Subskrypcja





Szukaj







Wyszukiwarka

Obecnie jest zindeksowane 33318 aktualności


Wskazówka: * zastępuje dowolny fragment tekstu!


Archwium aktualności
2006-03-27 do 2006-04-02
(rok 2006, tydzień 13)

Zmień tydzień   Zmień rok

Lista aktualności:

::: 2006-03-27 :::


Okęcie zamknięte

Zobacz całość »
W poniedziałek, od godz. 6.00 rano z powodu kłopotów z oświetleniem pasa startowego zamknięte jest warszawskie lotnisko im. F. Chopina.
Loty na stołeczne Okęcie kierowane są na inne lotniska. Dodatkowo sytuacje utrudniają poranne mgły - powiedział Radiu ZET Artur Burak, rzecznik Polskich Portów Lotniczych.
Na razie nie wiadomo, kiedy lotnisko zostanie uruchomione, ale służby lotniskowe zapewniają, że awaria zostanie usunięta tak szybko, jak to tylko możliwe.
Z ostatniej chwili:
O godz. 9.00 ruch na lotnisku wznowiono.
Bilans awarii jest następujący:
- 14 maszyn, które miały lądować w Warszawie skierowano na inne lotniska,
- 7 odlotów odwołano,
- kilkanaście rejsów ma opóźnienia.
Awaria oświetlenia na stołecznym Okęciu nie skończyłaby się zamknięciem lotniska, gdyby nie gęsta mgła nad Warszawą.

Zobacz całość »



Wyjazdy do Pragi już Brytyjczyków nie kręcą. Co innego Polska!

Zobacz całość »
Do naszego kraju na weekendy przylatuje coraz więcej młodych Brytyjczyków. Przyjeżdżają oni do Polski nie po to by poznawać atrakcje turystyczne, ale po to by bawić się w polskich klubach.
Młodzi wyspiarze odwiedzający Polską mają przeważnie od 25 do 35 lat. Najczęściej trafiają do Krakowa, Warszawy, Bydgoszczy i Gdańska. Brytyjczyków przyjeżdża tym więcej, im liczniej do konkretnego miasta lata samolotów tanich linii lotniczych. Tylko w 2005 roku z Wielkiej Brytanii przyjechało do Polski 345 tys. turystów, a to o 40% więcej niż w 2004 roku.
- W tym roku odwiedzających będzie jeszcze więcek - mówi Tomasz Dziedzic z Instytutu Turystyki.
Zdaniem Brytyjczyków "imprezowanie" w Polsce jest interesujące i niedrogie - polskie miasta podobają się Brytyjczykom, "Lot jest tani, alkohol też, a dziewczyny piękne".
Ciekawostką jest również fakt, iż np. Kraków i Warszawa w opinii Brytyjczyków są o wiele bardziej interesujące niż np. Praga i Ryga, które "już nie kręcą", bo za "dużo w nich komercji". - Co innego Polska, tu wszystko jest nowe - śmieje się jeden z weekendowych turystów, Mark który przyjechał do Warszawy ze Szkocji na kilkudniowy wieczór kawalerski.
Na brytyjskiej modzie na weekendowe przyjazdy do Polski zarabiają linie lotnicze. - Popularnością cieszy się zwłaszcza urządzanie wieczorów kawalerskich i panieńskich - zauważa Eryk Kłopotowski, rzecznik prasowy SkyEurope. - Brytyjczycy lecą 20-osobowymi ekipami. Wszyscy są np. przebrani w koszulki z napisami w stylu "wieczór Tom'a". Wygląda to zabawnie - dodaje.
Zyskują też polskie firmy, które dostrzegły niszę i zajęły się organizacją imprezowiczom czas. Jedną z takich firm jest stołeczna firma Stagparty.pl. - Wiemy, gdzie można iść się pobawić i co robić po przyjeździe do Polski. Jesteśmy w stanie to szczegółowo zaplanować dla przyjezdnych - mówi Tomasz Szachnowski z Stagparty.pl. - Proponujemy także dodatkowe atrakcje takie, jak: gra w paintball, turbo golfa czy jazdę quadami. Koszt zorganizowania weekendu rozpoczyna się już od kilkudziesięciu złotych od osoby.
Nie zawsze natomiast cieszą się z zainteresowania turystów z wysp właściciele klubów. Powód? - Widziałem, jak młodzi Brytyjczycy bawią się na Teneryfie. To są na ogół piwosze, którzy robią spore zamieszanie - tłumaczy Michał Milowicz, jeden z właścicieli warszawskiego klubu Maska. - Do mnie bym ich nie wpuścił - dodaje. Podobnie myślą też menedżerowie krakowskiego klubu Prozak.- Możliwe, że będziemy zmuszeni zamykać kluby przed Brytyjczykami, tak jak robiono to w Pradze. Na razie prowadzimy ostrą selekcję - mówią. Tłumaczą, iż dotychczas mają przykre doświadczenia z brytyjskimi imprezowiczami - - Brytyjczycy zachowują się fatalnie, szybko się upijają, potrafią też wyjść na środek sali i załatwić swoją potrzebę. Odnoszę wrażenie, że są to turyści najniższego rzędu - opowiadają. Ich zdaniem mogą oni skutecznie zepsuć renomę lokalu, czego nie wynagrodzą nawet zostawione w barze pieniądze.

Zobacz całość »



Szkocja: od wczoraj obowiązuje zakaz palenia w pubach i restauracjach

Zobacz całość »
Od 26 marca 2006 roku w Szkocji obowiązuje zakaz palenia w zamkniętych miejscach publicznych, w tym w pubach i restauracjach. Za złamanie zakazu i palenie grozi grzywna w wysokości 50 funtów (ok. 283 zł).
Palenie będzie dozwolone tylko w niektórych miejscach pracy - w specjalnie wyznaczonych do tego celu pomieszczeniach.
Funkcjonowanie zakazu palenie będą obserwować części Wielkiej Brytanii - Anglia, Walia i Irlandia Północna, gdzie również uchwalono podobne prawo, ale nie weszło ono jeszcze w życie.

Zobacz całość »



Kraków ma chrapkę na finał Miss World 2006

Zobacz całość »
Kraków uznawany za faworyta wśród kandydatów na organizatorów gali finałowej wyborów Miss World. Miasto jednak, nim prześle swoją ofertę, chce dokładnie poznać warunki imprezy.
Organizacja gali finałowej i 3-dniowy pobyt kandydatek do korony najpiękniejszej to wydatek rzędu 9-10 mln zł. Dlatego Kraków, pomimo, iż ma chrapkę na finał, podszedł do sprawy bardzo poważnie.
Miasto, które będzie gospodarzem gali finałowej, musi spełnić szereg warunków, m.in.:
- zapewnić bazę hotelową,
- zapewnić dostęp do infrastruktury technicznej (m.in. internetu, łączy dla tv),
- zadbać o scenę,
- przygotować program,
- znaleźć sponsorów imprezy,
- opłacić koszty pobytu finalistek oraz osób im towarzyszących.
Ponieważ wymagania te są znaczne, a informacje podawane przez Biuro Miss Polonia nieprecyzyjne, to Kraków wysłał do organizatorów długą listę pytań, dotyczących szczegółowych warunków - m.in. na temat sponsorów, liczby gości, kosztów. - Warunki konkursu były nieprecyzyjne. Nie wiedzieliśmy na przykład, czy oprócz transmisji finału możemy liczyć na pokazanie reportażu z miasta, jaki będzie czas antenowy i jakie stacje będą relacjonować imprezę - powiedział Marcin Helbin, rzecznik prasowy prezydenta miasta.
Jak wyglądałaby gala finałowa Miss World 2006 w Krakowie?
Kraków nie miałby dobrej pozycji do ubiegania się o organizację finału Miss World 2006, gdyby nie pomysł zorganizowania imprezy plenerowej, na płycie Rynku Głównego, który na tą okazje zostałby w połowie przykryty wielkim dachem.
Jeżeli Kraków wygra konkurs na organizacje gali finałowej, to organizatorem imprezy zajmie się Biuro Festiwalowe Kraków 2000. Na razie miasto analizuje szczegółowe warunki organizacji imprezy, które w ostatnich dniach otrzymało od Biura Miss Polonia. - Jedną z najistotniejszych kwestii było to, co możemy zaoferować sponsorom - tłumaczy Marcin Helbin, podkreślając, iż właśnie sponsorzy mają być głównym źródłem finansowania imprezy. - Koszty poniesione przez miasto chcemy ograniczyć do minimum - dodaje Helbin.
Na przesłanie kandydatur, miastom pozostał jeszcze tydzień. Szacuje się, iż o organizację gali finałowej prawdopodobnie walczyć będą oprócz Krakowa -Warszawa, Wrocław i Gdańsk, być może z Gdynią.
Gala Miss World a wzrost ruchu turystycznego?
Miss World jest trzecią pod względem rozmachu imprezą po olimpiadzie i mundialu. Jest ona transmitowana przez telewizję wielu państw. Szacuje się, iż w tym roku trafi do 2 mld osób na całym świecie. POT podał, iż w krajach, w których odbyły się wybory Miss World, ruch turystyczny wrósł co najmniej o 25%. Z danych organizatora imprezy można wywnioskować, iż po wyborach Miss World 2004 w chińskim kurorcie Sanya liczba turystów wzrosła o 41% w ciągu 6 miesięcy roku po konkursie i o ponad 60% w skali roku.

Zobacz całość »



Tygodniowe pobyty w Licheńskim Sanktuarium alternatywą dla wielkomiejskiego zgiełku

Zobacz całość »
Większość turystów przyjeżdża do Lichenia tylko na jeden dzień - odwiedzić sanktuarium i pomodlić się. Teraz, dzięki nowej ofercie mogą oni odpoczywać w Licheniu nawet przez 7 dni.
Obecnie Dom Pielgrzyma w Licheniu oferuje turystom tygodniowe turnusy wielkanocne. Podczas pobytu goście będą mogli uczestniczyć w nabożeństwach i modlitwach, spotkać się ze znawcami świątecznych obyczajów z okolic Lichenia, poznać tajniki robienia pisanek i dekoracji wielkanocnego stołu. Natomiast w Wielką Sobotę wszyscy razem będą mogli pójść do kościoła ze wspólną święconką.
Święta spędzone w sanktuarium mogą być alternatywą dla wielkomiejskiego zgiełku oraz okazją do pogłębienie wiary. Księża marianie, gospodarze zapewniają - Będziemy również spowiadać tych, którzy nie zdążyli przystąpić do sakramentu pojednania w swoich parafiach.
Wielkanocny wypoczynek w Licheniu proponowany jest po raz pierwszy. Natomiast już od trzech lat, dom pielgrzyma Arka przy licheńskim sanktuarium organizuje świąteczne turnusy w okresie Bożego Narodzenia.
Do Sanktuarium codziennie przyjeżdżają tłumy pielgrzymów. W ubiegłym roku Licheń odwiedziło prawie dwa miliony turystów z Polski, Brazylii, USA, a także Singapuru.
Największa w Polsce świątynia w Licheniu została zbudowana z datków pielgrzymów. Pod względem wielkości jest siódmą w Europie i jedenastą na świecie. Wewnątrz znajduje się słynący z cudów wizerunek Matki Bożej Licheńskiej z XVIII w.
Aneta Kwiatkowska z biura prasowego sanktuarium przyznaje - Zainteresowanie naszą ofertą jest duże, mogę to stwierdzić na przykładzie turnusów bożonarodzeniowych, z których skorzystało 80 osób.
Rośnie również popularność licheńskich bezalkoholowych bali sylwestrowych. Na ostatnim bawiło się ponad 200 osób.

Zobacz całość »



Pożar restauracji Pod Strzechą w Kraczkowej

Zobacz całość »
Pożar restauracji "Pod Strzechą" wybuchł w piątek, 24 marca wieczorem. Drewniany budynek z dachem pokrytym trzciną palił się przez kilka godzin.
Strażacy zakończyli akcję dopiero w sobotę nad ranem. W pożarze nikt nie został ranny, ani nikt nie zginął. Gościom przebywającym w lokalu udało się bezpiecznie go opuścić.
W gaszeniu pożaru brało udział 200 strażaków. Udało się uratować część budynku, ale dach spłonął całkowicie. Policja zorganizowała ograniczenia w ruchu na krajowej "czwórce", przy której stoi restauracja.
Straty po pożarze oszacowano na dwa miliony złotych.
Wiesław Dybaś, rzecznik podkarpackiej policji poinformował - Relacje świadków wskazują na to, że ogień mógł się rozprzestrzenić od restauracyjnego grilla. Ale wyniki dochodzenia nie są jeszcze znane.

Zobacz całość »



Energopol chce kupić lotnisko w Szymanach

Zobacz całość »
Energopol Trade SA zaproponował spółce, która zarządza lotniskiem w Szymanach kilkadziesiąt milionów złotych i kupienie lotniska.
Udziałowcy spółki Porty Lotnicze Mazury-Szczytno chcą, aby jeszcze w tym sezonie letnim w Szymanach wylądowały samoloty z zagranicznymi turystami. W piątek, 24 marca w Warszawie Udziałowcy poznali stanowisko Energopolu, który jest trzecim udziałowcem spółki pod względem wartości udziałów.
Kazimierz Piechowicz, przewodniczący rady nadzorczej PL Mazury - Szczytno, reprezentujący Energopol Trade SA poinformował - Energopol gotów jest zainwestować pieniądze, które pozwolą spółce kupić lotnisko i całą nieruchomość od Agencji Mienia Wojskowego. Chodzi o około 350 hektarów ziemi i szacunkową kwotę nawet kilkudziesięciu milionów złotych.
W ten sposób Energopol wziąłby na siebie rolę inwestora strategicznego lotniska w Szymanach, który gwarantowałby finansowanie przyszłych inwestycji na lotnisku
Tomasz Maria Starowieyski, prezes PL Mazury-Szczytno przyznaje, że oferta ta oznacza wzmocnienie spółki i uwiarygodnienie jej chęci i zdolności do zorganizowania ruchu lotniczego w Szymanach.
Udziałowcy spółki uznali, że przyjmą ofertę Energopolu bez jednoczesnego zwiększenia jego udziałów w spółce. Prezes dodał - Zdecydowali też, że poniosą koszty związane z nabywaniem praw własności do lotniska proporcjonalnie do wielkości posiadanych udziałów.
Decyzję musi jeszcze oficjalnie zaakceptować walne zgromadzenie udziałowców, które zbierze się za dwa, trzy tygodnie. Następnie spółka przystąpi do ponownych negocjacji z AMW, która do końca czerwca ma przejąć lotnisko od Ministerstwa Obrony Narodowej. Starowieyski wyjaśnia - Najpierw zapłacimy Agencji za to, że korzystaliśmy z lotniska przez ponad rok. Później złożymy propozycję umowy dzierżawy. Musi ona jednak umożliwiać nam inwestycje. Następnie będziemy starali się lotnisko albo przejąć przez samorząd województwa, albo kupić, albo wziąć w wieczyste użytkowanie.

Zobacz całość »



Z TUI turyści będą skakać z radości?!

Zobacz całość »
Wertując prasę codzienną można dostrzec, iż rozpoczął się kolejny etap całorocznej kampanii oferty TUI na polskim rynku. Tym razem TUI poprzez reklamę chcę zainteresować ofertą na lato 2006 dobrze sytuowane rodziny mieszkające w dużych miastach.
Najświeższa kampania TUI przebiega pod hasłem "Będziecie skakać z radości". Jest skierowana do osób ceniących standard wypoczynku, które wybierają się na wakacje z jednym lub dwojgiem dzieci. Jej celem jest wzmocnienie wizerunku TUI jako touroperatora oferującego produkt najwyższej jakości oraz wzrost sprzedaży ofert rodzinnego wypoczynku.
W ramach tej kampanii rodziny, które wybiorą się z TUI na wakacje mogą liczyć (do 31 marca br.) na szczególne "słoneczne ceny dla dzieci na letnie wakacje".
I tak, zgodnie z ofertą prezentowaną na stronie touroperatora, przy rezerwacji do 31 marca turystów obowiązują słoneczne ceny dla milusińskich w Grecji, Hiszpanii i Tunezji. Przykładowo, w hotelu Eden Playa na Majorce dwa tygodnie wakacji dla dzieci w wieku 2-16 lat można zarezerwować już za 578 złotych.
Kampania "Będziecie skakać z radości" będzie prowadzona w aquaparkach w dużych miastach Polski, w prasie ogólnopolskiej, w radio oraz w Internecie. Kampanię realizuje agencja reklamowa Peppermint, która współpracuje z touroperatorem w zakresie obsługi marki TUI już od półtora roku.

Zobacz całość »



100 tysięcy pielgrzymów na obchodach rocznicy śmierci Jana Pawła II

Zobacz całość »
Z Polski na watykańskie uroczystości pierwszej rocznicy śmierci Jana Pawła II ma przyjechać około 15 tysięcy osób. W sumie władze Rzymu spodziewają się przybycia co najmniej 100 tysięcy pielgrzymów z Włoch i zagranicy.
Giovanni Catanzaro, zastępca komendanta rzymskiej straży miejskiej poinformował, że dane są prowizoryczne, ale należy spodziewać się ogromnego napływu wiernych. Wstępne, szacunkowe dane potwierdzają przybycie autokarami około 35 tysięcy osób z Włoch. Na Placu świętego Piotra będą również dziesiątki tysięcy Rzymian.
Służby miejskie zapowiadają poważne utrudnienia w ruchu oraz konieczność zamknięcia niektórych ulic. W najbliższym czasie ogłoszony zostanie szczegółowy plan organizacji życia miasta podczas obchodów.
Uroczystości rozpoczną się w niedzielę 2 kwietnia, w rocznicę śmierci Jana Pawła II. Tego dnia wieczorem na Placu świętego Piotra wikariat Rzymu zorganizuje spotkanie modlitewne. Następnego dnia w bazylice watykańskiej papież Benedykt XVI odprawi mszę za duszę swojego poprzednika.
5 kwietnia odbędzie się audiencja generalna, w której będą uczestniczyć najprawdopodobniej dziesiątki tysięcy wiernych.
W czwartek, 6 kwietnia papież spotka się na Placu świętego Piotra z młodzieżą w ramach przygotowań do Dnia Młodzieży, który będzie obchodzony w Niedzielę Palmową, 9 kwietnia. Już wcześniej papież zapowiadał, że czwartkowe spotkanie z młodymi ludźmi będzie dedykowane Janowi Pawłowi II.

