Aktualności
Ogłoszenia
Wyszukiwarka
Obecnie jest zindeksowane 33317 aktualności
Archwium aktualności
2007-07-02 do 2007-07-07
(rok 2007, tydzień 27)
Zmień tydzień Zmień rok
Lista aktualności:
::: 2007-07-02 :::
Wyspa Rugia złocistą plażą Bałtyku
Zobacz całość »Wielu turystów, którzy kochają wypoczynek nad morzem stawia na pierwszym miejscu plaże nadbałtyckie. Entuzjaści twierdzą, że plaże nad Bałtykiem gromadzą wszystkie zalety jakie musi mieć plaża.
Na tych plażach nie brakuje słońca, wiatru, zapachu słonego morza i rozgrzanego piachu, szumu fal. Są też wydmy z ostrymi trawami i sosnowy las za nimi. Na plaży są muszelki, drobne kolorowe kamyki nad samą wodą, kawałki czarnego drewna wyrzuconego na brzeg.
Choć woda w naszym Bałtyku nie dorównuje przejrzystością wodzie w morzach Śródziemnym, Czerwonym, Czarnym, Egejskim, ale za to przyjemnie faluje, czasami się burzy. Bałtycki piasek jest akuratny, bo nie jest ani zbyt miałki, ani zbyt gruby, ani szary jak cement, ani zbyt biały, ale złocisty.
Podobno Wyspa Rugia łączy w sobie to, co najlepsze z plaż bałtyckich. Jest tam niemiecki porządek, czystość, spokój. Na Rugii można poczuć klimat kurortów sprzed lat, szczególnie w miejscowościach Binz i Sellin. Zachowały się tam pensjonaty budowane pod koniec XIX i na początku XX wieku. Nowsze domy wczasowe umiejętnie wkomponowano w starą architekturę. Elementem pozytywnym, odróżniającym tamte kurorty od polskich kurortów jest brak bazaru, wesołych miasteczek, ryczącej muzyki.
Szeroki pas plaży ciągnie się kilometrami. Można wybrać albo miejsca cichsze albo opalać się w towarzystwie. Dziksze plaże umiejscowione są na południu. Plaże bardziej cywilizowane są w samych kurortach. Tam w morze wychodzą drewniane pomosty, do których przybijają statki wycieczkowe. Za wydmą jest deptak, a zanim stoi szereg pensjonatów i hotelików z restauracyjnymi ogródkami.
Rugia ma coś więcej do zaoferowania niż leżenie na plaży. Idąc na północ tuż za portem w Sassnitz brzeg gwałtownie się podnosi i przechodzi w białe klify. Plaża zmienia się w rumowisko kamieni. Są to wzgórza kredowe - dawniej źródło kredy do szkół i temat obrazów romantyka niemieckiego Caspara Davida Friedricha. Wysunięty najdalej na północ przylądek Arkona to miejsce, w którym założyło gród plemię słowiańskich Ranów. Tuż obok znajduje się świetnie zachowana rybacka wioska domów zbielonego muru pruskiego - Vitt. W miejscowości Prora można podziwiać "Kolosa z Rugii", czyli ośrodek wypoczynkowy zbudowany przez nazistów w latach 1936 - 1937.
Na Rugię można się przepłynąć ze Świnoujścia statkiem wycieczkowym. Można wybrać też podróż lądową samochodem. Prowadzi tam wąska asfaltowa droga, zamknięta koronami starych drzew, biegnie między starannie utrzymanymi, obsianymi zbożem polami. Wszystko pachnie tu spokojem i porządkiem.
Flis Odrzański
Zobacz całość »XII Flis Odrzański przepłynie 500 km w 15 dni. Będzie obejmował spływ Odrą od Brzegu na Dolnym Śląsku do Szczecina. Flisacy płyną na statkach, łodziach, kajakach i tratwach.
Głównym celem tego spływu jest promocja turystyki rzecznej. XII Flis Odrzański zainauguruje także działanie trzech portów rzecznych. Zostały wyremontowane i rozbudowane porty rzeczne w Nowej Soli, Cigacicach i Bytomiu Odrzańskim. Inwestycje te kosztowały miliony, a 75% kosztów sfinansowała Unia Europejska.
Jacek Sauter, burmistrz Bytomia Odrzańskiego, mówi, że główny powodem i impulsem do podjęcia tych inwestycji były narzekania flisaków a także chęć ożywienia turystyki rzecznej na Odrze. Port w Bytomiu Odrzańskim posiada teraz 102 metrowe nadbrzeże dla statków pasażerskich oraz pływającą przystań.
W Nowej Soli wybudowano port pasażerski do cumowania dużych statków, ale planuje się też budowę przystani dla dla mniejszych jednostek, łódek, kajaków.
W Cigacicach na powitanie flisaków przygotowano występy artystyczne, chrzest flisaków. Wtedy też odbędzie się uroczyste otwarcie portu.
Do szczecińskiego portu Podjuchy, flisacy dopłyną 13 lipca i będzie to koniec wędrówki.
Coraz więcej mężczyzn w hotelowych spa
Zobacz całość »Coraz częściej hotele w Polsce oferują oprócz noclegów również zabiegi spa. Z każdym rokiem ośrodki rozszerzają swoją działalność w tej dziedzinie. Wśród klientów owocowych kąpieli, masaży i zabiegów wyszczuplających jest też coraz więcej mężczyzn - pisze Rzeczpospolita.
Obecnie nie ma przepisów, które pozwalałyby na używanie "spa" w nazwie ośrodka lub tego zakazywały. Katarzyna Thor, menedżer do spraw marketingu w Farmona Hotel Business & Spa w Krakowie wyjaśnia - Na razie nie ma przepisów oficjalnie kategoryzujących takie obiekty. Nie ma więc precyzyjnych kryteriów określających, który hotel może mówić, że jest obiektem spa, a który nie. Jednak konkurencja dopinguje do doskonalenia oferty.
Ewelina Łowczynowska z hotelu Villa Hoff w Trzęsaczu zaznacza, że spa oznacza "leczenie przez wodę". Dodaje - Przede wszystkim potrzebny jest więc basen, sauny oraz inne urządzenia, przy których wykorzystywana jest woda, np. wanna z hydromasażem. Ważna jest też atmosfera sprzyjająca relaksowi i odprężeniu.
Klienci, którzy decydują się na pobyt w hotelu z bazą spa, zazwyczaj spędzają w nim tydzień lub tylko weekend. Dla osób, które nie mają czasu na dłuższy wyjazd, hotele oferują tzw. Day Spa, czyli miejskie farmy piękności, gdzie można się udać nawet w przerwie w pracy.
Park Hotel w Szczecinie oferuje szeroką bazę spa. Anna Mańkowska, specjalista do spraw marketingu i sprzedaży poleca saunę suchą i parową, relaksujące podgrzewane kamienne leżaki, a także masaże, zabiegi i peelingi. W szczecińskim spa bardzo popularne są zabiegi, które pomagają w pozbyciu się nadwagi dzięki drenująco-wyszczuplającemu zabiegowi Ocean Force.
Anna Mańkowska przyznała, że zabiegi w spa są coraz bardziej popularne. Dodała - Dbać o siebie chcą już nie tylko kobiety, ale i coraz częściej mężczyźni.
Podkreśliła, że pokoje najlepiej rezerwować około tygodnia przed przyjazdem, a większe grupy osób nawet wcześniej. W lipcu i sierpniu bieżącego roku doba w pokoju jednoosobowym w Park Hotelu kosztuje 295 zł, a w pokoju dwuosobowym 380 zł. Koszty pobytu w spa można zmniejszyć poprzez wykupienie pakietów usług, zawierających zabiegi, nocleg i wyżywienie. "Weekend spa dla przyszłej panny młodej", w skład którego wchodzi między innymi masaż stóp i całego ciała, maska na twarz i algi na ciało kosztuje 760 zł.
Zabiegi spa dostępne są również w hotelu Villa Hoff w Trzęsaczu. Ewelina Łowczynowska i Bartosz Nagalski z Villa Hoff podkreślają - W ofercie Clubu SPA Villa Hoff nasi goście znajdą zabiegi na twarz i ciało oraz różnego rodzaju masaże.
Bardzo popularne w Villa Hoff są kąpiele w wannie z hydromasażem, między innymi mleczna i z algami. Ceny noclegu w hotelu uzależnione są od typu pokoju oraz długości pobytu. Dwuosobowy pokój standard od początku lipca do końca sierpnia kosztuje do 359 zł za dobę. Villa Hoff oferuje również pakiety usług, dzięki którym można nabyć usługi z rabatem.
Instytut Piękna i Harmonii Wellness & SPA Farmona, który mieści się w krakowskim Farmona Hotel Business & Spa oferuje zabiegi tylko z użyciem naturalnych produktów. Katarzyna Thor podkreśla - We wszystkich zabiegach łączymy nowoczesne zdobycze kosmetologii, siłę naturalnych ekstraktów oraz leczniczą moc krystalicznie czystej wody ze źródła bijącego na terenie hotelowego parku. Dodaje - Większość zabiegów oparta jest na autorskich recepturach i technikach masażu wywodzących się z tradycyjnych indonezyjskich rytuałów piękna. Wykorzystywane produkty pochodzą z najdalszych zakątków świata, takich jak Chiny, Indie, Indonezja czy Australia.
Hotel szczególnie poleca zabieg Odnowa Księżniczek Singosari, który trwa dwie i pół godziny i kosztuje 295 zł. Katarzyna Thor zaznacza - Upiększający rytuał obejmuje masaż z użyciem wonnych olejków, peeling ciała na bazie mieszanki egzotycznych przypraw oraz kąpiel ziołową. Natomiast Dotyk Bogini Devi Sri trwa dwie godziny i kosztuje 240 zł. Zabieg ten obejmuje głęboki peeling oraz detoksykację skóry w saunie ziołowej, a zakończony jest masażem, kąpielą ziołową i nałożeniem bogatego odżywczego kremu do ciała.
Doba w pokoju dwuosobowym kosztuje 400 zł, a jednoosobowym 350 zł.
Zabiegi spa w Farmona Hotel cieszą się dużą popularnością. Katarzyna Thor przyznała - Mamy też coraz więcej gości na tzw. Day Spa, którzy pragną u nas spędzić kilka chwil, by odprężyć się, zrelaksować i nabrać sił. Zaznaczyła też, aby latem najlepiej rezerwować pobyt z trzytygodniowym wyprzedzeniem.
Hotel Bohema Spa & Fitness w Kazimierzu Dolnym również ma swojej ofercie centrum spa. Tygodniowy pobyt rekreacyjno-kondycyjny oraz odchudzający kosztuje 1500 zł. Piotr Biedrzycki z hotelu Bohema zaznacza - W cenę wliczone jest zakwaterowanie, całodzienne wyżywienie oraz około pięciu godzin rekreacji ruchowej. Weekend spa w tym obiekcie kosztuje 875 zł, a w cenie są dwa noclegi, wyżywienie i pakiet zabiegów. Piotr Biedrzycki podkreśla - Kazimierz to miasto weekendowe, dlatego miejsca w pokojach w weekendy są zarezerwowane z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, ale w dni powszednie są zazwyczaj wolne.
Bohema Hotel poleca między innymi: antystresowy zabieg dotleniający (60 min za 135 zł) oraz głębokie oczyszczanie z algami (60 lub 80 minut za 140 zł).
Quady i motocykle crossowe udręka dla leśników i turystów
Zobacz całość »Góry nie są już zacisznym miejscem, gdzie większość turystów pragnie po prostu wypocząć. Na szlaki wjeżdżają z rykiem silników quady, motocykle crossowe, a w okresie zimowym skutery śnieżne. Wandale są bezkarni, a GOPR jest wobec nich bezradny.
Na właścicieli ryczących maszyn narzekają ekolodzy, leśnicy, działacze turystyczni i pracownicy parków narodowych. Jak mówi Paweł Szadkowski, co roku ich liczba rośnie. To prawdziwa górska klęska. Bez trudu można odnaleźć mnóstwo ofert ekscytujących terenowych rajdów samochodowych, quadów, czy też skuterów śnieżnych. Najbardziej popularnymi miejscami są Gorce, Podhale i Beskidy. Wypożyczalnie quadów rozrastają się w szybkim tempie.
Michał Jagoda, komendant strażników Gorczańskiego Parku Narodowego, podaje, że samochody terenowe i quady można jeszcze poddać kontroli, zagrodzić im drogę, a największą plagą są motocykle terenowe. Nowa moda polskich górali to brawurowe pokazy jazdy na "motocrossach". Młodych, bogatych ludzi stać na to, aby zakupić terenowe yamahy, hondy, czy tez kawasaki nie wyposażone w lampy światła stopu oraz homologacji, które nie są przeznaczone do udziału w ruchu drogowym. Podczas weekendu przewożą swoje maszyny na lawetach do podgórskich miejscowości. Lekceważąc zakazy wjazdu motocykli do parków narodowych i lasów, ruszają stamtąd grupami na szlaki turystyczne.
Mariusz Zaród, naczelnik Grupy Podhalańskiej GOPR, informuje, że bez przerwy ratownicy odbierają sygnały od poszkodowanych turystów, którzy zostają ochlapani błotem, czy też obsypani kamieniami wylatującymi spod kół maszyn. Zdarzają się nawet przypadki potrąceń. We wrześniu roku ubiegłego, 25-letni motocyklista potrącił śmiertelnie 76-letniego Wiesława W. na szlaku na Kudłaczach.
Jak opowiada Jarosław Rabiasz, szef straży Tatrzańskiego Parku Narodowego, był nawet przypadek, że dwaj motocykliści odważyli się przemknąć z hukiem przez pełną turystów Dolinę Kościeliskią. Nieraz wjeżdża także na trasę narciarską Nosala. Dyrektor parku, Michał Sokołowski, tłumaczy, że takie przejazdy są powodem zniszczenia progów na szlakach i przepustów wody, a także powodują duży stres u okolicznej zwierzyny.
Amatorzy "crossów" i quadów rozjeżdżając leśne drogi i niszcząc rolnicze uprawy sprawiają, że zdesperowani gospodarze przeklinając ich, obrzucają ich kamieniami i zakładają stalowe linki w poprzek drogi. Niełatwo jednak zatrzymać szalonych motocyklistów. Komisarz Marek Karkula z Nowego Targu mówi, że policjanci nie mają możliwości dogonienia piratów. Oni dosiadają super szybkich maszyn, jeśli nawet zrobi się im zdjęcie nie może ono stanowić żadnego dowodu. Nikt nie jest w stanie ich rozpoznać, są bowiem zachlapani błotem, na głowach mają kaski i okulary, a ich motory nie mają żadnych tablic rejestracyjnych, przepisy tego nie wymagają.
Posłanka Barbara Bubula z PiS, na prośbę Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, złożyła niedawno interpelację, domagając się jednocześnie od rządu m.in. zaostrzenia kar i wprowadzenia bezwzględnej ewidencji i znakowania wszystkich motocykli terenowych i quadów. Choć pod społecznym naciskiem w przyjętej niedawno nowelizacji kodeksu drogowego, przyznano służbom leśnym i parko narodowym większe możliwości kontroli pojazdów, to jak mówi Mariusz Zaród, to i tak nie wystarczy. Amatorom motocykli należy stworzyć jakąś alternatywę, znaleźć tereny do uprawiana tego sportu bez zagrożenia dla ludzi i przyrody, a samorządy mogą jeszcze na tym zarobić.
POT powinna wydawać mniej na samą siebie, a więcej na promocje Polski
Zobacz całość »Wg powołanego przez ministra gospodarki zespołu, Polska Organizacja Turystyczna (POT) powinna mniej wydawać na samą siebie, a więcej przeznaczać na promocję. Wtedy jest sens, by pozostała odrębną instytucją.
Zespół, utworzony na wniosek ministra gospodarki, aby określić, jakie instytucje i w jaki sposób mają promować Polskę za granicą, powołano po długotrwałej wojnie branży turystycznej z resortem gospodarki, który zamierzał połączyć Polską Organizację Turystyczną z Polską Agencją Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Obecnie już wiadomo, iż PAIiIZ zastąpi Polską Agencję Handlu i Inwestycji (PAHiI), natomiast POT pozostanie odrębną instytucją.
- Nie znaczy to, że nie mamy zastrzeżeń co do jej działalności. Niepokojący jest zwłaszcza bardzo duży wzrost kosztów administracyjnych POT w ciągu ostatniego roku. Koszty samej centrali, w tym osobowe, zwiększyły się o 33 % - oświadczył Andrzej Saja, sekretarz Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego, były dyrektor POT.
Statystyki wydatków POT rzeczywiście szokują. Np. w 2006 r. POT na administrację wydała 19,5 mln zł, przy całkowitym budżecie to 41 mln zł. Tylko utrzymanie centrali warszawskiej wzrosło z 6,3 mln zł w 2005 r. do 8,4 mln zł w 2006 r.
Komisja Europejska nie dopuściła do fuzji Ryanaira i Aer Lingusa
Zobacz całość »Ryanair, który 10 lat temu był mała firmą lotniczą, obecnie należy do największych przewoźników świata. Komisja Europejska zdecydowała się go powstrzymać przed zmonopolizowaniem Irlandii.
W środę, 27 czerwca bieżącego roku Neelie Kroes, unijna komisarz ds. konkurencji nie pozwoliła, aby Ryanair przejął irlandzką linię Aer Lingus, którą częściowo kontroluje państwo. Tym samym potwierdziły się przeczucia Micheala O'Leary'ego, współzałożyciela oraz szefa Ryanaira.
Jest to dopiero drugi przypadek, kiedy Kroes postanowiła nie dopuścić do fuzji dwóch firm. Wyjaśniła - Nie mieliśmy innego wyjścia! Zakazując tej fuzji, zabezpieczamy interesy irlandzkich konsumentów, którzy jako wyspiarze są bardzo uzależnieni od transportu lotniczego.
Po przejęciu Aer Lingusa, Ryanair kontrolowałby 80% wszystkich lotów z Dublina. Według Komisji taka pozycja oznaczałaby monopol, mimo, że Ryanair deklarował, że cen biletów nie podniesie i że dopuści nowych konkurentów na lotnisko w Dublinie. Eksperci Komisji uważają, że najgorsza sytuacja byłaby na najbardziej obleganej trasie Dublin - Londyn.
Kroes zaznaczyła - Ustępstwa, które Ryanair nam zaoferował, było niewystarczające. O'Leary zagwarantował oszczędności dla konsumentów tylko na rok.
Komisarz zaprzeczyła również oskarżeniom, że Komisja jest uprzedzona do Ryanaira. Przyznała, że traktuje irlandzkiego przewoźnika z szacunkiem.
Według oficjalnych danych IATA, Ryanair stał się jednym z największych przewoźników na świecie. Obsługując 40 mln pasażerów na 400 trasach wyprzedził między innymi: Air France-KLM, Lufthansa i British Airways.
O'Leary zapowiedział, że zaskarży decyzję Brukseli do unijnego trybunału. Szef Ryanaira zaznacza, że Komisja Europejska nie oparła się na prawnych oraz ekonomicznych przesłankach, tylko uległa politycznym naciskom rządu Republiki Irlandii, do którego należy kontrolny pakiet akcji Aer Lingusa.
Po decyzji KE, przedstawiciele Aer Lingusa odetchnęli z ulgą. John Sharman, szef zarządu Aer Lingusa wyznał - Sercem każdego konkurencyjnego rynku jest możliwość wyboru. Wbrew temu, co twierdzi Ryanair, powstanie jednego dominującego gracza rynkowego po prostu nie może być w interesie konsumentów.
