Aktualności
Ogłoszenia
Wyszukiwarka
Obecnie jest zindeksowane 33318 aktualności
Archwium aktualności
2006-07-31 do 2006-08-05
(rok 2006, tydzień 31)
Zmień tydzień Zmień rok
Lista aktualności:
::: 2006-07-31 :::
Rowerem na Jasną Górę
Zobacz całość »Sanktuarium na Jasnej Górze to częsty cel pielgrzymek z całej Polski, coraz częściej jednak zmienia się forma tych podróży. Ostatnio bardzo popularne są pielgrzymki rowerowe. Do sanktuarium na rowerze dotarły już pielgrzymki z z diecezji bielsko-żywieckiej, zielonogórsko-gorzowskiej i szczecińsko- kamieńskiej. Coraz częściej przesiadają się na rower ci, którzy pielgrzymowali pieszo.
- Do tej pory chodziłam zawsze na piesze pielgrzymki diecezji bielsko-żywieckiej. W ubiegłym roku miałam jednak wypadek i nie dałabym rady pielgrzymować w ten sposób, więc wybrałam się - do czego zachęcił mnie mąż - na pielgrzymkę rowerową - powiedziała jedna z rowerzystek, Grażyna Jurasz z parafii św. Marcina w Pisarzowicach. Czy rowerem pielgrzymuje się łatwiej? Pani Grażyna Jurasz twierdzi, że kryzysy zdarzają się tak samo często jak w przypadku pielgrzymki pieszej. - Tak jak w życiu. Ale ważne są intencje z jakimi się pielgrzymuje. Każdy kryzys można pokonać - oceniła pani Grażyna.
- Na rowerze pielgrzymuje się bardzo dobrze. Tylko w jednym momencie chciało mi się zsiąść i zrezygnować. Ale choć nie miałem siły, nie zsiadłem, nie poddałem się - powiedział z dumą już na Jasnej Górze najmłodszy rowerzysta tej grupy, 10-letni Arek Zacharewicz.
Pielgrzymki rowerowe muszą podporządkowywać się zasadom ruchu drogowego, który mówi o tym, że rowerzyści zobowiązani są do podróżowania maksymalnie 10 osobowymi grupami oddalonymi od siebie o kilkadziesiąt metrów.
Ogółem w pielgrzymkach rowerowych na Jasna Górę wzięło udział ponad 140 cyklistów i liczba ta wciąż rośnie. Najmłodszy jak do tej pory uczestnik rowerowej pielgrzymki miał 11 lat a najstarszy 72.
Częstochowskie Zakłady Przemysłu Zapałczanego zapraszają do muzeum!
Zobacz całość »Częstochowskie Zakłady Przemysłu Zapałczanego świętują 125-lecie istnienia. Z tej okazji aż do czerwca przyszłego roku odbywać się będą w przyzakładowym Muzeum Produkcji Zapałek wystawy spotkania, zloty filumenistów, czyli kolekcjonerów etykiet z pudełek zapałek.
Muzeum to jest jak dotąd jedynym tego typu obiektem w Europie, można w nim poznać między innymi cały proces produkcji odbywający się przy użyciu wciąż używanych maszyn, zainstalowanych w latach 1926-30.
Fabryka zapałek powstała w 1881 roku z inicjatywy niemieckich przedsiębiorców Karola von Gehlinga i Juliana Hucha, natomiast samo muzeum otwarto w 2002 roku. Wówczas prezes Kałamarz stwierdził, że placówka ta wpisuje się w kierunek rozwoju światowego muzealnictwa, a ekspozycja powinna być dynamiczna i dawać zwiedzającym możliwość aktywnego uczestnictwa, dlatego zapałki produkowane są na oczach zwiedzających.
Linia produkcyjna powstała pod koniec lat 20. XX wieku W 1925 roku po przyjęciu ustawy o monopolu zapałczanym, istniejącą tam fabrykę wydzierżawiła spółka Polskiego Towarzystwa Przemysłu Zapałczanego. Po wojnie fabryka stała się własnością państwa, a w 1997 zakłady sprywatyzowano.
Pierwsze zapałki wynalezione zostały w Chinach w 570 roku naszej ery. Wykonane były z sosnowego patyka i siarczanej główki. W czasach nowozytnych ich wynalazcą był francuski chemik Jan Christian Chancel, który upowszechnił tzw zapałki maczane - patyczki nasączone chlorkiem potasu zapalały się po wyjęciu z pojamnika z kwasem siarkowym. Prawdziwym przełomem było wynalezienie zapałki potarkowej, czyli takiej, której używa się do dnia dzisiajeszego. W 1855 roku Szwed John Lundstrom zastąpił szkodliwy biały fosfor bezpiecznym fosforem czerwonym i wówczas zaczęła się rynkowa kariera zapałek.
Koniec świata w sercu Europy
Zobacz całość »Co mają do zaoferowania Paldiski? Zapierające dech w piersiach widoki i cudowne klify ...
Parę kilometrów za Tallinem znikają zabudowania a pozostaje długa droga prowadząca przez las. Lepiej nie wybierać się w podróż z pustym bakiem - można nie znaleźć zbyt szybko stacji benzynowej, gdyż te są oddalone od siebie nawet o 100 km. Poza tym droga ta wiedzie wzdłuż bałtyckiego wybrzeża i nie jest zbyt uczęszczana. Rzadko też mija się jakąś wieś czy nawet pojedynczy dom. Czasem nadarzy się jakiś parking między sosnowymi lasami. Warto się tam na chwilę zatrzymać i wyjrzeć na rozpościerającą się piękną panoramę. Nieposkoromione morze, wysokie klify i walczące z wiatrem ptaki - to to co zobaczymy. Gdy jest zimno i wietrznie cały ten krajobraz staje się przerażający.
Jednak to jeszcze nic. Prawdziwych emocji dostarcza nam dopiero miasteczko Paldiski na półwyspie Pakri ( 45 km od Tallina ). Wygląda ono całkiem inaczej niż inne miasteczka w kraju, tu czas cofnął się o klikanaście lat wstecz i jesteśmy w epoce Związku Radzieckiego.
Paldiski pełniło, ze względów strategicznych, funkcje wojskowe. Tak przynajmniej działo się za czasów Piotra Wielkiego, czyli koło 1718 roku. Wówczas w mieście zbudowano twierdzę morską i port. W czasie II Wojny Światowej cywile zostali wysiedleni z Paldiski po to by tuż po wojnie móc rozpocząć budowę Pentagonu, czyli podmorskiej bazy nuklearnej i zarazem największego centrum szkoleniowego dla podwodnych łodzi atomowych. Wyspy Suur-Pakri i Väike-Pakri widoczne stąd gołym okiem miały służyć jako poligony bombowe. Jeszcze w 1993 roku Paldiski było niedostępne dla cywilów. Teraz jest dostepne a nawet godne odwiedzenia lecz znaczącą przeszkodą może być radioaktywne i chemiczne skażenie środowiska - pozostałości po radzieckim wojsku. Gdy Estonia odzyskała niepodległość w 1991 roku armia rosyjska nadal stacjonowała na półwyspie. A to dlatego, że Rosjanie chcieli zapewnić sobie prawo korzystania z utworzonej bazy. Niepewna sytuacja doprowadziła do tego, iż baza stała się siedzibą rosyjskiej mafii trudniącej się handlem bronią na terenie Estonii.
Obecnie miasto to zamiast przyciągać , odstrasza. Nie jest typowym miasteczkiem portowym. Na Paldiski składają się dwie uliczki i kilkanaście mniejszych tak samo szarych i przygnębających. Kilka zniszczonych betonowych budynków, zburzone kościoły, nieliczne sklepiki - to wszystko czym może przywitać nas Paldiski. jadąc w głąb półwyspu nie widzimy nic innego prócz ruin, popękanych murów pozarastanych drzewami. Na ocalałym murze widnieje napis: "Welcome to Hell", mimo to jedziemy dalej ...
Na samym końcy półwyspu stoj najwyzsza latarnia (54m) w Estonii. Tuż obok znajduje sie baza radiolokacyjna. W oddali widać estońskich żołnierzy oraz potężne wiatrak dostarczające krajowi 1 proc. energii.
To co ma Paldiski najbardziej atrakcyjnego to zdecydowanie wspaniałe widoki morza i piękne klify. Pochmurna pogoda i wietrzna aura sprawiają, że podejście do 25-metrowych klifów to nie lada przeżycie. Trawa rośnie tam do samego skraju lądu, potem jest już tylko przepaść, o której wiadomo ze znaków ostrzegawczych. U podnóża klifu rozbijają się wielkie fale a na samym dle spoczywają wielkie skalne głazy. Nie widać gołym okiem wraków rosyjskich okrętów, które leżą gdzieś na dnie. W każdym razie jest ich w tej okolicy podobno koło 100.
W Paldiskach trzeba zobaczyć również dworzec kolejowy z 1870 roku, który (o dziwo!) jest zadbany jak na czterotysięczne maisto. Przechodząc przez sklep, restaurację wychodzimy na jedyny peron i naszym oczom ukazuje się Bałtyk. Cóż za zaskakujący widok.. Miasto odbiega wyglądem od typowych kurortów turystycznych, ale mimo wszystko warto je odwiedzić.
Jak najlepiej dojechać do Palidiski? Można jechać drogą nr 8 z Tallina, ale ciekawiej jest pojechać wzdłuż wybrzeża przez Rannamoisa i Lohusalu. Z Tallina jedziemy pociągiem (przez Keila i Klooga), rozkład na stronie : http://www.elektriraudtee.ee ; kursuje z Tallina 10 pociągów dziennie a podróż trwa ponad godzinę, bilet kosztuje 18 koron. Valge Laev - to jedyny hotel w Paldiskach, oferuje 6 pokoi oraz smaczną, niedrogą kuchnię.
Adres: Rae 32, tel. + 372 674 20 95, valgelaev@hot.ee
Jakie perspektywy dla plaży w Groszowicach?
Zobacz całość »Minionego lata Opolanie mieli okazję wypoczywać nad kąpieliskiem Bolko w Groszowicach. Plażowiczów i płetwonurków przyciągnęła ciepła i czysta woda oraz ludzie, którzy podjęli sie opieki nad zapomnianym przez władze miasta kąpieliskiem.
Obecny wygląd, plaża zawdzięcza zaangażowaniu i pracy niewielkiej grupy ludzi. Rafał Krzyształowicz, opiekun kąpieliska mówi o potrzebie zagospodarowania terenu wokół akwenu. Przede wszystkim trzeba przywieźć świeży piasek, powiększyć parking, zrobić boisko do gry w siatkę i plac zabaw dla dzieci oraz wyrównać teren. Niestety na pomoc miasta nie mogą za bardzo liczyć. - O tablicę informującą, jak dojechać, czy oznaczenie kąpieliska nawet nie będziemy już prosić urzędu miasta, zrobimy to we własnym zakresie - powiedział Andrzej Prokopowicz, który określił sam siebie dowódcą kąpieliska.
Urząd miasta zapewnił jedynie opiekę służby ratowniczej i porządkowej. Być może znajdą się fundusze na przywiezienie piasku. - Jednak na dalsze zagospodarowanie terenu środków nie ma, może na następny rok zostaną przyznane jakieś pieniądze z budżetu miasta - poinformowała Dorota Michniewicz-Witkowska, naczelnik wydziału kultury, sportu i turystyki.
Wniosek o modernizację kąpieliska nie został przyjęty najprawdopodobniej dlatego, że miasto wyłożyło sporą sumę pieniędzy na remont basenu przy placu Róż licząc, że inwestycje szybko się zwrócą.
Rocznica - 350 lat franciszkanów na Górze św. Anny
Zobacz całość »W niedzielę na Górze św. Anny zgromadziły się tysiące wiernych aby wziąć udział w organizowanym odpuście oraz świętować 350. rocznicę przybycia na nią Franciszkanów.
Uroczystość rozpoczął o. Jozefat Gohly, gwardian klasztoru, który podziękował pielgrzymom za przybycie i wyraził nadzieję, że jubileusz będzie jednocześnie hołdem uwielbienia oddanym Bogu. Dziękował tym, którzy pojawili się na uroczystości oraz tym, którzy choć na pewno by chcieli pojawić się nie mogli...
Celebracja mszy należała do Georga Sterzinskiego, czyli ordynariusza arcydiecezji berlińskiej, oraz do arcybiskupa i biskupów z Opola oraz sąsiednich diecezji gliwickiej i legnickiej.
Arcypiskup Nossol przyrównał rodzinę do gleby, z której wyrasta ziarno i od której to zależy jakie ono będzie. Rodzicom dziękował za trud włożony w wychowanie swoich dzieci. Uważa, iż należą się im wyrazy uznania za to, że uczą dzieci żyć tak, aby być godnymi danego im życia. Mieszkanka Kędzierzyna-Koźla, Maria Augustyniak również wubrała się na odpust. Jak przyznała, jest tu z rodziną co święta. Natomiast jej siostrzenica z Zamościa pierwszy raz wybrała się na Górę św. Anny i była nią wielce zauroczona. "To przepiękne miejsce, które ma specyficzny klimat, jest tu coś takiego, co sprawia, że można się wyciszyć" - mówiła Kinga Woźniak.
W niektórych rodzinach wyprawa na Górę św. Anny to tradycja. Pani Teresa z Krapkowic przybyła z rodziną i jak przyznaje nie wyobraża sobie świąt bez wizyty na Górze.
80-letnia Anna Urbańczyk sądzi, iż ludzie wcale nie odsuwają się od kościoła. Widać to choćby po tym ile ludzi przybywa na uroczystości typu obecnie świętowanych obchodów na Górze. Wszyscy po coś przyjeżdżają albo się pożalić, albo podzielić dobrym słowem. Jest coś co ciągnie na obchody. Jest to niewątpliwie zasługa gospodarzy uroczystości. Jak dodała pani - "Anna Św. Franciszek nie tylko wąchał kwiatki i spoglądał w niebo, ale i ciężko pracował".
Zawody w pływaniu na "byle czym"
Zobacz całość »"Augustowskie Widmo" zbudowane w Odolanowie zwyciężyło 11. Mistrzostwa w Pływaniu na Byle Czym. Impreza miała miejsce w Augustowie i oglądało ją ponownie klikanaście tysięcy osób. W zawodach rywalizowało 36 załóg z Polski i Niemiec.
Widmo to kilkumetrowy, uskrzydlony smok wodny, który został skonstruowany przez Marka Ławniczaka z Odolanowa. Pan Marek triumfował w imprezie juz dwukrotnie. Drugie miejsce przypadło Marianowi Berbeckiemu z Kędzierzyna Koźla, który zabłysnął pojazdem o nazwie: "Obwodnica im. Adama Wajraka". Ta dziwna nazwa jest związana z kontrowersyjma sprawą dotyczącą budowy obwodnicy w Augustowie.
Trzecie miejsce wywalczył Niemiec - Christian Thiele z Goerlitz, który pływał bolidem Formuły 1.
Już od 11 lat fanatycy pływanie na "byle czym" zjeżdżają do Augustowa. Swoje wehikuły konstruują z materiałów, które najłatwiej utrzymują się na wodzie, czyli z plasikowych butelek, puszek i opon.
W tym roku pływały takie dziwactwa jak: Pływające Jajo, Żółw Nyski, Niezidentyfikowany Obiekt Pływający czy Kareta Asów.
Atrakcje turystyczne Lublina
Zobacz całość »Lublin, podobnie jak Rzym jest miastem położonym na wzgórzach, a to sprawia, że w odróżnieniu od innych grodów nie wtapia się w zabudowę, ale ma odsłoniętą panoramę.
Wszyscy, którzy tam przyjeżdżają uderzeni są wszechogarniającą zielenią, która sprawia, że można odetchnąć od gwaru miasta. Sercem Lublina jest Stare Miasto z wielowiekowymi kamieniczkami, wąskimi brukowanymi uliczkami i zabytkami architektonicznymi takimi jak Teatr Stary, który jest jednym z najcenniejszych i jednocześnie najbardziej zaniedbanych zabytków w Lublinie.
Na Rynku można odpocząć w kawiarnianych ogródkach, gdzie ludzie bawią sie do późnej nocy. Na środku lubelskiego rynku stoi Trybunał Koronny, pod którym zmarł Jan Kochanowski i w którym obecnie mieści się Pałac Ślubów. Często pozują tam do zdjęć świeżo upieczeni małżonkowie.
Ci, którzy chcą podziwiać panoramę miasta mogą wybrać się na plac Farny, bowiem stamtąd rozciąga się piękny widok na Lublin. Ze Starego Miasta podążając Bramą Grodzką można dojść do wzgórza zamkowego, W starym zamku mieściło się niegdyś więzienie, a obecnie jest tam muzeum. Tam też znajduje się największy lubelski skarb mianowicie kaplica św. Trójcy. Jest to gotycka świątynia, której ściany i sklepienia pokrywają freski. Świątynia jest miejscem, w którym łączą się zachodnia architektura ze wschodnim malarstwem bizantyjsko-ruskim.
Lublin położony jest na podłożu lessowym, które jest podatne na podmycia. Wielokrotnie zdarzało się, że ziemia w mieście zapadała się odsłaniając wiekowe piwnice. Podziemia takie można zwiedzić - obiektami takimi są lochy pod budynkiem Trybunału Koronnego, których długość wynosi ponad 200 metrów. Wewnątrz znajdują się makiety z wizerunkiem miasta sprzed wieków a w niedługim czasie z zamontowanych głośników mają popłynąć lubelskie legendy.
Park Jurajski na Kujawach?
Zobacz całość »Stowarzyszenie z Ostrowca wyraziło chęc wybudowania w Solcu Kujawskim parku jurajskiego. Padła równiez propozycja Biskupina, ale tam protestują archeolodzy, którzy są zdania, że umieszczenia plastikowych stworów w sąsiedztwie biskupińskiej osady to kiepski pomysł. Dlaczego? Choćby dlatego, że będzie to wprowadzało mętlik w głowie młodego człowieka, który będzie zadawał sobie pytania: czy polowano na dinozaury w czasach Biskupina?, czy może dinozaury hodowano? ... A przecież wiadomo, że kilkadziesiąt lat przed Biskupinem dinozaury wymarły.
Ostrowieckie stowarzyszenie Delta a w zasadzi jego wiceprezes Halina Kisiel nie ukrywa, że chodzi o ściągnięcie turystów na Kujawy. Delta dwa lata temu wybudowała Bałtowski Park Jurajski i jak widać chce kontynuować "jurajskie przedsięwzięcia". Solec Kujawski leżący pomiędzy Toruniem a Bydgoszczą już jest reklamowany mający powstać za rok park jurajski. Pani Halina Kisiel zapewnia, że w Solcu nie zostanie stworzona kopia bałtowskiego parku lecz Delta skorzysta z nowych pomysłów.
Parę miesięcy temu Delta stanęła do przetargu w gminie Rogowo przy trasie Poznań - Gdańsk. I ... przegrała. Zwyciężył biznesmen, Tomasz Szarski, któey także zdecydował się na budowę parku jurajskiego. Zabrał Delcie teren, pracownicę oraz producenta plastikowych dinozaurów, ale Kisiel mówi, iż z tymi wszystkimi problemami Delta już sobie dała radę.
Koło Biskupina znalazł się pewien prywatny właściciel, który zaoferował swój teren pod budowę parku - nie opodal archeologicznego rezerwatu. Niedługo potem pojawiły się liczne protesty : "Człowiek człowiekowi gadem", "Dinozaurom nie oddamy Biskupina", "Biskupin w paszczy plastikowego dinozaura". Delta sądzi, że Zajączkowski nie tylko martwi się o historyczny dorobek Biskupina, ale przede wszystkim chroni przed konkurencją swojego przyjaciela Szarskiego. Tymczasem Zajączkowski stwierdza: - "To nie tylko mój sąd, że dinozaurów nie powinno być w Biskupinie. Profesorowie, sławy archeologii, przeciw temu protestują".
Sprawa ma obecnie wymiar międzynarodowy. List protestujący przeciw budowie podpisało już wielu profesorów np. prof. Romuald Schild, dyrektor Instytutu Archeologii i Etnologii PAN. Archeolodzy ostrzegają - "Sytuowanie tzw. parku dinozaurów w Biskupinie z pewnością zostanie przyjęte w Europie jako brak dbałości Polaków o spuściznę kulturową Starego Kontynentu".
Zajączkowski uważa, że działania Delty są głównie zorientowane na chęć zysku i pozyskanie sobie turystów kosztem Biskupina. Tymczasem Delta wystąpiło już do wójta gminy Gąsawa o wydanie warunków zabudowy. Nie parku jurajskiego, ale ośrodka szkoleniowo - rekreacyjnego. Wójt podobno zdaje się być przychylny pomysłom Delty, gdyż w ten sposób zaistniała by możliwość utrzymywania się gminy właśnie z turystyki. Zapewne wójt warunki wyda, gorzej co dalej ... Starosta w Żninie nie jest entuzjastą dinozaurów podobnie jak marszałek kujawsko - pomorskiego, rada muzeum i Stowarzyszenie Muzealników Polskich.
Halina Kisiel na koniec dodaje, że dziwi się, iż władzom powiatu nie zależy na opłacalnym inwestorze, który mógłby stworzyć dodatkowe miejsca pracy. "Nie będziemy się pchać, jeśli tam nas rzeczywiście nie chcą" - mówi Kisiel.
Kuchnia w Borach Tucholskich wolna od ulepszaczy!
Zobacz całość »W Borach Tucholskich restauratorzy i właściciele punktów gastronomicznych prowadzących agroturystykę karmią tym, co daje las i woda, a pomysłów nie brakuje, o czym świadczy wielość podawanych dań w różnych punktach na terenie Borów.
W tym pieknym zakątku można zjeść nie tylko smażoną rybkę, ale też pulpecika z ikry z boczkiem i cebulką. Bardzo pomysłowe są również kotlety z... kapelusza - najprawdopodobniej kani lub maślaka. W Borach Tucholskich można zjeść takie specjały jak jajka od kurki zielononóżki kuropatwianej z śladową ilością cholesterolu.
- Za kawę Tchibo i herbatę Lipton, które podajemy - nie ręczymy. Nieznane nam są ich technologie. Wszystko inne jest zdrowe i ekologiczne - tak Agrotur Bory, jeden z ośrodków agroturystycznych, promuje swoją kuchnię.
W wielu miejscach można zjeść chleb pieczony na tradycyjnym zakwasie, lub kotlety z trzody chowanej na łonie natury. W każdej miejscowowści mozna zjeśc świeżą rybę z obecengo połowu. Bar Mewa w miejscowości Brda, przy samej rzece podaje najsmaczniejsze w Borach pierogi, a Terminal w Charzykowych, lokal znajdujący się tuż przy drodze wjazdowej do wioski oferuje wybór dań barowych i z grilla, smażone mięsa, kurczaki, ryby - specjalność: pstrąg w ziołach.
W Przechlewie w restauracji Fregata, która estetyką wnętrz zadowoli tropicieli uroków PRL-u. ma dwie zalety: smacznie i tanio, warto więc zajrzeć!
Brakuje leków ratujących życie uczulonym na jad osy!
Zobacz całość »Śmierć Ewy Sałackiej, polskiej aktorki, wzbudziła przerażenie wśród ludzi. Coraz częściej pytają oni strzykawki z adrenaliną, lek ratujacy życie osobom uczulonym na jad os.
Preparatu jednak brakuje, a dostawy leku na polski rynek w tym roku są spóźnione. Dlaczego? - Wzięły się one z tego, że producent preparatu na opakowaniu zmienił jedno zdanie. W związku z tym musieliśmy wystąpić do Urzędu Rejestracji Leków o nową rejestrację. Zrobiliśmy to w listopadzie 2005 roku, ale mijały miesiące, a my nie dostawaliśmy odpowiedzi. Dlatego musieliśmy się postarać o opakowania ze starą treścią i przepakować produkt, bo na stare opakowania jest w Polsce rejestracja. To zamieszanie spowodowało, że pierwsza partia leku trafiła do nas dopiero na początku lipca. I w ciągu ostatnich czterech dni cały zapas się rozszedł - opowiada pracownik firmy.
Podobne działanie do fastjekt ma tez lek o nazwie anapen, jednak i tego preparatu brakuje w aptekach, a dostępny jest jedynie anapen junior.
- Spodziewamy się dostaw z Anglii lada dzień, obecnie mamy w sprzedaży jedynie anapen junior - tłumaczy pracownik Biomedu, dystrybutora tego leku.
Zainteresowanie wzbudzają też testy alergiczne, które sprawdzają, czy jest się uczulonym czy nie. - Dostępne są dwa rodzaje testów: skórne i badanie krwi - mówi Michał Meller z działu informacji naukowej firmy Diagnostyka. - Test skórny polega na wprowadzeniu alergenu (roztworu jadu) pod skórę. U około 2 proc. testowanych mogą wystąpić powikłania, a u 0,4 proc. ciężkie odczyny alergiczne, dlatego musi być on wykonywany w ośrodkach specjalistycznych pod kontrolą lekarza.
Osoby uczulone mogą się wyposażyć w zestaw pierwszej pomocy czyli pęsetę, strzykawkę z adrenaliną, hydrokortizon, lek przeciwhistaminowy czy preparat beta-adrenergiczny w aerozolu. Jeśli osa ukąsi w język, co grozi uduszeniem, pomóc może rozpuszczenie w ustach łyżeczki soli kuchennej oraz ssanie kawałka lodu lub szybkie przełykanie bardzo zimnych napojów.
Wulkan Karangetang w Indonezji grozi erupcją
Zobacz całość »4 tysiące osób mieszkających w poblizu wulkanu Karangetang na wyspie Siau, zostało ewakuowanych przez indonezyjskie władze. W czwartek wulkan zaczął wyrzucać gorącą lawę i chmury dymu grożoąc jednoczesnie erupcją.
- W sumie przemieszczono ludność z pięciu miejscowości - powiedział przedstawiciel administracji lokalnej Iskandar Gobel. Ewakuacja wciąż trwa.
Archipelag Wysp Sundajskich, na którym leży Sulawesi, znajduje się na tzw. pierścieniu ognia, a ten jest wyjątkowo aktywnym sejsmicznie terenem w rejonie Pacyfiku. Karangetang, wznoszący się na wysokość 1784 metrów n.p.m., jest jednym z najbardziej aktywnych wulkanów w Indonezji, od 1675 roku wybuchał około 40 razy, ostatni raz w ubiegłym roku.
Będzie odszkodowanie dla porwanych turystów
Zobacz całość »Biuro podróży zostało zobligowane przez sąd w Paryżu do zapłacenia ponad miliona euro odszkodowania trójce turystów, którzy przez kilka miesięcy byli zakładnikami rebeliantów islamskich na Filipinach.
Turyści zamierzali nurkować w Malezji, wykupili wyjazd w biurze Ultramarina i na miejscu zostali porwaniu przez islamistów, którzy więzili ich kilka miesięcy na filipińskiej wyspie Jolo. Sąd uznał, że touroperator ma obowiązek ocenienia zagrożeń związanych z wyjazdem i nakazał Ultramarinie i jego ubezpieczycielowi, towarzystwu Axa, wypłacenie odszkodowania za straty moralne związane z uprowadzeniem trójki klientów.
Biuro podrózy broniło się podczas procesu argumentując, że uprowadzenia jej klientów nie można było przewidzieć, bo nawet francuskie MSZ nie ostrzegało przed wyjazdami na Filipiny. Sąd obalił jednak ten argument, przedstawiając notę MSZ ogłoszoną na tydzień przed porwaniem, w której ministerstwo odradzało wyjazdy na archipelag Sulu. Ponadto sąd uznał, że firma doświadczona w organizacji tego typu wyjazdów w tym rejonie świata powinna znać dobrze sytuację społeczno-polityczną i wynikające z niej zagrożenia.
W Zielonej Górze pijacy zakłócają porządek na deptaku
Zobacz całość »Zielonogórski deptak to w ostatnim czasie ulubione miejsce alkoholowego towarzystwa, które żąda pieniędzy od przechodniów, przeklina i krzyczy.
Pijani najchętniej spędzają czas z piwem na ławeczce pod sklepem As. - W okolicy mam swoje biuro, więc codziennie obserwuję dantejskie sceny, które rozgrywają się pod ratuszem. Pijani i brudni faceci zaczepiają przechodniów, żądając od nich paru złotych - opowiada pan Tomasz. - Najbardziej wstyd mi przed niemieckimi turystami. Menele stają przed nimi i ponoszą rękę w geście nazistowskiego pozdrowienia. Przecież deptak to reprezentacyjne miejsce Zielonej Góry. Tego nie można dłużej tolerować - dodaje.
Po interwencji Gazety Wyborczej policja obiecała zwrócić większą uwagę na to miejsce, choć jak zapewnia Piotr Puchała, komendant z I Komisariatu, patrole są codziennie na deptaku. - Na zaczepki tego typu jesteśmy szczególnie wyczuleni. Co dzień funkcjonariusze przynoszą z deptaka kilka mandatów - wyjaśnia. Tłumaczy, że zaczepianie i zakłócanie porządku jest karalne. Osoby takie popełniają wykroczenie. - Piją w miejscu publicznym, a więc popełniają kolejne wykroczenie. Czasami cwaniakują i tłumaczą, że popijają sok albo colę. Ale nas na to nie nabiorą. Po prostu wlepiamy mandaty - tłumaczy komendant Puchała. Osoby, które słyszą w swoim kierunku groźby i znieważenia powinny zgłosić to na policji. - Za takie zachowanie grożą nawet dwa lata więzienia - dodaje Puchała.
Jak na to wszystko reaguje miasto?
- Patrol policji, który współpracuje z miastem, często przyjmuje podobne zgłoszenia. Jednak trudno oczekiwać, że policjanci będą cały czas stali pod ratuszem. Wiadomo, że jak tylko zniknie z horyzontu, towarzystwo wróci. Potrzebna jest straż miejska. Inicjatywa prezydent miasta, aby powołać straż, za każdym razem była blokowana przez radnych SLD. Ta przydałaby się szczególnie w sezonie turystycznym - mówi Aleksander Dziącko, rzecznik prezydent miasta.
Okoliczni sprzedawcy określaja grupę jako wstydliwą wizytókę Zielonej Góry. - To trochę uciążliwe, mimo że jestem tolerancyjny, nawet mnie czasem wkurzają. Psują obraz ulicy, deptaka. Policja jest tu co dzień, ale jej wizyty nic nie dają. Przecież oni w życiu nie zapłacą mandatu, bo są bez grosza. Wszystko przepijają. Ci "stali" bywalcy są raczej spokojni, gorzej z tymi nowymi. Oni zaczepiają się, biją między sobą. Mają tu dobre miejsce, tani alkohol przyciąga ich jak pszczoły do ula - opowiada sprzedawca.
Większość mieskzańców życzyłoby powołania straży miejskiej, która pilnowałaby porządku, ponieważ policja działa zbyt schematycznie i rutynowo, a do tego przyzwyczaiła się już grupka pijaków.
Pijana kolonistka spadła w balkonu!
Zobacz całość »Piętnastoletnia kolonistka spadła z wysokiego balkonu w Zakopanem, ma złamane podudzie i czeka ją roczna rehabilitacja. Dziewczyna próbowała przejść do sąsiedniego pokoju po balustradzie i spadła do oczka wodnego w ogrodzie. Kolonista była nietrzeźwa, kiedy doszło do zdarzenia.
Opiekunowie kolonii nie dopilnowali porządku wśród wypoczywających, rodzice dzieci są zbulwersowani. - Żadna opieka nie była sprawowana nad nimi - mówi ojciec jednej z dziewczynek. - Robiły, co chciały. Każdy mógł wejść z ulicy. Nie było żadnej kontroli. Panie wychowawczynie wiedziały, co się dzieje na balkonach, widziały, że młodzież pali papierosy. Niepokojące i dające do myślenia sygnały o złej organizacji kolonii pojawiły się już w chwili wyjazdu.
- Przyjechał bus, nienadający się do jazdy - mówi inny z rodziców. - Nie było ani konwojenta, ani opiekuna. Jakimś cudem udało skontaktować się z właścicielem - powiedział, że możemy zorganizować sobie taksówkę. Jedna z mam zabrała się z dziećmi, żeby przekazać je opiekunom na miejscu.
Sprawę sprzedaży alkoholu nieletnim bada zakopiańska policja, zdaniem pracownicy pobliskiego sklepu sami opiekunowie przychodzili kupować alkohol dla swoich podopiecznych. Nawet bywało tak, że nauczyciele kupowali, albo ktoś z kwatery - mówi Zofia Stachoń, sprzedawczyni.
Organizatorzy kolonii nie chceili rozmawiać ani z rodzicami ani z wizytatorem kuratorium w Nowym Targu, przedstawili jedynie regulamin kolonii, na którym były podpisy kolonistów.
- Oczekiwaliśmy przynajmniej przeprosin i zadośćuczynienia - mówi ojciec jednej z uczestniczek kolonii. - Odpowiedź była taka, że pan prezes nie ma dla nas czasu, bo zajmuje się właśnie interesami.
10 najlepiej sprzedających się polskich produktów za granicą
Zobacz całość »Listę dziesięciu najlepiej sprzedających się produktów jes lniany obrus, który wyparł angielską wełnę i stał się najmodnijszą narzutą na stół.
Na drugi miejscu uplasowały się ogródkowe gnomy, które zdominowały gospodarkę w województwie lubuskim i są masowo kupowane przez Niemców. Jednak ostatnio ogródkowe krasnale zaczynają być wypierane z polsko - niemieckiego pogranicza przez gipsowe figury psów, kotów i łabędzi.
Trzecie miejsce na Top 10 Polish Exports znajdują się trzy stylowe gatunki polskiej wódki: Żubrówka, Wyborowa i Belvedere. W Stanach Zjednoczonych Wyborowa jest droższa od szwedzkiej Absolute, a butelki Belvedere zdobią półki Harrodsa - snobistycznego domu towarowego w Londynie.
W pierwszej piątce znalazło się również skórzane obuwie - góralskie kierpce, na Zachodzie są w modzie jako tzw. "ethno style" (styl etniczny), na liście znalazło się też szkło z Krosna projektowane przez młodych absolwentów z wrocławskiej Akademii Sztuki popularne jest zwłaszcza wśród Hiszpanów i Brytyjczyków.
Na liście nie zabrakło też nazwisk artystów - malarzy, których dzieła są łakomym kąskiem dla obcokrajowców - wśród niz znaleźli się: Marcin Maciejowski, Agata Bogacka i Wilhelm Sasnal. Dobrze sprzedają się również zabawki z drewna, które są prawdziwym hitem z uwagi na ekologiczność produktu i ręczne wykonanie. Listę zamykają produkty z bursztynu i srebra, czekolada Wedla oraz ceramika z Bolesławca.
Ranking tanich przewoźników
Zobacz całość »Tanie linie lotnicze przewiozły w pierwszym półroczu niemal 3 miliony osób! Do tej pory jeszcze nigdy pierwsze półrocze nie przyniosło tanim przewoźnikom tylu pasażerów co połowa 2006 roku. Biorąc pod uwagę fakt, że 2005 roku zakończyły z 3,2 mln na koncie, śmiało można stwierdzić, że rok 2006 przyniesie więcej niż podwojenie wyniku.
Wśród tanich przewoźników na prowadzeniu zostaje Wizz Air, który przewozi najwięcej pasażerów. Wizz Air podwoił niemal zeszłoroczny wynik, a rok zakończy, przekraczając granicę dwóch milionów. Zaraz za nim znajduje się jego irlandzki konkurent Ryanair - ta najbardziej ekspansywna linia w Polsce, również chce się zbliżyć do poziomu 2 mln.
Ponadstuprocentową dynamikę wzrostu zanotował polski tani przewoźnik Centralwings. Germanwings i SkyEurope mogą się pochwalić blisko 15 -procentowymi wzrostami.
Wśród tych wszystkich przewoźników jest jednak jeden wyjątek - EasyJet, który globalnie jest równorzędnym konkurentem dla Ryanaira, w Polsce nie wykazuje woli walki o rynek. W porównaniu z pierwszym półroczem ubiegłego roku przewoźnik ten nie powiększył grona klientów.
Na polskim rynku działa już osiem tanich linii, wszystkie mają ambitne i dalekosiężne plany sięgające milionów pasażerów.
- Z warszawskiej bazy przewieziemy milion osób w ciągu dwóch lat - zapowiada Bjorn Kjos, dyrektor generalny Norwegian Air.
Ryanair ma ambicje, by osiągnąć nawet 10 mln pasażerów w 2011 r.
Jednak marzenia te niekoniecznie muszą się ziścić. - Polski rynek osiągnął już moment największych wzrostów. Powiększy się, ale dynamika będzie spadać. Ostatecznie na naszym rynku jest miejsce dla 3-4 głównych przewoźników, a przyszłe lato zweryfikuje rynek i zakończy pierwszą, burzliwą fazę - przewiduje Maciej Kwiatkowski, prezes Centralwings.
- Dynamika rynku będzie zwalniać. Prognozuję, że w przyszłym roku w sumie wszystkie linie przewiozą 16,5 mln pasażerów, w porównaniu z 14,4 mln w tym roku. W 2010 r. będzie to ponad 23 mln - przewiduje Tomasz Dziedzic, ekspert z Instytutu Turystyki.
Tanie linie mimo wszystko są pewne swego
- W perspektywie trzech lat na polskim rynku zostanie tylko jeden low-cost - Ryanair. Dlaczego? Bo jesteśmy jedyną tanią linią, tzn. mamy niskie koszty i możemy sobie pozwolić na oferowanie najniższych cen. Być może takie linie, jak WizzAir czy SkyEurope zostaną przejęte przez większych graczy: Lufthansę czy EasyJet. Z całą pewnością do tej pory upadnie Centralwings lub pozostanie na rynku jako typowa linia czarterowa - mówi Tomasz Kułakowski z Ryanair.
- Boom ciągle trwa. Jest jeszcze bardzo dużo miejsca na polskim rynku na nowe połączenia. Zwłaszcza że mieszkańcy Europy Zachodniej podróżują samolotem średnio sześć razy częściej niż Polacy. Można się spodziewać, że zostanie jeden przewoźnik, który ma korzenie w Europie Środkowej i Wschodniej. Jestem pewny, że największe szanse ma SkyEurope - ocenia Eryk Kłopotowski, rzecznik tej linii.
