TUR-INFO.pl | Serwis informacyjny branży turystycznej
ZAJRZYJ DO NAS NA: TUR-INFO.PL na Facebook TUR-INFO.PL na Twitter






Forum grupa: Turystyka zagraniczna przyjazdowa

Nadal przegrywamy z Zachodem

Data wysłania: 2004-09-14 12:39 Autor: Czytelnik IP automat

    • Turystyka przyjazdowa w Polsce 

      [2004-09-14 12:39 999.999.999.*]

      Andrzej Królicki
      ul. Szeligiewicza 3a/5
      40-074 Katowice
      e-mail: akrolicki@bpsc.com.pl

      Cóż za przewrotna teza pada w owym artykule nieznanego mi autora opublikowanym "Rzeczypospolitej" z dnia 11.09.2004r., a dotyczącym turystyki przyjazdowej w Polsce - mianowicie, że:
      "Klimat Polski niestety nie sprzyja turystyce wypoczynkowej"

      Jak wiemy, 1 maja Polska stała się częścią Unii, częścią dużą, z niższymi niż gdzie indziej podatkami, wykształconymi ludźmi, ze wspaniałymi warunkami geograficznymi, przyrodniczymi, klimatycznymi wreszcie.
      Jesteśmy więc w tej Unii, przyszłość rysuje się całkiem nieźle.
      Chciałoby się niemal krzyczeć z radości, a jednak … jak to można było przeczytać w bardzo dobrym artykule Pana Mariusz Przybylskiego "Same bociany nas nie wypromują" ("Rzeczypospolita" z 14.05.2004r.) Polska traci.
      Traci wiele, bo jak pisze Pan Przybylski, ok. 300 tys. turystów dziennie, co przekłada się na olbrzymie sumy dochodów Państwa, gmin, wreszcie poszczególnych obywateli (szczegółowe wyliczenia kwot w w/w artykule w "Rzeczypospolitej") - tworząc zapewne nowe miejsca pracy itd.
      Przypomnieć tu należy znamienną ciszę, jaka zapadła gdzieś mniej więcej w lutym tego roku, kiedy to na pytanie Pana Manickiego - ówczesnego przewodniczącego OPZZ - skierowane do wicepremiera Hausnera w związku z jego planem oszczędności budżetowych: "A co ten plan przewiduje odnośnie wzrostu dochodów Państwa?" - odpowiedzi nie było.
      A jednak takie dochody potencjalnie istnieją - i byłyby to dochody zapewne ogromne.
      Pan Mariusz Przybylski powołuje się na dane zaprezentowane przez dyrektora Zrzeszenia Polskich Hoteli Pana Waldemara Błaszczuka i - jak sądzę - szacunek ten, tj. odnośnie utraty 300 tys. turystów dziennie, oparty jest pewnie tylko na danych, co do niewykorzystanych miejsc bazy hotelowej.
      Możliwości potencjalne są jednak daleko większe.
      Przypomnijmy - wg wielu prognoz naukowych klimat obecnie się nam stale ociepla.
      Przypomnijmy - w lecie 2003 w całej południowej części Europy zmarło wskutek nadmiernych upałów ok. 17 tys. osób - a nieznana bliżej, ale pewnie znaczna - liczba osób ledwo przetrwała. Czy jednak musieli naprawdę musieli oni umrzeć, bądź cierpieć? I dlaczego wszyscy oni nie przyjechali do znacznie chłodniejszej Polski?
      Na pytanie więc -
      dlaczego by nie można było wypromować Polski, jako idealnego miejsca do wypoczynku dla nękanych co roku upałami mieszkańców południa Europy - gdyż mamy łagodnie ciepły klimat, słodkie morze, bardzo dużo zieleni i sympatycznych ludzi - i gdzie są biura turystyczne, które by działały wg takiej filozofii (oraz dlaczego nikt w tym kraju o tym nie myśli)? -
      trzeba by odpowiedzieć mniej więcej następująco:
      wśród wielu zalet, jakimi dysponuje Polska - w sferze interesującej potencjalnego turystę - jak się dopiero w roku 2003 okazało, jest ta najważniejsza - klimat. Bo łagodnie ciepły - a, i serce, i układ krążenia tu odpoczywa.
      A wraz z krajobrazem, ludźmi, atrakcyjnymi obiektami i obudowującymi je imprezami - może to w sumie być czymś absolutnie niezwykłym na skalę całej Europy.