Zielona Góra: brakuje miejsc w hotelach podczas Winobrania
Zobacz całość »W tym roku winobranie w Zielonej Górze będzie odbywać się w tym samym terminie co ogólnopolski zjazd socjologów. Z tego powodu na dwa miesiące przed Świętem Miasta brakuje wolnych miejsc noclegowych zarówno w Zielonej Górze, jak i okolicy.
Zielonogórskie hotele już dawno nie cieszyły się aż tak wielkim zainteresowaniem. Hotelarze przyznają, że podczas Winobrania obłożenie zawsze było dużo, ale nigdy nie brakowało wolnych pokoi na kilka miesięcy przed imprezą.
Na Winobranie przyjeżdża dużo turystów z innych polskich miast, a także z Niemiec. Jednak głównym powodem braku miejsc noclegowych jest XIII Ogólnopolski Zjazd Socjologiczny.
Od 13 do 15 września w Zielonej Górze będą przebywać największe sławy polskiej socjologii, wśród których będą: Jerzy Szacki, Andrzej Zybertowicz i Antoni Sułek. W sumie w zjeździe weźmie udział ponad 600 uczestników, którzy wygłoszą referaty oraz osoby towarzyszące i słuchacze. Ta prestiżowa impreza odbywać się będzie w Zielonej Górze po raz pierwszy.
Ewa Narkiewicz-Niedbalec z biura organizacyjnego zjazdu wyznała - Na początku roku miasto zmieniło termin Winobrania. Już było za późno, by wszystko odkręcać, więc imprezy się zbiegły. Dodała, że od razu wysłano do uczestników informacje o możliwości pojawienia się problemu z noclegiem. Dlatego też socjologowie zaczęli rezerwować miejsca w hotelach już w lutym i marcu.
Właśnie z tego powodu wolnych pokoi zaczęło brakować dla turystów, którzy chcą uczestniczyć w Winobraniu. Obecnie raczej nie ma szans na znalezienie wolnego miejsca noclegowego w terminie od 8 do 16 września.
Hotel Zajazd Pocztowy nie ma dużo pokoi, a mimo to większość zarezerwowana była już w listopadzie ubiegłego roku. Sylwia Serednicka z recepcji Hotelu Pod Lwem wyznała - Jeszcze na początku Winobrania pojedyncze miejsca by się znalazły, ale od 12 września mamy od dawna komplet. Tak samo wygląda w Hotelu Aura. W Motelu 118 przy ulicy Ceglanej jest jeszcze wolnych sześć pokoi jednoosobowych. Kilka miejsc oferuje jeszcze hotel Senator na ulicy Chopina, jednak ich liczba stale maleje.
Do najbardziej obleganych obiektów należy Hotel Śródmiejski, który znajduje się w centrum miasta na deptaku. Jest to bardzo ważnym atutem dla wielu turystów. Chociaż są też tacy, którym hałas może przeszkadzać. Waldemar Sławiński z recepcji hotelu zaznaczył - To już klienci muszą sami zdecydować, co jest dla nich ważniejsze.
W hotelu już od kilku miesięcy brakuje wolnych pokoi podczas Winobrania. Na 112 hotelowych miejsc pozostały tylko pojedyncze pokoje z umywalką w terminie od 8 do 12 września. Sławiński dodaje - Potem niemal cały hotel zajmą socjolodzy.
W Polanie również nie ma wolnych łóżek. Pracownicy hotelu poinformowali - Już w lutym i marcu pokoje zarezerwowali naukowcy.
Wolnych miejsc brakuje także w okolicy. Wszystkie pokoje oraz domki są zarezerwowane w Drzonkowie w ośrodku WOSiR-u i w Hotelu Fantom w Przylepie. Hubert Małyszczyk z Biura Informacji Turystycznej w Zielonej Górze wyznał - Przed chwilą dzwonili do mnie z Klubu Seniora z Pabianic. Chcą zarezerwować 140 miejsc na Winobranie. W Zielonej Górze to już nierealne, nawet gdybym podzielił te osoby na małe grupki. Dzisiaj mogę im polecić tylko Świebodzin, Żary czy Żagań, bliżej nie ma już nic. Tego typu telefony zdarzają się w informacji turystycznej coraz częściej.
Hubert Małyszczyk dodał - Nie mamy wprawdzie bazy internetowej, gdzie można sprawdzić, ile jest aktualnie wolnych miejsc w danym hotelu, ale dysponujemy dokładną bazą kontaktów do różnego rodzaju placówek noclegowych. Jak możemy, to pomagamy, ale już teraz wiadomo, że miejsc hotelowych zabraknie. Według niego sytuacja ulegnie poprawie, gdy rozpocznie się budowa nowych hoteli. Obiekt na ponad sto miejsc powstaje na placu Słowiańskim, a przy ulicy Długiej koło Carrefoura wykańczany jest drugi na około 40 miejsc. Jednak do tegorocznego Winobrania raczej nie będą jeszcze gotowe.
USA będą mogły dłużej przechowywać dane pasażerów samolotów
Zobacz całość »Bruksela poinformowała, że Unia Europejska i Stany Zjednoczone zawarły porozumienie w sprawie dostępu władz amerykańskich, w ramach zwalczania terroryzmu, do danych osobowych pasażerów samolotów.
Porozumienie osiągnięto w rozmowach między unijnym komisarzem ds. sprawiedliwości i bezpieczeństwa Franco Frattinim, niemieckim ministrem spraw wewnętrznych Wolfgangiem Schaeuble oraz amerykańskim ministrem bezpieczeństwa kraju Michaelem Chertoffem - poinformował rzecznik Frattiniego, Friso Roscam Abbing. Rzecznik dodał również, że porozumienie musi być zaakceptowane przez 27 państw członkowskich Unii Europejskiej, które w piątek poznają jego szczegóły. W ramach obecnego porozumienia, wygasającego pod koniec lipca, europejskie linie lotnicze muszą przekazywać nawet 34 kategorie informacji o pasażerach lecących do USA. Są to np. adresy, informacje o formie płatności za bilet oraz kontaktowe numery telefoniczne. Bez przekazania tych informacji samolot nie może uzyskać zgody na lądowanie na amerykańskim lotnisku. Przekazywane dane są zbierane przez Amerykańskie Biuro Ceł i Ochrony Granic, ale amerykańskie Ministerstwo Bezpieczeństwa Krajowego może w pewnych sytuacjach przekazywać je amerykańskim agencjom zaangażowanym w wojnę z terroryzmem - np. FBI.
Roscam Abbing nie podał szczegółów nowego porozumienia, ale nieoficjalnie mówi się, że przewiduje ono przechowywanie danych pasażerów przez 15 lat. W ciągu ostatnich ośmiu lat tego 15-letniego okresu, informacje te będą dostępne tylko za zgodą odpowiedniego przedstawiciela departamentu bezpieczeństwa krajowego - poinformował jeden z dyplomatów. Zgodnie z obecnym porozumieniem informacje te mogą być przechowywane od 3,5 do 11,5 lat.
Biura turystyczne mogą zyskać na patriotycznych wycieczkach Giertycha
Zobacz całość »Łódzkie biuro turystyczne Turystyka i Rehabilitacja Sur Sp. z o.o zamierza zarobić na szkolnych wycieczkach patriotycznych, których listę podał Roman Giertych. Sytuację będą starały się wykorzystać także inne polskie biura, zajmujące się organizacją wypoczynku dzieci i młodzieży - czytamy w Gazecie Wyborczej.
Program wycieczek do miejsc pamięci narodowej, które mają rozbudzić patriotyzm wśród uczniów wymyślił wicepremier oraz minister edukacji Roman Giertych. Szkoły, które zdecydują się pojechać na taką wycieczkę mogą otrzymać refundację kosztów w wysokości nawet 70%, a najbiedniejsi uczniowie pojadą za darmo.
W bieżącym roku, kuratoria w Polsce mają do wydania w sumie około 8 mln złotych. Łódzkie kuratorium na ten cel ma przeznaczone 480 tys. zł.
Szkoła, która chce otrzymać dotację musi przedstawić projekt wycieczki. Następnie kuratorium musi ocenić w pozytywny sposób "wartość edukacyjną" imprezy. Szkoły mogą same przygotowywać programy takich wycieczek. Jednak łódzkie biuro Turystyka i Rehabilitacja Sur Sp. z o.o postanowiło je w tym wyręczyć. Elwira Kowalewicz z Sur wyznała - Do wszystkich podstawówek i gimnazjów rozesłaliśmy ofertę wycieczek do Krakowa i Zakopanego oraz szlakiem piastowskim.
Wycieczka do Krakowa trwa dwa dni i kosztuje 199 zł od osoby. W cenę wliczono między innymi: autokar, nocleg, wyżywienie, ubezpieczenie, bilety na Wawel, usługę przewodnika po Krakowie i kolejkę na Gubałówkę. Wycieczka szlakiem piastowskim trwa trzy dni i obejmuje Kruszwicę, Gniezno, Biskupin, Lednicę. Jej koszt to 260 zł.
Kowalewicz zaznacza - Oprócz muzeów czy Mysiej Wieży jest także wizyta w parku dinozaurów. Każdy uczestnik otrzyma na pamiątkę płytę ze zdjęciami. A w planach mamy trzecią wycieczkę: Gdańsk, Sopot, Hel. Wrześniowy heroizm i początki "Solidarności".
Według niej szkoły nie wiedzą, że istnieje program wycieczek patriotycznych i jak zdobyć dotację. Kowalewicz przyznaje - Chcemy im pomóc.
Zysk biura na każdej wycieczce to około 15% po odliczeniu wszystkich poniesionych kosztów.
Jadwiga Jakóbczyk z łódzkiego kuratorium poinformowała - Oferta biura jest zgodna z prawem. Lepiej jednak, by program wycieczki powstawał w szkole i angażował uczniów. Ważna jest nie tylko wycieczka, ale wszystko to, co dzieje się w związku z nią na lekcjach. Wtedy więcej zostaje w głowach młodzieży i szansa na dotację też jest większa.
W ofercie, którą biuro Sur rozesłało do szkół zamieszczona jest informacja, że wycieczki są dofinansowywane przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Jednak biuro nie może zagwarantować, czy szkoła otrzyma pieniądze na ten cel, ponieważ o przyznaniu dotacji decyduje kuratorium.
O wprowadzeniu programu wycieczek patriotycznych Roman Giertych poinformował w październiku ubiegłego roku. Natomiast w maju tego roku przedstawił listę miejsc, na odwiedzenie których można otrzymać refundację z MEN. Giertych przekonywał - Zapoznanie się z historią tam, gdzie się toczyła, to ważny element wychowania patriotycznego młodzieży.
W województwie łódzkim na wycieczki patriotyczne pojechało już 21 szkół, z czego większość otrzymała dotację. Jednak największej ilości wniosków kuratoria spodziewają się na początku września, kiedy mija termin zgłoszeń wyjazdów zaplanowanych na jesień.
Na liście miejsc, które są dofinansowywane z MEN znalazły się między innymi: Warszawa, Kraków, Gdańsk, Gniezno, Wrocław, Poznań, Zakopane i Częstochowa, a także Katyń, Lwów, Watykan, Monte Cassino, Narvik, Lenino i Tobruk w Libii.
Galileo Leisure - po polsku i z natychmiastową wypłatą prowizji dla agentów
Zobacz całość »Tak wygodnie jeszcze nie było! Galileo Leisure - portal dla agentów turystycznych pozwalający w jednym miejscu zarezerwować hotel, apartament, willę, samochód, transfer z lotniska i wiele innych usług turystycznych - od 25 czerwca dostępny jest w polskiej wersji językowej.
To nie jedyne udogodnienie proponowane agentom przez portal GalileoLeisure.com. 11 czerwca nastąpiła zmiana sposobu rozliczania prowizji za rezerwacje dokonywane za pośrednictwem portalu. Agenci płacący kartą kredytową lub przelewem uzyskują prowizję w wysokości 12% natychmiast w momencie płatności za rezerwację! Dzięki wprowadzonej zmianie agenci będą otrzymywali swoje prowizje nawet do 60 dni wcześniej. Dodatkową korzyścią wynikającą ze zmiany jest brak minimalnej stawki, od osiągnięcia której uzależnione było dotychczas wypłacanie prowizji.
Warto pamiętać, iż Galileo Leisure gwarantuje zarządzanie rezerwacjami grupowymi przez wyspecjalizowaną sekcję w GTA / Octopus Travel, która wspiera agentów w przygotowaniu kompleksowych ofert i organizacji całego programu turystycznego (rezerwacja hotelu, transferów, wycieczek fakultatywnych itp.) oraz w ich imieniu negocjuje ceny i warunki ofert grupowych.
Portal www.GalileoLeisure.com oferuje wszystkim zarejestrowanym agentom nieograniczony dostęp do rewelacyjnych stawek wynegocjowanych przez GTA /Octopus Travel (większość z nich nie jest dostępna poprzez systemy GDS):
- 25 000 hoteli
- 3 000 apartamentów i willi
- 3 500 lokalizacji rent a car
- 2 500 transferów
- 4 300 wycieczek fakultatywnych
Rejestracja oraz korzystanie z portalu jest dla agentów bezpłatne. Dodatkowe informacje o Galileo Leisure oraz opis procesu rejestracji można znaleźć na stronie www.galileo.net.pl
Za bilety Centralwings można zapłacić gotówką
Zobacz całość »Teraz pasażerowie tanich linii lotniczych Centralwings mogą kupic bilet nie dysponując kartą kredytową, płacąc za niego w jednym z ponad 6000 punktów sieci Via Moje Rachunki, należących do Billbird S.A.
- Centralwings to linie przyjazne klientowi, wciąż podwyższamy jakość naszych usług, oferujemy nowe rozwiązania pozwalające na łatwiejsze podróżowanie z nami. Staramy się, aby nasz produkt - tanie latanie - był dostępny dla wszystkich. Dzięki współpracy z firmą Billbird S.A., operatorem największej w Polsce sieci płatności gotówkowych - Moje Rachunki, możliwość rozliczenia gotówkowego za przeloty naszymi liniami pojawiła się u nas na stałe. To znaczne udogodnienie dla wielu pasażerów, którzy nie dysponują kartami kredytowymi, nie korzystają z bankowości elektronicznej. Dla Centralwings był to bardzo ważny krok w rozwoju - podsumowało nowy krok Centralwings Izabela Bogus, rzecznik prasowy linii.
Warunkiem sfinalizowania transakcji jest rezerwacja biletu i wpłata gotówki w jednym z 6000 punktów Moje Rachunki, przynajmniej na 21 dni przed terminem lotu. Procedura jest prosta i bezpieczna. Podczas rezerwacji biletu na stronie internetowej Centralwings www.centarlwings.com należy wybrać opcję GOTÓWKA. W ostatnim etapie rezerwacji należy wydrukować kwit z kodem paskowym. Jest on niezbędny do dokonania opłaty w punkcie Moje Rachunki. Prowizja wynosi 1,99 zł i jest pobierana podczas transakcji. Finalnie, klient otrzymuje paragon, który jest dowodem zapłaty za bilet.
Usługa Moje Rachunki dostępna jest w ponad 6000 punktów ulokowanych w supermarketach, sklepach osiedlowych, czy na stacjach benzynowych m.in. w sieci sklepów Carrefour, Champion, Albert, Hypernova, Kaufland, Stokrotka, w wybranych sklepach Społem, Lewiatan, eLDe, Rabat, Detal, a także na wybranych stacjach PKN Orlen czy Statoil.
Billbird S.A. to lider w zakresie innowacyjnych sposobów regulowania należności. Dowód - 7 lat istnienia na polskim rynku, ponad 6000 punktów płatności w całej Polsce, blisko 100 umów partnerskich z wystawcami rachunków za prąd, gaz, telefon, raty czy ubezpieczenia, a teraz również możliwość płatności za bilety Centralwings.
Pełna lista wystawców rachunków oraz lista punktów, gdzie można dokonać wpłat znajduje się na stronie: www.via.com.pl
::: 2007-07-03 :::
Turysto, dokładnie czytaj umowę z biurem turystycznym
Zobacz całość »Przed wykupieniem wycieczki lub wczasów w biurze podróży, turysta powinien dokładnie przeczytać podpisywaną umowę. Wyłączanie odpowiedzialności, utrudnianie rezygnacji z wyjazdu, zmiany miejsca zakwaterowania lub programu zwiedzania należą do najczęstszych, sprzecznych z prawem działań biur podróży - pisze Rzeczpospolita.
Gazeta pisze również, iż turyści powinni sprawdzić, czy biuro działa legalnie. Organizatorzy imprez turystycznych oraz pośrednicy muszą być wpisani do rejestru, który prowadzi marszałek województwa właściwego ze względu na siedzibę przedsiębiorcy. Dodatkowo w Ministerstwie Gospodarki prowadzona jest Centralna Ewidencja Organizatorów i Pośredników Turystycznych, w której warto sprawdzić organizatora wypoczynku.
Biura podróży zazwyczaj stosują wzór umowy taki sam dla wszystkich klientów. Jednak nie oznacza to, że nie może ona zostać zmieniona. Klient może negocjować warunki umowy - czytamy w Rzeczpospolitej.
Umowa o świadczenie usług turystycznych obowiązkowo musi zawierać:
- nazwę organizatora turystyki oraz numer jego wpisu do rejestru, numer NIP, a także imię, nazwisko i pełnioną funkcję osoby, która w jego imieniu umowę podpisuje,
- miejsce pobytu lub trasę wycieczki,
- czas trwania imprezy,
- program imprezy turystycznej wraz z rodzajem, jakością i terminami oferowanych usług, a w tym: rodzaj, charakter, kategorię środka transportu, datę, godzinę, miejsce wyjazdu i planowanego powrotu oraz położenie, rodzaj i kategorię obiektu hotelarskiego zgodnie z przepisami kraju pobytu lub opis wyposażenia obiektów, które nie są zaliczane do rodzajów i kategorii, a także ilość i rodzaj posiłków, program zwiedzania i inne usługi wliczone w cenę imprezy turystycznej,
- cenę imprezy turystycznej z wyszczególnieniem wszystkich koniecznych należności, podatków i opłat, jeżeli nie są zawarte w cenie, a także wyraźne sformułowanie okoliczności, które mogą spowodować podwyższenie ceny i sposób zapłaty,
- rodzaj oraz zakres ubezpieczenia turystów, a także nazwę i adres ubezpieczyciela,
- termin powiadomienia klienta na piśmie o ewentualnym odwołaniu imprezy lub usługi turystycznej z powodu niewystarczającej liczby zgłoszeń,
- termin zawiadomienia o przeniesieniu uprawnień oraz przejęciu obowiązków (np. klient może wskazać zastępcę na wycieczkę),
- sposób oraz termin zgłaszania reklamacji,
- wymagania specjalne, o których klient powiadomił organizatora turystyki lub pośrednika turystycznego i na które strony wyraziły zgodę (np. posiłki wegetariańskie),
- podstawy prawne umowy oraz konsekwencje prawne z niej wynikające.
Gazeta przypomina, iż biura podróży często wyłączają lub ograniczają odpowiedzialność za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy. Czasami zastrzegają sobie możliwość zubożenia programu imprezy lub zmiany hotelu. Jednak stanowi to zmianę tzw. istotnego warunku umowy, na którą wymagana jest zgoda klienta.
Organizatorzy imprez dokonują również bezprawnych zapisów w umowie o tym, że dokonywane przez nich zmiany (np. podwyżka ceny) nie stanowią zmian warunków umowy. Starają się też uchylić od odpowiedzialności za działania innych osób, które uczestniczą w realizacji imprezy turystycznej, np. nieprawidłowe świadczenie usług przez hotelarza lub restauratora, co też jest nieuczciwym działaniem na szkodę klienta.
