Aktualności
Ogłoszenia
Wyszukiwarka
Obecnie jest zindeksowane 33318 aktualności
Archwium aktualności
2006-03-20 do 2006-03-26
(rok 2006, tydzień 12)
Zmień tydzień Zmień rok
Lista aktualności:
::: 2006-03-20 :::
Hiszpania: Boeing 737 zahaczył skrzydłem o ziemię
Zobacz całość »45 pasażerów samolotu Air Algerie zostało rannych na skutek zjechania maszyny z pasa startowego podczas lądowania na lotnisku w Sewilli (Hiszpania) - poinformował Faustino Valdes, podprefekt Sewilli.
Boeing 737 należący do algierskiego przewoźnika Air Algérie leciał ze 101 osobami na pokładzie leciał z Oranu w Algierii. Podczas lądowania maszyna zawadziła jednym skrzydłem o ziemię i częściowo zjechała z pasa startowego.
W wyniku wypadku rannych zostało 45 osób.
Zdarzenie spowodowało także zaburzenia w ruchu na lotnisku w Sewilli - m.in. ok. 40 lotów zostało przekierowanych do Malagi, Jerezu de la Frontera i Alicante.
Zdaniem hiszpańskich służb powodem wypadku była usterka podwozia oraz złe warunki atmosferyczne.
Balice: udaremniono przemyt gotówki
Zobacz całość »Straż Graniczna w środę na lotnisku w Balicach zatrzymała dwie Polki, które próbowały wywieźć z Polski 22,5 tys. funtów i 15,4 tys. euro.
Gotówkę w torebkach krakowianek wykryto dzięki standardowemu prześwietleniu bagażu. . - Rutynowe prześwietlenie dało podstawy do sprawdzenia zawartości bagaży - zdradził kpt. Marek Jarosinski, rzecznik prasowy komendanta Karpackiego Oddziału Straży Granicznej w Nowym Sączu. Szybko okazało się, że nos nie zawiódł pograniczników. W torebce 21-letniej mieszkanki Krakowa funkcjonariusze znaleźli 15 400 euro i 80 funtów, a u jej 26-letniej koleżanki aż 22 500 euro.
Kobiety miały odlecieć do Paryża samolotem tanich linii lotniczych. Podczas przesłuchania przyznały podczas, że pieniądze były przeznaczone dla Hiszpana, który miał się do nich zgłosić w Paryżu zaraz po przylocie.
Przewóz gotówki zleciła młodym krakowiankom inna mieszkanka miasta w zamian za sowitą prowizję.
Zgodnie z polskim prawem na wywóz z naszego kraju pieniędzy w gotówce w kwocie powyżej 10 tys. euro trzeba mieć zezwolenie.
Wykryty na Balicach nielegalny tranzyt pieniędzy jest o tyle zaskakujący, iż obecnie przelanie tych kwot za pośrednictwem banku byłoby bezpieczniejsze i znacznie tańsze niż przewożenie pieniędzy przez płatnych kurierów i upychanie ich w podręcznym bagażu.
Obecnie wprawę nadzoruje Prokuratura Rejonowa Kraków Krowodrza.
Grażyna Leja - Krakowianką Roku
Zobacz całość »Grażyna Leja - pełnomocnik prezydenta miasta ds. turystyki została uhonorowana tytułem Krakowianki Roku. Nagrodzono ją za energię, pomysłowość oraz konsekwencję w działaniu na rzecz promocji Krakowa w Europie i świecie.
Grażynę Leję wyróżniono tytułem Krakowianki Roku za walkę o przyciągnięcie do Krakowa tanich linii, wymyślenie specjalnego programu ściągania do Krakowa zagranicznych dziennikarzy oraz za pomysł wprowadzenie taksy turystycznej, która przynosi pieniądze na rozwój turystyki.
Grażyna Leja skończyła krakowską Akademię Ekonomiczną (specjalność gospodarka turystyczna). Posiada uprawnienia pilota wycieczek zagranicznych, pracowała m.in. dla PP ORBIS Kraków, gdzie była kierownikiem działu zagranicznej turystyki wyjazdowej. Polityczne korzenie Grażyny Leji wywodzą się z Polskiego Stronnictwa Ludowego (PSL).
Krakowianka Roku to honorowy tytuł przyznawany od 1999 roku przez Pierwszy Krakowski Klub Soroptimist International kobietom szczególnie zasłużonym dla miasta Krakowa. Dotychczas laureatkami nagrody były m.in. Elżbieta Penderecka, Anna Dymna i Maria Ziemianin.
Audioprzewodnik na Jasnej Górze
Zobacz całość »Na Jasnej Górze trwa instalowanie specjalnego systemu oznaczeń tras audioprzewodnika turystycznego po sanktuarium.
Już w najbliższym sezonie pielgrzymkowym, turyści będą mogli wypożyczyć zestaw, składający się ze słuchawek i przenośnego odtwarzacza audio z nagranym opisem najważniejszych miejsc na Jasnej Górze. Audiozwiedzanie będzie działać codziennie w godzinach od 8.00 do 17.00.
Ojciec Sebastian Matecki, podprzeor Jasnej Góry wyjaśnił - Jest to propozycja przede wszystkim dla turystów, których nie stać na wynajęcie osobistego przewodnika lub nie mają takiej potrzeby ze względu na rodzinny charakter grupy.
Początek audiowycieczki będzie się mieścił przy wejściu do Sali Papieskiej w pobliżu Jasnogórskiego Centrum Informacji Turystycznej. Jest on oznaczony niebieską tablicą ze znakiem białych słuchawek.
Na ten sezon zaplanowano cztery trasy zwiedzania z oprowadzaniem w języku polskim, angielskim i niemieckim. Pierwsza trasa prowadzi przez Salę Rycerską, "Golgotę" Jerzego Dudy-Gracza, bazylikę i Kaplicę Cudownego Obrazu. Druga wycieczka obejmuje zwiedzanie skarbca jasnogórskiego, a trzecia ekspozycje w odrestaurowanym Bastionie św. Rocha. Natomiast czwarta trasa to spacer wałami pod pomnik papieża Jana Pawła II.
System audiowycieczki został przygotowany na podstawie doświadczeń firmy Antennaudio, która jest światowym liderem tego typu urządzeń, działających w ponad 800 muzeach na całym świecie. W Polsce tego typu zwiedzanie możliwe jest jedynie w Muzeum Narodowym w Warszawie oraz w Muzeum Obozu Zagłady w Oświęcimiu.
Po Łodzi rikszą w kształcie łódki!
Zobacz całość »Po ulicy Piotrkowskiej w Łodzi jeździ już pierwsza riksza w kształcie łódki. Prowadzi ją Tomasz Wojciechowski.
Rikszarz poinformował - Jest lekka i zwrotna. Zwraca na siebie uwagę. Kiedy stoję na postoju, klienci wybierają mnie. Mimo że biorę 50 groszy więcej niż konkurencja.
Na początek łodzianie i turyści będą mieć do dyspozycji pięć riksz w kształcie łódek. Jednak na razie można korzystać tylko z jednej, gdyż pozostałych nie ma kto prowadzić. Sławomir Simiński, pomysłodawca riksz w kształcie łódek wyjaśnił - Szukamy młodych kontaktowych rikszarzy, z którymi klient będzie mógł uciąć sobie pogawędkę. Chcemy, żeby choć trochę znali historię Łodzi, by mogli opowiedzieć turystom o mijanych miejscach.
Dwuosobowe riksze pomalowane są w kolorach herbu Łodzi. Dziób jest żółty, natomiast baldachim z żaglowego płótna, który chroni przed deszczem i słońcem - czerwony. Projektantem riksz - łódek jest żeglarz Michał Dąbrowski, prezes Wojewódzkiego Związku Zrzeszeń Prywatnego Handlu i Usług. Jego firma jednak nie zatrudnia rikszarzy, tylko wynajmuje im riksze za 15 zł na cały dzień. Muszą oni zwrócić riksze do godziny 21.00.
Katowice: Nikiszowiec na liście UNESCO?
Zobacz całość »Władze Katowic uważają, że już wkrótce Nikiszowiec stanie się wielką atrakcją miasta. Niedługo rozpocznie się renowacja dzielnicy, a następnie starania o wpis na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO.
Nikiszowiec jest najczęściej pokazywanym na ekranie kawałkiem Śląska. Można go było zobaczyć w filmach Kazimierza Kutza, Janusza Kidawy, Macieja Pieprzycy, Lecha Majewskiego i telewizyjnych reportażach - nawet częściej zagranicznych niż polskich. W starej dzielnicy częściej też można spotkać turystów zagranicznych niż Polaków. 18 marca, Nikiszowiec odwiedziła grupa Francuzów i Niemców. Robili zdjęcia familoków, zaglądali na podwórka, a także zachwycali się kościołem i arkadami na centralnym placu.
Edith Kahlert i Thea Höll, turystki z Niemiec zgodnie przyznały - Widziałyśmy już podobne osiedle w Berlinie, ale nie było aż tak wielkie. To jest naprawdę coś imponującego, jakby czas cofnął się o sto lat. Wystarczy tylko trochę pielęgnacji i będzie super!
Dzielnica jest bardzo zniszczona, z wieloma zaniedbanymi budynkami. Przy ulicy Rymarskiej znajduje się budynek magla i pralni, który wymaga remontu. Zniszczone są także ulice, a nawet plac przed kościołem św. Anny, centralny punkt Nikiszowca. W wielu budynkach są powybijane szyby.
Jest szansa, że już wkrótce to się zmieni. Władze Katowic zapowiedziały, że po renowacji śródmieścia, rozpoczną prace na Nikiszowcu.
Remont starego magla, gdzie obecnie mieści się filia Muzeum Historii Katowic, będzie kosztować 3 mln złotych. W planach jest też wybrukowanie kostką placu przed kościołem i okolicznych uliczek. Wzdłuż ulic zostaną postawione latarnie. Władze obiecały również wsparcie finansowe remontów elewacji oraz przypilnowanie porządków na podwórkach.
Waldemar Bojarun, rzecznik prasowy katowickiego magistratu wyznał - Musimy mieć produkt turystyczny z prawdziwego zdarzenia. Wszyscy wiedzą, gdzie jest Spodek, ale mamy również Nikiszowiec. Jeździ tam mnóstwo wycieczek i musimy zrobić wszystko, by był jeszcze atrakcyjniejszy.
Alojzy Koszawski, emerytowany górnik, mieszkaniec Nikiszowca od 50 lat, zgadza się, że remont dzielnicy jest niezbędny. - Ale najpierw przyda się tu trochę posprzątać. Od początku zimy tak tu jest - powiedział Koszawski, wskazując górę zlodowaciałego śniegu obsypaną petami i papierkami.
Urzędnicy mają nadzieję, że Nikiszowiec zostanie wpisany na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Nie przeraża ich nawet to, że Urszula Brzezińska z Polskiego Komitetu ds. UNESCO w Warszawie nie wie, gdzie jest Nikiszowiec.
Grażyna Szołtysik, wiceprezydent Katowic przyznaje - To unikat i wszyscy nasi goście są zauroczeni tym miejscem. Jestem za tym, by wpisać dzielnicę na listę. Pod wnioskiem na pewno podpisze się również Jacek Grela, prezes Spółki Mieszkaniowej "Wieczorek", która administruje częścią zabytków.
Grela wyznał - To by nam pomogło w staraniach o dodatkowe pieniądze na remonty. Cieszę się także z planów miasta. Ciągle spotykam tu turystów, ale wiem, że trzeba tu jeszcze wiele zrobić. Grela radzi, by najpierw zadbać o poprawę bezpieczeństwa w dzielnicy. W tym celu spółka wraz z magistratem planuje założyć system monitoringu.
Nikiszowiec to osiedle, które zostało wzniesione w pobliżu szybu Nikisch na początku XX wieku. Zespół budynków na Nikiszowcu to katowicka perełka architektury. Projektantami osiedla byli bracia Emil i Georg Zillmannowie z Charlottenburga. Centralnym miejscem jest plac z neobarokowym kościołem. Od placu odchodzi pięć ulic. Z lotu ptaka całość przypomina widownię amfiteatru ze sceną na centralnym placu. Każdy z trzykondygnacyjnych familoków stanowi odrębną całość, wyposażony jest w wewnętrzne podwórko, gdzie jeszcze niedawno w tzw. piekarniokach piekło się chleb i hodowano świnie i kury.
Wakacje, że mucha nie siada!
Zobacz całość »Od 15 marca 2006 r. ruszyła telewizyjna kampania promocyjna biura podróży Rainbow Tours. Organizator promuje swoją ofertę pod hasłem "Wakacje, że mucha nie siada".
Celem kampanii Rainbow Tours, przygotowanej we współpracy z agencją reklamową Stavek Advertising, jest zwiększenie rozpoznawalności marki Rainbow Tours wśród Polaków i przekonanie potencjalnego odbiorcy o jakości usług świadczonych przez organizatora.
Kampania "Wakacje że mucha nie siada" obejmie swoim zasięgiem nie tylko telewizję, ale również radio oraz prasę. Organizator zdecydował się promować markę w:
- TVP1, TVP2, TVN, TVN7, TVN24 oraz satelitarnych kanałach tematycznych,
- radiu Eska i Eska Rock w wybranych aglomeracjach,
- Gazecie Wyborczej.
Potencjalni klienci będą zachęcani do zakupu ofert Rainbow Tours wysoką jakością usług i dobrymi hotelami w rozsądnej cenie (organizator zapewnia o rabatach sięgających nawet 26%).