      Oczywiście nic (albo bardzo niewiele) dzieje się na świecie samo przez się.
      Nie wierzę więc, że - choć tak bardzo co roku stłamszeni upałem - południowi Europejczycy sami wpadną na pomysł zafundowania swoim organizmom odpoczynku wśród polskiej zieleni.
      Nie wierzę również, iż malutkie, słabiutkie i nastawione głównie na turystykę wyjazdową polskie biura podróży same byłyby w stanie sprostać takiemu wyzwaniu.
      Pozostaje więc jedynie - jako najbardziej realna - strategia polegająca na kreowania popytu w krajach Europy południowej (ale także i we Francji) na turystykę odpoczynkową "od upału".
      Oczywiście zadanie takie przerasta siły niewielkich organizacji turystycznych.
      W związku z tym, może warto byłoby przemyśleć kilka kwestii:
       mobilizacja dużych instytucji, typu Polskiej Organizacji Turystycznej, Polskiej Izby Turystyki do aktywnej promocji Polski na południu Europy tylko pod tym kątem oraz kreowania tam rynku we współpracy z działającymi tam polskimi placówkami, np. poprzez stosowne ogłoszenia w dużych dziennikach Włoch, Hiszpanii czy Francji uświadamiające potencjalnym turystom istnienie takiej możliwości - "nie marnuj cudownie chłodnego sierpnia w Polsce (ale tez i żadnego innego miesiąca oczywiście) - przyjedź"; dopiero bowiem presja potencjalnych klientów na tamtejsze biura podróży zdołałaby wymusić przełamanie inercji polskich biur podróży w tej materii;
       odejście od filozofii polegającej na uważaniu Polski za kraj wprawdzie turystycznie atrakcyjny, ale w odległej od uznawanej w turystyce za czołówkę kategorii - uważajmy się za najlepszych (i reklamujmy się, jako najlepsi - oczywiście ze względu na klimat, ale także ze względu na unikalność połączenia zalet klimatu z wszelkimi innymi atrakcjami);
       zaprzestanie lekceważenia czynnika czasu (bo może kiedyś tam w turystyce będzie lepiej) - wręcz przeciwnie: lepiej może być, a nawet powinno już teraz i natychmiast, bo przecież południowi Europejczycy wcale nie chcą ginąć od upałów i czekać nie powinni i nie mogą;
       odejście od filozofii "gadania" - bo jeśli przeglądać wydawnictwa Polskiej Organizacji Turystycznej, Polskiej Izby Turystyki czy artykuły w "Rynku Turystycznym" - to jest tam wszędzie dużo słów, albo nawet tematy trzeciorzędne, a konkretów mało (co pewnie jest wynikiem ukrytej niewiary w bezdyskusyjną atrakcyjność turystyczną Polski);
       Nie podałem tu dwóch, moim zdaniem - bardzo istotnych, argumentów przemawiających za bardzo szybkim rozwojem (bądź promocją) turystyki klimatycznie inspirowanej:
      o 1. Argument "klimatu", jak sądzę, jest tu nadrzędny wobec jakichkolwiek innych "kontrargumentów" typu złe drogi, słaba baza hotelowa itd. - argument "klimatu" powinien tu działać natychmiast i bez względu na obecny stan bazy turystycznej (w skądinąd niezwykle drobiazgowo wypracowanych programach POT-u nieco nie podoba mi się właśnie ta "papierowa" fakultatywność rozwoju turystyki - że, jak będzie lepsza baza, to będzie więcej turystyki przyjazdowej);
      Oczywiście - wszystko to, co uprzednio podniosłem - nic nie może ująć temu, iż POT wykonał i wykonuje olbrzymią pracę nad rozwojem turystyki przyjazdowej), a ogólna strategia POT-u w rozwoju turystyki przyjazdowej jest w takiej sytuacji, jaką mamy, najlepszą z możliwych - i dobrze ona pasuje do przyszłego rozwoju turystyki klimatycznej z południa Europy;

