Subskrypcja





Szukaj







Wyszukiwarka

Obecnie jest zindeksowane 33317 aktualności


Wskazówka: * zastępuje dowolny fragment tekstu!


Archwium aktualności
2006-12-18 do 2006-12-23
(rok 2006, tydzień 51)

Zmień tydzień   Zmień rok

Lista aktualności:

::: 2006-12-18 :::


Obowiązkowe szkolenia antyterrorystycznych dla przewoźników i pracowników lotnisk

Zobacz całość »
Regularne szkolenia dotyczące bezpieczeństwa muszą przechodzić pracownicy lotnisk, przewoźników i firm obsługujących lotnictwo cywilne.
Prawo lotnicze nakazuje do zachowywania szczególnych środków i zasad bezpieczeństwa w lotnictwie cywilnym. Jest to związane z ochrona przed m.in. atakami terrorystycznymi na pokładach samolotów i w portach lotniczych. Jak przewiduje Krajowy Program Ochrony Lotnictwa Cywilnego, każde z lotnisk, przewoźników i innych podmiotów prowadzące działalność gospodarczą związaną z lotnictwem np. zaopatrujące samoloty w paliwo albo obsługujące w portach lotniczych pasażerów i ich bagaże, maja swoje zadania dotyczące bezpieczeństwa.
Podstawowym wymogiem są szkolenia personelu, a Krajowy Program Szkolenia ma być pomocny dla całego personelu lotniczego w uzyskaniu odpowiednich kwalifikacji.
Każda osoba pracująca w branży lotniczej musi mieć ukończone 21 lat, wykształcenie minimum średnie, nie może być karana za przestępstwa popełnione umyślnie itp. Duża cześć firm w tej branży musi mieć opracowane indywidualne plany rozwoju dla osób zajmujących się ochroną i bezpieczeństwem, w ich aktach osobowych muszą znaleźć się informacje o odbytych szkoleniach.
Szkolenia odbywają się na różnych poziomach: podstawowe, okresowe, doskonalące i specjalistyczne. W przepisach konkretnie widać, jakie szkolenie musi przejść każda z 16 kategorii personelu. Szkolenie dotyczące świadomości ochrony lotnictwa musi przejść każdy pracownik w ciągu miesiąca od dania zatrudnienia.
Wszyscy zatrudnieni przechodzą szkolenia podstawowe, okresowe przeprowadzane są mniej więcej, co trzy lata, a dla członków załóg samolotów, co najmniej raz na dwa lata. Koszty szkoleń pokrywają firmy zatrudniające pracowników.

Zobacz całość »



Polska będzie walczyć o niższy VAT na usługi gastronomiczne w agroturystce?

Zobacz całość »
Przedłużenie obowiązywania 3% stawki VAT na produkty rolne, żywność i niektóre usługi gastronomiczne, zgodę na to chce uzyskać polski rząd od Komisji Europejskiej.
W nowej ustawie przesłanej do Brukseli 1 grudnia widnieje zmiana 3% stawki na 7%. Niższa stawkę możemy stosować tylko do końca kwietnia przyszłego roku. Obowiązuje ona dla zbóż, ziemniaków, warzyw, winogron, orzechów laskowych i włoskich, a także dla zwierząt i produkt ów pochodzenia zwierzęcego, ryby oraz produkty rybne przetworzone i zakonserwowane, oleje i tłuszcze zwierzęce, mleko płynne przetworzone. Dotyczy ona również usług gastronomicznych w gospodarstwach agroturystycznych. W reszcie przypadków obowiązuje 7% stawka VAT. Korzystać z niej będą mogli restauratorzy jedynie do końca 2008 roku. Później wzrośnie ona do 22%.
Polskie władzę chcą przesunąć datę wprowadzenia wyższej stawki VAT.
- Możemy się starać o wydłużenie okresu stosowania niższej stawki podatku, posługując się argumentami socjalnymi - wyjaśnia Jerzy Martini, prawnik z kancelarii Backer & Mckenzie. - Nasze rolnictwo cały czas odbiega, bowiem poziomem od zachodnioeuropejskiego. A w Unii Europejskiej są kraje, które mogą stosować niższe stawki podatku.
Podwyższenie podatku spowoduje także wzrost cen dla konsumentów.
- Istnieje duże ryzyko, że producenci przeniosą cały koszt podwyższonego podatku na ceny, bo marże na produkty nisko przetworzone są tak małe, że nie ma szans na jeszcze większe obniżenie - mówi Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP.

Zobacz całość »



Kłopoty Ryanair: awaria samolotu i noc na lotnisku

Zobacz całość »
Awaria samolotu linii lotniczych Ryanair była przyczyną przymusowego nocowania na poznańskim lotnisku Ławica przez kilkudziesięciu pasażerów. Mieli oni lecieć do stolicy Wielkiej Brytanii.
- Część z około 180 pasażerów spędziła całą noc na lotnisku. W razie awarii samolotu tania linia lotnicza, jaką jest Ryanair, proponuje pasażerom tylko przebukowanie biletów lub zwrot pieniędzy. Czekającym w Poznaniu pasażerom przewoźnik zapewnił jednak kanapki i napoje. - poinformowała Anna Surma, rzeczniczka Poznańskiego Portu Lotniczego.
- Samolotem rejsowym z Londynu przyleciała ekipa techniczna, która naprawiła usterkę. Po południu samolot odleciał ona na podlondyńskie lotnisko -dodała.

Zobacz całość »



Linie Air Madrid zawieszają loty!

Zobacz całość »
Tanie linie lotnicze Air Madrid, należące do towarzystwa Optursa Management Ltd, podjęły decyzję o zawieszeniu swojej działalności i pozostawiły tym samym 120 tysięcy pasażerów w Ameryce Łacińskiej posiadających już wykupione bilety powrotne.
Przyczyna tej decyzji były sankcje, które zapowiedziała hiszpańska Dyrekcja Generalna Lotnictwa Cywilnego. Air Madrid miła mieć cofniętą licencję, z powodu częstych opóźnień lotów.
Hiszpańskie linie posiadają 9 airbusów i przewiozły nimi w zeszłym roku milion pasażerów. Duża liczba korzystających z tych linii i napięty plan przyczyniał się do opóźnień, z których najdłuższe wynosiło 60 godzin. Właśnie tyle czekali pasażerowie w październiku czekający na samolot do Madrytu na lotniskach w Brazylii i Argentynie.

Zobacz całość »



Czy we Wrocławiu będzie EXPO 2012?

Zobacz całość »
- Jutro cała Polska wstrzymuje oddech i trzyma kciuki za Wrocław. Przed stolicą Dolnego Śląska pierwszy, bardzo ważny etap wyścigu o organizację EXPO 2012 - pisze Dziennik.
Wrocław a także marokański Tanger i koreański Josu będą we wtorek pokazywały się przed delegatami Międzynarodowego Biura Wystaw, którzy w grudniu 2007 podejmą decyzję Wrocław wyborze gospodarza światowej wystawy.
- Państwa na całym świecie zabiegają o organizację EXPO. To nie tylko promocja, ale i ogromny zastrzyk gotówki dla gospodarki kraju organizującego imprezę - tłumaczy Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia. Stawka.
Jest to tysiące miejsc pracy i miliony turystów. Rząd polski wpiera starania o organizacje EXPO we Wrocławiu. Minister kultury Kazimierz M. Ujazdowski jest szefem komitetu organizacyjnego EXPO 2012.
Jutro Polskę czeka pierwszy test polegający na 45 minutowej prezentacji kraju, miasta i tematu, który będzie mottem przewodnim wystawy. Polski temat to: "Kultura czasu wolnego w gospodarkach światowych".

Zobacz całość »



Rynair: przeszkody w budowie bazy operacyjnej w Polsce

Zobacz całość »
Linie lotnicze Ryaniar w 2007 roku mogą wybudować w Polsce bazę operacyjną. Jednak pojawiają się przeszkody.
- Ryanair, tani przewoźnik lotniczy o irlandzkim rodowodzie, jest zmęczony inercją w kwestii budowy lotniska dla tanich linii pod Warszawą. Przypomnijmy, że tanie linie chciały umieścić tam bazę operacyjną (noclegową) dla samolotów. W grę wchodził Modlin. Plany się zmieniają - pisze Puls Biznesu.
- Odnoszę wrażenie, że władze Mazowsza i Warszawy nie dostrzegają potrzeby rozbudowy tanich połączeń lotniczych i tym samym rozwoju regionu. Nie widać też, by coś robiły w celu zmobilizowania Portów Lotniczych, które będą rozdawać karty w Modlinie - mówi Tomasz Kułakowski z Ryanaira.
- Nie ma żadnych nacisków, żeby opóźnić budowę Modlina. Realnie lotnisko może ruszyć w połowie 2008 r. Ryanair nie jest jedynym zainteresowanym przewoźnikiem - podkreśla Artur Burak, rzecznik prasowy PP Porty Lotnicze.
Zdaniem Tomasza Kułakowskiego wcześniej zostanie uruchomione lotnisko w Sochaczewie niż w Modlinie. Według niego także, baza operacyjną zamiast w Modlinie może powstać we Wrocławiu, Krakowie lub Łodzi już w 2007 roku.
Zamierzenia dotyczące drugiej bazy, tym razem technicznej (inwestycja rzędu 100 mln EUR), także utknęła w martwym punkcie - pisze Puls Biznesu.

Zobacz całość »



Coraz więcej nowych apartamentów turystycznych nad morzem i w górach

Zobacz całość »
Coraz więcej atrakcyjnych lokali turystycznych można znaleźć nie tylko nad morzem i w górach.
W Kazimierzu Dolnym zostały otworzone Apartamenty Pod Aniołem znajdujące się przy ulicy Puławskiej. Zostały one wzniesione przez firmę Real Estate. Metr mieszkania kosztuje tam 5,1 tysiąca złotych. Budynek ma trzy kondygnacje i poddasze. Są w nim 33 luksusowe apartamenty o pow. od 30-70 m kw. Z części pokoi widać Wisłę.
Również Kraków wzbogaca się o nowe apartamenty turystyczne, które wznosi firma Inter-Bud Developer. Powstały właśnie dwa z sześciu nowych budynków nad Wisłą. Turystów ma przyciągać głownie widok na bulwary wiślane i Wawel. W nowym budynku ma być 46 apartamentów, portiernia i klub fitness. Za lokal z jednym pokojem o powierzchni 39 mkw. na trzecim piętrze trzeba zapłacić ponad 483 tys. zł.
Lokale wypoczynkowe można znaleźć także w Pobierowie, znajdującym się 300 metrów od morza. Są tam apartamenty Villa Grande. Każdy apartament posiada trzy kondygnacje, a na dachu każdego przewidziany jest duży taras. Ceny wahają się od 736 do 871 tysięcy złotych.
Na Mazurach niewiele jest takich apartamentów. W Mikołajkach powstał 10 lat temu kompleks apartamentowców Apartamenty Nowe Mikołajki. Są one wynajmowane, za cenę ok. 300 złotych za weekend (dwuosobowy lokal).

Zobacz całość »



Okucia przeciwpaniczne w hotelach, motelach i pensjonatach

Zobacz całość »
Okucia przeciwapaniczne to rodzaj zamknięcia, który stosuje się w drzwiach budynków użyteczności publicznej, gdzie jest możliwość zaistnienia sytuacji zbiorowej paniki np. kina, teatry, sklepy, supermarkety.
Powinny się również znajdować w drzwiach hoteli, moteli, pensjonatów, domów wczasowych, sanatoriów, schronisk turystycznych, internatów, akademików, a także w wieżowcach mieszkalnych (na klatkach). Okucia muszą mieć wszystkie drzwi w ciągach komunikacyjnych i wyjściach ewakuacyjnych.
Istnieją dwa rodzaje okuć przeciwpanicznych:
- Typ A uchwyt drążkowy
- Typ B listwa naciskowa.
Obydwa rodzaje muszą spełniać wymogi Polskiej Normy: PN-EN 1125: 1999/A 1: 2002. Zamknięcia takie powinny się otwierać natychmiast w sytuacjach zagrożenia. W zależności od tego czy drzwi są tylko wejściowe lub wyjściowe wybiera się stronę drzwi, do której są one zamocowane. Ponadto powinny odznaczać się dużą ogniotrwałością i odpornością na włamania. Aby wzmocnić system antywłamaniowy stosuje się zabezpieczenia alarmowe, które powiązane są z systemem centralnego zabezpieczenia obiektów. Wówczas drzwi odblokowują się za każdym razem po uruchomieniu się alarmu antywłamaniowego lub przeciwpożarowego albo po wybiciu szybki i włączeniu przełącznika w szafce kontrolnej

Zobacz całość »



Sosnowiec:powstaje nowoczesny dworzec autobusowy

Zobacz całość »
Już na dniach zostanie zakończona modernizacja dworca autobusowego w Sosnowcu. Ponad milion złotych wyniosło odnowienie oblicza placu przy ulicy Mościckiego.
Remont objął wybudowanie dworca niemal od nowa. Mimo jeszcze niedawno stających tam starych wiat bez szyb i z dziurami w dachu przy remoncie nie było większych problemów.
- Teraz powstał obiekt, za który nie będziemy już musieli się wstydzić - mówi Grzegorz Dąbrowski, rzecznik sosnowieckiego magistratu. -Na budowę nowego dworca, który zostanie oddany do użytku 21 grudnia, wydano 1,1 mln zł- dodaje.
Wygląd placu przy ulicy Mościckiego zapewne przyczynił się do faktu, iż nie był on najważniejszym miejscem komunikacji miejskiej w Sosnowcu. Pasażerowie omijali go szerokim łukiem.
Obecnie powinno to ulec zmianie, wiaty mają estetyczny, nowoczesny wygląd. Wybudowano także punkty gastronomiczny, handlowe i toaletę.
Przebudowę dworca i zakup niskopodłogowych autobusów dla PKM-u współfinansuje Unia Europejska.

Zobacz całość »



Mazowieckie szynobusy się marnują!

Zobacz całość »
Autobusy szynowe, zamiast wozić pasażerów, często stoją biernie na torach. - To marnotrawstwo - twierdzą analitycy rynku kolejowego.
Lekkie pociągi spalinowe, są coraz bardziej popularne w Polsce. Kupują je samorządy wojewódzkie, zwykle na mniej uczęszczane trasy. Koszty eksploatacji szynobusów, są kilka razy niższe niż tradycyjnych pociągów! Jednak wg Centrum Zrównoważonego Transportu, (pozarządowej organizacji zajmującej się m.in. rynkiem przewozów kolejowych), te środki transportu są często źle wykorzystywane, gdyż często są wysyłane tylko na dwa kursy w ciągu dnia - tam i z powrotem.
W Lubelskiem, jeden ze składów kursuje tylko raz dziennie - do Dęblina i z powrotem - pokonując w sumie 142 km. - Standardem powinien być dzienny przebieg rzędu 400 km - poinformował Krzysztof Rytel, z Centrum Zrównoważonego Transportu. Najgorzej statystyki wypadają na Mazowszu, gdzie jeden szynobus, przejeżdża dziennie przeciętnie zaledwie 166 km, a w ruchu dziennym jest tylko 6 z 11 pociągów spalinowych.
Zapewne sytuacja na Mazowszu uległaby zmianie, gdyby Koleje Mazowieckie, spełniły starą obietnicę przywrócenia kursów - na trasie z Radomia do Drzewicy. Nadal jednak pociągi tam nie kursują, ponieważ spółka nie znalazła, w pobliżu Radomia miejsca, do którego autobusy szynowe mogłyby trafiać na noc (dojazd oddalonej o ponad 150 km lokomotywowni w Tłuszczu uznano za nieopłacalny). Zatem dlaczego Koleje Mazowieckie nie wyślą dodatkowych szynobusów na czynne, często zatłoczone trasy? - Nasze autobusy szynowe mają ok. 30 lat. W razie awarii musimy mieć rezerwę - wyjaśniła Donata Nowakowska, rzeczniczka Kolei Mazowieckich.

Zobacz całość »



VAT w usługach turystycznych: procedury szczególne - zakup usług turystycznych poza Polską

Zobacz całość »
Przy świadczeniu usług turystycznych podstawa opodatkowania jest kwota marży pomniejszona o kwotę należnego podatku.
Do ustawy o podatku od towarów i usług wprowadzono zapis o szczególnych procedurach w wykonywaniu usług turystycznych w wyniku przeniesienia do niej postanowień art. 26 VI Dyrektywy Unii Europejskiej. Według Dyrektywy w usługach turystycznych podlega VAT-owi naliczana przez organizatora turystyki marża handlowa. Jest to korzystne wówczas gdy podstawowa stawka podatkowa obowiązuje dla kompleksowej usługi turystycznej, a składające się na nią poszczególne usługi hotelarskie, gastronomiczne, transportowe objęte są preferencyjną stawką VAT.
Przy zakupie usług turystycznych poza granicami kraju przeznaczonych bezpośrednio dla turysty, naliczony podatek może być częściowo zwrócony w drodze uciążliwych dla organizatora turystyki zabiegów. Stosowanie szczególnej procedury sprawia, że zamiast ubiegać się o zwrot podatku zapłaconego zagranicą organizatorowi turystyki zostanie potrącony podatek od tej części usługi, która stanowi jego wynagrodzenie.
Zatem podstawą opodatkowania będzie kwota marży pomniejszona o wysokość należnego podatku. Marża, z kolei jest to różnica między kwotą należności, którą zapłaci usługobiorca, a ceną nabycia przez podatnika towarów i usług od innych podatników, które będą przeznaczone dla bezpośredniej korzyści turysty, według art. 119 ust. 1 i 2 ustawy z 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (Dz.U. nr 54, poz. 535 z późn. zm.).
Warunki jakie obowiązują podatnika przy stosowaniu procedury szczególnej niezależnie od tego, kto nabywa usługę turystyki to:
- posiadanie siedziby lub miejsca zamieszkania na terytorium kraju,
- działanie na rzecz nabywcy usługi we własnym imieniu i na własny rachunek,
- nabywanie towarów i usług w świadczeniu usługi turystycznej od innych podatników dla bezpośredniej korzyści turysty,
- prowadzenie ewidencji, z której wynikają kwoty wydatkowane na nabycie towarów i usług od innych podatników dla bezpośredniej korzyści turysty, oraz posiada dokumenty, z których wynikają te kwoty.

Zobacz całość »



Piwo z przekąską - transakcja wiązana?

