Aktualności
Ogłoszenia
Wyszukiwarka
Obecnie jest zindeksowane 33318 aktualności
Archwium aktualności
2006-09-04 do 2006-09-09
(rok 2006, tydzień 36)
Zmień tydzień Zmień rok
Lista aktualności:
::: 2006-09-04 :::
Zaproszenie na seminarium Greenways i Ekomuzeów
Zobacz całość »Fundacja Ekologiczna "Zielona Akcja" oraz jej partnerzy projektu pod nazwą "Ekomuzea - aktywna ochrona dziedzictwa przyrodniczo-kulturowego i rozwój gospodarczy na Dolnym Śląsku" zapraszają do uczestnictwa w seminarium pod nazwą "Europejska i krajowa sieć współpracy w ramach inicjatyw dziedzictwa przyrodniczo-kulturowego z szczególnym uwzględnieniem Ekomuzeów i Szlaków Greenways". Seminarium odbędzie się w miejscowości Krzydlina Mała (gmina Wołów) w dniach 8-10 września 2006 roku.
Celem seminarium jest:
- zapoznanie ze stanem zaawansowania rozwoju poszczególnych inicjatyw ekomuzealnych
- Greenways w Polsce i za granicą, podjęcie działań dla współpracy sieciowej i utworzenia wspólnej strategii Programu Ekomuzea
- Greenways, zapoznanie z dolnośląskimi inicjatywami ekomuzealnymi.
Partnerami projektu są:
- Fundacja Partnerstwo dla Środowiska, Agencja Rozwoju Regionalnego ARLEG SA, Stowarzyszenie Lubiąż, Towarzystwo Turystyki Rowerowej CROSS
- Dodatkowo seminarium wspiera: Starostwo Powiatowe w Wołowie, Urząd Miasta i Gminy Wołów, Fundacja Lubiąż, Klub Jazzowy BLUE MONK z Legnicy.
Program seminarium jest następujący:
12.00 - 13.00 - Przyjazd uczestników do Krzydliny Małej (Dom Misjonarzy Klaretynów)
13.00 - 14.00 - Obiad - Dom Misjonarzy Klaretynów
14.00 - wyjazd autokarem do Starostwa Powiatowego w Wołowie
14.20 - 16.00 - Sesja plenarna PROGRAM EKOMUZEA
16.00 - 16.15 - przerwa
16.15 - 18.30 - Sesja plenarna PROGRAM EKOMUZEA
18.30 - Wyjazd do Ekomuzeum Cysterskiego w Lubiążu
21.00 - Biesiada regionalna z produktami lokalnymi - Jadalnia Opata, Zespoł Pałacowo-Klasztorny w Lubiążu
9 wrzesień 2006 r. - sobota
8.00 - 8.40 - śniadanie - Dom Misjonarzy Klaretynów
8.40 - wyjazd autokarem
Kontakt:
Rafał Plezia, Marcin Burzyński,
Fundacja Ekologiczna "Zielona Akcja"
ul. Wrocławska 41
59-220 Legnica
tel. (0-76) 862-94-30, 723-81-01 wew. 23, kom. 0-698-730-877
Prezydent Kielc deklaruje, że w 2010 samoloty wystartują z Obic
Zobacz całość »Jaka przyszłość czeka lotnisko w Obicach? Czy jest szansa na pozyskanie dotacji z Unii Europejskiej na rozbudowę tego portu? Ile lat upłynie zanim mieszkańcy Kielc i okolic będą mieli swoje lotnisko? Na te i inne pytania, zadawane przez redaktorów Gazety Wyborczej odpowiada prezydent Kielc, Wojciech Lubawski.
- Zrobię wszystko, żeby w 2010 pierwszy samolot wystartował z lotniska Kielce. Może nie będzie ono skończone, ale zdatne do użytku - mówi prezydent Kielc Wojciech Lubawski.
Ziemowit Nowak: Marszałek Franciszek Wołodźko argumentuje, że nie ma większych szans na pozyskanie środków unijnych na lotnisko Kielce, bo warunkiem jest zysk, zwrot z inwestycji, a to lotnisko trzeba będzie przez całe lata dotować. Co Pan na to?
- Po pierwsze, ja i pan marszałek mamy różne spojrzenia na rozwój komunikacji w Polsce. Od komunikacji lotniczej nie ma odwrotu. Dzisiejszy boom lotniskowy jest tego dowodem. Ktoś, kto zna realia dzisiejszego świata i warunki niezbędne do rozwoju miasta i regionu, powinien wiedzieć, że bez tego lotniska nie ma szans na rozwój. Być może przez dwa, trzy lata sam operator będzie ponosił straty, bo do nowego lotniska trzeba przyzwyczaić pasażerów. Ale już od pierwszego dnia miastu i regionowi będzie się ono opłacać. Mówienie, że nie znajdą się środki z Unii, jest kłamstwem. Zadawałem to pytanie pani minister Gęsickiej [Grażyna Gęsicka, minister rozwoju regionalnego - red.] - powiedziała, że oczywiście możemy się starać o środki na lotnisko, tylko że z programu regionalnego. Bezczynność pana marszałka w tej sprawie do tej pory pokazuje, że dobrze się stało, że to ja się za lotnisko wziąłem. Miałem już wizytę jednego z banków polskich, który jest zainteresowany inwestowaniem w to przedsięwzięcie. W lotniskach jest przyszłość, to jest poza dyskusją. Czy jest inna inwestycja, która da miastu i regionowi więcej korzyści? A czy program e-świętokrzyskie przyniesie finansowe efekty? Wątpliwe. Ale cywilizacyjne - tak. A jakie zyski przyniesie most na Wiśle w Połańcu?
Jednak w samym regionie odpowiednio dużo pasażerów może się nie znaleźć. Czy z lotniska będą korzystali również mieszkańcy spoza województwa?
- Oczywiście, że tak. I dlatego mamy taki opór innych środowisk - katowickiego i krakowskiego. My to czujemy. Nasze lotnisko, tuż pod Buskiem, będzie służyć całemu obszarowi tarnowskiemu. Na pewno też jest atrakcyjne dla okolic Tarnobrzega, Stalowej Woli - to jest poza wszelką wątpliwością. Nie mówię już o cargo. Rozmawiałem z ekspertami, którzy twierdzą, że mamy lepsze położenie niż Katowice czy Modlin. Jeżeli nie podejmiemy takiego wyzwania, jesteśmy skazani na cywilizacyjną porażkę.
Lotnisko nie ma jeszcze odpowiednich planów, krytycy mówią, że to projekt wirtualny. Ile czasu upłynie, zanim wbita zostanie pierwsza łopata pod budowę i zanim wystartuje pierwszy samolot?
- To samo słyszałem o stadionie, że wirtualny, że budowa potrwa 10 lat, a powstał w 18 miesięcy. Zrobię wszystko, żeby w 2010 roku pierwszy samolot wystartował z lotniska Kielce. Może nie będzie ono skończone, ale zdatne do użytku. Jeżeli dostalibyśmy teraz te 50 mln euro z Unii, można by startować z inwestycją. Ale ja nie czekam. W tej chwili zlecamy zrobienie koncepcji, w której będą też uwarunkowania ekonomiczne. Te wirtualne, w cudzysłowiu, projekty po prostu chyba przerosły marszałka. A jakie projekty on sam wykonał? Ja nie znam żadnego.
W telewizji publicznej marszałek Wołodźko pogardliwie stwierdził, że w sprawie lotniska odbyły się tylko "jakieś konsultacje". Czy jest Pan przekonany, że mieszkańcy Kielc i regionu chcą takiej inwestycji?
- Patrząc na pana marszałka, myślę, że on by to konsultował 10 lat i nigdy nie powstałoby lotnisko. Tu trzeba zdecydowanych działań. Nie spotkałem nikogo w Kielcach, kto by powiedział, że nie chce lotniska. Co do Masłowa, to mam podejrzenia, że komuś po prostu zależy, żeby za pieniądze podatników wykupić bezsensownie grunty. Innego uzasadnienia nie widzę. Wdepnęliśmy w czyjeś interesy, to jest oczywiste. Ludzie absolutnie są za tym, żeby lotnisko było. Zresztą, jakie mieliśmy priorytety przed laty, również drukowane w "Gazecie Wyborczej"? Telewizja Kielce, lotnisko i uniwersytet. Lotniska chcą też inwestorzy, Busko, Solec-Zdrój. Zagraniczne firmy będą inwestować w Starachowicach, Opatowie, Sandomierzu. Odbyłem setki takich rozmów - pytają, gdzie jest najbliżej lotnisko, i odchodzą. Ale jeśli odpowiadam, że będzie za cztery lata, to wracają.
Całe środki unijne mają pójść na lotnisko i nie wystarczy ich na drogi?
- Jest to absolutnie tradycyjny zarzut, w całej Polsce. Jeżeli na coś idą pieniądze, to krytycy wyciągają zaraz dziury w drogach. Dziury w drogach są, bo komuniści przez 50 lat nie potrafili porządnie dróg zbudować. Pieniądze na drogi są. Czy pan marszałek umie je wykorzystać, to jest inna sprawa.
Obok poznańskiego Sheratona stanie kasyno?
Zobacz całość »Jakie przeznaczenie czeka piękny, zabytkowy budynek starej drukarni w Poznaniu? Pomysły były różne. Ostatni, o jakim wiadomo to kasyno.
W wybudowanym na początku ubiegłego wieku budynku mieściła się drukarnia Concordia, która niemal przez sto lat drukowała książki i gazety. Po zakończeniu II wojny światowej została przejęta przez Księgarnię Świętego Wojciecha, a po niedługim czasie powstały tu Poznańskie Zakłady Graficzne. W 1997 r. budynek odkupiła firma Development & Investment, która z miastem utworzyła Centrum Obsługi Biznesu (COB). Odkąd zamknięto drukarnię obiekt niszczeje. Dotąd zasłaniał ją budynek Bałtyku, który zburzono, a na jego miejscu powstaje hotel Sheraton. Po tym jak hotel zostanie oddany - spółka COB, która będzie jego właścicielem - zajmie się remontem drukarni. Początkowy plan zakładał, że będzie przeznaczona na pomieszczenia biurowe do wynajęcia, ale ostatnio wypłynął pomysł z kasynem.
Wszystko jednak zależy od tego co się stanie z hotelem Polonez, w którym obecnie znajduje się dom gier hazardowych. Polonez należy do spółki Orbis, która rozważa jego remont po, którym powstanie tu w jednogwiazdkowy hotel sieci Etap albo całkowite wyburzenie. - Zastanawiamy się też od niedawna nad sprzedażą hotelu, bo remont lub przebudową mogą okazać się za drogie - dodaje doradca zarządu Orbisu ds. komunikacji Kaja Szwykowska. W związku z całą sytuacją prezes zarządu Casinos Poland Przemysław Tomaszewski poszukuje nowej siedziby i przyznaje, że ta - w centrum, między dwoma dobrymi hotelami - Mercure i Sheraton oczywiście byłaby dla nas bardzo korzystna. Powstanie kasyna w drukarni mogło by być korzystne również z punktu widzenia jej właścicieli.
Potwierdza to prezes COB Ireneusz Pinczak - Nie wykluczamy zmiany przeznaczenia drukarni. To ładny budynek, poza tym biurowiec będzie i tak z przodu. Dobrze byłoby więc, gdyby przejął go inny użytkownik. Tam zresztą są duże możliwości - na każdym piętrze prawie po 1 tys. m kw., więc można by tu pogodzić kilka funkcji.
Właściciele spółki COB nie zdradzają więcej szczegółów dotyczących drukarni, ani na temat rozmów z prezesem kasyna. Wiadomo tylko, że jej remont potrwa do połowy 2008 r.
Umowa na rozbudowę terminalu lotniska w Gdańsku podpisana!
Zobacz całość »W dniu 1 września podpisano umowę na rozbudowę terminalu pasażerskiego Portu Lotniczego Gdańsk im. Lecha Wałęsy wraz z niezbędną infrastrukturą.
Port lotniczy będzie więc rozbudowany w ramach projektu realizowanego z Funduszu Schengen - "Modernizacja Terminalu Pasażerskiego w Porcie Lotniczym Gdańsk im. Lecha Wałęsy w związku z dostosowaniem lotniska do wymogów Porozumienia z Schengen I Etap i II Etap - kontynuacja projektu "Dostosowanie Terminalu Pasażerskiego w Porcie Lotniczym Gdańsk im. Lecha Wałęsy do wymogów Porozumienia z Schengen."
Umowa została podpisana z firmą WARBUD SA, reprezentowaną przez Jerzego Werle - Dyrektora Generalnego i członka zarządu.
T
Zgodnie z umową termin wykonania robót opiewa na 6 miesięcy, natomiast wynagrodzenie za wykonanie całości umowy zgodnie z ofertą Wykonawcy z dnia 27 kwietnia 2006 r., ustalone zostało na kwotę brutto 9.243.105,52 złotych.
Ponad milion złotych na bilety lotnicze dla Ministerstwa Zdrowia!
Zobacz całość »Urzędnicy Ministerstwa Zdrowia wydają każdego roku ponad milion złotych na bilety lotnicze. Podkreślają - My musimy latać, choć tego nie lubimy. Prawdopodobnie bilety będzie dostawczało ministerstwu warszawskie biuro podróży Furnal Travel International - czytamy w dzienniku Metro.
Pracownicy resortu zdrowia nie tracą czasu. Zostawiają służbowe samoloty i w podróż udają się samolotami. Rozstrzygnięty został już przetarg na dostarczenie biletów lotniczych do wykorzystania przez urzędników. Ministerstwo otrzyma 740 biletów na przeloty zagraniczne warte ponad milion złotych. Aby wykorzystać całą przyznaną pulę, urzędnicy musieliby latać średnio dwa razy dziennie. Paweł Trzciński, rzecznik resortu wyjaśnia, po co im tyle biletów - Musimy spotykać się ze swoimi europejskimi partnerami i dyskutować na temat służby zdrowia. Przecież nie jesteśmy dżunglą.
Za przyznane pieniądze delegacje z resortu zdrowia wraz z ekspertami oficjalnie podróżują do Brukseli oraz innych krajów Unii Europejskiej. Dodatkowo wyłącznie w klasie biznes. Jednak pracownicy biur podróży przyznają, że za takie pieniądze można zorganizować loty także w bardziej egzotyczne rejony Starego Kontynentu niż Bruksela. Maria Baumgartner z biura podróży TUI zaznacza - Można by kupić codziennie jeden bilet na Kretę czy Majorkę. I jeszcze zostanie. Jeden z pracowników warszawskiego biura podróży Furnal Travel International, które najprawdopodobniej będzie dostarczało bilety ministerstwu przyznaje - Faktycznie, urzędnicy mogą polecieć za te pieniądze wszędzie, ale my nie wnikamy, gdzie latają. To tajemnica.
W rządzie Leszka Millera na przeloty zagraniczne przeznaczonych było o jedną czwartą mniej pieniędzy niż teraz, a podczas rządów Jerzego Buzka mniej nawet o połowę. Paweł Trzciński podkreśla - I dlatego prawie nic nie załatwili, bo za mało bywali w Brukseli. My to zmienimy.
Lekarze i opozycja uważają, że resort zdrowia wziął zbyt dużo pieniędzy na podróże zagraniczne. Julia Pitera, posłanka PO zaznacza - Taniej jest zatrudnić kogoś na miejscu, w Brukseli, ale w końcu mamy tanie państwo. Artur Flejterski ze szpitala rejonowego w Tomaszowie Mazowieckim, który zadłużony jest na prawie 20 mln zł dodaje - Lepiej by było, gdyby minister dał te pieniądze na bieżący wykup leków, a nie na latanie po świecie. Na co to komu?
Jednak Jarosław Pinkas, wiceminister zdrowia, nie widzi nic złego w takim postępowaniu. Dodatkowo wyznaje, że lata, bo musi i nie jest to dla niego żadna przyjemność. Wyjaśnia - Loty są strasznie męczące. Rano wylot, wieczorem powrót i ciężka praca. To wcale tak pięknie nie wygląda, jak się na ogół myśli.
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wydają rocznie po około pół miliona złotych na bilety lotnicze. Natomiast Ministerstwo Spraw Zagranicznych ponad 1,5 miliona złotych.
Konserwator zabytków nie chce wyrazić zgody na budowę hotelu Gołębiewski w Karpaczu!
Zobacz całość »Władze miasta Karpacza uważają, że jeśli konserwator zabytków nie wyda wymaganej zgody przepadnie inwestycja warta 350 mln zł, a rozwój górskiej miejscowości turystycznej zostanie zahamowany.
Obecnie Karpacz odwiedza rocznie około milion turystów. Ryszard Rzepczyński, wiceburmistrz Karpacza uważa, że kompleks konferencyjno-wypoczynkowy mógłby przyciągnąć do miasta każdego roku dodatkowo 300 tys. turystów. Wyjaśnia - Turysta wiedziałby, że jeśli nawet nie trafi na dobrą pogodę, będzie miał dziesiątki innych możliwości, by spędzić tu ciekawie czas.
Tadeusz Gołębiewski posiada już luksusowe hotele w Wiśle, Mikołajkach i w Białymstoku. W Karpaczu Górnym planuje wybudować nowoczesne centrum konferencyjno - wypoczynkowe. Zamierza na powierzchni 103 tys. metrów kwadratowych wybudować hotel, oferujący 1,5 tys. miejsc noclegowych, 29 sal konferencyjnych (w tym największa na 2,5 tys. osób), kręgielnię, minigolf, strzelnicę, sztuczne lodowisko, aquapark z siedmioma basenami oraz centrum wellness. Wartość całej inwestycji oszacowano na około 350 mln zł.
Powstanie hotelu Gołębiewski dałoby dodatkowe 5 tys. miejsc pracy. Natomiast kasa miasta wzbogaciłaby się o ponad milion złotych z podatku od nieruchomości i opłat turystycznych.
Jesienią zeszłego roku inwestycja została wprowadzona do miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Pomimo kilku zastrzeżeń, zgodę wydał też Wojciech Kapałczyński, kierownik delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Jeleniej Górze. Opinia Kapałczyńskiego była niezbędna, gdyż cały Karpacz uznany został za zabytek i na każdą nową inwestycję trzeba uzyskać zgodę konserwatora zabytków. Inwestor kupił już 15-hektarową działkę oraz dopracowywał projekt hotelu. Pod koniec sierpnia przedstawił plany w starostwie w Jeleniej Górze, w celu otrzymania ostatecznego pozwolenie na budowę. Prace budowlane zamierzał rozpocząć jeszcze w październiku.
Jednak konserwator zabytków zakwestionował projekt - Gołębiewski nie wpisuje się w atmosferę Karpacza i w żaden sposób nie potrafi uszanować tego, co jest wokół. Niszczy krajobraz Karkonoszy. Kubatura kompleksu jest zbyt duża, a sam hotel za wysoki. Prosiłem inwestora o modyfikację już po obejrzeniu wstępnego projektu, ale nie uwzględnił moich uwag. Będę więc zmuszony wydać negatywną opinię.
Bez zgody konserwatora zabytków starostwo nie będzie mogło wydać pozwolenia na budowę.
Negatywną opinię wydało również Stowarzyszenie Architektów Polskich. Grażyna Makowska, prezes jeleniogórskiego oddziału Stowarzyszenia wyjaśniła - Przecież bok hotelu jest dłuższy niż jedna ze ścian piramidy Cheopsa. Jak można dać pozwolenie na takie monstrum w środku pięknego kurortu.
Jednak Ryszard Rzepczyński, zastępca burmistrza Karpacza uważa, że powstanie hotelu Gołębiewski jest ogromną szansą dla miasta. Tłumaczy - Gołym okiem widać, jak świetnie i szybko rozwinęły się Mikołajki czy Wisła, gdy swoje hotele postawił tam Gołębiewski. Przyciągnęły nie tylko turystów, ale i kolejnych inwestorów.
Natomiast Tadeusz Gołębiewski zapowiedział - Jeśli konserwator wyda negatywną opinię, będę się od niej odwoływał. Przecież w demokratycznym państwie jedna osoba nie może zablokować inwestycji korzystnej dla tak wielu osób w regionie.
Rząd zmusi Włochów do brania urlopów na raty?
Zobacz całość »Wicepremier Włoch Francesco Rutelli jest zdania, że kumulacja urlopów i wakacji szkolnych w lipcu i sierpniu nikomu dobrze nie służy. Z tego powodu opowiada się za rozłożeniem wakacji na kilka miesięcy.
Według Rutellego wyznaczanie terminów masowych urlopów w szkolnictwie, fabrykach i urzędach tylko latem jest modelem archaicznym, który należy zmienić. Jego zdaniem trzeba koniecznie skończyć z dotychczasową praktyką, zgodnie z którą hotele, pensjonaty, plaże i ośrodki turystyczne wypełnione są do ostatniego miejsca w lipcu i sierpniu, a w pozostałych miesiącach świecą pustkami.
Opinia Rutellego została entuzjastycznie przyjęta przez pracowników branży turystycznej i hotelarskiej we Włoszech.
Centralwings ma kłopoty finansowe?
Zobacz całość »Na koniec czerwca tego roku straty Centralwings przekroczyły 60 mln zł. 6 września rada nadzorcza LOT-u będzie dyskutować o przyszłości taniego przewoźnika - pisze Życie Warszawy.
Niektórzy członkowie rady opowiadają się przeciwko dalszemu bezkrytycznemu finansowaniu linii, które w całości należą do LOT-u. Na poczatku roku członkowie rady zwracali się do zarządu LOT-u o zwołanie zebrania wspólników i rozważenie zasadności dalszego istnienia Centralwings.
O kłopotach finansowych polskiej taniej linii lotniczej słychać już od dawna. Rok 2005 Centralwings zakończył ze stratą ponad 40 mln zł. Natomiast w pierwszym półroczu 2006 roku LOT dołożył do działalności Centralwings ponad 60 mln. zł. W zeszłym roku, aby ratować tanią linię, LOT wykupił obligacje wypuszczone przez Centralwings. Ich koszt wyniósł 26 mln zł i była to kwota potrzebna na pokrycie strat z działalności firmy.
Łódź: Spór o koncesję na sprzedaż alkoholu w ogródkach gastronomicznych
Zobacz całość »Cały czas trwa spór o koncesję na alkohol sprzedawany w ogródkach gastronomicznych przy ulicy Piotrkowskiej w Łodzi. Właściciele klubów skonsultowali się z prawnikami i zamierzają podać miasto do sądu.
Dwa miesiące temu pracownice Miejskiej Komisji ds. Rozwiązywania Problemów Alkoholowych uznały, że w trzech ogródkach przy ulicy Piotrkowskiej piwo sprzedawane jest bez zezwolenia. Na miejsce została wezwana policja, a sprawa skierowana do prokuratury. Czesław Telatycki z Oddziału ds. Wychowania w Trzeźwości Wydziału Edukacji UMŁ podkreśla - Toczy się już postępowanie w sprawie cofnięcia właścicielom tych ogródków zezwoleń na sprzedaż alkoholu.
Jednak właściciele ogródków gastronomicznych twierdzą, że ich kluby mają koncesję i sprzedają alkohol zgodnie z prawem. Telatycki wyjaśnia - Ale jeśli pub ma ogródek pod innym adresem, właściciel powinien mieć dwie koncesje: jedną dla lokalu, drugą dla ogródka. Jeśli bezprawnie prowadzi sprzedaż piwa w ogródku, odbierzemy koncesję na handlowanie alkoholem także w lokalu. Jedyne wyjście to otrzymanie dwóch zezwoleń. Wtedy problemów nie będzie.
Klub muzyczny Lizard King ma swój ogródek około dziesięć metrów od lokalu, po drugiej stronie ulicy. Tytus Godula, szef Lizard King wyjaśnia - My sobie takiego miejsca nie wybieraliśmy. Urzędnicy nie chcieli nam przydzielić lokalizacji tuż przy klubie. A teraz okazuje się, że to problem. Co za różnica, czy ogródek stoi cztery centymetry przy lokalu, czy kilka metrów? Przecież to nie jest odrębny biznes.
Zasady sprzedaż alkoholu w ogródkach gastronomicznych określa ustawa Rady Miejskiej, która powstała cztery lata temu. Według niej zezwolenie na sprzedaż alkoholu w pubie obowiązuje też w ogródku, jeśli jest on traktowany jako część restauracji. A żeby tak się stało, według ustawy musi on być "usytuowany bezpośrednio przed lokalem, na jego tarasie, werandzie lub w innym miejscu z nim związanym". Godula zaznacza - Strasznie nieprecyzyjne. Czy Piotrkowska nie jest związana z moim lokalem, który przy niej stoi? I co to znaczy "bezpośrednio przed lokalem"?.
Dlatego też Lizard King poprosił o interpretację przepisów swoich prawników. Okazało się, że podobna sprawa miała już miejsce w Łodzi przed kilkoma laty. Wówczas sąd opowiedział się po stronie restauratora. Godula wszystko to opisał w piśmie skierowanym do prezydenta Łodzi, prokuratury i urzędników. Zażądał w nim ponownego rozpatrzenia sprawy. Zapowiedział - Jeśli nic się nie zmieni, pójdę do sądu.
Koszt wydania zezwolenia na sprzedaż alkoholu wynosi 560 zł. Telatycki zaznacza - Ogródki generują olbrzymie zyski, a jednak wszyscy kombinują, jak tu nie zapłacić. Koncesję wykupuje się minimum na cztery lata, a nagminne już stało się niespłacanie rat i powtórne składanie wniosków w następnym sezonie ogródkowym. Przymykamy na to oczy, ale na oszukiwanie nie możemy pozwolić.
Godula nie ukrywa niezadowolenia z zaistniałej sytuacji - Chodzi o zasadę. Za trzy miesiące prowadzenia ogródka zapłaciłem już miastu 10 tysięcy złotych. Teraz nie mogę sprzedawać tam piwa. I nie zarabiam w ogóle. Urzędnicy uniemożliwiają normalne prowadzenie interesu, a mnie traktują jak przestępcę.
Tanie połączenia z Krakowa do Moskwy już w styczniu 2007!
Zobacz całość »Pierwszym pasażerem lotu na linii Kraków - Moskawa będzie mer Moskwy Jurij Łużykow, przyleci on do Krakowa z rosyjskimi piłkarzami.
Tanie połączenia lotnicze z Krakowa do Moskwy ruszą już w styczniu. Rosyjska reprezentacja piłkarska rozegra mecz z reprezentacją Krakowa. Składy drużyn są jeszcze nieznane. Wiemy już natomiast, że pierwsze samoloty polecą do Moskwy już w marcu. Obecnie dopracowywane są techniczne szczegóły umowy pomiędzy rosyjskimi liniami Awiakompania Atlant Sojuz a polskimi Centralwings. Wszystko jest już prawie gotowe i wystarczy czekać na pierwsze loty. Droga była długa i zaangażowali się w formalności rosyjscy i polscy urzędnicy. Dzięki za wszystko wsparciu Łużkowa z łatwością załatwione były formalności pomiędzy zarządami lotnisk w Balicach i Wnukowie.
Rosyjska Awiakompania Atlant Sojuz jest to jeden z najbogatszych przewoźników lotniczych w Rosji obsługujący przeloty do kurortów w Soczi nad Morzem Czarnym. Linie przewożą bogatych Rosjan do kurortów w Turcji, Emiratów Arabskich i Arabii Saudyjskiej. Klientami są biznesmeni i bogaci turyści. Atlant posiada również flotę do przewozów towarowych.
Flota Awiakompanii to iły 86 i 72, boeingi 737 oraz tu-154.
Nowe połączenia podniosą prestiż nie tylko linii ale również lotnisk. Połączenia z Moskwy do Krakowa będą stanowiły kolejną furtkę z Rosji do Europy Zachodniej. Kraków planuje pozyskać większą ilość turystów, ale również rozwój współpracy gospodarczej miedzy miastami. Samoloty mają rocznie przewozić 55 tysięcy osób.
Polska południowa jest chętnie odwiedzana przez Rosyjskich turystów, z roku na rok do Zakopanego przyjeżdża kilkadziesiąt pociągów z rosyjskimi wczasowiczami. Chętnie wybierają polskie góry dlatego też loty z Moskwy do Krakowa są doskonałym ułatwieniem dla rosyjskich turystów. Będą oni również zwiedzać Kraków, który bardzo im się podoba.
W Głuchołazach powstanie nowoczesny hotel SPA
Zobacz całość »W zrujnowanym głuchołaskim uzdrowisku powstanie nowoczesny hotel, kryta pływalnie i odkryty basen - krakowski inwestor zapowiada, że budowa obiektu ruszy już w przyszłym roku.
Ośrodek, który mieści się przy ul. Parkowej pamięta jeszcze czasy PRL-u, gdy był obleganym uzdrowiskiem. W 1997 roku został całkowicie zrujnowany przez powódź. Spółka, chcąca odbudować tam park wodny, upadła i budynki wystawione zostały na sprzedaż. Zorganizowano wówczas przetarg, który wygrała Grupa Bryksy, spółka z Krakowa, która wydała na to 2,6 mln złotych.
- Firma prowadzi działalność deweloperską. Jednak postanowiliśmy też wejść w branżę hotelarsko-turystyczną. Nadarzyła się okazja, więc kupiliśmy obiekt w Głuchołazach. Od tego zaczynamy - mówi Marian Bryksa, szef firmy. - Tutaj się wychowałem i mam wielki sentyment do tych terenów. Inwestując w Głuchołazach, myślę przede wszystkim o mieszkańcach. Wielu z nich szuka pracy, a my na pewno będziemy potrzebowali pracowników przy budowie, później zaś przy obsłudze ośrodka - dodaje.
Obecnie trwają już prace nad projektami ośrodka. Grupa Bryksy wraz z opolską firmą Techno Arch, która wykonała projekt, zapowiadają budowę nowoczesnego ośrodka z dwoma basenami. - Jeden z nich będzie kryty, połączony z hotelem i wyposażony w funkcje spa - zapowiada Bryksa. Będzie to atrakcja nie tylko dla miłośników kąpieli, ale także dla zwolenników zabiegów zdrowotnych i terapii upiększających. Mniejszy odkryty basen w założeniach ma być widoczny ze wszystkich pokoi nowego hotelu, który stanie na miejscu obecnego Hotelu Leśnego.
- Budowa ruszy już na początku przyszłego roku. Zakładamy, że projekt zostanie zrealizowany w ciągu najbliższych dwóch, może trzech lat - przyznaje właściciel firmy.
Zmieni się oblicze Warsu!
Zobacz całość »PKP Intercity zamierza zmienić oblicze Warsu, zapowiada się, że pierwsze efekty mają być widoczne jeszcze w tym roku.
- Wagony barowe Warsu wyglądają teraz jak z poprzedniej epoki. Zmieni się zarówno ich wystrój, jak i oferta gastronomiczna - zapowiada Czesław Warsewicz, p.o. prezesa PKP IC.
Spółka jest w posiadaniu 79 wagonów barowych i 18 restauracyjnych, które dzierżawi od niej Wars. Te pierwsze stopniowo będą trafiać na złom. Jednocześnie PKP IC chcą zmodernizować i przerobić na barowe 50 z około 1,3 tys. posiadanych wagonów do końca 2008 r. - napisał Puls Biznesu
- Zamiast lad barowych znajdą się tam wygodne stoliki do siedzenia, więc będzie mogło korzystać z nich więcej osób. Zmieni się też wystrój - mówi Czesław Warsewicz.
PKP IC przewiduje około 50 zmodernizowanych wagonów barowych. Ską wezmą się na to fundusze? Niedawno spółka podpisała umowę kredytową z EBI, ma też najlepszą sytuację finansową ze wszystkich spółek grupy PKP. W pierwszym półroczu bieżącego roku zanotowała 16 mln zł zysku. - Lipiec zamknęła 7 mln zysku netto i ponad 97 mln zł przychodów ze sprzedaży (nie uwzględniając 8,5 mln zł rekompensaty z Funduszu Kolejowego za utracone przychody z tytułu dopłat do biletów w latach 2002-03, które w lipcu wpłynęły na jej konto) - czytamy w Pulsie Biznasu.
- Żeby przeobrazić Wars, musimy skoordynować działania z zarządem tej spółki - mówi Czesław Warsewicz.
Władze Warsu do końca sierpnia miały przedstawić szczegółowy raport oraz harmonogram wprowadzenia zmian głównemu udziałowcowi. Wraz z wyglądem wagonów zmieni się także menu. Potrawy będą lepszej jakości i dzięki obniżce marż tańsze. Pojawi się także nowe wyposażenie i nowi dostawcy.
- Być może, tak jak dawniej, w ramach poczęstunku będziemy podawać podróżnym nie tylko batoniki, ale także kanapki. Jest też propozycja, żeby w razie przymusowego postoju pociągu Wars wydawał pasażerom darmowy poczęstunek, tak jak dzieje się to na lotniskach - mówi Czesław Warsewicz.
Nowe połączenia z podkrakowskich Balic!
Zobacz całość »Shannon i Cork w Irlandii, Liverpool, Newcastle i Leeds w Wielkiej Brytanii, Sztokholm w Szwecji, Kopenhaga w Danii i Frankfurt w Niemczech będą nowymi połączeniami lotniczymi w jesiennym rozkładzie lotów lotniska Kraków-Balice.
- Nowe połączenia uruchomią tani przewoźnicy, zarówno już operujący z Balic (Ryanair, Centralwings, Norwegian), jak i nowi (Jet2 i Sterling) - poinformował w piątek Artur Staniszewski z MPL.
Irlandzka tanie linia Ryanair, do utrzymywanych już połączeń z Krakowa, czyli do Londynu, Glasgow i Dublina, dołoży od października rejsy do Liverpoolu, Shannon i Frankfurtu. Z końcem paździrnika do irlandzkiego Cork będzie też latać polski low-cost, Centralwings.
Norweski tani przewoźnik Norwegian uruchomi w połowie września połączenie pomiędzy Krakowem i Sztokholmem. W tym samym czasie duński Sterling rozpocznie loty do Kopenhagi. Brytyjski tani przewoźnik Jet2 pod koniec października rozpocznie loty do Leeds oraz Newcastle w Wielkiej Brytanii.
Na okres zimy część lotów z letniego rozkładu MPL Kraków-Balice zostanie zawieszona m.in. zmniejszona zostanie liczba połączeń do USA oraz znikną loty do kurortów wypoczynkowych na południu Europy.
MPL jest drugim co do wielkości, zaraz po Okęciu, portem lotniczym w Polsce i polskim liderem pod względem liczby tanich linii. W zeszłym roku port odprawił rekordową liczbę prawie 1,6 mln pasażerów, co daje prawie 90 proc. dynamikę wzrostu w porównaniu z 2004 rokiem. Prognozy na ten rok mówią o przekroczeniu granicy 2 mln pasażerów.
Turyści kontra biuro podróży Alfa Star
Zobacz całość »Turyści, którzy wykupili w biurze podróży Alfa Star wczasy w luksusowym pięciogwiazdkowym hotelu w Egipcie, na miejscu zastali plac budowy, po którym jeździł spychacz i biegali robotnicy z wiertarkami. Teraz biezadowoleni konsumenci domagają się zwrotu wpłaconych pieniędzy. Jednak biuro podróży Alfa Star zaznacza - Na miejscu nie było żadnych prac budowlanych - pisze Gazeta Wyborcza.
Pan Tomek z Katowic wykupił wczasy w egipskim kurorcie Sharm el Sheikh w tajemnicy przed żoną i córką. Miał to być urlop ich życia, więc zdecydował się na pięciogwiazdkowy hotel Regency Plaza. Za pobyt zapłacił ponad 7 tys. zł. Podkreśla - Z oferty biura wynikało, że to nowy luksusowy hotel z siłownią, salonem odnowy biologicznej oraz kortami tenisowymi.
Natomiast Dorota z Sosnowca kupiła wakacje w Regency Plaza, gdy zobaczyła piękne zdjęcia w katalogu. Na reklamie są turyści wypoczywający nad pięknym basenem, widać też soczyście zieloną trawę wokół budynków i długą piaszczystą plażę. Za wymarzony urlop z rodziną zapłaciła ponad 9 tys. zł. Kobieta przyznaje - Liczyliśmy, że to będą komfortowe wakacje w raju.
Turyści wylecieli do Egiptu 18 lipca bieżącego roku. Jednak po zakwaterowaniu w hotelu przeżyli ogromny szok. Dorota i Tomek przyznają - To był jeden wielki plac budowy. Po korytarzach snuli się robotnicy z wiertarkami i szlifierkami, którzy montowali witryny hotelowych sklepów, wokół budynku jeździł spychacz i rozgarniał ziemię, a wzdłuż basenu gości straszył głęboki na ponad metrów, z którego wystawały rury i kable.
Inni turyści wyliczają - Dzieci dostały zakaz samodzielnego poruszania się po hotelu, groziło im tam kalectwo. Dodają - W siłowni kładziono dopiero kafelki, korty były w budowie, na plaży leżały stosy puszek i drutów, a ciepła woda w kranach pojawiła się dopiero po tygodniu pobytu.
Zdjęcia, które zrobili na miejscu turyści znacznie się różnią od tych prezentowanych w katalogu biura podróży.
Po powrocie do kraju 20 rodzin, które wykupiły wczasy w Regency Plaza złożyło reklamacje. Wszyscy domagają się zwrotu pieniędzy. Zaznaczają - Czujemy się oszukani przez biuro podróży.
