Subskrypcja





Szukaj







Wyszukiwarka

Obecnie jest zindeksowane 33318 aktualności


Wskazówka: * zastępuje dowolny fragment tekstu!


Archwium aktualności
2007-06-04 do 2007-06-10
(rok 2007, tydzień 23)

Zmień tydzień   Zmień rok

Lista aktualności:

::: 2007-06-04 :::


Kraków rozpoczyna świętować 750-lecie lokacji miasta

Zobacz całość »
Pomiędzy 1, a 10 czerwca odbędzie się ponad 60 wydarzeń w celu uczczenia 750-lecia lokacji Krakowa na prawie magdeburskim.
Na obchody zaproszonych zostało ponad 900 gości z kraju i ze świata. Jednak nie będzie w nich uczestniczyć ani premier, ani prezydent Polski. Swoją wizytę potwierdzili między innymi prezydenci Wrocławia i Gdańska oraz przedstawiciele większości miast bliźniaczych, partnerskich oraz współpracujących z Krakowem: Bratysławy, Fezu, Florencji, Innsbrucku, Lipska, Lwowa, Norymbergi, Mediolanu, Orleanu, Wiednia, Wilna, Sankt Petersburga i Moskwy.
Uroczyste rozpoczęcie obchodów nastąpi w piątek, 1 czerwca na krakowskim Rynku. Tuż po inauguracji, publiczność będzie mogła usłyszeć premierowe wykonanie kantaty "Zakochani w Krakowie" Piotra Rubika i Zbigniewa Książka.
Gwiazdą obchodów będzie Ennio Morricone, włoski kompozytor i laureat Oskara, który 7 czerwca poprowadzi orkiestrę Roma Sinfonietta, która wykona zainspirowaną poematem Karola Wojtyły kantatę "Pieśń o Bogu ukrytym". Natomiast w drugiej części koncertu zabrzmią najbardziej znane kompozycje Morricone do filmów.
Podczas plenerowych koncertów na Rynku Głównym odbędzie się między innymi kabaretowy pojedynek "Kraków kontra reszta świata", Tomasz Stańko zaprezentuje swój nowy projekt stworzony wraz z twórcami muzyki klubowej i hip-hopu, natomiast krakowscy artyści zaśpiewają największe przeboje Marka Grechuty, Ewy Demarczyk, Andrzeja Zauchy oraz Anny Szałapak.
Muzeum Historyczne Miasta Krakowa wraz z Operą Krakowską przygotowuje oratorium "Cracovia est", które publiczność będzie mogła usłyszeć we wtorek, 5 czerwca. Podczas jubileuszu wykonana zostanie też suita "Planety" Gustava Holsta, odbędzie się Bal Krakowsko-Wiedeński oraz "Noc teatrów". Na zakończenie obchodów zaplanowano koncert "Beatus Vir" Henryka Mikołaja Góreckiego oraz "Koncert na dzwony" Marka Stachowskiego.
Podczas kulminacji obchodów jubileuszu miejsce będzie miała też: Wielka Parada Smoków, Uczta krakowska, podczas której można będzie skosztować staropolskich przysmaków i jubileuszowej "zupy na dukatach", Zjazd Jubileuszowy Bractw Kurkowych, Mistrzostwa Polski DJ'ów. Zaprezentowane zostanie również wielkie murale, czyli graffiti, które nawiązują do najważniejszych wydarzeń w historii miasta.
We wtorek, 5 czerwca, czyli dokładnie w rocznicę lokacji, w Katedrze na Wawelu odprawiona zostanie Msza Święta. Tego dnia odbędzie się również uroczysta sesja Rady Miasta Krakowa.
Jacek Majchrowski, prezydent miasta podkreśla, że jubileusz to nie tylko wydarzenia artystyczne. Władze miasta chcą, aby pozostały po nim również inwestycje. Na najbliższe dni zaplanowano między innymi otwarcie pawilonu wystawowo-informacyjnego "Wyspiański 2000", oddanie do użytku przebudowanego Małego Rynku, odbudowanego Zajazdu Kościuszkowskiego oraz przebudowanego Dworu Czeczów. Niektóre inwestycje, mimo, że nie są związane z jubileuszem, jak np. budowa estakady nad Rondem Polsadu również zostaną ukończone w najbliższych dniach.
Z okazji jubileuszu w Krakowie uruchomionych zostanie pięć specjalnych linii tramwajowych oraz dwie autobusowe, które kursować będą wieczorem w celu ułatwienia dojazdu mieszkańcom do domu po koncertach.
Lokacji Krakowa na prawie magdeburskim dokonał 5 czerwca 1257 r. książę Bolesław Wstydliwy. Jednak tej daty nie należy łączyć z założeniem miasta. Pierwsza znana, pisemna wzmianka o Krakowie pochodzi już z około 966 roku, z relacji średniowiecznego historyka Ibrahima ibn Jakuba. Dzięki lokacji miasto uzyskało nowe regulacje w samorządzie, sądownictwie, handlu oraz układzie urbanistycznym. Zgodnie z książęcym rozkazem, wytyczono rynek oraz większość parceli pod domy, a także oznaczono ulice.

Zobacz całość »



Spór o możliwość odliczania VAT od usług gastronomicznych

Zobacz całość »
Wiele wątpliwości budzi możliwość odliczenia przez przedsiębiorcę świadczącego usługę turystyki, podatku VAT, który został naliczony przy zakupie usług gastronomicznych. Według przepisów odliczenie to jest zgodne z prawem. Jednak w praktyce wiele zależy od tego, co organy podatkowe rozumieją przez "usługi turystyki".
Problem dotyczy głównie podatników, którzy świadczą usługi hotelarskie i kupują od innego przedsiębiorcy usługi gastronomiczne, które następnie oferują swoim gościom.
Art. 88 ust. 1 pkt 4 ustawy o VAT zakazuje odliczania VAT od nabywanych przez podatnika usług gastronomicznych. Takie prawo przyznaje jedynie podatnikowi, który świadczy usługę turystyki pod warunkiem, że w skład usługi turystyki, która opodatkowana jest na zasadach innych niż w art. 119, czyli nie w systemie VAT marża wchodzą usługi gastronomiczne.
W interpretacji z 29 maja 2006 roku naczelnik Urzędu Skarbowego Kraków-Stare Miasto odmówił podatnikowi, który świadczy usługi hotelarskie prawa do odliczenia VAT naliczanego przy zakupie szwedzkiego bufetu śniadaniowego oraz posiłków obiadowych. Sąd argumentował, że usługi hotelarskie nie znajdują się w pojęciu "usługi turystyki" i odpowiada im osobne grupowanie o symbolu 51.1 PKWiU.
W PKWiU nie ma grupy o nazwie "usługi turystyki", jednak usłudze tej odpowiada grupa "usługi biur podróży, pilotów wycieczek i przewodników turystycznych, obsługa ruchu turystycznego gdzie indziej niesklasyfikowana" o symbolu 63.3 PKWiU.
Jednak ograniczenie pojęcia "usługa turystyki" wyłącznie do usług organizatorów i pośredników turystyki jest niezasadne. Z art. 8 ust. 3 ustawy o VAT wynika, że usługi wymienione w PKWiU powinny być za pomocą tej klasyfikacji identyfikowane, jednak nie ustanawia on nakazu identyfikowania za pomocą PKWiU wszystkich usług, nawet tych, które nie zostały w niej wymienione.
Dodatkowo, skoro przepisy podatkowe nie definiują "usług turystyki", dlatego też należy odwołać się do znaczenia tego pojęcia w innych gałęziach prawa. Art. 3 pkt 1 ustawy o usługach turystycznych mówi, że usługi turystyki to usługi przewodnickie, hotelarskie oraz wszystkie inne świadczone turystom lub odwiedzającym.
Stanowisko organów podatkowych nie jest uzasadnione także ze względu na zakaz dyskryminacji w życiu gospodarczym, zdefiniowany w art. 32 konstytucji. Przedsiębiorcy, który świadczy usługi hotelarskie i przygotowuje samodzielnie posiłki dla gości przysługuje prawo do odliczenia VAT, który naliczany jest przy zakupie żywności. Jednak takiego prawa nie ma przedsiębiorca, który dla wykonania usługi hotelarskiej, a w jej ramach usługi gastronomicznej, kupuje od innej firmy usługę gastronomiczną.
Dodatkowo przepisy, które regulują zakaz obniżania podatku należnego powinny być interpretowane z uwzględnieniem zasady neutralności.

Zobacz całość »



Hiszpanie chcą odmienić poznańskie Łęgi - będą scieżki rowerowe, hotel SPA i pole golfowe

Zobacz całość »
Alstan Group, hiszpański inwestor zamierza całkowicie odmienić poznańskie Łęgi. Planuje utworzyć w parku krajobrazowym liczne ścieżki rowerowe, hotel SPA, korty tenisowe, pole golfowe, a także boisko treningowe, na którym przed meczami Euro 2012 będą mogli ćwiczyć przyjeżdżające do Poznania drużyny.
Jeżeli Alstan Group zrealizuje na Łęgach to, co zaplanowało, w ciągu pięciu lat na 21-hektarowej działce u zbiegu Dolnej Wildy, Drogi Dębińskiej i Piastowskiej powstanie wspaniałe centrum rekreacyjno - sportowe. Jerzy Stępień, wiceprezydent Poznania ocenia - To bardzo dobry projekt. Andrzej Nowak, dyrektor Wydziału Urbanistyki i Architektury UM dodał - Idealny teren na tego typu przedsięwzięcie.
Obecnie hiszpański inwestor dopracowuje szczegóły projektu z architektami. Albert Canadell z Alstan Group zaznacza - Musimy myśleć w perspektywie kilku lat. I być w swoim myśleniu elastyczni. Jeśli będzie zapotrzebowanie na boisko piłkarskie - zbudujemy boisko, jeśli lodowisko - będzie lodowisko.
Zielony trójkąt pomiędzy Dolną Wildą, Drogą Dębińską i Piastowską od wielu lat czeka na zagospodarowanie. Wcześniej na tym terenie miała inwestować spółka Luna. W 1995 roku władze miasta oddały jej w wieczyste użytkowanie 21 hektarów gruntów. Zamierzali zbudować tam wesołe miasteczko, sztuczne stawy, kawiarnie, restauracje, hotel i aquapark. Jednak luna nie wywiązała się z umowy i zadłużyła się wobec miasta. Długi te spłaca teraz Alstan Group, który wykupił Lunę.
Hiszpanie planują wybudować między innymi położony w zieleni Eco-Hotel. Canadell zaznacza - Klienci zatrzymujący się w tej chwili w którymś z hoteli w centrum miasta raczej nie oglądają z okien drzew, stawów, zielonej trawy. W naszym hotelu na pewno będą oglądać. Podstawą hiszpańskiego projektu jest maksymalne wykorzystanie naturalnych walorów miejsca.
Działka, na której ma powstać Eco Resort (tak nazwany jest przez Hiszpanów projekt) graniczy bezpośrednio z tzw. Użytkiem Ekologicznym Dębina, który powstał w 1994 roku, aby chronić stare drzewostany i stawy na Dębinie. Canadell zapewnia - Na pewno skonsultujemy nasz projekt z biologami. Jeśli okaże się, że to miejsce ma bogatą faunę i florę pomyślimy o parku krajobrazowym z licznymi ścieżkami spacerowymi i rowerowymi.
Podobny projekt Hiszpanie kończą na Teneryfie. W małej miejscowości na południu wyspy w ciągu kilku lat wybudowali luksusowy hotel, apartamenty, sale konferencyjne, restauracje oraz park krajobrazowy, który wykorzystuje naturalne walory wyspy.
W pobliżu głównego budynku hotelu mają stanąć tzw. aparthotel, czyli pojedyncze "domki" z przeznaczeniem na dłuższy pobyt oraz restauracja i sale konferencyjne. W planach jest również budowa pola golfowego, centrum odnowy biologicznej i kortów tenisowych. Canadell wyznał - Taki był plan, zanim okazało się, że Polska dostała Euro 2012. Jeżeli będzie taka potrzeba i zainteresowanie mieszkańców - wybudujemy boisko piłkarskie, które może służyć drużynom przyjeżdżającym na mistrzostwa. Dodatkowo z Eco Resort będą mogli korzystać wszyscy mieszkańcy Poznania.
Andrzej Nowak podkreśla - Propozycja Alstan Group pasuje do naszej wizji tej części miasta.
Canadell zaznaczył - Chcielibyśmy rozpocząć jak najszybciej, ale wszelkie procedury potrwają pewnie około roku. Nowak potwierdza - Rok w tym wypadku to realny termin.
Alstan Group pracuje w Poznaniu również nad drugim projektem. Przy ulicy Bukowskiej w bliskim sąsiedztwie Ławicy planuje wybudować duże osiedle mieszkaniowe na około 1300 mieszkań oraz jeszcze jeden hotel.
Obie inwestycje będą kosztować prawdopodobnie kilkaset milionów złotych.

Zobacz całość »



Wodna atrakcja tuż pod wieżą Eiffla

Zobacz całość »
W ramach promowania nurkowania wśród Paryżan i turystów, tuż pod wieżą Eiffla, kilkunastu zawodowych nurków-instruktorów udziela indywidualnych lekcji w otwartym basenie z ogrzewaną wodą.
Bezpłatna lekcja, która trwa około pół godziny, obejmuje pokaz, zapoznanie się z zasadami bezpieczeństwa oraz samo pływanie. Uczniowie nie muszą mieć własnego kombinezonu, sprzętu ani ręcznika - wszyscy uczniowie dostają jednorazowy, biodegradowalny. W basenie o wielkości 15 na 15 metrów umieszczone są wodoodporne zdjęcia fluoroscencyjnych ryb. Basen ma tylko 1,20 m głębokości, co według organizatorów jest bezpieczne nawet dla początkujących i dzieci.
Jedną z pierwszych osób, która skorzystała z atrakcji był nowozelandczyk Adrian Carter. Turysta przyjechał zobaczyć wieżę Eiffla, uznał jednak, że kąpiel w basenie w tym miejscu będzie jeszcze lepsza. Jego zachwyt wzbudziła wieża odbijająca się w wodzie.
Jak na razie pogoda zniechęca do kąpieli, w piątek temperatura w Paryżu wyniosła ok. 16 stopni Celsjusza, więc więcej ludzi gromadziło się wokół basenu, aby przyglądać się podwodnym wyczynom instruktorów. Organizatorzy spodziewają się jednak, że jeśli pogoda się poprawi, z basenu w ciągu 10 dni, skorzysta nawet trzy tysiące osób.

Zobacz całość »



20,6 mln turystów przyjedzie do Polski w 2012

Zobacz całość »
Jak szacuje dr Krzysztof Łopaciński, dyrektor Instytutu Turystyki (IT), do Polski w 2012 zjedzie około 20,6 mln turystów z całego świata. Jak nie trudno się domyślić organizacja ta będzie miała nie mały wpływ na turystykę krajową.
Według danych Instytutu w roku ubiegłym przyjechało do nas 15,7 mln osób. Już niedługo, bo w latach po 2012 przewidywany jest niewielki, ale odczuwalny wzrost odwiedzających nas gości z zagranicy. 20,7 mln to liczba turystów, która powinna się pojawić w naszych statystykach już w roku 2013, w 2014 wyniesie ona 21,2 mln, a 2015 już 21,8 mln.
Jak stwierdza dyrektor Instytutu, choć organizacja Euro 2012 nie wpłynie na gwałtowny wzrost turystów to dzięki niej Polska zaoszczędzi fundusze na jej promocję.
Łopaciński dodaje, że w roku 2013 Polskę odwiedzi 6,7 mln turystów z Niemiec (porównaniu do roku 2006 to o 1,3 mln więcej).Możemy spodziewać się także zwiększonej liczby obywateli Rosji, Ukrainy i Białorusi (5,4 w 2013 r., w 2006 było ich 4,7 mln), a ze "starej" Unii Europejskiej liczba odwiedzających Polskę wzrośnie z 2,4 mln z 2006 r. do 4,2 w 2013. Natomiast jeśli chodzi o kraje zamorskie, możemy spodziewać się 1 mln turystów w 2013 (w 2006 było ich tylko 600 tys.).
W Polsce turyści zostawią w 2012 roku około 10,9 mld dolarów, a dolarów 2014 11,2 mld dolarów.

Zobacz całość »



Pracownicy hoteli powoli wracają z Wysp Brytyjskich do Polski?

Zobacz całość »
Poznaniacy rozpoczęli powroty z emigracji zarobkowej. Marcin Woźniak, podobnie jak wiele innych osób z wyższym wykształceniem wrócił niedawno do Poznania. Wyznał - W Wielkiej Brytanii piąłem się po szczeblach kariery, aż doszedłem do martwego punktu.
Po powrocie z Londynu i Dublina, Marcin Wożniak został kierownikiem Andersia Hotel. Katarzyna Rydzewska z firmy pośrednictwa pracy Manpower w Poznaniu przyznaje - Coraz więcej Polaków z zagranicy pyta nas, czy znajdzie się coś dla nich w Polsce. Sami właśnie zatrudniliśmy menedżerkę, która pracowała w Londynie.
Elżbieta Malicka, która teraz pracuje jako menedżerka w Manpower zaznacza - Połowa moich znajomych, która wyjechała do Anglii, wróciła już do kraju. Wszyscy mają pracę. I to nie najgorzej płatną.
Ofert zatrudnienia w Poznaniu jest coraz więcej. Do Powiatowego Urzędu Pracy każdego miesiąca wpływa ich około 1600, a jeszcze trzy lata temu było ich tylko 300. Bezrobocie w Poznaniu jest niewielkie i wynosi 4,6% przy 13,7% w kraju.
Marcin Woźniak na Wyspach Brytyjskich pracował na kierowniczych stanowiskach w pięciogwiazdkowych hotelach sieci Radisson SAS. Najpierw w Londynie, a następnie w Dublinie. W Irlandii prowadził rozmowy z gośćmi hotelowymi, jadał z nimi lunch, a przy okazji wysłuchiwał ich uwag i skarg. Jego miesięczne zarobki wynosiły około 1,5 tysiąca funtów. Za granicą odnalazł przyjaciół i ułożył sobie życie. Jednak mimo to postanowił wrócić do Polski. Wyjaśnia - Pojechałem za granicę, by się przekonać, ile jestem wart. W Wielkiej Brytanii na początku awansowałem, aż doszedłem do martwego punktu. Moje perspektywy na awans zmalały do zera, bo regułą jest, że w Irlandii stanowiska wysokiego szczebla zarezerwowane są dla Irlandczyków. To był znak, że czas wracać. W Polsce Marcin Woźniak został szefem działu recepcji w czterogwiazdkowym Andersia Hotel, który zostanie otwarty na przełomie czerwca i lipca.
Za powrotem do kraju przemawiały również argumenty finansowe. Woźniak zaznacza - W Polsce spokojnie można znaleźć dobrą pracę z satysfakcjonującym wynagrodzeniem.
W Andersia Hotel będzie pracować więcej osób, które zdecydowały się na powrót do Polski. Zastępczynią Woźniaka będzie Anna Kozłowska, która wróciła z pracy w Szkocji.