Zobacz całość »



Lato 2006: 39 miast będzie miało bezpośrednie połączenie lotnicze z Krakowem!

Zobacz całość »
Od północy z 25/26 marca 2006 r. w Międzynarodowym Porcie Lotniczym im. Jana Pawła II Kraków-Balice obowiązuje letni rozkład lotów. Do Krakowa będzie można więc dolecieć z 39 miast, bo wraz z nowym rozkładem siatka połączeń będzie się sukcesywnie zwiększać.
Tradycyjnie na sezon letni wracają połączenia transatlantyckie oferowane przez polskiego narodowego przewoźnika PLL LOT. W 2006 roku będzie to aż 9 połączeń tygodniowo (o jedno więcej niż w ubiegłym roku).
Balice w tegorocznym letnim sezonie postawiły na ciągle atrakcyjne destynacje brytyjskie (m.in. dochodzi Edynburg, Liverpool, Bristol, Birmingham) i włoskie (przybywają połączenia z Turynem, Bolonią, Neapolem). Dodatkowo, w przypadku Włoch pojawiła się ciekawa oferta biznesowa, adresowana głównie do przedstawicieli zlokalizowanego w Małopolsce i na Śląsku przemysłu motoryzacyjnego - połączenie z Turynem. Atrakcyjne dla podróżujących Małopolan są propozycje poszczególnych linii lotniczych - które obok kierunku włoskiego i hiszpańskiego, oferują bezpośrednie przeloty do Grecji oraz na wyspy śródziemnomorskie.
- Międzynarodowy Port Lotniczy im. Jana Pawła II Kraków-Balice, dzięki intensywnej polityce handlowej, cały czas oferuje najatrakcyjniejszą siatkę bezpośrednich połączeń spośród wszystkich lotnisk regionalnych. Taka oferta, wraz z ruchem czarterowym, pozwoli w 2006 roku odprawić ponad dwa miliony pasażerów - powiedział Kamil Kamiński, Prezes Zarządu Międzynarodowego Portu Lotniczego im. Jana Pawła II Kraków-Balice,
Ostatecznie od połowy bieżącego roku, dzięki 49 regularnym połączeniom, z Krakowa będzie można dolecieć bezpośrednio do 39 miast, na 45 różnych lotnisk:

  • Amsterdam (AMS) SkyEurope
  • Ateny (ATH) SkyEurope
  • Barcelona (BCN) SkyEurope
  • Berlin (SXF) easyJet
  • Birmingham (BHX) SkyEurope
  • Bolonia (BLQ) centralwings
  • Bristol (BRS) easyJet
  • Bruksela (BRU) SkyEurope
  • Budapeszt (BUD) Malev
  • Chicago (ORD) LOT
  • Kolonia/ Bonn (CGN) germanwings
  • Dortmund (DTM) easyJet
  • Dublin (DUB) AerLingus, Ryanair, SkyEurope
  • Edinburgh (EDI) SkyEurope
  • Frankfurt (FRA) LOT/ Lufthansa
  • Gdańsk (GDN) DirectFly
  • Glasgow (PIK) Ryanair
  • Hamburg (HAM) germanwings
  • Helsinki (HEL) Finnair
  • Heraklion (HER) centralwings
  • Liverpool (LPL) easyJet
  • Londyn (LGW) British Airways, centralwings
  • Londyn (LTN) easyJet
  • Londyn (STN) Ryanair, SkyEurope
  • Malaga (AGP) centralwings
  • Manchester (MAN) SkyEurope
  • Milan (BGY) SkyEurope
  • Milan (MXP) Alitalia
  • Monachium (MUC) Lufthansa/ LOT
  • Naples (NAP) SkyEurope
  • Nowy Jork (EWR) LOT
  • Nowy Jork (JFK) LOT
  • Oslo (OSL) norwegian
  • Paryż (CDG) LOT
  • Paryż (ORY) SkyEurope
  • Praga (PRG) CSA/ Air France
  • Rodos (RHO) centralwings
  • Rzym (CIA) centralwings
  • Rzym (FCO) SkyEurope
  • Stuttgart (STR) germanwings
  • Tel Aviv (TLV) LOT/ EL-AL
  • Torino (TRN) SkyEurope
  • Wiedeń (VIE) Austrian/ LOT
  • Warszawa (WAW) LOT
  • Zurych (ZRH) SWISS/ Styrian Spirit


Podsumowując, w rozkładzie lotów na sezon Lato 2006 znajdzie się dodatkowo:
- 18 nowych regularnych połączeń lotniczych,
- 17 nowych lotnisk,
- 16 nowych miast,
- 7 rejsów atlantyckich/tydzień (LOT),
- 2 nowych przewoźników (Finnair, Direct Fly).

Zobacz całość »



Aż 50 nowych połączeń lotniczych!

Zobacz całość »
Zgodnie z nowym letnim rozkładem lotów, obowiązującym od wczoraj Polska zyskała aż 50 nowych, bezpośrednich połączeń lotniczych. Najwięcej nowych kierunków przewoźnicy uruchomili z Krakowa - ze stolicy Małopolski będzie ponad 20 nowych połączeń, czyli blisko dwukrotnie więcej niż z Warszawy.
O nowych połączeniach z podkrakowskich Balic pisaliśmy w osobnym artykule (pt. Lato 2006: 39 miast będzie miało bezpośrednie połączenie lotnicze z Krakowem!).
Przypomnijmy Kraków w sezonie letnim zyskał nowe bezpośrednie połączenia z:
- Heraklionem (centralwings),
- Malaga (centralwings),
- Rodos (centralwings),
- Turyn (SkyEurope),
- Neapol (SkyEurope),
- Ateny (SkyEurope),
- Bolonia (centralwings),
- Barcelona (SkyEurope),
- Helsinki (Finnair),
- Reykiawik (British Airways),
- Dortmund (easyJet),
- Liverpool (easyJet),
- Birmingham (SkyEurope),
- Edynburg (SkyEurope),
- Bristol (easyJet),
- Dublin (Ryanair)
- Nowy Jork (LOT).
Z Warszawy w sezonie letnim będzie można polecieć dodatkowo do:
- Leeds (centralwings),
- Glasgow-Prestwick (Wizz Air),
- Helsinki (Blue 1),
- Reykiawik (British Airways),
- Ryga (AirBaltic),
- Wilno (AirBaltic),
- Izmir (British Airways),
- Tirana (British Airways).
Gdańsk zyska w sezonie letnim połączenia do:
- Sztokholmu (Ryanair),
- Berlina (Direct Fly)
- Kolonii/Bonn (Wizz Air, germalnwings)
- Glasgow-Prestwick (Wizz Air),
- Dublina (centralwings),
- Edynburga (centralwings).
Z Poznania będzie można polecieć do:
- Dublin (Aer Lingus).
Bydgoszcz, wzbogaci się o nowe połączenia z:
- Kopenhaga (Direct Fly),
- Berlin (Direct Fly).
Łódź w lecie 2006, będzie miała nowe połączenia z:
- Dublin (centralwings),
- Berlin (Direct Fly).
Katowice zaś zyskają bezpośrednie loty do:
- Kolonia (Wizz Air),
- Edynburg (centralwings),
- Paryż (Air France)
- Barcelona (Wizz Air),
- Ateny (Wizz Air).
Przewoźnicy zagospodarowują nisze!
Uruchomione w tegorocznym letnim sezonie turystycznym kierunki połączenia przewoźników działających w Polsce już od jakiegoś czasu, oraz przewoźników nowych na naszym rynku. Wśród linii są np. debiutanci w Polsce - np. fińskie linia Blue 1, należące do grupy SAS oraz polski przewoźnik Direct Fly.
Jednak niezależnie od przewoźnika, wszystkie połączenia lotnicze, uruchamiane w letnim sezonie turystycznym mają jeden cel - zagospodarować niszę rynkową, którą każda z linii lotniczych sobie wybrała. Taką właśnie niszą dla Direct Fly są połączenia krajowe, dla Blue 1 trasa Warszawa-Helsinki (na której lata na razie tylko drogi Finnair). Dla tradycyjnych przewoźników taką niszą są trasy na których nie operują tanie linie lotnicze - dlatego właśnie British Airways uruchamia połączenia z Warszawy do Reykjaviku i Tirany, Air France loty z Paryża do Katowic, a PLL LOT zapowiada uruchomienie połączenia czarterowego z Warszawy do Tokio.

Zobacz całość »



Krakowski Szlak Techniki kolejną atrakcją miasta!

Zobacz całość »
Od 6 kwietnia Kraków będzie miał kolejną atrakcję turystyczną - I Krakowski Szlak Techniki. Jest to pierwszy miejski szlak po zabytkach techniki w Polsce. Do zwiedzania zostanie udostępnionych piętnaście najważniejszych obiektów inżynierii miejskiej.
Stanisław Pochwała, dyrektor Muzeum Inżynierii Miejskiej przyznaje - Trasa na pewno będzie ciekawa. Siła rażenia takich tras polega na tym, że one stanowią całość. Oglądamy poszczególne obiekty, ale łączy je jakaś myśl przewodnia. W tym wypadku jest to miejska myśl techniczna. To istotna część historii naszego miasta. Czym byłby Kraków bez kolei, czym byłby bez elektryczności i gazu? Jak radziłby sobie bez mostów? To trzeba docenić, temu trzeba się przyjrzeć i zrozumieć. Zobaczymy więc Kraków z XIX wieku i początków XX.
Dyrektor Pochwała ma nadzieję utrzymać szlak bez większych nakładów finansowych. Prace porządkowe będą mogły być zlecane bezrobotnym w ramach programu "Konserwator", a utrzymaniem obiektów zajmą się instytucje, które w nich funkcjonują. Jedynym kosztem, jaki trzeba będzie ponieść to promocja szlaku, czym powinna zająć się gmina. Obecnie jest tworzona strona internetowa Muzeum Inżynierii Miejskiej, na której znajdą się informacjami o szlaku. Dzięki temu internauci będą mogli dowiedzieć się wszystkiego o obiektach.
Szlak obejmuje starą część Krakowa. Zaczyna się na Dworcu Głównym, a kończy w Podgórzu w fabryce Schindlera. Trasa nie jest długa, można ją przebyć pieszo. Pochwała zapowiada - Myślimy jednak nad tym, żeby uruchomić na trasie linię meleksową. Jeżeli wszystko dobrze pójdzie linia ruszy w maju. A za dwa, trzy lata, otworzymy kolejną trasę - po Nowej Hucie.
Pochwała wyjaśnia - U nas do tej pory nie było potrzeby zwiedzania tego typu tras, ponieważ nie było pomysłów na stworzenie szlaków po zabytkach inżynierii miejskiej. Myślę, że nawet jeżeli kogoś nie zainteresuje stara krakowska gazownia i stara krakowska elektrownia, to na pewno chętnie zobaczy bulwary wiślane - też zabytek inżynierii miejskiej.
Kraków jest pierwszym miastem, w którym utworzono szlak techniki. W Polsce jest też trasa po dziedzictwie przemysłowym na Podkarpaciu - szlak naftowy, ale obiekty znajdują się w różnych miastach, miasteczkach i wsiach.
Do utworzenia szlaku nie doszło w Łodzi, ani w Warszawie. Do zwiedzania udostępnione są tylko pojedyncze obiekty. Na świecie zabytki techniki budzą takie samo zainteresowanie jak obiekty z okresu renesansu czy baroku. Dyrektor Pochwała przyznaje - Nie można lekceważyć obiektów, które były ważne dla miast - to symbole rozwoju cywilizacyjnego. Nie można zapomnieć, że istnieją, bo to tak, jakby z historii miasta wyrwać jedną epokę.

Zobacz całość »



::: 2006-03-28 :::


Skarb Priama w Polsce

Zobacz całość »
Od 27 marca w Państwowym Muzeum Archeologicznym można podziwiać zabytki wykopane w Troi przez Heinricha Schliemanna. Ekspozycja ta będzie czynna w Warszawie (ul. Długa 52) do 14 czerwca 2006 r. Następnie odwiedzi Kraków, Gdańsk, Poznań, Łódź i Wrocław. Do Niemiec zabytki wrócą jesienią 2007 r.
Kolekcja "Troja. Sen Henryka Schliemanna" nigdy nie opuszczała Berlina. Jej pierwsza zagraniczna podróż powiazana jest z obchodzonym obecnie Rokiem Polsko-Niemieckim. - To również dowód naszego uznania dla polskich archeologów, którzy odnoszą ostatnio sukcesy w Egipcie - oznajmił dr Reinhard Schweppe, ambasador Republiki Federalnej Niemiec w Polsce.
Eksponaty przyjechały z berlińskiego Museum fur Vor- und Fruhgeschichte. Najcenniejsze znalezisko Schliemanna na wzgórzu Hisarlik - tzw. skarb Priama, składa się z 8833 elementów. Wspaniała biżuteria i puchary, z królem Priamem nie mają jednak nic wspólnego, ponieważ pochodzą ze starszej od Troi Homera - epoki brązu. Powyższe przedmioty wykonane m.in. ze złota i srebra, to jednak tylko wierna kopia oryginałów sprzed ponad 4 tys. lat, gdyż prawdziwy "skarb", został wywieziony przez żołnierzy Armii Czerwonej w 1945 r. Przez około pół wieku uważano go za zaginiony. Dopiero w 1993 r. został odnaleziony, w tajnym magazynie Muzeum im. Puszkina w Moskwie. Obecnie Niemcy, Grecy i Turcy starają się o jego zwrot, jednak ich szanse są znikome, gdyż w 1998 r. Duma przyjęła uchwałę, na mocy której "sztuka zdobyczna" przechodzi na własność państwa rosyjskiego. Pozostałe eksponaty budzące podziw to: naczynia, broń i narzędzia, którymi posługiwali się mieszkańcy Troi.
Wszystkie te zabytki odkrył niemiecki kupiec i archeolog-samouk Heinrich Schliemann (1822-90). Siedmioletni chłopiec po zapoznaniu się z dziełem Homera, postanowił odnaleźć starożytne miasto - uznawane wówczas za fikcję literacką. Schliemann poświęcił na swoje marzenia olbrzymi majątek; sprzedał nawet dom handlowy w Petersburgu w poszukiwaniu Troi. W 1870 r. jego dziecięce plany zrealizowały się - na północno-wschodnim wybrzeżu Turcji. Na wzgórzu Hisarlik, odkopał pozostałości dziewięciu miast, niszczonych przez wojny, pożary i trzęsienia ziemi. Najstarsze wykopane zabytki pochodzą sprzed 3000 lat przed Chrystusem, natomiast najmłodsze z czasów rzymskich (IV w. naszej ery)." Historia Schliemanna pokazuje, że jeśli się bardzo chce, marzenia się spełniają. Trzeba je tylko poprzeć ogromną pracą i mieć odrobinę szczęścia. A on je miał " mówi dr Wojciech Borkowski, wicedyrektor Państwowego Muzeum Archeologicznego, kurator wystawy, który wciąż czeka na swą Troje.
Odkrywca Troi wywiózł "skarb" potajemnie do Niemiec, za co musiał zapłacić Turkom odszkodowanie. Ostatecznie wszystko przekazał w darze narodowi niemieckiemu. Schliemann odkrył także opisywane w "Iliadzie" - Mykeny - na półwyspie Peloponez. Z tego starożytnego miasta pochodzi słynna złota "Maska Agamemnona", której kopię znajduje się również na wystawie.

Zobacz całość »



PBP Sindbad nagrodzone Medalem Europejskim!

Zobacz całość »
O godz. 12.00, dnia 31 marca 2006 roku w Sali Kolumnowej Sejmu RP Prywatne Biuro Podróży Sindbad z Opola odbierze kolejną nagrodę - Medal Europejski XII Edycji, przyznawany przez Urząd Komitetu Integracji Europejskiej i Business Centre Club.
Przedsięwzięcie Medal Europejski to niekomercyjna, ogólnopolska akcja organizowana przez Urząd Komitetu Integracji Europejskiej i Business Centre Club, której celem jest przybliżenie idei Unii Europejskiej w środowisku przedsiębiorców. W ramach konkursu wyróżniane są wyroby i usługi, które odpowiadają standardom europejskim. Nominowana usługa (lub wyrób) musi spełniać wymagane prawem unijnym normy, posiadać odpowiednie licencje, patenty itp. Istotnym kryterium oceny firmy, pod kątem przyznania medalu jest również dynamika rozwoju przedsiębiorstwa oraz zdobyte wcześniej nagrody i certyfikaty.
XII Edycja Medalu Europejskiego dla sektora usługowego, w której brał udział PBP Sindbad rozpoczęła się pod koniec 2005 roku. Listę 122 laureatów tej edycji wyłoniła Komisja Weryfikacyjna pod przewodnictwem Grażyny Majcher-Magdziak.
Medalem Europejskim XII Edycji nagrodzono Prywatne Biuro Podróży Sindbad - Ryszard Wójcik (Opole) za międzynarodowe linie autokarowe. Z szeroko rozumianej branży turystycznej medalami wyróżniono także Hotel Kahlberg za usługi hotelarskie (Elbląg, BIG s.c. ZPChr Marian Groblewski Beata Groblewska) i Wyższą Szkołę Ekonomiczną Almamer w Warszawie za kształcenie w zakresie turystyki.

Zobacz całość »



Laseccy zamierzają kupić zamek Mirów!