Zobacz całość »
Wśród polskich restauratorów i właścicieli pubów coraz powszechniejsza staje się praktyka sprzedawania piwa tylko z przekąską (orzeszki, paluszki, chipsy). Dla klienta najbardziej może być zaskakujące jednak to, że według wydruku na paragonie za zamówione piwo zapłaci tylko 1 zł, a przekaskę - 5 zł - pisze w Gazecie Prawnej.
Skąd takie postępowanie?
Wytłumaczenie jest bardzo proste. Właściciele lokali gastronomicznych robią tak, po to by zapłacić mniejszy podatek VAT. Zamiast 22 procent od sprzedaży piwa - 7 procent od załączonych do alkoholu przekąsek. Według Marka Wojdy, doradcy podatkowego Baker & McKenzie Doradztwo Podatkowe taka praktyka jest oczywiście nieprawidłowa. - Treść paragonu fiskalnego nie przesądza o istocie dokonanej transakcji. Skoro klient zamówił piwo i płaci za nie wskazaną w karcie cenę, kwota należna z tego tytułu podlega opodatkowaniu według stawki właściwej dla piwa. Podanie nie zamówionej przekąski nie upoważnia do twierdzenia, że przeważająca część zapłaconej kwoty powinna być opodatkowana stawką obniżoną - tłumacz.
- Nazwa towaru lub usługi na paragonie musi być tak skonstruowana, aby można było na tej podstawie dokładnie określić zakupiony towar. Paragon fiskalny powinien być czytelny i pozwalać nabywcy na sprawdzenie prawidłowości dokonanej transakcji. Zatem informacje zawarte w karcie powinny być takie same jak w paragonie, tj. nazwa zakupionego towaru, cena oraz właściwa stawka VAT. Inne działanie jest nieprawidłowe i może spowodować zaniżenie kwoty należnego VAT - dodaje Monika Kopiecka z Izby Skarbowej w Gdańsku.
Specjaliści od podatków zgodnie twierdzą, że w kontekście podatku obrotowego przedsiębiorcy mogą sprzedawać towar po cenach jakie im pasują, nawet niższych od ceny zakupu. Na dodatek organy kontrolne mają niewielkie możliwości jeżeli chodzi o sprawdzenie wysokości obrotów firmy. Restauratorzy chętnie korzystają z takiego sposobu sprzedaży alkoholu, w tym przypadku piwa. - W konsekwencji większa wartość sprzedawanych towarów opodatkowana jest preferencyjną stawką. Znaczenie ma również sposób określenia opłaty za przedłużenie zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych. Wysokość opłaty zależy bowiem od wartości sprzedaży napojów alkoholowych będącą kwotą należną, czyli faktycznie wskazaną na rachunku. Manipulacja ceną uwidocznioną na paragonie obniża całkowitą wartość sprzedanego alkoholu - powiedział Przemysław Kilima, asystent podatkowy z Independent Tax Advisers.
Nie podobać się może fakt, że klienci bardzo często nie są świadomi takiej manipulacji ze strony właścicieli lokali oraz to, że są zmuszani do zakupu piwa z dodatkiem bez możliwości wyboru. Taka praktyka jest traktowana przez urząd skarbowy jako sprzedaż wiązana, na którą powinna obowiązywać jednolita stawka VAT.
- Wypada zalecać, by przedsiębiorca podatnik stosujący chwyt "na miseczkę" stworzył rezerwę celową na wypadek kontroli. Organ podatkowy zapewne ustali obrót na podstawie ceny faktycznie należnej z tytułu sprzedaży. Odpowiedzialność podatnika za zaległość podatkową to jedyny poziom odpowiedzialności. W szczególności trzeba ostudzić zapędy tych, którzy chcieliby przypisać podatnikowi popełnienie przestępstwa skarbowego. Jest oczywiste, że przepisy prawa karnego należy interpretować ściśle. Jedyny przepis kodeksu karnego skarbowego, jaki może mieć tu zastosowanie, to art. 54. Wynika z niego, że przestępstwo popełnia podatnik, który nie ujawnia podstawy opodatkowania, przez co naraża podatek na uszczuplenie. W omawianych przypadkach podatnicy mogą uszczuplić VAT, ale podstawę opodatkowania ujawniają. Tyle że zaniżoną. - wyjaśnił Marek Bytof, prawnik z kancelarii TaxWays.
- Władze skarbowe mogą także użyć innego argumentu, tj. art. 199a par. 2 Ordynacji podatkowej. Mówi on, że jeżeli pod pozorem dokonania czynności prawnej (sprzedaż piwa i przekąski) dokonano innej czynności prawnej (faktyczna sprzedaż piwa), to skutki podatkowe wywodzi się z tej ukrytej czynności. Konsekwencją skutecznego zakwestionowania przez władze skarbowe obecnego podejścia właścicieli pubów byłoby określenie zaległości w VAT i nałożenia sankcji w wysokości 30 proc. kwoty zaległości - dodał Paweł Kowalczyk, menedżer w dziale doradztwa podatkowego PricewaterhouseCoopers, w Katowicach.
Należy zwrócić także uwagę na to, że restauratorzy naruszają obowiązek wykazania w cenniku aktualnych informacji na temat ceny dotyczącej konkretnego towaru poprzez nie ujmowanie dołączanych do piwa.
- Uporczywe łamanie tego obowiązku zagrożone jest karą stanowiącą równowartość nawet do 5000 euro. Nałożenie takiej sankcji uzależnione jest od oceny wojewódzkiej Inspekcji Handlowej - poinformował Przemysław Kilima.

Zobacz całość »



Sindbad - po raz drugi Gazelą Biznesu!

Zobacz całość »
W dniu 13 grudnia br., Prywatne Biuro Podróży Sindbad odebrało dyplom potwierdzający przynależność firmy do Gazel Biznesu 2006.
Gazele Biznesu to ranking najdynamiczniej rozwijających się firm w Polsce, opracowywany przez redakcję Pulsu Biznesu i wywiadownie gospodarczą Coface Poland. Edycja 2006 to już siódma edycja Gazel Biznesu.
Prywatne Biuro Podróży Sindbad już po raz drugi znalazło się na liście Gazel Biznesu, awansując z 2108 miejsca w roku ubiegłym na 1065 miejsce w rankingu tegorocznym, uzyskując dynamikę 167,86%. Pierwsza z dwunastu zaplanowanych uroczystości wręczenia statuetek i dyplomów Gazel Biznesu 2006 odbyła się w Katowicach 13 grudnia br, gdzie przyznano Gazele Biznesu firmom z województwa śląskiego i opolskiego.
Na liście Gazel Biznesu 2006 znalazło się tylko 8 firm z branży turystycznej.
Gazela Biznesu to znana marka w świecie biznesu. To jedyny ranking, który uwzględnia nie tylko ostatni rok działalności, ale bada dynamikę rozwoju firmy i premiuje jej szybki i stabilny rozwój w okresie ostatnich 3 lat.
O miejscu w tegorocznym rankingu decydował wyrażony w procentach przyrost obrotów w 2005r w stosunku do roku 2003. Do zestawienia zakwalifikowały się tylko te przedsiębiorstwa, które publikują swoje wyniki w Monitorze Polskim B lub udostępniły je firmie Coface Poland albo redakcji Pulsu Biznesu.
Udział w rankingu Gazele Biznesu jest całkowicie bezpłatny, ale uwarunkowane spełnieniem określonych kryteriów, min:
- firma musi prowadzić działalność nieprzerwanie co najmniej od 2002 roku,
- w latach 2003 - 2005 ani razu nie odnotowała straty,
- w latach 2003 - 2005 z roku na rok odnotowywała przyrost sprzedaży.
Wyróżnienie to jest więc jednym z niewielu tytułów, których nie można kupić.

Zobacz całość »



Tylko 8 firm turystycznych w rankingu Gazele Biznesu 2006

Zobacz całość »
Na liście Gazel Biznesu 2006 znalazło się tylko 8 firm z branży turystycznej i przewozu osób, rankingu najdynamiczniej rozwijających się firm w Polsce, opracowywany przez redakcję Pulsu Biznesu i wywiadownie gospodarczą Coface Poland.
Firmy, które znalazły się wśród tegorocznych Gazel Biznesu to:
- 113 miejsce Logos Travel Marek Śliwka, nie notowany na liście Gazel w 2005r,
- 1065 miejsce PBP Sindbad - Opole, wzrost o 1043 oczka, z 2108 miejsca,
- 1301 miejsce Triada - Warszawa, spadek o 497 oczek, z 804 miejsca,
- 1926 miejsce Orbis Transport - Warszawa, spadek o 296 oczek, z 1630 miejsca,
- 2283 miejsce PKS - Bydgoszcz, spadek o 784 oczka, z 1499 miejsca,
- 2698 miejsce Nadwiślańska Agencja Turystyczna - Tychy, spadek o 267 oczek,z 2431,
- 2734 miejsce PKS - Gorzów Wielkopolski, nie notowany na liście Gazel w 2005 roku,
- 3086 miejsce PKS - Myślibórz, nie notowany na liście Gazel w 2005 roku.
Gazela Biznesu to znana i wiarygodna marka w świecie biznesu. To jedyny ranking, który uwzględnia nie tylko ostatni rok działalności, ale bada dynamikę rozwoju firmy i premiuje jej szybki i stabilny rozwój w okresie ostatnich 3 lat.
O miejscu w tegorocznym rankingu decyduje wyrażony w procentach przyrost obrotów w 2005r w stosunku do roku 2003. Do zestawienia zakwalifikowały się tylko te przedsiębiorstwa, które publikują swoje wyniki w Monitorze Polskim B lub udostępniły je firmie Coface Poland albo redakcji Pulsu Biznesu.
Ważną cechą rankingu Gazel Biznesu jest fakt, iż umieszczenie firmy na liście gazel jest całkowicie bezpłatne ale uwarunkowane spełnieniem określonych kryteriów, min:
- firma musi prowadzić działalność nieprzerwanie co najmniej od 2002 roku,
- w latach 2003 - 2005 ani razu nie odnotowała straty,
- w latach 2003 - 2005 z roku na rok odnotowywała przyrost sprzedaży.

Zobacz całość »



::: 2006-12-19 :::


Hamburgery za 110 dolarów/szt.

Zobacz całość »
- Jeden z indonezyjskich hoteli umieścił w menu hamburgery kosztujące milion rupii (110 dolarów) za sztukę, czyli więcej niż wynosi równowartość dwóch najniższych miesięcznych pensji w wielu regionach Indonezji - informuje agencja Reutera.
W skład hamburgerów oferowanych przez restaurację hotelu "Four Seasons" wchodzą hamburgerów m.in. bardzo droga wołowina z Kobe, foie gras, czyli stłuszczone wątroby kacze lub gęsie i sprowadzane z Korei gruszki o rudej lub brązowej skórce. Do kanapki podawane są frytki.
Jak podają przedstawiciele hotelu od wprowadzenia nowego dania, czyli od miesiąca sprzedano 20 sztuk hamburgerów.
- Każdy hamburger zawiera 225 gramów wołowiny z okolic japońskiego miasta Kobe, która swój smak zawdzięcza niezwykłej diecie tamtejszych krów - piwu zmieszanemu z mlekiem, odżywkom witaminowym i trawie wolnej od pestycydów - mówi szef kuchni Erwan Ruswandi. Wszystkie składniki importujemy, są one bardzo wysokiej jakości, dlatego danie jest tak drogie - dodaje.

Zobacz całość »



Wielu Polaków spędzi święta we Włoszech

Zobacz całość »
Według informacji ogłoszonych przez włoską Izbę Turystyki w czasie zbliżających się świąt Bożego Narodzenia Włochy przeżyją najazd turystów z Polski i z Rosji. Ma być ich o 20% więcej niż w latach poprzednich.
Jak wynika z sondażu, który został przeprowadzony w 88 włoskich biurach podróży, to Europa Środkowowschodnia jest bardzo dynamicznie i sprawnie rozwijającym się rynkiem turystycznym. Górują tu właśnie Polska i Rosja. Obywatele tych państw coraz częściej wyjeżdżają do Włoch.
Turystów przyciągają górskie kurorty, a także większe historyczne miasta. Wzrośnie też liczba turystów z Niemiec o 6%, jednak jest to niewielki wzrost, biorąc pod uwagę fakt, iż obecnym papieżem jest Niemiec.

Zobacz całość »



Zakopane: otwarto aquapark zasilany źródłami geotermalnymi

Zobacz całość »
Otwarto pierwszy aquapark zasilany źródłami geotermalnymi w Polsce. Zajmuje 6 tys. m kw. powierzchni i ma 75 tys. m sześciennych kubatury. Znajduje się w Zakopanem. Starania o niego trwały 14 lat.
Kompleks posiada dwie duże zjeżdżalnie rurowe oraz tor wodny, który imituje nurt rzeczny. Czas można spędzać również w saunach, w kręgielni, na plaży rekreacyjnej, tarasie widokowym oraz w dwóch restauracjach.
Inwestycja kosztowała 57 mln zł. Sfinansowano ją m. in. z kredytów oraz środków europejskiego funduszu PHARE.

Zobacz całość »



Klienci Ryanaira czują się oszukani!

Zobacz całość »
Klienci taniego irlandzkiego przewoźnika Ryanair skarżą się - Z lotami do Maroka nabito nas w butelkę. Jednak linia zaznacza - Nic podobnego.
Jeszcze niedawno Maroka, państwa położonego w Afryce Północnej nie obejmowała tzw. strefa otwartego nieba nad Unią Europejską oraz kilkoma stowarzyszonymi krajami, która umożliwia wykonywanie tanich przelotów w jej obrębie. Prowadzone rozmowy pomiędzy unijnymi, a marokańskimi urzędami dawały nadzieję, że samoloty kilku tanich przewoźników będą mogły latać do Marrakeszu, Fez i Casablanki. Dla linii lotniczych była to wielka szansa, gdyż Maroko zdobywa coraz większą popularność wśród europejskich turystów. Otwarcie strefy dałoby możliwość wyjazdu na marokańskie pustkowia, w góry Atlas oraz na tamtejsze plaże za dużo mniejsze pieniądze.
O otwarciu strefy wolnego nieba nie decyduje cała Unia Europejska, tylko poszczególne, zainteresowane lotami na tej trasie, państwa. Po podpisaniu porozumień pomiędzy Wielką Brytanią i Marokiem oraz Hiszpanią i Marokiem z zaistniałej okazji skorzystały tanie linie easyJet i Ryanair. Irlandzki przewoźnik, Ryanair rozpoczął sprzedaż biletów do Maroka także z Francji i Niemiec jeszcze przed podpisaniem międzynarodowych umów pomiędzy tymi krajami. Z powodu sprzeciwu Francuzów umowy nie podpisały ani Francja, ani Niemcy. W wyniku tego setki klientów, w tym także Polaków zostało zmuszonych do rezygnacji z przelotów.
Adam z Krakowa, jeden z pokrzywdzonych pasażerów linii Ryanair zaznacza - Według ogłoszonego z początkiem listopada cennika Ryanair dowiedziałem się, że za dość przyzwoite pieniądze mogę polecieć w marcu z Frankfurtu/Hahn do Maroka. A że trąbili o lotach Ryanaira z Krakowa do Frankfurtu, zamówiłem u nich jeden lot z Polski do Niemiec, a drugi z Niemiec do Maroka. Tą samą drogą chciałem wrócić. Po kilku dniach dostałem e-maila, że samoloty na trasach marokańsko-niemieckich w ogóle nie wystartują. Co prawda gwarantowano mi zwrot kasy za tę część podróży, ale słowem nie wspomniano o tej z Krakowa do portu przesiadkowego. I co ja mam robić przez tydzień na jakimś pastwisku koło Luksemburga?
W podobnej sytuacji znalazło się wiele innych osób z Polski, którzy skusili się ofertą irlandzkiego przewoźnika. Wszyscy w podobny sposób zaplanowali podróż: samolotem Ryanair lub własnym samochodem dojazd pod Frankfurt, a stamtąd na wymarzony urlop do Maroka. Jan Blaszowski z Warszawy wyznaje - Miałem spędzić sylwestra w Maroku, a e-maila z odwołaniem lotu zauważyłem w ostatniej chwili. I co mam teraz robić? Dobrze, że nie wyjechałem. Mój kolega właśnie wraca wściekły pociągiem do Polski. W Maroku miał być miesiąc.
Ryanair podkreśla, że wszyscy klienci otrzymają zwrot pieniędzy, ale żadnych innych strat im nie pokryją. Tomasz Kułakowski odpowiedzialny w Ryanair za sprzedaż i marketing w krajach Europy Środkowej wyjaśnia - Jako tania linia nie oferujemy tzw. przelotów łączonych. Przykro nam, ale pan, który zapłacił za wykonywany przez nas lot Kraków - Frankfurt/Hahn, aby stamtąd polecieć do Maroka, zwrotu nie otrzyma.
Pasażerowie zamierzają skierować skargę na przewoźnika do Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Podkreślają - Jak można sprzedawać loty na trasy, których nie gwarantują jeszcze żadne umowy?

Zobacz całość »



Koniec nielegalnej działalności w turystyce - za pół roku zmiany w prawie

Zobacz całość »
Instytut Koniunktur i Cen Handlu Zagranicznego przygotował raport, z którego wynika, że każdego roku budżet państwa traci ponad 600 mln zł w wyniku funkcjonowania szarej strefy w turystyce.
Michał Kossakowski z Departamentu Turystyki Ministerstwa Gospodarki, który zlecił przygotowanie raportu podkreśla - Docierało do nas mnóstwo skarg od przedsiębiorców na szarą strefę. Badania pokazały, że to faktycznie spory problem. Obecnie przymierzamy się do nowelizacji ustawy o usługach turystycznych i być może go w ten sposób rozwiążemy.
Kossakowski zaznacza, że propozycje zmian pojawią się za pół roku. Dzięki temu budżet państwa będzie mógł odzyskać część pieniędzy z około 600 mln zł podatków, które każdego roku zostają w firmach z szarej strefy.
Tadeusz Smuga z Instytutu Koniunktur i Cen Handlu Zagranicznego, autor raportu o nielegalnej działalności w turystyce wyjaśnia - Podstawowe przejawy szarej strefy w turystyce to prowadzenie niezarejestrowanej działalności, zaniżanie danych o dochodach przez legalne firmy oraz nigdzie niewykazywane napiwki w hotelach i restauracjach.
Smuga dodaje - Ograniczeniu szarej strefy sprzyjałoby obniżenie podatku VAT na usługi turystyczne oraz obniżenie kosztów pracy. Warte rozważenia jest także wprowadzenie rozwiązań zwalniających sezonowych przedsiębiorców z części obciążeń finansowych.
Badania zostały przeprowadzone wśród 60 przedsiębiorców z branży turystycznej. Większość z nich oceniła wielkość szarej strefy w branży turystycznej na 11 - 30% rynku. Roczne przychody oficjalnie działających biur podróży wynoszą ponad 7 mld zł, natomiast obiektów noclegowych około 5 mld zł. Dodatkowo na rynku działają też tysiące małych firm, które wynajmują turystom pokoje.
Krzysztof Łopaciński, dyrektor Instytutu Turystyki podkreśla - Według danych GUS na Wybrzeżu jest około 150 tys. miejsc noclegowych. Tymczasem jeden z badaczy zajmujących się turystyką wskazał, że faktycznie jest ich ok. 450 tys.
Małgorzata Mastalerz, prezes Izby Turystyki Ziemi Łódzkiej, która od 20 lat prowadzi biuro podróży Orbital zaznacza - Najbardziej rozbudowana szara strefa funkcjonuje w szkołach. Biura podróży ponoszą koszty reklamy, katalogów, siedziby, wykwalifikowanych pracowników, a nauczyciele, bazując na zaufaniu rodziców, organizują wyjazdy bez tych opłat. To jest nieuczciwa konkurencja. Podkreśla, że nauczyciele prowadzą wycieczki szkolne, ale również organizują wyjazdy zagraniczne, kolonie, zimowiska, nie rozliczając się z dodatkowych przychodów.
Branża turystyczna uważa, że walka z szarą strefą powinna polegać głównie na stosowaniu kar za świadczenie usług po cenach dumpingowych. Przedsiębiorcy z branży chcieli także rozszerzenia uprawnień kontrolnych, w tym upoważnienia Straży Granicznej do kontroli legalności organizatorów turystyki zagranicznej oraz upoważnienia Straży Miejskiej do kontroli między innymi pilotów wycieczek i przewodników turystycznych.
Małgorzata Mastalerz wyznaje - Problemem jest też to, że urzędnicy kompletnie nie wiedzą, co robić z takim nielegalnym podmiotem. Złożyliśmy skargę do Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi na pewną nauczycielkę, która organizowała wyjazdy. Urzędnicy co prawda zakazali jej działalności, ale nie dotrzymali procedur, więc ich decyzja została unieważniona.