Zobacz całość »



Światowe media śmieją się z Polski

Zobacz całość »
Aby w pozytywny sposób promować własny kraj potrzebna jest profesjonalna kampania oraz miliardy dolarów przeznaczonych na reklamę. W Polsce za promocję odpowiedzialny jest urząd do poprawy wizerunku. Jednak nie działa on tak jak powinien.
Kiedy na ulicach Londynu widać śpiewającego, pijanego Polaka, wówczas świat oburzony tą sytuacją. Jednak gdy grupa Brytyjczyków rozrabia w Krakowie, wszyscy uznają, że Anglicy po prostu dobrze się bawią.
Malezja wydaje rocznie prawie 2 mld USD na promocję w zagranicznych mediach, a Tajlandia blisko miliard. Łukasz Malczewski, specjalista od PR z agencji ComPress zaznacza - Kiedy ktoś mówi: Hiszpania, od razu myślisz: flamenco, byk, macho. Większość krajów zbudowała prosty, ale przemawiający do wyobraźni obraz samych siebie. A Polska? Trudno coś wymyślić. Amerykanin zapewne pomyśli: Wałęsa, kiełbasa, wódka - ale przecież nie o to nam chodzi.
Nad swoim wizerunkiem większość krajów pracuje systematycznie od wielu lat. Turcja, Chorwacja i Egipt zatrudniają nawet profesjonalne firmy PR. Sergiusz Trzeciak, prezes Instytutu Sobieskiego przyznał - To bardzo przemyślana strategia. Tym bardziej że zatrudnia się firmy z kraju, w którym chce się reklamować, bo one znają jego specyfikę.
Bardzo efektywnym sposobem promowania się wśród elit jest stworzenie instytucji edukacyjnych i kulturalnych. Sergiusz Trzeciak podkreśla - Anglicy mają British Council, Niemcy Instytut Goethego, a Hiszpanie Cervantesa.
W Polsce rok temu utworzono urząd, który miał zajmować się sprawami związanymi z promocją oraz ochroną dobrego imienia Polski na świecie. Anna Fatyga, szefowa polskiej dyplomacji poinformowała o powołaniu pełnomocnika ds. ochrony i promocji wizerunku Polski. Robert Szaniawski, pełnomocnik wyznał - Moje sprawowanie tej funkcji widzę w ten sposób, że będę używał technik bezkosztowych. W zespole mamy dwie osoby i nie mamy budżetu. Patrząc realnie na to, co mogę zrobić, to planuję stworzyć bazę danych zagranicznych dziennikarzy, którzy piszą o Polsce i którzy się Polską interesują, z którymi będę korespondować.
Obecnie Polska kojarzona jest z wieloma śmiesznymi sytuacjami, które miały miejsce w kraju.
- Wojna kartoflana
W zeszłym roku światowe media informowały o tym, że prezydent Lech Kaczyński udowadniał całemu światu, że nie jest kartoflem. Wszystko zaczęło się w momencie, gdy satyryk drugorzędnej niemieckiej gazety porównał Kaczyńskiego właśnie do kartofla. Efektem tego zdarzenia było odwołanie przez prezydenta swojego udziału w spotkaniu Trójkąta Weimarskiego z powodu dolegliwości gastrycznych.
- Bezręki prezydent
Podczas spotkania z kanclerz Niemiec, prezydent Kaczyński nie zrozumiał, jak Angela Merkel powiedziała do niego: "shake hands" i nie zwracając uwagi na wyciągniętą dłoń, nie podał jej ręki. Światowe media śmieją się z Polski, że prezydent już cztery razy "minął się" z rękoma zagranicznych oficjeli - z USA, Francji i Litwy.
- Kłamstwo ewolucyjne
Europoseł Maciej Giertych oraz Ministerstwo Edukacji zakwestionowali teorię Darwina. Na konferencji w Brukseli Giertych zaznaczał, że teorii Darwina nie powinno wykładać się w szkołach. Wspierał go Mirosław Orzechowski, wiceminister edukacji, który teorię ewolucji nazywał "kłamstwem".
- Afera kontowa
Premier Jarosław Kaczyński otwarcie przyznał, że nie posiada konta bankowego, a pieniądze trzyma u mamy. Kaczyński obawia się, że ktoś może mu wpłacić na konto jakieś pieniądze. Najgłośniej z tego szczerego wyznania śmiała się telewizja Fox News.
- Teletubisiowo
Zapowiedź Ewy Sowińskiej, rzeczniczki praw dziecka, że należy sprawdzić, czy bohater bajki dla dzieci - teletubiś Tinky Winky nie jest gejem obiegła serwisy informacyjne na całym świecie, łącznie z Japonią i Nową Zelandią.

Zobacz całość »



Zmiany w Centralwings

Zobacz całość »
Pomimo, że nie ma żadnej oficjalnej strategii, LOT rozpoczął realizować koncepcję zmian w tanim przewoźniku, Centralwings.
Piotr Siennicki, nowy prezes LOT, porządkując sytuację w spółkach zależnych narodowego przewoźnika, przeprowadził zmiany w zarządzie Centralwings.
Pretekstem do zmian była rezygnacja Adama Glapińskiego, który zajmował stanowisko przewodniczącego rady nadzorczej Centralwings. Objął on taką samą funkcję w KGHM i typowany jest również na prezesa Polkomtela. W LOT jego miejsce zajął szef narodowego przewoźnika, który doprowadził do odwołania Macieja Kwiatkowskiego, prezesa Centralwings. Kwiatkowski utracił również stanowisko przewodniczącego rady nadzorczej w LOT Autoserwis. Odwołanie Kwiatkowskiego utożsamiane jest ze zmianą koncepcji oraz początkiem realizacji czarnego scenariusza wchłaniania spółki zależnej przez spółkę matkę.
Osoba związana ze spółką zaznaczyła - Przejęcie przez LOT operacji lotniczych spółki córki zamiast oczekiwanych korzyści przyniosłoby jeszcze większe straty.
W ciągu czterech miesięcy bieżącego roku, Centralwings obniżył planowane na ten rok straty z 30 do 18 mln zł.
Prezes Centralwings był również zbyt mocno kojarzony z osobą Tomasza Dembskiego, byłego p.o. prezesa LOT, który był w konflikcie ze związkami zawodowymi. Natomiast do zarządu Centralwings powołano ludzi mało znanych.
Tomasz Dembski chciał, żeby tani przewoźnik został sprywatyzowany. Na początku planował zbycie do 23% udziałów. Pomimo, że nie rozpoczęto nawet oficjalnych rozmów z potencjalnymi inwestorami, spółka otrzymała co najmniej trzy propozycje. Ireneusz Dąbrowski, wiceminister skarbu zapowiedział kontynuowanie koncepcji ścieżki prywatyzacyjnej. Decyzje miały zapaść szybko, ponieważ niedługo LOT będzie potrzebował pieniędzy na zakup nowych samolotów typu Dreamliner.
Dwa lata temu wartość spółki szacowana była na 300 mln zł. Natomiast obecnie może być ona warta nawet 500-600 mln zł.

Zobacz całość »



Koniec z betonowaniem plaż w Bułgarii?

Zobacz całość »
Władze Bułgarii podjęły już pierwsze kroki, by ograniczyć szybką urbanizację linii brzegowej. W tym celu uchwaliły ustawę o zagospodarowaniu wybrzeża, która wprowadza zakaz budowy na plaży i na wydmach.
Zgodnie z nową ustawą w odległości stu metrów od linii brzegowej powinna dominować zieleń. Na tak blisko położonych terenach można wznosić jedynie jednopiętrowe budynki. Inne, ale już lżejsze ograniczenia obowiązują w dwukilometrowym pasie wybrzeża.
Niestety nowouchwalona ustawa jest wyjątkowo spóźniona. Wejdzie ona w życie dopiero w przyszłym roku. Nie ma wątpliwości, iż za zwłoką w jej wprowadzeniu odpowiedzialni są wpływowi inwestorzy, którzy mają teraz trochę czasu ba zakończenie rozpoczętych inwestycji.
W ostatnich latach baza hotelowa na bułgarskim wybrzeżu znacznie się rozwinęła. Zainwestowano w nią miliardy euro. Nastąpiło intensywne zabetonowanie wybrzeża, dewastacja nadmorskiej przyrody i krajobrazu.

Zobacz całość »



Poczta pomoże wygodnie pojechać na urlop?

Zobacz całość »
"Na wakacje bez dźwigania ciężkich walizek" - w taki sposób przed sezonem urlopowym zachęca do skorzystania ze w swoich usług niemiecka poczta. Deklaruje ona bowiem, iż dostarczy pod wskazany adres bagaż jadących na wypoczynek.
Oferta poczty jest skierowana przede wszystkim do osób starszych, którym dźwiganie ciężkich walizek sprawia problem. Za 14 euro dostarczymy pod wskazany adres torbę lub walizkę, która waży do 31 kilogramów - zapewnia niemiecka poczta. Pocztowcy zapewniają, iż bagaż dotrze pod wskazany adres w ciągu 2-3 dni.
Bagaż można nadać w każdym urzędzie pocztowym lub za niewielką dopłatą zamówić kuriera, który odbierze wszystko u nadawcy w domu.
Obecnie wakacyjna oferta poczty niemieckiej jest przeznaczona dla tych turystów, którzy spędzają urlop na terenie Niemiec. Niemiecka poczta już jednak zapowiedziała, iż jeżeli zainteresowanie nową usługą będzie spore, to oferta będzie rozszerzona dla wyjeżdżających za granicę.
Niestety, my w Polsce na podobne ułatwienia w podróżowaniu nie mamy co liczyć. Znając bowiem terminowość Poczty Polskiej nadany priorytetem bagaż dotarłby na miejsce nie w ciągu 2 dni, ale 2 tygodni.

Zobacz całość »



::: 2007-06-05 :::


Okęcie: kolejne opóźnienia w budowie linii kolejowej ze Śródmieścia

Zobacz całość »
Stacja kolejowa, właśnie ukończona koło lotniska Okęcie, przez kilka lat będzie stała pusta. Kolejarze spóźniają się bowiem z budową torów.
Podziemna stacja powstała pod jednym z parkingów przy lotnisku. Wysiadający tam w przyszłości z pociągów pasażerowie, wyjdą na powierzchnię koło obecnego terminalu krajowego.
Na razie stacja gotowa jest w stanie surowym: powstał betonowy peron, a po jego bokach przygotowane jest miejsce na tory. Wciąż jednak nie wiadomo, kiedy zaczną dojeżdżać tam pociągi. Spółka PKP Polskie Linie Kolejowe wciąż odkłada budowę półtorakilometrowego odcinka torów - odnogi od linii Warszawa-Radom. Zgodnie z porozumieniem z początku 2004 r. w sprawie dojazdu na lotnisko, zawartym między rządem i władzami miasta, nowy fragment torów już powinien być gotowy. Zeszłorocznym aneksem jednak, oddanie stacji z torami przesunięto na rok 2009. Tego terminu prawdopodobnie także nie uda się dotrzymać. - Czeska firma Sudop projektująca półtorakilometrowy tunel, którym będą jeździć pociągi, ma poważne opóźnienia. Naliczamy im już kary umowne - wyjaśnia Krzysztof Celiński, prezes spółki PKP Polskie Linie Kolejowe.
Opóźnienia to nie tylko strata dla podróżnych. Kiedy wreszcie nastąpi budowa tunelu, trzeba będzie m.in. rozebrać część niedawno zbudowanej pętli autobusowej i niektóre nowe jezdnie. Wszystko przez to, że tunel będzie budowany techniką odkrywkową.
Na razie kolejarze chcą tylko rozpocząć remont zniszczonych torów linii radomskiej, po których w przyszłości pasażerowie będą dojeżdżać na lotnisko. Pierwszy będzie odcinek od Okęcia do Dworca Zachodniego. Przy okazji zbudowane zostaną dwie dodatkowe stacje - pod Al. Jerozolimskimi niedaleko Blue City oraz obok ul. Żwirki i Wigury obok salonu Fiata Carserwis.
Do przetargu na przebudowę tej linii wpłynęły dwie oferty: za 205 i 208 mln zł. Przetarg zostanie rozstrzygnięty wkrótce, a remont torów ma odbyć się w wakacje. Wtedy będzie można spodziewać się ogromnych utrudnień na linii z Radomia: ruch pociągów od Okęcia do Dworca Zachodniego prawdopodobnie będzie całkowicie wstrzymany.
Ale kiedy w końcu uda się wyremontować tory oraz zbudować łącznik na lotnisko, przejazd pociągiem ze Śródmieścia zajmie podróżnym niecałe 20 minut.

Zobacz całość »



Zainaugurowano loty z Rzeszowa do Nowego Jorku

Zobacz całość »
W niedzielę, 3 czerwca pierwsi pasażerowie odlecieli z rzeszowskiego lotniska do Nowego Jorku. Podróżni otrzymali drobne prezenty.
W niedzielę o godzinie 14.00 z boeinga 767-300 wysiadło pierwszych 240 pasażerów z Nowego Jorku. Natomiast trzy godziny później boeing w drogę powrotną zabrał 170 osób.
Jeszcze w piątek, 1 czerwca w Rzeszowie trwały ostatnie przygotowania. Z Warszawy przyjechał specjalistyczny sprzęt do obsługi pasażerów, między innymi specjalny podnośnik do kontenerów, do którego z samolotu trafią bagaże oraz wózki bagażowe. Pasażerów obsługiwać będzie firma handlingowa Warsaw Airport Services z Warszawy. W Jasionce zatrudniła ona 40 osób. Tomasz Szymczak, prezes WAS wyznał - Naszym zdaniem lotnisko w Jasionce ma szanse na bardzo dynamiczny rozwój.
W piątek testowane były wszystkie urządzenia. Dyrekcja portu zamartwia się, jak pasażerowie zareagują na kontener o powierzchni 350 metrów kwadratowych, w którym będą odprawiani przylatujący do Rzeszowa. Kontener kosztował 500 tys. zł. Wiesław Mardosz, dyrektor Portu Lotniczego uważa, że jest wystarczający duży, jak na możliwości portu Jasionka. Dodał - Nie wyobrażam sobie odprawiania pasażerów w obecnym malutkim terminalu. W nim będą już odprawiani ludzie lecący do USA, Londynu i Dublina, a od listopada do Bristolu. W obecnym terminalu wydzielimy jeszcze pomieszczenie dla pasażerów klasy biznesowej.
Jerzy Żubrowski, dyrektor ds. handlingu firmy WAS, który w piątek sprawdzał, czy sprzęt pracuje bez zastrzeżeń zaznaczył - W naszej branży ze spokojem trzeba do wszystkiego podchodzić. Od strony technicznej wszystko jest gotowe. Jest odpowiedni sprzęt, są przeszkoleni ludzi. W niedzielę WAS przysłała do Jasionki swoich ludzi do obsługi pasażerów. Żubrowski wyjaśnia - Na pierwsze dwa, trzy rejsy, żeby miejscowi pracownicy widzieli, jak to jest w praktyce.
Pierwsi pasażerowie otrzymali prezenty. Justyna Sokołowska, odpowiedzialna za promocję w rzeszowskim Urzędzie Miasta przyznała - Przygotowaliśmy 380 paczek. Są koszulki, czapeczki, długopisy, foldery polsko-angielskie o Rzeszowie. Władze województwa podkarpackiego zapewniały, że mają wspaniałe pomysły na promocję Podkarpacia z wykorzystaniem inauguracyjnego lotu z Rzeszowa do USA, jednak nic z tego nie wyszło. Izabella Fac z Podkarpackiego Urzędu Marszałkowskiego wyjaśniała - Pieniądze przeznaczamy na inną imprezę. Nie wiemy, na jaką imprezę.
Urzędnicy zabrali z terminalu punkt turystyczny, gdzie pracownik udzielał podróżnym informacji. Sokołowska zaznacza - Nie wiem, czy w ogóle on będzie. Punkt nakazała zabrać dyrekcja portu, ponieważ w terminalu jest za mało miejsca. Sokołowska przyznała - Dostaliśmy propozycję przeniesienia punktu w okolice parkingu. Trzeba będzie jakiś kiosk postawić, może będzie ekran dotykowy. Na pewno w niedzielę punktu turystycznego w Jasionce nie będzie.
Mardosz wyznał - Zrobimy punkt informacyjny w mniejszym wymiarze. On jest potrzebny dla przylatujących pasażerów, a w obecnym terminalu będą odprawiani pasażerowie, którzy odlecą.
W niedzielę, 3 czerwca do samolotu wsiedli między innymi marszałek Zygmunt Cholewiński oraz prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc. Urzędnicy zabrali ze sobą oferty inwestycyjne miasta i regionu.

Zobacz całość »



Polska nie zdąży z inwestycjami przed Euro 2012?

Zobacz całość »
Adrian Furgalski, dyrektor Zespołu Doradców Gospodarczych napisał - Od decyzji o przyznaniu Polsce organizacji mistrzostw Europy w piłce nożnej minęło sporo czasu, a my dalej się pławimy w chętnie rzucanych obietnicach. Tymczasem, patrząc na miasta, w których mają się rozgrywać mecze, można śmiało powiedzieć, że wybrano te najgorsze.
Furgalski zaznacza, że debata nad Euro stanęła na powołaniu komitetu organizacyjnego. Podkreśla też, że miasta, w których mają odbywać się mecze są najgorsze pod względem komunikacyjnym. Pomiędzy Wrocławiem, a Warszawą nie ma dobrej drogi, natomiast pociągiem trzeba jechać aż pięć godzin. Modernizacja linii kolejowej między Wrocławiem, a Poznaniem ma zakończyć się dopiero w 2014 roku. W tym samym czasie ma zakończyć się też remont linii Warszawa - Gdynia.
Dodatkowo połączenia z Ukrainą przez Medykę i Dorohusk nie znalazły się na nawet na liście głównych inwestycji, tylko zapisane są jako zadania rezerwowe.
Najmniej obaw budzi infrastruktura lotniskowa, ponieważ z wyprzedzeniem podjęto decyzje rozbudowie terminali. Jednak konieczne będzie lepsze skomunikowanie lotnisk z infrastrukturą transportową.
Polska zapowiedziała wybudowanie 900 km autostrad oraz 2000 km dróg ekspresowych. Jednak obietnica ta powinna być traktowana w sposób ostrożny. W tym roku Polsce przybędzie zaledwie 7 km autostrady koło Szczecina.
Podstawową dla Euro 2012 autostradę A1 na odcinku Gdańsk - Grudziądz buduje firma Gdańsk Transport Company. Na odcinku do Torunia minister transportu odebrał spółce koncesję, zaznaczając, że proponowana kwota 5,6 mln euro za kilometr jest zbyt wygórowana, a państwo wybuduje drogę taniej. GTC rozpoczął spór sądowy, co spowoduje kilkuletnie zablokowanie inwestycji.
Od dwóch lat nie są rozstrzygnięte przetargi na doprowadzenie A1 i A2 spod Łodzi na Śląsk i do Warszawy. Dlatego też nie ma szans na przejechanie autostradą z południa na północ w 2010 roku.
Na końcowym odcinku autostrady A2 Nowy Tomyśl - Świecko już od półtora roku nic się nie dzieje, ponieważ resort nie podjął negocjacji z Autostradą Wielkopolską dotyczących warunków wybudowania ostatniego połączenia z Niemcami.
Furgalski na łamach Rzeczpospolitej podkreśla, że w Polsce nie buduje się w tempie europejskim. Dodaje - Zanim zostanie wbita pierwsza łopata, uzyskiwanie zezwoleń administracyjnych zajmuje 8 - 9 lat. Dodatkowo proces inwestycyjny narażony jest na wiele blokad, które wynikają z fatalnie napisanych ustaw, przede wszystkim o zamówieniach publicznych, zagospodarowaniu przestrzennym oraz o ochronie środowiska. Wadliwe przepisy zamówień publicznych zablokowały w ubiegłym roku aż 80 inwestycji GDDKiA. Głównymi powodami był: nadmierny formalizm przy ocenie kwalifikacji oraz ofert, przeciągające się procedury, a także brak elastyczności w opisie przedmiotu zamówienia. Niejasne zapisy prawa ochrony środowiska zablokowały ponad 50 robót na drogach krajowych. Zawiniła tu dowolność interpretacji przepisów, nieokreślone terminy uzgadniania oraz wydawania decyzji środowiskowych, a także zakres raportów o oddziaływaniu inwestycji na środowisko. Uzyskanie uzgodnień środowiskowych dla remontu Trasy Armii Krajowej w Warszawie trwało dwa lata. Doszły do tego problemy z Naturą 2000. Unia Europejska najpierw wybudowała drogi, a następnie zaczęła troszczyć się o przyrodę. W przypadku Polski na nieistniejące rozwiązania drogowo-kolejowe nałożone zostały nowe wymogi ochronne. Polski rząd nie zabiegał o okres przejściowy na wykonanie inwentaryzacji środowiskowej w celu wytyczenia obszarów chronionych. Nie postarał się też, aby firmy, które przygotowują inwestycje obowiązywały dotychczasowe zasady, ani też, aby remonty linii kolejowych nie wymagały szczegółowych decyzji środowiskowych tak jak w przypadku nowych inwestycji drogowych.
W latach 2007 - 2013 na 300 dużych inwestycji drogowych, aż 80 może znaleźć się w konflikcie z regulacjami Natura 2000. Na autostradzie A4 może dojść do trzech konfliktów, a przy remoncie drogi z Warszawy do Białegostoku aż 11.
Dodatkowo rosną też ceny materiałów budowlanych, co może załamać program budowy dróg i autostrad. Budowa drogi S5 z Wrocławia przez Poznań do Gdańska miała w 2002 roku kosztować 5 mld zł. Obecnie trzeba na nią wydać już 9,2 mld zł. W ciągu dwóch lat kruszywa zdrożały o 25%, asfalt o 40%, stal o 55%, a beton o 65%. Ratunkiem mógłby być import, jednak z większości krajów z powodu budowlanego boomu nie jest on możliwy. Produkcja ograniczona będzie też przez przyjęte przez Komisję Europejską limity emisji CO. Wykonawcy żądają średnio 30% więcej za wykonanie usługi. Według uproszczonych wyliczeń, z 11 mld euro, które zostały przeznaczone na drogi, przy ich wykorzystaniu w 80%, zabraknie 3 mld euro na realizację zamierzonych planów. Zrezygnować z inwestycji już nie można. Dlatego też konieczne będą zmiany w budżecie oraz większy wkład krajowy.
Brakuje też rąk do pracy. W ciągu dwóch lat o 1/3 zwiększyły się koszty robocizny, a dodatkowo dalsze podnoszenie pensji jest nieuniknione. Brakuje fachowców, ponieważ szkolnictwo prawie całkowicie pozbyło się specjalizacji drogowo-kolejowych. W sektorze budownictwa brakuje co najmniej 150 tys. pracowników. Szacuje się, że w 2008 roku pensja robotnika budowlanego wzrośnie do 800 euro. Tyle samo przez 9 dni, będzie on mógł zarobić na budowie w Londynie, gdzie rozpoczęły się poszukiwania pracowników do budowy obiektów sportowych w związku z planowaną w tym samym czasie olimpiadą letnią.
Furgalski zaznacza - Zrealizujemy ambitne plany w 60%. Nie ma na razie podstaw twierdzić, że będzie lepiej. Wyjaśnia - Rozwój infrastruktury jest jednym z przykładów tego, czego po 1989 r. nam się nie udało zrobić. Szansą są fundusze unijne (pomimo opisanych problemów), a dopingiem do sprawniejszej pracy powinno stać się Euro 2012. Coraz częściej słychać, niestety, głosy, że jakoś to będzie. Może i będzie, ale kompromitacja.

