Subskrypcja





Szukaj







Wyszukiwarka

Obecnie jest zindeksowane 33318 aktualności


Wskazówka: * zastępuje dowolny fragment tekstu!


Archwium aktualności
2006-07-17 do 2006-07-23
(rok 2006, tydzień 29)

Zmień tydzień   Zmień rok

Lista aktualności:

::: 2006-07-17 :::


W Świnoujściu rusza FAMA!

Zobacz całość »
Dziś rozpoczyna się Festiwal Artystyczny Młodzieży Akademickiej. Impreza organizowana jest już po raz 36.
W tym roku Świnoujście odwiedzi 200 famowiczów, zwycięzców regionalnych eliminacji lub młodych twórców zaproszonych przez organizatorów. Przez dwa tygodnie, poświęcą się oni, pracy nad wspólnymi programami artystycznymi (np. "Serca bicie" z piosenek Andrzeja Zauchy w nowych aranżacjach), które uwieńczą zakończenie festiwalu 29 lipca. - Rezygnujemy z prowadzenia szkolnej formuły warsztatów na Famie - wyjaśnił Bogusław Bojczuk, dyrektor programowy festiwalu (imprezę organizuje ZSP). Po raz pierwszy, za realizację poszczególnych projektów artystycznych, będzie odpowiedzialne młode pokolenie.
Pierwsza FAMA (jako warsztaty studentów szczecińskich), odbyła się w 1966 r. Po dwóch, latach festiwal stał się już ogólnopolską imprezą. Z całego kraju przyjeżdżali do Świnoujścia młodzi artyści, młodzi pseudoartyści, "szaleni" studenci, zwyczajni studenci, m. in.: cały Salon Niezależnych, Krzysztof Jasiński, Henryk Sawka, Wojciech Mueller, Olga Lipińska, czy Magda Umer.
O zwyczajach panujących na Famie, mówiło się w całej Polsce. Podczas jednej z imprez, w latach 70., dwaj artyści - Marek Pacuła z Piwnicy pod Baranami i Marek Gołębiowski - spotkali się w centrum Świnoujścia. Jeden mówił do drugiego - Wydaje mi się, że jesteśmy nad morzem. - Skąd to wnioskujesz? - Bo dużo marynarzy się kręci - nic dziwnego, skoro festiwal kręcił się głównie wokół warsztatów, koncertów, nocnych imprez. Pod koniec lat 70. pojawiły się kłopoty z cenzurą, a w 1977 r. zawieszono imprezę. Famę reaktywowano w 1983 r., jednak to już był inny festiwal. Teraz wszyscy tęsknią za dawną Famą, ale czy jest szansa na przywrócenie świetności sprzed lat? Skoro uległa zmianie sytuacja społeczno-polityczna, a dawni i dzisiejsi studenci - to bardzo różne pokolenia.

Zobacz całość »



Kraków: Crazy Guides ściągają zagranicznych turystów!

Zobacz całość »
Polska wódka, śledź na zakąskę, muzyka, szaleni przewodnicy i to wystarczy, aby cudzoziemcy bardzo dobrze się bawili. Kilku przewodników tzw. Crazy Guides obwozi po Nowej Hucie turystów z Zachodu pokazując im jak wyglądał PRL.
Szaleni przewodnicy noszą robotnicze spodnie, gumiaki, fartuchy i białe rozciągnięte bezrękawniki. Crazy Wiesiek dodatkowo jeszcze czapkę uszatkę. Crazy Mike zaznacza - Podkoszulek przed ubraniem rzucam na ziemię, depczę i brudzę. By wyglądał jak po ośmiu godzinach pracy przy wytopie surówki.
Ostatnio gośćmi Crazy Guides było 12 Holendrów, na co dzień piłkarze w amatorskiej drużynie w Hadze. Pracują w różnych firmach, a komunizmu nigdy nie widzieli.
O godzinie 11.30. restauracja Stylowa świeci jeszcze pustkami. Socrealistyczno-dancingowa perła w nowohuckiej koronie ma kolumny jak z Hellady, wyprasowane obrusy, parkiet, muzykę w rytmie umcyk, umcyk oraz dym tanich papierosów. Kelnerki z trwałą ondulacją z takim samym wyrazem twarzy obsługują hutników i zdezorientowanych turystów.
O godzinie 11.33 po wejściu Holendrów, Stylowa przemienia się w crazy miejsce. Turyści wzdychają, zasiadając przy długim stole zastawionym talerzami ze śledziem w oleju. - Oh, my God..! Great..! Mike zachwala - Typical Polish food. A potem zachęca do wypicia po kieliszku ostrej wyborowej - Typical Polish vodka!
Zazwyczaj Crazy Mike nie żałuje klientom czystego alkoholu. Jednak piłkarzom z Holandii serwuje w drugiej kolejce po kuflu zimnego piwa. Wyjaśnia - Nie mogę ich upić za bardzo. Po południu wieziemy całą bandę na strzelnicę. Jeszcze mnie w pijanym widzie zastrzelą.
Podczas gdy Holendrzy bujają się w rytm szlagieru disco-polo "Moja mała blondyneczko", Mike opowiada o ubranych w kaski hutnikach, którzy przysiadają tu przed pracą i po niej na tatara z setką wódki, o nowohuckich równych jak klocki blokach, o gigantycznym pomniku Lenina, który marszcząc posępnie czoło, wpatrywał się w Nową Hutę przez kilka dekad.
Rozmowę przerywa kolejny toast i chórem odśpiewana futbolowa pieśń. Crazy Mike jest zadowolony - Fajna grupa. Wyluzowani, łatwi do rozruszania. Jedziemy na najprostszych skojarzeniach z Polską: wódka, kiełbasa, żurek, komuniści, robole, fabryki, socreal - dla nich to namiastka dawnego imperium ZSSR i państw satelickich.
Ciężko pracuje też kapela Wanda, składająca się z trzej panów w sile wieku z lekko posiwiałymi włosami, wykrochmalonymi koszulami, w rękach z akordeonem, klarnetem i trąbką. Grają dla Holendrów do śledzia: "Hej, sokoły", poleczki i walczyki.
Mike podkreśla - Im większa obora, tym lepiej. Im większy obciach, tym bardziej ich wkręca. Po czym wskakuje na krzesło, energicznymi ruchami nakręca wspólny śpiew, rzuca mikrofon jednemu z piłkarzy. Z podpitych gardeł dobywa się kolejna futbolowa pieśń. Mike może chwilę odpocząć, gdyż grupa nakręca się już sama.
Idea Crazy Guides zrodziła się przypadkiem. Podczas studiów, 30-letni obecnie Michał Ostrowski dorabiał, oprowadzając turystów po mieście. Kiedyś wynajęła go para 30-latków z Kalifornii. Mike wspomina - Podjechałem zdezelowanym maluchem. Mówię: - OK, Wawel i Rynek. A oni: - To widzieliśmy. Pokaż nam coś innego! Spędziliśmy ze sobą cały dzień. Dali mi duży napiwek, więc wieczorem zrobiłem im darmowy tour po Hucie. To ich zachwyciło.
Właśnie tego wieczoru wpadł na pomysł wycieczek, podczas których wyluzowani przewodnicy zapraszają turystów w miejsca nieturystyczne.
Amerykańscy turyści utwierdzili Mike w tym pomyśle przy wieczornym piwie. Dodatkowo dali mu tysiąc dolarów na początek. Powiedzieli - Jak nie wypali, nie musisz oddawać. Pieniądze starczyły na zakup dwóch starych trabantów i pomalowanie ich w różne kolory.
Właśnie w ten sposób stał się Crazy Mikiem. Jego grupa Crazy Guides bije rekordy popularności. Wielkie szaleństwo rozpoczyna się, gdy wśród turystów pojawia się Crazy Wiesiek z dużymi oczami, ciemnymi, gładko przystrzyżonymi włosami i robotniczym drelichu. Mike wyznał - Takiego polskiego naturszczyka trudno spotkać. Sam go znalazłem. Naprawiał mi kiedyś szybę w aucie.
Mike przyznaje, że z wycieczek po Nowej Hucie da się wyżyć. Proponuje dwie trasy zwiedzania: Communism Tour w cenie 40 euro od osoby i Communism Tour de Luxe z wizytą w mieszkaniu z epoki Gierka za 50 euro od osoby.
Crazy Mike uznał, że już czas kończyć imprezę Holendrów, którzy wznoszą kolejne toasty. Woła - Dobra. Zmywamy się. Heeeej boys!. Stand up and follow me. Holendrzy wstają i wychodzą przed Stylową. Prowadzi ich trener, który jeszcze godzinę temu był lekko spięty, a teraz odprężony i pełen animuszu.
Wszyscy wchodzą do czerwonego ogórka. Kierowcy jedzie się ciężej, gdyż zagraniczni turyści skaczą, tupią i wrzeszczą do okien teksty holenderskich piosenek. - Łi ar de Hollenders - śpiewają piłkarze do przejeżdżających tramwajów. Jednak na pasażerach nie robią specjalnego wrażenia. Mike wyjaśnia - Znają nas tutaj. Każda grupa robi tyle szumu, że przejazd ogórkiem stał się już dosyć głośny.
O mieszkaniu na osiedlu Szkolnym krążą już legendy. Jeden z holendrów wyznaje - Słyszałem, że jacyś biedni ludzie piją tu na oczach zwiedzających wódkę i buchają kłębami dymu z tanich fajek. Grupa Holendrów stoi przed pokrytymi zżółciałym lakierem drzwiami mieszkania na III piętrze. Pojawienie się hałaśliwej grupy zagranicznych turystów w towarzystwie kilku spoconych Polaków z megafonem nie dziwi mieszkańców. Sąsiadka przyznaje - Przyzwyczaiłam się. Gdyby tylko mniej się darli, byłoby idealnie. Na początku dziwiło mnie, że ktoś przyjeżdża tysiące kilometrów, żeby oglądać starą wersalkę, sokowirówkę Predom, meblościankę i niegustowną boazerię. A skąd są? Aha, z Holandii. Pewnie im się tulipany i te tam... młynki znudziły.
W pokrytym starymi tapetami i obrazkami z Janem Pawłem II mieszkaniu, Holendrom znowu zaproponowano alkohol i poczęstunek. Tutaj rej wodzi Crazy Staszek, robotnik z krakowskiej Olszy, robiący za miejscowego hutnika. Jego zadaniem na spotkaniach z turystami jest serwowanie żurku, a później sprzedawanie pamiątek z Nowej Huty. Mimo, że pan Staszek nie mówi po angielsku, każdej wycieczce udaje mu się sprzedać jakąś główkę Lenina za 10 euro lub czapkę uszatkę za 12 euro.
Pan Staszek nalewa żur do talerzy z nadrukiem PSS Społem. Dużą chochlą łowi białe kiełbasy, obiera jajka na twardo i leje kolejne porcje wódki wyjętej prosto z chłodziarki Polar z 1975 roku.
Edwin pyta poważnie - Dalej tak macie w Polsce czy to wszystko udawane?
Tego samego dnia, Crazy Guides obsługują jeszcze grupę Belgów z Rotary Club, a na następny już się zapowiedziały starsze Angielki.
Mike organizuje także wieczorki kawalerskie dla cudzoziemców oraz nocne toury po knajpach. Już wkrótce jego oferta poszerzy się o kolejną atrakcję, jaką będą dancingi w Stylowej z Crazy Wieśkiem. Będzie on po klientów podjeżdżać pod hotel w uniformie. W Stylowej serwowane będzie małe menu, potem tańce i powrót.
Mike dodaje - Postanowiłem też, że Wieśka będzie można dodatkowo zamawiać, by przychodził do mieszkania na żurek. Normalnie go tam nie ma.

Zobacz całość »



Monitoring - wspólna sprawa miasta i PKS-u!

Zobacz całość »
Prawdopodobnie już od jesieni, będzie monitorowany PKS w Lublinie. Miasto zadeklarowało wsparcie nie tylko dla dworca autobusowego, ale oferuje także pomoc innym instytucjom, które chcą mieć kamery.
- PKS Lublin to wizytówka miasta. Chcę, by to miejsce było i przyjemne, i bezpieczne - poinformował Jacek Semczuk, nowy szef lubelskiego PKS i pełnomocnik wojewody ds. połączenia lubelskich PKS. - Rozmawiałem z policją i strażą miejską, jak poprawić bezpieczeństwo na dworcu. Będziemy spotykać się co miesiąc i oceniać nowe zagrożenia. Rozmawiam też z firma ochroniarską, która miałaby patrolować dworzec w okresie nasilonych kradzieży. Dodatkowo, chcemy zamontować tu kamerę - dodał Semczuk. Planuje się stałą obserwację wszystkich peronów i w tej sprawie, PKS zwrócił się o pomoc do miasta. - To inwestycja, która poprawi bezpieczeństwo wszystkich mieszkańców i przyjezdnych, a nie tylko naszego przedsiębiorstwa - oświadczył Semczuk. PKS zadeklarował kupno kamery, a ratusz - urządzeń radiowych.
Grzegorz Hunicz, dyrektor Wydziału Informatyki i Telekomunikacji w Urzędzie Miasta, popiera tą inicjatywę. - Niedługo ogłosimy przetarg na zakup i instalację 11 kamer, zestawu przenośnego i urządzeń radiowych. Do tego zestawu możemy dołączyć urządzenia dla PKS. Jeśli ktoś oprócz miasta i policji chce partycypować w poprawie bezpieczeństwa, to dlaczego mielibyśmy go nie wesprzeć? - oznajmił Hunicz. Wg niego, takie rozwiązanie przyniesie korzyść: - Prowadziliśmy rozmowy z klubami, proponując im współfinansowanie założenia monitoringu u siebie, ale odzew był znikomy. Mam nadzieję, że propozycja PKS zachęci inne instytucje, które będą się do nas zgłaszać, żeby można było zarezerwować określoną pulę pieniędzy na ten cel w przyszłorocznym budżecie - wyjaśnił Hunicz. - Dla nas taki układ jest korzystny, bo gdybyśmy chcieli zakładać monitoring w całym mieście na własny koszt, budżet nie wytrzymałby takich wydatków - podał do wiadomości dyrektor Wydziału Informatyki i Telekomunikacji.
Dworzec zgodnie z założeniami Semczuka, w ciągu czterech lat ma zostać zburzony. Zastąpi go nowoczesny terminal z podziemnym parkingiem, hotelem i restauracjami. - Kamera się nie zmarnuje, bo zawsze można ją będzie przenieść, a monitoring rozbudować. Choć PKS ma długi, musimy inwestować w bezpieczeństwo. Poza tym, biedny nie kupuje słabych butów, bo wystarczą mu na krótko. A jeśli będziemy dbać o pasażerów, to ich liczba będzie rosła - tłumaczył Semczuk, który zapowiedział również porządki na całym dworcu: - Pozbywamy się kloszardów, którzy okupowali dworzec, usuwamy pijanych - dodał.

Zobacz całość »



Przegląd ofert salonów SPA

Zobacz całość »
Salony SPA cieszą się rosnącą popularnością. Nic dziwnego. Zabiegi poprawiają urodę i samopoczucie. Dlatego Rzeczpospolita przygotowała małe kompendium wiedzy o dostępnych w Polsce ofertach na te usługi.
Na swoich łamach opisała następujące ośrodki:
Hotel Spa Dr Irena Eris, Wzgórza Dylewskie (www.hotelspa.pl)
Dla gości hotel przygotował 97 pokoi i 35 kameralnych gabinetów. W ofercie ośrodek ma masaże, kąpiele perełkowe, endermologia, zabiegi z użyciem kapsuły, i zabiegi pielęgnacja ultradźwiękami czy laserem (Skin Master), bicze szkockie, manikiur, pedikiur oraz zabiegi z zakresu dermatologii estetycznej. Na miejscu jest sklep kosmetyczny, w którym można nabyć dobrane przez kosmetyczką preparaty. Do dyspozycji jest duży basen pływacki i sale do ćwiczeń fitnessu i carsko fitnessu. Można tu skorzystać z sauny fińskiej, jacuzzi, łaźni rzymskiej, siły masujących wodospadów, czy relaksu w terrarium ziołowim lub solankowym.
Ceny:
Jednoosobowy pokój w sezonie-335 zł/dobę,
Pakiety pielęgnacyjne "Weekend SPA" - od 800 do 1110 zł,
Pięciodniowy pobyt dla nowożeńców z odnową - od 3725 do 5585 zł.
Pięciodniowy pobyt dla przyszłych mam - od 2410 do 3050 zł.
Instytut Spa & Salon, Hotel Haffner w Sopocie (www.hotelhaffner.pl)
Tu można skorzystać z zabiegów morskich: okładachów błotnych, kąpieli i masaży solą morską, gorącymi kamieniami, z użyciem olejków eterycznych Ponadto oferowane są odprężacyjne zabiegi wygładzające skórę w kapsule termicznej SPA Jet. Do dyspozycji gości jest basen, jecizzi, sucha sauna, łaźnia parowa i siłownia.
Ceny:
Weekend z noclegiem i wyżywieniem- 1080 zł.,
7 dni w sezonie- 5320 zł.,
W cenie uwzględnione są: masaże, peeling solą kanadyjską, okłady na ciało z alg morskich, terapia w kapsule termicznej, zabiegi pielęgnacyjne na twarz i ciało, kąpiele w mleku, miodzie, solankowe, algowe.
Hotel Malinowy Zdrój, Solec Spa (www.malinowyzdroj.pl)
Hotel posiada 105 komfortowo wyposażonych pokoi z łazienką, TV SAT, radiem, telefonem, łączem internetowym, minilodówką, sejfem i balkonem. Oferowane zabiegi to m.in. kąpiele perełkowe, masaże, hydromasaże, koloroterapia, relaks w saunie fińskiej, parowej lub ziołowej oraz profesjonalne zabiegi kosmetyczne w Studio Pielęgnacji Urody.
Ponadto do dyspozycji są korty tenisowe, hala sportowa, basenu, fitness, w bilard, piłkarzyki, kręgle.
Ceny:
Za 7 dni z noclegiem, wyżywieniem i zabiegami tylko na - 1999 zł
Pakiet "Smukła sylwetka" z zabiegami tylko na ciało - 1999zł.
Zabiegi dla przyszłych mam (zapobieganie rozstępom, nawilżanie skóry i odprężenie)- koszt powyżej - 2499 zł.
Program "Kręgosłup w stresie" za 1599 zł.
Hotel Belvedere Resort & Spa, Centrum SPA w Zakopanem (www.belvederehotel.pl)
Oferta Belvedere przede wszystkim skierowana jest do osób, które chcą schudnąć, ujędrnić ciało, pozbyć się cellulitu i wymodelować sylwetkę. Tu wykonuje się są zabiegi morskie takie jak hydromasaże, masaże ręczne, okłady algowe i błotne, nawilżanie w saunie parowej, kąpiele i pillingi solą morską, przy użyciu preparatów firmy Thalgo.
Goście mają do dyspozycji basen, łaźnię rzymską i jacuzzi. W sezonie zimowym dodatkową atrakcją jest bliskość tras narciarskich.
Ceny:
Weekend w hotelu z noclegiem i wyżywieniem oraz z wybranymi zabiegami- około 1390 zł. Siedmiodniowy relaks- 3390 zł.
Hotel Mrongovia Resort & Spa, Mrągowo (www.mrongovia.hotel.pl)
Na gości czeka basen mineralny, sauna parowa, jacuzzi oraz zabiegi kosmetyczne firm Phytomer i Decléor. Tu wykonywane są zabiegi na twarz i ciało w kapsule Dermalife, która pełni funkcję sauny, terapii świetlnej, hydroterapii, masażu wibracyjnego i aromaterapii. Można także zrelaksować się w basenie ze zjeżdżalnią czy w jacuzzi z podgrzewaną wodą na świeżym powietrzu. Ponadto jest stadnina koni, korty tenisowe, minigolf, rowery wodne, kajaki.
Weekend w hotelu z zabiegami- od 1150 zł.
Centrum Rekreacji i Odnowy Bielenda Spa w Ustroniu - Poniwcu (www.poniwiec.pl)
Ośrodek dysponuje 38 miejscami noclegowymi. Gościa mogą skorzystać z kortu tenisowego, boiska do siatkówki oraz do streetballa i sauny.
Centrum specjalizuje się w kąpielach perełkowych, aromatycznych i w wodzie morskiej, masażach i hydromasażach, zabiegach ujędrniających i wyszczuplających (np. z zastosowaniem alg i czekolady) przy użyciu kosmetykówi firmy Bielenda. Dużym zainteresowaniem cieszą się kąpiele detoksykujące, na pękające naczynka, antycellulitowe, z alg morskich, rewitalizujące, odmładzające. Przygotowano specjalną ofertę skierowaną dla pań i panów. Są to pakiety odnowy biologicznej i kosmetycznej.
Weekend w spa bez noclegu i wyżywienia, z zabiegiem na twarz i ciało, pielęgnacją dłoni i stóp oraz korzystaniem z solarium- około 335 zł od osoby.
Zestaw zabiegów dla panów (zabiegi wyszczuplające na brzuch, solarium, zabiegi kosmetycznego na twarz, pielęgnacja dłoni) jest o 100 zł tańszy za weekend niż dla kobiet.
Dopłata za pokój ze śniadaniem- około 320 zł.
Centrum Aktywnej Odnowy Na Wzgórzu w Odargowie (www.nawzgorzu.com.pl)
Oferta skierowana jest przede wszystkim dla osób, które chcą pozbyć się zbędnych kilogramów. W ośrodku wykonuje się kąpiele ze świeżymi algami (dzięki zawartości magnezu, wapnia oraz jodu przyspieszają spalanie tłuszczu) oraz zajęcia na sali gimnastycznej. Do dyspozycji gości jest w sauna.
Tygodniowy pobyt z noclegami, jedzeniem i zabiegami- od 660 do 1998 zł.
Hotel Amax, Mikołajki, nad Jeziorem Mikołajskim (www.hotel-amax.pl)
Tu można skorzystać z zabiegów wyszczuplających, ujędrniających i odmładzających przy użyciu preparatów firmy Thelgo (w ofercie 50 różnych zabiegów). Popularnością cieszy się masaż urządzeniem Endermologie, przy pomocy którego usuwany jest cellulit.
Do dyspozycji gości jest kryty basen z przeciwfalą, sauna, siłowna i bilard. Z tych atrakcji można korzystać bez ograniczeń. Dodatkowo można przejechać się bryczką, pojeździć konno, popływać żaglówkami czy też wybrać się na polowanie
Weekendowy pobyt w Mikołajkach z 12 zabiegami spa, spaniem i jedzeniem- około 1300 zł.

Zobacz całość »



Trwają dyskusje na temat zmian w turystyce!

Zobacz całość »
W czwartek, 13 lipca odbyło się posiedzenie stałej Podkomisji ds. Rozwoju i Promocji Turystyki, której przewodził Adam Szejnfeld. Obecni byli na niej liczni posłowie, minister Marcin Korolec, odpowiedzialny w ministerstwie gospodarki za turystykę oraz Wojciech Kodłubański, wiceprezes POT. Natomiast branżę reprezentowali przedstawiciele wszystkich organizacji samorządu terytorialnego.
Podczas wystąpień posłów i przedstawicieli branży poruszano wiele tematów nie związanych z zapowiedzianym tematem posiedzenia. Głównym celem spotkania miała być ocena stanu instytucji i podmiotów działających na rzecz polskiej turystyki oraz perspektywy rozwoju sektora turystycznego w Polsce.
Natomiast wśród poruszonych tematów znalazły się: potrzeba rozwoju infrastruktury turystycznej i rozbudowa dróg, zwłaszcza na Mazury, nad morze i w góry, potrzeba rozwoju szkolnictwa turystycznego i reorganizacji całego systemu zarządzania w turystyce, fundusze strukturalne UE, nadmierna centralizacja w turystyce, brak strategii i systemu zarządzania polską turystyką w POT do grudnia 2005 roku.
Jeden z posłów mówił też o niskich zarobkach Polaków, co w konsekwencji uniemożliwia korzystanie z turystyki wyjazdowej, szczególnie zagranicznej.
Anna Samborska, prezes PART-u, stwierdziła, że turystyka potrzebuje czułości. Zwrócono też uwagę na funkcjonowanie ogólnopolskiego systemu Centrów Informacji Turystycznej i wprowadzenie do szkół działaczy PTTK.
Podczas spotkania wnioskowano o powołanie ministerstwa turystyki i zmianę ustawy o VAT w turystyce. Podkreślono też, że turystyka jest dobrze zarządzana w regionach, ale potrzebuje wsparcia.
Dyskutowano także o: wprowadzeniu zakazu zatrzymywania się na drogach, likwidacji biur radców handlowych przy polskich ambasadach i konsulatach w związku z ekonomizacją służby dyplomatycznej oraz marnotrawieniu środków na szkolenia branży przez firmę, która wygrała konkurs i nie wie, kogo szkolić.
Z inicjatywy izb samorządowych zostaną podjęte prace nad zmianą ustawy o izbach gospodarczych, aby mogły one posiadać osobowość prawną.
Odpowiedzi na krytykę udzielał minister Marcin Korolec. Natomiast Wojciech Kodłubański, wiceprezes POT stwierdził jednoznacznie, że nikt nie zwolnił dyrektorów POIT-ów, lecz wygasły im umowy i kadencje. Wszystkich dyrektorów zaproszono do wzięcia udziału w konkursach na stanowiska. W skład komisji konkursowej wejdą przedstawiciele izb samorządowych turystyki.

Zobacz całość »



Rozwój rynku lotniczego. Szacunki i prognozy IATA

Zobacz całość »
Z raportu przygotowanego przez IATA (International Air Transport Association) wynika, że w maju tego roku z usług linii lotniczych skorzystało o 7 proc. więcej osób niż w roku ubiegłym, natomiast ilość przewożonych towarów wzrosła o 5,1 proc.
Jest to efekt wzrostu gospodarczego na całym świecie - mówią specjaliści z IATA. W kwietniu liczba osób, które skorzystały z usług przewoźników lotniczych, podniosła się o prawie 10 proc. w porównaniu z kwietniem 2005 r. Wpływ na ten wzrost miało zainteresowanie podróżami w okresie wielkanocnym. W maju 2006 r. międzynarodowy przewóz towarów, chociaż również był znacznie większy niż rok wcześniej, był o 1 punkt proc. niższy niż w kwietniu 2006 r. Powodem był spadek frachtu odnotowany w Ameryce Łacińskiej, związany z kłopotami brazylijskiego przewoźnika Variga.
W ciągu pierwszych pięciu miesięcy tego roku przewoźnicy z BliskiegoWschodu odnotowali wzrost przewozów cargo w porównaniu z podobnym okresem 2005 roku o 19,6 proc., z Ameryki Północnej o 6,5 proc., z Ameryki Łacińskiej o 5,3 proc., z rejonu Azji i Pacyfiku o 5,2 proc., z Afryki o 3,8 proc., a z Europy zaledwie o 2,1 proc.
Szacunki IATA mówią, że ilość przewożonych towarów w ciągu całego roku 2006 podwoim się w stosunku rocznym i wyniesie 7 proc.

Zobacz całość »



Hotel Panorama wygrał spór z fiskusem o 11 mln zł!

Zobacz całość »
Wojewódzki Sąd Administracyjny zdecydował, że urzędnicy nie mieli prawa domagać się od właściciela szczecińskiego hotelu Panorama 11 mln zł podatku. Jednak przedsiębiorca wyroku nie usłyszał. W ubiegłym roku dostał wylewu i zmarł. Z fiskusem walczą jego spadkobiercy, siostrzeniec wraz z żoną.
Maria Szumann, spadkobierczyni wyznała - Jesteśmy wykończeni i przerażeni. Zdajemy sobie sprawę, że Izba Skarbowa może się od tego wyroku jeszcze odwołać.
Po trzech latach sporów, w środę, 12 lipca Wojewódzki Sąd Administracyjny wydał korzystne dla spadkobierców i hotelu orzeczenie.
Beata Pudowska, mecenas spadkobierców wyjaśniła - W tym czasie firma miała blokowane konto bankowe, na poczet należności założona została hipoteka na hotelu, komornik zajął wyposażenie. Cały czas niepewny jest los hotelu. Wszystko przez jedną niesłuszną decyzję urzędników skarbowych.
Bogaty przedsiębiorca z Niemiec Hans Otto Gadermann na początku lat dziewięćdziesiątych postanowił zacząć robić interesy w Szczecinie. Sprzedał swoją flotę kontenerowców i rozpoczął budowę hotelu Panorama. Dziś jest to znany, działający od dziesięciu lat, okazały obiekt na obrzeżach Szczecina. Gadermann w latach 1994-1996 na kapitał zapasowy przeznaczył 10 mln zł. Pieniądze zostały przeznaczone na budowę i wyposażenie hotelu.
Właśnie o te pieniądze toczy się spór. W latach 1995-1997 hotelowe podatki sprawdzał Urząd Kontroli Skarbowej i Urząd Skarbowy. Żadnych zastrzeżeń nie mieli. Sześć lat później kontrolą znów zajęli się pracownicy Urzędu Skarbowego. Jednak tym razem zmienili zdanie i uznali, że od owych 10 mln zł powinien zostać zapłacony podatek dochodowy. Doliczyli odsetki i wyszło, że właściciel musi odprowadzić do fiskusa 11 mln zł.
Jan Rom, dyrektor hotelu wyznał - Otto Gadermann nie mógł tego zrozumieć. Płaciliśmy wszystkie podatki, z niczym nie zalegaliśmy, a tu jedna kontrola skarbowa i okazuje się, że można zostać bankrutem.
W lutym ubiegłego roku Gadermann wrócił zdenerwowany ze spotkania w Izbie Skarbowej. Ręce mu się trzęsły, nie mógł utrzymać filiżanki z kawą. Zmarł.
Przy pierwszej kontroli urzędnicy uznali, że 10 mln zł to dopłata na poczet kapitału zapasowego spółki, czyli kwota wolna od podatku dochodowego. Za drugim natomiast, że te pieniądze należy traktować jak pożyczkę, w związku z tym podatek się należy. Na dodatek w 2003 roku fiskus domagał się podatków za finansowe przepływy, które miały miejsce siedem i dziewięć lat temu.
Mecenas Beata Pudowska wyjaśniła - Udowadnialiśmy, że nawet gdyby Urząd Skarbowy miał rację, to sprawa i tak uległa przedawnieniu, bowiem fiskus ma prawo wertować podatki tylko pięć lat wstecz. Jednak fiskus uważa, że hotel korzystał z tych pieniędzy przez następne lata, zatem przedawnienia nie ma.
W spór z fiskusem właściciele hotelu zaangażowali podatkowe autorytety, między innymi kancelarię twórcy ustawy o podatku VAT profesora Witolda Modzelewskiego. Wypowiadali się też profesorowie prawa z toruńskiego uniwersytetu. Wszyscy zgodnie rozstrzygali spór na korzyść hotelu. W maju proszono o interwencję minister finansów Zytę Gilowską.
Jeżeli Izba Skarbowa w Szczecinie nie odwoła się od decyzji Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, hotel Panorama nie będzie musiał płacić spornych 11 mln zł. Jednak, jeżeli wniesie zastrzeżenia - spór będzie trwał dalej. Stanowisko Izby Skarbowej nie jest jeszcze znane.

Zobacz całość »



Autostrada A2 pomiędzy Koninem a Strykowem otwarta za dwa tygodnie!

Zobacz całość »
Po osmiu miesiącach opóźnienia pierwsi kierowcy wjadą za niecałe dwa tygodnie na budowany przez rząd odcinek autostrady A2 pomiędzy Koninem a Strykowem. Odcinek będzie darmowy, przez pierwsze 12 - 15 miesięcy. Dopiero za rok ustawione zostaną tam bramki poboru opłat. Potem przejazd samochodów osobowych ma kosztować ok. 10 zł, a autobusów nieco wiecej.
Droga miała być gotowa już pod koniec 2005 roku, jednak inwestycja opóźniła się o 8 miesięcy. - Z uwagi na dwa długie sezony zimowe, które uniemożliwiały prowadzenie prac - wyjaśnia Andrzej Maciejewski, rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
Koszt przedsięwziecia wyniósł 430 mln euro, z tego 82 proc. pochodziło z dotacji europejskich. To pierwszy tak długi odcinek autostrady (105 km) wybudowany przez administrację rządową.
Nie obyło się bez problemów - w marcu pojawiły się wątpliwości co do jakości użytej papy izolacyjnej. W wyniku kontroli przeprowadzonej przez komisję ekspertów okazało się, że papy zrywać nie trzeba. Jedyne nieprawidłowości, jakie dostrzegła komisja, dotyczyły niezgodności dokumentacji z aprobatą techniczną. W związku z tym GDDKiA zażądała od wykonawcy przedłużenia okresu gwarancji do dziesięciu lat na trzy mosty, na których została położona papa.
- Użyto papy gorszej jakości, a co za tym idzie, tańszej, zamierzamy więc zażądać zwrotu różnicy ceny - wyjaśnia Maciejewski.
Odcinek autostrady między Koninem a Nowym Tomyślem o długości 137 km budowała Austostrada Wielkopolska SA. Nie wiadomo jeszcze, czy będzie budować kolejny odcinek między Nowym Tomyślem a Świeckiem (dł. 105 km) czy też podejmie się tego rząd. - Rozmowy w tej sprawie są jednak na dobrej drodze - powiedziała Zofia Kwiatkowska, rzecznik Autostrady Wielkopolskiej. - Jeżeli już w grudniu uda nam się podpisać z rządem umowę, oddamy następny odcinek pod koniec 2009 roku.
W sierpniu tego roku GDDKiA planuje oddanie ostatniego odcinka autostrady A4 między Wrocławiem a Legnicą (dł. 30 km) Rząd planuje zakończenie budowy autostrad A1, A2, A4 i A18 do 2013 roku.

Zobacz całość »



Star Princess zawitała do Gdyni!

Zobacz całość »
"Star Princess" jeden z największych statków wycieczkowych świata zawitał do Gdynia. Statek ten ma prawie 300 m długosci, 8,4 m zanurzenia, pojemność 109 tys. ton, zabiera na pokład 2,5 tys. pasażerów. Wygląda jakby ktoś związał ze sobą kilka wieżowców i wrzucił do wody! Budowa "Star Princess" pochłonęła 600 mln dol. (dla porównania zwykły statek kosztuje 40 mln dol). Nasza polska chluba - "Stefan Batory" był o połówę krótszy, miał pojemność 15 tys. ton i zabierał niewiele ponad 800 pasażerów - wygląda przy "Star Princess" jak krasnal.
Wnetrze jest równie imponujące - "Księżniczka" oferuje przepych i luksus godny "Dynastii". Sztuczne kwiaty, złote poręcze, kosztowne wykładziny, bezszelestne windy. Ma 17 pokładów, trzy baseny, klub fitness, SPA, 14 barów, trzy restauracje, dwa teatry, w których codziennie odbywają się przedstawienia, kort tenisowy oraz kasyno. Na pokładzie jest również kaplica, w której kapitan statku może udzielić ślubu (polskie prawo ich nie uznaje). Dla młodszych uczestników rejsu są dwa przedszkola i klub młodzieżowy. Dyskoteka Sky Walker na 17. pokładzie to oszklona kapsuła zawieszona na specjalnej konstrukcji nad statkiem. Można do niej dojechać ruchomym chodnikiem.
Dla bardziej wymagających jest galeria i nieustająca aukcja dzieł sztuki.
Pasażerami zajmuje się 1100 osobowa załoga z 17 krajów!
Po raz pierwszy "Star Princess" zawinęła do portu w Gdyni w maju tego roku, została wybudowana we Włoszech i pływa pod banderą Bermudów.
Gdynia jest jednym z etapów podróży w dziesięciodniowym rejscie po Bałtyku. Wycieczka rusza z Kopenhagi, płynie do Nynesham (Szwecja), Helsinek, St. Petersburga, Tallina, Gdyni, Oslo i kończy się w stolicy Danii.
W rejsie uczestniczą głównie emeryci z Azji i Ameryki, wśród Europejczyków prym wiodą Niemcy. Druga grupa to podróżujące rodziny z dziećmi. W każdym porcie "Księżniczka" zatrzymuje się na kilka godzin, podczas których podróżni mogą zejść z pokładu i zwiedzić miasto - niektórych autokary zabierają do Gdańska, a nawet Malborka.
Podróż dla jednej osoby kosztuje 600 euro. Niestety nie można się dosiadać na trasie, a to wiąże się z dotarciem do Kopenhagi na własną rękę. Może to sprawia, że Polacy rzadko wykupują rejsy po Bałtyku. Chętnie natomiast pływają "Star Princess" (lub podobnymi statkami wycieczkowymi) po Morzu Śródziemnym lub Karaibskim. - Polscy klienci statków wycieczkowych to zamożni ludzie z małych miast lub gwiazdy, które liczą na anonimowość - mówią pracownicy firmy Marco Polo Travel (polski przedstawiciel "Star Princess"). Liczba turystów chętnych wzrasta co roku o połowę - w 2005 r. z podobnych wycieczek skorzystało 1500 Polaków.
"Star Princess" można oglądać w Gdyni przy Nabrzeżu Francuskim 21 i 31 lipca, 10, 20, 30 sierpnia, 9 i 19 września
Największym statkiem wycieczkowym świata jest wybudowana dwa i pół roku temu 23-piętrowa "Queen Mary II".

Zobacz całość »



Za lojalność lokale gastronomiczne mogą dostać od producentów wiele!

Zobacz całość »
Za lojalność producenci oferują restauratorom i właścicielom pubów wyposażenie ogródka, parasole, kufle, lodówki. Ostra konkurencja pomiędzy producentami to korzyść dla odbiorców. Najhojniejsi są wytwórcy alkoholi i napojów. Jednak w zamian za prezenty oczekują, że ich marki będą dobrze wyeksponowane i rekomendowane.
Browary restauracjom i pubom oferują wyposażenie ogródka, stoliki, krzesła, parasole, kufle, lodówki. Przedsiębiorcy uważają, że sporo mogą zyskać na podpisaniu umowy o współpracy.
Powodem takiej hojności producentów piwa jest bardzo duża konkurencja na rynku. Melania Popiel, rzecznik prasowa firmy Carlsberg podkreśla - Swoim najlepszym klientom urządzamy nawet ogródek piwny. Zapewniamy ławy, stoły, a także parasole z logo firmy. Nie jesteśmy w stanie wyposażyć wszystkich lokali, dlatego wybieramy takie, które mają dobre wyniki sprzedażowe i podpisaną z nami na dłuższy okres umowę. Dodała - Nie mogę ujawnić szczegółów kontraktów, bo warunki współpracy są ustalane indywidualnie.
Standardowo Carlsberg wyposaża puby w szklanki i nalewaki do piwa. Na podobnych zasadach współpracują też inne browary. Justyna Piszczek, rzecznik prasowa w Grupie Żywiec wyjaśnia - Kanał dystrybucji HoReCa jest dla producentów piwa bardzo ważny. Restauracje, w których sprzedawane jest nasze piwo, zaopatrujemy w szklanki, tace, otwieracze, fartuchy i ręczniki dla barmanów, a także meble i parasole z odpowiednim dla danej marki brandingiem. Szczegółowy zakres świadczeń jest zawsze uzależniony od indywidualnych umów. Zależy on od wielu czynników, z których najważniejszy to jakość punktu, w tym głównie jego lokalizacja oraz wielkość przewidywanej sprzedaży.
O restauratorów i właścicieli pubów zabiegają również producenci wysokoprocentowych alkoholi. Dla nich najważniejszy jest prestiż lokalu, a mniejsze znaczenie ma wielkość sprzedaży. Obecność danej marki alkoholu w lokalu, który cieszy się dużą popularnością, jest bardzo dobrą promocją. Dlatego producenci wódki oferują tym atrakcyjniejsze warunki współpracy, im restauracja czy pub ma lepszą lokalizację i ciekawszy wystrój.
Andrzej Borcz, menedżer ds. HoReCa w spółce Wyborowa wyjaśnia - Nie ma jednakowych standardów współpracy. Staramy się ściśle dopasować naszą pomoc do charakteru lokalu i jego potrzeb. Dodał, że innej pomocy w wyposażeniu lokalu będzie oczekiwał luksusowy hotel, a innej klub studencki. Wyborowa oprócz wódki, w swoim portfolio ma też luksusowe alkohole, jak whisky, tequilę, rum. W prestiżowych miejscach klienci wybierają głównie droższe alkohole.
Lokale współpracujące z Wyborową mogą liczyć na pełną gamę szklanek do drinków, akcesoria barowe oraz organizowane przez producenta promocje alkoholi i szkolenia dla barmanów. Andrzej Borcz tłumaczy - Promocyjne imprezy przyciągają do pubu wielu klientów, którzy mogą liczyć na darmowego pierwszego drinka albo rabaty. Tym sposobem właściciel baru zwiększa swoje obroty i zyski. Jego zdaniem bardzo atrakcyjne są też szkolenia koktajlowe, na których barmani poznają receptury drinków z całego świata. W zamian producent oczekuje, że dany pub czy restauracja włączą się do promocji jego marki. Nazwa marki będzie znajdować się w menu, a barmani przygotowując drinki, w pierwszej kolejności sięgną po alkohole danego producenta.
Coca-Cola punktom handlowym bezpłatnie udostępnia sprzęt do ekspozycji towaru oraz lodówki do napojów. Nie wymaga od klientów uzyskania określonego poziomu sprzedaży.
Iwona Jacaszek z Coca-Coli zaznacza - Chcemy, aby konsumenci mogli kupić napoje już odpowiednio schłodzone. W ten sposób budujemy pozytywny wizerunek naszych marek i punktów sprzedaży. Dodaje, że wymagania firmy dotyczą przede wszystkim użytkowania sprzętu zgodnie z zasadami bezpieczeństwa i higieny obowiązującymi w obrocie produktami spożywczymi.
Punkty handlowe nie mogą wstawiać do lodówki, jeśli w sklepie jest jeszcze druga, produktów innych firm niż Coca-Cola. Natomiast, jeżeli lodówka dostarczona przez Coca-Colę jest jedynym sprzętem do schładzania, to na inne produkty można wykorzystać 20% jej powierzchni.
Koncern oferuje klientom szeroki wybór lodówek. Proponuje takie, które można postawić obok kiosku z gazetami. Są one wyposażone w zamek magnetyczny zabezpieczający produkty przed kradzieżą. W ofercie firma ma też lodówki od jednodrzwiowych po trzydrzwiowe, przykasowe, a także bez drzwi, gdzie klient może sięgnąć po napój jak z półki. Bardzo szeroka jest też oferta stojaków i wieszaków do napojów.
Na podobnych zasadach swoich zamrażarek użycza koncern Nestle. Małgorzata Szlendak, specjalista ds. PR w Nestle Polska poinformowała - Zamrażarkę dostaje każdy klient, który będzie sprzedawał nasze lody.
Klient musi potwierdzić otrzymanie zamrażarki na specjalnym dokumencie użyczenia sprzętu, który zawiera wszystkie informacje o zasadach jego użytkowania. Nestle ponosi koszty napraw i serwisu sprzętu. Oprócz zamrażarek Nestle udostępnia też cenniki, parasole, podstawki na wafle, oraz materiały promocyjne, a także automaty do serwowania gorących napojów: kawy, herbaty i czekolady. Klient, który korzysta z maszyn, nie ponosi żadnych dodatkowych kosztów, ale jest zobowiązany do zakupu produktów za około 400 zł netto miesięcznie. Jest to równoznaczne ze spożyciem około 20 - 30 porcji napojów dziennie. Umowę z użytkownikiem maszyny podpisuje przedstawiciel Nestle.
Koncern oferuje również firmom automaty samosprzedające do napojów i przekąsek, czyli tzw. automaty vendingowe. Umowę najmu z administratorem powierzchni podpisuje autoryzowany operator Nestle. Operator płaci czynsz administratorowi w ustalonej wysokości, zajmuje się też bieżącą obsługą maszyn, czyli dba o jakość i dostępność produktów.