Artur Altman, rzecznik prasowy biura podróży Alfa Star, które było organizatorem wyjazdu, zapewnił, że na terenie hotelu nie przeprowadzano żadnych prac budowlanych. Dodał - Otrzymaliśmy za to sygnały od menedżera, że to goście hotelowi otwierali studzienki i wyrywali z nich kable. Podkreślił też, że biuro zaproponowało turystom przenosiny do innych hoteli, ale oni się na to nie zgodzili. Altman zaznaczył - Zawsze wychodzimy naprzeciw naszym klientom. Ta reklamacja może być jednak próbą wyciągnięcia od nas pieniędzy.
Wczasowicze potwierdzają, że biuro Alfa Star proponowało im zmianę hotelu, ale rezydent chciał dopłaty 30 USD za każdą noc.
Turyści zapowiadają - Jeżeli nasze reklamacje nie zostaną uwzględnione, sprawa trafi do prokuratury.
Zagraniczne podróże polskich urzędników za 2,3 mln złotych!
Zobacz całość »Gazeta "Fakt" podała, że minister rolnictwa Andrzej Lepper chciał ponad 2,3 milionów złotych z przeznaczeniem na zagraniczne podróże swoich podwładnych. Jest to aż o pół miliona złotych więcej pieniędzy niż wydano na ten sam cel w ubiegłym roku.
Ponad 600 urzędników będzie latać do europejskich stolic aż tysiąc razy. Jednak 200 z ich zamówiło bilety w klasie biznes.
Oprócz kosztownych biletów lotniczych, urzędnikom zapewnia się też nocleg. Większość urzędników korzysta z hoteli trzygwiazdkowych. Za taki pokój w Brukseli trzeba zapłacić około 170 Euro, czyli 660 zł.
Jednak niektórzy wymagają noclegów w hotelach czterogwiazdkowych, gdzie noc kosztuje około 210 euro, czyli 840 zł. Gazeta "Fakt" apeluje do szefa resortu, aby nie trwonił wielu milionów złotych.
Transport: Rozporządzenie sprzeczne z ustawą!
Zobacz całość »Przepisy zawarte w ustawie o transporcie drogowym są sprzeczne z wydanym do niej rozporządzeniem. W wyniku tego firmy transportowe borykają się z kłopotami z opłatami drogowymi. Sprawę zbadał rzecznik praw obywatelskich.
Przewoźnicy nie zgadzają się, aby brak karty opłaty drogowej za przejazd po drogach krajowych był równoznaczny z posiadaniem winiety źle wypełnionej.
Ministerstwo Transportu i Budownictwa również zauważyło ten problem, ale już od ponad roku nie udało się go rozwiązać. Minister Jerzy Polaczek przyznał, że niedawna nowelizacja ustawy o transporcie drogowym nie usunęła rozbieżności pomiędzy rozporządzeniem, a ustawą.
Zapewnił też, że projekt nowego rozporządzenia jest już gotowy i wkrótce trafi do uzgodnień międzyresortowych. Jednak takie wyjaśnienia nie zadowalają rzecznika praw obywatelskich, który przyjmuje skargi przewoźników. Rzecznik chce zapoznać się z projektem jak najszybciej, aby mógł sprawdzić, czy skargi znalazły swoje odbicie w poprawionych przepisach.
Problem dotyczy opłat za przejazd po drogach krajowych, czyli winiet. Rozporządzenie ministra infrastruktury z grudnia 2001 roku w sprawie uiszczania przez przedsiębiorców opłat za przejazd po drogach krajowych jest sprzeczne z ustawą o transporcie drogowym. Wbrew dyspozycjom ustawowym, w rozporządzeniu zrównano sytuację prawną przewoźników, którzy w ogóle nie posiadają karty opłaty drogowej z przewoźnikami, którzy ją mają, ale źle wypełnioną.
Natomiast przepisy ustawy o transporcie drogowym przewidują różne kary za nieuiszczenie opłaty oraz złe wypełnienie winiety.
W lipcu zeszłego roku znowelizowano ustawę o transporcie drogowym, a w niej zakres upoważnienia dla ministra infrastruktury w sprawie ustalania zasad uiszczania opłat. Zróżnicowano kary i teraz za brak winiety grozi 3 tys. zł, a za źle wypełnioną 1 tys. zł. Jednak obowiązujące rozporządzenie nadal jest sprzeczne z ustawą.
Wciąż brak porozumienia na warszawskim lotnisku!
Zobacz całość »Nadal nie został podpisany kolejny dokument dotyczący budowy nowego terminalu na warszawskim lotnisku Okęcie. Obie strony chciały go podpisać, ale na własnych warunkach.
Hiszpanie, którzy wykonują prace budowlane na Okęciu nie ukrywają zirytowania przeciągającymi się rozmowami. Natomiast prace na placu budowy cały czas trwają i nawet dobiegają końca. Problem stanowią trzy załączniki do aneksu dotyczące szczegółów technicznych inwestycji. Jednak, jakich nie chciały zdradzić ani Polskie Porty Lotnicze, ani konsorcjum Ferrovial Agroman, Budimex i Estudio Lamela, które prowadzą prace budowlane.
Bez podpisania wszystkich dokumentów, zakończenie inwestycji jest niemożliwe. Jednak żadna ze stron nie chce wyznać, dlaczego do ich podpisania jeszcze nie doszło. Artur Burak, rzecznik Polskich Portów Lotniczych twierdzi - Wykonawca nie dostarczył nam wszystkich załączników, do czego był zobowiązany. Miały być gotowe jeszcze w lipcu, a do tej pory są niekompletne. Jednak Krzysztof Kozioł, rzecznik Budimeksu podkreśla - Już dawno przekazaliśmy wszystkie wymagane dokumenty. Wyjaśnia też, że termin podpisania aneksu przesunął się z powodu drobnych różnic stanowisk oraz trwających negocjacji nad treścią załączników. Szczegóły załączników są jednak tajemnicą.
Prace na terminalu cały czas trwają. Dobiega końca pierwszy etap budowy. Po jego zakończeniu otworzony zostanie terminal na przyloty. Jego otwarcie planuje się jeszcze w tym roku. W drugim terminalu przeprowadzane są już testy systemu bagażowego oraz trwają prace wykończeniowe. Krzysztof Kozioł zaznacza - Rozmowy z Portami nie mają wpływu na tempo prac. Data udostępnienia terminalu przylatującym pasażerom zostanie podana jednak dopiero po podpisaniu dokumentu.
Według ostatecznych ustaleń cały terminal ma być gotowy w listopadzie 2007 roku. Pierwotnie budynek miał być oddany w listopadzie 2005 roku, potem w kwietniu 2006 roku. Jednak w lutym bieżącego roku okazało się, że tego terminu nie uda się dotrzymać. Ustalono, że terminal zostanie oddany na przyloty od czerwca. Przedłużenie prac budowlanych wykonawca tłumaczył zmianami w projekcie, które wprowadził zarząd lotniska oraz koniecznością prowadzenia prac podczas sezonu, w sposób jak najmniej uciążliwy dla pasażerów.
Artur Burak dziwi się - Chyba nie wyobrażali sobie, że zamkniemy lotnisko? Jednak Krzysztof Kozioł zapewnia, że konsorcjum wcale tego nie oczekiwało i uwzględniało konieczność pracy z przylatującymi i odlatującymi podróżnymi w tle.
Umowę na budowę nowego terminalu na Okęciu podpisano jeszcze w 2001 roku. Jej wartość wynosiła 199 mln USD. Jednak z powodu zmiany kursu dolara okazała się ona niekorzystna dla wykonawcy. Porty Lotnicze nie zgodziły się na zmianę wartości umowy, ale zapłacą za prace dodatkowe, czyli wyposażanie terminalu w systemy bezpieczeństwa i informacyjne.
Rzeczywiste koszty wyjazdów last minute
Zobacz całość »Jesienią turystów kuszą okazyjne wyjazdy typu last minute. Jednak często proponowana cena nie zawiera wszystkich opłat związanych z wyjazdem.
Czesto, w przypadku ofert last minute podstawowa cena nie zawiera kosztów wiz, opłat paliwowych, a także opłat lotniskowych. Bywa, iż trzeba też dodatkowo zapłacić za obowiązkowe ubezpieczenie. Dlatego turyści powinni dokładne zapoznanać się z umową.
Wszystkie biura podróży zobowiązane są ubezpieczać swoich klientów. Zazwyczaj koszt polisy wliczany jest do ceny wyjazdu. Jednak niektóre biura pobierają dodatkową opłatę za ubezpieczenie. W biurach Ecco Holiday lub Neckermann ubezpieczenie na tygodniowy wyjazd kosztuje 21 zł. Jednak obowiązkowe ubezpieczenie obejmuje tylko koszty leczenia powstałe w wyniku nagłego zachorowania lub wypadku. Natomiast osoby cierpiące na schorzenia przewlekłe powinny wykupić ubezpieczenie dodatkowe. Biuro podróży Triada oferuje wykup takiego ubezpieczenia w firmie Signal Iduna po 10 zł za każdy dzień pobytu. Oferowane są też ubezpieczenie kompleksowe, które obejmują też koszty ratownictwa i poszukiwań. Przy cenie wyjazdu wartego 2 tys. zł, Neckermann proponuje takie ubezpieczenie za 122 zł.
Tylko niektóre biura wliczają w cenę wycieczki opłaty lotniskowe. Najdroższe są opłaty do Egiptu, bo wynoszą około 200 zł. Przy przelocie do Bułgarii trzeba zapłacić 90 zł, na Kretę i do Tunezji 140 zł, a przy podróżach na Rodos i Wyspy Kanaryjskie160 zł. Niektóre biura jak np. Rainbow Tours wprowadziły stałą opłatę wynoszącą 150 zł niezależnie od kierunku.
W związku ze wzrostem kosztów paliwa lotniczego biura wprowadzają dodatkowe opłaty paliwowe. Ich cena zależy od linii lotniczych oraz długości przelotu. Klient może zapłacić dodatkowo około 50 zł przy przelotach do Bułgarii i do 150 zł przy podróżach nad Morze Śródziemne.
Za obowiązkową wizę do Turcji lub Egiptu podróżni muszą zapłacić 15 dolarów.
Kolejnym kosztem, niewliczonym w podstawową cenę wyjazdu są wycieczki fakultatywne. Jednodniowa wycieczka z Costa del Sol do Grenady lub Kordoby kosztuje 50 euro, za dwudniową wyprawę z Burgas do Sofii trzeba zapłacić już 90 euro. Natomiast Meteory z kurortów Chalkidiki można zwiedzić za 56 euro. Dwudniowa wycieczka z Grecji do Aten i Peloponez kosztuje 160 euro, a dokoła Rodos 50 euro. Za wycieczkę do Kapadocji z riwiery tureckiej trzeba zapłacić 110 euro, do Hieropolis i Pamukkale z Antalyi 47 euro, a z Szarm el-Szejk do Kairu 75 dolarów.
Klienci mogą wykupić też dodatkowo napoje do posiłków. Woda mineralna kosztuje około 2 - 3 euro za butelkę 1,5-litrową, natomiast piwo lub wino od 3 do 5 euro.
Przeludniony Półwysep Helski powoli znika!
Zobacz całość »Podczas każdego letniego weekendu na Półwysep Helski wjeżdża 12 tys. samochodów, a na kempingach, które przeznaczone są dla 400 osób przebywa ich 1500. W ten sposób jeden z najcenniejszych przyrodniczo obszarów powoli znika. Jedynym ratunkiem dla degradowanego oraz rozjeżdżanego przez tysiące pojazdów półwyspu jest wprowadzenie reglamentacji wjazdów - pisze Metro.
Podczas dwóch sierpniowych tygodni stypendyści z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Gdańsku obserwowali wpływ turystów na stan środowiska półwyspu. Wyniki badań prowadzonych pod kierunkiem naukowców ze Stacji Morskiej UG potwierdziły, że dalsza eksploatacja Helu w takim stopniu doprowadzi do zniszczenia półwyspu. Studenci kierunków ochrony środowiska przedstawili pozyskane wyniki lokalnym władzom, przedstawicielom Urzędu Morskiego, Urzędu Marszałkowskiego oraz instytucji zajmujących się ochroną przyrody.
Z badań wynika, że turyści nagminnie łamią przepisy drogowe oraz niszczą trzcinowiska, które są niezbędne dla przeżycia ryb żyjących w Zatoce Gdańskiej. Natomiast przepełnione kempingi mają zbyt mało śmietników, które są za rzadko opróżniane. Niestety turyści nie szukają pustych kontenerów, ale zostawiają śmieci w dowolnych miejscach.
Krzysztof Skóra, szef Stacji Morskiej w Helu przyznał - Te badania powinny stanowić przyczynek do bardziej złożonych, pełnych badań naukowych poświęconych wpływowi człowieka na przyrodę półwyspu helskiego. W żadnym wypadku nie są jednak zaniżone. Najbardziej zaskakujący dla studentów był fakt, że kierowcy bezkarnie parkują w miejscach niedozwolonych. Jednorazowo zaobserwowali oni 56 samochodów stojących na wydmach, poboczach, przejazdach.
Innym problemem jest ścieżka rowerowa, która biegnie wzdłuż półwyspu. Skóra wyjaśnia - Jest używana zarówno przez rowerzystów, jak i pieszych. To prowadzi do konfliktów na drodze. Na trzech rowerzystów przypada dwóch pieszych. Niedopuszczalne jest, a niestety także to zaobserwowaliśmy, że ze ścieżki korzystają skutery, motory, a nawet samochody. Ścieżka generuje też ogromną ilość śmieci, wzdłuż niej brak koszy, zresztą koszy na półwyspie w ogóle jest za mało.
Ostatecznie ustalono, że winni są zarówno turyści, którzy nie przestrzegają zasad oraz władze, które ich nie egzekwują. Policja nie karze kierowców, którzy źle parkują samochody, a urzędnicy pozwalają na zabudowanie betonem terenów w bliskim sąsiedztwie plaży.
Mieczysław Strug, wicemarszałek województwa, wieloletni burmistrz Jastarni zaznaczył - Trzeba zacząć poważnie myśleć o wprowadzeniu reglamentacji wjazdów na Półwysep Helski. Wjeżdżałoby tyle samochodów, ile jest miejsc parkingowych, i ci turyści, którzy mają wykupione kwatery. Opłata za wjazd spowodowałaby, że kilkugodzinni goście, którzy przyjeżdżają się wykąpać i zazwyczaj parkują w miejscach niedozwolonych, zrezygnowaliby z pobytu. Musimy zacząć działać, póki jest co ratować. Jeszcze kilka lat, a półwysep będzie wyglądał jak po katastrofie ekologicznej.
Rejestracja autobusów tylko z pasami bezpieczeństwa!
Zobacz całość »Resort transportu poinformował, że od października 2007 roku nie będzie można dokonać pierwszej rejestracji autobusów turystycznych, które posiadają siedzenia bez pasów bezpieczeństwa.
Obowiązek wyposażenia siedzeń w autobusach turystycznych i samochodach ciężarowych w pasy bezpieczeństwa nakłada na producentów i importerów Unia Europejska.
Ministerstwo zaznacza jednocześnie, że autobusy turystyczne oraz samochody ciężarowe, które zostaną zarejestrowane przed 20 października 2007 roku będą mogły być użytkowane bez pasów bezpieczeństwa.
Obowiązek korzystania z pasów przez kierowcę oraz pasażerów dotyczy wszystkich pojazdów, które są w nie wyposażone. Przepis ten obowiązuje od 1 stycznia 1998 roku.
Firma Solaris Bus & Coach SA w Bolechowie koło Poznania już od pięciu lat wyposaża wszystkie produkowane autokary w pasy bezpieczeństwa. Mateusz Figaszewski, specjalista public relations w firmie Solaris poinformował - W 2001 roku zaczęliśmy produkować model, w którym są pasy dla pasażerów. Niestety, w Polsce nie ma zwyczaju zapinania pasów w autokarach. W pewnym sensie jest to wina przewoźników, którzy nie przypominają pasażerom o kwestiach bezpieczeństwa. Z naszej strony możemy niewiele więcej zrobić; zamierzamy wkrótce wydać ulotkę z zasadami bezpiecznej jazdy, która byłaby wkładana w kieszeń każdego fotela, podobnie jak ma to miejsce w samolotach.
Firma z Bolechowa na zlecenie przewoźnika może także rozpocząć montowanie pasów bezpieczeństwa w autobusach miejskich.
Firmy Autosan i Jelcz, które wchodzą w skład grupy Zasada również montują pasy bezpieczeństwa w swoich autobusach i busach. Jan Żdżarski, rzecznik grupy wyznał - Jeśli klient życzy sobie, to montujemy pasy bezpieczeństwa w każdym naszym samochodzie.
Natomiast Joanna Waszkiewicz z Volvo Bus Polska wyznała - W autobusach turystycznych produkowanych przez Volvo Bus Polska od samego początku montowane są pasy bezpieczeństwa. Tego wymaga od nas dyrektywa unijna z 1997 roku. W autobusach miejskich z zasady pasów się nie montuje, natomiast robi się to w autobusach międzymiastowych na życzenie klienta.
Na poznańską Ławicę można dojechać autobusem!
Zobacz całość »Na lotnisko Poznań Ławica można od pierwszego września dojechać pospiesznym autobusem komunikacji miejskiej. Nowa linia autobusowa obsługujaca port lotniczy to odpowiedź władz miasta na stale rosnącą liczbę pasażerów tanich linii lotniczych. W ubiegłym roku Ławica odprawiła bowiem 400 tys. pasażerów, w tym spodziewa się ich aż 700 tys - czytamy w portalu pasazer.com.
- Jeśli jednak lotnisko nie będzie odpowiednio skomunikowane, to szybki rozwój portu, może zostać wkrótce zahamowany! - jeszcze w maju mówił jego prezes Krzysztof Pawłowski. Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne zareagowało więc szybko uruchamiając nową pospieszną linię "L" z dworca PKP.
Autobusy kursują od godziny 5 do 22, co godzinę. Nocą na lotnisko można dojechać autobusem 242, który teraz będzie stawał przed samym terminalem. Pojazdy zatrzymują się tylko na dwóch przystankach - "Bałtyk" i przy ul. Szpitalnej, a dojazd z centrum zajmuje ok. 20-30 minut.
W autobusach obowiązują takie same bilety jak w innych autobusach pospiesznych: półgodzinne za 5,20 zł. Przewiezienie jednej walizki oraz bagażu podręcznego jest bezpłatny, natomiast za każdy następny trzeba zapłacić 2,60 zł. Linia "L" jest jedyną linią w mieście, gdzie bilet można kupić u kierowcy.
MPK zastanawia się nad skróceniem czasu przejazdu. - Myślimy np. o tym, by Zarząd Dróg Miejskich wytyczył specjalny pas dla autobusów - tłumaczy dyrektor Wojciech Tulibacki. - Będziemy też śledzić czasy przejazdów i skorygujemy sam rozkład. Dostosujemy się do potrzeb pasażerów. Nie wykluczam, że zaplanujemy go uwzględniając godziny odlotów i przylotów czarterów.
Istnieje jednak obawa, że w godzinach szczytu - w pobliżu otwarto także centrum handlowe King Cross - czas przejazdu i tak może przekroczyć 20-30 minut. - Zdarzało się już, że przez korki na Bukowskiej pasażerowie nie zdążyli na samolot - powiedział sam Pawłowski. - Bywa, że samolot z Warszawy leci 45 minut, a drugie tyle trzeba się przebijać do centrum, nawet taksówką - dodał.
- Najlepszym rozwiązaniem dla Ławicy byłaby sprawna komunikacja szynowa - tłumaczą specjaliści. Czy Poznań pójdzie za przykładem Balic oraz Wrocławia i wykorzysta szynobusy, tego jeszcze nie wiadomo. Kilka miesięcy temu pojawiły się m.in. plany przedłużenia trasy tramwajowej. - Wystarczyłaby jedna nitka pod terminal - zaznacza Pawłowski.
Rozpoczął się remont kolejki na Czantorię
Zobacz całość »W minioną niedzielę w ostatni kurs wyruszyła kolejka linowa na Czantorię przed zaplanowaną na najbliższy poniedziałek rozbiórką.
Wiadomość ta nieco zaskoczyła ale i ucieszyła turystów, korzystających często od wielu lat z tej atrakcji.
40 letni, bo zbudowany w 1967 r. wyciąg linowy już od dawna wymagał remontu. Do poważnych awarii, takich że trzeba było ściągać z niego turystów dochodziło coraz częściej. - Problemem była też mała przepustowość kolejki. Ludzie musieli długo czekać na wjazd. W sierpniu nawet przez dwie godziny! Jeżeli chcemy tu mieć turystów, musimy im zaproponować coś lepszego - informuje Czesław Matuszyński, prezes zarządu Kolei Linowej "Czantoria".
Nowa kolejka wyruszy z turystami za trzy miesiące. Będzie to najnowocześniejszy w Beskidach wyciąg, w którym krzesełka zostaną zastąpione wygodnymi, czteroosobowymi kanapami. Łatwiej też będzie wsiąść i wysiąśc z kolejki, dzięki temu, że kanapy będą zwalniać na początku i końcu trasy. Również skróci się czas przejazdu do 5 minut, a nie jak było dotychczas 15. W ten sposób w ciągu godziny na górną stację Czantorii będzie mogło wjechać do 2 tyś. osób.
Przetarg na modernizację obiektu został już roztrzygnięty. Będzie ona kosztowała ok. 14 mln zł.
Spór o lotnisko w Kielcach trwa
Zobacz całość »Trwa spór między prezydentem Wojciechem Lubawskim a marszałkiem Franciszkiem Wołodźko o lotnisko w Kielcach. Pierwszy z panów stara się przekonać drugiego o korzyściach jakie płyną dla całego regionu z posiadania takiego portu lotniczego, ale czy z pozytywnym skutkiem?
Prezydent Lubawski nie kryje zdziwienia i oburzenia, faktem, że marszałek Wołodźko nie dostrzega potrzeby odbudowania lotniska w Kielcach i dodaje - Zrobię wszystko, żeby w 2010 pierwszy samolot wystartował z lotniska Kielce. Może nie będzie ono skończone, ale zdatne do użytku.
Główną przyczyną oporu ze strony marszałka zdają się być pieniądze, który twierdzi, że nie ma szans na pozyskanie funduszy unijnych na ten cel. Podkreśla za to, że miasto zamiast generować z lotniska zyski, będzie musiało dokładać do jego utrzymania.
Lubawski natomiast ripostuje - Od komunikacji lotniczej nie ma odwrotu. Dzisiejszy boom lotniskowy jest tego dowodem. Ktoś, kto zna realia dzisiejszego świata i warunki niezbędne do rozwoju miasta i regionu, powinien wiedzieć, że bez tego lotniska nie ma szans na rozwój. Być może przez dwa, trzy lata sam operator będzie ponosił straty, bo do nowego lotniska trzeba przyzwyczaić pasażerów. Ale już od pierwszego dnia miastu i regionowi będzie się ono opłacać. Mówienie, że nie znajdą się środki z Unii, jest kłamstwem. Zadawałem to pytanie pani minister Gęsickiej [Grażyna Gęsicka, minister rozwoju regionalnego - red.] - powiedziała, że oczywiście możemy się starać o środki na lotnisko, tylko że z programu regionalnego. Bezczynność pana marszałka w tej sprawie do tej pory pokazuje, że dobrze się stało, że to ja się za lotnisko wziąłem. Miałem już wizytę jednego z banków polskich, który jest zainteresowany inwestowaniem w to przedsięwzięcie. W lotniskach jest przyszłość, to jest poza dyskusją. Czy jest inna inwestycja, która da miastu i regionowi więcej korzyści? A czy program e-świętokrzyskie przyniesie finansowe efekty? Wątpliwe. Ale cywilizacyjne - tak. A jakie zyski przyniesie most na Wiśle w Połańcu?
Prezydent wyraża również swoją opinię na temat zaniedbanego lotniska w Masłowie, nie kryjąc podejrzenia, że komuś zależy na wykupieniu tamtejszych gruntów za pieniądze podatników.
Lotnisko w Obicach koło Kielc może skutecznie konkurować z lotniskami innych miast również w przewozach cargo. Eksperci, z którymi Lubawski się konsultował potwierdzają, że miasto ma lepsze położenie niż Katowice czy Modlin. Na połączenia lotnicze z Kielc ponoć czekają zagraniczne firmy, które chcą zainwestować w Busku, Solecu-Zdrój, Starachowicach, Opatowie, Sandomierzu. Dlatego nie chce czekać i zleca opracowanie koncepcji, obejmujące również uwarunkowania ekonomiczne. Uważa, że jeśli w tej chwili rozpoczną się inwestycje za oczekiwane 50 mln zł z unijnych dotacji, to w 2010 lotnisko mogłoby rozpocząć działalność.
Na koniec prezydent Kielc odpiera główny argument marszałka Wołodźki, który boi się że nie starczy pieniędzy na remont dróg.
- Jest to absolutnie tradycyjny zarzut, w całej Polsce. Jeżeli na coś idą pieniądze, to krytycy wyciągają zaraz dziury w drogach. Dziury w drogach są, bo komuniści przez 50 lat nie potrafili porządnie dróg zbudować. Pieniądze na drogi są. Czy pan marszałek umie je wykorzystać, to jest inna sprawa.
Smierć turysty na tatrzańskim szlaku
Zobacz całość »Zawał serca był przyczyną śmierci turysty przemierzającego szlaki Tatr w kierunku Morskiego Oka. Do zdarzenia doszło w Palenicy Białczańskiej, gdzie truryści jeszcze przed przybyciem Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego (TOPR) podjęli akcję reanimacyjną. Przybyła śmigłowcem na miejsce ekipa ratowników pomimo dalszych prób, nie zdołała uratować mężczyzny.
Andrzej Marasek ratownik dyżurny (TOPR) donosi dwukrotnej interwencji pogotowia górskiego tego dnia. Po raz drugi ekipa ratownicza musiała wylecieć helikopteremna szlak w kierunku Rysów by zabrać do szpitala w Zakopanem mężczyznę, który złamał kość podudzia.
W ubiegłą sobotę ostatniego tygodnia wakacji słoneczna pogoda, przyciągnęła dużą liczbę turystów na tatrzańskie szlaki.
Ze względu na atak huraganu John na Półwysep Kalifornijski ewakuowano 5 tys. turystów
Zobacz całość »W ubiegły piątek, wieczorem (czasu lokalnego) w meksykańską część Półwyspu Kalifornijskiego (Baja California) uderzył huragan John. Na szczęście objął swym zasięgiem mniej zaludnione tereny półwyspu i oszczędził kurorty w Los Cabos mijając je w odległości 40 km na wschód.
Narodowe Centrum Huraganów w Miami na Florydzie oceniło jego kategorię na drugi stopień. Siła wiatrów dochodzi do 175 km na godzinę i towarzyszą im ulewne deszcze.
W obawie przed żywiołem z La Paz i Los Cobos ewakuowano 17 tyś. osób z czego 5 tyś. stanowili turyści z zagranicy. Turystów (głównie obywateli USA), którzy nie zdołali powrócić do własnych domów ulokowano salach konferencyjnych pięciogwiazdkowych hoteli, zapewniając im materace do spania oraz zapasy pożywienia. Dla najbiedniejszych mieszkańców regionu, których prowizoryczne domy nie wytrzymają naporu huraganu zorganizowano w szkołach schroniska. Z pomocą wojska zostali tam przeniesieni.
Meteorolodzy zapewniają, że huragan John wkrótce powróci nad wody Pacyfiku i nie będzie stanowił zagrożenia na lądzie dla USA.
Katastrofa samolotu w Iranie
Zobacz całość »W piątek, 1-go września br. na północnym wschodzie Iranu w Meszhedzie miała miejsce katastrofa samolotu Tupolew. W wypadku zginęło 80 osób, pozostałe 60 udało się ewakuować.
Podczas podchodzenia do lądowania samolot nagle stanął w płomieniach. Według wsętpnych ustaleń przyczyną pożaru było pęknięcie opony, której szczątki uszkodziły silnik lub zbiornik z paliwem.
Wśród ofiar należącego do irańskich lini lotniczych Tupolewa najprawdopodobniej nie było cudzoziemców.
Stołeczna Etiuda będzie bojkotowana przez pasażerów?
Zobacz całość »Skandal to jedyne słowo jakie ciśnie się na usta pasażerów odlatujących z warszawskiej Etiudy. Powodem ich oburzenia i narzekań są warunki w jakich ma miejsce odprawa pasażerska - podało radio RMF FM.
Terminal Etiudy mieści się w niewielkim metalowym hangarze, który jest w stanie pomieścić około tysiąca, osób. Reszta musi czekać w długich kolejkach na zewnątrz hali. Ogromny ścisk, niewielka liczba miejsc siedzących, bałagan, brak klimatyzacji (zdarzały się przypadki omdleń) to główne przyczyny zdenerwowania oczekujących na lot.
Ostatnio klienci czekający w kolejce na zewnątrz byli do tego stopnia rozdrażnieni całą sytuacją, że wtargnęli do hali by wyrazić swoje niezadowolenie obsłudze linii lotniczej. Było aż tak gorąco, że musiała interweniować policja.
Nowa nazwa portu Lotniczego w Johanesburgu
Zobacz całość »Od października b.r. port lotniczy w Johanesburgu będzie nosił inną nazwę. Rząd RPA zadecydował o nadaniu lotnisku imienia Olivera Tombo, historycznego przywódcy walki z apartheidem i działacza Afrykańskiego Kongresu Narodowego. Tombo zmarł 23 kwietnia 1993 r.
Postanowienie rządu wzbudziło niezadowolenie parlamentarzystów RPA, według których kłóci się to z ideą pojednania narodowego.
Z taką opinią zgadza się również Desirre van der Wal, deputowana z ramienia opozycyjnej koalicji Sojusz Demokratyczny. Oświadczyła, że nadanie lotnisku imienia znanego polityka jakim był Tombo, naruszy zasady jakie panują w kraju 12 lat po upadku reżimu rasowego
Nelson Mandela, pierwszy czarnoskóry premier RPA, z chwilą objęcia urzędu zmienił nazwę lotniska na "Międzynarodowy Port Lotniczy w Johannesburgu", które do tamtej pory nosiło imię Jana Smutsa (zm. 1950 r.), byłego premiera. Mandela decyzję swoją tłumaczył tym, że nazwy wszelkich instytucji publicznych jak np. lotniska powinny być wolne od jakichkolwiek skojarzeń politycznych.
Brak porozumienia władz Kielc w sprawie lotniska w Masłowie
Zobacz całość »Dlaczego w Kielcach nic nie robi się w sprawie lotnisk, które mogą być kluczowym punktem wyjścia do rozwoju gospodarczego całego regionu? Czy wynika to z braku zainteresowania sprawą i krótkowzroczności pana marszałka Franciszka Wołodźko?
Kilka kilometrów od Kielc w Masłowie znajduje się lotnisko, a właściwie to co po nim pozostało. Wszystko pozarastało chaszczami, sprzęt radionawigacyjny jest schowany w hangarze, lampy nakierowujące samoloty podczas lądowania nocą przesłanięte są przez drzewa. Tymczasem lotnisko potrzebne jest Kielcom jak rybie woda, choćby podczas zbliżających się targów przemysłu obronnego, na które przybędą także rządowe delegacje międzynarodowe - niestety nie samolotem.
Główną przyczyną tego, że lotniska wciąż nie ma wydaje się być brak porozumienia i współpracy między władzami Kielc. Prezydent miasta,
Wojciech Lubawski ma pretensje do marszałka Franciszka Wołodźko, że nie wystąpił o dotacje unijne w ramach projektu rozwoju regionalnego UE. Nie ma również zgody między panami co do sposobu wydania pieniędzy, gdyby je miastu przyznano. Według marszałka w pierwszej kolejności trzeba zmodernizować lub dobudować tory kolejowe w dwóch miejscach, przebudować drogi: nr 786 od granicy województwa do Kielc (34 mln), nr 728 od Jędrzejowa do granic województwa (42 mln). Resztę pieniędzy chce przeznaczyć na rozbudowę szpitali w Opatowie i Starachowicach (ponad 30 mln).
Prezydent Lubawski uważa, że na nic zdadzą się dobre drogi i szpital, jeżeli nie będzie miał kto z tego skorzystać. Obawia się, że przed tem spora część mieszkańców tego najbiedniejszego w Polsce regionu stąd wyjedzie. A tak się stanie jeżeli masto nie będzie posiadało własnego portu lotniczego. Z żalem i zazdrością obserwuje jak inne miasta naszego kraju rozwijają się, m.in. dzięki inwestycjom w lotniska.
W Rzeszowie, Łodzi czy Lublinie modernizacja lotnisk jest sprawą nadrzędną. Dzięki nim miastami zaczęły się interesować poważne firmy, które chcą tam inwestować. Przykładem może być rzeszowskie lotnisko, które przyciągnęło firmy branży lotniczej wokół którego stworzą park naukowo-technologiczny. Połączenia z Rzeszowa do Londynu i Warszawy uruchomił Ryanair, a na przyszły rok planuje loty do Dublina.
Podobnie jest w przypadku łódzkiego lotniska im. Wł. Reymonta (dawne lotnisko Lublinek). Obecnie przedłużany jest pas i rozbudowywany terminal. Odbywają się stąd loty do Nottingham, Londynu, Dublina i Warszawy. Wkrótce stałe połączenia uruchomi tu Lufthansa, może nawet do Włoch. Zadowoleni są mieszkańcy Łodzi i ściągający tu liczni inwestorzy.
Marszałek Wołodźko zdaje się nie dostrzegać jaką szansą na rozwój gospodarczy miasta i regionu może być lotnisko w Kielcach. Jego argumenty jakoby lotniska regionalne nie są w stanie się utrzymać nie przekonują innych do trwania w takim uporze. Wojciech Lubawski uważa, że Kielce mogły by konkurować o przewozy pasażerskie i cargo z Krakowem, Katowicami, Lublinem, Rzeszowem, Łodzią. - A jak chcemy mieć dobre drogi - zbudujmy lotnisko. Wtedy dobre drogi będą naprawdę potrzebne i znajdą się na nie środki - dodaje na koniec.
Restauracja włoska Trattoria Adagio raczej rozczarowuje
Zobacz całość »Zwolennicy kuchni włoskiej mają do wyboru kolejną restaurację serwującą tradycyjne dania tego kraju. Trattoria Adagio, bo o niej mowa mieści sie na rogu Wilczej i Poznańskiej w miejcu gdzie jeszcze niedawno była grecka tawerna Lithos. Czego zatem może oczekiwać klient odwiedzając ten loką?
Na to pytanie odpowiedzieli redaktorzy Rzeczpospolitej. Ich zdaniem restauracja ta jest duża i przestronna, z powodzeniem pomieści pięćdziesiąt osób. Jednak gdy tylko przekroczy się jej próg w oczy się rzuca brak klientów, jak to miało miejsce pewnego niedzielnego południa. Nastroju nie poprawia zbyt chłodne powietrze wiejące z klimatyzacji i nieciekawa muzyka sącząca się z głośników. Dużo do życzenia pozostawia obsługa, która zamiast w "podskokach" przywitać gościa, kręci się opieszale przy barze. To tyle, jeżeli chodzi o pierwsze wrażenie.
Przyszła kolej na zapoznanie się z kuchnią jaką serwuje Trattoria Adagio. Jak przystało na włoską restaurację można tu zamówić pizzę, jest jej wiele rodzajów. Albo spagetti np. za talerz antipasti zapłacimy 29 zł. Rozczarowuje bruschette z pesto (14 zł) podawane na przystawkę, zrobione z zapieczonych kawałków bagietki paryskiej z serem. Warta natomiast polecenia jest zupa trippa alla Romana również po 14 zł. Jest to odpowiednik polskich flaków, tylko z dodatkiem nieco innych warzyw. Na drugie danie można zamówić za 36 zł Pollo ai funghi, czyli mięso drobiowe nadziewane grzybami podawane z gnocchi w śmietanowym sosie z ziołami. Wszystko mogło by być dobre gdyby do nadzienia użyto grzybów leśnych zamiast pieczarek. Smaczna jest pieczona na ruszcie polędwiczka wołowa w sosie pieprzowym za 46 zł, która kryje się pod nazwą filleto di manzo. Wrażenie psuje tylko podany do tego pieczony ziemniak z ziołowo-serowym nadzieniem. Dużym mniusem dla Trattoria Addagio jest brak dań rybnych w ofercie menu.
Rzeczpospolita oceniła restauracje Trattoria Addagio jako daleką do ideału, na który składają się trzy podstawowe czynniki: bardzo dobra kuchnia, obsługa i lokalizacja.
Angielski milioner kupił miasteczko w Bułgarii
Zobacz całość »Scott Alexander - milioner z Anglii kupił za 3 miliony funtów nadmorskie miasteczko w Bułgarii. Nie zdradził nazwy miejscowości. Powiedział jedynie, że ponieważ trudno mu ją wymówić, ma zamiar nazwać miasteczko swoim imieniem.
Nabywca zapowiada, że planuje utworzyć tam wakacyjny ośrodek dla Brytyjczyków. W planach ma postawienie nowych hoteli, apartamentowców, kasyn gry, restauracji i szpitala.
Bułgarskie media nie zdołały dowiedzieć się o jaką miejscowość chodzi i kto był sprzedawcą. Specjaliści od handlu nieruchomościami mówią, że wioska, którą kupił Anglik jest prawdopodobnie znacznie oddalona od morza. Metr kwadratowy ziemi w pobliżu plaży kosztuje obecnie 150 euro, zatem za 3 mln funtów można kupić nadmorską działkę o powierzchni najwyżej 4-5 hektarów.
