Subskrypcja





Szukaj







Wyszukiwarka

Obecnie jest zindeksowane 33318 aktualności


Wskazówka: * zastępuje dowolny fragment tekstu!


Archwium aktualności
2007-08-06 do 2007-08-12
(rok 2007, tydzień 32)

Zmień tydzień   Zmień rok

Lista aktualności:

::: 2007-08-06 :::


Piętrusy w Teheranie

Zobacz całość »
Teheran, stolica Iranu wkrótce wprowadzi na swoje ulice nową atrakcję turystyczną w postaci piętrowych, czerwonych autobusów. Lokalny touroperator Ganjineh Banader wymyslił strategię marketingową dotyczącą autobusów. Strategia przygotowywana była w oparciu o uważną obserwację rynku turystycznego Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii oraz sąsiadujących krajów Środkowego Wschodu.
Londyńskie piętrusy będą przekształcone w autobusy turystyczne i będą oferować zwiedzanie miasta z przewodnikiem. W ten sposób turyści zobaczą ukryte dziedzictwo stolicy. Pierwsze wycieczki będą skierowane dla krajowych turystów. Przewodnicy będą mówić także w języku angielskim, a także w innych językach. Wielojęzyczni przewodnicy ukażą turystom takie atrakcje jak targowiska, dawne imperialne pałace, muzea oraz religijne świątynie. Na początku wycieczki będą się odbywać autobusami jednopiętrowymi. Dwupiętrowe autobusy, których nie używano przez dziesięciolecia, zostają przekształcone w autobusy okryte. Wprowadzi się też nowe dwupiętrowe pojazdy, aby także latem móc oferować wycieczki.
Dyrektor naczelny biura Ganjineh Banader, Masoud Gholami twierdzi, iż pomysł jest kopią wycieczek autobusowych popularnych wśród londyńskich turystów.

Zobacz całość »



Spór o nowopowstający hotel w koszarach racławickich

Zobacz całość »
Cały czas trwa spór o estetykę hotelu, powstającego w koszarach racławickich. Toczy się on pomiędzy toruńskim przewodnikiem Benonem Frąckowskim a firmą Urbański.
- Firma Urbański przesłania betonem zabytek i Krzywą Wieżę - mówi Benon Frąckowski. - Dołożyliśmy wszelkich starań, aby obiekt wpisywał się w panoramę Starówki- broni się Urbański.
Frącowskiemu nie podoba się, że powstający przy koszarach racławickich hotel przesłania od strony parkingu przy moście drogowym widok perełek toruńskiej architektury. Jest to miejsce, z którego wyrusza wiele wycieczek.
- Do niedawna miałem w zwyczaju uczulać turystów na piękno tego budynku, na Krzywą Wieżę i dwa wspaniałe spichrze, które z perspektywy parkingu świetnie się prezentowały - skarży się zbulwersowany przewodnik .- Od 1 sierpnia musiałem zrezygnować z tego sposobu ukazywania zabytku, gdyż wspomniana mała panorama została kompletnie zniszczona. Firma Urbański od zachodniej strony koszar wznosi betonową ścianę, tak, aby całkowicie przesłonić ich najpiękniejszą część. Moje pytanie brzmi: kto do tego dopuścił.
- Pan Frąckowski krytykuje naszą inwestycję, a tymczasem nie pofatygował się nawet, żeby spotkać się ze mną i zobaczyć projekt - mówi Ryszard Urbański. - Czuję żal, bo niektórzy zapominają, jak wyglądały koszary, zanim przystępowaliśmy do prac. To była prawdziwa ruina. Wiem, że wznosząc nowy obiekt w takim miejscu, nie dogodzi się wszystkim, ale inwestycja była już uzgadniania pięć lat temu z konserwatorami. Dołożyliśmy wszelkich starań, żeby harmonijnie wpisywała się w panoramę Starówki. Dlatego spośród pięciu koncepcji wybrałem przedstawioną przez renomowaną pracownię architektoniczną Bulenda-Mucha z Warszawy. Projektanci postanowili połączyć ze szkłem cegłę klinkierową, stylizowaną na średniowieczny mur- dodaje.
Nowy budynek, który położony będzie przy zjeździe z mostu, czyli Ślimaku Getyńskim, ma dwie kondygnacje. Na jednej będzie zlokalizowany parking na 46 aut, natomiast na drugim poziomie powstanie recepcja z foyer oraz sala konferencyjna na 300 miejsc i restauracja z widokiem na Wisłę dla 120 osób.
- Chcę, żeby w Toruniu powstał czterogwiazdkowy hotel, jakiego nie ma w naszym mieście, a to się wiąże z określonym standardem i wymogami dotyczącymi m.in. liczby i powierzchni pokoi - wyjaśnia Urbański. - Oczywiście, mógłbym poprzestać na adaptacji koszar, ale mielibyśmy wówczas w Toruniu najwyżej schronisko turystyczne lub dwugwiazdkowy hotel, a nie obiekt na światowym poziomie- dodaje.
W nowym hotelu będzie 98 pokoi, w większości dwuosobowych. Pojawi się także siedem "jedynek", siedem lokali typu "studio" oraz 70-metrowy apartament. Pierwszych gości hotel przyjmie już w drugim kwartale przyszłego roku. A jaka jest wartość inwestycji? - Tego pan ze mnie nie wydusi - śmieje się Urbański.

Zobacz całość »



Hakerzy złamali system internetowej rejestracji wniosków wizowych

Zobacz całość »
Kontrola MSZ w polskim konsulacie we Lwowie i w Łucku wykazała, że to prawdopodobnie hakerzy stworzyli rynek dla "pośredników" oferujących wizy do Polski.
Lwowski konsulat przeżywał oblężenie, gdy pod koniec maja wpłynęło 100 tys. wniosków. System internetowej rejestracji wniosków wizowych był pod koniec maja całkowicie zapchany. Dlatego tez konsulat przerwał zapisy na okres od czerwca do końca września. Niedawno rejestracje internetową wstrzymał też konsulat w Łucku. Po aferze ujawnionej przez "Gazetę Wyborczą", MSZ zarządziło kontrolę. W wyniku tejże kontroli okazało się, że to nie pracownicy konsulatu brali łapówki za szybkie wydawanie wiz. MSZ twierdzi, że system komputerowy złamali hakerzy i przez to utworzyli sztuczną kolejkę po wizy.
MSZ nie zdradza czy we Lwowie tez działali hakerzy. Nie ujawnia także skąd pochodzi, jak działa i jakie ma zabezpieczenia pechowy program internetowej rejestracji.
Przeciętny Ukrainiec czeka na dokument kilka miesięcy, natomiast u pośrednika można ja zdobyć w kilka dni. Pośrednicy biorą łapówkę w wysokości 150 dolarów i korzystając ze swoich kanałów w dużych firmach, instytucjach naukowych, administracyjnych, przyspieszają rozpatrzenie wniosku.

Zobacz całość »



Gazeta Prawna promuje polskie góry

Zobacz całość »
"Gazeta Prawna" rozpoczyna nową kampanię promocyjną. Od dziś do czwartku do całości nakładu Gazety dołączone będą mapy turystyczne polskich gór.
W poniedziałek kupimy "Gazetę Prawną" z mapą Tatr, w kolejnych dniach będą mapy: Bieszczad, Beskidu Śląskiego i Żywieckiego oraz Karkonoszy. Mapy będą zawierać także cenne informacje dla turystów, takie jak adresy schronisk, plany miast i vademecum bezpieczeństwa. Cena egzemplarza wraz z dodatkiem to 3,90 zł.
Cała kampania jest także wspierana akcją promocyjną w radiu (Program I i III Polskiego Radia) i w Internecie. Za sterowanie kampanią odpowiada wydawnictwo (Grupa Wydawnicza Infor SA) a za wykup mediów dom mediowy Brand Connection.
Średnia sprzedaż "Gazety Prawnej" w pierwszej połowie br. to 77 964 egzemplarzy.

Zobacz całość »



Deficyt wykwalifikowanych kierowców

Zobacz całość »
Otwarcie niemieckiego rynku pracy może przyczynić się do masowych wyjazdów polskich kierowców. Niemcy są dużo bliżej niż Anglia, czy Irlandia i obowiązuje tam ruch prawostronny, a nie lewostronny, który mógł być dla niektórych pewną bariera psychologiczną.
Obecnie notuje się duże braki zawodowych kierowców, a w dodatku kandydatów nie przybywa. W województwie małopolskim kierowcy z uprawnieniami do transportu międzynarodowego znajdują się w czołówce najbardziej rozchwytywanych zawodów. W urzędach pracy jest sterta ofert dla fachowców z kategorią C+E. Pracodawcy nie przebierają i nie wymagają zbyt dużo, przyjmują z reguły wszystkich chętnych. Barbara Sadecka z Działu Pośrednictwa Pracy Powiatowego Urzędu Pracy w Tarnowie, twierdzi, że kiedyś od kierowcy TIR-a wymagano kilkuletniego doświadczenia a teraz pracodawca zatrudnia od ręki. Niebezpieczny brak kierowców autobusów zauważa MPK w Krakowie. Aby rozwiązać ten problem firma pokrywa połowę ceny na zdobycie uprawnień (całość ok. 5,5 tys. złotych). Innym wyjściem jest zatrudnianie na to stanowisko kobiet.
Przedstawiciele branży uważają, iż ten problem będzie się zaostrzać. Powodem takich braków są nowe przepisy o szkoleniu zawodowych kierowców i emigracja zarobkowa. Otwarcie niemieckiej granicy na pewno przyczyni się do wyjazdów kierowców za Odrę. Od września 2008 roku kierowcy autobusów będą przechodzić rozszerzony program szkoleń, a od września 2009 to samo czeka kierowców ciężarówek. Wiąże się to z dodatkowymi kosztami dla kandydatów na kierowców i przewoźników.
Organizacje branżowe uważają, że powodem deficytu wykwalifikowanych kierowców jest zły, zmodyfikowany w 90 latach do minimum, system szkoleniowy. Warto dodać, że kiedyś wielu kierowców przechodziło szkolenia i zdobywało uprawnienia w wojsku, co powodowało, że na rynku pracy stale byli dostępni nowi młodzi kierowcy z uprawnieniami.

Zobacz całość »



Inwestorów interesują polskie lotniska

Zobacz całość »
Zagraniczni inwestorzy uważają polskie lotniska za atrakcyjne. Ustawiają się nawet kolejki do kupna udziałów w spółkach rządzących portami.
Austriacy wyrazili chęć objęcia 49 proc. udziałów w bydgoskim lotnisku. mówi prezes bydgoskiego portu Marcin Hydzik, w sierpniu okaże się, czy do nich dołączy również firma francuska. Trwają także rozmowy władz łódzkiego lotniska z potencjalnym inwestorem. Wojciech Łaszkiewicz, wiceprezes łódzkiego portu przyznaje, że zarząd rozmawia z kilkoma firmami, m.in. francuskim Bouygues, Szwajcarią, a nawet z przedstawicielami spółek amerykańskich. Nie są oni jednak zainteresowani prywatyzacją lotniska, ale nawiązaniem współpracy na zasadzie leasingu zwrotnego.
Chętni ustawiają się w kolejce także do innych portów. Wyjątkiem jest tylko Poznań, który nie zbytnio dostrzegany. Jak przyznaje rzeczniczka poznańskiej Ławicy, Hanna Suma "do tej pory nie było zainteresowania ze strony potencjalnych inwestorów komercyjnych".
Inne porty podchodzą do sprzedawania swoich części akcji w obce ręce dość sceptycznie. Zbigniew Sałek, wiceprezes wrocławskiego portu mówi, że najpierw rząd powinien jasno określić zasady wykorzystywania środków unijnych, aby wszyscy wiedzieli jakimi sumami będą mogli dysponować. Wtedy będzie można podjąć jakąkolwiek decyzję o ewentualnej częściowej prywatyzacji.
Eksperci jednakże są zdania, że nie jest to najlepszy czas na sprzedawanie udziałów. Kamil Kamieński, prezes krakowskich portów lotniczych wyjaśnia, że obecnie wartość polskich lotnisk jest duża, lecz w perspektywie są możliwości wykorzystania funduszy unijnych, które sprawią, że porty będą mogły się rozwinąć przez co ich wartość wzrośnie.
Tomasz Kloskowski, prezes gdańskiego Rębiechowa wyjaśnia, że większość portów lotniczych w Polsce jest w stanie na siebie zarobić. Port przestaje przynosić straty, kiedy obsługuje w przeciągu roku ok. 300 tys. podróżnych. Nie zarobi jednak na takim ruchu na żadne inwestycje. Ruch jest jednak coraz większy; w I półroczu 2007 r. obsłużyły 8,586 tys. pasażerów, co daje o 27,24 proc. lepszy wynik od I półrocza roku poprzedniego.

Zobacz całość »



SkyEurope zrezygnują z Balic?

Zobacz całość »
Nieoficjalne informacje o likwidacji bazy przewoźnika SkyEurope w Krakowie zostaną potwierdzone bądź zaprzeczone za kilka dni.
W ubiegłym tygodniu dwudniowe negocjacje z władzami Balic prowadził sam Jason Bitter, szef holdingu - podaje "Puls Biznesu". SkyEurope miałby zlikwidować bazy w Krakowie i Budapeszcie i otworzyć je w Wiedniu i Pradze. Rzecznik portu Kraków-Balice Piotr Pietrzak mówi, iż decyzja powinna zapaść jak najszybciej, bo przejęciem połączeń już interesuje się konkurencja.
Sky Europe obok Ryanaira jest wiodącym przewoźnikiem latającym z Krakowa. Jako jedyne nie podały jeszcze rozkładu lotów na sezon zimowy, ogłosiły tylko siatkę lotów dla Pragi i Wiednia. Słowackie linie lotnicze obsługują z Krakowa 21 połączeń i ich baza operacyjna stanowi zaplecze dla 3 samolotów. Zatrudnia około 100 osób.

Zobacz całość »



Czy znikną ogródki na Starówce?

Zobacz całość »
W ramach protestu przeciwko żądaniom mieszkańców Starówki, którzy chcą mieć nocą święty spokój, właściciele restauracji ze Starego Miasta grożą, że zamkną ogródki letnie.
Ogródki takie znajdują się m.in. przy pl. Zamkowym, na Rynku i na Nowym Mieście. Aktualnie najwięcej klientów jest tam w weekendy.
- Jest głośno wokół tematu ogródków - powiedział Mateusz Janiak, miejski urzędnik, który zajmuje się Starym Miastem. Najwięcej skarg skarg dociera tu na kilka lokali na Nowym Mieście.
Śródmiejski radny PiS Krzysztof Górski wziął stronę mieszkańców i poprosił burmistrza dzielnicy, aby stworzył "ramy organizacyjno-czasowo-prawne funkcjonowania tzw. ogródków piwnych".
- Dla nas to oczywiste, że chodzi o zamykanie ogródków o godz. 22, gdy zaczyna obowiązywać cisza nocna - obawia się Jacek Sas-Uhrynowski, rzecznik Stowarzyszenia Prywatnych Przedsiębiorców Warszawskiego Traktu Królewskiego, który sam prowadzi restaurację Stacja Rynek tuż obok poczty.
Pomysł Górskiego nie spodobał się właścicielom staromiejskich restauracji i kawiarni. Uważają oni, że władze dzielnicy bezwolnie poddają się naciskom mieszkańców i radnym "pragnącym zapewnić sobie elektorat", aby stworzyć na Starym i Nowym Mieście skansen.
Właścicielka restauracji Kamienne Schodki, Danuta Grafowska, swój lokal i ogródek zamyka o północy. - To dlatego, że już nie mam siły walczyć ze wspólnotą. Jak coś się dzieje pod budynkiem, ktoś z przechodniów głośno się zachowuje, to wszystko idzie na moje konto. Jednak nie wyobrażam sobie, żebym miała zamykać lokal wcześniej. Przecież tu chodzą turyści- mówi.
- Ja i mieszkańcy nie jesteśmy przeciwni ogródkom. Trzeba jednak pamiętać, że Stare i Nowe Miasto to nie jakaś pusta atrapa, ale osiedle, na którym żyje kilka tysięcy osób. Wiele z nich jest w starszym wieku. Trzeba tak to urządzić, żeby ogródki nie przeszkadzały sąsiadom - tłumaczy radny Górski.
Właściciele restauracji grożą, że będą protestować w przypadku wprowadzenia ograniczeń oraz, że czasowo zlikwidują wszystkie ogródki na Starówce.
- Polskie prawo nie przewiduje takiej możliwości, by ograniczać swobodę działalności gospodarczej. Gdybym kazał zamykać ogródki o jakieś porze, naruszyłbym konstytucję. Natomiast o godz. 22 zaczyna się cisza nocna i trzeba jej przestrzegać - uspokaja burmistrz Śródmieścia Wojciech Bartelski.

Zobacz całość »



Kierowcy z doświadczeniem wyjeżdżają za granicę!

Zobacz całość »
Robert Caban nie wysłał młodego kierowcy do Francji z powodu swojej fantazji. Jego najlepszy kierowca postanowił wyjechać na lato do pracy w Norwegii. Wszyscy przewoźnicy przyznają, że problem jest powszechny.
Jak mówi właściciel szczecińskiej firmy przewozowej, ludzie chcą zarabiać po 5 lub 6 tys. zł. miesięcznie, wyjeżdżają więc do pracy za granicę. Nie można ich zatrzymać, bo w Londynie mają możliwość cztery razy większego zarobku od tego w Polsce. Ci, którzy mają na tyle odwagi, wyjeżdżają.
Feralnym autokarem, który uległ katastrofie pod Grenoble kierował 22-letni chłopak z zaledwie rocznym doświadczeniem.
Jak uważa Bogna Czałaczyńska z biura podróży Axel, pan Robert Caban nie wysłał go tam dlatego, bo miał taką fantazję. Powodem był brak innych kierowców.
Ledwo trzy miesiące temu wypowiedzenie firmie Cabana złożył jej najbardziej doświadczony kierowca. Przez kilka wcześniejszych miesięcy podróżował z ludźmi do Norwegii, a w końcu sam załatwił sobie pracę w tym kraju. Inny kierowca został podkupiony firmie przez konkurencyjne przedsiębiorstwo.
Robert Caban mówi, że z kierowcą autobusu, który rozbił się we Francji osobiście jeździł po Europie. Sam widział w jaki sposób prowadzi pojazd, sam przygotowywał go do tej pracy, nie wie jaki popełnił błąd i nie wie też, dlaczego postanowił jechać tą właśnie trasą.
Problem ucieczki kierowców za granicę dotknął praktycznie wszystkich firm transportowych w Szczecinie.
Jak mówi jeden z przedsiębiorców, kierowcy autokarów przynajmniej wracają z wycieczkami do kraju. Z szoferami tirów jest o wiele gorzej, bo zdarza się, że porzucają oni samochody na parkingach w Anglii. Nieważne, że właściciel uraczy go dyscyplinarnym wypowiedzeniem, przecież w Anglii nikt nie pyta o poprzednie miejsce pracy.

Zobacz całość »



Klienci krakowskich hosteli w roku 2007

Zobacz całość »
Największy operator hosteli w Krakowie i zarazem właściciel ośrodków w innych miastach naszego kraju, Hostel Service, prezentuje raport dotyczący badań na temat klientów krakowskich hosteli. Dzięki niemu możemy się dowiedzieć jakiej narodowości są ów goście oraz dlaczego wybrali się akurat tutaj. Wyniki możemy porównać (dzięki zastosowanej metodologii) z wynikami badań nad ogółem turystów odwiedzających Kraków, przeprowadzonych przez Małopolską Organizację Turystyczną.
Kim jest osoba odwiedzająca hostel w Krakowie? Badaniu poddało się 1249 osób, ok. 71 proc. to Europejczycy (Polacy - 4,4 proc), 7,8 proc. klientów pochodziło z Ameryki Północnej, (głównie z USA), 6, 2 proc. to Nowozelandczycy i Australijczycy. To nie mało, biorąc pod uwagę populację tyczże krajów oraz oczywiście odległość od Krakowa.
Z hosteli najliczniej korzystali Brytyjczycy - 225 osób, ponad 1/5 badanych, następni w rankingu znaleźli się Francuzi i Hiszpanie (95 i 99 osób), Irlandczycy (71), Australijczycy i Amerykanie (67, 66). W trakcie badań w hostelach pozostawało 55 Polaków, tyle samo co Niemców i trochę więcej od Włochów.
Nic dziwnego, że 948 (ponad ¾ badanych) było przed 30-tymi urodzinami, hotele przecież są miejscami przede wszystkim dla młodych. Z tejże liczby ponad połowa (40 proc. ogółu) to klienci mający od 21 do 25 lat. Młodzieży przed 21 rokiem życia i osób przed 30-tką było 224 i 225, czyli ok. 18 proc.
Pośród gości hoteli w większości pozostają mężczyźni (628), kobiet było 517, a reszta badanych nie podała płci.
Klientami hosteli są przede wszystkim studenci (37 proc.), a osób pracujących było 36 proc., uczniów szkół było 10,7 proc., a reszta to osoby zajmujące się domem, emeryci, oraz bezrobotni.
Goście hosteli wypowiadają się na temat swojego statusu materialnego jako zadowalający (50 proc.) albo dobry (26 proc.) Osoby, które nie są zadowolone ze swojego statusu nieznacznie przeważają na gośćmi, którzy uważają, że ich sytuacja materialna jest bardzo dobra (8,6 proc. w stosunku do 6 proc.).
Polskie korzenie ma 12,4 proc. klientów hosteli. 1/3 spośród nich to osoby zamieszkałe na stałe w Polsce. Obcokrajowców mających jakieś powiązania z Polską jest 8 proc.
Turysta, który postanowił skorzystać z usług hostelu przybył do Krakowa prawdopodobnie w grupie przyjaciół (63 proc.), co szósty (co wynosi 18,3 proc.) samotnie, 12,9 proc. przyjechało z rodziną. Tylko 4,7 proc. badanych znalazło się w grupie zorganizowanej. Średnio, liczba nocujących gości to 3 osoby.
Najwięcej samotnych podróżnych pochodzi z Francji, Australii, USA i Polski. Grupy bardziej odpowiadają Portugalczykom i Finom. Europejczycy nie lubią samotnych wypraw (10 proc. przybyło samotnie), średnią jednak podnosi reszta podróżnych. Rodzinnie Kraków odwiedzają Australijczycy i Polacy.
Po 30 roku życia nie jeździ się już ze znajomymi, tylko z rodziną, z biurem podróży bądź prawie wcale. Młodsi natomiast cenią sobie grupę przyjaciół.
Kobiety rzadziej korzystają z usług biur podróży, rzadziej też podróżują samotnie (jest ich 2 razy mniej niż mężczyzn).
3 doby. Większość klientów (62,9 proc.) nie zostaje w Krakowie dłużej niż na jeden nocleg, średnio goście korzystają z usług hostelu przez 3 dni. 1/3 zostaje w mieście na 1 dzień bądź krócej. Częściej jedna doba zwiedzania Krakowa wystarcza mężczyznom (222, kobiety- 156). Dłużej zostają Francuzi i Brytyjczycy, mniej czasu natomiast mają Amerykanie.
Wypoczynek i zwiedzanie. Goście hosteli chcą przede wszystkim w Krakowie wypocząć (55,2 proc.), lub pozwiedzać (38,1 proc.), bądź też aktywnie spędzić czas, skorzystać z rozrywek (po 12 proc.). Brytyjczycy, wbrew pozorom, wybierają tylko trochę częściej rozrywkowy plan pobytu (19,1 proc.).
Zaskakująco wiele badanych (7,8 proc.) chciało w Krakowie podziwiać przyrodę, w przeciwieństwie do Polaków, którym w ogóle nie przyszło to do głowy. Obywatele naszego kraju przyjeżdżają tutaj przede wszystkim w interesach i na zakupy.
Osoby poniżej 26 roku życia przybywają do dawnej stolicy w poszukiwaniu zabawy. Za to dla starszych kluby i dyskoteki nie mają większego znaczenia. Studenci dwa razy częściej jadą do Krakowa, aby się wyszumieć niż pracujący (106 d0 49). Tak samo jest w przypadku turystyki aktywnej (110 do 57).
Hostel Service zadał pytanie swoim gościom o główny cel przyjazdu. 59,9 proc. przybyło tutaj w celach wypoczynkowych. Miejsca, które są atrakcyjne turystycznie najbardziej przyciągają turystów. 6 proc. zadeklarowało chęć uprawiania turystyki aktywnej, a 1/40 (2,6 proc., większość to Europejczycy) pragnie zabawić się w knajpach (Brytyjczyków jest w tym przypadku 2 razy więcej, ale nadal tylko 6 proc.). Gocie z odleglejszych stron świata przyjeżdżają do Krakowa głównie, aby poznawać i oglądać.
Uczniowie i studenci najczęściej spośród innych deklarują potrzebę zwiedzania oraz zabawy.
Wśród pytań zamkniętych ankiety znalazła się także rubryka: "Inne", w której badani mogli wykazać się kreatywnością, po co przyjeżdżają. Najczęstszymi odpowiedziami było Auschwitz i … seks, dziewczyny i alkohol.
Ogromna większość ankietowanych (70,6 proc.) przybyła do Krakowa pociągiem. Na kolejnym miejscu znalazły się samoloty, tanie linie są mniej popularne od tych tradycyjnych (6,1 proc. do 7,6 proc.). Duża część osób przyjechała samochodem (7 proc.), a nieliczni liniowymi autobusami. Ci, którzy wybrali się do Krakowa z wycieczką zorganizowaną i nocujący w hotelach dojeżdżają do miasta autobusem czarterowym (4 proc.).
Samochodami podróżują prawie tylko Europejczycy, głównie są to Polacy.
Łącznie z latami badanych wzrasta odsetek korzystających z usług linii lotniczych i prywatnych samochodów. Autobusami podróżują trochę częściej mężczyźni niż kobiety.
Studenci unikają samolotów i autobusów (37 i 13 uczących się wobec 97 i 25 pracujących). Można ich spotkać częściej w pociągu (354 wobec 268).
Tych, którzy sami organizują sobie wyjazd do Krakowa jest 82,1 proc., niezmiernie rzadko decydują się na poleganie na innych. 4,3 proc. ankietowanych zorganizował wyjazd zakład pracy, 7,3 proc. skorzystało z usług biur podróży. Samodzielne wyjazdy nie są straszne Amerykanom, Australijczykom oraz Brytyjczykom. Z zakładem pracy przybyło 30 osób z Francji (była to pewnie jednorazowa anomalia), oraz pojedyncze osoby z Azji i pozostałych stron Europy.
Częściej zakład pracy wysyłał na wycieczkę mężczyzn niż kobiety (51 do 29 proc.), a także osoby z dobrymi pensjami niż z tymi gorszymi (30 do 8).
Ten pierwszy raz w Krakowie przeżywa 85,4 proc. gości hosteli. Drugi raz było tu 10 razy mniej osób, kilka razy (5,3 proc.), a 1/50 bywa tutaj często. Najwięcej turystów jest z Ameryki Północnej, a także, co nie dziwi, z Polski. Największą nowością Kraków jest dla Australijczyków, osoby z lepszym statusem materialnym częściej powracają do starej stolicy, możliwe, że po prostu częściej podróżują.
Klienci pięciu hosteli grupy Hostel Service, byli poproszeni o wypełnienie ankiety w momencie zameldowania w ośrodku. Wypełniali tę samą kartę badań, która posłużyła w badaniu ruchu turystycznego w Małopolsce i Krakowie prowadzonych przez Małopolską Organizację Turystyczną. Dzięki metodologii wyniki badań można ze sobą porównywać.
W porównaniu z turystami przybywającymi do Krakowa (według danych Małopolskiej Organizacji Turystycznej z roku 2006), goście hosteli mają w sobie coś wyjątkowego.
Wśród nich jest znacznie więcej Australijczyków i Irlandczyków (ok. 5-6 proc., w liczbie turystów - 1,5-2 razy mniej).
Co trzeci klient hostelu to student, stanowią oni 1/10 całego ruchu turystycznego. Pracując znacznie rzadziej nocują w hostelach (36 proc. w ogóle 60 proc.).
Jeśli chodzi o ocenę swojego poziomu materialnego, goście hosteli maja ją niższą od przeciętnego turysty zwiedzającego Kraków.
Turysta korzystający z hostelu 3 razy częściej przybywa do tego miasta w grupie znajomych (63 proc. do 19,8 proc.), albo samotnie (18,3 proc. do 32,7 proc.). Zorganizowane wycieczki kuszą 4,7 proc. mieszkających w hostelu, wszystkich turystów jest 33,1 proc.
Ludziom zamieszkującym hostele zależy przede wszystkim na odpoczynku (55,2 proc. do ok. 33), trzy razy bardziej na rozrywce (12 proc. do 3-4 proc.). Niewielu jest tych, którzy przyjechali do Krakowa w interesach bądź z pielgrzymką. Takich gości jest w tutaj 3;4 proc.
Więcej jest osób mieszkających w hotelach zamierzających uprawiać turystykę aktywną (6 proc. wobec 0,62 proc.).
Pięć razy częściej niż przeciętni goście Krakowa przyjeżdżają pociągiem (70,6 proc. wobec 13,1 proc.), trzy razy częściej przylatują samolotem (13,7 proc. do 38,4 proc.).
Istnieją także bardziej niezależni klienci, którzy sami organizują sobie wyjazd (82,1 proc. do 62,1 proc.), bardzo rzadko korzystają oni z biur podróży (4,3 proc. do 20,6 proc.). Częściej przyjeżdżają do Krakowa po raz pierwszy (85,4 proc. do 37,8 proc.), bardzo rzadko po raz kolejny.

