Aktualności
Ogłoszenia
Wyszukiwarka
Obecnie jest zindeksowane 33318 aktualności
Archwium aktualności
2007-09-03 do 2007-09-07
(rok 2007, tydzień 36)
Zmień tydzień Zmień rok
Lista aktualności:
::: 2007-09-03 :::
W Hannoverze odbędzie się międzynarodowy zlot VW Transporterów
Zobacz całość »Pod koniec lipca bieżącego roku, w Hanowerze, marka Volkswagen Samochody Użytkowe obchodziła dzień Volkswagena "Ogórka". Pierwsza wersja tego kultowego auta została wyprodukowana w 1947 roku w Wolfsburgu. W latach sześćdziesiątych auto to stało się ulubionym pojazdem rodzinnym, upodobali go sobie także hipisi, "dzieci kwiaty" oraz rock&rollowe zespoły muzyczne, jeżdżące w trasy koncertowe.
"Ogórek" jest swoistą wizytówką tamtych lat. Volkswagen Samochody Użytkowe, opierając się na niepowtarzalnej historii pojazdu, organizuje międzynarodowy zlot VW Transporterów, który odbędzie się na Targach EXPO w Hannoverze od 5 do 7 października br.
Na imprezie prezentowane będą setki niezwykłych, historycznych egzemplarzy VW Transportera. Plac Hermesa stanie się na czas Targów miejscem międzynarodowej wystawy, występów zespołów muzycznych i programów rozrywkowych. Wieczorami, pod gołym niebem, goście obejrzeć będą mogli filmy, w których główną rolę zagra VW Transporter.
Zabawa rozpocznie się 5 października przejazdem konwoju historycznych "Ogórków" z fabryki Volkswagen Samochody Użytkowe do centrum wystawowego EXPO. Ponieważ VW Transporter nieodłącznie kojarzy się z muzyką z lat sześćdziesiątych i nawet dzisiaj, znane gwiazdy korzystają z tej marki podczas tras koncertowych, muzyka będzie bardzo ważną częścią imprezy. W czasie imprezy zagra między innymi lokalny zespół, nawiązujący swoją muzyką do lat 60-tych, który zabierze gości w podróż do świata prawdziwego rock&rolla, w którym oprócz muzyki, liczyła się miłość i pokój. Drugiego dnia imprezy auta zostaną nagrodzone w kategoriach: "Najstarszy T1, T2, T3", "Najatrakcyjniejszy pojazd od T1 do T5", "Najoryginalniejszy T1, T2, T3", i "Pimp my Bulli". Atrakcją imprezy będą jazdy testowe najnowszych modeli samochodów użytkowych spod znaku VW. Uczestnicy jazd testowych na sąsiadujący z hanowerskim centrum wystawowym teren ADAC, dojadą specjalnym autobusem.
Organizatorzy Targów podkreślają, że niewiele pojazdów wywołuje tyle emocji, co VW "Ogórek". Od samego początku auto wyznaczało nowe trendy, było synonimem sukcesu ekonomicznego, wolności, niezależności a także zabawy i podróży. Spotkanie w Hanowerze będzie więc okazją, do przeniesienia się w tamte czasy i poznania legendy kultowego pojazdu.
Czy powstanie szybkie połączenie kolejowe z Warszawą?
Zobacz całość »Ministerstwo Rozwoju Regionalnego nie umieściło na liście kluczowych inwestycji realizowanych w latach 2007-2013 szybkiego połączenia kolejowego z Warszawą. Natomiast region świętokrzyski, o który dba wicepremier Przemysław Gosiewski, już wkrótce będzie mógł korzystać z pociągu pędzącego na Okęcie.
Ministerstwo przedstawiło listę indywidualnych projektów kluczowych do Programu Infrastruktura i Środowisko oraz Innowacyjna Gospodarka, na którym znalazło się 350 inwestycji o wartości 42,5 mld euro, które będą realizowane w latach 2007-2013.
- Najczęściej są to projekty z zakresu infrastruktury transportowej oraz turystyki i promocji Polski na rynku międzynarodowym - powiedziała Grażyna Gęsicka, minister rozwoju regionalnego.
Jednak na liście nie pojawiła się propozycja zgłoszona przez lubelską kolej, mianowicie modernizacja trasy Warszawa-Lublin-Dorohusk
- To połączenie jest priorytetowe dla rozwoju Lubelszczyzny. Dzięki przebudowie linii podróż do stolicy zajęłaby lublinianom zaledwie 1,5 godziny. Poza tym miała kluczowe znaczenie dla naszego regionu przy organizacji Euro 2012. Tędy biegnie najkrótsza trasa na Ukrainę - mówił Andrzej Janasz, zastępca dyrektora ds. technicznych PKP PLK Oddział Regionalny w Lublinie.
Koszt inwestycji został oszacowany na 1,2 miliardów złotych.
- Jesteśmy zaskoczeni, że nasz projekt nie znalazł się na liście ministerstwa. Nawet na tej rezerwowej. Nie mam pojęcia, dlaczego tak się stało. Politycy gwarantowali, że pieniądze na pewno się znajdą. Sama kolej nie jest w stanie udźwignąć tej modernizacji - powiedział dyr. Janasz.
Decyzją Ministerstwa jest także zaskoczona Małgorzata Sadurska, posłanka PiS z Puław. - Nie spodziewałam się takiego rozwiązania. Tym bardziej że sam premier zapewniał, podczas wizyty w Puławach, że fundusze się znajdą -opowiadała posłanka. -Linia kolejowa jest dla mnie tak samo ważna jak budowa obwodnicy w Puławach. Dlatego zrobię wszystko, by pieniądze na nią jednak się znalazły. W czwartek w tej sprawie będę rozmawiać z Jerzy Polaczkiem, ministrem transportu -dodaje.
Swoją pomoc w walce o linię kolejową zapowiedział już Jacek Szczot, świeżo upieczony wiceminister rozwoju regionalnego z Lublina.
Świnoujście - rozpoczyna się rewitalizacja Parku Zdrojowego
Zobacz całość »Władze miasta Świnoujście zamierzają przywrócić dawną świetność zabytkowemu parkowi zdrojowemu. Po renowacji ma on odzyskać wygląd, który blisko dwieście lat temu nadał mu słynny ogrodnik Joseph Lenné.
Do końca przyszłego roku mają zostać zakończone prace przy udrażnianiu starych i budowie nowych rowów melioracyjnych. Obecnie istniejące nie nadążają z odprowadzeniem wody z podmokłych gruntów. Przez to cenne okazy roślin, szczególnie tzw. starodrzewu są zagrożone.
Melioracja całego parku ma kosztować ponad 4 mln zł. Pieniądze będą pochodzić z wygasającego unijnego funduszu Interreg III a. Prace nad tym przedsięwzięciem właśnie rozpoczęła gryfińska firma Erobud.
Melioracja 40-hektarowego kompleksu zieleni jest tylko początkiem zaplanowanych prac. Roman Giziński, miejski ogrodnik Świnoujścia poinformował - Gdy uporamy się z bagnistym i zakwaszonym gruntem, będziemy mogli przystąpić do nowych nasadzeń.
Park ma otrzymać swój historyczny kształt, który zaprojektował Josepha Lenné, szef XIX-wiecznej pruskiej Dyrekcji Ogrodów Królewskich, twórca między innymi słynnego tarasowego ogrodu Sanssouci w Poczdamie i berlińskiego Tiergarten.
W 1826 roku Lenné przybył do Świnoujścia, aby utworzyć kolejny park na miarę ambicji ówczesnych pruskich władców. Świnoujskie kąpielisko wtedy jeszcze nie istniało, a Dom Zdrojowy znajdował się w rejonie obecnej przeprawy promowej w centrum miasta. Zaprojektowany przez królewskiego ogrodnika park ciągnął się właśnie od tego miejsca w stronę morza. Z czasem rozrósł się również na zachód. Do lat 30-tych XX wieku był uważany za perłę uzdrowiska.
Niestety, po wojnie, niepielęgnowany obszar coraz bardziej dziczał. Zaniedbana zieleń nie ma szans na odrodzenie się bez ingerencji człowieka. Wygląd parku psują też PRL-owskie "ulepszenia", np. wyasfaltowane alejki oraz betonowe ławki. Rewitalizacja roślinności ma rozpocząć się w przyszłym roku.
Katarzyna Rówińska, naczelnik Wydziału Rozwoju Miasta w świnoujskim magistracie wyznała - Dalsze prace też chcemy finansować ze środków unijnych.
Projekt zakłada stworzenie nowych rabat, alei i placów, plenerową scenę koncertową oraz altanę widokową. Projekt przygotowała architekt krajobrazu Małgorzata Haas-Nogal, która znana jest między innymi z zaprojektowania odrodzonej szczecińskiej Różanki. Jej plan nawiązuje do historycznego układu parku, w tym też unikalnego geometrycznego układu alei. Projekt przewiduje również pozostawienie miejsca na dwie restauracje, place sportowe oraz place zabaw dla dzieci. Ławki, czy murki mają nawiązywać stylem do epoki, w której powstał park zdrojowy. Wszystkie prace mają zakończyć się w 2011 roku.
Ogień wciąż niszczy bałkańskie lasy
Zobacz całość »Podczas gdy wszystkie spojrzenia skierowane są na walkę z ogniem w Grecji, w której w ciągu tygodnia spłonęło 200.000 ha lasów i zginęło ponad 60 osób, pożary szaleją także w innych krajach bałkańskich.
W najtragiczniejszej sytuacji jest Albania, która niezwykle skromnymi środkami walczy z pożarami lasów i zrośli w niedostępnych górach. Ten najbiedniejszy kraj europejski w ogniu stracił już tysiące hektarów lasów. Trzystu strażaków próbuje opanować 30 pożarów w górskim terenie, gdzie często nie można dotrzeć inaczej niż z powietrza. Rząd albański wynajął już dwa śmigłowce przeciwpożarowe z Niemiec. Najgorsza sytuacja panuje w północnym regionie Lura, gdzie strażacy próbują ugasić dziesięć pożarów oraz na granicy z Grecją - w rejonie Devoll. Pożary lasów wybuchły także w Serbii - m.in. na granicy z Kosowem i w parku narodowym Tara. W sierpniu w tym kraju spłonęło 19,5 ha lasów i łąk. Lasy płoną także na wschodzie, południu i zachodzie Macedonii, ale rozmiary pożarów są mniejsze niż w ubiegłym miesiącu, kiedy to spłonęło 10 tys. ha lasów. W Chorwacji pożar, który pochłonął dotychczas kilkadziesiąt hektarów lasów, zagroził w środę "perle Adriatyku" - Dubrownikowi. Na szczęście zdołano go ugasić. W chorwackim raju turystycznym, na wyspie Hvar, strażacy walczą z kilkoma groźnymi pożarami. Ogień szaleje również w pobliżu starożytnego miasta Split, na stałym lądzie. Walkę z żywiołem utrudniają upały dochodzące do 40 stopni Celsjusza, silne wiatry oraz podpalacze. Rząd chorwacki przygotował już ustawę, która podnosi kary za umyślne podpalenia do 140 tys. euro i pozwala stworzyć internetową bazę danych piromanów.
W Gdańsku powstanie Muzeum Pola Bitwy Westerplatte
Zobacz całość »W Gdańsku zostanie otwarte muzeum Pola Bitwy Westerplatte. Decyzję o utworzeniu Muzeum Pola Bitwy Westerplatte podjął minister kultury i dziedzictwa narodowego Kazimierz Michał Ujazdowski - poinformował wydział prasowy ministerstwa.
Muzeum ma być oddziałem powstałego w ubiegłym roku Muzeum Historii Polski (MHP).
Do 2009 roku, momentu, w którym obchodzić będziemy 70 rocznicę wybuchu II wojny światowej, ma nastąpić odtworzenie stanu Wojskowej Składnicy Tranzytowej Wojska Polskiego sprzed 1939 r . -Chcemy, aby obchody tej okrągłej rocznicy wybuchu wojny, w zrekonstruowanej placówce polskiego oporu, miały charakter międzynarodowy. Polska nie broniła w 1939 r. własnych interesów, ale cywilizacji wolności, cywilizacji europejskiej - mówi minister Ujazdowski.
Do przygotowania obchodów został powołany Komitet Obchodów Rocznicy Wybuchu II wojny światowej. Jego przewodniczącym został sekretarz stanu w MKiDN Jarosław Sellin. W komitecie znajdują się m.in. Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska, Piotr Karczewski, wojewoda pomorski, Jan Kozłowski, marszałek województwa pomorskiego i Admirał Roman Krzyżelewski - dowódca Marynarki Wojennej RP.
W Komitecie zasiadają też czterej żyj obrońcy Westerplatte por. Ignacy Skowron, Jan Lelej, Władysław Stopiński i Jan Hajkowicz.
Projekt rewitalizacji Westerplatte został opracowany przez architekta Igora Strzyka.
Najbardziej istotną zmianą będą zrekonstruowane Nowe Koszary, budynek dawnej Wojskowej Składnicy Tranzytowej z 1935 r. Aktualnie zachowała się tylko jedna trzecia tego budynku. Będzie on zaadaptowany dla potrzeb muzealnych.
W planach jest także odbudowa obiektów Małej Reduty z połowy XIX w., stacji kolejowej i Magazynu nr 1 oraz wykonanie nowego układu dróg pieszych. Wstępne obliczenia podają, że koszt prac może wynieść 45-60 milionów złotych.
Jak na razie zostały wykonane kwerendy zasobów archiwalnych w Polsce, dotyczących Wojskowej Składnicy Tranzytowej. Umożliwi to rozpoczęcie prac nad rewitalizacją Westerplatte.
Została zebrana również całą dokumentację techniczną i fotograficzną obiektów i terenu Wojskowej Składnicy Tranzytowej, a także dokonano zabezpieczenia istniejących reliktów i zabytków.
1 września będzie otworzona nowa Trasa Turystycznej na Westerplatte. Ma ona prowadzić przez kluczowe dla obrony Westerplatte i historii półwyspu miejsca. Zostały już odsłonięte biegnące wzdłuż tej trasy relikty m.in. fundamenty bramy kolejowej i muru, fundamenty budynku stacji kolejowej Westerplatte, zabezpieczono przed zawaleniem i wyremontowano powojenną wieżę obserwacyjną należącą do 25. Baterii Artylerii Stałej w Gdańsku-Stogach.
Tuż przy wyremontowanym schronie załogi wieży znajdować się będzie ekspozycja poświęcona zamordowanym oficerom Marynarki Wojennej w okresie stalinizmu oraz izba pamięci poświęcona kpt. Słabemu, lekarzowi z Westerplatte, zamordowanemu przez UB w 1948 roku w Krakowie. Wieża będzie służyła jako punkt widokowy.
Wykonano również wiele prac ogrodniczych Westerplatte m.in. uporządkowano teren, wycięto zbędne drzewa, uczytelniono zarysy dawnych alejek i ulic, uczytelniono ślady walk, takich jak okopy i leje po bombach.
Problemowy przetarg PKP PLK
Zobacz całość »Kontrakt PKP PLK dotyczący wykonania odcinka Koluszki - Łódź Widzew cały czas budzi kontrowersje. Firmy, które przegrały przetarg informują, że kontrakt wart ponad 300 mln został wyłudzony przez konsorcjum z PKP Energetyka na czele.
W grudniu zeszłego roku PKP Polskie Linie Kolejowe zawarły z konsorcjum z PKP Energetyką na czele kontrakt, największy w swojej historii, który wart był ponad 382 miliony złotych. Konsorcjum wygrało przetarg na projekt i przebudowę 21-kilometrowego odcinka Koluszki - Łódź Widzew, ma dostosować linię do prędkości 140 km/godz., a dla taboru z wychylnym nadwoziem - do 160 km/ godz.
W skład zwycięskiego konsorcjum wszedł także Bombardier Transportation ZWUS, który jest producentem i dostawcą kluczowego systemu bezpieczeństwa: samoczynnych blokad liniowych. To stało się źródłem problemu, ponieważ konkurenci uznali, że nie ma on ważnego certyfikatu.
Firma miała dostarczyć dwa rodzaje blokad, przedstawił tylko jedno świadectwo Urzędu Transportu Kolejowego o dopuszczeniu ich do eksploatacji i przekonywała, że dokument dotyczy dwóch blokad.
-Samoczynne blokady liniowe czuwają nad bezpieczeństwem trakcji. Są dwa ich rodzaje, przez kolejarzy określane jako 'trzy czterostawne' i 'jednoodstępowe'. Dokumentacja przewidywała zastosowanie obu rodzajów. Mamy je i odpowiednie certyfikaty - oświadczył Bombardier.
A więc gdzie tkwi problem?
Blokada jednoodstępowa nie miała koniecznego certyfikatu i tym samym nie spełniała warunków przetargu. Czasowe świadectwo (nr U/2003/UTK /061) straciło ważność 30 czerwca 2005 r. Firma Bombardier, jak twierdzą inni oferenci zataiła to w przetargu i aż dwa razy zapewniała, że dysponuje stosownymi świadectwami: w grudniu 2005 r., gdy składała ofertę do PKP Energetyka, i 8 sierpnia 2006 r., kiedy podpisywała z nią umowę.
W przetargu trzeba było także dołączyć listy wdrożenia proponowanych blokad. Bombardier ją dołączył, jednak nie znalazła się na niej ani jedna blokada jednoodstępowa. Przedstawiciele innych firm postrzegają sytuację, jako wyłudzenie kontraktu na 300 mln zł.
SkyEurope jednak opuszcza Kraków
Zobacz całość »Od sezonu zimowego tani przewoźnik SkyEurope będzie latał z Krakowa tylko do Wiednia. Jason Bitter, prezes SkyEurope poinformował również, że dnia 28 października bieżącego roku zamknięta zostanie krakowska baza taniego przewoźnika. SkyEurope rezygnuje także z bazy w Budapeszcie.
Decyzję o likwidacji bazy, prezes tłumaczy chęcią umocnienia pozycji lidera na trzech lotniskach. Tłumaczy - Z flotą 14 samolotów lepiej jest być silnym w kilku miejscach, niż słabym w wielu.
SkyEurope chce rozwijać bazy w Bratysławie, Wiedniu oraz Pradze, które według słowackiego przewoźnika posiadają większy potencjał niż lotniska w Krakowie i Budapeszcie.
W przyszłym roku podatkowym linia SkyEurope zamierza osiągnąć rentowność. Może to osiągnąć przez zwiększenie dochodów oraz zminimalizowanie kosztów. Umocnienie pozycji na 3 lotniskach ma spowodować zwiększenie dochodów, natomiast rezygnacja z niewystarczająco dochodowych baz w Krakowie oraz Budapeszcie ma przyczynić się do ograniczenia kosztów.
Dużym problemem krakowskiej bazy była silna sezonowość ruchu pasażerskiego. Bitter zaznacza, że tylko przez 3 miesiące w roku wyniki były zadawalające, natomiast pozostałe 9 miesięcy było nieopłacalne. Dodaje - Ciężko zarabiać pieniądze stracone przez 40 tygodni w 12, kiedy ruch jest na wysokim poziomie.
Wysoki współczynnik wypełnienia samolotów linia odnotowywała tylko podczas wakacji oraz w okresie świąt Bożego Narodzenia.
Koszty funkcjonowania bazy przewoźnika SkyEurope w Krakowie były wyższe aż o 52% w porównaniu z Bratysławą oraz o 30% w porównaniu z Pragą. Bitter podkreśla - Taniej jest operować z takich lotnisk jak Barcelona, Rzym czy Mediolan. Próbowaliśmy negocjować redukcję opłat na krakowskim lotnisku, niestety oferta która otrzymaliśmy nie była na tyle zadawalająca, aby pozostać w Krakowie.
Dotychczas żadna inna linia lotnicza nie zdecydowała się na otworzenie swojej bazy w Krakowie. Planował to kiedyś Ryanair, jednak zniechęciły go wysokie stawki.
Port Lotniczy Balice leży jest w dolinie, dlatego też panują tam często niekorzystne warunki atmosferyczne. Zimą występują mgły, co powoduje konieczność odwoływania lotów i ponoszenia strat finansowych przez linie lotnicze.
Lotnisko nie posiada odpowiednich systemów, które pozwalałyby na wykonywanie operacji lotniczych w trudnych warunkach pogodowych. Bitter zaznacza - W Krakowie znajduje się droga startowa kategorii 1 tylko w jednym kierunku, a lotnisko znajduje się na obszarze gdzie mgła i silne wiatry są powszechne. Inne lotniska zlokalizowane w podobnych obszarach złych warunków atmosferycznych posiadają odpowiednie systemy pomocy radionawigacyjnych pozwalające na wykonywanie startów i lądowań nawet podczas najgorszych warunków atmosferycznych. Dodaje, że przy takich wysokich opłatach sprzęt tego typu powinien być w standardzie lotniska. Podkreśla też, że krakowskie lotnisko nie ma też hangaru.
Według prezesa SkyEurope, Praga, Bratysława oraz Wiedeń są dużo lepiej położone geograficznie niż Kraków. Tłumaczy - Dla przykładu czas lotu z Pragi do Amsterdamu jest godzinę krótszy niż z Budapesztu, a taryfy które płacą pasażerowie są podobne.
Tanim liniom lotniczym opłaca się latać na krótkich odcinkach, ponieważ im krótsze są trasy tym więcej lotów może wykonać jeden samolot. W Krakowie jeden samolot mógł wykonać 6 lotów, natomiast w Wiedniu i Pradze o dwa więcej. Powoduje to większe wpływy ze sprzedaży większej ilości biletów.
Paweł Cybulak wyznał - O zamknięciu bazy mówiło się od kilku miesięcy. Osobiście myślałem, że do tego nie dojdzie i krakowskie lotnisko zrobi wszystko, aby zatrzymać u siebie Słowaków. Niestety myliłem się.
Obecnie linie lotnicze oczekują od lotniska sprawnej obsługi, niskich kosztów, sprzętu, który pozwala na bezpieczne wykonywanie operacji lotniczych oraz odpowiednich pomieszczeń hangarowych. Bazowanie wyłącznie na wyrobionej marce "Kraków" jest już niestety niewystarczające dla krakowskiego portu.
SkyEurope nie jest pierwszym przewoźnikiem, który skarży się na warunki panujące na krakowskim lotnisku. Kilka miesięcy wcześniej problemy z bezpiecznym lądowaniem sygnalizował Ryanair, który odwołał wieczorne loty do Krakowa.
Nie powstają już też żadne nowe połączenia z Krakowa. W ubiegłym roku każdego miesiąca pojawiały się nowe linie lotnicze, natomiast w ciągu ostatnich miesięcy żaden przewoźnik nie wszedł na krakowskie lotnisko. Jedynie easyJet zapowiedział otwarcie nowych tras. Ryanair nie zdecydował się na otwarcie nowych połączeń, a nawet zlikwidował linię do Frankfurtu Hahn. Jednocześnie irlandzki przewoźnik wszedł na katowickie lotnisko i ogłosił tam swoje nowe połączenia.
Cybulak podkreśla - Władze lotniska licząc, że inne linie szybko zagospodarują lukę po SkyEurope mogą się jednak przeliczyć gdyż złe doświadczenia Słowaków mogą negatywnie wpłynąć na zagospodarowanie tej luki.
Swojej bazy nie zamierzają w Krakowie otworzyć ani Ryanair, ani Norwegian. Wizz Air zlokalizował swoją bazę w Katowicach, więc też nie zdecyduje się na Balice. Natomiast Centralwings nie ma wystarczającej ilości maszyn w swojej flocie. Jedynym przewoźnikiem, który mógłby otworzyć swoją bazę w Krakowie jest easyJet, który operuje z Krakowa głównie na Wyspy Brytyjskie.
Krynica: powstanie centrum konferencyjno-kongresowe
Zobacz całość »270 milionów złotych tyle może kosztować wielkie centrum konferencyjno-kongresowe, którego budowa planowana jest przez władze Krynicy.
Centrum ma być wyposażone w salę widowiskową, na co najmniej 1500 osób, hotel, galerię handlowo- usługową i podziemny parking . To wszystko ma powstać w samym centrum uzdrowiska. Tydzień temu samorząd lokalny zdecydował sprzedać tam hektarową działkę z kinem Jaworzyna. W tym roku powinien nastąpić także wybór inwestora.
- Koszt budowy pięciokrotnie przekracza roczny budżet naszej gminy, ale chętnych nie brakuje. Mamy już kilka poważnych ofert z kraju i zagranicy - powiedział Gazecie Wyborczej burmistrz Emil Bodziony.
O sprzedaży tej nieruchomości zdecydowano na ostatniej sesji rady miasta. Nie przypadkowo poprzedziła ona startujące w tym tygodniu Forum Ekonomiczne. Zygmunt Berdychowski, jego twórca już od dawna przekonywał władze do budowy takiego centrum kongresowego.