Nowe zasady przy odprawie pasażerów i bagażu kabinowego
Zobacz całość »Jak poinformował Urząd Lotnictwa Cywilnego, od 30 sierpnia 2006 obowiązują nowe zasady przy odprawie pasażerów i bagażu kabinowego na loty do Stanów Zjednoczonych, Kanady, Izraela i Wielkiej Brytanii.
Dopuszczalny jest przewóz tylko jednego egzemplarza bagażu kabinowego przez pasażera (torba, paczka, opakowanie). Jego wymiary nie mogą przekroczyć 45 cm długości, 35 cm szerokości i 16 cm głębokości. W bagażu kabinowym nie można przewozić żadnych płynów, żeli i aerozoli, w tym past do zębów, szamponów, kremów, lakierów, dezodorantów, perfum, odżywek, samoopalaczy, puszek z napojami itp. Obowiązuje też zakaz przewozu jakichkolwiek przedmiotów nasączonych (fabrycznie lub własnoręcznie) substancjami płynnymi, a także wszelkich opakowań zawierających sprężone płyny lub gazy.
Dopuszczalny jest przewóz następujących przedmiotów:
- Mleka, a także innych płynnych posiłków dla małych dzieci (szczególnie niemowląt). Musi ono znajdować się w niewielkich opakowaniach (pojemnikach).
- Płynnych albo żelowych lekarstw, jeśli zgodnie z zaleceniem lekarza są one niezbędne podróżnemu w czasie lotu. Ich przewóz dozwolony jest po uprzednim sprawdzeniu, że naprawdę występuje taka konieczność np. na podstawie imiennego zaświadczenia bądź innego zapisu lekarskiego o przyjmowaniu przez pasażera danego leku. Sprawdzana będzie również autentyczność przedmiotowego leku. Nie występują limity pojemności opakowania leku.
- Lekarstw i środków medycznych ogólnie dostępnych w sprzedaży, jeśli są niezbędne pasażerowi w trakcie lotu (łącznie z lekami wytworzonymi na bazie roztworów solnych, kroplami do oczu i płynami do przechowywania soczewek), po stwierdzeniu ich autentyczności. Pojemność pojedynczego opakowania nie może przekraczać 120 ml (4 oz).
- Napojów dla diabetyków, pod warunkiem, że pasażer wskaże taką potrzebę. Pojemność pojedynczego opakowania nie może przekroczyć 148 ml (5 oz).
- Urządzeń elektronicznych, w tym przenośnych komputerów, aparatów fotograficznych i telefonów komórkowych.
Powyższe zasady bezpieczeństwa zastąpią wytyczne w tym zakresie, które zostały wprowadzone w dniu 11 sierpnia 2006.
20 lat więzienia dla współorganizatora zamachu na Dżerbie w 2002 r.
Zobacz całość »Sąd w Tunisie skazał na 20 lat więzienia Belgacema Nawara, który był głównym oskarżonym w sprawie zorganizowania wiosną 2002 r. samobójczego zamachu terrorystycznego na wyspie Dżerba.
11 kwietnia 2202 r. przed synagogą na Dżerbie wybuchła cysterna samochodowa, powodując śmierć 21 osób. Wśród nich było 14 niemieckich turystów, 5 Tunezyjczyków i 2 obywateli Francji. Do dokonania zamachu przyznała się organizacja terrorystyczna Al - Kaida.
Skazany w Tunisie jest wujem zamachowca- samobójcy. Źródłą sądowe poinformowały, że sąd uznał go za winnego współudziału w organizacji zamachu oraz wytwarzania i składowania materiałów wybuchowych.
W maju w Hiszpanii za współudział w zorganizowaniu zamachu na Dżerbie sąd skazał na 5 lat więzienia dwóch mężczyzn - Hiszpana i Pakistańczyka.
Spanie w samolocie może kosztować..
Zobacz całość »Pewna nastolatka, która leciała z Malty do Bułgarii, zasnęła na pokładzie samolotu i... wróciła z powrotem na maltańskie lotnisko, gdyż obsługa maszyny jej nie zauważyła.
17-latka odbywała podróż sama i zasnęła na pokładzie samolotu linii Air Malta. Kiedy się obudziła, była ponownie na wyspie.
- Przedstawiciele Air Malta powiedzieli, że samolot to nie miejsce do spania - powiedziała matka dziewczyny.
Dziewczyna wróciła do Bułgarii dopiero cztery dni po swojej przygodzie. Musiała w dodatku dopłacić 200 euro za lot powrotny. Jej rodzina zapowiada, że będzie domagać się odszkodowania.
Co może ożywić Białystok?
Zobacz całość »Rzadko kto poleciłby znajomym spędzenie urlopu w Białymstoku. Aby się rozwijać, stolica Podlasia powinna postawić na turystykę weekendową, a jej motorem mogłoby być regionalne jedzenie. Przez miesiąc białostoczanie zachęcani byli do wypełnienia ankiety związanej z projektem "Turystyczny Białystok". Na kilka ankietowych pytań na łamach dziennika Metro odpowiedziała także Jadwiga Dąbrowska, dyrektor Podlaskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej.
Barbara Iwańczuk: Co może turystycznie ożywić Białystok?
Jadwiga Dąbrowska: Na pewno ważne jest lotnisko. Wielu Niemców, którzy chcieliby odwiedzić Białystok, narzeka na brak połączeń lotniczych z naszym miastem. Także Anglików, zapalonych hobbystów-ornitologów, trzeba odbierać z lotniska w Warszawie i wieźć nad Biebrzę. Dopóki nie będziemy mieć lotniska, nie staniemy się miastem turystycznym. Ponadto dobrze by było, gdyby powstało w Białymstoku centrum esperanto i by został udostępniony do zwiedzania Pałac Branickich - aby wreszcie nie trzeba było dzwonić wcześniej i pytać, czy zabytek można zwiedzić. Dobrą inwestycją jest campus uniwersytecki, bo studiuje tu mnóstwo osób, które przyczyniają się też do rozwoju turystyki.
Jaki rodzaj turystyki powinien być rozwijany w Białymstoku?
- Po pierwsze, konferencyjno-biznesowa, bo Białystok jest miejscem strategicznym, w którym się łączy Wschód z Zachodem. Po drugie, kulturowa - mamy parę zabytków, które warto pokazać, np. Pałac Branickich, farę, Ratusz, muzeum wsi, oraz imprezy, np. jarmark na Jana, na które można ściągnąć np. warszawiaków. Warto też postawić na turystykę tranzytową, bo naprawdę warto nocować w Białymstoku i robić wypady do okolicznych miasteczek.
Czy zarekomendowałaby Pani przyjaciołom urlop w Białymstoku?
- Tak, oczywiście. Najpierw pokazałabym im Pałac Branickich, potem poszlibyśmy na lody do parku, a po południu wybralibyśmy się do Supraśla albo Choroszczy.
Hilton jednak nie w listopadzie 2006, ale na początku 2007 roku
Zobacz całość »Pierwszy w Polsce hotel Hilton rozpocznie działalność nie jak zapowiadano, w listopadzie 2006, ale dopiero na początku 2007 roku - pisze Rzeczpospolita.
Budynek powstał u zbiegu ulic Grzybowskiej i Wroniej w Warszawie. Plany były takie, że wysoki na 28 pięter obiekt z 314 pokojami zostanie otwarty w lipcu bieżącego roku. Później termin przesunięto na listopad ze względu na srogą zimę, która spowodowała opóźnienia w budowie. Obecnie przedstawiciele Hiltona mówią, że otwarcie nastąpi dopiero na początku 2007 roku.
- Data nie jest jeszcze ustalona, właśnie zapinamy wszystko na ostatni guzik. Chcemy podać termin, który nie będzie już przesuwany - zapowiadają inwestorzy.
Obecnie na terenie obiektu trwają prace wykończeniowe. Na terenie hotelu oprócz kilkuset ekskluzywnych apartamentów znajdą się: podziemny parking na 1200 aut, sala konferencyjna dla 1800 osób o wysokości pięciu metrów. Sala będzie zdecydowanie jednym z większych atutów obiektu, bowiem pozbawiona kolumn nadaje się do organizowania wystaw, kongresów, minitargów. Dwa piętra zajmie z kolei centrum biznesowe złożone z kilkunastu sal o różnej wielkości. Na terenie obiektu znajdzie się też gabinet odnowy biologicznej, klub fitness, basen i sklepy.
Obok hotelu Hilton planowane jest wybudowanie dwóch wież o wysokości 23 metrów, w których znajdzie się po około 200 apartamentów. Projekt ten, nazwany Platinum Towers, powstanie w ramach kompleksu czterech budynków. Obok hotelu Hilton i dwóch apartamentowców wyrośnie jeszcze 30-piętrowy budynek biurowy.
Dostaniesz zaDYSZKI - nowa promocja w sieci restauracji Sphinx
Zobacz całość »Od 1 września we wszystkich restauracjach sieci Sphinx, rusza najnowsza akcja promocyjna sieci - "Dostaniesz zaDYSZKI!!!".
- To kolejna już w tym roku promocja, jaką prowadzimy w naszych restauracjach - mówi Anna Heimberger ze Sfinks Polska, odpowiedzialna za przygotowanie akcji. - Staramy się, aby przyjęte przez nas motto - "Większa porcja wrażeń" - znalazło odbicie w tym, co oferujemy odwiedzającym nas gościom. Chcemy nagrodzić naszych lojalnych klientów, a także zachęcić nowych do zabawy ze Sphinx - dodaje Anna Heimberger.
Udział w promocji będzie miał każdy, kto odwiedzi jedną z restauracji Sphinx. Promocja polega na tym, że do każdego rachunku wartości 50 złotych konsument otrzyma kupon 10-cio złotowy, przy czym jednorazowo będzie można otrzymać do 3 kuponów. Kupony te mogą zostać wykorzystane jako rabat przy zakupie jednego z dziesięciu wybranych dań z menu Klasyka gatunku i Kuchnie Świata. Akcja rozdawania kuponów będzie trwała do końca września, natomiast przez kolejny miesiąc będzie je można realizować - do końca października.
Promocja "Dostaniesz zaDYSZKI!!!" będzie wspierana w mediach ogólnopolskich (RMF FM, PR3), elektronicznych (portal wp.pl), także poprzez reklamę zewnętrzną (plakaty) oraz w samych restauracjach - poza plakatami, na podkładach i wkładkach do menu.
Juz niedługo mniej bagażu w Ryanair
Zobacz całość »Od 1 listopada br. linia Ryaianr planuje zmniejszyć dopuszczalny limit przewożonego bagażu.
Obecnie opłata za przewóz jednej sztuki bagażu wynosi 10 euro, jeśli ta wnoszona jest na lotnisku lub bilet rezerwowany był przez call center (do czterech godzin przed planowanym czasem odlotu i w zależności od godzin otwarcia) lub 4,5 euro, jeśli lot został wykupiony na stronie internetowej.
Już za dwa miesiące wejdzie w życie kolejna zmiana dotycząca przewożonego bagażu. Od 1 listopada dopuszczalny limit przewozu bagażu zostanie zmniejszony z 20 do 15 kilogramów.
Ograniczenia obejmują wszystkich tych, którzy bilety zarezerwowali po 3 lipca.
Na wakacje ambulansem!
Zobacz całość »40-letni Włoch mieszkaniec okolic miasta Ferrara, ukradł sprzed gmachu pogotowia ambulans, którym zamierzał pojechać na wakacje z narzeczoną.
W ten sposób chciał oszczędzić pieniądze zarówno na dojazd, jak i na hotel. Plany urlopowe zakochanego Włocha pokrzyżowali mu karabinierzy, którzy aresztowali go w sąsiedniej miejscowości.
Do zdarzenia, o którym włoska prasa pisała przed kilkoma dniami, doszło w miejscowości Lagosanto. Złodziej ukradł karetkę spod szpitala pojechał nią po swą narzeczoną do jej domu. Tam spakowali do ambulansu bagaże i odjechali z zamiarem spędzenia kilku dni w plenerze.
Wakacje trwały jednak znacznie krócej, gdyż wkrótce pomysłowych urlopowiczów w karetce zatrzymał patrol karabinierów, zawiadomiony o jej kradzieży.
Złodziej został zatrzymany, a jego dziewczyna, zdaniem włoskiej agencji, ma zmarnowane wakacje.
::: 2006-09-05 :::
193 klientów Open Travel Group wróciło z Dominikany
Zobacz całość »Pierwsza grupa oszukanych klientów biura podróży Open Travel wraca do Polski z Dominikany- tak informuje PAP rzecznik MSZ Andrzej Sadoś. O godzinie 18:40 czasu polskiego wystartował samolot z Santom Domingo - stolicy Dominikany - ze 193 osobami na pokładzie.
Samolot wylądował ok. 6 rano we wtorek w Warszawie.
MSZ uważa, iż na Dominikanie przebywa jeszcze ok. 200 osób - polskich, oszukanych turystów. Wczasy, które wykupili w Open Travel kończą się 5 października. 6 października lądowanie samolotu z tą grupą, przewidziane jest na godzinę 20:00.
Około 15-20 osób postanowiło wrócić do Polski na własy koszt - mówi Sadoś.
Sadoś deklaruje, że dopóki wszyscy poszkodowani Polacy nie wrócą do Polski, na Dominikanie będą czuwać także polskie służby konsularne. Rzecznik MSZ potwierdza również, że udzielono 46 pożyczek konsularnych (które są do zwrotu) na łączną kwotę, która wynosi ok. 17 tys. dolarów.
Na szczęście polscy turyści nie koczują na dominikańskich plażach. Sadoś podkreśla, że nie ma także problemu z opuszczaniem hoteli. Jednak kierownictwo domaga się zapłaty za pobyt, który wykracza poza pobyt zakontraktowany przez biuro Open Travel, lecz nie domaga się uiszczenia opłaty za cały pobyt, nawet jeśli nie został opłacony przez biuro podróży.
Próbny lot Airbusa A380 we Francji
Zobacz całość »Airbus A380, największy na świecie pasażerski samolot, wystartował w poniedziałek z Tuluzy w południowo-zachodniej Francji do próbnego lotu z 474 pasażerami - głównie pracownikami, którzy zgłosili się na ochotnika. Lot ten był pierwszym z czterech wielogodzinnych lotów próbnych z pasażerami, zaplanowanych na ten tydzień.
Próbny poniedziałkowy lot ma potrwać siedem godzin, będą podczas niego sprawdzane warunki w kabinie pasażerskiej, głównie klimatyzacja, oświetlenie i akustyka, a także funkcjonowanie wielu innych systemów.
15 godzin potrwa najdłuższy próbny lot - pasażerowie podzielą się z producentem wrażeniami z nocy, spędzonej na pokładzie. Airbus A380 będzie latał nad Francją, Hiszpanią, Wielką Brytanią i Niemcami. Samolot uda się także nad Norwegię i Wyspy Kanaryjskie.
Odwołane pociągi regionalne wracają na trasy
Zobacz całość »Dwadzieścia dwa odwołane przed dwoma miesiącami pociągi regionalne wyruszyły od poniedziałku na trasy województwa małopolskiego. Przywrócenie ich kursów było możliwe po zwiększeniu o 6,2 mln zł dotacji dla kolei przez samorząd województwa.
Rzecznik prasowy Małopolskiego Zakładu Przewozów Regionalnych w Krakowie Katarzyna Dzierżak-Piotrowicz powiedziała, że pociągi przywrócono czasowo, do 9 grudnia tego roku. To czy będą one dalej kursować oraz czy do rozkładu powrócą inne odwołane kursy, będzie zależało od dalszego zwiększenia samorządowej dotacji przeznaczonej dla kolei. O tym, czy tak będzie zadecyduje samorząd województwa zdecyduje o tym we wrześniu.
Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego, będący ustawowym organizatorem transportu kolejowego na obszarze województwa, w tym roku przyznał kolei na regionalne przewozy pasażerskie 28 mln zł. Małopolski Zakład Przewozów Regionalnych uznał tę kwotę za mało wystarczającą, co skutkowało odwołaniem i zawieszeniem w czerwcu i lipcu 99 pociągów.
Zgodnie z zaleceniem samorządu Małopolski, wstrzymano wówczas kursy pociągów regionalnych o najniższej frekwencji podróżnych i najwyższym deficycie. W ten sposób samorząd zamierza zmniejszyć straty generowane przez pociągi regionalne, które w tym roku są prognozowane na 67 mln zł.
Po ograniczeniach wprowadzonych w ostatnich miesiącach, w województwie małopolskim, liczba pociągów zmniejszyła się z 357 do około 260.
Tymczasem w poniedziałek Okręgowa Sekcja Kolejarzy NSZZ "Solidarność" w Małopolsce rozpoczęła protest pod hasłem "Stop dla likwidacji kolejowych połączeń regionalnych". W ramach akcji protestacyjnej kolejarze oplakatowali dworce w Krakowie, Tarnowie i Nowym Sączu oraz rozdają ulotki podróżnym.
TUI zapowiada reorganizację działu transportu lotniczego
Zobacz całość »Największa w Europie grupa turystyki organizowanej TUI zapowiedziała reorganizację działu transportu lotniczego, która ma poprawić pozycję firmy na zmianiającym się konkurencyjnym rynku.
TUI połączy przewoźników - czarterowego Hapagfly z tanim Hapag-Lloyd Express (HLX). Grupa z Hanoweru bada też na niemieckim rynku lotniczym inne opcje strategiczne - stwierdza komunikat rady nadzorczej po obradach w Salzburgu. Hapagfly, posiadający 35 samolotów i 2600 pracowników, przewiózł w 2005 r. 7,3 mln pasażerów. Z kolei HLX, utworzony w 2002 r. i posiadający 18 maszyn, przewozi 3,6 mln osób rocznie.
Nowo powstała grupa znajdzie się na trzecim miejscu w Niemczech, zaraz za Lufthansą i Air Berlin. Decyzja TUI nie jest zbyt ważąca, bo grupa jest w posiadaniu siedmiu linii lotniczych. Prezes Michael Frenzel zastanawiał się od kilku miesięcy, co zrobić z działem transportu lotniczego. Spekulowano, że TUI może związać się z Condorem, by konkurować z easyJetem i Ryanairem, mówiono też o sprzedaży całego działu.
Obecnie TUI dał do zrozumienia, że może również zmienić politykę w transporcie morskim, jeśli zmienią się warunki zewnętrzne. Niedawno bowiem zakupił za 1,7 mld euro kanadyjskiego armatora CP Ships, wzmacniając tym samym Hapag-Lloyda. Rada nadzorcza dokonała również dwóch zmian kadrowych, choć jak twierdzi prasa to prezes i szef pionu finansów Rainer Feuerhake odpowiadają za złą strategię i dlatego powinni również ponieść konsekwencje. W piątek akcje TUI we Frankfurcie podrożały o 3,3 proc., do 15,75 euro.
Pościg za niemiecką turystką, która nie chciała zapłacić dentyście
Zobacz całość »50-letnia Niemka, która była winna jednemu z krakowskich dentystów 6 tys. złotych, nie uregulowała rachunku i próbowała uciec z Polski. Przed ucieczką zatrzymała ją lotnisku w Pyrzowicach pod Katowicami Straż Graniczna.
Niemiecka turystka leczyła się w prywatnej przychodni nie będąc w Polsce ubezpieczoną. Kiedy poproszono ją do uregulowania należności za usługę stomatologiczną, kobieta - ku zdumieniu personelu - oświadczyła, że go nie zapłaci i uciekła. Pracownicy przychodni powiadomili policję, a ta zaś Straż Graniczną, która ucieczkę udaremniła.
Zakazy kąpieli są stopniowo uchylane
Zobacz całość »Wraz z końcem wakacji w Węgorzynie, w tamtejszym jeziorze, oraz w Stepnicy nad Zalewem Szczecińskim zniesiono zakazy kąpieli.
- Powiatowi inspektorzy sanitarni z Łobza i Goleniowa cofnęli zakaz nałożony przed paroma tygodniami na obydwa kąpieliska w związku z zanieczyszczeniem wód - poinformowała Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Szczecinie.
W chwili obecnej zakaz kąpieli obowiązuje wciąż na ośmiu śródlądowych kąpieliskach: nad jeziorem Chłop w powiecie pyrzyckim, na dwóch kąpieliskach nad Zalewem Szczecińskim - w Trzebieży i Czarnocinie, w Nowym Warpnie nad jeziorem Nowowarpieńskim, w Lubczynie nad jeziorem Dąbskim, w Nowogardzie nad jeziorem Nowogardzkim, na szczecińskim kąpielisku Dziewoklicz oraz w Wolinie. Kąpiel jest natomiast dozwolona we wszystkich nadmorskich kąpieliskach.
W sezonie letnim w zachodniopomorskiem sanepid wprowadzał zakaz kąpieli ponad dwadzieścia razy. To bardzo dużo w porównaniu z ubiegłym rokiem, kiedy decyzje takie dotyczyły zaledwie kilku kąpielisk. Znaczący wpływ na to miała pogoda - bardzo wysokie temperatury powietrza i wody w lipcu oraz brak wiatru. Wszystko to sprawiało, że bakterie, które miały dzięki temu dobre warunki rozwoju, szybko się namnażały i zanieczyszczały wodę.
Głównymi powodami restrykcji wprowadzanych w obrębie kąpielisk było wykrycie w wodzie pałeczek salmonelli lub bakterii coli (kąpieliska śródlądowe) lub zakwit sinic (kąpieliska nadmorskie).
Przepisy nakładają na sanepid obowiązek kontrolowania kąpielisk co dwa tygodnie. Zwykle pierwsza kontrola, dopuszczająca kąpielisko do użytkowania, odbywa się na dwa tygodnie przed jego otwarciem, a ostatnia - pod koniec sezonu, zazwyczaj na początku lub w połowie września. Kąpieliska morskie poddawane są kontroli od początku kwietnia do końca września.
Hotel Nadmorski w Gdyni gości Misski
Zobacz całość »Poniedziałek upłynął "misskom" na wypoczynku. Jednak już we wtorek przebywające w Gdyni finalistki Miss World czeka spotkanie z dziennikarzami i sadzenie drzew.
Miejscem zakwaterowania uczestniczek finału Miss World oraz obsługi konkursu będzie do soboty hotel Nadmorski w Gdyni, w którym zamieszkało w sumie 200 osób. Ze względu na ich przyjazd, który jeszcze kilka tygodni temu, z uwagi na kłopoty organizatorów, stał pod znakiem zapytania, dyrekcja hotelu musiała odwołać wcześniej dokonane rezerwacje i zakwaterować niedoszłych gości w innych placówkach. Od poniedziałku czterogwiazdkowy Nadmorski i działające w nim SPA są więc wyłącznie do dyspozycji finalistek Miss World.
Z autokaru pierwsza wysiadła Unnur Birna Vilhjalmsdottir z Islandii, zeszłoroczna Miss World, w dopasowanej zielonej garsonce. Zaraz za nią ponad setka roześmianych długonogich piękności - niektóre w letnich sukienkach z dużym wycięciem, inne w zimowych kozaczkach i jesiennych okryciach. Niektóre przez moment pozowały do zdjęć licznie zgromadzonym fotoreporterom i ekipom telewizyjnym, wszystkie rozsyłały uśmiechy i całusy. W sali konferencyjnej hotelu nastąpiło krótkie spotkanie, a po nim zakwaterowanie w dwuosobowych pokojach. O godz. 11.30 w hotelowej restauracji Morskie Oko na kandydatki czekał lekki lunch. - Oparty na potrawach z naszej karty delikatny posiłek na bazie ryb i warzyw, przygotowany wyłącznie z polskich produktów - mówi Izabela Grajek, PR manager w Nadmorskim.
Poniedziałek upłynął 106 kandydatkom na odpoczynku po niedzielnej gali powitalnej w auli Politechniki Warszawskiej i podróży do Trójmiasta. Piękności nie opuszczały hotelu - miały zajęcia ruchowe, regenerowały siły w hotelowym SPA i robiły pamiątkowe zdjęcia.
We wtorek część dziewcząt razem z brytyjską ekipą filmową rozpocznie kręcenie reklamówek, które zobaczymy w telewizyjnej transmisji finału. Oprócz tego kilka z nich - każda ma reprezentować inny kontynent - w południe spotka się z dziennikarzami na konferencji prasowej. O godzinie 16.30 dziewczyny wsiądą do limuzyn, by sadzić Rajski Ogród Miss World na bulwarze Nadmorskim. Przejazd zaplanowano ulicami: Prusa, Piłsudskiego, Świętojańską, skwerem Kościuszki, ul. Borchardta do bulwaru Nadmorskiego.
Tam o godzinie 17, przy pomocy gdyńskich ogrodników, mają posadzić rajskie jabłonki. Rajski Ogród najpiękniejszych Ew świata ma zostać posadzony na trawniku wzdłuż bulwaru. Wszyscy, chcący zobaczyć finalistki z bliska powinni ustawić się wzdłuż ścieżki rowerowej.
Premier obiecał Balicom ziemię od wojska za darmo i współfinansowanie z pieniędzy UE
Zobacz całość »Ziemia od wojska za darmo, inwestycje w połowie finansowane z pieniędzy unijnych - Jarosław Kaczyński przedstawił na krakowskim lotnisku plany rządu dotyczące rozbudowy portu lotniczego w Balicach.
- Jestem właśnie po ostatnich ustaleniach z Ministerstwem Obrony Narodowej [wojsko jest właścicielem większości terenów portu w Balicach - przyp.red.]. Mogę powiedzieć, że znaleźliśmy formułę, która pozwoli przekazać ziemię cywilom bez jakichkolwiek opłat - zaznaczał premier.
Nie wiadomo jednak jak duże będą to tereny. To, co jest pewne to fakt, że działka przekazana przez wojsko będzie wykorzystana pod budowę nowego terminalu i płyty postojowej dla samolotów.
Jarosław Kaczyński przekonywał, że Balice bardzo dobrze wykorzystują swój potencjał, chwalił młodego prezesa, którym jest 27-letni Kamil Kamiński związany z PiS. - Polskie lotniska będą mogły się rozwijać w połowie za unijne pieniądze. W najbliższych latach będzie to nawet 350 mln euro - deklarował Kaczyński.
Kamil Kamiński deklarował, że plany rozwoju lotniska do roku 2015 zakładają inwestycje na poziomie 150-200 mln euro. - Dziś lata od nas 19 linii lotniczych. Negocjujemy z kolejnymi pięcioma. Wśród zapowiedzianych nowych połączeń mamy m.in. Moskwę - podkreślał.
Dziennikarze pytali, czy PiS ma już ostatecznego kandydata na prezydenta Krakowa. - Mamy dwóch dobrych kandydatów na kandydatów. Ale przez to, że jest ich jeszcze dwóch, nie będę podawał nazwisk - zaznaczał premier. Potwierdził tym samym, że Piotr Boroń nie jest oficjalnym kandydatem partii.
A co z wojewodą? Niedawno premier przyjął dymisję Witolda Kochana, który był "za mało widoczny i oddany partii", więc na to stanowisko ciągle jest wolny wakat. - Tu również mamy dwóch kandydatów - uciął Jarosław Kaczyński.
Jako następcę Witolda Kochana wymienia się m.in. Andrzeja Muchę, obecnego wicewojewodę.
W Ammanie (Jordania) ostrzelano zachodnich turystów
Zobacz całość »W Ammanie została ostrzelana grupa zachodnich turystów, z relacji świadków wynika, że jedna osoba zginęła. Źródło z jordańskich służb bezpieczeństwa mówi o pięciu rannych - czworgu turystach i policjancie.
Jak podaje niemiecka agencja DPA, jordańska policja potwierdziła, że doszło do zamachu, ale nie dysponowała jeszcze informacjami o narodowości ofiar. Naoczni świadkowie są zdania, że byli to Brytyjczycy. Policja podała, że jeden napastnik został ujęty, natomiast według innych źródeł, zamachowców było dwóch.
Agencja Reutera podaje, że ujęty przez policję zamachowiec okazał się Irakijczykiem. Atak miał miejce w centrum Ammanu, niedaleko rzymskiego amfiteatru, który jest popularną atrakcją turystyczną.
9 listopada ubiegłego roku w samobójczych zamachach terrorystycznych dokonanych w trzech hotelach w Ammanie zginęło ponad 60 ludzi. Odpowiedzialność za dokonanie tamtych zamachów ponosi irackie skrzydło al-Kaidy, dowodzone wtedy przez Abu Musaba az-Zarkawiego, zabitego później przez Amerykanów.
Włosi protestują przeciw wypożyczaniu dzieł sztuki
Zobacz całość »Włoscy historycy sztuki protestują, przeciw wypożyczeniu arcydzieła Leonarda Da Vinci "Zwiastowanie", którym jest zainteresowana Japonia. Włosi gotowi są wyjść na ulicę, by do tego nie dopuścić. Obraz, który znajduje się w słynnej florenckiej Galerii Uffizi.
Gdyby doszło do tego spektakularnego protestu, oznaczałby on wotum nieufności wobec ministra kultury Francesco Rutellego, który zgodził się, aby obraz pojechał do Tokio, na wielką wystawę włoskiej sztuki. Minister nie konsultował swojej decyzji ani z dyrekcją muzeum, ani z konserwatorem zabytków. Tymczasem zdaniem tychże instytucji długa podróż może bardzo zaszkodzić dziełu Leonarda. Poza tym w czasach zagrożenia terroryzmem, przewóz czegokolwiek samolotem jest niezwykle ryzykowny.
Historycy sztuki twierdzą, że "Zwiastowanie" należy do całej ludzkości, z tego powodu wystawione jest w jednym z najbardziej znanych muzeów i to powinno wystarczyć.
Ten przypadek jest jednym z ogniw dyskusji, która toczy się we Włoszech na temat wypożyczania dzieł sztuki. Przeciwnicy tej praktyki, do których należy zdecydowana większość włoskich specjalistów, twoerdzą, że wypożyczenie dzieł sztuki niesie ze sobą ryzyko zniszczenia podczas transportu, a poza tym narażają dane muzeum na utratę atrakcyjności.
W Egipcie istnieje podejrzenie zamachów terrorystycznych
Zobacz całość »Pięciu domniemanych członków al-Kaidy, którzy dostali się do Egiptu z fałszywymi paszportami i ukrywają się obecnie w górzystym terenie na półwyspie Synaj, planuje ataki terrorystyczne. Ich celem są duże ośrodki turystyczne - poinformowały w piątek władze Egiptu.
Przedstawiciel MSW płk Wagdi Ramzy oświadczył, że na wszystkie punkty kontrolne na drogach prowadzących do ośrodków turystycznych na Synaju rozesłano fotokopie tych sfałszowanych paszportów. Pułkownik Ramzy dodał, że MSW otrzymało informacje z kraju i z zagranicy, o tym, że członkowie al-Kaidy planują zamachy w kurortach Szarm el-Szejk i Dahab.
Od października 2004 roku w tych dwóch ośrodkach i w pobliskiej Tabie w serii ataków terrorystycznych zginęło 125 ludzi.
Przypuszcza się, że domniemani terroryści, ukrywający się na Synaju przypuszczalnie mają ze sobą materiały wybuchowe.
Associated Press, powołując się na anonimowe źródło w egipskiej policji, pisze, że podejrzani są prawdopodobnie Egipcjanami.
W południowej części półwyspu Synaj obowiązuje stan pogotowia, który ogłoszono, w momencie kiedy Izrael ostrzegł swych obywateli, o tym, że grożą tam zamachy terrorystyczne. Setki izraelskich turystów opuszczają półwysep Synaj przez przejście w Tabie.
Nowa linia Wrocław - Mediolan ruszy od 31 października
Zobacz całość »Od 31 października tanie linie lotnicze Ryanair uruchamiają połączenie do Mediolanu-Bergamo.
Nowa trasa będzie ósmą trasą Ryanaira z Wrocławia i pierwszą z Polski na południe Europy.
Linię do Mediolanu obsłużą Boeingi 737-800, zabierające na pokład 189 pasażerów. Samoloty wylatywać będą z Wrocławia trzy razy w tygodniu o godzinie 15.15, by o 16.55 lądować w malowniczym Bergamo, który jest oddalony o pół godziny drogi autobusem od stolicy północnych Włoch.
Irlandzki przewoźnik liczy, że dzięki kolejnemu połączeniu opanuje polski rynek. Ryanair szacuje, że w tym roku wybierze go blisko 400 tysięcy pasażerów z Wrocławia, a z całej Polski prawie dwa miliony.
Obecnie samoloty irlandzkiego low-costowego przewoźnika codziennie latają do Londynu-Stansted, Nottingham-East Midlands, Shannon w Irlandii, Dublina i Glasgow. Od 3 października ruszą także rejsy do Liverpoolu, a trzy tygodnie później do Frankfurtu Hahn.
W sumie lotnisko w podwrocławskich Strachowicach będzie musiało odprawić ponad 800 tys. osób. Wiceprezes spółki Wrocławski Port Lotniczy, Leszek Karwowski, zapowiada: - W przyszłym roku rozbudujemy terminal.
Nie ma już uczciwych biur podróży?
Zobacz całość »Tym hasłem portal Gazeta.pl na swojej stronie głównej zachęca Internautów do dyskusji na temat tegorocznych wakacji.
Dyskusja prowadzona jest na forum Gazety pt. Turystyka zorganizowana. Czytając poszczególne wypowiedzi nie sposób nie dostrzec, iż udział w dyskusji biorą nie tylko turyści, ale również osoby z biur turystycznych.
Uczestnicy dyskusji na łamach Gazety opowiadają o swoich doświadczeniach z polskimi (i nie tylko) biurami podróży. Chwalą wypoczynek zorganizowany przez takich touroperatorów jak: Alfastar, Orbis Travel, Tatra Travel, Ltur, Pegas Touristic, Triada, Rainbow Tours, Neckermann, Scan Holiday, Autoway Polska, Almatur, Itaka, Sumada Travel, Logostour oraz TUI. Skarżą się na wakacje z takimi biurami podróży jak Triada, Jet Touristic, Raibow Tours, Olimp, Skarpa. Niektórzy z touroperatorów raz oceniani są jako dobrzy organizatorzy, raz jako źli.
Niestety, lektura wątku o uczciwych i nieuczciwych biurach podróży nie może być wskazówką dla turystów, pozwalającą wybrać organizatora przyszłorocznych wakacji. Trudno bowiem ocenić wiarygodność poszczególnych wypowiedzi.
Osoby zainteresowane poznaniem opinii turystów odsyłamy bezpośrednio do wątku na forum.gazeta.pl
Kraków - najmodniejsze miasto w Europie?
Zobacz całość »W ostatnim czasie Kraków stał się jednym z najmodniejszych miast w Europie. Przyjeżdżają do niego zarówno turyści polscy jak i zagraniczni. Przyciągają ich między innymi liczne imprezy organizowane na krakowskim Rynku.
W ubiegłym roku do Krakowa przyjechało ponad 7 milionów osób, z czego 3,5 miliona spędziło tam co najmniej jedną noc. Przy czym w 2001 roku było ich zaledwie 800 tysięcy. Szacuje się, że w tym roku Kraków odwiedzi około 8 milionów gości.
Halina Guzik, specjalistka od turystyki z krakowskiej Akademii Ekonomicznej zaznacza - Jest wiele bardzo atrakcyjnych miejsc na świecie, lecz z czasem następuje przesyt i pojawia się moda na coś nowego, czym zachłystują się turyści i gdzie chcą jechać. Po powrocie zachęcają do wyjazdu znajomych. Tak jest teraz z Krakowem. Stał się modnym miastem i potrafi to wykorzystać. Wyjaśnia też, że po czasach komunizmu, kiedy do Polski jeździło się bardzo rzadko, obecnie nasz kraj na międzynarodowym rynku turystycznym budzi zaciekawienie.
W corocznym rankingu dziesięciu najbardziej atrakcyjnych miast Europy, przeprowadzonym przez międzynarodowy miesięcznik "Travel + Leisure" Kraków zajął piąte miejsce, wyprzedzając Paryż, Pragę, Sienę, Sewillę i Barcelonę. Przed Krakowem uplasowały się tylko Florencja, Rzym, Wenecja oraz Istambuł. W zeszłym roku stolica Małopolski zajęła dziesiąte miejsce.
Bartłomiej Walas, dyrektor Polskiego Ośrodka Informacji Turystycznej w Paryżu poinformował - Kraków jest dziś we Francji najbardziej rozpoznawalnym polskim miastem. Aż 32% Francuzów, którzy przychodzą do POIT po informacje pyta właśnie o Kraków, 22% o Warszawę, 9% o Wielkopolskę i Poznań, a 8% o Gdańsk i Pomorze.
Specjaliści ds. turystyki zaznaczają, że turystów do Krakowa przyciągają nie tylko zabytki, ale także atmosfera historycznego Starego Miasta oraz żydowskiej dzielnicy Kazimierz. Bartłomiej Walas przyznaje - Bardzo chwalą zwłaszcza oryginalne i niebanalne wnętrza krakowskich restauracji i pubów, których powstało mnóstwo. Halina Guzik dodaje - Dla pewnej grupy turystów ma duże znaczenie, że Kraków jest związany z osobą Jana Pawła II i tradycją chrześcijańską. Natomiast Bartłomiej Walas zaznacza - Dla wielu jest też punktem, z którego wyrusza się do Oświęcimia, Wieliczki, Zakopanego.