Zobacz całość »
Rodzina Laseckich, która zajmuje się odbudową średniowiecznego zamku w Bobolicach, zamierza kupić drugą słynną jurajską warownię - zamek w Mirowie.
O tym, że senator Jarosław Lasecki i jego brat Dariusz chcą kupić teren od wspólnoty gruntowej w Mirowie, mówiono już od dawna. Teraz rozmowy stały się bardziej konkretne. Na 2 kwietnia zaplanowano spotkanie wspólnoty, podczas którego ma zostać podjęta decyzja o sprzedaży 40 hektarów z zamkowym wzgórzem. Potencjalni nabywcy oferują 700 tys. złotych za grunt, który uznany jest za nieużytek. Jednak zdania członków wspólnoty są podzielone.
Aleksandra Stercz-Motyl, prowadząca w okolicy Mirowa stadninę wyznaje - Może udałoby mi się pogodzić moje interesy z planami pana Laseckiego. Ale nie podoba mi się, że dobra narodowej kultury trafiają w prywatne ręce. W Bobolicach Lasecki ogrodził ruinę murem i turyści nie mają do niej dostępu.
Anna Myga, żona sołtysa wyjaśnia - Znam Laseckiego od dziecka. Pracowałam u jego ojca i wiem, że chce dla nas dobrze. Dał na ocieplenie kaplicy, remont remizy strażackiej. A jak ruszą inwestycje, będą miejsca pracy. Teraz zamek nic nam nie przynosił poza kłopotami. Daliśmy 10 tys. zł na zabezpieczenie ruin, a już wszystko rozkradli.
Jednak Katarzyna Głąb, skarbniczka zarządu wspólnoty przyznała - Ja będę przeciwna sprzedaży. Nie wiem, ile jest prawdy w tym, co obiecuje Lasecki. Kupił Bobolice i zrobił jakieś inwestycje? Wierzę, że ludzie nie będą chcieli oddać mu ziemi.
Bracia Laseccy tłumaczą, że wysłali listy, które zachęcałyby do transakcji wszystkim członkom wspólnoty gruntowej.
Jednak im więcej mówi się o ofercie Laseckich, tym więcej koncepcji zagospodarowania terenu krąży po Mirowie. Mieszkańcy mówią, że senator chce odbudować zamek, a także połączyć go kolejką linową z Bobolicami. Dodatkowo stworzyć pomiędzy warowniami pole golfowe i postawić hotel na 2000 miejsc dla zagranicznych gości.
Aleksandra Perczak, szefowa częstochowskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, jest zaskoczona opowieściami mieszkańców - Jeśli wspólnota sprzeda grunt, nie znaczy to, że pan Lasecki ma wobec zamku w Mirowie zamiary takie jak wobec Bobolic. Jeśli jednak będzie chciał przystąpić do jakiejś przebudowy, to sprawa powinna być rozpatrzona poza naszym województwem przez Główną Komisję Konserwatorską.
Perczak przyznaje - W Bobolicach mieliśmy początkowo mnóstwo kłopotów z inwestycją i musieliśmy dwukrotnie wstrzymywać prace przy ruinach. Ale dzisiaj wszystko wygląda pozytywnie: zabezpieczył ruiny murem i wzniósł bramę poza ich obszarem. Przygotował projekt nadbudowy zachowanej części zamku, a my wymogliśmy, że w kierownictwie budowy będzie konsultant ds. konserwatorskich. Na razie ruiny nie są udostępniane, ale istnieje zapis, że po zakończeniu inwestycji służyć będą celom turystycznym.
Michał Góra, zastępca dyrektora Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Śląskiego najbardziej jest zaniepokojony informacjami o polu golfowym. - Teren wspólnoty gruntowej leży w obrębie parku krajobrazowego. Generalnie nie mamy nic przeciwko temu, żeby po uzgodnieniach robić na takim obszarze pole golfowe. Ale nie między Bobolicami i Mirowem, porośniętej endemicznymi odmianami traw, utworzenie pola wymaga wymiany murawy.
Jednak Dariusz Lasecki jest również zaskoczony, tym co mówią mieszkańcy - Ludzie wymyślają legendy. Lasecki zapewnia, że nie myślał o budowie pola golfowego. Przyznał też, że zamierza kupić grunty wraz z zamkiem - Prawdą jest, że jeśli kupię ziemię wspólnoty gruntowej, to mam zamiar odrestaurować zamek, a w przyszłości wybudować u jego stóp hotel. Ale będzie miał 100 miejsc, jak w Złotym Potoku. A prace przy zamku zajmą sporo czasu, bo rekonstrukcja zabytkowej budowli wymaga wyjątkowych starań.

Zobacz całość »



Kolejka na Kasprowy Wierch - może dojść do międzynarodowego skandalu!

Zobacz całość »
Polskie Koleje Linowe wraz z władzami Zakopanego zamierzają rozbudować kolejkę linową na Kasprowy Wierch. W ten sposób złamią przepisy Unii Europejskiej dotyczące ochrony przyrody. Ekolodzy uważają, że Polsce grozi międzynarodowy skandal.
Na Kasprowym Wierchu znajduje się rezerwat przyrody. Teren został również objęty unijną siecią "Natura 2000", która ma za zadanie chronić szczególnie cenne przyrodniczo tereny. Zgodnie z prawem Unii Europejskiej, aby zbudować coś na obszarze objętym ochroną, trzeba najpierw sporządzić raport oddziaływania inwestycji na środowisko.
Jednak Polskie Koleje Linowe zamierzają rozpocząć budowę, nie przestrzegając przepisów UE. W najbliższych dniach burmistrz Zakopanego ma wydać warunki zabudowy dla nowej inwestycji. Jednak nie będzie do nich dołączony raport o oddziaływaniu budowy na Tatrzański Park Narodowy, który wymaga UE. O możliwość budowania w parku narodowym, burmistrz zapytał jedynie szefa miejscowego sanepidu, który wyraził zgodę.
Adam Radko, powiatowy inspektor sanitarny w Zakopanem przyznaje - To prawda. Stwierdziłem, że można przebudować kolejkę linową na Kasprowy Wierch, nie sporządzając raportu jej oddziaływania na środowisko. Wydaje mi się, że ta rozbudowa nie będzie aż tak duża. Trochę więcej ludzi wjedzie kolejką na górę i tyle. Nie ma sensu badać, jak to wpłynie na przyrodę w Tatrach, bo chyba niewiele się zmieni. Dokładnie się na tym nie znam, bo z zawodu jestem epidemiologiem. Burmistrz mnie poprosił, to wydałem opinię. Na tej podstawie będzie można rozpocząć budowę na Kasprowym Wierchu.
Tymczasem sprawa przebudowy kolejki bulwersuje przyrodników. Profesor Henryk Okarma, przewodniczący Wojewódzkiej Rady Ochrony Przyrody w Krakowie twierdzi - To niewiarygodne. Władze Zakopanego zamierzają zignorować prawo Unii Europejskiej, opierając się na stanowisku stacji sanitarno-epidemiologicznej. Przecież to absurd. Jeśli na tej podstawie zostanie rozbudowana kolejka na Kasprowy Wierch, oznacza to, że w Polsce nie szanuje się prawa. Bo przecież idąc tym tokiem rozumowania, wystarczy zgoda sanepidu, by zabudować kolejkami i wyciągami także inne tatrzańskie doliny, a nawet cały park narodowy.
Profesor Zbigniew Mirek z Instytutu Botaniki Polskiej Akademii Nauk dodaje - Dwukrotnie większa liczba turystów wwożonych przez kolejkę fatalnie wpłynie na przyrodę w tym zakątku Tatr. Dlatego władze Zakopanego i PKL tak boją się sporządzenia raportu oddziaływania na środowisko nowej inwestycji w Tatrach.
Radosław Ślusarczyk z ekologicznej Koalicji "Ratujmy Karpaty" zapowiedział - Jeśli dojdzie do budowy kolejki na Kasprowy Wierch z pominięciem raportu oddziaływania na środowisko, natychmiast zawiadomimy o tym Komisję Europejską.
Polsce grozi międzynarodowy skandal, rząd może zostać zmuszony do wypłacenia wielomilionowego odszkodowania za zniszczenie cennych przyrodniczo terenów.
Burmistrz Piotr Bąk nie chcą rozmawiać o zaistniałej sprawie. PKL również odmawiają komentarzy. Zaniepokojona jest tylko dyrekcja Parku. Paweł Skawiński, dyrektor TPN przyznaje - Nie można dopuścić do rozpoczęcia budowy bez sporządzenia raportu oddziaływania inwestycji na środowisko Tatr. Nie zgodzę się na to. Sprawą zainteresuję Ministerstwo Środowiska.

Zobacz całość »



Feras Polska ujawnia się!

Zobacz całość »
Feras jest firmą, zajmującą się obsługą przelotów VIP-ów. Liczy na szybki rozwój na polskim rynku, gdyż jak uważa latających biznesmenów będzie coraz więcej.
Firma działała po cichu w Polsce od pięciu lat. Teraz postanowiła ujawnić swoje plany. Spółkę Feras Polska założyła amerykańska grupa, świadczącą usługi naziemne na lotniskach. Ich oferta skierowana jest dla ludzi biznesu i show-biznesu, którzy potrzebują szybko się przemieszczać.
Właścicielem spółki jest Feras z siedzibą w Huston. Firma w ubiegłym roku miała 23 mln dolarów obrotu. W Polsce działa od 2000 roku. Już w 2002 firma obsługiwała w Polsce 126 operacji w ciągu roku.
Borys Sławomirski, dyrektor Feras Polska wyznaje - W 2005 roku obsłużyliśmy 1150 rejsów, a na 2006 przewidujemy wzrost o kolejne 50%.
Sławomirski wyjaśnia - Naszymi klientami są przede wszystkim amerykańskie koncerny, ale w ostatnich latach coraz więcej jest firm europejskich. Zajmujemy się także obsługą operacji wojskowych, np. lotów do Iraku albo specjalnych czarterów. Mamy również umowy z rządami na organizacje przelotów vipowskich.
Spółka spodziewa się, że tego typu lotów będzie coraz więcej. Borys Sławomirski ocenia - Polska wśród sąsiadów jest rynkiem o zdecydowanie największym potencjale. Wiąże się to głównie z liczbą inwestycji zagranicznych. Z drugiej strony jednak występują tu większe ograniczenia, np. zezwoleń na lądowanie, których uzyskanie w innych krajach jest łatwiejsze.
60% klientów Feras Polska lata do Warszawy, 20% ląduje w Krakowie. Natomiast Wrocław wybierają najczęściej niemieccy biznesmeni.
Sławomirski wyznaje - Mamy podpisane umowy ze spółkami handlingowymi w każdym z polskich portów regionalnych. Na Okęciu współpracujemy z WAS. Feras liczy, że polskie porty lotnicze zdecydują się na poprawianie warunków technicznych dla indywidualnego lotnictwa.
Dyrektor Sławomirski poinformował - W Polsce infrastruktura dla tego typu ruchu jest dość uboga. Ten ruch nie generuje znaczących dochodów dla portów, więc zarządzający nimi preferują regularne połączenia tradycyjnych czy też tanich przewoźników. Oprócz Okęcia jedynie poznańska Ławica ma terminal dla general aviation (indywidualnego lotnictwa).
Zbigniew Sałek, wiceprezes ds. planowania i rozwoju Portu Lotniczego we Wrocławiu tłumaczy - Dziś ruch general aviation jest zbyt mały, by port mógł na nim zarobić. Staramy się jednak ułatwiać procedury takim pasażerom, by mogli sprawnie korzystać z usług lotniska. W Polsce liczba operacji indywidualnych będzie rosła, choćby dlatego, że przyrasta liczba właścicieli prywatnych samolotów. To jednak wzrost bardzo opóźniony w stosunku do bogacenia się społeczeństwa.
W najbliższym czasie Feras nie zamierza rozszerzać swojej działalności. Sławomirski wyznaje - Obecnie w Polsce skala operacji general aviation jest zbyt mała, by myśleć o ubieganiu się o trzecią kategorię zezwolenia, czyli obsługę bagażu. Musiałyby one przyjąć rozmiary rzędu 200 miesięcznie.
W Polsce dla spółek, gdzie głównym udziałowcem jest państwo, prywatny ruch jest po prostu kłopotem. General aviation w Polsce to nadal przewaga samolotów spoza Polski.

Zobacz całość »



Hamburg: Ewakuacja Airbusa A380 - tylko ćwiczenia!

Zobacz całość »
W niedzielę, 26 marca przeprowadzono próbną ewakuację największego na świecie samolotu pasażerskiego - Airbusa A380. Szef zarządu Airbusa Gustav Humbert poinformował - Ustanowiono przy okazji rekord świata.
Ewakuacja 873 pasażerów i członków załogi trwała zaledwie 80 sekund. Niestety nie obeszło się bez bolesnego incydentu. Jeden z pasażerów złamał sobie kość udową, podczas opuszczania samolotu po pochylni ewakuacyjnej. Humbert zapewnił - Jeszcze dziś wieczorem odwiedzimy go w szpitalu.
Test ewakuacyjny jest obowiązkowy dla wszystkich nowych typów samolotów. Maksymalny czas przeznaczony na ewakuację Airbusa A380 wynosi 90 sekund.

Zobacz całość »



Abstynencja w pociągach?

Zobacz całość »
Od kilku dni wsiadając do pociągu pasażerowie słyszą: Zakaz spożywania alkoholu! Sprawa wydaje się jasna, spożywanie alkoholu w miejscach publicznych i komunikacji publicznej jest od dawna uregulowana ustawą o wychowaniu w trzeźwości.
PKP Intercity wydało oficjalne osiadczenie, że rzeczywiście na trasach krajowych zostaniemy poinformowani o takim zakazie. Sprawa jednak jest barziej skompikowana. Otóż owszem w pociągu pić nie można, w Warsie alkoholu się nie podaje ale tylko na trasach krajowych. Jadąc pociągiem na trasie miedzynarodowej możemy jdnak wyjśc na drinka do Warsa nawet jeśli wysiadamy po drodze jeszcze przed granicą!
Jednocześnie w polskich pociągach doskonale funkcjonuje "szara strefa", bo piwo można zawsze kupić od drobnych sprzedawców z "reklamówki". A, to może wpływa na podniesienie komfortu podróżujących, ale nie pomaga wizerunkowi PKP.
W 2005 roku były próby zmiany przepisów regulujących sprawę picia alkoholu w pociągach, ale niczego konkretnego nie ustalono. , a tym czasem posłowie sami skrżą się, że nie mogą napić się jasnego z pianką w pociągu...

Zobacz całość »



Poznań atrakcją turystyczną bez cech szczególnych!

Zobacz całość »
Poznań jest wprawdzie uznawany przez jego mieszkańców za miasto atrakcyjne turystycznie, ale Poznaniacy nie mają pomysłu na to, czym rzeczywiscie mogą przyciągać turystów - to podstawowe wnioski z badań wykonanych przez Pentor-Poznań na zlecenie "Gazety".
Analizując wyniki badań Pentoru można ocenić, jakie (zdaniem mieszkanców) atrakcje turystyczne miasta powinni odwiedzić turyści. I tak, zdecydowanie na pierwszym miejscu plasuje się ratusz i koziołki - jako godne odwiedzenia wskazało je 56% badanych, jako drugie w kolejności podawane były tereny nad maltańskie i katedra opowiedziało się za nimi po 40%. Stare miasto wskazało 30% mieszkańców, którzy już dla centrum Poznania nie byli tak łaskawi - jedynie 3% z nich wskazało je jako atrakcję turystyczną. Ponadto chętniej niż do centrum Poznaniacy wybierają się do centrów handlowych Starego Browaru i Plazy. 40% badanych, którzy zostali poproszeni o wcielenie się w rolę turystów zadeklarowali przyjazd do Poznania na tydzień, natomiast 15% na trzy dni.
Jak widać poznaniacy są w stosunku do swojego miasta krytyczni, a chyba najbardziej ci młodzi, dobrze wykształceni i zamożni mieszkańcy, których miasto wyraźnie nie zachwyca. Ocenia się, iz na wyniki badań i atrakcyjność poszczególnych atrakcji turystycznych Poznania wyraźny wpływ miały braki w spójności architektury miasta. Ostrów Tumski i stare miasto przecina bardzo ruchliwa "trasa chwaliszewska", natomiast Trakt Królewsko - Cesarski łączący Śródkę i Ostrów Tumski za Starym Rynkiem oraz secesyjnymi Jeżycami jest aktualnie w fazie przygotowawczej. Prace nad rewitalizacją miasta trwają, a póki co turyści moga odwiedzać Poznań taki jakim jest.

Zobacz całość »



Większe fundusze dla POT w 2007 roku?

Zobacz całość »
Podczas swojej wizyty w Sztokholmie 13 marca br. Premier Kazimierz Marcinkiewicz spotkał się z Juliuszem Sochanem Dyrektorem Polskiej Organizacji Turystycznej w Szwecji.
Podczas tego spotkania Marcinkiewicz zapoznał się z pracą naszego ośrodka w Szwecji i otrzymał pełny raport z wynikami osiągniętymi dotychaczas przez naszych specjalistów na rynku szwedzkim. Wyniki współpracy POT z Instytutem Polskim i Ambasadą RP w Szwecji spotkały się z uznaniem Premiera. Został również poinformowany o trudnościach związanych ze zbyt małym budżetem, co wywołało obietnicę zwiększenia w 2007r. środków na działania promujące Polskę.
Spotkanie przebiegło w miłej atmosferze nikt nie wyszedł z pustymi rękami. Premier otrzymał broszury promocyjne, koszulkę z "hydraulikiem" oraz niedźwiadka- maskotkę Roku Polskiego w Szwecji.