Spływ kajakowy na Drwęcy
Zobacz całość »Drwęca to prawobrzeżny dopływ Wisły, jej źródła tryskają w pobliżu miejscowości Drwęck, na terenie Wzgórz Dylewskich, w województwie warmińsko-mazurskim, natomiast ujście Drwęcy do Wisły znajduje się w miejscowości Złotoria 6 km od Torunia.
Drwęca jest rzeką chętnie wykorzystywaną do spływów kajakowych, szlak jest łatwy i nieuciążliwy urozmaicony lasami i malowniczymi jeziorami. Na trasie spotkać można wiele jezior i miejsc w sam raz do kąpieli. Spływy Drwęcą najczęściej rozpoczynają się w Ostródzie na Jeziorze Drwęckim lub w Starych Jabłonkach. Szlak wiedzie jeziorami: Szeląg Mały, Szeląg Wielki, Kanałem Szelążnicy, Jeziorem Pauzeńskim dopływa się do Ostródy. Długość szlaku kajakowego z Ostródy to 210 km, a ze Starych Jabłonek 225 km. Spływ kończy się w Toruniu - 6 km od ujścia Drwęcy do Wisły. Trasę szlaku można przebyć w ciągu 10-12 dni, a jedną z jej wielu atrakcji jest możliwość dopłynięcia do Pojezierza Brodnickiego, jednego z najpiękniejszych w Polsce.
Trasa:
Spływ zaczyna się tuż za mostem, za którym rozpoczyna się Jezioro Drwęckie. Pierwsze pole biwakowe na trasie widać dopiero za kanałem, szeroka rzeka wiedzie dalej wśród pól, łąk i lasów. W pobliżu leśnictwa Sambór, tam pojawia się kolejne pole biwakowe. Na tym odcinku rybacy często wybierają się na połów. Pod potężną konstrukcją mostu kolejowego znajduje się jaz Samborowo, którego nie da się niestety przepłynąć i konieczna będzie przenoska. Kolejną miejscowością na szlaku jest Franciszkowo Dolne, gdzie znajduje się porośnięta sosnowym lasem półka, która stanowi dobre miejsce na biwak.
Następne miejsce na biwak jest w Iławce, a potem we wsi Pustki, a dalej wieś Bratian, która oferuje pełną gamę usług niezbędnych turyście. Tuż za mostem drogowym, znajduje się Nowe Miasto Lubaskie - Iława. Po ok. 100 m rzeka mija kolejny most drogowy, tam koryto poszerza się, a nurt przyspiesza. Kolejną mijaną miejscowością jest Mszanowo tam z kolei rzeka meandruje i pozostawia na lewym brzegu wysokie skarpy.
Kurzętnik jest kolejną historyczną miejscowością na szlaku, a po pewnym czasie pojawia się most na drodze Nielbark-Kaługa, gdzie często biwakują kajakarze, chociaż miejsca na namioty nie ma zbyt wiele. Dalej na trasie jest Szramowo - na lewym brzegu stoi tablica z rzucającym się w oczy zaproszeniem do zajazdu Przy Kominku w pobliskiej miejscowości Wielki Głęboczek. Sam obiekt i urozmaicona kuchnia są godne uwagi, a przenocować można na rozległej łące, należącej do właściciela zajazdu. Płynąc dalej można znaleźć ślady bobrów. Przed ujściem Skarlanki w Tamie Brodzkiej Drwęca wyraźnie skręca na zachód. Prawy dopływ to drzwi do pięknego obszaru Brodnickiego Parku Krajobrazowego z całą gamą przepięknych jezior.
Najbliżej szlaku położone jest jezioro Bachotek, które często jest punktem etapowym spływów Drwęcą. Na jego końcu usytuowana jest stanica wodna PTTK a na niej cześć gastronomiczna i noclegowa. Kolejnym miastem na trasie jest Brodnica, by zwiedzić miasto, można się zatrzymać pod samym zamkiem z dużą wieżą, gdzie uchodzi Brodnicka Struga. Kilkaset metrów dalej, na lewym brzegu jest stanica wodna i pole biwakowe, ostatnio wyremontowane i prowadzone przez koło "Przyjezierze" wojskowego oddziału PTTK. Później Drwęca dopływa do stalowego mostu nieczynnej już kolejki wąskotorowej. Po prawej widać zabudowania wsi Mszano, tam na skraju lasu, przy wysokim piaszczystym brzegu często obozują kajakarze, bo to zaciszny i miły zakątek. Nieco dalej zasila Drwęcę jej lewy dopływ, Rypienica. Tam właśnie aczyna się piękny, bardzo urozmaicony odcinek z wysokimi skarpami. Później pojawiają się pola, zabudowania popegeerowskiej wsi Słoszewy i pole biwakowe.
Dalej można biwakować w Pustej Dąbrówce, nieco oddalonej od rzeki. Dalej trasa wiedzie obok wsi Smólniki, obok mostu jest miejsce na obozowisko skąd można się wybrać na niedługą pieszą wycieczkę do oddalonej o 3,5 km Szafarni. Tam znajduje się dworek i muzeum Fryderyka Chopina, który spędzał tu wakacje.
Kiedy ukażą się przemysłowe budynki Golubia - Dobrzynia, w nurcie rzeki wyrasta wyspa, którą można opłynąć z dowolnej strony, jednak zanim rzeka znajdzie się w centrum, zakręca i opływa Golub dużym zakolem, pozostawiając go z prawej burty. Tuż przed mostem z prawej strony znajduje się przystań "Zacisze" przy którym znajduje się pole biwakowe. Za Golubiem-Dobrzyniem zaczyna się najpiękniejszy odcinek szlaku - pojawiają się nietrudne bystrza, ale przede wszystkim trzeba uważać na podwodne kamienie i głazy. Kiedy kończy się sosnowy las, po prawej mija się najpierw osadę z polem biwakowym i gastronomią, a później Elgiszewo, położone na dużym obszarze wzdłuż rzeki.
Za wsią można biwakować przy boisku sportowym na prawym brzegu. Po pewnym czasie znów pojawia się las. Po pewnym czasie dotrzeć można do Lubicza, stanowiącego ujęcie wody pitnej dla Torunia. Po jej prawej stronie jest 100-metrowa przenoska. W Lubiczu wytyczono ścieżkę przyrodniczą "Eko Drwęca" , która ma cztery przystanki. Za przenoską zaczyna się ładny i szybki odcinek rzeki, a nieco dalej słychać złowrogi szum - to spore drzewa zatarasowały koryto, tworząc naturalny próg. Najlepiej płynąć wówczas z prawej strony, ponieważ wtedy łatwo jest się tamtędy przedostać. Aż do samego ujścia rzeka meandruje wśród pól, łąk i zabudowań Złotorii. Na szlaku omija się jeszcze ostatni dopływ, Jordan, kładkę oraz most drogowy. Tuż za nim z prawej, tuż obok skansenu, można bezpiecznie zakończyć spływ. W miejscu gdzie Drwęca wpada do Wisły, wznoszą się ruiny zamku, o który toczono krwawe boje w przeszłości. Ruiny przetrwały, opierając się falom Wisły, natomiast w skansenie można zobaczyć używane przez flisaków łodzie mieszkalne. Tuż obok zamku znajduje się miejsce do biwakowania.
Stamtąd jest tylko 6 km od Torunia. Do zakończenia spływu najlepiej nadaje się przystań "Budowlani", która znajduje się na lewym brzegu, między mostami naprzeciw zabytków starego Torunia.
Turyści z Rosji chętnie odwiedzają Polskę
Zobacz całość »Od 2002 roku liczba odwiedzających nas Rosjan zmniejszyła się o połowę. Jednak z informatora dla turystów wyjeżdżających za granicę, zaprezentowanego przez rosyjski MSZ wynika, że pomimo tego Polska jest dla nich popularnym celem wypraw.
Największą popularnością wśród naszych wschodnich sąsiadów cieszą się Warszawa i Kraków, Tatry oraz wybrzeże Morza Bałtyckiego.
Tylko w 2005 roku przyjechało do nas 200,5 tys. Rosjan w celach turystycznych, a to daje Polsce 9 miejsce wśród państw najchetniej przez Rosjan odwiedzanych. Plasjemy się przed Farncją, Grecją i Wielką Brytanią.
Z kolei najpopularniejszym państwem odwiedanym przez rosyjskic sąsiadów jest Turcja - wyjechało tam w ubiegłym roku ponad 1,5 mln osób. Kolejne miejsca zajęły Chiny (1,1 mln), Egipt (696 tys.) i Finlandia (391 tys.).
Wpływy z turystyki międzynarodowej bilans za 2005 rok
Zobacz całość »628 mld USD tyle wyniosły wpływy z turystyki międzynarodowej w 2005 roku na świecie, Europa miała ich 347,4 mln USD, co stanowiło około 50,1% wpływów światowych.
Państwem, które mogło się poszczycić największym wpływem z turystyki miedzynarodowej w Europie była Hiszpania. Posiada ona 7 procentowy wpływ w turystyce światowej, na drugim miejscu uplasowała się Francja z 6,2 procentowym wpływem, a na trzecim Włochy (5,2 procent).
Polska w bilansie odnotowała wpływy z turystyki wielkości 6.284 mln USD i tym samym zajęła 15 miejsce wśród państw europejskich odnotowujących największe wpływy z turystyki międzynarodowej. Na tle światowych wpływów w Polsce stanowiły one 1 procent.
| Państwo | Wpływy z turystyki w mln USD w 2005 r. | Udział wpływów we wpływach z turystyki na świecie (w %) |
| Hiszpania | 47 891 | 7,02 |
| Francja | 42 276 | 6,20 |
| Włochy | 35 398 | 5,19 |
| Wielka Brytania | 30 373 | 4,45 |
| Niemcy | 29 204 | 4,28 |
| Turcja | 18 152 | 2,66 |
| Austria | 15 467 | 2,27 |
| Grecja | 13 731 | 2,01 |
| Szwajcaria | 11 269 | 1,65 |
| Holandia | 10 477 | 1,54 |
| Belgia | 9 810 | 1,44 |
| Portugalia | 7 931 | 1,16 |
| Chorwacja | 7 463 | 1,09 |
| Szwecja | 7 427 | 1,09 |
| Polska | 6 284 | 0,92 |
| Fed. Rosyjska | 5 466 | 0,80 |
| Czechy | 4 631 | 0,68 |
| Irlandia | 4 571 | 0,67 |
| Dania | 4 491 | 0,66 |
| Węgry | 4 271 | 0,63 |
| Luksemburg | 3 632 | 0,53 |
| Norwegia | 3 441 | 0,50 |
| Ukraina | 3 125 | 0,46 |
| Izrael | 2 842 | 0,42 |
| Bułgaria | 2 401 | 0,35 |
| Cypr | 2 329 | 0,34 |
| Finlandia | 2 154 | 0,32 |
| Słowenia | 1 800 | 0,26 |
| Słowacja | 1 210 | 0,18 |
| Rumunia | 1 051 | 0,15 |
Na lotnisku w Barcelonie wciąż koczowały tysiące turystów
Zobacz całość »Po piątkowym strajku personelu naziemnego lotniska w Barcelonie, który odwołał loty linii lotniczych Iberia do stolicy Katalonii, w porcie lotniczym oczekiwały tysiące pasażerów.
Tylko w sobotę odwołano 77 z 526 zaplanowanych lotów, powodem był panujący wciąż bałagan po piątkowym strajku.
Przerwanie pracy, które formalnie było nielegalne, uniemożliwiło podróż 100 tysiącom ludzi w okresie największego nasilenia ruchu turystycznego. W Barcelonie część dwutysięcznego personelu naziemnego blokowała w piątek jeden z trzech pasów startowych portu lotniczego. W ten sposób protestowali przeciewko utracie przez Iberię kontraktu na obsługę przeładunków na tym drugim pod względem natężenia ruchu lotnisku Hiszpanii.
Iberia, to największe hiszpańskie linii lotnicze, które uzyskały w portach lotniczych niemal całej Hiszpanii prawa do obsługi naziemnej pasażerów. Jednak przedsiębiorstwo publiczne Hiszpańskie Porty Lotnicze i Komunikacja Lotnicza (AENA) wydały w tym tygodniu nową licencję na obsługę bagażową na lotnisku El Prat hiszpańskiej spółce budowlanej i usługowej Fomento de Construcciones y Contratas SA oraz rywalizującym z Iberią liniom lotniczym Air Europa i Spanair, które należą do skandynawskiego operatora SAS AB.
Źródła związkowe informują, że przedstawiciele strajkujących osiągnęli wstępne porozumienie z Iberią i AENA, na mocy którego Iberia zorganizuje własną służbę załadunku i rozładunku samolotów na barcelońskim lotnisku.
Iberia jednak zapowiedziała, że musi to zająć trochę czasu, ponieważ na lotnisku nagromadziła się ogromna masa nie zrozdzielonych bagaży, a służba przeładunkowa musi się organizować niemal od początku.
Siódma plaża w zachodniopomorskim zamknięta z powodu sinic!
Zobacz całość »Powiatowy Inspektor Sanitarny w Łobzie w zachodniopomorskiem wprowadził w piątek bezwzględny zakaz kąpieli w Węgorzynie. Jest to siódma plaża w tym województwie, na której nie można się kąpać.
Wcześniej zakaz został wprowadzony przez Wojewódzką Stację Epidemiologiczno - Sanitarną ze Szczecina w dziewięciu kąpieliskach - trzech śródlądowych (dwa w Szczecinie - Dziewoklicz i Jezioro Dąbskie oraz Jezioro Nowowarpieńskie) oraz sześciu nadmorskich, znalazły sie wśród nich plaże w Dąbkach, Mrzeżynie, Rogowie, Dźwirzynie i Grzybowie i Kołobrzegu.
Kąpieliska śródlądowe zaatakowały bakterie coli, a w nadmorskich pojawiły się sinice
Plaga sinic w morskich kąpieliskach!
Zobacz całość »Na terenie województwa pomorskiego stacje epidemiologiczne stwierdziły groźny dla zdrowia kąpiących się zakwit sinic. W kilku kąpieliskach obowiązuje bezwzględny zakaz kąpieli.
Zakwitem objęte są następujące kąpieliska: Jastrzębia Góra, Jastrzębia Góra na wysokości jaru, Chłapowo, Hel - od strony zatoki i otwartego morza, Rewa północ i południe (w stronę Pucka i Gdyni), Gdynia - Oksywie, Śródmieście, Redłowo, Orłowo oraz Sopot Kamienny Potok (od granicy z Gdynią do wejścia nr 13).
Zakwitowi sinic sprzyja wysoka temperatura o nasłonecznienie. Kontakt z sinicami może doprowadzić do podrażnień skóry i układu oddechowego. Napicie się wody, w której stwierdzono obecność sinic może spowodować zatrucie pokarmowe, a nawet ostre uszkodzenie wątroby oraz ośrodkowego i obwodowego systemu nerwowego.
Sinice są jednymi z najstarszych i najprostszych organizmów na Ziemi.
W Kołobrzegu obowiązuje zakaz kąpieli!
Zobacz całość »Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Szczecinie wprowadziła zakaz kąpieli na plaży w Kołobrzegu. Powodem jest zakwit sinic, które pojawiły się w wodzie na skutek wysokich temperatur.
Kąpiel w morzu jest zakazana, ponieważ niektóre gatunki sinic, które są jednymi z najstarszych i najprostszych organizmów na Ziemi, w czasie tzw. zakwitów wydzielają trujące substancje.
Epidemiolodzy przypominają, że kontakt z sinicami może doprowadzić m.in. do podrażnień skóry i układu oddechowego. Picie wody, w której się namnożyły, może spowodować zatrucie pokarmowe, a nawet ostre uszkodzenie wątroby oraz ośrodkowego i obwodowego systemu nerwowego.
Woda w Bałtyku na kołobrzeskich kąpieliskach jest wyjątkowo ciepła - ma 22 stopnie.
- Wczasowiczom żal dni bez kąpieli, ale zakaz wprowadzono dla ich dobra - powiedział rzecznik prezydenta Kołobrzegu, Piotr Pasikowski.
Wcześniej z powodu pojawienia się sinic zakaz kąpieli wprowadził zachodniopomorski sanepid w Jeziorze Nowowarpieńskim.
Inspekcja Transportu Drogowego będzie sprawdzać pilotów i przewodników!
Zobacz całość »Funkcjonariusze Inspekcji Transportu Drogowego (ITD) w województwie śląskim będą również sprawdzać dokumenty przewodników i pilotów wycieczek podczas kontroli autokarów na drogach. W ten sposób śląski inspektor transportu drogowego i marszałek województwa podpisali porozumienie, które ma na celu wyłapanie niesolidnych przedsiębiorców świadczących usługi turystyczne.
- To pierwsze w Polsce takie porozumienie, realizacja obowiązku kontroli przewodników i pilotów jest trudna dla urzędników, natomiast nie będzie problemem dla inspektorów ITD - powiedział szef śląskiej ITD, Jerzy Śliwiński. Wiadomo, że kontrole podczas przejazdów, które w przypadku usług turystycznych są najskuteczniejsze, mogą prowadzić tylko policja oraz Inspekcja Transportu Drogowego. Urzędnik samorządowy nie ma takiej możliwości - podkreślił Śliwiński.
Zdaniem marszałka województwa śląskiego, Michała Czarskiego, podpisane porozumienie ułatwi urzędnikom zdobycie wiedzy o usługach organizatorów wycieczek, a poprzez eliminację przedsiębiorców niespełniających wymagań prawnych, zapewni odpowiednią jakość tych usług.
Prawo mówi, że opiekę pilota powinien zapewnić organizator każdej wycieczki liczącej więcej niż 10 osób, dodatkowo, w przypadku wycieczek krajowych, organizator zobowiązany jest wynająć przewodnika turystycznego.
Pilotom i przewodnikom turystycznym bez uprawnień moze grozić grzywna, a organizatorom wycieczek nawet utrata praw do świadczenia usług turystycznych, jeśli nieprawidłowości będą się powtarzać.
Polacy z dala od turystów
Zobacz całość »Sondaż Instytutu Badania Opinii RMF FM wskazał, że większość Polaków marzy o urlopie z dala od innych turystów, o niczym niezmąconym wypoczynku.
Wyjeżdżając na urlop na wszelki wypadek nie wyłączamy jednak telefonu komórkowego lub zostawiamy w pracy numer kontaktowy, pod którym będzie można nas zastać.
Ośmiu na dziesięciu ankietowanych dokonało takich właśnie odpowiedzi.
Obowiązują nowe zdjęcia do paszportów
Zobacz całość »Od 28 czerwca br. obowiązują nowe zdjęcia do paszportów, które są przystosowane do nowych wydawanych od 28 sierpnia paszportów biometrycznych, wprowadzanych zgodnie z dyrektywą Unii Europejskiej.
Do tej pory zdjęcie paszportowe wykonywane było z półprofilu, teraz twarz musi być skierowane na wprost obiektywu, oczy muszą być otwarte, usta zamknięte, bez żadnego grymasu.
Wymiary fotografii to 3,5 x 4,5 centymetra. Twarz musi być widoczna od czubka głowy do brody i powinna zajmować około 80 procent powierzchni zdjęcia.
Ujęcie tego typu jest przystosowane do zapisu na mikroprocesor, na którym bedzie zapisane zdjęcie wraz z danymi osoby. Co ważne, akceptowane będą jedynie zdjęcia kolorowe w postaci odbitki lub wydruku.
Nowy paszport przypisywany jest jednej osobie, więc nie będzie w nim można wpisywac dzieci. Kostz nowego paszportu to 140 zł.
Koniec z nierzetelnymi punktami IT?
Zobacz całość »Punkt informacji turystycznej służy do uzyskania rzetelnych i wyczerpujących informacji na temat danego miejca - co warto zwiedzić, jakie wydarzenia kulturalne obejrzeć, powinien też udzielać adresów oraz ważnych telefonów. Jednak nie wszystkie punkty są do tej działalności profesjonalnie przygotowane, a magistraccy urzędnicy z Karkowa chcą walczyć z tymi działającymi "na dziko".
- Jestem w Krakowie po raz pierwszy, więc to normalne, że chciałam dostać standardową informację o mieście. Niedaleko dworca kolejowego znalazłam biuro oznaczone tablicą "IT", czyli informacja turystyczna. Na pięć moich pytań pani potrafiła odpowiedzieć tylko na dwa: jak dojść do Wawelu i czy Muzeum Narodowe w Krakowie otwarte jest w wakacje - opowiada Halina Jędrusik, turystka z Kołobrzegu.
Gmina prowadzi siedem punktów informacji turystycznej, których pracę koordynuje Krakowskie Biuro Festiwalowe. Materiały dla wszystkich punktów opracowuje magistracki wydział promocji i turystyki. Pracownicy punktów informacyjnych muszą znać przynajmniej dwa języki obce i mieć skończone specjalistyczne kursy.
Turyści, którzy udadzą się do punktu IT otrzymają wszystkie niezbędne informacje o bazie noclegowej, gastronomicznej jak również o odbywających się w danym mieście imprezach kulturalnych.
Miejskie punkty IT mają jednak konkurencję, która zaniża jakość usług turystycznych. - To kiepska konkurencja. Pootwierano je przy prywatnych biurach podróży, agencjach turystycznych. W zasadzie każdy może otworzyć sobie poradnictwo turystyczne i nikt mu tego nie zabroni. Problem tylko w tym, że to "półdzikie" doradztwo zaniża jakość usług turystycznych w mieście. To tylko przykrywka dla innej działalności, jaką zajmuje się dana firma - mówi Katarzyna Gądek, dyrektor wydziału promocji i turystyki. Oczywiście, są też w Krakowie punkty IT, które działają znakomicie, chociażby biura podróży Jordan czy Diecezjalnego Centrum Informacji - zastrzega.
- Wabik na turystę - dodaje Artur Żyrkowski z wydziału. - Człowiek wchodzi tam przekonany, że dostanie pełną informację, a tymczasem zostaje zasypany ofertą firmy, która prowadzi punkt.
Firmy te wykorzystują luke w prawie, ponieważ aby otworzyć punkt IT, nie trzeba mieć pozwolenia, nie regulują tego przepisy, chociaż były już próby uporządkowania tego problemu.
- Jakiś czas temu Polska Organizacja Turystyczna określiła zasady organizacji punktów i centrów informacji turystycznej - tłumaczy Wacław Walicki, szef Krakowskiej Izby Turystyki. - Nasze zalecenia dotyczą na przykład wielkości lokalu i jego wyposażenia, obowiązkowych szkoleń i rodzaju informacji. Niestety, nikt nie sprawdza, czy prywatne punkty IT stosują się do tych zasad. A powinien się tym zająć albo magistrat, albo Małopolski Urząd Marszałkowski - dodaje Walicki.
MUM tworzy właśnie Małopolskie Centrum Turystyczne, które dokona spisu firm trudniących się informacją turystyczną. Firmy znajdujące się na wykazie otrzymają specjalne certyfikaty na prowadzenie działalności. - Sprawdzamy tylko, czy firma ma gwarancje bankowe; nie mamy jednak podstaw prawnych do tego, żeby oceniać jej fachowość w udzielaniu informacji turystycznej - mówi Zdobysław Milewski, rzecznik MUM.
A co zamierze zrobić miasto z takimi punktami informacji turystycznej? - Firmy prowadzące punkty IT, o których słyszeliśmy, że dezinformują zamiast informować, znikną z naszych materiałów promocyjnych i reklamowych - mówi dyrektor Gądek. - Jeżeli wśród turystów rozniesie się, że ten punkt jest kiepski, jestem pewien, że wcześniej czy później firma z niego zrezygnuje - dodał dyrektor Walicki.
Co na to włąściciele firm prowadzących punkt IT?
- Podejrzewam, że miasto chce mieć monopol na informację turystyczną. Oczywiście moi pracownicy nie wiedzą wszystkiego tak dokładnie jak obsługa z miejskich punktów, ale te informacje możemy szybko znaleźć w internecie. I to właśnie robimy. Posądzanie nas o niekompetencje to czepianie się tego, że nie mamy w głowie całej książki telefonicznej.
Czy Liga Mistrzów wzmocni dochód Warszawy?
Zobacz całość »- Ile może na występie w Champions League zarobić Legia, a ile sama stolica? - zastanawia się "Życie Warszawy".
Legia, za awans do Ligi Mistrzów, otrzyma od UEFA 1,6 mln euro, a za udział w sześciu spotkaniach - 2 mln euro. Po remisie w meczu grupowym, na konto warszawskiego klubu może wpłynąć 162 tys. euro, a zwycięstwo gwarantuje Legii dwukrotnie większą kwotę. Dostanie się do 1/8 finału, daje 1,6 mln euro, zaś awans do ćwierćfinału to nagroda - 1,9 mln euro. Półfinał premiowany jest na 2,6 mln, występ w finale rozgrywek 3,9 mln, zaś zwycięstwo w nim - aż 6,4 mln. Zeszłoroczny tryumfator - FC Barcelona, zarobił na mistrzostwach 17,8 mln euro. Trochę mniej ( 15,3 mln) otrzymał Arsenal Londyn, który przegrał w finale, natomiast najmniej dostał mistrz Austrii - Rapid Wiedeń (3,6 mln euro), ponieważ przegrał wszystkie mecze grupowe. W minionym sezonie, premie w LM, które uzyskano za sprzedaż praw telewizyjnych oraz zyski z umów ze sponsorami, pochłonęły UEFA, aż 453 mln euro!
"ŻW", pisze, że jednak premie od UEFA to nie wszystko. Kluby biorące udział w Lidze Mistrzów, mogą także nieźle zarobić na sprzedaży najlepszych graczy. Cena zawodnika, który uczestniczy w tego typu rozgrywkach, wynosi średnio 40 % więcej od innych, np. w 1999 r. Dynamo Kijów dostało od AC Milan 26 mln dolarów, w zamian za Andrija Szewczenkę, a w 2001 r. Borussi Dortmund, zdobył od klubu Sparta Praga, Tomasa Rosickiego za 20 mln dolarów. Konto klubu wzmacniają także wpływy za wejściówki na mecze, koszulki, szaliki i inne pamiątki klubowe. Dochód przynoszą także premie wynegocjowane ze sponsorami.
"Życie Warszawy" zastanawiało się także, ile na awansie Legii do LM może zarobić Warszawa. Co roku do stolicy przyjeżdża ok. 2,4 mln zagranicznych turystów, wydających tu ok. 170 dolarów dziennie. Najliczniejszą grupę odwiedzających stanowią Niemcy. - Dobrze byłoby więc, gdyby Legia trafiła na Bayern Monachium - pisał stołeczny dziennik, który dodał, iż dochód Warszawie zapewniłoby wylosowanie meczu z Anglii, Włoch lub Holandii, gdyż fani z tych krajów, chętnie podróżują ze swoimi drużynami. Np. w 2002 r., mecz z Utrechtem w pucharze UEFA, skusił do Warszawy ok. 1000 kibiców holenderskiego klubu. Oczywiście nie wszyscy opuścili Polskę zaraz po meczu, a wg "ŻW" chętnie wydawali pieniądze na hotele, napoje, i "inne uciechy". Jednak jeżeli warszawski stadion nie zostanie dopuszczony do rozgrywek Ligi Mistrzów, to stolica niestety nie zarobi na sukcesach Legii i jeśli stołeczny klub, będzie grał na nowym stadionie kieleckiej Korony - Wtedy miliony przejdą stołecznym handlowcom koło nosa - podało "Życie Warszawy".
Perły kultury romańskiej nową atrakcją Przemyśla
Zobacz całość »Witold Wołczyk, z kancelarii prezydenta Przemyśla poinformował, iż pojawiła się możliwość uruchomienia i udostępnienia turystom, unikatowych śladów kultury romańskiej w podziemiach XIV-wiecznej bazyliki archikatedralnej.
W podziemiach zabytkowej bazyliki w Przemyślu w 1998 r., odkryto mury świątyni powstałej jeszcze w czasach Mieszka I! Niewiele wcześniej badacze natrafili także na XI-wieczną rotundę pod wezwaniem św. Mikołaja, która okazała się, najdalej wysuniętą na wschód świątynią obrządku łacińskiego monarchii wczesnopiastowskiej. Zatem odkryte prawdziwe unikaty architektury romańskiej, mogłoby stać się doskonałą atrakcją turystyczną miasta.
Cenny relikt dziedzictwa kulturowego, znalazł się oczywiście w rządowym programie ochrony zabytków sztuki romańskiej w Polsce. Pojawiła się możliwość finansowania przez państwo (w 50 %) całego przedsięwzięcia. Wstępnie szacuje się koszt inwestycji na ok. 150 tys. zł. Przemyska parafia archikatedralna, zajmująca się obecnie pracami remontowo-konserwatorskimi w swej zabytkowej bazylice, nie dysponuje niestety taką kwotą i zwróciła się do władz samorządowych Przemyśla, z prośbą o dofinansowanie. Jednak w kasie miejskiej, również brakuje pieniędzy. Prawdopodobnie istnieje szansa pozyskania funduszy z środków UE. - Będziemy wspierać starania parafii w ich uzyskaniu, gdyż nam też bardzo zależy na uruchomieniu tego zespołu zabytków, który wspaniale promowałby Przemyśl - wyjaśnił Wołczyk.
O udostępnienie zwiedzającym podziemi archikatedry, stara się także wojewódzki podkarpacki konserwator zabytków, Mariusz Czuba. - Jest już gotowy projekt i dokumentacja podziemi przemyskiej bazyliki archikatedralnej. Jeśli uda się pozyskać połowę środków na uruchomienie tam podziemnej trasy turystycznej, to pozostałą kwotę przekaże Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Kilka źródeł finansowania tej inwestycji powinno zapewnić rychłe otwarcie rezerwatu kultury romańskiej - poinformował Czuba.
Terminy ferii zimowych 2006/2007
Zobacz całość »Znane są już terminy tegorocznych ferii zimowych. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej i Sportu w sprawie organizacji roku szkolnego ferie zimowe w roku szkolnym 2006/2007 odbędą się w następujących terminach:
UWAGA: TERMINY FERII ZIMOWYCH 2009/2010 można zobaczyć TUTAJ!!!
UWAGA: TERMINY FERII ZIMOWYCH 2008/2009 można zobaczyć TUTAJ!!!
Ferie zimowe 2006/2007 według terminu:
- 15 - 28 stycznia 2007 r.:
Kujawsko-Pomorskie, Lubuskie, Małopolskie, Świętokrzyskie, Wielkopolskie - 22 stycznia - 4 lutego 2007 r.:
Podlaskie - 29 stycznia - 11 lutego 2007 r.:
Dolnośląskie, Łódzkie, Mazowieckie, Opolskie, Zachodniopomorskie - 12 - 25 lutego 2007 r.:
Lubelskie, Podkarpackie, Pomorskie, Śląskie, Warmińsko-Mazurskie
Ferie zimowe według województw
- dolnośląskie (Wrocław): 29 stycznia - 11 lutego 2007 r.
- kujawsko-pomorskie (Bydgoszcz, Toruń): 15 - 28 stycznia 2007 r.
- lubelskie (Lublin): 12 - 25 lutego 2007 r.
- lubuskie (Gorzów Wielkopolski, Zielona Góra): 15 - 28 stycznia 2007 r.
- łódzkie (Łódź): 29 stycznia - 11 lutego 2007 r.
- małopolskie (Kraków): 15 - 28 stycznia 2007 r.
- mazowieckie (Warszawa, Radom): 29 stycznia - 11 lutego 2007 r.
- opolskie (Opole): 29 stycznia - 11 lutego 2007 r.
- podkarpackie (Rzeszów): 12 - 25 lutego 2007 r.
- podlaskie (Białystok): 22 stycznia - 4 lutego 2007 r.
- pomorskie (Gdańsk, Gdynia, Słupsk): 12 - 25 lutego 2007 r.
- śląskie (Katowice): 12 - 25 lutego 2007 r.
- świętokrzyskie (Kielce): 15 - 28 stycznia 2007 r.
- warmińsko-mazurskie (Olsztyn): 12 - 25 lutego 2007 r.
- wielkopolskie (Poznań): 15 - 28 stycznia 2007 r.
- zachodniopomorskie (Szczecin): 29 stycznia - 11 lutego 2007 r.
UWAGA: TERMINY FERII ZIMOWYCH 2009/2010 można zobaczyć TUTAJ!!!
UWAGA: TERMINY FERII ZIMOWYCH 2008/2009 można zobaczyć TUTAJ!!!
Miasto prowincjonalne i zacofane. Co może przyciągnąć turystów do Białegostoku?
Zobacz całość »Respondenci, którzy wypełnili ankietę "Turystyczny Białystok", ocenili, że miasto jest prowincjonalne i zacofane, ale też wielokulturowe i zielone. Mało kto poleciłby znajomym spędzenie urlopu w Białymstoku, aby się rozwijać, miasto powinno postawić na turystykę weekendową, której motorem mogłoby być regionalne jedzenie.
Na pytania znajdujące się w ankiecie odpowiedziała też Jadwiga Dąbrowska, dyrektor Podlaskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej.
Co może turystycznie ożywić Białystok?
Jadwiga Dąbrowska: Na pewno ważne jest lotnisko. Wielu Niemców, którzy chcieliby odwiedzić Białystok, narzeka na brak połączeń lotniczych z naszym miastem. Także Anglików, zapalonych hobbystów-ornitologów, trzeba odbierać z lotniska w Warszawie i wieźć nad Biebrzę. Dopóki nie będziemy mieć lotniska, nie staniemy się miastem turystycznym. Ponadto dobrze by było, gdyby powstało w Białymstoku centrum esperanto i by został udostępniony do zwiedzania Pałac Branickich - aby wreszcie nie trzeba było dzwonić wcześniej i pytać, czy zabytek można zwiedzić. Dobrą inwestycją jest campus uniwersytecki, bo studiuje tu mnóstwo osób, które przyczyniają się też do rozwoju turystyki.
Jaki rodzaj turystyki powinien być rozwijany w Białymstoku?
- Po pierwsze, konferencyjno-biznesowa, bo Białystok jest miejscem strategicznym, w którym się łączy Wschód z Zachodem. Po drugie, kulturowa - mamy parę zabytków, które warto pokazać, np. Pałac Branickich, farę, Ratusz, muzeum wsi, oraz imprezy, np. jarmark na Jana, na które można ściągnąć np. warszawiaków. Warto też postawić na turystykę tranzytową, bo naprawdę warto nocować w Białymstoku i robić wypady do okolicznych miasteczek.
Czy zarekomendowałaby Pani przyjaciołom urlop w Białymstoku?
- Tak, oczywiście. Najpierw pokazałabym im Pałac Branickich, potem poszlibyśmy na lody do parku, a po południu wybralibyśmy się do Supraśla albo Choroszczy.
Bezpośrednie połączenie Krakowa z Moskwą jeszcze w tym roku?
Zobacz całość »W poniedziałek, 24 lipca odbywały się rozmowy o uruchomieniu połączenia lotniczego z Krakowa do Moskwy. W spotkaniu uczestniczyli: Leonid Rodionow - konsul Federacji Rosyjskiej, przedstawiciele linii lotniczych PLL LOT i Centralwings, Tadeusz Trzmiel - zastępca prezydenta miasta oraz Grażyna Leja - pełnomocnik prezydenta miasta ds. turystyki.
Władze Krakowa już od ponad dwóch lat starają się o uruchomienie bezpośrednich lotów do największych metropolii na Wschodzie. W związku z zawarciem umowy międzyrządowej, nie ma już przeszkód formalnych dla uruchomienia połączenia lotniczego Kraków - Moskwa. Zgodnie z podpisanym dokumentem linię tą będą mogli obsługiwać tylko przewoźnicy narodowi. Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa zaprosił do rozmów w tej sprawie przedstawicieli LOT-u oraz jego spółki - córki: taniego przewoźnika - Centralwings.
Podczas spotkania Grażyna Leja zaznaczyła, że Kraków wspiera nowe połączenia obsługiwane przez tanie linie lotnicze licznymi akcjami promocyjnymi. W tym przypadku również zadeklarowała podobną pomoc. Natomiast Leonid Rodionow poinformował o możliwości dofinansowania przez władze Moskwy nowego połączenia na pierwszym etapie jego funkcjonowania.
Przedstawiciele Centralwings byli bardzo zainteresowani przedstawioną propozycją. Pełnomocnik prezydenta Krakowa oraz konsul Rodionow podkreślili, że nowe połączenie powinno zostać uruchomione już w najbliższych miesiącach.
Ustalono też, że prezydent Krakowa jak najszybciej zorganizuje kolejne spotkanie, na które zostaną zaproszeni przedstawiciele wszystkich zainteresowanych stron, czyli miasta Moskwy, przewoźnika rosyjskiego, Centralwings oraz portów lotniczych.
Ryanair przeprasza?
Zobacz całość »Poniżej oryginalna infomacja prasowa Ryanair:
Ryanair, numer 1 wśród tanich linii lotniczych w Europie, odpowiada na wezwanie LOT, w którym ta droga i niepunktualna, śmiesznie mała linia lotnicza żąda by Ryanair zaprzestał w reklamach i informacjach prasowych stosowania niekorzystnych dla LOT porównań i domaga się oficjalnych przeprosin.
Tomasz Kułakowski, odpowiedzialny za sprzedaż i marketing Ryanair w Europie Środkowej powiedział dziś w Warszawie:
“LOT w swojej najnowszej akcji mającej omamić od zawsze naciąganych przez tę firmę pasażerów straszy Ryanair sądem! I to za co! Za ukazanie w porównawczej reklamie prasowej, jak wielka przepaść cenowa dzieli obie firmy! Ryanair gwarantuje, że nigdy nie będzie zdzierał z Polaków opłat paliwowych, podczas gdy LOT stosuje rabunek nawet 100 dolarów doliczanych do ceny biletów powrotnych pod przykrywką tych opłat.
LOT zażądał pełnych i szczerych przeprosin za reklamowanie naszych tanich przelotów, zatem niniejszym przepraszamy.
Przepraszamy LOT za to, że:
1)Bilet w Ryanair kosztuje przeciętnie 41 euro, podczas gdy LOT oferuje przeloty ponad trzykrotnie droższe, ze średnią ceną biletu w wysokości 154 euro.
2)Ujawniamy nieuczciwe praktyki LOT objawiające się pobieraniem dopłat paliwowych, które bezbronnych pasażerów kosztują nawet 100 dolarów wliczonych w cenę biletu powrotnego, podczas gdy Ryanair gwarantuje: żadnych dopłat paliwowych! NIGDY!
