Subskrypcja





Szukaj







Wyszukiwarka

Obecnie jest zindeksowane 33318 aktualności


Wskazówka: * zastępuje dowolny fragment tekstu!


Archwium aktualności
2006-06-19 do 2006-06-25
(rok 2006, tydzień 25)

Zmień tydzień   Zmień rok

Lista aktualności:

::: 2006-06-19 :::


Lotnisko chce zrekompensować okolicznym mieszkańcom podwyższony poziom hałasu pracą

Zobacz całość »
Burmistrz Włoch pod Warszawą chce, by Port Lotniczy im. F. Chopina zatrudnił mieszkańców dzielnicy. Zatrudnienia mają być rekompensatą za uciążliwości związane z funkcjonowaniem lotniska
Mieszkańcy Włoch skarżą się przede wszystkim na hałas, spowodowany startujacymi i lądującymi samolotami. W oczach mieszkańców Włoch notowania Włoch jeszcze nigdy nie były tak złe. Do Urzędu Dzielnicy każdego dnia wpływają dziesiątki pism i dzwonią telefony od przeciwników dalszej rozbudowy lotniska. Wszystko to przez zwiększenie natężenia ruchu na warszawskim niebie. W 1995 roku przez lotnisko przewinęło się 2,7 mln pasażerów, tylko w ubiegłym było ich już ponad 7 mln.
- Jesteśmy zasypywani skargami mieszkańców na uciążliwość lotniska - potwierdza Maciej Maciejowski, wiceburmistrz dzielnicy.
- Tu się nie da żyć! Przez hałas nad głową nie śpimy po nocach - piszą mieszkańcy.
Burmistrza Włoch chciałby rozwiązać tę sprawę podczas rozmowy z Pwałem Łataczem - dyrektorem naczelnym PPL.
- PPL mogłyby dać pracę bezrobotnym mieszkańcom dzielnicy oraz ściślej współpracować z Technikum Lotniczym, które kształci personel lotniczy niższego szczebla i jest zlokalizowane na naszym terenie - proponuje burmistrz Wąsowicz.
Argumentem zachęcającym do podjęcia tych działań miałby być przykład francuskiej sieci hipermarketów Geant.
- Gdy budowała kompleks sklepowy w Jankach, jednocześnie postawiła mieszkańcom basen, by w ten sposób zrekompensować im utrudnienia. Lotnisko też mogłoby nam coś dać, bo teraz tylko utrudnia życie - uważa Michał Wąsowicz.
Członkowie Stowarzyszenia Sąsiedzkie Włochy, które jest jedną z najprężniej działających organizacji na terenie dzielnicy, obawiają się, że propozycja burmistrza zostanie odebrana przez władze lotniska jako przyzwolenie do dalszej jego rozbudowy.
- Zatrudnienie bezrobotnych jest niewątpliwie chwalebne, ale nam przypomina transakcję wiązaną opartą na zasadach: wy dacie pracę naszym bezrobotnym, a my przymkniemy oko na waszą dalszą ekspansję - ocenia Jolanta Piecuch ze stowarzyszenia.
Jak na razie Artur Burak z PPL powiedział, że możliwość współpracy z władzami Włoch nie jest wykluczona.
- Do propozycji odniesiemy się jednak dopiero po rozmowach z burmistrzem - mówi Burak. Lotnisko samo planowało przeprowadzenie jakichś akcji zmierzających do poprawy napiętych relacji z sąsiadami. To jakich niestety nie powiedział.

Zobacz całość »



Łodzianie będą latać na wczasy do Odessy?

Zobacz całość »
Duże zdziwienie wśród łódzkich samorządowców odwiedzających Odessę wywołał fakt, że to piękne nadmorskie miasto nie jest tętniącym życiem kurortem, ale raczej miejscem w fazie początkowej odbudowy całej bazy turystycznej. Mieście, w którym inwestują poważne firmy m.in. z Grecji, budując m.in. duże ośrodki spa i pięciogwiazdkowe hotele na terenie położonym tuż nad Morzem Czarnym.
Delegacja przedstawicieli Łodzi spotkała się z wicemerem Odessy Urbiją Wachtangiem Szalwowiczem w celu omówienia dalszej współpracy między obydwoma miastami, które podpisały umowę o braterstwie 7 maja 1993 r. Łodzianie nie ukrywali, że chcą przyjeżdżać do Oddesy m.in. w celach turystycznych. Obecny w trakcie wizyty wiceprezydent Łodzi Marek Michalik zaproponował aby biura turystyczne z obu stron już zaczęły przygotowywać oferty, tym bardziej, że Ukraina stała się ostatnio modnym kierunkiem wypraw wakacyjnych wśród młodych Polaków.
Zgodzono się, że na samym początku współpracy trzeba uruchomić stałe połączenie lotnicze między dwoma miastami. Są one oddalone od siebie zaledwie 2,5 godziny lotu samolotem. Doszło już do spotkania Michała Marca dyrektora lotniska Lublinek ze Switłaną Kobylańską dyrektorką znacznie większego odesskiego portu lotniczego, z którego codziennie odprawianych jest 60 samolotów. Najważniejszą sprawą do załatwienia jest uzyskanie pozwolenia władz Ukrainy na takie połączenie lotnicze. Michał Marzec nie ukrywa, że zależy mu również na uruchomieniu oprócz przewozów pasażerskich również cargo. Dzięki temu handlowcy z pod łódzkiego Rzgowa i Tuszyna mogliby nawiązać kontakty z firmami działającymi na największym ukraińskim rynku hurtu tekstyliów, który znajduje się w Odessie właśnie.
Realizacja wspólnych planów nastąpi nieprędko. Na razie miasta współpracują przy ogranizacji mniejszych przedsięwzieć, np. w trakcie Dni Odessy na początku września swą wystawę lalek zaprezentuje łodzkie Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne. Jak co roku odbędzie się przegląd filmów polskich, w których uczestniczą m.in. Łodzianie.

Zobacz całość »



Bilet za 1 grosz, czyli ile rzeczywiście kosztuje przelot tanimi liniami

Zobacz całość »
Tanie linie lotnicze często reklamują, że bilety można już kupić od 1 grosza. Rzeczywiście, ale takich biletów jest tylko kilka. Poza tym są od razu wyprzedawane.
W rzeczywistości z przewoźnikami niskokosztowymi tanio lata się tylko od późnej jesieni do wczesnej wiosny. Właśnie wtedy linie oferują niskie ceny. W listopadzie za bilet do Londynu, kupowany dwa tygodnie przed startem zapłacimy około 70 zł.
Natomiast latem przewoźnicy zarabiają, aby zimą znów oferować tańsze przeloty. Proponują klientom wiele kuszących promocji, a w reklamach oferują tanie bilety. Jednak po dokładnej analizie okazuje się, że za przelot trzeba zapłacić około 600 zł. Dodatkowo trzeba go rezerwować z kilkutygodniowym wyprzedzeniem. Za bilety kupowane kilka dni wcześniej zapłacimy nawet ponad tysiąc złotych. Najdroższe są loty do atrakcyjnych kurortów Europy Południowej.
Dlatego też należy wiedzieć, że atrakcyjna cena podawana w reklamach (np. 1 grosz) dotyczy niewielkiej ilości biletów i to wyłącznie w jedną stronę. Jeżeli uda nam się taki bilet dostać to należy sprawdzić cenę biletu z powrotem, która zazwyczaj wynosi już kilkaset złotych.
Poza tym do tej ceny doliczane są jeszcze opłaty lotniskowe w wysokości kilkudziesięciu złotych. Niektórzy przewoźnicy pobierają również opłatę paliwową, która wynosi w Wizz Air 46 zł za lot w jedną stroną, a w Centralwings 19,50 zł.
Dodatkowo płaci się też za bagaż. W Ryanairze za darmo można przewieźć tylko 10 kg podręcznego bagażu. Natomiast za walizkę do 20 kg trzeba dopłacić 3,5 euro rezerwując bilet przez internet lub 7 euro płacąc na lotnisku. Za każdy kilogram ponad normę zapłacimy dodatkowe 8 euro.
Podobnie postępują inni tani przewoźnicy. W SkyEurope, Wizz Air i Centralwings za darmo można przewieźć 20 kg bagażu, ale za każdy dodatkowy kilogram płaci się od 24 do 30 złotych.
Za podróż z dziećmi trzeba również dodatkowo zapłacić. Za niemowlę do dwóch lat w SkyEurope zapłacimy 59 zł, w Ryanairze 43 zł, a w Wizz Air 48 zł. Najmłodszym dzieciom nie przysługuje osobne miejsce, ani bagaż. Natomiast dzieci powyżej dwóch lat prawie w każdej linii traktowane są jak osoby dorosłe. Jedynie Centralwings stosuje 20% rabat, u pozostałych przewoźników trzeba wykupić bilet za pełną cenę.
Za zmianę terminu wcześniej opłaconego lotu trzeba zapłacić średnio 100 zł, a w Ryanairze nawet 65 euro.
Dodatkowo płaci się też za zakup biletu. Tanie linie każą dodatkowo płacić za obowiązkowe użycie karty kredytowej. Wizz Air pobiera 12 zł, a Ryanair 10,70 zł za każdy przelot i za każdą osobę. Gdy czteroosobowa rodzina zdecyduje się kupić bilet w obie strony w Wizz Air musi dodatkowo zapłacić 96 zł. Taniej jest w Centralwings, gdzie płaci się 25 zł za jednorazowe użycie karty.
Jeszcze więcej zapłacimy, jeśli bilet kupimy przez call-center. Za telefoniczną usługę sprzedaży Wizz Air pobiera 21 zł, SkyEurope 20 zł, a Centralwings 15 zł od każdej osoby.
Dodatkowo na pokładach samolotów tanich linii nie ma żadnych darmowych posiłków ani napoi. Za niewielką przekąskę zapłacimy od kilku do kilkunastu złotych.

Zobacz całość »



Tasmania - raj na ziemi bez upałów

Zobacz całość »
Tasmania jest znana Polakom poprzez przeuroczego animowanego Diabła Tasmańskiego. Jednak niewielu Polaków kojarzy, iż Tasmania rzeczywiście istnieje i jest częścią Australii.
Roślionność, klimat i zwierzęta Tasmanii są zdecydowanie różne o tych, które charakteryzują resztę kontynentu. Tę wyspę zblizoną wielkością do Islandii i leżącą na południowym krańcu kontynentu australijskiego, cechuje stosunkowo chłodny w porównaniu z lądem klimat. Kiedy na kontynencie wskaźniki temperatury wskazują 35 - 40 stopni, na Tasmanii panuje 20-stopniowe ciepło, wprost idealnie dla spranionych egzotycznych podróży,a nie znoszących upałów turystów. Tak duże różnice temparatur wynikają ze stosunkowo bliskiego sąsiedztwa lodowego kontynantu, jakim jest Antarktyda. Mieszkańcy Australii nie odwiedzają Tasmanii, ponieważ uważają ją za zbyt zimną, jednak dyskwalifikowanie tego pięknego zakątka jedynie z tego powodu wydaje się przesadzone.
Tasmania to wspaniałe góry i jednoczesnie piękne białe plaże, które z uwagi na niższą niż w innych kurortach temparaturę są puste i idealnie nadają się do letnich spacerów. Najpopularniejsza plaża Tasmanii to wWineglass Beach w Parku Narodowym Freycinet na wschodzie wyspy. Kształtem przypominająca biały półksiężyć lezy między lasem a niebywale turkusowym morzem. Charakterystyczny biały kolor tasmańskich wysp to wynik przesycenia piasku krzemionką. Przez większośc roku plaże są puste, ponieważ morska woda ogrzewa się dopiero w środku lata, które w tamtych rejonach przypada na koniec stycznia.
Nie mniej atrakcji czeka w tasmańskiej stolicy. Znany z wielkich regat dwutysięzny Horbat to miasto pięknie położone przy ujściu rzeki Derwent do Morza Tasmana. Charakterystyczne strome brzegi i morsko-górski krajobraz juz dawno przyzwyczaiły turystów do wspinaczek. Najwyżej położone domy na Tasmanii stoją aż 800 m n.p.m. Miasto zbudowane z XIX-wiecznych kamienic jest bardzo
europejskie, jego centrum stanowi stary port i plątanina uliczek przy placu Salamanca. W porcie znajduje się zarówno marina dla jachtów, jak również wiele statków wycieczkowych, zabierajacych turystów w rejsy po okolicy. Całe nabrzeże to kawiarenki i restauracje, gdzie można spróbowac wielu tamtajszych przymaków.
Z portu tylko kilkomet do Królewskiego Ogrodu Botanicznego, do którgo idzie się przez dwa parki pamięci,pierwsza wojna światowa pochłonęla niemal 6 tysięcy Tasmańczyków, na cześć których umieszczono symboliczne nagrobki. Przed każdą płytą posadzone zostało drzewo. Dziś niektóre z nich to prawdziwe olbrzymyW ogrodzie botanicznym (wstęp bezpłatny, jak we wszystkich ogrodach Australii) przedstawia przede wszystkim florę Tasmanii i deje przedsmak tego, co mozna zobaczyć w naturze. Co cxiekawe w ogrodzie tym stoi ławka z pamiatkową tabliczką ufundowaną przez tasmańską Polonię w 1997 roku z okazji 50-lecia przybycia Polaków na wyspę.
30 km od Horbatu lezy maleńkie miasteczko Richmond, do którego warto się wybrać z uwagi na najstarszy w Australii kościół i XIX most.
Miasto położone jest pod górą Mt. Wellington (1271 m n.p.m.), na którą prowadzi 22-kilometrowa droga wybodowana przez Tasmańczyków już w 1937 roku. Asfaltowy szlak wije się przez last deszczowy, następnie sosnowy, by poprzez skalne pustkowia dotrzeć na wybudowane nad przepaściami platformy widokowe. Roztaczający się statad widok pozwala podziwiać stolicę oraz piękne połączenie morza i gór.
Najwyższe i najpiękniejsze pasmo tasmańskich gór to Cradle z najwyższym szczytem mieżącym 1545 m n.p.m. Tak jak w przypadku naszych rodzimych Tatr cały obszar jest parkiem narodowym, więc można wędrować jedynie po wyznaczonych szlakach. Wyprawy w słoneczne dni sprawiają, że widok na odległe szczyty zapiera dech w piersiach i jest nie lada gratką dla fotografów. Wśród egzotycznej roslinności dostrzec można kolorowe papugi czy najezone kolczatki. Trasa na szczyt jest stroma, ale dobrze zabezpieczona w łańcuchy i chaty ratunkowe, pozwalające turystom na przeczekanie złej pogody. Góry Tasmanii obfitują w wodospady - najbardziej okazałe są Wodospady Montezumy (najwyższy wodospad 104 m.), do którego wiedzie bajkowy szlak przez las deszczowy do wiszącego nad przepaścią mostu linowego. Szumiący wodospad i rwąca rzeka sprawiają, że stojąc na moście ma się wrażenie uczestnictwa w przygodowym filmie.
Tasmania wielu kojarzy się z diabłami tasmańskimi. Te półmetrowe stworzenia z czarną sierścią, białą kryzą na szyi i krzywych nogach to swego rodzaju znak rozpoznawczy i symbol wyspy, który swą nazwę zawdzięcza jeżącym się włosom na głowie podczas skowytu. Diabły tasmańskie to zwierzęta przypominające psy żywią się padliną i potrafią zmiażdżyć najtwardsze kości - bez kłoptu zjada owcę z czaszką i kręgosłupem! Te agresywne torbacze można zobaczyć w Tasmanii w azylu Brighton.
Miejscem godnym odwiedzenia w czasie pobytu w Tasmanii jest Port Arthur - najsłynniejsza kolonia karna. Właśnie do tego miejsca w 1830 roku przypłynął angielski statek z pierwszą grupą skazańców. Z koloni pozostały ruiny, jednak niegdyś Port Arthur był samowystarczalnym miastem wiezieniem, w którym powstawały zakłady produkcyjne piekarni ei wszystkie inne niezbędne do życia instytucje. Dziś miejsce to odwiedza rocznie 400 tysięcy turystów. Decydując się na zwiedznie (koszt to 24 dolary australijskie) można wykupić również wycieczkę nocną szlakiem duchów (koszt 13dol)

Zobacz całość »



Migut Media wygrał ogłoszony przez PART przetarg

Zobacz całość »
Migut Media S.A. wygrało ogłoszony przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości przetarg. Wartość przetargu wynosi 20 250 000 zł. Teraz Migut Media odpowiedzialny będzie za promocję projekt, obejmującą działania o charakterze PR i komunikację przez internet.
Celem tego projektu PART jest podniesienie konkurencyjności sektora turystycznego w wybranych regionach kraju poprzez doskonalenie umiejętności i kwalifikacje kadr. W projekcie szkoleniowym dla podmiotów funkcjonujących w sektorze turystycznymudział weźmie pięć województw (lubelskie, małopolskie, śląskie, warmińsko-mazurskie i zachodniopomorskie).
To już drugi projekt realizowany przez Konsorcjum przy współudziale Migut Media S.A. Pierwszy odbył się w grudniu ub.r. Zakończenie działań przewidziano na 30 listopada 2007 roku. Oprócz Migut Media wykonawcami projektu są: F5 Konsulting Sp. z o.o. (lider), DGA Doradztwo Gospodarcze S.A., Central Europe Trust Polska Sp. z o.o. oraz JDJ Bachalski Sp. z o.o.

Zobacz całość »



Z Michelinem do Dublina

Zobacz całość »
Znane na świecie wydawnictwo Michelin we wspópracy z krakowskim wydawnictwem Bezdroża wydało przewodnik po stolicy Irlandii - Dublinie. Książka jest częścią serii "Udany Weekend". Ma ponad 100 stron.
Stolica Irlandii to obecnie najchetniej wybierane przez młodych ludzi miasto w Europie - zajmuje obecnie drugie miejsce w Europie pod względem oferowanych noclegów. To, co może zachęcać to niepowtarzalna irlandzka kultura i będąca jej częścią celtycka muzyka. Dla jednych miasto pisarzy, dla innych połączenie klasycznej elegancji z duchem współczesności. Doskonałym ptrzewodnikiem po stolicy Irlandii jest najnowszy Przewodnik Michelin, który prowadzi turystę szlakiem zabytków miasta, nakreślając jednocześnie historię tego miejsca i przedstawiając niezwykłą jego atmosferę.

Zobacz całość »



Przewoźnicy nie chcą latać z łódzkiego lotniska!

Zobacz całość »
Po wydłużeniu pasa na łódzkim lotnisku miało wciąż przybywać połączeń oferowanych przez tanie linie lotnicze. Jednak przewoźnicy niskokosztowi cierpią na brak samolotów i nie chcą wchodzić na nieznany im grunt.
Po wielkim otwarciu lotniska w ubiegłym roku i starcie Ryanaira, obecnie w połączeniach jest zastój. W wielu sprawach dotyczących lotniska, sukcesy przeplatają się z porażkami.
Do sukcesów należało przede wszystkim wywalczenie 25 mln zł z budżetu państwa na dalszą rozbudowę pasa. Jest to sukces władz Łodzi, wsparty również ogromną pomocą łódzkich parlamentarzystów miedzy innymi: Cezarego Grabarczyka i Joanny Skrzydlewskiej.
Pieniądze są już zapisane, jednak do dziś nie wpłynęły jeszcze do Łodzi. Dlatego też nie rozpoczęły się jeszcze prace budowlane. Należy pamiętać, że pieniądze mogą być wydane tylko w bieżącym roku, w przeciwnym wypadku przepadną.
Władze miasta i lotniska uważają, że nie ma powodów do obaw. Jerzy Widzyk, przewodniczący radny nadzorczej lotniska poinformował - W sierpniu rozpocznie się rozbudowa pasa, a we wrześniu zostanie zakończona.
Władze lotniska poinformowały również o rozpoczętej rozbudowie terminalu. W ciągu dwóch miesięcy planuje się prawie dwukrotnie powiększyć hale przylotów i odlotów. Każda z nich ma zyskać 160 metrów kwadratowych, dzięki czemu będzie możliwa jednoczesna obsługa dwóch boeingów 737. Powstanie również salon dla VIP-ów. Właśnie taki standard obsługi pasażerów klasy biznes obowiązuje u wielu przewoźników, między innymi w Lufthansie, Swiss i British Airways. Jest to jeden z warunków, aby przyciągnąć te linie do Łodzi. Dodatkowo planuje się otwarcie sklepu wolnocłowego w hali przylotów. Inwestycje będą sfinansowane ze środków własnych lotniska. Ich wartość wyceniono na milion złotych.
Niestety rozbudowa lotniska nie wiąże się ściśle z rozwojem połączeń. Od początku roku nie został uruchomiony żaden nowy kierunek taniego przewoźnika, a nawet lotów z Łodzi jest coraz mniej. Wycofały się już dwie linie. Najpierw Centralwings ze względu na brak samolotów, a potem Direct Fly, który zrezygnował z połączeń międzynarodowych. Jednocześnie inne polskie porty cały czas uruchamiają nowe rejsy. Irlandzki Ryanair, mocno związany z Łodzią ogłosił w tym roku kilka nowych kierunków, ale żadnego z Łodzi. Irlandzki przewoźnik jest jedynym tanim przewoźnikiem latającym z Łodzi.
Podobnie wygląda sprawa z czarterami, z których zrezygnowały już dwa biura. Prawdopodobnie Triada będzie w tym roku jedynym biurem korzystającym z Lublinka.
Oczekiwania i nadzieje łodzian sprawiają, że nawet ci, którzy uznali lotnisko za duży sukces, obecnie zastanawiają się, czy nie powinno rozwijać się ono szybciej.
Wojciech Łaszkiewicz, pełnomocnik prezydenta Łodzi ds. lotniska, zapewnił, że jeszcze w czerwcu ruszą nowe połączenia. Prawdopodobnie będą to dwa kierunki Ryanaira - do Rzymu i Glasgow. Rozmowy prowadzone są też z Lufthansą, która prawdopodobnie uruchomi od jesieni loty do Niemiec.

Zobacz całość »



Będzie doskonałe miejsce w Krakowie na "mały hotel"?

Zobacz całość »
Plan zagospodarowania Zakrzówka otrzymał pozytywną opinię komisji miejskiej. Oznacza to, i ż w Krakowie pojawi się doskonałe miejsce na "jeden mały hotel".
Zgodnie z zaopiniowanym planem na Zakrzówku (terenie zielonym położonym niedaleko od Wawelu) będzie można nieznacznie zwiększyć obszar pod zabudowę przy ul. św. Jacka. W lokalizacji tej będą mogły powstać domy jednorodzinne. - Jest również miejsce na jeden mały hotel. Być może zmieści się jeszcze jakaś knajpka, lecz na tym koniec - wyjaśnia Kajetan d'Obyrn, szef komisji. Pozostały obszar będzie wyłącznie terenem zielonym.
Terminu "mały hotel" nie zdefiniowano. Nie wiadomo więc, jaki obiekt będzie mógł powstać na Zakrzówku.
Sprawa zagospodarowania Zakrzówka budzi w Krakowie wielkie emocje. Członkowie Komitetu Obrony Zakrzówka i okoliczni mieszkańcy obawiają się, iż poprzez zwiększania obszaru pod zabudowę teren zostanie zniszczony.

Zobacz całość »



Polacy jadą na mecz z Kostaryką!

Zobacz całość »
Lubuska straż graniczna odprawiła już kilka autokarów i wiele samochodów osobowych z kibicami jadącymi na wtorkowy mecz Polski z Kostaryką podczas piłkarskich mistrzostw świata w Niemczech.
W województwie Lubuskiem najwięcej kibiców przekraczało granicę w Świecku. Przed wcześniejszymi meczami Polaków pogranicznicy odprawili na wszystkich przejściach regionu ok. 12 000 osób jadących na mecze Polaków.
Polska drużyna będzie rozgrywać mecz z Kostaryką we wtorek w Hanowerze. Straż graniczna przewiduje, iż największy ruch związany z wyjazdami na to spotkanie będzie na granicy w poniedziałkowy wieczór i w najbliższą noc.
We wtorek wcześnie rano do Rzepina dojadą również dwa pociągi z kibicami.
Odprawie tych turystów ibędą towarzyszyć nadzwyczajne środki ostrożności -na peronach będzie porządku pilnowało wielu funkcjonariuszy Straży Ochrony Kolei, policji i straży granicznej.

Zobacz całość »



Tanie bilety lotnicze z drugiej ręki, czyli jak kupić i sprzedać bilety tanich linii lotniczych

Zobacz całość »
Przez pierwsze trzy miesiące bieżącego roku tanie linie lotnicze obsłużyły ponad milion pasażerów. Większość podróżnych kupuje bilety z dużym wyprzedzeniem, gdyż tylko wtedy ich ceny są naprawdę niskie.
Jednak wczesna rezerwacja jest ryzykowna. Plany mogą się zmienić i konieczna jest rezygnacja z lotu. Kamil Nowak z Łodzi, który kilka miesięcy temu kupił bilet w taniej linii wyznał - Chciałem wyjechać do Anglii, bo w Polsce nie mogłem znaleźć pracy. Ale nagle znalazłem zatrudnienie w policji i już nie chcę wyjeżdżać.
Niestety w tej sytuacji rezygnacja jest niemożliwa, gdyż tanie linie nie przyjmują zwrotów zakupionych biletów. Dlatego też dobrze się rozwija handel z drugiej ręki. Na aukcjach internetowych dostępnych jest mnóstwo biletów na różne kierunki lotnicze. Ponadto cały czas ich przybywa.
Portal o tanim lataniu Pasazer.com również uruchomił specjalną platformę, gdzie można umieszczać ogłoszenia o biletach. Paweł Cybulak, redaktor naczelny portalu Pasazer.com wyjaśnia - Pomysł podpowiedział jeden z internautów, który znalazł taki serwis na jednej z angielskich stron internetowych. Z giełdy skorzystało już 340 osób.
W internecie można kupić bilety na wszystkie linie. Jest to dobra oferta dla tych, którzy szukają lotu w ostatniej chwili. Bilet z Łodzi do Londynu kupimy za 100 zł, a z Warszawy do Lizbony za 150 zł w obie strony.
Kamila Jęcek, księgowa z Bełchatowa, która nagle musiała pojechać do mieszkającej we Włoszech siostry wyznała - Na trzy dni przed startem lot do Rzymu kosztowałby mnie prawie 800 zł w obie strony. W sieci odkupiłam go za 200 złotych.
Jednak po zakupie z drugiej ręki konieczne jest dokonanie zmiany nazwiska na bilecie. Za to trzeba dodatkowo zapłacić.
Trzeba również uważać na fałszywych sprzedawców. Bartek Szambelan, rzecznik Allegro podkreśla - Oszukańcze transakcje stanowią tylko pół promila. Portale dodatkowo zabezpieczają się przed oszustami. Cybulak poinformował - Wprowadziliśmy opłatę 9 zł netto przez SMS. Sprzedający podaje imię, nazwisko, a gdy wyśle SMS, znamy jego telefon.
Natomiast Allegro proponuje rachunek escrow. Kupujący wpłaca na niego pieniądze i dopiero po otrzymaniu biletu, trafiają one do sprzedawcy. Kupujący płaci za usługę 30 groszy plus 2,9% wartości transakcji.
Opłaty za zmianę danych na bilecie:
- Ryanair
  • 45 GBP za zmianę nazwiska na rejs w jedną stronę

  • 24 GBP za zmianę daty, godziny lub trasy za pośrednictwem internetu, plus różnica w cenie biletu (jeżeli miesiąc bilet kosztował 100 zł, a teraz po zmianie daty dostępne są już tylko po 160, to musimy dodatkowo dopłacić 60 zł)

  • 30 GBP za zmiany dokonywane przez biuro rezerwacji, plus różnica w cenie biletu

- Sky Europe
  • 100 zł za zmianę nazwiska na rejs w jedną stronę

  • po 100 zł za każdą kolejną zmianę, np. daty, kierunku, plus różnica w cenie biletu

- Wizz Air
  • 120 zł za zmianę nazwiska na rejs w jedną stronę

  • 140 zł za zmianę daty, celu podróży, plus różnica w cenie biletu

- Centralwings
  • 100 zł za zmianę nazwiska na rejs w jedną stronę. Jednak jest to możliwe tylko, gdy bilet w jedną stronę kosztował więcej niż 250 zł

  • 100 zł za zmianę daty lub trasy podróży, plus różnica w cenie biletu

- EasyJet
  • 90 zł za zmianę nazwiska w jedną stronę, dokonywaną przez internet
  • 130 zł za zmianę nazwiska w jedną stronę, dokonywaną przez telecentrum

  • 90 zł za zmianę kierunku lub daty, dokonywaną przez Internet, plus różnica w cenie

  • 130 zł za zmianę kierunku lub daty, dokonywaną w telecentrum, plus różnica w cenie

Zobacz całość »



::: 2006-06-20 :::


Wakacje w Giżycku

Zobacz całość »
Ubiegłe już niestety wakacje w Giżycku obfitowały w ciekawe imprezy i wydarzenia kulturalne.
2 lipca odbyła Giżycka Noc Kabaretowa - jest to ogólnopolska impreza kabaretowa ściągająca do Giżycka rzesze wielbicieli dobrego humoru. Kabareton w Twierdzy Boyen odbył się wyjątkowo w lipcu. Na giżyckiej scenie rozśmieszali Marian Opania, Wiktor Zborowski, Jerzy Kryszak, Kabaret Moralnego Niepokoju, oraz Koń Polski. Tak więc jak co roku mieszkańców miasta i turystów bawiły znakomitości polskiej sceny kabaretowej.
Za niespełna dwa tygodnie bo 13-15 lipca odbył się XIV już Festiwal Piosenki Żeglarskiej i Morskiej "Szanty w Giżycku". Również ta impreza odbyła się w amfiteatrze twierdzy Boyen. Warto przypomnieć, że jest to nie tylko w Polsce ale i w Europie największy tego typu festiwal. Podczas wieczorów festiwalowych publiczność bawiła się jak zwykle doskonale przy utworach najlepszych wykonawców szant: "Ryczących Dwudziestek", "EKT-u Gdynia", "Atlantydy", "Starych Dzwonów", "Smugglersów", "Zejmana i Garkumpla" i "Orkiestry Dni Naszych". Obok tej śmietanki wystąpili całkiem świeży wykonawcy. Jak co roku patronat reżyserski nad festiwalem objął Jerzy Porębski.