Ożywienie krakowskiej turystyki nastąpiło też dzięki tanim liniom lotniczym. Grażyna Leja, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. turystyki poinformowała - To głównie dzięki nim lotnisko w podkrakowskich Balicach w 2005 roku obsłużyło 1,6 miliona pasażerów, czyli dwa razy więcej niż rok wcześniej. W tym roku ma ich być ponad 2 miliony.
W Krakowie bardzo rozwinęła się też baza noclegowa. Od 2001 roku liczba miejsc noclegowych wzrosła aż trzykrotnie i obecnie wynosi blisko 31 tysięcy. Przy czym liczba hoteli wzrosła z 49 do 106. W mieście pojawiło się też mnóstwo tanich hosteli. Dodatkowo o uruchomienie kolejnych 60 hoteli zabiegają inwestorzy, z czego część już dostała zgodę na budowę.
W Krakowie mieści się 1600 pubów i kawiarni, 476 restauracji, 250 barów szybkiej obsługi, 242 fast foody, 111 pijalni piwa oraz 520 firm kateringowych.
Dyrektor Polskiego Ośrodka Informacji Turystycznej w Paryżu zaznaczył - Kraków wiele zrobił, żeby przyciągnąć turystów. Ale firmy turystyczne sygnalizują nam kilka problemów, które mogą osłabić jego pozycję w przyszłości i spowodować ucieczkę turystów w inne miejsca. Miasto musi się uporać zwłaszcza z rosnącym tłokiem na lotnisku w Balicach, popierać szybką budowę nowych hoteli, bo dotychczasowe wkrótce już nie wystarczą. Trzeba też zbudować centrum kongresowe, bo chętnych do organizowania w Krakowie dużych międzynarodowych konferencji nie brakuje, ale z braku odpowiednich sal wielu z nich odprawianych jest z kwitkiem.
Pięć krajów europejskich zakazało lądowania samolotom El Al przewożących broń
Zobacz całość »Pięć państw europejskich odmówiło izraelskim liniom lotniczym El Al praw lądowania samolotów przewożących broń - podała rano państwowa rozgłośnia radiowa w Jerozolimie. Zdaniem radia, które powołuje się na informacje uzyskane od izraelskiego przewoźnika, te pięć państw to Wielka Brytania, Niemcy, Hiszpania, Włochy i Portugalia.
Restrykcje wprowadzone przez te kraje będą oznaczać, że samoloty El Al, przewożące sprzęt wojskowy i broń, głównie z USA do Izraela, nie będą mogły lądować m.in. w celu zatankowania paliwa w portach lotniczych tych krajów. - Stąd też zaistnieje potrzeba ograniczenia ładunku - podało radio, które dodało że w czasie wojny Izraela z libańskim Hezbollahem znacznie zwiększyła się częstotliwość takich lotów.
Wcześniej brytyjskie media podawały, że w portach lotniczych w Wielkiej Brytanii lądują, w celu uzupełnienia paliwa, izraelskie samoloty z ciężką bronią, która miałaby być użyta w Libanie.
Informacji izraelskiego radia do tej pory nie skomentowano w pięciu wymienionych krajach.
Coke Live Music Festival już w sobotę
Zobacz całość »Piętnaście tysięcy widzów, 3 sceny, 19 koncertów, kilkanaście godzin rozrywki - tak bedzie wygladał tegoroczny krakowski Coke Live Music Festival, który zbliża się wielkimi krokami.
O tym, czy takie zagraniczne gwiazdy jak Jay-Z, Sugababes i Shaggy mają szansę rozkręcić naprawdę dużą imprezę w samym centrum nobliwego Krakowa, można się bedzie przekonać już w sobotę. Odbędzie się tam pierwsza edycja Coke Live Music Festival, który w ciągu najbliższych lat ma przybrać podobną skalę i jakość co Heineken Open'er Festival w Gdyni. Jego realizacją zajęła się bowiem ta sama agencja koncertowa - Alter Art.
Skąd pomysł na Kraków?
- Mamy w planach organizować co roku dwa duże muzyczne festiwale. Jeden na początku wakacji na północy Polski, a drugi na koniec na południu - wyjaśnia Mikołaj Ziółkowski, szef Alter Art. - Zastanawialiśmy się nad różnymi lokalizacjami. Kraków nam odradzano. Podobno trudno tu zorganizować tak dużą biletowaną imprezę. Ale uważamy, że zarówno mieszkańcy Krakowa, jak i turyści oczekują bardzo różnej rozrywki. Po raz kolejny udowodnimy, że można w Polsce robić festiwale na europejskim poziomie.
Impreza zacznie się w sobotę o godzinie 16 na terenach, które należą do Towarzystwa Sportowego "Wisła" i potrwa do białego rana. Z roku na rok impreza ma się coraz bardziej rozwijać - następnych latach ma trwać dwa dni i odbywać się w ostatni weekend sierpnia. Krakowski Coke Live Music Festival oferować będzie muzykę nieco lżejszą od tej prezentowanej na Open'erze, podobnie jak napój, którego producent jest sponsorem, jest lżejszy (bezalkoholowa coca-cola, a nie heineken). Impreza skierowana jest również do nieco młodszej publiczności.
W sobotę na głównej scenie wystąpią zagraniczne gwiazdy. Wśród nich będzie jeden z najpopularniejszych obecnie na świecie twórców hip-hopu raper Jay-Z, który jeszcze niedawno zapowiadał rozstanie z muzyczną sceną, wystąpi też słynne żeńskie trio popowe Sugababes i jamajski wykonawca Shaggy, twórca takich tanecznych hitów jak "Boombastic" czy "It wasn't me". Na tych samych deskach zaprezentują się także wybrani artyści z Polski. Jedną z największych zagadek festiwalu wciąż pozostaje Tatiana Okupnik. Znana jest tylko ze współpracy z zespołem Blue Cafe. To, co Tatiana ma do zaoferowania solo, okaże się w sobotę, gdy po raz pierwszy zaprezentuje autorski program, jaki przygotowała na debiutancką płytę "On My Own". Na głównej scenie wystąpi także uważana za prekursorkę polskiej muzyki klubowej Reni Jusis i inspirujący się muzyką reggae zespół Vavamuffin.
Ponadto w Krakowie będą dwie sceny namiotowe. Będą tam królować przede wszystkim DJ-e. Wystąpią kolektywy Neverafter i 3 Channels, DJ-a Tenessee, DJ-a Rosa czy znanego chociażby z popularnej formacji WWO DJ-a Deszczu Strugi.
Bilety kosztują 100 zł - lista punktów, w których mozna je nabyć znajduje się na na www.ticketpro.pl oraz www.coke.pl i www.alterart.pl.
Jesienią na polskim rynku będzie działać już 11 tanich linii lotniczych
Zobacz całość »Brytyjskie tanie linie Jet2 od końca października zamierzają przewozić pasażerów do Leeds i Newcastle. Nieco wcześniej - od 19 września loty z Krakowa do Kopenhagi ma rozpocząć duńska firma Sterling - zapowiada "Parkiet".
Z miesiąca na miesiąc low-costowi przewoźnicy uruchamiają nowe połączenia z Polski. Na polskim rynku jesienią będzie już działać 11 tanich linii lotniczych.
Według danych w I półroczu tego roku tanie linie przewiozły ponad 3 mln polskich pasażerów. W samym I kwartale 2006 r. było to nieco ponad 1,2 mln osób. Największy wzrost procentowy liczby obsłużonych pasażerów zanotowały irlandzkie linie Ryanair. W I półroczu 2006 r. przewiozły bowiem 920 tys. pasażerów, a to aż 2722 proc. więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku, kiedy to wchodzące na rynek linie miały 33 tys. klientów.
Z kolei pod względem liczby obsłużonych pasażerów prowadzi węgierski Wizzair, który już w pierwszych sześciu miesiącach roku przewiózł milion osób. na koniec 2006 r. firma zamierza podwoić ten wynik.
Prognozy Międzynarodowej Organizacji Przewoźników Powietrznych (IATA) mówią, że do 2009 roku Polska będzie najszybciej rozwijającym się rynkiem lotniczym na świecie. Średnie roczne tempo wzrostu liczby pasażerów lotniczych ma w tym okresie wynosić aż 11,2 proc. Juz teraz wielu szefów firm lotniczych twierdzi, że w Polsce rozpoczną działalność kolejne tanie linie, bo z podniebnego tortu zostało jeszcze sporo do podziału.
Jesień dobra na zwiedzanie i nurkowanie!
Zobacz całość »Wczesna jesień jest bardzo dobrym czasem na zwiedzanie atrakcji Europy Południowej. Oglądanie podczas letnich czterdziestodniowych upałów egipskich piramid, greckich świątyń, hiszpańskich pałaców lub miasteczek włoskiego mezzogiorno jest bardzo uciążliwe, a czasem nawet niebezpieczne dla zdrowia - pisze Rzeczpospolita.
Doświadczeni turyści zazwyczaj wybierają się do krajów basenu Morza Śródziemnego wiosną lub jesienią. Wtedy nie dokuczają już upały, a dodatkowo jest mniej zwiedzających.
Małgorzata Kozakowska z biura Alfa Star zaznacza - Jesień to również najlepszy okres dla paralotniarzy i windsurferów, którzy mogą korzystać z silniejszych o tej porze roku wiatrów. Po szczycie sezonu lubią też wyjeżdżać nurkowie, a także zakochane pary, single, studenci i starsze osoby, które źle znoszą upały. I, naturalnie, młode rodziny z małymi dziećmi.
Coraz większym zainteresowaniem cieszą się oferty biur podróży przygotowane na jesień. Przez ostatnich pięć lat liczba turystów, którzy wybrali wrzesień i październik na zagraniczne podróże wzrosła dwukrotnie. Dopiero niedawno Polacy uświadomili sobie, że podczas polskiej jesieni na południu Europy wciąż trwa sezon urlopowy. Wcześniej uznawano, że najlepsze wakacje są tylko w pełni lata, czyli najwyżej do końca sierpnia.
Dodatkowym plusem jesiennych wyjazdów są niższe ceny. Według przedstawicieli biur podróży, posezonowe wakacje są tańsze średnio o 20 - 25%. Wynika to zarówno z niższych cen podstawowych wyjazdów, jak i wielu promocji i ofert last minute. Alicja Kazimierczak z Itaki przyznaje - Zdarza się, że obniżki przekraczają 40%. Wyjazd do Grecji czy Hiszpanii może np. zamiast 2300 zł kosztować u nas tylko 1300 zł.
Do końca września, w większości państw basenu Morza Śródziemnego panuje temperatura w granicach 25 - 28 stopni, czyli taka jak w Polsce podczas średnio upalnego lipca lub sierpnia. Natomiast temperatura wody w morzu zazwyczaj przekracza 20 stopni. Andrzej Glapiak, menedżer z portalu turystycznego easygo.pl wyznaje - To większości polskich turystów dziś wystarcza. Coraz mniej osób odczuwa dawny, typowy dla Polaków, "głód słońca" i marzy o tropikalnych upałach. Jeśli ktoś wyjeżdża w lecie, to prędzej dlatego, że nastawia się na rozrywkę. I rzeczywiście, na szaloną zabawę można liczyć głównie w wakacje. Później śródziemnomorskie kurorty stają się o wiele spokojniejsze. Jesień to w nich okres wyciszenia.
Jesienią większość hoteli nie ma już pełnego obłożenia. Dzięki temu turyści mogą poprosić o zmianę pokoju na taki, który bardziej im odpowiada. Mniej oblegane są też obiekty sportowe, baseny, korty, wypożyczalnie sprzętu sportowego oraz szkoły sportów wodnych. Taniej jest także w restauracjach i dyskotekach, a nawet w sklepach ze sprzętem sportowym, kostiumami kąpielowymi i akcesoriami plażowymi. Remigiusz Talarek z Rainbow Tours dodaje - Ceny wynajmu samochodów, latem wygórowane i sztywne, stają się pod koniec sezonu "negocjowalne". Często można np. wypożyczyć samochód na trzy dni, płacąc jak za dwa. Tanieją też wycieczki organizowane przez lokalne przedsiębiorstwa turystyczne.
Magda Plutecka-Dydoń z Neckermanna podkreśla - Wszystkie atrakcje turystyczne są jesienią o wiele bardziej dostępne. Nie trzeba tracić czasu w kolejkach do słynnych zabytków czy muzeów.
Minusem jesiennych wakacji jest krótszy dzień. Jednak w krajach południowej Europy różnice w długości dnia pomiędzy latem, a jesienią nie są aż tak duże jak w Polsce. We wrześniu i październiku zdarzają się też pogorszenia pogody nawet na kilka dni.
Przez pierwsze dni września praktycznie we wszystkich kurortach śródziemnomorskich słoneczna pogoda jest pewna. Od połowy miesiąca coraz częściej zdarzają się przelotne deszcze i burze na Costa Brava oraz w Bułgarii. Pod koniec września pogoda pogarsza się też w północnej Grecji, a także na Balearach. Natomiast na Costa del Sol i na Sycylii słoneczne dni występują jeszcze na początku października. Na Rodos piękna pogoda utrzymuje się nawet w drugiej połowie października. Jeszcze dłużej ciepło jest w Tunezji i na Cyprze. Późną jesienią i zimą ciepło jest już jedynie w Egipcie i na Wyspach Kanaryjskich.
Liczba ofert jesiennych wyjazdów jest niewiele mniejsza niż latem. Większość biur pozostawia w swojej ofercie pobyty w basenie Morza Śródziemnego. Biuro Sigma Travel jesienią oferuje tylko Portugalię, Maroko i Sycylię oraz wycieczki egzotyczne.
Andrzej Studnicki z Orbis Travel wyjaśnia - We wrześniu i w pierwszych tygodniach października trwa u nas nadal "letnia operacja czarterowa". Utrzymujemy wszystkie kierunki, jakie mieliśmy w lecie, a jest ich piętnaście.
Podobnie jest w innych biura turystycznych. Dlatego też nie ma problemu ze znalezieniem interesującej oferty nad Morzem Śródziemnym. Większość biur takich jak: Neckermann, Itaka, Ecco Holiday, Orbis Travel dysponuje jeszcze wieloma wolnymi miejscami na jesienne wyjazdy. Kilka ofert mają jeszcze też Triada i Rainbow Tours. Jednak najpopularniejsze hotele w słynnych kurortach są już pozajmowane.
Alicja Kazimierczak podkreśla - Trzeba po prostu poświęcić więcej czasu na przejrzenie katalogów i ofert internetowych. Ale to się opłaci, bo przeważnie udaje się znaleźć coś atrakcyjnego, np. w mniej znanej miejscowości.
Ryanair przewiózł 4 miliony pasażerów w ciągu miesiąca
Zobacz całość »Ryanair, jedna z największych linii lotniczych w Europie, ogłosił dziś, że w sierpniu 2006 r. przewiózł rekordową liczbę 4 milionów pasażerów. Dzięki temu jest pierwszą linią lotniczą w historii, której udało się przewieźć tyle osób w ciągu zaledwie jednego miesiąca. Aby uczcić to wydarzenie irlandzki przewoźnik od dziś rozdaje gratis aż 4 miliony biletów na 371 europejskich tras, które obsługuje.
Liczba pasażerów, którą przewiózł w ciągu miesiąca Ryanair odpowiada:
- 1/3 całego polskiego ruchu lotniczego w 2005 roku
- całkowitej liczbie pasażerów LOT przewiezionych w całym 2005 roku
- całkowitej liczbie pasażerów przewiezionych przez Wizzair od momentu powstania linii do lipca 2006 roku
Tomasz Kułakowski, odpowiedzialny w Ryanair za sprzedaż i marketing w krajach Europy Środkowej skomentował rekord słowami - Ryanair jest wybierany przez większą liczbę pasażerów niż inne linie lotnicze, ponieważ oferujemy najniższe ceny, najwyższą punktualność oraz najmłodszą flotę i nie gubimy bagaży!
Farmona Business & Spa - nowy krakowski hotel rozpoczyna działalność
Zobacz całość »Na początku października br. pierwszych gości przyjmie nowy krakowski hotel Farmona Business & Spa. Obiekt ten ma standard czterech gwiazdek. Jest kameralnym hotelem z imponującą bazą spa. To jedyny tego typu obiekt w Krakowie malowniczo położony w uroczym parku.
Hotel posiada 30 pokoi (25 pokoi dwuosobowych, 2 pokoje jednoosobowe, 2 apartamenty i 1 pokój typu studio). Wszystkie pokoje są indywidualnie aranżowane, dostosowane do oczekiwań Gości. Ich wyposażenie obejmuje m.in. odbiornik TV LCD z telewizją satelitarną, stałe i szybkie łącze internetowe, sejf dostosowany do przechowywania laptopa z osobistym kodem dostępu, czajnik z herbatą wellness oraz firmowe kosmetyki marki Farmona.
Szeroka gama zabiegów w pięknych wnętrzach spa przywróci siły i zapewni doskonały relaks gościom hotelowym. Zabiegi są wykonywane zarówno w oparciu o naturalne kosmetyki firmy Farmona jak i światową markę Olos La Culla. W pięknych wnętrzach restauracyjnych z kominkiem, ujęciem wody źródlanej i widokiem na stary park dania kuchni europejskiej proponuje Jean Bos - jedyny w Polsce członek Europejskiego Stowarzyszenia Szefów Kuchni Euro-Toques.
Hotel zapewnia również kompleksową obsługę konferencji i spotkań. Klimatyzowana 60-osobowa sala konferencyjna posiada pełne wyposażenie.
Hotel Farmona Business & Spa mieści się przy ul. Jugowickiej - 10 km od MPL Kraków-Balice, 7 km od Rynku Głównego i 9 km od dworca PKP i PKS.
Remont na przejściu granicznym w Bezledach
Zobacz całość »Przy największym polsko-rosyjskim drogowym przejściu granicznym w Bezledach w warmińsko-mazurskiem we wtorek rozpoczął się remont nawierzchni, w wyniku czego zmieniła się organizacja ruchu. Remont i wynikające z niego utrudnienia potrwają do połowy listopada br.
Rzeczniczka warmińsko-mazurskiego oddziału straży granicznej Krystyna Skarżyńska powiedziała, że w ciągu dwóch najbliższych tygodni zamknięty będzie odcinek drogi na wyjeździe z Polski do obwodu kalinigradzkiego, od miejsca wjazdu na przejście do pawilonów odpraw.
W kolejnych tygodniach zamknięte zostaną także 3 pasy ruchu na wyjeździe z Polski. Odprawa odbywać się będzie tylko na dwóch pasach. Jeden przeznaczony będzie dla samochodów osobowych i autobusów, natomiast drugi dla ciężarówek. Remont przejścia i ograniczenie liczby pasów odpraw spowodują zmniejszenie przepustowości przejścia. Straż graniczna zwraca się do kierowców, by korzystali z innych niż Bezledy przejść granicznych w Gronowie i Gołdapi.
::: 2006-09-06 :::
Zamach na turystów w Ammanie
Zobacz całość »Jedna osoba zmarła, a sześć osób zostało rannych, w wyniku strzelaniny w stolicy Jordanii, w rzymskim amfiteatrze.
- Mężczyzna najpierw się wspiął na zabytkowe schody, krzyknął "Allah akbar", a potem zaczął strzelać - poinformował świadek zamachu. Policja uważa, że napastnik oddał co najmniej 14 strzałów. Zginął jeden Brytyjczyk ,a ranne zostały dwie Angielki, Australijka, turystka z Nowej Zelandii, Holender i jordański policjant. Ponadto niektóre osoby odniosły obrażenia podczas wymiany ognia między napastnikiem a siłami bezpieczeństwa. Zamachowca zatrzymała policja przy pomocy przechodniów. - Ataku dokonał obywatel Jordanii. Na razie nie mamy dowodów, że ktokolwiek mu pomagał - podał do wiadomości szef MSW Eid Fajez. - Mamy nadzieję, że incydent nie zniechęci turystów - oświadczył minister.
Rzymski amfiteatr, stanowi zasadniczy punkt programu wycieczek odwiedzających Amman. Z Polski do Jordanii co roku wyjeżdża ok. 4 tys. turystów. - Nasze grupy przyjeżdżają do Ammanu w środy, ale w tym tygodniu akurat nikt nie wykupił takiej wycieczki - oznajmiła Małgorzata Kozłowska, z biura podróży Alfa Star. Andrzej Biera, ambasador RP w Ammanie, wyjaśnił, iż Jordania to jedno z najbezpieczniejszych państw w regionie. - W ciągu ostatnich lat doszło do kilku incydentów, ale są to przypadki odosobnione. Władze podejmują ogromne wysiłki, aby zapewnić turystom bezpieczeństwo - poinformował polski dyplomata.
Największy zamach w Jordanii, miał miejsce w listopadzie 2005 r. W wyniku eksplozji trzech bomb, w hotelach w Ammanie, zginęło aż 60 osób. Eksperci zauważyli, że w ciągu pięciu lat, w Jordanii, doszło do pięciu zamachów, czyli znacznie mniej niż w pozostałych krajach regionu, np. w tym roku, w Turcji wybuchło już 16 bomb.
Opóźnienia w odlotach na Okęciu - pasażerowie proszeni są o wsczesne zgłaszanie się do odprawy
Zobacz całość »Polskie Linie Lotnicze LOT informują, że z powodu remontu jednego z pasów startowych na lotnisku Okęcie, który potrwa od 4 do 25 września, mogą wystąpić opóźnienia w odlotach rejsów przewoźników korzystających z lotniska, w tym PLL LOT.
Opóźnienia będą spowodowane wzmożonym ruchem na jedynym dostępnym w tym okresie pasie startowym.
Władze lotniska i polski narodowy przewoźnik apelują więc do pasażerów udających się w podróż w tym okresie o możliwie wczesne zgłaszanie się do odprawy. Gotowość samolotu do punktualnego odlotu zagwarantuje przewidziane dla danego rejsu miejsce w kolejce do startu i może zmniejszyć ewentualne opóźnienie.
TUI rusza z promocją sezonu zimowego
Zobacz całość »Od 9 września rusza akcja promocyjna biura podróży TUI, której hasło przewodnie brzmi 'Zimowych podróży czas'. TUI zamierza dzięki kampani przyciągnąć klientów i zachęcić ich do skorzystania z nowych ofert i korzystnych rabatów.
Akcję reklamową przygotowała i przeprowadzi agencja marketing services Peppermint, z którą TUI Poland Sp. z o.o. współpracuje od dwóch lat. W ofercie "Zimowych podróży czas" klienci mają do wyboru trzy rodzaje wycieczek zagranicznych:
- czarterowe do bliskich krajów tj. do Maroka czy na Wyspy Kanaryjskie
- wyjazdy na narty (z własnym dojazdem)
- dalekie wyprawy do egzotycznych krajów tj. Chiny, Indie, Brazylia czy Afryka Południowa.
Oferta skierowana jest do obecnych i potencjalnych klientów TUI, do których agencja Pepermint zamierza dotrzeć głównie drogą mailową. Ponadto w biurach podróży dostępne będą materiały POS czyli plakaty, foldery, ulotki produktowe, flyery. Oczywiście z reklamą nowej oferty TUI będzie można się spotkać w prasie codziennej i wybranych czasopismach np. w Gazaecie Wyborczej, Twoim Stylu, Pani, Polityce oraz w internecie.
Promocja sezonu 'Zimowych podróży czas' z TUI potrwa do 3 marca 2007 r.
Podróże zagraniczne Polaków w 2005 roku
Zobacz całość »Instytut Turystyki na zlecenie Ministerstwa Gospodarki przygotował opracowanie pt.: "Uczestnictwo Polaków w wyjazdach turystycznych w 2005 roku". Raport został opublikowany w dziale Turystyka.
Według przeprowadzonych badań w 2005 roku za granicę wyjechało 3,8 mln Polaków. Celem zagranicznym podróży najczęściej była turystyka i sprawy służbowe. Co trzecia osoba wyjeżdżająca za granicę skorzystała z usług biura podróży, natomiast 70% podróżnych zorganizowało wyjazd samemu. Do najpopularniejszych kierunków w 2005 roku należały Niemcy (31%), Włochy (12%) i Słowacja (10%). Łącznie na wyjazdy zagraniczne Polacy wydali 14 109,8 mln zł.
Badania obejmowały mieszkańców Polski, którzy ukończyli 15 lat. Według przygotowanego opracowania w 2005 roku za granicę wyjechało 12% Polaków. W porównaniu z rokiem ubiegłym wynik nie zmienił się.
Spośród 3,8 mln osób, które wyjechały za granicę, aż 2,9 mln osób przebywało poza granicą kraju powyżej 5 dni, a 1,2 mln skorzystało z krótszych wyjazdów - od 2 do 4-dniowych. Najczęściej wyjeżdżali przedstawiciele wolnych zawodów, wyżsi urzędnicy oraz prywatni przedsiębiorcy.
Zmniejszyła się liczba osób wyjeżdżających za granicę w celu odwiedzenia krewnych lub znajomych. W 2005 roku podróżni wyjeżdżający w tym celu stanowili 28% wszystkich podróżnych, przy 31% w roku 2004.
Na podstawie przeprowadzonych badań Instytut Turystyki zauważył, że im lepsza była sytuacja materialna Polaków, tym częściej wybierali się za granicę w celach turystyczno-wypoczynkowych. Natomiast Polacy gorzej sytuowani wyjeżdżali do krewnych i znajomych.
Wakacje za granicą spędzali najczęściej pracownicy administracyjno-biurowi (72%), mieszkańcy dużych miejscowości (70%), osoby z wyższym i podstawowym wykształceniem (63%) oraz osoby w dobrej sytuacji materialnej (63%).
Natomiast w odwiedziny do krewnych lub znajomych, które łączono z celami turystycznymi wyjeżdżały najczęściej osoby w wieku od 50 do 59 lat (29%), w złej sytuacji materialnej (27%), bezrobotni (25%) oraz osoby z wykształceniem zasadniczym zawodowym (25%).
Z wyjazdów w celach służbowych i interesach najczęściej korzystali przedsiębiorcy prywatni (29%), wyżsi urzędnicy i przedstawiciele wolnych zawodów (29%), osoby w wieku od 30 do 39 lat (29%), mężczyźni (28%) oraz osoby z wyższym wykształceniem (27%).
Zakupy, jako cel swojej podróży zagranicznej wskazywali głównie renciści (14%) i bezrobotni (10%).
W porównaniu z rokiem 2004 wzrosła popularność wyjazdów zorganizowanych przez biura podróży. W 2005 roku z oferty biur turystycznych skorzystało 31% podróżnych, przy czym w 2004 tylko 23%.
Za granicą Polacy najczęściej korzystają z hoteli, moteli lub pensjonatów (44%) oraz z noclegów u krewnych lub znajomych (34%). Kwaterę prywatną wynajęło 13% Polaków, a domek wakacyjny lub apartament 4%. Nocleg w namiocie lub przyczepie na kempingu zadeklarowało tylko 3% podróżnych.
Polacy wyjeżdżają za granicę głównie w lecie (54%). Z jesiennych podróży skorzystało 31% osób, 26% za granicą było na wiosnę, a 20% w zimie.
Najwięcej polskich turystów odwiedziło Niemcy (31%). Ale była to mniejsza liczba w porównaniu z rokiem 2004 o 4 punkty procentowe. Polacy wyjeżdżali też do Włoch (12%) i na Słowację.
Jednak wiele wizyt w Niemczech, Czechach i na Słowacji było związanych z dalszą podróżą do krajów zachodniej i południowej Europy. Kraje, do których bardzo chętnie wyjeżdżali Polacy były Francja, Wielka Brytania, Chorwacja, Holandia i Ukraina.
Największy wzrost liczby odwiedzin polskich turystów w stosunku do 2004 roku zanotowano w Chorwacji, Holandii, Francji, Wielkiej Brytanii i na Węgrzech. Natomiast największy spadek w Belgii i Niemczech.
Polacy podróżowali najczęściej autokarem (32%), samochodem (24%) i samolotem (23%). Dzięki pojawieniu się tanich linii lotniczych, liczba osób podróżujących samolotem wzrosła aż o 9% w porównaniu z rokiem 2004. Mniej osób skorzystało z prywatnego samochodu, kursowego autobusu, pociągu, statku i promu.
Na zagraniczne wyjazdy w 2005 roku Polacy wydali średnio 1424 zł. Była to kwota mniejsza o 16,9% w porównaniu z rokiem 2004. Do wydatków zaliczono koszty podróży, zakwaterowania, posiłków, a nawet zakupów prezentów. Jeszcze w kraju, przed rozpoczęciem podróży Polacy wydali 673 zł z całej kwoty, co daje 30,3% mniej niż w 2004 roku. Natomiast za granicą wydawano średnio 751 zł, czyli o 17,7% mniej niż przed rokiem.
Na jeden dzień pobytu za granicą Polacy przeznaczali średnio 110 zł (52 zł przed wyjazdem i 58 zł za granicą). W sumie na podróże zagraniczne w 2005 roku Polacy wydali 14 109,8 mln zł, czyli 5,4% więcej niż w roku 2004.
Bezpiecznie i elegancko na lotniskach dzięki Boarding Bags
Zobacz całość »W związku z ostatnimi wydarzeniami związanymi z zagrożeniem terrorystycznym, na lotniskach wprowadzono nakaz przewożenia rzeczy z bagażu podręcznego w przeźroczystych torbach. Jak można się tego było spodziewać wielu kobietom taka torba się nie spodobała.
Z pomocą pośpieszyli włoscy projektanci mody, którzy zaprojektowali i wyprodukowali przeźroczyste i co najważniejsze eleganckie torebki dla pasażerek linii lotniczych. Torebki nazwano po angielsku Boarding Bag. Niestety ich cena jest wysoka bo aż 250 euro, za którą producenci doskonałą jakość, ciekawe wzory i ekskluzywność, z powodu ograniczonej serii.
Troje Polaków zginęło w wypadku autokaru we Francji!
Zobacz całość »We wtorkowym wypadku autokaru we Francji zginęły cztery osoby - w tym troje obywateli Polski - poinformowała rosyjska firma turystyczna Trans Voyage, która zorganizowała wycieczkę.
Jak podało biuro turystyczne, śmierć ponieśli dwaj polscy kierowcy i żona jednego z nich. W katastrofie zginęła także przewodniczka grupy, obywatelka Rosji. Rannych zostało ponad 30 osób, w tym dziesięć jest w ciężkim stanie.
Autokar, który miał polskie tablice rejestracyjne i przewoził turystów z Rosji, we wtorek wieczorem na autostradzie A1 zderzył się z ciężarówką a według innych źródeł - z dwoma tirami. Pojazdy jechały odcinkiem autostrady, łączącym Lille ze stolicą Francji. Francuska żandarmeria twierdzi, że powodem wypadku było gwałtowne hamowanie wszystkich pojazdów, spowodowane innym, wcześniejszym karambolem. Wypadek miał miejsce w departamencie Oise niedaleko miasta Senlis, na północ od Paryża. Po zdarzeniu ruch w stronę Paryża czasowo skierowano na inną drogę.
Turyści, którzy w większości pochodzili z Moskwy, wyruszyli z Brześcia - w ramach wycieczki mieli odwiedzić Paryż, Lyon i kilka miast na południu Francji a następnie przybyć do Mediolanu.
Protest przeciwko nowym zmianom w przepisach transportowych
Zobacz całość »Duże niezadowolenie wśród właścicieli firm transportowych wywołała ostatnia tj. z 8 sierpnia b.r. zmiana przepisów regulujących opłaty drogowe tj. za winiety, która wejdzie w życie 21 października - pisze Rzeczpospolita.
Stowarzyszenie Przewoźników Międzynarodowych wystosowało list do ministra, w którym krytykuje m.in. decyzję o ograniczeniu ważności karty dobowej jedynie do danej doby oraz nowe przepisy o zwrotach niewykorzystanych opłat rocznych. Ustalona wysokość zwrotu, będzie zależała od ilości niewykorzystanych miesięcy i przewiduje kolejno 100, 50 albo 30 proc zwrotu od niewykorzystanej kwoty. Przewoźnicy mają pretensję, o to że przy przyznawaniu zwrotów nie uwzględniane będą przerwy w transporcie spowodowane sytuacjami losowymi tj. wypadkami, awarią samochodu czy wycofaniem pojazdu z ruchu. Według podanych przez nich wyliczeń przy wykupie rocznej winiety za 2500 zł za niewykorzystane 11 miesięcy przewoźnik otrzyma zwrot wysokości 687,50 zł zamiast 2291,60 zł. Uważają to za jawną niesprawiedliwość i wyłudzanie pieniędzy od firm przewozowych, które i tak są w trudnej sytuacji finansowej.
Zastrzeżenia budzą także podwyżki opłat rocznych, szczególnie za pojazdy o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 12 t. Np. Koszt opłaty rocznej za ciągnik siodłowy z naczepą z normą emisji spalin euro 1 wzrósł z 1900 do 2500 zł, natomiast spadła cena karty dobowej z 40 do 27 zł. Najdziwniejsze jest to, że polskie firmy wykupujące roczne karty opłat muszą zapłacić więcej niż przewoźnicy zagraniczni.
Polscy transportowcy uważają, takie pomysły za absurdalne i przypominają, że za tranzyt w Czechach trzeba zapłacić 250 koron czeskich (tj. ok. 40 zł) za dobę oraz 100 euro w przypadku Niemiec. Podczas gdy za przejazd dobowy przez Polskę zagraniczny przewoźnik zapłaci jedynie 27 zł.
Rosyjska przewodniczka zgubiła własną matkę
Zobacz całość »Długo będą wspominać wycieczkę autokarową po Niemczech pewna rosyjska przewodniczka oraz jej matka.
Otóż w drodze do Stuttgartu rosyjski autokar zatrzymał się na przerwę na parkingu koło Augsburga. Po pewnym czasie matka przewodniczki zorientowała się, że autobus ruszył w dalszą podróż ale bez niej.
52 - letniej kobiecie z pomocą przyszedł przypadkowy mężczyzna, który postanowił podwieźć ją do autokaru. Niestety kierowca nie mógł dogonić rosyjskiej wycieczki, dlatego o całym zdarzeniu poinformował policję. Po interwencji stróżów prawa autokar pojechał dalej, gdyż przewodniczka zaprzeczyła jakoby kogoś z uczestników podróży brakowało.
Matka przewodniczki w dalszym ciągu zapewniała policję, że jechała ze wskazaną wycieczką, dlatego doszło do zatrzymania pojazdu powtórnie. Dopiero przy liczeniu wszystkich osób w autokarze przewodniczka zorientowała się, że nie wzięła pod uwagę jej własnej matki. Na szczęście autokar wrócił po zgubę.
We wrześniu ruszy budowa terminalu w Jasionce
Zobacz całość »5 września rozstrzygnięto uproszczony przetarg zorganizowany przez Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze, właściciela lotniska w Jasionce. PPL skorzystało z możliwości wyłonienia wykonawcy w uproszczonej procedurze i jest on zgodny z wewnętrznymi przepisami firmy - twierdzi Artur Burak, rzecznik PPL.
Pierwszy etap inwestycji zostanie wykonany przez rzeszowską spółkę Inżynieria. Wartość kontraktu jak na razie owiana jest tajemnicą, ale wiadomo, że nie może on przekroczyć 5 mln euro, bo tylko do tej kwoty można organizować przetargi w uproszczonej procedurze. PPPL odrzuciło dwie inne oferty, nie zdradza jednak z jakich powodów. - Decyzja o wyborze wykonawcy jest ostateczna, pozostałe dwie firmy nie mogą się od niej odwoływać - zapewnia rzecznik Burak.
W pierwszym etapie wybudowane zostaną drogi dojazdowe do przyszłego terminalu oraz parking dla ponad 700 samochodów i kotłownia.
- Z robotami mamy zdążyć do końca maja 2007 r. Jesteśmy przygotowani do inwestycji. W środę jadę do Warszawy podpisać kontrakt z PPL. Ekipa budowlana wejdzie na plac, jeżeli formalnie zostanie on nam oddany do dyspozycji - mówi Jerzy Żyła, prezes firmy Inżynieria.
Pozostała część pieniędzy z kwoty 32 mln zł, jakie przewidziano do wydania w pierwszym etapie inwestycji, będzie przeznaczona również na budowę drogi patrolowej i ogrodzenia na podrzeszowskim lotnisku. Nieznany jest jeszcze ich wykonawca.
Całkowity koszt budowy terminalu wyniesie 65 mln zł. Sam budynek do odprawy pasażerów ma zostać postawiony w przyszłym roku. Skąd wezmą się pieniądze na kontynuowanie inwestycji? - Nie jest jeszcze znany nasz przyszłoroczny budżet, ale fundusze na rozbudowę lotniska w Jasionce na pewno się znajdą - zapewnia Artur Burak. PPL liczy na to, że w przyszłym roku uda się zdobyć także pieniądze z budżetu państwa, podobnie jak było w bieżącym roku, gdy posłowie z Podkarpacia wywalczyli 16 mln zł. - Mamy nadzieję, że w 2007 r. będzie podobnie - dodaje rzecznik. Na rozbudowę portu będzie można się starać również o fundusze z unijnego programu Transport i Środowisko.
- Lotnisko w Jasionce znalazło się wśród ośmiu innych portów w Polsce, dla których zostanie podzielona kwota 350 mln euro. Podrzeszowskiemu portowi może przypaść około 300 mln zł, pod warunkiem że połowę tej kwoty będą stanowiły środki własne. Wiem, że dyrektor PPL złożył odpowiedni wniosek o przyznanie pieniędzy. Rozstrzygnięcie nastąpi najwcześniej w drugiej połowie przyszłego roku. Można też dostać unijne dofinansowanie nawet w 75 proc., o ile uda nam się powołać spółkę, która przejmie lotnisko. Jest to realne na przełomie grudnia i stycznia - twierdzi Leszek Deptuła, marszałek województwa podkarpackiego.