Zobacz całość »



Płace w polskich biurach podróży

Zobacz całość »
Rozpiętość zarobków w polskich biurach podróży jest ogromna. Niektórzy pracownicy otrzymują za pracę 8-10h dziennie płace minimalną (na pełen etat wynosi 899,10 zł brutto, czyli 647,93 zł netto), plus minimalną premię zależną od wartości sprzedanych imprez (ok. 1000 zł w sezonie, prawie nic poza sezonem). Inni mają nieco wyższe podstawy (950-1200 netto zł) i pokaźne prowizje od sprzedaży, dochodzące w sezonie do 3500 zł netto.
Przeciętny pracownik biura podróży ma wykształcenie wyższe i zna jeden lub dwa obce języki. Zarabia ok. 900-1100 zł netto podstawy. Do tego dochodzi premia zależna od wysokości sprzedaży (czasem jest to prowizja od sprzedaży zrealizowanej przez konkretnego pracownika, a czasem całego biura), która w sezonie wynosi 1000-1500 zł, a po sezonie 200-500 zł.
Bardzo dużo zależy od miasta, w którym jest biuro podróży i od jego specyfiki. Płace są też różne ze względu na zakres obowiązków - inaczej rozliczane są są osoby pracujące tylko z klientem, a inaczej pracownicy zajmujący się przygotowywaniem ofert, czy też obsługą realizowanych imprez.
Często bywa tak, iż pracownicy biur turystycznych "dorabiają sobie" w słabszym okresie (np. w listopadzie) świadcząc dodatkowe usługi firmom w których pracują, lub firmom zaprzyjaźnionym - tłumaczą oferty lub oprowadzają wycieczki - jeżeli oczywiście mają odpowiednie uprawnienia.

Zobacz całość »



Zagraniczni turyści zapłacili ponad 200 mln zł za usługi medyczne w Polsce!

Zobacz całość »
O dynamicznym rozwoju turystyki medycznej w Polsce świadczy między innymi pojawianie się przewodników turystycznych dla pacjentów z zagranicy oraz fakt wydania w ciągu roku 65 mln USD przez obcokrajowców na usługi medyczne w Polsce.
W ubiegłym roku do Polski przyjechało 450 tysięcy zagranicznych pacjentów. Obcokrajowcy najczęściej korzystają z usług stomatologicznych, chirurgii plastycznej, odnowy biologicznej oraz pobytów uzdrowiskowych.
Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych poinformowała, że w 2005 roku obcokrajowcy wydali na leczenie w Polsce 65 mln USD, czyli ponad 200 mln zł. Specjaliści uważają, że dochód z turystyki medycznej będzie w ciągu najbliższych kilku lat zwiększał się o 10-20% rocznie.
W celach zdrowotnych najczęściej do Polski przyjeżdżają Niemcy, Brytyjczycy, Duńczycy oraz Kanadyjczycy. Najwięcej z nich korzysta z usług polskich dentystów. Najczęściej przyjeżdżają do Szczecina, gdzie działa blisko 800 gabinetów stomatologicznych. Ich właściciele współpracują z biurami podróży, które pozyskują zagranicznych klientów. Biura turystyczne organizują też akcje promocyjne i wynajmują autokary, którymi przywożą pacjentów z zagranicy. Bardzo chętnie goście korzystają też z gabinetów SPA, kosmetyczki i fryzjera. Jeden klient zostawia nawet kilka tysięcy euro.
Niemcy bardzo chętnie korzystają z polskich sanatoriów - nadmorskich i górskich. Jerzy Szymańczyk, prezes Zespołu Uzdrowisk Kłodzkich przyznaje - 35% klientów to goście, którzy płacą za pobyt, z czego 80% to obcokrajowcy, głównie Niemcy.
Niemieckie Towarzystwo Chirurgii Plastycznej poinformowało, że każdego roku zabiegom chirurgii estetycznej poddaje się 400 tys. Niemców. W tym celu wyjeżdżają do Tajlandii, Egiptu, Południowej Afryki, Czech, na Węgry i do Polski.
W Polsce za wstawienie zwykłej porcelanowej koronki na ząb średnio trzeba zapłacić 600 - 700 zł, w Niemczech prawie dwa razy więcej, natomiast w Anglii blisko cztery razy więcej. Andrzej Mądrala z centrum okulistycznego Mavit zaznacza - Laserowa korekta wad wzroku, której nie finansuje prawie żadna ubezpieczalnia w Europie, u nas kosztuje 2-3 tys. zł, a w krajach Europy Zachodniej około 4 tys. euro. Podpisaliśmy umowę z firmami w Wielkiej Brytanii i Szwecji. Na razie przyjęliśmy 20 osób. Liczymy na kolejnych pacjentów.
Piotr Gerber, szef EMC przyznał - Aby pozyskiwać na leczenie u nas Polaków na stałe przebywających w USA otworzyliśmy tam biuro handlowe. Na leczenie szpitalne w Polsce nadal trudno namówić innych obcokrajowców. Polska nie jest przez nich dobrze oceniana. Zbadaliśmy pod tym kątem rynek w Irlandii i Szkocji. 30% z 800 osób oczekujących w kolejkach na zabiegi chciało wyjechać do innego kraju, ale do Polski nie zdecydowała się żadna.
W Łodzi ze środków unijnych wyszkolono 30 przewodników, opiekunów zagranicznych pacjentów, którzy korzystają z leczenia na terenie województwa. Maciej Mazerant z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi podkreśla - Chcemy promować publiczne placówki medyczne. Zgłaszają się do nas szpitale kliniczne, które, tak jak prywatne firmy, chcą leczyć obcokrajowców. We wrześniu ruszy Europejskie Centrum Turystyki Medycznej.
Na podstawie przeprowadzonych ankiet, Instytut Turystyki szacuje, że 3% z 15,2 mln turystów przyjechało w celach zdrowotnych. Dane uwzględniają wyłącznie gości, którzy spędzili w Polsce co najmniej jedną noc. W badaniach nie brano pod uwagę ruchu przygranicznego, a ten, jak przyznają właściciele szczecińskich i słubickich gabinetów dentystycznych, jest najbardziej natężony.
Marcin Kołodziejczyk z firmy Dental Travel z Jeleniej Góry wyznaje - Klienci zagraniczni mają w naszej działalności coraz większy udział. Przyjmujemy miesięcznie około 30 osób. Pacjenci średnio spędzają u nas 2 tygodnie i przechodzą kompleksowe leczenie. Najczęściej są to Anglicy, którzy mają problem z własnym systemem opieki zdrowotnej. Dzięki temu, że wybierają Polskę, oszczędzają od kilku do kilkunastu tysięcy funtów.

Zobacz całość »



Łowcy Smaków - następne po Chłopskim Jadle

Zobacz całość »
Sieć restauracji Chłopskie Jadło została sprzedana, a za pieniądze uzyskane z transakcji powstaną nowe restauracje Łowcy Smaków, które będą oferować dania nie tylko kuchni polskiej. Pierwszy lokal już działa, a niedługo restauracji Łowcy Smaków będzie więcej.
Małgorzata Majczak rozmawiała z Janem Kościuszko, pierwszym w Polsce Łowcą Smaków na temat planów dotyczących nowych restauracji. Restaurator zdradził między innymi ile będzie nowych obiektów i jaki będzie ich wystrój.
Dlaczego zapadła decyzja o sprzedaniu sieci restauracji Chłopskie Jadło? Czy spadło zainteresowanie tym brandem?
Jan Kościuszko - Na początku nie zakładano, że powstanie sieć restauracji. Otwieranie kolejnych lokali było w pewien sposób "wymuszone" przez klientów. Przed planowanym wejściem na giełdę zgłosiła się do mnie firma Sphinx Polska, jeden z największych sieciowych operatorów restauracyjnych w Polsce. Zapadła więc decyzja o sprzedaży restauracji Chłopskie Jadło i zainwestowaniu środków z tej transakcji w nową sieć. W ramach Grupy Kościuszko, równolegle do rozruchu Łowców Smaków, pozostaniemy także przy polskim, tradycyjnym jedzeniu, rozwijając dalej część produkcyjną i handlową, która w tym zakresie będzie działać pod nazwą Polskie Jadło.
Liczycie Państwo na otworzenie nowych restauracji. Ile ma ich być?
Jan Kościuszko - W tym roku powstaną w Krakowie trzy restauracje o nazwie Łowcy Smaków. Będą to lokale oparte o pomysł stworzenia kulinarnego teatru oraz bazujące na uprawianiu takich etnicznych kuchni, jak: hiszpańska, argentyńska, meksykańska, teksańska i włoska. Stawiam na oryginalność i dbałość o szczegóły, np. steki argentyńskie będą przygotowywane z argentyńskiego mięsa, zaś przy tworzeniu potraw teksańskich, będziemy korzystać z wiedzy i doświadczenia osób uprawiających ten rodzaj kuchni na co dzień.
W jaki sposób chcecie Państwo pozyskać klientów? W jakiej formule cenowej będzie utrzymywana nowa sieć restauracji?
Jan Kościuszko - W tej branży rządzą trzy podstawowe elementy: ciekawe wnętrze, doskonała kuchnia oraz znakomita atmosfera. Chodzi nam o to, aby te cechy zaistniały w jednym miejscu i jednym czasie. To właśnie jest recepta na sukces, zarówno Chłopskiego Jadła, jak i Łowców Smaków. Ceny są tu drugorzędne, choć oczywiście nie będziemy przesadzać komponując kartę menu w taki sposób, aby restauracje Łowcy Smaków były ogólnie dostępne, a średnie ceny sporych dań kształtowały się na poziomie od 19 do 25 zł.
Co szczególnego będzie towarzyszyło otwarciu nowych restauracji? Czy może jakaś oryginalna kampania reklamowa?
Jan Kościuszko - Ruszyła już kampania w sporcie samochodowym, tak jak to miało miejsce również przy Chłopskim Jadle. Wtedy brand został w dużej mierze wypromowany poprzez rajdy. W tej chwili nasze samochody rajdowe jeżdżą w barwach Łowców Smaków. Dodatkowo planujemy kampanię billboardową oraz publikację komiksu, który od czerwca bieżącego roku będzie prezentowany na naszej stronie internetowej pod adresem: www.lowcysmakow.pl. Główna postać komiksu - El Comendante - jest kulinarnym obieżyświatem, który wprowadza kolejnych czytelników w tajemnice etnicznych kuchni. Komiks będzie także ilustracją karty dań. Zainteresowani przygodami El Comendante będą mogli kupić komiks również w księgarniach.
Jak będzie wyglądał wystrój nowych restauracji? Czy będzie on nawiązywał do poszczególnych regionów świata? A może będzie związany z postaciami rodem z komiksu?
Jan Kościuszko - Typowym motywem dekoracyjno - funkcjonalnym będzie samochód typu Jeep, wbity w ścianę, przy którym urządzimy stolik. Nie będziemy tworzyć w restauracji zabudowy hiszpańskiej czy włoskiej. Planuję pewnego rodzaju artystyczny nieład, mix w stylu kolonialnym. Wizualizację będziemy mogli przedstawić dopiero po powstaniu pierwszej restauracji, gdyż wszelką koncepcję realizuję dopiero po wejściu na teren budowy, bez wcześniejszych planów. Wystrój każdej nowej restauracji będzie się zmieniał, pozostaną tylko główne elementy, ponieważ zarówno wnętrze, jak i kuchnia są sztuką kreatywną, dlatego nie można zamykać się w założonych z góry normach.
Na jakich klientów Pan liczy? Czy będą to młodzi ludzie czy raczej starsi konsumenci?
Jan Kościuszko - Mówiąc językiem naszych specjalistów ds. PR mógłbym wskazać przedział 26-30 plus… Będą to ludzie, którzy zrozumieją dowcip zawarty w całej koncepcji, a także tacy, którzy docenią przede wszystkim naszą znakomitą i różnorodną kuchnię oraz dobrą muzykę. Jednak swoją ofertę kulinarną kierujemy do wszystkich klientów.
Kiedy i gdzie powstanie pierwsza restauracja?
Jan Kościuszko - Pierwsza restauracja pod szyldem Łowcy Smaków zostanie otwarta w Krakowie przy Placu Dominikańskim, nie później niż 1 września bieżącego roku.
Czy kuchnia firmowana Pana nazwiskiem, będzie jedyną taką restauracją w Polsce? Jak Pan uważa, czy w Krakowie jest jeszcze miejsce na powstawanie nowych lokali gastronomicznych?
Jan Kościuszko - Na razie planuję jedną restaurację, usytuowaną w okolicach rynku. W Krakowie, tak jak wszędzie indziej, nie ma miejsca na "bylejakość". Jeżeli powstanie restauracja z pomysłem, to z całą pewnością ma szanse na przetrwanie.
Czy planuje Pan dalszy rozwój poza branżą restauratorską?
Jan Kościuszko - Rozpoczynamy realizację programu "3 x 50", czyli dalsze rozwijanie własnej sieci sklepów pod nazwą Polskie Jadło oraz produkcję tej żywności i jej eksport.

Zobacz całość »



Najwięcej agroturystyki jest w Małopolskim (13 975 miejsc) i Podkarpackim (7581 miejsc)

Zobacz całość »
Na zlecenie Departamentu Turystyki, Instytut Turystyki w ramach pracy badawczej "Turystyczna baza danych GMINA" wykonał opracowanie pt. "Zasoby bazy noclegowej indywidualnego zakwaterowania w Polsce w 2006 roku".
Dane o obiektach noclegowych indywidualnego zakwaterowania pozyskano z badań ankietowych, przeprowadzonych we wszystkich gminach w Polsce. Łącznie w badaniach udział wzięło 2478 jednostek. Źródło danych stanowiły przeważnie karty z ewidencji obiektów, gdzie są świadczone usługi hotelarskie, prowadzonej przez gminy oraz inne materiały i informacje będące w posiadaniu urzędów miast i gmin.
W wyniku przeprowadzonych badań ankietowych otrzymano odpowiedzi z 2180 gmin, czyli z 88% wszystkich ankietowanych. Najwyższą efektywność badań odnotowano w województwie śląskim, gdzie uzyskano informacje z ponad 92% gmin. Wskaźnik 90% przekroczyły również województwa: lubuskie, opolskie, podlaskie i zachodniopomorskie.
Kwatery agroturystyczne oraz pokoje gościnne łącznie występowały w 1503 gminach, czyli w 60,6% gmin. Natomiast same kwatery agroturystyczne znajdowały się w 1102 gminach, (44,5%), a pokoje gościnne były w 952 gminach (38,4%). Brak tego typu bazy noclegowej wykazało 677 gmin, czyli 31,1% gmin, które nadesłały ankiety.
W sumie baza indywidualnego zakwaterowania liczyła 20 949 obiektów noclegowych, w tym 11 160 prowadzących działalność całoroczną (53,3%). W obiektach tych znajdowało się 309 157 miejsc recepcyjnych, z czego 165 788 (53,6%) to miejsca użytkowane całorocznie.
Ogólnie przeważały obiekty z pokojami gościnnymi. 13 789 obiektów oferowało 238 857 miejsc noclegowych, czyli 77,3% ogólnej liczby. Jednak większość nich działała sezonowo (57,5%). Natomiast kwatery agroturystyczne liczyły 7 214 obiektów i oferowały 70 300 miejsc, czyli 22,7% całej indywidualnej bazy. Wśród gospodarstw agroturystycznych przeważały obiekty całoroczne (74,2%), które skupiały także większość miejsc (76,3%).
Według przeprowadzonych badań, najwięcej kwater agroturystycznych znajduje się w województwach małopolskim (1220 obiektów i 13 975 miejsc noclegowych) oraz podkarpackim (1016 obiektów, 7581 miejsc noclegowych). Natomiast w województwie warmińsko-mazurskim i pomorskim przeważały kwatery z miejscami całorocznymi.
Najwięcej obiektów z pokojami gościnnymi wykazały gminy w województwie pomorskim (4554), zachodniopomorskim (2557) i małopolskim (2544). W tych samych województwach odnotowano także najwięcej miejsc noclegowych.

Zobacz całość »



Banki nie chcą kredytować ekskluzywnych hoteli

Zobacz całość »
Coraz częściej budową ekskluzywnych hoteli zajmują się duże firmy budowlane, jednak banki nie są przychylne do finansowania takich inwestycji. Dlatego powstaje najwięcej 3-gwiazdkowych hoteli w małych i w dużych miastach. Taka budowa jest po prostu możliwa dla mniejszych firm budowlanych.
Jeśli chodzi o projekty ekskluzywnych hoteli nie maja one szans. Dużym firmom budowlanym łatwiej jest także zdobyć finansowanie inwestycji. Ale mimo to branża turystyczna jest traktowana przez banki jako podwyższonego ryzyka i banki nie chcą finansować projektów od zera.
- W środowisku czasem żartobliwie mówi się, że bank powinien finansować hotel dopiero po jego trzecim bankructwie. Dlatego preferujemy kredytowanie remontu czy refinansowanie hotelu funkcjonującego już kilka lat. Wolimy zaangażować się w projekt dopiero wtedy, kiedy uznamy, że jest trafioną inwestycją - mówi Piotr Cyburt, prezes BRE Banku Hipotecznego.
Jest to przyczyną realizacji projektów hotelarskich przez firmy budowlane jako prac dodatkowych. Jak uważają przedstawiciele branży budowlanej wyższe ceny gruntów w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu czy Trójmieście, powodują, iż mimo zapotrzebowania na hotele ekonomiczne, budowane będą od zera hotele 4i 5 gwiazdkowe. Te o niższym standardzie będą budowane na bazie istniejących obiektów.