- W tym roku przyjedzie prawie trzy tysiące osób. Aby forum mogło dalej się rozwijać, infrastruktura kongresowa nie może ograniczać się do Nowej Pijalni i deptaka. Najważniejsi ludzi w Europie nie przyjadą do namiotu - przekonuje Berdychowski.
Wątpliwości, co do korzyści, jakie uzdrowisku przyniosą doroczne spotkania polityków Zarówno biznesmenów nie mają miejscowe władze, a także Berdychowski. Twórcy forum obliczają, że tylko w tym roku wynajem hoteli i pensjonatów przyniesie ok. 2 mln zł dochodu. Jednak najważniejsza jest promocja. Przyjadą byli i obecni szefowie rządów i państw oraz reprezentanci wielkiego biznesu.
- Takiej promocji nie ma żadne polskie uzdrowisko. To z pewnością przekłada się na gotowość inwestycyjną. Nieraz byłem świadkiem rozmów, podczas których rodziły się późniejsze inwestycje w Krynicy. Przykłady? Choćby kolejka gondolowa na Jaworzynę - twierdzi Berdychowski.
Gości mają przyciągać także dodatkowe atrakcje, takie jak loty helikopterem nad uzdrowiskiem, wycieczki gondolą itd. Zwiększa się też liczba kuracjuszy ze wschodniej Europy, z której każdego roku przyjeżdża największa liczba uczestników forum. Również prywatni inwestorzy dostrzegli koniunkturę i chcą budować luksusowe hotele.
- Nie twierdzę, że to wszystko zasługa krynickiego forum, ale bez niego nasze miasto z pewnością rozwijałoby się wolniej - podsumowuje burmistrz Bodziony.
Podczas pokazów Air Show zginęło dwóch pilotow
Zobacz całość »W wyniku zderzenia dwóch samolotów zginęło dwóch pilotów zespołu akrobatycznego "Żelazny. Zginął Lech Marchelewski, założyciel "Żelaznych" i Piotr Banachowicz. Najprawdopodobniej jeden z pilotów popełnił błąd.
Obecnie w radomskiej prokuraturze przesłuchiwani są piloci z zespołu "Żelazny" oraz trwają ustalenia.
Pechowe pokazy rozpoczęły się w sobotę o godzinie 10, jeszcze przed oficjalnym otwarciem na niebie pojawili się "Żelaźni". - Ale to tylko zwiastun atrakcji jakie czekają na państwa po południu - mówił konferansjer.
Do około godziny 16 wszystko szło zgodnie z planem. Zgonie z harmonogramem pojawiały się kolejne samoloty i zespoły. Swoje wyczyny prezentowali: Orliki, Grupa Skorpion oraz piloci na samolotach F-16, F-15, F-18.
Gdy na niebie pojawił się "Żelazny" komentator znając wyczyny pilotów z "Żelaznych" zapowiedział: - A teraz zobaczycie państwo coś naprawdę wspaniałego (miał na myśli figurę akrobacyjną "rozeta", którą za chwilę mieli wykonać piloci). Nagle spiker zawołał: - Nie, to niemożliwe, nie wierzę w to, o Matko Boska!
Dwa samoloty miały minąć się na wysokości około 30 metrów, w odległości 1,5 m od siebie. Jednak zaczepiły się o siebie i rozbiły. Wszystko trwało zaledwie sekundę. Samoloty leciały z prędkością 300 km/h.
- Boże! Tam chyba zginął Lech - mówił roztrzęsiony Marek Chmiel, przyjaciel "Żelaznych" od 1990 roku.
- On nie miał szans - mówi Chmiel. Jeszcze wówczas informacje o śmierci pilotów nie były potwierdzone, jednak po kilkunastu minutach potwierdziły się tragiczne fakty: piloci nie żyją.- To najsmutniejsze święto lotnictwa od lat. Biało-czerwona szachownica stała się jeszcze bardziej czerwona - mówił do publiczności gen. Andrzej Błasik, dowódca sił powietrznych WP, który odwołał później pokazy.
Po tragedii została ogłoszona minuta ciszy, później kapelan z publicznością odmówił modlitwę.
Lech Marchelewski, był to płk rezerwy, a także dyrektor aeroklubu Ziemi Lubuskiej, pomysłodawca i założyciel grupy "Żelazny". Miał 62 lata. Miał być to jego ostatni lot, ponieważ wycofywał się z latania akrobatycznego.. Inżynier pilot Piotr Banachowicz był młodym, 24-letnim członkiem Aeroklubu Ziemi Lubuskiej, wyłatał 500 godzin.
Prezydent Radomia Andrzej Kosztowniak ogłosił trzydniowa żałobę w mieście.
Kilka lat temu w Czechosłowacji na podobnych pokazach włoski zespół akrobacyjny Frecce Tricolori przy podobnej figurze również miał wypadek.
Połączenie Rzeszów-Nowy Jork raz na dwa tygodnie
Zobacz całość »LOT podjął decyzję o utrzymaniu połączenia Rzeszów - Nowy Jork. Samolot na tej trasie będzie jednak latał tylko raz na dwa tygodnie i tylko w październiku.
Samoloty LOT-u na trasie Rzeszów - Nowy Jork regularnie latać będą tylko do połowy września. Przewoźnik nie ukrywał od początku, że na zimę rejsy zostaną zawieszone i uruchomione ponownie od 1 czerwca. Jednak coraz częściej regionalni politycy zaczęli mówić o utrzymaniu tego połączenia przez cały rok. Jednak LOT upierał się, że zimą przeloty mogą się przedsiębiorstwu nie opłacać. - Decyzja, że regularne połączenie Rzeszów - Nowy Jork obowiązuje do 13 września, nie została zmieniona. Nic mi nie wiadomo, by miała zapaść inna- mówił Wojciech Kądziołka, rzecznik prasowy LOT-u.
Wiesław Mardosz, dyrektor Portu Lotniczego Rzeszów-Jasionka, również nie bardzo wierzył w zmianę decyzji potężnego przewoźnika. - Wciąż rozmawiamy w tej sprawie, ale obawiam się, że już jest za późno. Aby zapewnić odpowiednie obłożenie w samolotach w miesiącach zimowych, trzeba byłoby już rozpocząć rezerwację miejsc - argumentował Mardosz.
W piątek młodzieżówka Platformy Obywatelskiej przeprowadziła na głównym deptaku w Rzeszowie zbiórkę podpisów pod petycją do LOT-u.
- LOT jest firmą, która działa na silnym konkurencyjnym rynku. W swych decyzjach kieruje się rachunkiem ekonomicznym. Lata tam, gdzie może zarobić. O ile połączenie letnie z waszego miasta do Stanów jest opłacalne, o tyle nie wiadomo, czy takie byłoby zimą. To, że jakaś partia, nieważne, czy to będzie PO, czy PiS, czy jakakolwiek inna, będzie urządzać happeningi, niczego tu nie zmieni - komentował Kądziołka.
Jednocześnie w Warszawie zaczynały się rozmowy przedstawicieli regionu z szefostwem LOT-u. Województwo reprezentowali Zygmunt Cholewiński i poseł PiS-u Stanisław Ożóg. Rozmowy te trwały kilka godzin. - Jest kompromis - obwieścił nam po ich zakończeniu poseł Ożóg.
Jak wynika z piątkowych ustaleń w październiku loty na trasie Rzeszów - Nowy Jork będą się odbywać raz na dwa tygodnie.- Z tym, że ten miesiąc będzie takim papierkiem lakmusowym. Zobaczymy, jakie będzie zainteresowanie pasażerów. Jeśli przewoźnik uzna, że na wystarczającym poziomie, to samoloty będą latać przez całą zimą. Jeśli nie, to loty zostaną znów zawieszone - tłumaczy marszałek Cholewiński.
- Wynegocjowaliśmy też, że loty letnie, trzy razy w tygodniu, zamiast od 1 czerwca zostaną wznowione od 1 kwietnia - dopowiada poseł Ożóg.
Co więc wpłynęło na zmianę decyzji przewoźnika? - Dużo dało to, że w tych rozmowach uczestniczył poseł Ożóg, wiceprzewodniczący sejmowej komisji finansów publicznych. To zadziałało. Firma liczy się z głosem takich osób - uważa marszałek Cholewiński.
Rzecznik Kądziołka tłumaczy to inaczej: - O utrzymaniu połączenia zimą zadecydowało duże zainteresowanie nim pasażerów z waszego regionu.
Państwo dopłaca do wycieczek patriotycznych i religijnych
Zobacz całość »Będzie można liczyć na dopłaty do szkolnych wycieczek do wskazanych miejsc patriotycznych i religijnych. W województwie lubuskim takimi miejscami są oflag w Dobiegniewie i sanktuarium w Rokitnik.
Oflag II C Woldenberg w Dobiegniewie był to największy obóz jeniecki dla polskich oficerów. Miesiąc temu otworzono tam odrestaurowane muzeum.W Ministerstwie Oświaty przygotowano ,,Program wycieczek edukacyjnych dla dzieci i młodzieży" , który obejmuje 30 bloków tematycznych i prezentuję listę prawie 200 miejsc do zwiedzania. Szkoły chcące je zobaczyć mogą wystąpić o ministerialną dotację.
- Znajomość ojczyzny i jej dziejów jest zarówno obowiązkiem, jak i wartością, którą ciągle, na nowo, powinna odkrywać szkoła. Jest to obowiązek bycia w miejscach, które tworzyły i tworzą dziedzictwo narodowe. Program wycieczek edukacyjnych ma wspomóc w tym szkołę - czytamy w piśmie ministerstwa.
Kuratorium oświaty w województwie lubuskim otrzymało na takie wycieczki 240 tysięcy złotych. - Pieniądze wystarczą, na co najmniej kilkadziesiąt wyjazdów. Szanse na wycieczkę w tym roku szkolnym są jednak niewielkie - mówi Wiesława Luftman, dyrektor Wydziału Organizacji i Pragmatyki Zawodowej.
- Zgodnie z zaleceniem ministra, aby podzielić te pieniądze, musimy zorganizować konkurs. Ogłosiliśmy go właśnie na stronie internetowej. Na wnioski i projekty szkół czekamy do 15 czerwca - wyjaśnia Luftman.
Szkoły otrzymają pokrycie 30-70% kosztów, a jeżeli chodzi o najbiedniejsze dzieci nawet 100%. W tym roku projektem będą objęci jedynie uczniowie szóstych klas szkoły podstawowej, drugiej gimnazjum i drugiej liceum. Dyrekcje szkół zastanawiają się jednak, czy liczyć się będzie rok szkolny, w którym złożono wniosek, czy ten, w którym wycieczka się odbędzie.
- Jest to w tej chwili najpoważniejsza wątpliwość, której na razie nie wyjaśniliśmy w resorcie - przyznaje Luftman.
Projekty złożone przez szkoły oceniane będą przez specjalną komisję. - Przestrzegam dyrektorów, żeby nie traktowali tego projektu jak szansy na łatwe zdobycie pieniędzy. Oceniając program wycieczki, będziemy patrzeć przede wszystkim na walor edukacyjny. Przed wyjazdem młodzież musi wiedzieć, gdzie i dlaczego jedzie, z czym wiążą się miejsca, które odwiedzi. Liczy się także oszczędna kalkulacja kosztów i dobra organizacja wycieczki, czyli zaplanowanie wszystkiego w szczegółach - dodaje Wiesława Luftman.
Aktualnie uczniowie gorzowskiego Gimnazjum nr 9 znajdują się gorzowskiego Warszawie na wycieczce Szlakiem Powstańców Warszawskich.
- Pojechał pełen autokar, ale złożony z dzieci z różnych klas, które było stać na ten wyjazd. Zapisy prowadziliśmy od września. Koszty są znaczne, dlatego nie wszyscy mogli pojechać - wyjaśnia dyrektor gimnazjum Anna Gajos-Sejwa.
W gorzowskim I LO w tym roku nie odbyła się żadna patriotyczna wycieczka. - Młodzież pojechała na jeden dzień do Poznania. Teraz jedna klasa jedzie do Włoch. Do Oświęcimia czy na Wawel nikt się nie wybrał. Może projekt ministra coś zmieni? - zastanawia się jeden z nauczycieli.
Dyrektorzy pozytywnie przyjęli pomysł ministerstwa. - Dawniej na wycieczkę jeździły całe klasy, dzisiaj ledwie 60-70 proc. uczniów. Rodziców nie stać na finansowanie wyjazdów, dlatego dobrze się stało, że resort wychodzi z takim pomysłem - mówi Tadeusz Wierzbicki, dyrektor gorzowskiej "trzynastki".- Martwi mnie tylko ta cała biurokracja. Jak zobaczyłem, jaką dokumentację trzeba przygotować dla kuratorium, to lekko się przeraziłem. Po co ten konkurs? Wygra szkoła, która napisze ładniejszy projekt, a przecież każdy taki wyjazd powinien być sfinansowany - dodaje Wierzbicki.
Wiesława Luftman liczy, że każde zgłoszenie zostanie pozytywnie rozpatrzone. - Nie podjęliśmy jednak decyzji, czy jeśli zgłoszeń będzie więcej niż pieniędzy, to zdecyduje ich kolejność, czy też wyższa ocena projektu - mówi Luftman.
Na liście miejsc wartych zwiedzenia w województwie lubuskim znalazły się jednynie dwie pozycje. Dobiegniew z pomnikiem i muzeum jeńców wojennych, oraz Rokitno z sanktuarium maryjnym. Nie wymieniono natomiast m.in. obozu jenieckiego w Żaganiu
- Pewnie dlatego, że przetrzymywano tu nie polskich, lecz alianckich żołnierzy. Pod tym względem nie jest to miejsce pamięci narodowej, choć przecież to także część historii, w dodatku z wielką ucieczką jeńców w tle - mówi Jacek Jakubiak, dyrektor Muzeum Martyrologii Jeńców Alianckich. - Po wojnie przetrzymywano tu Niemców i przez kilka dni Polaków wracających z Zachodu. Ale polskich ofiar nie było wiele. Nie martwię się jednak, że tego obozu nie ma na liście. Co roku odwiedza nas 10 tys. osób, w tym szkolne wycieczki. A ostatnio była nawet młodzież z Hong Kongu- dodaje.
::: 2007-09-04 :::
Współpraca PKP Cargo i LHS przy międzynarodowych przewozach towarowych
Zobacz całość »Cargo i LHS - spółki z grupy PKP, zawarły umowę o współpracy przy międzynarodowych przewozach towarowych na Ukrainę. Choć nie zmieni się charakter rynku, klienci z pewnością zauważą ułatwienia przewoźników.
Przedstawiciele firm zastrzegają, iż umowa nie jest reakcją na potrzeby konkretnego klienta. - To rezultat wnikliwej analizy rynku, oceny jego potrzeb i forsowanej przez nas zasady elastycznego podejścia do klienta - wyjaśnił Ryszard Wnukowski, rzecznik PKP Cargo. Umowa pozwoliła przewoźnikom na stworzenie nowej, atrakcyjniejszej oferty. Do tej pory, towary po stronie polskiej w kierunku przejścia polsko-ukraińskiego Hrubieszów - Izow, były transportowane częściowo po trasach szerokotorowych spółki PKP LHS, a częściowo po normalnych zarządzanych przez PKP PLK, po których jeżdżą PKP Cargo. Zatem jedna trasa była obsługiwana przez dwóch przewoźników, wiec klienci musieli podpisywać aż dwie umowy na przewóz towarów.
Zgodnie z obecną umową, przesyłki będą już transportowane na podstawie jednego listu przewozowego. - Rynek takiej zmiany nie odczuje. Każda z tych spółek miała własną specjalizację i ze sobą nie konkurowały - oświadczył Krzysztof Niemiec, prezes CTL Logistic. Nasuwa się zatem pytanie, czy podpisanie umowy przyczyni się do zwiększenia ruchu na tej trasie? Wzrostu przewozów (między Polską a Ukrainą) spodziewają się m.in. władze PKP Cargo.
- Na pewno oznacza to zmniejszenie biurokracji dla firm korzystających z usług przewoźników na tej trasie - oznajmił Adrian Furgalski, dyrektor zespołu doradców gospodarczych TOR. PKP Cargo zapewnia, iż nowe rozwiązanie będzie miało wpływ na korzystniejsze ceny. - Konkretne warunki cenowe będą zależały od indywidualnych zleceń, zwłaszcza od odległości taryfowych - poinformował Ryszard Wnukowski, który dodał, iż im dłuższe trasy obejmie zamówienie, tym cena będzie korzystniejsza dla klienta. Współpraca z LHS może przyczynić się do wzmocnienia rynkowej pozycji PKP Cargo, firmy konkurującej z prywatnymi przewoźnikami.
Wielkie pożary w Grecji już pod kontrolą
Zobacz całość »Wszystkie pożary, które od 24 sierpnia pustoszyły grecki półwysep Peloponez, zostały w poniedziałek wieczorem opanowane - poinformowała w komunikacie grecka straż pożarna.W miejscach pożarów pozostają w gotowości siły lądowe, by zapobiec wzniecaniu ognia na nowo i walczyć z odizolowanymi ogniskami.
Straż pożarna zmaga się jeszcze z ogniem w górach Parnon na wschodzie Peloponezu i Tajget na zachód od tego pasma.
Na całym Peloponezie nadal obowiązuje stan pogotowia związany z silnymi wiatrami, które grożą roznieceniem ognia.
Podczas weekendu w centralnej i południowej Grecji padały pierwsze jesienne deszcze.
Wielkie pożary w Grecji przyczyniły się do śmierci co najmniej 64 osób. Ogień pochłonął około 200 tys. hektarów lasów i upraw. Greckie władze obliczyły straty na 1,6 miliarda euro.
Komisja Europejska podała do informacji, że może w tym roku przeznaczyć nawet 600 mln euro na pomoc dla Grecji w walce ze skutkami pożarów.
Anglicy smieją się z nieprzyzwoitej nazwy krakowskiego hotelu
Zobacz całość »Właściciele odrestaurowanej Kamienicy Bonerowskiej na Rynku Głównym w Krakowie nazwali ją Boner Palace. Jednak angielscy turyści śmieją się z nazwy, ponieważ słowo "boner" oznacza w ich slangu sztywny penis.
Właścicielem kamienicy na rogu Rynku Głównego i ulicy św. Jana jest firma Gellwe, znana z produkcji galaretek, kisieli oraz energetyzujących napojów. Firma kupiła obiekt, aby otworzyć tam luksusowe restauracje, kawiarnie, pokoje gościnne oraz apartamenty. W najbliższym czasie w zabytkowych wnętrzach odrestaurowanej milionowymi nakładami kamienicy pod nazwą Boner Palace ma zostać otwarty cały kompleks hotelowo -gastronomiczny.
Słowo "boner" po angielsku oznacza stojący w erekcji, sztywny "na kość", męski członek. Szkot Kenny przyznaje - Każdy, kto zna angielski od urodzenia, słysząc "boner", czerwieni się ze wstydu lub śmieje do rozpuku.
Wiele osób śmieje się, pokazując wykuty w złotych literach napis przy wejściu. Dodatkowo, oficjalna strona internetowa obiektu nosi nazwę Bonerpalace.pl. Jednak, gdy zamiast rozszerzenia "pl" wpisze się "com" na komputerze pojawia się pornograficzna strona dla gejów. Do nieznajomości slangowej angielszczyzny nikt w firmie się nie przyznaje. Pracownicy tłumaczą - My tu pracujemy od niedawna, tym się zajmowali nasi poprzednicy. Zgłaszaliśmy wątpliwości, ale nikt nie chciał nas słuchać.
Dorota Ryciak, odpowiedzialna w Bonerze za kontakty z mediami wyznała - Hmm, wiem, co znaczy "boner", ale przyznam, że nie spodziewaliśmy się, że użyte tu słowo będzie dla kogoś śmieszne bądź kontrowersyjne. Dodaje - Kierujemy się do tych anglojęzycznych turystów, którzy nie widzą w tym nic zdrożnego.
Andrea Adam z Instytutu Węgierskiego przyznała - Trzeba przyznać, że takie językowe dwuznaczności zachodzą między wieloma językami. Polakom szalenie podobają się szyldy z napisem Cipo na Węgrzech, co oznacza, że w owym sklepie sprzedaje się buty. A w internecie znalazłam sporo zdjęć Polaków pozujących pod tablicą z nazwą miejscowości Nagykutas, co znaczy mniej więcej Duże-Studzienne.
Leszek Mazan, znawca Krakowa oraz autor wielu książek kpi, że "Jan Boner chyba nie był aż taki jurny, żeby hotel trzeba było mu tak z angielska nazywać".
Bonerowie to słynny krakowski ród patrycjuszowski pochodzenia niemieckiego, którzy w Polsce znani byli jako znakomici zarządcy, bankierzy oraz mecenasowie sztuki. Najbardziej znanym Bonerem był Jan, zarządca oraz bankier na dworze króla Zygmunta Starego, a także jeden z najbogatszych oraz najbardziej wpływowych możnowładców XVI-wiecznej Polski. Kamienica na Rynku Głównym pochodzi z XIV wieku, jednak największy rozkwit przeżyła właśnie za czasów, kiedy należała do rodu Bonerów.
Mount Everest odwiedza 25 tys. osób w ciągu 6 miesięcy
Zobacz całość »Mount Everest - najwyższą górę świata, w ciągu pierwszego półrocza odwiedziło od strony Tybetu 25 tysięcy ludzi - podały władze turystyczne Tybetańskiego Regionu Autonomicznego Chin. Turyści odwiedzający Czomolungmę - Boginię Matkę Śniegu - jak po tybetańsku nazywa się Mount Everest, zostawili w Tybecie 3,17 mln juanów (406 tys. dolarów) - poinformował rzecznik biura ds. turystyki w prefekturze Xigaze położonej na granicy chińsko-nepalskiej.
Władze Tybetu planują rozbudowę 110 km drogi, która łączy powiat Tingri w Xigaze z położnym u podnóża Mount Everest obozem bazowym. Stara droga, licząca 170 zakrętów, wybudowana w 1978 roku, ma zostać zabezpieczona barierkami i otrzymać czarną nawierzchnię. Budowa drogi do obozu na północnym zboczu ma kosztować 150 mln juanów (14,7 mln euro).
Do końca lipca w Tybecie, według regionalnej administracji ds. turystyki, gościło ponad 1,7 mln turystów. W związku z tym tegoroczną prognozę liczby przyjazdów do Tybetu podwyższono z 3 mln, szacowanych na początku roku, do 3,5 mln.
Do 2002 roku wierzchołek Czomolungmy, wznoszący się na wys. 8850 m n.p.m zdobyło około 1200 wspinaczy. W maju, japoński himalaista Ken Noguchi, który wszedł na szczyt od strony Nepalu i po raz piąty zdobył najwyższą górę świata, zebrał tam pół tony śmieci. Noguchi rozpoczął sprzątanie w 2000 r. i podczas wszystkich ekspedycji zebrał łącznie dziewięć ton śmieci. Ze względu na ilość śmieci, Mount Everest bywa złośliwie nazywany "najwyższym wysypiskiem świata". Część ekspertów twierdzi, że na górze może znajdować się nawet 50 ton śmieci.
W Niemczech wprowadzono zakaz palenia w środkach transportu
Zobacz całość »W Niemczech zosta wprowadzony zakaz palenia w publicznych środkach transportu i budynkach rządowych. Palić nie wolno w pociągach, tramwajach, autobusach, a także w taksówkach.
Zakaz palenia obowiązuje także na dworcach kolejowych poza największymi, gdzie palić wolno tylko w miejscach do tego wyznaczonych. Za załamanie tego przepisu można otrzymać mandat w wysokości nawet tysiąca euro.
Nowy zakaz obowiązuje także w siedzibach obu izb niemieckiego parlamentu, w urzędach kanclerskim i prezydenckim, w sądach oraz związanych z rządem instytucjach i fundacjach. Palić można tam jedynie w wydzielonych zamkniętych opalarniach.
Niemcy zaczynają także zaostrzać przepisy dotyczące palenia w restauracjach, instytucjach kulturalnych i budynkach administracji lokalnej.
Mniej imprez na krakowskim Rynku?
Zobacz całość »Władze Miasta Krakowa planują przenieść część imprez organizowanych na Rynku Głównym w inne miejsca. Aż 70% cyklicznych imprez miałoby zniknąć z Rynku, w tym też targi bożonarodzeniowe. "Gazeta Wyborcza" o opinię na ten temat spytała Roberta Korzeniowskiego, chodziarza olimpijczyka, który jest organizatorem corocznej imprezy "Na Rynek Marsz!". Rozmawiał z nim Rafał Romanowski.
Robert Korzeniowski - Uważam, że każdy pomysł należy głęboko przeanalizować. Jeśli udałoby się wypracować szczegółowy harmonogram, pewną hierarchię imprez na Rynku Głównym, i tam dla zawodów sportowych nie znalazłoby się miejsce, gotów byłbym zmienić nieco formułę mojej imprezy. Oczywiście, trzeba byłoby znaleźć inną nazwę, inną trasę, jakoś inaczej to sprzedać. Ale jeśli taki byłby kierunek zmian na Rynku, wszyscy obecni tu powinni się do nich dostosować. Zmniejszenie liczby imprez na Rynku w pewnym sensie popieram. Na pewno obecna sytuacja wymaga mądrego uporządkowania.