Organizator nie ma również prawa w umowie zastrzegać, że oferowane świadczenia, np. standard hotelu mogą odbiegać od wskazanych w umowie.
Rzeczpospolita zwraca uwagę klientów również na podawaną ceną. Często zdarza się, że za niską ceną ukrytych jest wiele dodatkowych opłat. Dlatego też, zawsze turysta powinien sprawdzić, jakie świadczenia obejmuje cena. Jeżeli ceny podawana jest w walucie obcej należy sprawdzić, według kursu jakiego banku jest ona przeliczana na złotówki i z jakiego dnia jest to kurs - z dnia wpłaty zaliczki czy też całej kwoty.
Biuro podróży nie może dowolnie podwyższać ceny, która została ustalona w umowie. Bez względu na okoliczności, organizator nie ma prawa podwyższyć ceny wycieczki na 20 dni przed datą wyjazdu. Natomiast podwyżka przed tym okresem ochronnym jest możliwa tylko, gdy umowa przewiduje taką możliwość. Oprócz tego cena może wzrosnąć wyłącznie na skutek konkretnych okoliczności, do których należą: wzrost kosztów transportu, wzrost opłat urzędowych, podatków i opłat należnych za usługi lotniskowe, załadunkowe lub przeładunkowe w portach morskich i lotniczych, a także wzrost kursów walut. Biuro podróży jest zobowiązane udokumentować wpływ tych okoliczności na podwyższenie ceny.
Częstą niedozwoloną praktyką biur podróży jest wyłączenie odpowiedzialności w przypadku ofert last minute i innych ofert specjalnych. Niektórzy organizatorzy starają się wyłączyć możliwość ich reklamowania. Czasami biura podróży zastrzegają w ofertach last minute, że możliwa jest zmiana programu lub usług, wyłączając prawo do reklamacji imprezy. Takie działania również są nie zgodne z prawem. Niezależnie bowiem od ustaleń organizatora turysta zawsze ma takie same prawa do reklamacji.
Reklamację za nienależyte wykonanie umowy można składać podczas trwania imprezy oraz po powrocie. Jeżeli biuro nie ustosunkuje się pisemnie do reklamacji w ciągu 30 dni, wówczas przyjmuje się, że została ona uznana za uzasadnioną - dodaje na koniec Rzeczpospolita.
Kto dba o bezpieczeństwo na polskich lotniskach?
Zobacz całość »Na angielskich lotniskach w ciągu ostatnich kilku dni wiele się działo. Służby bezpieczeństwa interweniowały w każdym przypadku, gdy tylko istniało podejrzenie, iż bezpieczeństwo pasażerów jest zagrożone.
A jak sprawa bezpieczeństwa na lotniskach wygląda w Polsce?
Bezpieczeństwo na warszawskim Okęciu zapewnia Straż Graniczna oraz kamery, które rejestrują każdy ruch pasażerów. Za kontrolę 8 mln podróżnych, którzy w ciągu roku odprawiani są na lotnisku odpowiedzialnych jest tysiąc funkcjonariuszy Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej. Przeciętny pasażer styka się ze Strażą Graniczną dopiero podczas kontroli paszportowej.
Jednak Straż Graniczna odpowiada za nadzór na całym lotnisku. Mariusz Marchlewicz, major Straży Granicznej wyjaśnia - Patrolujemy halę tak samo jak policja - w mundurach, ale także w cywilu. - Pasażerowie o tym nie wiedzą. Tak samo jak nie wiedzą, co się dzieje z ich bagażem po nadaniu go na samolot.
Tylko przy lotach do USA, Izraela, Kanady i krajów arabskich bagaż prześwietlany jest od razu w hali odlotów. Zazwyczaj trafia on na taśmę, która go transportuje do pomieszczenia, gdzie obwąchiwany jest przez psa. Obsługa lotniska posiada aparaturę do prześwietlania, aby stwierdzić, czy w bagażu nie znajduje się zakazany towar, środki chemiczne, narkotyki, czy materiał wybuchowy.
W bieżącym roku Straż Graniczna wydobyła z bagaży oraz przesyłek lotniczych około 10 tysięcy niebezpiecznych przedmiotów, w tym: spirytus, rozpuszczalnik, broń, granaty bez zapalników i wiertarki. Za przewóz przedmiotu, który może stwarzać zagrożenie, pasażer otrzymuje wysoki mandat. W tym roku funkcjonariusze w jednej z walizek znaleźli karabin z 1939 roku. Już od dawna nie stanowił on zagrożenia, jednak jego wywóz naruszał ustawę o ochronie zabytków. Marchlewicz tłumaczy - Przepisy określające, czego nie wolno wieźć w bagażu, powinny być ogólnie znane. Wiszą w halach lotniskowych, są dostępne w internecie. Tymczasem regularnie stwierdzamy, że ludzie nie zwracają na nie uwagi.
Tylko w tym roku, Straż Graniczna musiała aż 37 razy ewakuować terminal, ponieważ ktoś pozostawił bagaż bez opieki.
Akcje tego typu są szczególnie uciążliwe dla funkcjonariuszy zespołu interwencji specjalnych (ZIS) oraz specjalistycznego oddziału Straży Granicznej, który przygotowany jest do natychmiastowego reagowania na zagrożenie na terenie portu lotniczego. Marchlewicz podkreśla - Nigdy nie wiadomo, czy to zwyczajna walizka z bielizną, o której zapomniała sklerotyczna babcia, czy ukryty ładunek wybuchowy. To są dla nas bardzo stresujące chwile. Koszt przeprowadzenia takiej akcji kontrolnej ponosi właściciel bagażu.
Bagaż stanowi jedność z pasażerem. Dlatego też, jeżeli pasażer się rozmyślił i postanowił wysiąść z samolotu przed startem, wówczas jego walizki, które zostały już umieszczone w luku opuszczą maszynę wraz z właścicielem.
Czasami dochodzi też do sytuacji, że trzeba wyprowadzić agresywnych pasażerów z samolotu, zanim wystartuje. W ciągu ostatnich sześciu miesięcy, funkcjonariusze ZIS przeprowadzili czternaście akcji podczas których wyciągali pijanych i awanturujących się pasażerów z samolotów. Wśród nich była też podpita Polka, która złamała rękę stewardesie oraz dwóch Polaków, którzy bili się o dwadzieścia złotych. Kobieta na widok zamaskowanych oraz uzbrojonych funkcjonariuszy jednostki specjalnej uspokoiła się. Natomiast jeden z kłócących się mężczyzn stawiał opór. Dlatego też został skuty kajdankami oraz wyciągnięty z samolotu. Za doprowadzenie do sytuacji tego typu grożą wysokie mandaty.
Zazwyczaj dwóch funkcjonariuszy kontroluje bagaż oraz pasażerów, a jeden siedzi przy aparacie do prześwietlania. Podpułkownik Wojciech Zacharjasz, rzecznik Nadwiślańskiego Oddziału SG wyznał - To ciężka praca. Tylko funkcjonariusz prześwietlający bagaż może usiąść. Pozostali stoją przez wiele godzin.
Pasażerowie bardzo często się skarżą, że kontrola trwa zbyt długo oraz na to, że muszą pozbywać się niektórych rzeczy. Bardzo często do kosza trafiają dezodoranty, szampony, kemy i butelki z napojami. Funkcjonariusze wspominają staruszkę, która nie chciała rozstać się z nożem. Tłumaczyła, że służy jej do obierania jabłek i jest do niego bardzo przywiązana.
Ewa z SG zaznacza - Wielu kobietom się nie podoba, kiedy dotykamy ich ciała w celu sprawdzenia, czy pod ubraniem nie ukrywają niebezpiecznych przedmiotów. Wtedy potrzebne są umiejętności dyplomatyczne. Dodaje - W tym zawodzie trzeba być bardzo cierpliwym.
Czasami trzeba też otworzyć torbę lub walizkę. Wybór bagażu do kontroli jest wynikiem wielu szkoleń oraz wieloletniego doświadczenia. Wojciech Zacharjasz zaznacza - Każdy bagaż jest prześwietlany. Dysponujemy świetnym sprzętem elektronicznym, dobrze wyszkolonymi psami. Na końcu jednak stoi człowiek.
Funkcjonariusze muszą bacznie obserwować pasażerów podczas kontroli. Zacharjasz dodaje - Na ogół kiedy ktoś próbuje coś przemycić, zachowuje się nerwowo. My to zauważamy. Każdy jest potencjalnie podejrzany. To ostatnia kontrola przed wejściem na pokład. Jeżeli coś przeoczymy, to w samolocie jest już za późno.
W polskich samolotach są tzw. "latający szeryfowie", jednak zazwyczaj tylko na zagrożonych lotach do USA, Kanady i Izraela.
Jeżeli istnieje uzasadnione podejrzenie o przemyt, głównie narkotyków, pasażer musi dodatkowo przejść też bramę węchową. Urządzenie wdmuchuje powietrze, aby zebrać mikroskopijne cząstki, które przyczepiły się do ciała i ubrania. Następnie wsysa je z powrotem. Dzięki temu można ustalić, czy pasażer miał styczność z kokainą, amfetaminą lub heroiną. Zacharjasz podkreśla - Przemyt narkotyków jest poważnym przestępstwem. Grozi za to od trzech do piętnastu lat więzienia.
Jednak przypadki przemytu narkotyków zdarzają się dość rzadko. Częściej podróżni próbują wywieźć duże sumy pieniędzy z kraju, omijając urząd podatkowy.
Sala szkoleniowa, która znajduje się na pierwszym piętrze terminalu numer 1 na warszawskim Okęciu jest pełna. Kilkanaście młodych funkcjonariuszy czeka na szkolenie, które poprowadzi kapitan Straży Granicznej Marek Jankowski.
Wymagania wobec kandydatów do Straży Granicznej są bardzo wysokie, a rekrutacja odbywa się w trybie konkursowym. Kandydaci muszą przejść trudne testy fizyczne oraz psychologiczne. Jankowski wyjaśnia - Fanatycy broni oraz inni niezrównoważeni od razu odpadają. Każdego roku odrzucanych jest 40% kandydatur. Następnie chętni muszą przejść testy z wiedzy ogólnej oraz języków obcych. Przyszły funkcjonariusz Straży Granicznej musi znać przynajmniej jeden język obcy w stopniu co najmniej podstawowym.
Osoby, które przeszły wszystkie etapy, kierowani są na dziewięciomiesięczne szkolenie. Średnie wynagrodzenie podoficera wynosi około 1350 zł, a chorążego 1650 zł. Oficer po kursie otrzymuje trochę więcej niż 2000 zł. Funkcjonariusze skarżą się, że zarobki są bardzo niskie. Paweł wyznał - Jestem w SG od 1992 roku. Od tego czasu płaca się nie zmieniła. Jest zbyt niska.
W Lubuskim powstał wydział do promocji województwa
Zobacz całość »"Gazeta Wyborcza" poinformowała, że tylko 2% Polaków uważa region lubuski za interesujący. Dlatego też na łamach gazety rozpoczęła debatę o turystyce w Lubuskim. Krzysztof Szymański, marszałek województwa przyznał - Brakuje spójnej polityki promocyjnej. Przyznał, że powołał już wydział do promocji województwa. Planuje wydać katalog, który zachęci turystów do odwiedzenia regionu, ale wyjazdów na targi nie będzie.
Beata Tokarz z "Gazety Wyborczej" rozmawiała z marszałkiem na temat województwa lubuskiego, promocji jego walorów i pomysłu na ściągnięcie większej ilości turystów w ten region.
Gdzie był Pan na ostatnim urlopie?
Krzysztof Szymański - To było rok temu. Pływałem kajakiem po jeziorkach w okolicy Międzyrzecza.
A więc jednak Lubuskie.
Krzysztof Szymański - Tak.
Co więc zrobić, by inni, również Lubuszanie, także wybierali nasz region na weekendowe wypady?
Krzysztof Szymański - Brakuje spójnej polityki związanej z promocją naszego województwa, i to zarówno wewnętrznej, której celem byłoby pokazać naszym mieszkańcom, co jest tutaj piękne i warte zobaczenia, ale też zewnętrznej, która zapraszałaby sąsiadów z Wielkopolski, Dolnego Śląska, Zachodniopomorskiego i Niemiec. Ci ostatni są największą grupą turystów zagranicznych, którzy tu przyjeżdżają albo nawet tylko przejeżdżają. Trzeba im pokazać, że warto u nas się zatrzymać. Aby tak się stało, gminy muszą stworzyć wspólne programy turystyczne.
Teraz spycha Pan odpowiedzialność za zaistniałą sytuację na gminy.
Krzysztof Szymański - Nie spycham, bo to jest zadanie gmin. Marszałek nie ma ziemi, atrakcji turystycznych, szlaków. To gminy są właścicielami i one wiedzą najlepiej, co mają ciekawego, co można pokazać. Na poziomie Urzędu Marszałkowskiego te działania trzeba jednak połączyć i skoordynować. Żeby nie było tak, że w Witnicy chwalą się safari, a marszałek macha ręką i mówi, że to nic takiego, że lepiej jest gdzieś na południu województwa.
A mówi tak?
Krzysztof Szymański - Nie, bo Witnica akurat jest dobrym przykładem, jak można sobie radzić w turystyce. Oni już potrafią zatrzymać turystę na dzień, dwa. A to jest sukces.
Zgadza się więc Pan z tezą Andrzeja Zabłockiego, burmistrza Witnicy, że "po pierwsze turystyka, głupcze"?
Krzysztof Szymański - Raczej skłaniałbym się ku tezie Wadima Tyszkiewicza, prezydenta Nowej Soli. Oczywiście są takie miasta i gminy, gdzie nic nie ma i można żyć tylko z turystyki, ale na całym świecie jest ona doskonałym uzupełnieniem przemysłu. Zdecydowanie trzeba stawiać zakłady przemysłowe, bo jeśli ich nie będzie, ludzie nie będą mieli pracy i nie będą mieli pieniędzy, by gdziekolwiek jechać. Trzeba najpierw wypracować fundusze, które potem można wydawać na wojaże.
Turystyka też generuje wiele miejsc pracy.
Krzysztof Szymański - Tak, ale przemysł zdecydowanie więcej.
Jak na razie turystyka w Lubuskiem jest jednak najwyżej patyczkiem, a nie gałęzią naszej gospodarki.
Krzysztof Szymański - Dotychczasowe działania władz województwa były takie, że odwiedza nas raptem 2% turystów i mimo naturalnych walorów, jakie mamy, turystyka praktycznie nie istnieje. Startujemy od zera i to w każdej dziedzinie, nawet folderów. Miała się tym zajmować organizacja Lotur, ale - co widać po efektach - nie robiła nic lub bardzo mało profesjonalnie. Gdy na jednych z targów zobaczyłem nasze stoisko zarzucone różnego rodzaju ulotkami, poraziło mnie, bo z tej sterty papieru nic nie wynikało, a z folderów nie można było dowiedzieć się niczego konkretnego. Nie było pomysłu na to, jak pokazać województwo, jak sprzedawać jego walory.
A teraz jest taki pomysł?
Krzysztof Szymański - Powołałem wydział zajmujący się promocją województwa. W najbliższym czasie odbędą się spotkania z osobami, które mają podobne zadania w gminach, by wypracować wspólny katalog miejsc, atrakcji, którymi warto i trzeba się chwalić. Teraz takiego zestawienia nie mamy. Nie jest to obligatoryjne ani nie ma ram czasowych, bo nie jestem zwierzchnikiem burmistrza czy wójta, ale chcę nadać temu wszystkiemu właściwą rangę, by można było rzeczywiście wspólnie i spójnie się promować.
Gminy zgłoszą swoje perełki i co z tą wiedzą zrobi marszałek?
Krzysztof Szymański - Podpowiem, co jeszcze można zrobić, sprowokować, by się porozumieli z sąsiadem i stworzyli wspólny program. Wtedy marszałek dołoży wszelkich starań, by gminy skorzystały z unijnych pieniędzy, tak aby mogło powstać coś ciekawego dla rozwoju regionu.
Tylko po co to robić, skoro potem i tak trudno będzie się o takim przedsięwzięciu dowiedzieć, bo baza internetowa praktycznie nie istnieje? Na stronie województwa lubuskiego nie ma ani aktualnej bazy hotelowej, ani linków do atrakcji regionu, żadnych informacji na temat tras turystycznych, mapek, zdjęć. Turysta, który nigdy w naszym województwie nie był, ze strony internetowej niczego się nie dowie, więc tu nie przyjedzie.
Krzysztof Szymański - To prawda, nasza strona internetowa pozostawia bardzo wiele do życzenia. Już zatrudniliśmy osobę, która zajmuje się graficzną i tekstową stroną portalu. W ciągu miesiąca planujemy też podpisać umowę z jednym z portali prywatnych, które działają bardzo prężnie. Właśnie omawiamy zasady współpracy.
Załóżmy, że wiemy już, czym można się pochwalić, mamy bazę internetową. Pozostaje promocja.
Krzysztof Szymański - Nie będzie wyjazdów na targi, bo nic one nie dają. Dzisiaj nie powiem, jak dokładnie będziemy promować województwo, bo koncepcja powstaje. Będzie gotowa do września - października, by budżet na kolejny rok tworzyć już z myślą o konkretnych działaniach na rzecz turystyki. Zależy ona od tego, co gminy będą chciały promować i ile dadzą na to radni Sejmiku Województwa Lubuskiego. Na razie mamy niespełna 400 tys. zł. Dla niektórych to może dużo, ale sąsiednie województwa wydają 15-20 mln zł. Nas na takie wydatki nie stać. I dlatego musimy zaangażować fachowców, zapłacić tyle, ile trzeba i uważać na to, żeby wydane pieniądze dały efekt.
Dopłata do wypoczynku dzieci zwolniona z podatku
Zobacz całość »Pracodawca może zafundować swojemu pracownikowi wakacje. Jednak zwolniona z podatku będzie tylko dopłata do wypoczynku dziecka. Dopłata do wczasów osoby dorosłej jest już opodatkowana.
Aby skorzystać ze zwolnienia, musi być spełnionych kilka warunków:
- dziecko musi mieć mniej niż 18 lat,
- wakacje muszą być zorganizowane przez uprawniony do tego podmiot,
- wydatek musi zostać udokumentowany.
Informację o zakresie zwolnienia znajdują się w art. 21 ust. 1 pkt 78 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. W przepisie wymieniono dopłaty do wypoczynku zorganizowanego przez podmioty, które prowadzą działalność w tym zakresie, w formie wczasów, kolonii, obozów oraz zimowisk, w tym też połączonego z nauką, pobytem na leczeniu sanatoryjnym, w placówkach leczniczo-sanatoryjnych, rehabilitacyjno-szkoleniowych oraz leczniczo-opiekuńczych. Zwolnione są również przejazdy związane z wypoczynkiem oraz pobytem na leczeniu.
Ulga dotyczy dzieci, które nie ukończyły 18 lat. Jeżeli wakacje są finansowane z funduszu socjalnego, zakładowego funduszu świadczeń socjalnych zwolniona z opodatkowania jest cała kwota. Jeżeli z innych źródeł roczny limit wynosi 760 zł.
W biurach podróży znajduje się bardzo dużo propozycji wypoczynku dla młodych klientów. Wśród organizowanych imprez są między innymi: szkoły przetrwania, indiańskie wioski i pirackie przygody. Art. 21 ust. 1 pkt78 mówi o wczasach, koloniach, obozach i zimowiskach. Do wczasów można zaliczyć pobyt w ekskluzywnym nadmorskim ośrodku wypoczynkowym, a także obcowanie z naturą na turnusie w gospodarstwie agroturystycznym. Nie ma znaczenia, jak nazywa się impreza, ale musi być jedną z wymienionych form wypoczynku. Urząd Skarbowy w Poznaniu 31 października 2006 roku podkreślił: "Przez zorganizowany wypoczynek należy rozumieć wszelkie formy wypoczynku zorganizowanego z wyjątkiem wczasów pod gruszą lub np. pobytu u swojej rodziny".
