąć się jeden. Za te same pieniążki można odpocząć na Mazurach, co na zagranicznych wczasach.
Wypadek polskiego autokaru na autostradzie A2 Berlin-Hanower
Zobacz całość »Dziewięć osób zostało rannych w wypadku polskiego autokaru w nocy na autostradzie A2 Berlin-Hanower. Wypadek miał miejsce w okolicach Peine koło Brunszwiku w Dolnej Saksonii. Autokarem jechał z Olsztyna do Paryża.
Obecnie w szpitalu przebywa nadal trzech pasażerów autokaru - ojciec z synem i najprawdopodobniej córką - poinformował PAP konsul Łukasz Koterba z polskiej placówki dyplomatycznej w Hamburgu. Mężczyzna jest na razie nieprzytomny. Pozostała szóstka poszkodowanych po udzieleniu pomocy została zwolniona.
Wypadek miał miejsce o godz. 1.20. Policja szacuje, iż przyczyniła się do niego wcześniejsza kolizja z udziałem rosyjskiej małej ciężarówki. Po kolizji rosyjskiego pojazdu na autostradzie utworzył się zator o długości 500 metrów. Polski kierowca autokaru nie zauważył kolumny pojazdów i wjechał na stojącą na końcu kolumny ciężarówkę.
Wskutek zderzenia kierowca i jego 10-letni syn zostali zakleszczeni w przedniej części pojazdu. Straż pożarna dwie godziny uwalniała zakleszczonych.
Polskim autokarem podróżowało około 50 pasażerów. Media podały, iż pojazd należał do przedsiębiorstwa "Gaja" z Białegostoku.
::: 2007-06-27 :::
Zadania Narodowej Organizacji Turystycznej Ukrainy w Polsce
Zobacz całość »Dr Irena Lewandowska, Prezes Atlas Business Service Sp. z.o.o. została mianowana przez Narodową Organizację Turystyczną Ukrainy Ministerstwa Kultury i Turystyki Ukrainy na swojego przedstawiciela w Polsce.
Działalność Przedstawiciela ma na celu sprzyjanie ukraińsko-polskiej współpracy, a także reprezentowanie Ukrainy na szczeblu międzynarodowym w dziedzinie turystyki i kultury. Do jego zadań należy również prowadzenie rozmów biznesowych z partnerami Narodowej Organizacji Turystycznej i uzgadnianie z nimi warunków umów oraz organizacja konferencji turystycznych, sympozjów, spotkań z przedstawicielami różnych instytucji, np. rządowych, państwowych, prywatnych, stowarzyszeń.
Przedstawiciel reprezentuje Ukrainę w Internecie, sprzyja także udziałowi ukraińskich firm turystycznych w polskich targach turystycznych (szczególnie a Poznaniu, Łodzi i Warszawie), jest reprezentantem interesów Narodowej Organizacji Turystycznej Ukrainy w stosunkach z Polską Organizacją Turystyczną i Polską Izbą Turystyki. Ma również sprzyjać udziałowi Narodowej Organizacji Turystycznej Ukrainy we wspólnych projektach z Polską w zakresie przygotowania i przeprowadzenia finałowego etapu Mistrzostw Europy w piłce nożnej EURO 2012.
Z Przedstawicielem możemy się skontaktować mail-owo, nto.ukr@atlasbuisness.pl
Plaża Chacahua w Meksyku
Zobacz całość »Ciekawostką jest wypoczynek na plaży Chacahua w Meksyku. Leży ona w rezerwacie Chacahua, jednej z największych ostoi ptactwa w Mexico.
Plaża z jednej strony ma szumiący Pacyfik, z drugiej porośniętą kaktusami pustynię. Chacahua jest bardzo szeroka, z czystym, białym, drobnym piaskiem. Piasek jest tak gorący, że nie można na nim stanąć gołą stopą. Woda w oceanie jest ciepła i w zależności od pory dnia ma kolor od intensywnie granatowego do słomianożółtego. Najprzyjemniej pływa się w lagunie, bo fale są mniejsze niż w otwartym oceanie. Nad laguną cały rok świeci słońce, a kiedy zdarzy się wyjątek, że pada deszcz, jest on ciepły i przyjemny.
To magiczne miejsce odkryte zostało przez surferów kilkanaście lat temu. Miejscowi żyją w małych domkach przy plaży lub nad laguną. Na lagunie znajduje się park narodowy, prawdziwy raj dla ptaków, jest tu najwięcej ich gatunków w kraju. Życie tamtejszych ludzi jest banalnie proste. Łowią ryby, owoce morza, zbierają spadające z drzew mango i kokosy. Potomkowie murzyńskich niewolników są z reguły otwarci i weseli. Od rana słuchają ostrej muzyki popijając zimne piwo, rozkoszując się pięknem swojego świata. Przyjezdnego na powitanie częstują rozweselającym skrętem.
W Chacahua wzdłuż całej plaży ustawione są drewniane wiaty pokryte palmowymi liśćmi. Można tam za grosze wynająć hamak. W Chacahua nocuje się w hamaku lub drewnianej chacie. Na wybrednych turystów czekają cabanas, czyli drewniane domki kryte palmowymi liśćmi. Rolę łazienki odgrywa baniak ze słodką wodą umieszczony na piasku. Obok wiat ustawione są garkuchnie i proste stoliki.
W Chacahua jest minisklep, ale nie ma tam jak gotować. Poza tym nawet się nie opłaca, bo jedzenie w Palapa de Berta jest znakomite i bardzo tanie. Ogromny talerz smażonych krewetek z pieczonymi ziemniakami, sałatą, pomidorami i awokado kosztuje w przeliczeniu na złote około 15 zł. Można też popijać mleczko świeżo przeciętego kokosa.
Na plaży zawsze można znaleźć zajęcie. Jeśli komuś znudzi się bujanie w hamaku, może surfować, podglądać miejscowych łowiących kraby i langusty, obserwować egzotyczne ptaki, spacerować kilometrami po wielkiej, pustej plaży. Atrakcją jest też przejażdżka łodzią po lagunie. Jeśli ktoś skusi się na pływanie w oceanie, trzeba liczyć się z tym, że woda ma temperaturę zupy.
I Żeglarskie Mistrzostwa Polski Branży Turystycznej
Zobacz całość »I Żeglarskie Mistrzostwa Polski Branży Turystycznej odbyły się w dniach 23-24 czerwca br. na Jeziorze Ukiel w Olsztynie. Nagrodą była "Muszla św. Jakuba" i Puchar Prezesa PIT Olsztyn 2007.
W mistrzostwach wzięło udział 14 załóg, które reprezentowały branżę turystyczną z całej Polski. Wszystkie załogi odznaczały się wysokim poziomem, a organizatorzy: Urząd Miasta Olsztyn, Ośrodek Sportu i Rekreacji oraz Polska Izba Turystyki, zadbali o stworzenie interesującego programu towarzyszącego regatom. Wyśmienita zabawa połączona z promocją nowych produktów miasta sprawiły, że zarówno uczestnicy imprezy jak i media zapewniły o udziale w imprezie w przyszłym roku.
Nad bezpieczeństwem zawodników czuwało Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, które tradycyjnie ze Strażą Miejską zademonstrowało pokaz ratownictwa wodnego. Wśród wszystkich uczestników regat rozlosowano atrakcyjne nagrody rzeczowe. Goście stwierdzili, że rywalizacja między załogami przebiegała w prawdziwie sportowej atmosferze, a impreza trwała do późnych godzin nocnych.
Mistrzostwa z udziałem branży turystycznej z całej Polski były doskonałą promocją miasta oraz jego bliskich okolic. Pierwsze miejsce zdobyło BP "SPORT VITA" z Gliwic, miłośnicy żeglarstwa ze Śląska, którzy od lat organizują obozy i kolonie łączone z uprawianiem sportów wodnych na Mazurach. Drugie miejsce zajęła firma RUMSZEWICZ SAILING z Olsztyna, a trzecie Ośrodek Turystyczny "Kukle" który otrzymał też nagrodę Fair Play. Media akredytowane przy imprezie przyznały swoją Nagrodę Specjalną załodze POLSKIEJ IZBY TURYSTYKI w składzie: Janusz Pietrzak, Krzysztof Markocki oraz Roman Szparak. Oddział Warmińsko-Mazurskiej Polskiej Izby Turystyki reprezentowany przez załogę łodzi numer 14 otrzymał roczną prenumeratę Wiadomości Turystycznych.
Cykl imprez w ramach Olsztyńskiego Lata Artystycznego Olsztyn oferuje od połowy czerwca do końca 23 września.
Ryanair będzie walczył o możliwość kupna Aer Lingusa
Zobacz całość »Szef linii Ryanair, Michael O'Leary oskarża Komisję Europejską o negatywne nastawienie do największego taniego przewoźnika w Europie, a tym samym o szkodzenie konsumentom.
O'Leary spodziewa się, że w środę komisarz ds. konkurencji Unii Europejskiej Neelie Kroes zablokuje przejęcie przez Ryanaira swojego irlandzkiego konkurenta - Aer Lingusa, kiedyś narodowego przewoźnika Irlandii. Ryanair chce przejąć firmę od ponad roku, spotkał się jednak ze sprzeciwem rządu irlandzkiego, który jest właścicielem kontrolnego pakietu akcji firmy. Ryanair zaczął więc skupować akcje Aer Lingusa na giełdzie (ma ich już 25%). Takiemu działaniu sprzeciwiła się jednak Komisja Europejska, która ma prawo kontrolować duże transakcje - takie, w których uczestniczą wielkie firmy, o obrotach kilku miliardów euro. I wszystko wskazuje na to, że połączenie Ryanair - Aer Lingus zostanie przez Komisję zablokowane z obawy o zanik konkurencji na rynku irlandzkim.
Licząc się z taka możliwością O'Leary zaatakował unijnych urzędników. Oskarżył ich o to, że blokują przejęcie Aer Lingusa z powodów politycznych, za namową rządu irlandzkiego. Taka decyzja Komisji stawia pod znakiem zapytania konsolidację europejskich linii lotniczych - twierdzi O'Leary. Biznesmen zarzuca również Brukseli, że blokując przejęcie, narazi straty konsumentów. Bilety Aer Lingusa na tych samych trasach są droższe niż bilety Ryanaira. Ryanair dawał także pisemne gwarancje, że ceny spadną, gdy przejmie konkurenta. O'Leary ocenia, że konsumenci zyskaliby na tym około 100 mln euro rocznie. Irlandczyk zarzuca też urzędnikom UE, że narazili go na szwank, wypuszczając "kontrolowane przecieki" do prasy.
Według Jonathana Todda, rzecznika komisarz Kroes, decyzja nie ma politycznych motywów. Jego zdaniem, to nie miałoby sensu, bo każda negatywna decyzja Komisji może zostać zaskarżona do unijnego trybunału. Todd zaprzecza również, by Komisja celowo przekazywała przecieki mediom na szkodę Ryanaira.
O'Leary obiecuje, że jeśli KE zabroni mu kupna Aer Lingusa, to odwoła się do unijnego trybunału. Jego zdaniem ma 40% szans na sukces, z 20 niedawnych decyzji Komisji o zablokowaniu transakcji aż 8 zostało unieważnionych w sądzie.
Katastrofa lotnicza w Kambodży
Zobacz całość »Rano, ekipy ratunkowe dotarły do wraku samolotu z zagranicznymi turystami, których maszyna rozbiła się w trudno dostępnym górskim terenie Kambodży. Do katastrofy doszło w nieznanych okolicznościach. Niestety nikomu nie udało się przeżyć.
Wg ostatecznych danych, po odnalezieniu wraku przez śmigłowiec ratowniczy i skorygowaniu liczby ofiar przez kambodżańskie władze, na pokładzie samolotu w momencie rozbicia znajdowały się 22 osoby.
Większość tragicznie zmarłych osób to obcokrajowcy, 13 turystów było narodowości koreańskiej, 3 czeskiej, 5 kambodżańskiej, samolot pilotował Rosjanin. Khieu Kanhrith, rzecznik rządu kambodżańskiego, potwierdził oficjalnie, że z katastrofy nikomu nie udało się wyjść cało. Czarterowy samolot turystyczny, wyprodukowany przez Rosjan, typu An-24 należący do firmy PMT Air, rozbił się na trasie między głównymi atrakcjami turystycznymi kraju, w górach Kom Chhaya, w południowo-wschodniej prowincji Kampot. Do stolicy Kambodży Phnom Penh brakło ok. 130 km.
Samolot miała za zadanie przewieźć turystów ze słynnego liczącego 800 lat kompleksu budowli sakralnych Angkor Wat, zatopionego w dżungli regionu Siem Reap do kurortu położonego nad morzem, Sihanoukville. Na kilka minut przed lądowaniem maszyna runęła bezwładnie.
Ponad 2 tys. żołnierzy i policjantów, wspartych przez śmigłowce, podczas trudnych warunków atmosferycznych, przeczesywało tereny na dużej wysokości w poszukiwaniu rozbitków. Wskutek silnego deszczu zbocza stawały się śliskie i osuwające pod ciężarem stóp. Utrudniona widoczność nie ułatwiała zadania pilotom śmigłowców. Akcję ratunkową nadzorował osobiście premier Hun Sen, który podjął się również ufundowania nagrody w zamian za wskazanie miejsca, gdzie znajduje się wrak.
Jak mówi szef kambodżańskiej komisji lotnictwa cywilnego Keo Sivorn, przyczyny katastrofy nadal nie są znane. Należy poczekać na zbadanie czarnej skrzynki.
Węgierskie koleje
Zobacz całość »Atrakcyjne możliwości podróżowanie dają nam koleje na Węgrzech. Węgierskie koleje to pociągi osobowe, pospieszne, InterCity, InterPici.
Ceny biletów kolejowych na pociągi osobowe i pospieszne są jednakowe, natomiast za przejazd pociągami InterCity i InterPici trzeba dopłacić odpowiednio w InterCity 520 forintów (8 zł), w InterPici 130 forintów (2 zł). Ciekawy jest również fakt, iż każda grupa wiekowa ma indywidualne zniżki.
Młodzież do 26 lat płaci 33% mniej, ale tylko od piątku od godziny 10 do niedzieli do godziny 24. Kobiety powyżej 55 lat i mężczyźni powyżej 60 lat mają codziennie 20% zniżki. Bezpłatnie, ale tylko w drugiej klasie, mogą podróżować turyści powyżej 65 lat. Istnieją też tzw. zniżki rodzinne. Rodziny z trójką lub większą liczbą dzieci poniżej 18 lat mogą kupić bilety ok. 90 proc. taniej. Rodziny z dwojgiem dzieci do 18 lat, mają rabat 33% dla rodziców.
Wprowadzono na Węgrzech program promocyjny Balaton Mix. Obejmuje on przejazdy koleją wokół Balatonu oraz statkami po Balatonie. Jeden, dwa lub trzy dni podróży kosztuje 2100, 4000 lub 5500 forintów.
Łódź Europejską Stolicą Kultury 2016 roku?
Zobacz całość »Łódź stara się uzyskać miano Europejskiej Stolicy Kultury 2016 roku. Dzisiaj władze miasta promowały jej kandydaturę w Brukseli.
Prezydent miasta, Jerzy Kropiwnicki, prezentował tradycję, wielokulturowość oraz piękną architekturę miasta. Przekonywał również, że Łódź może się pochwalić ważnymi imprezami kulturalnymi, takimi jak jeden z najbardziej prestiżowych festiwali dla operatorów kamer oraz Festiwal Dialogu Czterech Kultury. Według prezydenta, przyszłym atutem miasta może być centrum kulturalno-festiwalowe na terenie elektrociepłowni, które powstanie w przyszłości. Obiekt będący centrum konferencyjnym, widowiskowym i kulturalnym będzie wizytówką Łodzi XXI wieku.
Kandydaturę Łodzi popiera światowej sławy architekt, urbanista Rob Krier, który opracuje koncepcję przyszłego centrum. Krier podkreśla, że będzie to centrum kulturalne w środku miasta, wraz z uzupełniającym funkcjami wokół i dodaje, że jego zdaniem, miasto jest bardzo zaangażowane w realizację tego projektu.