A co z kiermaszem na Boże Narodzenie? Nie żal Panu?
Robert Korzeniowski - Jasne, że żal. Te kramy to nieodzowna część atmosfery Rynku od setek lat. Zawsze tu czymś handlowano, dobijano targu, coś gotowano, śpiewano czy grano. Jeśli tego zabraknie, będzie znacznie smutniej. W całym godnym pochwały myśleniu o odciążeniu Rynku z tak wielkiej liczby imprez trzeba uważać, żeby nie wylać dziecka z kąpielą. Żeby nie przenosić wydarzeń, do których krakowianie zdążyli się przyzwyczaić, np. do Nowej Huty. To musi być spójna, dobrze pomyślana koncepcja na lata, która nie tylko usprawni wydawanie decyzji o tym, co powinno, a czego nie wypada organizować na Rynku, ale i nie zrobi zeń martwego skansenu.
Popiera Pan plany ożywienia innych miejskich placów?
Robert Korzeniowski - Oczywiście. Ale nie tylko placów, bo jeśli coś nie pasuje ani na Rynek, ani na Szczepański, zawsze można pomyśleć choćby o Błoniach.
Czyli zmianom "tak", ale w mądrym kierunku...
Robert Korzeniowski - Dokładnie. Jeśli słyszę, że na Rynku miałyby się odbywać tylko imprezy na tzw. wysokim poziomie, od razu chcę zapytać, czy może znowu stanie tu tak gigantyczna scena jak na koncercie Rubika przy obchodach 750-lecia lokacji? Przyznam, że mocno mnie to zszokowało. I ci sami urzędnicy, którzy dosztukowali do Sukiennic jakąś sztuczną, niezwykle głośną konstrukcję, postulują teraz "wyciszenie atmosfery"...
Z końcem roku znikną kontrole graniczne w strefie Schengen?
Zobacz całość »Jak na razie pomyślnie idą przygotowania do rozszerzenia strefy Schengen. Wygląda na to, że wszystkie kraje przystąpią do niej zgodnie z założeniem. Testy techniczne systemu informacyjnego SIS1 we wszystkich państwach zakończyły się powodzeniem. - Jesteśmy z tego bardzo zadowoleni - skomentował rzecznik portugalskiego przewodnictwa w UE Manuel Carvalho.
Aby granice mogły być otwarte w zaplanowanym terminie, wszystkie kraje UE - zarówno obecni, jak i przyszli członkowie strefy - musiały do 31 sierpnia zakończyć operację połączenia się z systemem informatycznym SIS1. Operację miały zakończyć testy. Jeszcze kilka dni temu niektóre kraje miały problemy techniczne m. in. ze zbytnim obciążeniem sieci.
System SIS1 umożliwia wymianę informacji sądowych i kryminalnych między organami odpowiedzialnymi za ochronę granic. Dzięki niemu można między innymi skutecznie zidentyfikować poszukiwane przedmioty czy osoby. Jeśli wszystko nadal będzie szło zgodnie z planem, granice lądowe zostaną otwarte pierwszego dnia przyszłego roku. Kontrole graniczne na lotniskach znikną natomiast najpóźniej do 29 marca 2008 roku.
Układ z Schengen powstał w 1985 r., jego ideą jest zniesienie kontroli na wewnętrznych granicach państw, które podpisały dokument. Jego dotychczasowymi sygnatariuszami jest większość państw UE - oprócz Wielkiej Brytanii i Irlandii - a także Norwegia oraz Islandia - nie wchodzące w skład Wspólnoty.
Paralotniarz nad lotniskiem w Pyrzowicach zagroził ruchowi samolotów
Zobacz całość »51-letni paralotniarz z Bytomia wywołał spore zamieszanie latając w strefie powietrznej lądowania samolotów w porcie lotniczym Katowice w Pyrzowicach. Został on ostatecznie przepędzony przez prywatny helikopter.
Prawdopodobnie paralotniarz rozpoczął swój lot z Góry Siewierskiej, która znajduje się w bezpiecznej odległości od lotniska. Został on zauważony przez obsługę wieży kontroli lotów, gdy znajdował się 4 kilometry na południe od pasa startowego. Informacja o obecności parolotniarza została przekazana pilotom zmierzającym do lotniska.
Nie są jeszcze znane konsekwencje, jakie poniesie paralotniarz za swój wyczyn. W ciągu najbliższych dni ma rozpocząć się postępowanie, mające pozwolić na określenie czy i jakie przepisy naruszył, a także czy popełnił w ten sposób wykroczenie lub przestępstwo przeciw bezpieczeństwu.
Agencja Ruchu Lotniczego, po ustaleniu personaliów prawdopodobnie zgłosi sprawę do Urzędu Lotnictwa Cywilnego, który może zdecydować o odebraniu mężczyźnie uprawnień do latania paralotnią.
Hanoi i Saint Petersburg partnerami turystycznymi
Zobacz całość »Agenci biur podróży z Hanoi i Saint Petersburga próbują znaleźć sposób na przyciągnięcie rosyjskich turystów do odwiedzenia stolicy Wietnamu. W tym właśnie celu odbyło się 15 września seminarium, w którym uczestniczyło dziewięciu agentów biur podróży z Rosji i czternastu z Hanoi.
Aktualnie Rosja staje się potencjalnym rynkiem dla sektora turystyki ogólnie w Wietnamie a w szczególności w Hanoi. Na spotkaniu omówiono warunki i uzgodniło zacieśnienie współpracy oraz wymiany turystów. Aby doszło to do skutku koniecznością jest uruchomienie bezpośredniej trasy lotniczej między Hanoi a Saint Petersburgiem.
Wycieczki first minute coraz chętniej kupowane przez polskich turystów?
Zobacz całość »Ponad połowę wakacyjnych wycieczek do zagranicznych kurortów Polacy kupili w I kwartale roku. Oferty last minute są coraz mniej popularne i trudniej dostępne. Teraz modne korzystanie jest z ofert first minute - podała Gazeta Prawna.
Zainteresowanie Polaków promocyjnymi ofertami wakacyjnych wyjazdów zagranicznych w ramach tzw. first minute było zaskakujące nawet dla biur podróży. Organizatorzy urlopów oszacowali, że ponad 55% wszystkich tegorocznych ofert wakacyjnych sprzedali w ciągu trzech pierwszych miesięcy roku. Biura zapowiadają, że sprzedaż oferty wakacyjnej na 2008 rok rozpocznie się już na początku grudnia 2007 r. Do końca I kwartału 2008 r. może zostać sprzedanych nawet 70% miejsc. W maju czy czerwcu turyści mogą nie mieć w czym wybierać.
Zainteresowanie turystów promocyjnymi ofertami potwierdza Piotr Henicz, rzecznik biura Itaka. W I kwartale 2006 roku biuro sprzedało 30% miejsc, a w tym roku już ponad 50%, przy czym łącznie miejsc było znacznie więcej. Szacowano, że biuro wyśle za granicę około 105 tys. osób, jednak chętnych było znacznie więcej, co spowodowało zwiększenie liczby miejsc do 130 tysięcy. Zapowiada się, że zysk spółki może być nawet dwukrotnie większy niż przed rokiem. Na wzrost zysków liczy także Piotr Zawistowski, prezes grupy Triada, największego polskiego touroperatora, a także właściciele innych firm.
Z powodu braku miejsc wielu touroperatorów odprawiło w sierpniu z kwitkiem klientów poszukujących jakiejkolwiek możliwości wyjazdu za granicę. Według Marii Baumgartner, rzecznika firmy TUI, w ofercie first minute sprzedano ponad 40% miejsc, czyli około 50 tys. W sierpniu dla turystów nie było już żadnych propozycji. Być może można byłoby szybko zorganizować atrakcyjną wycieczkę, bo miejsca w hotelach można znaleźć, problemem jest możliwości szybkiego zorganizowania czarteru. Dwie polskie firmy nie mogą wykonać dodatkowej usługi, bo nie mają samolotów. Według Krzysztofa Szymańskiego, wiceprezesa firmy Prima Charter, samolotów szuka wielu przewoźników, także polskich.
W chwili obecnej turyści mogą jeszcze znaleźć atrakcyjne propozycje w ramach tzw. egzotyki, czyli zimowych wyjazdów w ciepłe kraje. Pojawiły się już także pierwsze oferty wyjazdów na narty. Najwięcej tych propozycji pojawi się we wrześniu.
Badania wykazują, że informacji na temat turystyki, szuka w internecie ponad 6 mln internautów, czyli aż 40% użytkowników. Na zakup usług turystycznych on-line decydują się jednak tylko nieliczni. Jeszcze więcej osób, bo niemal co drugi internauta (47%), szuka w sieci informacji o biletach na pociąg, autobus czy samolot. Najchętniej internauci odwiedzają serwisy turystyczne Onet.pl - niemal 1,9 mln użytkowników, szukacz.pl - prawie 1,5 mln użytkowników, eholiday.pl ponad 700 tys., odleglosci.pl - 520 tys., oraz grupa Travelplanet.pl - prawie 515 tys. osób.
EuroGastro 2008 i TT Warsaw Tour&Travel 2008 już w nowym Centrum Targowo-Kongresowym
Zobacz całość »Rusza budowa Warszawskiego Centrum Targowo-Kongresowego MT Polska. Zakończenie inwestycji planowane jest na drugą połowę 2008 roku.
Warszawskie Centrum Targowo-Kongresowe MT Polska zlokalizowane będzie na Pradze Południe, u zbiegu ulic Marsa i Rekruckiej, gdzie już wkrótce przebiegnie zwieńczenie Trasy Siekierkowskiej.
Pierwszy etap inwestycji obejmuje budowę hali wystawienniczej o powierzchni 10 000 m. kw. z przyległym holem wejściowym o powierzchni 600 m. kw., 2000 m. kw. zewnętrznej powierzchni wystawienniczej oraz centrum konferencyjnego o powierzchni 600 m. kw. Będzie to nowoczesny obiekt przystosowany do organizacji profesjonalnych imprez wystawienniczych i eventów. Warszawskie Centrum Targowo-Kongresowe MT Polska zostanie wyposażone we wszelkie media oraz nowoczesne rozwiązania telekomunikacyjne, zaś parametry dotyczące norm bezpieczeństwa pozwolą na zgromadzenie w tym miejscu nawet 10 000 osób. Przewidziano także obszerny parking podziemny i naziemny.
W projekt zaangażowane są:
- Międzynarodowe Targi Polska Sp. z o.o. - największy organizator imprez wystawienniczych w Warszawie, jeden z największych w kraju;
- Marsa Park - spółka z Grupy ECI (Europejskie Centrum Inwestycyjne), międzynarodowy holding finansujący wszelkiego typu inwestycje deweloperskie w Polsce i za granicą, głównie we Francji.
W nowym obiekcie od 2008 roku planowane są m.in. Międzynarodowe Targi Gastronomiczno-Hotelarskie EuroGastro oraz Międzynarodowe Targi Turystyczne TT Warsaw Tour&Travel.
Nowe połączenie Lufthansy: Wrocław - Frankfurt
Zobacz całość »Na dzisiejszej konferencji prasowej Lufthansa potwierdziła, że jesienią tego roku otworzy nowe połączenie z Wrocławia do Frankfurtu. To jedyne nowe połączenie na trasie Polska - Niemcy, jakie Lufthansa ogłasza wraz z zimowym rozkładem lotów 2007/2008. Od 29 października, klienci Lufthansy podróżujący z Wrocławia będą mogli skorzystać z bezpośredniego połączenia do głównego portu lotniczego w Niemczech.
Włączenie rejsu Wrocław - Frankfurt do oferty Lufthansy jest kolejnym krokiem w rozwoju siatki połączeń linii pomiędzy Polską a Niemcami. W zimowym rozkładzie lotów linie lotnicze Lufthansa będą oferowały 338 połączeń tygodniowo na trasie Polska - Niemcy. - Połączenie Lufthansy z Wrocławia do Frankfurtu to odpowiedź linii na oczekiwania wrocławskich pasażerów. W trosce o wygodę pasażerów godziny lotów zostały optymalnie skoordynowane z połączeniami do popularnych miejscowości w Europie i Ameryce Północnej, tak by wzbogacić siatkę połączeń, jaką oferuje Lufthansa w Monachium - mówi Maria Kowalewska, Dyrektor Generalny Lufthansa Polska. Nowa oferta Lufthansy pozwoli pasażerom korzystającym z przesiadki w głównym porcie lotniczym w Niemczech, wygodnie i szybko podróżować do najdalszych zakątków świata. Podróżujący po Europie będą mogli skorzystać z dobrze skoordynowanego rozkładu i jeszcze szybciej dotrzeć do Brukseli, Paryża, Barcelony, Amsterdamu, Kopenhagi, Goeteborgu czy Mediolanu. Podobnie, czas zaoszczędzą pasażerowie wybierający się w podróż do San Francisco czy Nowego Jorku. Przed wrocławskimi pasażerami otworzą się także możliwości zimowego rozkładu lotów Lufthansy z Frankfurtu; połączenie do Orlando w Stanach Zjednoczonych, Karaczi i Lahaur w Pakistanie oraz wzbogacona oferta lotów do Buenos Aires. Lufthansa oferuje z lotniska we Frankfurcie 2 732 połączeń tygodniowo do 156 miast w 73 krajach.
Lufthansa uruchomi codzienny rejs z Wrocławia do Frankfurtu 29 października 2007 roku. Samoloty odlatywać będą z Frankfurtu o godzinie 11.10; lot powrotny z Wrocławia planowany jest na 12.55. Numer lotu to LH 3308 / 09 .
W zimowym rozkładzie lotów Lufthansa z lotniska we Wrocławiu oferować będzie trzy rejsy dziennie do Monachium oraz codzienne połączenie do Frankfurtu. Od stycznia do lipca 2007 na podróż Lufthansą z Wrocławia do Niemiec zdecydowało się 38 281 pasażerów. Stanowi 9.6% wzrost w porównaniu do analogicznego okresu w roku poprzednim.
::: 2007-09-05 :::
Opóźnienia w próbnych lotach Dreamlinera
Zobacz całość »Boeing amerykański koncern lotniczy i kosmiczny podał do informacji, że przenosi pierwszy próbny lot swojego szerokokadłubowego samolotu pasażerskiego Boeing 787 Dreamliner na koniec 2007. Wynika to z dwóch problemów przy końcowym montażu.
- Pierwszy lot odbędzie się między połową listopada a połową grudnia, a nie jak przewidywano pod koniec września - poinformował szef Boeing Commercial Airplanes, działu zajmującego się rynkiem samolotów cywilnych, Scott Garson.
- Wystąpiły "dwa problemy" - z montażem niektórych części dostarczonych przez dostawców zagranicznych i zainstalowaniem w samolocie oprogramowania związanego z kontrolą lotów - dodał Garson.
- Opóźnienie związane z lotami testowymi pozwoli dotrzymać terminu dostarczenia maszyn użytkownikom w maju 2008 roku- zapewnił Mike Bair odpowiedzialny za projekt B787 w Boeingu.
Pierwsze Dreamlinery mają być dostarczone dla japońskich linii lotniczych All Nippon Airways.
Także Polskie Linie Lotnicze LOT zamówiły 14 takich maszyn.. Koszt jednego samolotu to ponad 150 mln dolarów.
Nowe samoloty będą mogły przewozić pasażerów na trasach od 6,5 do 16 tysięcy kilometrów. Co daje liniom lotniczym możliwość zaoferowania pasażerom bardziej atrakcyjną cenę biletu a także bezpośrednią podróż do zwiększonej liczby miejsc.
Boeing 787 wyposażony będzie w większe miejsca na pokładzie, większe okna i 45 proc. pojemniejsze luki bagażowe. Powietrze na pokładzie jest mniej suche, a ciśnienie niższe, dzięki czemu pasażerowie nie odczują tak bardzo zmęczenia.
Wyższa płaca minimalna, wyższe koszty dla wielu firm!
Zobacz całość »Nawet 877 mln zł mogą zapłacić pracodawcy za podwyższenie płacy minimalnej w przyszłym roku - wynika z obliczeń "Rzeczpospolitej". Jednak może na tym stracić także rząd, ponieważ jak skończy się koniunktura, zacznie się ucieczka w szarą strefę i zwolnienia. Nie wiadomo dokładnie, ile w Polsce osób otrzymuje minimalne wynagrodzenie. Oficjalnie mówi się o około 2% pracowników. Ale statystyki nie zawierają informacji o małych firmach(do dziewięciu zatrudnionych), w których pracuje co trzeci Polak.
Resort pracy wylicza, że minimalną płacę dostaje ok. 181 tys. pracowników. Według związków zawodowych ta liczba jest znacznie wyższa - około 350 tysięcy osób. Jeśli rację mają związki, to pracodawcy zapłacą dodatkowo 877 mln zł. Wiadomo jedynie, że w dużych firmach zmniejsza się liczba pracowników, którzy dostają najniższą pensję. Trzy lata temu było to 280 tys. osób, a obecnie jest ich o 100 tysięcy mniej.
Natomiast w małych firmach oraz w sektorach w których pensje są szczególnie niskie (do których należy m.in. turystyka i gastronomia) liczba osób otrzymujących pensję minimalną nadal utrzymuje się na wysokim poziomie.
Obecnie organizacje przedsiębiorców starają się o zmniejszenie klina podatkowego, czyli wszystkich obciążeń związanych z wynagrodzeniami. Wyliczenia związane z podwyżką płacy minimalnej wykazują, że zmniejszenie składki rentowej (w sumie o 7%) nie wpłynęło znacząco na zmniejszenie narzutów związanych z pensjami, ponieważ jeśli płaca minimalna wzrośnie w przyszłym roku do 1126 złotych, to pracownik otrzyma około 840 złotych na rękę, a pracodawca zapłaci o około 210 zł więcej pozapłacowych kosztów pracy. W ciągu roku firma będzie więc ppotrzebować dodatkowych 2500 zł na jednego pracownika.
Adam Szymański ze Świętokrzyskiego Związku Pracodawców Prywatnych twierdzi, że podwyżki nie powinny wyprzedzać wzrostu wydajności pracowników, za to uwzględniać możliwości ekonomiczne firm. Zdaniem Jacka Fifielskiego, właściciela bydgoskiej firmy zajmującej się usługami komunalnymi Corimp, 2500 zł na rok to kwota zauważalna dla małych firm: jeżeli pracownicy mają podnosić kwalifikacje, to firmy powinny stawać się bardziej konkurencyjne. Jest to trudne zwłaszcza dla małych firm, gdzie pracują trzy - cztery osoby z najniższymi płacami. Wówczas dodatkowych pieniędzy nie dostanie ani właściciel, ani pracownicy, ponieważ pójdą one na dodatkowe koszty - podkreśla Fifielski.
Z kolei Anna Kowalska-Szczepańska, dyrektor Przedsiębiorstwa Hotelowego Majewicz sp. z o.o. Hotel Pod Orłem w Bydgoszczy, zwraca uwagę na dodatkowy element: jej firma współpracuje z małymi firmami, które w niej sprzątają czy zajmują się ochroną. Jeśli u nich wzrosną płace, to podniosą stawki godzinowe i w konsekwencji zwiększą się koszty operacyjne w dużych firmach.
Niskie wynagrodzenia otrzymują przede wszystkim pracownicy małych firm w mniejszych miejscowościach - tłumaczy Wiesława Taranowska. Umawiają się z pracodawcą, że ofijalnie dostaną najniższą z możliwych pensji, a resztę "na rękę". Jest to dość powszechna praktyka, więc jeśli minimalne wynagrodzenie zostanie podniesione, to pracownicy na tym zyskają. Będą dostawać tyle samo, ale już oficjalnie - przekonuje Taranowska. Eksperci ostrzegają jednak, że dopóki rośnie produkcja, dopóty pracownik jest potrzebny, nawet, jeżeli jest droższy. Pytają, jednak, co będzie, jeżeli gospodarka straci impet, a płacić trzeba będzie nadal. Wtedy zaczną się zwolnienia, a ci, co zostaną znów sięgną po kopertę.
W Polsce powstaje coraz więcej basenów i kąpielisk z ciepłymi wodami mineralnymi
Zobacz całość »W ciągu kilku lat w Polsce powstaną liczne baseny i kąpieliska z ciepłymi wodami mineralnymi. Ciepłe wody znajdują się pod trzema czwartymi obszaru Polski, ale na razie wykorzystywane są tylko na Podhalu. Polacy za to chętnie korzystją z tego typu atrakcji na Słowacji. Wody geotermalne dzięki dużej zawartości minerałów bardzo dobrze wpływają na różne dolegliwości - zwłaszcza narządów ruchu, likwidują stres i koją nerwy - czytamy w Rzeczpospolitej.
Nowy rynek w Polsce zapoczątkowało otwarcie z końcem ubiegłego roku okazałego aquaparku w Zakopanem. Znajduje się w nim jednak tylko jeden zewnętrzny basen z wodą geotermalną o temperaturze 32 stopni, pozostałe wypełnione są zwykłą wodą. Po ciepłe, podziemne wody niedawno sięgnęła zakopiańska spółka Dorado, która na Polanie Szymoszkowej wybudowała odkryte kąpielisko o powierzchni 5 tys. mkw., ze wspaniałym widokiem na Giewont. Od początku lipca można już skorzystać ze zdrowotnej wody z podziemnego odwiertu, cieplejszej niż w Adriatyku - twierdzi Waldemar Sobański, współwłaściciel kąpieliska, z którego goście mogą korzystać od maja do października.
Na Podhalu powstają kolejne obiekty geotermalne. W październiku lub listopadzie w Bańskiej Niżnej zostanie otwartych pięć basenów (w tym dwa kryte) o powierzchni ok. 1,1 tys. mkw. Józef Pawlikowski Bulcyk, współwłaściciel spółki Kurort, która finansuje tę inwestycję, gwarantuje świetną wodę o temperaturze od 30 do 39 stopni.
Turystycznym magnesem ma się stać również kompleks wodny Terma budowany od wiosny na 3,5 hektarach malowniczego górskiego stoku w Bukowinie Tatrzańskiej, który ma zostać otwarty w przyszłym roku na Boże Narodzenie. Będzie to jeden z najnowocześniejszych kompleksów w Europie - twierdzi projektant Termy Józef Wyrostek. Znajdzie się tam 12 basenów o powierzchni lustra wody 2 tys. mkw. i o temperaturze od 29 do 36 stopni. Przewidziano także m.in. zespół saun rzymskich i fińskich oraz komorę zniską temperaturą. W drugim etapie zostanie zbudowany hotel dla 300 osób.
Do podobnej inwestycji przygotowują się górale z sąsiedniej Białki Tatrzańskiej, którzy zrobili już własny odwiert geotermalnej wody. W przyszłym roku na wiosnę planujemy ruszyć z budową - mówi Józef Dziubasik, jeden z inwestorów. W planach są także następne kąpieliska: w Witowie w gminie Kościelisko, w Porębie Wielkiej w gminie Niedźwiedź oraz w krakowskim Przylasku Rusieckim.
Nowe ośrodki z ciepłymi wodami powstaną także w centralnej Polsce. Najbardziej okazały i największy w Europie obiekt powstanie do końca 2010 roku na 20 hektarach w Gostyninie. Burmistrz Gostynina Włodzimierz Śniecikowski zapowiada, że zbudowany zostanie kompleks basenów z taflą wody wielkości 7,5 tys. mkw. Obecnie trwa wykonanie odwiertu geotermalnego oraz projektu Ponadregionalnego Centrum Turystyki, Balneologii, Wypoczynku i Rekreacji, które będzie mogło dziennie przyjąć ok. 8 tys. gości.
Kolejne cztery baseny termalne o powierzchni ponad 1 tys. mkw. z wodą bromkowo-jodową otwarte zostaną w maju 2008 r. w Mszczonowie. Trzy baseny budowane są także w Uniejowie - ruszą w czerwcu 2008 r. O kąpieliskach myśli się także m.in. w Głuchołazach, źródła geotermalne chce również wykorzystać podwarszawski Sulejówek w ramach inwestycji związanych z zapleczem piłkarskich rozgrywek Euro 2012.
Lotnisko w Balicah będzie miało nowy design!
Zobacz całość »Już wkrótce krakowskie lotnisko będzie miało nowe logo i nazwę. We wtorek władze portu lotniczego w Balicach uroczyście przedstawią efekt wielomiesięcznych prac. Nieoficjalnie znane są już szczegóły projektu.
Nowe logo "Kraków Airport" będzie zawierać rwący się do lotu puch z dmuchawca, łagodny błękit oraz białe tło. Na razie szczegóły projektu nie są znane, jednak dobrze poinformowani wiedzą, że nowe logo już zdobi frontową ścianę budynku MPL Balice. Do rozpoczęcia oficjalnej prezentacji pozostanie jednak zakryte.