- Ale media i nasze działania zdopingowały porty do szybkich decyzji - mówi marszałek.
Wiesław Mardosz nowy szef portu lotniczego w Jasionce zapewnia, że będą kontynuowane rozmowy z władzami Polskich Linii Lotniczych LOT na temat uruchomienia już od wiosny przyszłego roku bezpośrednich połączeń Rzeszowa z Nowym Jorkiem. - Negocjowane będą również warunki z innymi tanimi przewoźnikami, nie tylko z Ryanairem, którzy chcą wejść do Jasionki z nowymi połączeniami do krajów europejskich. Nazw przewoźników i państw nie mogę zdradzać. Ważne, że udało się rozstrzygnąć kwestie inwestycyjne - powiedział Mardosz.
Warto przypomnieć, że od 24 stycznia Ryanair uruchamia połączenia Rzeszowa z irlandzkim Dublinem.
Zakaz palenia w wagonach InterCity
Zobacz całość »Koniec z paleniem w wagonach. Już od grudnia br. pociągi Intercity obejmie bezwzględny zakaz palenia. Palacze będą mogli natomiast palić w ekspresach.
Od 9 grudnia całkowity zakaz palenia obejmie 30 składów typu intercity i eurocity. Palić będzie można natomiast w pozostałych 140 - w ekspresach i Tanich Liniach Kolejowych (TLK) - pisze Puls Biznesu.
Pomysł na wprowadzenie zakzu palenia to inicjatywa samego przewoźnika. - Chcemy podnieść komfort podróży pasażerów, którzy płacą więcej za bilet. Zakaz wpisuje się też w ogólnoświatowy trend ograniczania palenia w miejscach publicznych i niedawne propozycje resortu zdrowia, który postulował m.in. wprowadzenie osobnych wagonów dla palących - tłumaczty Czesław Warsewicz, p.o. prezesa PKP IC.
Za ograniczeniami dla palących opowiedzieli się także podróżni. - W lipcu przeprowadziliśmy wśród tysiąca klientów badanie, sprawdzając, na ile elastycznie zareagowaliby na zakaz palenia w naszych pociągach. W przypadku intercity tylko 5 proc. ankietowanych zadeklarowało, że takie restrykcje skłoniłyby ich do rezygnacji z przejazdu. To wynik mieszczący się w granicach błędu statystycznego. Nie chcemy, oczywiście, stracić ani jednego pasażera, ale dać wszystkim szansę wyboru. Ci, którzy palą, mogą jeździć ekspresami i TLK - zapewnia p.o. prezesa PKP IC.
Zakaz palenia jest jednym z elementów nowej strategii spółki, która obejmie m.in. zmiany w wystroju i menu wagonów barowych.
W Intercity papierosów więc nie będzie, za to na dworcach pojawią się hostessy w służbowych strojach PKP IC. Jeszcze w tym miesiącu pojawią się na początku na warszawskim Dworcu Centralnym. Ich zadaniem będzie pomagać obcojęzycznym podróżnym w znalezieniu drogi do kas, na perony i do biura obsługi klienta.
- Będą to młode osoby już zatrudnione w naszej spółce, władające czterema językami: angielskim, francuskim, niemieckim i hiszpańskim. Program ma charakter pilotażowy. Jeśli się sprawdzi, hostessy wprowadzimy też na dworcach w Poznaniu, Krakowie oraz Trójmieście - mówi Czesław Warsewicz.
Szklarska Poręba: Ośrodek Południowy Stok na sprzedaż
Zobacz całość »Zespół Elektrociepłowni Wrocławskich Kogeneracja, będący własnością francuskiej grupy EDF, zamierza sprzedać nieruchomości w Szklarskiej Porębie.
Chodzi o ośrodek wypoczynkowy "Południowy Stok", który składa się z kilku hoteli. Cena wywoławcza wynosi 4,34 mln zł, a zainteresowane podmioty muszą wpłacić 10 proc. wadium. - Spółka chciałaby sprzedać cały ośrodek jednemu inwestorowi, choć możliwy jest zakup części - poinformował Parkiet.
- Ośrodek "Południowy Stok" wchodzi w skład majątku socjalnego. Stąd, zgodnie ze standardami rachunkowości, nie podlega prezentacji w bilansie. Dlatego przychody ze sprzedaży nie trafią do spółki, tylko zasilą fundusz socjalny. Nie będą miały wpływu na kapitał własny - wyjaśnia Filip Wiński, kierownik działu księgowości w Kogeneracji.
Podberlińskie lotnisko zagrożeniem dla portów lotniczych w Polsce?
Zobacz całość »Do 2011 roku pod Berlinem, w dzielnicy Schoenefeld, ma powstać nowy międzynarodowy port lotniczy, obsługujący rocznie 22 miliony pasażerów. Symboliczne rozpoczęcie budowy lotniska Berlin-Brandenburg Internationale (BBI) dokonali we wtorek niemiecki minister transportu Wolfgang Tiefensee oraz burmistrz Berlina Klaus Wowereit i premier Brandenburgii Matthias Platzeck.
Nowe lotnisko będzie trzecim pod względem wielkości, zaraz po Frankfurcie i Monachium, niemieckim portem lotniczym i przejmie funkcje działających obecnie w Berlinie trzech lotnisk - Tegel, Tempelhof oraz zbudowanego przez władze NRD Schoenefeld. W ubiegłym roku lotniska te obsłużyły łącznie ponad 17 mln pasażerów.
- Pilnie potrzebujemy nowego lotniska, by Berlin mógł dobrze spełniać funkcje stolicy. Realizacja inwestycji pozwoli całej wschodniej części Niemiec na awans do wyższej ligi. Lotnisko stworzy możliwości, jakich region jeszcze nigdy nie miał - mówi Tiefensee, który dokonał symbolicznego pierwszego wbicia łopaty w grunt.
Brandenburgię cechuje wysokie bezrobocie, niski jest tam w porównaniu z resztą Niemiec poziom uprzemysłowienia. Władze Berlina i Brandenburgii liczą więc na powstanie w związku z budową lotniska kilkudziesięciu tysięcy nowych miejsc pracy. Lokalne przedsiębiorstwa zawarły już umowy i kontrakty na łączną kwotę około 180 mln EUR.
Minister gospodarki Berlina Harald Wolf uważa, że nowy port lotniczy będzie przyciągał także miejscem, przyciagającym pasażerów z zachodniej Polski. Wolf powiedział, że liczy na to, iż polscy turyści oraz biznesmeni ze Szczecina czy Poznania będą woleli korzystać z berlińskiego lotniska niż z Okęcia w Warszawie.
Krwotoczna gorączka po ukąszeniu kleszcza w Turcji!
Zobacz całość »Turcja walczy z wybuchem krwotocznej gorączki krymsko-kongijskiej (CCHF), która tylko w tym roku zabiła już w tym kraju co najmniej 20 osób.
Specjaliści poinformowali, że w najbliższych miesiącach liczba zachorowań na tę groźną chorobę odzwierzęcą może jeszcze wzrosnąć.
Krwotoczna gorączka krymsko-kongijska jest głównie wirusową chorobą zwierzęcą, którą roznoszoną kleszcze. Jednak zdarzają się też przypadki zachorowań wśród ludzi. Pierwszy przypadek zachorowań u ludzi opisano na Krymie w 1944 roku, a potem podobne przypadki w 1956 roku w Kongu. Właśnie stąd pochodzi nazwa choroby. Jej przebieg podobny jest do wywoływanej przez wirusa Eboli.
CCHF u ludzi wywoływana jest przez ukąszenie kleszcza, roznoszącego wirusa. Może się on też przenosić przez płyny ustrojowe oraz drogą kropelkową. Śmiertelność jest bardzo wysoka. Około 30% chorych umiera już w drugim tygodniu choroby. U pacjentów, którym udało się wyzdrowieć, poprawę widać dziewiątego - dziesiątego dnia od zachorowania.
Choroba jest endemiczna dla wielu obszarów Afryki, Azji oraz części Europy Wschodniej.
CCHF powoduje ostry spadek liczby płytek krwi, które odgrywają ważną rolę w procesie krzepnięcia krwi. Bez szybkiego podania leków antywirusowych oraz krwi chory może się wykrwawić.
Profesor Onder Ergonul z Uniwersytetu Marmara, który należy do rządowego zespołu powołanego do walki z wybuchem choroby w Turcji wyznał -Niestety będziemy świadkami przypadków CCHF aż do września, kiedy chłodna pogoda spowolni szerzenie się wirusa.
Większość przypadków zachorowań zdarzyła się w prowincjach nad Morzem Czarnym i w środkowej Anatolii: Tokat, Sivas, Gumuszane, Amasya, Yozagat i Corum.
Władze Światowej Organizacji Zdrowia czekają na kolejne informacje od tureckiego rządu. Władze w Ankarze podkreślają, że nie odnotowano przypadków CCHF w turystycznych rejonach nad Morzem Śródziemnym.
Do 4 sierpnia bieżącego roku zarejestrowano już 242 przypadki, z czego 20 osób zmarło. Władze podają, że jest to największy wybuch CCHF od czasu jej wykrycia na Krymie.
Doktor Ergonul zaznacza, że ponad 90% przypadków zachorowań wystąpiło u ludzi, którzy mieli bezpośredni kontakt z bydłem.
W sierpniu zmarła pielęgniarka, która opiekowała się chorymi na CCHF. Zaraziła się przez przypadkowe skaleczenie igłą. Dotychczas zarażonych zostało czterech pracowników służby zdrowia. Jednak o szerzeniu się wirusa w szpitalach nie ma żadnych doniesień.
Będzie lotnisko koło Olsztynka!
Zobacz całość »250-300 mln euro będzie kosztować budowa lotniska w gminie Olsztynek w województwie warmińsko - mazurskim nieopodal zaplanowanego węzła komunikacyjnego dróg krajowych nr 51 oraz nr 7 aż do przejścia granicznego ( polsko - rosyjskiego ).
Manfred Bautz, przedsiębiorca z branży turystycznej wraz z właścicielem firmy ochrony mienia oraz firmy detektywistycznej Henrykiem Tuszyńskim złożył w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego propozycję budowy warmińsko - mazurskiego lotniska.
Manfred Bautz i Henryk Tuszyński są reprezentatami m.in. Rolanda Nimmerrichtera - finansowego eksperta i właściciela firmy consultingowej oraz innych niemieckich inwestorów.
Jak dowiedzieliśmy się od burmistrza Olsztynka, Mirosława Stegienko, na terenia gminy znaleziono miejsce nadające się pod budowę lotniska. Teren ten liczy ok. 300 ha i jest zlokalizowany pomiędzy Wilkowem i Sudwą. To właśnie w ich pobliżu planowane jest stworzenie w najbliższych latach potężnego węzła komunikacyjnego łączącego krajową "siódemkę" oraz drogę 51 wiodącą do największego polsko - rosyjskiego przejścia granicznego w Bezledach.
Fakt, że teren pod lotnisko jest terenem równinnym jest jego niebagatelną zaletą. A to ze względu na to, iż w grę nie będą wchodziły koszty związane z jego wyrównywaniem pod budowę betonowego 3,5 km pasa startowego. Janusz Cichoń, czyli wicemarszałek województwa przyznał, że samorząd musi jeszcze poczekać naplan przestrzennego zagospodarowania.
Choć sama inicjatywa i pomysł na zbudowanie lotniska wyszedł od osoby prywatnej, to mimo wszystko przy jego budowie można będzie liczyć na wsparcie ze strony samorządu. Lotnisko ma zostać w końcu alternatywą dla Szyman.
Jak wiadomo na Warmii i Mazurach brakuje lotniska, które obsługiwałoby pasażerskie samoloty. Istnieją wprawdzie Szymany, ale nie ma tam odpowiedniego betonowego pasa a lotnisko jest własnością Agencji Mienia Wojskowego.
W województwie istnieje lotnisko aeroklubowe ( olsztyńskie Dajtki ), ale jest tam budowany pas o długości zaledwie 850 m a to uniemożliwia start i lądowanie samolotom z kilkudziesięcioma pasażerami na pokładzie.
Mieszkańcy pobliskiego osiedla protestują przeciwko przedłużeniu pasa, narzekają na zwiększenie hałasu i spadek wartości działek wokół lotniska.
Zaledwie 1 procent Rosjan wyjeżdża na zagraniczne wczasy
Zobacz całość »Według szefa rosyjskiej Agencji ds. Turystyki, Władimira Strzałkowskiego zaledwie około 1 procent Rosjan tj. 1,5 mln osób wyjeżdża na urlop za granicę.
Oficjalne statystyki podają, że liczba ta wynosi aż 6,5 mln obywateli. Rozbieżność Strzałkowski tłumaczy tym, że w obliczeniach nie wzięto pod uwagę faktu, że wiele osób przekraczało granicę w celach turystycznych wielokrotnie w danym roku.
Na terenie Federacji Rosyjskiej mieszka ok. 143 mln ludzi. Jeden procent 1,43 mln turystów lubiących zagraniczne wojaże.
W samej stolicy - Moskwie - mieszka ponad 11 mln osób.
Przepisy bezpieczeństwa są lekceważone przez rosyjskie linie lotnicze
Zobacz całość »Z raportu rosyjskiej Prokuratury Generalnej, opublikowanego 5 września wynika, że rosyjskie linie lotnicze nie przestrzegają norm bezpieczeństwa.
Analiza, która została przeprowadzona przez Prokuraturę Generalną wspólnie z Ministerstwem Transportu wykazała wiele przypadków pogwałcania przez linie lotnicze norm bezpieczeństwa, jak również przeprowadzania zbyt pobieżnych kontroli przed startem samolotu.
Podczas badań okazało się, że w wielu samolotach zamontowano podrobione części mechaniczne, a takie działania mogą stać się przyczyną bardzo poważnych wypadków.
Analizę postanowiono przeprowadzić po katastrofach dwóch rosyjskich samolotów. Przypomnijmy, że w lipcu podczas lądowania w Irkucku na Syberii rozbił się Airbus A310. Zginęły wówczas 124 osoby. Natomiast w sierpniu na wschodzie Ukrainy spadł Tupolew Tu-154 życie straciło 170 osób.
Rosyjskie władze winą za katastrofy obarczyły złe warunki pogodowe, jednak prasa i eksperci biją na alarm oraz zwracają uwagę na to, że samoloty rosyjskie są bardzo stare.
Jeszcze trwa wakacyjna promocja w PKP!
Zobacz całość »Jeszcze do 30 września będzie można podróżować na karnecie kolejowym. Okazał się on prawdziwym przebojem tego lata w Przewozach Regionalnych. Karnet kosztuje 100zł i jeździć na nim przez trzy dni, aktywacji karnetu dokonuje się w kasie lub u konduktora.
Nie tylko Przewozy Regionalne wprowadziły w te wakacje specjalne oferty dla turystów. Również PKP Intercity przeprowadziło akcję "Wakacje 1 klasa". Możliwość dwóch przejazdów pierwszą klasą udostępniono za jedyne 100 zł. Dostępne były w sieci sklepów Empik i obowiązywały do 31 sierpnia. Również do końca szkolnych wakacji można było podróżować pociągiem Intercity "Neptun", który będzie jeździł do Gdyni na bilecie o wdzięcznej nazwie Bikini. Biletów w sprzedaży było tylko 200 i rozeszły się jak przysłowiowe świeże bułeczki.
Dużą popularnością cieszyły się specjalne pociągi pospieszne linii Przewozów Regionalnych oraz PKP Intercity.
Kanał telewizyjny Travel Channel teraz również w Polsce
Zobacz całość »Telewizja poświęcona tematyce podróżniczej i turystycznej - Travel Channel - rozpoczyna w Polsce sprzedaż czasu reklamowego i akcji specjalnych.
Kanał będzie reprezentować At Media - pierwszy w Polsce Dom Sprzedaży Kanałów Tematycznych. - Aby dostosować kanał do potrzeb i wymagań polskiego widza, od października 2006 roku na kanale będą nadawane programy realizowane w Polsce i o Polsce oraz z polskim prezenterem - zapowiada Grażyna Crofts, Head od Affiliate Sales & Marketing.
Uruchomiona została również polskojęzyczna strona internetowa, którą można odwiedzać pod adresem: www.travelchanneltv.pl. Travel Channel to kanał, ukazujący wiele różnych aspektów podróżowania. Prezentuje obiektywne i obszerne materiały na temat wszystkich modeli turystyki, począwszy od pieszych wędrówek po luksusowe wyprawy. Widzowie poznają dzięki niemu krajobrazy, brzmienia, kulturę oraz zwyczaje krajów na całym świecie.
Oferta Travel Channel to m.in. wielokrotnie nagradzany program "Obieżyświat" oraz "Przewodniki Travel Channel", które zapierają dech w piersiach rejestrując egzotyczne wyprawy i luksusowe podróże do najbardziej ekskluzywnych kurortów i najlepszych hoteli. Travel Channel pokazuje również miejsca, w których można uprawiać sporty lub oddać się swojemu hobby.
W ramówce znajdują się również programy kulinarne prowadzone przez największych podróżujących smakoszy. Obecnie programy Travel Channel są nadawane w 12 wersjach językowych, do których od listopada dołączą dwie kolejne.
Kanał można oglądać przez 18 godzin na dobę w Europie, Afryce i na Bliskim Wschodzie. W Polsce Travel Channel dociera do 2 milionów abonentów.
::: 2006-09-07 :::
Agenci podszywają się pod touroperatorów!
Zobacz całość »Niektóre działające w Polsce agencje turystyczne ukrywają przed turystami (klientami) fakt, iż są tylko pośrednikiem w sprzedaży imprez turystycznych. Bywa, iż wręcz sugerują, że są organizatorem wycieczki.
Przykładem takiego działania jest m.in. sposób reklamowania się do turystów jednego z największych agentów turystycznych na polskim rynku - internetowego biura Wakacje.pl.
Pośrednik ten zachęca turystów do kupowania ofert, wprowadzającymi w błąd reklamami:, np.
Najciekawsze Last Minute
Sprawdzony organizator. Wybierz spośród tysiąca ofert!
www.Wakacje.pl
Grecja. Last Minute
Sprawdzony organizator, niskie ceny Oferty już od 699 zł - wybierz sam!
www.Wakacje.pl
Z reklam tych przeciętny Kowalski błędnie wywnioskuje, iż właśnie Wakacje.pl są sprawdzonym organizatorem, oferującym klientom tysiące atrakcyjnych ofert typu last minute. A potem, już po zakupie wycieczki będzie rozczarowany, że kupił imprezę innego biura, którego tak naprawdę chciał uniknąć...
Cała sprawa nie byłaby takim problemem, gdyby nie fakt, iż portal Wakacje.pl sprzedaje na swoich stronach imprezy touroperatorów cenionych przez turystów marek (którzy znani są z wysokiej jakości świadczonych usług) oraz marek kojarzonych raczej z niskimi cenami usług (i jakością adekwatną do ceny) - a klient wybierając i kupując wycieczkę nie wie, na imprezę organizowaną przez którego touroperatora patrzy.
Zapytany o powyższe działanie, portal Wakacje.pl nie ma sobie nic do zarzucenia. Agnieszka Grygiel, PR Manager biura uważa, iż agent reklamując sie w ten sposób nie podszywa się pod touroperatora, ale przekonuje Klienta do zakupu oferty właśnie w agencji oferujacej szeroki zakres ofert wielu touroperatorów i obiektywną wiedzę na temat ich oferty. - Nazwa Organizatora oferującego konkretne wyjazdy owszem nie jest prezentowana na stronach Portalu, jednak już na początku jakichkolwiek formalności (przesłanie umowy, warunków uczestnictwa etc.) Klient otrzymuje rzetelną informację o tym, jakiego organizatora ofertę wybrał - a co za tym idzie ma możliwość podjęcia decyzji czy ostatecznie chce skorzystać z jego oferty. - tłumaczy PR Manager portalu. - Ponadto informacja o tym kto jest organizatorem wybranego przez Klienta wyjazdu jest przekazywana przez konsultantów Portalu również podczas sprawdzania konkretnych ofert na stronach www, a więc zanim jeszcze dojdzie do transakcji zakupu. - dodaje Agnieszka Grygiel.
Naszym zdaniem fakt, iż agent nie podaje nazwy organizatora imprezy aż do momentu podpisania umowy jest zrozumiały. W taki sposób działa wiele agentów turystycznych działających na polskim rynku - zarówno tych tradycyjnych, jak i internetowych. Natomiast nieetyczny wydaje się sposób reklamowania się portalu Wakacje.pl do Internautów, gdyż sprzedaż oferty pod marką agenta to jedno, a sugerowanie iż agent jest sprawdzonym organizatorem to dwie całkowicie rozbieżne rzeczy. Taka reklama wprowadza chaos w świadomości Polaków co do tego kto kim jest i za co gwarantuje, co na dłuższą metę zniechęci do korzystania z usług biur podróży, a zachęci do samodzielnych wyjazdów.
Opracowano wzór na długość spokojnej podróży rodziców
Zobacz całość »Okazuje się, że dzięki matematyce można wyliczyć wszystko. Nawet to, jak długo podróżujący rodzice będą mieli spokój i ciszę.
Profesor Dwight Barkley z uniwersytetu w Warwick, w Anglii opracował wzór matematyczny na dokładne obliczenie, momentu podczas podróży, w którym z ust dzieci pada nieśmiertelne pytanie “Kiedy wreszcie dojedziemy?"
Obliczenie polega na zsumowaniu: liczby dostępnych w samochodzie rozrywek, do tego trzeba dodać liczbę 1. Wszystko następnie należy podzielić przez liczbę dzieci podniesioną do kwadratu. Do otrzymanego wyniku trzeba jeszcze dodać czas, jaki zajęło całej rodzinie wsiadanie do samochodu i wyruszenia w drogę.
Swoją pracę nad wzorem profesor tłumaczy - Matematyka udziela odpowiedzi na wiele ważnych życiowych pytań, a to równanie daje możliwość żartobliwego spojrzenia na problem znudzenia dzieci w czasie podróży.
25 urodziny katowickiego hotelu
Zobacz całość »W nadchodzący czwartek katowicki hotel Novotel, znany niegdyś pod nazwą Warszawski obchodzi 25 urodziny. W najbardziej luksusowym w latach 80-tych hotelu gościły znane osobistości świata polityki, sportu i showbiznesu.
Marek Cyrnal pełniący funkcję dyrektora od 22 lat z dumą pokazuje księgę gości z wpisami Hansa-Dietricha Genschera, niemieckiego ministra spraw zagranicznych, belgijskiego księcia Filipa, Jana Nowaka-Jeziorańskiego czy Jolanty Kwaśniewskiej, będącej zresztą stałą klientką. Często zatrrzymuje sie tu znana polska aktorka Krystyna Janda, reżyser Roman Polański czy muzyk Ireneusz Dudek. Ze znanych gości zagranicznych pracownicy hotelu pamiętają Stinga, Jeana-Michaela Jarrea oraz zespół Iron Maiden. W hotelu rzadziej zatrzymują się turyści. Najczęstszymi klientami są biznesmeni, politycy i inni. Zdarzają się również ekipy filmowe. Jedną z największych była ekipa z serialu "Wichry wojny" z Jane Seymour na czele. Codziennie dojeżdżali od nas na zdjęcia do obozu w Auschwitz - opowiada dyrektor Cyrnal. Za to szefowa recepcji Danuta Borysiak bardzo dobrze pamiąta, gdy gościli filmowców brazylijskich z gwiazdami odtwarzającymi główne role w serialu "Niewolnica Isaura" ze względu na tłumy fanów okupujące hotel. W historii hotelu był krótki epizod, kiedy to został zamieniony w koszary tuż po ogłoszeniu stanu wojennego.
Decyzję o budowie hotelu podjęli Zdzisław Grudzień, I sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR i Edward Gierek, I sekretarz Komitetu Centralnego. Zbudowała go fińska firma, która oddała budynek do użytku w 1981 r. Od początku projektanci założyli, że hotel będzie miał tylko 11 pięter, ze względu na kopalniane wyrobiska podziemne. Hotel posiada 300 pokoi, klimatyzcję, agregaty prądotwórcze, własne zbiorniki paliwa i wody, także jest samowystarczalny. Mógłby funkcjonować samodzielnie przez dwa tygodnie. Początkowa nazwa hotelu - Warszawski nawiązywała do związku Śląska ze stolicą.
Przez 25 lat funkcjonowania hotelu nie doszło do żadnych poważnych wypadków. Marek Cyrnal wspomina tylko o pożarze w jednym pokoju, podczas którego na szczęście nikt nie ucierpiał.- Ale żeby nie kusić losu, zrobiłem z tego pokoju salę konferencyjną - dodaje na koniec.
Zabytkowe parki w Zebrzydowicach będą odnowione
Zobacz całość »- Kilkusetletnie zabytkowe parki wokół zamku w Kończycach Małych i pałacu w Zebrzydowicach odzyskają swój dawny blask. Mają być odnowione do wakacji przyszłego roku - zapewniają władze Zebrzydowic na Śląsku Cieszyńskim.
Mam nadzieję, że po renowacji parki przyciągną do nas turystów, a przyszłoroczny festiwal "Viva il canto" odbędzie się już na pięknym, odnowionym dziedzińcu zamkowym - powiedział wójt gminy Zebrzydowice, Andrzej Kondziołka.
Od 1992 roku Międzynarodowy Festiwal Muzyki Wokalnej "Viva il canto" przyciąga melomanów z całego kraju. Co roku, na festiwal przyjeżdża około 600 artystów reprezentujących różne formy muzyki wokalnej. Znaczna częśc koncertów odbywa się, między innymi, na dziedzińcu kończyckiego zamku.
Ogółem renowacja wyniesie około 120 tys. zł, z czego około dwie trzecie pochodzić będzie z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Pozostałą część wyłoży gmina i województwo śląskie.
Prace maja się rozpocząć 30 września, potrwają do końca czerwca przyszłego roku i będą nadzorowane przez wojewódzkiego konserwatora zabytków. W parkach mają być odnowione tereny zielone, wytyczone alejki oraz zainstalowane nowe ławki.
Pałac w Zebrzydowicach pochodzi z XVI w. i był początkowo budowlą obronną w stylu gotyckim. Jednak pod koniec XVIII wieku baronowie Mattencloit przebudowali ją na pałac barokowy otoczony parkiem. Zniszczony w czasie drugiej wojny światowej, w znacznym stopniu został odbudowany i obecnie jest siedzibą Gminnego Ośrodka Kultury.
Zamek w Kończycach Małych został wzniesiony w XIV wieku. W XVI i XVII wieku ród Czelów z Czechowic rozbudował zamek, który w bardzo zbliżonym stanie zachował się do dziś. Został wyremontowany w latach piećdziesiątych XX wieku po zniszczeniach wojennych. Dziś stanowi atrakcję turystyczną i jest siedzibą hotelu, w którym jest restauracja i placówka kulturalna.
Światowe Święto Pizzy po raz jedenasty w Neapolu
Zobacz całość »7 września w Neapolu po raz jedenasty odbędzie się Światowe Święto Pizzy. Pizzafest, bo tak oficjalnie nazywa się impreza, co roku gromadzi tysiące miłośników i wytwórców pizzy z całego świata.
Najważniejszym wydarzeniem święta, które będzie trwało do 17 września, będzie konkurs na najlepszy placek. Jak przewiduje regulamin musi on spełniać wymagania postawione przez Stowarzyszenie Prawdziwej Pizzy Neapolitańskiej. Wymagania stawiane przez stowarzyszenie mówią, że ciasto musi być bardzo cienkie, wykonane ze składników pochodzących wyłącznie z regionu Kampania i połączonych w odpowiednich proporcjach. Co najważniejsze pizzę należy piec w tradycyjnym piecu na prawdziwym ogniu.
- Organizacja nie ma nic przeciwko pizzy pieczonej w różnych częściach świata, ale - jak dodał - pod warunkiem, że jest ona tak, jaka być powinna. Jednak żeby wiedzieć, czy pizza smakuje tak, jak należy, trzeba choć raz spróbować jej w Neapolu, by można było ją porównać z tymi z innych stron - podkreślił prezes stowarzyszenia Antonio Pace.
Neapolitańczycy żywią nadzieję, że podobnie jak w dwóch ostatnich edycjach imprezy, tytuł najlepszego "pizzaiolo", czyli piekarza pizzy, otrzyma ktoś z ich stron. Trzy lata temu, ku zdziwieniu wszystkich, najlepszy okazał się Japończyk.
Neapolitańska pizza, powszechnie znana jako ta z sosem pomidorowym, mozzarellą i bazylią - pieczona jest od XVIII wieku, gdy była najpopularniejszym daniem tamtejszej biedoty. W późniejszych czasach trafiła nawet na królewskie stoły.
Pierwszy raz od kilkunastu lat wzrosła liczba pasażerów PKP
Zobacz całość »O 1,5 proc. wzrosła w pierwszych 7 miesiącach 2006 roku, po raz pierwszy od kilkunastu lat, liczba pasażerów PKP - powiedział na środowej konferencji prasowej minister transportu Jerzy Polaczek. Według ministra, w tym okresie wszyscy przewoźnicy z grupy PKP przewieźli 127,4 mln pasażerów, czyli o 1,8 mln więcej, niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.
Najwiekszy wzrost zaliczyła spółka PKP Intercity - z 5,39 mln pasażerów w pierwszych 7 miesiącach 2005 roku do 6,08 mln w tym samym okresie roku bieżącego. Wzrost zanotowały również spółki WKD i SKM. W największej spółce - PKP Przewozy Regionalne - zanotowano z kolei lekki spadek, bowiem w ciągu 7 miesięcy 2006 roku liczba przewiezionych pasażerów wyniosła 94,7 mln, podczas gdy w tym samym okresie roku ubiegłego było to 94,9 mln zł. Inaczej wyglądają statystyki w okresie wakacyjnym bieżącego roku, kiedy PKP Przewozy Regionalne przewiozła o 400 tys. osób więcej, niż w lipcu i sierpniu 2005.
W ciągu 7 pierwszych miesięcy tego roku strata grupy PKP wyniosła 143,6 mln zł, a to o ponad 380 mln zł mniej niż w analogicznym okresie 2005 roku. Wówczas strata grupy PKP wyniosła 526,8 mln zł. Największe straty zanotowała spółka PKP Przewozy Regionalne, w której wyniosły one 171,2 mln zł (w okresie styczeń- lipiec 2005 było to 361,7 mln zł). Ogólna prognoza strat Przewozów Regionalnych na koniec 2006 roku wynosi 200 mln zł.
Drugą po Przewozach Regionalnych spółką, która poniosła straty, są PKP Polskie Linie Kolejowe. Strata ta wyniosła 52,2 mln zł a w analogicznym okresie roku ubiegłego było 94,5 mln zł straty.
Dobry rok dla bułgarskich winnic - będzie dużo wina
Zobacz całość »Wszystko wskazuje na to, że obecny rok będzie bardzo udany dla bułgarskiego winiarstwa. Szacuje się bowiem, że zbiory winogron będą o prawie 40 procent większe od ubiegłorocznych.
Fachowcy są zdania, że zebranych zostanie ponad 300 tysięcy ton winogron i że ich jakość będzie lepsza niż w zeszłym roku. Wpływ na to miało gorące i suche lato, tak różne od ubiegłorocznego, które upłynęło pod znakiem opadów i powodzi. Kampania winobrania wystartuje za mniej więcej tydzień, lecz zbiór niektórych odmian winogron białych rozpoczął się już teraz. Zgodnie z obowiązującymi przepisami decyzję o rozpoczęciu winobrania w danej gminie wydaje wójt po konsultacji ze specjalistami z winiarskiej branży. Chodzi głównie o to, by surowiec do produkcji wina był optymalnej jakości.
Duża część win wyprodukowanych w Bułgarii trafia na polski rynek - tylko w zeszłym roku sprowadzono do Polski wina bułgarskie za blisko 23 miliony euro.
Do Krakowa samolotem najdrożej, czyli jak linie lotnicze żerują na zainteresowaniu Krakowem
Zobacz całość »Kraków prześcignął inne polskie miasta. To do niego chętnie latamy i w związku z tym bilety na przykład z Chicago do Krakowa są droższe niż bilety z Chicago do Warszawy. Lot za pośrednictwem EasyJet z Londynu do warszawy kosztuje nas 31,99-51,99 funtów plus opłaty lotniskowe natomiast lot z Londynu do Krakowa to wydatek między 51,99 a 61,99 funtów. Podobne róznice cenowe są wyraźnie widoczne gdy przyjrzymy się połączeniom oferowanym przez Germanwings ( należącego do grupy Lufthansa ). Bilrt z Kolonii lub Stuttgartu do Warszawy kupimy taniej niż bilet z tych samych miast lecz do Krakowa.
Okazuje się, że nie przez przypadek loty do Krakowa są droższe niż te do innych polskich miast. Jest to swoisty cenowy kruczek, jakiego my, klienci, powinniśmy się wystrzegać. Dlatego właśnie Polacy przyznają, że wolą latać na przykład do Katowic by nie płacić więcej - tak robi 31-letnia mieszkanka Bochni Gosia.
Niechodzi tu jednak o zrobieniu na Polakach złotego interesu. Raczej zwyczajnie linie lotnicze dostrzegły potencjał w tym pięknym polskim mieście i zdają sobie sprawę, że wielu turystów wyrazi chęć przyjazdu do Krakowa. Kraków stał się łakomym kąskiem, jest oblężony. Na krakowskim lotnisku urzęduje już 20 przewoźników a jeszcze kolejnych trzech wyraziło chęć rozpoeczęcia współpracy z krakowskim portem. Między innymi chętni są Rosjanie, którzy proponują uruchomienie połączenia do i z Moskwy.
Jedynie Ryanair nie wyraził ochoty na nabijanie kabzy na Krakowie. Irlandzki przewoźnik zdecydowanie stawia na Rzeszów i Bydgoszcz. Tymczasem inne linie lotnicze dyktują ceny i koniec końców wychodzi na to, że Kraków jest miastem, do którego lorty są najdroższe. Często spotykamy się ze zjawiskiem windowania cen na czas weekendu. Przykładowo Norwegian Air oferował przelot z Oslo do Krakowa za... 312 euro, podczas gdy normalnie zapłacimy 50-125 euro. W ten sposób postępują również inne linie lotnicze, żerując na ciągłym zainteresowaniu Krakowem.
Oczywiście powstaną jeszcze w tym roku nowe połączenia za pośrednictwem : Ryanaira, Norwegian Air, Sterling, Jet2 oraz Centralwings. Będą się one odbywały do różnych miast europejskich np.: Liverpool, Shannon, Frankfurt/Hahn, Sztokholm, Leeds i Newcastle, Cork w Irlandii.
Trzy osoby zginęły w wypadku autobusu w Hiszpanii
Zobacz całość »Trzy osoby zginęły w zderzeniu wiozącego zagranicznych turystów autobusu z ciężarówką koło Sewilli na południu Hiszpanii - poinformowała policja.
14 osób odniosło w wypadku obrażenia. Autobus wiózł 31 pasażerów, z których wiekszość to Niemcy i Brytyjczycy, z nadmorskiej miejscowości wypoczynkowej Faro w Portugalii.
Dwie osoby zginęły na miejscu, a trzecia - najprawdopodobniej przewodnik wycieczki - zmarła po przewiezieniu do szpitala w Sewilli. Rzeczniczka brytyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych potwierdziła, że jeden z zabitych w wypadku to obywatel Wielkiej Brytanii. W opinii policji autobus najprawdopodobniej uderzył w stojącą ciężarówkę, dojeżdżając do Sewilli od strony miasta Huelva.
Zabytkowe pamiątki z wakacji mogą zostać na granicy
Zobacz całość »Zagraniczni turyści coraz chetniej odwiedzają Polskę i coraz częściej przywożą ze sobą pamiątki z urlopów spedzonych w naszym kraju. Szczególnym zainteresowaniem cieszą się przedmioty zabytkowe, które jednak mogą przysporzyć wielu problemów na granicy.
- Zabytkowe przedmioty mogą zostać zatrzymane przez celników, jeżeli właściciel nie ma pozwolenia na ich wywóz - przypomina śląska służba celna. O takiej możliwości przekonał się hiszpański turysta, w bagażu którego celnicy znaleźli starą, jednoszalkową wagę i przyrząd pomiarowy z lunetą. Urlopowicz nabył przedmioty na targu staroci w Gdańsku i był zdziwiony tym, że na ich przewiezienie przez granicę musi mieć pozwolenie.
- Niestety, podróżny musiał rozstać się z oboma przedmiotami, ponieważ nie miał stosownego pozwolenia konserwatora zabytków na ich wywóz z Polski. Przedmioty przekazano do ekspertyzy - powiedziała rzeczniczka katowickiej Izby Celnej, Elżbieta Gowin.
Turysta nie tylko stracił nabyte przedmioty, ale także nie zdązył na samolot do Barcelony.
Na przyrządzie pomiarowym, który kupił Jiszpan, wygrawerowana została data 1947 rok, co świadczy najprawdopodobniej o tym, że ma on wartość zabytkową. Takie przedmioty wymagają pozowleń na wywóz z kraju. Wymagają tego nie tylko przedmioty figurujące w rejestrze zabytków, ale też przedmioty, które nie są tam wpisane, ale mające więcej niż 55 lat, a w przypadku dziedzictwa przemysłowego nawet starsze niż 25 lat.