Zobacz całość »



Rejestracja produktów regionalnych w UE

Zobacz całość »
Do tej pory Polska nie zarejestrowała w Unii Europejskiej żadnego polskiego produktu. Dzięki porozumieniu ze Słowakami na listę trafi oscypek.
W zeszłym tygodniu Parlament Europejski dyskutował na temat ochrony produktów regionalnych. Posłowie uznali, że europejskie produkty, które stanowią regionalne lub tradycyjne specjalności powinny być wyraźnie oznakowane jako produkty pochodzące z Unii Europejskiej. Posłowie opowiedzieli się także za wyraźnym rozróżnieniem oznaczeń jakości oraz ściślejszym przestrzeganiem pochodzenia surowców wykorzystywanych w produkcji.
Do zmian w systemie ochrony produktów regionalnych, który istnieje od 1992 roku, Unię zmusiła Światowa Organizacja Handlu. WTO nakazała - Unia musi pozwolić na to, żeby swoje produkty rejestrowali w jej systemie również producenci z krajów trzecich.
Dlatego też UE musi zmienić przepisy. Wykorzysta to do wzmocnienia ochrony lokalnych specjalności. Parlament chce ułatwienia ich rejestracji i wzmocnienia środków ochrony w krajach trzecich. Chce również ujednolicić przepisy, które obecnie są inne w różnych krajach Unii. Posłowie proponują także, aby produkty wspólnotowe, które korzystają z nazwy, pochodzenia lub oznaczenia geograficznego zostały uznane przez państwa trzecie.
Ustalono też, że w celu informowania konsumentów o nowych produktach, powinny być organizowane działania informacyjne i promocyjne, zarówno w ramach Unii Europejskiej, jak i poza nią. Ponieważ do europejskiego systemu ochrony mają też dostęp produkty z państw trzecich, posłowie zaproponowali, aby na etykiecie wskazywane było miejsce pochodzenia i przetworzenia danego produktu rolnego lub środka spożywczego, który jest wprowadzany do obrotu pod zastrzeżonym znakiem towarowym. Pozwoli to zminimalizować ryzyko pomylenia przez konsumenta symbolu wspólnotowego z symbolem pochodzenia.
Produkt lokalny chroniony w Unii Europejskiej może być wpisany na jedną z trzech list:
1. Zastrzeżone oznaczenie pochodzenia. W tym przypadku cały proces produkcyjny musi mieć miejsce według ustalonych metod i na oznaczonym obszarze. Przykładem jest włoska szynka Parma.
2. Zastrzeżone dane geograficzne. W tym wypadku tylko niektóre elementy produkcji muszą mieć miejsce na danym obszarze. Przykładem takiego produktu jest szynka szwarcwaldzka (Schwarzwalder-Schinken).
3. Tradycyjna specjalność. W tym przypadku produkt musi mieć ściśle określony skład i proces produkcyjny. Przykładem jest hiszpańska szynka Serrano.
Polska jeszcze nie zarejestrowała w Unii żadnego produktu. Powodem jest między innymi długa procedura. Do Komisji Europejskiej Polska zgłosiła jak na razie trzy produkty: oscypek, bryndzę podhalańską i miód wrzosowy z Borów Dolnośląskich.
Słowacy swój osciepok zgłosili przed Polakami. Dlatego istniało duże prawdopodobieństwo, że w ten sposób zablokują rejestrację polskiego rywala. Oba sery są podobne, ale nie takie same. Do osciepoka dodaje się mleko krowie i może być on wytwarzany na skalę półprzemysłową. Na szczęście doszło do porozumienia i słowackie ministerstwo rolnictwa zapewniło, że nie będzie blokować polskiego projektu.
Polski produkt pretenduje do wyższego stopnia ochrony niż osciepok. Słowacy chcą "zastrzeżonych danych geograficznych", a Polacy "zastrzeżonego oznaczenia pochodzenia".
Grecy, którzy zarejestrowali ser feta oraz Włosi, którzy wpisali na listę szynkę parmeńską uważają, że warto rejestrować swoje regionalne produkty w UE.
Wszystkie nazwy produktów z listy są zastrzeżone, a wyłączność na produkcję i nazwę popularnego towaru może być warta nawet dziesiątki milionów euro rocznie. Produkty tego typu są coraz bardziej poszukiwane na europejskim rynku, a do ich promocji istnieje możliwość wykorzystania środków unijnych. Produkty z listy otrzymują również prawo do wykorzystywania specjalnego logo.
W Polsce istnieje również wewnętrzna lista produktów tradycyjnych. Służy ona zbieraniu i rozpowszechnianiu informacji o takich produktach. Jednak z wpisaniem na nią nie jest związana ochrona nazwy.
Aby zarejestrować produkt regionalny należy złożyć wniosek do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, które przesyła go do Komisji Europejskiej. Producent za to musi zapłacić 300 złotych. Potem następuje publikacja w dzienniku urzędowym. Natomiast, jeśli dojdzie do sprzeciwu, Bruksela daje zainteresowanym państwom trzy miesiące na porozumienie, a potem sama decyduje, czy dokonać wpisu.

Zobacz całość »



Olimpiada Barmanów - sukces młodej rzeszowianki

Zobacz całość »
Jak co roku w Warszawie odbyła się Olimpiada Barmanów, udział wzięło 50 młodych ludzi, którzy ukończyli 21 rok życia. W ubiegłym roku pierwsze miejsce zajęła Aleksandra Guzek z Rzeszowskiego technikum Hotelarskiego Zespołu Szkół Gospodarczych, która następnie reprezentowała nasz kraj na Olimpiadzie w Turynie.
W tym roku również zatriumfowała reprezentacja Rzeszowa. Barbara Janda z tej samej szkoły zajęła trzecie miejce. Konkurencje były trudne, wymagały dużej wiedzy i profesjonalizmu. Należało przygotować 19 standardowych drinków, wykazać się nzajomością fachowego słownictwa w języku angielskim oraz przygotować własną kompozycję. Drink Barbary Jandy o wdzięcznej nazwie- Karaoke zrobił duże wrażenie na jurorach i został wysoko oceniony za świeżość i wyrazisty smak.
Laury dla młodej rzeszowianki były napewno zasłużone nie tylko ze względu na jej występ ale również włożony w to wkład rocznej pracy.

Zobacz całość »



160 pociągów na Śląsku na liście do likwidacji!

Zobacz całość »
PKP zagroziły, że zlikwidują aż 160 pociągów na Śląsku. Jednak władze województwa śląskiego uspokajają - Przynajmniej sto z nich uda się uratować.
Wśród pociągów, które są zagrożone likwidacją są między innymi: nocne połączenie Katowic z Gliwicami, linia Katowice - Wisła, Bielsko-Biała - Cieszyn i Katowice - Bielsko Biała. Aby utrzymać zagrożone połączenia, Urząd Marszałkowski musi wyłożyć około 170 mln złotych. Jeżeli jednak władze województwa nie dogadają się z PKP, połączenia zostaną zlikwidowane 30 czerwca.
Łukasz Kurpiewski, rzecznik prasowy PKP Przewozy Regionalne wyjaśnia - Jesteśmy tylko organizatorem transportu. Jego finansowaniem powinno zająć się województwo. W całej Europie samorządy dokładają do deficytowych linii, które dowożą pasażerów do pracy, szkół czy na uczelnie.
Kolej potwierdziła, że w województwach, które nie zapłaciły PKP za transport, pociągi przestaną jeździć od 1 kwietnia. Na Śląsku warunkowo przedłużono termin do końca czerwca.
Jacek Stumpf, dyrektor wydziału transportu Urzędu Marszałkowskiego zapewnia, że w ciągu kilku najbliższych tygodni województwo śląskie podpisze z PKP umowę. W poniedziałek, 27 marca radni sejmiku zdecydowali o podwyższeniu dotacji na transport o 70 mln zł. Dodatkowo 100 mln złotych ma pochodzić ze sprzedaży biletów.
Jednak nie wszystkie pociągi uda się uratować. Przynajmniej 60 z nich zostanie zlikwidowanych. Do czasu podpisania umowy z PKP, dyrektor Stumpf nie chce ujawnić, które połączenia pozostaną. Stumpf zapewnia, że pozostaną pociągi, którymi podróżuje dużo osób. Dodaje - Studenci i uczniowie mogą być spokojni.
Stumpf przyznał, że liczenie pasażerów pokazało, że pomiędzy liniami są ogromne dysproporcje. - Niektórymi trasami codziennie jeździ 8 albo nawet 10 tys. pasażerów. Ale są i takie, gdzie jest ich 200. Do tych linii nie będziemy dokładać.

Zobacz całość »



::: 2006-03-29 :::


Małopolska na targach UTAZAS 2006 w Budapeszcie!

Zobacz całość »
W Budapeszcie w dniach 16-19.03 2006 odbyły się największe na Węgrzech targi turystyczne - UTAZAS 2006. Na imprezie tej promowała się również Polska - nasze stoisko narodowe zajmowało powierzchnię 96 m2. Prezentowało się na nim 15 wystawców.
Szczególnie silną reprezentacje na tegorocznych targach UTAZAS 2006 miał region Małopolski. Wśród wystawców z tego regionu znaleźli się m.in.:
  • Miasto Kraków,
  • Województwo Małopolskie,
  • Miasto Tarnów,
  • Orbis Kraków,
  • Biuro Top Travel Service z Krakowa,
  • Mazurkas Travel, oddział w Krakowie,
  • Biuro Usług Turystycznych Info-Tour, Zakopane,
  • Biuro Turystyczne Zakopane,
  • Hotel Start, Kraków,
  • Hotel Krakus, Kraków.

Ogólna powierzchnia wystawiennicza stoiska regionalnego Małopolski wynosiła 16 m2. Przez cały okres targów na stoisku Małopolski odbywała się degustacja wyrobów regionalnych: Małopolska kusiła pierogami, oscypkami, smalcem, kiełbasą, ogórkami kiszonymi oraz alkoholem, przekazanym przez jednego sponsora - destylarnię Polmos w Krakowie. Degustacja wyrobów w formie stołu szwedzkiego cieszyła się dużym zainteresowaniem zarówno ze strony odwiedzających, jak i współwystawców.
Turyści z Węgier stanowią 3% przyjeżdżających do Małopolski zagranicznych gości, plasując się na ósmym miejscu w rankingu badań ruchu turystycznego prowadzonych przez MOT.
Najbliższe zagraniczne targi turystyczne, na których Małopolska Organizacja Turystyczna będzie promować region odbędą się w maju w Barcelonie: 4-7.05.06 (SITC) i w październiku na Ukrainie.

Zobacz całość »



Trójmiejska SKM zaskakuje swoich klientów!

Zobacz całość »
Bilet okresowy SKM w Trójmieście powoli staje się swoistą kartą miejską. Jego posiadanie staje się zaletą ze względu na promocje i bonusy. Oferta dodatkowa SKM jest coraz bardziej różnorodna i szeroka.
"W sytuacji, w której nie ma w Trójmieście karty miejskiej z prawdziwego zdarzenia, chcemy pokazać, że będąc pasażerem SKM, można liczyć na więcej niż tylko sprawną podróż w aglomeracji" - oznajmia Paweł Wróblewski, rzecznik SKM Trójmiasto. Szybka Kolej Miejska jest konsekwentna w działaniu i ofertę szybko rozszerza. W sytuacji, gdy sprawa wspólnego biletu dla całej aglomeracji ciągle kuleje, pojawia się coś na kształt programu lojalnościowego. Należy dodać, iż rozwiązania oparte o kartę miejską, połączoną z biletem okresowym na autobusy, metro już od dawna funkcjonują na świecie.
O przedmiocie promocji SKM decyduje kilka czynników. Po pierwsze, firma chce przede wszystkim zatrzymać w swoich pociągach tych, którzy powoli zaczynają mieć wybór, a więc młodych ludzi, którzy często myślą już o własnym samochodzie. Ponadto: "Wysokie ceny paliw i korki często zniechęcają do jazdy samochodem. Chcemy dodatkowo ich zachęcić do korzystania z naszych usług. Dlatego zniżki dla stałych pasażerów SKM można znaleźć na lodowisku w Sopocie czy np. w klubach popularnych wśród młodych ludzi" - informuje Wróblewski.
Obecnie współpraca poszerza się o Muzeum Narodowe, a na wakacje przygotowywane są niespodzianki dla turystów odwiedzających Trójmiasto. "Promocje są rzeczywiście super, ale może środki włożone w te promocje lepiej byłoby przeznaczyć na jakiś inny cel"? - zastanawia się pasażer Mierosławski. Według kierownictwa firmy dodatkowych kosztów nie ma, gdyż "To prosta umowa marketingowa" - wyjaśnia Wróblewski. "Ktoś przychodzi do nas zareklamować swój produkt czy imprezę. Jeśli pomysł nam odpowiada, proponujemy wprowadzenie promocji dla naszych klientów. Dzięki temu wszyscy są zadowoleni. My możemy zaoferować coś więcej naszym pasażerom, a nasi partnerzy mają dzięki zniżkom więcej klientów" - tłumaczy rzecznik.
Karty miejskie uznane przez SKM za skuteczną formę przyciągania nowych klientów, mają na celu pobudzenie turystyki miejskiej. Turyści z nich chętnie korzystają licząc na zniżki w muzeach, restauracjach , teatrach itp.
Bonusy, z których mogą korzystać obecnie posiadacze kart SKM to m.in.: bar sałatkowy w Pizzy Hut do dużej pizzy, coca cola na drogę po zakupach powyżej 5 zł w koskach Relaya (ulokowanych na prawie wszystkich peronach SKM), czy 20 % zniżka na kręgle w klubie U7.

Zobacz całość »



Prestiżowa lista UNESCO z toruńską Starówką

Zobacz całość »
Wpisanie toruńskiej Starówki na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO pozwala przyciągać do miasta coraz więcej turystów z całego świata. Jednak mieszkańcy Torunia nie zdają sobie z tego sprawy. Dlatego też magistrat postanowił ich uświadomić.
W tym tygodniu Toruń gościł konferencję, która omawiała raport okresowy UNESCO. Dokument zawiera opisy stanu utrzymania obiektów wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa w Europie i Ameryce Północnej. Zawarte są w nim informacje o tym, jak zachowały się zabytki kultury, o stopniu zainteresowania nimi władz lokalnych oraz o współpracy z organizacjami pozarządowymi.
Dzięki temu spotkaniu Polacy mogli się dowiedzieć jak lepiej gospodarować obiektami, które trafiły na tę prestiżową listę. Magistrat ocenia - Wybór naszego miasta na miejsce konferencji świadczy, że organizacji zależy na podtrzymaniu dobrego wizerunku Starówki.
Urzędnicy uważają, że mieszkańcy nie zdają sobie sprawy, że akt ten dowodzi niezbicie ogromnej wartości toruńskiego gotyku. Lech Narębski, miejski konserwator zabytków przyznaje - Potrzebne jest jeszcze wypracowanie tej świadomości w mieszkańcach Torunia. I tym będziemy się w najbliższym czasie zajmować.
Władze polskich miast i obiektów, które zostały wpisane na listę UNESCO, przygotowują wspólny projekt, który ma ułatwić im współpracę i pozyskiwanie funduszy na utrzymanie zabytkowych obiektów. Powstające stowarzyszenie będzie nosić nazwę: Liga Polskich Miast i Miejsc Wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa. Swoją siedzibę będzie miało w Toruniu. Pierwsze spotkanie planowane jest jeszcze na wiosnę, na którym związek ma określić swoje najważniejsze działania. Andrzej Szmak, dyrektor magistrackiego wydziału promocji i informacji poinformował - Do pomysłu nie przekonał się na razie tylko Kraków.
Liga będzie łączyć zarządców obiektów, ale również gwarantować wzajemną pomoc i lobbing na arenie krajowej i międzynarodowej. Każdy z członków będzie wpłacał okresową składkę na działalność organizacji, jej wysokość będzie zależała od wielkości danego obiektu. Szmak wyznaje - O pieniądze musimy walczyć sami. Staramy się o fundusze rządowe oraz europejskie. Owszem, fakt wpisania na listę wówczas bardzo pomaga, ale niczego nie załatwia.
Toruń starał się o wpisanie na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO od 1989 roku. Wtedy z inicjatywy Stowarzyszenia Pax powstał społeczny komitet działający na rzecz umieszczenia Starówki w gronie najciekawszych obiektów światowej kultury. Natomiast 1 marca 1989 roku odbyła się sesja naukowa, na której omówiono warunki wpisu i kryteria, jakie musi spełnić miasto.
Następnie władze Torunia oficjalnie wystąpiły do ministra kultury i sztuki z wnioskiem o wszczęcie starań polskiego rządu o wpisanie Starówki na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. W Instytucie Zabytkoznawstwa i Konserwatorstwa UMK powstała szczegółowa dokumentacja na ten temat. Pracami kierował profesor Jan Tajchman, a w czerwcu 1996 roku materiały zostały przekazane generalnemu konserwatorowi zabytków profesorowi dr Andrzejowi Tomaszewskiemu.
W październiku 1996 roku do Torunia przyjechał profesor dr architekt Jonas Glemźa, przedstawiciel Komitetu Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Po wydaniu przez profesora pozytywnej opinii, wniosek trafił na obrady dwudziestej pierwszej plenarnej sesji Komitetu Dziedzictwa Światowego UNESCO w Neapolu, która odbywała się pomiędzy 4 i 6 grudnia 1997 roku. Za datę uroczystego aktu wpisu przyjmuje się 4 grudnia, gdyż wtedy odbyło się głosowanie nad wnioskiem.
Andrzej Szmak wyznaje - Wpis oznacza dla nas prestiż. To wyróżnienie, ale i obowiązki. Promując miasto, zawsze podkreślamy ten fakt, bo jest się czym chwalić.
Magistrat ocenia, że nadanie tego prestiżowego statusu Starówce sprawiło, że do Torunia przyjeżdża coraz więcej turystów. W zeszłym roku miasto odwiedziło około 1,2 mln gości z Polski i świata. Do Torunia częściej przyjeżdżają Anglicy, Włosi i Francuzi. Dzięki wpisowi na listę UNESCO Toruń trafił też do zagranicznych przewodników turystycznych. Szmak dodaje - Wycieczki z Japonii podróżują przede wszystkim po miejscach wpisanych na listę, bo to gwarantuje im, że zobaczą coś wartego zainteresowania.
Obiekty, które znajdują się na liście podlegają co kilka lat obowiązkowej kontroli. W Toruniu o wizerunek staromiejskiego gotyku dba miejski konserwator zabytków. Co roku na opiekę nad obiektami historycznymi potrzeba ponad 2 mln złotych.
Z wpisem na listę nie wiążą się żadne dodatkowe dotacje na utrzymanie obiektów. Pieniądze z UNESCO są przyznawane tylko w przypadkach klęsk żywiołowych i zniszczeń wojennych.
UNESCO jest Organizacją Narodów Zjednoczonych do spraw Oświaty, Nauki i Kultury, która od 1945 roku wchodzi w skład ONZ. Podstawowym celem organizacji jest wspieranie międzynarodowej współpracy kulturalnej, oświatowej i naukowej. UNESCO stworzyło prestiżową Listę Światowego Dziedzictwa, na którą trafiają najważniejsze dzieła sztuki, zabytki natury, historii i nauki. Obecnie liczy ona 812 obiektów, z czego 18 z Polski.
Na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO wpisane są między innymi: australijska Wielka Rafa Koralowa, Wielki Mur Chiński, piramidy w Memphis i zespół architektoniczny w Tebach, francuskie katedry w Chartes, Amiens, Bourges oraz paryska Notre-Dame, ateński Akropol, Taj Mahal, Kreml, delta Dunaju, Statua Wolności, historyczne centrum Rzymu, Watykan, miasto prekolumbijskie Teotihuacán i peruwiańskie Machu Picchu.
Polskie zabytki i twory przyrody na liście to między innymi: Stare Miasto w Krakowie, kopalnia soli w Wieliczce, obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau, Białowieski Park Narodowy, Stare Miasto w Warszawie, Stare Miasto w Zamościu, Zamek Krzyżacki w Malborku oraz toruńska Starówka. O wpis obecnie stara się Wrocław - Stare Miasto i Hala Ludowa.