Zobacz całość »



Szkoci przyjechali do Warszawy i zachęcają Polaków do przeprowadzki

Zobacz całość »
W połowie czerwca b.r. do Polski przyjechali przedstawiciele szkockiego rządu w celu zachęcenia młodych i zdolnych Polaków do osiedlenia sie w Szkocji. - Potrzebujemy utalentowanych, wykształconych, pracowitych osób z Polski - powiedział jeden z nich.
Szkocja postanowiła otworzyć się na Polaków, po tym jak zrobiły to Anglia i Irlandia. Szacuje się, że już przybyło tam 20 tyś obywateli naszego kraju i prawdopodobnie liczba ta zwiększy się pięciokrotnie. Według portalu informacyjnego news.scotsman.com wkrótce będzie nas tam ok. 100 tyś. Największe skupiska Polaków znajdują się w Glasgow, Edynburgu, Inverness, Aberdeen, Edynburgu na północno-wschodnim wybrzeżu i przy granicy. Głównym powodem apelu Szkotów do Polaków jest problem wyludniania się tej części Wysp Brytyjskich. Region Highlands zanotował ostatnio największy przyrost populacji dzięki napływowi imigrantów. Obecnie w tym miejscu przebywa 5 tys. młodych Polaków, którzy stanowią 69 proc. imigrantów.
Rząd szkocki stara się ułatwić przybyszom z Europy Wschodniej przyjazd i sprawy związane z osiedleniem się. W tym celu władze szkockie wraz z Polskim Konsulem Generalnym w Szkocji przygotowały informator "Witamy w Szkocji", który można znaleźć na stronie internetowej oraz w urzędach pracy w całej Polsce, w oddziałach British Council i w Ambasadzie Wielkiej Brytanii. Podane są tam w języku polskim wszelkie niezbędne dla nowo przybyłych informacje tj. dane kontaktowe oraz inne wskazówki. Przewodnik zaprezentował właśnie podczas wizyty w Warszawie minister ds. finansów i reformy administracji publicznej Tom McCabe oświadczając - Osoby przybywające z Polski wnoszą pozytywny wkład w naszą gospodarkę i wzbogacają różnorodność kulturową Szkocji. Dodatkowo zapewnił, że aby ułatwić asymilację polskich imigrantów ze Szkotami - rząd szkocki przeznaczył wysokie nakłady finansowe na nowych nauczycieli i zajęcia dodatkowe z języka dla dzieci imigrantów. Ponadto w biurach pośrednictwa zatrudniono polskich tłumaczy,a w lokalnych gazetach zamieszczane są ogłoszenia z ofertami pracy po polsku.
Większość przybyłych do Szkocji Polaków jest zatrudniona na niskopłatnych stanowiskach w branżach: turystycznej, hotelarskiej, gastronomicznej, transportowej, spożywczej. Co raz więcej z nich znajduje pracę na w swoim zawodzie, np. inżynierowie, lekarze, informatycy, bankowcy itd. Minister McCabe uspokaja, że dla wszystkich znajdzie się praca.- Potrzebujemy specjalistów w bardzo wielu branżach - od medycznej po techniczne. Przyjezdnym oferujemy też możliwość dokształcania i dostosowywania swoich umiejętności do potrzeb naszego rynku pracy. W Szkocji będziecie mile widziani. Skorzystajcie z bogatej oferty naszego wspaniałego kraju zarówno jeśli chodzi o możliwości pracy, jak i o wykształcenie - powiedział.
Według prof. Wojciecha Łukowskiego, socjologa z UW, SWPS i z Ośrodka Badań nad Migracjami przyczyny zachęcania Polaków do osiedlania się w Szkocji wynikają z braku rąk do pracy, szczególnie w zawodach, które są nieatrakcyjne i nieopłacalne dla samych wyspiarzy. Decyzja o sprowadzeniu Polaków właśnie, podyktowana została tym, że jesteśmy biali, w większości katolikami, pracowici, łatwo przystosowujemy się do nowych warunków życia.

Zobacz całość »



Udaremniony przemyt 180 kg amfetaminy w Bułgarii

Zobacz całość »
Bułgarscy celnicy udaremnili próbę przemytu 180 kg amfetaminy na granicy bułgarsko-tureckiej.
Do wykrycia przemycanego narkotyku doszło na przejściu Małko Tyrnowo. Towar ukryty został w bułgaskim autokarze turystycznym, który był w drodze do Turcji. Amfetaminę odnaleziono przy pomocy specjalnie wyszkolonego psa.
Eksperci z Agencji Celnej ocenili jakość przechwyconej amfetaminy na bardzo wysoką. Wartość aż 180 kg tego narkotyku oszacowano na przynajmniej 27 mln euro.

Zobacz całość »



I Festiwal Kuchni Śląskiej

Zobacz całość »
W jedną z czerwcowych sobót dziedziniec Zamku w Ogrodzieńcu wypełnił się kucharzami i gośćmi I Festiwalu Kuchni Śląskiej. Odbył się on za sprawą Śląskiej Organizacji Turystycznej, która stara się aby wszelkimi sposobami czyli również poprzez kuchnię propagować region śląski.
Tegoroczny festiwal otworzyły występy pań z Kół Gospodyń Wiejskich z Ryczowa, Podzamcza, Bzowa, i Rybarzowic. Następnie rozpoczęły się zmagania o "Złoty Durszlak 2006". Uczestnicy zostali podzieleni na dwie kategorie - amatorów i profesjonalistów. W sumie brało udział siedemnaście drużyn, których wysiłki oceniało szacowne jury o następującym składzie: Wiesław Ambroz - Doradca Ekspert Kulinarny Członek Elitarnego Klubu Szefów Kuchni, Tomasz Żmuda - Szef Kuchni Hotel "Klimczok" w Szczyrku, Wiesław Bober - Szef Kuchni Hotel "Villa Verde" w Zawierciu oraz Michał Miłek - Szef Kuchni Hotel "Czarny Las" w Woźnikach. Drużyny miały za zadanie jak najlepiej przygotować tradycyjne śląskie potrawy, które oceniano przede wszystkim pod względem smaku ale również wygląd i sposób podania specjału oraz jego pochodzenie.
Wśród amatorów Ekspertami Śląskich Smaków zostali w kolejności Koło Gospodyń Wiejskich w Ornontowicach, Koło Gospodyń Wiejskich w Rybarzowicach, Zespół Folklorystyczny "Wrzos" z Ryczowa. W zmaganiach profesjonalistów na podium stanęli Zespół Szkół Gastronomiczno-Hotelarskich z Tarnowskich Gór, Restauracja "Orange Club" z Mysłowic oraz Restauracja "Jędrusiowa Izba" z Siewierza. Nagrodami za wspaniałości kulinarne były złote, srebrne i brązowe durszlaki. Impreza ściągnęła do Ogrodzieńca około trzy tysiące osób, wszyscy bawili się doskonale. Organizatorzy nie ograniczyli się jedynie do zmagań kulinarnych, na dziedzińcu umiejscowione były również stoiska oferujące przysmaki regionalne, można było zobaczyć widowiskowe otwieranie butelki szampana szablą, czy zorientować się w ofercie turystycznej regionu. W tym czasie na scenie można było podziwiać występy Zespołu Folklorystycznego Jurajskie Igraszki, Kabaretu Rak, Zespołu BB. A zwieńczeniem artystycznej uczty był występ Zespołu Pieśni i Tańca Śląsk.
Mamy nadzieję, że festiwal na stałe wpisze się w kalendarz imprez na Śląsku i będzie można co roku w miłej i wesołej atmosferze zasmakować w tradycyjnej śląskiej kuchni.

Zobacz całość »



Kalendarium imprez wakacyjnych w województwie mazowieckim

Zobacz całość »
Podczas wakacji w Warszawie i w województwie mazowieckim odbędzie się wiele imprez kulturalnych oraz muzycznych. Poniżej przedstawiamy kalendarium tych zdarzeń w czerwcu,lipcu i sierpniu 2006 r.:
22 czerwca, Węgrów
X Festiwal Obrzędów Weselnych. W programie między innymi jarmark ludowy na Rynku Mariackim, parady, prezentacje obrzędów oraz specjałów kuchni staropolskiej i koncert Kasi Kowalskiej.
23 czerwca, Pułtusk
W Stanicy Wodnej nad Narwią odbędą się obchody Nocy Świętojańskiej z błogosławieniem wody i pokazem sztucznych ogni.
23 czerwca, Ostrołęka
Panny Świętojańskie. Koncerty na barce, połączone z puszczaniem wianków na Narwi, które rozpocznie korowód z pochodniami.
Od 23 do 25 czerwca, Sochaczew
Świętojański Rajd Motocykli Zabytkowych Bzura 2006.
24 czerwca, Ostrołęka
VI Ogólnopolskie Spotkania ze Sztuką Ludową Łomaria. Odbędą się liczne koncerty, spektakle, wystawy oraz Ogólnopolski Przegląd Wycinanek i Ogólnopolski Konkurs Harmonistów.
Od 24 czerwca do 1 sierpnia, Warszawa
XV Warsaw Summer Jazz Days. Podczas imprezy wystąpią wybitni przedstawiciele współczesnego jazzu amerykańskiego i europejskiego, w tym roku głównie z Finlandii, Słowacji i Szwajcarii. Zagrają między innymi: Paco de Lucia, Herbie Hancock Quartet, a zaśpiewa Jamie Cullum. Pikniki jazzowe i koncerty będą miały miejsce na Kępie Potockiej, w Królikarni, Fabryce Trzciny i Filharmonii Narodowej.
25 czerwca, Zwoleń
Konkurs na Sobowtóra Jana Kochanowskiego. Zaproszeni zostali wszyscy, którzy choć trochę przypominają poetę. Dopuszczalne są drobne elementy charakteryzacji, a renesansowy kostium wskazany.
Od 26 czerwca do 3 lipca, Glinojeck, Serock, Ciechanów
XV Międzynarodowe Spotkania Folklorystyczne Kupalnocka, czyli festiwal muzyki i tańca ludowego z ulicznymi paradami i pokazem sztucznych ogni.
Od 30 czerwca do 5 lipca, Warszawa
XIV Międzynarodowy Festiwal Sztuka Ulicy, czyli teatr, taniec i muzyka, cyrk i film na ulicach i w parkach.
Od 30 czerwca do 2 lipca, Kozienice
V Wakacyjny Festiwal Piosenki Polskiej im. Bogusława Klimczuka. Jest to konkurs interpretacji piosenek dla solistów oraz małych zespołów wokalnych i wokalno-instrumentalnych.
Od 2 lipca do 5 sierpnia, Warszawa
Ogrody Muzyczne. Na dziedzińcu Zamku Królewskiego odbędą się projekcje, koncerty muzyki współczesnej, opera, operetka i balet. Na rozpoczęcie koncert polskiej muzyki filmowej.
Od 2 lipca do 26 sierpnia, Warszawa
XII Międzynarodowy Plenerowy Festiwal Jazz na Starówce. Jest to najpopularniejszy i największy pod względem publiczności festiwal jazzowy w Polsce, a zarazem jeden z najdłuższych w Europie. Występowali już: Tomasz Stańko, Michał Urbaniak, Zbigniew Namysłowski, Stanisław Sojka oraz Anna Maria Jopek.
2 lipca, Sierpc
Miodobranie w Skansenie. Będzie można obejrzeć wystawę sprzętu pszczelarskiego oraz przyjrzeć się pracy garncarza, kowala, wiejskiego szewca, zobaczenia, jak dawniej robiono masło, maglowano bieliznę, wyplatano koszyki.
Od 4 lipca do 28 sierpnia, Pułtusk
Letnie Warsztaty Artystyczne "Ogród sztuk", podczas których będą odbywały się zajęcia wokalne, teatralne, malarskie, rzeźbiarskie, lepienia z gliny, a nawet witrażownictwa.
Od 4 lipca do 19 września, Warszawa
III Międzynarodowy Festiwal Muzyki Organowej Organy Archikatedry. Niedzielne koncerty w archikatedrze św. Jana, podczas których zagrają: Robert Grudzień, Emanuele Cardi (Włochy), Anne Schneider (Brazylia), Jean-Christophe Geiser (Szwajcaria) i inni.
Od 7 do 9 lipca, Sierpc
XI Międzynarodowy Festiwal Folklorystyczny Kasztelania. Koncertom muzyki ludowej towarzyszyć będą korowody oraz międzynarodowy jarmark sztuki. Przegląd od muzyki celtyckiej przez ukraińskie pieśni ludowe po koncerty artystów z Tajwanu.
Od 28 do 30 lipca, Ciechanów
XIII-wieczne Manewry na Zamku. Po przybyciu chorągwi rozpoczną się ćwiczenia w maszerowaniu w szyku i biegu z drabinami. Natomiast wieczorem nastąpi oblężenie murów i zdobywanie bram zamku. Ponadto będzie strzelanie z łuku do tarcz za blankami lub z zamkowych murów do tarcz ustawionych na dziedzińcu.
29 lipca, Piaseczno
Open Hardcore Fest. Koncerty zespołów z Brazylii, Holandii, Niemiec, Łotwy, Hiszpanii, Izraela, Wielkiej Brytanii, Portugalii i Polski.
Od 5 do 6 sierpnia, Ciechanów
I Turniej na Zamku Książąt Mazowieckich. Po sławnych na cały kraj manewrach średniowiecznych z udziałem machin oblężniczych odbędą się inscenizacje potyczek i pokazy strzelania z łuku i kuszy.
Od 5 do 6 sierpnia, Radzymin
IV Mazowiecki Konkurs Sygnalistów Myśliwskich.
Od 5 do 26 sierpnia, Warszawa
Koncerty w pałacu Na Wodzie. Orkiestry kameralne, zespoły muzyki dawnej, perkusyjne. Podobnie jak w latach ubiegłych zagrają: Orkiestra Kameralna Filharmonii Narodowej, Synfonietta Bydgoska.
Od 19 do 20 sierpnia, Liw
VI Turniej Rycerski o Pierścień Księżnej Anny na Zamku w Liwie. Na podzamczu pojawią się kolorowe namioty, a rycerze spać będą na wiązkach słomy ułożonych na ziemi. Rano rozpocznie się strzelanie z łuku do ruchomego celu, walki na miecze i lekkie topory, a dla białogłów konkurs strojów z XII - XVI wieku. Główną nagrodą jest pierścień ze szczerego złota.
20 sierpnia, Ostrów Mazowiecki
III Pyza Mazowiecka, czyli piknik rodzinny z konkursem jedzenia pyz ziemniaczanych na czas.
Od 25 do 27 sierpnia, Rynia
IV Mazowiecki Festiwal Historyczny Wikingowie i Wenedzi. Odbędzie się jarmark średniowieczny, pokazy walk, inscenizacja bitwy wikingów w wykonaniu drużyn z Anglii, Szwecji, Danii, Norwegii, Holandii, Niemiec, Czech, Litwy i Islandii. Bić się będą także wojownicy-aktorzy ze "Starej baśni"Jerzego Hoffmana. Będą również pokazy rękodzieła i turnieje recytatorskie.

Zobacz całość »



Warszawa: W pubie Bierhalle oszukują?

Zobacz całość »
Jeden z czytelników "Rzeczpospolitej" poskarżył się, że w pubie na Polu Mokotowskim został naciągnięty na 50 zł. Ponadto oszukać próbowano też dziennikarza z gazety.
Właściciel pubu tłumaczy, że winna jest obsługa lokalu, która nie została odpowiednio przeszkolona. Marek Popiel, który postanowił obejrzeć z przyjaciółmi mecz Polaków z Ekwadorem w pubie Bierhalle wyznał - Dawno nie padłem ofiarą tak prymitywnego oszustwa jak w ubiegły piątek.
W namiocie na Polu Mokotowskim na dwóch dużych telebimach mecz może oglądać jednocześnie nawet kilkaset osób. Jednak, aby wejść do środka, trzeba zostać członkiem Klubu Bierhalle, co kosztuje symboliczną złotówkę oraz dodatkowo kupić jednorazowy bilet na dany mecz za 50 złotych. Pan Popiel został poinformowany, że z biletem każdy może jeść i pić do woli.
Jednak w rzeczywistości jest inaczej. Rozczarowany pan Popiel opowiada - Za jedzenie musieliśmy normalnie zapłacić. Za darmo było tylko dla tajemniczych VIPów, prawdopodobnie klientów korporacyjnych. To mogę jeszcze przeboleć, ale już nie fakt, że na kufel piwa czekało się 30 minut. Nawet jakbym chciał, nie wypiłbym więcej niż dwa. To chyba najdroższe piwo w mieście. Dodał - Później usłyszałem od kelnerki, że piwa nie może już podać, bo w barze zabrakło kufli.
Firma QLT Restaurant & Bar, która prowadzi pub Bierhalle na terenach dzierżawionych od Skry koło Pola Mokotowskiego, całą winą za zaistniałą sytuacje obarcza pracowników. Jerzy Becz z QLT Restaurant & Bar tłumaczy - Oszukiwanie klubowiczów nie jest naszym pomysłem na prowadzenie działalności. Nie mieliśmy czasu odpowiednio przeszkolić ludzi. Dla większości z tych dzieciaków to pierwsza praca w życiu. Dodał też, że członkostwo klubu nie upoważnia do korzystania z darmowego jedzenia. Obejmuje jedynie konsumpcję dowolnej ilości piwa, co zapisane jest w regulaminie klubu.
Marek Popiel przyznał - Kiedy wchodziłem do pubu, żadnego regulaminu nie widziałem, ale teraz już rozumiem, dlaczego kelnerki ruszały się jak muchy w smole, a potem "zabrakło" kufli.
Jednak w poniedziałek, 12 czerwca pracownicy klubu oszukali też dziennikarza "Rzeczpospilitej", którzy zapytali o koszt biletu na mecz z Niemcami i co jest wliczone w cenę. Pracownicy odpowiedzieli - Wejściówka na każdy mecz jest inna, ale w cenę wliczone będą najprawdopodobniej dwa piwa i do wyboru golonka lub kurczak.
Pub Bierhalle należy do niemieckiej sieci, słynącej z doskonałej golonki i piwa warzonego w lokalu. Jednak namiot z Pola Mokotowskiego nie otrzymał koncesji na alkohol, tylko na catering. Jerzy Becz wyjaśnia - Dlatego wymyśliliśmy członkostwo w klubie, bo wówczas alkohol możemy serwować w ramach cateringu w trakcie rozgrywanych meczów.

Zobacz całość »



Nowe zasady dotyczące ważności licencji Obsługi Technicznej statków powietrznych

Zobacz całość »
W środę, 14 czerwca Urząd Lotnictwa Cywilnego poinformował, że Inspektorat Personelu Lotniczego Urzędu Lotnictwa Cywilnego po 28 września 2005 roku nie ma możliwości wydawania innych licencji mechanika obsługi samolotów i śmigłowców o MTOM >5700kg niż licencje PART-66.
Jednocześnie licencje JAR-66, które zostały wydane przed 28 września 2005 roku, do czasu wygaśnięcia terminu ich ważności, pozostają w swoim zakresie kategorii, podkategorii i typu równoważne z licencjami PART-66.
Natomiast po 28 września 2005 roku licencje JAR-66 (na samoloty i śmigłowce o MTOM >5700kg) nie podlegają jednak rozszerzeniu kategorii, podkategorii i typu.
Jedynym sposobem dopisania typu lub podkategorii jest spełnienie wymagań na licencję PART-66, czyli poddanie się konwersji, uzupełnienie braków w modułach z wiedzy ogólnolotniczej, ewentualne uzupełnienie praktyki oraz wystąpienie na druku EASA Form 19 o wydanie licencji PART-66.
ULC poinformował też, że po 28 września 2006 roku wszyscy członkowie personelu poświadczającego obsługę techniczną samolotów i śmigłowców o MTOM >5700kg w organizacji PART-145, będą musieli posiadać licencje PART-66 lub JAR-66 w okresie ważności.
Po 28 września 2006 roku Inspektorat Personelu Lotniczego nie będzie mógł już wydawać na samoloty i śmigłowce o MTOM< 5700kg nowych licencji OT - innych niż PART-66.
Graniczną datą ważności licencji krajowych uprawniających do uzyskania upoważnienia do poświadczania OT samolotów i śmigłowców o MTOM<5700 kg jest 28 września 2008 roku. Po tej dacie, personel poświadczający obsługę techniczną ww. statków powietrznych, zarówno w organizacji PART-145, PART-M/F jak i działający poza organizacją będzie musiał posiadać licencję PART-66 lub licencję krajową ICAO w okresie ważności.

Zobacz całość »



Luksemburg: podpisano umowę o Wspólnym Europejskim Obszarze Lotniczym

Zobacz całość »
Podczas posiedzenia Rady Ministrów Unii Europejskiej ds. Transportu, Telekomunikacji i Energii w Luksemburgu została przyjęta decyzja Rady w sprawie podpisania i tymczasowego stosowania Wielostronnej Umowy pomiędzy Wspólnotą Europejską i jej państwami członkowskimi, Republiką Albanii, Bośnią i Hercegowiną, Republiką Bułgarii, Republiką Chorwacji, Byłą Jugosłowiańską Republiką Macedonii, Republiką Islandii, Królestwem Norwegii, Rumunią, Serbią i Czarnogórą i Misją Tymczasowej Administracji Organizacji Narodów Zjednoczonych w Kosowie w sprawie ustanowienia Wspólnego Europejskiego Obszaru Lotniczego (WEOL).
Umowa o WEOL jest jednym z głównych mechanizmów do ekonomiczno-politycznej integracji pomiędzy regionem Bałkanów Zachodnich, a Unią Europejską. Jest również umową ramową, która umożliwia stworzenie jednolitego rynku lotniczego w tej części Europy składającego się w sumie z 35 państw i ponad 500 milionów ludzi, w tym 52 milionów potencjalnych pasażerów z państw Bałkanów Zachodnich.
Umowa o WEOL oparta jest głównie na równych warunkach i wolnym dostępie do rynku usług lotniczych, swobodzie przedsiębiorczości, równych oraz wspólnych warunkach z zakresu konkurencji, bezpieczeństwa oraz ochrony lotnictwa cywilnego, a także wysokich standardach ochrony środowiska naturalnego i ochrony socjalnej.
Zawarte porozumienie przyczyni się do rozwoju dobrych stosunków pomiędzy zainteresowanymi państwami miedzy innymi w dziedzinie gospodarki, turystyki, kultury oraz przyczyni się do przyspieszenia procesu stabilizacji politycznej w regionie Europy południowo-wschodniej oraz przyszłego stowarzyszenia Bałkanów Zachodnich z Unią Europejską.
Rady Ministrów uzgodniła też stanowisko w sprawie projektu rozporządzenia dotyczącego utworzenia Wspólnego Przedsięwzięcia w celu realizacji europejskiego systemu zarządzania ruchem lotniczym nowej generacji (SESAR). Rozporządzenie to umożliwi rozwój technologii i metod działania zapewniających bezpieczeństwo i płynność transportu lotniczego w Europie na co najmniej 20 najbliższych lat.
Podczas posiedzenia Rada wysłuchała też informacji Komisji Europejskiej na temat przeprowadzonych dotychczas rund negocjacyjnych pomiędzy delegacją Rządu USA oraz Wspólnoty Europejskiej i jej Państw Członkowskich w sprawie zawarcia nowej wielostronnej umowy o komunikacji lotniczej.
Rada potwierdziła zadowolenie z tekstu umowy wynegocjowanego w listopadzie 2005 roku, jednocześnie podkreślając, że oczekuje przejrzystych, konkretnych i trwałych zmian w prawie amerykańskim dotyczących własności i kontroli przewoźników lotniczych. Rada liczy, że zgoda na zawarcie umowy będzie mogła być udzielona w drugiej połowie 2006 roku.
Podsumowano też dotychczasowy przebieg negocjacji pomiędzy Wspólnotą Europejską, a Federacją Rosyjską w sprawie opłat za przeloty trasami transsyberyjskimi. Prezydencja oceniła je jako satysfakcjonujące, przypominając jednocześnie wnioski z marca 2006 roku, w których wskazano, że umowa z Rosją powinna zostać zawarta jak najszybciej i jeszcze przed uzyskaniem przez Rosję członkostwa w WTO.
Podczas posiedzenia przyjęto również raport z postępu prac nad projektem rozporządzenia rozszerzającym kompetencje EASA.
Przekazano informacje na temat przebiegu Europejskiego Szczytu Lotniczego, który odbył się w Salzburgu w dniach 4 i 5 maja 2006 roku.
Rada wysłuchała informacji Komisji Europejskiej na temat utworzenia wspólnotowej czarnej listy przewoźników lotniczych. Według KE lista ta sprawiła, że władze lotnicze krajów trzecich zaczęły bardziej troszczyć się o spełnianie międzynarodowych wymogów z zakresu bezpieczeństwa lotniczego poprzez nadzorowanych przez nie przewoźników.
Rada podkreśliła też, że niedawne orzeczenie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości o niezgodności z prawem wspólnotowym umowy o przekazywaniu Amerykanom danych o pasażerach lecących do USA (PNR) może stanowić utrudnienie w zawarciu unijno-amerykańskiej umowy o otwartym obszarze lotniczym. KE wyznała, że dąży do jak najszybszego zawarcia nowej umowy w ramach III filaru. Ministrowie potwierdzili wolę szybkiego zawarcia takiej umowy.
Natomiast obradujący w Luksemburgu ministrowie transportu krajów UE jednomyślnie przyjęli projekt rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie praw osób niepełnosprawnych oraz osób o ograniczonej sprawności ruchowej podróżujących drogą lotniczą. Według rozporządzenia osoby niepełnosprawne nie będą ponosiły żadnych opłat za udzieloną im pomoc. Zakazana będzie również jakakolwiek dyskryminacja osób niepełnosprawnych. Natomiast odmowa przyjęcia na pokład będzie mogła nastąpić tylko ze względów bezpieczeństwa, albo z powodu rozmiarów samolotu.

Zobacz całość »



3 tysiące polskich kibiców na przejściach granicznych

Zobacz całość »
Straż graniczna oszacowała, że około 3 tysiące polskich kibiców przekroczyło lubuski odcinek granicy w drodze na mecz Mistrzostw Świata w piłce nożnej Polska - Niemcy. Robert Rubach z Lubuskiego oddziału Straży Granicznej poinformował - Najwięcej z nich podróżowało w nocy i w środowe przedpołudnie.
Podobnie jak w piątek i sobotę, kiedy Polacy jechali i wracali z meczu z Ekwadorem, również teraz nie było kolejek i tłoku. Nie doszło też do żadnych incydentów, ani chuligańskich wybryków.
W sumie przez lubuskie przejścia graniczne przejechało 18 autobusów, 40 busów i 328 samochodów osobowych z polskimi kibicami. Dodatkowo na mecze pojechały też trzy pociągi z kibicami, w tym jeden skład specjalny z ponad 300 fanami futbolu.
Rubach wyznał, że pomimo przegranej z Ekwadorem, większość kibiców jadących na rewanż za słynny półfinał z Mundialu w 1974 roku była pełna wiary w sukces polskiej drużyny.

Zobacz całość »



Otwarcie trasy podziemnej w Lublinie!