Zobacz całość »



Ulepszony monitoring w Toruniu?

Zobacz całość »
W Toruniu będzie wiecej kamer, które dopną na ostatni guzik monitoring toruńskiej Starówki. We wtorek zacznie się montaż 16 kamer, które zastąpią słąbej jakości sprzęt oraz uzupełnią do tej pory niewidoczne tereny Starówki. Szklane oczy obserwują to, co dzieje się na Starówce od grudnia 1999 r. poczatkowo był to sprzęt marnej jakości, jednak z czasem magistrat ulepszał system.
Już za kilka dni Starówkę będą obserwować aż 32 nowoczesne obrotowe i podgrzewane kamery. - Pozwoli to na objęcie monitoringiem całego jej obszaru, także wszystkich przecznic i bocznych uliczek - mówi Jerzy Królikowski, zastępca dyrektora magistrackiego wydziału ochrony ludności. - Sprzęt ma bardzo duże możliwości. Pozwala na odczytanie twarzy nawet z kilkuset metrów zarówno w dzień, jak i w nocy.
Zdarzają się jednk przypadki, w których monitoring wartości ponad 500 tys. zł nie zdaje egzaminu. Jednym z tych, którzy przekonali si ę o tym fakcie jest Ryszard Kępiński, pomagający synowi prowadzić sklep z obuwiem przy ul. Szewskiej, któremu włamywacz potłukł szyby w drzwiach i uszkodził zamki. - Chociaż kamera wisi nad wejściem do sklepu, policja nie ustaliła łobuza - opowiada Kępiński. - Właśnie dostałem pismo, że sprawę umorzono. W takim razie na co komu taki monitoring? Lepiej tę dużą kasę, którą kosztował, przeznaczyć na coś innego.
Ewa Grzelak, oficer prasowy toruńskiej policji potwierdza, że w tym przypadku system był bezużyteczny. - Mamy nagranie, ale widać na nim tylko sylwetkę sprawcy, którego nie da się zidentyfikować - mówi. - Obraz jest zbyt słabej jakości. - System budowany był pod dyktando policji - tłumaczy Tadeusz Wierzba, szef wydziału ochrony ludności w toruńskim magistracie. - Ona określiła nam wymagania. Kamery może nie pochodzą z najwyższej półki, ale są dobrej jakości. Sytuacje, jak ta w sklepie na Szewskiej, zawsze będą się zdarzały. Nie ma możliwości, by monitoring był skuteczny w stu procentach. Wpływ na to mają też warunki atmosferyczne, np. mgła i pora dnia.
Zdaniem Tadeusza Wierzby monitoring sprawdza się doskonale w sytuacjach, gdy dyżurujący zauważy incydent na monitorze albo ktoś akurat zgłosi, że coś się dzieje. Wówczas odpowiednio ustawiona kamera wszystko zarejestruje. System przydaje się też podczas zgłoszeń o kradzieżach samochodów. Pozwala ustalić np. czy doniesienie jest prawdziwe.
W ostatnim miesiącudzięki monitoringowi mundurowi zanotowali: • 73 przypadki spożywania alkoholu w miejscu publicznym • 2 bójki • 13 wykroczeń drogowych • 12 wykroczeń porządkowych • 11 osób śpiących w miejscach publicznych • 6 sprawców przestępstw i wykroczeń • jedno przestępstwo i jedno wykroczenie przeciwko mieniu - m.in. zauważono, że uszkodzony został pomnik Filutka i ujęto sprawcę • wypadek drogowy, do którego wezwano pomoc.

Zobacz całość »



Z dworca w Poznaniu wyjechał Blues Express!

Zobacz całość »
Kłęby pary i brzmienie muzyki bluesowej towarzyszyły odjazdowi pociągu "Blues Express", który w sobotę odjechał z Poznania w kierunku Zakrzewa. Tak rozpoczął się XIV Blues Express Festiwal.
- Jest to jedna z największych imprez blusowych w Polsce, każdego roku finałowy koncert gromadzi ok. 10 tys. osób - powiedział PAP dyrektor i pomysłodawca "Blues Ekspressu" Henryk Szopiński z Domu Polskiego w Zakrzewie (Wielkopolskie). Skład ciągnie zabytkowa lokomotywa parowa "Piękna Helena". Pociąg jest wpisany do rozkładu jazdy PKP i aby się nim przejechać trzeba wykupić bilet na pociąg pośpieszny.
W trakcie podróży natomiast, w zaadaptowanym na scenę koncertową wagonie pocztowym, grał Blueszcz Blues Band, a w restauracyjnym duet Easy Street. Na wybranych stacjach zaplanowane były 30-minutowe koncerty innych zespołów - na dworu w Chodzieży na Wielkopolsce uczestnicy wysłuchali koncertu grupy Boogie Boys, w innych miejscach grali Boogie Chili, Black Blues czy Tortilla.
- Wspaniale pomyślany festiwal. Jedziesz pociągiem w rytmie bluesa, a potem koncert nad jeziorem. Już czwarty raz biorę w tym udział - powiedział PAP jeden z widzów - pasażerów.
Przed godziną 19.00 pociąg dojechał do Zakrzewa gdzie w naturalnym amfiteatrze leżącym nad brzegiem Jeziora Proboszczowskiego odbył się koncert kulminacyjny, którego gwiaznami byli Jimmy D.Lane (USA) i Henry McCullough (Wielka Brytania).

Zobacz całość »



Łódź przystąpiła do Sieci Miast Secesyjnych!

Zobacz całość »
Do Sieci Miast Secesyjnych należy obecnie 14 europejskich miast m.in. Barcelona, Wiedeń i Bruksela. Niedawno do tego grona dołączyła Łódź i jest w tej chwili jedynym polskim miastem, które dostąpiło tego zaszczytu.
Idea związku miast secesyjnych "Reseau Art Nouveau Network" powstała w 1999 roku w Brukseli. Miastami założycielskimi organizacji są Helsinki, Barcelona, Glasgow, Budapeszt i Bruksela.
- Celem tej organizacji jest promocja sztuki secesyjnej w Europie, poprzez konferencje, seminaria, wydawanie wspólnych materiałów edukacyjno-informacyjnych dla dzieci i młodzieży - powiedział wiceprezydent Łodzi Marek Michalik.
Współpraca polega na wymianie doświadczeń i realizowaniu współnych projektów. Sieć Maist Secesyjnych organizuje również spotkania miast członkowskich - najbliższe z nich odbędzie się w Rydze.
Realizacja projektu bedzie kosztowała Łódź 32 tys. zł. część funduszy pochodzić będzie z unijnego programu Kultura 2000" na lata 2005-2008.
Jedynym zobowiązaniem jest płacenie corocznej składki członkowskiej w wysokości tysiąca euro.

Zobacz całość »



Oslo najdroższym miastem świata?

Zobacz całość »
To nie Moskwa, jak kilka tygodni temu podał szwajcarski Mercer, lecz Oslo jest najdroższym miastem świata - utrzymuje w najnowszym raporcie Economist Intelligence Unit.
Trzy tygodnie temu listę najdroższych miast świata ogłosiła firma Mercer. Wynikało z niej, że najdroższa jest Moskwa, na drugim miejscu znalazł się Seul, a na trzecim Tokio. Dopiero na dziesiątym miejscu uplasował się Nowy Jork. Okazało się, że koszty życia w Moskwie są o 23,9 proc. wyższe niż w Nowym Jorku. Jednak te uśrednione statystyki mogą okazać się zdradliwe: w moskiewskim Marriotcie bułka z miodem i herbata kosztują ponad 30 dol., w nowojorskim za taki zestaw płacimy ok. 10 dol., i to z wliczonym napiwkiem.
Z tymi danymi nie zgadza się raport Economist Intelligence Unit. Brytyjscy analitycy twierdzą, że Moskwa wcale nie jest taka droga, i umiejscowili ją nie na pierwszym, ale dopiero 22. miejscu swojego rankingu. Brytyjczycy kazde miasto porównali do Nowego Jorku, który w ich opinii jest swoistym wzorcem, ponieważ wskaźnik kosztów życia wynosi tam 100. Pierwsza na liście EIU stolica Norwegii ma wskaźnik na poziomie 130, co oznacza, że życie w tym mieście jest o 30 proc. droższe niż w Nowym Jorku.
Rankingi nadroższych miast świata to bardzo potrzebne źródło informacji dla wszystkich korporacji, które wysyłają swoich pracowników za granicę. Dzięki takim raportom mają orientację ile bedzie kosztowac życie w danym mieście czy wynajem biura i będą wiedziały ile płącić swoim pracownikom.
Warszawa w raporcie EIU zajęła 67 miejsce wraz z Pragą, można tam wyżyć za 67 proc. tego co w Nowym Jorku

Zobacz całość »



Ile podatku VAT od dodatkowych atrakcji dla turystów, trzeba oddać Fiskusowi?

Zobacz całość »
Jedna z firm zwróciła się do Izby Skarbowej w Rzeszowie z zapytaniem, czy kupione dla wczasowiczów wypoczywających w jej ośrodku wczasowym usługi transportowe, przewodnickie oraz bilety wstępu do jaskini solnej, na basen i zabiegi rehabilitacyjne są usługami turystyki w rozumieniu art. 119 ustawy o VAT. Negatywna odpowiedź oznaczałaby dla firm zapłacenia podatku od całości wartości usługi, a nie tylko od marży.
Sprawą zajęła się i opisała Gazeta Prawna.
Na pytanie skierowane do Izby Skarbowej w Rzeszowie odpowiedział Dyrektor Izby Skarbowej w Rzeszowie, wydają wiążące orzeczenie. W orzeczeniu stwierdził, iż dodatkowe atrakcje nie są usługami turystycznymi.
Zgodnie z art. 119 ust. 1 ustawy o VAT podstawą opodatkowania w usługach turystycznych jest kwota marży pomniejszona o należny podatek. W ten sposób ustala się ją od transportu, zakwaterowania, wyżywienia, ubezpieczenia. Należy jednak pamiętać że zgodnie z art. 5 ust. 1 pkt 1 ustawy o VAT opodatkowaniu podlegają odpłatna dostawa towarów i świadczenie usług na terytorium kraju. Usługą jest każde świadczenie na rzecz osoby fizycznej, prawnej lub jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej. W omawianym przypadku choodzi o usługi świadczone na rzecz turystów.
Ustawa nie precyzuje bezpośredniej definicji usług turystycznych. Słownikowa definicja turystyki brzmi: "turystyka to odbywanie podróży, wędrówek w celach wypoczynkowych, poznawczych". Aby osiągnąć cel określony definicją, potrzebne jest wykonanie dodatkowych usług, np. zabiegi w gabinecie rehabilitacyjnym, wstęp na basen, pobyt w jaskini solnej, itp. Zgodnie z art. 119 ustawy o VAT, nie są to usługi turystyczne, lecz dodatkowe, których celem jest uatrakcyjnienie wypoczynku.
Od tych usług firma odprowadza VAT na zasadach ogólnych. Jako podstawę naliczenia VAT należy wziąć cały obrót, a nie jak to jest w usługach turystycznych wartość marży.

Zobacz całość »



Teraz równiez kobiety za sterami boeingów!

Zobacz całość »
Pilot większości kojarzy się z przystojnym mężczyzną w mundurze. Ten stereotyp powoli przełamują zasiadające za sterami potężnych maszyn pasażerskich, drobne kobiety. Obecnie w Polsce 13 pań zastąpiło mężczyzn za sterami. LOT ma w swojej kadrze sześć kobiet, pozostałe są zatrudnione w innych liniach.
Tradycyjnie dziewczyny, które zostają pilotami boeingów, od swoich kolegów po fachu otrzymuję film "Czy leci z nami pilot?". W filmie jest scena, w której kobieta pilotująca maszynę porównuje lot do orgazmu. Ale pani twierdzą, że pilotowanie to dużo lepsze przeżycie. W Polsce podobnie na świecie kobiety stanowią tylko 3 % wszystkich pilotów. Panowie powoli oswajają się z faktem, że kobiety przejmują im boeingi i airbusy. Jednak dla polskich pracowników wież kontrolnych, to nadal nowe zjawisko. Niemcy i Anglicy są przyzwyczajeni i przyjmują to bez emocji, natomiast Włosi są zafascynowani.
Kiedy do samolotu wsiada kobieta pilot, część pasażerów reaguje lękiem. Pani Karolina Wajda macha ręką na powitanie, żeby rozładować atmosferę. W Centralwings pracuje od pół roku. Wcześniej zdobyła licencję pilota turystycznego, potem zawodowego, a następnie ukończyła szkolenie na boeingu 737. Żeby zostać pilotem największych maszyn, trzeba sporo popracować; kilka lat nauki i około tysiąca wylatanych godzin. Pani Karolina kocha swój zawód, i mówi że wznoszenie samolotu i przebijanie chmur, to najcudowniejsze uczucie.
Pani Agnieszka Wojciechowska w liniach lotniczych Skyeurope jest drugim pilotem boeinga 737 700 Next Generation w stopniu pierwszego oficera. W lotnictwie zakochała się, kiedy jako czteroletnia dziewczynka lecąc z rodzicami do USA, weszła do kabiny pilotów. Szkołę pilotażu ukończyła dwa lata temu w Niemczech. Początkowo woziła niemieckie gwiazdy po Europie, ale marzyła żeby przesiąść się na wielkie maszyny (jak jej chłopak), dlatego zrobiła specjalizację na boeinga. Teraz Pani Agnieszka ma za sobą ponad 200 godzin za sterami tej maszyny.
Z reguły grafik układa się tak, żeby pełnić dyżury przez cztery dni, a reszta tygodnia jest wolna. Najlepsi piloci zarabiają około 20 tys. zł. Janusz Centka, dwukrotny mistrz świata i trzykrotny mistrz Europy w szybownictwie, kobiety zalicza właśnie do grona najlepszych.

Zobacz całość »



Ewakuacja zagranicznych turystów z Libanu!

Zobacz całość »
Władze krajów europejskich i amerykańskich prowadzą ewakuację swoich obywateli z Libanu. Francuski statek w poniedziałek miał przewieźć na Cypr około dwa tysiące osób, natomiast kolejna jednostka z Norwegii ma wywieźć z Libanu kolejne 650 osób.
Te rejsy są inicjatywą francuską, która ma umożliwić obywatelom Europy opuścić niebezpieczne terytorium. Według szacunków władz francuskich w Libanie mieszka 17 tyś. Obywateli Francji, natomiast obecnie znajduje się tam również cztery tysiące francuskich turystów. Amerykanie w niedzielę wysłali wojskowy śmigłowiec, który zabrał z Libanu 21 ludzi w tym pracowników ambasady. W Libanie mieszka około 25 tysięcy Amerykanów, których władze chcą przerzucić na Cypr, a następnie przewieźć do USA.
Po niedzielnych atakach, w których zginęło siedmiu Kanadyjczyków władze Kanady również przygotowują akcję ewakuacyjną.
130 obywateli Szwajcarii również w ostatnich dniach opuściło Liban, Niemcy ewakuowały już około 200 osób z 1 100 zamieszkałych w Libanie.
Również Australijczycy chcą wydostać się z kraju ogarniętego konfliktem, obecnie przebywa tam 5 tysięcy turystów, natomiast na stałe mieszka ich 25 tysięcy. Władze Australii chcą wynająć łodzie i autobusy. Nowa Zelandia wie o trzydziestu swoich obywateli i chce ich jak najszybciej przywieźć do kraju.
Trzy i pół tysiąca Brytyjskich rodzin oraz 15 tysięcy osób z podwójnym brytyjsko - libańskim obywatelstwem ma być przetransportowanych statkami do kraju
We wtorek natomiast mają być ewakuowani obywatele polscy.

Zobacz całość »



Tłumy w pociągach PKP, padnie rekord?

Zobacz całość »
Tegoroczne lato to bardzo pomyślny okres dla PKP, bardzo możliwe, że padnie rekord w przejazdach pociągami. Według szacunków kolejarzy w samym tylko czerwcu polskimi pociagami pospiesznymi i ekspresowymi podróżowało nawet 2,5 mln osób. Dla wielu pasażerów, choć posiadają bilet brakuje miejsc.
Największy tłok panuje na trasach w kierunku morza, gór i Mazur. Powodzenie kolei wynika z faktu, że jest szybsza, tańsza i bezpieczniejsza w podróżowaniu niż jazda samochodem. Niestety pasażeowie kolei nie mogą spodziewać się komfortu - składy są stare i jeździ ich bardzo mało np. z Warszawy Wschodniej na Hel bezpośrednio można dostać się tylko dwoma pospiesznymi i jednym ekspresem, a jeszcze cztery lata temu takich połączeń było trzy razy więcej. Podobnie jest na trasie Kraków-Gdańsk. Ponadto kolej ma wiele drogich pociągów i sprzedaje bilety w promocji poza swoimi kasami, miejscówki trzeba jednak dokupować na dworcu. Problem w tym, że miejsc jest mniej niż sprzedanych biletów.
Generalnie Polskie Koleje Państwowe nie mają funduszy na zwiększenie liczby wagonów. - Od wielu lat w nią nie inwestowano i teraz ponosimy tego konsekwencje - komentuje Henryk Klimkiewicz, ekspert rynku kolejowego

Zobacz całość »



Program Ambasadorów Kongresów Polskich - rusza kolejna edycja!

Zobacz całość »
Rozpoczyna się kolejna edycja Programu Ambasadorów Kongresów Polskich. Jej organizatorami są Polska Organizacja Turystyczna i Stowarzyszenie "Konferencje i Kongresy w Polsce" . Program Ambasadorów Kongresów Polskich mający celu pozyskiwanie dla Polski międzynarodowych imprez turystycznych, jest wspólną inicjatywą środowiska naukowego i turystyki biznesowej.
W ostatnich latach widać znaczący wzrost, organizowanych w Polsce zjazdów , kongresów, spotkań biznesowych, zawodowych czy konferencji. Tego typu imprezy organizowane są na zlecenie instytucji i organizacji związanych z konkretną specjalnością, uczelnie, stowarzyszenia naukowe, twórcze, izby gospodarcze oraz dynamicznie rozwijające się firmy i korporacje.
Konferencje i zjazdy mają duże znaczenie dla rozwoju danej dziedziny, ale są też motorem napędowym dla gospodarki turystycznej. Organizacja takiej imprezy wymaga zaangażowania hotelarzy restauratorów, transportu. Pożądane jest więc, żeby takich imprez odbywało się u nas jak najwięcej.
Progam ruszył W 2005 roku powołano Kapitułę Programu. Do uczestnictwa zostali zaproszenie przedstawicieli polskiej nauki, życia gospodarczego i kulturalnego oraz organizacji pozarządowych. Patronat nad Programem Ambasadorów Kongresów w Polsce sprawuje Marszałek Sejmu RP.
Aby dać wyraz uznania za wkład w rozwój tej dziedziny życia, po raz kolejny zostanie nadany tytuł honorowego Ambasadora Kongresów Polskich. Członkowie Kapituły Programu Ambasadorów Kongresów Polskich, jednostki organizacyjne Polskiej Akademii Nauk, uczelnie i szkoły wyższe, stowarzyszenia i organizacje naukowe, instytucje kulturalne, organizacje gospodarcze i samorządowe, a także Polska Organizacja Turystyczna, Stowarzyszenie ,,Konferencje i Kongresy w Polsce", miejskie convention bureaux oraz osoby wcześniej uhonorowane tytułem Ambasadora Kongresów Polskich, proszone są o wytypowanie kandydata (nie więcej niż dwie osoby) do tego tytułu.

Zobacz całość »



Kolejne loty do Bejrutu odwołane przez LOT!

Zobacz całość »
Polskie Linie Lotnicze LOT odwołały kolejne loty do Bejrutu. Po zajściach, jakie miały miejsce w Libanie odwołane zostały rejsy zaplanowane na 19 i 23 lipca.
- Powodem jest niestabilna sytuacja na Bliskim Wschodzie i zamknięte lotnisko w Libanie - poinformował LOT. Kolejne informacje dotyczące najbliższych rejsów będą podejmowane na bieżąco w miarę napływania informacji.
Do tej pory samoloty LOT-u latały do Libanu dwa razy w tygodniu - w środy i niedziele. Centrum Rezerwacji i Informacji Pasażerskiej pod numerem telefonu 0801 703 703 udziela informacji o rejsach do Bejrutu i dokonuje zmian rezerwacji.
Decyzje o ewentualnym odwołaniu kolejnych rejsów będą podejmowane w miarę napływania informacji o sytuacji w Libanie.

Zobacz całość »



POT we wspólpracy z Wyższą Szkołą Ekonomiczną Almamer będzie edukował młodzież!

Zobacz całość »
Polska Organizacja Turystyczna zawarła porozumienie o współpracy z Wyższą Szkołą Ekonomiczną Almamer w Warszawie.
Umowa o współpracy, stanowi działanie mające na celu, rozwój polskiej turystyki. Badania rynku turystycznego i rozmowy z branżą, wskazują na potrzebę zmian w systemie edukacji turystycznej, gdyż kształcenie powinno być dostosowane do współczesnych wymagań i potrzeb rynku turystycznego. Niezbędne zatem jest, stworzenie nowego sposobu zarządzania gospodarką turystyczną.
POT i Almamer postanowiły m.in.:
- uruchomić studia podyplomowe, dla kadry działającej w sektorze turystycznym,
- sporządzić programy szkoleń oraz zintegrowany system kwalifikacji zawodowych.
- prowadzić badania naukowe w zakresie zjawisk gospodarczych i społecznych rynku turystycznego.

Zobacz całość »



Tsunami na wyspie Jawa!

Zobacz całość »
Tsunami będące następstwem poniedziałkowego trzęsienia ziemi w Indonezji, uszkodziło domy i hotele położone w południowo-zachodniej części wyspy Jawa - podało miejscowe radio.
Co najmniej 5 osób zginęło na skutek zywiołu - podał prezydent Indonezji Susilo Bambang Yudhoyono. Dokładne statystyki na razie nie są znane. Na południowym wybrzeżu wyspy wystąpiły wstrząsy wtórne o sile 6,1.
Pierwsze trzęsienie o sile 7,2 stopnia nastąpiło o godzinie 15.24 czasu miejscowego (8.24 czasu polskiego) i trwało dwie minuty. Jego epicentrum znajdowało ponad 30 km pod dnem oceanu w pobliżu Jawy.

Zobacz całość »



Jak wygląda Polska widziana oczami amerykańskich Żydów?

Zobacz całość »
10 osobowa grupa amerykańskich Żydów odwiedziła Polską. Jeden z uczestników wycieczki Mark Goodman przyznał, że już przyjeżdzając do naszego kraju miał na temat Polski miał wyrobioną opinię. Uważał, jak spora część jego rodaków, że "Polska jest zimna, szara, antysemicka i kolaborowała z Niemcami podczas wojny". Jednak zaraz na lotnisku (był upalny dzień) okazało się, że opinia nie była właściwa.
Goście (prawnicy, biznesmeni, nauczyciele z Miami, Chicago i Nowego Jorku) przybyli do naszego kraju w ramach programu Forum Dialogu między Narodami. Wszyscy należą do liczącego się American Jewish Committee. Podczas tygodniowego pobytu zwiedzili Kraków, Oświęcim, Lublin, Łódź i Warszawę.
Wycieczka do Muzeum Powstania Warszawskiego była dla gości lekcją historii. W świadomości Amerykanów Powstanie Warszawskie i Powstanie w Getcie to jedno. Znane są tragiczne losy narodu żydowskiego, ale nie zwraca się uwagi na miliony Polaków, ofiar II Wojny Światowej. Wciąż funkcjonuje stereotyp Polaka kolaboranta. Dopiero tu, w Muzeum Powstania Warszawskiego, zwiedzający poznali jak silny był u nas ruch oporu.
Znacznie trudniej jest rozprawić się ze stereotypem antysemityzmu. Sporym utrudnieniem jest fakt, że do rządu dopuszcza się partie z antysemicką ideologią. Ten temat był omawiany na spotkaniu Guy’a Billauer z Waszyngtonu z minister spraw zagranicznych Anną Fotygą. Niekorzystne wrażenie wywołała podawana w telewizji informacja, że Izrael nie zgadza się na współpracę z ministrem edukacji Romanem Giertychem. Minister Giertych zaprzecza, jakoby miał antysemickie poglądy, co zamanifestował swoją obecnością na uroczystościach na Jedwabnem.
Dziadkowie Maurice'a Kurlanda pochodzą z Podlasia. Wiele lat temu wyjechali do Stanów. Rodzice Kurlanda nigdy nie odwiedzili Polski, bo uważali, że szaleje to antysemityzm. Maurice Kurlanda ma nadzieję, że po jego powrocie rodzice zmienią zdanie. Goodman chce przyjechać do naszego kraju z żoną. W ramach programu jesienią tego roku do Stanów 10 Polaków.

Zobacz całość »



Latanie bez papierowych biletów coraz popularniejsze

Zobacz całość »
Bilety etix dostępne już na połączeniach 18 partnerskich linii lotniczych
Lataj wygodnie, bez zbędnych papierów i znacznie taniej do 76 miast świata
W pierwszych sześciu miesiącach 2006 r. liczba pasażerów Grupy Austrian Airlines podróżujących bez papierowych biletów wzrosła aż o blisko 70% w porównaniu do I półrocza ubiegłego roku. Od stycznia do końca czerwca 2006 r. ponad 1.620.000 pasażerów otrzymało karty pokładowe za okazaniem wyłącznie swojej karty kredytowej lub karty Miles & More. Liczbę 300.000 pasażerów korzystających z tego rozwiązania w ciągu miesiąca udało się przekroczyć po raz pierwszy w maju; wówczas w podróż "bez biletu" wybrało się aż 315 882 osoby.
Interlining biletów elektronicznych etix® czyli wzajemny do nich dostęp partnerskich linii lotniczych rozwija się nieustannie, odnosząc na rynku wielki sukces. Sieć połączeń, na których dostępne są bilety elektroniczne, nieustannie się poszerza, teraz obejmując również cztery linie sojuszu Star Alliance, tworzące Grupę SAS: SAS, Spanair, Blue One oraz Wideroe. Z wspólnych biletów elektronicznych można już korzystać na trasach obsługiwanych przez partnerów Star Alliance: Lufthansa, Air Canada, Air New Zealand, All Nippon Airways, Asiana Airlines, bmi, LOT, Singapore Airlines, Swiss, TAP Portugal, Thai Airways, Varig oraz United Airlines. Działa również interlining z jedną z linii spoza Star Alliance, a mianowicie z British Airways.
Ilość połączeń Grupy Austrian Airlines, na których można korzystać z biletów etix® również stale rośnie, objąwszy ostatnio nowe porty lotnicze - Delhi i Mumbaj (Bombaj) w Indiach, Malagę w Hiszpanii, Donieck na Ukrainie, Sarajewo w Bośni-Hercegowinie i Skopje w Macedonii. Już 76 portów lotniczych w sieci Austrian obsługuje bilety etix® - zapraszamy zatem do podróży bez zbędnych papierów!
Aby podróżować z biletem etix®, wystarczy podać numer karty Miles & More lub karty kredytowej, konieczny do potwierdzenia tożsamości. Jednak w przypadku pasażerów nieposiadających ani karty Miles & More ani karty kredytowej, z biletu etix® można skorzystać również w połączeniu z dowodem tożsamości zawierającym zdjęcie.
Istnieją także korzyści finansowe rezerwowania biletów etix®: wystawienie biletu w formie elektronicznej w biurze Austrian Airlines jest tańsze o 55 zł od biletu papierowego, a dokonując rezerwacji w internecie (na stronie www.austrian.com) zaoszczędzić można aż 95 zł.
Najwygodniejsza w podróżowaniu z biletem etix® jest jednak całkowita wolność od jakichkolwiek papierów - nie trzeba niczego dostarczać ani odbierać, biletu nie można też zgubić ani zapomnieć.
76 portów lotniczych, do których dolecieć można już dziś z biletem etix® to: Altenrhein, Amsterdam, Ankara, Ateny, Bangkok, Barcelona, Bazylea, Belgrad, Berlin, Bolonia, Bruksela, Budapeszt, Bukareszt, Delhi, Donieck, Drezno, Dublin, Dusseldorf, Frankfurt, Genewa, Gothenburg, Graz, Hamburg, Hanower, Helsinki, Innsbruck, Kair, Kijów, Klagenfurt, Kolonia, Kopenhaga, Koszyce, Kraków, Linz, Lipsk, Londyn (Heathrow), Lwów, Lyon, Malaga, Mediolan (Linate), Mediolan (Malpensa), Melbourne, Mińsk, Monachium, Montreal, Moskwa, Mumbaj (Bombaj), Nicea, Norymberga, Nowy Jork, Oslo, Pecs, Pekin, Praga, Ryga, Rzym, Saloniki, Salzburg, Sarajewo, Skopje, Sofia, Stambuł, Stuttgart, Sydney, Szanghaj, Sztokholm, Tel Awiw, Timiszoara, Toronto, Turyn, Warszawa, Waszyngton, Wenecja, Wiedeń, Wilno i Zurych.
Austrian Airlines należy do Grupy Austrian Airlines, w skład której wchodzą również Austrian Arrows oraz Lauda. Swoje usługi linie świadczą od 1957 r. Od 2000 r. Austrian jest członkiem największego sojuszu lotniczego Star Alliance. Obecnie globalna siatka połączeń Grupy Austrian Airlines obejmuje 130 miejsc docelowych w 66 krajach na pięciu kontynentach. Austriackie linie lotnicze zajmują bardzo silną pozycję w obsłudze ruchu lotniczego na lotnisku w Wiedniu.

Zobacz całość »



Konkurs na brokera wrocławskiego lotniska - uczciwy, czy pod syna dyrektora?

Zobacz całość »
Konkurs na brokera wrocławskiego Portu Lotniczego wygrała firma, w której pracuje syn dyrektora lotniska. Uczestnicy przetargu uważają, że tylko dlatego przegrali.
Broker ubezpieczeniowy jest niezależnym pośrednikiem, który ocenia stopień ryzyka działalności swojego klienta, opracowuje dla nich odpowiedni program ubezpieczeniowy i znajduje ubezpieczyciela.
W konkursie na brokera wrocławskiego lotniska wystartowały cztery firmy: Centrum Brokerskie Neo z Wrocławia, STBU z Sopotu, PWS Konstanta z Bielska-Białej i WDM Ryzyko i Finanse z Wrocławia. Zwyciężyła firma wrocławska, która należy do grupy WDM taka samo, jak siostrzany Wrocławski Dom Maklerski. Właśnie w nim pracuje syn Andrzeja Ogrodnika, prezesa lotniska.
Adam Lewandowski, dyrektor ds. rozwoju w STBU, ma zastrzeżenia do przetargu - Mamy podejrzenie, że kryteria wyboru zwycięzcy były tworzone pod kątem WDM. W czasie postępowania nie było praktycznie szans, aby uzyskać odpowiedzi na nasze pytania.
Natomiast Grzegorz Bizoń, prezes CB Neo nie ukrywa zdziwienia - Istniejąca od kilku miesięcy firma, która nie ma praktycznie żadnego doświadczenia, pokonała takie, których klientami były lub są duże porty lotnicze?
Broker z dużej wrocławskich firmy przyznał, że nie brali udziału w konkursie, gdyż szkoda im było czasu i ludzkiej pracy.
Grzegorz Bizoń wyznał - W grupie WDM pracuje syn Andrzeja Ogrodnika, prezesa Portu Lotniczego. Mamy tu do czynienia z serią zbiegów okoliczności. Gdy pan Ogrodnik był szefem świadczącej usługi lotniskowe firmy Wro-Lot, ta spółka i lotnisko ubezpieczały się w towarzystwie, w którym pracował jego syn. Gdy syn prezesa rozpoczął pracę w międzynarodowej firmie brokerskiej, Wro-Lot i lotnisko zaczęły korzystać z usług tej firmy. A gdy przeniósł się do WDM, lotnisko rozpisało konkurs, w którym wygrywa spółka z tej grupy.
Jednak Andrzej Ogrodnik, prezes Portu Lotniczego Wrocław SA, kategorycznie odrzuca podejrzenia o nepotyzm. Wyjaśnia - Mój syn pracuje we Wrocławskim Domu Maklerskim, który co prawda jest częścią grupy WDM, ale nie w spółce WDM Ryzyko i Finanse, która wygrała konkurs. O zwycięstwie zadecydowało tylko i wyłącznie to, że ta firma złożyła najlepszą ofertę. Na dobrą sprawę pozostałe trzy mogliśmy wykluczyć ze względów formalnych. Nie zrobiliśmy tego, ale i tak okazały się gorsze. WDM to młoda spółka, ale pracują tam ludzie z ogromną wiedzą i doświadczeniem zdobytym w renomowanych firmach. To był najlepszy wybór.
Ogrodnik podkreślił też, że nie miał żadnego wpływu na to, że poprzednie władze portu korzystały z usług firm, w których pracował jego syn. Dodał - Gdy trzy miesiące temu zostałem prezesem, rozwiązałem umowę z Marshem, bo w nim pracował. Uznałem, że tak wypada.
Ogrodnik tłumaczy, dlaczego korzystał z usług firm, w których zatrudniony był jego syn, gdy był prezesem Wro-Lotu - Ich oferty były najbardziej korzystne, a mój syn nie zajmował się bezpośrednio obsługą ani Wro-Lotu, ani lotniska.
Prezes uważa też, że zorganizowanie konkursu na brokera świadczy o jego czystych intencjach - Nie miałem takiego obowiązku, bo brokerowi płaci ubezpieczyciel, a nie klient. Przegrani denerwują się, bo pojawił się groźny konkurent, który nie ma nic wspólnego ze starymi skorumpowanymi układami.
Jarosław Obremski, wiceprezydent Wrocławia, jednocześnie przedstawiciel miasta w Radzie Nadzorczej Portu Lotniczego przyznał - Ta sytuacja budzi wątpliwości. Wymaga sprawdzenia i analizy. Na pewno zapytamy zarząd o sposób rozstrzygnięcia konkursu. Mam nadzieję, że żadne względy poza merytorycznymi nie były brane pod uwagę.

Zobacz całość »



::: 2006-07-18 :::


Tomasz Morawski, założyciel Sphinx - cichy człowiek sukcesu!

Zobacz całość »
Tomasz Morawski, kiedyś nazywany królem pieczarek, dziś kryje się pod pseudonimem Tom Maltom z sieci restauracji Sphinx. Jego pakiet w spółce zarządzającej trzecią co do wielkości przychodów polską siecią gastronomiczną wart jest prawie 110 milionów złotych - pisze Rzeczpospolita.
Tomasz Morawski unika życia publicznego. Dla jednych jest tajemniczym człowiekiem sukcesu, a dla innych aroganckim i bezczelnym typem. Od zera zbudował w Polsce sieć niemal osiemdziesięciu restauracji Sphinx. Zajęło mu to tylko dziesięć lat. Przez ostatnie cztery pomagał mu w tym fundusz Enterprise Investors, dla którego ta inwestycja była jedną z najbardziej dochodowych w jego historii.
Osoby, które poznały osobiście Morawskiego mówią o nim - Wysportowany, wysoki, pięćdziesięcioletni, ubierający się w stylu casual.
Na początku roku Jan Kościuszko, założyciel Chłopskiego Jadła za 27 milionów złotych sprzedał sieci Morawskiego siedem swoich restauracji. Mówi o nim - Bezczelny i arogancki typ. Widziałem go ze dwa razy i wystarczy.
Tomasz Morawski nie pokazuje się na bankietach. Nie lubi dzielić się refleksjami o biznesie. Wyznał - Nie będę opowiadać banałów. Zakazuje też innym łódzkim biznesmenom rozmów na swój temat. Czasami jednak wymyka się jakaś historia o jego życiu lub barwna plotka. Trudno ją jednak zweryfikować, gdyż Morawski z prasą nie rozmawia.
Jest biznesmenem samoukiem. Przed ćwierćwieczem skończył Politechnikę Warszawską z dyplomem Wydziału Inżynierii Lądowej. Po studiach założył w Łodzi własną firmę budowlaną, która zajmowała się wykańczaniem wnętrz. Jednocześnie wspólnie z Witoldem Bieńkiem prowadził zarejestrowaną w Holandii firmę Interabra Trading. Firma zajmowała się między innymi handlem pieczarkami. Stąd też jedna z nielicznych wzmianek o Morawskim, sprzed kilkunastu lat: "Król pieczarek".
Łódzki dziennikarz Błażej Torański przyznał, że już wtedy Morawski był jak ściana nie do przebicia. Dodał - Później konsekwentnie bronił swojego wizerunku. Nie widziałem żadnego tekstu o nim.
W 1995 roku na Piotrkowskiej w Łodzi Morawski otworzył pierwszą restaurację Sphinks. Pomysł zrodził się podczas pobytu w Niemczech, gdzie zauważył sieć restauracji, w których można było zjeść pełny obiad w cenie fast foodu. Pieniądze na pierwszego Sphinksa prawdopodobnie pochodziły z poprzednich inwestycji, gdyż Morawski wycofał się z Interabry jeszcze w latach osiemdziesiątych.
Po sukcesie pierwszego Sphinksa, otworzył drugą restaurację, również w Łodzi. Potem już w Poznaniu. Przed restauracjami ustawiały się kolejki. Przemysław Szymański, wiceprezes do spraw rozwoju Sfinks Polska, spółki zarządzającej siecią wspomina - Gości częstowano lampką wina na koszt firmy, aby uprzyjemnić im oczekiwanie na stolik.
Spółka Sfinks Polska powstała pod koniec lat dziewięćdziesiątych, gdy istniało już dziesięć restauracji Sphinx. Początkowo Morawski finansował inwestycje z kredytów i leasingu. Jednak szybko zrozumiał, że potrzebny jest mu silniejszy partner finansowy. Pierwszy raz trafił do Enterprise Investors (EI) jesienią 2000 roku. Jacek Woźniak, partner funduszu wyznał - Nie doszliśmy wtedy do porozumienia. Jednak dwa lata później EI stał się udziałowcem Sfinks Polska.
Woźniak zaznacza - Pan Morawski zdał sobie sprawę, że potrzebuje partnera, który pomoże mu rozwinąć jego koncepcję.
Gdy Enterprise Investors zaczynał inwestować w sieć, składała się ona z 23 restauracji, natomiast w czerwcu tego roku, gdy sprzedawał swoje akcje - zarządzała 79 punktami Sphinx i siedmioma z przejętego Chłopskiego Jadła. Na ponad 80 zakończonych przez EI inwestycji ta była jedną z najbardziej opłacalnych. Z każdych stu dolarów zainwestowanych w Sfinks Polska po czterech latach fundusz wyjął 750 dolarów.
Oprócz udziałów w Sfinks Polska, Morawski ma też Restaurację Polską w Łodzi. Jego konkurenci plotkują, że do niego należy też nowo powstająca sieć Wook z kuchnią orientalną. Jednak on temu zaprzecza.
Przemysław Szymański przyznaje - Jego pasją jest zakładanie interesów. Jest świetny w budowaniu czegoś od początku. Potrafi nadać temu tempo.
Paweł Roszczyk z CDM Pekao SA, biura maklerskiego, które wprowadzało akcje Sfinks Polska na giełdę dodaje - To człowiek, który ma swoje wizje i pomysły na biznes, choć faktycznie podczas pierwszych kontaktów napotyka się barierę nieufności.
Według Jacka Woźniaka, Morawski jest osobą, która zawsze chciałaby więcej. - To rodzi jednak ryzyko rozpoczynania wielu rzeczy naraz, których się nie kończy. Trudne jest przy zarządzaniu dużą organizacją. Trudne może być też dla pracowników, gdy nie stawia im się konkretnych celów.
Partner z Enterprise Investors, który przez ostatnie lata zasiadał z Morawskim w radzie nadzorczej Sfinks Polska, uważa, że jest on osobą otwartą na uwagi, które później sam z powodzeniem wykorzystuje w swojej spółce.
Woźniak przyznał - Może trochę go kosztowało odsunięcie się od zarządzania firmą, oddanie jej w ręce zarządu i przejście do rady nadzorczej. Ale to dla nikogo, kto sam zbudował swój biznes, nie jest łatwe. Dodał, że jego zdaniem Morawski zdał ten egzamin.
Przez dziesięć lat sieć restauracji Sphinx trafiła na trzecie miejsce na polskim rynku gastronomicznym pod względem przychodów. Pierwsze miejsce należy do McDonald's i giełdowej spółki, AMRest zarządzającej siecią KFC i Pizza Hut.
W ubiegłym roku przychody netto Sfinks Polska przekroczyły 118 milionów złotych, a zysk netto wyniósł prawie 7,4 miliona złotych.
Restauracje Sphinx oferują dania kuchni orientalnej i europejskiej. Tworzone są z myślą o ludziach młodych, w wieku od 17 do 35 lat. Przeciętny rachunek płacony w lokalu nie przekracza 40 złotych na osobę. Restauracje znajdują się w centrach dużych i średnich miast oraz w centrach handlowych.
Sieć zarządzana jest przez zatrudniającą niewiele ponad 30 osób spółkę Sfinks Polska. To właśnie ona zajmuje się wyszukiwaniem, wynajmowaniem i adaptacją lokali. W ten sposób przygotowany biznes oddawany jest w zarządzanie menedżerom. Większość wypracowanych zysków, bo ponad 75% przekazują oni do centrali. Michał Seider, dyrektor finansowy spółki zapewnia - Wszystkie restauracje są rentowne. Podkreślił, że średni czas zwrotu z inwestycji w pojedynczą restaurację wynosi trzy lata.
Konkurencja wytyka słabe punkty sieci. Sfinks Polska nie centralnego systemu zamawiania półproduktów do swoich restauracji. Menedżer, który rozbudowuje inną sieć zaznacza - Scentralizowanie zamówień może przynieść obniżkę kosztów, no i kontrolę jakości, bo z tą w Sphinksach różnie bywa. Zdarzają się punkty tej sieci, w których można dostać więcej chrząstek niż mięsa.
Piotr Mikołajczyk, prezes Sfinks Polska wyjaśnił, że faktycznie centralnie zamawiane są niektóre napoje i frytki, a inne produkty, jak warzywa czy mięso, każdy z menedżerów restauracji zamawia samodzielnie. Tłumaczy - Robimy specjalne szkolenia, na których uczymy, jak wybierać te produkty. Dodał też, że w najbliższych latach spółka nie zamierza wprowadzać centralnej logistyki, gdyż byłoby to zbyt drogie.
Natomiast Sfinks Polska szykuje inne inwestycje. Pieniądze uzyskane z czerwcowej oferty publicznej mają zostać wykorzystane na szybszy rozwój. W planach jest otwieranie w latach 2007 i 2008 po 20 nowych punktów Sphinx i po sześć typu Chłopskie Jadło rocznie. Przewidziana jest też budowa przydrożnych restauracji typu Sphinx-Inn oraz zagraniczna ekspansja. Jednak nikt nie chciał ujawniać szczegółów.

