TUR-INFO.pl | Serwis informacyjny branży turystycznej
ZAJRZYJ DO NAS NA: TUR-INFO.PL na Facebook TUR-INFO.PL na Twitter






Forum grupa: Gastronomia

Polskie pensje - znów w restauracjach i obiektach najsłabiej!

Data wysłania: 2006-05-31 10:58 Autor: Czytelnik IP automat

Aktualność:
Z najnowszych danych z raportu Głównego Urzędu Statystycznego co roku wynika ta sama, smutna dla branży turystycznej prawda - pracownicy w sektorze hotelarskim i gastronomicznych to jedna z najgorzej zarabiających grup społecznych.

Najwięcej w Polsce zarabiają pracownicy sektora finansowego, najgorzej osoby pracujące w usługach. Hotele, restauracji i służba zdrowia jest na szarym końcu listy - tutaj ludzie zarabiają najmniej.

Przykładowo, Luiza Bereza, 20-letnia studentka z Warszawy od prawie roku pracuje w restauracji Pizza Hut, gdzie za 8 godzin dziennie dostaje na rękę 700 zł/miesiąc. Z raportu GUS wynika, że to pracownicy lokali gastronomicznych w ostatnim roku średnio dostawali niecały 1 tys. zł miesięcznie, a ich pensja w porównaniu do 2004 r. wzrosła minimalnie - o blisko 60 zł. Podobnie jest w obiektach bazy pobytowej, zwłaszcza tych nie położonych w dużych ośrodkach turystycznych.

    • Praca w hotlearstwie ... 

      [2006-05-31 10:58 83.21.53.*]

      I tu się zgodzę.. W Kołobrzegu recepcjonista(recepcjonistka) zarabia przeciętnie 600 - 700 zł ... Czy pracodawcy wychodzą z założenia, że nadrabiają napiwkami?? Nieprawda!!! Napiwki się zdarzają.Ale, co komu po marnych 2 euro odświęta ?????   odpowiedz »

    • Zarobki nie zależą od pracodawcy 

      [2006-05-31 12:05 83.8.146.*]

      Niskie zarobki w branży hotelarsko-gastronomicznej nie są spowodowane widzimisiem pracodawców lecz posuchą w tej branży .
      Koszty stałe (prąd, ogrzewanie-olej opałowy, benzyna ,opłaty od różnych zezwoleń, podatki lokalne, koszt surowców) ciągle rosną !!! a ceny w restauracjach i hotelach (pomijając te drogie giganty) są na tym samym poziomie od kilku lat, a wręcz w wielu wypadkach zostały zmiejszone. Na dodatek średnie społeczeństwo które mogłoby sobie pozwolić na średniej klasy restauracje i hotele ma coraz mniej pieniędzy- i koło się zamyka. Więc o podwyżkach nie ma co myśleć , Zwiększenie płac, które i tak są znacznym kosztem w dziełalności bez rezyka plajty nie wchodzi w rachubę !!!!!   odpowiedz »

      • NIeprawda 

        [2006-05-31 12:18 83.238.214.*]

        Nie zgodzę się z tym, że ceny w restauracja nie rosną, a koszty rosną. Przykład: jakies półtora roku temu byłam w restauracji w Opolu, cena dania obiadowego (kluski z sosem, surówka i rolada) 18zł. W grudniu ubiegłego roku byłam w tej samej restauracji i ceny były niby te same, ale później okazało się, że 18 zł kosztowała tylko rolada, a za kluski i surówkę trzeba było dopłacić ekstra i w sumie wyszło za to samo danie około 28 zł. Czy dalej ktoś uważa, że ceny w restauracjach są takie same, a tylko koszty rosną? W tym czasie moja pensja nie wzrosła ani o złotówkę.   odpowiedz »

        • ceny a ceny 

          [2006-05-31 13:42 83.15.101.*]

          A pamięta Pani ile kosztował kilogram polędwicy wołowej półtora roku temu, a ile dzisiaj? Można też obniżać gramatury, tak jak robią różne firmy spożywcze: zamiast 0,25l zmieniają butelki i za tą samą cenę jest 0,2l. Niestety w Polsce wyrównują się tylko ceny do poziomu Zachodu, a płace nie. A na pozapłacowe koszty zatrudnienia restauratorzy i hotelarze nie mają wpływu...   odpowiedz »