Zobacz całość »



Kraków: Pawilon "Wyspiański 2000" już otwarty

Zobacz całość »
W Krakowie z okazji obchodów 750-lecia lokacji miasta, w sobotę, 2 czerwca został uroczyście otwarty pawilon wystawowo-informacyjny "Wyspiański 2000". W nowoczesnym budynku, położonym w samym centrum Krakowa eksponowane są trzy witraże wykonane według oryginalnych kartonów Stanisława Wyspiańskiego.
Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa zaznaczył, że po wielu latach starań zapoczątkowanych jeszcze przez jego poprzedników, na bardzo zaniedbanej działce w centrum historycznego Starego Miasta powstał budynek, który doskonale wpisuje się w nastrój oraz zabytkowe sąsiedztwo bazylik: Franciszkanów i Dominikanów.
Majchrowski zaznaczył - Na samym środku Drogi Królewskiej coś trzeba było zrobić. Pan Andrzej Wajda połączył tą ideę z drugą ideą - ekspozycji witraży Wyspiańskiego, które istniały tylko w postaci kartonów.
Andrzej Wajda, pomysłodawca budowy pawilonu wspominał swoje spotkania z twórczością Stanisława Wyspiańskiego: od pierwszego zauroczenia witrażami Wyspiańskiego w Bazylice Franciszkanów podczas swojej pierwszej wizyty w świątyni w wieku 15 lat, aż po pracę nad jego dramatami w Starym Teatrze. Wajda wyznał - Dzisiaj, mając 81 lat mogłem w jakimś sensie oddać ten zachwyt, który jako 15-letni chłopiec otrzymałem z witraży w kościele Franciszkanów.
Wajda podkreślił - Pojawią się może zarzuty, że z powodu wąskiej przestrzeni, aby zobaczyć te witraże trzeba zadzierać głowy. Ostatnio wszyscy ślęczą nad historią Polski pochyleni nad teczkami, dlatego najwyższy czas, żeby się wyprostowali, spojrzeli do góry, dlatego, że tu są nasi bohaterowie, tu są nasi święci, tu jest nasza przyszłość. Nie ma co siedzieć nad historią.
Pawilon znajduje się na rogu placu Wszystkich Świętych i ulicy Grodzkiej, w bliskim sąsiedztwie krakowskiego magistratu. Zgodnie z projektem Krzysztofa Ingardena, znanego polskiego architekta budynek eksponuje witraże Wyspiańskiego, które umieszczono w wapiennych ramach i otoczono je układem specjalnie zaprojektowanych cegieł zawieszonych na stalowych cięgnach. Cegły mogą obracać się wokół własnej osi, dzięki czemu po ustawieniu pod odpowiednim kontem odsłaniają wnętrze budynku.
Na wnętrze pawilonu składają się z dwie części oraz piwnice przeznaczone na kawiarnię i pomieszczenie dla ekspozycji zmiennych. Pierwszą część stanowi hol główny od strony ulicy Grodzkiej, gdzie eksponowane są trzy witraże Wyspiańskiego, uzupełnione gablotą wystawową, która została przeznaczona do wystaw zmiennych o tematyce związanej z twórczością artysty.
Druga część przeznaczona jest na pomieszczenia informacyjne. Zainteresowani mogą znaleźć tam wszystkie potrzebne informacje związane z miastem. Do ich dyspozycji będą plany Krakowa, poszczególnych dzielnic miasta, a także informacje o aktualnych wydarzeniach z życia kulturalnego.
Pawilon "Wyspiański 2000" wyposażono w nowoczesny system multimedialny, na który składają się: projektory, monitory plazmowe i system prezentacji na zewnątrz budynku. Tylko system multimedialny kosztował ponad 2,1 mln zł.

Zobacz całość »



Polski autokar nie wpuszczony do Niemiec

Zobacz całość »
Niemiecka straż graniczna udaremniła wjazd polskiego autokaru do Niemiec. Pojazd pełen turystów zawrócono ze względu na bezpieczeństwo - pasażerowie najprawdopodobniej byli przygotowani do wywoływania zamieszek. Celnicy bowiem znaleźli przy nich maski gazowe, kominiarki oraz pełne instrukcje zachowania podczas zamieszek. Autokar zmierzał do Heiligendamm, gdzie odbywa się spotkanie przywódców siedmiu najbogatszych państw świata i Rosji - szczyt G8.
Turystów zawrócono podczas przekraczania granicy, na polsko-niemieckim przejściu granicznym Pomellen/Kołbaskowo.
Zawracając autokar, niemiecka policja federalna udowodniła swoją skuteczność - szczególnie, iż w autobusie znajdował się między innymi człowiek, który był już karany za zakłócanie porządku i spowodowane uszkodzeń ciała po zamieszkach w Rostocku. Podczas tamtych wydarzeń rany odniosło około 1000 osób z czego 442 to policjanci. Wywołało to falę opinii o nieudolności niemieckiej policji.
Wśród zatrzymanych jest czterech Niemców, Bułgarka, Ukrainiec oraz dwóch Hiszpanów.

Zobacz całość »



Balice przystąpiły do programu badania jakości Airport Service Quality

Zobacz całość »
W drugim kwartale 2007 roku Międzynarodowy Port Lotniczy im. Jana Pawła II Kraków - Balice przystąpił do programu badania jakości swoich usług. Program ten prowadzi Światowa Rada Portów Lotniczych (Airports Council International).
Krakowskie lotnisko zostało uroczyście powitane przez dyrektora generalnego ACI Europe Roberta J. Aaronsona, który zwrócił uwagę na to że Balice są pierwszym w Polsce portem lotniczym, który przystąpił do programu badania jakości obsługi Airport Service Quality. Aaronson dodał, że porty przystępujące do programu zobowiązują się w szczególny sposób dbać o poprawę obsługi pasażerów poprzez badanie ich satysfakcji z oferowanych usług oraz prowadzenie benchmarkingu w porównaniu z innymi portami lotniczymi na świecie. Jego zdaniem przystąpienie do programu Airport Service Quality świadczy o tym, że dla Balic zadowolenie klientów jest zasadniczym celem w zarządzaniu.
Obecnie do programu przystąpiło ponad 90 portów lotniczych z całego świata. Badanie opiera się na wystandaryzowanym kwestionariuszu ankiety, dzięki któremu uczestnicy programu mogą wzajemnie porównywać poziom usług w określonych obszarach działalności lotniskowej. Analiza danych z lotnisk osiągających najlepsze wyniki a także wzajemna wymiana informacji pozwala określić światowe trendy w zakresie obsługi pasażerów. Obecnie prowadzone badania będą również narzędziem pomocnym przy podejmowaniu strategicznych decyzji dotyczących dalszego rozwoju oraz usprawniania usług i infrastruktury na terenie portu lotniczego Kraków - Balice.

Zobacz całość »



Zakończyły się I Targi Wyposażenia, Usług i Obiektów Spa&Wellness w Krakowie

Zobacz całość »
2 czerwca zakończyły się I Targi Wyposażenia, Usług i Obiektów Spa&Wellness w Krakowie. Swoją ofertę zaprezentowało ponad 50 wystawców, którzy reprezentowali przede wszystkim szeroko pojmowaną branżę pielęgnacji ciała i urody oraz sektor hotelarsko-wypoczynkowy.
Pierwsza impreza dla branży SPA&wellness, zorganizowana przez Targi w Krakowie, trwała trzy dni, i mimo, że okazała się mniejsza niż planowano, to w opiniach wystawców i zwiedzających była udana. Wystawcy podkreślali, że mniejsza niż na wielkich imprezach targowych, skupiających branże z sektora HoReCa i SPA&wellness liczba wystawców o wiele bardziej sprzyjała zapoznaniu się z ofertą oraz nawiązywaniu kontaktów.
W czasie targów zaprezentowana została bogata oferta usług, urządzeń, akcesoriów oraz wyposażenia służących pielęgnacji ciała i urody. Wśród nich znalazły się m. in.: solaria, kosmetyki do solariów, akcesoria, kapsuły SPA, wanny SPA, umożliwiające korzystanie zarazem z hydro- koloro- i aromaterapii, urządzenia do masażu limfatycznego, najnowocześniejsze technologie do modelowania sylwetki, najnowsze zabiegi na ciało, mające wygładzić i wyszczuplić ciało, kosmetyka dla smakoszy, czekoladowino- i trufloterapię oraz specjalistyczne oprogramowanie dla ośrodków SPA.
W trakcie imprezy "Hotelarz" wręczył nagrody i wyróżnienia LUXeXpozycja za innowacyjne, oryginalne oraz konsekwentne sposoby promocji na targach. Nagrodę główną, którą była całostronicowa kolumna reklamowa w raporcie "Rynek SPA&wellness w Polsce" otrzymała firma Polmax. Trzy równorzędne wyróżnienia otrzymały firmy: Habys, Micro Fidelio Polska oraz Bionantech, Intersun i Megiw, które wystawiły wspólne stoisko, promując program Live SPA.
Dodatkową atrakcją dla zwiedzających i wystawców był program seminaryjno-szkoleniowy, pozwalający na zdobycie i pogłębienie informacji z zakresu pielęgnacji urody i ciała a także umożliwiający nawiązanie dialogu na temat aktualnych trendów między wystawcami - profesjonalistami a gośćmi targów - hotelarzami, inwestorami, dyrektorami ośrodków SPA i Wellness.
Z braku zainteresowanych odwołano seminarium zorganizowane przez firmę Instytut Rynku Hotelarskiego. Zainteresowaniem cieszyły się natomiast wykłady zorganizowane przez Centrum Inwestycji Hotelowych, a m.in. przez firmę K&P Consulting Wellness & SPA.
W czasie targów miały również miejsca prezentacje, takie jak np. przedstawiane przez firmę Polmax pokazy zabiegów Endermologie®, czy prezentowane w wodzie pokazy Watsu.

Zobacz całość »



Południowe plaże czekają na polskich ratowników

Zobacz całość »
Wielu radomskich WOPR-owców już wyjechało z Polski, bo na plażach w Europie południowej mogą zarobić znacznie więcej. Na kąpieliskach w okolicach Radomia ratowników nie zabraknie tylko dlatego, że właściciele kąpielisk umowy z nimi podpisali już w kwietniu.
Bezpieczeństwa nad radomskimi wodami pilnować będą studenci: nad zalewem w Domaniowie oprócz poniedziałków - dwóch, a w weekendy - trzech, natomiast nad zalewem w Siczkach na stałe - dwóch a dodatkowo kilku społecznych ratowników. Według Andrzeja Grabkowskiego, prezesa Środowiskowo-Lekarskiego Wodnego Pogotowia Ratowniczego w Radomiu, wszyscy strzegący bezpieczeństwa nad wodą mają wszystkie wymagane uprawnienia. Grabkowski dodaje, że większość etatowych ratoników już wyjechała do pracy za granicę, a studenci pracują aby "dorobić" w wakacje, na polskich kąpieliskach zarobić mogą miesięcznie około 1-1,3 tys. zł, a za granicą ponad cztery razy tyle. Drugie tyle mogą dorobić z napiwków, jeżeli zdarzy im się roznosić napoje czy rozkładać leżaki na plaży. Za granicą większy jest także komfort pracy, ratownicy mają do dyspozycji sprzęt ratowniczy najwyższej klasy.
Polscy WOPR-owcy, ze względu na bardzo dobrą markę za granicą, są poszukiwani przez pracodawców. Zagraniczne oferty przysyłane do centrali WOPR można znaleźć na stronie internetowej organizacji. Ratownicy mogą z nich wybierać. Andrzej Grabkowski ujawnił, że radomianie pilnują bezpieczeństwa kąpiących się na pływalniach w Anglii, na plażach w Hiszpanii i we Włoszech a także na basenach modnych hoteli w kurortach na Krecie czy Malcie. Polscy ratownicy pracują również w Stanach Zjednoczonych.
Możliwość zarabiania dużych pieniędzy jest kusząca także dla młodych adeptów ratownictwa. Kursy od kilku miesięcy są oblegane, a do nauki zawodu garną się już nawet gimnazjaliści. Według Grabkowskiego prowadzone przez cały rok szkolenia cieszą się ciągłym zainteresowaniem. Uprawnienia ratownicze są nadawane przez instruktorów WOPR. Szkolenia kończą się egzaminem teoretycznym i praktycznym. Gimnazjaliści, jeśli zdobędą uprawnienia, mogą być jedynie ratownikami społecznymi, a pracę na kąpielisku mogą podjąć dopiero po ukończeniu 18 roku życia. Identyfikatory potwierdzające nabycie uprawnień ratownika wodnego wydawane są w językach polskim i angielskim. Według Andrzeja Grabkowskiego, ponieważ WOPR jest zrzeszony w międzynarodowym związku ratownictwa wodnego, dokument poświadczający uprawnienia ratownika jest uznawany przez zagranicznych pracodawców.

Zobacz całość »



Oszukani przez Open Travel odzyskają 15-75% wpłaconych kwot!

Zobacz całość »
Są już decyzje, odnośnie zwrotu oszukanym przez Open Travel turystom wpłaconych kwot. Niestety - informacje te nie są zbyt optymistyczne. Turyści otrzymają bowiem 15-75% wpłaconych na wakacje z Openem pieniędzy.
Wysokość wypłaty jest zależna od daty wykupienia wycieczki. Najmniejszy zwrot otrzymają Ci turyści, którzy kupili wycieczkę do 31 lipca 2006 r. W tym okresie bowiem umowy zawarte z Open Travel ubezpieczała tylko Signal Iduna. Ubezpieczenia to zapewnia tylko 15-procentowy zwrot wpłaconych pieniędzy. Turyści, którzy kupili wycieczkę Open Travel po 1 sierpnia 2006 roku mają szansę na większy 75% zwrot, gdyż do opieki nad turystami, którzy zdecydowali się na wczasy z toruńskim biurem, przyłączyło się PTU (Polskie Towarzystwo Ubezpieczeń).
Wiadomo, iż ubezpieczyciele nie zwrócą poszkodowanym pełnych sum, gdyż pulę przeznaczoną na gwarancje pomniejszyli o wydatki poniesione na sprowadzenie do kraju osób, które upadek Open Travel zastał podczas wypoczynku za granicą. Takich turystów było bowiem kilkaset osób. W momencie upadku biura przebywały one na Dominikanie. Ściągnięcie ich do Polski kosztowało ok. 1,8 mln zł.
Po odjęciu od sum ubezpieczenia kosztów sprowadzenia turystów do kraju, na wypłaty dla oszukanych turystów pozostało ok. 4 mln zł. Część z tych środków jest już na koncie toruńskiego Urzędu Marszałkowskiego, który będzie wydawał pieniądze poszkodowanym. Swoją część zobowiązań (1 mln zł) wpłaciła już Signal Iduna, a do połowy czerwca zrobi to PTU (3 mln zł).
Wypłaty zostaną uruchomione w czerwcu. Czeka na nie 3,5 tys. turystów, które łącznie zawarły z Open Travel ok. 1,2 tys. umów, płacąc za wakacje od 2 do 40 tys. zł.
Obecnie poszkodowani klienci Open Travel mogą dowiadywać sie o wypłaty pod nr. infolinii 0 801 197 097. Infolinia ta będzie czynna w dni robocze, do 31 sierpnia w godzinach pracy urzędu - poniedziałek, środę, czwartek i piątek od 7.30 do 15.30, we wtorek od 8 do 16.
Być może sprawa Open Travel na samym wypłaceniu odszkodowania się nie skończy. Równolegle toruńska prokuratura prowadzi bowiem śledztwo przeciwko szefowi Open Travel Pawłowi P., któremu zarzucane jest wyłudzenie 600 tys. zł od 75 klientów.

Zobacz całość »



Znów nietrzeźwy kierowca chciał wieźć dzieci autokarem

Zobacz całość »
Wczoraj w województwie mazowieckim policja zatrzymała 44-letniego kierowcę Andrzeja T., który pod wpływem alkoholu chciał prowadzić autobus ze szkolną wycieczką.
Młodzież z Zielonki miała jechać na wycieczkę do Warszawy. Dzieci zebrały się o godz. 6.30 przy ul. Powstańców. Organizatorzy wyjazdu skontaktowali się z policją, by standardowo sprawdzić autokar przed wyjazdem. Kontrola wykazała, że pojazd był sprawny, ale u kierowcy alkomat wykazał 0,6 promila. Andrzej T. trafił na komendę policji, a wycieczkę zawiózł do stolicy inny kierowca.
Kierowca poniesie skutki swoje niedyspozycji. Usłyszał już zarzuty karne, stanął przed sądem i na rok odebrano mu prawo jazdy. Poza tym sąd skazał go na trzy miesiące więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz 1 tys. zł grzywny.
Niestety, podobne sytuacje nadal zdarzają się w Polsce. Kierowcy nie zdają sobie sprawy z faktu, iż nawet tzw. "kilka piwek" zmienia ich poziom koncentracji i powoduje, iż mogą być zagrożeniem dla pojazdów na drodze.
Organizatorzy wyjazdów dzieci i młodzieży mogą poprosić o sprawdzenie stanu pojazdu i kierowcy. Przykładowo, w Warszawie turyści mogą to zrobić, dzwoniąc pod nr tel. 022 603 77 18 do 16 (w godz. 8 - 16) i 022 603 77 55 (przez całą dobę). Można również zwrócić się do Inspekcji Transportu Drogowego (0228316082).