Zobacz całość »



Dla TUI i Scan Holiday ważniejsze prawa rynku niż dobro klienta?

Zobacz całość »
Jedne z największych biur podróży TUI i Scan Holiday od 19 lipca do końca sezonu zrezygnowały z połączeń lotniczych do Egiptu z lotnisk w Katowicach i Poznaniu - podaje Metro. Pozostało hasło: "turysto martw się sam".
Turyści chcący za pośrednictwem tych biur podróży lecieć do Egiptu muszą teraz sami martwić się o to, czy zamienić Egipt na inny kraj, w którym spędzą wakacje, czy też na własną rękę dotrzeć na warszawskie Okęcie i po prawie 300 kilometrowej podróży ze Śląska wylecieć do Egiptu ze stolicy. Ci, którzy zdecydują się na wylot z Warszawy dostaną rekompensatę w wysokości 40 euro, która ma pokryć koszty dotarcia do stolicy.
Kierownictwo TUI i Scan Holiday zasłaniają się regulaminem twierdząc, że jeżeli nie osiągnięto określonej w katalogu liczby uczestników imprezy, to organizator ma ku temu wszelkie prawo. Biura te tłumaczą, iż decyzje takie podejmują bardzo rzadko i zawsze z bolącym sercem, za moment dodając, że prawa rynku i zysk są jednak najważniejsze.
Niestety, w takim działaniu nie sposób dostrzec troski o klienta. Klienta, który w szerokiej ofercie biur podróży, czasem mając do wyboru tańsze propozycje wakacji u innych organizatorów, zdecydował się spędzić urlop właśnie za pośrednictwem TUI i Scan Holiday? Czy podziękowaniem za wybór jest dla turystów ze Śląska dodatkowe pół dnia męczącej podróży "gratis", aby dotrzeć na lotnisko do Warszawy?
Prawda jest taka, iż czasami prawa rynku i zysk warto poświęcić na koszt tego, by turysta-klient, który skorzystał z oferty organizatora, wrócił ponownie.

Zobacz całość »



Przymusowy postój 360 klientów Itaki na Krecie!

Zobacz całość »
Około 360 turystom, klientom biura podróży Itaka, chcącym spędzić wakacje na Krecie lub z nich wrócić do domu, niespodziewanie zafundowano przymusowy postój - podał 14 lipca br. Onet.
Ponad dobę polscy turyści czekali na samolot, który miał ich zabrać z greckiej wyspy do Wrocławia. W podobnej, ale "odwróconej" sytuacji znaleźli się turyści, którzy czekali na wylot z Wrocławia na Kretę.
Dyrekcja biura tłumaczyła mediom, że ta trudna dla wszystkich sytuacja nastąpiła w wyniku awarii samolotu cypryjskich linii lotniczych. Biuro podróży, co zostało rzeczywiście potwierdzone przez turystów, w związku z zaistniałym zdarzeniem zapewniło uczestnikom przymusowego postoju noclegi w hotelach, zarówno na Krecie, jak i we Wrocławiu.
Mimo, że turyści mieli zapewniony dach nad głową w czasie trwania tego przymusowego postoju (w takich wypadkach biuro ma obowiązek zapewnić noclegi turystom) nie zminia to faktu, że sami uczestnicy narażeni zostali na zmęczenie oczekiwaniem na lotnisku na ciągle odkładany wylot oraz na zdenerwowanie i stres wynikły z całej tej niekomfortowej sytuacji.

Zobacz całość »



Wpływy z turystyki międzynarodowej w 2005 roku: 628 000 mln USD

Zobacz całość »
Turystyka międzynarodowa, to machina, która napędza wielkie pieniądze. Departament Turystyki MGiP podaje, że w roku 2005 wpływy z turystyki międzynarodowej na świecie sięgnęły rzędu 628 000 mln USD.
Europa stanowi bardzo duży udział w dochodach z turystyki międzynarodowej. Wpływy z niej w zeszłym roku wyniosły 347,4 mln USD. To w porównaniu z całością aż 50,1 % udział.
Państwami w Europie, które dominują w turystyce międzynarodowej i osiągają z niej bardzo wymierne korzyści są: na pierwszym miejscu Hiszpania z 7% udziałem w turystyce światowej, następnie Francja (6,2%) i Włochy (5,2%).
Polska według danych Departamentu Turystyki zajęła 15 miejsce wśród krajów Europy osiągając w 2005 roku wpływy w wysokości 6284 mln USD. Wynik taki stanowi nasz 1% udział w światowych dochodach z turystyki międzynarodowej.
Poniżej przedstawiamy czołówkę państw, które na turystyce zarabiają najwięcej:
  • Hiszpania (ok. 48 000 mln USD),
  • Francja (ok. 42 000 mln USD),
  • Włochy (ok. 35 000 mln USD),
  • Wielka Brytania (ok. 30 mln 000 USD),
  • Niemcy (ok. 29 000 mln USD),
  • Turcja (ok. 18 000 mln USD),
  • Austria (ok. 15 500 mln USD).

Zobacz całość »



Co warto wiedzieć, żeby nie przepłacać za bilety lotnicze?

Zobacz całość »
Działający na naszym rynku lotniczym przewoźnicy lotniczy, ustalają ceny za przelot, na podstawie własnych katalogów. Na cenę mają wpływ różne dopłaty. Niektóre ustalają sami przewoźnicy, a niektóre lotniska.
Od czego zależy cena za przelot?
Opłata pasażerska stosowana w Cenrtalwings wynosi 99 zł. Ta sama opłata w Ryanair jest rozbita na części. Tu, ile zapłacimy za bilet, zależy między innymi od trasy lotu, ale wpływ ma też forma płatności (np. zapłata kartą lub gotówką). Dyrektor British Airways na Polskę, Emilia Osewska-Mądry informuje, że na cenę biletu ma wpływ również, w którym kraju kupowany jest bilet, miejsca docelowego (do jakiego kraju lecimy i na jakim lotnisku kończy się podróż) a nawet od sposobu przekazywania pieniędzy. W zależności gdzie nabywany jest bilet jego cena może być wyższa od 10 do nawet 195 zł.
Najwięcej dopłacimy do biletu nabywając go za pośrednictwem biura podróży czy w siedzibie przewoźnika, więcej jeśli skorzystamy z usług call centem. Najwięcej zaoszczędzimy kupując przez Internet. Decydując się na zakup biletu elektronicznego możemy zyskać od 50 do 90 zł.
Rzecznik Sky Europe Eryk Kłopotowski zwraca jednak uwagę, że większość dopłat zależy od przewoźnika. Niektórzy wyszczególniają tzw. Opłatę paliwową i koszty ubezpieczenia. W British Airways są one wykazane łącznie (np. na trasie Warszawa-Londyn dopłata wynosi 65,83zł.). Jako osobną pozycję opłatę paliwową wykazuje PLL LOT (od 10 do 24 $) i Wizzair (od 40 zł). Ryanair nie stosuje dopłaty paliwowej, ale za ubezpieczenie pobiera 5 euro, a ponadto w cenie biletu można zabrać tylko 10 kg bagażu. U innych przewoźników nadbagaż jest liczony dopiero powyżej 20 kg. Opłata od 3,5 do 10 euro jest uzależniona od przewoźnika.
Na dopłaty niebagatelny wpływ mają porty lotnicze, którym przewoźnicy płacą za obsługę pasażerską. Niestety linie lotnicze często wykorzystują ten fakt, przerzucają na klienta w ramach opłaty za obsługę pasażerską znacznie większe koszty. Przykładowo na polskich lotniskach za obsługe pasażerską trzeba zapłacić przewoźnikom od 20,55 do 60 zł. Za uuropejskie porty przewoźnicy liczą sobie mniej. W Londynie (Heathrow) koszt obsługi pasażerskiej to 76,9 zł oraz brytyjski podatek odlotowy- 29,58 zł. Lepiej korzystać z bezpośrednich połączeń, bo przesiadki to dodatkowy, wcale nie mały, wydatek.
Porty lotnicze pobierają od przewoźników opłaty, które mają zasadniczy wpływ na ostateczną cenę bilety. Opłata za lądowanie uzależniona jest od wagi samolotu. Dla przykładu Airbus 320 waży przy lądowaniu około 64,5 tony. Za lądowanie, w zależności od lotniska, przewoźnik zapłaci od 1290 do 3999 zł, gdyż stawka za tonę waha się od 20 do 62 zł. Ponadto przewoźnik płaci za start, parking czy opłaty nawigacyjne, których stawki również ustalane są według wagi maszyny. Inne opłaty to wywóz śmieci, dowóz wody itp. Lotniska stosują też ulgi zawiązane z liczbą przewożonych z ich lotniska podróżnych lub w związku z uruchomieniem nowych tras.
Urząd Lotnictwa Cywilnego na podstawie rozporządzenia akceptuje pobierane przez lotniska opłaty. Dyrektor łódzkiego lotniska Michał Marzec zapewnia, że na jego lotnisku opłaty są zaniżone. Ma to na celu ściągnąć przewoźników. W innej sytuacji jest prezes lotniska na krakowskich Balicach. Kraków jest atrakcyjny, cieszy się dużym zainteresowaniem, więc jeżeli nawet ceny zostaną obniżone, to będzie to raczej zabieg kosmetyczny.
O ile konkurencja wśród przewoźników jest spora, to nie można o mówić o konkurencji wśród portów lotniczych. Jest ich w Polsce stanowczo za mało, co daje im dość dużą swobodę w dyktowaniu cen. Dopiero rozbudowa obecnych i budowa nowych lotnisk może wpłynąć na poprawę sytuacji, a w konsekwencji na obniżenie cen biletów.

Zobacz całość »



Kolejny pomysł Komisji Europejskiej - linie lotnicze nie będą mogły podawać gołych cen biletów

Zobacz całość »
Komisja Europejska wymyśliła kolejny sposób na promowanie idei Unii Europejskiej. Wykorzystuje do tego argumenty, które wpływają na zasobność kieszeni.
Najnowszy pomysł Komisji Europejskiej jest wyjątkowo udany i dotyczny właśnie branży turystycznej. Polega on na zakazie reklamowania "gołych" cen biletów lotniczych. Komisja przedstawiła go w poniedziałek, 17 lipca. Według niego klienci mają w przyszłości otrzymywać uczciwą informację, a przejrzystość cenowa ma zmusić przewoźników do oferowania tańszych lotów.
Bilety lotnicze są już trzecią prokonsumencką inicjatywą w ciągu tygodnia. Wcześniej Komisja nałożyła gigantyczną karę na Microsoft, skłaniając go do otwarcia się na konkurencję. Konsumentom ma to w przyszłości umożliwić kupowanie lepszego oprogramowania, gdyż Microsoft przestanie zmuszać użytkowników Windows do korzystania z jego przeglądarki multimedialnej. Komisja zaproponowała też nałożenie ograniczeń na opłaty za roamingowe w telefonii komórkowej. Decyzja ta wywołała furię operatorów, ale zadowolenie klientów, którzy od lat płacą wysokie rachunki za rozmowy międzynarodowe.
Pomysły Komisji Europejskiej popiera wielu ludzi, gdyż coraz większa grupa unijnych obywateli lata samolotami i używa telefonów komórkowych za granicą. Jednak Komisji grozi krytyka ze strony biznesu. Natomiast tam, gdzie wpływ na ostateczne regulacje mają rządy państw członkowskich i Parlament Europejski, jak w przypadku roamingu czy biletów lotniczych, biznesowe lobby może jeszcze pokazać swoją siłę.

Zobacz całość »



Galileo International i Northwest Airlines podpisują nową 5-letnią umowę dystrybucji

Zobacz całość »
Dzięki umowie z Northwest Galileo jest pierwszym systemem globalnej dystrybucji, który zapewnia pełną dostępność oferty sześciu największych przewoźników sieciowych w Stanach Zjednoczonych.
Galileo International, system globalnej dystrybucji, należący do Travelport Inc. ogłosił zawarcie pięcioletniej umowy typu "full content" z Northwest Airlines, jedną z największych linii lotniczych na świecie. Dzięki temu porozumieniu wszystkie publikowane taryfy Northwest oraz pełen pakiet usług będą dostępne dla wszystkich użytkowników systemu GDS Galileo: biur podróży korzystających z Galileo, klientów korporacyjnych oraz wszystkich należących do Travelport Inc. agencji online dokonujących rezerwacji poprzez Galileo. W wyniku umowy GDS Galileo staje się preferowanym kanałem dystrybucji do sprzedaży biletów lotniczych linii Northwest. Ponadto Northwest oraz portal internetowy CheapTickets.com, należący do Travelport Inc., zawarły pięcioletnie strategiczne partnerstwo, w ramach którego CheapTickets.com i jego afiliacje zapewnią swoim klientom pełen zakres produktów i usług oferowanych przez Northwest.
- To długoterminowe porozumienie ma ogromną wartość dla Travelport Inc. oraz wszystkich agentów korzystających z systemu Galileo, ponieważ Northwest jest dla naszych klientów kluczowym przewoźnikiem - powiedział Kurt Ekert, senior vice president, Supplier Services w Travelport Inc. - Jesteśmy szczególnie zadowoleni z umowy z Northwest, gdyż czyni to Galileo pierwszym systemem GDS, oferującym pełną ofertę wszystkich sieciowych przewoźników w Stanach Zjednoczonych. Co więcej, kontrakt ten podkreśla nasze zaangażowanie w działania mające na celu zapewnienie wszystkim naszym agentom tego, co pomoże im w pełni spełnić potrzeby i oczekiwania ich klientów- dodał.
Zdaniem Ala Lenza, president of Distribution and E-commerce w Northwest Airlines umowa z Galileo pomoże liniom osiągnąć kluczowe cele biznesowe, umożliwiając jak najszersze udostępnienie usług klientom przy jednoczesnym zapewnieniu korzyści ekonomicznych. - Cieszymy się, że mamy rentowną platformę dystrybucji na dłuższy okres, która pozwoli jak najlepiej służyć naszym klientom nabywającym bilety Northwest przez system Galileo, przy jednoczesnym obniżeniu kosztów dystrybucji - dodał Al Lenza.

Zobacz całość »



Za 14 lat grożą nam korki na niebie!

Zobacz całość »
W 2020 roku w przestrzeni powietrznej Unii Europejskiej będzie latać 18 mln samolotów. Jeżeli do tego czasu nie zostanie zmodyfikowany system zarządzania ruchem, powstaną korki na niebie.
Problemy związane ze stale rosnącym ruchem lotniczym zdominowały pierwszy dzień konferencji Aerodays 2006, którą zorganizowała Komisja Europejska. Victor Aguado, dyrektor generalny organizacji Eurcontrol, która zajmuje się bezpieczeństwem lotów wyznał - Jeżeli szybko nie podejmiemy zdecydowanych działań, to w 2020 roku z przyczyn technicznych nie będzie się mogło odbyć 3,7 mln rejsów. Ponad 60% europejskich lotnisk nie będzie w stanie obsłużyć odwiedzających je pasażerów.
Receptą na zatłoczone niebo ma być nowy system zarządzania przestrzenią powietrzną SESAR. Ma być on stosowany we wszystkich krajach Unii. Za jego pomocą będą między innymi koordynowane loty i praca wszystkich europejskich lotnisk. Dzięki temu podróżowanie samolotami ma być bezpieczniejsze, a opóźnienia lotów nie będą przekraczać 15 minut.
Dotychczas SESAR kosztował Wspólnotę 600 mln euro. Janez Potocnik, komisarz UE do spraw nauki i badań poinformował - Parlament Europejski dał sygnał, że na początku przyszłego roku nie będzie już przeszkód, aby zacząć wdrażać program w praktyce. Na wdrożenie systemu do 2013 roku Unia będzie wydawać 300 mln euro rocznie.
Jednak pośpiech jest wskazany, gdyż średnio każdego roku europejskim lotniskom i liniom lotniczym przybywa 4% klientów. Victor Aguado uważa, że obecny system zarządzania przestrzenią powietrzną przestanie być wydajny już w ciągu najbliższych pięciu lat.
Wprowadzenie programu SESAR wymaga od Polski wyodrębnienia z Przedsiębiorstwa Państwowe Porty Lotnicze Agencji Ruchu Lotniczego, która pobiera pieniądze za zarządzanie naszą przestrzenią powietrzną. Po wprowadzeniu SESAR dochody z działalności agencji będą pod kontrolą unijnych urzędników.

Zobacz całość »



Straż Graniczna musi wiedzieć o polowaniach i połowie ryb!

Zobacz całość »
Osoby, które zamierzają polować w pobliżu granicy, będą musiały powiadomić o tym miejscową placówkę Straży Granicznej. Podobnie muszą postąpić osoby, które chcą wędkować na wodach granicznych.
Nakazuje to rozporządzenie w sprawie warunków uprawiania turystyki, sportu, polowań i połowu ryb w strefie nadgranicznej (Dz. U. z 2006 r. nr 94, poz. 653), które obowiązuje od 20 czerwca bieżącego roku.
Zgłoszenia do Straży Granicznej dokonuje dzierżawca lub zarządca obwodu łowieckiego, który organizuje polowanie. Zgłoszenia mogą też dokonywać sami myśliwi, gdy chcą polować indywidualnie. Zgłoszenie musi nastąpić nie później niż na 24 godziny przed rozpoczęciem polowania.
Strefa nadgraniczna to obszary gmin, znajdujących się przy granicy, a na odcinku morskim - przy brzegu. Szerokość strefy to minimum 15 kilometrów, czasami włącza się do niej część obszarów gmin, które nie leżą bezpośrednio przy granicy. O początku strefy informują duże czerwone tablice ustawione na jej granicach.
Straży Granicznej trzeba również zgłosić zamiar uprawiania turystyki, sportu i połowu ryb na wodach granicznych. Organizator imprezy lub osoba prywatna musi dopełnić tej formalności nie później niż na 24 godziny przed rozpoczęciem planowanych czynności lub imprezy.
Dotyczy to jezior, przez które przechodzi granica, a także kanałów i rzek, których korytami ona biegnie. Sport, turystyka i połów ryb na tych akwenach są możliwe tylko w dzień, od pół godziny od wschodu słońca do pół godziny przed jego zachodem.
Brak zgłoszenia grozi mandatem do 500 zł. Według Komendy Głównej Straży Granicznej podstawą prawną jest art. 54 kodeksu wykroczeń, dotyczący złamania w miejscu publicznym przepisów porządkowych wydanych z upoważnienia ustawy.
Natomiast nie ma już obowiązku informowania Straży Granicznej o obozach lub biwakach w strefie nadgranicznej, organizowanych poza przeznaczonymi na to miejscami.

Zobacz całość »



Aż 5 kazimierskich restauracji znalazło się w nowym "Lukullusie"

Zobacz całość »
Wydawnictwo Arkady wydało nowy przewodnik "Lukullus w sarmackich progach. Przewodnik po restauracjach w Polsce - dobra kuchnia, ciekawe wnętrza". W tym luksusowym przewodniku znalazło się pięć restauracji z Kazimierza!
Część przewodnika , który opisuje polskie luksusowe lokale gastronomiczne w Kazimierzy nosi tytuł Kartka z Kazimierza. Opracowana została przez Teresę Kokocińską i Tomasza Zieję. Część pod tytułem "Kazimierskie koguty pieją rano" traktuje o Domu Restauracyjnym Barbary i Cezarego Sarzyńskich, w którym stołowało się m.in. pięciu premierów Szczytu Wyszehradzkiego. O "Faktorii" znajdującej się przy ulicy Krakowskiej dowiemy się więcej z tekstu pod tytułem "Stukot miedzianego tygielka" - tytuł nadany nieprzypadkowo bowiem podaje się tam 150 rodzajów kawy! "Farelki u golibrody" zaprasza nas do restauracji "U Fryzjera" na faszerowanego karpia z rodzynkami i migdałami. "Tajemnice herbacianego świata" to oczywiście zaproszenie do herbaciarni "U Dziwisza" - jest to doskonały lokal dla wielbicieli herbaty. Natomiast tekst pod tytułem "Salon zielonego cienia" opowiada nam o Zielonej Tawernie, w której można zakosztować sosu pomidorowego przyrządzanego według przepisu Boba Guccioniego.
Na zakończenie warto wspomnieć, że wszystkie z wymienionych kazimierskich lokali otrzymały wysokie noty od znawców tematu pracujących przy wydaniu "Lukullusa"

Zobacz całość »



::: 2006-07-19 :::


Minister skarbu dymisjonuje zarządy uzdrowisk!

Zobacz całość »
Minister skarbu Wojciech Jasiński odwołał szefową dobrze zarządzanego i popularnego Uzdrowiska Świnoujście, Krystynę Filińską. W jej obronie stanęła między innymi "Solidarność" oraz proboszcz miejscowej parafii.
Skarb państwa kolejno dymisjonuje zarządy uzdrowisk, których jest właścicielem. Krystyna Filińska jest dziewiątym prezesem, który z dnia na dzień został usunięty z zajmowanego stanowiska. Tryb wszędzie jest ten sam. Zbiera się walne zgromadzenie, a odwołanie przychodzi faksem. Powodów merytorycznych nie ma.
Prezes świnoujskiego ośrodka taki faks otrzymała 30 czerwca. Była bardzo zdziwiona, gdyż wcześniej otrzymała absolutorium z wykonania budżetu za ubiegły rok. Nie miała strat tylko dochody, a gruntowne modernizacje przechodzą kolejne obiekty.
Rozżalona Filińska wyznaje - Przecież niczego złego nie zrobiłam. Z zadłużonego Uzdrowisko Świnoujście stało się jednym z bardziej dochodowych uzdrowisk. Potraktowano mnie jak śmiecia. Jestem porządnym człowiekiem. Byłam prezesem za różnych rządów, wszyscy doceniali moje umiejętności. Teraz nie.
Krystyna Filińska w uzdrowisku przepracowała 26 lat. Od ośmiu była jego szefem. Nie należy do żadnej partii. Teraz zastanawia się, dlaczego minister ją odwołał.
Paweł Kozyra, rzecznik ministra wyjaśnia - Odwołanie nie oznacza, że jej praca nie została doceniona. Została doceniona, przecież otrzymała absolutorium. Właściciel ma jednak prawo odwoływać prezesów uzdrowisk. Teraz muszą one sprostać konkurencji. Istnieje konieczność spojrzenia na firmę świeżym okiem.
Lokalni politycy uważają, że nowym szefem najprawdopodobniej zostanie zatrudniony w uzdrowisku lekarz, działacz PiS-u dr Edward Zając.
Przeciwko decyzji ministra zbuntowała się zakładowa "Solidarność", działające na terenie Świnoujścia organizacje promujące turystykę oraz samorządowcy. Zgodnie uważają, że nadmorski kurort nie może stracić dobrego menedżera. Wysyłają apele do ministra, piszą listy do najważniejszego działacza PiS-u w regionie posła Joachima Brudzińskiego, który jest szefem krajowego zarządu partii.
Do sumienia ministra skarbu postanowił przemówić także proboszcz świnoujskiej parafii ksiądz Kazimierz Sasadeusz. Wyznaje - Pani prezes została skrzywdzona. A ludzi skrzywdzonych trzeba bronić. Wysłałem list w tej sprawie do ministra, bo problem trzeba załatwić po ludzku.
Pismo do Jasińskiego wysłał także legendarny przywódca robotników Października ‘56 Lechosław Goździk, który od 40 lat mieszka w Świnoujściu. Apelował w nim o zmianę decyzji.
Goździk powiedział ze zdziwieniem - Jak można kogoś odwołać faksem, bez powodów. Nie przypuszczałem, że jeszcze wrócą tamte czasy, że będą liczyć się mierni, bierni - ale wierni.
Poseł Joachim Brudziński, szef zachodniopomorskich struktur PiS-u, jeden z najbardziej zaufanych ludzi Jarosława Kaczyńskiego wyznał - Staram się nie ingerować w decyzje ministra. Od kolegów z partii wiem, że w wielu uzdrowiskach odbywały się zjazdy miejscowych SLD-owskich struktur, że były sygnały o nieprawidłowościach. Może i w tym przypadku minister wiedział coś więcej.
Skarb państwa jest właścicielem 26 spółek uzdrowisk. Szefowie zostali odwołani już w Inowrocławiu, Rabce, Krynicy, Żegiestowie, Szczawnie, Lądku-Długopolu, Połczynie, Ciechocinku i Świnoujściu. Natomiast w Kołobrzegu ministrowi nie spodobał się członek zarządu. Stare zarządy ma jeszcze 16 spółek, jednak w planach są kolejne walne zgromadzenia.

Zobacz całość »



Jak najtaniej zatrudnić sezonowego pracownika?

Zobacz całość »
W sezonie najkorzystniej jest zatrudniać na umowę o dzieło albo na zlecenie studentów lub osoby, za które kto inny opłaca składki na ZUS, gdyż w polskim prawie nie ma przepisów, które odrębnie określałyby zasady oskładkowania dochodów z pracy sezonowej. Wszystko wiec zależy od tego, jaką umowę podpisze pracodawca z pracownikiem sezonowym.
Umowa o dzieło
Najbardziej opłaca się zatrudnić sezonowego pracownika na umowę o dzieło. Od takiej umowy nie trzeba płacić żadnych składek ZUS. Natomiast nie warto takiej umowy zawierać z własnym pracownikiem, bo wówczas składki muszą być opłacone tak jak od wynagrodzenia za pracę.
Należy pamiętać, że nie wystarczy zmienić nazwy umowa zlecenie na umowę o dzieło. Najważniejsza jest treść, która w obu przypadkach jest różna.
Umowa - zlecenie
Najmniej opłaca się zawrzeć umowę zlecenia z osobą, która nie ma opłacanych składek ZUS z żadnego innego tytułu. Wówczas od wynagrodzenia takiej osoby trzeba potrącić i odprowadzić wszystkie składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne. Dobrowolna jest tylko składka chorobowa. Składka wypadkowa jest obowiązkowa, jeżeli praca byłaby wykonywana w firmie zleceniodawcy (jak mówi art. 12 ust. 3 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych - w siedzibie lub miejscu prowadzenia działalności zleceniodawcy). W przypadku prac sezonowych najczęściej tak jest.
Jeżeli na zlecenie zostaje zatrudniona osoba, która ma już opłacane składki z innego tytułu (z innego zlecenia lub z umowy o pracę), zleceniodawca potrąca z jej wynagrodzenia i odprowadza do ZUS tylko składkę zdrowotną.
W przypadku osób, które są już zatrudnione w innym zakładzie na umowę o pracę, ważna jest wysokość ich wynagrodzenia. Jeżeli mają co najmniej wynagrodzenie minimalne, wówczas rzeczywiście ze zlecenia opłacana jest tylko składka zdrowotna. Natomiast, jeśli zleceniobiorca zarabia mniej, niż wynosi wynagrodzenie minimalne, wówczas zleceniodawca musi odprowadzić do ZUS wszystkie składki ze zlecenia. Sytuacja taka jest bardzo prawdopodobna u osób, które pracują na części etatu.
Umowa z własnym pracownikiem
Jest mało prawdopodobne, aby pracodawca chciał dodatkowo w sezonie zatrudnić własnego pracownika (np. podczas urlopu wypoczynkowego). Jednak należy pamiętać, że umowa zlecenia z własnym pracownikiem nie jest traktowana jak zlecenie. Od takiej umowy pracodawca musi odprowadzić do ZUS wszystkie składki, tak samo jak od dochodów z pracy.
Umowa z uczniem
Podczas wakacji opłaca się zatrudniać uczniów na zlecenie. Od takiej umowy nie trzeba płacić składek ani na ubezpieczenia społeczne, ani na ubezpieczenie zdrowotne i to nawet wtedy, gdy po wakacjach uczeń nie będzie kontynuować nauki.
Zasadą jest, że wolne od składek na ZUS są umowy zlecenia lub agencyjne zawierane z uczniami gimnazjów, szkół ponadgimnazjalnych i szkół ponadpodstawowych.
Należy pamiętać, że w czasie wakacji uczniem jest nawet ten, kto po 31 sierpnia nie będzie już kontynuował nauki. Natomiast o miesiąc dłużej, bo do 30 września uważa się za ucznia tego, kto przedstawi zaświadczenie o przyjęciu na studia wyższe.
Umowa ze studentem
Składek nie płaci się też od zleceń zawieranych ze studentami, którzy nie ukończyli 26 lat. Jednak należy wiedzieć, że o tym, kiedy ktoś przestaje być studentem, nie decyduje jak kiedyś data 30 września, lecz obrona dyplomu lub w przypadku zawodów medycznych zaliczenie ostatniego egzaminu bądź praktyki. Jednak nie opłaca się zawierać zlecenia ze studentem, który jest równocześnie zatrudniony w tej samej firmie na umowę o pracę. Wówczas od zlecenia trzeba będzie zapłacić składki jak od umowy o pracę.
Ze względów składkowych nie opłaca się zatrudnić w wakacje młodocianych na umowę o pracę. Od wynagrodzenia takiego pracownika trzeba odprowadzać składki do ZUS tak samo jak od każdego innego zatrudnionego na umowę o pracę.
Zatrudnienie na urlopie bezpłatnym
Jeżeli ktoś przebywa na urlopie bezpłatnym, to najbardziej opłaca się go zatrudnić na umowę o dzieło. Nie trzeba będzie wtedy płacić za niego żadnych składek. Takie same zasady obowiązują przy zatrudnieniu własnego pracownika, który przebywa akurat na urlopie bezpłatnym. Korzyść jest obopólna - pracownik może sobie dorobić, a pracodawca, zatrudniając go na umowę zlecenia, zapłaci takie same składki jak od każdej innej osoby przebywającej na urlopie bezpłatnym lub nie zapłaci ich wcale, jeśli obie strony podpiszą umowę o dzieło.
Zatrudnienie na urlopie wychowawczym
Osoby, które przebywają na urlopie wychowawczym, mają z tego tytułu opłacane składki na ubezpieczenia emerytalne, rentowe i zdrowotne. Nie opłaca ich jednak pracodawca tylko budżet państwa. Jednak podczas takiego urlopu nie ma ubezpieczenia chorobowego, ani wypadkowego.
Jeśli taka osoba zostanie w czasie urlopu wychowawczego dodatkowo zatrudniona, to wtedy budżet przestanie za nią opłacać składki z tytułu urlopu wychowawczego. Wyjątkiem jest tylko umowa o dzieło. Właśnie na taką umowę najlepiej jest zatrudnić osobę przebywającą na urlopie wychowawczym, bo niczego nie zmienia to w jej ubezpieczeniu. Będzie nadal podlegać ubezpieczeniom z tytułu tego urlopu. Natomiast przedsiębiorca, który zatrudni taką osobę na zlecenie, będzie musiał płacić za nią obowiązkowe składki ze zlecenia. Jeżeli przyjmie ją na umowę o pracę to będzie odprowadzał za nią składki jak od każdego innego pracownika.

Zobacz całość »



Legionowo nie może kształcić na kierunku turystyka i rekreacja!

Zobacz całość »
Uczelnie ukrywają, że zostały źle ocenione. Nie informują też, że minister zakazał im dalszego kształcenia.
Państwowa Komisja Akredytacyjna ocenia jakość kształcenia w uczelniach i wystawia za to oceny od negatywnej do wyróżniającej. Po otrzymaniu oceny negatywnej sprawą zajmuje się minister nauki. Ma on dwie możliwości: albo zawiesza uczelni uprawnienia do prowadzenia studiów na danym kierunku i uczelnia nie może wtedy przyjmować kandydatów na studia lub cofa uprawnienia, co powoduje, że studenci muszą kończyć naukę w innych szkołach. Cała procedura trwa kilka miesięcy, gdyż uczelnie mogą się odwoływać.
W ostatnim czasie negatywną ocenę od PKA dostała Wyższa Szkoła Ekonomiczno-Techniczna w Legionowie na kierunku turystyka i rekreacja oraz finanse. Jednak informacji o tym kandydaci na studia nie znajdą na stronach internetowych tej szkoły.

Zobacz całość »



Komisja Europejska walczy z polityką tanich linii lotniczych!

Zobacz całość »
Unia Europejska domaga się większej przejrzystości w cenach biletów lotniczych. Dotyczy to głównie tanich przewoźników, którzy chwalą się bardzo niskimi cenami, do których później doliczają kolejne opłaty.
Według komisji, takie postępowanie jest wprowadzaniem klientów w błąd. Komisja uważa też, że podróżni powinni mieć możliwość porównania realnych kosztów podróży u różnych przewoźników. Zgodnie z nowymi propozycjami, takie praktyki mają być zakazane.
Linie lotnicze będą miały obowiązek podawania pełnej ceny biletu, łącznie ze wszystkimi dodatkowymi opłatami i podatkami. Dodatkowo Komisja Europejska zamierza zakazać stosowanej przez przewoźników praktyki sprzedawania biletów na tę samą trasę po różnej cenie w zależności od tego, w którym z państw UE są one wykupywane.

Zobacz całość »



Ponad sześć milionów osób w powietrzu w ciągu sześciu miesięcy!

Zobacz całość »
Przez pierwsze sześć miesięcy nadal były coraz większe tłumy na lotniskach. Jednak podobne rekordy mogą się już nie powtórzyć.
Było to rekordowe półrocze. Dziewięć największych polskich portów lotniczych obsłużyło 6,67 mln osób, czyli o 33% więcej niż rok temu. Swoje wyniki poprawiło każde z polskich lotnisk. Niektóre z nich notują astronomiczne dynamiki ruchu pasażerskiego, ale w większości jest to efekt niskiej bazy i często jednego przewoźnika. Irlandzki Ryanair bardzo widocznie poprawił wyniki portów w Bydgoszczy, Szczecinie i Łodzi.
Andrzej Ilków, wiceprezes portu w Bydgoszczy przyznał - Ogromny procentowy wzrost osiągnęliśmy głównie dzięki połączeniu Ryanaira. Podobnej dynamiki na pewno nie uda się utrzymać w najbliższych miesiącach.
Taka sytuacja z pewnością długo się nie powtórzy, gdyż wymagałoby to kolejnego masowego otwierania nowych tras. A na to się raczej nie zanosi.
Ilków dodał - W przyszłym roku mamy jednak nadzieje na dalsze zwiększanie liczby pasażerów, np. w związku ze startem bazy szkoleniowej NATO czy inwestycji Sharpa w podtoruńskich Łysomicach.
Łódzkie lotnisko, po modernizacji zaczęło nowe życie i dzięki tanim liniom obsłużyło prawie 82 tys. pasażerów. Natomiast w poprzednim półroczu przez lotnisko przewinęło się tylko tysiąc osób.
Włodzimierz Machczyński, prezes Portu Lotniczego w Gdańsku wyznaje - Dynamiki z tego roku nie uda się szybko powtórzyć, gdyż lotnisko nie ma takich technicznych możliwości. Aby zapewnić sobie rozwój w przyszłych latach, musimy w następnym roku stać się wielkim placem budowy.
Swoje wyniki poprawia też warszawski port Okęcie. Przez pół roku obsłużył blisko 3,7 mln pasażerów, czyli o 14% więcej niż przed rokiem.
Jeszcze rok temu w Krakowie-Balicach przekroczenie miliona pasażerów było okazją do świętowania, natomiast w tym roku spółka liczy na podwojenie tej liczby.
Piotr Pietrzak, rzecznik Portu Kraków-Balice zaznaczył - Milionowego pasażera przyjęliśmy 2 lipca, do dwóch milionów dojdziemy prawdopodobnie już w listopadzie.
Na trzecim miejscu plasują się Katowice-Pyrzowice z niemal 600 tys. pasażerów w pierwszym półroczu, czyli o blisko jedną trzecią więcej w stosunku do 2005 roku. Marek Kubica z GTL, spółki zarządzającej katowickim lotniskiem uważa - Mocną stroną katowickiego lotniska jest zróżnicowanie ruchu lotniczego. Kombinacja silnego ruchu biznesowego, wylotów osób emigrujących w poszukiwaniu pracy, a także duży rynek czarterowy tworzą doskonałą długoterminową perspektywę rozwoju.

Zobacz całość »



Barbara Kołodziej nowym Dyrektorem ds. Sprzedaży i Marketingu krakowskiego Holiday Inn

Zobacz całość »
Od poniedziałku, 17 lipca 2006 roku Dyrektorem Sprzedaży i Marketingu w hotelu Holiday Inn Kraków City Center jest pani Barbara Kołodziej.
Barbara Kołodziej zdobywała doświadczenie zawodowe w Polsce i Kanadzie pracując w branży hotelarskiej, turystycznej, wydawniczej i Public Relations. Ukończyła studia na Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie na wydziale Turystyki i Rekreacji, zdobywając tytuł magistra. Dodatkowo ukończyła studia podyplomowe z zakresu Zarządzania Marketingowego w Humber College w Toronto.
Do zadań Barbary Kołodziej będzie należało nadzorowanie sprzedaży w obszarze rynków korporacyjnego i turystycznego oraz wzmocnienie wizerunku hotelu jako 5-gwiazdkowego wiodącego obiektu w Krakowie.

Zobacz całość »



EasyJet rozpoczyna loty z Londynu do Istambułu!

Zobacz całość »
Od początku sierpnia tania linia lotnicza easyJet, rozpoczyna loty na trasie Londyn Luton - Istambuł. Przez pierwszy miesiąc przewoźnik będzie oferował trzy połączenia tygodniowo (wtorek, czwartek i sobota), a od 4 września samolot na tej trasie będzie latał codziennie.
Będzie to już drugie połączenie do Istambułu. Od 29 maja 2006 roku easyJet lata do Turcji z Bazylei.
Istambuł jest jedynym miastem, gdzie podczas jednego spaceru można odwiedzić dwa kontynenty: Azję i Europę. Jest połączeniem spuścizny trzech wielkich imperiów: Cesarstwa Wschodniorzymskiego, Bizancjum i Imperium Osmańskiego oraz dynamicznej teraźniejszości.
W Istambule na każdym kroku można znaleźć pozostałości unikalnej historii, wspaniałych tradycji kulturalnych i wiele innych niesamowitych atrakcji, takich jak: bazary, pałace, egzotyczna przyroda oraz znane i podziwiane na całym świecie Hagia Sophia i Błękitny Meczet.
Bilety na nowe połączenie można kupować już od piątku, 7 lipca na stronie internetowej www.easyJet.com. Najtańszy bilet w jedną stronę wraz z opłatami kosztuje 30,99 funtów.

Zobacz całość »



LOT ma nową klasę biznes!

Zobacz całość »
LOT zakończył pierwszy etap modernizacji klasy biznes w rejsach atlantyckich. Jendym z najistotniejszych elementów tego procesu była wymiana foteli w 4 samolotach Boeing 767-300. W maszynach LOT-u zamontowane zostały ergonomiczne fotele amerykańskiej firmy Weber. - Fotele w klasie biznes naszych Boeingów 767-300 należą do najnowocześniejszych w Europie. LOT jest jedną z pierwszych linii, która wyposażyła w nie klasę biznes - mówi Dorota Haller, dyrektor Biura Marketingu i Produktu.
Fotel ma cztery zaprogramowane ustawienia a panel sterujący umożliwia dostosowanie go do indywidualnych upodobań pasażera. Indywidualne oświetlenie, przyjemne w dotyku skórzane obicie oraz nowoczesny, ergonomiczny kształt to tylko niektóre z zalet foteli w klasie biznes Boeingów 767-300
Fotele są wyposażone w precyzyjny elektroniczny mechanizm sterujący zagłówkiem, oparciem, poduszkami i siedziskiem, posiadają indywidualne oświetlenie oraz 2 stoliki i przydatne uchwyty na napoje. Fotele posiadają gniazdko elektryczne, przydatne podczas lotu dla pasażerów posiadających laptopy i inne przenośne urządzenia elektroniczne. Po całkowitym rozłożeniu fotel zamienia się w niemal płaskie łóżko, dzięki czemu podczas długich rejsów do USA i Kanady można wygodnie spać. Wiele schowków i dodatkowych uchwytów oraz zasilanie do własnych urządzeń elektronicznych (np. laptopów) znacznie podnosi komfort podróży.
Na pasażerów klasy biznes czekają nie tylko nowe fotele. LOT zainwestował również w podniesienie jakości oferty rozrywkowej - podczas lotu każdy z pasażerów podróżujących w biznesie za Atlantyk otrzyma na pokładzie przenośny odtwarzacz multimedialny. Odtwarzacz mieści 100 płyt CD, 8 filmów, teledyski, programy TV i gry.
Zmienił się również wystrój kabiny, wzornictwo koców i poduszek. Wraz z sezonem lato 2006 LOT wprowadził wiosenno-letnie menu a potrawy serwowane są na nowej zastawie. - Wszystkie zmiany, które wdrożyliśmy w sezonie lato 2006 sprawiają, że podróż LOT-em w klasie biznes na rejsach transatlantyckich jest teraz prawdziwie komfortowa i w niczym nie ustępuje konkurencji. To w pewnym sensie zapowiedź zmiany standardu, która nastąpi pod koniec 2008 roku, kiedy wprowadzimy do eksploatacji samoloty nowej generacji Boeing 787 Dreamliner - dodaje Dorota Haller.
W 2006 r. PLL LOT planuje przewieźć na połączeniach transatlantyckich ponad 563 tys. pasażerów w stosunku do 510 tys. przewiezionych w 2005 r. Łącznie trasy do USA i Kanady obsługuje siedem Boeingów 767. Samoloty LOT wykonają w 2006 r. ponad 2900 rejsów transatlantyckich. - Szacujemy, że w szczycie sezonu letniego, kiedy rejsy atlantyckie cieszą się największą popularnością, wykonamy ponad 14% rejsów więcej w stosunku do sezonu letniego roku ubiegłego - mówi Leszek Chorzewski, dyrektor Biura Komunikacji i PR.