Żeby można było skorzystać ze zwolnienia, wakacyjny wyjazd musi zostać zorganizowany przez uprawniony podmiot. Jednak ustawodawca nie określił, w jakiej formie ma być prowadzona ta działalność. Łódzki Urząd Skarbowy 15 marca 2006 roku zaznaczył: "do podmiotów prowadzących działalność w zakresie wypoczynku zaliczyć można zarówno te podmioty, które świadczą usługi wypoczynkowe w ramach prowadzonej działalności gospodarczej, np. biura turystyczne, jak również i te, które zajmują się statutowo tego rodzaju działalnością"
Do tych pozostałych, urząd zaliczył:
- podmioty, które prowadzą działalność agroturystyczną, która polega na wyjazdach na wieś do specjalnie przygotowanych na przyjęcie wczasowiczów gospodarstw wiejskich;
- szkoły oraz placówki, osoby prawne i fizyczne oraz jednostki organizacyjne, które nie posiadają osobowości prawnej, o których mowa w § 2 rozporządzenia ministra edukacji narodowej z 21 stycznia 1997 roku w sprawie warunków, jakie muszą spełniać organizatorzy wypoczynku dzieci i młodzieży szkolnej oraz zasad jego organizowania i nadzorowania. Zgodnie z §3 wypoczynek może zostać zorganizowany w formach wypoczynku wyjazdowego, zwanych placówkami wypoczynku, jak: kolonie, obozy, zimowiska oraz w formach wypoczynku w miejscu zamieszkania, jak: półkolonie i wczasy w mieście);
- kościoły, stowarzyszenia, organizacje charytatywne i fundacje, których działalnością statutową jest organizowanie wypoczynku zorganizowanego.
Pracodawca nie jest zobowiązany do potrącania podatku od dofinansowania:
- obozu organizowanego przez Związek Harcerstwa Polskiego,
- obozu młodzieżowego, który został przygotowany przez uczniowski klub sportowy, który w swojej działalności statutowej ma głównie organizowanie obozów sportowo-rekreacyjnych,
- wyjazdów, które organizują parafie.
Drugi Mazowiecki Urząd Skarbowy w Warszawie 17 stycznia 2006 roku uznał, że podmioty uprawnione do organizacji wypoczynku to "podmioty, które świadczą usługi wypoczynkowe w ramach prowadzenia działalności gospodarczej, jak również te, które zajmują się statutowo tego typu działalnością". Zawsze można się zwrócić do organizatora o przedstawienia potwierdzenia prowadzenia działalności tego typu. Naczelnik urzędu uważa, że biura podróży i parafię można uznać za podmioty, które prowadzą działalność w tym zakresie i nie muszą być wpisane na listę w kuratorium oświaty.
Spełnienie warunków, które uprawniają do zwolnienia powinno być potwierdzone fakturą wystawioną przez organizatora wyjazdu. Może to być również dowód wpłaty, który potwierdzi poniesiony wydatek, np. przelew bankowy, przekaz pocztowy, KP. Z przedstawionych dokumentów powinno wynikać, kto jest organizatorem wypoczynku, kto korzystał z usługi oraz jaką ona miała formę.
Drugi Urząd Skarbowy w Kielcach 10 maja 2006 roku uznał, że wystarczy faktura z zapisem: "Obóz zimowy" i "Za pobyt/nocleg + wyżywienie". Jednak Pierwszy Urząd Skarbowy w Częstochowie 30 sierpnia 2005 roku napisał: "Faktura czy inny dokument wystawiony przez pośrednika organizującego wypoczynek, który wykupił imprezę u podmiotu prowadzącego działalność w tym zakresie, nie będzie stanowić podstawy do zwolnienia z podatku dofinansowania tego wypoczynku".
TVP 1 w ostatniej chwili wstrzymała materiał o biurze Neckermann
Zobacz całość »W ostatniej chwili przed emisją Małgorzata Raczyńska, dyrektor TVP 1, wstrzymała program "Na celowniku", który przedstawiał kłopoty turystów podczas wakacji z biurem podróży Neckermann. Reporterzy i producenci dokumentu, który stawia pod znakiem zapytania rzetelność biura, są oburzeni - pisze Dziennik.
Twórcy programu zarzucają Małgorzacie Raczyńskiej, iż zdjęła program, nie oglądając go. - Jest sezon urlopowy, zapewne wielu Polaków wykupiło wycieczki w Neckermannie, mają prawo dowiedzieć się, jakie niespodzianki ich czekają - tłumaczyli konieczność emisji programu jego twórcy.
Dziennik twierdzi, iż Raczyńska podjęła decyzję o nieemitowaniu programu po tym, jak na jej biurko trafił list od szefów biura Neckermann. Przedstawicie touroperatora żądali w nim wycofania emisji programu, zarzucali jego twórcom jednostronność i grozili oddaniem sprawy do sądu.
- Łukasz B., który realizował cały reportaż, był agresywny i arogancki w stosunku do naszych pracowników - tłumaczył na łamach Dziennika Krzysztof Piątek, prezes Neckermann Polska. - Poza tym według nas tym programem jego producentka Joanna Wąsowska-Klimek chciała załatwić własne interesy, bo wykupiła u nas wycieczkę i w ostatniej chwili, tuż przed wylotem zorientowała się, że warunki jej się nie podobają. Uważam, że załatwianie prywaty przy takiej okazji jest nie fair - dodał prezes Neckermanna.
Joanna Wąsowska-Klimek, autorka cyklu programów "Na celowniku", nie ukrywała, iż zawarła umowę z Neckermannem. Podkreśliła jednak, iż nie jest jedyną poszkodowaną, której ta sprawa dotyczy. - Nie uprawiam prywaty, dziennikarz ma obowiązek poinformować o nierzetelności biura. W materiale jest opisywana sprawa moja, ale i innego bohatera, który znalazł się w podobnej sytuacji - powiedziała producentka.
Sprawa rozbiła się m.in. o przedwczesny powrót z wakacji i zapis w umowie, którą klienci zawierają z Neckermannem. producentka programu zwróciła m.in. uwagę na fakt, iż w umowie (po niemiecku), był zapis dotyczący powrotu z wycieczki, zgodnie z którym, jeżeli turysta ma opłacony pobyt do piątku, wraca w sobotę nad ranem i musi opuścić hotelowy pokój najpóźniej do godziny 12 i np. do 3 w nocy, na którą zaplanowano wylot, jest w hotelu nieproszonym gościem. - Ewentualnie może przedłużyć dobę hotelową, ale musi to zrobić na własny koszt - tłumaczyła nieuczciwą praktykę Joanna W.
Dalej Dziennik pisze, iż w sieci można znaleźć wielu turystów, narzekających na usługi Neckermanna. Powołuje się m.in. na wypowiedzi z forum TUR-INFO.PL.
Producentka programu uważa, iż należy program wyemitować "dla dobra innych ofiar Neckermanna".
Decyzja o zdjęciu reportażu była kontrowersyjna. Wiadomo tylko, iż wpływ na wstrzymanie emisji miało pismo od Neckermanna, które przyszło na trzy godziny przed emisją.
Możliwe jednak, iż program będzie wyemitowany w innym terminie, gdyż zdaniem Mariusza Pilisa, producenta "Na celowniku" w materiale nie było żadnych uchybień. Zwłaszcza, iż telewizja zmieniła nieco stanowisko wobec sprawy, i teraz twardo podkreśla "Nie pozwolimy, żeby nas ktoś zastraszał czy cenzurował".
Ambasadorzy Wrocławia będą promować miasto
Zobacz całość »Rozpoczął się program Ambasadorzy Wrocławia. Naukowcy, lekarze, biznesmeni oraz ludzie ze świata kultury będą promować "swoje" miasto. Ambasadorzy Wrocławia to część Ambassador's Programme, który powstał 30 lat temu w Stanach Zjednoczonych. W kilkuset miastach na świecie on gromadzi osoby, które dzięki swojej pozycji i kontaktom lobbują na rzecz miast.
Według prof. Roba Davidsona z University of Westminster, specjalisty od turystyki biznesowej, lobbować może każdy, niezależnie od zawodu. Ważne, by była to osoba energiczna i dumna ze swojego miasta.
Na liście wrocławskich ambasadorów znaleźli się m.in. Ewa Michnik - dyrektor Opery Wrocławskiej, prof. Jerzy Langer z PAN - doradca prezydenta ds. EIT, prof. Leszek Pacholski - rektor UWr, prof. Tadeusz Luty - rektor PWr, profesorowie z obu uczelni, Wojciech Witkiewicz - dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego, Zbigniew Sebastian - prezes DIG. Ich zadaniem będzie przede wszystkim przyciąganie prestiżowych kongresów naukowych i biznesowych. Lista lobbystów układana m.in. przez prezydenta Dutkiewicza wciąż jest otwarta.
Ambasadorzy mogą korzystać z pomocy Convention Bureau, fundacji powołanej przez gminę Wrocław oraz Przedsiębiorstwo Hala Ludowa. Specjaliści od marketingu i turystyki bezpłatnie doradzą im, jak przygotować kongres: pomogą oszacować budżet, strategię promocyjną, wybór odpowiednich miejsc, zorganizują kontakty z lokalnymi władzami.
Według Pawła Łukasiewicza z Convention Bureau, we Wrocławiu brakuje hoteli pięciogwiazdkowych i dużych centrów konferencyjnych. Problem pojawia się już wtedy gdy na konferencję przyjeżdża półtora tysiąca osób.
Według prof. Davidsona, Wrocław ma również wiele atutów: wspaniałą architekturę, dogodne położenie, wielki potencjał intelektualny oraz znakomitą atmosferę. Jest miastem, do którego chce się wracać. Davidson podkreśla również, że miastu zdecydowanie brakuje większej promocji międzynarodowej.
Międzyzdroje zapraszają na Festiwal Gala Gwiazd 2007
Zobacz całość »Już 5 lipca w Międzyzdrojach rozpocznie się Festiwalu Gala Gwiazd Międzyzdroje 2007, w którym weźmie udział ponad stu polskich artystów.
Na wtorkowej konferencji prasowej organizatorzy poinformowali, że w tym czasie odbędą się m.in. projekcje filmów na plaży, koncerty, wernisaże i spektakle a także odsłonięcie kilku specjalnych ławek, dedykowanych polskim serialom.
Dyrektor artystyczny festiwalu Andrzej Strzelecki podkreślił, że tegoroczna Gala Gwiazd powstała w miejsce dawnego Wakacyjnego Festiwalu Gwiazd, który w zeszłym roku przeniesiono z Międzyzdrojów do Gdańska. Strzelecki dodał, że Międzyzdroje nadal mogą być wakacyjną stolicą Polski.
Każdy dzień Festiwalu będzie poświęcony innemu polskiemu serialowi. Będą więc "Klan", "M jak miłość", "Samo życie" czy "Kryminalni". Każdy z tych seriali zostanie uhonorowany festiwalową ławką ustawioną na nadmorskiej promenadzie. W programie festiwalu znalazł się także nocny przegląd filmów na plaży. Publiczność obejrzy m.in. "Rysia" w reżyserii Stanisława Tyma, "Palimpsest" (reż. Konrad Niewolski), "Świadka koronnego" (reż. Jarosław Sypniewski, Jacek Filipiak), "Dlaczego nie" (Ryszard Zatorski) a także "Testosteron" ( reż. Tomasz Konecki, Andrzej Saramonowicz). Zaplanowano również cykl spotkań z autorami wydawnictwa "Iskry", wśród których znaleźli się Karol Modzelewski, Jerzy Bralczyk i Dariusz Michalski. W czasie imprezy odbędą się polskie spektakle teatralne, m.in. "Scenariusz dla trzech aktorów" (reż. Mikołaj Grabowski), "Skok z wysokości" (reż. Krystyna Janda) oraz "Chwile słabości" (reż. Marcin Sosnowski). Codziennie na scenie zbudowanej na plaży będą się odbywać spotkania z gwiazdami. Przewidziano koncerty m.in. Leszczy, Carpe Diem i Norbiego, a miłośnicy tańca będą mogli sprawdzić się w lekcjach tanecznych pod okiem Iwony Pavlovic.
Festiwal będzie trwał do 8 lipca.
::: 2007-07-04 :::
SkyEurope wycofa się z Krakowa i Budapesztu?
Zobacz całość »Pierwsze tanie linii lotnicze, które zlokalizowały swoją bazę w Polsce - SkyEurope- myślą już o jej zamknięciu. Firma w ramach zmiany strategii biznesowej zamierza wycofać swoje bazy z Europy Wschodniej.
- Plany firmy to przenoszenie baz z Budapesztu i Krakowa do Europy Zachodniej, w której działalność będzie bardziej rentowna. Potwierdza to nasza obecność w Wiedniu, w którym po prostu można więcej zarobić. Być może już od tej jesieni do Polski będziemy latać z zachodnich baz - mówi jeden z pracowników SkyEurope.
Zmiany w SkyEurope są początkiem kolejnych zmian na polskim rynku lotniczym. Kiedy w grudniu 2003 roku z Warszawy wyleciał pierwszy samolot tanich linii, na polskim rynku lotniczym rozpoczął się prawdziwy boom. Obecnie polskie lotniska obsługują największych europejskich tanich przewoźników m.in. Ryanair i EasyJet. Jeden żaden z nich nie podjął jeszcze decyzji o otworzeniu tu bazy. Na ostrożności potentatów korzystały linie środkowoeuropejskie - węgierski Wizz Air otworzył w Polsce trzy bazy (Katowice, Gdańsk, otwarcie bazy w Poznaniu ogłosił 18 czerwca).
Z Krakowa niebiesko-czerwone boeingi latają do 21 miast w Europie. Czy polski rynek straci tego przewoźnika? - Nie chcę komentować tych informacji, bo wiążących postanowień w tej sprawie nie ma - mówi Eryk Kłopotowski, rzecznik SkyEurope.
Ekspansje w Polsce zapowiada natomiast największa tania linia europejska Ryanair. - Jesteśmy w trakcie ogłaszania nowych tras, ostatnio do Bristolu z Rzeszowa, Wrocławia, Katowic i Poznania oraz do Barcelony z Wrocławia. Jesteśmy dziś jedyną linią w Polsce oferującą międzynarodowe bezpośrednie przeloty z aż dziesięciu polskich lotnisk - podkreśla Tomasz Kułakowski, dyrektor sprzedaży i marketingu linii w Europie Środkowej.
Jednak największą zmianą na polskim rynku będzie otwarcie baz przez Irlandczyków. Ryanair chce stworzyć w Polsce co najmniej dwie bazy we Wrocławiu i Krakowie - Bliskie otwarcie baz to naturalny krok firmy w tym rejonie Europy- mówi Kułakowski.
Polskie lotniska już przygotowują się do tych zmian, już w przyszłym roku w Balicach ma być wydzielony specjalny terminal dla tanich linii. - Prawdopodobnie będzie z niego korzystać jedna linia, która będzie mieć u nas dużą bazę. Rozmowy z przewoźnikami w tej sprawie właśnie zaczynamy - powiedział prezes MPL Balice Kamil Kamiński.
Okęcie - Terminal 2 czeka na pozytywną opinię straży pożarnej
Zobacz całość »Prawdopodobnie w ciągu kilku tygodni Terminal 2 na warszawskim Okęciu zostanie oddany do użytku. Obiekt oczekuje na zgodę straży pożarnej.
Terminal 2 cały czas oczekuje na pozytywną opinię strażaków. Krzysztof Woźnicki, inżynier kontraktu poinformował, że budynek może zostać oddany jeszcze w lipcu tego roku.
Termin oddania terminala był przekładany już kilkakrotnie, między innymi z listopada 2005 roku na kwiecień 2006 roku, a następnie na koniec 2006 roku.
Pozytywna opinia straży jest niezbędna, aby wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego zgodził się na otwarcie budynku.
Według Krzysztofa Kozioła, rzecznika prasowego wykonawcy, czyli konsorcjum Budimex- Ferrovial-Estudio straż pożarna po próbach, które przeprowadziła w ubiegłym tygodniu sformułowała pewne zastrzeżenia. Kozioł podkreśla, że są one głównie natury formalnej. Strażacy zaznaczyli, że wykonawca zastosował rozwiązania, które odbiegają od projektu budowlanego. Jednak Kozioł uważa, że są one równoważne z tymi przewidzianymi w projekcie oraz zgodne z przepisami budowlanymi.
Kozioł przyznał, że potwierdził to w swoim orzeczeniu resort budownictwa oraz eksperci z Politechniki Warszawskiej.
Artur Burak, rzecznik prasowy przedsiębiorstwa Porty Lotnicze na konferencji w czerwcu zaznaczył, że po 30 kwietnia PPL poinformowały wykonawcę, że będą naliczać kary umowne w wysokości około 74 tys. USD za każdy dzień zwłoki. Jednak Kozioł powiedział, że konsorcjum nie zgadza się na płacenie kar i jeżeli do tego dojdzie, wówczas skieruje sprawę do sądu.
Kozioł dodał - Konsorcjum rozpoczęło już procedurę związaną z określeniem odpowiedzialności PPL za opóźnienie w budowie terminala.
Teraz w Terminalu 2 działa hala przylotów, a ma zostać uruchomione: 11 restauracji i 14 sklepów, w tym pijalnia czekolady i sklep z zabawkami. Z samego wynajmu powierzchni komercyjnych PPL zamierza uzyskać przez 10 lat 600 mln zł.
Przetarg na budowę terminala wygrało w 2002 roku konsorcjum Ferrovial Agroman, Budimex SA i Estudio Lamela. Wówczas kontrakt opiewał na prawie 200 mln USD. Kamień węgielny został wmurowany w maju 2004 roku.
W lutym ubiegłego roku przedstawiciele PPL poinformowali posłów z sejmowej Komisji Infrastruktury, że do końca maja 2006 roku do użytku zostanie oddana część Terminala 2, natomiast cała inwestycja będzie zakończona w połowie 2007 roku.
W sierpniu terminy uległy zmianie. Oddanie hali przylotów przesunięto na listopad 2006 roku i ten termin został dotrzymany, pozostała część budynku terminala łącznie z Pirsem Północnym miała być gotowa w kwietniu 2007 roku, a Pirs Centralny i Południowy mają zostać oddane w listopadzie tego roku.
Już teraz wiadomo, że wartość kontraktu przekroczy 240 mln USD.
Dzięki nowemu terminalowi, przepustowość warszawskiego lotniska się powiększy. Będzie ono mogło obsłużyć 12 mln pasażerów rocznie. W 2005 roku z Terminala 1 skorzystało 7,1 mln osób, pomimo, ze przeznaczony jest na 3,5 mln.
Nowy terminal będzie mieć 110 tys. metrów kwadratowych, czyli ponad dwa razy więcej niż Terminal 1.
PKP skróciła zwykłe pociągi, by podstawić wakacyjne składy
Zobacz całość »Jak co roku podczas wakacji, kolej zadbała o dodatkowe połączenia w góry, nad morze i na Mazury, jak również podstawia ekstra pociągi dla kolonistów. Problem w tym, iż wakacyjne składy pojawiły się na torach kosztem innych pociągów.