      o 2. Argument "głębokości rynku" - przyjazdowa turystyka klimatycznie inspirowana - oznacza miliony potencjalnych turystów - podczas, gdy (tak obecnie lansowana) "turystyka biznesowa" oznacza ogromne nakłady finansowe przy stosunkowo płytkim rynku (choć też jest niezwykle ważna ze względu na duże przychody jednostkowe).
      Jednak turystyka klimatyczna mogłaby oznaczać bardzo szybki skok wielkości przychodów jedynie przy zachowaniu istniejących (i już planowanych) nakładów inwestycyjnych.

       Tak więc, nawet w warunkach braku dużych inwestycji - na masowej turystyce klimatycznej powinniśmy my wszyscy, także Państwo polskie, jak najbardziej skorzystać.
       A co mamy do zaoferowania poza klimatem:
       oprócz wszystkich tych atrakcji wspomnianych w artykule Pana Mariusza Przybylskiego w "Rzeczypospolitej" (z 14.05.2004r.), mamy wspaniałe najsłodsze morze Europy (daleko różniące się “in plus" w stosunku do "ciepłej zupki" Morza Śródziemnego), Mazury, górzyste południe Polski z Jurą (która ze "Szlakiem Orlich Gniazd" jest jakby mini repliką hiszpańskiej Kastylii) - jest więc polska "Mała Kastylia" ;
       pewne, dość już jednak znane, usługi specjalistyczne typu np. polowania;
       dla klientów mniej zamożnych sporo niezłej agroturystyki;
       natomiast dla klientów bardziej zamożnych, chyba jednak zbyt mało mamy obiektów o najwyższym standardzie wypoczynku - tu, z jednej strony, wsparcie państwa, jego instytucji oraz lobbying na rzecz inwestycji w obiekty turystyczne byłby bardzo wskazany, jak i, z drugiej strony - wsparcie takich inwestycji przez największe organizacje turystyczne polskie i obce, gdyż same gminy są (i długo jeszcze pozostaną) najczęściej zbyt słabe finansowo, aby być tu odpowiednio skutecznym (szczegółów rozważać tu nie będę) - a więc należałoby tu wspomóc kojarzenie partnerstwa gmin i podmiotów rynku turystycznego;
      Przypomnijmy - chodziłoby tu o wykreowanie rynku turystycznego odnośnie potencjalnych klientów z Europy południowej.
      Pan Andrzej Kozłowski, Prezes Polskiej Organizacji Turystycznej, w rozmowie telefonicznej przeprowadzonej w końcu ubiegłego roku, oszacował potencjalne potrzeby finansowe tak dużej akcji reklamowo-promocyjnej w krajach Europy południowej na ok. 6-7 mld PLN. A dodać tu należy, iż turystyka w Polsce już teraz dostarcza Państwu znaczącej części jego przychodu (sądzi się bowiem powszechnie, iż jest to jakaś marginalna dziedzina gospodarki - jednak nic bardziej mylnego).
      Oczywiście POT takich pieniędzy (i na ten cel) nie ma - jednak elementarny tzw. "zdrowy rozsądek" podpowiadałby tu solidne rozważenie wykonania takiej inwestycji w ową turystkę przez Państwo.
      Należy tu przypomnieć, iż potencjalny turysta z Europy południowej to turysta specyficzny, często starszy wiekiem, przywiązany do tradycyjnych wartości katolickich, w związku z czym każde odniesienie promocyjno-reklamowe z nimi kojarzone będzie skutecznie promowało nasz kraj. Tak więc, Polskę można (a nawet trzeba) reklamować przy pomocy wszelkich dostępnych środków i przy pomocy każdego rozsądnego pomysłu zachęcającego go do przyjazdu, czy to np. "spędź lato w ojczyźnie Papieża", czy np. "z Papieżem po jego ojczyźnie" (oczywiście dobrze byłoby, aby za takimi hasłami szła obudowa takiego pomysłu dobrze pomyślanymi imprezami turystycznymi, to jednak wymagałby pewnej współpracy POTu, czy Polskiej Izby Turystyki z biurami turystycznymi ukierunkowanymi religijnie, czego w tej chwili chyba nie ma). Uznajmy przy tym, że możliwości skorzystania z faktu istnienie polskiego Papieża nie są nieograniczone (bo jakkolwiek życzymy wszyscy Janowi Pawłowi II stu i więcej lat w zdrowiu - to nie jest on niestety wieczny), zatem śpieszmy się, czas tu szybko ucieka.
      Oczywiście brak tego wszystkiego - o czym powyżej mówiłem - bardzo mnie boli.
      Nie marnujmy więc okazji, czasu i korzyści (bo przecież mogą to być tysiące miejsc pracy - rozwój biur podróży i całego sektora) - nasz kraj na to zasługuje.
      Temat ten już w lecie roku 2003 został zasugerowany Panu Andrzejowi Kozłowskiemu Prezesowi POTu - jednak kończący się sezon roku 2003 nie był najlepszym momentem do wszczynania szerokiej dyskusji (do której zapraszam obecnie) o kształcie i perspektywach rozwoju turystyki przyjazdowej, bowiem wszelkie publikowane u nas materiały dot. tzw. "strategii rozwoju" tego sektora (np. POTu: Rządowa Strategia Rozwoju Turystki na lata 2001-2006) - zdają się ignorować istnienie takiego faktu, jak "globalne ocieplenie klimatu", czy w ogóle istnienie potencjalnych turystów z Europy południowej.
      A jak to obecnie można przeczytać w biuletynie internetowym "TUR-TARGI.pl" z 24.05.2004r. przegrywamy wyścig o wielkie inwestycje hotelowe z Rosją, czy Czechami, bo … - nie ma u nas odpowiednio dużego "obłożenia" miejsc hotelowych (a to przecież jest funkcją promocji, odpowiedniej reklamy itp., której oczywiście nie ma).
      W tymże biuletynie czytamy, iż Francja już boi się tegorocznych upałów, ale woli (m.in. dzięki brakowi promocji z naszej strony) inwestować raczej w klimatyzatory…(a czemu by nie w hotele w Polsce).
      Teraz zaś, już po wejściu do Unii, tuż przed sezonem turystycznym roku 2004 na dyskusję czasu mamy już niewiele. Trzeba działać - bowiem stracimy, i rynki, i sezon.
      Z poważaniem
      Andrzej Królicki

      Katowice, 17.05.2004r.   odpowiedz »

 
     

Forum gorące tematy

Forum gorące tematy
Ta strona przetwarza dane osobowe oraz używa COOKIES. Szczegóły przetwarzania danych osobowych są opisane w polityce prywatności. Korzystając z tej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki i akceptujesz regulamin strony. Wszelkie szczegóły w regulaminie, polityce prywatności oraz polityce cookies.
  Akceptuję