Aktualności
Ogłoszenia
Wyszukiwarka
Obecnie jest zindeksowane 33318 aktualności
Archwium aktualności
2007-01-22 do 2007-01-28
(rok 2007, tydzień 4)
Zmień tydzień Zmień rok
Lista aktualności:
::: 2007-01-22 :::
Hotel Hilton rusza 1 marca!
Zobacz całość »1 marca 2007 r. swoje podwoje otwiera dla gości nowy warszawski hotel Hilton. Będzie to pierwszy taki hotel w Polsce.
W budynku będzie 314 pokoi wyposażonych m.in. w klimatyzację, sejfy, Internet, telewizor LCD. Cena za apartament to od 100 do 500 euro.
W hotelu będzie także 14 sal konferencyjnych, z których jedna ma być przeznaczona dla 1850 osób. Jest to bardzo istotne ze względu na zwiększająca się liczbę dużych imprez w Warszawie i niewielką liczbę sal konferencyjnych mogących pomieścić tak dużą liczbę uczestników. A
Hotel wyposażony będzie także w restaurację Meza, serwującą tradycyjną kuchnię polską. Znajdzie się tam także bar Pistaccio, klub Axis i taras Piazza, na którym w lecie otwarte będą ogródki. - Do dyspozycji gości będzie również 25-metrowy basen, nowoczesny klub fitness oraz kasyno - mówi Maciej Król z działu marketingu Hilton Warsaw.
Koszt budowy, która rozpoczęła się w 2004 roku to około 53 miliony euro. Wykonawcą była firma Budimex-Dromex. Na świecie jest ponad 500 hoteli Hilton Group.
Okęcie: wznowiono ruch na Terminalu 2
Zobacz całość »Terminal lotniskowy na Okęciu, który uległ uszkodzeniu w wyniku silnego wiatru, znów zaczął działać.
Hala przylotów na nowym terminalu była zamknięta przez 16 godzin, aktualnie została ona przywrócona do obsługi pasażerów. Wykonawca i zarządca lotniska uspokajają, że podróżni są bezpieczni.
Sytuacja problemowa pojawiła się w sobotę, kiedy to w jednym ze społecznych dzienników pojawiła się informacja, że huragan zniszczył terminal na Okęciu.
Jednak mimo takiej informacji terminal 2 obsługiwał pasażerów i funkcjonował bez zarzutów. Odprawiono tam m.in. większość ekip sportowych, które przyleciały do Warszawy na mistrzostwa Europy w łyżwiarstwie figurowym.
A więc skąd te nieporozumienie? Otóż w czasie wichury przechodzącej nad Polską w nocy z czwartku na piątek, zostały zerwane zwieńczenia dachu i elewacji terminalu 2. Została podjęta decyzja o przeniesieniu przylotów na stary terminal.
- Fruwające elementy mogły stworzyć zagrożenie dla pasażerów przechodzących z lotniskowych autobusów do nowej hali przylotów - mówi rzecznik Portów Lotniczych Artur Burak. - Do godz. 16.50 w piątek dach został zabezpieczony, a hala przylotów znowu zaczęła działać -podkreśla.
- Uszkodzenie elewacji nie będzie miało wpływu na termin zakończenia prac przy budowie terminalu 2. Wykonawca musi uporać się z robotami w hali odlotów do końca kwietnia- mówi rzecznik prasowy Budimeksu-Dromeksu Krzysztof Kozioł.
Nie opłaca się latać z Rzeszowa. Już taniej wychodzi Kraków..
Zobacz całość »Według podróżujących bilety na loty z Jasionki do Stansted mają bardzo wysokie ceny i bardziej opłaca się korzystać z połączeń z Krakowa.
- W ubiegłym roku na wakacje wybrałam się do Londynu. Bilety dla całej rodziny kupowałam w marcu. Miały bardzo atrakcyjne ceny, bo za trzy osoby w dwie strony nie zapłaciłam nawet 900 zł - opowiada pani Magda z Rzeszowa. - W tym roku moja siostra przylatuje do Polski w lipcu i choć już się rozglądała za biletami lotniczymi, zapowiada, że przyleci do Krakowa, bo Rzeszów jest bardzo drogi. Po co te połączenia, skoro ceny są tak wysokie, a przez to niedostępne, więc jak dawniej musimy latać z innych lotnisk? - dodaje pani Magda.
W okresie wakacyjnym bilet w obie strony dla jednej osoby to koszt ponad 850 złotych.
- Ceny są tym wyższe, im większe jest zainteresowanie naszymi lotami - mówi Tomasz Kułakowski, dyrektor Ryanaira na Europę środkową i wschodnią.
- Różnica między cenami biletów w Krakowie i Rzeszowie wynika także z tego, iż z Jasionki wprawdzie codziennie, ale lata tylko jeden samolot. Z Krakowa natomiast od marca połączenia z Londynem będą trzy razy dziennie. - Trudniej sprzedać 600 miejsc niż niecałe 200 - mówi Kułakowski - Ale drogie bilety to tylko powód do radości - dodaje. Nie tylko dla Ryanair, jako przewoźnika, ale również dla regionu. - To znaczy, że samoloty nie latają puste, że te połączenia są potrzebne. Korzystają z nich nie tylko mieszkańcy, ale także zagraniczni turyści, którzy przyjeżdżają i zostawiają tu pieniądze - przekonuje Tomasz Kułakowski.
Na razie przewoźnik zapowiedział, iż rozważa sprawę zwiększenia połączeń z Jasionki do Stansted. Na razie jednak Rzeszów zyska połączenie z Dublinem. Samoloty przewoźnika do Irlandii z Jasionki odlecą po raz pierwszy 24 stycznia.
Obecnie Ryanair bilety sprzedaje w ośmiu cenach, które wzrastają wraz z wypełnianiem się samolotów. Lot w jedną stronę Rzeszów-Londyn może kosztować od 19 złotych do 829. - 70 proc. biletów sprzedajemy po dwóch najniższych cenach, ale one kończą się najszybciej - mówi dyrektor Kułakowski. Dlatego przewoźnik zachęca podróżujących, którym zależy na dobrej cenie biletów do jeszcze wcześniejszej rezerwacji.
Hauptbahnhof w Berlinie ponownie włączony do ruchu
Zobacz całość »Dworzec Główny w Berlinie został ponownie otwarty w niedziele, 21 stycznia 2007 r., po tym jak został zamknięty na 5 godzin, ze względu na zagrożenie spowodowane bardzo silnym wiatr. Ewakuowanych zostało 1500 osób.
Pociągi kierowane były na inne dworce. - Ewakuacja była jedynie środkiem zapobiegawczym - poinformował rzecznik niemieckich kolei Deutsche Bahn Volker Knauer.
Huragan Kyrill, który szalał nad Europą, wyrwał ze szklanej fasady dworca w Berlinie stalowy filar, który waży 2 tony. Spadł on na oddalone o 40 metrów schody. Pozostałe filary uległy obluzowaniu.
Po tej sytuacji kierownictwo podjęło decyzję o zamknięciu dworca, w chwili, gdy prędkość wiatru osiąga 70 kilometrów na godzinę. Aktualnie trwają remonty obluzowanych filarów. - Gdy prace zostaną zakończone, dworzec będzie mógł być wykorzystywany bez ograniczeń - twierdzi Deutsche Bahn.
Hauptbahnhof jest głównym węzłem komunikacyjnym Berlina. Dworzec posiada pięć kondygnacji, a jego budowa kosztował 700 milionów euro. Dworzec obsługuje dziennie 300 tysięcy pasażerów.
Organizator imprezy musi rozpatrzyć reklamację grupową!
Zobacz całość »Niezadowoleni z wyjazdu turyści mogą złożyć reklamację indywidualnie lub zbiorowo. Organizator ma obowiązek rozpatrzyć obie. Musi również przyjąć skargę bez podpisu pilota lub rezydenta.
Takie obowiązki biura turystycznego potwierdza wyrok Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sprawie biura Selectours & Telemac z Warszawy. Biuro w umowach z klientami zastrzegało, że nie rozpatruje reklamacji bez podpisu rezydenta oraz składanych zbiorowo przez grupę turystów. Biuro zaznaczało również, że nie ponosi odpowiedzialności za przejściowe niedogodności w hotelach, które związane są z brakiem klimatyzacji, wody, prądu lub są konserwacją basenów i innych urządzeń.
Problemy związane ze standardem hotelu są najczęstszą przyczyną zażaleń i składanych reklamacji. Agnieszka Błażejczyk z biura warszawskiego rzecznika konsumentów przyznała - Konsumenci skarżą się np. na brak klimatyzacji, brudną pościel, karaluchy i bałagan w pokojach, kiepską jakość posiłków, brak specjalnych programów zajęć dla dzieci.
Sąd uznał, że zapisy zawarte w umowie lub regulaminie biura, które dotyczą ograniczenia reklamacji są niedozwolonymi klauzulami umownymi. Na imprezach organizowanych dla grupy osób, niewłaściwe wykonanie zobowiązania, czyli opóźniony odlot, czy zły standard hotelu wywołuje skutek dla wielu uczestników. Dlatego też klienci często składają reklamację grupową. W miejscu pobytu spisują wspólny protokół nieprawidłowości. Czasami skłaniają też pilota lub rezydenta, żeby się pod nim podpisał. Jeżeli ich reklamacja spełnia warunki formalne, wówczas nie wolno traktować jej jako nieważnej. Niedopuszczalność reklamacji grupowych nie ma prawnego, ani ekonomicznego uzasadnienia. Biuro, które nie rozpatrzy reklamacji grupowej, powoduje ograniczenie obowiązków odszkodowawczych wobec turystów.
Dodatkowo zakaz składania reklamacji grupowych zamyka również drogę do indywidualnego dochodzenia roszczeń. Klienci, którzy dowiedzą się, że biuro nie chce rozpatrzyć ich wspólnej reklamacji, nie mogą złożyć jej indywidualnie, bo minęły już terminy reklamacyjne. Dlatego też postanowienie, że biuro nie rozpatruje reklamacji grupowych stanowi istotne utrudnienie dla konsumentów oraz rażąco godzi w ich interesy.
Według sądu, biuro nie powinno wymagać podpisu pilota lub rezydenta pod reklamacją. Podpis pilota lub rezydenta może jedynie być potwierdzeniem opisanego w reklamacji zdarzenia. Jednak jego brak nie może oznaczać, że turyści stracą szansę na odszkodowanie.
Turyści bardzo często narzekają na utrudniony kontakt z rezydentami. Błażejczyk zaznacza - Nie stawiają się na wyznaczone spotkania z turystami, milczą ich telefony komórkowe.
Na wymagania biura dotyczące podpisu pilota narzekają też rodzice, których dzieci opowiadają po powrocie o złych warunkach noclegowych, ciasnych pokojach, czy niedobrym jedzeniu. Jadwiga Reder-Sadowska, miejski rzecznik konsumentów w Jeleniej Górze zauważa - Organizatorzy wyjazdów dla dzieci traktują je czasami jak klientów drugiej kategorii.
Wymóg posiadania podpisu rezydenta i pilota pod reklamacją narusza art. 385 pkt 21 kodeksu cywilnego, czyli między innymi "zakaz uzależniania odpowiedzialności od spełnienia przez konsumenta nadmiernie uciążliwych formalności".
Sąd zaznaczył też, że biuro wyjątkowo może wyłączyć odpowiedzialność za np. brak klimatyzacji, wody lub prądu, konserwację basenu i innych urządzeń. Wynika to z art. 11a ustawy o usługach turystycznych (DzU z 2004 r. nr 223, poz. 2268 ze zm.). Biuro jest zwolnione z odpowiedzialności wyłącznie w razie działania tzw. siły wyższej, działania lub zaniechania klienta lub osób trzecich, które nie uczestniczą w wykonywaniu usług przewidzianych w umowie. We wszystkich innych sytuacjach, niedociągnięcia organizatora mogą być przyczyną złożenia reklamacji oraz żądania odszkodowania.
Biuro podróży, które całkowicie zwalnia się z odpowiedzialności za warunki w hotelach, powoduje ograniczenie odpowiedzialności za nienależyte wykonanie lub w ogóle brak wykonania zobowiązania.
Klienci, którzy składają reklamacje mogą skorzystać z tzw. tabeli frankfurckiej w celu ustalenia wysokości żądanego odszkodowania.
Wyrok w sprawie warszawskiego biura Selectours & Telemac nie jest jeszcze prawomocny (sygn. XVII Amc 37/06).
Niedziela, członek PiS, nie chce prezesostwa w LOT?
Zobacz całość »Janusz Niedziela, członek PiS, współzałożyciel Porozumienia Centrum, b. podwładny Lecha Kaczyńskiego, z Ministerstwa Sprawiedliwości, zrezygnował z udziału w konkursie na szefa LOT-u.
Niedziela, obecny sekretarz rady nadzorczej TVP, zamierzał ubiegać się o stanowisko prezesa zarządu LOT. W piątek, miał przedstawić radzie nadzorczej, prowadzącej konkurs, pomysł na prowadzenie firmy. Jednak wycofał się z konkursu. - Upoważniony przez startującego w konkursie pana Janusza Niedzielę informuję, że wycofał swoją kandydaturę kilka dni temu - poinformował rzecznik LOT, Leszek Chorzewski.
PLL LOT, na polecenie przewodniczącego rady nadzorczej podał, iż Niedziela poinformował spółkę mailem o swej rezygnacji 17 stycznia. Natomiast pisemne potwierdzenie, napłynęło do spółki 18 stycznia. Na razie nie wiadomo, kto zostanie szefem LOT-u, gdyż rada nadzorcza nie dokonała jeszcze wyboru. W komunikacie biura prasowego LOT-u, pojawiała się wiadomość, że decyzję o wyznaczeniu kolejnego posiedzenia, rada podejmie w poniedziałek.
Dotychczasowe wyniki obrad są nieznane. - Czy może mi pan ten komunikat przysłać? Bo pan minister chciałby wydać swój o przyczynach rezygnacji pana Niedzieli i nie chce, by coś było nie tak - oświadczył Paweł Kozyra, rzecznik Ministerstwa Skarbu, które jest właścicielem LOT.
Wrocław stanie się kulinarna stolicą Polski?
Zobacz całość »Na Balu Dolnośląskiej Gastronomii, który będzie miał miejsce w sobotę ma paść deklaracja uznania Wrocławia jako kulinarnej stolicy Polski. Twórcy tego pomysłu chcą także powołać w mieście kapitułę smaku, która ma wyznaczać wzorce polskich potraw.
Pomysł ten padł od Janusza Stańczyka z agencji Sudety IT-Status, która organizuje m.in. Festiwal Kuchni Polskiej czy mistrzostwa kraju w grillowaniu. "Wrocław - Kulinarna Stolica Polski" jest to projekt realizowany Wrocław ramach promocji polskiej kuchni. Ma być ona rozpoznawana na całym świecie. Pomysł zainteresował wrocławskie Biuro Promocji Miasta i może znaleźć się w ofercie Expo 2012 - gotowanie i sztuka kulinarna jako sposób na spędzanie wolnego czasu.
Dlaczego właśnie Wrocław?
- Warszawa jest stolicą polityczną, Kraków - kulturalną, Wrocław zaś kojarzy się z czymś dynamicznym i młodym, jest również miejscem spotkań. - Mieszkańcy Lwowa i Wilna, poznaniacy, górale, Kaszubi, osiedlając się we Wrocławiu, przywieźli ze sobą swoje smaki i tradycje stołów. Mamy, więc tutaj jak w soczewce kuchnię polską we wszystkich jej odmianach i bogactwie - tłumaczy Stańczyk, pomysłodawca.
Dodatkowym plusem ma być Piwnica Świdnicka, najstarsza restauracja w Europie. W niej właśnie ma powstać siedziba Narodowej Kapituły Smaku. Będzie to 30-osobowa organizacja składająca się ze znanych szefów kuchni, autorów książek i programów poświęconych kulinariom oraz historycy i etnografowie z krajowych uniwersytetów. Będą oni ustalali wrocławski wzorzec kulinarny. Już 20 kwietnia na pierwszym spotkaniu głównym tematem będzie bigos.
- Nie będzie można nazwać bigosem kiszonej kapusty na gorąco z pokrojoną parówką, a tylko potrawę z kapusty kiszonej i słodkiej, z dodatkiem siedmiu rodzajów mięsa, grzybów, śliwek, wina i tego wszystkiego, co w tradycyjnej polskiej kuchni obowiązywało - deklaruje Janusz Stańczyk. - Oczywiście powołamy również Regionalne Kapituły Smaku, które opracują odmiany potraw zgodnie z regionalnymi przyzwyczajeniami- dodaje.
Wstępnie wśród członków organizacji znajdują się m.in. kucharze Robert Sowa, Karol Okrasa, Robert Makłowicz czy Piotr Bikont. Mogą także pojawić się gwiazdy ekranu takie jak np. Marek Kondrat czy Bogusław Linda. Decyzję o przyjęciu propozycji rozważ także Maciej Kuroń.- Prosiłem, żeby przysłano mi więcej informacji. Nie doczekałem się, więc na razie nie podejmę decyzji, tym bardziej, że mam mieszane uczucia - komentuje Kuroń. - Być może wyjdzie z tego coś fajnego, ale może też być tak, że idea powołana ze szlachetnych pobudek rozmyje się i na końcu pozostanie brzydka komercja.
Odnośnie decyzji o tym, czy Wrocław zasługuje na miano kulinarnej stolicy Polski wypowiadają się Maciej Kuroń, Piotr Bikont, dr Mirosław Marczyk.
- Wrocław podoba mi się jako miejsce funkcjonowania kapituły, miejsce spotkań fachowców. Natomiast określenie Wrocławia jako kulinarnej stolicy kraju traktuję jako nadużycie. Dlaczego akurat Wrocław? Kto go mianował i na jakiej podstawie? Nie jestem do tego przekonany- mówi Maciej Kuroń, kucharz.
- Hasło wydaje mi się nieco na wyrost. Wrocław jest fajnym i szalenie rozwojowym miastem, ma doskonałą lokalizację, miło tu przyjechać i rozmawiać o kuchni. Jeśli więc nie będziemy go rozpatrywać w kontekście kulinarnym, to wybór jest dobry. Ale jeśli chodzi o tradycje kuchni polskiej, to taką decyzję traktuję jako rodzaj przekory. Przecież Wrocław nie posiada tej staropolskiej tradycji, nie za bardzo nadaje się jako określony wzorzec. Od razu pojawią się głosy, dlaczego nie może to być Warszawa, Poznań, Kraków? Chyba, że na korzyść Wrocławia zdecydować ma właśnie jego "neutralność"- powiedział Piotr Bikont, dziennikarz i krytyk kulinarny.
- To miejsce wielokulturowe, o wielu różnych tradycjach. Nie ma też głębokich własnych tradycji kulinarnych. Ich brak oraz wspomniana różnorodność stanowią plus. Wyobrażam sobie, że gdyby takie coś zorganizować w Poznaniu czy w Katowicach, zostałoby zdominowane przez regionalne kuchnie - wielkopolską albo śląską. A we Wrocławiu znajdziemy wszystko w odpowiednich proporcjach - skomentował pomysł dr Mirosław Marczyk z Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Wrocławskiego.
Nowy pas na łódzkim lotnisku!
Zobacz całość »W piątek na łódzkim lotnisku zainaugurowano wykorzystanie na całej długości wydłużonego w zeszłym roku (z 2100 m do 2500 m) pasa startowego.
Podczas piątkowego przedpołudnia, lotnisko było przez godzinę nieczynne. - W tym czasie przełączaliśmy system oświetlania pasa - wyjaśnił Miłosz Wika, rzecznik lotniska. Powodem oddania dłuższego pasa, nie była jednak szalejąca wichura. - W zeszłym roku zakończyliśmy inwestycję kończąc prace budowlane. Potem rozpoczęły się procedury administracyjne i testowe. Dziś się zakończą, a polskie władze oficjalnie zmienią klasyfikację naszego lotniska - poinformował Michał Marzec, dyrektor lotniska.
- Z poziomu 2C awansowaliśmy na 4D. Liczbami od 1 do 4 określa się długość pasa, a literkami od A do E maksymalną rozpiętość skrzydeł samolotów, które mogą w danym porcie lądować. Teraz możemy się porównywać do Wrocławia czy Krakowa, a wyraźnie lepsze jest tylko Okęcie - oświadczył Marzec.
Łódź może przyjmować już Boeingi 737 z pełnym obciążeniem, jak również Airbusy, które obsługują czartery do krajów basenu Morza Śródziemnego. Pierwszy na pasie o dł. 2,5 km, wylądował samolot Ryanair z Londynu. Choć wydłużenie pasa oraz instalacja nowego oświetlenia, pochłonęły 21 mln zł, lotnisko planuje teraz kolejne inwestycje (budowę nowej płyty postojowej dla samolotów, parkingów dla aut pasażerów i nowego terminalu pasażerskiego).
Huragan Kyrill przyczyną opóźnień i odwołań lotów na Okeciu
Zobacz całość »- W związku z silnym wiatrem na warszawskim Okęciu nie są odprawiane samoloty LOT-u - poinformował w piątek rano rzecznik Polskich Linii Lotniczych LOT Leszek Chorzewski.
- Rejsy samolotów odlatujących z Warszawy są obecnie "poważnie opóźniane". Natomiast lądują samoloty przylatujące na warszawskie lotnisko-dodaje.
Według dyżurnego Portu Lotniczego Warszawa-Okęcie im. Fryderyka Chopina, wiatr w niektórych momentach osiągał prędkość 90 km/h.
Szalejący w Europie huragan Kyrill spowodował śmierć 29 osób, a także ogromne straty materialne. Przyczynił się również do chaosu komunikacyjnego w Wielkiej Brytanii, Austrii i Niemczech, gdzie zawieszony został ruch samolotowy oraz kolejowy. Zdarzało się również, iż autostrady zablokowane były przez leżące na nich pozrywane dachy.
Koniec dyskryminacji religijnej w British Airways?
Zobacz całość »Linie British Airways podały do informacji, iż ulegną zmianie ich wewnętrzne rozporządzenia, które pozwolą personelowi na noszenie dyskretnych symboli religijnych na ubraniach.
Zamiany wchodzą w życie 3 miesiące po zawieszeniu w obowiązkach służbowych, pracownicy linii, która nie zgodziła się na ukrycie pod ubraniem wiszącego na łańcuszku krzyża. 55-letnia Nadia Eneida, przekonywała, że ma prawo do deklaracji swojej wiary. Jej zdaniem jest to dyskryminacja religijna, ponieważ pracownicy muzułmańscy czy sikhijscy mogą chodzić i pracować w swych chustach czy turbanach.
- Dlaczego, do diabła, jeśli pracownicom BA wolno nosić chusty - a to im wolno - jeśli wolno nosić turbany, jeśli wolno nosić stalowe sikhijskie bransolety i są one noszone, to tylko chrześcijanin nie może nosić krzyżyka?- powiedziała telewizji BBC Ann Widdecombe .
Zgodnie z nowymi przepisami dozwolone będzie noszenie takich symboli religijnych, jak chrześcijański krzyż, czy gwiazda Dawida oraz możliwość noszenia symboli wiary na łańcuszku.
- Kompania niechcący znalazła się w centrum najgorętszej debaty społecznej - powiedział dyrektor generalny BA Willie Walsh .- Decyzję podjęto, by przekonać wszystkich pracowników o równym ich traktowaniu - dodał Willie Walsh.
Okęcie na 40 miejscu w Europie
Zobacz całość »40 miejsce w Europie pod względem odprawianych pasażerów w Unii Europejskiej zajmuje warszawskie lotnisko Okęcie. Są to dane wynikające ze statystyk Eurostatu.
W 2005 roku Okęcie obsłużyło 7,08 miliona pasażerów, czyli o 16,2% więcej niż rok wcześniej. Także liczba lotów w tym czasie wzrosła o 7,2%, do 131 tysięcy.
Największy wzrost odnotowano w liczbie pasażerów podróżujących do innych krajów Unii Europejskiej o 23%, pozostałe trasy to wzrost o 11%.
Na pierwszym miejscu znajduje się lotnisko Heathrow w Londynie, które odprawiło 67,68 milionów pasażerów, tuż po nim jest paryskie lotnisko im. de Gaulle'a z 53,4 milionami pasażerów, a trzecie miejsce zajmuje Frankfurt nad Menem 51,8 milionów.
Według obliczeń Eurostat w 2005 roku z lotnisk w UE skorzystało 705,8 miliona pasażerów. Jest to potwierdzenie faktu, że transport lotniczy w Unii Europejskiej rozwija się w tempie ponad 8,5% rocznie.
Liczba pasażerów wzrosła we wszystkich krajach unijnych poza Maltą, gdzie odnotowano spadek o 1,2%.
Najbardziej popularne i oblegane połączenia to Wielka Brytania-Hiszpania (35 milionów pasażerów), Niemcy-Hiszpania ( 21mln ), a także Irlandia-Wielka Brytania, Francja-Wielka Brytania, Niemcy-Wielka Brytania ( 11 mln). Polskie połączenia z Wielką Brytania i Niemcami wypadły słabo, bo odpowiednio 1,85 i 1,89 milionów pasażerów rocznie.
Najbardziej oblegane połączenie krajowe to Madryt-Barcelona 4,3 miliona pasażerów, pasażerów międzynarodowe to Londyn/Heathrow-Nowy Jork/JFK 2,9 mln.
::: 2007-01-23 :::
Utrecht: Międzynarodowe Targi Turystyczne "Vacantiebeurs 2007"
Zobacz całość »W Utrechcie (Holandia) w dniach od 9 do 14 stycznia 2007 r. miały miejsce Międzynarodowe Targi Turystyczne "Vacantiebeurs 2007". Są to drugie na świecie, co do wielkości targi po berlińskiej ITB. Polska miała na tej imprezie swoje stoisko.
Polskie stoisko wyróżniało się regionem śląskim, gdzie słychać było góralską muzykę, na oczach turystów robiono ręcznie kwiaty bibułkowe a także barwne foldery. Województwo Śląskie było reprezentowane przez Dolnośląską Organizację Turystyczną i miasto Bielsko-Biała a także powiatami bielskim, cieszyńskim i żywieckim.
Zwiedzający z Holandii zwiedzając polskie stoisko, interesowali się możliwością wyjazdu na zimowy odpoczynek w Beskidy, pytali o ilość ścieżek rowerowych i pieszych w górach, a także na obszarze Jury Krakowsko-Częstochowskiej, o organizowane w województwie imprezy kulturalne i sportowe. Chcieli także dowiedzieć się czegoś więcej o Częstochowie i Bielsko- Białej.
Holendrzy najczęściej szukali map turystyczno-samochodowych i przewodników, ze względu na to, iż zazwyczaj podróżują oni na własną rękę własnymi samochodami. Najpopularniejsze foldery to katalog pól campingowych, a także pensjonatów i obiektów typu bed & breakfast.
Plusy i minusy taniego latania
Zobacz całość »Coraz taniej, a także do prawie każdego większego miasta świata można polecieć z przewoźnikami niskokosztowymi. Obecnie w Polsce do wyboru jest jedenaście tanich linii. W ubiegłym roku obsłużyły one blisko połowę międzynarodowego ruchu lotniczego w Polsce.
W Polsce najwięcej pasażerów przewiózł węgierski Wizz Air, który obsłużył 2,1 mln pasażerów w 2006 roku i irlandzki Ryanair, z którego usług skorzystało 1,6 mln osób. Z tradycyjnymi przewoźnikami linie low cost konkurują głównie ceną. Najtańszy bilet z Krakowa do Mediolanu w LOT-cie kosztuje ponad 900 zł, a z Warszawy do Dublina ponad 500 zł. Natomiast w tanich liniach takie bilety można kupić za 250 zł. Oferowane niskie ceny są wynikiem cięcia kosztów, czyli rezygnacji z papierowych biletów oraz usług niezwiązanych bezpośrednio z transportem. Dodatkowo tanie linie nie mają biur obsługi klienta i korzystają z mniejszych i tańszych portów lotniczych. Sprzedają bilety w niskich cenach zgodnie z zasadą "kto pierwszy, ten lepszy", ponieważ tylko część biletów na każdy rejs ma obniżoną cenę. Zazwyczaj najtańsze bilety obowiązują na nowych lub bardzo popularnych trasach. Warunkiem jest ich kupno z dużym wyprzedzeniem.