Zobacz całość »



::: 2006-12-20 :::


Wielka Gala "Latam z Katowic!" 2006 - nagrody rozdane

Zobacz całość »
W piątek 15 grudnia w katowickim Hotelu Qubus odbyło się uroczyste podsumowanie piątej edycji programu "Latam z Katowic!".
W tegorocznej edycji programu wzięło udział 32 touroperatorów, 530 agentów biur podróży, 24 linie lotnicze czarterowe oraz 16 partnerów oferujących rabaty na swoje usługi.
Podczas gali zwycięzców uhonorowano statuetkami GTL S.A. oraz promesami na wspólne akcje marketingowe, turoperatorów i przewoźników lotniczych.
Częścią artystyczną był pokaz znanego polskiego iluzjonisty Macieja Pola. Dodatkową atrakcją dla gości były stoły do gry w ruletkę i Black Jacka udostępnione przez Casinos Poland.
Prestiżowe tytuły za rok 2006 otrzymali:
Touroperator Roku Lato 2006
• Sun & Fun
Touroperator Roku Zima 2006
• Alfa Star
Touroperator Debiutant Roku 2006
• Grecos Holiday
Touroperator Nowego Kierunku 2006
• Triada
Najpopularniejszy Touroperator Roku 2006
• Neckermann
Przewoźnik Sieciowy Roku 2006
• Lufthansa
Przewoźnik Niskokosztowy Roku 2006
• Wizz Air
Krajowy Przewoźnik Czarterowy Roku 2006
• Centralwings
Zagraniczny Przewoźnik Czarterowy Roku 2006
• Tunisair
Zagraniczny Przewoźnik Organizujący Czartery Specjalne W Roku 2006
• Arkia
W kategorii BIUR WŁASNYCH TOUROPERATORÓW:
• I miejsce uzyskała: "Triada" w Katowicach
• II miejsce uzyskał: "Neckermann" w Sosnowcu
• III miejsce uzyskał: "Viva Tours" w Chorzowie
W kategorii BIUR AGENCYJNYCH:
• I miejsce uzyskało: Biuro "Amadeusz" z Bytomia
• II miejsce uzyskało: Biuro "Golden Tour" z Częstochowy
• III miejsce uzyskało: Biuro "Good Luck" z Tychów
W kategorii AGENTÓW IATA:
• I miejsce uzyskało: Biuro "Carlson Wagonlit Travel" z Katowic
• II miejsce uzyskało: Biuro PBP "ORBIS" oddział Bielsko Biała
• III miejsce uzyskało: INT Travel Sp. z o.o. w Katowicach

Zobacz całość »



Restaurator musi posiadać tytuł prawny do restauracji!

Zobacz całość »
Przedsiębiorcy, którzy mają restauracje, gdzie sprzedawane są alkohole, powinni zwrócić uwagę na umowy, na podstawie których korzystają z lokali, gdzie prowadzona jest działalność.
Art. 18 ust. 7 pkt 5 ustawy z 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (w.t.p.a.) stanowi, że warunkiem koniecznym sprzedaży alkoholi jest posiadanie tytułu prawnego do korzystania z lokalu, który stanowi punkt sprzedaży przez cały czas prowadzenia aktywności gospodarczej w tym zakresie. Utrata takiego uprawnienia powoduje cofnięcie udzielonego wcześniej zezwolenia - pisze Gazeta Prawna.
Organ administracyjny pierwszej instancji, jakim jest burmistrz miasta orzekł o cofnięciu udzielonego wcześniej jednemu z przedsiębiorców zezwolenia na sprzedaż oraz podawanie w lokalu gastronomicznym napojów zawierających:
- do 4,5% alkoholu oraz piwa,
- do 18% alkoholu z wyłączeniem piwa,
- powyżej 18% alkoholu.
Według burmistrza przedsiębiorca stracił prawo do lokalu, gdzie prowadził działalność gastronomiczną z wyszynkiem, gdyż osoba dzierżawiąca grunt, na którym się znajdował poddzierżawiany przez przedsiębiorcę lokal, utraciła prawo jego dzierżawy. W wyniku tego, przedsiębiorca, który korzystał z lokalu jako poddzierżawca, również utracił tytuł prawny. Z burmistrzem zgodził się organ drugiej instancji, czyli samorządowe kolegium odwoławcze.
Jednak przedsiębiorca w skargach, skierowanych do wojewódzkiego sądu administracyjnego zarzucił decyzjom organu odwoławczego między innymi błędne przyjęcie (w kontekście art. 18 ust. 7 pkt 5 w.t.p.a.), że umowa poddzierżawy jest uzależniona od dzierżawy. W rzeczywistości obie umowy takim węzłem nie są powiązane. Wygaśnięcie dzierżawy nie miało wpływu na ważność poddzierżawy, czyli nie zostało utracone prawo do lokalu, w którym przedsiębiorca prowadził działalność gastronomiczną.
Jednak WSA nie podzielił tych argumentów i oddalił skargę. Zaznaczył, że umowa poddzierżawy wygasa najpóźniej w momencie wygaśnięcia umowy dzierżawy. Przedsiębiorca nie zgodził się z takim rozstrzygnięciem i wniósł skargę kasacyjną do NSA. Zarzucił w niej naruszenie prawa, które polegało na przyjęciu przez sąd administracyjny pierwszej instancji, że przedsiębiorca utracił tytuł prawny do korzystania z lokalu, który stanowił punkt sprzedaży, podczas gdy tytuł taki w rzeczywistości posiadał. Według niego zbyt wąsko potraktowano pojęcie tytułu prawnego do lokalu. Dodatkowo pominięto istotne sformułowanie art. 18 ust. 7 pkt 5 w.t.p.a., które dotyczy tytułu prawnego do korzystania z lokalu, co oznacza coś innego niż tytuł prawny do lokalu. Ustawa w.t.p.a. nie określa, jaki tytuł prawny do korzystania z lokalu musi posiadać osoba, która ubiega się o zezwolenie na podawanie i sprzedaż alkoholu lub posiadająca takie napoje.
Jednak tej argumentacji nie podzielił Naczelny Sąd Administracyjny i oddalił skargi kasacyjne.
NSA potwierdził stanowisko WSA, że stosunek poddzierżawy łączący przedsiębiorcę z dzierżawcą uległ rozwiązaniu najpóźniej w momencie zakończenia pierwotnego stosunku, czyli dzierżawy.

Zobacz całość »



Będzie nowy rekord prędkości pociągu - 540 km/h?

Zobacz całość »
Prace dotyczące pobicia rekordu świata prędkości pociągu rozpoczęły się we Francji. Aktualne rekord, który należy do Francuzów to 515 kilometrów na godzinę.
- Próba bicia rekordu świata odbędzie się na wiosnę przyszłego roku na nowej linii między Paryżem a Strasbourgiem- powiedział przedstawiciele firmy Alstom, producenta szybkich pociągów TGV oraz minister transportu Dominique Perben.
Oczekiwana prędkość, którą ma osiągnąć pociąg to 540 kilometrów na godzinę. Inżynierowie zapowiedzieli, że próg 600 kilometrów na godzinę nie zostanie przekroczony. Pociąg mający pobić rekord składa się z dwóch lokomotyw i trzech dwupiętrowych wagonów. Pojazd będzie jechał bez pasażerów.

Zobacz całość »



Nowa ustawa gorzej chroni osoby poszkodowane w wypadku autokaru!

Zobacz całość »
Pasażerowie, którzy ucierpią w wypadku autokarowym powinni pospieszyć się z roszczeniem z polisy OC sprawcy, gdyż wypłaty odbywają się na zasadzie "kto pierwszy, ten lepszy". Dodatkowo według nowego prawa, które obowiązuje od tego roku, wszyscy uczestnicy kolizji mogą liczyć maksymalnie na 1,5 mln euro odszkodowań - podała Gazeta Prawna.
Praktycznie podczas każdego sezonu wakacyjnego dochodzi do katastrofy autobusu pełnego turystów. Od początku 2006 roku obowiązują nowe przepisy, które w gorszy sposób chronią osoby poszkodowane w katastrofach drogowych, za które odpowiedzialni są kierowcy.
Ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych wprowadziła między innymi nowe limity, które ograniczają odpowiedzialność towarzystwa ubezpieczeniowego, wystawiającego polisę OC komunikacyjnego. Dla szkód osobowych jest to 1,5 mln euro na zdarzenie, bez względu na ilość ofiar. Natomiast w przypadku szkód majątkowych limit wynosi 300 tys. euro na zdarzenie.
Przed podróżą warto sprawdzić, czy przewoźnik posiada polisę opiewającą na wyższą kwotę odszkodowania niż limit ustawowy.
Jeszcze w ubiegłym roku limity wynosiły odpowiednio 350 tys. euro i 200 tys. euro i były przewidziane na każdą osobę, która ucierpiała w wypadku.
Teraz poszkodowani w wypadku muszą dzielić pomiędzy siebie 1,5 mln euro, podczas gdy poprzednio każdy mógł liczyć na 350 tys. euro. Jest to bardzo duża różnica, gdyż z polisy OC wypłacane są również renty z tytułu utraty zdolności do pracy i uszczerbku na zdrowiu. Jedna osoba, która pobiera 20 tys. zł renty rocznie, w ciągu 30 lat z ubezpieczenia otrzyma 600 tys. zł, czyli 150 tys. euro. Jeżeli w wypadku drogowym ucierpi 10 osób z takimi roszczeniami, limit na szkody osobowe zostanie już wyczerpany.
Dodatkowy problem stanowi nowa zasada "kto pierwszy, ten lepszy" przy zgłaszaniu roszczeń z ubezpieczeń OC. Jeżeli w wypadku ucierpi wiele osób, środków z ubezpieczenia może dla wszystkich nie wystarczyć. Przez wprowadzony przepis, osoba, której stan jest poważny i przez kilka tygodni jest w śpiączce, może w ogóle nie otrzymać odszkodowania z towarzystwa ubezpieczeniowego. Przysługuje jej jedynie prawo do żądania odszkodowania od sprawcy wypadku, czyli właściciela autokaru lub samochodu, który uderzył w autokar. Jednak uzyskanie takiego odszkodowania jest dużo trudniejsze.
Obecnie jedynie towarzystwo ubezpieczeniowe Compensa, standardowo, bez żadnych dodatkowych opłat oferuje wszystkim klientom, którzy wykupują polisy OC wyższe limity: 3 mln euro na szkody na osobie oraz 600 tys. euro na szkody na mieniu.
Niestety, pasażerowie nie mają żadnego wpływu na to, jaką polisę będzie miał sprawca wypadku.

Zobacz całość »



NH Hotels wchodzi do Polski. Będzie 7 nowych hoteli!

Zobacz całość »
Szacuje się, że w Polsce w ciągu dwóch lat powstanie co najmniej 60 tańszych hoteli i pensjonatów. Wzrośnie też konkurencja w branży hotelarskiej, gdyż hiszpańska sieć NH Hotels zamierza otworzyć w Polsce 7 hoteli.
W Polsce zamierza rozpocząć działalność hiszpańska sieć NH Hotels, która uchodzi za jedną z największych na rynku europejskim sieci hotelowych, ukierunkowanych na turystykę biznesową. Obecnie w 19 krajach Europy, Afryki i Ameryki Łacińskiej prowadzi 270 hoteli. Teraz planuje otworzyć nowe obiekty w siedmiu polskich miastach.
Alex Kloszewski, szef polskiego oddziału firmy Colliers International zaznacza, że pojawiło się wielu nowych zagranicznych inwestorów, którzy są zainteresowani polskim rynkiem usług hotelarskich. Wśród nich najwięcej jest firm hiszpańskich. Spółka Immobile z grupy Salvator ma w 2007 roku wybudować w Olsztynie i Gdańsku hotele Sporting.
Alex Kloszewski podkreśla - Polski rynek jest nadal bardzo nienasycony, jeśli chodzi o hotele ekonomiczne, czyli tańsze. W Polsce można budować jeszcze w dużych miastach, jak Gdańsk, Szczecin, Poznań, Łódź, a nawet w Warszawie mogłyby powstać jeszcze trzy, cztery takie hotele. Ale Opole i Legnica też ich potrzebują.
Według specjalistów, do sektora usług hotelarskich wraca koniunktura, co pozwoli polepszyć wyniki finansowe oraz planować nowe inwestycje. Instytut Turystyki szacuje, że w 2010 roku w Polsce przenocuje 6 mln obcokrajowców, czyli o ponad 1,7 mln więcej niż w 2005 roku. Według Tri Hospitality Consulting od lipca 2005 do lipca 2006 średnie przychody na jeden pokój wzrosły o 7,6%. Dodatkowo w 2007 roku hotelarze planują podwyżki cen, których unikano od sześciu lat.
Jean Philippe Savoye, prezes grupy Orbis zaznacza - Ceny były niewspółmiernie niskie, nie pokrywały kosztów. W tym roku hotelarze zaczynają podnosić ceny.
Inwestorzy uważają, że inwestycje w 2007 roku przekroczą miliard złotych. Szacuje się, że w przyszłym roku może powstać 60-80 nowych hoteli.
Orbis inwestuje w hotele ekonomiczne. Do 2010 zamierza posiadać na terenie Polski 20 hoteli Etap i 20 Ibisów.
Inne sieci albo już budują następne obiekty, albo przygotowują się do nowych inwestycji. Holiday Inn, Hilton i Sheraton są zainteresowani działką w centrum Łodzi, którą miasto wystawiło na sprzedaż. Cena wyjściowa to 12 mln zł, ale chętnych nie brakuje. Budowę Campanile w Łodzi rozpoczęła grupa Louvre Hotels. Hotel ma rozpocząć działalność na przełomie 2007 i 2008 roku. W pierwszym kwartale 2007 roku ruszy też budowa prywatnego hotelu, który będzie znajdować się tuż obok Campanile. Sieć Qubus po otwarciu hoteli w Łodzi, Krakowie i Kielcach zamierza rozpocząć budowę w Poznaniu. Natomiast giełdowa spółka Interferie zapowiedziała zakup dwóch hoteli w Kołobrzegu i Świnoujściu.
Według Alexa Kloszewskiego inwestorzy nie wykorzystują nadarzających się okazji. Zaznacza - Wybudowałbym natychmiast hotel w okolicach wrocławskiej strefy ekonomicznej. Tam w interesach przyjeżdża bardzo dużo ludzi.
Podobnego zdania jest również Piotr Szczurowski, prezes spółki Investon, która zarządza hotelami Ideal. Jeden z obiektów powstał w Świebodzinie, gdzie skrzyżują się główne szlaki komunikacyjne: autostrady A2 i A3. Kolejne hotele inwestor wybuduje na gdańskiej i na przedmieściach Warszawy.

Zobacz całość »



PIT, POT i KROTHiG ma obawy przed połączeniem POT z PAIiIZ

Zobacz całość »
Resort gospodarki jest zdania, że połączenie Polskiej Organizacji Turystycznej (POT) z Polską Agencją Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ) da możliwość większej promocji polskiej gospodarki i turystyki za granicą. Przeciwko temu są pracownicy PIT, POT, KROTHiG i innych organizacji turystycznych.
Ministerstwo gospodarki rozpoczęło już pracę nad projektem.
- Rozpoczęliśmy prace koncepcyjne, mamy je na ukończeniu, jeszcze nie podjęliśmy ostatecznych decyzji - zapowiedział wiceminister gospodarki Andrzej Kaczmarek.
Obawy przed połączeniem instytucji mają także Krajowa Izba Gospodarcza (KIG), Polska Izba Turystyki (PIT) oraz Krajowa Rada Organizacji Turystycznych, Hotelarskich i Gastronomicznych (KROTHiG).
- Eksperymentowanie w tak istotnej sprawie, jak połączenie dwóch instytucji, mających odmienne pola działania, może spowodować istotne problemy dla rozwoju turystyki jak i dla promocji gospodarczej - uważa prezes KIG Andrzej Arendarski.
Zdaniem Karczmarka połączenie to da zyski dla branży turystycznej, a także w przyszłości będzie możliwe wspólne działanie placówek zagranicznych tych dwóch instytucji.
- Obecnie POT ma 13 zagranicznych przedstawicielstw, a dla handlu i inwestycji mamy 45 - powiedział PAP wiceminister.
- To oznacza, że za promocję polskiej turystyki za granicą mogłyby odpowiadać 58 zagranicznych placówek, a nie jak dotychczas 13 - mówi Kaczmarek.
Według KIG taki projekt powinien być opracowywany razem z branżą turystyczną a także z organizacjami, które promują polską gospodarkę za granicą.
- Takie są plany Ministerstwa Gospodarki. Jestem przekonany, że branża turystyczna na tym skorzysta - powiedział Karczmarek.
Jak przypomina wiceminister, zadanie znajdujące się w unijnym programie "Innowacyjna Gospodarka" ma na celu promocję gospodarki polskiej za granicą tj. promocję polskiej turystyki, eksportu oraz polskich inwestycji za granicą. Jest przekonany, że połączenie dwóch instytucji będzie łatwiejszym i bardziej uzasadnionym ekonomicznie rozwiązaniem.

Zobacz całość »



Zatrzymano pijany autokar

Zobacz całość »
W drodze do Torunia zatrzymano autokar, wiozący włocławskich gimnazjalistów na wycieczkę do toruńskiego planetarium. Młodzież zamiast do planetarium wróciła bezpośrednio do domów - gdyż była pijana.
Po przebadaniu 15-latków alkotestem okazało się, iż połowa wycieczki była pod wpływem alkoholu.
Policja zatrzymała autokar na prośbę zaniepokojonych nauczycieli.
Gimnazjaliści zamiast na seans planetarium w Toruniu trafili pod opiekę rodziców. Ich sprawą teraz zajmie się sąd dla nieletnich.

Zobacz całość »



Brak śniegu nie może być powodem rezygnacji z wykupionego wyjazdu zimowego!