Zobacz całość »
Z okazji 287 rocznicy pożaru Lublina, otworzono trasę podziemną na Starym Mieście. Wydarzenie to poprzedziła procesja uliczkami Starówki, jednak bez relikwii Drzewa Świętego.
Trasę podziemną otwiera plansza przedstawiająca średniowieczny Lublin. Znajdują się na niej tylko trzy osady i ok. 40 chat, a na najwyższym wzgórzu zlokalizowany jest gród, serce miasta. Na szlaku, który prowadzi od lochów Trybunału Koronnego poprzez Rynek, ulicami Złotą i Archidiakońską, do placu Po Farze, umieszczono jeszcze cztery makiety, przedstawiające Lublin w najważniejszych momentach rozwoju. Największą atrakcję podziemnej trasy, stanowi jednak multimedialna instalacja wielkiego pożaru, przygotowana przez Ośrodek Brama Grodzka - Teatr NN. Inscenizacja, powstała na podstawie obrazu "Pożar miasta Lublina w 1719 roku". - Jednak tu, w przeciwieństwie do obrazu, będą żywe postaci, odgłosy, gra świateł. Spokojną sielankę przerwie piorun. Na alarm będzie bić w werble dobosz, z głośników zaczną wydobywać się krzyki spanikowanych ludzi i lament, zaczną bić dzwony kościelne. Każdy poczuje, że jest w środku wydarzeń - poinformował Mirosław Ciekanowski z Teatru NN. Montażem spektaklu, zajął się Awiszaj Hadari (30-letni Izraelczyk, absolwent Szkoły Teatralnej z Krakowa, scenograf oraz uczeń Andrzeja Wajdy), który stworzył wierną kopię płótna z bazyliki Dominikanów oraz drewniane elementy inscenizacji. Natomiast montaż dźwiękowy to dzieło lubelskiego kompozytora, Piotra Bańki.
Legenda głosi, iż ogień wybuchł 2 czerwca 1719 roku, od uderzenia pioruna w słomiany dach jednego z domów w dzielnicy żydowskiej, która sąsiadowała z murami zamku. Żywioł szybko się rozprzestrzeniał. Gdy sytuacja była już dramatyczna, dominikanie zwrócili się o pomoc do Boga. Sześciu zakonników modląc się, wyruszyło z relikwią Drzewa Świętego w procesję wokół miasta i wtedy stał się cud... ogień ugaszano - miasto ocalało!
Trasa wiodąca przez piwnice z XVI-XVII w., ma ok. 300 m i wiedzie przez 14 sal o powierzchni od 15 do 50 m2. Droga ta, stała bezużytecznie przez dwa lata, ponieważ urzędnicy ratusza nie mogli się porozumieć z właścicielem części piwnic, a tym samym udostępnić ją zwiedzającym. W 2004 r. powierzono ją, Teatrowi NN. 2 czerwca trasę można było zobaczyć za darmo, a od 3 czerwca bilety wstępu kosztują: 5 zł (normalny) i 3 zł (ulgowy). Wejściówki można zakupić przy wejściu do piwnic, w Trybunale Koronnym. Trasa jest czynna od wtorku do niedzieli, szczegóły i rezerwacja biletów tel. 081 534 65 70.

Zobacz całość »



UE nie będzie udostępniać szczegółowych danych podróżujących Stanom Zjednoczonym?

Zobacz całość »
Trybunał w Luksemburgu nie wydał pozwolenia na ujawnianie nazwisk osób podróżujących do USA. Czy zatem Europejscy przewoźnicy będą mogli lądować na amerykańskich lotniskach?
Europejski Trybunał Sprawiedliwości unieważnił decyzję z maja 2004 r, która zezwalała liniom lotniczym na przekazywanie administracji amerykańskiej, danych osobowych pasażerów. Chcąc uniknąć zakłóceń w transatlantyckich połączeniach, sąd w Luksemburgu postanowił, że wygasa ona 30 września. Do tego czasu Komisja Europejska musi przygotować nowe prawo, które spełni wymagania strony amerykańskiej oraz będzie zgodne z unijnymi traktatami.
Obecnie europejscy przewoźnicy, w ciągu 15 minut po starcie samolotu udającego się do USA, przekazują amerykańskim władzom pełne informacje o wszystkich pasażerach na pokładzie (imię, nazwisko, numer telefonu, a nawet numer karty kredytowej!). Amerykanie uważają, że dane te są im potrzebne do wyszukiwania potencjalnych terrorystów. Odstąpienie od tej procedury, grozi karą pieniężną ze strony administracji amerykańskiej, a nawet zakazem lądowania na lotniskach w USA!
- Werdykt sądu nie odnosi się do treści decyzji, ale do podstawy prawnej - poinformował rzecznik Komisji Europejskiej, Johannes Laitenberger. Trybunał nie orzekł, czy przekazywanie danych narusza prawo do prywatności, a przyjął wyłącznie, że zastosowana przez Brukselę uproszczona procedura uchwalania prawa, z pominięciem zgody Parlamentu Europejskiego - jest nielegalna. Należy dodać, że to właśnie w Strasburgu, grono zwolenników ochrony prywatności zakwestionowało konieczność przekazywania Amerykanom, aż 34 rodzajów informacji!

Zobacz całość »



Jak sprawdzić biuro podróży i kupić wycieczkę!

Zobacz całość »
Na łamach Rzeczpospolitej ukazał się w ubiegłym tygodniu cykl artykułów dla turystów o bezpiecznym podróżowaniu - m.in. o tym, jak kupić wycieczkę w biurze podróży i nie zostać oszukanym.
Gazeta pisze, iż Polacy preferują wypoczynek z dużymi organizatorami. Ale z różnych względów czasami wybierają imprezy małych, czasami istniejących od niedawna biur. Turystom decydującym się na zakup wycieczki nieznanego organizatora Rzeczpospolita radzi jak w 5 krokach sprawdzić wiarygodność biura.
1. Sprawdzenie biura
Gazeta zaleca turystom:
- sięgnięcie do specjalnego rejestru prowadzonego przez marszałka województwa (biuro musi się w nim znajdować, a zakres jego działalności musi obejmować kraj naszego wyjazdu (grupa I obejmuje Polskę, gr. II większość krajów europejskich, gr. III - m.in. Wyspy Kanaryjskie, a gr. IV - kraje, z którymi graniczy Polska, w Rosji jedynie obwód kaliningradzki).
- sprawdzenie ważności gwarancji ubezpieczeniowej
- sprawdzenie informacji o biurze w centralnej ewidencji organizatorów i pośredników turystycznych prowadzonej przez Ministerstwo Gospodarki (www.mgip.gov.pl)
Trudno powiedzieć, dlaczego Rzeczpospolita utrudnia turystom życie, podając im link do strony Ministerstwa Gospodarki jako miejsce, gdzie znajduje się Centralna ewidencja organizatorów i pośredników turystycznych, zamiast podać bezpośredni link do rejestru (turystyka.crz.mg.gov.pl). Niewątpliwie turyści mniej obeznane z zasobami Internetu mogą nie dotrzeć do samego rejestru, gdyż aby przejść ze strony ministerstwa do rejestru należy odwiedzić aż 4 różne strony WWW.
W dalszej części artykułu Rzeczpospolita pisze, iż wpis do rejestru nie jest gwarancją jakości usług danego organizatora. Radzi turystom sprawdzić w Internecie, czyli poszukać informacji czy biuro jest członkiem organizacji branżowych, czy otrzymało różne nagrody, czy jest notowane w rankingach. Zachęca również turystów do zajrzenia na fora dyskusyjne o turystyce, gdyż dopiero tam można dowiedzieć się z jakimi problemami praktycznymi spotykają się klienci wybierający określone biuro.
2. Przeczytanie umowy i warunków uczestnictwa
Rzeczpospolita radzi turystom, by po sprawdzeniu biura zapoznać się dokładnie z jego katalogiem z ofertami, jak również poprosić o wzór umowy oraz warunków uczestnictwa do przeczytania (część biur zamieszcza je w Internecie, część drukuje je w folderze).
Gazeta podkreśla, iż w folderach, katalogach, broszurach biuro podróży powinno dokładnie i zrozumiale podać takie elementy oferty, jak:
- cena wycieczki i sposób jej ustalenia,
- miejsce pobytu i trasa wycieczki (program zwiedzania i listę atrakcji turystycznych),
- opis środka transportu,
- położenie, rodzaj i kategoria hotelu (według przepisów kraju pobytu),
- ilość i rodzaj posiłków,
- terminy zapłaty za wycieczkę i wysokość zaliczki,
- termin pisemnego powiadomienia klienta o ewentualnym odwołaniu wyjazdu, gdy jest on uzależniony od liczby zgłoszeń,
- informacje o przepisach paszportowych, wizowych, sanitarnych i wymaganiach zdrowotnych.
Oczywiście informacje w folderach i katalogach nie mogą wprowadzać turysty w błąd, a wszelkie wątpliwości powinni wyjaśnić pracownicy biura, w szczególnych sytuacjach nawet poprzez dodanie do umowy aneksu, który uściśli warunki oferty.
Rzeczpospolita radzi turystom, by zarówno katalog, jak i umowę oraz warunki uczestnictwa zabrać ze sobą na wycieczkę.
3. Przeliczenie ceny wycieczki
Decyzje o wypoczynku Polacy podejmują często w oparciu o cenę imprezy. Dlatego cena podawana przez touroperatorów powinna zawierać wszystkie opłaty związane z wyjazdem. Jeśli jest inaczej, to biuro podróży powinno o tym bardzo wyraźnie informować, podając jakie dodatkowe opłaty będą pobierane i w jakiej wysokości (chodzi tu przede wszystkim o koszty wstępu do obiektów zabytkowych, które są w planie zwiedzania, opłaty za alkohol do posiłków, zwyczajowe napiwki dla obsługi itp.).
Gazeta przypomina turystom, iż cena wycieczki na 20 dni przed wyjazdem nie może być podwyższona. Wcześniej podwyżki są możliwe, ale tylko w przypadku gdy są uzasadnione udokumentowanym wzrostem kosztów transportu, opłat urzędowych, podatków itp. albo wzrostem kursów walut.
4. Kiedy można zrezygnować z wycieczki?
Bywają sytuacje, gdy turysta musi zrezygnować z wycieczki. Wtedy biuro potrąca część należności - w zależności od tego, ile dni zostało do wyjazdu. Dlatego turyści nie powinni pochopnie decydować się na wyjazd, bo mogą straciś naprawdę dużo - nawet do 100% ceny imprezy.
Zaleca się turystom również zapoznanie się z trybem zgłaszania rezygnacji, bo im wcześniej się z wycieczki zrezygnuje, tym mniej się straci pieniędzy.
Biura często proponują turystom wykupienie ubezpieczenia od kosztów rezygnacji z wyjazdu, ale warunki ubezpieczycieli w przypadku rezygnacji są bardzo restrykcyjne.
Rzeczspospolita pisze również, iż klient ma prawo przenieść swoje uprawnienia (a więc swoją wycieczkę) na inną osobę. Powinien jednak zawiadomić o tym biuro podróży w terminie, który określa umowa. Często biura zastrzegają sobie opłatę manipulacyjną za taką zmianę.
5. Jak składać reklamacje?
Na koniec Rzeczpospolita instruuje turystów jak składać reklamacje, tak, by zostały one rozpatrzone.

Zobacz całość »



Z przewodnikiem można zwiedzić nie tylko najpopularniejsze zabytki!

Zobacz całość »
Czasy, kiedy przewodnicy oprowadzali turystów tylko po najpopularniejszych zabytkach powoli przemijają. Dziś wymagania turystów są znacznie wyższe - dlatego przewodnicy prześcigają się w wymyślaniu coraz to ciekawszej oferty, trafiającej w najwybredniejsze gusta.
Przykładem takiej właśnie ewolucji wśród przewodników miejskich jest niemiecka firma Berlinagenten, założona przez grupa młodych przewodników z Berlina. Przewodnicy z Berlinagenten oprowadzają turystów po Berlinie nie tylko w standardowy sposób, ale również niekonwencjonalnie - pokazując im zapomniane, ale bardzo ciekawe zakątki miasta lub klimatyczne niemieckie kafejki i restauracyjki. W ofercie przewodników jest m.in.:
  • Gastro-Rallye, czyli kulinarne zwiedzanie miasta,

  • zwiedzanie "starego" i "nowego" Berlina,

  • Shopping Scout Tour, czyli wycieczka po miejscach gdzie warto robić zakupy,

  • Metropolis Deluxe, czyli zwiedzanie miasta zza szyby eleganckiej limuzyny,

  • oraz wiele innych równie interesujących programów zwiedzania, ukrytych pod nazwami Berlin outdoor art, Hotel Inspection, Embassy inspection, Modern Architecture, Nazi Colossus, itp.
  • Zobacz całość »



    Chorwacja i Grecja - najpopularniejsze kierunki na lato 2006?

    Zobacz całość »
    W tym roku zmotoryzowani turyści wyjadą na wczasy do Chorwacji i Czarnogóry. Ci, którzy preferują transport lotniczy, decydują się natomiast na Grecję, Turcję, Bułgarię lub Egipt - takie trendy wynikają z wstępnych statystyk sprzedaży internetowego biura turystycznego TravelOne.
    Na podstawie statystyk sprzedaży, TravelOne stworzyło profil klienta na lato 2006. Statystycznie najwięcej osób uda się jak co roku na wczasy nad Adriatykiem - oprócz Chorwacji, która cieszy się niezmienną od lat popularnością, coraz bardziej atrakcyjna dla turystów staje się Czarnogóra, która po ogłoszeniu niepodlegości jeszcze bardziej otwiera się na turystów. Dostępność obu krajów ze względu na sieć autostrad, którą bez problemu można dostać się z Polski aż do Splitu, jest dodatkową zachętą do wyjazdu samochodem.
    Wśród wycieczek lotniczych triumfy święcą standardowo już Grecja, Turcja, Egipt oraz Bułgaria, mocno promowana przez TravelOne.pl. Firma poleca już od 5 lat wczasy w Bułgarii ze względu na bardzo dobry stosunek jakości do ceny oraz mniejsze niż w innych krajach niedogodności związane z różnicami językowo-kulturowymi. Dzięki temu sprzedaż wycieczek do Bułgarii stanowi ponad 30% sprzedaży imprez lotniczych TravelOne.pl.
    Profil klientów TravelOne.pl pokrywa się z popularnością wyszukiwania poszczególnych państw w Internecie. Według Google Trends, najczęściej wyszukiwanym kierunkiem turystycznym w sezonie letnim jest Chorwacja, dalsze miejsca zajmują Egipt, Grecja, Bułgaria i Tunezja. - Cieszy nas, że udaje nam się docierać do szerokiej i zróżnicowanej grupy klientów, a nasza sprzedaż odzwierciedla trendy rynkowe - mówi Magdalena Mendel, kierownik rozwoju sprzedaży TravelOne.pl. - Wiele firm stawia przede wszystkim na kierunki czarterowe, unikając państw, w których popularne są oferty z dojazdem własnym - dodaje Mendel - my staramy się oferować klientom to, czego oczekują.

    Zobacz całość »



    Montownia Airbusów A320 powstanie w Chinach

    Zobacz całość »
    Chińska agencja Xinhua poinformowała, że we wschodnich Chinach w mieście Tianjin powstanie montownia Airbusów A320. Kierownictwo Airbusa oświadcza, że o szczegółach poinformuje dopiero po otrzymaniu oficjalnego potwierdzenia.
    Montownia w Chinach będzie trzecia montownią Airbusa i jednocześnie jedyna znajdująca się poza Europą (pozostałe zlokalizowane są w Tuluzie i Hamburgu). Powinna ruszyć pod koniec 2007 r.
    W przeszłości Airbus informował, że zakład będzie wypuszczał cztery maszyny miesięcznie. Zapotrzebowanie Chin na A320 jest jednak zncznie większe. Airbusów tych powszechnie używa się w chińskich liniach lotniczych. W grudniu 2005 r. Chiny zgłosiły zapotrzebowanie na 150 tych samolotów.
    W zeszłym roku w pobliżu Pekinu powstało centrum inżynieryjne Airbusu. Chiny sprzedają mu też części do samolotów m.in. drzwi, podłogi kokpitów i elementy skrzydeł. Jak zapowiada Airbus, wartość tych zakupów ma do 2010 r. wzrosnąć czterokrotnie- do 120 mln dolarów.

    Zobacz całość »



    Turystów przyciągają do Polski... gabinety lekarskie

    Zobacz całość »
    Coraz więcej obcokrajowców odwiedza Polskę w celach zdrowotnych. Korzystają z usług stomatologicznych, zabiegów chirurgii plastycznej, odnowy biologicznej i uzdrowisk.
    Jak podaje Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych w 2005 r. obcokrajowcy wydali na leczenie w Polsce ponad 200 mln zł czyli ok. 65 mln USD. Eksperci przewidują, że sektor ten w ciągu najbliższych kilku lat wciąż będzie się zwiększał, o 10-20 proc. rocznie.
    Najbardziej zainteresowani leczeniem u nas są Niemcy, Brytyjczycy, Duńczycy, Kanadyjczycy. Z usług stomatologicznych najchętniej korzystają Anglicy, Duńczycy, Szwedzi oraz Niemcy. Przyciąga ich zwłaszcza Szczecin z prawie 800 gabinetami stomatologicznymi.
    Właściciele takich ośrodków często współpracują z biurami podróży. Te pozyskują dla nich klientów, organizują akcje promocyjne, wynajmują autokary. Zagraniczny gość, korzystający także z usług gabinetu SPA, kosmetyczki czy fryzjera, często zostawia nawet kilka tysięcy euro.
    Jak szacuje Instytut Turystyki na podst. przeprowadzonych ankiet, 3 % z 15,2 mln turystów przyjechało do Polski w celach zdrowotnych. Dane te dotyczą gości, którzy spędzili u nas co najmniej jedną noc. Nie uwzględniają ruchu przygranicznego, który wg właścicieli szczecińskich czy słubickich gabinetów dentystycznych jest bardzo natężony.

    Zobacz całość »



    Dostęp do zabytku mają tylko krowy!

    Zobacz całość »
    Właściciel ziemi, na której znajduje się staropruskie, zabytkowe grodzisko, nie może jej uprawiać, ale może wypasać na niej bydło. Nie musi też wpuszczać turystów. Robert Klimek, społeczny opiekun zabytków archeologicznych na Warmii i Mazurach wyznaje - To paradoks, kiedy do zabytku mają dostęp tylko krowy.
    Turyści, którzy tego lata przyjadą do Cerkiewnika pod Olsztynem, nie będą mogli wejść na słynny punkt widokowy Kapelusz - staropruskie, średniowieczne grodzisko. Właściciele terenu, na którym się znajduje, ogrodzili go płotem. Chętnie odwiedzana przez turystów miejscowość straciła jedną z ważniejszych atrakcji oraz ulubione miejsce mieszkańców.
    Kiedyś ziemia z Kapeluszem należała do PGR. W 1997 roku kupił ją prywatny nabywca. Jeszcze niedawno można było zwiedzać grodzisko. Teraz właściciel ziemi, który na co dzień mieszka w Milanówku pod Warszawą, postawił wysokie ogrodzenie. Jak na razie ogrodzenie stoi z trzech stron, ale już niedługo teren będzie całkowicie zagrodzony. Obok płotu jest tablica z napisem, że obiekt jest wpisany do rejestru zabytków. Dorota Mandera, mieszkanka wsi i prezes Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Wsi Cerkiewnik przyznała - Już teraz dostęp do grodziska jest utrudniony. Można je obejść i wejść od tyłu, ale nie ma żadnej ścieżki. Nie słyszałam, żeby właściciel kogoś wyganiał, ale on tu na co dzień nie mieszka. Na początku się trochę buntowaliśmy, ale co możemy zrobić?
    Natomiast inni mieszkańcy Cerkiewnika przyznali, że bywali wypraszani z terenu. Bronisław Borodziewicz, sołtys Cerkiewnika żałuje - To bardzo ładne miejsce. Może szkoda, że zostało sprzedane.
    Robert Klimek, członek Stowarzyszenia Miłośników Historii i Kultury Prusów Pruthenia oraz znawca i pasjonat pruskich grodzisk wyznał - To nie powinno mieć miejsca! Na słynny Kapelusz przyjeżdżały nawet wycieczki szkolne. Teraz to już nie będzie możliwe. Niestety, od strony prawnej wszystko jest w porządku, człowiek kupił ziemię i ma prawo robić ze swoją własnością, co chce. Ale moim zdaniem, sprzedając takie miejsca, powinno się robić zastrzeżenie, że właściciel zostawi dostęp do zabytku.
    Jednak Agencja Nieruchomości Rolnych w Olsztynie poinformowała, że w akcie sprzedaży tego terenu takiego zastrzeżenia nie było. Ponadto nie został w nim nawet odnotowany fakt, że na ziemi znajduje się zabytkowe grodzisko. Jerzy Lidacki, kierownik sekcji organizacyjnej ANR wyjaśnił - Ziemię sprzedawano w czasach, kiedy prawdopodobnie nikt nie zwracał na takie rzeczy uwagi.
    Arkadiusz Koperkiewicz, inspektor ochrony zabytków z Wojewódzkiego Urzędu Zabytków w Olsztynie poinformował, że grodzisko może być własnością prywatną. Natomiast jeśli jest w rejestrze zabytków, musi być tylko udostępniane do celów badawczych i naukowych. Koperkiewicz tłumaczy - Właściciel nie ma obowiązku wpuszczać ludzi, którzy chcą sobie obejrzeć zabytek. Prawo własności to rzecz święta. Można jedynie liczyć na dobrą wolę właściciela.
    Na Warmii znajduje się kilkadziesiąt grodzisk wpisanych do rejestru zabytków. Są to pozostałości po dawnych pruskich grodach, czyli miejscach obronnych. Większość pochodzi z wczesnego średniowiecza (X-XII wiek). Klimek wyznaje - Niestety, często znajdują się na ziemi jakiegoś rolnika. Nie mogą tej ziemi orać ani uprawiać. Ale mogą ogrodzić ją pastuchem i paść tam bydło. Sytuacja jest paradoksalna, bo do zabytku mają dostęp tylko krowy.
    Innego zdania jest Arkadiusz Koperkiewicz, który opowiedział - Mam przykład z Gutowa. Ludzie skarżyli się, że właściciel nie chce wpuszczać na grodzisko, które było na jego polu. Pojechałem tam i okazało się, że to miły człowiek. Ale jak wycieczki idą do tego zabytku, depczą pole i niszczą to, co tam rośnie. Gdy kiedyś zwrócił uwagę grupie szkolnej, to jeszcze został wyzwany. Nic dziwnego, że to ogrodził.
    Cerkiewnik to niewielka miejscowość leżąca w gminie Dobre Miasto, 25 kilometrów od Olsztyna. Chętnie jest odwiedzany przez turystów, głównie ze względu na XIX-wieczny kościół, odbudowany na średniowiecznych ruinach, cztery kapliczki przydrożne oraz charakterystyczną poniemiecką zabudowę. W pobliżu są cztery jeziora, w tym Limajno, które jest nazywane Perłą Warmii, zabytki archeologiczne, kamienie narzutowe, kurhany i stare grodziska. Panoramę wsi i okolicy można było do tej pory podziwiać z Kapelusza.

    Zobacz całość »



    Restauratorzy będą składać parasole, bo zasłaniają one widok kamerom!

    Zobacz całość »
    Urzędnicy w Olsztynie, którzy obsługują miejski monitoring zwrócili się z prośbą do właścicieli lokali na Starym Mieście, aby zwijali na noc parasole w swoich ogródkach.
    Prośbę z ratuszowego wydziału zarządzania kryzysowego, otrzymał Miejski Zarząd Dróg, Mostów i Zieleni, administrator gruntów, na których znajdują się restauracyjne ogródki. - Parasole zasłaniają widok na spory obszar Starówki - poinformował Paweł Drankowicz z wydziału zarządzania kryzysowego - Stali bywalcy Starego Miasta, którzy notorycznie zbierają się w tym miejscu na picie alkoholu, wiedzą, że kamera nie widzi wszystkiego. Największe problemy z widocznością, są na Targu Rybnym. Tu jest jedna kamera, a na niewielkiej przestrzeni stoją aż cztery ogródki z parasolami. Gdy są rozłożone zasłaniają widok prawie na cały plan. Niewidoczny jest również ogródek przy zbiegu ulic Kołłątaja i Prostej, gdyż widoczność ograniczają parasole i rosnące tam drzewa. Pracownicy wydziału zarządzania kryzysowego, już przygotowują plany rozbudowy miejskiego monitoringu, na Starym Mieście wciąż są ruchliwe miejsca, których nie obejmuje zasięgiem kamera.
    Marcin Nadolny, kierownik restauracji Sphinx uważa, że kamery się sprawdzają - np. wandale nie niszczą donic z kwiatami w ogródku restauracji. Dlatego w Sphinxie parasole będą składane. Adam Dunajski, właściciel popularnego baru Dziupla, do którego jeszcze nie dotarło pismo z MZDMiZ, również jest przychylny tej sprawie. - Tyle czasu, by zwinąć i rozwinąć parasole, znajdziemy bez problemu - wyjaśnia. Natomiast Jerzy Lewandowski, właściciel cukierni Venezia i restauracji Pepperoni marwti się - Dostosuję się, bo bezpieczeństwo to priorytet na Starym Mieście. Ale to będzie kłopot. Parasole są duże, a u mnie będą je musiały rozkładać kobiety. To nie takie łatwe. Podspowiada za to inne rozwiązanie - Uważam, że zamiast zwijania parasoli, powinni dać tu więcej patroli i byłoby po kłopocie. Ilu policjantów pilnuje porządku na Starym Mieście nocą?
    Nad monitoringiem czuwa policjant i strażnik miejski. Gdy kamera zauważy coś podejrzanego, natychmiastowo wzywa się patrol (w ciągu trzech minut ma być na miejscu). Paweł Drankowicz zwrócił uwagę, że nocne zwijanie parasoli chroni ogródki przed wandalami, dlatego akcja ta powinna być w interesie właścicieli. Zaznaczył także, iż nie było przypadków, skarg właścicieli lokali związanych z niszczeniem ogródków.

    Zobacz całość »



    Kalendarium imprez wakacyjnych w województwie łódzkim

    Zobacz całość »
    Poniżej przedstawiamy kalendarium imprez masowych, któe odbędą się w Łodzi i w województwie łódzkim w letnim sezonie turystycznym.
    18 czerwca, Łęczyca
    Spotkania z Modą na Zamku. Każdego roku bierze w nich udział około 20 projektantów z całej Polski. Natomiast modelami i modelkami są uczniowie miejscowych szkół.
    Od 1 do 2 lipca, Uniejów
    II Wielki Turniej Rycerski, czyli dwa dni turniejów łuczniczych, w rzucie włócznią, o beczkę miodu z piwnic biskupich oraz wieczory z muzyką dawną.
    Od 1 do 2 lipca, Skierniewice
    Europejski Festiwal Muzyki Folk i Etno Ethnosfera. Muzyka folk w wydaniu rockowym, popowym, funk. Wystąpią artyści z Polski, Czech, Słowacji, Ukrainy, Białorusi, Łotwy. Warsztaty archaicznych technik śpiewu i tańca (indiańskich, afrykańskich, celtyckich) odbędą się w wiosce wzorowanej na starosłowiańskiej osadzie.
    Od 5 lipca do 30 sierpnia, Łowicz
    XVIII Międzynarodowy Festiwal Organowy Jan Sebastian Bach. W bazylice katedralnej zagrają artyści między innymi z Ukrainy, Szwecji, Francji.
    8 lipca, Łęczyca
    Ogólnopolski Przegląd Piosenki Turystycznej Nocnik 2006. Jest to całonocna biesiada, także z piosenką poetycką. W zamkowych murach odbędzie się już po raz drugi.
    8 lipca, Lipce Reymontowskie
    Dzień Reymonta. W hali dworca, na peronach oraz w zabytkowych wagonach z lat 1890 - 1922 odbędzie się happening teatralno-muzyczny. W programie także przejazd pociągiem retro wzorowanym na opisach Reymonta z "Ziemi obiecanej" oraz biesiady muzyczne.
    Od 21 do 23 lipca, Łódź
    V Festiwal Flamenco. Spektakle i warsztaty taneczne odbędą się w centrum miasta. Parada ulicą Piotrkowską, stoiska z hiszpańskim jedzeniem.
    Od 21 do 23 lipca, Wieluń
    VI Zlot Motocyklowy Strobiń 2006. W programie między innymi: szukanie kluczyków w stogu siana, rzut silnikiem, pchanie beczki motorem, przeciąganie liny na motocyklach, parady, koncerty oraz wybór najpiękniejszego motoru.
    Od 3 do 6 sierpnia, Rawa Mazowiecka
    Balonowy Puchar Polski 2006. Jest to najważniejsze w tym sporcie wydarzenie w kraju. Pokazom balonowym i zawodom lotniczym towarzyszyć będą pokazy walk rycerskich.
    Od 5 do 6 sierpnia, Rawa Mazowiecka
    Turniej Skarbu Kwarcianego. Na zamku książąt mazowieckich rozegrane zostaną turnieje: szabli, łuczniczy, strzelania z kuszy. Nie zabraknie też gier i zabaw plebejskich, pokazów walk i inscenizacji bitwy.
    Od 11 do 16 sierpnia, Przedbórz
    Światowy Festiwal Poezji Marii Konopnickiej. Warsztaty sztuki recytatorskiej dla Polonii.
    Od 26 do 27 sierpnia, Łęczyca
    IX Międzynarodowy Turniej Rycerski na Zamku Królewskim, czyli walki na broń białą, turniej zapaśniczy, jarmark średniowieczny, bitwa o łęczycki zamek i koncerty muzyki dawnej.
    Od 1 do 10 września, Łódź
    Festiwal Dialogu Czterech Kultur. Od 2002 roku, z inicjatywy Witolda Knychalskiego, propaguje kultury: Niemców, Rosjan, Żydów i Polaków. W programie: wernisaże, koncerty muzyki filmowej, pokazy filmów, pochody orkiestr dętych oraz warsztaty taneczne.

    Zobacz całość »



    ::: 2006-06-21 :::


    Sprawdzajmy na jakie kolonie jadą nasze pociechy!

    Zobacz całość »
    Tak właśnie radzi wszystkim rodzicom "Rzeczpospolita". Rodzice powinni sprawdzać wieć dokładnie kto jest organizatorem kolonii oraz czy organizator jest na pewno "pewny".
    Ponadto rodzice powinni uświadomić sobie, że wychowawcą na koloniach może zostać każdy kto posiada średnie wykształcenie oraz przejdzie 36-godzinne szkolenie. Nie da się więc np. sprawdzić, czy wychowawca nie był karany albo czy nie bierze narkotyków. Kursy na opiekunów kolonijnych są organizowane przez różne biura podróży, znane i te mniej znane. Wprawdzie konieczna jest zgoda kuratorium by móc je prowadzić, ale okazuje się, że nie każde biura takie upoważnienie posiada.
    Ofert kolonii jest wiele. Podobnie jak pracy dla tzw. akwizytorów kolonijnych, których zadaniem jest werbowanie dzieci na kolonie. Biura podróży płacą 'akwizytorom' nawet do 100 zł za każde zwerbowane dziecko i dodatkowo ( w nagrodę ) dają im możliwość pracy na obozach w charakterze wychowawców.