Agenci otrzymają od organizatora specjalnie przygotowane materiały promocyjne (plakaty, ulotki, gazetki), zgodne z prowadzoną w mediach kampanią.
Kampania promocyjna Rainbow Tours pt. "wakacje że mucha nie siada" potrwa do końca marca 2006.
Rainbow Tours to organizator z 16-letnim doświadczeniem na rynku. To jeden z najszybciej rozwijających się touroperatorów w Polsce w ciągu ostatnich 2 lat. Obroty biura od 2003 roku wzrosły o ponad 100%, a sieć własnych oddziałów organizatora powiększyła się z 6 do 18. Dla wygody klientów w kwietniu 2005 roku biuro uruchomiło call center (0-801 310 801) oraz możliwość rezerwacji i zakupu ofert przez internet (poprzez stronę www.rainbowtours.pl).
Starożytne zabytki na greckiej wyspie Delos wymagają restauracji!
Zobacz całość »Według archeologów obiekty antyczne na greckiej wyspie Delos wymagają natychmiastowej restauracji. Zdaniem specjalistów na prace konserwatorskie, będzie potrzeba co najmniej 20 mln euro.
Gdy pod koniec XIX wieku odkryto starożytne ruiny, praktycznie nie przeprowadzono na Delos żadnych większych prac renowacyjnych. Pilnych napraw i restauracji, zdaniem archeologów, wymaga świątynia Apollina, zachowane fragmenty monumentalnej sali kolumnowej oraz liczne mniejsze świątynie. Warunki atmosferyczne: silne wiatry, słone i wilgotne powietrze od Morza Egejskiego wyrządziły dotychczas wiele szkód.
Delos według legendy było miejscem urodzenia Apollina i Artemidy, dlatego stało się jednym z głównych ośrodków kultu boga Apollina. Znajdowała się tu także, słynna w dziejach Grecji, wyrocznia i wspaniałe świątynie.
Ruiny na Delos, których odsłanianie rozpoczęto od 1873 roku, tworzą ogromny zespół sakralno-urbanistyczny. W centrum wyspy znajduje się święty okrąg Apollina, który był otoczony murami i portykami. Zawierał trzy świątynie wspomnianego boga. W czasie prac archeologicznych odkopano port, miasto handlowe i liczne domy prywatne wiele mówiące o życiu Greków w I w. p.n.e.
LOT jednak szukuje się do wejścia na giełdę
Zobacz całość »Zgodnie z planami na początku 2007 roku akcje PLL LOT mają być notowane na GPW w Warszawie. Procesem upublicznienia spółki ma zająć się nowowybrany prezes - podała Gazeta Prawna.
Emisja akcji rozpocznie się po uzgodnieniu szczegółów z syndykiem SwissAir. Z pewnością jednak nie będzie to wcześniej niż na początku 2007 roku - zapowiedział wiceminister skarbu państwa Maciej Heydel.
Na giełdę trafi wtedy 25,1% akcji LOT należących do syndyka masy upadłościowej SwissAir. Pakiet kontrolny spółki zatrzyma Skarb Państwa, który obecnie jest posiadaczem 67, 9% akcji spółki.
Prace nad prospektem emisyjnym PLL LOT rozpoczną się w czerwcu.
Śląskie biura też odwołują wyjazdy do Watykanu
Zobacz całość »Biura podróży ze Śląska ze względu na małe zainteresowanie odwołują wyjazdy do Rzymu na rocznicę śmierci Jana Pawła II - informuje Gazeta Wyborcza.
Zgodnie z informacjami podanymi przez Gazetę swoje imprezy odwołało co najmniej kilku organizatorów. Pozostali mają niezapełnione autokary, a klienci nie pytają już ani o wycieczki do Rzymu, ani o same przejazdy.
Biuro Pielgrzymkowe AVE przygotowało ofertę wyjazdów do Rzymu na rocznicę śmierci Jana Pawła II już jesienią ubiegłego roku. Przelot samolotem lub przejazd autokarem, noclegi, wyżywienie, usługi przewodnika, który oprowadza po Wiecznym Mieście i kulminacyjny punkt wyjazdu - udział w są uroczystości w Watykanie, poświęcone rocznicy śmierci Papieża.
- Przygotowaliśmy się już jesienią ubiegłego roku. Porozklejaliśmy ogłoszenia, plakaty. Spodziewaliśmy się, że rodacy na wyścigi będą wykupywać takie wyjazdy - powiedziała Gazecie Wyborczej Ewa Weintrit, szefowa Biura Pielgrzymkowego AVE. Jednak rzeczywistość jest całkiem inna. Zainteresowanie wyjazdami do Rzymu na uroczystości jest nikłe. - Wciąż mamy jeszcze 15 wolnych miejsc. Myślę, że już tak zostanie, bo choć został jeszcze tydzień, nikt nie pyta o tego rodzaju wycieczkę - dodała.
Dyrektorka innego śląskiego biura podróży, Gabriela Mamka, nie ukrywa rozżalenia. - Jest mi wstyd. To pierwsza rocznica, a tak jakby wszyscy zapomnieli. Co będzie za lat 20? - pyta dyrektorka. Jej firmie nie udało się zgromadzić 20-osobowej grupy na wyjazd, więc 3 dni temu anulowała imprezę. - Podobnie zrobiło wiele innych biur podróży - wzdycha Mamka.
Podobnie rozczarowani są przewoźnicy. - Wszyscy spodziewaliśmy się, że na trasę do Rzymu trzeba będzie uruchomić dodatkowe połączenia - powiedziałą Gazecie Marta Skowrońska z katowickiej agencji, która sprzedaje oferty różnych biur. - Chętnych na wyjazd jest jednak niewielu- dodała.
Dlaczego tak mało chętnych na wyjazdy do Rzymu?
Gazeta poprosiła o odpowiedź na to pytanie ks. Jan Klemens, emerytowanego proboszcza parafii w katowickim Nikiszowcu.
Zdaniem księdza tak małe zainteresowanie wycieczkami do Rzymu na rocznicę śmierci Jana jest oczywiste z kilku względów - m.in. dlatego, że:
- ludzie czasem boją się tzw. masówek i wolą pewne rzeczy przeżyć samemu, na swój własny sposób,
- katolicy są coraz biedniejsi, a taka wyprawa jest dość kosztowna.
- pielgrzymki do grobu Ojca Świętego trwają nieprzerwanie przez cały rok, a rocznica śmierci papieża wypada w kwietniu - w okresie kiedy ludzie mają problemy z urlopem,
- w kwietniu do wyjazdów nie zachęca pogoda.
Czy powstanie Muzeum Odry?
Zobacz całość »Muzeum Odry ulokowane w domku po kapitanówce w Zakrzowie mogłoby przyciągnąć turystów. Jednak, aby powstał w/w obiekt turystyczny, niezbędne jest pozykanie Funduszy Unijnych na ten cel.
Powstanie muzeum związane jest z programem rewitalizacji obszarów miejskich. Miasto może ubiegać sie o dofinansowanie tego projektu z Funduszy UE. Wytypowano do tego programu dzielnice, w których mieszkają ludzie bez pracy i pomocy. Wybraliśmy Zakrzów i Nową Wieś Królewską - mówi rzecznik prezydenta Mirosław Pietrucha.
W czwartek na wieczorze muzealnym w Muzeum Śląska Opolskiego o perspektywach zaistnienia Muzeum Odry opowie Krystyna Piecuch, miejski konserwator zabytków.
Niewątpliwie byłoby ono ulokowane w budynku dawnej kapitanówki. Miejsce to jest jak najbardziej właściwe,gdyż w Zakrzowie w 1912 roku został oddany do użytku port. Obecnie jego właścicielem jest spółka Trans Odra, ale nie użytkuje posiadłości. Pomieszczenia stoją puste. Jeśli miasto przystąpi do programu rewitalizacji, będzie negocjować ich wykupienie lub wynajęcie.
- To ciekawa idea powołanie takiego muzeum i oby nie zabrakło do niej zapału. Ważne jest jednak ustalenie, kto będzie partycypował w jego utrzymaniu - komentuje Urszula Zajączkowska, historyczka i wiceprezes Stowarzyszenia Muzealników Polskich. - Ale nie rezygnujmy z tego pomysłu. Skoro jest Muzeum Wisły, to dlaczego nie miałoby powstać Muzeum Odry? To temat, który wraca cyklicznie od kilku lat - dodaje Zajączkowska.
Dzisiejsza dyskusja, która rozpocznie się o godz. 17.00, zapowiada się więc ciekawie. Zanim jednak przyjmiemy rolę dyskutantów czy słuchaczy, warto przejść się po salach muzealnych, by zobaczyć obecną wystawę żaglowców.
15 chętnych na fotel prezesa LOT, 40 do zarządu
Zobacz całość »Około 15 osób ubiega się (już w drugim podejściu) o fotel prezesa polskich linii LOT. Kolejnych kilkadziesiąt złożyło wnioski na stanowiska członków zarządu tej spółki
W piątek 17 marca 2006 r. o godzinie 16.15 specjalna komisja otworzyła koperty ze zgłoszeniami osób kandydujących na stanowisko prezesa PLL LOT i do zarządu tej firmy.
Wpłynęło ich ok.15 zgłoszeń na stanowisko prezesa PLL LOT i ok. 40 na stanowiska członków zarządu. Nazwiska kandydatów nie są znane, gdyż nie zostały jeszcze upublicznione.
Na razie komisja przeglądnęła zgłoszenia pod kątem formalnym i ustaliła kolejność przesłuchań kandydatów, którzy zostaną dopuszczeni do drugiego etapu konkursu. - Naszym obowiązkiem jest sprawdzenie, czy wszyscy kandydaci do fotela prezesa LOT spełniają wymagania stawiane im przez rozporządzenie Rady Ministrów - powiedział Rzeczpospolitej Andrzej Rymut, przedstawiciel załogi, który wchodzi w skład komisji specjalnej zajmującej się konkursem.
Osoby kandydujące na stanowisko prezesa muszą mieć m.in. wyższe wykształcenie, minimum 5-letni staż pracy, doświadczenie w kierowaniu zespołem i wiedzę o funkcjonowaniu branży lotniczej.
Wszyscy kandydaci, którzy spełniają te wymagania, zostaną dopuszczeni do drugiego etapu konkursu, który odbędzie się podczas posiedzenia rady nadzorczej spółki w środę, 22 marca.
Rada nadzorcza PLL LOT zbierze się o 9 rano, a posiedzenie będzie trwało do skutku - do wybrania nowych władz - powiedział Rzeczpospolitej Jerzy Adamski, członek rady nadzorczej LOT.
Ponad 38 mln dla krakowskich zabytków
Zobacz całość »Ponad 38 mln złotych zostanie przeznaczone dla gospodarzy 103 krakowskich zabytków na ich odnowę. Prezydent Lech Kaczyński zamierza powiększyć przyszłoroczny budżet Narodowego Funduszu Odnowy Zabytków Krakowa nawet o 20%.
W piątek, 17 marca podczas obrad plenarnych Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa zatwierdził plan na rok 2006. Do dyspozycji ma 38 mln 200 tys. złotych. Jest to aż o 7 mln więcej niż rok wcześniej. 37,5 mln to dotacja z budżetu państwa, która została uzyskana za pośrednictwem Kancelarii Prezydenta RP.
Członkowie Społecznego Komitetu musieli wybrać, komu ze 175 użytkowników zabytków przekazać dofinansowanie. Aby dofinansowanie otrzymali wszyscy wnioskodawcy, potrzeba by ponad 100 mln zł. Wpływ na przyznanie dotacji ma: wartość zabytkowa obiektu, jego funkcja i lokalizacja, uregulowany stan prawny, stan techniczny oraz możliwość współpracy z użytkownikiem.
Najważniejszym zabytkiem jest Wzgórze Wawelskie, następnie stary Kraków w obrębie Plant, Kazimierz, oraz obiekty na terenach między Plantami, a pierwszą obwodnicą.
Dlatego też najwięcej ( ponad 3 mln zł) otrzyma Wawel. 2,6 mln zł ma zostać przeznaczone na naprawę fortyfikacji, a 600 tys. na konserwację kaplicy Batorego. Kolejne 3 mln zł pomoże rozpocząć remont Sukiennic. Natomiast za ponad 2 mln zł zostanie ukończony wieloletni remont pałacu Erazma Ciołka - ostatniej odnawianej budowli w zespole bezcennych zabytków przy ulicy Kanoniczej. 1 mln zł otrzymają gospodarze kościoła Bożego Ciała na Kazimierzu - najpiękniejszej świątyni Krakowa obok Mariackiej i św. Katarzyny. Pieniądze przeznaczone będą na remont fasady. Po kilkaset tysięcy złotych zostanie wydane na budowle uniwersyteckie, kliniki, klasztory i kościoły. Najmniej funduszy dostaną szkoły i prywatne kamienice.
W sumie dotacje finansowe otrzymają 103 zabytki, z czego 22 po raz pierwszy.
Wśród zabytków, które zostały w tym roku odrzucone znalazły się miedzy innymi: szpital wojskowy i Szpital im. Babińskiego, Muzeum Narodowe, klasztory: Sercanek, Miłosierdzia Bożego, Karmelitów Bosych oraz płyta Rynku Głównego.