Zobacz całość »



Polska powinna uczestniczyć w programie bezwizowym

Zobacz całość »
Polacy, którzy chcą odwiedzić USA w celach turystycznych nadal podlegają kłopotliwej oraz kosztownej procedurze uzyskania wizy. Paweł Zalewski, szef Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych zaznaczył - Polska z pewnością zasługuje na inne traktowanie.
Zalewski podkreślał, że Polska jest sojusznikiem USA w ramach NATO, uczestniczy w misji w Iraku, a także będzie partnerem przy budowie tarczy antyrakietowej. Dodatkowo Polska jest członkiem Unii Europejskiej, której obywatele w większości państw są wyłączeni z obowiązku posiadania wiz.
Senator Feinstein zaproponowała niekorzystną dla Polski poprawkę, która została poparta przez zdominowany przez Demokratów Senat.
Według Zalewskiego jest to sygnał, że polsko-amerykański sojusz polityczny i militarny nie wpływa na to, czy Polska ma być objęta programem bezwizowym. Według poprawki, wyłączenie kraju z obowiązku wizowego uzależnione jest od odsetka odrzuconych podań wizowych. Dopuszczalny próg odmów podniesiono do 10%. Jednak konsulaty amerykańskie w Polsce odrzucają powyżej 20% wniosków. Odmowy wynikają głównie z podejrzeń pracowników konsulatów, że osoby ubiegające się o wizy turystyczne zostaną w USA na dłużej i podejmą nielegalną pracę.
Tymczasem Polacy nie szukają już nielegalnego zatrudnienia za oceanem, ponieważ mają możliwość podjęcia legalnej i dobrze płatnej pracy w Europie. Dlatego też Zalewski uważa, że konsulaty odrzucając wnioski, błędnie odczytując intencje Polaków.
Prezydent Bush zadeklarował poparcie postulatów ruchu bezwizowego dla krajów Europy Środkowej i Wschodniej, które należą do NATO. Zalewski wyznał - To daje nadzieję, gdyż interpretacja przepisów wizowych zależy od urzędników amerykańskich w poszczególnych konsulatach. Oczywiście wynika to też z polityki amerykańskiego Departamentu Stanu, który określa postępowanie konsulów i tworzy pewną atmosferę sprzyjającą lub niesprzyjającą przyznawaniu wiz.
Polskiemu rządowi bardzo zależy na załatwieniu sprawy wiz do USA. Dlatego też razem z innymi krajami regionu wynajął firmę lobbingową, która zajmuje się przekonywaniem kongresmenów do poparcia Polski. Do procesu włączyli się również polscy parlamentarzyści, i amerykańska Polonia. Prezydent Kaczyński podczas ostatniej wizyty uzyskał wsparcie prezydenta Busha. Jest to duże osiągnięcie, ponieważ ma on wpływ na ustalanie kryteriów uchwalonej poprawki.
Polska musi udowodnić, że kryteria przyjmowania wniosków wizowych są zbyt restrykcyjne i Amerykanie nie mają racji, odrzucając ponad 20% z nich.
Nie można połączyć kwestii wiz z kwestią tarczy antyrakietowej, ponieważ program tarczy antyrakietowej jest programem ochrony USA i Europy przed rakietami balistycznymi oraz programem, który zapewnia bezpieczeństwo Polski przez ściślejszy sojusz z USA. Zalewski zaznacza - Sprawa wiz jest ważna, jednak w tym przypadku jest drugorzędna. Nie można mylić porządków i zestawiać sprawy najważniejszej, jakim jest bezpieczeństwo z kwestią bezwizowego ruchu turystycznego.
Natomiast wprowadzenie wiz do Polski dla Amerykanów spowodowałoby niepotrzebne problemy. Przede wszystkim ograniczałoby dostęp do kraju przodków Amerykanom polskiego pochodzenia. Duża cześć Amerykanów, którzy przyjeżdżają do Polski to biznesmeni, których odstraszanie wizami nie powinno być w interesie Polaków.

Zobacz całość »



Inwestorzy interesują się zabytkowymi pałacami, dworkami i zamkami

Zobacz całość »
WGN Real Estate w swoim raporcie pisze, iż od czasu przyznania Polsce organizacji Euro 2012, aż czterokrotnie wzrósł popyt na kupno hoteli w największych miastach. Oblężenie przeżywają Warszawa, Trójmiasto, Poznań, Wrocław i Kraków.
Leszek Michniak z WGN Real Estate twierdzi, że najchętniej kupowane są obiekty średniej wielkości na ok. 150 miejsc noclegowych i niewymagające wysokich nakładów remontowych. Wzrosło także zainteresowanie działkami komercyjnymi pod budowę restauracji, zajazdów, moteli i hoteli. Zaskakujące jest to, że nieruchomości hotelowe i pensjonatowe zdrożały w ostatnim roku średnio o 17%, stanowiąc grupę nieruchomości o najniższym procentowym wzroście ceny. Od początku II kwartału 2007 roku zauważa się duży wzrost zainteresowania inwestorów obiektami pałacowymi, dworskimi, zamkowymi na terenach atrakcyjnych turystycznie. Takie obiekty mogą być adaptowane na hotele, centra konferencyjne, pensjonaty. Baza WGN ma obecnie ponad 300 ofert zamków, pałaców i dworów. Przy 50% wzroście popytu szacuje się, iż do końca roku połowa z nich zmieni właściciela - podkreśla Michniak. Ceny takich obiektów są bardzo zróżnicowane, w zależności od stanu technicznego mieszczą się w przedziale od kilkuset tysięcy do 30 milionów złotych.
W ciągu ostatnich 10 lat w Polsce rozpoczęło działalność w zabytkowych pałacach, zamkach i dworach około 150 hoteli - podaje WGN. Takie obiekty początkowo wymagające modernizacji i renowacji oferują potem gościom szeroki wachlarz usług. "Zabytkowe" hotele najczęściej są wyposażone w komfortowe stylowe pokoje, pełne zaplecze konferencyjne dla biznesu, centrum spa, sale bilardowe oraz restaurację.

Zobacz całość »



::: 2007-08-07 :::


Zawieszono żeglarskie rejsy do Tyńca

Zobacz całość »
Nierozważny sternik barki uszkodził śluzę na stopniu wodnym Kościuszko, dlatego rejsy pod opactwo Benedyktynów są wstrzymane są do odwołania.
Statki w sezonie letnim pływały na czterogodzinnej trasie Wawel-Tyniec tam i z powrotem. Od 13 lipca odwołano już kilkadziesiąt rejsów do Tyńca. Turyści nie oglądają już opactwa w Tyńcu, bo rejs kończy się w okolicach Bielan. Sprowadzenie elementów potrzebnych do naprawy śluzy może potrwać nawet kilka miesięcy, prace remontowe powinny być prowadzone ciepłą porą roku, dlatego rejsy do Tyńca w tym roku są raczej mało prawdopodobne. Przedstawiciele Żeglugi Krakowskiej oraz Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej zapewniają, iż zrobią wszystko co w ich mocy, aby rejsy przywrócić jak najszybciej.
Uszkodzenie śluzy ma negatywne skutki w odniesieniu do promocji wiślanych przewoźników. Stowarzyszenia "Wisła dla Krakowa" już kilka miesięcy zbiera oferty wszystkich przewoźników pływających po Wiśle, aby zorganizować ich wspólną kampanię promocyjną. Teraz oferty bez rejsów do tynieckiego opactwa stały się mało atrakcyjne dla turystów. W weekendy statki do Tyńca spod Wawelu zabierały kilkaset osób.

Zobacz całość »



Boom na latanie w Polsce

Zobacz całość »
Szybki rozwój lotnisk w regionach, nowe trasy oraz rosnąca liczba linii lotniczych to efekt intensywnego rozwoju taniego latania w Polsce. Nawet analitycy nie spodziewali się takiego boomu, zaledwie w ciągu 3 lat od wejścia do UE.
Analitycy z Urzędu Lotnictwa Cywilnego, szacując rozwój polskiego rynku lotniczego, nie podejrzewali, że Polacy tak polubią tanie latanie, mając zwłaszcza na uwadze, grudzień 2003 r., gdy z Warszawy startował samolot (168-osobowy boeing) pierwszej taniej linii - Air Polonii z kilkunastoma pasażerami. Gospodarka lotnicza rozwija się w bardzo dynamicznie, a Polacy błyskawicznie odkryli, że tanie loty to świetny sposób na podróż do pracy oraz na urlop. Wg ULC ruch pasażerski miał się zwiększyć w porównaniu z ubiegłym rokiem o 15%, ale już wiadomo, że będzie wyższy. Dane straży granicznej wskazują, że w pierwszym kwartale, z polskich lotnisk skorzystało ponad 20% więcej osób niż przed rokiem w tym samym okresie! Jednak najlepsze efekty w tym biznesie, widoczne są latem. Polskie lotniska mogą obsłużyć nawet ponad 17 mln podróżnych. - Szacujemy, że w tym roku na naszych pokładach będziemy mieli o ponad 40-50% więcej pasażerów niż w roku ubiegłym. Przez kolejne trzy lata możemy się spodziewać, że liczba podróżnych do i z Polski będzie rosła w tempie dwucyfrowym - oświadczył Tomasz Kułakowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Ryanair w Europie Środkowej.
Polska to jeden z najszybciej rosnących rynków lotniczych na świecie, gdzie liczba podróżnych zwiększa się głównie dzięki tanim liniom (6 z 10 największych linii w Polsce to tani przewoźnicy). 75 letni LOT, największa linia lotnicza w Polsce, przewiozła w minionym roku 4,7 mln pasażerów, natomiast Wizz Air - najbliższy rywal - aż 2 mln! Tuż za nimi znajdują się: Ryanair, Sky Europe, Centralwings (tania linia LOT) i Norwegian. Ponadto na rynku pojawiają się wciąż nowi przewoźnicy, np. Air Italy, który uruchomił połączenie Werona - Warszawa. Sukces tanich linii to nie tylko obniżka cen biletów. Teraz, aby udać się z Polski do dowolnego miasta w Europie, nie trzeba już korzystać z pośrednictwa Warszawy. Do ekspansji tanich lotów przyczynił się także rozwój regionów. Okęcie, choć jest największym portem w Polsce, ma jednak za mały terminal do odprawy tanich linii. Ponadto nie wiadomo, kiedy ruszy lotnisko w Modlinie. Korzyści czerpią zatem regiony. Na 10 pasażerów, aż 7 podróżujących z Krakowa lata tanimi liniami. - To dane z pierwszych czterech miesięcy tego roku. Udział tanich linii w ruchu wciąż rośnie. Przed rokiem mieliśmy 62%, a w 2005 r. 48%. Wcześniej tanich linii w ogóle nie było - poinformował Piotr Pietrzak, rzecznik MPL Balice. Obecnie Balice mają połączenia z 62 lotniskami w 20 krajach. Do kwietnia 2007 r., port odprawił 858 tys. pasażerów - więcej niż w całym 2004 r.! Przewiduje się, iż w tym roku Balice obsłużą ok. 3 mln podróżnych (w planach rozwoju portu taką liczbę przewidywano na 2015 r.). Ekspresowy rozwój, stanowi jednak problem, gdyż lotnisko nie jest przystosowane do rosnącego ruchu! W godzinach szczytu, w ciasnym terminalu nie mieszczą się wszyscy pasażerowie. Podobna sytuacja jest w Warszawie. Rozwijają się natomiast Katowice, jedyne duże polskie lotnisko, które dorównuje rosnącemu ruchowi (9 lipca ma być otwarty nowy terminal). - Mamy 35 % wzrost! W ubiegłym roku odprawiliśmy niespełna półtora miliona pasażerów, w tym możemy się już spodziewać przekroczenia dwóch - oświadczył Cezary Orzech, rzecznik GTL, spółki zarządzającej katowickim lotniskiem.
Największy udział w rynku polskich tanich linii, ma Wizz Air. - Polska jest dla nas strategicznym rynkiem. W polskim rynku lotniczym mamy dziś 15% udziału - w ubiegłym roku przewieźliśmy z Polski 2,1 mln pasażerów, w tym roku planujemy o milion więcej - oznajmił prezes Wizz Air József Varadi. Wizz ma w Polsce 3 bazy: w Warszawie, Gdańsku i Katowicach, a niebawem ma ogłosić otwarcie kolejnej. Odbiera także pierwsze z 32 zamówionych airbusów A320 (z kabiną przystosowaną specjalnie dla tanich linii). Tuż za nim jest Ryanair, który prawdopodobnie jest także bliski otwarcia w Polsce swojej bazy. W ciągu ostatnich 3 lat, tanie linie zasadniczo się zmieniły - obecnie można już mówić o dwóch segmentach "low-costów". Najbardziej podstawową usługę - tylko za przelot (za bagaż trzeba dodatkowo zapłacić) - oferuje irlandzki Ryanair. SkyEurope poziomem obsługi stara się dorównać tradycyjnym przewoźnikom. - Latamy na główne lotniska, współpracujemy z biurami podróży i mamy program dla pasażerów biznesowych. W tych taryfach elastyczne bilety można zwrócić albo wymienić nawet na kilka godzin przed odlotem - wyjaśnił Eryk Kłopotowski, rzecznik SkyEurope, słowackiej linii -zaczynającej 5 lat temu od lotów z Koszyc jednym samolotem. Dziś jest notowana na giełdach w Wiedniu i Warszawie. Posiada 15 boeingów 737 i lata do 39 europejskich lotnisk. Przedstawiciele przewoźników przyznają, że zmienili się także ich klienci. Wiedzą dokładnie, że do cen podawanych przez linie, należy dodać opłaty lotniskowe (ok. kilkuset złotych) i przy dużych promocjach tradycyjnych linii często opłaca się więc wybrać właśnie ich ofertę.

Zobacz całość »



Atrakcyjna Wisła

Zobacz całość »
Turyści wybierający się do Wisły mogą spodziewać się nowej atrakcji - zjazdu we wnętrzu, dmuchanej kuli, a także przejść się w butach do stawiania 2,5 metrowych kroków.
Wiele osób zwiedzających Wisłę, szuka zajęć podnoszących poziom adrenaliny. Ze względu na ta, Przygoda Park wyszedł naprzeciw oczekiwaniom turystów.
- Postanowiliśmy uzupełnić gamę naszych ekstremalnych rozrywek o pierwszy w Beskidach zorbing. To po prostu staczanie się z góry w wielkiej kuli - tłumaczy Janusz Tyszkowski, właściciel parku.
Kula waży 85 kilogramów i ma 3,5 metra średnicy. Wykonano ją z wytrzymałego, bardzo miękkiego tworzywa. Przez pierwszy etap toru o dł. 75 metrów kulę holuję terenowy samochód. Wewnątrz kuli śmiałkowie przypinani są naprzeciwko siebie specjalnymi uchwytami. Potem kula jest odpinana od mocującej ją liny i swobodnie toczy się w dół toru, dokonując ośmiu-dziewięciu obrotów. - Takie kulanie trwa niby tylko kilka chwil, ale w środku wydaje się, że to wieczność. O rany, to jest mocniejsze od skoku na bungee. Przy pierwszym obrocie wszystko zaczyna wirować, a potem jest już tylko szybciej - emocjonowała się Basia Dragon, która odważyła się na zorbing.
- Kula jest przez cały czas przypięta do prowadzących ją lin, dlatego nie ucieknie na bok. Na dole liny się rozszerzają i kula automatycznie hamuje - mówi Tyszkowski. Cena takiego przejazdu to 25 zł od osoby.
Dla szukających trochę mniej szalonych wrażeń zorganizowano kangoo jumps, czyli kangurze skoki.- Można na nich skakać do 80 cm wzwyż i stawiać nawet dwuipółmetrowe kroki - mówi Krzysztof Konieczny, właściciel wypożyczalni.
Z tej przyjemności mogą korzystać zarówno dorośli jak i dzieci. Wypożyczenie na 15 minut kosztuje 5 zł, na godzinę - 15 zł, a na cały dzień - 30 zł.

Zobacz całość »



Gołębie dewastują zabytki Wenecji

Zobacz całość »
Wenecka prasa podaje, że historyczne zabytki i pałace są dewastowane przez tamtejsze gołębie.
Najgorzej przedstawia się sytuacja na słynnym placu Św. Marka, gdzie zamieszkują tysiące gołębi. Plac św. Marka to miejsce gdzie znajdują się najważniejsze zabytki - bazylika, pałac dożów, biblioteka Marciana. Nadzór archeologiczny po analizie zdjęć z prac renowacyjnych fasady pałacu, stwierdził, iż niektóre płaskorzeźby są całkiem zniszczone przez ptaki - pisze dziennik "La nueva Venezia". Rysy na rzeźbach są wyżłobione na nosach i ramionach, gdzie gołębie przysiadają i czyszczą dzioby.
Plac św. Marka odwiedza rocznie około 25 mln turystów, dla których atrakcją jest karmienie gołębi. Władze Wenecji planują zakazać tam sprzedaży ziarna dla gołębi. Doradca władz miejskich Giuseppe Bortolussi powiedział dziennikowi, że problem staje się coraz pilniejszy i że jesienią odbędzie się posiedzenie z udziałem nadzoru archeologicznego, mające na celu znaleźć rozwiązanie sprawy.

Zobacz całość »



Szalejący ogień ogarnia Dubrownik

Zobacz całość »
Władze Dubrownika ogłosiły stan zagrożenia z powodu szalejących tam pożarów. Ogień zaczyna ogarniać przedmieścia miasta. Pożary spowodowane suszami rozprzestrzeniają się na cały kraj.
Dla turystów wypoczywających w Dubrowniku to czas stracony, gdyż zabrania się jakichkolwiek wycieczek. Wstęp do lasów jest kategorycznie zakazany. Powietrze w Dubrowniku gęstnieje a turystom nie wolno opuszczać domów. Akcje straży pożarnej utrudniają silne wiatry, dlatego nie wiadomo kiedy skończy się to piekło.
Ogień utrudnia także starty samolotów z lotniska w Dubrowniku, więc część turystów może doświadczyć trudności w powrocie do domu.

Zobacz całość »



Górale zamęczają owce na Krupówkach

Zobacz całość »
Mieszkańcy Zakopanego poinformowali Krakowskie Towarzystwo nad Zwierzętami o bulwersującym procederze wykorzystywania owiec.
Rafał Feldman, inspektor Towarzystwa mówi, że w wyniku kontroli okazało się, iż owce na Krupówkach są przez górali wypożyczających je do pozowania zamęczane niemalże na śmierć. Zwierzęta są zagłaskiwane, szarpane za sznurek i kompletnie wyczerpane brakiem odpoczynku oraz picia. Owce także nie są przystosowane do ciągłego chodzenia po asfalcie w skutek czego, ścierają i kaleczą sobie racice do krwi. Po ich przebadaniu wyszło na jaw, że cierpią owieczki na zanik mięśni i są silnie zestresowane. Inspektorzy podejrzewają także, że słabe już owce były uśmiercane, a na ich miejsce na Krupówkach pojawiały się zdrowe.
KTOnZ poinformował o sprawie straż miejską i zakopiańską policję. Obrońcy zwierząt twierdzą, iż to nie pierwsza interwencja na Krupówkach, ale do tej pory policja umarzała śledztwo.

Zobacz całość »



Ryanair ma płacić wyższe stawki

Zobacz całość »
PPL zerwało umowę w Jesionce z irlandzkim przewoźnikiem na obsługę pasażerów. Istnieje zatem obawa, że inne lotnicze mogą się wystraszyć i nie będą chciały uruchamiać nowych połączeń.
- To jest skandaliczna decyzja - oświadczył Jan Straż, były dyrektor Portu Lotniczego w Jasionce, za którego kadencji irlandzki Ryanair od października 2005 r. uruchomił codzienne loty z Rzeszowa do Londynu. Od stycznia 2007 r. Ryanair lata do Dublina, a od listopada mają zostać uruchomione rejsy do angielskiego Bristolu. Konflikt z Ryanairem wywołała dyrekcja Przedsiębiorstwa Państwowe Porty Lotnicze (właściciel lotniska w Jasionce). Spór dotyczy umowy, jaką PPL zawarł z irlandzkim przewoźnikiem na obsługę pasażerów. Porozumienie miało obowiązywać 5 lat, jednak zostało zerwane 31 lipca. Zgodnie z tą umową Ryanair płacił portom m. in. za obsługę pasażerów i tankowanie samolotów. - To była jedna umowa, bardzo korzystna dla lotniska - wyjaśnił Jan Straż. Prawdopodobnie Ryanair za obsługę pasażerów każdego samolotu lądującego w Jasionce, płacił do tej pory około 300 zł. Dla porównania te opłaty wynoszą np. w Szczecinie aż 1800 zł. Sytuacja zmieniła się w czerwcu, kiedy obsługę pasażerów na podrzeszowskim lotnisku przejęła warszawska firma Warsaw Airport Services, należąca do PPL. Uruchomiono wtedy loty do Nowego Jorku. - Ta umowa jest kuriozalna. Stawki, jakie Ryanair płaci za korzystanie z lotniska w Jasionce są chyba najniższymi w Europie - oznajmił Tomasz Szymczak, prezes WAS.
- Musieliśmy wypowiedzieć obecną umowę, bo LOT uruchomił połączenia do USA, a obsługą handlingową na lotnisku musiała się zająć profesjonalna firma - poinformował Artur Burak, rzecznik PPL. Zaistniałą sytuacją zaskoczony jest irlandzki przewoźnik. - Nic nie wiem o zerwaniu umowy - powiedział Tomasz Kułakowski, dyrektor Ryanair na Europę Środkową i Wschodnią. - Przewoźnik nie przyszedłby do nas, gdybyśmy mu nie zaoferowali atrakcyjnych warunków. Bo kto w Europie słyszał, że w Jasionce jest międzynarodowe lotnisko? Kto by tu przyszedł? - dodał Straż. WAS do obsługi pasażerów w Jasionce zatrudnił 40 pracowników. Z Warszawy został przywieziony specjalistyczny sprzęt. Jednak mała liczba rejsów z Rzeszowa powoduje, że warszawska firma nie zarabia na handlingu. - Ten rok zamkniemy ze stratą - przyznał prezes Szymczak, nie zdradzając jak dużą. Zatem WAS żądał od Ryanaira wyższych stawek. - Będą urealnione - wyjaśnił Szymczak. - Opłaty na lotniskach rosną również w Londynie - przekonywał. - To jest niezrozumiała polityka. Jak można Rzeszów porównywać do wielkich miast europejskich? - oświadczył Tomasz Kułakowski z Ryanaira.
- Za 300 zł to ja mogę postawić dwóch kulawych pracowników do obsługi pasażerów, która trwać będzie 2,5 godziny - ironizował Tomasz Szymczak. - Proszę pamiętać, że jesteśmy jedynymi tanimi liniami, które latają z Rzeszowa. Jakoś nie widać, by drzwiami i oknami inni do was walili - odpowiedział Kułakowski. - Dobijają się, dobijają. Rozmawiamy z Centralwingsem, który zamierza uruchomić połączenia do Rzymu i Paryża. Są też inni przewoźnicy zainteresowani wejściem do Rzeszowa - twierdził Bogdan Rzońca, wicemarszałek podkarpacki, który był zaskoczony, że PPL nie powiadomiło samorządu o zerwaniu umowy z Ryanairem. - To nie tworzy dobrego klimatu do rozmów - stwierdził wicemarszałek. Natomiast przewoźnik zapewnia, iż nie wycofa się z Jasionki. Sprawą zainteresowała się również Krystyna Skowrońska, posłanka PO, która napisała list do dyrektora PPL Pawła Łatacza - żądając wyjaśnień. - Podwyższenie opłat może spowodować wycofanie się przewoźników linii, co w konsekwencji spowoduje zmniejszenie przychodów dla lotniska, a najważniejsze - utrudnienia dla mieszkańców regionu w dostępie do lotów międzynarodowych - napisała Skowrońska. Natomiast Jan Straż uważa, że podwyższenie opłat dla Ryanaira, to efekt fatalnej polityki prowadzonej przez PPL. - W budżecie portów na 2006 r. było zapisane ponad 7 mln zł na zakup specjalistycznego sprzętu do obsługi pasażerów i samolotów w Jasionce. Nie wydano jednak ani złotówki. Gdyby sprzęt był, to do Jasionki nie trzeba by było ściągać firmy handlingowej. To jest polityka krótkowzroczna - zarzucił Straż. - Właśnie, że jest dalekowzroczna. Po to ściągnęliśmy do Jasionki firmę handlingową, bo wiemy, że to lotnisko się rozwija, coraz więcej ludzi stamtąd lata, więc obsługa musi być profesjonalna - odparł oskarżenie Artur Burak z PPL.
Ryanair zapewne będzie się starał wykorzystać przewagę, że jest jedyną tanią linią latającą z Jasionki, jednak i władze PPL są w gorącej wodzie kąpane. Nie lepiej zamiast wypowiadać umowę, urealnić stawki stopniowo w miarę zwiększania się ruchu, a międzyczasie zadbać, aby inne linie pojawiły się obok Ryanaira? Bo zawsze najłatwiej jest zaprzepaścić coś co się już ma...

Zobacz całość »



Koszalin znów w Polsce!

Zobacz całość »
Ekspres “Słupi" trasy Warszawa-Kołobrzeg, po czterech latach przerwy w kursach, powrócił na tory w środę w nocy na dworzec PKP w Koszalinie. Maszyna została przywitana fajerwerkami oraz koncertem zespołu jazowego Dixieland.
Jak powiedział prezydent Koszalina Mirosław Mikietyński, pomysłodawca całego przywitania, po czterech latach ekspres powrócił do Polski. Pociąg ma przywozić turystów do Koszalina i Kołobrzegu.
Krótko przed odjazdem maszyny prezydent nakleił na jednym z wagonów naklejkę, na której widniał napis "Kocham Koszalin". Grupka zaskoczonych powitaniem podróżnych tańczyło przez chwilę do jazowej muzyki.
Cztery lata temu zarząd Intercity stwierdził, że "Słupia" jest nieopłacalna i zadecydował, że najbliżej położoną stacją w drodze nad morze będzie Słupsk (Pomorskie), oddalony o 75 km. Od 14 grudnia 2003 pociąg przestał kursować, co wywołało sprzeciw samorządów Koszalina, Słupska i Kołobrzegu.
Ekspres będzie jeździł na wydłużonej trasie do końca 2007 roku. Intercity myśli, że połączenie będzie się opłacało.

Zobacz całość »



Najdroższa pizza świata

Zobacz całość »
Najdroższą pizzę świata można zamówić we Włoszech. Kosztuje ona 8300 euro.
Pizzę z kawiorem, langustą i koniakiem można zakupić w Agropoli na południu Włoch. Nosi ona nazwę "Ludwik XIII". Jej średnica wynosi 20 centymetrów.
Do jej przyrządzenia kucharz użył wyłącznie składników najwyższej klasy poczynając od specjalnej mąki biologicznej oraz australijskiej czerwonej soli o nazwie "Murray River". Dodano do niej również homara i ikrę z tuńczyka.
Wszystko polane jest koniakiem Louis XIII Remy Martin.
Pozostaje tylko pytanie, czy ta cena przekłada się na walory smakowe, albowiem opisana mieszanka wśród zwolenników dobrej, tradycyjnej pizzy może budzić raczej obrzydzenie...