Inwazja tanich linii wymusiła obniżkę cen także u tradycyjnych przewoźników. LOT w wybranych promocjach oferuje bilety już od 58 zł, a Lufthansa nawet od 29 zł bez dodatkowych opłat. Na początku roku niskimi cenami kuszą też British Airways i Air France KLM (promocje trwają zazwyczaj do 26 stycznia), Star Aliance, w tym LOT, Austrian, Lufthansa, SAS (promocje do 24 stycznia) oraz Swiss (oferujący najtańsze bilety do Azji i Afryki do 31 stycznia).
W celu znalezienia taniego połączenia warto odwiedzić strony: www.whichbudget.com/pl, www.condor.com, www.airasia.com (Azja), www.aireuropa.com (Ameryka Łacińska), www.freedomair.com i http://www.virginblue.com (Australia i Nowa Zelandia), www.kulula.com (RPA), www.southwest.com (USA), www.flytango.com (Kanada), www.jet4you.com i www.airberlin.com (Maroko).
EasyJet, Virgin i malezyjski AirAsia poinformowały, że zamierzają wstąpić do aliansu, dzięki czemu ceny biletów do Azji i Australii spadłyby nawet do 80 USD.
Tanie linie mają też swoje minusy. Przede wszystkim nie oferują przelotów z przesiadkami i każdy odcinek sprzedają jako osobną podróż. W praktyce oznacza to, że jeżeli pasażer spóźni się na kolejny samolot (nawet tej samej firmy) nie ma prawa do odszkodowania ani zmiany rezerwacji. Dlatego też kupując bilet z przesiadką, trzeba pamiętać o ryzyku. W cenę biletu nie jest wliczony też posiłek i dostęp do gazet podczas lotu. Niektóre tanie linie ograniczyły wagę bagażu rejestrowanego do 15 kg, a także wprowadziły opłaty za każdą sztukę. Nie zawsze zgadzają na przewóz zwierząt, sprzętu sportowego i muzycznego. Dostępna jest tylko klasa ekonomiczna, a miejsca nie są numerowane.
Niektóre linie wprowadziły internetową odprawę. Za dodatkową opłatą przy zakupie biletu otrzymuje się kartę pokładową i w ten sposób unika oczekiwania na lotnisku.
Tradycyjni przewoźnicy zaznaczają, że nie ściągają z kart kredytowych zawyżonych sum, ani podwójnych opłat za bilet. Dodają też, że nie zostawiają pasażera bez opieki w przypadku spóźnienia samolotu.
Jednak według statystyk, tanie linie są bardziej punktualne i gubią mniej bagaży niż tradycyjni przewoźnicy. Praktycznie wszyscy przewoźnicy reklamują się poprzez podawanie niepełnej ceny, czyli podają koszt samego biletu bez opłat i podatków. Od czerwca mają wejść życie przepisy Komisji Europejskiej, które nakazują podawanie pełnych cen.
W Polsce obecnie lata jedenastu tanich przewoźników:
- AerLingus (www.flyaerlingus.com) z Krakowa, Poznania i Warszawy do Dublina i Corku,
- Blue 1 (www.blue1.com) z Gdańska, Krakowa, Łodzi, Warszawy i Wrocławia do Helsinek,
- Centralwings (www.centralwings.com) z Gdańska, Katowic, Krakowa, Warszawy i Wrocławia do Rzymu, Bolonii, Grenoble, Lizbony, Lille oraz Wielkiej Brytanii; od lutego także ze Szczecina i Łodzi,
- EasyJet (www.easyjet.com) z Krakowa do Niemiec i Wielkiej Brytanii oraz z Warszawy do Londynu,
- GermanWings (www.germanwings.com) z Krakowa i Warszawy do Kolonii i Stuttgartu,
- Jet2 (www.jet2.com) z Krakowa do Leeds i Newcastle,
- Norwegian (www.norwegian.no) z Gdańska do Oslo, z Krakowa do siedmiu miast skandynawskich, a z Warszawy dodatkowo do Alicante, Aten, Dublina, Malagi i Rzymu,
- Ryanair (www.ryanair.com) z Gdańska, Krakowa, Łodzi, Poznania, Rzeszowa, Warszawy i Wrocławia do Irlandii, Wielkiej Brytanii, a także Mediolanu i Sztokholmu,
- SkyEurope (www.skyeurope.com) z Krakowa do 20 europejskich miast (między innymi: Amsterdam, Ateny, Barcelona, Neapol) oraz z Warszawy do Paryża,
- Sterling (www.sterling.dk) z Krakowa do Kopenhagi,
- Wizz Air (www.wizzair.com) z Gdańska, Poznania, Katowic, Warszawy i Wrocławia do kilkudziesięciu miast w kilkunastu europejskich krajach,
Poniżej znajdują się wskazówki dla kupujących przez internet:
- Należy wejść na stronę internetową przewoźnika, sprawdźić rozkład lotów oraz dostępne promocje,
- Następnie w wyszukiwarce połączeń "rezerwacje" wpisać miejsce wylotu, przylotu, datę oraz liczbę osób,
- Potem należy uważnie przeczytać zasady taryfowe oraz warunki przewozu i wpisać dane pasażera,
- Można też wybrać dodatkowe usługi jak: odprawa elektroniczna, ubezpieczenie, pobyt w lepszej poczekalni na lotnisku itp. Tradycyjni przewoźnicy oferują także wybór posiłku oraz wybór między tańszym biletem elektronicznym i droższym papierowym,
- Koniecznie trzeba upewnij się co do dnia i godziny rejsu, gdyż zwroty nie są przyjmowane,
- Trzeba też sprawdzić ostateczną cenę, która składa się z ceny biletu, podatków, opłat lotniskowych i manipulacyjnych,
- Konieczny jest też wybór rodzaju karty płatniczej lub kredytowej, wpisanie jej numeru, kodu zabezpieczającego, daty ważności oraz nazwiska posiadacza,
- Po zatwierdzeniu mailem przychodzi potwierdzenie zakupu oraz kod rezerwacji. Kod należy zapisać lub wydrukować, bo będzie potrzebny przy odprawie.
Korzystając z usług tanich linii warto pamiętać:
- Tani przewoźnicy sprzedają bilety wyłącznie przez internet. Tradycyjne linie mają najtańsze oferty na swoich stronach internetowych.
- Loty najlepiej wyszukiwać na stronie przewoźnika, gdyż popularne portale nie znajdują wszystkich połączeń.
- Im wcześniej kupuje się bilet, tym jest on tańszy. Zazwyczaj najtańsze są loty w środku tygodnia, wcześnie rano lub późno wieczorem.
- Dokonując płatności kartą kredytową, trzeba zwrócić uwagę na zabezpieczenia na stronie (symbol kłódki przy adresie, prośba o potwierdzenie certyfikatu, żółty kolor paska adresu i inne). W razie jakichkolwiek wątpliwości lepiej przerwać operację i skontaktować się z infolinią.
- Przy zakupie biletów drogą elektroniczną nie ma możliwości odstąpienia od umowy. Tanie linie zwracają pieniądze za bilet wyłącznie w ekstremalnych przypadkach (np. śmierci kogoś bliskiego); inni przewoźnicy czasami przyjmują zwroty, ale potrącają część ceny.
- Niektóre linie wymagają dodatkowego potwierdzenia rezerwacji przed odlotem (od 24 do 72 godzin).
- Samoloty tanich linii zazwyczaj lądują na mniejszych lotniskach. Przed kupnem biletu lepiej sprawdzić ile kosztuje dojazd do miasta.
- Czasami warto zarejestrować się na stronie internetowej przewoźnika, aby otrzymywać maile z informacjami o promocjach.
Drugi sezon ośrodka narciarskiego Meander Ski w Orawicach
Zobacz całość »Ośrodek narciarski Meander Ski leży tuż przy polskiej granicy w słowackich Oravicach. Działa dopiero drugi sezon, a większość gości to Polacy. Współwłaścicielką jest Małgorzata Tlałka, jedna z sióstr bliźniaczek, które w latach 80-tych należały do najlepszych alpejek świata. Tlałka na stałe mieszka w Zakopanem, ale często przebywa w ośrodku, bo udziela lekcji w swojej szkole narciarskiej.
Z głośników na stoku słychać radio RMF, w ski-serwisie obsługuje Polak, a na stoku lekcji udzielają polscy instruktorzy. Dodatkowo pomocy udzielają polscy TOPR-owcy, którzy dyżurują na zmianę ze słowackiej Horskiej Służby.
Jeszcze niedawno o ośrodku położonym na obrzeżach Zachodnich Tatr Oravicach mało kto słyszał. Przed wojną do tamtejszej nieistniejącej już leśniczówki przyjeżdżali znani Polacy, między innymi: Tytus Chałubiński, Wojciech Kossak i Helena Modrzejewska. Jednak otoczone zalesionymi górami miejsce zawsze uchodziło za kameralne i spokojne. Obecnie znajduje się tam kilka domostw, sklep, parking, most na rzeczce i ośrodek Meander.
Narciarze mają do wyboru dwie trasy: niebieską o długości 1300 m, łagodną w górnym odcinku i bardziej stromą u dołu oraz trudniejszą czarną o długości 1100 m. Na górę narciarze wwożeni są nowoczesnymi, 4-osobowymi krzesełkami z podgrzewanymi siedzeniami, obsługującymi 2400 osób na godzinę.
Ze względu na niskie położenie (dolna stacja wyciągu leży 785 m n.p.m., a górna 240 m wyżej) cały stok w razie potrzeby jest sztucznie naśnieżany. W tym celu przygotowanych jest sześć armatek.
W Oravicach nie ma zbyt wielu narciarzy. Dzięki temu można się wyszaleć. Często przyjeżdżają tu narciarze z Zakopanego, którzy nie chcą dłużej stać w kolejkach do wyciągów lub chcą urozmaicić sobie urlop.
Małgorzata Tlałkę pytana o wybór właśnie Słowacji wyjaśnia - Magnesem było sąsiedztwo stoku i termalnych źródeł, a poza tym jesteśmy już poza granicami Tatrzańskiego Parku Narodowego - nie ma problemów z podzielonymi gruntami, jest tylko jeden właściciel, łatwiej się dogadać i realizować pomysły. Znacznie prostsze są też sprawy podatkowe.
W przyszłości Tlałka zamierza między innymi zbudować wyciąg orczykowy, oświetlić stok oraz otworzyć nową nartostradę.
Po pobycie na stoku narciarskim, turyści mogą skorzystać z kąpieli w wodach termalnych. W Oravicach znajdują się dwa kompleksy basenów: stary, gdzie są zwykłe baseny oraz w ośrodku Meander Park, znajdujący się tuż przy wyciągach.
Termalne źródła znajdują się 1610 metrów pod ziemią. Woda, wypływająca na powierzchnię ma temperaturę 52-54 stopnie. Aby można było wytrzymać w basenie dłużej, trzeba ją schładzać do 36-38 stopni. Kąpiele relaksują, ale także uśmierzają ból, sprzyjają leczeniu chorób układu nerwowego, moczowego, schorzeń reumatycznych, kontuzji oraz koją stres.
Orawicki aquapark nie jest hałaśliwy. Celowo nie wprowadzono także żadnych programów animacyjnych. Muzyka jest stonowana i relaksacyjna, czasami wyłączana, aby wsłuchiwać się w odgłosy jeleni na rykowisku. Do dyspozycji gości są dwa baseny, jacuzzi, podwodne łóżka z kąpielą kropelkową, wodny grzyb, zjeżdżalnie oraz masaże. Paweł Pyż zapewnia - Jeśli chodzi o higienę, przepisy na Słowacji są bardziej restrykcyjne niż w Polsce. Woda jest ciągle wymieniana i filtrowana.
Dla turystów jest również restauracja, bar bistro i kawiarnia, gdzie szefem kuchni jest 36-letni kucharz z Zakopanego. Narciarze bardzo sobie chwalą oferowane tam posiłki.
Do ośrodka najlepiej dojechać przez przejście graniczne w Chochołowie, znajdujące się 12 km od Oravic. Natomiast z przejścia w Chyżnem jest około 16 km.
Obowiązującą walutą jest korona słowacka, warta 11 groszy. Ale można również płacić w złotówkach. Ski-pasy, poza okresem świąt i Nowego Roku kosztują: 1-dniowy - 590 koron, 6-dniowy - 2970 koron. Zniżki przysługują dzieciom do lat 12 oraz kobietom od 55. roku życia i panom powyżej 60. roku życia.
Wybór miejsc noclegowych jest ograniczony. Przy wyciągu znajduje się hotel z bardzo wygodnymi pokojami w cenie od 2 do 3 tys. koron za nocleg ze śniadaniem oraz wieczornym wstępem do aquaparku. Chata Oravice oferuje za około 290 koron nocleg w pokoju 2-5-osobowym. Więcej miejsc noclegowych znajduje się w oddalonym o 12 km Zuberec.
Całodzienny wstęp do Meander Park kosztuje 480 koron, za 3,5 godziny trzeba zapłacić 360 oraz 40 koron za każde kolejne 30 min. Taniej jest po godzinie 18.00. Zniżki przysługują dzieciom od 6 do 14 lat (do lat 6 bezpłatnie), niepełnosprawnym (do 14 lat bezpłatnie) oraz emerytom.
Więcej informacji można uzyskać pod numerem telefony: 00421 43 53 94 107 lub e-mailem: info@meanderpark.com, a także na stronach: www.meanderski.com, www.meanderpark.sk.
Dotacje unijne szansą dla polskich autostrad
Zobacz całość »Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, podpisała następny kontrakt na budowę autostrady A1. 15 km odcinek pomiędzy Sośnicą a Bełkiem będzie finansowany z funduszy unijnych.
Łączny koszt budowy tego odcinka szacowany jest na 213,5 mln euro. 83% tej kwoty, pokryje europejski Fundusz Spójności. Prace potrwają 24 miesiące i obejmą m.in. zabezpieczenie nasypów na terenach poddanych eksploatacji górniczej, budowę 3 nowych węzłów drogowych, placu oraz 3 stacji poboru opłat, jak również budowę 2 miejsc obsługi podróżnych. Zlecenie wykona firma J & P - Avax SA. Cała autostrada A1, ma być oddana do użytku na koniec 2010 r.
W minionym roku, w ramach środków z Krajowego Funduszu Drogowego, przyspieszono budowę 43 km odcinka pomiędzy Pyrzowicami a Sośnicą. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, posiada już decyzję dotyczącą lokalizacji i rozpoczęła już procedury wykupu gruntów na przyszłą drogę, a także wyłoniła wykonawcę projektów budowlanych i wykonawczych. Budową autostrady między Strykowem a Pyrzowicami, zajmie się inwestor prywatny. Przedsięwzięcie to będzie kosztować ok. 1 mld zł. Natomiast koszt odcinka Toruń - Stryków, wyniesie 3,5 mld zł. Grunty konieczne do rozpoczęcia inwestycji mają zostać wykupione do końca roku.
Budowę odcinka A1, pomiędzy Gdańskiem a Toruniem, który być gotowy do końca 2008 r., prowadzi firma Gdańsk Transport Company. Wykonawca ten, miał zająć się również budową 62 km autostrady pomiędzy Grudziądzem a Toruniem, jednak przedsięwzięcie przejęło państwo. Wartość inwestycji szacowana jest na ok. 1,5 mld zł, jednak 85 % środków, ma pochodzić z funduszy unijnych. Rozpoczęcie prac ma nastąpić w 2008 r.
Kraków jak Rio de Janerio?
Zobacz całość »Kraków, Rio de Janeiro, Kolonia i Wenecja - co łączy te miasta? Otóż imprezy karnawałowe, w przygotowaniu, którymi nasze polskie miasto będzie konkurować z najlepszymi na świecie.
- Może nie będzie to od razu szalona fiesta na Copa Cabana, ale warto powalczyć - tak o karnawałowym potencjale Krakowa mówi Grażyna Leja, pełnomocnik prezydenta Krakowa do spraw turystyki. Barwne parady, pełne przepychu korowody, głośne bale, tańce, fajerwerki, jakimi mogłoby się pochwalić nasze miasto, nie zrodziły się w jej głowie przypadkiem. Karnawał właśnie, jako największą atrakcję Krakowa, poleca amerykański gigant touroperatorski Orbitz.com, który w rankingu na 2007 rok uznał Kraków za jedno z najmodniejszych miast świata- dodaje.
- Kraków ma pulsujące życie towarzyskie i wspaniały karnawał. Najlepszy czas na odwiedzenie miasta to styczeń i luty - komentują Amerykanie.
- Mocno na wyrost. W owym czasie oznak karnawału w Krakowie prawie nie widać - podsuowuje te wypowiedzi Grażyna Leja. Jednak dodaje - To nic straconego, bo Kraków o karnawale po prostu zapomniał. - Kiedyś to się bawiono. Bale, kuligi, przebrania, kreacje. A teraz mizeria .
Kraków ma być atrakcją przez cały rok, nie tylko latem. - Miejscy specjaliści od promocji głowią się, jakie atrakcje serwować zziębniętym turystom ze świata, którzy przyjechali do Krakowa "na karnawał". - Szukamy formuły jego corocznych obchodów - mówią w biurze promocji miasta.
- Na karnawałowe bale świetnie nadają się wnętrza Teatru im. Słowackiego czy hala dworca. Byłoby fajnie zaprosić do Krakowa kilka gwiazd, po prostu żeby na takim balu zatańczyły. Media nie przepuszczają takich okazji, więc z każdą karnawałową wizytą celebrities rósłby potencjał marketingowy miasta - zamyśla się pani pełnomocnik- zdrada Grażyna Leja.
Od listopada w Kolonii trwają imprezy, zakrapiane alkoholem biesiady. Trwają też przygotowania do parady kończącej karnawał. W ostatni czwartek karnawału kobiety z nożycami będą obcinać mężczyznom krawaty.
- Żeby szaleńczo pobawić się w zimie, trzeba polecieć Germanwingsem do Kolonii - radzi barman jednego z głośnych klubów na Kazimierzu, dla którego krakowska odmiana karnawału to po prostu zabawa w setkach barów i pubów w centrum miasta. - Albo do Wiednia, gdzie do dziś w Operze organizowany jest tzw. bal debiutantów, podczas którego możne rodziny prezentują towarzystwu wchodzące w dorosłe życie dzieci. Wszyscy tańczą w białych kreacjach - dodaje Leja.
Ze względu na dość mroźne zimy w Krakowie, nie da się zorganizować karnawałowych imprez w plenerze. - Coś jak w Rio na razie odpada, ale wielki bal maskowy jak w Wenecji to impreza, którą Kraków mógłby zabłysnąć. Jeśli już decydować się na takie wydarzenia, to powinny być szpanerskie - podsumowuje Grażyna Leja.
Singapur - światowym ośrodkiem nowoczesnej medycyny?
Zobacz całość »W ciągu najbliższych lat Singapur może stać się istotnym światowym ośrodkiem nowoczesnej medycyny, gdyż coraz więcej podróżnych, szuka tam specjalistycznej pomocy lekarskiej.
Khaw Boon Wan, singapurski minister zdrowia, podał do informacji, że w 2006 roku pomocy lekarskiej w Singapurze szukało ponad 400 cudzoziemców. Przez ostatnie trzy lata liczba ta wzrasta średnio o 20% rocznie.
- W 2012 roku liczba medycznych turystów przybywających do Singapuru wzrośnie do miliona. Realizacja tego celu będzie jednak wymagać rozbudowy infrastruktury medycznej i utrzymanie wysokiego poziomu kadry - zaznaczył Khaw Boon Wan.
- Większość - bo aż 70 procent - osób, poszukujących pomocy lekarskiej w Singapurze to obywatele państw Azji Południowo-Wschodniej. Systematycznie rośnie jednak także liczba leczących się tu Rosjan czy pacjentów z Bliskiego Wschodu. To nowe rynki o olbrzymim potencjale - dodał minister zdrowia.
Praga szuka nowych atrakcji turystycznych
Zobacz całość »Praga non stop dąży do zwiększenia atrakcyjności turystycznej miasta. Dlatego kładziony jest nacisk na nowe atrakcje turystyczne zarówno dla mieszkańców Pragi jak i dla przyjezdnych osób. Przewodnikom znane są m.in. leżące poza centrum miasta ogród zoologiczny z ogrodem botanicznym i ogromna szklarnia Fata Morgana.
Ogród botaniczny, zoologiczny i szklarnia umiejscowione są w pobliżu Troi. Dodatkami do nich są winnice, malowniczy, barkowy zamek, który posiada część zbiorów Narodowej Galerii. Dojazd do tych atrakcji turystycznych jest możliwy środkami transportu publicznego, samochodem oraz łodzią. Ogród jest uczestnikiem programów związanych z ochroną środowiska, a także zakupuje nowe zwierzęta. Dla zaspokojenia potrzeb turystów, na terenie zoo powstanie zaplecze kateringowe.
Jeżeli chodzi o Fata Margane tu można zobaczyć tropikalne i podzwrotnikowe rośliny, egzotyczne motyle, rośliny mięsożerne, rzadkie gatunki palm, chryzantemy i wiele innych ciekawych rzeczy.
Co nowego w katalogach biur podróży?
Zobacz całość »Biura podróży oferują coraz więcej pomysłów na wyjazdy urlopowe dla polskich turystów. Coraz więcej miejsc do wypoczynku można znaleźć w Grecji, Turcji, Tunezji i Egipcie. Dużo więcej jest też wysp, gdzie można spędzić wymarzone wakacje.
Touroperatorzy starają się wzbogacić swoją ofertę i zaproponować turystom więcej miejsc do wypoczynku. Itaka w tym roku dodała do swojej oferty aż 35 nowych wycieczek autokarowych i samolotowych. Orbis Travel rozszerzył swój katalog o 30 nowych tras.
Biura podróży dzielą imprezy na wypoczynkowe, w których zapewniają turystom dowóz na miejsce samolotem oraz na objazdówki, czyli imprezy, które polegają na podróżowaniu autokarem i zwiedzaniu. Osobno grupuje się kraje europejskie, a osobno kraje pozaeuropejskie, egzotyczne. Największe biura turystyczne wydają każdego roku po dwa, trzy, a niektóre nawet cztery katalogi, aby klienci w najłatwiejszy sposób mogli znaleźć to, czego szukają.
Co nowego znalazło się w katalogach biur podróży w tym roku?
Itaka po raz pierwszy wyśle swoich klientów na greckie wyspy Lesbos i Mykonos, na półwysep Chalkidiki, na Wyspy Kanaryjskie Lanazarote i Fuerteventura oraz do Tunezji i do tureckich kurortów Belek i Kusadasi. Mariusz Jańczuk, prezes Itaki przekonuje - Lesbos jest piękną wyspą o skalistych brzegach. Jeszcze niezadeptaną przez turystów. Wystarczy powiedzieć, że na Kretę przyjeżdża rocznie 1,2 miliona ludzi, a na Lesbos 70 tysięcy.
Wśród 35 nowych propozycji wycieczek w Itace jest między innymi dziewięć do Francji i Włoch, a w tym czterodniowy wyjazd samolotem do Paryża za 1190 zł i dziesięciodniowa autokarowa impreza o nazwie "Lazurowe siostrzyczki", która obejmuje zwiedzanie Lazurowego Wybrzeża po stronie włoskiej i francuskiej w cenie od 1850 zł. Kolejną ciekawą propozycją jest wycieczka do Islandii "W krainie ognia i lodu" w cenie od 4590 zł. Itaka oferuje aż siedem wyjazdów do Chin, a w tym trzy zupełnie nowe, np. na 13 dni do Tybetu od 6650 zł. Z Itaką w tym roku można poznać też Huculszczyznę, czyli Słowację, Węgry, Ukrainę i Rumunię lub północną Europę na Bursztynowym Szlaku, czyli Litwę, Łotwę, Estonię i Finlandię.
Listę miejsc, do których można wyjechać znacznie poszerzyło też biuro TUI. Do oferty dodało między innymi: Wenezuelę, Krabi w Tajlandii, Emirat Sharjah w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Bodrum w Turcji, Chanię na Krecie i Costa del Sol w Hiszpanii. TUI jest bardzo zadowolone przygotowanej imprezy "Cyklady a la carte", która obejmuje cztery wyspy: Santorini, Paros, Naksos i Mykanos. Turysta może sam ustalić kolejność zwiedzania wysp i wybrać hotele w których zamieszka. Samolotem przylatuje się na Kretę.
TUI przygotowało też dwa nowe wyjazdy do Chin ze zwiedzaniem Tybetu albo prowincji Yunnan i Hongkongu, a także wycieczkę po Izraelu "Ziemia Święta i Morze Martwe".
Biuro przygotowało również nowe imprezy typu Fly & Drive o nazwie "Andalucia Ole!" i "Maroko off road". Polegają one na ośmiodniowym zwiedzaniu Andaluzji lub Maroka wynajętym samochodem oraz nocowaniu w różnych miastach po drodze.
Nowością TUI jest też wprowadzenie w hotelach na Majorce, Krecie, w Turcji i we Włoszech klubów Baadingoo z polską opieką nad dziećmi.
Orbis Travel wzbogacił swoją ofertę o wyjazdy na Maltę oraz o ponad 30 tras autokarem po Europie, w tym między innymi: "Stolice państwa osmańskiego", czyli podróż przez Węgry, Bułgarię, Turcję i Serbię, "Włoskie smaki i przysmaki", czyli Wenecja, Florencja, Rzym, wizyta w serowarni, degustacja wędlin i wina w Castello Romani oraz "Kraina zamków i winnic, czyli pięć dni na Morawach.
Neckermann rozszerzył swoją ofertę wyjazdów na wybrzeże Hiszpanii. Tegoroczną nowością są kolejne ośrodki na Costa Brava z możliwością zwiedzania Barcelony. Magdalena Plutecka-Dydoń z marketingu firmy wyjaśnia - Staramy się wzbogacić ofertę hiszpańską, bo ciągle widzimy zainteresowanie wyjazdami do tego kraju turystów z Polski.
Nowością będzie również zabytkowe Paphos na Cyprze, większa ilość połączeń do Tunezji: na wyspę Dżerba, do Tunisu i Monastyru oraz wycieczka objazdowa po Andaluzji.
Triada rozszerzyła listę miejsc, które proponuje turystom o: Paphos na Cyprze, Złote Piaski, Warnę, Słoneczny Brzeg i Primorsko w Bułgarii, Sycylię i portugalski region Algarve. Wśród imprez zwiedzanie plus wypoczynek nowością są Turcja z Syrią i Tunezja z Algierią. Biuro powiększyło również liczbę hoteli cztero- i pięciogwiazdkowych. Z oferty Triada wykreśliła czterodniowe wyjazdy do Wilna. Sylwia Kwiecińska, rzeczniczka biura tłumaczy - To ze względu na zbyt małe zainteresowanie.
Nowymi propozycjami Rainbow Tours są: grecka wyspa Zakynthos, Turcja "Smak orientu", Jordania i Syria, "Uroki Morza Śródziemnego", czyli trasa od Prowansji po Barcelonę i Chorwacja.
EccoHoliday do sprzedaży wprowadził wycieczki objazdowe po wyspie Kos i po Sycylii, a także wakacje łączone na wyspach: Rodos i Symi. Aleksandra Olechnowicz z marketingu biura poleca - Wycieczka na Kos to impreza dla chcących zobaczyć więcej podczas tygodniowego pobytu. Choć wyjazd zaczyna się i kończy na Kos, turyści płyną też na Leros - wyspę pełną naturalnego piękna, z wieloma zacisznymi zatoczkami, na której atrakcją są podwodne ruiny.