Podczas obrad plenarnych SKOZK-u rozmawiano także o ochronie zabytków. W Krakowie jest wiele cennych obiektów, które z uwagi na długotrwałe procedury nie znalazły się jeszcze w rejestrze zabytków. Jan Janczykowski, wojewódzki konserwator zabytków zaproponował, aby zamiast pojedynczych obiektów umieszczać w rejestrze układ urbanistyczny, czyli cały zabytkowy obszar. Chodzi o zabudowę Krakowa z II połowy XIX wieku. Obecnie trwa opracowywanie mapy tego obszaru. Gdyby udało się zarejestrować układ urbanistyczny jako chroniony, pozwoliłoby to wyeliminować wiele zagrożeń. Janczykowski podaje przykłady: niekontrolowana lub zbyt intensywna zabudowa i rozbudowa Kazimierza, bulwarów Dietla, terenów na miejscu hotelu Forum oraz słynnego "szkieletora". Pomysł wojewódzkiego konserwatora poparł Społeczny Komitet.
::: 2006-03-21 :::
Grupa Travel Polska: spotkanie biur zrzeszonych
Zobacz całość »W dniach 02 - 06 marca 2006 na Majorce odbyło się spotkanie biur podróży zrzeszonych w Grupa Travel Polska. Podczas wspólnie spędzonych 5 dni w Hotelu Castell de Mar**** w miejscowości Cala Millor przedstawiciele biur wzięli udział w seminariach, workshopach i prezentacjach partnerów przeplatanych licznymi atrakcjami.
Podczas imprezy Zarząd Grupy Travel Polska przedstawił cele i założenia, które legły u podstawy powołania tej organizacji oraz przedstawił korzyści, które już dziś mogą czerpać biura podróży zrzeszone w Grupie. Zaprezentowane zostały również firmy, będące partnerami Grupy: Europejskie (Europäische Reiseversicherung AG Oddział w Polsce), Interhome Polska, Olimar, LTU-Touristik, Wellkomm Polska, TravelTainment oraz Partners Software. Wyjazd był również doskonałą okazją do rozmów na tematy branżowe, wymiany doświadczeń oraz zacieśniania kontaktów pomiędzy przedstawicielami różnych biur podróży.
Poza oficjalną częścią wyjazdu uczestnicy zwiedzili dużą część wyspy począwszy od Palmy - stolicy wyspy, przez uroczą miejscowość Valldemossa, gdzie na przełomie lat 1838-39 przebywał Fryderyk Chopin z George Sand, aż po malownicze miasteczko Soller na północno-zachodnim wybrzeżu Majorki. Dzięki uprzejmości sieci hoteli CM-Hotels oraz firmy LTU-Touristik uczestnicy mieli również okazję zwiedzić kilka hoteli oraz bawić się na specjalnie zorganizowanych show: Live Music oraz Flamenco. Nastrój pełen optymizmu i uśmiechu wśród uczestników wyjazdu wspomagała wiosenna pogoda i hiszpańskie wino.
Organizatorzy spotkania - zarząd Grupy Travel Polska -w osobach Urszula Polykarpou i Małgorzata Lubiejewska dziękują wszystkim uczestnikom za aktywny udział w wyjeździe, oraz sponsorom za wsparcie w organizacji imprezy.
Więcej informacji o działalności Grupy Travel Polska można znaleźć na stronie: www.grupatravelpolska.pl
10 mln zł za wybory Miss World w Warszawie?
Zobacz całość »Na czwartkowej sesji Rady Warszawy zapadnie decyzja, czy miasto zapłaci 10 mln zł z miejskiego budżetu na organizacje Miss World w stolicy.
Miss World to obok Miss Universe najpopularniejszy konkurs piękności na świecie, który w tym roku ma się odbyć w Polsce. Ponad sto piękności ze wielu zakątków świata przez cały wrzesień będzie jeździło po naszym kraju. Jednak nie ma nic za darmo - misski odwiedzą tylko te miasta, które za to zapłacą. Kilkugodzinna wizyta setki pięknych kobiet kosztuje ćwierć miliona złotych, wizyta całodniowa z noclegiem - prawie pół miliona, a za dwu-trzydniowy pobyt piękności miasto musi zapłacić prawie 3 mln zł. Podane przez organizatora ceny to tylko cenami wywoławczymi - jeżeli chętnych będzie więcej, wygra to miasto, które zaproponuje więcej pieniędzy (waga: 40/100) i ciekawszy program pobytu (waga: 60/100).
Oczywiście najdroższa jest organizacja uroczystej gali finałowej. Władze miasta, którym na niej zależy, muszą zapłacić co najmniej 3 mln zł za licencję i zdobyć kolejne 6 mln zł od sponsorów. Muszą również zapewnić noclegi dla pół tysiąca osób w hotelach.
Obecnie, zgodnie z wypowiedzią Elżbiety Wierzbickiej, prezesa biura Miss Polonia, które koordynuje przygotowania do organizacji światowego konkursu piękności w Polsce galą zainteresowane jest pięć miast:
- Warszawa,
- Kraków,
- Wrocław
- Malbork
- Gdynia, być może razem z Gdańskiem.
Ale czas na zgłaszanie się miast upływa dopiero z końcem marca.
W czwartek poznamy stanowisko Warszawy, gdyż stołeczni radni zadecydują, czy z budżetu miasta na galę Miss World warto wydać 10 mln zł. Decyzja nie jest łatwa - 10 mln zł o trzykrotność rocznych wydatków stolicy na promocję. Jest jednak szansa, iż sporą część tej kwoty zwrócą miastu sponsorzy. - W grę wchodzą cztery firmy, w środę mam rozmawiać z pewnym bankiem - mówi Tadeusz Deszkiewicz, dyrektor miejskiego biura promocji.
Wybory Miss World to trzecia pod względem rozmachu impreza po olimpiadzie i mundialu. Transmisja telewizyjna z imprezy trafi do 2 mld osób.
Polska Organizacja Turystyczna twierdzi, iż w państwach, w których odbyły się wybory Miss World, ruch turystyczny rósł co najmniej o jedną czwartą. Zdaniem jej przedstawicieli Polska dzięki konkursowi piękności zbierze 0,25-1,7 mld zł więcej tylko podatku VAT płaconego przez turystów.
Rosyjskie biura turystyczne sprzedają wycieczki + azyl w Szwecji lub Polsce
Zobacz całość »Rosyjskie biura turystyczne sprzedają wycieczki + azyl w Szwecji lub Polsce
Legalnie działające w Rosji biura turystyczne sprzedają klientom pakiety usług, w postaci wycieczki + załatwienia prawa azylu m.in. w Szwecji i Polsce - napisała Szwedka Christin Wahlden w cyklu artykułów w "Svenska Dagbladetń".
Według autorki publikacji usługi te są obecnie dość drogie - najniższa cena za wynosi 5200 dolarów. Ale oferowane są całkowicie legalnie - tylko w Moskwie zupełnie otwarcie biura turystyczne i firmy prawnicze mające pozwolenia na zajmowanie się tzw. sprawami migracyjnymi oferują pomoc w uzyskaniu azylu, prawa stałego pobytu lub obywatelstwa w różnych państwach, w tym w Szwecji i w Polsce.
Sprawą już zainteresowały się szwedzkie władze, które za pośrednictwem swej ambasady w Moskwie i urzędującego w niej przedstawiciela szwedzkiej policji, starały się uzyskać na temat firm organizujących wycieczki i oferujących azyl bliższe informacje. Szybka reakcja szwedzkich władz była spowodowana m.in. pojawianiem się na terytorium Finlandii, Norwegii i Szwecji obywateli rosyjskich legitymujących się w sfałszowanymi paszportami z autentycznymi szwedzkimi wizami wjazdowymi. Rosjanie ci od razu po opuszczeniu terytorium Federacji Rosyjskiej natychmiast występowali z wnioskami o uzyskanie politycznego azylu.
Śledztwo szwedzkich władz wykazało, iż wizy te zostały udzielone dzięki przedstawieniu odpowiednio spreparowanych wniosków wizowych przez reprezentanta moskiewskiego biura turystycznego "Rusareoń".
Christin Wahlden napisała, iż podobnie jak biuro turystyczne "Rusareon", działa moskiewska firma "Ultratourn, która twierdzi, że jej pomoc w uzyskaniu prawa stałego pobytu za granicą jest niezawodna. Kolejną firmą działającą w tym sektorze turystyki jest biuro o anglojęzycznej nazwie "VIP Service Internationals", które na swojej stronie internetowej reklamowało się, iż gwarantuje uzyskanie podobnego prawa w ciągu dwóch miesięcy i obiecuje pomoc w szybkim otrzymaniu m.in. polskiego obywatelstwa.
Zdaniem szwedzkiej dziennikarki reklamy podobnych usług często znajdują się w rosyjskich czasopismach poświęconych turystyce i wypoczynkowi. Bywa, iż klienci mamieni są absolutnie nieprawdopodobnymi obietnicami - np. o czekających w innych krajach na rosyjskich imigrantów darmowych mieszkaniach, nieustannej pomocy finansowej, bezpłatnych przedszkolach dla dzieci itp. W szwedzkiej gazecie przytoczono fragment jednej z takich reklam: "Nasza firma dzięki wieloletniemu doświadczeniu pomoże Ci pokonać wszelkie prawne przeszkody na drodze do wybranego przez Ciebie kraju i urzeczywistnić twe marzenia".
Tylko w 2005 r. do władz szwedzkich zgłosiło się 1057 obywateli Rosji z prośbą o prawo stałego pobytu. Zgodę na pobyt otrzymało 150 osób.
Brakuje informacji, jak sytuacja emigrujących Rosjan wygląda w Polsce.
Nowy obiekt hotelowo - usługowy we Wrocławiu
Zobacz całość »We Wrocławiu przy ulicy Drobnera 9 powstanie kolejny obiekt handlowo -usługowo -hotelowy. Inwestorem jest irlandzka spółka ICE Investment.
O 1481 metrów kwadratowych niezabudowanego gruntu, gdzie stała wyburzona we wrześniu 2004 roku kamienica, walczyły cztery spółki: ICE Investment z Warszawy, Redeco i Dolnośląskie Centrum Doradztwa Gospodarczego z Wrocławia oraz Tamex z Bydgoszczy. Miasto podało cenę wywoławczą na poziomie 1 mln 305 tys. złotych. W licytacji zwyciężył irlandzki deweloper ICE Investment, proponując za działkę 1 mln 854,4 tys. złotych, czyli 1252,1 zł za metr kwadratowy.
Właściciel chce jak najszybciej rozpocząć budowę. Grzegorz Czaus z wrocławskiego biura architektonicznego Ozone, które współpracuje z inwestorem wyjaśnił, że nowy obiekt połączy funkcje dopuszczone przez plan zagospodarowania tego miejsca.
Budynek będzie mieć maksymalnie cztery piętra oraz co najmniej dwupoziomowy parking, który najprawdopodobniej zostanie umieszczony w podziemiach. W obiekcie będą znajdować się także sklepy, restauracje i część hotelowa.
Powstaną nowe regionalne porty lotnicze
Zobacz całość »Jeszcze w tym roku rozpocznie się rozbudowa lotniska pod Białymstokiem. Natomiast do otwarcia nowych portów lotniczych przygotowują się władze województwa lubelskiego, świętokrzyskiego oraz miasta Koszalin.
Na sierpień zaplanowano początek rozbudowy lotniska na Krywlanach w Białymstoku. Jest to pomysł władz samorządowych województwa podlaskiego. Inwestycja ma kosztować 25 mln złotych. Nie obejmuje jednak budowy terminalu pasażerskiego, którego powstanie zaplanowano na przyszły rok. Po zakończeniu prac remontowych pas startowy będzie mieć długość 1,4 km. Korzystać z niego będą mogły tylko samoloty przewożące do 40 pasażerów. Rejsy z taką ilością pasażerów opłacają się tanim liniom lotniczym. Karol Tylenda, marszałek województwa podlaskiego, odpowiedzialny za inwestycje przyznał - Pas startowy będzie można w przyszłości przedłużyć o kolejny kilometr. Urząd Marszałkowski szacuje, że w 2007 roku z lotniska skorzysta około 50 tys. pasażerów.
Samorząd zastanawia się także nad wybudowaniem lotniska regionalnego. Pod uwagę brane są trzy możliwości: dalsza rozbudowa Krywlan lub budowa nowych portów w Żukach lub Topolanach. Najmniej prawdopodobna jest budowa lotniska w Opolanach. Tylenda wyjaśnił - Gdybyśmy wybudowali pas startowy o długości 2,6 tys. metrów, samoloty z niego korzystające naruszałyby przestrzeń powietrzną Białorusi. Natomiast budowa lotniska w Żukach wiąże się z koniecznością wyburzenia 8 - 10 gospodarstw domowych.
Jerzy Dobrzyński, wojewoda podlaski wyznał - Będę popierał każdą lokalizację zgłoszoną przez władze samorządowe, która będzie gwarantowała możliwość powstania nowoczesnego i konkurencyjnego portu lotniczego zlokalizowanego poza Białymstokiem.
Nowy port lotniczy powinien powstać na terenach, które umożliwiają jego dalszą rozbudowę. Koszt tego typu inwestycji szacowany jest na około 180 mln zł.
O przebudowie istniejącego lotniska, aby mogło pełnić funkcje portu lokalnego, myśli również urząd Koszalina. Obecnie byłe lotnisko wojskowe w Zegrzu Pomorskim jest dzierżawione przez Stowarzyszenie Gmin i Powiatów Pomorza Środkowego. Grzegorz Śliżewski, rzecznik Urzędu Miasta poinformował - Jego głównym atutem jest pas startowy o długości 2,5 km w bardzo dobrym stanie. Lotnisko jest oddalone od miasta o ok. 7- 8 km i może być dalej rozbudowywane. Samorząd stara się obecnie o pozyskanie inwestorów.