Zobacz całość »



::: 2006-07-20 :::


Kraków podobny do hiszpańskiej Walencji?

Zobacz całość »
Kraków i Walencją mają ze sobą wiele wspólnego. Oba miasta swoje wielkie chwile miały w XIII wieku. W przypadku Krakowa była to Wielka Lokacja, a w przypadku Walencji - wyparcie Maurów i powstanie królestwa. Natomiast w XVIII wieku przeżywały okres upadku. Oba miasta mają po około 760 tysięcy mieszkańców i są trzecimi pod względem wielkości ośrodkami w swoich krajach.
Zadziwiające są również podobieństwa w liczbie niektórych jednostek kulturalnych: Walencja ma 42 muzea, a Kraków - 43, w Walencji jest 61 galerii sztuki, a w Krakowie 63, Walencja ma 12 teatrów, a Kraków 11. Walencja ma swoje planty, które powstały wiele lat po krakowskich, w dawnym korycie rzeki Turia. Ma także resztki średniowiecznych fortyfikacji i wiele pięknych kościołów. Arcydziełem architektury XV wieku jest gotycki budynek Targu Jedwabnego (La Lonja). W Krakowie nieco wcześniej został wybudowany Targ Wełniany, czyli Sukiennice.
Niestety, mimo tylu podobieństw, przy Walencji Kraków wygląda jak ubogi krewny. Dodatkowo, różnice te mogą się jeszcze pogłębiać. Nie jest to tylko sprawa pieniędzy. Dużo większą rolę w przypadku Krakowa odgrywa brak wizji, a czasami wręcz zaściankowość. W tym przypadku Walencja jest naszym przeciwieństwem.
W latach osiemdziesiątych XX wieku postanowiono przenieść koryto rzeki Turii na drugą stronę miasta, a stare koryto przekształcono w Planty. W powstające parki wkomponowano również obiekty kulturalne i boiska sportowe. Rzeka Turia przez większą część roku w ogóle nie płynie. Jedynie na wiosnę jej szerokie zachwaszczone koryto wypełnia mnóstwo wody pochodzącej z topniejących w górach śniegów, dlatego też jej przeniesienie poza miasto nie było żadną stratą.
Jedną z pierwszych dużych inwestycji nad starym korytem Turii był Pałac Muzyki, który zaprojektował José Maria Paredesa. Został on oddany do użytku w 1987 roku jako siedziba orkiestry symfonicznej. Placido Domingo określił ten budynek "Stradivariusem". Charakterystyczną cechą Pałacu Muzyki jest zanurzenie go w szklanej palmiarni i zintegrowanie z ogrodami Turii oraz wielkim zespołem fontann. Krakowska sala, z której korzystają filharmonicy wygląda przy niej bardzo prowincjonalnie. Do tej pory nie została też ukończona budowa fontanny projektu Marii Jaremy, która miała stanąć przed budynkiem filharmonii.
W zeszłym roku, w korycie Turii oddano do użytku nowy budynek dla walencjańskich melomanów. Jest to Pałac Sztuki, zaprojektowany przez miejscowego światowej sławy architekta Santiago Calatravę. To arcydzieło architektury zawiera cztery audytoria dla miłośników opery, muzyki symfonicznej, baletu i teatru, a także wiele mniejszych pomieszczeń towarzyszących. W głównej sali może przebywać jednocześnie 1800 osób, w sali kameralnej - 400, a w otwartym amfiteatrze - 2500 osób. Pałac Muzyki będzie w tym roku gościł słynny światowy konkurs śpiewaków operowych Operalia.
Pałac Sztuki jest ostatnim oddanym do użytku obiektem całego kompleksu budynków. W jego skład wchodzą także Muzeum Nauki, kino typu Imax oraz największe w Europie oceanarium. Bardzo interesujące jest wielkie Muzeum Nauki, które znajduje się w oryginalnym architektonicznie budynku o powierzchni 24 000 metrów kwadratowych. Interaktywne ekspozycje umożliwiają poznawanie biologii, medycyny, fizyki i innych nauk. W obiekcie jest też audytorium, restauracja, kawiarnia i księgarnia. Do korzystania z całego kompleksu zachęca dostępność podziemnych parkingów, doskonale dobrana zieleń oraz mała architektura.
W 1989 roku, na obrzeżach historycznego centrum Walencji, otwarto nowoczesny budynek ekspozycyjny Instytutu Sztuki Współczesnej. Na powierzchni ponad 8000 metrów kwadratowych prezentowane są bardzo interesujące kolekcje stałe, głównie artystów hiszpańskich, a także liczne wystawy czasowe. Obecnie planuje się jego gruntowną przebudowę i ponad dwukrotne powiększenie powierzchni. Projektem zajęli się dwaj japońscy architekci: Kazuyo Sejima i Ryue Nishizawa. Natomiast w Krakowie trwają dyskusje, czy na Centrum Sztuki Współczesnej lepiej nadaje się dawna fabryka Schindlera na Zabłociu czy opuszczany przez kolej, budynek Dworca Głównego PKP.
Nowoczesne Centrum Kongresowe w Walencji, projektu światowej sławy architekta Normana Fostera, zostało oddane do użytku w lipcu 1998 roku. Rok później otrzymało nagrodę Królewskiego Instytutu Architektów Brytyjskich za najlepszy architektonicznie budynek w Europie. Natomiast w 2001 roku Międzynarodowe Stowarzyszenie Centrów Konferencyjnych sklasyfikowało je na trzecim miejscu rankingu wszystkich jednostek tego typu w świecie. Od roku 2002 centrum zaczęło przynosić dochody, a dotychczasowe zyski miasta przekroczyły 215 milionów euro. Od czasu jego otwarcia dwukrotnie zwiększyła się liczba konferencji organizowanych w Walencji. Samo centrum obsłużyło ponad 700 tysięcy osób. Natomiast budowa krakowskiego centrum kongresowego wciąż jest nieukończona.
Zarówno Kraków jak i Walencja są dużymi ośrodkami uniwersyteckimi. Uniwersytet Walencji jest młodszy od Uniwersytetu Jagiellońskiego, bo jego początki sięgają 1499 roku. Jednak jest nieco większy od krakowskiego UJ. W Walencji kształci prawie 46 tysięcy studentów, a na UJ około 42 tysięcy. Uniwersytet Walencji zatrudnia ponad 3600 nauczycieli akademickich, a UJ około 3400. Jednak, gdy weźmie się pod uwagę potencjał innych uczelni Krakowa, takich jak Akademia Ekonomiczna, Akademia Pedagogiczna czy Akademia Rolnicza, które kształcą na kierunkach reprezentowanych w Uniwersytecie Walencji, potencjał Krakowa jest dużo większy. Podobnie jest w przypadku uczelni technicznych. Uniwersytet Techniczny Walencji kształci ponad 36 tysięcy studentów i zatrudnia 2600 nauczycieli akademickich. Natomiast łączny potencjał Akademii Górniczo-Hutniczej i Politechniki Krakowskiej to około 46 tysięcy studentów i około 3100 nauczycieli akademickich.
Miasta różnią się wyglądem uczelnianych kampusów. W Walencji są to dobrze przemyślane zespoły budynków, często o znakomitej architekturze, a także duże tereny sportowe i świetna mała architektura, obejmująca starannie utrzymane tereny zielone i liczne dzieła sztuki współczesnej. Specjalnie dla studentów w Walencji powstały nowoczesne centra usługowe, obejmujące sklepy, punkty poligraficzne i usługowe oraz restauracje i kawiarnie. Nie do pomyślenia są tam szpetne kamienice, warsztaty samochodowe i wulkanizatorskie, czy zespoły tandetnych blaszanych garaży, tak charakterystyczne na przykład dla otoczenia kampusu AGH.
Walencji możemy też pozazdrościć infrastruktury komunikacyjnej. Obejmuje ona miedzy innymi cztery linie metra i zintegrowaną z nim linię tramwajową. Już wkrótce będzie można też dojechać metrem bezpośrednio do terminalu lotniczego. Linie kolejki podziemnej dobrze pokrywają teren miasta, omijając, pod pierwszą obwodnicą, jego ścisłe historyczne centrum. Takie rozwiązanie byłoby idealne też dla Krakowa. Przy czym w stolicy Małopolski cały czas nie ma nawet tunelu pod Wzgórzem św. Bronisławy.
W Walencji cały czas dużo się buduje. Wytyczane są nowe ulice, place i parki. Nie wszystkie powstające kamienice są piękne, ale całość robi dobre wrażenie. Konsekwentnie utrzymywana jest, na danym obszarze, jednolita linia zabudowy i jednakowa wysokość. Dodatkowo na parterach domów znajdują się pomieszczenia handlowe, zadbano tez o małą architekturę i tereny zielone. Wszystko to sprawia, że miejsce jest przyjazne dla mieszkańców. Wysokie budynki mogą powstawać tylko w miejscach, w których nie ingerują w historyczną panoramę miasta.
Walencja ma także morze. Woda ogromnie uatrakcyjnia tereny miejskie. Jej okolice stanowią także łakomy kąsek dla deweloperów. Na morze w Krakowie nie ma szansy, ale zrealizowanie wreszcie planowanego od ponad stu lat Kanału Ulgi znacznie podniosłoby atrakcyjność miasta. Projekt mógłby być współfinansowany przez deweloperów, którzy w zamian otrzymaliby prawo do inwestowania na atrakcyjnych terenach rozciągających się wzdłuż jego brzegów. Można też, po wykupieniu ogródków działkowych i nieznacznym spiętrzeniu wód Rudawy, utworzyć na Małych Błoniach jezioro. Polepszyłoby to przewietrzanie śródmieścia i zwiększyłoby tereny rekreacyjne Krakowa.
Porównanie obu miast w obszarze nowoczesnej tkanki miejskiej, jest dla Krakowa druzgocące. Polska jest obecnie znacznie biedniejszym krajem niż Hiszpania i przekłada się to na możliwości inwestowania. Jednak można chociaż wyznaczyć dopuszczalną linię zabudowy i wysokości budynków dla całego obszaru miejskiego do czasu przygotowania szczegółowych planów zagospodarowania przestrzennego, z którymi miasto nie nadąża.
Można byłoby wzorem Walencji, rozpisywać międzynarodowe konkursy na najważniejsze obiekty publiczne Krakowa, takie jak na przykład centrum kongresowe czy budynek dla filharmonii. Miasto mogłoby też wspomóc uczelnie w uporządkowaniu otoczenia ich campusów. Planowanie głównych obiektów Krakowa powinno mieć dłuższą perspektywę niż termin następnych wyborów. A wszystkie liczące się siły polityczne powinny działać wspólnie, dla dobra mieszkańców. Hiszpańska Walencja jest dobrym przykładem, że można działać z wizją i konsekwentnie.

Zobacz całość »



Białoruś: Premier chce 3 mln turystów rocznie!

Zobacz całość »
Podczas narady białoruskiego rządu, premier Siarhiej Sidorski postawił zadanie zwiększenia napływu zagranicznych turystów w ciągu pięciu lat z zeszłorocznych 90 tysięcy do 3 mln.
Jednocześnie przyznał, że w kraju brakuje infrastruktury turystycznej: hoteli, moteli, baz turystycznych oraz serwisu przydrożnego. Zaznaczył - Nie ma wzorców, które można by zaproponować. Podkreślił też, że należy pozwolić aktywniej pracować w tej sferze prywatnemu biznesowi.
Udział turystyki w usługach na Białorusi wynosi obecnie mniej niż 1%. W strukturze turystyki 80% stanowi turystyka wyjazdowa, 16% przyjazdowa, a 4% krajowa. Na jednego cudzoziemskiego gościa przypada 15 Białorusinów wyjeżdżających za granicę. Zagraniczny turysta pozostawia na Białorusi od 120 do 200 dolarów, czyli cztery razy mniej niż w Polsce i dwukrotnie mniej niż na Litwie. Prezydent Aleksander Łukaszenka ocenił - To nienormalna sytuacja, gdy państwo wykłada wielkie pieniądze, np. na renowację zabytków lub rozwój obiektów turystycznych, a to nie przynosi należnych dochodów.
W celu poprawy sytuacji wydany został dekret o wsparciu turystyki. W planie przewidziano budowę 200 obiektów do 2010 roku. Natomiast w mediach trwa kampania promocyjna, mająca skłonić Białorusinów do wypoczynku w kraju.
Na mocy decyzji rządu od lipca firmom turystycznym, które nie zapewniają napływu zagranicznych gości, będą odbierane licencje. Tymczasem z 500 touroperatorów zaledwie 10 - 15 regularnie przyjmuje cudzoziemców, w większości Rosjan.
Białoruś nie ma ani morza, ani gór, natomiast miasta są niemal całkowicie pozbawione zabytków. Zamki i pałace, które przetrwały wojnę i komunizm, nie mogą konkurować z Europą. Białorusi pozostało jezioro Narocz na północy kraju i Puszcza Białowieska, którą odwiedziło w zeszłym roku 180 tys. turystów.
Latem Białorusini udają się na dacze lub starym zwyczajem na Krym. Zamożniejsi wybierają Turcję, coraz częściej Bułgarię, Rumunię i Czarnogórę. Popularne stały się też wycieczki do Polski, Czech i na Litwę.
70-letni Jurij wyjaśnia - Na Krymie mam kwaterę za 3 dolary od łóżka i wnuki cały dzień mogą siedzieć w wodzie, a pogoda pewna. Natomiast biznesmen Siarhiej woli od Naroczy jezioro na Ukrainie. Przyznał - Są wszelkie warunki: domy, łaźnie, katamarany, skutery wodne. A tu żadnej infrastruktury. Na dodatek tam wyjdzie taniej.
Od krajowego wypoczynku odstraszają Białorusinów ceny. Od tego sezonu skierowania do sanatoriów, stanowiących podstawę bazy wypoczynkowej, są dla dorosłych pełnopłatne. Państwo dofinansowuje tylko wypoczynek dzieci. Do tej pory dopłaty zależały od zarobków. Niektórzy za skierowanie płacili tylko 10% jego wartości. Po urynkowieniu cen liczba sanatoriów spadła ze 174 do 101.
Pobyt w sanatorium kosztuje od 30 do130 tys. rubli za dobę, czyli 13 - 60 USD. Natomiast średnia pensja Białorusinów wynosi 579 tys. rubli, czyli 269 USD. Firmy turystyczne proponują dwutygodniowe wczasy na Krymie już od 130 USD z przejazdem.
20-letnia studentka Nadieżda wyznała - Sanatorium? Tam są sami dziadkowie i rodziny z dziećmi. A jak wyjdziesz za ogrodzenie, to nie ma co robić. Jadę do Europy. Emerytka Tatiana dodała - W sanatoriach są takie ceny, że ja za mniejsze pieniądze załatwiłam sobie wczasy nad morzem.
Państwo stara się też promować agroturystykę. Wydano specjalny dekret, zezwalający mieszkańcom wsi na prowadzenie tego rodzaju usług. Jednak biznesmen z Brześcia wyjaśnił - U nas nie ma do tego żadnych warunków, a urzędnicy umieją tylko o tym mówić. Taka ich praca.

Zobacz całość »



Kraków: powstało 4000 tanich miejsc noclegowych!

Zobacz całość »
Za rewolucję na rynku niedrogich miejsc noclegowych w Krakowie odpowiedzialna jest Akademia Górniczo Hutnicza, która na okres letni stworzyła "największe i najtańsze hotele letnie w mieście", udostępniając ok. 4 tys. miejsc noclegowych o całkiem wysokim standardzie i w doskonałych cenach.
Stworzona przez AGH baza noclegowa to największa baza turystyczna w południowej Polsce. Jej największym atutem są ceny. - Najtańszy nocleg kosztuje 25 złotych. Standard wysoki, pokoje są wyremontowane - zapewnia Kazimierz Godlewski, dyrektor Miasteczka Studenckiego AGH. Zaletą obiektów AGH jest również lokalizacja - z miasteczka blisko jest zarówno na Rynek Główny, jak i na Błonia. Turyści, którzy zdecydują się na pobyt w hotelach letnich AGH będą mieć bardzo blisko do sklepów spożywczych, bankomatów oraz na pocztę.
Najwyższy standard pokoi jest w Domu Studenckim Alfa przy ul. Reymonta 17. W budynku jest 700 miejsc noclegowych. Pokoje wyposażone są w łazienkę (indywidualną lub dla 2 pokoi), telefon, aneks kuchenny z lodówką oraz bezpłatny dostęp do Internetu. Łóżka w pokojach są piętrowe albo pojedyncze. Dla gości zmotoryzowanych udostępniany jest również parking.
Hotele letnie AGH w takiej skali zostały uruchomione niedawno, właściwie w pełni letniego sezonu turystycznego. Dlatego, pomimo prowadzonej (głównie w Internecie, na lotnisku i Dworcu Głownym) akcji reklamowej obiekt nadal posiada mnóstwo wolnych miejsc. - Obecnie mamy ok. 10% obłożenie. Miejsca jest więc pod dostatkiem. Największy ruch zapewniają zorganizowane grupy, często nocują u nas osoby przyjeżdżające na konferencje i seminaria. W czasie pielgrzymki papieża gościliśmy m.in. funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu - opowiada Maria Zając, pełniąca funkcję kierownika DS. Alfa.
Ceny w hotelach letnich AGH są wyjątkowo atrakcyjne jak na Kraków i zależą od standardu - za nocleg w pokoju jednoosobowym w Alfie trzeba zapłacić 60 zł za dobę, dwójka z łazienką indywidualną kosztuje 90 zł (z wspólną 80 zł), trójka - 100zł, a pokój czteroosobowy - 140 zł. W innych budynkach ceny są niższe.
Oferta letnich hoteli AGH doskonale uzupełni braki miejsc noclegowych w Krakowie. Jest ona wyjątkowo atrakcyjna zwłaszcza dla grup zorganizowanych, które dzięki skali działania miasteczka, mogą zostać umieszczone w jednym hotelu, a nie w kilku małych w różnych częściach Krakowa.

Zobacz całość »



Taksówkarze sparaliżowali Dublin!

Zobacz całość »
Ok. 15 tys. taksówkarzy, strajkowało w poniedziałek w Irlandii, przeciwko rządowym planom ustalenia minimalnych opłat za kurs.
- O 5.00 rano ok. 85 proc. taksówek w całym kraju podjęło strajk - poinformował szef Krajowej Unii Taksówkarzy Tommy Gorman. Na lotnisku w północnej części Dablina, podróżni czekali ok. 2 godz. na autobusy, ponieważ postój taksówek był pusty!
Taksówkarze sprzeciwiają się rządowym zmianom, które zakładają ustalenie minimalnej opłaty za przejazd w wysokości 3,80 euro. Jest to 1 euro więcej, od wysokości minimalnej stawki w stolicy, jednak o wiele mniej, niż w wiejskich regionach kraju, gdzie opłata za kurs zaczyna się od 6 euro!
Dublin poparł strajk, gdyż rządowy plan zakłada, że taksówkarze w stolicy, nie będą już mogli pobierać dodatkowych opłat za trasę z i na lotnisko oraz za bagaże pasażerów. Reforma ma obowiązywać od września.

Zobacz całość »



Najciekawsze polskie atrakcje dla dzieci!

Zobacz całość »
Rzeczpospolita przygotowała listę atrakcji turystycznych, które sprawią przyjemność najmniejszym turystom - dzieciom. Poniżej prezentujemy listę przygotowaną przez ten dziennik.
Atrakcje turystyczne dla dzieci
Fokarium w Helu
Podglądanie baraszkujących w basenie fok to wielka frajda dla dzieci. Jeszcze sto lat temu w Zatoce Gdańskiej było ich około tysiąca sztuk. Jednak rybacy tępili je‚ bo niszczyły im sieci. W efekcie zniknęły z polskich wód. Naukowcy próbują je ocalić. Foki‚ które przychodzą na świat w fokarium‚ są wypuszczane na wolność. Niektóre z nich mają transmitery satelitarne‚ żeby można było śledzić ich szlak na Bałtyku. Stado w helskim fokarium liczy obecnie 5 fok, pochodzących z wybrzeży Estonii i Szwecji.
Fokarium Uniwersytetu Gdańskiego‚ ul. Morska 2‚ Hel
tel. 058 6750 836‚ e-mail: hel@univ.gda.pl
www.fokarium.com
Akwarium gdyńskie
Bajecznie kolorowe ryby w ogromnych akwariach, koniki morskie‚ dziwaczne stworzenia żyjące w ciepłych morzach‚ groźne rekiny‚ żywa rafa koralowa‚ majestatycznie poruszający się ogromny żółw zielony - wszystko to można obejrzeć w gdyńskim akwarium. Można też przestudiować mapę dna Bałtyku, obejrzeć kolekcję muszli oraz spreparowane ryby i gąbki z różnych stron świata.
Akwarium Morskie, al. Jana Pawła II 1‚ Gdynia
tel. 058 621 70 21,
www.akwarium.gdynia.pl
Dar Pomorza i ORP Błyskawica w Gdyni
Ogromny żaglowiec zachwyca zarówno elegancką sylwetką jak i rozmiarami. Ma już prawie sto lat. "Dar Pomorza" został zbudowany w Hamburgu w 1910 roku dla niemieckiej marynarki handlowej. Polacy odkupili go w 1929 roku za pieniądze ze składek społecznych. Przez ponad pół wieku służył w polskiej marynarce jako żaglowiec szkolny‚ na jego pokładzie w czasie 102 rejsów przeszkolono ponad 13 tys. słuchaczy Szkoły Morskiej. Teraz został udostępniony do zwiedzania.
"Dar Pomorza", al. Jana Pawła II‚ Gdynia
tel. 058 620 23 71‚
www.cmm.pl
Obok "Daru Pomorza" cumuje słynny niszczyciel "Błyskawica"‚ który w czasie II wojny zatopił dwa eskortowce i dwa niszczyciele. Do zwiedzania udostępnione są pomieszczenia okrętowe oraz specjalnie przygotowana wystawa mundurów. Na pamiątkę można kupić bandery i modele statków.
Muzeum Marynarki Wojennej, Skwer Kościuszki‚ Gdynia‚
tel. 058 626 36 58‚ e-mail: muzeum@mw.mil.pl
www.mw.mil.pl
ZOO w Oliwie
Gdański ogród zoologiczny należy do największych w kraju. Główną atrakcją dla dzieci jest małe zoo‚ gdzie zwiedzający mogą karmić i głaskać zwierzęta. Największą popularnością w małym zoo cieszy się lama Dzidek, a najstarszą mieszkanką jest koza Brenda. W mini zoo mieszkają jeszcze świnki wietnamskie‚ króliki‚ świnki morskie i kózki karłowate.
Miejski Ogród Zoologiczny Wybrzeża, ul. Karwieńska 3‚ Gdańsk Oliwa
tel. 058 552 00 42,
www.zoo.gd.pl
Muzeum Indian - Wymysłowo
W niezwykłym Muzeum Indian Północnoamerykańskich można oglądać prawdziwe tomahawki‚ fajki pokoju i wigwamy. Muzeum nosi imię Sat-Okha, czyli Długiego Pióra - Stanisława Supłatowicza‚ Indianina urodzonego i wychowanego w pierwotnych puszczach Kanady‚ byłego żołnierza Armii Krajowej i pisarza.
Czesława i Jan Kłodzińscy‚ Kiełpin - Wymysłowo 5‚ Tuchola,
tel. 052 334 32 19
Ferma strusi w Pieszkowie
Irena i Kazimierz Montewkowie byli jednymi z pierwszych hodowców strusi w Polsce. Odwiedzając ich fermę, można obejrzeć strusie‚ wysłuchać opowieści o zachowaniu i zwyczajach tych największych ptaków na Ziemi‚ a także spróbować jajecznicy ze strusich jaj. Natomiast na pamiątkę można kupić strusie pióra lub gigantyczne pisanki.
Ferma strusi afrykańskich‚ Pieszkowo (pow. Bartoszyce‚ gm. Górowo Iławeckie)
tel. 089 761 85 90
Twierdza Osowiec
W zwężeniu doliny Biebrzy znajduje się złożona z czterech fortów twierdza‚ zwana polskim Verdun. Ogromny system carskich fortyfikacji z przełomu XIX i XX wieku był elementem kordonu broniącego granic Imperium Rosyjskiego. Pomimo wielu ataków‚ twierdza nigdy nie została zdobyta. Jeden z korytarzy nawiedza duch rosyjskiego oficera‚ który niegdyś popełnił tu samobójstwo. Miejscowi przewodnicy barwnymi opowieściami potrafią zaciekawić nawet kilkulatków.
Osowieckie Towarzystwo Fortyfikacyjne‚ Osowiec Twierdza
tel. 085 716 22 69 w. 292
Centrum Sportu i Rekreacji Dynamix w Poznaniu
Sercem ośrodka jest profesjonalnie nagłośniona i oświetlona RollArena do jazdy na rolkach i wrotkach‚ wykorzystywana także jako parkiet taneczny i sala koncertowa. Atrakcję stanowi największa w Wielkopolsce trójwymiarowa ściana wspinaczkowa. Dzieci mogą poszaleć w krainie zabawy‚ w czteropiętrowej plątaninie tuneli i zjeżdżalni‚ na samochodzikach, a także w teatrze lalkowym. Natomiast cała rodzina może skorzystać z 6-dołkowego pola minigolfa.
Centrum Sportu i Rekreacji Dynamix, ul. Kościelna 33‚ Poznań
tel. 061 843 46 57,
www.dynamix.com.pl
Palmiarnia w Poznaniu
W Poznaniu znajduje się jedna z największych palmiarni w Europie. Jest to 12 połączonych ze sobą przeszklonych budynków‚ w których można podziwiać 17 tysięcy egzemplarzy roślin z całego świata. W każdym pawilonie panuje inny mikroklimat. W jednym miejscu można przenieść się z lasu tropikalnego na spaloną słońcem pustynię. Natomiast w obszernym basenie unoszą się na powierzchni wody półtorametrowej średnicy liście wiktorii królewskiej‚ które mogą utrzymać ciężar małego dziecka. Zachwycają też wysokie palmy oraz oplecione lianami fikusy.
Palmiarnia Poznańska ul. Matejki 18 (park Wilsona)‚ Poznań
tel. 061 865 89 07
ZOO SAFARI w Świerkocinie
W jedynym w Polsce zoo safari można jeździć autobusem lub samochodem między innymi wśród zebr‚ antylop‚ bawołów i strusiów. Można się poczuć jak na prawdziwym safari na afrykańskiej sawannie‚ mongolskim stepie‚ bezdrożach Australii lub na terenie Ameryki Południowej. Dzieci mogą też nakarmić oswojone osiołki‚ świnki i kózki.
Zoo safari‚ Świerkocin 7‚ 1 km na południe od wsi Nowiny Wielkie
www.zoo-safari.com.pl
Lubuskie Muzeum Wojskowe w Drzonowie
Muzeum w Drzonowie należy do największych polskich muzeów wojskowych. Prezentuje ono głównie broń XX-wieczną. Duże wrażenie na dzieciach robi skansen fortyfikacyjny‚ w którym można oglądać czołgi‚ transportery‚ działa samobieżne‚ wyrzutnie rakietowe‚ armaty‚ haubice i haubicoarmaty‚ moździerze‚ broń morską‚ wozy bojowe‚ sprzęt saperski i przeprawowy oraz samochodowe stacje radiolokacyjne. W sumie aż 150 obiektów.
Lubuskie Muzeum Wojskowe‚ Drzonów 54‚ Letnica‚
tel. 068 321 18 56
Taras widokowy Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie
Wartą zobaczyć stolicę Polski z trzydziestego piętra jednego z najwyższych w Polsce gmachów, czyli Pałacu Kultury i Nauki. Szybkie windy docierają tam tylko w 19 sekund. Z tarasu widokowego można podziwiać wspaniałą panoramę, błądzić palcem po interaktywnej mapie miasta, a także obejrzeć film i historyczne zdjęcia.
Informacja: tel. 022 656 76 00‚
rezerwacja: tel. 022 656 74 28
www.pkin.pl/taras_widokowy
Festiwal Kultury Dziecięcej w Pacanowie
Każdego roku w okolicach Dnia Dziecka Pacanów na jeden dzień staje się miastem dzieci. W tym roku w niedzielę, 4 czerwca o godzinie 11.00 nastąpił wymarsz bajkowego korowodu na rynek‚ a potem na dwóch scenach występowały dzieci. Można było spróbować swoich sił w warsztatach garncarskich‚ wikliniarskich‚ teatralnych‚ rzeźby‚ ceramiki‚ rękodzieła ludowego i muzycznych. Była też "Akademia piłkarska", prowadzona przez piłkarzy Cracoviii‚ słodki namiot Kopernika‚ pokazy sztuki kowalskiej‚ kiermasz taniej książki‚ wesołe miasteczko, szczudlarze‚ mimowie‚ malowanie twarzy‚ włosów oraz bicie rekordu - pozdrowienia w wielu językach.
Festiwal Kultury Dziecięcej w Pacanowie‚
tel. 041 37 65 088
www.pacanow.eu
Muzeum Zabawek w Kielcach
Kieleckie muzeum jest największym tego rodzaju obiektem w Polsce. Ma ono około 4‚5 tysiąca eksponatów. Najciekawszym jest najstarsza lalka woskowa z XVIII w.‚ która powstała w Niemczech. Zobaczymy tam także pokoik dla lalek z wyposażeniem‚ komplety mebelków dla lalek‚ pięknie zdobione miniatury instrumentów muzycznych oraz kolekcję żołnierzyków cynowych z formami odlewniczymi.
Muzeum Zabawek i Zabawy, ul. Kościuszki 11, Kielce
tel. 041 344 40 78
www.muzeumzabawkarstwa.art.pl
Jaskinia Raj koło Kielc
Odkrywcami tej jaskini byli neandertalczycy. Miało to miejsce 40 - 50 tys. lat temu. Naukowcy znaleźli pozostałości ich uczt: kości mamuta‚ nosorożca włochatego‚ niedźwiedzia jaskiniowego oraz narzędzia z kamienia i krzemienia. W gablotach można oglądać zrekonstruowanych praludzi oraz pozostałości ich posiłków. Jednak największe wrażenie robią fantastyczne formy naciekowe: słoń‚ harfa‚ grzebienie i makarony. Trasa turystyczna jest krótka‚ bo liczy zaledwie 180 metrów. Warto wziąć ciepłe ubranie, gdyż panuje tam stała temperatura 8 - 9 stopni.
Jaskinia Raj‚ ul. Dobrzaczka‚ Chęciny
tel. 041 346 55 18 (w sezonie zalecana rezerwacja biletów)
www.lysogory.com.pl/jaskinia
Westernowe Miasteczko koło Karpacza
Dziki Zachód u stóp Śnieżki składa się z 12 drewnianych budynków‚ wyglądem nawiązujących do starych‚ westernowych miasteczek. Wśród nich jest saloon‚ bank‚ kuźnia‚ chata traperska i biuro szeryfa z więzieniem. Kilka koni przywiązanych do drewnianych poprzeczek czeka na jeźdźców. Jest też szubienica‚ a na ścianach domów rozwieszono listy gończe za przestępcami. Drogowskaz informuje‚ że na Śnieżkę jest stąd 2‚5 godziny marszu‚ a do Colorado - 2‚5 tys. mil. Atrakcji jest mnóstwo: można uczestniczyć w napadzie na bank‚ nauczyć się wypłukiwać złoto z piachu‚ rzucać lassem‚ strzelać z łuku‚ rzucać dzidą do sylwetki bizona‚ tańczyć do muzyki folk albo spróbować utrzymać się na grzbiecie elektrycznego byka.
Westernowe miasteczko‚ Ścięgny koło Karpacza (najlepiej dojechać kolejką Express Karpacz)
www.western.com.pl
Grota Łokietka - Ojców
Według legendy przebywający na wygnaniu król Łokietek ukrywał się w tej grocie przez 6 tygodni. Podobno przygotowywał sobie posiłki w ostatniej komnacie zwanej kuchnią‚ a jedzenie wrzucano mu z góry. Natomiast nieużywane główne wejście pokrył swą siecią pająk. Poszukujących króla prześladowców zmyliły świeże krople rosy na pajęczynie, którzy uznali, że grota musi być niezamieszkana. Na pamiątkę tej legendy wejście zamyka krata w formie pajęczyny. Jaskinię zwiedza się z przewodnikiem. Tradycja mówi‚ że dotknięcie królewskiego łoża w sypialni przyniesie spełnianie życzeń.
Grota Łokietka‚ najkrótsze dojście od parkingu w Czajowicach - około 20 min,
tel. 012 389 2005
Smocza Jama w Krakowie
Każde dziecko słyszało legendę o żarłocznym smoku wawelskim. Zamieszkiwał on jaskinię i trzeba było dostarczać mu co tydzień kilka sztuk bydła‚ w przeciwnym razie porywał i pożerał ludzi. Aby uwolnić poddanych od gnębiącej ich bestii‚ książę Krak‚ który miał swą siedzibę na Wawelu‚ chciał zgładzić potwora. Dzielny szewczyk uciekł się do podstępu i podrzucił pod jaskinię skóry baranie napełnione siarką. Gdy smok połknął przynętę‚ siarka zapaliła się w jego wnętrznościach‚ a z paszczy zionął mu ogień. Dręczony straszliwym pragnieniem potwór podpełzł do Wisły i pił z niej wodę tak długo‚ aż pękł. Obecnie smok jak żywy stoi przed jaskinią, a ku radości najmłodszych turystów z paszczy żelaznego potwora co parę minut bucha ogień. Do jaskini wchodzi się z góry‚ z Wawelu‚ następnie schodzi się ciasnymi krętymi schodami do obszernych komór.
Smocza Jama‚ Kraków‚ Wawel
tel. 012 4225 155 wew. 291
Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie
Niezwykle interesujące‚ pełne cennych eksponatów i mało znane jest Muzeum Lotnictwa w Krakowie. W hangarach i na płycie lotniska znajduje się kolekcja samolotów‚ śmigłowców‚ szybowców‚ rakiet doświadczalnych‚ silników i fotografii dokumentalnych. Do niektórych maszyn można nawet wsiąść. Najcenniejsze eksponaty to repliki lotni pioniera lotnictwa Ottona Lilienthala oraz Bleriota XI - pierwszej maszyny‚ która przeleciała nad kanałem La Manche.
Muzeum Lotnictwa Polskiego‚ al. Jana Pawła II 39‚ Kraków - Nowa Huta‚
tel. 012 642 87 00‚
www.muz-lotnictwa.krakow.pl
Park Linowy w Ustroniu
Koło schroniska pod szczytem Równicy‚ górującym nad Ustroniem młodzieży i starsze dzieci mające ponad 140 cm wzrostu znajdą niesamowitą atrakcję. Na wysokości od 4 do 12 metrów zawieszono 400-metrowy tor przeszkód. Mosty‚ kładki‚ latające belki‚ wiszące skakanki i olbrzymią sieć pajęczą pokonuje się w kaskach i uprzężach‚ a przed zbyt gwałtownym spotkaniem z drzewami chronią filcowe okładziny.
Park linowy‚ Ustroń‚
tel. 033 854 27 28‚
www.parklinowy.ustron.pl
RABKOLAND w Rabce
W wesołym miasteczku znajdują się karuzele‚ kolejka‚ tor gokartowy‚ pałac strachów i gabinet luster. Z diabelskiego młyna można podziwiać szeroką panoramę okolicy. Na terenie Rabkolandu działa też jedyne na świecie Muzeum Orderu Uśmiechu. Jest tam opisana historia tego wyjątkowego odznaczenia‚ przyznawanego od 1968 roku dorosłym przez dzieci. Do tej pory wyróżniono nim 700 osób z 47 krajów.
Rabkoland‚ ul. Podhalańska 2‚ Rabka
tel. 018 2676 957
www.rabkoland.rabka.com.pl

Zobacz całość »



::: 2006-07-21 :::


Atrakcje turystyczne nad Bzurą

Zobacz całość »
Wiele atrakcji czeka na turystów nad Bzurą, szczególnie na tych, którzy preferują aktywny wypoczynek .
Przede wszystkim jest to raj dla kajakarzy. Można wybrać się na przejażdżkę kajakową z Łowicza do Sochaczewa. Albo z Sochaczewa do miejsca, w którym Bzura wpływa do Wisły, jeśli koś woli krótszą trasę. Dla tych, którzy nie posiadają własnych kajaków z pomocą przyszły firmy wypożyczajace cały niezbędny sprzęt i oferujące przewóz kajakarzy do miejsca staru i odbiór z końca trasy.
Pozostali turyści też znajdą coś dla siebie. Na odcinku Bzury w okolicach Warszawy i Puszczy Kampinowskiej znajduje się wiele ciekawych miejsc wartych zwiedzenia np. klasztor w Czerwińsku czy Żelazowa Wola, w której urodził się znany kompozytor Fryderyk Chopin.
Miłośnicy sztuki ludowej powinni zajrzeć do muzeum w Sromowie pod Łowiczem, do którego można dotrzeć pociągiem Kolei Mazowieckich. Po drodze koniecznie trzeba zobaczyć Nieborów wraz z Arkadią.

Zobacz całość »



Tsunami znów pochłania setki ofiar

Zobacz całość »
Szacunkowa liczba ofiar trzęsienia ziemi i fali tsunami na Jawie w Indonezji to około 339 osób i nie jest ostateczna ponieważ nie znane są losy kolejnych 130 zaginionych.
Cały czas trwa akcja poszukiwawcza. Ekipy ratownicze oraz wielu ochotników wciąż przeszukuje południową część wyspy w poszukiwaniu ofiar kataklizmu. Obecnie wiadomo już, że zginęło trzech Holendrów, Pakistańczyk i Szwed.
Największe zniszczenia dokonały się w rejonie Pangandram, tam swoje domy musiało opuścić aż dwadzieścia trzy tysiące osób. Część z nich opuszcza ten rejon w obawie przed kolejnym atakiem tsunami, który zniszczył już do tej pry setki domów.
Pangandram jest rejonem wyjątkowo atrakcyjnym turystycznie i rocznie ściągają tam setki urlopowiczów z całego świata, dlatego też w tym rejonie znajduje się wiele hoteli i ośrodków rekreacyjnym.
Zabójcze fale zostały wywołane przez trzęsienie ziemi o sile 7,7 w skali Richtera. Miały miejsce w ubiegły poniedziałek. Tsunami pochłonęły pas wybrzeża na przestrzeni 177 km niszcząc wszystko co spotkały na swej drodze.
Zatrważający jest fakt, że wyspa nie posiada własnego systemu wczesnego ostrzegania przed tsunami, dlatego też mieszkańcy zostali zaskoczeni żywiołem. 27 maja tego roku w trzęsieniach ziemi na Jawie zginęło prawie sześć tysięcy osób.
W ubiegły wtorek władze w Dżakarcie podały informację, że do 2009 roku na 18 tysiącach wysp Indonezji zostaną zainstalowane systemy ostrzegania przed Tsunami. Obecnie taki system instalowany jest na Sumatrze. Jest to możliwe dzięki szczodrej pomocy międzynarodowej.
W pamiętnym grudniu 2004 roku fale Tsunami szalejące w południowo-wschodniej Azji pochłonęły co najmniej 216 tysięcy istnień ludzkich, z czego połowa zginęła w prowincji Aceh.

Zobacz całość »



Olsztyńskie kąpieliska skontrolowane!

Zobacz całość »
W Olsztynie jeszcze przed rozpoczęciem się sezonu letniego przeprowadzono kontrolę okolicznych kąpielisk, w wodach których płetwonurkowie znaleźli pełno niebezpiecznych rzeczy w tym.... pocisk moździerzowy!
Decyzję o kontroli jezior podjęli urzędnicy ratusza miejskiego wraz z olsztyńskim oddziałem WOPR. Ratownicy zastrzegli, że podejmą się pilnowania ludzi korzystających tylko z bezpiecznych kąpielisk podkreślając jednocześnie, że większość z nich nadaje się do użytku.
Akcję rozpoczęto od dzikich i zaniedbanych plaż nad jeziorami Skanda, Redykajny i Żbik. W wodach pierwszego z nich płetwonurkowie odkryli "wysypisko" śmieci. - Leżą tu opony, potłuczone szkło, metalowe odpadki - poinformował Józef Sawiński, dyrektor wydziału zarządzania kryzysowego. Wśród nich znaleziono również zagrzebany w mule pocisk moździerzowy z czasów II wojny światowej. Wezwani saperzy z Ostródy wywieźli go na poligon by tam dokonać jego detonacji. - Trzeba się liczyć, że takich niewypałów może być w Skandzie więcej - powiedział Sawiński.
Władze miasta zastanawiają się nad oczyszczeniem dna z śmieci oraz zagospodarowaniem kąpieliska Skanda, ale problem w tym, że plaża należy do kilku osób prywatnych. Na początek zastanawiano się, czy postawić na trawiastej plaży przenośną toaletę. - Ale po tym, jak zbieracze złomu rozebrali WOPR-owcom metalowy barak, który stał w tym miejscu, doszliśmy do wniosku, że to bez sensu. Myślimy za to o postawieniu pływającego pomostu - dodaje na koniec Sawiński

Zobacz całość »



Luksusowa Karczma przy Piwnej

Zobacz całość »
Moda na tradycyjne chłopskie i polskie jadło trwa od kilku dobrych sezonów. Jak grzyby po deszczu w Warszawie powastają restauracje stylizowane na chaty, zajazdy i karczmy serwujące jedzenie "wiejskie" i "przaśne", jednym słowem proste. Jedyne co burzy charakter chłopskiego stylu lokali to serwowane obok kotletów z ziemniakami i zsiadłego mleka, śródziemnomorskie przysmaki tj. krewetki królewskie, ślimaki w białym winie i francuskie sosy. Właściciele tłumaczą taki dobór menu tym, że chcą wprowadzić odrobinę luksusu dla bardziej wybrednych klientów.
Taka jest wg Rzeczpospolitej też Karczma na Piwnej, mieszcząca się w nawiązującym do nazwy obiekcie, czyli drewnianym budynku krytym gontem wzmacnianym i dekorowanym kamieniem. W Karczmie znajdują sie trzy sale tj. główna jadalnia, druga (w dobudówce) z otwartą kuchnią i fimowym sklepikiem, w którym goście moga nabyć mięsiwo i słodycze oraz trzecia przypominajaca młyn lub wiatrak. O ile sam obiekt jest efektowny to sąsiadująca z nim stacja benzynowa psuje cały widok.
Miłym zaskoczeniem dla gości jest to, że potrawy podawane są na porcelanie z manufaktury bolesławieckiej. Natomiast dania główne i gorące przystawki na patelniach. Dobrze spisuje się również kuchnia. Działa szybko i sprawnie.
Co do dań jakie oferuje Karczma przy Piwnej to bywa różnie. Na pewno warte są polecenia na przystawkę kurki w śmietanie i z cebulką, garnirowanych płatkiem melona i liściem kopru. Tak samo jak chłodnik zrobiony z prawdziwego zsiadłego mleka i botwiny.
Rozczarowuje zupa ze szparagów, kompletnie pozbawiona szparagowego smaku. Z innych przystawek tym razem prosto z kuchni włoskiej do wyboru mamy carpaccio z polędwicy wołowej "w oliwie z oliwek skąpane, świeżo startym parmezanem przyozdobione", i krewetki królewskie "co je wuj Antek ze świata przywoził". Z dań głównych dobre wrażenie robi pieczona kaczka z duszonymi w majeranku plasterkami jabłka.
Rzeczpospolita, podsumowując oferta Karczmy na Piwnej skierowana jest do zamożniejszego klienta oczekującego luksusu, który atmosferę prawdziwej karczmy odczuje w niewielkim stopniu.