ScanHoliday po raz pierwszy wyśle klientów do Bodrum w Turcji, Chanii na Krecie, na Peloponez i do Szarm el-Szejk w Egipcie. Swoim klientom zaoferuje również wycieczkę "Wielkie południe Maroka" i "Święty Nil, Kair i wielkie piramidy". W letniej ofercie Scan Holiday znalazło się aż 80 nowych hoteli. Dla rodzin z dziećmi przygotowano hotele z klubami FanScan. Joanna Piotrowska ze Scan Holiday zapewnia - To nowoczesne obiekty, w których sześć dni w tygodniu polscy animatorzy organizują rozrywkę i naukę dla wszystkich. W nowym sezonie zwiększyliśmy ich liczbę o siedem. W sumie nad Morzem Śródziemnym i na Wyspach Kanaryjskich jest trzynaście klubów.
Z powodu wycofania się przewoźnika czarterującego samoloty, Scan Holiday zrezygnował w tym roku z Dominikany i Kuby.
Biuro Almatur przygotowało wycieczki autokarowe po Szkocji. Autokarem zabierze turystów także na półwysep Chalkidiki. Almatur oferuje również obozy młodzieżowe do Tunezji i Egiptu. Pozostałymi nowościami biura są objazdowe wycieczki: "Z wizytą u sąsiadów" do Czech, Niemiec i na Słowację, Litwę, Ukrainę i Węgry.
Alfa Star będzie w tym roku wozić turystów do Tunezji, a w Turcji do Bodrum. Marek Arendarski, dyrektor sprzedaży zaznacza - Specjalizujemy się w Egipcie, ale ile razy nasi stali klienci mogą jeździć do tego kraju? To dla nich otworzyliśmy nowe kierunki. Dodaje - Szczególnie powinien im się spodobać program: siedem dni odpoczynku na plaży w Turcji, potem dwa dni zwiedzania Rodos, dwa dni zwiedzania Kos, a na koniec dwa dni zwiedzania Turcji (Efez, Pamukkale).
Co potrzeba, by założyc biuro turystyczne z uprawnieniami organizatora?
Zobacz całość »Do redakcji TUR-INFO.PL trafia wiele e-maili, z pytaniami jak założyć biuro turystyczne. Ponieważ kwestia założenia agencji turystycznej nie jest szczególnie złożona, to w poniższym artykule skupimy się na odpowiedzi na pytanie "Jak założyc biuro turystyczne z uprawnieniami organizatora?".
Jak zapewne większość osób z branży turystycznej wie, prowadzenie biura zajmującego się organizacją wyjazdów wiąże się z koniecznością wykupienia odpowiedniego ubezpieczenia. Osoby, które kierują biurem muszą posiadać odpowiednie wykształcenie, a także praktykę zawodową. Biuro turystyczne musi być też zostać wpisane do rejestru organizatorów turystyki oraz pośredników turystycznych.
Organizowanie imprez turystycznych oraz pośredniczenie na rzecz klientów w zawieraniu umów o świadczenie usług turystycznych jest działalnością regulowaną, czyli rozpoczęcie i prowadzenie takiej działalności wymaga uzyskania wpisu do rejestru organizatorów turystyki i pośredników turystycznych, który prowadzi marszałek województwa.
Osoby, prowadzące działalność polegającą na organizowaniu imprez turystycznych, a także pośredniczeniu na zlecenie klientów w zawieraniu umów o świadczenie usług turystycznych muszą posiadać odpowiednie wykształcenie i praktykę, a także nie mogą być karane za przestępstwa przeciwko zdrowiu i życiu, wiarygodności dokumentów, mieniu i obrotowi gospodarczemu.
Dodatkowo biuro turystyczne musi:
- zawrzeć umowę gwarancji bankowej albo ubezpieczeniowej lub umowę ubezpieczenia na rzecz klientów. Jest to zabezpieczenie pokrycia kosztów powrotu klientów do kraju, w przypadku gdy organizator turystyki lub pośrednik turystyczny nie zapewni tego powrotu oraz na pokrycie zwrotu wpłat wniesionych przez klientów w przypadku niewykonania zobowiązań umownych;
- składać marszałkowi województwa oryginały dokumentów, które potwierdzają zawarcie kolejnych umów gwarancji lub ubezpieczenia przed upływem terminu obowiązywania umowy poprzedniej.
Przedsiębiorca, który działa jako agent turystyczny może wykonywać działalność tylko na rzecz organizatorów turystyki, którzy są wpisani do rejestru. Zawsze musi posiadać też ważną umowę agencyjną. Natomiast w umowie, którą zawiera z klientem musi wskazać kto jest organizatorem wyjazdu.
Marszałek województwa jest uprawniony do występowania na rzecz klientów biur turystycznych, w sprawach wypłaty środków z tytułu umowy gwarancji bankowej, umowy gwarancji ubezpieczeniowej lub umowy ubezpieczenia, na zasadach, które są określone w treści umów. Z kwoty, która jest określona w umowie gwarancji bankowej, umowie gwarancji ubezpieczeniowej lub umowie ubezpieczenia w pierwszej kolejności pokrywane są koszty sprowadzenia klientów do kraju. W przypadku, gdy pozostała suma gwarancji nie wystarcza na zwrot wszystkich wpłat wniesionych przez klientów, wypłaty są obniżane proporcjonalnie do wysokości pozostałej sumy.
Biurem turystycznym, które zajmuje się organizowaniem imprez turystycznych mogą kierować osoby, które posiadają rok praktyki w obsłudze turystów i ukończyły studia wyższe z zakresu turystyki i rekreacji, prawa, ekonomii lub zarządzania i marketingu lub dwa lata praktyki w obsłudze turystów i ukończyły szkołę średnią z zakresu obsługi turystów lub ukończyły inne studia wyższe.
Do praktyki w obsłudze turystów zalicza się samodzielne wykonywanie działalności gospodarczej w zakresie organizowania imprez turystycznych lub pośrednictwa w zawieraniu umów o świadczenie usług turystycznych, kierowanie jednostkami, które organizują imprezy turystyczne, a także pracę na stanowiskach związanych z przygotowywaniem i zawieraniem umów o świadczenie usług turystycznych, samodzielne przygotowywanie programów imprez turystycznych oraz wykonywanie zadań przewodnika turystycznego i pilota wycieczek. Natomiast potwierdzeniem praktyki jest zaświadczenie o wpisie do ewidencji działalności gospodarczej lub zaświadczenie wydane przez jednostkę organizacyjną, która zleciła zainteresowanemu czynności związane z obsługą turystów.
Art. 10 ust. 1 ustawy o usługach turystycznych zobowiązuje organizatora turystyki do przedstawiania organowi, który udziela zezwolenia, dokumentu potwierdzającego zawarcie następnych umów gwarancji lub ubezpieczenia przed upływem terminu obowiązywania umowy poprzedniej.
Do naruszenia warunków wykonywania działalności turystycznej zalicza się między innymi:
- zawieranie umów z klientami bez wcześniejszego zawarcia umowy gwarancji bankowej lub ubezpieczenia,
- nieprzedłożenie marszałkowi województwa oryginału dokumentu, np. umowy ubezpieczenia,
- niedopełnienie obowiązków przedsiębiorcy turystycznego w sprawach związanych z ochroną klientów,
- powierzenie przez organizatora turystyki wykonywania zadań przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek osobie, która nie posiada odpowiednich uprawnień lub aktualnego zaświadczenia lekarskiego.
Wizz Air i Mega Travel uruchamia WizzTravel.pl
Zobacz całość »W poniedziałek 22 stycznia został uruchomiony nowy portal WizzTravel.pl, zrealizowany przy współpracy tanich linii lotniczych Wizz Air oraz organizatora Mega Travel sp. z o.o.
Zgodnie z zamysłem twórców, portal ma być uzupełnieniem oferty turystycznej dla klientów największych tanich linii lotniczych Wizz Air. Na stronach WizzTravel.pl klienci Wizz Air będą mogli znaleźć ponad 500 000 propozycji wczasów i wycieczek na całym świecie polskich i zagranicznych touroperatorów, bilety na koncerty, wyjazdy na różnorodne imprezy sportowe (m.in. na Formułę 1 i mecze Ligi Mistrzów), krótkie wycieczki samolotowe (citybreaks), propozycje incentive travel dla firm i grup oraz wiele innych ofert.
Portal WizzTravel.pl będzie zarządzany przez Mega Travel Sp. z o.o.
Na zacięte portal zaproponował klientom "Promocję na Dobry Początek", czyli:
- 20 % rabatu na wyjazdy wczasowe na Kretę
- 20 % rabatu na wyjazdy zimowe do Austrii, Szwajcarii, Niemiec, Słowacji
- 100 PLN rabatu na wyjazdy na Formułę 1 (GP Hiszpanii, Niemiec, Węgier, etc.)
- do 3 % rabatu na wszystkie pozostałe imprezy
Promocja ta potrwa do 28.02.2007
Litwa: Od początku 2007 r. zakaz palenia w miejscach publicznych
Zobacz całość »W nowym, 2007 roku, na Litwie zaczął obowiązywać zakaz palenia w miejscach publicznych, w tym w restauracjach, barach i dyskotekach.
Początkowo litewski rząd chciał wprowadzić całkowity zakaz palenia w lokalach gastronomicznych od 2008 roku. Sejm jednak zdecydował o przyspieszeniu tego terminu.
Za złamanie zakazu palenia w miejscach publicznych będzie groziła kara. Właściciele lokali, którzy zezwolą na palenie klientom czy personelowi, zapłacą grzywnę w wysokości 5 tys. litów (1400 euro).
Zgodnie z danymi litewskiego urzędu statystycznego, na Litwie pali 39% mężczyzn i 14% kobiet.
LOT wybierze jednego z trzech kandydatów: Dembskiego, Chodaka lub Lazurko
Zobacz całość »Z 11 ubiegających się o fotel prezesa PLL LOT w grze pozostało już tylko trzech: Tomasz Dembski, Donald Chodak i Jarosław Lazurko. Teraz wszystko zależy od decyzji rady nadzorczej spółki, która zostanie podjęta do końca tygodnia.
- Nie ma co odwlekać decyzji. Najtrudniejsze już poza nami. Wybraliśmy krótką listę kandydatów i teraz musimy postawić kropkę nad i - powiedział Alfred Dudek, członek rady nadzorczej PLL LOT.
Prezes PLL LOT zostanie wybrany spośród 3 kandydatów. Na krótkiej liście znajdują się:
- Tomasz Dembski, jeden z członków rady oddelegowany w listopadzie 2006 r. do pełnienia funkcji prezesa spółki,
- Donald Chodak, wcześniej członek zarządu TP SA ds. finansowych,
- Jarosław Lazurko, aktualnie prezes Warszawskich Zakładów Mechanicznych PZL-WZM.
Jeszcze kilka dni temu był jeszcze czwarty kandydat na prezesa PLL LOT - Janusz Niedziela, w przeszłości bliski współpracownik Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Był to kandydat typowany jako pewniak do objęcia fotela prezesa spółki. Niedziela jednak zrezygnował z kandydowania na stanowisko prezesa.
W 9-osobowej radzie, która dokona wyboru prezesa, głosy dzielą się równo pomiędzy Ministerstwo Skarbu Państwa (właściciela 67,97 proc. akcji przewoźnika), syndyka masy upadłościowej SAirLines (25,1 proc. akcji) oraz pracowników (6,93 proc. akcji firmy). Statystycznie jest więc możliwy scenariusz odwołania konkursu bez wyłonienia kandydata.
Będzie strajk w British Airways?
Zobacz całość »W dniach 29 do 31 stycznia 2007 roku stewardzi i stewardesy British Airways nie będą pracować - zapowiedział związek zawodowy pracowników transportu.
Strajk będzie trzydniowy, weźmie w nim udział tysiące pracowników personelu pokładowego British Airways.
Jeżeli strajk ten nie przyniesie korzyści pracownikom personelu pokładowego przewoźnika i nie zostaną spełnione żądania protestujących, to w lutym dojdzie do kolejnych dwóch trzydniowych strajków.
8,3 mln turystów zwiedziło Luwr w 2006 r.
Zobacz całość »Paryski Luwr w 2006 roku odwiedziła rekordowa liczba około 8,3 mln zwiedzających. Jest więc on najczęściej zwiedzanym muzeum świata - poinformowała dyrekcja.
Ubiegłoroczny rekord "dotyczy stałej ekspozycji, którą niezmiennie odwiedza z roku na rok coraz więcej osób, ale także wystaw czasowych" - napisano w komunikacie Luwru.
Rok wcześniej Luwr był również najczęściej odwiedzanym na świecie muzeum - w 2005 roku odwiedziło go 7,5 mln osób.
W 2006 roku w Luwrze prezentowano 17 wystaw czasowych, w tym wystawę poświęconą Ingresowi (397 tys. zwiedzających) i rysunkom Rembrandta (212 tys.).
Ogromną popularnością cieszyła się również strona internetowa Luwru - Louvre.fr, gdzie można zobaczyć 35 tys. dzieł ze stałej ekspozycji. W ubiegłym roku weszło na nią 9,6 mln osób.
Gwarancja śniegu, czyli sposób biur na ryzyko niezadowolonych z powodu braku śniegu klientów
Zobacz całość »Tej zimy brak śniegu pokrzyżował plany sprzedażowe wielu firm - obiektów położonych w górach, ośrodków narciarskich, organizatorów turystyki, sklepów ze sprzętem narciarskim i snowboardowym. Działające w Polsce i w Europie biura podróży starają sobie jednak radzić z brakiem białego puchu, oferując klientom albo alternatywny sposób spędzania wolnego czasu, albo "gwarancję śniegu".
I tak niemiecki organizator TravelTrex Reisen GmbH (działający w Polsce) zaoferował swoim klientom wczesne rezerwacje bez ryzyka. Bez ryzyka, bo z tzw. "Gwarancją Śniegu", która pozwala na 14 dni przed rozpoczęciem wycieczki zmienić miejsce wyjazdu w przypadku kiedy w wybranym wcześniej ośrodku nie ma śniegu.
Oczywiście oferta jest ograniczona warunkami - wymienić wyjazd na inny można tylko w przypadku, gdy liczba działających wyciągów, na które obowiązuje wykupiony wcześniej karnet narciarski, na 14 dni przed wyjazdem będzie mniejsza niż 40%. Turyści bez dodatkowych opłat mogą skorzystać z Gwarancji Śniegu tylko przez 4 dni - do 10 dni przed rozpoczęciem wycieczki. Mogą wymienić rezerwacja na inną w tym samym terminie o ile są jeszcze wolne miejsca. Obowiązuje ich wtedy cena nowej wycieczki.
Nowy prom irlandzkiego armatora Irish Feries zastąpi "Normady"
Zobacz całość »Irlandzki Armator Irish Ferries został właścicielem nowego, luksusowego promu samochodowo-pasażerskiego "Kronprins Harald", który zastąpi dotychczasowy prom "Normady", pływający na znanej wielu Polakom trasie Irlandia - Francja. Prom "Kronprins Harald" został zakupiony od norweskiego armatora Color Line. Łączny koszt przebudowy i transportu wyniesie 45 milionów euro.
Prom "Kronprins Harald" będzie wyczarterowany przez armatora Color Line do końca sezonu letniego. Nowy właściciel Irish Ferries wejdzie w posiadanie jednostki w październiku 2007 roku. Nieznana jest jeszcze nazwa jaką przyjmie prom po zmianie właściciela.
Nowy prom charakteryzuje się wysokim standardem. Jest jednostką znacznie bezpieczniejszą, niż inne promy. Dyrektor do spraw marketingu Tony Kelly powiedział o promie - Większy, lepszy i szybszy od jednostki, którą zastąpi z większą dostępnością miejsc parkingowych dla samochodów osobowych i frachtu, z szerokim wyborem eleganckich kabin sypialnych, nasz nabytek wniesie nowy wymiar komfortu i luksusu do naszego długiego, ustabilizowanego serwisu na trasie Irlandia - Francja.
Prom Kronprins Harald został zbudowany w Turcji w 1987 roku. Obecnie obsługuje nocne połączenie na trasie Kiel - Oslo. Na swych 11 pokładach zabiera maksymalnie 1458 pasażerów oraz 580 samochodów osobowych. Dodatkową ważną informacją dla kierowców jest fakt, że samochody osobowe mają oddzielny pokład niż samochody ciężarowe - fracht.
Wszystkie kabiny są usytuowane na pokładach górnych, powyżej poziomu morza z dostępną łazienką z prysznicem i WC. W większości kabin dostępny jest telewizor oraz komoda. Na promie znajdują się także restauracje, kawiarnia, bary, klub nocny, kącik zabaw dla dzieci, sala konferencyjna, kino, pasaż ze sklepami.
Irish Feries uważa, że nowy nabytek przyczyni się do wzrostu ilości turystów głównie z Francji, Niemiec oraz innych krajów odwiedzających Irlandię.
Długie weekendy 2007 roku
Zobacz całość »Długie weekendy uwielbiają zarówno pracownicy etatowi, jak i branża turystyczna. Pozwalają one bowiem na przyciągnięcie znacznie większej liczby klientów, skuszonych dłuższym niż 2 dni wypoczynkiem.
Poniżej prezentujemy tegoroczne długie weekendy, które w tym roku wyglądają wyjątkowo dobrze.
Długie weekendy 2007 r.:
- 28 kwietnia - 6 maja (3 dni urlopu i 9 dni wolnego)
- 7 czerwca - 10 czerwca (1 dzień urlopu i 4 dni wolnego)
- 15 sierpnia - środa (2 dni urlopu i 5 dni wolnego)
- 1 listopada - 4 listopada (1 dzień urlopu i 4 dni wolnego)
- 22 grudnia - 1 stycznia (4 dni urlopu i 11 dni wolnego)
Dodatkowo, w tym roku jeżeli w tygodniu wypadną dwa święta w dni inne niż niedziela, to nie będzie trzeba odpracowywać jednego ze świąt. I tak w 2007 r. nie będzie trzeba odrabiać majówki i Bożego Narodzenia.
Z minusów tegorocznych świąt - nie będzie wolnego za za 11 listopada, który wypada w niedzielę, bo święto to wypada w dzień, który i tak jest wolny od pracy (w niedzielę).
PKP Intericty będzie mieć konkurencję?
Zobacz całość »Od 2010 roku przewoźnicy kolejowi w Unii Europejskiej będą musieli liczyć się z konkurencją z zagranicy na obsługiwanych trasach międzynarodowych. O liberalizacji przewozów krajowych jeszcze nie ma mowy.
Eurodeputowani zaaprobowali decyzję rządów państw Unii Europejskiej, aby od 2010 roku zliberalizować międzynarodowe przewozy pasażerskie. Jednak posłom nie udało się wprowadzić poprawek, aby w 2017 roku na konkurencję zostały otwarte również trasy narodowe. Georg Jarzembowski, niemiecki eurodeputowany CDU wyznał po głosowaniu - Jestem sfrustrowany.
Eurodeputowani, podobnie jak wcześniej ministrowie, zgodzili się na tzw. kabotaż po drodze. W wyniku tego koleje Deutsche Bahn, które obsługują trasę Berlin-Warszawa, będą mogły zabierać pasażerów również na odcinku np. Warszawa-Poznań. W większości przypadków przesądza to o rentowności połączeń.
Bogusław Liberadzki, minister transportu i gospodarki morskiej w latach 1993-1997, obecnie eurodeputowany podkreślił - Mam nadzieję, że ta decyzja będzie szokiem dla PKP, które weźmie się do pracy, a nie będzie tak jak dotychczas lobbować jak można by tu się jeszcze przetrwać do następnego okresu rozliczeniowego i wyborów.
Liberadzki jest współautorem kompromisowego stanowiska frakcji socjalistycznej dotyczącego liberalizacji przewozów pasażerskich. PKP oraz polski rząd podczas negocjacji byli niechętni liberalizacji, podkreślając niedostateczne przygotowanie polskich kolei do konkurencji.
Liberadzki wyjaśnił, że opowiada się za liberalizacją transportu kolejowego, mimo że jest pewny, że to Deutsche Bahn ma większe szanse na wejście na polski rynek niż PKP na niemiecki. Zaznaczył - Wolę dać szansę innym na uratowanie transportu kolejowego w Polsce, niż patrzeć jak PKP doprowadza do upadku systemu kolejowego w Polsce.
Podkreślał fatalny stan techniczny infrastruktury kolejowej w Polsce. Obecnie na 20 tys. kilometrów sieci, która należy do PKP znajduje się aż 7800 miejsc, gdzie pociągi muszą zwalniać. W latach 2000 - 2003 Niemcy zainwestowały 30 mld euro w swoją infrastrukturę kolejową, liczącą 32 tys. Kilometrów. W tym samym czasie Polska przeznaczyła na ten cel zaledwie 1 mld euro.
Pomimo, że większość eurodeputowanych opowiedziała się również za liberalizacją przewozów narodowych w 2017 roku, jednak nie ma na to jak na razie szans. Przyczyniła się do tego zbyt niska frekwencja głosujących.
W procedurze drugiego czytania w Parlamencie Europejskim, aby móc narzucić rządom swoje "odmienne" stanowisko, wymagana jest absolutna większość głosów, która zazwyczaj jest trudna do osiągnięcia ostatniego dnia sesji parlamentarnej. Z takiego obrotu sprawy ucieszyły się rządy państw członkowskich, które od początku nie wyrażały zgody na liberalizację narodowych przewozów pasażerskich.
W ramach "trzeciego pakietu kolejowego", eurodeputowani głosowali nad dwoma innymi raportami. W pierwszym posłowie przegłosowali objęcie pasażerów, którzy korzystają z transportu krajowego takimi samymi prawami do odszkodowań za spóźnienia, jakie rządy proponowały wyłącznie w przewozach międzynarodowych. W przypadku spóźnienia krótszego niż dwie godziny, pasażerom będzie przysługiwać zwrot 25% ceny biletu. Jeżeli natomiast pociąg spóźni się ponad dwie godziny, podróżni otrzymają 50%. Wprowadzane przepisy mają sprawić, że koleje ponownie staną się atrakcyjnym środkiem transportu, konkurującym z połączeniami lotniczymi.
Ponieważ stanowiska PE i Rady UE różnią się w zakresie stosowania przepisów o odszkodowaniach, o tym, czy będą one obowiązywać tylko w ruchu międzynarodowym, czy również krajowym zdecyduje procedura pojednawcza pomiędzy obu instytucjami.
PE przyjął również dyrektywę o wprowadzeniu jednolitych certyfikatów dla kolejarzy, co pozwoli im na kierowania pociągami we wszystkich krajach UE. Warunkiem wstępnym pozostanie nadal znajomość miejscowej infrastruktury kolejowej, stosowanych sygnałów oraz kodów, a także topografii tras kolejowych.
Kawior z Morza Kaspijskiego podrożeje?
Zobacz całość »- Zgodnie z Konwencją Waszyngtońską o międzynarodowym handlu zagrożonymi gatunkami dzikich zwierząt i roślin (CITES) w roku 2007 kwota eksportowa kawioru z Morza Kaspijskiego wyniesie 22 tony - poinformowało Rosyjskie Ministerstwo Rolnictwa. Dla restauratorów oznacza to jedno - kawioru będzie mniej, może stać się więc droższy.
- Wyspecjalizowana agenda ONZ ustanowiła kwotę eksportową na rosyjski kawior z Morza Kaspijskiego na 22 tony; kwoty dla rosyjskiego Dalekiego Wschodu są jeszcze dyskutowane - powiedział przedstawiciel rosyjskiej służby nadzoru weterynaryjnego i fitosanitarnego Aleksiej Aleksiejenko.
W roku 2006 zgodnie z Konwencją Waszynktońską o międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem (CITES), nie wyznaczono kwot eksportowych a kawior z Morza Kaspijskiego. Celem tego była ochrona ryb, z których jest on pozyskiwany. Zezwolenie takie jedynie uzyskał Iran, na eksport ikry ryb z jego wód.
Prze kłusownictwo i nielegalną sprzedaż, Rosja straciła pozycję na rynku kawioru. - Nielegalna sprzedaż rosyjskiego kawioru sięga 1200 ton rocznie, a tylko 10 ton trafia do oficjalnej sprzedaży- informował pod koniec 2005 roku rosyjski minister rolnictwa Aleksiej Gordiejew.
Aż 90% kawioru na świecie pochodzi z Morza Kaspijskiego.
Na rok 2007 Sekretariat Konwencji Waszyngtońskiej podjął decyzję o obniżeniu kwoty eksportu kawioru o 15% w porównaniu z rokiem 2005. Obniżeniu nie uległy kwoty na bieługi i najmniejszej ryby jesiotrowatej - sterleta (czeczugi).
Najdroższy kawior kosztuje 1800 euro za 250 g.
Ośrodek wojskowy z czasów rzymskich (Novae) na liście UNESCO?
Zobacz całość »Archeolodzy domagają się, aby na listę UNESCO trafiły ruiny ośrodka wojskowego z czasów rzymskich, Novae w północnej Bułgarii. Są one badane przez Polaków od niemal pół wieku.
- Novae znalazło się w programie UE "Kultura 2000". Dzięki niemu jest szansa na poprawę losu tego niezwykle cennego stanowiska archeologicznego - mówi archeolog Martin Lemke z Instytutu Archeologii UW, pracownik Ośrodka Badań nad Antykiem Europy Południowo-Wschodniej.
Novae jest pozostałością legionowego obozu rzymskiego, wyposażonego w łaźnie i szpital wojskowy Rozciągał się ona na terenie dzisiejszej Szkocji, Niemcy, Austrię, Węgry, Słowację, Rumunię po Bułgarię, oddzielając terytorium Cesarstwa rzymskiego od tzw. Barbaricum.
Projekt "Kultura 2000" złożony jest z dwóch punktów: naukowego i popularyzatorskiego. Punkt naukowy składa się z dokładnej dokumentacji pozycji wchodzącej w skład limes- systemu umocnień stanowiących granicę imperium rzymskiego wraz z konserwacją. Drugi zaś ma na celu zwrócenie uwagi UNESCO, na fakt, że rzymski system umocnień należy do dziedzictwa kulturowego Europy
- Wpisanie limesu naddunajskiego na listę UNESCO jest bardzo istotne dla Novae, które niszczeje bez należytej opieki. Co roku, gdy wracamy na stanowisko witają nas chaszcze porastające mury, które pod wpływem korzeni pękają. Dużo czasu tracimy na ich konserwację zamiast skupić się na badaniach. Znalezienie się stanowiska Novae na wspomnianej liście z pewnością równałoby się z większą popularnością tego miejsca oraz, co ważne dla przetrwania stanowiska, z zastrzykiem finansowym - przekonuje Lemke.
Ośrodek wojskowy w Novae nie ma dużej powierzchni, ale jego położenie, nad Dunajem, w jego najbardziej na południe wysuniętym biegu, wpływa na wartość strategiczną.
- Szczególnie interesująca jest obecność odkrytej na dziedzińcu obozu niewielkiej świątyni. Rzymianie nie narzucali swoich bogów ludności autochtonicznej, jednak w tym miejscu zrobiono wyjątek. Legion, który służył w Novae składał się z obywateli Italii, a ci wiedząc, że spędzą na służbie długi okres, starali się jak najwięcej Rzymu przenieść do miejsca stacjonowania - łaźnie, świątynie, zwyczaje, ceramikę, posążki. Po jakimś czasie miejsce w armii rdzennych Rzymian zajmowała ludność miejscowa - mimo to świątynia pozostała - tłumaczy archeolog. -To bardzo ciekawa sytuacja, rodząca wiele pytań - dodaje.
Zagadką dla archeologów jest również plan łaźni, mającej ruiny pod ziemią, na której miejscu obecnie znajdują się relikty szpitala.
Nareszcie do USA bez wizy?
Zobacz całość »W kongresie USA dwóch amerykańskich senatorów złożyło ustawę o zniesieniu wiz dla Polaków. Również obywatele innych krajów europejskich współpracujących ze Stanami Zjednoczonymi w walce z terroryzmem mieli by ułatwione podróżowanie.