Zatłoczenie w pociągach to codzienny problem tysięcy pasażerów, zwłaszcza spółki PKP Przewozy Regionalne, ze względu na kreowanie wizerunku firmy przyjaznej urlopowiczom. Kolej uruchomiła 130 dodatkowych pociągów do kurortów w całym kraju. Aż 348 wagonów jeździ do miejsc, tj. np. Hel, Szczecin, Zakopane, a ok. 100 wagonów wykorzystywane jest na potrzeby wyjazdów kolonijnych. Problem polega na tym, iż odbywa się to kosztem innych podróżnych. PKP bowiem nie posiadając rezerwowych wagonów, na wakacyjną akcję musiało posłużyć się innymi pociągami. Efekty tych zmian można zauważyć na stacjach kolejowych. - U nas praktycznie żaden z pociągów na stałe wpisanych w rozkład nie jeździ z tyloma wagonami, ile ma w planie - poinformował Zbigniew Jadwicki z łódzkiego oddziału PKP PR.
Jak zatem zapobiec nadmiernemu ściskowi w drodze do pracy i na wakacje? Paweł Nej z PKP PR uważa, iż problem ten może rozwiązać remont wyłączonych z eksploatacji wagonów - Ten się jednak opóźnia, bo fachowcy wyjechali za granicę i firma, która wygrała przetarg, ma kłopot ze znalezieniem nowych - oznajmił Nej.
Drogi na EURO 2012 zbudują... więźniowie
Zobacz całość »Wiceprezes Służby Więziennej płk. Paweł Nasiłowski podczas konferencji o wykorzystywaniu środków z UE w resocjalizacji więźniów oświadczył, że 20 tysięcy osadzonych będzie pracowało przy budowach przed Euro 2012.
Według Nasiłowskiego sprawa jest na etapie wstępnych ustaleń. Taki przedsięwzięcie będzie możliwe dzięki środkom przyznawanym w ramach programu Equal Europejskiego Funduszu Społecznego. Pułkownik w swojej wypowiedzi nawiązał do słów Jana Pawła II wypowiedzianych do więźniów w Płocku w 1991 roku: - Jesteście skazani - to prawda. Ale nie jesteście potępieni. Tymi słowami Wiceszef więziennictwa starał się przekonać do swego pomysłu.
Warszawska konferencja pod hasłem "Prewencja czy ponowne uwięzienie" została zwołana po to aby omówić programy resocjalizacji więźniów w różnych regionach Europy. Chodzi głownie o omówienie programów pomocy więźniom po ich uwolnieniu, które mają uchronić ich przed powrotem do świata przestępczego. Mowa była również o tym jak wykorzystywać środki z UE na tę właśnie pomoc.
Liczba więźniów pracujących podczas odbywania kary cały czas wzrasta, ostatnio zanotowano wynik 34% pracujących wśród osób odbywających wyroki.
W Poznaniu powstanie hotel Hilton
Zobacz całość »Przedstawiciele Hiltona prowadzą rozmowy z poznańskim deweloperem - firmą Wechta na temat miejsca wybudowania nowego obiektu hotelowego. Poznański hotel Hilton zostanie wybudowany albo na rogu Dąbrowskiego i Roosevelta albo vis-a-vis wieżowca Akademii Ekonomicznej.
Dariusz Wechta, prezes zarządu firmy przyznał - To prawda. Prowadzimy rozmowy z Hiltonem. Myślę, że po wakacjach będzie można powiedzieć na ten temat coś więcej. Jednocześnie zaprzeczył informacjom, że Wechta sprzedała działkę w centrum miasta, na rogu ulic Roosevelta i Dąbrowskiego, gdzie już trzy lata temu planowała postawić czterogwiazdkowy hotel.
Już w 2004 roku przygotowany był projekt, który przewidywał wybudowanie tam 10-piętrowego hotelu z ponad 200 pokojami. Obiekt miał być gotowy w połowie 2006 roku, jednak inwestycja jeszcze nie została zrealizowana. Kilka dni temu pojawiła się informacja, że Wechta sprzedała tę działkę. Jednak Dariusz Wechta zaprzecza - Nic podobnego. Firma o zagospodarowaniu tego miejsca rozmawia z Hiltonem.
Poznański deweloper posiada również inną działkę w centrum miasta - pomiędzy aleją Niepodległości, ulicą Powstańców Wielkopolskich i Kościuszki. Szefowie Wechty zapowiedzieli, że zamierzają postawić tam ponadstumetrowy wieżowiec z przeznaczeniem między innymi na biura.
W maju tego roku Paweł Mirski z Hilton Warsaw wyznał - Hilton Corporation prowadzi rozmowy z potencjalnymi inwestorami, z którymi mógłby zrealizować inwestycję między innymi w Poznaniu. Dodał - W momencie gdy znany będzie inwestor i lokalizacja, na drodze konkursu wybrany zostanie projekt.
Sieć Hilton znana jest na całym świecie. Działa przeważnie na zasadach franczyzy lub umowy o zarządzanie. Maciej Król z Hilton Warsaw wyjaśnia - Przedstawiciele firmy poszukują inwestorów, którzy wybudują dla nich hotel. Jednak nie powiedział, że takim inwestorem w Poznaniu jest Wechta.
Obecnie w Polsce jest tylko jeden hotel sieci Hilton - 5-gwiazdkowy obiekt na warszawskiej Woli. Teraz powstają kolejne w Łodzi i we Wrocławiu. Wolfgang Neumann, prezydent Hilton Europa i Afryka podczas otwarcia hotelu w Warszawie podkreślił - Polska ma bardzo dobre perspektywy rozwoju, dlatego chcemy otworzyć tu w ciągu najbliższych lat przynajmniej 11 hoteli, z czego większość stanowić będą obiekty Hilton Garden Inn.
Hilton Garden Inn, który ma powstać również w Poznaniu należy do sieci hoteli średniej klasy. Beata Łosiak z działu PR sieci zaznacza - Ale wśród hoteli Hilton Garden Inn zdarzają się 4-gwiazdkowe. Hilton Garden Inn oferuje między innymi: łącze internetowe, minimarket, gorące posiłki w restauracji, natomiast wszystkie pokoje wyposażone są w 26-calowe ciekłokrystaliczne telewizory.
Planowany Hilton nie będzie jedynym luksusowym hotelem, który ma powstać w Poznaniu. Szybciej powstanie IBB Andersia w nowym wieżowcu na placu Andersa. Prawdopodobnie jeszcze w tym roku zostanie otwarty kameralny boutique hotel w Starym Browarze. Natomiast przy alei Marcinkowskiego w zabytkowym Bazarze remontowana jest część hotelowa. We wrześniu tego roku olbrzymia hiszpańska grupa NH Hoteles otworzy swój pierwszy w Polsce hotel. Ma się znajdować w dawnym hotelu Wielkopolska przy ulicy Święty Marcin.
Dzieci 5h czekały na autokar
Zobacz całość »Policja udaremniła wyjazd na trasę kolejnego niesprawnego pojazdu. Funkcjonariusze zatrzymali dowód rejestracyjny autokaru, którym 60 chłopców miało pojechać na Słowacje.
Rankiem 30 czerwca, cztery drużyny chłopców (11-14-letnich) miały wyjechać na Słowację, na Międzynarodowy Turniej Piłkarski Fragaria Cup. Pięciodniowy wyjazd organizował klub sportowy Resovia. Po uczestników wyjazdu w Rzeszowie, przyjechały dwa autokary. - Otrzymaliśmy zgłoszenie telefoniczne z prośbą o skontrolowanie pojazdów - poinformował Bartosz Wilk, dyżurny rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie. Niestety jeden autokar okazał się niesprawny. - Miał starte ogumienie. Zatrzymaliśmy więc dowód rejestracyjny pojazdu - wyjaśnił rzecznik policji. Zadecydowano wtedy, iż sprawny autobus także nie pojedzie i tym samym rozpoczęło się wielogodzinne oczekiwanie na podróż.
- Część rodziców przywiozła rano dzieci i odjechała, część koczowała na stadionie razem z dziećmi. Najpierw otrzymaliśmy informację, że wyjazd się opóźni o godzinę, później, że o półtorej. Chłopców roznosiła energia, jedna grupa z nudów wybrała się na zakupy do pobliskiego Reala. Trenerzy, którzy kontaktowali się organizatorami wyjazdu, także nie wiedzieli, kiedy będzie możliwy wyjazd. Nie było kontaktu z nikim z władz Resovii, nikt nie pofatygował się na stadion, aby wyjaśnić blisko setce czekających, co się dzieje. Nie wiadomo było, ani jakim autokarem, ani kiedy możliwy będzie wyjazd. To już kolejny raz, kiedy Resovia zawala organizacyjnie - skarżyli się rodzice. Stres oczekujących rodziców i dzieci trwał aż pięć godzin! - Autobus podstawiliśmy o 14.30, ale część dzieci porozchodziła się do domów, trzeba było czekać na ich powrót - oświadczył Paweł Kudła, właściciel firmy przewozowej, która podstawiła autokary Resovii. Wh doniesień, na policję zadzwonił jeden z rodziców na prośbę kierowcy autokaru. - Miał wątpliwości co do sprawności pojazdu. Bał się, że może zostać zatrzymany na trasie i nie dowiezie dzieci na miejsce - poinformował Wojciech Spirała, wiceprezes zarządu Resovii ds. młodzieży. Spirała wyjaśnił, że kiedy okazało się, iż autokar nie może wyjechać w trasę, organizatorzy szukali transportu w innych firmach. - Nic jednak nie udało się nam znaleźć, a nawet gdy ktoś miał wolny autokar, ceny za transport były trzykrotnie wyższe niż całego wyjazdu na turniej - oznajmił wiceprezes.
Z wersją kontroli autokaru na prośbę kierowcy nie zgadza się przewoźnik. - To bzdura, nic podobnego nie miało miejsca. Opona była jeszcze dobra, mimo to policjant ją zakwestionował. Została wymieniona, ale kiedy kierowca wyjeżdżał z serwisu, najechał na krawężnik, przerysował bok autobusu i rozdarł drugą. To był nieszczęśliwy splot wydarzeń, dlatego tak długo to trwało - podał do wiadomości Kudła. Na pytanie: dlaczego przewoźnik od razu nie podstawił innego autokaru? odpowiedział: - Tego dnia bardzo dużo autobusów wyjeżdżało w trasę, a ten, który udostępniliśmy klubowi, był naszym rezerwowym, o czym zamawiający doskonale wiedział - wyjaśnił Kudła.
Znów więc winę zwala się na przewoźnika, zamiast na organizatora, który wiedział, jak wygląda sytuacja przewoźnika jeszcze przed wycieczką.
Stop współpracy Balic z Obicami - mówi SdPl!
Zobacz całość »Małopolska Socjaldemokracja Polska organizuje akcję obywatelskiego protestu, gdyż sprzeciwia się współpracy Balic z Obicami .
- Zamierzamy pokazać, że planowana współpraca krakowskiego lotniska w Balicach z utopijnym projektem lotniska w podkieleckich Obicach to absurd pod każdym względem, zarówno ekonomicznym, jak i politycznym - oświadczył Wojciech Filemonowicz, sekretarz generalny Socjaldemokracji Polskiej. SdPl nie kryje niezadowolenia wobec planów zawiązania Małopolskiego Węzła Lotniskowego, sygnowanego specjalnym listem intencyjnym, który dwa tygodnie temu podpisali w Kielcach: prezes Balic Kamil Kamiński i marszałek województwa świętokrzyskiego, prezydent Kielc oraz dyrektor Przedsiębiorstwa Państwowego Porty Lotnicze.
Pomysł budowy lotniska pod Kielcami, popierany głównie przez świętokrzyskich samorządowców oraz wicepremiera Przemysława Gosiewskiego, spotyka się z dezaprobatą (głównie w Krakowie), jak i pozytywną opinią (w Kielcach). Wg zamierzeń, Obice miałyby odciążyć w przyszłości przepełnione Balice, przejmując sporą część obsługiwanych tanich przewoźników oraz towarowego ruchu cargo. - Startujemy z akcją, bo zaliczamy się do zdecydowanych krytyków tej inicjatywy. Uruchamiamy więc specjalną stronę internetową www.naszebalice.pl, na której zamieszczone są nie tylko formularze do zbierania podpisów, ale i szczegółowy harmonogram całej akcji, wyniki badań i analiz ekonomicznych Balico-Obic oraz opinie ekspertów - wyjaśnił Filemonowicz, który uważa, że szeroka akcja przeciwko sponsorowaniu z krakowskich pieniędzy utopijnego projektu ministra Gosiewskiego jest niezbędna, aby odpowiadający za Balice politycy PiS-u przejrzeli na oczy.
Przedstawiciele Balic, mimo protestu SdPl-u, podtrzymują swoje zdanie na temat współpracy Balic z Obicami. - Jestem pewien, że skorzystają na tym obie strony. To pierwszy w skali kraju modelowy przykład współpracy dwóch lotnisk, które zamiast konkurować ze sobą, dobierają sobie partnerów i kreują ofertę tak, aby razem być zdecydowanym liderem w regionie - oznajmił prezes Kamiński. Otoczenie władz krakowskiego lotniska deklaruje, iż niebawem przedstawione będą nowe analizy i dokumenty świadczące o słuszności kielecko-krakowskkiej współpracy.
Krakowskie hostele walczą o klienta różnym atrakcjami
Zobacz całość »Krakowskie hostele, których w centrum jest już ok. 100, chcąc zainteresować zagranicznych gości swoją ofertą, zapewniają przyjezdnym coraz więcej różnorodnych atrakcji m.in. rockowe koncerty, przeglądy filmów, kursy tańca.
- Przyjdźcie wieczorem. Będzie grill, soczki, owoce. Zagrają m.in. didżej Eddie Dee, zespół Eluktrick, zaśpiewa Gosia Owieczka. Wszystko dla gości z całego świata, którzy odwiedzają nas od trzech lat - tak zaprasza gości Anita Singh, menadżerka Stranger Hostel z ul. Kochanowskiego. - Recepcję zamieniamy w bar, a ogromną sofę zaraz obok - w scenę koncertową. Wystarczy odgarnąć miękkie koce i pluszowe poduszki, no i muzycy mogą grać - wyjaśniła menadżerka, która organizuje tego typu wydarzenia. - Od jakiegoś czasu mamy tu sporo koncertów i imprez z didżejami. To zgodne z profilem tego miejsca, gdzie przyjeżdża raczej imprezowa publiczność z zagranicy. Ktoś, kto szuka spokojnego noclegu, może być zaskoczony - oznajmiła.
Moda organizowania wydarzeń kulturalnych w miejscach taniego noclegu, pojawiła się w Krakowie stosunkowo niedawno. - Lubimy granie w hostelach. Przychodzi wówczas naprawdę ciekawa publiczność. Część to nasi fani, inni to młodzi ludzie z Europy czy USA, którzy trafiają do Krakowa na kilka dni. Mimo wszystko jest tak... kameralnie - oświadczył Thymn Chase, 26-letni lider amerykańsko-polskiego zespołu Eluktrick. - Tak, oni też u nas grywają. Zresztą jak wielu innych krakowskich didżejów i muzyków. Nie wszystkich naszych gości to interesuje, nie zawsze imprezy się udają, ale bywa całkiem sympatycznie - zdradziła Marta, recepcjonistka Giraffe Hostel z ul. Krowoderskiej, gdzie często odbywają się występy rockowe, czy kursy salsy. Marta dodała, iż pomysłodawcami tego typu imprez są głównie anglojęzyczni właściciele hosteli w centrum Krakowa. - Chcą w ten sposób urozmaicić ofertę. Nie wypuszczają gości na miasto, ale starają się zorganizować coś na miejscu - wyjaśniła.
Wg Anity Singh, dodatkowe atrakcje, ściągają do hosteli coraz bardziej wymagająca publiczność. - Miejsca, gdzie tylko się śpi, myje i czeka w kolejce do komputera, odchodzą do lamusa. Pokazujemy w ten sposób, że jesteśmy miejscem wielofunkcyjnym i zależy nam na tym, aby nasi goście wynieśli z pobytu coś ciekawego. Nie tylko Kraków jest interesujący, hostele z programem artystycznym też - powiedziała. Oryginalne pomysły czekają na gości np. w Giraffe - muzycy akompaniować będą niemym filmom, czy też w prowadzonym przez dwójkę Australijczyków hostelu na Kazimierzu, gdzie oprócz występów teatralnej trupy, odbędą się kursy gotowania a'la polish food oraz pokazy mody. - Zawsze w lecie podróżuję po Europie, ale jak dotąd hostelu, gdzie na recepcji grywa się koncerty, nie widziałam. Z tego, co wiem, w Amsterdamie działa kilka takich miejsc, ale dopiero po tym, co zobaczyłam w Krakowie, uważam, że to świetny pomył - oświadczyła Kayla, studentka z Pensylwanii.
Wakacje na polskich drogach, czyli letnie remonty dróg
Zobacz całość »Niestety, w Polsce początek wakacji oznacza rozpoczęcie dwóch sezonów: urlopowego oraz remontowego. Naprawiane są drogi, torowiska, linie wodociągowe oraz gazowe, co sprawia, że większość polskich dróg jest rozkopana i nieprzejezdna.
Również największe polskie miasta: Warszawa, Poznań, Kraków, Gdańsk, Wrocław przypominają place budowy, a przejazd przez nie wymaga od kierowców dużej cierpliwości. Turystom nie pomogą przejechać przez miasto żadne mapy, gdyż nawet oprogramowanie do GPS-ów nie nadąża za zmianami w ruchu.
Drogowcy przyznają, że lato jest najlepszym czasem na realizowanie inwestycji drogowych. Antoni Szczyt, wicedyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Gdańsku zaznacza, że podczas wakacje ruch jest mniejszy nawet o 25%.
Jednak zmniejszony ruch trudno zauważyć przy wjazdach do większych miast. Tomasz Jarosz z biura zarządzania ruchem wrocławskiego magistratu wymienia niektóre prace prowadzone w mieście: "Naprawiana jest krajowa 5 z Poznania do Jeleniej Góry na odcinku od wiaduktu kolejowego do św. Wincentego, zamknięty jest plac Powstańców Wielkopolskich. Kolejny newralgiczny punkt to tymczasowy most postawiony w miejsce Szczytnickiego, bo remontowana jest krajowa 8".
Osoby, które odpowiadają za planowanie remontów podkreślają, że drogi muszą być naprawiane w wakacje. Filip Szatanik z biura prasowego prezydenta Krakowa wyznał - Zdajemy sobie sprawę, że do miasta w tym czasie przyjeżdża sporo turystów, dla których poruszanie się po rozkopanym Krakowie nie jest przyjemne, no ale przecież trzeba remonty kiedyś wykonać.
W innych krajach część robót wykonywana jest w nocy. Jednak w Polsce nie jest to praktykowane. Antoni Szczyt tłumaczy - Żadna z firm, które przystępują do przetargów, nie jest w stanie pracować po zmroku. Po pierwsze jest to zbyt kosztowne, po drugie nie zgadzają się na to mieszkańcy.
Tomasz Libich z Zarządu Dróg Miejskich w Poznaniu podkreśla - Staramy się być jak najmniej uciążliwi. Dodaje - Te prace, które możemy, staramy się wykonywać w nocy, ale przecież nie możemy używać młotów pneumatycznych po 22.
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad podkreśla, że trzeba uzbroić się w cierpliwość i wytrzymać jeszcze kilka lat. Zaznaczają, że po roku 2010 Polska dojdzie do takiego etapu, że będzie mieć nowe, piękne drogi i remonty nie będą już konieczne. Artur Mrugasiewicz z biura prasowego GDDKiA dodaje - Na pewno ten proces zostanie przyspieszony ze względu na organizację w naszym kraju finałów Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w 2012 roku.