Zobacz całość »



Galileo Leisure - prowizja dla agenta już w momencie zamknięcia sprzedaży

Zobacz całość »
W dniu 11 czerwca 2007 r. nastąpi zmiana sposobu rozliczania prowizji za rezerwacje dokonywane za pośrednictwem portalu GalileoLeisure.com - poinformowała spółka Galileo Polska.
Dotychczas przy płatności kartą kredytową agent dokonywał obciążenia karty kwotą brutto, czyli wraz z należną prowizją. Prowizja była wypłacana agentowi w ciągu miesiąca od zrealizowania usługi (rezerwacji). Od 11 czerwca 2007 r. agenci korzystający przy rezerwacji z portalu GalileoLeisure.com przy wybraniu płatności kartą kredytową dokonywać będą obciążenia karty na kwotę netto (bez uwzględnienia prowizji). Tym samym prowizja pozostanie u agenta już w momencie płatności za usługę.
Dzięki wprowadzonej zmianie agent będzie otrzymywał swoją prowizje nawet do 60 dni wcześniej.
Galileo przypomina jednak, iż ze względu na poufność stawek, które powinny być znane jedynie agentom, wszystkie płatności będą musiały być dokonywane przy użyciu karty kredytowej należącej do agencji zakładającej rezerwację.
Główne korzyści dla agentów wynikające z tej zmiany to, między innymi:
- Brak minimalnej stawki, od osiągnięcia, której uzależnione było wypłacenie prowizji. Dotychczas prowizja wypłacana była dopiero po osiągnięciu poziomu 40 EURO.
- Natychmiastowe uzyskiwanie prowizji w momencie płatności za rezerwację, a nie jak do tej pory w ciągu miesiąca od realizacji usługi.

Zobacz całość »



Turyści zabierają na wakacje: dzieci, zwięrzęta i... laptopy

Zobacz całość »
Co piąty wyjeżdżający na wakacje turysta zabiera ze sobą laptopa - wynika z badań przeprowadzonych przez firmę AP-Ipsos. Z tych samych badań wynika, iż 80% turystów nie rozstaje się na wakacjach ze swoim telefonem komórkowym.
Niestety, najczęściej telefony i komputery jako towarzysze wakacji nie są fanaberią, ale koniecznością. Potwierdzają to badania - większość ankietowanych przyznała, iż nie zabierałoby ze sobą ani komputera, ani komórki, gdyby nie wymagałaby tego ich praca polegająca między innymi na tym, aby stale wiedzieć co się dzieje w firmie.
Z tych powodów aż 20% osób podczas wakacji regularnie pracuje i sprawdza wiadomości z firmy. 40% badanych sprawdza pocztę elktroniczną, a 50% wiadomości głosowe nagrane w telefonie komórkowym.
Częściej na wakacje z laptopem jadą osoby poniżej 40 roku życia znacznie, niż starsi pracownicy. Stały dostęp do informacji jest najbardziej niezbędny białym mężczyznom. A prawda jest taka, iż rzeczy, które teoretycznie zapewniać wolność i niezależność powodują uzależnienie od pracy i od posiadania ich samych.

Zobacz całość »



Z Wizz Air z Poznania do Dortmundu

Zobacz całość »
Wczoraj tanie linie lotnicze Wizz Air ogłosiły uruchomienia nowego połączenia z poznańskiego Portu Lotniczego Ławica: Poznań -Dortmund. Loty na tej trasie rozpoczną się od 2 października 2007 r. Samoloty przewoźnika będą latały na tym kierunku trzy razy w tygodniu. Ceny biletów do Dortmundu, zawierające już wszystkie opłaty i podatki, zaczynają się od 79 zł.
- Liczne zapytania mieszkańców Poznania powodują, że zdecydowaliśmy się na otwarcie kolejnego połączenia właśnie z tego miasta - skomentowała otwarcie nowego kierunku Natasa Kázmér, dyrektor ds. komunikacji i public affairs w Wizz Air. - Dortmund jest bardzo popularnym kierunkiem, wielu pasażerów naszych linii lata do tego miasta z Katowic, Warszawy, Gdańska i Wrocławia - podkreśliła Kazmer.
Obecnie z poznańskiej Ławicy można polecieć do ośmiu miast. Pojawia się jednak coraz więcej nowych połączeń. I tak, już 28 lipca b. r. Wizz Air zaczyna obsługiwać loty do Sztokholmu.
Niedawno inne tanie linie lotnicze - Ryanair ogłosiły uruchomienia połączenia Poznań - Bristol.
Wraz z lotami do Dortmund liczba regularnych połączeń lotniczych z Ławicy wyniesie więc 11, a władze portu zapowiedziały uruchomienie co najmniej trzech nowych kierunków w tym roku.

Zobacz całość »



PUHIT spółką akcyjną

Zobacz całość »
Znana w branży turystycznej firma PUHIT Sp. z o.o. została przekształcona w spółkę akcyjną. Od 24 maja 2007 r. funkcjonuje na rynku już jako PUHIT Spółka Akcyjna.
Firma powstała w 1997 roku jako PUHIT Sp. z o.o. w wyniku prywatyzacji przedsiębiorstwa państwowego. Funkcjonuje na rynku warszawskim już od ponad 50 lat. Na chwilę dzisiejszą jest właścicielem 7 obiektów w Warszawie:
- Hotel Felix**
- Hotel Portos*
- Hotel Atos*
- HotelAramis*
- Hostel Służewiec
- Hostel To-Tu
- Galeria na Kole - Centrum Konferencyjno-Wystawiennicze
oraz Centrm Konferencyjno-Rekreacyjnego PROMENADA nad Zalewem Zegrzyńskim.
PUHIT S.A. jest również właścicielem marki START hotel - polskiej sieci hoteli oraz platformy rezerwacyjnej www.starthotel.pl
Spółka jest członkiem organizacji zarówno o zasięgu regionalnym - Mazowiecki Oddział Polskiej Izby Turystyki i Warszawska IzbaTurystyki, jak również o zasięgu ogólnopolskim - Izba Gospodarcza Polskiego Zrzeszenia Hoteli, Polska Izba Turystyki, Polskie Stowarzyszenie Hotelarstwa i Turystyki oraz Business Centre Club. Obiekty należące do PUHIT S.A. oraz do sieci START hotel rekomendowane są przez międzynarodowe przewodniki i organizacje turystyczne jak np: Petit Fute oraz ABTA.
Poniżej prezentujemy nowe dane spółki:
PUHIT S.A.
ul. Ciołka 12, 01-402 Warszawa
Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawa w Warszawie XII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego KRS 0000281121
Regon 012330410, NIP 527-15-57-591
BPH PBK III O/Warszawa 14 1060 0076 0000 4010 5001 9532
Wysokość kapitału zakładowego: 4.709.100 PLN

Zobacz całość »



::: 2007-06-06 :::


Wypoczynek w spa dla poprawienia zdrowia, urody i humoru

Zobacz całość »
Anna Mikosz, dyrektor wydawniczy miesięcznika "Spa & Weellness Magazine" radzi aby odpoczywać inaczej niż się pracuje. Warto przede wszystkim zwolnić tempo.
Najcenniejszy podczas wypoczynku jest spokój, relaksująca kąpiel, ciekawa lektura lub pobyt w spa. Należy wybierać ciche miejsca z nieskażoną przyrodą. Na taki wypoczynek można się wybrać do obiektu spa. Można tam cieszyć się naturą podczas spacerów, ale też korzystać z bogatej oferty egzotycznych masaży lub aromatycznych kąpieli.
Podobno warto spróbować indonezyjskiego zabiegu San Shui, który jest dostępny w hotelu Spa Faltom w Gdyni, Młynie Klekotki w Godkowie i hotelu Belweder w Ustroniu. Podczas zabiegu stosuje są stemple - bawełniane ściereczki, w których znajdują się rozdrobnione zioła i owoce posiadające właściwości aromatyczne, pobudzające krążenie i relaksujące. Nasączane są gorącym olejem, za ich pomocą masuje się punktowo całe ciało. Masaż poprawia krążenie, usuwa toksyny, relaksuje, pobudza organizm do regeneracji. Skuteczną redukcję kosmetycznych niedoskonałości, takich jak cellulit, da indyjski masaż gorącymi kamieniami. Na przykład w hotelu Senator w Kołobrzegu, w Spa Nałęczów i w Afrodyta Spa w Radziejowicach. W ofertach hoteli jest wiele rozmaitych masaży dla osób spragnionych głębokiego relaksu. Warty polecenia jest przede wszystkim masaż ajurwedyjski, oferowany przez hotel Senator, Młyn Klekotki, hotel Spa Faltom, Afrodyta Spa, hotel Belweder. Innym rodzajem relaksującego masażu jest masaż bambusem królewskim w hotel Belweder. Warto skorzystać także z masażu hawajskiego Lomi Lomi Nui w Młynie Klekotki, masażu Ma Uri w Afrodyta Spa oraz różnego rodzaju masaży aromaterapeutycznych.
Cenne właściwości mają także kąpiele. W zależności od rodzaju kąpieli można organizm wyciszyć lub pobudzić. Uspokajające są kąpiele ziołowe lub z wyciągiem z siana, solankowe lub Feng Shui. Pobudzająco i energetyzująco działają kąpiele z biczami szkockimi, kąpiele perełkowe z solami aromatycznymi lub z solami z Morza Martwego.
Ci którzy wiodą na co dzień nudne życie mogą w spa poczuć odrobinę mocnych wrażeń. Z pewnością zapewni je zabieg MOKSA wykonywany w Spa Nałęczów. Zabieg polega na zbliżaniu żarzącego się cygara z ziół chińskich Moxae na odległość 1,5 - 3 cm od skóry. Ma właściwości regenerujące, opóźnia procesy starzenia się skóry a także dostarcza niesamowicie mocnych wrażeń.
Wypoczywając w ośrodku spa można liczyć na to, że odniesie to korzyści zarówno dla zdrowia jak i dla wyglądu zewnętrznego. Wrócimy stamtąd piękniejsi, szczuplejsi, zrelaksowani.
Pobyt w spa trzeba rozpocząć od porządnego snu, aby organizm wyciszyć, a dopiero następnego dnia rozpocząć zabiegi. Pomoże je dobrać na miejscu konsultant spa. Należy zapamiętać też, że nawet najdroższy zabieg odchudzający nie pomoże, jeśli nie skorzystamy z całej serii. Działanie natychmiastowe mają zabiegi poprawiające kondycję skóry. Ale także trzeba wiedzieć, że jeden zabieg nie usunie wszystkich zmarszczek ale skóra będzie naprężona, wypoczęta i rozświetlona.
Czasopismo "Spa & Wellness Magazine" przeprowadziło ranking obiektów spa w 2007 r. Brało w nim udział 50 placówek z całej Polski, a wyboru najlepszego hotelu dokonali czytelnicy. Wyniki konkursu ogłoszone będą w czerwcowym numerze.

Zobacz całość »



Brytyjskie muzea

Zobacz całość »
Wielkie muzea BRITISH MUSEUM LONDYN są otwarte codziennie od godziny 10.00 do 17.30, a w czwartki i piątki wybrane galerie są otwarte do późna, nawet do 22.00. Great Court czyli Wielki Dziedziniec jest czynny od niedzieli do środy od godziny 9.00 do 18.00, w pozostałe dni od godziny 9.00 do 23.00.
Do muzeum wstęp jest darmowy, tylko zwiedzanie niektórych, specjalnych ekspozycji może wymagać zakupienia biletu wstępu. Opłaty obowiązkowo wymagane są za udział w wycieczce audio i z przewodnikiem. Cennik wycieczki audio to 3,50 L dorośli, 2,50 L dzieci do lat 12, 10 L bilet rodzinny 2+2. Za zwiedzanie z przewodnikiem płaci się 8 L dorośli, 5 L dzieci do lat 12.
W muzeum istnieją udogodnienia dla osób niepełnosprawnych w postaci wózków, przewodników w innym formacie czy lup. Nie ma także zakazu wprowadzania psów. Chętnie przyjmowane są też wizyty dzieci. To dla nich restauracje i kawiarnie przygotowują specjalne menu. Istnieje możliwość zorganizowania rodzinnego pikniku w tzw. Ford Centre for Young Visitors.

Zobacz całość »



Coraz więcej Brytyjczyków w Małopolsce

Zobacz całość »
Z zagranicznych gości, Małopolskę najchętniej odwiedzają Brytyjczycy, Niemcy, Amerykanie i Włosi.
Autorzy szczegółowego raportu "Turystyka w województwie małopolskim", który ma ukazać się jeszcze w czerwcu jako książkowa publikacja Urzędu Statystycznego w Krakowie zaznaczają - Turystyczne wskaźniki rosną szybko i nic nie wskazuje na to, aby miały się zatrzymać.
Według danych za rok 2006, które zostały opublikowane w raporcie można dokładnie prześledzić jak zmieniają się wielkości oraz proporcje odwiedzających Małopolskę, a także ich upodobania.
Według US obecnie najwięcej turystów przyjeżdża z Wysp Brytyjskich. Gości z Anglii, Walii i Szkocji było w 2006 roku aż o 20% więcej niż rok wcześniej. W ubiegłym roku przyjechało o 18% mniej Niemców niż w roku 2005. Wysoką, trzecią pozycję utrzymali Amerykanie, a Włosi pozostali na czwartym miejscu.
Mark Bradshaw z internetowego portalu o mieście E-Krakow.com. wyznał - Wyspiarze z reguły wybierają Kraków na miejsce taniej konsumpcji i rozrywki. Z braku czasu - są tu przecież zwykle tylko przez weekend - mniej wyjeżdżają w góry czy inne ciekawe miejsca w regionie. Ale nie dziwię się, że wskoczyli na pierwszą pozycję. Przecież chodząc po centrum Krakowa można odnieść wrażenie, że Kraków to miasto mówiące głównie po angielsku.
Najprawdopodobniej trend brytyjski w turystyce przyjazdowej do Krakowa utrzyma się, a nawet jeszcze wzrośnie. Znane są już wstępne wyniki za pierwsze miesiące 2007 roku, w których turyści z Londynu, Birmingham, Liverpoolu i Manchesteru deklasują resztę gości nawet o kilkanaście procent.
Analitycy rankingu byli pozytywnie zaskoczeni wysoką pozycją Norwegii, która odnotowała największy po Brytyjczykach i Irlandczykach wzrost zainteresowania przyjazdami do Małopolski. Autorzy raportu zaznaczają, że ma to związek z otwarciem nowych połączeń lotniczych z Krakowa do Oslo oraz sporą liczbą studiujących w Krakowie, głównie w Collegium Medicum młodych Norwegów, którzy coraz częściej ściągają do miasta swoje rodziny oraz przyjaciół.

Zobacz całość »



Liga Ochrony Środowiska wybrała najlepsze włoskie kurorty

Zobacz całość »
Włoska Liga Ochrony Środowiska (Legambiente) wybrała najlepszy i najpiękniejszy kurort nadmorski we Włoszech. Okazała się nim miejscowość Capalbio koło Grosseto w Toskanii. W rankingu oceniano między innymi czystość morza, piękno krajobrazu, ochronę przyrody, specjały miejscowej kuchni oraz poziom usług.
Jak podkreśla się w prasowych komentarzach do najnowszej klasyfikacji Capalbio słynie również z tego, że urlop spędzają tam prominentni politycy lewicy, znani dziennikarze telewizyjni oraz intelektualiści.
Drugie miejsce w rankingu zająl jeden z najpiękniejszych i najbardziej obleganych przez majętnych turystów z całego świata zakątków włoskiego wybrzeża - Cinque Terre na Riwierze Liguryjskiej. Nazwa ta obejmuje pięć miejscowości w prowincji Spezia: Monterosso, Vernazza, Corniglia, Manarola i Riomaggiore.
Trzecie miejsce w wakacyjnym rankingu należy natomiast do Castiglione della Pescaia w Toskanii, a czwarte do Pollica Acciaroli i Pioppi w Kampanii koło Neapolu.
Kolejne miejsca zajęły trzy nadmorskie ośrodki na Sardynii - Domus de Maria, Villasimius i Bosa. W rankingu 11 najlepszych kurortów znajdują się także Nardo w Apulii, Noto oraz Santa Marina Salina na Sycylii oraz toskańska wyspa Giglio.
Na podkreślenie zasługuje fakt, że w klasyfikacji tej nie ma najpopularniejszych miejscowości letnich, w których w sezonie gromadzą się miliony ludzi: Cattolica, Rimini, Ostia czy wyspa Capri. Miejsca te otrzymały bardzo niskie oceny włoskiej Ligi Ochrony Środowiska.
Opracowany przez Ligę aktualny przewodnik po najczystszych plażach i wyróżniających się miejscowościach ukaże się 6 czerwca.

Zobacz całość »



Pod Łodzią trwa wojna przewoźników o pasażerów

Zobacz całość »
Konkurencja pomiędzy firmami przewożącymi pasażerów pod Łodzią zamieniła się w wojnę. Zdarzają się podpalenia busów, przypadki grożenia kierowcom. Pasażerowie zaczynają bać się o życie - czytamy w "Super Expressie".
Z Poddębic, kilkutysięcznej miejscowości w wojewódzkie łódzkim, wielu mieszkańców dojeżdża do pracy w Łodzi. Dla firm przewozowych są kąskiem łakomym do tego stopnia, że niektórzy przewoźnicy nie cofną się przed niczym, dzięki czemu można zniszczyć konkurencję. Przekonała się o tym właścicielka jednej z takich firm - Halina Pustowska, która po tym, jak ktoś spalił dwa z jej trzech busów, jest na skraju bankructwa.
Zdaniem Pustowskiej to była świetnie przygotowana akcja. Mimo, że samochody były trzymane na strzeżonym parkingu, ktoś się do nich przedostał i podpalił. Nikt nie ma wątpliwości, że to działanie konkurencji, wcześniej zdarzało się już, że kierowcom jej firmy grożono śmiercią oraz zajeżdżano drogę na trasie. - Tu się dzieją sceny jak z gangsterskich filmów. Boimy się, że w końcu ktoś przypłaci życiem tę wojnę - opowiadała Super Ekspresowi.
Słowa właścicielki firmy potwierdził aspirant Zbigniew Łuczak z poddębickiej policji - według niego zdarzały się groźby karalne, zgłaszane były również niedozwolone manewry na drodze. Obecnie policja intensywnie pracuje nad śledztwem w sprawie podpalenia busów.
Wojna w Poddębicach rozpoczęła się kilka lat temu. Wcześniej pasażerów do Łodzi i z powrotem przewoziła jedna firma. A gdy na rynku zaczęły pojawiać się kolejne, rozpoczęła się walka o klienta. Dziś trasa obsługiwana jest przez kilkadziesiąt busów.
Według kierowców, busy powinny jeździć według ustalonego rozkładu jazdy. Tymczasem część z nich celowo opóźnia godzinę odjazdu tak, aby kolejny bus jechał pusty. Kierowcy potwierdzają również słowa Pustowskiej - groźby oraz zajeżdżanie drogi.

Zobacz całość »



Kierowcy i przewoźnicy nie mogą być w Niemczech ukarani za zbyt długi czas pracy!