Nowe lotnisko regionalne ma również powstać pod Lublinem, na terenie gminy Niedźwiada. Sławomir Sosnowski, członek zarządu województwa odpowiedzialny za inwestycje poinformował, że rozpoczęto już wykup ziemi. Długość pasa startowego zaplanowano na 2,8 km. Według planów pierwszy samolot miałby wylądować na nowym lotnisku w 2010 roku. Władze starają się o pozyskanie do współpracy partnera prywatnego. Sosnowski wyznał - Prowadzimy rozmowy z inwestorami hiszpańskim i niemieckim, którzy są zainteresowani przystąpieniem do spółki Lubelski Port Lotniczy Lublin Niedźwiada.
Jednak Urząd Miasta Lublin uważa, że warto zająć się rozbudową lotniska w Świdniku.
Kolejny nowy port lotniczy może powstać także w okolicach Kielc, w gminach Piekoszów lub Morawica. Inwestycję tą popiera wojewoda i prezydent miasta. Koszt budowy szacowany jest na około 300 mln złotych. W lutym koncepcje budowy lotniska przedstawili też lokalni parlamentarzyści PiS, którzy zaproponowali, aby powstało ono w okolicach Skarżyska.
Od kilku lat minister transportu i budownictwa rozpatruje także uruchomienie lotniska w podwarszawskim Modlinie. Spółka Port Lotniczy Modlin jest spółką zależną Polskich Portów Lotniczych, które zarządzają warszawskim Okęciem. Artur Burak, rzecznik Polskich Portów Lotniczych wyznał - Trwają konsultacje w tej sprawie z ministrem transportu i budownictwa, który może podjąć taką decyzję.
Rozbudowa lotniska w Dajtkach przerwana
Zobacz całość »Nieznana jest jeszcze przyszłość nowego pasa startowego na lotnisku Dajtki. Kończy się czas na złożenie projektu, a Aeroklub Warmińsko-Mazurski wciąż nie zdobył wszystkich wymaganych pozwoleń.
Aeroklub problemy ma już od zeszłego roku. Wtedy budowa betonowego pasa zaniepokoiła mieszkańców, zwłaszcza tych z pobliskich Dajtek. W kwietniu 2005 roku do ratusza trafiły pierwsze protesty. Głównym argumentem był fakt, że po rozbudowie dramatycznie wzrośnie hałas w rejonie jeziora Krzywego, które według dokumentów urzędu miasta miało być pod szczególną ochroną jako teren rekreacyjny.
Po protestach wydało się, że Aeroklub Warmińsko-Mazurski nie przygotował raportu o wpływie przebudowy pasa na środowisko. Wtedy inwestycja została wstrzymana, a unijne pieniądze zamiast na lotnisko w Dajtkach trafiły do Mrągowa na przebudowę ulicy.
Problem stał się także projekt systemu odprowadzania wód gruntowych z lotniska. Był on niezgodny z zapisami w planie zagospodarowania. Woda z betonowej płyty po odfiltrowaniu miała być odprowadzana do gleby, a na takie rozwiązanie nie zgodzili się urzędnicy zajmujący się ochroną środowiska w ratuszu.
Władze aeroklubu jednak dziwią się, że projekt jest cały czas blokowany. Magdalena Rekść, dyrektor aeroklubu wyznaje - To ewenement, że tak długo trwają procedury dotyczące projektu systemu odwadniającego przyszły pas startowy. Ciągle trwa wymiana dokumentów. W żadnym z miast, gdzie powstawały betonowe pasy, nie było takiej dyskusji. Sądziliśmy, że uda nam się uzyskać akceptację tego projektu jeszcze w ubiegłym roku. Teraz myślę, że dużo zależy od dobrej woli władz miasta.
Obecnie aeroklub poprawia projekt. Aleksander Jarmołkowicz, prezes aeroklubu poinformował - Lotnisko będzie za głośne - to był pierwszy argument rady osiedla Dajtki za odrzuceniem naszego projektu budowy betonowego pasa startowego. Teraz poprawiamy cały projekt, bo okazuje się, że nie hałas, a system odprowadzenia wód gruntowych z lotniska jest zły. W przyszłym tygodniu nowy projekt będzie już gotowy. Mam nadzieję, że nie pojawi się już żaden nowy argument za odrzuceniem tego projektu i zdążymy złożyć w urzędzie marszałkowskim całą dokumentację do tej inwestycji.
Aeroklub ma już mało czasu, gdyż dokumentacja musi powstać w ciągu kilku tygodni. W połowie kwietnia urząd marszałkowski kończy przyjmowanie wniosków na inwestycje finansowane z kontraktu wojewódzkiego. Wojciech Dąbrowski z departamentu polityki regionalnej w urzędzie marszałkowskim wyjaśnił - W kwietniu powinniśmy też rozstrzygnąć, kto dostanie te pieniądze, a do podziału jest ponad 20 mln zł.
Piotr Grzymowicz, wiceprezydent Olsztyna przyznał - Miasto jest za budową pasa i czekamy na odpowiedni projekt, który przedstawi aeroklub. Na razie aeroklub nie może ubiegać się o pozwolenie na budowę pasa. Z doświadczenia wiem, że procedury związane z ich uzyskaniem mogą potrwać jeszcze co najmniej dwa miesiące. Mam wątpliwości, czy zdążą złożyć wniosek i ubiegać się o pieniądze na tę inwestycję.
Natomiast gotowe projekty ma już urząd miasta, które zamierza zgłosić do urzędu marszałkowskiego. Wiceprezydent wyjaśnił - Chcemy dokończyć budowę ul. Limanowskiego i skrzyżowania ul. Limanowskiego z Sybiraków za 3 mln zł.
Jarmołkowicz wyznał - Wierzę, że miasto zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo potrzebny jest betonowy pas startowy Olsztynowi i całemu regionowi. Jeżeli teraz my go nie wybudujemy, takiej okazji już nie będzie.
Na Mazury nie tylko pod żagle!
Zobacz całość »Niebawem Mikołajki "żeglarska stolica Polski" będzie kusić turystów nie tylko latem! Władze miasta szykują nam nielada niespodziankę chcąc konkurować o zimowych wczasowiczów z górskimi kurortami i nie będzie to gigantyczne lodowisko na jeziorze Śniardwy...
W Mikołajkach ma w przyszłości powstać trasa dla narciarzy biegowych! Będzie to trasa długości 5km i według projektu zaczynać się będzie za hotelem Gołębiewski i kierując się w stronę Starych Sadów wzdłuż jeziora Tałty będzie prowadzić z powrotem w pobliże hotelu. Pomysł zrodził się ze współpracy Mikołajek z francuskim miastem Villard de Lans. To właśnie Francuzi zaprojektowali dla gminy tę trasę i jak twierdzi burmistrz Jakubowski na tym nie koniec. Jakubowski niebawem wybiera się do Francji by zfinalizować projekt.
Brzmi to naprawdę zachęcająco, ale zanim będziemy mogli pojechać do Mikołajek na narty muszą być dopełnione formalności dotyczące ziemii, która jest własnością PAN-u i pomyślnym rozpatrzeniem wniosku o dofinansowanie z UE. Biorąc pod uwagę długą zimę jaką mamy w tym roku jest to naprawę świetny pomysł dla kurortów, które do tej pory odwiedzane były przez turystów tylko latem!
Prywatne Biuro Podróży Sindbad "Gazelą Biznesu 2005"
Zobacz całość »Dziennik "Puls Biznesu" potwierdza przynależność firmy Prywatne Biuro Podróży Sindbad do elitarnego "Klubu Gazel Biznesu" - grona najbardziej dynamicznie rozwijających się firm w Polsce.
Gazele Biznesu to ranking najdynamiczniej rozwijających się małych i średnich firm, prowadzony w Polsce od 6 lat przez "Puls Biznesu" i międzynarodową wywiadownię gospodarczą Coface Intercredit Poland. Jest on częścią wspólnego projektu realizowanowanego przez 9 dzienników ekonomicznych należących do Grupy Wydawniczej Bonnier. Oprócz "Pulsu Biznesu" podobne zestawienia sporządzają jego siostrzane dzienniki ze Szwecji, Danii, Austrii, Litwy, Łotwy, Rosji, Estonii i Słowenii.
W tegorocznej edycji rankingu na wysokiej pozycji znalazło się kilka firm z branży turystycznej - m.in. Prywatne Biuro Podróży Sindbad.
Polska na Paryskim Salonie Turystycznym
Zobacz całość »W dniach 16-19 marca br. we Francji odbył się Paryski Salon Turystyczny - bezsprzecznie największa impreza targowa dla konsumentów we Francji. Polska była obecna na tych targach po raz 10, w postaci prezentacji na stoisku przygotowanym przez paryskie Przedstawicielstwo Polskiej Organizacji Turystycznej.
Polskie stoisko zgromadziło m.in. takich wystawców jak:
- Wielkopolską Organizację Turystyczną,
- Małopolską Organizację Turystyczną,
- Pomorską Organizacją Turystyczną,
- miasto Kraków,
- kopalnię Soli w Wieliczce,
- miasto Gdańsk,
- pracownię bursztynu Michel
- miasto Łódź,
- miasto Wrocław.
Podwystawcy przyciągali gości wieloma metodami - np. Wrocław poza tradycyjną prezentacją wystawienniczą przygotował wystawę fotograficzną miasta oraz szkła artystycznego i biżuterii, a na krakowskie stoisko zapraszała figlarna i psotna Biała Dama.
Ciekawostką jest fakt, iż w tym roku po raz pierwszy powierzchnię na polskim stoisku wykupiły dwa francuskie biura podróży Cedok i Amslav.
Na tegorocznym Paryskim Salonie Turystycznym podstawowym promowanym polskim produktem był Kraków, ale w bieżącym roku Warszawa wyraźnie "deptała mu po piętach". Trzecim interesującym dla Francuzów produktem był Poznań. Zgodnie z informacjami POT dużym zainteresowaniem cieszył się wśród Francuzów również Poznań z Wielkopolską oraz Gdańsk z Pomorzem.
Rozpoczeła się budowa Holiday Inn w Józefowie!
Zobacz całość »W ubiegłym tygodniu rozpoczęto oficjalnie budowę Centrum Konferencyjno-Hotelowego Holiday Inn w Józefowie. Jest to urokliwa gmina znana ze swoich walorów krajobrazowych klimatycznych.
Obiekt będzie sobie liczył 12,8tys. mkw, a jego lokalizacja jest wręcz wymarzona! 11 hektarów w otoczeniu pięknej zieleni nad rzeką Świder, aż trudno uwierzyć, że to tylko 20km od centrum stolicy. Oprócz walorów otoczenia należy wspomnieć o planach zagospodarowania budynku, które brzmią imponująco. 150 pokoi w części hotelowej, 11 luksusowo wyposażonych sal konferencyjnych. Zaplanowano również centrum rekreacyjne wyposażone w basen oraz urządzenia do odnowy biologicznej a także bary, restauracje i sklepy.
W minioną środę podpisano akt erekcyjny, wmurowano kamień węgielny i jak zapewniają inwestorzy z firmy Mitex i spółki Aquila Park obiekt będzie oddany do użytku za niewiele ponad rok. A prace obejmą nie tylko budowę, ale również uporządkowanie terenu zielonego i stworzenie tam pięknego parku.
Spółka Port Lotniczy Mazury nie oddał lotniska w Szymanach
Zobacz całość »Spółka Port Lotniczy Mazury, która zarządza lotniskiem w Szymanach nie oddała go Agencji Mienia Wojskowego pomimo, że ta zażądała jego zwrotu do dwudziestego marca.
Tomasz Staromiejski, prezes spółki poinformował, że Agencja nie dostanie lotniska, gdyż nie ma do niego tytułu prawnego.
Prezes Starowiejski uważa, że resort obrony nie dał Agencji odpowiednich pełnomocnictw do dysponowania lotniskiem. Wyjaśnił, że ministerstwo nie przekazało Agencji lotniska w powiernictwo. Dlatego też prezes Staromiejski twierdzi, że przekazanie jej Szyman byłoby niezgodne z prawem.
Lotnisko jest własnością skarbu państwa, a teren należy do wojska. Od dziesięciu lat lotnisko (jako cywilne) dzierżawi i utrzymuje specjalnie do tego celu powołana spółka z udziałem samorządu województwa. Konflikt powstał, kiedy wojsko zażądało wyższego czynszu dzierżawnego.
Po wielomiesięcznych negocjacjach spółka odmówiła zapłaty wyższego czynsz, więc wojsko domaga się zwrotu lotniska.
Fabryka Schindlera: ten sezon jeszcze bez muzeum!
Zobacz całość »W fabryce Schindlera nastąpił zastój w pracach. Powstające Muzeum Miejsca nie będzie gotowe na ten sezon turystyczny. Zdecydowano również o unieważnieniu przetargu na projekt budowlany Muzeum Sztuki Współczesnej, które ma tu powstać w przyszłości.
Jeszcze rok temu w uwiecznionej w filmie Stevena Spielberga słynnej Emalii nie działo się nic. Turyści kończyli swoje wycieczki przy bramie wejściowej. Ale w ostatnim sezonie letnim miasto utworzyło tu prowizoryczną ekspozycję, dzięki czemu można było zobaczyć gabinet Oskara Schindlera oraz historyczną klatkę schodową.