By wywieść taki przedmiot poza granice kraju, należy miec pozowlenie, które można zdobyć zkładając wniosek do mimnistra kultury za pośrednictwem właściwego wojewódzkiego konserwatora zabytków. Co ważne zaświadczenie powinien mieć przedmiot nie będący zabytkiem, jest ono ważne rok od daty wystawienia.
Przedmioty zakwestionowane przez celników trafiają do depozytu celnego do czasu wydania opinii przez biegłego rzeczoznawcę. Jeżeli nie są zabytkami, właściciel może otrzymać je z powrotem i wywieźć, jeżeli postara się o zaświadczenie. W przeciwnym razie stają się własnością Skarbu Państwa. Nielegalny wywóz dzieł sztuki może grozić karą pięci lat pozbawienia wolności.
Austrian Airlines poszerza ofertę e-biletów
Zobacz całość »Tirana dołączyła do listy lotnisk dostępnych z biletem elektronicznym Austrian Airlines. Obecnie jest na niej już 80 z ponad 130 miast całego świata tworzących globalną sieć linii. Znalazły się na niej m.in. Amsterdam, Rzym, Frankfurt, Lizbona, Kolonia i Zurych.
Bilety elektroniczne można zarezerwować najpóźniej do dwóch godzin przed odlotem - informuje przewoźnik na swojej stronie internetowej.
Aby to zrobić wystarczy podać numer karty Miles & More lub karty kredytowej, a rezerwacja zostanie zapisana elektronicznie.
Z e-biletem można teraz wygodnie i bez zbędnych dokumentów podróżować także na wszystkich trasach obsługiwanych przez takie linie jak: Air Canada, Air New Zealand, All Nippon Airways, Asiana Airlines, Blue1, bmi, British Airways, Lufthansa, Polskie Linie Lotnicze LOT, SAS Scandinavian Airlines, Singapore Airlines, Swiss, Thai Airways, TAP Portugal, United Airlines, Varig i Wideroe.
easyJet zapowiada niskie ceny biletów na Wyspy Brytyjskie
Zobacz całość »Jedna z największych europejskich tanich linii easyJet rozpoczyna kampanię dla Polaków pracujących na Wyspach Brytyjskich i w Niemczech. Kto podróżuje często, będzie mógł latać taniej.
- Chcemy dać szansę pracującym daleko od rodziny Polakom na częstsze spotkania. Żeby nie było łez rozstania na lotniskach. Bilety będą tańsze, więc rozstań na długo nie będzie - przekonywał wczoraj na lotnisku w Balicach John Kohlsaat, dyrektor sprzedaży easyJet odpowiedzialny za Niemcy, Europę Środkową i Danię.
Założenia są proste - według niektórych szacunków po wstąpieniu do UE z naszego kraju do pracy wyjechało prawie dwa miliony Polaków! - Rynek jest ogromny. Planujemy go zagospodarować m.in. poprzez dużą kampanię reklamową. Będą to plakaty z hasłem "Jedziesz za granicę, easyJet trzyma za Ciebie kciuki". Będziemy rozdawać pomarańczowe portfele z logo naszej firmy i czterolistną koniczynką - symbole powodzenia za granicą. I wprowadzimy specjalny program dla często podróżujących - deklaruje dyrektor Kohlsaat.
Przewoźnik zaplanował współpracę z agencjami pośrednictwa pracy. Na kampanię reklamową Brytyjczycy zamierzają wydać 600 tys. funtów.
Obecnie biało-pomarańczowe samoloty odlatują z dwóch polskich lotnisk - z Krakowa do Londynu (Luton), Berlina, Dortmundu, Bristolu i Liverpoolu oraz z Warszawy do Londynu (Luton). Połączenie do Berlina zostanie na jesieni zawieszone. - Planujemy otwarcie nowych i częstsze loty na lotniska już przez nas obsługiwane - zaznacza John Kohlsaat.
Balice tymczasem stają się portem lotniczym, na którym zaczynają dominować podróżni latający do pracy. Najchetniej wybieranym kierunkiem stał się Londyn, który zdetronizował Warszawę. W chwili obecnej z krakowskiego portu na Wyspy Brytyjskie lata pięciu przewoźników i wciąż zapowiadają się kolejni. Wiadomo już, że w rozkładzie lotów na jesień pojawią się nowe kierunki: Shannon i Cork w Irlandii, Liverpool, Newcastle i Leeds w Wielkiej Brytanii.
"Marka Wysokiej Reputacji" dla LOT-u
Zobacz całość »W badaniu PremiumBrand 2006 LOT nagrodzono "Marką Wysokiej Reputacji", co oznacza, że ankietowana grupa klientów była zadowolona z świadoczonych przez linię usług. Leszek Chorzewski, dyrektor Biura Komunikacji i PR w PLL LOT stwierdza, iż jest do dla LOT-u niesamowite i prestiżowe wyróżnienie, które mobilizuje do dalszej pracy. Bycie w gronie najlepiej ocenianych polskich marek jest nie lada wyczynem.
W PremiumBrand 2006 brało udział 1500 osób, które miały za zadanie ocenić polskie marki pod kątem oferty, prestiżu, popularności, zaufania oraz tzw. referencji, czyli gotowości do polecenia marki innym osobom. Za przeprowadzenie badań był odpowiedzialny instytut Millward Brown SMG/KRC a za metodologię firma Maison Consulting. W lipcowym wydaniu Forbes znajdziemy spis najlepszych marek. Dodatkowe informacje znajdują się na stronie : www.premiumbrand.pl .
LOT na polskim rynku egzystuje już od 77 lat. Powstał 1 stycznia 1929 roku i jest zdecydowanie jedną z najstarszych linii na świecie. Jest linią średniej wielkości, posiada dość młodą flotę a w 2008 roku jako pierwsza w Europie wprowadzi do użytku samolot B787 Dreamliner.
LOT nadal jest najbardziej znaczącą linią na polskim rynku lotniczym, zwycięża nawet z przewoźnikami niskokosztowymi a od 2005 roku z jego usług skorzystało ponad 3,5 mln osób.
LOT od 8 lat uważany jest przez Business Traveller za najlepszą linię w Europie Środkowo-Wschodniej.
Opieka czerwonych kapturków będzie droższa
Zobacz całość »W Lufthansie nazywają ich "czerwonymi kapturkami" bo mają charakterystyczne nakrycia głowy w tym kolorze. I chociaż nie przynoszą ciasteczek i wina to ich rolą jest opieka nad osobami, które wymagają specjalnej troski ze strony linii lotniczych.
O kim mowa? O pracownikach, którzy zajmują się głównie najmłodszymi pasażerami podróżującymi bez opieki rodziców. Od 1 września 2006 roku ich usługi drożeją i to zarówno w liniach lotniczych Swiss jak i w Lufthansie. Obydwie linie lotnicze ustaliły stawki na jednym poziomie.
Opieka "czerwonych kapturków" na trasach europejskich przy przelotach bez transferów będzie kosztowała 40 EUR (50 USD), natomiast przy trasie europejskiej z transferem i przy lotach interkontynentalnych opłata wzrasta do 80 EUR (99 USD). Loty krajowe na terytorium Niemiec i Szwajcarii zarówno beztransferowe jak i z przesiadką będą kosztowały teraz 40 EUR (50 USD).
Będą tańsze winiety
Zobacz całość »Opłaty za przejazdy po drogach krajowych będą niższe. Decyzja ta to efekt nowego rozporządzenia ministra transportu z 8 sierpnia 2006 r. Rozporządzenie ma wejść w życie 21 października. Nowo wprowadzone przepisy obniżają stawki opłat, zwłaszcza dla pojazdów spełniających normy ekologiczne spalin Euro 2 i powyżej. Nie będzie także rozróżnienia opłat w zależności od liczby osi pojazdu. Na zmianach przepisów skorzystają najwięcej przedsiębiorcy używający ciężarówek mających trzy osie i więcej. Nie zmienią się natomiast znacząco opłaty dla przewoźników autokarowych.
Jak postępować z winietą?
Winieta będzie się składać z dwóch części - jednej samoprzylepnej, naklejanej na wewnętrzną stronę przedniej szyby pojazdu, oraz odcinka kontrolnego przechowywanego w pojeździe. Dowód opłaty będą tylko obie części winiety łącznie. Przed rozpoczęciem pierwszego przejazdu nalezy nakleić winietę samoprzylepną i samodzielnie uzupełnić odcinek kontrolny poprzez wpisanie numeru rejestracyjnego pojazdu oraz przedziurkowanie daty. Winieta może być wypełniona tylko w terminie 7 dni od wydania karty opłaty dobowej i 14 dni - karty siedmiodniowej.
Można będzie otrzymać zwrot
W przypadku gdy przedsiębiorca nie wykorzysta wypełnionej winiety rocznej z przyczyn od siebie niezależnych, będzie mógł ubiegać się o jej zwrot. Wniosek trzeba będzie złożyć w ciągu 14 dni od odpowstania przyczyny niewykorzystania opłaty. Pełny zwrot będzie możliwy jedynie w przypadku niewykorzystania opłaty do 3 miesięcy włącznie. W przypadku dłuższych okresów przysługuje jedynie zwrot 50 albo 30 proc. uiszczonej opłaty.
Uwaga: Karty opłat nabyte do 21 października 2006 r. będą mogły być stosowane i zachowają swoją ważność tylko do 21 października 2007 r.
Znów politycy dofinansowywują przewoźników lotniczych...
Zobacz całość »Dla zaproszonych przez Amerykanów polskich polityków opozycji nie ma miejsca w rządowym samolocie. Lęcą więc po odbiór samolotu F-16 do Teksasu maszyną rejsową PLL LOT. I to na koszt podatników. Prawdopodobnie do USA poleci więc rządowy Tu-154 oraz osobno - politycy opozycji.
W teksańskim Fort Worth, gdzie znajduje się fabryka producenta maszyny, czyli koncern Lockheed Martin, polska delegacja odbierze pierwszy F-16. 12 września wieczorem z Okęcia wystartuje rządowy samolot Tu-154. Na jego pokładzie będą członkowie rządu z premierem Jarosławem Kaczyńskim na czele. Polecą do Stanów Zjednoczonych, w celu dokonania symbolicznego odbioru technicznego pierwszego wyprodukowanego dla Polski samolotu wielozadaniowego F-16.
Główna uroczystość będzie miała miejsce 15 września w teksańskim Fort Worth. Wcześniej polscy politycy odwiedzą Waszyngton i Chicago. Wstępny program przewiduje m.in. spotkanie z amerykańskim wiceprezydentem, przewodniczącym Izby Reprezentantów, wizytę w Muzeum Holokaustu i spotkanie z amerykańską Polonią.
Wśród osób, które zostały zaproszone przez Amerykanów, są także byli szefowie Ministerstwa Obrony Narodowej, którzy prowadzili przetarg na samolot dla armii: Bronisław Komorowski z PO i Jerzy Szmajdziński z SLD oraz Bogdan Zdrojewski i Franciszek Adamczyk - obaj są członkami Platformy Obywatelskiej.
Rzeczpospolita dowiedziała się nieoficjalnie, że parlamentarzystów opozycji jeszcze 4 września nie było na liście pasażerów rządowego samolotu.
- Nie wypada odmówić zaproszeniu Amerykanów. Dlatego poprosiłem marszałka Sejmu Marka Jurka o zgodę na podróż samolotem liniowym. Choć w dalszym ciągu mam nadzieję, że jednak miejsce dla opozycji znajdzie się w rządowym samolocie. To przecież absurd, żeby kilka osób leciało do Stanów Zjednoczonych na koszt podatników w sytuacji, kiedy rząd wysyła tam samolot - mówi poseł Bogdan Zdrojewski.
Podobnie zamierzają postąpić Bronisław Komorowski i Jerzy Szmajdziński. - Wiem, że jest akceptacja władz Sejmu, żebyśmy udali się do Stanów Zjednoczonych jako parlamentarzyści na koszt państwa - mówi były szef resortu obrony z SLD. - Z zaproszenia wiem, że Amerykanie pokrywają koszty pobytu na miejscu. Za przelot musi zapłacić strona polska.
Szmajdziński nie chce komentować tego, że wraz z innymi parlamentarzystami opozycji nie ma go na liście pasażerów rządowej maszyny. - Na razie czekam na oficjalną informację o tym, że jednak nie lecimy Tu-154 - mówi. Rzeczpospolita przez kilka dni starała się o rozmowę z rzecznikiem rządu i komentarz w tej sprawie. - Otrzymaliśmy jedynie informację, że lista pasażerów jest jeszcze uzgadniana - mówi gazeta.
Udał się próbny lot Airbusa A380
Zobacz całość »Pierwszy próbny lot Airbusa A380 w Tuluzie udał się. Chociaż docelowo największy samolot świata, jaki może zmieścić się na typowym stanowisku postojowym na lotniskach pasażerskich, może zabrać na pokład aż 853 osoby, w historyczną próbną podróż wybrało się 474 pracowników francuskiej firmy. Ochotnicy, odbywajacy lot nie mieli czasu na zachwyty, ponieważ prawie każdy z nich wszedł na pokład z zadaniem do wykonania. Od dostosowania foteli począwszy, przez wykończenie kuchni czy sprawdzenie akustyki, po ustawiania klimatyzacji.
Lot przebiegł bez szwanku, ale wokół budowy A380 wciąż jest sporo szumu. Wczoraj jeszcze przed startem maszyny po raz trzeci zmienił się bowiem dyrektor projektu, którym został Charles Champion. Jego głównym celem jest zapobiec kolejnym opóźnieniom w budowie. Spekuluje się, że choć gigant już cieszy się sporym zainteresowaniem - bogate linie Fly Emirates są gotowe kupić nawet 40 maszyn - przeciągające się od kilku miesięcy testy mogą odstraszyć wielu kontrahentów.
Próbny lot w Tuluzie był jednym z czterech wielogodzinnych testowych lotów z pasażerami zaplanowany na ten tydzień. Najdłuższy ma trwać 15 godzin, wówczas Airbus głównie w nocy będzie krążył nad całą Europą. W czasie lotów próbnych A380 przeleci m.in. nad Francją, Hiszpanią, Wielką Brytanią, Niemcami, Norwegią i Wyspami Kanaryjskimi.
Coraz więcej kobiet za kierownicami autokarów!
Zobacz całość »Kolejni przewoźnicy autokarowi decydują się na zatrudnianie na stanowiskach kierowców kobiet. W ostatnim czasie na takie rozwiązanie problemu braku dobrych kierowców zdecydował się m.in. PKS w Bydgoszczy. Zatrudniane przez przewoźnika kobiety mają zastąpić mężczyzn, którzy wyjechali do Wielkiej Brytanii lub Irlandii.
- Bydgoski PKS potrzebuje 30 kierowców. A że brakuje mężczyzn chcących podjąć się tej pracy, dyrekcja firmy wpadła na pomysł, by przeszkolić kobiety - informuje Gazeta Wyborcza. Wszystkie chętne panie wysłane zostaną na szkolenie zorganizowane przez Urząd Pracy.
Jakie są wymagania?
Wystarczy mieć wykształcenie średnie techniczne lub zawodowe i posiadać prawo jazdy kategorii B lub C. Po ukończeniu kursu w październiku można liczyć na stałe zatrudnienie. Zarząd PKS jest zdania, że kobiety za kierownicą sprawdzą się tak jak mężczyźni. - Kobiety są mniej konfliktowe, bardziej kulturalne - wychwala zastępca dyrektora Wojciech Dziuba. - I tak łatwo nie wyjadą za granicę, bo są bardziej przywiązane do miejsca zamieszkania, z trudem opuszczają rodzinę. A coraz więcej mężczyzn przychodzi pracować u nas tylko na kilka miesięcy. Podszkolą się, po czym ruszają na Zachód - dodaje.
Kierowcy coraz częściej składają wypowiedzenia w trybie natychmiastowym i wyjeżdżają na Zachód, głównie do Wielkiej Brytanii i Irlandii. Tam również prowadzą autobusy, jednak za dużo większe pieniądze.
- Weźmy przykład z Zachodu - mówi Dziuba. - Tam panie od lat siedzą za kierownicą autobusu. Minęły czasy, by do jego prowadzenia potrzebna była tężyzna fizyczna. Teraz podstawowy wymóg to zdrowy rozsądek. Znam wiele młodych kobiet, które są lepszymi kierowcami niż przedstawiciele płci brzydkiej. Czas obalić stereotyp kobiety jako złego kierowcy.
- Z punktu widzenia psychologii kobieta-kierowca nie ustępuje w niczym mężczyźnie. Niezależnie od tego, jakie stereotypy powiela ulica. Kobieta będzie miała lepszy kontakt z pasażerami, ma w sobie dużo mniej agresji. Z badań wynika też, że lepiej zniesie izolację społeczną, na jaką skazany jest kierowca autobusów komunikacji publicznej - mówi Józef Gotz, psycholog pracy z Bydgoszczy.
Bydgoski PKS zatrudniał do tej pory tylko dwie panie na stanowisku kierowcy. Wojciech Kaczmarek, który kieruje autobusami od dziesięciu lat, współpracował z jedną z nich - Magdaleną Świtałą, która woziła pasażerów linii nr 81. - Świetnie radziła sobie za kółkiem - twierdzi. - Dogadywała się z męską załogą, pasażerowie nigdy się na nią nie skarżyli - dodaje.
Inne niż PKS podejście do zatrudnienia kobiet jako kierowców mają Miejskie Zakłady Komunikacyjne. Dlaczego? - Przepisy BHP - mówi zastępca dyrektora Aleksander Grzybek. - Z pomiarów, których dokonaliśmy w naszych autobusach, wynika, że kobiety nie poradzą sobie z nieustannym naciskiem nogami na pedały gazu czy hamulca w autobusie. To wymaga dużo siły. Panie nie powinny być narażone na taki wysiłek - twierdzi.
Sytuacja może się poprawić w chwili, gdy MZK będzie dysponowało nowocześniejszymi i lżejszymi pojazdami. - Wiem, że sprawdzają się w zawodzie - mówi. - Bydgoskimi tramwajami kieruje 27 kobiet. Robią to świetnie.
Nabór na kurs trwa do 11 września. - Takie szkolenie to wymóg czasu - mówi Dziuba. - Już nie wystarczy wiedzieć, jak się zmienia biegi, by kierować autobusem komunikacji publicznej. Ten zawód wymaga szeregu innych umiejętności: obsługi nowoczesnych urządzeń pokładowych, bileterki, znajomości zasad ekonomicznej jazdy, nie mówiąc o jakości kontaktów interpersonalnych, ważnych przy obsłudze pasażerów - dodaje.
Uwaga! Zmiany w rozkładach jazdy pociągów!
Zobacz całość »Od 2 września na dwa miesiące ulega zmianie rozkład jazdy pociągów na trasie Łódź - Warszawa - Łódź. Zmiany mają z rozpoczynającym sie remontem linii kolejowej.
Dla podróżnych przygotowano specjalne ulotki informacyjne, zostaną rozprowadzone w pociągach i na stacjach kolejowych. Wszystkie wiadomości o zmianach dostępne są także w kasach biletowych i w punktach informacyjnych na dworcach, w internecie: www.pr.pkp.pl oraz pod numerem infolinii 94-36.
Prace remontowe na tym odcinku maja w efekcie doprowadzić do skrócenia czasu podróży do 65 minut. Inwestycja dofinansowana jest z funduszy UE. Roboty są prowadzone na odcinku Łódź Widzew - Koluszki - Rogów - Płyćwia. Na trasie Łódź - Warszawa - Łódź kursuje około 60 pociągów, w tym 52 bezpośrednie, osobowe i pospieszne
Call center warszawskiego lotniska już działa!
Zobacz całość »022 650 42 20 - to numer call center lotniska w Warszawie. Działa ono codziennie i całodobowo. W języku polskim i angielskim.
18.08 nastąpiło oficjalne otwarcie call center, chociaż w istocie działa juz od 1.08. Olga Pogorzelska przyznaje, że specjalnie otwarcie nastąpiło 2 tygodnie później, gdyż czas ten miał służyć przetestowaniu urządzeń i usunięciu ewentualnch problemów. Pod podanym numerem możemy dowiedzieć się jaka jest godzina startu czy lądowania samolotu, gdzie udać się do odprawy biletowej i bagażowej lub czy samolot będzie o czasie czy też się opóźni. W call center nie możemy rezerwować biletów ani uzyskać informacji o ich cenach.
Do tej pory aby zasięgnąć informacji musieliśmy udać się do punktu informacyjnego na lotnisku. Dzięki telefonicznej informacji większa liczba osób może zostać rzetelnie obsłużona. Podczas ostatnich wydarzeń obfitujących w opóźnienia lotów oraz nerwy i zaniepokojenie pasażerów - callcenter udzieliło informacji ponad 2500 osobom dziennie. Warsaw Airport Services ma zamiar wprowadzić jeszcze inne nowości i udogodnienia jednak na razie są one tajemnicą handlową. Trzy miesiące wcześniej WAS uruchomiło nową stronę internetową z informacjami o firmie, obsłudze naziemnej, koordynowaniu operacji lotniczych i o odladzaniu samolotów. W 2005 roku 20 linii lotniczych korzystało z usług WAS.
Spółka zatrudnia 350 osób i jest agentem handlingowym, który świadczy usługi dla linii lotniczych latających na i z lotniska im. . F. Chopina w Warszawie. A nimi są: Aer Lingus, Air Baltic, Air Europa, ajet, Blue1, British Airways, Direct Fly, Easyjet, Eurocypria Airlines, Finnair, Free Bird Airlines, Germanwings, Karthago Airlines, Lotus Air, LTE, Norwegian Air Shuttle, SAS, Sky Airlines, Sky Europe Airlines, Tunisair i Wizzair. WAS jako jedyny obsługuje Terminal Etiuda, a także Terminal VIP General Aviation. To członek IATA Ground Handling Council.
Cała prawda o fast foodach
Zobacz całość »Co oferują nam fast foody? Czy zapewnienia, że jedzenie jest wykonane ze zdrowych produktów sa prawdziwe? Na te i inne pytania szukała odpowiedzi Dorota Frontczak. Poniżej przedstawiamy wywiad, przeprowadzony z dr Moniką Hoffmann przez dziennikarzy Gazety Wyborczej.
Dorota Frontczak: McDonald słynie na świecie z frytek. Czy one wnoszą cokolwiek wartościowego do naszego organizmu?
Monika Hoffmann: Niewiele. Przede wszystkim zawierają tłuszcz (nawet do 40 proc. ich masy to wchłonięty olej smażalniczy), węglowodany, niewielkie ilości białka oraz witamin, głównie witaminy C, ale są to ilości śladowe.
W McDonaldzie olej często się filtruje, ale zmienia tylko raz na tydzień. To nie za rzadko?
W przemyśle i gastronomii wykorzystuje się inny tłuszcz niż w domu, z tym że trzeba tu jasno powiedzieć, że każde smażenie, także to domowe, jest niekorzystne dla zdrowia. Gdyby jednak używano w restauracjach oleju domowego, to po godzinie smażenia by ściemniał, dymił, a potrawy przesiąkłyby zapachem spalenizny i - co gorsza - szkodliwymi dla zdrowia produktami rozkładu tego tłuszczu. W przemyśle i gastronomii używa się więc specjalnych tłuszczów roślinnych utwardzanych z dodatkiem substancji ograniczających ich jełczenie, rozpryskiwanie się i pienienie. Dlatego mimo że pierwotnie są to tłuszcze roślinne, to po przetworzeniu zawierają szkodliwe dla naszego serca i naczyń nasycone kwasy tłuszczowe obecne głównie w produktach odzwierzęcych, których Polacy nadal jedzą bardzo dużo. Dodatkowo podczas produkcji tłuszczów przemysłowych z naturalnie występujących w olejach roślinnych izomerów cis powstają szkodliwe, absolutnie niewskazane ze względów zdrowotnych izomery trans.
Ale izomery trans występują też naturalnie w maśle.
To prawda, ale akurat w maśle są zdrowe. Naukowcy udowodnili, że mają one nawet działanie przeciwnowotworowe, przeciwmiażdżycowe, mają zdolność do obniżania masy tłuszczowej ciała. Ale masło to wyjątek. Izomery trans występujące w tłuszczach do smażenia podwyższają poziom złego cholesterolu we krwi, co z kolei przyczynia się do zatykania naczyń krwionośnych i zwiększa ryzyko udaru lub zawału serca.
Znacznie korzystniej jest jeść tłuszcze nienasycone - są np. w rybach i olejach roślinnych najlepiej spożywanych na zimno. One również są źródłem energii, ale przede wszystkim niektóre z nich tak jak witaminy są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Takich tłuszczów, niestety, w McDonaldzie nie znajdziemy.
A czy w ogóle można tam zjeść cokolwiek zdrowego?
Zjeść tak, ale nie można się tam żywić na dłuższą metę. Codzienne posiłki w tym miejscu nie powinny być naszym zwyczajem. Ale od czasu do czasu można wpaść. Plusem tego miejsca jest to, że warunki, w których przygotowywane jest jedzenie, są higieniczne.
Jakbym zjadła na śniadanie cheeseburgera i frytki, to co musiałabym zjeść przez resztę dnia, by zapewnić sobie 100 proc. zapotrzebowania dziennego na wszystkie składniki?
Trzeba spojrzeć na piramidę żywieniową. Mięso, tłuszcze, tłusty nabiał (w tym sery żółte i pleśniowe) - to wszystko jest na samym czubku tej piramidy. Produktów z tej grupy nie wolno jeść częściej niż dwa-trzy razy w tygodniu. Podstawą naszej diety powinny być warzywa, surowe owoce, produkty zbożowe i chudy nabiał. Myślę więc, że duża porcja sałatki warzywnej polana oliwą z oliwek i sokiem z cytryny byłaby na kolację bardzo dobra. Do tego kanapka z pieczywem pełnoziarnistym (bez masła, bo tłuszczu po posiłku w McDonaldzie mamy już dosyć) i np. jogurt naturalny.
A co jest złego w żółtych serach?
Mają sporo tłuszczu pochodzenia zwierzęcego, czyli tłuszczu nasyconego, a także cholesterol i sód pochodzący z dodanej do niego soli. Dodatkowo smażony ser w pani cheeseburgerze jest wyjątkowo ciężko strawny. Zmiany zachodzące w serze podczas ogrzewania powodują, że bardzo długo zalega w żołądku, a składniki odżywcze są słabiej wchłaniane. Ale ser jest też bogaty w białko i zawiera dużo wapnia. Można go więc jeść, ale lepiej na zimno i z umiarem - jeden-dwa cienkie plasterki kilka razy w tygodniu.
W McDonaldzie używa się sera w plasterkach Hochland. Co się do niego dodaje, żeby był taki lekko topiony?
Poza właściwym serem do serów topionych dodaje się masło, wodę, czasem twaróg oraz tzw. topniki, emulgatory, które umożliwiają upłynnienie sera bez wydzielenia tłuszczu.
Czego najbardziej brakuje w jedzeniu z McDonalda?
Nienasyconych kwasów tłuszczowych, witamin, błonnika, w który bogate są warzywa i owoce. Błonnik, czyli pektyny, celuloza, ligniny, przeciwdziałają zaparciom, oczyszczają organizm, zapobiegają tyciu. W McDonaldzie nawet sałatki mają niewiele błonnika i witamin.
Dlaczego?
Bo w nich głównie jest sałata, a ona w ogóle nie jest dobrym źródłem witamin. Ta używana w McDonaldzie jest dodatkowo rozdrobniona na długo przed podaniem. Każde obrane i rozdrobnione warzywo częściowo traci witaminy. Niszczą się one też pod wpływem światła, kontaktu z nożem. Nieco bardziej wartościowe są pomidory, ale z kolei łączenie ich z ogórkami niszczy częściowo witaminy.
Czy łańcuchy na Orlej Perci znikną ze szlaku?
Zobacz całość »- Gdy sto lat temu ks. Walenty Gadowski budował Orlą Perć, nie przypuszczał, że na szlaku, który miał być przeprawą tylko dla wytrawnych turystów, będą tworzyć się kolejki wycieczkowiczów - pisze Gazeta Krakowska.
Przewodnicy i ratownicy TOPR, życzyliby sobie, żeby Orla Perć stała się na powrót szlakiem przeznaczonym nie dla wszystkich. Postulują oni, by jak na Gerlachu czy we włoskich Dolomitach, usunąć łańcuchy. Dyrekcja Tatrzańskiego Parku Narodowego nie chcąc ucinać tematu, proponuje dyskusję: uszanować wiekową tradycję, czy też dokonać zmian na Orlej Perci?
- I ja, i inni ratownicy TOPR jesteśmy zdania, że nadchodzi czas, by pomyśleć o nowym systemie ubezpieczeń: usunąć z Orlej Perci łańcuchy, a pozostawić stałe punkty asekuracyjne - mówi naczelnik TOPR Jan Krzysztof. Na początek chcielibyśmy usunąć łańcuchy z odcinka między przełęczą Krzyżne a Skrajnym Granatem. Byłby to taki poligon doświadczalny. Potem można by pomyśleć o innych szlakach, np. na Chłopka. Na razie jednak są to tylko niezobowiązujące rozmowy w środowiskach ludzi związanych z górami. Myślę, że zmiany systemu zabezpieczeń to perspektywa kilku lat.
Usunięcie łańcuchów i pozostawienie na Orlej jedynie stałych punktów asekuracyjnych, w postaci stalowych lin poręczowych, do których turysta mógłby się przypiąć, wymagałoby od niego nie tylko posiadania odpowiedniego sprzętu, takiego jak liny i karabinki, ale również umiejętności posługiwania się nimi oraz podstawowej wiedzy o wspinaczce, a czasem nawet pomocy przewodnika.
- Po naszej stronie Tatr szlaki są wręcz zbyt dobrze przygotowane - twierdzi naczelnik Krzysztof. Choć trudno w to uwierzyć, stanowi to dla wędrujących po nich ludzi zagrożenie. W góry chodzą bowiem osoby nieprzygotowane. Na początku szlaku napotykają ułożone na ścieżce stopnie z kamieni, później wykute w skale schody, zabezpieczenia i nagle wchodzą w przepaścisty teren, który mimo łańcuchów nie potrafią się poruszać w tak trudnych warunkach. Bardzo często psychicznie nie są na nie przygotowani. - W Polsce panuje przekonanie, że wystarczyłoby dołożyć w niektórych trudnych miejscach zabezpieczeń i wtedy każdy mógłby tam wejść - mówi szef TOPR.
Dyrektor TPN Paweł Skawiński o likwidacji łańcuchów nie mówi nie, a to do niego należy w tej kwestii ostatnie zdanie. - Dyskusja o systemie sztucznych zabezpieczeń rozgorzała po tragedii pod Rysami - przypomina sobie dyrektor Skawiński. Wtedy ci, którzy biegną zaliczyć Orlą Perć ze świata nizin skrytykowali pomysł, aby prowadziła tam via ferrata ze stalowymi poręczówkami. Pojawiły się nawet głosy, że TPN i TOPR umówiły się, by napędzić klientów przewodnikom tatrzańskim i sklepom alpinistycznym - dodaje.
Promocja Krakowa w Wielkiej Brytanii
Zobacz całość »Sprytnie pomyślana promocja Krakowa okazuje się mocno trafionym pomysłem. Młody artysta Rahim Blak przyczynił się do promocji miasta, która kosztuje przysłowiowe grosze!
Ogromną popularnością wśród osób odwiedzających muzea sztuki nowoczesnej w Wielkiej Brytanii cieszą się materiały promocyjne przygotowane przez studenta Krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Młody człowiek w niekonwencjonalny sposób promuje Kraków. Jego pomysły są chwytliwe do tego stopnia, że wpływowi kuratorzy organizują jego wystawy w najsłynniejszych Angielskich galeriach. Kaavous Clayton zaprosił go do swojej galerii Outpost Gallery do Norwich. Tam Rahim miał zaprezentować swój dorobek artystyczny. Zadziwił wszystkich pokazując oryginalne materiały promocyjne Krakowa. W miejscu obrazów znalazły się plakaty miasta i ogromna rysunkowa mapa krakowskiej starówki. Instalacja video prezentowała telewizyjny spot "Krakow-free your mind". Rzeźby zastąpił stojak z ulotkami "Krakowski Szlak Techniki", "Kraków - miasto Jana Pawła II", "Kraków na widelcu".
Wystawa odbyła się pod hasłem "Kocham swoje miasto" i gromadzi całe rzesze zainteresowanych.
Sam artysta jest zakochany w swoim mieście. Kraków ze swoją atmosferą stanowi dla niego inspirację. Jednak jego wystawa w Norvich jak sam mówi miała na celu prowokację widza i oczywiście reklamę Krakowa. Młody twórca zapewnił sobie bezpieczeństwo prawne u samego prezydenta miasta prof. Jacka Majchrowskiego, który objął honorowy patronat nad brytyjską wystawą. Dzięki temu Rahim mógł wystawić materiały promocyjne Krakowa pod swoim nazwiskiem. Student osiągnął swój cel ponieważ zainteresował swoimi pracami specjalistów z Urzędu Miasta. Wyszedł z propozycją, która wspiera promocję miasta, miał konkretny plan. Innym sponsorem wystawy był holding Liwa. Rahim poza promocją Krakowa chciał wypromować konkretny hotel, restaurację i pasaż handlowy. Dlatego też zwrócił się do braci Likusów, którzy są posiadaczami kilku takich miejsc. Tak więc na wystawie znalazły się reklamy hotelu Copernicus, restauracji hotelu Pod Różą oraz pasaż handlowy Rynek 13, natomiast zamiast obrazów na ścianach wiszą plakaty reklamujące własności braci Likusów. Jeden z nich jest marszandem wystawy Blaka.
Wystawa cieszy się tak dużą popularnością, że galerie ustawiają się w kolejce aby gościć ją u siebie. Niewątpliwie będzie to doskonała promocja pięknego Krakowa na wyspach.
::: 2006-09-08 :::
Odbyło się Walne Zebranie Mazowieckiej Regionalnej Organizacji Turystycznej
Zobacz całość »Dnia 6 września bieżącego roku odbyło się Walne Zebranie Mazowieckiej Regionalnej Organizacji Turystycznej (MROT) świeżo zarejestrowanej w Krajowym Rejestrze Sądowym.
Wybrano na nim statutowe władze stowarzyszenia. Prezesem MROT został Janusz Kotowski, wicemarszałek Województwa Mazowieckiego, natomiast wiceprezesami:
- Tadeusz Milik (Mazowiecka Izba Turystyki, Furnel Travel) oraz Andrzej Bis (Kurpiowska Organizacja Turystyczna).
- Sekretarzem Stowarzyszenia została Iwona Kulesza (radna Mazowsza, Instytutu Turystyki) oraz Andrzej Szymański (Warszawska Izba Turystyki).
- Członkiem Zarządu jest Sławomir Wróblewski, reprezentujący Lokalną Organizację Turystyczną Północnego Mazowsza.
Powołanie MROT dało koniec długotrwałemu procesowi tworzenia Regionalnych Organizacji Turystycznych, które odtąd funkcjonują już we wszystkich województwach.
Jest zezwolenie na rozbudowę lotniska w Łodzi!
Zobacz całość »Lotnisko w Łodzi będzie rozbudowane - zezwoliło na to Ministerstwo Transportu, a to znaczy, że można już wydaważ pieniądze z budżetu państwa przeznaczone na powiększenie portu.
- Załatwianie formalności krótko nie trwało - pisze Gazeta Wyborcza. Kwota 25 mln zł dla łódzkiego lotniska zapisana została jeszcze w ubiegłym roku, a dopiero teraz można zaczynać budowę. Pieniądze musza być wydane w tym roku, inaczej przepadną, a czasu zostało niewiele. - Zdążymy - zapewnia Leszek Krawczyk i uspokaja: - Wszystko było przygotowane, wykonawcy czekali niemal w blokach startowych. Nie ma obaw, że nie wykorzystamy pieniędzy - zapewnia.
Za 25 mln zł wydłużony zostanie pas startowy, wybuduje się strażnicę oraz rezerwowe zasilanie dla lotniska. Rozbudowa drogi startowej wymagała będzie przestawienia systemu nawigacji ILS. Dlatego przez dwa tygodnie nie będzie on pomagał pilotom w lądowaniu. - To nie powinna być przeszkoda dla latającego z Łodzi Ryanaira - uważa prezes Krawczyk.
Opieka nad dzieckiem w czasie lotu drożeje
Zobacz całość »Linie lotnicze Swiss i Lufthansa zdecydowały się ujednolicić stawki opłat za opiękę nad dziećmi w trakcie lotu. Jednocześnie podniosły opłaty o kilka euro .
Po zmianach stawek na trasach europejskich bez przesiadek opłata za opięke będzie wynosiła 40 euro. Natomiast na trasach europejskich z koniecznymi transferami oraz podczas rejsów interkontynentalnych - 80 euro. - Na lotach krajowych na terytorium Niemiec i Szwajcarii obowiązywać będzie jedna stawka - 40 euro - informuje call center Przewoźnika.
Przed podwyżką za opiekę nad dzieckiem podczas lotu w Swiss trzeba było zapłacić od 30 do 50 euro.
Podróże z Meteo już od poniedziałku w TVN Meteo
Zobacz całość »Od poniedziałku stacja TVN Meteo rozpocznie emisję programu "Podróże z Meteo", który będzie promował walory Bieszczadów.