    Zobacz całość »



    Notowania Orbisu w górę!

    Zobacz całość »
    W środę, 14 czerwca notowania Orbisu poszły w górę o 7,5%. Za akcje spółki płacono 43 zł. W ten sposób grupa odrabia ostatnio zanotowane spadki, które dotknęły większość spółek obecnych na warszawskim parkiecie. We wtorek, 13 czerwca za papier Orbisu płacono niecałe 40 zł, przy cenie 46 zł na początku miesiąca.
    Pod koniec maja bieżącego roku Orbis podał prognozy swoich wyników finansowych do 2010 roku, w których podniósł poprzednie zapowiedzi o kilka milionów złotych. Według najnowszych danych w roku 2006 wynik EBITDA, czyli zysk powiększony o amortyzację ma wynieść 191 mln zł. Natomiast w 2010 roku będzie to już 386 mln zł.
    Na najbliższe lata Orbis ma bardzo bogate plany inwestycyjne. Do końca tej dekady zamierza zwiększyć swoją bazę hotelową o 33 obiekty. Mają to być głównie hotele klasy ekonomicznej, gdyż tego typu inwestycje zwracają się szybciej niż w hotele o wysokim standardzie. Na zrealizowanie tego przedsięwzięcia Orbis przeznaczy 863 mln zł. Po jego zakończeniu baza Orbisu będzie liczyła 83 hotele.
    Niedawno zarząd podjął decyzję o zarekomendowaniu na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy, które odbędzie się 28 czerwca, wypłaty dywidendy w wysokości 0,34 zł na akcję. Oznacza to, że na ten cel przeznaczone będzie 15,7 mln zł z ubiegłorocznego zysku netto. Natomiast pozostałe 66 mln spółka zatrzyma.
    Miniony rok Orbis zakończył przychodami na poziomie 570 mln zł i zyskiem netto w wysokości 82 mln zł, czyli prawie dwukrotnie wyższym niż rok wcześniej.

    Zobacz całość »



    Turystyczna współpraca Łodzi i Odessy?

    Zobacz całość »
    W piątek, 16 czerwca władze Odessy i Łodzi rozmawiały o współpracy turystycznej i połączeniu lotniczym obu miast. Spotkanie miało miejsce w Odessie. Łódź reprezentował wiceprezydent Marek Michalik i przewodnicząca Rady Miejskiej Iwona Bartosik, którzy spotkali się z wicemerem Odessy, Urbijem Wachtangiem Szalwowiczem.
    Michalik po spotkaniu poinformował, że jest szansa, aby oba miasta rozpoczęły turystyczną współpracę, dzięki której łodzianie bez kłopotów będą mogli przyjeżdżać do Odessy, a stamtąd dalej na Krym.
    Odessa i Łódź od 13 lat są miastami partnerskimi. Michalik przyznał - Teraz jest szansa, aby tę współpracę wreszcie naprawdę rozpocząć. Tym bardziej, że władze Odessy przygotowują nową ofertę dla wszystkich miast partnerskich. W Polsce obok Łodzi takim miastem jest dla Odessy Gdańsk.
    W nowej ofercie Odessy mają zostać zaproponowane obszary, na jakich miałby rozwijać się współpraca. Wiceprezydent wyznał - Chcemy być pierwsi i mieć możliwość wyboru, a także móc zaproponować to, co nas najbardziej interesuje. Naszym zdaniem na pierwszy ogień powinna iść turystyka. Dodał też, że Odessa jest pięknym miastem, które warto odwiedzić, ale niestety brakuje w nim bazy dla turystyki masowej.
    Władze ukraińskiego miasta również przyznają, że należy przywrócić Odessie status kurortu, który utraciła kilka lat temu. Pojawili się już nawet zagraniczni inwestorzy, między innymi z Grecji, którzy zaczęli tworzyć centra turystyczne.
    Według Michalika pierwszym krokiem do nawiązania współpracy turystycznej byłoby uruchomienie lotów czarterowych z Łodzi do Odessy. Jednak trzeba też zainteresować tą formą wypoczynku biura turystyczne, zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie.
    Oprócz współpracy turystycznej władze miasta rozmawiały też o współpracy kulturalnej i gospodarczej. Na początku września bieżącego roku łódzkie muzeum archeologiczne i etnograficzne zamierza zaprezentować w Odessie wielką wystawę lalek teatralnych. Ponadto Michalik uważa, że należy spróbować skontaktować ze sobą przedsiębiorców handlujących na jednym z największych rynków tekstyliami, znajdującym się nieopodal Łodzi, z takimi samymi przedsiębiorcami z rynku niedaleko Odessy, co powinno zaowocować stałą współpraca gospodarczą.
    Odessa jest trzecim miastem, po Lwowie i Kijowie, z którym władze Łodzi zamierzają nawiązać współpracę i uruchomić połączenia lotnicze.
    W Odessie, delegacja łódzkich samorządowców spotkała się również z biskupem diecezji odesko-symferopolskiej Bronisławem Biernackim oraz z przedstawicielami Polonii. Według danych konsulatu polskiego, Polonia w Odessie liczy obecnie około 300 osób.

    Zobacz całość »



    1,3 mld zysku w liniach lotniczych!

    Zobacz całość »
    Pomimo rosnących cen paliw, największe europejskie linie lotnicze zakończą rok z zyskiem. Międzynarodowe Stowarzyszenie Transportu Lotniczego IATA szacuje, że mogą one sięgnąć nawet 1,3 miliarda dolarów, ale będzie to o 400 milionów dolarów mniej niż w roku 2005 roku. IATA zrzesza ponad 250 przewoźników międzynarodowych.
    Największe straty osiągną linie z USA i Afryki i będzie to ponad 6 miliardów dolarów. Amerykanie stracą 5,2 miliardów dolarów, czyli o 1,5 miliarda mniej niż w zeszłym roku, a Afrykańczycy 900 milionów dolarów, czyli o 500 milionów dolarów więcej niż w roku 2005. Najmniejsze starty zanotują linie z Azji i Pacyfiku. Według szacunków IATA linie te wypracują łącznie 1,7 miliarda dolarów zysku, czyli o 400 milionów dolarów mniej niż w 2005 roku.
    W Europie, gdzie jest najwięcej przewoźników zyski mogą osiągnąć nawet 1,3 miliarda dolarów. Leigh Bailey z agencji ratingowej Standard&Poor’s przyznał - Spodziewamy się, że największe z firm: British Airways, Lufthansa i AirFrance-KLM, w najgorszym razie osiągną w bieżącym roku zysk operacyjny porównywalny z zeszłorocznym.
    Agencja opublikowała raport z działalności największych linii lotniczych z Europy. Podała w nim między innymi, że przez ostatnie dwanaście miesięcy obroty w British Airways i Lufthansie systematycznie rosły, odpowiednio o 27% i 10%. Według przedstawicieli S&P taka tendencja powinna się dalej utrzymywać.
    Z szacunków IATA wynika, że przychody wszystkich linii lotniczych w tym roku wyniosą 448 miliardów dolarów, czyli o 35 miliardów dolarów więcej niż w roku 2005. W tym czasie przewoźnicy na paliwo wydadzą około 112 miliardów dolarów, czyli aż dwa i pół razy więcej niż dwa lata temu.
    Jednak rosnące koszty paliwa będą równoważone przez coraz wyższe dopłaty do biletów i zwiększone wymagania właścicieli linii. Przewoźnicy będą żądać od pracowników żądać jeszcze wydajniejszej pracy. Zdaniem Baileya może się to przyczynić do strajku personelu w samym szczycie sezonu.

    Zobacz całość »



    Polanica Zdrój zaprasza na bogaty program letnich imprez!

    Zobacz całość »
    Od czerwca do października w Polanicy Zdrój odbywać się będzie II Międzynarodowy Festiwal Artystyczny. W programie są różnorodne imprezy kulturalne, rozrywkowe i sportowe. Podczas Festiwalu Zdroje Kultury w polanickim Parku Zdrojowym występują zespoły z całego świata.
    Po sukcesie, jakim była w ubiegłym roku pierwsza edycja imprezy, organizatorzy zachowali jej najważniejsze punkty, dodatkowo proponując nowe formy przeżycia wolnego czasu, takie jak warsztaty flamenco i survival.
    Tegoroczne Zdroje Kultury rozpoczną się 23 czerwca trzydniowym cyklem imprez, Nocą Świętojańską, Festiwalem Grillowania i Przeglądem Orkiestr Dętych. Imprezy wprowadzą gości Polanicy w nastrój i klimat uzdrowiskowego lata, które w tym roku ma także rocznicowy wymiar. W 2006 roku upływa sto lat od uruchomienia Wielkiej Pieniawy, najsłynniejszego sanatorium polanickiego, pełniącego jednocześnie rolę centrum zabiegów leczniczych w uzdrowisku.
    W ostatnich latach Wielka Pieniawa rozszerzyła swoją ofertę także o odnowę biologiczną i intensywną regenerację sił adresowaną do przepracowanych trzydziesto- i czterdziestolatków. Przez to symbol Polanicy ukazuje kierunek zmian, jakie zachodzą w całym uzdrowisku, które obok kuracjuszy stara się przyciągać też szukających odpoczynku i relaksu ludzi wszystkich pokoleń.

    Zobacz całość »



    Karawaning - nowy sposób na życie i podróże

    Zobacz całość »
    W połowie maja w Jedlińsku odbył się pierwszy zlot Camper Club Poland. Jest to klub miłośników samochodów turystycznych - w których można mieszkać. Jednym z jego założycieli jest Mirosław Kalinin dla którego podróżowanie jest sposobem na życie a kiedy zbudował swojego pierwszego campera mógł podróżować ciągle - zwiedzać świat podróżując z własnym domem. Jak twierdzi jest to kosztowne i czasochłonne hobby, jego miłośników jest jedynie kilkuset w Polsce i to właśnie oni stworzyli Camper Poland Club w chwili obecnej skupiający 50 camperów.
    Camping w Jedlińsku został wybrany na miejsce zlotu nieprzypadkowo - znajduje się w środku Polski i obok przebiega międzynarodowa trasa, a to spotkanie ma posłużyć planom stworzenia w tym miejscu profesjonalnego postoju dla samochodów kempingowych. Jeden już jest w łebie teraz trzeba będzie tylko postarać się o zgodę władz i oczywiście dotacje z Unii Europejskiej.
    Na zlocie w Jedlińsku można było zobaczyć najnowocześniejsze wyposażenie camperów i zakosztować innej formy wolności - polatać na motolotni.

    Zobacz całość »



    Otwarcie Muzeum Powstania Warszawskiego

    Zobacz całość »
    Zakończone zostały dwuletnie prace nad budową Muzeum Powstania Warszawskiego. Podczas otwarcia zwiedzający oglądali między innymi kopię amerykańskiego bombowca z tamtego okresu, oraz kanał powstańczy, przez który zwiedzający mogli przejść. Jednak to właśnie liberator cieszył się największym zainteresowaniem zwiedzających.
    Do ekspozycji w hali maszyn dawnej elektrowni tramwajowej dodano możliwość obejrzenia hali kotłów w której zachował się jeden zabytkowy piec, który po odrestaurowaniu prezentuje się wyjątkowo okazale i jest dużą atrakcją Muzeum.
    Najważniejszą atrakcją otwarcia była wykonana w skali 1:1 replika wielkiego amerykańskiego bombowca Liberator B-24 J. Z uwagi na olbrzymie rozmiary samolotu jedno skrzydło odtworzono w całości natomiast z drugiego tylko fragment inaczej nie zmieściłby się w hali. Z tych właśnie samolotów amerykańscy żołnierze zrzucali pomoc dla powstańców. Eksponat ma przypominać o wielkim heroizmie pilotów, którzy chcąc nieść pomoc lecieli z Włoch nad Warszawę i z powrotem znajdując się nieustannie pod niemieckim ostrzałem. Kiedy okazało się, że większość zrzutów ląduje po stronie wroga rozpacz powstańców i dzielnych pilotów była nie do opisania.
    Zwiedzającym była udostępniona wieża widokowa o wysokości 32 metrów, oraz kanał powstańczy w podziemiach Muzeum, którego przemierzaniu towarzyszyły płynące z głośników wstrząsające wspomnienia byłego żołnierza Wehrmachtu Mathiasa Schenka (uczestnika pacyfikacji stolicy).
    Otwarcie Muzeum uświetnił swoją obecnością Prezydent RP Lech Kaczyński dzięki któremu Muzeum Powstania Warszawskiego zostało stworzone. Byli również byli żołnierze AK oraz wielu innych znamienitych gości.

    Zobacz całość »



    Czarna lista przewoźników coraz dłuższa!

    Zobacz całość »
    Komisja Europejska podjęła decyzję o dodaniu kolejnych niebezpiecznych linii lotniczych do europejskiej czarnej listy. Obecnie lista liczy więc 98 przewoźników.
    Do czarnej listy przewoźników dodano następujące linie:
    • Blue Wing (Surinam),

    • Sky Gate Intl (Kazachstan),

    • Air West (Sudan).

    Przewoźnikom tym nie wolno więc latać do krajów Unii Europejskiej.

    Zobacz całość »



    Palenie przed restauracją i pubem będzie również zabronione?

    Zobacz całość »
    Wielka Brytania planuje zaostrzyć zakaz palenia w miejscach publicznych. Zgodnie z nowymi rządowymi planami nie będzie można palić nie tylko w restauracjach, kawiarniach i pubach, ale również przed nimi.
    Jeżeli zamiary brytyjskiego rządu zostaną zrealizowane, to Wielka Brytania będzie miała najbardziej rygorystyczne antynikotynowe przepisy w Europie.
    Najprawdopodobniej nowe, surowsze prawo miałoby obowiązywać już za pół roku. Poza lokalami gastronomicznymi przepisy zabraniałyby palić przed biurami, a także obok wiat na przystankach autobusowych.

    Zobacz całość »



    Przewoźnicy autokarowi będą bojkotować Włochy?

    Zobacz całość »
    Jak donosi włoska prasa, zagraniczni przewoźnicy autokarowi buntują się przeciwko obowiązującym w wielu włoskich miastach opłatom za wjazd autobusów.
    Za wjazd do centrum Rzymu muszą zapłacić 650 euro, za wjazd do Wenecji o połowę mniej, zaś opłata we Florencji wynosi 230 euro. Co więcej, w wielu miastach wymagane jest wynajęcie lokalnego przewodnika.
    Rzymski dziennik "La Repubblica" w korespondencji z Kolonii pisze, że przewoźnicy niemieccy zapowiedzieli bojkot Włoch. Nakłaniają do tego również przewoźników z Belgii, Szwajcarii, Skandynawii i Wielkiej Brytanii.
    Gdyby inicjatywa Niemców doszła do skutku, do Włoch przyjechałoby tego lata o 7 milionów turystów mniej. Zdaniem rzymskiej gazety, zamiast Półwyspu Apenińskiego wybiorą oni głównie środkową Europę, w tym również Polskę.

    Zobacz całość »



    Nieudolna promocja regionu. Czy osoby odpowiedzialne z porażkę będą rozliczone?

    Zobacz całość »
    11 czerwca na Świętym Krzyżu odbywały się uroczystości milenijne, jubileusz nie był jednak ani dobrze przygotowany, a akcja promocyjna zakończyła się wielką klapą - pisze Gazeta Wyborcza.
    Pierwszy przetarg na zakup bilboardów nie wyłonił usługodawcy, trzeba było więc przetarg powtórzyć, więc billboardy stanęły dopiero 1 czerwca. Po wielu nieudanych próbach uzyskania czasu antenowego w publicznej telewizji udało się przeprowadzić transmisję w TV Polonia i zaproszenie na imprezę wyemitowane w "Kawie i herbacie". Kiedy doszło to do wiadomości posła PIS Przemysława Gosiewskiego wyszedł z propozycją pomocy, starostwo jednak zwróciło się o pomoc do Regionalnej Organizacji Turystycznej, aby ta pomogła w promocji. ROT opracowała foldery i przewodniki jubileuszowe, oraz zwróciła do zagranicznych dziennikarzy z branży turystycznej, aby opisali milenium.
    Interwencja posła Gosiewskiego u wojewody świętokrzyskiego przyniosła jedynie zapowiedź konferencji prasowej.
    Promocja okazała się klapą, a przewodniczący rady powiatu zapowiedział jeszcze przed jubileuszem rozliczyć osoby ze starostwa powiatowego odpowiedzialne za promocję regionu.

    Zobacz całość »



    W radiu i Internecie ruszyła promocja oferty wyjazdowej touroperatora Adriatyk!

    Zobacz całość »
    Na początku kwietnia br. rozpoczęły się szeroko zakrojone działania promocyjne touroperatora turystyki wyjazdowej firmy Adriatyk. Teraz, w momencie gdy najwięcej Polaków myśli o letnim wypoczynku rozpoczęte działania reklamowe przybrały na sile! Motywem przewodnim kampanii jest propagowanie nowych kierunków z oferty: Bułgarii, Hiszpanii, Grecji i Francji. Wszelkiego rodzaju akcje mają też stanowić skuteczne wsparcie dla sprzedaży agencyjnej.
    Kampania reklamowa biura Adriatyk kładzie nacisk na różnorodność form przekazu i kanałów ich dystrybucji. Stąd radio, Internet, czołowe miesięczniki o tematyce podróżniczej, magazyny branżowe i przewodniki turystyczne. Niemniej ważne są wydania gazet codziennych i dodatki tematyczne. Za przygotowanie i realizację promocji oraz działań reklamowych odpowiada PR Manager firmy Adriatyk - Martyna Fon
    Touroperator zachęca do oferty w sposób innowacyjny, wykorzystując narzędzia marketingu bezpośredniego takie jak fundowanie nagród w konkursach na antenie radia czy też w miesięcznikach poświeconych podróżom.
    Po raz pierwszy zdecydowaliśmy się wykorzystać na dużą skalę mechanizm promocji aktywnej, to znaczy takiej, która wymaga świadomego uczestnictwa ze strony potencjalnego klienta - wyjaśnia Martyna Fon. - Różnego rodzaju konkursy organizowane we współpracy z partnerami Adriatyku mają na celu doinformowanie i budowanie wizerunku firmy przez rozrywkę. Wcześniejsze ogromne zainteresowanie konkursami fotograficznymi publikowanymi w naszych materiałach, skłoniło mnie do podjęcia szeroko zakrojonych kroków organizacji tego typu przedsięwzięć z innymi podmiotami, medialne rozpoznawanymi. Stąd też radio, prasa, billboardy i Internet - dodaje.
    Nie bez znaczenia przy wyborze partnera stało się posiadanie przez touoperatora witryny z dużą oglądalnością - opowiada o strategii reklamowej touroperatora PR Manager firmy Adriatyk. - W klasycznej reklamie posługujemy się mediami, promocją sprzedażą, ale istnieje też szereg udogodnień, które daje nam Internet. Banery, linki sponsorowane, materiały PR czy mailingi to już reklamowy standard. Nowością jest organizacja i sponsoring konkursów czy ankiet gdzie uczestnictwo gwarantuje udział w losowaniu atrakcyjnej nagrody, w naszym przypadku wyjazdu wakacyjnego - wyjaśnia Martyna Fon.
    - Obecność w internecie wpływa na wizerunek firmy, która zaczyna być postrzegana jako bardziej nowoczesna, bo korzystająca z dobrodziejstw ery komputerów. W naszym przypadku konkurs słyszalny w radiu lub widoczny w prasie ma tez swoje odbicie w internecie. Często właśnie tam zamieszczony jest regulamin i szczegółowe informacje. Dlatego, z wielką starannością dobierałam do współpracy te podmioty, w przypadku, których mogłam liczyć na wsparcie działań marketingowych w sieci - tłumaczy dalej wybór strategii reklamowej Martyna Fon.
    Badania marketingowe wykazały, że organizacja konkursów, czy loterii promocyjnych gdzie daje się konsumentom szansę na wygranie jakiejś sumy pieniędzy, wycieczki czy produktu, przekłada się w sposób korzystny na budowanie wizerunku firmy.
    - Nic tak nie wzbudza zainteresowania jak możliwość spełniania marzeń. Jednym z podstawowych jest wyjazd wakacyjny. Możliwość takiej wygranej skutecznie pobudza wyobraźnie a naszym celem jest wywołanie pozytywnych skojarzeń i zainteresowania - podkreśla, Martyna Fon.
    Od poniedziałku 15.06.2006 przez miesiąc na antenie radia Wawa, co godzinę można usłyszeć spot reklamowy tego touroperatora. Dalsze działania przewidują organizację i sponsoring konkursu dla słuchaczy.
    Dlaczego radio?
    -To medium najszybciej przekazuje informacje. Radia słucha się wszędzie, bez względu na porę dnia, miejsce i rodzaj wykonywanej pracy. Spotowi reklamowemu towarzyszy aura emocjonalności, brak obrazu, tylko pobudza wyobraźnię, dodatkową stymulacją są bodźce słuchowe - wesoła, rytmiczna melodia z pogranicza kulturowego zaciekawia i zachęca do realizacji pomysłów wakacyjnych. Poza tym reklama w radiu dociera do segmentu rynku, którym jesteśmy szczególnie zainteresowani: internauci. Podczas wolnej chwili w pracy czy surfujac w domu, często mamy włączone radio. Stymulacja dźwiękowa nie tylko nie stanowi przeszkody podczas internetowych poszukiwań, ale jest jednym z czynników decydujących o temacie poszukiwań. Stąd tez w naszym spocie zachęcamy do odwiedzenia naszej witryny - twierdzi Martyna Fon, PR Manager Adriatyku.
    "Spełniamy wakacyjne marzenia" ten chwytliwy slogan reklamowy, to w przypadku Adriatyku fakt, bo w wyniku organizowanych akcji marketingowych znani są już pierwsi szczęśliwi zwycięzcy.

    Zobacz całość »



    Chińczycy chcą inwestować w Toruniu!

    Zobacz całość »
    Na terenie Toruńskiego Wodnika ma szanse powstać centrum rozrywkowe z restauracjami, butikami, basenami i centrum dalekowschodniej medycyny. Inwestycja opiewa na bagatela 100 mln zł.
    Chang Sheng to polsko-chińska spółka, która chce kupić za 5 mln zł 2,6ha zagospodarowanego gruntu przy Bulwarze Filadelfijskim. Sprzedaż spowodowana była brakiem środków na modernizację znajdujących się tam obiektów. Budowa chińskiego centrum to szansa na przyciągnięcie wschodnich turystów i wzbogacenie oferty turystycznej miasta w ogóle.
    Według projektu inwestorów Wodnik ma zostać wyburzony, a w jego miejsce stanie nowoczesny kompleks rozrywkowy o powierzchni 4,3 tys. mkw., restauracje japońskie i chińskie, kawiarnie mają zajmować 3 tys. mkw., natomiast kompleks handlowy ma zajmować 1,8 tys. mkw. Centrum obiektu zajmą dwa wielkie baseny, znajdzie się również miejsce na centra medycyny wschodniej, natomiast pod budynkiem będzie wygodny parking.
    Budowane centrum będzie to niewątpliwie ogromną atrakcją turystyczną dla przyjeżdzających do miasta, natomiast mieszkańcy Torunia będą mogli zażyć tu weekendowego relaksu.
    Prade przy budowie centrum rozpoczną się po uzyskaniu decyzji władz, prawdopodobnie już na jesieni tego roku. Zgodnie z planem budowa ma potrwać do lata 2008 roku.

    Zobacz całość »



    ::: 2006-06-22 :::


    Polska atrakcyjna dla chińskich turystów, ale nie znana

    Zobacz całość »
    Ponieważ znacznie zwiększyła się liczba turystów przybywających do Polski z Chin zorganizowano specjalną prezentację walorów turystycznych Polski w Pekinie. Jej organizatorem była Polska Organizacja Turystyczna wraz z Miejskim Urzędem Turystyki (BMBT) w Pekinie. Impreza odbyła się w hotelu "Grand" w Pekinie.
    Według strony chińskiej turyści z dalekiego wschodu nie orientują się możliwościach turystycznych naszego kraju. Yu Debina z BMBT twierdzi, że Polska może być wyjątkowo atrakcyjna dla Chińczyków, których na pewno zainteresowałaby historia i kultura Polski.
    Zdecydowaną przeszkodą w przyjeździe do Polski stanowi brak dogodnego połączenia lotniczego z Pekinu do Warszawy, choć większość naszych sąsiadów posiada takie bezpośrednie połączenia.
    W ubiegłym roku odbyła się w Pekinie, Hongkongu i Kantonie akcja promująca Polskę dzięki, której przyjechało w sezonie aż 11,3 tys. chińskich turystów. Jednak według prezesa POT nie jest to liczba zadowalająca. Turyści z Chin są wyjątkowo pożądani ponieważ są osobami zamożnymi i wydającymi spore kwoty na rozrywkę i rekreację. Nadzieją na rozwój ruchu turystycznego między Polską a Chinami jest więc bezpośrednie połączenie lotnicze, które znacznie ułatwiłoby przyjazd chińskich turystów do Polski.

    Zobacz całość »



    Akcja "Bezpieczne Wakacje 2006"

    Zobacz całość »
    W miejscowościach turystycznych i na drogach miała miejsce akcja policji Bezpieczne Wakacje 2006. Jak co roku policja miała wiele pracy. Wzmożony ruch na drogach, kontrole autokarów wycieczkowych, kradzieże i rozboje to wakacyjna codzienność.
    Taka akcja była konieczna aby chronić wypoczywających Polaków. Zaangażowanie policji, straży graniczne, straży pożarnej czy żandarmerii wojskowej zapewniły bezpieczeństwo dla turystów oraz dzieci i młodzieży w czasie wakacji. Do akcji zostali skierowani dodatkowo funkcjonariusze w liczbie aż 870 osób, otwarto wiele sezonowych posterunków.
    Akcja została inaugurowana 24 czerwca przez Wicepremiera i szefa MSWiA Ludwika Dorna.

    Zobacz całość »



    Dzięki spotowi telewizyjnemu, emitowanemu na BBC Warszawa jest lepiej postrzegana

    Zobacz całość »
    W kwietniu i maju tego roku w telewizji BBC World można było obejrzeć spot reklamowy polskiej stolicy. Podczas 4 tygodni emisji widziało go niemal osiem milionów ludzi z całej Europy. Na podstawie badań przeprowadzonych przez BBC World wynika, że Polska jest dobrze postrzegana.
    Akcję reklamową prowadziła fundacja Warsaw Destination Alliance, od 20 kwietnia do 19 maja ukazało się na ekranach telewizorów w całej Europie aż 250 krótkich spotów reklamujących Polskę. Nastawiono się głownie na atrakcyjność turystyczną i inwestycyjną naszej stolicy. Grupę ośmiu milionów widzów, którzy widzieli spoty podzielono procentowo, a mianowicie 26% widzów to biznesmeni, kolejne 27% to osoby kreujące opinię publiczną, 26% to osoby, które często wyjeżdżają natomiast ostatnie 23% to obywatele Europy, którzy często wyjeżdżają jednak na krótko. Film reklamujący Warszawę był kompilacją długie i bogatej tradycji miasta z jego świeżością i nowoczesnością. Według ankiety przeprowadzonej wśród widzów aż 38% z nich odebrało film pozytywnie, natomiast 17% było zaintrygowanych. Ankietowanie wypowiadali się wyjątkowo pozytywnie na temat Warszawy, dostrzegli jej kosmopolityzm i dynamiczny rozwój. Film ukazał więc Polskę jako doskonałe miejsce nie tylko na wypoczynek ale również dokonywanie inwestycji.
    Co więcej połowa badanych przyznała, że po obejrzeniu filmu chciałaby przyjechać do Polski. Wśród miast Europejskich nasza stolica zajęła piąte miejsce pod względem atrakcyjności biznesowej.
    Ankietowani mieli również wskazać najmocniejsze strony Warszawy i według nich są to: potencjał ludzki, wzrost ekonomiczny, rozwój biznesu, rozległy rynek oraz ciekawa historia.
    Wyemitowanie spotu w BBC World było niewątpliwie trafionym pomysłem na szeroką akcję promocyjną. Na pewno pomogło to w zmianie sposobu postrzegania Warszawy wśród Europejczyków i zwiększenie zainteresowania Polską. Jednak nie tylko reklama powinna zmieniać wizerunek Warszawy, a organizacje turystyczne i biznesmeni oraz mieszkańcy miasta. Według prezesa Warsaw Destination Alliance to oni mają największy wpływ na jego rozwój.
    Warsaw Destination Alliance została powołana przez hotele: Hyatt Regency Warsaw, Holiday Inn Warszawa, InterContinental Warszawa, Le Regina, Le Royal Meridien Bristol, Marriott Warsaw, Radisson SAS Centrum Hotel, Hotel Rialto, Sheraton Warsaw Hotel & Towers, Sofitel Victoria, Residence St. Andrews Palace, The Westin Warsaw, Hilton Warsaw Hotel & Convention Centre, Novotel Warszawa Centrum, Best Western Hotel Mazurkas, Polonia Palace Hotel oraz linie lotnicze, obiekty kulturalne oraz gigantów przemysłu spożywczego. Jej założycielem jest Alex Kloszewski, a utrzymuje się ona z dobrowolnych datków i składek. W tym celu organizowane są imprezy i aukcje dzięki, którym można promować Warszawę w tak skuteczny sposób.