Przygotowywana od ponad roku przez profesjonalną agencję strategia reklamowa Balic zawiera wszystko: od logotypu, przez skróconą nazwę aż po barwy flagowe lotniska. W ostatniej chwili, wzdłuż kilku głównych ulic Krakowa zawisły promocyjne billboardy z ogólnym hasłem kampanii reklamowej lotniska: "Świat zaczyna się tutaj". Od wtorku na billboardach pojawi się także nowe logo oraz krótkie, chwytliwe hasła (o tym, że 49 miast ma bezpośrednie połączenie lotnicze z Krakowem i o nowych wyzwaniach, jakie "Kraków Airport" stawia sobie w najbliższym czasie).
Powodem zmian w strategii merketingowej była słaba rozpoznawalność wśród respondentów nazwy "Międzynarodowy Port Lotniczy im. Jana Pawła II Kraków-Balice". W marcu udziałowcy portu lotniczego ogłosili przetarg na nową kampanię wizerunkową, logo oraz nazwę. Oferta wybranej w przetargu agencji Schulz z początku nie wszystkim się podobała. Udziałowcy mieli wątpliwości co do dmuchawów, które kojarzyły się z alergią lub przekwitaniem, nazwy - radni Zabierzowa złościli się, że z nazwy "Kraków Airport" zniknie ich miejscowość, a także spodziewanego braku odniesień do postaci Jana Pawła II. Ostatecznie, dzięki negocjacjom oraz wzajemnym ustępstwom - osiągnięto porozumienie. Nazwę lotniska zmieniono na "Kraków Airport" oraz w dłuższej wersji na "Kraków Airport im. Jana Pawła II". Przedstawiciele władz lotniska nieoficjalnie twierdzą, że to dobra zmiana.
Prace nad nową strategią marketingową dla Balic prowadziła krakowska agencja reklamowa Schulz. Jej przedstawiciele nie wypowiadają się na razie na temat szczegółów projektu, przyznają jednak, że od początku proponowali Balicom coś lekkiego, pełnego finezji, nowoczesnego oraz kojarzącego się ze wspólnymi dla wszystkich ludzi wartościami. Krzysztof Tkaczyk, dyrektor kreatywny Schulza potwierdza, że projekt spełnia wyobrażenia firmy o tym, jak powinien reklamować się krakowski port, prawie w stu procentach. W realizację projektu włożono sporo pracy, jednak, zdaniem dyrektora, końcowy efekt jest zadowalający. Mimo, że zbyt długa nazwa i stare logo znudziły się wszystkim, prace nad nowym designem przebiegały opornie i w sporych nerwach. Zmiany, które będą teraz szumnie wprowadzane, proponowano w takiej formie jeszcze zimą. Tuż przed akceptacją ostatecznej wersji projektu zastrzeżenia zgłosili językoznawcy z UJ, którzy zakwestionowali szyk "Kraków Airport im. Jana Pawła II", sugerując, że papież powinien znaleźć się między "Kraków" a "Airport". Na szczęście negojacje między MPL a firmą Schulz zakończyły się pomyślnie.
Wakacje bez komórki nowym trendem turystycznym
Zobacz całość »Gdy 15 lat temu uruchomiono pierwszą w Polsce sieć telefonii komórkowej, abonenci szukali sieci dzięki której będą zawsze w zasięgu. Teraz gdy telefony komórkowe stały się standardem, powoli zaczynają utrudniać życie.
Niechęć do komórek posiadają Ci, którzy otrzymali telefony służbowe. Telefon służbowy nie tylko nie pozwala odpocząć w weekendy, ale także podczas urlopu. Najgorsze jest to, iż często firmy nakazują zabieranie go na wakacyjny urlop. Dlatego popularnością staje się szukanie na wypoczynek miejsca, w którym nie będzie zasięgu dla sieci.
Wolność od komórki może dać turystom wypoczynek w górach i na terenach górzystych. W bieszczadzkiej miejscowości Muczne, tylko jedna sieć komórkowa ma zasięg, ale też słaby, bo na "jedną kreskę". Takie miejsca można także spotkać w Beskidzie Śląskim. Brak zasięgu, jako atut reklamowy postanowiła wykorzystać firm kosmetyczna, która otwarła swój ośrodek spa w miejscowości Ustroń Poniwiec. Również Beskid Niski pozwala na spokojny wypoczynek bez narzędzia cywilizacji. Np. w miejscowości Nowica koło Uscia, aby złapać zasięg należy wspiąć się na górkę. Jest to wygodne, gdyż Ci którzy chcą zadzwonić mogą to zrobić, ale nie są zmuszeni do odbierania połączeń. Znacznie trudniej jest znaleźć strefę wolną od komórek na Mazurach. Z pewnością uwolnimy się od telefonu we wsi Gant położonej ok. 23 km od Mrągowa.
Znalezienie miejsca bez zasięgu nie jest już takie łatwe, gdyż sieci komórkowe deklarują zainstalowanie swoich nadajników w całym kraju. Żadna sieć nie przyzna się także do tego, że w jakimś miejscu nie ma zasięgu.
Olsztyn: Wyciąg narciarski na jeziorze Krzywym - atrakcja, czy przeszkoda?
Zobacz całość »Olsztyn od wielu lat chce mieć wyciąg do nart wodnych. Jednak wciąż trwa dyskusja, czy przyciągnie on turystów, czy tylko zepsuje panoramę jeziora Krzywego- czytamy w Gazecie Wyborczej.
Pomysł na wyciąg narciarski na jeziorze Krzywym powstał w 2005 roku. Jednak do jego realizacji zabrakło planu zagospodarowania dla terenów wokół jeziora. Obecnie miasto postanowiło, że dokument powstanie do końca tego roku. Jerzy Piekarski, szef biura urbanistyki poinformował - Przygotowujemy plan dla południowej części jeziora Krzywe. Ośrodek Sportu i Rekreacji złożył wniosek o uwzględnienie w tym planie toru do jazdy na nartach wodnych. Zaproponujemy kilka miejsc pod jego budowę.
Piekarski zaznacza, że prawdopodobnie najlepszym miejscem na budowę wyciągu będzie Zatoka Miła.
Wyciąg miałby wyglądem przypominać karuzelę o obwodzie około 800 metrów. W wodzie, a może też na brzegu stanąć ma pięć słupów o wysokości kilkunastu metrów, między którymi rozciągnięte zostaną liny wyznaczające tor jazdy. Narciarze będą jechać trzymając się liny, która będzie napędzana silnikiem elektrycznym. W 2005 roku oszacowano koszt inwestycji na 2 mln zł.
Jerzy Litwiński, dyrektor OSiR przyznał - Jestem przekonany że będzie to olbrzymia atrakcja, która przyciągnie do Olsztyna tysiące ludzi. To szansa, że i nasze jezioro zacznie coś znaczyć na turystycznej mapie Polski.
Jednak Litwiński chce, aby wyciąg został zbudowany bliżej plaży miejskiej, a nie w Zatoce Miłej, gdyż to bardziej atrakcyjna lokalizacja.
Podobne urządzenie działa już od 1999 roku w Augustowie. Remigiusz Maciejewski, kierownik Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Augustowie podkreśla - Przy dobrej pogodzie są tu takie kolejki, że nie nadążamy z obsługą. Mamy gości, którzy wyjeżdżają o godzinie 4 z Warszawy i wieczorem wracają do stolicy. Rocznie dzięki wyciągowi odwiedza nas 100 tys. osób.
Słupy, które miałyby zostać postawione w jeziorze Krzywym lub na jego brzegu oraz liny pomiędzy słupami już teraz nie wszystkim się podobają. Włodzimierz Łazowski, prezes stowarzyszenia miłośników jeziora Ukiel zaznacza - Zależy nam, by jezioro zachowało naturalny charakter. Jesteśmy przeciwni budowlom na wodzie. Są tu trzcinowiska, piękna przyroda i powinniśmy raczej rozwijać takie sporty jak kajakarstwo i żeglarstwo.
Wojciech Bohdanowicz, wicekomandor z Jachtclubu Polskiego w Olsztynie dodaje - Jeśli wyciąg znajdzie się na otwartej części jeziora, a nie w Zatoce Miłej, będzie utrudniał żeglowanie. O wiele lepiej te pieniądze zainwestować w ośrodek szkolenia żeglarzy i mały port. Namawiamy ciągle do tego miasto, bo to byłaby autentyczna korzyść dla naszej młodzieży.
Duże wątpliwości mają również mieszkańcy sąsiedniego osiedla Dajtki. Antoni Rółkowski z rady osiedla Dajtki wyznał - Jestem sceptykiem. Może się okazać, że kilka osób będzie jeździło, reszta się przyglądała. Lepiej wydać te pieniądze na sanitariaty i zaplecze na plaży miejskiej. Dodaje - Na nowym pasie lotniska też miało się roić od naukowców i biznesmenów, a nic z tego nie wyszło. Nie problem wyrzucić pieniądze w błoto.
Jednak Remigiusz Maciejewski podkreśla, że u nich też było mnóstwo pesymistów, którzy uważali że wyciąg nie zda egzaminu i zeszpeci jezioro. Teraz, gdy wyciąg spisuje się znakomicie już takich głosów nie słychać.
Dyskusje nad najlepszą lokalizacją będą trwały jeszcze przez kilka miesięcy. Tomasz Głażewski, wiceprezydent miasta zaznacza - Przedstawimy w planie kilka możliwości, żeby wybrać najlepszą. Musimy pamiętać także o bezpieczeństwie, żeby narty nie przeszkadzały innym użytkownikom jeziora.
Kraków Airport - nowe logo i nowa strategia
Zobacz całość »Krakowskie lotnisko rozpoczęło intensywną kampanię promocyjną swojej oferty. Zmieniło nazwę na Kraków Airport, wprowadziło nowe połączenia w miejsce likwidowanych, a także przyjęło nową strategię marketingową.
Balice mają nowe logo z charakterystycznym motywem dmuchawca, skróconą nazwę do Kraków Airport, a także błękitno-białą scenerię, zgodną z barwami, jakimi w przyszłości chce posługiwać się do celów marketingowych krakowskie lotnisko. Kamil Kamiński, prezes Balic wyznał - Mamy nadzieję, że te zmiany korzystnie odbiją się na postrzeganiu naszego portu przez pasażerów.
Krzysztof Tkaczyk, dyrektor kreatywny agencji reklamowej Schulz, która prawie rok pracowała nad nowym wizerunkiem Balic wyjaśnił skąd wziął się pomysł na "startujące do lotu" dmuchawce. Zaznaczył też, że w nowej nazwie "Kraków Airport" nie ma imienia papieża Jana Pawła II, ale oficjalna nazwa brzmi "Kraków Airport im. Jana Pawła II". Wizerunek Jana Pawła II widnieje też na nowym logo lotniska, które umieszczono na budynku głównego terminalu.
Pod koniec października tego roku słowackie linie Sky Europe likwidują w Krakowie swoją bazę i przenoszą się do Pragi i Wiednia. Powoduje to wycofanie połączeń do 19 miast Europy, w tym Barcelony, Amsterdamu, Paryża, Brukseli, Rzymu, Wenecji, Aten i Dublina. Pozostanie jedynie trasa do Wiednia, jednak samolot ją obsługujący nie będzie bazowany w Krakowie, tylko będzie przylatywał z Austrii. W miejsce SkyEurope chce wejść między innymi Easy Jet, Ryanair i Centralwings.
Centralwings zamierza regularnie latać z Krakowa na paryskie lotnisko Orly, do Barcelony, Aten i Dublina. Jednak pracownicy linii jeszcze nie chcą potwierdzać oficjalnie tych informacji. Przyznają tylko, że może zostać otwartych nawet sześć nowych kierunków.
Jednak żadna z linii jeszcze nie wyraziła zainteresowania otwarcia swojej bazy w Krakowie w miejsce likwidowanej przez SkyEurope. Władze lotniska zaznaczają - Tak naprawdę "baza" to dwa, trzy nocujące na naszym lotnisku samoloty. Nie generuje to jakichś znaczących zysków dla lotniska, choć wiadomo, że dla każdego posiadanie bazy którejś z dużych linii lotniczych niesie korzyści. Na razie trudno mówić, aby któraś linia decydowała się w Krakowie na krok w tym kierunku, choć rozmowy, jakie prowadzimy z kilkoma znaczącymi przewoźnikami, są obiecujące.
Easy Jet w swoim zimowym rozkładzie lotów znacząco wzmocni krakowski kierunek przez oferowanie nowych lotów na londyńskie lotnisko Gatwick, do Bournemouth i Edynburga. Obecnie przewoźnik oferuje już połączenia z Krakowa na Luton.
Obecnie lotnisko rozpoczęło kampanię informacyjną, która promuje nowe logo oraz nazwę. Skierowana jest ona nie tylko do mieszkańców Małopolski. Piotr Pietrzak, rzecznik Balic poinformował - Atakujemy duże miasta południowej Polski, od Wrocławia, przez aglomerację śląską, aż po Rzeszów. Będziemy też przyglądać się na bieżąco, jak wśród korzystających z naszego lotniska pasażerów rozpowszechnia się nowa strategia, nazwa i logo "Kraków Airport". Prognozy są optymistyczne.
Rezygnacja z wycieczki wiąże się z poniesieniem kosztów anulacji
Zobacz całość »Turyści, którzy wcześniej zdecydowali się na wczasy w Grecji lub innego kraju objętego falą pożarów i zamierzają zrezygnować z wyjazdu mają problemy z odzyskaniem wpłaconych pieniędzy. Organizatorzy tłumaczą, że pożar nie jest przyczyną uzasadniającą odwołanie wycieczki - czytamy w Gazecie Prawnej.
28 sierpnia 2007 roku Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało komunikat, w którym odradza wyjazdy do Grecji w regiony zagrożone pożarami, szczególnie do wschodniej oraz północnej części Peloponezu i na wyspę Evia. Barbara Tekieli, rzecznik prasowy Polskiej Izby Turystyki zaznacza - Komunikat MSZ nie oznacza nałożenia na biura podróży obowiązku odwołania wszystkich wycieczek na Peloponez. W takich przypadkach decyzja należy do biura podróży.
O odwołaniu wyjazdu z powodu pożaru decyduje w każdym przypadku organizator turystyki, czyli biuro które organizuje daną wycieczkę. Jeżeli impreza została kupiona w biurze pośrednika lub agenta turystycznego, ostateczną decyzję o jej odwołaniu podejmuje organizator turystyki. Konrad Gruner z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wyjaśnia - Zgodnie z ustawą o usługach turystycznych, organizator turystyki odpowiada za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy o świadczenie usług turystycznych, chyba że niewykonanie lub nienależyte wykonanie jest spowodowane wyłącznie: siłą wyższą albo działaniem lub zaniechaniem klienta; działaniem lub zaniechaniem osób trzecich, nieuczestniczących w wykonywaniu usług przewidzianych w umowie, jeżeli tych działań lub zaniechań nie można było przewidzieć ani uniknąć.
We wszystkich wymienionych przypadkach organizator może zwolnić się od ponoszenia odpowiedzialności. Konrad Gruner uważa, że pożar w Grecji można zakwalifikować jako działanie siły wyższej, która według Sądu Najwyższego oznacza zdarzenie zewnętrzne i niemożliwe do przewidzenia, któremu nie udało się zapobiec.
W przypadku, gdy dojdzie do odwołania imprezy turystycznej przez organizatora z przyczyn niezależnych od klienta, wówczas uczestnik imprezy ma prawo do zwrotu wszystkich wniesionych świadczeń z tytułu wyjazdu lub uczestnictwa w imprezie zastępczej. Zaproponowana wycieczka musi być o tym samym lub wyższym standardzie. Dopuszcza się wyjazd o niższym standardzie, jednak połączony ze zwrotem różnicy w cenie i przy wyrażeniu na to zgody przez klienta. Konrad Gruner zaznacza - Zmiana warunków umowy co do terminu lub miejsca imprezy i przedstawienie takiej oferty zastępczej konsumentowi zależna jest od dobrowolnej praktyki marketingowej danego przedsiębiorcy. Mimo że dobre obyczaje kupieckie sugerowałyby zastosowanie takiego rozwiązania, nie jest to obowiązek ustawowy organizatora.
Z powodu pożarów klient może zrezygnować z imprezy na ogólnych zasadach, które określone są w ogólnych warunkach, stanowiących integralną część umowy.
Jeżeli klient rezygnuje z wyjazdu z powodu błędu biura podróży, np. jeżeli otrzymał złą datę wyjazdu lub powrotu, wówczas ma prawo do otrzymania pełnej kwoty. Dodatkowo może domagać się też odszkodowania za poniesioną szkodę.
Natomiast, jeżeli klient rezygnuje z wycieczki z własnych powodów, np. przez obawę przed panującymi na danym obszarze pożarami, wówczas traci część wpłaconej sumy z tytułu wyjazdu. Wysokość zwracanych kosztów uzależniona jest od czasu, jaki pozostał do dnia wyjazdu. Im bliżej jest do rozpoczęcia imprez, tym strata klienta jest większa. Konrad Gruner zaznacza - Organizatorzy turystyki nie mają ustawowego obowiązku dokonywania zwrotu wpłaconych kwot w sytuacji, w której konsument rezygnuje z udziału w imprezie. Dodaje - W takim wypadku jednak organizator turystki, zgodnie z orzecznictwem Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, ma prawo zatrzymać tylko rzeczywiste koszty, które poniósł w związku z realizacją umowy.
Klient, który zrezygnował z imprezy i ma zastrzeżenia do sposobu rozliczenia się z biurem podróży, może zwrócić się z prośbą o interwencję do Polskiej Izby Turystyki lub wystąpić z roszczeniem do sądu powszechnego. Według Bartosza Grohmana, adwokata z kancelarii White & Case w tego typu sprawach sąd bada przyczyny rozwiązania umowy oraz ustala, czy są zawinione przez jedną ze stron lub spowodowane siłą wyższą. Grohman przyznaje - Największe szanse na zwrot kosztów mają uczestnicy wycieczki objazdowej, której trasa jest na terenach objętych pożarami, niż pobytowej przewidującej zakwaterowanie w hotelach oddalonych od zagrożonego obszaru. Dodaje, że powoływanie się na to, że pożar uniemożliwia uczestnictwo w wycieczkach fakultatywnych, nie jest uzasadniające przy roszczeniu o pełny zwrot poniesionych kosztów w razie rezygnacji z wycieczki.
Warszawa - Program Międzynarodowych Targów Turystycznych
Zobacz całość »W dniach od 20 do 22 września bieżącego roku odbędą się w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie XV Międzynarodowe Targi Turystyczne TT Warsaw Tour & Travel. W tym roku krajem partnerskim targów jest Norwegia. Kraj ten jest także współorganizatorem Gali Dinner.
Ramowy program targów:
20 wrzesień (czwartek)
10.00 Rozpoczęcie pierwszego dnia Targów "TT Warsaw Tour&Travel"
10.30 - sala Gagarina - Ceremonia Otwarcia XV Międzynarodowych Targów Turystycznych "TT Warsaw Tour & Travel"- w części oficjalnej odbędzie się wręczenie Kryształowego Globusa "Fair Play Turystyki", czyli nagrody przyznawanej przez Polską Izbę Turystyki i MT Polska Sp. z o.o.
11.30 - 12.00 - sala Goethego - EXPO 2012 we Wrocławiu - Globalna promocja przemysłu czasu wolnego. Organizatorem jest Biuro Pełnomocnika Rządu ds. Organizacji EXPO 2012.
12.00 - 16.00 - sala Gałczyńskiego - VI Forum Turystyki Polskiej - Debata Robocza. Organizatorem jest Polska Izba Turystyki, Krajowa Rada Organizacji Turystycznych, Hotelarskich i Gastronomicznych.
12.30 - 13.30 - sala Goethego - Łódź - Europejska Stolica Kultury 2016 - Najlepszy kandydat. Organizatorem jest Urząd Miasta Łodzi, Łódź Art Center.
13.00 - 15.00 - sala Mickiewicza - Konferencja prasowa Organizatorów Targów TT Warsaw 2007 połączona z konferencją prasową Norwegii.
14.00 - 15.00 - sala Goethego - "Czechy - zimowe atrakcje". Organizatorem jest Czeska Centrala Ruchu Turystycznego - CzechTourism.
15.30 - 16.00 - sala Goethego - Travel Trends: Insight into IT Solutions for Travel & Tourism. Organizatorem jest Sabre Holdings.
18.00 Zakończenie pierwszego dnia Targów "TT Warsaw Tour&Travel"
18.00 - sala Koncertowa - Uroczysta Gala z okazji XV-lecia Targów TT Warsaw oraz VI Forum Turystyki Polskiej (z zaproszeniami)
20.30 - Gala Dinner w Hotelu Jan III Sobieski (z zaproszeniami). W programie przewidziano między innymi: wręczenie statuetek Homo Turisticus laureatom konkursu na najbardziej oryginalne oraz profesjonalne stoisko targowe, występ zespołu "Gamaltnymalt" z Norwegii.
21 wrzesień (piątek)
10.00 Rozpoczęcie drugiego dnia Targów "TT Warsaw Tour&Travel"
10.00 - 12.30 - sala Mickiewicza - Norwegia - kraj inspirujących kontrastów i majestatycznej przyrody. Organizatorem jest Ambasada Norwegii.
10.00 - 13.30 - sala Goethego - "Marzenia motywacją" - seminarium turystyki biznesowej dla profesjonalistów i nie tylko. Seminarium odbędzie się pod patronatem Convention Bureau of Poland; 10:00 Przywitanie i otwarcie seminarium, Krzysztof Celuch - Marketing Manager, Warsaw Convention Bureau 10:05 Prezentacja: "Co to jest incentive?" Carolyn Dow - SITE Europe; The Dow Consultancy, Edinburgh, UK 10:50 Prezentacja: "Turystyka motywacyjna w Polsce" Katarzyna Sobierajska - Dyrektor Departamentu Promocji w Polskiej Organizacji Turystycznej 11:20 Prezentacja: "Co możemy zrobić, aby zmotywować naszych klientów?" Jacek Stosio - prezes Odkrywca 11:50 Prezentacja: "Jak zaplanować profesjonalny program podróży motywacyjnej" - Rachel Finlay 12:30 Prezentacja: "Nowe możliwości konferencyjno-wystawiennicze w Warszawie" - przedstawiciel Międzynarodowych Targów Polska Sp. z o.o.13:00 Prezentacja: Raport: "Przemysł spotkań w Warszawie w 2006 roku", Krzysztof Celuch - Marketing Manager, Warsaw Convention Bureau 13:20 Podsumowanie i zamknięcie seminarium Carolyn Dow - SITE Europe , The Dow Consultancy, Edinburgh, UKOrganizator: Międzynarodowe Targi Polska Sp. z o.o.Współorganizator: Warsaw Convention Buremu.
10.30 - 12.30 - sala Sienkiewicza - Scandlines największym przewoźnikiem promowym na Bałtyku. Organizatorem są linie promowe Scandlines.
11.00 - 12.00 - sala Rudniewa - Seminarium: "Fundusze Unii Europejskiej dla polskiej turystyki"- fundusze europejskie dla polskiej turystyki obsługiwane przez Polską Organizację Turystyczną w okresie 2007-2013 - przegląd innych, unijnych źródeł finansowania projektów dostępnych dla branży turystycznej w Polsce. Organizatorem jest Polska Organizacja Turystyczna.
12.30 - 16.00 - sala Rudniewa - Prezentacje Polskich Regionów 12.30 - 13.00 Małopolska Organizacja Turystyczna - "Małopolskie smaki" 13.10 - 13.25 Podkarpacka Regionalna Organizacja Turystyczna - "Największe atrakcje turystyczne województwa podkarpackiego" 13.35 - 13.50 Zachodniopomorska Regionalna Organizacja Turystyczna - "Zachodniopomorski szlak żeglarski" 14.00 - 14.15 Samorząd Województwa Mazowieckiego - "Mazowsze w sercu Polski i w sercu Europy" 14.25 - 14.40 Kujawsko-Pomorska Regionalna Organizacja Turystyczna - "Kujawsko-Pomorskie zaprasza".
12.45 - 13.45 - sala Mickiewicza - Słowacja - kraina gór, zamków, jaskiń i wód termalnych. Organizatorem jest Narodowe Centrum Turystyki Słowackiej.
13.00 - 18.00 - sala Sienkiewicza - Konferencja prasowa Sardynii połączona z prezentacją. Organizatorem jest Prowincja Cagliari.
14.00 - 15.00 - sala Mickiewicza - "Chińskie impresje…". Organizatorem jest China CYTS Tours Holding Co. Ltd.