Zobacz całość »



Boeing będzie produkować... plastikowe samoloty!

Zobacz całość »
Boeing zapowiada rewolucję na europejskim niebie. Jak mówi szef koncernu, wkrótce metale w najpopularniejszych modelach zostaną zastąpione przez wzmacniane plastiki, czyli materiały kompozytowe.
Z plastiku mają być robione wszystkie Boeingi 737. Wkrótce mają stanowić połowę wszystkich materiałów potrzebnych do produkcji tych popularnych samolotów, które każdego roku w Europie przewożą miliony pasażerów.
Wg Alana Mullaya- szefa amerykańskiego giganta lotniczego, powoli to pozbyć się problemu korozji, zmniejszyć zużycie paliwa, a także koszty produkcji i utrzymania samolotów.
Mullay twierdzi, że w przyszłości wszystkie samoloty będą produkowane z kompozytów, które dzisiaj są powszechnie wykorzystywane np. w szprychach rowerowych i rakietach tenisowych.
Boeing zapowiada, że produkcja samolotów nowej generacji rozpocznie się w połowie przyszłej dekady.

Zobacz całość »



Alitalia odwołuje loty do Bejrutu

Zobacz całość »
Alitalia ogłosiła, że w związku z sytuacją na lotnisku w Bejrucie pasażerowie, którzy wykupili bilety do stolicy Libanu mogą je zwrócić bez dodatkowych kosztów lub dokonać zmiany trasy i daty podróży.
Zmian można dokonać na powroty i wyloty z/do Damaszku, Kairu, Tel Avivu lub Istambułu.
Włoski przewoźnik informuje również, że z powodu braku miejsc na rejsach Alitalii z Damaszku do końca sierpnia, koszty ewentualnego przelotu na trasie Damaszek- Kair lub Istambuł poniesie pasażer.
Podane informacje dotyczą wszystkich biletów zarezerwowanych na wyloty i powroty do/z Bejrutu i wykupionych na przeloty do 20 lipca br.

Zobacz całość »



Policja zatrzymała w Dębicy pijanego kierowcę autobusu PKS

Zobacz całość »
Na dworcu autobusowym w Dębicy policja zatrzymała pijanego kierowcę autobusu PKS relacji Mielec - Zakopane.
Mężczyzna miał ok. 0,5 promila alkoholu we krwi. Paweł Międlar z Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie zaznacza jednak, że trzeba wziąć pod uwagę, iż kierowca zdążył wcześniej przejechać już kilkadziesiąt kilometrów. Po interwencji funkcjonariuszy, pijany kierowca został zastąpiony przez zmiennika.
Autobus przewoził 10 osób, o nietrzeźwym kierowcy policję powiadomiła jedna z pasażerek.

Zobacz całość »



W Kruszynianach będzie można przenocować w tatarskiej jurcie!

Zobacz całość »
W Kruszynianach powstaje, pierwsza w Polsce, tradycyjna osada jurt, bez mała wprost ze stepów akermańskich. Już w tym roku będzie można tam przenocować.
Podlascy Tatarzy postanowili przyciągnąć do siebie turystów. - Ale nie folderem, nie ulotką - to się już przejadło. Czas na coś oryginalnego - poinformował Artur Konopacki, z zarządu Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej w Kruszynianach. Pod białoruską granicą, powstanie osada namiotów, używanych przez Tatarów w stepie. Takie jurty będą jedyne w Polsce! Prawdopodobnie powstaną cztery namioty, a w połowie sierpnia, stanie już jeden. Tatarzy, otrzymali na ten cel pieniądze z Fundacji na rzecz Rozwoju Wsi "Polska Wieś 2000". Fundusze pomógł im zdobyć, Instytut Odpowiedzialnego Biznesu. Niestety otrzymali mniej pieniędzy niż szacowali i muszą teraz zmodyfikować plan.
Początkowo planowano, iż w pobliżu meczetu, stanie jurta z prawdziwej skóry wołowej, nieprzepuszczającej wody (tj. u Tatarów z Baszkirii). Jednak nie starczy na nie pieniędzy. - Szukamy więc materiału, który do pierwszej jurty byłby najlepszy, najbardziej funkcjonalny i miał dobry wygląd - wyjaśnił Konopacki. Prawdopodobnie będzie to brezent, czyli gruba, impregnowana i nieprzemakalna tkanina. Zostanie ona rozpięta na drewnianym stelażu, zbudowanym wg wzorów przywiezionych z Krymu. Jurta, o średnicy 5-6 m i wysokości ok. 2 m, jest okrągła. Wnętrze namiotu, wyścielone będzie miękkimi skórami, a z miłej w dotyku tkaniny, upięty zostanie lekko opadający "sufit".
W jurcie będzie mogło nocować ok. 8-10 osób. Spanie będzie na podłodze, czyli drewnianym podeście - na skórze lub karimacie. Zahartowani mogą tu nocować nawet do pierwszych śniegów. Gdy powstanie pierwszy namiot, będzie można posłuchać tatarskich opowieści oraz spróbować tatarskich specjałów.

Zobacz całość »



Boeing wyprzedza Airbusa - największa wystawa lotnicza na świecie w Farnborough pod Londynem

Zobacz całość »
Największa wystawa lotnicza na świecie, która odbywa się Farnborough pod Londynem została zdominowana przez dwóch potentatów Boeinga i Airbusa.
Po pięciu latach dominacji europejskiego producenta Airbusa, w tym roku wszystko wskazuje na to, że pozycję lidera zajmie amerykański Boeing. Katarskie linie zamówiły wczoraj 20 samolotów B777 za 4,9 miliarda dolarów, indonezyjski tani przewoźnik Lion Air 30 wydłużonych 737900 ER za 2,2 miliarda. Kolejna linia - dubajski LoadAir Cargo - zamówiła dwa jumbo 747-400 za prawie pół miliarda dolarów. Lion Air zamierza jeszcze kupić dodatkowo model 787. Takie jest żniwo Boeinga w ciągu pierwszych kilku godzin od otwarcia wystawy.
Amerykanie mają problemy z terminami wykonania prac nad nowym modelem B787 Dreamliner, wynikające z opóźnienia w dostawach części od kooperantów. Zapewnili jednak, że maszyny trafią do klientów w 2008 roku. Wśród klientów jest m. in. polski LOT.
Airbus z kolei pokazał na wystawie swój najnowszy produkt roboczo nazywany A350 WXB (szerokokadłubowy), który ma być konkurencją dla najnowszego Boeinga. Maszyna będzie mogła jednorazowo przewieźć od 250 do 300 osób, w zależności od wersji. Według informacji EADS, głównego udziałowca Airbusa, program przygotowania do produkcji tej maszyny będzie kosztował 10 miliardów dolarów, dwukrotnie więcej, niż wcześniej zakładano. Zdaniem wiceprezesa Airbusa Toma Williamsa, najnowszy samolot pomoże europejskiemu koncernowi wrócić na pozycję lidera. Pierwsze dostawy zaplanowane są na 2010 r. jednak juz wiadomo, że opóźnienie wyniesie minimum dwa lata. Przemysłowa prezentacja A350 WBX odbędzie się na początku października tego roku.
W Farnborough Airbus dowiedział się, że brytyjskie linie lotnicze Virgin Atlantic poinformowały koncern o rezygnacji z opóźnionych dostaw A380 superjumbo. Virgin, który wcześniej zamówił sześć takich maszyn, podobnie jak zrobiła to już jedna z najlepszych linii na świecie - Emirates, chce wymienić A380 na inny, bardziej energooszczędny samolot.
Airbus nie daje jednak za wygraną i zaplanował przeloty A380 w czasie wystawy. Niemniej jednak wiadomo, że linie, które maszyny zamówiły, będą się starały o odszkodowanie za okres oczekiwania. Wśród tych linii są: Singapore Airlines, Qantas, Emirates oraz Virgin Atlantic .
Klienci Airbusa krytykują także jeden z nowych modeli A340-600, a kilka lini lotniczych wstrzymało zamówienia na ten model.

Zobacz całość »



Czego może się spodziewać turysta, czytając katalog biura podróży?

Zobacz całość »
Niemiecki "Der Spiegel" przyjrzał się katalogom biur turystycznych i zawartym tam opisom obiektów, mających gwarantować letni wypoczynek. Następnie gazeta ostrzegła czytelników, że organizatorzy wakacyjnych podróży często upiększają rzeczywistość i może się okazać, że tam, gdzie sugerowany jest urlop marzeń, faktycznie czeka turystyczny koszmar.
"Der Spiegel" oczywiście opublikował objaśnienia do chwytliwych sloganów, które znajdują się w katalogach biur podróży. I tak:
  • "Idylla w spokojnej okolicy" oznacza często obiekt położony z dala od infrastruktury turystycznej, czyli sklepów, przystanków autobusowych itp.
  • "Bezpośrednio nad morzem" może oznaczać hotel na klifowym wybrzeżu lub koło portu, a wcale nie przy wymarzonej plaży.
  • "Od strony morza" - wcale nie gwarantuje widoku na morze, prawdopodobnie ów widok przesłaniają różnego rodzaju zabudowania.
  • "Plaża w stanie naturalnym" może się okazać plażą, o którą nikt nie dba. Turysta może się spotkać z niewygodnymi kamieniami, a nie złotym, czy białym piaskiem.
  • "Rozwojowa okolica" może oznaczać, że okolica nie jest jeszcze zbyt dobrze zagospodarowana. Trzeba się liczyć z wieloma placami budowy w bliskim sąsiedztwie.
  • "Wygodny dojazd" zazwyczaj oznacza, że hotel leży przy ruchliwej szosie lub głównej ulicy. Hałas samochodów może turystom dokuczać nawet przez całą dobę.
  • "Bezpośrednio przy promenadzie plażowej" - Promenada w rzeczywistości może się okazać ruchliwą ulicą wzdłuż brzegu.
  • "Dość spokojnie, w centrum starego miasta". Takie miejsce oznacza, że nocami turyści wcale nie zaznają spokoju.
  • "Międzynarodowa atmosfera" - tak zazwyczaj opisywane są miejsca przyciągające spragnionych alkoholu gości z całego świata.
  • "Dom przyjazny dla dzieci" - osoby ceniące cisze i spokój powinien wybrać inne miejsce, gdyż dzieci bywają dość głośne.
  • "Funkcjonalne zakwaterowanie" - oznacza zazwyczaj minimalne wyposażenie, czyli nie ma co liczyć na komfort.

Zobacz całość »



2009 rok: bez korków na Okęcie

Zobacz całość »
Zgodnie z ustaleniami władz lotniska, ministra transportu i generalnego dyrektora dróg krajowych i autostrad w 2009 roku na stołeczne lotnisko będzie można dotrzeć koleją. Warszawskie lotnisko zyska więc tani i niezawodny dojazd.
Strony, odpowiedzialne za przedsięwzięcie podpisały aneks do porozumienia z lutego 2004 r. w sprawie realizacji infrastruktury okołolotniskowej w związku z budową terminalu 2 w Porcie Lotniczym Warszawa im. F. Chopina. Zgodnie z dokumentem w 2009 roku na warszawskie Okęcie będzie można dotrzeć koleją, a od 2010 powstaną nowe drogi łączące lotnisko z miastem.

Zobacz całość »



Świnoujście zostało najlepszym nadmorskim kąpieliskiem!

Zobacz całość »
Świnoujście zwyciężyło w rankingu nadmorskich kąpielisk, przeprowadzonym przez "Politykę". Witold Pawłowski, zastępca redaktora naczelnego tygodnika uzasadnia decyzję redakcji - Za europejską odwagę, turbodoładowanie i brak kompleksów.
Na 102 punkty możliwe do zdobycia, Świnoujście uzyskało aż 99. Wyprzedziło między innymi Ustkę (94 pkt) i Gdańsk Molo (91 pkt). Z zachodniopomorskich kąpielisk w najlepszej siódemce znalazło się jeszcze tylko Darłówko, zdobywając 89 punktów i zajmując czwarte miejsce.
We wtorek, 18 lipca w Świnoujściu wicenaczelny tygodnika wręczał przedstawicielom kurortów Błękitne Puchary "Polityki". Zaznaczył, że kiedyś Świnoujście powoli pięło się w rankingu, ale było ospałe, nie wykorzystywało swego położenia, bazy i daru, jakim było rozszerzenie Unii Europejskiej. Pawłowski dodał - I nagle jakby włączyli turbodoładowanie od strony wody i od lądu.
Ryszarda Socha, dziennikarka "Polityki" odpowiedzialna za organizację konkursu wyjaśniła, że brano pod uwagę między innymi czystość plaż, ich zaplecze sanitarne, bezpieczeństwo oraz dostępność dla niepełnosprawnych. Dodatkowo także warunki w samej miejscowości, czyli bazę noclegową i gastronomiczną, infrastrukturę rekreacyjną, atrakcje turystyczne, a nawet walory krajobrazowe.
Głównym atutem Świnoujścia jest 3700 metrów plaży, dodatkowo najszerszej w Polsce. Robert Karelus, rzecznik prezydenta Świnoujścia dodaje -W dodatku co roku poszerza się, bo morze nie tylko nie zabiera nam jak innym, ale wręcz dodaje. Co sezon jakieś 50 cm do metra
W Świnoujściu jest też najcieplejsza woda. Karelus wyjaśnia - Ubiegłego lata padł rekord - 26 stopni C. Wtedy porównywano nas do plaż śródziemnomorskich. Wszystko przez to, że leżymy w Zatoce Pomorskiej, a nie nad otwartym morzem.
Odpowiedzialny między innymi za plaże, sport i rekreację wiceprezydent Ryszard Kowalski podkreślił, że w Świnoujściu jest bezpiecznie. Ratownicy pilnują około 900 metrów plaż. Kowalski podkreśla - 700 m w części leżącej na lewobrzeżu, na wyspie Uznam, czyli przy granicy z Niemcami i około 200 m na prawobrzeżu, na wyspie Wolin.
Natomiast miejsc niestrzeżonych doglądają patrole WOPR, a pas wydm kontrolują patrole Urzędu Morskiego. Kowalski wyjaśnił, że cała plaża w miejscowości została podzielona na niewielkie oznaczone tablicami strefy. Po to, aby wzywający pomocy mogli szybko i precyzyjnie podać swoje położenie.
Wiceprezydent Kowalski poinformował - W tym roku zainstalowaliśmy na plaży trzy prysznice, aby ludzie mogli po wyjściu z morza opłukać się ze słonej wody. Przy wejściu od ulicy Orkana stanęła nowoczesna toaleta dostępna dla niepełnosprawnych. Co rok chcemy zamierzamy stawiać taką kolejną.
Zapowiedział także poważniejsze inwestycje. Do najważniejszych należy pociągnięcie ścieżki spacerowej tzw. małej promenady przy wydmach aż do niemieckiego Ahlbecku, gdzie połączyłaby się z ciągnącą się po niemieckiej stronie przez trzy kurorty: Ahlbeck, Heringsdorf i Bansin.
Karelus dodał też, że miasto cały czas rozwija szlaki turystyczne, kajakowe i rowerowe. - Mamy w sumie 185 km oznakowanych szlaków, w tym około 100 km rowerowych. Dlatego bywamy nazywani mekką rowerzystów.
Ryszard Kowalski chwali się - Staramy się, aby sezon trwał u nas cały rok. Wymienia - Mamy basen, marinę, obiekty sportowe, boisko ze sztuczną nawierzchnią. Organizujemy też znane już w Polsce i u naszych sąsiadów w Niemczech i Skandynawii imprezy, np. Famę, festiwal piosenki morskiej Wiatrak, Międzynarodowe Wieczory Organowe, festiwal orkiestr dętych, polsko-niemiecki festiwal muzyczny. Tworzymy aleję rzeźb znanych artystów, na której w tym roku stanie drugie już dzieło.
Nie jest to pierwsza nagroda dla Świnoujścia. Rok temu miasto zwyciężyło w konkursie "Nad wodą bezpiecznie". Wygrało wtedy łódź hybrydową, która dziś służy ratownikom. Natomiast 1 lipca kurort odebrał prestiżową unijną Błękitną Flagę.
Karelus podkreśla - To certyfikat przyznawany kąpieliskom spełniającym najwyższe kryteria w zakresie ochrony środowiska, bezpieczeństwa, dostępności i informacji. Dodał - Mam nadzieję, że odtąd jesteśmy skazani na sukces.
Ryszarda Socha wyznaje, czym zachwyciło Świnoujście - Zrobiło gigantyczny skok w stosunku do lat ubiegłych. Sami byliśmy zaskoczeni wynikami rankingu. Kiedyś miało niezwykłej urody plażę, ale raził tu bałagan, także w organizacji przestrzeni obok niej. Teraz zrobili już bardzo dużo. Przede wszystkim poprawili infrastrukturę na samej plaży, między innymi uruchomili prysznice. Uporządkowali handel i otoczenie plaży. Zrobili promenadę, która w przyszłości ma się połączyć z promenadą w Ahlbecku. Korzystają z funduszy unijnych.
Dodaje też, że należy jeszcze parę rzeczy poprawić - Przede wszystkim muszą teraz iść w głąb lądu. Bo jest jakby pęknięcie: świetnie rozwijająca się część nadmorska i inny świat w głębi lądu. A turysta chce, aby wszędzie było wypieszczone. Ważne jest, aby takie miejscowości całe nabierały indywidualnego charakteru. Sporo takiej własnej specyfiki ma Hel ze śladami osady rybackiej i Ustka z klimatem niedużego portu rybackiego, a zarazem uzdrowiska.
Socha zaznacza - Myślę, że Świnoujście ma przyszłość jako elegancki kurort bez tandety i doraźnych bud. Ale do tego nawet małą sezonową architekturę musi mieć uporządkowaną. Weszli na dobrą drogę, działają.
Jacek Graczyk, burmistrz Ustki, która zajęła II miejsce wyznał - To prestiżowa nagroda i dobra zabawa. My zawsze jesteśmy w ścisłej czołówce. Robimy bardzo dużo, aby rozwijać naszą miejscowość. Mamy między innymi zjazdy dla niepełnosprawnych do samego morza. Modernizujemy parki i ulice. Piszemy programy, np. rewitalizacji starej części miasta. Sięgamy po pieniądze z UE. Wprowadzamy rozmaite udogodnienia i ułatwienia. Nawet opaski na rękę dla dzieci z kontaktem do rodziców na wypadek, gdyby maluch się zgubił. W tym roku oddaliśmy oświetlone boisko do siatkówki. Można grać nawet nocą. Robimy tak wiele, że nie wiem, co jeszcze musimy zrobić, aby wygrać. To znaczy wiem. I zrobimy to w następnym roku. Ale nie zdradzę, co. Władzom Świnoujścia zazdroszczę, że udało się im ściągnąć tylu inwestorów, którzy tu budują. No i Błękitnej Flagi.

Zobacz całość »



Ok. 38 ofiar trzęsienia ziemi w Indonezji!

Zobacz całość »
Na Jawie wskutek tsunami, po trzęsieniu ziemi, które nawiedziło w poniedziałek południową Indonezję, zginęło co najmniej 38 osób. Liczba zabitych jednak ciągle rośnie, gdyż ok. 60 osób uważa się za zaginione.
Na południowym wybrzeżu Jawy, miały miejsce wstrząsy wtórne o sile 6,1 stopnia. Największe uderzenia wystąpiły w Pangandaran, miejscowości która znana jest z malowniczych plaż i jest chętnie odwiedzane przez miejscowych i zagranicznych turystów. Położone tam, wzdłuż plaży hotele, restauracje i domy, zostały kompletnie zniszczone, przez dwumetrowe fale tsunami. Tysiące ludzi uciekło przed niebezpieczeństwem, na wzgórza.
Pierwsze trzęsienie, o sile 7,2 stopnia trwało dwie minuty. Wstrząsy były odczuwalne w Dżakarcie, a także w stolicy prowincji Zachodnia Jawa - Bandungu. Epicentrum trzęsienia, miało miejsce ok. 30 km pod dnem oceanu, w odległości 240 km na południowy zachód od Jawy. Władze indyjskie, zaalarmowały mieszkańców wysp Andamany i Nikobary, przed tsunami, jednak nie zarządziły ewakuacji ludności! Łącznie na wyspach oddalonych ok. 1200 km od wschodnich wybrzeży Indii, mieszka 400 tys. ludzi.
Alarm przed tsunami, ogłosiły również australijskie Wyspy Bożego Narodzenia i Wyspy Kokosowe. Należy przypomieć, iż w 2004 r., na skutek tsunami w Azji Południowo-Wschodniej, zginęło 216 tys. osób (prawie połowa zginęła w indonezyjskiej prowincji Aceh). Natomiast trzęsienie ziemi, w maju tego roku, o sile 5,9 stopnia - pochłonęło na Jawie ponad 5.800 osób.

Zobacz całość »



Będzie zakaz reklamowania gołych cen biletów!

Zobacz całość »
Komisja Europejska zaczyna walkę z działaniami marketingowymi linii lotniczych, które przedstawiają niepełne ceny biletów. Reklamy połączeń "za złotówkę" wprowadzają jedynie ludzi w błąd, ponieważ cena ta nie zawiera ani podatku ani opłat lotniskowych, które wpływają w dużym stopniu na ostateczną cenę biletu.
- Czas z tym skończyć - uznała Komisja Europejska, proponując we wtorek nowe zasady publikowania taryf przez przewoźników lotniczych.
- Cena podana w ogłoszeniu ma być ceną, którą klient zapłaci - powiedział odpowiedzialny za transport rzecznik Komisji Europejskiej Stefaan De Rynck.
Zmiany zaproponowane przez Komisję Europejską sprawią, że będzie łatwiej porównać ceny połączeń przed planowaną podróżą, a europejscy przewoźnicy nie będą już kusić pasażerów promocjami "za złotówkę".
Pakiet propozycji legislacyjnych ogłoszony przez Komisję Europejską zapowiada tez walkę z różnicowaniem cen biletów lotniczych w zależności od miejsca sprzedaży lub obywatelstwa pasażera. Bilet tej sameje klasy kupowany w tym samym momencie ma kosztować tyle samo, niezwleżnie od miejsca sprzedaży - zapowiada Komisja.
Z punktu widzenia Komisji Europejskiej proponowane zmiany mają umocnić jednolity rynek lotnictwa cywilnego w UE, który w ostatnich dziesięciu latach przeżywa prawdziwy rozkwit: liczba połączeń wzrosła o 60 proc., otwierają się nowe linie lotnicze i nowe lotniska.
Nowe prawo ma szanse wejść w życie pod koniec przyszłego roku.

Zobacz całość »



Pasażer.com ponownie apeluje ...

Zobacz całość »
Jak można przeczytać na serwisie Pasazer.com, serwis ten od dawna apeluje do linii lotniczych o przejrzystość podawania opłat za przeloty lotnicze, gdyż ceny biletów reklamowane przez przewoźników nie mają nic wspólnego z ostateczną kwotą, jaką pasażer musi zapłacić za bilet.
Pomysł słuszny i dobry dla turystów, jednak ten sam serwis wyświetla na swoich stronach reklamy przewoźników oferujące bilety "za złotówkę". W takiej sytuacji wszelkie apele są tylko medialnymi zagraniami pod publikę i liczeniem na darmową reklamę portalu, dzięki której turyści, którzy wejdą na jego stronę mają szanse ... kupić bliet "za złotówkę".

Zobacz całość »



Poważne kary za przywożenie pamiątek z wakacji!

Zobacz całość »
Polski oddział WWF (World Wildlife Fund - ang.), organizacja zajmująca się ochroną przyrody, prowadzi akcję informacyjną, dotyczącą przewożenia przez granicę zagrożonych gatunków zwierząt i roślin.
Wakacje to okres, w którym turyści bardzo chętnie przywożą pamiątki. Jednak w tej z pozoru błahej czynności kryje się prawdziwe niebezpieczeństwo, które może narażać na konsekwencje prawne. Jeśli turysta z wakacyjnych wojaży przywiezie pasek z wężowej skóry, kolczyki z kości słoniowej albo popielniczkę z żółwia - celnicy skonfiskują je na granicy, a osobie, która przewoziła zakazany przedmiot grozi do pięciu lat więzienia i grzywna.
Zgodnie z przepisami UE i postamnowieniami Konwencji Waszyngtońskiej nie wolno przewozić przez granicę gatunków zwierząt i roslin zagrożonych wyginieciem - wszytski z nich znajdują się na tzw. liście CITES. Zakazem objęte są równiez wyroby wykonane ze skóry tych zwierząt takie jak paski , pióra, wyroby koralowców, kości słoniowej czy muszli. Jeśli znajdą je w naszych bagażach celnicy grozi nam od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Dodatkowo możemy być narażeni na uiszczenie kary grzywny na rzecz wybranej organizacji chroniącej środowisko.
- Powinniśmy zrezygnować z kupowania wszelkich pamiątek na takich wyprawach - apeluje Magdalena Romanowicz, kierownik projektu "Ograniczenie nielegalnego handlu ginącymi gatunkami w Polsce" WWF Polska. - Przywieźmy z nich wspomnienia i zdjęcia, a nie figurkę słonia, którą postawimy sobie na kominku. Myślę, że minie jeszcze kilka lat, zanim ludzie zrozumieją, że taka pamiątka okupiona była cierpieniem jakiegoś zwierzęcia, a cały proceder przyczynia się do wyginięcia różnych gatunków roślin i zwierząt.
- Większość pamiątek, które kupujemy, to te, które są zabronione - mówi Janusz Wilczyński, rzecznik prasowy Izby Celnej w Szczecinie.
W ubiegłym roku do muzeum w Szczecinie trafił koralowiec, celnicy znaleźli go w paczce, która została wysłana z RPA do małżeństwa w Gdańsku. Kilka lat temu w koszu na śmieci na terenie świnoujskiego terminalu znaleziono wypchanego pszczołojada, który trafił do muzeum w Wolinie.
Tylko w ubiegłym roku celnicy zatrzymali ponad 200 osób, u których znaleziono ponad 14 tys. okazów m.in. 6,9 tys. kolców jeżozwierza, 46 muszli przydaczni, 264 sztuk wapiennych szkieletów koralowca, 36 różnego rodzaju wyrobów ze skóry węża, krokodyla lub warana, dziesięć spreparowanych głów aligatora misisipijskiego oraz sześć spreparowanych głów krokodyla nilowego, np. w formie popielniczki.
W woj. zachodniopomorskim najbardziej pamiętnym znaleziskiem był pyton tygrysi. Odkryto go w 1998 r. w Świnoujściu na promie ze Szwecji. Wąż był zamknięty w neseserze. Trafił do zoo w Poznaniu.
Czego zatem nie wolno przewozić?
Na stronie internetowej www.wwf.pl znajduje się mapa świata, na której wyróżnione zostały okazy oraz zwierzęta, których przewozić nie wolno.

Zobacz całość »



Camping w pobliżu Pustyni Błędowskiej

Zobacz całość »
W Błędowie, na miejscu spalonego w ubiegłym roku, schroniska młodzieżowego, powstanie nowoczesny camping. W 2007 r. będzie można przyjechać tu na wczasy!
Na hektarowej działce, ma powstać 8 nowoczesnych domków, w wśród nich 3 będą przystosowane dla potrzeb osób niepełnosprawnych. Powstaną również miejsca dla przyczep, namiotów i boisko do gry w siatkówkę.
Camping będzie otwarty przez cały rok, a władze Dąbrowy Górniczej już liczą na duże zainteresowanie. - Powstanie przy Pustyni Błędowskiej, więc będzie świetną bazą wypadową do parku krajobrazowego Orlich Gniazd - poinformowała Łucja Moskal z wydziału strategii, rozwoju i promocji miasta. Ceny za pobyt mają być niezbyt wysokie, tak by zachęcić do przyjazdu zwłaszcza młodzież.
Inwestycja pochłonie ok. 2 mln zł, jednak aż trzy czwarte środków pieniężnych, pochodzi z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Prace budowlane rozpoczną się w październiku ale zanim to nastąpi, trzeba uprzątnąć cały teren, wyburzyć dwa budynki po zlewni mleka.

Zobacz całość »



Pisuary w kształcie ludzkich ust zniką z holenderskich McDonaldsów!

Zobacz całość »
Holenderskie restauracje McDonalds posiadają bardzo ciekawe pisuary, które mają kształt...ludzkich ust. Oburzony zaistniałą sytuacją amerykański turysta złożył skargę w głównej siedzibie sieci i w wyniku jego interwencji kontrowersyjne pisuary znikną z holenderskich toalet.
Zaprojektowane przez firmę Bathroom Mania! w Utrechcie nie spodobały się również pracownikom lotniska JFK w Nowym Jorku, gdzie miały zostać zainstalowane na zlecenie linii Virgin Airlines.
Zdaniem projektanta Meikea van Schijndela pisuary nie miały przypominać czerwonych kobiecych ust, a jedynie były odwzorowaniem komiksowych rysunków.

Zobacz całość »



Czego nie znajdziemy na mapie turystycznej regionu Śląskiego?

Zobacz całość »
Na opublikowane w Internecie mapie województwa śląskiego zaznaczone zostały jako atrakcje turystyczne jedynie Jasna Góra, ruiny trzech jurajskich warowni oraz siedziba zespołu pieśni i Tańca Śląsk mieszcząca się w pałacu w Koszęcinie.
Ta mapa jest jednym z trzech filarów akcji promocyjnej regionu, która ma służyć przyciągnięciu jak największej liczby turystów.
Akcja rozpoczęła się w ubiegłym roku. Biorą w niej udział krajoznawcy, architekci i specjaliści od rozwoju regionalnego - to właśnie oni opracowali listę miejsc atrakcyjnych turystycznie. Następnie Gazeta Wyborcza ogłosiła wśród swoich czytelników głosowanie, w którym niepodzielnie zwyciężyła Jasna Góra. Na tej podstawie stworzono mapę, którą teraz można zobaczyć natronie internetowej Urzędu Marszałkowskiego.
Jej papierowa wersja została w tym roku uaktualniona i według niej region wypada wyjątkowo mało atrakcyjnie pod względem turystycznym. Znajdujemy na niej Jasną Górę, Koszęcin, ruiny zamków w Olsztynie, Mirowie i Bobolicach, sztucznie naśnieżany stok w Morsku, ścieżki rowerowe po Jurze, Jurajską Karawanę Konną i Podlesie, gdzie można wspinać się po skałkach. Jednak w Internecie znajdziemy jedynie Jasną Górę i ruiny zamków. W rzeczywistości region jest wyjątkowo bogaty turystycznie. Kto więc zawinił?
Sprawą zainteresowała się Częstochowska Organizacja Turystyczna, przygotowano listę dla Urzędu Marszałkowskiego z wszystkimi atrakcjami, które należałoby na mapie umieścić.
Jest to między innymi Muzeum Zapałek, rezerwat rododendronów z Kochanowic, szlak wodny Warty umożliwiający spływy kajakowe, Mokrą jako ważne dla historii Polski miejsce.
Żadne z nich nie pojawiło się na mapie. Władze regionu twierdzą, że mogą zapraszać turystów tylko tam gdzie mogą im zapewnić bezpieczeństwo i odpowiednią obsługę - przewodników i stronę internetową.
Muzeum Zapałek posiada to wszystko jednak nie znalazło się na mapie bo jak twierdzą włodarze mają w stosunku do niego inne plany, od września ma powstać szlak zabytków techniki na którym obok wyżej wymienionego znajdzie się również Muzeum Historii Kolei na dworcu Stradom.
Również dworek Krasińskich w Złotym Potoku powinien znaleźć się na mapie, jednak tym razem okazuje się, że mapa papierowa jest za mała, a elektroniczna ma zbyt małą rozdzielczość. Zabrakło również miejsca dla Mokrej, a radiostacja w Gliwicach zmieściła się. Tak jak bytomska Dolina Sportowa, która jest komercyjnym prywatnym przedsięwzięciem, natomiast dla Morska nie wystarczyło miejsca...
Aby więc podać rzetelną informację o atrakcjach regionu poniżej podajemy listę miejsc wartych zobaczenia, których na mapie regionu nie ma:
- Muzeum Produkcji Zapałek - tutaj można zobaczyć jak powstają zapałki, drugiego takie muzeum nie ma na świecie. Powstało w 1880 roku.
- Rezerwat stuletnich rododendronów katawbijskich w gminie Kochanowice założony w 1906 roku przez hrabiego Ludwiga von Ballestrema.
- Pałac Raczyńskich i dworek Krasińskich w Złotym Potoku,
- Mokra - miejsce bitwy z 1 września 1939 roku, znajdziemy tam pomnik upamiętniający walki.

Zobacz całość »



Tanie noclegi w Krakowie dla studentów Uniwersytetu Śląskiego!

Zobacz całość »
Studenci Uniwersytetu Śląskiego podczas wakacji mogą mieszkać w akademikach Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie za jedyne 15 zł za dobę!
Ta promocja to wynik poorozumienia zawartego między Uczelnianą Radą Samorządu Studenckiego UŚ i Samorządem Studenckim AGH, które cieszy zapewne studiujących w Katowicach, ponieważ do tej pory ceny noclegu były zdecydowanie wyższe.
Za 15 zł dziennie studenci UŚ mogą mieszkać w hotelach letnich Akademi Górniczo-Hutniczej i cieszyć się atrakcjami Krakowa aż do końca września.

Zobacz całość »



Lotnisko w Los Angeles zamknieto z powodu upałów!

Zobacz całość »
Przez prawie dwie godziny międzynarodowy port lotniczy w Los Angeles był uziemiony i nie wystartował z niego żaden samolot. Powód? Przerwa w dostawie prądu i niefunkcjonujące radary, które spowodowane były nadmiernym poborem mocy w całym regionie.
W Los Angeles panują ostatnio rekordowe upały, a co za tym idzie klimatycaja i wiatraki są włączone praktycznie przez cały czas w każdym pomieszczeniu.

Zobacz całość »



Port Lotniczy Gdańsk im. Lecha Wałęsy zwiększa popularność!

Zobacz całość »
Liczba pasażerów Portu Lotniczego Gdańsk im. Lecha Wałęsy zwiększyła się niemal dwukrotnie w stosunku do roku ubiegłego. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy br. Port Lotniczy Gdańsk im. Lecha Wałęsy obsłużył 534,5 tys. pasażerów, a to aż 88 proc. więcej niż w tym samym okresie 2005 roku.
Najpopularniejsze połączenia
Najpopularniejszym połączeniem z Gdańska jest linia Gdańsk - Londyn, która obsługiwana jest przez samoloty Wizz Air i Ryanair. Z tego połączenia skorzystało w ostatnim półroczu 131,6 tys. pasażerów, a to aż o 84.6 tys. więcej niż w tym samym okresie 2005 roku.
Równie popularne jest połączenie z Warszawą - w pierwszym półroczu skorzystało z niego 99,5 tys. osób. To o prawie 10% więcej niż w I półroczu 2005 roku.
Bardzo obiecująco zapowiada się połączenie do Frankfurtu, które cieszy się coraz większym zainteresowaniem. I choć więcej pasazerów decyduje się na tanie linie Ryanair, to tradycyjny przewoźnik LOT zanotował na tej trasie 9 procentowy wzrost.
Zainteresowaniem podróżnych cieszą się także tanie połączenia miast takich jak: Dortmund, Sztokholm, Oslo, Liverpoolu, Dublina, Kolonii Glasgow i Edynburga. Liczba podróżnych wzrosła też jeśli chodzi o loty nieregularne. Z takich przewozów - głównie turystycznych lotów czarterowych z Gdańska do miejscowości wypoczynkowych nad Morzem Śródziemnym - skorzystało ponad 18 tys. pasażerów - o 18,7 proc. więcej niż w tym samym okresie 2005 roku.
- Wysoki poziom przewozów na tradycyjnych połączeniach lotniczych jest bez wątpienia odzwierciedleniem przyspieszonego rozwoju gospodarczego naszego regionu, który pociąga za sobą rozwój kontaktów biznesowych - mówi Włodzimierz Machczyński, Prezes Zarządu Portu Lotniczego Gdańsk. - Wpływ na rozwój tych połączeń ma także wzrost zamożności społeczeństwa oraz polityka cenowa tradycyjnych przewoźników, którzy podjęli rękawicę rzuconą przez tanie linie lotnicze. Gdańsk i region, dzięki tanim połączeniom lotniczym,
a także promowanym poza granicami kraju walorom stają się także atrakcyjnym miejscem wypadów weekendowych i urlopowych dla turystów zagranicznych.
Dowodem na ożywienie kontaktów biznesowych i poszerzanie oferty przewozowej jest wynik uzyskany przez prywatnego polskiego przewoźnika Direct Fly, który w ciągu trzech miesięcy tego roku przewiózł na krajowych liniach do Krakowa i Wrocławia już prawie 2 tys. pasażerów.
Rosnące zapotrzebowanie pasażerów korzystających z portu w Gdańsku wpływa na plany uruchomienia kolejnych połączeń lotniczych, zpowiedziały je już Centralwings (bedzie latać na trasie do Shannon ) oraz Wiz Air ( na trasie do Cork).

Zobacz całość »



Ryanair chce uchronić Misski przed koszmarnym Okęciem!

Zobacz całość »
Port Lotniczy w Łodzi ma szanse powitać kandydatki do tytułu Miss Word. Piękne kobiety miały wprawdzie lądować w Warszawie jednak linie lotnicze Ryanair zachęcają je, aby wybrały one właśnie Łódź.
Dlaczego tani przewoźnik chce tak zrobić?
Ryanair wyjaśnia w swoim newsletterze następującym tekstem:
- We wrześniu 2006 r. najpiękniejsze kobiety ze 120 krajów świata przylecą do Polski. Aż strach pomyśleć, co przeżyłyby te biedne dziewczyny rozpoczynając swoją przygodę z wyborami Miss World właśnie na okrutnie zapchanym i szarpiącym nerwy lotnisku Okęcie w Warszawie Są podejrzenia, że ten koszmarny epizod mógłby odcisnąć swoje piętno na psychice pięknych Pań. Ryanair nie może patrzeć na to z założonymi rękoma. Dzięki interwencji irlandzkiego przewoźnika jest szansa, że uczestniczki konkursu przylecą do Polski tanio i bez nerwów korzystając z połączeń do Łodzi!. Ryanair chętnie zawiózłby wszystkie Miss bezpośrednio do Warszawy, lecz niestety opieszałość władz powoduje, że nie ma szans na otwarcie alternatywnego lotniska dla Warszawy w tym roku. W związku z tym pasażerowie udający się do Warszawy mają do wyboru albo przeciśnięcie się przez tłumy oraz pokonanie budowlanego toru przeszkód i kilometrowych korków na Okęciu, albo prawdziwy luksus lotu do Łodzi, skąd do stolicy jest już rzut beretem.
Nie trudno się domyślić o co chodzi władzom tanich linii, jest to dla nich doskonały sposób na reklamę. Bardzo sprytnie, a Łódzkie lotnisko, które również potrzebuje promocji chętnie zaopiekuje się pięknymi i sławnymi kobietami. Lądowanie w Łodzi i znacznie krótsza odprawa mają zrekompensować Paniom czas jaki spędzą dojeżdżając do stolicy. Szczególnie, że okolice Okęcia są w remoncie, a sam przejazd przez Warszawę może potrwać kilka godzin. Władze lotniska zapewniają, że nie tylko kandydatki do tytułu Miss traktowane są w porcie jak królowe - gwarantują to wszystkim paniom, które korzystają z ich lotniska.

Zobacz całość »



Tatarskie jurty na Podlasiu

Zobacz całość »
W podlaskich Kruszynianach jeszcze w tym roku będzie można spędzić noc na skórze z akermańskich stepów. Tam właśnie ma powstać prawdziwa tatarska osada, zbudowana zgodnie z tradycją. Tatarzy mają przyciągnąć ruch turystyczny niekonwencjonalnymi metodami.
Władze Muzułmańskiej Gminy w Kruszynianach pod granicą z Białorusią postanowiły stworzyć prawdziwą osadę namiotów używanych przez Tatarów w warunkach stepowych. Tylko w Polsce będzie można takie jurty zobaczyć. Zaplanowano postawienie czterech namiotów, z których pierwszy powstanie już w połowie sierpnia.
Wnętrze namiotu będzie dokładnie takie jak w warunkach naturalnych. Turyści będą mogli poczuć się jak w prawdziwej jurcie z miękkich tkanin z opadającym miękko sufitem. Spać będą na drewnianym podeście wyściełanym skórami ustawionym na podłodze. Namiot pomieści do dziesięciu osób. Dla najbardziej odważnych i zahartowanych namiot będzie dostępny do pierwszych śniegów. Kolejne powstaną w przyszłym roku. Środki na tę inwestycję uzyskano z Fundacji na rzecz Rozwoju Wsi "Polska Wieś 2000".

Zobacz całość »



Dłuższe wakacje dla dzieci!

Zobacz całość »
Najbliższy rok szkolny rozpocznie się kilka dni później. Dzieci będą miały dłuższe o kilka dni wakacje.
Zgodnie z nowym rozporządzeniem rok szkolny rozpocznie się 4 września 2006 r. Rozporządzenie w tej sprawie podpisał przebywający w Zielonej Górze minister edukacji Roman Giertych.

Zobacz całość »



Zmiany w warunkach zwrotów biletów lotniczych w Air Canada!