O tym, komu przypadnie tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016 roku powinno być wiadomo za rok. Decyzję w tej sprawie powinna podjąć Polska. Bruksela ustaliła, że drugą stolicą kultury będzie jedno z miast hiszpańskich.
Jakich pamiątek nie wolno przywozić zza granicy?
Zobacz całość »Planując zagraniczne wakacje warto zapoznać się przepisami dotyczącymi przewozu przez granice egzotycznych pamiątek. Przewożąc element fauny czy flory należy upewnić się, że nie podlega on ochronie. Przez granicę nie wolno przewozić okazów CITES czyli żywych zwierząt i roślin, wypreparowanych zwierząt i ich części oraz produktów wykonanych z chronionego gatunku.
Przez granicę nie wolno przywozić bez pozwolenia m.in.:
- małp, żółwi lądowych i morskich, papug, ptaków drapieżnych, węży i jaszczurek,
- storczyków, kaktusów, roślin owadożernych,
- skór z: kotów drapieżnych, wilków, niedźwiedzi, małp i zebr,
- wyrobów z kości słoniowej lub ze skór węży, krokodyli i jaszczurek a także skorup żółwi,
- produktów medycyny chińskiej zawierających piżmo, rogi nosorożców, kości tygrysów albo wyciągi z woreczków żółciowych niedźwiedzi,
- kawioru ryb jesiotrowatych,
- koralowców i muszli,
- spreparowanych motyli.
Powyższe okazy to tylko znikoma część okazów chronionych Konwencją Waszyngtońską CITES. Szczegółowe informacje można znaleźć na stronie: www.mos.gov.pl
Rolnik otwierający gospodarstwo agroturystyczne może otrzymać wsparcie z UE
Zobacz całość »Mieszkańcy terenów wiejskich, którzy planują założyć gospodarstwo agroturystyczne, będą się mogli ubiegać o wsparcie z Unii Europejskiej. Maksymalna kwota o jaką można się starać to 100 tys. zł - podaje Rzeczpospolita.
Właśnie takie możliwości zostały przewidziane w nowym budżecie Unii Europejskiej w ramach działania "Różnicowanie w kierunku działalności nierolniczej", które objęte jest "Programem rozwoju obszarów wiejskich na lata 2007 -2013".
Obecnie w Polsce istnieje już ponad 12 tysięcy gospodarstw agroturystycznych, które konkurują ze znanymi uzdrowiskami oraz kurortami.
Założenie działalności agroturystycznej nie jest trudne, szczególnie dla rolników, dla których podstawą utrzymania jest uprawa ziemi lub hodowla, a agroturystykę zamierzają traktować tylko jako dodatkowe źródło dochodu. W takim przypadku ustawa o swobodzie gospodarczej nie zobowiązuje ich do rejestracji działalności gospodarczej. Rolnik, który na terenie swojego gospodarstwa zamierza wynajmować pokoje, miejsca do ustawienia namiotu, sprzedawać posiłki domowe lub świadczyć inne usługi dla turystów, jest zobowiązany tylko do zgłoszenia tego faktu w urzędzie gminy, który włączy nowe gospodarstwo agroturystyczne do ewidencji.
Jednak zwolnienie z obowiązku rejestracji działalności gospodarczej obowiązuje tylko wówczas, gdy rolnik udostępnia turystom nie więcej niż pięć pokoi. Jeżeli do wynajęcia przeznaczonych jest sześć pokoi, traktowane jest to jako prowadzenie zwykłej działalności gospodarczej, która podlega opodatkowaniu.
Pomoc finansowa może zostać przyznana pełnoletniemu rolnikowi, małżonkowi rolnika i domownikowi, który nie jest jeszcze w wieku emerytalnym i nie ma prawa do renty strukturalnej oraz o taką nie wystąpił. Osoba, ubiegająca się o wsparcie musi być od co najmniej 12 miesięcy ubezpieczona w KRUS. Program adresowany jest tylko do mieszkańców obszarów wiejskich i małych miasteczek, czyli poniżej 5 tys. mieszkańców. Dodatkowo inicjatywy rolników muszą mieć uzasadnienie ekonomiczne, a także wpływać na zaspokojenie potrzeb ludności wiejskiej i turystów w danym regionie.
Rolnik może starać się o wsparcie finansowe na przebudowę lub remont budynków mieszkalnych i niemieszkalnych w celu przystosowania ich do pobytu turystów. Sfinansowany może być również zakup wyposażenia oraz sprzętu, z którego będą korzystać goście gospodarstw agroturystycznych, np. kajaki i rowery wodne. Możliwe jest nawet dofinansowanie zakupu samochodu, który będzie niezbędny rolnikowi do prowadzenia nowej działalności, np. wożenia turystów. Jednak samochód osobowy musi być przeznaczony do przewozu minimum ośmiu osób z kierowcą.
Oprócz agroturystyki wspierana będzie również działalność usługowo-produkcyjna na wsi. O fundusze unijne będą mogli strać się rolnicy, którzy planują rozwinąć działalność związaną z przetwórstwem produktów rolnych, np. wytwarzanie serów lub jadalnych produktów leśnych, np. produkcja soków z owoców. Wspierane będą również przedsięwzięcia usługowe związane z informatyką i rachunkowością.
Fundusze unijne przyznawane będą na zasadzie refundacji. Czyli rolnik musi najpierw wyłożyć własne pieniądze na dokonanie inwestycji, a dopiero później ubiegać się o zwrot poniesionych nakładów. Rolnik może otrzymać zwrot maksymalnie 50% kosztów kwalifikowanych projektu, jednak nie więcej niż 100 tys. zł na jedno gospodarstwo rolne.
Więcej informacji na temat programu znajduje się na stronie internetowej Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa www.arimr.gov.pl. Znaleźć tam można szczegółowe informacje na temat zasad przyznawania pomocy, wzory wniosków i wymaganych załączników.
Wypełnione zgodnie z instrukcjami dokumenty trzeba złożyć w oddziale regionalnym Agencji, właściwym ze względu na miejsce realizacji przedsięwzięcia. Termin przyjmowania wniosków nie jest jeszcze znany. Zostanie on ogłoszony prezes ARiMR na stronie internetowej Agencji. Wnioski będą przyjmowane co roku.
Wnioski, które zostaną złożone do Agencji będą rozpatrywane zgodnie z kolejnością ich złożenia. Pierwszy etap weryfikacji to tzw. ocena formalna, podczas której pracownicy Agencji będą badać głównie kompletność złożonych dokumentów i poprawność ich wypełnienia. Na tym etapie przeprowadzona zostanie również weryfikacja, czy wnioskodawca ma prawo do ubiegania się o wsparcie z tego programu.
Jeżeli wniosek będzie niekompletny lub nieprawidłowo wypełniony, Agencja nie będzie go rozpatrywać, o czym pisemnie poinformuje wnioskodawcę.
Jeżeli dokumenty będą wymagały tylko wyjaśnienia lub uzupełnienia, Agencja będzie wzywać wnioskodawcę do usunięcia błędów w ciągu 21 dni. Przekroczenie wskazanego terminu będzie dyskwalifikować wniosek. W wyjątkowych sytuacjach termin ten będzie mógł zostać przedłużony, np. jeśli zwłoka powstała nie z winy wnioskodawcy, ale urzędu, który opóźnił lub niepoprawnie wystawił wymagane zaświadczenie.
Po złożeniu wniosku rolnik nie będzie mógł już zmieniać wysokości kwoty wsparcia, o którą występuje, ani też zakresu rzeczowego projektu.
Jeżeli wniosek będzie oceniony pozytywnie pod kątem formalnym, Agencja rozpocznie drugi, kluczowy etap oceny techniczno-ekonomicznej. Wówczas eksperci będą badać szanse realizacji projektu, jego opłacalność i wpływ na rozwój miejscowości oraz regionu. Rolnik, który chce otworzyć gospodarstwo agroturystyczne w miejscu mało atrakcyjnym dla turystów, może pieniędzy nie otrzymać. Jeśli wniosek zostanie oceniony pozytywnie, Agencja wyznaczy rolnikowi termin na zawarcie odpowiedniej umowy. Powinno to nastąpić w ciągu maksymalnie 14 dni od uzyskania pozytywnej decyzji.
Przyznając środki finansowe, Agencja będzie musiała uzyskać gwarancje należytego wykonania zobowiązań przez beneficjenta. Zabezpieczeniem ma być weksel in blanco razem z deklaracją wekslową, która zostanie sporządzona na formularzu Agencji. Dodatkowo, w przypadku projektu realizowanego w kilku etapach zabezpieczenie będzie gwarancja bankowa lub ubezpieczeniowa.
Rolnikowi zostaną wypłacone pieniądze, jeżeli zrealizuje zgodnie z umową cały projekt lub jego część oraz przedstawi dowody, że poniósł zadeklarowane nakłady. Środki zostaną wypłacone na podstawie tzw. wniosku o płatność złożonego razem z fakturami lub dokumentami równoważnej wartości dowodowej, czyli potwierdzające odbiór prac lub ich wykonanie i dokumenty urzędowe, jak pozwolenia na budowę i opinie organów administracji.
Atak szczurów na plaży w Gdyni Orłowie?
Zobacz całość »Jak informuje “Fakt", po plaży w Orłowie, obok plażowiczów można dostrzec biegające szczury. Sprawą powinny niezwłocznie zainteresować się służby odpowiedzialne za porządek na gdyńskich plażach.
Nie chodzi jedynie o fatalny obraz miasta, ale także zagrożenie epidemiologiczne, szczury bowiem mogą roznosić niebezpieczne dla człowieka choroby.
Jak mówi jeden z Czytelników "Faktu", który przesłał gazecie zdjęcia gryzoni biegające po piasku, szczury prawdopodobnie wychodzą na plażę z rzeki Kaczej, która właśnie w tym miejscu wpada do Zatoki Gdańskiej. O tym problemie głośno jest także między korzystającymi z orłowskiego kąpieliska ludźmi. Jak opowiada Tomasz Jabłoński, amator wypoczynku w Orłowie, widok biegających między kamieniami i po piasku szczurów nie należy do najprzyjemniejszych, a przerażone kobiety piszczały na całe gardło.
Chyba nie ma większej antyreklamy dla plaż w Gdyni. To jasne, że ludzie nie lubią szczurów, odstręczających swoją wątpliwą urodą i mogących roznosić niebezpieczne dla człowieka choroby. Joanna Grajter z urzędu miejskiego w Gdyni tłumaczy, że do tej pory magistrat nie dostał sygnałów, jakoby plaże w Orłowie przezywały atak szczurów, pracownicy Zarządu Dróg i Zieleni natychmiast zbadają sprawę, a jeśli będzie trzeba, zostanie zarządzona deratyzacja.
Rozpoczęto budowę Muzeum Historii Żydów Polskich
Zobacz całość »Na łące przed pomnikiem Bohaterów Getta na Muranowie zostanie wmurowany akt erekcyjny pod budowę Muzeum Historii Żydów Polskich.
Budynek muzeum powstanie jako jedna z najbardziej prestiżowych warszawskich inwestycji, według projektu uznanego za najlepszy w 2005 roku w międzynarodowym konkursie. Autorami pomysłu są fińscy architekci Rainer Mahlamaki i Ilmari Lahdelma. Ich projekt to prosta bryła z biegnącą przez środek szczeliną, która ma być symbolem rozstąpienia Morza Czerwonego przed ludem Izraela.
26 czerwca 2007 r. na miejscu budowy odbyła się uroczystość, w której wzieli udział prezydent RP Lech Kaczyński oraz prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Niestety, mimo wcześniejszych zapowiedzi, na uroczystość nie przyjechał prezydent elekt Izraela Szymon Peres. Podczas imprezy został natomiast odczytany nadesłany przez niego list. Autorami i wykonawcami oprawy muzycznej była sekcja dęta Wiedeńskich Filharmoników i Teatru Wielkiego - Opery Narodowej (zostanie wykonana fanfara), Tomasz Stańko oraz Nina Stiller.
Wieczorem w godzinach 21 do 22:30 organizatorzy zaprosili na plenerową projekcję "Pięciu Miast", archiwalnych filmów z roku 1939, których tematem jest życie społeczności żydowskich w Warszawie, Białymstoku, Krakowie, we Lwowie i w Wilnie.
Świnoujście: Policja wystawia mandaty za granie zbyt głośnej muzyki
Zobacz całość »Policja w Świnoujściu rozpoczęła karać za puszczanie zbyt głośnej muzyki w letnich, restauracyjnych ogródkach. Za zakłócanie ciszy wystawia mandaty. Z tego powodu muzycy oraz restauratorzy zorganizowali protest.
Muzycy z zespołów, które grają w ogródkach muzycznych przy świnoujskiej promenadzie, właściciele lokali gastronomicznych, a także wczasowicze i kuracjusze zebrali się w poniedziałek, 25 czerwca przy restauracji Albatros.
Inicjatorem demonstracji był zespół Funny Sunny Company. Pięciu muzyków z tej grupy kilka dni temu zapłaciło po 200 zł mandatu. Policjanci powołali się na ustawę o ochronie środowiska i spisali muzyków przy publiczności. Dzień później wszyscy zostali przesłuchani na komendzie. Andrzej Szamborski, kierownik zespołu przyznał, że żałuje zapłacenia mandatu i przyznaje, że powinien pójść z tą sprawą do sądu. Zaznaczył, że był w szoku. - Gramy od lat w ogródkach letnich, ale coś takiego spotkało nas pierwszy raz.
Przed restauracją Albatros zebrało się 150 - 200 osób. Wśród nich byli: muzycy, szefowie lokali gastronomicznych, a także kuracjusze. Turyści podkreślali - Przyjechaliśmy tu na kurację, a taka zabawa to samo zdrowie.
Waldemar Ratajczak, komendant miejski policji w Świnoujściu poinformował, że policja zainteresowała się ogródkami muzycznymi "po dogłębnej analizie sezonu 2006". Policja przyjmowała skargi na działalność lokali rozrywkowych nad morzem. Ratajczak wyznał - Postanowiliśmy sprawdzić dokładnie przepisy obowiązujące w tym zakresie. I tak trafiliśmy na ustawę, która nie pozostawia żadnych wątpliwości.
Art. 156 ust. 1 Ustawy o ochronie środowiska zakazuje "używania instalacji lub urządzeń nagłaśniających na publicznie dostępnych terenach miast, terenach zabudowanych oraz na terenach przeznaczonych na cele rekreacyjno-wypoczynkowe". Wyjątek stanowi tylko organizacja okazjonalnych uroczystości oraz "imprez związanych z kultem religijnym, imprez sportowych, handlowych, rozrywkowych i innych lokalnych zgromadzeń".
Ratajczak zaznacza - Możemy dyskutować nad sensem przepisów, ale dopóki obowiązują, będziemy czuwać, by były przestrzegane. Dodał, że ludzie cały czas skarżą się na głośną muzykę.
Sprawą zainteresowali się nawet radni. Zbigniew Pomieczyński, przewodniczący Rady Miasta obiecał, że w środę, 27 czerwca radni Komisji Budżetu będą dyskutować o zaistniałej sytuacji. Pomieczyński nie wyklucza, że radni zwrócą się do władz centralnych w Warszawie o zmianę ustawy o ochronie środowiska.
Komendant Ratajczak również liczy na szybką zmianę prawa. W oczekiwaniu na nowe przepisy, muzycy z Funny Sunny Company zapowiedzieli, że do czwartku nie będą grać. A co dalej - jeszcze nie wiadomo.
Po Pradze, Budapeszcie i Krakowie przyszedł czas na... Wrocław
Zobacz całość »Wrocław przeżywa teraz najazd brytyjskich turystów. Szczególnie widoczni są ci, którzy dużo piją i hałasują po nocach.