Spacer po Bieszczadach będzie prowadziła prezenterka Agnieszka Cegielska. Widzowie zobaczą z nią prawie całe Bieszczady. Dziennikarka rozpocznie podróż od Leska - tam czeka ją czeka zwiedzanie zamku, pięknej synagogi, "słodkiego domku". - Zależy nam, aby przełamać stereotyp, że przez Lesko się tylko przejeżdża w drodze do prawdziwych Bieszczadów. Chcemy zachęcić turystów, żeby się tu zatrzymali, bo naprawdę warto - mówi Tomasz Wojtarowski z Leskiego Centrum Sportu i Promocji.
Następnie ekipa telewizyjna uda się do Polańczyka, Soliny i Ustrzyk Dolnych. Poza podziwianiem pięknych krajobrazów widzowie zobaczą zaporę, którą od niedawna można oglądać także od wewnątrz, będą świadkami napadu na bieszczadzką ciuchcię, wsłuchają się w poezję recytowaną przez Ryśka Szocińskiego, poczują atmosferę cieśniańskiej "Siekierezady". Prawdziwa uczta czekać będzie na nich w oberży Biesisko w Przysłupiu. Ekipa wejdzie także na najwyższe szczyty, by uchwycić zapierający dech w piersiach widok.
- Niektórzy członkowie ekipy telewizyjnej, którzy byli w Bieszczadach po raz pierwszy, nie ukrywali swojego zachwytu nad tymi miejscami. Szczególnie podobały im się liczne galerie, w których lokalni artyści tworzą i pracują - mówi Anette Dopciuch z Departamentu Promocji, Turystyki i Sportu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackiego.
Z inicjatywą tej formy promocji Bieszczadów wyszły lokalni przedsiębiorcy z branży turystycznej, jednak to aby całe przedsięwzięcie wprowadzić w życie, potrzebne było wsparcie ze strony urzędu marszałkowskiego oraz włączenie się do niej samorządów Soliny, Leska i Ustrzyk Dolnych. Całkowity koszt przedsięwzięcia wyniesie blisko 50 tys. zł. - Gminy zapłaciły za swój czas antenowy, natomiast województwo za odcinek prezentujący głębsze partie Bieszczadów oraz spot reklamowy, który będzie nadawany przed i po emisji każdego odcinka - mówi Anette Dopciuch.
Premiera odcinków będzie emitowana w każdy poniedziałek o godzinie 9.45, natomiast bloki powtarzane co trzy godziny przez kolejne pięć dni.
Spadek przewozów kolejowych po podwyżkach cen dostępu
Zobacz całość »Jeżeli w 2007 r. zostaną wprowadzone przez PKP PLK 15% podwyżki stawek dostępu do torów, mogą spaść liczby przewozów kolejowych.
Europoseł Bogusław Liberadzki (SLD) twierdzi, że podwyżki cen dostępu, które i tak są jedne z najwyższych w Europie, nie stanowią żadnego rozwiązania. W pierwszej połowie 2006 r., towarowe przewozy kolejowe wzrosły prawie o 7%, czyli do 24,860 mln tkm. To na pewno dobra wiadomość w porównaniu ze spadkiem w 2005 r. Jeśli jednak porównać z Niemcami - polskie koleje wcale tak dobrze nie wyglądają, gdyż tam przewozy wzrosły aż o 11% (przede wszystkim za sprawą Deutsche Bahn).
PKP Cargo, nie osiąga też najlepszych rezultatów, gdyż np. w pierwszym półroczu, praca przewozowa spółki spadła o ponad 1%. Minister transportu Jerzy Polaczek, jest zdania, że sytuacja w PKP Cargo jest stabilna, choć dostrzega utrudnia z prywatnymi przewoźnikami, które przejmują duże kontrakty, obsługiwane kiedyś przez PKP Cargo. Vattenfall Polska, który kupuje rocznie 2,6 mln t węgla, korzysta z usług prywatnych przewoźników i twierdzi, że ich pojawienie się przyczyniło się do obniżenia cen oraz poprawiło terminowość dostaw.
Brak inwestycji niewątpliwie zmniejsza konkurencyjność PKP Cargo. Prywatny CTL Logistics razem z Siemensem i Bombardierem, obecnie sprawdza dwie nowe elektryczne lokomotywy czterosystemowe, które mogą przejechać całą Europę. Przewoźnik CTL Logistics, ma już dwie spółki w Niemczech, jedną w Czechach i w sierpniu powołał spółkę CTL Ukraina. Jeszcze w tym roku, przewoźnik planuje przewieźć przez granicę ukraińską 200 tys. ton i 600 tys. ton przez niemiecką. Natomiast PCC Rail, powołała własną spółkę PCC Morava, które będzie obsługiwała przewozy przez granicę czeską. A PKP Cargo? Nie ma nawet spółki w Niemczech, które należą są jednym z największych nabywców polskiego węgla.
ZAiKS, ZPAV, STOART, SAWP: będą równi i równiejsi?
Zobacz całość »Posłowie PiS chcą, aby małe zakłady usługowe lub rzemieślnicze nie musiały odprowadzać tantiem do organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Posłowie słusznie zauważyli, że korzyści osiągane z odtwarzania utworów są nikłe lub wręcz nie istnieją.
Obecnie każdy kto osiąga korzyści z odtwarzania utworów opłaty dla organizacji płacić musi. Problem w tym, że według obecnych przepisów ciężar udowodnienia, że nie osiąga się korzyści spoczywa na przedsiębiorcy, tak więc to przesiębiorca musi wykazać, że korzyści nie osiąga i wielbłądem nie jest...
Projekt ustawy zakłada więc, że tantiemy zakłady będą płacić tylko w razie bezpośredniego osiągania korzyści. Jeśli zatem np. odbiornik radiowy, czy telewizyjny będzie służył tylko do prywatnych celów np. rozrywki rzemieślnika, to nie będzie tego można uznać, za osiąganie korzyści.
Oczywiście organizacje zbiorowego zarządania prawami autorskimi na czele z ZAiKSem nie pozostawiają na projekcie suchej nitki. Według nich jest czymś nieprawidłowym, aby to organizacje musiały udowadniać, że są jakieś korzyści z odtwarzania utworów, gdyż jak mówi Ewa Łepkowska, radca prawny ZAiKS - W praktyce trudno udowodnić bezpośrednie osiągnięcie korzyści majątkowej. Taką wiedzę ma tylko właściciel firmy. Idąc dalej tym tropem rozumowania p. Łepkowskiej proponujemy wymierzanie przez Policję okresowych nienegocjowalnych i uznaniowych mandatów z góry, gdyż tylko kierowca wie gdzie i kiedy złamał przepisy, a przecież każdy z nas jakieś przepisy kiedyś złamie.
Co najciekawsze - nowelizacja ma niedotyczyć restauracji i sklepów, gdyż jak uzasadniono muzyka tam puszczana jest świadomym dodatkiem przyciągającym klientów. O ile w duzych lokalach z staranie dobraną muzyką jest to jeszcze jakoś uzasadnione, to mały lokal lub wręcz bar szybkiej obsługi, którego pracownik podczas oczekiwania na klienta słucha radia lub ogląda telewizję już jest takim lokalem kuszącym muzyką? A czy sklepik osiedlowy do którego wpadamy po kefir i chleb, lub kiosk z gazetami odnoszą korzyści z muzyki?
Równie spornym jest fakt, że np. muzyka u fryzjera nie wpływa na zyski. Pewnym jest, że jeśli mamy do wyboru dwa podobne lokale, strzygące podobnie i za podobną cenę to wybierzemy ten o lepszej atmosferze. A tą atmosferę w dużej mierze kształtuje muzyka. Dotyczy to szczególnie fryzjerów męskich, gdzie strzyżenie jest prostsze, a klienci nie przywiązani do konkretnej osoby wykonującej usługę.
Można powiedzieć, że jak zwykle w Polsce będą równi i równiejsi. Oczywiście równiejsi będą w przewadze w potencjalnym elektoracie na jesienne wybory.
Chińczycy chcą inwestować w Szczecinie
Zobacz całość »Chińczycy chcą wydać miliard euro na budowę m.in. hotelu i portu jachtowego w Szczecinie. Podpisano już list intencyjny między miastem a spółką Tian Yu. - To przełom dla miasta. Dzięki temu ściągniemy turystów - mówi Marian Jurczyk, prezydent Szczecina.
Chińczycy zamierzają inwestować w Szczecinie Dąbiu. W ciągu trzech tygodni szczegóły umowy mają zostać doprecyzowane. Chińska firma zadeklarowała wybudowanie kompleksu w ciągu pięciu lat. Tian Yu jest spółką powiązaną z Min Hoong Development, która inwestuje już w Polsce - w Warszawie i Sopocie. Za dwa tygodnie władze Szczecina zamierzają podpisać kolejny list intencyjny, tym razem z węgierską firmą TriGranit na zagospodarowanie sąsiedniego terenu. Ma tam bowiem powstać centrum handlowo-usługowe, centrum sportów wodnych i lotniczych.
Miasto i jego władze podchodzą do tych planów z dystansem, ponieważ wiosną 2004 roku Marian Jurczyk już raz przedstawił mediom inwestora z RPA, który miał postawić w Dąbiu za miliard euro kilka centrów, stadion, lunapark, pole golfowe, przystań jachtową, operę, planetarium, klinikę, centrum kongresowe i stok narciarski. Skończyło się jednak na niczym. Podobnie w 1998 roku list intencyjny z brytyjskim Chelvertonem - również na budowę lotniska, centrum handlowego, logistycznego - podpisał ówczesny prezydent Bartłomiej Sochański. Budowa, podobnie jak w poprzednim przypadku nie doszła do skutku.
W opinii Jurczyka tym razem inwestor ma być wiarygodny.
Laptopy, telefony, aparaty fotograficzne czy discmany będą prześwietlane na lotniskach
Zobacz całość »Laptopy, telefony komórkowe, aparaty fotograficzne czy discmany będą osobno prześwietlane podczas odpraw na lotniskach - zdecydowali unijni eksperci. Powyższe ograniczenia już obowiązują podczas lotów do Wielkiej Brytanii.
Wprowadzanie kolejnych zaostrzeń to konsekwencja udaremnionego w sierpniu planu zamachu terrorystycznego.
Jak na razie nadal nie wiadomo, czy zostanie wprowadzony całkowity zakaz wnoszenia na pokład samolotu napojów, kremów, żeli i past do zębów. Nie zdołano się w tej kwestii jeszcze porozumieć.
Zwolennicy wprowadzenia zakazu przypominają, że w czasie planowanego zamachu w Wielkiej Brytanii, terroryści chcieli posłużyć się wniesionymi na pokład w butelkach ciekłymi substancjami wybuchowymi. Najprawdopodobniej w przyszłości zostaną wprowadzone limity, np. 150 ml płynu na jedną osobę. Trzeba się liczyć także z tym, że wkrótce zostaną wprowadzone ograniczenia rozmiaru bagażu podręcznego.
Zmiany te są rónoznaczne z dłuższymi kolejkami przy odprawach, dodatkowymi kosztami dla przewoźników i lotnisk, a w konsekwencji - droższymi biletami dla podróżnych.
Zakaz palenia zatacza coraz szersze kręgi
Zobacz całość »"Tu się nie pali" - tablice informujące o bezwzględnym zakazie palenia pojawią się nie tylko we wszystkich restauracjach, kawiarniach i pubach, ale też w pociągach, zakładach pracy, a nawet na klatkach schodowych. Zakaz dotknie też kierowców - pisze Dziennik.
Nad wprowadzeniem nowego, restrykcyjnego prawa pracują już prawnicy, politycy i onkolodzy, którzy zdobywają poparcie rządu - minister zdrowia już zapowiedział, że poprze powstającą ustawę.
W nowej ustawie nie będzie litości dla dziewięciu milionów Polaków, którzy palą, bo szacuje się, że tylu jest palaczy. Z restauracji i pubów znikną sale dla palących. - Właściciel musi stworzyć specjalną klimatyzowaną i hermetycznie zamkniętą palarnię. Nawet nie będzie można otworzyć lokalu tylko dla palących - zaznacza Dziennik.
Powód? Zdaniem zwolenników ograniczenia palenia każdy z wymienionych wyżej lokali jest miejscem pracy. Przykładowo kelner podający kawę palaczowi nie może być zmuszany do podtruwania dymem papierosowym. Oczywiście, wyjściem z takiej sytuacji byłoby zatrudnianie w takich miejscach tylko palących kelnerów, ale byłaby to z kolei dyskryminacja niepalących pracowników.
Dlatego tworzona ustawa prawdopodobnie zostanie wprowadzona. A dla wszystkich, którzy nie podporządkują się zakazom, ustawodawca przewiduje grzywny nawet do 20 tys. zł.
Rónież podróż będzie dla palaczy prawdziwą udręką. Z pociągów mają bowiem zniknąć całkowicie przedziały dla amatorów nikotyny. Właściciele prywatnych samochodów też muszą się mieć na baczności - jeśli będą podróżować z pasażerami i palić w tym czasie, mogą na nich czekać mandaty.
Koniec lotów easyJet z Krakowa do Berlina
Zobacz całość »Tani brytyjski przewoźnik easyJet zdecydował o zawieszeniu linii z Krakowa do Berlina. Przewoźnik zadecydował, że takiego połączenia nie będzie w letnim rozkładzie lotów.
Powód? Trasa, która w siatce lotów brytyjskiej linii istniała od 31 października 2004 roku, obecnie stała się mało opłacalna. Koszty utrzymania trasy okazały się zbyt wysokie w porównaniu do generowanych zysków.
Ostatni rejs na tej linii zaplanowano na 29 października bieżącego roku.
W Bułgarii udaremniono zamach na samolot?
Zobacz całość »Bułgarskie służby specjalne zapobiegły zamachowi na samolot pasażerski lecący 30 sierpnia z Bułgarii do dużej stolicy innego kraju - poinformowała w czwartek wieczorem prywatna agencja BGnes, która powoływała się na wypowiedź ministra spraw wewnętrznych Rumena Petkowa. W związku z tą sprawą zresztowana została cudzoziemka.
Petkow powiedział dla piątkowego wydania dziennika Trud, iż bułgarskie służby specjalne otrzymały od wywiadu z zagranicy dane na temat przygotowywanego zamachu na samolot wylatujący z Bułgarii. Minister nie podał jednak daty incydentu ani kraju, do którego leciał samolot.
Zdaniem gazety chodzi o samolot rosyjskich linii lotniczych, wykonujący 30 sierpnia lot czarterowy z Warny do Moskwy.
W bagażu kobiety, która zamierzała lecieć samolotem, znaleziono amunicję. Podejrzewa się, że niedoszła pasażerka zamierzała porwać samolot. Nie podano jakiej była narodowości.
Delfin na plaży w Dąbkach
Zobacz całość »Na plaży w Dąbkach koło Darłowa morze wyrzuciło martwego delfina. Po raz ostatni tego walenia w Bałtyku widziano siedem lat temu.
Informacja o dużym, morskim zwierzęciu leżącym na plaży wojskowej w Dąbkach dotarła do pracowników Stacji Morskiej UG. Szybko ustalono, że zwierzę to delfin. Nie wiadomo, czy dotarł on do nas z Morza Północnego czy może aż z Pacyfiku. Z uwagi na to, że ciało zwierzęcia było w stanie rozkładu, na podstawie wstępnych oględzin nie udało się rozpoznać gatunku.
- Zdefiniujemy gatunek dopiero podczas sekcji, na podstawie analizy czaszki i zębów - mówi Iwona Kuklik, zastępca kierownika Stacji Morskiej Uniwersytetu Gdańskiego w Helu. - To długa i żmudna robota.
Wody Bałtyku najczęściej odwiedza delfin białonosy, na co dzień żyjący w Atlantyku i Morzu Północnym. Spotykany jest również delfin pręgoboki, występujący zazwyczaj w Pacyfiku. Ostatni raz ten ostatni został wyrzucony na brzeg Zatoki Gdańskiej niedaleko Skowronek w 1999 roku. Wcześniej naukowcy ze Stacji Morskiej spotykali te zwierzęta zaledwie kilka razy, najczęściej były już martwe.
- Dla delfina ważny jest nie tylko pokarm, z którym w Bałtyku pewnie nie miał problemów, ale i zasolenie wody, które ma wpływ na skórę zwierzęcia i na jego oczy - tłumaczy Iwona Kuklik. - Nie wiemy, czy delfiny mogłyby dłużej żyć w naszych wodach, bo wkrótce po pojawieniu się tu zwierzęta ginęły w sieciach. Próbowały polować na te same ryby, co rybacy.
Przemyśl: muzeum w bunkrze już w przyszłym roku do dyspozycji turystów
Zobacz całość »Dwóch mieszkańców Przemyśla postanowiło odnowić schron dawnej linii Mołotowa. Chcą w ten sposób przywrócić mu wygląd sprzed 60 lat i już w przyszłym roku otworzyć tam muzeum.
Orgomną pasją 23-letniego Grzegorza Malika i 30-letniego Tomasza Szpakowskiego z Przemyśla już od wielu lat jest historia. Interesują się oni zwłaszcza I i II wojną światową, z tego względu często uczestniczą w rekonstrukcjach historycznych, zbierają militaria. Każdy z nich posiada już sporą kolekcję eksponatów, wśród których są niemieckie i rosyjskie mundury, plecaki wojskowe, ładownice, bagnety, skrzynki po amunicji.
- Każdy przedmiot ma swoją historię, a także wartość sentymentalną - mówi Grzegorz Malik, którego kolekcja nie mieści się już w jednym pokoju, więc musiał zająć eksponatami kawał piwnicy.
Obaj pasjonaci nie chcą jednak, żeby ich zbiory leżały w domu oglądane wyłącznie przez ich znajomych, więc postanowili otworzyć własne muzeum i pokazać swoje kolekcje mieszkańcom Przemyśla oraz turystom. Na miejsce wystawyi wybrali schron Linii Mołotowa leżący niedaleko centrum miasta i Hotelu Gromada, który podobnie jak inne w okolicy był zaniedbany i zdewastowany.
Młodzi historycy już ponad pięć lat temu rozpoczęli starania o realizację swojego wielkiego marzenia o muzeum w bunkrze. Niestety aż trzy lata zajęły im starania o dzierżawę, ale od niecałych dwóch lat właściwie każdą wolną chwilę poświęcają odnawianiu schronu. Poczatkowo musieli zaangażować do pracy ciężki sprzęt, bowiem bunkier praktycznie w całości był zasypany ziemią.
- Teraz pracujemy tu popołudniami. Czasami pomagają nam znajomi. Staramy się wszystko robić własnymi rękami, ponieważ każda złotówka pochodzi z naszych wyrzeczeń - mówi Malik i dodaje - Gdyby komuś zostały jakieś materiały budowlane, farby będziemy bardzo wdzięczni, bo nasze potrzeby są ogromne.
Malik i Szpakowski do tej pory zbili z dachu bunkru betonową podłogę, będącą pozostałością po lokalu gastronomicznym, który zbudowano na schronie w latach osiemdziesiątych, uszczelnili strop, zamontowali oryginalne kraty przeciwszturmowe i drzwi gazoszczelne oraz pomalowali wnętrze. - Rosjanie bunkier wyposażyli tak, żeby w każdych warunkach mogli w nim przetrwać co najmniej parę dni. Były tam m. in. prycze, filtry powietrza, agregat prądotwórczy, magazyn żywności i zbiorniki paliwa. Teraz chcemy to wszystko odtworzyć - wyjaśnia Malik.
Dwaj młodzi mężczyźni planują w najbliższych miesiącach odtworzyć kopułę pancerną z otworami strzelniczymi i oryginalny wygląd pomieszczeń schronu. Tam chcą rozlokować kilka tysięcy zebranych przez siebie eksponatów. Muzeum zostanie przez nich udostępnione do zwiedzania w kwietniu przyszłego roku. Odnowiony przez nich schron bedzie pierwszym z Linii Mołotowa, który zostanie zrekonstruowany i udostępniony do zwiedzania turystom.
Historia schronu
Schron został wybudowany w 1941 roku. Tak jak inne elementy umocnień Linii Mołotowa miał chronić granicę między ZSRR a III Rzeszą, która wtenczas znajdowała się na Sanie. W czasie operacji ,,Barbarossa", czyli ataku Niemców na Związek Radziecki w czerwcu 1941 roku większość schronów została zdobyta albo żołnierze radzieccy się z nich wycofali. Jednak właśnie o schron u zbiegu ulicy Sienkiewicza i wybrzeża Piłsudskiego toczyły się ciężkie kilkudniowe walki. Załoga poddała się dopiero po podpaleniu schronu przez żołnierzy niemieckich. Cała załoga została rozstrzelana przez Niemców.
Centralwings przeprowadzi się małą i ciasną Etiudę
Zobacz całość »Centralwings zapowiada szereg reform związanych z uzdrawianiem swojej sytuacji finansowej. Przewoźnik m.in. planuje wyprowadzkę z drogiego Okęcia i uruchomienie dziewięciu nowych tras.
Centralwings, która jest spółką-córką LOT-u, wypracowała w ubiegłym roku 40 mln zł strat. Wiosenne prognozy wskazywały, że deficyt w tym roku ma być jeszcze wyższy. Wersja nieoficjalna mówi, że kiepska sytuacja finansowa była przyczyną kwietniowej dymisji pierwszego prezesa firmy Piotra Kociołka. Rada nadzorcza dopiero w lipcu zdecydowała się na desygnację na to stanowisko Macieja Kwiatkowskiego - dawnego doradcę prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego oraz pracownika amerykańskich linii Delta Airlines.
Pierwszym krokiem nowego prezesa będzie rychła wyprowadzka z drogiego Okęcia na małą, ciasną Etiudę. - Na Etiudzie opłaty lotniskowe są o połowę niższe - wyjaśnia Iza Bogus, rzeczniczka Centralwings.
Firma zdecydowała się też na wyprowadzenie bazy dziewięciu samolotów poza Warszawę.
Punktem honoru dla Macieja Kwiatkowskiego jest osiągnięcie rentowności obsługiwanych tras oraz maksymalne wykorzystanie maszyn w trudnym dla lotnictwa okresie jesienno-zimowym. Dlatego od 28 października Centralwings uruchamia więc 9 nowych tras z pięciu polskich miast - samoloty latać będą z Warszawy do Lille, Grenoble, Londynu Stansted, z Wrocławia do Londynu Gatwick, Cork, Rzymu i Kolonii, z Gdańska do Shannon i z Krakowa do Cork.
W muzeach brakuje przewodników dla zagranicznych turystów!
Zobacz całość »Niestety cały czas nie we wszystkich muzeach w Polsce cudzoziemiec może wynająć sobie przewodnika, mówiącego w jego języku.
Na Śląsku jest wiele ciekawych obiektów muzealnych, między innymi Skansen Górniczy "Królowa Luiza" w Zabrzu i Kopalnia Zabytkowa Rud Srebronośnych w Tarnowskich Górach. Jednak zagraniczni turyści, którzy coraz chętniej przyjeżdżają do Polski nie mogą w pełni poznać oferty muzeów z powodu bariery językowej.
Katarzyna Starankiewicz z zabrzańskiego skansenu "Królowa Luiza" wyjaśnia - Tylko jeden z naszych przewodników mówi po niemiecku. Niestety, niedawno miał zawał serca i teraz jest na urlopie.
Przewodnikami są zazwyczaj byli górnicy, którzy nie znają żadnych języków obcych. Natomiast mają uprawnienia do uruchamiania maszyn i prowadzenia podziemnej kolejki, a to jest wymogiem, aby oprowadzać turystów. Starankiewicz zaznacza, że skansenu nie stać, aby wysłać górników na kursy językowe. Dodatkowo większość z nich jest w podeszłym wieku i nie chce się już uczyć.
Starankiewicz dodaje - Chcielibyśmy, by wśród przewodników były osoby znające angielski, ale chętnych brakuje. Przede wszystkim dlatego, że musieliby się starać o górnicze uprawnienia.
Zagranicznych turystów, którzy chcą zwiedzić "Królową Luizę" może oprowadzić kierownik skansenu. Zna on język angielski, ale nie zawsze bywa w skansenie. Ale najlepiej przyjść z własnym tłumaczem.
Barbara Heidenreich, dyrektorka Parku Etnograficznego w Chorzowie zaznacza, że zagraniczni turyści są tu rzadkością. Wyjaśnia - W ciągu sezonu jest co najwyżej pięć grup obcojęzycznych, więc na znających języki obce przewodników nie ma zapotrzebowania. Cudzoziemiec może poratować się książeczką wydana w języku francuskim, angielskim i niemieckim.
Na specjalne, wcześniejsze zlecenie park wynajmuje przewodników z PTTK, którzy mówią po angielsku i niemiecku. Jednak ze znalezieniem tłumacza, władającego językiem francuskim lub włoskim byłby problem.
W Muzeum Zamkowym w Pszczynie jest tylko jedna osoba, która zna angielski. Maciej Kluss, dyrektor muzeum przyznaje - Wśród naszych przewodników nie ma osób znających języki obce, ale jest możliwość ściągnięcia kogoś z zewnątrz. Jeżeli żaden z przewodników nie może przybyć na miejsce, zagranicznym turystom rozdaje się książeczki po francusku, angielsku i niemiecku. Dyrektor Kluss zaznacza, że to zazwyczaj wystarcza obcokrajowcom. Kluss dodaje - Chcielibyśmy w przyszłym roku wprowadzić przewodniki audiowizualne w kilku językach, ale to bardzo kosztowna inwestycja, a tak naprawdę niewielu cudzoziemców chce, żeby ktoś ich oprowadzał.
O zagranicznych turystów zadbała Kopalnia Zabytkowa Rud Srebronośnych w Tarnowskich Górach. Jan Dolibóg, zastępca kierownika kopalni podkreśla - Mamy przewodników, którzy biegle mówią po angielsku i niemiecku. Jeśli któryś z nich jest zajęty, turyści czekają najwyżej 15 minut. W tym czasie mogą zobaczyć skansen maszyn parowych.
Do Tarnowskich Gór przyjeżdżają wycieczki z całego świata. Dolibóg przyznaje - To Wieża Babel. Można usłyszeć wszystkie języki. Teraz wychodzą Włosi, za chwilę przyjdą Holendrzy.
W kopalni już wkrótce pojawi się przewodnik mówiący po francusku. Obecnie przechodzi szkolenie. Grupa turystów, którzy chcą wynająć przewodnika, oprowadzającego po angielsku lub niemiecku muszą zapłacić dodatkowo 18 zł. Dolibór zaznacza - Dla nich to kilka euro.
Robert Karczmarek wspomina polityczne konflikty w pracy pilota!
Zobacz całość »W pięćdziesiątą rocznicę powstania krakowskiego biura turystycznego Almatur, Robert Kaczmarek napisał do Gazety Wyborczej swoje wspomnienia z nim związane. Wyznaje - W PRL-u Edwarda Gierka spotkanie obywatela z gośćmi z Zachodu nadal zagrażało obozowym sojuszom. Ta okoliczność niezmiernie utrudniała pokazanie humanitarnej głębi tych sojuszów turystom, pomiędzy którymi sporo było ludzi młodych i rzeczywiście ciekawych realnego socjalizmu.
Robert Kaczmarek przypomina o istnieniu młodzieżowych organizacji między innymi. Istniał wtedy Związek Młodzieży Socjalistycznej, który prowadził biuro turystyki zagranicznej Juwentur oraz Socjalistyczny Związek Studentów Polskich, który miał biuro Almatur.
W roku 1972 Kaczmarek postanowił rozpocząć pracę jako pilot grup turystycznych. Wybrał pracę w Almaturze. Musiał zapisać się do SZSP, ale jak przyznaje było to dla niego łatwiejsze niż przystąpienie do ZMS. Wspomina - Bez żadnych rozterek podpisałem więc deklarację przystąpienia do krakowskiego oddziału SZSP i po zdaniu egzaminów otrzymałem licencję pilota z czterema obcymi językami.
Swoją pracę Kaczmarek rozpoczął od obsługi poważnych, dwutygodniowych imprez na długich trasach od gór aż do Bałtyku. Przyznaje, że przejazdy, noclegi oraz programy były bardzo dobrze przygotowane i nie było żadnych problemów organizacyjnych. Zdarzały się za to konflikty obyczajowe. Kaczmarek wyznaje - Kiedy Francuz nie wierzył, że ten kompot jest dobry, i prosił o zwykłą wodę, wówczas kelnerów ogarniała panika. Kiedy zaś Niemiec wykazywał większe zainteresowanie furmanką na szosie niż arrasami na Wawelu, na odmianę pilot wpadał w zły humor. Wszystkich pogodzić mógł nocleg w domach akademickich, gdzie zdarzało się, że co piąty uczestnik wycieczki padał ofiarą kradzieży.
Zaznacza, że zazwyczaj ludzie wyjeżdżali z Polski zadowoleni, a niektórzy nawet zachwyceni. Bardzo dobry był dla nich kurs waluty na czarnym rynku, gdzie za jednego franka można było otrzymać szesnaście złotych. Francuski inżynier, który we frankach zarabiał tyle, co polski inżynier w złotych mógł się poczuć w Polsce jak król. Karczmarek dodaje - Równie dobrze czuł się przy nich polski pilot.
W tamtych czasach pilot na napiwkach zarabiał więcej niż miał z regularnego wynagrodzenia. Kaczmarek wyznaje - Chodziło więc o to, by załapać się do grona pilotów dobrze obsługiwanych przy rozdziale grup. Najlepiej miała tu wewnętrzna sitwa weteranów biura, ale i dla reszty zostawało dość interesujących propozycji, rozdzielanych nie bez brania pod uwagę sprawności pilota. System polegał więc na subtelnej alchemii nieformalnych powiązań i zawodowych zalet. System ten był wydajny i w zasadzie bezkonfliktowy.
Wspomina - To była ciężka praca, pilotowanie. Rzadko niewdzięczna, ale często wyczerpująca. Na dodatek towarzyszył nam stale nasłuch bezpieki, nie tylko jako głucha obecność mikrofonów hotelowych, ale też w postaci wyraźnych, podszytych groźbami zaproszeń do współpracy z SB. W niektórych wypadkach czerwoni instalowali przy pilocie jawnego agenta.
W 1976 roku Kaczmarek obsługiwał dużą, stuosobową grupę prawicowych działaczy francuskich. W programie mieli między innymi: prywatny występ zespołu Śląsk w karolińskim pałacu, specjalny samolot na dłuższych trasach, bankiet w gdańskim ratuszu, a w Warszawie przyjęcie przez Cyrankiewicza. Wspomina - Były długoletni premier przewodniczył wówczas jakiejś radzie pokoju i kurczowo trzymając się ciepłej kanapy, uwodził dowcipem i politycznym smrodem w akcji propagandowej na rzecz ekipy, która go wprawdzie odsunęła od władzy, lecz nie odstawiła od żłobu.
Kaczmarek dodał - Do specjalnej obsługi francuskiej wycieczki należał również towarzysz S., który przy odbiorze grupy na lotnisku pokazał mi papiery jakiegoś Urzędu i usadowił się tuż za mną.
Jednak w autokarze nie było miejsca na dwóch pilotów. We wspomnieniach można przeczytać - Rozstrzygnięcie musiało nastąpić od razu, bez czekania na wieczorne wyjaśnienia przy barze. Podjąłem więc przerwany wątek i rozwijałem go dotąd, aż S. podniósł się i poprosił o zatrzymanie wozu. Podał towarzyszce rękę, wykonał ukłon pod ogólnym adresem i bez słowa wyniósł się z towarzyszką do drugiego autokaru, który bez względu na sytuację karnie trzymał się pojazdu flagowego.
Zaprzyjaźnione grupy pilot oprowadzał po zaprzyjaźnionych domach i firmach starego Krakowa. - Traktowałem to wszystko jako pracę, konieczny trud zbliżenia wolnych ludzi po obu stronach żelaznej kurtyny. Francuzi i Niemcy przepadali za luźnymi spotkaniami, pomiędzy którymi najwyżej ceniono wizyty w redakcji "Tygodnika Powszechnego", gdzie zdarzało się nam dezorganizować ludziom robotę na parę godzin. Najlepiej przygotowani do dyskusji, najbardziej świadomi sytuacji w Polsce byli na ogół Niemcy.
W 1973 roku Kaczmarek obsługiwał grupę z Berlina Zachodniego, która zażyczyła sobie spotkania z przedstawicielstwem wietnamskich partyzantów w Warszawie. Pilot zaznacza -Pomimo że nawiązałem ten kontakt z ulicy, nieomal prywatnie, Wietnamczycy szybko pojęli sytuację i tego samego wieczora przyjęli nas z honorami w swej skromnej rezydencji: kanapki i ryżowa wódka, uśmiechy i opowieści, materiały propagandowe i obrączki ze stali pochodzącej z zestrzelonych samolotów amerykańskich.
Kaczmarek wspomina też swoje wschodnioeuropejskie przygody. - Najsympatyczniejsze, ale politycznie nieudane było spotkanie z dużą grupą Węgrów. Bawiliśmy się doskonale, zwłaszcza nocą, lecz na każdą próbę poważniejszej rozmowy reagowali ciszą. Nie chcieli nawet rozmawiać o pojedynkach sportowych, jeśli miały one polityczny kontekst, na przykład o meczach, gdzie Sowieci dostali łupnia.
Kolejnym zleceniem przyjętym przez Kaczmarka był wyjazd z polską grupą do NRD. - Wziąłem to zlecenie, bo mnie w biurze prosili w krytycznej sytuacji. Myślałem, i nie pomyliłem się, że jedynym dostępnym tubylcem będzie pilot. Już po mojej pierwszej próbie otwarcia niemiecka pilotka, gotowa do każdego zbliżenia z wyjątkiem politycznego, zgłosiła zdecydowane weto: u niej można krytykować kolor własnych skarpetek w rozmowie z powołanym do tego urzędnikiem, ale nie ustrój w dyskusji z polskim pilotem.
Wybrane promocje biletów lotniczych
Zobacz całość »Rzeczpospolita wybrała kilka ofert linii lotniczych, które w bieżącym tygodniu oferowane są w propocyjnej cenie. Są to m.in. loty do Niemiec, Włoch, Szwecji, USA i Afryki.
I tak, tylko do poniedziałku za 1 zł (bez opłat lotniskowych) Wizzair sprzedaje bilety na trasach: Gdańsk-Kolonia, Katowice-Kolonia, Warszawa-Dortmund, Katowice-Mediolan, Katowice Sztokholm i Katowice-Oslo. Ceny te nie zawierają opłat lotniskowych, ale polecieć można już w sumie za 118 zł. (www.wizzair.com lub pod numerem telefonu 022 351 94 99).
Do Kantonu i Hongkongu można polecieć z FinnAir za 2150 zł (www.finnair.com).
Najtaniej do USA i Afryki w tym tygodniu można polecieć ze Swiss - Chicago i Nowy Jork od 880 zł, Boston i Miami - 890 zł, Los Angeles - 1190 zł oraz Dar es-Salaam i Nairobi - 1590 zł (www.swiss.pl lub tel. 0801 300 962).
Bilety AmericanAirlines do Nowego Jorku, Chicago, Miami, Waszyngtonu można kupić teraz za 890 zł. Wyloty odbywają się między 8 września a 15 grudnia (www.aa.com).
Linie lotnicze TurkishAirlines latają do Bangkoku od 2285 zł. Aby skorzystać z promocji, podróż powinna rozpocząć sie do 30 września (www.turkishairlines.com).
Neapol, Palermo, Reggio Calabria, Katania i Bari już od 579 zł w Alitalii, pod warunkiem, iż podróż rozpocznie się do końca października (www.alitalia.com).
O 410 zł linia Austrian Airlines lata do Zurychu, a od 399 zł do Bazylei. Rozpoczęcie podróży do 7 października, www.austrian.pl.Rejsy do Helsinek już od 320 zł sprzedaje SAS, (www.sas.pl)
Najatrakcyjniejsza działka w centrum Łodzi będzie sprzedana pod nowoczesny hotel
Zobacz całość »Najatrakcyjniejsza działka w centrum Łodzi będzie sprzedana pod budowę nowoczesnego hotelu - zdecydowały władze miasta. Według ekspertów jej wartość wynosi 12 milionów złotych. Działka, a której mowa ma powierzchnię 5,7 tys. i znajduje się przy ulicy Piotrkowskiej 157.
Prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki już zapowiedział, że miasto wyjątkowo starannie określi warunki, jakie ma spełnić potencjalny inwestor.
- Interesuje nas hotel cztero- lub pięciogwiazdkowy, który będzie należał do międzynarodowej sieci obejmującej nie tylko Europę, ale i inne kontynenty - powiedział na konferencji prasowej Kropiwnicki.
Publiczny przetarg ogłoszony zostanie za trzy tygodnie. Władze miasta mówią, że pojawili się już potencjalni inwestorzy. Kropiwnicki mówi, że hotel mógłby powstać w ciągu 18 miesięcy od rozstrzygnięcia przetargu.
Będą parki archeologiczne w ruinach rzymskich miast
Zobacz całość »Już w 2008 roku ruiny dwóch rzymskich miast sprzed 2000 lat w południowych Włoszech zamienią się w wielkie parki archeologiczne.
- Holenderscy archeolodzy prowadzący tam wykopaliska zamierzają odsłonić i pozostawić wszystkie znaleziska w ich naturalnym środowisku - informuje serwis internetowy "Alphagalileo".