Zobacz całość »
Linie lotnicze Air Canada wprowadziły znaczące zmiany w warunkach zwrotów nawet najtańszych biletów lotniczych. Zmiany są korzystne dla klientów, ponieważ obecnie pasażer ma możliwość zwrotu biletu w każdym momencie przed wylotem za opłatą 575 zł. Kwota, tylko z pozoru wydaje się duża, w rzeczywistości taka nie jest zważywszy na fakt, że bilet z Polski do Kanady to wydatek rzędu 2500 - 3000 zł.
Wiadomość ta zapewne ucieszy podróżnych, ponieważ do tej pory w przypadku większości najtańszych biletów innych przewoźników nie było możliwości zwrotu kupionego wcześniej biletu nawet za opłatą.
Kolejną nowością wprowadzoną przez Air Canada jest możliwość uzyskania pełnego zwrotu pieniędzy za bilet w przypadku odmowy wydania wizy przez Ambasadę Kanadyjską. Jedynym warunkiem otrzymania zwrotu pieniędzy jesy dołączenie kopii zaświadczenia "visa rejected", który wydaje ambasada.

Zobacz całość »



Niemieckie linie Germanwings mają nowego Airbusa A319

Zobacz całość »
Niemieckie linie lotnicze Germanwings rozpoczęły eksploatację pierwszego z osiemnastu nowych Airbusów A319. To pierwsza tego typu maszyna niemieckiego przewoźnika, za kilka dni dostanie dostarczony kolejny samolot a pozostała reszta ma zasilić linie w latach 2007 - 2009.
Airbus A319 ma 156 miejsc i jest dostosowany do potrzeb tanich linii. - Ma szersze środkowe przejście między rzędami, co przyspiesza wsiadanie i wysiadanie - czytamy w oświadczeniu prasowym.
Bazą dla samolotów ma być lotnisko Kolonia - Bonn, z którego linia planuje zwiększyć ilość rejsów i nowych kierunków. Niemiecki przewoźnik przymierza się do otwarcia kierunków do Francji, Północnej Afryki i Izraela.
Szacuje się, że liczba pasażerów wzrośnie o ponad milion do momentu rozpoczęcia lotów według rozkładu na sezon letni 2009 i wyniesie ogółm 4,6 miliona.

Zobacz całość »



Miejsce do parkowania w Amsterdamie

Zobacz całość »
Na nowoutworzonej wyspie Zeeburg w Amsterdamie działa parking, o którego istnieniu warto wiedzieć, ponieważ poza 200 miejscami parkingowymi dla samochodów i 20 dla autokarów, znajduje się tam wiele obiektów niezwykle przydatnych w okresie podróży.
Znajdują się tam natryski, specjalne pomieszczenia dla kierowców autokarów, w miejscu tym można teś wyrzucić śmieci i opróżnić chemiczne toalety.
Parking znajduje się w odległości 4 km od Dworca Centralnego, dojazd z obwodnicy A10 zjazdem s114, a z centrum Amsterdamu tunelem Pieta Heina (Piet Heintunnel). W dotarciu na miejsce niezwykle pomocne są oznakowania P + R Zeeburg.
Miejsce jest również przystosowane dla turystów, którzy po zwiedzeniu Amsterdamu mogą udać się na parking jednym z 24 tzw. drop-off / pick-up points, oznaczonych dużą literą H. Inną możliwością jest dotarcie na miejsce tramwajem nr. 26, który dociera tam w 5 minut.
Więcej szczegółów na stronie www.bereikbaar.amsterdam.nl

Zobacz całość »



Pasażerowie easyJet pomagają walczyć z białaczką!

Zobacz całość »
easyJet europejska linia lotnicza, rozpoczęła największą w swoich dziejach podniebną kwestę. Przez całe lato personel pokładowy easyJet będzie przyjmował datki na rzecz The Anthony Nolan Trust, europejskiej organizacji wspierającej walkę z białaczką.
Organizacja The Anthony Nolan Trusty umożliwia osobom chorym na białaczkę, czekającym na przeszczep szpiku, kontakt z potencjalnymi dawcami. W ten sposób uratowała już życie wielu osobom. Poza tym organizacja prowadzi badania naukowe nad poprawieniem efektywności i bezpieczeństwa przeszczepów szpiku.
Anthony Nolan został Europejskim Partnerem Dobroczynnym easyJet po tym, jak pracownicy linii całego kontynentu opowiedzieli się za zaangażowaniem easyJet w działalność charytatywną. Letnia kwesta jest tylko jedną z wielu form wspierania tej organizacji w ratowaniu życia. Dzięki uwieńczonej sukcesem, internetowej kampanii pozyskiwania środków Click-and-Give, partnerstwo easyJet przyniosło jej ponad 50 000 funtów. Ponadto punkty, w których można zarejestrować się jako potencjalny dawca szpiku, znajdują się w biurach i bazach easyJet.
Dzięki zeszłorocznej zbiórce, pasażerowie easyJet przekazali tej organizacji ponad 200 tysięcy funtów. Tego lata akcją objęte są wszystkie loty easyJet, więc będą mogli przyłączyć się do niej pasażerowie z całej Europy. Pieniądze z tegorocznej kwesty The Anthony Nolan Trust chciałaby przeznaczyć na zatrudnienie 5 tysięcy osób potrzebnych do pracy w bankach szpiku kostnego w całej Europie. Dzięki temu można będzie uratować życie wielu chorych na białaczkę.
Inauguracja kwesty odbyła się na lotnisku Londyn Luton. Wzięli w niej udział: Andy Harrison, Dyrektor Generalny easyJet, przedstawiciele personelu pokładowego easyJet oraz Michelle Lane z The Anthony Nolan Trust.
W trakcie tego spotkania Andy Harrison powiedział:
"Jesteśmy europejską linią lotniczą, a The Anthony Nolan Trust pomaga ratować życie ludziom w każdym kraju, do którego latamy. Bardzo nas cieszy możliwość wspierania tej organizacji. Wierzę, że tegoroczna zbiórka przyniesie rekordową sumę, a wielu spośród naszych pasażerów zgłosi się do banku szpiku kostnego".
30-letni Sian Willbourne z St. Alban jest jednym z wielu pacjentów, o których życie walczy The Anthony Nolan Trust. W zeszłym roku lekarze zdiagnozowali u niego przewlekła białaczkę szpikową. Sian podczas spotkania powiedział: "Moją jedyną szansą na przeżycie jest przeszczep szpiku kostnego. Wielu ludzi ma to szczęście, że udaje im się znaleźć dawcę w rodzinie. W moim przypadku to się niestety nie udało. Jestem jedna z 7 tysięcy osób na świecie, mających nadzieję, że odpowiedni dawca wkrótce zarejestruje się w banku szpiku".
"Jesteśmy bardzo wdzięczni personelowi i pasażerom easyJet. Rachunek jest prosty - im więcej dawców szpiku pozyskamy, tym więcej ludzi pomożemy uratować"- powiedział Michelle Lane, Menadżer do Spraw Pozyskiwania Funduszy The Anthony Nolan Trust.

Zobacz całość »



Złote Godło "Laur Klienta 2006" dla Centralwings

Zobacz całość »
Polskie tanie linie lotnicze Centralwings otrzymały nagrodę Przegladu Gospodarczego dodatku Gazety Prawnej - Złote Godło "Laur Klienta". Redakcja po raz drugi przeprowadziła badania, które wyłoniły najpopularniejsze produkty i usługi na krajowym rynku.
Badania miały okreslić poziom popularności produktów i usług oraz wyłonić najwyżej cenioną przez klientów marke. Przy ocenie brano pod uwagę przede wszystkim znajomość firmy, produktu i usług oraz opinie na ich temat.
Centralwings otrzymało Złote Godło "Laur Klienta 2006" w kategorii "Linie lotnicze". Nagroda jest wyrazem uznania i popularności marki wśród Polaków. Polskie tanie linie lotnicze znalazły się w gronie takich marek jak: Masterlink, WSP Społem-Majonez Kielecki, Rutinoscorbin, Max Data, Polferries, Sage Symfonia oraz Panorama Firm. W zeszłorocznej edycji laureatami byli m.inn.: DHL, Triumph Polska, Junkers, Wydawnictwo Bezdroża i Amplico Life.
"Złote Godło, które właśnie otrzymaliśmy jest wyjątkowym wyróżnieniem. Zwłaszcza, że na rynku tanich usług lotniczych w Polsce działa coraz więcej przewoźników i konkurencja jest bardzo duża. Tym bardziej cieszy fakt, że pasażerowie docenili ofertę Centralwings- powiedziała Iza Bogus, rzecznik prasowy Centralwings.
Ankiety dotyczące kategorii "Linie lotnicze" przeprowadzano co miesiąc od stycznia do czerwca 2006 roku na łącznej grupie ok. 5000 ankietowanych. Informacje zbierano bezpośrednio, elektronicznie oraz telefonicznie w gospodarstwach domowych i polskich przedsiębiorstwach. Badaniem objęta została grupa wiekowa 15-75 lat.

Zobacz całość »



Na dach ze strachu przed niedźwiedziem!

Zobacz całość »
Czwórka wędrowców - dwoje dorosłych i dwójka dzieci - zostali zmuszeni do ucieczki na dach restauracji w obawie przed agresywnym niedźwiedziem.
Agencja Mediafax podała, że incydent miał miejsce w rumuńskiej miejscowości Tampa w Karpatach. Ludzie spędzili na dachu restauracji wiele godzin, ponieważ tyle trwało przepędzanie misia przez myśliwych.
Jak można dowiedzieć się z rumuńskich mediów, prawodopodobnie to samo zwierzę goniło portiera restauracji w Tampie, a nawet niegroźnie go poturbowało.
W Karpatach na terenie Rumunii żyje około 6 tysięcy niedźwiedzi, ten, który dał się we znaki turystom i portierowi jest jedynym, który zamieszkuje tereny w okolicach Tampy. Miejscowa ludność doskonale zna misia, który od czasu do czasu daje o sobie znać. Mieszkańcy rozpoznają zwierzę po siwym pasku na sierści.

Zobacz całość »



Wirtualne last minute - szybko, łatwo i przyjemnie!

Zobacz całość »
E-biura za pośrednictwem, których możemy szybko i bez wychodzenia z domu zarezerwować wycieczkę w dowolne miejsce, stają się coraz bardziej popularne wśród osób poszukujący ofert turystycznych. Zaczynają coraz sprawniej działać w Internecie, to głównie agenci turystyczni. To nie organizatorzy, którzy od początku do końca organizują proponowane wyjazdy, lecz pośrednicy pomiędzy orgaznizatorem a klientem.
E-biuro turystyczne, to świetny sposób na łatwe i szybkie znalezienie przede wszystkim ofert last minute. Ogromna ich ilość oraz codzienna ich aktualizacja pozwala na dokonanie dokładnego porównania miedzy ofertami różnych biur i dokonaniem wyboru tej właściwej, która nas interesuje.
Oferty last minute możemy oprócz konkretnie do tego stworzonych wirualnych portali znaleźć również na stronach www każdego biura turystycznego, które taką stronę posiada.
Internetowe biura podróży, to idealne miejsce, gdzie w kilka minut przejrzymy interesujące nas propozycje wyjazdów last minute, zarezerwujemy miejsca a nawet zapłacimy. Wystarczy kilka niezbędnych czynności i możemy nie dość że trafić na nie raz wyjątkowe okazje cenowe, to w sposób nienastręczajacy nam problemów wyjechać na fajne wakacje.
Oto propozycje ofert last minute kilku internetowych biur podróży:
www.wakacje.pl
Egipt, Hurghada, hotel Geisum ***, 7 dni wypoczynku w terminie 20.07-27.07.2006, cena 1090 zł.+ dopłaty, wylot z Warszawy
Wyspy Kanaryjskie, Teneryfa, hotel Costa Adeje Gran*****, 7 dni wypoczynku w terminie 20.07-27.07.2006, cena 2690 zł+ dopłaty, wylot z Warszawy
Tunezja, Sousse, hotel: El Hana Beach***, 7 dni wypoczynku w terminie 20.07-27.07.2006, cena 1969zł, wylot z Warszawy
www.travelplanet.pl
Hiszpania, Majorka, hotel Playas De Paguera**, tydzień wypoczynku w terminie 23.07.-30.07.2006, cena od 1220 zł, wyloty z Warszawy i Katowic
Grecja, Rodos, hotel Noufara**, 7 dni wypoczynku w terminie 23.07-30.07.2006, cena od 1379 zł, wylot z Warszawy
Maroko, hotel Sud Bahia***, 8 dni wypoczynku w terminie 23.07-31.07.2006, cena od 1690 zł, wylot z Warszawy
www.travelone.pl
Bułgaria, Słoneczny Brzeg, Pensjonat Daniel**, 22.07-29.07.2006, cena 1190 zł(własne wyżywienie), wyloty z Warszawy, Katowic i Poznania
Malta, hotel Sol Guadelupe***, 23.07-30.07.2006, cena 2410 zł, wyloty z Warszawy i Poznania
Portugalia, Algarve, hotel apartamentowy Rosmar***, 22.07-29.07.2006, cena 1440zł, wylot z Warszawy
www.easygo.pl
Wilno-Troki, autokarowa wycieczka objazdowa, 3 dni w terminie od 21.07.2006, cena 495 zł
Paryż i zamki nad Loarą, autokarowa wycieczka objazdowa, 7 dni w terminie od 21.07.2006, cena 1170 zł
Chorwacja, Dalmacja Środkowa, hotel Medena***, dojazd autokarem, 9 dni w terminie od 21.07.2006, cena 1820 zł
Poniżej dwa e-biura naszych niemieckich sąsiadów, z ofert których również można skorzystać:
www.lastminute-express.de
www.lastminute-24.com

Zobacz całość »



Na krakowskim dworcu PKP nie ma zapowiadających po angielsku!

Zobacz całość »
Kraków jest jednym z najczęściej i najchętniej odwiedzanych przez obcokrajowców miast w Polsce. Tym bardziej dziwi fakt, że na krakowskim dworcu PKP wciąż nie ma zapowiedzi pociągów w języku angielskim. W efekcie podróżni z zagranicy są zdezorientowani i w pośpiechu biegają z peronu na peron.
Informowanie po angielsku to standard w wielu europejskich aglomeracjach, podobnie jest w niektórych miastach Polski takich jak Warszawa, Łódź czy Poznań, który dodatkowo ma w pełni zautomatyzowany system zapowiedzi pociągów InterCity, EuroCity i międzynarodowych. W Warszawie turyści informowani sa w trzech językach - angielskim, rosyjskim i niemieckim.
Angielskie zapowiedzi można usłyszeć również w... ukraińskiej Odessie nad Morzem Czarnym.
Kraków niestety nie znajduje się na liście miast, w których można usłyszeć zapowiedź pociągu po angielsku. W języku obcym można jedynie usłyszeć w Krakowie zapowiedź szynobusu do Balic oraz pociągu papieskiego do Wadowic. Wszystko dlatego, że wśród pracowników PKP jest pan Mariusz, który akurat zna język angielski i hiszpański. - Co byłoby, gdyby pan Mariusz zamiast hiszpańskiego umiał np. po arabsku? - Pewnie zapowiadałby po arabsku - wypala urzędniczka z poznańskiego Wydziału Spraw Pracowniczych PKP, odpowiedzialnego za strukturę zatrudnienia w krakowskiej kolei.
- Pomagamy turystom niemal co chwilę. Gubią się, nie wiedzą, czy ich pociąg się spóźnia, czy go w ogóle nie ma, mylą perony, bo w rozkładzie jest zupełnie inaczej niż w rzeczywistości - mówi Ola ze stoiska hostelu Good Bye Lenin przed jednym z tuneli pod dworcem. winne jest też fatalne rozmieszczenia głośników. - Na peronach zapowiedzi słychać doskonale, ale w budynku dworca głos lektora zlewa się z ludzkim gwarem i echem. Ale to i tak nic - w tunelu "Magda" pod peronami nie ma nawet... głośników. Pasażerom zostaje śledzenie informacji na wyświetlaczach - dodaje.
- Na zatrudnienie kogoś ze znajomością angielskiego nie ma szans. Spółka ma taką zasadę, że nie zatrudnia ot tak sobie nikogo z zewnątrz. Nawet studenta anglistyki - wyjaśnia jedna z urzędniczek.
To rzeczywiście skandal, żeby tak popularne w świecie miasto jak Kraków nie poradziło sobie dotąd z tym problemem - przyznaje Grażyna Leja, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. turystyki. - Jeśli PKP zwróci się do nas o tzw. staż pracowniczy dla władającego angielskim studenta, na pewno nie odmówimy.

Zobacz całość »



Będą winnice w Gorzycach?

Zobacz całość »
Gorzyce, miejscowość na Górnym Śląsku, chcą przyciągnąć turystów winem. - Gmina rolnicza, klimat łagodny, nasłonecznione pola na południowo-zachodnich zboczach. Mamy odpowiednie warunki do uprawy winorośli - mówi Justyna Markiewicz, kierownik referatu rolnictwa w gorzyckim Urzędzie Gminy. - A źródła historyczne podają, że kiedyś w Gorzycach rozwijało się winiarstwo - dodaje.
Projekt wspiera Unia Europejska, która gwarantuje dofinansowanie na przedsięwzięcia. Urzędnicy idąc za przykładem czeskich sąsiadów wraz ze stowarzyszeniem Quantum z Ostrawy stworzyli projekt Winnice na Górnym Śląsku i dostali dofinansowanie z Unii.
Winorośl jest obecna w przydomowych ogródkach, od 40 lat uprawia je Stanisław Blokesz w Turzy Śląskiej. - To hobby męża - mówi Maria Blokesz - 12 krzaków rodzi owoc na 60-litrowych butelek rocznie. - Do konsumpcji podawać można - mówi. Ma wizję, że w gminie powstaną gospodarstwa agroturystyczne z domowym winem w menu. Winnice przyciągną do Gorzyc turystów.
Na początku czerwca Roman Myśliwiec, prezes Polskiego Instytutu Winorośli i Win, przeprowadził dwudniowe szkolenie, na które zgłosiło się 150 chętnych. We wrześniu pojadą na Morawy, żeby zobaczyć jak wszystko przedstawia się w praktyce. Zainteresowani to w dużej mierze emeryci, którzy dysponują ziemią pod uprawę winorośli.
- Szampanii tu nie będzie, nie ma co się oszukiwać - ucina Józef Burszyk, który w Bełsznicy prowadzi restaurację z daniami regionalnymi. Ale już przymierza się do ekspertyzy gleby i może jesienią zasadzi pierwsze krzaki winogron. - Szkolenie otworzyło mi oczy. Czechom się udało, to i my mamy szansę.
Założenie 10-arowej plantacji kosztuje od 4 do 7 tysięcy, jednek nie to jest największą zmorą chętnych. Bardziej przeraża koszt produkcji wina, który wynosi 6 zł od butelki oraz przepisy, którymi jest obwarowana sprzedaż trunku. Trzeba przeprowadzać coroczne kontrole, rejestry oraz zgłoszenia.
Oprócz entuzjastów pomysłu są też tacy, którzy podchodza do przedsięwzięcia z rezerwą - Może to by się udało w innym regionie Polski. Bo jak tu nauczyć górników wino pić? - mówi Bronisław Cykowski, który uprawia winorośl w Olzie.

Zobacz całość »



Będzie nowy hotel na Wspólnej w Warszawie

Zobacz całość »
Obecnie róg Wspólnej i Chałubińskiego zajmują nieestetyczne baraki, ale już niedługo w tym miejscu powstanie nowoczesny hotel. Właścicielem obiektu jest spółka, którą tworzą dwie firmy - Salwator i Warcent. Pierwsza odpowiedzialna jest za budowę hotelu i jego promocję, druga natomiast jest właścicielem działki na Wspólnej i była odpowiedzialna za stworzenie projektu.
Prace budowlane już trwają i mają się zakończyć po 18 miesiącach. Hotel będzie należał do sieci Hotel System i nie bedzie odbiegał wysokością od okolicznych budynków. - Początkowo dostaliśmy pozwolenie na budynek 10 metrów niższy - mówi dyrektor Warcentu Andrzej Langner. - A bardzo chcieliśmy dostosować jego wysokość do sąsiadujących domów. W efekcie obiekt będzie liczył 55 metrów wysokości.
- Jedną kondygnację przeznaczyliśmy na pomieszczenia rekreacyjne: basen, jacuzzi, saunę, salę do ćwiczeń - informuje architekt Hanna Buczkowska-Pietruska. - Zaprojektowaliśmy także zespół sal konferencyjnych.
W tym obiekcie będą 302 pokoje, a pod nim powstanie trzypoziomowy parking podziemny.

Zobacz całość »



Dmuchana stacja kosmiczna przyciągnie turystów?

Zobacz całość »
Genesis I to rokładana stacja kosmiczna, której pomysłodawcą jest milioner Robert Bigelow. NASA przeprowadziła pierwsze doświadczenia na pokładzie rozkładanej stacji, a inżynierowie Bigelow Aerospace wciąż analizują zdjęcia przedstawiające procej jej napełniania.
Wzniesiona 12 lipca na orbitę stacja została napełniona w kosmosie sprężynowym powietrzem i rozłożona do pełnych rozmiarów. Celem firmy, która podjęła się przedsięwzięcia i stworzyła nadmuchwianą stację kosmiczną jest zarabianie na turystach i naukowcach. Pierwsze doświadczenie przeprowadziła tam NASA, która zbadała w jaki sposób stan nieważkości wpływa na aktywność genów w komórkach. Do tego celu stworzono specjalne miniaturowe laboratorium biologiczne GeneBox.
Stasja Genesis I pozostanie w kosmosie jesczze przez pięć lat, tyle czasu mają naukowcy na ocenę tego jak wytrzymała jest konstrukcja i jej elastyczne ściany. Kolejny model zostanie wysłany w kosmos za kilka miesięcy. Natomiast około 2015 roku w kosmos poleci prawdziwy kosmiczny hotel.

Zobacz całość »



Poznań: jest praca, nie ma chętnych

Zobacz całość »
Jeszcze kilka lat temu, żeby znaleźć pracę na wakacje trzeba było rozglądać się za nią wiosną, dziś praca jest, ogłoszenia wiszą w restauracjach i pubach, ale nie ma chętnych. Sezon turystyczny jest w pełni, a pracodawcom trudno znaleźć osoby do roznoszenia ulotek, czy obsługiwania gości w restauracjach.
Wszyscy wyjeżdżają za granicę, bo tam za tę samą pracę otrzymają kilkukrotnie większe wynagrodzenie. Wynagrodzenie kelnera pracującego w Polsce wynosi średnio 800 zł + napiwki. Pracować trzeba czasem po 14 godzin dziennie. W Polsce, jeśli już się kogoś znajdzie to osoba ta rezygnuje po kilku dniach pracy. - Po co mamy tu cały dzień pracować w upale, skoro za granicą za miesiąc pracy po osiem godzin dziennie dostaniemy 2 tysiące euro, dodatkowo można poznać nowe miejsca - mówią pracownicy jednego z pubów.
Problem emigracji na sezon letni zatacza coraz szersze kręgi i wprawia w zakłopotanie polskich restauratorów. Pomimo tego, że otrzymują aplikacje od chętnych do pracy, trudno jest im kogokolwiek zatrudnić, ponieważ z reguły osoby takie nie mają żadnego doświadzczenia i odpowiednich kwalifikacji. - Udało nam się skompletować zespół, ale nigdy nie wiadomo, czy ktoś nie odejdzie mówi Leszek Hampel, kierownik Panama Bar. - Przy dużym ruchu potrzebujemy od sześciu do ośmiu obsługujących. Zgłaszali się ludzie do pracy i do tej pory mamy stertę CV, ale na razie na szczęście nie musimy rekrutować nowych.
Poznańscy pracodawcy szukają fachowców - nie chcą przyjmować ludzi bez doświadczenia - dlatego powinni odpowiednio płacić za posiadane umiejętności, co niestety nie sprawdza się w praktyce. - Do niedawna ludzie cieszyli się, że w ogóle mają pracę. Teraz interesuje ich głównie jak najwyższe wynagrodzenie - twierdzi Zygmunt Jeżewski, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Poznaniu. Dopóki to się nie zmieni skala zjawiska ciągle bedzie się powiększać.

Zobacz całość »



Podpisano umowę na organizację finału Miss World w Warszawie!

Zobacz całość »
Finał Miss World odbędzie się w Warszawie i nic nie wskazuje na to, żeby miało byc inaczej. W środę 19 lipca przedstawiciele społecznego Ratusza i biura Miss Polonia podpisali umowę na organizację finału.
Zaplanowana zatem na 30 września gala odbędzie się jak planowano w Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki. To dla Warszawy ogromna szansa na promocję. Podczas finału, transmitowanego przez ponad 200 stacji telewizyjnych, który obejrzą ponad 2 miliardy widzów na całym świecie, zostanie pokazany 3-minutowy film o Warszawie i Polsce - powiedział dziennikarzom w środę dyrektor warszawskiego biura promocji i rozwoju miasta, Tadeusz Deszkiewicz. Finał Miss World jest trzecim po mundialu i olimpiadzie najbardziej medialnym przedsięwzięciem na świecie - dodał Deszkiewicz - dzięki temu wielu ludzi na świecie usłyszy o Warszawie, dowie się gdzie leży stolica Polski i że warto ją odwiedzić.
120 finalistek przyjedzie do Warszawy 1 września i spedzi w Polsce cały miesiąc. Będą odwiedzały różne miejsca w Polsce, co będzie miało wpływ na popularność odwiedzanych przez nie regionów.
Koszt organizacji imprezy to 9,5 mln zł, które miasto już zarezerwowało w swoim budżecie, jednak Deszkiewicz ujawnił, że stolica stara się o pozyskanie sponsorów. Podkreslił też, że spodziewane korzyści z organizacji imprezy sięgną 14 mln zł.
Biuro Miss Polonia ma wyłącznośc na realizację imprezy, w lutym organizacja Miss World poinformowała, że tegoroczny konkurs odbędzie się w Polsce, natomiast w kwietniu podjęto decyzję co do miasta, w którym ma mieć miejsce owo wydarzenia.
Aktualną Miss Świata jest Islandka Unnur Birna Vilhjalmsdottir, która przekaże swoją koronę zwycięzczyni konkursu w Warszawie.

Zobacz całość »



Zagrożenie pożarowe w Tatrach!

Zobacz całość »
Słowacy ostrzegają turystów wybierających się w Tatry przed rozpalaniem ognisk i paleniem tytoniu. Warunki pogodowe panujące w górach i kilkutygodniowy brak deszczu spowodowały, że w Tatrach istnieje możliwośc zagrożenia pożarem. Bardzo prawdopodobne, że z powodu zaistniałej sytuacji w najbliższych dniach zostanie zamknietych 19 szlaków turystycznych w Tatrach Słowackich. Ta grożna sytuacja dotyczy również polskich Tatr.
Najgorsza sytuacja jest na spustoszonych przez wichurę przed dwoma laty terenach u podnóża Tatr, w tej chwili obowiązuje tam drugi stopień zagrożenia pożarowego i jeśli nie spadnie deszcz w kazdej chwili istnieje możliwość wprowadzenie najwyższego, trzeciego stopnia.
Wczoraj strażacy słowaccy ugasili pożar, który wybuchł w rejonie Tatrzańskiej Polanki. Obawy Słowaków nie są bezzasadne, przed rokiem potężny pożar objął 200 hektarów wiatrołomów i zaczął przenosić się na rosnące wyżej lasy i kosodrzewiny, które przetrwały katastrofalną wichurę z 2004 roku.
Nie jest lepiej na stronie polskiej. Starosta tatrzański wystosował apel do turystów o ostrożne obchodzenie się z ogniem a włascicieli lasów nawołał o jak najszybsze uprzątnięcie suchych liści i gałęzi. Najbardziej zagrożone na polskiej stronie są lasy rosnące poniżej 1000 metrów n.p.m.

Zobacz całość »



Aneta Tupta nowym PR Managerem hotelu Holiday Inn Kraków

Zobacz całość »
Hotel Holiday Inn Kraków City Center utworzył nowe stanowisko pracy - PR Managera. Funkcję tę będzie pełnić Aneta Tupta, która oprócz tego jest managerem ds. rynku korporacyjnego.
Aneta Tupta pracuje w hotelu Holiday Inn Kraków od 1 kwietnia 2005 r. Zajmuje się działami marketingu, sprzedaży i public relations.
Zanim trafiła do hotelu, pracowała jako zastępca dyrektora ds. promocji w Małopolskiej Organizacji Turystycznej. Zajmowała się tam przygotowywaniem podróży studyjnych dla dziennikarzy (krajowych jak i zagranicznych) oraz uczestniczyła w koordynacji wystąpień Małopolski na międzynarodowych targach turystycznych.
W czerwcu bieżącego roku ukończyła podyplomowe studia w zakresie PR.

Zobacz całość »



Paralotniarz wystartował w Polsce, a wylądował w Rosji

Zobacz całość »
Polski paralotniarz Rafał P., który wylądował po rosyjskiej stronie granicy, odpowie za jej nielegalne przekroczenie.
Mężczyzna wystartował z lotniska w Mławie, a po czterogodzinnym locie wylądował 40 km od Kalingradu.
Autostopem dotarł do Polskiego Konsulatu znajdującego się w tym mieście. Otrzymał tam tymczasowy paszport i kieszonkowe, które pozwoliło mu na powrót autobusem do Olsztyna.
Paralotniarza przesłuchała Straż Graniczna, poczym podjął on decyzję o dobrowolnym poddaniu się karze. Dodatkowo sam zaproponował, że zapłaci grzywnę w wysokości 500 zł.

Zobacz całość »



Z kartą płatniczą na wakacjach będziemy bezpieczniejsi!

Zobacz całość »
Turyści wyjeżdżający za granicę powinni zabrać ze sobą dwie karty płatnicze, najlepiej dwóch różnych organizacji, czyli Visa i MasterCard. Dzięki temu ich pieniądze będą bezpieczniejsze.
Łupem złodziei można paść w zasadzie wszędzie. Dlatego też lepiej, jeśli podróżni na wakacje zabierają oprócz gotówki karty kredytowe lub płatnicze. Obecnie na ryku jest bogaty wybór kart płatniczych: debetowych, kredytowych, obciążeniowych, którymi można robić zakupy w punktach handlowych, płacić w hotelach lub wypłacać pieniądze z bankomatów.
Krzysztof Olszewski, doradca finansowy Open Finance przyznał - Karty płatnicze są dziś standardowym dodatkiem do rachunków bankowych. Zapewniają stały dostęp do gotówki, chroniąc przy tym zawartość naszego portfela. W końcu dzięki "plastikowi" nie musimy nosić przy sobie pieniędzy.
Posługiwanie się kartami płatniczymi daje poczucie bezpieczeństwa, ale nie jest bezpłatne. Oprócz opłat związanych z użytkowaniem karty, bank pobiera też prowizję od wypłat pieniędzy z bankomatów. Tego typu opłaty mogą zwiększać koszt prowadzenia rachunku nawet o kilkaset procent. Jedna transakcja w bankomacie innego banku kosztuje zazwyczaj kilka złotych.
Krzysztof Olszewski radzi - Na palcach jednej ręki można policzyć banki, które oferują bezpłatny dostęp do wszystkich bankomatów krajowych. Prowizje za wybór pieniędzy z bankomatu nie ominą nas także za granicą. Za jednorazową wypłatę gotówki trzeba niejednokrotnie zapłacić około 10 złotych. Jeśli zatem często wyjeżdżamy za granicę, powinniśmy znaleźć ofertę, w ramach której bank zapewnia bezpłatne korzystanie z bankomatów zagranicznych.
Zazwyczaj opłata za wypłatę z bankomatu wynosi około 3% kwoty wypłaty, jednak nie mniej niż 5 - 10 zł. Ale są też wyjątki. Wypłacając pieniądze za pomocą kart kredytowych Visa Silver i Visa Gold, które wydaje Getin Bank, posiadacze nie zapłacą żadnej prowizji. Bez opłat wybiorą gotówkę z bankomatów Citibanku na całym świecie polscy klienci tego banku. Klienci Nordea Banku wypłacą pieniądze bez prowizji w bankomatach grupy Nordea w Szwecji, Norwegii, Finlandii i Danii. Natomiast posiadacze kart banku Deutsche Bank PBC są zwolnieni z prowizji za wypłatę gotówki z bankomatów grupy Deutsche Banku, a także kilku banków współpracujących.

Zobacz całość »



Wyjazdy wakacyjne na podstawie paszportów wciąż bardzo popularne!

Zobacz całość »
Polscy obywatele mogą przekraczać granice państw Unii Europejskiej na podstawie paszportu albo dowodu osobistego starego lub nowego typu. Jednak wciąż wiele osób woli posługiwać się paszportami, szczególnie, gdy mają wpisane tam dzieci. Paszporty potrzebne są też na wyjazdy poza obszar Wspólnoty.
Osoby małoletnie mogą przekraczać granice państw Unii Europejskiej z własnym paszportem, na podstawie wpisu do paszportu rodzica, z którym przekraczają granicę lub z własnym dowodem osobistym. Jednak dzieci nie mogą pojechać do kraju Wspólnoty na podstawie wpisu w dowodzie osobistym starego typu rodzica. Możliwe jest to tylko na podstawie umów o małym ruchu granicznym z Czechami i Słowacją i dotyczy tylko osób zameldowanych w miejscowościach, objętych pasem małego ruchu granicznego.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaznacza, że Polacy, wjeżdżają na terytorium państw UE również podlegają kontroli granicznej. Przystąpienie Polski do Unii nie jest jednoznaczne z włączenia kraju do strefy Schengen. Dlatego też podróżni mogą zostać poddani kontroli dokumentów tożsamości. Za brak dokumentu może być nawet nałożona kara pieniężna.
Paszport wydawany jest dla jednej osoby. Jednak istnieje możliwość wpisania do niego dzieci do lat 16. Należy pamiętać, że dzieci powyżej 7 lat, jadące z rodzicami lub opiekunami do Estonii, muszą mieć własny paszport. Nie ma żadnych zakazów wydawania indywidualnych paszportów dla dzieci i młodzieży. Należy tylko wiedzieć, że na wydanie paszportu osobie małoletniej potrzebna jest zgoda obojga rodziców lub opiekunów prawnych.
Paszporty wydawane są przez wojewodów właściwych dla miejsca pobytu stałego osoby ubiegającej się o paszport. Koszt wyrobienia dokumentu wynosi: 100 zł dla dokumentu wielokrotnych wyjazdów i 50 zł za pozwolenie na jednokrotny wyjazd. Osoba małoletnia, która w dniu złożenia podania nie ukończyła 16 lat zapłaci za paszport 30 złotych. Z 50% ulgi mogą skorzystać: emeryci, renciści, osoby niepełnosprawne, a także współmałżonkowie tych osób, pozostające na ich wyłącznym utrzymaniu, osoby przebywające w domach pomocy społecznej lub w zakładach opiekuńczych albo korzystające z pomocy społecznej w formie zasiłków stałych, kombatanci i inne osoby, do których stosuje się przepisy o kombatantach oraz ofiarach represji wojennych i okresu powojennego, uczniowie powyżej 16 lat oraz studenci. Natomiast 300 zł będą musiały zapłacić osoby, które utraciły poprzedni paszport z własnej winy. W razie utraty kolejnego ważnego paszportu opłata wyniesie 400 zł.
Żadnych opłat w związku z wydaniem paszportu nie wnoszą osoby, które ukończyły 70 lat oraz przebywające w domach pomocy lub w zakładach opiekuńczych.
Opłatę obniża się także w przypadku wydania nowego paszportu w związku:
- ze zmianą nazwiska, imienia lub innych danych, które podlegają wpisowi do paszportu,
- ze zmianą wyglądu, mogącą utrudnić ustalenie tożsamości,
- z brakiem w dotychczasowym paszporcie miejsca na umieszczenie stempli, wiz lub pieczęci poświadczających przekroczenie granicy.
Podanie o wydanie paszportu można składać osobiście, za pośrednictwem poczty lub osoby trzeciej. Jednak dokument odebrać można tylko osobiście. Czas oczekiwania wynosi około 1 miesiąca, może jednak być on dłuższy, gdy załatwienie spraw wymaga przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego.
Za granicą można otrzymać paszport tymczasowy, który wydaje konsul. O dokument ubiegać się można między innymi w razie zagubienia, kradzieży lub zniszczenia paszportu. Zaistniały fakt należy zgłosić natychmiast w najbliższym konsulacie RP. Potem złożyć oświadczenie o okolicznościach, dacie i miejscu utraty paszportu, wypełnić kwestionariusz paszportowy, dołączyć 2 fotografie, przedłożyć do wglądu dokument potwierdzający tożsamość i obywatelstwo polskie. Dodatkowo należy wnieść opłatę konsularną.
Podróżujący po Polsce z psem, kotem lub innym zwierzątkiem muszą posiadać książeczkę zdrowia z aktualnym wpisem o dokonanym szczepieniu przeciwko wściekliźnie. Pies musi mieć też kaganiec i być prowadzony na smyczy.
Natomiast w przypadku wyjazdu za granicę, zwierzęta muszą posiadać swój paszport z wpisanym aktualnym szczepieniem przeciw wściekliźnie. Muszą też być trwale oznaczone, najlepiej za pomocą małego czipa wszczepionego pod skórę w okolicy karku. Czip zawiera numer identyfikujący pupila, który wpisany jest także na paszporcie.
Koszt wydania paszportu dla zwierzęcia i wszczepienia czipa wynosi około 100 zł. Dokument pełni jednocześnie funkcję książeczki zdrowia zwierzęcia. Wydawaniem paszportów i czipów zajmują się weterynarze, którzy zostali specjalnie do tego upoważnieni. Paszport wydawany jest na miejscu.
Zwierzęta, które wyjeżdżają do Wielkiej Brytanii, Irlandii, Szwecji i na Maltę muszą mieć także wykonane dodatkowe badanie serologiczne krwi w kierunku obecności przeciwciał neutralizujących wirusa wścieklizny. Więcej szczegółów znajduje się na stronie www.vetpol.org.pl.