Zobacz całość »



Easygo.pl pokazuje organizatorów imprez

Zobacz całość »
Portal turystyczny Easygo.pl ujawnia na stronie dane z czyjego katalogu pochodzi dana wycieczka.
Do tej pory kupujący wakacje w internecie dowiadywał się nazwie organizatora dopiero w momencie podpisywania dokumentów. Teraz z pewnością wybór jest łatwiejszy i spokojniejszy, bo już przy przeglądaniu ofert można się dowiedzieć o nazwie biura podróży.
Tomasz Domżalski, dyrektor marketingu w easygo.pl wyjaśnia, że głównym wyznacznikiem zakupowym Polaków jest cena, którzy czasami błędnie myślą, iż cena w portalu może być wyższa niż u organizatora. Ustawa o usługach turystycznych mówi, że ten sam pakiet turystyczny kosztuje we wszystkich punktach sprzedaży tyle samo. Pośrednik tradycyjny, telewizyjny czy internetowy zarabia tylko na prowizji uzyskiwanej za sprzedaż od organizatora, a nie na marży nakładanej na produkt.
Iwona Sokołowska, szef sprzedaży easygo.pl, twierdzi, iż to rynek podyktował, że portal złamał dotychczasowe zasady o ukrywaniu danych organizatora. Po pierwsze klient od razu zobaczy z kim może jechać, nie musi pytać konsultanta. Taka prezentacja znacznie skraca czas obsługi klienta, gdyż uprzedzamy jego wątpliwości, zamieszczając przejrzyste oferty - dodaje Sokołowska.
Przedstawiciele easygo.pl uważają, iż nowe rozwiązanie wpłynie też korzystnie i motywująco na pracę touroperatorów. Przykładowo jeśli klient zrazi się do biura X, potem ma możliwość wybrać kolejne wakacje u konkurencji. Portal ma średnio 500 tyś. propozycji wyjazdowych na każdy dzień roku i w ciągu kilku sekund można znaleźć wszystkie możliwe, alternatywne, oferty dostępne na polskim rynku.
Easygo.pl liczy także, że dzięki takiej informacji zniknie duża grupa "klientów" sztucznie ciągnących rozmowy z konsultantami i anulujących potem rezerwacje po uzyskaniu danych organizatora. To pozwoli skupić się na meritum, czyli na obsłudze klienta i rzetelnym przedstawieniu mu oferty. o ważne może także to pomóc w przypadku niezadowolenia z wyjazdu - niezadowolenie klienta będzie bardziej kierowało się do organizatora (którego klient będzie znał od początku), a w mniejszym stopniu na pośrednika, który może mu zaoferował miłą obsługę, a wszelkie skargi nakazał przesłać do organizatora, gdyż to on odpowiada za imprezę.
Takie rozwiązania są standardem na rynkach światowych. Easygo.pl jako pierwszy z polskich biur internetowych z powrotem zdecydował się na prezentację źródła ofertowego.
Przypomnijmy bowiem, że kiedyś prezentowanie organizatora przez biura internetowe było czymś normalnym. Jednak później biura przekonały się, że mogą zwiększyć ilość rezerwacji, jeśli nie podadzą organizatora. Być może wynikało to z niedojrzałości rynku, bowiem wielu "klientów" traktowało biura internetowe jako katalogi, a wykupić wycieczkę szli oni do normalnego biura. Pozostali gracze na rynku z pewnością będą obserwować easygo.pl i jeśli jego strategia się sprawdzi, pewnie prędzej, czy później pójdą w jego ślady, bo turyści coraz częściej wiedzą z jakimi biurami nie jechać, a z jakimi można się w podróż wybrać.
Warto tu także zwrócić uwagę, na aspekt weryfikacyjny rynku tego ruchu. Jeśli bowiem biura internetowe zaczną podawać nazwy organizatorów, to się okaże, że dla sprzedaży danego biura przez internet kluczowe znaczenie zaczyna mieć jego reputacja. Dlatego już teraz organizatorzy o zszarganej marce powinni ją szybko odbudować, jeśli to możliwe, lub przygotować się na spadek obrotów. Z pewnością właścicieli wielu słabszych marek będzie próbowało uzyskać z nich co się da, niszcząc markę do końca, więc tym bardziej mniej pewnych firm trzeba będzie unikać.

Zobacz całość »



VAT dla organizatora kolonii

Zobacz całość »
Paweł Skwarek, ekspert podatkowy wyjaśnia kiedy trzeba naliczać podatek należny VAT od organizacji kolonii oraz zaznacza co grozi podatnikowi, gdy nie zapłaci takiego podatku.
Do przedsiębiorców, którzy świadczą usługi turystyczne mają zastosowanie dwa sposoby powstania obowiązku podatkowego w VAT. Pierwszy został określony w art. 119 ustawy o VAT. Zgodnie z nim przy wykonywaniu usług turystyki podstawę opodatkowania stanowi marża przedsiębiorcy, a nie cała wartość wykonanej usługi.
Podmioty, które świadczą usługi turystyki obliczają podatek należny od marży, czyli różnicy pomiędzy kwotą należną od klienta, a sumą kosztów poniesionych przy nabyciu towarów oraz usług, które składają się na oferowaną usługę. W tym przypadku obowiązek podatkowy powstaje w momencie ustalenia marży, jednak nie później niż 15 dnia od dnia wykonania usługi.
Jednak, jak zaznacza Skwarek, istnieją kontrowersje dotyczące poprawności opodatkowania usług organizacji kolonii według zasad określonych w art. 119 ust. 1 ustawy o VAT. Procedura opodatkowania marży z tytułu wykonania usługi turystycznej nie ma zastosowania do tzw. usług własnych, czyli usług świadczonych przez agenta turystycznego we własnym zakresie. Zaliczyć można do nich np. usługi we własnych hotelach lub własnymi środkami transportu. Usługi własne rozliczane są na zasadach ogólnych.
Szczególna procedura przy świadczeniu usług turystyki nie jest obowiązkowa. Podatnik może z niej zrezygnować i opodatkowywać usługi turystyki na zasadach ogólnych. Dla usług bezpośrednio nabytych dla bezpośredniej korzyści turysty obowiązek podatkowy powstaje w momencie wykonania usługi. Jeżeli wykonanie usługi lub częściowe wykonanie usługi powinno być potwierdzone fakturą, obowiązek podatkowy powstaje w momencie wystawienia faktury, jednak nie później niż w siódmym dniu od daty wykonania usługi. Jeżeli przed wykonaniem usługi otrzymano część należności, wówczas obowiązek podatkowy powstaje w momencie jej otrzymania.
W praktyce powstają problemy dotyczące ustalenia momentu wykonania usługi turystycznej, szczególnie gdy usługa świadczona jest na rzecz jednego podmiotu i obejmuje kilka turnusów. Wątpliwość budzi fakt, czy w takim przypadku za moment wykonania usługi uznaje się zakończenie każdego z turnusów, czy dopiero ostatniego.
Paweł Skwarek wyjaśnia, że w tej sytuacji należy przeanalizować treść umowy, która łączy strony i zwrócić uwagę, czy zakończenie każdego turnusu może być uznane chociaż za częściowe wykonanie umowy. Skwarek zaznacza, że moment wykonania usługi jest tylko jedną z alternatywnych przesłanek do ustalenia obowiązku podatkowego w VAT.
Podatnik, któremu powstanie zaległość podatkowa, musi ją uiść oraz dodatkowo zapłacić odsetki. Poza tym zagrożony jest nałożeniem 30% dodatkowego zobowiązania. Skwarek dodaje - Musi również liczyć się z sankcjami wynikającymi z kodeksu karnego skarbowego.

Zobacz całość »



8 razy więcej za nocleg w Pekinie!

Zobacz całość »
Przyszłoroczne igrzyska olimpijskie w Pekinie to dla kieszeni tamtejszych hotelarzy prawdziwa uczta.
Szacuje się, iż do azjatyckiej stolicy przyjedzie kilka milionów kibiców. Większość z nich nie ma jeszcze zarezerwowanego noclegu. Dlatego hotele chcą to wykorzystać i planują drastycznie podnieść ceny za nocleg. Prawdopodobnie w sierpniu 2008 roku za nocleg w Pekinie będzie trzeba zapłacić nawet 8 razy więcej niż normalnie. Cena za pokój trzygwiazdkowy z 32 dolarów może podskoczyć nawet do 265 dolarów.
Z pewnością nie wszystkich kibiców będzie stać tyle zapłacić, dlatego igrzyska olimpijskie w Pekinie mogą stać się impreza tylko dla zamożnych.

Zobacz całość »



Niegroźne beczki! Plaża otwarta!

Zobacz całość »
Na szczęście okazało się, że beczki znalezione na plaży w Kołobrzegu, nie zawierały groźnych substancji. Rzecznik Marynarki Wojennej Bartosz Zajda poinformował, iż po zbadaniu beczek przez saperów i chemików, okazało się, że jedna zawierała tylko wodę i piasek a druga była pusta. Beczki prawdopodobnie będą przekazane urzędowi morskiemu w Słupsku.
W piątek otwarto już dla turystów 150-metrowy odcinek plaży, zamknięty z powodu tajemniczych beczek.
Znalezisko odkryli pracujący w okolicy Pomnika Zaślubin z Morzem robotnicy. Na miejsce przybyła straż pożarna i straż miejska. Ewakuowano kilkuset opalających się turystów i zamknięto plażę.

Zobacz całość »



Bałagan na włoskim lotnisku Fiumicino

Zobacz całość »
Na największym włoskim lotnisku Fiumicino wystąpiła awaria taśm transportujących bagaże. Dlatego też często pasażerowie odlatują z Włoch bez swoich walizek.
Ogólnie na lotnisku panuje chaos. Pasażerowie oczekujący na lot stoją w gigantycznych kolejkach przy odprawach. Większość z nich nie otrzymuje swojego bagażu. Samoloty muszą startować punktualnie, dlatego też bagaż dociera do turysty dopiero po kilku dniach.
Według kierownictwa lotniska za całe zamieszanie odpowiadają pracownicy działu obsługi bagażu. Jest to swego rodzaju protest mający na celu wymuszenie skrócenia czasu pracy i wypłaty za nadgodziny. Sprawa trafi do prokuratury - podaje włoska prasa.

Zobacz całość »



GW: Włosi oszukali około 1,5 tysiąca polskich turystów

Zobacz całość »
Jak podała Gazeta Wyborcza firma TIP z Rzeszowa działająca m.in. na terenie Wrocławia i Dolnego Śląska oszukała około 1,5 tys. osób.
Jak podała Gazeta w listopadzie firma założona przez dwóch Włochów zorganizowała ogólnopolską akcję promocyjną. Zamieszczali oni w prasie, również w "Gazecie Wyborczej - Wrocław", zdrapki. Pod zdrapką było hasło: wygrałeś! i specjalny kod oznaczający wygraną nagrodę. Aby dowiedzieć się szczegółów należało wysłać faks pod wysokopłatny numer (12 zł) zaczynający się od 0 400 707. Ja się okazało wszyscy uczestnicy byli informowali o wygraniu wycieczki. Firma TIP gwarantowała pokrycie kosztów pobytu dla jednej osoby a za kolejne osoby trzeba byłoby zapłacić. Oszuści uśpili czujność wielu klientów, gdyż prowadzili interes w eleganckiej siedzibie i zatrudnili profesjonalną obsługę. Pierwsi klienci, którzy wyjechali na wypoczynek, po powrocie bardzo chwalili wyjazd.
14 czerwca policja wszczęła dochodzenie. Ustalono, iż do tej pory oszukanych może być około 1,5 tys. osób na ponad 800 tys. złotych. Bartosz Wilk z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie radzi, aby poszkodowani zgłaszali się do Komendy Miejskiej w Rzeszowie, najbliższego komisariatu lub dzwonili na 997.
Na łamach Gazety piszą, że oszustwa turystyczne są w Polsce coraz częstsze, a p. Magdalena Kołodziej z Biura Miejskiego Rzecznika Konsumentów mówi, że wszystkie wątpliwości co do biura od razu wyjaśniać, a czasami wystarczy popytać znajomych albo poczytać opinie o biurze na forach internetowych. Problem w tym, że chyba zwykłe biura podróży nie sprzedają niczego za pomocą zdrapek lub nie żądają wysyłania faksów na wysokopłatne numery. Porównywanie akcji "polowania na jelenie" za pomocą fikcyjnych nagród, ze zwykłą działalnością biur podróży jest poważnym nadużyciem. Przecież nie od dziś wiadomo, że nikt nic nie daje za darmo!
A już pisanie o firmie TIP jako o "biurze" to przesada (tytuł tekstu w GW: "Wycieczki zniknęły z właścicielami biura"), gdyż jednoznacznie sugeruje, że za pewne postępują tak i inne "biura". Być może dziennikarzowi chodziło o "biura oszustw", albo "biura naciągania"? Ale niestety tego nie dodał...
Ciekawe, czy chociaż Gazeta Wyborcza - Wrocław ma kaca moralnego, gdyż to m. in. oni dostarczali te zdrapki ludziom.

Zobacz całość »



Kontrole autokarów są konieczne!

Zobacz całość »
W naszym kraju pozostaje kilka tysięcy nie zarejestrowanych busów i autokarów wymykających się spod jakiejkolwiek kontroli. W dodatku kierowcami tychże pojazdów są młodzi i niedoświadczeni kierowcy, inni bowiem wyjechali w poszukiwaniu większych pensji za granicą. Wielu spośród właścicieli firm przewozowych w Polsce oszczędza na przeglądach technicznych, szczególnie ci mali przedsiębiorcy nie mają odpowiednich środków, aby kontrolować sprawność swoich maszyn. Są nastawieni na ciągły zarobek, w związku z czym jeżdżą po całej Polsce i Europie.
Jak potwierdzają specjaliści z Inspektoratu Transportu Drogowego unikanie kontroli to już plaga. Jedynie od stycznia do czerwca 2007 inspektorzy zanotowali 88 tysięcy różnego rodzaju pojazdów, wśród których aż 5 tysięcy miało jakieś usterki. W tej liczbie znajdowało się 701 autokarów, które były w takim stanie, że ich właścicielom zostały odebrane dowody rejestracyjne.
Przerażający jest fakt, że skontrolowanych zostało mniej niż 1% pojazdów poruszających się po naszych drogach. Niestety nie ma możliwości, aby jakoś zwiększyć tę liczbę, czego powodem jest niewiedza policjantów oraz za mała ilość inspektorów transportu (jest ich jedynie 314 na cały kraj). Jak przyznaje Alyin Gajadhur, rzecznik ITD, powinno ich być przynajmniej dwukrotnie więcej, ale nie ma na to funduszy. Ministerstwo Finansów debatuje już nad tą sprawą od kilku miesięcy, do dziś nie ma żadnych jasnych postanowień.
Wydaje się, że nikomu nie trzeba uświadamiać powagi sytuacji. Inspektorzy coraz częściej wykrywają różnego rodzaju usterki w pojazdach. Dwa tygodnie temu, na krajowej ósemce w miejscowości Adamowie, udało im się uchronić dwa pełne ludzi autokary przed niechybną katastrofą, miały bowiem niesprawne układy kierownicze. Innym wstrząsającym przykładem jest niedawna kontrola w Kielcach, kiedy to bus przewoził ponad 30 osób, w momencie kiedy miejsc było nim dla 19 pasażerów. Alyvin Gajadur relacjonuje, że w momencie, gdy kontroler otworzył drzwi, jedna z osób po prostu wypadła. Dodaje jednocześnie, że szara strefa w przewozach pasażerów jest prawdziwą plagą. Z jego zdaniem zgadza się pracownik jednej z dużych firm przewozowych spod Lublina, mówi, że jego miejsce pracy posiada kilkanaście autokarów i busów, nie ma takiej możliwości, aby pozwolił sobie na słabej jakości sprzęt. Jednak gdy mowa jest o małej firmie, która posługuje się tylko paroma maszynami z oszczędności, próbują one same naprawiać ewentualne usterki. Nikt nie boi się kontroli, jest ich bowiem niewiele.
Skala zjawiska jest ogromna. Jak szacuje Jan Powichrowski, dyrektor Stowarzyszenia Przewoźników Podlaskich, wyjeżdżając co dzień na drogi maszyn jest kilka tysięcy, nikt nie jest w stanie tego jasno określić. Wiele spośród nich jest potencjalnie niesprawnych.
Ostatni wydarzenie (wypadek pielgrzymów we Francji) pokazują jak potrzebna są wnikliwe kontrole nie tylko pojazdów, ale także ich kierowców. Za sterami maszyny siadają coraz bardziej młodsi i co za tym idzie niedoświadczeni kierowcy (kierowca autokaru we Francji miał 22 lata, jego prawo jazdy miały zatem jeden rok). Właściciel udostępniającego pielgrzymom pojazdu (firma Caban), zatrudnił mężczyznę z powodu braku rąk do pracy. Jak mówi Józefą Miazga, szefowa Stowarzyszenia Międzynarodowych Przewoźników i Spedytorów w Szczecinie, przedsiębiorcy chwytają się brzytwy. Firmy bija się o kierowców, nieraz podkupując ich sobie nawzajem, we wschodnich województwach od jakiegoś czasu zatrudnia się Ukraińców i Białorusinów. Te informacje potwierdza Jan Powichrowski. Dodaje, że w chwili obecnej za kierownicę siadają nawet sami właściciele firm, ale nie kwestionują podjętej przez ministra transportu Jerzego Polaczka decyzji o zaostrzeniu przepisów zdobywania autobusowego prawa jazdy. Owszem, ograniczy to jeszcze bardziej liczbę kierowców, jednakże pomysł jest dobry. Dokument ten ma być wydawany jedynie na 5 lat, test jazdy będzie trzeba zdać również w warunkach ekstremalnych, no i należy mieć ukończone 24 lata. Tadeusz Wilk ze Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych, nie ma wątpliwości, kierowca chcący wozić kilkadziesiąt osób powinien mieć odpowiednie doświadczenie, dlatego tez przez jakiś czas po otrzymaniu prawa jazdy powinien jeździć ze starszymi kolegami.

Zobacz całość »



Najpopularniejsze kierunki plażowe

Zobacz całość »
Portal turystyczny Orbitz opublikował "Top 5 Beach Destinations", czyli pięć najpopularniejszych kierunków plażowych.
W tym rankingu na pierwszym miejscu uplasowała się Barcelona. Dalsze miejsca przypadły w kolejności Nicei, Lizbonie, Neapolowi i Mykonos.

Zobacz całość »



W Rzymie otwarto Gay Street - ulicę dla homoseksualistów!

Zobacz całość »
Jedna z alei w Rzymie będzie nosiła nazwę Gay Street, czyli Ulica Gejów. Uroczyste otwarcie odcinak ulicy odbyło się w czwartek wieczorem a wstęgę przeciął 27-letni homoseksualista, przyłapany przez karabinierów pod Koloseum na całowaniu się z partnerem.
Wydarzenie to wywołało ożywione dyskusje oraz protesty mieszkańców Włoch. Gay Street to nazwa fragmentu ulicy biegnącej od Koloseum do bazyliki świętego Jana na Lateranie, via di San Giovanni in Laterano. Na deptaku znajdują się kluby i bary dla homoseksualistów. Przedsięwzięcie zainicjowały władze miejskie, a poparło je kilku ministrów z rządu Romano Prodiego. Politycy Sojuszu Narodowego zbierają już podpisy przeciw takiej inicjatywie. Szczególnie protestują mieszkańcy okolicznych domów, którzy nie chcą być świadkami gejowskich scen.

Zobacz całość »



Oryginalne muzeum w podziemiach Rynku Głównego w Krakowie

Zobacz całość »
Władze miasta Krakowa planują utworzyć w podziemiach Rynku Głównego nowoczesne muzeum. Jego otwarcie przewidują na sezon turystyczny 2009 roku.
Prezydent Jacek Majchrowski mówi, że muzeum będzie wybudowane szybko i z wykorzystaniem nowoczesnych rozwiązań. Zespół ekspertów ds. zagospodarowania podziemi Rynku, proponuje żeby zrobić tam ekspozycję przedstawiającą rozwój miasta od początku osadnictwa po schyłek średniowiecza. Po ziemią znalazłyby się także kawiarnia, punkty sprzedaży pamiątek, wydawnictw i wyrobów rzemieślniczych. Do muzeum schodziłoby się lub zjeżdżało windą z jednej strony Sukiennic, a wychodziło z drugiej strony. W opracowaniu koncepcji pomogą specjaliści w dziedzinie nowoczesnych technologii z Wojskowej Akademii Technicznej. Gdy powstanie szczegółowy harmonogram inwestycji można będzie oszacować kosz przedsięwzięcia.
Jeden z ekspertów, prof. Jerzy Wyrozumski twierdzi, iż koncepcja muzeum musi budzić zainteresowanie i skutecznie wydobywać walory podziemnej wystawy, a także musi być czytelna dla turystów i młodzieży szkolnej. Specjaliści informują, że nie będzie problemów technicznych i konserwatorskich z osuszeniem podziemi i likwidacją grzyba. Prezydent na ten cel przeznaczy dodatkowo 1,8 mln zł. Dotychczas Krakowski Zarząd Dróg na prace archeologiczne i zabezpieczające po wschodniej części Rynku wydał 10,5 mln zł, a na wszystkie prace łącznie 29,4 mln zł.
W sprawie remontu rynku i prac archeologicznych krakowska prokuratura prowadzi dokładne śledztwo. Sprawdza, czy istniało niebezpieczeństwo katastrofy budowlanej, czy doszło do samowoli budowlanej, a także czy były nieprawidłowości w dokumentacji. Zastępca prokuratora okręgowego Krzysztof Dratwa powiedział, że dochodzenie potrwa jeszcze kilka miesięcy. Do tej pory postawiono zarzuty poświadczenia nieprawdy w dokumentacji 3 urzędnikom.
Oczywiście w dalszym ciągu na płycie Rynku Głównego w Krakowie jest fragment nowej kostki ogrodzonej kratami. Utrudniają one przejście turystom, którzy mogli by sie pukać w czoło lub roześmiać do rozpuku, gdyby usłyszeli jak w Krakowie przebiegała renowacja rynku. Bo to jest właśnie wizytówka Krakowa, a dla wielu turystów z zagranicy wizytówka obecnej Polski...

Zobacz całość »



Nowe Galileo Desktop 2.0 po polsku

Zobacz całość »
Galileo, system globalnej dystrybucji (GDS) należący do Travelport, wprowadził na polski rynek Galileo Desktop 2.0, najnowszą wersję pakietu systemowego GDS Galileo umożliwiającego agentom biur podróży dostęp w czasie rzeczywistym do globalnej oferty ponad 450 linii lotniczych, 66 tys. hoteli i 23 firm wynajmu samochodów. Narzędzie to pozwala agentom wyszukać ceny biletów, dokonać rezerwacji i otrzymać jej natychmiastowe potwierdzenie, oferując rozwiązanie typu one-stop shop, zapewniając kompleksową obsługę klienta.
Najbardziej aktualna wersja aplikacji została rozbudowana o szereg innowacyjnych funkcjonalności, a jedną z ciekawszych dla naszego rynku jest z pewnością możliwość korzystania z polskiej wersji językowej.
W Galileo Desktop 2.0 dostęp do całego systemu GDS Galileo może być realizowany zarówno w trybie znakowym (Focalpoint), jak i graficznym (Viewpoint). Jednak najciekawsza nowość, także w języku polskim, to wykorzystanie technologii Point-and-Click w znakowej wersji programu. Opierając się na interaktywnych okienkach, rozwiązanie to nie tylko eliminuje konieczność zapamiętywania niezliczonych komend, ale i przyspiesza pojawianie się informacji na ekranie komputera. Dzięki temu cały proces rezerwacji nabrał charakteru intuicyjnego, stając się znacznie bardziej efektywnym.
- Uaktualnienie do wersji Galileo Desktop 2.0 jest dla naszych agentów bezpłatne - powiedział Marcin Pilarski, Country Manager dla Galileo Polska, dodając - A po zainstalowaniu programu, wszystkie kolejne uaktualnienia i nowości będzie można pobierać automatycznie z naszej strony internetowej.
Rozbudowano funkcje dodatkowe Galileo Desktop 2.0:
- natychmiastowy dostęp do informacji o większości portów lotniczych, lokalnych atrakcji oraz miast na świecie dzięki wyszukiwarce w bazie danych City Finder Viewpoint. Wyniki wyszukiwania można w dowolny sposób łączyć z opcją sprawdzania dostępności miejsc hotelowych, samochodów czy segmentów lotniczych.
- biblioteka map wszystkich głównych miast świata i portów lotniczych - można używać ich do sprawdzenia lokalizacji hotelu, zabytków lub innych wybranych punktów.
Narzędzia te mogą wydatnie pomóc w pracy agentom.

Zobacz całość »



::: 2007-08-08 :::


Giełda w restauracji

Zobacz całość »
Restauracja Hossa w centrum biurowym Atrium w Warszawie, to lokal, w którym menu wyświetlane jest na monitorach, a wszystkie pozycje podpięte są online pod światową giełdę.
Taki system umożliwia powiązanie pozycji menu oraz listy drinków z zewnętrznymi czynnikami mającymi wpływ na światową gospodarkę. Tymi czynnikami są: aktualny popyt, kurs walut, kurs złota, indeksy giełdowe. Można zatem z powodzeniem śledzić aktualny kurs kanapki czy drinka. Cena brunchu podawanego w formie bufetu też nie jest stała. Jeśli mamy szczęście i giełda nam sprzyja, zapłacimy za niego 23 zł, jeśli nie - 27 zł. Interesujące jest, że nazwy drinków są adekwatne klimatu. W ofercie jest "Pakiet kontrolny" lub "Przedsmak fortuny". Mieszanka wódki z wiśniówką i piwem nosi nazwę "Czarnego poniedziałku", a tequila z tabasco i grenadiną "Wściekłego maklera". Koszt koktajli to rozpiętość do 21 zł.
Ten nietypowy lokal jest niewielki. Są tu tylko cztery niewielkie stoliki, kilka miejsc siedzących przy barze i kilka na zewnątrz. Design jest wielkomiejski, ściana zewnętrzna jest właściwie cała oszklona, dominują proste formy i zgaszone kolory. Tylko lampy nad barem mają bardziej optymistyczny czerwony kolor.
Tamtejsze menu składa się zdań ciepłych i raczej ciężkich, np. żeberka, ryba w panierce, polędwiczki w sosie z sera pleśniowego, opiekane ziemniaki. Wszystko dosyć przyzwoite, choć nie urzekające. Natomiast zawsze są tam warzywa gotowane na chrupko, wachlarz sałatek i świeżych owoców.
Niestety największym mankamentem w tym lokalu jest totalny brak informacji dla klientów o giełdowym systemie sprzedaży. A przecież to największa atrakcja Hossy. Wystarczyłaby zgrabna formułka o padająca z ust kelnerki podczas składania przez nas zamówienia a osoby bardziej ciekawe mogłyby zadawać pytania. A teraz zasady gry się zacierają, nie są jasne.
Cena jaką się płaci ustalana jest w momencie zamówienia. Nie można więc czekać na niższy kurs i płacić w dogodnym dla siebie momencie. W rzeczywistości nie są to kwoty przyprawiające o zawrót głowy, ale przecież nawet oszczędzenie paru groszy może z powodzeniem poprawić samopoczucie. Ale z pewnością granie na giełdzie o kawę czy drinka może dać większy zastrzyk adrenaliny niż sam napój.

Zobacz całość »



W Wizz Air trzeba płacić za każdą sztukę bagażu

Zobacz całość »
W październiku ubiegłego roku linie lotnicze Wizz Air wprowadziły opłatę za drugi bagaż, a 3 sierpnia br. wprowadziły opłatę za każdą sztukę bagażu.
Jeśli opłata będzie wnoszona w momencie rezerwacji biletu to za sztukę bagażu rejestrowanego trzeba będzie zapłacić 3 euro. Natomiast jeśli opłata będzie wnoszona po rezerwacji biletu to koszt wzrośnie do 6 euro. Nowe rozwiązanie dotyczy wszystkich pasażerów, którzy dokonają rezerwacji teraz i będą latać po 27 października. Wszyscy, którzy mają już zarezerwowane bilety i będą latać po 27 października nie będą wnosić opłat. Nie zmieniona zostaje zasada według której na pokład samolotu można wnieść jeden bagaż podręczny o wadze do 10 kg. Bez zmian pozostaje także opłata dodatkowa 8 euro za każdy kilogram bagażu rejestrowanego powyżej 20 kg.
Natasa Kázmér, Dyrektor ds. Komunikacji i Public Affairs w Wizz Air twierdzi, że nowe rozwiązanie pozwala zachować niskie ceny biletów, np. pasażerom mającym tylko bagaż podręczny. Zmniejszenie ilości rejestrowanego bagażu w konsekwencji zwiększy efektywność operacyjną linii oraz poprawi punktualność - dodaje Natasa Kázmér.
Tak na prawdę ta opłata to próba obejścia zaleceń Komisji Europejskiej mówiących, iż pasażer ma poznać całkowite koszty przelotu w reklamach. Bowiem mała jest szansa, że pasażer wybierający sie do innego kraju będzie podróżował tylko z bagażem podręcznym do którego z resztą niektórych rzeczy po prostu zabrać nie wolno (np. obecnie jeszcze płyny).

Zobacz całość »



Kolejny tragiczny wypadek polskiego autokaru we Francji

Zobacz całość »
We Francji miał miejsce kolejny tragiczny wypadek z udziałem polskich turystów. Polski autokar wiózł z Belgii 40 turystów. W wyniku wypadku na miejscu zginęły 2 osoby, jedna zmarła w szpitalu, a 14 jest rannych, w tym 4 bardzo ciężko.
Przyczyny wypadku są jeszcze nie pewne. Autokar przewrócił się na zjeździe z autostrady A16 koło Dunkierki, tuż przy granicy z Belgią. Tamtejsze władze natychmiast ogłosiły tzw. czerwony plan ratunkowy, który oznacza postawienie pogotowia ratunkowego, straży pożarnej, policji i personelu pobliskich szpitali w najwyższej gotowości. Według miejscowej policji w czasie kiedy autokar zjeżdżał z autostrady były złe warunki i mogły nawet wystąpić bardzo ulewne deszcze.
Przewoźnikiem była Polonia Transport z Zamościa. Według informacji z RMF FM odpowiednie organy zapowiedziały już kontrolę w firmie. Czyli polowanie na przewoźników trwa.