Zobacz całość »



Targi MTF 2006 we Wschodniej Jawie - zaproszenie dla Polski

Zobacz całość »
W dniach od 31 maja do 4 czerwca 2006 w Surabai w hotelu Sheraton odbędą się targi turystyczne Travel Exchange of Majapahit Travel Fair - poinformowała Polska Organizacja Turystyczna.
Podczas oficjalnej wizyty we Wschodniej Jawie, ambasador Tomasz Łukaszuk otrzymał zaproszenie dla polskich touroperatorów do wzięcia udziału w targach.
Wszyscy zainteresowani uczestnictwem mogą się kontaktować z organizatorami:
Haryono Tours & Travels
Tel: 62-31 5049797
Fax: 62-31 5033917
E-mail: har-mice@haryonotours.co.id

Zobacz całość »



Zaproszenie do udziału w targach turystycznych w Tunezji

Zobacz całość »
W dniach od 11 do 13 maja 2006 roku odbędą się w Tunisie XII Międzynarodowe Targi Turystyczne International Mediterranean Tourism Market (M.I.T). - poinformowała Polska Organizacja Turystyczna.
Targi cieszą się dużym zainteresowaniem, szczególnie wśród państw z regionu basenu Morza Śródziemnego. Imprezę odwiedza co roku około 15 tysięcy osób, w tym 2000 specjalistów z branży.
Firmy zainteresowane udziałem w targach mogą skontaktować się bezpośrednio z organizatorem imprezy:
12 Rue Ibn Rachik 1002 Tunis - Tunisie
tel: 216 71 89 32 15
fax: 216 71 78 40 13
e-mail: tourisme.infomit@gnet.tn
www.mit-tourisme.com
www.mit-med.com

Zobacz całość »



AJET zamiast Helios Airways!

Zobacz całość »
Linie lotnicze Helios Airways, kojarzone z ubiegłoroczną katastrofą lotniczą koło Aten zmieniają nazwę. Teraz przewoźnik będzie latał jako AJET - podał brytyjski dziennik "The Independent".
Siedem miesięcy po katastrofie samolotu Boeing 737 lecącego z Larnaki do Pragi z międzylądowaniem w Atenach (o którym pisaliśmy w aktualności Katastrofa lotnicza koło Aten: 121 osób nie żyje), przewoźnik postanowił latać pod inną marką.
Od 29 marca jego samoloty będą obsługiwały loty czarterowo-rozkładowe już z logo AJET.

Zobacz całość »



Polsko Niemieckie zmagania o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury

Zobacz całość »
Przedstawiciele Gorlitz i Zgorzelcaw bardzo oryginalny sposób chcą walczyć o tytuł Europejskiej stolicy Kultury 2010roku. W ubiegły czwartek trzydziestu maratończyków ze Zgorzelca do Brukseli czyli bagatela 972 kilometry.
Są to zaangażowani mieszkańcy, 22 z Gorlitz i 8 ze Zgorzelca, którzy w ten sposób chcą przekonać jury w Brukseli, które decyzję ma podjąć decyzję w ciągu najbliższego miesiąca. Jest o co walczyć. Kilkadziesiąt milionów euro z unijnych funduszy i szeroka promocja w całej Europie, a co za tym idzie kilka milionów odwiedzających zwycięskie miasta turystów. Na ich użytek miałby powstać "Park mostów",projekt który ma na celu zintegrować mieszkańców obu miast. Powieżchnię 750 tys. mkw. po obu stronach Nysy Łóżyckiej ma wypełnić centrum kulturalne gdzie planowane są wernisaże i festiwale. Gorlitz starówkę już wyremontowało, a w jego ślady chcą pójść władze Zgorzelca i odrestaurować Przedmieście Nyskie i na to właśnie potrzebne są pieniądze z Unii. My trzymamy kciuki za miasta nad Nysą, a przede wszystkim za maratończyków żeby ich wysiłek się opłacił.

Zobacz całość »



Jesteś zestresowany - udaj się na urlop na Filipiny!

Zobacz całość »
W filipińskim Geronie restauracja Isdaan w filipińskiej prowincji Tarlac w menu oferuje sposobność do rozładowania stresu i złości! Sposób prosty i wyjątkowo skuteczny, a mianowicie rzucanie naczyniami o ściane.
Ściana w resteuracji Isdaan nazwan została "ścianą furii" i swoją furię można precyzyjnie rozładować ponieważ na ścianie wypisane są np. słowa: była żona, szef, kochanek. Przyjemność kosztuje jedynie 15 pesos (30 centów), bardziej zamożni klienci mogą sobie pozwolić na rzucanie np. telewizorem.
Przyciąga to rzesze klientów, którzy oprócz dobrego jedzenia nie tylko rozładowują napięcia ale również automatycznie poprawiają sobie humor. Jak twierdzą stali klienci przy rzucaniu talerzami jest mnóstwo zabawy i jest to o wiele tańsze niż na przykład lekcje jogi, która przecież przynosi podobny skutek. Cóż jest to również świetny pomysł dla polskich restauratorów, napewno cieszyłoby się dużą popularnością w naszym zestresowanym narodzie.

Zobacz całość »



::: 2006-03-30 :::


Krzysztof Kapis nowym prezesem LOT!

Zobacz całość »
29 marca 2006 r. Rada Nadzorcza Polskich Linii Lotniczych LOT rozstrzygnęła konkurs na stanowisko Prezesa Zarządu LOT-u. Zgodnie z decyzją rady nowym prezesem LOT-u będzie Krzysztof Kapis.
Krzysztof Kapis, dotychczasowy szef Urzędu Lotnictwa Cywilnego został wybrany na prezesa Polskich Linii Lotniczych LOT. Jako Prezes ULC brał udział w pracach wielu instytucji międzynarodowych związanych z lotnictwem w tym m.in. Komitecie Koordynacyjnym Europejskiej Konferencji Lotnictwa Cywilnego (ECAC), Rady Zarządzającej Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA), Radzie Tymczasowej Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Żeglugi Powietrznej (Eurocontrol). Krzysztof Kapis jest również przedstawicielem Polski w Zgromadzeniu Ogólnym ICAO.
Nowy prezes LOT pracował już w Polskich Liniach Lotniczych LOT - w latach 1975 - 2001 był m.in dyrektorem handlowym oraz dyrektorem pionu marketingu i sprzedaży, a w latach 90. pełnił funckję dyrektora przedstawicielstw PLL LOT w Niemczech i w Szwecji.
Krzysztof Kapis jest z wykształcenia prawnikiem - ukończył Wydział Prawa na Uniwersytecie Warszawskim.
Co z pozostałymi stanowiskami w PLL LOT?
W środę popołudniu nie wybrano jeszcze wiceprezesa do spraw handlowych. Rada nadzorcza przewoźnika wahała się pomiędzy Sebastianem Mikoszem, wiceprezesem Państwowej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, a Mirosławem Nieściorukiem, byłym dyrektorem regionalnym LOT na Europę Środkową i Wschodnią.
Nie postanowiono również, kto będzie pełnił obowiązki wiceprezesa do spraw finansowych i wiceprezesa do spraw operacyjno-technicznych. O stanowisko prezesa do spraw finansowych ubiega się Sławomir Zawadzki (obecnie dyrektor Biura Inwestycji w stołecznym ratuszu) oraz Marcin Oblicki (obecnie pracownik LOT). Natomiast o fotel wiceprezesa do spraw operacyjno-technicznych walczy Jerzy Adamski (członek rady nadzorczej PLL LOT, który zrezygnował z brania udziału w głosowaniach) oraz Tomasz Balcerzak (obecnie pracownik Centralwings).
Ostateczna decyzja, o tym kto zostanie obsadzony na stanowiskach wiceprezesów zostanie podjęta w czwartek, na posiedzeniu rady nadzorczej spółki

Zobacz całość »



Andrzej Ogrodnik nowym prezesem wrocławskiego lotniska

Zobacz całość »
Rada Nadzorcza Portu Lotniczego im. Mikołaja Kopernika we Wrocławiu jednomyślnie podjęła decyzję o odwołaniu dotychczasowego prezesa Andrzeja Barskiego. Na jego miejsce powołała Andrzeja Ogrodnika, będącego dotychczas szefem firmy Wrolot.
Rada Nadzorcza portu zmiany kadrowe tłumaczy koniecznością podjęcia nowych wyzwań, m.in. budową na lotnisku nowego terminalu, który docelowo ma przewozić 7 mln pasażerów (do 2008 r.).
Obecnie udziałowcami Portu Lotniczego im. Mikołaja Kopernika we Wrocławiu są:
- Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze (47,3%),
- Urząd Miejski Wrocławia (33,4%),
- Dolnośląski Urząd Marszałkowski (19,3%).
Kapitał akcyjny portu wynosi 74,5 mln zł.

Zobacz całość »



Warmia i Mazury jedzie na obchody rocznicy śmierci Jana Pawła II

Zobacz całość »
Z Warmii i Mazur setki osób wyjadą jutro do Rzymu, na obchody pierwszej rocznicy śmierci Jana Pawła II. Najwięcej pielgrzymów pojedzie do Watykanu z wycieczkami zorganizowanymi przez kurię metropolitalną i poszczególne parafię, pozostali z biurami turystycznymi, lub indywidualnie.
Według Gazety Wyborczej największa grupa pojedzie z pielgrzymką diecezjalną organizowaną przez kurię metropolitalną. Będzie to 60 osób, w większości młodych, choć najstarszy uczestnik tej akurat imprezy ma prawie 80 lat.
Wyjazdy z Warmii i Mazur na rocznicę śmierci papieża organizuje nie tylko kurialny referat pielgrzymek, ale również biura podróży. Jednak pielgrzymki organizowane przez wykwalifikowane firmy cieszą się mniejszą popularnością niż te przygotowane przez kurię. Być może dlatego, iż mają nieco inny charakter niż pielgrzymki z kurii. Większość polskich organizatorów podkreśla, iż na początku zainteresowanie pielgrzymką na rocznicę było duże, ale finalnie na wyjazd decydowało się nie wielu turystów, przykładowo, w olsztyńskim biurze Orbis do wtorku na pielgrzymkę zdecydowało się tylko 10 osób.
Zainteresowanie, które przełożyło się finalnie na wyjazdy odczuli natomiast przewoźnicy, wynajmujący autokary. I tak do Rzymu pojadą cztery pojazdy z olsztyńskiego Pok Touristu, wszystkie pełne pielgrzymów z Olsztyna i okolic.
Kto pojedzie do Rzymu na rocznicę?
Wśród tegorocznych pielgrzymów są zarówno Ci, którzy byli w dniu pogrzebu Ojca Świętego w Rzymie, jak i Ci, którzy wtedy nie zdecydowali się na wyjazd. Z przewagą tych drugich - osób, które w roku ubiegłym nie pojechały do Watykanu. Osoby te swoją nieobecność na tamtej uroczystości chcą nadrobić teraz, w rocznicę tamtego wydarzenia. - Z rozmów wynika, że czują wewnętrzną potrzebę, by pojechać w tym roku na grób Papieża - powiedział Wojciech Hanelt, z biura podróży organizującego diecezjalne pielgrzymki z Olsztyna.

Zobacz całość »



Jak było naprawdę z wylotem na Dominikanę z Fischer Air?

Zobacz całość »
O nagłośnionych przez radio RMF FM problemach 220 turystów z wylotem na Dominikanę pisaliśmy na początku tygodnia (aktualność 220 osób czeka na Okęciu na lot na Dominikanę!). Dziś prezentujemy drugą stronę medalu - czyli tą samą historię, widzianą od strony przewoźnika - spółki Fischer Air. Linia ta przyznała, iż rzeczywiście nastąpiło opóźnienie w wylocie samolotu (co może zdarzyć się każdemu przewoźnikowi), ale o żadnym "koczowaniu" turystów na lotnisku nie może być mowy, gdyż wszyscy pasażerowie pechowego lotu mieli zapewnioną opiekę, nocleg i wyżywienie - wszystko na wysokim standardzie.
Lot z Warszawy na Dominikanę był zaplanowany 23 marca 2006 na godz. 13:00. Samolot przewoźnika, który miał wziąć pasażerów z Okęcia na Dominikanę miał 12 godzinne opóźnienie, którego przyczyną była wymianą silnika i przegląd samolotu we Frankfurcie. Ponieważ Fischer Air wiedział o opóźnieniu, to wylot ze stołecznego Okęcia na Dominikanę został przełożony na godz. 05:30 rano 24 marca br. (najwcześniej jak można, gdyż Okęcie jest zamknięte w godzinach nocnych - do 6.00 rano).
Wszyscy pasażerowie, oczekujący na wylot otrzymali hotel**** z pełnym wyżywieniem i napojami od godz. 13:00, dnia 23 marca do następnego dnia rano (do godz. 08:00, 24marca), z pełną opieką i informacją. Trudno więc, w tym wypadku zgodzić się z dziennikarzem RMF FM, który twierdził, iż turyści "koczują na lotnisku".
W międzyczasie, ok. północy w nocy z 23 na 24 marca br. pojawiła się kolejna usterka - okazało się, że czujnik ciśnienia oleju nie pokazuje właściwie danych. Fischer Air ze względu na warunki lotu i wymogi ETOPS mógł dopuścić samolotu do lotu. Przewoźnik musiał więc sprowadzić części niezbędne do naprawy czujnika do Warszawy, gdzie znajdował się samolot. Po sprowadzeniu części i naprawie czujnika samolot był gotowy do załadunku ok. godz. 11.00, z opóźnieniem 5,5 h w stosunku do zmienionej godziny odlotu.
Pasażerowie, którzy po spędzeniu nocy w hotelu i śniadaniu oczekiwali na wylot na Okęciu otrzymali dodatkowo na lotnisku posiłek i napoje. Niestety, kilku pijanych i wulgarnych pasażerów "nakręciło" resztę pasażerów i narobiło zamieszania z RMF FM. W wyniku podsycanej przez nich paniki 19 pasażerów pechowego rejsu zrezygnowało z lotu, co spowodowało kolejne opóźnienie wylotu o 2 godziny (trzeba było rozładować samolot, zidentyfikować bagaże osób nie lecących i wyciągnąć je). Poskutkowało to utratą slotu ruchowego.
Samolot szczęśliwie wystartował o 13:05. Pasażerowie dolecieli na Dominikanę z ok. 24 h opóźnieniem, ale za to bezpiecznym samolotem - po przeglądzie, z nowym silnikiem i naprawionym czujnikiem oleju.

Tak według przewoźnika wyglądał w rzeczywistości opóźniony lot na Dominikanę, nagłośniony przez nierzetelnego, szukającego taniej sensacji dziennikarza radia RMF FM i przedstawiony jako "koczowanie na lotnisku".
Za szczegółową relację z wydarzeń z ubiegłego tygodnia dziękujemy Panu Adamowi Wychowańcowi - dyrektorowi zarządzającemu liniami Fischer Air Polska.
Fischer Air nie jest ani pierwszą, ani ostatnią firmą z branży turystycznej, której "wpadka" stała się pożywką do niewybrednych dziennikarzy, często nie wyjaśniających sprawę "u źródła".