    Zobacz całość »



    Nowe połączenia tanich linii lotniczych Norwegian

    Zobacz całość »
    Pod koniec czerwca tego roku w Warszawie miało miejsce otwarcie bazy największej skandynawskiej taniej linii lotniczej Norwegian, która uruchomiła połączenia ze stolicy, z Krakowa i Gdańska do Oslo. Od 13 lipca samoloty norweskich linii przewoziły pasażerów z Warszawy do Alicante, Malagi, Barcelony/Girony i Nicei.
    Już od 14 września zostaną uruchomione następne połączenia trasach:
    - Warszawa - Sztokholm, Rzym, Mediolan, Dublin, Ateny
    - Wrocław - Sztokholm, Oslo
    - Kraków - Sztokholm.
    Decyzję o rozszerzeniu oferty kursów dyrektor generalny Norwegian, Bjorn Kjos tłumaczy dobrymi wynikami i zadowoleniem z funkcjonowania firmy na polskim rynku.
    Norwegian jest obecna na polskim rynku od września 2002 r. Zaczynała od czterech trasach krajowych. W tej chwili dysponuje 20 samolotami boeing 737-300 i oprócz krajowych obsługuje 72 trasy międzynarodowe do 54 portów.W Norwegian zatrudnionych jest 620 osób.

    Zobacz całość »



    Kanał na Mierzei Wiślanej wielką szansą dla Elbląga, Braniewa, Frombork, Tolkmicko i Sztutowa!

    Zobacz całość »
    Kanał na Mierzei Wiślanej może stać się wielką szansą dla polskich gmin w tamtym regionie. Przede wszystkim polskie jednostki nie musiałyby korzystać z rosyjskiej Cieśniny Pilawskiej i cierpieć ograniczeń ze strony rosyjskiej.
    Wprowadzony przez Rosjan zakaz obejmujący statki pasażerskie i handlowe zaszkodzi na pewno gminom Braniewo, Frombork, Tolkmicko, Sztutowo, Krynica Morska i przede wszystkim Elblągowi. Powstały tam niedawno port morski był inwestycją o wartości 25 mln zł w jego skład wchodzą terminal towarowy o powierzchni prawie 5 ha i możliwościach przeładunkowych 600 tys. ton rocznie oraz terminal pasażersko-promowy. W wyniku zakazu terminal wykorzystywany jest jedynie w jednej czwartej, natomiast ruchu pasażerskiego nie ma w ogóle. Dlatego też kanał przez mierzeję jest tak niezbędny dla rozwoju Pomorza.
    Kanał miałby 1300 m długości, 40 metrów szerokości i 5 m głębokości. Zaplanowano śluzę z wrotami sztormowymi, które pozwoliłyby na kontrolowanie przepływu wody oraz panowanie nad sytuacją w razie sztormu czy powodzi i przede wszystkim skracałby znacznie drogę z Zatoki Gdańskiej, dzięki temu moglibyśmy przyjmować statki do 3 tys. ton.
    Kanał to wielka szansa również dla rozwoju lokalnej turystyki i żeglarstwa. Szczególnie że kraje UE są zainteresowane budową nowego kanału. Możłiwość promocji regionów Fromborka, Kadyny oraz połączenie z kanałem Ostródzko-Elblądzkim. Od dawna już są sygnały zainteresowania tymi obszarami przez skandynawskich żeglarzy. Kanał stanowiłby inwestycję o wartości 80 mln euro i władze Elbląga są na to przygotowane, a lista współinwestorów cały czas się powiększa.

    Zobacz całość »



    Wspólna europejska przestrzeń lotnicza UE i Bałkanów

    Zobacz całość »
    W Luksemburgu zostało zawarte porozumienie, na mocy którego do 2010 r. ma powstać Wspólna Europejska Przestrzeń Lotnicza (WEPL) Unii Europejskiej i krajów Europy południowo- wschodniej.
    W porozumieniu z UE uczestniczyli ministrowie krajów: Albanii, Bośni i Hercegowiny, Bułgarii, Chorwacji, Macedonii, Rumunii, Serbii, Czarnogóry oraz misji ONZ w Kosowie.
    Komisja Europejska poinformowała w komunikacie prasowym, że unijna polityka ma na celu utworzenie do 2010 r. wspólnej przestrzeni powietrznej z wszystkimi sąsiadami, począwszy od Europy południowo- wschodniej, która włączy do europejskiego rynku transportu lotniczego. Odnotowuje się znaczny wzrost ruchu lotniczego pomiędzy UE a krajami Europy płd.- wsch. (121 proc. od 2001 r.).
    WEPL ma ujednolicić standardy bezpieczeństwa w Europie i zapewnić ich wysoki poziom. Unia wesprze finansowo także projekt harmonizacji zasad konkurencji i praw konsumentów. Wszystkie te działania mają doprowadzić do zmniejszenia liczby wypadków oraz spóźnień samolotów.
    Ponadto przewiduje się, że porozumienie to będzie silnym impulsem dla przemysłu. Ponad 500 mln ludzi zamieszkałych w 35 krajach, stworzy jednolity rynek lotniczy.

    Zobacz całość »



    Co zmieni kanał na Mierzei Wiślanej?

    Zobacz całość »
    Gminy leżące nad Zalewem Wiślanym, już snują refleksje, na temat korzyści związanych z przekopaniem kanału na Mierzei Wiślanej. Obecnie jednak dręczą je rosyjskie ograniczenia dla polskich statków.
    Każdy polski statek, aby wypłynąć z Bałtyku na Zalew Wiślany, musi korzystać z rosyjskiej części akwenu - Cieśniny Pilawskiej. Jednak Rosjanie, na początku maja, ponownie wprowadzili zakaz ruchu na zalewie - zarówno statków pasażerskich oraz handlowych z Polski i Rosji. Zakaz niekorzystnie wpłynął na gminy leżące nad zalewem: Braniewo, Frombork, Tolkmicko, Sztutowo, Krynica Morska, a przede wszystkim na Elbląg, gdyż miasto wybudowało niedawno, nowoczesny port morski. - Kosztował ponad 25 mln zł. Powstały terminal towarowy o powierzchni prawie 5 ha i możliwościach przeładunkowych 600 tys. ton rocznie oraz terminal pasażersko-promowy, który spełnia wszystkie wymogi unijnego układu z Schengen. Dziś terminal towarowy wykorzystujemy w jednej czwartej. Ruch pasażerski zamarł. Gdyby powstał kanał przez mierzeję, to ruch w Elblągu wzrósłby kilkakrotnie. W gminach nad zalewem powstałyby mariny dla jachtów z całej Europy - oświadczył Juliusz Kołtoński, dyrektor zarządu Portu Morskiego Elbląg SA. Problem stanowi jednak nie tylko brak dostępu dla bander innych państw, ale również niewielka głębokość (do 2,5 m).
    60 km, to odległość jaka dzieli Elbląg od Cieśniny Pilawskiej. Nieekonomiczne zatem jest pogłębianie tak długiego toru wodnego. Natomiast z kanału na Mierzei Wiślanej byłoby zaledwie 12 km w poprzek zalewu. - Kanał miałby 5 m głębokości, a utrzymanie toru wodnego o głębokości ok. 3,5 m pozwoliłoby wpływać do nas statkom towarowym o wyporności do 3 tys. ton. A na takie jest bardzo duże zapotrzebowanie - poinformował Kołtoński. Iwona Tyburska, wójt gminy Sztutowo, na której terenie znalazłby się kanał, uważa, iż ta inwestycja ma same pozytywne strony. - Dla nas to nowe miejsca pracy, inwestycje, rozwój turystyki i żeglarstwa, wpływy z podatków - wyjaśniła.
    - Kraje Unii są zainteresowane nowym kanałem. Zalew Wiślany to jeden z najmniej znanych w Europie regionów. Bardzo atrakcyjny, bo są tu tak unikatowe miejsca, jak Frombork, Kadyny, połączenie z Kanałem Ostródzko-Elbląskim. Jest wspaniała przyroda i warunki do żeglowania. Skandynawowie od dawna chcą wpływać do nas swoimi jachtami - zakomunikował prof. Tadeusz Jednorał z Gdańska, który opracował szczegółową koncepcję przekopania mierzei. - Jako pierwszy musiałby zostać wybudowany most wantowy (wiszący) długości ok. 100 m i szerokości 20 m, z drogą dwupasmową oraz ścieżkami dla rowerzystów i pieszych - dodał Jednorał. Most napewno przyczyniłby się do wzomożenia ruchu na mierzei, z gminy Sztutowo do Krynicy Morskiej.

    Zobacz całość »



    Kawa i herbata wyposażeniem autokaru, czyli jak wliczać w koszty napoje podawane w autokarach

    Zobacz całość »
    Czy kawę, herbatę i wodę mineralną którą częstowani są pasażerowie autokarów należy zaliczyć do kosztów reprezentacji i reklamy, czy też uznać za zwykły koszt działalności firmy - na to pytanie odpowiedzieli eksperci z dodatku Dobra Firma Rzeczpospolitej.
    Rzeczpospolita analizowała przypadek firmy, która prowadzi wynajem autokarów na wycieczki. Na cele jednej z wycieczek kupiła na wyposażenie autobusu kawę, herbatę i wodę mineralną, aby uczestnicy wycieczki mogli się częstować. Przewoźnik zakupy zaliczył do kosztów reprezentacji i reklamy, a VAT odliczył jako że napoje podawane były w czasie spotkania z klientami. Oczywiście klienci płacili za wynajem tylko według stawki za jeden kilometr przebiegu plus 7% VAT.
    Zdaniem Rzeczpospolitej przewoźnik nie postąpił prawidłowo, ponieważ kawa, herbata i woda mineralna miały być "wyposażeniem" wynajmowanego autokaru. Wydatków na ten cel nie należało więc zaliczać do kosztów reprezentacji i reklamy, gdyż absolutnie nie jest to budowanie pozytywnego wizerunku firmy, ani też żadna jej reklama.
    Wydatki na kawę, herbatę i wodę mineralną w tym przypadku można byłoby uznać za zwykły koszt działalności firmy. Ale aby to zrobić, to trzeba wykazać ich związek z przychodem z wynajmu autokaru. A to może nie być łatwe, bowiem dla tego przewoźnika napoje nie są standardowym "wyposażeniem" wynajmowanego autokaru, lecz towary te były zakupione wyłącznie dla jednego klienta, na określoną wycieczkę.
    Dlatego, by przewoźnik mógł w takim przypadku bezpiecznie wliczyć napoje w koszt działalności firmy, to powinien w ofercie spółki albo w umowie z kontrahentem zamieścić zapisy, świadczące o tym, iż wynajmowany autokar ma być zaopatrzony w napoje dla uczestników wycieczki. Wtedy przed fiskusem może argumentować, iż właśnie serwowanie napojów na pokładzie autokaru jest ponadstandardową usługą przyciągającą klientów.
    W przypadku gdy nie ma jednak żadnego potwierdzenia, i nie przewoźnik nie może udowodnić jakie były jego intencje, to organy podatkowe mogą nabrać podejrzeń i zakwestionować taki koszt. Urzędnicy mogą stwierdzić, iż koszt napojów nie ma on żadnego związku z osiąganym przychodem z najmu autokaru, a zapewnienie napojów uczestnikom to funkcja organizatora wycieczki. Przewoźnikowi będzie się trudno wybronić, zwłaszcza w sytuacji, gdy cena za wynajem była kalkulowana identycznie dla wszystkim pozostałych klientów, którym nie serwowano napojów.
    Oczywiście zakwestionowanie wydatków na kawę, herbatę i wodę mineralną jako kosztów firmy wiąże się z utratą prawa do odliczenia VAT naliczonego przy ich zakupie, zgodnie z art. 88 ust. 1 pkt 2 ustawy o VAT.

    Zobacz całość »



    Hotele i restauracje świecą pustkami?

    Zobacz całość »
    Hotele i restauracje świecą pustkami - gości w nich wprawdzie nie brakuje, ale w obiektach nie ma kto pracować. Polacy, którzy mogliby w nich pracować są za granicą, albo pracują na czarno w Polsce.
    Hotelarze i restauratorzy alarmują: brakuje osób do pracy. Jest to bardzo niepokojący fakt, zwłaszcza, iż w Polsce stopa bezrobocia sięga 17 %. Jednak fakty są nieubłagane - już teraz problemy ze znalezieniem odpowiednich osób do pracy mają właściciele obiektów hotelowych i gastronomicznych. Ze świecą można szukać dobrych recepcjonistek, kelnerów, kucharzy i sprzątaczek.
    Problem braku odpowiednich pracowników najlepiej widoczny jest w wakacyjnych kurortach, które podczas sezonu są tłumnie odwiedzane przez turystów z wypchanymi portfelami. W Rowach tuż przed sezonem niemalże na każdej witrynie wisi kartka "Zatrudnię". Ale poszukiwania dają mizerny odzew. Prawdopodobnie więc tego lata w miejscowościach wypoczynkowych będzie znacznie mniej lokali i punktów gastronomicznych, lodziarni i kramów z pamiątkami.
    Taka sytuacja jest nie tylko nad morzem - kłopoty z zatrudnieniem dotknęły cały kraj. W Krakowie Bogdan Strużak, menedżer jednej z krakowskich lodziarni pracowników szuka od kilku miesięcy. Bezskutecznie. - Daję 900 zł na rękę za miesiąc. To niemało, ale wszyscy kręcą nosami - mówi. Podobne problemy ma Marzena Szymańska, prowadząca bar z tureckim jedzeniem w nadmorskim Mielnie, która od pięciu tygodni bez powodzenia szuka kelnera. - Jak tak dalej pójdzie, to chyba przekształcimy naszą restaurację w samoobsługową - zastanawia się.
    Analogiczna sytuacja jest w innych miastach Polski - w Poznaniu, jak obliczono na podstawie danych z urzędów pracy, robotę od zaraz znalazłoby co najmniej 10 kucharzy. Podobnie w Łodzi, gdzie co trzecia restauracja chętnie przyjmie kelnera. W Warszawie najwięcej pracowników poszukują hotele.
    - Kiedyś młodzi ludzie, zwłaszcza studenci, chętnie chwytali się takich zajęć. Teraz nikt nie chce - tłumaczy trend Renata Młynarczyk z Powiatowego Urzędu Pracy w Świnoujściu.
    Powody takiej sytuacji zdaniem Gazety Wyborczej są oczywiste. Po pierwsze, zgodnie z wszelakimi statystyki w hotelarstwie i gastronomiii są najniższe w Polsce zarobki. Branże te z pewnością nie przyciągają płacami. W jednej z gdańskich sieci lokali gastronomicznych można wyciągnąć miesięcznie ok. 800 zł na rękę, w lepszej restauracji w Toruniu 1,2 tys. zł plus napiwki. Sprzątając w jednym z lubelskich hoteli pracownicy zarobią ponad 1000 zł. Po drugie, Polacy zamiast się wysilać i za ciężką pracę dostawać tak mało, wolą po prostu wziąć 500 zł zasiłku. Po trzecie, tajemnicą poliszynela jest też, fakt, iż tysiące osób jest tylko formalnie bezrobotna, gdyż zarabia, pracując na czarno w sektorze usług (w tym również w hotelarstwie i gastronomii). Po czwarte wszyscy pozostali bezrobotni, już wybrali pracę za granicą. Zarabiają znacznie więcej niż w Polsce i dodatkowo szkolą język.
    A co na to branża?
    Branża turystyczna w tym roku ma znacznie większe problemy ze znalezieniem odpowiednich pracowników. Zwłaszcza, iż najczęściej nie może ich przyciągnąć wyższymi płacami. - Jeśli miałbym więcej płacić, musiałbym podnieść ceny noclegów i potraw w restauracji. Wtedy nikt nie spędzi u mnie nawet weekendu - argumentuje Franciszek Andreskowski, właściciel kempingu w Chałupach.
    Część firm ratuje się zatrudniając ludzi ze Wschodu, bo pracownicy Ci są niedrodzy. Ale to nie wystarczy, bo tylko w tym roku Polskę odwiedzi ponad 15 mln turystów z zagranicy. W latach następnych liczba ta będzie ciągle wzrastać, by w 2010 r. osiągnąć prawie 19 mln. - Jeśli rząd nie pomyśli o większych ulgach, szkolnictwie zawodowym czy zmniejszeniu kosztów pracy, zginiemy - obawia się Józef Ratański, prezes Polskiej Izby Turystyki.

    Zobacz całość »



    Hotel Rialto oficjalnym partnerem XII Międzynarodowego Plenerowego Festiwalu Jazz na Starówce

    Zobacz całość »
    Hotel Rialto został partnerem tegorocznego festiwalu Jazz na Starówce, który odbywać się będzie w dniach 1 lipca do 26 sierpnia na Rynku Starego Miasta. W obiekcie podczas festiwalu zatrzymają się wszyscy goście: plejada gwiazd polskich, europejskich i amerykańskich artystów.
    Organizatorzy zdecydowali się na wybór Hotelu Rialto ze względu na wystrój, który nawiązuje do lat 20 i 30 ubiegłego stulecia. Hotel urządzony jest w stylu Art. Déco, widocznych jest wiele akcentów, które nawiązują do ery swinga. W bibliotece CD można znaleźć wszystkie standardy i klasyków gatunku, w tym Georga Gershwina czy autorów musicali broadwayowskich, jak choćby Richarda Rodgersa i Lorenza Harta.
    Dyrektor Public Relations, rzecznik prasowy Festiwalu Pani Iwona Strzelczyk Wojciechowska uzasadnia swój wybór: - Miłośnicy gatunku z pewnością pamiętają wydarzenie, jakim był koncert George’a Duke’a w Teatrze Wielkim z okazji pierwszych urodzin Hotelu Rialto. My jako organizatorzy chcielibyśmy zapewnić swoim gościom, wielkim muzykom, którzy często odwołują inne wydarzenia, żeby zagrać na warszawskim festiwalu, jak najlepsze wrażenia z pobytu w naszym kraju. Chcielibyśmy, żeby zobaczyli ile jest w Polsce miłośników Jazzu, co nie tylko manifestują swoją liczną obecnością na koncertach, ale również wystrojem wnętrza, jak się stało w przypadku Hotelu Rialto.
    Zadowolenia z udziału w imprezie nie kryje również hotel. Bardzo się cieszymy, że możemy wziąć udział w takim przedsięwzięciu jak Międzynarodowy Plenerowy Festiwal Jazz na Starówce. Chcemy, żeby Hotel Rialto był utożsamiany z dobrą muzyką oraz z dobrym winem. Tylko to, co dobre może uzupełniać tak wysmakowane miejsce. - mówi Katarzyna Duczman PR Manager Rialto. - Staramy się, żeby w najmniejszych szczegółach zadbać o pewną spójność stylistyczną wynikającą z wystroju i samego pomysłu, który towarzyszy twórcom tego miejsca od początku procesu tworzenia. Wszystkie szczegóły: meble, obrazy, oświetlenie nawet potrawy serwowane przez Restaurację Kurta Schellera są przemyślane i mają wspólny mianownik - lata 20 i 30 poprzedniego stulecia. - dodaje Katarzyna Duczman.
    Jazz na Starówce to szczególny międzynarodowy festiwal jazzowy, organizowany wzorem europejskich metropolii w plenerze. Każdy koncert festiwalowy gromadzi 4000-5000 osób publiczności, co w przeliczeniu na jedną edycję festiwalu daje około 50 tysięcy słuchaczy. Jazz na Starówce jest także jednym z najdłuższych festiwali jazzowych w Europie - trwa przez 2 miesiące, w każdą sobotę wakacyjną lipca i sierpnia. Wstęp na wszystkie koncerty jest bezpłatny.
    Hotel Rialto jest pierwszym w Warszawie hotelem typu boutique. Mieści się w odnowionej kamienicy z lat dwudziestych XX wieku, a jego wystrój urządzono w stylu Art Déco. Każdy z pokoi jest indywidualnie zaprojektowany i wyposażony meblami inspirowanymi tym stylem. Wnętrze hotelu jest harmonijnie zaaranżowane tworząc ciepły i elegancki klimat, który zapewnia gościom poczucie pełnego komfortu.
    Wyposażenie oraz wszystkie udogodnienia są na najwyższym poziomie, a serdeczna i sprawna obsługa zaspokoi oczekiwania nawet najbardziej wymagających gości.

    Zobacz całość »



    Grand Hotel będzie rywalizował o klientów z Sheratonem!

    Zobacz całość »
    Sopocki Grand Hotel nie da za wygraną w walce o palmę pierwszeństwa w polskim kurorcie. Po generalnym remoncie obiekt ten będzie również hotelem pięciogwiazdkowym. Będzie mógł skutecznie walczyć o klienta z właśnie budowanym Sheratonem.
    Grand Hotel położony jest niedaleko nowo budowanego obiektu Sheraton. Mieści się w budynku z 1927 roku.
    Od listopada 2005 roku w hotelu trwa generalny remont. Po remoncie hotel będzie starał się o standard pięciu gwiazdek.
    Pierwsze wyremontowane zostały już oddane. Finalnie będzie ich 128. Po remoncie w hotelu znów będzie sala balowa, a już niedługo goście będą mogli zjeść śniadanie w ogrodzie i spędzić czas w SPA, w którym będzie sala fitness, siłownia, salon piękności i basen z brodzikiem dla dzieci.

    Zobacz całość »



    W Sopocie ruszyła budowa Sheratona

    Zobacz całość »
    W poniedziałek w Sopocie wmurowano kamień węgielny pod budowę pięciogwiazdkowego hotelu. Pięciokondygnacyjny Sheraton, który będzie mógł gościć jednorazowo 200 osób ma stanąć między Grand Hotelem a molem.
    Gerc Bauer, prezes Sheraton Hotel, powiedział podczas uroczystości rozpoczęcia budowy: - Do budowy tego hotelu w Sopocie zmierzaliśmy od wielu lat. Dopięliśmy swego. To dla nas bardzo ważny dzień. - Cieszę się, że znowu będziemy mieli bardzo dobry hotel sieci, o której marzyliśmy - odpowiedział Jacek Karnowski, prezydent Sopotu.
    Pięciogwiazdkowy Sheraton przyjmie pierwszych gości na początku 2008 roku. Obiekt będzie częścią Domu Zdrojowego. - Jego atutem będzie centrum SPA, na poziomie jakiego jeszcze nie ma w Polsce - chwali się Krzysztof Bielak, reprezentujący firmę NDI. - Do opracowania koncepcji centrum ściągnęliśmy z Wielkiej Brytanii konsultanta mającego duże doświadczenie w budowie takich miejsc.
    Bielak zapewnia, iż centrum SPA w sopockim Sheratonie nie będzie tylko basenem połączonym z siłownią i sauną, ale starannie przygotowanym kompleks, w którym obok rekreacji duży nacisk położony będzie także na odnowę biologiczną.
    Budowany hotel będzie częścią Centrum Haffnera, inwestycji, o której mówi się, iż zmieni oblicze kurortu. Centrum jest inwestycją wartą 93 mln euro. Zajmie ono teren o powierzchni 2 hektarów po lewej stronie dolnej części Monciaka (idąc w stronę mola). W skład Centrum Haffnera, oprócz Domu Zdrojowego z Sheratonem i SPA, wejdą też budynki handlowo-usługowe, z biuram, sklepami, restauracjami, pubami, oraz niewielki apartamentowiec z mieszkaniami oraz wielopoziomowy parking.

    Zobacz całość »



    Samorządy przejmą PKP przewozy regionalne?

    Zobacz całość »
    Rząd zamierza przekazać samorządom przewozy regionalne. Większość z nich chętnie je przejmie, jednak pod warunkiem, że spółka, której są winne pieniądze i która wciąż przynosi straty, zostanie oddłużona.
    Rząd opracował strategię dla PKP, w której zakłada utworzenie kompanii kolejowych, czyli samorządowych spółek, które mają przejąć przewozy regionalne. Według planów ma to nastąpić od stycznia przyszłego roku. Jednak, aby było to możliwe, samorządy muszą wyrazić chęć zajęcia się taką działalnością, a PKP Przewozy Regionalne muszą spłacić swoje długi. Michał Wrzosek, rzecznik PKP wyjaśnił - Wynoszą one ponad 2 mld zł, czyli tyle, ile samorządy i rząd są spółce winne.
    Większość samorządów pomysł popiera. Paweł Wróblewski, marszałek dolnośląski przyznał - Każde działanie, które ucywilizuje współpracę PKP z samorządami, jest dobre. Dodał też, że do końca przyszłego roku samorząd ma otrzymać biznesplan, który pokaże, czy województwo będzie stać na przejęcie przewozów regionalnych.
    Do współpracy mają zostać zaproszone także powiaty. Janusz Sepioł, marszałek województwa małopolskiego sądzi, że przekazanie samorządom przewozów regionalnych to krok w dobrą stronę. Poinformował, że deficyt przewozów obliczany przez PKP Przewozy Regionalne, które musiał pokrywać samorząd, potrafił wzrosnąć nawet o 100% w ciągu roku. Sepioł wyznał - Spółka musi jednak zostać oddłużona, tabor i nieruchomości, w które będziemy musieli zainwestować, muszą zostać przekazane na własność, dodatkowo chcemy gwarancji, że państwo będzie dotować wprowadzone przez siebie ulgi. Potrzebujemy również pomocy finansowej przy redukcji zatrudnienia.
    Sytuacja finansowa Przewozów Regionalnych jest coraz lepsza. Michał Wrzosek zaznaczył - W tym roku strata ich wyniesie około 200 milionów złotych, czyli o 400 milionów mniej niż w 2005 roku.
    Poprawa wyników finansowych jest zasługą mniejszych kosztów funkcjonowania spółki oraz skuteczniejszych negocjacji z samorządami w sprawie dopłat do deficytowych pociągów. PKP podało, że około 80% strat przewozów regionalnych to w ubiegłych latach to deficyt niepokryty właśnie przez samorządy, które nie chcą płacić wymaganej przez PKP Przewozy Regionalne kwoty tłumacząc, że jest ona znacznie zawyżona.
    Od kwietnia tego roku z rozkładu jazdy usunięto ponad 130 pociągów, do których samorządy nie chciały dopłacać. Natomiast od lipca zlikwidowanych ma zostać kolejnych 758 deficytowych połączeń.
    Planowana strata ma zostać zmniejszona także dzięki obniżeniu kosztów działalności spółki. Nastąpiło to między innymi poprzez zmniejszenie częstotliwości kursowania pociągów, likwidację pustych przejazdów oraz powołanie Kolei Mazowieckich, co obniżyło koszty o około 30%.
    Obecnie długi spółki, której głównymi wierzycielami są Polskie Linie Kolejowe i PKP Cargo wynoszą 2,3 mld zł. To prawie tyle samo, ile samorządy powinny zapłacić za deficytowe przejazdy (1,7 mld zł), a państwo zwrócić za ustanowione przez siebie ulgi do biletów (280 mln zł).

    Zobacz całość »



    Problemy szynobusu do Balic!

    Zobacz całość »
    O szynobusie kursującym z centrum Krakowa na lotnisko w Balicach, niestety mało turystów wie. Poza tym niewielu pasażerów jest zadowolonych z tego środka transportu.
    Początkowo na linii na lotnisko jeździły niskopodłogowe szynobusy, aby do nich wsiąść, trzeba było pokonać czterdziestocentymetrowy próg! Na szczęście już kursują pociągi, z których wysiada się po kilku stopniach. Jednak największe utrudnienia stanowił brak informacji. Nie ma ich ani na dworcu kolejowym, ani na lotnisku! Kasjerki na dworcu, kierują podróżnych do punktu obsługi klienta, ponieważ nie zawsze wiedzą z którego peronu odjeżdża szynobus. Natomiast na lotnisku, zagraniczni podróżni tłoczą się nadal na przystanku linii 192, nie wiedząc, że kilkaset metrów dalej - jest wygodne połączenie do Krakowa! - Niedługo zawisną duże tablice z informacją o pociągu w językach obcych. Są już piktogramy. Do końca czerwca zainstalowana zostanie maszyna biletowa, będą rozdawane ulotki - deklarował Piotr Pietrzak, rzecznik lotniska. - Naciskamy na kolejarzy, żeby promować linię. Dlatego na początek powierzchnię reklamową dostaną za grosze - dodał.
    - Mamy spóźnienie, bo rozkład szynobusu nie jest dopasowany do ogólnego rozkładu. Szynobus nie był brany pod uwagę, kiedy w grudniu ustalano nowy rozkład jazdy i teraz puszczają nas, kiedy na linii zwolni się miejsce. Może po jesiennej korekcie już wszystko będzie grało tip top - oświadczył Konduktor I. Rozkład jazdy kolejki do Balic, został ostro skrytykowany nie tylko przez pasażerów, ale także "Gazetę Wyborczą", gdyż szynobusy kończyły kursowanie przed lądowaniem ostatnich trzech samolotów! Nagonka przyniosła efekt - kolejarze zmienili rozkład, jednak nie poinformowano pasażerów o zaistniałej zmianie. - ...skąd mają być klienci, skoro nikt nie informuje o tym, że taki pociąg w ogóle jeździ - oznajmił kierowca autobusu.
    - Kiedy jest jakieś spóźnienie szynobusu, to od razu wiadomo, że się zepsuł. Kilka razy w tygodniu się psuje. Szczególnie ten, co nim teraz jedziemy się psuje - poinformował Szymon, pracownik jednostki wojskowej w Balicach. - Największy kabaret był na początku. Wtedy potrafiły się psuć dwa razy dziennie. Zdarzyło się nawet, że z powodu awarii ludzie spóźnili się na samolot. Teraz mają już w zapasie spalinową lokomotywę, zawsze gotową do pociągnięcia zepsutego szynobusu dodał częsty pasażer.