18.00 Zakończenie drugiego dnia Targów "TT Warsaw Tour&Travel"
22 wrzesień (sobota)
10.00 Rozpoczęcie trzeciego dnia Targów "TT Warsaw Tour&Travel"
16.00 Zakończenie Targów "TT Warsaw Tour&Travel"
Warimpex - wynik finansowy w 2007 roku taki jak w 2006
Zobacz całość »Warimpex, firma która specjalizuje się w budowie hoteli, spodziewa się osiągnąć w bieżącym roku zysk podobny do zeszłorocznego. Georg Folian, dyrektor finansowy spółki wyznał - Spodziewamy się, że dzięki sprzedaży istniejących aktywów nasz zysk może być podobny jak w tamtym roku, a nawet wyższy.
W ubiegłym roku spółka osiągnęła 58,8 mln euro przychodów, 30,8 mln euro EBITDA, 22,8 mln euro EBIT oraz 21,2 mln euro zysku netto.
W pierwszej połowie bieżącego roku przychody ze sprzedaży wzrosły o 50% w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego i wyniosły 35,4 mln euro przy 23,7 mln euro w roku 2006. W tym samym okresie EBITDA zmniejszyła się z 15 mln euro do 13,5 mln euro, a EBIT spadł z 11,2 mln euro do 8,9 mln euro. Natomiast zysk netto w pierwszym półroczu tego roku wyniósł 5,5 mln euro przy 9,4 mln euro w tym samym okresie roku poprzedniego.
Zarząd spółki uważa, że obniżenie wyników finansowych wynika z mniejszej sprzedaży nieruchomości. Warimpex nie realizuje rocznie zwiększenia wartości majątku nieruchomości z odniesieniem na wynik, dlatego też wynik zależny jest od sprzedaży nieruchomości.
W pierwszym półroczu 2007 roku sprzedano nieruchomość biurową w Pradze. Natomiast na drugą połowę roku zaplanowano jeszcze jedną sprzedaż.
Wartość aktywów netto (NNNAV) wyniosła w pierwszym półroczu tego roku 391,9 mln euro, czyli wzrosła o 71,3 mln euro (22%). Odpowiada to wzrostowi wartości NNNAV na jedną akcję w wysokości 10,9 w porównaniu z 8,9 w roku 2006.
Wartość całkowitych aktywów Warimpeksu na koniec czerwca tego roku wyniosła 574,8 mln euro. W sumie Warimpex miał 13 hoteli z ponad 2.800 pokojami oraz 7 nieruchomości biurowych o powierzchni do wynajęcia około 36 tys. metrów kwadratowych.
Dodatkowo w budowie lub w zaawansowanej fazie rozwoju jest jeszcze 9 projektów, nie uwzględniając planowanych hoteli budget budowanych wraz z partnerem joint venture Louvre Hotels. W pierwszej fazie inwestycji zaplanowano budowę 30, a w drugiej fazie 80- 100 hoteli budget marek: Campanile, Premiere Classe i Kyriad. Hotele mają zostać wybudowane w Polsce, Czechach, na Węgrzech i Słowacji.
W czerwcu tego roku Warimpex kupił dodatkowe 16,67% udziałów w spółce, która jest właścicielem hotelu InterContinental w Warszawie. Obecnie Warimpex posiada 50% udział w hotelu.
Natomiast w połowie lipca podpisana została umowa kupna hotelu lotniskowego w Bukareszcie. Obiekt posiada 108 pokoi i 3.000 metrów kwadratowych powierzchni biurowej.
Warimpex zamierza w większym stopniu wejść na rynek rumuński. Jednak obecne wysokie ceny nieruchomości zniechęcają spółkę przed tym krokiem. Folian zaznaczył - Rynek rumuński jest bardzo perspektywiczny. Na pewno będziemy chcieli się tam rozwijać, ale ceny są obecnie zbyt wysokie.
Spółka zaplanowała też ekspansję na rynek między innymi w Chorwacji, Serbii, Rosji i na Ukrainie.
Dodatkowo Georg Folian poinformował, że Warimpex zamierza każdego roku przeznaczać jedną czwartą uzyskanego zysku na wypłatę dywidendy.
Rainbow Tours wchodzi na GWP
Zobacz całość »Pod koniec września pierwszy polski touroperator pojawi się na warszawskiej giełdzie. Pieniądze uzyskane z emisji mają zostać przeznaczone na przejęcia i rozbudowę sieci.
We wrześniu Rainbow Tours zamierza sprzedać dwa miliony akcji serii E. Kapitał zakładowy spółki podzielony jest na 10 mln walorów, z czego nowi akcjonariusze otrzymają 16,67 proc.
Środki uzyskane z emisji zostaną przeznaczone na m.in. dokapitalizowanie ukraińskiej spółki zależnej Rainbow Torus Ukraina, której kapitał ma wzrosnąć z 200 tys. do 2 mln euro.
5-9 mln zł łódzki touroperator przeznaczy na akwizycję i przejęcie mniejszych biur. Wśród nich prawdopodobnie znajdą się 3 zajmujące się organizacją wyjazdów połączonych z nauką języka obcego.
2-3 mln złotych przeznaczone zostaną na wzmocnienie portalu internetowego firmy wyruszamy.pl. Również 203 mln pochłonie rozbudowa sieci salonów sprzedaży touroperatora, który obecnie ma 22 oddziały.
W 2008 r. Rainbow Tours planuje mieć 130 tys klientów - czyli prawie dwa razy tyle co obecnie.
Warmia i Mazury coraz chętniej odwiedzane przez turystów
Zobacz całość »Około 40% turystów przyjeżdża do Krainy Wielkich Jezior Mazurskich poza sezonem letnim. W regionie przybywa bowiem tras i wyciągów narciarskich, prężnie rozwijają się również turystyka konferencyjna i spa.
Według oficjalnych statystyk na Warmię i Mazury przyjeżdża ok. trzech milionów turystów rocznie. Stanisław Harajda z Departamentu Turystyki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Warmińsko-Mazurskiego twierdzi jednak, że nieoficjalne szacunki mówią o około pięciu milionach każdego roku, w tym co najmniej 20% stanowią cudzoziemcy. Warmia i Mazury są regionem o ruchu turystycznym nie mieszczącym się w ramach typowych badań, przede wszystkim ze względu na nierejestrowaną bazę noclegową w postaci domków letniskowych czy miejsc na żaglówkach - dodaje Harajda. Największą atrakcją regionu są jeziora, których jest tam ponad trzy tysiące, a w słoneczny dzień pływa po nich nawet 50 tysięcy osób. Atrakcjami turystycznymi są też: Kanał Elbląski, liczne zamki gotyckie i sanktuaria oraz Grunwald. Inscenizację bitwy z Krzyżakami z 1410 r. corocznie ogląda minimum 80 tysięcy osób.
Atrakcją zachęcającą gości do odwiedzin regionu są głównie możliwości związane z turystyką aktywną - żagle, kajaki, rowery, a coraz częściej także i narty. W ciągu ostatnich pięciu lat trzykrotnie wzrosła liczba turystów odwiedzających region zimą - zauważa Stanisław Harajda. Mazurskie miejscowości, takie jak Lidzbark Warmiński, Gołdap czy Mrągowo, podobnie jak tatrzańskie ośrodki narciarskie mają profesjonalne wyciągi, trasy a nawet szkółki. Bardzo dobre warunki narciarskie powodują, że wypoczywa tu dużo gości, oprócz Polaków także Rosjanie i Litwini.
Z roku na rok przyjeżdża do nas coraz więcej narciarzy i przy wyciągach tworzą się kolejki - przyznaje Andrzej Cieśluk, prezes Centrum Sportowo-Rekreacyjnego Piękna Góra w Gołdapi. Obecnie turyści mogą korzystać z dwóch tras, a w przyszłości ma ich być pięć.
W regionie najwięcej jest wciąż turystów indywidualnych. Warto jednak zauważyć, że rozwija się baza gotowa na organizację konferencji, seminariów czy imprez integracyjnych. Najszybciej rozwijającym się segmentem biznesu hotelarskiego są obiekty całoroczne o wysokim standardzie, głównie czterogwiazdkowe - podkreśla Stanisław Harajda. Powstają one nie tylko w dużych miastach, ale także w mniejszych malowniczych miejscowościach. W Olsztynie nie ma na razie dużej konkurencji, mało jest tu hoteli nastawionych na przyjmowanie biznesmenów. Wiadomo jednak, że w planach są takie inwestycje. Zdecydowanie więcej tego typu powstaje wokół miasta. Tworzą się tam duże ośrodki kongresowe, nastawione na organizację szkoleń połączonych z rekreacją - twierdzi Katarzyna Gurgacz-Nygiel, wicedyrektor ds. marketingu w trzygwiazdkowym Hotelu Warmińskim, który znajduje się w Olsztynie.
Gości biznesowych do przyjazdu na Warmię i Mazury skusić mogą nie tylko dobre centra konferencyjne, ale także możliwość połączenia przyjemnego z pożytecznym. Zlokalizowane tam są liczne hotele spa, w których można zorganizować spotkania biznesowe. Wśród nich są m.in. Wzgórza Dylewskie Dr Ireny Eris, orbisowska Mrongovia a także hotel Gołębiewski w Mikołajkach.
Mazury chcą także przyciągnąć turystów, którzy chętnie jeżdżą do popularnych gorących źródeł, wizytówki Słowacji. Będzie je mieć u siebie także Lidzbark Warmiński. Projekt Termy Warmińskie ma kosztować ok. 35 mln euro. Będą to baseny z gorącymi wodami o właściwościach leczniczych, pochodzącymi ze złóż wód geotermalnych. Powstanie tam również hotel i restauracja. Projekt ten będzie zrealizowany dzięki wykorzystaniu środków unijnych i przy współpracy z inwestorem prywatnym. Już zgłaszają się chętni inwestorzy - mówi Henryk Brochocki, sekretarz powiatu lidzbarskiego.
Przygotowanie i realizacja projektu może potrwać 4 - 5 lat. Będzie to olbrzymi impuls do rozwoju Lidzbarka Warmińskiego i okolic. Władze regionu liczą na to, że kompleks będzie odwiedzać kilkaset osób dziennie, dzięki temu wiele osób znajdzie zatrudnienie, powstaną także nowe pensjonaty oraz lokale gastronomiczne - dodaje Henryk Brochocki.
Ruch turystyczny nad polskimi jeziorami ożywi się, gdy powstanie tam lotnisko regionalne. Na razie gości zagranicznych w województwie warmińsko-mazurskim, w porównaniu z innymi regionami, jest niedużo. W ubiegłym roku przyjechało tam w celach turystycznych 800 tysięcy obcokrajowców, przede wszystkim zza wschodniej granicy. W województwie funkcjonują już 23 lądowiska, które będą się rozwijać. Corocznie ilość lądowań zwiększa się i są to samoloty z całej Europy - mówi Stanisław Harajda. Zauważa także, że w ostatnich latach spada liczba turystów niemieckich, przyjeżdża za to więcej Rosjan, Czechów, Włochów i Francuzów. Żeby goście zaglądali na Mazury częściej, bardzo ważna jest dobra promocja, zarówno w kraju, jak i za granicą. Obecnie samorząd województwa na ten cel przeznacza ok. 3 mln zł. Jest to kwota kilkakrotnie większa niż kilka lat temu, a w następnych latach ma jeszcze wzrosnąć dzięki środkom unijnym. W ramach regionalnego programu operacyjnego na lata 2007 - 2013 na turystykę zarezerwowano kwotę ok. 134 mln euro, w tym 6,5 mln euro przeznaczone będzie na promocję turystyczną.
Remont Etiudy spowoduje wzrost cen biletów tanich linii?
Zobacz całość »Nowy terminal na warszawskim Okęciu ma zostać oddany do użytku najwcześniej w listopadzie. Jednak, gdy tylko zacznie on obsługiwać pasażerów, rozpocznie się remont terminalu Etiuda.
Etiuda obsługuje obecnie pasażerów tanich linii lotniczych. Na czas jego przebudowy podróżni będą odprawiani na Terminalu 2. Oznaczać to może wzrost cen biletów.
Terminal Etiuda jest bardzo zatłoczony. Pasażerowie oczekują na odprawę nawet po cztery godziny. Według planów z terminalu miało rocznie korzystać 3,5 mln osób, a w rzeczywistości jest ich blisko dwa razy więcej. Dlatego też postanowiono rozbudować Etiudę.
Jednak opłaty lotniskowe dla pasażerów, korzystających z Etiudy wynoszą 30 zł, czyli połowę mniej niż na Terminalu2. Podczas remontu Etiudy, wszyscy pasażerowie najprawdopodobniej będą musieli płacić po 60 zł. Decyzja należy do Polskich Portów Lotniczych. Artur Burak, rzecznik PPL wyznał - Nie wyobrażam sobie, by tani przewoźnicy mieli preferencyjne stawki, bo pozostali natychmiast oskarżyliby nas o dyskryminację.
Przewoźnicy niskokosztowi cieszą się z modernizacji Etiudy, jednak nie chcą ponosić kosztów tymczasowych przenosin. Natasa Kazmer, rzeczniczka WizzAir wyznała - Naszym zdaniem władze lotniska powinny pokryć choć część dodatkowych opłat. Dodała też, że cały czas trwają negocjacje, od wyniku których będzie zależało, kto poniesie koszty zmiany terminalu.
Jarosław Święcki, dyrektor generalny Norwegian Air Shuttle poinformował - Oficjalnie PPL nie domaga się od nas wyższych opłat, ale nieoficjalnie pojawiają się sugestie, że za korzystanie z lotniska będziemy musieli płacić więcej. Święcki zapewnia, że nawet gdy jego firma będzie ponosić wyższe koszty, niekoniecznie odbije się to na cenach biletów. Zaznacza - Wszystko zależy od tego, jak zmiana terminalu wpłynie na działalność naszej firmy.
Pasażerowie obawiają się zmiany terminalu i związanego z tym wzrostu cen. Michał Gralak z Gdyni, który często korzysta z usług tanich linii wyznał - Nie mam wątpliwości, że jeśli tani przewoźnicy zostaną zmuszeni do uiszczania większych opłat, to odbiją to sobie na pasażerach. A przecież zamknięcie i remont Etiudy nie jest winą pasażerów i nie rozumiem, czemu mielibyśmy z tego powodu płacić więcej za bilety.
Według Gralaka dodatkowe koszty powinny ponieść Polskie Porty Lotnicze. Dodaje, że jeżeli koszty zostaną przeniesione na przewoźników, bilety zdrożeją nie o 30 zł, ale znacznie więcej. Wyjaśnia - Po prostu, wszystkie tanie linie na Okęciu dogadają się między sobą i pod pretekstem związanych z przenosinami kosztów drastycznie podwyższą ceny. Po remoncie wrócą na odnowioną Etiudę, ale cen już nie obniżą.
Jednak Eryk Kłopotowski, ekspert ds. rynku lotniczego jest innego zdania. Podkreśla - Na rynku tanich lotów panuje zbyt duża konkurencja, aby przewoźnicy mogli pozwolić sobie na duże podwyżki. Dodaje - Szczególnie, że ostatnio ceny biletów już i tak poszły w górę, po tym jak linie lotnicze wprowadziły dodatkową opłatę za zarejestrowany bagaż.
Jeszcze nie wiadomo dokładnie, kiedy rozpocznie się remont Etiudy. Zależy to od tego, kiedy zostanie oddana do użytku nowa hala odlotów Terminalu 2.
Straż pożarna ma cały czas zastrzeżenia do bezpieczeństwa obiektu. W poniedziałek, 3 września odmówili wydania warunkowego zezwolenia na otwarcie terminalu. Strażacy tłumaczyli, że szum wentylatorów zagłusza głos spikerów, którzy ostrzegają przed ewentualnym zagrożeniem. Kiedy usterka zostanie już usunięta, nowa hala przez kilka tygodni będzie musiała przejść skomplikowane testy techniczne. Pierwsi pasażerowie pojawią się w niej najprawdopodobniej dopiero w listopadzie.
Terminal Etiuda obsługuje tanich przewoźników. Została otwarty w marcu 2004 roku. Przerobienie starej hali przylotów na Okęciu w celu utworzenia Etiudy kosztowało 3 mln zł. Obecnie Etiuda odprawia pasażerów siedmiu tanich linii lotniczych: Air Italy, EasyJet, Germanwings, Norwegian Air Shuttle, Ryanair, SkyEurope, WizzAir, a także częściowo Centralwings.
Etiuda nie posiada żadnych udogodnień, nie ma restauracji, jest mało miejsc siedzących. W terminalu mieszczą się tylko kioski z prasą i słodyczami, kawiarnia, sklep Baltony i automaty z napojami.
Obecnie na odprawę pasażerowie muszą czekać 4 godziny. Terminal Etiuda przystosowany jest do obsługi 3,5 mln pasażerów rocznie. Tymczasem w 2006 roku obsłużył 6,6 mln pasażerów. Etiuda ma tylko osiem stanowisk odprawy pasażerów.
Terminal ma 2,2 tys. metrów kwadratowych powierzchni. Natomiast po remoncie ma mieć 4,1 tys. metrów kwadratowych.
Płać kartą w McDonald’s
Zobacz całość »Od 4 września w polskiej sieci McDonalds będzie możliwa płatność kartami kredytowymi. Takim sposobem będzie można uregulować każdą należność, ponieważ firma nie wprowadziła minimalnej kwoty transakcji.
- Uruchamiając możliwość płacenia kartą wychodzimy naprzeciw potrzebom naszych klientów. Nieustannie rośnie liczba Polaków, którzy preferują ten sposób zapłaty. Teraz mogą w wygodny i szybki sposób zapłacić za zakupione u nas produkty - mówi Krzysztof Kłapa, dyrektor ds. korporacyjnych McDonalds Polska.
W ramach reklamy nowej formy płatności firma dla każdego klienta kupującego za kwotę powyżej 20 złotych i płacącego kartą przygotowała upominek w postaci jubileuszowego, metalowego kubka.
Dworzec Zachodni będzie przebudowany
Zobacz całość »Kolejarze rozpoczęli poszukiwania partnerów do przebudowy Dworca Zachodniego. Chcą oni wybudować dziesięciokondygnacyjny budynek łączący funkcje dworca i biurowca.
PKP posiada 48 hektarów leżących między Al. Jerozolimskimi, Prądzyńskiego i Kolejową. Obecnie na tych gruntach nie ma prawie żadnych zabudowań, tylko niewielka hala kasowa.
- Chcielibyśmy, żeby na miejscu obecnego dworca, nad peronami i przykrytymi torami kolejowymi powstał dziesięciokondygnacyjny budynek - mówi Michał Wrzosek, PKP. - Może zająć działkę o powierzchni 1,7 hektara. Parter zająłby dworzec kolejowy, na wyższych piętrach mogłyby zostać ulokowane biura, sklepy lub hotel.
Nowy budynek ma mieć około 450 tysięcy m kw, a jego częścią byłby ponadto wielokondygnacyjny parking Parkuj i Jedź na 800 samochodów.
- Do połowy przyszłego roku chcemy wybrać inwestora przebudowy dworca - powiedział rzecznik Wrzosek. - Na przełomie 2009 i 2010 r. inwestycja miałaby się rozpocząć, a do użytku zostałaby oddana w 2012 r - dodaje.
PKP obliczyło, że inwestycja będzie kosztowała kilkaset milionów złotych. Będzie ona bardzo skomplikowana również ze względu na sprzeciw kolejarzy.
Polskie Koleje Państwowe zaprosiły do składania ofert firmy, które mogą wykazać się zrealizowaniem w zeszłym roku inwestycji wartej 50 milonów złotych.
- Pod uwagę będziemy brać zarówno zysk, jaki przyniesie inwestycja, jak i to, jak będzie wkomponowana w otoczenie - zapewnia rzecznik PKP.
Jeszcze nie podjęto decyzji czy do kompleksu biurowo-dworcowego zostanie włączony sąsiadujący z Dworcem Zachodnim przystanek kolejowy Wola. Aktualnie pełni on marginalną funkcję. Zatrzymuje się na nim tylko kilka pociągów regionalnych. Jednak w przyszłości ma on zostać połączony nowym torem z Dworcem Zachodnim. Prawdopodobnie to na tej stacji będą się kończyły tory nowego połączenia kolejowego z lotniskiem Okęcie.
Kanał Augustowski mógłby być interesującą polsko-białoruską atrakcją
Zobacz całość »Kanał Augustowski mógłby być jedną z największych atrakcji turystycznych regionu. Turyści mogliby decydować się na rejsy statkami z Augustowa aż do Druskiennik na Litwie. Podobną trasę mogliby pokonywać też kajakarze. Jednak mało osób się na to decyduje, ponieważ kanał za polską granicą uchodzi za zarośnięty, zapuszczony oraz mocno zdewastowany.
W rzeczywistości jest całkiem inaczej. Strona białoruska w latach 2004-2006 swoje cztery śluzy i dwudziestokilometrowy odcinek kanału doprowadziła do porządku. Obecnie całość robi ogromne wrażenie.
Agnieszka Zyzało, właścicielka augustowskiego przedsiębiorstwa turystycznego Szot przyznaje - Spływy kajakowe na drugą stronę granicy w ogóle nie cieszą się popularnością. Dodaje - Owszem, na targach w całej Polsce mamy mnóstwo pytań o tego typu spływy, ale później konkretnych deklaracji od zainteresowanych już nie słyszymy.
Firma Szot ma już doświadczenie w organizacji spływów przez Białoruś aż na Litwę. Pierwszy zorganizowała w 1999 roku. Zyzało wyznała - Później mieliśmy kilkuletnią przerwę, ale co roku w długi weekend majowy urządzamy taki spływ. W tym roku wzięło w nim udział 70 osób z Polski, Litwy i Białorusi.
Problemem w pokonaniu granicy na kanale stanowią formalności, które trzeba przejść. Aby wpłynąć na Białoruś konieczna jest wiza. W celu ułatwienia jej zdobycia utworzono sezonowy białoruski punkt konsularny w Augustowie. Działa on od 13 sierpnia i będzie funkcjonować jeszcze do końca września.
Aleksandr Margulan, wicekonsul Białorusi w Białymstoku poinformował - Nie wydaliśmy do tej pory żadnej wizy turystycznej dla osoby, która chciałaby popłynąć kanałem. Dodaje - I pewnie w tym sezonie już tak zostanie. Strona polska ciągle nie może dokończyć budowy śluzy granicznej Kurzyniec. Ostatnio dostaliśmy potwierdzenie, że prace remontowe zakończą się w październiku. Cała nadzieja więc, że w przyszłym roku będzie lepiej.
Jak na razie po drugiej stronie kanału spotkać można głównie Białorusinów. Centrum życia towarzyskiego stanowią tereny wokół śluzy Dąbrówka, która znajduje się niecałe dziesięć kilometrów od granicy z Polską. Mieszkańcy Grodna wyjeżdżają tam na weekendy. Na miejscu można wypożyczyć kajaki, a także przepłynąć się statkiem. Drugą białoruską atrakcją jest czterokomorowa śluza Niemnowo, która kończy kanał. Obok niej znajduje się niewielkie muzeum, które prowadzi Luba Zarzecka. W swoim domu zgromadziła ona miedzy innymi archiwalne zdjęcia i mapy. Jednak turystów jest cały czas mało. Pani Luba przyznaje, że jeżeli raz na dwa tygodnie przez Niemnowo przepłynie grupka osób, to jest dobrze.
Agnieszka Zyzało uważa, że moda na kanał jeszcze nadejdzie. Zaznacza - W ludziach musi się tylko przełamać bariera. Tak samo było, gdy zaczynaliśmy organizować spływy na Litwę. Początkowo nie było nimi w ogóle zainteresowania, teraz cieszą się sporą popularnością. Tak samo będzie z Białorusią. Ludzie muszą tylko dostać informacje, jak wygląda kanał po drugiej stronie granicy.
Dużą promocją polsko-białoruskiej atrakcji będzie wpisanie całego kanału na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Hanna Pijanowska z wydziału prasowego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego poinformowała - Został przygotowany już wspólny transgraniczny polsko-białoruski wniosek o wpis Kanału Augustowskiego na listę. Czeka tylko na podpis przez obydwie strony. Po podpisaniu wniosek zostanie przesłany do Centrum Światowego Dziedzictwa do Paryża. Jednak kiedy nastąpi jego podpisanie nie wiadomo.
Przejście graniczne na Kanale Augustowskim działa od 1 maja do 1 października w godzinach od 07.00 do 19.00. W roku 2006 skorzystały z niego 22 osoby, a w roku 2007 - 112 osób.
Mazowieckie: coraz więcej skarg na usługi turystyczne
Zobacz całość »- 285 skarg na jakość usług turystycznych wpłynęło w 2006 r. do mazowieckiego urzędu marszałkowskiego. Z tego 117 Urząd uznał za zasadne i biura turystyczne wypłaciły klientom odszkodowania - poinformowała reprezentująca urząd Hanna Sawicka.
