Subskrypcja





Szukaj







Wyszukiwarka

Obecnie jest zindeksowane 33305 aktualności


Wskazówka: * zastępuje dowolny fragment tekstu!


Archwium aktualności
2007-04-02 do 2007-04-06
(rok 2007, tydzień 14)

Zmień tydzień   Zmień rok

Lista aktualności:

::: 2007-04-02 :::


Śląskie nie konkuruje z Wrocławiem i Krakowem, ale z Ostrawą i czeskimi zamkami

Zobacz całość »
Grzegorz Wawoczny, redaktor naczelny tygodnika "Nowiny Raciborskie" uważa, że Tarnowskie Góry to samograje, którym niepotrzebne jest logo "Śląskie''. Zaznacza, że pomimo wielu godzin, które spędził na warsztatach zorganizowanych przez krakowską Eskadrę, nie uwierzył, że "energia" może z siłą magnesu ściągnąć turystów.
Wawoczny zastanawia się na łamach Gazety Wyborczej, czy w czasach, gdy efekt cieplarniany zagraża planecie oraz zmusza do oszczędzania energii, województwo śląskie powinno szukać inspiracji właśnie w prądzie. Jednak jak przyznaje Wawoczny, usłyszał, że nie chodzi wyłącznie o prąd, ale o mnóstwo pozytywnych skojarzeń słowa "energia". W przypadku Częstochowy chodzi o energię duchową, a genialność konceptu Eskadry wynika głównie z wielu nagród, jakie otrzymała firma. Dodał - Pomijam już fakt, że konsultacje w 95% były prezentacją ustalonego konceptu, a w 5% dyskusją, o wiele za krótką.
Na warsztatach podkreślano, że województwo śląskie powinno obawiać się Wrocławia i Krakowa. Jednak Wawoczny uważa, że najpoważniejszy konkurent czai się pod nosem. Mieszkańcy Górnego Śląska, do których skierowana jest kampania nie upajają się piwem na krakowskim rynku, co uwielbiają Anglicy, tylko balują w ostrawskiej Stodolni. Dla osób nie lubiących imprez, w pobliżu są czeskie zamki, ostrawskie zoo oraz narciarskie kurorty czeskich i słowackich Beskidów.
Stary, zrujnowany zamek, położony w miejscowości Mały Kunin pod Nowym Jiczynem w Czechach został odnowiony przez gminę z małą pomocą państwa. Konserwatorzy odtworzyli dawne zdobienia wnętrz, natomiast czeskie muzea oddały to, co posiadały ze starych kunińskich zbiorów. W przyziemiu otwarto też restaurację "U dobrej hrabianki", gdzie można skosztować między innymi lekkiego dla żołądka smażonego hermelinu z migdałami oraz bitą śmietaną.
Dzięki temu powstało urokliwe miejsce, skąd blisko jest do kolejnych atrakcji okolicy: Nowego Jiczyna z muzeum kapeluszy, wałaskiego Sztramberka z pięknym ryneczkiem, jaskiniami, wieżą i cynamonowym uszi - lokalnym, smakowitym wypiekiem, Opawy, Grodźca i Radunia.
Wawoczny wyznał - Szczerze wątpię, czy kampania Eskadry skłoni kogokolwiek z obieżyświatów do odkrywania walorów Górnego Śląska. Cóż to bowiem jest za produkt turystyczny pod nazwą "Śląskie"? Owszem: Podbeskidzie, Jasna Góra, Zaolzie, górna Odra z Raciborzem, Rudy, Tarnowskie Góry - to ciekawe produkty. Ale to samograje, którym niepotrzebne jest logo "Śląskie", choćby z największym ładunkiem pozytywnej energii bijącej z aglomeracji. Niestety, szarej, burej, nieciekawej, z koszmarnym dworcem, korkami, hałasem. Jeśli wszystkie rozlokowane wokół niej perełki mają mieć razem z Katowicami jedną etykietę, to oznaczony nią produkt wyglądać będzie nader koszmarnie w odniesieniu do Krakowa, Wrocławia, a nawet Ostrawy. Gdzie Krym, a gdzie Rzym?
Wawoczny uważa, że kampania może ukryć pewne problemy skryje, ale ich nie rozwiązać.
Zaznacza też, że Czesi stworzyli ogólnopaństwowy mechanizm, który wspiera rozwój sektora turystycznego, w tym też kompleksowo na szczeblu regionalnym, np. w kraju śląsko-morawskim. Dzięki temu, np. w przerwie relacji z mistrzostw w hokeju, pokazywany jest zamek w Pradze, ale też w Grodźcu niedaleko Opawy. Natomiast w Polsce mechanizmu takiego nie ma. Każda gmina sama wytycza ścieżki rowerowe, wydaje foldery, mapki, organizuje imprezy plenerowe, buduje aquaparki oraz inne obiekty. Robią to także najbardziej atrakcyjne turystycznie regiony województwa śląskiego.
Według Wawocznego to nie Eskadra powinna szukać hitów na śląskie TOP 10. Powinno zostać utworzone forum górnośląskich regionów o największym potencjale turystycznym oraz utworzony mechanizm wsparcia tego sektora, głównie finansowego. Powinien też powstać unikalny w skali Polski precyzyjny plan, dzięki któremu turysta, który przyjeżdża do Częstochowy uda się też do innych atrakcyjnych miejscowości w województwie.

Zobacz całość »



Biuro podróży odpowiada za nienależyte wykonanie umowy

Zobacz całość »
Zbliża się sezon turystyczny. Prasa codzienna zaczyna więc przypominać turystom jak kupować wakacje w biurze, by nie zostać oszukanym. Tym razem pierwsza tą tematykę poruszyła Gazeta Prawna.
Przypomina ona turystom, że w momencie podpisania umowy o świadczenie usług turystycznych, organizator wycieczki bierze na siebie obowiązek wypłacenia odszkodowania w razie wystąpienia jakichkolwiek nieprawidłowości. Nie ma znaczenia, czy wynikają one z działalności organizatora czy wynajętych przez niego osób. Jednak udowodnienie szkody oraz jej wysokości należy do uczestnika wycieczki.
Odpowiedzialność biura podróży może wynikać z czynu niedozwolonego albo z nienależytego wykonania zobowiązania. Dla powstania odpowiedzialności biura podróży musi istnieć przede wszystkim szkoda poniesiona przez uczestnika wycieczki lub inną osobę. Szkoda musi być też wynikiem niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania przez biuro lub wynikać z czynu niedozwolonego biura. Dodatkowo, pomiędzy szkodą a zdarzeniem ją wywołującym musi zaistnieć związek przyczynowy, czyli szkoda musi być wynikiem zdarzenia. Jeżeli zostaną spełnione te warunki, biuro podróży będzie ponosiło odpowiedzialność, a poszkodowany będzie mógł wystąpić z roszczeniem.
Umowa o świadczenie usług turystycznych jest umową mieszaną, ponieważ w jej skład wchodzi kilka umów, np. zlecenia, przechowania. Zobowiązują one biuro do dołożenia należytej staranności. Z tego powodu biuro nie może ponosić odpowiedzialności za wynik swojego działania. Jeżeli udowodni, że dołożyło należytej staranności przy działaniu, wówczas żadnej odpowiedzialności nie ponosi. Biuro podróży zapewnia każdemu uczestnikowi wycieczki bezpieczeństwo. Stara się wówczas, aby bezpieczeństwo zostało zapewnione, ale nie może zagwarantować, że tak będzie, ponieważ nie odpowiada np. za wystąpienie siły wyższej, jak wojna.
W skład umowy o świadczenie usług turystycznych wchodzą także umowy, w których biuro odpowiada również za efekt, a nie tylko staranność. Przykładem takiej umowy jest umowa o dzieło, czyli określenie programu wycieczki, czy umowa przewozu. W tych przypadkach dla uczestnika wycieczki nie jest ważne, czy biuro dołożyło należytej staranności, ale czy osiągnięty został ustalony w umowie rezultat.
Biuro podróży zazwyczaj przy wykonywaniu czynności, do których zobowiązuje się w umowie o świadczenie usług turystycznych, posługuje się innymi osobami. Jest to niezbędne dla zapewnienia uczestnikom wycieczki przewozu, zakwaterowania, wyżywienia i atrakcji turystycznych. Biura czasami zastrzegają w umowach, że nie ponoszą odpowiedzialności za działania osób trzecich. Jednak takie postanowienia należą do zakazanych klauzul i są niezgodne z prawem. Organizator wycieczki zawsze odpowiada wobec swojego klienta za nienależyte wykonanie zobowiązań, które wynikają z umowy, bez względu, czy były one wykonywane przez biuro, czy inne osoby świadczące usługi na jego rzecz. Odpowiedzialność organizatora zostanie wykluczona tylko w sytuacji, gdy osoba trzecia wyrządziła szkodę przy wykonywania zobowiązania, np. osoba, która zapewniała turystom zakwaterowanie, okradła ich. Biuro podróży nie ponosi odpowiedzialności także za to, że uczestnika wycieczki ktoś okradł na ulicy lub w autobusie.
Czasami turyści nie korzystają z kompleksowych usług biur podróży, ale tylko zlecają im wykonanie pewnych czynności związanych z wycieczką, np. rezerwacja miejsc w hotelu lub w samolocie, czy załatwienie formalności wizowych.
W takich przypadkach, na podstawie zlecenia biuro podróży ułatwia klientom zawarcie umów z innymi przedsiębiorcami i pobiera za to wynagrodzenie. Jednak wówczas biuro podróży nie jest stroną tych umów i dlatego nie odpowiada za rezultat dokonywanych czynności. Jest tylko zobowiązane do dołożenia należytej staranności przy wyborze kontrahenta. Jeżeli staranność ta nie została dołożona, wówczas uczestnik wycieczki ma prawo wystąpienia z roszczeniem o odszkodowanie.
Biura podróży nie mogą zastrzegać w umowie, że nie mają obowiązku naprawienia szkody, która pociąga za sobą nieproporcjonalne koszty oraz utrudnienia dla biura. UOKiK uznał takie wyłączenie za bezpodstawne, ponieważ ustawa o usługach turystycznych określa przypadki, w których organizator turystyki nie odpowiada za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy. Wśród nich są: siła wyższa, działanie lub zaniechanie klienta lub osób trzecich, które nie uczestniczyły w wykonywaniu usług turystycznych i jeżeli nie można było tego przewidzieć lub uniknąć.
Zgodnie z art. 6 kodeksu cywilnego, ciężar udowodnienia nieprawidłowości spoczywa na osobie, która ze zdarzenia wywodzi skutki prawne. Dlatego też osoba poszkodowana musi udowodnić powstanie szkody oraz jej wysokość. Poszkodowani często mają problem z określeniem wysokości poniesionej szkody. Czasami uczestnicy wycieczki nie ponoszą szkód, które są widoczne na pierwszy rzut, ale ponieważ wycieczka była źle zorganizowana, uznają swój urlop za stracony.
Wystąpienie do sądu o odszkodowanie za utracone korzyści generalnie jest niemożliwe. Natomiast jeżeli w wyniku działania biura, turysta doznał uszkodzenia ciała lub został okradziony, wówczas może wystąpić przeciwko niemu, ponieważ szkoda taka jest łatwa do udowodnienia. Podobnie jest, gdy niezgodnie z podpisaną umową turysta został zmuszony do poniesienia podczas wyjazdu dodatkowych kosztów np. wykup wyżywienia. Natomiast, jeżeli z winy biura, turysta nie zwiedził muzeum, na którym mu zależało, to domaganie się odszkodowania będzie trudne, ponieważ ciężko będzie udowodnić jak duża szkoda powstała. Niemożliwe będzie także dochodzenie odszkodowania za szkody, które nie są związane z wykonanym zobowiązaniem. Biuro nie odpowiada np. za chorobę morską lub lotniczą uczestnika wycieczki, ani też za szkody, które poniósł on podczas czasu wolnego.

Zobacz całość »



Kierowca może pomniejszyć przychód o diety?

Zobacz całość »
Dyrektor Izby Skarbowej w Łodzi uważa, że przedsiębiorca może zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów wydatki na wyjazdy związane z prowadzoną działalnością gospodarczą, ale wyłącznie do wysokości diet, które przysługują pracownikom. Zaznacza, że stanowisko jest zgodne z orzecznictwem sądów administracyjnych.
Jego decyzja wydana 15 marca 2007 roku (sygn. PB-I-2/4150/IN-01/07/US Sieradz/MB) zmienia postanowienie naczelnika urzędu skarbowego, który zinterpretował przepisy na niekorzyść podatnika. Uznał on, że wyjazdy podatnika, jako osoby, która prowadzi działalność gospodarczą polegającą na świadczeniu usług transportowych są przedmiotem tej działalności. Poza tym według naczelnika US prowadzona przez podatnika działalność nie jest wykonywana w stałym miejscu. Podatnik, który świadczy usługi transportowe, wykonuje określone zadanie, a nie wyjeżdża w podróż służbową poza siedzibę firmy, aby wykonać zadanie. Dlatego też naczelnik stwierdził: "świadcząc usługi transportowe podatnik nie odbywa podróży służbowej, a co za tym idzie, nie może zaliczać w ciężar kosztów uzyskania przychodów wartości diet z tego tytułu".
Z taką opinią nie zgodził się dyrektor Izby Skarbowej w Łodzi. Zmienił on postanowienie naczelnika US, gdyż uznał, że zgodnie z art. 22 ust. 1 ustawy o PIT kosztami uzyskania przychodów są wszystkie koszty poniesione w celu osiągnięcia przychodów, z wyjątkiem kosztów, które wymienione są w art. 23. Określone wydatki mogą zostać potraktowane jako koszty tylko, gdy przedsiębiorca udowodni ich związek z prowadzoną działalnością gospodarczą oraz, że ich poniesienie może mieć lub ma bezpośredni wpływ na wielkość osiągniętego przychodu (wyrok NSA z 16 października 2001 r., sygn. I SA/Łd 1483/99). Natomiast zgodnie z art. 23 ust. 1 pkt 52 ustawy o PIT za koszty nie uważa się diet z tytułu podróży służbowych osób, które prowadzą działalność gospodarczą oraz osób z nimi współpracujących - w części przekraczającej wysokość diet, które przysługują pracownikom. Dlatego też diety można zaliczyć do kosztów, jeżeli podróż służbowa pozostaje w związku przyczynowo-skutkowym z przychodami podatnika, ale tylko do wysokości określonej w dwóch rozporządzeniach ministra pracy i polityki społecznej z 19 grudnia 2002 r. (DzU nr 236, poz. 1990 i 1991 z późn. zm.).
W uzasadnieniu swojej decyzji, dyrektor IS zaznaczył, że zgodnie z art. 77§1 kodeksu pracy podróżą służbową jest wyjazd na polecenie pracodawcy poza stałe miejsce świadczenia pracy, które wynika z zawartej umowy o pracę. Jedna art. 23 ust.1 pkt 52 ustawy o PIT wskazuje na uznanie za koszt wydatków związanych z wyjazdami, które dotyczą prowadzonej działalności gospodarczej do wysokości diet określonych w odrębnych przepisach, bez względu na rodzaj wykonywanej działalności.

Zobacz całość »



Lotnictwo: zasady powoływania egzaminatorów praktycznych

Zobacz całość »
Urząd Lotnictwa Cywilnego wydał komunikat w sprawie powoływania egzaminatorów praktycznych. Ponieważ w 2007 roku upływa termin "upoważnień egzaminatorów praktycznych komisji egzaminacyjnej", które wydane były przez Prezesa ULC w 2004 roku, konieczne jest złożenie przez zainteresowanych niezbędnych dokumentów w celu wszczęcia procedury wydania nowych upoważnień.
Wnioskujący o wznowienie upoważnień zobowiązani są minimum 3 miesiące przed terminem wygaśnięcia upoważnienia złożyć:
- wniosek o powołanie egzaminatora,
- dane osobowe egzaminatora,
- kopię licencji i uprawnień,
- kopie innych dokumentów, które według wnioskodawcy mogą mieć wpływ na decyzję o powołaniu.
Egzaminatorzy praktyczni, którym upłynął termin ważności upoważnienia, nie mają prawa przyjmować egzaminów praktycznych od kandydatów, którzy ubiegają się o wydanie licencji, świadectwa kwalifikacji, uprawnienia lotniczego, a także przedłużania ważności uprawnień lotniczych wpisywanych do licencji.
Wpisy dokonane w dokumentacji lotniczej przez osoby, którym upłynął termin ważności upoważnienia będą nieważne, a egzaminy przeprowadzone jeszcze raz przez uprawnionych egzaminatorów.
Lotnicza Komisja Egzaminacyjna szuka kandydatów, którzy prezentują wysoki poziom wiedzy teoretycznej oraz umiejętności praktycznych. Kandydaci, którzy przedłużają swoje uprawnienia na podstawie nadesłanych sprawozdań oraz zebranych w pracy innych materiałów zostanie dodatkowo oceniona fachowość i przydatność do pełnienia funkcji egzaminatora.
Po sprawdzeniu i w uzasadnionych przypadkach rozmowach indywidualnych, kandydaci będą skierowani na szkolenie egzaminatorów praktycznych, które zakończy się egzaminem testowym. Oceny pozytywne ze sprawdzenia wiedzy teoretycznej oraz egzaminu praktycznego będą podstawą do wydania upoważnienia egzaminatora praktycznego na 3 lata.
Spośród osób, które będą spełniać określone wymagania, Prezes na wniosek przewodniczącego komisji egzaminacyjnej, powoła taką liczbę egzaminatorów praktycznych, jaka jest niezbędna do sprawdzania kwalifikacji personelu lotniczego. W tym celu brana będzie pod uwagę ogólna liczba personelu oraz rozmieszczenie na obszarze kraju.
Zgodnie z wymaganiami JAR-FCL 1.030 (b) Krzysztof Galus, Szef Egzaminatorów Publicznych przedstawił plan rozmieszczenia egzaminatorów praktycznych lotnictwa ogólnego. Zgłoszenia kandydatur na egzaminatorów praktycznych powinny być potwierdzone w odpowiednich organizacjach lotniczych (aeroklubach) w celu umożliwienia powołania egzaminatorów, których autorytet lotniczy jest niekwestionowany przez środowisko, z którego się wywodzą, a ich specjalności są najbardziej przydatne. Plan został sporządzony na podstawie obserwacji działalności lotniczej organizacji lotniczych i aktywności dotychczasowych egzaminatorów praktycznych.
Galus zaznaczył w komunikacie - Proszę o rekomendacje kandydatów na egzaminatorów praktycznych w ilości zgodnej z niżej przedstawionym planem. Liczba egzaminatorów praktycznych w liniach lotniczych będzie ustalana w indywidualnym trybie.
Planowana liczba egzaminatorów w aeroklubach oraz ośrodkach szkolenia lotniczego:
Adriana - 3
Aerogryf- 3
Aeroklub Białostocki - 3
Aeroklub Bielsko - Bialski - 3
Aeroklub Bydgoski - 2
Aeroklub Częstochowski - 3
Aeroklub Dolnośląski - 2
Aeroklub Elbląski - 2
Aeroklub Gdański - 2
Aeroklub Gliwicki - 3
Aeroklub Grudziądzki - 3
Aeroklub Jeleniogórski - 4
Aeroklub Kielecki - 3
Aeroklub Koniński - 1
Aeroklub Krakowski - 4
Aeroklub Kujawski - 1
Aeroklub Leszczyński - 3
Aeroklub Łódzki - 3
Aeroklub Mielecki - 2
Aeroklub Modliński - 1
Aeroklub Nowotarski - 2
Aeroklub Opolski - 1
Aeroklub Orląt - 2
Aeroklub Ostrowski - 1
Aeroklub LOT - 1
Aeroklub Podhalański - 2
Aeroklub Podkarpacki - 1
Aeroklub Pomorski - 2
Aeroklub Poznański - 4
Aeroklub Północnego Mazowsza - 1
Aeroklub Radomski - 2
Aeroklub ROW Rybnik - 2
Aeroklub Rzeszowski - 1
Aeroklub Słupski - 2
Aeroklub Stalowowolski - 1
Aeroklub Szczeciński - 1
Aeroklub Śląski - 3
Aeroklub Świdnik - 2
Aeroklub Warmińsko - Mazurski - 2
Aeroklub Warszawski - 6
Aeroklub Włocławski - 3
Aeroklub Wrocławski - 3
Aeroklub Zagłębia Miedziowego - 2
Aeroklub Ziemi Lubuskiej - 8
Aeroklub Ziemi Mazowieckiej - 3
Aeroklub Ziemi Piotrkowskiej - 3
Aeroklub Ziemi Zamojskiej - 1
ACE - 1
Aerokrak (lotnisko Pińczów) - 1 (Świadectwo kwalifikacji)
Alti (Bielsko - Biała) - 1 (Świadectwo kwalifikacji)
Bydgoszcz - 1 (Świadectwo kwalifikacji)
CSS Nowy Targ - 2
CSS Leszno - 3
EXIN - 2
Fly School - 1 (Świadectwo kwalifikacji)
Gdynia Rumia - 1 (Świadectwo kwalifikacji)
HELIINVEST - 1
HELISECO - 8
IBEX - 3
LPR - 9
Łódź - 1 (Świadectwo kwalifikacji)
MGGP Sp. z oo Rzeszów - 2
OKL Rzeszów - 3
ZUA Mielec (EADS PZL) - 6
Żar GSS - 1

Zobacz całość »



Muzeum Madame Tussaud sprzedane

Zobacz całość »
Londyńskie Muzeum Figur Woskowych zmieniło właściciela - za miliard funtów kupił je fundusz inwestycyjny Blackstone. Muzeum zgromadziło w swoich progach figury wszystkich ludzi, którzy przeszli bądź na pewno przejdą do historii ludzkości.
Nowy właściciel posiada już inne światowej sławy atrakcje turystyczne - sieć Legolandów czy też sieć akwariów Sea Life. Obiekty te oraz nowo zakupione Muzeum odwiedziło w ubiegłym roku aż 30 mln. turystów. Jedyną konkurencją są Disneylandy.
Jednak fundusz Blackstone nie zamierza tak pozostawić sprawy - już zaplanowano ekspansje na rynek USA aby zawalczyć o najlepszą pozycję na rynku rozrywki. W Kansas City już powstaje Legoland, natomiast ośrodki Sea Life powstaną w Kaliforni, Waszyngtonie i Hollywood.