Zobacz całość »
Dzięki temu, że Niemcy nie wdrożyły na czas przepisów nowego rozporządzenia unijnego, ani prowadzący w Niemczech pojazdy, ani przewoźnicy nie mogą być tam karani za przekroczenie czasu pracy kierowców.
Powodem zamieszania jest nowe unijne rozporządzenie numer 561/2006 z dnia 11 kwietnia 2006 r., w sprawie harmonizacji niektórych przepisów socjalnych odnoszących się do transportu drogowego. Rozporządzenie to zastąpiło poprzednie: 3820/85, które straciło moc obowiązującą.
Kłopoty z dostosowaniem wewnętrznych przepisów do nowego rozporządzenia ma wiele krajów unijnych, w tym również Polska, gdzie stosowny projekt nowelizacji czeka dopiero na podpis prezydenta RP. Powoduje to, że np. w Polsce w czasie dwumiesięcznego opóźnienia nie można ukarać kierowców za przekroczenie czasu pracy. Tymczasem w Niemczech sytuacja jest znacznie poważniejsza niż w Polsce, ponieważ oprócz kierowców dotyczy także firm przewozowych. Problemy mogą mieć także polscy przewoźnicy wykonujący przewozy towarów przez ten kraj.
Niemiecki ustawodawca nie znowelizował dotychczas stosownej ustawy (Gesetz über das Fahrpersonal von Kraftfahrzeugen und Straßenbahnen). Zgodnie z paragrafem 8 tej ustawy, kara pieniężna w kwocie nawet 15 000 euro może zostać nałożona np. za naruszenie przepisów rozporządzenia nr 3820/85, które teoretycznie już nie obowiązuje. Nie ma natomiast podstawy prawnej do ukarania za naruszenie przepisów nowego rozporządzenia nr 561/2006. Nowelizacja niemieckiej ustawy jak na razie nie została uchwalona i można się spodziewać, że wejdzie w życie dopiero za kilka tygodni lub miesięcy (obecnie nad projektem obraduje Bundestag).
Do momentu dostosowania niemieckiej ustawy do nowych przepisów unijnych, nie ma w tym kraju podstaw prawnych do karania kierowców ani przewoźników.

Zobacz całość »



Upadek Open Travel Group był "jednym wielkim szwindlem"?

Zobacz całość »
Prokuratura, która prowadzi śledztwo w sprawie upadku Open Travel uważa, że bankructwo biura było zaplanowane i misternie przeprowadzone. Mimo tego jeden z byłych szefów Open Travel ponownie zajmuje się turystyką - czytamy w Rzeczpospolitej.
W październiku 2006 roku klienci Open Travel, którzy przebywali na Dominikanie, długo musieli czekać na zorganizowanie im powrotu do kraju. Poszkodowani turyści otrzymają po około 15% sumy, którą wpłacili. Wypłaty mają się rozpocząć w połowie czerwca tego roku.
Działalność spółki, która we wrześniu minionego roku oszukała 3700 turystów w sumie na 8 mln zł jest zawieszona. Pawłowi P. z Open Travel Group prokuratura zarzuciła wyprowadzenie około miliona złotych. Jednak po wpłaceniu 10 tys. zł kaucji odpowiada on z wolnej stopy. Śledczy nie złożyli wniosku o cofnięcie mu koncesji na prowadzenie usług turystycznych. Tadeusz Zyman, rzecznik prokuratury w Toruniu wyznał - Podejrzewamy, że upadek Open Travel Group był starannie zaplanowany. Dodaje - Śledczy analizują operacje finansowe właścicieli i szefów firmy OTG. Jest podejrzenie, że wyprowadzono pieniądze. Na liście podejrzanych jest dziesięć osób związanych z grupą. Nie możemy ujawniać, o kogo chodzi.
Rzeczpospolita pisze, że markę firmy zbudował Jacek P., właściciel Open Travel w Krakowie, który wypromował biuro wśród polskich turystów. W styczniu 2006 roku sprzedał nazwę firmy wraz z 51% udziałem spółce Podróże TV SA. W ten sposób powstała Open Travel Group, której prezesem został Paweł P. Jednak biuro to działało jedynie przez osiem miesięcy. W tym czasie miało obroty sięgające w sezonie nawet 8 mln zł miesięcznie. Pomimo to, w lipcu ubiegłego roku do firmy przyszedł komornik. Nie mógł jednak nic ściągnął, ponieważ spółka nie miała majątku, ani źródeł dochodu. Paweł P. wyjaśnia - My organizowaliśmy wycieczki, agenci wpłacali jednak nie na nasze konto, ale na konto krakowskiej firmy.
Z przeprowadzonego dotychczas śledztwa wynika, że biuro Open Travel Group sprzedawało wczasy na Dominikanie, mimo że wiedziało już, że jest niewypłacalne - podaje gazeta.
Pod koniec sierpnia, Jacek P. zrezygnował ze współpracy i sprzedał pozostałych 49% udziałów w toruńskiej firmie. Do agentów powysyłał pisma, że nie ma nic wspólnego ze spółką Pawła P. Półtora miesiąca później OTG ogłosiło bankructwo.
Paweł P. zaznacza, że Open Travel padło, ponieważ firma Jacka P., która była formalnie agentem OTG, nie rozliczyła około 3 mln zł za usługi.
Natomiast Jacek P. twierdzi, że upadek Open Travel Group jest "jednym wielkim szwindlem". Dodatkowo Paweł P. sugeruje, że to właśnie Jacek P. jest współodpowiedzialny za bankructwo.
Biurem podróży Open Travel z Krakowa, które prowadził Jacek P., prokuratura zainteresowała się dużo wcześniej niż spółką Pawła P. W 2005 roku wszczęto śledztwo na podstawie doniesienia kilkudziesięciu poszkodowanych klientów, którzy powrócili z greckiej Krety. Chodziło o 80 tysięcy złotych. Prokurator Piotr Kosmaty z krakowskiej prokuratury wyjaśnił - Dwa dni przed wylotem informowano ich o zmianie hotelu na inny. Na miejscu okazało się, że zamiast hotelu jest bungalow. Dodał, że firmie Jacka P. prokuratura cofnęła koncesję na prowadzenie usług turystycznych.
Prokurator Kosmaty poinformował - Śledztwo tymczasowo zawiesiliśmy ze względu na greckich kontrahentów biura, których musimy przesłuchać. Jacek P. zaznacza, że "były to zwykłe reklamacje". Dodaje - Wyjaśniłem je w prokuraturze i koniec.
Zgodnie z informacjami Rzeczpospolitej obecnie Jacek P. prowadzi Centrum Podróży Travel Hit. Jest również prezesem Sky Club EU, nowej, ekskluzywnej marki biura podróży Triada. Zarząd Triady ma do niego zaufanie. Jarosław Jeżek z Triady zapewnia - Pan Jacek P. ze sprawą upadku Open Travel Group nie miał nic wspólnego.
Paweł P. oraz Jacek P. wzajemnie oskarżają się o upadek firmy. Jednak ich obie spółki miały jedno biuro rachunkowe. To samo biuro zajmuje się obecnie finansami Centrum Podróży Travel Hit oraz Sky Club EU Triady.
Od redakcji:
Niestety, informacje podane przez Rzeczpospolitą nie są do końca zgodne z prawdą i wymagają pewnych sprostowań.
1) Jacek P. był w zarządzie spółki Open Travel Group z Torunia przez 45 dni od połowy stycznia do końca lutego 2006. Był to okres, kiedy przekazywano know how marki Open Travel nowemu właścicielowi. W tym okresie właścicielem spółki Open Travel Group była firma Podróże TV S.A. - właściciel 100% udziałów w PTV Production, Fischer Air Polska oraz Open Travel Group (poprzednia nazwa Pes Travel).
2) Za upadek Open Travel Group odpowiedzialny jest zarząd spółki Open Travel Group. Jacek P. podkreśla, że nie miał nic wspólnego z tym bankructwem. - Ze swej strony bardzo żałuję iz tak dobra i silna i prestiżowa marka którą w ciągu 3 lat stworzyłem wspólnie z firmami Delta Travel, Jordan i Jan-Pol została zniszczona w niespełna 10 miesięcy po sprzedaży przez oszustów - dodaje.
3) Warto również zauważyć, iż prokurator Kosmaty z Krakowa udziela mediom nieprawdziwych informacji - nigdy prokuratura nie cofnęła firmie Jacka P. żadnej koncesji na prowadzenie usług turystycznych, gdyż... koncesjami zajmuje się Urząd Marszałkowski a nie prokuratura.
W sprawie udzielania mediom niezgodnych z prawdą wypowiedzi złożona została już skargę do Prokuratora Generalnego. Poszkodowany domaga się sprostowania nieprawdziwych informacji.
4) Firma Sky Club to nie firma Jacka P. Jej właścicielem jest w 100% Triada.
Za pomoc w wyjaśnieniu nieścisłości podanych przez Rzeczpospolitą dziękujemy Panu Jackowi P.

Zobacz całość »



Polskie miasta reklamują się na plakatach i billboardach

Zobacz całość »
Na ulicach oraz w mediach trwa festiwal kampanii promocyjnych polskich miast. Reklamują się na billboardach, citylightach, w spotach telewizyjnych, radiu, prasie oraz w internecie.
Niedawno na 300 billboardach firma Ströer prowadziła kampanię Gdańska pod hasłem "Gdańsk. Odważ się, zobacz sam". Równolegle prowadzona była też reklama w Wielkiej Brytanii, internecie, prasie i telewizji.
Kampania przygotowana przez agencję reklamową PZL przyciągała uwagę zmasowanym atakiem oraz ciekawym pomysłem. Na jednym z billboardów, Neptun z fontanny na gdańskiej Starówce "celował" trójzębem w przechodzącego człowieka. Na drugim architektoniczny rzygacz o paszczy potwora usiłował złapać za płaszcz dziewczynę. Natomiast w telewizyjnym spocie można było usłyszeć tajemniczy komentarz: "Skutki tego, co się tu dzieje, były odczuwalne na zachód od Polski. W jednym z miast runął mur. Więc nie pytaj nas, co takiego jest w Gdańsku, tylko odważ się. Zobacz sam".
Weronika Majchrzak z agencji reklamowej PZL wyjaśnia - Wiadomo, że Gdańsk to "Solidarność" i Lech Wałęsa, ale nie chcieliśmy wyłącznie zamykać się w historii. Ani poprzestać na samej widokówce. Dodała - W promocji tego typu trzeba szukać czegoś unikalnego, co można powiedzieć o danym mieście.
Teraz trwa wielka kampania promocyjna Krakowa z okazji 750-lecia lokacji. Przygotowano 1,5 tys. billboardów, 600 citylightów, 4 tys. plakatów, 85 tys. ulotek, a dodatkowo reklamę w prasie i telewizji.
Przygotowana reklama ożywia humorem powagę jubileuszu. Jednocześnie wywołała spór, czy kampania nie psuje wizerunku miasta. Reklama przedstawia siedzące na ławce na Rynku przed Sukiennicami trzy postacie, które zeszły z pomników: gdański Neptun, warszawska Syrenka oraz toruński Kopernik, którzy poprzedniego dnia zaimprezowali w Krakowie. Hasło kampanii mówi: "Kraków świętuje. Ciężko wrócić do siebie". W telewizyjnym spocie Neptun skacowanym głosem narzeka: "Chyba mi się ząb złamał. Będę się zbierał. Ekspres mam".
Kraków zamówił tę kampanię w agencji reklamowej Ad Fabrika FCB w Warszawie, z którą współpracuje już od trzech lat. Ta sama agencja robiła kampanie: "Kraków. Tu każdy weekend przechodzi do historii", "W Krakowie nie ma czasu na sen", która ukazywała nienaruszone łóżka w zarezerwowanym hotelowym pokoju, a także ubiegłoroczna: "Kraków. Dowolny kierunek zwiedzania" z billboardem oraz filmem reklamowym "Kapcie", który kadrował nogi turystom, którzy przemierzali Rynek w muzealnych filcach. Małgorzata Rzeczkowska z Ad Fabriki zaznacza - Szukamy pomysłów nie patetycznych, lecz z przymrużeniem oka. Nasze kampanie są spójne i wychodzą z założenia, że Kraków chce tworzyć swój wizerunek "Miasta wielkiego duchem".
Włodzimierz Groblewski, dyrektor Biura Kształtowania Relacji Społecznych w Urzędzie Miasta Poznania wyznał - Naszą przewagę budujemy na tym, w czym jesteśmy mocni. Przede wszystkim kreujemy markę Poznania jako miasta biznesowych przedsięwzięć, korzystając z renomy Targów Poznańskich. Jako współorganizatorzy Euro 2012 stawiamy też na sport. I promujemy się jako silny ośrodek akademicki.
Teraz trwa poznańska kampania, która adresowana jest głównie do przyszłych studentów. Przygotowała ją agencja Just z Poznania. Ta sama firma w ubiegłym roku zrobiła znakomitą kampanię "Pierwszy krzyk" z okazji 50-lecia Czerwca '56. Akademicka kampania wabi młode osoby urokami życia. W jednym z telewizyjnych spotów, portierka w akademiku z lekką ironią opowiada o poznańskich studentach: "Jak oni o świcie wracają. Jak się na tych girkach gibają. No, studenckie życie nie jest takie lekkie".
Wrocław również prowadzi akademicką kampanię promocyjną. Reklamy apelują "Wrocloves you", a jednocześnie informują, jakie wykształcenie można zdobyć oraz na jakie miejsca pracy liczyć w mieście. Hasło tegorocznej kampanii brzmi: "Teraz Wrocław" i jest kontynuacją ubiegłorocznego: "Wrocław, miasto, które rozwija". Adresowana jest przede wszystkim do Polaków oraz młodych Ukraińców, dla których Polska jest pomostem do Europy. Wrocław swoje promocyjne strategie skupia wokół hasła: "Wrocław - miasto spotkań".
Dużo się mówi, że Warszawie brakuje pomysłów na reklamę i skupia się na dynamice gospodarczej miasta oraz atrakcyjności oferty biznesowo-kulturalnej. Katarzyna Ratajczyk ze stołecznego Biura Promocji zapowiedziała - Wkrótce to się zmieni. Ostatnio zaproszeni przez nas eksperci spróbowali odpowiedzieć, co jest tożsamością miasta i w jaki sposób najlepiej je promować.
Uwagę przyciąga nowe logo Warszawy, którym Biuro Promocji sygnuje imprezy. Wzywa "Zakochaj się w Warszawie" i przedstawia rozwichrzoną postać Syreny, tak jakby od niechcenia chlapniętą farbą. Kolorowe plamy tworzą fantazyjny, ale bardzo czytelny znak. Malarskie logo zaprojektowała agencja BNA z Warszawy. Mariusz Przybył z BNA poinformował - Chcieliśmy, żeby to był uwspółcześniony, lekki pastisz polskiej szkoły plakatu, która w latach 50-tych - 60-tych stworzyła świeży język komunikacji masowej: metaforyczny i artystyczny. Stała się elementem polskiej tożsamości. Dodał - Znak jest nośnikiem marki. Dobry powinien być od razu rozpoznawalny. W kreowaniu marki miast to bardzo istotne.
Jednak sama reklama nie zbuduje dobrego wizerunku miasta. Musi być wsparta konkretnymi inwestycjami, jak: hotele, drogi, czy obiekty publicznego użytku.

Zobacz całość »



Qantas poszerzają ofertę lotów

Zobacz całość »
Największe, australijskie linie lotnicze Qantas dodały do swojej oferty loty do Los Angeles i Afryki Południowej.
Dodatkowo, linie Qantas poinformowały, że w listopadzie 2008 roku będą realizowały też loty do Santiago i Chile.
Od marca 2008 roku do rozkładu dodane zostaną trzy nowe loty w tygodniu do Los Angeles oraz dodatkowe loty do Johannesburga od listopada 2008 roku.
Częstotliwość lotów powrotnych do Szanghaju zwiększy się w sierpniu 2008 roku. Natomiast przed Olimpiadą w Pekinie w 2008 roku, ilość lotów do Chin zostanie zwiększona.

Zobacz całość »



Prowadzenie biura turystycznego nie obejdzie się bez wpisu do rejestru

Zobacz całość »
Przedsiębiorca, który zamierza otworzyć biuro turystyczne, najpierw musi uzyskać wpis do rejestru działalności regulowanej.
Osoba, która chce uruchomić własne biuro turystyczne, nie musi już ubiegać się o zezwolenie. Od 21 sierpnia 2004 roku turystyczna działalność gospodarcza ma charakter działalności regulowanej, czyli przedsiębiorca, który zamierza podjąć działalność regulowaną musi najpierw wystąpić o wpis w specjalnym rejestrze.
Regulowany charakter ma działalność gospodarcza, która polega na organizowaniu imprez turystycznych lub pośredniczeniu na zlecenie klientów w zawieraniu umów o świadczenie usług turystycznych. Natomiast nie jest regulowana działalność gospodarcza agentów turystycznych, która polega na stałym pośredniczeniu w zawieraniu umów o świadczenie usług turystycznych na rzecz organizatorów turystyki, którzy posiadają wpis do rejestru lub na rzecz innych usługodawców, którzy posiadają siedzibę w kraju.
Przedsiębiorcy branży turystycznej podlegają przepisom kodeksu cywilnego, innym aktom normatywnym dotyczących zawierania umów oraz ustawie o swobodzie działalności gospodarczej (DzU z 2004 r. nr 187, poz. 1807 ze zm.) i ustawie o usługach turystycznych (DzU z 2004 r. nr 223, poz. 2268 ze zm.).
Wszystkie działalności regulowane mają swój rejestr. Prowadzenie działalności w branży turystycznej wymaga wpisu do rejestru organizatorów turystyki i pośredników turystycznych. Rejestry takie prowadzą marszałkowie województw. Właściwy jest marszałek województwa, w którym przedsiębiorca ma siedzibę. Osoby z zagranicy mogą wybrać sobie marszałka dowolnie. Jedynie firmy zagraniczne, które utworzyły w Polsce oddział, muszą składać wnioski według siedziby oddziału.
Rejestr jest jawny, a dzięki informacjom w nim zawartym każdy może poznać:
- firmę przedsiębiorcy, jego siedzibę i adres,
- numer identyfikacji podatkowej NIP, jeżeli przedsiębiorca go ma,
- określenie przedmiotu działalności,
- określenie zasięgu terytorialnego wykonywanej działalności (kraj, kraje europejskie lub kraje pozaeuropejskie),
- główne miejsce wykonywania działalności objętej wpisem do rejestru oraz oddziałów,
- imiona i nazwiska osób, które są upoważnione do kierowania działalnością przedsiębiorcy oraz działalnością jego oddziałów.
We wniosku o wpis do rejestru powinny znaleźć się takie same dane, które zostaną do niego wpisane, czyli firma przedsiębiorcy, jego siedziba, przedmiot działalności inne. Jedynym wyjątkiem jest adres zamieszkania osoby składającej wniosek. Adres ten we wniosku trzeba zawsze podać, a w rejestrze zostanie on ujawniony tylko gdy jest tożsamy z adresem siedziby.
Do wniosku przedsiębiorca musi dołączyć oryginał umowy gwarancji bankowej lub ubezpieczeniowej albo umowy ubezpieczenia. Zapewniają one klientom biura turystycznego powrót do kraju w sytuacji, gdy organizator imprezy nie będzie w stanie tego uczynić. Kolejnym dokumentem, który trzeba dołączyć do wniosku jest oświadczenie o spełnieniu warunków, które są wymagane do prowadzenia działalności turystycznej.
Jeżeli przedsiębiorca nie ma kwalifikacji do prowadzenia działalności turystycznej, wówczas oświadczenie może podpisać za niego ktoś, kto będzie biuro prowadził. W takim oświadczeniu muszą się znaleźć: firma przedsiębiorcy, jego siedziba i adres, treść oświadczenia, oznaczenie miejsca i daty jego złożenia oraz podpis osoby uprawnionej do reprezentowania przedsiębiorcy wraz ze wskazaniem imienia i nazwiska i pełnionej funkcji.
Wniosek o wpis do rejestru składa się w urzędzie marszałkowskim lub nadaje na poczcie. Jednak przedsiębiorca może złożyć też wniosek razem z oświadczeniem we właściwym organie ewidencyjnym np. urzędzie gminy. W takim wniosku musi jednak zaznaczyć, który organ prowadzi rejestr działalności regulowanej.
Przedsiębiorca, który dopiero rozpoczyna działalność w branży turystycznej musi zapłacić za wpis do rejestru. Opłata skarbowa od wniosku w tej sprawie wynosi 514,00 zł.
Oprócz wpisu do rejestru, przedsiębiorca, który zakłada biuro turystyczne powinien spełnić również jeszcze kilka innych warunków. Musi zadbać o to, aby działalnością przedsiębiorstwa kierowały odpowiednio wykwalifikowane osoby. Muszą one posiadać odpowiednie wykształcenie oraz praktykę. Dodatkowo, nie mogą to być osoby karane za przestępstwa przeciwko zdrowiu i życiu, wiarygodności dokumentów, mieniu, a także przeciwko obrotowi gospodarczemu.
Przedsiębiorca musi też zawrzeć umowę gwarancji bankowej lub ubezpieczeniowej albo umowę ubezpieczenia na rzecz swoich klientów. Umowa taka musi zapewniać pokrycie kosztów powrotu klienta do kraju, gdyby organizator turystyki lub pośrednik turystyczny jego nie zapewnił oraz pokrycie zwrotu wpłat wniesionych przez klientów w przypadku niewykonania zobowiązań umownych. Oryginały dokumentów, które potwierdzają zawarcie umów gwarancji lub ubezpieczenia, przedsiębiorca musi składać wojewodzie przed upływem terminu obowiązywania umowy poprzedniej.
Przedsiębiorca, który zawiera umowę turystyczną z klientem, a nie posiada gwarancji lub ubezpieczenia, w rażący sposób narusza warunki wykonywania działalności gospodarczej.
Jednak nie każda umowa gwarancji lub ubezpieczenia jest wystarczająca. Przepisy dokładnie określają minimalną kwotę, na jaką umowa powinna być zawarta. Kwota musi wystarczyć na powrót klientów do kraju oraz na zaspokojenie ich roszczeń z tytułu niewykonania umowy przez biuro turystyczne. W przypadku gwarancji bankowej, ustawodawca uzależnił wysokość sumy gwarancyjnej lub ubezpieczeniowej od przychodów przedsiębiorcy. Im przychody są wyższe, tym większa jest wymagana suma gwarancyjna. Dodatkowo wszystkie kraje świata zostały podzielone na cztery grupy. Do pierwszej grupy należy Polska, do drugiej państwa ościenne (w przypadku Rosji tylko obwód kaliningradzki), do trzeciej pozostałe kraje europejskie, a do czwartej wszystkie inne państwa. Taki podział świata na strefy obowiązuje również w przypadku umów ubezpieczenia. Jednak w tym przypadku minimalna kwota została podana w przepisach w przeliczeniu na klienta.
Wszystkie szczegóły znajdują się rozporządzeniach ministra finansów:
- ws. minimalnej wysokości sumy gwarancji bankowej lub ubezpieczeniowej wymaganej w związku z działalnością wykonywaną przez organizatorów turystyki i pośredników turystycznych (DzU z 2005 r. nr 32, poz. 279),
- ws. ubezpieczenia na rzecz klientów w związku z działalnością wykonywaną przez organizatorów turystyki i pośredników turystycznych (DzU z 2005 r. nr 32, poz. 281).
Minister właściwy do spraw turystyki oraz wojewoda są upoważnieni do kontroli działalności gospodarczej, prowadzonej przez przedsiębiorcę. Mogą sprawdzać między innymi:
- zgodność ze stanem faktycznym danych, które zawarte są w oświadczeniu, załączonym do wniosku o wpis do rejestru działalności regulowanej,
- zgodność wykonywanej działalności z uzyskanym wpisem do rejestru,
- przestrzeganie warunków wykonywania działalności gospodarczej określonych w ustawie,
- zgodność wykonywanej działalności gospodarczej z zawartymi umowami agencyjnymi,
- przestrzeganie przez przedsiębiorców, które dają zlecenie agentom warunków wykonywania działalności gospodarczej określonych w ustawie.
Jeżeli minister stwierdzi uchybienia, może wystąpić do właściwego wojewody o podjęcie stosownych działań. Wojewoda na skutek interwencji ministra lub w wyniku kontroli przeprowadzonej samodzielnie wydaje w takiej sprawie decyzję. Stwierdza w niej wykonywanie działalności gospodarczej bez wymaganego wpisu do rejestru oraz zakazuje wykonywania działalności objętej wpisem do rejestru przez trzy lata.
Za działalność bez wpisu do rejestru działalności regulowanej grozi grzywna lub ograniczenie wolności.
Według ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, każdy przedsiębiorca, który prowadzi regulowaną działalność gospodarczą może by kontrolowany przez organ prowadzący rejestr. Jeżeli stwierdzi on jakieś uchybienia, wówczas może wezwać przedsiębiorcę do ich usunięcia w wyznaczonym terminie. Ustawa o swobodzie działalności gospodarczej zawiera również szczegółowe postanowienia, co wolno kontrolerom. Są oni uprawnieni między innymi do:
- wstępu na teren nieruchomości, obiektu, lokalu lub ich części, gdzie wykonywana jest regulowana działalność gospodarcza - w dniach oraz w godzinach, w których ta działalność jest wykonywana lub powinna być wykonywana,
- żądania ustnych lub pisemnych wyjaśnień, okazania dokumentów lub innych nośników informacji oraz udostępnienia danych mających związek z przedmiotem kontroli.