      • biadolenia miedzynarodowe, dobrze znane wszystkim 

        [2006-05-31 12:18 85.168.136.*]

        Wiec trudno sie dziewic, ze trudno znalezc chetnych do pracy. Te narzekania pracodawcow sa podobne, jak sie okazuje rowniez w Paryzu, cieszacego sie z pozycji lidera (w kategorii miast) w turystyce swiatowej. A biadolenia wlascicieli te same (poznalam to na wlasnej skorze). A tymczasem, wykonuja kolejne inwestycje, kupuja dzieciom mieszkania wlasnosciowe w dobrych dzielnicach i ... sprzedaja "afere" zeby... kupic jeszcze bardziej intratna (placac czesc kosztow pieniedzmi (nie czekiem). Jeden z takich... rowniez narzekajacy, gdy poprosilam o deklaracje na caly etat (przewidywalam koniecznosc pobytu w szpitalu, i ... kwestia zwolnienia lekarskiego i swiadczenia proporcjonalne do pensjii). Wiec narzekania ze go na to nie stac, ze biznes zle idzie... (a innym razem slyszalam, zakulisowo, : ze to "kura ktora znosi zlote jajka" ) Wiec trudno uwierzyc w te biadolenia. A jezeli idzie zle i nie stac na pensje godziwe, to trzeba zakasac rekawy i samemu siedziec 24 godziny na dobe i 7 dni / 7. POwodzenia w zwiekszaniu obrotow. (emigrantka)   odpowiedz »

        • koszty chorobowego 

          [2006-05-31 13:46 83.15.101.*]

          To jest uwaga 'obok' głównego wątku, ale zwracam uwagę, że to pracodawca pokrywa wynagrodzenie pracownika za ponad miesiąc chorobowego w ciagu roku. Owszem, nie jest to 100%, ale ZUS, jak sama nazwa wskazuje jest ubezpieczalnią. Czy taka 'franczyza integralna' jest pzry jakimkolwiek innym ubezpieczeniu? A pracę osoby chorej ktoś musi wykonać i za nią trzeba zapłacić. W sumie - prawie podwójnie...   odpowiedz »

      • ceny europejskie a zarobki z IIIego Swiata 

        [2006-06-02 07:50 85.168.136.*]

        Ceny w wyjatkowo szybkim tempie siegaja poziomu europejskiego (przyklad najprostszy: ceny paliwa: prawie te same: we Francji: litr benzyny- 1,3euro, poczas gdy pensja (najnizszza legalna do zadeklarowania) wynosi 8,03euro/ godzine (brutto). Z tego trzeba odjac ok. 20% obciazen. (na czarno: sprzataczka ma ok. 10 euro). Wiec przelicznik prosty. Moja Mamusia, za czasow komunistycznych, przeliczala na ilosc bulek a tera latwiej porownac na ilosc zakupionego paliwa chocby (tu i tam). Inna sprawa, ze koszty mieszkania oczywiscie bywaja innego rzedu wielkosci, nie mniej jednak, koszty utrzymania ("zycia codziennego" ) sa jakies bardziej godziwe. Faktem jest, ze rolnictwo jest tu w duzym stopniu dofinansowane, ale... Cos trzeba by z tym zrobic w Polsce, zeby ludziom godziwie starczylo od 1ego do 30-go dnia miesiaca, i zeby .... mogli kupic wiecej paliwa, i wybrac sie na weekend/wakacje zeby nastepnie innym dac zarobic w restauracjach/hotelach/ pokojach goscinnych. Przeciez gdy czlowiekowi brakuje na podstawowe rzeczy, to komu w glowie wyjazdy... i jak tu ekonomia ma sie "krecic"... czy ktos o tym mysli logicznie, ustalajac ceny / koszty zycia/ utrzymania, na tak horendalnie wysokim poziomie???? (emigrantka)   odpowiedz »