Zobacz całość »



Aby lecieć ze złamaną nogą kup trzy bilety!

Zobacz całość »
Jak powrócić samolotem do kraju ze złamaną nogą? To wcale nie jest takie proste. Aby dostać się do Polski z lotniska Katanii na Sycylii należy wykupić trzy bilety lotnicze!
Syn Janiny Wityńskiej pyta jak można w ten sposób potraktować starszą kobietę, która musi dolecieć do Polski na zabieg chirurgiczny.
Krakowiance, w czwartek rano, z aktualnym biletem lotniczym w dłoni nie pozwolono wejść na pokład maszyny linii Alitalia z Katanii do Rzymu, stamtąd miała mieć przesiadkę do Warszawy. Jako wyjaśnienie usłyszała, że osoby, które mają złamaną którąś z kończyn powinny zakupić zamiast jednego, trzy bilety lotnicze na tzw. miejsce leżące. Pani Janina została sama na lotnisku na wózku inwalidzkim, a tak naprawdę usztywniona noga wcale nie utrudniała wejścia na pokład ani siedzeniu w fotelu. Obsługa nie interesowała się dalej losem kobiety, nawet miejscowy szpital, w którym przebywała kilka dni wcześniej domówił ponownego jej przyjęcia. Powiadomieni o całym zajściu znajomi wrócili po nią na lotnisko.
Jak opowiada Aleksander Wityński, kiedy kupował bilet w krakowskim biurze podróży Travel Club nikt nie wspomniał o konieczności posiadania aż trzech, co kosztowałoby przecież kilka tysięcy złotych. Włosi nie okazali zwykłego ludzkiego odruchu pomocy osobie jej potrzebującej.
Kiedy ponownie zadzwonił do biura omówiono mu zwrotu pieniędzy za niewykorzystany bilet. Jako wytłumaczenie podano, że jego obowiązkiem było poinformowanie o odmowie przyjęcia na pokład samolotu jego matki przed odlotem maszyny.
Syn pani Janiny potraktował to jako kpinę. To przecież lnie lotnicze powinny były powiadomić go o całej tej sytuacji, nie odwrotnie. Zapowiada, że będzie domagał się zwrotu pieniędzy aż do skutku.
Jak mówi Ewa Wawrzyniak z biura odszkodowań Alitalii w Pradze, cała sytuacja nie powstała z winy ich linii, ale w wyniku braku dobrej woli obsługi lotniska w Katanii. Pokrzywdzona ma oczywiście prawo do złożenia zażalenia. Gazeta Wyborcza została poproszona o przekazanie pasażerce przeprosin.
Katarzyna Krasnodębska, rzeczniczka prasowa Urzędu Lotnictwa Cywilnego dodaje, że jej zdaniem doszło do złamania prawa. Według obowiązujących przepisów przewoźnik, jego przedstawiciel, czy też organizator wycieczki nie mogą z powodu niepełnosprawności lub ograniczonej sprawności ruchowej pasażera odmówić mu przyjęcia rezerwacji lotu odbywającego się na terenie Unii Europejskiej. Linie lotnicze mają obowiązek zabrania chorej osoby w takim porcie lotniczym, osoba ta musi jedynie posiadać ważny bilet oraz rezerwację. Jeżeli Alitalia negatywnie odniesie się do reklamacji, ULC zajmie się tą sprawą.

Zobacz całość »



Na przypadkowej randce w Krakowie można było stracić portfel!

Zobacz całość »
Niezbyt przyjemnie dla mężczyzn może skończyć się podróżowanie po Krakowie dla amatorów łatwej płci pięknej.
Policja zatrzymała bowiem w Krakowie dwie atrakcyjne kobiety, które okradały turystów. Kobiety najpierw uwodziły ofiarę a potem korzystając z nieuwagi zauroczonego mężczyzny sięgały po jego portfel. Zdarzało się także, że dosypywały mężczyznom środki odurzające (m.in. krople na serce) do napojów.
Młodszy inspektor Dariusz Nowak z krakowskiej policji mówi, że kobiety nie działały same. Kiedy nie radziły sobie w okradaniu pomagali im koledzy, którzy zazwyczaj czekali przed lokalem. Policjanci twierdzą, że to nie jest pierwszy raz, kiedy w ten sposób są okradani turyści. Mężczyźni jednak niechętnie zgłaszają to na komisariat.
Kobiety nie były mieszkankami Krakowa i pochodziły spod Warszawy. Istnieje spora szansa, że wcześniej działały one także w innych miejscowościach turystycznych, lecz z powodu okoliczności przestępstw nikt z poszkodowanych nie zgłosił ich na policję.

Zobacz całość »



Utrudnienia dla przylatujących z Wielkiej Brytanii

Zobacz całość »
W związku z wykryciem pryszczycy w Wielkiej Brytanii wprowadzono na lotnisku w Łodzi pewne ograniczenia dla turystów. Pasażerowie wracający z Londynu i Nottingham nie mogą przywozić ze sobą surowych i półsurowych produktów spożywczych oraz żywności nie będącej w fabrycznie zamkniętych opakowaniach.
W hali przylotów przygotowano specjalne oznakowane pojemniki, gdzie taką żywość należy wrzucać. Po opuszczeniu pokładu samolotu turyści muszą umyć ręce w płynie dezynfekcyjnym oraz przejść przez maty dezynfekcyjne.

Zobacz całość »



Rozwój lotniska w Balicach sięgnął apogeum!

Zobacz całość »
Krakowski port lotniczy Balice odnotował w ciągu ostatniego roku 50% wzrost ruchu pasażerskiego. Do końca br. liczba pasażerów ma sięgnąć 3 milionów. Na co dzień port jest tak zatłoczony, że trudno się tam odnaleźć.
Od soboty podróżni mogą korzystać z ponad 3 tys. m kw. nowej powierzchni terminalu międzynarodowego, w strefie odlotów Schengen. Otwarcie tego terminalu świadczy o przystosowaniu lotniska do odprawy bezdokumentowej obywateli z krajów Unii Europejskiej. Umożliwi on obsługę 3,5 mln pasażerów rocznie i zdecydowanie poprawi funkcjonalność lotniska. Powstało 15 nowych stanowisk odpraw pasażerskich oraz 5 nowych stanowisk kontroli bezpieczeństwa. Pierwsza faza inwestycji, czyli sale odlotów Non Schengen została zakończona we wrześniu 2005. Obecnie krakowskie lotnisko, obok Warszawy i Gdańska, jest przejściem granicznym dostosowanym do przepisów układu z Schengen.
Równocześnie z tym wydarzeniem rozstrzygnięto konkurs na dalsze inwestycje, których zakończenie planowane jest na 2010 rok. W wyniku rozbudowy port obsłuży 9 mln pasażerów rocznie. Konkurs dotyczył przygotowania koncepcji architektoniczno-funkcjonalnej na rozbudowę terminalu pasażerskiego Portu im. Jana Pawła II w Balicach. W koncepcji miał być uwzględniony hotel, wielopoziomowy parking podziemny oraz stacja szynobusu.
Do konkursu zgłosiło się 18 pracowni, do finału zakwalifikowano 5 grup. Jury pod przewodnictwem prof. Stefana Kuryłowicza jednogłośnie, pierwsze miejsce przyznało hiszpańsko-polskiemu zespołowi pod marką Estudio Lamela. Praca ta czytelnie i funkcjonalnie łączy nowe rozwiązania z obecnym budynkiem portu i w dodatku mieści się w założonych kosztach realizacji inwestycji. Drugą nagrodę zdobył HOK International Limited z Londynu i krakowska Wizja Sp. z.o.o. Tutaj zastrzeżenia jury wzbudził sposób lokalizacji stref holi wejściowych, który generowałby z pewnością dodatkowe koszty eksploatacji. Na trzecim miejscu uplasowali się architekci z pracowni Kontrapunkt V z Krakowa, którzy zostali pochwaleni za rozwiązania przestrzeni usługowo-handlowej na lotnisku. Dwa wyróżnienia trafiły do Biura Projektów Architektonicznych i Budowlanych AiB oraz Atelier Loegler. Zarząd lotniska spośród laureatów trzech pierwszych miejsc wyłoni firmę, która zaprojektuje cały cykl inwestycyjny.

Zobacz całość »



Analiza wyników polskich portów lotniczych

Zobacz całość »
W pierwszym półroczu 2007 porty lotnicze w Polsce odprawiły 8,586 mln pasażerów, co oznacza wzrost o 27,43 proc. w porównaniu do półrocza 2006. Warszawskie lotnisko obsłużyło blisko połowę podróżnych, 4, 197 mln.
Podczas analizy wyników przewozowych rynku lotniczego należy zauważyć, że systematycznie zwiększa się udział portów regionalnych. W pierwszym kwartale 2004 roku porty te obsługiwały 27,89 proc. ruchu pasażerskiego, natomiast w drugim kwartale tego roku było już 51,29 proc. Najważniejszą przyczyną tejże sytuacji jest tzw. efekt bazy. Porty regionalne przed 2004 rokiem były mało popularne, wskutek czego pomijane niejednokrotnie przy układaniu rozkładów lotów przez przewoźników. Znaczenie ich było nieznaczne, choć jak teraz widać to dokładnie, regiony te posiadały niemały potencjał.
Bardzo dobrze rozwijający się polski rynek lotniczy zawdzięcza swoje powodzenie otwarciu nieba już pod koniec 2003 roku, co spowodowało pełną aktywność przewoźników już u nam znanych. Oprócz tego pojawiło się na rynku wielu nowych gównie tanich linii lotniczych, dzięki którym liczba oferowanych połączeń i liczba przewiezionych pasażerów uległa zwiększeniu.
Wśród portów regionalnych podkrakowskie Balice utrzymują pozycję wicelidera (1,408 mln obsłużonych klientów w pierwszym półroczu 2007), na kolejnych pozycjach znajdują się Katowice, Gdańsk, Wrocław i Poznań. Widoczna jest duża rywalizacja pomiędzy portami. Udział tych czterech portów wzrósł łącznie w pierwszym półroczu 2007 do 45,72 proc. z 26,57 proc. z pierwszego półrocza 2004 r., liczby te przełożyły się na wzrost o 2 mln 936 tys. pasażerów. Trzecia grupa portów to Rzeszów, Szczecin, Bydgoszcz, Łódź i Zielona Góra. Lotniska te są w tym momencie jedynie u progu stabilizacji. Analizując dynamikę w kwartalnym ujęciu, największa dała się zaobserwować w pierwszym kwartale 2006 roku, wyniosła ponad 312 proc., najmniejsza natomiast w I kwartale 2005 roku- 20,52 proc.

Zobacz całość »



Wycinka beskidzkich lasów straszy turystów?

Zobacz całość »
Turyści, którzy spędzają wakacje w Beskidach mogą być świadkami likwidacji tamtejszych lasów. Prawdopodobnie w wyniku wycinki zniknie nawet 20% beskidzkich lasów.
Powodem wycinki jest fatalny stan drzew. Świerki są bardzo osłabnie brakiem wody, dlatego są dobrą zdobyczą dla korników. Jeden chory świerk może zarazić nawet kilkadziesiąt drzew rosnących w jego sąsiedztwie - mówią leśnicy. Jedynym rozwiązaniem ratującym zdrowe drzewa jest wycinka na szeroką skalę. W Nadleśnictwie Wisła z wycinki uzyskano już w tym roku 210 tys. m sześc. drewna. Przy wycince codziennie pracuje 700 osób, które załadują drewnem nawet 80 samochodów.
Turyści podróżujący po górach są przerażeni. Zamiast podziwiać piękno górskiego krajobrazu cały czas słyszą piły i widzą mnóstwo martwych drzew. Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Katowicach przygotowała plakaty i ulotki, w których jest opisany stan lasów w Beskidach i przedstawione racjonalne powody wycinki.

Zobacz całość »



Kolejny przewoźnik na polskim niebie

Zobacz całość »
Air Italy Polska (AIP), zamierza zostać nowym przewoźnikiem czarterowym W Polsce. Rozpoczęcie lotów zapowiada na 1 listopada.
Firma wystosowała już wniosek do Urzędu Lotnictwa Cywilnego, o wydanie Certyfikatu Przewoźnika Lotniczego. Złożone zostało również podanie o pozwolenie na rozpoczęcie działań operacyjnych - jako przewoźnik lotniczy na polskim rynku czarterowym - od czwartego kwartału 2007 r.
Air Italy Polska będzie funkcjonować na krótkich i długich dystansach czarterowych. Przewoźnik ma zamiar współpracować z Okęciem oraz lotniskami regionalnymi. Trasy do Egiptu, Kenii czy Tajlandii, będzie obsługiwał 220 miejscowy Boeing 757-200ER. W pierwszym roku działalności linia szacuje, iż obsłuży co najmniej 150 tys. pasażerów czarterowych, a w trzecim już 700 tys.
AIP zapowiada, że w 2008 r. będzie rozporządzać 3 samolotami, którymi będzie operować na trasach z Polski do Wenezueli, Brazylii, na Kubę i Dominikanę. Plany spółki związane są także z uruchomieniem w 2008 r. kolejnej bazy dla lotów czarterowych na południu Polski, w Katowicach lub Krakowie.

Zobacz całość »



Nielegalna zmowa British Airways i Virgin Atlantic

Zobacz całość »
Największą grzywną w historii brytyjskiej gospodarki, będzie musiał uiścić największy brytyjski przewoźnik lotniczy, za udział w nielegalnej zmowie rynkowej. Kara dla British Airways to ok. pół miliarda euro.
Spółka sama przyznała się, że w latach 2004-06 uzgadniała z głównym konkurentem, czyli liniami Virgin Atlantic, wysokość dodatkowych opłat paliwowych, które klienci musieli płacić na trasach transatlantyckich. Zmowę wykryto, gdyż Virgin Atlantic należące do ekscentrycznego miliardera - Richarda Bransona - odkryło, jak duże ryzyko jej grozi. Przedstawiciele Virgin, skontaktowali się z władzami antymonopolowymi w Stanach Zjednoczonych i w Wielkiej Brytanii oraz ujawnili cały mechanizm. Ustalanie cen z konkurentem, stanowi jeden z najcięższych przestępstw gospodarczych w UE oraz USA.
Mechanizm zmowy polegał na tym, że kilku wybranych menedżerów BA ustalało z pracownikami z Virgin Atlantic, iż dopłata paliwowa wyniesie kilkadziesiąt funtów do każdego biletu (średnio ok. 60 funtów na kursie Londyn - lotniska USA). Przyznanie się do winy opłaciło się liniom Virgin, gdyż brytyjski Departament Sprawiedliwości oraz brytyjski urząd antymonopolowy (OFT) zadecydowały, że będą one mogły skorzystać z przewidzianego prawem, nadzwyczajnego złagodzenia kary (Brytyjczycy zredukowali ją prawie do zera). Dzięki donosowi firmy Bransona, BA zostało złapane na gorącym uczynku wiec brytyjski przewoźnik nawet nie myślał o próbie obrony. Przyznał się do winy i współpracował z władzami w trakcie śledztwa. Ponadto firma przygotowała nawet specjalną rezerwę finansową (350 mln funtów) na spłacenie spodziewanej kary.
Amerykańskie i brytyjskie urzędy antymonopolowe, potraktowały BA łagodnie, ze względu na jej zachowanie. OFT mógł nałożyć nawet grzywną stanowiącą aż 10% obrotów firmy (czyli 850 mln funtów!), jednak udzielił kary zaledwie 121,5 mln funtów. - To jest największa grzywna w historii naszego urzędu - oświadczył Reuters Simon Williams, jeden z szefów OFT. - Mam nadzieję, że będzie to nauczka i zachęci ona przedsiębiorców do ujawniania nielegalnych praktyk monopolowych, zanim ubiegną ich wspólnicy - dodał. Na wieść o wysokiej grzywnie, kurs akcji BA na londyńskiej giełdzie spadł o ponad 3%.

Zobacz całość »



Strajk niemieckich kolei państwowych

Zobacz całość »
Niemieckie koleje zapowiedziały na środę ogólnokrajowy protest. Będzie to największy od 15 lat strajk państwowych kolei.
Strajk da się we znaki wszystkim pasażerom. W manifeście będzie brać udział około 28 tysięcy osób oraz 4780 pociągów towarowych, 170 pociągów międzynarodowych, które obsługują 35 tysięcy osób. W komunikacji podmiejskiej będą podróżować autobusy. Aby trochę podtrzymać ruch kolejowy, kierownictwo kolei skieruje na stanowiska kierowców 8 tysięcy urzędników.
Przewodniczący związku podróżnych "Pro Bahn" Karl-Peter Naumann mówi, że aby zapobiec strajkowi potrzebny jest kompromis. Zakłady kolejowe muszą ustąpić, a związki kolejowe dojść do porozumienia. Strajk nie tylko przyniesie potężne straty finansowe, ale także spowoduje utratę zaufania pasażerów. "Pro Bahn" apeluje też o polepszenie płac kierowców kolejowych.
Koleje niemieckie w czasie strajku będą informować na swoich stronach o opóźnieniach pociągów.

Zobacz całość »



Okęcie - zmiana przepustliwości?

Zobacz całość »
-Polskie Linie Lotnicze LOT wystąpiły do prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego (ULC) o powołanie koordynatora ws. poprawienia przepustowości lotniska Okęcie - poinformował w środę rzecznik prasowy PLL LOT Wojciech Kądziołka.
-LOT jest przewoźnikiem, którego bazą jest port lotniczy w Warszawie. Z tego powodu ponosi największe konsekwencje braku przepustowości oraz występujących spiętrzeń operacji. Skutkuje to pogorszeniem punktualności, zakłóceniem rotacji samolotów, utratą połączeń tranzytowych dla pasażerów, a w konsekwencji - pogorszeniem poziomu usług- - powiedział cytowany w komunikacie prezes PLL LOT Piotr Siennicki. Dodał także, że na opóźnienia mają również wpływ problemy związane z ukończeniem Terminalu 2.
-Do zadań koordynatora należałoby przyznawanie liniom lotniczym tzw. slotów, okienko czasowe startu lub lądowania samolotu na danym lotnisku- wyjaśniono w komunikacie.
Pojawienie się koordynatora było by równoznaczne z wprowadzeniem w Warszawie trzeciego poziomu koordynacji rozkładów lotów. Z początkiem listopada 2006 roku zgodnie z decyzją prezesa ULC, Okęcie jest lotniskiem o statusie portu niekoordynowanego (I poziom). - Oznacza to, że żaden przewoźnik planujący wykonywać tu operacje nie ma obowiązku uzgadniania czasów startów i lądowań. Linie lotnicze mogą wykonywać operacje tylko zgodnie ze swoim rozkładem - podaje komunikat.
Do tej pory port w Warszawie był objęty drugim poziomem działań koordynacyjnych, polegało to na wspólnym ustalaniu startów i lądowań przewoźników i organizatorów rozkładów lotów. - Decyzje organizatora nie są jednak wiążące. Może on jedynie sugerować liniom lotniczym, na jaką godzinę najlepiej byłoby zaplanować start lub lądowanie - czytamy w komunikacie.
- Obecna sytuacja jest zagrożeniem dla płynności wykonywania operacji, co oznacza, że pasażerowie przylatujący i odlatujący z Warszawy są i będą narażeni na niedogodności - mówi Siennicki.

Zobacz całość »



Miasteczko Studenckie AGH konkurencją dla krakowskich hosteli?

Zobacz całość »
Miasteczko studenckie Akademii Górniczo-Hutniczej w letniej porze staje się w największą noclegownią dla turystów w południowej Małopolsce. Od lipca do połowy września turyści mogą przenocować w jednym z ponad 4 tys. przydzielonych dla nich pokoi.
Kazimierz Godlewski, dyrektor Miasteczka Studenckiego AGH mówi, że najczęściej klientami są grupy młodzieży i indywidualni turyści, którzy chcą wynająć tani pokój w niezłych warunkach.
Uczelnia nie zapomina także o promocji oferty. "Najtańsze, największe hostele w Krakowie" - pod takim hasłem reklamują się akademickie noclegi. Reklamy wiszą na akademikach, w Galeriach, na lotnisku, w punktach informacji turystycznej. Godlewski twierdzi jednak, że podstawą jest internet. AGH kupiła domenę na stronie www.taniehostele.pl i przez internet prowadzi rejestrację i rezerwacje pokoi. Ma już na koncie 400 zleceń. W 2006 roku postawiliśmy na dobrą reklamę hosteli i to spowodowało, że ich liczba wzrosła o 50% - dodaje dyrektor.
Ogromną zaletą akademickich hosteli jest ich elastyczność. Nawet jeśli ktoś przyjedzie do Krakowa bez planu, w środku nocy i będzie szukał noclegu, zawsze znajdzie go w AGH. Władze uczelni poważnie rozważają możliwość noclegów dla kibiców piłki nożnej podczas Euro 2012.
Miasteczko Studenckie staje się powoli dużą konkurencją dla nakierowanej na obcokrajowców sieci hosteli w centrum Krakowa. Jednak ich właściciele zaprzeczają, jakoby Miasteczko spowodowało odpływ gości, bowiem dla gości liczy się przede wszystkim lokalizacja blisko centrum i jego atrakcji, a 20 minut (większość akademików mieści się w rejonie skrzyżowania ul. Piastowskiej z ul. Armii Krajowej) marszu po nieznanym mieście na Rynek z pewnością zniechęca wielu potencjalnych gości.

Zobacz całość »



Paryż wypożycza rowery mieszkańcom i turystom

Zobacz całość »
Nowa usługa miasta Paryża dla mieszkańców i turystów wzbudziła nie przewidywalnie duże zainteresowanie. Od 15 lipca uruchomiono system wynajmu rowerów. Na ulicach francuskiej stolicy można spotkać szare rowery do wypożyczenia.
Przedstawiciel władz miejskich Denis Baupin poinformował, że już w ciągu pierwszych kilku tygodni liczba osób wynajmujących rowery, przekroczyła milion. Ta usługa ma szansę stać się popularniejszym środkiem transportu niż jeżdżące znów po mieście tramwaje - dodał. Opłata jednorazowa za wypożyczenie roweru to 1 euro za dzień. Stali klienci płacą 5 euro za tydzień i 29 euro za cały rok korzystania z tego środka komunikacji. Rowerem można zaparkować na każdej z 750 stacji zlokalizowanych w różnych częściach Paryża.
Takie przedsięwzięcie z powodzeniem prowadzą już takie miasta jak Kopenhaga, Genewa, Barcelona i Lyon.

Zobacz całość »



Sukcesywny wzrost odwiedzających Muzeum Auschwitz-Birkenau

Zobacz całość »
Bieżący rok jest kolejnym z rzędu, kiedy wzrasta liczba turystów odwiedzających teren byłego niemieckiego obozu Auschwitz.
Rzecznik Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, Jarosław Mensfelt powiedział, że jeśli intensywność przyjazdów do Muzeum utrzyma się na takim poziomie jak obecnie to w tym roku liczba odwiedzających przekroczy 1,2 miliona. Dotychczas zanotowano tam ponad 700 tys. osób, co jest o 200 tys. więcej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. W związku ze wzrostem ilości turystów zwiększyła się też liczba różnojęzycznych przewodników. Obecnie turyści mają do dyspozycji 220 przewodników przygotowanych merytorycznie i językowo. Najczęściej teren byłego obozu koncentracyjnego odwiedzają w kolejności: Polacy, Brytyjczycy, Amerykanie, Francuzi, Niemcy, Koreańczycy, Izraelczycy, Czesi, Szwedzi, Norwegowie i Hiszpanie.
Mensfelt mówi, że wkrótce zostanie wprowadzone nowe rozwiązanie dla zwiedzających, które sprawdziło sie już w Watykanie i w Instytucie Pamięci Yad Vashem. Mianowicie będzie to system słuchawkowy, w który będzie wyposażona każda grupa zwiedzających. Dzięki słuchawkom turyści usłyszą swojego przewodnika posługującego się radiowym mikrofonem nawet gdy na ekspozycji znajdzie się kilka grup.
Tygodnik "Wprost" zapytał firmy turystyczne realizującym turystykę przyjazdową do Polski zbadanie preferencji turystów. Okazało się, iż obóz Auschwitz uplasował się na pierwszym miejscu listy miejsc przyciągających uwagę obcokrajowców. Na dalszych pozycjach znalazły się m.in. warszawski Pałac Kultury i Nauki, Kraków, bazylika w Licheniu, zamek w Malborku i Kazimierz Dolny.

Zobacz całość »



Hotel Polonia w Lublinie - sprzedany!

Zobacz całość »
Grupa Kapitałowa CRH Żagiel kupiła dwugwiazdkowy Hotel Polonia w Lublinie. Hotel usytuowany w dzielnicy Bronowice miał 200 miejsc noclegowych.
Grupa Żagiel skupia spółki zajmujące się motoryzacją, edukacją, budownictwem i turystyką. Nowy właściciel prawdopodobnie planuje na miejscu hotelu wybudować mieszkania na sprzedaż.

Zobacz całość »



PPL nadal portem niekoordynowanym

Zobacz całość »
Rzecznik prasowy Polskich Linii Lotniczych Artur Burak poinformował, iż PPL nadal chcą być portem niekoordynowanym. Status takiego portu oznacza, że przewoźnicy nie muszą uzgadniać czasów startów i lądowań, wykonują loty tylko zgodnie z własnym rozkładem. Okęcie ma taki status, przyznany przez prezesa ULC, od 2006 roku.
PLL LOT wystąpiły do prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego o powołanie koordynatora ds. poprawienia przepustowości Okęcia. Prezes PLL LOT Piotr Siennicki mówi, że to właśnie LOT ponosi negatywne konsekwencje braku przepustowości portu oraz spiętrzeń startów i lądowań. Natomiast Polskie Porty Lotnicze uważają, że koordynacja jest niepotrzebna i nieuzasadniona. Artur Burak wyjaśnia, iż spiętrzenia operacji są tylko w określonych porach dnia i są rozładowywane. PPL twierdzi, iż brak koordynacji jest istotnym udogodnieniem dla linii lotniczych, także dla LOT-u. przewoźnik ustala samodzielnie harmonogram lotów i może go modyfikować. Koordynator przyznawałby tzw. sloty, czyli okienka czasowe startu lub lądowania na danym lotnisku. Zdaniem rzecznika konsekwencją wprowadzenia tego rozwiązania będzie zwiększenie opóźnień lub konieczność odwoływania niektórych rejsów.
Statystyki PPL pokazują, że w ostatnich dwóch latach najczęstsze przyczyny opóźnień lotów były następujące:
- spóźniony przylot z poprzedniego odcinka lotu (ok. 30%),
- przepustowość (ok. 11%),
- ograniczenia pojemności przestrzeni powietrznej (ok. 9%),
- środki bezpieczeństwa (7%).

Zobacz całość »



Dworzec Śródmieście nieprzyjazny turystom

Zobacz całość »
Okazuje się, że Dworzec Śródmieście w Warszawie jest w ogóle nie przystosowany do potrzeb podróżnych.
Po remoncie dworca w 2006 roku jest gorzej niż przed. Ludzie narzekają, że nawet nie ma gdzie usiąść, bo na peronach jest tylko osiem ławek. W dodatku ustawiono je po dwie na początku i końcu bocznych peronów. Na peronie środkowym, gdzie czeka najwięcej osób, nie ma żadnej.
Michał Wrzosek, rzecznik prasowy PKP, tłumaczy, iż powodem ustawienia małej ilości ławek, jest walka z patologią. Nie przesiadują tu już bezdomni, pijacy i narkomani. Twierdzi też, że może przy następnym, już bardziej gruntownym remoncie, sytuacja z ławkami zmieni się.

Zobacz całość »



Polska turystyka pielgrzymkowa kwitnie!

Zobacz całość »
W 2006 roku 10 najpopularniejszych polskich sanktuariów odwiedziło prawie 11 milionów pielgrzymów. Chociaż sanktuaria słabo się reklamują to liczba turystów ciągle wzrasta - pisze "Rzeczpospolita".
W Polsce jest ponad 800 sanktuariów, w tym 700 maryjnych. Najczęściej odwiedzane są Częstochowa, Łagiewniki, Licheń i Kalwaria Zebrzydowska. Pierwsze miejsce przypada Jasnej Górze, którą odwiedziło 4,5 miliona wiernych, w tym około 150 tys. pieszych pątników. Fenomenalną popularność zdobyło sanktuarium w Łagiewnikach. Od czasu poświęcenia Bazyliki Bożego Miłosierdzia przez Jana Pawła II liczba turystów wzrosła dwukrotnie.
Pod koniec lat 90 socjolodzy religii szacowali, iż co roku pielgrzymuje około 6-7 milionów osób. Liczba ta obecnie wzrosła do 11 milionów. Andrzej Datko, socjolog religii twierdz, że dane te są zawyżone w celu podniesienia statystyk. Według niego pielgrzymuje około 15% Polaków, czyli od 6 do 8 milionów, którzy jeżdżą zarówno do polskich kościołów jak i zagranicznych - dodaje. Ilość pielgrzymów w Polsce zwiększają z pewnością obcokrajowcy.
Trzeba także wziąć pod uwagę starzenie się społeczeństwa i wzrost możliwości podróżowania za granicę za mniejsze pieniądze niż kiedyś.