3)Jesteśmy znacznie punktualniejsi niż LOT, jako że zaledwie 76% ich przylotów jest na czas - przy naszych 90%.*
4)Ujawniamy, że LOT bije na głowę Ryanair w odsetku zagubionych bagaży! Na każdy 1000 pasażerów LOT aż 12,8 nie dostaje na lotnisku swoich walizek i plecaków, podczas gdy na 1000 naszych Klientów przykrość ta spotyka przeciętnie zaledwie 0,5 pasażera. To 25 razy mniej!*
Ponieważ nie zamierzmy rezygnować z ujawniania żenujących praktyk LOT, sugerujemy aby ten, zamiast straszyć konkurentów sądem, skupił się raczej na poprawianiu jakości oferowanych usług. Polscy pasażerowie w coraz większej liczbie odchodzą od LOT, ponieważ jedynie Ryanair zapewnia im najniższe ceny, najwyższą punktualność i doskonałą obsługę, nie zapominając o gwarancji nie wprowadzania nieuczciwych dopłat paliwowych! Nigdy!"
Dobre pierwsze półrocze Lufthansy
Zobacz całość »Lufthansa wykazuje znacząco wyższy zysk za pierwsze sześć miesięcy 2006 roku. Zysk operacyjny Grupy był wyższy o 44 miliony euro i wyniósł 297 milionów euro. Zysk netto za ten okres wzrósł, w stosunku do pierwszej połowy roku ubiegłego i wyniósł 85 milionów euro.
Komentując wyniki z pierwszego półrocza Prezes i CEO Lufthansy Wolfgang Mayrhuber powiedział: “Nasza strategia jest skuteczna i robimy to, co do nas należy. I właśnie to, przynosi nam korzyści. Nasze wyniki są całkowicie zgodne z założeniami.“ Szczególnie korzystny dla Grupy był drugi kwartał, w którym zysk operacyjny wzrósł o 93 miliony euro i osiągnął wartość 372 milionów euro. Zarząd Lufthansy zachowuje optymizm przewidując, iż Grupa uzyska lepsze wyniki niż przed rokiem. W ubiegłym roku Grupa Lufthansa odnotowała zysk w wysokości 577 milionów euro.
"Widzimy postęp i potencjał we wszystkich segmentach naszego biznesu“ podkreślił Mayrhuber. "Szczególnie ważne jednak jest to, że dobre wyniki zostały osiągnięte w naszym podstawowym segmencie przewozów pasażerskich. Wzrost zysków o prawie 40 milionów euro, mimo wysokich cen ropy, pokazuje siłę Lufthansy" powiedział prezes zarządu. "Nasi klienci przywiązują się do Lufthansy. Doceniają wysoką jakość, profesjonalizm naszego personelu, a także dobrze przygotowane produkty oferowane im przez naszą firmę. "Dzięki takiemu podejściu, Grupa poprawiła zyski we wszystkich obszarach ruchu. "Słusznym okazało się, oparte na potrzebach rynku, zwiększenie podaży."
Wolfgang Mayrhuber podkreślił, że Lufthansa odniosła sukces wprowadzając program oszczędnościowy, przy równoczesnym dalszym rozwoju wysokiej jakości i usług. “Oszczędzamy tam, gdzie jest to najbardziej właściwe, przede wszystkim wewnątrz firmy i u naszych partnerów. Nie oszczędzamy na klientach, a inwestujemy tak aby ich zadowolić. Satysfakcja klienta jest dla nas priorytetem. Nasze najlepsze produkty: klasa pierwsza i biznes, usługa Lufthansa Private Jet (możliwość indywidualnego wynajmu samolotu) oraz bardzo atrakcyjne ceny w klasie ekonomicznej np. w programie "Better Fly" spotykają się z entuzjazmem naszych klientów.“
Na sukces pierwszego półrocza w zakresie zysków operacyjnych złożyły się wszystkie segmenty biznesowe. Wolfgang Mayrhuber jest niezwykle zadowolony z integracji SWISS z grupą Lufthansa. SWISS powrócił w obszar zysku i bedzie nadal utrzymywał tendencję wzrostową, zauważył Mayrhuber.
Prezes Lufthansy podkreślił, że Grupa będzie kontynuowała plan działań, który dotychczas przyniósł oszczędności w wysokości jednego miliarda euro. “Naszym celem jest podniesienie przychodów o 1,2 miliarda euro do końca bieżącego roku i z pewnością osiągniemy ten wynik". Wprowadzanie oszczędności jest dziś nieustannym wyzwaniem, a presja o zmniejszanie kosztów pozostaje niezmienna w obliczu wysokich cen ropy naftowej i niesłabnącej, potężnej konkurencji. "Nie zamierzamy osiąść na laurach, ale będziemy kontynuować nasze poszukiwania tak, by powiększyć przychody i zmniejszyć koszty. Jedynie w taki sposób możemy stworzyć dobre perspektywy dla naszych pracowników i udziałowców. Jedynie w taki sposób możemy inwestować dla dobra naszych klientów."
Wyniki pierwszej połowy 2006
W pierwszych sześciu miesiącach 2006 roku Grupa Lufthansa uzyskała łączne przychody w wysokości 9,6 miliardów euro, co stanowiło roczny wzrost o 14,2 procent. Ze względu na konsolidację grupy Eurowings łączny przychód jest tylko częściowo porównywalny
z wynikami z poprzedniego roku. Jednak, wyższa liczba pasażerów i rosnące przychody powiększyły dochody z ruchu uzyskane przez linie lotnicze w ramach Grupy o 13,9 procent, do kwoty 7,4 miliardów euro.
Wydatki operacyjne wzrosły o 12.5 % do kwoty 9.9 miliarda euro, jednak wzrost ten pozostaje w tyle za rosnącymi przychodami. Oprócz rozszerzenia grupy przez konsolidację firm wzrost ten w znacznym stopniu wynika z wysokich cen ropy.
W pierwszych sześciu miesiącach roku, linie lotnicze w ramach Grupy wydały na paliwo 1,6 miliarda euro. Było to o 516 milionów euro, czyli 46.5 % więcej niż w pierwszej połowie poprzedniego roku.
W pierwszej połowie roku Lufthansa zanotowała zysk operacyjny 297 milionów euro, co stanowi wzrost o 44 miliony euro w stosunku do roku poprzedniego. Poprawa wyników finansowych Grupy o 100 milionów euro podniosła zysk netto całej Grupy do wysokości 85 milionów euro. Wyniki finansowe odzwierciedlają dobre wyniki firm partnerskich: SWISS wniósł pozytywną wartość do zysków Grupy, a Thomas Cook AG poprawił wyniki w stosunku do roku poprzedniego. Grupa osiągnęła punkt przełomowy w swoich wynikach finansowych w pierwszej połowie roku 2005.
Wydatki kapitałowe Grupy w pierwszych sześciu miesiącach osiągnęły 876 milionów euro, z których 267 milionów euro zainwestowano w samoloty. Operacyjne przepływy gotówkowe wyniosły łącznie 697 milionów euro. Na dzień 30 czerwca 2006 zadłużenie netto wynosiło 101 milionów euro.
Z Monachium do Sao Paulo
Zobacz całość »Klienci Lufthansy skorzystają na wzbogaceniu oferty lotów z Monachium do Ameryki Południowej. Spełniając życzenie klientów, niemiecki przewoźnik uruchomi 13 września 2006 roku codzienne rejsy z Monachium do Săo Paulo. Uzupełnią one już istniejące połączenia z Frankfurtu. "Punktem ciężkości naszej strategii rozszerzenie oferty połączeń międzykontynentalnych. Loty do Săo Paulo to ważny element tej strategii. Decyzja o uruchomieniu tego połączenia stanowi także odpowiedź na wysoki popyt na loty do Brazylii," mówi Karl Ulrich Gernadt, przedstawiciel Grupy Lufthansa oraz dyrektor monachijskiego węzła komunikacyjnego (Hub Managment).
Klienci linii lotniczych SWISS i Lufthansa korzystający z połączeń do Săo Paulo, Santiago de Chile i Buenos Aires odniosą dodatkowe korzyści ze współpracy tych dwóch firm. Rozkłady lotów są koordynowane w taki sposób, aby Săo Paulo spełniało funkcję "mini-węzła komunikacyjnego". Dzięki temu, pasażerowie podróżujący do Ameryki Południowej i z powrotem mogą korzystać z wygodnych połączeń oferowanych przez obie te linie. Pasażerowie przylatujący z Frankfurtu, Monachium i Zurychu mogą natomiast korzystać z połączeń codeshare do Buenos Aires i Santiago de Chile, oferowanych przez linie lotnicze Lufthansa i SWISS. Podobnie pasażerowie podróżujący z Chile i z Argentyny mogą wygodnie dotrzeć do jednego z wymienionych wyżej trzech europejskich portów lotniczych.
Săo Paulo jest dla Lufthansy najważniejszym rynkiem w Ameryce Południowej. Obecnie przewoźnik ten oferuje loty z Monachium do 100 miast w 37 krajach, w tym do 16 miast w Ameryce Północnej i Południowej oraz w Azji.
Port lotniczy w Săo Paulo obsługuje 20 milionów klientów mieszkających w tym istotnym dla Lufthansy brazylijskim ośrodku przemysłowym, finansowym i kulturalnym. Miasto pełni także funkcję głównego węzła komunikacyjnego kraju. Tysiąc niemieckich firm ma tu swoje biura. Połączenie z Monachium do Săo Paulo będzie obsługiwane przez samolot Airbus A340, numer lotu LH504/505. Oferowane będą miejsca w trzech klasach. Samolot odlatuje z Monachium o godzinie 21:30, a lot powrotny z Săo Paulo planowany jest na godzinę 12:50.
Cena najtańszego biletu na z Monachium do Sao Paoloi 834 euro (cena obejmuje wszystkie podatki i opłaty). Pasażerowie uczestniczący w programie promocyjnym Miles & More będą mogli gromadzić punkty za swoje przeloty. Podana cena dotyczy biletów elektronicznych zarezerwowanych on-line na stronie internetowej www.lufthansa.com. Do ceny biletu należy doliczyć opłatę Lufthansa Ticket Service Charge w wysokości 15 euro za rezerwację przez Internet. Wysokość tej opłaty może się różnić w zależności od kanału dystrybucji / sposobu sprzedaży biletu.
Cena biletu na trasie Warszawa - Săo Paulo wynosi natomiast 2 350 PLN (cena nie obejmuje podatków i opłat lotniskowych). Informacje o rezerwacji miejsc w samolotach Lufthansy można uzyskać pod numerami telefonów - infolinii “0801 312 312 lub +48/ 22 33 81 300, a także biurze biletowym Lufthansy, znajdującym się na lotnisku międzynarodowym w Warszawie i Katowicach oraz w biurach podróży w całej Polsce.
Nowe połączenia
Monachium - São Paulo, Brazylia
Monachium, Terminal 2 (MUC); UTC +2 hrs
São Paulo, Guarulhos (GRU); UTC -3 hrs
Rozkład:
(podane godziny dotyczą czasu lokalnego)
LH504 codziennie (14 września do 28 października 2006)
Monachium 21:30 - São Paulo 5.00 następnego dnia
LH505 codziennie (14 września do 28 października 2006)
São Paulo 12:50 - Monachium 5:30 nastepnego dnia
Średnia długość lotu: 12 godzin
Dystans: 9,850 klm / 6,121 mil
Samolot: Airbus A340-300
Oferowane miejsca:
Pierwsza klasa: 8 seats
Business klasa: 48 seats
Klasa ekonomiczna: 165 seats
Inne połączenia LH
LH502/503 Frankfurt - São Paulo - Frankfurt
Lot inauguracyjny
São Paulo, 15 sierpnia 19.56
Jak zarobić na Woodstocku?
Zobacz całość »Przystanek Woodstock oprócz dobrej muzyki serwuje również jadło, bo woodstockowicze muszą przecież coś jeść. - Każdy myśli, że tu się można obłowić. Ale ten biznes ma wiele tajemnic. Trzy lata temu wystartowało 60 handlarzy. Konkurencja? To była rzeź. A dziś co? Zostało dwudziestu. Twardy rynek - opowiada Stefan Goździk spod Piły, na Woodstocku jest piąty raz. Obok niego do smażenia ziemniaków, steków, zapiekanek. Wszystko lśni.
Nie jest łatwo, ponieważ za stoisko z szaszłykami i bułkami z mięsem trzeba zapłacić organizatorom Woodstocku 6 tys. zł, czyli dwa tysiące steków z bułką, do tego dochodzi obsługa no i konkurencja, która trzyma ceny.
Jak zatem wyjść na swoje? - Sprzedawaj tylko to, co chcą kupić. Ci miejscowi, trzy lata temu nakupili ton grochówki, kiełbasy i bigosu. Nie mieli rozeznania, nie wiem, kto to zjadł - śmieje się Goździk. - A tak wiesz. Hamburger odpada, bo smażenie jednego trwa tyle, co zrobienie dwóch zapiekanek. Stek jest cienki.
Szefowie gastronomii nie zdradzają tajemnic fast foodowego biznesu i na pytanie ile zjedli woodstockowicze w zeszłym roku, milczą. - Wiarygodne dane z ostatniego roku - mówi jeden z handlarzy - Poszło 100 tys. zapiekanek i 5 ton ziemniaków. Obrót na samych zapiekankach to pół miliona złotych. - Jest się o co bić, ale to ciężki rynek - zastrzega pan Stefan.
Jakie są ceny? Pierogi ruskie i naleśniki po 4 zł, pajda chleba z wieprzowiną - 6 zł, półmetrowe zapiekanki - 5 zł.
- To jedzenie to oszukaństwo. Okropne, pełno tłuszczu, ale przynajmniej można się najeść i nie trzeba w taką pogodę lecieć do miasta - mówi Michał Kruszewski, woodstockowicz z Jeleniej Góry, który je na polu, bo musi.
- Da się zjeść, ale ciut drogo. I muszę, bo chleb i pasztet nam się skończył - dodaje Wojtek Wigdorczyk, 23-latek z Wałbrzycha
::: 2006-08-01 :::
W 2008 r. polecimy z LOT do Pekinu i Indii?
Zobacz całość »Ekonomiści są zdania, że na europejskim rynku lotniczym pozostaną trzy najważniejsze linie: Lufthansa, KLM/Air France i British Airways oraz drobniejsi przewoźnicy dowożący pasażerów do centrów przesiadkowych. Czy mają rację?
Krzysztof Kapis, prezes Polskich Linii Lotniczych LOT, uważa, że nie do końca jest to prawdą. Choćby dlatego, iż w ostatnich latach na rynku pojawiła się cała rzesza przewoźników i to takich, którzy dobrze funkcjonują. Wystarczy spojrzeć na dynamicznie rozwijających się przewoźników czarterowych czy niskokosztowych. Kapis informuje, że da się obecnie zauważyć wśród linii tendencję do wchodzenia do aliasów ( czyli "grup przewoźników współpracujących ze sobą, mających wspólne zadania strategiczne, ale jednocześnie zachowujących swoją odrębność" ). Działanie w aliasach daje możliwość zachowania własnej marki i odrębności, jednocześnie współpracując i mając wspólne zadania strategiczne.
Prezes zapytany czy nie obawia się coraz silniejszej ekspansji Lufthansy w Polsce odpowiedział, że "może to my jesteśmy zbyt mało aktywni?". I dodał, iż właśnie by nie pozostać w tyle poszukujemy nowych kierunków, zwiększamy ilość połączeń. Sam zdradza, że w roku 2008 planowane jest zwiększenie floty LOT-u oraz wprowadzenie lotów prawdopodobnie do Waszyngtonu, Pekinu i jakiegoś miejsca w Indiach. Kapis jest zdania, iż zwyczajne cięcie kosztów nie jest odpowiednią drogą do sukcesu, ale trzeba przede wszystkim pomyśleć o ich optymalizacji.
Krzysztof Kapis zapytany przez redaktora czemu samoloty LOT-u wykazują tak duże spóźnienia odpowiedział, że winna temu stanowi rzeczy jest infrastruktura a raczej kłopoty z nią związane. Na koniec wspomniał o budowanym na Okęciu terminalu i o towarzyszących tam niedogodnościach dla pasażerów.
Kanał Podróże TV w ofercie telewizji kablowej Vectra
Zobacz całość »Telewizja kablowa Vectra w swojej ofercie posiada polski kanał podróżniczy Podróże TV. Początkowo kanał pojawił się w 19 miastach m.in. w Bełchatowie, Elblągu, Kielcach, Łomży, Olsztynie, Siedlcach, Suwałkach, Świnoujściu, Tczewie, Wałbrzychu, Zabrzu.
W kolejnym etapie Vectra chce poszerzyć swoją ofertę o Podróże TV w innych miastach Polski. - Włączenie Podróży TV do sieci kablowej Vectra pozwoli abonentom włączyć się w interaktywny świat turystki - powiedziała Dagmara Iwańczuk, Managing Director Delegata Consulting, agencji reprezentującej kanał Podróże TV na rynku polskim.
Podróże TV to kanał, który prezentuje najlepsze polskie i zagraniczne hotele wraz z ofertą weekendową o wszelkimi atrakcjami. Kanał oferuje również interesujące wywiady z podróżnikami, którzy pomagają mniej zdecydowanym wybrać najlepszą ofertę.
W ofercie są również teleturnieje, konkursy, w których można wygrac atrakcyjne wycieczki zagraniczne.
Obecnie Podróże TV można odbierać poprzez platformy cyfrowe: Canal+ Cyfrowy + i Cyfrowy Polsat, oraz sieci kablowe.
Niemcy muszą zapłacić odszkodowanie za wypadek rosyjskiego samolotu
Zobacz całość »Baszkirskie Linie Lotnicze otrzymają odszkodowanie od niemieckiej strony za za katastrofę, której uległ przed dwoma laty pasażerski samolot tych rosyjskich linii, Tu-154.
W nocy z 1 na 2 lipca 2004 roku na południu Niemiec, przy granicy ze Szwajcarią, doszło do zderzenia rosyjskiego samolotu z boeingiem międzynarodowej firmy przewozowej DHL. W kolizji zginęło 71 osób, ofiarami były głównie rosyjskie dzieci znajdujących się na pokładzie Tupolewa.
- Choć samolot był prowadzony przez szwajcarskich kontrolerów w Zurychu z firmy Skyguide, Niemcy muszą zapłacić odszkodowanie, bo do kolizji doszło w niemieckiej przestrzeni powietrznej i przekazanie obowiązków kontrolnych Szwajcarom nie było prawnie wiążące - argumentował sąd.
Śledztwo wykazało, że samoloty zderzyły się, gdy drugi szwajcarski kontroler był chwilowo nieobecny na stanowisku pracy. Automatyczna aparatura sygnalizacyjna była wówczas poddawana konserwacji, a główna linia telefoniczna nie działała z przyczyn technicznych. Kontroler lotów nakazał zmienić kurs rosyjskiemu samolotowi i w ten sposób doprowadził do tragedii.
Oficjalny raport z 2004 roku Federalnego Ośrodka Badania Wypadków Lotniczych (BFU) mówi, że system bezpieczeństwa szwajcarskiej firmy kontroli lotów, Skyguide, tamtej tragicznej nocy, miał duże luki, natomiast załoga Tu-154 nie była wystarczająco zaznajomiona z funkcjonowaniem pokładowego sygnalizatora antykolizyjnego TCAS (Traffic Alert and Collision Avoidance System).
Peter Nielsen - 36 - letni szwajcarski konroler lotów, który częściowo ponosi winę za tragedię, został zasztyletowany przez Rosjanina Witalija Kałojewa, który stracił w katastrofie rodzinę - żonę i dwoje dzieci. Rosjanin został skazany przez sąd w Zurychu w październiku 2005 roku na karę ośmiu lat więzienia za zabójstwo z premedytacją.
Linia kolejowa w Jaworznie - Szczakowej częściowo udrożniona
Zobacz całość »Pociągi pasażerskie zatrzymują się juz przy peronach stacji w Jaworznie - Szczakowej, częściowo udrozniono już trasę kolejową z Krakowa do Katowic, po tym jak wykoleiła się tam w piątek lokomotywa i jeden wagon pasażerski.
Pasażerowie podróżujący między Krakowem a Katowicami muszą się jednak liczyć z niewielkimi opóźnieniami pociągów. - Choć naprawiono już oba uszkodzone w wypadku tory, ruch odbywa się jednym z nich, konieczna jest bowiem jeszcze naprawa jednej ze zwrotnic - poinformował dyspozytor śląskiego oddziału Polskich Linii Kolejowych PKP.
Do zdarzenia doszło w piątek około godziny 8 rano, kiedy pociąg z Krakowa wjeżdżał na stację. Lokomotywa i wagon wyskoczyły z szyn, w wyniku czego lokomotywa znalazła się na przeciwnym torze i pochyliła się pod kątem 45 stopni.
Na szczęście nikomu nic się nie stało. Zdarzenie miało miejsce na torze przeznaczonym dla ruchu pasażerskiego, które z tego powodu zostały zablokowane. Pociągi pasażerskie były kierowane na tory towarowe i w piątek nie zatrzymywały się przy peronach. Pasażerowie musieli dochodzić do nich przez rozległe torowisko.
Do podobnego zdarzenia, równiez na stacji w Jaworznie - Szczakowej doszło trzy miesiące temu, wówczas z szyn wyskoczyła lokomotywa i dwie puste cysterny.
Dobry smak Kazimierza
Zobacz całość »Plac Nowy, w artystyczno - towarzyskiej dzielnicy Krakowa, nadal stanowi jedną z offowych wizytówek miasta.
Kazimierz stanowi wciąż punkt spotkań, główne miejsce wymiany informacji, a także nieformalne centrum kultury śpiewanej, mówionej, czytanej, wyświetlanej, wieszanej na ścianach. Przy zapuszczonych, starych straganach placu Nowego, spotykają się obecnie nie tylko krakowianie, ale także goście z Europy, obu Ameryk, Australii, Japonii. Pierwszym miejscem nowego stylu życia w zydowskiej dzielnicy, okazał się Singer, następna była Alchemia, później Les Couleurs (Kolory), Baraka, Les Scandales...
Szybka progresja Kazimierza, była zaskoczeniem dla wielu turystów, a zwłaszcza dla samych krakowian. W ciągu kilku lat, zniszczona żydowska dzielnica, zmieniła się w różnobarwny zakątek Europy i stała się najbardziej europejskim punktem w Polsce. Nowe oblicze Kazimierza, pełne knajp, galerii sztuki współczesnej i sklepików ze starociami - było naznaczone wybitymi szybami w oknach, czy protestami dotychczasowych mieszkańców.
Festiwal Kultury Żydowskiej, wylansował na świecie modę tzw. lipcowych przyjazdów na festiwalowy tydzień. Dziś dla wielu mieszkańców Krakowa, to właśnie tu znajduje się serce miasta. Kazimierz, stanowi idealne miejsce m.in. na poranną kawę, spotkanie z przyjaciółmi ... Coraz częściej pojawiają się osoby (również z zagranicy), które chcą wynająć lub kupić tutaj mieszkanie. Moda na Kazimierz, ma niestety również inne strony, np. dziwny trend odnawiania na błysk, starych żydowskich kamienic. Z dnia na dzień urokliwy, Kazimierz przybiera coraz więcej różowych, żółtych barw, a w sielankową przestrzeń placu Nowego wdzierają się zbyt głośne lokale.
Reklamacje kierowane do biur podróży po nieudanych wakacjach
Zobacz całość »Rzeczpospolita radzi swoim czytelnikom jak zabezpieczyć się na wakacje:
Biuro, które jest organizatorem wycieczki lub wyjazdu wypoczynkowego odpowiada za jakość usług świadczonych przez wszystkich kontrahentów, między innymi za firmę transportową, hotelarzy i restauratorów.
Podczas wymarzonego wypoczynku nie wszystko może wyjść zgodnie z wcześniejszymi planami lub zapewnieniami biura podróży.
Turyści najczęściej zgłaszają reklamacje dotyczące zakwaterowania, wyżywienia, transportu i programu zwiedzania. Organizator wyjazdu jest odpowiedzialny za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy wobec klienta. Na podstawie tej zasady biuro podróży nie może zwolnić się od odpowiedzialności i odesłać klienta do kontrahentów, przy pomocy których została zorganizowana impreza. Dzięki temu klient nie musi dochodzić swoich racji w tunezyjskim hotelu, egipskich liniach lotniczych czy hiszpańskiej firmie, do której należy autokar. Turysta po prostu zgłasza swoje zażalenia do biura, w którym wykupił wczasy lub wycieczkę.
Według przepisów biuro podróży zwolnione jest z odpowiedzialności tylko w kilku przypadkach:
- działania lub zaniechania klienta, np. gdy spóźnił się na miejsce wylotu,
- działania siły wyższej, np. nagłej powodzi, huraganu, zamachu terrorystycznego,
- działań osób trzecich, które nie uczestniczyły w wykonaniu usług przewidzianych w umowie, a działań tych nie można było przewidzieć ani uniknąć, np. gdy jeden z uczestników wyjazdu okrada drugiego.
Turyści, wyjeżdżający na wakacje powinni zabrać ze sobą umowę, program imprezy, katalog oraz warunki uczestnictwa. Pomoże im to w sprawdzeniu, czy biuro wywiązuje się swoich zobowiązań. Jeżeli w umowie nie zawarto szczegółów dotyczących kategorii i wyposażenia hotelu, rodzaju zapewnionych posiłków oraz programu zwiedzania, wtedy przesądzają informacje zawarte w katalogu lub programie imprezy. Natomiast, gdy w umowie jest zapis, że hotel jest trzygwiazdkowy, a w katalog informuje o czterogwiazdkowym, wówczas przesądza zapis w umowie.
Jeżeli biuro podczas wyjazdu nie wykonuje usług przewidzianych w umowie, powinno bez dodatkowych kosztów dla klienta zagwarantować świadczenia zastępcze. Zamiast zwiedzania jednej ze znaczących atrakcji turystycznej, organizator powinien zaproponować dodatkową wycieczkę lub obniżyć cenę wyjazdu.
Klient ma prawo do złożenia reklamacji, ale powinien zrobić to jak najszybciej. O nienależytym wykonywaniu umowy należy niezwłocznie zawiadomić wykonawcę usługi oraz rezydenta lub pilota z biura. Jeżeli reklamacja nie została uwzględniona podczas wyjazdu, po powrocie do Polski można złożyć reklamację u organizatora wyjazdu, czyli biura, które jest stroną umowy.
W reklamacji trzeba dokładnie opisać wady wyjazdu. Należy dołączyć też jak najwięcej dowodów, którymi mogą być: zdjęcia, oświadczenia innych osób, kopie reklamacji składanych rezydentowi, kopie rachunków (np. za kort tenisowy, basen i inne usługi, które miały być zawarte w cenie imprezy). W reklamacji trzeba też zaznaczyć, jak dużego odszkodowania się domaga.
Umowy powinna zawierać informacje dotyczące terminu złożenia i rozpatrzenia reklamacji. Należy zwrócić na to uwagę, gdyż przekroczenie terminu może spowodować automatyczne jej odrzucenie. Jeżeli klient nie złoży reklamacji w terminie, o odszkodowanie może się starać występując przeciwko biuru podróży z pozwem do sądu cywilnego. Termin przedawnienia tego typu roszczeń upływa po 10 lat.
Nie ma żadnych zasad, co do wysokości odszkodowania, o które mogą ubiegać się niezadowoleni klienci. W ostatnich czasach coraz częściej stosuje się tzw. tabelę frankfurcką. Jest to nieformalny dokument, pochodzący z Niemiec, który zawiera katalog nieprawidłowości wraz z propozycją procentowego obniżenia ceny wyjazdu lub poszczególnej usługi w razie, gdy biuro nie dotrzymuje swoich zobowiązań.
W tabeli wymienione są takie nieprawidłowości jak: różnica w położeniu hotelu (np. gdy leży dalej od plaży niż zapewniał to organizator), inny rodzaj pokoju, brak balkonu, brak widoku na morze, brak klimatyzacji, robactwo, zimne lub zepsute posiłki, monotonny jadłospis, brak sprzętu sportowego, brak basenu. Wzór tabeli dostępny jest na stronach internetowych. Nie ma górnego limitu, do którego odpowiada organizator, ale umowa może stanowić ograniczenie odpowiedzialności do dwukrotności ceny imprezy.
W ostatnim czasie Sąd Apelacyjny w Warszawie wydał wyrok (sygn. V Ca 2387/05), dotyczący obowiązku organizowania przez biuro wycieczek fakultatywnych. Sędziowie orzekli, że biuro ma obowiązek zorganizować i zaproponować klientowi obiecywane wycieczki fakultatywne. Tylko od decyzji klienta zależy, czy skorzysta z oferty, czy też nie. Klient musi mieć jednak wybór, a biuro musi mu taką możliwość stworzyć. Nawet w przypadku, kiedy klient wcześniej za taką wycieczkę fakultatywną nie zapłacił, a w umowie było zapisane, że takie wycieczki są przewidziane. Jeżeli biuro przewiduje, że wycieczki mogą się nie odbyć z powodu zbyt małej liczby chętnych, powinno zastrzec to w umowie lub warunkach uczestnictwa. Tego typu dodatkowe atrakcje mogą czasem przesądzać o wyborze klienta danej oferty. Pomimo, że klient nie ponosi żadnej szkody majątkowej, cierpią jego dobra osobiste, czyli prawo do czerpania pełnej satysfakcji z wyjazdu.
Jeżeli turysta, podróżujący indywidualnie miał problem z przewoźnikiem lotniczym np. samolot spóźnił się lub w ogóle nie odleciał, powinien najpierw zwrócić się do przedstawiciela linii obsługujących dany lot, aby rozwiązał problem. Następnie należy złożyć pisemną reklamację, a przedstawiciel przewoźnika powinien potwierdzić jej odbiór.
Przepisy lotnicze precyzyjnie określają uprawnienia pasażera. W przypadku opóźnienia lotu o cały dzień, linia musi zapewnić pasażerowi pobyt w hotelu na koszt przewoźnika oraz pokryć koszty związane z przejazdem z lotniska do hotelu i z powrotem. Jeżeli pasażer zapłacił sam, to ma prawo domagać się zwrotu pieniędzy od przewoźnika. Reklamacje najlepiej wysyłać za zwrotnym potwierdzeniem odbioru, dołączając kopie rachunków oraz pisemne oświadczenia osób postronnych np. współpasażerów.
Jeżeli przewoźnik nie rozwiąże problemu w ciągu dwóch miesięcy od złożenia reklamacji albo rozwiąże go w sposób niezadowalający dla klienta, może on zwrócić się o pomoc do Komisji Ochrony Praw Pasażera (KOPP).
Pasażer może domagać się odszkodowania również za zgubiony, zniszczony lub uszkodzony bagaż. Jednak wszystkie roszczenia należy zgłosić do 7 dni od daty odebrania bagażu, a gdy dostaliśmy go z opóźnieniem do 21 dni. W przypadku nieuwzględnienia reklamacji, pasażerowi pozostaje tylko droga sądowa.
Za bagaż swoich klientów odpowiedzialni są też hotelarze. Żaden zapis w umowie, regulaminie pobytu lub wywieszka w recepcji nie może zwolnić ich z tej odpowiedzialności. O utracie lub uszkodzeniu bagażu należy jak najszybciej zawiadomić obsługę hotelu. Jeżeli turysta tego nie zrobi, może się okazać, że nie otrzyma odszkodowania. Warto też o zaistniałym fakcie powiadomić lokalną policję.
Jeżeli hotel leży w jednym z krajów Unii Europejskiej, można skorzystać z pomocy Europejskiego Centrum Konsumenckiego w danym kraju albo w Polsce. Maksymalna odpowiedzialność hotelu wynosi pięćdziesięciokrotność ceny doby hotelowej, a w wypadku kilku skradzionych rzeczy stukrotność ceny za dobę pobytu.
Jednak najcenniejsze przedmioty, takie jak: sprzęt fotograficzny lub sportowy, laptop, biżuteria opłaca się zostawić na przechowanie w hotelowym sejfie. Jeżeli rzeczy zginą stamtąd, hotelarz odpowiada finansowo bez ograniczeń. Limit odszkodowania nie obowiązuje również, w przypadku gdy szkoda została spowodowana umyślnie lub przez rażące niedbalstwo właściciela hotelu albo pracowników obsługi np. sprzątaczka pod nieobecność gości zostawiła otwarty pokój.
Hotel nie poniesie żadnej odpowiedzialności, gdy utrata lub uszkodzenie powstało przez działanie siły wyższej, niezależnej od hotelarza, której nie mógł przeciwdziałać. Właściciel hotelu nie wypłaci odszkodowania również w przypadku, gdy strata powstała w wyniku winy gościa np. pozostawił otwarty pokój albo nie zamknął balkonu.
Zazwyczaj przy indywidualnych dochodzeniach roszczeń, barierą dla turystów jest język obcy. Wtedy w sporze może pomóc Europejskie Centrum Konsumenckie. Należy pamiętać, że podczas zgłaszania reklamacji bardzo ważne są dowody, którymi klienci dysponują.
W przypadku wynajmu samochodu, rezerwacji zazwyczaj dokonuje się przez internet. Turyści powinni wtedy wydrukować kopię wysłanego do biura zamówienia, zdjęcia proponowanych modeli oraz kopie korespondencji prowadzonej z firmą. Jeżeli klient zmienił plany i chce odwołać rezerwację powinien zrobić to w ciągu 7 dni. W tym czasie firma, wynajmująca auto nie ma prawa domagać się żadnych opłat, gdyż klient ma prawo do rezygnacji z umowy zawartej na odległość.
Opiekunowie kolonii zapomnieli o dziecku!
Zobacz całość »Podczas gdy 12-letni chłopiec z Katowic spokojnie czekał na zamówiony posiłek, jego autokar odjechał nad morze.
30.07.06 o godz. 8.00 dzieci miały wyznaczony przystanek na posiłek w Częstochowie, przy McDonaldzie obok trasy DK1. Chłopiec spokojnie czekał na zamówione danie, a gdy spostrzegł odjeżdżający autokar, był pewien, że kierowca tylko przestawia go na parkingu. Zjadł hamburgera, a kiedy wyszedł, okazało się, że kolegów nigdzie nie ma. Kolonista poinformował o tym wydarzeniu obsługę baru, a ta policję.
Policjanci natychmiast skontaktowali się z rodzicami oraz organizatorem podróży - firmą Almatur. Początkowo próbowano zawrócić autobus, gdy jednak się okazało, że ten jest już pod Łodzią, zdecydowano się odwieźć chłopca nad morze samochodem. - Dziwne, że nikt z opiekunów grupy nie doliczył się, że brakuje jednego z uczestników wyjazdu - komentowali zaskoczeni policjanci.
Sytuacja w turystyce znacznie się poprawia!
Zobacz całość »Po zastoju w turystyce światowej, który został spowodowany atakami terrorystycznymi z 11 września 2001 roku, słabymi wynikami gospodarki oraz konfliktami na Bliskim Wschodzie, sytuacja w turystyce zaczęła się od 2004 roku znacznie poprawiać.
Odnotowano zarówno wzrost liczby przyjazdów turystów zagranicznych, jak i wpływów z turystyki. Liczba przyjazdów zwiększyła się o 10% w 2003 roku, osiągając poziom 764 milionów, natomiast wpływy z turystyki wzrosły do 509 miliardów euro.
Europa cały czas pozostaje najczęstszym kierunkiem podróży turystycznych na całym świecie. Przyjazdy do Europy stanowią 55% wszystkich podróży. Natomiast wpływy z turystyki europejskiej stanowią 52% wpływów z turystyki światowej. Dobre wyniki Europy wynikają głównie z sytuacji ekonomicznej i geopolitycznej regionu.
Znaczna większość, bo aż 88% turystów zagranicznych w Europie pochodzi z innych krajów europejskich, a tylko 12% z krajów pozaeuropejskich.
Rok 2004 uznano za bardzo dobry dla turystyki europejskiej. Odnotowano 4% wzrost podróży turystycznych oraz 3% wzrost wpływów z turystyki. Dobre wyniki tłumaczy się wzrostami przyjazdów ze Stanów Zjednoczonych, Japonii oraz Chin. Dynamicznie wzrosła również liczba krótkoterminowych wyjazdów do krajów Europy Środkowej i Wschodniej oraz krajów Europy Południowej.
Największy wzrost liczby przyjazdów turystycznych, bo o 11% w stosunku do 2003 roku odnotowała Europa Środkowa i Wschodnia. Natomiast największy wzrost wpływów z turystyki zanotowano w Europie Północnej, bo 6% przy czym Europa Środkowa i Wschodnia odnotowała 5,5% wzrost. Natomiast tradycyjne kierunki wyjazdów turystycznych, czyli kraje Europy Zachodniej odnotowały 2% wzrost liczby przyjazdów oraz 2% wzrost wpływów z turystyki.
Poniższa tabela prezentuje tempo wzrostu oraz udział w rynku przyjazdów turystów zagranicznych na Świecie i w Europie. Opracowano na podstawie: World Tourism Organization, 2006 oraz Tourism Market Trends Europe 2005 Edition, Madrid.
Przyjazdy turystów zagranicznych na Świecie i w Europie
| Przyjazdy turytow zagranicznych (w mln) | Udział w rynku (w %) | Tempo wzrostu (w %) | ||||||||
| 1990 | 1995 | 2000 | 2002 | 2003 | 2004 | 2000 | 2004 | 03/02 | 04/03 | |
| Świat | 437,8 | 539,5 | 686,7 | 706,4 | 693,2 | 763,9 | 100,0 | 100,0 | -1,9 | 10,2 |
| Europa | 263,6 | 313,1 | 393,8 | 404,8 | 405,0 | 422,9 | 57,3 | 55,4 | 0,1 | 4,4 |
| Europa Północna | 30,8 | 39,4 | 44,6 | 43,8 | 44,5 | 48,4 | 6,5 | 6,3 | 1,8 | 8,6 |
| Europa Zachodnia | 108,6 | 112,2 | 139,7 | 138,0 | 136,1 | 138,8 | 20,3 | 18,2 | -1,4 | 2,0 |
| Europa Środkowa i Wsch. | 30,3 | 58,8 | 68,8 | 75,4 | 77,6 | 86,3 | 10,0 | 11,3 | 2,9 | 11,2 |
| Europa Południowa | 93,9 | 102,7 | 140,8 | 147,6 | 146,8 | 149,4 | 20,5 | 19,6 | -0,6 | 1,8 |
Źródło: World Tourism Organization, 2006, Tourism Market Trends - Europe 2005 Edition, Madrid
Obszar Europy Środkowej i Wschodniej miał 20% udział w turystyce zagranicznej w całej Europie. Wysoki wzrost przyjazdów zagranicznych turystów był odnotowany w większości krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Największy wzrost ilości przyjazdów turystów w 2004 roku odnotowała Ukraina - 25% oraz Litwa - 20%. Jednocześnie Rosja, jeden z największych rynków turystycznych, zanotowała spadek przyjazdów turystów zagranicznych o 3%.