    • najnizsze pensje 

      [2006-05-31 21:27 87.239.56.*]

      niestety nie są to najnizsze zarobki w Polsce mniej zarabiaja pracownicy ochrony za 240godz w miesiącu zarabiają 800 zł a praca 24/48 i możliwość dostania po głowie oraz bez umowy o prace tylko zlecenie a jezeli juz umowa to jeszce mniej o około 100 zł bo przecież szefowie muszą dużo zarobić a Ty sam sobie opłać całosc składek, pozatym dsziewczyny pracujące w barach chińsko-wietnwmskich dostają za 10 godzinny dzien pracy tylko 30 zł (tak przynajmniej w Krakowie ) i oczywiście bez jakiejkolwiek umowy?????????????????????????????????????????????????????????????????   odpowiedz »

    • polskie pensje 

      [2006-05-31 22:45 83.21.244.*]

      pensje w usługach małych obiektów hotelarskich są niskie ,gdyż ceny noclegów i wyżywienia w tych obiektach nie wzrosły od wielu lat. a koszty wzrastaja co roku. O ZUSie nie wspomnę. '' kwaterodawca''   odpowiedz »

    • kończ Waść ,wstydu oszczędź!!!-polskie pensje... 

      [2006-06-02 00:51 83.8.242.*]

      Nic dodać, nic ująć! - wszystko na ten temat!!!   odpowiedz »

    • i co w tym dziwnego... 

      [2006-06-02 13:45 83.27.208.*]

      To wcale nie jest dziwne koszty utrzymania restauracji czy hoteliku są duże: prąd ,woda ( za którą płacimy trzykrotnie więcej niż w domu ), ogrzewanie (a wiadomo że zimą nie ma sezonu),opłaty za sprzedaz alkoholu,opłaty dla zaiksu,spavu itp. wyzyskiwaczy no i oczywiście cały HACCP (monitoring produkcji) i różne takie wymagania sanepidu.To wszystko kosztuje niemałe pieniądze , więc nie ma co sie dziwić   odpowiedz »

      • W sprawie kosztow ogrzewania hotelu 

        [2006-06-03 07:01 85.168.136.*]

        Dlaczego zima, nalezaloby ogrzewac na cala "pare". Mozna uregulowac w kazdym pokoju na minimum, jesli nie ma goscia (nie mozliwe?). Tak sie robi w hotelach na Zachodzie. Jest centralne ogrzewanie (z piecem w piwnicy) a dalej, temperatura ciepla jest regulowana w zaleznosci od "uzywalnosci". Gdy klient przyjezdza, ustawia sie na termostacie wymagana temperature, dajac na "max" na poczatek, na szybkie grzanie.
        Jesli mozna zapytac (nie znam wszystkich skrotow), co znacza te tajemniecze litery, (skroty) pod ktorymi mieszcza sie oplaty... ZAIKS, kojarzy mi sie z jakims literacko/artystycznym stowarzyszeniem. Moze sie myle. Jesli nie, to co to mialoby wspolnego z oplatami hotelowymi....   odpowiedz »

        • ogrzewanie hotelu 

          [2006-06-05 13:53 195.150.76.*]

          uwierz mi ze wylaczenie ogrzewania w pokoju ktory jest nieuzywany sprawia ze pokoj sie wyziebia i co za tym idzie pozniejsze dogrzanie go zajmuje duzo czasu, wiec to nie pomysl. poza tym kazde wylaczenie ogrzewania npo na czas nieobecnosci gosci, a potem wlaczenie jak tylko sie pojawia, sprawia ze tak naprawde doporowadzenie kaloryferow z zimnych na cieple zabiera wiecej bnergii niz utrzymanie temp, na srtednim poziomie, tak tylko zeby zlamac powietrze   odpowiedz »

          • ogrzewanie 

            [2006-06-05 14:38 85.168.136.*]

            Dziekuje za wyczerpujaca odpowiedz. Nie mam u siebie kaloryferow, tylko ogrzewanie w podlodze, wiec brak mi tego doswiadczenia. Natomiast w hotelu, gdzie pracowalam, stosuja te praktyke z wylaczaniem kaloryferow po wyjsciu klienta (nie calkowicie, przykrecany jest do minimum. W Anglii, w domach, tez kaloryfery nie chodza na okraglo (w domach prywatnych, sadze ze w hotelach jest podobnie).
            Sa wlaczane termostatem rano (i wieczorem, gdy ludzie wracaja z pracy/szkoly). Kazdy, kto ma indywidualne ogrzewanie, wylacza albo przykreca, jak tylko wychodzi z domu, i podobnie z pokojem, w ktorym nie przebywa sie caly dzien.
            Po prostu, jest to konieczne, zeby nie placic horendalnych cen za energie. A dalej, kazdy robi jak uwaza. Jesli ma ochote z kieszeni wlasnej przeznaczyc obojetnie jaka sume pieniedzy, to jego sprawa   odpowiedz »