- 33 skargi uznano za niezasadne, 52 częściowo zasadne, a 83 nie rozpatrywano, gdyż dotyczyły biur turystycznych działających poza województwem mazowieckim - mówi Sawicka. - Do końca sierpnia tego roku do Urzędu wpłynęło 140 skarg, podczas gdy w analogicznym okresie 2006 roku było ich 160 - dodała.
Hanna Sawicka podkreśliła, że turyści najczęściej zaskarżali warunki hotelowe np. prowadzono w nich remont, hałas zakłócał wypoczynek lub też hotel był niższej kategorii, a także skarżyli się na skracanie lub przedłużanie wyjazdu.
Turyści narzekali również m.in. na zmianę lotnisk, zły stan sanitarny obiektów turystycznych, brak klimatyzacji w pokojach, złe wyżywienie, niesprawne autokary, zmianę programów wycieczek i na pracę rezydentów.
- Pierwszym krokiem osoby niezadowolonej ze świadczeń biura turystycznego jest złożenie pisemnej reklamacji, która powinna być potwierdzona przez rezydenta. Powinien on ustosunkować się do zarzutów stawianych przez turystę. Jeżeli jednak rezydent uchyli się od podpisania reklamacji, to trzeba w ciągu 30 dni od powrotu z wycieczki powiadomić biuro turystyczne o swoich roszczeniach - przypomina turystom Sawicka.
Przedstawicielka urzędu marszałkowskiego podkreśliła, że biuro turystyczne ma obowiązek udzielenia odpowiedzi w ciągu 30 dni, a jeżeli tego nie zrobi, to z mocy ustawy roszczenie staje się zasadne - mówi przedstawicielka urzędu marszałkowskiego. - Często dochodzi do ugody między biurem i klientem, i takie sprawy nie trafiają do Urzędu - dodała.
Urzędy marszałkowskie, zgodnie z ustawą o usługach turystycznych, mają nadzorować działalność biur turystycznych i rozpatrywać skargi, które zostały uznane przez biura turystyczne. Taką skargę można wnieść nawet dwa lata po zakończeniu wycieczki.
Ze względu na naruszenie przepisów ustawy w zeszłym roku na Mazowszu odebrano 15 licencji dla biur turystycznych.
- Świadomość turystów jest z każdym rokiem wyższa. Wzrosła także świadomość organizatorów turystyki, którzy zdają sobie sprawę, że za wszystkie sprawy związane z organizacją wyjazdu odpowiadają i ponoszą konsekwencję. W związku z tym i oferty biur, i umowy o świadczenie usług turystycznych w stosunku do poprzednich lat są coraz lepiej formułowane. Dlatego skargi na biura turystyczne stanowią jedynie promile w stosunku do liczby uczestników wycieczek - podkreśliła Sawicka.
Łódź reklamuje się w BBC World
Zobacz całość »Łódź wykupiła europejską kampanię reklamową na kanale BBC World. Reklama będzie emitowana jesienią i wiosną 2008 roku.
- To pierwsze polskie miasto, które wykupiło u nas reklamę. Dlatego jestem pewien, że Łódź może liczyć na szczególne zainteresowanie widzów - mówi Nicholas Robinson z kanału BBC World. - Podczas kręcenia klipu postanowiliśmy humorystycznie wykorzystać nazwę miasta. Zazwyczaj obcokrajowcy mają problem z wymową słowa Łódź. Dlatego połączyliśmy je ze angielskim "would you" czyli czy chciałbyś. Hasłem kampanii jest więc: Would you in Łódź? - dodaje.
Jak uważa BBC reklama powinna dotrzeć do 96 milionów gospodarstw domowych, będzie ona puszczana o różnych porach od wczesnego ranka po bloki reklamowe przed wieczornymi wiadomościami.
- Dla mnie ważne jest i to, że BBC World to niezwykle popularny kanał w hotelach. Chcemy dotrzeć z naszym zaproszeniem do biznesu i zamożnych turystów - mówi Jerzy Kropiwnicki, prezydent Łodzi. - Koszty kampanii to 700 tys. zł i jestem przekonany, że to dobrze wydane pieniądze- dodaje.
Reklama zaczyna się widokiem panoramy ulicy Piotrkowskiej z pl. Wolności. Następnie w skrócie dowiadujemy się, że Łódź to miasto, które nie zasypia, pełne pubów i restauracji oraz o wysokiej kulturze o czym świadczą znakomite przedstawienia teatralne. Jedyne nazwisko, które "firmuje" zaproszenie to gwiazda Romana Polańskiego wmurowana przed Grand Hotelem.
::: 2007-09-06 :::
Czwarty Jarmark Wojewódzki w Łodzi
Zobacz całość »Zaczyna się czwarty Jarmark Wojewódzki, Będzie on trwał od piątku do niedzieli. Swoje propozycje turystyczne i kulturalne przedstawi na nim blisko 90 miast, gmin i powiatów z łódzkiego.
Na jarmarku będzie możliwość obejrzenia i zakupu wyrobów rękodzielniczych, przyjrzenia się pracy ludowych twórców oraz poznania regionalnej kuchni. Zwiedzając stoiska Izby Rolniczej oraz Gminy Ozorków można będzie przyjrzeć się jak wyrabia się i piecze chleb wiejski. Aleksandrów Łódzki pokaże przeszklony ul, a gmina Bolimów będzie toczyć ceramikę. Stoiska znajdować się będą w sektorach: od ul. Moniuszki do ul. Tuwima, od ul. Tuwima do ul. Zamenhofa i od ul. Zamenhofa do ul. Mickiewicza. Czynne będą w sobotę i niedzielę w godz. 10-18.
Dodatkowymi atrakcjami będą konkursy konkursy, wystawy, parada orkiestr dętych, pokazy walk rycerskich oraz występy kapel ludowych. Rozpoczęciem imprezy będzie koncert zespołu L. Stadt na dużej scenie (skrzyżowanie ul. Piotrkowskiej i Mickiewicza), który odbędzie się w piątek o 20, natomiast o 21 zagra Myslovitz.
W niedzielę natomiast w godzinach 10-13 odbędzie się wystawa mundurów policyjnych z całego świata oraz wyposażenia Sekcji Ruchu Drogowego i Klubu Motocyklowego "Knight Riders" a także pokaz wyszkolenia psów służbowych.O godz. 13 zaprezentują się strażacy, pół godziny później rozpocznie się pokaz Strongman "Fenix Team".
Za mało środków na inwestycje kolejowe?
Zobacz całość »4 miliardy euro - tyle zabranie Polsce na inwestycje kolejowe. Unia oficjalnie nie mówi nic o dofinansowaniu polskich kolei.
PKP Polskie Linie Kolejowe oszacowały, ile pieniędzy będą potrzebowały na najbliższe lata. Kosztowne będą m.in. prace związane bezpośrednio z komunikacją podczas Euro 2012.
Z pierwszych szacunków wynika, iż potrzeby PKP będą na pewno większe niż 6,7 mld euro, jakie przewidziano na inwestycjie do 2013 r.
Teresa Zwiernik, członek zarządu PKP PLK powiedział, że wstępne wyliczenia wynoszą 10-11 miliardów euro. - Wszystkie wcześniejsze rachunki wzięły w łeb wskutek ostrej zwyżki cen i kosztów robocizny. O ile jeszcze niedawno PLK liczyły, że na modernizację kilometra linii kolejowej trzeba wydać 4 mln euro, o tyle dzisiaj mówi się już o 7 mln euro - wylicza "Puls Biznesu" .
PKP PLK jak na razie nie obawiają się o inwestycje planowane na przyszły rok, ponieważ spółka ma obiecane z budżetu państwa 2 miliardy złotych. Problemy pojawią się przy robotach za dwa lata, gdy front robót rozwinie się na dobre.
- Na Unię nie ma co się oglądać, bo na lata 2007-13 dała nam 4,2 mld euro i więcej nie wysupła. W modernizację linii kolejowych, będzie musiało się mocniej zaangażować państwo. Tym bardziej, że Bruksela nie chce już partycypować w finansowaniu inwestycji kolejowych na takim poziomie jak do niedawna. Od tego roku zmieniła zasady, obniżając swoje zaangażowanie o 10-15 proc. - wyjaśnia "Puls Biznesu".
UE stwierdziła, że jeżeli zarządca infrastruktury bierze od przewoźników pieniądze za przejazd torami, z zgodnie z zasadami, nie może ona dopłacać do przedsięwzięć komercyjnych. Chce ona w ten sposób wymusić obniżkę stawek dostępowych do torów.
Eurodeputowani przeciwko niektórym przepisom dotyczącym bagażu podręcznego w samolotach
Zobacz całość »Zdaniem większości europosłów zakaz wnoszenia substancji płynnych na pokłady samolotów jest bez sensu. Wezwali oni Komisję Europejską do przeprowadzenia oceny tego zakazu.
Posłowie wyrazili jednak obawę, że koszty unijnego rozporządzenia o zakazie wnoszenia substancji płynnych na pokład samolotów może być nieproporcjonalny do korzyści. Chcą więc by komisja przeprowadziła dokładną ocenę rozporządzenia. W przypadku, gdy Komisja nie będzie mogła wykazać słuszności wprowadzonej zmiany eurodeputowani z obozu demokratów i liberałów będą za wycofaniem rozporządzenia.
- Kontrole płynów w bagażu podręcznym przez urządzenia rentgenowskie nie mogą wykryć płynnych materiałów wybuchowych - wskazują w uchwalonej rezolucji eurodeputowani. Zwracają także uwagę na dodatkowe koszty, które związane z rozporządzeniem, jakie ponoszą operatorzy linii i lotniska.
- Nowe rozporządzenie nie tylko irytuje podróżnych, którzy muszą oddawać przy odprawie szminki i inne kosmetyki, ale jest też wykorzystywane komercyjnie. Podróżni nie mogą bowiem wejść na pokład samolotu z własną butelką wody, chyba że zakupili ją na lotnisku - mówi eurodeputowany Graham Watson - Wyborcy skarżą się, że cena butelki na lotnisku jest bardzo wysoka - przekonywał Watson.
- Niedawno przeprowadzono sondaż Eurobarometru, z którego wynika, że aż 84 proc. Europejczyków popiera większe zaangażowanie Unii w walkę z terroryzmem - mówi unijny komisarz ds. wewnętrznych Franco Frattini. - Strategia antyterrorystyczna odnosi sukcesy. Ostatnie działania duńskich służb specjalnych, które aresztowały ośmiu islamskich bojowników powiązanych z Al-Kaidą, informując, że zapobiegły atakowi terrorystycznemu- dodaje.
Ostatnio podano również do informacji, że niemiecka policja zatrzymała trzy osoby podejrzane o planowanie zamachów terrorystycznych na lotnisko we Frankfurcie nad Menem oraz amerykańską bazę wojskową w Ramstein w zachodnich Niemczech.
- Chcę jasno powiedzieć: moim zadaniem jest wzmocnienie, a nie osłabienie prewencji i ścigania w zakresie zbrodni terrorystycznych - zastrzegł Frattini.
Podobnie jak Frattini uważają eurodeputowani chadecji i Unii na rzecz Europy Narodów (UEN).
- Nasza troska o prywatność i prawa obywatelskie nie powinna usprawiedliwiać blokowania skutecznych działań. Nie unikniemy ceny w tej sferze, jaką będziemy musieli zapłacić za bezpieczeństwo. To przede wszystkim bezpieczeństwa oczekują nasi obywatele - zaznaczył europoseł Konrad Szymański
Kierowce autobusu zatrudnię za 2-3 tys. brutto!
Zobacz całość »Branża alarmuje - brakuje kierowców autobusów. Ci którzy byli w większości wyjechali do pracy za granicę.
Już w trakcie wakacji pojawił się problem i niektóre kursy musiały być odwoływane. Teraz, po wakacjach problem jest znacznie większy, gdyż nie ma kto dowieść dzieci do szkoły.
Wraz z początkiem roku szkolnego w bielskich autobusach zrobił się tłok - pisze Gazeta Wyborcza. - Nie jest łatwo, bo autobusy kursują rzadko. Jeszcze dziesięć lat temu, gdy do szkoły dojeżdżał najstarszy syn, autobusy kursowały dużo częściej niż teraz - mówi Helena Andrusiakowa z Kóz, mama dwójki licealistów.
Sytuacja może wyglądać jeszcze gorzej i coraz częściej mogą pojawiać się informacje o odwołanych kursach. Cała ta sytuacja wynika z braku kierowców.
Wiesław Budzowski, prezes bielskiego PKS-u, mówi, że - Podczas wakacji firma jakoś dawała sobie radę. Jednak teraz, gdy kursów musi być więcej, trudno jest ułożyć rozkład jazdy- mówi Wiesław Budzowski, prezes bielskiego PKS-u. - Potrzebujemy od zaraz 12 kierowców. Ale nawet gdyby udało nam się znaleźć choćby ośmiu, pięciu, będziemy szczęśliwi - dodaje Budzowski.
W sytuacji, gdy nie znajdą się kierowcy z rozkładu zaczną znikać niektóre połączenia.
PKS zamieścił na swojej stronie internetowej ogłoszenie o pracy czekającej na kierowców. Wymagania nie są duże. Wymagane jest: prawo jazdy kat. D, kurs przewozu osób, aktualne badania psychologiczne oraz świadectwo niekaralności. Ogłoszenie nie cieszyło się dużym zainteresowaniem, więc PKS podkreślił, że oferuje pensję 2,8 tysięcy złotych brutto. Wówczas kierowcy zaczęli się zgłaszać nawet z konkurencji. Jednak, jakie będzie rozwiązanie tego jeszcze nie wiadomo, ponieważ kierowców ruszają także inne firmy np. 20 kierowców zatrudni od zaraz PKS w Gliwicach, wynagrodzenie: od 2 do 3 tys. zł brutto.
Jak wynika z danych Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Katowicach w województwie śląskim zawód kierowca autobusu zalicza się do tzw. zawodów deficytowych, czyli wolnych miejsc pracy jest więcej niż pracowników.
Mimo, że kierowców szukają prawie wszystkie PKS-y w województwie, to kierowcy wybierają pracę na tirach. - Robota jest ciężka, ale zarobię nawet kilka razy więcej - tłumaczy jeden z bielskich kierowców.
Centralwings przenosi się z Łodzi do Warszawy
Zobacz całość »Do końca 2007 roku Centralwings zamierza wyprowadzić się z Łodzi - podała do wiadomości spółka. - W Łodzi były kłopoty z utrzymaniem kontroli nad pracownikami. A poza tym w Warszawie koszty są te same lub mniejsze niż w Łodzi - tłumaczy decyzję Waldemar Królikowski, prezes zarządu linii.
Zarząd Centralwings przez długi czas zastanawiał się nad potwierdzeniem tego co mieszkańcy Łodzi wiedzieli od dawna. Podczas gdy dwa miesiące temu "Gazeta" informowała o tym, że przewoźnik likwiduje łódzki oddział zarząd firmy zaprzeczał.
Wczoraj, wg Gazety Wyborczej poinformowano natomiast o oficjalnej likwidacji łódzkiego oddziału. - Żadna likwidacja, tylko przeprowadzka - tłumaczy Waldemar Królikowski, prezes linii.
Czemu doszło do przeprowadzki?
- Są to względy ekonomiczne oraz to, że łódzcy pracownicy nie współpracują z zarządem firm - tłumaczy Królikowski. - Koszty utrzymania biura w Łodzi i Warszawie są bardzo podobne. Tak samo jak i płace. A jeszcze pewnie zaoszczędzimy na przejazdach między obydwoma miastami - dodaje Królikowski.
Takie argumenty to zaskoczenie dla każdego interesującego się rynkiem pracy i nieruchomości, zwłaszcza, że Centralwings wynajął w stolicy pomieszczenia w ekskluzywnym biurowcu LOT przy ul. 17 stycznia.
- Taka argumentacja linii jest niepoważna. Wielokrotnie proponowaliśmy tej firmie szeroki wachlarz lokali w Łodzi. I zapewne każda oferta była tańsza od stołecznej - mówi Marek Michalik, wiceprezydent Łodzi - Nie znam jednak szczegółów umowy najmu, którą podpisał w stolicy Centralwings. Stwierdzenie, że Łódź jest droższa od stolicy to zwyczajna bzdura. Bardzo nam przykro, że firma zrezygnowała z Łodzi, bo miała tu naprawdę dobre warunki - dodaje Michalik.
Drugim powodem odejścia z Łodzi miałyby problemy z pracownikami. Mówiono, że łodzianie są niechętni do współpracy i paraliżują całą firmę.
- Sami się sparaliżowali skoro weszli do biura i zabrali łódzkiej dyrekcji laptopy i telefony. To niby jak firma miała działać - mówią anonimowo łódzcy pracownicy. W efekcie z zatrudnionych 45 osób, osiem już odeszło na własną prośbę, a cztery dostały wypowiedzenia.
Zarząd linii poinformował jednak, że zaprasza pozostałych pracowników do Warszawy. Każdy kto się zdecyduje ma dostać 6 tys. zł na aklimatyzację, ale decyzję musi podjąć w 24 godziny.
Co dalej z pracownikami łódzkiego biura?
- Przeprowadzka ma się zacząć 15 września i zakończyć najpóźniej do końca roku - mówi Agnieszka Kudła, rzecznik prasowy NSZZ Solidarność w łódzkim Centralwings - Do Warszawy przeniesie się zapewne nie więcej niż 10 osób. Czyli głównie młodzież, która nie zdążyła założyć tu rodziny. Szkoda tylko, że na decyzję mają ledwie jeden dzień. To wszystko można było zresztą załatwić inaczej, ale zarząd zaczął rozmowy dopiero po założeniu związku zawodowego. Dla tych, którzy zostają w Łodzi wynegocjowaliśmy z zarządem miesięczne okresy wypowiedzenia- dodaje.
Sigma Ravel i Open Ravel konkurencją Rainbow Tours?
Zobacz całość »Według raportu analitycznego Domu Maklerskiego Polonia Net S.A. Rainbow Tours S.A. należy do największych w Polsce organizatorów imprez turystycznych. W 2006 roku obsłużył około 72 tys. klientów, co plasuje go na 6 - 7 miejscu w kraju pod względem posiadanych klientów.
Niestety, wg tego samego raportu "W segmencie pakietów turystycznych do konkurentów spółki należą zarówno duzi touroperatorzy (Neckermann, TUI wraz z Scan Holiday, Orbis Travel, Triada, Nowa Itaka, Almatur) jak i mniejsze podmioty (Sigma Ravel, Logos Tour, Exim Tour, Alfa Star, Open Ravel)".
O tym, iż taka firma jak Sigma Ravel nie jest konkurencją dla Rainbow Tours wie prawie każdy, kto chociaż na chwilę zetknął się z sektorem turystycznych. Bo firmy Sigma Ravel po prostu nie ma. Istnieje za to warszawski touroperator Sigma Travel, o którego prawdopodobnie chodziło DM Polonia Net.
Poważniejszy błąd popełniono natomiast wymieniając jako konkurencję Rainbow Tours firmę Open Ravel. Nie dość, że Polonia Net najprawdopodobniej przekręciła nazwę spółki pisząc Open Ravel, zamiast Open Travel, to jeszcze analitycy nie zauważyli, iż ten konkurent Rainbow Tours upadł prawie rok temu, pozostawiając 3,5 tys. poszkodowanych turystów (zgodnie z decyzją Marszałka Woj.Kujawsko-Pomorskiego z dnia 06.10.2006 r firma Open Travel Group otrzymała zakaz prowadzenia działalności, a raport DM Polonia Net został opracowany 04.09.2007).
Chochliki drukarskie zdarzają sie każdemu wydawnictwu. Zdarza sie bowiem, iż korekta coś przeoczy. Jednak błędy od razu po zauważeniu powinny być skorygowane. Zwłaszcza, jeżeli są istotne, lub jeżeli podważają wartość merytoryczną całego dokumentu - w tym wypadku wiarygodność raportu analitycznego spółki, planującej wejście na GWP.
Turystyka szansą na rozwój Warmii i Mazur
Zobacz całość »Na rozwój gospodarczy Warmii i Mazur może i powinna wpływać przede wszystkim turystyka - stwierdzili zgodnie uczestnicy ósmej już debaty "Rzeczpospolitej" z cyklu "Horyzont gospodarczy". W przedstawionym podczas dyskusji regionalnym raporcie, Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową ocenił obecną sytuację województwa warmińsko-mazurskiego dość krytycznie. Eksperci IBnGR podkreślili, że region jest jednym z gorzej rozwiniętych, a struktura gospodarki wymaga istotnej przebudowy.
Magdalena Jasińska z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego zwróciła uwagę, że warmińsko-mazurskie dotychczas w niewielkim stopniu wykorzystywało fundusze unijne. Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes IBnGR, mówił, że pierwszy raz autorzy regionalnego raportu nie znaleźli w diagnozowanym województwie dużych przedsiębiorstw działających zgodnie z najnowocześniejszymi technologiami. Jednocześnie nigdy wcześniej nie odnotowali wśród przedsiębiorców pracujących w niezamożnym województwie tak dużej dozy optymizmu - dodał Wyżnikiewicz. Zarówno on, jak i przedstawiciele regionalnych władz oraz biznesu zgodzili się, że kołem ratunkowym dla Warmii i Mazur, a jednocześnie ogromną siłą napędową rozwoju gospodarki województwa powinna być turystyka. Według Wyżnikiewicza, w miejscu, w którym warszawiacy mają swoje działki i domki, jeżeli poprawiłaby się infrastruktura drogowa i dostępność usług, turystów byłoby znacznie więcej. Jacek Protas, marszałek województwa warmińsko-mazurskiego, przedstawił długą listę projektów unijnych, które odmienią region.
Podczas debaty nagrodzone zostały trzy gminy regionu - najaktywniejsze i najlepsze w wykorzystaniu funduszy z Unii Europejskiej: Pozezdrze, Banie Mazurskie oraz Mikołajki. Nagrodę dla najlepszej firmy Warmii i Mazur otrzymała giełdowa Lubawa, producent specjalistycznego sprzętu i konfekcji dla służb mundurowych.
Po raz pierwszy uczestnicy debaty "Horyzontu gospodarczego" nie spotkali się w Olsztynie. Dyskutowali w Elblągu, drugim co do wielkości mieście województwa warmińsko-mazurskiego. Zorganizowanie debaty w tym mieście zaproponował "Rzeczpospolitej" Alstom, największy pracodawca w mieście, zatrudniający prawie 1500 osób. Partnerami merytorycznymi konferencji są Ministerstwo Rozwoju Regionalnego oraz Bank Gospodarstwa Krajowego, a partnerem programu Bank Millennium.
40 nowych połączeń w rozkładzie jesienno-zimowym
Zobacz całość »Zainteresowanie tanimi lotami do europejskich krajów jest tak duże, że linie lotnicze zdecydowały się na uruchomienie w sezonie jesienno-zimowym blisko 40 nowych połączeń. Najwięcej nowych tras przygotowano w kierunku Wysp Brytyjskich. Stanowią one ponad połowę wszystkich nowości w rozkładzie, który będzie obowiązywać od października.
Centralwings zapowiedział, że 6 września przedstawi szczegóły swojej jesienno-zimowej oferty oraz plan rozwoju firmy. Wiadomo już, że w od października Centralwings będzie latać z Warszawy do Manchesteru i z Krakowa do Manchesteru oraz Dublina. Prawdopodobnie przewoźnik uruchomi jeszcze inne połączenia w ciągu najbliższych miesięcy.
Michał Aleksandrowicz reprezentujący linie Ryanair poinformował, iż z Krakowa do Dublina linie będą latać nie pięć, lecz siedem razy w tygodniu, do Wrocławia pięć razy w tygodniu, a do Gdańska trzy razy w tygodniu. Sumarycznie, od jesieni Ryanair będzie realizował 38 połączeń, czyli o 11 więcej niż rok temu.
Węgierski Wizz Air będzie oferować loty między innymi z Warszawy do Mediolanu i Grenoble, z Gdańska do Oslo i z Poznania do Malmo lub Dortmundu.
Lufthansa uruchamia połączenie z Wrocławia do Frankfurtu, z Wrocławia wprowadza trzeci rejs do Monachium, a z Katowic szósty lot do Duesseldorfu.
Z Polskiego rynku postanowiła się wycofać słowacka linia SkyEurope. Przewoźnik likwiduje swoją bazę w Krakowie i zawiesza prawie wszystkie połączenia.
Polskie Linie Lotnicze LOT, partner Lufthansy w sojuszu Star Alliance, jak na razie nie oferują nic nowego. Przedstawiciele linii poinformowali, że jest jeszcze zbyt wcześnie, aby mówić o nowościach w zimowym rozkładzie, który jest w fazie przygotowania.
Krzysztof Łopaciński, szef Instytutu Turystyki, uważa, że takie podejście może skończyć się załamaniem polskiego rynku lotniczego. Polska jego zdaniem potrzebuje planu rozwoju rynku lotniczego na 20 lat, w przód, bo inaczej nie wytrzyma konkurencji z Niemcami czy Czechami.