Zobacz całość »



Podróże w pojedynkę

Zobacz całość »
Obecnie coraz więcej Polaków podróżuje samotnie. Single chcą spędzać czas aktywnie, ciekawie oraz luksusowo. Biura podróży oferują im coraz więcej propozycji. Zazwyczaj są to klienci bogaci i skłonni zapłacić na wakacje więcej niż inni.
Podróżujący samotnie mogą zdecydować się na zamieszkanie z obcą osobą w pokoju dwuosobowym lub dopłacić od 30 do 80% za jedynkę. Aby uniknąć takich dopłat, single najchętniej organizują wakacje samodzielnie, korzystając z internetowych pośredników lub wybierają mniejsze, wyspecjalizowane w aktywnym wypoczynku biura.
Według portalu Wakacje.pl liczba podróżujących singli dynamicznie rośnie. Siedem lat temu, gdy portal rozpoczynał swoją działalność, wyjazdy tego typu praktycznie się nie zdarzały. Dziś single stanowią około 10% wszystkich klientów. Natomiast rodziny z dziećmi stanowią ponad 60%. W Travelplanet.pl przez trzy lata liczba podróży w pojedynkę wzrosła o prawie połowę. W ubiegłym roku stanowili oni 9% wszystkich wyjazdów.
Single stanowią aż 40-50% klientów biura Logos Travel Marka Śliwki (http://www.wyprawy.pl), które specjalizuje się w egzotycznych wyprawach. Osoby wyjeżdżają w pojedynkę też na globtroterskie wyprawy, organizowane przez Mateusza Karasińskiego z MK TRAMPING (http://www.mktramping.pl). Krasiński uważa, że osoby zgłaszające się indywidualnie na wyprawę do Ameryki Południowej, Afryki, Azji lub Australii chcą przeżyć przygodę, ale też poznać zamiłowanych podróżników.
Wakacje singli zazwyczaj trwają dłużej, gdyż nie mają oni zobowiązań wobec partnera czy rodziny. Travelplanet.pl poinformowało, że wyjeżdżają oni praktycznie przez cały rok, a najchętniej poza sezonem. Stać ich także na droższe wycieczki, średnio płacą około 2600 zł, czyli prawie o 700 zł więcej niż przeciętny klient.
Za pokój jednoosobowy w hotelu nadal trzeba dopłacać. Im lepszy standard, tym kwota dopłaty jest wyższa. Najmniej dopłaca się w Turcji i Tunezji, bo od 50 do 100 zł. Natomiast w czterogwiazdkowym hotelu w Egipcie trzeba dopłacić około 400 zł. Jeszcze więcej zapłaci klient decydujący się na wycieczkę objazdową. W Sigma Travel za 16-dniowy wyjazd do Chin singiel musi dopłacić aż 1400 zł, przy standardowym koszcie 5500 zł. Do pięciodniowej wycieczki do Wiednia lub Pragi trzeba dołożyć 250 zł.
W ofertach biur pojawiają się już hotele, w których nie trzeba dopłacać do pokoi jednoosobowych. W swoich katalogach mają je: Oasis Tours (http://www.oasistours.com.pl), TUI (http:// www.tui.pl), Neckermann (http://www.neckermann.pl) i Travelplanet.pl (biuro Sun & Fun).
Pracownicy biura Neckermann uważają, że większość hoteli, z którymi biuro współpracuje, dostrzegło rosnącą liczbę singli i oprócz pokoi jednoosobowych bez dopłat proponują im też liczne atrakcje jak: wycieczki, fitness oraz imprezy i zajęcia prowadzone przez hotelowych animatorów.
Biuro turystyczne Ecco Holiday (http://www.eccoholiday.pl ) przygotowało specjalną ofertę "Podróżujący samotnie". Oferuje 50% zniżki na dopłatę do pokoju jednoosobowego w krajach śródziemnomorskich i afrykańskich, między innymi w egipskiej Safadze, na Krecie, Rodos i w Tunezji. Jednak warunkiem jest wyrażenie zgody na dokwaterowanie innej osoby, a w przypadku, gdy nikt taki się nie znajdzie, singiel zamieszkuje sam.
Podobną promocję dotyczącą wyjazdów połączonych z intensywnym zwiedzaniem w swojej ofercie ma Itaka (http://www.itaka.pl ). Znalazły się w niej wycieczki do Chorwacji, Włoch - wyjazd połączony z trekkingiem i wspinaczką, Słowenii, Hiszpanii i Portugalii.
Logos Travel przyznaje, że na wszystkich dalekich wyprawach obowiązuje dopłata do pokoju jednoosobowego. Jednak 95% osób decyduje się na towarzystwo innej osoby.
Single raczej powinny unikać ofert biur nastawionych na rodzinne wyjazdy, jak Scan Holiday i Orbis Travel. Obowiązują w nich dopłaty do pokoju, a do tego pobyt na pewno będzie się odbywał w towarzystwie małżeństw z dziećmi.
Według portalu Wakacje.pl single częściej decydują się na wyjazdy w dalekie zakątki świata, próbują sportów ekstremalnych oraz udają się na niezwykłe wyprawy. Także dla nich Wakacje.pl we współpracy z touroperatorami przygotowują indywidualne urlopy. Zapewniają nocleg, wyżywienie, transport, ale nie dają opieki pilota. Wyjazd taki jest droższy niż grupowy, ale dopasowany do indywidualnych życzeń klienta. W ostatnim czasie Wakacje.pl wraz z TUI zorganizowało pewnemu zamożnemu singlowi wycieczkę objazdową po Hawajach. Zapewnili mu noclegi w hotelach spoza oferty, wynajęcie samochodu oraz lokalne przeloty między wyspami Big Island, Maui i Oahu.
Travelplanet.pl przyznaje, że single zazwyczaj szukają miejsc, gdzie można aktywnie spędzić dzień, a wieczorem dobrze się zabawić, jak Playa de las Americas na Teneryfie, Arenal na Majorce, Hersonissos na Krecie lub Playa del Ingres na Gran Canarii. Często też jeżdża nurkować do Egiptu i surfować na Rodos.
Natomiast w Neckermann wyznali - Single łączą wypoczynek na plaży z uprawianiem sportów, wycieczkami czy rozrywką. Unikają też wyjazdów w ścisłym sezonie, wolą czerwiec czy wrzesień. Popularne są: Costa del Sol, Majorka, Wyspy Kanaryjskie i greckie -głównie Rodos i Kos, a także Malta, Cypr i Sycylia.
TUI zaznacza, że największe powodzenie mają hotele - kluby aktywnego wypoczynku zazwyczaj z opcją all inclusive, jak Magic Life i Klub Robinson, gdzie instruktorami są byli mistrzowie olimpijscy. Natomiast wśród pań popularne są wyjazdy do SPA do Grecji, na Cypr lub Kretę.
Logos Travel najczęściej wysyła singli na dalekie i egzotyczne wyprawy oraz trekkingi.
Opal Travel (http://www.opaltravel.com.pl ) wymienia najbardziej popularne kierunki osób samotnych: Mauritius, Bali, Peru, Meksyk, Chiny. Jest to wypoczynek aktywny i wycieczki objazdowe, kursy nurkowania oraz wyprawy na wielką rybę.
Klub Singla Połówki Pomarańczy (http://www.polowki.pl ) zrzesza około 3 tys. osób. Nie zajmuje się kojarzeniem par, ale stwarzaniem możliwość poznawania się na imprezach i wyjazdach, a także spędzania wspólnie czasu w miejscach przyjaznych singlom.
Portal Travelplanet.pl we współpracy z Klubem Singla, jako pierwszy w Polsce, wprowadził dział "single w podróży". Podróżni mogą tu znaleźć pokoje jednoosobowe bez dopłat oraz oferty touroperatorów korzystne dla podróżujących w pojedynkę. W planach są także wyjazdy grupowe dla singli.
Wyjazdy Klubu Singla zainaugurowała w zeszłym roku wyprawa do fortów w Srebrnej Górze. Wśród atrakcji znalazł się zjazd na linach z 30-metrowego wiaduktu, kolejka tyrolska, ścianka wspinaczkowa oraz nocna ekspedycja do sztolni srebra. Natomiast w tym roku single pojadą z Centrum Nurkowym Nautica z Wrocławia nurkować w egipskim Sharm el Sheikh lub w Chorwacji. W sierpniu będą też żeglować po Zalewie Zegrzyńskim, a zimą wraz z firmą Activ-Sport wyjadą się na narty do włoskiego Maso Corto.
Osób samotnych w Polsce wciąż przybywa. Według Spisu Powszechnego z 2004 roku jest prawie 5 mln Polaków w wieku od 25 do 40 lat. Od 1998 roku liczba samotnych mężczyzn wzrosła o 32%, a kobiet o 38%. Szacuje się, że do 2030 roku przybędzie ich jeszcze dwa miliony. Single są atrakcyjną grupą klientów. Według GUS ich zarobki są dwa-trzy razy wyższe od przeciętnych. Ponad 31% pań ma wykształcenie wyższe, przy czym mężatki z wyższym lub średnim wykształceniem stanowią 16%. Co czwarta samotna pani zna co najmniej jeden język obcy.
Na Zachodzie single mają jeszcze większy wybór ofert wypoczynku. Istnieją tam biura wyspecjalizowane w organizowaniu wyjazdów tylko dla nich. Natomiast liczne portale pomagają nawiązywać kontakty i zebrać grupę na wyprawę.
http://www.meetmarketadventures.com organizuje wyjazdy dla "active and busy singles", którzy chcą podróżować po Kanadzie i USA.
O Solo Mio (http://www.osolomio.com) oferuje grupowe wycieczki dla singli.
Singles Travel Connections (http://www.singlestravel.com.au ) jest australijską agencją wyspecjalizowaną w wyjazdach singli.
Connecting... Solo Travel Network (http://www.cstn.org/to ) to portal promujący, wpierający i zrzeszający podróżujących samotnie singli.

Zobacz całość »



::: 2006-07-22 :::


Leczenie za granicą z EKUZ lub polisą ubezpieczeniową!

Zobacz całość »
Od momentu wstąpienia Polski do Unii Europejskiej podróżni mogą się leczyć za granicą w ramach polskiego ubezpieczenia zdrowotnego. Mimo to zainteresowanie polisami turystycznymi wcale nie spadło. Przede wszystkim, dlatego że koszty leczenia są tylko jednym z elementów ubezpieczenia.
Pokrycie kosztów leczenia podczas wyjazdu do krajów UE nie jest już problemem. Przed wyjazdem należy zaopatrzyć się tylko w Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego EKUZ. Jednak nadal większość turystów zamiast EKUZ ma certyfikat potwierdzający posiadanie dobrowolnego ubezpieczenia turystycznego. W momencie wykupu ubezpieczenia turysta otrzymuje numer telefonu do call center firmy assistance. Konkurencja w zakresie polis turystycznych jest tak duża, że oferty ubezpieczeniowe niewiele różnią się pomiędzy sobą. Polisy o różnej wartości mogą posiadać odmienny zakres ubezpieczenia.
Na podstawie Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego, we wszystkich państwach UE podróżny ma prawo leczyć się na zasadach obowiązujących w kraju, w którym się aktualnie znajduje.
Jeżeli turysta decyduje się na wyjazd rodzinny, powinien zadbać o polisę, która zagwarantuje opiekę nad dziećmi w razie problemów ze zdrowiem rodziców. Ubezpieczyciel w ramach umowy zobowiązuje się dowieźć dzieci pod opieką swojego przedstawiciela do Polski, do osoby wskazanej w polisie. Jeżeli jeden z opiekunów jest zdrowy, może albo wrócić z dziećmi albo zostać przy chorym. PZU zezwala na maksymalnie dziesięciodniowy pobyt. Jeżeli małżonek wyjechał, korzystając np. z dostępnej opcji organizacji kierowcy zastępczego, może wrócić do poszkodowanego, jeżeli hospitalizacja przedłuża się. W przypadku Warty pobyt w szpitalu trwa dłużej niż 10 dni, a w Allianz, Ergo Hestii i PZU 7 dni. Istnieje też możliwość przyjazdu osoby towarzyszącej do chorego i towarzyszyć mu na koszt ubezpieczalni. PZU zezwala na 10 dób, Allianz na 7, a Warta tylko na 4 doby. Dodatkowo towarzystwa ustalają też limity kosztów noclegu. Allianz i PZU ustaliło go na wysokości 75 euro za dobę.
W polisach turystycznych umieszcza się też ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej. Ubezpieczenie jest stosunkowo ważne, szczególnie, gdy podróżuje się z dziećmi lub uprawia jakiś sport. Polisa ta zabezpiecza przed roszczeniami ze strony poszkodowanych osób. Dotyczy zarówno uszkodzeń ciała np. przy potrąceniu rowerem, jak i zniszczenia mienia np. przy strąceniu przez dziecko zastawy stanowiącej ekspozycję w sklepie. Przypadki tego typu zdarzają się rzadko, ale lepiej posiadać polisę OC. Należy też pamiętać, że towarzystwa żądają opłacenia dodatkowej składki za objęcie ochroną szkód wynikających z uprawniania sportów.
Wszyscy organizatorzy turystyki są zobowiązani do zakupu polisy gwarantującej powrót do domu wysłanych za ich pośrednictwem turystów. Niemal każdego roku jakieś biuro turystyczne bankrutuje i wtedy okazuje się jak bardzo istotne jest to ubezpieczenie. Dzięki wykupionej polisie wszyscy turyści mają zagwarantowany powrót do kraju.
Towarzystwa ubezpieczeniowe oferują też ubezpieczenie kosztów rezygnacji z podróży. W razie nieprzewidzianego zdarzenia losowego, turysta będzie mógł zrezygnować z wyjazdu, a ubezpieczyciel zwróci opłacone koszty. Jednak powody rezygnacji muszą być poważne np. nieszczęśliwy wypadek, nagła choroba lub śmierć ubezpieczonego lub członka rodziny, który wymaga opieki ubezpieczonego. Rezygnacja z wyjazdu może też nastąpić w przypadku szkody w mieszkaniu np. pożaru lub zalania, jednak pod warunkiem, że obecność ubezpieczonego na miejscu jest niezbędna. Allianz i PZU obejmują ochroną również rezygnację wynikającą z kradzieży paszportu, dowodu osobistego lub wizy. Jednak towarzystwa ograniczają swoją odpowiedzialność do wypadków, które miały miejsce maksymalnie w ciągu 7 dni od imprezy turystycznej. Przede wszystkim trzeba pamiętać, że należy niezwłocznie poinformować ubezpieczyciela i organizatora o rezygnacji. Allianz, PZU i Warta nakazują to zrobić w ciągu 2 dni od daty zdarzenia. W przeciwnym wypadku towarzystwo nie pokryje strat finansowych związanych z rezygnacją.
Ubezpieczenie to jest dosyć drogie. Jego cena zależy głównie od wartości wycieczki, ale zazwyczaj za taką opcję płaci się nawet 100% więcej niż za podstawową polisę kosztów leczenia. Dodatkowo większość towarzystw stosuje 20% udział własny w szkodzie, czyli wypłaca klientom co najwyżej 80% poniesionych kosztów.
Istnieje też możliwość ubezpieczenia kosztów wcześniejszego powrotu. Powody do pokrycia strat wynikających z wcześniejszego zakończenia urlopu są podobne do tych usprawiedliwiających rezygnację z wyjazdu. W Generali Lew Podróżnik i PZU Wojażer obydwa wypadki są umieszczone w jednym pakiecie. Jednak przedmiotem ubezpieczenia są tylko koszty podróży powrotnej, a nie wypłata ekwiwalentu za każdy dzień skróconego wyjazdu.
Przewaga EKUZ nad polisą:
- Jest bezpłatna.
- Gwarantuje pokrycie kosztów leczenia aż do całkowitego wyleczenia. W ramach polisy można się leczyć do czasu, gdy możliwy jest transport do Polski.
- Nie ma ustalonego górnego limitu kosztów leczenia, który w polisie wyznacza suma ubezpieczenia.
- Polisa nie obejmuje kosztów leczenia zaostrzenia się stanu klienta w przypadku chorób przewlekłych.
- Jeżeli nie opłaci się dodatkowej składki z polisy, nie można liczyć na pokrycie kosztów leczenia wypadków wynikających z pracy lub uprawiania niektórych sportów. Natomiast EKUZ działa bez względu na przyczynę leczenia.
Przewaga polisy nad EKUZ:
- EKUZ gwarantuje dostęp jedynie do placówek, które mają umowy z tamtejszymi odpowiednikami NFZ. Natomiast w ramach polisy możliwy jest też dostęp do placówek prywatnych.
- W niektórych krajach obowiązuje tzw. współodpłatność, czyli konieczność pokrycia części kosztów pobytu w szpitalu lub leczenia lekarza przez posiadacza EKUZ. Z polisy ubezpieczeniowej pokrywane są całe koszty leczenia.
- Z EKUZ, trzeba na własną rękę szukać i organizować pomoc lekarską, a posiadaczom polisy pomaga w tym operator call center i przedstawiciel firmy na miejscu.
- EKUZ trzeba potwierdzić w instytucji będącej odpowiednikiem polskiego NFZ za granicą. Niestety brakuje ich w miejscowościach turystycznych.
- Z polisy można pokryć dodatkowe koszty związane z nagłą chorobą ubezpieczonego np. noclegów i odwiedzin kogoś z rodziny lub opieki na dziećmi i ich powrotu do domu.
Wykupując polisę turystyczną z ubezpieczeniem następstw nieszczęśliwych wypadków, należy pamiętać, że w razie szkody odszkodowanie przysługuje z każdej posiadanej umowy. Czasem klienci otrzymują takie ubezpieczenie przy wyrobieniu karty kredytowej lub w ramach ubezpieczenia na życie. Mimo, że sumy ubezpieczenia są niewielkie, bo wynoszą od 10 do 20 tys. zł, to przy kilku polisach, nawet przy niewielkim uszczerbku na zdrowiu może się uzbierać duża kwota.

Zobacz całość »



Rosjanie chcą dołączyć do Boeinga i Airbusa!

Zobacz całość »
Obecnie Boeing i Airbus mają ogromną i nowoczesną ofertę lotniczą. Na targach w Farnborough pod Londynem Rosjanie pokazali, że też chcą do nich dołączyć.
Na niewielkim lotnisku w Farnborough wystawia się prawie 1,5 tys. firm branży lotniczej z całego świata. Na płycie można zobaczyć ponad 160 samolotów i śmigłowców. Dodatkowo na niebie odbywają się popisy akrobatyczne.
Najlepszy w podniebnych akrobacjach jest największy na świecie samolot pasażerski Airbus A380. Christian Streiff, nowy szef Airbusa przyznaje - Jesteśmy tu, aby odbudować zaufanie do naszej firmy i naszych wysoko wyspecjalizowanych produktów.
Airbus pomimo kłopotów z dostawami A380 planuje jego dalszą produkcję. Promuje też swój najnowszy projekt A350, który ma się pojawić się na rynku w 2012 roku. Ma to być bezpośrednia konkurencja dla sztandarowej elegancji Boeinga 787 Dreamliner, który ma się pojawić na niebie już w przyszłym roku. W Europie pojawi się po raz pierwszy w barwach LOT-u. Christian Streiff chwali się - Nasz A350 będzie bardziej komfortowy i zabierze o 50 pasażerów więcej.
Jednak Boeing nie obawia się konkurencji. W Farnborough zapowiedział, że zamierza sprzedać nawet tysiąc dreamlinerów. Alan Mulally z Boeinga zdradził, że o produkcji takiej ilości maszyn firma rozmawia z 30 klientami. Kontrakty opiewają na sumy miliardów dolarów.
Boeing promuje też największy z serii modeli średniodystansowych - B737-900ER. Koncern poinformował, że warte 2,2 mld USD zamówienie na 60 maszyn tego typu złożyła już niskokosztowa linia Lion Air z Dżakarty. Natomiast trzy kolejne maszyny zamierza kupić europejski Sky Airlines.
Podczas targów bogate stoiska wystawili Rosjanie. Firma Sukhoi promowała swój najnowszy pomysł - Superjet Regional. Pierwszy egzemplarz tej maszyny, który był produkowany w kooperacji z technikami z Boeinga i firmami uczestniczącymi w budowie A380 ma się znaleźć w powietrzu w przyszłym roku. Natomiast jej regularna produkcja ma ruszyć w 2008 roku. Samolot ma zabierać na pokład do 95 osób i ma być znacznie tańszy w zakupie niż maszyny konkurencji i dodatkowo o 10% tańszy w eksploatacji. Przedstawiciele Sukhoia wyznali - Mamy zamówienia na osiem maszyn od Aerofłotu. Prowadzimy już negocjacje z Air France, Lufthansą i amerykańskim Northern West.
Antonow i Tupolew również zachwalali swoje komfortowe maszyny regionalne odrzutowe i turbośmigłowe, w tym też dla biznesmenów.
W Farnborough promowało się też lotnictwo wojskowe. Pojawiły się też demonstracje pacyfistów, którzy domagają się jej zamknięcia. Anne Polin , jedna z demonstrantek wyznała - Mamy dość zabijania sprzętem, który tu się sprzedaje.

Zobacz całość »



Gigantyczne Rzeźby w Pradze

Zobacz całość »
W czeskiej Pradze po raz czwarty gości festiwal Sculpture Grande- Gigantycznych Rzeźb autorstwa wybitnych twórców z Europy i USA.
Obecnie zainstalowano 22 instalacje na Placu Wacława i na ulicy Na Przikopie. Gościem honorowym jest najpopularniejszy amerykański rzeźbiarz Dennis Oppenheim. Prezentuje on swoje słynne latające sedesy i wanny. Jest to pierwsza ich prezentacja w Europie.
Wystawione rzeźby i instalacje cieszą się dużym zainteresowaniem zagranicznych turystów, jednak sami mieszkańcy stolicy Czech odnoszą się do nich z dystansem.

Zobacz całość »



Trwa proces o zaniżenie wartości przedsiębiorstwa Pomerania!

Zobacz całość »
W szczecińskim sądzie rozpoczął się proces w sprawie prywatyzacji Pomeranii. Jedna z oskarżonych wyznała - Prokuratorskie zarzuty są oparte na zmanipulowanych opiniach biegłych.
Do przedsiębiorstwa "Pomerania" należą szczecińskie hotele Gryf, Piast i Pomorski, zajazdy przy trasach turystycznych na Wybrzeże, np. U Anny i Stary Młyn, najlepsze ośrodki kempingowe i pola namiotowe nad samym morzem - między innymi w Rewalu, Pobierowie, Dziwnowie, Dziwnówku i Pogorzelicy, a także piękny pałac w Maciejewie, oferujący wypoczynek bogatszym turystom. Majątek Państwowego Przedsiębiorstwa Turystycznego "Pomerania" został sprywatyzowany bez przetargu w sylwestrową noc 1998 - 1999. Przejął go Arkadiusz G., który obecnie jest głównym oskarżonym w aferze paliwowej.
Pięcioro urzędników oraz rzeczoznawca zostali oskarżeni za zaniżenie wartości majątku Pomeranii. Podczas rozprawy w sądzie nie zgodzili się pokazać swoich twarzy. Jednak w kuluarach procesu mówi się, że ława oskarżonych jest za krótka.
Jeanetta M., 60-letnia rzeczoznawczymi, która została oskarżona o zaniżenie wartości majątku Pomeranii wyznała w sądzie - Nie przyznaję się do winy. Zarzuty są oparte na nierzetelnych i zmanipulowanych opiniach biegłych. Np. zawyżono pojemność kempingów i ceny posiłków w zajazdach, rozciągnięto długość sezonu turystycznego.
Już po pierwszym dniu procesu można sądzić, że ugrzęźnie on w analizach skomplikowanych wycen majątkowych. Za zgodą ministra skarbu państwa, wszystkie nieruchomości Pomeranii można było sprzedać w drodze przetargu, uzyskując w ten sposób maksymalną cenę. Wielu ich dotychczasowych dzierżawców było zainteresowanych kupnem obiektów. Jednak wojewoda Władysław Lisewski zadecydował o innej formie sprzedaży. Polskie prawo stanowi, że państwowy majątek może zostać sprywatyzowany bez przetargu tylko przez spółkę pracowniczą, dla której ustawodawca wymyślił specjalne przywileje.
Miesiąc przed prywatyzacją Pomeranii w szczecińskim sądzie została zarejestrowana spółka Prywatne Przedsiębiorstwo Turystyczne "Pomerania". Właśnie to miała być spółka pracownicza. Inwestorem strategicznym był Arkadiusz G., biznesmen przyjmujący polityków na luksusowym jachcie "Total Joy". Były handlarz z Osinowa posiadał 8820 z 10500 udziałów spółki. Pozostałe zostały podzielone pomiędzy 46 pracowników Pomeranii. Arkadiusz G. podkreślał, że osobiście zafundował pracownikom te udziały.
Przeprowadzone śledztwo dowiodło, że spółka pracownicza była fikcją, gdyż pan Arkadiusz skupił wszystkie udziały spółki. Chodziło mu o przejęcie atrakcyjnych nieruchomości, których wartość rynkowa znacznie przewyższała straty przedsiębiorstwa. Dodatkowo Arkadiusz G. nie wywiązał się z obietnic składanych Skarbowi Państwa. Hotel Piast miał uczynić czterogwiazdkowym obiektem, tymczasem obecnie jest ruiną.
W lutym 2002 roku NIK po długotrwałej kontroli zawiadomił prokuraturę, że Arkadiusz G. kupił przedsiębiorstwo po cenie zaniżonej o co najmniej 7,4 mln zł. Biegli wycenili majątek na 19 mln zł, podczas gdy firma została sprzedana za 11,6 mln zł. W 2003 roku pięciu urzędnikom, w tym także byłemu dyrektorowi wydziału skarbu państwa Urzędu Wojewódzkiego, przedstawiono zarzuty niedopełnienia obowiązków służbowych i poświadczenia nieprawdy w dokumentach. Były wojewoda w sprawie jest tylko świadkiem.
Dodatkowo też trwa intensywne śledztwo prokuratury apelacyjnej w Krakowie, która podejrzewa, że podczas niektórych szczecińskich prywatyzacji prano brudne pieniądze z afery paliwowej. Jan B., wspólnik Arkadiusza G. ze spółki paliwowej BGM, zeznał w Krakowie, że pan Arkadiusz dał łapówkę byłemu wojewodzie zachodniopomorskiemu. Jednak siedzący w areszcie G. temu stanowczo zaprzecza.
Oskarżająca w procesie prokurator Krystyna Kobrzyńska chce, aby Arkadiusz G. był pierwszym świadkiem, który zostanie przesłuchany w sądzie.

Zobacz całość »



Doniósł o gwałcie w ośrodku i został zwolniony

Zobacz całość »
W ośrodku Świtezianka na Jeziorem Białym zdarzył się gwałt. Zatrudniony tam Przemysław K. zgwałcił także tam pracyjącą 22-letnią studentkę z Lublina. Oprócz nich w tym ośrodku pracowali m.in. Rafał Ciemiński oraz jego dziewczyna. Zgwałcona studentka zwierzyła się Rafałowi, a ten zgłosił to na Policję. A potem ... Rafał i jego dziewczyna zostali zwolnieni z pracy.
Według relacji zwolnionego o swoim zwolnieniu dowiedział się on od innych współpracowników, a kierownik nawet nie pofatygował się do niego osobiście. Według policjantów, którzy przyjęli zgłoszenie, to właśnie fakt, iż spowodowało ono rzucenie niekorzystnego światła na ośrodek, jest przyczyną zwolnienia, bowiem cała sprawa została opisana w Kurierze Lubelskim.
Sprawą przejął się wojewoda i wiedziony medialnością sprawy załatwił on nową pracę Rafałowi i jego dziewczynie (co w sezonie nie było zbyt trudne). Wojewoda włączył się w tę sprawę uzasadniając, że nie może być tak, że osoba składająca doniesienie o przestępstwie cierpi z tego powodu.
Jednak kierownik ośrodka "Świtezianka" Henryk Pogonowski zaprzecza, iż przyczyną zwolnienia Rafała było zgłoszenie przestępstwa. Według jego wersji Rafał był złym pracownikiem i lekceważył swoje obowiązki. Mówił także, że łączenie zwolnienia z faktem zgłoszenia gwałtu jest nieetyczne. Z racji krótkiego odstępu czasu pomiędzy zgłoszeniem przestępstwa, a zwolnieniem z pracy, zapewnienia te wydają się mocno wątpliwe.

Zobacz całość »



Włoska obrona cywilna pomaga turystom w upałach

Zobacz całość »
Ponieważ obecnie Włochy są dotknięte falą potężnych upałów, władze pomagają wszystkim starszym i chorym osobom. Teraz pomoc od Obrony Cywilnej otrzymają także turyści.
Ochotnicy z Obrony Cywilnej rozdają wodę wszystkim stojącym w kolejkach do zabytków i muzeów, w tym szczególnie do obleganych Muzeów Watykańskich, do których trzeba stać w kolejce na słońcu.
W obecnej chwili temperatura w całych Włoszech zbliża się do 40 stopni, a w ten weekend będzie jeszcze goręcej. Upały stały się powodem poważnych problemów.

Zobacz całość »



Oferta biur podróży dla rodzin z dziećmi

Zobacz całość »
Obecnie już nie trzeba w biurze podróży długo przeglądać katalogów z opisami hoteli i dopytywać się o szczegóły, aby wybrać najlepszy obiekt na wypoczynek z małymi dziećmi.
Organizatorzy wyjazdów do krajów basenu Morza Śródziemnego bardzo często sami zaznaczają hotele dla rodzin z dziećmi. Często zaznaczają też, których hoteli nie polecają rodzinom, gdyż stoi zbyt blisko dyskoteki lub głośnej ulicy.
Orbis jako jedyny przygotował osobny katalog z ofertą wyjazdów dla rodzin z dziećmi, który nazwał "Familiada". Umieszczono w nim hotele specjalizujące się w przyjmowaniu dzieci - z basenami, parkami wodnymi, placami zabaw oraz animatorami organizującymi zabawy. Bardzo szczegółowo opisano też położenie, otoczenie i wyposażenie hoteli i pokojów. W katalogu znajdują się też informacje o łóżeczkach, krzesełkach w restauracji, dziecięcym menu, oraz o możliwości wynajęcia na miejscu opiekunki.
W "Familiadzie" znajdują się obiekty średniej i wyższej kategorii, są atrakcyjne, ale drogie. Tańszych ofert należy szukać w innych katalogach. W katalogu dla rodzin z dziećmi, informacje o pokojach czteroosobowych albo rodzinnych są napisane drobnym drukiem.
Inni organizatorzy oznaczyli obiekty polecane rodzinom w ogólnych katalogach. Najwięcej hoteli przyjaznych rodzinom można znaleźć w katalogu Neckermanna. Wiele z nich ma pokoje rodzinne, które składają się z dwóch pomieszczeń - sypialni i pokoju dziennego z rozkładaną kanapą. Dostępne są też apartamenty z aneksem kuchennym. Niestety, oznaczenia, stosowane w katalogu Neckermanna mają niewielkie rozmiary. Dodatkowo, podobnie jak w Orbisie, informacje o pokojach dla rodzin czteroosobowych umieszczono w opisie.
Natomiast w katalogu Rainbow Tours czerwone napisy "polecany dla rodzin", "przy plaży", "all inclusive" widać od razu. Oprócz wyczerpujących informacji o hotelu, znajdują się w nim też komentarze biura, które krótko opisują obiekt.
Bardzo konkretne, własne opinie zawarł w katalogu Oasis Tour, który zajmuje się organizowaniem wyjazdów do Tunezji, Egiptu i na Kretę. Bardzo wyraźne znaczki pokazują, które hotele przeznaczone są dla rodzin. Oasis oferuje dużo tanich, o niskim standardzie obiektów, o czym lojalnie uprzedza.
W katalogu Fischera oferty dla rodzin oznaczone są także dość czytelnie. Biuro ma wiele hoteli, znajdujących się tuż przy piaszczystej plaży, z basenami, oddzielnym brodzikiem i ogrodem. Niektóre z nich mają też całe miasteczka wodne ze zjeżdżalniami.
Biuro Alfastar specjalizuje się w wyjazdach do Egiptu. W swoim katalogu przy każdym obiekcie umieściło kilka słów charakterystyki. Znajduje się tam też informacja, czy dany obiekt jest odpowiedni dla rodzin.
Trudno zaplanować wyjazd z rodziną z biurem Itaka i Triada. Itaka ma w katalogu widoczne znaczki pokazujące, do jakiego wieku dzieci mają świadczenia hotelowe gratis. Jednak nie wynika z tego, które hotele specjalizują się w przyjmowaniu rodzin. Natomiast Triada wyróżnia informacje o cenie, jaką trzeba zapłacić za dziecko, położenie hotelu przy plaży oraz opcje all inclusive. Jednak trudno w nim znaleźć informację, które hotele są przystosowane do wypoczynku z dziećmi.

Zobacz całość »



Cela w cichym klasztorze do wynajęcia dla turystów!

Zobacz całość »
Chętni na zamieszkanie w eremickim domku w Pustelni Złotego Lasu, dawnym klasztorze Kamedułów, muszą oddać w depozyt laptop i komórkę. Mogą sobie też zażyczyć nocleg w trumnie.
Telefon księdza Wiesława Kowalewskiego z Pustelni Złotego Lasu dzwoni bardzo często. Codziennie też przychodzą e-maile z zapytaniami. Ksiądz wyznaje - Są już chętni na pobyt w eremie, ale chciałbym z tym jeszcze poczekać, bo to wciąż plac budowy. Pokazuje na koparkę i robotników, którzy stawiają mur wokół pierwszego odbudowanego domku i dodaje - W przyszłości ma ich być 16. Będą stały jak w XVII wieku - w czterech rzędach. Za barokowym kościołem i murem, który wyznacza granicę ciszy.
Ksiądz Kowalewski zaznacza - Do nas nie będzie potrzebne skierowanie ani od terapeuty, ani od proboszcza. Każdy będzie mógł tutaj oderwać się od codzienności, wyciszyć.
Ksiądz wyjaśnia - Współczesny człowiek poszukuje wartości duchowych. Widzę to po naszych gościach, którzy często mniej interesują się samą historią, a bardziej tym, jak żyli kameduli. Teraz będą mogli sami zakosztować pustelniczego życia. W domku są cztery pomieszczenia: sień z aneksem kuchennym, kaplica, nowoczesna łazienka i cela mieszkalna. Układ domku jest tradycyjny, ale łazienka współczesna, bo to pustelnia XXI wieku.
Goście podobnie jak mnisi, nie będą wychodzić poza erem nawet na posiłki. Będą je musieli sobie sami przygotowywać lub będą im one dostarczane. Chętni będą mogli wziąć udział w nabożeństwie, wybrać się na spacer po lesie lub przejażdżkę rowerem albo zjeść wspólny posiłek w refektarzu. Zgodnie z kamedulską tradycją serwowane będą dania bezmięsne. Co najwyżej ryby. Ksiądz zaznacza - To był włoski zakon, więc na pewno nie stronił od wina i piwa. Oczywiście w rozsądnych ilościach. Dodaje - Rozmowa z mądrym człowiekiem przy stole czasami więcej daje niż niejedno kazanie. Ale kształtowanie duchowości ma się tu dokonywać przez kontemplowanie przyrody i odosobnienie. Brak radia, telewizora i gazet ma pomóc oderwać się od zewnętrznego świata.
Barbara Wrzałek, mgr fizyki, która jako wolontariuszka oprowadza turystów po Złotym Lesie oraz prowadzi stronę internetową pustelni tłumaczy -Kameduli zostali sprowadzeni do Rytwian na początku XVII wieku przez wojewodę krakowskiego Jana Tęczyńskiego i jego brata Gabriela, wojewodę lubelskiego. Obaj postanowili wybudować tu klasztor i osadzić w nim mnichów z kongregacji Monte Corona. Wówczas w całej Europie powstawały klasztory sponsorowane przez fundatorów.
Barbara Wrzałek wstaje o szóstej rano, najpierw wsiada do autobusu ze Staszowa do Rytwian, a potem idzie dwa kilometry pieszo, aby dotrzeć do klasztoru. Eremicki domek położony jest na wzniesieniu w lesie, oddalony od domostw o około dwa kilometry. Prowadzą do niego trzy bramy, które symbolizują trzy główne zasady zakonnego życia: modlitwę, pracę i samotność. Przez 200 lat kobiety miały zakaz wchodzenia na teren klasztoru, o czym informuje tabliczka przy furcie. Obecnie Barbara Wrzałek bez problemu przechodzi przez otwarte bramy, a codziennie na wieczorne nabożeństwo przyjeżdżają na rowerach kobiety z okolicznych wiosek.
Klasztor powstawał pod nadzorem ojca Hiacynta, według planów przywiezionych z Włoch. Barokowy kościół z zewnątrz jest skromny, natomiast w środku bogato zdobiony sztukaterią, obrazami oraz malowidłami. Teren klasztoru został podzielony na dwie przestrzenie: życia pustelniczego w eremach położonych za murem kościoła oraz życia wspólnotowego, do którego należy kościół i trzy skrzydła klasztoru. W nich znajdowały się między innymi pomieszczenia dla gości, refektarz, apteka, kuchnia oraz dom braci konwersów, czyli kandydatów na pustelników.
Przewodniczka opowiada - Na przestrzeni lat klasztor znajdował się pod opieką rodów Opalińskich, Lubomirskich, Sieniawskich, Czartoryskich, ponownie Lubomirskich, Potockich i na koniec Radziwiłłów.
W zakrystii, ukryta w szafie znajduje się kobieca woskowa głowa. Ksiądz wyjaśnia - To maska pośmiertna pierwszej żony fundatora Stanisława Opalińskiego. Jak wieść gminna niesie, ze zgryzoty, że rodzina jej nie zaakceptowała ze względu na chłopskie pochodzenie, umarła wkrótce po ślubie.
Wrzałek poinformowała - Fundatorzy przyjeżdżali do klasztoru na prywatne rekolekcje zwłaszcza w okresie Wielkiego Postu.
Przy bogato zdobionym malowidłami ołtarzu, czyli Sanktuarium Ciszy przez dwa wieki mnisi zbierali się na modlitwy. Wciąż w białych habitach i z długimi brodami spoglądają z malowideł na obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, który został przywieziony do klasztoru przez pierwszych zakonników. Na mocy carskiego ukazu z 1819 roku zlikwidowano wiele zakonów, znajdujących się w zaborze rosyjskim. Kameduli także musieli opuścić Złoty Las. Klasztor został zupełnie pusty w 1825 roku.
Po wybudowaniu kościoła parafialnego w Rytwianach oraz przeniesieniu do niego probostwa w 2001 roku, klasztorne zabudowania znowu zaczęły podupadać. Ratowaniem ich zajął się Diecezjalny Ośrodek Kultury i Edukacji "Źródło" pod przewodnictwem księdza Kowalewskiego. Zatrudnione zostały na miejscu trzy osoby, którym pomagają wolontariusze. Odbudowę i konserwację zabytku wspiera też świeckie Stowarzyszenie Miłośników Pustelni Złotego Lasu oraz okoliczni przedsiębiorcy. Ksiądz Kowalewski wyjaśnia - Kamień na kamieniu, nawet najpiękniej ułożony, nic nie znaczy. Jeśli nie służy człowiekowi, ulega zniszczeniu. Dlatego kamienie trzeba ożywić.
Służyć temu mają gotowe już foldery, przewodniki, strona internetowa www.pustelnia.rytwiany.opoka.info oraz projekty dla pozyskania unijnych dotacji.
Rozpowszechnieniu miejsca służy także Klasztorna Majówka, która 3 maja rozpoczyna sezon turystyczny w Pustelni, Rytwiańska Noc Światła, podczas której okoliczni mieszkańcy wędrują w blasku świec od leśnej kapliczki, skąd wypływa źródełko Browarek, aż do klasztoru, odpust klasztorny z koncertami i wręczaniem statuetki Przyjaciela Pustelni Złotego Lasu oraz Leśna Apteka, czyli przegląd regionalnych specjałów z darów lasu.
Już w tej chwili klasztor ma swoich stałych gości. Prawnicy w refektarzu organizują konferencje, przyjeżdża tu Iwona Szymalla z mężem, aktor Wojciech Ciemion oraz aktorka Anna Milewska. Miejsce odwiedził także reżyser Jan Jakub Kolski, który bohaterami ostatniego swojego filmu "Jasminum" uczynił właśnie milczących braci. W Złotym Lesie planuje kręcić epizod do kolejnego filmu. Reżyser wyjaśnia - Dokładnie wiem, co to będzie, ale jeszcze nie zdradzę. Złoty Las to miejsce, w którym jest sprzyjająca człowiekowi energia, jeżeli ktoś za ważne uznaje spokój, ciszę i zatopienie się w przyrodzie. Kościół ma ciekawą, niespotykaną przestrzeń za ołtarzową. No i tamtejsze malarstwo - niezwykle urokliwe i inspirujące. Pasuje do moich filmów.
Zarówno malowidła ścienne, jak i obrazy z "Jasminum" wymagają renowacji. Barbara Wrzałek tłumaczy - Ciemnieją, bo konserwowano je pokostem. Odnową części barokowych obrazów pod profesorskim okiem zajmują się studenci renowacji zabytków. Wszyscy liczą, że urzędnicy zatwierdzą w 2007 roku wniosek Ośrodka "Źródło" o unijne dotacje do projektu.

Zobacz całość »



Jakie linie lotnicze najczęściej się spóźniają?

Zobacz całość »
Do najczęściej spóźniających się przewoźników na europejskich lotniskach należy polski LOT. Tuż za nim znalazły się skandynawskie linie SAS oraz British Airways.
Według danych Stowarzyszenia Europejskich Linii Lotniczych (AEA) problemy z odlotami o czasie mają także tureckie linie Turkish Airlines, czeski przewoźnik CSA oraz hiszpański Spanair.
Natomiast do najbardziej punktualnych przewoźników należy węgierski Malev, chorwacka Croatia Airlines oraz francuski Air France KLM.
Samoloty mają najwięcej spóźnień na londyńskim Lotnisku Heathrow, w porcie w Oslo, na lotnisku Charlesa de Gaulle'a w Paryżu, natomiast najmniej w Wiedniu, Frankfurcie i Düsseldorfie.
Przez pierwsze trzy miesiące 2006 roku średni czas opóźnienia wynosił, w zależności od lotniska, od około 30 minut do około 70 minut. Samoloty LOT odlatują z 30 - 50 minutowym opóźnieniem. Natomiast średni czas spóźnienia samolotów British Airways wynosi około 30 minut.
Niedotrzymywanie godzin odlotów nie jest winą tylko linii lotniczych. Krzysztof Rudnicki, dyrektor oddziału International Air Transport Association (IATA) w Polsce wyjaśnia - Najczęstszą przyczyną opóźnień startów samolotów jest pogoda, jakość obsługi na lotniskach, duża liczba samolotów w powietrzu i sytuacje wyjątkowe, takie jak np. remont lotniska czy usterka samolotu.
Centrala LOT poinformowała, że rozbudowa lotniska Okęcie i mała przepustowość przestrzeni powietrznej nad Polską powodują znacznie ponad 50% opóźnień tej linii. Prezes LOT Krzysztof Kapis podkreślił, że linia pracuje nad poprawą punktualności. Wyznał - Już możemy się pochwalić lepszymi wynikami. Po pierwszym półroczu 2006 roku spóźniamy zaledwie niecałe 0,3% lotów. Wprowadzono między innymi samoloty zapasowe, które zastępują maszyny uziemione awariami. Samoloty spóźniają się też, bo muszą czekać na pasażerów tranzytowych. Dodatkowo opóźnienie wylotu z jednego lotniska, np. z uwagi na jego remont, wpływa na statystyki danego przewoźnika w ciągu całego dnia. Niestety maszyny nie są w stanie nadrobić w powietrzu każdego spóźnienia. Spóźnienie samolotu jednej z linii może też wpłynąć na problemy innych przewoźników.
Obecnie europejskie niebo robi się coraz ciaśniejsze. System podziału korytarzy powietrznych, czyli zarządzania ruchem wymaga jak najszybszej modyfikacji. Według danych Unii Europejskiej w 2020 roku nad Europą będzie latać 18 mln samolotów. Rozwiązaniem problemów europejskich przewoźników ma być SESAR, czyli najnowszy system zarządzania przestrzenią powietrzną, opracowywany na zlecenie Komisji Europejskiej. Za jego pomocą będą między innymi koordynowane loty oraz praca wszystkich europejskich lotnisk. Dzięki niemu opóźnienia lotów mają nie przekraczać 15 minut. Do tej pory Unia wydała już na ten system 600 mln euro, natomiast do 2013 wyda kolejne dwa mld euro.

Zobacz całość »



::: 2006-07-23 :::


Zakaz palenia w hotelach Mariott

Zobacz całość »
Na palaczy, którzy są gośćmi hoteli Mariott czeka niemiła niespodzianka. Największa amerykańska sieć hotelowa Marriott International zdecydowała się na ogłoszenie zakazu palenia we wszystkich pokojach hotelowych w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie.
Dedcyzja sieci jest wynikiem komercyjnej kalkulacji, okazuje się bowiem, że zaledwie pięć procent gości zatrzymujących się w Mariocie to osoby, które proszą o pokój dla palących. Natomiast pozostała większość skarży się na zapach tytoniu, którym przesiąknęły hotelowe pokoje.
Zakazy dla palaczy zataczają coraz szersze kręgi, ponieważ tego typu reguły obowiązują juz w samolotach amerykańskich linii lotniczych i coraz częściej dotykają barów i restauracji.

Zobacz całość »



Zakaz palenia w Niemczech?

Zobacz całość »
Zakaz palenia w Niemczech zaczął obowiązywać kolejno biura, szpitale, domy opieki, kawiarnie i restauracje. Przepis ten stopniowo zaczyna ogarniać coraz większą ilość miejsc, prawdopodobnie od przyszłego roku w Niemczech obowiązywać będzie zakaz palenia w miejscach publicznych.
Projekt ustawy mającej zakaz wcielić w życie, ma być opracowany po wakacjach.

Zobacz całość »



Polka zginęła w Tatrach Słowackich

Zobacz całość »
Na terenie Tatr Słowackich, w rejonie Małej Fatry (Tatry Niskie) doszło do tragicznego wypadku. Podczas nagłej zmiany pogody piorun uderzył w parę polskich turystów - kobieta zginęła na miejscu, a jej mąż został ranny.
Do zdarzenia doszło na szlaku między Małym a Wielkim Roztokiem. 36-letnią kobietę próbowali ratować turyści oraz ratownicy Horskiej Służby.
Męża ofiary, 50-letniego mężczyznę, przewieziono helikopterem do szpitala w Żylinie, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Zobacz całość »



British Airways otwiera e-serwis dla rodzin!