Zobacz całość »



Rozpoczyna się sezon na bankructwa?

Zobacz całość »
Media ostatnio wielokrotnie wspominają, iż jeszcze w tym roku Ministerstwo Gospodarki ma znowelizować ustawę o usługach turystycznych, która może wreszcie ucywilizuje rynek turystyczny w Polsce.
Ustawa ma chronić turystów przed nieuczciwymi touroperatorami, a organizatorów wypoczynku przed stale rosnącymi stawkami ubezpieczenia.
Prawda jest jednak taka, iż sezon na bankructwa w szeroko rozumianej branży turystycznej właśnie się zaczął. Ministerstwo ma wiec niewielkie szansę na wprowadzenie nowelizacji jeszcze w tym letnim sezonie turystycznym.
Poniżej prezentujemy krótkie kalendarium upadków biur turystycznych w Polsce:
- 1994 r., biuro turystyczne Mazovia,
- 1999 r., Alpina Tour, Kraków,
- 2002 r., Air Tours Poland Group, Warszawa,
- 2003 r., SDS Holidays, Poznań,
- 2003 r., Big Blue, Jelenia Góra,
- 2003 r., El Greco, Warszawa,
- 2003 r., Aladin Group,
- 2003 r., Orion Travel
- 2004r., EurotourAT, Warszawa,
- 2005 r., Meltemi, Jelenia Góra,
- 2005 r., Atena Travel, Kraków
- 2006 r., Open Travel Group, Toruń,
- 2006 r., Fischer Air, Warszawa,
Z rynku zniknęły, narażając swoich klientów na straty, również: Sun Club Banaszek oraz Cyprio Sun Holidays.
Ciekawostką jest fakt, iż w większość osób związanych z upadłymi biurami podróży nadal działa w branży turystycznej - często prowadząc nowe biura.
A informacje o poważnych kłopotach biur podróży słyszymy corocznie.

Zobacz całość »



Pomysł: jak Polska może sporo zarobić na Euro 2012?

Zobacz całość »
Łódzki poseł Piotr Misztal wymyślił doskonałe rozwiazanie, w jaki sposób Polska może sporo zarobić na Euro 2012, nie inwestując w mistrzostwa ani złotówki. Pomysł jest prosty - wystarczy prawa do organizacji mistrzostw sprzedać krajom, które zapłacą za to najwięcej - pisze Express Ilustrowany.
Zdaniem posła Misztala, aby zarobić na Euro 2012 musimy sprzedać prawa do organizacji, głównie dlatego, iż nie mamy ani szans ani możliwości organizacji w Polsce mistrzostw Europy. W Polsce nie ma bowiem, ani materiałów budowlanych, ani rąk do pracy. Dlatego najlepszym rozwiązeniam jest umówienie się z innym krajem na wymianę handlową prawa do organizacji mistrzostw. - W ten sposób nie inwestując nic, możemy sporo zyskać - oświadczył poseł na konferencji prasowej.
Zainteresowane taką transakcją mogą być Chorwacja z Węgrami oraz Włochy - kraje które przegrały z Polską i Ukrainą w wyścigu do Euro 2012.
Poseł Misztal wysłał już w tej sprawie list do premiera Jarosława Kaczyńskiego.
Cena wywoławcza praw do Euro 2012 powinna - zdaniem posła - wynosić ok. miliard euro.
Piotr Misztal ma lekko ponad 40 lat, wykształcenie średnie zawodowe. Z zawodu, jak twierdzi, jest przedsiębiorcą. Jest jednym z bardziej majętnych polskich posłów. Obecnie jest niezrzeszony, chociaż startował z listy Samoobrony.
Pomysł posła Misztala zdaje się być na pierwszy rzut oka zabawny. Niestety, racjonalnie oceniając tryb pracy polskiego rządu, trzeba przyznać rację Misztalowi - na chwilę obecną nie mamy ani szans ani możliwości organizacji w Polsce mistrzostw Europy.

Zobacz całość »



::: 2007-06-08 :::


Mazurskie mariny czekają na turystów

Zobacz całość »
Mazury są doskonałym miejscem do uprawiania sportów wodnych.
Poniżej znajduje się lista portów, w których można zacumować jacht lub go wypożyczyć.
Ruciane-Nida
Port u Faryja, jezioro Guzianka Wielka,
tel. 087 423 10 06;
www.faryj.pl
Jest to największy port w Rucianem i okolicach. Na miejscu są pływające pomosty, miejsce charakteryzuje się bardzo przyzwoitym standardem oraz pełnym zakresem usług portowych. Do dyspozycji jest około 120 miejsc. Cumowanie do 24 godzin kosztuje 10 zł, woda na kei jest bezpłatna, za podłączenie do prądu trzeba zapłacić 5 zł, za prysznic 5 zł, za ładowanie akumulatorów 5 zł, a telefonu 2 zł. Można tam również opróżnić toaletę chemiczną.
Na miejscu znajduje się sklep żeglarski i tawerna, która jest czynna od rana. Można w niej zjeść dobre śniadanie. W nocy odbywają się koncerty, które słychać również w porcie. Organizowane są głównie w weekendy, a w tygodniu jest spokojnie.
W porcie można również wyczarterować jachty od firm zewnętrznych np. HAK Yacht Club (www.hak.pl). W ofercie są zupełnie nowe jachty, np. Antila 24, Phobos 24 i trochę starsze: Tanga i Sasanki. W szczycie sezonu, czyli od 22.07 do 04.08 ceny wynoszą od 420 zł za dobę (ośmioosobowa Solina 27 z roku 2005) do 200 zł (sześcioosobowa Sportina 682 z roku 2000). Nowa ośmioosobowa Antila 24 kosztuje 350 zł za dobę. Firma oferuje też usługę one way, czyli jacht pożyczony w Rucianem można oddać w Wilkasach.
Postój na Jeziorze Nidzkim w ujściu rzeki Nidki
Ośrodek Turystyki Wodnej PTTK U Andrzeja,
tel. 087 423 10 12
W stołówce ośrodka można wykupić śniadanie, obiad lub kolację. Jednak najlepiej zgłosić to dzień wcześniej. Na miejscu znajduje się kawiarnia, gdzie można zjeść frytki lub zapiekankę. Miejsce ekskluzywne, ciche i przyjazne żeglarzom. Każdego roku odbywają się tam kursy i obozy.
Do dyspozycji około 50 miejsc przy betonowej kei. Cumowanie kosztuje 12 zł za jacht z załogą, za podłączenie do prądu trzeba zapłacić 7 zł, a za prysznic 5 zł.
Mikołajki
Wioska Żeglarska Mikołajki Marina Nova,
tel. 087 421 60 40,
www.wioskazeglarskamikolajki.pl
Mikołajki uznawane są za letnią stolicą Mazur. Położone są w środku szlaku Wielkich Jezior. Port umiejscowiony jest w centrum miasta port i w sezonie tętni życiem. Nabrzeże jest jednocześnie głównym deptakiem, na którym pełno turystów.
Każdego roku port w Mikołajkach wygląda lepiej. Obecnie standard jest dobry. Z usług dodatkowych dostępna jest pralnia. Na miejscu jest również stacja benzynowa dla wodniaków.
Cumowanie do pięciu godzin kosztuje 5 zł, za całą dobę trzeba zapłacić 15 zł, skorzystanie z WC kosztuje 1 zł, z umywalki 2 zł, z prysznica 6 zł, z pralni 10 zł, za odbiór ścieków chemicznych należy uiścić opłatę w wysokości 5 zł, za podłączenie do prądu 10 zł.
Prysznice i WC udostępniają również mieszkańcy domów, które położone są wzdłuż nabrzeża. Ceny są podobne.
W wiosce żeglarskiej można pożyczyć jacht Sportina 730 w cenie od 120 do 250 zł. Jednak żadnej dużej renomowanej wypożyczalni nie ma. Mikołajki są raczej portem tranzytowym. Osoby, które właśnie w Mikołajkach chciałyby rozpocząć rejs, mogą skorzystać z oferty portu Cicha Zatoka (www.cichazatoka.pl).
Można również zacumować do kei hotelu Gołębiewski. Jest tam zdecydowanie ciszej.
Giżycko
Międzynarodowe Centrum Żeglarstwa i Turystyki Wodnej Almatur,
tel. 087 428 58 98,
www.sail-almatur.pl.
Giżycko każdego roku zmienia się na lepsze. Od ubiegłego roku można nawet w jednym porcie zacumować pod samą knajpą, podobnie jak w Chorwacji. W mieście jest bar mleczny Omega, w którym można niedrogo zjeść dobry obiad. Można też zrobić większe zakupy, bo w Giżycku jest co najmniej pięć marketów.
Giżycko leży pomiędzy dwoma jeziorami: Niegocin i Kisajno. Jacht można wypożyczyć z jednej lub z drugiej strony. Port Almatur znajduje się nad jeziorem Kisajno. Ośrodek poprawia swój standard poprzez remonty kolejnych obiektów. Nie jest luksusowo, ale podstawowe rzeczy są zapewnione. Do dyspozycji jest 110 miejsc do cumowania jachtów. Postój kosztuje od 13 zł (jacht do 8 m) do 15 zł (jacht powyżej 8 m). W cenie jest WC i umywalka, za prysznic trzeba zapłacić 6 zł, za podłączenie do prądu 9 zł. Można tam również wyczarterować jachty: Tanga 780, Tanga 730, Morsy i Sasanki. Średnio w sezonie za wynajem trzeba zapłacić 170 zł za dobę. Port oferuje też wynajem jachtów oldskulowych, typu Orion i Venus za 45 zł za dobę.
Eko Marina, tel. 087 428 20 14
Marina znajduje się w samym centrum Giżycka, przy molo spacerowym nad jeziorem Niegocin, tuż przy porcie Żeglugi Mazurskiej. Do dyspozycji jest 100 miejsc postojowych. Cumowanie do pięciu godzin kosztuje 5 zł, dłużej 13 zł. W cenie jest woda na kei, mycie naczyń i odbiór śmieci. Za skorzystanie z WC trzeba zapłacić 1 zł, z umywalki 3 zł, z prysznica 7 zł, z pralki 10 zł, a za odbiór ścieków z toalet chemicznych 5 zł, podłączenie do prądu kosztuje 15 zł, ładowanie akumulatora 10 zł. W porcie jest 40 jednakowych omeg do wynajęcia, nadają się idealnie np. na regaty firmowe. Czarterami jachtów kabinowych w tym oraz sąsiednim porcie Dalba zajmuje się firma Żeglarz (www.zeglarz-czartery.pl). Wynajęcie Tanga 730 i 780 kosztuje 250 i 340 zł za dobę w szczycie, czyli od 07.07 do 18.08, a Phila 880 - 580 zł. Możliwe jest też wynajęcie sternika za 200 zł za dobę.
Sztynort
Port w Sztynorcie oferuje ponad 500 miejsc, z czego około 100 zajmują jachty do wynajęcia. Jest tu jedna z największych, chociaż nie najtańszych wypożyczalni na Mazurach. Oferowane jachty: Fortuna 29, 27 i 23, TES 678, Pegaz 737, Sasanka 620 są bardzo dobrze utrzymane i komfortowo wyposażone. Ceny od 01.07 do 16.08 wynoszą od 275 zł (TES) do 430 zł (wszystkie Fortuny) za dobę. Cumowanie do pięciu godzin kosztuje od 5 zł (jachty do 9 m) do 15 zł (powyżej 9 m), za skorzystanie z WC trzeba zapłacić 1 zł, za umywalkę 2 zł, za prysznic 10 zł, woda i prąd znajdują się na kei.
Węgorzewo
Marina w Węgorzewie to kilka marin w jednym przy bardzo dużym basenie podzielonym pomostami. Na miejscu jest sklep żeglarski oraz tawerna.
Port Keja,
tel. 087 427 18 43,
www.keja.com.pl
Port Keja oferuje 100 miejsc do cumowania. Postój jachtu kosztuje 8 zł, za skorzystanie z WC trzeba zapłacić 1 zł, za umywalkę 2 zł, za prysznic 7 zł, za ładowanie akumulatorów 5 zł. Jachty do wynajęcia są sukcesywnie wymieniane na nowe, a starsze niż kilka lat są sprzedawane. Do wynajęcia są między innymi: Tanga 780 i 730, Sasanki 620 i 660, Janmory 28, Trimy 26, Fortuny 27 TS . W sumie jest 40 jednostek. Ceny w sezonie, czyli od 16.07 do 20.08 wynoszą od 430 zł za Janmora (osiem osób) do 180 za Sasankę 620 (pięć osób). Wszystkie jachty posiadają silniki i są ubezpieczone. Można również wynająć sternika - od 120 zł za dobę.
Ahoj Czarter,
tel. 087 427 15 37,
www.ahoj.pl
Port Ahoj znajduje się koło stacji Orlenu w marinie. Jest to typowo czarterowa marina z najnowszą flotą jachtów. Drugi port tej samej firmy znajduje się w Niedźwiedzim Rogu, dlatego też możliwe są rejsy one way. Cennik podzielony jest na część "prestige" - jachty o luksusowej zabudowie i wyposażeniu, oraz "classic" o zabudowie standardowej lub starsze niż trzy lata jednostki klasy prestige. W ofercie są najnowsze produkcje - Nautiner 30 (od sześciu do ośmiu osób za 550 zł), Bingo 930 (od ośmiu do dziesięciu osób za 650 zł) oraz Janmor 31 (od ośmiu do dziesięciu osób za 600 zł), a także klasyka - Tango, TES, Sasanka 660 (sześć osób za 240 zł za dobę).

Zobacz całość »



Wielkie sprzątanie w Dolinie Kościeliskiej

Zobacz całość »
Prawie 200 osób sprzątało we wtorek jedno z najpiękniejszych i najczęściej odwiedzanych miejsc w Tatrach - Dolinę Kościeliską. Ochotnicy zbierali śmieci i naprawiali szlak.
Tatrzańskie środowisko w tym rejonie jest szczególnie zagrożone. Na otaczające dolinę szczyty i przełęcze prowadzą liczne szlaki, więc w tym miejscu pojawiają się nie tylko prawdziwi górscy turyści ale także wielu spacerowiczów. Nadmierny ruch powoduje szkody w przyrodzie tego zakątka gór.
Udział w sprzątaniu Doliny Kościeliskiej wzięło blisko 200 osób: leśników TPN-u, młodzieży szkolnej oraz pracowników firmy Timberland. Koordynatorem akcji była Justyna Dziegieć. Jej uczestnicy podzielili się na cztery zespoły, które pracowały na różnych odcinkach tatrzańskiego szlaku: przy wejściu do Doliny Miętusiej, w okolicach polany Upłaz, przy Starej Polanie i wokół Smreczyńskiego Stawu. Uczestnicy akcji regenerowali między innymi pobocza szlaków, wbijając w nie drewniane paliki, aby ograniczyć dostęp turystów do miejsc poza szlakiem. Dzięki temu na zadeptywanych do tej pory terenach ma odrodzić się roślinność. Celem akcji była ochrona niepowtarzalnego piękna tej unikatowej doliny - tłumaczyła Justyna Dziegieć. Za rok ochotnicy zamierzają ponownie wybrać się w góry, aby poddać regeneracji kolejny tatrzański szlak.
Dolina Kościeliska mierzy 9 km długości i ma 34 km2 powierzchni. Jest jedną z najdawniej odkrywanych tatrzańskich dolin, na ścianie Bramy Kraszewskiego zachowała się data - 1531 r. Atrakcją doliny jest też największa liczba jaskiń w całych Tatrach. Wśród nich pięć udostępniono do zwiedzania: Mroźną, Mylną, Obłazową, Raptawicką i Smoczą Jamę. Turystów przyciągają też skały wapienne, które tworzą tzw. bramy: Bramę Kantaka, Bramę Kraszewskiego oraz bramę między Pisaną i Raptawicką Turnią. W dolnej części doliny - rejonie tzw. Starych Kościelisk - znajduje się kapliczka, pamiątka po górnikach, którzy od XVI do XIX wieku eksploatowali tu miedź i srebro, a następnie rudy żelaza. W rejonie tym rosną egzotyczne dla Tatr daglezje oraz zasadzone przed wieloma laty lipy i jesiony. W reglu dolnym można też spotkać naturalny dla doliny drzewostan: buki i jawory. Skały wapienne są siedliskiem wielu gatunków roślin: można to zobaczyć szarotkę, tłustosz alpejski (roślina owadożerna) czy mak alpejski. Środkowa i górna część doliny to ścisły rezerwat. Chronione są tu naturalne świerczyny i starodrzewy górnego regla ze skupiskami limb. Można spotkać tu świstaki, jelenie, kozice, rysie a nawet niedźwiedzie. A nad szczytami można dojrzeć orła przedniego, orlika krzykliwego czy sokoła wędrownego. W górnym piętrze Dolina Kościeliska rozgałęzia się na doliny: Tomanową, Miętusią, Smreczyńską, Pyszniańską, Smytnią oraz Wąwóz Kraków.