Zobacz całość »



Watykan oczekuje na tysiące pielgrzymów

Zobacz całość »
Watykan szykuje się na wizytę tysięcy wiernych, którzy przyjadą na obchody śmierci Jana Pawła II. Na placu Świętego Piotra trwają przygotowania do papieskiej mszy.
2 kwietnia do Watykanu przyjedzie ponad 100 tys. pielgrzymów, w tym 15 tys. z Polski. W hotelach i domach pielgrzyma odbywają się prace porządkowe.
W pełnej gotowości są już służby medyczne i policja, którzy zapewniają, że czekają na pielgrzymów. Gotowy jest też szczegółowy program uroczystości.
Radio Watykańskie poinformowało, że msza w języku polskim dla uczestników pielgrzymek z Polski odbędzie się w niedzielę 2 kwietnia o godzinie 15.00. Natomiast o godzinie 20.30 na placu Świętego Piotra rozpocznie się spotkanie modlitewne. Wierni będą mogli wysłuchać fragmentów pism i kazań Jana Pawła II. O godzinie 21.00 przed bazyliką watykańską rozpocznie się różaniec, który poprowadzi papieski wikariusz dla diecezji rzymskiej kardynał Camillo Ruini. Ruini napisał w specjalnym liście do wiernych: "Odmówimy różaniec w atmosferze modlitwy, jaka towarzyszyła odejściu Jana Pawła II na spotkanie z Bogiem".
W godzinę śmierci Papieża, czyli o 21.37 w całym Rzymie zaczną bić dzwony, a Benedykt XVI wygłosi specjalne orędzie. Wtedy też nastąpi połączenie Watykanu z Krakowem. Papież zwróci się z okna Pałacu Apostolskiego do wszystkich zgromadzonych na placu św. Piotra i pod Wawelem.
Następnego dnia, 3 kwietnia Benedykt XVI odprawi w Bazylice św. Piotra mszę za duszę Jana Pawła II. W uroczystościach weźmie też udział delegacja polskiego Episkopatu.
Wiele osób z Polski szykuje się na wyjazd do Rzymu już od paru tygodni. Większość z nich brała też udział w uroczystościach związanych z pogrzebem Ojca Świętego rok temu. W parafiach, które organizują wyjazdy trwają ostatnie ustalenia. Teresa i Eugeniusz Nakonieczny z Dęblina jadą do Rzymu dzięki dzieciom, które podarowały im wyjazd z okazji 29. rocznicy ślubu.
Pani Teresa wyznaje - Nigdy wcześniej nie byliśmy w Watykanie. To będzie podróż naszego życia.
PKP Intercity uruchomiły specjalny pociąg dla osób, które chcą uczestniczyć w uroczystościach związanych z pierwszą rocznicą śmierci Ojca Świętego. Bilet w obie strony kosztuje 550 złotych.
Pociąg z Polski do Rzymu odjeżdża:
- z Warszawy Wschodniej - 1 kwietnia o godzinie 09.34
- z Warszawy Centralnej - 1 kwietnia o godzinie 09.51
- z Katowic - 1 kwietnia o godzinie 12.38
Przyjazd do Roma San Pietro planowany jest o godzinie 09.20 dnia następnego tj. 2 kwietnia.
Powrót z Rzymu do Polski nastąpi z Roma San Pietro dnia 3 kwietnia o godzinie 01.00
Planowane przyjazdy:
- do Katowic - 3 kwietnia o godzinie 23.48
- do Warszawy Centralnej - 4 kwietnia o godzinie 04.15
- do Warszawy Wschodniej - 4 kwietnia o godzinie 04.32

Zobacz całość »



POT zaprasza do udziału w konkursach promocyjnych

Zobacz całość »
Polska Organizacja Turystyczna i Międzynarodowe Targi - Polska Sp.z o.o. w ramach XI Targów Turystyki i Wypoczynku "LATO 2006" organizują konkursy promocyjne: "Najciekawsza targowa ekspozycja polskiego regionu" oraz "Najlepszy regionalny i lokalny produkt turystyczny".
Podstawowym warunkiem uczestnictwa w konkursach jest udział w XI Targach Turystyki i Wypoczynku "LATO 2006" na zasadzie wystawcy.
Oferty na konkurs "Najlepszy regionalny i lokalny produkt turystyczny" należy zgłaszać do 14 kwietnia 2006 roku. Do siedziby Polskiej Organizacji Turystycznej należy dostarczyć wypełniony formularz zgłoszeniowy wraz z krótkim opisem zgłaszanej oferty. Na kopercie powinna zostać umieszczona klauzula "Oferta na konkurs LATO 2006. Nie otwierać przed 14.04.2006".
Regulaminy konkursów dostępne są w siedzibie Polskiej Organizacji Turystycznej w Warszawie przy ulicy Chałubińskiego 8, w siedzibie Międzynarodowych Targów - Polska Sp.z. o.o. w Warszawie przy ulicy Marszałkowskiej 87 lok. 85 oraz na naszej stronie internetowej www.pot.gov.pl.
Ogłoszenie wyników oraz wyróżnienie laureatów nastąpi w ostatnim dniu targów, czyli 23 kwietnia 2006 roku około godziny 12.30 na terenie targów.
POT zaprasza również do udziału w seminarium, które odbędzie się 21 kwietnia 2006 roku w sali "D" na terenach targowych (Akademia Wychowania Fizycznego w Warszawie).

Zobacz całość »



Pasażerowie wybierają samoloty z dostępem do Internetu na pokładzie!

Zobacz całość »
Osoby wybierające się często w podróż, zwłaszcza służbową, wybierają linie lotnicze, które zapewniają stały dostęp do Internetu w trakcie lotu.
Badania przeprowadzone przez Connexion by Boeing informują, iż pasażerowie układają najczęściej plan podróży tak, aby lecieć samolotem, który posiada dostęp do Internetu. Wyniki badań przeprowadzonych w drugiej połowie 2005 r. wśród 3200 osób z całego świata, wskazują, iż dostęp do sieci zmienia dotychczasowe zachowania podróżnych. Dla 83 % ankietowanych, dostępność usługi Connexion by Boeing, będzie miała zasadnicze znaczenie przy wyborze linii lotniczej, natomiast, aż 94 % ma zamiar skorzystać z dostępu do Internetu podczas przyszłych podróży. Usługę tę poleciło by znajomym - 92 % pasażerów. Prawie 80 % badanych zadawalała bądź zaskoczyła szybkość połączenia Connexion.
Wśród korzyści usługi Connexion by Boeing ,wymienionych przez ankietowanych, 44 % stanowiły odpowiedzi dotyczące możliwości pracy, 25 % wymieniło stały kontakt ze światem oraz dostęp do e-maila (22 %). Prawie wszyscy badani uznali usługę Connexion by Boeing jako satysfakcjonującą.
Jak zatem wykorzystują pasażerowie połączenie z Internetem? Aż 90 % odbierało e-maile z pracy, używając w większości przy tym prywatnej (korporacyjnej) wirtualnej sieci. 76 % badanych sprawdzało swoją prywatną skrzynkę pocztową, natomiast ok. 70 % surfowało po Internecie. Wśród podróżnych, 41 % kontaktowało się ze znajomymi i rodziną, wysyłając wiadomości lub aplikacje pozwalające kontaktować się na żywo.
* Uwaga: uczestnicy badania odbyli przeciętnie 23 podróże w ubiegłym roku, najczęściej w sprawach służbowych (85 procent badanych).

Zobacz całość »



The European Hostel Meeting w Krakowie!

Zobacz całość »
W dniach 31.03-2.04.2006 w Krakowie odbędzie się V edycja The European Hostel Meeting - konferencji skierowanej do właścicieli i osób zarządzających hostelami na całym świecie.
The European Hostel Meeting jest organizowane pod patronatem portalu rezerwacyjnego GoMIO (www.gomio.com). W konferencji tej wezmą udział hostelarze z całej Europy - z Austrii, Belgii, Chorwacji, Czech, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Grecji, Węgier, Irlandii, Włoch, Holandii, Słowacji, Hiszpanii, Szwajcarii, Ukrainy i Polski. Spotkania branżowe podczas The European Hostel Meeting odbywać się będą w Centrum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha przy ulicy M. Konopnickiej 26 w Krakowie.
W trakcie konferencji uczestnicy wezmą udział w cyklach szkoleń i wykładów dotyczących rozwijającego się w Polsce (a szczególnie prężnie rozwijającego się właśnie w Krakowie) rynku hosteli. Ponadto w programie spotkania jest również wycieczka do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, oraz akcenty rozrywkowe - party w jednym z krakowskich klubów, oraz po raz pierwszy - Mistrzostwa Europy Hostelarzy w Halowej Piłce Nożnej (GoalMIO Tournament).
Kraków został wybrany na miejsce V edycji The European Hostel Meeting nieprzypadkowo. To właśnie tutaj sektor usług hostelarskich rozwija się najdynamiczniej w Europie - szacuje się, iż tylko w ciągu ostatniego roku w Krakowie otwarto kilkadziesiąt nowych hosteli.
Dzięki konferencji polscy (a zwłaszcza krakowscy) hostelarze mają szansę na skuteczną promocje, skierowaną do odpowiedniej grupy docelowej, gdyż właściciele zagranicznych hosteli poznawszy uroki Krakowa, będą w swoich obiektach częściej polecać swoim turystom Polskę i Kraków - jako godną odwiedzenia destynację turystyczną.
Na razie udział w The European Hostel Meeting 2006 zapowiedzieli:
- Cybulski Guest Rooms (Kraków)
- Dizzy Daisy Hostels (Kraków)
- DoDo Hostel (Kraków)
- Flamingo Hostel (Kraków)
- Hostel Konsul (Kraków)
- Hostel Rynek7 (Kraków)
- Nathans Villa Hostel (Kraków)
- Sky Hostel (Kraków)
- The Stranger Hostel (Kraków)
- Helvetia Hostel (Warszawa)
- Okidoki Hostel (Warszawa)
oraz
- Restauracja Pod Baranem (Kraków)
- Cool Tour Company (Kraków)
Więcej informacji o konferencji, oraz formularz zgłoszeniowy imprezy dostępny jest TUTAJ.
Obecnie oficjalnym członkiem The European Hostel Cooperation (firmy zarządajacej portalem GoMIO) jest tylko jedna polska firma - Hostel Service Sp. J. z Krakowa.

Zobacz całość »



Pielgrzymka Benedykta XVI: zamknięta autostrada i zakaz sprzedaży alkoholu

Zobacz całość »
Wojewoda małopolski wystąpi do premiera o wprowadzenie zakazu sprzedaży alkoholu w miejscowościach, gdzie będzie przebywał papież Benedykt XVI podczas pielgrzymki do Polski.
Ustalono tak podczas posiedzenia małopolskiego zespołu przygotowującego pielgrzymkę, które odbyło się 28 marca. Postanowiono również, że 28 maja zostanie zamknięta autostrada A4 na odcinku Kraków - Katowice. Tego dnia papież ma odwiedzić były obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau, a wieczorem odlecieć do Watykanu z lotniska w Balicach.
Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego do czasu rozpoczęcia pielgrzymki ma skontrolować 450 km dróg, 183 mosty, 9 stacji kolejowych i około 4 tys. innych obiektów na trasach przejazdu Benedykta XVI.
Wytypowane są już szpitale, które będą zabezpieczały papieski orszak, VIP-ów i pielgrzymów. Zorganizowane też zostały zespoły ratownictwa medycznego, których członkowie mówią po angielsku. Ułatwi to zagranicznym pielgrzymom porozumienie się z lekarzami.
Jednak najwięcej wysiłku organizatorzy włożą w przygotowanie mszy na Błoniach. Od ulicy Piastowskiej powstanie scena, na której papież spotka się z młodzieżą. Każde województwo otrzyma 20 biletów dla VIP-ów do sektora zerowego.
W Łagiewnikach papież ma spotkać się z osobami chorymi i niepełnosprawnymi. Jeszcze nie wiadomo, czy Benedykt XVI odwiedzi Wawel. Do 4 kwietnia kuria ma otrzymać pełną listę miejsc, które odwiedzi papież i w których przemówi do wiernych.

Zobacz całość »



Katowice poszukują inwestora na przebudowę dworca PKP!

Zobacz całość »
Władze Katowic po raz kolejny podejmują próbę zfinalizowania projektu przebudowy dworca kolejowego. Próby trwają już od pięciu lat, ale w tym roku ma powstać plan architektoniczny co napewno przybliży rozpoczęcie prac.
Pięć lat temu firma ING Real Estate przedstawiła władzom miasta i przedstawicielom PKP plany przebudowy. Była to nowoczesna wizja, w której znalazły się sklepy, kino, resteuracje, wielki parking oraz hotel. ING RE chciało jednak zawrzeć spółkę z miastem i PKP na co władze się nie zgodziły. Kolejną próbą był ogłoszony przez PKP przetarg na przbudowę dworca i jego dzierżawę. Okazała się jednak nieudana ponieważ firma Polish Transport Holdings, która przetarg wygrała przedstawiała inwestorów jednak jak się okazało firma nie miała z nimi żadnych wiążących umów.
Jednak ani kolej ani władze Katowic nie rezygnują, chcą dworzec przebudować. Podpisana została umowa, która reguluje kwestię planów renowacji ponieważ władze miasta nie chcą aby powstał tam megamarket, a raczej galeria handlowa, hotel i biura. Miejmy nadzieję, że znajdzie się inwestor, który spełni oczekiwania wszystkich zainteresowanych stron i dworzec w Katowicach zostanie jednak poddany renowacji.

Zobacz całość »



Beskidy: Nowe przejście graniczne atrakcją turystyczną

Zobacz całość »
Polska, Czechy i Słowacja otwierają nowe przejście graniczne na terenie Trójwsi. Dzięki temu powstanie unikatowa atrakcja turystyczna.
Główną atrakcją wycieczki do Trójwsi Beskidzkiej - Istebnej, Jaworzynki i Koniakowa, jest jedyne w Europie połączenie Polski, Czech i Słowacji, czyli tzw. Trójstyk. Miejsce jednak nie ma niczego, co mogłoby zatrzymać turystów na dłużej. Do tej pory nie było tu nawet przejść granicznych. Jednak sytuacja zaczęła się szybko zmieniać. Od kilku tygodni czynne jest połączenie Polska - Czechy przeznaczone dla pieszych i rowerzystów. W najbliższym czasie rozpoczną się prace przy przejściu Polska - Słowacja.
Wiesław Legierski z referatu gospodarczego i rolnictwa Urzędu Gminy w Istebnej przyznaje - W pierwszej kolejności zmodernizujemy drogę do Trójstyku z Jaworzynki. Asfalt pojawi się w miejscu dzisiejszego polnego duktu. Jezdnię wybudują po swojej stronie także Słowacy z miejscowości Cierne. Nad jarem dzielącym nasze państwa zbudujemy most o rozpiętości 18 metrów. Ułatwi przechodzenie nad potokiem. Granicę pokonamy tylko pieszo i na rowerze, przejścia samochodowego nie będzie.
Projektant z Czech wymyślił również międzynarodowe atrakcje. W Polsce, Czechach i na Słowacji ma powstać baza turystyczno-rekreacyjna. Czesi mają zbudować zadaszone palenisko na grilla, fani sportów ekstremalnych będą mogli przejechać na linie z Polski na Słowację, a także ma powstać plac zabaw dla dzieci. W pobliżu granicy powstanie również gospoda góralska. Natomiast na Trójstyku stanie drewniany trójnóg z tablicami informacyjnymi o ciekawostkach w okolicy.
Przejście powinno zostać otwarte w połowie przyszłego roku. Legierski wyznał - Chcemy stworzyć unikatowy w skali europejskiej produkt turystyczny w postaci szlaku przebiegającego przez malownicze zakątki pogranicza trzech krajów.
Projekt ma zostać dofinansowany w wysokości 279 tys. złotych z unijnego programu Interreg IIIA.

Zobacz całość »



Podziemne łódzkie kanały - wyjatkowa atrakcja dla turystów!

Zobacz całość »
Już w tym roku turyści odziedzajacy Łódź będą mogli zwiedzać podziemne zabytki miasta, spacerując kanałami pod pl. Wolności. Wystarczy, że zejdą kilka metrów pod ziemię jedną z dostępnych dla zwiedzających studzienek, a zobaczą jeden z najstarszych łódzkich kanałów tzw. dętkę - doskonale zachowany, 80-letni, 142 metrowy ceglany korytarz, który oplata pomnik Kościuszki.
- Największe wrażenie robi "podziemna katedra", znajdująca się na stokach - informuje Marek Pyka, prezes ZWiK. - Są to cztery gigantyczne zbiorniki, które mogą pomieścić 100 tys. m3 wody, zapewniając Łodzianom w przypadku awarii wodę prawie na osiem dni - wyjaśnia. Duże zbiorniki są wykonane ze specjalnie wypalanej cegły. Sklepienie każdego z nich, tworzy sto ceglanych kopuł, wspartych na 81 kolumnach. "Katedra" jest cały czas czynna, zatem nie można jej zwiedzać.
Chcąc zobaczyć jeden z najstarszych łódzkich kanałów, zwany "dętką", wystarczy zejść kilka metrów pod ziemię. Osiemdziesięcioletni ceglany korytarz (zachwany w doskonałym stanie) oplatający pomnik Kościuszki, ciągnie się przez 142 m. Jest wysoki na 187 cm i szeroki na ok. półtora metra, zatem bez obaw można nim spacerować. - Kiedyś był wykorzystywany jako zbiornik wodny do spłukiwania kanałów w centrum Łodzi. Teraz robią to samochody ciśnieniowe, a korytarz jest nieużywany. Prowadzimy rozmowy z Urzędem Miasta o dopuszczenie tego miejsca dla zwiedzających - wyjaśnia Pyka. - Mam nadzieję, że pierwsi turyści przejdą się pod pomnikiem Kościuszki za kilka miesięcy. To będzie pierwszy tunel wodociągowy w kraju, otwarty dla zwiedzających - dodaje prezes ZWiK.
Przewodnicy łódzcy spotkali się wczoraj w Zarządzie Wodociągów i Kanalizacji, aby dowiedzieć się więcej o podziemnych atrakcjach miasta. - Mamy przecież przepiękne podziemia i chcemy się nimi chwalić - oznajmia Elżbieta Pędziwiatr z koła łódzkich przewodników.
- Zejście w kanały będzie wyjątkową atrakcją dla turystów. "Podziemna Łódź gotycka" weszłaby na stałe w program wycieczek po mieście. O pozostałych ciekawostkach, których nie można zobaczyć, będziemy opowiadać i pokazywać na zdjęciach - wyjaśnia Pani Pędziwiatr.

Zobacz całość »



Konkurs na spot reklamowy o Wrocławiu

Zobacz całość »
Władze Wrocławia ogłosiły konkurs na najlepszy film reklamujący ich miasto. Film ma być wyświetlany na antenie polskich i zachodnich stacji telewizyjnych, w czasie targów turystycznych i w kinach pomiędzy seansami. Wrocław potrzebuje świeżego spojrzenia, oczekuje na młodych twórców i dlatego nie została wynajęta profesjonalna agencja reklamowa.
Jest o co zawalczyć, bo nagroda to 30 tysięcy złotych, a film nie musi być nagrywany za pomocą profesjonalnego sprzętu. Co do wymagań są tylko dwa: spot nie może trwać dłużej niż pół minuty, a napis "Wrocław - miasto spotkań" ma się pojawić na trzy sekundy.
Prace oceniać będzie profesjonalne jury: Tomasz Bagiński (reżyser, animator, rysownik), Andrzej Gier (realizator obrazu, operator kamery, pracownik Telewizji Polskiej), Grzegorz Korczak (reżyser, operator kamery), Filip Zawada (artysta, twórca wielu teledysków, współpracujący z TVP3), Paweł Romaszkan i Joanna Miller (Biuro Promocji Miasta) oraz Jarosław Broda (dyrektor wydziału kultury urzędu miejskiego). Wyżej wymienione nazwiska są napewno gwarancją, że w tym konkursie liczyć będzie się kreatywność twórcy i świeżość obrazu. Prace należy składać do 19 czerwca w Biurze Promocji Miasta, oczywiście we Wrocławiu. Zwycięzca zostanie wyłoniony 23 czerwca.