    Zobacz całość »



    Z Gdańska do Krakowa taniej przez Londyn!

    Zobacz całość »
    W Polsce brakuje połączeń lotniczych pomiędzy regionalnymi portami. Jeżeli chcemy dostać się z Bydgoszczy do Katowic, konieczne jest międzylądowanie w Warszawie.
    Jeśli natomiast zaplanujemy podróż z dużym wyprzedzeniem, taniej jest polecieć z Gdańska do Krakowa przez Londyn lub z Warszawy do Krakowa przez Paryż albo Rzym. Wszystko dzięki przewoźnikom, którzy oferują bilety w promocyjnych cenach.
    Lecąc z Gdańska do Krakowa z LOT, za bilet w jedną stronę musimy zapłacić 260 zł z opłatami lotniskowymi, nawet gdy kupimy go z dużym wyprzedzeniem. Podróż taka trwa około czterech godzin. Natomiast połączenie oferowane przez irlandzką linię Ryanair przez Londyn zajmuje dziewięć godzin, ale za bilet w jedną stronę zapłacimy tylko 177 zł ze wszystkimi opłatami. Warunkiem jest kupienie biletu odpowiednio wcześniej.
    Podróż z Wrocławia do Katowic przez Dortmund, liniami Wizz Air, zajmuje około czterech godzin, a kosztuje 266 zł. Planując wyjazd z co najmniej trzytygodniowym wyprzedzeniem, możemy z Warszawy przez Paryż lub Rzym do Krakowa polecieć ze SkyEurope za około 200 zł.
    Linie lotnicze cały czas zapewniają, że zamierzają uruchomić w Polsce połączenia lokalne, ale problemem jest głównie brak odpowiednich maszyn. Adrian Furgalski, dyrektor zespołu doradców TOR wyjaśnił - Takie połączenia powinny być obsługiwane przez małe, 30 - 40-osobowe samoloty, a cena biletu nie powinna przekraczać 150 zł w jedną stronę ze wszystkimi opłatami.

    Zobacz całość »



    Już niedługo 10. Jubileuszowe Święto Wina "Byczej Krwi" oraz patrona winiarzy św. Donata

    Zobacz całość »
    W dniach 7-9 lipca 2006 roku w Egerze (Węgry) rozpocznie się 10. Jubileuszowe Święto Wina "Byczej Krwi" oraz patrona winiarzy św. Donata. Do miasta przyjedzie więc masa turystów zarówno z kraju, jak i zza granicy, by m.in. delektować się przepysznymi węgierskimi winami.
    Według legendy nazwa najsłynniejszego czerwonego wina "Byczej krwi" wywodzi się z czasów oblężenia tureckiego. Węgierscy rycerze przed walką pili wino , które spływało im po brodach. Turcy uważali, iż to bycza krew, która świadczy o odwadze obrońców.
    Wśród turystów Eger znany jest przede wszystkim z wina, chociaż posiada również ciekawe zabytki węgierskiej historii, życie kulturalne oraz wody lecznicze i kąpieliska.
    Eger to historyczny region winiarski o powierzchni ponad czterech tysięcy hektarów jest kolebką najsłynniejszego czerwonego wina Egri Bikaver, czyli Egerska Bycza Krew.
    Początki uprawy winorośli sięgają XI wieku ,kiedy to za panowania króla św. Stefana utworzone zostało tu biskupstwo , a przybywający na te tereny zakonnicy sprowadzili ze sobą uprawne gatunki winorośli. Sztukę uprawy winorośli i produkcji wina udoskonalili osadnicy walońscy, którzy zamieszkali na tych terenach po najazdach Tatarów.P rocesu produkcji wina nie zakłóciło nawet 91-hektarowe panowanie Turków nad miastem, jako że wino było dla nich ważnym źródłem dochodu.
    Po wyzwoleniu kraju spod władzy tureckiej winiarstwo w regionie zaczęło się rozwijać , jednak mająca miejsce w 1886 roku plaga filoksery przejściowo zatrzymała ten proces.Podczas odtwarzania całkowicie obumarłych winnic, starano się wprowadzić do upraw nowe szczepy winorośli.
    Firma Egervin S.A. sprawuje pieczę nad muzealnymi rocznikami win , a z okazji przełomu tysiącleci w jej zakładach wyprodukowano Milenijne Wino Egri Bikavér - unikatowa mieszankę win pochodzących od 119 winiarzy regionu.
    Słynni winiarze z okolic Egeru to: Vilmos Thummerer, Béla Vincze, István Tóth.
    Najsłynniejsze winiarnie i restauracje:
    Winiarnia Bikavér, Eger Kőlyuktető, Fehérszarvas Vadásztanya, Eger Klapka u.8, Piwnice winne hotelu Korona, Eger Tündérpart u.5, Karczma i winiarna Kulacs, Eger Szépasszonyvölgy (Dolina Pięknej Pani).

    Zobacz całość »



    Również Bułgaria odczuwa brak pracowników w hotelach i restauracjach!

    Zobacz całość »
    Problem niedoboru odpowiednich pracowników w hotelach i restauracjach odczuwa nie tylko polska branża turystyczna. Pracowników hoteli i restauracji brakuje również na bułgarskim wybrzeżu, gdzie na drzwiach lokali wisi mnóstwo ogłoszeń z ofertami pracy dla kelnerów i kucharzy.
    W Bułgarii brak pracowników spowodowany jest szybkim rozwojem branży turystycznej. Na sytuacje ma również fakt, iż duża część wykwalifikowanych kadr wyjeżdża za granicę, gdzie znajduje lepiej płatne zatrudnienie. W jednej z miejscowości wczasowych - Albena co roku następuje wymiana około jednej trzeciej personelu.
    Rozwiązaniem dla bułgarskich obiektów hotelarskich i gastronomicznych mogłoby być podniesienie płac w branży, ale obniżyłoby to konkurencyjność bułgarskiej oferty turystycznej. Dlatego większe firmy z branży organizują własne szkolenia pracowników i oferują coraz lepsze warunki.
    Branża zwróciła się również do rządu, by by wprowadzić ułatwienia przy zatrudnianiu nieletnich oraz przepisy nakazujące absolwentom kierunków turystycznych pracę w kraju.

    Zobacz całość »



    Szynobusy scala Mazowsze

    Zobacz całość »
    Wznowiono kolejowe połączenie Sierpca z Nasielskiem, jednak zależy ono od frekwencji pasażerów. Koleje Mazowieckie być może uruchomią także szynobusy na trasie do Płocka.
    Dwa lata temu PKP, zlikwidowały połączenie Sierpc - Nasielsk, uzasadniając, że przy znikomej ilości pasażerów, nie opłaca się utrzymywanie drogich pociągów. Decyzja ta, spotkała się z protestem władz samorządowych (m.in. Sierpca, Płońska, Nasielska). - Kolej istnieje w Sierpcu od 1923 r. - przypomniał podczas uroczystości z okazji wznowienia połączenia, starosta Paweł Ambor. - Dorośli codziennie dojeżdżają do pracy, młodzież do szkół. Mam nadzieję, że połączenie nigdy więcej nie zniknie już z kolejowej mapy Polski - dodał.
    Szynobusy, które są tańsze w eksploatacji i potrzebują znacznie mniej osób do obsługi, zastąpiły przestarzałe i drogie w utrzymaniu tabory elektryczne. Samorząd woj. mazowieckiego zakupił w 2005 r. kilkanaście takich składów. - Kiedy dwa lata temu miałem wątpliwą przyjemność uczestniczyć w likwidacji połączeń z Nasielskiem, tworzyliśmy właśnie spółkę Koleje Mazowieckie - oznajmił wiceminister transportu Bogusław Kowalski. - Dzisiaj widać, że spółka znakomicie funkcjonuje i, co niespotykane, zamiast likwidować połączenia, wraca na stare trasy - wyjaśnił.
    Jednak mimo początkowo pochlebnych opinii mieszkańców i pasażerów, szynobusy rodzą sporo kontrowersji. Sierpczanie krytykują obecny rozkład jazdy. Uważają, że niekorzystne godziny kursowania, zniechęcają do korzystania z kolei, dając tym samym powód do powtórnej likwidacji połączeń z Nasielskiem. Z protestem zapoznały się Koleje Mazowieckie. - Wiemy o nim i będziemy robić wszystko, żeby dopasować rozkład do potrzeb pasażerów - zaręczył prezes spółki, Halina Sekita. - Problem w tym, że trudno znaleźć kompromis. To, co pasuje sierpczanom, niekoniecznie musi być dobre dla mieszkańców Nasielska - oświadczyła. Ponadto prawdopodobnie szynobusy, pojawią się na trasie do Płocka. - Bardzo poważnie myślimy o połączeniu za pomocą szynobusów Sierpca z Płockiem, a może nawet jeszcze dalej, z Kutnem - poinformowała Sekita. - Na razie brakuje sprzętu, ale jak tylko będą nowe zakupy, to Płock jest jednym z pierwszych na liście -dodała.

    Zobacz całość »



    W 2010 r. do Polski przyjedzie 19 mln turystów

    Zobacz całość »
    Z prognoz Instytutu Turystyki (IT) wynika, że w 2010 r. do Polski przyjedzie 19 mln turystów, czyli o 3,8 mln osób więcej niż w 2005 r.
    Liczba turystów przyjeżdżających do Polski w latach 2005-2010 będzie co roku rosnąć o 4,5 procent. Zwiększy się liczba turystów z Niemiec (w 2005 r, było ich 5,5 mln) a także z Rosji, Litwy, Białorusi i Ukrainy (4,6 mln w 2005 r.). Nie przybędzie natomiast turystów z Łotwy oraz Estonii (w 2005 r. 1,2 mln osób).
    Prognozy przewidują również wzrost liczby osób przyjeżdżających z innych niż Niemcy krajów Unii Europejskiej (w 2005 r. ponad 2 mln osób), a także Ameryki Północnej i pozostałych krajów zamorskich. W 2005 r. do Polski przyjechało ponad 505 turystów z zamorskich krajów, a prognozuje się, że ich liczba będzie rosnąć o 10 proc. rocznie.
    Dane Instytutu mówią, że wpływy z przyjazdów obcokrajowców wyniosły w 2005 r. 6,1 mld USD. Przewidywane wpływy w 2006 r. wynoszą 6,5 mld USD, a w 2007 r. 6,9 mld USD.
    Wg IT cudzoziemcy wykazują coraz większe zainteresowanie zakupem towarów i usług w Polsce. Często korzystają też z usług medycznych. Zagraniczni turyści przed podróżą do Polski wykupują pełne pakiety usług turystycznych. Instytut twierdzi, że ta tendencja w przyszłości się utrzyma.

    Zobacz całość »



    Bilet dla podróżującego jest umową przewozu

    Zobacz całość »
    Bilet na przejazd autokarem, pociągiem, przepłynięcie statkiem lub przelot samolotem, stanowi formę zawarcia umowy przewozu. Wejściówka musi więc zawierać podstawowe dane: cenę, dzień i godzinę transportu, trasę bądź klasę środka transportu.
    Często zdarza się, że urlopowe plany ulegają zmianie, podczas gdy już jest wykupiony bilet. Jednak zmiany biletu są oczywiście możliwe. Przeważnie dotyczą one terminu odjazdu, miejscowości lub klasy środka transportowego. Korekty te mogą powodować konieczność dopłaty różnicy należności lub zwrot części ceny. Możliwe także jest odstąpienie od umowy - jest to możliwe zarówno przed wyjazdem, wylotem lub w trakcie podróży (wysiąść można wyłącznie na wyznaczonych przystankach). Ponadto powodu skróconej podróży, klientowi może przysługiwać zwrot części kosztów, po potrąceniu części opłaty, czyli odstępnego. Należy pamiętać, iż w przypadku promocji, rezygnacja z wyjazdu powoduje na ogół - utratę całej ceny za bilet.
    Osoby podróżujące bez biletu, muszą liczyć się z tym, że kontroler pobierze od nich właściwą należność za przejazd i opłatę dodatkową. To kara dla osób podróżujących bez biletu. Opłata dodatkowa może zmniejszyć się, jeśli zostanie ona wniesiona od razu albo w wyznaczonym terminie. Gdy podróżny nie posiada dokumentu uprawniającego do ulgowego albo darmowego przejazdu, należy również uiścić świadczenia za przewóz i opłatę dodatkową. Jeśli jednak w ciągu 7 dni od dnia przewozu, udowodni się posiadanie takich uprawnień, pobrana opłata podlega zwrotowi, a wezwanie do zapłaty umorzeniu. Natomiast jeśli podróżny odmawia zapłacenia za bilet, kontroler może żądać okazania dokumentu potwierdzającego tożsamość. Gdy jednak ustalenie tożsamości nie jest możliwe, z pomocą przychodzi policja. Należy pamiętać, że osoby, które zagrażają bezpieczeństwu i porządkowi w danym środku transportu, mogą zostać usunięte.
    Przy wszystkich rodzajach transportów pasażerskich, możliwy jest oczywiście przewóz bagażu. Część ekwipunku stanowi zwykle tzw. bagaż podręczny, od którego nie pobiera się dodatkowych opłat. Natomiast posiadacz większego bagażu (przesyłki bagażowej) musi posiadać kwit bagażowy, który określa posiadacza przesyłki i należność za jej przewiezienie. Opłata ta, przeważnie jest uzależniona od wagi lub gabarytów przesyłki - bywa często wliczana w bilet, jednak należy pamiętać, iż w samolocie zapłacimy za tzw. nadbagaż.

    Zobacz całość »



    ::: 2006-06-23 :::


    Reprezentacja piłkarska Ekwadoru promuje turystkę

    Zobacz całość »
    Po raz pierwszy piłkarze z Ekwadoru zakwalifikowali się do drugiego etapu mistrzostw świata, a to spowoduje wzrost zainteresowania tym krajem pod względem turystycznym.
    Dlatego Ekwador wydał niemal dwa miliony dolarów na akcję reklamową podczas mistrzostw świata w Niemczech. Pojawiły się billboardy, które zapraszały na ekwadorskie wybrzeże Pacyfiku, w Andy, do Amazonii i na wyspy Galapagos. Po mistrzostwach rząd Ekwadoru spodziewa się znacznego wzrostu ruchu turystycznego nawet o 68% procent w przypadku turystów z Niemiec.
    Według sekretarza ds. turystyki Ekwadoru Marii Salvador w ubiegłym roku urlop w Ekwadorze spędziło dwadzieścia dwa tysiące Niemców, liczba ta ma się powiększyć do trzydziestu siedmiu tysięcy.
    Reprezentacja piłkarska Ekwadoru zyskała jeszcze przed mistrzostwami świata tytuł ambasadorów turystyki.

    Zobacz całość »



    Będziemy latać z Wrocławia do Sztokcholmu i Oslo

    Zobacz całość »
    Tani przewoźnik Norwegian uruchomi od września połączenia lotnicze z Wrocławia do sztokcholmu i Oslo. Do stolicy Szwecji będziemy mieli możliwość latać od 14 września a do Oslo od 28 października.
    Do Sztokcholmu bedzie można latać trzy razy w tygodniu, a do Norwegii dwa. Choć połaczenia jeszcze nie ruszyły, bilety na nie są już dostępne. Jak pamiętamy od 27 maja wzrosła konkurencja między liniami na trasie Wrocław-Warszawa. Do LOT-u oraz Direct Fly przyłączy się Centralwings. Niestety loty do Mediolanu nie będą się już odbywały.
    Mimo wszystko szefowie portu we Wrocławiu zapewniają, że jesienią zostaną uruchomione kolejne nowe połączenia. Leszek Karwowski, wiceprezes spółki zarządzającej lotniskiem, poinformował nas, iż linie są zainteresowane Wrocławiem. Do Sztokcholmu ludzie latają często po prostu do pracy, ale miejmy nadzieję, że nowym połączeniem zainteresują się też tamtejsi turyści.
    Od kiedy latają samoloty do Wielkiej Brytanii, coraz częsciej we Wrocławiu widujemy Brytyjczyków.

    Zobacz całość »



    Łatwiej zarobić na piwie niż na seksbiznesie

    Zobacz całość »
    Wielbiciele piwa, którzy przyjechali do Niemiec podczas piłkarskich mistrzostw świata wywołali rozczarowanie w tamtejszej branży seksbiznesu. A to dlatego, że piwosze wolą bawić się na świeżym powietrzu, popijając piwko i kibicując niż spędzać ten czas bardziej intymnie. Okazuje się, iż seksbiznes był wtedy niemal martwy... nie pokazują się nawet stali klienci.
    Na finał mistrzostw świata przyjechało ponad milon fanów z całego świata - również z tych krajów, w których prostytucja jest nielegalna. Jednak ze względu na duże koszty podrózy przyjezdni kibice wolą bawić się w plenerze niż w domach publicznych. Jednak gdy juz dotrą do domu publicznego nie chcą zapłacic za wstęp a żądają jedynie najtańszych drinków. I to jest niekorzystne dla seks-branży. Przykładowo, w jednym z barów niedaleko Bramy Brandenburskiej mecz Niemcy - Ekwador oglądało 700 000 kibiców.
    Jedynie domy publiczne z wyzszej półki nie cierpią na brak ruchu w interesie. "Pierwszych kilka dni było kiepsko, ale teraz frekwencja się poprawiła" - jak zdradza nam rzecznik największego domu publicznego w Europie. Na siedmiu piętrach zatrudnionych jest 200 pań, które są zajęte non stop. Rzecznik wspomnianego domu publicznego jest zdania, że piłka nożna i seks idą w parze, a w futbolu zawsze jest wygrany i przegrany. Jeden więc potrzebuje zabawy, drugi pocieszenia, a domy publiczne oferują obie te usługi.

    Zobacz całość »



    Interferie atakują trzecie miejsce

    Zobacz całość »
    Interferie zapowiedziały ambitny plan zwiększenia udziału w rynku i zajęcia trzeciego miejsca na rynku. Już wiedzą jak to zrobić i skąd wziąć na ten cel fundusze.
    Interferie to spółka, która zjmuje się organizowaniem i sprzedażą usług turystycznych. Obecnie,posiadając 966 pokoi, zajmują 7-mą pozycję czyli mają 4-procentowy udział na rynku. Firma ostatnio szybko się rozwija, a wypracowane zyski inwestuje w dalszą rozbudowę bazy.
    W 2005 roku spółka osiągnęła 5,2 mln zł zysku brutto, 4,24 mln zł zysku netto oraz przychód wysokości 37 mln zł. W 2006 roku chce zanotować kilkudziesięcioprocentową dynamikę wzrostu wyników np. - Dynamika wzrostu zysku na sprzedaży będzie na poziomie około 30 proc. - powiedział wiceprezes spółki Andrzej Bukowczyk
    W tej chwili Interferie są w posiadaniu 11 obiektów turystycznych w Polsce (na Wybrzeżu, w górach i nad jeziorami), 2 hoteli miejskich i biura turystycznego. Zamierzają powiększyć liczbę miejsc noclegowych do 1.507, wykupując istniejące już obiekty, np. ośrodki wczasowe od kopalń albo budując nowe.
    Fundusze na ten cel pochodzić będą z emisji planowanej na trzeci kwartał br. (od 30 do 50 mln zł) oraz z kredytów. Przypominamy, że Interferie złożyły w maju prospekt emisyjny w KPWiG, na warszawskiej giełdzie zaliczając debiut w lipcu. Emisja obejmowała 5 mln akcji nowych akcji, które stanowiły około 34 proc. w podwyższonym kapitale spółki. W tym momencie 93,72 proc. akcji jest w posiadaniu KGHM Metale DSI, a po 3,14 proc. mają KGHM Polska Miedź i Centrum Badania Jakości. Prezes Bukowczyk zapewnił, że dotychczasowi akcjonariusze nie przeznacą akcji na sprzedaż w ofercie publicznej. Obowiązuje ich 12 miesięczny lock-up.
    Spółka rozpoczęla swój program inwestycyjny trzy lata temu i zapowiada, że potrwa on do 2010 r. Na ten rok planuje zwiększyć swój udział w rynku do wysokości 6 procent.

    Zobacz całość »



    Oblężenie Krakowa przez 400 Chińczyków

    Zobacz całość »
    - Za kilka lat Kraków będzie mieć swoje China Town - zapewniał Xing-Li, jeden z przedstawicieli największej w historii oficjalnej delegacji z Chin w Polsce, która przyjechała do Krakowa na zaproszenie producenta polskiej wódki.
    - Pochodzą z wielkich miast, są wykształceni, świetnie mówią po angielsku. Po tej wizycie staną się ambasadorami polskiej kultury, naszego sposobu bycia i... wódki. Chcemy zapoznać ich z tradycją jej picia i naszym krajem jako kolebką wódki na świecie - wyjaśnił Andrzej Szumowski, wiceprezydent firmy, który poinformował, że polskie zabytki wywierają na gościach wielkie wrażenie. - Są zachwyceni Wieliczką. Kraków to dla nich perełka - dodał.
    - Jesteśmy szczęśliwi, że tu jesteśmy. Polacy dużo opowiadali nam o Krakowie - oświadczyła Yun-Ping, która na pytanie jak polski alkohol smakuje chińskim podniebieniom, odpowiedziała, że butelka 0,75 l Wyborowej kosztuje u nich 15 euro i kupują ją wyłącznie przedstawiciele 100-milionowej warstwy zamożnych, natomiast reszta (miliard dwieście milionów ludzi)- o tej wódce może tylko pomarzyć. Rocznie w Chinach sprzedaje się jej ok. 300 tys. litrów. W przyszłym roku planuje się wysłać aż 450 tys. litrów.
    - Nie po to otwieramy się na świat, żeby w Krakowie nie było China Town - oznajmił z uśmiechem jeden z uczestników, który dodał, iż znajomi Polacy wspominali mu o otwarciu w Krakowie promującego język i kulturę Chin Instytutu Konfucjusza.

    Zobacz całość »



    Powstanie nowa kolejka linowa na Czantorię

    Zobacz całość »
    We wrześniu rozpoczną się prace nad budową nowej kolejki linowej na ustrońską Czantorię. Inwestycja pochłonie 15 mln zł i ma się zakończyć jeszcze przed sezonem zimowym.
    Mimo, że Czantoria to jeden z najpopularniejszych beskidzkich szczytów, turyści narzekali na tutejszą infrastrukturę. Dwa lata pracowano nad jej poprawą i w tym czasie udało się postawić nowy wyciąg narciarski, zamontować sztuczne naśnieżanie i oświetlenie oraz wyrównać, odwodnić i bezpiecznie wyprofilować trasy.
    Planowana wymiana kolejki krzesełkowej to najbardziej kosztowna inwestycja. Prezes zarządu Kolei Linowej Czantoria Czesław Matuszyński uważa ją za konieczną, ponieważ obecna ma już 40 lat i coraz częściej się psuje. Ponadto dwuosobowe krzesełka mają za małą przepustowość. W weekendy turyści musieli czekać w kolejce nawet godzinę.
    Nowa kolejka będzie najnowocześniejsza w polskiej części Beskidów (podobna znajduje się na Palenicy w Pieninach). Będzie dwukrotnie szybsza od starej, wyposażona w czteroosobowe kanapy, które znacznie zwolnią na początku i końcu trasy, co ma ułatwić wsiadanie i wysiadanie.
    Ponadto turyści będą mogli korzystać z niej bez czekania, ponieważ w ciągu godziny wwiezie 2 tys. osób.

    Zobacz całość »



    Hispaniola promuje się w urzędach pocztowych

    Zobacz całość »
    Internetowe biuro podróży Hispaniola wystartowało z nową kampanią reklamową swojego portalu. Nośnikami kampanii będą plakaty formatu B1 umieszczone w 2000 urzędów pocztowych.
    Kampania reklamowa jest prowadzona równolegle w 2000 urzędów pocztowych w największych miastach. Hasłem kampanii jest zdanie "Rusz się z domu ....... odkryj z nami świat".
    - To już nasza kolejna kampania realizowana w urzędach pocztowych wykorzystująca nośniki reklamowe firmy Alliance Media Polska SA. Trzy lata temu promowaliśmy w ten sposób nasz internetowy brand bulgariaonline.pl. - mówi Marek Karawełow prezes zarządu Hispaniola Sp. z o.o. - Mamy nadzieję powtórzyć ten rezultat dla naszego nowego serwisu - dodaje.
    Celem akcji reklamowej jest zwrócenie uwagi na możliwość wyboru wakacji przez internet i promocja samej strony. Akcji reklamowej towarzyszy konkurs, który będzie trwał do 28 sierpnia.
    W kampanii biura zostanie wykorzystanych ponad 4000 nośników reklamowych. Hispaniola zdecydowała się na umieszczenie plakatów na poczcie, bo większość osób jest przynajmniej jeden raz w miesiącu. - Czekając w kolejce przez kilkanaście minut mają dość czasu na zapoznanie się z naszą propozycją. Pierwsze dni kampanii mierzone liczbą osób uczestniczących w konkursie i liczbą zapytań wskazują nam, że jest to dobra droga dotarcia z ofertą wakacyjną" - komentuje pierwsze wyniki akcji Marek Karawełow.

    Zobacz całość »



    Tajemniczy piknik w centrum Paryża

    Zobacz całość »
    Około 8 tys. osób ubranych na biało pojawiło się niespodziewanie na trawniku Placu Inwalidów w Paryżu. Dotąd nie wiadomo, kto był organizatorem tego "Białego Pikniku".
    Na stolikach turystycznych ustawiono wyszukane dania, wina i szampany. Goście przybyli ze składanymi krzesełkami. Panie w białych, eleganckich sukniach, a panowie w białych garniturach i słomkowych kapeluszach. Cztery tysiące osób przyjechało metrem, a druga połowa czterdziestoma autokarami.
    Anonimowi organizatorzy spotkania mieli ponoć na celu przypomnienie, że Paryż to miasto szyku i stolica sztuki życia. Zaproszenie było przekazywane "pocztą pantoflową".
    Zgromadzenie zaskoczyło służby porządkowe, ponieważ nie wydano na nie zezwolenia. Mimo tego, iż piknik był nielegalny, policja zdecydowała nie interweniować.

    Zobacz całość »



    Polska. Zielony przewodnik - nietypowy przewodnik po naszym kraju

    Zobacz całość »
    "Polska. Zielony przewodnik" Michelina to nie typowy przewodnik. Został przygotowany przez Francuzów dla cudzoziemców, którzy chcą zwiedzić Polskę.
    "Polska. Zielony przewodnik" to praca zbiorowa autorów francuskich. Jak wszystkie przewodniki tego wydawnictwa zawiera wiele subiektywnych opinii autorów. Trudno też z przewodnikiem tym zwiedzić cała Polskę, bo francuscy "inspektorzy" ograniczyli opis naszego kraju do 75% terytorium.
    Autorzy nic godnego polecenia nie znaleźli w Polsce zachodnio-północnej. Niektóre miasta, jak np. Szczecin, Gorzów Wielkopolski, Świnoujście, Bydgoszcz w ogóle w przewodniku nie istnieją. Opisali natomiast szczegółowo południe i wschód Polski, Warmię i Mazury oraz Pomorze Gdańskie.
    Jak to bywa w przewodnikach Michelina - autorzy przydzielili gwiazdki miejscom wartym uwagi. Trzy gwiazki, czyli "koniecznie odwiedzić" przypisali: Wrocławiowi, Krakowowi, Auschwitz, Kopalni Soli w Wieliczce, Tatrom, przełomowi Dunajca, Łańcutowi, Zamościowi, Warszawie, Gdańskowi i Malborkowi.
    Rzeczpospolita oceniła przewodnik jako rzetelny, bardzo starannie wydany i przejrzyście ułożony. Napisała, iż turyści odwiedzający Polskę powinni po niego sięgnąć. Dodała, iż przyda się on również Polakom potrzebującym skrótowych informacji o najważniejszych miejscach w (części) kraju.
    Dziennik zwrócił jednak uwagę na fakt, w publikacji jest zbyt dużo ugrzecznionych ocen, ogólników i folderowych zachwytów. Redaktorom oceniającym przewodnik nie przypadły do gustu również zdjęcia, zamieszczone w publikacji.