Warszawskie Okęcie zajmuje w krajach naszego regionu trzecie miejsce pod względem ruchu lotniczego. Porty lotnicze w Pradze i Budapeszcie odprawiły w minionym roku więcej pasażerów, mimo że są to państwa mniejsze niż Polska. W 2011 roku pod Berlinem ma zacząć funkcjonować Berlin Brandenburg International (BBI), czyli port lotniczy, który przejmie ruch z dwóch berlińskich lotnisk. Specjaliści uważają, że bez spójnej strategii dla polskich lotnisk oraz linii lotniczych, niemiecki port zabierze zarówno linie lotnicze, jak i pasażerów ze Szczecina, Zielonej Góry, Poznania, a także Wrocławia.
Okęcie zdaniem Łopacińskiego już teraz powinno wziąć pod uwagę tego konkurenta i nawiązać współpracę z portami i przewoźnikami w Wilnie, Lwowie i Kazachstanie. Powinno również zadbać o infrastrukturę dojazdową.
Okęcie: tłok w terminalu Etiuda z powodu awarii systemu komputerowego?
Zobacz całość »W środę, 5 września po południu awaria systemu komputerowego zablokowała terminal Etiuda na warszawskim Okęciu, który obsługuje tanie linie lotnicze.
Po awarii komputerów, do stanowisk odpraw w terminalu Etiuda ustawiały się ogromne kolejki. Część pasażerów musiała nawet czekać na zewnątrz. Odwołane zostały loty do Budapesztu i Goeteborga. Dodatkowo z dużymi opóźnieniami odleciały samoloty do Glasgow i Londynu.
Jedna z pasażerek, której syn półtorej godziny po czasie poleciał do Glasgow skarżyła się - Brakowało informacji. Tuż przed zakończeniem odprawy pracownicy biegali w panice po hali i wyłapywali podróżnych. Polacy stojący w kolejce tłumaczyli obcokrajowcom, co się dzieje, bo nie było żadnych komunikatów po angielsku.
Podróżni, którzy lecieli do Luton też musieli stać w długiej kolejce. Pani Joanna wyznała - Powinniśmy odlecieć o 17.40, a tu o 19.00 odprawa trwa nadal i nie wiem, o której ostatecznie wystartujemy.
Około godziny 17.00 Tomasz Szymczak, prezes firmy Warsaw Airport Services, która obsługuje pasażerów w terminalu Etiuda zapewniał - Popsuła się sieć światłowodowa, która łączy się z Kopenhagą. Awarię postaramy się usunąć jak najszybciej.
Tłok panował również w starym terminalu na Okęciu. Dużo Polaków decyduje się na urlopy we wrześniu, a nowy, dwa razy większy terminal nie został jeszcze otwarty. Wykonawcom cały czas nie udało się przekonać strażaków, że Terminal 2 jest bezpieczny. Straż uznała, że podczas pozorowanej ewakuacji komunikaty, które płynęły z głośników w części hali były zagłuszane przez wentylatory. Jednak polsko-hiszpańskie konsorcjum budowlane Ferrovial-Budimex-Lamela zwróciło się z prośbą do komendanta głównego straży pożarnej o warunkową zgodę na otwarcie terminalu. Obiecano, że w ciągu pięciu miesięcy system zabezpieczeń zostanie poprawiony w ten sposób, aby komunikaty były wszędzie słyszalne. Konsorcjum uznało, że tymczasowo powinny wystarczyć dodatkowe monitory, gdzie wyświetlana będzie treść komunikatów.
Komendant główny straży pożarnej zaznaczył, że zgodzi się na warunkowe otwarcie terminalu, jednak żąda dodatkowych ekspertyz. Dariusz Malinowski, rzecznik komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej wyjaśnił - Chodzi o badanie, które wykaże, że dostosowanie zainstalowanego systemu zabezpieczeń do obowiązujących norm przeciwpożarowych jest rzeczywiście możliwe. W piśmie skierowanym do wykonawcy komendant zaproponował, aby doraźnie zamontowano większą liczbę głośników.
Krzysztof Kozioł, rzecznik konsorcjum wznoszącego terminal, nie chce jeszcze komentować stanowiska komendanta. Przyznał, że czeka, aż pismo od strażaków trafi do firmy.
Optymistyczny scenariusz zakłada, że terminal może zostać warunkowo otwarty do użytku jeszcze w drugiej połowie września. Początkowo, przez dwa, trzy tygodnie będą tam odprawiani tylko pasażerowie lotów czarterowych. Jednak pesymistyczny scenariusz zakłada, że otwarcie nowego terminalu może potrwać jeszcze kilka miesięcy.
Kolejowi przewoźnicy wymieniają i unowocześniają tabor
Zobacz całość »Przewoźnicy kolejowi, którzy walczą o rynek przewozów towarowych, inwestują na potęgę w nowy tabor. Najwięcej, bo prawie 800 mln zł, zamierza wydać PKP Cargo. Tabor, który ma być wkrótce pozyskany przez trzech największych przewoźników kolejowych, będzie wart prawie dwa miliardy złotych.
PKP Cargo chce powiększyć głównie tabor, którym wykonuje swoją działalność podstawową, czyli węglarki i platformy do przywożenia kontenerów, planowany jest zakup oraz leasing nowych maszyn - informuje Rzeczpospolita. Według przewoźnika, taki właśnie tabor będzie w najbliższym czasie najbardziej potrzebny - przede wszystkim ze względu na oczekiwany boom inwestycyjny związany z Euro 2012.
Z kolei CTL Logistics, największy przewoźnik prywatny, w ciągu najbliższych trzech lat zamierza wydać na nowy tabor ok. 600 mln zł, po około 200 mln zł na rok. Obecnie przewoźnik posiada 170 lokomotyw i 5 tys. wagonów. Pieniądze planuje zainwestować w zakup nowych wagonów, lokomotyw a także modernizację obecnie posiadanych. Planuje kupić ok. 1000 nowych wagonów, w tym 800 uniwersalnych i 200 specjalistycznych. Flota CTL ma się również zwiększyć o co najmniej dwadzieścia lokomotyw, także wielosystemowych. Część z nich będzie kupiona, a część wzięta w leasing.
Natomiast PCC Rail po kupieniu części akcji Rybnika musi zmienić swoje plany inwestycyjne. W ciągu trzech miesięcy przygotowany będzie plan nowych inwestycji dla całej grupy - mówi w "Rz" Mieczysław Olender, prezes spółki. Tabor PCC to obecnie 100 lokomotyw i 3,5 tys. wagonów. Jeszcze w tym roku przewoźnik zamierza zainwestować ok. 35 mln zł w zakup platform do transportu kontenerów.
Powstaną dwa centra konferencyjne w Krakowie
Zobacz całość »Władze miasta Krakowa dyskutują nad tym, czy powierzchnia planowanego centrum kongresowego przy rondzie Grunwaldzkim jest wystarczająca. Jednocześnie drugi budynek tego typu, a także drugi pod względem wielkości w Polsce buduje prywatny inwestor.
W Borku Fałęckim rozpoczęto bowiem budowę centrum konferencyjnego Ogólnokrajowej Spółdzielni Turystycznej "Gromada". Przez dwa lata ma powstać tam trzygwiazdkowy hotel z 300 pokojami oraz z salami konferencyjnymi o łącznej powierzchni około 5 tys. metrów kwadratowych.
Ogólnokrajowa Spółdzielnia Turystyczna "Gromada" istnieje od 1937 roku. Obecnie posiada 21 hoteli, z czego jeden w Berlinie i jeden w Kapsztadzie oraz trzy ośrodki wypoczynkowe. W sumie oferuje ponad 5, 5 tys. miejsc noclegowych.
Dotychczas w Krakowie nie było żadnych obiektów tego typu. Największą salą konferencyjną jest od niedawna Auditorium Maksimum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jednak budynek został zbudowany z myślą o studentach i nie spełnia wszystkich potrzeb klientów biznesowych. Brakuje w nim między innymi powierzchni przeznaczonej na stoiska dla sponsorów.
Na zorganizowanie kongresów dla więcej niż 2 tys. osób Kraków otrzymuje zlecenia kilka razy w roku. Jednak jak na razie Kraków nie jest w stanie obsłużyć takiej ilości osób jednocześnie.
Romulad Tomaszewski, dyrektor ds. inwestycji z Gromady wyznał Gazecie Wyborczej - Pod Wawel ściągnęły nas wieści o tym, że brakuje tu bazy noclegowej. Zaznaczył, że firma liczy na duże wpływy z organizacji konferencji. Projekt nowego centrum w Krakowie wzorowany jest na bardzo dobrze prosperującym centrum hotelowo-konferencyjnym, które znajduje się w pobliżu lotniska Okęcie. W warszawskim obiekcie odbywały się już konferencje dla ponad 5 tys. osób. Tomaszewski poinformował - W Krakowie dwie główne sale będą miały po 1300 metrów kwadratowych, kalkulujemy, że zmieści się w nich swobodnie 2,5 tys. osób. Dzięki telebimom i przestronnym salom w spotkaniu będzie mogło wziąć udział drugie tyle uczestników.
Firma nie pokazała jeszcze wizualizacji obiektu, ale zapewnia, że projekt to "nowoczesna architektura ze szkła i aluminium". Tomaszewski dodaje - Kraków nie będzie się miał czego wstydzić, projekt przygotowali zagraniczni architekci. Obiekt będzie stonowany, ale to nie kawał prostej bryły.
Najprawdopodobniej centrum konferencyjne budowane przez prywatną firmę powstanie szybciej niż to, które finansuje miasto. Przy rondzie Grunwaldzkim ma powstać centrum muzyczno-kongresowe z salą widowiskową o powierzchni 1,6 metrów kwadratowych. Miasto nie obawia się konkurencji ze strony prywatnego przedsiębiorcy. Grażyna Leja podkreśla - Absolutnie nie odbieramy tej inwestycji w takim kontekście. To urozmaicenie oferty Krakowa i uważam, że będą się świetnie uzupełniać.
Radni mają wątpliwości co do wielkości przyszłego centrum. Paweł Bystrowski, przewodniczący Komisji Sportu i Turystyki zaznacza - Informacja, "że na obecne nasze potrzeby sala na 1600 miejsc jest wystarczająca", jest według mnie nie do przyjęcia w kontekście wydatku 200-300 mln zł. Albo walczymy o organizację poważnych kongresów i ściąganie do Krakowa dużych pieniędzy, a wtedy potrzebna jest sala na minimum 3-4 tys. uczestników, albo skazujemy się nadal na II ligę.
Radni żądają wyjaśnień od Janusza Sepioła, pełnomocnika prezydenta miasta ds. kultury, który jest odpowiedzialny za projekt. Sepioł przyznał - Oczywiście Kraków potrzebuje dużego obiektu na 5 lub 6 tys. miejsc. Jeśli taki powstanie, to oba z pewnością nie będą się wykluczały. Nam zależy jednak na stworzeniu miejsca pełniącego funkcje miejskiego audytorium, o wysokich parametrach muzycznych i akustycznych. Większość podobnych budynków w Europie nie przekracza 2 tys. miejsc. Grażyna Leja dodaje - To będzie perełka. Niewiele miast może się pochwalić salami konferencyjnymi w tak atrakcyjnej lokalizacji.
::: 2007-09-07 :::
Turystyka na obszarach przemysłowych
Zobacz całość »Turystyka w zabytkowych obiektach dziedzictwa przemysłowego to wciąż niedostatecznie wykorzystywany potencjał Górnego Śląska i Polski - podali uczestnicy międzynarodowej konferencji pod hasłem "Dziedzictwo przemysłowe jako strategia rozwoju innowacyjnej gospodarki".
- W czasach rozwoju nowych gałęzi przemysłu potrzebne jest akcentowanie znaczącego miejsca dawnych dziedzin przemysłu. Stare może być tu kołem zamachowym nowego - wyjaśnił Jan Szołtysek ze współorganizującego konferencję zabrzańskiego magistratu. wg niego ciekawaym pomysłem zaprezentowanym w Zabrzu spośród zrealizowanych już projektów turystyki opartej o industrialny potencjał regionu, jest projekt Magna Trust w brytyjskim mieście Roterham, gdzie na zdegradowanych pohutniczych terenach - powstał duży kompleks muzealno-rozrywkowo-komercyjny. - Interesują nas miasta, regiony, które miały podobne problemy jak Zabrze i wykorzystały swój poindustrialny potencjał. Prezentowane na konferencji Roterham ze swą hutniczą i górniczą historią jest pod tym względem podobne do Zabrza, interesujące są dla nas również doświadczenia i projekty z Walonii czy Zagłębia Ruhry - poinformował Szołtysek.
Zabrze, od niedawna posiada jedną z największych atrakcji turystycznych Śląska, czyli Zabytkową Kopalnię Węgla Kamiennego Guido. Ponadto także z myślą o turystach, w górniczym skansenie Królowa Luiza, wkrótce ma zostać udrożniona i udostępniona ciągnąca się pod miastem Główna Kluczowa Sztolnia Dziedziczna. Miasto, żywi nadzieje, że oba te zabytki znajdą się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Planowana jest także, budowa instytutu oraz uczelni badających m.in. wpływ nowoczesnej turystyki na rozwój miast i regionów, na terenach po dawnej brykietowni i cegielni. Podczas spotkania podkreślano niejednokrotnie, że jest region GOP, to najdynamiczniej rozwijająca się część Polski, w oparciu o swoją spuściznę przemysłową np. przedsięwzięcie "Nowe Gliwice" na terenach byłej kopalni Gliwice. W ramach odnowionego i rozbudowanego kompleksu zabudowań dawnej kopalni, znajduje się tam m.in. uczelnia oraz siedziby organizacji doradzających przedsiębiorcom. Podczas konferencji w Zabrzu, oprócz prezentacji już istniejących produktów turystycznych opartych o dziedzictwo przemysłowe, uczestnicy zajęli się także pozyskiwaniem środków na podobne przedsięwzięcia, doświadczeniami i problemami wynikającymi z ich budowy i eksploatacji, a także kwestią rozwoju tego typu usług turystycznych w Polsce.
Konferencja dotycząca rozwoju turystyki industrialnej i zmian krajobrazów przemysłowych w Europie i Polsce, odbyła się już po raz czwarty. Wg organizatorów wpisała się ona już jako największą tego typu konferencję naukowo-praktyczną w Europie. Wzięli w niej udział głównie przedsiębiorcy, naukowcy, samorządowcy oraz organizacje pozarządowe. Organizatorami konferencji byli: Urząd Miasta w Zabrzu, Górnośląska Wyższa Szkoła Handlowa i Śląska Organizacja Turystyczna. Do Zabrza przybyli prelegenci m.in. z: Austrii, Belgii, Czech, Francji, Hiszpanii, Niemiec i Wielkiej Brytanii, przedstawiciele Światowej Organizacji Turystyki i UNESCO.
Minister sportu i turystyki zaakceptowała poprawki do projektu ustawy o Euro 2012
Zobacz całość »Elżbieta Jakubiak minister sportu i turystyki, zgodziła się z większą częścią poprawek zgłoszonych przez przedstawicieli klubów parlamentarnych do przedstawionego przez komisję nadzwyczajną projektu ustawy o Euro 2012.
Najbardziej istotnym zastrzeżeniem do projektu ustawy zgłoszonym przez przedstawicieli PO, PSL i SLD był zapis dotyczący zakładania spółek celowych Skarbu Państwa do prowadzenia inwestycji związanych z Euro 2012.
Przedstawiciele trzech klubów opowiadali się także za wprowadzeniem do ustawy poprawki pozwalającej zakładanie spółek także organom samorządowym miast-organizatorów, w których powstaną stadiony, na których będą rozgrywane mecze turnieju.
- Nie jest przeciwna, aby samorządom dać instrumenty prawne do prowadzenia inwestycji związanych z mistrzostwami Europy- powiedziała minister Jakubiak.
- Skłaniam się ku temu, by w ustawie był zapis o sześciu miastach-organizatorach turnieju w Polsce. Oprócz Wrocławia, Poznania, Gdańska i Warszawy - zgodnie z sugestiami parlamentarzystów - do projektu ustawy zostaną wpisane Kraków i Chorzów- dodała.
- Ustawa ma zasadnicze znaczenie dla sprawnego przygotowania i przeprowadzenia w Polsce piłkarskich mistrzostw Europy w 2012 roku- podkreślił Marek Ast z Pis-u.
Nowe zasady mają przyczynić się do uproszczenia procedur administracyjnych i spowodować, że obecne przepisy nie będą stały na drodze do rozpoczęcia budowy obiektów sportowych, infrastruktury drogowej, bazy hotelowej i treningowej.
- Projekt zakłada, iż prawomocne decyzje administracyjne będą podlegały natychmiastowej wykonalności. - Euro 2102 jest wielką szansą dla Polski, nie możemy jej zmarnować - zakończył swoje wystąpienie poseł sprawozdawca, wnosząc o uchwalenie ustawy- zauważył poseł Ast.
-Szkoda pięciu miesięcy straconych od momentu przyznania Polsce i Ukrainie prawa organizacji mistrzostw Europy- powiedział Tadeusz Tomaszewski z SLD. -Załącznikiem do ustawy powinien być wykaz wszystkich inwestycji objętych projektem Euro 2012 oraz upomniał się o partnerskie traktowanie władz samorządowych, które będą miały bardzo duży wpływ na terminowe zakończenie wszystkich inwestycji- dodał.
Bronisława Dutkę przedstawiciela PSL niepokoił zapis w projekcie ustawy, dotyczący procesów wywłaszczeniowych, jakie będą niezbędne przy realizacji m.in. inwestycji komunikacyjnych.
-Jedynym kryterium doboru do władz spółek celowych będzie "fachowość i gotowość kandydatów do ciężkiej pracy- zapewnia minister sportu. -Obecnie planowane jest powołanie dwóch spółek celowych Skarbu Państwa, nie wykluczyła jednak, że w przyszłości, jeżeli będzie taka potrzeba, mogą powstać kolejne- dodaje.
- Jeżeli ustawa zostanie uchwalona, zaakceptowana przez Senat i podpisana przez pana prezydenta, nic nie będzie stało na przeszkodzie, aby spółki celowe powstały już następnego dnia i rozpoczęły działalność. Koordynatorzy projektów obecnie pracujący w Ministerstwie Sportu natychmiast rozpoczną prace projektowe - dodała minister.
Ponad milion turystów w tym roku w Kopalni Soli w Wieliczce
Zobacz całość »Kopalnia Soli w Wieliczce jest atrakcją na skalę całego świata. Czynna jest bez przerwy od średniowiecza do teraz. Szacuje się, że w tym roku kopalnię odwiedzi 1100000 turystów z całego świata. Ze Zbigniewem Zarębskim, prezesem Kopalni Soli "Wieliczka" S.A. na temat oferty kopalni, ilości turystów oraz formy reklamy rozmawiała Rzeczpospolita.
Wieliczka to jeden z turystycznych cudów Polski?
Zbigniew Zarębski - Takiej kopalni nie ma nigdzie. Jest cudem na skalę całego globu, nie tylko Polski. Jedyną na świecie kopalnią czynną bez przerwy od średniowiecza. Ślady wydobywania soli w dawnych wiekach pozostały do dziś, uzupełnione dziełami sztuki wykonanymi przez górników, podziemnymi kaplicami i komorami. Doceniają to odwiedzający nas turyści, których liczba rośnie lawinowo. W tym roku będzie ich już 1 100 000! Przyjeżdżają do nas z całego świata.
Macie dobry marketing?
Zbigniew Zarębski - Staramy się też i o to. Ale źródło powodzenia kopalni Wieliczka to przede wszystkim jej autentyczna atrakcyjność dla turystów. Z badań wynika, że blisko 50 procent naszych gości stanowią ludzie zachęceni do przyjazdu przez znajomych, którzy byli w Wieliczce i zachwycili się jej podziemnymi solnymi wspaniałościami. To dla nas najlepsza rekomendacja, że po wizycie u nas turyści mówią innym: to naprawdę warto zobaczyć. Cieszy nas, że ważne osobistości przyjeżdżające do Polski same proszą o dołączenie do programu wizyty właśnie w Kopalni Soli "Wieliczka".
Co robicie, aby jak najlepiej przyjąć gości?
Zbigniew Zarębski - Przede wszystkim mamy bardzo urozmaiconą ofertę. Obok podziemnej trasy turystycznej na specjalne życzenie nasi goście mogą zwiedzić z przewodnikiem najstarsze korytarze utrzymane w takim stanie, w jakim zostawili je kiedyś górnicy. Działa u nas Podziemny Ośrodek Rehabilitacyjno-Leczniczy wykorzystujący niezwykły klimat podziemi z czystym powietrzem i z dużą zawartością jodu. Mamy też podziemne komory konferencyjne i koncertowe, świetną restaurację. Kopalnia codziennie tętni życiem.
Ale nie wydobywa już soli?
Zbigniew Zarębski - Zaprzestaliśmy tego w 1996 roku. Jednak nasi górnicy wciąż pracują w podziemnych korytarzach. Mają pełne ręce roboty. Dbają o bezpieczeństwo kopalni i odwiedzających ją gości. Wykonują pracę odwrotną do tej, którą pokolenia górników wykonywały przez wieki: nic już nie wydobywają, ale zwożą pod ziemię piasek, wypełniając nim tysiące komór wydrążonych na różnych poziomach.
W jakim celu?
Zbigniew Zarębski - Dolna część kopalni jest jak ser szwajcarski - z dziurami, które trzeba wypełnić, aby nie zagroziły zabytkowej części Wieliczki. Rocznie wypełniamy 100 tysięcy metrów sześciennych pustek. To jest potężne i kosztowne przedsięwzięcie. Ciągle też ograniczamy wycieki wody pojawiającej się pod ziemią, konserwujemy zabytkowe komory.
Przyjeżdża coraz więcej turystów. Przyjdzie chwila, kiedy kopalnia nie będzie mogła ich wszystkich przyjąć?
Zbigniew Zarębski - Nie ma obawy. Planujemy ponowne uruchomienie dawnego szybu Regis, który pozwoli zlikwidować kolejki oczekujących na zjazd do kopalni i wyjazd z niej. Z myślą o turystach zmieniamy też otoczenie kopalni na powierzchni. Urządziliśmy nowoczesne parkingi na 500 samochodów, likwidujemy szpecące widok stare postindustrialne obiekty. Odtwarzamy efektowny przykopalniany park. Obok niego, w dawnych łazienkach, powstaje elegancki hotel - uruchomimy go w II kwartale 2008 roku. Planujemy też kolejne obiekty hotelowe, gastronomiczne i obsługę podziemnego ośrodka leczniczego, gabinety zabiegowe. Ściśle współpracujemy z władzami samorządowymi Wieliczki, które przeznaczają pieniądze na rewitalizację starej zabudowy miasta.
A jak z komunikacją do Wieliczki?
Zbigniew Zarębski - Dojechać można do nas licznymi busami z centrum Krakowa. We współpracy z biurem podróży Jordan oferujemy też dojazd klimatyzowanym autobusem. Ale zabiegamy również o uruchomieniem szybkiej i komfortowej kolejki podmiejskiej. PKP mają to już w swoich planach.
Kierowcy PKS rozwozili nielegalny alkohol
Zobacz całość »Policjanci z Łodzi zatrzymali 35- latka , który zajmował się hurtowym handlem alkoholu o nieznanym pochodzeniu. Wykorzystywał do tego kierowców autobusów PKS. Dostarczał im paczki z alkoholem , a kierowcy rozwozili je po całym kraju.
-Sprawa wyszła na jaw podczas kontroli celników na parkingu dworca PKS Łódź-Fabryczna. W trakcie kontroli na parking podjechał samochód mercedes- poinformowała rzeczniczka łódzkiej Izby Celnej Anna Ludkowska
- Auto zatrzymało się pomiędzy autobusami, jego kierowca zaś wypakował z bagażnika podejrzany pakunek, który przekazał jednemu z kierowców PKS. Jak się okazało, w paczce tej znajdowały się 33 butelki podrabianego spirytusu. Kierowca autobusu oświadczył, iż paczkę dostarczyć miał nieznanemu odbiorcy w Rybniku - wyjaśniła Ludkowska.
Policja uważa, że 35-latek handlował alkoholem od początku 2007 roku i wysyłam paczki z Łodzi niemal codziennie. Pakował on Według kartonowe pudełka średnio od 20 do 35 półlitrowych butelek alkoholu.
- Między zatrzymanym a kierowcą obowiązywała ustna umowa. Kierowca chował paczkę do luku bagażowego z innymi bagażami, a w miejscowości docelowej przekazywał tę paczkę osobie, która się po nią zgłosiła, powołując się na imię zatrzymanego łodzianina. Kierowca otrzymywał 20 zł za jedną paczkę - poinformował rzecznik policji w Łodzi podinsp. Mirosław Micor.