Zobacz całość »



::: 2007-08-09 :::


Zabrze: Międzynarodowa Konferencja dotycząca turystycznego wykorzystania obiektów poprzemysłowych

Zobacz całość »
W Zabrzu odbędzie się Międzynarodowa Konferencja pod hasłem: "Dziedzictwo przemysłowe jako strategia rozwoju innowacyjnej gospodarki". Czwarte już spotkanie będzie w dniach 6-7 września 2007.
Organizatorami konferencji jest Urząd Miejski w Zabrzu, Śląska Organizacja Turystyczna, Górnośląska Wyższa Szkoła Handlowa w Katowicach oraz Oddział Śląski Polskiej Izby Turystyki.
Na konferencji będzie poruszany problem rozwoju turystyki w obiektach zabytkowych dziedzictwa przemysłowego w kontekście turystyki europejskiej. W trakcie konferencji będą prowadzone warsztaty, które przedstawią metody wykorzystania funduszy unijnych na promocję polskiej turystyki w ramach programu operacyjnego, pt. "gospodarka innowacyjna". Dyskusje będą prowadzone głównie na temat tworzenia europejskich szlaków dziedzictwa przemysłowego, szans i zagrożeń rozwoju i poprawy jakości usług turystycznych w obiektach dziedzictwa przemysłowego w Polsce. Zaproszenie na workshop otrzymali przedstawiciele regionalnych i lokalnych organizacji turystycznych, samorządu gospodarczego i szeroko rozumiana branża turystyczna.
W drugim dniu konferencji głos zabierze Polska Organizacja Turystyczna, która przedstawi zasady pozyskiwania funduszy Unii Europejskiej dla rozwoju polskiej turystyki na lata 2007-2013.

Zobacz całość »



Polacy polubili podróże!

Zobacz całość »
Instytut Turystyki szacuje, że w roku 2007 za granice wyjedzie blisko 8 mln Polaków. Przy ocenie bierze się pod uwagę wyjazdy z co najmniej jednym noclegiem w danym kraju.
Polscy turyści częściej wybierają dłuższe urlopy zagraniczne w okresie lipiec-wrzesień, również zimą i w długi majowy weekend. Dyrektor Instytutu Turystyki Krzysztof Łopaciński twierdzi, iż w najbliższym czasie wzrośnie liczba dłuższych wyjazdów Polaków w rejon Morza Śródziemnego, w tym do Tunezji i Egiptu. Odnotowuje się także wzrost zainteresowania Bułgarią i Chorwacją. Dobry okres przeżywają także biura podróży, bo Polacy coraz częściej jeżdżą z biurami do odległych krajów - dodaje Łopaciński.
Statystyki IT pokazują, że w pierwszym kwartale br. w celach turystycznych wyjechało za granicę 1,35 mln Polaków. Najchętniej Polacy odwiedzają Niemcy (450 tys. turystów), Słowację (200 tys. turystów), Wielką Brytanię (200 tys. turystów), Austrię (100 tys. turystów), Czechy (100 tys. turystów) oraz Holandię (poniżej 100 tys. turystów).

Zobacz całość »



Jak przenocować, gdy nie ma hotelu?

Zobacz całość »
Turyści planując podróż rzadko zastanawiają się, co zrobią, jeśli opóźni się lot, nie znajdą hotelu lub po dotarciu na miejsce noclegu obiekt będzie zamknięty. Co zrobić, jeśli noc zastanie podróżnych na lotnisku czy stacji kolejowej?
Obecnie coraz większa liczba przewoźników powoduje, iż tworzą się olbrzymie powietrzne korki, a przez to samoloty rzadziej docierają na czas. Najwięcej forteli czeka na turystów przesiadających się w nieznanym mieście. Jeśli zameldowanie się na jedną noc w hotelu nie jest możliwe, nie warto szukać w mieście schronienia, gdyż lotniska i stacje to nienaganne miejsce na nocleg. Oczywiście sen mogą zakłócić dźwięki wielojęzycznych zapowiedzi lotów, turystów, szum odkurzacza, bądź ewentualne pytania obsługi lotniska. Warto zatem zabrać ze sobą śpiwór (doskonałe miejsce na schowanie portfela), karimatę, zatyczki do uszu małą poduszkę oraz coś do czytania. Niektórzy podróżni układając się do snu, kładą w widocznym miejscu karteczki z napisem "Please wake me up at....AM/PM". Chcąc pozbyć się natarczywych osób, które proszą o pieniądze za możliwość nocowania, najlepiej odpowiadać uśmiechając się w wymyślonym języku....
Dla jednych nocowanie na dworcu to konieczność, a dla innych - sposób na tanie wakacje. Z myślą o takich turystach stworzono stronę z rankingiem najlepszych i najgorszych miejsc do spania. Na liście tej przoduje lotnisko w Singapurze - doświadczeni podróżnicy polecają spędzenie tam nawet kilku dni! W Europie wyróżniono lotniska w Amsterdamie, Atenach i Helsinkach, ze względu na wygodne krzesełka, przyjazna obsługę i doskonale zaopatrzone sklepy. Podróżni nie polecają natomiast paryskiego lotniska de Gaulle'a oraz lotniska w Bombaju, Kairze i Kijowie. Turyści krytykują najczęściej na twarde ławki, natarczywość strażników, niemożność porozumienia się w żadnym języku, poziom hałasu oraz częste kradzieże.
Planując drzemkę na stacji kolejowej, należy pamiętać, iż niestety część dworców jest zamykana przynajmniej na kilka godzin. Jeśli zatem turyście nie uda się przekonać strażników, by pozwolili zostać, deską ratunku okazuje się całodobowy McDonald's. Jednak duże dworce zazwyczaj są otwarte. Wśród przypadkowych noclegowni wymienionych przez internautów najbardziej specyficzne miejsca to np. budka fotograficzna na dworcu w Monachium, kratka wentylacyjna w Nowym Jorku (grzeje w zimne noce), cmentarze, całodobowe supermarkety i meble ogrodowe przy prywatnych basenach.

Zobacz całość »



Zamknięcie szlaku Kasprowy Wierch

Zobacz całość »
Szlak turystyczny z Kuźnic przez Myślenickie Turnie na Kasprowy Wierch został zamknięty na okres 3 tygodni.
Powodem zamknięcia jest remont kolejki nad tym szlakiem. Obecnie wykonywane są tam najbardziej niebezpieczne prace. Na podpory naciągane są ważące ponad 20 ton stalowe liny. Polskie Koleje Linowe umówiły się, że zapłacą Tatrzańskiemu Parkowi Narodowemu za każdy dzień nieobecności na szlaku turystów - powiedział dyrektor TPN Paweł Skawiński.
Na Kasprowy Wierch wciąż można wchodzić od strony Hali Gąsienicowej.

Zobacz całość »



Taksówkarze zainicjowali obrzucanie kamieniami szynobusu?

Zobacz całość »
Policja w Krakowie zatrzymała sześciu chuliganów, którzy obrzucali kamieniami szynobus do Balic.
Wandale siedząc na torach, prawdopodobnie z nudów rzucali kamieniami w pojazd. Szynobus realizuje połączenie z centrum miasta portu lotniczego w Balicach.
Młodszy inspektor Dariusz Nowak mówi, że przesłuchaniu zostanie poddanych wielu świadków. Trzeba bowiem ustalić czy działania te były inspirowane. Podobno gdy tylko szynobus zatrzymał się to na miejscu natychmiast zjawiały się taksówki. Taksówkarze oferowali podróżnym kursy na lotnisko.

Zobacz całość »



Unijne pieniądze na rozwój polskiej turystyki

Zobacz całość »
Większość z ponad 5 mln zł przeznaczonych na dofinansowanie branży turystycznej trafi do samorządów. Jednak Ministerstwo Rozwoju Regionalnego zapewniło, że przedsiębiorcy również mają szanse na otrzymanie wsparcia.
Do tej pory z funduszy unijnych na rozwój turystyki w Polsce przeznaczono już blisko 900 mln zł. Za te pieniądze realizowanych jest około 2,8 tys. przedsięwzięć inwestycyjnych, między innymi remonty zabytkowych kamienic, tworzenie gospodarstw agroturystycznych, tworzenie ścieżek rowerowych, budowa ośrodków sportowo-rekreacyjnych i kompleksów basenowych. Aż 86% tych projektów zrealizowanych zostało lub jest realizowane przez samorządy terytorialne. Pozostałe środki trafiły między innymi do instytucji kultury, rolników i organizacji pozarządowych.
Przedsiębiorcy realizowali projekty turystyczne za unijne fundusze w bardzo niewielkim stopniu. Wykorzystali zaledwie 0,31% wszystkich środków.
Aby pozyskać dofinansowanie należy najpierw mieć pomysł na przedsięwzięcie, które chce się realizować. Następnie należy sprawdzić, czy jest szansa na otrzymanie funduszy właśnie na ten pomysł. Ważne jest, aby wybrać odpowiedni program operacyjny, z którego inwestycja będzie mogła być dofinansowana.
Następnie należy znaleźć odpowiedni priorytet i działania, które będą odpowiadać merytorycznie danej inwestycji. Lista działań oraz szczegóły dotyczące środków przeznaczonych na ich realizację znajdują się w tzw. uszczegółowieniu programu.
Po zapoznaniu się z działaniami, w ramach których można się ubiegać o dofinansowanie, należy przeanalizować opisujące je tabele, czyli tzw. karty działań. Przede wszystkim trzeba sprawdzić typ beneficjentów, czyli jakie organizacje mogą ubiegać się o dofinansowanie.
Warto też zapoznać się z przykładowymi rodzajami projektów. Dzięki temu będzie można zorientować się, czy dany pomysł mieści się w ramach przewidzianych w tym działaniu.
Warto też sprawdzić, jak podzielone są pieniądze. Przedsiębiorcy będą startować w konkursach. Informacja o poziomie refundacji kosztów poniesionych podczas realizacji projektu znajduje się na liście wydatków kwalifikowanych. Można tam również znaleźć informację o minimalnym procentowym wkładzie własnym beneficjenta.
Przedsiębiorcy podlegają też ograniczeniom dotyczącym pomocy publicznej. Jeżeli w danym działaniu nie przewidziana jest pomoc publiczna, z dofinansowania mogą skorzystać tylko organizacje non profit.
W latach 2007 - 2015, czyli w okresie programowania 2007 - 2013 plus dwa dodatkowe lata finansowania, fundusze na rozwój turystyki będą dostępne głównie z 16 regionalnych programów operacyjnych, które tworzone są przez poszczególne województwa, a także z programu operacyjnego "Innowacyjna gospodarka" i "Rozwój Polski Wschodniej". Dodatkowo w ramach programu "Kapitał ludzki" mogą zostać zrealizowane projekty o każdej tematyce, czyli też te skierowane do branży turystycznej.
Najwięcej środków na projekty turystyczne będzie dostępna z regionalnych programów operacyjnych. W sumie we wszystkich 16 województwach jest do dyspozycji ponad 765 mln euro, czyli około 3 mld zł. Najwięcej na ten cel przeznaczyły województwa: mazowieckie (ponad 75 mln euro), podlaskie (blisko 75 mln) oraz lubelskie (ponad 65 mln).
Ze środków wspierane będą inicjatywy w pięciu priorytetach:
1. Działania z zakresu turystyki, które wspomagają społeczno-ekonomiczny rozwój regionów.
W ramach tego priorytetu dofinansowywane będą między innymi: poprawa bazy noclegowej zgodnie ze standardami europejskimi, rozwój oraz modernizacja infrastruktury gastronomicznej, szczególnie w zakresie kuchni regionalnej, rozwój oraz modernizacja infrastruktury służącej rozwojowi aktywnych form turystyki, budowa oraz modernizacja obiektów sportowych i rekreacyjnych, budowa udogodnień dla turystów, budowa infrastruktury na potrzeby turystyki kongresowej, targowej i konferencyjnej.
2. Promocja działalności i aktywności turystycznej.
Wspierana będzie między innymi organizacja i udział w imprezach wystawienniczych oraz targowych, a także innych wydarzeniach o randze ponadregionalnej w kraju i za granicą, które związane są z promocją walorów turystycznych regionu, lokalne i regionalne pamiątkarstwo oraz wdrażanie nowoczesnych systemów usprawniających zarządzanie.
3. Turystyka kulturowa.
Dofinansowywane będą między innymi kompleksowe zagospodarowywanie otoczenia obiektów zabytkowych oraz dostosowanie do potrzeb turystycznych obiektów dziedzictwa kulturowego.
4. Ochrona przyrody.
Fundusze przeznaczane są między innymi na utrzymanie wysokich standardów ekologicznych poprzez poprawę funkcjonowanie infrastruktury ochrony środowiska.
5. Rewitalizacja obszarów zdegradowanych.
Pieniądze można pozyskać na rehabilitację przestrzeni publicznej, adaptację obiektów zabytkowej architektury na cele wystawienniczo-promocyjne oraz obsługi ruchu turystycznego.
Urzędy marszałkowskie ustalają w ramach których działań przedsiębiorcy będą mogli zostać beneficjentami.
Środki unijne na rozwój turystyki można pozyskać też z programu operacyjnego "Innowacyjna gospodarka", priorytet 6 "Polska gospodarka na rynku międzynarodowym". Do branży turystycznej skierowane są dwa działania: 6.3 "Promocja turystycznych walorów Polski" i 6.4 "Inwestycje w produkty turystyczne o znaczeniu ponadregionalnym". W sumie budżet całego priorytetu wynosi 411 mln euro, czyli około 1,6 mld zł.
Jednak oba te działania nie przewidują pomocy publicznej. Nie są one skierowane do firm. Aby pozyskać fundusze z tych środków trzeba zaangażować do współpracy np. jednostki samorządu terytorialnego.
Natomiast z programu "Rozwój Polski Wschodniej" do wydania na inwestycje turystyczne będzie ponad 600 mln zł. Największa część pieniędzy przeznaczona będzie na realizację działania "Infrastruktura turystyki kongresowej i targowej". Na ten cel przeznaczono około 400 mln zł. Natomiast 200 mln zł przeznaczone będzie na wytyczenie, oznakowanie oraz budowę tras rowerowych. Najmniej, bo około 40 mln zł wydane zostanie na promocję i przyciąganie do województw ze ściany wschodniej turystów oraz inwestorów.

Zobacz całość »



Błąd w nowelizacji ustawy o transporcie drogowym korzystny dla przewoźników

Zobacz całość »
W wyniku prowadzonych prac nad nowelizacją ustawy o transporcie drogowym, znikły przepisy, które nakazują przewoźnikom prowadzenie szczegółowej dokumentacji kierowców. Według nowych przepisów nie trzeba również wystawiać kierowcom zaświadczeń w momencie uzyskania przez nich odpowiednich wpisów w prawie jazdy.
Na początku stycznia tego roku weszły w życie nowe przepisy dotyczące zasad szkoleń kierowców, które wprowadziła ustawa z 17 listopada 2006 r. o zmianie ustawy o transporcie drogowym oraz o zmianie ustawy - Prawo o ruchu drogowym. Nowelizacja miała na celu dostosowanie polskich przepisów do unijnej dyrektywy nr 59/2003, która reguluje zasady szkolenia kierowców.
Przed nowelizacją ustawy, art. 39e ust. 3 ustawy o transporcie drogowym upoważniał ministra właściwego do spraw transportu do wydawania rozporządzenia, które określało szczegółowy sposób postępowania z dokumentacją dotyczącą pracy kierowcy. Zgodnie z tym przepisem minister infrastruktury 22 grudnia 2003 roku wydał rozporządzenie, które określało sposób prowadzenia dokumentacji kierowcy przez przewoźników. Natomiast od 3 stycznia 2007 roku rozporządzenie to nie obowiązuje, a ustawodawca jednocześnie nie przewidział w to miejsce nowych przepisów.
Nowelizacja ustawy o transporcie drogowym poprzez usunięcie delegacji dla ministra do wydania tego rozporządzenia spowodowała utratę jego mocy obowiązującej.
Obecnie, zgodnie z art. 39l ustawy o transporcie drogowym przewoźnicy są zobowiązani do przechowywania wyłącznie kopii świadectw kwalifikacji zawodowej i orzeczeń lekarskich i psychologicznych, a także do prowadzenia dokumentacji dotyczącej badań lekarskich i psychologicznych.
W pozostałym zakresie stosuje się przepisy obowiązujące każdego pracodawcę, które wynikają z kodeksu pracy. Nie trzeba już prowadzić karty informacyjnej kierowcy, ani też karty ewidencyjnej pojazdów.
Zniknął również obowiązek posiadania przez kierowcę zaświadczenia, które potwierdza zatrudnienie kierowcy oraz spełnianie przez niego wszystkich wymagań w momencie uzyskania odpowiedniego wpisu w prawie jazdy.
Utraty mocy obowiązującej rozporządzenia nie dostrzegli prawnicy sejmowi, natomiast baza aktów prawnych Sejmu cały czas podaje, że rozporządzenie to obowiązuje.
Jednak usunięcie wskazanych obowiązków nie było zamierzone przez ustawodawcę, ponieważ w projekcie ustawy nowelizującej ustawę o transporcie drogowym pierwotnie znajdował się art. 39l ust. 5, który upoważniał ministra do wydania jeszcze bardziej restrykcyjnego rozporządzenia. Strona rządowa załączyła stosowny projekt nowego rozporządzenia, jednak w toku prac sejmowych usunięto ten przepis z ustawy.

Zobacz całość »



Turyści na Gubałówce napadani w biały dzień!

Zobacz całość »
Gang w składzie: dwie kobiety i mężczyzna około 25 lat napada turystów na szlakach Gubałówki w biały dzień.
Siedzący spokojnie na polanie napastnicy zaczepiają, szarpią a nawet biją przechodzących turystów, po czym wyrywają im plecaki i uciekają. Gdy turyści opierają się bandyci stają się coraz bardziej agresywni.
Monika Kraśnicka-Broś, rzecznik prasowy zakopiańskiej policji apeluje do turystów o zachowanie szczególnej ostrożności. Policja bowiem na próżno od kilku dni szuka przestępców. Teren jest patrolowany a świadkowie przesłuchiwani.
Natomiast sami turyści sceptycznie podchodzą do sprawy. Nie zdają sobie sprawy z tego, że na na zatłoczonych przez ludzi szlakach może ktoś napaść i to jeszcze w biały dzień.

Zobacz całość »



Wizz Air uruchamia loty z Warszawy do Włoch i Francji

Zobacz całość »
Linie lotnicze Wizz Air uruchamiają nowe zimowe połączenia z Warszawy do Włoch i Francji. Przewoźnik raz w tygodniu będzie latał do Milan Bergamo i do Grenoble. Cena biletów lotniczych w jedną stronę to już od 196 zł. z wszystkimi opłatami i podatkami.
Wizz Air posiada samoloty Airbus A320. Realizuje połączenia lotnicze z 6 baz operacyjnych na ponad 100 kierunkach. W 2006 roku przewoźnik przewiózł ponad 3 miliony pasażerów.

Zobacz całość »



MSZ odradza podróżowanie do Pakistanu

Zobacz całość »
MSZ przestrzega wszystkich planujących podróż do Pakistanu. W niektórych regionach Pakistanu bardzo pogorszyło się bezpieczeństwo.
Najgorzej jest na drodze Karakorum Highway, w rejonie Północno - Zachodniej Prowincji Granicznej oraz Beludżystanu. Ministerstwo Spraw Zagranicznych radzi aby fakt wyjazdu zgłosić się do polskich placówek dyplomatycznych i konsularnych.

Zobacz całość »



Kebaby z mięsa psiego to tylko niecna plotka!

Zobacz całość »
Bar Syryjczyka Taha Kikhia w Bytowie do czasu powstania okrutnej plotki cieszył się doskonałą opinią. Plotka ta głosi, że kebaby w barze są robione z psiego mięsa.
Właściciel bijąc się w piersi zarzeka się, że nigdy w życiu nie zrobił nic z psa. Twierdzi, że jest to z pewnością działanie konkurencji. Do baru wkroczyli inspektorzy sanepidu, którzy skrupulatnie skontrolowali mięso. Anna Obuchowska z pomorskiego sanepidu mówi, że obiekt spełnia wymogi prawa i nie wykryto tam żadnych nieprawidłowości.
Taha Kikhia przybył na Kaszuby z dalekiej Syrii. Mądry i obrotny Syryjczyk szybko otworzył sympatyczny barek w samym sercu Bytowa. Knajpa od razu spodobała się mieszkańcom i turystom. Można tam zjeść wyśmienity kebab drobiowy z orientalnymi przyprawami i posłuchać do tego wschodniej muzyki w tle. Nieprawdziwa plotka spowodowała, że ruch w barze widocznie się zmniejszył. Taha Kikhia wyznaczył nawet nagrodę dla tego, kto poda źródło bajeczki. Nagrodą jest 10 tys. zł oraz skosztowanie kebaba z indyka.

Zobacz całość »



"Czarna lista" pasażerów linii lotniczych w przygotowaniu!

Zobacz całość »
Resort spraw wewnętrznych w Wielkiej Brytanii planuje stworzyć program wymiany danych z liniami lotniczymi i promowym,i aby w ten sposób powstała "czarna lista" pasażerów. Brytyjska "elektroniczna granica" działałaby przy wyjeździe i przy wjeździe na teren kraju.
Przewoźnicy wpisywaliby na "czarną listę" pasażerów wywołujących awantury. Natomiast policja, służby specjalne, urząd imigracyjny oraz urzędy skarbowe umieszczać mają dane kryminalistów, fałszywych imigrantów, oszustów podatkowych, wyłudzających pomoc społeczną i osób uchylających się od płacenia grzywien lub mandatów.
To nowe rozwiązanie powstaje z myślą o odzyskaniu przez brytyjski skarb państwa niebagatelnych sum pieniędzy z różnorakich przestępstw - podaje dziennik "The Times".
Według koncepcji przewoźnicy będą przekazywać wcześniej dobę lub dwie przed podróżą wszystkie podstawowe dane personalne, datę rezerwacji biletów, numery bagażu oraz numer wakacyjnego telefonu kontaktowego, o ile pasażer podał go linii lotniczej lub promowej. W zamian będą mogli dopisywać na "czarna listę" ludzi, którzy wywołują zamieszanie na pokładzie samolotu lub promu. Takich nie brakuje - brytyjskie linie lotnicze zgłaszają ponad 100 incydentów na miesiąc.

Zobacz całość »



Światowe lotnictwo przeżywa okres świetności!

Zobacz całość »
Światowe lotniska obsłużyły w 2006 roku prawie 4,4 mld osób, co daje 4,8% więcej niż w 2005 roku - podała Międzynarodowa Rada Lotnisk. Przez polskie porty lotnicze przewinęło się 15,4 mln podróżnych.
Najszybciej rozwijają się międzynarodowe przewozy pasażerskie, które w ubiegłym roku wzrosły o 6,8%. Region Azji i Pacyfiku co roku notuje prawie 10% wzrost pasażerów. Znacznie wolniej rozwija się ruch krajowy. W Stanach Zjednoczonych wzrósł o 0,5%, a w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach o 5,5%. Przewozy towarowe drogą powietrzną zwiększyły się w 2006 roku o 3,6%.
Najwięcej obsłużonych pasażerów odnotowała Atlanta, z tym że lotnisko to obsługuje głównie ruch krajowy na terenie Stanów Zjednoczonych. Atlanta obsłużyła w 2006 roku 84,8 mln osób. Drugie miejsce na liście najpopularniejszych lotnisk zajął port w Chicago - obsłużył 77 mln podróżnych. Na trzecim miejscu uplasowało się londyńskie lotnisko Heathrow, mianowicie 67,5 mln osób, w tym najwięcej pasażerów międzynarodowych bo aż 61,3 mln.
Międzynarodowa Rada Lotnisk prognozuje, że nadal ruch pasażerski będzie rósł bardzo dynamicznie i w 2025 roku z usług lotniskowych może skorzystać nawet 9 mld osób. Rada podaje statystyki, mówiące, iż w 2006 roku na 1100 lotniskach na świecie było sumarycznie 72,2 mln startów i lądowań.

Zobacz całość »



Ryanair przeciwko Alitalii?

Zobacz całość »
W rzymskim porcie Ciampino mają zostać wprowadzone ograniczenia ruchu pasażerskiego o 30%. Informacja ta spowodowała oburzenie irlandzkiej linii lotniczej Ryanair.
Przewoźnik dotychczas zainwestował 350 mln euro w lotnisko Ciampino, dlatego nie zamierza przenosić połączeń na lotnisko Flumicino. Irlandzkie linie zamierzają pozwać włoskie władze lotnicze. "The Wall Street Journal Polska" poinformowała, że Ryanair twierdzi, iż takie ograniczenie ruchu ma chronić włoskiego narodowego przewoźnika Alitalię.

Zobacz całość »



Kambodża chce ożywić turystykę

Zobacz całość »
Wiceprezes Rady Rozwoju Kambodży Chama Prasidh twierdzi, iż Kambodża znalazła sposób na rozwój ruchu turystycznego.
W lipcu Kambodża wydzierżawi lokalnym i zagranicznym inwestorom w Zatoce Tajlandzkiej pięć wysp. Inwestorzy planują tam budowę kurortów turystycznych szacowanych na kwotę 627 mln dolarów - podała Państwowa Agencja Inwestycji. Sześć krajowych przedsiębiorstw, które dzierżawią długoterminowo wyspy, ma rok na przedstawienie szczegółowej koncepcji budowy kurortów - powiedział Cham Prasidh. We wrześniu ubiegłego roku rosyjscy inwestorzy otrzymali zgodę na budowę kurortu turystycznego o wartości 300 mln dolarów na Wyspie Węży w Zatoce Tajlandzkiej.
W 2006 roku Kambodżę odwiedziło ponad 1,7 mln turystów. Większość turystów przyjeżdża tam, aby zobaczyć największą i najbardziej znaną 800 - letnią świątynię buddyjską Angkor Wat znajdującą w kompleksie Angkor.

Zobacz całość »



Spór w Jasionce o 10 mln zł

Zobacz całość »
Obecnie w miejscu, gdzie ma stanąć nowy terminal w Jasionce, nic się nie dzieje. Nie wiadomo, kiedy rozpoczną się prace, a wojewoda podkarpacki podobno nie przekaże właścicielowi lotniska 10 mln zł.
- Szanse na przekazanie pieniędzy są nikłe - oświadczył Dariusz Iwaneczko, wicewojewoda podkarpacki, a przecież kilka miesięcy temu wojewoda Ewa Draus podpisała porozumienie z Przedsiębiorstwem Państwowym Porty Lotnicze (właścicielem lotniska). Z budżetu wojewody na budowę przejścia granicznego w Jasionce - nieodłączonego elementu przyszłego terminalu - miała być przekazana kwota 10 mln zł. Jeśli spełni się czarny scenariusz, to fundusze wojewody mogą nie trafić do Jasionki. - Pieniądze chętnie damy, ale PPL ich nie weźmie w takiej formie, jaką zaproponowaliśmy. My chcemy przekazać fundusze pod warunkiem, że będziemy mieli potem nadzór nad inwestycją. Chcemy także być zwolnieni na kilka lat z płacenia czynszu za przejście graniczne w Jasionce. Tymczasem PPL chce pieniędzy na zasadzie: Dajcie je nam, a potem się odczepcie - poinformował Krzysztof Rokosz, rzecznik wojewody.
- Dopóki nie będę miał pewności, że wojewoda rzeczywiście zajęła takie stanowisko, nie będę się do niego odnosił - wyjaśnił Artur Burak, rzecznik portów. Natomiast wojewoda przygotowała plan "B". - 10 mln zł przekażemy na budowę drogowych przejść granicznych na Podkarpaciu. I ten plan "B" jest najbardziej prawdopodobny, choć jeszcze wierzę, że dojdziemy do porozumienia z PPL. Z drugiej strony nie możemy dłużej czekać, bo nas gonią terminy i chcemy ogłaszać przetargi na drogowe przejścia graniczne. Potrzeb jest mnóstwo - powiedział wicewojewoda podkarpacki. - Dostrzegam złą wolę portów. Podobnie było z ogłaszaniem przetargu na budowę terminala. To jest jak podchodzenie psa do jeża. Pieniędzy od wojewody na przejście graniczne może też nie być z innego powodu. We wrześniu ma zacząć działać spółka samorządowa, która będzie zarządzać podrzeszowskim lotniskim. Udziałowcami będą samorząd podkarpacki i PPL dodał. - My już mamy wszystko gotowe. Ruch należy do PPL. Z tego co wiem porty muszą mieć jeszcze zgodę ministra skarbu państwa i rady pracowniczej, by port w Jasionce przekształcić w spółkę handlową - oświadczy; Bogdan Rzońca, wicemarszałek podkarpacki. - Ale jak powstanie spółka, to 10 mln zł nie będziemy mogli przekazać - zanaczył Dariusz Iwaneczko.
Nadal nie wiadomo także, kiedy rozstrzygnie się przetarg na budowę terminala. - Trwa analizowanie wniosków złożonych przez firmy, które zgłosiły chęć uczestnictwa w przetargu. Nie da się jednoznacznie stwierdzić, kiedy skończy się ta część procedury. Dlatego nie wiadomo kiedy zostanie rozstrzygnięty cały przetarg. Na pewno chcielibyśmy, żeby roboty ruszyły w tym roku, tak jak to wcześniej zapowiadaliśmy - podał do wiadomości rzecznik Burak. - Decyzje, jakie zapadają w PPL, są dla mnie mało przejrzyste i niezrozumiałe. To, co się dzieje wokół tych 10 mln zł jest udawaniem Greka. Jest takie powiedzenie "Ktoś ci pluje w twarz, a ty udajesz, że pada deszcz". My mówimy o Rzymie, a oni o Krymie. Nie udawajmy, że nikt nic nie wie. Przecież o tych pieniądzach wiadomo od ubiegłego roku i trwają rozmowy, jak je wykorzystać. Tych problemów można by mnożyć, jak choćby opóźnienia w ogłaszaniu przetargu na budowę nowego terminala. Lotnisko w Jasionce dysponuje niesamowitym potencjałem. Komuś zależy, żeby wyhamować jego rozwój - skomentował postawę PPl-u Dariusz Iwaneczko. Należy dodać, iż nowy terminal ma powstać do końca września 2009 r. Koszt inwestycji to ok. 140 mln zł.