Zobacz całość »



Zielona Góra ma czwarty hotel trzygwiazdkowy

Zobacz całość »
Na zielonogórskim osiedlu Zacisze przy ul. Leśnej został wybudowany niedawno hotel Aura. Jako jedynemu w województwie lubuskim w ubiegłym roku przyznano mu oficjalnie trzy gwiazdki.
Z zewnątrz budynek nie wygląda na hotel, raczej na nową willę. Teren dookoła budynku wyłożony jest błyszczącą kostką brukową, podobno świecącą po zmroku. Właściciel hotelu, Bogdan Roszkowski twierdzi, że pomysł na własny interes zrodził się w czasie podróży. Chciał poprawić wszystko to, co denerwowało go w innych hotelach, zwłaszcza podejście do gości.
Aura nie narzeka na brak zainteresowania, 40% osób tu nocujących to goście z zagranicy. Jedną z ważniejszych form promocji jest strona internetowa, większość gości trafia tu jednak z polecenia znajomych. Obsługa hotelu jest nastawiona na specyficznych klientów, którzy do Zielonej Góry przyjeżdżają w interesach, a wieczorem chcą odpocząć w ciszy. Właściciel hotelu dodaje, że dużą zaletą pokoi jest ich wielkość, największe mają po 25 m kw. Często z usług hotelu korzystają wykładowcy Uniwersytetu Zielonogórskiego i goście uczelni oraz politycy.
Aura jest czwartym w Zielonej Górze po Polanie, Qubusie i Zajeździe Pocztowym hotelem trzygwiazdkowym. Turyści mogą skorzystać z 10 pokoi z 22 miejscami. Ceny wahają się od 179 do 239 zł za dobę. Hotel Aura jako jedyny w województwie dostał w zeszłym roku zaszeregowanie (3 gwiazdki).
Aż 150 obiektów w województwie lubuskim bezprawnie używa nazwy "hotel". Popularne stają się moteliki, hoteliki, hoteliksy czy usługi HOTELarskie, nie mające nic wspólnego z hotelami. Nazwa "hotel" może byc używana tylko po spełnieniu odpowiednich wymogów. Zdaniem Jadwigi Błoch z Wydziału Promocji i Turystyki w Urzędzie Marszałkowskim, wiele miejsc noclegowych samo sobie "nadaje" gwiazdki.
Tymczasem w Zielonej Górze nie ma ani jednego hotelu czterogwiazdkowego. Dwiema gwiazdkami oznaczony jest jeden hotel, natomiast hotele z jedną gwiazdką są trzy. Kolejny hotel powstający w widłach ulic Moniuszki i Konstytucji będzie miał trzy gwiazdki.
Zielona Góra zapewnia przyjezdnym w hotelach 555 miejsc.

Zobacz całość »



Czy uda się odnowić okolice Wawelu?

Zobacz całość »
Członkowie Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa zastanawiali się w zeszłym tygodniu, co zrobić, aby zmniejszyć kontrast pomiędzy odrestaurowanym Wawelem a zaniedbanym dalszym otoczeniem wzgórza.
Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa od prawie 30 lat dofinansowuje odnowę krakowskich zabytków - obiektów o kluczowym znaczeniu dla kultury. Dzięki temu dawną świetność odzyskał już Wawel i pobliskie kościoły, okolice natomiast są w opłakanym stanie. Najbliższe otoczenie wzgórza: stoki, chodniki czy oświetlenie, wkrótce ma być zagospodarowane, projekt tej inwestycji będzie gotowy w niedalekiej przyszłości. Większy problem stanowią między innymi zaniedbane bulwary przy zamku, Plac Na Groblach, zdewastowany Plac Kossaka, teren dawnego rzecznego rozlewiska, czyli ulica Stradom z ruderami w Piekle (róg Dietla i Stradomia) i Raju (róg Agnieszki i Stradomia), a także zapuszczone prywatne kamienice przy ulicach Grodzkiej i Podzamcze.
Zdaniem Bogusława Krasnowolskiego, wiceprzewodniczącego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa, należy zagospodarować narożnik przy ul. Straszewskiego. Najlepiej by stanęła tam budowla na skalę światową, zaprojektowana przez architekta porównywanego z Berreccim, na przykład Normana Fostera. Inicjatywę powinny wykazać władze miasta - przede wszystkim należy opracować kompleksowe studium zagospodarowania terenów wokół Wawelu. Takie studium zatwierdzone przez Radę Miasta, stałoby się planem miejscowym i na jego podstawie można byłoby przystąpić do tworzenia planów szczegółowych.
Z ogromną rolą władz miasta w procesie rewitalizacji zgodził się Janusz Sepioł, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. kultury. Za najważniejsze zadanie uznał uporządkowanie ulicy św. Idziego z placem, na którym teraz jest parking, odnowienie dawnego klasztoru Bożogrobców przy ul. Stradom i obiektów przy ulicy Agnieszki. Jego zdaniem można znaleźć na ten cel pieniądze, ponieważ w funduszach Małopolski są aż 53 mln euro na programy rewitalizacyjne miast, a połowa z tego przeznaczona jest dla Krakowa. Te pieniądze mogą być spożytkowane na to, czego nie może sfinansować SKOZK, czyli infrastrukturę, nawierzchnie oraz obiekty niewpisane do rejestru zabytków.
Problem w tym, że w chwili obecnej Kraków nie ma projektu rewitalizacji.

Zobacz całość »



Koniec palenia w restauracjach w Walii

Zobacz całość »
Właśnie wszedł w życie całkowity zakaz palenia we wszystkich miejscach publicznych - pubach, restauracjach, biurach i środkach transportu w Walii.
Za złamanie zakazu grozi grzywna - 50 funtów. Podobne zasady obowiązują już w Szkocji, a pod koniec miesiąca będą obowiązywać także w Północnej Irlandii, a od 1 lipca również w Anglii.
W Anglii nie można będzie palić w biurach, środkach transportu publicznego, kinach, teatrach, a także w pubach, barach, restauracjach itp.
Nałogowcom pozostanie więc palenie pod chmurką lub w pomieszczeniach prywatnych.
Szacuje się, iż ze względu na wszechobecny zakaz palenia, nałóg rzuci 600 tys. z 12 milionów palaczy.

Zobacz całość »



Przedłużono współpracę Jet Air i PLL LOT

Zobacz całość »
Linie lotnicze Jet Air przedłużyły współpracę z PLL LOT - poinformowała Rzeczpospolita.
Oznacza to, iż PLL LOT będzie nadal będzie korzystał z należących do Jet Air samolotów British Aerospace Jetstream 32.
W rozkładzie letnim utrzymano dotychczasowe połączenia Warszawa - Bydgoszcz, Warszawa - Katowice, Warszawa - Łódź i Warszawa - Zielona Góra. Dodano również nowy regularny rejs na trasie Warszawa - Kraków.

Zobacz całość »



Ciszewski Public Relations już nie reprezentuje Ryanair

Zobacz całość »
Firma Ciszewski Public Relations poinformowała, że z dniem 2 marca wypowiedziała umowę liniom lotniczym Ryanair. Ze względu na zapisy w umowie, firma nie będzie reprezentowała linii Ryanair od 30 kwietnia 2007 roku.
Jak poinformowała firma Ciszewski PR, przyczyną zerwania umowy była agresywna kampania reklamowa niezgodna z filozofią firmy: Ryanair słynie z krytyki narodowych przewoźników, w Polsce taka krytyką był komunikat "Kononowicz na prezesa LOT".
Powodem rozwiązania umowy był także ostatni komunikat prasowy, który Ciszewski PR wydała na zlecenie Ryanaira, w którym przewoźnik krytykuje konkurs CoolBrands. Nazywa go oszustwem i zarzuca jego organizatorowi, agencji New Communications, iż za przyznanie tytułu CoolBrand zażyczyła sobie od Ryanaira 6000 Euro. New Communciations, w specjalnym oświadczeniu zaprzeczyła pobieraniu jakiekolwiek opłat za korzystanie z tytułu CoolBrand, dodając, że 6000 Euro to nie cena za sam tytuł, ale cena za miejsce w specjalnym albumie CoolBrand i udział w gali.

Zobacz całość »



Szwecja: obowiązkowe pasy w autobusach

Zobacz całość »
Obowiązek wyposażania autobusów komunikacji międzymiastowej i autokarów turystycznych w pasy bezpieczeństwa, które dostępne mają być dla wszystkich podróżnych, został wprowadzony od 5 marca 2007 r. w Szwecji.
Podobny przepis był już wprowadzony w Szwecji w 2004 roku, jednak dotyczył on tylko pojazdów wyposażonych w pasy. Decyzję o zaostrzeniu tych przepisów podjęto po serii tragicznych wypadków, w których śmierć ponieśli pasażerowie autobusów.
Od 5 marca wszystkie autokary i autobusy oprócz pojazdów wykorzystywanych do regularnego ruchu miejskiego, które zostały wyprodukowane po 2004 roku bądź po tej dacie muszą posiadać pasy bezpieczeństwa. Zaostrzone zostały również przepisy dotyczące jakości i sprawności autobusowych układów hamulcowych.
Nowe przepisy obejmują również pojazdy zagraniczne. Przepisy te dotyczą wszystkich autobusów poruszających się na drogach szwedzkich, a więc również pojazdów polskich.
- Stosowanie pasów zmniejsza o 50-70 proc. ryzyko poważnych obrażeń w razie wypadku - podkreśla szwedzki państwowy urząd dróg publicznych, odpowiadający za bezpieczeństwo ruchu.

Zobacz całość »



LOT oddaje swoich pasażerów konkurentom

Zobacz całość »
Polskie Linie Lotnicze LOT oddają pasażerów konkurencji, której przybywa. W ubiegłym roku z polskiego nieba zniknęło sześć linii lotniczych, pojawiło się jednak aż 16 nowych.
Ze statystyki wynika, że co trzeci Polak podróżuje samolotami. W 2006 roku przewoźnicy na trasach do i z Polski przewieźli ponad 14 mln pasażerów - o 3,7 mln więcej niż w 2005 roku. Jedynie 5,8 mln osób zostało obsłużonych przez linie polskie. Ale to i tak o około 800 tys. osób więcej niż w roku 2005.
Udział w rynku lotniczym przewozów PLL LOT spadł w zeszłym roku z 44 do 34%, mimo że liczba jego klientów zwiększyła się o 200 tys. Wystarcza to, by być liderem polskiego rynku lotniczego. Na dobre wyniki całej branży miały wpływ tanie linie - ich klienci stanowili 46,2% wszystkich podróżnych odprawionych przez polskie lotniska.
Przodującym tanim przewoźnikiem jest węgierski Wizzair, który swój udział w rynku lotniczym poprawił o 2,74 pkt procentowego i opanował już prawie 15% rynku. Kolejne miejsce zajmuje irlandzki Ryanair (11%), który obiecuje, że za kilka lat będzie w statystykach lepszy niż LOT. Na razie rozwija się bardzo szybko, w ciągu zeszłego roku liczba jego pasażerów wzrosła z 260 tys. do 1,5 mln.
Na 50 linii lotniczych obecnych na polskich lotniskach tylko 27 może się pochwalić wzrostem udziału w rynku przewozów pasażerskich. Pozostali, z wyjątkiem LOT, odnotowali spadek udziałów o mniej niż jeden pkt proc.
Spośród debiutantów najwyższe miejsce zajęła polska linia DirectFly. Od połowy kwietnia, kiedy rozpoczęła działalność, do grudnia 2006 roku, z jej usług skorzystało prawie 23 tys. osób, czyli 0,16% wszystkich obsłużonych przez polskie porty lotnicze. Na drugim miejscu znalazł się fiński Blue 1, który obsłużył ponad 17 tys. podróżnych, co dało mu 0,12% rynku.

Zobacz całość »



60 lat Muzeum Farmacji w Krakowie

Zobacz całość »
Muzeum Farmacji w Krakowie, największe w Polsce i jedno z nielicznych na świecie, obchodzi w tym roku jubileusz 60-lecia. Obchody kolejnej rocznicy zostały uświetnione sesją naukową i wystawą prezentującą historię muzeum.
Muzeum zostało założone w 1946 roku. Początkowo działało jako Muzeum Aptekarstwa Ziemi Krakowskiej przy tamtejszej Izbie Aptekarskiej, następnie w roku 1951 stało się placówką o charakterze ogólnonarodowym i zaczęło podlegać bezpośrednio Ministerstwu Zdrowia. Od 1960 roku należy do Akademii Medycznej w Krakowie, przekształconej w chwili obecnej w Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego.
W 1978 roku władze miasta udostępniły muzeum zabytkową kamienicę przy ulicy Floriańskiej 25, która została przeznaczona do celów ekspozycyjnych. Obecnie prezentowanych jest tam kilka tysięcy eksponatów oraz odtworzone m.in. pomieszczenia aptekarskie od XVI do XIX wieku.
Zdaniem prof. Karola Musioła, rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego, właściciela muzeum, placówka zajmuje ważne miejsce w strukturze uczelni - pozwala poznać dawne sposoby leczenia chorób, jednego z największych problemów cywilizacji ludzkiej. Eksponaty zgromadzone w muzeum, pozwalają zrozumieć, jak estetyczne, piękne i bliskie człowiekowi były dawnej przedmioty związane z farmacją. Rektor dodaje, że we współczesnej farmacji brakuje już dla nich miejsca.
Monika Urbanik z Muzeum Farmacji, poinformowała PAP, że wystawa poświęcona 60-leciu placówki prezentuje najważniejsze dokumenty związane z jego historią. Można na niej obejrzeć m.in. szyldy placówki, obrazujące zmiany jej formalnej przynależności.

Zobacz całość »



::: 2007-04-03 :::


Polskie firmy powoli decydują się na zakup domeny .travel

Zobacz całość »
Domena .travel powstała jako dodatkowa domena dla instytucji i firm z branży turystycznej. Zarejestrować ją mogą jedynie firmy działające w sektorze turystycznym - organizacje i instytucje turystyczne, parki rozrywki, hotele, firmy przewozowe, internetowe rezerwacje wycieczek, tour-operatorzy oraz media związane z turystyką.
Domena .travel powstała w 2005 roku. Pierwsza faza jej rejestracji była ograniczona licznymi wymaganiami. Od niedawna dostęp do tej domeny ma większość przedsiębiorstw i instytucji z szeroko pojętej branży turystycznej.
Na razie na świecie domenę .travel wykupiło ok. 26 tys. podmiotów. Z informacji podanych przez Marcina Majerka, rzecznika prasowego firmy Domeny.pl pośredniczącej w rejestracji domen w Polsce na zakup .travel zdecydowało się na razie ponad 20 polskich firm - m.in. biura: Travelplanet.pl, Olimp Travel, Eurocamp, Itaka oraz miasta Kraków i Warszawa.

Zobacz całość »



Początek kontrowersyjnej turystyki?

Zobacz całość »
Jak pisze "Rzeczpospolita", Zurych stał się miejscem, gdzie każdy, bez wyjątków, niezależnie od pochodzenia może uzyskać pomoc w dokonaniu samobójstwa. Choć podobno prawo ogranicza przypadki, w których wolno jest przyłożyć ręki do czyjejś śmierci, to w rzeczywistości nikt przepisami się nie przejmuje. Szwajcarskie stowarzyszenie Dignitas nie zadaje zbędnych pytań, kto płaci, ten otrzyma truciznę.
Założycielem tegoż stowarzyszenia jest Ludwig Minelli, który wyznaje poglądy jakoby każdy z nas miał prawo do odebrania sobie życia niezależnie od wieku czy zdrowia. Jego motto, w tym kontekście, staje się przerażające. On nigdy nie mówi nie. I tak poczynając od nieszczęśliwie zakochanych nastolatek przez chorych i cierpiących, pojedynczo lub w grupie Minelli pomaga ludziom zabijać samych siebie. W tej chwili na swą kolej czeka 6000 osób. W Zurychu ich rodziny będą mogły odebrać prochy swych bliskich.
Nic dziwnego, że działalność Minellego wywołuje w Szwajcarii coraz większe kontrowersje. Nie brak pogłosek o rzekomych oszustwach w zdobywaniu pentobarbitalu czy krwawym i zwierzęcym dobijaniu pacjentów. Szef szwajcarskiej prokuratury dr Andreas Brunner postanowił ostatecznie rozprawić się z Dignitas. W przygotowaniu znajduje się projekt ustawy mającej zmniejszyć obszar ich działalności tylko do mieszkańców Szwajcarii. W innym przypadku swój prawdziwy rozkwit może przeżyć najbardziej krwawa i kontrowersyjna turystyka.

Zobacz całość »



Chęnie latamy z Wizz Air

Zobacz całość »
Z ofert Wizz Air w ciągu trzech lat skorzystało 6 milionów osób. Dyrektor ds. Komunikacji i Public Affairs Wizz Air przyznaje, że linia chętnie inwestuje w połączenia w Europie Środkowo-Wschodniej a szczególnie w Polsce. Wszystko dzięki temu, iż Polacy często wybierają oferowane przez Wizz Air połączenia. Według raportu ULC jest ona największą tanią linią lotniczą na polskim rynku.
W 2006 roku prawie 2,1 mln ludzi wyleciało z Polski bądź do niej przyleciało korzystając z linii Wizz Air. Latem 2007 roku będziemy mieć jeszcze o 23 połączenia więcej w porównaniu do zeszłego roku. Nowe loty będą obsługiwane przez lotniska: Katowice Pyrzowice (KTW), Warszawa Okęcie (WAW), Gdańsk Rębiechowo (GDN) i Poznań Ławica (POZ).
18 maja Wizz Air będzie obchodził swoje trzecie urodziny na lotnisku Katowice Pyrzowice (KTW). Przedstawiciele linii na specjalnym spotkaniu jubileuszowym podsumują minione trzy lata i przedstawią plany na najbliższy rok.
5 milionowy pasażer odbył podróż z Wizz Air zaledwie 5 miesięcy temu, tj. w listopadzie 2006.

Zobacz całość »



Czy będzie prościej zostać pilotem?

Zobacz całość »
Urząd Lotnictwa Cywilnego postanowił zmniejszyć liczbę pytań na egzaminie, czy to oznacza, że łatwiej będzie zostać pilotem? Czy może spowoduje to, że od ziemi oderwie się wielu lotników amatorów?
Aby zostać pilotem należy nie tylko chcieć i skończyć praktyczny kurs pilotażu (w cenie ok. 20 tys. zł w zależności od typu samolotu), ale również trzeba zdać państwowy egzamin teoretyczny. Egzamin ten zawsze przysparzał uczniów-pilotów o ból głowy, ze względu na dużą ilość pytań i do tego niepotrzebnie "ambitnych". Wreszcie ULC poszedł po rozum do głowy i zmniejszył ilość pytań. Jak czytamy w komunikacie urzędu: "Decyzja jest odpowiedzią na opinie i postulaty środowiska lotniczego".
Aby zostać pilotem samolotu czy śmigłowca trzeba zdobyć licencję PPL (private Pilot Licence). Do tej pory na obowiązującym egzaminie teoretycznym egzaminowani musieli znać odpowiedź na 256 pytań, teraz będą musieli zmierzyć się z tylko 128 pytaniami.
Anna Dąbrowska, która przygotowuje się egzaminu teoretycznego mówiła dziennikowi: - Kiedy czytam pytanie o prędkość naddźwiękową, to myślę, że to pomyłka. Dobrze, że będzie ich mniej.
Monika Wasielewska ze szkoły pilotażu Starlight Air Services przytakuje, że pytań będzie mniej, ale nadal będą bardzo trudno i część z nich nadal nie jest potrzebna pilotowi malutkiej awionetki.
Eksperci zdradzają, iż należy wprowadzić zmiany w systemie szkolenia. W Polsce licencję można zdobyć w ok. 3 miesiące a w USA w 3 tygodnie. Wszystko przez to, że u nas obowiązuje znienawidzona przez personel latający biurokracja.
W Polsce licencję pilota turystycznego posiada 1240 osób. Co roku do egzaminu podchodzi ok. 140 osób i 14% z nich oblewa test.

Zobacz całość »



Małopolska: brakuje osób obsługujących turystów!