Projekt ustawy nosi nazwę "Bezpieczne podróże i partnerstwo w walce z terroryzmem". Zawarte jest w nim włączenie 5 krajów do Programu Ruchu Bezwizowego na trzy letni okres próbny. Wymaganiem stawianym przez USA jest spełnianie wymagań w dziedzinie bezpieczeństwa podróży i kontynuowanie współpracy w walce z terroryzmem.
Ustawa nie zawiera nazw wyróżnionych pięciu krajów, jednak senator Barbara Mikulski, jest zdania, że wśród nich jest Polska.
- Stany Zjednoczone maja niewielu tak oddanych przyjaciół jak Polska. Należy skończyć z traktowaniem Polaków jak obywateli drugiej kategorii - oświadczyła Mikulski.
Wraz z przejęciem władzy przez demokratów, w Kongresie coraz częściej słychać o planach zniesienia wiz dla obywateli państw Europy Środkowowschodniej. Mówi się, że plany te popiera także prezydent George Bush.
W Małopolsce już pada śnieg!
Zobacz całość »Dobra i zła wiadomość dla branży turystycznej. Na początek dobra - w niektórych częściach Polski, np. w Małopolsce zaczął padać śnieg, Będzie więc możliwość jazdy na nartach i snowboardzie. Niestety (to właśnie zła wiadomość), zgodnie z prognozami śnieżna zima potrwa... tydzień.
W ciągu najbliższego tygodnia doczekamy się prawdziwej zimy - spadnie ponad 20 cm śniegu i chwyci poważny, nawet 20-stopniowy mróz.
Za tydzień natomiast spodziewane jest ocieplenie. Później, aż do marca, będzie zmiennie - trochę śniegu i niewielkich przymrozków i trochę plusowych temperatur. Śnieg będzie więc na przemian pojawiał się i znikał.
Na razie wiadomo, iż zima zaatakuje Polskę od południa. W Tatrach i w Małopolsce już pada śnieg. Kraków również pokryty jest śniegiem. Synoptycy ostrzegają, iż w nocy naprawdę mocno posypie - rano będzie 20-50 cm śniegu.
Zielona Karta ważna również na Ukrainie!
Zobacz całość »Zieloną Kartę ważna również na Ukrainie!
Od 1 stycznia 2007 roku Polacy wyjeżdżający na Ukrainę nie potrzebują dokupywać dodatkowego ubezpieczenia. Ukraina zaczęła bowiem honorować tzw. Zieloną Kartę. Znaczy to, iż kupione w Polsce OC będzie ważne na Ukrainie.
Od 1 stycznia 2007 roku Ukraina przystąpiła do tzw. Programu Zielonej Karty. Oznacza to, że na Ukrainie honorowane są ubezpieczenie z każdego z kilkudziesięciu należących do programu państw, pod warunkiem, że kierowca posiada specjalny wystawiony, zielony kartonik potwierdzający posiadanie polisy.
Na dzień 1 stycznia 2007 roku Zielona karta obowiązuje w następujących krajach:
Austria, Albania, Andora, Belgia, Bułgaria, Bośnia i Hercegowina, Białoruś, Chorwacja, Cypr, Czechy, Niemcy, Dania, Hiszpania, Estonia, Francja, Finlandia, Grecja, Holandia, Izrael, Iran, Irlandia, Islandia, Luksemburg, Litwa, Łotwa, Malta, Maroko, Mołdawia, Macedonia, Norwegia, Portugalia, Polska, Rumunia, Szwecja, Serbia i Czarnogóra, Słowacja, Słowenia, Szwajcaria, Tunezja, Turcja, Ukraina, Wielka Brytania, Węgry, Włochy.
::: 2007-01-24 :::
Odra sparaliżowała przejście Gryfino-Mescherin
Zobacz całość »- Na polsko-niemieckim przejściu Gryfino- Mescherin została zawieszona odprawa graniczna - powiadomił p.o. rzecznika Pomorskiego Oddziału Straży Granicznej, por. Piotr Wojtunik.
Przyczyną zawieszenia odprawy granicznej, jest przybór wody w Odrze, który doprowadził do zalania przez nią odcinka drogi wiodącej do przejścia. - Decyzję podjęto w trosce o bezpieczeństwo podróżnych - wyjaśnił Wojtunik, który zakomunikował, iż odprawa zostanie przywrócona, niezwłocznie po opadnięciu wody w rzece.
Krzysztof Woś, z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Szczecinie, poinformował , że podwyższone stany wód na Odrze, są wynikiem tzw. cofki odmorskiej. Z powodu wpychania przez wiatr do rzeki wód z Bałtyku, w Gryfinie zostały przekroczone stany wód o blisko 30 cm.
Na szczęście, poziom wody zaczął stopniowo opadać, zatem należy cierpliwie czekać na przywrócenie odpowiedniego stanu drogi wojewódzkiej nr 120, prowadzącej w kierunku przejścia granicznego Gryfino-Mescherin, która została zalana przez wodę na odcinku ok. 100 m.
Moda na spotkania integracyjne z kursami gotowania
Zobacz całość »Obecnie w Stanach Zjednoczonych zapanowała moda na spotkania integracyjne połączone z kursami wspólnego gotowania, które prowadzą szefowie kuchni dobrych restauracji. Dzięki nim pracownicy różnych szczebli mają szansę lepiej się poznać, a także udoskonalić swoje umiejętności zawodowe - pisze New York Times.
Powoli rezygnuje się z kursów wspinaczki na linach i turniejów golfowych. Gotowanie stało się najnowszym trendem podczas firmowych spotkaniach integracyjnych.. Doprowadziło to do ekspansji szkół kucharskich, które próbują zaspokoić popyt na te usługi. W ubiegłym roku firma Hands On Gourmet z San Francisco, aż trzykrotnie powiększyła liczbę szefów kuchni i obecnie współpracuje z trzydziestoma dwoma kucharzami. Nowojorska firma Cooking by the Book zorganizowała aż 178 spotkań integracyjnych, czyli o 24% więcej niż w 2005 roku.
Pomysł na nietypowe spotkania zainspirowany został poprzez telewizyjne programy kulinarne, jak: "Iron Chef", "Top Chef", a także program Rachael Ray. Wśród wielkich korporacji, które wysyłają swoich pracowników na szkolenia, które przez siekanie, gotowanie i smażenie, mają rozwijać ich umiejętności sprzedaży oraz zarządzania są między innymi Amgen i Microsoft. Spotkania przybierają różne formy: niespiesznego wspólnego przygotowywania posiłku lub konkurencji grupowych, które polegają na rywalizacji między sobą. Jednak bez względu na formę, gotowanie traktowane jest jako narzędzie budowania i wzmacniania zespołu.
Stephen Gibbs, współwłaściciel firmy Hands On Gourmet, której liczba organizowanych imprez integracyjnych w porównaniu do ubiegłego roku wzrosła z 12 do 20 spotkań miesięcznie przyznał - To wspaniały sposób na przełamanie lodów i umożliwienie pracownikom poznania siebie nawzajem podczas wykonywania prostych czynności, takich jak gotowanie.
Spotkania integracyjne w kuchni powodują również zrównanie statusu pracowników. Stephen Gibbs wyjaśnia - W kuchni nie ma przełożonych i podwładnych, wszyscy pracują na tym samym poziomie.
Bibby Gignilliat, właścicielka firmy Parties That Cook, która wysłała trzech kucharzy, aby poprowadzili imprezę integracyjną dla UBS uważa, że zmiana otoczenia sprawia, że współpracownicy postrzegają siebie w innym świetle.
Gignilliat zaznacza - Wspólne gotowanie przełamuje stereotypy. Możemy niespecjalnie lubić kolegę lub koleżankę z pracy, ale nagle, kiedy przyjdzie nam z nimi wspólnie pracować nad przepisem, może okazać się, że są to osoby, które posiadają pewne zalety np. bardzo dobrze gotują.
Tak samo jest także z innymi spotkaniami integracyjnymi. Firmy cały czas szukują nowych sposobów uszczęśliwienia oraz zwiększenia wydajności swoich pracowników. Dlatego też nie oszczędzą pieniędzy ani czasu na wyprawy w poszukiwaniu skarbów, kursy technik linowych, wspólne budowanie łodzi i imprezy, które wzorowane są na popularnych reality show i turniejach telewizyjnych. Tego typu doświadczenia są popularną metodą wyciągnięcia pracowników z biura oraz umożliwienia im odkrycia nowych umiejętności u siebie i współpracowników.
Większość osób jest gotowa na zmagania kulinarne, gdyż posługiwanie się kuchennym nożem nie wymaga od wysokich kompetencji. Mary Risley, właścicielka Tante Marie"s Cooking School w San Francisco zaznacza - W przypadku turnieju golfowego osoby dobrze grające w golfa zwykle bawią się lepiej.
Mary Risley zajmuje się organizacją spotkań integracyjnych dla firm od 1980 roku. Wówczas po raz pierwszy razem z grupą dwudziestu czterech młodych prawników, którzy uczestniczyli w letnich praktykach przygotowała świeży makaron, kurczaka sauté z szalotką oraz tort z musu czekoladowego. Już od wielu lat Mary Risley prowadzi szkolenia dla kancelarii prawniczych oraz wielkich korporacji, między innymi: H. J. Heinz, Genentech i Fidelity Investments.
Gotowanie jest także dużo bezpieczniejsze niż, na przykład wspinanie się po linie. Shoshana Wolf, koordynator kulinarny w "Sur La Table" w Arlington w stanie Virginia podkreśla - Jest zajęciem bardziej towarzyskim, a do tego nie trzeba wisieć ponad sześć metrów nad ziemią.
Bibby Gignilliat oferuje szkolenia od 115 USD od osoby. Przyznaje, że w przeciwieństwie do świata biznesu, gdzie pracownicy zazwyczaj współpracują przy projekcie przez cały rok, podczas zajęć z gotowania widzą efekty już po godzinie.
Zawodowi kucharze w wynajętych restauracjach pokazują kilka podstawowych umiejętności, jak: wykorzystanie noża do zmiażdżenia czosnku, czy najłatwiejszy sposób siekania cebuli w drobną kosteczkę, a także przekazują wskazówki dotyczące bezpieczeństwa.
Czasami najlepsze efekty przynosi szkolenie, w którym uczestnikami są prawie obcy sobie ludzie. Shelly Goulet, administrator koordynująca imprezę dla firmy Thermo Fischer Scientific, producenta sprzętu laboratoryjnego przyznaje - Czasem przyjeżdża ktoś z Chin lub Japonii, słabo znający język angielski. Niesamowite jest więc, że potrafią się zintegrować i przygotować wspólną kolację. Gotowanie pozwala im przenieść się w inne otoczenie, niezwiązane ze światem biznesu.
Shelly Goulet podkreślił także, że w ankiecie, która przeprowadzana jest na zakończenie szkoleń najlepsze oceny zawsze otrzymuje kurs gotowania. Dodaje - Uznawany jest za jedno z ulubionych wydarzeń całego tygodnia.
Wiosną zeszłego roku, Renate Glaessmann, kierownik ds. sprzedaży firmy Hewlett-Packard przygotowała dla swojego zespołu kurs gotowania w Chicago, jednocześnie zapraszając tam pracowników firmy Verizon, potencjalnego klienta. Zaznacza - Wspólne gotowanie z niektórymi osobami biorącymi udział w imprezie stanowiło dla innych niemałe wyzwanie.
Bibby Gignilliat rozpoczęła organizowanie spotkań integracyjnych opartych o kulinaria osiem lat temu. Podkreśla - Jedzenie jest uniwersalnym językiem i nic nie zbliża ludzi bardziej niż przygotowanie razem posiłku.
W Polsce również powoli rozwija się moda na spotkania z gotowaniem z szefami kuchni dobrych restauracji. W Krakowie takie imprezy odbywają się m.in. w hotelu Radisson Sas. Niestety, są one rzadkie i właściwie nie są promowane w branży. A powinny, bo z pewnością byłyby atrakcyjnym elementem spotkań integracyjnych dla firm.
Miejsca leżące w samolotach latających do USA
Zobacz całość »Od 25 stycznia w ofercie nowej brytyjskiej taniej linii lotniczej Silverlink, pojawią się rejsy z Londynu do Nowego Jorku - bez miejsc siedzących!
Wg informacji dziennika Evening Standard, bilet w obie strony, na jednym ze 100 łóżek będzie kosztował 999 funtów. Na potrzeby nowej oferty udostępniono dwa samoloty Boeing 767, które zwykle dysponują 300 miejscami siedzącymi.
- Uruchomienie nowych linii lotniczych wymagało inwestycji w wysokości 46 mln funtów, ale już mają one setki rezerwacji dziennie - oświadczył przedstawiciel linii Lawrence Hunt.
Nowa atrakcja - Centrum Demonologii Boruta w Łęczycy
Zobacz całość »Władze Łęczycy chcą stworzyć w zamku Centrum Demonologii Boruta. Złożyli już wniosek o dofinansowanie do Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi.
- Dzięki Centrum Demonologii Boruta Łęczyca może nawiązać współpracę z innymi muzeami w Polsce i Europie. Już teraz łęczyckie muzeum współpracuje z niemieckim Muzeum Opętania Czarownic w Penezlin - mówi Krzysztofa Łuczak z Urzędu Miasta Łęczyca. - Już sama nazwa Centrum Demonologii na pewno przyciągnie wielu turystów i przyczyni się do promocji regionu- dodaje.
Plany na przebudowę muzeum zostały stworzone już jakiś czas temu. - Chcemy zaadaptować dawne lochy i stworzyć w nim muzeum diabła Boruty. Tam ukrywany był skarb i tam diabeł Boruta był najczęściej widywany. Uważamy, że to najlepsze miejsce na wystawę. A na pewno ciekawsze niż muzealne pokoje, gdzie Boruta pojawiał się rzadko - opowiada dyrektor Muzeum na zamku w Łęczycy Krzysztof Gowin.
Remont zamku objął by również mury obwodowe, w których będzie wejście na wieżę, która dotąd nie była udostępniona dla zwiedzających. Na wieży ma znaleźć się oszklona winda, którą wraz z przewodnikiem będzie zjeżdżać się do lochu, a potem wchodzić do skarbca.
To czy te atrakcje będą w ofercie muzeum, będzie wiadomo w połowie lutego, kiedy Urząd Marszałkowski zakończy rozpatrywać wnioski. Dyrektor muzeum jest dobrej myśli.
- Wszystkie potrzebne materiały zgromadziłem już dawno: wniosek, projekt, pozwolenie na przebudowę, wycenę. Koszt oszacowano na 1,5 mln zł - zapewnia Krzysztof Gowin.
Rekompensaty dla narciarskiego biznesu w Słowacji?
Zobacz całość »Ruch na Rzecz Demokratycznej Słowacji (HZDS) - Vladimira Mecizara, wyszedł z propozycją przyznania odszkodowań, właścicielom ośrodków sportów zimowych, z powodu braku zimy.
- Właściciele takich ośrodków zainwestowali w nie ogromne pieniądze, aby podnieść poziom świadczonych usług, a teraz - nie z własnej winy - ponoszą straty - oświadczył wiceprzewodniczący HZDS,Milan Urbani. - Kiedy jest susza, rząd przyznaje odszkodowania rolnikom. Dlaczego teraz nie miałby pomóc właścicielom ośrodków sportów zimowych? - dodał. - Formą pomocy mogłoby być np. zwolnienie z płacenia podatków - zaproponował Urbani.
Pomysłu nie aprobują pozostałe partie koalicji. - Nie chcemy precedensu - za chwilę będziemy musieli dawać odszkodowania wszystkim za wszystko. Jesteśmy za wsparciem ruchu turystycznego, ale w inny sposób - poinformował Vladimir Mańka, wiceprzewodniczący kierowanej przez premiera Roberta Fico partii - Smer.
- Narciarskiego biznesu nie kalkuluje się na miesiące, ale na lata. Nie zapominajmy też, że przed rokiem zima była długa i sroga - wyjaśnił wiceprzewodniczący Słowackiej Partii Narodowej, Rafael Rafaj.
Małe restauracje stracą klientów biznesowych?
Zobacz całość »Według nowych przepisów podatkowych, firmy nie będą mogły już odliczać kosztów spotkań biznesowych. Na wprowadzonych zmianach stracą więc głównie małe restauracje. Szacuje się, że pomimo wprowadzenia takiego rozwiązania, firmy nie zrezygnują ze spotkań biznesowych w restauracjach. Będą jednak wybierać te bardziej znane lokale.
Nowe przepisy podatkowe, które dotyczą rozliczania biznesowych spotkań odbywających się poza firmą nie pozwalają na zaliczenie do kosztów podatkowych żadnych kosztów reprezentacyjnych, czyli: zakupu napojów, alkoholu, a szczególnie rachunków z restauracji.
Jacek Chrzanowski, który zarządza restauracją Fukier, należącą do Magdy Gessler, czeka na reakcję klientów. Przyznaje - Na razie nie mamy od nich sygnałów, żeby to był wielki problem. Firmy, które do tej pory prosiły o faktury nadal je biorą.
Według danych szacunkowych, firmowe obiady oraz wieczorne spotkania z partnerami biznesowymi stanowią średnio 40 - 50% przychodów restauracji. Zależy to głównie od lokalizacji, marki lokalu oraz miesiąca w roku. Chrzanowski zaznacza - Im bardziej ekskluzywna restauracja, tym udział klientów biznesowych w dochodach jest wyższy.
Barbara Niemczyk, wiceprezes krakowskiej restauracji Wierzynek wyznała - Pojawiają się głosy z firm, że będą musiały ograniczać wydatki.
Jednak najwięcej mogą stracić małe lokale, a nie duże, znane restauracje w centrach miast. Grzegorz Adamski, rzecznik Banku Zachodniego WBK podkreśla - Nasz bank ani żadna poważna duża firma nie zrezygnuje przecież z biznesowych spotkań tylko dlatego, że nie może sobie wrzucić w koszty wydatków na służbową kolację z gośćmi.
Dariusz Kasjaniuk, właściciel warszawskiej JDS Consulting przyznał - A dla nas to duży cios, bo przy tak wysokich kosztach prowadzenia działalności każda odliczona złotówka ma znaczenie. W przypadku firm doradczych spora część budżetu jest przeznaczana na pokrycie kosztów różnorodnych spotkań biznesowych.
Skutki nowych przepisów zaczną być wyraźnie widoczne dopiero po pierwszym kwartale, gdyż styczeń to martwy miesiąc w tej branży. Barbara Surma, wiceprezes Wielkopolskie Izby Gastronomii uważa, że jeżeli firmy ograniczą nieformalne spotkania pozabiurowe, restauracje wyraźnie to odczują. Dodaje - Może się okazać, że jakaś forma konferencji czy cateringu jest dopuszczalna.
Właśnie taką metodę stosują hotele. Hotelarze oferują klientom kilka usług, w tym: lunch, wynajem sal i nagłośnienie w tzw. pakiecie konferencyjnym, który obłożony jest 22% podatkiem VAT, a który podlega rozliczeniu w kosztach uzyskania przychodu.
Zasady wydłużania dobowego czasu pracy w restauracjach i hotelach
Zobacz całość »Praca przez 12, 16 lub 24 godziny na dobę jest dopuszczalna między innymi w równoważnych systemach czasu pracy, które są regulowane w art. 135, 136 i 137 kodeksu pracy. Z systemów tych korzysta wielu pracodawców, głównie hotelarzy i restauratorów. Jednak często mają problemy z rozliczaniem czasu pracy na koniec okresu rozliczeniowego.
Pracodawca nie może zlecać nadgodzin, jeżeli wydłuża czas pracy do 16 lub 24 godzin na dobę. Może się jednak okazać na koniec okresu rozliczeniowego, że one powstały, gdyż pracownik przyszedł do pracy w niedzielę lub w dniu wolnym.
Równoważne systemy czasu pracy wydłużają dobowy wymiar czasu pracy. Poszczególne systemy różnią się od siebie warunkami, które należy spełnić, aby można je było wprowadzić.
Wydłużenie dobowego wymiaru czasu pracy do 12 godzin na dobę
Według kodeksu, wprowadzenie tego systemu musi być uzasadnione rodzajem pracy lub jej organizacją. Mogą z niego korzystać firmy, gdzie nie ma rytmicznej pracy oraz dochodzi do jej spiętrzenia wyłącznie w określonych dniach tygodnia. Taka sytuacja może mieć miejsce właśnie w hotelarstwie lub w gastronomii.
Okres rozliczeniowy w równoważnym systemie organizacji czasu pracy nie może przekroczyć miesiąca. Jednak kodeks pracy przewiduje od tego wyjątki. W szczególnie uzasadnionych sytuacjach, system można wydłużyć do maksymalnie 3 miesięcy, a nawet do 4, jeżeli prace są uzależnione od pory roku lub warunków atmosferycznych.
Pracodawca, wydłużający dobowy wymiar czasu pracy do 12 godzin, powinien pamiętać, że wraz z upływem okresu rozliczeniowego nie może się okazać, że liczba rzeczywiście przepracowanych godzin przekracza wymiar czasu pracy, który został obliczony dla danego okresu rozliczeniowego.
Oznacza to, że zatrudniony nie może pracować codziennie powyżej 8 godzin. Wydłużony dobowy wymiar czasu pracy pracodawca musi zrekompensować krótszym wymiarem w innych dniach lub dniem wolnym.
Kodeks pracy nie zakazuje zlecać nadgodzin przy wydłużonym dobowym wymiarze czasu pracy. Jednak należy przestrzegać zasad dobowego oraz tygodniowego odpoczynku.
Wydłużenie dobowego wymiaru czasu pracy do 16 godzin na dobę
O możliwości wydłużenia czasu pracy do 16 godzin mówi art. 136 k.p. W tym przypadku okres rozliczeniowy nie może przekroczyć jednego miesiąca (bez żadnych wyjątków).
Ten system stosuje się tylko przy pracach, które polegają na dozorze urządzeń technicznych oraz dla zawodów, które wymagają pozostawania w pogotowiu do pracy.
Nie wolno wydłużać wymiaru czasu pracy do 16 godzin każdego dnia tygodnia pracy. Pracownik musi mieć zapewniony odpoczynek przez czas, który odpowiada co najmniej liczbie przepracowanych wcześniej godzin, niezależnie od odpoczynku, który przewiduje art. 133 k.p.
Wydłużenie dobowego wymiaru czasu pracy do 24 godzin na dobę
Jest to najbardziej specyficzny system, który pozwala wydłużyć czas pracy nawet do 24 godzin.
Stosowany jest tylko dla określonych grup pracowników:
- zatrudnionych przy pilnowaniu mienia,
- zatrudnionych przy ochronie osób,
- pracowników straży pożarnych,
- pracowników zakładowych służb ratowniczych.
Pracodawca musi zrównoważyć przepracowany czas proporcjonalnym czasem odpoczynku. Po przepracowaniu 24 godzin, pracownikowi należą się 24 godziny odpoczynku. Nie można zapomnieć też o odpoczynku tygodniowym.
W tym przypadku dopuszczalne jest wydłużenie okresu rozliczeniowego z miesiąca do 3 miesięcy, a czasami nawet do 4 miesięcy.
Na narty na Mazury
Zobacz całość »Na mazurskich i warmińskich górkach znajduje się coraz więcej wyciągów dla narciarzy. W tym sezonie przybyło jeszcze wiele innych atrakcji dla zimowych turystów.
Piękna Góra w Gołdapi, Góra Czterech Wiatrów w Mrągowie i Krzyżowa Góra pod Lidzbarkiem Warmińskim należą do najbardziej znanych ośrodków narciarskich Warmii i Mazur. W tym roku dołączył do nich jeszcze wyciąg na Dylewskiej Górze - najwyższym wzniesieniu Mazur (312 m n.p.m.) i orczyk w Elblągu.
Marek Miros, burmistrz Gołdapi często słyszał od narciarzy, że w turystycznej ofercie miasta brakuje basenu z prawdziwego zdarzenia. Dlatego też w październiku zeszłego roku władze Gołdapi oddały do użytku nowoczesny kompleks rekreacyjno-sportowy, w skład którego wchodzi 25-metrowy basen ze zjeżdżalnią, jacuzzi, sauny, solaria oraz siłownia. Kompleks usytuowany jest w pobliżu Pięknej Góry, w budynku przedwojennej wojskowej ujeżdżalni koni, do którego została dobudowana, utrzymana w tym samym stylu sala sportowa z widownią.
W styczniu do użytku został oddany drugi odcinek wyciągu krzesełkowego, dzięki czemu trasa jedynej na północy Polski krzesełkowej kolei linowej liczyć będzie już blisko 800 metrów. Ze szczytu góry (195 m n.p.m.) widać jeziora, Wzgórza Szeskie i Puszczę Romincką.
Na dół prowadzi pięć tras, z których najdłuższa ma 650 metrów. Jest również ponadkilometrowej długości betonowy tor saneczkowy, który otrzymał międzynarodową homologację Światowej Federacji Sportów Saneczkowych.
Nowy odcinek kolejki prowadzi ze szczytu, 25 metrów nad malowniczym wąwozem na sąsiednią Górę Zamkową. Podróż zajmuje 18 minut.
Przy kolei linowej znajduje się hotel i restauracja Piękna Góra. Kolejną atrakcją Gołdapi jest sanatorium Wital, ukryte w sosnowych lasach Kumiecie, gdzie można skorzystać z kąpieli borowinowych, masaży wodnych oraz specjalistycznych terapii. W lasach wytyczono trasy dla narciarzy biegowych.
Gołdap słynie z najczystszego powietrza w Polsce.
Na rozbudowę ośrodka narciarskiego na Górze Czterech Wiatrów (185 m n.p.m.), Mrągowo otrzymało z Unii Europejskiej ponad 2 mln zł. Teraz są tam dwa 350-metrowe wyciągi oraz cztery trasy schodzące prosto do jeziora Czos. Na górze jest snowpark dla snowboardzistów, cztery wypożyczalnie, parking oraz niewielkie jadłodajnie i bary.
Całość jest oświetlona i sztucznie naśnieżana. Po rozbudowie narciarze będą mieć do dyspozycji: trzeci wyciąg, ładny budynek hotelowo-gastronomiczny, tor saneczkowy, wyciąg dla dzieci, lodowisko oraz sztuczną igelitową nawierzchnię, gdzie zjeżdżać będzie można także poza sezonem zimowym. Takie atrakcje mają być gotowe w 2008 roku. W tym sezonie gmina wprowadziła karnety z elektronicznymi czytnikami.
Natomiast na Krzyżowej Górze pod Lidzbarkiem Warmińskim powstanie druga wypożyczalnia sprzętu oraz najdłuższa, bo 600-metrowa trasa. Paweł Śliwiński, administrator ośrodka zaprasza w lutym na finał Pucharu Trzech Gór, czyli Otwarte Mistrzostwa Polski Samorządowców i Dziennikarzy.
Od wielu lat na inwestora czeka najwyższa góra Mazur - Dylewska (312 m n.p.m.). Tereny są wymarzone dla narciarzy biegowych: wspaniałe bukowe lasy, mikroklimat oraz długo utrzymujący śnieg. Wiosną, w pobliżu góry otworzono ekskluzywny hotel spa dr Ireny Eris, w którym działa restauracja oraz centrum odnowy biologicznej.
Jednak prywatny wyciąg orczykowy ze wsi Wygoda oraz dwie trasy po 350 metrów i 500 metrów to zbyt mało, aby zachęcić narciarzy zjazdowych do przyjazdu. Na miejscu brakuje wypożyczalni oraz bazy gastronomicznej. Dodatkowo stoki nie są oświetlone.
W Elblągu można jeździć na Górze Chrobrego na terenie Parku Krajobrazowego Bażantaria. Znajduje się tam oświetlony stok z jednym orczykiem, dwoma półkilometrowymi trasami, parkingiem oraz wiatą odpoczynkową.
"Trzeźwy poranek" w Goleniowie: zatrzymano nietrzeźwego kierowcę PKS
Zobacz całość »W trakcie akcji "Trzeźwy poranek" w Goleniowie został zatrzymany kierowca PKS Gryfice, miał on aż 1,46 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Zostanie on zwolniony z pracy.