Natomiast Aleksander Janicki opracował koncepcję multimedialnego Muzeum Miejsca, które miało ilustrować historię Schindlera, jego fabryki oraz pracujących i uratowanych tu Żydów. Poprzedni minister kultury przeznaczył 4 mln zł dotacji na wyremontowanie fabryki. Natomiast prezydent Jacek Majchrowski poinformował, że w przyszłości miałby tu działać kombinat sztuki, obejmujący Muzeum Sztuki Współczesnej oraz pracownie artystyczne, przestrzenie wystawiennicze i sale koncertowe. Do dyspozycji jest cały kompleks, składający się z 13 sal.
Maciej Dadak, dyrektor Zarządu Budynków Komunalnych wyznał, że w piątek, 24 marca zostanie rozstrzygnięty przetarg na projekt budowlany przyszłego Muzeum Sztuki Współczesnej na Zabłociu. Jednak informacja ta wzbudziła ostre dyskusje wśród osób interesujących się przyszłością fabryki. Jedna z osób, która była zainteresowana inwestycjami przy ul. Lipowej 4 dziwi się - Jak to? Nie było konkursu na koncepcję zagospodarowania całego kompleksu hal, a miasto ogłasza przetarg na projekt budowlany muzeum? Jak architekci mają zaprojektować muzeum, skoro nie wiadomo, jakie eksponaty się w nim znajdą, jaką będzie mieć powierzchnię i jaka działalność będzie prowadzona w sąsiednich halach.
Zdziwienia nie krył też Jarosław Knap z Krakowskiej Grupy Multimedialnej, która w poprzednim roku dzierżawiła od miasta pomieszczenia na Zabłociu - O tym przetargu nic nie wiedziałem. Złożyłem w kancelarii prezydenta naszą ofertę na zagospodarowanie tego miejsca, bo dowiedziałem się, że prezydent do końca lutego będzie zbierał pomysły na przyszłe wykorzystanie tego miejsca. Niestety, nikt w magistracie nie był w stanie nam powiedzieć, jakiego typu działalność miasto widziałoby w tym miejscu.
Dyrektor Dadak przyznał, że w myśleniu o fabryce zabrakło dyskusji na temat zagospodarowania całości kompleksu. Wyznał też, że miasto wycofało się z przetargu na projekt budowlany muzeum. Nie ma gotowego pomysłu na muzeum, ale nie ma też pieniędzy przeznaczonych na ten cel. Dlatego też nie wiadomo, kiedy powstanie. Dadak oświadczył, że miasto ogłosi wkrótce konkurs na koncepcję wykorzystania całego kompleksu.
W tym sezonie turystycznym nie powstanie też Muzeum Miejsca na Zabłociu. Projektant Aleksander Janicki wyznaje - Odkąd przed paroma miesiącami oddałem jego gotowy projekt, nie mam żadnych informacji w sprawie Zabłocia.
Dyrektor Dadak wyjaśnił, że otwarcie muzeum odwleka się ze względu na długotrwałe procedury urzędowe - Musieliśmy rozpisać przetarg na projekt budowlany i na wykonawcę. Jednocześnie zapowiedział, że Muzeum Miejsca zacznie działać najwcześniej na początku września.
Za pieniądze otrzymane z Ministerstwa Kultury w fabryce Schindlera przeprowadzono pierwszą część remontu. Naprawione zostały dachy, wymienione okna i instalacje. Jednak podczas remontu pojawiły się też problemy. Jedna z osób, która wcześniej wynajmowała biuro przy ul. Lipowej poinformowała - W hali, gdzie była kiedyś organizowana wystawa, teraz zalega woda po kostki. Nie da się jej użytkować. W innej hali w trakcie zdejmowania świetlówek zniszczono zabytkową podłogę. Jest tak potrzaskana, że nadaje się do wymiany. Kontrowersje wzbudziła też wymiana okien. 17 nowych okien zastąpiono dokładnie takimi samymi - przyznała jedna z osób.
Dyrektor Dadak wyjaśnił - Wszystkie podłogi i tak idą do wymiany. A okna wymieniliśmy zgodnie z zaleceniami konserwatora zabytków.
::: 2006-03-22 :::
2005 był dobrym rokiem dla Lufthansy!
Zobacz całość »Mimo bardzo silnej konkurencji na rynku rok 2005 był bardzo udany dla polskiego oddziału Lufthansy - liczba pasażerów podróżujących na trasach Polska - Niemcy przekroczyła liczbę 600.000 pasażerów. Linie odnotowany więc znaczący, bo aż 17% wzrost w porównaniu z 2004 rokiem.
Lufthansa jest bardzo dumna z uzyskanych wyników, które potwierdzają, że obrana strategia, i przeprowadzone akcje marketingowo - sprzedażowe były bardzo skuteczne.
W 2005 r. polscy pasażerowie Lufthansy najczęściej podróżowali do następujących miast europejskich:
- Frankfurtu,
- Monachium,
- Dusseldorfu,
- Barcelony,
- Brukseli,
- Londynu.
Na trasach transkontynentalnych najpopularniejsze były:
- Nowy Jork,
- Chicago,
- Pekin,
- Szanghaj,
- Los Angeles,
- Waszyngton.
Przewoźnik osiągnął tak dobre wyniki sprzedażowe pomimo faktu, iż 2005 roku był ciężki dla linii lotniczych działających na polskim rynku - wysokie ceny paliw i nasilająca się konkurencja sprawiły, że warunki, funkcjonowania były mniej dogodne i często zmuszały linie do przemyślenia dotychczas realizowanych strategii. Konkurencja jednak okazała się doskonała dla klientów - gdyż w rezultacie zmian na polskim rynku przewozów lotniczych pasażerowie podróżowali taniej.
Lufthansa szybko dostosowała się do zmian na rynku - zaoferowała pasażerom wiele atrakcyjnych promocji, często będąc najtańszą linią lotniczą na rynku na wybranych kierunkach. Głównym celem tych działań było zaprezentowanie nowym pasażerom rynku lotniczego w Polsce najwyższej jakości produktu, a także umożliwienie im skorzystania z dodatkowych profitów, takich jak: punktualność, najwyższe standardy bezpieczeństwa oraz komfort.
Zdaniem ekspertów Lufthansy, ruch lotniczy w Europie Środkowo-Wschodniej będzie dalej się rozwijał, a Polska dzięki wspaniałemu położeniu geograficznemu i sytuacji ekonomicznej będzie z pewnością korzystać z tego wzrostu. Dlatego przewoźnik planuje dalej umacniać swoją pozycję na rynku, koncentrując się na rozwoju usług z regionalnych portów lotniczych.
Kompromitacja - Miss World będzie, ale nie w Polsce
Zobacz całość »Najprawdopodobniej wybory Miss World nie odbędą się ani w Warszawie, ani w Krakowie, ani w Trójmieście, ani w żadnym innym polskim mieście - ale w Londynie - podała Gazeta Wyborcza. Biuro Miss Polonia nie dostało dotacji od polskiego rządu, miasta chcące organizować poszczególne części imprezy nie spełniły podstawowych wymagań, a osoby zajmujące się organizacją imprezy w Polsce nie skonfrontowały właściwie włodarzy miast z organizatorem Miss World.
Efekt? Na świecie jesteśmy porównywani do Nigerii, która 3 lata temu nie poradziła sobie z przygotowaniem imprezy.
Zaczęło się niewinnie - biuro Miss Polonia nie dostało dotacji od rządu i chyliło się ku rezygnacji z organizacji tej imprezy w Polsce.
Następnie okazało się, iż samorządowy z polskich miast, które chciały organizować wybory - m.in. z Warszawy, Krakowa, Gdańska i Wrocławia nie potrafili dogadać się z polskim biurem Miss Polonia i do tej pory żadne z miast nie złożyło oficjalnej oferty.
Włodarze powyższych miast powiedzieli, iż otrzymali zbyt skąpe informacje od Biura Miss Polonii. - Nie możemy przeprowadzić żadnej analizy, nie wiemy, ile impreza będzie dokładnie kosztować i czy się miastu opłaci. - tłumaczył sytuację Marcin Garcarz, rzecznik prezydenta Wrocławia.
Urzędnicy z poszczególnych miast słali więc zapytania do polskiego Biura Miss Polonia, ale to nie było w stanie udzielić żadnych szczegółowych informacji.
Trzecim istotnym czynnikiem, który wpłynął na przeniesienie imprezy z Polski był czas - okazało się, że żadne z miast nie jest w stanie zapewnić odpowiedniej liczby miejsc w hotelach o wysokim standardzie na wrzesień 2006 (co oczywiście dla każdej osoby, znającej się w minimalnym stopniu na polskiej turystyce jest oczywiste).
W marcu b.r. samorządowy i polscy organizatorzy Miss World dostrzegli problem braku miejsc, kiedy to okazało się, iż np. w Krakowie, Warszawie i Wrocławiu pokoje dla tak licznych, kilkuset osobowych grup w hotelach o wysokim standardzie rezerwuje się nawet z rocznym wyprzedzeniem (do nieposiadania kilkuset wolnych miejsc na wrzesień 2006 przyznał się na łamach Gazety Wyborczej m.in. Michał Forysiak z hotelu Sofitel z Wrocławia i Katarzyna Michalak z hotelu Jan III Sobieski w Warszawie).
Szansę na organizacje Miss World w Polsce zmalały więc diametralnie. Szefowie polskiego Biura Miss Polonia oświadczyli, iż na 90% rezygnują z organizacji imprezy.
Anonimowo jeden z urzędników skomentował całą sprawę mówiąc - Wiedziałem, że tak będzie. Biuro Miss Polonia robi wielkie zamieszanie, nadzieję, a później chowa głowę w piasek. Z tego nic nie mogło wyjść dobrego. Kompromitacja.
Polskie Biuro Miss Polonia tłumaczy się, iż liczyło na pomoc (oczywiście finansową) instytucji rządowych, a dostało tylko honorowy patronat premiera Marcinkiewicza. W rzeczywistości jednak właśnie jego pracownikom trzeba podziękować za utratę możliwości skutecznej promocji Polski na świecie. Nie potrafili oni ani właściwie oszacować możliwości Warszawy, Krakowa i innych lokalizacji, ani w sposób skuteczny skonfrontować potrzeb organizatora i włodarzy poszczególnych miast.
Koniec z biletami za wejście do Świętokrzyskiego Parku Narodowego
Zobacz całość »Od najbliższego sezonu turystycznego strażnicy Świętokrzyskiego Parku Narodowego nie będą już sprzedawać biletów, ani pytać o cel wizyty na Świętym Krzyżu. Zapłacić trzeba będzie tylko za wejście na platformę widokową nad gołoborzem i do muzeum.
Już od dawna istniał problem z wejściem do ŚPN. Często dochodziło do kłótni pomiędzy pracownikami ŚPN, a pielgrzymami idącymi od Nowej Słupi, którzy za każdym razem musieli się tłumaczyć, że zmierzają na Święty Krzyż, aby się pomodlić.
Po wielu skargach pielgrzymów, którzy byli zmuszani do kupowania biletów sprawą zajęła się nawet Prokuratura Rejonowa w Starachowicach. Jednak z braku dowodów śledztwo umorzono.
W tym roku już nie powinno dochodzić do kłótni. Bogdan Hajduk, dyrektor ŚPN przyznał - Zdecydowaliśmy, że nie będziemy sprzedawać biletów przy wejściu od strony Nowej Słupi. Będzie je można kupić tylko w dwóch miejscach: przy wejściu na platformę widokową na gołoborzu i w muzeum.
Ceny nie ulegną zmianie. Za bilet normalny będzie trzeba zapłacić 5 zł, a za ulgowy 2,5 zł.
Nadal będzie można wejść na Święty Krzyż od Huty Nowej, a na nabożeństwo niedzielne będzie można wjechać tam samochodem.
Władze ŚPN zwróciły się nawet do Ministerstwa Środowiska z propozycją, by całkowicie zrezygnować z opłat. Jednak po rozmowach z ministerstwem zrezygnowaliśmy z tego pomysły - wyznał Bogdan Hajduk.
Z decyzji parku cieszą się misjonarze. Ojciec Bernard Brisk, superior klasztoru na św. Krzyżu wyznał - O to nam chodziło. To wielkie ułatwienie dla pielgrzymów, którzy już nie będą się musieli tłumaczyć, po co idą na Święty Krzyż.
W tym roku park zamierza jeszcze otworzyć nową ekspozycję w muzeum, które jest po gruntownym remoncie. Wkrótce zostanie ogłoszony przetarg.
W Toruniu powstanie nowoczesny kompleks basenów z hotelem
Zobacz całość »Prawdopodobnie już w przyszłym roku w Toruniu powstanie nowoczesny kompleks otwartych i krytych basenów z hotelem.
Miasto ogłosiło przetarg na 2,6 ha gruntu przy Bulwarze Filadelfijskim z kąpieliskiem, hotelem i niszczejącym budynkiem po klubie rozrywki Wodnik. Jego rozstrzygnięcie przewidziano na koniec maja bieżącego roku. Cena wywoławcza to 5 mln złotych. Bernard Kwiatkowski, szef wydziału inwestycji strategicznych magistratu wyznał - Kupnem interesuje się firma hotelarska z Berlina, dwa polskie przedsiębiorstwa i biznesmeni z chińskiego miasta Guilin.
Chińczycy chcieliby, aby na Bulwarze, oprócz hotelu i kompleksu pływalni powstało również centrum rozrywkowe z kasynem, restauracją, niewielkim pasażem handlowym dla azjatyckich kupców oraz centrum dalekowschodniej medycyny. Aby stanąć do przetargu o Wodnika, zamierzają zarejestrować w Polsce spółkę. Przedsiębiorcy z Niemiec również mają w planach postawienie kasyna i hotelu nad Wisłą.