Zobacz całość »



W McDonalds rusza telewizja testowa

Zobacz całość »
Firma PPI ETC Poland zamierza wprowadzić telewizję do sieci restauracji McDonalds. W dniach od 11 do 21 czerwca br. w dwóch miejscach: w samym centrum Warszawy przy skrzyżowaniu ulic Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej oraz przy ulicy Piotrkowskiej w Łodzi zostanie przeprowadzona akcja testowa nowego medium.
Spoty reklamowe do akcji testowej zostały przygotowane m.in. przez takie firmy jak: Sharp, Samsung, Mattel Poland czy Western Union.
Katarzyna Skopiec, Doradca Zarządu w PPI ETC ogłosiła rozpoczęcie w najbliższym czasie sprzedaży czasu antenowego nośników we wszystkich restauracjach McDonalds w całej Warszawie, w której sieć ma aż 21 specjalnie wybranych punktów. Dzięki temu przekaz może dotrzeć miesięcznie aż do ponad 2 milionów osób. Docelowa liczba restauracji, w których funkcjonować ma nowe medium wyniesie 190 miejsc w całej Polsce.
TV McDonalds będzie nowym kanałem komunikacji z klientem opartym na autorskim systemie. Będzie to zbiór billboardów interaktywnych - ekranów LCD 42" marki Sharp wraz z systemem nagłośnieniowym marki BOSE, które będą mieć istotną przewagę nad wszystkimi standardowymi billboardami, ponieważ będą oddziaływać nie tylko na zmysł wzroku, ale także słuchu. Wszystkie restauracje zaopatrzone zostały już w dwa nośniki przekazu. Blok programowy nadawany będzie według schematu: 2 teledyski, 2 spoty reklamowe po 30 sekund, 2 teledyski i 1 spot 30 sekund. W każdej godzinie muzyki przeznaczono 6 minut na reklamę. Muzykę wyselekcjonował dziennikarz muzyczny Marek Sierocki.

Zobacz całość »



Sąd orzekł odszkodowanie za odwołany lot LOTu

Zobacz całość »
Za odwołany rejs pasażerowi LOT należy się odszkodowanie. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego odmawiającą wypłaty 400 euro. Według sądu, usterki w samolocie, która wystąpiła już dzień wcześniej, nie można uznać za nadzwyczajne okoliczności zwalniające z wypłaty pasażerom odszkodowania za odwołany lot.
Rozporządzenie 261/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady z 11 lutego 2004 r. przewiduje, że w przypadku odwołania lotu pasażerowie, którzy nie zostaną odpowiednio wcześniej o tym poinformowani, mogą domagać się odszkodowania od przewoźnika lotniczego w wysokości 250 - 600 euro. Odszkodowanie nie przysługuje jednak, jeśli odwołanie lotu zostało spowodowane nadzwyczajnymi okolicznościami.
Skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego złożył Wojciech Spychalski, studiujący i pracujący we Francji. O odwołaniu rejsu nr 349 samolotu LOT do Lyonu 26 lutego 2006 r., dowiedział się on dopiero na lotnisku w Warszawie. LOT wyjaśnił wówczas, że rejs odwołano z powodu nagłej awarii. Samolot, który miał polecieć do Lyonu, poprzedniego dnia zawrócił z trasy z powodu zatkania się filtra paliwa. Podczas rozprawy pełnomocniczka PLL LOT wyjaśniała, że siatka połączeń jest taka, że nie można było podstawić innego samolotu. Prezes ULC uznał to za okoliczności nadzwyczajne i odmówił pasażerowi wypłaty odszkodowania. W swojej decyzji powołał się m.in. na opinie swoich ekspertów potwierdzające wyjaśnienia LOT.
Według Wojciecha Spychalskiego, odwołanie rejsu nie nastąpiło z nagłych powodów. Usterka powstała już dzień wcześniej i LOT miał 24 godziny na jej usunięcie, ewentualnie na podstawienie innej maszyny. Nie poinformował też pasażera wcześniej o odwołaniu rejsu.
Swoją decyzję sędzia uzasadnił tym, że ani LOT, ani ULC nie wykazały, by nastąpiła nagła awaria zwalniająca z wypłaty odszkodowania, ponieważ o usterce wiadomo było dzień wcześniej i zgodnie z art. 5 rozporządzenia unijnego należało o tym powiadomić pasażerów. Według sędziego, gdyby przyjąć tłumaczenie LOT, pasażer w żadnej sytuacji nie mógłby skorzystać z unijnego rozporządzenia i wykazać, że wystąpiły nadzwyczajne okoliczności. Wyrok jest jeszcze nieprawomocny.

Zobacz całość »



Całkowity zakaz palenia w lokalach gastronomicznych?

Zobacz całość »
Palacze będą mieć coraz większy problem ze znalezieniem odpowiedniego dla siebie lokalu. Coraz więcej przedsiębiorców wprowadza całkowity zakaz palenia w prowadzonych przez nich pubach i restauracjach, z powodzeniem wykorzystując to w celach marketingowych. Jako lokal, w którym nie wolno palić reklamuje się ostatnio m.in. Pizza Hut.
Wprowadzenie zakazu palenia w restauracjach Pizza Hut potwierdza Małgorzata Gruca, specjalista ds. marketingu Pizza Hut. Zakaz palenia w lokalu obowiązuje od 31 maja, w ogródkach natomiast będzie można palić tylko do 15 września.
Skuteczną kampanię Lokal Bez Papierosa.pl prowadzi również krakowskie Stowarzyszenie MANKO, propagujące miejsca wolne od dymu papierosowego (www.lokalbezpapierosa.pl). Wprowadzanie ograniczeń powoduje protesty palaczy, którzy argumentują, że w restauracjach powinni mieć wydzielone miejsca do palenia, których brak powoduje nierówne traktowanie klienteli.
Tymczasem wprowadzanie wszelkich ograniczeń w tym zakresie regulują przepisy prawne. Ustawa z 9 listopada 1995 r. o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych (DzU z 1996 r. nr 10, poz. 55, z późn. zm.) stanowi, że w lokalach gastronomicznych można palić tylko w wyraźnie wydzielonych miejscach. W kilkusalowych restauracjach, wyznaczone są zwykle sale dla palących i niepalących, jednak nawet w lokalach jednoizbowych może być osobne miejsce dla palaczy, które musi być tylko wyraźnie wyodrębnione. Stosowanie przez właścicieli lokali przepisów jest kontrolowane przez Państwową Inspekcję Handlową, która nie wykrywa zbyt wielu nieprawidłowości w tym zakresie. Przeciwnicy palenia w lokalach gastronomicznych wskazują jednak na swoistą ustawową fikcję. Nawet jeśli w jednym pomieszczeniu wydzielone są np. dwa stoliki dla niepalących, to i tak dociera do nich dym od osób palących dwa metry dalej.
W związku z powyższym co jakiś czas pojawia się pytanie, czy na podstawie obowiązującego prawa można całkowicie zakazać palenia w pubach i restauracjach. Według Pawła Trzcińskiego, rzecznika Ministerstwa Zdrowia, jest to możliwe, ponieważ ustawa o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych przyjmuje jako zasadę zakaz palenia w lokalach gastronomicznych, z wyjątkiem wydzielonych miejsc dla palaczy. Ustawa nie narzuca jednak przedsiębiorcy wyodrębnienia takich miejsc, więc może on postanowić, że w tym lokalu się nie pali. Coraz częściej właściciele lokali wprowadzają takie ograniczenia nie tylko z uwagi na ochronę zdrowia gości, ale także swoich pracowników.
Tymczasem obowiązujące przepisy prawdopodobnie zostaną jeszcze bardziej zaostrzone. Komisja Zdrowia opracowuje właśnie nowelizację przepisów ograniczających miejsca dostępne dla palaczy. Nowe regulacje będą bardziej restrykcyjne - zakaz palenia będzie obowiązywał nawet w prywatnych samochodach. Zgodnie z planowanymi zmianami całkowity zakaz palenia będzie obowiązywał także w restauracjach, na wzór takich krajów, jak Hiszpania, Irlandia, Norwegia czy Włochy. Odstępstwem od tego zakazu będzie możliwość tworzenia palarni w lokalach gastronomicznych, jednak nie wiadomo, czy przedsiębiorcy będą mogli spełnić bardzo restrykcyjne wymogi. Według Czesława Hoca reprezentującego Komisję Zdrowia w pracach nad nowelizacją, projektowane przepisy nakazują m.in., że wentylacja będzie musiała umożliwiać 25-krotną wymianę powietrza w ciągu godziny. Poseł dodaje jednak, że te rozwiązania będą jeszcze dyskutowane. Właściciele lub zarządcy niektórych obiektów (np. szpitali czy hoteli) będą mogli wyłączyć pewne pomieszczenia spod zakazu palenia. Za złamanie ograniczeń będzie grozić grzywna do 20 tysięcy złotych.

Zobacz całość »



Przy stacjach beznzynowych powstaną hotele modułowe

Zobacz całość »
W ciągu dwóch lat przy polskich stacjach benzynowych może zacząć działać nawet 400 modułowych hoteli - pisze Gazeta Prawna. Polska spółka prywatnych inwestorów ComfortExpress, rozmawia w sprawie kontraktów z ponad setką potencjalnych partnerów oraz poszukuje kolejnych lokalizacji.
- Nastawiamy się na stacje benzynowe za względu na ich dobre lokalizacje przy głównych trasach. Rozmawiamy też z portami lotniczymi. Nasze hotele są przeznaczone dla ludzi w podróży, na krótki pobyt: dla przedstawicieli handlowych, akwizytorów itp. - powiedział gazecie Rafał Kurka, prezes ComfortExpress.
Hotele będą działały opierając się o licencję wydaną przez ComfortExpress w ramach dziesięcioletniego leasingu. Doba hotelowa będzie w nich trwała o 10 godzin, a każdy obiekt będzie posiadał strukturę modułową - jeden moduł to dwa dwuosobowe pokoje z łazienkami, TV i łączem internetowym.
Wybudowanie jednego modułu pochłonie około 100 tysięcy złotych. Koszt budowy pokrywa ComfortExpress. Pierwszych kilkanaście hoteli ma zacząć działać na przełomie czerwca i lipca.

Zobacz całość »



Światowe sieci hotelowe w Polsce

Zobacz całość »
W Polsce istnieje kilka sieci hotelowych, które oferują taki sam standard i wysoką jakość jak na całym świecie. Znajdują się w nich luksusowe pokoje, które urządzane są w różnych stylach, sale konferencyjne z najnowocześniejszym sprzętem audiowizualnym, salony odnowy biologicznej, a także dobra kuchnia.
Aby się wyróżnić, obiekty do oferty wprowadzają różnego rodzaju nowości, np. gościom, którzy pozostają dłużej proponują pokoje z kuchnią.
Hilton
The Hilton Family jest największą siecią hotelarską na świecie. Pod różnymi markami ma ponad 500 hoteli w 75 krajach. Pierwszy Hilton w Polsce został otwarty w marcu tego roku na warszawskiej Woli. Spółka zapowiedziała już budowę kolejnych obiektów, w Krakowie, Wrocławiu, Łodzi, Poznaniu, Gdańsku, Katowicach, Rzeszowie i Szczecinie. W działającym juz hotelu znajduje się między innymi 14 sal konferencyjnych, basen, spa i kasyno. W obiekcie znajduje się też wysoka wieża z pokojami. Nocleg kosztuje od 89 do 250 euro za noc. Budynek w sumie ma 26 pięter. Na 22 znajduje się 314 komfortowych pokoi oraz 10 apartamentów, w tym też jeden prezydencki. Wśród innych obiektów, Hilton wyróżnia się głównie wysoką na pięć metrów salą konferencyjną bez kolumn z 520-metrowym foyer. W salach konferencyjnych może zmieścić się 2300 osób.
W obiekcie jest klub fitness, spa i 25-metrowy basen. Hotelowa restauracja Meza specjalizuje się w międzynarodowej oraz polskiej kuchni. W hotelu znajduje się jeszcze Pistaccio Lobby Bar & Lounge i dwupoziomowy bar Axis.
Marriott
Marriott, należący do sieci Marriott International był pierwszym luksusowym hotelem, który został otwarty w Warszawie po upadku PRL. Otrzymał on pięć razy z rzędu nagrodę za najlepszy biznesowy hotel (Best Business Hotel in Eastern Europe), którą przyznaje brytyjski "Business Traveler Magazine". Budynek ma 20 pięter i ponad 520 pokoi, w tym ponad 90 apartamentów, gdzie mieszkały już głowy państw z całego świata oraz gwiazdy muzyki. W obiekcie są pokoje dla niepalących i pomieszczeniami dla niepełnosprawnych. Wszystkie pokoje przystosowane są dla gości biznesowych, w każdym też samodzielnie można wyregulować klimatyzację. Obsługa hotelowa oferuje room service przez całą dobę. W hotelu można między innymi powierzyć dzieci opiekunce, wynająć samochód, skorzystać z siłowni, basenu, sauny i solarium. Sale konferencyjne mieszczą w sumie nawet 1500 osób. W Champions Bar, sportowym pubie jest bardzo bogaty wybór piw. Znajduje się w nim ponad 30 telewizorów oraz dwa duże ekrany projekcyjne. W Marriotcie podawana jest najdroższa i największa w mieście pizza oraz amerykański hot dog po 50 zł. Restauracja Lilla oferuje dania kuchni międzynarodowej, a Lobby Bar znajdujący się w holu głównym hotelu serwuje egzotyczne koktajle oraz drinki. Panoramę Warszawy można podziwiać z baru Panorama na ostatnim piętrze obiektu. Doba hotelowa kosztuje ponad 600 złotych.
Sheraton
Początek Sheratona w Polsce to rok 1996 roku. Obecnie hotele tej sieci znajdują się w Warszawie, Krakowie i Poznaniu. Natomiast za rok zostanie otwarty Sheraton Sopot Conference Center and SPA w Sopocie. Warszawski hotel ma Najwięcej pokoi jest w warszawskim obiekcie, bo aż 350, w Krakowie jest 232, a w Poznaniu 181. Sopocki hotel będzie dysponować 190 pokojami. Każdy pokój przystosowany jest do przyjmowania biznesmenów, jest w nim biurko, trzy linie telefoniczne z pocztą głosową, w tym dwie z bezpośrednim połączeniem międzynarodowym, a także dostęp do internetu. W hotelu jest 16 sal konferencyjnych oraz bankietowych, które wyposażone są w najlepszy sprzęt audio. Hotel zajmuje się również organizacją telekonferencji.
Gontarczyk wyznała - W każdym mieście ceny dostosowane są do lokalnego rynku. Minimalna cena pokoju w Warszawie to około 328 złotych.
Osoby, które posiadają kartę stałego klienta Starwood Preferred Guest mogą korzystać ze zniżek na całym świecie. Gontarczyk zaznacza - Pięć milionów osób na świecie ma tę kartę. Sheraton słynny jest z luksusowych restauracji oraz kawiarni. Każda restauracja serwuje dania innej kuchni. Największy wybór jest w Warszawie. The Olive oferuje potrawy śródziemnomorskie, The Oriental kuchnię azjatycką, a w najmniejszej Chef's Table, która mieści się przy jednym stole w głównej kuchni hotelu kucharz na specjalne zamówienie przygotuje najlepsze dania. Puby SomePlace Else przygotowują steki, włoskie makarony i sałatki. Sieć zamierza wybudować kolejne hotele w dużych miastach Polski.
InterContinental
Nowoczesny, pięciogwiazdkowy hotel InterContinental Warsaw zaliczany jest do najwyższych budynków w Warszawie. Powstał cztery lata temu, ma 326 pokoi i 75 apartamentów mieszkalnych Residence Suites z aneksem kuchennym. Marta Rogala z działu marketingu podkreśla - Tylko my w mieście oferujemy tego typu apartamenty.
Pokoje wyposażone są w telefony (również w łazienkach), fotele, żelazka, klimatyzację, ekspresy do kawy i parzenia herbaty, dostęp do internetu i sejfy. W obiekcie są trzy restauracje i bar z daniami kuchni polskiej oraz światowej. Rogala przyznaje - Chętnie wybierana jest meksykańska restauracja Frida, która przygotowuje potrawy według oryginalnych przepisów malarki Fridy Kahlo.
Jedną z większych atrakcji hotelu jest centrum rekreacji Riverview Wellness Centre, które znajduje się na 43 i 44 piętrze. Klub oferuje między innymi zajęcia ze spinningu, jogi, pilates, body ball i aerobiku. Rogala zaznacza - Wyróżnia nas najwyżej położony basen w stolicy.
Minimalna cena noclegu od poniedziałku do piątku wynosi 115 euro, a w weekendy 85 euro. Posiadacze karty lojalnościowej Priority Club otrzymują zniżki w innych hotelach sieci w kraju i za granicą.
Radisson SAS
Radisson SAS Hotels & Resorts, jako część Rezidor Hotel Group prowadzi obecnie 192 obiekty z 42 600 pokojami w 47 krajach Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki. W 1992 roku powstał pierwszy hotel Radisson SAS w Szczecinie. W 2002 roku oddano dwa kolejne: we Wrocławiu i w Warszawie, a w 2003 w Krakowie. Kolejne będą otwarte w Gdańsku i Poznaniu.
Wszystkie hotele Radisson SAS w Polsce są obiektami pięcio- i czterogwiazdkowymi.
W warszawskim Radisson SAS znajduje się 311 pokoi, które urządzone są w trzech stylach: skandynawskim, morskim i włoskim. Goście mają do wyboru pokoje typu Superior Class, Business Class, apartamenty, pokoje dla osób niepełnosprawnych i pokoje dla niepalących.
W obiekcie jest siłownia World Class Health Academy, gdzie zatrudnieni są najlepsi polscy specjaliści, pomagający w doborze ćwiczeń.
Wśród standardowych usług sieci Radisson SAS jest śniadanie w pośpiechu i ekspresowa pralnia w trzy godziny.
W hotelu znajduje się restauracja Latino Brasserie@ferdy's, która specjalizuje się w daniach kuchni argentyńskiej i latynoamerykańskiej, Lobby Bar i Restauracja Ogrodowa. Centrum konferencyjno-bankietowe przeznaczone jest na 400 osób. W krakowskim hotelu jest ciekawie urządzona kawiarnia o nazwie Milk&Co, która wzorowana jest na polskich barach mlecznych z lat 50-tych. Natomiast Lobby bar o nazwie Salt&Co. wyróżnia się oryginalną ścianą, która została zrobiona z wielkiej bryły soli wydobytej z kopalni w Wieliczce. W Krakowie minimalna cena za pokój wynosi 487 zł. Tańszy jest pobyt w Szczecinie, gdzie doba kosztuje od 287 złotych. Szczeciński obiekt dysponuje 369 pokojami, w tym 149 jednoosobowymi i 220 dwuosobowymi. W obiekcie są cztery sale konferencyjne na 560 osób. Wrocławski Radisson SAS położony jest w centrum miasta i oferuje 162 pokoje. Natomiast hotelowa restauracja Aquarelle serwuje potrawy kuchni polskiej i międzynarodowej. We wrocławskim obiekcie jest osiem sal konferencyjnych.
Novotel
Agnieszka Kalinowska, która zajmuje się promocją hoteli należących do grupy Orbis poinformowała - Pierwszy Novotel otwarto w 1967 roku we Francji. Była to prawdziwa rewolucja w hotelarstwie ze względu na nowatorstwo rozwiązań architektonicznych, serwisu, gastronomii oraz cen. Dzisiaj markę Novotel reprezentuje 370 hoteli w 61 krajach świata, w tym 12 jest w Polsce.
Hotele Novotel znajdują się w Gdańsku, Szczecinie, Olsztynie, Poznaniu, Wrocławiu, Katowicach, Krakowie i Warszawie. W warszawskim obiekcie dla gości udostępnionych jest 740 klimatyzowanych pokoi z łazienką i prysznicem, które są wyposażone w darmowy dostęp do internetu, telewizory, telewizję satelitarną oraz płatną, radio, bezpośrednie linie telefoniczne i minibary. Kalinowska dodaje - W cenę pokoju wliczony jest fitness room, sauna fińska, siłownia. Nocleg kosztuje ponad 500 zł.
W Gdańsku, Katowicach, Krakowie i Wrocławiu goście korzystają z nowych pokoi typu novation. Kalinowska podkreśla - Są jaśniejsze, wyposażone w nowoczesne i praktyczne meble, np. biurka, które można swobodnie przesuwać, dzięki czemu można urządzić sobie miejsce do pracy, zabawy dla dzieci lub do jedzenia. Dzięki nowym rozwiązaniom architektonicznym drzwi łazienki otwierają się tak, by podczas kąpieli można było oglądać telewizję.
Dla dzieci urządzone są miejsca zabaw, a restauracje oferują im specjalne menu. Dwoje dzieci do lat 16 może zamieszkać bezpłatnie w pokoju wraz z rodzicami lub opiekunami.
Posiłki w hotelach Novotel mogą być zamawiane przez całą dobę. Restauracja The Garden Brasserie serwuje dania kuchni francuskiej, polskiej i regionalnej.
Holliday Inn
Hotel Holiday Inn w Warszawie jest czterogwiazdkowym obiektem z 336 klimatyzowanymi pokojami z klimatyzacją, sejfem, minibarem, zestawem do parzenia kawy i herbaty, TV sat, Pay-TV, radiem, telefonem, urządzeniem do prasowania spodni, suszarką do włosów i telefonem w łazience.
Dodatkowo w apartamentach i pokojach o podwyższonym standardzie jest jeszcze jeden telefon, port internetowy, żelazko, deska do prasowania, szlafrok, kapcie, sejf na laptop, satynowa pościel, codzienna prasa i świeże kwiaty. Hotel oferuje całodobowy Room Service, podziemny garaż strzeżony, a także centrum rekreacji z solarium, sauną, jacuzzi i siłownią. W hotelu działają restauracje Brasserie i Symfonia oraz Kawiarnia Wiedeńska. Cena pokoju bez wyżywienia wynosi od 89 euro.
Campanille
Hotele tej sieci znajdują się w Szczecinie, Poznaniu, Warszawie, Lublinie, Wrocławiu, Katowicach i Krakowie.
Nocleg w warszawskim hotelu od poniedziałku do czwartku kosztuje 269 złotych, a od piątku do niedzieli 209 złotych. Śniadanie jest w cenie 27 zł. W Krakowskim obiekcie nocleg kosztuje 259 zł w dni powszednie, a w weekend 219 złotych. Hotel w Warszawie ma ponad 190 wyciszonych pokoi. We współpracy ze znajdującym się obok hotelem Kyriad prestige do dyspozycji jest pięć dużych sal konferencyjnych z możliwością ich łączenia oraz dwie sale VIP. Wszystkie są klimatyzowane i mogą pomieścić do 500 osób.