"Trzeźwy poranek" został przeprowadzony w poniedziałek przez goleniowską drogówkę. Policjanci o 7 rano sprawdzili autobus należący do PKS Gryfice. Okazało się, że jego kierowca, 45-letni Adam K., w wydmuchiwanym powietrzu miał 1,44 promila alkoholu. Badanie na komisariacie wykazało 1,46 promila.
- To znaczy, że rano musiał coś jeszcze wypić na kaca - mówi rzecznik policji w Goleniowie Wiesław Ziemba. - Policjanci zabrali mu prawo jazdy i powiadomili dyrekcję firmy. Ta przysłała nowego kierowcę.
Pijany kierowca autobusu, kończył kurs do Nowogardu i miał wsiąść za kierownicę autobusu szkolnego. Był on zatrudniony w firmie od pięciu dni na umowe zlecenie. - We wtorek anulujemy umowę - zapewnia dyrektor ds. logistyki PKS Gryfice Sebastian Dziewguć.
Zarząd PKS mówi, że trzeźwość kierowców jest sprawdzana wyrywkowa, po trzech, czterech kierowców dziennie. - Wszystkich 130 codziennie nie jesteśmy w stanie skontrolować - mówi Dziewguć. - Ale to pierwszy taki przypadek odkąd tu pracuję, tj. od sześciu lat. Jesteśmy zszokowani.
Adamowi K. postawione będzie przestępstwo w ruchu drogowym. Może za to otrzymać karę do dwóch lat pozbawienia wolności.
Również tydzień temu, tym razem przez szczecińską policję został zatrzymany pijany kierowca autobusu komunikacji miejskiej. Miał blisko 0,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Dodatkowo okazało się, że jeździł przez dwa lata bez prawo jazdy, które stracił za jazdę pod wpływem alkoholu. Został zwolniony z pracy dyscyplinarnie.
Czechy zasypane. Nie działa lotnisko w Pradze
Zobacz całość »Gęste opady śniegu spowodowały problemy komunikacyjne w Czechach. Wiele dróg jest zablokowanych. Nie działa również lotnisko w Pradze. Tylko w nocy z wtorku na środę Czechy przykryła 30 cm warstwa śniegu.
Problemy komunikacyjne powoduje nie tylko śnieg. W Czechach wieje silny wiatr, są zawieje i zamiecie. Pracownicy praskiego lotniska Ruzyn nie nadążają z odśnieżaniem, w wyniku czego wstrzymano loty z tego portu. Jak wynika z informacji podawanych przez rzeczniczkę portu Evę Krejczi, przywrócenie ruchu będzie możliwe najwcześniej po południu.
Zablokowana jest również najważniejsza w Czechach autostrada z Pragi do Brna. Wypadki spowodowały wielokilometrowe korki. Policja wprowadziła wprawdzie objazdy, ale drogi równoległe do autostrady są przeciążone. Jeszcze gorzej jest drogach lokalnych, gdzie silny wiatr zawiewa jezdnie wkrótce po ich odśnieżeniu, powodując, że ponownie stają się nieprzejezdne.
Dynamiczny rozwój Polski w przewozach pasażerskich
Zobacz całość »Według statystyk z ostatnich trzech lat, Polska jest jednym z najbardziej dynamicznie rozwijającym się krajem europejskim, a nawet na świecie pod względem przewozów pasażerskich. Również lotniska w naszym kraju, m.in. port im. F. Chopina w Warszawie rozwijają się w szybkim tempie.
W zeszłym roku porty lotnicze w Polsce obsłużyły o około 74 proc. podróżnych więcej niż w roku 2004.
Głównie zwiększenie liczby pasażerów widać w portach regionalnych (+164%). W Warszawie było to 33 proc. Wynika ta głównie z niskiego wykorzystania infrastruktury portów regionalnych przed 2004 rokiem, oraz przekroczonej przepustowości portu w Warszawie. W myśl projektantów miał on obsługiwać 3,5 miliona pasażerów rocznie, a już w 1997 roku ta liczba został przekroczona.
W Polsce widoczna jest również zmiana struktury przewozów lotniczych. Najwięcej udziałów ma nadal Port Lotniczy w Warszawie, obsługujący w roku 2006 ponad 8 101 tysięcy pasażerów, czyli 52,7 proc. wszystkich pasażerów latających z polskich lotnisk. Jednak udział ten zmniejsza się systematycznie na rzecz portów regionalnych. Przyczyną tego są głównie coraz bardziej konkurencyjne porty regionalne a także problem przepustowości portu w Warszawie, związany z rozbudową terminali i płyt postojowych.
Wśród portów regionalnych pod względem obsłużonych pasażerów można wyróżnić:
- Kraków-Balice - 2 mln 348 tys.,
- Katowice-Pyrzowice -1 mln 439 tys.,
- Gdańsk-Rębiechowo -1 mln 250 tys..
Nowy trend - restauracje w stylu socrealu
Zobacz całość »Powoli powraca moda na restauracje w stylu socrealistycznym. Lokale stylizowane na ten okres cieszą się coraz większą popularnością również wśród ludzi młodych, którzy socreal znają wyłącznie z opowiadań.
Jedną z restauracji w tym stylu jest Café Kulturalna, gdzie na sufitach widać wiatraki wciągające papierosowy dym, na korytarzu słychać gwar. Znajduje się ona w socrealistycznym wnętrzu Pałacu Kultury. Jest znana jako "najmniej pretensjonalne miejsce w Warszawie".
- Jako dziecko nie znosiłem Pałacu. Teraz mnie fascynuje - wyznaje Remigiusz Zapała‚ dwudziestokilkuletni menedżer Kulturalnej. - Krążą o nim legendy. Pracując tutaj‚ poznałem wiele zakamarków. Windy teatralne‚ zjeżdżające do piwnic‚, na których widnieją jeszcze rosyjskie oznaczenia pięter.
Kulturalna została założona przez Agnieszkę Łabuszewską‚ trzy lata temu. W lokalu zachowane zostało oryginalne wyposażenie: lada barowa, oświetlenie, plafony, stiuki na ścianach, marmury na podłodze. Przychodzą tu aktorzy Teatru Dramatycznego, krytycy, studenci.
W lokalu odbył się m.in. Warszawski Festiwal Filmowy, koncerty Sistars czy Voo Voo. Była także wystawa prac "T-shirt dla wolności" oraz program muzyczny "Niedźwiedź w lesie". Rok temu powstała także kuchnia.
Socjalistyczne wnętrze i nowoczesna sztuka to także Klub 1955, znajdujący się po drugiej stronie pałacu. Didżejem jest tam Jacek Sienkiewicz z bratem Maćkiem, występują także światowe gwiazdy awangardowej elektroniki.
Bartosz Szydłowski, dyrektor krakowskiego teatru Łaźnia, przeniósł jego siedzibę z Kazimierza do Nowej Huty. Przed przenosinami były wątpliwości, czy będzie się dało przyciągnąć tam publiczność. - Każdy nowy sezon jest jak wyprawa po złote runo‚ jak poszukiwanie Minotaura w labiryncie - pisał Szydłowski w blogu. Okazało się, że miał rację. W warsztatach technikum na osiedlu Szkolnym, gdzie uczyli się kiedyś przyszli hutnicy, maja miejsce spektakle, festiwal "Genius loci"‚ imprezy muzyczne "Zgniatacz dźwięków"‚ wydawana jest gazeta "Lodołamacz". Przychodzą tu również turyści będący na weekend w Krakowie.
Również obskurny pawilon typu Lipsk na rogu ulic Chłodnej i Żelaznej w Warszawie, został zarażony modą na socreal i przez to ożywiony. Oberży Pod Czerwonym Wieprzem została dopisana legenda o fikcyjnej gospodzie, która działała od czasów saskich i gościła Lenina‚ Gomułkę, Mao. Wnętrze wypełnione jest freskami z Marksem‚ Engelsem i Leninem‚ czerwonymi goździkami w butelkach. Zetempowskie krawaty można zobaczyć na szyjach kelnerów.
Inny lokal w tym stylu to krakowska klubokawiarnia Łubu-Dubu, znajdująca się we wnętrzu XIX-wiecznej kamienicy pamiętającej Franciszka Józefa. Czuć tu klimat czasów PRL. W każdy weekend organizowane są imprezy przy przebojach z lat 80-tych. Szczególną uwagę bawiący przyciąga pan w szarym sweterku - to pan Rysiek‚ były dozorca, który dorastał, gdy w Polsce budował się socjalizm. - Pomagał nam przy remoncie i został z nami - mówi Faza.
Propaganda na krakowskim Kazimierzu to natomiast obraz Sali obrad Komitetu Wojewódzkiego KC PZPR gdzie widać sztandary‚ propagandowe plakaty i wywieszki w rodzaju "Towar podaje sprzedawca".
Sopot natomiast wielbicielom stylu socrealu oferuje klub Remanent, który posiada wyposażenie adekwatne do tej epoki m.in. wentylator Zefir‚ adapter Bambino‚ komputer Atari czy skuter Osa.
We Wrocławiu styl soc oferuje klubokawiarnia PRL przy Rynku. W menu oprócz piwa jest tu także smalec, ogórki i "zimne nóżki".
Amatorska na Nowym Świecie zachowała również peerelowski charakter, jej wnętrze wypełnione jest lustrami. Została ona uwieczniona w horrorze "Domofon" Zygmunta Miłoszewskiego.W Stalowej w nowohuckiej Aleii Róż właściciele puszczają stare filmy i muzykę w stylu "Wala twist" Filipinek czy "Autobus czerwony".
Warto znać przepisy ruchu lotniczego!
Zobacz całość »Wielu pasażerów przekonało się już, że warto znać choćby najważniejsze przepisy dotyczące ruchu lotniczego. Pozwala to na uniknięcie niemiłych sytuacji na lotnisku, a także otrzymanie przysługującego odszkodowania.
Od 6 listopada 2006 roku obowiązują w Unii Europejskiej oraz Norwegii, Szwajcarii i Islandii nowe przepisy przewozu bagażu podręcznego. Na pokład można zabierać płyny wyłącznie w opakowaniu do 100 mililitrów i dodatkowo umieszczone w jednej otwieranej, przezroczystej, plastikowej torbie o pojemności do 1 litra. Woreczki są dostępne na lotniskach. Według rozporządzenia płynami są: wody, napoje, perfumy, żele do włosów, żele do kąpieli, kosmetyki w płynnej formie np. błyszczyk, podkład, tusz do rzęs, kremy, pasty do zębów, odżywki, oliwki i aerozole. Nie ma ograniczeń w przewozie leków, pokarmów dietetycznych i dla dzieci. Jednak podróżny może zostać poproszony o udowodnienie, że są one niezbędne podczas lotu. Alkohol i perfumy, które zostały kupione w sklepie bezcłowym można przewieźć w bagażu podręcznym tylko w zabezpieczonej przez personel sklepu plastikowej torbie. Jednak należy pamiętać, że podczas przesiadki w Europie zostaną skonfiskowane tego typu zakupy, również bezcłowe, które zostały nabyte poza granicami Unii.
Nie uległy zmianie przepisy, które zakazują przewóz broni, materiałów łatwopalnych i innych niebezpiecznych przedmiotów.
Odprawa paszportowa zazwyczaj zaczyna się dwie godziny przed odlotem i kończy się 30 minut przed startem samolotu. Ze względu na wzmożone kontrole zaleca się wcześniejsze przybycie na lotnisko, gdyż przewoźnicy nie odpowiadają za spóźnienia pasażerów, które są wynikiem np. długich kolejek do odpraw. Do samolotu można zabrać jeden bagaż podręczny od 5 do 10 kg, a także przenośny komputer, płaszcz, parasol lub aparat fotograficzny. Podczas prześwietlania wszystkie urządzenia elektroniczne muszą być wyjęte z opakowania i wyłożone osobno. Komputer musi zostać otworzony. Do kontroli trzeba też zdjąć wierzchnie okrycia.
Dzieci do lat 2 podróżują tanimi liniami według stałej stawki ryczałtowej w wysokości 40-50 zł. Nie płaci się podatku i opłaty manipulacyjnej. Jeden dorosły powyżej 16 roku życia może przewozić tylko jedno małe dziecko i musi trzymać je na kolanach. Niemowlętom nie przysługuje przewóz bagażu. Za wózek nie pobiera się opłaty. Dzieci od 2 do 14 lat muszą podróżować pod opieką osoby dorosłej, zajmują osobne siedzenia i wykupują normalny bilet. Opiekun musi mieć założoną wspólną rezerwację z dzieckiem. Dzieci pomiędzy 14-tym, a 16-tym rokiem życia, które podróżują samodzielnie mogą zostać proszone o wykupienie dodatkowego ubezpieczenia i pisemną zgodę opiekuna na odbycie lotu.
Tradycyjni przewoźnicy pozwalają na samodzielne podróżowanie dzieciom powyżej 5 lat, ale pod warunkiem wcześniejszego zgłoszenia. Niemowlęta płacą zazwyczaj 10% ceny biletu i podróżują na kolanach opiekunów. Personel pokładowy zajmuje się dziećmi i przygotowuje specjalny posiłek. Dla dzieci do 11-tego roku życia opieka jest obowiązkowa oraz odpłatna, ale bilet jest tańszy niż dla osoby dorosłej.
Kobietom zezwala się na podróż samolotem do 32 lub 36 tygodnia ciąży. Jednak powyżej 28 tygodnia powinny posiadać odpowiednie zaświadczenie lekarskie. Przewoźnicy zazwyczaj nie wpuszczają na pokład matek z niemowlętami w pierwszym tygodniu po narodzinach.
W większości samolotów są dziecięce pasy bezpieczeństwa oraz stanowiska do przewijania niemowląt.
Zgodnie z konwencją montrealską, która reguluje zasady międzynarodowego transportu lotniczego, przewoźnik jest odpowiedzialny za szkody, które powstały na skutek zniszczenia, zaginięcia lub uszkodzenia bagażu do wysokości około 1200 euro na osobę. W przypadku, gdy bagaż zgubiła inna linia niż ta, u której został nabyty bilet, można wybierać od kogo chce się uzyskać odszkodowanie. Na zgłoszenie braków w bagażu lub jego uszkodzenie jest siedem dni. W przypadku zaginięcia bagażu, czas na zgłoszenie tego faktu wynosi 21 dni. Zawsze jednak warto jak najszybciej zgłosić się do punktu zaginionego bagażu (baggage reclaim). Powinno się tam otrzymać pisemne potwierdzenie zgłoszenia wraz z numerem sprawy. Można się też domagać gotówki na zakupy zastępcze, czyli bieliznę, kosmetyki, a nawet garnitur, jeżeli w planach było oficjalne spotkanie. Obsługa powinna poinformować podróżnego jak dalej załatwić reklamację. Opóźniony bagaż będzie bezpłatnie dostarczony pod lokalny adres pasażera. Warto wiedzieć, że linie lotnicze nie ponoszą odpowiedzialności za cenne przedmioty, jak: kamera, laptop, dokumenty, biżuteria oraz łatwo psujące się np. jedzenie i źle zapakowane.
W przypadku kilkugodzinnego opóźnienia samolotu, przewoźnik musi zapewnić pasażerom bezpłatne napoje, posiłek, dwie rozmowy telefoniczne, możliwość wysłania dwóch faksów oraz dwóch maili. Jeżeli odlot opóźni się do nocy, podróżni mają prawo do bezpłatnego zakwaterowania oraz darmowego transportu pomiędzy lotniskiem, a hotelem. Wysokość odszkodowania uzależnione jest od długości lotu i wynosi od 250 do 600 euro. Jednak przysługuje tylko, gdy opóźnienie wynika z winy przewoźnika, a nie złych warunków atmosferycznych.
W przypadku odwołania lotu, przewoźnik musi poinformować klientów o innych możliwościach podróży. Pasażerom przysługują takie same prawa jak w przypadku opóźnienia oraz zwrot ceny biletu i bezpłatny powrót do miejsca, z którego rozpoczęła się podróż, pierwszym możliwym rejsem. Odszkodowanie przysługuje, jeżeli pasażerowie nie zostali odpowiednio wcześnie poinformowani o odwołaniu rejsu oraz nie zaproponowano im podobnego połączenia.
Linie lotnicze często sprzedają za dużo biletów na jeden rejs (overbooking). Dlatego też może się zdarzyć, że dla kogoś zabraknie miejsca w samolocie. Wówczas przewoźnik szuka ochotników, którzy wyrażą zgodę na rezygnację z lotu. W zamian przewoźnik zapewni im wybór pomiędzy innym rejsem, a zwrotem pieniędzy za bilet. Przewoźnik może również zaoferować ochotnikom dodatkowe korzyści w formie gratisowego biletu lub pieniędzy. Jeżeli ochotników będzie zbyt mało, pasażerom, którzy zostali zmuszeni do rezygnacji z podróży przysługują takie same prawa jak w przypadku opóźnienia samolotu.
Przepisy dotyczą wszystkich przewoźników. Lot musi rozpoczynać się w Unii Europejskiej lub tam kończyć. Podstawowym warunkiem otrzymania odszkodowania jest punktualne stawienie się do odprawy biletowo-bagażowej.
Jeżeli przewoźnik nie uzna reklamacji pasażera, może on udać się do sądu. Skargi przyjmowane są też w Europejskim Centrum Konsumenckim (www.konsument.gov.pl) oraz przez Komisję Ochrony Praw Pasażerów (KOPP), która działa przy Urzędzie Lotnictwa Cywilnego (www.ulc.gov.pl).
W minionym roku do KOPP wpłynęło ponad tysiąc zażaleń, które dotyczyły odwołania lub znacznego opóźnienia lotu, a także odmowy przyjęcia pasażera na pokład. Połowa skarg została uznana za uzasadnione i część linii lotniczych zostało ukaranych grzywnami. W przypadku przyznania racji pasażerowi, Komisja określa wielkość oraz termin wypłaty odszkodowania. Do skargi należy dołączyć kopię reklamacji, która kierowana była do przewoźnika, odpowiedzi na nią oraz potwierdzenie rezerwacji lotu. Prawo do uzyskania odszkodowania wygasa po dwóch latach od dnia, w którym nastąpił przylot do portu docelowego.
::: 2007-01-25 :::
LOT nadal nie ma szefa!
Zobacz całość »Rada Nadzorcza nadal nie wybrała prezesa LOT. Obecnie najpoważniejszym kandydatem jest Tomasz Dembski.
Jarosław Lazurko, jeden z trzech kandydatów, których wybrała rada do konkursu (pozostali to: Tomasz Dembski, obecnie p.o. prezesa LOT i Donald Chodak, były członek zarządu ds. finansowych w TP SA) uzyskał większość głosów podczas wtorkowego (23.01.2007) posiedzenia rady nadzorczej.
Lazurko popierany był przez przedstawicieli syndyka SAirLines, a także przedstawicieli pracowników. Łącznie zdobył sześć głosów w dziewięcioosobowej radzie. Jednak przed ostatecznym wyborem Lazurko spotkał się z Ireneuszem Dąbrowskim, wiceministrem skarbu państwa. Po spotkaniu kandydat nagle zrezygnował z ubiegania się o fotel prezesa.
Nieoficjalnym powodem nieudzielenia Lazurko poparcia przez MSP jest jego współpraca w przeszłości z wywiadem wojskowym PRL. Jednak Lazurko dementuje tę informację - Jestem czysty jak łza. Studiowałem co prawda w Leningradzie, ale rodowód mam solidarnościowy.
Dąbrowski prawdopodobnie w ten sposób argumentuje brak poparcia dla Lazurko, gdyż lansuje kandydaturę Tomasza Dembskiego, który obecnie pełni obowiązki prezesa LOT. Jeden z członków rady nadzorczej wyznał - Dąbrowski próbował namówić przedstawicieli syndyka SAirLines do poparcia tej właśnie kandydatury, obiecując im odkupienie ich akcji przez KGHM.
Jednak przedstawiciele syndyka odrzucili ofertę. Zarząd KGHM w oficjalnym komunikacie z 24 stycznia oświadczył, że spółka nie otrzymała oferty zakupu akcji LOT od syndyka masy upadłościowej SAirLines.
Członkowie rady postanowili kontynuować procedury wyboru prezesa, rozszerzając skład kandydatów o Marka Mazura i Tomasza Kompa. Najbliższe posiedzenie rady odbędzie się 12 lutego. Wówczas spośród tych czterech kandydatów ma zostać wybrany nowy prezes.
Jednak skład kandydatów może się jeszcze zmienić. Jeden z członków rady nadzorczej PLL LOT zaznacza - Lazurko, choć zrezygnował, w pisemnym oświadczeniu napisał, że nie wyklucza powrotu do konkursu. Uwarunkował to jednak poparciem MSP.
Paweł Kozyra, rzecznik prasowy MSP, w imieniu ministra podkreśla, że takiej możliwości nie ma, gdyż kandydat wycofał się z konkursu.
Rada może nie być w stanie wybrać prezesa spośród czterech nowych kandydatów. Może się okazać, że konkurs zostanie odwołany.
Wówczas LOT czeka kolejny konkurs na prezesa oraz wybór nowego p.o. prezesa. Delegacja rady do pełnienia tej funkcji przez Dembskiego upływa 14 lutego. Profesor Wojciech Rydzkowski, ekspert lotniczy z Uniwersytetu Gdańskiego uważa - Bez strategii, bez prezesa, z zagubioną radą nadzorczą, z niewyjaśnionym składem akcjonariuszy, i wreszcie niekompetentnym nadzorem właścicielskim LOT skazany jest na upadłość na konkurencyjnym rynku lotniczym.
PLL LOT przewozi rocznie około 4,5 mln osób i zajmuje dzięki temu miejsce w środku rankingu europejskich przewoźników lotniczych. Największym przewoźnikiem jest Lufthansa, która w minionym roku obsłużyła 53 mln pasażerów. Na dalszych pozycjach jest Air France i British Airways.
PLL LOT cały czas obsługuje prawie dwa razy więcej pasażerów niż tani przewoźnicy WizzAir i Ryanair, liderzy tanich lotów w Polsce. Jednak udziały narodowego przewoźnika w krajowym rynku lotniczym każdego roku maleją, z ponad 60% w 2004 roku do około 30% na koniec 2006 roku.
Niedawno MSP wyraziło zgodę na upłynnienie przez spółkę kilkuprocentowych pakietów akcji Banku Pekao oraz TP SA, którymi rząd dokapitalizował firmę po kryzysie lotniczym związanym z atakiem terrostycznym w 2001 roku. Wyrażenie zgody oznacza zastrzyk finansowy dla spółki rzędu kilkuset milionów złotych. Dodatkowo spółka może również pozyskać około 1 mld zł ze sprzedaży warszawskiego hotelu Marriott. Jednak pieniądze mają zostać przeznaczone na wpłatę pierwszej zaliczki na zakup siedmiu samolotów Boeing 787.
Wartość całego kontraktu wynosi około 1, 5 mld zł. Pierwszą wpłatę, 400 mln zł LOT musi uregulować już w marcu. Nowe samoloty mają obsługiwać połączenia długodystansowe.
Wojciech Rydzkowski zastanawia się, czy samoloty będą firmie potrzebne. Lufthansa, z którą LOT jest w sojuszu Star Alliance, rozpoczęła loty z Polski do USA, oferując na razie bilety z Krakowa do Nowego Jorku.
Na sytuację LOT-u mają wpływ również tani przewoźnicy. W minionym roku tanie linie odebrały narodowemu przewoźnikowi kolejnych klientów, pomniejszając udziały narodowego przewoźnika do około 30%. Oficjalne wyniki za 2006 rok przewoźnik poda 10 lutego. Jednak już teraz wiadomo, że nie będą one bardzo dobre. Prawdopodobnie strata na działalności operacyjnej wyniesie około 12 mln zł, a do tego spadła też ilość obsłużonych pasażerów.
Państwo kupi od syndyka akcje LOT-u?
Zobacz całość »Ministerstwo Skarbu Państwa zamierza zakupić od syndyka masy upadłościowej Swissair 25,1% akcji Polskich Linii Lotniczych LOT. Rozważane jest kilka wariantów bezpośredniego zakupu akcji PLL LOT.
Wyjaśnieniu uległa również informacja o zakupie akcji LOT przez KGHM. - W związku z doniesieniami prasowymi KGHM Polska Miedź Spółka Akcyjna oświadcza, że nie otrzymała oferty zakupu 25,1 % akcji PLL LOT od syndyka masy upadłościowej Swissairu i tym samym nie komentuje tej sprawy - ogłosiła w komunikacie spółka.
Pomimo to, Rzeczpospolita podała, że KGHM (w którym Skarb Państwa ma 44,28% akcji), ma przejąć od syndyka walory PLL LOT. Potencjalne wejście KGHM do LOT, oznacza dla spółki kolejną inwestycję finansową.
Obecnie Skarb Państwa, jest właścicielem 67,96% akcji LOT-u, syndyk dysponuje 25,10%, natomiast 6,94% kapitału, stanowią akcje pracownicze. Szacuje się, że akcje (z podwyższeniem kapitału o ok. 30%), trafią na warszawską giełdę, na przełomie 2007/2008 r.
2010 rok: będą odszkodowania za spóźnione pociągi
Zobacz całość »Dzięki zatwierdzonemu przez Parlament Europejski tzw. pakietowi kolejowemu, za trzy lata pasażerowie opóźnionych pociągów międzynarodowych będą mogli domagać się odszkodowań.
- Bez żadnego ryzyka dla budżetu przedsiębiorstw kolejowych pociąg będzie mógł się spóźniać do godziny. Jeśli wjedzie na peron ponad 60 minut po czasie, firma będzie musiała zapłacić pasażerom odszkodowania. Jeżeli będą oni stali na dworcu do dwóch godzin po planowym odjeździe - rekompensata sięgnie 25 procent ceny biletu. Czekający dłużej zyskają prawo do zwrotu połowy wydanych na podróż pieniędzy. To rozwiązania przyjęte na wzór przepisów obowiązujących już w ruchu lotniczym - podaje "Rzeczpospolita".
Jak na razie nie wiadomo, czy odszkodowania będą obowiązywały tylko dla połączeń międzynarodowych, czy też dla krajowych. Parlament Europejski głosował za zwiększeniem praw pasażerskich, lecz istniej sprzeciw rządów państw członkowskich. Najprawdopodobniej przepis będzie obowiązywał tylko dla ruchu międzynarodowego.
- Unia nie jest jeszcze gotowa do wielkiej liberalizacji rynku kolejowego. W czasie czwartkowego głosowania przepadła poprawka części eurodeputowanych, którzy chcieliby otwarcia narodowych rynków dla wszystkich unijnych przewoźników w 2017 roku. Sprzeciwiają się jednak państwa, w których rodzimi przewoźnicy mogliby ucierpieć na konkurencji, na przykład Francja, Belgia, Austria czy część nowych krajów UE - pisze "Rzeczpospolita" .
Obecnie zapadła decyzja, o tym, że od 1 stycznia 2010 roku liberalizowane będą połączenia międzynarodowe. Na przykład połączenie Berlin - Warszawa obsługiwać będą mogły firmy z dowolnego kraju Unii Europejskiej.
Kto dokończy autostradę A1?
Zobacz całość »Ministerstwo Transportu zapowiedziało, że każdy kilometr autostrady A1 na odcinku Grudziądz - Toruń zbuduje o 2 mln euro taniej niż GTC, która otrzymała koncesję na budowę tej drogi. Jednak może okazać się to nierealne.
Odcinkiem autostrady A1 z Grudziądza do Torunia, liczącym 62 kilometry ma się zająć Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Minister transportu wydał we wtorek, 16 stycznia decyzję o wygaśnięciu koncesji na budowę i eksploatację 150-kilometrowego odcinka autostrady A1 z Gdańska do Torunia wydanej w 1997 roku spółce Gdańsk Transport Company. Budowa odcinka Gdańsk - Nowe Marzy pod Grudziądzem już trwa, dlatego też resort mógł odebrać GTC tylko drugi odcinek z Grudziądza do Torunia. Aleksander Kozłowski, członek rady nadzorczej GTC zapewnia - Będziemy się od tej decyzji odwoływać, oficjalnie jej jednak jeszcze nie otrzymaliśmy.