Po uruchomieniu tanich połączeń z Wielkiej Brytanii do Wrocławia, liczba brytyjskich turystów znacznie wzrosła. Osoba z firmy WRO-LOT, która zajmuje się obsługą pasażerów oraz samolotów na wrocławskim lotnisku przyznała - W większości przypadków nie są to jednak grupy turystyczne, które przyjeżdżają, żeby zobaczyć Halę Stulecia, Panoramę Racławicką czy Rynek.
Brytyjczycy przylatują do Wrocławia głównie dla taniej zabawy. Turyści z Wysp Brytyjskich jeszcze do niedawna byli plagą Pragi oraz Budapesztu. W ubiegłym roku odkryli Kraków i tam dość mocno imprezowali. Restauratorzy nawet wywieszali kartki w języku angielskim: "Nie ma wieczorów kawalerskich. Turystom z Wielkiej Brytanii dziękujemy".
Anglicy piją dużo, zaczepiają barmanów i kelnerki, a także prowokują bójki. Anka, 22-letnia studentka Akademii Ekonomicznej, która jest kelnerka w jednej z restauracji na wrocławskim Rynku przyznaje - Są aroganccy i wulgarni, łapią za uda, klepią po pośladkach. Za to zostawiają ogromne napiwki.
Pracownik jednego z wrocławskich hosteli zaznacza, że Brytyjczycy są głośni, ale nie bardzo uciążliwi. Wyjaśnia - Przyjeżdżają najczęściej wieczorami już nieźle "wcięci", biorą najtańsze pokoje. Po krótkiej drzemce ruszają na miasto. Jeśli już coś zepsują, bardzo szybko pokrywają szkody.
Dagmara Turek-Samól, rzeczniczka wrocławskiej straży miejskiej poinformowała - W statystykach nie odnotowujemy większej liczby wykroczeń popełnionych przez cudzoziemców niż rok temu. Zresztą, nie tylko Wyspiarze źle się zachowują. Ostatnio natomiast wyciągaliśmy dwóch Hiszpanów z fontanny Szermierza. W rejony Rynku przesuwamy doświadczonych strażników, którzy znają języki obce. Problemów z komunikacją z cudzoziemcami nie mamy.
Organizacją wieczorów kawalerskich we Wrocławiu dla brytyjskich turystów zajmuje się od dwóch lat biuro podróży Lido. W tym roku firma miała już około trzystu klientów. Oprócz wycieczek do wrocławskich pubów oraz klubów, firma oferuje także przeloty balonem, jazdę na quadach, golf, paintball oraz strzelanie z broni ostrej na strzelnicy na Dolnym Śląsku. Koszt całej wycieczki to około 800 zł. Aureliusz Duc-Syposz z Lido zaznacza - To nisza na rynku z dużymi perspektywami. Dodaje - I to wcale nie są tzw. angielscy kibole. Hałasują w lokalach, bo taki mają temperament. Wielu z nich przyjeżdża tutaj później ze swoimi rodzinami.
46 stopni C. w Grecji
Zobacz całość »Termometry tego lata w Grecji wskazują, aż 46 stopni C. Meteorolodzy podają, iż jest to najgorętszy czerwiec, od czasu prowadzenia statystyk.
Ateńczycy i turyści, którzy w poniedziałek udali się do pracy, po wyjściu z metra chronili głowy gazetami, przed palącymi promieniami słonecznymi. Turyści z niezbędnymi butelkami z wodą, szukali jakiegokolwiek schronienia przed skwarem. Niestety na chwile wytchnienia nie mogą sobie pozwolić klimatolodzy, którzy pracują "pełną parą".
Na terenie całego kraju, postawiono w stan gotowości szpitale. Ponadto z myślą o osobach starszych, nieprzystosowanych do takiego klimatu turystach i ludziach z chorobami układu krążenia itp. przygotowano duże, klimatyzowane hale.
Greckie Ministerstwo Zdrowia poinformowało, iż są już dwie śmiertelne ofiary spiekoty (osoby w wieku 84 i 76 lat).
Grekom i przebywajacym w Grecji turystom zaleca się unikanie słońca i podróży oraz racjonalne wykorzystywanie energii elektrycznej. Ze względu na uciążliwe upały, we wtorek i środę, wiele placówek sektora publicznego, będzie pracowało tylko do południa. Istnieją obawy, iż w najbliższym tygodniu może dojść do wyłączeń prądu na dużych obszarach, pomimo zapewnień władz, które informują o dobrym stanie sieci energetycznej. W poniedziałek, miały miejsce lokalne awarie prądu w Atenach, Salonikach i kilku wyspach.
Przy Muzeum Etnograficznym w Ochli powstanie staropolska restauracja
Zobacz całość »Już wkrótce przy Muzeum Etnograficznym w Ochli powstanie staropolska restauracja. Znajdować będzie się ona w chacie z XVIII wieku, a stajnia obok chaty stanie się salą konferencyjną.
Przez wiele lat zwiedzający zabytkowe chaty w Muzeum Etnograficznym w podzielonogórskiej Ochli skarżyli się na brak miejsca, w którym mogliby by usiąść, coś zjeść czy napić się czegoś. Szefostwo muzeum świadome było tego, że placówka wiele na tym traci - przyznaje Mieczysław Soppa, kierownik działu budownictwa ludowego i jednocześnie kustosz w muzeum. Soppa dodaje jednak, że wkrótce to się zmieni. Kończy się bowiem odnawianie chaty z 1703 r. z Boryszyna, którą do Ochli przywieziono w 1988 r. Jest ona kryta gontem, ściany zachowały częściowo charakter szachulcowy, a nad wejściem znajduje się ozdobny ganek. Przez dziesięć lat chata leżała w częściach w magazynie skansenu, dopiero kilka lat temu rozpoczęły się prace nad jej ponownym złożeniem. Obecnie jest już prawie gotowa i już cieszy oczy zaraz przy wjeździe na teren muzeum. Robotnicy kończą kładzenie płytek na posadzce na ganku, a już w przyszłym tygodniu obiekt zostanie zgłoszony do odbioru technicznego.
Obok chaty stanęła zrekonstruowana obora ceglano-kamienna z Brzeźnicy. Jej pierwowzór nadal stoi w tej miejscowości. Obora w Ochli ma jednak identyczny kształt i wymiar a także zbudowana jest z podobnych materiałów. Według kustosza wnętrze nie jest oryginalne, ale dostosowane technicznie na potrzeby przyszłej gastronomii, ponieważ od początku planowano tutaj restaurację. Na dole znajdują się główna sala karczemna, kuchnia, zaplecze sanitarne, chłodnie, na piętrze natomiast druga mała salka restauracyjna. Zmieści się tu około 35 osób. Większe imprezy będą mogły odbywać się w stajni, w której panuje przyjemny chłód bez konieczności klimatyzowania wnętrza, w którym zmieści się nawet sto osób. Będą mogly odbywać się tu konferencje oraz imprezy rodzinne, komunie czy wesela. Serwowana ma być kuchnia tradycyjna, staropolska, ostateczną decyzję co do menu podejmie jednak dzierżawca. W najbliższym czasie władze muzeum zorganizują negocjacje, z tymi, którzy będą zainteresowani prowadzeniem lokalu.
Obecnie trwają jeszcze prace mające na celu zagospodarowanie terenu wokół chaty. Wybrukowano już podwórko, a wkrótce ogrodzenie zostanie przesunięte tak, by pod karczmę można było wjechać samochodem. Pod drzewami przy drodze znajdzie się parking. W sąsiedniej chacie swą bitwę pod Grunwaldem rzeźbi Jan Papina. Goście restauracji będą mogli podglądać rzeźbiarza przy pracy nad ogromnym dziełem.
W dalszej przyszłości obok karczmy na pobliskiej polanie staną kolejne chaty rodem z Kresów Wschodnich, z Polesia oraz Wileńszczyzny. Wówczas wszystkie imprezy będą odbywały się przed skansenem, a stara część zostanie zamknięta i udostępniona tylko do zwiedzania.
::: 2007-06-28 :::
Rybnik wprowadza własną walutę
Zobacz całość »W Rybniku pojawił się pomysł stworzenia powiatowego pieniądza. Autorem tego pomysłu jest słynny Tomasz Bodach, który kila miesięcy temu na przekór Poczcie Polskiej otworzył prywatny urząd pocztowy w Rybniku.
Lokalne pieniądze tzn. dukaty i "złote reńskie" mają pojawić się w powiecie rybnickim już we wrześniu. Nowy pieniądz będzie miał banknoty o nominałach 5, 10, 20 i 50. Tomasz Bodach, zapewnia, że ma już zawarte umowy ze sklepami, kantorami oraz że swobodnie można będzie płacić nową walutą czy wymieniać ją na walutę obcą.
Lokalne władze bez większych wahań poparły inicjatywę Bodacha. Po prawdzie Samorządowcy liczą, że rybnickie pieniądze będą turystyczną atrakcją. A oczywiście im więcej turystów, tym pełniejsza powiatowa kasa.
Zielona Góra nie stara się o turystów
Zobacz całość »Obecnie coraz częściej zauważalna jest zmiana charakteru turystyki masowej. Dzisiaj większość turystów to ludzie młodzi, którzy przyjeżdżają do miast, w których mogą się zabawić - czytamy w Gazecie Wyborczej.
Młodzi turyści cenią miasta, w których jest dużo ulicznych ogródków kawiarnianych i klubowych imprez z różnymi gatunkami muzyki. Niestety, Zielona Góra nie oferuje tego typu atrakcji dla turystów. Adam Fularz, ekonomista i działacz zielonogórskich Zielonych zaznacza - Nawet jeśli jakimś cudem są tego wieczoru jakieś imprezy klubowe, to się o nich nie dowiedzą, bo lokalna władza w ramach nowej polityki kulturalnej zwalcza plakaty reklamujące te imprezy.
Fularz podkreśla, że nic nie jest dane na zawsze i o wszystko trzeba stale zabiegać i walczyć. Natomiast zielonogórskie władze przestały starać się o gości kilkanaście lat temu. W wyniku tego turyści masowo przyjeżdżają do innych polskich miast, a do Zielonej Góry zaglądają sporadycznie.
Stare Miasto w Zielonej Górze jest zaniedbane i trudno tam ukryć kilkudziesięcioletnie, zniszczone już płytki chodnikowe. Dodatkowo uroku starówce odbiera brak zieleni i fatalne oświetlenie. Miejscem, które może przyciągać turystów jest deptak, jednak brakuje przy nim barów i pubów. W innych polskich miastach, które nastawione są na turystykę w każdy weekend organizowane są koncerty i festiwale. Natomiast w Zielonej Górze tego brakuje.
Fularz na łamach Gazety zaznacza, że Zielona Góra potrzebuje planów urbanistycznych, dzięki którym zostanie przebudowana ze stylu małomiasteczkowego do miasta średniej wielkości. Dodaje - Cieszy, że ten temat podjęto nawet w tym niewielkim wycinku, jakim jest przebudowa okolic pl. Matejki i okolic dworców. Potrzeby są jednakże większe, miasto jest bowiem tragicznie zaniedbane. Przejdźcie się Państwo ul. Sikorskiego, Masarską, Jadwigi, stańcie na placu przed kinem Wenus czy na pl. Przy Gazowni. Tam miasto obumarło.
Brakuje w Zielonej Górze klubów, w których organizuje się imprezy. Nawet scena muzyczna jest stara i zniszczona. Od II wojny światowej nie działa w mieście opera, pomimo że zachował się modernistyczny budynek, w którym kiedyś mieściła się opera.
Fularz podkreśla również, iż turystów można stracić na rzecz innych miast, bowiem pociągi mogą pojechać inną trasą, a tutejsza bohema artystyczna może, zmęczona nudą, przeprowadzić się do Wrocławia.
Podróżowanie koleją w Austrii
Zobacz całość »W Austrii ceny pociągów nie są zróżnicowane. Za pociąg osobowy i InterCity w tej samej klasie płaci się dokładnie tyle samo.
Interesująca jest natomiast oferta dla grup. Małe grupy, do 5 osób kupują bilet 1-Plus-Freizeitticket lub Einfach-Raus-Ticket. Ten ostatni rodzaj biletu to jednodniowy bilet sieciowy na pociągi w komunikacji regionalnej o cenie 28 euro.
W Austrii przy przejazdach kolejowych obowiązuje zasada im więcej osób i dalej się jedzie, tym zniżka jest wyższa. Bilet normalny w drugiej klasie dla jednej osoby na odcinku do 200 km kosztuje 29 euro. Natomiast gdy jadą już dwie osoby bilet dla każdej będzie kosztował 25,5 euro. Ale już jadąc pięcioosobową grupą, każda osoba z grupy zapłaci 17,8 euro.
Anomalie pogodowe w Europie spowodowały śmierć wielu ludzi
Zobacz całość »Wyjątkowe upały na południu Europy spowodowały w ciągu ostatniego tygodnia śmierć około 50 osób. Z kolei na północy kontynentu szaleją wichury i ulewy.
W niektórych regionach Turcji temperatury przekraczały 40 stopni Celsjusza; w Stambule - największym mieście tego kraju - zarejestrowano rekord wynoszący 43,1 stopnia. Turecka agencja Anatolia poinformowała, że zmarły następne dwie osoby, rolnicy z prowincji Burdur i Sinop.
W Grecji słupek rtęci na termometrach dochodził nawet do 45 stopni Celsjusza. Z powodu upałów zmarło sześć osób, temperatura zabiła także wiele dzikich zwierząt i ptaków. Z powodu ogromnego zużycia energii w kilku dzielnicach Aten doszło do przerw w dostawach prądu. Temperatury sięgające powyżej 40 stopni Celsjusza panowały również w Bułgarii. Tam z powodu upałów zmarły dwie osoby. Ponad 50 osób z powodu panującego gorąca straciło przytomność na ulicach Sofii i Płowdiwu. Rekordową temperaturę od stu lat - 43 stopnie - zanotowano w Radnewie.
W Rumunii sytuacja wróciła już do normy, choć jeszcze we wtorek w centrum Bukaresztu temperatura sięgała 45 stopni, a w ciągu nieco ponad tygodnia z powodu przegrzania organizmu zmarło 29 osób. Władze zniosły stan alarmowy, kiedy po burzach temperatura powietrza spadła do około 22 stopni Celsjusza.
Z kolei nad Wielką Brytanią od wtorku przechodzą gwałtowne ulewy. W okolicach Doncaster w środę prowadzono dramatyczną akcję poszukiwawczą zaginionego w czasie powodzi mężczyzny. W sumie w czasie ulew zginęły cztery osoby, a pod wodą znalazło się wiele domów.
W Skandynawii, głównie w Szwecji i Norwegii, szalejącym wichurom towarzyszyły ulewne deszcze. W Szwecji oraz na północy Niemiec wstrzymano wiele połączeń promowych i kolejowych, a około 440 turystów zostało uwięzionych na wyspie Helgoland położonej na Morzu Północnym. Poza Europą gwałtowne ochłodzenie nastąpiło także w Republice Południowej Afryki. Tam temperatury spadły do dziewięciu stopni poniżej zera. W Johannesburgu zamarzły dwie osoby.
Międzybrodzie najatrakcyjniejszą częścią Beskidów
Zobacz całość »Międzybrodzie położone jest w malowniczej dolinie Soły poniżej Żywca, pomiędzy lasami masywu Magurki a pasmami Beskidu Małego. Obecnie mówi się, że jest to teren wielkich inwestycji energetycznych oraz teren wielu atrakcji turystycznych.
Powstało tam sztuczne Jezioro Międzybrodzkie, a potem Żywieckie, wraz z zaporą w Tresnej.
W Międzybrodziu można spędzić wakacje na wiele różnych sposobów, dlatego twierdzi się, że Międzybrodzie Żywieckie i Bialskie należą dziś do najatrakcyjniejszych miejscowości wypoczynkowych w tej części Beskidów. Wypoczywając w tej miejscowości można urządzać zarówno wędrówki górskie jak i uprawiać sporty wodne i lotnicze.