Zobacz całość »
Tegoroczna bezśnieżna zima nie wpłynęła na obniżenie cen wyjazdów narciarskich. Śniegu brakuje nawet w Alpach, ale mimo to organizatorzy turystyki nie przewidują żadnych promocji cenowych.
Stoki, znajdujące się na wysokości powyżej 3 tys. metrów n.p.m. czynne są prawie przez cały rok. W Alpach jest ich około 20. W tym roku stanowią jedyną pewną lokalizacją prawdziwej białej zimy. Najwyższe i najbardziej znane lodowce znajdują się w Austrii, natomiast mniejsze, ale bardzo popularne wśród Polaków, we włoskich Dolomitach. Trasy lodowcowe oferuje również Szwajcaria i Francja.
Wyjazdy na tereny lodowcowe sprzedaje większość biur podróży. Jednak są one droższe od pobytów w kurortach położonych niżej. Największy wybór ofert przypada na styczeń i luty. Najtaniej jest w pierwszych dwóch tygodniach stycznia. Następnie ceny zaczynają rosnąć, a stoki wypełniają się narciarzami. Kolejnym tańszym okresem jest marzec, tuż przed zakończeniem sezonu. Wówczas turyści mogą liczyć na dodatkowe atrakcje, które zachęcają do pobytu, jak np.: darmowe karnety.
Piotr Zawistowski, współwłaściciel biura podróży Triada twierdzi, że dla największych organizatorów zimowe oferty są jedynie uzupełnieniem głównej działalności, jaką są wyjazdy w ciepłe miejsca. Wyjaśnia - Wyjazdy indywidualne na narty stały się łatwo osiągalne. Samochód, sprzęt, dowód w kieszeni i w drogę.
W skład większości pakietów polis turystycznych wchodzi ubezpieczenie kosztów odwołania uczestnictwa w imprezie turystycznej. Dodatkowo dostępne są również opcje ubezpieczenia kosztów anulowania biletu lub noclegów w hotelu. Jednak są one drogie. Przy cenie podstawowej polisy w wysokości 50 zł, opcja z kompletem ubezpieczeń kosztuje 200 zł. Dodatkowo, żadne z tych ubezpieczeń nie zadziała, jeżeli powodem rezygnacji z wyjazdu będzie brak śniegu. Warunki umów ubezpieczeniowych gwarantują zwrot kosztów jedynie w przypadkach:
- gdy klient nie może wyjechać z powodu nieszczęśliwego wypadku, co musi być potwierdzone zaświadczeniem lekarskim,
- śmierci lub zachorowania osoby bliskiej, jeżeli wymaga ona stałej opieki ubezpieczonego,
- zdarzenia losowego, które wymaga obecności ubezpieczonego, np. włamanie do mieszkania, wypadek samochodowy itp.
W Polsce jedynie Warta oferuje ubezpieczenie SKI Plus, które w części rekompensującą brak śniegu. Według warunków, towarzystwo wypłaca 40 zł za każdy dzień, w którym zamknięte były wszystkie trasy zjazdowe w okolicy pobytu w powodu braku śniegu. Trasy powinny być zamknięte nie wcześniej niż w dniu wyjazdu klienta i w okresie trwania umowy ubezpieczenia.
W lecie wyjazd z biurem podróży może być nawet 30% tańszy niż zorganizowany indywidualnie. Powodem są ceny noclegów w hotelach, które touroperatorzy dostają dużo niższe. Natomiast zimą takich różnic nie ma. A nawet zdarza się, że taniej uda się zorganizować wyjazd samemu. Touroperatorzy nie obniżają cen na zimowe pobyty, a z właścicielami obiektów noclegowych w Alpach, którzy skarżą się na brak turystów można negocjować ceny. W małych hotelach ceny dla biur turystycznych i rodzin, które same rezerwują pobyty, nie różnią się zasadniczo. Doba w 5-8-osobowym apartamencie kosztuje około 15 euro za osobę.
Większość zorganizowanych wyjazdów sprzedawanych jest z dojazdem własnym. Za podstawiony autokar należy dopłacić około 350 zł od osoby. Biuro pomaga zorganizować wyjazd osobom, które nie znają języka, dodatkowo gwarantuje opiekę pilota oraz możliwość złożenia reklamacji. Jednak z wyjazdu nie można zrezygnować bez istotnego powodu. Natomiast z indywidualnej rezerwacji można się wycofać nawet w ostatniej chwili, tracąc w najgorszym wypadku wpłaconą zaliczkę w pensjonacie.
Duże biura nie oferują wyjazdów na narty poza Alpy i Tatry, na przykład do Szwecji czy Norwegii. Można skorzystać też z wyjazdów w ciepłe miejsca. Organizatorzy zapewniają, że pierwszy kwartał roku jest bardzo dobrym czasem na pobyt w tropikach. Andrzej Glapiak, rzecznik portalu turystycznego easygo przyznał - Podział sezonu wypoczynkowego na zimowy i letni zaczyna się zacierać. O tej porze roku warto pojechać na Karaiby, Kubę, do Meksyku, Kenii, Tajlandii czy do Nepalu.
Jednak za tygodniowy egzotyczny wyjazd trzeba zapłacić 5-6 tys. zł.

Zobacz całość »



7,5 tysiąca funtów za oszukiwanie klientów restauracji

Zobacz całość »
Restauracja Julies w Londynie przekonywała swoich klientów, że podaje dania z mięsa, pochodzącego z hodowli ekologicznej i warzyw z ekologicznych upraw. Jednak po przeprowadzonej kontroli okazało się, że nie jest to prawda.
Za podawanie błędnych danych i wprowadzanie tym samym klientów w błąd został nałożona kara na restaurację w wysokości 7,5 tysiąca funtów szterlingów. Jak się okazała potrawy robione były z produktów o przeciętnej jakości, które wytwarzane są masowo i znacznie taniej niż w gospodarstwach ekologicznych.
Restauracja Julies cieszyła się renomą na londyńskim rynku gastronomicznym. Można było w niej spotkać takie gwiazdy jak Kate Moss, Gwyneth Paltrow i Kylie Minogue oraz członkowie rockowego zespołu U2.

Zobacz całość »



Kurs e-learningowy Polski System Informacji Turystycznej

Zobacz całość »
Na stronach POT dostępny jest kurs e-learning "Polski System Informacji Turystycznej".
Kurs został stworzony, w ramach wspierania rozwoju centrów informacji turystycznej, poprzez dostarczanie niezbędnej wiedzy o dobrych praktykach ze wskazaniem pożądanych cech jakościowych organizacji i zarządzania centrami.
Kurs złożony jest z trzech części: warstwy przekazującej wiedzę merytoryczną, warstwy przykładów i dobrych praktyk oraz testów sprawdzających.
Można go znaleźć pod adresem www.pot.gov.pl/szkolenia

Zobacz całość »



Polacy poprawiają sobie samopoczucie w ośrodkach spa

Zobacz całość »
O zaletach terapii wodnej wiedziały już starożytne Rzymianki, obecnie doceniają ją nowoczesne kobiety. Osoby, które ogarnia jesienna chandra lub dokucza reumatyzm powinny oddać się w ręce specjalistów od odnowy biologicznej. Przy odpowiednio dobranym programie, już po kilku dniach pobytu w luksusowym ośrodku można poczuć przypływ energii i nowych sił. Wyjazdy do spa zapewniają relaks i odnowę całego ciała.
Nazwa spa pochodzi z łaciny, jest to skrót od "Sanus Per Aquam"‚ czyli "zdrowy dzięki wodzie". W Polsce pierwsze ośrodki spa powstały dziesięć lat temu. Obecnie jest ich coraz więcej, gdyż stały się bardzo popularne. Obiektów‚ które uchodzą za spa, jest w Polsce około setki‚ jednak część z nich to zwykłe hotele. Posiadania bazy spa nie potwierdzają żadne certyfikaty. Praktycznie każdy pensjonat, w którym jest basen, sauna i wanna z hydromasażem może do nazwy dopisać spa. Obecnie stanowi to skuteczny chwyt reklamowy, który przyciąga gości jak magnes. W ośrodki tego typu przekształcają się też dawne sanatoria, rozbudowując bazę zabiegową. Jednak nie wszystkim udaje się osiągnąć wysoki standard hotelowy. Natomiast luksusowe hotele dysponują słabym sprzętem do odnowy biologicznej. Paweł Polka‚ właściciel portalu www.spa-prestige.pl zaznacza - Prawdziwych ośrodków spa jest w Polsce mniej więcej 30‚ niebawem powstanie 20 następnych. Jednak kryteria międzynarodowej organizacji ISPA spełniają obecnie w Polsce tylko dwa obiekty dr Ireny Eris.
Polka tłumaczy zainteresowanie spa - Żyjemy w ciągłym biegu‚ intensywnie pracujemy, a potem chcemy wypoczywać równie szybko i intensywnie. Fundujemy sobie weekend w spa i do woli korzystamy z zabiegów. Poza tym spa jest teraz modne‚ stanowi oznakę prestiżu‚ po prostu wypada tam bywać.
Kuracjuszka z południa Polski, przebywająca w Krynicy przyznaje - Przez pięć dni się wyciszam‚ odprężam i ładuję akumulatory. Z usług spa korzysta dwa razy w roku. Przyjeżdża z czterema koleżankami z różnych miejscowości‚ które kiedyś poznała na turnusie odnowy.
Z odnowy biologicznej najczęściej korzystają kobiety dwudziesto-, trzydziestoletnie oraz osoby starsze‚ którym za pobyty płacą dzieci. Joanna Grucela‚ kierownik instytutu kosmetycznego w krynickim spa dr Ireny Eris wspomina - Mieliśmy dziewięćdziesięcioletnią panią‚ która codziennie brała udział w gimnastyce.
W wielu ośrodkach stworzono również specjalne programy dla mężczyzn, których coraz częściej można spotkać w ośrodkach spa. Piotr Stefański‚ dyrektor marketingu Bryzy w Juracie wyjaśnia - Na początku podchodzą do takiego wypoczynku sceptycznie‚ ale po dwóch zabiegach zazwyczaj zmieniają zdanie.
Do polskich obiektów odnowy biologicznej coraz częściej przyjeżdżają obcokrajowcy. W Polsce jest dużo taniej niż w Niemczech i Skandynawii‚ a oferta i standard usług są porównywalne. Krzysztof Kozaryn, kierownik marketingu hotelu Senator w Dźwirzynie poinformował - Mamy jedną trzecią gości zagranicznych‚ głównie z Niemiec i Szwecji. Kiedyś się dziwiliśmy‚ że wszystkie odwiedzające nas Szwedki zamawiają tu też pedicure‚ wcale nie najtańszy. Gdy się dowiedzieliśmy, ile kosztuje u nich‚ przestaliśmy się dziwić.
Do spa przyjeżdżają też ludzie z problemami zdrowotnymi. Kozaryn wyjaśnia - Goście z różnymi dolegliwościami, przyzwyczajeni do hoteli czterogwiazdkowych, nie chcą jechać do podupadłego sanatorium‚ które nie pamięta, kiedy był ostatni remont, a ściany w nim pokrywa grzyb. Dodaje - Dlatego już od stycznia wprowadzimy pakiet leczniczy‚ zajmiemy się głównie leczeniem chorób kręgosłupa i reumatyzmu.
Barbara Romaszewska‚ dyrektor ds. lecznictwa w Malinowym Dworze w Solcu-Zdroju wyznaje - Przybywa do nas wiele osób z zespołem przeciążenia kręgosłupa. To ci, którzy mało się ruszają: pracują przy komputerze, jeżdżą samochodem i często posługują się pilotem od telewizora. Ludzie, którzy szybko żyją‚ chcą się równie szybko leczyć. Pytają, czy pomożemy im w ciągu trzech dni. W tak krótkim okresie na pewno nikogo nie wyleczymy. Każdy zabieg leczniczy wymaga czasu‚ pobytu co najmniej jedno- czy dwutygodniowego. Ale zasiedziałych w fotelu staramy się namówić do gimnastyki‚ uczymy ich, jak dbać o zdrowie i właściwie się odżywiać.
Renomowane ośrodki spa każdego roku wprowadzają nowe zabiegi‚ aby utrzymać stałych i wymagających klientów. W swojej ofercie mają nawet po kilkaset pozycji. Starają się dla każdego gościa dobierać indywidualny zestaw zabiegów.
Klienci zazwyczaj korzystają z całych pakietów usług, które są dużo tańsze od indywidualnie dobranych programów kosmetycznych i odnowy biologicznej. Jowita Antoń, która zajmuje się marketingiem w Spa Nałęczów podkreśla - Oczekują gotowych rozwiązań‚ nie chcą samodzielnie składać puzzli z zabiegów.
Istotne są nazwy oferowanych zestawów: "Tydzień w raju", "Harmonia zmysłów", "Dotyk piękna". Ośrodki spa, gdzie kuracja wodna powinna być podstawą oferują nie tylko kąpiele i hydroterapię‚ ale wiele innych zabiegów poprawiających samopoczucie pacjentów. Specjaliści dbają o właściwą kondycję ciała poprzez nawilżanie‚ odżywianie i ujędrnianie skóry oraz umysłu poprzez relaks‚ odstresowywanie‚ pobudzenie i spokój. Anna Mikosz ze Spa Planet, firmy, która zajmuje się organizowaniem targów spa oraz wydawaniem magazynu dla kobiet "Spa & Wellness" wyznała - Renesans popularności przeżywa masaż tajski‚ bardzo modny jest indonezyjski‚ cały czas w czołówce najpopularniejszych zabiegów utrzymuje się masaż klasyczny.
Anna Mikosz radzi - Przed podjęciem decyzji, dokąd pojedziemy, najlepiej pytać znajomych. Nie ma lepszej rekomendacji niż ustna. Z badań i forów dyskusyjnych na portalach spa wynika‚ że jedni chcieliby wybrać się do ośrodka z gronem przyjaciół i oczekują ceny dostępnej dla wszystkich‚ inni zaś wolą, żeby spa pozostało towarem luksusowym.
Paweł Polka dodaje - Dla wielu ważna jest lokalizacja ośrodka‚ często bowiem łączą pobyt w spa z wyjazdem w góry‚ nad morze lub jeziora.
Istotny jest również standard obiektu. Podczas pobytu w instytucie odnowy biologicznej klienci powinni czuć się luksusowo.

Zobacz całość »



Na narty do Turcji?

Zobacz całość »
W górach Anatolii w Turcji pokrywa śniegu ma zimą nawet trzy metry grubości.
Obecnie tureckie ośrodki narciarskie odwiedzają głównie Rosjanie, jednak nie brakuje też turystów z Zachodu. Polaków jest tam jeszcze bardzo mało, gdyż nie kojarzą Turcji z wypoczynkiem zimowym.
W Anatolii, azjatyckiej części Turcji, śniegu w zimie nie brakuje. Przeciętnie pokrywa śnieżna sięga trzech metrów. Dlatego też nawet w kwietniu można jeszcze tam jeździć na nartach. Turcja jest krajem górzystym, której najwyższy szczyt Ararat ma 5137 m n.p.m. Natomiast ośrodki narciarskie znajdują się na wysokości 2000 - 3000 m. Tureckie ośrodki odbiegają od Austrii i Włoch pod względem infrastruktury, ale mają standard porównywalny z Polską. Dodatkowo Turcy są bardzo gościnni, a jazdę na nartach można połączyć z innymi atrakcjami np.: korzystaniem z leczniczych źródeł termalnych, zwiedzaniem ruin starożytnych budowli, wspaniałymi krajobrazami oraz świetną kuchnią.
Z Bursy, pierwszej stolicy rodzącego się w XIII wieku imperium osmańskiego, położonej około 150 km od Stambułu, na stoki masywu Ulu Dag jest około 40 km. Im wyżej tym droga staje się bardziej kręta, a wokół leży coraz więcej śniegu. W miejscu, gdzie kończy się szosa, wśród terenów chronionych jako park narodowy, leży niewielkie miasteczko. Znajduje się tam mnóstwo hoteli, w większości luksusowych, które oferują pobyty na zasadzie all inclusive. Gośćmi są głównie cudzoziemcy, gdyż niewielu Turków jeździ na nartach, a dodatkowo muszą płacić zwykłą stawkę za wszystko, podczas gdy obcokrajowcy otrzymują w hotelach i na wyciągach aż 50% zniżki. Pracownik jednego z czterogwiazdkowych hoteli wyjaśnia - Zależy nam na turystach, którzy zostają w hotelach dłużej.
Ze znalezieniem kayak odasi, czyli wypożyczalni nart, nie ma problemu, gdyż jest ich dużo w miejscowości. Sprzęt nie jest najlepszy, ale znanych, zachodnich firm i po bardzo przystępnych stawkach. Za wypożyczenie nart na cały dzień trzeba zapłacić równowartość 23 zł. Wyciągów w Ulu Dag jest 14, w tym orczyki, krzesełka i gondolka. Wyruszają z 1700 m n.p.m., a docierają do 2232 m. Niestety nie są objęte jednym karnetem.
W Ulu Dag wyciągi należą do poszczególnych hoteli. Hotel Agaoglu ma ich aż pięć i za całodniowy karnet płaci się około 60 zł można jeździć prawie wszędzie.
Z jednej strony znajdują się zalesione, kopiaste wzgórza oraz łatwe stoki dla początkujących, a z drugiej roztacza się śnieżna pustynia z trudniejszymi trasami. Na szczycie leżą kolorowe, wypchane styropianem worki, które służą do opalania się lub przyglądania unoszącym się w górze paralotniarzom. Wyciągi działają do zmierzchu i dopóki są klienci.
Drugi ośrodek narciarski leży w centralnej Anatolii, koło miasta Kayseri, na obrzeżach Kapadocji. Ze Stambułu łatwo tam się dostać samolotem lub nocnym autobusem. W Kayseri trzeba się przesiąść na dolmusz, czyli mikrobus pełniący funkcję zbiorowej taksówki i po półgodzinnej podróży dociera się do ośrodka, położonego na zboczu wulkanu Erciyes. Sceneria jest zupełnie inna niż w Ulu Dag. Mehmet Eglenceoglu jest szefem wyciągów, restauracji i wypożyczalni sprzętu. Wiele lat pracował w Austrii jako instruktor narciarstwa, a teraz przenosi zachodnie pomysły na turecki teren. Ściągnął już austriackich snowboardzistów oraz zorganizował pokazy, które promują zimowe sporty. Na Erciyesie ludzi jest dużo, jednak przeważają ci, którzy przyjechali tylko popatrzeć. Mehmet wyjaśnia - Wielu Turków z południa nie widziało nigdy śniegu, wizyta tutaj to dla nich wielka atrakcja.
Największym powodzeniem cieszą się sanki oraz przejażdżki skuterem śnieżnym. Jednak są też śmiałkowie, którzy próbują jazdy na nartach. Wśród obcokrajowców przeważają Holendrzy. Częstymi gośćmi są również żołnierze wojsk NATO, którzy stacjonują w położonej na wybrzeżu Morza Śródziemnego Adanie i przyjeżdżają na narty wraz z rodzinami podczas dni wolnych.
Na Erciyesie są tylko 4 wyciągi. Najwyżej można dojechać na wysokość 2770 m n.p.m. W planach jest wybudowanie jeszcze jednego odcinka do 3100 m. Jednak na wierzchołek, leżący na wysokości 3917 m jest jeszcze daleko. Wyprawa na szczyt zajmuje 4 - 5 godzin. Zajrzenie do wygasłego krateru oraz zjechanie na nartach jest warte wysiłku związanego z wycieczką.
Na Erciyesie jest bezpiecznie, gdyż stoki patroluje wojsko. Często można też spotkać młodych mężczyzn z napisem "Jandarma" na plecach, którzy pilnują porządku, a w razie czego udzielą pomocy.