Kwiatkowski poinformował - Przetarg wygra firma, która zaoferuje za grunt i budynki najwyższą cenę i zaproponuje najatrakcyjniejszą koncepcję zagospodarowania obiektów. Musi to być architektura godna tego atrakcyjnego miejsca.
Miasto wymaga także od inwestora, który kupi przestarzały obiekt, aby zbudował w jego miejscu nowy kompleks basenów o powierzchni lustra wody minimum 900 metrów kwadratowych, w tym 400 metrów kwadratowych pod dachem. Dopuszcza także zmodernizowanie obecnej pływalni i stworzenie na niej krytego basenu. Kwiatkowski wyjaśnia - Dzięki temu obiekt będzie przyciągał mieszkańców miasta i turystów przez cały rok.
Przebudowa ma objąć także uruchomienie nowego systemu uzdatniania wody. Całość ma być gotowa przed sezonem letnim 2007 roku. Magistrat chce także, aby nowy właściciel zapewnił jeszcze funkcjonowanie Wodnika w tym roku.
Obecnie kompleksem przy Bulwarze Filadelfijskim zarządza Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji. Pomimo, że jest to jedyne otwarte kąpielisko w mieście, a w sezonie korzystają z niego setki osób, co roku przynosi ono straty.
Winne jedno z polskich biur turystycznych?
Zobacz całość »W Warszawie ktoś oszukuje ludzi, obiecując fortunę, w zamian za kilkaset złotych wysłanych na odpowiednie konto. Kontaktuje się z wybranymi osobami drogą listową, przekonuje ich, iż warto wysłać przekaz za 109 zł, by w zamian otrzymać czek na 25 tys. zł.
Sprawa nie miałaby żadnego związku z branżą turystyczną, gdyby nie fakt, iż warszawiaków którzy otrzymali listy od oszusta łączy jedna cecha - korzystali oni z usług tego samego biura turystycznego - tak przynajmniej twierdzą pokrzywdzeni.
Istnieje więc zasadne podejrzenie, iż naruszona została ustawa o ochronie danych osobowych i szczegółowe dane klientów jednego z biur trafiły w ręce oszusta.
Na razie o oszuście, posługującym się w swoim procederze podejrzanymi danymi osobowymi niewiele wiadomo. Listy nadaje on z Zagrzebia w Chorwacji (ale może być to tylko adres firmy mailingowej). Firma, która rzekomo przetwarza dane osobowe, którymi posługuje się oszust mieści się w Genewie (ale nie ma adresu, jest tylko nr skrzynki pocztowej). W liście podany jest numer warszawskiej skrytki pocztowej i numer konta w banku (banku w centrum stolicy na tyłach Sejmu).
Po interwencji mediów sprawą oszusta i danych zajął się wydział przestępczości gospodarczej stołecznej policji.
W obliczaniu dopuszczalnego czasu pracy kierowców pomoże książka
Zobacz całość »Przepisy normujące dopuszczalny czas pracy kierowców są tak zagmatwane, iż na polskim rynku wydawniczym pojawiła się książka, która pomaga to zagadnienie rozwikłać.
Książka Piotra Ciborskiego pt. "Czas pracy kierowców. 2006. Obowiązujące regulacje." została wydana przez Wydawnictwo ODDK (Gdańsk). Na jej 193 stronach autor przedstawia aktualne przepisy dotyczące czasu pracy kierowców i prezentuje przykładowe rozliczenia czasu pracy dla pracowników i zatrudnionych na innych zasadach niż umowa o pracę. Omawia również poszczególne systemy czasu pracy i wyjaśnia sprawy związane z czasem prowadzenia pojazdu, obowiązkowymi przerwami i odpoczynkami.
W osobnym rozdziale przedstawia też zagadnienia dotyczące rozliczania podróży służbowych kierowców.
Cibirski na łamach swojej książki przytacza też wyroki Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego dotyczące problemu czasu pracy kierowców oraz przypomina o licznych obowiązkach, które wobec kierowców mają ich pracodawcy.
Casting artystów do pracy w hotelach
Zobacz całość »We Wrocławiu odbył się casting tancerzy, akrobatów, artystów cyrkowych i estradowych, komików, choreografów. Poszukiwano pracowników do cztero i pięciogwiazdkowych hoteli w turystycznych kurortach Grecji, Włoch, Cypru i Hiszpanii. Chodzi o zapewnienie gościom jak najlepszej rozrywki.
Karolina Cernak z agencji pośrednictwa pracy Pro-Staff wyjaśniła - Na zlecenie brytyjskiej firmy szukamy takich rozrywkowych grup w Polsce. Zazwyczaj wysyłamy je na kilkumiesięczne kontrakty z możliwością przedłużenia, jeśli się sprawdzą. W sumie, do różnych krajów poszukujemy kilkudziesięciu osób.
Początkujący mogą zarobić około 800 euro. Natomiast osoby kluczowe takie jak choreograf lub koordynator całej grupy zarabiają nawet do 2 tys. euro. Czasami podpisuje się kontrakt z całym zespołem zamiast z każdym osobno. Pracodawca zapewnia również zakwaterowanie oraz wyżywienie.
Karolina Cernak przyznała - Na casting przychodzą 18-latki, ale też we Wrocławiu spotkałam około 50 letnią szczudlarkę. Jeśli ktoś 25 lat ćwiczył balet, to bez problemu zrobi szpagat, który dla większości z nas jest nieosiągalny.
Dominik Srzednicki i Łukasz Witkowski z Kejos The-At-Er (www. kejos.org) również pojawili się na castingu. Cała grupa liczy osiem osób, mają po dwadzieścia kilka lat. Są cyrkowcami, aktorami, żonglerami, klaunami. Srzednicki wyznał - Występujemy na festynach, imprezach promocyjnych, festiwalach teatralnych i żonglerskich, często jeździmy za granicę. Do tej pory nie spotkaliśmy w Polsce takiego castingu.
Dla grupy wyjazd zimą byłby idealnym rozwiązaniem, gdyż w Polsce jest to martwy sezon na występy. Natomiast na lato mają już wystarczająco dużo zaproszeń. Przyznają, że chcą wyjechać nie tylko dla pieniędzy. Srzednicki dodał - Nigdy nie występowaliśmy w takiej formule, to może być bardzo ciekawe. Poza tym ucieklibyśmy przed polską zimą.
Na castingu pojawił się także Michał Dawidowicz, 28-letni mim. Dawidowicz przyznał - Zdaję w tym roku na reżyserię do łódzkiej Filmówki. Taki wyjazd na kilka miesięcy byłby dobrym rozwiązaniem. Moglibyśmy jechać z moją dziewczyną.
Artyści mogą podpisać kontrakt z jednym hotelem albo występować prawie codziennie w innym.
Guest-Tek, usługodawca dla branży hotelarskiej uruchamia centrum serwisowe w Warszawie
Zobacz całość »Firma Guest-Tek, która oferuje usługi dostępowe dla branży hotelarskiej, uruchamia swoje pierwsze europejskie centrum serwisowe - w Warszawie. Będzie poprzez nie obsługiwać dotychczasowych i nowych klientów z USA, Kanady oraz kilku krajów zachodniej Europy - - napisał Computerworld.
Na razie centrum zatrudnia 30 osób, docelowo prace znajdzie w nim nawet 200 osób.
Decyzja o lokalizacji centrum obsługi klientów właśnie w Warszawie została podjęta w ubiegłym roku i była związana z rosnącą ilość klientów Guest-Tek na terenie Europy (firma Guest-Tek kilka miesięcy temu podpisała nowe umowy m.in. na dostawę usług szerokopasmowych sieci włoskich hoteli Class Hotels).
Warszawę wybrano na siedzibę centrum serwisowego nieprzypadkowo - jest to atrakcyjna pod kątem inwestycji lokalizacja, w której najłatwiej i najtaniej można pozyskać wykwalifikowanych pracowników. Kluczowe znaczenie miał w wyborze lokalizacji centrum miał właśnie czynnik kosztów.
Oficjalnie start call center Guest-Tek w Warszawie nastąpi z początkiem kwietnia.
Guest-Tek to kanadyjska firma, działająca na rynku od 1996 roku. Specjalizuje się w usługach szerokopasmowego dostępu do internetu, implementacji sieci VBN (Visitor Based Network), oraz platformy OneView obejmującą świadczenie usług dostępowych, telefonie IP oraz Video on demand.
Obecnie z usług firmy Guest-Tek korzysta blisko 3300 hoteli na całym świecie.
30 mln sztuk bagażu zaginie w 2006 roku!
Zobacz całość »- W 2006 roku zaginie ok. 30 mln sztuk bagażu. To 1% rzeczy nadanych przez podróżujących liniami lotniczymi. Będzie to kosztować przewoźników, podobnie jak w poprzednich latach, 2 mld euro - prognozuje firma Sita z Genewy, która na zlecenie przewoźników śledzi podróże walizek po świecie.
Ze względu na skalę gubienia bagaży Międzynarodowa Organizacja Lotnictwa Cywilnego (ICAO) z Montrealu postanowiła przyjrzeć się liniom, które szczególnie często gubią bagaże podróżnych. Zapowiedziała ona, iż po zapoznaniu się ze statystykami upubliczni listę krajów, które nie przestrzegają zobowiązań w kontrolowaniu bezpieczeństwa transportu lotniczego, narażając zarówno ludzi, jak i ich bagaże.
Zdaniem szefa ICAO Assada Kotaite, gubienie bagaży podróżnych (tak samo jak narażanie na niebezpieczeństwo ludzi) najczęściej wynika z braku pracowników, środków technicznych lub finansowych.
Egzotyka: Wyprawy do tajemniczego królestwa dyktatora Kim Dzong Ila
Zobacz całość »Hyundai, gigantyczny koncern z Korei Południowej organizuje podróże do tajemniczego królestwa dyktatora Kim Dzong Ila. Do Korei Północnej przybywają setki tysięcy turystów.
Z samego rana na wschodnim wybrzeżu Korei Północnej, w Kumgangsan, regionie Gór Diamentowych, z koszar idą pracownicy. Wszyscy muszą przejść obok wielkiego napisu na ścianie: "Dziesięć tysięcy lat zdrowia dla generała Kim Dzong Ila, słońca XXI wieku".
Każdy dzień pracy w królestwie "drogiego przywódcy" rozpoczyna się ściśle przestrzeganymi regułami. Trudno je zrozumieć obcemu przybyszowi. Do bramy koszar pracownikom wolno dojechać na rowerach, ale potem wszyscy muszą zsiąść i powoli przejść obok strażników. Następnie około 200 metrów pchają rowery jezdnią, po której nie jeżdżą samochody. Dopiero później znów mogą jechać rowerem.
Cały ten rytuał można obserwować z Hotelu Kumgang. Dziesięć lat temu założyciel Korei Północnej, Kim Il Sung zbudował dwunastopiętrowy budynek, który pełnił rolę państwowego obiektu wypoczynkowego dla zasłużonych działaczy.
Malowidło przed budynkiem przypomina o boskim przywódcy. Przedstawia Kima w roli dobrotliwego ojca narodu, otoczonego gromadką dzieci. Mimo, że zmarł prawie dwanaście lat temu, nadal, już jako nieboszczyk oficjalnie piastuje urząd prezydenta.
Jednak pod rządami jego syna, obecnego dyktatora Kim Dzong Ila hotel w Kumgangsan mocno podupadł.
Po kapitalnym remoncie, który przeprowadziła południowokoreańska firma Hyundai Asan, znów wygląda jak nowy. Obecnie pełni funkcję kwatery dla kapitalistycznych turystów napływających z bratniego kraju.
Rejon Kumgangsan, który administruje Hyundai za zgodą wodza jest dla gości z Południa bardzo atrakcyjnym celem podróży. Kim Young Hyun, menedżer koncernu uważa - Tylko w tym roku przybędzie tu 400 tysięcy turystów, o jedną trzecią więcej niż rok temu.
Wielu podróżnych chce zobaczyć tajemniczą Północ, z którą ich kraj wciąż jeszcze jest oficjalnie zwaśniony. Jednocześnie goście mogą zaobserwować, jak oba państwa koreańskie niepostrzeżenie dla reszty świata nawiązują coraz ściślejszą współpracę.
Do dyspozycji gości oddano już elegancki hotel przy plaży, liczne restauracje i filie sieci handlowej. We wrześniu koncern Hyundai zamierza otworzyć w Kumgangsan plac golfowy.
W rejonie Kumgangsan turyści mogą odpoczywać w bajkowym krajobrazie, ale także z dala od zachodnich zdobyczy techniki. W czasie wjazdu bagaż jest prześwietlany w poszukiwaniu komórek, gdyż przywódca surowo zabronił ich używania. Straż graniczna Kima odbiera turystom również aparaty fotograficzne z silnym zoomem.
Dostęp do ośrodka ma tylko starannie dobrany północnokoreański personel. W kraju, którego mieszkańcy nie mogą swobodnie podróżować z miasta do miasta, odbierać programów zagranicznych stacji telewizyjnych, tylko tu mieszkańcy Południa i Północy mogą być tak blisko siebie.
Bardzo szczególnym miejscem spotkań jest bar karaoke, który znajduje się na dwunastym piętrze Hotelu Kumgang.
Menedżer Kim przyznał, że z podróży na Północ zaczęli czerpać pierwsze zyski. Oprócz zysków bardziej istotny jest wkład wnoszony w utrzymanie pokoju na podzielonym półwyspie.
POT zmienia siedzibę!
Zobacz całość »Od 3 kwietnia b.r. Polska Organizacja Turystyczna będzie miała siedzibę w nowej lokalizacji.