Duże wzrosty przyjazdów turystów zagranicznych do Europy Środkowej i Wschodniej prawdopodobnie wynikają z poprawy infrastruktury turystycznej, jakości usług, dużej ekspansji na rynek tanich linii lotniczych, wdrażania odpowiedniej polityki turystycznej i strategii rozwoju turystyki, konkurencyjnych cen, korzystnych kursów walut oraz wejścia części państw do Unii Europejskiej.
::: 2006-08-02 :::
Jarmark św. Dominika rozpoczety!
Zobacz całość »Wszędobylski i hałaśliwy jak przekupki, barwny jak jarmarczne stragany, ale także dostojny i przyjazny, czyli honorowy obywatel Jarmarku św. Dominika - kogut przebieraniec.
W tym roku, rolę maskotki jarmarku, powierzono 19-letniemu Krzysztofowi Cichowskiemu z Gdańska. - Jestem idealnym kandydatem na koguta - poinformował kogut. - Wstaję razem z kurami, zaraz skoro świt wydaję okrzyk witający słońce, w moim kurniku jest zawsze porządek, a mój donośny głos jest w stanie zagłuszyć hejnalistę - dodał Krzysiek. Jako brzuchaty kogut, z kolorową grzywą i długim pióropuszem wraz z innymi kogutami przechadzał się ulicami Trójmiasta, aby powiadomić mieszkańców o Jarmarku św. Dominika! Po raz pierwszy, tego roku, na kupieckiej mapie zaistnieje plac Kobzdeja, czyli niewielki parczek, między Basztą Jacek a Targiem Węglowym. Tutaj będą się mieściły trzy ogromne, kolorowe, kogucie lampiony (malowniczy wygląd nadali im: Kayah, Marek Kamiński z żoną Katarzyną i rysownik Wojtek Kołyszko), domek Dominika, rzeźby gdańskich lwiątek, świat gier i rebusomanii i uwielbiana przez wszystkich, słomiana, dwumetrowa maskotka Jarmarku 2005. Pozostałe imprezy przewidziane w programie Jarmarku św. Dominika, odbywać się będą: na Scenie Europejskiej przy Targu Węglowym, Scenie przy Zielonej Bramie na Długim Targu, w pełnej artystów Szafie Gdańskiej przy Długim Targu i Scenie Dominikańskiej na placu Dominikańskim. Jarmarkowi towarzyszyć będzie również, XI Europejski Festiwal Małego Dominika, który wyjątkowo potrwa aż 3 dni. Gwoździem programu dla najmniejszych uczestników w/w imprezy będzie, konkurs piosenki o Nagrodę Bursztynowego Kogucika (uczestnicy będą musieli zaśpiewać lub zatańczyć do muzyki z filmów fabularnych, animowanych i programów TV z lat 80. i 90). Festiwalowi wtórować będzie także barwna parada Traktem Królewskim i Dominikański Festiwal Tańca.
Trójmiasto przygotowało dla turystów wiele dodatkowych atrakcji. Słynne spektakle szekspirowskie z całego świata, warsztaty, koncerty, wystawy, konkursy, spotkania z twórcami i happeningi uliczne, to zapowiedź X Festiwalu Szekspirowskiego w Gdańsku. Jubileuszową edycję uatrakcyjniono o Międzynarodowy Konkurs na Najlepszy Spektakl Szekspirowski, w którym nagrodę przyzna publiczność. Rywalizować będą spektakle m. in. ze Stanów Zjednoczonych, Korei, Niemiec, Islandii, Anglii, Polski, Rosji, Turkmenistanu. Zwolenników muzyki klasycznej czeka również wyśmienita zabawa, gdyż z okiazji 250 urodziny W. A. Mozarta, na inauguracyjnym koncercie "Czar wiedeńskich salonów", zaprezentowane będą, najsłynniejsze arie mistrza, muzyka z wiedeńskich ogródków i wirtuozerska gra na gitarze Walerego Filipowa. Natomiast w Nadbałtyckim Centrum Kultury, odbywają się magiczne koncerty Skandynawów, którzy dostosowali stare wzory muzyki przodków, do wymogów współczesnej kultury masowej.
Przybywając na Jarmark św. Dominika, nie można pominąć rozpoczynającego się w przyszły piątek, VIII Gdańskiego Festiwalu Carillonowego. W repertuarze przewidziano wspaniałą literaturę na carillon, od barokowych kompozycji Jana Sebastiana Bacha, aż po XX-wieczne utwory Artura Rubinsteina. Niezapomnianych wrażeń, z pewnością dostarczy również, III Międzynarodowy Festiwal Gry na Instrumentach Unikatowych, podczas którego będzie można poznać najdziwniejsze instrumenty. Muzycy, pochodzący z Kociewia, zagrają m.in. na fletni pana, czyli najstarszym dętym instrumencie świata (pierwsze wzmianki datuje się na 2500 r. p. n.e.). Festiwalowi towarzyszyć będą dodatkowo występy kabaretowe oraz prezentacje kociewskiego rzemiosła i rękodzieła.
Wraca polskie lato!
Zobacz całość »Dobra wiadomość dla planujących urlop w sierpniu - jeszcze tydzień i wróci typowe polskie lato! Upały zelżeją, ale wciąż będzie przyjemnie ciepło i dużo słońca.
Niemieccy meteorolodzy w zapowiedziach długoterminowych prognoz zaznaczają, że ostatnie gorące dni pojawią się na początku sierpnia, a później przyjdzie upragniony chłód. Na północy Polski termometry wskażą około 23 stopni, na południu nieco mniej. Nadal będzie słonecznie i bez deszczu.
Po 12 sierpnia zdaniem meteorologów nad morzem spadnie deszcz, ale nie będą to ulewy, pozostała część Polski na deszcz będzie musiała poczekać. Nadchodząca pogoda jest wprost idealna dla wszystkich, którzy zaplanowali na ten czas urlop, powodów do narzekań nie będa mieli też ci, którzy będa pracowali, bowiem po 19 sierpnia ochłodzi się nieco bardziej. W ciągu dnia może być okoo 20 stopni. Większe opady w całym kraju ma przynieść dopiero wrzesień.
Niemieccy meteorolodzy przymierzają się do prognozowania pogody na październik i twierdzą, że na początku miesiąca będzie bardzo ciepło i mogą pojawic się upały! Przed nami zatem jeszcze dwa miesiące lata!
Gdzie znajduje się najszczęśliwsze miejsce na ziemi?
Zobacz całość »Malutkie wyspy Vanuatu na Pacyfiku zdobyły pierwsze miejsce w rankingu na najszczęśliwsze miejsce na ziemi. Vanuatu to 83 wyspy w Oceanii, rosną tu palmy kokosowe, kakao i orzeszki ziemne, plaże są piękne, a woda czysta. Żyje tam 200 tys. mieszkańców.
Badacze, którzy zdecydowali o wygranej tego miejsca, przyjrzeli się jakości zycia w 178 krajach - brali pod uwagę m.in. gęstość zaludnienia, stopień zniszczenia środowiska, a także długość życia, satysfakcję życiową i oczekiwania mieszkańców danych miejsc.
Vanuatu wygrało z liczbą 68, 2 punktów, jednak maksymalnej liczny nie zdobyło żadne państwo. Na drugim miejscu znalazła się Kolumbia, na trzecim Kostaryka, a tuż za nimi Dominikana, Panama, Kuba, Honduras, Gwatemala, Salwador, Wyspy św. Vincenta i Grenadyny.
Na ostatnim miejscu uplasowało się Zimbabwe. Polska zajęła 114, uzyskując 39,3 pukntów.
Wypoczynek w młynie na Warmi i Mazurach
Zobacz całość »Warmia i Mazury to miejsce wprost idealne do wypoczynku od zgiełku miasta, a poza tym można tam trafić do bardzo ciekawych i niespotykanych miejsc.
Pajtuński Młyn leży 15 km od Olsztyna. Jest własnością Sławomira Nafalskiego, który nabył go wraz z posiadłością dwa lata temu. Jest tu również stara młynarzówka, stajnia i przepiękna drewniana stodoła, którą porasta winorośl. Teren lezy nad rzeką Kośną, która stanowi naturalną granicę między Warmią i Mazurami.
W młynie zachowały się jeszcze stare urządzenia, jednak zostały ogołocone przez zbieraczy złomu. Nafalski z pasją opowiada o tym jak działały i przedstawia historię obiektu. - W 1374 roku kapituła warmińska założyła majątek Pajtuny. W drugiej połowie XV wieku w pobliżu powstała niewielka wieś. W tym okresie na rzece Kośna zbudowano młyn. Budynek został częściowo spalony na początku wojny szwedzkiej w 1655 roku. W 1660 roku kapituła sfinansowała jego odbudowę. Pod koniec II wojny światowej w budynku stacjonowały wojska niemieckie. Pozostały po nich stare okopy i stanowisko ogniowe. W końcu młyn został odbity, ale kosztem ogromnych strat. Po wojnie upaństwowiono go, normalnie pracował. Podobno jeszcze w 1985 roku do młyna ustawiały się kolejki rolników ze zbożem. W 1991 roku został sprzedany. Nowi właściciele chcieli tu założyć kompleks wypoczynkowy. Podobno się pokłócili i do inwestycji nie doszło - mówi Nafalski.
Sławomir Nafalski przed dwoma laty nabył posiadłość, na której założył małą stadninę koni, a starą młynarzówkę przerobił na pensjonat.
Młyn to piękne miejsce do wypoczynku, na miejscu jest rzeka z zatoką do kąpieli, konie, świetne warunki do wędkowania oraz kuligi zimą. Poza tym pajtuński młyn leży na trasie kajakowej, która zaczyna się w Łajsie, później przez jezioro, rzeki Kośna, Wadąg i Łynę dotrzeć można pod olsztyński zamek.
Targi na wodzie w Sopocie
Zobacz całość »Wiatr i Woda - to premierowa edycja targów na wodzie, która odbędzie się w dniach 17-20 sierpnia 2006 roku w Sopocie.
Targi odbęda się na sopockim molo, gzdie będą rozstawione spcejalne namioty wystawiennicze. Sprzęt taki jak jachty żaglowe, motorowe oraz inne jednostki pływające będą prezentowane na wodzie przy molo.
Podczas imprezy prezentowane będą: jednostki z krajowych stoczni jachtowych, sprzęt i akcesoria żeglarskie, usługi szkutnicze, sprzęt motorowodny, sprzęt do nurkowania, kajakarstwa, sprzęt asekuracyjny i ratunkowy, instrumenty nawigacyjne i elektronika jachtowa, materiały do budowy i konserwacji, odzież turystyczna, sportowa i rekreacjna oraz oferty organizatorów czarterów, regat, wyjazdów szkoleniowych i turystycznych, marin, przystani żeglarskich oraz wydawnictwa branżowe.
Przedsięwzięciu towarzyszyć będzie bogaty program atrakcji dla publiczności, odbęda się m.in. spotkania z mistrzami sportów wodnych, parady jachtów na wodzie, regaty, pokazy bezpieczeństwa na wodzie, konkursy.
British Airways obniża ceny biletów nawet o 60 procent!
Zobacz całość »Od 27 lipca w British Airways obowiązują nowe stawki na połączenia z Krakowa do Londynu - Gatwick - ceny zaczynają się od 50 zł, a pasażerowie, którzy planują podróż z wyprzedzeniem zapłacą za bilet nawet o 60 procent mniej.
Bilety można kupowac na stronie www.ba.com. pasażerowie mają możliwość porównania cen biletów na najbliższe kilka miesięcy i wybór najodpowiedniejszej opcji. W ramach nowej oferty obowiązuje ten sam standard usług, w cenę biletu wliczone są: catering, obsługa na pokładzie samolotu, bezpłatny przewóz bagażu nadanego do 23 kg, dwóch toreb bagażu podręcznego, możliwość wyboru miejsc w samolocie on-line oraz specjalny serwis dla rodzin.
Sztuczna Gdańska Starówka
Zobacz całość »Stare Miasto i Główne Miasto w Gdańsku jest piękne i bardzo popularne, lecz nie jest autentyczne. Prawdziwy klimat dawnego miasta znaleźć można na jego obrzeżach.
W przewodnikach turyści znajdą informację, że najbardziej warto zwiedzić Główne Miasto, czyli Długi Targ, Dwór Artusa, Złotą Bramę, kościół Mariacki i Żuraw nad Motławą. Centrum jest bardzo piękne, wypełnione kafejkami i letnimi ogródkami, sklepami z bursztynem oraz restauracjami. Spaceruje tu mnóstwo ludzi z całego świata. Jednak tak naprawdę to co otacza starówkę to głównie architektura współczesna. Rosjanie, którzy wyzwalali miasto, zamienili śródmieście w gruzy. Domy, które dzisiaj można oglądać, poza kilkoma ocalałymi kamienicami są atrapą, zbudowaną od podstaw. Od strony Długiego Targu, Mariackiej i Piwnej widać elewacje zakończone ozdobnymi szczytami. Jednak od strony podwórek te same kamienice okazują się blokami.
Dom gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych, znajdujący się przy ulicy Chlebnickiej z zewnątrz wygląda jak trzy stojące obok siebie kamienice. Jednak w środku to typowy PRL-owski budynek z ponurymi, długimi korytarzami oraz ciemnymi zaułkami.
Spośród kilku projektów powojennego odbudowania miasta, władze wybrały taki, który choć częściowo oddawał historyczny wygląd Gdańska. Ulice znalazły się w tym samym miejscu co kiedyś. Niestety mogło być gorzej. Niektórzy urbaniści chcieli w miejscu zniszczonych pięćsetletnich zabytków postawić szereg wyższych i niższych "pałaców kultury". Koncepcja ta jednak upadła.
Na szczęście tuż obok zrujnowanego praktycznie całkowicie centrum zachowały się niemal bez szwanku dzielnice położone na uboczu. Właśnie tam trzeba się udać, aby zobaczyć autentyczny Gdańsk. Miasto wygląda prawie dokładnie tak, jak przed wojną. Znaleźć można zarówno bogatsze jak i uboższe czynszowe kamienice, a gdzieniegdzie atrakcyjniejsze rezydencje. Na wielu ścianach zachowały się nawet charakterystyczne szyldy oraz napisy z czarnymi gotyckimi literami.
Pełna skromnych kamienic oraz wąskich, brukowanych ulic jest Biskupia Górka, a także stary Wrzeszcz. Natomiast w Dolnym Mieście, odciętym od centrum drogą szybkiego ruchu, znajdują się mury miejskie, bastiony, resztki fortyfikacji, szerokie kanały, a także łąki, stare drzewa, trzciny i sielskie widoki. Podróż po autentycznym Gdańsku można odbyć wypożyczając kajak z licznych przy Motławie klubów i obejrzeć wszystko od strony wody.
Salmonella w jeziorze Piaseczno!
Zobacz całość »Woda w jeziorze Piaseczno zawiera bakterie salmonelli. Wojewoda lubelski zajmie się zbadaniem tego, jak dosżło do zanieczyszczenia. Lubelski sanepid obarcza winą władze gminy Ludwin, które przez lata nie wybudowały kanalizacji, wójt gminy odpiera ataki i obwinia ptaki.
- Chcemy, by nasze województwo było atrakcyjne dla miłośników turystyki i wypoczynku. Dlatego nie możemy dopuszczać, by kąpieliska były zamykane z powodów sanitarnych. Władze samorządowe powinny dbać, by jakość wody się nie pogarszała - tłumaczy Zdrojkowski. Zapowiada też, że wyśle do wójta Ludwina pismo z prośbą o wyjaśnienia dotyczące jeziora Piaseczno. Ta decyzja jest wywołana wczorajszym spotkaniem wicewojewody z Zofią Kostrzewską, zastępcą dyrektora sanepidu w Lublinie. - Stan wody w Piasecznie z roku na rok się pogarsza. Powód jest prosty, w domach stojących w okolicach zbiornika nie ma kanalizacji i można podejrzewać, że niektórzy właściciele odprowadzają nieczystości do wody - tłumaczy.
Sanepid zarzuca władzom, że nie mają przygotownego rehulaminu zachowania czystości i porządku, który okreslałby częstotliwość pozbywania się odpadów kanalizacyjnych.
- Przyczyną pojawienia się salmonelli w wodzie nie są nieszczelne szamba, tylko zwierzęce odchody. Na przykład ptaków czy kąpiących się w jeziorze psów - twierdzi Zygmunt Ogórek, wójt Ludwina. Podejrzliwie podchodzi też do wyników przedstawianych przez sanepid. - Skąd mogę mieć pewność, że próbki, które badali, były przechowywane w sterylnych warunkach? Może salmonella pochodzi z innego miejsca? Tu od lat była woda pierwszej klasy czystości. Jakim cudem tak nagle się pogorszyła? - pyta. Według niego komuś zależy, żeby powstrzymać przyjazdy turystów. - Są osoby, którym nie pasuje popularność jeziora Piaseczno. Przyjezdni przeszkadzają m.in. działkowiczom - tłumaczy.
Regulamin zdaniem wójta nie jest potrzebny - Żyjemy w cywilizowanym świecie i ludzie sami wiedzą, jak postępować z nieczystościami - twierdzi. W tym celu zapowiada w najbliższych dniach kontrolę posesji położonych przy jeziorze.
- Nic się samo nie zrobi, żeby Piaseczno było czyste, konieczna jest budowa kanalizacji - uważa Zofia Kostrzewska.
Spór ucina fakt, że gmina i tak nie ma pieniędzy na wybudowania kanalizacji. - Na razie nie mamy pieniędzy. Kanalizację wybuduję, jak zdobędę dofinansowanie unijne - mówi Zygmunt Ogórek.
Księstwo Monako powiększy się o półwysep!
Zobacz całość »Małe terytorium Księstwa Monako powiększy się. Na jego terytorium zostanie zbudowany sztuczny półwysep.
Monako to drugie po Watykanie najmniejsze państwo świata - powierzchnia tego liczącego około 30 tysięcy mieszkańców państwa - miasta to niecałe 2 km kwadratowe.
Po wybudowaniu półwyspu księstwu przybędzie blisko 300 tys. m kw. ziemi. Obecnie ogłoszono przetarg na budowę półwyspu w pobliżu kasyna w dzielnicy Monte Carlo. Plany zapowiadają, że na platformie powstałyby zarówno budynki mieszkalne, jak również szkoły, sklepy, plaża i port jachtowy.
Budowa ma potrwać 10 lat, a sam projekt ma spełniać surowe wymogi ochrony środowiska.
Pomysł inwestycji ma zaradzić niedoborom ziemi pod budowę nowych mieszkań.
Atrakcje wakacyjne w Małopolsce
Zobacz całość »Województwo małopolskie solidnie przygotowało się na przybycie turystów w czasie wakacji. Czeka na nich bowiem wiele atrakcji kulturalnych i rozrywkowych. Poniżej przedstawiamy co i kiedy bedzie się działo w Krakowie i jego okolicach.
Tylko w czasie wakacji od 1 do 31 sierpnia otwarta jest dla turystów wieża Kościoła Mariackiego w Krakowie. Jest to jedyna okazja do tego, by zobaczyć pracę hejnalistów i spojrzeć z góry na Kraków, bo przez pozostałe miesiące wieża niedostępna jest dla turystów. Wieża, zwana też Wieżą Straży, Budzielną, Alarmową lub Hejnalicą, to jedyna na świecie wieża, z której od ponad 600 lat co godzina trębacz gra hejna na cztery strony świata. Zwiedzanie jest możliwe w kazdy wtorek, czwartek i sobotę w godzinach: 9 - 11.30 i 13 - 17.30 (z wyjątkiem 15 sierpnia). Bilety dostępne są w kasie Bazyliki Mariackiej, ceny: 5 zł - bilet normalny, 3 zł - dzieci i młodzież do lat 15.
Zakopane natomiast przygotowało Międzynarodowy Festiwal Organowy, którego można słuchać od 1 do 19 sierpnia w każdy wakacyjny weekend. W kościele na Krupówkach i Sanktuarium Maryjnym na Krzeptówkach występować będą artyści polscy oraz z takich krajów jak Austria, Hiszpania, Finlandia, Rosja, Włochy i Czechy.
Niedaleko Zakopanego w Białce Tatrzańskiej 5 i 6 sierpnia odbędzie się z kolei X Festiwal Białczański. Odbędzie się tam wiele atrakcji turystycznych, zabawy taneczne, pokazy sztucznych ogni, wybór Cepra i Ceperki oraz Harnasia Roku 2006.
Na krakowskim Kazimierzu od 4 do 12 sierpnia w Teatrze Eljot odbędą się ostatnie przedstawienia Ars Cameralis 2006, 3. Letniego Festiwalu Krakowskiej Opery Kameralnej. Prawdziwym widowiskiem będzie tam spektakl baletowo-operowy Tarquinio Meruli "Satiro e Corica", widowisko muzyczne z dawnymi pieśniami w języku jidysz "Zapomniane bramy" oraz koncert pieśni żydowskich "Grajcie i śpiewajcie klezmerzy".
Festiwal Tańców Dworskich Cracovia Danza to impreza, która będzie miała miejsce w Krakowie od 6 do 13 sierpnia. Występy i pokazy można będzie oglądać na Rynku Głównym, w Barbakanie i renesansowej Willi Decjusza, a tematem przewodnim tegorocznego festiwalu jest taniec dworski w stylu włoskim. Podczas festiwalu przypomniane będą postaci z epoki oraz silne więzi artystyczne między dworami włoskim i polskim.
Do 31 sierpnia w krakowskim Barbakanie będą się odbywać koncerty plenerowe Krakowskie Lato Operowe.
Od 12 do 26 sierpnia w Krynicy Zdroju odbędzie się Europejski Festiwal im. Jana Kiepury.
Od 18 do 26 sierpnia w Zakopanem odbędzie się jedna z największych i najważniejszych imprez folklorystycznych. Zakopane, które ze stolicy polskich gór stanie się na czas XXXVIII Międzynarodowego Festiwalu Folkloru Ziem Górskich stolicą wszystkich górali na świecie. Górale z całego świata będą przechadzać się Krupówkami w strojach ludowych i wystąpią na estradzie na Równi Krupowej. Konkurs muzyki ludowej będzie trwał cztery dni.
Również we wrześniu Zakopane bedzie tętniło życiem - 9 i 10 września na Równi Krupowej odbędzie się I Festiwal Muzyki Łuku Karpackiego, wystąpią w czasie niego kapele ludowe z Polski, Słowacji, Czech, Rumunii, Ukrainy, Węgier. Później, bo od 25 do 30 września, w hotelu górskim na Kalatówkach - Jazz Camping na Kalatówkach, czyli tradycyjne spotkanie jazzmanów. Będą się wówczas odbywały warsztaty jazzowe i koncerty na zakopiańskiej Równi Krupowej.
18 - 24 września w 9. Międzynarodowym Mityngu w Chodzie Sportowym "Na Rynek marsz", który zorganizowany będzie przez Roberta Korzeniowskiego, spotkają się chodziarze.
Sierpień i wrzesień to również II Małopolski Festiwal Smaku. Obędą się podczas niego prezentacje i degustacje tradycyjnych produktów z całej Małopolski połączone z kiermaszami, konkursami i plebiscytami na najlepszy produkt. Impreza będzie miała miejsce w rżnych miastach:
6 sierpnia w Oświęcimiu (plac przy Oświęcimskim Centrum Kultury),
19 sierpnia w Nowym Sączu (Sądecki Park Etnograficzny),
26 sierpnia w Zakopanem (Równia Krupowa),
3 września w Tarnowie (Stadnina w Klikowej).
Laureaci półfinałów spotkają się 9 - 10 września w wielkim finale na placu Wolnica w Krakowie.
Kraków jednym z najpopularniejszych miast w Europie
Zobacz całość »Specjaliści twierdzą, że tak dobrego czasu Kraków nie przeżywał od renesansu. Stolica Małopolski szturmem wdarła się na szczyt europejskiej listy przebojów i stoi dumnie obok Paryża, Barcelony, Pragi czy Rzymu.
Kraków do tej pory kojarzył się z Rynkiem i Wawelem, ale ostatnio na jego wizerunek pracuje gro innych atrakcji - zacumowane przy nadwiślańskich bulwarach barki, socrealistyczna Nowa Huta, czy rzemieślnicze Podgórze. Rekordy popularności bije Kazimierz.
W ubiegłym roku do stolicy Małopolski przybyło z całego świata ponad siedem milionów turystów. Wizerunki najbardziej charakterystycznych obiektów wykorzystują w reklamach linie lotnicze walczące o rynki środkowej Europy. Wielu turystów przylatuje tu nawet na weekend.
Moda na Kraków nie wpłynęła jednak źle na wizerunek miasta, wciąż - w odróznieniu od czeskiej Pragi - pozostaje prawdziwy i w pewnym sensie ciągle do odkrycia. Przyjezdni stapiają się z krakowianami na ulicach, w barach, tramwajach, wynajmują masowo apartamenty i mieszkania, zakładają swoje kafejki, hostele, księgarnie. Wszczepiają tym samym w naszą codzienność klimat swoich krajów, a dzięki temu Kraków można śmiało już nazwać pierwszym w pełni międzynarodowym miastem w Polsce.
Krakowski life-style początku XXI wieku to obecnie jeden z najbardziej rozchwytywanych przez turystów towarów w świecie, ściągany każdego roku przez miliony klientów z półki z napisem "lux"!
Co takiego urzeka przyjezdnych w Karkowie? Kłębowisko barów? Picie kawy latte na Kazimierzu? Modne kawiarnie i kluby, w których muzyka gra do rana? Lista tych powodów może być zdecydowanie dłuższa, ponieważ każdy znajduje w Krakowie coś dla siebie, co jest niepowtarzalne.
Turystyka, a szara strefa
Zobacz całość »Główny Urząd Statystyczny, szacuje wartość polskiej "szarej strefy" w gospodarce, w której pracuje ponad 1 mln osób - na ok. 130 mld zł. Jednak niektórzy uważają podane dane za zaniżone.
Nieujawnione źródła dochodów, wynoszące kilka miliardów złotych rocznie, pochodzą przede wszystkim z letnich ogródków, lokali gastronomicznych, ośrodków wypoczynkowych, parkingów, kąpielisk, imprez masowych, odpustów oraz drobnego handlu. Analizy GUS, pozwoliły ustalić, iż właśnie w sektorze usługowym jest największa skala oszustw podatkowych.
Prawie połowa, 14% polskiego PKB "szarej gospodarki", pochodzi z przedsiębiorstw zajmujących się handlem i naprawami oraz z działalności hoteli i restauracji. Na niższym poziomie GUS, kalkuluje wymiar oszustw w budownictwie (2,1% PKB), jak również w obsłudze nieruchomości firm (1,9%).
Zmagania z "szarą strefą" nie są łatwe, ponieważ pracownicy Ministerstwa Finansów i Urzędów Kontroli Skarbowej, nie posiadają precyzyjnych danych do tyczących oszustw podatkowych, w poszczególnych rodzajach przedsiębiorstw.
Niski standard za wysoką cenę!
Zobacz całość »W Polskich miejscowościach turystycznych tuż obok przyjemnych, zadbanych, zapraszających miłą atmosferą obiektów noclegowych, znajdują się i takie, które swoim wyglądem i zachowaniem właścicieli psują renomę polskiej bazy noclegowej i zniechęcają turystę do spędzenia wakacji w Polsce. Bardzo często właśnie te mniej zadbane, bezczelnie reklamują się jako obiekty wysokiego standardu, za które trzeba płacić wysoką cenę.
Reporterzy UWAGI sprawdzili kilka wybranych miejsc noclegowych w najbardziej popularnych miejscowościach kraju. Podczas oglądania prywatnych kwater, gospodarstw agroturystycznych oraz ośrodków wypoczynkowych rekomendowanych przez biura podróży, spotkali się między innymi z wygórowanymi cenami oraz niemiłą obsługą.
Według nich w każdej miejscowości uda się znaleźć przynajmniej jeden obiekt, którego jakość oferowanych usług odbiega od ceny za nocleg w nim.
W Zakopanem przy ulicy stoi wielu kwaterodawców z tabliczkami, na których można przeczytać: "Noclegi", "Pokoje". Jeden z właścicieli zachęca -W pokoju telewizor, lodóweczka, łazienka na korytarzu. U porządnej pani będziecie mieszkać. Za noc - 70 zł.
Jednak po obejrzeniu pokoju reporter stwierdził, że jest w nim brudno. Właściciel zaproponował, aby samemu wyczyścić pokój. Po czym zarządzał pieniędzy za oglądanie kwatery. Wyjaśnił - Wy "oglądacze" jesteście, a w muzeum się płaci za oglądanie. Co najmniej na piwo, bo przez was kolejkę straciłem.
Reporterzy znaleźli też górskie gospodarstwo agroturystyczne, które znajdowało się w pobliżu ruchliwej drogi, a teren był nieogrodzony. Dodatkowo na podwórku stały stare, zardzewiałe maszyny rolnicze. Reporterzy ocenili te warunki jako szczególnie niebezpieczne dla dzieci.
Reporterzy zostali zaskoczeni oferowanym standardem w ośrodku Panorama w Szczyrku. Niestety negatywnie. Obiekt ten zaproponował im agent warszawskiego biura turystycznego. Reklamował go jako wysokiej klasy, dysponującym pokojami dwu-, trzy-, czteosoobowymi i apartamentami, z łazienką i balkonem oraz wyposażone w telewizję satelitarną.
W rzeczywistości pokój, który kosztował 150 zł za noc zamiast telewizji satelitarnej miał telewizorek z drutem, a na łóżkach leżały stare, brudne, kraciaste koce. Natomiast w łazience widoczne były dawno niemyte kafle, szara szmata na podłodze i brud w każdym zakamarku, a do tego szary, szorstki papier toaletowy.
Zdzisława Gruszczyk, kierownik Sekcji Higieny Dzieci i Młodzieży Państwowego Powiatowego Inspektoratu Sanitarnego w Bielsku-Białej wyjaśniła - Ostatnia kontrola ośrodka odbyła się 6 lipca. Nie stwierdziliśmy usterek sanitarnych w obiekcie. Gdybyśmy widziały zły stan sanitarny i złe wyposażenie, nie byłoby kwalifikacji i obiekt nie zostałby dopuszczony do wypoczynku.
Pani prezes biura, polecającego ośrodek Panorama jako "obiekt wysokiej klasy" tłumaczyła - Przedstawiamy ofertę zgodnie z tym, jak wygląda w sposób rzeczywisty. Warunki tam nie są złe, nie spotkałam się ze skargami. Cenę proponuje właściciel ośrodka.
Zdjęcia ośrodka zostały pokazane urzędnikowi Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego. Zgodnie z ustawą o turystyce marszałek województwa jest organem, który nadzoruje obiekty hotelarskie na swoim terenie.
Tomasz Stemplewski, dyrektor Wydziału Promocji Regionu, Turystyki i Sportu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego ocenił Panoramę - Warunki urągają zwykłej ludzkiej przyzwoitości. - Każdy, kto chce mieć klientów, nie powinien dopuścić do takiej sytuacji. Kwestią przyzwoitości są sprawy, które nie wynikają z ustawy - jak czystość, miły personel.
Niestety, podobnych obiektów noclegowych, których właściciele nie przejmują się standardem świadczonych usług, jest wiele. Ale równie dużo jest takich, których standard jest znacznie wyższy niż sugerowałaby na to cena. Niestety właśnie dzięki tym pierwszym, uczciwi właściciele tracą klientów, a polska baza noclegowa również traci dobrą opinię wśród turystów.
Od nowego roku rusza szkoła flisacka na Podkarpaciu!
Zobacz całość »W Ulanowie, w dawnym ośrodku flisackim nad Sanem, od nowego roku ruszy szkoła flisacka. Początkowo kształcić będzie sterników motorowych dla potrzeb obsługi ruchu turystycznego na Sanie.
Zainteresowanie szkołą jest duże, przewiduje się 20 grup po 12 osób. Chętni głownie pochodzą z Podkarpacia - najwięcej osób z miejscowości objętych programem "Błękitny San", ale jest też kilka osób spoza regionu.
Absolwenci szkoły otrzymają patent stermotorzysty, upoważniający do kierowania łódkami z silnikiem po rzekach zarówno Polski jak i Europy.
W przyszłości oprócz kierowania łódkami będą mogli również pełnić funkcję przewodników wodnych.
"Błękitny San" to program, który ma na celu ochronę środowiska, walorów przyrodniczych oraz rozwoju turystyki w dolinie Sanu. W okolicznych miejscowościach ma powstać kilka przystani. Obecnie spływy Sanem organizują jedynie ulanowscy flisacy z Bractwa Św. Barbary.
Miś - już historyczna atrakcja Zakopanego
Zobacz całość »- Miś, z którym cepry mogą sobie zrobić zdjęcie, jest jednym z symboli Zakopanego. Tylko że w stolicy Tatr pojawiają się coraz to nowe jego odmiany! - czytamy w Metropolu.
Misiów w Zakopanym było na tyle dużo, iż niejednokrotnie trudno było odróżnić przyjaznego niedźwiedzia, który jest życzyliwą turystom maskotką, od łasego na dudki uzurpatora, nierzadko pachnącego alkoholem. Ostatnio nawet poszła fama, że z powodu upałów miś zupełnie stracił głowę...a co co za przyjemność mieć zdjęcie z misiem o ludzkiej twarzy?
- Historyczny już kostium, z naturalnej owczej skóry, jest obecnie umocowany na drutach, a ja tylko robię zdjęcia z misiem i psem. Natomiast mój ojciec - najstarszy "niedźwiedź" w Zakopanem, który pracował jako miś od 1957 roku przez 30 lat - chodził w tym stroju - mówi Czesław Gąsienica, fotograf z Gubałówki, syn najstarszego "misia" w Zakopanem. - Gdy przejąłem po nim schedę, również w nim występowałem, jednak od kilku lat skóra wisi na drutach, a ja jedynie robię fotografie turystom - dodaje.
- Kiedyś prócz mnie był jeden miś na Krupówkach. Ale od kilku lat rozpanoszyły się pokemony oraz różnego rodzaju shreki. - opowiada historyczny miś. - Taki Disneyland się nam w Zakopanem zrobił. - dodaje.
- Pomimo to, nie narzekam na spadek liczby chętnych na zdjęcia. Wielu z nich przychodzi z sentymentu. Zdarzają się babcie, które robiły sobie zdjęcie jeszcze z moim ojcem, a teraz przyprowadzają wnuczki. Od czasów ojca wszystko pozostaje takie samo: miś, stroje góralskie... Tylko psy się zmieniają - mówi na koniec.
Wakacyjny paraliż we Włoszech!
Zobacz całość »Rzym jest wyludniony z powodu wakacji! W mieście pozamykane są sklepy spożywcze, kioski z gazetami, stragany z warzywami na targach, nieczynne urzędy. Taka sytuacja będzie się utrzymywać do końca tygodnia w Rzymie i innych włoskich miastach, bowiem szczyt powrotu z urlopów przewidziano na najbliższy weekend. Wraz z powrotem urlopowiczów wróci do miast normalne życie.
W mieście trudno znaleźć otwartą lodziarnię, a do nielicznych otwartych ustawiają się gigantyczne kolejki. Znaczna część włoskiej stolicy, z wyjątkiem centrum historycznego, obleganego przez turystów, jest pusta. Kupienie mleka i innych artykułów spożywczych jest prawdziwym wyczynem. Do nielicznych otwartych w okolicy kiosków przyjeżdżają mieszkańcy z całej dzielnicy, niektórzy odchodzą z kwitkiem, ponieważ żeby zdobyć gazetę, trzeba być wcześniej.
Zamknięte są też pizzerie i restauracje, a także lokale na Zatybrzu. W poszukiwaniu otwartych sklepów rzymianie gromadzą się w centrach handlowych, przeżywających w tym czasie prawdziwe oblężenie. W kolejce do najpopularniejszej w Rzymie lodziarni, znajdującej się w pobliżu Muzeów Watykańskich, trzeba czekać nawet kilkadziesiąt minut. Paraliż dotknął także największy gmach sądu w Rzymie - z powodu braku dostaw zabrakło w nim papieru i to zarówno tego do drukarek, jak i toaletowego...
Uwaga na zabytkowe pamiątki na granicach
Zobacz całość »Zagraniczni turyści coraz chetniej odwiedzają Polskę i coraz częściej przywożą ze sobą pamiątki z urlopów spedzonych w naszym kraju. Szczególnym zainteresowaniem cieszą się przedmioty zabytkowe, które jednak mogą przysporzyć wielu problemów na granicy.
- Zabytkowe przedmioty mogą zostać zatrzymane przez celników, jeżeli właściciel nie ma pozwolenia na ich wywóz - przypomina śląska służba celna. O takiej możliwości przekonał się hiszpański turysta, w bagażu którego celnicy znaleźli starą, jednoszalkową wagę i przyrząd pomiarowy z lunetą. Urlopowicz nabył przedmioty na targu staroci w Gdańsku i był zdziwiony tym, że na ich przewiezienie przez granicę musi mieć pozwolenie.
- Niestety, podróżny musiał rozstać się z oboma przedmiotami, ponieważ nie miał stosownego pozwolenia konserwatora zabytków na ich wywóz z Polski. Przedmioty przekazano do ekspertyzy - powiedziała rzeczniczka katowickiej Izby Celnej, Elżbieta Gowin.
Turysta nie tylko stracił nabyte przedmioty, ale także nie zdązył na samolot do Barcelony.
Na przyrządzie pomiarowym, który kupił Jiszpan, wygrawerowana została data 1947 rok, co świadczy najprawdopodobniej o tym, że ma on wartość zabytkową. Takie przedmioty wymagają pozowleń na wywóz z kraju. Wymagają tego nie tylko przedmioty figurujące w rejestrze zabytków, ale też przedmioty, które nie są tam wpisane, ale mające więcej niż 55 lat, a w przypadku dziedzictwa przemysłowego nawet starsze niż 25 lat.
By wywieść taki przedmiot poza granice kraju, należy miec pozowlenie, które można zdobyć zkładając wniosek do mimnistra kultury za pośrednictwem właściwego wojewódzkiego konserwatora zabytków. Co ważne zaświadczenie powinien mieć przedmiot nie będący zabytkiem, jest ono ważne rok od daty wystawienia.