Zobacz całość »



::: 2006-12-21 :::


Organizatorzy Pucharu Świata w Zakopanem muszą zapłacić za korzystanie z Wielkiej Krokwi!

Zobacz całość »
Centralny Ośrodek Sportu w Zakopanem po raz pierwszy w historii Pucharu Świata w skokach narciarskich zażądał od organizatorów zakopiańskiego konkursu zapłaty za korzystanie z Wielkiej Krokwi.
W poprzednich latach, organizatorzy płacili jedynie za wykorzystywanie urządzeń.
Bilety na konkurs zostały już sprzedane. Gazeta Krakowska zaznacza - A teraz nie wiadomo skąd wziąć pieniądze.
Lech Nadarkiewicz, dyrektor zakopiańskiego PŚ przyznaje - Gdyby była w pobliżu druga skocznia, na pewno byśmy zrezygnowali z Wielkiej Krokwi. Ale trudno teraz, gdy właściwie wszystko jest już zapięte na ostatni guzik, odwoływać Puchar czy przenosić. Według nas są to monopolistyczne praktyki i należałoby to zgłosić do urzędu antymonopolowego.
Nadarkiewicz nie zdradził jak wysokiej opłaty zażądał zakopiański COS. Wyznał tylko, że pobieranie tego typu opłat będzie skutkowało problemami finansowymi. Wyjaśnił - Nie będziemy mieć finansowych kłopotów, jeśli chodzi o sam Puchar Świata, bo jest to impreza dochodowa. Niestety, do pozostałych imprez, np. letniego Grand Prix w skokach, Pucharu w kombinacji norweskiej Tatrzański Związek Narciarski musi dokładać, bo są deficytowe. I tu mogą wystąpić problemy z ich sfinansowaniem.
Skoki narciarskie przyciągają do Zakopanego tysiące turystów. W tej chwili już większość miejsc noclegowych jest zajęta w okresie trwania konkursu Pucharu Świata w styczniu 2007 roku.

Zobacz całość »



Pracownicy Lot-u zamieszani w przemyt narkotyków

Zobacz całość »
Dwaj pracownicy LOT są podejrzani w sprawie o udział w międzynarodowym przemycie narkotyków.
- Obaj są przesłuchiwani w Prokuraturze Apelacyjnej w Krakowie - oświadczył rzecznik prokuratury, Jerzy Balicki. Mężczyznom zarzuca się, udział w zorganizowanej grupie przestępczej, która zajmuje się przemytem narkotyków.
Wg doniesień z prokuratury, jeden z oskarżonych, miał przemycać kokainę, z USA do Polski, w puszkach z mlekiem, natomiast drugi - przewozić produkowaną w Polsce amfetaminę, do USA. Na ślad podejrzanych, prokuratura natrafiła podczas śledztwa, dotyczącego przemytu 95 kg kokainy z USA do Polski.
W w/w procesie, występuje siedmiu oskarżonych, w tym domniemany przywódca tzw. gangu mokotowskiego Korek. Sprawa toczy się przed Sądem Okręgowym w Krakowie.

Zobacz całość »



PKP będzie przewozić tiry?

Zobacz całość »
PKP zamierza w połowie przyszłego roku uruchomić pierwsze połączenie kolejowe, które będzie przeznaczone dla tirów.
Tego typu rozwiązanie jest już między innymi w Szwajcarii i Austrii. Polska od kilku lat pracuje nad uruchomieniem projektu "Tiry na tory".
Pierwsze połączenie kolejowe, które obsługiwałoby ruch tirów ma zostać uruchomione między Rzepinem, a Suwałkami. Na 700-kilometrowej trasie, od granicy z Niemcami do granicy z Litwą, ma kursować w obie strony jeden pociąg PKP Cargo, który jednorazowo może zabrać około 40 ciężarówek. Jeśli pomysł się sprawdzi, PKP zamierza dokupić kolejne wagony i uruchomić następne połączenia.
Środki na ten projekt w wysokości 50 mln zł zostały zapisane w uchwalonym przez Sejm budżecie na 2007 rok. Pozostałe pieniądze będą pochodzić z Unii Europejskiej. Do 2013 roku Polska ma w sumie otrzymać na ten cel ponad 100 mln euro.
Zadaniem projektu "Tiry na tory" jest poprawa bezpieczeństwa na drogach oraz przeciwdziałanie niszczeniu polskich jezdni przez duże, ciężkie pojazdy.

Zobacz całość »



Małopolskie: zderzenie autobusa z tirem

Zobacz całość »
- 14 osób zostało rannych w wypadku autobusu z tirem, do jakiego doszło rano w Nowym Brzesku (pow. proszowicki, woj. małopolskie) - podał do informacji rzecznik prasowy małopolskiej straży pożarnej Andrzej Siekanka.
Wszyscy ranni i poszkodowali zostali odwiezieni do szpitala. Największych obrażeń doznał kierowca autobusu, który ma złamane nogi. Reszta osób jak również kierowca tira nie mają większych obrażeń.
Do wypadku doszło najprawdopodobniej, ponieważ kierowca tira zjechał do przeciwny pas ruchu. Dokładne przyczyny zostaną jednak ustalone po analizie wszystkich okoliczności.

Zobacz całość »



Czeski przewoźnik narodowy przewiózł już 5 mln pasażerów

Zobacz całość »
Czeski przewoźnik narodowy, CSA od stycznia do listopada tego roku, przewiózł aż pięć milionów pasażerów. Wynik ten jest lepszy w porównaniu z ubiegłym rokiem o 2,3 %.
Petr Řehák, v-ce prezes d/s sprzedaży, nie kryjąc zadowolenia z osiągniętego wyniku, oświadczył, iż w firmie rozpoczął się proces trudnych zmian jałowego podejścia biznesowego jaki trwał od wielu lat.
Czesi najchętniej podróżowali do europejskich miast tj.: Paryż, Londyn, Amsterdam, Madryt, czy Ateny. Największy wzrost, linie odniosły w ruchu czarterowym - przewożąc 760 tys. klientów, w ciągu ostatnich jedenastu miesięcy. Wakacyjne kierunki lotów, które cieszyły się największym zainteresowaniem to Hurgada, Heraklion, Antalya.
CSA, przywiązuje dużą wagę do punktualności lotów. Przez pierwsze trzy kwartały 2006 r., czeskie linie zajęły pod tym względem, drugie miejsce wśród 26 europejskich przewoźników zrzeszonych w Association of European Airlines (AEA).

Zobacz całość »



Malezyjskie supertoalety mają kusić turystów

Zobacz całość »
Supertoalety zaprezentowała Malezja w ramach promocji walorów turystycznych kraju. Wykorzystują one najnowsze technologie i mają pomóc w zatarciu opinii kraju o złych sanitariach.
Przez wiceministra Malezji Najibi Razaka została przeprowadzona inspekcja przydrożnej toalety pod Kuala Lumpuj. Wezwał on także do utrzymania porządku i czystości w miejscach, do których i król chodzi piechotą.
- Powinno być więcej kampanii, propagujących korzyści z czystych i zdrowych toalet - powiedział wicepremier, wzywając zarazem Malezyjczyków, by uczyli się od Japończyków kultury czystości WC.
Władze Malezji mają nadzieję, że zachęcą do 2007 roku 20 milionów turystów do odwiedzenia ich terytorium.
Temat malezyjskich toalet publicznych został poruszony, ze względu na częste skargi turystów na braki papieru i mydła, a także na ogólny nieporządek, który w nich panuje.
- Kuala Lumpur staną 23 takie technologicznie zaawansowane toalety - mówi burmistrz stolicy Malezji Hakim Borha. Będą wyposażone w klimatyzację i automatyczny zestaw czyszczący.

Zobacz całość »



Muzea muszą walczyć o narodowe dzieła sztuki!

Zobacz całość »
W polskich muzeach leży mnóstwo wniosków od dawnych właścicieli z prośbą o zwrot dzieł sztuki. Placówki czasami zatrzymują eksponaty w depozycie, często je odkupują lub tracą na zawsze.
Pracownicy Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego szacują, że spadkobiercy mogą się zgłosić po prawie połowę z ponad 13 milionów eksponatów z polskich muzeów. Jeżeli uda im się je odzyskać, sale wystawowe będą puste, a budynki muzealne staną się ponownie rodzinnymi pałacami. Część eksponatów do dzisiaj ma niewyjaśnioną sytuację prawną, a wiele dóbr kultury zostało odebranych właścicielom z naruszeniem prawa.
Obecnie spadkobiercy walczą w sądach o odzyskanie swoich własności. Przez ostatnie kilka lat Muzeum Narodowe musiało zwrócić wiele cennych dzieł, wśród nich były między innymi obrazy Jacka Malczewskiego "Śmierć Ellenai" i Jana Matejki "Portret córki Beaty z kanarkiem".
Łącznie właściciele żądają zwrotu prawie 10 tys. rysunków oraz grafik ze zbiorów Józefa Ignacego Kraszewskiego między innymi "Portretu Anny ze Scypionów Szaniawskiej" Marcello Bacciarellego, "Kopania buraków" Leona Wyczółkowskiego oraz kopii "Ucieczki do Egiptu" Rubensa.
Muzeum Narodowe musiało zapłacić duże pieniądze, aby zatrzymać te dzieła, gdyż przegrało proces z rodziną Tarnowskich, która wywodzi się z jednego z najstarszych polskich rodów arystokratycznych. Dorota Folga-Januszewska, dyrektor muzeum zapewnia - W ciągu sześciu lat odkupimy całą kolekcję liczącą kilka tysięcy eksponatów, między innymi ryciny, obrazy.
Potomkowie rodziny Potockich chcą, aby wycofano całą kolekcję krzeszowicką, która wyceniana jest na ponad 30 milionów złotych.
Straty musiał ponieść także Wawel. We wnioskach, które już trafiły do dyrektorów polskich muzeów, właściciele żądają 600 tysięcy zwrotów zagarniętego mienia. Liczba ta cały czas rośnie.
Pięciu spadkobierców rodziny Zamoyskich, którzy obecnie mieszkają w USA, chce odzyskać Muzeum Zamoyskich, obejmujące 21 hektarów z zespołem pałacowo-parkowym w Kozłówce wraz z kilkoma tysiącami eksponatów. Natomiast Wilanów procesuje się ze spadkobiercami Adama Branickiego o wydanie nieruchomości oraz wszystkich zbiorów.
Byli właściciele, którym po II wojnie światowej bezprawnie odebrano własność, teraz chcą ją odzyskać. Jednak uchodzą one za dziedzictwo narodowe. Jeżeli przedmioty, o których zwrot domagają się właściciele, są wyjątkowo cenne dla polskiej historii i kultury, warto o nie walczyć. Halina Kołba, historyk sztuki podkreśla - Czasem udaje się przekonać spadkobierców, by pozostawili dzieła w muzealnym depozycie.

Zobacz całość »



Problemy z lotami do Londynu!

Zobacz całość »
Samoloty latające z polskich lotnisk do Londynu często są odwoływane i spóźniają się. Z powodu słabej informacji, pasażerowie mają też problemy z bagażem - pisze Gazeta Wyborcza.
Sytuacja na polskich lotniskach na początku sierpnia tego roku:
- Warszawa. Pięć samolotów lecących z Okęcia na Heathrow zostało odwołanych. Natomiast samoloty z Londynu były opóźnione o cztery godziny. Z powodu zapomnianych bagaży, aż trzy razy w ciągu jednego dnia ewakuowano lotnisko. Pasażerowie, którzy lecieli do Stanów, Wielkiej Brytanii, Kanady oraz Izraela musieli wyjąć z bagaży podręcznych przedmioty elektroniczne, telefony komórkowe oraz płyny. Z powodu bardzo dokładnej kontroli bagażu samoloty wylatywały z dużym opóźnieniem.
- Gdańsk. Samolot z Londynu Luton wylądował z półtoragodzinnym opóźnieniem, a z Londynu Stansted przyleciał cztery i pół godziny później. Po 30-minutowym postoju w Rębiechowie maszyny wracały do Londynu. Pracownik ochrony lotniska wyjaśnia - Z Rębiechowa odlatywały do krajów arabskich samoloty z naszym wojskiem. Dlatego sprawdzamy ręcznie wyjątkowo dużo bagaży, nawet do siedmiu na dziesięć sztuk. Teraz, oczywiście, wszystkie. Według niego brytyjskie opóźnienia spowodowane są przejściem na ręczną kontrolę bagażu. Do tej pory Brytyjczycy sprawdzali tylko jeden na dziesięć bagaży, natomiast reszta była prześwietlana. Teraz sprawdzają wszystkie sztuki.
- Poznań. Ryanair odwołał lot do Stansted. Pasażerowie mogli skorzystać z lotu półtorej godziny później samolotem Wizz Air do Londynu Luton, jednak przewoźnik zażyczył sobie 2,5 tys. zł dopłaty. W porcie Ławica nie zostały wprowadzone nowe procedury przy odprawie, ale podręczne bagaże kontrolowano z większą uwagą.
- Kraków. Do Balic nie przyleciał easyJet z Londynu Luton. Natomiast samoloty Centralwings i British Airways do Londynu Gatwick miały prawie godzinę spóźnienia. Lecący ze Stansted Ryanair miał dwie godziny opóźnienia, a z Glasgow godzinę. Balice mają sześć połączeń dziennie z Londynem. Wśród nowych procedur bezpieczeństwa jest przepis, że na pokład można zabrać tylko dokumenty i portfel w przezroczystej torebce.
- Łódź. Z Londynu Stansted nie przyleciał Ryanair. Został odwołany też lot powrotny. Przewoźnik zaproponował zmianę daty wylotu oraz pełny zwrot kosztów. Samolot Ryanair z Nottingham spóźniony był o dwie godziny. Pasażerowie mogli zabrać na pokład bagaż podręczny, jednak wszystko było szczegółowo kontrolowane.
- Katowice. Dwa samoloty Wizz Air poleciały do Luton bez żadnych opóźnień. Loty z Wielkiej Brytanii do Pyrzowic również odbyły się zgodnie z planem. Pasażerowie mogli mieć przy sobie bagaż podręczny, ale był on dokładnie sprawdzany. Żywność musiała być hermetycznie zamknięta, a płyny szczegółowo kontrolowano. W bagażu podręcznym można przewozić sprawne urządzenia elektryczne. Natomiast popsute muszą być przewożone w bagażu rejestrowanym.
- Rzeszów. Samolot z Londynu Stansted spóźnił się aż pięć godzin, po czym pół godziny później wyleciał w drogę powrotną.
- Szczecin. Jednego dnia w ogóle nie latały samoloty do Londynu. Innego odbywały się tylko loty na lotnisko Stansted.
- Bydgoszcz. Ryanair odwołał lot do Londynu, w wyniku czego 167 pasażerów musiało zostać na lotnisku.
- Wrocław. Loty do Stansted były odwołane. Na pokład samolotu można było wnosić napoje i płyny, ale tylko w zamkniętych, fabrycznych opakowaniach. Laptopy i komórki były dokładnie sprawdzane.

Zobacz całość »



Kraków uzyskał tytuł najmodniejszego miasta świata!