Nowa będzie POT będzie mieściła się przy ul. Chałubińskiego 8 (XIX p.) w Warszawie.
Z Polską Organizacją Turystyczną można się skontaktować pod nowymi numerami:
- tel.: (48 022) 536 70 01, 536 70 02
- fax: (48 022) 536 70 03, 536 70 04
PKP przekazuje samorządom nierentowne linie kolejowe!
Zobacz całość »Samorządy zaczęły przejmować od kolejarzy linie, które nie przynoszą zysków. Na części linii zostanie utrzymany ruch towarowy i pasażerski, ale niektóre zostaną zastąpione ścieżkami rowerowymi.
Jednym z pomysłów na zmianę połączeń jest utworzenie nowej linii, łączącej Wągrowiec z Poznaniem. Do tej pory pociąg jeździł przez Skoki, a teraz podróż ma się odbywać przez Rogoźno. W ten sposób podróż z Wągrowca do Poznania skróciłaby się z półtorej godziny do jednej godziny. Na tej trasie pociąg mógłby jechać z prędkością 90 km na godzinę. Michał Piechocki, wicestarosta wągrowiecki zapewnił - Trasa byłaby wówczas konkurencyjna dla ruchu samochodowego.
Na trasie Wągrowiec - Rogoźno "Ekspres Wągrowiecki" zatrzymywałby się w każdej wiosce, a następnie na drodze do Poznania tylko w Obornikach. Dodatkowo pociąg wjeżdżałby do Poznania od strony północno-zachodniej, gdzie wjazd jest łatwiejszy i mniej obciążony. Władze starostwa planują zrobić trzy przystanki w samym Wągrowcu: Wągrowiec Wschód, Wągrowiec Główny i Wągrowiec Osiedle Kolejowe. Dzięki temu mieszkańcy nie będą musieli dojeżdżać na pociąg komunikacją miejską. Planowane jest też przedłużenie linii do Gołańczy, z której obecnie nie ma dogodnego połączenia kolejowego do Poznania.
Powiat wągrowiecki zainteresowany jest też przejęciem linii: Inowrocław-Drawski Młyn między Damasławkiem, a Rogoźnem, Janowiec - Skoki (od Żnina do Skoków), a także ze Sławy do Gniezna, z Gołańczy na Margonin i z Gniezna przez Wapno do Kcyni. Na tych liniach starostwo zamierza utworzyć ścieżki rowerowe, gdyż okolice są malownicze, a ruch pasażerski nie byłby opłacalny. Środki na tę inwestycję miałyby pochodzić z Unii Europejskiej.
Spółka PKP Polskie Linie Kolejowe bardzo chętnie przekazuje swoje nierentowne linie samorządom. Zbigniew Wolny, rzecznik PKP PLK w Poznaniu wyznaje - Taka linia schodzi nam z kosztów, a jednocześnie może być utrzymana w celu transportowym lub turystycznym.
Jedyną przeszkodą jest własność gruntów, na których leżą linie kolejowe. Wicestarosta wągrowiecki wyjaśnia - Niektóre wpisy w księgach są jeszcze sprzed I wojny światowej. Żeby doszło do przekazania linii samorządom, spółki kolejowe muszą najpierw stać się właścicielami gruntów. Jednak tworzenie aktów prawnych trwa długo. Najpierw PLK musi wydać uchwałę, a następnie musi ją zaakceptować PKP SA i Ministerstwo Transportu. A taka procedura trwa nawet kilkanaście miesięcy. Wolny jednak przyznaje - Ale nie było jeszcze przypadku odmowy. Wągrowieccy samorządowcy mają nadzieje, że otrzymają linię za dwa, trzy lata.
Linie kolejowe, które są w trakcie przekazywania samorządom:
- odcinek Gołańcz - Chodzież, którym zainteresowani są powiat wągrowiecki i chodzieski.
- linia Poznań-Wągrowiec-Gołańcz, którą zainteresowani są starostwo powiatowe w Wągrowcu oraz Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego.
- linia Inowrocław-Drawski Młyn (między Damasławkiem i Rogoźnem, która jest obecnie nieczynna). Zainteresowani są powiat wągrowiecki i obornicki. Natomiast czterokilometrowym odcinkiem za Rogoźnem zainteresowany jest powiat obornicki, gdzie planowane jest ponowne uruchomienie przewozów pasażerskich.
- odcinek Janowiec-Skoki (od Żnina do Skoków), którym zainteresowany jest powiat wągrowiecki.
- linia Oborniki-Wronki (od Obornik do Obrzycka), którą zainteresowany jest Urząd Miasta i Gminy Oborniki. Na tym odcinku planowana jest likwidacja torów i włączenie terenów do obwodnicy Obornik.
- odcinek Rokietnica-Skwierzyna (między Rokietnicą a Międzychodem), którym zainteresowany jest Urząd Miasta i Gminy Pniewy.
- linia Konin-Kazimierz Biskupi, którą interesuje się starostwo powiatowe w Koninie.
- linia Lubiń-Gostyń, którą zainteresowanyjest Urząd Miasta i Gminy Krzywiń. Na tej trasie planowane jest utworzenie trasy turystycznej.
Przebudowa Małego Rynku w Krakowie
Zobacz całość »Jeszcze w tym roku ma się rozpocząć przebudowa Małego Rynku w Krakowie. Gotowy jest już projekt zmian. Z rynku znikną samochody, pojawi się pomnik Bolesława Wstydliwego oraz fontanna. Mają się tam odbywać imprezy rozrywkowe, które do tej pory były organizowane na Rynku Głównym.
Prezydent Jacek Majchrowski przyznał - Mały Rynek aż się prosi o remont, by nie odstawał od odnowionego Rynku Głównego. Dzięki niemu miasto zyska kolejną przestrzeń publiczną.
Projekt przebudowy rynku przygotowali Andrzej Kadłuczka i Jacek Jaśko ze Studia Architektonicznego "Archecon".
Początkowo planowano, by na Małym Rynku stanęła rzeźba Igora Mitoraja "Eros bendato". Nie spodobało się to jednak radzie programowej obchodów 750-lecia lokacji Krakowa. Ostatecznie zdecydowano się na posąg Bolesława Wstydliwego, za którego czasów lokowano Kraków. Autorzy projektu umiejscowili czteroipółmetrowy monument monarchy u zbiegu ulic Mikołajskiej i Szpitalnej.
Fontanna, która ma mieć 12 metrów długości i 4 metry szerokości, zostanie wkomponowana w ścianę tarasów, gdzie w lecie restauratorzy rozkładają ogródki.
Natomiast przy ulicy Siennej zaprojektowano estradę z oddzielnym zasilaniem. Obok pojawi się stojak i gniazdo elektryczne na bożonarodzeniową choinkę.
Przy układaniu na placu nowej nawierzchni zostanie wykorzystana większość kostki, która dziś pokrywa rynek. Natomiast brakujący materiał uzupełni kostka z granitu strzegomskiego. Chodniki wzdłuż ulic Mikołajskiej i Siennej projektanci zamierzają utworzyć z płyt betonowych Babilon. Tarasy ma ozdobić granit czerwony, a prowadzące na nie schody - dolomit. Układ nowej nawierzchni nie zmieni się. Zostanie ona ułożona według obecnego projektu Grażyny Barburskiej z 1969 roku.
Na Małym Rynku zostaną ustawione takie same stylowe latarnie jak na Rynku Głównym.
Po remoncie Mały Rynek przejmie część obowiązków Rynku Głównego, na którym teraz odbywać się będą tylko imprezy najwyższej rangi, takie jak sylwester lub wielkanocne święcenie jajek. Na Mały Rynek zostaną prześnione koncerty, targi kolekcjonerów oraz bożonarodzeniowe jarmarki.
Miejsca postojowe zostaną przeniesione na plac Świętego Ducha przy Teatrze Słowackiego. Na rynek będą mogli wjeżdżać tylko niepełnosprawni. Postój taksówek pozostanie przy ulicy Siennej.
Zgodnie z planami prezydenta, w pierwszej kolejności na Małym Rynku zostanie wymieniona nawierzchnia. Prawdopodobnie dojdzie do tego jeszcze jesienią tego roku. Prezydent dodał - W tym czasie niech się toczą dyskusje na temat projektu fontanny czy pomnika Bolesława Wstydliwego.
W tegorocznym budżecie miasta nie ma pieniędzy na remont Małego Rynku. 2 mln potrzebne na nową nawierzchnię zostaną pozyskane dzięki przesunięciom budżetowym.
Jacek Majchrowski zapowiedział remonty kolejnych miejskich placów. Prezydent wyjaśnia - Mamy już odnowiony pl. Bohaterów Getta, gdy uporamy się z Głównym i Małym Rynkiem, przyjdzie czas na pl. Szczepański, a także na ten przed magistratem, który będzie wymagał zagospodarowania, gdy zbudujemy pawilon Wyspiańskiego na terenie dawnej kamienicy Pod Lipkami.
Koncepcja przebudowy rynku jest powszechnie akceptowana. Wątpliwości budzą jedynie kamienne ławy, które na Rynku Głównym nie bardzo się sprawdzają. Dlatego też powstał pomysł zastąpienia ich ławami kutymi.
Mieszkańcy Krakowa uważają, że remont rynku to bardzo dobry pomysł. Pochwalają likwidację parkingu i uważają, że w ten sposób miejsce stanie się bardziej atrakcyjne. A nowe inwestycje na Małym Rynku przyciągną jeszcze więcej turystów.
Dobrze strzeżone polskie granice
Zobacz całość »Eksperci Komisji Europejskiej przygotowują raport, od którego zależy przyjęcie Polski do porozumienia z Schengen. Skontrolowany został już system zabezpieczeń danych osobowych. Eksperci sprawdzają teraz ochronę polskiej granicy morskiej i lądowej.
Wkrótce Polska może zostać przyjęta do porozumienia z Schengen o zniesieniu kontroli paszportowych wewnątrz Unii Europejskiej. Jeżeli przygotowany przez ekspertów raport będzie pozytywny, ministrom spraw wewnętrznych UE trudno będzie odmówić zgody na zniesienie kontroli na granicach między Polską, a resztą Unii.
Ostateczna decyzja zostanie podjęta we wrześniu 2007 roku. Dopiero w marcu przyszłego roku zacznie pracę w Strasburgu superkomputer kontrolujący ruch na granicach poszerzonej Unii Europejskiej, SIS-2. W ciągu sześciu miesięcy do olbrzymiej bazy danych mają zostać podłączone polska policja, Straż Graniczna, MSZ, MSWiA. Dzięki 20 tysiącom terminali z każdego komisariatu będzie można błyskawicznie uzyskać dane o każdym, kto przedostał się do zjednoczonej Europy. A w razie potrzeby odstawić go na granicę.
Jednak budowa "polskiej odnogi" SIS-2 nie idzie tak jak było to w planach. Grzegorz Bliźniuk, wiceminister spraw wewnętrznych i pełnomocnik rządu ds. Schengen przyznał - Mamy opóźnienia. Chodzi przede wszystkim o przetargi na budowę sieci, która ma połączyć wszystkich użytkowników strasburskiego komputera.
Bliźniuk uważa, że największą winę ponosi Komisja Europejska, gdyż do tej pory nie przekazała parametrów serwerów i łączy, które mają zostać zbudowane w Polsce.
Już niedługo nad polską granicą morską będzie czuwał szczególnie czuły system monitoringu, wychwytujący nawet najmniejszą łódkę. Szczelna jest już granica lądowa z obwodem kaliningradzkim, Białorusią i Ukrainą, gdyż zainstalowano tam superczułe systemy wychwytujące drgania gruntu, maszyny prześwietlające ciężarówki wjeżdżające do Polski oraz skanery działające w podczerwieni. Eksperci twierdzą - To jedna z najlepiej chronionych granic w Europie.
Eksperci równie dobrze oceniają prace polskich konsulatów. Po przystąpieniu do porozumienia z Schengen wizy, wydawane przez polskich urzędników, będą uprawniały do wjazdu na teren całej Wspólnoty poza Wielką Brytanią i Irlandią, ale z włączeniem Norwegii, Szwajcarii i Islandii. Laura Corado, ekspertka Komisji Europejskiej przyznaje - To wielka odpowiedzialność. Bruksela zamierza szczegółowo zweryfikować pracę trzech polskich konsulatów: w Kijowie, Moskwie i Łucku, gdyż właśnie tam wydawanych jest bardzo dużo wiz.
Odrębne sektory dla pasażerów podróżujących w ramach strefy Schengen miały powstać tylko na lotniskach: w Warszawie, Gdańsku i Krakowie. Ale po pojawieniu się tanich linii lotniczych i wzroście liczby podróżnych, dołączyły do nich porty w Rzeszowie, Szczecinie, Wrocławiu i Poznaniu.
Stołeczni restauratorzy udostępnią ubikacje turystom w zamian za obniżenie czynszu?
Zobacz całość »Śródmiejscy urzędnicy będą namawiać właścicieli lokali gastronomicznych, aby udostępnili swoje łazienki wszystkim chętnym. W zamian proponują obniżenie czynszu. Jednak to jeszcze nie przekonuje restauratorów do pomysłu urzędników.