Zobacz całość »



Dokuczliwe upały na południu Europy

Zobacz całość »
Gazeta Dziennik podała, że panujące na południu Europy upały w drugiej połowie lipca bieżącego roku sparaliżowały życie w miastach, roznieciły pożary oraz przyczyniły się do śmierci setek osób.
Napływ gorącego powietrza w połowie lipca najpierw odczuli pozbawieni dostępu do morza oraz stłoczeni na Nizinie Panońskiej Węgrzy. Gergely Berko, mieszkaniec Budapesztu wyznał - Temperatury nagle podskoczyły. Trudno, to przecież lato, pomyślałem. Ale na dworze robiło się coraz goręcej i wkrótce ustabilizowały się na poziomie 40 stopni.
Ludzie tłoczyli się w bankach, urzędach i sklepach, które wyposażone są w klimatyzację, aby choć na chwilę odetchnąć od panujących na zewnątrz upałów.
Rząd premiera Ferenca Gyurcsany’ego zadbał o to, aby mieszkańcom nie zabrakło napojów. Natomiast politycy opozycyjnej prawicowej partii Fidesz zaznaczali - Klimat ulega ociepleniu. Będziemy musieli nauczyć się żyć z podobnymi falami upałów. Dlatego na wzór krajów o gorącym klimacie powinniśmy wprowadzić sjestę.
Fala upałów następnie uderzyła w Belgrad, gdzie serbscy meteorologowie odnotowali 44 stopnie Celsjusza. Serbskie media apelowały, aby nie spożywać alkoholu. W momencie, gdy temperatura powietrza przekracza ciepłotę ludzkiego ciała, najmniejsza dawka rakii może spowodować nawet śmierć.
W południowej części kraju paliły się lasy. Jeden z mieszkańców Belgradu zaznacza - Szybko okazało się jednak, że nie ma ich czym gasić. Lata izolacji międzynarodowej sprawiły, że rząd Slobodana Miloszevicia potrzebował pieniędzy i sprzedał potrzebne do walki z żywiołem samoloty pożarnicze Grekom. Nikt się po prostu nie spodziewał, że i u nas może być tak gorąco.
Prezydent Vojislav Kosztunica zwrócił się nawet o pomoc do zaprzyjaźnionych Rosjan. Jednak Moskwa odmówiła - Chętnie byśmy pomogli. Ale wszystkie samoloty wypożyczyliśmy już Bułgarom, którzy mają takie same kłopoty jak wy.
W Sofii oraz Bukareszcie również panowały rekordowe temperatury. 43 stopnie odnotowano w miejscowości Ruse w północno-wschodniej Bułgarii. Rumuńskie elektrownie nie nadążały z produkcją prądu. Dan Adrian Caramidariu, mieszkaniec Timiszoary poinformował - Zużycie jest tak duże jak w czasie najmroźniejszej zimy, a i tak co chwila są przerwy w dostawach energii.
Na wysokie temperatury narzekano również w Grecji. Joana Wutsina, mieszkanka wyspy Kefalonia na Morzu Jońskim wyznała - W samym środku rynku naszego miasta wisi w cieniu wielki termometr. W środę około godziny 21 spojrzałam na niego i nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Wskazywał 45 stopni Celsjusza. Już wiedziałam, że tej nocy w mieście znów nikt nie zmruży oka.
Pogoda zmusiła Greków do zmiany swoich przyzwyczajeń. Zamiast prowadzenia rozrywkowego nocnego życia, siedzieli w domach. W mieście można było zobaczyć tylko właścicieli lokali, którzy zawinięci w mokre ręczniki oraz otoczeni wentylatorami siedzieli i przeklinali upał. Na granicy grecko-macedońskiej pod wpływem wysokich temperatur eksplodowały niewypały z czasów wojny domowej z końca lat 40-tych.
Jednak upały nie zniechęciły Polaków do wyjazdów na południe Europy. Izabela Kwiecień z Orbis Travel wyznała - Popyt na słońce nie maleje, mało jest też osób, które na wieść o fali upałów rezygnują z zaplanowanych wycieczek. Turyści, którzy wrócili z urlopów przyznawali, że było gorąco. Wojciech Pilch, wypoczywający w Chorwacji przyznał - To była afrykańska pogoda. Ani na chwilę nie oddalaliśmy się od morza z obawy przed przegrzaniem. O zwiedzaniu trzeba było zapomnieć.
Aby wypoczynek na południu Europy nie był koszmarem warto zadbać o kilka spraw. Należy zadbać o zaaklimatyzowanie organizmu. Przez pierwsze trzy dni nie powinno się przebywać na słońcu dłużej niż 30 - 60 minut. Dłuższy pobyt grozi poparzeniem oraz udarem słonecznym, natomiast osobom z wadami układu krążenia nawet chorobami serca, nadciśnieniem i śmiercią.
Warto zdecydować się na pokój z klimatyzacją. Jednak temperatury nie należy obniżać gwałtownie, tylko stopniowo. Długie przebywanie w klimatyzowanym pomieszczeniu może grozić przeziębieniem, dlatego też warto ją wyłączać na noc, kiedy jest chłodniej. Dzieci oraz osoby, które ukończyły 65 lat powinny zrezygnować z przebywania w pełnym słońcu.
Warto jeść dużo owoców i lekkostrawnych potraw, a także pić co najmniej 2 litry płynów dziennie. W ciągu dnia nie powinno się pić alkoholu, ponieważ grozi to zaśnięciem, słonecznym poparzeniem, a nawet śmiercią.
Osoby, które cierpią na przewlekłe choroby powinny przed wyjazdem skontaktować się z lekarzem w celu ustalenia dawki leków, która często uzależniona jest od klimatu i temperatury.

Zobacz całość »



LOT wznowił loty do Pekinu

Zobacz całość »
Polskie linie lotnicze LOT po blisko 10 latach uruchamiają połączenia do Chin. Od 9 sierpnia można rezerwować bilety lotnicze na lot z Warszawy do Pekinu. Inauguracyjny lot odbędzie się 30 marca 2008 roku.
Prezes PLL LOT Piotr Siennicki mówi, iż stworzenie lotów na rynek chiński jest początkiem rozbudowy siatki połączeń długodystansowych LOT-u. Argumentem przemawiającym za lotami do Chin są coraz silniejsze kontakty gospodarcze krajów azjatyckich z Polską i częstsze wyjazdy turystyczne na wschód - dodaje Piotr Siennicki. Rejsy z Warszawy do stolicy Chin będą odbywać się w środy, piątki, soboty i niedziele, natomiast loty z Pekinu zaplanowane są na czwartki, soboty i niedziele. Zasadniczym celem tego przedsięwzięcia jest także umocnienie pozycji Okęcia jako regionalnego portu przesiadkowego. Warszawa może w ciągu kliku lat stać się ogniwem łączącym Zachód z Wschodem - twierdzi prezes LOT. Na początku do Chin będą latać Boeingi 767, zaś jesienią 2008 roku te loty będą obsługiwać nowoczesne Dreamlinery B787.
Prezes Siennicki analizuje także otwarcie połączeń do Seulu, Hanoi czy Tokio.

Zobacz całość »



LOT zawiesi połączenia z Rzeszowa do USA?

Zobacz całość »
W piątek, kiedy do Rzeszowa przyjadą przedstawiciele LOT-u, zapadnie decyzja czy będą całoroczne loty z Rzeszowa do USA.
Polskie Linie Lotnicze LOT połączenie to uruchomiły 3 czerwca. "Gazeta Wyborcza" dowiedziała się, iż po 13 września nie będzie już sprzedaży biletów na tą trasę. Takich informacji udzielił Gazecie Dariusz Iwaneczko, wicewojewoda podkarpacki. Również Władysław Uchman, wicedyrektor Portu Lotniczego w Jasionce, mówi, że ma nieoficjalnie sygnały o zakończeniu tego połączenia. Natomiast Wojciech Kądziołka, rzecznik LOT-u powiedział, że jak zapadnie decyzja to o niej natychmiast poinformują.
Zaniepokojony wicewojewoda Iwaneczko wystosował do ministra skarbu Wojciecha Jasińskiego pismo, w którym prosi o dalsze realizowanie połączeń lotniczych z Rzeszowa do Nowego Jorku. Nie ma powodu ich zabierać z Jasionki, gdyż loty dla przewoźnika są bardzo opłacalne. Obłożenie samolotów jest niemalże stuprocentowe - argumentuje wicewojewoda podkarpacki. Twierdzi, że jedyną wadą i powodem ich wstrzymania przez LOT może być brak odpowiedniego terminalu. Ostateczna decyzja jednak należy do PLL LOT.

Zobacz całość »



Centralwings będzie latał ze Szczecina do Szkocji

Zobacz całość »
Tanie linie lotnicze Centralwings uruchamiają połączenie lotnicze z Polski do Szkocji. Pierwszy lot na trasie Szczecin - Edynburg odbędzie się 28 października 2007 roku.
Serwis "Glasgow24.pl" informuje, że samoloty będą latać na tej trasie dwa dni w tygodniu, mianowicie w czwartki i niedziele. W obydwa dni wylot ze Szczecina będzie o godzinie 13:15 (Edynburg 14:30), natomiast wylot z Edynburga będzie o godzinie 9:35 (Szczecin 12:35).
Promocja biletów na nowe połączenie trwa do 5 sierpnia. Promocyjny bilet kosztuje już 79 zł brutto.
Dotychczas linie Centralwings ze Szczecina latały tylko do Dublina.

Zobacz całość »



PKP Intercity otwiera kolejne COK-i

Zobacz całość »
PKP Intercity w trosce o podróżnych uruchamia kolejne Centrum Obsługi Klienta we Wrocławiu.
Wakacyjny sezon wzmożonych podróży spowodował, iż Intercity otworzyło już taki punkt w Warszawie i Poznaniu.
Wrocławskie Centra, uruchomiono na terenie dworca Wrocław Główny. Duży COK czynny codziennie od 9.00 do 20.30 zajmuje się sprzedażą biletów na pociągi, można kupić je przy czterech stanowiskach kasowych. Mały COK jest czynny przez całą dobę. Stanowiska kasowe w COK-ach są dodatkowo punktami sprzedaży.
W COK-u prowadzona jest przedsprzedaż i sprzedaż biletów w komunikacji krajowej i międzynarodowej. Można uzyskać informację o rozkładzie jazdy pociągów, cenach biletów i ofertach promocyjnych. Pasażerowie Intercity uzyskują kompleksową i profesjonalną obsługę. Pracownikami Centrum Obsługi Klienta są osoby wykwalifikowane, z doświadczeniem, oraz znają język angielski i niemiecki. Z pociągów Intercity korzystają także obcokrajowcy, dla których COK to jedyne źródło informacji o kraju i zasadach podróży koleją.

Zobacz całość »



Tanie linie lotnicze rozwijają siatkę połączeń do Polski

Zobacz całość »
Polska Organizacja Turystyczna w Londynie oszacowała, iż od sezonu jesienno-zimowego cotygodniowo z brytyjskich i irlandzkich lotnisk będzie obsługiwanych przez tanie linie lotnicze 486 tras do Polski.
Tani przewoźnicy Ryanair i Easyjet w jesieni uruchomią 8 nowych połączeń z Polską. Wiosną dojdą dwie trasy obsługiwane przez Wizzair. Od 29 października Ryanair będzie obsługiwał dwa razy w tygodniu loty z Liverpoolu do Łodzi i Bydgoszczy, natomiast od 8 listopada trzy razy w tygodniu z East Middlands do Poznania. Linie lotnicze Easyjet uruchomią w październiku loty (3 razy tygodniowo) na trasie Bristol-Warszawa, a w listopadzie cztery następne trasy: Bournemouth-Kraków (3 razy w tygodniu), Bristol-Gdańsk, Edynburg-Gdańsk (3 razy tygodniowo) oraz Edynburg-Kraków (4 razy w tygodniu). Tanie węgierskie linie Wizzair od lutego 2008 roku uruchamiają (2 razy w tygodniu) loty na na trasie z Doncaster-Sheffield do Wrocławia i Poznania.
Londyńskie POT w komunikacie dla touroperatorów podało, iż dzięki tanim liniom do Polski przyjeżdża coraz więcej Brytyjczyków i Irlandczyków, co niewątpliwie pobudza polską turystykę.

Zobacz całość »



Zatrzymano bandytów okradających turystów na Gubałówce

Zobacz całość »
Zakopiańska policja zatrzymała podejrzanych o napadanie turystów na szlakach w masywie Gubałówki.
Zatrzymano 21-letnią kobietę, która nie przyznała się do winy i wobec niej prokurator zastosował dozór policyjny. Kobieta była już notowana - powiedziała rzeczniczka policji Monika Broś. 23-letni mężczyzna będzie przesłuchany przez prokuratora w czwartek. Podejrzani są mieszkańcami Zakopanego. Policjantom udało się odzyskać część skradzionych rzeczy. Trwa ustalanie tożsamości trzeciego bandyty, ale rzeczniczka twierdzi, że sprawców było prawdopodobnie więcej.

Zobacz całość »



Przerażające wyniki kontroli autokaru w Spytkowicach

Zobacz całość »
Wynikiem wzmożonych kontroli drogowych ITD było zatrzymanie w środę w Spytkowicach pod Krakowem autokaru wracającego z Włoch.
Wyniki kontroli są dramatyczne. Autobus wiozący 50-osobową grupę turystów był w fatalnym stanie technicznym - miał kompletnie łyse opony. Dodatkowo tachograf wskazał, iż kierowcy znacznie przekroczyli czas pracy. Autokar jechał bez przerwy kilkanaście godzin. Inspektorzy zatrzymali dowód rejestracyjny pojazdu i zakazali dalszej jazdy. Po powiadomieniu biura podróży, za niedługo na miejsce przyjechał kolejny autokar, który miał zabrać pasażerów do domu. Niestety kierowca tego autokaru także miał przekroczony czas pracy, gdyż właśnie wrócił z zagranicznej podróży. Turystów zawiózł dopiero czwarty kierowca. Biuro podróży, które organizowało wycieczkę do Włoch jest z Nowego Sącza.
Michał Pierzchała, naczelnik Wydziału Inspekcji Małopolskiego Inspektoratu TD, mówi, że w ubiegłym roku firma ta przeszła kontrolę, która wykazała szereg nieprawidłowości. Norma było fałszowanie czasu pracy. Firmy miała zapłacić karę 30 tys. zł. ITD wnioskowała też do Biura Obsługi Transportu Międzynarodowego w sprawie odebrania firmie licencji na przewozy zagraniczne, ale bez rezultatu.
Inspektorzy podkreślają, że polscy przewoźnicy i kierowcy notorycznie łamią przepisy. Na 994 kontrole drogowe Inspektorzy ukarali aż 266 przedsiębiorstw na łączną kwotę 330 tys. zł. Mandaty otrzymało 274 kierowców. W 90 przypadkach zostały zatrzymane dowody rejestracyjne pojazdów. Głównym powodem był zły stan techniczny pojazdu i wyniki tachografów. Duże zagrożenie na drogach stanowią nietrzeźwi kierowcy, ale kierowca przemęczony stanowi takie samo zagrożenie, bo od zmęczenia do wypadku droga jest bardzo krótka - podkreśla Pierzchała.

Zobacz całość »



55-procentowa dynamika wzrostu czarterów

Zobacz całość »
Na polskim rynku przewozów czarterowych odnotowuje się ciągłe wzrosty. Jest to spowodowane tym, że chętnych na wyjazdy ciągle przybywa, natomiast przewoźników czarterowych jest niewielu.
W pierwszym półroczu 2007 roku z przewozów czarterowych skorzystało 660,5 tys. pasażerów, co daje 55,4-procentową dynamikę wzrostu w porównaniu z analogicznym okresem 2006 roku - podaje "Puls Biznesu". Spektakularny wzrost przewozów czarterowych odnotowały Balice, bo aż o 69 procent w pierwszej połowie 2007 roku. Przez ostanie dwa lata miały spadek czarterów o 10-15 procent. Dużą niespodzianką są także postępy Wrocławia. Lotnisko zanotowało 154-procentowy wzrost. Mirosław Ładna z wrocławskiego portu, mówi, iż w styczniu port miał 272-procentowy wzrost, a w lutym aż 403-procentowy.
Tomasz Dziedzic z Instytutu Turystyki, twierdzi, że dynamika przewozów czarterowych jest nieporównywalnie wyższa od dynamiki połączeń liniowych, które w ciągu ostatniego półrocza miały tylko 27-procentowy wzrost. Jego zdaniem takie doskonałe wyniki w ruchu czarterowym utrzymają się też w drugiej połowie 2007 roku.

Zobacz całość »



Masowe kontrole autobusów

Zobacz całość »
Po tragedii polskiego autokaru pod Grenoble liczba kontrolowanych autokarów na polskich drogach zwiększyła się kilkakrotnie.
St. asp. Bogdan Kędziora z sekcji ruchu drogowego KMP w Łodzi mówi, że jest dużo telefonów z prośbami o sprawdzenie stanu technicznego autobusów. Zdarzył się też telefon, w którym proszono o sprawdzenie stanu podmiejskich autobusów PKS. Funkcjonariusze łódzkiej drogówki w ciągu ostatniego tygodnia skontrolowali aż 40 autokarów, z których 6 nie dopuszczono do ruchu. Wykryto w nich usterki dyskwalifikujące pojazd do jazdy, były to np. luzy w układzie kierowniczym, nieszczelności w układzie hamulcowym i wycieki płynów.
Tragedia we Francji pobudziła wyobraźnię i teraz wszyscy jadący na wycieczkę chcą być pewni, że szczęśliwie zajadą i bezpiecznie wrócą.

Zobacz całość »



::: 2007-08-10 :::


Centralwings lata z Warszawy do Grenoble

Zobacz całość »
Centralwings z myślą o miłośnikach narciarstwa wznawia zimowe loty z Warszawy do Grenoble.
Podobnie jak w roku ubiegłym połączenia odbywać się będą raz w tygodniu w soboty. Centralwings z Okęcia na lotnisko Grenoble będzie latał od 1 grudnia 2007 roku do 1 marca 2008 roku. Czas przelotu to około 2,5 godziny.

Zobacz całość »



British Airways nie doręczają bagaży i opóźniają loty!

Zobacz całość »
Według rankingu zrzeszenia przewoźników AEA, British Airways są najgorszymi liniami lotniczymi w Europie pod względem doręczania bagażu.
W okresie kwiecień-czerwiec przeprowadzono kontrolę wśród 23 przewoźników, mającą na celu ocenić ile sztuk bagażu nie do trafiło do właścicieli po podróży. Najlepiej wypadła maltańska linia Air Malta, która zagubiła 3 sztuki bagażu na 1000. Air France i Lufthansa wypadły jednakowo - zagubiły po 16 walizek. Natomiast BA aż 28 bagaży. Najgorsze wyniki pod względem opóźnień notuje także przewoźnik British Airways. "Rzeczpospolita" obliczyła, iż 44% samolotów transkontynentalnych BA lądowało z opóźnieniem. Lufthansa opóźniła lądowanie w 25%, a KLM - 22%.
Natomiast w I kwartale BA notuje większe wyniki. Jej zysk netto poprawił się o 74,7% do 269 mln funtów i obroty o 2,4% do 2,193 mld.

Zobacz całość »



Toruń rozwija Rynek Nowomiejski

Zobacz całość »
Toruńscy radni wyrazili zgodę na stawianie ogródków piwnych na Rynku Nowomiejskim.
Dotychczas ogródki piwne mogli ustawiać tylko restauratorzy, natomiast teraz mogą działać także samodzielnie od kwietnia do końca października. Nowe przepisy umożliwiają zakładanie ogródków na podobnych zasadach jak na Bulwarze Filadelfijskim. Anna Brzezik-Magdowska z wydziału ewidencji i rejestracji magistratu mówi, iż zasady tej działalności są dopiero opracowywane. Nie wyklucza się zorganizowania konkursu, aby wyłonić odpowiednie firmy.
Uruchomienie ogródków piwnych zainicjowali właściciele sklepów i restauracji działających na placu. Wspólnie z magistratem przygotowują oni koncepcję zagospodarowania tego niedocenianego turystycznie miejsca. Każda pierzeja miałaby inne funkcje. W części północno-wschodniej Rynku miałyby odbywać się koncerty, wystawy, imprezy plenerowe. Handlowcy, którzy sprzedawaliby warzywa, owoce i pamiątki zagospodarowaliby północno-zachodni odcinek placu. Na południowo-wschodniej pierzei byłby plac zabaw dla dzieci. Koło restauracji Pod Modrym Fartuchem i klubu Zielony Wieloryb w zimie funkcjonowałoby zimowisko, a latem właśnie ogródki piwne.

Zobacz całość »



Samochodowa Ekspedycja Szlakiem Benedykta Polaka

Zobacz całość »
4 sierpnia z Warszawy wyruszyła samochodowa Ekspedycja Szlakiem Benedykta Polaka, pierwszego wielkiego polskiego podróżnika.
Ekspedycja, której uczestniczkami są Krystyna Czubówna i Beata Pawlikowska, pokona ponad 20 tysięcy kilometrów bezdroży trasą, jaką przebył w XIII wieku Benedykt Polak. Nasz rodak wspólnie z Janem di Piano Carpinim dotarł na dwór mongolskiego chana na ćwierć wieku przed Marco Polo. Polacy niestety nie znają postaci Benedykta i jego dokonań.
Trasa Ekspedycji prowadzi przez Ukrainę, Rosję, Kazachstan, Kirgistan i Mongolię. Uczestnicy podróżują czterema samochodami terenowymi w fascynujące miejsca historyczne i geograficzne. Przejadą także przez wysokie góry Kirgistanu i pustynię Gobi, zmagając się z terenem i temperaturami wahającymi się od 45 do 10 stopni. Podczas wyprawy podróżnicy mają zebrać materiał do filmu dokumentalnego o Benedykcie Polaku. Ekspedycja Szlakiem Benedykta Polaka jest pierwszą podróżą, która wiernie odtworzy drogę jego wypraw. Przygotowania do Ekspozycji trwały wiele miesięcy. W Polsce nie przetrwał żaden opis podróży Benedykta. Relacja została przetłumaczona na język polski z rękopisu paryskiego i wiedeńskiego dopiero w 1986 roku. Sprawozdanie ukazało się w niskonakładowym "Kalendarzu Świętego Antoniego".
Informacje z trasy na bieżąco są relacjonowane w oficjalnym serwisie internetowym Ekspedycji oraz w serwisie Bergsona - oficjalnego sponsora wyprawy.

Zobacz całość »



Elektryczne hulajnogi nowoczesną atrakcją Wilanowa

Zobacz całość »
Warszawski Wilanów uruchamia nowe atrakcje dla turystów, którymi mają być elektryczne hulajnogi. Nowoczesne segwaye rozpędzają się do 9,5 km/h, czyli prędkości ludzkiego truchtu. Pięciominutowa przyjemność przejażdżki kosztuje 5 zł.
Wynalazki pochodzą z Ameryki a w Polsce są całkowitą nowością. Do Warszawy ściągnął je dyrektor Muzeum Pałac w Wilanowie Paweł Jaskanis, który zapragnął je mieć od czasu, gdy podróżował nimi za granicą. Może dzięki tej atrakcji łączącej nowoczesność z tradycją muzeum odwiedzi więcej turystów - mówi Paweł Jaskanis. Jeden pojazd to wydatek ok. 26 tys. zł a Wilanowski Park ma ich cztery.
Poruszanie się segwayami jest bardzo proste. Sternikiem są ruchy tułowia. Maszyna sterowana jest komputerowo. Żyroskopy chronią przed wywrotką, i utrzymują w równowadze.

Zobacz całość »



Powstał hotel dla psów "Pieseczkowo"

Zobacz całość »
Dzięki miłości kobiety do zwierząt i pomocy Rzeszowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego w okolicach Rzeszowa powstał pierwszy hotel dla psów. Właścicielką nietypowego hotelu Pieseczkowo jest wieloletnia członkini związku kynologicznego Jadwiga Wiatr.
Właścicielka postarała się o pomoc z unijnych funduszy. Bardzo pomogła nam Barbara Kuźniar-Jabłczyńska z RARR - mówi Jadwiga Wiatr. Każdy kto chce zostawić swojego czworonoga w hotelu najpierw zapraszany z nim do odwiedzin i ustalenia terminu. Pieseczkowo jest na razie wyposażone w 4 profesjonalne kojce, dlatego może przenocować 4 psy. Atrakcją dla piesków jest tor przeszkód do zabaw i szkolenia. Psy w ciągu dnia mają zagwarantowane cztery spacery. Do biegania mają 22 ary działki.
Piesek chcący skorzystać z usług hotelu musi być zaszczepiony przeciwko wściekliźnie i odrobaczony. Właściciel pupila musi zostawić także wszystkie dane, książeczkę zdrowia psa oraz telefon do weterynarza. Jeśli w menu zwierzęcia nie powinno być zmian to właściciel przywozi również jego karmę. A gdy piesek jada dania gotowane to istnieje możliwość przygotowywania takich posiłków z dopłatą 3 zł za dobę. Cennik pobytu zwierzęcia w hotelu jest uzależniony od psa. Z reguły dzień pobytu szczenięcia to koszt 30 zł, małego pieska to 15 zł, dużego natomiast 20 zł.

Zobacz całość »



Jak zachować się w innym państwie?