Zobacz całość »
W Krakowie, jak w większości miejscowości turystycznych rozpoczęły się już przygotowania do sezonu turystycznego. Do stolicy Małopolski przyjeżdża coraz więcej turystów, a właściciele pensjonatów, hoteli i restauracji mają coraz większy problem ze znalezieniem pracowników z odpowiednimi kwalifikacjami.
W ubiegłym roku Małopolskę odwiedziło prawie 11 mln gości. Natomiast w tym roku, ich liczba ma jeszcze wzrosnąć. Najwięcej turystów przyjeżdża do Krakowa. Muszą oni zostać odpowiednio obsłużeni i właśnie tutaj pojawia się problem, ponieważ brakuje wykwalifikowanej kadry.
Z raportu przygotowanego miesiąc temu przez Ministerstwo Gospodarki wynika, że co trzeci właściciel motelu, hotelu, restauracji i baru ma wolne miejsca pracy w swoim obiekcie.
Bartosz Szul, dyrektor hotelu Mikołaj w Krakowie przyznał - Problem braku wykwalifikowanych pracowników jest coraz bardziej realny w branży hotelarskiej. Wiele osób wyjechało do Anglii i trudno na ich miejsce znaleźć kandydatów z odpowiednimi umiejętnościami. W moim hotelu odczuwamy ten problem szczególnie w przypadku pracowników kuchni.
Właściciele biur turystycznych skarżą się, że każdego roku najlepsza kadra referentów, pilotów wycieczek oraz rezydentów emigruje. Podobne problemy mają również restauratorzy. Magda Górecka, kelnerka w restauracji położonej w okolicach Rynku Głównego zaznaczyła - Ogłoszenie o tym, że zatrudnimy kelnerów i kucharzy, nie znika ostatnio z naszych drzwi. Właściciele zatrudniają każdego, nawet bez doświadczenia, bo brakuje ludzi do obsługi.
Również w urzędach pracy znajdują się liczne oferty zatrudnienia w recepcji, kuchni i restauracji. Pracownicy Powiatowego Urzędu Pracy w Krakowie przyznali - Zainteresowanie bezrobotnych jest spore. Jednak wymagania pracodawców są zazwyczaj wyższe niż umiejętności chętnych. Często zatrudniane są też osoby nawet z niewielkimi kwalifikacjami, które później wysyłane są na szkolenia.
Ponad połowa pracodawców, którzy zauważyli, że mają problem z kwalifikacjami kadry, zamierza wysłać pracowników na dodatkowe kursy. Mogą skorzystać z pomocy Unii Europejskiej i przeznaczonych funduszy na dokształcanie.
W ramach projektu "Turystyka - wspólna sprawa", w Małopolsce pracodawcy mogą zapisywać swoich pracowników na 28 różnych szkoleń zawodowych oraz menedżerskich. Tomasz Szypuła, koordynator projektu podkreśla - Będą kursy w zakresie technik kulinarnych, obsługi kelnerskiej czy utrzymania czystości w pomieszczeniach hotelowych. A dla menedżerów spotkania dotyczące pozyskiwania funduszy, zarządzania zasobami ludzkimi czy wykorzystania internetu w promocji swojej firmy.
Tomasz Szypuła wyjaśnia - W szkoleniach może wziąć udział każda osoba zatrudniona w branży turystycznej z terenu całego województwa, możemy je zorganizować w Krakowie, w Wieliczce czy Krynicy. Wystarczy zebrać grupę co najmniej 10 pracowników i zgłosić się do nas. Zajęcia są w 80% finansowane z unijnych funduszy, do wakacji chcemy przeszkolić jak największą liczbę pracowników, żeby podczas największego ruchu mogli efektywniej wykonywać swoje obowiązki. Dodaje - Zgłaszać się należy do Małopolskiego Biura Projektu, nr tel. 012 421 31 33 lub pod adres: malopolskie@tws.org.pl
Niestety, zdaniem branży szkolenia w ramach projektu "Turystyka - wspólna sprawa" nie wystarczą, by niewykwalifikowany pracownik zmienił się wykwalifikowanego.

Zobacz całość »



Subway i Sphinx będą otwierać bary dla kierowców

Zobacz całość »
Coraz popularniejsze stają się lokale gastronomiczne dla kierowców. Sieci gastronomiczne zaczynają walkę o ich portfele, według "Dziennika" - chętnych do prowadzenia barów typu drive-in szuka sieć kanapkowa Subway, a do końca roku pierwsze przydrożne restauracje planuje otworzyć Sphinx.
Zdaniem Martina Princa, menedżera ds. rozwoju Subwaya w Europie Środkowo-Wschodniej, polski rynek jest w tej chwili doskonałym miejscem na otwieranie restauracji dla kierowców. Po otwarciu sieci lokali w centrach handlowych i w ruchliwych punktach miast, firma chce zainteresować franczyzobiorców konceptem drive-in.
Bierne nie pozostają także inne sieci gastronomiczne: wkrótce lokale dla kierowców otworzy Sphinx. Michał Seider, wiceprezes spółki Sfinks Polska, poinformował "Dziennik", że firma początkowo zamierza otworzyć dwie restauracje przy trasach wylotowych z dużych miast, a jeśli się sprawdzą, w ciągu dwóch następnych lat może powstać około 30 przydrożnych Sphinksów. Seider podkreślił, że w tym segmencie konkurencja na razie nie istnieje i Sphinx zamierza to wykorzystać.
Według Agaty Zarębskiej, specjalistki ds. franczyzy w Akademii Rozwoju Systemów Sieciowych, bary dla kierowców będą cieszyć się coraz większą popularnością ponieważ na drogach jeździ obecnie więcej przedstawicieli handlowych, kurierów czy zawodowych kierowców ciężarówek, którzy chętnie skorzystają z tego typu lokali.

Zobacz całość »



Do polskich portów przypływa coraz więcej pasażerskich statków wycieczkowych

Zobacz całość »
Do polskich portów coraz częściej przybijają wielkie pasażerskie statki wycieczkowe, tzw. cruisery. Na nich do miast przypływają zamożni turyści, najczęściej Amerykanie.
Tegoroczny sezon ma być rekordowy: do gdańskiego portu mają zawinąć aż 54 jednostki, w tym kilkanaście statków wycieczkowych. Liderem pod względem wizyt jest jednak Gdynia: w zeszłym roku odwiedziło ją 89 statków, w tym roku będzie ich trochę mniej, za to pojawią się jednostki większe. Z informacji Janusza Czarskiego z zarządu gdyńskiego portu wynika, że pod względem tonażu największym statkiem, jaki odwiedził port, był "Star Princess", najdłuższy był "Constelattion" o długości 294 metrów a tegorocznym hitem będzie wizyta "Navigator of the Seas", jednostki o długości 312 metrów.
Morskie podróże są jedną z najszybciej rozwijających się form turystyki na świecie. Grzegorz Włoch z Polsteam Shipping Agency sp. z o.o. ocenia, że rocznie z oferty cruiserów korzysta już około 13 mln pasażerów, z czego aż 10 mln w Ameryce Północnej. Liczba ta wzrasta co roku o około 9%. Pasażerowie z Europy najchętniej wybierają Morze Śródziemne, a także Europę Północną. Przyrost liczby pasażerów jest tu jeszcze większy i wynosi 13% rocznie. W tegorocznym sezonie w regionie Europy 35 armatorów zaoferuje 840 podróży na 72 statkach. 80% z nich wykona przynajmniej jedną podróż po Bałtyku. Grzegorz Włoch szacuje, że na Bałtyku pojawi się 58 wycieczkowców, które przewiozą maksymalnie 600 tysięcy pasażerów.
Podczas rejsów po Bałtyku największą popularnością cieszą się porty takie jak: Kopenhaga, do której przypłynęło w ubiegłym roku aż 400 tys. turystów i Sankt Petersburg (300 tys. osób). Trochę rzadziej odwiedzane są Tallinn, Sztokholm, Helsinki i Ryga. Coraz chętniej odwiedzane są polskie porty. Liderem jest Gdynia, którą odwiedziło 94 tys. pasażerów, nieźle radzi sobie też Gdańsk. Andrzej Dorniak, rzecznik gdańskiego portu cieszy się, że sezon 2007 będzie rekordowy ponieważ do portu zawiną łącznie aż 54 statki. W czasie pobytu w Gańsku pasażerowie zwiedzają nie tylko miasto, ale także wyjeżdżają na dalsze wycieczki, np. z Trójmiasta do Malborka. Zdaniem Janusza Czarskiego, każdy pasażer odwiedzający Gdynię pozostawia w regionie od 100 do 125 euro.
Walkę o cruisery rozpoczęły również Szczecin i Świnoujście. W przypadku Szczecina problemem jest fakt, iż do portu mogą wpłynąć jednostki mające maksymalnie 215 metrów długości. Władze portu z utrudnień chcą uczynić atut: zdaniem Krzysztofa Pilarskiego, dyrektora handlowego w Zarządzie Morskich Portów Szczecin i Świnoujście SA, zaletą portu jest najbliższe położenie z portów morskich od Berlina, który jest ogromną atrakcją, szczególnie dla Amerykanów. Tym samym Szczecin zamierza odebrać turystów Rostockowi, do którego w ubiegłym roku przypłynęło aż 90 wycieczkowców pełnych turystów podróżujących do Berlina. Kapitan Marcin Raciborski twierdzi, że atutem Szczecina jest to, że przypływający tu pasażerowie złożą wizytę od razu w dwóch krajach oraz będą uczestniczyć w rejsie deltą Odry.
Na zajęcie pozycji lidera, Szczecin będzie jednak musiał jeszcze poczekać. W tym roku odwiedzą go tylko 3 jednostki, choć jedna unikatowa - jedyny na świecie apartamentowiec - statek, na którym nie ma typowych kabin, tylko mieszkania będące własnością zamożnych klientów. W 2008 roku Szczecin wstępnie planuje przyjęcie 7 statków, natomiast plan na 2009 rok to przynajmniej 20 jednostek.

Zobacz całość »



Sea Grill - Najlepszą restauracją rybną i biznesową wg Trends-Tendances Top Restaurants 2007

Zobacz całość »
Restauracja "Sea Grill" z Belgii, której szefem kuchni jest Yves Mattagne otrzymała kolejne, prestiżowe wyróżnienie. W nowym wydaniu przewodnika kulinarnego "Trends-Tendances Top Restaurants 2007" restauracja "Sea Grill" została już po raz drugi wyróżniona nagrodą w dwóch kategoriach: "Najlepsza restauracja rybna" i "Najlepsza restauracja biznesowa".
"Trends-Tendances Top-Restaurant 2007" jest przewodnikiem kulinarnym, gdzie nagrody przyznane zostały na podstawie głosowania 14 349 belgijskich menedżerów oraz pracowników zajmujących stanowiska kierownicze. Zostali oni poproszeni o wskazanie między innymi ich ulubionych restauracji, listy win, czy rodzaju kuchni. Nagroda przyznawana jest w dziesięciu kategoriach: "Najlepsza restauracja", "Największy młody talent", "Najlepsza brasserie", "Restauracja najbardziej nowatorska", "Najkorzystniejszy współczynnik cena-jakość", "Najlepsza restauracja włoska", "Najlepsza restauracja z kuchnią egzotyczną", "Najlepsza restauracja winna" i "Najlepsza restauracja biznesowa".
Restauracja "Sea Grill" zdobyła pierwsze miejsce w dwóch kategoriach: "Najlepsza restauracja rybna" i "Najlepsza restauracja biznesowa" w Belgii. "Sea Grill" znajduje się na parterze Radisson SAS Royal Hotel w Brukseli. Oferuje wyrafinowane potrawy rybne. Słynie z kulinarnych kreacji szefa kuchni, Yvesa Mattagna oraz z dobranej ze smakiem i wielokrotnie wyróżnianej piwnicy winnej, której powstanie jest zasługą Marca Meremansa, kierownika restauracji "Sea grill". Mocną stroną restauracji jest również bogaty wybór dań z homarów.
Yves Mattagne i Marc Meremans wyznali - Jesteśmy dumni i szczęśliwi, że zdobyliśmy już po raz drugi uznanie czytelników "Trends-Tendances". Od samego początku, czyli już od siedemnastu lat, robimy wszystko, żeby zaoferować naszym gościom jak najbardziej atrakcyjne menu. Jednocześnie przez cały ten czas dokładaliśmy wszelkich starań, aby poziom obsługi przechodził najśmielsze oczekiwania naszych klientów! Chcielibyśmy podziękować naszym lojalnym gościom za ich bezcenne poparcie, naszemu personelowi zaś za ciężką pracę i niezrównane oddanie.

Zobacz całość »



Rosyjski Aerofłot ma chrapkę na włoskie linie Alitalia

Zobacz całość »
Aerofłot - największy przewoźnik Rosji i UniCredit są kandydatami do kupna przynoszącej straty już od siedmiu lat włoskiej Alitalii. Do 16 kwietnia mają zostać złożone wiążące propozycje.
Dla Rosjan Alitalia jest cenną zdobyczą, co udowodnił wzrost cen jej akcji, po tym jak ogłoszono wstrzymanie ich obrotu na giełdzie w Mediolanie. Kiedy został wznowiony, papiery przewoźnika podrożały o 8 proc., czyli mniej więcej o 1,3 euro. UniCredit nie zdradził jaką cenę jest gotów za spółkę zapłacić. Zastępca dyrektora generalnego tego banku, Sergio Ermotti stwierdził, że takie rozmowy będą możliwe po dokładnym rozeznaniu się w finansach Alitalii. Siedem lat strat to nie mało, wartość rynkowa spółki wynosi obecnie ok. 1,3 mld euro, a Aerofłot jest wyceniony na 3,2 mld euro.
Alitalia swojego największego akcjonariusza ma w osobie państwa (aż 49,9 proc.). Państwo pragnie jednak zmniejszyć ilość swoich udziałów do maksymalnie 10 proc. Jak stanowi włoskie prawo, w momencie, gdy dana spółka posiada 39,9 proc. udziałów jakiejś innej, jest obowiązana do ogłoszenia wezwania do sprzedaży akcji.
Lew Koszljakow, prezez Aerofołtu jest bardzo zadowolony z obrotu spraw. Jego firma jest zainteresowana prowadzeniem poważnych rozmów w sprawie kupna spółki. W razie gdy Włosi woleliby Aerofłot, Rosjanie posiadaliby 95 proc. udziałów, a UniCredit jedynie 5 proc. Sergio Ermotti dodał, że gdyby w ustaleniach zaszły jakieś zmiany, konsorcjum mogłoby się zainteresować powiększeniem o któregoś z przewoźników europejskich. Przez jakiś czas UniCredit samotnie przystępował do przetargu, wspominając jedynie, że działa w imieniu innego, anonimowego klienta. Domyślano się wtedy, że może być nim albo Air France-KLM, bądź też Lufthansa. Nikt nie podejrzewał, że jest to Aeorofłot.
W chwili obecnej o zdobycie Alitalii ubiegają cię cztery firmy: AP Holding występujący w imieniu przewoźnika Air One, który jednocześnie pozostaje największym rywalem Alitalii na włoskim rynku, oraz dwa prywatne amerykańskie fundusze kapitałowe: Mattlin Patterson Global Advisers i Teras Pacific Group (TPG).
TPG jako jedyny nie musiałby się zbytnio martwić ewentualną porażką, w ostatni piątek bowiem poinformował o złożeniu ofert kupna także hiszpańskiej Iberii, podał nawet, że nie zamierza kupować obydwu linii. Spółka ta przejęła wcześniej amerykańskie Continental Airlines, a niedawno zainteresowała się również kupnem australijskiego Oantasa

Zobacz całość »



Dzięki easyJet Bristol bardziej dostępny dla polskich podróżnych

Zobacz całość »
Przewoźnik easyJet ogłosił dziś uruchomienie nowego połączenia z Warszawy do Bristolu. Samoloty będą tam odlatywać od października bieżącego roku trzy razy w tygodniu: we wtorki, czwartki i soboty. Bilety można już rezerwować na stronie www.easyJet.com, kosztują one od 124 zł z opłatami lotniskowymi, w dwie strony - 292 zł.
Według Johna Kohlsaata, Regionalnego Dyrektora Sprzedaży, odpowiedzialnego za Niemcy, Europę Środkową, Kraje bałtyckie oraz Danię,
jednym z powodów uruchomienia lotów z Warszawy do Bristolu poszukiwanie pracy przez Polaków w regionie południowo-zachodniej Anglii i Bristolu. Dzięki nowemu połączeniu podróż zajmie im dużo mniej czasu.
Oprócz rynku pracy, Polaków przyciągają do Bristolu również walory turystyczne miasta. Leży ono w południowo-zachodniej Anglii, przy ujściu rzeki Avon do Kanału Bristolskiego, 185 km na zachód od Londynu. Pod względem liczby mieszkańców (400 tys.) zajmuje piąte miejsce w Anglii i siódme w Wielkiej Brytanii.
Dla turystów atrakcyjna jest między innymi odnowiona dzielnica portowa, przyciągająca mnóstwem restauracji i klubów oraz największą atrakcją miasta - At Bristol. Znajdują się tu: centrum nauki i sztuki, planetarium, Wildscreen - zapewniające niesamowitą podróż poprzez ogrody botaniczne i lasy tropikalne świata oraz największe w Zachodniej Anglii kino IMAX. Atmosferę portu można poczuć również podczas wycieczki promowej. Z kolei w bristolskim ZOO można podziwiać podwodne życie fok i pingwinów oraz Zona Brazli, wiernie przedstawiającą lasy tropikalne Ameryki Południowej.
Ważnymi obiektami turystycznymi są Muzeum Wspólnoty i Imperium Brytyjskiego. Można obejrzeć w nim wystawę przedstawiającą 500 historii brytyjskiego kolonializmu. Nie sposób nie odwiedzić również Muzeum Miejskiego oraz Galerii Sztuki, która prezentuje dzieła od Starożytnego Egiptu począwszy, na impresjonizmie skończywszy.
Wszystkie najważniejsze atrakcje Bristolu można obejrzeć podczas przejażdżki odkrytym autobusem turystycznym.
W pobliżu Bristolu znajduje się wiele innych miast przyciągających turystów swoją historią i urokiem. Tylko 12 minut jazdy pociągiem dzieli Bristol od Bath. Do Cardiff, stolicy Walii, przejeżdża się przez piękny Most Severn, natomiast do Glastonbury, Somerset i Wzgórz Cotswold można dotrzeć krótką trasą samochodową.

Zobacz całość »



Darmowe loty z Babimostu do Warszawy?

Zobacz całość »
Urząd Marszałkowski opracował kolejną akcję mającą na celu rozwój lotniska w Babimoście: w ramach promocji komunikacji powietrznej zamierza przez miesiąc rozdawać bilety lotnicze za darmo.
Już w marcu było wiadomo, że LOT zamierza zawiesić liczbę połączeń z lotniska w Babimoście do Warszawy. Leszek Chorzewski, rzecznik prasowy LOT, twierdził wówczas, że przewoźnik chce zawiesić jedynie piątkowy powrotny kurs z Warszawy, który przynosi straty. W ciągu 2006 r., mimo promocji cenowych, skorzystało z niego tylko 8 tys. pasażerów.
Mimo złych statystyk, Urząd Marszałkowski próbuje ratować lotnisko. Zdaniem Sebastiana Ciemnoczołowskiego, wicemarszałka województwa, o liczbie pasażerów decyduje przede wszystkim cena biletów i dlatego należy sprawdzić, ilu Zielonogórzan latałoby z Babimostu, gdyby bilety były tańsze.
W tej chwili cena biletu lotniczego z Babimostu do Warszawy waha się od 376 do 476 zł. Urząd Marszałkowski zamierza przez miesiąc rozdawać bilety zupełnie za darmo lub w symbolicznej cenie, tak jak to często robią inni przewoźnicy. Pasażerowie będą musieli jedynie pokryć opłaty lotniskowe, które wynoszą około 60-70 zł. Wicemarszałek tłumaczy, że podczas takiej akcji wielu Zielonogórzan przekona się, że samolot to najlepszy środek komunikacji, przyzwyczai się do latania i nie będzie chciało wrócić do wcześniejszego środka transportu. Jeśli z darmowych lotów przez miesiąc skorzysta wielu pasażerów (przynajmniej połowa miejsc w samolotach musi być zajęta), to Urząd przedłuży promocję o kolejne pół roku. Wicemarszałek dodaje, że nawet jeśli cena biletów nieznacznie wzrośnie to i tak będzie opłacało się latać.
Natomiast jeśli po miesiącu darmowych lotów okaże się, że liczba pasażerów jest niewielka, to lotnisko w Babimoście zostanie zamknięte.
Dotację na cel promocji lotniska władze województwa postarają się zdobyć z Międzynarodowej Fundacji Lotów, która zajmuje się promocją komunikacji powietrznej. W uzyskaniu dotacji obiecał pomoc były premier Kazimierz Marcinkiewicz, który spotkał się już z szefami Fundacji w swoim gabinecie w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju w Londynie.
Nie wszyscy są jednak przekonani do pomysłu. Edward Fedko, radny sejmiku wojewódzkiego, były wicemarszałek, twierdzi, że Zielonogórzanie będą chętnie latać w trakcie promocji, ale kiedy ceny biletów znów wrócą do normy, pasażerowie wrócą do wcześniejszych środków transportu.