W Niemczech raczej nie planuje się remontów dróg na okres urlopowy. Większość prac przeprowadzanych jest też w nocy, kiedy natężenie ruchu jest dużo mniejsze. Dodatkowo, remonty zapowiadane są wcześniej, aby kierowcy mogli zapoznać się z proponowanymi objazdami.
Podobnie pracują drogowcy w Australii. Większość prac remontowych prowadzona jest w nocy oraz w weekendy.
W Sydney wszystkie ważne skrzyżowania oraz estakady zamykane są w piątek po południu, prace trwają tam bez przerwy przez cały weekend, natomiast w poniedziałek rano mieszkańcy swobodnie mogą już dojechać do pracy.
Tylko w Polsce jest tak jak jest.
Z Wrocławia teraz również do Londynu Luton i Doncaster/Sheffield
Zobacz całość »3 lipca 2007 r. tani przewoźnik Wizz Air ogłosił uruchomienie nowych połączeń z Wrocławia.
Zgodnie z podanymi informacjami od lutego 2008 roku Wizz Air będzie latał do Londynu-Luton 5 razy w tygodniu oraz do Doncaster/Sheffield 2 razy w tygodniu.
Bilety na nowootwarte połączenia są już w sprzedaży na stronie internetowej przewoźnika oraz pod numerem telefonu +48 22 351 94 99. Cena wraz z opłatami i podatkami zaczyna się od 79 zł.
::: 2007-07-05 :::
Egipt: dwie polskie turystyki zgineły, dwie kolejne są ranne
Zobacz całość »W Egipcie w wypadku samochodowym, na drodze między Kairem a Szarm El Szejk zginęły dwie Polki. Dwie kolejne osoby, kobieta i dziewczynka, są obecnie w szpitalu.
Turystki jechały na wycieczkę do stolicy Egiptu wynajętym samochodem. Wypadek miał miejsce w drodze powrotnej.
Ofiary wypadku, które przeżyły, są w szpitalu. Kobieta jest w dobrym stanie, natomiast dziewczynka do dzisiaj pozostaje w śpiączce - powiedział I sekretarz ambasady Polski w Kairze Grzegorz Olszak.
Sekretarz ambasady Grzegorz Olszak nie chciał ujawniać, z jakiego miasta pochodzą kobiety.
Dziennik napisał, iż ofiary wypadku przyjechały do Egiptu z biurem podróży Exim i na własną rękę wynajęły auto, by pojechać na wycieczkę do Kairu. W drodze powrotnej w nocy, z 2 na 3 lipca, na krętej, niebezpiecznej drodze, samochód, którym jechały wpadł do rowu.
Przewoźnik zapłaci 75 tys. zł za smsy wysyłane przez pracownika
Zobacz całość »Nadużycia firmowych telefonów komórkowych zdarzają się całkiem często. Jeżeli jest to kwestia kilkudziesięciu, czy też kilkuset złotych, to pracodawca najczęściej przymyka oka. Trudno natomiast nie zauważyć rachunku za rozmowy służbowe na.... 75 tys. zł.
Jeden z kierowców Miejskiego Zakładu Komunikacji w Słupsku chciał wygrać 100 tys. zł. Teraz musi zapłacić pracodawcy za 31 tys. wysłanych sms-ów.
Spółka zapłaciła już rachunek, ale teraz domaga się od kierowcy zwrotu całej "przepuszczonej" przez pracownika kwoty, czyli 75 tys. zł.
Wszystkie 31 tys. sms-ów kierowca wysyłał na konkurs ogłoszony przez jedną z ogólnopolskich stacji telewizyjnych, w którym nagrodą główną było 100 tys. zł.
Zwycięzcy konkursu jeszcze nie wyłoniono. Przewoźnik trzyma jednak kciuki za pracownika, bo to - W miarę bezboleśnie rozwiązałoby to nasz wspólny problem - powiedział rzecznik słupskiego MZK Hubert Boba.
Na razie jednak spłatę sms-owego długu wobec spółki poręczyła swoim majątkiem rodzina kierowcy. Kierowca nie straci pracy z powodu wysokiego rachunku.
Wydzwoniona kwota stanowi równowartość niemal trzyletniego wynagrodzenia kierowcy.
Służbowe komórki zostały kupione kierowcom autobusów słupskiego MZK przed 6 laty. Aparaty zastąpiły używane wcześniej radiotelefony, które trzeba było wycofać, bo pracowały na częstotliwościach zastrzeżonych dla służb mundurowych. Telefony komórkowe służyły do kontaktu z dyspozytorem ruchu. Miesięczny limit na rozmowy wynosi 15 zł.
Po tej sytuacji przewoźnik wprowadził nowe zabezpieczenia w służbowych komórkach.
Restauracje KFC i Pizza Hut zmienia właściciela?
Zobacz całość »AmRest, firma prowadząca w Polsce restauracje KFC i Pizza Hut firma zmienia właścicieli. Spółka International Restaurants Investments (IRI), największy akcjonariusz AmRestu ogłosił zamiar sprzedana swoich akcji.
International Restaurants Investments (IRI) posiada obecnie największy pakiet udziałów spółki - 35 proc.. Spółka poinformowała, iż jest zainteresowana odsprzedażą swojego pakietu inwestorom instytucjonalnym.
Właścicielami IRI są m.in. Don Kendall senior i Henry McGovern - współzałożyciele AmRestu. Obaj zapowiedzieli odkupienie znaczących pakietów i zwiększenie bezpośrednich udziałów w firmie. Pozostałym udziałowcom jednak zależy na sprzedaży akcji.
Co zrobić, żeby The Tall Ships Races w Szczecinie był udany?
Zobacz całość »W tym roku na przełomie lipca i sierpnia w Szczecinie odbędzie się The Tall Ships' Races. Dziennikarz "Gazety Wyborczej" podsumował pobyt żaglowców w Antwerpii w sierpniu ubiegłego roku. Na podstawie doświadczenia Antwerpii można wyciągnąć wnioski dla Szczecina. Lekturę poniższych wniosków polecamy organizatorom podobnych imprez oraz władzom miast - np. Szczecina, który zmierzy się niedługo z podobnym wyzwaniem.
Podczas finału regat, na ulicach Antwerpii panował ogromny tłok. Ulice były zakorkowane, a brak tablic informacyjnych, które kierowałyby w stronę starej części portu powodował dodatkowe zamieszanie. W mieście nie było też żadnych kierunkowskazów, które prowadziłyby na duży parking.
Bałagan organizacyjny spowodował też, że ciężko było znaleźć żaglowce i jachty, uczestniczące w zlocie. Stary port w Antwerpii stanowi kilka oddalonych od siebie nawet o kilkaset metrów nabrzeży oraz basenów. Dziennikarz nie zauważył żadnych punktów informacyjnych, mapek dla turystów, ani też tablic ogłoszeniowych. Miał też trudności ze znalezieniem "Daru Młodzieży".
Lokalna gazeta "Het Laaste Nieuws", która miała patronat nad imprezą, wydała dodatek z mapą i rozdaje go za darmo. Jednak mapka nie była najlepsza, nie posiadała nazw jednostek, a dodatkowo wszystko było po flamandzku.
Z powodu odpływów i przypływów nękających Belgię, nabrzeża w Antwerpii są bardzo wysokie i nawet duże żaglowce były słabo widoczne. Nad nabrzeże wystawały tylko nadbudówki i maszty "Daru Młodzieży".
Jeden ze studentów z "Daru Młodzieży" wyznał - Mieliśmy jechać na wycieczkę autobusami, ale najpierw nie było wiadomo, o której godzinie, potem odjazd się opóźnił, a w końcu jeden wóz się zepsuł i dla części załogi nie wystarczyło miejsc.
Dodatkowo, główna ulica wzdłuż wybrzeża była rozkopana. Ktoś zaplanował pracę w tym miejscu podczas wielkiego żeglarskiego święta.
Minusem była też niewystarczająca ilość toalet.
Nie było też żadnych wielkich imprez towarzyszących. Przy głównym nabrzeżu, pierwszego wieczoru wystąpiło kilka, lokalnych, dyskotekowych zespołów, a drugiego Kate Ryan.
Podczas całej imprezy na nabrzeżach panował porządek i spokój. Na stoiskach nie sprzedawano alkoholu. W wyniku tego przy żaglowcach nie widać było żadnych pijanych zwiedzających. Natomiast w Szczecinie podczas Dni Morza było zupełnie inaczej. Ogródków piwnych nie brakowało, a dodatkowo tanie piwo przyciągało nad Odrę też niegrzecznych pijaczków.
Atrakcję The Tall Ships' Races 2006 stanowił też krajobraz antwerpskiego starego miasta. Wśród pięknych, malowniczych uliczek spacerowało się z wielką przyjemnością. Tubylcy znali język angielski, więc nie było problemu z porozumiewaniem się. Atrakcją była też jazda tramwajem, który przeciska się przez bardzo wąskie zaułki.
Antwerpii można pozazdrościć również starego portu, który zmieniony został w wielką marinę. Setki jednostek ustawionych zostało przy nowych pomostach wzdłuż brzegów basenów.
Jakie wnioski z organizacji The Tall Ships' Races w ubiegłym roku powinien wyciągnąć Szczecin, aby wspominany był z uśmiechem na twarzy?
Zdaniem dziennikarza, Szczecin powinien zadbać o ustawienie toalet oraz pralni dla załóg mniejszych jednostek. W Antwerpii zorganizowane one były na statku-hotelu, który stał koło przystani. Jednak było ich za mało, a za pranie na zrobienie którego trzeba było strasznie długo czekać w kolejce, pobierana była opłata. Żeglarzom trzeba też zapewnić dostęp do słodkiej wody oraz prądu. Belgowie w kilku miejscach postawili generatory prądotwórcze.
Władze Szczecina szacują, że na The Tall Ships' Races przyjedzie nawet 1,5 mln osób. Miasto nie jest przygotowane na przyjęcie takiej ilości turystów w hotelach. Dlatego też, jeśli do Szczecina przyjedzie nawet duża liczba turystów, będą musieli opuścić miasto po kilku godzinach.
Wały Chrobrego będą stanowiły piękną scenerię dla imprezy. Jednak po szczecińskim śródmieście raczej nie da się godzinami spacerować i podziwiając uroki miasta.
Gdańsk sprzedaje inwestorom atrakcyjne działki pod hotele
Zobacz całość »Miasto Gdańsk sprzedało za 15 milionów złotych pół hektara gruntu przy granicy z Sopotem. Na razie nazwa firmy, która wygrała przetarg nie jest podana do publicznej wiadomości, wiadomo że buduje ona głównie na gdańskiej Morenie.
Cena działki jest znacznie niższa, niż te uzyskiwane ze sprzedaży ziemi w centrum - tam inwestorzy za metr kw. mogą zapłacić nawet 19 tys. zł (tyle np. kosztowała działka przy ul. Grząskiej). Jednak sprzedana właśnie działka, znajdująca się obok hotelu Marina, zgodnie z planem zagospodarowania może być zabudowana tylko na jednej piątej powierzchni i tylko do wysokości 12 metrów. Prawdopodobnie powstanie tu kolejny hotel.
W przetargu wzięło udział 15 firm, między innymi najwięksi trójmiejscy deweloperzy: Hossa, Invest Komfort czy P.B. Górski. Wygrała spółka, która buduje głównie na Morenie - zgodnie z prawem przez tydzień jej nazwa może tajemnicą, a zwycięzca zażyczył sobie anonimowości. Kolejny atrakcyjny grunt zostanie wystawiony na sprzedaż za pół roku. Na początku 2008 r. miasto ogłosi przetarg na 3,5-hektarową działkę między ul. Jelitkowską a powstającą właśnie halą sportowo-widowiskową na granicy Gdańska i Sopotu (tereny przy ul. Bursztynowej). Cena wywoławcza tej działki to ponad 100 mln zł.
Szczecin: Brakuje kierowców autobusów
Zobacz całość »Nawet o połowę wzrosły pensje kierowców autobusów, którzy jeżdżą pomiędzy Szczecinem, a Policami. W ten sposób przewoźnicy chcą powstrzymać pracowników przed emigracją zarobkową.
Obecnie kadrowa sytuacja firm, które zajmują się przewozem ludzi po Szczecinie oraz Policach jest katastrofalna. Prawie każdego dnia z powodu braku kierowców z rozkładu jazdy wypada po kilka autobusów oraz tramwajów.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego przygotował wykaz braków na liniach. Tylko w bieżącym miesiącu zajmuje on półtorej strony. 1 czerwca tego roku podczas szczytu komunikacyjnego zabrakło pięciu autobusów SPA "Dąbie" oraz trzech wozów Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Natomiast 20 czerwca na liniach brakowało w sumie siedmiu autobusów.
W czwartek, 21 czerwca na rannej oraz popołudniowej zmianie zabrakło dwóch autobusów, a w godzinach szczytu z rozkładu wypadło aż dziesięć kolejnych kursów. Dodatkowo w zajezdniach pozostały również dwa tramwaje.
Kierowców brakuje, ponieważ decydują się na lepiej płatną pracę w zachodniej Europie. Problem zarobkowej emigracji znany jest już od ponad roku. Jednak dotychczas spółkom autobusowym oraz MZK nie udało się załatać braków. Obecnie luki są tak duże, że firmy muszą robić wszystko, aby zdobyć kierowców. Braki na liniach wiążą się z karami naliczanymi przez ZDiTM.
SPA "Klonowica" umieściło reklamę na autobusach: "Nie w Oslo, nie w Londynie - zostań kierowcą autobusu w Szczecinie". Jednak z powodu słabego odzewu na ogłoszenie, spółki rozpoczęły wzajemnie podbierać sobie pracowników. Zaczęły się również podwyżki. Za czerwiec kierowcy otrzymają nawet o połowę większą pensję.
Grzegorz Ufniarz, odpowiedzialny w SPPK za przewozy wyjaśnia - Tak duże podwyżki dostaną kierowcy zarabiający najmniej.
W ten sposób minimalna płaca kierowcy wzrośnie w Policach z 1 tys. do 1,5 tys. złotych netto. Dodatkowo kierowcy otrzymują 20% premię.
Zarobki większości kierowców wynoszą blisko 2 tys. zł netto. Problem stanowi fakt, że na większe pensje brakuje.
Od 20 czerwca obowiązuje nowa ustawa o czasie pracy kierowców. Przez zmienione przepisy sytuacja może się jeszcze pogorszyć. Dotychczas, kierowca, który pracował u przewoźnika na etacie po odpracowaniu ośmiu godzin znowu mógł wsiąść do autobusu i świadczyć usługi kierowcy jako jednoosobowa firma. Czas pracy kierowcy nie sumował się. Dzięki temu udawało się mniejszym kosztem zapewnić obsługę linii, a kierowcy mogli sobie dorobić. Jeden z kierowców przyznał, że dodatkowo mógł otrzymać nawet 600 zł.
Nowe przepisy uniemożliwiają takie postępowanie. Grzegorz Ufniarz zaznacza - Musimy teraz sumować czas pracy kierowcy ze wszystkich miejsc pracy, nawet gdyby przed prowadzeniem autobusu dorabiał sobie jako taksówkarz.
Firmy będą musiały teraz zwiększyć zatrudnienie średnio o 15%. W skali trzech przewoźników autobusowych oznacza to potrzebę około 80 nowych kierowców. Jednak nowych osób do pracy ciągle brakuje.
Jednej ze spółek w ciągu ostatniego półtora roku udało się pozyskać tylko siedmiu nowych pracowników.
Braki mogą być jeszcze większe, ponieważ z powodu braku możliwości dorobienia z pracy rezygnują kolejni kierowcy. W okresie wakacyjnym część linii jest zawieszona i może uda się opanować sytuację. Jednak już we wrześniu pasażerowie mogą znowu spotkać się z problemami komunikacyjnymi.
Niezbędne szczepienia, czyli jak przetrwać urlop w tropikach i nie zachorować?
Zobacz całość »Polacy coraz chętniej wybierają urlopy w tropikach zamiast pobytu nad polskim morzem. Wiele osób nie wie jednak, że egzotyczny wyjazd może się dla nich skończyć groźną dla zdrowia i życia chorobą. Turyści powinni pamiętać, że przed i w czasie wyjazdu obowiązują pewne zasady, które pozwolą ustrzec się przed niebezpieczeństwem.
Przed egzotyczną podróżą turysta powinien wybrać się do lekarza specjalisty z poradni chorób tropikalnych, które znajdują się w większych miastach.
O takiej wizycie i szczepieniach należy pomyśleć minimum dwa miesiące przed planowanym wyjazdem. Np. na żółtaczkę należy się zaszczepić dwa razy w odstępie czterech tygodni. Dopiero po dwóch tygodniach od przyjęcia drugiej dawki powstają przeciwciała, które sprawiają, że można się czuć bezpiecznie. Na świecie wymagane jest tylko jedno szczepienie 0- przeciwko żółtej gorączce (żółtej febrze), która występuje w centralnej Afryce i Ameryce Południowej. Oprócz szczepienia obowiązkowego zaleca się m.in. szczepionkę przeciw WZW A i WZW B.
Żółtaczka pokarmowa jest najczęstszą chorobą w krajach o niskim standardzie. Niestety, skończyć się może nawet uszkodzeniem lub marskością wątroby. W Indiach z kolei zagrożeniem jest tyfus, czyli dur brzuszny, a w Azji i Afryce zdarza się zapalenie opon mózgowych. Zaleca się także szczepienia przeciwko chorobie Heinego-Medina oraz błonicy i dyfterytowi - tam, gdzie występują.
Ważna jest również profilaktyka chorób przenoszonych przez owady, szczególnie malarii. Występuje ona w wielu rejonach świata: od Ameryki Środkowej i Łacińskiej, przez Afrykę, po południowo-wschodnią Azję. Jedną z metod zapobiegania tej chorobie jest przyjmowanie leków przeciwmalarycznych, jednak leki nowej generacji mogą mieć działania uboczne. Pamiętać należy również, że w niektórych krajach do przekroczenia granicy niezbędna jest żółta książeczka szczepień - międzynarodowy dokument, w którym zapisywane są wykonane szczepienia ochronne, wymagane lub zalecane.
Przed wyjazdem warto sprawdzić, na co się zaszczepić. I tak jadąc do:
- Chin - WZW A (wirusowe zapalenie wątroby czyli żółtaczka), WZW B, błonica, tężec, polio, dur brzuszny
- Egiptu - WZW A, WZW B, tężec, błonica, polio, dur brzuszny
- Indii - WZW A, błonica, tężec, polio, dur brzuszny
- Indonezji - WZW A, WZW B, błonica, tężec, polio, dur brzuszny
- Japonii - błonica, tężec, polio
- Kenii - WZW A, WZW B, błonica, żółta gorączka (żółta febra), tężec, polio, dur brzuszny
- na Kubę - WZW A, błonica, tężec, polio, dur brzuszny
- Malediwy - WZW A, błonica, polio, tężec, dur brzuszny
- Maroko - WZW A, WZW A, błonica, tężec, polio, dur brzuszny
- Meksyk - WZW A, błonica, tężec, polio, dur brzuszny
- Sri Lanka - WZW A, błonica, tężec, polio, dur brzuszny
- Tajlandia - WZW A, WZW B, błonica, tężec, polio, dur brzuszny
- Tunezja - WZW A, WZW B, błonica, tężec, polio, dur brzuszny
- Zjednoczone Emiraty Arabskie - WZW A, błonica, tężec, polio, dur brzuszny.