Przedmioty zakwestionowane przez celników trafiają do depozytu celnego do czasu wydania opinii przez biegłego rzeczoznawcę. Jeżeli nie są zabytkami, właściciel może otrzymać je z powrotem i wywieźć, jeżeli postara się o zaświadczenie. W przeciwnym razie stają się własnością Skarbu Państwa. Nielegalny wywóz dzieł sztuki może grozić karą pięci lat pozbawienia wolności.
Wszystko o pośrednikach nieruchomości
Zobacz całość »Sprzedając i kupując mieszkanie wielu ludzi korzysta z usług pośrednika, który pomoże w załatwieniu formalności. Ma służyć profesjonalną poradą, jednak w wielu przypadkach można trafić na nieuczciwego. Identyczne zasady dotyczą kupowania mieszkań i domów, jak i pensjonatów i ośrodków wczasowych.
Najważniejsze, by zapoznać się szczegółowo z umową. - Zdarza się, iż pośrednik chce, abyśmy podpisali umowę "na kolanie", tuż przed wejściem do mieszkania/obiektu, które zamierzamy obejrzeć - mówi Małgorzata Cieloch z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. - W tej sytuacji nie będziemy mieli możliwości dokładnego zapoznania się z umową.
Pamietać należy, że umowę pośrednictwa może podpisać z kupującym lub sprzedającym tylko pośrednik mający licencję. Bardzo często się zdarza, że umowę zawiera się jednak z pracownikiem pośrednika. Prawo na to pozwala, jednak ważne, żeby zwrócić uwagę, czy ma on pisemne pełnomocnictwo do zawierania takich umów. Umowa pośrednictwa powinna wymieniać pośrednika, odpowiadającego za jej realizację, w tym konkretnie podawać jego imię i nazwisko i koniecznie jego numer licencji.
Pośrednik musi posiadać ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej. Ważne, żeby informację o OC zawierała umowa pośrednictwa. Jeżeli bowiem pośrednik nie wywiąże się umowy bądź wyrządzi swojemu klientowi szkodę, łatwiej wówczas wywalczyć odszkodowanie w sądzie cywilnym.
Warto zapytać również o to, czy pośrednik należy do stowarzyszenia zawodowego pośredników. Takie stowarzyszenie gwarantuje bowiem, że pośrednik będzie przestrzegać określonego standardu usług. Na członka takiego stowarzyszenia można złożyć skargę. Prowizja powinna pokrywać koszty funkcjonowania pośrednika i zapewnić rentowność firmie. Obecnie pobiera się około 6 proc. od wartości transakcji.
- Zazwyczaj prowizję płacą po połowie kupujący i sprzedający - informuje Schmidt.
Nowy przewodnik Pascala po górach już w sprzedaży
Zobacz całość »"Rodzinny weekend w górach" - taka nazwę nosi najnowsza publikacja wydawnictwa Pascal, która trafiła na sklepowe półki. Przewodnik ten oceniła Rzeczpospolita i tą właśnie ocenę prezentujemy poniżej.
Zdaniem redaktorów dziennika najsłabszym punktem nowego przewodnika jest właśnie tytuł, który może zwieść faktycznych odbiorców. Ktoś kto szuka bowiem krótkiego wypadu w Sudety czy Beskidy, by pokazać góry dzieciom i nie narazić się nudzącej połowicy - zawiedzie się. Natomiast prawdziwi miłośnicy górskich wędrówek zmyleni tytułem nie sięgna po przewodnik, którego zawartość przeznaczona jest właśnie dla nich.
Rzeczpospolita oceniła przewodnik jako niewielki, profesjonalnie napisany i starannie opracowany. Na 200 jego stronach są zarówno główne atrakcje turystyczne i zabytki w dolinach, jak i szlaki górskie od Karkonoszy po Bieszczady.
Język jest taki, jaki powinien być w tego typu publikacji, czyli prosty i rzeczowy. Publikacja ta na pewno świetnie się sprawdzi na spacerze po ulicach Kłodzka, Żywca czy Krynicy, jak i podczas wędrówki po bieszczadzkich połoninach.
Szczególnie zwrócić nalezy uwagę na rozdziały poświęcone pieszym szlakom turystycznym, bowiem w najmniejszej liczbie słów starano się zawrzeć wszystko co potrzebne, by wyprawa była pełna wrażeń i zarazem bezpieczna.
Minusem, zdaniem Rzeczpospolitej jest jedynie mała liczna porad dotyczących noclegów, poza górskimi schroniskami nie znajdziemy niestety informacji o pokojach czy też restauracjach i lokalach, w których można coś zjeść, a to na pewno obniża wartość publikacji w przypadku rodzinnego wyjazdu.
Wybory Miss World 2006 w Internecie
Zobacz całość »Od poniedziałku ruszyła strona internetowa wyborów miss świata, przygotowana przez warszawskie Biuro Promocji Miasta. Najbardziej eksponowana będzie na niej stolica, która w tym roku jest gospodarzem wyborów.
- Zrobiliśmy ją własnymi siłami - mówi dyrektor Biura Promocji Miasta Tadeusz Deszkiewicz.
Wiele będzie na niej informacji związanych z miastem, by jednocześnie je wypromować. Jednak osoby, które tworzyły stronę mówią, iż nie zabraknie na niej również informacji związanych z pobytem 120 kandydatek do tytułu Miss World 2006 w miastach Polski.
Na stronie głównej znajdują się zdjęcia Warszawy oraz mapka Polski z zaznaczonymi miejscami pobytu kandydatek. Strona zawiera też archiwum wyborów Miss World, oraz relacje z imprez dodatkowych z udziałem kandydatek.
Niestety, obecnie na stronie nie można znaleźć zbyt wielu informacji o kandydatkach tegorocznej edycji. Miejmy jdnak nadzieję, iż do września br. ta sytuacja ulegnie zmianie.
Warszawskie Biuro Promocji Miasta poza stroną zajeło się równiez przewodnikami "Warszawa w skrócie", wydawanymi po angielsku i niemiecku. Obecnie znajdują się one w druku. Będa one dostępne bezpłatnie w Informacji Turystycznej. Okładkę zdobi logo "56th Miss World Warsaw Poland" i to ono, wraz ze zdjęciem Unnur Birny Vilhjalmsdottir (Miss World 2005) oraz Katarzyny Borowicz (Miss Polonia 2004).
::: 2006-08-03 :::
Ryanair uruchomił 1 sierpnia loty z Wrocławia do Glasgow
Zobacz całość »Irlandzki tani przewoźnik Ryanair uruchomił 1 sierpnia nowe połączenie z Wrocławia do Glasgow. Ceny biletów są tańsze od...kanapek serwowanych na pokładzie!
Promocyjne loty kosztowały 4 zł plus 68 zł opłat lotniskowych i rozeszły się w mgnieniu oka. Obecnie bilety kosztują 9 zł na termin październikowy. Wyprzedany jest już w tej chwili grudzień, ponieważ Polacy zaplanowali wyjazdy świąteczne do rodzin w Polsce i Szkocji.
Pytanie jak zarabia firma sprzedając tak tanie bilety? - Zawsze trafia się kilku spóźnialskich, którzy kupują w ostatniej chwili, na przykład dzień przed lotem - tłumaczy Tomasz Kułakowski, który jest odpowiedzialny za sprzedaż i marketing Ryanair w Europie Środkowej. - Te bilety kosztują już ponad 800 zł i to one zapewniają nam rentowność.
Loty z Wrocławia będą się odbywać w każdy wtorek, czwartek i niedzielę. Boeing kończy lot w Glasgow - Prestwick, na drugim co do wielkości lotnisku w tym mieście. Centrum miasta oddalone jest o około 40 km, można się tam łatwo dostać pociągiem.
Ryanair przewozi wrocławian do Anglii i Irlandii, w tym roku przewiózł już 125 tysięcy pasażerów. Daje to najlepszy wynik spośród ośmiu polskich miast, w których ma połączenia. Coraz chętniej do Wrocławia ściągają Brytyjczycy, którzy spędzają tam weekendy.
Jesienią irlandzki przewoźnik uruchomi trasy do: Liverpoolu i do Frankfurtu-Hahn. Trwają też negocjacje w sprawie ulokowania w Starachowicach kolejnej w Polsce bazy, która oznaczałaby kolejne miejsca pracy.
- Zależy nam na tym i jest duża szansa, że baza będzie u nas. Właśnie trwają rozmowy w tej sprawie - mówi Leszek Karwowski, wiceprezes Portu Lotniczego Wrocław S.A.
Od piątku rusza festiwal na wyspie Wolin
Zobacz całość »W piątek na wyspie Wolin rusza jedna z najbarwniejszych imprez w regionie. Codziennie przez cały okres trwania festiwalu będzie się działo coś nowego. Począwszy od piątku, gdy korowód uczestników wybierze się z centrum Wolina do grodu na wyspie, który zamieszkiwać będą organizatorzy przez trzy dni. Do odwiedzenia wyspy zachęca Sambor*, jeden z twórców festiwalu.
- Każdy festiwal jest inny, każdy bogatszy o doświadczenia z poprzednich. Gdy przed laty zaczynaliśmy tu się spotykać i zapraszać kupców, rzemieślników i wojów, mieliśmy tylko miejsce do rozbicia namiotów. Półtora roku temu zaczęliśmy budować gród, odtwarzając średniowieczny Wolin. Teraz jest już kilka chat, palisada, wał wytyczający teren, który w kolejnych latach będziemy zabudowywać - mówi.
Ważnym wydarzeniem będzie wielka bitwa między Słowianami a Wikingami, która będzie rozgrywana na żywo - nikt nie wie jaki będzie jej wynik. - Organizujemy też turniej na najbardziej walecznego wojownika. W ruch pójdą miecze, tasaki, włócznie. Nie można zapomnieć o wielkiej bitwie, w której zetrze się pół tysiąca wojów. Podczas warsztatów archeologii eksperymentalnej uczestnicy wraz z naukowcami będą starali się odtwarzać zwyczaje sprzed wieków - mówi Sambor.
Na festiwalu obecni będą przedstawiciele 22 nacji, połowę stanowić będą Polacy, reszta to Rosjanie, Czesi, Węgrzy, Niemcy, Skandynawowie i Ukraińcy.
Sambor to na co dzień Tomasz Wojtczak, prezes Stowarzyszenia Centrum Słowian i Wikingów Wolin-Jomsborg-Wineta. Jego przydomek wziął się od tego, że - jak sam siebie ocenia - jest hardy i waleczny jak średniowieczny książę Sambor. - Kodeks wojownika, którym się kieruję, pozwala mi spać spokojnie, z czystym sumieniem, i tylko to się liczy - uważa. - Jestem dumny, że urodziłem się w Wolinie, które to miasto zwane było w IX w. Winetą-Jomsborgiem. Jestem dumny, że jestem Jomsborczykiem.
Organizatorem festiwalu jest burmistrz Wolina, natomiast głównym sponsorem Bosman Browar Szczecin SA. Patronat medialny nad imprezą objęła Gazeta Wyborcza.
Małopolskie wakacje szlakiem Św. Kingi
Zobacz całość »Akcja "Pierścień św. Kingi", zorganizowana już po raz drugi przez Małopolski Instytut Kultury, miała na celu promowanie turystyki kulturowej w Małopolsce.
W lipcowe soboty bądź weekendy, turyści mogli poznać historię św. Kingi oraz przeszłość Bochni, Wojnicza, Starego Sącza, Wieliczki i Krościenka. W każdej z pięciu małopolskich miejscowości, towarzyszyły atrakcyjne imprezy i konkursy. Ponadto testowano grę planszową o nazwie "Pierścień św. Kingi", która ma się ukazać jesienią na rynku. - Nasz projekt jest adresowany do aktywnego odbiorcy, zainteresowanego aktywnym zwiedzaniem Małopolski, i skonstruowany wokół postaci św. Kingi, patronki Sądecczyzny, Pienin oraz miast związanych z górnictwem solnym. Uczestnicy, wędrując po miastach związanych ze świętą księżną, będą mogli przemierzyć symboliczny pierścień św. Kingi - poinformowała koordynatorka projektu, Katarzyna Piszczkiewicz z Małopolskiego Instytutu Kultury.
Tematem wiodącym pierwszej imprezy, która odbyła się w Bochni (2 lipca), było spotkanie "Na skrzyżowaniu soli i wina", natomiast w Wojniczu (9 lipca) imprezie patronowało hasło - "Kobieta i Rycerz". "Od oppidum do galicyjskiego miasteczka" - to myśl przewodnia Starego Sącza (16 lipca). Wieliczkę natomiast (23 lipca) zaprezentowano jako "Ostatni cud św. Kingi", a w Krościenku (29-30 lipca), podążano "Śladami ucieczki św. Kingi". W każdej miejscowości, miał miejsce spektakl teatralny "Żywot św. Kingi" (oparty na rękopisie Jana Długosza). Wszystkie imprezy były oczywiście bezpłatne, choć na niektóre obowiązywała rejestracja.
Św. Kinga, patronka Polski i Litwy oraz diecezji tarnowskiej, żyła w XIII w. Młoda węgierka, założyła i ufundowała klasztor klarysek w Starym Sączu, gdzie po śmierci męża (Bolesława Wstydliwego), jako mniszka, spędziła resztę życia. Według legendy, św. Kinga, na znak swojej wierności ojczyźnie, w Siedmiogrodzie wrzuciła swój pierścień do jednej z węgierskich kopalń soli. Pierścień ten, ponoć odnalazł się w jednej z kopalń soli w Polsce. Św. Kinga, została kanonizowana przez papieża Jana Pawła II w 1999 r.
Dynamiczny rozwój turystyki kosmicznej!
Zobacz całość »Mike Fincke, amerykański astronauta spaceruje w kosmosie ubrany w rosyjski skafander. Taki sam założą turyści, którzy zdecydują się wyjść w otwartą przestrzeń kosmiczną.
Obecnie rynek turystyki kosmicznej cały czas się rozwija. Loty w kosmos oferuje coraz więcej firm, a te już działające poszerzają swoją ofertę. Prawdopodobnie już niedługo na orbitę poleci pierwsza turystka, która będzie mogła wyjść na spacer.
Wyjście w otwartą przestrzeń kosmiczną oferuje firma Space Adventures. Turyści lecą na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS) rosyjskimi sojuzami. Dziesięciodniowy pobyt wraz z trwającą dwa dni podróżą kosztuje 20 mln USD. Pierwszy z turystycznego rejsu w kosmos skorzystał w 2001 roku amerykański milioner Dennis Tito. Rok później poleciał Mark Shuttleworth z RPA. Natomiast w 2005 roku na ISS był Amerykanin Greg Olsen.
Rzecznik Space Adventures wyznał - Podczas pobytu na stacji wszyscy marzyli o kosmicznym spacerze. Właśnie dlatego firma postanowiła zapewnić swoim klientom półtoragodzinny spacer poza ISS. Turysta, ubrany w rosyjski skafander kosmiczny będzie mógł zabrać ze sobą aparat lub kamerę. Spacer odbywać się będzie w towarzystwie przewodnika - rosyjskiego kosmonauty. Za wycieczkę poza stację kosmiczną trzeba zapłacić dodatkowo 15 mln USD.
Spacer przedłuży pobyt turysty na stacji o sześć - osiem dni. Właśnie tyle czasu zajmują przygotowania do wyjścia na zewnątrz. Jeszcze na Ziemi turysta przejdzie specjalistyczne miesięczne szkolenie, które przygotuje go zarówno fizycznie jak i psychicznie do kosmicznej przechadzki.
Z dodatkowej atrakcji nie będzie mógł skorzystać 35-letni Daisuke Enomoto, japoński biznesmen. Jego podróż zaplanowana jest na 14 września. Rzecznik Space Adventures przyznał - Choć bardzo, bardzo chciał.
W przyszłym roku na Międzynarodową Stację Kosmiczną prawdopodobnie poleci pierwsza turystka - mieszkająca w USA, a urodzona w Iranie, Anousheh Anasari. Jest fundatorką X Prize, nagrody wynoszącej 10 mln USD. Dwa lata temu zdobył ją Burt Rutan, który wyniósł swój SpaceShipOne, pierwszy prywatny pojazd kosmiczny, w lot suborbitalny. Nie wszedł na orbitę, ale nieznacznie przekroczył granicę ziemskiej atmosfery znajdującą się na wysokości około 100 km. Anasari podpisała już wstępną umowę z firmą Space Adventures. Teraz czeka w kolejce wraz z innymi chętnymi.
Za 200 tys. USD na kilkunastominutowy lot suborbitalny zaprasza firma Virgin Galactic, która należy do Richarda Bransona. Pierwszy lot zaplanowany jest na 2008 rok. Jednak bilety wykupiło już dwieście osób. Turyści polecą w kosmos za pomocą rakietowych samolotów, zbudowanych na bazie SpaceShipOne. Start przewidziany jest z lotniska w amerykańskim stanie Nowy Meksyk. Właściciel Virgin Galactic przyznał, że już za kilka lat prawie każdego będzie stać na wykupienie lotu w jego firmie.
Ceny na pewno będą spadały, gdyż rynek turystyki kosmicznej rozwija się błyskawicznie. W ostatnim czasie budowę kosmodromu turystycznego w Teksasie oraz statku, którym turyści mogliby udać się w loty suborbitalne, zapowiedział Jeff Bezos, założyciel sklepu internetowego Amazon.com. Jego pojazd rakietowy ma startować i lądować pionowo, natomiast podczas lądowania wykorzystywać do hamowania zwrócony w dół silnik. W podobny sposób lądują brytyjskie samoloty myśliwskie Harrier. Jednak takiego manewru nie wykorzystywano do tej pory w sprowadzaniu na Ziemię statków kosmicznych.
Robert Bigelow, potentat branży hotelarskiej z USA, planuje w 2015 roku wysłać na orbitę nadmuchiwany hotel. Obecnie Bigelow testuje stosowne rozwiązania techniczne. W połowie lipca rosyjska rakieta wyniosła na wysokość 550 km moduł Genesis 1. Był to balon uszyty między innymi z kuloodpornego kevlaru, który w momencie osiągnięcia właściwej orbity został nadmuchany do długości 4,5 m i średnicy 2,4 m. Przez najbliższych kilka lat będzie on krążył na orbicie, natomiast zatrudnieni przez Bigelowa naukowcy sprawdzą, czy konstrukcja jest odpowiednia.
Szacuje się, że za 15 lat rynek turystyki kosmicznej będzie przynosić miliard dolarów rocznie. Na początku bieżącego roku amerykańskie władze opublikowały projekt ustawy, która reguluje cywilne loty na orbitę. Określono w niej między innymi kwalifikacje pilotów i opisano szkolenie przygotowujące pasażerów do sytuacji awaryjnych, które mogą się przytrafić podczas lotu. Od turystów nie wymaga się przejścia żadnych badań lekarskich. Całkowite ryzyko biorą na siebie.
Jak i gdzie można zgłosić reklamację po nieudanych wakacjach?
Zobacz całość »Jest wiele miejsc, do których może udać się niezadowolony z urlopu turysta w celu uzyskania pomocy. Uzyska w nich między innymi poradę prawną, pomoc w zredagowaniu reklamacji oraz zebraniu dowodów, a także poradę, czy warto wchodzić w konflikt z biurem podróży, przewoźnikiem lub hotelarzem.
Część z nich jest instytucjami państwowymi, a część konsumenckimi organizacjami społecznymi. Dzięki ich pomocy, nie trzeba korzystać z porad drogiego prawnika, ani skierować pozwu do sądu.
Poniżej lista najważniejszych i największych instytucji tego typu:
Rzecznicy konsumentów
Są to urzędnicy, którzy działają w każdym powiecie oraz mieście na prawach powiatu. Jest ich w Polsce ponad 300. W przypadku problemów z biurem podróży, turysta powinien zgłosić się właśnie do nich w pierwszej kolejności. Rzecznicy służą pomocą zarówno przy kłopotach podczas zorganizowanego wyjazdu zagranicznego, jak i w rozwiązywaniu sporów z polskimi hotelarzami, firmami wynajmującymi samochody i innymi organizacjami. Wszyscy rzecznicy udzielają bezpłatnych porad konsumenckich oraz informacji prawnych. Porady można zasięgnąć osobiście w biurze, drogą elektroniczną lub telefonicznie. Rzecznicy mają też prawo występować do biur podróży w sprawach klientów.
Federacja Konsumentów
Klienci zamiast do rzecznika mogą udać się do biura Federacji Konsumentów. Jest to najbardziej znana organizacja społeczna o charakterze konsumenckim. Ma 48 oddziałów terenowych rozmieszczonych w całej Polsce. Zajmuje się udzielaniem porad prawnych, mediacjami pomiędzy klientami, a firmami. Wspiera też konsumentów przed sądami. Federacja Konsumentów publikuje również broszury informacyjne.
Stowarzyszenie Konsumentów Polskich
Jest to kolejna organizacja pozarządowa. Swoje biuro ma w Warszawie. Konsumentom pomaga drogą telefoniczną, elektroniczną lub za pośrednictwem poczty.
Europejskie Centrum Konsumenckie
Działa w Warszawie, a swoje biura ma w większości krajów Unii Europejskiej oraz w Norwegii i Islandii. Z pomocy ECK warto skorzystać w przypadku indywidualnych konfliktów z zagranicznym hotelarzem, obcą firmą zajmującą się wynajmem samochodów lub z zagranicznym biurem podróży. Pomocy można szukać w dowolnym oddziale ECK. Już podczas wakacji można skontaktować się z miejscowym ECK, aby jak najszybciej rozpoczęto interwencję u przedsiębiorcy, który naruszył prawa klienta.
Komisja Ochrony Praw Pasażera
Jest to wyspecjalizowana komórka Urzędu Lotnictwa Cywilnego, która przyjmuje skargi pasażerów na linie lotnicze za opóźnione loty, odwołane połączenia i inne problemy z transportem lotniczym. Skargi składa się na podstawie przepisów unijnych. Skargi muszą dotyczyć wylotu z lotniska położonego na terenie Unii Europejskiej, albo z lotniska w państwie trzecim np. Egipcie, Tunezji, Maroku, ale pod warunkiem, że lot obsługuje przewoźnik z kraju UE.
Polska Izba Turystyki
Należy do niej prawie 450 biur, które generują łącznie 70% obrotu turystycznego. Izba przyjmuje skargi i reklamacje dotyczące działalności swoich członków. Każdego roku napływa ich około 200, z czego większość załatwiana jest ugodowo.
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów
Nie przyjmuje indywidualnych skarg, ale można tam przesłać np. wzór umowy, w której są niedozwolone klauzule umowne. UOKiK zajmie się sprawę, nakaże zmianę umowy, a przeciwko opornym biurom podróży złoży pozew do Sadu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Na stronie internetowej UOKiK udostępniona jest czarna lista niedozwolonych klauzul umownych oraz raport z kontroli biur podróży.
Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów
Służy najbardziej zdeterminowanym turystom. Można samodzielnie złożyć pozew przeciw biuru podróży, jednak nie o odszkodowanie, tylko o uznanie pozycji umieszczonych w warunkach uczestnictwa lub umowach za niedozwolone klauzule umowne. Na wyrok sądu trzeba czekać ponad rok.
Media
Media zainteresują się przede wszystkim głośnymi, bulwersującymi sprawami, bankructwem biur podróży albo oszustwami. Dziennikarze nie będą natomiast chcieli napisać o złym standardzie pokoju hotelowego lub niedopełnieniem programu przez organizatorów wycieczek.
Na Śląsku będą kursowały cztery nowoczesne pociągi
Zobacz całość »Cztery nowoczesne pociągi zakupił zarząd województwa śląskiego. Pociągi te za dwa lata będą kursowały na najbardziej uczęszczanych trasach kolejowych Śląska.
W czwartek zarząd województwa śląskiego podpisał w tej sprawie umowę z dostawcą maszyn - szwajcarską firmą Stadler. Pierwszy skład zostanie oddany do eksploatacji w czerwcu 2008 roku, a następne w kolejnych czterech miesiącach.
- Chcemy, aby te pociągi stały się zaczątkiem szybkiej kolei miejskiej, która mogłaby poprawić komunikację na tych trasach kolejowych, z których korzysta najwięcej pasażerów - powiedział po podpisaniu kontraktu wicemarszałek woj. śląskiego, Wiesław Maras. Najprawdopodobniej pociągi te będą kursować na trasach między Bielskiem-Białą, a Częstochową oraz Tychami, a Sosnowcem, ponieważ obydwie trasy wiodą przez Katowice, które mogą stać się centrum przesiadkowym.
Zarząd wybiega w przyszłość i planuje, że kiedy na torach pojawią się nowoczesne pociągi oraz nastąpi modernizacja infrastruktury, można stworzyć szybką kolej miejską, która kursowałaby wahadłowo i łączyła Katowice z Gliwicami oraz Tychy z Sosnowcem i Dąbrową Górniczą. Jednak do tego potrzeba kilkunastu pociągów.
- Cztery pierwsze pociągi to kropla w morzu potrzeb. W woj. śląskim funkcjonuje w sumie 550 połączeń, obsługiwanych przez 180 Elektrycznych Zespołów Trakcyjnych - zaznaczył Maras.
Nowe pociągi to czteroczłonowe składy o długości 74 metrów, klimatyzowane, niskopodłogowe i dobrze wyciszone, które mogą rozwijać prędkość do 160 kilometrów na godzinę. Najczęściej jeżdżą z szybkością ok. 120 kilometrów, a każdy skład mieści ok. 500 pasażerów, w tym 180 na miejscach siedzących.
Zarząd zgodnie twierdzi, że stworzenie komunikacji miejskiej konkurencyjnej wobec transportu samochodowego i komunikacji autobusowej, skłoni pasażerów do korzystania z kolei i jednocześnie zapewni rozwój tego środka komunikacji.
Nie przepadną pieniądze dla Pyrzowic!
Zobacz całość »Wszystko wskazuje na to, że budowa nowego terminalu zakończy się w terminie, a więc w kwietniu 2007 roku i nie przepadną pieniądze na jego rozbudowę. Wojewoda zgodził się, by 17 mln zł rządowej dotacji na tę inwestycję wydać bez przetargu, a to pozwoli zdążyć z najważniejszymi pracami do końca roku, choć jeszcze do niedawna nic nie było pewne.
Dlaczego? Pieniądze, z powodu niedopatrzenia Ministerstwa Finansów, dotarły na Śląsk zbyt późno i ogłoszenie unijnego przetargu na dostawę nowoczesnych urządzeń dla przejścia granicznego nie wchodziło już w grę. Wojewoda nie podejmował decyzji, powołał nawet specjalny zespół prawników, którzy mieli zaproponować wyjście z sytuacji.
Marek Mutke, prezes Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego, spółki zarządzającej Pyrzowicami popierał pomysł włączenia dotacji do juz rozstrzygniętych przetargów na budowę terminalu.
Czasu było coraz mniej, a decyzja nie zapadała, mówiło się nawet o ostrym konflikcie GTL-u z władzami województwa. Ostatecznie jednak wojewoda wyjątkowo zdecydował, że GTL będzie mógł wydać dotację w czterech transzach, bez ogłaszania przetargu. Umowa jest już gotowa ii wszystko wskazuje na to, że zostanie podpisana z GTL-em do końca lipca. - Będziemy jednak bacznie przyglądać się, w jaki sposób te pieniądze zostaną wydane - mówi Wiesław Maśka, wicewojewoda śląski.
W najbliższym czasie lotnisko kupi za te pieniądze m.in. najnowocześniejszy system bramek ostrzegawczych. - To ostatni moment, bo są to urządzenia wykonywane na zamówienie, których montaż trwa kilkanaście tygodni - mówi Krystian Kaizerbrecht, architekt odpowiedzialny za rozbudowę portu.
Terminal będzie kosztował 56 mln zł, a jego konstrukcja już stoi. Oprócz przejścia granicznego, znajdą się tu restauracje, kawiarnie, apteka i najprawdopodobniej kilka sklepów wolnocłowych. Wybudowany zostanie również taras widokowy na 180 miejsc, z którego będzie można obserwować startujące i lądujące samoloty.
Terminal w Pyrzowicach po rozbudowie będzie mógł obsłużyć 3,5 mln pasażerów rocznie.
Przekrój z dodatkiem hotelarskim największych miast w Polsce
Zobacz całość »Przekrój przez cztery najbliższe tygodnieukazuje się wraz z dodatkiem poświęconym usługom hotelarskim w największych miastach w Polsce.
Pirwszy numer tygodnika to omówienie hoteli Krakowa. - Informacje o hotelach zaczerpnięto z przewodników Pascala i uzupełniono komentarzami użytkowników: ludzi kultury, polityków i biznesmenów- mówi nam Iwona Zabielska-Stadnik, dyrektor Przekroju.
W ciągu trzevh najbliższych tygodni ukazywać się będa przewodniki po Trójmieście, Wrocławiu, Poznaniu oraz Warszawie. Cena magazymu wraz z przewodnikiem wynosi 4,90 zł, dodatkiem do nowego numeru w województwie mazowieckim będzie mapa nawigacyjna Warszawy.
Mapa pochodzi z okresu Powstania Warszawskiego, a jej oryginał znajduje się w zbiorach Muzeum Powstania.
Średnia sprzedaż Przekroju w kwietniu br wyniosła 75 635 egzemplarzy.
"Nowy" dworzec PKS w Lublinie
Zobacz całość »Szef PKS - u Lublin - Jacek Semczuk zapowiedział, że ma zamiar poprawić kontakt z klientem wprowadzając ulepszenia na tamtejszym dworcu.
Semczuk, który pełni również funkcję pełnomocnika wojewody ds. połączenia wszystkich PKS - ów regionu, nakazał już kasjerkom, aby życzyły każdemu pasażerowi miłej podróży. Wkrótce na dworcu pojawią się umundurowani bagażowi. Na razie Semczuk zastanawia się nad wyglądem mundurów. - Najpierw zaproponuję tę pracę osobom z PKS - u. Jeżeli nikt nie zechce, zwrócę się do urzędu pracy - wyjaśnia.
Do zmian muszą się dostosować także pracownicy kas biletowych i punktu informacyjnego. Ponieważ wymagana będzie od nich znajomość języka angielskiego i rosyjskiego, szef PKS - u planuje przeprowadzenie w firmie kursów językowych.
Do jesieni cały dworzec ma być monitorowany, a w sierpniu każdy pracownik PKS - u będzie musiał przejść szkolenie z ratownictwa medycznego. Semczuk tłumaczy, że mają oni ciągły kontakt z ludźmi, więc powinni być przygotowanie do ratowania życia.
Zgodnie z założeniami szefa PKS - za 4 lata zlikwidowana zostanie obecna hala dworcowa, a na jej miejscu powstanie nowoczesny terminal. Zamiast drewnianych ławek pojawią się plastikowe siedzenia, zmieniony zostanie też wygląd toalety. Plany mówią, że w hali powstanie antresola ze sklepami i punktami usługowymi.
Semczuk informuje, że spotka się z najemcami dworca, aby wysłuchać ich ewentualnych propozycji zmian. - Jestem otwarty na nowe pomysły. Wszystkie uwagi pracowników PKS są zapisywane i w miarę możliwości realizowane - mówi.
Zjazd Wikingów, miłośników szant i sportowych gwiazd
Zobacz całość »Miłośnicy wikingów i Słowian z całej Europy, już po raz dwunasty przyjadą do Wolina, aby wspólnie wznieść średniowieczną osadę i w niej zamieszkać.
Zlot Wikingów w Wolinie, stanowi jedną z największych tego typu imprez w Europie. W ubiegłym roku, przybyło na to spotkanie aż 1450 uczestników z 20 krajów, a osadę wikingów podziwiało ok. 37 tys. turystów. W tym roku, organizatorzy liczą również na tak liczne zainteresowanie. W ciągu trzech dni (4 - 6 sierpnia), będzie można zwiedzać średniowieczną wioskę z pełnym zapleczem, warsztatami rzemieślniczymi, a nawet świątynią. Imprezę wikingów, wzbogacą: m.in. kuchnia i muzyka sprzed tysiąca lat oraz inscenizacje średniowiecznych rzemiosł i zawodów. Turyści będą mogli także zobaczyć tańce, wyścigi łodzi, obrzędy. Nie zabraknie także indywidualnych walk, czy wielkich bitew np. zdobywanie grodu przez 400 wojowników, bitwa morska! Na miejsce zlotu został wybrany Wolin, gdyż po pierwsze jest to miasto położone na wyspie o tej samej nazwie. Ponadto, niedaleko znajduje się żeglowna rzeka Dziwna i ok. dwadzieścia kilometrów dalej do morza, Zalew Szczeciński. W średniowieczu miasto, pełniło ważną funkcję na kupieckich szlakach. Niektóre historyczne źródła podają, że Wolin w X w. był stolicą plemienia Wolinian, a zarazem stanowił jedno z bogatszych miast Europy. O bogatej historii miasta świadczy nazwa imprezy - XII Festiwal Słowian i Wikingów Wolin - Jomsborg - Vineta.
Kolejną atrakcję turystyczną na Pomorzu Zachodnim, szykuje Świnoujście, gdyż 10 - 13 sierpnia odbędzie się tam, XXII Pływający Festiwal Piosenki Morskiej Wiatrak 2006. Licznym koncertom z muzyką szantową, współtowarzyszyć będą wystawy i regaty żeglarskie. 11 - 14 sierpnia, znani sportowcy przyjadą do Dziwnowa, na V Festiwalu Gwiazd Sportu. Mają pojawić się m.in. Otylia Jędrzejczak, Andrzej Wroński, Maciej Zegan, Mateusz Kusznierewicz, Apoloniusz Tajner, Grzegorz Lato, Jerzy Kulej i Czesław Lang. Natomiast 17 sierpnia, w Międzyzdrojach, odbędzie się coroczne spotkanie gwiazd sportu i telewizji, czyli Mityng Lekkoatletyczny im. Komara i Ślusarskiego.
Na Pomorzu będzie także dużo muzyki. 12 sierpnia w Niechorzu, zagra Kayah i Zakopower, a w Kołobrzegu tydzień wcześniej - Hey i Sistars. Ponadto w Kołobrzegu przez całe wakacje trwa, VI Międzynarodowy Festiwal "Muzyka w katedrze" (w każdy czwarty dzień tygodnia, o godz. 20.00 można posłuchać tam koncertów muzyki poważnej). 15 - 19 sierpnia będzie można wziąć udział, w XV Międzynarodowych Spotkaniach z Folklorem Interfolk. - Będą to występy zespołów folklorystycznych w muszli koncertowej, amfiteatrze i na ulicach miasta - poinformowała Marta Ostapiec, z Centrum Promocji i Informacji Turystycznej w Kołobrzegu. Natomiast Kamień Pomorski, będzie stanowił epicentrum muzyki poważnej, gdyż odbędzie się tam XLII Międzynarodowy Festiwal Muzyki Organowej i Kameralnej (koncerty w katedrze, w każdy piątek o godz. 19.00). W Ustroniach Morskich (16 - 18 sierpnia) odbędzie się natomiast, Europejski Zjazd Sobowtórów Muzycznych, czylio otwarty konkurs dla zespołów grających muzykę lat 70. i 80. znanych wykonawców oraz dla zespołów zawodowych, które walczą o tytuł najlepszego sobowtóra muzycznego.
Przewodnik po koncertach i festiwalach na Pomorzu
Zobacz całość »Trójmiasto jest w tym roku prawdziwą koncertową sceną, tego lata odbędą się tam bowiem największe festiwale muzyczne i koncert Davida Gilmoura. W Sopocie można będzie zobaczyć zespół Kombi, obchodzący w tym roku swoje 30 urodziny. Można będzie posłuchać zespołu Pink Floyd, zrobić zakupy na Jarmarku Dominikańskim lub wybrać się na dwa sopockie festiwale!
Gdański Jarmark Dominikański łączy kiermasz handlowy, który przypomina olbrzymi pchli targ, z wieloma imprezami kulturalnymi i sportowymi. To jedna z największych obok Octoberfest w Monachium czy Weinachtsmarkt w Hamburgu imprez tego typu w Europie i potrwa w Gdańsku do 20 sierpnia.
W Sopocie obok dwóch słynnych festiwali odbędzie się turniej tenisa ziemnego Orange Prokom Open, który potrwa od 31 lipca do 6 sierpnia.
Festiwal Jedynki TVP w sopockiej Operze Leśniej w tym roku odbędzie się 4 i 5 sierpnia - pierwszego dnia imprezy zostanie wybrany polski Przebój Lata Jedynki i wystąpi była gwiazda zespołu Spice Girls, brytyjska wokalistka Mel C. Tego samego dnia jubileusz 25-lecia będzie świętował zespół Perfect, a na scenie oprócz niego pojawią się goście, którzy wykonają jego największe przeboje. Drugi dzień festiwalu przygotowano międzynarodowy konkurs na Przebój Lata Jedynki, do którego zakwalifikowano 10 zespołów i muzyków zgłoszonych przez zagraniczne firmy fonograficze. Polskę będzie reprezentować zwycięzca krajowego konkursu z pierwszego dnia.
Prawdziwym rarytasem będzie występ zespołu Pink Floyd i jego lidera Davida Gilmoura, który został zaplanowany na 26 sierpnia. Impreza odbędzie się w postindustrialnej scenerii Stoczni Gdańskiej. Trzygodzinny koncert artysty na peno będzie niezapomnianym przeżyciem.
Drugi festiwal sopocki to Sopot Festival TVN w Operze Leśnej - impreza potrwa od 1 do 3 września, tam z kolei polscy i zagraniczni wykonacy będą walczyli o Bursztynowego Słowika. Drugi dzień uświetni koncert Eltona Johna, a imprezę zakończy Dzień Wspomnień, czyli koncert gwiazd sopockiego festiwalu sprzed lat. Wystąpią m.in. Helena Vondračkowa, Drupi, Karel Gott i Demis Roussos.
Miłośników literatury Williama Szekspira od 1 do 12 sierpnia czeka w Gdańsku X edycja Festiwalu Szekspirowskiego, która jest najważniejszym w Europie Środkowo-Wschodniej międzynarodowym przeglądem najciekawszych inscenizacji dzieł tego autora.
Wakacje na lotnisku!
Zobacz całość »Niemal 90 lotów odwołanych w największych włoskich lotniskach. Ok. 9 tys. pasażerów uziemiła, największa prywatna linia we Włoszech Air One.
Problemy zaczęły się w piątek, na skutek załamania pogody na Półwyspie Apenińskim. Później pojawiły się kłopoty ze skompletowaniem załóg. Aby sytuacja się unormowała, potrzeba ok. 2-3 dni.