Zobacz całość »



Trwają prace nad nowymi samolotami w kształcie płaszczki dla 800 pasażerów

Zobacz całość »
Zmienia się zupełnie wygląd nowoprojektowanych samolotów. Kończy się w ten sposób też epoka maszyn z podłużnymi kadłubami. W nowych liniowcach pasażerowie będą siedzieć we wnętrzu skrzydeł.
Od ponad stu lat samoloty przypominają kształtem ptaki. Mają kadłuby z ogonami, które zapewniają im sterowność. Jednak samoloty nowej generacji będą przypominały płaszczki. Nad koncepcją "latającego skrzydła" pracują obecnie zespoły amerykańskich oraz brytyjskich inżynierów. Ponieważ część kadłuba odgrywa istotną rolę konstrukcyjną, koncepcję nazwano mieszaną: "Blended Wing Body", a w skrócie BWB. Na zlecenie NASA prace prowadzone są zarówno nad samolotami wojskowymi, jak i cywilnymi.
Prace przygotowawcze do projektu maszyny w kształcie wielkiej płaszczki rozpoczęły się już na początku lat dziewięćdziesiątych. Decyzja Airbusa o produkcji A380 dla ponad 560 pasażerów przyśpieszyła prace nad samolotem nowej generacji. Dziesięć lat temu został powołany specjalny zespół inżynierów NASA, firm lotniczych oraz uniwersytetów technicznych, aby opracowali samolot pasażerski według koncepcji BWB.
Podstawową zaletą nowej konstrukcji jest mały opór aerodynamiczny i duża powierzchnia skrzydeł, dzięki czemu maszyna może uzyskać dużą siłę nośną oraz dużą przestrzeń wewnątrz. Mniejszy opór w powietrzu wiążę się ze znacznym obniżeniem hałasu.
Eksperci szacują, że samoloty typu BWB pojawią się u wielkich linii lotniczych około roku 2020 -2025.
Boeing przygotował konstrukcję z wykorzystaniem wcześniejszych prac firmy McDonell Douglas. Al Bowers, specjalista od aerodynamiki NASA z Dryden Flight Research Center zaznaczył - Korzyści konstrukcyjne przełożą się na koszty eksploatacji i wpływ na środowisko. Spodziewamy się, że samoloty będą o 10 - 15% lżejsze niż dzisiaj, dzięki czemu będą mogły zabierać więcej ładunku. Dodał - Zużycie paliwa spadnie o jakieś 20 -25%.
Według założeń konstrukcyjnych samolot będzie mieć maksymalną masę startową ponad 400 ton, rozpiętość skrzydeł prawie 90 metrów, a długość prawie 50 metrów. Jednocześnie na dwa pokłady będzie mógł zabrać około 800 pasażerów. Będzie miał zasięg ponad 13 tys. km i będzie osiągać prędkość około 900 km/godz.
Głównym problemem związanym z konstrukcją jest przede wszystkim sterowanie, gdyż nie ma ogona. Trzeba również rozwiązać problem utrzymania wewnętrznego ciśnienia w przedziale pasażerskim. Większość pasażerów nie będzie miała też dostępu do okien. Proponowanym rozwiązaniem jest instalacja "fałszywych okien", czyli monitorów LCD, które będą pokazywać obraz z kamer umieszczonych na zewnątrz maszyny. Problemem, który pozostał jeszcze do rozwiązania jest także zapewnienie szybkiej ewakuacji z wnętrza samolotu. Jeżeli konstruktorzy rozwiążą wszystkie problemy, następną generacją wielkich liniowców będą maszyny BWB.
Pod koniec roku 2005 inżynierowie z NASA przetestowali model samolotu wykonany w skali 1: 20 w tunelu aerodynamicznym Langley Research Center w Hampton w Wirginii. Został on poddany wielu testom, szczególnie sterowania przy małych prędkościach. Dan Victory, szef projektu w NASA przyznał - W ich wyniku możemy stwierdzić, że samolot BWB będzie wspaniale latał.
Prace nad nowymi maszynami są już dość zaawansowane. W Bazie Sił Lotniczych Edwards w Kalifornii, samolot testowy Boeing X-48, bezzałogowy model o rozpiętości skrzydła 6,5 metra oraz masie niespełna 200 kg jest już sprawdzany w powietrzu. Natomiast wojskowy transportowiec o masie startowej 500 ton ma wejść do służby około roku 2022. Dwa istniejące egzemplarze modelowego X zostały zbudowane przez firmę Boeing Phantom Works. Norm Princen, szef inżynierów programu X-48 w Boeing Phantom Works podkreślił - Najważniejszym celem, jaki nam przyświeca, jest zademonstrowanie, że konstrukcja BWB jest w pełni sterowalna i bezpieczna podczas kołowania, wznoszenia i lądowania, tak jak każdy konwencjonalny samolot.
Koncepcja "latającego skrzydła" nie jest całkowicie nowa. Już w 1929 roku Hugo Junkers, niemiecki konstruktor opracował model tego typu maszyny. Jednak w tamtych czasach istniejąca technologia nie pozwalała pozbyć się ogona koniecznego do sterowania maszyną.
Dlatego też Junkers pozostawił skrzydło grube, w którego wnętrzu umieścił silniki, a usterzenie w kadłubie. W Niemczech wyprodukowano dwie takie maszyny, które przewoziły pasażerów. Dodatkowo podczas wojny jeden z nich służył jako transportowiec.
Konstrukcja była tak interesująca, że licencję na ten samolot kupiła Japonia. Firma Mitsubishi wyprodukowała sześć samolotów bombowych Ki -20. W latach czterdziestych ubiegłego wieku w USA firma Nortrop prowadziła próby samolotu - skrzydła. W Niemczech w 1944 roku powstał pierwszy samolot w kształcie skrzydła z napędem odrzutowym - Horten Ho229.
Współczesną konstrukcją, która w pewnym stopniu realizuje ideę "latającego skrzydła" jest amerykański bombowiec B-2 Spirit, który został zbudowany w 1989 roku.

Zobacz całość »



Hotelowi szefowie kuchni uczą chętnych gotować!

Zobacz całość »
Coraz częściej można doskonalić umiejętności w gotowaniu pod okiem mistrzów w tej dziedzinie. Nauka gotowania u doświadczonego szefa kuchni stała się nową formą rozrywki w Warszawie.
Kursy gotowania odbywają się w restauracji, hotelu i jedynej w Polsce Akademii Gotowania. Ich oferta coraz bardziej się powiększa.
Zajęcia Teach & Taste, które prowadzone są w restauracji Blue Cactus w Warszawie przygotowane są dla grup kilkuosobowych. Adepci sztuki kulinarnej, którzy ubierani są w firmowe fartuchy i czapki otrzymują do wypicia Margaritę na odwagę, a następnie zapraszani są do restauracyjnej kuchni. Tam trenują przygotowywanie fajity pod okiem szefa kuchni Ryszarda Majewskiego.
Maciej Ulewicz, muzyk i dziennikarz radiowy, uczestnik zajęć przyznał - Teach & Taste to forma atrakcyjna zarówno dla osób, które gotują, bo wzbogacają swoją wiedzę, jak i dla kompletnych amatorów sztuki kulinarnej, którzy są smakoszami - ja do tych się zaliczam. Uwielbiam poznawać nowe potrawy, natomiast podczas ich przygotowywania jakoś się gubię, szczególnie gdy przepis wymaga więcej niż zmieszania dwóch składników. Te zajęcia natomiast mają olbrzymie walory edukacyjne, nie mówiąc o korzyściach smakowych i towarzyskich. To świetna rozrywka w gronie osób, które łączy wzajemne gotowanie, jak i późniejsze wspólne spożywanie efektów pracy zespołowej.
Podczas lekcji kuchnia działa normalnie i jeżeli w restauracji panuje duży ruch, widać na zapleczu biegających kuchcików oraz kelnerów. Natomiast w wolnych chwilach obsługa przygląda się uczniom. Ryszard Majewski uczy przyrządzać guacamole oraz salsę, czyli meksykańskie dipy, które dodawane są do większości potraw. Uczy również, jak kroić cebulę, obierać awokado, siekać kolendrę i papryczki chili, a także miażdżyć czosnek. Fajitę z mięsa, ryb, owoców morza lub z warzyw pokrojonych w paski należy nałożyć na tortille, czyli placuszki kukurydziane, następnie okraszać zielonym guacamole, pikantną salsą i kwaśną śmietaną oraz zawinąć jak naleśnik.
Jeżeli wszystko jest już gotowe, potrawy wraz z karteczkami, na których są imiona wykonawców prezentowane są na stole w restauracji. Szef kuchni dokonuje oceny wykonania potraw. Czasem pod uwagę bierze się również inne czynniki. Ryszard Majewski, szef kuchni wspomina - Podczas zajęć Teach & Taste odbyły się nawet zaręczyny. Chłopak przygotował dla swojej wybranki kolację, a potem poprosił ją o rękę. Został przyjęty.
Dzięki warsztatom można odkryć swoje powołanie, albo tylko oswoić się z ambitną kuchnią. Maciej Ulewicz zaznacza - Dzięki Teach & Taste moja sałatka z grillowanym kurczakiem, szpinakiem, marynowanym imbirem i truskawkami w gronie znajomych jest prawdziwym hitem, a ja awansowałem na wyrafinowanego kucharza. Przestałem bać się noża, patelni i surowej piersi kurczaka.
Andrzej Polan, szef kuchni hotelu Polonia Palace zaprasza na spotkania z kuchnią polską. Tematyka kursu ustalana jest w zależności od oczekiwań grupy. Andrzej Polan wyznaje - Można wybrać dania z hotelowego menu, np. chłodnik jabłkowy z miętą czy polędwiczki w sosie kurkowym, a można też podać swoją propozycję. Zwykle klientami są firmy. Kursy traktowane są jak forma spotkań integracyjnych.
Robert Milczyński, dyrektor SAP na Europę Środkową podkreśla - Zajęcia w kuchni to świetne narzędzie marketingowe, które pomaga w biznesie budować relacje z ludźmi. To coś więcej niż tylko wspólne pójście do restauracji - musimy się zaangażować, działać wspólnie.
Hotel Westin proponuje gościom pomoc w przygotowywaniu pierogów z farszem z raczych szyjek. Uczestnicy muszą sami rozwałkować ciasto, wyciąć pieroga oraz napełnić go farszem. Hotelowa restauracja nazywa się Fusion, a w jej karcie łączą tradycje kulinarne Europy oraz Azji. Goście uczą się również przygotowywać sushi. Znajdą tam specjalne maty do zwijania glonów, sprasowane wodorosty, łosoś, pokrojony w długie paski ogórek oraz ryż ugotowany z dodatkiem soli, cukru, wina mirim i octu ryżowego. Odpowiednie składniki należy nałożyć na nori, czyli gatunek wodorostów, a następnie zwinąć całość w rulon. Na koniec trzeba pokroić wszystko na małe porcje.
Uczestnictwo w tego typu zabawie jest bezpłatne. Hotel oferują ją w ramach programu "Unwind", czyli "Odpręż się". Do pierogów oraz sushi goście otrzymują kieliszek miodu pitnego. W ten sposób hotel stara się zwrócić uwagę gości na swoją kuchnię.
W każdy poniedziałek odbywają się kursy kulinarne w Akademii Kurta Schellera. Scheller jest uznanym autorytetem w dziedzinie gastronomi. Prowadzi restaurację sygnowaną swoim nazwiskiem, pisze książki oraz występuje w telewizji.
Aleksandra Więcka, właścicielka studia projektowego Headonist Koncept była uczestniczyła w zajęciach w Akademii. Wspomina - Kiedy szłam pierwszy raz na "Kurs do Kurta Schellera" byłam strasznie onieśmielona sytuacją, że będę gotować z profesjonalistą, ba - gwiazdą! Mój styl gotowania był bardzo intuicyjny - wszystko sypałam na oko, przepisy powstawały w trakcie gotowania. Wyobrażałam sobie, że wyrafinowana kuchnia wymaga miary i wagi, no i oczywiście mnóstwa czasu. Ale okazało się, że jest wręcz przeciwnie. W ciągu czterech godzin ugotowaliśmy wspólnie pięciodaniową kolację, a Kurt dodatkowo upiekł specjalnie dla nas ciasteczka. Pamiętam genialny hiszpański deser leche fritta, czyli smażone mleko, który pod chrupiącą skórką kryje pyszną płynną masę, a smaży się go podobnie jak nasze pączki.
Zajęcia odbywają się w sali, gdzie przygotowanych jest osiem stanowisk dla dwuosobowych zespołów z kuchnią gazową, piekarnikiem, deskami, nożami, patelniami oraz garnkami. Dodatkowo na środku sali jest stanowisko szefa kuchni, gdzie przyrządzana jest potrawa, którą potem uczestnicy zajęć muszą przygotować samodzielnie. Podczas jednego wieczoru zazwyczaj powstaje kilka dań. Kurt Scheller podchodzi do kursantów, pomaga im w prawidłowy sposób pokroić mięso, sprawdza smak potraw oraz ich gęstość. Kurt Scheller wyznaje - Chcę pokazać, że gotowanie to wspaniała zabawa. Kiedyś miałem ucznia, który przychodził na wszystkie zajęcia. Chyba chciał zrobić wrażenie na kobietach.
Aleksandra Więcka przyznała - Dla mnie ważne było przyswojenie sobie kilku tricków - od techniki krojenia cebuli po usuwanie skóry z ryby - które niesamowicie ułatwiają potem gotowanie. No i atmosfera zabawy dającej okazję do poznania innych osób, zazwyczaj było nas w grupie dziesięcioro, które też lubią pichcić. Pamiętam kobietę, którą na zajęcia przysłał mąż, "żeby nauczyła się w końcu gotować". Na początku było widać, że zajęcia ją stresują - po kursie, zjadając własnoręcznie zrobione gołąbki z rybą, chorizo i rodzynkami, uwierzyła, że gotowanie może sprawiać radość.
Kursy pozwalają zrozumieć, że gotowanie to poważna sprawa. Dzięki nim można docenić wagę jedzenia oraz nauczyć się postrzegać gotowanie jako sposobu na rozwój osobisty, pogłębianie więzi z innymi ludźmi oraz fantastyczne spędzanie czasu.

Zobacz całość »



Rajd quadów w parku krajobrazowym bez zezwolenia?

Zobacz całość »
Leśnicy uważają, że rajd quadów w Brudzeńskim Parku Krajobrazowym odbył się bez ich zgody naruszył obowiązujące prawa.
Krzysztof Wronowski, organizator imprezy przyznał, że Ogólnopolski River Ride IV jest najcięższą imprezą przeprawową dla quadów w kraju. Zaznaczył także, że zamierza spowodować, aby był to największy tego typu rajd na kontynencie.
Organizatorzy zapowiadali rajd: "Czwarta już edycja rajdu ma ambicje przebić wszystkie dotychczasowe pod każdym względem. (...) Trasa będzie jak zwykle wymagająca i urozmaicona, będzie liczyła blisko 400 km szlakiem czterech rzek: Wisły, Brzeźnicy, Skrwy prawo i lewobrzeżnej oraz Wierzbicy (...). Każdy znajdzie coś dla siebie: rozległe łąki, bagna, torfowiska, wzgórza i rozpadliny, rwące strumienie i nieprzebyte lasy".
Rajd rozpoczął się odcinkiem specjalnym w piątek, 30 marca, a zakończył w niedzielę, 1 kwietnia. Na liście startowej były 134 osoby i 180 quadów. Rajd zakończył się 27 mandatami i 12 pouczeniami.
Sławomir Lipski, komendant posterunku straży leśnej w Nadleśnictwie Płock wyjaśnia - To efekt specjalnej dwudniowej akcji. Wzięło w niej udział pięciu policjantów, ośmiu funkcjonariuszy straży leśnej i dwóch pracowników administracji Lasów Państwowych. Zdecydowaliśmy się na nią po tym, jak zaalarmowali nas między innymi mieszkający w okolicy ludzie. Pamiętali, że przed rokiem quady wjeżdżały na teren parku, chcieli zapobiec jego niszczeniu. Trzeba było też pamiętać o ochronie turystów. Nie może być tak, że rodzina, która chce wypocząć, musi wysłuchiwać warkotu silników, dusić się w tumanach kurzu, uciekać do rowu.
Komendant Lipski przyznał, że jest pod dużym wrażeniem sobotnio-niedzielnej współpracy z policją. Zaznaczył - Co najgorsze, po pierwszych upomnieniach uczestnicy rajdu już wiedzieli, że tam jesteśmy, bo na pewno wzajemnie się informowali. A mimo to najwyraźniej niewiele sobie z tego robili. I znów wjeżdżali do lasu. Chyba uparli się, aby go przeorać. Prawda jest taka, że gdyby nas tam nie było, to do lasu wjechaliby wszyscy. Owszem, zdarza się, że niektóre nadleśnictwa, np. na Mazurach, zgadzają się na organizację różnych imprez, ale pod warunkiem naprawy zniszczeń. My nie możemy sobie na to pozwolić. W końcu park krajobrazowy powstał po to, aby go chronić.
O quadach, które w sobotę zobaczył na terenie rezerwatu przyrody Sikórz poinformował też płocczanin Witold Tomiński. Podkreślił - Trzeba chronić park, a rezerwat tym bardziej, bo po to przecież został z niego wydzielony. Tym, którzy zapomnieli, przypominam, że 1 kwietnia rozpoczął się okres lęgowy ptaków.
Krzysztof Wronowski twierdzi, że miał zgodę na organizację rajdu w okolicach Cierszewa. Zaznacza - Takich imprez nie organizuje się bez pozwolenia. Po pierwsze, patronatem objął ją wójt Brudzenia, to z nim konsultowałem trasę piątkowego odcinka specjalnego, udostępnił nam mapę terenu. Co więcej, ludzie z nadleśnictwa dokonali korekty trasy odcinka specjalnego. Natomiast w sobotę i w niedzielę rajd miał się już odbywać wyłącznie po drogach publicznych i terenach prywatnych. Mamy tylko pojazdy zarejestrowane, a takie są przecież dopuszczone do ruchu. Niestety, niektórzy uczestnicy rajdu zjeżdżali z dróg publicznych. Robili tak albo przez nieuwagę, albo lekceważyli regulamin. Mimo że go wszyscy podpisali, jednak decydowali się na samowolkę. Sam zdyskwalifikowałem dwie osoby, które przejechały przez pole, w moich imprezach więcej już nie wezmą udziału. Nie mogę sobie pozwolić na to, aby ten sport budził jakieś potężne kontrowersje, nie chcę, by policja wypowiadała wojnę quadowcom.
Wójt Henryk Kisielewski broni rajd - Impreza miała organizatorów, była pod jakimś nadzorem. Więcej szkód wyrządzają ci, którzy uprawiają ten sport na dziko, na gościnne występy przyjeżdżają tu na swoich pojazdach z okolic czy z Płocka. To prawdziwa plaga. Dodam, że rajd skończył się też miłym akcentem - jego uczestnicy zebrali w parku 2,5 tony śmieci.
Jednak komendant Lipski przekonuje, że organizatorzy nie mieli żadnej oficjalnej zgody na piśmie. Jednocześnie nie zaprzecza, że już na miejscu mógł się z nimi kontaktować któryś z leśników. Tłumaczy - Ale to prawdopodobnie dlatego, aby korygując trasę piątkowego odcinka specjalnego, w ostatniej chwili ratować groźną dla parku sytuację. Nie zgadzam się też z sugestią, jakoby wszystkie quady były dopuszczone do ruchu po drogach publicznych. Niektóre nie były zarejestrowane. Ale o czym tu mówimy? Quadowcy nie byli karani za to, że jadą drogami publicznymi. Oni wybierali drogi leśne, takie, po których może się poruszać jedynie administracja Lasów Państwowych.
Jednak organizatorzy mieliby małe szanse na otrzymanie zgody, nawet gdyby oficjalnie o nią wystąpili. Bogdan Kaźmierczak, pracownik Brudzeńskiego Parku Krajobrazowego powołał się na rozporządzenie wojewody mazowieckiego z 2005 roku dotyczące parku. Paragraf 3, pkt 1, ppkt 11 mówi: "Zakazuje się organizowania rajdów motorowych i samochodowych".
Lipski podsumowuje - To powinno uciąć wszelkie spekulacje.
Krzysztof Wronowski na forum witryny internetowej Quadzik.pl napisał: - Serdecznie "dziękuję" tym uczestnikom, którzy poszczuli na nas "Gazetę Wyborczą", opowiadając stek bzdur o rozjechanych ptasich gniazdach w rezerwacie i matkach chowających dzieci przed rozpędzonymi quadowcami. Miejcie świadomość że szkodzicie całemu środowisku i mimo znajomości z reporterem nie pozostajecie anonimowi.

Zobacz całość »



Sparaliżowane lotniska w Brazylii

Zobacz całość »
Jak dowiadujemy się od brazylijskich władz ruch lotniczy w piątek został sparaliżowany za sprawą strajku pracowników kontroli lotów. Na lotniskach, według doniesień, koczuje tysiące pasażerów. Odloty ze wszystkich 67 cywilnych portów lotniczych w Brazylii zostały odwołane. Mimo to lotniska przyjmują przylatujące samoloty.
Czekający godzinami na lotnisku pasażerowie grozili jego zniszczeniem i splądrowaniem lotniskowych restauracji. Strajkujący kontrolerzy natomiast, oświadczyli, że nie mają zaufania do swoich przełożonych oraz do sprzętu, na którym są zmuszeni pracować.
To wszystko przez zeszłoroczną katastrofę Boeinga 737, w którym zginęły 154 osoby. Od tamtej pory kontrola odmawia obsługiwania większej ilości lotów niż jest to zalecane w normach międzynarodowych. Kontrolerzy podkreślają, że nie dość że są przepracowani, to zarówno słabo opłacani i jest ich zwyczajnie za mało.
W celu uspokojenia sytuacji i zażegnania panującego na lotniskach kryzysu, w stolicy Brazylii swoją wizytę planował złożyć wiceprezydent Jose Alencar. Jednak przyznał, iż ze względu na strajki może mieć poważne kłopoty żeby do stolicy dotrzeć.
Przewodniczący związków zawodowych poinformował, że do strajku przyłączyli się głównie kontrolerzy wojskowi i zaledwie kilku kontrolerów cywilnych. Tłumaczył, że tych cywilnych jest tak mała liczba, że koniec końców i tak wstrzymano loty.
Normando Augusto, prawnik reprezentujący strajkujących, przyznał, że może już w sobotę uda się dojść do porozumienia. Wszystko to jednak zależy od tego, czy rząd wyrazi zgodę na zmianę statusu niektórych kontrolerów i przeniesienie ich ze służby wojskowej do cywilnej.
Problemy w brazylijskim ruchu lotniczym zaczęły się w zeszłym roku, kiedy to zbankrutowała jedna z najpotężniejszych brazylijskich linii Varig. Wtedy ponad 20 tys. pasażerów (Brazylijczyków i nie tylko) było zmuszonych do zrezygnowania z przelotów.