W tropikach należy zwracać uwagę przede wszystkim na jedzenie. Stołować należy się się w miejscach bezpiecznych - tam, gdzie jedzą inni turyści. Jedzenie na ulicy wiąże się z ryzykiem - sprzedawcy mogą być nosicielami różnych chorób, a do tego na straganach często sprzedaje się nieświeże lub niewłaściwie przechowywane produkty. Najlepiej jeść potrawy gotowane, smażone albo pieczone, wysoka temperatura niszczy bowiem wszystkie wirusy i pasożyty. Napoje należy pić tylko butelkowane, kapslowane lub w puszce. Woda z kranu w krajach egzotycznych nie nadaje się do picia, często nie nadaje się nawet do mycia zębów.
Jeśli w czasie pobytu nie ma dolegliwości i nie pojawiają się one również po powrocie do Polski, nie ma problemu. Należy jednak pamiętać, że przeciętny okres wylęgania choroby tropikalnej czy zakaźnej wynosi 2-3 tygodnie. Przez ten czas po powrocie trzeba obserwować, czy coś się nie dzieje. Natomiast w przypadku jakichkolwiek dolegliwości, np. gorączki czy biegunki, trzeba zrobić badania wykluczające zakażenie amebą lub innym pasożytem. W egzotycznych krajach polscy turyści mają najczęściej zatrucia pokarmowe, spowodowane zmianą flory jelitowej. Takie zatrucia mogą być także oznaką poważniejszej choroby. Turyści zarażają się też gorączką denga, przenoszoną przez komary. Dolegliwością turystów często jest też larwa skórna wędrująca, którą można zarazić się na zanieczyszczonych plażach, chodząc boso.
Centralwings rezygnuje z Łodzi?
Zobacz całość »Centrala Centralwings, spółki - córki LOT, specjalizującej się w tanich przewozach została przeniesiona z Łodzi do Warszawy. Bardzo prawdopodobne jest, że przewoźnik całkowicie zlikwiduje swój łódzki oddział. Zwolniono już kluczowych pracowników. Nie wiadomo też jaki będzie los połączeń do Rzymu i Paryża.
W miejsce przeniesionej centrali firma otworzyła w Łodzi nową siedzibę przy ul. Gdańskiej. Pracownicy oddziału łódzkiego o swojej sytuacji mówią wyłącznie anonimowo - dowiedzieli się, że zarząd Centralwings zwrócił się do LOTu z prośbą o wynajęcie 300 metrów w firmowym biurowcu w Warszawie przy ul. 17 Stycznia. Dano im też do zrozumienia, że wyprowadzka z Łodzi jest prawie pewna. W łódzkim oddziale Centralwings pracuje obecnie 50 fachowców w działach sprzedaży, informatycznym, finansów czy marketingu. "Gazeta Wyborcza" nieoficjalnie dowiedziała się, że zwolnieni zostali ważni pracownicy oddziału łódzkiego: szef działu sprzedaży oraz dyrektor ds. nowych połączeń. Wypowiedzenie otrzymała także szefowa działu ds. rekrutacji i zasobów ludzkich.
Cezary Ciarciński, wiceprezes Centralwings zapewnia jednak, że nowa siedziba w Łodzi to symbol rozwoju firmy, ale dalsze losy łódzkiego oddziału będą zależały od wyników biznesowych analiz. Jak na razie firma nie ma jeszcze wypracowanego stanowiska. Decyzja o ewentualnej przeprowadzce do stolicy może jednak zapaść już w piątek podczas posiedzenia rady nadzorczej spółki.
Nie wiadomo również czy zostaną utrzymane istniejące połączenia lotnicze. Na razie samoloty przewoźnika latają z Łodzi do Rzymu i Paryża. Według Wojciecha Łaszkiewicza, wiceprezesa łódzkiego lotniska im. Władysława Reymonta, Centralwings przechodzi intensywne przemiany i nie wiadomo jak będzie wyglądała obecność tego przewoźnika w Łodzi. Łaszkiewicz dodaje, że w martwym punkcie utknęły, dopięte już prawie na ostatni guzik, rozmowy dotyczące dwóch nowych połączeń na Wyspy Brytyjskie.
Władze linii lotniczej nie udzielają jasnej informacji. Zdaniem Ciarcińskiego firma potrzebuje czasu na poznanie rynku i własnych możliwości operacyjnych. Dodaje, że wszystkie strategiczne decyzje będą zależeć od przesłanek ekonomii.
Dojazd z londyńskich lotnisk do centrum Londynu
Zobacz całość »W okolicach Londynu znajdują się trzy lotniska: Stansted (40 km na północny wschód), Luton (40 km na północ) i Gatwick (25 km na południe).
Dojazd ze Stansted do centrum miasta może odbyć się w dwojaki sposób. Można wybrać autobus Terravision, który odjeżdża z centralnego dworca kolejowego Victoria Station. Przejazd autobusem jest jednak uciążliwy, bo lubi on stać w korkach. Korzystniej wybrać kolejkę Stansted Express, która dowozi do Liverpoolu w 45 minut.
Podróżując z Luton do Londynu, najlepiej przejechać bezpłatnym autobusem wahadłowym Bay 1-A do stacji kolejowej Parkway, a następnie przesiąść się do pociągu, który jedzie bezpośrednio do centrum. Przejazd trwa 25 minut i kosztuje ok. 10 funtów. Inna opcją jest specjalne połączenie kolejowe Railair między z terminala do dworca Milton Keynes, a potem przesiadka do pociągu Virgin Trans jadącego do miasta.
Z Gatwick w 30 minut dostaniemy się kolejką Gatwick Express do Victoria Station w centrum. Kolejka kursuje co 15 minut, kosztuje 14 funtów w jedną stronę, 25 w obie strony.
Informacje odnośnie noclegów można uzyskać w British Hotel Reservation Centre na dworcu Victoria Rail Station (tel. +44 207 828 1027 http://www.bhrconline.com , http://www.hostelworld.com ). Noclegi dla młodzieży do lat 26 i osób starszych kosztują tylko 13 funtów. W centrum Londynu znajdziemy miejsca noclegowe za 30-35 funtów.
Otwarto nowy termalny park na Słowacji: Wodny Raj - Vyhne
Zobacz całość »30 czerwca b.r. na Słowacji otwarto nowy termalny park wodny - Wodny Raj. Obiekt położony jest w gminie Vyhne, znanej z bogatej historii związanej z górnictwem, browarnictwem i lecznictwem uzdrowiskowym.
Vyhne znajduje się w Środkowej Słowacji, w Górach Szczawnickich, 12 km od miasta Banská Štiavnica zapisanego na liście zabytków kultury UNESCO. Nowy kompleks termalny Wodny Raj - Vyhne składa się będzie z basenów rekreacyjnych, centrum relaksacyjno-sportowego oraz punktów gastronomicznych.
Trzy baseny termalne, z czego jeden 50 metrowy wielofunkcyjny a jeden dziecięcy w kształcie statku wyposażone są w atrakcje wodne, rury i zjeżdżalnie. Duży basen posiada również ogród dla nurków o głębokości 4m. Temperatura wody w basenach wynosi od 28 do 34 stopni C.
W Centrum relaksacyjno-sportowym znajduje Świat Saun, kąpiele perełkowe, wanny do hydromasażu, solarium, fitness, boisko do squash-a i bowling dwutorowy.
Do dyspozycji gości są szatnie, toalety, korty tenisowe, boisko do siatkówki, plac zabaw dla dzieci, restauracja, bar szybkiej obsługi oraz parking na około 100 samochodów.
Więcej informacji na temat parku termalnego i zakwaterowania można uzyskać na stronie internetowej: www.vodnyrajvyhne.sk.
W Krakowie powstaną 4 pływające na Wiśle hotele?
Zobacz całość »Kraków w ostatnim czasie zyskał wiele nowych obiektów hotelarskich. Teraz ma szansę na nowy, nieco odmienny, pływający hotel.
Cztery zacumowane na barkach hotele chce postawić inwestor austriacki, który swą ofertę już przedstawił w piśmie do prezydenta miasta. - To byłyby średniej klasy hotele. Trzygwiazdkowe. W sumie na ok. 200 osób - zdradził Jan Okoński, który właśnie przygotowuje projekt uchwały rady miasta, która zezwoliłaby prezydentowi na wydzierżawianie miejsca do cumowania na 20 lat.
Na razie inwestor trafił na problem natury prawnej. Obecne przepisy umożliwiają dzierżawę miejsca tylko na okres roku. Po zmianie, inwestorzy będą mogli planować swe przedsięwzięcia w dłuższej perspektywie.
Władze Krakowa nie będą ingerować w ceny przewozów taksówkami osobowymi
Zobacz całość »Krakowscy radni zdecydowali, że w mieście nie będzie limitu cen za przewozy taksówkami osobowymi. Od początku 2008 r. stawki będą określane przez taksówkarzy i korporacje taksówkarskie.
Radni uznali, że należy dać swobodę cenową taksówkarzom, gdyż jak pokazuje przykład kilku miast w Polsce, uwolnienie cen usług taksówkarskich nie spowodowało większych podwyżek. Radny PO Paweł Sularz decyzję władz miasta uzasadniał konkurencją istniejąca na rynku, która uniemożliwi podwyższanie cen. Tak jak dotychczas taksówkarze będą musieli w widocznym dla klienta miejscu umieścić informację, ile wynosi opłata początkowa, taryfa za przejazd 1 km w dzień powszedni, w nocy i w święto a także opłata za godzinę postoju.
Krakowscy radni zdecydowali również, że w 2008 r. będzie można wydać 600 nowych licencji dla taksówkarzy, które powinny wystarczyć dla wszystkich chętnych, którzy zdadzą egzamin i dopełnią formalności. Obecnie w mieście zarejestrowanych jest 3,5 tys. taksówek. Według dyrektora wydziału komunikacji Witolda Krupiarza, wystarczyłoby ustalić limit wydawanych rocznie nowych licencji w wysokości 250, bo obecnie czeka na nie tylko 40 osób. Miasto jednak postanowiło w żaden sposób nie blokować rozwoju uczciwej konkurencji z tym sektorze.
::: 2007-07-06 :::
Jak przyrządzić kurki?
Zobacz całość »Kurki to niewielkie, pomarańczowożółte grzyby z wachlarzowatym kapelusikiem, z dość twardym miąższem, o lekko ostrym smaku i niepowtarzalnym aromacie, przypominającym zapach moreli.
Doskonale smakuje jajecznica z kurkami i dużą ilością pietruszki. Kurki można też po prostu usmażyć na maśle i podawać z pieczywem.
Grzyby te są przedmiotem kulinarnych eksperymentów i inspiracji kucharzy. Szef kuchni Michał Mamorski w restauracji Bazaar wymyśla autorskie dania ze znanych składników. Restauracja to dla niego studio, w którym tworzy potrawy, a każda z nich to oddzielne dzieło sztuki. Kurki podaje ze smażoną polędwicą wołową w sosie z czerwonego porto na purée ziemniaczanym z grillowaną papryką oraz z filetem z łososia na risotto ze szpinakiem, pomidorami cherry, sosem z gorgonzoli. Mamorski potwierdza, że kurki świetnie łączą się ze śmietaną. Dlatego danie makaronowe jest tu właśnie z kurkami. Mianowicie makaron tagliatelle w śmietanie kwaśnej z kurkami, suszonymi pomidorami i piersią wędzonej gęsi. To wyjątkowe i udane połączenie.
Również restauracja The Olive zachęca do skosztowania kurkowych smakołyków. Menu stałe to dania śródziemnomorskie - z europejskiej, afrykańskiej i azjatyckiej strony basenu Morza Śródziemnego. Kurki w The Olive są podawane w połączeniu z rybą i cielęciną. Skosztujemy tam sałatkę z kurkami smażonymi na czosnkowym maśle z octem balsamicznym i kawałkami turbota, risotto z kurkami oraz potrawkę z cielęciny i kurek w śmietanowym sosie z tymiankiem i opiekanymi młodymi ziemniakami. Z klasyka to kurki w śmietanie z koperkiem i czosnkowym tostem. W obu restauracjach są miejskie ogródki.
Uroki australijskiej plaży Cable Beach
Zobacz całość »Za najładniejszą i najbardziej znaną plażę w Australii uznaje się plażę Cable Beach w australijskim miasteczku Broome.
Broome to odizolowana od reszty świata miejscowość. Jest tam z centrum handlowe, kilka hosteli i ośrodków wypoczynkowych rozmieszczonych w tropikalnym lesie, wśród palm i hibiskusów, oraz rozciągniętych na kilkaset metrów plaż. Nikogo tam nie bulwersują jeżdżące po nich samochody terenowe. Jest bowiem wiele miejsca dla surferów, nudystów, piknikujących rodzin i grup turystów, które chcą sobie urządzić imprezę nad brzegiem oceanu. Podróż autobusem z Perth na plaże to 33 godziny.
Cable Beach to tylko jedna z plaż na tym odcinku australijskiego wybrzeża. Turystów urzeka już od pierwszego wejrzenia. Plaża zachwyca srebrzystym, lekko opalizującym i bardzo miałkim piaskiem. Piasek w krótkim czasie po wschodzie słońca nagrzewa się tak, że do wody trzeba biec, jak przez płotki, aby ograniczyć kontakt stóp z podłożem. Zapada w pamięć również gładkie dno Oceanu Indyjskiego, lekko sprężynujące pod stopami. Niezapomniane bywają zachody słońca oglądane spod palm rosnących na wzniesieniu nad plażą. Są to ostre, czerwone wzory na niebie, a na pierwszym planie sylwetki wielbłądów. Na Cable Beach można zobaczyć delfiny na wolności. Podczas nurkowania na rafie koralowej Ningaloo
można podziwiać rekiny, płaszczki wielkie jak parasole, ogórki wodne i zagrzebane w piasku stworzenia.
Ci którzy mieli przyjemność zobaczyć uroki tamtego miejsca, z pewnością polecają je wszystkim, którzy kochają wodę i piasek.
Do 2010 r. będzie obowiązywała w UE zredukowana stawka VAT?
Zobacz całość »Komisja Europejska złożyła krajom członkowskim nową propozycję, która umożliwia utrzymanie zredukowanej stawki VAT w całej Unii do 2010 roku z nielicznymi wyjątkami. W zamian KE oczekuje uzgodnienia gruntownej reformy podatku oraz ujednolicenia stawek.
Jeżeli ta propozycja zostanie zaakceptowana przez unijne rządy, to Polska nie będzie zmuszona podwyższać podatku i zredukowany VAT pozostanie, między innymi, na usługi gastronomiczne. Komisja nie zgadza się jedynie na przedłużenie zredukowanej stawki na nawozy.
Pozostałe propozycje Brukseli są korzystne również dla innych państw. Komisarz do spraw podatków Laszlo Kovacs poinformował, że utrzymanie niższych stawek do 2010 roku pozwoli na spokojną debatę, dotyczącą reformy całego systemu podatku VAT, która jest niezbędna. Kovacs dodał, że zbyt duże zróżnicowanie zredukowanych stawek w Unii, jest barierą dla przedsiębiorstw i prowadzi do zakłóceń konkurencji na wewnętrznym rynku. Komisja Europejska uważa, że obniżony VAT nie ma ekonomicznego uzasadnienia. Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że kraje Wspólnoty nie będą chciały zrezygnować z różnych, zredukowanych stawek VAT-u, które wywalczyły sobie podczas negocjacji z Unią. Komisja zamierza więc je ujednolicić, aby zagwarantować wszystkim państwom równe traktowanie.
Pożary we Francji i Hiszpanii zmusiły do ewakuacji wiele osób
Zobacz całość »Z powodu pożarów szalejących na południowym wschodzie Francji i zagrażających kurortom na Lazurowym Wybrzeżu, ewakuowano ponad 2700 osób, w tym wielu turystów zagranicznych. Według władz lokalnych pod Antibes na południu Francji rannych zostało sześć osób, w tym jeden strażak.
Trzy ogniska pożarów obejmują powierzchnię ponad 2000 ha. Ponieważ w najbliższym czasie ma się wzmóc wiatr, władze regionu są w stanie pogotowia. Największy pożar wybuchł w środę wieczorem w okolicach kurortów nadmorskich Mandelieu-la-Naoule i Theoule-sur-mer. Zdaniem władz został "opanowany" w czwartek rano. W środę wieczorem i w nocy ewakuowano 900 mieszkańców zagrożonych pożarem okolic. Z sześciu kempingów w pobliskim Roquebrune-sur-Argens i okolicach ewakuowano zaś 1800 turystów, w tym wielu cudzoziemców. W czwartek rano turyści powrócili do miejsc zakwaterowania.
Pożary wybuchły także w Hiszpanii. Objęły tam ponad 600 ha terenu w Katalonii, zmuszając do ewakuacji ponad 300 osób. W czwartek je opanowano.
Komisja Europejska zaktualizowała czarną listę przewoźników lotniczych
Zobacz całość »Komisja Europejska dokonała czwartej już aktualizacji wspólnotowej listy linii lotniczych, które mają zakaz wykonywania przewozów na terenie Unii Europejskiej.
Na liście znalazły się wszystkie indonezyjskie linie lotnicze, przewoźnik państwowy Angoli, TAAG Angolan Airlines, a także ukraińskie Volare Aviation Enterprise.
Zmieniono również ograniczenia, które wcześniej nałożono na Pakistan International Airlines. Natomiast na podstawie nowych środków przyjętych przez Rosję, Bułgarię oraz Mołdawię w wyniku porozumienia z Komisją Europejską, linie lotnicze z tych państw muszą zaprzestać przewozów na terenie Unii Europejskiej.
Jacques Barrot, wiceprzewodniczący Komisji odpowiedzialny za transport przyznał - Po raz kolejny czarna lista okazuje się niezbędnym narzędziem, które nie tylko zapobiega przewozom wykonywanym na terenie Europy przez niebezpiecznych przewoźników i dostarcza informacji pasażerom na całym świecie, ale także gwarantuje, że linie lotnicze i urzędy lotnictwa cywilnego podejmą właściwe kroki, aby zapewnić bezpieczeństwo.
Przyjęte przez Komisję środki obejmują:
- zakaz wykonywania przewozów przez wszystkie 51 linii lotniczych, które posiadają certyfikaty przewoźnika lotniczego wydane w Indonezji;
- zakaz wykonywania przewozów przez angolskiego przewoźnika pasażerskiego, TAAG Angola Airlines;
- zakaz wykonywania przewozów przez ukraińskiego przewoźnika cargo, Volare Aviation Enterprise;
Od marca 2007 roku zmieniono ograniczenia nałożone na Pakistan International Airlines i zezwolono na wykonywanie przewozów do UE wybranymi samolotami typu Boeing 747 i Airbus 310, jako uzupełnienie dopuszczonych wcześniej Boeing 777.
Dodano także uaktualnioną listę istniejących przewoźników kirgiskich.
Niektóre krajowe urzędy lotnictwa cywilnego po konsultacjach z Komisją Europejską przyjęły inne środki prewencyjne. Federacja Rosyjska zdecydowała się na wprowadzenie zakazu wykonywania przewozów do UE przez cztery lokalne pasażerskie linie lotnicze: Kuban Airlines, Yakutia Airlines, Airlines 400, Kavminvodyavia oraz nałożyła ograniczenia na sześciu innych przewoźników: Gazpromavia, UTAir, KrasAir, Atlant Soyuz, Ural Airlines i Rossyia, poprzez ograniczenie liczby wykorzystywanych przez nich samolotów.
Bułgaria zdecydowała się na rozszerzenie środków nałożonych na lokalnych przewoźników cargo przez cofnięcie certyfikatów Air Sofia, Bright Aviation Services, Scorpion Air i Vega Airlines, zawieszenie certyfikatu Air Scorpio oraz wprowadzenie zakazu wykonywania przewozów w państwach członkowskich Unii Europejskiej, Islandii, Norwegii oraz Szwajcarii przez Heli Air Services.