Zobacz całość »



Kraków nie chce Miss World 2006

Zobacz całość »
Po zapewnieniach, że miasto Kraków, jest bardzo zainteresowane, aby konkurs odbył się w Grodzie Kraka, miasto się wycofuje. I wiele wskazuje, że ma rację, gdyż organizator nie umiał jasno przedstawić korzyści dla miasta.
Ponieważ organizacja samego konkursu wymaga wykupu licencji za 10 mln złotych oraz zapewnienia bazy hotelowej, dostępu do Internetu, przygotowania sceny i programu oraz znalezienia sponsorów, Kraków oczekiwał konkretnych korzyści w zamian za takie wydatki. Prezydent miasta Jacek Majchrowski zdecydował, że głównym źródłem finansowania licencji będą pieniądze sponsorów. Jednak, aby móc ich pozyskać niezbędne było określenie co im się zaoferuje. Długa lista pytań została wysłana do spółki Miss Polonia - pytania rozpoczynały się od liczby gości i warunków technicznych, a kończyły na korzyściach promocyjnych dla miasta.
Odpowiedź organizatora nie usatysfakcjonowała urzędników. Brak w niej było pełnych odpowiedzi na podstawowe pytania jak np. ilość przyjeżdżających dziennikarzy, czy też możliwość pokazania reportażu z Krakowa. Jak podał rzecznik Prezydenta Krakowa zamiast Miss World Kraków ma się starać o organizację konkursu Miss Polonia, który to odbędzie się w połowie sierpnia. Pierwsze rozmowy w tej sprawie już się toczą.

Zobacz całość »



Prezes ULC został prezesem LOT-u

Zobacz całość »
Rada Nadzorcza Polskich Linii Lotniczych LOT na dzisiejszym posiedzeniu rozstrzygnęła konkurs na stanowisko Prezesa Zarządu LOT-u i powierzyła pełnienie tej funkcji panu Krzysztofowi Kapisowi. Krzysztof Kapis był dotychczas Prezesem Urzędu Lotnictwa Cywilnego.
Jako Prezes ULC uczestniczył w pracach wielu instytucji międzynarodowych związanych z lotnictwem w tym m.in. Komitecie Koordynacyjnym Europejskiej Konferencji Lotnictwa Cywilnego (ECAC), Rady Zarządzającej Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA), Radzie Tymczasowej Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Żeglugi Powietrznej (Eurocontrol). Jest przedstawicielem Polski w Zgromadzeniu Ogólnym ICAO.
Wcześniej w latach 1975-2001 pracował w Polskich Liniach Lotniczych LOT zajmując m.in. stanowiska Dyrektora Pionu Marketingu i Produktu oraz Dyrektora Handlowego. W latach 90. był Dyrektorem Przedstawicielstw PLL LOT w Niemczech i w Szwecji. Krzysztof Kapis jest absolwentem Wydziału Prawa na Uniwersytecie Warszawskim.
Do wyboru pozostali jeszcze wiceprezesi. Razem z prezesem wybrany miał zostać wiceprezes d/s handlowych, jednak jego wybór przełożono na posiedzenie rady nadzorczej w dniu 19 kwietnia, kiedy to także zostaną wybrani pozostali wiceprezesi.

Zobacz całość »



TUR 2006 w Göteborgu

Zobacz całość »
W tegorocznej edycji targów "TUR 2006" w Göteborgu w Szewcji uczestniczyło 2 tysiące wystawców prezentujących się na 15,7 tys. metrów kw. Targi odwiedziło w grupach zorganizowanych 54,2 tys. osób (wzrost o 6,5 tys. osób w stosunku do 2005).
Polski Ośrodek POT w Sztokholmie dysponował stoiskiem o powierzchni 216 metrów kw. na którym się prezentowali (według kategorii):
1. Region:
· Małopolski
· Pomorski
· Zachodniopomorski
2. Miasto:
· Gdańsk
· Kołobrzeg
· Kraków
· Świnoujście
3. Biuro podróży:
· Destination Polen z Göteborga
· Furnel Travel z Warszawy
· Jan Pol z Krakowa
· Mazurkas Travel z Warszawy
· Travel Projekt z Warszawy
4. Hotel:
· Bursztynowy Pałac w Strzękocinie
· Le Regina w Warszawie
· New Skanpol w Kołobrzegu
· Orbis Hotel Group
· Senator w Dźwirzynie
5. Pole golfowe:
· Amber Baltic
· Binowo Park
· Postołowo
6. Linia lotnicza:
· PLL LOT
· Wizzair
7. Przewoźnik promowy:
· PŻB "Polferries"
· Stena Line
8. Inne:
· Galeria Bursztynów "Styl" z Gdańska.
Zainteresowanie odwiedzających targi Polską było duże. Najczęściej pytano o destynacje: Kraków, wybrzeże Bałtyku, góry, Mazuri i Warszawę. Jeśli zaś chodzi o formy turystyki to powodzeniem cieszyły się: turystyka aktywna, golf, uzdrowiska, pobyty w zamkach i pałacach.
Wizz Air promował się na targach z racji uruchomienia od 18 czerwca połączenia Warszawa - Göteborg. W związku z tym wydarzeniem była zorganizowana specjalna konferencja prasowa.
PLL LOT oraz Ośrodek POT zorganizowały lunch na polskim stoisku, podczas którego prezentowana Polskę jako ciekawą destynację turystyczną i na którym losowano nagrody w postaci przelotów LOTem.

Zobacz całość »



6 lat na wprowadzenie unijnej dyrektywy i potem 20 lat na wymianę praw jazdy!

Zobacz całość »
W ostatni poniedziałek zapadła decyzja o zastąpieniu 110 istniejących obecnie w UE form prawa jazdy nowymi zestandaryzowanymi dokumentami w postaci plastikowej karty ze zdjęciem.
Po ponad 2 latach rozmów wszystkie kraje członkowskie Unii porozumiały się co do wprowadzenia jednolitego prawa jazdy całej w Unii Europejskiej. Na standaryzacje praw jazdy zgodziła się również Polska. Teraz mamy 6 lat na wprowadzenie w życie unijnej dyrektywy i przyjęcie odpowiednich przepisów krajowych. Po tym czasie na terenie całej UE wydawane będą wyłącznie nowe dokumenty - plastikowe karta ze zdjęciem, wyposażone w nowoczesne zabezpieczenia i - opcjonalnie - w chip, na którym zapisane będą informacje o kierowcy.
Wchodząca w życie dyrektywa nie przewiduje wprowadzenia wspólnych zasad wydawania uprawnień do prowadzenia samochodu we wszystkich krajach UE, ale wprowadza obowiązek wydawania juz unijnego prawa jazdy.
Istotną kwestią nowej dyrektywy będzie okres obowiązywania nowych dokumentów. Nowe prawa jazdy będą obowiązywały 10 lat od momentu ich zdobycia, z możliwością przedłużenia do 15. Po tym okresie dokumenty trzeba będzie wymienić.
Wygaśnięcie ważności prawa jazdy, nie będzie równoznaczne z wygaśnięciem uprawnienia do prowadzenia pojazdów (aby dostać prawo jazdy, kierowcy nie będą musieli ponownie przechodzić egzaminu ani badań lekarskich).
Dla kierowców zawodowych istotnym zapisem dyrektywy jest fakt, iż prawo jazdy kierowców ciężarówek i autobusów będzie ważne tylko przez 5 lat.
Wymiana starych dokumentów na nowe będzie możliwe 20 lat od wejścia w życie dyrektywy, więc najpóźniej w 2032 wszyscy polscy i europejscy kierowcy będą mieli unijne prawo jazdy.
Dyrektywa dotycząca nowych praw jazy wróci jeszcze do drugiego czytania w Parlamencie Europejskim. Jednak zatwierdzenie jej, będzie tylko formalnością, gdyż pomysł ujednolicenia prawa jazdy w UE uzyskał już wcześniej aprobatę eurodeputowanych.

Zobacz całość »



::: 2006-03-31 :::


Katastrofa u wybrzeży Bahrajnu

Zobacz całość »
U wybrzeży Bahrajnu, w czwartek wieczorem, zatonął statek turystyczny "al-Dana". Statek przewoził około 150 turystów, w tym obywateli państw zachodnich.
Odnaleziono ciała 48 osób, uratowano 63 osoby, a pozostałe uznaje się za zaginionych. 24 osoby uratowanych jest w stanie ciężkim. W akcji ratunkowej biorą udział śmigłowce i nurkowie z 5 Floty USA stacjonującej w Bahrajnie.
Przyczyna zatonięcia statku jest na razie nieznana, jednak władze Bahrajnu wykluczają zamach terrorystyczny. Jak spekuluje właściciel jednostki możliwe, że statek był przeciążony i źle rozłożono na ciężar pasażerów na jego pokładzie. Według niektórych relacji katastrofa miała miejsce w odległości niespełna mili od brzegu.
Statek wypłynął na kilkugodzinny rejs turystyczny po wodach Zatoki Perskiej. Na pokładzie oprócz obywateli Bahrajnu byli obywatele Wielkiej Brytanii (25), RPA (10), Filipin (20), Indii, Singapuru i Egiptu (10).

Zobacz całość »



Bydgoszcz - utrudniony dojazd na lotnisko

Zobacz całość »
Na trasie numer 5, będącej trasą dojazdową na lotnisko im. I. J. Paderewskiego w Bydgoszczy, trwają prace drogowe.
Z tego względu Zarząd Portu Lotniczego Bydgoszcz prosi o wcześniejsze przybycie na lotnisko, aby uniknąć problemów.

Zobacz całość »



Wars wrócił do PRLu - szansa dla dworcowej gastronomii

Zobacz całość »
Wars opierający się na sieci ajentów mających dużą swobodę działania, od nie dawna zdecydował się powrócić do centralnego sterowania. Być może w pewnej regulacji nie byłoby nic złego, gdyby jednak ta nie wróciła Warsu całe lata wstecz.
Do tej pory ajent Wars mógł sam układać jadłospis, ustalić jak i co będzie serwowane i po ile. Niestety od września takiej możliwości nie ma. Chociaż WARS SA dumnie nazwał to usieciowieniem, standardy, które wprowadził nie odpowiadają dzisiejszej rzeczywistości. Zamiast smacznych dań otrzymamy masowe produkty jak gorący kubek, czy też kapustę ze słoika dostarczane przez centralny system zaopatrzenia. Ajenci mają z góry ustalone ceny oraz zakaz poszerzania lub zmieniania swojego menu.
Dodatkowo od połowy marca zabroniono serwowania piwa lub innych alkoholi, co niejednego podróżnego niemile rozczarowało.
Nie wiadomo dokąd zmierza WARS, jednak jeśli te zmiany się utrzymają, z pewnością będzie to szansa do rozwoju dworcowej i przydworcowej gastronomii.

Zobacz całość »



Nowe promocje przelotów!

Zobacz całość »
Na najbliższy czas linie proponują wiele promocji. Poniżej wykaz niektórych z nich:
Singapure Airlines
Singapur - 2200zł, Denpasar - 2300zł, Adelajda - 2900zł, Melbourne - 2900zł, Perth - 2900zł i Sydney - 2900zł, Auckland - 3300zł
Okres promocji: wyloty od 24 kwietnia do 29 czerwca.
Austrian Airlines
Barcelona - 439zł, Amman - 1299zł, Toronto - 1399zł, Bombaj i Delhi - 1699zł, Szanghaj - 1800zł, Tokio - 2109zł, Melbourne - 3290zł.
Od środy rozpioczęły się loty na trasach do Iasi i Sibiu (od 724zł) w Rumunii oraz Peczu (836zł) na Węgrzech.
Swiss
Amsterdam, Berlin, Birmingham, Bruksela, Budapeszt, Manchester, Mediolan, Nicea, Paryż, Rzym - 199zł
Ateny, Barcelona, Hamburg, Hanower, Lizbona, Luksemburg, Madryt, Malaga, Norymberga, Saloniki, Stuttgart i Wenecja - 299zł
Okres promocji: wyloty do 8 kwietnia
LOT
Nowy Jork - od 1870zł, Chicago - od 2090 zł
Okres promocji: wyloty tylko z Bydgoszczy, Rzeszowa i Wrocławia między 1, a 14 czerwca oraz 11 sierpnia, a 15 września

Zobacz całość »



Wrocław: Pierwsza restauracja z posiłkami na kilogramy

Zobacz całość »
Po świętach wielkanocnych zostanie otwarta we Wrocławiu nowa restauracja, która będzie serwować posiłki na wagę. Za kilogram trzeba będzie zapłacić 19,90 zł.
Restauracja STP, czyli Szybko, Tanio, Pysznie będzie się mieścić przy ulicy Kuźniczej 10. Anna Szymczak-Służyńska, która zajmuje się promocją restauracji przyznaje - W STP może zjeść zarówno student, jak i lepiej sytuowany klient. Dla każdego liczy się przecież, żeby było szybko, tanio i pysznie.
W menu znajdą się głównie polskie dania przygotowane z krajowych produktów. Zestawy obiadowe i śniadaniowe będzie można dowolnie komponować. Właściciele oczekują też na propozycje konsumentów, którzy swoje ulubione przepisy mogą przesyłać na adres: przepisy@szybkotaniopysznie.pl. Najsmaczniejsze dania zostaną włączone do oferty restauracji. Jedzenie na bieżąco będzie przygotowywać sześciu kucharzy. Restauracja będzie w stanie jednorazowo obsłużyć 60 klientów.
Restauracja będzie czynna w godzinach od 7.00 do 22.00.

Zobacz całość »



57 ofiar katastrofy statku wycieczkowego

Zobacz całość »
U wybrzeża Bahrajnu w Zatoce Perskiej zatonął statek wycieczkowy, na pokładzie którego znajdowało się 150 osób. Zginęło 57 turystów, uratowano 67 rozbitków.
Na pokładzie byli głównie pracownicy międzynarodowej firmy: obywatele Wielkiej Brytanii, Bahrajnu, Egiptu, Filipin, Republiki Południowej Afryki. Przedstawicielka MSZ Justyna Lewańska powiedziała, iż najprawdopodobniej na statku tym nie było Polaków.
Niewielki drewniany statek wycieczkowy wypłynął na krótki rejs wycieczkowy. Podczas krótkiego rejsu po zatoce przechylił się na bok i szybko zatonął. Na pokładzie w chwili wypadku znajdowało się 150 osób.
Właściciel jednostki przyznał, iż wynajął statek na sezon turystyczny miejscowej agencji turystycznej. Jego zdaniem statek utonął, gdyż był przeciążony - bezpiecznie można przewozić nim do stu pasażerów. Wątpliwości, odnośnie zbyt dużej liczby turystów na pokładzie statku miał Kapitan jednostki i załoga. Nie chcieli oni początkowo płynąć przeładowaną łodzią, ale pracownicy agencji turystycznej zmusili ich do odbycia wejścia na pokład i odbycia rejsu.

Zobacz całość »



Podróż busem jednego z przewóźników może grozić kalectwem?

Zobacz całość »
Inspekcja Transportu Drogowego, prokuratura i minister sprawiedliwości sprawdzą, czy podróż busami firmy Nekopol grozi kalectwem.
Do wszystkich trzech instytucji pisma wysłało 13 prywatnych przewoźników oraz związek zawodowy kierowców przy PKS Tomaszów Lubelski. Pisma dotyczą firmy Nekopol, jednej z największej spółki przewozowej na Lubelszczyźnie. Pozostali przewoźnicy oskarżają ją o stosowanie cen dumpingowych. Za przejazd z Tomaszowa do Zamościa zamiast 5 zł opłaty, kierowcy tej firmy pobierają jedynie złotówkę. W ten sposób Nekopol wyeliminował już z trasy kilku przewoźników.
Do prokuratury trafi doniesienie o popełnieniu przestępstwa, a do ministra sprawiedliwości prośba o objęcie śledztwa nadzorem. Do Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego przewoźnicy napisali: "Firma Nekopol świadczy przewozy, wykorzystując do tego celu pojazdy nieodpowiadające warunkom technicznym i tym samym stwarzające poważne niebezpieczeństwo dla przewożonych pasażerów oraz zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym".
Sprawa dotyczy wagi pojazdu i liczby zabieranych pasażerów. Większość busów firmy Nekopol ma masę całkowitą 3,5 tony. Po zabraniu 18 pasażerów waga busa przekracza dopuszczalną przez producenta i prawo o około 500 kg. Jan Kiciak, zastępca Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego w Lublinie wyjaśnia, czym może to grozić - Układy hamulcowy i kierowniczy samochodu są dostosowane do jego masy. Jeżeli masa jest przekroczona, przestają spełniać swoją rolę. Istnieje wtedy zagrożenie, że pojazd nie zdąży zahamować albo wypadnie z drogi.
Jacek Ligenza z firmy przewozowej Plus wyznaje - Busy Nekopolu jeżdżą na bardzo długiej trasie Tomaszów Lubelski - Lublin - Warszawa. Na przełomie listopada i grudnia dwa z nich wpadły do rowu pod Narolem i Izbicą.
Jednak przedstawiciele Nekopolu zaprzeczają, że ich busy zagrażają życiu pasażerów. Robert Neć, odpowiedzialny za transport w firmie Nekopol poinformował - Wszystkie są po badaniach technicznych. Każdy jest dopuszczony do ruchu. Poza tym większość naszych konkurentów ma identyczne pojazdy.