Zobacz całość »



Zalew Szczeciński wzbogaci się o nowe przystanie dla jachtów

Zobacz całość »
25 milionów euro to kwota, za którą mają być wybudowane nowe przystanie dla jachtów wzdłuż Odry, Zalewu Szczecińskiego i Wybrzeża. Ma to być alternatywą dla przepełnionych Mazur.
Budowa ma być finansowana z pieniędzy z Unii Europejskiej. Kwota 25 milionów euro jest już zagwarantowana dla tego projektu, ze względu na wpisanie budowy Zachodniopomorskiego Szlaku Żeglarskiego na listę najważniejszych zadań dla regionu.
Budowa szlaku ma być pierwszą inwestycją, realizowaną za unijne pieniądze, które przyznane zostały regionowi na lata 2007-2013.
- W tym roku wykonane zostanie studium wykonalności projektu, przejdziemy wszystkie procedury związane z pozyskaniem funduszy, rozpiszemy pierwsze przetargi - mówi Jagniątkowski, który opracował koncepcję szlaku. - Prace budowlane ruszą w styczniu 2008 r., a w latach 2010-2011 zakończą się.
Jest to inwestycja na ogromną skalę. Aktualnie w regionie szczecińskim jest blisko 400 miejsc postojowych dla jachtów, natomiast po zakończeniu prac liczba ta ma wzrosnąć do 1700. Jednak porównując to z liczbą przystani po niemieckiej stronie Zalewu, których jest 3,5 tysiąca jest to naprawdę niewiele.
Budowa została podzielona na trzy części. Największe przystanie powstaną w Szczecinie, Trzebieży, Świnoujściu i Kamieniu Pomorskim. Będzie tam ok. 500 jednostek postojowych. Mniejsze porty powstaną w Kołobrzegu i Stepnicy ( 200 jednostek). Te najmniejsze przystanie zostaną zorganizowane w Gryfinie, Lubczynie, Policach, Nowym Warpnie, Wolinie oraz Rewalu.
- Standardem ma być ogrodzony i oświetlony teren, dostęp do mediów, sanitariaty, możliwość pozbycia się ścieków - wyjaśnia Jagniątkowski.
W rejonie Trasy Zamkowej, w Szczecinie powstaną tzw. publiczne miejsca postojowe, czyli rodzaj wodnego parkingu.
- Będzie tu można za darmo zacumować na dwie doby i skorzystać odpłatnie z dostępu do wody i prądu - mówi Jagniątkowski.
Polskie wody odwiedza rocznie blisko 5 tysięcy jachtów z zagranicy. Inwestycja ta ma sprawić, że szlaki wodne będą bardziej przyjazne dla żeglarzy, a w szczególności dla żeglarzy z Niemiec, którzy uważają wody Zalewu Szczecińskiego za bardzo atrakcyjne, ale niezbyt bezpieczne. To wpływa na niekorzyść regionu.
Gminy, które będą inwestowały w budowę szlaku żeglarskiego są zmuszone do wyłożenia własnego wkładu pieniężnego w wysokości 15% wartości inwestycji. Podpisały już one umowę o współpracy z Instytutem Gospodarki Morskiej. - Tak naprawdę skala potrzebnych inwestycji w przystanie i porty jest dużo większa - przyznaje Jagniątkowski. - Po zsumowaniu wszystkich potrzeb okazało się, że potrzebowalibyśmy nie 25, a 60 mln euro- dodaje.

Zobacz całość »



Senat wprowadził poprawki do nowelizacji Ustawy o czasie pracy kierowców

Zobacz całość »
Senatorowie wprowadzili poprawki do nowelizacji Ustawy o czasie pracy kierowców. Zmiana przepisów wynika z wejścia w życie z dniem 11 kwietnia 2007 r. rozporządzenia nr 561/2006 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 15 marca 2006 r. w sprawie harmonizacji części przepisów socjalnych odnoszących się do transportu drogowego.
Nowelizacja przepisów ustawy o czasie pracy kierowców wejdzie w życie 11 kwietnia. Wprowadza ona nowe obowiązki dla spedytorów, załadowców i nadawców towarów: będą oni w takim samym stopniu jak przewoźnik odpowiadać za naruszenie czasu pracy kierowcy.
Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego zobowiązuje również państwa członkowskie UE do obowiązkowego objęcia ochroną przestrzegania czasu pracy kierowców prowadzących pojazdy używane w regularnych przewozach poniżej 50 km - głównie kierowców komunikacji miejskiej. Znowelizowana ustawa określa także okresy prowadzenia pojazdów, obowiązkowe przerwy w prowadzeniu i gwarantowane okresy odpoczynku.
Po nowelizacji Ustawa wróci do Sejmu.

Zobacz całość »



Poland.com teraz także dla niemieckojęzycznych turystów

Zobacz całość »
W marcu 2007 r. serwis Poland.com wdrożył niemiecką wersję strony głównej oraz serwisu hotelowego. Teraz niemieccy turyści będą mogli w swoim języku zarezerwować pokój w wybranych polskich obiektach, dowiedzieć się więcej o wycieczkach, czy też wypożyczyć samochód.
Zespół Poland.com zapowiada, iż w najbliższym czasie planuje również uruchomienie niemieckiej wersji działów Travel, Business i Culture.
Serwis Poland.com umożliwia obecnie wybór i zakup usług turystom posługującym się j. polskim, angielskim i niemieckim. Portal współpracuje m.in. z Polish Travel Quo Vadis Sp. z o., Mazurkas Travel B.P. Sp. z o.o. oraz Partners Software GmbH (system sprzedaży biletów lotniczych LOW.FARE)

Zobacz całość »



::: 2007-04-04 :::


SkyEurope rozpoczyna loty z Wiednia

Zobacz całość »
Przewoźnik SkyEurope ogłosił rozpoczęcie operacji lotniczych z lotniska w Wiedniu. Od 25 marca 2007 przewoźnik uruchomił siatkę 16 europejskich tras bezpośrednio z Wiednia swoimi nowymi samolotami Boeing. Z 16 miastami obsługiwanymi bezpośrednio z Wiednia, SkyEurope staje się drugą co do wielkości linią lotniczą, działająca na wiedeńskim lotnisku Schwechat, pod względem liczby destynacji.
Zdaniem Karima Makhloufa, Chief Commercial Officer w SkyEurope, otwarcie bazy w Wiedniu odzwierciedla strategię przewoźnika polegają na skupianiu się na kluczowych rynkach z dużym potencjałem przewozów. SkyEurope zamierza wejść na wiedeńskie lotnisko bardzo agresywnie z najniższymi dostępnymi taryfami i sprawić, że transport lotniczy będzie dostępny dla każdego.
Otwierając bazę lotniczą w Wiedniu, obok lotniska Bratysława, SkyEurope umacnia swoją pozycję wiodącego przewoźnika nisko-kosztowego obsługując loty z dwóch głównych lotnisk w obszarze, który zamieszkuje 6 milionów ludzi.
Z okazji uruchomienia lotów SkyEurope z Wiednia, przewoźnik przygotował dla wszystkich swoich pasażerów wylatujących z tego lotniska specjalne powitanie. Rozpoczyna się ono przywitaniem na parkingu i przeniesieniem bagaży pasażerów na specjalnych wózkach aż do czerwonego dywanu prowadzącego do odprawy, podczas której pasażerowie otrzymają przekąski i kieliszek szampana. Na całym lotnisku mają być obecne hostessy udzielające niezbędnych informacji, a podczas lotu, poza bogatym SkyDelights menu, dostępne będą również musujące wino oraz duży wybór gazet. Na pokładach pasażerowie będą mogli napić się również illy espresso i capuccino, które są dostępne jedynie na pokładach SkyEurope.
SkyEurope zamierza świętować inaugurację na lotnisku w Wiedniu już od 6.30 rano, do ostatniego lotu tego dnia, tj. do godz. 23.15. Działania marketingowe odbywać się będą na zewnątrz terminala (także na parkingu), w terminalu, obszarach tranzytowych oraz w hali przylotów.

Zobacz całość »



Uroczyste rozpoczęcie działalności Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej

Zobacz całość »
Wczoraj rozpoczęła działalność Polska Agencja Żeglugi Powietrznej, której zadaniem będzie zapewnienie funkcjonowania bezpiecznego, ciągłego, płynnego i efektywnego ruchu lotniczego. W uroczystości otwarcia PAŻP uczestniczyli m.in. Minister Transportu - Jerzy Polaczek, Prezes Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej - Maciej Rodak, Prezes ULC - Grzegorz Kruszyński oraz przedstawiciele Urzędu.
Agencja została powołana na mocy Ustawy z dnia 8 grudnia 2006 r. o Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej na bazie zasobu kadrowego oraz majątku Agencji Ruchu Lotniczego - jednostki organizacyjnej Przedsiębiorstwa Państwowego "Porty Lotnicze" (PPL).
Celem rozdzielenia PPL i ARL było usprawnienie realizacji zadań powierzonych tym instytucjom oraz zwiększenie przejrzystości w obszarze organizacyjnym i finansowym. Powinno to także umożliwić aktywny rozwój oraz podnieść konkurencyjność Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej w Europie. Wśród państw europejskich tylko Hiszpania i Turcja posiadają instytucje zapewniające służby ruchu lotniczego połączone z portami lotniczymi. Powołanie Agencji jest również wypełnieniem międzynarodowych zobowiązań wynikających z przystąpienia Polski do EUROCONTROL - Europejskiej Organizacji Bezpieczeństwa Żeglugi Powietrznej.
Przepisy UE oraz EUROCONTROL mówią między innymi o konieczności uniezależnienia instytucji zapewniających służby żeglugi powietrznej od władzy lotniczej oraz innych podmiotów rynku lotniczego. Dodatkowo przepisy europejskie nakazują, iż zapewnianie służby ruchu lotniczego powinno być realizowane jako działanie nie nastawione na osiąganie zysku oraz rachunkowość instytucji zapewniających żeglugi powietrznej powinna być przejrzysta, zaś sprawozdawczość powinna być zgodna z międzynarodowymi standardami rachunkowości.
Agencja będzie podległa ministrowi właściwemu do spraw transportu. Obowiązki i uprawnienia państwowej władzy nadzorującej w stosunku do bieżącej realizacji zadań przez Agencję będzie wykonywał Prezes ULC na zasadach określonych w prawie lotniczym.

Zobacz całość »



I Spływ Kajakowy Branży Turystycznej w Augustowie

Zobacz całość »
W dniach od 18 do 20 maja bieżącego roku odbędzie się I Spływ Kajakowy Branży Turystycznej, który będzie przebiegał Czarną Hańczą i Kanałem Augustowskim.
Organizatorami spływu są: Polska Izba Turystyki Oddział Podlaski, Urząd Miasta Augustów oraz Przedsiębiorstwo Turystyczne SZOT.
Program spływu:
18 maja 2007,
Rada Naczelna Polskiej Izby Turystyki - hotel Leśnik
Przyjazd uczestników oraz zaproszonych gości do Augustowa
Kolacja powitalna - hotel Leśnik
Odprawa osad kajakowych
nocleg
19 maja 2007
śniadanie
08.00 - wyjazd autokarami na spływ kajakowy
Trasa: Dworczysko - Mikaszówka (12 km)
Jest to najpiękniejszy odcinek Czarnej Hańczy, który biegnie przez "serce" Puszczy Augustowskiej. Rzeka na tym odcinku wije się serpentyną w moczarowatej dolinie, a brzegi porasta las. Kolejnym odcinkiem będzie Kanał Augustowski z dwiema ręcznie obsługiwanymi śluzami, co stanowi dużą atrakcję turystyczną. Rzeka jest dość szeroka o łagodnym nurcie, co ułatwia płynięcie. Cała trasa jest łatwa i dostępna dla początkujących kajakarzy.
Organizator zapewnia: dwuosobowe kajaki turystyczne z wiosłami, kamizelki asekuracyjne, miękkie wodoodporne siedziska oraz opiekę instruktora rekreacji ruchowej - kajakarstwo i ratowników WOPR.
Omówieniem trasy, instruktażem i prowadzeniem zajmą się mistrzowie kajakarstwa z Augustowa:
- Piotr Markiewicz - mistrz świata w 1995 r., medalista olimpijski z Atlanty w 1996 r.
- Marek Twardowski - mistrz świata w 2006 r.
- Adam Wysocki - mistrz świata w k-2 w 1999 r.
Lunch na trasie spływu
14.00 - powrót autokarami do Augustowa
Plaża nad jeziorem Białym
15.00 - Pokaz freestyle'u kajakowego
Zawody Kajakowe Branży Turystycznej na Jeziorze Białym:
1. Sprint kajakowy
2. Slalom kajakowy
3. Płynięcie tyłem do przodu
Zawody zostaną przeprowadzone przez sędziów kajakarstwa z ramienia Polskiego Związku Kajakowego, zgodnie z Regulaminem Zawodów Kajakowych Branży Turystycznej.
Pokaz kulinarny w wykonaniu Carlosa Gonzáleza Tejera
Biesiada pod augustowskim niebem
Wieczorna impreza będzie połączona z oficjalnym wręczeniem nagród oraz dyplomów. Poprowadzą ją: Kajetan Broniewski - medalista olimpijski z Barcelony - wioślarstwo 1992 r. oraz szef misji olimpijskiej na Pekin, Jacek Cholewiński - dziennikarz TVP1 i prezenter.
Koncert zespołu muzycznego - MECHANICY SZANT
Występy i pokazy polskich olimpijczyków
20 maja 2007
śniadanie
wyjazd gości
Udział w spływie jest płatny. Wpisowe wynosi 300 zł od osady, czyli za 2 osoby. W przypadku członków PIT opłata ta wynosi 200 zł za osadę.
Laureaci otrzymają nagrody:
za zajęcie pierwszego miejsca - notebook,
za zajęcie drugiego miejsca - aparat cyfrowy,
za zajęcie trzeciego miejsca - 2-os. kajak turystyczny.

Zobacz całość »



DirectFly uruchomi połączenia zagraniczne?

Zobacz całość »
Jeszcze w tym roku polski przewoźnik planuje wprowadzić połączenia między Berlinem a innym niemieckim miastem. Natomiast na przyszły rok w planach są połączenia między lotniskami na Ukrainie.
Paweł Dąbrowski, prezes Direct Fly, powiedział, że linia nie che specjalizować się tylko w lotach krajowych, ale chce zaistenieć również na rynkach zagranicznych. Prezes wyjaśnia, że ponad 70% wszystkich podróżujących po Polsce to ci, którzy latają z DirectFly. Te cieszące się zainteresowaniem Polaków połączenia to: Warszawa-Kraków, Gdańsk-Wrocław. Natomiast w planach są trasy: Kraków-Gdańsk oraz
Poznań-Kraków.
Inauguracją połączeń zagranicznych ma być uruchomiony już 4 czerwca lot z Krakowa do Berlina (będzie odbywał się trzy razy w tygodniu). Samolot ten ma potem wyruszyć w dalszą podróż po Niemczech. Dodatkowo wiemy, iż w przyszłym roku możemy spodziewać się połączeń lotniczych z Ukrainą. Loty do Lwowa bedą obsługiwane jesienią 208 roku i będą kursować trzy razy w tygodniu. Na wszystko to trzeba jednak jeszcze poczekać, ponieważ dużo czasu pochłania załatwianie niezbędnych formalności.
Jest to już druga próba wejścia na rynek zagraniczny linii DirecFly. Za pierwszym razem uruchomiono lot do Berlina jednak musiał zostać skasowany, gdyż uznano go za nierentowny. Jeśli natomiast chodzi o Lwów, nie udało się utrzymać połączenia z racji problemów formalno-prawnych.
Linia dysponuje dwoma samolotami SAAB 340 A, na którego pokład mieszczą się 33 osoby. Jesienią przewoźnik ma w planach wprowadzić trzecią maszynę. Jak dowiadujemy się od Dąbrowskiego inwestor spółki ma fundusze na pozyskanie czwartej maszyny jednak jej zakup nastąpi w miarę rozwoju siatki połączeń.
DirectFly będzie korzystał z tylko jednego typu samolotów.
W ciągu roku z DirectFly poleciało 25 tys. osób natomiast w zeszłym roku z połączeń krajowych (w sumie) skorzystało 935 tys. osób.

Zobacz całość »



Awaria samolotu - 135 pasazerów uziemionych

Zobacz całość »
Mowa tu o awarii samolotu linii Ryanair, który nie odleciał z bydgoskiego lotniska. Maszyna przyleciała niedługo wcześniej z lotniska Stansted i miała planowo odlecieć z Bydgoszczy o 14:40. I tak, pasażerowie się odprawili, zajęli swoje miejsce, po czym obsługa poprosiła ich o opuszczenie samolotu.
Jedna z pasażerek, Anna Makowska, powiedziała: - Powiedziano nam, że jest awaria techniczna. Przeszliśmy do hali odpraw, gdzie przetrzymywano nas ponad dwie godziny. Nikt nie chciał nam powiedzieć, czy odlecimy czy nie. - Atmosfera w hali odlotów była napięta. Ludzie chwytali za telefony i dzwonili do najbliższych bądź pracodawców, że na miejsce dotrą później niż to było zaplanowane.
Po pewnym czasie pasażerowie usłyszeli komunikat, mówiący, że odlecą jeszcze przed północą. Jednak niestety nie udało się i lot został przełożony na środę na 7:15.
Jak informuje Mariusz Kończak - Zaproponowaliśmy pasażerom możliwość przebukowania wylotu albo zwrot pieniędzy za niewykorzystany bilet. Nie ma też przeszkód, żeby chętni zaczekali do odlotu tego samolotu. Większość zdecydowała się właśnie na to rozwiązanie. Późnym popołudniem tym, którzy zostali na lotnisku, zagwarantowaliśmy kawę i herbatę.
Przyczyną odwołania lotu była usterka techniczna, mianowicie awaria przewodu paliwowego. Z tego względu pilot zdecydował, że nie poleci. Wymagana jest rada specjalisty z Dublina, który oceni czy awaria jest poważna czy nie i samolot może bezpiecznie lecieć - jak informuje wiceprezes portu Andrzej Ilków.

Zobacz całość »



Warszawskie lotnisko ma nowe wozy bojowe do gaszenia pożarów w samolotach

Zobacz całość »
W posiadanie Lotniskowej Straży Pożarnej z Portu Lotniczego Warszawa im. F. Chopina weszły dwa nowoczesne wozy bojowe do gaszenia pożarów w największych samolotach takich jak Airbus A 380 czy Boeing 7E7. Są to jedyne takie pojazdy w naszej części Europy. Koszt ich zakupu wyniósł około 8 milionów złotych.
Producentem pojazdów ratowniczo-gaśniczych TIGER jest włoska firma CHINETTI. Każdy z wozów ma 12 metrów długości i 3,8 metra wysokości. Zbudowane są na podwoziu z napędem 6x6 z silnikiem zamontowanym z tyłu, co zapewnia wysokie parametry trakcyjne we wszystkich warunkach terenowych i pogodowych. Napędzane są przez turbodoładowane wysokoprężne silniki Detroit Diesel S60 o pojemności 14000 cm³ i mocy 665 koni mechanicznych. Ważą 32 tony, osiągają przyspieszenie od 0-80 km/h w czasie 28 sekund i rozwijają prędkość do 115 km/h.
Do gaśniczego układu wodno-pianowego pojazdu należy zbiornik wodny o pojemności 9000 litrów oraz zbiornik ze środkiem pianotwórczym o pojemności 1080 litrów. Zbiorniki te wykonano z tworzywa GRP (glass reinforced plastic), które zapewnia ich wysoką wytrzymałość i trwałość w trudnych warunkach bojowych. Na uwagę zasługuje specjalny wysięgnik zamontowany na pojeździe, na którego końcówce znajduje się podajnik wody i środka gaśniczego oraz specjalny szpikulec, dzięki któremu można przebić kadłub i gasić wnętrze samolotu bez wchodzenia do środka.
Lotniskowa Straż Pożarna w Porcie Lotniczym Warszawa im. F. Chopina to specjalistyczna jednostka ratowniczo-gaśnicza, która organizuje i prowadzi akcje ratownicze w przypadku zaistnienia wypadku lub incydentu lotniczego na terenie stołecznego lotniska oraz w obszarze o promieniu 9,3 km od punktu przecięcia dróg startowych. W działaniach lotniskowych strażaków liczy się przede wszystkim czas reakcji od momentu ogłoszenia alarmu, obecnie wynosi on od 2 do 3 minut, co oznacza, że w tym czasie pojazdy bojowe LSP muszą dotrzeć na miejsce zdarzenia w najbardziej odległym punkcie lotniska i rozpocząć akcję ratunkową.

Zobacz całość »



Dawne więzienia zamieniane w luksusowe hotele?