GTC zadeklarowało wybudowanie autostrady Grudziądz - Toruń wraz z czterema znajdującymi się na niej mostami w cenie 7,4 mln euro za kilometr. Natomiast Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zapowiedziała, że jest w stanie zbudować jeden kilometr autostrady o ponad 2 mln euro taniej. Jednak może mieć duży problem ze znalezieniem wykonawców, którzy będą chcieli pracować za takie pieniądze.
Kosztorys, który powstał w GDDKiA w marcu 2006 roku przewidujący wybudowanie kilometra autostrady za 5 - 6 mln euro. Jednak od tamtego czasu ceny materiałów budowlanych oraz robocizny wzrosły o kilkadziesiąt procent. Potwierdzają to ostatnie przetargi, które dyrekcja ogłaszała na budowę dróg i autostrad. W przyszłym tygodniu GDDKiA ma podpisać kontrakt na budowę 15 km śląskiego odcinka autostrady A1 między Sośnicą, a Bełkiem. Najniższa oferta wynosi 213,5 mln euro, czyli około 14 mln euro za kilometr. Natomiast najtańsza oferta, która została zgłoszona w przetargu na budowę 20 kilometrów trasy A4 między Krakowem, a Szarowem wynosi blisko 840 mln zł, czyli około 11 mln euro za kilometr.
Najtańsza propozycja na budowę odcinka ekspresowej siódemki Grójec - Białobrzegi wynosiła 7,5 mln euro za kilometr. Firmy nie chcą budować po cenach, które proponuje państwo, gdyż według nich kosztorysy są zaniżane. GDDKiA pod hasłem zawyżania cen unieważnia kolejne przetargi. To jednak znacznie wydłuża realizację inwestycji.
Dodatkowo, państwo za mniejsze pieniądze zajmuje się zazwyczaj budową dróg, które nie są do końca autostradami - nie mają między innymi: sieci telefonów alarmowych, punktów obsługi podróżnych, punktów pobierania opłat. Tym powinna zająć się spółka, która eksploatuje trasę. Jednak to także kosztuje i wcale niemało, bo nawet 1 mln euro za kilometr.
Dotychczas resort transportu nie wyłonił żadnego operatora wybudowanej przez państwo trasy: ani na odcinek A4 Krzyżowa - Katowice, ani A2 z Konina do Strykowa. Koncesjonariusz powinien oddać trasę o parametrach autostrady. Autostrada Wielkopolska, która prowadzi z rządem negocjacje warunków budowy 105 kilometrów A2 między Świeckiem, a Nowym Tomyślem, szacuje, że wybudowanie kilometra będzie kosztować około 6,1 - 7 mln euro. Robert Nowak, wiceprezes spółki do spraw finansowych zaznacza - Tyle uzgodniliśmy w październiku 2004 roku. Teraz musimy uwzględnić między innymi wzrost cen materiałów budowlanych. Ostateczny koszt budowy nie został jeszcze ustalony.
Jeszcze rok temu średnia cena budowy jednego kilometra autostrady lub drogi ekspresowej w Polsce wynosiła około 5,5 mln euro za kilometr. Natomiast obecnie koszt ten wzrósł do około 7,5 mln euro. Dokładnie za taką cenę autostradę A1 miała wybudować GTC.
Na zmianie wykonawcy autostrady mogą skorzystać kierowcy. Andrzej Maciejewski, rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad wyjaśnia - Państwo nie musi zarabiać na eksploatacji autostrady tak jak prywatna firma, dla której opłaty to podstawa zwrotu z inwestycji. Dlatego cena przejechania kilometra państwową trasą może być niższa. Dodaje, że zarządzanie przez GTC autostradą od Gdańska do Grudziądza będzie kosztować Skarb Państwa 300 mln zł rocznie. Jednak trasą tą będzie na początku jeździć za mało samochodów, aby mogła sama na siebie zarobić. Właśnie takie dopłaty GTC wynegocjowała przy podpisywaniu ostatecznej wersji kontraktu.
Jeszcze nie wiadomo, jak zaistniała sytuacja wpłynie na termin oddania całej trasy z Gdańska do południowej granicy, która według planów rządu miała być gotowa do 2010 roku.
Jeśli minister transportu podtrzyma swoją decyzje, GTC będzie mógł się od niej odwołać do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Resort oszacował odszkodowanie dla GTC za zabranie koncesji na 10 mln euro. Aleksander Kozłowski zaznacza - Odszkodowanie to ostateczność, zależy nam na budowie drogi.
Zasady podziału i wydawania zezwoleń zagranicznych w 2007 roku
Zobacz całość »Biuro Obsługi Transportu Międzynarodowego poinformowało, że wydawanie zezwoleń ważnych w 2007 odbywa się według "Zasady podziału i wydawania zezwoleń zagranicznych w 2007 roku", które ustaliła Komisja Społeczna do spraw podziału zezwoleń zagranicznych.
Aby rozpocząć wydawanie zezwoleń na przewóz rzeczy z roku 2007, ustalono limit na podstawie zezwoleń prawidłowo wykorzystanych i zwróconych do dnia 4 stycznia 2007 roku.
Limit podstawowy, według zezwoleń prawidłowo wykorzystanych i zwróconych, zostanie ustalony na dzień 28 lutego 2007 roku.
Przedsiębiorca ma prawo do pobrania zezwoleń zagranicznych na przewóz osób wyłącznie po wydaniu zezwolenia na przejazd polskim odcinkiem drogi. Natomiast otrzymanie kolejnych zezwoleń zagranicznych może nastąpić w miarę rozliczania zezwoleń wcześniej pobranych. W przypadku braku zwrotu zezwoleń, następne zezwolenia na przejazd polskim odcinkiem drogi nie zostaną wydane.
Żegnamy PLL LOT?
Zobacz całość »LOT systematycznie traci udział w rynku przewozów - na rzecz tzw. tanich przewoźników, ale również innych europejskich narodowych linii lotniczych, które uruchamiają konkurencyjne połączenia na najbardziej dochodowych trasach. Co gorsza, nie widać na razie większych szans na kontratak ze strony spółki - pisze Łukasz Korycki w Gazecie Prawnej.
Zdaniem Koryckiego w PLL LOT panuje bałagan. Poza tym w przyszłości szanse na poprawę sytuacji w spółce są nikłe - od listopada PLL LOT funkcjonuje bez prezesa, a wiele wskazuje na to, że nowy szef, który właśnie jest wybierany, obejmie funkcję z nadania politycznego.
Dodatkowo LOT-owi brak strategii, ma niejasną struktura własnościową i ma niepewny termin wejścia na giełdę. Wszystko to źle wróży przewoźnikowi.
Oby tylko faktem nie stało się hasło, które jeden z tanich przewoźników znany z kontrowersyjnych strategii marketingowych umieścił na jednym ze swoich samolotów - Żegnamy PLL LOT.
9 nowych tanich połączeń z Pyrzowic
Zobacz całość »Tanie linie lotnicze Wizz Air uruchomią w 2007 roku 9 nowych połączeń z Pyrzowic. Samoloty przewoźnika będą latać m.in. do Belfastu, Eindhoven i Kopenhagi. Na wszystkie trasy można już rezerwować bilety.
Obecnie Wizz Air lata z Pyrzowic do 13 europejskich miast. W nowym, 2007 roku ma zamiar przeprowadzić prawdziwą ofensywę. Od maja do października uruchomi 9 nowych połączeń z Katowic.
Oprócz zapowiadanych wcześniej: Belfastu w Irlandii, Eindhoven w Holandii, Burgas w Bułgarii, Heraklionu na Krecie oraz Bouremouth i Birmingham w Wielkiej Brytanii, będą również niezapowiadane połączenia - do Brukseli, Londynu i Kopenhagi.
Grupa PKP: 219,7 mln pasażerów w 2006 roku
Zobacz całość »W 2006 roku grupa PKP przewiozła 219,7 mln pasażerów, czyli o 1,7 mln więcej niż w 2005 roku - poinformowały PKP SA. Ubiegły rok był pierwszym od 17 lat, w którym PKP odnotowały wzrost liczby przewiezionych pasażerów.
Z analiz przewoźnika wynika, iż więcej klientów miała w 2006 roku zdecydowana większość przewoźników Grupy PKP z wyjątkiem PKP Przewozy Regionalne. Liczba pasażerów przewiezionych przez spółki PKP Intercity, PKP Szybka Kolej Miejska w Trójmieście i PKP Warszawska Kolej Dojazdowa wzrosła łącznie o 2,9 mln osób.
Spadła natomiast liczba klientów PKP Przewozy Regionalne. Spadek jest znaczący - o 1,2 mln pasażerów.
W statystykach nie uwzględniono wyników działającej od 2005 r. spółki Koleje Mazowieckie.
Lufthansa przejmuje polskie loty do USA?
Zobacz całość »Lufthansa, niemiecka linie lotnicza, promująca partnerstwo z LOT-em, wchodzi na przynoszący największe zyski polski rynek przelotów do USA. LOT będzie miał więc konkurenta na trasach transatlantyckich.
I tak korzystając wczoraj z najnowszej promocji niemieckich linii, dziś można lecieć z Warszawy do nowego Jorku, mając przesiadkę we Frankfurcie i wrócić za tydzień, ponosząc koszt 1682 złote w obie strony. Jest to o 200 złotych mniej niż w liniach lotniczych LOT.
W Lufthansie zaczyna się promocja kolejnej oferty. - Od 25 marca codziennie będą latać cztery samoloty z Krakowa do Monachium. Skróci się podróż Lufthansą z Krakowa do Nowego Jorku o dwie godziny - zachwala niemiecka linia, odciągając w ten sposób pasażerów od latania LOT-em przez Warszawę.
Niemieckie linie przyciągają też pasażerów z Wrocławia, Poznania, Gdańska Katowic, proponując aż 140 połączeń z polskich miast. Ofertą Lufthansy są także promocyjne ceny biletów m.in. do Genewy, Barcelony, Amsterdamu przez Niemcy, a nie przez Okęcie.
Pasażerów do niemieckich miast dostarcza często sam LOT. W niemieckich samolotach często słyszy się, iż jest to wspólny przelot z PLL LOT. Polskie linie w sojuszu z Lufthansą widziały korzyści, głownie z faktu, iż Polacy mogli docierać m.in. na Daleki Wschód, gdzie LOT nie wykonuje połączeń.
Jednak czy niemieckie linie, które promują swoje bilety na liniach LOT-u nie odbierają polskim liniom pasażerów?
- Takie rozumienie współpracy w ramach Star Alliance jest nieprawidłowe. Rozkłady Lufthansy i LOT-u na trasach wspólnie obsługiwanych są skonstruowane w taki sposób, aby obie linie mogły generować zyski. Zwiększając częstotliwość połączeń staramy się, by rozkład uzupełniał ofertę LOT-u, a nie wchodził z nią w konflikt - zapewnia Maria Kowalewska, dyrektor generalny Lufthansa Polska. - Jednym z najistotniejszych czynników naszego działania jest chęć wychodzenia naprzeciw oczekiwaniom pasażerów oraz wygoda ich podróżowania.
- Współpraca PLL LOT SA i Lufthansy jest przykładem na sprawne i skuteczne kooperowanie firm z dwóch różnych krajów - podaje biuro prasowe Ministerstwa Skarbu. - Przewozy LOT-u na połączeniach niemieckich rosną w tempie ok. 20 proc. rocznie i przewyższają średni wzrost na innych kierunkach. Warto zaznaczyć, że LOT jest jedynym operatorem na niektórych połączeniach z polskich portów regionalnych do Niemiec - uważa ministerstwo.
Inny pogląd na tą sprawę ma wiele racjonalnie myślących osób z sektora turystyki i transportu, m.in. Marcin Kryska, redaktor naczelny portalu lotniczego www.mojeprzeloty.pl
- Takiej współpracy nie można nazwać partnerską, bo LOT pozbywa się w ten sposób pasażerów. Na trasach transatlantyckich tradycyjne linie odkuwają się finansowo za słabsze wyniki w Europie, gdzie konkurują z tanimi liniami. W dalszej perspektywie oddanie pasażerów Lufthansie będzie miało negatywny wpływ na finanse LOT-u, bo Lufthansa chce wozić też Polaków do Chicago - mówi Kryska.
Oczywiście pracownicy LOT nie dostrzegają problemu, m.in. rzecznik LOT-u Leszek Chorzowski myśli inaczej. - Na połączeniach transatlantyckich zarabiamy dużo pieniędzy, bo przyciągamy polskiego pasażera, który jest wierny naszej marce. Osiągamy tu jeden z najwyższych wyników finansowych i przewozowych w Europie. Obecność Lufthansy na naszym rynku to gwarancja, że nie wkroczą tu najwięksi konkurenci z British Airways czy Air France. To rodzaj ochrony dla naszych interesów - tłumaczy. - To, że ceny Lufthansy są dziś niskie, nie oznacza, że tak będzie w przyszłości. To promocja.
No i jak, mając takich specjalistów LOT ma szansę na konkurowanie z innymi liniami lotniczymi?
Podkarpacie znacząco poprawiło bazę narciarską
Zobacz całość »W ostatnich latach znacząco poprawiła się baza narciarska na Podkarpaciu. Większość tras jest sztucznie naśnieżana oraz oświetlona, przybyło także obiektów noclegowych. Łagodne stoki Podkarpacia mogą być więc dobrym miejsce na rodzinne narciarstwo.
Narciarską stolicą Bieszczad cały czas pozostają Ustrzyki Dolne, mające dwie stacje narciarskie: trudniejszą Lawortę oraz łagodniejszą Gromadzyń. Laworta z trasą o długości 1200 metrów oraz homologacją międzynarodowej organizacji narciarskiej FIS dysponuje dwoma wyciągami orczykowymi i nowoczesnym wyciągiem krzesełkowym. Łącznie mogą przewieźć 2,5 tysiąca osób na godzinę. Na szczycie znajduje się taras widokowy. Bronisław Mrugała, właściciel Laworty i Gromadzynia poinformował - Kupiliśmy nowy ratrak, przygotowaliśmy nartostradę długości półtora kilometra.
Na Gromadzyniu są trzy trasy: 750, 800 i 900 metrów oraz trzy wyciągi, które w ciągu godziny przewożą 3,5 tysiąca osób. Do dyspozycji jest również parking na kilkaset samochodów. Narciarze mogą też skorzystać z ciepłych posiłków i napojów serwowanych w drewnianej, stylowej restauracji U Gały.
Mrugała podkreśla, że zainteresowanie Bieszczadami, a głównie Ustrzykami Dolnymi rośnie z roku na rok. Jednak nie nadąża za tym baza noclegowa. Zaznacza - Na święta i sylwestra większość miejsc w ośrodkach wypoczynkowych i gospodarstwach agroturystycznych wykupiona została trzy miesiące wcześniej.
Od ubiegłego sezonu nowością na podkarpackiej mapie narciarskiej stał się Przemyśl. Praktycznie w centrum miasta, na zboczu góry Zniesienie uruchomiona została stacja narciarska. Jej budowa kosztowała kilkanaście milionów złotych. Zbudowano dwie kolejki krzesełkowe oraz dwie trasy narciarskie o łącznej długości ponad 1600 metrów i różnicy poziomów 110 metrów. Trasy są oświetlone oraz sztucznie naśnieżane. Mariusz Zamirski, dyrektor Przemyskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji poinformował - W tym roku przybędzie tzw. ośla łączka dla początkujących narciarzy z wyciągiem orczykowym. Dodatkowo w grudniu zeszłego roku uruchomiono tam również tor saneczkowy. Powstały dwa pawilony gastronomiczne i powiększono parking. Na miejscu znajduje się wypożyczalnia sprzętu oraz szkółka narciarska.
Józef Konieczny, prezes klubu Stal Sanok, zarządcy stoku w Karlikowie zaznacza - W tym sezonie został otwarty minihotel na 20 miejsc noclegowych. Jest to bardzo popularny stok, chętnie odwiedzany głównie w weekendy. Trasa o długości 1200 metrów przeznaczona jest szczególnie dla średnio zaawansowanych narciarzy. Wyciąg posiada dwie nitki podwójnych orczyków, które wożą dwa tysiące osób na godzinę. Stok jest oświetlony, sztucznie naśnieżany oraz ratrakowany. Jednak górna część trasy nie jest osłonięta od wiatru i jeżeli pokrywa śniegu jest cienka, odsłaniają się kępy trawy i tworzą muldy. Natomiast w przypadku zamieci, są problemy z dojechaniem pod stok, gdyż jedyna droga jest zasypywana tak, że nawet pługi wirnikowe nie pomagają.
Na miejscu można wypożyczyć sprzęt oraz wynająć instruktora. Dla narciarzy, uwielbiających trudności, godny polecenia jest wyciąg na stoku Dzidowej w Bystrem koło Baligrodu. Ma trasę zjazdową długości blisko kilometra dla wyczynowców z homologacją FIS. Ze względu na pochyłość stoku w górnej części, powstają problemy z jego utwardzeniem. Znajduje się tam też druga trasa: dla początkujących. Obie są oświetlone, ratrakowane oraz sztucznie naśnieżane. Wyciąg znajduje się przy luksusowym ośrodku, który przez wiele lat należał do rzeszowskiej firmy Zelmer. Jesienią zeszłego roku kupiło go przedsiębiorstwo drobiarskie z Poznania. Jeszcze przed sezonem poszerzono oraz wyremontowano dolną stację wyciągu. Dużym plusem tego miejsca jest ogromny, bezpłatny parking. Danuta Habowska z ośrodka w Bystrem poleca - Oferujemy gościom także bezpłatny basen, saunę, siłownię i salę do gry w tenisa.
Na stoku góry Kiczera w Puławach Górnych (Beskid Niski), Beskidzkie Towarzystwo Turystyczne Przełom Wisłoka prowadzi wyciąg i każdego roku stara się przygotować dla narciarzy nowe atrakcje. W tym sezonie otworzono nową trasę oraz ustawiono tyczki slalomowe w miejscu, które nie utrudnia korzystania ze stoku.
Hodowla muld stanowi już stały element wielu stacji narciarskich na świecie. Jednak w Polsce jest jeszcze mało znana. W Puławach powstanie taki oznakowany fragment stoku, przeznaczony tylko dla zaawansowanych narciarzy, którzy chcą sprawdzić swoje umiejętności w trudnych warunkach. Specjalnie przygotowane do tego muldy znajdą się w wybranym miejscu, aby nie utrudniały zjazdów tym, którzy ich nie znoszą.
Przy wyciągu w Puławach jest wypożyczalnia sprzętu oraz działa szkółka narciarska. Długość trasy wynosi od 900 do 1200 metrów. Wyciąg krzesełkowy przewozi 1200 osób na godzinę.
Puławy Górne mogą poszczycić się także pięknym, płaskim terenem z dzikim krajobrazem do uprawiania narciarstwa biegowego. W pobliżu znajduje się wiele gospodarstw agroturystycznych, w których można skorzystać z niedrogiego noclegu lub zamówić smaczny posiłek.
W Weremieniu, kilka kilometrów od Leska znajdują się wyciągi narciarskie stacji Lesko-ski. Są tam dwie trasy: szeroka i bardziej stroma o długości 680 metrów oraz węższa, bardziej pozawijana o długości 750 metrów. Działają dwie nitki nowoczesnych wyciągów talerzykowych, które przewożą 750 osób na godzinę. Przy ośrodku znajdują się domki oraz minihotelik. Urszula Matuszewska, pracownica ośrodka zaznacza - Wszystko jest przygotowane dla narciarzy. W okresie między świętami a sylwestrem wszystkie miejsca w ośrodku wykupione zostały jeszcze w lipcu. Dodaje - Gdyby pogoda nie dopisała, to przygotujemy inne atrakcje.
Dwie, dobrze przygotowane trasy o długości 400 i 700 metrów z dwoma wyciągami orczykowymi znajdują się w Arłamowie. Kilka lat temu był tam ośrodek rządowy, który bardzo lubił Edward Gierek i inni działacze partyjni. Obecnie jest to luksusowy ośrodek dla bogatszych turystów. Ośrodek ma własną stadninę koni. Jeżeli nie dopisze pogoda, można konno zwiedzać okolicę.
Dla stacji narciarskich w Bieszczadach oraz w Przemyślu ważnymi klientami są narciarze z Ukrainy, którzy u siebie nie mają takiej bazy narciarskiej. Jan Jarosz, odpowiedzialny za promocję w przemyskim magistracie zaznacza - Z milionowego Lwowa to zaledwie sto kilometrów. Turyści przyjeżdżają też z Kijowa, Odessy i wschodniej Ukrainy. Mogłoby być ich jeszcze więcej, ale problem stanowią kolejki na granicy. Bronisław Mrugała podkreśla - Jeżeli muszą stać na granicy kilka godzin, odechciewa im się wszystkiego.
Właściciele stacji narciarskich, hoteli oraz restauracji cenią sobie ukraińskich turystów, gdyż są zamożni, a dodatkowo mili i kulturalni. Władze Przemyśla specjalnie dla nich przygotowały foldery w języku ukraińskim, natomiast bieszczadzkie stoki reklamowane są w ukraińskich biurach podróży.
Ustroń: Na Czantorię nowym wyciągiem w 5 minut
Zobacz całość »Jeszcze w zeszłym sezonie, podczas wjazdu koleją krzesełkową na Czantorię, można było zmarznąć do szpiku kości. Wówczas podróż trwała ponad kwadrans. Teraz, dzięki nowemu wyciągowi, skróciła się do pięciu minut. Dodatkowo na wjazd na Czantorię teraz trzeba tylko czekać 5 - 10 minut, a nie jak wcześniej pół godziny,
W drugiej połowie listopada ubiegłego roku, zbocza Czantorii wyglądały jeszcze jak wielki plac budowy. Ustawiano wówczas ostatnie podpory w najbardziej stromych partiach stoku. Nowy wyciąg z czteroosobowymi kanapami, ruszył pod koniec grudnia. Dzięki niemu Ustroń stał się jedną z najważniejszych miejscowości narciarskich w Beskidzie Śląskim.
Kolejka krzesełkowa na Czantorię powstała blisko czterdzieści lat temu i nie spełniała już oczekiwań narciarzy. Czantoria jest najdalej na północ wysuniętą górą Beskidu Śląskiego. Jest najlepiej widoczna zarówno ze śląskich równin, jak i z drogi, która biegnie przez Cieszyn w Alpy oraz na południe Europy. Niestety, bardzo często na jej stokach nie ma zimą śniegu. Czantoria, która wznosi się stromymi stokami ponad 500 metrów nad doliną Wisły oraz dachami Ustronia, jest narażona na powiewy ciepłych wiatrów oraz zmiany pogody. Śniegu pada tam mniej, a jego pokrywa znacznie szybciej topnieje niż na Skrzycznem lub Stożku. Bez armatek śnieżnych, na dobre warunki narciarskie można było liczyć tu zaledwie dwa lub trzy tygodnie w sezonie. W wyniku tego Czantoria nie zyskała miana góry dobrej dla narciarzy.
Andrzej Nowiński, prezes Stowarzyszenia i Promocji Ustronia wspomina - Prawie sam na niej jeździłem. Panowało przekonanie, że trasy, które z niej prowadzą, są niebezpieczne i że nie da się ich dobrze przygotować. Dodał też, że nigdy się o to specjalnie nie starano. Działania podjęto dopiero cztery lata temu, gdy na liczącej 1600 metrów trasie czerwonej, jednej z najciekawszych oraz najszybszych w Beskidach, zainstalowano urządzenia do sztucznego naśnieżania.
Prezes Matuszyński wyjaśnia - Zmodernizowaliśmy trasy i wyzbieraliśmy z nich wszystkie kamienie, nawet całkiem małe. Zdecydowaliśmy się też na naśnieżanie łopatami dłuższej, liczącej 2600 m trasy niebieskiej.
Narciarze docenili wysiłki i ich liczba błyskawicznie wzrosła z 50 do 300 tys. w ciągu sezonu. W wyniku tego przed dolną stacją wyciągu zaczęły tworzyć się coraz dłuższe kolejki. W soboty i niedziele na wyjazd trzeba było czekać aż półtorej godziny.
Podczas tegorocznego sezonu, narciarze muszą czekać maksymalnie 5-10 minut. Nowy wyciąg wwozi na górę 1800 osób w ciągu godziny, czyli trzy razy więcej niż stary.
Czantoria (995 m n.p.m.) już wcześniej cieszyła się niemałą sławą, ale przede wszystkim wśród amatorów górskich wędrówek oraz pięknych widoków. Z jej wierzchołka podziwiać można krajobrazy czeskiego Beskidu Śląsko-Morawskiego. Natomiast na północy przy dobrej pogodzie można zobaczyć miasta Śląska.
Tej zimy Ustroń może stać się również jedną z najmodniejszych w kraju stacji narciarskich. Dużym plusem jest jego dostępność. Ustroń oddalony jest tylko o godzinę jazdy samochodem od aglomeracji śląskiej.
Poza okresem ferii, turyści nie powinni mieć kłopotów ze znalezieniem miejsca noclegowego. Ustroń, który od dawna znany jest jako uzdrowisko i miejscowość wczasowa, dysponuje około 6000 miejsc noclegowych. W mieście znajduje się między innymi kilkanaście ośrodków nastawionych na odnowę biologiczną oraz osiem sanatoriów.
W Ustroniu, po całym dniu na nartach można wykąpać się w basenie z gorącą solanką jodowo-bromową.
Do rozwoju Ustronia, jako uzdrowiska przyczynili się dawni hutnicy, którzy pracowali przy wielkich piecach oraz arcyksiążę Albert Habsburg i Edward Gierek. W XVIII w. rozpoczęto wydobywanie pod Ustroniem rudy darniowej oraz założono hutę. Wówczas hutnicy odkryli, że woda ogrzewana wrzucanym do niej żużlem wielkopiecowym łagodzi bóle mięśni oraz stawów. W 1804 roku arcyksiążę, chcąc "aby gorące wody uzdrawiały chorych", nakazał wybudować łaźnię oraz zachowany do dziś hotel Kuracyjny. Natomiast Gierek razem z wojewodą katowickim gen. Ziętkiem mieli w Ustroniu swoje domy i przyczynili się do powstania nowej dzielnicy uzdrowiskowej Zawodzie.
W latach 70-tych na stoku Równicy wybudowano nowoczesne sanatorium, zakład przyrodoleczniczy oraz 15 budynków w kształcie piramid, w których znajdują się mniejsze sanatoria i domy wypoczynkowe. Piramidy z czasów PRL przyciągają miłośników historii oraz architektury.
Atrakcją na skalę europejską mogą stać się położone nad odnogą Wisły, Młynówką, budowle dawnej huty. Właśnie opracowywane są plany turystycznego zagospodarowania tego wyjątkowego terenu, gdzie zabytkowe obiekty przemysłowe wrastają w brzegi rzeki, jakby były częścią natury.
Pomimo, że wielkie piece sto lat temu przeniesiono do Trzyńca, Ustroń cały czas słynie ze swoich kuźni. Hutnictwu oraz kowalstwu poświęcony jest osobny dział w miejscowym muzeum, które znajduje się w dawnym budynku dyrekcji huty Klemensa.
Andrzej Nowiński zaznacza - Nasze miasto ma różne oblicza. Dziś Ustroń staje się nowoczesnym ośrodkiem narciarskim.
Małopolska: więcej atrakcji dla narciarzy
Zobacz całość »Kilka nowych kolejek krzesełkowych, karczmy regionalne, lepiej przygotowane stoki, wygodniejsze kwatery i pensjonaty oraz ceny na takim samym poziomie oferuje w tym roku dla narciarzy Małopolska.
Jednak największą atrakcją będzie nowootwarty aquapark na zakopiańskiej Antałówce, stanowiący doskonałe miejsce do odpoczynku po nartach. Łączna powierzchnia tafli wody w aquaparku wynosi blisko 1500 metrów kwadratowych.