Darmowe ubezpieczenie dla pasażerów Centralwings!
Zobacz całość »Linie lotnicze Centralwings wraz z firmą ubezpieczeniową ELVIA oferują klientom przewoźnika darmowe pakiety ubezpieczeniowe, obejmujące zdarzenia zmuszające nas do zwrotu biletu oraz już w podróży koszty leczenia i assistance.
W promocji każdy pasażer, który zarezerwuje bilet między 31 lipca, a 6 sierpnia 2006 otrzyma darmowy trzydniowy pakiet ubezpieczeniowy. Później pasażerowie Centralwings zameldowani w Polsce, Grecji, Hiszpanii, Irlandii, Niemczech, Portugalii, Wielkiej Brytanii lub Włoszech mają możliwość wykupienia ubezpieczenia dostępnego w dwóch opcjach:
- pakiet na 10 dni, koszt 36 PLN/9 EUR/6 GBP
- pakiet na 28 dni, koszt 48 PLN/12 EUR/8 GBP
Niemowlęta objęte są bezpłatnym ubezpieczeniem.
Opcje ubezpieczenia dostępne są w trakcie rezerwacji poprzez Internet (przy trzecim kroku planowania podróży).
Ubezpieczenie obejmuje
W trakcie podróży od dnia wylotu, pasażer ubezpieczony jest od ewentualnych kosztów pomocy medycznej udzielanej mu poza krajem jego rezydencji. Są to miedzy innymi koszty konsultacji lekarskich, badan, pobytu w szpitalu, a także leczenia dentystycznego.
W zakresie assistance, ubezpieczenie obejmuje pokrycie kosztów transportu chorego do kraju rezydencji, zwrot kosztów wizyty bliskiej osoby, opiekę nad dziećmi, pomoc w przypadkach kradzieży dokumentów, kart płatniczych i czeków.
Ubezpieczeniem objęty jest bagaż pasażera w trakcie podróży. Dla bagażu wartego powyżej 120zł możemy maksymalnie otrzymać zwrot w kwocie 3200zł.
W przypadkach losowych, które nie pozwolą na wylot zgodnie z zakupionym biletem, ubezpieczenie obejmuje także zwrot kosztów biletu osobom ubezpieczonym do kwoty 2000zł.
Oczywiście z ubezpieczenia można zrezygnować, nie ponosząc żadnych dodatkowych kosztów.
Czy samorząd województwa przejmie władze nad katowickim lotniskiem?
Zobacz całość »Obecnie trwa spór pomiędzy akcjonariuszami Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego, które jest właścicielem portu w Pyrzowicach, o teren pod pasem postojowym samolotów. W rzeczywistości chodzi o to, kto przejmie lotnisko i posady.
W akcjonariacie katowickiego lotniska przewagę mają dwie spółki państwowe: Węglokoks z 40% akcji GTL oraz Polskie Porty Lotnicze, które mają 18,4% akcji. Trzecim udziałowcem jest samorząd wojewódzki, który dysponuje 39,5% akcji. Proporcje te mogą w najbliższym czasie ulec zmianie. Na ostatnim walnym zgromadzeniu akcjonariuszy, samorząd zaproponował przekazanie Górnośląskiemu Towarzystwu Lotniczemu 18 hektarów gruntów wykupionych od Agencji Mienia Wojskowego. Teraz dzierżawi je lotnisko, ponieważ znajduje się tam pas postojowy dla samolotów, bez którego katowickie lotnisko nie może funkcjonować.
Przekazanie gruntów na własność GTL byłoby korzystne dla lotniska, gdyż powiększyłoby to jego majątek. Jednak problem stanowi wycena aportu, który wpływa na zmiany w akcjonariacie.
Urząd marszałkowski kilka lat temu wykupił działkę za około 5,8 mln zł. Natomiast obecnie została wyceniona przez rzeczoznawców na 19,8 mln zł. Wniesienie gruntów aportem do GTL zwiększyłoby udział samorządu wojewódzkiego z 39,5% do 50,2%, co spowodowałoby przejęcie kontroli nad GTL i lotniskiem. Na to jednak nie zgadzają się pozostali akcjonariusze. Marian Jarosz, wicemarszałek sejmiku śląskiego podkreśla, że celem samorządu wcale nie jest przejmowanie kontroli nad GTL, lecz wyposażenie lotniska w niezbędny majątek.
Podniesienie kapitału GTL zwiększy także szanse na otrzymanie funduszy z Unii Europejskiej.
Wiceminister Wróbel wraz z wojewodą śląskim Tomaszem Pietrzykowskim zauważyli też inny problem związany z Pyrzowicami. Według nich trwająca obecnie budowa nowego terminalu na lotnisku jest zbyt kosztowna w stosunku do innych, podobnych inwestycji. Jej koszt oszacowano na około 50 mln zł. Dotychczas GTL wydało na terminal z własnych środków 24 mln zł.
Natomiast w tegorocznym budżecie państwa zarezerwowano na ten cel 17,5 mln zł. Jednak wojewoda waha się z przekazaniem funduszy, gdyż nie ma pewności, czy publiczne pieniądze zostaną właściwie wykorzystane. Marek Muttke, prezes GTL wyjaśnił - Wszystkie inwestycje prowadzimy na zasadzie otwartych przetargów; zgodnie z obowiązującymi regułami ogłaszamy je na stronach internetowych, więc nie ma tu nic tajnego. Jest tylko jeden problem. Gdyby wojewoda uznał, że tych 17,5 mln zł ma stanowić osobne zadanie inwestycyjne, przetarg musiałby odpowiadać wymogom UE. Obowiązują wówczas wydłużone terminy. Byłby więc problem z wykorzystaniem tych pieniędzy do końca roku. A jeśli nie wydamy ich teraz, najprawdopodobniej przepadną.
Port Lotniczy w Katowicach Pyrzowicach jest drugim, po krakowskich Balicach, najszybciej rozwijającym się lotniskiem w kraju. W ubiegłym roku obsłużono na nim prawie 1,1 mln pasażerów, czyli aż pięciokrotnie więcej niż pięć lat temu.
Opolskie potrzebuje lotniska
Zobacz całość »Warszawska firma Crowley Group, która badała celowość uruchomienia lotniska w Kamieniu Śląskim, uznała, że obiekt ten jest niezbędny dla rozowju regionu.
Z wstępnych badań wynika, iż mały port lotniczy, nie stanowiący konkurencji dla lotnisk we Wrocławiu i Katowicach, przyjmujący rocznie ok. 100 tys. pasażerów, byłby pod Opolem bardzo pożądany. Prawdopodobnie samorząd województwa, wejdzie w spółkę z prywatnym właścicielem lotniska, który od dawna o to się stara, przy czym port musi uzyskać status publicznego. - Byliśmy przekonani, a teraz jesteśmy już pewni, że lotnisko jest w regionie niezbędne - poinformował Andrzej Kasiura, członek zarządu województwa. - W połowie sierpnia firma przedstawi nam konkretne dane, m.in. szacunki, jakie kwoty należałoby wyłożyć w ciągu najbliższych 25 lat, ile kosztowałoby zbudowanie w Kamieniu koniecznej infrastruktury. Kiedy poznamy te liczby, podejmiemy decyzję, czy wejdziemy w spółkę z właścicielem. Będziemy też rozmawiać z innymi samorządami lokalnymi, by partycypowały w tym przedsięwzięciu, bo przecież lotnisko to dobro wspólne, podnoszące atrakcyjność regionu, przyciągające inwestorów - wyjaśnił Kasiura.
Początkowo lotnisko w Kamieniu Śl., obsługiwałoby wyłącznie nieregularne loty samolotów o masie do 10 ton, przewożących max kilkunastu pasażerów. W późniejszym czasie, miałoby także przyjmować regularne loty pasażerskie i dysponować przejściem granicznym. Obecnie Kamieniu Śląskim, znajdują się już nawierzchnie do kołowania i startowania, w bardzo dobrym stanie, warte ok.80 mln zł, stoi hangar dla samolotów i hangar remontowy oraz wyremontowane budynki, gdzie mogłyby znajdować się biura. Cały teren jest ogrodzony. Tomasz Górzeński, dyrektor ds. operacyjnych spółki Lotnisko Kamień Śl., która jest dysponentem lotniska, twierdzi, iż zainteresowanie współpracą wyraziły już niektóre linie lotnicze oraz firmy mające do dyspozycji niewielkie samoloty - polskie i zagraniczne.
Prof. Robert Rauziński, z Instytutu Śląskiego uważa, że nie można mówić o rozwoju Opola, jeśli nie będzie miało ono lotniska. Twierdzi również, iż z ok. 80 tys. mieszkańców regionu, którzy rocznie spędzają za granicą ponad dwa miesiące, wykorzystałoby połączenia lotnicze, aby odwiedzać rodziny. Poseł Tadeusz Jarmuziewicz, minister infrastruktury (PO), także stanowczo popiera powstanie lotniska pod Opolem. - Ja sam chciałbym tu lądować, dla mnie nie ulega kwestii, że lotnisko musi zacząć działać i że z pewnością się utrzyma. W Polsce w ostatnich latach liczba pasażerów samolotów wzrosła o 40 procent, są to ludzie z regionów. Te miasta, które już uruchomiły tanie linie lotnicze, wiedzą, że to żyła złota - oświadczył Jarmuziewicz.
Jest już nowa strategia dla PKP!
Zobacz całość »Ministerstwo Transportu przekazało Radzie Ministrów projekt strategii dla transportu kolejowego, który przygotowywało od grudnia zeszłego roku.
Jednak warunkiem jej powodzenia jest oddłużenie spółki PKP Przewozy Regionalne, która zarządza pociągami pospiesznymi. Obecnie jej długi wynoszą 2,5 mld zł.
Jest to już trzecia strategia w pięcioletniej historii grupy PKP. W 2001 roku Przedsiębiorstwo Państwowe PKP zostało podzielone na kilka spółek. Autorzy projektu proponują, aby nie skupiać uwagi na prywatyzacji spółek PKP, ale więcej uwagi poświęcić rozwiązaniom, które pozbawią kolej długów oraz zapewnią jej rozwój.
W obecnej strategii nie planuje się tworzenia trzech grup kapitałowych: infrastrukturalnej, pasażerskiej i towarowej. Taki projekt zawarty był w poprzedniej strategii. Najnowszy plan zakłada też większą centralizację zarządzania oraz ochronę miejsc pracy. Powstać ma również podatkowa grupa kapitałowa, która utrzyma w spółkach więcej pieniędzy, między innymi zaoszczędzonych na rozliczeniach z fiskusem.
Spółka Polskie Linie Kolejowe, która udostępnia tory również prywatnym firmom, ma się całkowicie uniezależnić od PKP. Natomiast Cargo jest promowane na narodowego przewoźnika, ale rozważana jest możliwość upublicznienia spółki. Podobna sytuacja jest ze spółką InterCity.
Świętokrzyskie: Właścicieli busów wyłudzają dotację z urzędu marszałkowskiego!
Zobacz całość »Prawdopodobnie właściciele busów już nie będą mogli bezkarnie wyłudzać dotacji do biletów miesięcznych.
Tadeusz Jóźwik członek zarządu województwa świętokrzyskiego poinformował - Zaczęliśmy dokładnie analizować przychody i dochody konkretnych przewoźników. I jeżeli w przychodach wykazano 100% z biletów ulgowych, to był to dla nas sygnał. Bo trudno uwierzyć, że ktoś woził tylko uczniów.
Urząd marszałkowski przekazuje pieniądze na pokrycie różnicy między ceną biletu ulgowego, a normalnego. Jakiś czas temu, zgodnie z ustawą o transporcie publicznym, z budżetu wojewódzkiego do PKS-u trafiały tzw. rekompensaty, czyli dopłaty do biletów ulgowych w formie ryczałtu. Jego maksymalna suma była ustalana centralnie. Wtedy PKS-y nie musiały rozliczać się z każdego sprzedanego biletu. Cały czas te pieniądze są dla wielu przedsiębiorstw poważnym źródłem utrzymania.
Jednak przepisy uległy zmianie, gdy pojawiły się prywatne busy. Według prawa prywatni przewoźnicy też mają prawo do zwrotu różnicy między ceną biletu normalnego, a ulgowego, którą wypłaca urząd marszałkowski. Jednak część właścicieli busów znalazło okazję do zarobku. Niektórzy przewoźnicy drukują bilety ulgowe dla wszystkich pasażerów, a oprócz tego jeszcze dla fikcyjnych osób.
Z miesięcznych raportów przedstawianych urzędnikom wynikało, że wszyscy pasażerowie korzystali z ulg. W wyniku tego w 2005 roku na dopłaty wydano aż 22 mln zł. Na rok 2006 również zaplanowano taką kwotę. Jóźwik dodaje - Ale przez pierwsze pięć miesięcy wydano już 12 mln zł.
Urzędnicy rozpoczęli poszukiwania sposobu na szarą strefę. Zaczęto wzywać na rozmowy właścicieli busów oraz wymagać od nich szczegółowych dokumentów. Szczególną uwagę zwrócono na tych, u których gwałtownie wzrosła liczba sprzedawanych biletów ulgowych. Urząd nie zainteresował się wydrukami z kas fiskalnych. Jóźwik tłumaczy - Jest ich bardzo dużo, a tak naprawdę jednorazowe bilety ulgowe to około 20-30%. Duża część to bilety miesięczne i poprosiliśmy o imienną listę ich posiadaczy.
Jóźwik wyjaśnia - Nie chcę nikogo oskarżać, ale przecież na takich listach np. powinny być osoby, które mieszkają przy trasie przejazdu. A tak nie zawsze było.
W wyniku przeprowadzonych kontroli, zerwano już umowy z dwoma przewoźnikami. Natomiast w kolejnych dwóch przypadkach zawieszono wypłacanie dotacji. Jóźwik wyznał - Dalej sprawdzamy. Zatrudniliśmy jedną osobę dodatkowo, ale tak naprawdę nadal zajmują się tym tylko trzy osoby.
Jest też szansa dla samorządu na odzyskanie już wypłaconych pieniędzy. Kilka dni temu Trybunał Konstytucyjny uznał, że dopłaty z budżetu samorządu, bez wskazania dodatkowych źródeł finansowania, nie są zgodne z konstytucją. Zalecił zmianę tych przepisów w ciągu najbliższych 18 miesięcy.
Jóźwik dodaje - Teraz nasi prawnicy zastanawiają się, czy w takim przypadku z budżetu centralnego nie domagać się zwrotu już wypłaconych pieniędzy. Ale decyzji jeszcze nie ma.
Renata Strachowska, rzecznik Świętokrzyskiej Inspekcji Transportu Drogowego wyznała - Trzeba pogratulować urzędowi marszałkowskiemu. Bo nasze możliwości w zakresie sprawdzania nadużywania dopłat do biletów ulgowych są praktycznie żadne. My podczas kontroli możemy sprawdzić co najwyżej cennik i pobrać bilety. Z drugiej strony można się domyślać, że skala tego zjawiska jest poważna.
Jerzy Godzik, wicedyrektor Świętokrzyskiego Zrzeszenia Transportu Prywatnego przyznał - Cieszę się z takiego rozwoju wypadków, bo wyłudzanie ulgi bardzo szkodziło nie tylko podatnikom, ale i uczciwym przewoźnikom, których jest większość. No, bo jak tu można mówić o konkurencji.
Przewodnik po Wrocławiu w języku japońskim!
Zobacz całość »- W Japonii nie ma prawie żadnych informacji o Wrocławiu, mówi Izumi Ishibashi, która przyjechała z Kraju Kwitnącej Wiśni, by uczyć młodych ludzi swojego ojczystego języka. Słowo Polskie - Gazeta Wrocławska zapowiada, że naprawi ten błąd.
Uczniowie trzech wrocławskich liceów ogólnokształcących postanowili praktycznie wykorzystać zdobyta wiedzę i wpadli na pomysł, by napisać przewodnik po Wrocławiu po japońsku. Inicjatorką przedsięwzięcia jest Izumi Ishibashi. Przewodnik czeka na wydanie, które ma nastąpić w ciągu najbliższych dwóch miesięcy.
Uczniowie planują już kolejną wersję przewodnika - poszerzyli jej obecną wersję. Zastanawiają się również nad opisaniem całego Dolnego Śląska. Izumi Ishibashi będzie zachwalać Wrocław w swojej ojczyźnie. - Bardzo pomoże mi w tym przewodnik, którzy napisali uczniowie - podkreśla.
Fałszywy alarm bombowy na pokładzie samolotu
Zobacz całość »Samolot tanich linii lotniczych Exel z Wielkiej Brytanii, lądował w Brindisi na południowym wschodzie Włoch z powodu alarmu bombowego. Na lotnisku szybko okazało się, że alarm jest fałszywy.
Powodem lądowania było podejrzenie, że w samolocie znajduje się ładunek bombowy - taką informację znalazł w kieszeni fotela jeden z pasażerów. Na kartce odręcznie było napisane: "w tym samolocie jest bomba"
Po znalezieniu karteczki przez pasażera, kapitan samolotu poprosił o zgodę na lądowanie. Samolot lecący z Londynu-Gatwick do Egiptu zmuszony został do lądowania w Brindisi.
Szczegółowe poszukiwania materiałów wybuchowych nie przyniosły skutku. Samolot mógł kontynuować podróż.
Będzie rozbudowa lotniska w Gryźlinach
Zobacz całość »Pomimo rozbudowy pasa startowego na Dajtkach oraz planów przywrócenia lotów do Szyman, władze powiatu olsztyńskiego i tak chcą rozbudować lotnisko w Gryźlinach.
Starostwo olsztyńskie otrzymało raport środowiskowy, potrzebny do budowy lotniska w tej podolsztyńskiej wiosce. Z raportu wynika, że może tam powstać pas o długości 1700 metrów. Umożliwiłoby to lądowanie mniejszych samolotów, które nie byłyby jednak konkurencją dla Dajtek, gdzie dominuje lotnictwo sportowe.
W ciągu najbliższych tygodni powiat przedstawi pakiet informacyjny dla potencjalnych inwestorów, którzy pochodzą zarówno z Polski, jak i z zagranicy. - Zależy im głównie na lotach biznesowych - mówi wicestarosta Jan Maścianica.
- Koszt budowy to 14-18 mln euro, lotnisko mogłoby zacząć działać od 2009 roku - dodaje Andrzej Szeniawski, sekretarz powiatu. ]
Co mogą zaoferować inwestorom Gryźliny? Przede wszystkim bliskie położenie względem dróg krajowych "7" i "51". Maścianica mówi też o budowie mieszkań w pobliżu, co ożywiłoby region. Jakie lotnisko powstanie w Gryźlinach, zależy głownie od tego, czy nastąpi ożywienie w Szymanach. - Jeśli tam powstanie port regionalny, zostalibyśmy przy pasie długości 1700 metrów. Jeśli z Szyman nic nie wyjdzie, jesteśmy gotowi wybudować w Gryźlinach pas o długości 2100 metrów - mówi Jan Maścianica.
Na ostatnim spotkaniu u marszałka województwa z przedstawicielami Agencji Mienia Wojskowego, zaproponowano przekazanie samorządowi pasa w Szymanach w dzierżawę. Jednak gdyby się tak nie stało, Urząd Marszałkowski zapowiada wybudowanie portu regionalnego w innym miejscu. W ciągu najbliższych tygodni powinno wyjaśnić się, czy Szymany utrzymają pozycję lidera władz samorządowych, czy też należałoby wybrać inną opcję.
Będą oznakowane szlaki turystyczne na Warmii i Mazurach
Zobacz całość »Warmia i Mazury będa miały oznaczone szlaki turystyczne, ich oznakowanie będzie kosztować 4,4 mln. zł i będzie realizowane w ramach unijnego Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego.
UE poniesie 75 proc. kosztów związanych z tym przedsięwzięciem, natomiast 600 tys. przekaże Urząd Marszałkowski. Pozostałe 500 tys. bedzie pochodziłoz budżetów mazurskich powiatów.
Projekt zakłada renowację parkingów przy szlakach turystycznych, które będą oznaczone tablicami. Do dyspozycji turystów będzie również portal internetowy, informujący o rozmieszczeniu tablic. Planowana jest również modernizacja stanowisk komputerowych w punktach Informacji Turystycznej.
W Mysłowicach zakończył się Off Festival
Zobacz całość »W ubiegły weekend w Mysłowicach bawiło się kilkanaście tysięcy ludzi. Na odbywającej się tam pierwszej edycji Off Festivalu pojawiło się 11 tysięcy fanów muzyki niezależnej z całego kraju. Na trzech scenach zagrało 30 zespołów i kilkunastu didżejów.
Prawdziwymi wydarzeniami pierwszego dnia były występy Marii Peszek, Skalpela, Artura Rojka, grupy Valentino oraz didżejski show Banco De Gaia. Sobota zaczęła się występem mysłowickiego zespołu Gutierez - grupa grała o 11.30 zaledwie dla garstki ledwo przebudzonych po poprzednim dniu fanów. Później wystąpił Renton, laureat internetowego plebiscytu uczestników festiwalu oraz Delons. Zaraz potem odbył się koncert Apteki.
Taka jest bowiem specyfika tego festiwalu - kiedy na jednej scenie gra jakiś zespół, na drugiej inny właśnie się nagłaśnia i zaczyna koncert. Fakt ten wiąże się ze ścisłym przestrzeganiem czasu występów. Dość mocno to Apteka, której po półgodzinie kazano zejść ze sceny, grupa nie zdążyła się nawet pożegnać z publicznością. Tym bardziej szkoda, bowiem trio zagrało świetny koncert, złożony wyłącznie ze starych, kultowych hitów z lat 80. i 90. - Chcieliśmy zagrać coś nowego, tylko że się nawet nie rozgrzałem, a już nas ze sceny wyrzucali - mówił nam po koncercie Jędrzej Kodymowski, lider Apteki.
Klasyk polskiej alternatywy muzycznej, Walijczyk John Porter, wystąpił na festiwalu z nowym, Nieprzyzwoitym Zespołem. Zagrał kilka nowych utworów i stare przeboje, niektóre mocno przearanżowane. Koncert został uznany za jeden z lepszych tego dnia. Nie zawiódł też pionier polskiego offu to Lech Janerka, który koncertując się na starych utworach zagrał jak zawsze znakomicie.
Potem grały już gwiazdy z zagranicy. Austriacki Sofa Surfers Transowy, Mani Obeya, norweski White Birch. Sobotnie koncerty zakończył brytyjski IAMX. Skład Chrisa Cornera zaprezentował żywiołowy cyber-pop.
Niedziela była podsumowaniem festiwalu, odbył się kameralny koncert "Off-Jazz" na Brzezince.
Słów uznania nie szczędził festiwalowi Jurek Owsiak, który przyjechał do Mysłowic, by zrobić reportaż dla swojego telewizyjnego programu "Kręcioła". Na Śląsk przyjechał z ekipą prosto z Jarocina. Mysłowicki festiwal ocenił bardzo dobrze. - Im więcej będzie festiwali, tym bardziej będziemy się uczyli - mówił Owsiak, który Przystanek Woodstock organizuje już od 11 lat.
Niemal pewne jest, że za rok fani muzyki alternatywnej znów spotkają się w Mysłowicach. Organizatorzy już dziś zapowiadają bardziej znane i odważne zespoły zagraniczne.
- Nie czuję tu żadnej negatywnej wibracji. To impreza, na której nie powinno stać się nic złego - mówił w sobotę Maciek Koterba, współorganizator Off Festivalu i koordynator towarzyszących mu imprez charytatywnych, jak Międzynarodowe Targi Wolontariatu czy Święto Radości Dzieci i Młodzieży. Co ważne dochód z festiwalu organizatorzy przekażą na zakup sprzętu dla mysłowickiego Hospicjum Cordis.
- Nic złego się nie stało. Jedyne narzekania, które słyszałem, dotyczyły biurokracji na polu namiotowym. Żeby rozbić namiot, trzeba było zgłosić się aż do trzech osób, u każdej podpisując dokumenty. Tworzyły się kolejki, a biwakowicze sfrustrowani pytali, po co tyle formalności. Przyszłe edycje rozwiążą pewnie tę i inne niedoskonałości. Trzeba pamiętać, że Off Festival odbył się po raz pierwszy i jak na pierwszą edycję udał się doskonale. Są w Polsce muzyczne imprezy, które nawet po kilku latach istnienia nie osiągnęły poziomu mysłowickiej imprezy - mówił Koterba.
Patronat nad imprezą sprawowała Gazeta Wyborcza
JOHN PORTER
- Jest miło, fajny klimat. Inaczej niż na innych polskich festiwalach, takich grunge'owych. Tu jest kultura. Czuję się tu lepiej niż na jakimkolwiek innym festiwalu w Polsce. Byłem na całym Off Festivalu. Bardzo podobała mi się druga scena: mniejsza, leśna, intymna. Chyba nawet wolałbym zagrać na niej niż na dużej...
Dobrze, że powstała impreza dla artystów offowych, to ważne, bo zachęca młodych ludzi, żeby grali to, co chcą. Że nie muszą się dopasować do telewizji, radia czy czegoś tam. Zainteresowanie taką muzyką było zawsze, ale jak ktoś widzi tylko to co w mediach, to nawet o tym nie wie.
JERZY OWSIAK
Jeżeli ten festiwal ma być offowy, to dzięki takim zespołom jak Sofa Surfers. To jest muzyka, która nie musi się wszystkim podobać. Dzień wcześniej byłem w Jarocinie. Jarocin nie znalazł w ogóle patentu, niestety. Ale bardzo im kibicuję, bo im więcej będzie festiwali, tym bardziej będziemy się uczyli. Mam zamiar mówić ludziom, żeby po moim festiwalu wpadali do Artura, żeby posłuchać dobrej muzyki. Ale nie może to być festiwal objazdowy, np. z zespołem T.Love, który wczoraj grał w Jarocinie, a dziś gra tutaj. Organizacja? Zawodowa. Nagłośnienie, stoiska z jedzeniem, identyfikatory, opaski... Pełny szacunek. To nie odbiega od normy europejskiej czy światowej. Tworzy się w Polsce standard, który - można chyba powiedzieć - zapoczątkował kiedyś Przystanek Woodstock. Z tego się bardzo cieszymy. Ważna jest zmiana myślenia. Trzeba mówić: festiwale są bezpieczne. Jakbyś chciał tu zrobić materiał o pijanych, to byś ich znalazł. Jak wszędzie. Ale nie o to chodzi.
Życzę Wam wszystkiego najlepszego. Ale tu przecież nawet nie da się normalnie dojechać samochodem. My pobłądziliśmy. Wszędzie jakieś rozkopy, przebudowy. Jak jedziesz na festiwal do Gdyni, to jesteś nad morzem. A tu? Tutaj jest trudniej.
Nowe atrakcje na krakowskich bulwarach nadwiślańskich
Zobacz całość »Bulwary wiślane stają się nowym miejscem rozrywkowym Krakowa. Do tej pory zacumowało tam pieć barek z restauracjami, dancingami i kawiarniami.
Bulwary stają się nieodłącznym punktem spacerów mieszkańców Krakowa i turystów. Kawiarniane barki nie są jednak jedyną atrakcją tego miejsca - od września na dwa tygodnie ma bowiem ruszyć bulwarowe kino letnie. Polskie hity filmowe będą wyświetlane na specjalnie zaadoptowanej do tego celu barce, która będzie w stanie pomieścić nawet 500 osób. Nie jest jeszcze znana dokładna lokalizacja, ale urzędnicy już dziś myślą o tym, by w przyszłym roku bulwarowe kino ruszyło od początku wakacji.
- Kraków był do tej pory miastem zwróconym tyłem do rzeki, najwyższy czas, żeby się odwrócił. Potencjał bulwarów jest olbrzymi - uważa Katarzyna Gądek, dyrektor Wydziału Promocji UMK.
Do niedawna krakowskie życie kulturalne nad Wisłą ograniczało się do Wianków i choć impreza pod względem artystycznym i organizacyjnym często pozostawia wiele do życzenia, przyciąga coraz więcej widzów. Od niedawna można wypożyczyć na bulwarach leżak za 3 zł i opalać się na nabrzeżu.
Prawdziwą ciekawostką są nadwiślańskie potańcówki na barce przy moście Dębnickim. - To nowe zjawisko. Sąsiedzi z bloku czy kamienicy umawiają się wspólnie na tańce - zdradza jeden ze stałych bywalców.
Amatorzy bulwarów zgodnie twierdzą, że przydałaby im się renowacja. Głosami tymi przejął się inwestor hotelu Qubus, który odnowił fragment bulwarowego muru niedaleko mostu Powstańców Śląskich.
Będą nowe dworce w Świnoujściu i Szczecinku
Zobacz całość »- Budynki dworcowe w Świnoujściu i Szczecinku zostały wybrane do unijnego programu pilotażowego, wdrażanego obecnie m.in. przez Niemcy, Słowenię i Polskę - informuje Głos Szczeciński.
Celem programu jest rewitalizacja i zagospodarowanie małych dworców w miejscowościach do 50 tys. mieszkańców.
- Możliwości wykorzystania takich budynków i terenów położonych wokół nich są bardzo duże - mówi dr Jerzy Rozwadowski z Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu w Szczecinie. Można utworzyć w nich minicentra handlowe, usługowe, hotele czy sale konferencyjne.
Pieniądze na przedsięwzięcie pochodzą z funduszy Unii Europejskiej. Wiadomo, że cały projekt zyskał dofinansowanie w wysokości ponad miliona euro, dla Polski przeznaczono 250 tysięcy euro.
Zamknięto plażę nad Sekwaną
Zobacz całość »Zamknięto sztuczna plażę w Paryżu. Dane wskazują, że w ciągu miesiąca odwiedziły ją prawie cztery miliony ludzi.
"Paris-plages" to projekt, który został przeprowadzony po raz piąty. Dzięki niemu mieszkańcy francuskiej stolicy mieli możliwość opalania się na wybrzeżach Sekwany w miejscu, gdzie przebiega droga szybkiego ruchu. Na asfalcie wysypany został morski piasek, ustawiono parasole słoneczne i donice z kilkumetrowymi palmami.
Z powodu nie najlepszej pogody w ostatnich dniach miejska plaża opustoszała, ale to nie wpłynęło na imponujący wynik popularności, jaką cieszyła się w ubiegłym miesiącu.
::: 2006-08-04 :::
Uwaga na trujące algi na plażach Genui!
Zobacz całość »Do piątku obowiązuje zakaz kąpieli na części plaż w rejonie Genui na północy Włoch. Powodem jest zagęszczenie się trujących tropikalnych alg, które zazwyczaj występują przy dnie morskim, ale w okresie kwitnienia wypływają na powierzchnię i wydzielają neurotoksyny.
Do tej pory pomoc została udzielona dziesięciu osobom, u których wystąpiły objawy zatrucia algami.
Ten tropikalny gatunek glonów występuje w basenie Morza Śródziemnego. W poprzednich latach przypadki zatruć pojawiały się również w innych rejonach Włoskich plaż. W zeszłym roku zatruciu uległo około 200 osób, zamknięto wówczas 15 km genueńskich plaż i zalecono mieszkańcom wybrzeża, by nie otwierali okien. - W tym roku niebezpieczeństwo zauważono wcześniej - powiedział w środę rzecznik regionalnej agencji ochrony środowiska Federico Grasso. Zakaz kąpieli obowiązuje od soboty wzdłuż plaż pod Genuą.
Objawami zatrucia są kłopoty z oddychaniem, gorączka i wysypka.
Przyczyną kwitnienia i zagęszczenia glonów jest przede wszystkim wysoka temperatura, która na południu Europy ciągle się utrzymuje.
Norwegian Air inauguruje nowe połączenia!
Zobacz całość »We wrześniu uruchomione zostaną kolejne połączenia z Polski tanich linii Norwegian Air. Będą to rejsy z Warszawy, Krakowa i Wrocławia do Sztokholmu i z Warszawy do Aten, Dublina, Rzymu i Mediolanu.
- Pod koniec października ma zostać uruchomione także połączenie z Warszawy do Kopenhagi oraz z Wrocławia do Oslo - poinformowała w czwartek Barbara Klary, manager ds. sprzedaży Norwegia Air Shuttle w Polsce. Dla norweskiego przewoźnika ma pracować w Polsce docelowo sto osób, a w warszawskiej bazie będą do końca roku trzy samoloty - dodaje.
Począwszy od 14 września samoloty Norwegian Air będą latały z Warszawy do Sztokholmu codziennie, z Krakowa cztery razy w tygodniu, natomiast z Wrocławia trzy razy w tygodniu.
Norweski tani przewoźnik ma obecnie 20 samolotów Boeing 737-300, kazdy z nich zabiera na pokład 148 pasażerów. Linia obsługuje 82 trasy krajowe i międzynarodowe do 54 portów w Europie. Ambicją przewoźnika jest przewiezienie 5,5 mln pasażerów w 2006 roku
Odbyła się trzecia edycja Beach Party w Gdyni
Zobacz całość »11 i 12 sierpnia br. na największej plaży w centrum Gdyni, odbyła się trzecia edycja scenicznego Beach Party, widowiska z muzyką światowej sławy DJ-ów i wokalistów. Atmosferę imprezy tworzyło 50 profesjonalnych tancerek rozgrzewających uczestników zabawy, gigantyczne nagłośnienie oraz imponująca oprawa świetlna.
Organizatorzy zachęceni ogromnym sukcesem poprzednich edycji muzycznej imprezy, którymi były Beach Party 2004 i Beach Party Gdynia 2005, podjęli wyzwanie zorganizowania po raz trzeci tego gigantycznego przedsięwzięcia, jakim niewątpliwie był Beach Party Gdynia 2006. W tym roku w niepowtarzalnej scenerii Zatoki Gdańskiej przedstawiona została ciekawa aranżacja sceny, z wykorzystaniem najnowszych zdobyczy techniki estradowej
Na gigantycznych telebimach i plazmach przez cały czas trwania imprezy wyświetlane były wizualizacje tworzone przez najlepszych mistrzów VJ-skich. W trakcie imprezy zostało wykorzystanych 30 bosterów, tworzących nad plażą iluminacje. Nie zabrakło także pokazów pirotechnicznych i laserowych, które rozświetliły niebo nad rozbawionym i tańczącym tłumem. W czasie dwóch dni pokazane zostało wszystko, co najlepsze w rytmach płynących prosto z Amsterdamu i Ibizy. Impreza Beach Party 2006 zebrała wielotysięczną widownię. Całość imprezy była rejestrowana 8 kamerami na wysięgnikach i przygotowana w formie kilkudziesięciominutowego filmu. Będzie on dostępny w ogólnopolskich sieciach sklepów muzycznych. Oprawę medialną zapewnił udział stacji telewizyjnych, radiowych portali internetowych, a także prasy regionalnej i ogólnopolskiej.
Air One: Kara grzywny za spóźnienia i odwołane loty
Zobacz całość »Wysoką karę grzywny bedzie musiało zapłacić prywatne towarzystwo lotnicze Air One za spóźnienia samolotów i odwołania lotów. Decyzję taką podjął Włoski Zarząd Lotnictwa Cywilnego (ENAC).
Opóźnienia i odwołania lotów miały miejsce w ubiegłą sobotę i niedzielę, w ich wyniku setki pasażerów pozostały na lotniskach.
Kara grzywny wynosi 150,000 euro i jeśli nie zostanie uiszczona w terminie do 60 dni, wzrośnie do 450,000 euro.
ENAC zarzucił towarzystwu naruszenie aż dwudziestu punktów regulaminu, ktory obowiązuje linie lotnicze. Wśród nich był brak zajęcia się pasażerami, którzy zostali narażeni na zbyt długie oczekiwanie na samolot i pozostanie na ziemi.
Towarzystwo lotnicze Ain One w czasie minionego weekendu odwołało 40 lotów krajowych i zagranicznych.
Ośrodek i kąpielisko miejskie jeszcze nie sprzedane!
Zobacz całość »Bez sukcesu zakończyła się pierwsza próba sprzedaży miejskiego kąpieliska gminy Supraśl wraz z ośrodkiem wczasowym.
W czerwcu bieżącego roku radni postanowili pozbyć się prawie połowy hektara uzbrojonego terenu, położonego w centrum miasta, z jedynym kąpieliskiem w Supraślu. Miesiąc wcześniej na plaży zakończył się generalny remont, który kosztował Supraśl około 650 tys. zł. Pomimo że zaciągnięty na ten cel kredyt gmina będzie spłacała przez kilka lat, postanowiła oddać kąpielisko prywatnej osobie. Próbowano wydzierżawić teren za około 25 tys. zł rocznie. Jednak nie było chętnych.
W poniedziałek, 24 lipca miał rozstrzygnąć się przetarg na sprzedaż nieruchomości. Cena wywoławcza wynosiła prawie 240 tys. zł plus podatek. Jednak dwaj inwestorzy, którzy byli zainteresowani kupnem w ostatniej chwili wycofali się.
Andrzej Kędzielski, który chciał na supraskiej plaży wybudować ośrodek wczasowy przyznał - Sprawdziłem stan techniczny budynków i w ogóle całego terenu plaży. Według mnie cena wywoławcza jest za wysoka. Dlatego też zaczekam, aż gmina na kolejny przetarg obniży swoją cenę i wtedy kupię nieruchomość.
Jednak mieszkańcy Supraśla nie są zadowoleni z pomysłu sprzedaży kąpieliska miejskiego. Zbigniew Nalewajko, mieszkaniec Supraśla, były ratownik wyznał - Wprawdzie po remoncie krajobraz jest tu jak po bitwie. Ale wystarczy uprzątnąć teren oraz oczyścić z mułu wodę i będzie dobrze. Inny mieszkaniec apeluje - Nie zabierajcie nam plaży. To jedyne miejsce, gdzie latem nasze dzieci mogą bezpłatnie odpoczywać.
Burmistrz oraz część radnych uważają, że pozbycie się plaży jest jedyną szansą na jej zagospodarowanie. Zgodnie twierdzą - Tylko w ten sposób pozyskamy inwestora.
Kraków: Błędnie nagrane płyty promujące miasto!
Zobacz całość »Na początku bieżącego roku Urząd Miasta Krakowa zamówił 10 tys. płyt z filmem "Kraków, free your mind", którego celem miało być promowanie miasta w kraju i za granicą. Jednak większość z nich cały czas leży w magazynie wydziału promocji i turystyki, gdyż zostały wadliwie wykonane.