Zobacz całość »
Nie uchodzi wątpliwości, że poznanie zwyczajów, tradycji i kultury odwiedzanego przez nas kraju pozwoli nam nie popełnienie na szlaku żadnych gaf.
W Portugalii należy ubrać się skromnie, pod żadnym pozorem nie wolno przeklinać. Obywatele tego kraju mówią o sobie, że są łagodni i grzeczni. Tak jest w rzeczywistości, młodsi ustępują miejsca siedzące starszym, niewielu tutaj przeklina, rzadko można zobaczyć tubylców kłócących się na ulicy. Często można natomiast usłyszeć jak podnoszą głos w trakcie rozmowy, poklepując się przy ty po ramionach. Jeśli w restauracji zabraknie wolnych miejsc, bez przeszkód możemy dosiąść się do innych gości. Należy bezwzględnie pamiętać o tym, aby wchodząc do kościoła mieć zasłonięte ramiona i dekolt.
W Egipcie należy uszanować ramadan. Kobiety, jeśli nie chcą narażać się na ciągłą adorację Egipcjan, powinny udawać się na wycieczki w grupie lub z mężczyzną. Witając się z tubylcami kobieta nigdy pierwsza nie wyciąga dłoni! Musimy pamiętać, że podczas ramadanu, muzułmańskiego postu trwającego w tym roku od 13.09. do 12.10. trzeba postarać się o dyskrecję podczas jedzenia i picia, a jeśli chodzi o picie alkoholu i palenie papierosów należy sobie tego oszczędzić w miejscach publicznych.
We Włoszech trzeba zapomnieć o coca-coli. Włosi, jak wiadomo z ogólnej legendy, są romantyczni, no i lubują się w dobrym jedzeniu. Kobiety muszą się nastawić także na nieustanną adorację. Jedzenie należy zawsze chwalić, a jeśli nie lubi się wina to nie zamawiajmy coca-coli, bo wyjdziemy na gbura, lepsza będzie w tym wypadku woda. Cappuccino Włosi piją tylko rano, nie zamawia się go później, a trakcie dnia. Nie palmy w miejscach publicznych, no i lepiej nie poruszajmy tematów religijnych i politycznych.
Także w Chorwacji swoje poglądy polityczne zachowajmy tylko dla siebie. Chorwaci są bardzo przyjacielscy, lubią się dobrze bawić, na wszystko reagują bardzo emocjonalnie. Są również bardzo gościnni, ale nie lubią głośnych rozmów, (o krzykach już nie wspominając), dyskusji o polityce i śmiecenia na plaży.
W Hiszpanii całujemy się na powitanie. Te pierwsze rozmowy powinny być oczywiście oficjalne, wyjaśniające cele podróży, no i same personalia. Panny należy tytułować seniorita, a mężatki senora, do mężczyzny zwracamy się senor. Tubylcy lubią bawić się w kawiarniach i bardzo chętnie spotykają się po prostu na ulicy. To bardzo życzliwy i towarzyski naród, chętnie służący pomocą. Należy być przygotowanym na pocałunek w policzki na przywitanie, są bowiem bardzo otwarci i bezpośredni.
W Kenii koniecznie musimy nauczyć się targować. Europejczycy mogą być nieraz zaskoczeni panującymi tam zwyczajami, jest dla nas przecież bardzo egzotyczny kraj. Kenijczycy zdążyli się już przyzwyczaić do różnych "wpadek" turystów, ale o jednym należy pamiętać. Nie wolno bez pozwolenia niczego filować, ani fotografować! W żadnym wypadku nie można robić zdjęć policjantom, żołnierzom, czy obiektom strategicznym. Przy robieniu zakupów spróbuj się potargować, dzięki temu zyskasz szacunek.
We Francji pieniądze są tematem tabu. Francuzi są bardzo wrażliwi na punkcie etykiety. Kiedy z kimś się witamy musimy pamiętać o tytułach np. naukowych, zawsze należy się zwracać używając słów madami, mademoiselle itp. Nie wolno w żadnym wypadku spóźnić się na spotkanie, a podczas konwersacji nie powinniśmy poruszać zarówno spraw finansowych jak i osobistych. Można za to poopowiadać o naszych polskich obyczajach. Kiedy Francuz zaprasza nas do domu musimy koniecznie przynieść mu kwiaty, a przy stole nie wolno długo się zastanawiać co czym się je.
Tajlandczycy cenią sobie przede wszystkim spokój. Mieszkańcy tego kraju nie lubią krzyku, nie wypada się kłócić np. ze sprzedawcą czy kierowcą, nie należy podnosić głosu itp. Zachowanie ciszy to tutaj nie tylko obyczaj, ale również prawo, musimy o tym pamiętać… Nie wolno dotykać głów tubylców, ani głaskać tutejszych dzieci. Mieszkańcy Tajlandii bardzo szanują swego władcę, więc nie należy w żadne sposób komentować jego osoby.
W Niemczech jak dobrze wszystkim wiadomo bardzo ceni się punktualność. Tzw. niemiecki porządek naprawdę jest tutaj ściśle przestrzegany. Nie powinniśmy spóźniać się na spotkania, a przedstawiając się koniecznie ściśnijmy dłoń rozmówcy. W Niemczech nie wolno nam trzymać rąk w kieszeni, ani rzuć gumy, to bardzo niekulturalne. Niemcy nie są za to zbyt cichym narodem, więc nie ma sensu strofować ich z tego powodu.
W Grecji delektujmy się jedzeniem. W żadnym wypadku nie powinniśmy krytykować podanego nam posiłku, ani niczego co greckie, kultury, czy zabytków. Grecy przywiązują bardzo dużą wagę do jedzenia, nie należy wpadać do restauracji tylko na parę minut, można takim zachowaniem urazić nie tylko kucharza, ale także właściciela. Tubylcy wychodzą z założenia, że jedzeniem i piciem należy się delektować. Nie próbujmy nawet zaprzyjaźniać się z Grekami, dla nich jesteśmy po prostu obcy, ale to wcale nie przeszkadza we wspólnej zabawie do białego rana.
W Maroko musimy być ostrożni z pocałunkami. W tym kraju obowiązuje religia muzułmańska, w związku z czym musimy pamiętać o ramadanie, a kobiety nie mogą nosić krótkich spódniczek, a panowie nie powinni chodzić w długich spodniach. Tubylcy unikają robienia sobie zdjęć, chyba że zaoferuje się w zamian pieniądze. Nie wolno robić zdjęć z ukrycia! Ważne! Nie wolno wchodzić do meczetów, meczetów wyjątkiem meczetu Hassana II w Casablance. Ruszając w podróż jako para, nie należy okazywać sobie uczuć publicznie.

Zobacz całość »



Plaża i park Disneya atrakcją w Dolomitach

Zobacz całość »
Włoscy ekolodzy protestują przeciwko utworzeniu sztucznych atrakcji turystycznych w pobliżu górskiego schroniska w Dolomitach. Niedawno na terenie schroniska powstał park Disneya oraz wysypane morskim piaskiem boisko do siatkówki plażowej.
Według włoskich działaczy organizacji WWF jest to drastyczne niszczenie środowiska naturalnego. Twierdzą, iż turyści właśnie specjalnie przyjeżdżają w góry aby uciec od zgiełku plaż.
W okolicach schroniska Gardone na wysokości 1650 metrów n.p.m. w rejonie miejscowości Predazzo utworzono plażę z leżakami i boiskiem co stanowczo przeciwstawia się misji gór. Panorama wysokich szczytów przykrytych śniegiem i malownicze górskie jezioro straciło swój urok. Także parkowi rozrywki Disneya w Val di Fassa zbudowany na wysokości 2000 metrów n.p.m. zupełnie nie pasuje do barwnego krajobrazu górskiego.
Agencja promocji turystyki z Bolzano, która była inicjatorem tych projektów broni ich stanowczo, twierdząc, iż atrakcje te przyciągają w te tereny całe rodziny.

Zobacz całość »



Tytuł Spa 2007 otrzymał Papuga Park Hotel

Zobacz całość »
Redakcja LNE & spa zorganizowała konkurs mający na celu wyłonić obiekt zasługujący na tytuł SPA ROKU 2007. Laureatem konkursu został Papuga Park Hotel i Centrum Odnowy Biologicznej Wallness Marrakesz z Bielska-Białej.
Zaletami przemawiającymi za hotelem spełniającym międzynarodowe standardy jakości, były m.in. wysoki poziom usług, profesjonalna oferta oraz orientalne i bajkowe aranżacje wnętrz.

Zobacz całość »



Jak zarobić na SPA?

Zobacz całość »
W Polsce liczba hoteli, które posiadają rozbudowane zaplecze odnowy biologicznej wciąż rośnie bardzo szybko. Wszyscy inwestorzy kierują się nadzieją, że takie inwestycje mają szansę na dobre prosperowanie ze względu na swoją wyjątkowość.
Bardzo często doświadczenie ów inwestorów w prowadzeniu SPA jest niewielkie lub po prostu żadne. Zdarza się, że nie biorą oni niestety pod uwagę podstawowych dla hotelu wskaźników, np. RevPar* (z ang. Revenue Per Available Room). Do końca nie mają sprecyzowanego wyposażenia przyszłego obiektu, czy też jego powierzchni, ani nawet świadczonych w przyszłości usług, a to przecież ma niezaprzeczalny wpływ na opłacalność interesu.
Jak zatem zarobić na SPA? Sama budowa gabinetów nie jest prosta, ale nie jest też niemożliwa. Bardzo trudną sztuką natomiast jest przyciągniecie dzięki nim do hotelu nowych gości. Tak samo jak gastronomia, SPA nie jest oddzielonym od obiektu hotelowego biznesem. Wszystkie koszty: energia, marketing, czy codzienne utrzymanie najczęściej nie są dzielone na poszczególne działy hotelu.
Właśnie (między innymi) dlatego czasem bardzo trudno jest ocenić opłacalność SPA. Jest tylko jedna możliwość, aby dowiedzieć się jaki wpływ na całokształt dochodu hotelu ma obiekt SPA. Dane o kosztach codziennego utrzymania trzeba umieszczać w sprawozdaniach operacyjnych dotyczących SPA. Hotelarze z Zachodu z doświadczenia wiedzą, że entuzjazm w przewidywaniach zyskowności tego interesu bywa nadmierny. Londyńska firma HVS, specjalizująca się w doradztwie hotelowym zebrała dane z 20 tego typu obiektów, zyski z takiej inwestycji wahają się w granicach: 0-29 proc. (bez kosztów stałych i operacyjnych). Inwestorzy tymczasem mieli nadzieję na zyski rzędu 30-40 proc.
SPA nie można postrzegać jako interesu, który sam w sobie przynosi bardzo duże zyski. Najczęściej są one rzędu jedynie 30 proc. wartości całej inwestycji. Reszta to wynik zwiększenia średniorocznego obłożenia (choćby o 3-4 proc.), a także większej ceny za pokój (5 proc. więcej). Mimo to, warto jest prowadzić tego typu obiekt efektywnie. Bezpośrednie profity ze SPA nie mogą być głównym celem. Dodawanie kolejnych ofert usług, czy też drobne prezenty dla stałych gości SPA są zasadne tylko wtedy, kiedy zwiększają one obłożenie i ReyPar ów hotelu. Dodanie usług może uchronić obiekt przed spadkiem obrotów, średniej ceny za pokój lub też obłożenia.
Wśród ludzi z branży (i nie tylko) panuje opinia, że SPA wpływa na odbiór hotelu, jego standardu przez gości. Rokuje się, że inwestycje w tego typu interes będą w przyszłości przynosiły duże zyski, ale jedynie w przypadku hoteli z wyrobioną marką, właściwie wypromowanych. Poza tym, wszystkie hotele dzięki SPA zwiększą swoją wartość oraz będą stanowiły fundament marketingowy obiektu swojej klasy. Największym zyskiem dla obiektu hotelowego jest zwiększenie ilości gości, przy najmniejszej choćby podwyżce cen.
Dzięki wielości i oryginalności projektów architektonicznych, nie ma dwóch takich samych obiektów tego typu. Różne są także usługi świadczone w jacuzzi, saunach, basenach, czy gabinetach odnowy biologicznej. Nadal nie ma jednoznacznej definicji jaki obiekt zasługuje na miano SPA, a jaki już nie. W przyszłości jednak będą musiały powstać jasne kryteria, które gabinet będzie musiał spełnić. Liczba tego typu obiektów rośnie w bardzo dużym tempie. Nic dziwnego, w końcu wszystkie oferowane usługi typu fitness, czy basen lepiej się sprzedadzą jeśli będą działać pod wspólną nazwą SPA. Dzięki temu hotel jest lepiej widziany przez potencjalnych klientów.
Wystrój i styl obiektu powinien pozostawać w związku ze stylem samego hotelu. Jeśli chodzi o reklamę, należy w nią zainwestować tak samo zdecydowanie jak w hotel. Potencjalnym klientem powinien być nie tylko gość ze świata, ale osoba mieszkająca w okolicy. Reklamy powinny zachwalać przyjemności jakie zapewnia SPA, dobrze jest pokazać kilka dobrych zdjęć. To jednak nie wszystko. Goście hotelowy powinni być stale informowani o istnieniu możliwości skorzystania z usług SPA. Pomóc w tym mogą np. zawieszki na klamkach, ulotki, a nawet wzmianka w menu restauracyjnym. Można także zamienić hotelową łazienką w namiastkę SPA, dzięki specjalnej linii kosmetyków, wyszukanego mydła, czy gąbki, a może nawet świeczce zapachowej w pokoju. Wszystko to może zaostrzyć gościom apetyt na tego typu przyjemności. SPA potrzebuje przecież ciągłej promocji.
Dodatkowe informacje:
RevPar (z ang. Revenue Per Available Room) jes podstawowym wskaźnikiem w hotelarstwie. Wyraża zrealizowane, dzienne obroty na każdym pokoju.
RevPar dla hotelu obliczamy biorąc iloczyn współczynnika wynajmu pokoi (liczba sprzedanych pokojonocy / liczba pokoi x 100 %) i średniej ceny za pokój.
Współczynnik RevPAR nie jest do końca miarodajny. Tylko na jego podstawie nie można ocenić rentowności obiektu, gdyż w przychpdach nie są uwzględniane przychody innych usług, np. z restauracji, spa, kasyna.

Zobacz całość »



Samorządy będą ogłaszać przetarg na przewóz osób

Zobacz całość »
Samorządy prawdopodobnie będą ogłaszać przetargi na kolejowe przewozy osobowe. Tomasz Moraczewski, naczelnik departamentu infrastruktury urzędu marszałkowskiego w Toruniu, uważa, że przetargi powinny być organizowane, bo niedużo kosztują a dają pewność, iż proces zamówień jest całkowicie przejrzysty. Anita Wichniak-Olczak, rzecznik Urzędu Zamówień Publicznych jest podobnego zdania. Podkreśla, że wszystkie samorządy powinny stosować taką procedurę, gdyż jest to postępowanie otwarte i można dokonać sensownego wyboru.
Jednak z praktyki wynika, że sprawa nie jest taka prosta. W województwie kujawsko-pomorskim działalność prywatnego przewoźnika narobiła sporo zamieszania. Najistotniejszą staje się kwestia jak organizować przewóz osób koleją na swoim terenie. Gdy jedynym przewoźnikiem były PKP PR, zlecenia trafiały do niego. Obecnie na rynku pojawiła się konkurencja ale niestety są to przewoźnicy, którzy nie mają nawet własnego taboru. Część samorządów ogłasza przetarg czysto formalny. Gdyż wiadomo, że zgłosi się tylko jeden oferent, który ma tabor przystosowany do jazdy po określonych trasach.
W tej sytuacji "Puls Biznesu" stawia pytanie czy rzeczywiście opłaca się robić przetarg na przewóz osób w regionie?

Zobacz całość »



Życiorys nowego dyrektora marketingu PLL LOT

Zobacz całość »
Z dniem 1 sierpnia 2007 roku na stanowisku Dyrektora Biura Marketingu i Produktu PLL LOT zasiądzie Piotr Samson. Nowy dyrektor ma 37 lat, zna doskonale język angielski, a jego zainteresowania to lotnictwo i muzyka rockowa.
Piotr Samson jest Absolwentem Politechniki Warszawskiej z kierunku Organizacja i Zarządzanie Przemysłem. Ukończył studia MBA na Uniwersytecie Cranfield w Wielkiej Brytanii, dwumiesięczny kurs Master of Science in Industrial Administration na Uniwersytecie Cornegie Mellon w Pittsburgh"u w Stanach Zjednoczonych i 6-miesięczne studia na Wydziale Handlu Uniwersytetu Galway w Irlandii.
Przez minionych 5 lat prowadził własną działalność w zakresie doradztwa marketingowo-sprzedażowego. W maju br. nawiązał współpracę z PLL LOT, gdzie pracował jako doradca zarządu ds. strategii. Współpracował także z TP S.A. przy wprowadzaniu sieci salonów sprzedaży "Telepunkt", a także z bankiem BPH, dla którego przygotował system standardów obsługi klienta. W latach 2000-2002 był dyrektorem ds. marketingu wydawnictwa Business Press. W 1999-2000 odpowiadał za marketing programu lojalnościowego Shell Smart. W latach 1997-1999 był pracownikiem Unileveru, gdzie pracował jako category trade manager oraz brand manager. Przez 3 lata (1993-1996) pracował w PLL LOT. Wtedy odpowiadał za okresowe analizy przewozowe, opracowywał nowy program identyfikacji wizualnej PLL LOT oraz sterował działaniami marketingowymi.

Zobacz całość »



Polska w Schengen już od 2008 roku!

Zobacz całość »
Polska już w listopadzie br. może zostać włączona do strefy Schengen. Ostatecznie zadecyduje o tym rada ministrów spraw wewnętrznych i sprawiedliwości UE.
Janusz Kaczmarek, minister spraw wewnętrznych i administracji, podaje, że Polska przeszła testy techniczne i jest gotowa do Schengen. Już w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia 2008 roku polska granica zachodnia i południowa mogą być otwarte. Wiesław Tarka, wiceszef resortu mówi, że jeszcze ma być przeprowadzona kontrola punktów granicznych w portach lotniczych. Unijni kontrolerzy sprawdzą czy polskie lotniska zostały właściwie przystosowane do nowego rodzaju obsługi ruchu.

Zobacz całość »



Woda u wybrzeży Szkocji zabiła dwoje Polaków

Zobacz całość »
W sobotę u wybrzeży Szkocji utonęło dwoje polskich turystów. Gdy wysoka fala ściągała ich ze skalistego brzegu w morze, 26-letni mężczyzna i jego 18-letnia szwagierka nie mieli szans na uratowanie.
Wypadek miał miejsce u nasady półwyspu Stoer, który rozdziela zatoki Enard i Eddrachillis. Martwego mężczyznę odnaleziono w morzu, a jego współtowarzyszka nadal jest zaginiona.
Służby ratownicze zaalarmowała w sobotę około 20.40 czasu lokalnego żona ofiary i zarazem siostra zaginionej dziewczyny. W niecałą godzinę później znaleziono mężczyznę, który nie dawał już oznak życia. Poszukiwania dziewczyny były prowadzone z użyciem sprzętu czułego na podczerwień, ale około 2 w nocy przerwano je z powodu pogody. Po czterech godzinach wznowiono poszukiwania ale niestety na próżno. Miejscowa policja zapewniła, że w najbliższych dniach poszukiwania będą wznawiane. Rzecznika straży nadbrzeżnej twierdzi, iż przeżycie nawet przy takiej temperaturze wody jest niemal niemożliwe.

Zobacz całość »



Prokuratura sprawdzi kto jest winny śmierci turystów na Krecie

Zobacz całość »
Prokuratura we Wrocławiu wszczęła śledztwo dotyczące tragicznej śmierci polskich turystów na Krecie. Postępowanie ma na celu wyjaśnienie, czy w organizacji wyjazdu błędu nie popełniło poznańskie biuro podróży.
Turyści zgubili się prawdopodobnie podczas wycieczki do Parku Narodowego Wąwóz Samaria. Nieprzytomnego mężczyznę odnaleziono po kilku dniach, zmarł w szpitalu. Kobietę znaleziono już martwą. W tym czasie na Krecie panowały upały, temperatura przekraczała 40 stopni.
Prokuratura będzie przesłuchiwała znajomych ofiar i ewentualnie podejmie jakieś kroki śledcze. Nie wyklucza się też prowadzenie dochodzenia także na Krecie przez greckie organy ścigania.

Zobacz całość »



Najlepsze miejsca na podróż poślubną

Zobacz całość »
Jedenasty coroczny konkurs przeprowadziła sieć 6000 luksusowych agentów podróży na świecie, którzy ocenili 50 ulubionych miejsc na podróż poślubną. Po raz pierwszy Włochy prześcignęły Hawaje, które od wielu lat były na pierwszym miejscu.
Dane państwowego Department of Business wskazują na spadek popularności Hawajów jako miejsca wypoczynku nowożeńców. W pierwszym półroczu tego roku Hawaje odwiedziło 215 973 par, co do analogicznego okresu roku 2006 stanowi spadek o 1,2%. Hawaje zajęły drugie miejsce, potem na trzecim jest Tahiti, na czwartym Kostaryka, następnie w kolejności Meksyk, Francja, Malediwy, Anguilia, Fidżi i Grecja.
W kategorii kurortu z najlepszą plażą zwyciężył Caneel Bay położony na najmniejszej z trzech Wysp Dziewiczych St. John. Najlepszy kurort Spa to Four Seasons w Chiang Mai w Tajlandii. Wyróżnienie dla najnowocześniejszych apartamentów dla nowożeńców zyskał Premier Overwater Villa w kurorcie St. Regis na Bora Bora w Polinezji Francuskiej. Przeprowadzono także zawody na najbardziej tanie destynacje podróży poślubnych, którymi okazały się Meksyk, Las Vegas i Dominikana.
W randze najlepszych miejsc na turystykę przygodową zwyciężyły Kostaryka, Afryka Południowa i Nowa Zelandia.

Zobacz całość »



Nawet 7 lat więzienia dla polskiego kierowcy!

Zobacz całość »
Francuska prokuratura wszczęła postępowanie karne przeciwko kierowcy polskiego autokaru, który uległ wypadkowi koło Dunkierki. Kierowca ma postawiony zarzut niezamierzonego spowodowania śmierci i obrażeń pasażerów, a także niezachowanie rozwagi na drodze.
Prokurator Claire Munzer, twierdzi, że kierowca miał zbyt dużą prędkość, jechał prawdopodobnie około 100kmh, co jest zbyt duża prędkością dla zjazdu z autostrady. Nawet, jeśli brać pod uwagę zeznania kierowcy, który twierdzi, że myślał, iż w dalszym ciągu jedzie po autostradzie to z pewnością dostosował on prędkości do fatalnych warunków atmosferycznych. Widoczność była bardzo ograniczona, a nawierzchnia śliska, ponieważ trwała tam wówczas ulewa. Prokurator Dunkierki Claire Munzer powiedział, że mężczyzna nie został umieszczony w areszcie śledczym i może wrócić do kraju, pod warunkiem stawienia się do Francji na każde wezwanie sądu. Może być skazany nawet na 7 lat więzienia.
Tragiczny wypadek miła miejscy 8 sierpnia, na autostradzie A16 pod Dunkierką, gdy autobus zjeżdżał z autostrady na parking. Śmierć poniosły trzy kobiety a kilkanaście osób zostało rannych.

Zobacz całość »



Internetowy spis najgorszych i najlepszych przewoźników!

Zobacz całość »
"Dziennik" podaje, iż prawdopodobnie powstanie czerwona lista nieuczciwych oraz zielona lista najlepszych przewoźników autokarowych. Koncepcja internetowych list ma być zrealizowana do końca września br.
Pomysł jest odpowiedzią na ograniczone działania Inspekcji Transportu Drogowego, która ma tylko 300 kontrolerów. W dodatku ITD może nakładać na firmy przewozowe niezbyt wysokie kary, zupełnie nie adekwatne do przestępstw.
Przewoźnicy stosują strategię maksymalizacji zysków, choćby kosztem prawa. Kary finansowe nie są zbyt wysokie a inspektorów spotyka się rzadko.

Zobacz całość »



Polonia Transport broni się!

Zobacz całość »
Zamojska firma przewozowa Polonia Transport kategorycznie zaprzecza informacjom jakoby autokar zatrzymany w czerwcu w Łomży był jej własnością.
Policja podała, że autokar jadący do Londynu został zatrzymany, bo obaj jego kierowcy byli kompletnie pijani. W środę po wypadku autokaru Polonii Transport we Francji policja przypomniała o tym incydencie. Jeden z kontrolowanych kierowców miał promil a drugi 3,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Jednak w wyniku ustaleń policji i ITD okazało się, że autokar realizował kurs w ramach zlecenia Polonii Transport, ale należy do jednego z podwykonawców usługi firmy.
Dyrektor Polonii Marek Paszt, twierdzi, że dotychczas żaden kierowca firmy nie został zatrzymany pod wpływem alkoholu w czasie godzin pracy, a podczas kontroli drogowych u żadnego z kierowców naszej firmy nie stwierdzono alkoholu we krwi. Tragiczny w skutkach wypadek we Francji był incydentalnym przypadkiem, a łączenie go z innymi zdarzeniami jest nieuczciwe - dodał.
W środę rano autokar firmy przewozowej Polonia Transport, który wiózł 48 pasażerów miał wypadek na autostradzie A-16 koło Dunkierki we Francji, po przekroczeniu belgijsko-francuskiej granicy. W wyniku tragedii zginęły 3 kobiety a 15 osób zostało ranne. Śledztwo prowadzi prokuratura w Zamościu.

Zobacz całość »



Wjazd do centrum Sztokholmu tylko za opłatą

Zobacz całość »
Aby zmniejszyć ruch drogowy, hałas i zanieczyszczenia, władze Sztokholmu zdecydowały się na wprowadzenie opłat za jazdę po centrum miasta.
Nowe uregulowanie nie obejmuje samochodów na zagranicznych rejestracjach. Skierowane jest przede wszystkim do taksówkarzy. Zależnie od pory dnia przy wjeździe bądź wyjeździe z centrum jest pobierana opłata od 10 do 20 koron (w przybliżeniu 1,10-2,20 euro). Opłata obowiązuje w dni powszednie w godzinach od 6.30 do 18.30. Zwolnione z opłaty są samochody prowadzone przez inwalidów oraz autobusy komunikacji publicznej.
Opłaty wprowadzono na podstawie wyników referendum, które odbyło się we wrześniu ubiegłego roku. Miasto Sztokholm po próbnym wprowadzeniu opłat w pierwszej połowie 2006 roku, odnotowało 20% spadek ruchu samochodowego w centrum stolicy i 9-14% spadek zanieczyszczenie powietrza.

Zobacz całość »



Przegląd najpopularniejszych plaż!

Zobacz całość »
Planując wakacje nad morzem często zastanawiamy się czy wybrać polskie wybrzeże czy inne kurorty świata. Krótki przewodnik po plażach świata przygotował Dziennik.pl.
Na plaży blisko Aten na pewno nie zabraknie słońca, gdyż tam upały bywają niemiłosiernie. Będąc w Barcelonie oprócz zwiedzania warto podczas upałów wybrać się na plażę pod Barceloną. Plaża na zatoką Jimbaran na Bali jest znana wszystkim miłośnikom letniego wypoczynku, jest ona zawsze skąpana w słońcu. Włosi i turyści chętnie uciekają przed upałami na plaże w Lido di Ostia koło Rzymu. Z czystości słynie plaża Shonan koło Tokio. Cały rok można opalać się na plaży Talamanca na hiszpańskiej Ibizie. Mieszkańcy Berlina i turyści odwiedzający to miasto nie muszą daleko szukać piasku, wody i słońca, gdyż w centrum niemieckiej stolicy powstała najprawdziwsza plaża. Ciekawie jest też na plaży w Bodrum. Niesamowitą popularnością cieszy się plaża w egipskim Gelim. Jedną z najdłuższych i najbezpieczniejszych plaż na Majorce jest plaża Magalluf. Bezpieczna bo czuwają tam specjalne patrole gwardii cywilnej, długa bo ma prawie kilometr.

Zobacz całość »



Czworonogi ratownikami na włoskich plażach

Zobacz całość »
W wielu włoskich kurortach plaże patrolowane są przez psy. Włoskie plaże zatrudniły w tym roku około 200 psów-ratowników.
Czworonogi, mające niezwykły instynkt, pomagają w pracy pracownikom straży przybrzeżnej, Obrony Cywilnej oraz Czerwonego Krzyża. Ratownicy mówią, że nawet sama obecność psów u ich boku budzi respekt. Zwiększa się bezpieczeństwo na plażach, jest mniej kradzieży i awantur.
Wśród psich ratowniczek szczególne zasługi ma labradorka Bonnie, która w Positano w Kampanii uratowała tonące 4-letnie dziecko. Weteranką plaż jest labradorka Eva, która ocaliła 3 osoby. Właśnie psy tej rasy a także nowofundlandy i golden retrievery to psy najlepiej nadające się do ratowania tonących ludzi.
Roberto Gasbarri kierujący w Velletri pod Rzymem szkołą dla psów-ratowników tłumaczy, że kurs trwający trzy lata, ma wyszkolić psy tak, aby w chwili zagrożenia pracowały wspólnie z człowiekiem.

Zobacz całość »



Restauracje polecane przez gwiazdy

Zobacz całość »
Krystyna Czubówna, dziennikarka
Dziennikarka szczególnie poleca Restaurację Polska Różana przy ul. Chocimskiej. Całość menu jest tam wyśmienite a dodatkowo fantastyczny klimat i odpowiedni anturage. Często bywa także w Trattorii przy II Ogrodzie Jordanowskim, gdzie jada pasty. Owoce morza, według niej najlepiej smakują w Osterii przy Kruczej. Aby zjeść wyśmienite sushi trzeba wybrać się do A kashia Sushi Restaurant przy al. Jana Pawła II i Akasaka w Galerii Mokotów. Czubówna uwielbia także kuchnię tworzoną przez Panie Gessler.
Manuela Gretkowska, pisarka
Zachwala restaurację w Teatrze Studio Buffo, która oferuje wspaniałe potrawy po przyzwoitych cenach. Specjalnością są tam dania sezonowe, np. szparagi po polsku, racuchy, pierogi czy krewetki. Przepyszne sushi pisarka je w przy ul. Moliera. wyjątkowo smakuje kawior z ryżem i łososiem zawijany w sojowe płatki. Gdy Manuela Gretkowska chce odpocząć od warszawskiego ruchu to jedzie do Villi Czersk pod Warszawą, gdzie oprócz dobrego jedzenia można podziwiać wspaniałe krajobrazy.
Jan Englert, aktor
Aktor rzadko jada na mieście, a odnośnie kuchni to nie jest wybredny. Zachwala i poleca trzy ulubione lokale. Sakana Sushi Bar przy ul. Moliera to lokal serwujący doskonałą kuchnię japońską. Restauracja Pekin przy ul. Senatorskiej podaje wyśmienitą kuchnię azjatycką. Smakowite potrawy kuchni śródziemnomorskiej można zjeść w Ristorante San Lorenzo przy al. Jana Pawła II. Jan Englert najbardziej jednak lubi kuchnię włoską, którą sam przyrządza w domu.