35-latek nie mówił kierowcom, co jest w paczkach, ale podczas przesłuchań przyznali oni, że mogli się domyślać, jaka jest ich zawartość, słysząc brzęk butelek w przenoszonych kartonach.
Policjanci zabezpieczyli 193 butelki przygotowane do wysyłki, a także dwa notesy z zapisanymi transakcjami.
Kraków: Centralwings przejmuje połączenia SkyEurope?
Zobacz całość »SkyEurope pod koniec października likwidują 19 połączeń międzynarodowych z Krakowa. Ich miejsce chce wypełnić polski Centralwings.
Od listopada liniami Centralwings z Krakowa będzie można latać do Barcelony-Girona, Manchestery, Dublina i Aten. Linie planują także otworzenie w Krakowie drugą po Warszawie bazę operacyjną. Oznacza to, że na lotnisku w Krakowie bazować będą dwa, a docelowo trzy samoloty spółki-córki LOT-u.
Nowe połączenia Centralwings to odpowiedź na ruchy słowackich linii lotniczych SkyEurope, które zdecydowały się na zamknięcie swoich w Krakowie i Budapeszcie oraz przeniesienie swych maszyn do Bratysławy i Wiednia.
Centralwings, nie ukrywa, że chciałby przejąć pasażerów słowackich linii. - Będziemy latać w większości w te same dni, w podobnych porach dnia lub nocy. Pasażerowie nie powinni dostrzec znaczącej różnicy - mówią przedstawiciele firmy.
Na kierunki pozostawione przez SkyEurope chętne były także inne tanie linie lotnicze. Kilka godzin przed podpisaniem listu intencyjnego między Centralwings a Airport Kraków irlandzki Ryanair ogłosił, że od 30 października rozpocznie loty z Krakowa do Mediolanu Bergamo.
- To dobra decyzja, która z pewnością ucieszy narciarzy lubiących podróżować w zimie w Alpy - mówi Piotr Pietrzak, rzecznik prasowy krakowskiego portu.
- Nowa baza operacyjna pozwoli nam znacznie śmielej planować nowe połączenia na sezon letni. Myślę, że dzięki naszej współpracy pasażerowie Małopolski będą mogli podróżować w całkowicie nowych i bardzo atrakcyjnych kierunkach- komentują władze Centralwings.
Turyści nie odwiedzają śląskich kopalni
Zobacz całość »- Turystyka w zabytkowych obiektach dziedzictwa przemysłowego to wciąż niedostatecznie wykorzystywany potencjał Górnego Śląska i Polski - podkreślali uczestnicy odbywającej się w Zabrzu dwudniowej międzynarodowej konferencji pod hasłem "Dziedzictwo przemysłowe jako strategia rozwoju innowacyjnej gospodarki".
Jak powiedział Jan Szołtysek ze współorganizującego konferencję zabrzańskiego magistratu, w czasach rozwoju nowych gałęzi przemysłu potrzebne jest akcentowanie znaczącego miejsca dawnych dziedzin przemysłu. Stare może być bowiem kołem zamachowym nowego. - Jednym z najciekawszych prezentowanych w Zabrzu zrealizowanych już projektów turystyki opartej o industrialny potencjał regionu, jest projekt Magna Trust w brytyjskim mieście Roterham. Na zdegradowanych pohutniczych terenach powstał tam ogromny kompleks muzealno-rozrywkowo-komercyjny - podkreślił.
- Interesują nad miasta, regiony, które miały podobne problemy jak Zabrze i wykorzystały swój poindustrialny potencjał. Prezentowane na konferencji Roterham ze swą hutniczą i górniczą historią jest pod tym względem podobne do Zabrza, interesujące są dla nas również doświadczenia i projekty z Walonii czy Zagłębia Ruhry - wskazał Szołtysek.
Przypomniał on także, że niedawno w Zabrzu została otwarta jedna z największych atrakcji turystycznych woj. śląskiego Zabytkowa Kopalnia Węgla Kamiennego Guido, natomiast w skansenie Królowa Luiza niebawem udrożniona i udostępniona dla turystów ma zostać ciągnąca się pod miastem Główna Kluczowa Sztolnia Dziedziczna.
- Ten region, jako najdynamiczniej rozwijająca się część Polski, w wielu przypadkach rozwija się właśnie w oparciu o swoją spuściznę przemysłową. W obiektach poprzemysłowych już teraz powstają m.in. takie przedsięwzięcia, jak "Nowe Gliwice" na terenach byłej kopalni Gliwice - ocenili region uczestnicy spotkania z Górnego Śląska.
W odnowionym i rozbudowanym kompleksie zabudowań dawnej kopalni mają powstać m.in. jeden z największych w Polsce inkubatorów przedsiębiorczości, kształcąca w przyszłościowych kierunkach uczelnia, a także siedziby organizacji doradzających przedsiębiorcom.
W rzeszowskich Olszynkach powstanie duży, nowoczesny hotel?
Zobacz całość »Na terenie rzeszowskich Olszynek stanie nowoczesny, kilku kondygnacyjny hotel z częścią biurową i handlową. Tuż obok znajdzie się dwupoziomowy parking. Taką inwestycję zamierza realizować firma Inmax.
Wiele lat temu Olszynki były miejscem bardzo popularnym. Starsi rzeszowianie wspominają, że odbywały się tu często festyny przyciągające mieszkańców nie tylko najbliższej okolicy. Czasy świetności jednak Olszynki mają za sobą. Miejsce to przyciąga obecnie tylko miłośników tenisa - umiejscowione są tu korty klubu "Czarni" oraz ekstremalnej jazdy na rowerach, którzy korzystają z istniejącego w parku toru przeszkód. Spacerowiczów w Olszynkach jest niestety coraz mniej. Być może zmieni się to, kiedy park zostanie odnowiony, powstaną nowe alejki spacerowe, ławki oraz oświetlenie. Odnowienie Olszynek ma być częścią dużej inwestycji, którą przygotowuje rzeszowska firma Inmax. Zasadniczym etapem inwestycji ma być budowa czterogwiazdkowego hotelu (od 5 do 7 kondygnacji), który byłby połączony z częścią biurową oraz handlową. Całość miałaby być nazwana Olszynki Park. Według Janusza Kurnika, dyrektora wykonawczego spółki Inmax, powstały dwie koncepcje. Pierwsza z nich przewiduje wykorzystanie terenu firmy Salwator, która mieści się w Olszynkach, za kortami klubu "Czarni". Tam miałby zostać wybudowany hotel należący do jednej z dużych sieci. Ponadto na terenach sąsiadujących z Olszynkami powstałby dwukondygnacyjny parking. W tym wariancie kompleks liczyłby ok. 35 tys. m kw powierzchni. Jego koszt wyniósłby około 140 mln zł.
Z kolei drugi wariant zakłada większą inwestycję, która realizowana byłaby nie tylko na działkach należących do firmy Salwator, ale również na terenach zajmowanych przez korty klubu "Czarni". Konieczne byłoby przeniesienie ich w inne miejsce, na przykład na ul. Kwiatkowskiego - mówią przedstawiciele Inmaxu. W tym wariancie powierzchnia hotelu oraz obiektów biurowych i handlowych byłaby większa i w sumie wyniosłaby około 50 tys. m kw. Automatycznie wzrósłby również jej koszt, który wynosiłby ok. 200 mln zł.
Olszynki są naturalnym terenem zalewowym. Przed zalaniem inwestycję miałby uchronić specjalny mur o wysokości od 2,4 do 3,6 metra. Powstałby wzdłuż brzegu Wisłoka i pełnił również funkcję ścieżki spacerowej - wyjaśnia Janusz Kurnik. Inwestorzy dodają, że w tej sprawie trwają jeszcze prace, prowadzone przez Politechnikę Krakowską.
Obydwie koncepcje zostały już zaakceptowane przez władze Rzeszowa. Gdyby doszło do realizacji projektu, to zgodnie z sugestią prezydenta doszłaby jeszcze jedna sprawa - budowa kładki spacerowej łączącej Olszynki z os. Cegielniana - twierdzą inwestorzy, którzy zastrzegają jednak, że na konkrety dotyczące Olszynki Park trzeba będzie jeszcze zaczekać. Według nich realizacja inwestycji zależy od tego, czy któraś z dużych, znanych firm z branży hotelarskiej zdecyduje się w nią wejść.
Polsko-niemiecka współpraca szansą dla Pomorza Zachodniego
Zobacz całość »Na obszarze ponad 38 tys. km kw. samorządy będą mogły wprowadzać w życie projekty, które posłużą rozwojowi przygranicznych regionów. Tę szansę da im jedna z trzech podjętych inicjatyw dotyczących współpracy polsko-niemieckiej: program krajów Meklemburgia-Pomorze Przednie/Brandenburgia i Polski (województwo zachodniopomorskie). Pula środków wynosi ponad 156 mln euro.
Od kilku lat z samorządami Meklemburgii-Pomorza Przedniego i Brandenburgii współpracuje województwo zachodniopomorskie. Między innymi z funduszu małych projektów, który funkcjonuje w ramach inicjatywy wspólnotowej Interreg, wsparto ponad 600 różnych przedsięwzięć. Współpracę z zachodnimi partnerami warto więc kontynuować, szczególnie, że po wejściu Polski do strefy Schengen, rzeczne i morskie przejścia graniczne przestaną funkcjonować. Władze lokalne będą mogły więc starać się o środki na przekształcenie ich w mariny lub przystanie, a to z pewnością wpłynie pozytywnie na rozwój turystyki w regionie Odry i Zalewu Szczecińskiego. Takie działania nie wyczerpują możliwości programu, znajdą się także pieniądze na inne przedsięwzięcia.
Pieniądze dostaną jednak jedynie samorządy z wybranych przygranicznych obszarów województwa zachodniopomorskiego (podregion szczeciński i koszaliński), tzw. obszary wsparcia. Najpierw będą musiały sporządzić odpowiedni wniosek. W ramach priorytetu "Wspieranie działań na rzecz infrastruktury służącej współpracy transgranicznej i poprawie stanu środowiska w obszarze wsparcia" mogą realizować projekty dotyczące m.in.: poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego, przebudowy na obszarach miejskich i wiejskich (związanych z telekomunikacją, odprowadzaniem ścieków oraz zaopatrzeniem w energię). Możliwe są także inwestycje związane z turystyką wodną, konną, rowerową oraz przyrodniczą. Dla atrakcyjności turystycznej regionu ważne będą także działania, które poprawią czystość Odry i Zalewu Szczecińskiego oraz prewencja przeciwpowodziowa na przygranicznych rzekach.
Ciekawym inicjatywom mającym na celu integrację mieszkańców przygranicza, daje szansę III priorytet ("Transgraniczny rozwój zasobów ludzkich oraz wsparcie współpracy transgranicznej w zakresie kultury, edukacji i ochrony zdrowia"). Razem z partnerami z Niemiec samorządy mogą przygotowywać szkolenia językowe, wymianę uczniów a także transgraniczne programy szkoleniowe. Możliwa jest także aktywizacja zawodowa i przeciwdziałanie uzależnieniom. Władze lokalne będą mogły tworzyć również ośrodki edukacyjno-rekreacyjne, służące mieszkańcom obu stron granicy oraz realizować wspólne projekty kulturalne i sportowe.
Ze strony polskiej koordynacją projektu zajmie się Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Wnioski można składać w obu językach. Zarówno po stronie niemieckiej, jak i polskiej działać będą regionalne punkty kontaktowe, które służyć będą samorządom informacją i pomocą w poszukiwaniu partnerów z zagranicy do wspólnego projektu. Polski punkt informacyjny ulokowany będzie w strukturach Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego. Przygotowując się do rozpoczęcia inwestycji w ramach Europejskiej Współpracy Terytorialnej, samorządy powinny pamiętać, co będzie brane pod uwagę przy ocenie wniosku. Komitet monitorujący będzie przede wszystkim brał pod uwagę stopień współpracy, czyli opracowanie, realizację bądź zasób kadrowy lub finansowanie projektu. Dodatkowym kryterium będzie oddziaływanie inwestycji na integrację transgraniczną oraz na środowisko. Ważna będzie również trwałość planowanego przedsięwzięcia.
Samorządy wnioskujące o fundusze będą mogły odzyskać nawet 85% wartości poniesionych kosztów kwalifikowanych. W rozliczeniach finansowych, partnerzy najpierw rozliczą się z partnerem wiodącym, który będzie odpowiedzialny za cały projekt. Ten z kolei będzie wnioskował o płatność do instytucji certyfikującej w Schwerin, a ona przekaże dokument do Komisji Europejskiej. Zwrot kosztów odbywać się będzie tą samą drogą.
Programy Europejskiej Współpracy Terytorialnej to olbrzymia możliwość rozwoju przygranicznych obszarów. Samorządy już teraz powinny rozpocząć poszukiwania odpowiedniego partnera z Meklemburgii a także zastanowi się nad tym, na jaki ciekawy pomysł chciałyby uzyskać dofinansowanie.
Wielkie inwestyje Kolei Rosyjskich
Zobacz całość »Koleje Rosyjskie do 2030 roku zainwestują 13 bln rubli czyli 506 mld USD. Inwestycja ma poprawić ich funkcjonowanie, a w efekcie pomóc w przyspieszeniu wzrostu gospodarczego Rosji.
Koleje Rosyjskie są największym na świecie przewoźnikiem kolejowym. Spółka posiada tory o długości w sumie 80 tys. km, przebiegające przez 11 stref czasowych. Jej prezes, Władymir Jakunin, we wtorek spotkał się z prezydentem Władymirem Putinem. Podczas spotkania miał zadeklarować, że głównym celem planu inwestycyjnego jest likwidacja tzw. "wąskich gardeł" w infrastrukturze kolejowej, które uniemożliwiają rozwój gospodarczy niektórych regionów - czytamy w "Pulsie Biznesu". Już w kwietniu Jakunin sygnalizował, że Koleje Rosyjskie muszą przeprowadzić inwestycje o wartości 10 bln rubli, aby nie stać się przeszkodą dla rozwoju Rosji.
Realizacja planów inwestycyjnych Kolei Rosyjskich będzie przebiegać w dwóch fazach. Pierwsza, w latach 2008-2015, polegać ma na modernizacji istniejącej infrastruktury. W drugiej, planowanej na lata 2016-2030, zostanie wybudowane 15,8 tys. km nowych linii kolejowych. Jednym z projektów jest budowa połączenia między obecną siecią a Cieśniną Beringa. Rosjanie chcieliby wybudować pod nią najdłuższy tunel na świecie, łączący ich kraj z amerykańskim stanem Alaska. Tunel jest jednym z elementów projektu, którego celem jest przesyłanie ropy, gazu i elektryczności z Syberii do USA i Kanady. Wartość tego projektu szacuje się na 65 mld USD.
Koleje Rosyjskie planują również budowę trasy biegnącej przez Koreę Południową i Północną. W ten sposób chcą zaoferować możliwość transportu towarów z południa Półwyspu Koreańskiego do Europy.
Efekty promocji Jordanii: 5 mln turystów, 841 mln dinarów zysku
Zobacz całość »Ministerstwo Turystyki Jordanii poinformowało, iż w ciągu pierwszych ośmiu miesięcy 2007 roku ruch turystyczny wzrósł o 6,4% w stosunku do danych z tego samego okresu roku ubiegłego. Według raportu do Jordanii między styczniem a sierpniem przyjechało około 4,556 mln turystów, natomiast w tym samym czasie w 2006 - 4,280 mln osób.
Wzrosła także liczba turystów nocujących w Jordanii, z liczby 2,126 mln do 2,246 mln osób, czyli o 5,7%. Zwiększyła się też ilość turystów przebywających w tym kraju na jeden dzień z 2,154 mln osób do 2,310 mln - wzrost o 7,2%.
Fayez Khoury, zastępca dyrektora naczelnego Jordańskiej Rady Turystyki wyraża swoje zadowolenie i twierdzi, że wysiłki i działania marketingowe w obszarze turystyki nie poszły na marne.
Również dane udostępnione przez Jordan Inbound Tourism Operators Association oraz Jordan Hotel Association świadczą o dobrych rezerwacjach w hotelach.
Przychody z turystyki w ciągu prezentowanego okresu wyniosły 841 mln dinarów jordańskich, stanowi to 12,2% wzrost w porównaniu z 750 mln dinarów jordańskich z pierwszych ośmiu miesięcy 2006 roku - podał centralny bank Jordanii.
Lot z przesiadką daje możliwość zwiedzenia Europy i tańszego podróżowania
Zobacz całość »Pojawienie się tanich linii lotniczych spowodowało, że podróżowanie samolotem po Europie nie jest drogie. Obecnie w Polsce jest już 12 tanich przewoźników. Polacy mogą wylatywać z dziesięciu polskich miast.
Nie zawsze jednak można dolecieć do wybranego miasta łatwo i tanio. Czasami lepiej zdecydować się na lot z przesiadką. Dodatkowym plusem takiego rozwiązania jest możliwość zwiedzenia innego europejskiego miasta.
Frankfurt Hahn w Niemczech oraz Charleroi w Belgii to dwie bazy irlandzkiego przewoźnika Ryanaira. Na oba te lotniska bardzo łatwo się dostać z Polski liniami Ryanair lub Wizz Air.
Frankfurt Hahn należy do jednych z najpopularniejszych miejsc przesiadkowych turystów. Lotnisko czynne jest całą dobę. Wiele rejsów w atrakcyjne miejsca i za atrakcyjną cenę ma miejsce wcześnie rano, dlatego też często trzeba się liczyć ze spędzeniem nocy na lotnisku.
Popularnym, tanim portem przesiadkowym jest też włoskie lotnisko Orio al Serio w Bergamo pod Mediolanem. Dolecieć tam można z Polski liniami SkyEurope z Krakowa (do końca 28 października) lub WizzAir z Katowic. W rozkładzie jesienno-zimowym pojawiło się też połączenie do Bergamo z Warszawy (WizzAir) i z Krakowa oraz Wrocławia (Ryanair). Lotnisko Orio al Serio to baza Ryanaira, który lata stamtąd do 35 miast hiszpańskich, włoskich, skandynawskich i brytyjskich. Natomiast włoskie tanie linie MyAir oferują rejsy do miast włoskich, Bukaresztu, Sofii, Stambułu, Casablanki i Marrakeszu.
Wygodne przesiadki oferuje także lotnisko w Bolonii, gdzie można dolecieć z Warszawy i Krakowa liniami Centralwings. MyAir z Bolonii lata do 20 różnych miast.
Rzymski port lotniczy Ciampino jest bazą Ryanair, który oferuje stamtąd 21 linii, głównie do Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Niemiec i Skandynawii. Na Ciampino można dolecieć z Warszawy, Gdańska i Krakowa Centralwingsem oraz z Katowic Wizz Air.
Niemieckie lotniska Kolonia/Bonn oraz Stuttgart są bazami dwóch tanich linii - Germanwings i TUIfly. Przewoźnicy oferują z tych lotnisk dużo więcej połączeń niż z Berlina. Z Polski do Kolonii można dolecieć Germanwings z Warszawy i Krakowa lub Wizz Air z Gdańska i Katowic.
Do Dortmundu Wizz Air lata z Katowic, Gdańska, Poznania, Warszawy i Wrocławia, natomiast easyJet z Krakowa. Dortmund jest bazą easyJet i można stamtąd polecieć w 13 kierunkach.
Na lotnisko pod Bazyleą łatwo i tanio można polecieć z Warszawy liniami Swiss. W celu promocji tego kierunku, Swiss nie pobiera dopłat paliwowych do biletu. Natomiast z Bazylei easyJet lata na 13 trasach.
Berlińskie lotniska oferują dużo więcej połączeń niż Warszawa. Na Schoenefeld lądują samoloty kilku przewoźników niskokosztowych. Jest to przede wszystkim wielka baza brytyjskiego przewoźnika easyJet. Każdego dnia samoloty tego przewoźnika odlatują do 26 portów lotniczych. Natomiast Germanwings, tania linia należąca do Lufthansy lata stamtąd do 15 miast, w tym też do Moskwy, St. Petersburga i Stambułu.
Lotnisko Tegel, które znajduje się w zachodniej części Berlina jest bazą trzeciego co do wielkości przewoźnika niskokosztowego w Europie - Air Berlin, który w sumie oferuje około 80 połączeń z Tegel i Schoenefeld.
Linia TUIfly, przewoźnik turystycznego koncernu TUI oferuje z Tegel przeloty na Wyspy Kanaryjskie, do Egiptu, do Grecji i Turcji, a także do kilku miast Niemiec i Austrii.
Na lotnisko Tegel często tradycyjni przewoźnicy oferują bilety w korzystnych cenach. Przelot do Madrytu hiszpańską Iberią można kupić już za 800 zł w obie strony. Natomiast szwajcarski Swiss oferuje tanie połączenia z Madrytem z przesiadką w Zurychu.
Mieszkańcy Dolnego Śląska mają blisko na praskie lotnisko, które jest bazą słowackich tanich linii SkyEurope. Przewoźnik oferuje stamtąd połączenia do 16 miejscowości, w tym do kilku miast we Włoszech, Chorwacji i Grecji. Z Pragi operuje również tani przewoźnik SmartWings, który lata do wielu miejsc w Hiszpanii, Portugalii, Grecji i na Cypr.
Z Pragi latają również samoloty easyJet, bmibaby , Jet2.com, Thomsonfly, Germanwings, Norwegian, Sterling oraz AerLingus.
Ponad 100 domen turystycznych na sprzedaż
Zobacz całość »Przygotowując się do wprowadzenia do firmy inwestora z Wielkiej Brytanii, Grupa TravelOne.pl postanowiła wypuścić na rynek część domen turystycznych, których jest właścicielem. - Posiadamy w tej chwili kilkaset domen turystycznych, używamy jednak tylko części z nich. Ze względu na to, że do wielu domen nie mamy żadnych planów, postanowiliśmy je sprzedać, a uzyskane fundusze przeznaczyć na inwestycje w 51 nowych portali - mówi Łukasz Mrzygłód z TravelOne.pl.
TravelOne.pl oferuje więc ponad 100 domen, zawierających w sobie nazwy państw i regionów (Francja.com.pl, Kreta.com.pl), jak i produktów turystycznych (bonyturystyczne.pl, hotele-polska.pl).
Warto zwrócić uwagę na wystawione przez TravelOne.pl domeny, gdyż obecnie na rynku pierwotnym jest już niewiele wolnych domen.
Lista domen do sprzedaży znajduje się na stronie www.citybreaks.pl. Domeny są wystawione również na Ebay.pl. Ich ceny wahają się od 1000 zł (ChorwacjaWczasy.pl), do 70 000 zł (Bulgaria.com.pl).
Kupującym polecamy przez zakupem sprawdzić również wiek domeny, aktualny PageRank, Link Popularity oraz ilość zindeksowanych podstron.
Poniżej prezentujemy przykładowe domeny wystawione na sprzedaż:
alpy.com.pl
easyholiday.pl
hotele-polska.pl
skiplanet.pl
chorwacjawczasy.pl
bonyturystyczne.pl
easyski.pl
hotelplanet.pl
skiportal.pl
chorwacja-wczasy.pl
citybreaks.pl
easygo.net.pl
hotelportal.pl
skyportal.pl
francja-wczasy.pl
directtravel.pl
easysky.pl
polskanoclegi.pl
traveldirect.pl
grecja-wczasy.pl
easterneuropehotel.com
familyhotel.pl
polska-noclegi.pl
travelline.pl
hiszpania-wczasy.pl
kwatery-chorwacja.pl
oneworld.pl
last-minute.info.pl
familytrip.pl
wycieczki-objazdowe.pl
noclegi-chorwacja.pl
slowacja-kwatery.pl
wakacjechorwacja.pl
wakacje-chorwacja.pl
anglia.info.pl
rzym.info.pl
wieden.info.pl
wyspygalapagos.pl
zlotepiaski.pl
istambul.pl
(...)
Archiwum 2006/23 Archiwum 2010/37 Archiwum 2003/46
Polrest: wzrost straty netto o 749% w III kwartale 2009
Pierwsze loty do Modlina latem 2008 r.
Czy cena wycieczki musi być w złotych?
Zakopianka: zakłócenia w ruchu między Krakowem i Myślenicami
Wystawa w gdańskim Porcie Lotniczym
Roboty będą pracować w hotelach?
Tatry: turysta spadł 150 metrów po oblodzonym szlaku
Łódzkie restauracje uczczą Rok Chopina
W Polsce pojawi się proceder turystyki aborcyjnej do Czech?
Nowa sprzyjająca niewielkim biurom oferta Signal Iduna
Cela Konrada zmnieni się w pokój hotelowy?
Oświęcimskie Muzeum otrzymało autokar
Zawieszono żeglarskie rejsy do Tyńca
Słowacja: turysto ubezpiecz się, bo goprowcy już ci za darmo nie pomogą
W Edynburgu rozpoczął się festiwal teatrów alternatywnych
Krakowski hostel Flamingo został uznany najlepszym hostelem na świecie