W zeszłym roku na zlecenie magistrackich wydziałów promocji i turystyki oraz strategii i rozwoju powstał film "Kraków, free your mind", który trwa 7,5 minuty. Jego głównymi bohaterami są ludzie młodzi, którzy w krótkich i zapadających w pamięć słowach opowiadają co można zobaczyć w mieście. Można między innymi usłyszeć: "Kraków - Tu można odpocząć. Tu się zabawisz. Tu się zakochasz. Tu dobrze zainwestujesz".
Autorem filmu była Krakowska Grupa Kreatywna. Za spot miasto zapłaciło 239 tys. zł. Był on emitowany przez telewizje w kraju i za granicą. Cały czas można go oglądać na stronie www.krakow.pl.
W lutym bieżącego roku film nagrano również na 10 tys. płyt reklamowych pod tym samym tytułem. Za ich wykonanie miasto miało zapłacić ponad 15 tys. zł. Płyty były przeznaczone dla biur podróży, potencjalnych inwestorów oraz na międzynarodowe targi turystyczne. Jednak nigdzie nie trafiły. Do dzisiaj rozdano jedynie jedną piątą wszystkich egzemplarzy. Okazało się, że płyty są wadliwe. Pomimo, że na okładce jest informacja, że film można obejrzeć na odtwarzaczu DVD, nie jest to możliwe. Płyta "Kraków, free your mind" działa tylko na komputerze z napędem DVD. Magistrat poinformował, że za powstałe zamieszanie odpowiada firma DVCD Media, która jest wykonawcą płyt.
Artur Żyrkowski, kierownik promocji turystycznej w wydziale promocji i turystyki UMK wyznał - Od kilku miesięcy próbujemy unieważnić transakcję, ale firma DVCD nie chce o tym słyszeć.
Urzędnicy podpisali protokół potwierdzający odbiór zamówienia bez zarzutu. Dodatkowo, zanim wydział promocji zorientował się, że płyta jest źle nagrana, rozdał już część egzemplarzy. Urzędnicy rozdają płyty nadal, informując, że można je odtwarzać tylko na komputerze.
Artur Żyrkowski tłumaczy - Nie mamy stacjonarnego odtwarzacza DVD. Sprawdzaliśmy płyty na kilku komputerach z takim napędem. Działały bez zarzutu. Kiedy dowiedzieliśmy się, że nie można ich uruchomić na zwykłym DVD, złożyliśmy reklamację. Zrobiliśmy to w terminie, który był przewidziany w umowie.
Kancelaria, która występuje w imieniu firmy DVCD Media domaga się zwrotu całej kwoty za wykonanie zlecenia. Według niej winny jest magistrat, który przekazał wadliwą "płytę matkę", z której skopiowano pozostałe. Jednak urząd miasta temu zaprzecza. Urzędnicy zaproponowali DVCD Media zwrot pieniędzy za około 20% płyt, na których zamierzają umieścić naklejki z informacją, że można je uruchomić wyłącznie na komputerze oraz 100% koszulek.
Artur Żyrkowski poinformował - Resztę pieniędzy chcemy przeznaczyć na zlecenie wykonania nowych płyt, ale już innej firmie.
Nowe płyty mają być przeznaczone na międzynarodowe targi, które rozpoczynają się na początku przyszłego roku. Prawdopodobnie sprawa będzie rozwiązywana w sądzie.
Statkiem z Bydgoszczy do Berlina!
Zobacz całość »Politechnika Gdańska, która jest wiodącym partnerem projektu In Water promującego "Wykorzystanie Śródlądowych Dróg Wodnych dla Rozwoju Regionalnego", organizuje rejs drogą wodną E-70 z Bydgoszczy do Berlina. Podróż statkiem będzie trwała tydzień.
Rejs rozpocznie się 21 sierpnia w Bydgoszczy i będzie odbywał się rzekami: Wisła, Noteć, Odra i Szprewa. Zakończy się natomiast 28 sierpnia w Berlinie. Powrót planowany jest już autokarem.
Rejs ma pokazać uczestnikom obecny stan dróg wodnych oraz uświadomić im znaczenie ich rozwoju. Ze względu na ograniczoną liczbę miejsc, wszyscy zainteresowani udziałem w rejsie powinni dokonać wcześniejszej rezerwacji. Uczestnicy pokrywają jedynie koszty noclegów i wyżywienia. Dla dziennikarzy oraz osób zaproszonych cała wyprawa jest bezpłatna.
Przed rejsem odbędzie się konferencja prasowa dotycząca realizacji projektu In Water, której organizatorem jest Urząd Miasta Bydgoszczy. Głównym zadaniem konferencji jest uświadomienie różnic w wykorzystaniu potencjału dróg wodnych oraz nabrzeży w Polsce i krajach wysokorozwiniętych. W celu podniesienia rozwoju regionalnego Politechnika Gdańska wraz z 21 partnerami z Polski, Niemiec, Litwy i Rosji zajęła się realizacją projektu In Water "Wykorzystanie Śródlądowych Dróg Wodnych dla Rozwoju Regionalnego".
Projekt jest finansowany z funduszy europejskich w ramach programu INTERREG IIIB Region Morza Bałtyckiego. Obecnie partnerzy projektu In Water spełniają warunki do starania się o Fundusze Strukturalne Unii Europejskiej, które pozwolą zagospodarować drogi wewnętrzne oraz zbudować odpowiednią infrastrukturę techniczną. Takie inwestycje umożliwiłyby prowadzenie między innymi działalności rekreacyjnej, agroturystycznej, gastronomicznej oraz transportowej.
W celu pełnego wykorzystania darów natury, jakim są rzeki i jeziora, partnerzy projektu wyznaczyli realizację następujących celów:
- podniesienie wiedzy społeczeństwa z korzyści, które płyną z posiadania śródlądowych dróg wodnych oraz możliwościach zagospodarowywania ich w sposób przynoszący zyski zarówno inwestorom jak i osobom korzystającym z tych wód,
- wzrost zainteresowania polityków i decydentów tematem rozwoju dróg wodnych, jako czynnika sprzyjającego rozwojowi regionalnemu i ponadregionalnemu w zakresie turystyki i transportu,
- stworzenie forum współpracy pomiędzy jednostkami odpowiedzialnymi za rozwój dróg wodnych,
- popularyzacja działań, które podejmowane są przez polskie miasta i gminy na rzecz zagospodarowania nabrzeży,
- wskazanie kierunków działań na rzecz osiągania standardów komunikacji wodnej i infrastruktury nabrzeży w krajach zachodnich Europy,
- przygotowanie materiałów i opracowań niezbędnych dla wykorzystania Funduszy Strukturalnych dla inwestycji związanych z drogami wodnymi.
Partnerzy In Water rozpoczęli już działania, które mają na celu wykorzystanie wewnętrznych dróg wodnych. Między innymi w marcu bieżącego roku w Politechnice Gdańskiej odbyła się I Międzynarodowa Konferencja InWater. Podczas spotkania zdefiniowano bariery, które utrudniają wykorzystanie śródlądowych dróg wodnych dla rozwoju regionalnego. Uczestnicy dyskutowali na tematy związane z rozwojem transportu wodnego w Europie, aspektami ekonomicznymi infrastruktury turystyki wodnej, oznakowaniem dróg wodnych oraz oceną aktywności samorządów terytorialnych w działaniach na rzecz wykorzystania potencjału dróg wodnych. Zapoznali się też z doświadczeniami krajów Regionu Morza Północnego w zakresie wykorzystania dróg wodnych i kanałów.
Natomiast w czerwcu bieżącego roku w Politechnice Gdańskiej odbyły się warsztaty na temat: "Czy korzystamy ze skarbu jakim są śródlądowe drogi wodne?", które identyfikowały możliwości oraz bariery w wykorzystaniu śródlądowych dróg wodnych dla rozwoju regionalnego na polskim obszarze drogi wodnej E-70 Berlin - Kaliningrad.
Szczegółowe informacje na temat realizacji projektu oraz możliwości uczestniczenia w rejsie można uzyskać pod numerem telefonu 0 58 347 25 83 oraz pod adresem e-mail: inwater@pg.gda.pl.
Jazzowy pub na Ostrówku
Zobacz całość »W najstarszej części Opola, powstanie pub Ostrówek, któremu szczególny klimat mają nadać jazz, chillout oraz wszelkie nowe kierunki i eksperymenty muzyczne.
Wnętrze lokalu zaprojektował sam właściciel - Dariusz Borowik. Jest tutaj kominek, miniscena, a oczywiście centrum pubu stanowi bar. Drewniane okna i bar, podłoga z cegły wypalanej według starej technologii, wykonane są z naturalnych materiałów. Ciepła temu miejscu z pewnością dodają antyczne meble. - To tworzy ducha tego miejsca - oświadczył Borowik.
W pubie jest 50 miejsc siedzących, a przychodzący tutaj klienci będą mogli zamówić ciastka, kawę, piwo, czy inne napoje. - Nie nastawiamy się na klienta masowego, nastoletniego. Ma to być miejsce spotkań, a nie imprezowania - wyjaśnił właściciel.
Powstanie kładka nad Dunajcem w Sromowcach Niżnych
Zobacz całość »W ciągu najbliższego tygodnia nad Dunajcem w Sromowcach Niżnych stanie kładka pieszo - rowerowa, która połączy tę miejscowość z Czerwonym Klasztorem na Słowacji.
Robotnicy postawili już stalowe podpory, na których stanie drewniana kładka. Kiedy zostanie umocowana, zawiśnie na stalowych linach, a podpory zostaną zdjęte.
- Flisacy mają podzielone zdania. Nie inaczej było w czasie, kiedy budowano zaporę wodną w Czorsztynie. Jednak po latach już nikt nie ma wątpliwości, że był ta to trafna ze wszech miar inwestycja, która ożywiła jeszcze bardziej ruch turystyczny w Pieninach. Skorzystali także sami flisacy. Kładka na pewno jest potrzebna i nie koliduje ona z flisactwem - mówi Jan Sienkiewicz prezes Polskiego Stowarzyszenia Flisaków na Rzece Dunajec.
Kładka będzie też wielką atrakcją turystyczną, ponieważ turyści po przejściu przez kładkę będą mogli zwiedzić Czerwony Klasztor, wejść na szlaki turystyczne, które mogli wcześniej oglądać jedynie zza Dunajca.
Czy flisacy nie martwią się, że wielu turystów będzie w przyszłości korzystać z konkurencyjnego słowackiego spływu przełomem Dunajca, po drugiej stronie? Jan Sienkiewicz odpowiada, że nie. - Polscy flisacy wygrają rywalizację z nieco tańszą, ale gorszą pod względem komfortu spływu konkurencją. Już na "dzień dobry" turysta korzystający ze słowackiej przystani jest nabijany w butelkę. Co prawda za bilet płaci dwa do czterech złotych mniej, ale płynie w ścisku, bo w łodzi jest nie 12 osób a 18 osób. Nie ma też żadnego zabezpieczenia, np. kamizelki ratunkowej. Ponadto trasa spływu jest krótsza o siedem kilometrów i trzeba opłacić koszt powrotu na przystań początkową - argumentuje Sienkiewicz.
1 lipca w Sromowcach Niżnych ruszyła przystań flisacka, dl wszystkich tych, którzy po zejściu z Trzech Koron wąwozem Szopczańskim chcieliby spłynąć łodziami przez przełom Dunajca.
DGA szkoli kadry z turystyki
Zobacz całość »W poniedziałek, 31 lipca 2006 roku w Warszawie spółka doradcza DGA zawarła z Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości umowę dotyczącą realizacji projektu "Program szkolenia kadr dla rozwoju produktów turystycznych". Całkowita wartość umowy ma wynieść 20,15 mln zł.
Spółka poinformowała w komunikacie - Celem projektu jest podniesienie konkurencyjności sektora turystycznego w wybranych regionach kraju poprzez doskonalenie umiejętności i kwalifikacji kadr zarządzających i pracowników przedsiębiorstw turystycznych oraz instytucji i organizacji mających wpływ na funkcjonowanie sektora turystycznego.
Realizacja projektu rozpoczęła się w lipcu bieżącego roku. Zakończenie planowane jest na 31 grudnia 2007 roku. Całkowita wartość umowy ma wynosić 20,15 mln zł, z czego przychód DGA wyniesie około 12 mln złotych.
W ramach projektu, wspierane będą współpracujące ze sobą i zlokalizowane na danym terenie przedsiębiorstwa, wraz z przedstawicielami otoczenia biznesu, których oferta wzajemnie się uzupełnia i według spółki może stanowić atrakcyjny, lokalny produkt turystyczny.
Projekt przeznaczony jest dla podmiotów z sześciu województw: mazowieckiego, wielkopolskiego, opolskiego, łódzkiego, lubuskiego i podkarpackiego. Adresowany jest głównie do kadry zarządzającej, pracowników przedsiębiorstw turystycznych, przedstawicieli samorządu terytorialnego, przedstawicieli przedsiębiorstw i pracodawców oraz przedstawicieli organizacji wspierania przedsiębiorczości.
W szkoleniach, które będą realizowane w ramach projektu ma wziąć udział co najmniej 2920 osób, z czego co najmniej 2640 będzie przedstawicieli przedsiębiorstw.
DGA zanotowała po audycie 3,38 mln zł skonsolidowanej straty netto w 2005 roku wobec 1,17 mln zł zysku rok wcześniej. Strata operacyjna wyniosła 3,16 mln zł wobec 1,58 mln zł zysku rok wcześniej, natomiast skonsolidowane przychody wyniosły 33,38 mln zł wobec 29,25 mln zł rok wcześniej.
Wojewoda śląski chce komercjalizacji Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Usług Turystycznych!
Zobacz całość »Wojewoda śląski zwrócił się do resortu skarbu o komercjalizację Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Usług Turystycznych, które dysponuje między innymi hotelem w centrum Katowic.
Zmiana formy własności z przedsiębiorstwa państwowego w jednoosobową spółkę Skarbu Państwa jest wstępem do dalszych przekształceń firm, które do tej pory nie pozyskały inwestorów.
Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Usług Turystycznych w Katowicach zajmuje się prowadzeniem hoteli oraz moteli z restauracjami. Obecnie ma sześć obiektów hotelowych, z czego trzy prowadzi samodzielnie, a trzy dzierżawi. Największym obiektem jest Hotel Katowice, który znajduje się w samym centrum miasta. Firma zatrudnia ponad 90 pracowników. Aktywa firmy wynoszą 8,2 mln zł, natomiast zysk w 2005 roku wyniósł 288,4 tys. zł. Ta firma również do tej pory nie została sprywatyzowana.
Na liście wojewody znalazł się również PKS w Rybniku.
Wojewoda Tomasz Pietrzykowski zamierza wystąpić też z wnioskami o komercjalizację innych podmiotów m.in. Czechowickich Zakładów Przemysłu Zapałczanego, Fabryki Drutu i Wyrobów z Drutu w Gliwicach, Przedsiębiorstwa Obrotu Wyrobami Metalowymi i Usług Technicznych Metalzbyt w Będzinie oraz Rejonowego Przedsiębiorstwa Robót Drogowych w Rybniku.
W Chałupach bez naturystów żyje się ciężko!
Zobacz całość »W połowie lat osiemdziesiątych, gdy Wodecki śpiewał "Chałupy welcome to", nudyści masowo przyjeżdżali na półwysep, a mieszkańcy bogacili się.
Na ławce pod sklepem spożywczym w Chałupach siedzi trzech panów. Piją piwo i wspominają. Zyga, były rybak wyznał - Cała wieś latała podglądać nudystów. My też. Roman, były cukiernik wyjaśnił - Była niepisana zasada. Nikt goły nie chodzi po wsi. A tu jakieś dwa głupki, w 1984, założyły się po wódce, że przejdą nago przez Chałupy i zrobią zakupy w sklepie. Biały, właściciel spożywczaka dodał - Przeszli i afera gotowa, bo nasi się poczuli znieważeni.
Kaszubi z Chałup grozili bojkotem wyborów do rad narodowych, jeżeli naturyzm nie zostanie zakazany. Władze natychmiast wprowadziły zakaz plażowania bez ubrania w Chałupach ze względu na zagrożenie środowiska naturalnego. W wyniku tego nudyści zaczęli znikać.
Celina Jackiewicz, sołtys Chałup, uważa - Ci dwaj to nie byli naturyści, tylko jacyś przebierańcy. Nudysta to człowiek kulturalny.
Trzy lata temu Leon Sellin z Pucka, który prowadzi bar w Chałupach, postanowił przywrócić plażę naturystów. Wyznał - Miał być parking, toalety, bar, oznaczony teren. Żeby ludzie zjeżdżali tłumnie, jak kiedyś. Chciałem na tym zarobić. Ale Chałupom też by to pomogło. Ludzie mówili, że jak się uda, to pomnik mi wystawią.
Sellin rozpoczął zbierać na wsi podpisy. Sołtys Chałup potwierdza wyniki - Na 287 uprawnionych do głosowania za plażą opowiedziało się 160 osób.
Pani Magda, sąsiadka sołtys żali się - Ja mam całe wolne piętro. Gdyby nudystów było więcej, to zarobek by był. Ale żaden goły z zagranicy tu nie zajrzy, bo nie mamy atrakcji.
Zyga, Roman oraz Biały również głosowali za naturystami. Przyznają - U nas zarabia się na cały rok w dwa miesiące lata. Odkąd jest mało golasów, to ciężko.
Sellin przyznał, że wszystko szło bardzo dobrze. Otrzymał pozwolenie na plażę i infrastrukturę od konserwatora przyrody oraz instytutu morskiego. Jednak sprawa ugrzęzła we Władysławowie. Sellin poinformował - Burmistrz dał mi słowną zgodę, potem wszystko odkręcił. Okazało się, że leśniczy się nie zgadza, nie ma planu zagospodarowania, a i radnym też pomysł się nie podoba. I temat zdechł.
Obecnie we władysławowskim urzędzie nikt nie zajmuje się naturystami w Chałupach. Grażyna Koprowska, sekretarz miasta przyznaje, że Sellin nie dostał zezwolenia na dzierżawę plaży, ale nie widzi w tym problemu. Uważa, że plaża nudystów nadal jakoś funkcjonuje.
Plaża naturystów znajduje się około kilometra w kierunku Kuźnic tuż za znakiem ostrzegawczym "Uwaga wrak! Zakaz kąpieli". Jednak i w tym miejscu trudno spotkać rozebranych plażowiczów. Za parawanem opala się nago cała rodzina: matka, ojciec i dwóch synów. Jednak mężczyzna, zakrywający się ręcznikiem wyznaje - Nie jesteśmy naturystami. My tylko lubimy się opalać bez ubrań. Nie należymy do żadnej organizacji. Nie lubimy tłumów. I nie lubimy, jak nam ktoś przeszkadza.
Im dalej w głąb plaży, tym więcej można spotkać nagich osób. Pani Iwona, lat 36, księgowa z Jaworzyna wyznała, że pierwszy raz pokazała biust osiem lat temu. Wyznała, że początkowo mąż był przeciwny nudyzmowi, ale teraz jeżdżą razem na plaże. Dodała, że niestety w tym roku nie udało im się zgrać urlopów.
Pani Iwona uważa, że opalanie w stroju wygląda nieestetycznie. Z majtek i stanika wylewają się wałki tłuszczu, a dodatkowo zostają białe ślady na ciele. Zaznacza też, że wśród naturystów jest więcej mężczyzn, a polskie społeczeństwo nie jest tolerancyjne. Wyznała - Dwa dni temu nie chciało mi się iść tak daleko. Rozebrałam się wśród tekstylnych. Patrzyli z oburzeniem. Jedna pani nawet splunęła.
Pani Iwona z mężem marzą o plażach nudystów w Chorwacji z kempingami dla gołych. Dodaje - Tu w Chałupach nikt nam nie sprzyja. Nie ma oznaczeń, barku z zimnymi napojami. Nawet siusiu trzeba iść do lasku, gdzie pełno podglądaczy.
Jak na razie naturyści nie mogą liczyć na radykalne zmiany, głównie z tego powodu, że ich interesów nikt nie reprezentuje. Stowarzyszenie, założone w 1989 roku, upadło już na początku lat dziewięćdziesiątych.
Na połowę sierpnia planowany jest zlot naturystów w Rowach. Jednak nawet organizatorzy, czyli uczestnicy forum serwisu Nasza Naturystyczna Strona (www.naturyzm.info.pl) nie wierzą w powodzenie imprezy.
Tomek, założyciel strony Naturystyczna Home Page (www.naturyzm.com.pl) narzeka - Wszystko z powodu naszej mentalności, która sięga też nudyzmu. Każdy ma swoje zdanie, dyskutujemy, każdy chce mieć rację i nie możemy się porozumieć.
Tomek ma 33 lata, jest absolwentem dziennikarstwa. Rozbiera się zaraz po powrocie z pracy. Zdejmuje nawet zegarek. Wyjaśnia - Nie cierpię w upał być ubranym. Wspomina - Gdy miałem 16 lat, odkryłem plażę nudystów pod Lublinem, blisko domu. Poszedłem i tak zostałem naturystą.
Tomek napisał przewodnik, który umieścił w internecie. Wynika z niego, że w Polsce są 62 plaże dla naturystów. Wyjaśnia - Ale to miejsca zwyczajowe. Bez oznaczeń, infrastruktury. Ich liczba jest niepewna. Jedne znikają, inne się pojawiają.
Nie wiadomo ilu jest w Polsce naturystów. Latem 1994 roku na plaży na Wale Miedzeszyńskim w Warszawie Tomek naliczył prawie dwa tysięcy nudystów. Jednak obecnie w tak dużej liczbie nigdzie się nie pojawiają.
Kraków: Rozwój turystyki w Nowej Hucie!
Zobacz całość »W Nowej Hucie w Krakowie najczęściej można spotkać grupy Węgrów, Japończyków i Niemców. Zwiedzają oni dzielnicę indywidualnie. Krakowscy przewodnicy przyznają, że w Nowej Hucie rozpoczyna się wreszcie normalna turystyka.
Jan Dziura, krakowski przewodnik przekonuje - I jestem pewien, że turystów w Hucie byłoby więcej, gdyby ich pobyt w mieście był dłuższy o jeden dzień. Większość wykupuje dwudniowy pakiet wycieczkowy i w sprinterskim tempie zwiedza Kraków, a na Hutę brakuje im już czasu. Mówię oczywiście o wycieczkach zorganizowanych, bo turyści indywidualni zawsze do Nowej Huty zaglądają.
Przewodnicy turystyczni często są pytani o atrakcje dzielnicy, jednak niewielu z nich jest przygotowanych do oprowadzania po Nowej Hucie.
Dziura zaznaczył - Proszę wpaść na kurs dla przewodników i posłuchać, czego ich się uczy. Kraków wciąż jest miejscem "między Barbakanem a Wawelem" i Kazimierz może jeszcze, bo jest modny. Zmianę wymuszą jednak prawa turystyki: jeździmy do miejsc, w których jeszcze nie byliśmy i które mają coś, czego innym brak.
Wacław Walicki, szef Krakowskiej Izby Turystyki, który mieszka w Nowej Hucie przyznał, że dzielnica cały czas nie ma dobrej promocji, czym powinien zająć się magistrat. Dodał - Przecież ludzie nie zwiedzają tego, o czym nigdy nie słyszeli. Ci, którzy docierają do Huty, przeważnie dowiedzieli się o tym miejscu z internetu albo od znajomych. Szkoda, że nie od gospodarzy miasta.
Informacje o Nowej Hucie umieszczone są w materiałach promocyjnych, wydawanych przez magistracki wydział promocji i turystyki. Jednak jest tego bardzo niewiele. Artur Żyrkowski z wydziału promocji i turystyki wyjaśnia - Zmienimy formułę naszego wydawnictwa "Dwa dni w Krakowie". Teraz będą to "Trzy dni w Krakowie". W ten dodatkowy dzień zaprosimy do Nowej Huty i Podgórza. Do Huty będziemy też wozić zagranicznych dziennikarzy, którzy na nasze zaproszenie kilka razy w roku przyjeżdżają do Krakowa. Niektórzy z nich już pytają o tę dzielnicę.
O atrakcje Nowej Huty coraz częściej turyści pytają też w miejskich punktach informacji turystycznej. Grzegorz Nowosielski z Krakowskiego Biura Festiwalowego, które prowadzi punkty IT wyznaje - Jeszcze parę lat temu w ogóle nie było zainteresowania Hutą. Teraz pyta o nią średnio pięćdziesiąt osób dziennie. To bardzo dużo.
Kilkudziesięcioosobową grupę turystów ze szkockiego Edynburga oprowadza student historii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Dan, student prawa przyznał, że podoba mu się przede wszystkim krakowska architektura. Dodał - Szkoda tylko, że nie macie książek na ten temat, jakichś małych przewodników. Powinniście też trochę poważniej traktować turystów. Nie każdemu odpowiada "zwiedzanie gadżetowe", czyli przejażdżka trabantem. Po to jeździ się do Disneylandu.
Łukasz Tomczyk, przewodnik turystyczny z firmy Cooltour Company podkreślił - Po Nowej Hucie trzeba oprowadzać w sposób odpowiedzialny. Należy opowiedzieć całą historię, a nie jej fragment, bo akurat jest śmieszny i dobrze się sprzeda. Jeżeli mówię o tym, że ludzie w Hucie są biedni, to mówię też, skąd ta bieda się wzięła. Jeżeli mówię, że junacy budowali Hutę, to mówię również, że ci sami junacy walczyli potem o krzyż i o kościoły. Ogromną nieodpowiedzialnością jest wpakowanie ludzi do trabanta i robienie hucpy. Przewodnicy trabantowi nie mają przecież nawet wymaganej w naszej branży licencji.
Warszawa: Hotel na skrzyżowaniu Sobieskiego i Sikorskiego?
Zobacz całość »W obiekcie, który powstaje w Warszawie na skrzyżowaniu ulic Sobieskiego i Sikorskiego znajdzie się hotel trzygwiazdkowy oferujący czterysta pokoi, klinika ortopedyczna, restauracja oraz centrum konferencyjne. Inwestycje wznowiono po dwuletnim przestoju.
Skrzyżowanie Sobieskiego i Sikorskiego nie ma szczęścia do inwestycji. Początkowo miał tu powstać reprezentacyjny plac z siedzibami placówek dyplomatycznych. Potem planowano postawienie pomnika Słowackiego. Wybrany już został nawet projekt architektoniczny. Jednak żadnego z tych planów nie udało się zrealizować. Warszawiacy przyznają - Mokotowskie skrzyżowanie nie ma szczęścia do inwestorów. Kiedyś straszył tu pusty budynek STOEN, teraz od lat oglądamy jedynie betonowe szkielety kolejnej inwestycji.
Jest szansa, że w końcu uda się zakończyć budowę. Nowy inwestor, spółka Multis, która jest operatorem prywatnej kliniki Carolina Medical Center zapowiedział, że pierwsze powierzchnie czternastokondygnacyjnego budynku zostaną ukończone na przełomie 2006 i 2007 roku. Głównym najemcą powierzchni ma zostać szpital.
Waldemar Sielski, prezes zarządu firmy Multis wyjaśnił - Budynek ma przeznaczenie medyczno-usługowo-biurowe. Powierzchnia medyczna, czyli przychodnia, blok operacyjny, szpital i rehabilitacja, zajmą około sześciu tysięcy metrów kwadratowych. Biura to kolejne 5 tysięcy metrów, a powierzchnia usługowa - około dwóch.
W pomieszczeniach, które zostaną przeznaczone na usługi znajdą się między innymi: apteka, restauracja i centrum konferencyjne. W obiekcie będzie też dwupoziomowy parking przeznaczony na 270 aut.
Prezes Waldemar Sielski poinformował, że hotel będzie znajdował się w oddzielnym budynku, położonym od samego frontu. Trzygwiazdkowy obiekt ma być gotowy za około 14 miesięcy. Inwestorzy tłumaczą - Wymaga on największego przygotowania, jeśli chodzi o wyposażenie specyficznych hotelowych wnętrz.
Sielski poinformował - Wynajem powierzchni biurowych jest obecnie w fazie negocjacji z potencjalnymi kontrahentami.
Inwestycja przy ulicy Sobieskiego ciągnie się już od kilku lat. Tomasz Zemła, zastępca naczelnego architekta miasta do spraw administracji architektoniczno-budowlanej zaznaczył - Warunki zabudowy zostały wydane 15 stycznia 1999 roku. Pozwolenie na budowę zostało wydane we wrześniu 2000 roku. Potem je zmieniono, a na rzecz obecnego inwestora pozwolenie przeniesiono w 2005 roku.
Natomiast w kwietniu bieżącego roku Multis otrzymał pozwolenie zamienne, a zawieszona inwestycja mogła zostać wznowiona. Powodem opóźnień w realizacji budowy były między innymi sprawy finansowe.
Pierwszy inwestor, spółka STOEN Nieruchomości, planował budowę mieszkań oraz biur. Jednak inwestycja została wstrzymana po sprywatyzowaniu spółki. Waldemar Sielski wyjaśnia - W latach 2002 - 2003 była bessa na rynku nieruchomości. STOEN, poza spółką Multis, nie miał kontraktów z innymi nabywcami lokali w tej inwestycji, w związku z czym nie miał możliwości finansowania prac. Dlatego ich zaprzestał.
Po porzuceniu prac przez wcześniejszego inwestora, spółka Multis domagała się ukończenia robót przewidzianych w kontrakcie. Rozpoczętą budowę obecny inwestor przejął w 2004 roku w ramach rozliczeń ze STOEN. Jednak dopiero niedawno inwestycja została wznowiona.
Vinoteka La Bodega czyli gdzie kupić dobre wino
Zobacz całość »Jak wynika z badań Polacy coraz częściej piją wino, a wpływ na to mają odbywane przez nich podróże. Maksyma podróże kształcą wyjątkowo sprawdza się w przypadku wina, bo własnie dzięki wojażom i odkrywaniu innych smaków na półki sklepowe trafiają niegdyś egzotyczne propozycje.
Jeszcze kilka lat temu na rynku dominowała bułgarska sophia, dziś pomimo ogromnych inwestycji poczynionych przez włascicieli winnic spadła na dolne półki sklepów. Nowe marki wina zaczęły się pojawiać na polskich stołach gównie dzięki supermarketom, które miały wpływ na to, która marka będzie miała miejsce na sklepowej półce. Z myślą o tych, dla których oferta supermarketowa jest za wąska, powstała Vinoteka La Bodega, której pierwsza siedziba Vinoteki znajdowała się w Domu Handlowym przy ul. Mokotowskiej. Przeprowadzka sprawiła, że sklep wypełnił lukę w ciągu gastronomicznym na Nowym Świecie między pl. Trzech Krzyży a ulicą Mysią.
Wybór alkoholi nie uległ zmianie, wciąż można spróbować starannie wyselekcjonowanych win z całego świata w bardzo zróżnicowanych cenach. Przestronna sala pozwoliła na umieszczenie większej ilości stolików niż w Domu Handlowych, dlatego w profesjonalnym sklepie winiarskim można też zjeść.
Choć karta dań jest krótka, dania są pomysłowe i smaczne. Wśród nich znajduja się: pinxtos, czyli baskijskie kanapki, wędliny typowe dla Hiszpanii, sery, tapas, tortille, wątróbki drobiowe z owocami podpalane calvadosem (18 zł), penne z cielęciną albo tagliatelle z paskami wołowiny i suszonymi pomidorami (po 25 zł). Kurczak w sezamie z papryką i sosem sojowym (26 zł). Warto tez zapytać o dania niewymienione w karcie jak np. pasztet z perliczych wątróbek (14 zł) i stek z tuńczyka (44 zł).
Szkolenia dla branży - zapisy trwają
Zobacz całość »W ramach projektu Rozwój przemysłu hotelarsko-turystycznego poprzez szkolenie kadr w wykorzystywaniu nowoczesnych technologii, organizowany jest cykl szkoleń, na które trwają już zapisy.
Kursy będą się odbywały w kilku największych miastach Polski i rozpoczną się już we wrześniu.
Najbliższe szkolenia to:
Sprawne zarządzanie - PMS elektroniczne systemy zarządzania hotelem i obiektem gastronomicznym (Warszwa, Gdynia, Wrocław)
Większa sprzedaż - nowoczsne podejście do sprzedaży poprzez systemy rezerwacyjne (Warszawa, Gdynia, Poznań)
Zadowolony klient - przedwodowa i bezprzewodowa komunikacja w hotelu (Katowice, Olsztyn)
Rezerwacji miejsc można dokonać za pośrednictwem strony internetowej www.szkolenia.part.com.pl
Pijany kierowca zatrzymany po przejechaniu 60 km
Zobacz całość »W woj. kujawsko - pomorskim policja zatrzymała pijanego kierowcę autobusu komunikacji międzymiastowej. 56 - letni kierowca miał 1,76 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.
Autobus wyjechał z Włocławka i zdążył przejechać 60 km. Gdy dojeżdżał do Rypina, pasażerowie powiadomili policję. - Sposób, w jaki kierowca prowadził autobus, wydał się podejrzany pasażerom. - mówi Radosław Wiśniewski z rypińskiej policji.
Dodaje, że policja musi sprawdzić jeszcze stan techniczny autobusu oraz wyjaśnić, jak dyspozytor mógł wypuścić nietrzeźwego kierowcę na trasę.
Kierowcy grozi kara do 2 lat więzienia. Może odpowiadać także za spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu lądowym.
Dania - najszczęśliwsze miejsce na świecie!
Zobacz całość »Brytyjski naukowiec, Adrian White opracował listę najbardziej i najmniej szczęśliwych krajów. Polska ulokowała się dopiero na 99 pozycji.
White, psycholog społeczny z uniwersytetu w Leicester, na podstawie danych z 178 państw i raportów organizacji międzynarodowych, wyznaczył Danię, jako najszczęśliwsze miejsce na świecie. W owym rankingu, naukowiec brał pod uwagę, zadowolenie ludzi z ich sytuacji oraz ze stanu ich otoczenia, a jako zasadnicze czynniki tak rozumianego szczęścia wyznaczył - opiekę zdrowotną, majątek i wykształcenie.
W czołówce najszczęśliwszych miejsc, znalazły się zamożne państwa europejskie tj. - Dania, Szwajcaria i Austria. The World Map of Happiness, zamykają natomiast kraje Afryki - Demokratyczna Republika Konga, Zimbawe i Burundi. Przed Polską ulokowła się Ghana(89), Gabon(88), Mongolia (59) i Namibia (74). Należy dodać, iż White, nie uwzględnił w swojej klasyfikacji, obszarów działań wojennych - np. Iraku.
Naukowiec zauważył, iż małe państwa są bardziej szczęśliwsze niż duże, ponieważ mieszkańcy niewielkich krajów, mają silne poczucie tożsamości zbiorowej, które prawdopodobnie wiąże się z dobrym samopoczuciem. Na "mapie szczęścia" Stany Zjednoczone zajęły dopiero 23 pozycję, dalej znalazły się Niemcy (35), Wielka Brytania (41) i Francja (62). Mało szczęśliwe okazały się kraje azjatyckie - Chiny zajęły 82 miejsce, Japonia - 90, a Indie - 125.
Bardzo dobry sezon dla polskich kurortów i miejcowości turystycznych!
Zobacz całość »Z danych zebranych z 30 polskich kurortów i popularnych miast wynika, że tegoroczny sezon będzie bardzo udany. Szacuje się, że zarobek na turystach w tym roku będzie należał do nadzwyczajnie wysokich.
Według wyliczeń "Rzeczpospolitej", Kraków zarobi w tym roku na podróżnych półtora miliarda złotych. Natomiast wśród małych miejscowości najwięcej zarobi Krynica Zdrój, bo aż 400 mln zł.
Obliczono, że Kraków odwiedzi w tym roku około 7 mln turystów, Gdańsk 1,6 mln podróżnych, a Krynicę Zdrój 1 mln osób. Liczba turystów ma być rekordowo duża także w innych miejscowościach. Obecnie zarówno nad morzem, jak i w górach trudno znaleźć wolne miejsca noclegowe.
W uzyskaniu dobrych wyników polskim miejscowościom pomaga upalne lato oraz atrakcyjna oferta sportowa i turystyczna. Halina Klińska, burmistrz Łeby wyznała - Przyjezdni żądają bogatej oferty rozrywkowej i sportowej, a my dostosowujemy się do ich preferencji.
W tym roku Wrocławiowi udało się ściągnąć do siebie festiwal filmowy Era Nowe Horyzonty. Również w tym mieście po raz pierwszy w Polsce odbędzie się Międzynarodowy Zlot Campingu i Caravaningu.
Natomiast Kraków zaprasza między innymi na Festiwal Latynoamerykański, Festiwal Kultury Żydowskiej oraz Małopolski Festiwal Smaku.
Na duże zyski z turystów liczą też Międzyzdroje. Nie zaszkodziło miastu nawet przeniesienie do Gdańska prestiżowego Wakacyjnego Festiwalu Gwiazd. Marian Matysiak, sekretarz miasta podkreśla - Wszystkie prywatne kwatery, w sumie osiem tysięcy miejsc, są wynajęte. Hotele też są pełne. Nie pamiętam podobnego sezonu.
Bardziej otwarta dla turystów, również tych mniej zamożnych stała się Warszawa. W minionych latach turyści omijali stolicę głównie z powodu wysokich cen noclegów. Bolesław Nieduszyński ze Stołecznego Biura Informacji i Promocji Turystycznej poinformował - W stolicy przybywa systematycznie tanich miejsc noclegowych. W tym roku otworzyły swoje podwoje cztery nowe hostele w centrum miasta.
Perełki kulinarne Krakowa
Zobacz całość »Mnogość barów, knajpek i restauracji w Krakowie sprawia, że wyjazd do grodu Kraka może być rozkoszą dla podniebienia.
Poniżej przedstawiamy listę rekomendowanych miejsc, do których warto zajrzeć.
Bar Endzior - to najtańsza propozycja. Znajduje się w okrąglaku na placu Nowym. Za grosze można schrupać wspaniałego kotleta z kapustą. Kotlet Sękacz jest tak duży, że spokojnie można zamówić jeden na dwie osoby.
Od Zmierzchu Do Świtu - to znajdujący się na Kazimierzu lokal czynny całą dobę, serwujący przaśne, nieco stołówkowe dania, które smakują najlepiej po zamknięciu ostatniego baru na Kazimierzu. Zwłaszcza godny polecenia jest gęsty, pachnący żurek z kiełbaską i ziemniakami.