Zobacz całość »
Cały czas rośnie liczba opuszczonych więzień i aresztów, które zamieniane są na luksusowe hotele. W olbrzymim, granitowym budynku, który wychodzi na rzekę Charles przez ponad sto lat trzymano najgorszych kryminalistów w Bostonie. Już niedługo to stare więzienie zostanie zamienione na hotel dla najbogatszych gości.
Hotel Liberty, położony w dzielnicy Beacon Hill ma zostać otwarty latem tego roku. Modernizacja obiektu będzie kosztować 110 mln USD. Za te pieniądze został wybudowany między innymi nowy, 16-piętrowy wieżowiec, który przylega do ścian dawnego więzienia z 1851 roku. Wyburzony został również mur, który od 1940 roku oddzielał instytucję od sąsiedztwa. Hotel będzie dysponował 298 pokojami, w tym 20 w starym gmachu więzienia.
Richard L. Friedman, prezes oraz główny dyrektor firmy deweloperskiej Carpenter & Company, która zajmuje się przebudową więzienia zaznacza - Ludzie mówią, że to będzie najatrakcyjniejszy hotel w mieście.
Firma walczyła o kontrakt na remont obiektu ze względu na jego wysoką wartość architektoniczną. Friedman zaznaczył - Półtora wieku temu ktoś wybrał na lokalizację więzienia najatrakcyjniejszy punkt Bostonu i wybudował tam wspaniały budynek.
Stare więzienie położone jest nad rzeką Charles. Z jego okien rozciąga się widok na centrum Bostonu. Konstrukcja, wybudowana na planie czteroramiennego krzyża, ma grube granitowe ściany, które otaczają 30-metrowe, zakończone kopułą atrium znajdujące się w środku. Kiedyś pełniło ono funkcję spacerniaka.
Już niedługo nad wejściami do dwóch luksusowych restauracji, z których jedna będzie nosić nazwę "Chleb i Woda", zawisną cztery wielkie żyrandole na kołowrotach. Każdy będzie mieć średnicę 10 metrów. Natomiast w atrium powstanie sala balowa o powierzchni 280 metrów kwadratowych.
Peter Diana, wiceprezes oraz główny doradca firmy Carpenter & Company zaznacza - Gdyby dzisiaj budować to wszystko od nowa, na pewno nie można by sobie pozwolić na pozostawienie w środku tak ogromnej przestrzeni, jak to atrium. Byłoby to niesłychanie drogie i skomplikowane. Ten budynek, jak to się mówi, ma po prostu dobre kości.
Gary C. Johnson, szef przedsiębiorstwa Cambridge Seven Associates, które razem z firmą Ann Beha Architects stworzyło projekt przebudowy zgadza się z tą opinią. Dodał także, że dokonanie odpowiednich modyfikacji konstrukcji budynku nie było wcale proste.
Johnson wyznał - Kiedy weszliśmy tam po raz pierwszy, spod stóp uciekały nam stada gołębi, dach był dziurawy, a wszędzie dokoła walał się gruz. Budynek stał opuszczony przez około 12 lat. Z jednej strony porażały nas możliwości, jakie dawała ogromna przestrzeń, z drugiej strony przytłaczał ogólny stan budowli.
Firma Carpenter & Company wygrała przetarg na przeprowadzenie prac budowlano - remontowych w 2000 roku w oparciu o dzierżawę gruntu, gdzie stoi dawne więzienie, które jest własnością szpitala stanowego Massachusetts General Hospital. Firma budowała także hotel Charles na Harvard Square oraz wiele innych znanych obiektów w okolicy.
Jednak największym wyzwaniem związanym z hotelem Liberty były, według Friedmana, ograniczenia, które wynikają z faktu, iż obiekt znajduje się na liście zabytków. Carpenter & Company otrzyma 17 mln dolarów w federalnych oraz stanowych ulgach podatkowych pod warunkiem, że utrzyma historyczny charakter więzienia. Pomimo, że zbudowano je w połowie XIX wieku zgodnie z panującymi wtedy standardami humanitarnymi dla tego typu obiektów, to w kolejnych latach podupadało coraz mocniej, W końcu w 1971 roku osadzeni zaskarżyli warunki odbywania kary. Placówka została zamknięta w 1990 roku na podstawie nakazu sądu federalnego, który wydano w 1973 roku.
Historia więzienia już w najbliższym czasie stanie się tematem wystawy edukacyjnej, która pojawi się w korytarzu prowadzącym do holu. Będzie się można z niej dowiedzieć między innymi, że jednym z bardziej prominentnych więźniów przy Charles Street był w pierwszej dekadzie XX wieku James Michael Curley. Odsiadywał wyrok za to, że podszył się pod swojego przyjaciela i przystąpił za niego do egzaminu na urzędnika służby cywilnej. Po wyjściu na wolność został gubernatorem stanu Massachusetts. W 1919 roku zamknięto w więzieniu grupę sufrażystek, które zorganizowały w Bostonie protest podczas, gdy w mieście przebywał z wizytą prezydent Woodrow Wilson. Friedman podkreśla - Chcemy zachować zabytkowy charakter budynku. Goście będą wiedzieli, że kiedyś było tu więzienie. W niektórych oknach pozostaną kraty, a w części kompleksu - korytarze z celami.
Coraz częściej dawne więzienia oraz areszty przerabiane są na hotele. Należą do nich między innymi trzy zajazdy typu Bed & Breakfast, które działają w małych amerykańskich miasteczkach. Jeden z nich powstał w Preston w stanie Minnesota po przebudowie eleganckiego budynku w stylu włoskim, gdzie od około 1869 roku mieściło się więzienie hrabstwa Filmore.
Dużo dawnych zakładów karnych, między innymi w Kanadzie, Szwajcarii, Słowenii, Republice Południowej Afryki i Australii zostało przebudowanych w tanie miejsca noclegowe i schroniska młodzieżowe.
W listopadzie 2004 roku, w byłym więzieniu hrabstwa Bexar, które powstało w San Antonio w 1869 roku, został otworzony hotel Comfort Inn Alamo Riverwalk. Noclegi w nim kosztują od 109 do 199 USD za dobę.
Robin Joseph, dyrektor hotelu przyznaje, że budynek przestał funkcjonować jako więzienie na początku lat sześćdziesiątych. Od tamtego czasu przechowywano w nim akta oraz inne dokumenty. Potem, pod ścisłym nadzorem konserwatora zabytków, obiekt został podzielony na 82 pokoje. Niezbędne były różne modyfikacje, np. zabudowanie trzypiętrowego szybu w rogu hotelu, zwanego "pokój z miejscami wiszącymi".
Grube, betonowe ściany przysporzyły dużo problemów budowniczym, którzy adaptowali wybudowane około 1918 roku więzienie Sultanahmet w Turcji na hotel. W końcu w 1996 roku został otwarty 65-pokojowy hotel Four Seasons Istanbul. Marcos Bekhit, wiceprezes regionalny sieci Four Seasons oraz główny dyrektor hotelu zaznacza, że właściciele cały czas bezskutecznie próbują zapewnić swoim gościom niezakłócony dostęp do sieci telefonii komórkowej wewnątrz budynku.
Sultanahmet był jednym z pierwszych zakładów karnych, które przeobrażono w luksusowy hotel. Budowlańcy odkryli wówczas wiele mówiący napis na murze: "Cały świat to gospoda - przynajmniej legenda jest taka. Ale Sultanahmet to tylko cuchnąca paka." Bekhit wyznał, że Hotel Four Seasons Istanbul, gdzie ceny pokoi zaczynają się od 390, a kończą na 3500 USD za noc, początkowo próbował umniejszyć rolę swojej historii. Wyznał - Zaraz po otwarciu ukrywaliśmy fakt, że nasz hotel był wcześniej więzieniem. Działo się tak aż do momentu, gdy jego właściciele zorientowali się, że w dużym stopniu to właśnie przeszłość budynku przyciąga do niego tak wielu gości. Dodaje - Teraz wszystkim opowiadamy o tym, że to najpiękniejsze więzienie na świecie.
Według niego, zakład, gdzie od późnych lat 70-tych, aż do jego zamknięcia w 1982 roku przetrzymywano więźniów politycznych, był poważnym kandydatem do przekształcenia w hotel, gdyż położony jest w starej dzielnicy Istambułu obok Błękitnego Meczetu i pałacu Topkapi. Bekhit przyznał, że dużym utrudnieniem była konieczność prowadzenia ciągłych negocjacji z turecką radą dziedzictwa narodowego, która kontroluje przebudowę zabytkowych budynków. Narzekał - Nie wolno nam było nic zmieniać, począwszy od rozmiaru i kształtu okien, aż po musztardowy kolor, na jaki są pomalowane ściany. Musieliśmy zużyć 12 ton musztardowej farby, taki był oryginalny kolor ścian więzienia i jeszcze zostało nam jej pełno w magazynach.
Bekhit był na początku zaskoczony, że firma Four Seasons zamierza otworzyć hotel w starym więzieniu, ale jak przyznał architektura była bardzo istotnym czynnikiem, który przyczynił się do odniesionego sukcesu.
Według deweloperów, układ gmachu, pozwalający na łatwe przekształcenie w hotel zachęcił także brytyjską sieć Malmaison do zajęcia się Więzieniem Jej Wysokości w Oxfordzie w hrabstwie Oxfordshire. W 1995 roku placówka została zamknięta, a w 2005 roku otworzono w obiekcie hotel.
Robert B. Cook, prezes i główny dyrektor Malmaison wyznał - Z przyjemnością stwierdzam, że nasz hotel cieszy się popularnością równie wielką, jak w swojej poprzedniej roli. Dodał też, że miejsca w nim są rezerwowane już na sześć miesięcy do przodu. Koszt modernizacji wyniósł około 42,5 mln USD. Według Cooka hotel, który obecnie posługuje się sloganem: "Tym razem nie bierzemy więźniów", był tego wart.
Cook zapewnia - Gdybym ponownie trafił na jakieś więzienie, zrobiłbym to samo. Firma Cooka zajmuje się także adaptacją starych kościołów i browarów.
Natomiast w Bostonie deweloperzy, którzy remontują budynek, gdzie ma powstać hotel Liberty, wyznali, że raczej nie podjęliby się przebudowy następnego więzienia na hotel.
Friedman podkreśla - Nie zrobiłbym tego po raz drugi. Pomysł był fajny, ale o wiele łatwiej jest wybudować zupełnie nowy hotel gdzieś przy wielopoziomowym skrzyżowaniu dróg szybkiego ruchu.

Zobacz całość »



Dyrektor biura prezesa UTK zasiada też w radzie nadzorczej PKP PR

Zobacz całość »
Jarosław Kiepura jest członkiem rady nadzorczej PKP Przewozów Regionalnych, a także dyrektorem biura prezesa Urzędu Transportu Kolejowego.
Do podstawowych zadań Urzędu Transportu Kolejowego należy regulacja transportu kolejowego, jego licencjonowanie oraz nadzór techniczny nad torami i taborem przewoźników, a także nadzór nad bezpieczeństwem ruchu. Z tego wynika, że UTK nadzoruje też działanie spółek z grupy PKP oraz wydaje im świadectwa homologacji, które dopuszczają tabor PKP PR na polskie tory.
Adrian Furgalski, dyrektor zespołu doradców gospodarczych TOR zaznaczył - Łączenie tych stanowisk jest rzeczą niedopuszczalną. Każdy urząd regulacyjny, nie tylko kolejowy, musi być niezależny od przedsiębiorstw, względem których podejmuje decyzje. Pod względem etycznym pachnie to skandalem.
Jednak żadnego problemu nie widzi osoba pracująca dla obu podmiotów, ani też Ministerstwo Transportu, które je nadzoruje. Jarosław Kiepura wyjaśnia - Wcześniej byłem doradcą ministra Polaczka i współpracownikiem wiceministra transportu Chaberka. To ja przygotowywałem rozwiązania dotyczące usamorządowienia kolei. Obie obecnie zajmowane funkcje w żaden sposób się ze sobą nie kłócą, są wręcz zbieżne i są konsekwencją wcześniej wykonywanej przeze mnie społecznie i nieodpłatnie pracy koncepcyjnej na rzecz strategii dla kolei opracowywanej przez Ministerstwo Transportu. Dodał też, że problem w najbliższym czasie sam się rozwiąże, gdy Przewozy Regionalne przejmą samorządy, a spółka, w której radzie nadzorczej zasiada zostanie zlikwidowana.
Teresa Jakutowicz, rzecznik Ministerstwa Transportu tłumaczy - Zgodnie z obowiązującymi przepisami pracownik Urzędu Transportu Kolejowego może być pracownikiem spółki, w której Skarb Państwa ma większość udziałów, a tak jest w przypadku PKP Przewozów Regionalnych. Zaznaczyła też, że Jarosław Kiepura w radzie nadzorczej PKP Przewozów Regionalnych reprezentuje ministra transportu i właśnie przez niego został tam oddelegowany.
Prywatni przewoźnicy kolejowi nie zabierają głosu w tej sprawie. Prawo nie reguluje kwestii łączenia stanowisk w urzędzie oraz w spółkach bezpośrednio lub pośrednio podlegających temu urzędowi. Joanna Jasiewicz, aplikant adwokacki w kancelarii White & Case wyjaśnia - Członkowie korpusu służby cywilnej zgodnie z ustawą mają swoje zadania wykonywać w sposób rzetelny, bezstronny i politycznie neutralny. Powinno się unikać podejmowania działań podważających zaufanie do urzędów.

Zobacz całość »



Reklamacja nieudanej wycieczki nie tylko po powrocie!

Zobacz całość »
Jeżeli biuro turystyczne nie wywiązało się z podpisanej umowy, uczestnik wycieczki ma prawo do złożenia reklamacji. Biuro powinno rozpatrzyć ją w terminie 30 dni. Klient może domagać się spełnienia świadczenia zastępczego, zwrotu kosztów wycieczki oraz dodatkowo poniesionych kosztów, a także odszkodowania.
W momencie wykupu wycieczki w biurze podróży, klient podpisuje z organizatorem umowę o świadczenie usług turystycznych. Umowa powinna w jasny sposób określać czas, miejsce oraz sposób spełnienia usługi. Jeżeli biuro wykona taką umowę nieprawidłowo, wówczas niezadowolony klient ma prawo do złożenia reklamacji. Reklamacja może zostać złożona u pilota jeszcze podczas trwania wyjazdu lub po zakończeniu wycieczki.
Klient powinien wszystkie zdarzenia, które są niezgodne z umową, reklamować jeszcze w trakcie trwania wycieczki - u pilota lub rezydenta, którzy reprezentują biuro. Dzięki temu część nieprawidłowości może zostać naprawiona od razu. Pilot lub rezydent są zobowiązani potwierdzić przyjęcie reklamacji, a jeżeli jest ona uzasadniona, w miarę możliwości naprawić nieprawidłowości. Jeżeli pilot lub rezydent nie jest w stanie załatwić reklamacji lub uważają, że jest ona nieuzasadniona, to powinni przekazać ją organizatorowi wycieczki. Wówczas biuro podróży ma 30 dni na pisemną odpowiedź na reklamację. Jeżeli reklamacja została złożona u pilota, czyli podczas imprezy, wtedy termin ten liczy się od dnia zakończenia imprezy. Jeżeli reklamacja została złożona po zakończeniu wycieczki u jej organizatora, wówczas 30-dniowy termin liczony jest od dnia złożenia reklamacji. Jeżeli biuro turystyczne w tym czasie nie odpowie klientowi na złożoną reklamację, wówczas przyjmuje się, że uznana została za uzasadnioną.
Klient może złożyć reklamację w każdym przypadku, gdy biuro nie wywiąże się przez z zobowiązań, które nałożyło na siebie przez podpisanie umowy. Jeżeli świadczenie usług przez biuro było niemożliwe z przyczyn od niego niezależnych, np. gdy hotel, w którym mieli mieszkać turyści, został zalany na skutek powodzi, biuro ma obowiązek wykonać tzw. świadczenie zastępcze, które nie będzie obciążać klienta dodatkowymi kosztami. Świadczenie zastępcze musi być przynajmniej takiej samej jakości, jak świadczenie, które było przewidziane w umowie. Jednak jeżeli okaże się gorsze, np. hotel zastępczy będzie niższej kategorii, wówczas klient może zażądać obniżenia ceny. Jeżeli wykonanie świadczenia zastępczego nie jest możliwe lub klient z uzasadnionych powodów nie wyraża na nie zgody i odstępuje od umowy, biuro podróży jest zobowiązane zapewnić mu powrót do miejsca rozpoczęcia imprezy lub innego uzgodnionego miejsca. Jeżeli biuro nie spełni tego obowiązku, klientowi przysługuje prawo złożenia reklamacji.
Pismo reklamacyjne musi zawierać dane skarżącego, czyli imię, nazwisko, adres zameldowania, a także informacje dotyczące umowy z biurem podróży, czyli kiedy została zawarta, jej numer oraz co było jej przedmiotem. W reklamacji klient powinien dokładnie opisać stwierdzone niezgodności świadczonych usług z umową. Na poparcie swoich twierdzeń należy dołączyć do reklamacji wszystkie posiadane dowody np. zdjęcia lub oświadczenia właściciela hotelu, że obiekt jest trzygwiazdkowy, a nie pięciogwiazdkowy, jak określała umowa. Klient, który składa reklamację musi wskazać także czego oczekuje w związku z niewłaściwym wykonywaniem umowy.
Reklamacja musi być złożona w formie pisemnej. Pismo reklamacyjne powinno zostać sporządzone w dwóch egzemplarzach. Jeżeli reklamacja jest składana podczas imprezy, na egzemplarzu, który zatrzymuje turysta, pilot powinien oświadczyć, że przyjął reklamację. Jeżeli pismo reklamacyjne składane jest w biurze podróży po powrocie, wówczas jego pracownik powinien potwierdzić przyjęcie reklamacji.
W przypadku niewywiązania się przez biuro podróży z umowy, klient może przede wszystkim żądać spełnienia świadczenia zastępczego. Dodatkowo może domagać się także zwrócenia poniesionych kosztów. Klientowi przysługuje zwrot całego kosztu imprezy bez żadnych potrąceń. Uczestnik wycieczki może zażądać także zwrotu dodatkowych wydatków, które według umowy powinny obciążać organizatora wycieczki np. opłaty lotniskowe, koszty wyżywienia, czy dodatkowych atrakcji wycieczki. Tego typu wydatki muszą być udokumentowane rachunkami.
Po zakończeniu wycieczki, klient może również dochodzić odszkodowania za niewłaściwe wykonanie umowy. Podstawą roszczenia jest kodeks cywilny i można z nim wystąpić w pozwie do sądu. Należy wówczas wykazać wysokość szkody oraz że została ona wyrządzona z winy organizatora. Dochodzenie odszkodowania nie będzie możliwe, gdy biuro turystyczne zamierzało wykonać świadczenie zastępcze, ale nie było to możliwe z powodu działania siły wyższej albo działań lub zaniechań osób trzecich, które nie uczestniczyły w wykonywaniu świadczenia zastępczego. Wówczas organizator wycieczki musi udowodnić, że nie mógł przewidzieć, ani uniknąć postępowania osób trzecich.
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zaznacza, że niedopuszczalne jest żądanie, aby klient składał pisemną reklamację u pilota lub organizatora imprezy w ciągu 24 godzin od dnia zaistnienia zdarzenia, które jest przyczyną reklamacji. Według UOKiK podczas imprezy mogą wystąpić okoliczności, które uniemożliwią złożenie reklamacji np. wypadek. Dodatkowo klient ma prawo wykorzystać wycieczkę do wypoczynku, nawet gdy nie spełnia ona jego oczekiwań. UOKiK podkreślił, że zgłoszenie reklamacji podczas imprezy jest prawem, a nie obowiązkiem uczestnika wycieczki.
Według Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów niedopuszczalne jest również postanowienie, zgodnie z którym okoliczności podnoszone w reklamacji klienta muszą być potwierdzane przez przedstawiciela organizatora. UOKiK zaznacza, że w dużym stopniu ogranicza to prawo klienta do korzystania z prawa złożenia reklamacji. Dodatkowo powoduje to, że nie jest ona rozpatrywana przez właściwe organy, ale zazwyczaj przez pilota wycieczki. Klient ma zawsze prawo do przedstawienia własnych dowodów, które potwierdzają, że usługa nie była wykonana należycie, a z którymi nie zgadza się organizator wycieczki.

Zobacz całość »



Fundusze europejskie dla wschodniej Polski

Zobacz całość »
Pod hasłem "Turystyka - wspólna sprawa" został zorganizowany projekt szkoleniowo-doradczy, który skierowany jest do branży turystycznej. Środki z Unii Europejskiej pochodzące z Europejskiego Funduszu Społecznego mają być przeznaczone do skorzystania dla ponad 10 tysięcy osób z terenu wschodniej Polski.
Projekt jest przeznaczony m.in. dla przedsiębiorstw turystycznych, jednostek samorządu terytorialnego oraz organizacji pozarządowych działających w sektorze turystyki. W szkolenia brać udział mogą kadra zarządzająca jak i pracownicy firm i instytucji.- Jest to pierwsze tego typu przedsięwzięcie w Polsce skierowane wyłącznie do branży turystycznej - mówi Robert Kaszlewicz odpowiedzialny za promocję projektu. Celem jest podniesienie poziomu wiedzy wśród osób pracujących w sektorze turystyki oraz rozwijanie i promowanie markowych produktów turystycznych- dodaje.
PODLASIE
- Projekt ma także pobudzić współpracę między przedsiębiorstwami a organizacjami pozarządowymi oraz samorządami - tłumaczy Kaszlewicz. To stwarza szansę na stworzenie tzw. turystycznych produktów sieciowych. Chodzi o połączenie zasobów, którymi dysponują firmy, organizacje i instytucje współpracujące na danym terenie- dodaje.
Projekt wzbudził zainteresowanie głównie hotelarzy, właścicieli wypożyczalni sprzętu, obiektów gastronomicznych i sportowych. Głównie są to małe i średnie firmy, lecz również zdarzają się i duże. Łącznie na te przedsięwzięcie przeznaczono 62,5 miliona złotych.
- Powstało wiele grup skupiających przedsiębiorców z Suwalszczyzny, ziemi sejneńskiej, Augustowa, z terenów puszcz Knyszyńskiej i Białowieskiej - wylicza Grzegorz Chocian, koordynator regionalny w województwie podlaskim. - Dzięki projektowi współpracę nawiązali właściciele do tej pory konkurujących ze sobą firm.
Sprzyja to także podnoszeniu poziomu oferowanych usług przez firmy. Jednym z pierwszych objawów inicjatywy na Suwlaszczyźnie to uruchomiona strona internetowa "Suwalszczyzna - Kraina jak baśń". Ma służyć jako prezentacja sposobów na aktywne spędzanie wolnego czasu.
LUBELSZCZYZNA
- Dzięki projektowi w samym tylko trójkącie Kazimierz - Nałęczów - Puławy skupiły się podmioty gospodarcze z blisko dwunastu gmin - mówi Wiesław Czerniec, koordynator regionalny w woj. lubelskim.
W Krainie Lessowych Wąwozów - jest to nazwa grupy, która ma nawiązywać do cech ukształtowania terenu regionu. Już teraz turyści mogą skorzystać z zabiegów leczniczych w Nałęczowie, spływów kajakowych w Puławach czy szlaków rowerowych w okolicach Kazimierza Dolnego.
- Do tej pory Lubelszczyzna nie była traktowana jako region mający do zaoferowania konkretne atrakcje. Teraz mamy produkty złożone z ofert różnych podmiotów wchodzących w skład danej grupy - tłumaczy Wiesław Czerniec.
PODKARPACIE
Region ten kojarzony jest głównie z Bieszczadami i Zalewem Solińskim. Tu także projekt szkoleniowo-doradczy wzbudził zainteresowanie.
- Właśnie powstała kolejna lokalna organizacja turystyczna pod nazwą PORT - Ziemia Mielecka - mówi Jan Sołek, koordynator regionalny w woj. podkarpackim.
PORT zajmuje się przygotowaniem przewodnika po atrakcjach turystycznych, sportowych i kulturalnych w okolicach Mielca. Będzie także promować region.
Powstał także projekt "Karpacka rozeta", który przygotowała bieszczadzka grupa partnerska, w celu promocji szlaków pieszych, konnych i rowerowych, ale także regionalnych wyrobów artystycznych.
Grupa dębicka przygotowała projekt "Turystyka aktywna w dolinie Wisłoki", a grupa rzeszowska, zachęca turystów i młodzież szkolną do odwiedzania swojego regionu.