Niezwykle popularne jest tam lotnictwo. Szybownicy i paralotniarze upodobali sobie górę Żar, która słynie z silnych wiatrów, oraz tzw.prądów wznoszących. Już przed II wojną światową założono tu Górską Szkołę Szybowcową, która organizuje kursy szybowcowe i paralotniarskie. W pobliżu można skorzystać też z takich szkoleń oferowanych przez inne placówki szkoleniowe.
Międzybrodzie Żywieckie i Międzybrodzie Bialskie to osiedla letniskowe, w których istnieją duże ośrodki wypoczynkowe w starym stylu. W szybkim tempie przybywa hoteli, pensjonatów, kwater o niskim i wyższym standardzie a także bazy gastronomicznej. Bardzo modna jest np. restauracja Meteo na polanie góry Żar, w przedwojennej kamienicy stacji meteorologicznej.
W dolinie Soły nie ma zbyt wielu zabytków. Znajduje się tam za to inna niezwykła atrakcja, mianowicie elektrownia szczytowo-pompowa we wnętrzu góry Żar oraz wykute w skałach hale i tunele. Podziemny 440-metrowy sztuczny wodospad elektrowni należy do najwyższych na świecie. Podczas pogody barowej zwiedzanie elektrowni jest najlepszym rozwiązaniem. Można wybrać opcję zwiedzanie połączone z projekcją filmu i prelekcją, poświecimy na to ok. 1,5 godziny.
Bruksela odmawia nieracjonalnego dofinansowania lotnisk
Zobacz całość »Rozbudowa i modernizacja Ławicy w Poznaniu wymaga nakładu ok. 200 mln zł. Wbrew zamierzeniom władz samorządowych, które miały w planach wsparcie dodatkowo trzech innych lotnisk regionalnych, Komisja Europejska nie zgodziła się na ich dofinansowanie.
Lotnisko Ławica musi przejść gruntowne remonty. Fundusze na ten cel pochodzić będą głównie z unijnych dotacji przyznawanych w ramach programu rządowego "Infrastruktura i środowisko". Już teraz zarezerwowanych jest 49 mln euro. Poznańskie lotnisko jest jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się portów. Jak podaje Urząd Lotnictwa Cywilnego, w zeszłym roku przyjął 637 tys. podróżnych. W 2005 ich liczba była mniejsza o prawie 60 proc. (z lotniska skorzystało 399 tys. osób). To niesamowity wzrost, a możemy się spodziewać, że w tym roku liczba ta będzie jeszcze większa. W pierwszym kwartale lotnisko obsłużyło 150,7 tys. osób. W takim samym okresie, w zeszłym roku port przyjął 99,2 tys. podróżnych. Można przewidywać, że w 2012 zostanie obsłużonych ok. 2 mln pasażerów, jak podaje Hanna Surma, rzeczniczka Ławicy.
W projekcie pojawia się plan rozbudowy terminalu, infrastruktury, a także drogi kołowania. Obecnie lotnisko ma ograniczone możliwości przyjmowania kolejnych maszyn, ze względu na ich kołowanie na drodze startowej. Ma ona zostać wydłużona do 2,8 km. Jak mówi Wojciech Jankowiak, wicemarszałek województwa, mimo tego, że terminal jest budynkiem nowoczesnym, w godzinach szczytu zaczyna robić się za ciasny. Dzięki rozbudowie zyska możliwość obsługi 1200 pasażerów w przeciągu godziny, a co za tym idzie trzy mln osób rocznie. Znajdować się tam będą 44 stanowiska odprawy, a cały budynek ma zostać dostosowany do wymogów traktatów z Schengen. Planuje się także budowę parkingów.
Dzięki dofinansowaniu zostanie także unowocześniony system nawigacyjny lotniska. Jak mówi Hanna Surma, oprócz inwestycji zawartych w planie inwestycyjnym, w obliczu organizacji mistrzostw Euro 2012, rozpoczęto rozmowy z właścicielem lotniska o przyspieszeniu niektórych inwestycji.
Zarządca lotniska, pragnie m.in., aby w szybszym tempie został zbudowany drugi terminal, hotel, czy też rozbudowane zaplecze techniczne i terminal towarowy. Plan rozwoju województwa do 2012 przewidywał, że powstaną w regionie trzy nowe lotniska pasażerskie, lądowisko sportowe w Lesznie, aeroklub w Michałkowie koło Ostrowa Wielkopolskiego oraz port z Pile. Lotnisko w Michałkowie zamierzało obsługiwać małe samoloty pasażerskie, a port w Pile miałby przejąć ruch towarowy. Jak wyjaśnia Wojciech Jankowiak, na rozwój tychże portów, zarezerwowanych zostało kilkanaście mln euro w Regionalnym Programie Operacyjnym, Komisja Europejska sprzeciwiła się jednak tym planom. Jankowiak dodaje, że władze wojewódzkie nie planują w najbliższym czasie wsparcia rozwoju lotnisk, używając przy tym swoich środków finansowych. Wygląda na to, że port w Poznaniu nie będzie mieć z kim konkurować.
Coraz więcej ofert pracy dla specjalistów hotelarstwa, turystyki i rekreacji
Zobacz całość »Inżynierowie oraz specjaliści od hotelarstwa, turystyki i rekreacji na pewno nie będą w Poznaniu i okolicach długo szukać pracy. Mogą być nawet pewni, że to praca będzie szukać ich. Między tymi zawodami jest jednak pewna różnica. Młodzi hotelarze jeszcze nie odczuwają finansowo wzrostu popytu na swoją pracę, a młodzi inżynierowie widzą już ją wyraźnie.
Biuro Karier Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu zajmuje się doradztwem zawodowym i pośrednictwem pracy w branżach takich jak: turystyka i rekreacja, sport, fizjoterapia. Prowadzi ono także działalność szkoleniową, organizuje targi i giełdy pracy oraz spotkania z pracodawcami. Do zadań biura należy również prowadzenie bazy danych studentów i absolwentów, którzy są gotowi podjąć pracę, prowadzenie katalogu ofert pracy, zbieranie informacji o możliwościach edukacji a także prowadzenie strony internetowej.
Według Małgorzaty Krzyżanowskiej-Szejner, kierowniczki Biura Karier, rośnie zapotrzebowanie hoteli i pensjonatów na specjalistów, którzy będą pracować w ośrodkach spa, centrach odnowy biologicznej czy ciekawie organizować czas turystom, czyli na tzw. animatorów czasu wolnego.
Hotele mają również poważny problem z rekrutacją recepcjonistów. Stawiane wymagania są bardzo wysokie: znajomość dwóch języków obcych, specjalistycznych programów komputerowych oraz nienaganna kultura osobista. A pensje, jak na razie, nie rosną. Młodzi ludzie wolą więc wyjechać do pracy na Cypr czy Kretę.
Mnóstwo ofert pracy jest dla instruktorów pływania, ratowników, wychowawców i opiekunów kolonijnych. Kierowniczka biura dodaje, że warto, by studenci zdobywali wszelkie możliwe uprawnienia, ponieważ wtedy rośnie ich wartość rynkowa. W czasie wakacji regularnie napływają też oferty pracy dla kelnerów i barmanów, bo często właśnie studenci zasilają oblegane ośrodki turystyczne. Pracodawcy odczuwają czasowe wyjazdy młodych pracowników do pracy i niepokoją się, że może im zabraknąć rąk do pracy.
Z ankiet, które studenci wypełniają w biurze, wynika, że są oni gotowi podjąć pracę w hotelarstwie od 1,2 tys. do 2 tys. zł na miesiąc. Pracodawcy bardzo powoli zgadzają się negocjować stawki za ich pracę. Prawdopodobnie sytuacja jeszcze się polepszy, bo dodatkowo koniunkturę napędza Euro 2012. Za kilka lat będzie potrzebnych jeszcze więcej miejsc hotelowych i miejsc rozrywki.
Według przedstawicielki Biura Karier, rośnie liczba ofert pracy, które są skierowane wyłącznie do absolwentów AWF, między innymi dlatego, że od pracodawców zgłaszających swoje oferty Biuro Karier nie pobiera żadnych opłat. W zeszłym roku wpłynęło 578 propozycji pracy.
Szybko i wygodnie pociągiem na lotnisko w Pyrzowicach?
Zobacz całość »Możliwe jest przedłużenie Centralnej Magistrali Kolejowej do Katowic. Nad tym projektem zastanawia się PKP Polskie Linie Kolejowe. Dzięki temu, stolica województwa posiadałaby bezpośrednie połączenie z pyrzowickim lotniskiem.
Już teraz kolej informuje, że w planach jest gigantyczna modernizacja linii kolejowych w tych miastach, w których odbędą się mecze Euro 2012. Na ten cel zarząd chce przeznaczyć 20 mld zł. Niewielka jest szansa na to, aby któreś z widowisk odbyło się na Stadionie Śląskim w Chorzowie, jednak region ten także może skorzystać na kolejowym rozwoju. Okazało się, że dzięki przygotowaniom do mistrzostw, PKP Polskie Linie Kolejowe zastanawiają się nad przedłużeniem Centralnej Magistrali Kolejowej do Katowic. Dzisiaj najbardziej znana linia kolejowa w Polsce zaczyna się w Grodzisku Mazowieckim, a swój koniec ma w Zawierciu.
"Puls Biznesu" natomiast napisał, że kolejarze zamierzają skierować linie z Zawiercia do Pyrzowic i wzdłuż autostrady A1, koło Piekar, przez Bytom, Chorzów, do Katowic. Dzięki temu upieką dwie pieczenie na jednym rożnie. Jak mówi Krzysztof Celiński, prezes PKP PLK, Katowice mogłyby zyskać bezpośrednie połączenie z lotniskiem w Pyrzowicach, a pociągi jadące ze stolicy nie musiałyby tracić prędkości za Zawierciem.
Dyrektor wydziału transportu Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach Jacek Stumpf zdradza, że kolej ma już wstępny projekt tego pomysłu. Władze samorządowe zaproponowały kolei współpracę w projektowaniu nowego połączenia.
Choć nikt nie ujawnił dokładnych kosztów, jakie pociągnęłaby za sobą inwestycja, już teraz możemy się domyślać, że będą one ogromne. Co prawda w pobliżu pyrzowickiego lotniska istnieje już nieużywana linia kolejowa, ale nie wiadomo, czy da się ją przystosować do potrzeb Centralnej Magistralki Kolejowej. Maszyny będą tutaj mogły rozwijać prędkość do 200 km/h, dlatego też prawdopodobnie będzie trzeba wybudować całkiem nowe tory.
Jak podaje dyrektor Stumpf, przedłużenie CMK oznaczałoby istną rewolucję dla lotniska w Pyrzowicach. Stałoby się ono prawdziwym partnerem Okęcia. Gdyby inwestycje zrealizowano, to podróż pomiędzy tymi dwoma lotniskami trwałaby ok. dwie godziny.
Należy pamiętać, że plany przedłużenia CMK do Katowic (to połączenie byłoby dostępne dla podróżnych jadących do Warszawy lub wracających ze stolicy) to nie to samo, co projekt połączenia miast aglomeracji z portem. Urząd Marszałkowski zastanawiał się nad wyborem jednego z sześciu wariantów trasy, która ma powstać w trakcie najbliższych czterech lat. Zdecydowano ostatecznie, że pociąg będzie jechał przez istniejące już tory w Katowicach, przez Chorzów, do granic Bytomia. Tam właśnie planuje się budowę nowego 20-kilometrowego odcinka do Pyrzowic. To połączenie miast aglomeracji z lotniskiem będzie kosztować od 200 do 300 mln euro.
Rzeszów dąży do uruchomienia połączenia lotniczego z Lwowem
Zobacz całość »Port lotniczy w Rzeszowie jest coraz bliżej uruchomienia połączeń lotniczych z Lwowem. Dyrekcja rzeszowskiego lotniska chce, żeby w Jasionce lądowały samoloty, które lecą z Wrocławia na Ukrainę.
Przedstawiciele polskiego oraz ukraińskiego rządu spotkali się w Arłamowie, aby porozmawiać na temat uruchomienia połączenia Rzeszów - Lwów. Krzysztof Rokosz, rzecznik wojewody podkarpackiego wyznał - Choć może nie jest to krok milowy, to jednak obie strony zgodziły się, że takie połączenie jest potrzebne.
Ukraińska zgoda jest bardzo ważna, ponieważ jeszcze w maju tego roku Ukraina nie była przychylnie nastawiona do liberalizacji umowy o komunikacji lotniczej.
Katarzyna Krasnodębska z Urzędu Lotnictwa Cywilnego wyjaśnia - Obowiązująca od 1994 roku umowa jest bardzo restrykcyjna. Przewoźnik, który zamierza latać na Ukrainę, musi dogadać się oraz podpisać umowę z przewoźnikami ukraińskimi. Przewoźnicy, którzy latają z Polski muszą płacić bardzo wysokie opłaty lotniskowe. Krasnodębska dodaje - ULC chce tę umowę zmienić, by przewoźnicy bez przeszkód mogli latać z Polski na Ukrainę i z powrotem.
Obecnie istnieje możliwość uruchomienia stałego połączenia lotniczego z trzech polskich lotnisko do Kijowa, Lwowa i Odessy. Jednak linie lotnicze tego nie wykorzystują, ponieważ opłaty na ukraińskich oraz polskich lotniskach w ramach obowiązującej teraz umowy są zbyt wysokie. Rozmowy na temat otwarcia nieba dla Polski oraz Ukrainy mają być prowadzone w październiku. Wówczas między oboma krajami może zostanie podpisana nowa umowa, zwana bilateralną. Rzeczniczka ULC zaznacza - Wtedy nie będzie ograniczeń typu skąd, dokąd i jak często mają latać samoloty.
LOT rozważa uruchomienie linii z Rzeszowa do Lwowa. Jakub Mielniczuk z LOT poinformował - Robimy analizy, czy takie połączenie będzie opłacalne.
Dyrekcja Portu Lotniczego w Jasionce jest przekonana, że nie będzie z tym problemów, ale sugeruje trochę inne rozwiązanie. Wiesław Mardosz, szef podrzeszowskiego lotniska wyjaśnia - Lepiej, żeby LOT uruchomił takie połączenie z Wrocławia do Lwowa i z powrotem. Samolot mógłby mieć międzylądowanie w Rzeszowie. We Wrocławiu mieszka sporo ludzi z ukraińskimi korzeniami i chętnie lataliby do Lwowa i na odwrót. Wtedy przewoźnik nie martwiłby się tak bardzo, że w samolocie nie zapełnią się miejsca.
Pomysł spodobał się dyrekcji Międzynarodowego Portu Lotniczego we Wrocławiu. Jarosław Sztucki, wiceprezes wrocławskiego portu przyznał - Odcinek Rzeszów - Lwów jest zbyt krótki. Warto go przedłużyć. Jeżeli zmienią się regulacje prawne między Polską a Ukrainą i jakiś przewoźnik złoży nam ofertę, to na pewno przyjmiemy ją z otwartymi ramionami. Na razie jednak połączenie ze Lwowem jest w powijakach.
Połączenie Rzeszów - Lwów nie daje gwarancji powodzenia. W kwietniu ubiegłego roku takie połączenie chciał uruchomić Direct Fly. Wówczas bilet miał kosztować około 60 euro, a lot miał trwać nie dłużej niż pół godziny. Jednak żadne z rzeszowskich biur podróży nie zdecydowało się na sprzedaż biletów na tej trasie.
Jednak tym razem władze województwa są nastawieni bardziej optymistycznie. Krzysztof Rokosz wyznał - Mamy połączenia z Nowym Jorkiem. Właśnie tym chcemy ściągnąć do siebie Ukraińców, którzy mogliby latać z Rzeszowa za ocean. Prowadzone są także rozmowy z LOT-em, by uruchomił połączenia z Kanadą.
Sceptycy uważają, że bez nowego terminalu w Jasionce o uruchamianiu kolejnych połączeń nie należy nawet myśleć. Zaznaczają, że już teraz w terminalu jest tłoczno, a sytuacja ulegnie pogorszeniu w listopadzie, kiedy Ryanair uruchomi połączenie do angielskiego Bristolu dwa razy w tygodniu.