    Zobacz całość »



    Przy rzeszowskim Rynku ma powstać centrum hotelowo- konferencyjne

    Zobacz całość »
    Właściciele niezabudowanej działki w rzeszowskim rynku zamierzają wybudować tam hotel i sale konferencyjne. Inwestycja ma rozpocząć się jesienią.
    Rynek w Rzeszowie od lat szpeci wyrwa w zabudowie północnej ściany. Prezydent miasta Tadeusz Ferenc uważa za osobistą porażkę fakt, że nie udało się wpłynąć na inwestorów, aby rozpoczęli budowę w tym miejscu. Urzędnicy twierdzą, że mogą jedynie czekać na ich decyzje.
    Właścicielami działki są trzej rzeszowscy biznesmeni. Nabyli do niej prawa za 3 mln złotych na odbywającej się 4 lata temu licytacji. Wcześniej była własnością Partii Kupieckiej RP, która w 1994 r. na mocy umowy podpisanej z miastem otrzymała prawa do wieczystej dzierżawy terenu. W zamian zobowiązała się do wzniesienia do 2000 r. centrum kupieckiego. Niestety centrum nie powstało, a ok. 1,5 mln zł, które kupcy powierzyli przewodniczącemu partii przepadło. Prokuratura postawił a mu zarzut wydania ich na zbędne opinie i ekspertyzy związane z budową.
    Nowi właściciele zapowiadali odtworzenie czterech, stojących tam do lat 80 ubiegłego wieku kamienic. Mieli otworzyć tam centrum rozrywkowo- handlowe. Z planów nic nie wyszło, bo nie powiodło się załatwianie formalności.
    Jak mówi dyrektor Wydziału Architektury Urzędu Miasta Rzeszowa- Andrzej Skotnicki, w dokumentach konieczny jest podpis współwłaścicielki sąsiedniej kamienicy. Inwestorom nie udało się znaleźć spadkobierców na własną rękę, dlatego postanowiono złożyć wniosek do sądu rodzinnego w Rzeszowie o ustalenie kuratora dla osoby nieznanej z miejsca zamieszkania.
    Jednaj najpierw inwestorzy muszą wystąpić do urzędu miasta o pozwolenie na budowę. Zapowiadają, że zrobią to za 2-3 miesiące, kiedy zakończą prace nad zmianą koncepcji tej inwestycji. Właściciele już nie stawiają na handel. Zamiast sklepów ma tu powstać centrum konferencyjno- hotelowo- rozrywkowe, gdzie znajdzie się m.in. sala konferencyjna na ok. 700 miejsc mogąca pełnić także funkcję kina. Punkty handlowe będą w minimalnych ilościach.
    Gdy koncepcja będzie gotowa, inwestorzy od razu złożą wniosek w wydziale architektury. Wtedy miasto wystąpi o ustalenie kuratora. Może to potrwać nawet kilka tygodni, ale właściciele działki chcą zacząć roboty jeszcze tej jesieni. Rozbiórka starych fundamentów już jest prowadzona.

    Zobacz całość »



    Negocjacje hamują rozwój połączeń na Wschód!

    Zobacz całość »
    Obecnie do Wilna, Lwowa, Moskwy i Kijowa można polecieć tylko z Warszawy, gdyż połączenia oferują tylko trzej przewoźnicy. Uruchomienie trasy przez następne linie wiąże się z długotrwałymi negocjacjami.
    Do niedawna z Łodzi do Lwowa i Kijowa latały samoloty linii Direct Fly. Połączenia z Ukrainą odbywały się na zasadzie czarteru. Jednak przewoźnik wykonywał je regularnie, więc włączył je do swojego rozkładu. Przez to Kijów cofnął zgodę na ich wykonywanie. Linia za każdym razem musiała prosić Ukrainę o zgodę na lądowanie, co nie dawało gwarancji, kiedy i czy w ogóle dowiezie swoich pasażerów. Piotr Kasior, rzecznik Direct Fly zapewnia - Staramy się o zgodę na regularne rejsy. Może nawet uda się odbyć pierwsze już jesienią.
    Jednak Michał Marzec, dyrektor łódzkiego lotniska wyjaśnia - Negocjacje nie są proste, prowadzi się je z tamtejszym resortem transportu. Dodał też, że czasami zgodę na wykonywanie lotów przez innego przewoźnika musi wyrazić linia działająca na terenie państwa i obsługująca połączenia na trasie, której dotyczą negocjacje.
    Dzieje się tak, ponieważ poza krajami Unii nie obowiązuje zasada wolnego nieba. Katarzyna Krasnodębska z biura prasowego Urzędu Lotnictwa Cywilnego tłumaczy - Z państwami trzecimi musimy negocjować umowy dwustronne, które określają ilu przewoźników i na jakich trasach może wozić pasażerów. Krasnodębska dodała - Rozmowy z naszymi wschodnimi partnerami nie należą do łatwych.
    Jesienią ubiegłego roku została renegocjowana umowa pomiędzy Polską, a Ukrainą. Dzięki niej więcej przewoźników może wykonywać loty, także z portów regionalnych. Jednak zasady ich wykonywania cały czas zależą od ukraińskich władz lotniczych, chociaż już w mniejszym stopniu.
    Według umowy z Rosją maszyny polskich przewoźników mogą latać z każdego lotniska w kraju do Moskwy, Sankt Petersburga i kilku innych miast, jednak na każdej trasie może działać tylko jedna linia. Natomiast wejście na rynek każdej następnej wymaga dalszych negocjacji.
    Obecnie na Ukrainę polecimy tylko z LOT albo z ukraińską Air Baltica. Loty do Rosji obsługuje też rosyjski Aerofłot. Za bilet, w zależności od tego, z jakim wyprzedzeniem go kupimy, trzeba zapłacić od 800 zł do kilku tysięcy zł.
    Urząd Lotnictwa Cywilnego zapowiedział podjęcie dalszych starań w celu wynegocjowania jak najkorzystniejszych warunków realizowania połączeń na Wschód.

    Zobacz całość »



    Turyści chętnie kupowali imprezy first minute, a teraz żałują!

    Zobacz całość »
    W tym roku popyt na imprezy typu first minute zadziwił wszystkich - touroperatorzy odnotowywali znaczący wzrost ilości sprzedawanych ofert, a agenci zacierali ręce i inwestowali w reklamę, bo oferta w promocjach first mimute sprzedawała się jak świeże bułeczki.
    Niestety, wielu turystów zawiodło się kupując wakacje w ofercie first minute. Kupując wycieczki w atrakcyjnej cenie na 4-6 miesięcy wcześniej nie przewidzieli, iż na 1-2 miesiące przed wyjazdem będą musieli jeszcze dopłacić.
    Na forach dla turystów można znaleźć wiele opinii zawiedzionych osób, których zmuszono do dopłat - m.in. ze względu na wzrost cen paliw. Najczęściej kwoty dopłat mieściły się w kwocie 60-80 zł/osobę, ale zdarzały się przypadki, gdy koszt wycieczki rósł o 180-190 zł/osobę, co oczywiście wywoływało u turystów uczucie pokrzywdzenia.
    Ciekawostką jest fakt, iż dopłat żądali nie tylko mali touroperatorzy, ale również duzi gracze np. Neckermann, który w przypadku imprezy 7 dniowej imprezy na Majorce wezwał niektórych turystów do dopłat dwukrotnie - raz, w wysokości 60 zł, a kilka tygodni później na kolejne 160 zł.
    Oczywiście turyści, od których żądano dopłat najczęściej nie wiedzieli w ogóle, iż touroperator ma prawo podnieść cenę wycieczki. Poczuli się wiec pokrzywdzenie, a wręcz oszukani, bo przecież "opłaty lotniskowe były już w cenie wycieczki".
    Dopłaty oczywiście doktneły również tych "bardziej zorientowanych turystów", doskonale wiedzących, kiedy i jakich dopłat może żądać touroperator.
    Tutaj relacje touoperator - turysta okazały się znacznie barwniejsze. Przykładowo jeden z turystów, którego spotkała niespodzianka ze strony Neckermana w postaci dopłat w wysokości 80 zł/osobę opisał na jednym z for, jak zajął się sprawą dopłat.
    Najpierw sprawdził, iż zgodnie z ustawą , a dokładnie Art. 17 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o usługach turystycznych, mówiącym, iż cena ustalona w umowie nie może być podwyższona, chyba że umowa wyraźnie przewiduje możliwość podwyższenia ceny, a organizator turystyki udokumentuje wpływ na podwyższenie ceny jednej z następujących okoliczności:
    1) wzrostu kosztów transportu;
    2) wzrostu opłat urzędowych, podatków lub opłat należnych za takie usługi, jak lotniskowe, załadunkowe lub przeładunkowe w portach morskich i lotniczych;
    3) wzrostu kursów walut.
    2. W okresie 20 dni przed datą wyjazdu cena ustalona w umowie nie może być podwyższona".
    Następnie wezwał organizatora do udokumentowania wskazanych w wezwaniu do dopłaty okoliczności mających wpływ na podwyższenie ceny wycieczki. Zadzwonił do biura Neckermanna, gdzie udzielono mu informacji, iż organizator nie może takiego dokumentu wydać. Turyście polecono skontaktowanie się z przewoźnikiem - w tym przypadku z Centralwings. Oczywiście uparty turysta skontaktował się z liniami lotniczymi, gdzie poinformowano go, iż rzeczywiście dopłata paliwowa została wprowadzona z datą 12.06.2006.
    Inni turyści kwestionowali wysokość pobieranych przez touroperatorów dopłat. W przypadku wylotu do Egiptu, obsługiwanego przez Centralwings touroperator żądał dopłaty w wysokości 80 zł, kiedy dopłata paliwowa u przewoźnika w jedną stronę wynosiła 19,50 zł, co niewątpliwie pomnożone przez 2 (2 loty) dawało 39 zł, a nie żądane przez touroperatora 80 zł.
    Podsumowując, polscy turyści w tym roku często decydowali się na zakup ofert typu first minute. Niestety, w przyszłym roku część z nich nie kupi wakacji z 5-6 miesięcznym wyprzedzeniem. Szkoda im będzie "zamrozić" pieniądze u touroperatorów, gdy w praktyce atrakcyjna cena wakacji kupionych w ofercie first minute, może nie być taka atrakcyjna.

    Zobacz całość »



    Zbyt mało połączeń krajowych!

    Zobacz całość »
    Niestety obecnie łatwiej się dostać samolotem z Katowic do Londynu niż do Bydgoszczy. Prawdopodobnie tak zostanie jeszcze długo, gdyż bezpośrednie loty pomiędzy krajowymi portami przewoźnikom się nie opłacają.
    Na dzień dzisiejszy połączenia krajowe obsługuje tylko jeden przewoźnik. Proponuje on podróż między Gdańskiem, a Krakowem oraz Gdańskiem, a Wrocławiem. Jednak ceny biletów są bardzo wysokie.
    Jedyny polski przewoźnik, Direct Fly z Gdańska do Krakowa leci niewiele dłużej niż godzina. Koszt biletu na taki lot wynosi od 300 do 450 zł. Podobną cenę za bilet zapłacimy w LOT, ale podróż odbywa się z międzylądowaniem w Warszawie i trwa trzy godziny. Jeżeli na lot zdecydujemy się z dużym wyprzedzeniem, możemy dostać bilet za 260 zł ze wszystkimi dodatkowymi opłatami.
    Jednocześnie za ponad siedmiogodzinną podróż w pierwszej klasie PKP zapłacimy około 160 zł.
    Polacy są bardzo chętni na podróżowanie samolotem zamiast pociągiem, ale ceny biletów musiałyby być niewiele wyższe niż w pierwszej klasie InterCity.
    Dotychczas jedynymi trasami, która przynoszą zyski są: Wrocław - Warszawa i Gdańsk - Warszawa. Głównym powodem jest długi czas podróży koleją. Adrian Furgalski, dyrektor zespołu doradców gospodarczych TOR uważa - Coraz więcej osób będzie chciało latać po Polsce, zwłaszcza ze Szczecina i Wrocławia, jeśli kolej nie zmodernizuje szybko torów, by skrócić podróż. Tym bardziej, że te rejony kraju w najbliższym czasie będą się najdynamiczniej rozwijać.
    Na Zachodzie szybka kolej wygrywa z tanimi przewoźnikami lotniczymi. Furgalski wyjaśnia - Coraz więcej osób woli pojechać z Londynu do Paryża czy z Paryża do Brukseli pociągiem do centrum miasta niż samolotem na jego obrzeża. Zwłaszcza, że czas podróży po zmodernizowanych torach kolejowych jest porównywalny.
    Sławomir Dacewicz, prezes Direct Fly, podczas inauguracji pierwszych lotów krajowych wyznał - Pomysł sprawdził się w krajach Europy Zachodniej, sprawdzi się i u nas. Jednak na Zachodzie ceny biletów są znacznie niższe.
    Okazało się, że Polacy nie są jeszcze gotowi latać za cenę oferowaną przez Direct Fly, czyli od 300 zł w jedną stronę. Dlatego też po dwóch miesiącach przewoźnik musiał już zlikwidować kilkanaście połączeń tygodniowo. Natomiast obecnie jego samoloty latają tylko z Gdańska do Krakowa i Wrocławia oraz z Wrocławia do Warszawy.
    Piotr Kasior, rzecznik Direct Fly zapowiedział - Niedługo bilety na bezpośrednie loty krajowe będzie można kupić z pewnym wyprzedzeniem za około 99 zł. Do tego trzeba będzie doliczyć jeszcze opłaty lotniskowe w wysokości około 50 - 80 zł.
    Direct Fly zamierza uruchomić także połączenia ze Szczecina i Poznania. Kasior dodaje - W następnej kolejności będziemy się zastanawiać nad Wrocławiem i Katowicami.
    Natomiast Centralwings, należący do LOT oferuje w kraju połączenie tylko Wrocławia z Warszawą. Izabela Boguś, rzecznik przewoźnika tłumaczy - Robimy to, ponieważ musimy przemieścić samolot do stolicy przed porannym lotem do Londynu.
    Jednak LOT zapewnia, że cały czas bardzo dokładnie przygląda się rynkowi. Leszek Chorzewski, rzecznik spółki przyznał - Na razie pasażerowie naszych lotów krajowych to w większości albo osoby podróżujące w interesach albo pasażerowie, których dowozimy na zagraniczne połączenia. Dodał też, że po wprowadzeniu nowych taryf wzrosła liczba zainteresowanych lotami.
    Bezpośrednie loty krajowe samolotami większymi niż 30 - 40-osobowe są nieopłacalne. Jest to jeden z powodów, dla którego tani przewoźnicy nie zdecydowali się na uruchomienie połączeń pomiędzy polskimi portami. Nie dysponują oni odpowiednio małymi samolotami.
    Możliwość uruchomienia lotów krajowych rozważał też słowacki przewoźnik Sky Europe. Jednak nie zdecydował się na nie głównie z powodu braku odpowiednich maszyn. Ale zapowiedział, że chociaż na razie nie zamierza uruchomić połączeń krajowych, będzie obserwować nasz rynek.
    Nad uruchomieniem w przyszłości połączeń pomiędzy portami polskimi zastanawia się też irlandzki tani przewoźnik Ryanair. Jednak zastrzega, że jest jeszcze na to za wcześnie. Tomasz Kułakowski, odpowiedzialny za sprzedaż i marketing w Europie Środkowej w linii Ryanair poinformował - Latanie na trasach krajowych to najwyższy stopień rozwoju linii lotniczej na danym rynku.
    Tymczasem PKP robią to, czego zaniechały linie lotnicze, czyli rozpoczęły walkę o klientów. Pierwszym ku temu krokiem było uruchomienie Tanich Linii Kolejowych. Pociągi kursują przeważnie raz dziennie, ale bilety są tańsze na wszystkich trasach nawet o 50%.
    Regularnie powtarzana jest też akcja wczesnej sprzedaży biletów na ekspresy i pociągi InterCity, które kosztują wtedy nawet ponad 60% mniej. Za bilet z Gdańska do Warszawy, kupowany tydzień przed podróżą, zapłacimy niecałe 40 zł zamiast 90 zł.
    Podczas ostatniej promocji PKP proponowało pakiet voyager, czyli cztery bilety za 150 zł do wykorzystania na dowolnych trasach.
    Jednak podróże pociągiem mają jedną, poważną wadę. Ze względu na zły stan torów zajmują więcej czasu niż na Zachodzie. Podróż ekspresem z Gdańska do Katowic trwa siedem godzin.

    Zobacz całość »



    Radom: Kąpieliska już czekają na amatorów wody!

    Zobacz całość »
    Wszystkie kąpieliska w Radomskiem zostały dopuszczone do użytkowania. Sanepid przeprowadził serię badań czystości wody prawie we wszystkich zbiornikach, z których korzystają mieszkańcy regionu.
    Beata Nowak, rzeczniczka prasowa sanepidu poinformowała - Na razie nie ma najmniejszych powodów do obaw. Wszędzie woda jest czysta. Badania wykonujemy co dwa, trzy tygodnie, więc w przypadku pojawienia się zanieczyszczeń wydajemy stosowne komunikaty o zakazie kąpieli w danym miejscu.
    Najwcześniej otwarto kąpielisko na radomskich Borkach, które codziennie odwiedzają tłumy amatorów pływania.
    Kasia i Oliwia, które były na plaży na Borkach spytały retorycznie - Jak tu nie korzystać z uroków pogody, skoro słońce samo zachęca do opalania?
    Nad radomskim zalewem, bezpieczeństwa pływających pilnuje jak na razie dwóch ratowników. Zbigniew Korcz, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji wyznał - Upały powodują, że ludzi goszczących nad wodą jest coraz więcej, stąd decyzja o otwarciu kąpieliska tydzień wcześniej, niż jest to zwyczajowo przyjęte. Zapewnił też, że od soboty, 24 czerwca nad bezpieczeństwem kąpiących czuwać będzie stale już sześciu ratowników. Korcz dodał - Wspomagać ich będą także wolontariusze, czyli tacy, którzy chcą zdobyć stosowne uprawnienia i muszą odpracować co najmniej sto godzin społecznie.
    Sanepid dopuścił także do użytkowania zbiorniki w Siczkach, Pionkach, Domaniowie, Kozienicach, Toporni oraz Iłży. W każdym z tych miejsc została oczyszczona plaża i wysypano świeży piasek. Natomiast w pobliżu kąpielisk ustawione zostały sanitariaty.
    Obecnie trwa odbiór kąpielisk przez Radomskie Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. Zdzisław Radulski, prezes radomskiego WOPR-u przyznał - W większości miejsc warunki techniczne, stan pomostów i plaż nie budzi zastrzeżeń. Tam, gdzie mamy jakieś wątpliwości, zleciliśmy wykonanie kilku drobnych napraw. Sprawdzaliśmy także, czy kąpieliska są ogrodzone, oznaczone bojami i czy nie sprzedaje się na nich alkoholu. Generalnie kąpieliska są dobrze przygotowane do sezonu.
    Radulski zaapelował, aby pływać jedynie w miejscach oznakowanych i dozorowanych przez ratowników. Dodał - Najgorsza jest brawura i przecenianie własnych możliwości. Jednocześnie podkreślił też, że na kąpieliskach strzeżonych przez WOPR nikt w ostatnich latach nie utonął. Radulski zaznaczył - Zapewniam też, że w razie potrzeby wyślemy nad zbiorniki wodne większą liczbę ratowników. W pogotowiu mamy wystarczająca ilość dobrze wyszkolonych ludzi.

    Zobacz całość »



    ::: 2006-06-24 :::


    Napiwek płacony kartą powinien być opodatkowany!

    Zobacz całość »
    Gdy klientom podoba się obsługa w restauracji czy pubie to dają napiwek obsługującemu ich kelnerowi. Tak było zawsze i nikt nigdy nie dopatrywał się problemów w procesie dawania napiwków. Teraz, gdy turyści coraz częściej płacą w restauracjach i pubach za pomocą karty, sprawą zainteresowały się urzędy skarbowe.
    Zdaniem Rzeczpospolitej problem rodzi się w przypadku napiwku płaconego kartą. Napiwek ten powinien być bowiem obciążony podatkiem i ZUS-em.
    Definicja znanego nam powszechnie VAT-u jest bardzo szeroka a organy podatkowe chcą wprowadzić podatek od wielu czynności. Także od napiwków. Jako pierwszy problem podatków od napiwków poruszył Urząd Skarbowy w Warszawie w piśmie z 24 lutego 2006 r. (nr 1471/NUR1/443-589/4/05/GW). Zgodnie z pismem, ywdanym przez ten urząd, napiwki są pewnego rodzaju wynagrodzeniem indywidualnym i wliczają się w obrót lokalu, restauracjii powinny zostać opodatkowane.

    Zobacz całość »



    Podrożały przejażdżki gondolą w Wenecji

    Zobacz całość »
    Przejażdżka gondolą po kanałach Wenecji będzie droższa i krótsza - postanowiły władze miasta. Już niedługo ceny najbardziej tradycyjnej weneckiej atrakcji wzrosną o 10 procent, a przepisowa długość rejsu została skrócona z 50 do 40 minut.
    Turystów, którzy zawitają do Wenecji spotka więc nieszczególnie miła niespodzianka. Rada miejska przyjęła, bowiem projekt nowych taryf usług gondolierów, które natychmiast weszły w życie. Za przejażdżkę gondolą za dnia zamiast dotychczasowych 73 euro trzeba będzie zapłacić 80 euro, a za rejs wieczorem od godziny 19 aż 100 euro (do tej pory było 91 euro). Podwyżka wynika z konieczności konserwacji gondoli oraz podniesienia pensji gondolierów, którzy przyznają, że ceny przejażdżek nie zmieniały się od dwóch lat. Gondolierzy tłumaczą, że ceny te nie są wygórowane zważywszy na to, że do jednej łodzi wsiada średnio sześć osób.

    Zobacz całość »



    Restauratorka skazana za zatrucie klientów!

    Zobacz całość »
    Właścicielka jednej z olsztyńskich restauracji został skazana na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Wyrok ten to efekt procesu sądowego, który dotyczył zatrucia pokarmowego, majacego miejsce dwa lata temu w czasie przyjęcia weselnego. Zatruło się wówczas 60 osób.
    Osoby te zjedły polędwiczki w sosie śmietankowo-kurkowym, a efektem tego był ostry ból brzucha. Część z poszkodowanych trafiła do szpitala. Po incydencie rodzice państwa młodych zawiadomili prokuraturę, która w czasie śledztwa ustaliła, że higiena w restauracyjnej kuchni pozostawiała wiele do życzenia.

    Zobacz całość »



    Pociągiem na lotnisko w Warszawie?

    Zobacz całość »
    W poniedziałek, 19 czerwca na konferencji w Warszawie Krzysztof Celiński, szef PKP Polskie Linie Kolejowe poinformował, że do końca 2008 roku prawdopodobnie zostaną ukończone prace nad połączeniem kolejowym lotniska im. F. Chopina w Warszawie z linią Warszawa - Radom.
    Do końca października bieżącego roku powinna być już gotowa dokumentacja projektowa oraz ogłoszone przetargi na roboty budowlane i nadzór.
    Do końca 2006 roku powinny zostać wykupione też grunty. Według projektu, do czerwca 2008 roku zakończona zostanie modernizacja odcinka Warszawa Zachodnia - Warszawa Okęcie, natomiast do końca tego samego roku ma być oddana do użytku łącznica od linii kolejowej Warszawa - Radom do stacji końcowej koło terminalu lotniska.
    PKP PLK szacuje, że całkowity koszt przedsięwzięcia wyniesie prawie 330 mln zł, z tego około 240 mln zł ma pochodzić z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.
    Piotr Nalej, dyrektor handlowy Przedsiębiorstwa Państwowego Porty Lotnicze pod koniec maja poinformował, że do roku 2010 liczba pasażerów obsługiwanych na warszawskim lotnisku w ruchu międzynarodowym wzrośnie do ponad 9 mln. Natomiast w roku 2006 ma to być 6,9 mln osób.
    Według szacunków wzrośnie również liczba pasażerów korzystających z warszawskiego lotniska w ruchu krajowym. W roku 2010 ma ich być 970 tys., a w 2006 roku 884 tys.
    Ma wzrosnąć również liczba operacji lotniczych. W ruchu międzynarodowym ze 105 tys. w 2006 roku do 124 tys. w roku 2010, a w ruchu krajowym z 29 tys. do 33 tys.
    Według Urzędu Lotnictwa Cywilnego, w pierwszym kwartale bieżącego roku polskie lotniska obsłużyły ponad 2,7 mln pasażerów, czyli o 34% więcej niż w tym samym okresie 2005 roku.
    Największy przyrost liczby przewiezionych pasażerów w stosunku do tego samego okresu 2005 roku odnotował port lotniczy w Warszawie. Lotnisko obsłużyło aż o 210 tys. pasażerów więcej. Kraków obsłużył o128 tys. więcej, Gdańsk o 85 tys. więcej, a Wrocław o 63 tys. więcej.
    W strukturze przewozów lotniczych cały czas największy udział w rynku ma lotnisko im. Fryderyka Chopina, które przez pierwsze trzy miesiące bieżącego roku obsłużyło ponad 1 mln 542 tys. pasażerów, czyli 56% wszystkich pasażerów korzystających z polskich lotnisk w tym okresie.

    Zobacz całość »



    Problemy na łódzkim pasie startowym

    Zobacz całość »
    Na lotnisku Lublinek w Łodzi, 300 metrów przed końcem pasa startowego zapadła się nawierzchnia asfaltowo-betonowa na powierzchni ponad 100 metrów kwadratowych na około 15 cm głębokości - podał portal Pasażer.com.
    Kilka dni temu usunięciem zapadliska zajęła się w ramach gwarancji łódzka firma, która specjalizuje się w budowie dróg. Na lotnisko przywieziono sprzęt drogowy, między innymi frezarki i układarki. Po zakończeniu prac drogowcy pomalowali nawierzchnię pasa. Natomiast godzinę później wylądował już samolot z Londynu.
    Dyrektor Marzec zaznaczył - W sumie naprawa pasa startowego trwała 22 godziny. Odbywała się głównie po południu i w nocy. Dzięki temu nie musieliśmy odwoływać zaplanowanych lotów do Londynu, Dublina i Nottingham.
    O zapadającej się nawierzchni pasa startowego od strony ulicy Sanitariuszek było wiadomo już od kilku miesięcy. Na początku wiosny dyrekcja portu lotniczego zleciła Politechnice Wrocławskiej wykonanie ekspertyzy. Po wykonaniu odwiertów stwierdzono osłabienie gruntu na głębokości 5 metrów, spowodowane jego strukturą. Marzec zapewnił, że obecnie grunt przestał się zapadać.

    Zobacz całość »



    Przed wyjazdem w słowackie Tatry trzeba wykupić ubezpieczenie

    Zobacz całość »
    Turyści wędrujący po słowackiej stronie Tatr po 1 lipca br. powinni pamiętać o wykupieniu ubezpieczenia na wypadek, gdyby wskutek nieszczęśliwego wypadku, musieli skorzystać z pomocy tamtejszego Górskiego Pogotowia Ratunkowego (HZS). Ci, którzy nieubezpieczeni ruszą w góry, mogą się narazić na pokrywanie kosztów akcji ratunkowych.
    Przepis podpisany przez ówczesnego szefa MSW Vladimira Palko jeszcze w 2005r. wchodzi w życie od następnego miesiąca. Ma na celu poprawę warunków pracy ratowników słowackich Tatr. Akcje ratunkowe są bardzo kosztowne. Minimalny koszt pomocy poszkodowanemu to 4 tysiące koron ( ok. 400 zł.), ale jeśli trzeba prowadzić wielogodzinne lub czasami wielodniowe poszukiwania po zejściu lawiny, albo włączyć do akcji helikopter, to koszty te wzrastają do setek tysięcy w przeliczeniu na polskie złote. Dotychczas akcje ratunkowe były refinansowane przez kasy chorych. Koszty akcji ratowniczych ponosili sami poszkodowani, jedynie w przypadkach, kiedy ewidentnie złamali obowiązujące przepisy dotyczące bezpieczeństwa w górach. Niestety poszkodowani bronią się przed odpowiedzialnością, dlatego wydane na akcje pieniądze, często nie wracały do kasy HZS.
    Dzienna stawka za ubezpieczenie na Słowacji wynosi od 10 do 20 koron (to w przeliczeniu 1-2 złote), a zabezpiecza pokrycie wydatków nawet do 500 tysięcy koron (50 tysięcy złotych). Takie rozwiązania już od dawna przyjęły się w większości krajów alpejskich (za wyjątkiem Francji). To sprawdzony sposób, żeby pieniądze, wydane na ratowanie ludzkiego życia wróciły do ratowników i mogły służyć następnym ofiarom wypadków.
    Jak twierdzi Józef Janina, naczelnik słowackiego Górskiego Pogotowia Ratunkowego, pieniądze zostaną przeznaczone na zakup sprzęty lub zwiększenie liczby ratowników.
    Na Słowacji ratownicy podejmują średnio 700 akcji w ciągu roku. Nierzadko zdarza się, że z ich pomocy korzystają nasi rodacy. Polacy często łamią zakazy obowiązujące w górach, schodzą ze szlaków i są niezdyscyplinowani, przez co narażają się na szczególne niebezpieczeństwo.

    Zobacz całość »



    Władze Puław stawiają na Wisłę!

    Zobacz całość »
    Władze miasta mają koncepcję na wykorzystanie Wisły. Bulwary nadwiślańskie mają mieć 4 km długości. Obecnie prace trwają przy budowie pierwszego, półkilometrowego odcinka. W niedalekiej przyszłości powstaną tu trasy rowerowe, trakty spacerowe, przystań rzeczna, bary i kawiarnie. Ma to być atrakcja zarówno dla mieszkańców jak i dla turystów.
    Z każdym rokiem zwiększa się liczba pływających po rzece łódek, żaglówek i motorówek. Istniejący w Puławach port ma ogromne znaczenie gospodarcze, ale ze względu na panujący tu duży ruch, nie nadaje się do wykorzystania dla potrzeb ruchu turystycznego. Dlatego pomyślano o budowie małego portu dla potrzeb wodniaków. W ten sposób miasto otworzy się na tę grupę turystów. Specjalnie dla nich powstaną miejsca, gdzie będą mogli przycumować łodzie, wyjść na brzeg i poznać miasto.
    Jak do tej pory Puławy, choć położone nad Wisłą, nie wykorzystywały tego atutu dla celów turystycznych. Władze miasta chcą to jak najszybciej zmienić. Równie ważną dla rozwoju miasta, jest budowa nowego mostu w Puławach. Płynna komunikacja, bulwar nadwiślański i liczne atrakcje umożliwią podniesienie rangi Puław na wiślańskiej mapie turystycznej i ściągnie liczną grupę turystów.