Zobacz całość »



Promocją na rynku serbskim

Zobacz całość »
Ambasada RP w Belgradzie zachęca wszystkich zainteresowanych promocją na serbskim rynku do współpracy - poinformował POT.
Zainteresowani mogą przesłać na adres Ambasady:
Ambasada RP w Belgardzie
Ul. Kncza Milosa 38
11000 Belgrad
Serbia
materiały promocyjne, które zostaną udostępnione i rozpowszechnione wśród odwiedzających polskie stoisko promocyjne na targach w turystycznych w Belgradzie.

Zobacz całość »



::: 2007-04-05 :::


Konsul może pomóc w powrocie do kraju

Zobacz całość »
Jeżeli podczas pobytu za granicą, turysta znajdzie się w trudnej sytuacji i nie może kupić biletu na podróż powrotną do kraju, wówczas może zwrócić się o pomoc do konsula. Najpierw sprawdzi on, czy już wcześniej udzielono już takiej pomocy i czy została wykorzystana zgodnie z przeznaczeniem.
Polak, który przebywa za granicą może zwrócić się do polskiego konsula o pomoc finansową na pokrycie kosztów powrotu do kraju. Pomoc będzie udzielona przede wszystkim, gdy nie jest możliwe:
- przekazanie zwracającemu się o pomoc pieniędzy z Polski lub z innego państwa,
- zapłacenie za bilet dla danej osoby w kraju lub w innym państwie,
- skredytowanie przez przewoźnika opłaty za podróż,
- skorzystanie z kart kredytowych lub innych form zapłaty bezgotówkowej,
- uzyskanie środków na pokrycie kosztów powrotu na terytorium Polski na podstawie przepisów dotyczących usług turystycznych.
W takich przypadkach, konsul może udzielić wnioskowanej pomocy. Jednak może też jej odmówić. Jednym z głównych kryteriów jest to, czy osoba, zwracająca się o pomoc, już ją kiedyś otrzymała i czy wydatkowała ją na cele inne niż na powrót do Polski. Istotne jest również, czy wywiązała się ze zobowiązań finansowych, które przyjęła w związku z udzieloną pomocą konsularną.
Pomoc na pokrycie kosztów podróży powrotnej jest udzielana po uzyskaniu zabezpieczenia jej zwrotu, czyli poręczenia majątkowego.
Żeby uzyskać pomoc konsula, należy złożyć wniosek. W rozporządzeniu ministra spraw zagranicznych z 28 sierpnia 2002 r. w sprawie udzielania przez konsula Rzeczypospolitej Polskiej pomocy finansowej oraz trybu postępowania przy jej udzielaniu (Dz.U. nr 151, poz. 1262) zostały określone wzory wniosków o udzielenie pomocy finansowej za poręczeniem majątkowym oraz bez takiego poręczenia. Jeżeli nie ma możliwości uzyskania poręczenia, konsul pokrywa koszty powrotu do Polski najbardziej ekonomicznie uzasadnionym środkiem transportu. Jednak turysta musi zobowiązać się do zwrotu całości lub części otrzymanej kwoty w terminie oraz w sposób, który został określony w decyzji konsula o przyznaniu pomocy. Zobowiązanie takie podpisywane jest na wniosku o udzielenie pomocy bez poręczenia.
W miarę potrzeby oraz możliwości, konsul powinien pomóc osobie, która wnioskuje o pomoc skontaktować się ze wskazaną przez nią osobą lub instytucją, która może dokonać wpłaty poręczenia.
Jeżeli poręczenie majątkowe jest możliwe, wówczas osoba lub instytucja wskazana przez osobę, która stara się o pomoc powinna przesłać kwotę stanowiącą równowartość wnioskowanej pomocy finansowej, na rachunek bankowy urzędu obsługującego ministra spraw zagranicznych albo na rachunek bankowy lub do kasy polskiego urzędu konsularnego. Wpłaty powinny być dokonane w złotych polskich, w kwocie przeliczonej według kursu sprzedaży obowiązującego w Narodowym Banku Polskim w dniu dokonywania wpłaty. Natomiast wpłaty na rachunek bankowy i do kasy polskiego urzędu konsularnego za granicą mogą być dokonywane w walucie państwa przyjmującego, w dolarach amerykańskich lub euro.
Po dokonaniu przez osobę, której udzielono pomocy finansowej zwrotu jej równowartości, kwota, która została wpłacono tytułem poręczenia zostanie zwrócona poręczycielowi.
Konsul może również zgodzić się, aby osoba lub instytucja, którą wskazał wnioskujący o pomoc, przesłała na rachunek bankowy urzędu obsługującego ministra spraw zagranicznych albo na rachunek bankowy lub do kasy polskiego urzędu konsularnego przeznaczoną dla wnioskodawcy kwotę, która jest potrzebna na pokrycie kosztów powrotu do kraju. Po uzyskaniu potwierdzenia wpłaty, konsul może wypłacić równowartość wpłaconej kwoty wnioskodawcy za potwierdzeniem odbioru. Potwierdzenie to podpisywane jest na formularzu złożonego wcześniej specjalnego wniosku o wyrażenie przez konsula zgody na pośredniczenie w przekazaniu pieniędzy na pokrycie kosztów powrotu do Polski.
W szczególnych przypadkach pomoc konsula jest wolna od powyższych wymagań. Dotyczy ona ofiar klęsk żywiołowych oraz innych wyjątkowych zdarzeń losowych. W takich wypadkach konsul może przy wykorzystaniu środków budżetowych na opiekę konsularną, udzielić pomocy finansowej na pokrycie kosztów powrotu do Polski bez składania zabezpieczeń. Ewentualnie może on uzależnić udzielenie pomocy od zobowiązania się wnioskodawcy do zwrotu tylko jej części.
W szczególnie trudnych przypadkach, które nie są wymienione w przepisach, konsul za zgodą ministra spraw zagranicznych może podjąć wszystkie inne działania, które są niezbędne dla zapewnienia pomocy finansowej na pokrycie kosztów powrotu do Polski.
Minister spraw zagranicznych oraz konsul mogą w szczególnie uzasadnionych sytuacjach, z uwagi na możliwości płatnicze dłużnika, odroczyć termin zapłaty całości lub części należności lub też rozłożyć płatność na raty. Jeżeli dłużnik znajduje się w bardzo trudnej sytuacji życiowej lub majątkowej, a zwłaszcza gdy konsekwencją egzekwowania należności byłoby pozbawienie dłużnika środków niezbędnych do utrzymania na poziomie najniższego wynagrodzenia za pracę, wówczas zobowiązanie może być w całości lub w części umorzone.
Do najważniejszych zadań konsula należy:
- Zapewnienie pomocy obywatelom polskim w realizacji praw, które przysługują im zgodnie z prawem państwa przyjmującego, a także prawem oraz zwyczajami międzynarodowymi.
- Jeżeli nie zabrania tego prawo państwa przyjmującego, konsul z urzędu podejmowanie przed sądami lub innymi władzami tego państwa czynności, które są niezbędne dla ochrony praw oraz interesów obywateli polskich, jeżeli z powodu nieobecności lub innej ważnej przyczyny nie mogą oni w odpowiednim czasie bronić sami swoich praw oraz interesów, ani też nie ustanowili pełnomocników. O podjęciu takich czynności konsul musi zawiadomić niezwłocznie osobę zainteresowaną,.
- Za zgodą ministra spraw zagranicznych oraz na podstawie udzielonego pełnomocnictwa może zastępować lub zapewnić zastępstwo obywateli polskich przed sądami oraz innymi organami państwa przyjmującego, aby chronić prawa i interesy reprezentowanych osób, jeżeli nie zabrania tego prawo państwa przyjmującego.
- Pilnowanie, aby obywatele polscy, którzy zostali zatrzymani, aresztowani lub w inny sposób pozbawieni wolności w państwie przyjmującym mieli zapewnioną ochronę prawną oraz traktowanie zgodne z prawem tego państwa, a także z prawem i zwyczajami międzynarodowymi. Przede wszystkim konsul może:
- zwrócić się do sądów i innych organów państwa przyjmującego o udzielenie informacji o przyczynach zatrzymania, aresztowania lub pozbawienia wolności w inny sposób, a szczególnie o zarzutach stawianych tym obywatelom;
- odwiedzać obywateli, a także porozumiewać się z nimi w inny sposób;
- na wniosek obywatela może ułatwić mu porozumiewanie się z rodziną i innymi osobami bliskimi.
- Przyjmowanie do depozytu dokumentów, środków płatniczych oraz przedmiotów wartościowych, jeżeli jest to niezbędne do ochrony praw oraz interesów obywateli polskich.
- Wydawanie obywatelom polskim paszportów lub innych dokumentów, które uprawniają do przekraczania granicy, wznawiania ich ważności, dokonywania w nich zmian oraz unieważniania ich.

Zobacz całość »



Nowe szanse dla naszych lotnisk?

Zobacz całość »
Urząd Lotnictwa Cywilnego przewiduje, że w roku 2030 polskie lotniska przyjmą i odprawią 75 mln pasażerów. Prognozy te są realne jeśli dynamiczny rozwój lotnictwa utrzyma się na obecnym poziomie.
Rynek wciąż odczuwa pozytywne zmiany po tym jak w 2004 roku dopuszczono do niego konkurencję. Jak podaje ULC liczba tanich przewoźników będzie jeszcze wzrastać co na pewno obniży ceny i podniesie popyt na przewozy lotnicze.
Na te zmiany ma również znaczny wpływ liberalizacja prawa lotniczego, która sprzyja otwieraniu nowych połączeń przez wielu a nie jednego tylko przewoźnika.

Zobacz całość »



Francuski superszybki pociąg TGV pobił rekord prędkości

Zobacz całość »
Padł nowy, światowy rekord w kategorii pociągów konwencjonalnych: francuski superszybki pociąg TGV ("pociąg wielkiej szybkości") pojechał z prędkością 574,8 km/h. Rekord szybkości został ustanowiony między Preny niedaleko Metzu a Bezannes w okolicy Reims.
Prędkość uzyskana przez TGV jest niewiele mniejsza od absolutnego rekordu ustanowionego przez japoński pociąg na poduszce magnetycznej, który w 2003 roku rozpędził się aż do 581 km/h.
Pociąg w kolorach czerni i chromu składa się z trzech piętrowych wagonów umieszczonych między dwiema lokomotywami. Poprzedni rekord szybkości kolei TGV padł w 1990 roku i wynosił 515,3 km/h. Kursujące we Francji od 1981 roku pociągi TGV na co dzień rozwijają prędkość ok. 320 km/h. Do bicia rekordu pociąg w większe koła i w mocniejszy silnik o mocy 25 tys. koni mechanicznych. Specjalnie przygotowano również trakcję i szyny, wzmacniająć napięcie prądu elektrycznego w górnym kablu z 25 tys. do 31 tys. wolt. Przy biciu rekordu pociąg został przekształcony w specjalistyczne laboratorium, umożliwiające zebranie dokładnych danych, które powinny w przyszłości pomóc poprawić bezpieczeństwo i wygodę pasażerów.
Rekord prędkości pobity przez TVG podbuduje wizerunek Francji jako producenta szybkich kolei. Tego typu technologią zainteresowane są Chiny oraz stan Kalifornia. O kontrakty Francja walczy z Niemcami i Japonią. Największym rynkiem zbytu są Chiny, które w tym roku zamierzają rozpocząć budowę szybkiego połączenia między Pekinem a Szanghajem, by skrócić czas podróży między tymi miastami z dziewięciu do pięciu godzin.

Zobacz całość »



Duma niemieckiej turystyki skreślona z listy UNESCO?

Zobacz całość »
Lista światowego dziedzictwa UNESCO po raz pierwszy w swej historii może zostać skrócona. Obiektem skreślonym z listy może być dolina Łaby koło Drezna. Organizacja postanowiła skreślić ten obiekt jeśli władze zdecydują się na budowę nowoczesnego mostu przez Łabę.
Władze Drezna widziały w budowie mostu szansę na rozładowanie korków ulicznych. Z drugiej jednak strony stoją względy estetyczne - most niewątpliwie popsuje krajobraz.
Plany budowy nie są nowe, jednak dysputa rozgorzała kiedy sąd w Dreźnie orzekł, że most musi stanąć ponieważ zobowiązują do tego wyniki referendum z 2002 roku. Dlatego właśnie do sporu włączyło się UNESCO i zagroziło wykreśleniem doliny Łaby z listy dziedzictwa kulturowego.
Ta groźba ściągnęła na organizację zarzuty ze strony CDU o blokowania demokracji, jednak niemiecki MSZ ostrzega, że jeśli spór się utrzyma to może to mieć ogromny wpływ na politykę zagraniczną Niemiec.
Władze Drezna w obliczu tak poważnego konfliktu poprosiły o mediację kanclerz Angelę Merkel. Pojawiło się również alternatywne wyjście - propozycja budowy tunelu, który rozładuje ruch uliczny ale nie oszpeci krajobrazu.

Zobacz całość »



Ogłoszono kolejną edycję konkursu "Weekend dla Mieszczucha"

Zobacz całość »
Polska Izba Turystyki wraz z Międzynarodowymi Targami Polska ogłosiła konkurs pod hasłem "Weekend dla Mieszczucha". Udział w nim mogą wziąć biura podróży oraz ośrodki wypoczynkowe posiadające oferty wypoczynku na terenie kraju. Wyniki ogłoszone zostaną, jak co roku, podczas uroczystego zakończenia targów turystycznych Lato 2007.
Uczestnicy konkursu powinni do 15 kwietnia 2007 r. wysłać na adres biura PIT (fax: (22) 826 55 36, e-mail: bwpit@pit.org.pl) lub na adres MT Polska (fax: (22) 622 31 76, e-mail: info@mtpolska.com.pl) ofertę konkursową zawierającą szczegółowy program minimum 3-dniowego pobytu
w Polsce. Powinna ona zawierać: nazwę miejscowości i krótki jej opis (wraz z możliwościami dojazdu), opis miejsca zakwaterowania, ilość noclegów, posiłki oraz atrakcje oferowane turystom w zależności od wieku (dorośli, dzieci, młodzież) uwzględniające aktywne formy wypoczynku. Istotnym kryterium będzie również cena.
Nagrodą dla zwycięzcy "Weekendu dla mieszczucha" będzie dyplom ufundowany przez Polską Izbę Turystyki oraz nagroda w postaci 4 m² powierzchni wystawienniczej na Targach Turystyki i Wypoczynku LATO 2008, ufundowana przez Międzynarodowe Targi Polska.

Zobacz całość »



Podwyżka cen biletów w pociągach Kolei Mazowieckich

Zobacz całość »
15 kwietnia zaczną obowiązywać wyższe ceny biletów w pociągach Kolei Mazowieckich. Pasażerowie zapłacą za bilety średnio o 5% więcej. Kolejarze ostrzegają też, że dla osób bez biletu litości nie będzie.
Jednorazowy bilet z Warszawy do Grodziska lub Piaseczna zamiast 5,70 zł będzie kosztował teraz 6,20 zł, a miesięczny na tych trasach zdrożeje ze 122,60zł do 130,20zł. Nie zmienią się ceny biletów na terenie Warszawy - bilet na podróż w granicach miasta będzie kosztował 2,40zł.
Halina Sekita, prezes Kolei Mazowieckich twierdzi, że spółka nie podnosiła cen od trzech lat a cały czas drożeje energia oraz wzrastają koszty korzystania z torów. Sekita liczy, że dzięki podwyżce firma zarobi w tym roku dodatkowe 5,7 mln zł.
Kolejarze zapowiadają też walkę z gapowiczami. Zdaniem Tadeusza Bronowskiego, naczelnika wydziału windykacji KM, kontrolerzy co miesiąc łapią 6 tys. osób jadących bez ważnego biletu. Rekordzista w zeszłym roku dostał 97 mandatów. Gapowicze, przyłapani na jeździe bez biletu trzykrotnie, muszą się liczyć z tym, że kolej powiadomi o tym Policję. Dłużnicy zwlekający z zapłatą kar trafią do Krajowego Rejestru Długów, co uniemożliwi im otrzymanie kredytu w banku oraz kupowanie na raty.
Po Mazowszu jeżdżą dziś 23 pociągi wyposażone w system monitoringu, a do końca roku w kamery zostanie wyposażonych kolejnych dziesięć. Monitoring w jednym składzie kosztuje ok. 40 tys. zł, ale ta inwestycja jest opłacalna. Pasażerowie czują się bezpieczniej, a kolej ma mniej problemów z wandalami.
Ukłonem w stronę pasażerów jest specjalna oferta dla mieszkańców Piaseczna, na czas remontu ul. Puławskiej. Koleje proponują, by z Warszawy do Czachówka codziennie jeździło dodatkowo w każdą stronę siedem pociągów.

Zobacz całość »



Drugi Medal Europejski dla Sindbada

Zobacz całość »
PBP Sindbad zostało nagrodzone "Medalem Europejskim 2007", przyznawanym przez Urząd Komitetu Integracji Europejskiej i Business Centre Club. Uroczyste wręczenie medali i dyplomów laureatom XIV Edycji odbyło się 26 marca 2006 roku na Zamku Królewskim w Warszawie.
To już drugi "Medal Europejski" dla Sindbada, który po raz pierwszy uhonorowany został tą nagrodą w marcu ubiegłego roku za usługę "Międzynarodowe Przewozy Autokarowe", a tym razem medal przyznany został za "Organizację Autokarowych Imprez Turystycznych".
Medal Europejski to ogólnopolskie niekomercyjne przedsięwzięcie, którego organizatorem jest Urząd Komitetu Integracji Europejskiej i Business Centre Club. Medalem tym wyróżniane są wyroby i usługi, których jakość nie odbiega od poziomu europejskiego. Nominowana usługa (lub wyrób) musi spełniać wymagane prawem normy, mieć odpowiednie licencje, patenty itp. Istotna jest dynamika firmy oferującej usługę, zdobyte nagrody i certyfikaty. Komisja Weryfikacyjna bierze także pod uwagę czy firma korzysta ze szkoleń, seminariów na temat Unii Europejskiej, konsultacji, analiz prawnych, badań rynku itp. Celem przedsięwzięcia jest upublicznienie przykładów dobrej jakości i promocja metod jej osiągania.
Uroczyste wręczenie medali i dyplomów laureatom XIV Edycji odbyło się 26 marca 2007 roku w Sali Koncertowej na Zamku Królewskim w Warszawie. Gospodarzami uroczystości byli: Marek Goliszewski (Prezes Business Centre Club), Maciej Grelowski (Przewodniczący Rady Głównej BCC), Grażyna Majcher-Magdziak (Przewodnicząca Komisji Weryfikacyjnej), Róża Thun - Szefowa Reprezentacji Komisji Europejskiej w Polsce, Tadeusz Kozek - Podsekretarz Stanu w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej, Jarosław Mulewicz (Szef Komisji Europejskiej Konwentu BCC, członek Rady Organizatorów BCC, członek Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego).
Podczas uroczystości nagrody odebrali również laureaci Honorowego Medalu Europejskiego: Krzysztof Pietraszkiewicz (Prezes Związku Banków Polskich), prof. Tadeusz Wijaszka (Dyrektor Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach), prof. Piotr Winczorek (Konstytucjonalista, Profesor Uniwersytetu Warszawskiego).
Pośród 123 usług nagrodzonych w XIV Edycji, swoje medale odbiorą m.in.: największe banki i instytucje ubezpieczeniowe (m.in. Bank BPH, Bank Ochrony Środowiska S.A., Bank Zachodni WBK S.A., PKO Bank Polski Spółka Akcyjna, Commercial Union Polska Towarzystwo Ubezpieczeń Ogólnych S.A., Signal Iduna PolskaTowarzystwo Ubezpieczeń S.A.), przewoźnicy (m.in. DHL Express Poland Sp. z o.o.); deweloperzy, firmy informatyczne, uczelnie wyższe, port lotniczy, czy tak znane marki, jak: Sephora i Softex Data.