Zobacz całość »
Amerykańska agencja Orbitz, gigant na rynku turystycznym w Stanach Zjednoczonych ogłosiła Kraków najmodniejszym miastem świata.
Orbitz.com jest jedną z dwóch największych w USA internetowych agencji podróży. Z jej usług korzysta każdego roku kilkanaście milionów Amerykanów, którzy przez agencję kupują bilety lotnicze, rezerwują hotele i wynajmują samochody. Obroty agencji to miliardy dolarów. Teraz Orbitz będzie oferować promocyjne pakiety wycieczkowe do Krakowa. Wyjazdy do Polski i Krakowa będzie polecać też wiele innych, mniejszych biur.
Eksperci Orbitz uzasadniając swój wybór, stwierdzili - Kraków to "nowa Praga!". Podkreślali też funkcję kulturalnej stolicy Polski oraz zachowane zabytki w świetnym stanie. Orbitz zaznaczył - Jednak, mimo że korzeniami sięga głęboko w historię, Kraków nie utknął w mrocznej przeszłości. Miasto ma pulsujące życie towarzyskie i wspaniały karnawał.
Według agencji najlepiej Kraków odwiedzać w styczniu i lutym, kiedy trwa karnawał. Amerykańscy touroperatorzy podkreślają, że krakowskie ulice, kluby oraz kawiarnie otwarte są przez całą noc. Życie nocne przyciąga turystów bardziej niż arrasy na Wawelu. Dodatkowo Kraków, w przeciwieństwie do Pragi i Budapesztu, nie ma administracyjno-biurowego zaplecza, jest miastem artystów i studentów.
Oprócz Krakowa na liście siedmiu "najmodniejszych miejsc w 2007 roku" znalazły się też hiszpańska Walencja, gdzie będą odbywać się najsłynniejsze regaty żeglarskie świata America Cup oraz Ho Chi Minh City w Wietnamie. Hanna Zaleski z biura podróży American Travel Abroad, zajmującego się organizacją wycieczek z USA do Europy ocenia - To fantastyczna reklama dla Krakowa i Polski, zapowiedź fali amerykańskich turystów, co oznacza wielki biznes dla miasta.
Michał Ostrowski, który oprowadza turystów po Nowej Hucie w ramach wycieczek Crazy Guides zaznacza - Amerykanów kręci wszystko, co stare. W Europie Zachodniej, w Pradze i Budapeszcie już byli. Teraz czas na Kraków. Jest dla nich, z jednej strony, cool, modny, z drugiej - bezpieczny.
Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa cieszy się, że miasto zostało docenione nie tylko za walory historyczne. Zaznacza - Kraków jest też postrzegany jako miasto nowoczesne, które nadąża za trendami i które, co bardzo ważne, oferuje szeroki wachlarz propozycji niemalże dla każdego turysty. Majchrowski dodał też, że nie jest to pierwsze wyróżnienie tej rangi dla Krakowa. W minionym roku w plebiscycie prestiżowego magazynu "Travel and Leisure" na najbardziej godne polecenia miejsce w Europie, Kraków zajął piąte miejsce. Uplasował się przed Pragą i Paryżem.
Z mody na Kraków zadowoleni są właściciele hoteli, restauracji, a także organizatorzy wycieczek.
W 2005 roku Kraków odwiedziło 7 mln osób. Szacuje się, że w tym roku liczba ta wzrośnie do 8,5 mln. Miasto zaczęło się obawiać, że podążający za modą na Kraków turyści zniszczą miasto. Katarzyna Gądek, dyrektor wydziału promocji poinformowała, że w strategii rozwoju turystyki miejskiej wiele miejsca zostało poświęconego na tzw. rozpraszanie turystów do dzielnic mniej dotychczas popularnych, np. socrealistycznej Nowej Huty lub urokliwego Podgórza.
Marta Firlet-Bradshaw, redaktor naczelna serwisu Cracow-life.com wyznała - Czołowe pozycje Krakowa w najlepszych rankingach świata wcale mnie nie dziwią. Popatrzcie na inne słynne miasta, jak Paryż, Londyn, Tokio: od dawna "poustawiane", zapięte na ostatni guzik, przesycone rozmaitymi inicjatywami, komercją, biurokracją. Trudno wcisnąć się tam z czymś nowym. Na dłuższą metę turystę takie miasta przytłaczają. Kraków zaś to nie za wielkie, piękne, stare miasto. Wciąż rozbabrane, pełne luk, dziur, które można wypełnić czymś kreatywnym niemal w każdej dziedzinie.
Piotr Działowy, właściciel pokoi gościnnych Tournet przy ulicy Miodowej 7 zauważa - Każda tego typu promocyjna bomba to wielki impuls dla turystycznego ruchu, przede wszystkim w hotelarstwie. Już teraz Amerykanie stanowią u mnie 10-15% gości, ale wiem, że w porównaniu z innymi topowymi miastami Europy to jeszcze stosunkowo mało. Spodziewam się, że po rozpowszechnieniu takiej informacji turyści z USA ruszą na Kraków, ale nie sądzę, by czekał nas nagły zalew zza oceanu. Pewnie nie stanie się to już w 2007 roku, a w ciągu najbliższych pięciu lat.
Grażyna Leja, pełnomocnik prezydenta Krakowa do spraw turystyki podkreśla - Niewiarygodny sukces! To skutek wielu podejmowanych przez nas działań promocyjnych, dzięki którym chcieliśmy maksymalnie wykorzystać koniunkturę na Kraków. Niedawno byliśmy piątym miastem Europy według Travel & Leisures, wyprzedzając Paryż. W innym londyńskim konkursie zwyciężaliśmy wraz z Düsseldorfem. Przed nami dużo pracy. Zwłaszcza jeśli chodzi o poprawę jakości usług turystycznych, tzw. kultury powitania czy transportu z lotniska do centrum miasta. Na razie nie jesteśmy dobrze przygotowani na tak masowy zalew turystów z USA. Mimo krajowego rekordu największej liczby miejsc noclegowych - w zderzeniu z nadchodzącym tu tak wielkim frekwencyjnym sukcesem - mamy ich po prostu zbyt mało.
Z uzyskanego tytułu cieszy się też krakowskie lotnisko. Piotr Pietrzak, rzecznik prasowy MPL Balice przyznaje - Dla portu lotniczego to bardzo dobra wiadomość. W sezonie letnim bezpośrednie połączenia transatlantyckie z Krakowa realizowane były przez LOT dziewięć razy w tygodniu. Mamy nadzieję, że ten prestiżowy tytuł wygeneruje nowe możliwości połączeń lotniczych również dla przewoźników amerykańskich.
Bartosz Trojnacki, menedżer klubu Kitsch podkreśla - W pełni się zgadzam, że Kraków powinien być uznany za najmodniejsze miasto świata. I nie tylko ze względu na zabytki czy specyficzny klimat, ale również z uwagi na liczne lokale. Zarówno w naszym Kitschu, jak i w pokrewnych nam lokalach odczuwamy modę na Kraków. Odwiedzają nas rzesze turystów z całego świata, mamy stałego klienta z Ugandy, całe grupy z Anglii, Niemiec.

Zobacz całość »



::: 2006-12-22 :::


Czy Polska będzie mieć kolejne międzynarodowe lotnisko?

Zobacz całość »
W Obicach pod Kielcami ma powstać międzynarodowy port lotniczy. Wartość budowy szacowana jest na 500 mln zł. Tak olbrzymiej inwestycji nie chciał samorząd województwa, nie planowało jej także Ministerstwo Transportu. Jednak lotnisko ma powstać, bo tak chce minister Przemysław Gosiewski.
Lotnisko ma zostać utworzone na granicy dwóch wsi: Obice i Grabowiec. Pod koniec grudnia, Urząd Miasta w Kielcach ogłosił przetarg na studium budowy. Firma konsultingowa, która wygra ma określić wpływ na gospodarkę oraz stworzyć koncepcję planistyczną.
Z inwestycji cieszy się miasto, ponieważ liczy na napływ inwestorów. Rozpoczął się wykup gruntów. Mieczysław Pastuszko, pilotujący sprawę w imieniu prezydenta Kielc poinformował - Tworzymy Regionalny Port Lotniczy od zera. Chcemy wybudować terminal pasażerski i cargo oraz betonowy pas startowy dla boeingów. Chodzi o połączenie Kielc z Europą i Północną Afryką.
W 2009 roku ma rozpocząć się budowa, a pierwszy samolot ma wystartować w 2011 roku. Koszt całej inwestycji to 500 mln zł.
Lotnisko nie zostanie wybudowane bez funduszy unijnych, gdyż budżet miasta nie ma takich pieniędzy. O ich wydawaniu nie decydują władze miasta, tylko urząd marszałkowski. Chodzi o 125 mln euro, czyli aż o dwie trzecie transportowego, unijnego budżetu województwa świętokrzyskiego do 2013 roku. Poprzedni zarząd województwa z Franciszkiem Wołodźką na czele uznał, że ważniejsza w regionie jest budowa dróg oraz remont lokalnych linii kolejowych, z których ludzie korzystają codziennie.
W jesiennym opracowaniu regionalnego programu operacyjnego, który ma trafić do Brukseli, lotnisko nie zostało umieszczone ani na liście programów "dużych", ani na liście "projektów kluczowych". Adam Jarubas, nowy marszałek również uznaje drogi za priorytet, ale chciałby też, żeby Kielce miały lotnisko. Zaznacza - Broń Boże, nie zapieram się, że tak duża inwestycja w lotnisko jest teraz konieczna. Przydałoby się jednak choćby ze 30 mln zł na prace wstępne nad lotniskiem.
Obecnie najbliższe lotniska znajdują się w Krakowie, Katowicach, Warszawie, Łodzi i Rzeszowie. Według miejskich obliczeń, chętnych do latania w tym regionie w 2009 roku będzie tylko 86 tys., a w 2015 - 140 tys. Zbigniew Sałek, prezes Związku Regionalnych Portów Lotniczych uważa, że aby lotnisko mogło zarobić na utrzymanie, musi rocznie obsługiwać minimum 500 tys. pasażerów.
Tymczasem Przemysław Gosiewski, poseł PiS ziemi kieleckiej, obecnie przewodniczący komitetu stałego Rady Ministrów, który zasłynął wybudowaniem za 3 mln zł peronu dla pociągów InterCity we Włoszczowie, uważa, że lotnisko za 500 mln zł musi powstać do roku 2013. Podkreśla - Skoro nie ma go w regionalnym programie operacyjnym, to trzeba ten program poprawić. Lawinowo rośnie ruch pasażerski, coraz więcej ludzi przyjeżdża na Międzynarodowe Targi Kieleckie i do naszych uzdrowisk. Taką inwestycję trzeba wpisać do tego regionalnego programu.
Dodaje, że powstanie lotniska leży w interesie mieszkańców regionu. Tłumaczy - Coraz więcej osób chce też latać na wakacje lotami czarterowymi i trzeba im to umożliwić. To inwestycja na lata.
O planach budowy lotniska w Obicach nie wiedział nic Jerzy Polaczek, którego resort zatwierdził strategię rozwoju lotnisk w Polsce do roku 2013. Zapewniał - Ale nie ma tam nic o Obicach. Dodał - Centralne plany takiego lotniska nie przewidują. Każde lotnisko może powstać, jeśli samorząd zapisze je w regionalnym programie operacyjnym.
Adrian Furgalski z biura ekspertów gospodarczych TOR, który śledzi rynek transportu w Polsce uważa pomysł Gosiewskiego za kuriozalny. Wyjaśnia - Trzeba pamiętać, że na roczne utrzymanie tak dużego lotniska potrzeba ok. 100 mln zł. Województwo świętokrzyskie nie potrzebuje bizantyjskiej inwestycji, ale naprawy dróg, którymi tamtejsi kierowcy codziennie jeżdżą. To, co mówi minister, jest wzajemnie sprzeczne, bo liczba kuracjuszy spada ze względu na kiepski stan techniczny uzdrowisk.
Furgalski uważa, że jeżeli Gosiewski, jako szef komitetu sterującego poprawi regionalny program, będzie to sprzeciw wobec samorządowego planu wydatkowania unijnych dotacji. Zaznacza - Będzie to ręczne sterowanie regionalnymi priorytetami transportu w imię celów politycznych. Bo budowa lotniska może przyczynić się do zwycięstwa w najbliższych wyborach parlamentarnych. Na szczęście ostatecznie o wydatkowaniu pieniędzy zdecyduje Unia. I wierzę, że urzędnicy w Brukseli nie dadzą się przekonać, że lotnisko w Obicach za 500 mln zł jest konieczne.

Zobacz całość »



Ośrodki narciarskie zapraszają na nowe trasy i wyciągi, a śniegu nadal nie ma

Zobacz całość »
W Zieleńcu uruchomiono nowy wyciąg, nową nartostradę i otwarto ośrodek Ski & Spa. Natomiast w Szklarskiej Porębie cały czas nie powstała kolej linowa, na którą czekają narciarze.
Czarna Góra, znajdująca się w pobliżu Stronia Śląskiego w Masywie Śnieżnika, nazywana często dolnośląskim Zakopanem, powstała w latach 90-tych. Obecnie ma około 10 km tras i nartostrad. Jedna z nich, czarna, o długości blisko 1400 m, przebiega pod dwuosobowym wyciągiem krzesełkowym. Arkadiusz Kitkowski z działu marketingu ośrodka przyznaje - Przez całe lato poprawialiśmy jakość nartostrad. Nierówności i zagłębienia wypełniliśmy materiałem skalnym, umocniliśmy siatkami, a całość przysypaliśmy ziemią i pokryliśmy darnią. Stok wygląda teraz lepiej niż niejeden domowy trawnik.
Przy temperaturze poniżej zera, Czarna Góra jest w połowie biała. Ośrodek zakupił nowe armatki śnieżne, dzięki czemu system dośnieżający jest dwukrotnie wydajniejszy.
Narciarzom w Czarnej Górze brakowało knajpek przy wyciągach. Ciepły posiłek można było zjeść tylko w wielkim namiocie. W tym sezonie, na stoku koło dolnej stacji kolejki powstanie restauracja. Kitkowski poinformował - Będzie tam również niewielki hotel na 27 miejsc.
Ceny karnetów wzrosły niewiele, a parking na 900 aut w ośrodku pozostał bezpłatny.
Szklarska Poręba cały czas jeszcze nie ma drugiego wyciągu spod dolnej stacji. Wyciąg na Świąteczny Kamień, który stanowi alternatywne połączenie z Halą Szrenicką przestał wywoływać już spory pomiędzy narciarzami i Karkonoskim Parkiem Narodowym. Jednak wciąż nie ma zgody Ministerstwa Środowiska na rozpoczęcie budowy. Jan Dębkowski, dyrektor techniczny spółki Sudety Lift wyznał - Od dwóch lat leżą tam dokumenty złożone przez gminę.
Dlatego też przy Ski Arena Szrenica znowu będą się tworzyć ogromne kolejki. Dla oczekujących przygotowano nowe schronisko. Przy dolnej stacji są też liczne knajpki.
Ski Arena Szrenica uchodzi za najlepsze miejsce w Sudetach do uprawiania narciarstwa. Jest tu aż 20 km nartostrad. Najdłuższa, czerwona - Lollobrygida, ma 4,4 km długości, natomiast FIS-owska blisko 2 km i w najbardziej stromym miejscu 50% nachylenia. Biorąc pod uwagę długość i skomunikowanie tras jest lepsza od czeskiego Szpindla, który leży po drugiej stronie Szrenicy i Harrachova, znajdującego się tuż za przejściem granicznym w Jakuszycach.
W Karpaczu powstały cztery nieduże wyciągi: dwustumetrowa Ośla Łączka (trasa 200 m, różnica poziomów 25 m), Baby-Lift (trasa 80 m, różnica poziomów 10 m), Czarodziejski Dywan (trasa 66 m, różnica poziomów 8 m) i Karpatka-Panorama (trasa 303 m, różnica poziomów 60 m). Niestety, nie wprowadzono żadnych zmian w kompleksie Śnieżka, czyli najważniejszym miejscu do uprawiania narciarstwa. Jedyną nowością jest uruchomienie nieczynnego w zeszłą zimę 500-metrowego orczyka Jan. Nie wpływa to jednak na długość nartostrad. Nadal jest tu blisko 7 km tras. Ceny karnetów pozostały na tym samym poziomie.
Zieleniec, największy ośrodek narciarski Kotliny Kłodzkiej i jednocześnie jeden z większych w Sudetach, przygotował na ten sezon wiele nowości. Firma Winterpol uruchamia dwuosobowy wyciąg orczykowy o przepustowości 1200 osób na godzinę oraz długości około 700 m. Będzie on dochodził do dolnej stacji wyciągu kanapowego. Małgorzata Jacyszyn z Winterpolu zapowiada - Wyciąg ruszy na święta. Obok znajdą się nowe nartostrady o długości od 980 do 1500 metrów.
Przed Świętami Bożego Narodzenia w kompleksie wypoczynkowo-rekreacyjnym Szarotka otwarto basen, dyskotekę i miejsce zabaw dla dzieci, a także ośrodek wellnes i odnowy biologicznej Ski & Spa. Nowością tego sezonu jest bezpłatny parking dla narciarzy, którzy korzystają z wyciągów Winterpolu.
Zieleniec położony jest na niewielkiej wysokości (około 950 m n.p.m. w paśmie Gór Orlickich), jednak panuje tam specyficzny, zbliżony do alpejskiego, mikroklimat. Na jego północnych stokach śnieg leży blisko 150 dni w roku. W Zieleńcu istnieje 20 wyciągów, przystosowanych do obsłużenia około jedenastu tysięcy ludzi na godzinę. Osiem ze stoków jest oświetlonych.
Trasy zjazdowe Zieleńca są krótkie, mają maksymalnie 600 m. Zróżnicowane są pod względem trudności: od bardzo łatwych, jak szkoły narciarskie Adam-Ski, Le-Ski do bardzo trudnych, jak Siódemka i Jodła. Problemem jest droga, która w połowie przecina stok. Większość tras się właśnie na niej kończy. Dla jednej na wysokości schroniska Orlinek przeprowadzono nad nią mostek. Jest jednak wąski i stromy i słabiej jeżdżący narciarze wolą odpiąć deski i przejść przez ulicę.
Innym problem Zieleńca jest brak wspólnego skipassu na wszystkie wyciągi. Narciarze, korzystający jednego dnia z 20 wyciągów, musi wydać w sumie 150 zł.
Alternatywą dla Zieleńca, gdzie w zimie dojazd blokują na wąskiej drodze samochody, jest dzielnica Dusznik-Zdroju, Podgórze. Oprócz 500-metrowego orczyka, znajdującego się przy pensjonacie Margerita jest blisko 800-metrowy orczyk Orlica oraz trzy trasy różnej trudności. Właściciel, który odkupił wyciąg od OSiR-u, latem oczyścił zbocze z kamieni.
Jugów Park w Górach Sowich jest jedną z najmłodszych stacji narciarskich na Dolnym Śląsku. Słynny Rymarz ma 600 metrów długości, a różnica poziomów wynosi blisko 200 m. W jednym miejscu jest tak stromy, że stojąc na garbie, można zajrzeć do komina Bukowej Chaty. Wymieniono działający na stoku orczyk na wyciąg talerzykowy. Menedżer ośrodka zapewnia - Zabierze trzy razy więcej narciarzy niż stary wyciąg. Drugi, dwustumetrowy wyciąg talerzykowy został ustawiony na szczycie. Ten odcinek trasy jest bardzo płaski i nasłoneczniony. Do dyspozycji są jeszcze dwie trasy: o długości 1000 i 1600 m, biegnące z Rymarza do Bukowej Chaty. Na wszystkich wyciągach ustawiono elektroniczne bramki, a w ośrodku znajduje się generator prądotwórczy na wypadek braku energii.
Na przeciwległym stoku, po drugiej stronie parkingu, działają dwa wyciągi talerzykowe, które należą do innego właściciela. Parking w kompleksie Jugów Park jest bezpłatny. Dziesięcioprzejazdowe karnety kosztują 30 zł.
Łysa Góra, położona 10 km od centrum Jeleniej Góry, w tym sezonie oprócz pięciu dotychczasowych wyciągów będzie oferować narciarzom nowy 650-metrowy orczyk. Zbudowano też nowe schronisko oraz dwa przeszklone szałasy: na szczycie i przy dolnej stacji.
Przygotowane zostały trzy trasy zjazdowe o długości około jednego kilometra każda. Nie należą do trudnych. Właśnie na nich ćwiczyła Katarzyna Karasińska, czołowa polska alpejka, która zdobywała punkty w Pucharze Świata.
Łysa Góra jest sztucznie naśnieżana. W przypadku wysokiej temperatury, można zjeżdżać na specjalnych hulajnogach, tzw. trotti-bike'ach. Karnet na 10 zjazdów wraz z wypożyczeniem hulajnogi kosztuje 15 zł. Łysa Góra to również ośrodek jeździecki. Jeździć konno można nawet zimą, a 45 minut kosztuje 30 zł.