W Apulii, regionie leżącym na południu Włoch, archeologowie odkryli kilkanaście lat temu pozostałości dwóch miast rzymskich sprzed okokoło 2 tysiecy lat. Dzięki dofinansowaniu ze strony Unii Europejskiej i współpracy z lokalną społecznością archeolodzy zamierzają teraz zamienić oba stanowiska w wielkie parki archeologiczne, w których zwiedzający mogliby zobaczyć starożytne zabytki w ich oryginalnym kontekście.
Prace wykopaliskowe na obu stanowiskach rozpoczęły się latach 90 ubiegłego wieku. Prowadzone przez archeologów z Vrije Universiteit w Amsterdamie badania doprowadziły do odsłonięcia murów obronnych, zabudowy miejskiej i cmentarzysk z okresu klasycznego Rzymu.
Dzięki dotacji z UE w wysokości 1,1 mln euro oraz podjęciu decyzji o utworzeniu parków archeologicznych na miejscu starożytnych miast, celem obecnych prac stało się jedynie odsłonięcie budowli, ciągów komunikacyjnych i grobów. Wszystkie zabytki pozostaną w stanie nienaruszonym, a po otwarciu parków prace wykopaliskowe będą kontynuowane w wybranych regionach.
Dotychczasowe badania nad wykopaliskami prowadził zespół holenderskich archeologów z Wydział Nauk Humanistycznych Vrije Universiteit w Amsterdamie. Lokalne władze wystąpiły o dotacje z Unii Europejskiej na budowę parków archeologicznych. Odkrycie obu stanowisk spotkało się z dużym zainteresowaniem nie tylko badaczy, ale także mieszkańców rolniczej Apulii.
Dzięki współpracy archeologów, którzy prowadzili wykopaliska, lokalnych uniwersytetów oraz firm architektonicznych już w przyszłym roku przewidywane jest rozpoczęcie prac przy budowie centrów dla zwiedzających oba parki. Archeolodzy planują, że jeden z parków obejmie 28 hektarów powierzchni, natomiast drugi około 50 hektarów.
Zakończenie prac i otwarcie obu parków zaplanowane zostało na połowę 2008 r.
Od czego zależy aktywność turystyczna Polaków?
Zobacz całość »Na podstawie badań przeprowadzonych przez Główny Urząd Statystyczny, wynika, że w 2005 roku aktywnych turystycznie było 52,7 proc. gospodarstw domowych.
Aktywnośc ta zależała w dużym stopniu od poziomu dochodów gospodarstw domowych. Największe odchylenia od przeciętnej aktywności zanotowano w grupie najuboższych i najzamożniejszych gospodarstw domowych.
Wśród najbardziej ubogich gospodarstw grup aktywnych turystycznie było jedynie 39 proc. gospodarstw, natomiast w grupie najzamożniejszych 65,3 proc. Na aktywność tyrystyczną duży wpływ miało występowanie w gospodarstwie domowym osób bezrobotnych. Poziom owej aktywności w gospodarstwach z osobami bezrobotnymi i bez nich wynosił odpowiednio 47,5 proc. oraz 54 proc. Większa liczba osób bezrobotnych w gospodarstwie powodowała znaczny spadek uczestnictwa w aktywności turystycznej do 27,1 proc. dla gospodarstw z 3 i więcej osobami bezrobotnymi.
Znaczny wpływ na aktywność turystyczną gospodarstw domowych ma jak się okazuje miejscowość zamieszkania. Gospodarstwa osób zamieszkałych na wsi wykazały aktywność turystyczną na poziomie 40,2 proc., co oznacza że była ona wyraźnie niższa od przeciętnej oraz od wynoszącej 58,9 proc. aktywności gospodarstw miejskich.
Spośród innych zmiennych, które dają obraz aktywności turystycznej gospodarstw domowych istotny wpływ ma liczba osób oraz fakt posiadania dzieci na utrzymaniu. Biorąc pod uwagę te czynniki najniższą aktywnością charakteryzują się gospodarstwa dwuosobowe, bo na poziomie 44,8 proc., a w dalszej kolejności jednoosobowe na poziomie niewiele wyższym, bo 46,4 proc. Z kolei na przeciwległym biegunie znalazły się gospodarstwa domowe liczące cztery osoby, których aktywność osiągnęła 63,7 proc.
Dane te warto zestawić z informacjami na temat składu gospodarstw domowych, ponieważ okazuje się, że wyraźnie aktywniejsze są gospodarstwa z dziećmi na utrzymaniu, 62 proc. tego typu gospodarstw uczestniczyło w badanym okresie w turystyce, podczas gdy dla gospodarstw bez dzieci na utrzymaniu wskaźnik ten osiągnął tylko 45,7 proc. Te zaskakujące wyniki można wytłumaczyć faktem, że gospodarstwa jedno- i dwuosobowe są najczęściej gospodarstwami emerytów.
Można też przypuszczać, że to właśnie dzieci najczęściej uczestniczą w wyjazdach turystycznych, co wpływa na aktywność turystyczną gospodarstw z dziećmi na utrzymaniu, przy czym w Polsce najpopularniejszy jest model rodziny 2+2, a więc gospodarstwo czteroosobowe.
| Wyszczególnienie | Gospodarstwa domowe | Średnia liczba wyjazdów na 1 gospodarstwo wyjeżdżające | Średnia liczba uczestników 1 wyjazdu | ||
| badane | niewyjeżdżające | wyjeżdżające | |||
| Razem | 100,0 | 47,3 | 52,7 | 3,0 | 1,8 |
| W kraju | |||||
| na 2-4 dni | 100,0 | 71,0 | 29,0 | 3,3 | 1,9 |
| na 5 dni i dłużej | 100,0 | 67,5 | 32,5 | 1,4 | 1,8 |
| Za granicę | |||||
| na 1 dzień | 100,0 | 98,8 | 1,2 | 1,9 | 1,7 |
| na 2 dni i dłużej | 100,0 | 90,5 | 9,5 | 1,4 | 1,5 |
Interferie mogą mieć gorsze wyniki w 2007 roku
Zobacz całość »Z powodu zamykania ośrodków i ich modernizacji, Interferie w 2007 roku mogą odnotować słabsze wyniki finansowe niż w roku 2006. Jednak Mirosław Gójdź, prezes Interferii zaznaczył, że w kolejnych latach wyniki spółki poprawią się.
Gójdź poinformował - 2007 rok będzie dla spółki gorszy finansowo od obecnego, na co wpłynie zamykanie ośrodków w celu ich modernizacji. W kolejnych latach, począwszy od 2008 roku zyski będą znacznie wyższe od tych osiągniętych w 2006 roku. Prace modernizacyjne rozpoczną się w drugim kwartale przyszłego roku i potrwają do 2010 roku. Po tym okresie nasz potencjał wzrośnie o 50%, czyli z obecnych 1000 pokoi do 1500.
Z emisji akcji spółka uzyskała 30 mln zł. Prezes jednak zaznaczył, że te pieniądze nie zostaną wykorzystane w 2006 roku. Wyjaśnił - W tym roku wyremontujemy jeden z budynków ośrodka w Dąbkach, na co przeznaczymy 5 - 6 mln zł. Dokładny kosztorys wszystkich modernizacji poznamy jednak po przetargach, które rozpoczynamy natychmiast.
Prezes dodał - Kiedy będziemy znać wszystkie koszty zastanowimy się, skąd pozyskać resztę kapitału: czy będzie to kredyt czy też emisja obligacji, jeszcze nie wiemy.
W ofercie publicznej Interferie sprzedały wszystkie oferowane akcje, natomiast redukcja zapisów w transzy indywidualnej, która obejmowała 1,25 mln akcji serii B, wyniosła 91,64%. Transza instytucjonalna liczyła zaś 3,75 mln akcji.
Środki pozyskane z emisji firma zamierza przeznaczyć między innymi na rozbudowę bazy turystycznej, która umożliwi rozszerzenie ofert usług wypoczynkowych połączonych z rehabilitacją i leczeniem.
Firma zaplanowała wydać na inwestycje w latach 2006 - 2010 około 100 mln zł. W latach 2003 - 2005 wydała już 14 mln zł.
Po pierwszym półroczu 2006 roku Interferie odnotowały 353 tys. zł zysku netto, 531 tys. zł zysku operacyjnego oraz 15,5 mln zł przychodów. W analogicznym okresie 2005 roku firma uzyskała 248 tys. zł zysku netto, 506 tys zł zysku operacyjnego i 14,6 mln zł przychodów.
Szacuje się, że przychody Interferii w roku 2006 wyniosą 40,6 mln zł przy 37,5 mln zł w roku 2005, zysk operacyjny 5,4 mln zł przy 5,1 mln zł w 2005, natomiast zysk netto wzrośnie z 4,2 mln zł do 4,7 mln zł.
Pierwsze dywidendy Interferie zamierzają wypłacić z zysku za rok 2007.
Interferie oferują usługi sanatoryjno - lecznicze, turystyczno - wypoczynkowe, hotelowe, organizację kursów szkoleniowych, konferencji, sympozjów, a także pośrednictwo w sprzedaży usług turystycznych.
Interferie należą do grupy KGHM. Po emisji akcji nowi akcjonariusze mają 34,33% kapitału spółki. KGHM Metale DSI, która posiada 61,55% akcji spółki, zobowiązała się do rocznego lock-up na akcjach spółki.
Krzysztof Skóra, prezes KGHM Polska Miedź wyznał - My, jako KGHM Polska Miedź mamy jedynie 3% akcji spółki, reszta należy do naszej spółki zależnej KGHM Metale DSI. Wyjdziemy z Interferii, jak pojawi się na to odpowiedni moment. Dodał - Jesteśmy obecnie w trakcie opracowywania strategii dla całego koncernu, chcemy w niej również określić działania wobec spółek zależnych. W przypadku niektórych nie wykluczamy wprowadzenia na giełdę.
Upiorny festiwal Castle Party w Bolkowie
Zobacz całość »Pod koniec lipca na zamku w Bolkowie odbył się trzynasty festiwal muzyki gotyckiej Castle Party.
Na festiwal zjechali z kraju i z zagranicy fani niszowego gatunku muzycznego jakim jest got oraz muzyki elektronicznej i metalu. Osoby, które po raz pierwszy spotkały się z tego typu imprezą mogły się w pierwszej chwili przerazić. Ucharakteryzowani a la Frankenstein lub topielica uczestnicy festiwalu robili niesamowite wrażenie.
Na festiwalu koncerty zagrały zespoły będące gwiazdami tego nurtu muzycznego, mianowicie De/Vision z Niemiec oraz VNV Nation z Wielkiej Brytanii. Z innych kapel pojawiły się Clan of Xymox z Holandii i Leaves Eses z Niemiec. Polskę reprezentowali: Fading Colours, Riverside, Delight, Agressiva 69, Hedone, Batalion D'amour, Job Karma oraz Bończyk & Krzywański z projektem "Depresjoniści".
Festiwal Castle Party w Bolkowie jest jednym z najbardziej uznanych imprez tego typu w Europie. Cieszy się rosnącą popularnością, gdzie występ dla niektórych twórców muzyki gotyckiej i metalowej to prestiż i nobilitacja. Impreza wzbudza duże emocje i zainteresowanie wśród pozostałych turystów i mieszkańców Bolkowa ze względu na ekscentryczną i upiorną oprawę wizualną.
Więcej informacji na temat festiwalu Castle Party w Bolkowie można znaleźć na stronie internetowej www.castleparty.com.
700-lecie zamku w Chęcinach będzie hucznie obchodzone przez trzy dni!
Zobacz całość »Szturm na warownię i Turniej Rycerski o Miecz Króla Władysława Łokietka to wybrane atrakcje uroczystości związanych z 700-leciem zamku królewskiego w Chęcinach, które rozpoczną się w piątek, 8 września i będą trwały całe trzy dni.
W piątkowy wieczór organizatorzy zapraszają na wzgórze Zamkowe na koncert zatytułowany "Muzyka ogni sztucznych" w wykonaniu flecisty Łukasza Długosza i Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Świętokrzyskiej. W ruinach zamku odbędzie się również nocny pokaz filmów pod tytułem "Biała dama i spółka".
Z kolei w sobotę rycerze z bractw z różnych stron Polski uczestniczyć będą w widowisku plenerowym "Zdobywamy zamek". Poza inscenizacją szturmu na warownię planowany jest także Turniej Rycerski o Miecz Króla Władysława Łokietka, biesiada rycerska i zabawa taneczna oraz spartakiada dla młodzieży pod hasłem "Sport wieków średnich". Nie lada atrakcja czeka też dzieci, które będą szukały skarbów królowej Bony.
Trezciego dnia, w niedzielę uroczystości przeniosą się do dwóch, zlokalizowanych koło Chęcin i chętnie odwiedzanych przez turystów miejsc. Festyn pod hasłem "W pocie czoła" odbywać się będzie w Parku Etnograficznym w Tokarni, a piknik archeologiczny "Neandertalczyk w Raju" - w Jaskini "Raj".
Zamek w Chęcinach został wzniesiony na grzbiecie skalistego wzgórza o wysokości 367 m n.p.m. na przełomie XIII i XIV wieku. Pierwsza wzmianka o warowni pochodzi z 1306 roku z dokumentu Władysława Łokietka, który potwierdza nadanie zamku, wraz z 11 wsiami, biskupowi krakowskiemu Janowi Muskacie.
W bieżącym roku w Chęcinach obchodzona jest również 675 rocznica Zjazdu Ziem Polskich. To wówczas Władysław Łokietek, wyruszając na bitwę pod Płowcami zwołał 14 czerwca 1331 roku do Chęcin najwyższych dostojników i urzędników państwowych na pierwszy "zjazd ziem polskich". Na kanwie tych dwóch rocznic władze gminy oraz współpracujące z nimi stowarzyszenia postanowiły zorganizować Święto Parlamentaryzmu Polskiego, którego pierwsza część czyli konferencja naukowa pod hasłem "Historia parlamentaryzmu w Polsce" - odbyła się w czerwcu. Impreza jest współfinansowana ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Programu Operacyjnego "Patriotyzm Jutra".
Po czym poznać polskich turystów za granicą?
Zobacz całość »Według przeprowadzonych obserwacji Polacy piją podczas podróży, wynoszą jedzenie z restauracji oraz nie dają napiwków kierowcom. W wielu krajach polski turysta kojarzony jest z tzw. "whisky tours", czyli grupami non stop pijanych uczestników.
Beata Radecka jest pilotem wycieczek, organizatorem wyjazdów turystycznych oraz dziennikarką "Rzeczpospolitej". Zaprzecza opinii pijanych Polaków - Zdarzają się takie, ale raczej podczas sponsorowanych wyjazdów firmowych. Obecnie raczej nie pijemy ponad normę. Spędziłam kilka miesięcy na Majorce, tam problemem są hordy pijanych, głośnych i zachowujących się obscenicznie Niemców oraz agresywnych Brytyjczyków. Gdy pracująca w tamtejszej klinice koleżanka opowiadała mi o pacjencie, który w delirium zniszczył kosztowny sprzęt, zadrżałam, że to może nasz rodak. - Ale skąd, to był Holender, Polacy są spokojni!
Radecka przyznaje jednak, że Polacy jak piją, to szkoda im zostawiać pieniędzy w hotelowym barze. Wolą kupić butelkę alkoholu w sklepie i rozlewać ją w pokoju lub w barze. Praktykowane też jest kupowanie jednej kolejki w barze, a potem w ukryciu dolewanie pod stołem.
Często też Polacy wynoszą jedzenie z restauracji, chowając je w podręczne torby. Polscy turyści oszczędzają też na napiwkach. Nie są one obowiązkowe, ale często stanowią sporą część wynagrodzenia kelnerów, przewodników i kierowców. Bardzo często Polacy udają, że nie widzą koszyczków z przodu autokaru lub puszek przy barze. Radecka wspomina - Kiedyś podczas autokarowej wycieczki po Włoszech przystojny mężczyzna pozujący na światowca głośno obruszył się na zbiórkę napiwku dla wożących nas przez tydzień kierowców.
Beata Radecka dodaje - Targujemy się zawzięcie. Często jest to przyjęte, wręcz zalecane, jako lokalna tradycja. Ale gdy po długich negocjacjach z obwieszoną tobołkami i dziećmi Boliwijką w podartych butach turysta stojący w drzwiach klimatyzowanego autokaru rezygnuje z kupienia ręcznie wyszywanego obrusu, bo nie chciała opuścić mu jeszcze dolara, robi się przykro i wstyd.
Polakom brakuje też cierpliwości i zrozumienia, że niekiedy trzeba czekać w kolejce. Radecka zaznacza - Gdy na Malediwach w hotelu witają nas uroczyście, wręczając kwiaty, drinki, prezentując tańce, śpiewy i powitalne ceremonie, Polacy się oburzają, że nie chcą od razu dać nam kluczy od pokojów.
Polscy turyści często też wypowiadają swoje zdanie, czy prośby w ojczystym języku. Radecka dodaje - Nieznajomość języków nie zwalnia jednak od zwykłej grzeczności. Kiedy zbieramy międzynarodowe towarzystwo na wycieczkę autokarową, każdy wsiadający głośno pozdrawia pozostałych. Każdy oprócz Polaka.
Pani Beata wyznała - Pracując z polskimi turystami, wielokrotnie odniosłam wrażenie, że głównym celem ich wyjazdu jest "nie dać się oszukać". Kiedy obsługa wychodzi ze skóry, by im dogodzić, wygląda to na rodzaj manii. Zamiast cieszyć się wakacjami i wypoczywać, mierzą, porównują, wnikliwością przerastając Sherlocka Holmesa. Czy demonstrując, że nic nam się nie podoba, chcemy pokazać, jacy jesteśmy światowi?
U Polaków często też widać kompleksy obywateli rzekomo gorszej części świata. Uważają, że Niemcy są wszędzie lepiej traktowani. Radecka wyjaśnia - Obsługa hoteli w egzotycznych krajach otwiera szeroko usta ze zdziwienia - dla nich wszyscy Europejczycy są tacy sami! A pokoje przydzielają po kolei.
Dodaje - Gdy przyjedziemy do hotelu przed rozpoczęciem doby hotelowej i musimy poczekać, bo pokoje są jeszcze sprzątane, Polacy wietrzą podstęp: "Niemców czy Anglików na pewno by tak nie trzymali!". A jak jeszcze recepcjonista dał klucze nowo przybyłym gościom bez kolejki, rozpętało się piekło! Nikt nie chciał słuchać, że tamci państwo mieli zarezerwowany pokój trzyosobowy, a dwójki, na które czekamy, są właśnie sprzątane. Jakby obsługa złośliwie chciała dłużej przyglądać się zmęczonym i zdenerwowanym Polakom.
Niestety polscy turyści często też myślą stereotypami, zamiast kierować się zdrowym rozsądkiem. Radecka wspomina - Jako pilot wycieczek przeżyłam "bunt załogi" w ośrodku na Sri Lance. Zakwaterowano nas w obszernych bungalowach nad brzegiem oceanu, pod palmami, każdy miał osłonięty ogródek. Ale turyści kategorycznie zażądali przeniesienia do zwykłych pokojów w głównym budynku hotelowym, betonowym bloku. - Wiadomo, że bungalowy mają zawsze niższy standard - argumentowali. Nie zapomnę zdumienia menedżera hotelu, gdy poprosiłam o zamianę. - Wszyscy chcą u nas mieszkać w bungalowach, choć są droższe od pokojów - dziwił się. Ale, zgodnie z życzeniem klientów, przekwaterowaliśmy wszystkich do "bloku".
Kolejną specjalnością polskiego narodu jest omijanie zakazów. Polak chce wejść właśnie tam, gdzie nie wolno, a zrobić zdjęcia tam gdzie obowiązuje zakaz fotografowania.
Trudne warunki do uprawiania turystyki w Beskidach
Zobacz całość »Trudne warunki turystyczne panują w Beskidach. W górach jest chłodno, pada deszcz., szlaki są błotniste i bardzo śliskie - informują ratownicy grupy beskidzkiej GOPR.
Nad ranem w Beskidach termometry wskazywały od 8 stopni Celsjusza na Klimczoku i do 10 stopni Celsjusza w dolinach. W górach widoczność była znacznie ograniczona, zwłaszcza w partiach szczytowych - na Babiej Górze do 50 m.
Pomimo niewielkiego ruchu turystycznego w Beskidach spowodowanego zmianą pogody, działa większość kolei linowych. Nieczynna jest jednak kolejka na Czantorię w Ustroniu. Trwają tam bowiem prace nad zupełnie nową kolejką, która powinna ruszyć przed końcem roku. Nieczynna jest także kolejka na Hali Miziowej, która uległa awarii. BPN przypomina, że w rejonie Babiej Góry zamknięty został odcinek szlaku czerwonego i żółtego z Markowych Szczawin do Fickowych Rozstajów - Górnym Płajem w kierunku Hali Czarnego, przez tak zwane osuwisko. Istnieje tam ryzyko zejścia groźnej kamiennej lawiny.
Wystawa dzieł Rembrandta w Łodzi!
Zobacz całość »Niemal 300 grafik jednego z najwybitniejszych malarzy - Rembrandta Harmenszoona van Rijna - można oglądać na otwartej wystawie " Rembrandt. Mistrz sztuki graficznej" w Łodzi.
Na ekspozycji zaprezentowana została unikatowa kolekcja grafik pochodzących z prywatnych zbiorów. Wystawa jest pierwszą w Łodzi tak wielką prezentacją dorobku XVII-wiecznego artysty. Dzieła można oglądać do 29 października.Choć holenderski mistrz słynie głównie z obrazów olejnych, był również uważany za niedościgniony wzór w posługiwaniu się sztuką graficzną, szczególnie techniką akwaforty - twierdzą pracownicy Muzeum Miasta Łodzi, gdzie prezentowane są prace Holendra.
Najwcześniejszą swoją grafikę Rembrandt stworzył w 1628, a ostatnią w 1665 roku. Pierwsze jego prace to portrety matki. W przyszłości skupił się na scenach z Nowego Testamentu, w których eksperymentował z nowymi technikami graficznymi.
Niezwykłe były dzieje jego płyt miedziorytniczych, które zostały sporządzone w połowie XVII wieku, a odbijane jeszcze do XVIII w, na przestrzeni kolejnych dwóch stuleci uległy częściowemu lub całkowitemu zniszczeniu. Zostały odrestaurowane dzięki uporowi żyjących w XIX wieku rytownika i grafika Amanda Duranda oraz dyrektora Luwru Georgesa Duplessisa.
Rembrandt Harmenszoon van Rijn urodził się 15 lipca 1606 roku w Lejdzie. Holenderski malarz, grafik i rysownik, mistrz operowania światłem, znakomity portrecista, pozostawił po sobie dorobek w postaci około 700 obrazów olejnych, 300 grafik i około 2000 rysunków. Sztuka graficzna Rembrandta znalazła naśladowców już za jego życia, natomiast echo tych rycin pojawia się w sztuce do dzisiaj.
Słynne akwaforty Holendra, wykonywane z niezwykłą jak na tamte lata precyzją, należą obecnie do najbardziej poszukiwanych dzieł sztuki na całym świecie. Artysta zmarł 4 października 1669 roku w Amsterdamie. W 2006 roku obchodzona jest 400. rocznica urodzin artysty.
Dobre prognozy dla francuskiego wina na rok 2006
Zobacz całość »Według właścicieli francuskich winnic oraz Francuskiego Biura Hodowców Winorośli rok 2006 dobrze zapowiada się dla wina, za sprawą dobrej jakości tegorocznych winogron.
Winogrona już dojrzewają. Jak narazie ich barwa i aromat są odpowiednie. Tego lata pogoda sprzyjała uprawom winorośli. Lipiec był gorący, a w sierpieniu były dni deszczowe i słoneczne na przemian. Dzięki temu winogrona nabrały odpowiedniej równowagi między słodyczą a kwaskowością. Jeżeli we wrześniu nie będzie intensywnych deszczy to tegoroczne zbiory będzie można zaliczyć do udanych.
W niektórych rejonach Francji np. w Prowansji, w Dolinie Loary oraz w rejonach Bordeaux i w Beaujolais - w Burgundii zbiory winogron już się rozpoczęły.
Francuscy eksperci zapowiadają, że w tym roku w ich kraju zostanie wyprodukowanych 54 miliony hektolitów wina. Będzie ono konkurowało na rynku z winem z Ameryki Południowej, Włoch czy RPA.
Udaremnione próby wniesienia broni palnej, amunicji i materiałów wybuchowych
Zobacz całość »Nadwiślańska Straż Graniczna podała wyniki swojej działalności na lotniskach za pierwsze półrocze roku 2006.
Według raportu strażnicy udaremnili dwie próby wniesienia broni palnej na pokład samolotu, dokonali 44 kontroli pozostawionych bagaży. Ponadto wykryto próby wniesienia amunicji (w sumie ponad 100 sztuk), fragmentów broni często wysyłanych w paczkach nadawanych pocztą lotniczą. Część z nich była obiektami kolekcjonerskimi.
Dwukrotnie w porzuconym przez pasażerów bagażu, strażnicy znaleźli elementy niezbędne do wykonania materiałów wybuchowych. W pierwszym przypadku była to skorupa granatu, w drugim - specjalistyczne urządzenia elektroniczne. Za każdym razem gdy zostanie znaleziony bagaż, przy którym nie ma właściciela SG musi uruchomić specjalną procedurę.
Wyniki Nadwiślańskiego Oddziału SG dotyczą z kontroli jakie miały miejsce na czterech krajowych lotniskach: im. F. Chopina w Warszawie, w Poznaniu, Bydgoszczy i Łodzi.
Kontrola pasażerów i mienia, bez wkraczania w sferę nietykalności osobistej
Zobacz całość »Służba ochrony lotniska może kontrolować pasażerów i ich mienie, jednak bez wkraczania w sferę nietykalności osobistej.
Taka zasadę potwierdził Trybunał Konstytucyjny w wyroku stwierdzającym zgodność z ustawą zasadniczą przepisów regulujących mechanizm ochrony lotnictwa cywilnego oraz kontroli pasażerów, ich bagażu, ładunków i krajowych przesyłek pocztowych.
Zgodnie z powyższymi zasadami ochroną i prewencją na lotniskach w ruchu międzynarodowym zajmuje się Straż Graniczna, natomiast w ruchu krajowym - służba ochrony lotniska we współdziałaniu z policją. Trybunał postanowił jednak, że przepisy przyznają służbie ochrony lotniska tylko takie uprawnienia kontroli osób i bagażu, jakie nie są zastrzeżone dla innych służb.
Wykonuje je przy udziale policji, która w razie konieczności działań wykraczających poza kompetencje służby ochrony lotniska, kontrolę przejmie ich działania.
Udział służb ochrony lotniska w kontroli pasażerów i ich mienia zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego. W jego opinii Rada Ministrów przekroczyła upoważnienie zawarte w prawie lotniczym, powierzywszy rozporządzeniem zadania kontrolne na lotnisku nieprecyzyjnie określonej formacji. Jego zdaniem narusza to konstytucję i prawo do nietykalności osobistej.
Zastrzeżenia te nie zostały podzielone ani przez Sejm, ani przez prokuratora.
Z przewodnikiem "Miejsca przyjazne psom" po Polsce
Zobacz całość »"Miejsca przyjazne psom" to specjalny projekt zainicjowany przez producentów karmy dla psów Pedigree, którzy wraz z wydawnictwem Pascal opracowali przewodnik po Polsce prezentujący miejsca, w których pies jest mile widziany i traktowany jak gość.
Wśród takich miejsc przyjaznych czworonogom znalazły się hotele, pensjonaty, pola kempingowe, restauracje i inne placówki gastronomiczne, a także placówki usługowe, takie jak wypożyczalnie, banki, salony kosmetyczne czy fryzjerskie, punkty napraw itp.
W przewodniku mapa Polski została podzielona na pięć turystycznych regionów: Wybrzeże, Warmia, Mazury i Suwalszczyzna, Mazowsze, Kujawy i Podlasie, Sudety oraz Małopolska. Sama część przewodnikowa nie różni się znacznie od innych bedekerów, znajdują się w niej najciekawsze okolice, propozycje wędrówek i alternatywnych tras, miejsca warte zwiedzenia, fakty i fakciki, zdjęcia.
Z kolei sekcje poświęcone miejscom przyjaznych psom są opisane nadzwyczaj szczegółowo i dokładnie. Z zestawienia nie tylko można się dowiedzieć, czy za pobyt psa będziemy musieli zapłacić, ale także, w jakich godzinach możemy wykąpać go w ciepłej wodzie (ważne zwłaszcza na kempingach).
::: 2006-09-09 :::
UE żąda kwalifikacji dla kierowców autokarów
Zobacz całość »Polska ma czas do 10 września, na wdrożenie do prawa krajowego dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady o sygnaturze. Przepisy te mają regulować kwestie związane z przyznawaniem uprawnień do kierowania pojazdami ciężarowymi i autobusami.
Kierowcy starający się o zatrudnienie po raz pierwszy, a dotyczy to również obywateli państw trzecich pracujących w UE, będą musieli ukończyć obowiązkową kwalifikację wstępną. Kurs składa się składać z 280 godzin zajęć teoretycznych oraz szkoleń praktycznych. Całość kończy się testem, po którym ośrodek szkolenia będzie wydawał świadectwo kwalifikacji zawodowej.
Koszt takiego kursu wynosi około 4000 zł. W związku z powyższym Ministerstwo Transportu oraz MEN planują wprowadzenie takich szkoleń do programu nauczania w technikach (szkołach) samochodowych.
Bowiem w Polsce już teraz brakuje wykwalifikowanych kierowców - potrzebnych jest około 30 tysięcy, a koszty związane z kursem mogą odstraszyć nowych kandydatów. Kierowcy posiadający już odpowiednie uprawnienia są zwolnieni z tego obowiązku jednak będą musieli co 5 lat przechodzić szkolenia okresowe (35 godzin), które można rozłożyć w czasie. Koszt takiego szkolenia to około 400 zł.
Airbus lepszy od Boeinga?
Zobacz całość »Zachodnioeuropejskie konsorcjum lotnicze Airbus odnotowało w bieżącym roku wyraźnie mniej zamówień na samoloty niż jego główny amerykański konkurent Boeing - podała w sobotę agencja DPA.
Jak wynika z informacji podanych na stronie internetowej Airbusa podczas pierwszych 8 miesięcy 2006 roku otrzymał on 222 nowych zamówień. U Boeinga zamówiono natomiast do 5 września 548 nowych samolotów.
Jednak Airbus zachował przodownictwo pod względem liczby dostarczonych klientom samolotów pasażerskich, których od początku roku było 283. Wynik Boeinga za ten sam okres wynosi tylko 258 sztuk. Zamówienia tegoroczne dla obu producentów dotyczą przede wszystkim samolotów mniejszych - 186 maszyn serii A318-321 w przypadku Airbusa i 421 Boeingów 737.
A co z zamówieniami na większe maszyny?
Na nowy szerokokadłubowy samolot dalekiego zasięgu - Boeing 787 Dreamliner - zgłoszono od poczatku bieżącego roku 86 zamówień. Na konkurencyjny model Airbusa A350 jedynie 13. Być może liczby te podyktowane są różnicą w terminach realizacji zamówień - model Airbusa trafi na rynek najprawdopodobniej dopiero w roku 2012, a Dreamliner oczekiwany jest już w roku 2008.
2006 rok nie przyniósł na razie powiększenia dotychczasowych 159 zamówień na największy samolot pasażerski świata Airbus A380.
Madryt: Przerwany lot z powodu awarii podwozia
Zobacz całość »Na lotnisku w Madrycie pilot samolotu katarskich linii lotniczych Qatar Airways przerwał start z powodu podejrzeń awarii podwozia. W czasie manewru rannych zostało 10 osób. Poszkodowani zostali zabrani do trzech madryckich szpitali.
Maszyna miała lecieć do Dohy, stolicy Kataru. Pilot podczas kołowania samolotu na pasie startowym poinformował kontrolę lotów o trudnych do sprecyzowania odgłosach dochodzących z podwozia. Szybko przeprowadził awaryjne hamowanie maszyny. Wszystkich pasażerów ewakuowano, a samolot zostało odholowany na kontrolę techniczną.
Kilka godzin w kolejce po bagaż na włoskich lotniskach
Zobacz całość »Nawet kilka godzin muszą oczekiwać na bagaż pasażerowie na największych włoskich lotniskach. Paraliż jest wynikiem zaostrzonych kontroli antyterrorystycznych. Na rzymskim lotnisku Fiumicino, w Mediolanie i Palermo buntujących się pasażerów musiała uspokajać policja.
Włoski Zarząd Lotnictwa Cywilnego zapowiedział szczegółowe kontrole firm, odpowiadających za bagaże i postawił im ultimatum: albo w ciągu tygodnia zreorganizują pracę i przywrócą porządek albo grożą im wysokie kary. Odprawa bagażowa nie może bowiem przebiegac w taki sposób.
Fałszywy policjant z Krakowa zatrzymany
Zobacz całość »Policjanci zatrzymali w Krakowie 43-letniego obywatela Rumunii, podejrzanego o to, że podając się za policjanta okradał zagranicznych turystów - poinformowała Katarzyna Cisło z zespołu prasowego małopolskiej policji.
Mężczyzna wraz ze swoim 23-letnim synem przebywał w hotelu w Nowej Hucie. W pokoju oraz w samochodzie, którym się poruszali obaj zatrzymani, funkcjonariusze znaleźli znaczne kwoty pieniędzy w różnych walutach, słowniki językowe, dokumenty i oprawione kserokopie dokumentów.
- Prawdopodobnie te oprawione kserokopie były używane jako policyjna legitymacja, którą mężczyzna pokazywał okradanym turystom - powiedziała Cisło. Zatrzymanemu 43-latkowi postawiono zarzut kradzieży, natomiast do sądu zostanie skierowany wniosek o jego aresztowanie. W chwili obecnej policjanci wyjaśniają, czy w przestępczym procederze uczestniczył także syn mężczyzny. Kilka dni temu zatrzymano także jego wspólnika 50-letniego Rumuna.
Przestępcy zawsze działali w podobny sposób. Jeden z Rumunów podchodził do turystów i pytał o drogę udając Włocha, niedługo potem dołączał do niego wspólnik, podający się za "polskiego policjanta do spraw narkotyków". Legitymował turystów oraz prosił o pokazanie pieniędzy, aby sprawdzić, czy nie są fałszywe. Po "kontroli" zwracał dokumenty i portfele, a obaj mężczyźni znikali. Dopiero po ich odejściu turyści orientowali się, że nie mają pieniędzy, kart kredytowych i często dokumentów.
Do chwili obecnej policja otrzymała 9 zgłoszeń o dwóch oszustach okradających turystów w centrum miasta.
Barbakan od soboty otwarty dla turystów
Zobacz całość »Wnętrza słynnej staromiejskiej budowli - warszawskiego Barbakanu - będą otwarte dla publiczności. Na tłumy zwiedzających nie ma co liczyć bowiem sezon turystyczny dobiega końca.
Barbakan udostępniany jest publiczności od ubiegłego roku. Muzeum Historyczne miasta stołecznego Warszawy urządza tu wystawy. W roku bieżącym zwiedzanie zamiast wiosną zaczyna po wakacjach i potrwa dośc krótko, ponieważ w końcu października wnętrza ceglanej budowli zostaną zamknięte do wiosny, bo nie są ogrzewane. - To opóźnienie powstało nie z naszej winy - tłumaczy Włodzimierz Pela z Muzeum Historycznego m.st. Warszawy.
W lipcu Barbakan otoczony był rusztowaniami, ponieważ firma konserwatorska Restauro z Torunia wymieniała dach, który leżał zaledwie siedem lat. Podczas ubiegłorocznej zimy ceramiczne dachówki po prostu się rozpadły, a we wnętrzach wisiały wielkie sople. Dopiero po ukończeniu remontu do zabytku mogli wejść zwiedzający.
Obecnie w muzeum można oglądać dwie wystawy: o Starym Mieście - pomniku światowego dziedzictwa - i o historii murów obronnych Starej Warszawy. Oprócz rysunków, zdjęć i makiet ustawiono tu manekiny odziane w stroje straży miejskiej z XV i XVII w. Jednak największą atrakcją są same wnętrza - ciasne i mroczne jak w średniowiecznym zamczysku.
Barbakan to budowala, która powstała w 1548 roku według projektu Jana Baptysty z Wenecji. Barbakan miał osłaniać nieistniejącą już dziś Bramę Nowomiejską. Gdy stracił funkcję obronną, był stopniowo rozbierany i wchłaniany przez rozrastającą się miejską zabudowę. Zrekonstruowano go w 1954 roku. Od soboty otwarty będzie codziennie w godz. 10-17. Bilety wstępu są w cenie: 2 zł normalny i 1 zł ulgowy.
Archiwum 2011/3 Archiwum 2003/45 Archiwum 2006/48
Amadeus zawiera strategiczną umowę z HRS
Wybierz rodzaj ubezpieczenia według specyfiki planowanej podróży
Lotnisko - czy nasz bagaż jest bezpieczny?
Od przyszłego roku na Okęcie pociągiem
Sprzedam tytoń papierosowy grubość krojenia 1mm
Mex Polska sprzedał akcje za 10 mln zł
Hotel na każdy gust - hotele tematyczne w HRS
Promocje godzinowe z okazji dwudziestolecia Triady
Triada obchodzi 20-lecie istnienia
Radisson Blu Kraków serwuje dania rodem z Indii
Szkolenie z marketingu internetowego w turystyce