Zobacz całość »



Sobotni dziennik z atlasem turystycznym

Zobacz całość »
W sobotę 14 kwietnia Dziennik rozpoczyna nową serię, przeznaczoną dla czytelników - atlas turystyczny zatytułowany "Uwielbiam Polskę".
Pierwsza część atlasu ukaże się w sobotę. Będzie do niej dodany specjalny segregator, w którym będzie można kompletować całą serię.
Seria "Uwielbiam Polskę" będzie miała 20 zeszytów. Kolejne części będą się ukazywały w soboty jako bezpłatny dodatek do gazety. Każda część serii to zbiór map z danego regionu Polski, wraz z opisem miejsc wartych odwiedzenia, propozycjami noclegów i polecanymi restauracjami.
Zeszyty będą miały format 195 x 285 mm. Pierwszy z nich przedstawiać będzie północno-zachodnią część Pomorza.
Atlas turystyczny "Uwielbiam Polskę" jest wsparty kampanią reklamową w telewizji, radio, na outdoorze oraz w tytułach prasowych Axel Springer Polska.

Zobacz całość »



35-latek zdemolował hotelowe kasyno

Zobacz całość »
Dariusz D., 35-letni właściciel gospodarstwa rolnego na Mazurach zdemolował wyposażenie kasyna w stołecznym hotelu Marriott - podała Rzeczpospolita.
Mężczyzna uszkodził krzesła, stoły, lustra, lampy - przedmioty o łacznej wartości 50 tys. zł. Dariusz D. wpadł w szał po tym, gdy na automatach do gry przegrał pożyczone od kolegi 400 zł.
35-latek po raz pierwszy przyjechał z kolegą do Warszawy. Po incydencie w hotelu został zatrzymany przez ochronę kasyna i przekazany policji. Teraz grozi mu do 5 lat więzienia za zniszczenie mienia.

Zobacz całość »



Kraków: awantury o mandaty za oprowadzanie wycieczek bez licencji

Zobacz całość »
W związku z nakładaniem kar na osoby, które oprowadzają wycieczki po Krakowie bez odpowiednich licencji, w mieście rozgorzały burzliwe dyskusje. Straż miejska daje mandaty oraz kieruje sprawy do sądu za pokazywanie palcem kościoła Mariackiego, czytanie na głos książki o Krakowie oraz przeprowadzenie lekcji na Wawelu.
W mieście trwają dyskusje, czy karanie ludzi za pokazywanie palcem zabytków jest uzasadnione. Przepisy mówią, że każda grupa turystyczna powyżej 10 osób musi być kierowana przez uprawnioną osobę. Jednak brak precyzji ustawy sprawia, że ukarany mandatem może być nawet nauczyciela WF-u, który na Wawelu opowiada uczniom o smoku i szewczyku Dratewce.
Wiele osób, które świadczą usługi turystyczne bez licencji jest oburzona przeprowadzaną akcją. Właściciel jednego z biur turystycznych z Kazimierza zaznacza - Te przepisy są absurdalne, a egzekwowanie ich może kompletnie zabić rozwój turystyki przyjazdowej. Klient albo życzy sobie przewodnika, albo nie. Najczęściej obchodzi się bez niego, bo parogodzinne wędrowanie po mieście z klepiącym formułki "city guidem" to kompletny przeżytek. Według niego 90% zleceń dotyczy "krótkiego spaceru po mieście i przekazania informacji o zabytkach, których przeciętny student może się wyuczyć w jeden wieczór". Dodaje - To zmowa przewodnickiego lobby przeciwko jakiejkolwiek wolnej konkurencji. Jeśli ktoś chce wynająć wielkiego znawcę zabytków, na pewno wynajmie. Za "spacerek z licencją" trzeba zapłacić 200-250 złotych.
Problem z prawem ma nie tylko Polska, ale również inne kraje Unii Europejskiej. Zoltan Nemes, węgierski przewodnik złożył skargę w sprawie nieuznania przez włoskie władze zdobytej na terenie Węgier licencji. Skarga została rozpatrzona na korzyść Węgra. Włochy zostały zobowiązane do respektowania licencji przewodnickich wydanych przez inne kraje od 20 października 2007 roku. Znani z restrykcji wobec zorganizowanych wycieczek Włosi, jeszcze w tym roku będą musieli przestrzegać unijnej dyrektywy.
Grażyna Leja, pełnomocnik prezydenta ds. turystyki podkreśla, że unijne przepisy wprowadzą duże zmiany również w Krakowie. Wyjaśnia - Obecnie musimy przestrzegać przepisów ustawy i te kontrole są uzasadnione. Zaznacza też, że Kraków potrzebuje też taką samą listę miejsc objętych kontrolami, jaką ma np. Rzym. Leja dodaje - Przygotujemy listę najbardziej atrakcyjnych zabytków, aby w przyszłości uniknąć kłopotów.

Zobacz całość »



::: 2007-04-06 :::


Przedsiębiorcom należy się odszkodowanie za poniesione straty

Zobacz całość »
Właścicielom posesji, restauracji, czy sklepów, które położone są przy wolno remontowanych drogach i ulicach należą się odszkodowania, jeżeli ponoszą z tego powodu straty.
Taka sytuacja ma miejsce w Warszawie przy remoncie ulicy Krakowskie Przedmieście. Urszula Gałecka, która od 17 lat prowadzi tam restaurację przyznaje, że przez cztery jesienne miesiące remontu liczba gości spadła jej o połowę. Miasto zadeklarowało obniżenie czynszów, jednak kupcy z tej ulicy zapowiadają pozew za utracone zyski.
Nie jest to jedyna inwestycja drogowa w Polsce, która się strasznie przeciągają i powoduje obniżenie zysków wśród przedsiębiorców.
Poszkodowani mają w takim wypadku dwie możliwości dochodzenia odszkodowania. Pierwsza, tzw. kontraktowa możliwa jest, gdy poszkodowanego i sprawcę szkody wiąże kontrakt. Zazwyczaj jest to umowa najmu. Taka sytuacja właśnie ma miejsce w przypadku warszawskich kupców.
Dość łatwo wykazać przed sądem racje najemcom lokali, którzy mogą powołać się na ogólną zasadę wykonywania zobowiązań (art. 471 kodeksu cywilnego). Przepis ten mówi, że dłużnik zobowiązany jest do naprawienia szkody, która wynikła z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, chyba że jest ono następstwem okoliczności, za które odpowiedzialności nie ponosi.
Jeżeli poszkodowanego i sprawcę szkody nie łączy żadna umowa, wówczas zastosowanie mają przepisy o odpowiedzialności deliktowej (art. 415 i nast. k.c.).
Powód musi wskazać przede wszystkim trzy rzeczy: sprawcę szkody: inwestora, wykonawcę lub obu razem; jego winę, może to być nawet niedbalstwo oraz związek przyczynowy pomiędzy czynem sprawcy, a szkodą.
Naprawienie szkody obejmuje (art. 361 §2 k.c.) nie tylko straty, które poniósł poszkodowany, ale również utracone korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu nie wyrządzono szkody.
Spór przed sądem będzie się toczył o ustalenie, czy inwestor zawinił, czy też nie. Miasto lub dyrekcja dróg będzie się starać wykazać, że żadnej winy nie ponosi. Może tłumaczyć się, że opóźnienia wynikły z nieprzewidywalnych obiektywnie okoliczności, np. stare kable pod jezdnią, które nie były zaznaczone na mapach lub istniejące tam stanowiska archeologiczne.
Według adwokata Henryka Walkowiaka większość przeszkód przy obecnej technice można wcześniej ustalić, a opóźnienia są zazwyczaj efektem złej organizacji pracy. W takich przypadkach właściciel drogi może tłumaczyć, że powierzył wykonanie robót firmie budowlanej, czyli na podstawie art. 429 k. c. nie jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną przez profesjonalistę. W takim przypadku niezbędne będzie pozwanie również wykonawcy robót.

Zobacz całość »



Dwie osoby zaginęły po ewakuacji greckiego statku wycieczkowego "Sea Diamond"

Zobacz całość »
Po dramatycznej ewakuacji około 1500 osób z pokładu greckiego statku wycieczkowego "Sea Diamond", uznano za zaginionych dwoje francuskich turystów - ojca i jego 16-letnią córkę. Statek zaczął tonąć w czwartek po południu na Morzu Egejskim, w odległości mili morskiej od brzegu greckiej wyspy Santorini.
Wracając z czterodniowego rejsu wycieczkowego, statek najprawdopodobniej uderzył w skały. Pasażerami byli przede wszystkim Amerykanie, Kanadyjczycy i Niemcy. Początkowo informowano, że wszyscy pasażerowie podróżujący statkiem, zostali bezpiecznie przewiezieni na ląd. Zaginięcie męża i córki w wiele godzin po tragedii zgłosiła żona mężczyzny i ich syn - tłumaczył w piątek rano przedstawiciel greckich służb ratowniczych.

Zobacz całość »



Paryż ma automatyczne metro na lotnisku

Zobacz całość »
Na paryskim lotnisku imienia Charlesa de Gaulle'a uruchomiono linię automatycznego metra. W znacznym stopniu ułatwi ona poruszanie się pasażerów po rozległym porcie lotniczym. Na inwestycję lotnisko wydało 155 milionów euro.
Metro będzie obsługiwać trzy terminale lotniska, stacje pociągów podmiejskich i dalekobieżnych oraz parkingi. Dzięki niemu jazda między dwoma najbardziej oddalonymi od siebie punktami lotniska zajmie 8 minut. Pokonanie tej trasy autobusem trwało 25 minut.
Metro będzie czynne przez całą dobę: w ciągu dnia pociągi będą kursować co cztery minuty. Dziennie przewiezie ono około 30 tysięcy pasażerów. Korzystanie z tego środka transportu będzie bezpłatne. Podróżnych czekają również miłe wrażenia estetyczne: wzdłuż całej trasy lotniskowego metra posadzono magnolie i azalie z Japonii.

Zobacz całość »



Tuż przed Świętami wypełnienie samolotów lecących do Polski sięga 100%

Zobacz całość »
Tuż przed Świętami Wielkiej Nocy wskaźnik wypełnienia miejsc w samolotach Centralwings osiągnął 100%. Zainteresowaniem cieszą się przede wszystkim loty z Wysp Brytyjskich do Polski.
Polacy mieszkający i pracujący w Wielkiej Brytanii i Irlandii, przylatują na Święta do domu. Wykupione są już prawie wszystkie bilety na loty do Polski z Londynu, Edynburga i Dublina. Load factor (wskaźnik wypełnienia miejsc) na lotach z Shannon i Cork wynosi około 90%. Większość biletów pasażerowie zarezerwowali dużo wcześniej - nawet z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.
Według Izy Bogus, rzecznika prasowego Centralwings, oprócz lotów do Polski, bardzo dużą popularnością cieszą się loty z Polski do Rzymu, co najprawdopodobniej jest efektem pielgrzymek związanych z rocznicą śmierci Jana Pawła II.
Samoloty Centralwings latają na Wyspy Brytyjskie i do Irlandii z 6 polskich lotnisk: Warszawa Okęcie, Gdańsk Rębiechowo, Katowice Pyrzowice, Wrocław Strachowice, Kraków Balice i Szczecin Goleniów. Pasażerów dowożeni są na lotniska: Londyn Gatwick, Londyn Stansted, Cork, Edynburg, Dublin i Shannon. Linie oferują też loty pomiędzy Rzymem a pięcioma polskimi miastami: Warszawą, Wrocławiem, Gdańskiem, Krakowem i Łodzią.

Zobacz całość »



Wielkanocna promocja PKP - Tani Bilet Turystyczny

Zobacz całość »
Grupa PKP przygotowała wielkanocną promocję - Tani Bilet Turystyczny. Ponadto uruchomionych zostanie aż siedemdziesiąt dodatkowych pociągów, a dwieście kursujących składów zostanie powiększonych o dodatkowe wagony.
Już w czwartek w nocy będzie można skorzystać z dodatkowych połączeń, które będą kursowały do końca świąt tak aby podróżni mogli odbyć nimi również drogę powrotną. Świąteczny rozkład jest dostępny w Internecie i wersji papierowej oraz pod numerem telefonu 94-36.
Oferowany przez PKP bilet turystyczny uprawnia do wielokrotnych przejazdów pociągami osobowymi i pospiesznymi PKP Przewozy Regionalne. Jego koszt to 60 zł dla drugiej i 80 zł dla pierwszej klasy. Oferta jest ważna od godziny 18.00 w piątek 6 kwietnia do godziny 6.00 rano we wtorek 10 kwietnia. Warto więc wybierając się na świąteczne zjazdy rodzinne sprawdzić ofertę PKP, w której oprócz Biletu Turystycznego znajdziemy całą gamę tanich biletów.

Zobacz całość »



Pasażerowie rzymskich lotnisk bezpieczni - policja ujęła kieszonkowców

Zobacz całość »
Od jakiegoś czasu zmorą rzymskiego lotniska była zorganizowana grupa złodziei. Jak podaje agencja ANSA jedna osoba już znajduje się w areszcie w stosunku do sześciu pozostałych zastosowano ograniczenie wolności.
Nie byli to jednak zwykli kieszonkowcy - byli to pracownicy firmy "Flight Care", która o ironio mieli dbać o bagaże podróżnych na lotnisku Ciampino. Byli oni odpowiedzialni za przewiezienie bagaży z samolotu do terminalu. Wówczas plądrowali powierzone im bagaże wyciągając z nich kosztowne przedmioty. W większości były one później sprzedawane na internetowych aukcjach.
Z czasem jednak pasażerowie zaczęli wnosić skargi i zgłaszać kradzieże dzięki czemu policja szybko trafiła na trop gangu. Po przeszukaniu szafek pracowników Flight Care stało się jasne gdzie znikały rzeczy z bagaży. Policja sfotografowała je wszystkie i umieściła na stronie internetowej w celu identyfikacji.
Nie jest to niestety pierwszy taki przypadek więc w miarę możliwości lepiej jest wartościowe przedmioty przewozić w bagażu podręcznym.

Zobacz całość »



Wręczono Odznaki Honorowe Za Zasługi dla Województwa Śląskiego

Zobacz całość »
Podczas obrad Walnego Zgromadzenia Śląskiej Organizacji Turystycznej (ŚOT), które odbyło się 4 kwietnia 2007 r. wręczono Odznaki Honorowe "Za Zasługi dla Województwa Śląskiego". Są one przyznawane przez Sejmik Województwa Śląskiego ludziom szczególnie zasłużonym dla rozwoju i promocji regionu śląskiego.
Odznaki, w imieniu Przewodniczącego Sejmiku Śląskiego, wręczył zasłużonym członek Zarządu Województwa Marian Ormaniec - prezes Śląskiej Organizacji Turystycznej. Otrzymali je: Grzegorz Chmielewski - prezes Śląskiego Oddziału Polskiej Izby Turystyki, Krystyna Papiernik - prezes Śląskiej Izby Turystyki oraz Adam Markowski - przewodniczący Związku Gmin Jurajskich.
Członkowie Rady Naczelnej Oddziału Śląskiego PIT reprezentują branżę turystyczną w wielu komisjach oraz działaniach promocyjnych województwa śląskiego prowadzonych przez ŚOT. Współpraca z samorządem wojewódzkim umożliwiła podjęcie wielu cennych inicjatyw: między innymi stworzenie najnowszego produktu turystycznego "Szlaku Zabytków Techniki" oraz udanej prezentacji województwa na największych targach turystycznych - ITB 2007 r. w Berlinie, a także w kilkunastu innych targach turystycznych w Polsce i w Europie.
Ważną inicjatywą są szkolenia zmierzające do komercjalizacji produktu turystycznego, takie jak przeprowadzone w połowie grudnia 2006 r. w Hucisku na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej "Tworzenie i promocja produktu turystycznego", w którym uczestniczyli m.in. przedstawiciele biur podróży i touroperatorów oraz ekspertów PART S.A. W poprzednim roku zakończono też, dzięki udziałowi branży turystycznej w pracach ŚOT, kompleksowy i innowacyjny projekt "Tworzenie, funkcjonowanie i rozwój Śląskiego Systemu Informacji Turystycznej". Jest to pierwszy projekt w Polsce systematyzujący działanie sieci IT w województwie śląskim. Przygotowała go na zlecenie ŚOT i Urzędu Marszałkowskiego, Polska Agencja Rozwoju Turystyki S.A.

Zobacz całość »



Jednak nie będzie rozmawiania przez komórkę w samolocie?

Zobacz całość »
Federalna Komisja Łączności (FCC), regulator rynku mediów w Stanach Zjednoczonych, poinformowała, że nie cofnie postanowienia w sprawie zakazu korzystania z telefonów komórkowych w samolotach podczas lotu. Może to oznaczać, że wszystkie kraje dostosują się do tego postanowienia.
FCC nie chce wyrazić zgody na rozmowy nie ze względu na szkodliwy wpływ telefonów komórkowych ani możliwe zakłócenia wywołane przez sieci naziemne w urządzeniach na pokładzie samolotu. Zdaniem przedstawiciela FCC, wpływ telefonów komórkowych na elektronikę samolotu nie został w żaden sposób udowodniony. Powodem zakazu były przede wszystkim protesty klientów linii lotniczych, którzy podczas publicznej debaty przeprowadzonej przez FCC, stanowczo wypowiedzieli się za utrzymaniem takiego zakazu. Podobnego zdania są amerykańscy operatorzy komórkowi. Obawiają się oni m.in. zakłóceń integralności sieci przez telefony, które na wysokości kilku kilometrów nad ziemią będą jednocześnie w zasięgu nawet kilkuset stacji bazowych.
FCC nie wyklucza ponownego rozpatrzenia tej sprawy w niedalekiej przyszłości. Warunkiem wydania decyzji pozytywnej będą możliwości techniczne pozwalające na bezpieczne prowadzenie rozmowy telefonicznej. Jedną z takich możliwości może być telefon komórkowy posługujący się technologią WLAN.

Zobacz całość »



LOT ma już ponad 5000 rezerwacji na loty Rzeszów - Nowy Jork

Zobacz całość »
LOT poinformował, że ma już ponad pięć tysięcy rezerwacji na połączenia z Rzeszowa do Nowego Jorku. Przewoźnik zamierza w przyszłym roku uruchamiać następne połączenie, ale pod warunkiem wybudowania nowego terminalu.
W środę, 4 kwietnia w urzędzie marszałkowskim odbyła się konferencja prasowa LOT-u i marszałka Podkarpacia. Jan Marek Mich, szef marketingu w Polskich Liniach Lotniczych LOT wyznał - Zainteresowanie lotami do USA ze stolicy Podkarpacia przeszło nasze oczekiwania . Od połowy stycznia, kiedy rozpoczęto sprzedaż biletów z Rzeszowa do Stanów Zjednoczonych i z powrotem, bilety zarezerwowało 5,2 tys. osób. Mich podkreśla - To o 30% więcej niż z Krakowa.
Samoloty z Rzeszowa do USA będą latały dwa razy w tygodniu: w czwartki i niedziele. Pierwszy lot został zaplanowany na 3 czerwca. Do USA będą latały boeingi 767 klasy 300 i 200, które na pokład będą zabierać odpowiednio 247 i 208 pasażerów. Mach zaznacza - W samolotach będą fotele także dla klasy biznesowej, a od 2008 roku z Rzeszowa będą latały najnowocześniejsze boeingi 787 Dream Liner.
LOT planuje promować połączenia z Rzeszowa do USA nie tylko w Polsce, ale też na Ukrainie i Słowacji. Ma nadzieję, że stamtąd ściągnie również dużo pasażerów.
Po uruchomieniu połączenia ze Stanami, polski przewoźnik zamierza do końca czerwca bieżącego roku przeprowadzić analizę, czy loty z Rzeszowa do USA mają być całoroczne czy tylko sezonowe. Jeżeli loty będą cieszyły się dużym zainteresowaniem, od przyszłego roku LOT zwiększy częstotliwość odlotów z Rzeszowa do Nowego Jorku do trzech razy w tygodniu.
Władze spółki zaznaczają, że terminal w Jasionce jest zbyt mały. Jacek Galinowski, dyrektor ds. sprzedaży biznesowej w LOT poinformował - Nowy terminal musi być. Podał także konkretną datę - koniec maja 2008 roku.
Na pytanie, czy LOT wycofa się z Rzeszowa, jeżeli do tego czasu nie będzie nowego terminalu, Galinowski odpowiada - Nie, ale nasze przyszłoroczne plany związane z Rzeszowem odłożymy na później.
LOT zamierza w 2008 roku rozpocząć połączeniami ze stolicy Podkarpacia do Paryża, Frankfurtu, Amsterdamu i jednego z miast w Anglii. Do Rzeszowa w przyszłym roku planuje wejść także Centralwings.
Jednak szanse, że nowy terminal powstanie za rok są bardzo małe. Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze, właściciel podrzeszowskiego lotniska zamierza w tym roku w Jasionce wybudować tylko fundamenty. Natomiast resztą ma zająć się spółka, którą samorząd podkarpacki dopiero zamierza powołać. Miała powstać do końca ubiegłego roku, ale do tej pory jeszcze tych planów nie zrealizowano. Zygmunt Cholewiński, marszałek podkarpacki zapewnia - Piłka jest po stronie PPL. Dodał też, że została zrobiona wycena majątku lotniska i do sfinalizowania sprawy brakuje jedynie biznesplanu spółki, który ma opracować PPL.
Marszałek poinformował, że spółka powinna zostać powołana do lipca bieżącego roku. Cholewiński nie wyklucza, że jeszcze w tym roku mogą rozpocząć się prace przy budowie surowego stanu budynku terminalu. Dodał też, że może w przyszłym roku Ryanair uruchomi z Rzeszowa połączenia do angielskiego Nottingham.
Tomasz Kułakowski, dyrektor ds. marketingu w Europie Środkowej i Wschodniej w Ryanair nie chce komentować tej sprawy. Stwierdził tylko stanowczo, że na pewno w Rzeszowie nie będzie bazy serwisowej Ryanaira.

Zobacz całość »