Zobacz całość »



Turystyka biznesowa przynosi nawet 4 razy większe wpływy niż turystyka tradycyjna

Zobacz całość »
W dniach od 7 do 9 grudnia bieżącego roku w Atenach odbyło się II Walne zgromadzenie oraz kongres Europejskiej Federacji Stowarzyszeń profesjonalnych organizatorów kongresów (European Federation of the Associations of professional congress organisers - EFAPCO), która reprezentuje turystykę biznesową w Unii Europejskiej.
EFAPCO powstała w maju 2004 roku. Stowarzyszenie Konferencje i Kongresy w Polsce (SKKP) jest jej członkiem-założycielem. EFAPCO reprezentuje organizatorów kongresów oraz europejską branżę turystyki biznesowej. Zrzesza narodowe stowarzyszenia krajów Unii Europejskiej, a także indywidualnych uczestników branży, jako członków afiliowanych lub wspierających.
Kongres został poświęcony ocenie działań, które są podejmowane na rzecz rozwoju turystyki biznesowej w krajach Unii Europejskiej. Zwrócono także uwagę na zasadność wprowadzenia zmian w prawie UE dotyczących wymagań do podnoszenia jakości usług i ofert, a także konieczności opracowywania zawodowego kodeksu etyki zawodowej oraz postępowania zawodowego.
Przedstawiciel Komisji Europejskiej poinformował, że dobiegają końca prace nad dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie usług na rynku wewnętrznym, dzięki którym ogólne ramy prawne zapewnią swobodę przedsiębiorczości oraz swobodę przepływu usług pomiędzy państwami członkowskimi, a także umożliwią włączenie do niej szerokiej gamy usług, z uwzględnieniem specyficznych cech każdego rodzaju działalności lub zawodu. W obecnym kształcie dyrektywy znalazły się między innymi usługi typu: organizacje targów i usługi biur podróży.
Uczestnicy konferencji uznali, że należy dążyć do usunięcia barier, które uniemożliwiają specyfikację istniejących rodzajów działalności lub zawodu, a także zbudowanie właściwych dla nich systemów regulacji.
Dyrekcja Generalna do spraw usług na rynku wewnętrznym (DG MARKT) zachęciła EFAPCO do ścisłej współpracy z Komisją Europejską, aby wspólnie wypracować kryteria umożliwiające ocenę jakości usług świadczonych przez sektor turystyki biznesowej.
Jean Bergevin, który podczas Walnego Zgromadzenia i Kongresu reprezentował Komisję Europejską podkreślił, że organizowanie tego typu spotkań cieszy się dużym poparciem ze strony KE. Natomiast EFAPCO uznał za szczególnie interesującą organizacją, ponieważ oferuje unijnym firmom działania marketingowe oraz prowadzi seminaria, warsztaty i konferencje. Dodatkowo EFAPCO przyczynia się do znacznego wzrostu konkurencyjności hoteli oraz przewoźników.
Bergevin podkreślił też, że wpływ EFAPCO na rozwój turystyki biznesowej oraz jej wkład w prace Komisji Europejskiej nad wprowadzeniem jednolitych uregulowań prawnych jest pierwszym, bardzo dobrze wykonanym krokiem. Dodał, że kolejnym krokiem będzie, w pierwszym kwartale 2007 roku, zgodnie z zamierzeniem KE, zorganizowanie unijnego forum w sprawie usług na rynku wewnętrznym.
Światowa Organizacja Turystyki (UNWTO) uważa, że turystyka biznesowa wymaga pilnego zdefiniowania. Carlos Vogeler, przedstawiciel UNWTO podkreślał, że bardzo istotne jest określenie rodzaju towarów i usług, które wchodzą w zakres turystyki biznesowej. Konieczne jest także opracowanie zasad zbierania danych, które umożliwiają określenie zapotrzebowania i podaży tego rodzaju usług. Vogeler dodał też, że obecnie statystyka nie dysponuje danymi na temat kongresów, wystaw oraz spotkań motywacyjnych.
Vogeler poinformował, że systematycznie rośnie liczba organizowanych na świecie konferencji oraz kongresów biznesowych. Szacuje się, że w latach 2000 - 2004, zostało zorganizowanych około 90 000 tego typu spotkań. Natomiast roczny ich wzrost kształtuje się na poziomie 10 % - 11 %. Organizacja kongresów i konferencji, czyli typowych usług turystyki biznesowej przynosi 3-4 razy większe wpływy niż tradycyjna turystyka.
W ostatnich czasach zwiększyła się również konkurencyjność Chin oraz Dubaju wobec Europy. Dlatego też potrzebna jest organizacja typu EFAPCO, aby poradzić sobie z rosnącą konkurencją.
W II Kongresie EFAPCO 2006 uczestniczyli przedstawiciele Stowarzyszeń Profesjonalnych Organizatorów z 9 krajów, w tym: Wielkiej Brytanii, Niemiec, Włoch, Portugalii, Belgii, Grecji, Węgier, Hiszpanii oraz Polski.
III Walne Zgromadzenie i Kongres EFAPCO 2007 odbędzie się w Warszawie w dniach od 8 do 10 stycznia 2008 roku. Będzie to olbrzymie wydarzenie dla polskiej branży turystycznej, hotelarskiej, biznesu oraz miasta Warszawy. Będzie to też wspaniała okazja do zaprezentowania polskiego potencjału konferencyjno-kongresowego w tym: hoteli, obiektów, firm usługowych, kultury, tradycji oraz unikalnych wartości, jakie oferuje Polska potencjalnym zleceniodawcom konferencji oraz kongresów w Polsce.

Zobacz całość »



1,5 miliona osób poleci na święta z Ryanair, niektórzy z nich - za darmo!

Zobacz całość »
W środę, 20 grudnia Ryanair wybrał osoby, które zawiezie do domu na święta za darmo. Wśród szczęśliwców jest jedna Polka, która bez pomocy przewoźnika musiałaby pozostawić swojego przyjaciela w Londynie w samotności. Dzięki taniej linii aż 1,5 mln osób będzie mogło spędzić święta z rodzinami.
Ewa Ziętkiewicz napisała w liście do Ryanair, jak przygnębiające będą jej święta, jeżeli nie otrzyma dodatkowego biletu dla swojego kolegi, Keitha Eldera. Słowa pani Ewy były na tyle przekonywujące, że zapewniły jej ukochanemu gratisowy przelot z Londynu do Krakowa i z powrotem.
W zeszłym tygodniu irlandzki przewoźnik ogłosił konkurs dla osób, które samotnie spędzają święta z powodu braku pieniędzy na przelot do domu. Każda osób miała opisać swoją sytuację i wysłać ją do Ryanair. Najciekawsze historie z całej Europy zostały nagrodzone darmowymi biletami do wykorzystania w czasie nadchodzących świąt.
Tomasz Kułakowski, odpowiedzialny za sprzedaż i marketing Ryanair w Europie Środkowej poinformował - Poza 1,5 miliona szczęśliwych pasażerów, którzy dzięki niskim cenom Ryanair spędzą Święta z rodzinami, dodatkowo postanowiliśmy uszczęśliwić jeszcze kilka osób, które z różnych powodów musiały się wstrzymać z rezerwacjami do ostatniej chwili, a teraz nie stać ich na kupno ostatnich wolnych biletów. Ryanair zatem jeszcze przed 24 grudnia stał się Świętym Mikołajem!
W nowym roku Ryanair uruchomi nowe połączenia z Rzeszowa (od 24 stycznia) i Warszawy (od 12 lutego) do Dublina oraz z Krakowa (od 20 lutego) do Nottingham.

Zobacz całość »



PCC Rail i Arriva PLC konkurencją dla PKP?

Zobacz całość »
Spółka PCC Rail z Jaworzna, która specjalizuje się w kolejowych przewozach towarowych, planuje razem z brytyjskim potentatem transportowym, firmą Arriva PLC uruchomić w Polsce przewozy pasażerskie. W tym celu obie firmy zamierzają utworzyć spółki joint-venture.
W środę, 20 grudnia spółka PCC Rail poinformowała w komunikacie o zawarciu porozumienia o współpracy, która ma być "stała i długofalowa". Jednak nie podano żadnych szczegółów, ani terminów rozpoczęcia przewozów.
Rafał Błaszkiewicz, prezes spółki Kolej Nadwiślańska z grupy PCC Rail zaznaczył - Rozpoczęcie przewozów pasażerskich uwarunkowane jest wieloma czynnikami, w dużej części niezależnymi od nas. Chodzi przede wszystkim o procedury związane z dopuszczeniem taboru do ruchu, zgody urzędów centralnych, umowy na korzystanie z infrastruktury kolejowej.
Brytyjska Arriva PLC jest jedną z największych firm transportu publicznego w Europie. Każdego roku przewozi około miliarda pasażerów w ośmiu krajach. W Wielkiej Brytanii, Danii, Niemczech oraz Holandii świadczy usługi w zakresie przewozów kolejowych, głównie podmiejskich i aglomeracyjnych oraz autokarowych, natomiast we Włoszech, Portugalii, Hiszpanii i Szwecji autokarowych w aglomeracjach oraz na dłuższych trasach. W przyszłym roku zaplanowali uruchomić przewozy kolejowe w Szwecji.
Obecnie grupa Arriva zatrudnia w Europie blisko 33 tys. pracowników. W 2005 roku jej zysk wyniósł 86,3 mln funtów, przy ponad 1,6 mld funtów przychodów.
Błaszkiewicz uważa, że współpraca Arrivy i PCC Rail w Polsce może dotyczyć usług na różnych dystansach. Partnerzy planują przewozy zarówno aglomeracyjne i regionalne, jak i międzyregionalne.
Spółka PCC Rail zajmowała się już przewozami pasażerskimi. W lutym bieżącego roku pociąg spółki jeździł po Górnym Śląsku przez między innymi: Katowice, Pszczynę, Gliwice, Mysłowice i Rybnik. Pilotażowy przejazd firma zorganizowała też na Dolnym Śląsku, pomiędzy Wrocławiem, a Brzegiem Dolnym.
Przewozy miały udowodnić, że możliwa jest alternatywa wobec PKP. Przedstawiciele PCC Rail podkreślali, że mogą rozpocząć przewozy pasażerskie w skali 6-8 pociągów dziennie. Za możliwy termin rozpoczęcia kursów na Górnym Śląsku wskazywano rok 2007. W tej sprawie firma rozmawiała z kilkoma samorządami województw, między innymi dolnośląskim, pomorskim i śląskim. Obecnie licencję na przewozy pasażerskie ma spółka Kolej Nadwiślańska z grupy PCC Rail.
PCC Rail Szczakowa należy do niemieckiego koncernu PCC AG z Duisburga, którego obroty wynoszą ponad 750 mln euro rocznie. Jego spółka-córka z Jaworzna-Szczakowej jest drugim prywatnym przewoźnikiem towarów w Polsce.
W kwietniu bieżącego roku kilkanaście spółek, które należą do grupy PCC Rail utworzyło holding i wyspecjalizowało się w usługach logistyczno-transportowych. Konsolidacja ma na celu umocnienie pozycji rynkowej grupy, która planuje między innymi rozwój przewozów transgranicznych oraz rozpoczęcie przewozów pasażerskich.
Firma poinformowała, że holding PCC Rail realizuje obecnie około 21% wszystkich przewozów towarowych, które wykonywane są przez prywatnych przewoźników kolejowych. Natomiast ogólny udział w wielkości krajowych przewozów towarowych koleją to około 3,5%. W minionym roku spółki grupy przewiozły łącznie 11 mln ton towarów, osiągnęły 465 mln zł przychodów ze sprzedaży, czyli o 55% więcej niż w roku ubiegłym.
Do holdingu należy 80 lokomotyw oraz prawie 3,7 tys. wagonów towarowych różnych typów, w tym też cystern. PCC Rail kontynuuje tradycję Kopalni Piasku "Szczakowa", która z lokalnego przedsiębiorstwa wydobywczo-transportowego przekształciła się w spółkę transportową. Jest również producentem piasków kwarcowych: podsadzkowych, formierskich i budowlanych. Spółka PCC Śląskie Linie Kolejowe zarządza około 150 km linii kolejowych, bocznicami, posterunkami ruchu oraz przejazdami drogowymi.

Zobacz całość »



Wizz Air wznawia loty do Londynu

Zobacz całość »
Jak informuje Wizz Air poranne loty do Londynu były zgodne z planem. Złe warunki atmosferyczne były przyczyną odwołania lotów we wtorek. Podróżujący mówili, że przewoźnik odwołał lot i nie interesował się ich losem.
- Dzisiaj od rana wznowiono loty do Wielkiej Brytanii - zapewnił przedstawiciel firmy Wizz Air w Warszawie.
Na lotnisku Etiuda noc spędziło kilkadziesiąt pasażerów, mających popołudniu wylecieć do Londynu.
- Linie tłumaczą odwołanie lotu złą pogodą. Odmówiły jednak zajęcia się niedoszłymi pasażerami. Nie zaoferowano im hotelu, jedzenia i picia. Przewoźnik nie wysłał na miejsce swojego przedstawiciela - mówi jedna z pasażerek Joanna Zmienko.
Wizz Air podały do informacji jedynie, iż o 6.00 rano odleci kolejny samolot do Londynu i osoby chętne mogą skorzystać z wolnych miejsc oraz nieodebranych rezerwacji.

Zobacz całość »



Osoby otyłe muszą kupować dla bilety w samolocie?

Zobacz całość »
Francuskie linie lotnicze Air France zostały pozwane przez pasażera z nadwagą, który oskarża linie o zmuszenie do zakupienia drugiego biletu, uznając, że podróżny nie zmieści się w samolocie.
- Zostałem upokorzony przez personel Air France, który publicznie zmierzył mi obwód w pasie i uznał, że jestem za gruby, by zmieścić się w jednym fotelu lotniczym-powiedział Jean-Jacques Jauffret.
Sytuacja ta miała miejsce w 2005 roku na lotnisku w Delhi.
Prawnik, który reprezentuje Air France zaznacza, że linie zazwyczaj proszą otyłych pasażerów o wykupienie drugiego miejsca.
- Bądźmy obiektywni. Ten pan jest gruby - mówi Fernanda Gamaulta - Ledwo mieści się na krześle w sądzie. Jak zmieściłby się w samolocie?- dodaje.
Jean-Jacques Jauffret mówi, że waży 160 kilo i często podróżuje samolotami, także liniami Air France. Jeszcze nigdy nie był zmuszony do zakupu drugiego miejsca.
Air France na swojej stronie internetowej proponuje otyłym podróżnym rezerwacje dodatkowego miejsca.. Dodała również, że w przypadku nie wykupienia takiego miejsca i kompletu pasażerów w samolocie, osoby te mogą być niewpuszczone na pokład.
Pozywający francuskie linie chce 8 tysięcy euro odszkodowania i zwrotu 500 euro za wykupiony dodatkowy bilet. Sprawa zostanie wyjaśniona 20 lutego 2007 r.

Zobacz całość »



PKP zwiększy ilość pociągów na święta

Zobacz całość »
- Spółka PKP Przewozy Regionalne uruchomi ponad 100 dodatkowych pociągów regionalnych i dalekobieżnych w okresie Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku - poinformował przewoźnik w komunikacie przesłanym w środę.
Stale kursujące pociągi zostaną wsparte dodatkowymi wagonami. Będą także tanie "Bilety Turystyczne", którą dają możliwość podróży za daną kwotę po wszystkich trasach w określonym czasie. Będą one ważne 5 dni.
"Bilet Turystyczny" zazwyczaj obwiązuje od godz. 18.00 w piątek do 6.00 rano w poniedziałek. W święta Bożego Narodzenia będzie ważny od godz. 18.00 w piątek 22 grudnia do godz. 6.00 w środę 27 grudnia, a w Nowy Rok od godz. 18.00 w piątek 29 grudnia do godz. 6.00 we wtorek 2 stycznia 2007 r.
Na trasach największego ruchu zostanie uruchomionych 100 dodatkowych pociągów.

Zobacz całość »



Śnieżyce powodem zamknięcia lotniska w Denver

Zobacz całość »
Tysiące podróżnych już drugi dzień z rzędu czeka na lotnisku w Denver (USA, stan Kolorado), które zostało sparaliżowane przez gwałtowne śnieżyce i wichury.
Port lotniczy w Denver to piąte pod względem natężenia ruchu lotnisko w Stanach Zjednoczonych. Zawiesiło ono wszystkie loty w ub. środę. Odwołaniu uległo więc ponad 2 tys. połączeń.
Grubość pokrywy śnieżnej w okolicach Denver wynosi 63,5 cm, a w górach otaczających Denver prawie 1 metr.
Najprawdopodobniej w miarę normalny ruch lotniczy będzie przywrócony w piątek około południa.

Zobacz całość »



Mgła na Heathrow: odwołano niektóre loty

Zobacz całość »
W czwartek 21 grudnia b.r. British Airways odwołało aż 180 z 400 lotów na krótkich trasach z i na londyńskie lotnisko Heathrow, z powodu gęstej mgły - poinformował przewoźnik.
W czwartek odwołano trzy loty między Warszawą a Londynem: lot poranny i wieczorny z Warszawy do Londynu oraz południowy lot z Londynu do Warszawy. Inne linie odnotowują poważne opóźnienia lotów.
W środę 20 grudnia linie British Airways odwołały w sumie ponad 200 lotów na krótkich trasach.
O zmniejszeniu częstotliwości połączeń w złych warunkach pogodowych decydują władze kontroli lotów. Zgodnie z ich decyzją częstotliwość lotów została zmniejszona o 50 proc. w stosunku do obowiązującego rozkładu. Ograniczenia w liczbie połączeń dotyczą wszystkich przewoźników na Heathrow.
Przewoźnicy sugerują więc klientom, by na bieżąco sprawdzali informacje na stroniach internetowych przewoźników.
Pasażerowie British Airways, którzy planowali podróż, którymś z odwołanych samolotów mogą zmienić rezerwację biletu, w zależności od dostępności miejsc lub mogą otrzymać zwrot pieniędzy za niewykorzystany bilet - poinformował przewoźnik.
Polskie Linie Lotnicze LOT nie odwołały w czwartek lotów do Heathrow. Samoloty przewoźnika miały jednak opóźnienia na tej trasie.

Zobacz całość »



::: 2006-12-23 :::


Heathrow: mgła zniknęła, lotnisko pracuje normalnie

Zobacz całość »
W ciągu ostatnich 3 dni lotnisko Heathrow było sparaliżowane z powodu utrzymującej się w Anglii gęstej mgły. Dziś sytuacja jest już lepsza a do jutra całkowicie się unormuje - informuje Brytyjski Zarząd Lotnisk.
Mgła pojawiła się w środę. W czwartek na Heathrow odwołano 300 lotów, w piątek 350, z czego połowa to loty British Airways. Pokrzyżowało to świąteczne plany co najmniej 40 tys. ludzi. Dzisiaj British Airways ma zrealizować 95% połączeń.
Brytyjski Zarząd Lotnisk twierdzi, że paraliż na Heathrow to nie wina pogody, lecz braku trzeciego pasa startowego. Rząd już wyraził zgodę na jego budowę, ale ekolodzy i mieszkańcy nadal się sprzeciwiają.
Dwa przeciążone pasy na Heathrow obsługują 4 terminale i ponad 1300 lotów dziennie. Oznacza to lądowanie lub start co 40 sekund przez 18 godzin na dobę. Przy złych warunkach atmosferycznych zawala się cały rozkład lotów.

Zobacz całość »