Zobacz całość »



::: 2007-06-10 :::


LOT się ciągle spóźnia, ale gubi coraz mniej bagaży

Zobacz całość »
Polskie Linie Lotnicze LOT znalazły się na liście najczęściej spóźniających się linii lotniczych obsługujących europejskie lotniska. Polski przewoźnik poprawił się jednak pod innym względem - gubi dużo mniej bagaży niż pod koniec zeszłego roku.
LOT jednak okazał się bardziej punktualny niż np. British Airways, Lufthansa czy szwajcarski przewoźnik Swiss. Natomiast według danych Stowarzyszenia Europejskich Linii Lotniczych AEA najbardziej punktualni przewoźnicy to Air France KLM, węgierski Malev, a także Austrian.
Najwięcej czasu pasażerowie tracą na lotnisku Heathrow w Londynie, na którym przez pierwsze trzy miesiące roku spóźnionych było ponad 30% lotów. Tuż po nim jest port najwięcej Madrycie, a także lotnisko w Kopenhadze ze spóźnieniami 25% lotów.
Przez pierwsze trzy miesiące 2007 roku średni czas opóźnienia wahał się od około 16 do około 45 minut. Rok wcześniej natomiast opóźnienia wynosiły od 30 do 70 minut. LOT na tym tle wypadł nie najlepiej. Przez pierwszy kwartał tego roku opóźnienia wahały się pomiędzy 30-50 minut, a w zeszłym roku już od 32 do około 52 minut.
Jako najczęstsze przyczyny opóźnień podawane są kłopoty na lotnisku, jakość obsługi, korki na niebie i wydarzenia wyjątkowe, takie jak awarie bądź remonty.
Komisja Europejska wydała polecenie sporządzenia nowego systemu zarządzania przestrzenią powietrzną UE tzw. SESAR. Wówczas opóźnienia nie będą dłuższe niż 15 minut.
Polski przewoźnik poprawił się natomiast pod względem pilnowania bagażu swoich klientów. W pierwszym kwartale 2007 roku zgubił o około 3 tysiące bagażów mniej w niż w analogicznym okresie zeszłego roku. Tym samym awansował z 16 na 8 miejsce pod tym względem wśród europejskich linii lotniczych.

Zobacz całość »



Kraków za biedny na promocję?

Zobacz całość »
- Pomimo niezwykłego święta, jakim są obchody jubileuszu 750-lecia lokacji Krakowa, stolica Małopolski nie przeżyła szturmu turystów - pisze "Gazeta Krakowska".
Mimo, iż turystów przyjechało więcej niż w zeszłym roku, to jednak nie aż tylu, ilu spodziewali się właściciele restauracji i hoteli. Jak przyznają władze miasta może to wynikać z braku odpowiedniej promocji i reklamy imprezy za granicą, na którą nie było funduszy.
- Obchody jubileuszu spowodowały zdecydowanie większy napływ turystów w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego. Szacujemy, że każdego dnia imprezy przez Kraków przewija się 200 tys. przyjezdnych. W ubiegłym rok tylko 70 tys. Gołym okiem widać, że turystów jest więcej - twierdzi Grażyna Leja, pełnomocnik prezydenta miasta ds. turystyki. - Są to jedynie wewnętrzne szacunkowe rachunki magistratu, które nie są poparte żadnymi raportami - dodaje.
Jednak restauratorzy i hotelarze nie odczuli zwiększonego ruchu turystycznego.
Bogdan Klich, krakowski eurodeputowany, przekonuje, że uroczystości przeszły za granicą bez większego echa.
- Promocja imprezy prowadzona była z dużym rozmachem, ale tylko na terenie Polski. Czy jest jednak sens przekonywać o wartościach Krakowa tych, którzy są już przekonani? - pyta Bogdan Klich, krakowski eurodeputowany. - Powód tego jest bardzo oczywisty: Krakowa nie stać na międzynarodową kampanię reklamową - tłumaczy wąski zasięg promocji 750-lecia lokacji Krakowa Grażyna Leja.

Zobacz całość »



Kraków zyska urokliwy Mały Rynek?

Zobacz całość »
Zakończyła się modernizacja Małego Rynku w Krakowie. Za kościołem Mariackim rozpościera się stylowa nawierzchnia z granitu, stanęła śliczna fontanna oświetlona eleganckimi latarniami. Będzie to z pewnością nowe modne miejsce Krakowskiej Starówki. Projekt zawdzięczamy prof. Andrzejowi Kadłuczce.
Płyta Małego Rynku i przedproża kamienic wyłożono ponownie granitem, a z kilkupoziomowego siedziska można teraz podziwiać uroki starówki. Planowany pierwotnie pomnik Bolesława Wstydliwego na razie tam nie stanie, ponieważ nie znaleziono odpowiedniego projektu. Stanęła tam jednak kopia zaprojektowanej przez mistrza Matejkę tablicy nagrobnej tego władcy, który lokował Kraków w XII wieku.
Powstała natomiast nowoczesna fontanna z brazylijskiego granitu oświetlana wokół przez trzydzieści cztery latarnie i reflektory. Zmodernizowano również podziemne instalacje, dzięki czemu część imprez zostanie przeniesiona na Mały Rynek. Na wyremontowany plac natychmiast wprowadzą się kawiarniane ogródki, a wraz z nimi nocne życie Krakowa.
Wszystkie te zmiany trwały cztery miesiące i kosztowały Kraków 12 mln zł.

Zobacz całość »



Wizy do USA dla całej Europy?

Zobacz całość »
USA chce nałożyć obowiązek wizowy na wszystkich obywateli Unii Europejskiej. Ma się to odbywać formie rejestracji elektronicznej - pisze "Le Figaro". W artykule francuskiego dziennika czytamy, że to Polska, Czechy i Węgry są winne takim obostrzeniom w amerykańskim prawie wizowym.
Tak więc przez zamachy z 11 września oraz braku porozumienia w UE nawet obywatele krajów, które mają z USA umowę o ruchu bezwizowym będą musieli poddać się elektronicznej autoryzacji podróży. Dziennik "Le Figaro" pisze, że w momencie gdy Komisja Europejska stara się w Kongresie USA aby równo traktować wszystkich obywateli UE równocześnie ściera się to z "brakiem solidarności i nieuczciwością pewnych państw, które wolą dogadywać się z USA niż z partnerami europejskimi" - mowa tu o Czechach, Węgrach i Polsce.
Na chwilę obecną wszyscy obywatele nowych członków UE mogą wyjeżdżać do USA tylko posiadając aktualną wizę. Natomiast obywatele tzw. Starej Unii korzystają z umów o ruchu bezwizowym. W momencie kiedy Unia się rozszerza jej władze starają się aby nowi członkowie również mogli korzystać z takich udogodnień. Jednak amerykańskie władze traktują każdy kraj indywidualnie, stosując się do ostrych przepisów, które regulują przystąpienie do Visa Waiver Program.
Francuski dziennik , ostrzega, że USA nie będzie łagodzić przepisów ale jeszcze je zaostrzy. Senat USA przyjął już systemu elektronicznej autoryzacji podróży, który niebawem ma wejść w życie. Wypełniając w Internecie odpowiedni formularz, przekazując nasze dane do systemu stajemy przed weryfikacją, czy nie jesteśmy przypadkiem podejrzani o terroryzm. Podobny system działa już w Australii i tam weryfikacja jest natychmiastowa, jednak jak pisze "Le Figaro" nowy system nie daje pewności co do automatyczności decyzji o pozwoleniu na wyjazd do USA.

Zobacz całość »



Podkarpacie - nowa, interesująca strategia turystyczna

Zobacz całość »
Region Podkarpacia otrzymał od Polskiej Agencji Rozwoju Turystyki nową strategię na najbliższe pięć lat. Została ona zamówiona przez Podkarpacki Urząd Marszałkowski, a kosztowała bagatela 130 tyś złotych.
Na pięciuset stronach drogiego dokumentu znajdujemy wiele informacji, które zna przeciętne dziecko z podkarpackiej podstawówki. Wiele jest o walorach turystycznych regionu, wyłuszczono również zagrożenia i szanse. Jednak głównym celem sporządzenia planu strategicznego było znalezienie sposobów na przyciągnięcie turystów właśnie do tego regionu. W projekcie znajduje się wiele nowatorskich i ciekawych pomysłów. Jednym z nich jest wprowadzenie do kalendarza kilku nowych imprez: Ogni Attyli ( impreza inaugurująca sezon turystyczny, nawiązująca do prastarych tradycji) czy "Pszewrodu Majowego" ( impreza dla miłośników sportów ekstremalnych).
Autorzy strategii proponują również stworzenie "Wioski Jednego Boga" - miejsca spotkań ekumenicznych, wystaw i koncertów, które miałyby zbliżać do siebie ludzi różnych wyznań.
Znajdujemy również pomysł wykorzystania i budowania dobrych stosunków sąsiedzkich z Ukrainą poprzez organizowanie festiwali poświęconych muzyce współczesnej krajów byłego bloku wschodniego.
Ciekawym pomysłem, który w innych krajach już się sprawdził jest Muzeum Wampirów. Patronem podkarpackiego muzeum byłby Julian Tuwim autor "Czarów i czartów polskich".
Innym ciekawym pomysłem jest Dzień Światła Naftowego kiedy to lampy zastąpiłyby elektryczność z kawiarniach, hotelach i na imprezach.
Autorzy strategii sugerują, że Sanok powinien promować się osobą Zdzisława Beksińskiego, poprzez organizowanie imprezy "Foto ArtFest" dla fotografików dokumentalistów.
Dla Tarnobrzega przewidziano "Off-Scenę okolice piosenki" festiwal wzorowany na imprezach Piwnicy Pod Baranami. "Lot-nisko muzyki disco" to oczywiście propozycja dla Mielca, natomiast "Wytop huty kultury"- impreza dla młodzieży z miast przemysłowych miałaby się odbywać w Stalowej Woli.
Strategia jak widać ciekawa i niewątpliwie inna niż wszystkie. Szczególnie, że w ostatnim czasie Podkarpacie stało się drugim co do ilości odwiedzających regionem w Polsce. Turyści przyjeżdżają i aby ich przywiązać do regionu należy się rozwijać - często wspaniała przyroda i zabytki nie wystarczają - dziś turysta potrzebuje wrażeń! Dlatego też strategia została przekazana do samorządów, które mają z niej korzystać przy pomocy unijnych środków.

Zobacz całość »



Coraz częstsze apele rodziców o kontrolę autokarów szkolnych

Zobacz całość »
Dla policjantów z drogówki zapowiada się pracowity sezon. Kontrolują oni każdego dnia po kilkanaście autokarów przewożących dzieci. Jest to wynik coraz częstszych apeli szkół i rodziców o kontrolę.
W autobusie mającym jechać z dziećmi ze Szkoły Podstawowej nr 27 w Kielcach kontrolowano m.in. . światła, układ kierowniczy, dokumenty i trzeźwość kierowcy.
- Jeden autobus nie wyjechał na trasę, bo okazało się, że ma usterkę w oświetleniu, której kierowca nie był w stanie usunąć. Przewoźnik musiał podstawić drugi wóz - powiedział Jarosław Kopciara, szef kieleckiej drogówki.
O taką kontrolę poprosili rodzice i szkoła. - Zawsze,w miarę możliwości, jedziemy na miejsce. W ubiegłym tygodniu jednego dnia mieliśmy nawet 14 takich wezwań w Kielcach i powiecie. Ale to, co dla nas najważniejsze, to fakt, że coraz rzadziej można mieć zastrzeżenia do stanu autokarów - podkreśla szef kieleckiej drogówki.
Zdaniem Małgorzaty Sałapa-Bazak, rzeczniczki świętokrzyskiej policji, w tym roku zwiększyła się liczba telefonów w tej sprawie.- Dzwonią sami rodzice, ale też i dyrektorzy szkół, chociaż w tym roku nawet nie przypominaliśmy, że jest taka możliwość. Ale widocznie ubiegłoroczne apele okazały się skuteczne - ocenia.
Policja apeluje i zachęca do kolejnych zgłoszeń. - Dobrze jest zadzwonić kilka dni wcześniej, np. na numer 349 37 07 do Komendy Miejskiej w Kielcach, albo wysłać faks. Wtedy możemy lepiej zaplanować pracę patroli, bo przy kilkunastu zgłoszeniach w ostatniej chwili nie jest to proste - mówi naczelnik Kopciara. W ostateczności - w nagłych przypadkach - dzwonić można na numer 997- dodaje.
Skąd wynika tak duża skuteczność policyjnych apeli o telefony w tej sprawie?
- Dziecko dla rodziców jest najwyższą wartością. Nikt nawet nie myśli, że to będzie źle odebrane, jako np. donoszenie. Chodzi przecież o bezpieczeństwo. Można się też domyślać, że nie bez wpływu były informacje o tragediach - takich jak pod Białymstokiem, gdzie spłonął autobus z maturzystami. Rodzice się boją i chcą zrobić wszystko, żeby dziecko całe i zdrowe wróciło z podróży - wyjaśnia Danuta Kossak, psycholog z Miejskiego Zespołu Poradni Psychologiczno-Pedagogicznych w Kielcach.
-Od kilku lat staram się powiadamiać policję o każdej wycieczce. To, dlatego, że nie chcemy się denerwować, czy wszystko jest w porządku. Przecież ciężko wszystko przewidzieć, a wpadki mogą się przytrafić nawet najlepszemu przewoźnikowi. Wiem, że rodzice też dzwonią, i - co ciekawe - nawet nie bardzo się denerwują, gdy z powodu kontroli kilku autobusów wyjazd się trochę opóźnia. Z drugiej strony policjanci robią to dosyć sprawnie i tylko można się cieszyć, że zawsze przyjeżdżają.- mówi dyrektor SP nr 33 w Kielcach, Marzena Tarnowska.

Zobacz całość »



Wierchomla: 7 osób rannych w wypadku autokaru

Zobacz całość »
W sobotę w Wierchomli koło Piwnicznej w Małopolsce doszło do zderzenia autokaru i fiata stilo. 7 osób jest poszkodowanych - największe obrażenia odnieśli kierowca i dwoje pasażerów fiata. Czworo pasażerów autokaru, w tym pilot wycieczki, doznało niegroźnych obrażeń. Ciężko rannych umieszczono w szpitalu w Nowym. Osoby z lżej ranne przewieziono na badania do szpitala w Krynicy.
Policja szacuje, iż wypadek spowodował kierujący fiatem stilo, który zjechał na lewy pas jezdni i uderzył czołowo w autokar. Na skutek zderzenia z samochodem osobowym autobus uderzył w drzewo.
Na drodze panowały bardzo dobre warunki. Prawdopodobnie na percepcję kierowcy wpłynął trzydziestostopniowy upał.

Zobacz całość »



Polscy bezrobotni też mają plany wakacyjne

Zobacz całość »
Ponad połowa Polaków deklaruje, iż nie zamierza nigdzie wyjeżdżać na wakacje. Inaczej jest z bezrobotnymi - 50% z nich ma plany wakacyjne - tak wynika z najnowszego badania Pentor, przeprowadzonego na zlecenie dziennika Życie Warszawy.
Zdaniem ekonomisty profesor Witolda Orłowskiego fakt ten potwierdza, iz w Polsce istnieje duża szara strefa - zarówno w całej gospodarce, jak i w turystyce.
Sondaż Pentoru pokazał również, iż wakacyjny urlop za granicą planuje zaledwie co dziesiąty Polak. Z badań wynika, iż w tym roku hitem będą: Tunezja, Turcja i Egipt. Coraz popularniejsza staje się również Portugalia.
Zdaniem analityków, destynacje te są tak popularne w Polsce głównie ze względu na niskie ceny wycieczek do tych krajów i niewysokie ceny pobytu na miejscu.
Sondaż wykazał również, iż wśród Polaków wciąż dużą popularnością cieszą się wyjazdy do rodziny czy na działkę - na taką formę spędzenia wolnego czasu decyduje się bowiem aż co piąty Polak.

Zobacz całość »