Zobacz całość »



Festiwal kulinarny w Czechach

Zobacz całość »
Kto nie ma planów na pierwszy wrześniowy weekend (7-9 IX. 07) koniecznie musi odwiedzić Pragę. Odbędzie się wtedy w stolicy Czech Prague Food Festival.
Festiwal będzie miał miejsce na terenie Muzeum Kampa oraz w parku Kampa. Będzie można skosztować przysmaków 30 najlepszych szefów kuchni w Czechach. Nie zabraknie potraw kuchni czeskiej, tajskiej, francuskiej, japońskiej i śródziemnomorskiej. Do tego lampka słynnego czeskiego wina lub kufel piwa. Imprezę będzie ubarwiał bogaty program kulturalny i muzyczny a ciekawostką będzie nietypowy pokaz mody. Muzeum Kampa zorganizowało także wystawę Andy Warhola - Disaster Relics.

Zobacz całość »



Katastrofa lotnicza we Francuskiej Polinezji

Zobacz całość »
Na wyspie Moorea, we Francuskiej Polinezji w czwartek o godzinie 12.15 czas lokalnego doszło do katastrofy lotniczej.
Samolot przewoźnika "Air Moorea" z 19 pasażerami i pilotem na pokładzie rozbił się na lagunie podczas felernego startu z lotniska - oświadczył rzecznik tamtejszej policji. Turbośmigłowy samolot typu Twin Otter DHC6 leciał na Tahiti. Wyspę Moorea dzieli od Tahiti 17 km.
Do tej pory odnaleziono zwłoki 14 osób, w tym tez pilota. Trwają poszukiwania pozostałych 5 pasażerów. Akcje prowadzą jednostki francuskiej marynarki wojennej. Rzecznik linii "Air Moorea" wyraził obawę, że wszyscy prawdopodobnie pasażerowie ponieśli śmierć. Nie ustalono jeszcze przyczyn tej katastrofy.

Zobacz całość »



Interferie - rocznica na giełdzie

Zobacz całość »
Minął już okrągły rok odkąd Interferie S.A., spółka turystyczno-hotelarska debiutowała na giełdzie. Interferie mają jeszcze inne ambicje, chcą zająć pozycję lidera w zakresie usług hotelarskich połączonych z rehabilitacją i lecznictwem.
Waldemar Czechowski-Jamroziński, prezes spółki ocenia, że stabilny kurs Interferii jest dowodem na atrakcyjność jej programu inwestycyjnego. Liczy także, że przyjęta i realizowana przez Zarząd strategia rozwoju wciąż będzie się spotykać z dobrym przyjęciem inwestorów. Posiadanie akcji tej spółki jest opłacalne, co potwierdza jej roczna obecność na warszawskim parkiecie.
Sam projekt wprowadzenia Interferii na giełdę pojawił się na długo przed jej faktycznym debiutem. Wojciech Kudera, prezes Interferii w latach 2002-06, przygotowujący firmę do debiutu, mówi, że branża turystyczna ma duże potrzeby finansowe. W związku z tym faktem, spółka postanowiła nie korzystać jedynie z kredytu bankowego, ale także kapitału akcjonariuszy. Tym sposobem Interferia została wpisana w poczet elitarnego grona spółek notowanych na warszawskim parkiecie.
6 lipca 2006 roku Komisja Papierów Wartościowych zatwierdziła prospekt emisyjny Interferii, który został opublikowany 11 lipca. Wstępnie, jedna akcja miała kosztować od 6 do 10 złotych. BDM PKO BP S.A. wycenił wartość oferowanych akcji w przedziale 8,31-9,81 zł. 20-21 lipca 2006 powstała księga popytu, w której ostatecznie zawarto, że cena emisyjna wyniesie 6 zł. Przygotowano, w ramach oferty publicznej, 5 mln sztuk akcji serii B. Transza instytucjonalna objęła 3,75 mln akcji, indywidualna zaś 1,23 mln akcji. Inwestorów chętnych do kupienia akcji było trzy i półkrotnie więcej od ilości wyemitowanych papierów wartościowych (18,7 mln do 5 mln). Stopa redukcji zapisów na akcje w transzy inwestorów indywidualnych wyniosła 91,64 proc.
10 sierpnia 2006 roku odbyło się pierwsze notowanie praw do akcji spółki. Pierwszego dnia kurs zamknął się na poziomie 6,7 zł, był wyższy o 11 proc. od ceny emisyjnej. W przeciągu roku kurs akcji kilkakrotnie poprawiał historyczne maksima. Od 20 listopada do 11 grudnia akcje zanotowały największy wzrost ceny, ostatniego dnia kosztowały już 17,49 zł. Jak komentuje Adam Milanowski, dyrektor finansowy Interferii, wynik ten był spowodowany ogłoszeniem przez spółkę wiadomości o zakresie obrad zgromadzenia walnego akcjonariuszy; na nim miały zostać uchwalone konkretne rozporządzenia dotyczące zakupu i zbycia niektórych obiektów. Iwestorzy byli szczególnie zainteresowani zakupem nieruchomości w Świnoujściu.
21 września, krótko po debiucie zanotowano najniższy kurs, za akcję płacono 5,5 zł. Obecnie możemy już mówić o stabilizacji kursu akcji Interferii, który utrzymuje się na średnim poziomie 9-10 zł. Podczas 52 tygodni obecności na GPW spółka zanotowała 98 sesji wzrostowych i 126 spadkowych, 11 sesji zakończono bez zmian. Od dnia debiutu stopa zwrotu akcji wyniosła 46,83 proc.
Waldemar Czechowski-Jamroziński podkreśla prezes Interferie S.A. podkreśla, że w przypadku spółek hotelarskich tempo zwrotu nie jest zbyt wysokie w porównaniu do innych branż. Firmy hotelarskie swoją wycenę zawdzięczają inwestorom, którzy biorą pod uwagę przede wszystkim posiadane przez spółkę nieruchomości, ich lokalizację, no i potencjalne możliwości rozwoju. Pod tym względem Interferie są w bardzo dobrej sytuacji. Dziś firma jest wyceniana na 130 mln zł, a jeszcze parę lat temu tylko na 30 mln zł.
Do tego czasu Interferie nie wypłacały akcjonariuszom dywidendy, pierwszą zarząd spółki zamierza wypłacić z zysku w roku 2007. Prywatni inwestorzy posiadają 38,45 proc. akcji, większościowy pakiet, liczący 61,55 proc. akcji pozostaje w rękach KGHM Ecoren S.A.- firmy z grupy kapitałowej Polskiej Miedzi, która jest jedynym producentem renu w Europie.
30 mln złotych to kwota, którą udało się osiągnąć w wyniku publicznej emisji akcji. Dzięki tym funduszom będzie spółka będzie mogła zrealizować część swojego programu inwestycyjnego i rozwinąć bazę turystyczną przez poszerzenie oferty usług hotelowych połączonych z odnową biologiczną, lecznictwem i rehabilitacją. Cały program inwestycyjny zaplanowany na lata 2006-2010 (jest on przedstawiony w prospekcie emisyjnym spółki) jest wart ponad 100 mln zł.
Dzięki środkom z emisji akcji, w czerwcu 2007 r. nabyto ośrodek Eldorado w Świnoujściu (koszt operacji wyniósł 19 mln zł netto), niespełna 8 mln przeznaczono na rewitalizację i rozbudowę posiadanego już obiektu w Świnoujściu Barbarki I, pozostała kwota umożliwiła modernizację hotelu Argentyt w Dąbkach. Celem emisji była także rozbudowa bazy noclegowej hotelu Bornit w Szklarskiej Porębie i unowocześnienie hotelu Malachit w Świeradowie Zdroju.
Na chwilę obecną zakłada się, że planowane przedsięwzięcia związane z rozbudową i modernizacją posiadanych obiektów będą kosztować blisko 120 mln zł.
Interferie traktuje poważnie szansę na uzyskanie dofinansowania z UE. Jak podkreśla Andrzej Pawluszek, wiceprezes spółki, do niedawna pełnomocnik ds. funduszy UE w Polskiej Organizacji Turystycznej, w latach 2007-2013 jedynie w samych regionach środki finansowe w priorytetach turystycznych sięgną ponad 1 mld euro, co jest ogromną szansą dla biznesu. Dodaje także, że Interfrie chcą skorzystać przede wszystkim z regionalnych programów operacyjnych i Europejskiego Funduszu Społecznego. Pozyskane środki zostaną przeznaczone na poprawę już istniejącej bazy, a także na szkolenia dla personelu.
W chwili obecnej spółka jest właścicielem łącznie 11 obiektów na Pomorzu Zachodnim, w Sudetach oraz Pojezierzu Lubuskim, posiada także biuro turystyczne z Lublinie. Jej baza noclegowa obejmuje 1115 pokoi, co jej daje piąte miejsce w krajowym rynku turystycznym. Firma zajmuje się usługami wypoczynkowo-rehabilitacyjnymi.
Andrzej Pawluszek, wiceprezes Interferie S.A. mówi, że Instytut Turystyki prognozuje, że liczba cudzoziemców wybierających się do Polski w kolejnych latach wzrośnie co najmniej o 4 proc., spółka chce skorzystać z tego boomu. Wyraża on opinię, że Interferie do roku 2010 mają szansę znaleźć się na drugiej pozycji w Polsce pod względem liczby obiektów i oferowanych miejsc noclegowych.
Klientami spółki są nie tylko turyści krajowi, ale także zagraniczni. Liczba gości z Niemiec stale rośnie i stanowi ponad 30 proc. przychodów firmy.
Tadeusz Kania, wiceprezes Interferie S.A. mówi, że po przeprowadzeniu procesu inwestycyjnego w 2010 roku zamierza dysponować ponad 1.500 pokojami. Dodatkowo będzie ciągle rozszerzać swoją ofertę o dodatkowe usługi rehabilitacyjne i SPA. Coraz większa liczba gości wyraża zainteresowanie nie tyle samym noclegiem, co możliwością prozdrowotnego wypoczynku oraz regeneracji fizycznej i psychicznej.
Wybrane dane finansowe Interferii
Po 6 miesiącach b.ż. uzyskany wynik netto jest wyższy od założeń budżetowych o 35,78 proc. Zakładano na pół roku wynik netto na poziomie 1 174 tys. zł. W tym okresie spółka zarobiła 599,5 tys. zł. Interferie podtrzymują prognozę wyniku finansowego opublikowaną w marcu 2007 r. Przyjęty przez radę nadzorczą budżet zakłada, że spółka w 2007 r. osiągnie przychody z usług rzędu 39 595,7 tys. zł. i zysk netto- 1 605 tys. zł.
Wykorzystanie miejsc noclegowych firmy rożnie średnio 47,2 proc. w 2005 r. i 49,3 proc. w 2006 r.
Wybrane informacje finansowe
Dane z I półrocza 2007:
- przychody netto (tys . zł) kolejno za lata 2007 2006 2005 2004 2003:
14 664 37 426 37 040 36 620 30 012
Zysk (strata) na działalności operacyjnej (tys. zł) kolejno za lata 2007 2006 2005 2004 2003:
-1011 2603 5116 3023 1382

Zobacz całość »



Hossa na europejskim rynku hoteli

Zobacz całość »
W pierwszym półroczu 2007 roku przychody przypadające na jeden dostępny pokój hotelowy wzrosły o prawie 7% - wynika z raportu HotelBenchmark, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte.
Ogromny wpływ na obroty branży hotelarskiej mają wydarzenia sportowo - kulturalne w danym kraju. W hiszpańskiej Walencji cena za hotel w okresie regat America’s Cup, wzrosła o ponad jedną trzecią. Z powodu nasilenia ruchu turystycznego i większej liczby konferencji w Stambule zaobserwowano 16% dynamikę wzrostu cen noclegów. Natomiast ateńscy hotelarze dzięki finałowi piłkarskiej Ligi Mistrzów odnotowali wzrost wskaźnika RevPAR o ponad 116%, do 337 euro.
Raport do najdroższych hoteli zalicza te w Moskwie, natomiast do najtańszych w Warszawie i Budapeszcie. W stolicy Rosji średnio za dobę hotelową trzeba zapłacić 263 euro. Mimo otwarcia hoteli klasy międzynarodowej (Marriott Courtyard, Ritz Carlton, Holiday Inn) nadal popyt znacznie przewyższa podaż noclegów. W Moskwie zdecydowanie brakuje hoteli klasy ekonomicznej o przystępnej cenie.
W Warszawie średnio za noc trzeba zapłacić 91 euro, co jest bardzo tanio - wynika z raportu analizującego ponad 7 tys. hoteli. Trzeba tez zaznaczyć, że stolica Polski i tak zanotowała w pierwszej połowie 2007 roku 10% wzrost cen w porównaniu do roku poprzedniego. Tomasz Dziedzic, analityk Instytutu Turystyki twierdzi, iż nie mniej chlubne dla Warszawy jest to, że znajduje się na końcu europejskiej listy, analizującej ilość miejsc hotelowych na tysiąc mieszkańców. Niesłychanie pobiły nas Praga, Budapeszt i stolice krajów bałtyckich.

Zobacz całość »



Jak zabezpieczyć się przed stratą bagażu

Zobacz całość »
Przed wyjazdem warto wykupić ubezpieczenie bagażu. Jednak nawet, gdy pasażer takiego ubezpieczenia nie posiada można liczyć na uzyskanie odszkodowania z polisy odpowiedzialnego za szkodę.
Gazeta Prawna radzi jak starać się o odszkodowanie za skradziony lub zniszczony bagaż.
Zazwyczaj od chwili opuszczenia domu, bagaże nie są już chronione polisą mieszkaniową. Polisy turystyczne zazwyczaj zawierają ubezpieczenie bagażu. Jednak jest to głównie oferta skierowana do osób wyjeżdżających za granicę. Podróżujący po Polsce mogą wykupić jedynie samodzielne ubezpieczenie bagażu.
W przypadku posiadania ubezpieczenia otrzymuje się gwarancję, że jeśli przewożone rzeczy zostaną zniszczone w wypadku lub skradzione można starać się o odszkodowanie.
Jednak jak zaznacza Magdalena Olborska z PZU - Ubezpieczenie bagażu nie obejmuje sprzętu komputerowego, np. laptopa.
Dodaje też, że PZU chroni laptopa poza mieszkaniem jako ruchomość domowa. Natomiast w innych towarzystwach nie ma takiej możliwości lub jest to opcja dostępna wyłącznie w najszerszych wariantach. Paweł Wróbel, rzecznik Generali poinformował - Możliwość ubezpieczenia rzeczy osobistych poza miejscem zamieszkania daje ubezpieczenie od wszelkiego ryzyka, Pakiet Diamentowy. Zaznacza jednak, że są one objęte ochroną tylko od rabunku.
Polisa nie obejmuje tzw. kradzieży zwykłej, czyli nie można pozostawić rzeczy bez nadzoru. Aby uzyskać odszkodowanie, musi dojść do rabunku. Według PZU musi mieć miejsce zastosowanie przemocy fizycznej, groźby użycia gwałtu lub doprowadzenie do nieprzytomności lub bezbronności.
Generalną zasadą jest fakt, że ubezpieczone mienie musi być pod nadzorem klienta lub przechowywane w zamkniętym miejscu.
Odszkodowanie można też uzyskać nawet nie posiadając polisy. Jeżeli wypadek spowodowany był z winy innego kierowcy, odszkodowanie za zniszczone rzeczy wypłacane jest z polisy OC komunikacyjnego sprawcy. Wystarczy przedstawić dowody, że sprzęt został zniszczony, a towarzystwo ubezpieczeniowe powinno wypłacić odszkodowanie. Jednak towarzystwo nie wypłaca pieniędzy na nowy sprzęt, tylko oblicza jego wartość rynkową.
Za bagaż zniszczony w autokarze podczas stłuczki lub z niego skradziony można otrzymać odszkodowanie z OC autokaru. Natomiast, jeżeli bagaż zginie z pokoju hotelowego, odpowiedzialność ponosi właściciel obiektu.

Zobacz całość »



Czy przy autostradach będą hotele?

Zobacz całość »
Andrzej Maciejewski, rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad poinformował, że pod koniec sierpnia zostanie ogłoszony przetarg na miejsca obsługi podróżnych (MOP-y) przy autostradach.
Pod uwagę brane są odcinki trasy A2 (Konin - Stryków) oraz autostrady A4 (Wrocław - Sośnica). Jest to przedsięwzięcie od dawna wyczekiwane przez kierowców jak i przez koncerny naftowe. Jednak najgorsze jest to, iż do budowy hoteli nikt się nie zgłasza - pisze "Puls Biznesu". Za to jest wielu chętnych do stawiania stacji benzynowych.
Rządowe rozporządzenie mówi, że mają powstać 22 MOP-y o różnym standardzie. Miejsca obsługi podróżnych mają być wyposażone w stacje benzynowe, punkty gastronomiczne i motele. Przewidywany koszt inwestycji to 200 mln zł. Być może głównym problemem dla potencjalnych inwestorów jest jednak fakt, że te kalkulacje nie uwzględniają realiów obecnego rynku budowlanego i aktualnych cen materiałów.

Zobacz całość »



Turyści spędzili noc na lotnisku w Goleniowie

Zobacz całość »
Grupa polskich turystów oczekiwała na samolot na lotnisku w Goleniowie.
Samolot tunezyjskich linii lotniczych, który miał ich zabrać na wycieczką w czwartek, przyleciał do Polski dopiero w piątek nad ranem. W końcu 77 turystów odleciało z Goleniowa do Monastyru o godzinie 8.40 w piątek, zamiast 23.55 w czwartek.
Organizatorami wycieczki do Tunezji były biura podróży Exim Tour i Triada.
Dyrektor ds. operacyjnych portu lotniczego Szczecin-Goleniów Maciej Dziadosz powiedział, że wszyscy oczekujący na lot dostali vouchery na wyżywienie. Tak uzgodniło lotnisko z touroperatorami. W tej sytuacji wszystkie punkty gastronomiczne, kioski i sklepy na lotnisku były czynne całą noc. Normanie port jest zamykany o północy na pięć godzin.
Port lotniczy Goleniów obsługuje czartery do Tunezji, Egiptu i Turcji. Regularne połączenia realizuje do Warszawy, Londynu i Dublina. Jesienią planuje uruchomić dwa nowe loty - do Edynburga i Oslo.

Zobacz całość »



Duzi przewoźnicy autokarowi nie boją się kontroli

Zobacz całość »
Okazuje się, że duzi przewoźnicy nie boją się kontroli Inspekcji Transportu Drogowego, ani nakładanych przez inspektorów kar finansowych.
Pięć lat temu na nieuczciwych i niesolidnych przewoźników ITD mogła nałożyć 400 tys. kary a obecnie tylko do 30 tys. Wskutek protestów przewoźników przepisy zostały zmienione w 2003 roku na mocy nowelizacji ustawy o transporcie drogowym. Dlatego firmy przewozowe wolą maksymalizować zysk, nawet kosztem prawa, bo i tak zapłacą niewiele, a dodatkowo kontrolerów na drodze spotyka się stosunkowo rzadko.
Dziś ITD na drodze może ukarać kierowcę mandatem w wysokości do 15 tys. zł, natomiast po sprawdzeniu firmy może ukarać kwotą do 30 tys. W 2002 roku gdy powstała Inspekcja zasady były znacznie surowsze, nakładano kary w wysokości 300 - 400 tys. zł - powiedział Alvin Gajadhur, rzecznik Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego. Przy takich kwotach duża firma może sobie wkalkulować sobie karę raz na jakiś czas w koszty.
Inspektorat Transportu Drogowego uważa, że najlepszymi karami dla pewnych siebie przewoźników byłyby stworzenie listy najlepszych i najgorszych firm. Na czerwonej liście zapisani byliby przewoźnicy u których kontrola wypadła źle, natomiast na zielonej firmy, u których kontrole wypadły pomyślnie. Wtedy klienci sami ocenialiby i wybierali firmę z której usług chcą skorzystać. Znakomitym rozwiązaniem są praktykowane w Ameryce procesy cywilne, w których ofiary domagają się wysokich odszkodowań.

Zobacz całość »



Kto zarabia na kapryśnej pogodzie tego lata?

Zobacz całość »
Ku nie zadowoleniu turystów, pogodę tegorocznych wakacji cechuje głównie deszcz, chmury i niskie temperatury. Jednak są tacy, którzy z tego powodu się cieszą.
Ci, którzy udali się na wczasy w lipcu nie mogli niestety liczyć na tropikalne upały w Polsce, a tym zaznać słońca, czy kąpieli. Nie zadowoleni są także sprzedawcy kremów z filtrem oraz parasoli plażowych. Nie narzekają natomiast właściciele pubów, restauracji i innych miejsc oferujących różne formy rozrywki, gdyż tego lata przeżywają oblężenie. Dla nich każdy pochmurny dzień, stanowi dodatkowy dochód. - Brzydka pogoda to jak błogosławieństwo - oświadczył Artur Pach z zakopiańskiej kręgielni. - Godzina grania to 40 zł, a i tak wszystkie tory od rana do 22 mam zajęte. Gdy pada, jest u nas w ciągu dnia nawet 300 osób. To dwa razy więcej niż w ładne dni - dodał.
- Nie mamy jeszcze dokładnych danych, ale widzimy, że w tym roku zainteresowanie usługami spa jest ogromne - powiedział Tomasz Olbryś z hotelu Amax w Mikołajkach. Wczasowicze licznie uczęszczają na basen, siłownię czy do sauny. Dużym zainteresowaniem cieszą się też sklepy z odzieżą. - Część ludzi kupuje ciepłe przeciwdeszczowe kurki albo bluzy, bo nie przewidzieli, że będzie zimno i nie zabrali ich z domu. Inni przychodzą i godzinami oglądają T-shirty i inne drobiazgi. Prawie każdy coś kupuje, dziennie mam nawet kilka tysięcy utargu - wyjaśnił Sebastian, sprzedawca z Rewala.
Po basenie i zakupach, oczywiście turyści chętnie udają się do knajpek! W kurortach czasem trudno o miejsce w restauracji czy smażalni, stoliki przez cały dzień są pełne, gdyż klienci zamawiają kolejne piwa i przekąski. - W ładnie dni restauracja zapełnia się dopiero wieczorem, teraz od godz. 12 mamy komplet. Chętnych jest nawet 40% więcej niż zwykle - oznajmiła Barbara Gula z restauracji Tivoli w Sopocie. Jenak deszczowa pogoda, to raczej chwilowa satysfakcja z utargu, ponieważ wielu turystów odwoła sierpniowe urlopy, nawet kosztem kilkuset złotych straconych zadatków.

Zobacz całość »



Pierwszy pięciogwiazdkowy hotel w Bieszczadach

Zobacz całość »
W Bieszczadach ma powstać pierwszy 5-gwiazdkowy hotel oraz ekskluzywny kompleks turystyczno-rozrywkowy.
Hilton będzie mieścił się w Lutowiskach koło Ustrzyk Dolnych. Prace budowlane już się rozpoczęły i planowany ich koniec to rok 2010. Koszt inwestycji to ponad 50 mln zł.

Zobacz całość »



Ostrzeżenie: fałszywe faktury za kolonie!

Zobacz całość »
KOMUNIKAT WARSZAWSKIEJ IZBY TURYSTYKI z dnia 10 sierpnia 2007r.
OSTRZEŻENIE PRZED FAŁSZERZAMI FAKTUR ZA UDZIAŁ DZIECI NA KOLONIACH
W dniu dzisiejszym zostaliśmy poinformowani przez jednego z członków WIT organizatora wypoczynku dzieci i młodzieży, że działa na razie niezidentyfikowana osoba (lub grupa) która wymyśliła sprytny ale oszukańczy proceder pozyskiwania nielegalnych pieniędzy w następujący sposób:
1.Wyrabiając legalnie podrobioną pieczątkę biura podróży ( w tym przypadku z WIT) w wystawianych fakturach VAT za udział dziecka na kolonii, czy obozach umieszcza sfingowane dane dotyczące tego udziału ( imię i nazwisko dziecka winno
być oczywiście prawdziwe)
2.Po dotarciu do rodziców dzieci sprzedaje faktury z wypisanymi dużymi kwotami za udział (np. 1300,- złotych).
3.Biorący świadomie udział w tym procederze rodzice których dzieci zapewne nie wyjeżdżały na kolonie (albo za sporo mniejsze pieniądze) pobierają refundację z funduszu socjalnego w swoim zakładzie pracy.
4.Sprawa przypadkowo wydała się w Zakładzie Cukierniczym "Mieszko" w wydziale spraw pracowniczych w Oddziale Raciborskim Warszawskiego Zakładu Cukierniczego "Mieszko" z którego dzieci pracowników figurują jako uczestnicy "obozu letniego w Kołobrzegu".
5.Sprawa się wydała bo pomylono w jednej z kilkunastu wystawionych faktur dla w/w Zakładu imię dziecka, a przy okazji w wyniku kontaktu Firmy z Raciborza z członkiem WIT okazało się, że nie był on organizatorem żadnej kolonii w w/w miejscowości i posiada zupełnie inną pieczątkę firmową (inny adres i pełną nazwę Firmy, a nie skróconą).
6.Na jednej z faktur której kserokopię aktualnie posiadamy jako wystawca faktury figuruje P. Anna Gajowniczek, która nie jest znana i nie jest zatrudniona u członka WIT. Na fakturze figuruje też czytelny podpis rodzica dziecka (prawdopodobnie oryginalny). Oznacza to, że zapewne udział rodziców w oszukańczym procederze był świadomy, a osobą która wymyśliła ten sposób oszustwa jest ktoś kto ma orientację
w wielu sprawach dotyczących turystyki.
7.Biuro Podróży powiadomiło policję i jest w stałym kontakcie z Zakładem Cukierniczym "Mieszko". Przekazując na prośbę "zagrożonego" wystawianymi fakturami członka WIT "Komunikat" ten przekazujemy także wszystkim Izbom Turystyki.
8. Zakładamy, że policja szybko ustali personalnie wystawcę faktur, w czym zapewne pomogą rodzice - pracownicy Zakładu jako domniemani współudziałowcy w przestępstwie zagrożonym karą z kodeksu karnego (za wyłudzenie pieniędzy).
9.O podobnych fałszerstwach prosimy informować WIT w celu uruchomienia procedur ostrzegających zrzeszone Firmy oraz branżę.
Wiesław Piegat
Dyrektor Biura Zarządu
Warszawskiej Izby Turystyki

Zobacz całość »



::: 2007-08-12 :::


Nowoczesne urządzenia w obiektach pomagają walczyć z hotelową nudą

Zobacz całość »
Goście hotelowi coraz częściej oczekują od hotelu szerokiej oferty usług towarzyszących. Hotele, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom klientów wyposażają pokoje i obiekty w coraz nowsze sprzęty.
Coraz bardziej powszechne stają się telewizory plazmowe, LCD, DVD, czy systemy home theater w apartamentach. Standardem w większości hoteli jest szerokopasmowy internet. Nowością w obiektach w Stanach Zjednoczonych jest oprogramowanie, które umożliwia oglądanie zdjęć i filmów zrobionych prywatnymi kamerami gości. Dużą popularność zdobywają też telewizory plazmowe Philipsa, które, gdy są wyłączone mogą służyć za lustro.
Hotele często decydują się na zainstalowanie nowoczesnej, płatnej telewizji. Sygnał telewizyjny dostarczany jest do hotelu za pośrednictwem satelity, a następnie zapisywany na twardym dysku i stamtąd przekazywany do telewizorów w pokojach. Na zainstalowanie takiego zdecydował się kilka miesięcy temu warszawski pięciogwiazdkowy Hotel InterContinental. Dzięki temu sprzedaż tego typu usług wzrosła kilkukrotnie.
Jednak najnowsze urządzenia hi-tech są często niewykorzystywane, ponieważ są zbyt skomplikowane dla przeciętnego gościa. Dlatego też bardzo ważny jest uprzejmy i dobrze poinformowany personel, który wszystko klientowi wyjaśni, ustawi i w razie potrzeby włączy.
Philips Mirror TV jest jednocześnie stylowym lustrem i funkcjonalnym ekranem LCD o wysokiej rozdzielczości. Telewizor można dostosowywać do dowolnego stylu pokoju hotelowego przez wymianę ramy. Może służyć też jako monitor komputerowy.
Bardzo popularną rozrywką, szczególnie dla mężczyzn do 40-tego roku życia są gry komputerowe. Możliwość odpłatnego wypożyczania najpopularniejszych konsoli do gier, np. Playstation, Xbox, GameCube na recepcji jest dobrym sposobem na zarobienie pieniędzy, zwalczanie nudy przez gości, a także przyciągnięcie ich z powrotem do obiektu. Tego typu usługę wprowadziły już hotele w Stanach Zjednoczonych, a także krakowski Novotel.

Zobacz całość »