Monarchia - to kazimierska restauracja, propozycja z wyższej półki, która specjalizuje się w wykwintnej kuchni środkowoeuropejskiej
Przenieśmy sie do centrum:
Cyrano de Bergerac (Sławkowska 26) - specjał tego miejsca to foie gras z kaczki z karmelizowaną gruszką, medaliony z sarniny czy creme brulée na deser warte są wyjątkowej okazji. Bezwzględny top cenowy i smakowy!
Galar pod Aniołami - to zacumowany na Wiśle pod Wawelem lokal, serwujący wyśmienite potrawy, zwłaszcza rybne, a na dodatek piękne widoki na Wisłę i Wzgórze Wawelskie.
Prawdziwym restauracyjnym zagłębiem Krakowa są ulice Poselska i Bracka. W ogródkach knajpianych można się poczuć jak w Bella Italia, zwłaszcza że na przykład Corleone (Poselska 19) oferuje kuchnię włoską. Warto odwiedzić również Guliwer i CK Dezerterzy, Orient Ekspres (Stolarska 13).
W Berlinie otwarto wystawę dzieł Rembrandta
Zobacz całość »W Berlinie z okazji obchodów 400. urodzin Rembrandta van Rijna można oglądać wystawę przedstawiającą dzieła wybitnego artysty oraz jego uczniów. Na tle prac wychowanków Rembrandta wyraźnie widać jego geniusz.
- Dziwiło nas, że zawsze oddziela się mistrza Rembrandta od jego uczniów - powiedział Peter-Klaus Schuster, dyrektor generalny Muzeów Państwowych w Berlinie - a przecież dopiero kiedy zestawi się je razem, widać kto naprawdę jest mistrzem.
Wystawa ma miejsce w nowym budynku Galerii Malarstwa Dawnego, która posiada jedną z najświetniejszych i najstarszych kolekcji malarstwa z XIII-XVIII. Wystawa Rembrandt. W poszukiwaniu geniuszu zaprezentowanych zostało około 80 obrazów, oprócz nich wystawione są jeszcze grafiki i rysunki holenderskiego malarza. W sumie blisko 280 dzieł van Rijna i jego podopiecznych.
W Berlinie prezentowana jest m.in Dziewczyna w kapeluszu ze zbiorów Zamku Królewskiego w Warszawie. Jej autentyczność potwierdzono niedawno w ramach Rembrandt Research Project - szeroko zakrojonych badań nad sztuką wielkiego artysty.
- Dziewczyna z obrazu - w dużym czarnym nakryciu głowy i w czerwonej sukni wygląda egzotycznie i tajemniczo - mówi Schuster. Uważa, że sportretowana młoda kobieta zostanie gwiazdą wystawy.
Berliński Gabinet Rycin przygotował dwie wystawy zatytułowane Rembrandt - wirtuoz grafiki oraz Rembrandt - rysownik. Prezentowane są na nich najwybitniejsze z rysunków i grafik tego mistrza.
Organizatorem wystawy są Państwowe Muzea Berlińskie i Dom Rembrandta w Amsterdamie. Do dyspozycji zwiedzających będą do 5 listopada.
Polska firma obsługuje uroczystości dla królowej Elżbiety II
Zobacz całość »Niewielu wie, że brytyjska królowa Elżbieta II organizując uroczystość wynęła polską firmę cateringową Silver Catering!
Właścicielką firmy jest Kamila Wiśniewska-Gałka, która w 2001 roku zdobyła koronę najpiękniejszej Polki w konkursie Miss Polonia. - Zauważyłam, że jest nisza na tamtejszym rynku - wspomina. Efektem przemyśleń było założenie firmy i organizacja imprez. Profesjonalizm sprawił, że otrzymywała coraz lepsze zlecenia. Po kilku zaledwie miesiącach organizował uroczystości dla pracowników brytyjskich firm.
- To była najlepsza reklama - przyznaje Wiśniewska-Gałka. - Miesiąc później dostałam już pierwsze oferty ze sfer rządowych na organizację świąt bożonarodzeniowych - opisuje. Po roku dostała zlecenie na zorganizowanie lunchu na spotkanie pracowników brytyjskiej królowej.
Jakie specjały serwuje się dla królewskiej świty? - Brytyjska elita najchętniej zajada się kurczakiem nadziewanym selerem naciowym i żółtym serem lub baraniną w sosie własnym i parzonym szpinakiem - zdradza Kamila Wiśniewska-Gałka. - Na przystawkę podajemy zwykle łososia szkockiego, a na deser krem z białej czekolady lub bardzo tu popularną deskę serową - wylicza. Królowa Elżbieta zachwalała też herbatę parzoną przez Polaków.
Silver Catering obsługuje dziś prawie wszystkie liczące się imprezy na Wyspach, m.in. w: Goldsmith (mennica, największy producent złota na świecie), Tower of London (tam gdzie Henryk VIII obcinał głowy swoim żonom), Orient Express (słynny brytyjski pociąg), Banqueting House (obok domu premiera na Downing Street), Kensington Palace (tam, gdzie mieszkała księżna Diana), Hilton Hotels, The Royal Courts of Justice, Salon Prive (targi najdroższych samochodów świata), Madame Tussaud (muzeum). Firma zapewnia też catering w prestiżowych klubach i na wielkich imprezach np. Wimbledonie czy Henley Regata.
Poważne kłopoty finansowe MPL Lublin - Niedźwiada!
Zobacz całość »Samorządowa spółka, która ma zająć się budową lotniska w Niedźwiadzie, ma poważne kłopoty finansowe. Prezes wystąpił nawet z prośbą o pomoc do marszałka województwa. Natomiast posłowie z Lubelszczyzny zapowiedzieli sprawdzenie racjonalności wydatków spółki.
O kłopotach finansowych Międzynarodowego Portu Lotniczego Lublin - Niedźwiada wiadomo było już na początku lipca. Gazeta Wyborcza dotarła do dokumentów, według których spółka odnotowała 300 tys. zł straty do listopada minionego roku. Natomiast na koniec roku strata wynosiła już prawie 400 tys. zł Tomasz Makowski, rzecznik marszałka wyjaśnia - To przecież normalne, że jak nie ma lotniska, to spółka przynosi straty.
Jednak nikt z zarządu województwa, ani z rady nadzorczej i zarządu MPLLN nie chciał poinformować, czy i ile zostało jeszcze pieniędzy na kontach portu. Natomiast z nieoficjalnych źródeł wiadomo, że kasa spółki jest pusta. Potwierdza to list Zbigniewa Lewartowicza, prezesa MPLLN do marszałka województwa, w którym napisał: "W związku z utratą płynności i zdolności do prowadzenia działalności spółki zarząd spółki Międzynarodowy Port Lotniczy Lublin-Niedźwiada składa wniosek o zwołanie nadzwyczajnego zgromadzenia akcjonariuszy w celu podjęcia uchwały o podwyższeniu kapitału spółki o 530 tys. zł".
Zaskoczony treścią listu jest między innymi Marian Starownik, przewodniczący rady nadzorczej portu. Wyznał - Ani ja, ani też rada nie wiedzieliśmy o tak tragicznej sytuacji finansowej spółki. Trzeba się zastanowić, co robić dalej. Na pewno trzeba ją dokapitalizować, a poza tym ograniczyć koszty funkcjonowania. Utrzymywanie pracowników na etatach mija się chyba w tym przypadku z celem.
Większość strat stanowią pensje prezesa Lewartowicza oraz jego sekretarki. Sławomir Sosnowski, członek zarządu województwa poinformował - Prezes już wyraził zgodę, by pracować społecznie. A co do dokapitalizowania portu, to nie sądzę, by samorządy, które są jego akcjonariuszami, wyraziły na to zgodę. Ich sytuacja finansowa też nie jest bowiem najlepsza. Na pewno jednak spółkę trzeba utrzymać.
Natomiast posłowie PiS i PO nie widzą sensu dalszego istnienia spółki. Dlatego też są przeciwni jej dokapitalizowaniu. Tomasz Dudziński z PiS zaznaczył - Przejadane są publiczne pieniądze, a efektów działalności spółki nie ma. Mam nadzieję, że nowy zarząd, który powstanie po wyborach, zweryfikuje zamierzenia co do budowy lotniska w Niedźwiedzie. Stanisław Żmijan z PO dodał - Nie może być tak, że nasze pieniądze są marnotrawione. Kolejne tysiące złotych nic tu nie pomogą.
Parlamentarzyści zapowiedzieli również, że sprawdzą dokumenty finansowe portu oraz racjonalność wydawania publicznych pieniędzy.
Na spółkę lotniczą ze środków publicznych zostało wydanych już 530 tys. zł. Do tej pory prezes prowadził rozmowy z inwestorami. Zostały one jednak zawieszone. Prezes podkreślił, że planował też wypożyczenie dwóch samolotów. Zapewnił też, że ma dokumentację ochrony antyterrorystycznej lotniska.
Odkrycia archeologiczne przy rozbudowie pasa startowego łódzkiego lotniska!
Zobacz całość »Podczas rozbudowy pasa startowego na lotnisku w Łodzi doszło do niebagatelnego odkrycia. Archeolodzy podczas prac znaleźli kilka tysięcy zabytkowych obiektów.
Badania, które obejmują obszar kilku hektarów są największymi, jakie dotychczasprowadzono na terenie Łodzi!
W miejscu, w którym dziś powstanie 400 metrowy pas startowy, w dolinie rzeki Ner, istnieły niegdyś osady ludzkie. - Dotychczas na terenie badań rozpoznano osady pradziejowe związane z kulturą pomorską i przeworską datowane wstępnie na okres lateński (IV - I wiek p. n. e.) - mówi Marcin Lewandowski z Pracowni Konserwacji Zabytków Archeologicznych - AKA. Dotychczas odnaleziono takie zabytki archeologiczne jak piece, paleniska, jamy zasobowe, chałupy oraz całe i fragmentarycznie zachowane naczynia ceramiczne - garnki, misy, wazy, kubki, a także składniki warsztatu tkackiego jak gliniane przęśliki.
Badania archeologiczne finansowane są z funduszy Portu Lotniczego Łódź im. Władysława Reymonta.
Program szkoleniowy Polskiej Agencji Rozwoju Turystyki
Zobacz całość »Polska Agencja Rozwoju Turystyki organizuje program szkoleniowy skierowany do branży hotelarskiej i turystycznej. Jest on dostępny na szeroką skalę i dofinansowany ze środków Unii Europejskiej.
Jednym z najważniejszych celów szkoleń jest zwiększenie dostępu branzy hotelowej i turystycznej do nowoczesnych technologii jak i nabycie umiejętności i wiedzy o funkcjonowaniu i wykorzystaniu technoligii w praktyce. Elementem szkolenia jest również upowszechnienie wiedzy na temat możliwości pozyskania funduszy strukturalnych, które pomogą w sfinansowaniu wdrożenia nowczesnych technologii i innowacji w dziedzinie hotelarstwa i turystyki.
Projekt otrzymał rekomendacje takich instytucji jak: Krajowa Izba Gospodarcza Ministerstwo Gospodarki i Pracy Ministerstwo Gospodarki i Pracy - Departament Turystyki Polska Izba Turystyki, Polska Organizacja Turystyczna
Polska Agencja Rozwoju Turystyki chce nawiązać kontakt i współpracę z uczestnikami szkolenia oraz pomagać firmom biąrącym udział w szkoleniu. Wspólnym celem miałoby byc pozyskiwanie pieniędzy z funduszy strukturalnych.
Zapotrzebowanie na tego typu szkolenia wynikało ze znajomosci rynku i wielu rozmów z przedsiębiorcami. Projekt został przygotowany przez doświadczonych specjalistów z wieloletnim doświadczeniem zawodowym. Wszytskie programy mają charakter autorski. Autorzy przygotowywali w przeszłości takie projekty jak:
- Szkolenie dla przedstawicieli branży turystycznej w zakresie zarządzania przemysłem turystycznym oraz funduszy Unii Europejskiej na rozwój małych i średnich przedsiębiorstw
- Szkolenie dla dziennikarzy branży turystycznej w zakresie funduszy Unii Europejskiej na rozwój turystyki Szkoleń dla samorządów i przedsiębiorców w zakresie kreowania produktów turystycznych i planowania rozwoju turystyki
- 16 szkoleń regionalnych w zakresie przygotowywania projektów turystycznych pod fundusze Unii Europejskiej
- Szkolenie trenerów w zakresie wykorzystania środków UE Szkoleń dla przedstawicieli ukraińskich samorządów, branży turystycznej oraz organizacji pozarządowych w zakresie nowoczesnych narzędzi marketingowych jako podstawy planowania rozwoju turystyki
- Szkolenie zawodowe dla hotelarstwa i gastronomii w ramach Międzynarodowego Systemu Szkoleń realizowanych we współpracy z Failte Ireland
Polska Agencja Rozwoju Turystyki S.A to największa i najstarsza grupa świadcząca usługi doradcze i szkoleniowe w zakresie rozwoju rynku turystycznego. Obecna jest w regionach, wspiera samorządy oraz przedsiębiorców, szkoli kadry przedsiębiorstw, specjalnie dla firm z branży turystycznej przygotowała cykl szkoleń podnoszących umiejętności i wiedzę w zakresie wdrażania nowoczesnych technologii i rozwiązań technicznych w obiektach hotelowych, gastronomicznych, konferencyjnych, w biurach podróży oraz innych obiektach turystycznych.
Wszelkie szczegóły dotyczące programu szkoleń znajdują się na stronie internetowej www.szkolenia.part.com.pl
Dział sprzedaży szkoleń:
Polska Agencja Rozwoju Turystyki S.A.
ul. Stawki 2, 00-193 Warszawa
tel. (0 22) 860 73 34
860 73 35
860 73 36
fax (0 22) 860 73 37
info@szkolenia.part.com.pl
Wyłączony radar powodem pomyłkowego lądowania w Krzesinach?
Zobacz całość »Kiedy turecki pilot wylądował na lotnisku w Krzesinach zamiast na poznańskiej Ławicy. Zaczęto się więc zastanawiać nad tym kto popełnił błąd. Sprawą zajęła się Komisja Badania Wypadków Lotniczych. Okazało się, że tego typu pomyłki zdarzały się w tym roku kilka razy - samoloty podchodziły do lądowania w Krzesinach zamiast kierować się na Ławicę. Okazuje się, że od początku roku radar, który mógłby uchronić od tego typu pomyłek, jest... wyłączony.
Jedną z głównych przyczyn pomyłek pilotów jest wyjątkowe położenie pasów startowych obu lotnisk niemal w jednej linii. - Zdarza się, że pilot dużego samolotu, schodzący w kierunku Ławicy z niewielkim odchyleniem od prawidłowego toru lotu, widzi pod sobą płytę lotniska w Krzesinach. W takich sytuacjach człowiek ufa bardziej swoim oczom niż przyrządom - mówi Krzysztof Krawcewicz, redaktor naczelny Przeglądu Lotniczego - Aviation Revue, a zarazem pilot.
Krawcewicz podkreśla, że pomyłki w lotnictwie się zdarzają , ale ważne jest, by pilot swój błąd mógł szybko naprawić. Tej szansy nie daje jednak system kontroli lotów na Ławicy. Jeszcze w ubiegłym roku na wieży lotniczej działał tzw. radar kontroli obszaru. Niestety, procedury zabraniały wykorzystywania informacji z tego radaru do pomocy w naprowadzaniu pilotów na lotnisko. Jedna z kontrolerek, wykorzystując dane z radaru, uchroniła zimą załogę awionetki przed nocnym lądowaniem w terenie zabudowanym. Samolot nie miał jednak wystarczająco dużo paliwa, by wykonać powtórne podejście, więc pilot wylądował na jeziorze Rusałka. - A kontrolerka została zawieszona w czynnościach za to, że w ogóle próbowała ratować pilotów z opresji. Na szczęście po tym, jak opisaliśmy tę historię, przywrócono ją na stanowisko - opowiada Krawcewicz.
Po incydencie nad Rusałką radar na Ławicy wyłączono. Co było tego powodem? - Konieczna była aktualizacja mapy radaru, ale firma, która miała to zrobić, zażądała zbyt wielkich pieniędzy. Radar bez aktualizacji nie miał stosownego certyfikatu i trzeba go było wyłączyć - tłumaczy Artur Burak, rzecznik Polskich Portów Lotniczych. W efekcie z wieży na Ławicy trudno jest w porę ostrzec pilotów, którzy minimalnie zbaczają z kursu, widzą pod sobą Krzesiny i próbują tam lądować.
Co się stanie, jeśli sytuacja powtórzy się po raz kolejny, a na lotnisku wojskowym stacjonować będą już samoloty F-16? Jak zapewniają w PPL, do listopada - bo wtedy wylądują pierwsze nowe myśliwce - zacznie już działać wspólny system kontroli zbliżania zarówno dla portu Ławica, jak i w Krzesinach. Do tego czasu oba lotniska zostaną wyposażone w nowe współpracujące ze sobą radary. - Do listopada to wszystko musi działać, bo inaczej nie będą się mogły odbywać nad Poznaniem żadne loty - mówi Sławomir Orłowski, rzecznik 31. Bazy Lotniczej w Krzesinach.
Międzyzdroje mają przejście graniczne!
Zobacz całość »- Mamy to przejście - nie krył zadowolenia Bogusław Tomczyk, zastępca burmistrza Międzyzdrojów. Pod rozporządzeniem w sprawie otwarcia morskiego przejścia granicznego w tym kurorcie pojawił się długo oczekiwany podpis premiera - czytamy w Kurierze Szczecińskim.
Na tę wiadomość czekała firma Adler-Schiffe, która zainwetowała około 8,5 mln zł w rozbudowę mola w Międzyzdrojach. Dzięki temu mogą do niego dobijać statki białej floty. I chociaz prace nad projektem zakończyły się w marcu bieżącego roku statki nie mogły cumować, ponieważ brakowało punktu odpraw granicznych.
Do mola w Międzyzdrojach dobijać mogły pasażerskie jednostki płynące ze Świnoujścia, ale dla dużej części turystów, podróżujących z Ahlbecku i Heringsdorfu, rejs z przesiadką był zbyt uciążliwy.
Do 25 sierpnia ma się zakończyć wyposażanie punktu odpraw granicznych na molo. Rejsy prawdopodobnie ruszą jeszcze w sierpniu.
Co dalej z uzdrowiskiem Augustów?
Zobacz całość »Burmistrz Augustowa chce aby był on uzdrowiskiem oraz kolebką handlu i przemysłu. Niestety Towarzystwo Miłośników Ziemi Augustowskiej i Ministerstwo Zdrowia uważa, że nie ma takiej możliwości. Resort zastrzega sobie prawo do odebrania miastu statusu uzdrowiska.
Augustów stał się uzdrowiskiem w 1993 roku. Jako miasto leżące między jeziorami : Necko, Białe i Sajne, obfitujące w złoża borowiny oraz posiadające niewątpliwe walory klimatyczno-balneologiczne - zostało zakwalifikowane do grupy uzdrowisk. W jednym z augustowskich sanatoriów leczy się choroby układu krążenia, reumatologiczne oraz choroby narządów ruchu. A uzdrowiskową moc dają miastu obecne tu lasy iglaste a dokładniej wydzielane oleje eteryczne, które działają bakteriobójczo, dobroczynnie na układ oddechowy oraz stabilizują ciśnienie krwi.
Posiadanie statusu uzdrowiska przynosi miastu liczne korzyści. Mianowicie bez niego NFZ zabiegi wykonywane w sanatoriach nie są kontraktowane. Miasto ma możliwość ściągania opłaty uzdrowiskowej w wysokości 2,60zł za dobę i jako uzdrowisko drugie tyle otrzymuje z racji dotacji pochodzących z Ministerstwa Finansów. Jak oszacowało Stowarzyszenie Gmin Uzdrowiskowych dochód z wymienionych powyżej źródeł może sięgać 1,4 mln zł rocznie.
Statut uzdrowiska miał moc prawną do sierpnia ubiegłego roku, czyli do momentu uchwalenia przez rząd kolejnej, bardziej surowej ustawy o uzdrowiskach. Dlatego właśnie władze miasta były w obowiązku przygotowania nowego statutu. W marcu tego roku radni zdecydowali podzielić miasto na strefy ochronne (A, B, C). Strefa A miała obejmować sanatoria, strefa B - pensjonaty, natomiast C - przemysł lekki.
Wydaje się na pierwszy rzut oka, że nie ma problemu lecz... Tiry przecinające miasto i zawężająca się strefa uzdrowiskowa - to wywołało poruszenie wśród Ministerstwa Zdrowia i Towarzystwa Miłośników Ziemi Augustowskiej. "Przedstawiony status został opracowany niezgodnie z obowiązującą ustawą uzdrowiskową (...). Może się zdarzyć, że miasto straci statut uzdrowiska" - takie ostrzeżenie wydał resort, zdając sobie sprawę z błędów i niedopatrzeń zawartych w podziale na strefy.
Tymczasem Leszek Cieślik, burmistrz miasta zapewnia, iż potknięcia wynikają z braku audytu ( na który niestety nie było stać władz miasta ), jednak mimo to Augustów pozostanie uzdrowiskiem.
Burmistrz nie planuje jednak poszerzać stref, jest zdania, że Stowarzyszenie Gmin Uzdrowiskowych RP fachowo zajmie się tą sprawą. Jednak Członkowie Towarzystwa Miłośników Ziemi Augustowskiej nie poddają się i pragną uświadomić Cieślikowi, że z turystyki miasto żyje 3 miesiące, ale z działalności uzdrowiskowej - cały rok.
Mieszkańcy Augustowa walczą o uchylenie tymczasowego statutu uzdrowiskowego. Czy się im to uda? Jak na razie wojewoda uważa, że nie ma podstaw prawnych do znoszenia statutu.
::: 2006-08-05 :::
Młodzi Brytyjczycy emigrują
Zobacz całość »Badania wskazują, że co czwarty Brytyjczyk wyraża chęć emigracji ze swojej mglistej i deszczowej oraz drogiej ojczyzny. Celem emigracji Brytyjczyków są: Australia, Nowa Zelandia, Stany Zjednoczone, Kanada i Hiszpania - mówią wyniki sondażu przeprowadzonego przez instytut badawczy ICM.
Badania objęły 1002 osoby w wieku od 18 do 25 lat. Najczęstszym powodem wyjazdów jest poszukiwanie lepszego klimatu i jakości życia. Liczba tych, którzy mają nadzieję na rychły wyjazd jest prawie dwa razy większa niż w podobnym sondażu przeprowadzonym w 2003 roku.
Przyczyną, która najczęściej jest wyrażana są wysokie koszty życia, bowiem Londyn należy do najdroższych miast świata. Według oficjalnych danych w 2004 roku wyemigrowało w Anglii 350 tysięcy osób.
Anomalie pogodowe na świecie
Zobacz całość »Grecja i Turcja nawiedzone zostały upałami, w Chinach panuje tajfun Prapirun, a w Afryce spadł śnieg! W piatkowe popołudnie w Atenach panowała temperatura sięgająca 39 stopni, w niedzielę nastąpiło ochłodzenie do... 32 stopni. Jeszcze cieplej jest w Turcji - w turystycznym kurorcie Antalya, nad Morzem Śródziemnym, w czasie weekendu będzie 36-38 st. C., a w południowo-wschodniej części kraju - do 44 stopni.
W Holandii w pierwszych upalnych dniach lipca zanotowano o 500 zgonów więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Średnia temperatura w okresie od 17 do 23 lipca wyniosła 31,5 stopnia.
Wysokie teperatury, które utrzymują się krajach Europy południowo-zachodniej sprawiły, że wzrosła liczba pożarów. W Hiszpanii w pierwszych siedmiu miesiącach roku ogień pochłonął 36 tysięcy ha lasów i krzewów. W sąsiedniej Portugalii w tym roku spłonęło dotąd 14 tys. ha, to i tak sześciokrotnie mniej niż w pierwszych siedmiu miesiącach 2005 r.
W Szwajcarii po gorącym lipcu w piątek nastąpiło ochłodzenie, na alpejskiej przełęczy Wielkiego Św. Bernarda spadło 10 cm śniegu.
Silne burze przeszły nad niemiecką Rugią na Bałtyku. Woda zalała dom opieki, a na dworcu osiągnęła 1,5 wysokości.
W Chinach od czwartku panuje tajfun Papirun, który spowodowal śmierć 19 osób, a prawie 600 tys. ludzi trzeba było ewakuować.
Zupełnie inny klimat panuje w rejonie południowej Afryki - w RPA spadło mnóstwo śniegu. Czternastu kierowców zostało zakopanych w śniegu w górach południowoafrykańskiego królestwa Lesotho. Ratownikom udało się do nich dotrzeć niemal w ostatniej chwili. Chłodny front w RPA spowodował śmierć co najmniej pięciu ludzi.
Upały ustąpiły też w Nowym Jorku - zimny front z burzami i deszczem ochłodził rozgrzaną upałami metropolię. Spadek temperatur nastąpił też w Chicago i Detroit oraz Bartimore i Waszyngtonie
Mistrzostwa Polski katamaranów w Sopocie
Zobacz całość »80 żeglarzy wzięło udział w mistrzostwach Polski katamaranów, które odbyły się w Sopocie.
Zdobywcami złotych medali zostali: Robert Wilczyński i Juliusz Kepler (KS Spójnia Warszawa) w klasie Hobie Cat, Marek Żebrowski (UKS Navigo Sopot) w klasie A Cat oraz Włodzimierz i Waldemar Goszczyccy (Warszawa) w Topcat.
Pierwsze miejsce w regatach katamaranów open zdobyli żeglarze ze Stali Gdynia - Adam Skomski i Jakub Kopyłowicz (Exploder 20).
Zdobywcy medali w poszczególnych klasach:
Hobie Cat 16::
1. Robert Wilczyński, Juliusz Kepler (KS Spójnia Warszawa)
2. Bartłomiej i Krzysztof Janiszewscy (Warszawa)
3. Łukasz i Agnieszka Wroczyńscy (UKS Navigo Sopot)
Topcat K 1:
1. Włodzimierz i Waldemar Goszczyccy (Warszawa)
2. Adam Lenkow, Bernard Afeltowicz (Wrocław)
3. Krzysztof i Stanisław Twardowscy (Płock)
A Cat:
1. Marek Żebrowski (UKS Navigo Sopot)
2. Maciej Stasiak (Pabianice)
3. Piotr Ślusewicz (Łódź)
Regaty katamaranów open:
1. Adam Skomski, Jakub Kopyłowicz (Exploder 20/Stal Gdynia)
2. Piotr i Agnieszka Chomicz (Eagle 20 Carbon/Szczecinek)
3. Kaja Morawiec, Alicja Czyczel (Nacra 5.7/UKS Navigo Sopot)
Solbus - własne modele na eksport
Zobacz całość »Solbus - firma z Solca Kujawskiego należąca do rodziny Śliżaków chce pozostać niezleżnym przedsiębiorstwem rodzinnym. Do tej pory produkowała autobusy na licencji czeskiej firmy SOR. Teraz władze firmy chcą u niezależnić się od licencjodawcy.
Michał Śliżak, dyrektor marketingu firmy powiedział dziennikarzom Rzeczpospolitej, iż w 2004 roku podjęto decyzję, być uniezależnić się od licencjodawcy, gdyż w dłuższej perspektywie nie jest to dobre rozwiązanie.
Solbus wyprodukował w zeszłym roku 146 autobusów. Na ten rok planuje podobną liczbę. Producent postanowił przygotować własne konstrukcje przeznaczone na eksport. Michał Śliżak uzasania: - Ogranicza nas wielkość krajowego rynku i do dalszego wzrostu produkcji eksport jest niezbędny.
Najnowszą konstrukcją, która pojawiła się w sprzedaży jest niskowejściowy autobus miejski Solcity 11L. zabierający 80 pasażerów. Firma sprzedała już kilka tych pojazdów polskim odbiorcom. - To najtańszy niskowejściowy autobus w Polsce, kosztujący od około 500 tys. zł - zauważa Michał Śliżak.
Prace nad pojazdem Solbus rozpoczął w 2004 r., zachęcony przez władze kilku miast, które poszukiwały wygodnych dla pasażerów, ale tanich autobusów. Prototyp został pokazany w roku 2005. Wtedy też pokazano nowy model turystyczny SL 11T, który zostanie zaprezentowany jesienią na wystawie pojazdów użytkowych w Hanowerze.
Dyrektor marketingu ma nadzieję na rozpoczęcie eksportu w przyszłym roku, ale zaznacza, że ekonomiczne znaczenie dla firmy będzie on miał najwcześniej w roku 2007.
Fabryka Autobusów Solbus została utworzona w 2001 r. Jest ona częścią spółki Blue Line należącej do rodziny Śliżaków. Antoni Śliżak - współwłaściciel trzech przedsiębiorstw PKS - jest przewodniczącym rady nadzorczej. Jego syn Jakub pełni funkcje prezesa zarządu. Specjalnością spółki jest leasingowanie autobusów. W 2003 r. Blue Line wykupiła udziały w Solbusie. Przejęła też hale po upadłych Kujawskich Zakładach Napraw Samochodów, gdzie teraz produkuje się autobusy Solbus. W 2002 r. powstało pierwszych 11 tych pojazdów, wartość sprzedaży wyniosła ponad 7,3 mln zł. Dwa lata później wyprodukowano ich 123. Jak mówi Michał Śliżak, inwestycje rodziny w fabrykę Solbus wynoszą kilka milionów złotych. Zarząd podaje, że firma ma płynność finansową i jest dochodowa, ale nie ujawnia wielkości zysku.
Zniżki na kolej nieważne?
Zobacz całość »Uczniowie, którzy posiadają stare legitymacje szkolne mogą stracić ulgę przy przejazdach koleją.
Dokumenty wydane w 2001 roku, nie są uznawane przez konduktorów PKP, bowiem widnieje na nich informacja, że uprawniają do korzystania z 50% ulgi. Tymczasem ulga dla osób uczących się została zmniejszona do 37%. Koniec sierpnia 2006 uznano jako ostateczny termin utraty ważności tych legitymacji.
Zdaniem rzecznika ministra edukacji Kai Małeckiej, problem nie istnieje, a legitymacji wymieniać nie trzeba, gdyż na ich odwrocie nie ma informacji o procentowej uldze przy przejazdach koleją.
Uczniowie posiadający stare legitymacje powinni we wrześniu dostać nowe dokumenty. Nie wiadomo jeszcze, czy w przypadku nie otrzymania nowych dokumentów, będą karani mandatami za jazdę z ulgowym biletem.
Amerykańskie paszporty nowej generacji nie do końca zabezpieczone?
Zobacz całość »Infineon Technologies jest producentem mikroprocesorów, które będą instalowane w nowej generacji amerykańskich paszportów. Paszporty mają być wprowadzane od października tego roku. Do końca 2006 r. w USA ma zostać wydanych 15 mln tego typu dokumentów. Nowością jest to, że elektroniczne paszporty mają mieć zapisany zestaw danych osobistych takich, jak nazwisko, data urodzenia, okres ważności dokumentu, a także cyfrową wersję fotografii właściciela.
Wprowadzenie w obieg e-paszportów ponownie wywołało dyskusję dotyczącą bezpieczeństwa danych osobistych zapisanych w takim dokumencie. Dyskusja rozgorzała po tym jak niedawno jeden z niemieckich ekspertów ds. bezpieczeństwa zademonstrował na konferencji Black Hat w Las Vegas sposób, w jaki można skopiować dane zapisane w e-paszporcie wyposażonym w układ RFID. Do tego celu posłużył się względnie prostym rozwiązaniem składającym się z notebooka, czytnika RFID i odpowiedniego oprogramowania sterującego pracą tego czytnika.
Przedstawiciele firmy Infineon podkreślają, że ich układy zostały wyposażone aż w ponad 50 różnych funkcji zabezpieczających przed bezprawnym dostępem do danych. W pierwszej fazie mają być odczytywane jedynie zakodowane dane. Ich odkodowanie wymaga z kolei odpowiedniej autoryzacji. Oprócz tego układy Infineon wyposażone są w zaawansowane technologie szyfrowania oraz specjalne powłoki zabezpieczające, które utrudniają niepowołanym osobom odczyt informacji.
Chipy opracowane przez Infineon mają znaleźć zastosowanie nie tylko w amerykańskich e-paszportach, ale także w dokumentach tego typu wydawanych przez kilkanaście innych państw, m.in. Niemcy, Norwegię i Szwecję.
W warszawskich pensjonatach zatrzymano 26 nielegalnie przebywających obcokrajowców
Zobacz całość »Strażnicy graniczni zatrzymali 26 nielegalnie przebywających obcokrajowców na warszawskiej Pradze. Ludzie przebywali w czterech pensjonactach i w posesjach na terenie Kolonii Warszawskiej. Wśród nielegalnie przebywających jest 19 obywateli Bułgarii, i 7 - Wietnamu. O zdarzeniu poinformował rzecznik Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej Wojciech Zacharjasz. Dodał, że akcja zakończyła się nad ranem i wylegitymowano podczas niej 141 obcokrajowców.
- Zatrzymaliśmy dwudziestu sześciu obcokrajowców, którzy przebywali w Polsce bez uprawniających do tego dokumentów lub nie posiadali wymaganych prawem środków finansowych zabezpieczających pobyt. Dwadzieścia jeden osób otrzymało zobowiązania do dobrowolnego opuszczenia Polski w ciągu siedmiu dni. Cztery osoby trafiły do aresztu deportacyjnego; zostaną deportowane z Polski pod nadzorem - poinformował Zacharjasz.
W akcji kontrolnej brało udział 15 funkcjonariuszy SG, 12 - Straży Miejskiej i 4 - Izby Celnej.
Nadwiślańscy strażnicy graniczni od marca prowadzą kontrole tanich hoteli, pensjonatów i campingów, w których mogą ukrywać się cudzoziemcy nie posiadający zezwolenia na pobyt w Polsce. - Te działania przynoszą efekty - powiedział Zacharjasz. Problemem nadal pozostają jednak prywatne kwatery, które wynajmują obcokrajowcy. Ich właściciele nie przestrzegają bowiem obowiązku meldowania osób.
Nadwiślański Oddział Straży Granicznej w minionym półroczu zatrzymał, podczas 211 kontroli, aż 1189 obcokrajowców. Wśród nich najliczniejszą grupą byli obywatele Ukrainy, Bułgarii i Mołdawii.
Wystawa National Geographic w Sopocie
Zobacz całość »Ostatnie takie miejsce na Ziemi - tak brzmi tytuł wystawy National Geographic, która odbyła się w Sopocie. Od 20 lipca do 8 sierpnia można było oglądać 90 wielkoformatowych zdjęć przedstawiających najpiękniejsze zakątki świata i Polski.
Fotografie zostały wykonane przez najlepszych fotografów miesiecznika m.in. Stevea McCurrya, Sama Abella, Chrisa Johnsa i Tomasza Tomaszewskiego. Na wystawie nie zabrakło też innych polskich fotografów takich jak: Jacenty Dędek, Piotr Skórnicki i Maciej Fiszer.
Wystawa przedstawia zdjęcia z z archiwum fotograficznego Towarzystwa National Geographic, na których prezentowane są wszystkie kontynenty - są widoki z nepalskich wiosek, fotografie skutych lodem Mazur, czy gepardów w Botswanie. Ciekawostką jest fakt, że część zdjęć nie była dotąd publikowana.
- Przyjęliśmy taki klucz, że pokażemy ostatnie miejsca, które są jeszcze nie zmienione przez człowieka. Miejsca, do których człowiek jeszcze albo nie dotarł, albo w których wpływ człowieka jest jeszcze nieduży. Pokazujemy miejsca takie, jakimi były one sto, dwieście, a nawet tysiąc lat temu - powiedział na środowej konferencji prasowej redaktor naczelny polskiej edycji magazynu "National Geographic", Marcin Jamkowski. Staraliśmy się pokazać takie miejsca, które warto ocalić - dodał.
Wystawa National Geographic po raz pierwszy wyszła z galerii i muzeów i została pokazana w plenerze. Obecnie wystawę można oglądać w Mikołajkach - od 10 do 27 sierpnia, następnie w Toruniu - od 31 sierpnia do 17 września, w Poznaniu - od 21 września do 8 października oraz w Krakowie od 12 do 29 października.
Wielka Brytania: obywatele zapłacą wyższy podatek lotniczy oraz za starsze auta!
Zobacz całość »W Wielkiej Brytanii ma zostać podniesiony podatek lotniczy (podatek od lotów pasażerskich) oraz podatek od nieekonomicznych aut. Takie zmiany planuje wprowadzić w życie Brytyjska Komisja Ochrony Środowiska w celu złagodzenia skutków globalnego ocieplenia. Podobno dzięki tym zmianom w ciągu pięciu lat emisja szkodliwych gazów do atmosfery ma spaść o pięć procent. Właśnie to jest głównym założeniem traktatu z Kyoto. Obecnie w Wielkiej Brytanii ekonomiczne samochody są zwolnione z podatku natomiast te duże i szkodliwe dla środowiska płacą...Ile? Okazuje się, że te najbardziej trujące muszą płacić równowartość ok. 1200 zł rocznie!
Komisja wysuwa kolejną koncepcję, mianowicie taką by rozszerzyć progi podatkowe. Zerowa stawka podatkowa została by wtedy utrzymana a właściciele aut spalających najwięcej mieliby płacić nawet ponad 1800 funtów rocznie. Ministerstwo Transportu jest jednak zdania, iż wraz ze wzrostem liczby lotów pasażerskich, polepsza się sytuacja gospodarcza, więc niewiele można w tej sprawie zrobić. Ministerstwo wspomina również jak sześć lat temu miała miejsce podwyżka podatku paliwowego, która doprowadziła do licznych protestów...
Archiwum 2011/27 Archiwum 2005/52 Archiwum 2011/46
Port lotniczy w Gdańsku: coraz więcej pasażerów
W. Brytania: spłonął hotel Premier Inn
Air Europa: loty Warszawa-Madryt
Warszawa - Okęcie nadal jedynym lotniskiem?
Euro 2012 - jak się mają polskie lotniska?
1000 hoteli sieci Starwood Hotels & Resorts
Sprawdź cenę biletu na pociąg przez wyjazdem!
MSZ ostrzega turystów przed wyjazdami do Chin
Oferta Lato 2010 w Orbis Travel i Travel Time
Inauguracja sezonu turystycznego
Taniej na trasie Gdynia - Warszawa
Skąd pochodzą dorsze w nadmorskich smażalniach?
Wzrośnie popyt na hotele w polskich górach
Sprzedam papierosy z ukrainy po rozsadnych cenach!!!