Turyści wolą przebywać w klimatyzowanych hotelach, niż na plażach!
Zobacz całość »Nieprawdopodobne? A jednak prawdziwe, gdyż panujące czterdziesto- i pięćdziesięcio- stopniowe upały są nie do zniesienia dla większości nieprzystosowanych do takich temperatur polskich turystów.
Polacy bardzo chętnie kupowali wycieczki do krajów rejonu basenu Morza Śródziemnego. Wiedzieli, iż spędzając tam urlop mają gwarancję słonecznej pogody. Jednak w tym roku temperatura w krajach śródziemnomorskim jest wyjątkowo wysoka: 47 stopni jest w tunezyjskich kurortach, 44 stopnie na sycylijskich plażach, 46 stopni na greckich wyspach oraz ponad 40 na tureckiej riwierze.
Przy obecnie panujących temperaturach, wyjście na słońce grozi poparzeniem, udarem, a nawet śmiercią.
Tunezja należy do jednego z najpopularniejszych wśród Polaków miejsc wypoczynku. W poniedziałek, 25 czerwca była najcieplejszym miejscem na całym świecie. Na północy kraju termometry wskazywały 47-48 stopni w cieniu. Jednocześnie było to wyrównanie historycznego rekordu. Trochę chłodniej było na wyspie Dżerba, gdzie wypoczywa wielu Polaków. Odnotowano tam 41 stopni.
Zapowiada się jednak lekkie ochłodzenie, dzięki któremu Polscy turyści nie będą musieli chować się już w klimatyzowanych hotelach. W ciągu najbliższych dni ma się trochę ochłodzić. Przez najbliższy tydzień cały czas ma się utrzymywać słoneczna pogoda, a termometry będą pokazywać 31-32 stopnie Celsjusza w dzień oraz 22-23 w nocy.
W ostatnich dniach upały dają się we znaki również w Turcji. Władze państwa nawet ostrzegają turystów oraz mieszkańców, aby unikali słońca. Temperatury w Turcji przekraczają 40 stopni. Przez upały rok szkolny skończył się wcześniej, a część urzędników, głównie kobiety w ciąży, pracują o kilka godzin krócej. Natomiast turyści siedzą w klimatyzowanych hotelach, ponieważ na plaży ciężko wytrzymać.
Według prognoz w najbliższych dniach w popularnej wśród Polaków Antalyi temperatura będzie przekraczać 40 stopni, a nieco chłodniej zrobi się dopiero w sobotę. Wówczas temperatura spadnie do 33-34 stopni. O dwa-trzy stopnie cieplej ma być na plażach Morza Egejskiego.
Nieco chłodniej jest w Egipcie. W Hurghadzie cały czas jest słonecznie, a termometry pokazują 36-38 stopni w dzień i około 30 w nocy.
W Grecji odnotowano już nawet pierwsze ofiary upałów. Szpitale w całym kraju postawiono w stan gotowości. Temperatura w Grecji wzrasta nawet do 46 stopni. Jednak na najbliższe dni zapowiadane jest ochłodzenie. Na Santorini, Rodos i Krecie temperatura ma spaść do 30-33 stopni.
Na początku tego tygodnia w wielu regionach Włoch temperatura przekraczała 40 stopni. Na południu kraju wybuchły liczne pożary. W ogniu stanęły między innymi przedmieścia stolicy Sycylii Palermo.
W wielu miejscowościach czasowo odcinany jest prąd. Klimatyzacja oraz wentylatory pracują we Włoszech przez całą dobę, czego nie wytrzymują kable.
W ciągu ostatnich dni odnotowano rekordowe temperatury na Sycylii. 25 czerwca w Syrakuzach było 45 stopni. Teraz temperatura spadła i wynosi 36 stopni, a w najbliższych dniach ma obniżyć się do 30 stopni. Nadal będzie bardzo słonecznie. W Rzymie termometry mają pokazywać 28-30 stopni.
Porównując kraje na Morzem Śródziemnym, najzimniej jest w Hiszpanii. Na Majorce jest słonecznie, ale temperatura wynosi 26-27 stopni. Natomiast na Ibizie pogoda jest bardzo zmienna i czasami pokazują się chmury, z których pada mały deszcz. Poprawa pogody zapowiadana jest na sobotę. Ma być wtedy słonecznie, a temperatura wynosić 27 stopni.
Mieli pracować w hawajskich hotelach i restauracjach...
Zobacz całość »Kilkudziesięciu studentów z Polski przez całe wakacje miało pracować w hotelach oraz restauracjach na Hawajach. Jednak zamiast tego śpią u znajomych i dorabiają w McDonaldzie w Honolulu.
Łukasz Walewski, student z Łodzi poleciał na Hawaje 19 czerwca. Jeszcze przed wyjazdem dostał niepokojące e-maile od kolegów, którzy do USA wyjechali wcześniej. Łukasz wyznał - Pisali, że nie ma pracy, którą mieliśmy dostać, że są kłopoty ze spaniem. Dodał - Niestety za dużo zainwestowałem i nie mogłem zrezygnować z wyjazdu.
Po przyjeździe student wyznał - Na miejscu jest gorzej niż myślałem. Około trzydziestu studentów z całej Polski zostało na lodzie. A wkrótce dojadą kolejni. Ostrzeżcie ich, póki czas.
Wyjazd do pracy na Hawaje był w tym roku atrakcją programu Work&Travel. Umożliwiał on studentom legalne zatrudnienie w Stanach Zjednoczonych podczas wakacji. W przypadku Hawajów zapewniona miała być praca w hotelach, restauracjach i sklepach od 7 USD za godzinę. Przy wykupie tzw. full opcji, organizatorzy wyjazdu zapewniali pierwszą pracę oraz zakwaterowanie. Jednak kilkunastu studentów z Łodzi, Krakowa, Poznania, Częstochowy i Katowic, którzy są już na miejscu, alarmują - Zostaliśmy oszukani!
Anna Jasiak, studentka z Poznania, która na Hawajach jest od trzech tygodni zapewnia - Gdyby to nie był koniec świata, już dawno bym wróciła. Wyjaśnia - Już pierwszego dnia, ktoś radził nam uciekać. Zamiast w apartamencie spałyśmy u koleżanki pani konsul, potem w akademikach. Kiedy poszłam do hotelu, gdzie miałam pracować, menadżer stwierdził, że nie ma dla mnie żadnych propozycji. Same znalazłyśmy pracę w kawiarni. Problem w tym, że akademik zamkną 20 sierpnia, a my wylądujemy na bruku. Zainwestowałam w wyjazd prawie 10 tys. zł. Chciałam zarobić. To wstyd, ale żeby przeżyć muszą pomagać nam rodzice, którzy ślą nam pieniądze.
Aleksander, student Akademii Ekonomicznej w Krakowie poinformował - Od dwóch tygodni nie mam pracy. Tu nikt nie słyszał o naszym programie. Właściciele niechętnie też chcą zatrudnić na krócej niż pół roku. Mój menedżer nawet nie wiedział, gdzie leży Polska. Nie mówiąc już o pracy dla mnie. Dla wielu z nas praca w McDonaldzie to jedyne wyjście. Gdybym wiedział, że mam tak dostać w kość, nie leciałbym aż na Hawaje. Nie odpuścimy tak tego. Chcemy odzyskać pieniądze.
Natomiast Piotrek, student Uniwersytetu Łódzkiego do pracy do USA wyjechał już rok temu. Miał dobre wspomnienia z pobytu. Pracował w kasynie w Nevadzie i zarobił parę tysięcy USD. Jednak w tym roku dużo straci. Przyznał - Skusiły mnie egzotyczne Hawaje i najwyższe stawki za godzinę. Ale to jest jakaś katastrofa. Mieszkaliśmy kątem u znajomych Polaków, wkrótce stracimy i to mieszkanie i gdzie wylądujemy? Na ulicy? Najgorsze jest to, że mają przyjechać kolejni studenci - dla nich nie będzie już nawet pracy w McDonaldzie.
Wyjazd na Hawaje został zorganizowany biuro "Usługi Konsultingowe", mieszczące się przy ulicy Piotrkowskiej w Łodzi. Mariusz Kraśnicki, szef biura wyznał - Niestety sytuacja również nas zaskoczyła. W propozycjach pracy nie było ofert fast-foodów, prawdopodobnie nasz partner na Hawajach nie przewidział aż tak dużej zapaści w turystyce. Hotele i restauracje świecą pustkami. Dlatego w ostatniej chwili pani konsul załatwiła pracę w McDonaldzie. Od półtora tygodnia sami kontaktujemy się z innymi pracodawcami i szukamy studentom lepszych ofert. Fakt, mogli mieć inne wyobrażenie i pewnie McDonald nie jest szczytem ich marzeń. Staramy się, aby to szybko się zmieniło.
Studenci przyznają, że po powrocie najprawdopodobniej złożą pozew do sądu przeciwko organizatorowi wyjazdu.
Jastrzębska Agencja Turystyczna na sprzedaż
Zobacz całość »Jastrzębska Agencja Turystyczna (JAT), należąca do Jastrzębskiej Spółki Węglowej została wystawiona na sprzedaż. Cenę wywoławczą spółki, która jest właścicielem m.in. ośrodków wypoczynkowych nad morzem i w górach, ustalono na 18,1 mln zł.
Roczne obroty spółki wynoszą prawie 6 mln zł, co plasuje ją wśród firm średniej wielkości, które działają w branży turystycznej w Polsce. 100% udziałów w spółce należy do Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Ogłoszenia o sprzedaży opublikowano już w krajowej i zagranicznej prasie, licząc na zainteresowanie również zagranicznych inwestorów.
JAT istnieje od 10 lat. Należą do niej ośrodki wczasowe i obiekty rekreacyjne będące wcześniej własnością jastrzębskich kopalni. Mieszczą się one w atrakcyjnych pod względem turystycznym regionach Polski: w górach, nad morzem i na Mazurach. Rzeczniczka JSW, Katarzyna Jabłońska-Bajer poinformowała PAP, że Jastrzębska Agencja Turystyczna jest obecnie właścicielem siedmiu obiektów, w tym trzech ośrodków wypoczynkowych: Diamentu w Pobierowie, Neptuna w Sianożętach k. Ustronia Morskiego a także ośrodka Dargin w Harszu na Mazurach. Oprócz tych ośrodków do JAT należą również dwa obiekty w górach - Jastrzębianka w Zakopanem i wyciąg narciarski Złoty Groń w Istebnej a dodatkowo obiekty miejskie: Centrum Szkoleniowo - Rekreacyjne Diament w Jastrzębiu Zdroju oraz Górnicze Centrum Kultury w Jastrzębiu.
JSW jest największym w Europie producentem węgla koksowego, a zarazem najbardziej dochodową spółką węglową. Decyzja o sprzedaży udziałów w JAT podjęta została na skutek restrukturyzacji grupy kapitałowej i skupienia się firmy na jej podstawowej działalności, jaką jest wydobycie i sprzedaż węgla.
Wyspy Galapagos zagrożone zniszczeniem i wpisane na listę UNESCO
Zobacz całość »Wyspy Galapagos zostały wpisane na listę UNESCO zagrożonego dziedzictwa ludzkości z powodu ich degradacji środowiskowej, będącej wynikiem napływu turystów, rosnącej imigracji a także pojawiania się gatunków napływowych.
W komunikacie wydanym w nowozelandzkim mieście Christchurch, w którym obraduje Komitet Światowego Dziedzictwa UNESCO, napisano, że liczba dni spędzanych przez turystów na wyspach w ciągu ostatnich 15 lat wzrosła o 150%. Leżące na Pacyfiku w odległości około 1000 km od wybrzeży Ameryki Południowej wyspy Galapagos są uważane przez UNESCO za żywe muzeum ewolucji. Ekwador, do którego należą wyspy, ma nadzieję, że dzięki ich wpisaniu na listę zagrożonego dziedzictwa społeczność międzynarodowa wspomoże finansowo wysiłki ochrony archipelagu. Rząd ekwadorski opracował już program ratowania wysp, który przewiduje m.in. stworzenie funduszu na rzecz kontroli gatunków napływowych, wdrożenie sprzyjającego środowisku modelu turystyki a także wzmocnienie kontroli liczby ludności.
W kwietniu Komitet Światowego Dziedzictwa wysłał na wyspy misję, która ma ocenić obecny stan archipelagu.
Gdzie są korki i utrudnienia w ruchu na polskich drogach?
Zobacz całość »Niestety w okresie wakacyjnym na polskich drogach często można natrafić na korki i roboty drogowe. Warto zatem sprawdzić, gdzie kierowcy mogą napotkać utrudnienia w ruchu.
I tak kierowcy na drodze nr 7 w kierunku Warszawy, spotkają się z trudnościami na drodze od Jedlińska, aż do Białobrzegów, ponieważ powstaje tam dalszy ciąg drogi ekspresowej. Odcinek ten bardzo spowalnia ruch samochodowy, na dodatek czasami trzeba przepuszczać koparki. Pomimo, iż Białobrzegi można szybko ominąć, dalej trzeba jechać zniszczonym odcinkiem trasy do Grójca. Tu niestety pojawiają się kolejne utrudnienia (ruch odbywa się jedną jezdnią) spowodowane remontem obwodnicy tego miasta. Dalsza trasa, w kierunki stolicy dwupasmówką nie budzi zastrzeżeń, aż do korków na obrzeżach Warszawy!
Natomiast udając się do Krakowa, z utrudnieniami należy się liczyć za Jędrzejowem, gdyż na pewnym odcinku ruch prowadzony jest wahadłowo. Na krajowej "7" z Warszawy do Gdańska, na trasie z Warszawy do Trójmiasta, nie ma większych robót utrudniających przejazd. Zbliżając się do Półwyspu Helskiego, zwężenia pojawiają się dopiero na obwodnicy Trójmiasta oraz w okolicach Redy. Wyjeżdżając z Warszawy w piątek wieczorem lub w sobotę rano, niestety kierowcy muszą się liczyć z korkami w Łomiankach, w okolicach Płońska (zwężenie dwupasmówki) i Glinojecka (rondo). Podróżując drogą nr 61, przez Warszawę na Mazury i do Suwałk, po przejechaniu Jabłonny i Legionowa, kolejne utrudnienia pojawią się przed Serockiem, następnie koło Pułtuska i Różana - miejscami ruch odbywa się wahadłowo. Wybierając drogę nr 61 w kierunku Augustowa i Suwałk, przeszkody pojawią się już za Łomżą w rejonie Stawisk, Grajewa i Rajgrodu, ponieważ trwa tam przebudowa jezdni i samochody jeżdżą na przemian jednym pasem. Na drodze nr 8, z Warszawy w kierunku Białegostoku, opóźnienia w ruchu - miedzy Radzyminem i Wyszkowem, wynikają z powstającej tam trasy ekspresowej (miejscami ograniczenia prędkości do 50 km/godz). Dodatkowe korki, tworzą się podczas weekendu także przed Wyszkowem. Droga nr 2 z Warszawy w kierunku Siedlec i Terespola, jak zawsze blokuje się w Mińsku Maz., gdzie nie ma obwodnicy! Za Siedlcami w dwóch miejscach, występują zwężenia jezdni z powodu remontu i ruch odbywa się tam wahadłowo. Analogiczne kłopoty, także w okolicach Międzyrzeca Podlaskiego. Jadąc drogą nr 79 z kierunku Kozienic i Sandomierza do Warszawy, korek pojawia się w Górze Kalwarii, ze względu na skrzyżowanie drogi z ruchliwą trasą nr 50 - obwodnicą Warszawy dla tirów. Na granicy Warszawy i Piaseczna, trwa przebudowa ul. Puławskiej, ponadto drogę zwężono także za Zwoleniem.