    Zobacz całość »



    ::: 2006-06-25 :::


    Toruń w Europie - rozmowa z Danutą Hübner na temat potencjału miasta

    Zobacz całość »
    Co ma do zaoferowania turystom Toruń? Czego mogą się spodziewać sami mieszkańcy po Unii Europejskiej? Co sądzą obcokrajowcy o Toruniu? Na te i inne pytania związane z turystyką w Toruniu odpowiedziała na łamach Metra Danuta Hübner, komisarz ds. Polityki Regionalnej Unii Europejskiej.
    Danuta Hübner: - Toruń ma głęboką i bogatą kulturę, która ułatwia kontakty, przyciąga, pomaga nie tylko rozwijać turystykę, ale sprawia, że ludzie mają w sobie potrzebę zrobienia czegoś dobrego, nowego, wielkiego. To się tutaj czuje.
    Jacek Hołub: Czego mogą się spodziewać w najbliższych latach po Unii Europejskiej mieszkańcy Torunia?
    Danuta Hübner: - W latach 2007-2013 chcemy znaleźć więcej miejsca w unijnych programach dla miast. Toruń ma przeogromne możliwości, żeby ten czas wykorzystać dla poprawienia infrastruktury. Widziałam, że trzeba jeszcze wiele zrobić, żeby Toruń był atrakcyjnym miejscem, do którego łatwo dojechać - dla inwestorów to bardzo ważne. Ale też Toruń stoi przed ogromną szansą, dlatego, że jest miastem z bardzo żywym środowiskiem akademickim, które współpracuje blisko z bardzo ciekawymi ośrodkami w Europie. Tydzień temu byłam w holenderskiej Lejdzie, która jest partnerskim miastem Torunia. Jest tam wspaniały park naukowo-przemysłowy. Mam nadzieję, że współpraca między Lejdą i Toruniem może się rozwinąć także w tym obszarze.
    Jesteśmy rozpoznawalni poza Polską?
    - Toruń właściwie ma już wielką markę w Europie. Jest miastem-symbolem, miastem z historią, z którym są związane osoby niesłychanie ważne dla Europy - myślę przede wszystkim o Koperniku. Ale jest też miastem, które umie pięknie łączyć historię z przyszłością. Szczególnie, że ma już to, co jest bardzo ważną otoczką wszelkiej działalności gospodarczej - głęboką i bogatą kulturę, która ułatwia kontakty, przyciąga, pomaga nie tylko rozwijać turystykę, ale sprawia, że ludzie mają w sobie potrzebę zrobienia czegoś dobrego, nowego, wielkiego. To się tutaj czuje.
    Miasto stawia sobie nowe wyzwania. Ubiega się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w roku 2016. Jak Pani ocenia nasze szanse?
    - Jeszcze parę lat temu myślenie o tym, żeby się przygotować do czegoś, co będzie za dziesięć lat, było nam zupełnie obce. To wielka zmiana. Wiemy, że dzisiaj musimy zacząć proces, który za dziesięć lat może się zakończyć uznaniem miejsca Torunia w kulturze europejskiej. Ale sam proces przygotowywania się do roli Europejskiej Stolicy Kultury jest nawet ważniejszy, niż ostateczny efekt. Dlatego bardzo ważne jest wyznaczenie sobie takiego celu.
    W rywalizacji o ESK nasze miasto szuka sobie sojuszników za granicą.
    - Myślę, że nawiązanie dość wcześnie współpracy Torunia z miastem w Hiszpanii, które także chce być kulturalną stolicą Europy może być czynnikiem ułatwiającym. Trzeba to robić, trzeba się starać. Przesłanki są oczywiste. Toruń to miasto, które dzisiaj jest i zawsze było tak głęboko osadzone w kulturze europejskiej, że na pewno się do tego kwalifikuje. Ale trzeba najbliższe dziesięć lat wykorzystać do rozkwitu Torunia.
    Co z perspektywy Brukseli może być atutem Torunia?
    - Toruń nie jest dużym miastem, liczy niespełna dwieście tysięcy mieszkańców, a jest tu aż 40 tysięcy studentów. W Europie jest wiele przykładów ośrodków takich rozmiarów, np. Santiago de Compostella, gdzie obecność uniwersytetu, środowiska akademickiego jest siłą napędzającą zmiany miasta, czynnikiem dającym wielką żywotność. Obecność środowiska akademickiego decyduje o szansach i życiu miasta. I to trzeba wykorzystać, bo to szansa na żywą, wartościową kulturę i na to co jest przyszłą podstawą trwałego rozwoju - związek między nauką i gospodarką, nauką i życiem społecznym. Dlatego ważne jest, żeby rozbudowywać park naukowo-przemysłowy.
    Więc nie tylko historia, ale także nowoczesność?
    - Toruń to miasto, które żyje, które się rozwija i nie tyle dostosowuje się do tego, co dzieje się w świecie, ale ma taką ambicję żeby wyznaczać, mieć własne pomysły. I to autentycznie widać. Kultura, która daje pewną godność, daje szanse, pewne miejsce - to przewaga Torunia nad wieloma innymi miastami oraz rola, jaką w przyszłości będzie odgrywała innowacyjność. A do tego potrzeba środowisk badawczych, przedsiębiorców i dobrych władz lokalnych. To akurat Toruń ma.
    Podoba się pani nasze miasto?
    - Bardzo. Nie miałam świadomości, że jest tu tak wielka, piękna Starówka. Myślałam, że to tylko parę odnowionych uliczek na krzyż. A to ogromne, autentyczne, prześliczne Stare Miasto.
    Podczas zwiedzania Torunia miała pani okazję zobaczyć efekty inwestycji współfinansowanych przez Brukselę. Toruń łącznie z funduszami przedakcesyjnymi wykorzystał dotąd niemal 380 mln zł. Korzysta na tym nie tylko miasto, ale i cały region.
    - Jechałam tu z lotniska w Gdańsku, mam nadzieję, że w przyszłości wyląduję w Bydgoszczy. Podróżowaliśmy samochodem i tuż przed Toruniem pokazano mi miejsce, gdzie inwestuje Sharp i Orion. Obie firmy dostały pozwolenie na rozpoczęcie prac około miesiąca temu, a dzisiaj to wygląda jako od lat trwająca budowa. Myślę, że to nie tylko region, ale też bliskość Torunia była czynnikiem przyciągającym inwestora. To ważne, że jest w Toruniu świadomość, iż związek miasta z regionem jest niesłychanie istotny kiedy myślimy o funduszach unijnych. Zaplecze regionu daje miastu bardzo dużo. A dobrze funkcjonujące, prężne miasto jak Toruń, ciągnie za sobą region. Dlatego tak ważna jest spójność między miastami, łączność z Bydgoszczą, wykorzystanie tej bliskości i rozwinięcie obszaru między nimi.
    Do tej pory unijne fundusze były bardzo dobrze wykorzystywane przez Kujawsko-Pomorskie i przez Toruń, a w przyszłości tych środków będzie więcej. W przyszłym okresie Polska dostanie około 60 miliardów euro na siedem lat. Jeszcze nie zakończył się dyskusja i nie wiemy dokładnie, ile dostanie województwo, a ile Toruń.
    ... mówi się o około 900 mln euro dla województwa w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego ...
    - ... wyobrażam sobie, że region i Toruń będą mogły skorzystać także z pieniędzy w ramach programów sektorowych jak konkurencyjność, czy infrastruktura i środowisko. Będzie ich sporo. Oczywiście nigdy nie będzie dosyć, jeśli przyłożyć potrzeby do środków. Ale ważne są także zdolności absorpcyjne. Myślę, że Toruń jest do tego dobrze przygotowany, powstają nowe projekty.
    Na co powinniśmy przeznaczać pieniądze z Unii Europejskiej?
    - W polskich miastach, regionach jest potrzeba doinwestowania infrastruktury fizycznej, dróg, żeby zrobić je atrakcyjnymi dla inwestorów, czy dla turystów. Widziałam także duże potrzeby jeśli chodzi o renowację miasta. To nie tylko inwestycja w czystą kulturę, to nakłady w coś co jest także siłą napędową rozwoju Torunia. Ale chciałabym, żeby jak najwięcej inwestowano w styk nauki i przedsiębiorstw, żeby Toruń był także miejscem, gdzie innowacyjna gospodarka jest chlebem powszednim.
    Rozpoczęliśmy już dyskusje nad programem operacyjnym. Moi pracownicy już rozmawiali z województwem i myślę, że środki które zainwestuje się w miasto będą wystarczające żeby Toruń mógł swoje szanse wykorzystać. Ile Toruń dostanie, zależy od wewnętrznej dyskusji, która odbędzie się tutaj. Mam nadzieję, że dyskusje między władzami regionalnymi i miejskimi pozwolą znaleźć dobre proporcje.

    Zobacz całość »



    Wkrótce otwarcie muzeum sztuki sakralnej w Supraślu

    Zobacz całość »
    Już niebawem miłośnicy sztuki sakralnej będą mogli podziwiać wspaniałą kolekcję ikon. O powstanie oddziału w Supraślu od sześciu lat zabiegał szef Muzeum Podlaskiego Pan Andrzej Lechowski. W Pałacu Archimandrytów, zakonników prawosławnych Zwiastowani NMP, trwają prace remontowe.
    Muzeum zajmie powierzchnię ok. 700 m2 na czterech kondygnacjach. Zgodnie z planem na parterze będzie recepcja, pierwsze piętro przeznaczone jest na sale wystawiennicze i pracownię renowacji, wyżej powstaną sale konferencyjne i pokoje gościnne. Żeby nie zakłócać porządku klasztornego życia, dla muzeum powstanie osobne wejście.
    Na adaptacje pomieszczeń potrzeba ok. 1,6 mln zł. Fundusze na ten cel Andrzej Bechowski wywalczył od Zarządu Województwa 750 tys. zł. oraz od Ministerstwa, w ramach programu "Mecenat 2006" 700 tys. zł. i 150 tys. z programu "Rozwój infrastruktury kultury i szkolnictwa artystycznego".
    W Supraskim Muzeum znajdą się dzieła, które przez pięćdziesiąt lat gromadziło Muzeum w Puławach. Jest to bogata kolekcja składająca się z około 1200 ikon , krzyży prawosławnych oraz ikonek podróżnych z XVIII-XX w. która była nabywana poprzez zakupy z antykwariatów kolekcjonerów . Zbiory zostały też wzbogacone o eksponaty, które drogą przemytu miały zostać wywiezione za granicę.

    Zobacz całość »



    Wiślana Trasa szansą rozwoju turystyki rowerowej?

    Zobacz całość »
    Czy III Rajd Rowerowy Wisły, ma coś wspólnego ze Szwecją - rajem dla cyklistów, gdzie trasy rowerowe są bezpieczne, najczęściej oddalone od szos i utrzymane w wysokim standardzie?
    Według inicjatorów rowerowej imprezy, zagraniczni turyści często interesują się Polską, gdyż mogą tu dobrze wypocząć z dala od cywilizacji. - Potrzebna jest konkretna, dobrze przygotowana oferta, która zachęci miłośników takiej turystyki do odwiedzin naszego kraju. Takiemu zapotrzebowaniu znakomicie może sprostać Wiślana Trasa Rowerowa - poinformowała szefowa projektu Talik-Góral.
    Rowerzyści, którzy odbyli wędrówkę z Wisły do Gdańska, promowali głównie budowę liczącego ponad tysiąc kilometrów, szlaku z południa na północ Polski. - Wiślana Trasa Rowerowa to ogromne przedsięwzięcie obejmujące osiem województw oraz wielka szansa na stworzenie produktu turystycznego, który przyciągnie cyklistów z całej Europy - wyjaśniła Barbara Talik-Góral, która zapewniała przed rozpoczęciem rajdu - W każdej gminie i mieście chcemy spotkać się z wójtami, starostami, przekonywać do zaangażowania się w projekt. Co ważne, już w ubiegłym roku otrzymaliśmy wstępne deklaracje od niemal wszystkich samorządów -
    Trasa, która będzie wiodła przez malownicze tereny wzdłuż Wisły od gór aż po Bałtyk, ma liczyć 1,3 tys. km. Przewiduje się, że z tego szlaku oprócz rowerzystów mogliby także korzystać biegacze, czy miłośnicy narciarstwa biegowego. - Pierwsze efekty naszej pracy już są - oznajmiła Talik-Góral. - Na terenie Śląska zaczęły się prace przy budowie 60-km odcinka traktu. Jest szansa, że uda się całą inwestycję wpisać do budżetu Unii, a wtedy roboty ruszą z kopyta - dodała.

    Zobacz całość »



    Stacja kolejowa pod Okęciem bez torów dojazdowych?

    Zobacz całość »
    Jeszcze przed końcem bieżącego roku pod terminalem na lotnisku Okęcie powstanie stacja kolejowa. Jednak budowa prowadzących do niej torów rozpocznie się dopiero w przyszłym roku.
    Podziemna stacja kolejowa budowana jest już od kilku miesięcy. Krzysztof Celiński, prezes Polskich Linii Kolejowych podczas warszawskiej debaty transportowej przedstawił zaskakujący harmonogram budowy połączenia kolejowego Służewca z lotniskiem Okęcie.
    Dopiero w październiku tego roku specjaliści z PLK będą posiadać projekt łącznika, a do grudnia zamierzają zakończyć wykupy gruntów.
    Celiński zapowiedział - Prace zaczniemy w przyszłym roku. Inwestycja obejmie remont 12 km torów, budowę 2 km w tunelu i dwóch dodatkowych przystanków. Szacunkowy koszt to 329,4 mln zł. Pasażerowie zaczną korzystać z kolejowego połączenia z Okęciem w grudniu 2008 roku.
    Kolejarze zaczną prace od remontu torów linii radomskiej pomiędzy stacjami Warszawa Zachodnia i Służewiec. Następnie ma rozpocząć się budowa kolejowego łącznika z terminalem. Jego głównym elementem będzie tunel zaplanowany pod wytyczoną jedynie na planach Trasą N - S, pomiędzy Ursynowem i Włochami.
    Podziemna stacja kolejowa powstaje obok budowanego terminalu od kilku miesięcy. Według Bogdana Chudziaka z Portów Lotniczych w stanie surowym będzie już gotowa przed końcem bieżącego roku. Oznacza to, że stacja będzie musiała czekać aż dwa lata, aż kolejarze doprowadzą do niej tory.
    Głównym tego powodem jest brak koordynacji prac obu inwestorów, Portów Lotniczych i PLK. Eugeniusz Wróbel, podsekretarz stanu w Ministerstwie Transportu przyznał, że jest zbyt dużo decydentów mających wpływ na inwestycje w stolicy.
    W lutym 2004 roku ówczesny minister infrastruktury Marek Pol i prezydent Warszawy Lech Kaczyński podpisali porozumienie, że w latach 2006 - 2007 powstaną nowe dojazdy do lotniska wraz z łącznikiem kolejowym. Jednak władze nie dotrzymają żadnej z tych obietnic.

    Zobacz całość »



    Hiszpańsko - Polskie porozumienie dotyczące rozwoju turystyki!

    Zobacz całość »
    W środę, 7 czerwca 2006 roku w Ourense, został podpisany list intencyjny dotyczący współpracy między Deputacja Prowincji Ourense-Inorde i Polską Agencją Rozwoju Turystyki S.A.
    Przedmiotem porozumienia jest rozwój oraz wzmacnianie współpracy w dziedzinie turystyki pomiędzy Hiszpanią i Polską, w celu stworzenia sprzyjających warunków do dalszego zwiększenia wymiany ekonomicznej jako czynnika zachowania i rozszerzenia relacji pomiędzy regionami krajów Hiszpanii, Północnej Portugalii i Polski, transferu technologii i doświadczeń partnerów w zakresie rozwoju regionalnego oraz wspólnego wykorzystywania funduszy UE.
    Ostatecznie strony uzgodniły, że:
    - będą wzmacniać i promować współpracę w celu wzajemnego zaznajomienia z życiem społeczno-gospodarczym, osiągnięciami kulturalnymi i naukowymi oraz turystycznym potencjałem obu krajów
    - będą sprzyjać rozwojowi przedsięwzięć turystycznych i inwestycyjnych projektów sektorowych w Hiszpanii i Polsce
    - prowadzić będą współpracę związaną z tworzeniem marek i produktów turystycznych na terytorium Hiszpanii i Polski, a także realizację innych wspólnych programów i projektów
    - będą sprzyjać rozwojowi infrastruktury turystycznej i bazy materialnej, rozwojowi współczesnych technologii hotelowych, przemysłu turystycznego i gościnności, a także realizacji inwestycji w tym sektorze.
    Aby osiągnąć zamierzone cele Strony będą udzielać pomocy i konsultingu w obsłudze projektów inwestycyjnych w Hiszpanii oraz Polsce. Dokonywać też będą wymiany specjalistów różnych dziedzin.

    Zobacz całość »



    Nowe lotnisko powstanie pod Białymstokiem!

    Zobacz całość »
    Jeszcze w tym roku Polska ma mieć nowy port lotniczy. Budowa lotniska w Krywlanach, położonych 5 kilometrów pod Białymstokiem ma kosztować około 8 milionów złotych.
    Do tej pory z lądowiska w Krywlanach korzystały tylko samoloty ratownictwa medycznego, śmigłowce policji, straży granicznej oraz samoloty sportowe. Po wymaganych remontach Krywlany mają się stać portem dla małych samolotów zabierających na pokład nie więcej niż 50 osób.
    Do końca bieżącego roku ma być gotowy pas startowy o długości 1,3 kilometra wraz z niezbędną infrastrukturą techniczną. Natomiast w przyszłym roku ma powstać terminal i parkingi. Cały teren będzie ogrodzony, monitorowany i oświetlony.
    Po dwóch latach gmina Białystok podpisała w tej sprawie umowę z inwestorem, którym jest samorząd województwa podlaskiego. Cezary Ołdakowski, dyrektor departamentu polityki regionalnej i funduszy strukturalnych Podlaskiego Urzędu Marszałkowskiego poinformował - Z całego lotniska wydzielony został fragment o wielkości około 100 hektarów. To właśnie na nim będziemy mogli prowadzić inwestycje.
    Grunty zostały użyczone samorządowi na trzy lata. Samorząd zamierza jeszcze w lipcu wystąpić do prezydenta o wydanie pozwolenia na budowę.
    Nowe lotnisko w Krywlanach w pierwszym roku działalności planuje obsłużyć około 5 tysięcy pasażerów, czyli około 4 tysięcy startów i lądowań. Koszt obsługi jednego pasażera wyniesie około 200 - 250 złotych. Natomiast w 2015 roku byłyby one dużo mniejsze i wynosiłyby około 50 - 70 złotych. Wtedy port miałby obsługiwać aż 60 tysięcy osób i 8 tysięcy samolotów.
    Według ekspertów jest to idealne miejsce na nowy port regionalny. W pobliżu nie ma żadnych domów, ogródków działkowych, szpitali i przedszkoli.
    Prace zaplanowane na ten rok mają kosztować około 8 milionów złotych. Większość pieniędzy, bo aż 6 milionów złotych będzie pochodzić z kontraktu województwo - rząd, natomiast 1,8 milionów z budżetu województwa.
    Lotnisko w Krywlanach liczy także na pieniądze z Unii Europejskiej.

    Zobacz całość »



    Polskie miasta wabią turystów!

    Zobacz całość »
    Polskie miejscowości chcą zwabić jak najwięcej turystów. Samorządowcy i przedsiębiorcy uczą się, jak zapewnić atrakcje, które przyciągną gości oraz ożywią rozwój turystyki w ich regionie. Niestety przygotowanie ciekawej oferty nie jest tanie, ale się opłaca.
    Jacek Debis z Polskiej Agencji Rozwoju Turystyki wyjaśnia - Nie wystarczy mówić ludziom, że u nas jest pięknie. Trzeba im pokazać, jakie atrakcje czekają ich w miejscowości, którą wybiorą na wypoczynek. Możliwości jest wiele, np. rehabilitacja, wyrobienie patentu żeglarskiego, wycieczki po starych zamkach czy winnicach.
    W województwach: dolnośląskim, kujawsko-pomorskim, pomorskim, podlaskim i świętokrzyskim właśnie trwają prace nad stworzeniem nowych ofert dla turystów. Zajmują się tym przedsiębiorcy i samorządowcy, których połączył projekt edukacyjny "Turystyka - wspólna sprawa" finansowany z funduszy unijnych. Na szkolenia dla branży Unia przeznaczyła 22 mln zł.
    Grzegorz Chocian, regionalny koordynator projektu przyznał - Białystok nie jest kojarzony jako miasto turystyczne. Chcemy to zmienić. Tutaj od wieków przeplatały się różne narodowości. Ta mieszanka kultur stworzyła wyjątkowe miejsce, które warte jest zwiedzenia.
    Natomiast Podlasie ma już co najmniej jeden wabik na turystów, którym jest Szlak Bociani. Budowa tej trasy rowerowej pochłonęła 250 tys. zł. Dodatkowe koszty promocji wyniosły około 50 tys. zł.
    Nie jest to jednak rekordowy wydatek na stworzenie ciekawych warunków do wypoczynku. Przygotowanie infrastruktury w Dolinie Wisły i Żuław może kosztować nawet trzy miliony euro. Projekt, który przygotowują lokalne samorządy, ma zostać sfinansowany z pieniędzy unijnych oraz ze środków firm prywatnych. Dzięki temu powstaną jacht cluby, baza noclegowa, sieć gastronomiczna oraz wypożyczalnie sprzętu. Robert Kaszlewicz, dyrektor ds. promocji i rozwoju Migut Media, rzecznik projektu "Turystyka - wspólna sprawa" wyjaśnia -To jest najczęstszy model finansowania produktu turystycznego. Swoje siły łączą przedsiębiorcy i samorządy. Często starają się o środki unijne bądź inne granty.
    Rejon Brdy i Wdy ma zostać uatrakcyjniony poprzez stworzenie szlaku wodnego. Inwestycja ta ma kosztować kilka milionów złotych. Andrzej Tomczyk, lider grupy skupionej wokół projektu "Bydgoski Węzeł Wodny - bramą śródlądowej Europy" wyznał - Chcemy, aby Bydgoszcz zaczęła być postrzegana jako miasto sportów i rekreacji wodnych. Można u nas żeglować, wiosłować, nurkować, prowadzone są kursy, organizowane spływy kajakowe.
    Natomiast województwo świętokrzyskie chce skusić gości legendami związanymi z tym regionem. Paweł Walczyszyn, lider grupy Kraina Legend Świętokrzyskich poinformował - Inscenizacje z pogranicza magii i rzeczywistości przenieść mają naszych gości do wydarzeń, które miały miejsce setki, a nawet tysiące lat temu. Z oferty będą mogły korzystać zarówno całe rodziny, jak i firmy, które chcemy zapraszać do nas na wyjazdy integracyjne.
    W sumie w ramach projektu "Turystyka - wspólna sprawa" powstało już 60 zalążków takich grup partnerskich. Najlepsza grupa w każdym województwie ma otrzymać nagrodę w postaci sfinansowania udziału w ogólnopolskich targach turystycznych. Natomiast każda grupa będzie mogła dostać dofinansowanie na wydanie folderu prezentującego ich produkt turystyczny. Robert Kaszlewicz przyznał - Grupy partnerskie składające się z przedsiębiorców, samorządowców i przedstawicieli organizacji są nowością w polskiej turystyce.

    Zobacz całość »



    Nad Wspólnotą lata 9,2 mln samolotów rocznie

    Zobacz całość »
    W całej Unii Europejskiej przewoźnikom z każdym rokiem przybywa pasażerów. Taka tendencja ma się utrzymać jeszcze przez kilka najbliższych lat.
    Każdego roku nad terytorium Wspólnoty przelatuje 9,2 mln samolotów, czyli 25 tys. dziennie. Najwięcej maszyn lata nad Niemcami, Francją i Wielką Brytanią. Nad tymi państwami każdego dnia przelatuje ponad 500 samolotów. Natomiast nas krajami wschodnimi, w tym też nad Polską, ruch jest znacznie mniejszy i wynosi około 250 maszyn na dobę. Jednak w najbliższych 15 latach liczby te mają się zwiększyć dwukrotnie.
    Roczny obrót europejskich linii lotniczych szacowany jest na 100 mld euro, z czego 7 mld euro wydawanych jest na nawigację. Ruch w całej Unii obsługuje 15 tys. kontrolerów. Ben Van Houtte z Komisji Europejskiej odpowiedzialny za sprawy transportu poinformował - W Stanach Zjednoczonych każdy kontroler obsługuje dwa razy więcej maszyn niż w Unii Europejskiej. Musimy popracować nad wydajnością. Uważa też, że państwa Europy Wschodniej oprócz integracji w ramach programu SESAR powinny tworzyć też regionalne systemy kontroli lotów, np. pomiędzy Polską, a Czechami. Systemy takie muszą ze sobą współpracować, czyli opierać się na tej samej technologii. Robią tak już pozostałe kraje Wspólnoty.

    Zobacz całość »



    Najprawdopodobniej dojdzie do zmiany szefa rady nadzorczej LOT!

    Zobacz całość »
    Władysław Bartoszewski najprawdopodobniej zrezygnuje ze stanowiska szefa rady nadzorczej PLL LOT. W czwartek, 6 lipca ma odbyć się walne zgromadzenie narodowego przewoźnika. Na stanowisko prezesa rady nadzorczej spółki najprawdopodobniej zostanie wybrany były wiceminister skarbu, a obecnie doradca premiera, Maciej Heydel.
    Heydel wyznał - Oficjalnie takiej propozycji nie otrzymałem, ale gdyby do niej doszło, to ją rozważę.
    Bartoszewski na funkcję szefa rady nadzorczej został powołany przez Skarb Państwa jesienią ubiegłego roku. Miał być gwarantem przejrzystej działalności spółki. Jednak nie może dogadać się z przedstawicielami Skarbu Państwa w sprawie przyszłości PLL LOT.
    Według związkowców LOT, nominacja Macieja Heydela może ułatwić sprzedaż spółki niemieckim liniom lotniczym Lufthansa. Niedawno niemieckie linie przejęły szwajcarskie linie Swiss i prawdopodobnie podobną strategię mają wobec LOT.
    Władysław Bartoszewski przyznał - Widziałem swoją rolę jako kogoś aktywnego, kto może doprowadzić do sensownego zarządzania firmą, do rozmów na wysokim szczeblu w kontaktach polsko-niemieckich. Rola siedzącego dziadka przewodniczącego sześciogodzinnemu posiedzeniu rady, która przez pięć godzin mówi o niczym, zupełnie mi nie odpowiada.

    Zobacz całość »



    Zaproszenie branży turystycznej na spotkanie z mediami

    Zobacz całość »
    Polska Organizacja Turystyczna zaprasza Regionalne Organizacje Turystyczne oraz Centra Informacji Turystycznej na spotkanie z mediami. Konferencja prasowa odbędzie się w czwartek, 29 czerwca 2006 roku w Warszawie w siedzibie POT przy ulicy Chałubińskiego 8, w salach 1 i 2.
    Celem konferencji jest zaprezentowanie nowości w ofertach i atrakcjach turystycznych regionów. Dodatkowo ze względu na duże zainteresowanie mediów, po konferencji prasowej odbędzie się workshop Centrów Informacji Turystycznej.
    Organizatorzy zapraszają zainteresowanych do udziału w spotkaniu. Każdy ze zgłoszonych centrów i punktów informacji turystycznej otrzyma do dyspozycji podczas workshopu stolik wraz z nazwą centrum lub punktu w celu przeprowadzania rozmów z dziennikarzami i przedstawicielami regionów.
    Jednocześnie organizatorzy proszą o przygotowanie materiałów prasowych w ilości około 100 kompletów na temat zbliżającego się sezonu turystycznego oraz podjętych działań w tym roku. Organizatorzy zwracają się z prośbą o przysłanie tych materiałów również drogą e-mailową.
    Na stronie www.visitpolska.pl/workshop.html znajduje się karta zgłoszeniowa, którą powinni wypełnić wszyscy, którzy chcą wziąć udział w spotkaniu.
    Program konferencji prasowej polskiej organizacji turystycznej i workshopu centrów informacji turystycznej:
    29 czerwca 2006 roku
    10.00 - 10.30 Akredytacja dziennikarzy i uczestników
    10.30 - 10.40 Przywitanie uczestników konferencji prasowej i workshopu
    10.40 - 11.10 Prezentacja działań Polskiej Organizacji Turystycznej. Nowości w ofertach i atrakcjach turystycznych regionów. Prezentacja workshopu Buy Poland, 25-26.10.2006 - Międzynarodowe Targi Poznańskie
    11.10 - 11.40 Pytania
    11.40 - 12.00 Przerwa kawowa
    12.00 - 14.30 Workshop - rozmowy przy stolikach
    14.30 - 14.45 Zakończenie i podsumowanie workshopu
    14.45 - 15.30 Poczęstunek

    Zobacz całość »