Zobacz całość »
Od 25 lipca na stronie www.ba.com rusza e-serwis dla rodzin, dzięki niemu podróżujący rodzice będa mogli wybrać na 24 godziny przed odlotem odpowiednią liczbę sąsiadujących ze sobą miejsc. Serwis umożliwia również zamówienie wygodnego fotelika dla dzieci do drugiego roku życia, jak również wybór odpowiedniego menu dla najmłodszych.
Prodróżujący liniami British Airways dzięki ofercie On-line mogą również zarezerwować hotel, samochód lub wycieczkę z przewodnikiem. Serwis oprócz kupna biletu czy wyboru miejsca w samolocie, umożliwia też zmianę szczegółów rezerwacji takich jak zmiana daty lub godziny odlotu, zwrotu biletu, podwyższenia klasy podróży, wyboru bądź zmiany menu. Rezerwując bilet klient ma dostęp do kalendarza cenowego, który pozwala porównać ceny biletów w ciągu całego miesiąca i wybrać najkorzystniejszą opcję.
W przypadku podróży do USA możena elektronicznie wypełnić aplikację Zaawansowanej Informacji o Pasażerze (API). Wszystko to dostępne jest w opcji Manage My Booking. W niektórych krajach istnieje też możliwość odprawy on-line i wydrukowania karty pokładowej z prywatnego komputera. Taka karta ma wydrukowany kod paskowy, który zawiera szczegółowe informacje o locie i dane pasażera. Odprawa on-line umożliwia ominięcie punktu odprawy na lotnisku i udanie się bezpośrednio do kontroli paszortowej. Dotyczy to tylko podróżujacych jedynie z bagażem podręcznym. Pasażerowie podróżujący z normalnym bagażem mogą go nadać szybciej w punktach Fast Bag Drop (dostępnych na wybranych lotniskach).
Lotniska, na których możliwa jest odprawa on-line to m.in.: Amsterdam, Ateny, Barcelona, Berlin (Tegel), Boston, Bruksela, Chicago, Denver, Genewa, Kopenhaga, Lizbona, Los Angeles, Madryt, Moskwa, Nowy Jork, Oslo, Paryż, Rzym, Sztokholm (Arlanda), Tel Aviv, Waszyngton, Zurych.
Internetowe karty pokładowe w Polsce zostaną wprowadzone przez BA w ciagu kilku najbliższych miesięcy.

Zobacz całość »



Międzynarodowe targi i pokazy lotnicze Farnborough International Air Show

Zobacz całość »
Międzynarodowe targi i pokazy lotnicze Farnborough International Air Show zgromadziły około 1,5 tys. wystawców z 36 krajów. Organizatorzy szacują, że tegoroczne Farnborough International Air Show odwiedzi ponad 130 tys. zwiedzających.
Na płycie zaprezentowano ponad 160 samolotów i śmigłowców, wystawiono m.in.:
w kategorii samolotów pasażerskich: Airbus A380, Airbus A340-600, Airbus A319, Embraer ERJ 190.
w kategorii samolotów wojskowych: Aermacchi M 311A, Pilatus- PC-21, Raytheon T-6 B, Yakovlev Yak 130, F-16C Fighting Falcon, Panavia Tornado GR4, Rac-Mig Mim-29M/M2, Boeing F/A-18F Super Hornet, Boeing F15E Strike Eagle, Boeing B-1B Lancer.
w kategorii bizness & general aviation: Sino-Swearingen SJ-30-2, Embraer Legacy 600.
Boeing promouje B737-900ER - największy z modeli średniodystansowych. Koncern ogłosił, że zamówienie na 60 takich maszyn warte 2,2 mld dol. złożyła niskokosztowa linia Lion Air z Dżakarty, natomiast trzy następne maszyny chce kupić Sky Airlines.
Airbus promował A350 WXB, który ma być konkurentem Boeinga.
Rosyjska firma Sukhoi promowała Superjet Regional. Pierwszy egzemplarz tego samolotu ma być oddany do użytku w przyszłym roku, a w 2008 ma ruszyć jego seryjna produkcja. Będzie on zabierał na pokład do 95 osób.
Polskie maszyny reprezentował wystawiony przez polski przemusł lotniczy jednosilnikowy, lekki śmigłowiec wielozadaniowy SW-4, który przeznaczony jest do przewozu 5 osób - 4 pasażerów i jednego pilota. Śmigłowiec posiada klasyczny układ wirnika nośnego, a jako napęd zastosowano silnik Rolls-Royce Allison 250 C20-R/2(SP) 457KM(336kW). Maksymalna masa startowa to 1800kg.

Zobacz całość »



Tydzień Kultury Beskidzkiej: Beskidzkie miasta przygotowane na przybycie turystów

Zobacz całość »
43 Tydzień Kultury Beskidzkiej to wydarzenie, do którego miasteczka beskidzkie muszą się przygotować tym bardziej, że impreza ściąga co roku rzesze turystów z całej Polski.
Noclegi:
Szczyrk ma 7 tysiecy miejsc noclegowych.
- W razie przepełnienia można spać w okolicznych miejscowościach, np. Bystrej Krakowskiej, Leśnej czy Wilkowicach. W mieście i opodal są hotele, pensjonaty, ośrodki wypoczynkowe, a także gospodarstwa agroturystyczne. Przenocować można np. w schronisku - już od 20 zł, więcej, bo nawet 400 zł za pokój dwuosobowy, zapłacimy w ekskluzywnym hotelu - mówi Sabina Bugaj, dyrektor miejskiego Ośrodka Kultury, Promocji i Informacji w Szczyrku. - Mieszczuchów ciągnie do natury i większość z nich chętnie korzysta z miejsc bardziej anonimowych, takich jak domki w górach czy miejsca kempingowe - dodaje dyrektor. - Miejsc nie może zabraknąć, tym bardziej że liczą na nie stali bywalcy festiwalu, którzy przyjeżdżają co roku, nocują w tych samych miejscach, a często siedzą na tej samej ławeczce przed sceną. Tak jest każdego lata.
Nieco drożej jest w Oświęcimiu. - Najdroższe są hotele, np. Galicja i Olimpijski, średnio 120 - 130 zł od osoby za nocleg, czy Glob od 70 zł - mówi Waldemar Tański, naczelnik Wydziału Rozwoju i Promocji Urzędu Miasta Oświęcim. Mniej zamożni mogą skorzystać z gospodarstw agroturystycznych lub schronisk. W mieście są też jadłodajnie, cukiernie, restauracje i pizzerie.
- Przenocować i zjeść można w Ośrodku Usług Turystyczno-Wypoczynkowych Jazy - zachęca Maria Czarniak, sekretarz Urzędu Miejskiego w Makowie Podhalańskim. Nocleg kosztuje 20 - 30 zł za dobę od osoby.
Najtańsze są pola namiotowe - 8-10 zł za dobę i wliczona jest w tę cenę ciepła woda oraz prysznic. - Niedaleko w Białce jest nowy motel Zadoil, w Juszczynie - Ośrodek Sportowo-Noclegowy Naroże - mówi Czarniak. Są też kawiarnie i restauracje. Czarniak poleca tutejszy przysmak - kotlet burmistrza zapiekany z żółtym serem. Do przyjazdu zachęcają też ceny - około 12 zł za zestaw obiadowy.
- W samej Wiśle jest około 9 tys. miejsc noclegowych - podkreśla Aleksandra Kąkol z Wiślańskiego Centrum Kultury. Cena noclegu uzależniona jest od kategorii i odległości, od 25 zł w górę. Najtaniej jest na polu namiotowym. - Gdyby zabrakło miejsc, można poprosić gospodarza i na jego podwórkurozbić namiot - radzi Aleksandra Kąkol.
Kuchnia beskidzka:
Podczas imprezy furorę robia dania regionalne.
- Podczas Tygodnia Kultury Beskidzkiej króluje oscypek. Będzie podawany na różne sposoby: z boczkiem, żurawiną, na ciepło, na zimno. Warto też spróbować kapusty zasmażanej z mięsem wieprzowym lub z kaszanką czy duszonki - podpiekanych w garnku ziemniaków z kiełbasą, wędlinami i warzywami. Turyści skosztują tego, czego nie mają w Warszawie, Wrocławiu czy Łodzi - opowiada Sabina Bugaj. Kaszanka z kapustą kosztuje około 9 zł, szaszłyk około 10 zł. Za 10 - 12 zł można zjeść solidną porcję tradycyjnej potrawy.
W Wiśle punkty gastronomiczne są zwykle czynne do późnych godzin nocnych, można tam zjeśc takie smakołyki jak: np. placek ze szpyrkami, żebroczkę - pieczone ryż i tarte ziemniaki z cebulką - najczęściej podawaną ze skwarkami. Nie zabraknie też potraw z grilla: szaszłyków, steków, baraniny czy pieczonego prosiaka. Będzie też tradycyjna wódka wiślańska - miodonka. - Obok parku płynie Wisła, to i nogi będzie można pomoczyć - mówi Aleksandra Kąkol. W miasteczku można zostać na dłużej. Przez cale wakacje, w każdy wtorek o 10.30 przez dwie godziny, dla wczasowiczów prowadzony jest darmowy kurs tańca regionalnego. - A ładna pogoda na cały okres festiwalu jest już zamówiona - zachęca Aleksandra Kąkol.
Specjalnie na czas trwania 43. Tygodnia Kultury Beskidzkiej na trasie Wisła - Cieszyn kursować będzie specjalny autobus, który o 22.30 odwozić będzie gości, którzy zamieszkali w Cieszynie i okolicznych miasteczkach.

Zobacz całość »



Mrożące krew w żyłach wyjazdy integracyjne!

Zobacz całość »
Duże firmy organizują swoim pracownikom bardzo interesujące wyjazdy integracyjne, często nawet mrożące krew w żyłach. Wycieczka pociągiem, na który napadają bandyci lub odbijanie prezesa z rąk porywaczy to przykładowe programy takich wyjazdów.
Do pociągu pełnego rozśpiewanych menedżerów, który stanął w białowieskim lesie, weszli białoruscy pogranicznicy. Mówią - Nielegalnie przekroczyliście granicę kraju. Paszporty do kontroli. Zaskoczeni pasażerowie są bardzo zdenerwowani, lecz Białorusini są nieugięci. - W takim razie musimy aresztować waszego prezesa. Po czym zabierają przerażonego mężczyznę. Tak właśnie rozpoczął się wyjazd integracyjny najlepszych pracowników dużej firmy farmaceutycznej.
Radek, jeden z uczestników wyjazdu wyznaje - Do końca byliśmy przekonani, że to się dzieje naprawdę. Wcisnęło nas w fotele. Jak ochłonęliśmy, zaczęliśmy organizować pomoc dla szefa. I wtedy się okazało, że to było udawane.
Natomiast szef innej firmy zorganizował swoim pracownikom wycieczkę, podczas której nagle porwali go ludzie w kominiarkach. Podczas gdy pracownicy biegli zawiadomić o zdarzeniu policję, wrócił i poinformował, że to tylko zabawa.
Wyjazdy tego typu organizuje firmom między innymi Wojciech Rynarzewski z Hajnówki. Wyznał - Pomysł podsunął mi znajomy ksiądz, który kiedyś poprosił o zorganizowanie udawanego napadu na swojego biskupa. Wynająłem kolejkę, ustaliłem szczegóły z nadleśnictwem, poprosiłem o pomoc znajome Rosjanki. I zrodził się pomysł na dobry biznes.
Wśród jego klientów są między innymi farmaceuci, lekarze i pracownicy hoteli. Koszt zorganizowania takiej imprezy wynosi około tysiąca złotych. Nie jest to drogo, gdyż za pogranicznika przebiera się sam Rynarzewski oraz jego znajomi. Aż do września Rynarzewski ma już zarezerwowanych większość terminów.
Michał Korn w Wielkopolsce specjalizuje się w sportowych atrakcjach dla dorosłych. Przyznaje - Popularne są skoki ze spadochronem, loty balonem, zjazdy na linach z mostu lub wiaduktu oraz ekstremalne imprezy typu hydrozorbing, czyli spływ rwącą rzeką w wielkich plastikowych kulach.
Niedawno zakończył imprezę integracyjną dla informatyków, którzy przez kilka dni zostali przemienieni w średniowiecznych rycerzy.
Parę lat temu, gdy rozpoczynał działalność miał po kilkanaście zleceń w sezonie. Teraz, nawet po kilkaset, a najwięcej latem. Duże koncerny za ekstremalną rozrywkę dla pracowników płacą nawet 20 - 30 tys. zł. Do klientów Korna należą: banki, firmy telekomunikacyjne, producenci sprzętu RTV, słodyczy oraz piwa.
Firmy nie chcą mówić o wyjazdach swoich ludzi. Jan Cichocki z Banku BPH wyjaśnia - To, co nasi pracownicy robią w czasie wolnym od pracy, to ich prywatna sprawa.
Konrad Maj, psycholog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej tłumaczy - Wspólne doświadczenia rzeczywiście zbliżają, ale nadmierny stres może mieć też złe skutki, np. wywołać niepotrzebne konflikty. Ostrzega też, że szefowie mogą podświadomie oceniać zachowanie pracowników w ekstremalnych sytuacjach i przenosić oceny do pracy. Podczas wycieczki dla personelu dużego koncernu pracownica z linii produkcyjnej okazała się lepsza od swego szefa w zjazdach na linie. W wyniku tego pracownica została awansowana.

Zobacz całość »



Tydzień Kultury Beskidzkiej w Żywcu!

Zobacz całość »
Kiermasz Sztuki Ludowej to najważniejsza impreza towarzysząca Tygodniowi Kultury Beskidzkiej w Żywcu. Organizowany jest co roku w scenerii zabytkowego parku żywieckiego i cieniu dwóch zamków żywieckich - Nowego i Starego. Centrum kiermaszu jest cena, na której występują śpiewacy, muzycy ludowi i kapele, a wokół niej porozstawiane są kramy z różnego rodzaju beskidzką twórczością.
Co roku kilkudziesięciu twórców prezentuje swoje wyroby, artyści rzeźbią, malują i toczą garnki na oczach turystów. Sami turyści mają okazję do spróbowania swoich sił w rzeźbieniu w drewnie cz bibułkarstwie.
Oprócz twórczości artystycznej kiermasz jest doskonałą okazją do zaprezentowania kuchni beskidzkiej, zasobnej w oscypki, miody czy smalec.
W sobotę ulicami miasta przejdzie barwny korowód zespołów polskich i zagranicznych, można wówczas zapoznac się z żywieckim folklorem i barwnymi strojami. Zespoły przejdą ulicami miasta by dotrzeć do sceny w parkowym amfiteatrze, gzdie rozpoczną się koncerty.
Do tradycji Tygodnia Kultury Beskidzkiej nalezy uroczysta niedzielna msza świeta, która zawsze odbywa się w zywieckiej katedrze. Co roku oprawą mszy zajmują się zespoły folklorystyczne z Polski i zagranicy.

Zobacz całość »



Z Krakowa do Bristolu z easyJet!

Zobacz całość »
Od niedzieli, 23 lipca tania linia lotnicza easyJet uruchamia regularne połączenie z Krakowa do Bristolu. Będzie to jedyne na polskim rynku, bezpośrednie połączenie lotnicze z Bristolem. Loty będą odbywały się 4 razy w tygodniu.
Z Krakowa do Bristolu samoloty będą wylatywały w poniedziałki, środy, piątki i niedziele o godzinie 12:05, a przylot zaplanowano na 13:45.
Natomiast z Bristolu samoloty polecą w poniedziałki, środy, piątki i niedziele o godzinie 08:00, a wylądują w Krakowie o 11:40.
Bristol jest miastem, które tętni życiem. Odnowiona dzielnica portowa wabi mnóstwem restauracji i klubów oraz swoją największą atrakcją - At Bristol. Pod jednym dachem można tam znaleźć centrum nauki i sztuki, planetarium, Wildscreen - niesamowitą podróż poprzez ogrody botaniczne i lasy tropikalne świata, oraz największe w zachodniej Anglii kino IMAX (www.at-bristol.org.uk).
W bristolskim Zoo znajduje się zapierające dech w piersiach akwarium, gdzie można podziwiać podwodne życie fok i pingwinów. Kolejną niepowtarzalną atrakcją jest Zona Brazli, wiernie przedstawiająca lasy tropikalne Ameryki Południowej (www.bristolzoo.org.uk).
W Bristolu znajduje się także wielokrotnie nagradzane Muzeum Wspólnoty i Imperium Brytyjskiego, gdzie można zobaczyć wystawę przedstawiającą 500 lat historii brytyjskiego kolonializmu. Poza tym, koniecznie trzeba zwiedzić fascynujące, bezpłatne Muzeum Miejskie oraz Galerię Sztuki, której zbiory obejmują dzieła od Starożytnego Egiptu po impresjonizm.
Bristol stanowi też dogodny port przesiadkowy dla pasażerów easyJet. Linia oferuje stąd 30 połączeń do całej Europy.
Bilety można rezerwować na stronie www.easyJet.com. Ceny rozpoczynają się już od 116 złotych.

Zobacz całość »



Dalsza rozbudowa wrocławskiego lotniska!

Zobacz całość »
W środę, 19 lipca zarząd portu przedstawił zwycięski projekt rozbudowy wrocławskiego lotniska.
W ubiegłym roku w porcie im. M. Kopernika we Wrocławiu powiększono hale przylotów i odlotów międzynarodowych. Lotnisko otrzymało też najnowocześniejszy sprzęt służący do ich ochrony. Rozpoczęto także ogradzanie ponad 400 hektarów cywilnej części lotniska. Cała inwestycja kosztowała około 7 milionów złotych. Obecnie planowana modernizacja ma kosztować około pół miliarda złotych.
Zbigniew Sałek, wiceprezes do spraw planowania i rozwoju Portu Lotniczego Wrocław poinformował - Wybudujemy nowy terminal, który będzie mógł przyjąć około 2 milionów pasażerów rocznie. Powstanie koło istniejącego budynku cargo, czyli 1,5 kilometra od istniejącej hali odpraw pasażerów. Dodaje - Równolegle rozbudowana zostanie płyta postojowa oraz wydłużone: pas startowy i droga kołowania.
Według planów lotnisko ma zyskać także nowe drogi dojazdowe, parkingi oraz trzygwiazdkowy hotel ze 100 pokojami i kilkunastoma salami konferencyjnymi. Obiekty mają powstać za pieniądze inwestora z zewnątrz.
Sałek zaznacza - Sama rozbudowa i modernizacja portu ma kosztować około pół miliarda złotych. Terminal to wydatek rzędu 170 milionów złotych, płyta postojowa - 100 milionów złotych.
Połowę kosztów pokryje dwóch z trzech udziałowców spółki zarządzającej lotniskiem: miasto i województwo. Natomiast Polskie Porty Lotnicze nie będą finansować inwestycji. Jednak wiadomo już, że część środków lotnisko otrzyma z unijnych funduszy.
Modernizacja ma zakończyć się wiosną 2009 roku. Władze portu szacują, że po rozbudowie lotnisko będzie odprawiać 2 miliony pasażerów rocznie. Natomiast w 2015 roku może ich być nawet 7 milionów.
W minionym roku lotnisko obsłużyło ponad 450 tysięcy pasażerów, natomiast do końca tego roku liczy na 800 tysięcy.
Analitycy uważają, że jest to wartość realna. - Z lotniska im. M. Kopernika chętnie korzystają biznesmeni, bo w podwrocławskich Kobierzycach inwestuje koreański koncern LG Philips. Dodają - Docelowo chce on zatrudnić ponad 11 tysięcy osób.

Zobacz całość »



Kurorty na wyspie Uznam

Zobacz całość »
Wolin to wyspa skarbów, Ahlbeck, Heringsdorf, Bansin to tzw. Cesarskie Kurorty tuż za niemiecką granicą. Wszystkie leżą na wyspie Uznam. Do Ahlbecku jest najbliżej - ze Świnoujścia trzy kilometry. Do Heringsdorfu - pięć, do Bansinu - siedem.
Najlepiej wybrac się ta rowerem, przejście graniczne otwarte jest dla rowerzystów i pieszych (wymagany jest paszport lub dowód osobisty). Poza tym to tereny wprost wymarzone dla amatorów rowerowych wycieczek, są tu długie i piękne szlaki rowerowe.
Kontrast między Polską a Niemcami jest uderzający. Jest cicho, spokojnie i czysto. Po promenadzie spacerują ludzie w średnim lub starszym wieku, raczej zamożni. Niemiecka młodzież woli znacznie tańszą Ibizę.
Kurorty zdobi zadbana zieleń i stylowe wille oraz pensjonaty z przełomu XIX i XX wieku. W Ahlbecku można wybrac się do aquaparku z ciepłą morską wodą, a w sklepach kupić taniej niż w Polsce dobre wino!
Do każdej z miejscowości można tez dopłynąć stateczkami białej floty, bowiem każdy kurort ma molo z przystanią. Statki odbijają ze Świnoujścia trzy razy dziennie - koszt przepłynięcia w dwie strony wynosi 28 zł.
Alternatywą jest jesczze autobus linii nr 9 (Ostseebus), który dociera do granicy. Resztę drogi trzeba przejśc piechotą. Jednodniowy bilet sześcioodcinkowy kosztuje 10 zł. Kurs ze Świnoujścia do Bansin to dwa odcinki, ale można wysiąść np. w Ahlbeck, przejść spacerkiem do Heringsdorf i znów wsiąść do Ostseebusa (i skasować kolejny odcinek biletu).

Zobacz całość »



Ugoda między Airbusem i Boeingiem?

Zobacz całość »
19 lipca Wall Street Journal napisał, że nieco ponad rok temu, podczas Salonu Lotniczego w Paryżu, nadużywano słowa "wielki" odnośnie Airbusa. Można było wtedy usłyszeć: jak wielki jest Airbus A380, jak wielkie są subsydia europejskich rządów wspierające jego produkcję i jak wielka jest księga zamówień na tę maszynę w porównaniu z amerykańskim Boeingiem.
Natomiast podczas tegorocznego Salonu Lotniczego w Farnborough najczęściej używanym słowem w przypadku Airbusa jest "nowe". Zarówno Airbus jak i jego główny udziałowiec EADS mają nowego prezesa. W pośpiechu poszukiwane są też powody, aby wzrosło zaufanie do tego koncernu. Dodatkowo nowym i bardzo istotnym pytaniem jest, na ile koncern zmieni się w przyszłości po wszystkich zmianach.
Aby odnosić dalsze sukcesy, Airbus musi zostać zreformowany. W ciągu ostatnich kilku lat, rynek samolotów pasażerskich zmienił się diametralnie. Dodatkowo może to być dopiero początek większych zmian. Jeżeli nie dojdzie do ugody pomiędzy Boeingiem i Airbusem w sprawie subsydiów do produkcji, WTO zabroni jakiejkolwiek pomocy dla obu koncernów.

Zobacz całość »



Polska Ambasada udzieliła informacji na temat sytuacji w Izraelu

Zobacz całość »
W związku z licznymi pytaniami turystów wybierających się do Izraela w celach turystycznych, Polska Izba Turystyki zwróciła się z prośbą do Ambasady Państwa Izraela oraz Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Izraelu o udzielenie niezbędnych informacji. Turyści za pośrednictwem PIT chcieli uzyskać informacje dotyczące zagrożenia życia i zdrowia dla osób wybierających się do Izraela.
Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Izraelu udzieliła następującej odpowiedzi:
W odpowiedzi na Państwa fax z dnia 17 bm. dotyczący stanu zagrożenia w Izraelu, uprzejmie informujemy, iż w chwili obecnej nie rekomendowane jest przebywanie na terenach północnego Izraela (okolice Hajfy, Naharii) ora częściowo w okolicach Jeziora Genezaret (od Tyberiady na północ), jak również odwiedzanie miejsc znajdujących się na terenach palestyńskich, w tym Betlejem i Jerycha. Nie mamy sygnałów o bezpośrednim zagrożeniu Jerozolimy, okolic Morza Czarnego czy Ejlatu.
Nie przewidujemy dalszej eskalacji konfliktu, niemniej należy zdawać sobie sprawę, iż wszystko wskazuje na to, że w rękach ekstremistów znajduje się broń mogąca zagrozić także obszarowi centralnego Izraela.

Zobacz całość »



Ile kosztuje podróż poślubna Brytyjczyków?

Zobacz całość »
Brytyjscy ekonomiści obliczyli, że pary, które pobierają się w 2006 roku wydają dwukrotnie więcej na podróże poślubne niż młodzi ludzie, którzy pobierali się przed ośmioma laty.
Szacuje się, że w tym roku brytyjscy nowożeńcy wydadzą na swój miesiąc miodowy średnio 922 miliony funtów , a to aż dwukrotnie więcej, niż nowożeńcy z 1998 roku.
Eksperci twierdzą, że wynika to z faktu, iż Brytyjczycy coraz później się pobierają, a w związku z tym mają większe doświadczenie podróżnicze i dysponują większym budżetem.

Zobacz całość »



WIT i PTTK przeciw nieuczciwym przewodnikom

Zobacz całość »
Już kilka lat trwa wojna między najatrakcyjniejszymi miastami Polski, a nieuczciwymi przewodnikami, którzy świadczą swoje usługi niezgodnie z ustawą o usługach turystycznych.
Warszawa idąc za przykładem Trójmiasta postanowiła tępić ten proceder. Jak zapewnia Prezes Warszawskiego Oddziału Przewodników PTTK i Wiceprezes Warszawskiej Izby Turystyki (WIT) - Elżbieta Strzępek, dzięki wsparciu Urzędu Marszałkowskiego oraz wspólnej akcji WIT i PTTK, od początku lipca w najbardziej atrakcyjnych miejscach w stolicy są prowadzone kontrole z udziałem policji i dwóch uprawnionych przewodników znających języki obce.
Przyłapani na gorącym uczynku przewodnicy są narażeni na wysokie kary grzywny i mogą mieć cofnięte uprawnienia. Na podstawie rozporządzenia MG z dnia 17 stycznia 2006 r. w Polsce jest dziesięć miast zamkniętych (w tym takie jak: Warszawa, Gdańsk, Sopot, Kraków, Lublin, Łódź, Toruń czy Szczecin), w których mogą oprowadzać turystów polskich i zagranicznych wyłącznie przewodnicy z danego miasta.
Jednak wielokrotnie zdarza się, że nielegalną działalność uprawiają w Warszawie przewodnicy z zagranicy - z Niemiec, Rosji czy Hiszpanii!
29 lipca w Warszawie rusza kolejny kurs przewodnicki, cena od wielu lat nie zmieniła się i wynosi 1200 zł, wszyscy chętni mogą zgłaszać się pod numerem telefonu 022 629-28-40.
Warszawski Oddział Przewodników PTTK stawia na młodą kadrę, która w wielu przypadkach doskonale włada wieloma językami obcymi. Wśród nich znajdują się tacy, którzy mówią po arabsku, japońsku czy hebrajsku.
Obsługujemy grupy w 23 językach obcych. W dniu 2 września robimy kolejną imprezę "Łazienki w blasku świec", a od 22 lipca rusza specjalny turystyczny autobus numer 100, w którym nasi renomowani przewodnicy będą oprowadzali turystów w języku angielskim - dodaje Elżbieta Strzępek.

Zobacz całość »



Międzynarodowy Workshop Turystyki Przyjazdowej w Wilnie

Zobacz całość »
Buy Lithuania IV to Międzynarodowy Workshop Turystyki Przyjazdowej, który odbędzie się 14 września 1006 roku w Wilnie. Do wziecia udziału w imprezie zapraszają Litewskie Zrzeszenie Hoteli i Restauracji, Ministerstwo Gospodarki Litwy, Państwowy Departament Turystyki Litwy oraz Litewskie Zrzeszenie Turystyczne.
Celem workshopu jest prezentacja i popularyzacja różnorodnych atrakcji i infrastruktury turystycznej na Litwie. Prezentowane będą walory litewskiej stolicy, słynny skansen w Rumszyszkach, klub golfowy w Vievis, Troki, Polanga, Klajpede, Mierzeja Kuronska i Nida.
W przedsięwzięciu wemą udział menadżerowie hoteli i biur zajmujących się turystyką przyjazdową, a także wielu przedstawicieli firm związanych z branżą turystyczną.

Zobacz całość »



Paszporty bez lewego półprofilu!

Zobacz całość »
Polska przymierza się do wprowadzenia paszportów biometrycznych. Pierwszym krokiem ma być umieszczanie w paszportach fotografii z twarzą ustawioną na wprost, a nie tak jak było dotychczas z lewego półprofilu.
Nowe regulacje mają zacząć obowiązywać od przyszłego czwartku. Teraz robiąc zdjęcie trzeba będzie ustawiać głowę na wprost, patrzeć w obiektyw i nie bedzie można się uśmiechać, ponieważ usta mają być zamknięte.
Choć na razie nikt nie mówi o wymianie starych dokumentów, to paszporty biometryczne mają zacząć obowiązywać w Polsce pod koniec sierpnia. Docelowo w dokumentach mają znaleźć się także czipy z danymi o rysach twarzy i odciski palców.

Zobacz całość »



Spacery po kosmosie w ofercie amerykańskiej firmy

Zobacz całość »
Amerykańska firma Space Adventures Ltd. słynie z organizacji prywatnych podróży kosmicznych. Do tej pory ma na swoim koncie trzy prywatne wyprawy na krążącą po orbicie okołoziemskiej Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS).
Ostatnio firma Space Adventures poszerzyła swoją ofertę o ... spacer na zewnątrz stacji. Wzbogacenie oferty ma kosztować 15 milionów dolarów, które trzeba dopłacić do kosztów samej podróży, która kosztuje 20 milionów dolarów.
Do tej pory trzech zamożnych klientów skorzystało z wyprawy na międzynarodową stację.
Firma Space Adventures korzysta głównie z usług rosyjskiej agencji kosmicznej, która szkoli astronautów-amatorów i zapewnia ich transport na stację za pomocą swoich statków Sojuz.
Spacer kosmiczny, który uważany jest za bardzo ryzykowny, odbyło 151 astronautów spośród 450, którzy byli w kosmosie.

Zobacz całość »



Rusza budowa hotelu na lotnisku w Pyrzowicach!

Zobacz całość »
Hotel według projektu Adama Komara i Krystiana Kaizerbrechta ma być gotowy jesienią przyszłego roku. Budowa już ruszyła, obiekt stanie za nieczynnym od lat przejazdem kolejowym około 450 m. od terminalu.
- To przedsięwzięcie ma dużą szansę powodzenia. Przeprowadziliśmy badania, z których wynika, że sporo pasażerów spieszących się na poranny lot, wolałoby spędzić jedną noc w hotelu. Tak samo część z tych, którzy przylatują w nocy do Pyrzowic, byłaby zainteresowana noclegiem w pobliżu portu - mówi Marek Kubica, szef marketingu Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego, spółki zarządzającej lotniskiem.
Hotel będzie dysponował 60 dwuosobowymi pokojami, salą konferencyjną oraz niewielkimi pomieszczeniami, w których wynajęta firma będzie przygotowywać posiłki dla pasażerów samolotów. Choć cena noclegu nie jest jeszcze znana, wszystko wskazuje na to, że nie będzie ona wygórowana. Oprócz pasażerów będą tam też nocowały załogi samolotów.
Finansowaniem przedsięwzięcia zajęła się spółka GTL Hotele, która została powołana przez GTL oraz firmę Emerson, producenta papieru komputerowego. Powołana do życia spółka zaciągnęła pięciomilionowy kredyt na budowę hotelu - poreczycielem będzie Emerson, natomiast GTL przekazało własny grunt pod budowę hotelu.
Wszystko wskazuje zatem na to, że pod koniec przyszłego roku lotnisko w Pyrzowicach na Śląsku zmieni się nie do poznania. Do tego czasu bowiem mają byc gotowe ekspresowa droga na lotnisko, nowy terminal dla ponad 3 mln pasażerów i przylotniskowy hotel.
Zastanawia tylko mały rozmiar hotelu - czy 60 miejsc nie zajmą same załogi samolotów za kilka lat, jeśli lotnisko się będzie rozwijać zgodnie z oczekiwaniami? Z drugiej strony w takim hotelu będzie możliwe zakwaterowanie nawet średniej grupy podróżnych np. w wypadku odwołania lotu lub potrzeby zaczekania na samolot do rana.

Zobacz całość »



Balice mają już 20 przewoźników!

Zobacz całość »
Balice są jednym z najlepiej rozwijających się portów lotniczych w Polsce, dowodem na to jest uruchamianie nowych połączeń i współpraca z kolejnymi przewoźnikami.
Już 14 września Norwegian Air inauguruje loty z Krakowa do Sztokholmu. Samoloty tej linii bedą latały do Norwegii cztery razy w tygodniu - w poniedziałek, środę, piątek i niedzielę.
Od 19 września natomiast Sterling Airlines - kolejny 20 już przewoźnik w Balicach - zacznie latać do Kopenhagi. Loty odbywac się będą trzy razy w tygodniu ( wtorki, czwartki i niedziele). Sterling Airlines bedzie latał Boenigiem 737. To pierwsze tanie połączenie lotnicze pomiędzy Polską a Danią. W ten sposób z Krakowa będzie można dolecieć bezpośrednio do wszystkich czterech stolic państw skandynawskich. Połączenia do Oslo już obsługuje Norwegian, a do Helsinek - Finnair.
Dwa nowe połączenia to efekt rozmów z przewoźnikami, jakie odbyły się podczas targów lotniczych w Warszawie.

Zobacz całość »



Bilety papierowe droższe od elektronicznych!

Zobacz całość »
Włoski przewoźnik Alitalia wprowadził nowe zasady dotyczące sprzedaży biletów elektronicznych i papierowych na wszystkich kierunkach, obsługiwanych przez linię.
Nadal będą dostępne bilety papierowe, ale od 1 sierpnia 2006 roku za ich wystawienie będzie pobierana opłata w wysokości 75 zł za bilet w jedną stronę i 150 zł za bilet w obie strony. Dodatkowa opłata ma pokryć koszty administracyjne związane z ich wystawieniem.
Obecnie bilet elektroniczny jest najbardziej popularny na wszystkich liniach Alitalii. Usprawnia on wszelkie procedury administracyjne oraz zapewnia komfort w podróżowaniu.

Zobacz całość »



Podrabiany bursztyn na nadmorskich kramach!

Zobacz całość »
Nadmorskie kramy kuszą turystów bursztynowymi pamiątkami. Jednak coraz częściej ten szlachetny owoc bałtyckiego morza jest podrabiany, a zamiast niego żądni zarobku producenci sprzedają plastik albo szkło.
Sposobem na zweryfikowanie autentyczności bursztynu jest nakłucie kamienia gorąca igłą. Bursztyn bowiem pachnie jak kadzidło, jeśli czuć co innego, można mieć pewność, że mamy do czynienia z podróbką.

Zobacz całość »



Kolejki na szlakach turystycznych?

Zobacz całość »
Na amatorów wycieczek po tatrzańskich szlakach czekają ostatnio dość nietypowe sytuacje. Turyści bowiem nie tylko muszę wspiąć się na szczyt góry, aby podziwiac piękne widoki, ale coraz częściej zmuszeni są do odstania w tym celu kilkunastu minut w kolejce.
Szczególnie latem kolejki ustawiają się nie tylko przed wyciągami, ale także na najpopularniejszych górskich szlakach turystycznych.
W czasie weekendów jest znacznie lepiej, ponieważ nie ma tak wielu zorganizowanych wycieczek, ale środek tygodnia coraz częściej można być świadkiem sytuacji, gdzie trzeba czekać nawet godzinę, by znaleźć miejsce przy łańcuchu i wzdłuż niego się wspinać.

Zobacz całość »



Polacy mistrzami świata w grillowaniu!

Zobacz całość »
VIII Mistrzostwa Świata w Grillowaniu, które odbywały się przez całą niedzielę na wrocławskiej Wyspie Piaskowej wyłoniły mistrza, którym została polska drużyna Polish Barbecue Kings z kapitanem Jackiem Kempą.
W mistrzostwach uczestniczyło 28 ekip z 14 krajów. Każda druzyna musiała przygotować po pięć potraw, każdą z innego mięsa.
Praca grillujących była oceniana przez 140 jurorów, wśród których był również znany telewizyjny kucharz Maciej Kuroń.
Drugie i trzecie miejsce zdobyły drużyny ze Szwajcarii. Nagrodą za pierwsze miejsce, którą otrzymają Polacy jest obraz o wartości 2,5 tysiąca euro.

Zobacz całość »



Jeszcze w tym roku ma powstać spółka zarządzająca rzeszowskim lotniskiem!

Zobacz całość »
20 lipca w Warszawie władze urzędu marszałkowskiego podpisały z Przedsiębiorstwem Państwowe Porty Lotnicze list intencyjny w sprawie powołania spółki, która będzie zarządzać portem lotniczym w Jasionce.
Leszek Deptuła, marszałek województwa podkarpackiego zapewnia - To nie jest pusty dokument.
List intencyjny umożliwia stworzenie biznesplanu, który jest niezbędny do ustalenia podziału majątku podrzeszowskiego portu pomiędzy samorządem podkarpackim, a Przedsiębiorstwem Państwowe Porty Lotnicze. Marszałek zagwarantował, że spółka otrzyma w tym roku 10 mln zł uchwalone przez sejmik województwa, natomiast w przyszłym roku 12 mln zł.
Marszałek Deptuła poinformował - Oprócz spraw związanych z budową nowego terminalu chcemy rozwinąć usługi wokół lotniska. W planach jest budowa hotelu w Jasionce. Podkreślił, że szanse na utworzenie spółki w tym roku są bardzo duże. Dodał - Jestem przekonany, że tak się stanie.
Powołanie spółki umożliwi ubieganie się o dotacje z Unii Europejskiej na inwestycje w Jasionce. Oprócz samorządu i PPL jej udziałowcami ma zostać miasto i najprawdopodobniej prywatny inwestor. Paweł Łatacz, dyrektor generalny PPL wyznał - Obecna dynamika rozwoju połączeń lotniczych z Rzeszowa przesądza o tym, że jest to najlepszy okres do przekształcenia portu w Jasionce w spółkę. Wsparcie samorządu regionalnego będzie najlepszym sposobem dla zwiększenia roli portu w regionie.
Obecnie najistotniejszą inwestycją na podrzeszowskim lotnisku jest nowy terminal pasażerski. Na przełom września i października zaplanowano rozpoczęcie budowy parkingu na 700 samochodów, dróg dojazdowych do przyszłego terminalu oraz sieci wodociągowej i kotłowni. Władze PPL uważają, że inwestycje te należy zrealizować w pierwszej kolejności, jeszcze przed stawianiem budynku terminalu, który ma zostać wzniesiony najwcześniej na wiosnę przyszłego roku. Na ten sam termin planuje się budowę płyty postojowej i do odladzania samolotów.
Na prace okołoterminalowe PPL zaplanowało wydać 16 mln zł. Właśnie taka kwota została zarezerwowana w budżecie państwa. Jednak cały czas nie wiadomo, kto będzie dysponował tymi pieniędzmi. Najprawdopodobniej trafią one do PPL za pośrednictwem Ministerstwa Transportu. Jeszcze w tym roku władze portów zamierzają wykorzystać połowę tej kwoty, a drugie 8 mln zł dołożyć z własnego budżetu. Natomiast pozostałe środki z budżetu państwa planują przerzucić na przyszły rok. PPL wyjaśniło, że jest to konieczne. W przypadku wykorzystania od razu całych państwowych pieniędzy porty musiałyby dołożyć drugie 16 mln.
Adam Robaczyński odpowiedzialny za inwestycje w Jasionce wyjaśnił - Nie będziemy w stanie przerobić do przyszłego roku 32 mln zł.
Do tej pory nie została rozstrzygnięta sprawa budowy w Jasionce bazy serwisowej Ryanaira. O tę inwestycję zabiega też łotewska Ryga. Tomasz Kułakowski, dyrektor Ryanaira na Europę Środkową i Wschodnią poinformował - Szanse obu miasta są jednakowe. Na ostateczne rozstrzygnięcie trzeba jeszcze poczekać.

Zobacz całość »



Helios dla dzieci w każdy wtorek

Zobacz całość »
Wakacje w radomskim kinie Helios obfitują w atrakcje dla dzieci. W każdy wtorek kino Helios w Radomiu zaprasza najmłodszych na wycieczki. Dzieci mogą nie tylko obejrzeć filmy, ale także zobaczyć w jaki sposób wyświetlany jest obraz w kinowych salach. Wycieczka urozmaicona jest wieloma konkursami i zabawami.
Ostatnio kabinę projekcyjną odwiedziła grupa z Ośrodka Profilaktyki Uzależnień w Kozienicach. - Większość z naszych podopiecznych w kinie jest po raz pierwszy. Nie wszystkich byłoby stać na taką wycieczkę - twierdzi Magdalena Głowacka-Karcz, opiekunka grupy.
- Zainteresowanie jest bardzo duże. Dzieci są wszystkiego ciekawe. W ubiegłym tygodniu uczestnicy pytali na przykład, dlaczego taśma filmowa leży na talerzach i ile ma kilometrów - mówi Małgorzata Sapińska, kierowniczka Heliosa.
Dzieci maja niepowtarzalną okazję, by zobaczyć kino od zupełnie innej strony. Na zwiedzanie wybrała się również Anna Tomczyk z piątką swoich pociech. Małemu Dominikowi najbardziej podobała się sala kinowa obserwowana z góry. - Ile tu foteli, a jaki duży ekran - dziwił się chłopiec. Nigdy wcześniej nie był w kinie. - W takiej sali jest kilka głośników dookoła. Gdybyście zamknęli oczy, to czulibyście się jak w samym centrum jakiejś sytuacji. Tak, jakby na przykład samoloty latały tuż nad wami - opowiadał maluchom Wojciech Skipirzepa, pracownik Heliosa.
Paweł, uczestnik wycieczki, mówił, że mógłby być pracownikiem kina, a największe zainteresowanie wzbudził w nim projektor. - Fajna jest ta maszyna - mówił nam, przyglądając się, jak następują po sobie kolejne klatki filmu.
Wszyscy zainteresowani wycieczkami po kinie Helios mogą to uczynić we wtorki. Zwiedzanie rozpoczyna się o godzinie 11, wszytskie filmy wyświetlane dla dzieci sa płatne, sama wycieczka jest darmowa. Grupy zorganizowane mogą zapisywać się pod numerem telefonu 0 48 362 80 50 lub korzystając z poczty elektronicznej radom@heliosnet.pl

Zobacz całość »



Pokoje z beczek w Rumunii!

Zobacz całość »
Pietroalsele to rumuńska miejscowość słynąca z błotnych wulkanów, jednak ostatnio miejsce to jest odwiedzane przez turystów z jednego jeszcze powodu. Otóż w Pietroalsele otwaro pensjonat, którego pokoje stworzone są z beczek.
Nocleg w beczce po winie kosztuje 10 euro. Pokoje wbrew pozorom są dość przestronne, ponieważ każda z beczek kiedyś pomieścić mogła 10 tysięcy litrów płynów. Beczki pachną winem, które można nabyć w nietypowym pensjonacie.
Sam właściciel pensjonatu przyznaje, że na pomysł urządzenia pokojów z beczek wpadł, ponieważ szukał taniego rozwiązania.
Niestety wino, które można u niego nabyć sprzedawane jest już w butelkach, nie w beczkach.

Zobacz całość »