Na trasie katowickiej, obecnie nie ma większych robót. Z utrudnieniami (zwężenia) spotkać się można w pobliżu granicy z Czechami - między Skoczowem i Cieszynem. W rejonie Katowic, skręcając na autostradę A4 - z powodu remontu, należy uwzględnić stanie w dużym korku, który tworzy się również na obwodnicy Krakowa. Na drodze nr 2 z Warszawy w kierunku Poznania, także tworzą się zatory (między Sochaczewem i Łowiczem), gdyż z powodu remontu, ruch na niektórych odcinkach prowadzony jest wahadłowo. Podobne problemy czekają kierowców chcących udać się z Łowicza drogą nr 14 do autostrady w Strykowie, a na odcinku trasy A2 za Koninem, trwają prace związane z wzmacnianiem nawierzchni. Na tzw. obwodnicy Warszawy dla tirów (droga nr 50), oprócz wspomnianych korków pobliżu Mińska Mazowieckiego, utrudnienia pojawiają i w Kołbieli, gdzie "pięćdziesiątka" krzyżuje się z drogą Warszawa - Lublin.
Będzie poważna modernizacja linii kolejowych PKP PLK
Zobacz całość »PKP Polskie Linie Kolejowe podpisało największe w tym roku, warte w sumie znacznie ponad 100 mln euro, kontrakty na modernizację linii kolejowych. Kolejarze zapowiadają, że to pierwsza część inwestycji.
W ramach największego, wartego ponad 86 mln euro netto (326 mln zł) kontraktu, zmodernizowana zostanie linia kolejowa z Bielska Białej do białoruskiej granicy. Dzięki tej inwestycji już za dwa lata pociągi pasażerskie będą mogły jeździć na tym odcinku z prędkością 160 km/godz., a pociągi towarowe - 120 km/godz. Dodatkowo koleje podpisały również dwa kontrakty warte w sumie prawie 100 mln zł., obejmujące likwidację tzw. wąskich gardeł m.in. na trasie Katowice - Żywiec, czyli miejsc, w których pociągi muszą zwalniać nawet do 40 km/godz.
PKP PLK podpisała także współfinansowany z unijnego programu SPO Transport, warty ponad 37 mln zł., kontrakt na zaprojektowanie i wykonanie urządzeń sterowania ruchem kolejowym w Koluszkach na trasie Warszawa - Łódź. Modernizacja linii kolejowej łączącej dwa największe polskie miasta, rozpoczęła się już w zeszłym roku. Realizacja pierwszego etapu inwestycji ze Skierniewic do Łodzi ma kosztować ponad 900 mln zł, modernizacja całego odcinka wyniesie około 2 mld zł i do 2012 r. umożliwi skrócenie przejazdu pociągiem pomiędzy Warszawą a Łodzią do 65 minut.
W najbliższych dniach PKP PLK podpisze kolejne kontrakty, dzięki którym zmodernizujące infrastrukturę kolejową. Krzysztof Łańcucki, rzecznik PKP PLK informuje, że warte kilkaset milionów złotych umowy będą obejmowały modernizację na odcinkach Warszawa - Legionowo oraz linię łączącą stolicę z lotniskiem Okęcie.
Jak bez problemów podróżować z czworonożnym przyjacielem?
Zobacz całość »Zabierając na wakacje swojego pupila, warto pamiętać o przepisach dotyczących przewożenia zwierząt. Najłatwiej przewozić zwierzę własnym samochodem. Psa wystarczy przypiąć specjalnymi szelkami dopinanymi do pasów bezpieczeństwa, a kota, świnkę morską, lub chomika umieścić w tzw. transporterze, czasami również z pasami.
Podróżując z pupilem publicznymi środkami transportu trzeba też pamiętać o kilku zasadach:
1. Małe zwierze przewożone w pociągu lub w autobusie najłatwiej przewieść w specjalnej torbie, koszu lub w transporterze. Pies musi mieć kaganiec i przypiętą smycz. W żadnym wypadku nie wolno umieszczać zwierzaka na siedzeniu.
2. Dla psa przewożonego pociągiem trzeba wykupić bilet. Kot czy inne małe zwierzę nie potrzebuje biletu. Cena biletu zależna jest od rodzaju pociągu i trasy.
3. Warunki przewozu zwierząt w autokarach są różne u poszczególnych przewoźników, najlepiej więc przed wyjazdem skontaktować się z wybraną firmą przewozową, w której wykupiony był bilet na przejaz.
4. Na przewiezienie zwierzęcia w przedziale pociągu muszą wyrazić zgodę pasażerowie. Jeżeli współpasażerowie nie wyrażą zgody (a mogą, ze względu na alergię na zwierze, zwykłą obawę o bezpieczeństwo, czy też nieprzyjemny zapach zwierzęcia), konduktor ma obowiązek wskazać inne miejsce, gdzie można podróżować z pupilem. Zgoda współpasażerów nie jest potrzebna dla psów przewodników czy psów służbowych z opiekunem.
5. Podczas podróży właściciel psa, czy też innych zwierząt objętych obowiązkiem szczepień powinien posiadać książeczkę zdrowia z adnotacją o szczepieniach. Jeśli pies nie ma chipa z danymi, należy mu przyczepić do obroży tzw. adresatkę.
6. Właściciel odpowiada za czystość miejsca w którym przewozi pupila. Musi też zadbać o to, by zwierzak nie utrudniał podróży innym pasażerom i nie stanowił dla nich zagrożenia.
7. Podróżować ze zwierzakiem może tylko osoba pełnoletnia.
8. Chcąc wyjechać z psem za granicę, trzeba zgłosić się do lecznicy weterynaryjnej po paszport dla pupila. Listę lecznic uprawnionych do wydawania takich dokumentów można uzyskać w Krajowej Radzie Lekarsko-Weterynaryjnej (tel. 0-22 628-93-35) lub na stronie www.vetpol.org.pl. Aby możliwe było wyrobienie takiego paszportu, zwierzę musi mieć wszczepiony chip lub tatuaż z danymi. Wymagane są również odpowiednie szczepienia. Koszt paszportu wynosi 51 zł, oznakowanie - około 100 zł. W niektórych krajach (np. Wielkiej Brytanii, Szwecji, Irlandii, na Malcie) wymagane jest przeprowadzenie u zwierzaka dodatkowych badań.
UNESCO zmieniło nazwę obozu Auschwitz-Birkenau
Zobacz całość »Na Liście Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO zmieniono nazwę byłego obozu Auschwitz. Wpis ten nie ma natomiast wpływu na nazwę muzeum, która nadal będzie brzmiała Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau - poinformował rzecznik placówki Jarosław Mensfelt.
Rzecznik przypomniał, że w 1979 roku były obóz został wpisany na Listę UNESCO jako "Obóz Koncentracyjny Auschwitz". Po staraniach polskiego rządu, wpis ten został zmieniony i obecnie brzmi on: "Auschwitz-Birkenau. Niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady (1940-1945)". Polski rząd zabiegał o zmianę przede wszystkim po to, by oddać prawdę historyczną o rzeczywistym charakterze obozu, a nazwa by precyzyjnie odnosiła się do reżimu nazistowskiego w Niemczech. Mensfelt podkreślił również, że zapisy na liście UNESCO nie mają związku z nazwą Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, której używa się oficjalnie od maja 1999 roku. Wprowadziła ją uchwalona w tym czasie ustawa o ochronie terenów byłych hitlerowskich obozów zagłady. Rzecznik przypomniał również, że przed uchwaleniem ustawy, decyzją sejmu z 2 lipca 1947 roku "tereny byłego hitlerowskiego obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu wraz z wszelkimi znajdującymi się tam zabudowaniami i urządzeniami zachowuje się po wsze czasy jako Pomnik Męczeństwa Narodu Polskiego i innych Narodów". Mocą tej samej ustawy w latach 1947-1999 Pomnik nazywał się: "Państwowe Muzeum Oświęcim-Brzezinka".
Działalność agroturystyczna opodatkowana i nieopodatkowana
Zobacz całość »Zyskami z wakacyjnemu wynajmu pokoi trzeba się będzie podzielić z urzędem skarbowym. Zwolniona z opodatkowana jest tylko drobna działalność agroturystyczna.
Wynajem pokoi turystom może zostać zaliczony do zorganizowanej działalności gospodarczej lub do dodatkowego źródła dochodów. Sposób rozliczenia dla celów podatku dochodowego zależy od podatnika, który zgłasza działalność do ewidencji działalności gospodarczej. Może on podać najem jako przedmiot działalności lub nie.
Według ustawy o swobodzie działalności gospodarczej przepisów nie stosuje się do wynajmowania przez rolników pokoi, sprzedaży posiłków domowych oraz świadczenia w gospodarstwach rolnych innych usług, które związane są z pobytem turystów. Oznacza to, że rolnik nie musi takiej działalności zgłaszać do ewidencji działalności gospodarczej.
Jednak dochody z agroturystyki mogą być dochodami z tytułu prowadzenia działalności gospodarczej w rozumieniu ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych.
Zgodnie z art. 5a pkt 6 ustawy działalnością gospodarczą jest każda działalność zarobkowa, która wykonywana jest w sposób zorganizowany oraz ciągły, prowadzona we własnym imieniu bez względu na jej rezultat oraz z której uzyskane przychody nie są zaliczane do innych przychodów ze źródeł, które wymienione są w art. 10 ust. 1 pkt 1, 2 i 4 - 9.
Dochody z tego typu działalności mogą być opodatkowane w różnych formach:
- ryczałtem ewidencjonowanym,
- kartą podatkową,
- na zasadach ogólnych, według skali podatkowej, gdzie stawka jest uzależniona od wysokości dochodów i wynosi 19, 30 lub 40%,
-19% podatkiem liniowym.
Dochody uzyskane z wynajmu pokoi gościnnych oraz wyżywienia turystów, który prowadzony jest na niewielką skalę, są zwolnione z opodatkowania. Art. 21 ust. 1 pkt 43 ustawy mówi, że zwolnienie obejmuje "dochody uzyskane z tytułu wynajmu pokoi gościnnych, w budynkach mieszkalnych położonych na terenach wiejskich w gospodarstwie rolnym, osobom przebywającym na wypoczynku oraz dochody uzyskane z tytułu wyżywienia tych osób, jeżeli liczba wynajmowanych pokoi nie przekracza pięciu".
Zwolnienie dotyczy rolników oraz innych właścicieli posiadłości na terenach wiejskich. Warunkiem jest, aby budynek, w którym wynajmowane są pokoje wchodził w skład gospodarstwa rolnego. Według ustawy o podatku rolnym za gospodarstwo rolne uważa się obszar gruntów, które zostały sklasyfikowane w ewidencji gruntów oraz budynków jako użytki rolne lub grunty zadrzewione i zakrzewione na użytkach rolnych o łącznej powierzchni przekraczającej 1 ha lub 1 ha przeliczeniowy.
Zwolnienie nie dotyczy wynajmu pokoi w innych budynkach, znajdujących się poza gospodarstwem rolnym oraz innych niż mieszkalne, np. w obiekcie hotelowym lub domku kempingowym. Zwolnienie nie będzie obowiązywało również, gdy budynek mieszkalny położony jest na terenie miejskim, nawet jeżeli wchodzi w skład gospodarstwa rolnego. Za obszary wiejskie uważa się tereny gmin wiejskich oraz teren oznakowany jako wiejski w gminach miejsko-wiejskich.
Zwolniony z opodatkowania jest wynajem pokoi, których liczba nie przekracza 5. Nie jest ważne ilu turystów z nich korzysta oraz jaka jest ogólna liczba pomieszczeń w budynku mieszkalnym. Jeżeli pokoi przeznaczonych na wynajem jest więcej niż 5, dochód z agroturystyki będzie w całości opodatkowany. Do liczby pokoi na wynajem nie wlicza się pomieszczeń pomocniczych technicznych oraz gospodarczych, jak kuchnia, łazienki, garderoby.
Aby móc skorzystać ze zwolnienia, pokoje muszą być wynajmowane turystom, a nie np. osobom, które przyjechały do pracy lub na szkolenie.
Często właściciele gospodarstw agroturystycznych oferują również inne atrakcje, jak: wynajem sprzętu turystycznego, kursy jazdy konnej, przejażdżki powozem, połów ryb lub mini zoo. Jednak dodatkowe usługi, które nie są wliczone w cenę noclegu, nie są zaliczane do zwolnienia przewidzianego dla agroturystyki. Nie jest to również wolna od podatku działalność rolnicza.
Drugi Urząd Skarbowy w Rzeszowie uznał, że usługi rekreacyjne, jak: jazda konna w siodle, przejażdżki powozem, czy saniami z zaprzęgiem konnym należy zaliczyć do źródła przychodów, które uzyskuje się z pozarolniczej działalności gospodarczej, pomimo że wykonywane są przy wykorzystaniu bazy oraz urządzeń związanych z gospodarstwem rolnym. Dlatego też oferta usług agroturystycznych powinna rozróżniać odpłatność za wynajem pokoi oraz za wyżywienie od odpłatności za dodatkowe usługi rekreacyjne.
Ze zwolnienia podatkowego nie można też korzystać przy udostępnianiu miejsca pod namioty i przyczepy kempingowe lub przy wynajmie przyczep. Opodatkowane muszą być też dochody z usług gastronomiczych, które świadczone są klientom, którzy nie mieszkają w wynajmowanych przez podatnika pokojach.
Przychody z wynajmu pokoi turystom mogą zostać opodatkowane na cztery różne sposoby.
Najwyższe stawki podatkowe będą stosowane, jeżeli podatnik wybierze zasady ogólne. W tym przypadku podatek naliczany jest od dochodu, którym jest przychód pomniejszony o koszty uzyskania. Do kosztów zalicza się między innymi wydatki na utrzymanie pensjonatu, środki czystości, wyposażenie pokoi, media oraz amortyzację. Przychody oraz koszty muszą być ewidencjonowane w księdze przychodów i rozchodów.
Przy wyborze opodatkowania na zasadzie ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych, stawka podatkowa wynosi 17%. W tym przypadku nie uwzględnia się jednak żadnych kosztów działalności. Podatek pobierany jest od przychodu. Prowadzi się tylko ewidencję przychodów.
Najprostszą formą rozliczeniową jest karta podatkowa. W tym przypadku podatek nie zależy od wysokości wpływów z działalności, ale ustalony jest przez urząd skarbowy. Miesięczna stawka karty uzależniona jest od wielkości miejscowości, gdzie prowadzona jest działalność. W 2007 roku wynosi:
- w miejscowościach do 5 tys. mieszkańców od 52 zł do 116 zł,
- w miejscowościach od 5 tys. do 20 tys. mieszkańców od 94 zł do 202 zł,
- w miejscowościach powyżej 20 tys. mieszkańców od 181 zł do 363 zł.
Opodatkowane w taki sposób mogą być tylko usługi hotelarskie, które polegają na wynajmie pokoi gościnnych oraz domków turystycznych pod warunkiem że:
- łączna liczba pokoi, również w domkach turystycznych nie przekracza 12,
- działalność jest wykonywana przy zatrudnieniu nie więcej niż dwóch pracowników lub dwóch pełnoletnich członków rodziny.
Rolnicy, którzy prowadzą działalność agroturystyczną oraz inne osoby, które udostępniają pokoje turystom, podobnie jak właściciele pensjonatów i hoteli, są podatnikami VAT z tytułu świadczonych usług.
Jeżeli działalność będzie prowadzona na niewielką skalę, może zostać z VAT zwolniona. Jednak nie ma tu znaczenia liczba wynajmowanych pokoi i liczba przyjmowanych gości, ale wysokość uzyskanych w ciągu roku wpływów ze sprzedaży towarów oraz usług. Zwolnienie przysługuje tylko podatnikom, których roczna sprzedaż nie przekracza 10 tys. euro.
Wynajmowanie przez rolników pokoi, połączone z wydawaniem posiłków domowych oraz świadczeniem innych usług związanych z pobytem turystów, które są wliczone w cenę sklasyfikowane jest w dziale 55 PKWiU i podlega opodatkowaniu VAT według stawki 7%.
Jeżeli oprócz zakwaterowania i wydawania posiłków świadczone są usługi, które nie są wliczone w cenę noclegu, opodatkowane są one stawką właściwą dla tych usług, czyli przeważnie 22%.