            • ogrzewanie 

              [2010-08-04 13:41 83.23.9.*]

              no, a ja kiedyś chociaż mogłem coś w tej kwestii zrobić , ani nie udzieliłem reprymendy ani sie nie targowałem,ani nie przeprosiłem   odpowiedz »

    • najmniej zarabia się w hotelach i restauracjach 

      [2006-06-09 10:43 83.9.255.*]

      to prawda, mąż mój zarabia 2000 tysiące (bez umowy) jako szef kuchni najlepszej restauracji, a ja będąc kierownikiem recepcji w hotelu dostaję 700 zł. Normalnie ludzie na takich stanowiskach gdzie indziej dostają odpowiednio 4000 zł i 2500 zł.   odpowiedz »

      • najmniej zarabia się w hotelach i restauracjach 

        [2007-11-17 08:53 83.12.60.*]

        Witam! Prawdą jest to, że właściciele hoteli wykorzystują pracowników. Ja pracuje w pensjonacie nad morzem. Mimo tego, że przez sezon letni i nawet teraz po sezonie właściciele zarobili kupę kasy my nie dostaliśmy z tego nic!!! Wkurza mnie to bo to my (recepcja) zarobiliśmy dla nich tę kasę. A wiecznie słyszę, że nie wykazujemy inicjatywy. Totalny bzdet. Ale cóż muszę narazie tu pracować bo system zmianowy pasuje do moich studiów. Po za tym staram się jak mogę, kocham hotelarstwo chcę się rozwijać i wkurza mnie to,że właściciele nie doceniają mojej pracy, moich starań, tylko wiecznie coś wymyślają. A pensja jest marna. Gdyby nie stypendium naukowe to chyba bym jadł suchy chleb. To tyle moich żali hehehe.... Niestety jakoś trzeba to wytrzymywać i się nie poddawać. Pozdro dla wszystkich!   odpowiedz »

      • najmniej zarabia się w hotelach i restauracjach 

        [2008-05-25 19:46 83.17.132.*]

        Zarobki zaleza od hotelu w jakim sie pracuje,od znajomosci jezykow ktore sie zna,doswiadczenia zawodowego i od wyksztalcenia.Przed chwila widzialem program ''firma'' na TVN o zakladaniu 3* hotelu z ktorego wynika ze srednia placa dla recepcjonisty to 1700zl(kolezanka u siebie w 3* hotelu zarabia 1800) dla kucharza 5000zl.W hotelach 4/5 gwiazdkowych recepcjonista nie bedzie pracowal za mniej niz 2000zl (jezeli zna wiecej niz 2 jezyki obce ma placone extra).Kolega pracowal w hotelu 1* na recepcji i zarbial 900zl...w jakim hotelu TY pracujesz???W dobrym hotelu kierownik recepcji jest w stanie zarobic nawet 4000zl(o ile zna 2 jezyki obce,ma conajmniej 2 lata doswiadczenia na kierowniczym stanowisku w 4/5 gwizdkowym hotelu oraz wyksztalcenie kierunkowe).Moja rada to zmien hotel bo zarabiasz o 1000zl mniej od kelnera.   odpowiedz »

        • najmniej zarabia się w hotelach i restauracjach 

          [2008-11-10 19:29 217.113.230.*]

          Mam pytanie..wynagrodzenie, o którym piszesz to netto czy brutto???   odpowiedz »

 
     

Forum gorące tematy

Forum gorące tematy
Ta strona przetwarza dane osobowe oraz używa COOKIES. Szczegóły przetwarzania danych osobowych są opisane w polityce prywatności. Korzystając z tej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki i akceptujesz regulamin strony. Wszelkie szczegóły w regulaminie, polityce prywatności oraz polityce cookies.
  Akceptuję