W Zakopanem cały czas bardzo cenionym miejscem przez narciarzy jest Kasprowy Wierch z typowo alpejskimi stokami w kotłach Gąsienicowym i Goryczkowym. Niestety, w tym sezonie nie zostanie oddana jeszcze odnowiona i przewożąca dwa razy więcej osób kolejka linowa z Kuźnic na szczyt Kasprowego. Polskie Koleje Linowe zbyt późno otrzymały pozwolenie na budowę i zdążyły tylko wymienić fundamenty pod podporami. Jerzy Andrzej Laszczyk, prezes PKL poinformował - Na zimę roboty przerwaliśmy, aż do końca kwietnia będziemy wwozić gości na Kasprowy jeszcze starymi wagonikami. Prace ponownie ruszą w maju, aby do końca 2007 roku nowa kolejka była już gotowa.
Jeszcze nie wiadomo, czy będzie można jeździć na głównej trasie Gubałówki. Cały czas jest ona przegrodzona w poprzek siatką przez rodzinę Gasieniców-Byrcynów, która nie dogadała się jeszcze z PKL w sprawie ceny oraz zasad używania jej gruntów.
Wygodniej można jeździć na Polanie Szymoszkowej i na Nosalu. Otworzono też nowy stok narciarski na Harendzie, po prawej stronie, za stacją Orlenu przy wjeździe do Zakopanego. Dotychczas były tam tylko trzy orczyki. Właściciele ośrodka narciarskiego zbudowali czteroosobową kolejkę krzesełkową z wygodnymi, ciepłymi fotelami oraz taśmą rozbiegową. Kolej liczy 650 metrów długości i ma dużą różnicę wzniesień (210 metrów). Przygotowano też oświetlony i sztucznie naśnieżany stok z nowymi trasami o długości 900, 1000 i 1200 metrów o różnych stopniach trudności. Jedna z nich jest bardzo stroma i uzyskała homologację FIS. Jan Strączek, prezes spółki, która jest właścicielem ośrodka na Harendzie zachwala - Z górnej stacji kolejki mamy wspaniały widok na Tatry i Zakopane. Stacja ma parkingi na około 400 samochodów osobowych i 15 autobusów.
Zakopiański aquapark działa od 17 grudnia 2006 roku. Efektowny gmach z betonu, marmuru, szkła oraz metalu wkomponowany został w stok Antałówki w centrum miasta, przy ulicy Jagiellońskiej. Główna hala ma aż 30 metrów wysokości i przeszkloną ścianę, przez którą można podziwiać panoramę Tatr. W sumie powierzchnia tafli wody wynosi około 1500 metrów kwadratowych. Nieregularne w kształcie baseny zbudowano na różnych poziomach. W hali są dwa duże baseny, brodzik dla dzieci, wanny z jacuzzi, dzika rzeka oraz pięć zjeżdżalni, z czego najdłuższa ma 185 metrów.
Klienci aquaparku mogą skorzystać też z basenu pod gołym niebem z wodą ze źródła geotermalnego o temperaturze 32 stopnie Celsjusza. Edward Nadarkiewicz, prezes spółki Polskie Tatry, która wybudowała aquapark wykorzystując pieniądze z Unii Europejskiej zaznacza - Jednorazowo może korzystać u nas z kąpieli tysiąc osób.
W zakopiańskim parku wodnym są też: sauny, sala śniegowa, kręgielnia, bary oraz restauracja. Dla niepełnosprawnych, w budynku umieszczono specjalne windy.
Nowe atrakcje powstały również w okolicach Zakopanego i na Podhalu. Na stoku przy drodze, która prowadzi przez Witów powstała nowa stacja narciarska. Spółka górali zdecydowała się zbudować tam czteroosobową kolejkę krzesełkową o długości 1000 metrów oraz krótki orczyk dla dzieci. Z górnej stacji kolejki rozpościera się piękny widok: od Świnicy na całe Tatry Zachodnie. Stanisław Gut, jeden z właścicieli stacji zaznacza - Stok jest szeroki, oświetlony i sztucznie naśnieżany. Mamy też bezpłatny parking na ponad 300 samochodów.
Stacja narciarska Małe Ciche wzbogaciła się o nowy wyciąg orczykowy o długości 600 metrów. Poszerzony został również stok narciarski, który w niektórych miejscach ma nawet 200 metrów.
W Białce Tatrzańskiej, na Kotelnicy urządzono według światowych wzorów snowpark dla amatorów jazdy na desce, natomiast na Bani nową czteroosobową kolejkę o długości 320 metrów. Józef Dziubasik z ośrodka narciarskiego na Bani podkreśla - Kolej ta specjalnie przystosowana jest dla tych, którzy się uczą jeździć - łatwo się do niej wsiada.
Do Kotelnicy i do Bani będzie można również wygodniej dojechać, gdyż porządnie wybrukowano prowadzące do nich drogi. Oba ośrodki mają infrastrukturę narciarską oraz wypoczynkową na europejskim poziomie.
W stacji narciarskiej Czorsztyn-Ski w Kluszkowcach powstała nowa wypożyczalnia sprzętu oraz serwis firmowy Winterstigera, jest też więcej barów oraz przedszkole narciarskie, w można pod opieką fachowców pozostawić dziecko na kilka godzin.
Coraz bardziej rozwija się też stacja narciarska w Wierchomli. Od stycznia 2006 roku działa tam bardzo wygodny i elegancki trzygwiazdkowy hotel Wierchomla & Spa Resort, oferujący 198 miejsc w pokojach dwuosobowych i apartamentach. Natomiast w tym sezonie dwukrotnie rozbudowano budynek stacji, dzięki czemu powstała tam restauracja z 230 miejscami, pizzeria i pub urządzony w stylu art déco, nowoczesna przechowalnia na 600 nart, serwis, sklep z ubraniami oraz sprzętem narciarskim. Powiększono też liczbę toalet, a zamiast dwóch kas są cztery. Na stoku działa zimowy plac zabaw oraz snowpark. Na przyszły sezon Wierchomla planuje otworzyć dwie nowe kolejki i dwa wyciągi krzesełkowe.
Pomimo, że Sucha Dolina koło Piwnicznej ma doskonałe warunki do jazdy na nartach, nie są one dostatecznie wykorzystane. Nie wszystkie stoki są oświetlone oraz sztucznie naśnieżane. Natomiast, żeby dostać się z parkingu do wyciągów, należy przejść z nartami około 800 metrów lub zapłacić za jazdę furką. Jednak jest szansa na zmianę. W styczniu otwarty został nowy hotel z 44 pokojami, który urządzono w starym, zdewastowanym schronisku. Zostało ono rozbudowane i unowocześnione przez prywatnego inwestora.
Ośrodek narciarski na Jaworzynie Krynickiej z koleją gondolową cały czas stanowi jeden z najciekawszych ośrodków zimowych w Małopolsce. Ma aż dziewięć urozmaiconych tras. W tym sezonie otworzono nową: od polany Izwór do połowy głównej nartostrady wraz z wyciągiem orczykowym o długości 600 metrów. Na szczycie Jaworzyny powstał wyciąg szkoleniowy dla dzieci. Przeprowadzono także korekty głównej trasy zjazdowej. W jej środku, w miejscu gdzie było płasko i trzeba było odpychać się kijkami, usypano większy spad, natomiast przy zjeździe do dolnej stacji gondoli wygładzono i poszerzono stok, aby nie tworzyły się muldy, co było dotychczas utrapieniem narciarzy. Stanisława Sasak, wiceprezes Kolei Gondolowej Jaworzyna Krynicka podkreśliła także, że przed Bożym Narodzeniem otworzony został w niewykończonej dotychczas części dolnej stacji, trzygwiazdkowy hotel, oferujący 90 miejsc noclegowych.
Przy stokach w podkrynickich Słotwinach otwarta została prawdziwa restauracja, na której brak narciarze narzekali.
Lepsze warunki będą mieli narciarze także w kilku ośrodkach w pobliżu Krakowa. Andrzej Bachleda "Ałuś", współwłaściciel stacji narciarskiej w Sieprawiu poinformował - Poprawiliśmy parkingi, rozbudowaliśmy restaurację, przygotowujemy ogródek zimowy dla najmłodszych. Na stoku Śnieżnicy w Kasinie Wielkiej w miejsce wyciągu orczykowego zamontowana została czteroosobowa kolej krzesełkowa o długości 1100 metrów.
Zmiany nastąpiły także w Laskowej. Została oddana tam do użytku nowa kolejka krzesełkowa mająca aż 1550 metrów długości i poszerzono stok zjazdowy. Podobna, ale krótsza kolejka, licząca 770 metrów będzie wozić narciarzy na Zarabiu w Myślenicach.
W golfowym ośrodku w Paczółtowicach, 30 kilometrów do Krakowa już drugi sezon działa trasa zjazdowa, dość łagodna, o długości 750 metrów, z dwoma orczykami, oświetlona oraz sztucznie naśnieżana. Na polach golfowych urządzono 7,5-kilometrową trasę do narciarstwa biegowego, organizowane są tam kuligi i jazda psimi zaprzęgami. Krakow Valley Golf & Country Club w Paczółtowicach ma własny hotel z restauracją, stadninę koni oraz strzelnicę sportową.
Sekrety luksusowego londyńskiego hotelu teraz dostępne dla polskich widzów
Zobacz całość »W Wielkiej Brytanii serial "Hotel Babilon", który kręcony jest w luksusowym, pięciogwiazdkowym londyńskim hotelu pobił rekord oglądalności w swojej kategorii (5 milionów 740 widzów). Teraz serial będzie emitowany również w Polsce.
Hotel, które "życie" przedstawia seria to obiekt luksusowy. Najtańszy hotelowy pokój w nim kosztuje dwieście funtów za dobę. Dostępne są też apartamenty za trzy i pół tysiąca funtów. Ceny te są wysokie nawet jak na Brytyjczyków.
Prawdopodobnie znaczna większość widzów obejrzy wnętrza tego luksusowego hotelu tylko na ekranie telewizora. Serial pokazuje także to, czego normalnie nie można obejrzeć, czyli zaplecze i kuchnię.
Serial powstał na podstawie dziesięcioletnich doświadczeń autentycznego menadżera hotelu, który jednak zastrzegł sobie anonimowość. Opublikował je w bestsellerowej książce, korzystając przy tym z pomocy znanej autorki Imogen Edwards-Jones. Dlatego też to co widać na ekranie nie jest tworem czyjejś wyobraźni, ale rzeczywistym obrazem pięciogwiazdkowego hotelu i jego sekretów.
Serial "Hotel Babilon" nadawany będzie w TVP2 w niedzielę o godzinie 20.10.
O komunikację Hiltona z rynkiem zadba Agencja PR Partner of Promotion
Zobacz całość »Warszawski hotel Hilton wybrał Agencję PR Partner of Promotion, by opracowała strategię i plan komunikacji obiektu z rynkiem.
Do zadań agencji należeć będzie opracowanie programu i strategii PR, którego celem będzie budowa pozytywnego wizerunku Hilton Warsaw. Agencja będzie prowadzić dla hotelu działania z zakresu media relations w związku z otwarciem nowego hotelu i wprowadzeniem marki Hilton na polski rynek.
Kontrakt Partner of Promotion z Hilton Warsaw jest bezterminowy. Jak dotąd Hilton nie współpracował w Polsce z żadną agencją PR.
Hilton jest najważniejszą marką Hilton Hotels Corporation i jednocześnie najlepiej rozpoznawalną globalnie marką z branży. Kojarzony jest klientom z prestiżem i komfortem, gwarantuje najwyższej jakości usługi i standardy, bez względu na cel podróży - prywatny, czy biznesowy.
Pierwszy hotel pod tą marką otworzył Konrad Hilton w Cisco w stanie Texas w 1919 r. Obecnie pod marką Hilton na świecie działa ponad 500 hoteli.
Adriatyk buduje sieć biur franczyzowych
Zobacz całość »Touroperator Adriatyk proponuje agencjom turystycznym stworzenie sieci biur podróży zgodnie z hasłem przewodnim "W grupie jesteśmy silniejsi". Sieć będzie opierała się na zasadach franczyzy. Adriatyk zapowiada, iż do końca roku 2007 nie będzie pobierał opłaty wstępnej ani licencyjnej (comiesięczny procent od obrotów) za to zapewni negocjowanie wyższych prowizji u touroperatorów, bezpłatne wykonanie afiliacji systemu informowania o ofertach i rezerwacji on-line (u tych touroperatorow, u których jest to możliwe), szkolenia dla pracowników, inwestycje w internetowe kampanie reklamowe i wiele innych.
Adriatyk zaczął już pozyskiwanie agencji turystycznych do współpracy. Podczas tegorocznego cyklu promujących ofertę na lato 2007 touroperator spotkał się w siedmiu miastach z ponad 950 agentami. Oprócz prezentacji katalogu lato 2007, omówienia nowości i zasad współpracy na platformie internetowej, zarząd Adriatyku zaprezentował biurom nowatorską propozycje współpracy - franczyze usług turystycznych.
Franczyza, zdaniem touroperatora Adriaryk to skuteczna i sprawdzona forma współpracy także w zakresie sprzedaży usług turystycznych. To również też jedna z bezpieczniejszych form prowadzenia działalności gospodarczej, pozwalająca na bardziej efektywny system sprzedaży agencyjnej.
Oferując agencjom współpracę Adriaryk chce stworzyć sieć biur multi agencyjnych - promującej sprzedaż oferty wielu touroperatorów oraz rozwój na rynku turystycznym, bez ograniczenia samodzielności i indywidualności. Dzięki wiedzy i doświadczeniu stworzymy w Polsce silną i stabilną sieć, odporną na zmiany na konkurencyjnym rynku turystycznym - reasumuje, Martyna Fon.
Śnieg paraliżuje południowe Niemcy!
Zobacz całość »Południowa część Niemiec została sparaliżowana przez opady śniegu i gołoledź. Już w nocy z wtorku na środę pojawiły się utrudnienia w ruchu drogowym. - Na niektórych odcinkach autostrady A8 prowadzącej z Monachium przez Stuttgart do Karlsruhe obowiązuje zakaz ruchu dla ciężarówek powyżej 3,5 ton- powiedział rzecznik niemieckiego automobilklubu ADAC Klaus Reindl.
W Badenii-Wirtembergii doszło do około 500 wypadków, w których 34 osoby odniosły obrażenia. Podobna sytuacja była w sąsiadującej Bawarii. W pobliżu Monachium na autostradach A9 i A91 w czasie kilku godzin doszło do 9 groźnych wypadków.
Trudności w funkcjonowaniu komunikacji miejskiej wystąpiły także w Monachium i Stuttgarcie. Pociągi i autobusy miały opóźnienia.
W Stuttgarcie zostało zamknięte lotnisko, jednak już przed południem wyleciały z niego pierwsze samoloty. Na wznowienie lotów czekało 1000 pasażerów. Opóźnienia miały miejsca także na lotniskach w Dreźnie i Lipsku.
Zostały także zamknięte niektóre przejścia graniczne na południu Niemiec.
::: 2007-01-26 :::
Modlin - ratunek dla zatłoczonego Okęcia - już w 2008 roku
Zobacz całość »Wg informacji Puls Biznesu, w październiku 2008 r., Warszawa będzie miała nowe regionalne lotnisko. Już w tym roku, mają być rozpoczęte prace w Modlinie.
Port lotniczy w Modlinie, będzie nastawiony przede wszystkim na obsługę pasażerów tanich linii lotniczych. Spekuluje się, iż w 2009 r. będzie ich ok. 943 tysięcy, czyli aż 93 % wszystkich odprawionych pasażerów.
W 2011 r. port ma zwiększyć zakres swoich usług o przewozy towarowe i pocztowe. Początkowo przepustowość terminalu cargo o powierzchni 7 tys. mkw., będzie wynosiła 15 tys. ton. Jednak do 2017 r., jego parametry mają zwiększyć się dwukrotnie.
Budowa lotniska, która ma się zakończyć w 2019 r., będzie przebiegać w trzech fazach. Spółka Mazowiecki Port Lotniczy Warszawa-Modlin, na tą inwestycję przeznaczy ok. 544 mln zł. Zgodnie z zamierzeniami, Modlin i Okęcie stworzą tzw. system lotnisk komplementarnych. Głównym zadaniem portu modlińskiego, będzie odciążenie warszawskiego lotniska np. poprzez obsługę lotów nocnych, które nie mogą być wykonywane z Okęcia.
Kraków: Urzędniczki skazane za nieprawidłowości przy nadbudowie hotelu
Zobacz całość »Dwie urzędniczki nadzoru budowlanego w Krakowie zostały skazane na kary pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz grzywny za nieprawidłowości przy nadbudowie zabytkowej kamienicy przy ulicy Szerokiej 12 w Krakowie w celu utworzenia tam hotelu.
Gotowy hotel nie został otwarty dla gości.
W śledztwie podejrzanych jest kilka osób, w tym także wojewódzki konserwator zabytków, inwestor, kierownik budowy oraz projektanci.
Oskarżone urzędniczki przyznały się do winy oraz złożyły wniosek o dobrowolne poddanie się karze. 20 grudnia ubiegłego roku Sąd Rejonowy dla Krakowa Podgórza zaakceptował uzgodnione z prokuraturą kary oraz ogłosił wyrok.
Dorota W., inspektor nadzoru budowlanego w powiatowym inspektoracie, która nie dopełniła obowiązków prowadzenia postępowania administracyjnego zgodnie z przepisami, a także nie reagowała na prowadzenie prac niezgodnych z projektem i wbrew zakazowi ich prowadzenia, dodatkowo przy kontroli wpisywała wyłącznie działania, które świadczyły na korzyść inwestora, skazana została na półtora roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata oraz 1500 zł grzywny.
Grażyna Ch., kierowniczka dzielnicowego referatu architektury i budownictwa Urzędu Miasta Krakowa, która poświadczała nieprawdę w zatwierdzonym przez siebie projekcie budowy oraz pozwoleniu na budowę, skazana została na rok i cztery miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata oraz 1000 złotych grzywny.
Bogusława Marcinkowska, rzeczniczka prokuratury podkreśliła - To, że urzędniczki potwierdziły nasze ustalenia, same przyznały się do winy i dobrowolnie poddały karze wskazuje, że działania prokuratury są skuteczne, a ustalenia trafne.
Śledztwo dotyczy nielegalnej nadbudowy trzech pięter na dwupiętrowej XV-wiecznej kamienicy. Nadbudowa doprowadziła do zniszczenia wpisanej w 1933 roku do rejestru zabytków kamienicy, zakłóciła zabudowę urbanistyczną zabytkowej części Krakowa oraz spowodowała zagrożenie budowlane (w sąsiednich budynkach zakłócone zostały ciągi kominowe oraz popękały ściany).
Powstały w kamienicy hotel został zaplombowany dzień przed otwarciem. Prokuratura uważa, że w ten sposób zapobiegła katastrofie zagrażającej ludziom.
Zarzuty postawiono kilku osobom, w tym: wojewódzkiemu konserwatorowi zabytków, inwestorowi, kierownikowi budowy, projektantom oraz urzędnikom. Janowi J., wojewódzkiemu konserwatorowi zabytków prokuratura zarzuca niedopełnienie obowiązków oraz przekroczenie uprawnień, które polegało między innymi na niewpisaniu kamienicy do rejestru zabytków oraz na niezahamowaniu jej dewastacji przez wydanie pozwolenia na nadbudowę.
Magistrackim urzędnikom postawiono zarzuty niedopełnienia obowiązków oraz przekroczenia uprawnień i poświadczenia nieprawdy w dokumentach. Współprojektanci i inwestor zostali oskarżeni o naruszenie przepisów budowlanych i ustawy o ochronie zabytków, a także o spowodowanie zagrożenia katastrofą i narażenie zdrowia i życia ludzi.
W czerwcu ubiegłego roku do śledztwa dołączono także sprawę katastrofy budowlanej do której doszło w Katowicach przy ulicy Stawowej, ponieważ w obu sprawach podejrzanymi są ci sami projektanci. Do sprawy włączano jeszcze inne przypadki samowoli budowlanych, stosowane przy przeróbkach i modernizacji zabytkowych budowli, miedzy innymi przy ulicy Szczepańskiej i Agnieszki w Krakowie.
Krakowska prokuratura prowadzi również śledztwo dotyczące remontu płyty Rynku Głównego, ze szczególnym uwzględnieniem sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy budowlanej na pracujących pod ziemią robotników oraz zasadności procesów decyzyjnych urzędników z organów administracyjno-budowlanych.
Czeki turystyczne zdążą wejść w życie przed latem 2007?
Zobacz całość »Pomimo obietnic rządu, nie zakończono jeszcze prac nad ustawą, pozwalającą na korzystanie w tym sezonie letnim z czeku turystycznego.
Wg informacji Polskiej Organizacji Turystycznej, prace nad projektem nowych regulacji wciąż trwają i nie należy wykluczać, że do rozpoczęcia letniego sezonu turystycznego, parlament zdąży przyjąć niezbędne regulacje. Natomiast Ministerstwo Gospodarki zaznacza, że projekt jest już w fazie uzgodnień resortowych i wkrótce może zostać przesłany do Sejmu.
Bony turystyczne, mają stać się środkiem płatniczym za wczasy w kraju. Prawdopodobnie pracownicy będą mogli płacić czekami turystycznymi, nie tylko w biurach turystycznych czy gospodarstwach agroturystycznych, ale również za samodzielnie zorganizowany wypoczynek w Polsce. Bony będą przydzielane pracownikom przez pracodawców, którzy będą mogli je nabyć od Polskiej Agencji Rozwoju Turystyki, ze środków zakładowego funduszu świadczeń socjalnych. Czeki te, mają być imienne i nie będzie można dokonać ich wymiany na gotówkę, czy odstąpić znajomym. Pracodawcy nie będą mieli wolnej ręki w przydzielaniu bonów, gdyż o tym zdecydują pracownicy.
Choć bony nie będą obciążone składkami płaconymi do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, czy podatkiem dochodowym od osób fizycznych, nie wzbudzają aprobaty u osób, które będą mogły z nich skorzystać. Dla wielu z nich to bony zakupowe (mimo opodatkowania), są dodatkowym wynagrodzeniem. Ponadto większość osób, już deklaruje, że za otrzymane turystyczne czeki, będzie płacić za wypoczynek... znajomych, którzy odkupią od nich czeki.
Zaczyna się białe szaleństwo
Zobacz całość »- Nareszcie pada śnieg - odetchnął z ulgą , właściciel wyciągu na górze Dąbrówka w Suwałkach. Razem z nim cieszą się inni właściciele wyciągów i wypożyczalni sprzętu narciarskiego na Podlasiu.
- Bankructwa na razie nie ogłaszam, ale to szczęście, że w końcu pada - mówi Jędrzej Czarnowski, właściciel Nadnarwiańskiego Ośrodka Narciarstwa Nizinnego w pobliskich Nowosiółkach. - Może w końcu zaczniemy zarabiać? Synoptycy zapewniają, że śniegu na Podlasiu, póki, co, nie zabraknie.
- Będzie padać przez całą noc i w czwartek do południa - mówiła wczoraj Bogumiła Dąbrowska - Sakowicz, dyżurny synoptyk Biura Prognoz Meteorologicznych IMGW w Białymstoku. - Śnieg spadnie też pod koniec tygodnia. Zrobi się zimniej - temperatura już najbliższej nocy wyniesie 13 stopni poniżej zera.
Na wyciągach narciarskich już od wczoraj, gdy chwycił mróz, zaśnieżane są stoki.
- Jeśli pogoda się utrzyma, sztuczne naśnieżanie będziemy mogli wyłączyć, a pierwszych narciarzy przyjąć już w niedzielę - powiedziała Justyna Charkiewicz, prezes zarządu Centrum Sportowo - Rekreacyjnego "Piękna Góra" .
Wówczas zostaną otworzone 4 wyciągi narciarskie, czyli ponad 2 tysiące metrów tras narciarskich o różnorodnej skali trudności, kolej linowo-krzesełkowa i profesjonalny tor saneczkowy. Centrum oferuje wypożyczenie sprzętu oraz korzystanie z rad doświadczonych instruktorów narciarstwa i snowboardu. Dodatkowo dużym plusem są miejsca noclegowe w znajdującym się obok Zajeździe pod Piękną Górą, gdzie niedawno otworzono kompleks rekreacyjny z basenem, sauną i jacuzzi.
Stoki pod Suwałkami na górze Dąbrówka są także przygotowane do sezonu. - Ale żeby narciarze mogli u nas pojeździć, potrzeba co najmniej 20-centymetrowej pokrywy śniegu. Może się uda w weekend - komentuje właściciel wyciągu Wacław Szostakowski. 300 metrów, tyle ma zjazd na stoku, istnieje możliwość wypożyczenia sprzętu, opłacenia nauki i skorzystania z pomocy instruktorów. Tu sytuacja z noclegami wygląda nieco gorzej, bo do najbliższych kwater w Starym Folwarku jest blisko 10 kilometrów.
Stacja Narciarska w Rybnie koło Łomży już od zeszłego roku również daje możliwość zabawy dla wielbicieli białego szaleństwa. Są tu trzy wyciągi i trasy narciarskie ( 1500 metrów). Znajduje się tu wypożyczalnia sprzętu i doświadczeni instruktorzy. W namiocie z kominkiem można skorzystać z serwowanych obiadów. Najbliższe noclegi znajdują się w Łomży, około 10 kilometrów dalej.
Zostaną obniżone opłaty lotniskowe w UE?
Zobacz całość »Komisja Europejska chcąc obniżyć opłaty lotniskowe w UE, dała propozycję dyrektywy, mającej skłonić zarządy lotnisk do ustalenia stawek w drodze konsultacji z liniami lotniczymi.
- Chodzi o więcej przejrzystości i więcej współpracy między właścicielami i użytkownikami lotnisk, co zapewni równe traktowanie wszystkich linii lotniczych - tłumaczył na konferencji prasowej unijny komisarz ds. transportu Jacques Barrot.
Jeśli wystąpią spory interweniować będą poszczególnych krajach specjalnie powołane, niezależne organy regulujące, które przewidziane są w dyrektywie. Ich zadaniem będzie głównie pilnowanie czy lotniska posiadają przejrzyste cenniki obsługi samolotów i pasażerów a także nie wyróżniają poszczególnych przewodników kosztem innych.
Komisja Europejska nie podjęła decyzji na ustalenie odgórnych stawek za poszczególne usługi, myśląc, iż wystarczy tylko określenie zasad kalkulacji opłat. Nowe przepisy, jeśli zostaną przyjęte przez rządy państw UE i Parlament Europejski będą ważne dla pasażerów ze względu na fakt, że opłaty lotniskowe są zwykle sporą częścią ceny biletu za lot.
Linie lotnicze w Europie narzekają na wzrost opłat lotniskowych w ciągu ostatnich lat, tym samym pasażerowie wraz z rozwojem tanich linii chcą coraz tańszych cen biletu. Jest to przyczyna szukania przez tradycyjne linie sposobów obniżających koszty.
Zderzenie samolotu z cieżarówką: 1 osoba nie żyje
Zobacz całość »Samolot linii lotniczych Air France lądował awaryjnie na polu. Niestety nie udało mu się wyhamować i zderzył się z samochodem ciężarowym jadącym drogą obok. W wypadku zginął kierowca ciężarówki. Pasażerom pojazdu nic się nie stało.
Samolot Air France leciał z Pau w południowej Francji do paryskiego lotniska Charles-de-Gaulle. Na jego pokładzie było 50 pasażerów i 4 członków załogi.
30 i 31 stycznia samoloty British Airways nigdzie nie polecą
Zobacz całość »Linie lotnicze British Airways odwołują wszystkie loty z lotniska Heathrow 30 i 31 stycznia 2007 r. Powodem jest strajk personelu pokładowego. Bardzo możliwe, że samoloty BA nie polecą nigdzie również 5-7 lutego i 12-14 lutego 2007 r.
Odwołując loty już teraz British Airways chce umożliwić pasażerom załatwienia sobie innego połączenia. Pomimo to przewoźnik ma wciąż nadzieję,
na osiągnięcie porozumienia ze związkami zawodowymi.