Usługi gastronomiczne opodatkowane są stawką 7%, jednak nie obejmują one sprzedaży przez prowadzącego kemping, pensjonat, hotel lub gospodarstwo agroturystyczne kawy i herbaty, napojów bezalkoholowych gazowanych, wód mineralnych oraz sprzedaży w stanie nieprzetworzonym innych towarów opodatkowanych stawką 22%. Jeżeli rolnik sprzedaje turystom produkty rolne, które pochodzą z jego gospodarstwa, np. mleko, miód, warzywa, owoce, mięso i jednocześnie jest tzw. rolnikiem ryczałtowym, wówczas sprzedaż ta jest zwolniona z VAT.
Osoba zwolniona z VAT nie może wystawiać faktur VAT, tylko zwykłe rachunki, których kopie musi przechowywać do czasu upływu okresu przedawnienia zobowiązania podatkowego, czyli zazwyczaj przez 6 lat, licząc od końca roku, w którym zostały wystawione.
Rachunek powinien zawierać co najmniej:
- imiona i nazwiska lub nazwę firmy oraz adresy sprzedawcy i kupującego lub wykonawcy i odbiorcy usługi,
- datę wystawienia oraz numer kolejny rachunku,
- odpowiednio wyraz "oryginał" lub "kopia",
- określenie rodzaju oraz ilości towarów lub wykonanych usług i ich ceny jednostkowe,
- ogólną sumę należności wyrażoną liczbowo oraz słownie,
- czytelny podpis wystawcy rachunku wraz z pieczątką wystawcy rachunku, jeżeli się nią posługuje.
Obowiązek wystawiania rachunków mają także rolnicy, którzy prowadzą gospodarstwa agroturystyczne, w tym też ci, którzy korzystają ze zwolnienia z podatku dochodowego).
Jeżeli turysta zażyczy sobie rachunku przed wykonaniem usługi, musi on zostać wystawiony najpóźniej w ciągu 7 dni od dnia jej wykonania, natomiast jeżeli żądanie zostanie zgłoszone po wykonaniu usługi termin 7 dni liczy się od dnia zgłoszenia. Nie ma obowiązku wystawiania rachunku, jeżeli żądanie zostanie zgłoszone po upływie 3 miesięcy od daty wykonania usługi.
Budynki, budowle oraz grunty, które związane są z działalnością gospodarczą, w tym również w zakresie prowadzenia usług hotelarskich opodatkowane są podatkiem od nieruchomości według najwyższych stawek. Jednak nie dotyczy to drobnej działalności agroturystycznej. Budynek mieszkalny, w którym prowadzona jest drobna działalność agroturystyczna będzie opodatkowany według stawki właściwej dla innych budynków mieszkalnych, a nie dla działalności gospodarczej.
Pomimo, że wynajem pokoi ma zazwyczaj charakter sezonowy, osoba, która prowadzi pensjonat lub kemping, podatek od nieruchomości musi płacić według stawek związanych z działalnością gospodarczą przez cały rok. Jeżeli nie chce go płacić musi wyrejestrować działalność w urzędzie gminy.
Waleczni "centurioni" pobili amerykańskich turystów
Zobacz całość »Waleczności i bitność rzymskich centurionów zna każdy, kto choć trochę interesuje się historią starożytną. Okazuje się jednak, że ich legenda nie zginęła wraz z Imperium Rzymskim, a odradza się za sprawą "żołnierzy" w plastikowych zbrojach, pozujących w Rzymie za opłatą do zdjęć wraz z turystami.
Przekonała się o tym dwójka amerykańskich turystów pobita przed Koloseum przez "żołnierza". Sprawa trafiła na policję, a później na czołówki włoskich gazet. Pięćdziesięcioletni mężczyzna i czterdziestoletnia kobieta zwiedzali antyczny amfiteatr, kiedy podszedł do nich "centurion", proponując zdjęcie. Kiedy doszło do płacenia, przebieraniec bardzo się zdenerwował, turyści przypuszczają, że był niezadowolony z sumy, jaką otrzymał. Zaczął być agresywny i wulgarny, po czym na chwilę odszedł, złorzecząc. Po chwili zawrócił i rzucił się na turystów, wymierzając im brutalne ciosy. Turyści z USA twierdzą, że nikt z tłumu zwiedzających nie udzielił im żadnej pomocy, kiedy w biały dzień byli okładani pięściami przed zabytkową budowlą. Na posterunku karabinierów, gdzie Amerykanie trafili po opatrzeniu w szpitalu, jako jedyny dowód mogli przedstawić zrobione chwilę przed napaścią zdjęcie z uśmiechniętym "centurionem".
Dziennik "La Repubblica" zauważa, że "centurioni" spod Koloseum cieszą się bardzo złą sławą i często trafiają do kroniki kryminalnej, również z powodu bójek między sobą. Przed kilkoma laty jeden z nich został ukarany za to, że spacerował z metalowym, doskonale naostrzonym mieczem.
::: 2007-06-29 :::
Pociągi we Włoszech
Zobacz całość »Oferta przejazdów kolejowych we Włoszech należy do bardzo atrakcyjnych. Włoskie pociągi są szybkie i stosunkowo tanie.
Taryfa Amica pozwala jeździć 20% taniej pociągami kwalifikowanymi, do których należą Ex, IC, IC Plus, EuroStar Italia i EuroStar Alta Velocita. Bilet na te pociągi to koszt ok 10 euro, pod warunkiem, że zakupi się go do północy przed dniem wyjazdu.
Na trasie z Rzymu do Bari kursują tanie pociągi TrenOK. Cennik biletów jest zróżnicowany w zależności od dnia zakupu biletu. 9 euro zapłacimy za bilet, jeżeli kupimy go siedem dni przed podróżą. 19 euro kosztuje bilet nabyty dwa dni przed podróżą. Najdroższy jest bilet nabywany w dniu podróży, gdyż może kosztować od 29 do 35 euro.
Najtańszy przejazd z Rzymu do Nicei odbywa się nocnym pociągiem EuroNight Riviera Montecarlo. Podróż taka to tylko 15 euro, dzięki ofercie Smart. Jest to ok. 70% taniej niż w ofercie standardowej.
LOT-em do Pekinu wiosną 2008?
Zobacz całość »Polskie Linie Lotnicze LOT zamierzają uruchomić nowe połączenie do Pekinu wiosną 2008 roku - podał do wiadomości w czwartek w Sejmie wiceminister skarbu Ireneusz Dąbrowski.
Zarząd LOT-u pracuje nad otwarciem się na nowe kierunki, choć nie jest to łatwe zadanie, ponieważ potrzebne są nowe samoloty, a te LOT będzie miał od przyszłego roku - podkreślił Dąbrowski.
Ireneusz Dąbrowski uważa, że dotychczasowe zarządy rezygnowały z połączeń azjatyckich i obecnie dużym problemem może być otwarcie tych połączeń na nowo.
Wiceminister Dąbrowski zapytany w Sejmie przez Mariana Piłka z Prawicy Rzeczpospolitej m.in. o strategię PLL LOT nie potrafił odpowiedzieć czy zostanie uruchomione nowe połączenie PLL LOT do Szkocji.
Indonezyjskie linie lotnicze na czarne liście przewoźników
Zobacz całość »Z informacji przekazanych w czwartek przez Komisję Europejską wynika, że w ramach aktualizacji czarnej listy niebezpiecznych przewoźników lotniczych zamknięta zostanie przestrzeń powietrzną UE dla wszystkich indonezyjskich linii lotniczych.
Obecnie żaden z indonezyjskich przewoźników nie lata do krajów europejskich. Dodanie przewoźnika do czarnej listy niebezpiecznych linii ma więc na celu jedynie ostrzeżenie obywateli i europejskich biur podróży. - Obywatele europejscy powinni unikać latania tymi liniami. Są naprawdę niebezpieczne - powiedział Reuterowi przedstawiciel władz UE.
Ambasador Indonezji przy Unii Europejskiej w reakcji na zakaz oświadczył, że transport lotniczy w jego kraju jest bezpieczny. - Czujemy się zobowiązani i zdeterminowani do tego, by nasze linie lotnicze były bezpieczne. Mamy nadzieję, że Unia Europejska również da nam możliwość, byśmy się poprawili - powiedział ambasador.
Oprócz towarzystw indonezyjskich zakaz ma również objąć angolskie linie TAAG Angolan Airlines i ukraińskie towarzystwo Volare Aviation Enterprise. Latanie na obszarze UE ma być także zabronione dziesięciu przewoźnikom rosyjskim, ośmiu mołdawskim i sześciu z Bułgarii, choć kraj ten jest członkiem UE.
- Czarna lista UE pozostanie zasadniczym narzędziem nie tylko zapobiegania temu, by niebezpieczne towarzystwa latały do Europy, ale również zapewnienia tego, by linie lotnicze i administracja lotnictwa cywilnego podjęły odpowiednie działania na rzecz poprawy bezpieczeństwa - głosi oświadczenie unijnego komisarza ds. transportu Jacquesa Barrota.
Pociąg z powieści Agaty Christie odwiedzi Polskę
Zobacz całość »W połowie lipca do Polski zawita słynny pociąg z powieści Agaty Christie - Orient Express. Turyści podróżujący nim odwiedzą Kraków, Warszawę i Malbork - podało Życie Warszawy.
Podróż Orient Expressem to wyjątkowo droga rozrywka. Kosztuję ona ponad 20 tys. zł. Pomimo to w Europie nie brakuje chętnych na wakacyjną przygodę.
Tym razem, na początku lipca prawie 200 turystów wyruszy z bajeczną podróż zabytkowym pociągiem. Orient Express przejedzie przez Wenecję, Pragę, Wiedeń i Bańską Bystrzycę, aż do Polski. Za podróż luksusowym pociągiem pasażerowie zapłacą 6 tys. euro.
Orient Express to starannie odrestaurowany skład, który od 1883 roku jeździ po Europie. Składa się on z 15 wagonów - części pasażerskiej i sypialnej, trzech wagonów restauracyjnych oraz jednego piano-baru. Pociąg znany jest również z doskonałej kuchni - dań podawanych na pięknej porcelanie i muzyki na żywo.
Dobra wiadomość dla restauratorów - jest szansa na niski VAT do 2010 r.
Zobacz całość »Roku 2008 gastronomia bała się jak ognia. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, miał bowiem nastąpić wzrost stawek VAT - z 7% na 22%. Oznaczałoby to znaczny wzrost cen w restauracjach, z co za tym idzie odpływ klientów.
Nieoficjalnie w UE mówi się jednak, iż Komisja Europejska złoży m.in. Polsce propozycje zachowania wynegocjowanych dotychczas preferencyjnych stawek VAT do 2010 r. Podobną propozycję otrzymają wszystkie państwa, które uzyskały prawo do wyjątków.
Oficjalne stanowisko Komisji Europejskiej będzie znane 4 lipca b.r.
Uruchomiono telefon bezpieczeństwa dla turystów z zagranicy
Zobacz całość »Od 29 czerwca do 30 września br. w godz. 10.00 - 22.00 będzie działał telefon bezpieczeństwa dla turystów z zagranicy.
Zagraniczni turyści będą mogli uzyskać pomoc dzwoniąc na numer 0800 200 300 (z telefonów stacjonarnych) i 0608 599 999 (dla komórek). Konsultanci będą odpowiadać na pytania turystów w języku angielskim, niemieckim i rosyjskim. Jeżeli zajdzie taka potrzeba podadzą turystom numery odpowiednich służb - m.in. pogotowia, straży pożarnej, pomocy drogowej czy informacji turystycznej.
Akcja powstała we współpracy policji, ministra gospodarki i Polskiej Organizacji Turystycznej.
Awaria samolotu Aerofłot. Polacy koczują w Moskwie
Zobacz całość »60 Polaków koczuje na lotnisku w Moskwie, gdyż awarii uległ samolot rosyjskich linii Aerofłot, którym mieli polecieć do Warszawy - podało TVN 24.
Pechowi pasażerowie na następny lot do Polski muszą czekać do rana na lotnisku, gdyż w hotelu przy lotnisku brak wolnych miejsc.
Zgodnie z przepisami, w takiej sytuacji Aerofłot powinien zapewnić pasażerom opiekę, nocleg w hotelu i posiłki. Niestety przewoźnik nie zapewnił pasażerom należytych usług. Dodatkowo, Polacy nie mogą nawet opuścić lotniska i wyjść do miasta, gdyż podróżują tranzytem i nie mają rosyjskich wiz. A w hotelu przy lotnisku, w których mogliby przenocować, nie ma już wolnych miejsc. Pasażerowie na dzisiejszy samolot czekają więc w lotniskowej poczekalni.
Boeing 737 rozbił się przy próbie lądowania
Zobacz całość »Boeing 737, należący do angolskich linii lotniczych TAAG rozbił się podczas próby lądowania w północnej Angoli. Media podają, iż co najmniej sześciu ludzi zginęło, inni odnieśli obrażenia.
Na pokładzie samolotu w chwili katastrofy przebywało 78 osób. Samolot leciał ze stolicy Angoli, Luandy, do oddalonego o ok. 300 km miasta Mbanza Congo.
Zgonie z informacjami angolskiej agencji ANGOP, pilot stracił kontrolę nad maszyną, która roztrzaskała się o budynek. Do szpitali trafiło wielu ciężko rannych pasażerów maszyny. Wśród zabitych są cudzoziemcy.
Warto podkreślić, iż do katastrofy doszło kilka godzin po ogłoszeniu przez Komisję Europejską zamiaru włączenia linii TAAG na czarną listę niebezpiecznych przewoźników lotniczych.
Jak zatrudniać młodociane osoby?
Zobacz całość »Grażyna Ożarek, zastępca komendanta głównego Ochotniczych Hufców Pracy opowiedziała na łamach Rzeczpospolitej jak prawidłowo zatrudniać młodociane osoby. Temat powinien zainteresować właścicieli małych obiektów i lokali gastronomicznych.
Zdaniem Grażyny Ożarek w momencie zakończenia przygotowania zawodowego, młodociany uzyskuje status zwyczajnego pracownika. Jednocześnie przestają obowiązywać go specjalne przepisy kodeksu pracy, które dotyczą zatrudniania młodocianych. Pracodawca powinien zmienić młodocianemu dotychczasowe warunki pracy oraz płacy i zagwarantować przynajmniej minimalne wynagrodzenie, które obecnie wynosi 936 zł. Natomiast dotychczasowa umowa o przygotowanie zawodowe staje się automatycznie zwykłą umową na czas nieokreślony.
Osoba zatrudniana w ramach przygotowania zawodowego powinna zostać przeszkolona z bezpieczeństwa i higieny pracy oraz posiadać aktualne badania lekarskie, jak każdy inny pracownik. Jeżeli lekarz wyda orzeczenie, że dana praca zagraża zdrowiu młodocianego, pracodawca zostanie zmuszony zmienić mu rodzaj wykonywanej pracy. Jeżeli jest to utrudnione, wówczas z młodocianym trzeba rozwiązać umowę o pracę oraz wypłacić odszkodowanie za okres wypowiedzenia.
Kodeks pracy dopuszcza udzielenie młodocianym urlopu wypoczynkowego podczas ferii szkolnych. Dodatkowo można przyznać mu też urlop bezpłatny. Po sześciu miesiącach od rozpoczęcia pierwszej pracy, młodocianemu przysługuje urlop wypoczynkowy w wymiarze 12 dni roboczych, natomiast po roku pracy - 26 dni roboczych. W roku kalendarzowym, w którym zatrudniony kończy 18 lat, przysługuje mu 20 dni urlopu wypoczynkowego.
Jeżeli młodociany kończy naukę tuż przed wakacjami, wówczas pracodawca powinien mu zmienić warunki pracy. Zacznie on pracę na takich samych zasadach co inny pracownik i będą miały do niego zastosowanie ogólne przepisy kodeksu pracy. Dlatego też pracodawca może udzielić młodocianemu urlopu na zasadach ogólnych.