Zobacz całość »



Centralwings rozpoczął loty z Łodzi do Dublina

Zobacz całość »
Inauguracja lotów z Łodzi do Dublina nie poszła zgodnie z planem. Niestety samolot Centralwings nie doleciał do Łodzi. Z powodu gęstej mgły unoszącej się nad miastem musiał lądować w Katowicach.
Polski tani przewoźnik oferuje wyloty do Dublina dwa razy w tygodniu: w poniedziałki i piątki. Pierwszy lot przygotowany był z dużą ilością atrakcji dla pasażerów. Na terminalu grał irlandzki zespół. Każdy z pasażerów mógł napić się herbaty lub irlandzkiej kawy, której podstawowym składnikiem jest Irish Whiskey. Odbywały się również liczne konkursy z nagrodami, a hostessy częstowały ciasteczkami i szampanem. Ale zabrakło samolotu.
Kamil Borus, księgowy żałuje - Szkoda, bo specjalnie przyszedłem przed pracą, by go obejrzeć.
Wiele osób spędziło na lotnisku kilka godzin, nie śpiąc przez całą noc. Samolot z Dublina miał wylądować na Lublinku około godziny 2 w nocy. Andrzej Amerski, spotter (pasjonat samolotów) przyznaje - Było ciemno i zimno, ale chcieliśmy go przywitać. Przyszło kilkanaście osób, wszyscy z aparatami fotograficznymi.
Jednak pasażerowie byli bardziej zawiedzeni. Około godziny 07.00 mieli wystartować do Dublina. Pracownicy Centralwings prosili o cierpliwość i zapowiadali, że samolot powinien przylecieć z Katowic około godziny 08.00.
Janina Bugaj, pasażerka, która wybiera się do córki, mieszkającej w Irlandii przyznaje - Na pogodę nie ma rady. Spędzę tam ponad tydzień, więc kilkugodzinne opóźnienie nie ma dla mnie znaczenia. Choć ta niepewność - polecimy, czy nie - jest bardzo męcząca.
Ostatecznie nie udało się wylecieć z Łodzi. Około godziny 09.00 pasażerowie zostali odwiezieni autobusami do Pyrzowic, skąd o 13.10 wylecieli do Dublina.
Samolot do Dublina pilotował łodzianin - kapitan Wojciech Tomaszewski. Była to kolejna niespodzianka dla łodzian. Tomaszewski poinformował - Pochodzę z Dłutowa, który leży między Łodzią, a Bełchatowem. Jako mały chłopiec podziwiałem samoloty lądujące na lotnisku w Łasku.
Potem Tomaszewski zapisał się Aeroklubu Łódzkiego, a od sześciu lat pracuje w PLL LOT, do którego należy Centralwings. Kieruje boeingami 737. Pilot bardzo się cieszy, że z Łodzi zaczęły latać duże maszyny. Dodaje - Łódzkie lotnisko zaczyna żyć, a z nim żyje całe miasto. Przewiduję, że dalej będzie się rozwijać, bo chętnych do latania z Łodzi na pewno nie braknie.

Zobacz całość »



Reaktywacja lotniska w Babimoście niemożliwa?

Zobacz całość »
Niestety przyszłość jedynego lotniska w województwie lubuskim nie wydaje się być najlepsza. Z Babimostu do Warszawy lata po kilka osób.
Dodatkowo port lotniczy cały czas ma nieuregulowany status prawny oraz nie ma właściciela.
Port w Babimoście jest jedynym lotniskiem w Polsce, który ma wyposażenie uniemożliwiające przyjmowanie samolotów klasy C, czyli boeingów i airbusów. To właśnie te samoloty obecnie generują większą część ruchu lotniczego w Polsce.
Lotnisko w Babimoście mogłoby przyjmować samoloty średniej wielkości i obsługiwać tanie linie. Niestety wymagają one dodatkowych inwestycji. A port obecnie dysponuje jedynie zwykłą radiolatarnią.
W Babimoście brakuje między innymi systemu ILS, którym posługują się już wszystkie pozostałe porty lotnicze w Polsce. System ten jest wymagany przez większość przewoźników. Dodatkowo konieczne jest też poszerzenie jednej z dróg kołowania.
Niestety, wydaje się, że nikt nie jest zainteresowany doprowadzeniem portu do standardu, jaki mają pozostałe porty w Polsce.
Port oferując niskie opłaty lotniskowe, mógłby przyciągnąć tanie linie lotnicze do regionu. Z pozyskaniem pasażerów na loty lotnisko nie powinno mieć większych problemów. W swojej strefie oddziaływania ma około 3 mln mieszkańców województwa lubuskiego i zachodniej Wielkopolski. Natomiast ulokowanie w pobliżu dużych ośrodków miejskich ma znaczenie tylko w lotach krajowych, natomiast w lotach międzynarodowych dystans do portu już nie ma tak dużego znaczenia. Tanie linie lotnicze zakładają właśnie korzystanie z tańszych, mniej korzystnie ulokowanych portów lotniczych.
Port lotniczy w Babimoście, poza kilkoma szczegółami wyposażenia, ma raczej wszystko, co potrzeba, by zostać międzynarodowym portem lotniczym. Posiada nawet najdroższy element infrastruktury 2,5-kilometrowy pas startowy. Natomiast zainstalowanie systemu ILS oraz ewentualne poszerzenie drogi startowej kosztuje najwyżej 4 - 5 mln złotych. Nie wiadomo więc, dlaczego nikt nie wspomina, o doprowadzeniu portu do stanu umożliwiającego przyjmowanie tanich linii.
O nieudanej reaktywacji portu świadczy kilka faktów. Po pierwsze władze lotniska postawiły najpierw na połączenia do Warszawy, gdzie ruch maleje, a nie rośnie. Przy czym największe zainteresowanie jest lotami do Europy Zachodniej.
Kolejną sprawą jest brak właściciela i kompetentnej osoby zajmującej się marketingiem. Zamiast tego jest państwowy naczelnik. Niestety z reaktywacją nie można czekać bardzo długo, gdyż może się okazać, że pobliskie porty zabiorą wszystkie możliwe połączenia.
Dwie państwowe organizacje: Agencja Mienia Wojskowego - właściciel lotniska, i Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze - zarządca portu są przyczyną rynkowej klęski portu w Babimoście. Można by je oskarżyć o skrajną nieudolność i trwonienie pieniędzy podatników. Nie wiadomo, na co czekają te dwa państwowe przedsiębiorstwa, podczas gdy inne porty w Polsce notują poprawę swej pozycji.
Obojętni na zaistniałą sytuację są też posłowie i władze samorządowe. Nie rozwiązali oni problemu portu lotniczego mimo ponad półtora roku starań. Parlamentarzyści nie postarali się nawet o dotacje z budżetu na rozbudowę portu.

Zobacz całość »



Bydgoscy pielgrzymi już w drodze do Rzymu

Zobacz całość »
Kilkuset bydgoszczan wyjechało już z miasta, aby wziąć udział w obchodach rocznicy śmierci Jana Pawła II w Rzymie. W nocy 30 marca 2006 r. do Włoch wyjechały ostatnie autokary.
Bydgoszczanie pojechali do Rzymu, aby w niedzielę 2 kwietnia, wspólnie z ludźmi z całego świata modlić się na placu św. Piotra. Studentka Monika Kruszczyńska wyznała - Studiuję i pracuję, więc z trudem znalazłam czas na pielgrzymkę. Ale nie mogłam nie pojechać. Dla mnie Papież był największym autorytetem. W ubiegłym roku uczestniczyłam w Jego pogrzebie. Czułam, że muszę 2 kwietnia znaleźć się tam ponownie.
Jednak najwięcej pojechało do Włoch bydgoszczan w średnim wieku. Stanisław Sujkowski, właściciel biura turystyczno-pielgrzymkowego "Arcus", z którego wczoraj do Włoch pojechało sto osób przyznał - Najliczniejsza grupa pielgrzymująca z nami to ludzie około czterdziestki.
Albin Zieliński, właściciel Biura Turystyczno-Pielgrzymkowego "Frater" wyznał - Po śmierci Papieża sugerowano, że Polacy przestaną pielgrzymować do Rzymu. Tak się nie stało. Wręcz przeciwnie, bydgoszczanie wyjeżdżają coraz liczniej. Często rodzice zabierają dzieci, by wspólnie pomodlić się przed papieskim grobem. I wcale nie muszą mieć okazji. Od nas pojadą nie tylko na rocznicę śmierci Papieża. 150 osób wybierze się do Rzymu także w długi majowy weekend.
Hanna Małachowska pojechała do Rzymu wraz z kilkudziesięcioma pielgrzymami, którzy wykupili wycieczkę w biurze Euro Tim. Pani Hanna wyznała - Zawsze chciałam odwiedzić Papieża w Watykanie. Niestety, jadę tam pierwszy raz dopiero po Jego śmierci.
O wyjazdach na obchody rocznicy śmierci Papieża informowały miedzy innymi bydgoskie parafie. W kościołach były rozwieszone plakaty zapowiadające wyjazdy. Za autokarową pielgrzymkę trzeba było zapłacić od 680 do 1190 złotych. W programach niektórych wycieczek było także zwiedzanie Rzymu, Wenecji, Padwy i Asyżu.
Do organizacji pielgrzymek włączyło się także Centrum Kultury Katolickiej Wiatrak. Ilona Spórka z Wiatraka poinformowała - Tym razem pojechało od nas tylko 30 osób. Reszta zostaje, bo trzeba przecież zorganizować obchody w Bydgoszczy. Nikt za nas tego nie zrobi.

Zobacz całość »



Od 1 kwietnia zawieszone kursy PKS Sieradz na łodzkie lotnisko

Zobacz całość »
Przewoźnik PKS Sieradz zawiesza od 1 kwietnia 2006 roku kursy autobusów z Sieradza na Lotnisko Łódź - Lublinek.
Dotychczas przewoźnik obsługiwał połączenie Sieradz - Łódź - Lotnisko Lublinek - Sieradz raz dziennie.
Z Sieradza autobusy przewoźnika wyjeżdżały o godz. 7:00, a na lotnisku były o godz. 8:25
Z powrotem PKS Sieradz brał pasażerów z Lotniska o godz. 10:40, by zawieść ich do Sieradza na godz. 12:05.

Zobacz całość »



::: 2006-04-01 :::


Ochrona przyrody gór

Zobacz całość »
Gospodarze schroniska PTTK na Hali Krupowej mają ciekawy pomysł na ochronę przyrody w górach. Dla wszystkich kierowców samochodów terenowych, którzy nie używają ich w terenie oferują pierwszą w Polsce "BŁOTNIE SAMOCHODOWĄ", w której stwarzają pozory używania pojazdu w terenie!
Kierowcom jest oferowane:
- opryskanie auta błotem,
- ochlapanie samochodu błotem,
- zanurzenie motocykla w błocie.
Dla stałych klientów:
- wgniecenie zderzaka,
- porysowanie lakieru,
- odpowiednie urwanie lusterka,
- fachowe stłuczenie reflektora.
Oferta specjalna:
- oklejenie samochodu naklejkami rajdów, w których nie brał udziału,
- ślady rysich pazurów (na lakierze),
- montaż atrapy wyciągarki,
- imitacja dachowania,
- wybrudzenie kombinezonu.
- zastąpienie tła na zdjęciu samochodu wykonanym pod supermarketem, panoramą z dowolnej trasy off-road'owej
Dla wszystkich klientów broszurka "Wczoraj potrąciłem dzika" GRATIS!

Zobacz całość »



::: 2006-04-02 :::


Polskie lotniska walczą o bazę Ryanaira

Zobacz całość »
Prezydenci większości miast Polski namawiają irlandzkiego taniego przewoźnika, aby właśnie w ich mieście utworzył bazę serwisową.
Ryanair potrzebuje nowej bazy, gdyż zamierza zostać liderem tanich przewoźników w Polsce. W 2006 roku chce przewieźć 1,4 mln osób, czyli pięciokrotnie więcej niż w roku 2005. Aby tego dokonać, musi rozbudować siatkę połączeń z Polski.
Wiceprezes Ryanair Michael Cawley odwiedził w styczniu pięć polskich lotnisk: w Gdańsku, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu i Łodzi. Tomasz Kułakowski, dyrektor marketingu Ryanair na Europę Środkową uważa - Wśród nich można upatrywać kandydatów do otwarcia bazy.
Baza serwisowa przewoźnika jest gwarancją zysków dla całego regionu. Jeden samolot przewozi rocznie około 400 tys. pasażerów. Wielu z nich to turyści, którzy w mieście zawsze zostawiają pieniądze. Kułakowski przyznaje - Przyjmuje się, że 100 tys. pasażerów tworzy około stu nowych miejsc pracy w lokalnej gospodarce. Chodzi o hotele, restauracje, sklepy, firmy taksówkowe. Każdy samolot oznacza minimum 400 miejsc pracy.
Dodatkowo zatrudnienie znajdzie też kilkadziesiąt osób na lotnisku. Lotnisko otrzyma też pieniądze za postój samolotów w nocy.
Jednak polskie miasta muszą także wpłacić pieniądze do kasy Ryanaira. Dariusz Zalewski z serwisu tanielatanie.net wyjaśnia - Opłaty za postój to grosze w porównaniu z kwotami, jakie linia oczekuje za uruchomienie kolejnych tras.
Irlandczycy ze swojej strony zapewniają uruchomienie z bazowego lotniska minimum sześciu nowych połączeń. Zapowiadają połączenia z Włochami, Niemcami, Francją, Hiszpanią i Skandynawią. Ryanair za każde połączenie chce rocznie po 150 tys. euro. Natomiast w zamian oferuje reklamę miasta na swoim portalu internetowym.
Paweł Cybulak z portalu Pasazer.com uważa, że największe szanse na bazę mają Łódź i Wrocław. Ryanair docenia centralne położenie w Polsce lotniska w Łodzi, a także to, że podbiera pasażerów z Okęcia.
Jednak w porcie brakuje bazy technicznej, hangarów oraz jest zbyt mała płyta postojowa. Ryanair zażądał również podniesienia kategorii systemu nawigacji. Wartość tych inwestycji to kilkanaście milionów złotych.
Cybulak przyznaje, że duże szanse ma też Wrocław - Tu Ryanair zaczął swoje połączenia z Polski. Jest zadowolony z liczby pasażerów, a współpraca z lotniskiem układa się dobrze.
Leszek Karwowski, wiceprezes lotniska we Wrocławiu obiecał, że irlandzki przewoźnik może liczyć na bardzo preferencyjne opłaty za nocowanie samolotów. Obiecuje także tereny pod hangar w zamian za zwolnienie z opłaty za uruchamianie kolejnych połączeń.
Według Dariusza Zalewskiego największe szanse na bazę ma Kraków. Dodaje - Pod warunkiem, że pójdzie na duże ustępstwa finansowe, czyli nie każe sobie płacić za nocowanie.
Piort Pietrzak z krakowskiego lotniska Balice podkreśla, że jest to najdynamiczniej rozwijające się lotnisko w ostatnich latach. W ubiegłym roku obsłużyło 1,6 mln pasażerów i pod tym względem ustępuje tylko Okęciu.
Lotnisko w Krakowie zamierza za 120 mln złotych do końca 2007 roku zmodernizować terminal, wybudować parking wielopoziomowy oraz rozbudować płytę postojową. Zarząd lotniska stara się o pieniądze z budżetu państwa, funduszy europejskich oraz kontraktu wojewódzkiego. Port w Balicach docelowo zamierza obsługiwać 3 mln osób rocznie.
Grażyna Leja, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. turystyki poinformowała - Chcemy, aby u nas Ryanair stworzył bazę. Mamy wolne 142 ha po wojsku, które możemy zaoferować. Wkrótce jako jedyne polskie lotnisko będziemy mieli połączenie kolejowe z dworcem głównym. Zapewniamy też promocję każdego nowego połączenia na przystankach tramwajowych. Oferujemy też naszą internetową witrynę.
O bazę irlandzkiego przewoźnika walczy też Gdańsk. Tomasz Kloskowski, wiceprezes Portu Lotniczego im. Lecha Wałęsy w Gdańsku wyznaje - Staramy się o Ryanaira wszelkimi metodami. Jednak póki trwa rozgrywka, to tajemnica handlowa. Kloskowski dodaje, że dużym atutem Gdańska jest sąsiedztwo Gdyni, Sopotu, a także Kartuz, Pruszcza Gdańskiego, Kościerzyny i Starogardu.
Na bazę bardzo liczy też Poznań. Krzysztof Pawłowski, prezes Ławicy przyznaje - Lotnisko jest gotowe. Decyzja wiąże się z pieniędzmi, których linia oczekuje od samorządów.
Wojciech Jankowiak dyrektor departamentu rozwoju regionalnego urzędu marszałkowskiego poinformował - Linia chce 150 tys. euro rocznie za jedno połączenie. W tegorocznym budżecie mamy pieniądze na dwa, najchętniej do Rzymu i Sztokholmu. Za dwa połączenia gotowe są zapłacić też władze miasta. Poznań szykuje się do zapewnienia sprawnego połączenia lotniska z dworcem. Wkrótce ma być uruchomiony specjalny autobus.
Kułakowski ocenia - Wielkopolska ma bardzo duży potencjał. Coraz więcej mieszkańców lata i są to zarówno podróże turystyczne, jak i biznesowe. I co ważne, Wielkopolanie mają zasobne portfele.
Ryanair jednak nie przekreśla szans innych lotnisk - Szczecina, Rzeszowa czy Bydgoszczy.
Zalewski uważa, że Ryanair bardzo sprytnie prowadzi negocjacje. Prowadzi rozmowy z kilkoma miastami naraz, wywołując w ten sposób między nimi rywalizację. Obiecuje, że za niecałe dziesięć lat będzie woził na trasach do i z Polski 15 mln pasażerów. Zalewski ocenia - U wszystkich wywołuje poczucie, że to o niego trzeba się starać, a nie jemu stawiać warunki.

Zobacz całość »