Na razie wiadomo tylko, iż rozmowy ze związkowcami w sprawie płac i polityki firmy wobec zwolnień lekarskich załamały się w czwartek rano, a strony obwiniają się nawzajem o ich fiasko.
Do związków zawodowych w British Airways należy 11 z 15 tys. członków załogi pokładowej. Już teraz związki wyznaczyły terminy kolejnych strajków na 30-31 stycznia, 5-7 lutego i 12-14 lutego.
Sabre Air - nowa platforma zakupu i wyceny biletów lotniczych teraz również w Europie
Zobacz całość »Sabre Travel Network uruchomiła w Europie ulepszoną platformę zakupu i wyceny biletów lotniczych pod nazwą Sabre Air. Rozwiązanie umożliwia łatwe wyszukiwanie tanich połączeń lotniczych, dzięki prezentowaniu większej ilości alternatywnych tras o zróżnicowanych opcjach cenowych.
Teraz więc klienci biur podróży i biura skorzystają na szybszym i dokładniejszym dostępie do cen biletów lotniczych.
Platforma Sabre Air oparta jest na technologii "systemów otwartych". Jest zintegrowana ze wszystkimi narzędziami Sabre GDS do dokonywania rezerwacji, w wyniku czego oferuje biurom podróży wydajny sposób szukania najtańszych połączeń lotniczych dla klientów. Jedną z funkcjonalności Sabre Air jest opcja "przeskoku o klasę (jump cabin)", która automatycznie przeszukuje zasoby pod kątem niższych lub takich samych cen w wyższej klasie. Oznacza to, że system w momencie, gdy pracownik biura podróży dokonuje rezerwacji w klasie ekonomicznej sprawdza możliwość dokonania identycznej rezerwacji w klasie biznes.
Biura korzystające z Sabre Connected mają dostęp za pomocą jednego klucza do wszystkich informacji o kosztach, z wyraźnym rozróżnieniem na ekranie pomiędzy cenami negocjowanymi przez biuro tzw. private fares, a oficjalnymi.
W ubiegłym roku w Stanach Zjednoczonych, po uruchomieniu platformy Sabre Air, niezależne badanie przeprowadzone przez Topaz International wykazało, że biura podróży, które stosowały Sabre Air, znajdowały najniższe ceny aż 21 razy częściej niż w przypadku innych GDS.
Kluczowym elementem Sabre Air jest Sabre MyFares, nowy system zarządzania cenami. Sabre MyFares to połączenie szerokich możliwości wprowadzania cen z interfejsem graficznym pozwalającym biurom podróży na szybkie i łatwe umieszczanie ich własnych cen tzw. private fares w Sabre GDS. Dzięki Sabre MyFares biura podróży mogą poprawić swoją produktywność i dokładność, redukując tym samym koszty zarządzania i dystrybucji własnych cen, co prowadzi do poprawy jakości obsługi oferowanej nabywcom.
- System ten przyniesie korzyści zarówno biurom podróży jak i klientom z rynku korporacji, gdzie kluczowe znaczenie mają wydajność i czas reakcji na zapytanie ze strony klienta. Dzięki połączeniu Sabre MyFares z naszym rozwiązaniem zakupu tanich przelotów, biura podróży mogą korzystać z łatwego dostępu do pożądanych treści oraz z najlepszych narzędzi do zakupów porównawczych wśród zarówno oficjalnych, jak i prywatnych stawek - powiedział Richard Adams, senior vice president w Sabre Travel Network.
Sabre Travel Network od listopada 2005 r. realizuje globalny projekt konwersji technologii, którego celem jest przeniesienie biur podróży korzystających z systemu Sabre Connected z własnych standardów na bardziej wydajną platformę systemów otwartych. W ponad 28 000 biur podróży w Europie i na Bliskim Wschodzie przeprowadzono z powodzeniem upgrade z Sabre Connected na platformę Sabre Air, w tym w takich krajach jak Rosja, Jordania i Jemen. W ubiegłym roku podobnej konwersji dokonano w 27 000 biur podróży w Ameryce Północnej.
::: 2007-01-28 :::
Grecja: wyższe kary za łamanie przepisów w ruchu drogowym
Zobacz całość »W Grecji parlament przyjął ustawę, mająca podwoić wysokość mandatów za niemal wszystkie naruszenia przepisów drogowych.
Kierowca, który przejedzie na czerwonym świetle zapłaci mandat w wysokości 700 euro, a nie jak dotychczas 334 euro oraz utraci na dwa miesiące prawo jazdy.
Osoby poruszające się motocyklami bez kasków i kierowcy nie zapinający pasów bezpieczeństwa, zapłacą do 300 euro, a nie 166, a także dostaną zakaz prowadzenia pojazdu przez 10 dni.
100 euro i miesiąc bez prawa jazdy to kara za rozmowę podczas jazdy przez telefon komórkowy, bez zestawu głośnomówiącego.
Kierowca prowadzący samochód pod wpływem alkoholu może zapłacić grzywnę w wysokości 1200 euro, w przypadku recydywy do 2 tysięcy euro. Grozi mu też kara pozbawienia wolności na okres do 6 miesięcy.
Za kilka dni oscypek otrzyma certyfikat Unii Europejskiej
Zobacz całość »Na początku lutego oscypek, jako pierwszy polski produkt tradycyjny otrzyma certyfikat Unii Europejskiej. W Nowym Targu na spotkaniu z bacami z Podhala potwierdził tą informację Dariusz Goszczyński, zastępca dyrektora Departamentu Rynków Rolnych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Goszczyński podkreślił - Będziecie musieli teraz sami zadbać o jakość wytwarzanego przez was produktu i pilnować, by oscypek nie utracił prestiżowej marki.
Chroniona unijnym certyfikatem nazwa pochodzenia oznacza, że ser będzie mógł być wytwarzany tylko na określonym, oznaczonym we wniosku obszarze (Podhale i część Żywiecczyzny), według ściśle określonej procedury, z mleka wyłącznie od polskiej owcy górskiej z domieszką maksymalnie 40% mleka krowy czerwonej.
Dla konsumenta, unijny znak oznacza gwarancję wysokiej jakości produktu.
Chroniona nazwa pochodzenia jest najtrudniejszym do osiągnięcia oraz najbardziej prestiżowym znakiem unijnym, który chroni wyroby tradycyjne krajów członkowskich.
Oryginalne oscypki będą specjalnie opakowane, opatrzone numerem producenta i unijnym logo. Opakowanie będzie wykonane z tworzywa, które ulega biodegradacji.
Unijny certyfikat to przede wszystkim prestiż i ochrona przed nielegalną konkurencją, ale również wymogi, które będą musieli teraz spełniać bacowie. Muszą zdobyć certyfikat weterynaryjny, będą także poddawani systematycznym kontrolom.
Dariusz Goszczyński podkreślił - Unia Europejska daje wam wyłączność na produkowanie oscypka, ale też wymaga, by był on produkowany zgodnie z recepturą, którą sami podaliście we wniosku.
Pierwsze dwie kontrole tzw. pilotażowe odbędą się pod koniec kwietnia i w maju. Ewentualne nieprawidłowości, które wychwyci inspekcja nie spowodują jeszcze żadnych sankcji. Niestety, bacowie będą musieli sami płacić za kontrole.
Rusza nietypowe Muzeum Fabryki w Łodzi
Zobacz całość »Muzeum Fabryki w Łodzi prezentuje historię kompleksu fabrycznego Izraela Poznańskiego, gdzie znajduje się Centrum Handlowe Manufaktura. Przewodnicy podkreślają - To pierwsza interaktywna ekspozycja w Łodzi, zupełnie inna niż muzeum włókiennictwa i historii miasta.
Muzeum Fabryki mieści się w jednym z budynków dawnej fabryki Poznańskiego, obok Cinema City, nad kompleksem restauracji. Oficjalne otwarcie miało miejsce w czwartek, 25 stycznia bieżącego roku. Turystom zostanie udostępnione od najbliższego weekendu. Bilet kosztuje 2 zł, jednak w pierwszy weekend wejścia są darmowe.
Zanim otwarto Muzeum Fabryki, organizatorzy zaprosili do jego odwiedzenia przewodników PTTK. Jakub Wawrzyniak z Grupy Fabricum, która prowadzi muzeum zaznacza - To oni oprowadzają turystów na co dzień i najlepiej wiedzą, co ich zainteresuje, co się spodoba, a czego jeszcze brakuje.
Dotychczas muzeum obejrzało kilkadziesiąt osób: wykwalifikowani przewodnicy, kandydaci na pilotów po Łodzi i studenci geografii. Patrzyli trochę inaczej niż większość zwiedzających. Kilkakrotnie oglądali prezentacje multimedialne, z uwagą czytali teksty i słuchali głosu lektora. Wiesław Kaczmarek, prezes łódzkiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami zauważył - Denerwuje mnie jak po raz kolejny słyszę Izrael K. Poznański. Można to "K" pominąć, albo przeczytać Izrael Kalmanowicz. Mimo to przyznał, że muzeum robi wrażenie.
Elżbieta Pędziwiatr, przewodniczka PTTK wyznała - Jestem bardzo zadowolona, że wszystkiego można tu dotknąć, dzieciaki to uwielbiają. Największe wrażenie robią maszyny. Jak się je uruchomi i słyszy ich huk, można sobie wyobrazić, na czym polegała praca w takiej fabryce.
Duży entuzjazm wśród przewodników wzbudziło drzewko bawełniane oraz możliwość zrobienia stemplami własnego wzoru na materiale. Jednak najbardziej wszystkim podobała się prezentacja multimedialna. Dzięki niej można zobaczyć jak cały teren wyglądał w przeszłości i w jakiej kolejności tworzył się kompleks Poznańskiego: kiedy powstała przędzalnia przy ulicy Ogrodowej, a kiedy parowozownia. Adam Nolbert żałuje - Szkoda tylko, że nie pokazano w ten sam sposób pałacu Poznańskiego i osiedla dla robotników. Przecież one stanowią całość.
Jakub Wawrzyniak obiecuje - Już na otwarcie wprowadzamy do prezentacji multimedialnej Pałac Poznańskiego, a z czasem uzupełnimy ją również o domy dla robotników.
Muzeum Fabryki zaprojektował Mirosław Nizio, który także współtworzył Muzeum Powstania Warszawskiego. Jego największą atrakcją są fragmenty kroniki filmowej, która pokazuje pracę fabryki Poznańskiego od podszewki. Znajdują się tam także pamiątki od łodzian. Każdego dnia eksponatów przybywa. Niedawno ktoś przyniósł fotografie rodziny, której trzy generacje pracowały u Poznańskiego, a potem w Marchlewskim i Polteksie.
Muzeum Fabryki czynne jest od wtorku do piątku w godzinach 9.00 - 13.00 i 15.00 - 19.00, w sobotę w godzinach 11.00 - 19.00, w niedzielę w godzinach 10.00 - 18.00. Bilet kosztuje 2 zł. W najbliższy weekend wejście bezpłatne.
Grupa Orbis liczy na bardzo dobry 2007 rok
Zobacz całość »Grupa Orbis ma nadzieję, że bardzo dobry styczniowy trend utrzyma się także w całym 2007 roku. W bieżącym roku spółka zamierza sprzedać dwie lub trzy nieruchomości, jednocześnie zatrzymując część działek pod budowę własnych obiektów.
Jean-Philippe Savoye, prezes Orbisu poinformował - Czwarty kwartał 2006 roku był dla nas dobry, jednak z wynikami musimy poczekać do ich publikacji. Grudzień był dobry, a styczeń tego roku jest nawet bardzo dobry. Jeśli w całym roku styczniowy trend się utrzyma, wówczas będzie to dobry rok dla Orbisu.
Pod koniec grudnia 2006 roku, Orbis podniósł prognozę EBITDA na 2006 rok ze 191 mln zł do 223 mln zł. Spółka zaznaczyła, że podstawą korekty jest zawarcie 28 grudnia 2006 roku umowy sprzedaży gruntu wraz z hotelem Monopol we Wrocławiu.
Orbis zamierza w 2007 roku sprzedać kilka nieruchomości i przeznaczyć około 300 mln zł na nowe inwestycje. Savoye zaznaczył - Chcemy sprzedać kilka nieruchomości w tym roku - dwie lub trzy, jednak zachowamy część działek pod budowę naszych obiektów. Dodał - Jeśli chodzi o inwestycje, to w 2007 roku wydamy około 300 mln zł, w tym na sam Grand w Warszawie 40 mln zł.
Dla porównania, w ubiegłym roku Orbis przeznaczył na inwestycje 200 mln zł.
Obecnie Orbis skupia się na rozbudowie grupy hotelowej. W 2007 mają powstać dwa hotele Etap w Krakowie. Savoye podkreśla - Rozpoczęliśmy też prace nad Ibisami w Kielcach i Elblągu oraz nad niejako kompleksem hoteli w Gdyni - w sąsiedztwie będą Etap, Ibis i Novotel. Niedługo otworzymy też Etap w Gdańsku, którego uruchomienie było blokowane pracami archeologów.
Prezes Orbisu uważa - Sądzę, że po 2010 roku wejdziemy mocniej w segment tańszych hoteli - Etapów i Ibisów. W 2010 roku ilościowo hotele ekonomiczne stanowić będą około 50% wszystkich naszych obiektów, później ten procent może się zwiększyć.
Obecnie Orbis posiada trzy hotele marki Etap, które zostały otwarte w 2006 roku. Oceny ich funkcjonowania będzie można dokonać dopiero w marcu lub kwietniu 2007 roku. Savoye zaznacza - Wskaźnik zajęcia hotelu Etap przy Wisłostradzie w Warszawie wynosi około 60%, ale został on oddany do użytku przed tygodniem. Sądzę, że w 2008 roku wyniesie on 80 %.
Oferta hoteli Etap skierowana jest do klientów indywidualnych, głównie rodzin, młodych małżeństw oraz zwykłych turystów.
Natomiast oferta innych hoteli Orbisu, w szczególności kierowana jest do klientów instytucjonalnych. Prezes zaznaczył, że właśnie do tych klientów została przystosowana polityka firmy.
Do końca 2010 roku Grupa Orbis zamierza mieć około 80 hoteli przy 63 obecnie działających.
Orbis średnio ma 20-25% udziału w polskim rynku hotelarskim. Savoye przyznał, że spółka zamierza utrzymywać ten poziom, ale wszystko zależy od liczby konkurentów na rynku.
Orbis chciał, aby przychód na jeden dostępny pokój (RevPAR) wzrastał 10% w skali roku i taki wynik na pewno na koniec roku osiągnie.
Narastająco po dziewięciu miesiącach ubiegłego roku, Grupa Orbis osiągnęła 58,9 mln zł zysku netto, 80,4 mln zł zysku operacyjnego, 185,5 mln zł EBITDA i 822,5 mln zł przychodów.
Głównym akcjonariuszem Orbisu jest Accor, który posiada 40,6% akcji. BZ WBK AIB Asset Management posiada 12,17% udziałów, 5,9% należy do ING Nationale Nederlanden Polska OFE, a 5,1% do Commercial Union OFE.
MSP chce akcji LOT lub nowelizacji ustawy
Zobacz całość »Ministerstwo Skarbu Państwa prowadzi rozmowy z syndykiem masy upadłościowej Swissair na temat odkupienia 25,1% akcji Polskich Linii Lotniczych. Jeżeli nie osiągnie porozumienia, zaznacza, że przygotuje w trybie pilnym nowelizację ustawy o PLL LOT, której celem będzie zwiększenie wpływu MSP na zarząd LOT-u.
Resort Skarbu napisał w komunikacie - Skarb Państwa posiada około 68% akcji w kapitale spółki, a jedynie 4 czterech przedstawicieli w radzie nadzorczej. Ponadto w radzie reprezentowani są pracownicy około 7% - 3 miejsca oraz syndyk SairLines BV około 25% - 3 miejsca. Jest to paradoksalna sytuacja, w której większościowy akcjonariusz jest praktycznie ubezwłasnowolniony.
MSP wyjaśnia, że sytuacja taka jest wynikiem dokapitalizowana PLL LOT w 2001 roku aktywami Skarbu Państwa. Wówczas zwiększono udział SP z około 51% do obecnych 68%, jednak bez jednoczesnej renegocjacji postanowień umowy z syndykiem dotyczących składu rady nadzorczej.
W komunikacie można przeczytać także - Powyższa sytuacja skutkuje patem decyzyjnym w spółce - od wielu tygodni rada nadzorcza nie jest w stanie wybrać prezesa spółki.
MSP rozważa odkupienie akcji od syndyka, dzięki czemu dojdzie do usprawnienia procesu decyzyjnego. Jeżeli rozmowy z syndykiem nie przyniosą oczekiwanych rezultatów, MSP w trybie pilnym przygotuje zmianę obecnej ustawy o PLL LOT. Poprawka ma stwierdzać, że walne zgromadzenie wybiera zarząd spółki.
MSP podtrzymało również zamiar docelowego wprowadzenia PLL LOT na giełdę oraz pozyskania w ten sposób kapitału na inwestycje.
W środę, 24 stycznia MSP poinformowało, że chce, aby KGHM Polska Miedź SA zakupił pakiet 25,1% akcji PLL LOT od syndyka. Wcześniej resort zaznaczał, że rozważa kilka wariantów transakcji i chce to zrobić bezpośrednio.
Natomiast KGHM podał, że nie otrzymał oferty zakupu akcji LOT-u od syndyka i nie zamierza komentować sprawy.
Według ostatnich informacji, PLL LOT ma trafić na warszawską giełdę na przełomie 2007 i 2008 roku, oferując akcje na GPW przez podwyższenie kapitału o około 30%.
Konkurs na prezesa PLL LOT - kpina, a nie konkurs
Zobacz całość »Jarosław Lazurko, kandydat na prezesa LOT-u zarzuca Ireneuszowi Dąbrowskiemu, wiceministrowi skarbu naciski podczas konkursu. Wyznał, że Dąbrowski sugerować mu, że nawet jeśli wygra, to bez poparcia Ministerstwa Skarbu nic nie będzie mógł zrobić w spółce. Zaznaczył także, że resort skarbu popiera innego kandydata.
Lazurko miał duże szanse. Ma długoletnie doświadczenie w zarządzaniu, od 15 lat jest zarządcą Warszawskich Zakładów Mechanicznych PZL WZM. Miał również głosy sześciu z dziewięciu członków rady.
W poniedziałek, 22 stycznia przed posiedzeniem rady nadzorczej Lazurko spotkał się z wiceministrem Dąbrowskim. Lazurko wyznał - Usłyszałem, że nie mam poparcia skarbu państwa, bo popiera on innego kandydata, pana Dembskiego. Doszedłem do wniosku, że nie będę mógł skutecznie zarządzać spółką. Dodał też, że skarb państwa nie powinien wybierać kandydata, którego popiera, zanim nie przesłucha innych osób.
Lazurko wycofał się z konkursu. Wyjaśnia - LOT potrzebuje szybkiego powrotu do równowagi i walki o rynek. Co z tego, że wygrałbym konkurs, jak bez poparcia skarbu państwa jako prezes nie mógłbym podejmować strategicznych decyzji.
W poniedziałek wieczorem Lazurko swoją decyzję przekazał radzie nadzorczej. Jeden z członków rady nadzorczej LOT wyznał - Przez głośnomówiący aparat powiedział, że musi się wycofać, bo wiceminister powiedział mu, że nie ma poparcia skarbu państwa.
Po burzliwych naradach, rada nadzorcza nie wybrała forsowanego przez skarb państwa kandydata, a wybór prezesa przełożono na 12 lutego.
Przeciwko przebiegowi konkursu protestują związkowcy z LOT-u. Stefan Malczewski, szef "Solidarności" w LOT zaznacza - To skandal! Kpiny, a nie konkurs. Po co robić konkurs, skoro z góry wiadomo, kto ma wygrać. A niewygodnych eliminuje się szantażem.
Sprawą oburzony jest także Aleksander Grad, szef sejmowej komisji skarbu. Poinformował - Natychmiast wystąpimy do ministra skarbu, żeby to wyjaśnił i wyciągnął konsekwencje wobec wiceministra Dąbrowskiego. Wywieranie presji na kandydata w konkursie, żeby się wycofał, to przestępstwo.
Komisja skarbu przyjrzy się dokładniej konkursowi na prezesa LOT-u
Zobacz całość »Związkowcy z LOT-u zaapelowali do sejmowej komisji skarbu, aby zajęła się sprawą konkursu na prezesa spółki. Są bowiem poważne przypuszczenia, iż wiceminister skarbu naciska na kandydatów, których nie chce na stanowisku prezesa.
Jarosław Lazurko, zarządca Warszawskich Zakładów Mechanicznych PZL WZM, jeden z kandydatów na prezesa LOT-u wyznał, że wiceminister skarbu Ireneusz Dąbrowski, który nadzoruje linię lotniczą zasugerował mu, że nawet w przypadku, gdy wygra konkurs, nie będzie mógł podejmować strategicznych dla spółki decyzji, gdyż nie ma poparcia resortu skarbu. Dąbrowski zaznaczył, że ministerstwo popiera innego kandydata, jakim jest Tomasz Dembski, który od połowy listopada 2005 roku pełni obowiązki p.o. prezesa LOT-u, a wcześniej był przedstawicielem skarbu państwa w radzie nadzorczej. Lazurko miał duże szanse na wygraną podczas ostatniego posiedzenia rady nadzorczej. Na dziewięciu członków rady poparcie miał wśród sześciu osób załogi i przedstawicieli syndyka masy upadłościowej Swissaira.
Lazurko nie krył niezadowolenia - Skarb państwa nie powinien podejmować decyzji, kogo popiera, przed przesłuchaniem innych kandydatów, bo przecież nie wie, czy inni są lepsi.
W czwartek, 25 stycznia do sejmowej komisji skarbu napisali związkowcy z "Solidarności" LOT-u, którzy byli oburzeni przebiegiem konkursu. Poprosili, aby posłowie przyjrzeli się zaistniałej sprawie. Stefan Malczewski, przewodniczący związku twierdzi - Ten konkurs od początku był ustawiony.
Następne posiedzenie rady planowane jest na 12 lutego. Aleksander Grad, przewodniczący komisji skarbu zapewnia - Jeszcze przed tym posiedzeniem spotkamy się ze związkami.
W czwartek, 25 stycznia doszło też do spotkania prezydium komisji z kierownictwem resortu skarbu. Jednym z poruszanych tematów była sprawa nacisków na kandydata na prezesa LOT-u. Poseł Grad zapewniał przed spotkaniem - Będziemy prosili ministra skarbu, żeby wyjaśnił, czy doszło do nacisków, oraz żeby ukarał winnego.
W środę, 24 stycznia wiceminister Dąbrowski poinformował, że Lazurko sam zrezygnował z konkursu. Jednak na pytania dotyczące przebiegu konkursu nie chciał odpowiadać.
Turystyczna promocja Polski jednym z głównych celów Ministerstwa Gospodarki?
Zobacz całość »W czwartek, 25 stycznia w hotelu Orbis w Warszawie odbyło się posiedzenie podkomisji do spraw rozwoju i promocji turystyki.
Marcin Korolec, podsekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki zaprezentował główne cele MG na rok 2007, a w tym: opracowanie "Strategii rozwoju turystyki na lata 2007-2013", turystyczną promocję Polski, a także wykorzystanie przeznaczonych na ten cel funduszy unijnych.
Wiceminister Korolec przedstawił między innymi informację o stanie prac nad "Strategią rozwoju turystyki na lata 2007-2013". Zaznaczył - Dokument ten jest już w ostatniej fazie konsultacji międzyresortowych.
Zapowiedział także powołanie Międzyresortowego Zespołu ds. Turystyki, w skład którego mają wejść wysokiej rangi przedstawiciele resortów oraz urzędów centralnych. Korolec wyjaśnił - Do zadań Zespołu należeć będzie przede wszystkim przeprowadzenie analizy obowiązujących regulacji prawnych mających wpływ na rozwój turystyki oraz opracowanie propozycji nowych rozwiązań legislacyjnych.
Dodał także, że Zespół będzie zajmował się opracowaniem działań zmierzających do wzmocnienia konkurencyjności polskiego produktu turystycznego oraz koordynowaniem współpracy w zakresie promocji turystycznej Polski.
Wiceminister zwrócił uwagę, że istotną kwestią dotyczącą promocji turystycznej Polski są fundusze strukturalne. W Programie Operacyjnym Innowacyjna Gospodarka 2007-2013 przewidziane zostało wsparcie turystyki z funduszy unijnych w ramach dwóch działań 6.3 "Promocja turystycznych walorów Polski" oraz 6.4 "Inwestycje w produkty turystyczne o znaczeniu ponadregionalnym". Instytucją Wdrążającą dla programów będzie Polska Organizacja Turystyczna.
Korolec wyjaśnił - Działanie 6.3 , na które przewidziane jest 30 mln euro, ma charakter systemowy, a projekty w jego ramach będą przygotowywane przez departamenty merytoryczne POT i realizowane przy współudziale Polskich Ośrodków Informacji Turystycznej za granicą.
Dodał, że działanie 6.4, na które przewidziano 138 mln euro ma charakter inwestycyjny. Jego celem jest wsparcie projektów inwestycyjnych o charakterze ponadregionalnym w celu stworzenia konkurencyjnych i innowacyjnych produktów turystycznych.
Minister podkreślił - Wspierane będą również projekty punktowe, dotyczące największych atrakcji turystycznych Polski, przyciągających turystów z kraju i z zagranicy oraz stanowiących o konkurencyjności polskiej oferty turystycznej na międzynarodowym rynku turystycznym.
Podczas spotkania wiceminister zapowiedział też powstanie międzyinstytucjonalnego zespołu, który dokona oceny działalności instytucji, które zajmują się promocją polskiej gospodarki i turystyki. W jego skład wejdą przedstawiciele POT i PAIiIZ, administracji rządowej, samorządowej oraz branży turystycznej.
W posiedzeniu podkomisji ds. rozwoju i promocji turystyki wzięli udział miedzy innymi: Adam Szejnfeld, przewodniczący podkomisji, Wojciech Kodłubański, wiceprezes POT, Krzysztof Gerula, wiceprezes zarządu Orbis S.A. oraz przedstawiciele branży turystycznej.
Samolot Centralwings Wrocław-Dublin lądował awaryjnie
Zobacz całość »Boeing 737-400, należący do linii Centralwings musiał zawrócić z trasy i lądować awaryjnie na wrocławskim lotnisku. Wkrótce po starcie pasażerowie i załoga poczuli na pokładzie maszyny niepokojący zapach.
Samolot miał lecieć z Wrocławia do Dublina. Na jego pokładzie było 157 osób. Po awaryjnym lądowaniu pasażerowie przeszli do terminalu, a samolot dokładnie sprawdzini. Nie wykryto jednak żadnej usterki, więc samolot dopuszczono ponownie do lotu. Samolot wystartował po raz drugi o godzinie 13.00.
Kilkanaście pasażerów pechowej maszyny nie wsiadło ponownie do boeinga Centralwings. Postanowili oni zmienić przewoźnika i date opuszczenia kraju.
Aktualnie media podają, iż podejrzany zapach, którzy poczuli pasażerowie i załoga, to prawdopodobnie płyn do odladzania, który przedostał się do układu klimatyzacyjnego samolotu.
Nie wszyscy pasażerowie zdecydowali się na podróż. Kilkanaście osób postanowiło zmienić przewoźnika i date opuszczenia kraju.
Archiwum 2006/8 Archiwum 2007/9 Archiwum 2006/44
Gdzie podróżują internauci w 2011 r.
Franczyza: czego nie dowiesz się od razu
Przejechał przez całą Polskę bez koła
Wrocławski terminal prawie gotowy
Godło Jakości dla Zespołu Uzdrowisk Kłodzkich
SPRZEDAM TYTON Marlboro VIRGINIA BURLEY 609631466
PKP nie chce powtórki z rozrywki
1 września zmienia się rozkład jazdy PKP
LogosTour nagrodzony przez BCC
Rozstrzygnięcie konkursu na nazwę pociągów PKP Intercity w październiku
Słubice i Frankfurt wreszcie blisko