Natomiast Mołdawia wycofała certyfikaty ośmiu przewoźników: Valan International Cargo Charter, Pecotox Air, Jet Line International, Jet Stream, Aeroportu International Marculesti, Aeronord Group, Grixona i Tiramavia, nad którymi nie był sprawowany właściwy nadzór w zakresie bezpieczeństwa.
Potrzebny raport o środowisku, aby uruchomić lotnisko w Modlinie
Zobacz całość »Przeciąga się pisanie raportu oddziaływania na środowisko, który jest konieczny, aby rozpocząć prace przy budowie lotniska w Modlinie. Jacek Kowalski, burmistrz Nowego Dworu Mazowieckiego zaapelował - Dajcie tym ludziom spokojnie popracować. I zaznaczył, że wszystko jest pod kontrolą.
Lotnisko w Modlinie ma odciążyć zapchane Okęcie. Ma na nim lądować większość tanich linii lotniczych. Jego powstanie jest również szansą dla Płocka oraz regionu. Korzyści z nowego lotniska to między innymi duże wpływy z turystyki oraz większe możliwości pozyskiwania inwestorów.
List intencyjny w sprawie budowy lotniska został podpisany jeszcze w 2003 roku. Jednak do ustalenia konkretów doszło dopiero w listopadzie ubiegłego roku. Wówczas doszło do porozumienia inwestorzy: Agencja Mienia Wojskowego, która jest właścicielem terenu, samorząd województwa mazowieckiego i Przedsiębiorstwo Państwowe "Porty Lotnicze", które mają po około 30% udziałów w porcie oraz gmina Nowy Dwór Mazowiecki, na terenie której leży lotnisko i która posiada 5% udziałów. Utworzono wówczas spółkę Mazowiecki Port Lotniczy Warszawa-Modlin, który miał działać od jesieni 2008 roku i obsługiwać do 3 mln pasażerów rocznie.
Jednak do tej pory nie ma jeszcze pozwolenia na budowę portu. Spółka musi przedstawić raport w sprawie oddziaływania lotniska na środowisko naturalne. Po zaakceptowaniu go przez burmistrza oraz samorząd wojewódzki, wojewoda mazowiecki może zezwolić na rozpoczęcia prac.
Teren lotniska znajduje się w chronionej strefie Natura 2000. Żyje tam wiele gatunków ptaków, w tym chronione czapla i orzeł bielik.
Wstępna wersja raportu mówi, że w modlińskim porcie ryzyko kolizji ptaka z samolotem jest dużo większe niż w innych miejscach. Pierwsze dwie wersje raportu środowiskowego zostały odesłane przez marszałka, ponieważ zawierały uchybienia.
Wiesław Nowicki z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków zaznacza - Skoro inwestorom tak bardzo się spieszy, niech wreszcie porządnie napiszą ten raport. Nie chciał wypowiadać się na temat obecnej sytuacji, ale przyznał, że poprzednie wersje raportu wykazały poważny wpływ inwestycji na środowisko. Podkreśla, że na tej podstawie nie można było wydać zgody.
Urząd marszałkowski zapewnia, że nowa ekspertyza będzie gotowa na koniec lipca bieżącego roku. Jacek Kowalski, burmistrz Nowego Dworu Mazowieckiego uspokaja - Raport jest już właściwie ukończony, więc dajmy tym ludziom spokojnie popracować.
Według niego zostanie on opublikowany najpóźniej do listopada. Pracują nad nim specjaliści z SGGW.
Jacek Kowalski zapewnia, że lotnisko zostanie wybudowane w zgodzie z poszanowaniem środowiska. - Przez wiele lat było tu lotnisko wojskowe, na którym samoloty hałasowały znacznie bardziej. Ptaki zdążyły do tego przywyknąć, więc uważam, że mniejszą szkodą dla środowiska będzie zrobienie portu właśnie w Modlinie.
Burmistrz zaznacza też, że termin zakończenia budowy oraz rozpoczęcia regularnych kursów na przełomie roku 2008/2009 zostanie dotrzymany Dodaje - O ile uzyskamy do końca roku wszystkie potrzebne zezwolenia.
35 osób rannych w wypadku dwóch autokarów
Zobacz całość »Dziś, w Falsztynie koło Nowego Targu zderzyły się dwa autokary, w których jechało około 75 osób. W wyniku wypadku rannych zostało 35 osób, w tym 15 ciężko. Policja szacuje, iż wypadek spowodowały zepsute hamulce w jednym z pojazdów.
Oba autokary turystyczne wyruszyły z Olecka. Jechały jeden za drugim. Wiozły dorosłych i młodzież z Gołdapi na wycieczkę do Niedzicy.
Warunki na drodze wymagały hamowania. Jednak gdy kierowca jadącego jako drugi autokaru nacisnął pedał hamulca, to pojazd jechał dalej. Rozpędzony z impetem uderzył w tył jadącego przed nim autokaru. W wyniku uderzenia autokar wywrócił się do rowu i stanął w ogniu.
Najbardziej poszkodowani, to właśnie pasażerowie pierwszego pojazdu. Poza ranami spowodowanymi zderzeniem, część osób może być poparzona.
Z ostatniej chwili:
Małopolska policja podała, iż najciężej ranna w zderzeniu autokarów osoba ma złamaną miednicę, 2-3 osoby mają złamane żebra. Poszkodowani są potłuczeni, mają złamania oraz wstrząs mózgu. Finalnie 9 osób zostało w szpitalu w Nowym Targu, a 3 w Zakopanem. Informacje o poszkodowanych można uzyskać telefonicznie: tel. (018) 2633000, (018) 2633211.
Oba autokary należały do jednego biura - firmy EuroBus. Pojazdy, które uległy wypadkowi, były wyprodukowane w 1999 i 1993 roku. Firma zapewniła, iż jak najszybciej zorganizuje transport zapasowy.
Polscy turyści czekali kilkanaście godzin na powrót z Tunezji do Polski
Zobacz całość »Po kilkunastu godzinach czekania na lotnisku w Tunezji 282 polskich turystów w końcu wróciło do Polski - podało TVN 24. Kolejnych 150 osób (w tym 40 dzieci) czekało na wylot na wakacje na stołecznym lotnisku.
Pechowi turyści wybrali się na wakacje z Ecco Holiday do Egiptu. Na wylot do Polski czekali na lotnisku w Monastyrze. Ich powrót do Polski trwał 30 godzin, zamiast obiecanych kilku.
Pechowi turyści mieli wrócić do Warszawy samolotem linii Karthago. Odlot miał odbyć się o godz. 6:30. Turyści czekali na samolot już od 3.30 w nocy.
Na początku powiedziano im, iż lot opóźni się, gdyż ich samolot nie przyleciał jeszcze z Paryża. Rzekomo lot się opóźnił, bo na pokładzie maszyny miała być podłożona bomba. Potem turystów zwodzono mówiąc, iż samolot się zepsuł. Jednemu z turystów powiedziano nawet, iż samolot ma opóźnienie, bo lotniska w Warszawie, Wrocławiu i Poznaniu są zablokowane.
Polskim wycieczkowiczom podczas oczekiwania zapewniono kanapkę i 2 puszki napojów.
Jednocześnie na stołecznym lotnisku Okęcie czekało 150 turystów, wybierających się na urlop do Tunezji, którzy mieli lecieć tym samym samolotem.
TVN 24 podało, iż zdaniem organizatora wyjazdu - biura Ecco Holiday, wina leżała po stronie przewoźnika - linii Karthago. Ecco Holiday obiecało jednak, iż turyści w ramach zadośćuczynienia otrzymają vouchery kompensacyjne.
Coś dziwnego dzieje się w Centralwings?
Zobacz całość »Po wyborze nowego prezesa LOT rozpoczęły się nagłe zwolnienia pracowników Centralwings, zapowiedzi przeniesienia firmy z Łodzi do Warszawy, a także kontrole policji.
W środę, 4 lipca podczas uroczystego otwarcia nowego biura Centralwings w Łodzi, zostały zwolnione 2 osoby. Po oficjalnej części, w której uczestniczył Cezary Ciarciński, prezydenta miasta, nowy wiceprezes Centralwings nieoczekiwanie wręczył wypowiedzenia dwóm ważnym pracownikom firmy. Otrzymał je Waldemar Wysowski, dyrektor sprzedaży oraz były wiceprezes Centralwings, który został odwołany z tej funkcji wraz z prezesem Maciejem Kwiatkowskim oraz Mariusz Jachimek, pełnomocnik prezesa do spraw negocjacji z portami, który odpowiedzialny był za nowe połączenia. Wojciech Kądziołka, rzecznik LOT potwierdził zwolnienie obu dyrektorów i wytłumaczył, że zarząd każdej firmy państwowej i prywatnej ma prawo dobierać sobie pracowników, gdyż za nią odpowiada.
Natomiast, w czwartek, 5 czerwca do nowego biura spółki weszła policja. Najpierw funkcjonariusze zabezpieczyli komputery obu zwolnionych dyrektorów. Następnie przybyli wraz z wiceprezesem Ciarcińskim oraz szefem IT w LOT, aby zabezpieczyć wszystkie komputery i serwery. Powodem było kopiowanie poufnych danych. Wojciech Kądziołka krótko wyjaśnia - Zarząd LOT złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Pracownicy Centralwings są pewni, że za całą sytuację odpowiedzialny jest Jerzy Adamski, wiceprezes LOT, który wszedł do zarządu spółki jako przedstawiciel związków zawodowych.
Osoba związana ze spółką przyznaje - To klasyczna zemsta na ludziach związanych z Markiem Dembskim, byłym p.o. prezesem LOT, który prowadząc wojnę ze związkami zawodowymi przy pomocy policji zabezpieczył związkowcom sprzęt.
W taki sposób ujawniono strategię LOT wobec spółki Centralwings, czyli chęć przeniesienia spółki do Warszawy. Polski tani przewoźnik miałby wprowadzić się do nowej siedziby LOT.
Wobec zaistniałej sytuacji część pracowników Centralwings udała się na zwolnienia lekarskie lub urlopy. Wszyscy mają umowy na czas określony z dwutygodniowym okresem wypowiedzenia. Jeden z pracowników tanich linii wyznał - Zapewne niewielu przetrwa i przeniesie się do stolicy. Do spółki prawdopodobnie wejdą nadwyżki kadrowe z LOT. O to toczy się ta wojna.
Do przeniesienia firmy może dość jeszcze nawet pod koniec tego roku. Jerzy Kropiwnicki, prezydent Łodzi chciał telefonicznie wyjaśnić tę sprawę u Piotra Siennickiego, prezesa LOT. Kajus Augustyniak, rzecznik Jerzego Kropiwnickiego zaznaczył - Mimo wielokrotnych prób, nie udało nam się skontaktować z prezesem LOT.
Czego nie wolno podczas urlopu za granicą?
Zobacz całość »Każdy kraj ma swoje zwyczaje i obyczaje. To co w jednym jest zabronione, w drugim jest chwalone. Należy uważać, żeby dając napiwki, robiąc zdjęcie, czy zbierając muszle nie narazić się tubylcom, a nawet nie złamać lokalnego prawa.
Egipt
Poza rejonami turystycznymi nie wolno nosić krótkich spódnic, spodenek oraz strojów plażowych. W Egipcie obowiązuje też zakaz fotografowania obiektów wojskowych, rezydencji dostojników państwowych, mostów oraz portów.
Tajlandia
Nie wolno niszczyć i deptać banknotów z wizerunkiem monarchy. Zakazane jest też podnoszenie głosu na Tajów, głośne dyskutowanie oraz kłótnie o cenę usługi. Nie wolno też dotykać głowy Taja, nawet dziecka, ponieważ uważana jest za najświętszą część ciała. Za obraźliwe może zostać uznane też wskazywanie stopą w kierunku innej osoby, wizerunku religijnego i portretu członka rodziny królewskiej. Nie wolno kłócić się w kantorze, ponieważ może się to skończyć nawet aresztowaniem.
Tunezja
W miejscach publicznych nie wolno pić alkoholu. Podczas ramadanu w ciągu dnia powinno się unikać jedzenia, picia oraz palenia papierosów na ulicach. Należy też pamiętać o odpowiednim stroju w miejscach publicznych, czyli zakrytych ramionach i długich spodniach. Do meczetu można wchodzić tylko bez butów. Należy też przestrzegać zakazu dotykania Koranu.
Chiny
W Chinach obowiązuje zakaz fotografowania wnętrz zwiedzanych obiektów, w tym klasztorów buddyjskich, świątyń taoistycznych oraz meczetów. Nie powinno się też dawać w prezencie zegara ściennego, ponieważ symbolizuje zbliżającą się śmierć.
Indie
Przed wejściem do prywatnego domu, świątyni i meczetu trzeba ściągnąć buty. W Indiach również obowiązuje zakaz fotografowania świątyń. Nie wolno dotykać świętych przedmiotów, ani też wskazywać na coś lewą ręką. Niepożądane jest też pokazywanie spodów stóp. Podczas powitania dobrze jest złożyć ręce w geście powitania albo wyciągnąć rękę. Do świątyni nie wolno wnosić wyrobów ze skóry, ponieważ może to być odebrane jako obraza i znieważenie.
Japonia
Nie można śmiać się, ani żartować z Japończyków. Przed wejściem do świątyni lub domu trzeba zdjąć buty. Natomiast przy powitaniu oraz pożegnaniu ukłonić się. W Japonii nie powinno zostawiać się napiwków. Przed wejściem do środków komunikacji miejskiej należy ustawić się w kolejce.
Kenia
W Kenii zakazane jest nawiązywanie bliskich kontaktów z dziećmi, robienie im zdjęć oraz dawanie upominków. Nie wolno też robić zdjęć osób bez uzyskania ich zgody. Obowiązuje też zakaz fotografowania miejsc strategicznych, jak mosty, lotniska, posterunki policji, a także policjantów i żołnierzy. W Mombasie, mieście muzułmańskim, należy przestrzegać reguł ubioru, szczególnie podczas zwiedzania miejsc kultu religijnego. Nie wolno nosić krótkich spódnic oraz spodni, trzeba też zakrywać ramiona.
Kuba
Nie wolno kontaktować się z przedstawicielami opozycji, ponieważ grozi to aresztowaniem oraz wydaleniem z kraju. Należy unikać też przypadkowych znajomości, ponieważ nowo poznane osoby mogą okazać się agentami lub prowokatorami.
Malediwy
Obowiązuje zakaz chodzenia w skąpych strojach po ulicy, a podczas zwiedzania meczetów należy mieć zakryte nogi i ręce. Z plaży na Malediwach nie wolno wynosić muszli. Można je tylko kupić w sklepach.
Maroko
Zakazane są krótkie spódnice i spodnie, bluzki z odkrytymi ramionami oraz obcisłe i przezroczyste ubrania. Nie wolno robić zdjęć ludziom bez ich zgody. Nie wolno też wchodzić do meczetów, z wyjątkiem meczetu Hassana II w Casablance oraz innych miejsc kultu religijnego. Zakazane jest też robienie zdjęć wnętrza tych obiektów z progu. W Maroko obowiązuje też zakaz jedzenia lewą ręką. Natomiast w okresie ramadanu, od wschodu do zachodu słońca nawet niemuzułmanie powinni powstrzymać się od jedzenia, picia oraz palenia papierosów.
Meksyk
Nie należy krytykować sposobu życia w Meksyku, ani zachowania Meksykanów.
Sri Lanka
Na powitanie należy podać wyłącznie prawą rękę. Aby wejść do świątyni trzeba ściągnąć buty, panie powinny mieć zakryte ramiona, a panowie długie spodnie. Zakazane jest też robienie zdjęć, stojąc tyłem do posągów Buddy.
Zjednoczone Emiraty Arabskie
Zabroniony jest przewóz alkoholu, a w miejscach publicznych nie wolno jego spożywać. Karane jest też uczestnictwo w awanturach w miejscach publicznych i rzucanie śmieci na ulicę. Niepożądane jest również wchodzenie do meczetów, szczególnie podczas modlitw.
Mężczyźni i kobiety powinni mieć zasłonięte kolana oraz ramiona.
Po Europie hostelem na kółkach?
Zobacz całość »Nietypowy sposób podróżowania po Europie oferuje klientom Stranger Hostel. Spragnieni wrażeń turyści mogą wyruszyć w podróż po europejskich stolicach Outrageoubusem, czyli autobusem zaadaptowanym na hostel z 17 miejscami leżącymi.
Autobus ma 17 miejsc leżących (jedno i dwuosobowych) z przodu, okrągły stoł w tylnej części oraz barek, sprzęt audio-wideo, minikuchnię, toaletę i schowek na bagaże.
Pierwsza podróż nowatorskiego hostelu to kilka tysięcy kilometrów. Turyści i ich czerwony hostel na kółkach pojadą z Krakowa, przez Budapeszt, Bratysławę, Wiedeń, Monachium, Paryż, Brukselę, Amsterdam, Berlin i Pragę z powrotem do Krakowa.
W dziewiczą podróż Ostrageousbus zabierze osoby zaprzyjaźnione oraz turystów, którzy wykupią pule miejsc w autobusie. Cena miejsc w Ostrageousbusie waha się od 50 euro do 445 euro, w zależności od trasy, którą turysta chce przebyć hostelem na kółkach.
Pomysł na podróżowanie autokarem przystosowanym do pełnienia roli zarówno środka komunikacji jak i noclegowni nie jest nowy. Od lat można w ten sposób zwiedzać USA (www.adventurebus.com), Azję, Europę, a nawet Afrykę (www.rotel.de). Dobrze jednak, iż pomysły na ciekawe (i inne) spędzanie czasu zaczeły przenikać również do polskiej branży turystycznej.
Więcej o Ostrageousbusie można znaleźć na stronie www.outrageoustours.com.
::: 2007-07-07 :::
Zjeść coś na szybko w stolicy
Zobacz całość »Chcą zjeść coś na szybko w Warszawie należy liczyć się z niewielkim komfortem lokalu i mało zróżnicowanym menu.
W okolicach Dworca Centralnego oraz Pałacu Kultury i Nauki znajduje się kilka niewielkich budek z ubogim menu. Wszystkie podobne wystrojem z okrągłymi stolikami z ceratami w kropy lub kratę i z reklamą coca-coli. Budy stojące pod PKiN, sprawiają wrażenie jakby były ustawione czasowo na jakiś festyn czy jarmark. Przy Alejach króluje bar Lussi, gdzie można skosztować kebaba i napić się czegoś gazowanego. Przy ulicy Emilii Plater wyrosły trzy bary: Pod Pałacem, Mini Bar i drugi Mini Bar. W karcie nic nadzwyczajnego. W stołecznym podziemnym przejściu można zjeść zapiekankę. Lecz zapach w pasażach skutecznie zniechęca do spożywania czegokolwiek.
Archiwum 2011/13 Archiwum 2009/6 Archiwum 2011/32
Autobusy z Białegostoku do Druskienik na Litwie
Koleje Mazowieckie wychodzą naprzeciw potrzebom mam i niepełnosprawnych
Lufthansa wydała przewodnik dla rodziców podróżujących samolotem z dziećmi
Zbliża się koniec zimowego sezonu
Michał Żebrowski poprowadzi karczmę
Euro 2012: nie będzie czasowego zniesienia wiz
Ranking najlepszych oraz najgorszych linii lotniczych
Plany nowego resortu na Mazurach
III edycja MP Exerience- Polska Centralna
Odszkodowania za overbooking w samolocie
Egipt, Tunezja i Libia obecne na ITB
Podróże Seniora: z Poznania na Cypr