Przy zatrudnianiu młodocianych przysługuje refundacja poniesionych w związku z tym kosztów. Jednak wysokość otrzymywanego wsparcia zróżnicowana jest ze względu na:
- wysokość wynagrodzenia, które otrzymuje młodociany - kwota refundacji zależy od okresu realizowanego przygotowania zawodowego i w pierwszym roku nauki wynosi 4%, następnie odpowiednio 5 i 6%,
- koszty kwalifikujące się do objęcia pomocą publiczną, które ponosi pracodawca,
- maksymalną intensywność pomocy publicznej, która przeznaczona jest dla pracowników znajdujących się w gorszym położeniu.
Przyznanie refundacji wynagrodzeń, które otrzymują młodociani nie jest obowiązkowe. Rozpatrując wniosek, Ochotnicze Hufce Pracy biorą pod uwagę między innymi politykę rynku pracy na danym terenie.
Umowa o przygotowanie zawodowe nie może zostać zawarta na część etatu. Podstawowym celem tego typu zatrudnienia nie jest praca, tylko nauka. Niepełny wymiar czasu pracy jest dopuszczalny wyłącznie przy wykonywaniu prac lekkich.
LOT planuje loty na Daleki Wschód
Zobacz całość »LOT zamierza konkurować z największymi przewoźnikami świata. Planuje na wiosnę uruchomić trasę do Pekinu, zwiększyć flotę, a także rozważa uruchomienie połączeń na zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Na przyszły rok zaplanowano też debiut giełdowy.
Do końca września tego roku ma być przygotowana strategia LOT. Rada nadzorcza oraz Ministerstwo Skarbu otrzymali już założenia do tego, jak ma się rozwijać polski narodowy przewoźnik.
Obecnie sytuacja LOT nie jest najlepsza. Ponad półtora roku linia nie miała prezesa. Powoli przewoźnik traci rynek, a dotychczas nie istniała żadna jasna wizja rozwoju. W ubiegłym roku LOT obsłużył 4,7 mln pasażerów, czyli tylko o 4,3% więcej niż w roku 2005. Natomiast rynek przewozów pasażerskich w Polsce w minionym roku poszerzył się aż o 36%.
Piotr Siennicki, prezes spółki wyznał, że ma pomysł na poprawę kondycji LOT. Polski narodowy przewoźnik nie będzie konkurować z tanimi przewoźnikami, którzy operują w kraju. Natomiast będzie się starać powtórzyć sukces Finnair, który głównie zarabia na połączeniach na Daleki Wschód. Zajmuje się dowozem pasażerów do Helsinek, którzy przesiadają się tam do samolotów, np. do Chin.
Siennicki zaznaczył - Musimy wykorzystać swoją pozycję w Star Alliance i położenie geograficzne Warszawy w Europie. Chcemy, żeby pasażerowie naszego sojuszu latali przez Warszawę na Daleki Wschód. Na wiosnę rusza połączenie do Pekinu.
Siennicki dodał, że następnie będą uruchomione połączenia z innymi azjatyckimi miastami. Zapowiedział też, że firma przebuduje siatkę połączeń w ten sposób, aby Warszawa była portem przesiadkowym w lotach na Wschód. Najwięcej można zarobić właśnie na pasażerach biznesowych, którzy podróżują pomiędzy kontynentami.
Kolejną zmianą, jaka czeka LOT jest wprowadzenie B787 Dreamliner, czyli oszczędnych i nowoczesnych samolotów długodystansowych. LOT ma otrzymać cztery maszyny tego typu w 2008 roku. Według wcześniejszych planów miały one zastąpić starsze B767, które obecnie obsługują najdalsze loty. Jednak ich nie zastąpią, tylko będą je uzupełniać. Oznacza to, że we wrześniu 2008 roku zdolności przewozowe LOT-u znacznie wzrosną.
Siennicki wyjaśnia - Żeby utrzymać rynek, jaki posiadamy, musimy mieć większą flotę. Dlatego część naszych B767 zostanie we flocie, będziemy ich potrzebować, żeby latać jednocześnie i na Wschód, i za Atlantyk. Dodał - Nowe dreamlinery mają oferować najwyższej jakości miejsca w klasie biznes. Liczymy właśnie na ruch biznesowy, a dla tego rodzaju pasażerów najbardziej liczy się komfort.
Klasa biznes ma posiadać wygodne fotele, które będą rozkładać się do pełnego poziomu.
LOT rozważa także otwarcie kolejnych połączeń do USA, np. do Los Angeles. Stanie się to możliwe w przyszłym roku, kiedy pomiędzy Unią, a Stanami zostanie otwarte niebo i znikną ograniczenia w uruchamianiu nowych połączeń.
Siennicki poinformował - Dziś mamy 90-procentowe obłożenie na trasach atlantyckich. Mamy tam bardzo atrakcyjne ceny, bo przygotowujemy się na konkurencję na otwartym niebie pomiędzy Unią i USA. Chcemy przyzwyczaić klientów, że LOT to atrakcyjna cena oraz wysokiej jakości usługa. I jesteśmy mimo niskich cen rentowni.
Jednak organizacja portu przesiadkowego oznacza mocną wojnę cenową o pasażerów z takimi potentatami jak: Lufthansa, SAS, Austrian Airlines i Swiss. Wszystkie linie działają w ramach jednego sojuszu Star Alliance i wszystkie zajmują się przewozem pasażerów na Daleki Wschód. LOT powinien mieć dużo pieniędzy, aby móc rozpocząć tę wojnę. Jak na razie ze sprzedaży udziałów w hotelu Marriott ma pieniądze na raty za nowe samoloty. Natomiast inwestycje w nowe kierunki może wesprzeć między innymi kapitał z giełdy.
Siennicki zadeklarował, że zamierza wprowadzić spółkę na giełdę w 2008 roku. Dodał - To oczywiście decyzja właściciela, czyli Ministerstwa Skarbu, ale my chcemy być gotowi na rok 2008.
Adrian Furgalski z zespołu doradców TOR uważa - Realizacja planów LOT w dużej mierze zależy od tego, jak na nie zareaguje Star Alliance. Polska linia nie jest potentatem, dziś gra rolę podwykonawcy, dowożąc pasażerów, np. Lufthansie.
Według niego LOT powinien zainteresować się Rumunią i Bułgarią, ponieważ są to obiecujące rynki. Furgalski zaznacza - Barierą wzrostu LOT mogą być problemy z personelem. Piloci są kuszeni przez inne linie. Ostrzegałbym więc przed hurraoptymizmem co do rozwoju spółki, choć byłoby dobrze, gdyby LOT ruszył do przodu.
::: 2007-06-30 :::
Koleje w Wielkiej Brytanii
Zobacz całość »Koleje w Wielkiej Brytanii oferują szeroki wachlarz biletów kolejowych. Ich cena uzależniona jest przede wszystkim od pory podróży i zakupu z wyprzedzeniem.
Pierwszy rodzaj biletów to bilety Cheap Day i Saver. Można je nabyć nawet w dniu wyjazdu, ale wyjazd musi sie odbyć poza szczytem. Drugi rodzaj biletów to bilety powrotne, które umożliwiają uzyskanie dużych zniżek. Natomiast bilety SuperSaver to bilety tylko na tzw. dni pozaszczytowe, czyli od niedzieli do czwartku i w soboty poza wakacjami. Najtańsze są bilety typu Advance nabywane z wyprzedzeniem, ale ich liczba jest ograniczona i są zazwyczaj tylko w jedną stronę. Warto także korzystać z biletów grupowych, które dają nawet 50% zniżki. Popularne wśród przewoźników jest stosowanie zniżki Group Save, dzięki niej cztery dorosłe osoby płacą tyle co dwie, a dzieci płacą tylko 1 funt.
Bardzo tanie połączenia posiada spółka Megatrain. Bilety na pociągi Megatrain można kupić tylko przez internet lub telefon, najlepiej z wyprzedzeniem. Pociągi tego przewoźnika jeżdżą do Anglii, Szkocji i do miast leżących na zachód od Londynu.
Fly.pl - nowy gracz na rynku e-biur
Zobacz całość »Do gry o turystę internautę przystąpił nowy gracz - internetowe biuro turystyczne Fly.pl. Portal na początek będzie sprzedawał oferty najpopularniejszych w Polsce organizatorów: Triady, Itaki, Rainbow Tours, Exim Tours oraz wycieczki z Niemiec, które są dużo bardziej urozmaicone niż polskie oferty, a zatem mogące zaspokoić oczekiwania nawet najbardziej wymagających turystów. Z czasem oferta będzie poszerzana o wycieczki kolejnych touroperatorów oraz oferty linii lotniczych. Wchodząc na fly.pl, turysta ma dostęp do wycieczek. Cechą charakterystyczną portalu jest fakt, iż umożliwia on turyście kupienie każdej oferty w czasie rzeczywistym.
Interesująca funkcjonalnością dla turystów może okazać się również wyszukiwarką, wzbogacona o możliwość skomponowania oferty dostosowanej do indywidualnych potrzeb (m.in. wypoczynek dla rodzin z dziećmi, wellness, fitness, clubbing). Specjalnie zaś dla turystów, którzy chcą połączyć wakacje z ulubionym sportem, fly.pl oferuje wypoczynek połączony z uprawianiem: tenisa, golfa, squasha, jazdy na rowerze, konnych przejażdżek. Do tego liczne sporty wodne, w tym pływanie, nurkowanie, surfing.
Wsparciem internetowej sprzedaży portalu jest Turystyczne Call Center, do którego klient może zadzwonić 7 dni w tygodniu (także w święta), do godz. 22.00.
Fly.pl, tak jak inne e-biura, gwarantuje turystom, którzy zakupią poprzez portal wycieczkę, najniższą cenę, czyli zwrot różnicy w cenie, jeśli klient znajdzie na konkurencyjnym portalu identyczną, ale tańszą wycieczkę.
Więcej o Fly.pl
Internetowe biuro turystyczne Fly.pl to kolejne dziecko niemieckiego koncernu Comvel, który stworzył w 2004 r. Aleksandar Vucak. Comvel posiada już podobne portale w Niemczech (weg.de), Austrii (weg.at) i Wielkiej Brytanii (w najbliższych dniach ruszy golastminute.co.uk). Fly.pl to początek ekspansji Comvela na rynkach wschodnich. W tym roku niemiecki Comvel powołał spółkę-córkę, Comvel Polska z centralą w Warszawie. Dziełem Comvel Polska jest portal fly.pl, który dzięki technologii TravelTainment, pozwala na sprzedaż pełnej oferty turystycznej online, w czasie rzeczywistym. Portfolio fly.pl odróżni się też od konkurencji szeroką dostępnością dla polskiego turysty wycieczek z Niemiec (bogatsze i bardziej urozmaicone oferty niż wyjazdy z Polski).
Oferta fly.pl będzie na razie obecna w internecie. Jednak z racji tego, że duża liczba turystów kupuje nadal wycieczki w tradycyjnych biurach podróży, to pod koniec tego roku pojawią się pierwsze partnerskie biura podróży pod marką fly.pl. Tradycyjne placówki powstaną, by wesprzeć internetową dystrybucję oferty agenta. Nie będą to nowopowstałe biura, ale przekształcone już istniejące agencje. - Wybierzemy je spośród najlepszych i już sprawdzonych na rynku agentów, w tym zakresie wesprze nas współpracująca z Comvelem kooperacja biur podróży, jaką jest Grupa Travel Polska - mówi Grzegorz Bosowski, Managing Director Comvel Polska.
Grupa Travel Polska zrzesza obecnie około 60 biur podróży z całej Polski, większościowy pakiet udziałów w firmie należy właśnie do Comvela.
Spółka liczy, że zrealizuje swoje plany na rynku polskim nie tylko poprzez rozwiniętą dystrybucję oferty i zaawansowaną obsługę klienta, ale także dzięki doświadczeniu, które zdobył na wymagającym rynku niemieckim. Należący do niemieckiego Comvela portal wycieczkowy weg.de zwyciężył w ubiegłym roku w prestiżowym teście konsumenckim niemieckich portali turystycznych, przeprowadzonym przez ceniony, niezależny instytut Stiftung Warentest (znany wśród 96% Niemców, na jego ocenach polega podczas dokonywania zakupów 1/3 naszych zachodnich sąsiadów).
Fly.pl będzie reklamowany poprzez Google, Onet.pl, billboardy i inne nośniki out-of-home.
::: 2007-07-01 :::
Plaże Rodosu
Zobacz całość »Na wschodnim brzegu Rodos, osłoniętym od chłodnych i silnych wiatrów, do przylądka Prasonisses jest wiele znanych i mniej znanych plaż, otoczonych skalami.
Za najpiękniejszą na wyspie i jedną z najatrakcyjniejszych na całym Dodekanezie uchodzi sześciokilometrowa piaszczysta plaża w sąsiedztwie dawnej osady Faliraki. Nawet w zimie jest tam sporo osób, np. Skandynawów, kąpiących się w morzu. Położona tylko 12 km od stolicy wyspy. Obecnie jest to najmodniejsze i największe kąpielisko na Rodos. Powstało tam mnóstwo różnej klasy hoteli i lokali rozrywkowych pełnych o każdej porze roku.
Faliraki powoli staje się ulubionym kurortem młodzieży, gdyż jest tam mnóstwo rozrywek. Kto ich unika powinien się zatrzymać na obrzeżach kąpieliska i korzystać z plaż położonych na południe od niego. Około 2 km od Faliraki leży wyjątkowo malownicza, otoczona skałami zatoka Anthony'ego Quinna. Jej zaletą jest spokojna, lazurowa i przejrzysta woda. Kręcono tu przed laty film "Działa Nawarony". Niestety, także tutaj plażowiczów bywa w sezonie dość wielu. O wiele cichsza i zdecydowanie mniej zatłoczona jest sąsiednia, bardzo podobna i równie piękna zatoka Ladiko. Warta odwiedzenia jest także plaża Afandou, gdzie zamiast piachu znajdziemy drobne, białe i wygładzone przez morze kamienie. Mimo coraz większego najazdu turystów zachowało się w niej sporo tradycyjnych budynków i nastroju greckiej wioski.
Do znanych plaż należy także plaża Tsampika. Jest to plaża czysto piaszczysta około dwukilometrowej długości, na obu krańcach ze skałami, wśród których opalają się naturyści. Zmierzając na południe, za historycznym Lindos o śnieżnobiałych murach, zaczyna się fragment wybrzeża, gdzie zagospodarowane plaże można policzyć na palcach ręki. Tu można, zwłaszcza poza szczytem sezonu, znaleźć kawałek brzegu tylko dla siebie.
Archiwum 2009/18 Archiwum 2012/1 Archiwum 2010/52
Ugoda między Airbusem i Boeingiem?
Estonia: Zmiany w reżimie wizowym
Czechy: Zamek Hluboka będzie czynny dla turystów również zimą
PiS wyda ponad 400 mln zł na nikomu niepotrzebne lotniska?
Więcej rejsów na trasie Kraków-Londyn
Urlop powinien trwać minimum 3 tygodnie
Sprawdź cenę biletu na pociąg przez wyjazdem!
Nowy terminal szansą rozwoju lotniska w Jasionce
Gdańskie lotnisko rozwija się w rekordowym tempie
Na dzisiejszym posiedzeniu rządu
Nowa informacyjna usługa Air France i KLM
Noworoczne fajerwerki cenowe w SAS
Kobieta z paszportem męża przeszła wszystkie kontrole
Pizza Dominium daje restauratorom pomysł na lokal
Kuba osiągnie najlepsze wyniki turystyczne w historii?
Druga połowa wakacji będzie ciepła i słoneczna
Senackie poprawki do ustawy antynikotynowej
Ruch czarterowy rozwija się w Polsce dynamicznie
Wyłoniono wykonawcę czterogwiazdkowego hotelu w Poznaniu
Sprzedam papierosy z ukrainy po rozsadnych cenach!!!
SPRZEDAM PALIWO I ROPE Z UKRAINY! PODKARPACIE