Teraz na Starym Mieście czynne są dwie publiczne toalety: w piwnicach kamienicy przy Krzywym Kole i na pl. Zamkowym. Do obu toalet prowadzą strome schody. Obie są w miarę czyste i zadbane, ale nie luksusowe. Wejście jest płatne 1,5 złotych. Łazienka na pl. Zamkowym czynna jest do godziny 20.00, ale przy Krzywym Kole tylko do 16.00. Wielu ludzi odstrasza opłata, którą muszą wnieść. W efekcie, gdy tylko robi się cieplej, w zaułkach Starego Miasta czuć nieprzyjemny zapach moczu. Zdarza się, że wycieczki zamiast płatnych szaletów wybierają fosę staromiejską lub mury Barbakanu.
Miasto jest w tej sprawie bezradne. Urzędnicy postanowili rozwiązać kłopot jeszcze przed sezonem. Zarząd Śródmieścia zaproponował, aby swoje zadbane toalety otworzyli dla turystów właściciele staromiejskich restauracji. Oczywiście bez pobierania żadnych opłat. W zamian dzielnica proponuje niższe stawki czynszu, co jest zgodne z uchwałą Rady Warszawy o najmie lokali użytkowych.
Parę lat temu zarząd Śródmieścia również chciał wymusić dostęp do łazienek, ale wtedy nie dawał nic w zamian. W efekcie zarząd został tylko wykpiony przez przedsiębiorców. Urzędnicy zostali zmuszeni do wyrzucenia do śmieci tabliczek "w.c. dla turystów", które miały pojawić się przy wejściach do eleganckich restauracji.
Jacek Zawistowski, właściciel restauracji Przy Zamku, Staromiejskiej i Bawarska-Piwna 2 oraz jednocześnie wiceprezes Warszawskiej Izby Przedsiębiorców wyznał - To pomysł nic niewart. Proszę sobie wyobrazić gości przy stoliku, a obok nich wijącą się kolejkę dzieci, które muszą zrobić siusiu, bo opiły się coca-colą. Ani ja, ani nikt z moich znajomych restauratorów na to nie pójdzie.
Podobne uważają inni restauratorzy - W restauracjach nie ma miejsca na publiczną toaletę. Przedsiębiorcy nie są zainteresowani nawet obniżkami czynszu.
Wojciech Hoduń, prezes Stowarzyszenia Prywatnych Przedsiębiorców Warszawskiego Traktu Królewskiego zapewnił - Ręczę, że nikt z gastronomów nie odmówi skorzystania z toalety grzecznym turystom. Trudno sobie jednak wyobrazić w restauracjach wycieczki. Apeluję: niech miasto uruchomi w trzy miesiące porządną toaletę. W Lubece na rynku starego miasta stoi sobie mały domek. Nie ma babci klozetowej, nikt pieniędzy nie bierze, jest czysto, pachnąco, czy nie może być tak u nas?
Jacek Zawistowski podsunął inny pomysł - Jeśli miasto mówi, że jest biedne, niech pozwoli urządzić łazienkę prywatnej firmie. W zamian może dać miejsce na reklamę. Filip Nowaczyński, rzecznik dzielnicy, przyznaje, że jest to dobry pomysł, i spodziewa się chętnych do podpisywania nowych umów.
::: 2006-03-23 :::
Sprawa Miss World 2006 w Polsce - ciąg dalszy
Zobacz całość »Wczoraj jeden z szefów Biura Miss Polonia zadzwonił do Gazety Wyborczej i powiedział: Na 90 proc. rezygnujemy. Nie chcemy wziąć na siebie tak dużej odpowiedzialności. Liczyliśmy na pomoc instytucji rządowych, a dostaliśmy tylko honorowy patronat premiera Marcinkiewicza. Dziś, dzień po publikacji informacji o wycofaniu się Polski z organizacji wyborów Miss World 2006 Biuro Miss Polonia oficjalnie zaprzeczyło całej sprawie, twierdząc, że o żadnym wycofaniu mowy nie było.
Biuro Miss Polonia przesłało PAP oficjalne oświadczenie, w którym twierdzi, iż nieprawdą jest, że ktoś z Biura Miss Polonia zadzwonił do redakcji Gazety Wyborczej i udzielił informacji [red. informacji o rezygnacji z organizacji Miss World w Polsce].
Jednocześnie Biuro Miss Polonia poinformowało , że nie wycofuje się z organizacji konkursu miast, które będą gościć finalistki Miss World 2006 podczas ich miesięcznej wizyty w Polsce (jego współorganizatorami są Krajowa Izba Gospodarcza oraz Polska Organizacja Turystyczna). Biuro przypomniało, iż termin złożenia ofert upływa dopiero 31 marca. Po tym terminie ogłoszona będzie lista miast które odwiedzą misski i lokalizacja gali finałowej - oświadczyli organizatorzy konkursu.
Ciekawostką jest fakt, iż Biuro Miss Polonia w informacji przesłanej PAP podkreśliło, iż "w przypadku braku zainteresowania instytucji publicznych wsparciem tej inicjatywy" Biuro Miss Polonia przeprowadzi wybory Miss World 2006, "przy współpracy z miastami, sponsorami oraz firmami komercyjnymi".
Przyglądając się całej sprawie z boku, można zacząć sie zastanawiać, czy do polskiej gospodarki (tej zależnej jeszcze od podmiotów państwowych) nie przeniknęły metody manipulacji podobne do tych stosowanych obecnie na polskiej scenie politycznej - bo raczej nie sposób uwierzyć, iż szef jakiegokolwiek znacznego projektu jednego dnia dzwoni do mediów, informując o porażce, a następnego odwołuje wszystko co powiedział dnia poprzedniego..
Autokar turystyczny wpadł do wąwozu, 12 zagranicznych turystów zginęło
Zobacz całość »W górzystej okolicy na północy Chile autobus turystyczny wypadł z drogi i wpadł do głębokiego na ponad 100 metrów wąwozu w górzystej okolicy na północy Chile. Zginęło co najmniej 12 osób, ciężko rannych zostało kilka - podała agencja Reuters.
Potwierdzono już narodowość ofiar śmiertelnych - wszyscy byli obywatelami USA - poinformowały w środę wieczorem miejscowe władze.
Pasażerami autokaru byli turyści, uczestnicy rejsu statkiem turystycznym "Millenium", który przybił do portu Arica, położonego o ponad 2000 km na północ od stolicy Chile Santiago. Autokarem wracali oni na statek po wycieczce do niedalekiego parku narodowego Lauca.
Niewielki, 16 osobowy autokar w wyniku wypadku "został całkowicie zmiażdżony po upadku z ponad 100-metrowej wysokości" - podały lokalne, chilijskie władze.
Wypadek nastąpił na bardzo krętym odcinku, około 42 km na północny wschód od Ariki, na drodze prowadzącej do stolicy Boliwii La Paz. Na razie nie znane są przyczyny wypadku. Wiadomo tylko, iż droga wiodąca z parku narodowego jest bardzo kręta i przebiega nad urwiskami.
Statek turystyczny "Millenium" został wyczarterowany przez firmę Celebrity Cruises. Jego właścicielem jest firma Royal Carribean Cruise, mająca siedzibę w Miami na Florydzie. Pechowi turyści odbywali 14-dniowy rejs, który zaczął się 19 marca br. w chilijskim Valparaiso, a miał się skończyć 2 kwietnia w Fort Lauerdale na Florydzie.
Czarna lista - 93 linie lotnicze objęte zakazem lądowania na lotniskach w UE!
Zobacz całość »W środę, 22 marca 2006 roku 93 linie lotnicze zostały wpisane na pierwszą unijną listę niebezpiecznych przewoźników. "Czarna lista" została zatwierdzona i przyjęła w środę przez Komisję Europejską, a niebezpieczni przewoźnicy zostali objęci całkowitym zakazem korzystania z lotnisk w UE.
Na liście znalazły się głównie przewoźnicy lotniczy z Afryki i Azji Środkowej, z którymi europejscy pasażerowie mieli do czynienia bardzo rzadko.
Ponad połowa linii uznanych za niebezpieczne jest zarejestrowana w Demokratycznej Republice Konga (w dawnym Zairze), 13 w Sierra Leone, a 11 w Gwinei Równikowej. Przewoźnicy uznani za niebezpiecznych korzystają głównie z przestarzałych maszyn produkcji rosyjskiej.
Poza liniami objętymi całkowitym zakazem korzystania z lotnisk UU, trzy linie: Air Bangladesh, libijskie Buraq Air i kongijskie Hewa Bora Airways uzyskały częściowy zakaz latania do Europy. Mogą one wysyłać do UE tylko wybrane, sprawne maszyny.
"Czarna lista" przewoźników lotniczych podstała na podstawie przedstawionych przez poszczególne kraje wyników kontroli przeprowadzonych na europejskich lotniskach, które potwierdziły przypadki korzystania przez linie ze źle utrzymanych, zniszczonych lub przestarzałych samolotów.
Każde państwo mogło zgłosić przewoźników-kandydatów do znalezienia się na "czarnej liści", ale jeśli okazało się, że przypadki niedociągnięć bądź awarii były pojedyncze, a po kontrolach i upomnieniach zostały one naprawione, to przewoźnicy nie znaleźli się na liście.
Unijna lista niebezpieczniecznych przewoźników pozostaje otwarta - firmy, które się tam znalazły, mają szanse na wykreślenie, jeśli wykażą, że poprawiły bezpieczeństwo swoich maszyn. Analogicznie istnieje możliwość dopisania przewoźnika w dowolnym momencie.
Lista, zatwierdzona przez UE wejdzie w życie w ciągu paru dni, po oficjalnej publikacji w Dzienniku Urzędowym UE. Będzie ona aktualizowana na wniosek krajów członkowskich co trzy miesiące, a w przypadku wyraźniej potrzeby - częściej.
Poniżej, jako jedni z pierwszych publikujemy pełna "czarną listę" przewoźników lotniczych:
| Name of the legal entity of the air carrier as indicated on its AOC (and its trading name, if different) Air Operator Certificate (AOC) Number or Operating Licence Number ICAO airline designation number State of the Operator |
| Air Koryo Nieznane KOR Democratic People Republic of Korea (DPRK) |
| Air Service Comores Nieznane Nieznane Comores |
| Ariana Afghan Airlines 009 AFG Afghanistan |
| BGB Air AK-0194-04 Nieznane Kazakhstan |
| GST Aero Air Company AK 0203-04 BMK Kazakhstan |
| Phoenix Aviation 02 PHG Kyrghizstan |
| Phuket Airlines 07/2544 VAP Thailand |
| Reem Air 07 REK Kyrghizstan |
| Silverback Cargo Freighters Nieznane VRB Rwanda |
| All air carriers certified by the authorities with responsibility for regulatory oversight of Democratic Republic of Congo Nieznane Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| Africa One 409/CAB/MIN/TC/017/2005 CFR Democratic Republic of Congo (RDC) |
| AFRICAN COMPANY AIRLINES 409/CAB/MIN/TC/017/2005 Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| AIGLE AVIATION Ministerial signature Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| AIR BOYOMA Ministerial signature Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| AIR KASAI 409/CAB/MIN/TC/010/2005 Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| AIR NAVETTE 409/CAB/MIN/TC/015/2005 Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| AIR TROPIQUES s.p.r.l. 409/CAB/MIN/TC/007/2005 Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| ATO - Air Transport Office Nieznane Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| BLUE AIRLINES 409/CAB/MIN/TC/038/2005 BUL Democratic Republic of Congo (RDC) |
| BUSINESS AVIATION s.p.r.l.409/CAB/MIN/TC/012/2005 Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| BUTEMBO AIRLINES Ministerial signature Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| CAA - Compagnie Africaine d’Aviation 409/CAB/MIN/TC/016/2005 Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| CARGO BULL AVIATION 409/CAB/MIN/TC/032/2005 Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| CENTRAL AIR EXPRESS 409/CAB/MIN/TC/011/2005 CAX Democratic Republic of Congo (RDC) |
| CETRACA AVIATION SERVICE 409/CAB/MIN/TC/037/2005 Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| CHC STELAVIA Ministerial signature Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| COMAIR Ministerial signature Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| COMPAGNIE AFRICAINE D’AVIATION 409/CAB/MIN/TC/016/2005 Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| C0-ZA AIRWAYS Ministerial signature Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| DAS AIRLINES Nieznane RKC Democratic Republic of Congo (RDC) |
| DOREN AIRCARGO 409/CAB/MIN/TC/0168/2005 Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| ENTERPRISE WORLD AIRWAYS 409/CAB/MIN/TC/031/2005 EWS Democratic Republic of Congo (RDC) |
| FILAIR 409/CAB/MIN/TC/014/2005 Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| FREE AIRLINES 409/CAB/MIN/TC/MNL/CM/014/2005 Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| GALAXY CORPORATION 409/CAB/MIN/TC/0002/MNL/CM/014/2005 Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| GR AVIATION 409/CAB/MIN/TC/0403/TW/TK/2005 Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| GLOBAL AIRWAYS 409/CAB/MIN/TC/029/2005 BSP Democratic Republic of Congo (RDC) |
| GOMA EXPRESS Ministerial signature Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| GREAT LAKE BUSINESS COMPANY Ministerial signature Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| I.T.A.B. - International Trans Air Business 409/CAB/MIN/TC/0022/2005 Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| JETAIR - Jet Aero Services, s.p.r.l. Nieznane Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| KINSHASA AIRWAYS, s.p.r. Nieznane KNS Democratic Republic of Congo (RDC) |
| KIVU AIR Ministerial signature Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| LAC - Lignes Aériennes Congolaises Nieznane LCG Democratic Republic of Congo (RDC) |
| MALU AVIATION 409/CAB/MIN/TC/013/2005 Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| Malila Airlift 409/CAB/MIN/TC/008/2005 Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| MANGO MAT Ministerial signature Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| RWABIKA BUSHI EXPRESS Nieznane Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| SAFARI LOGISTICS 409/CAB/MIN/TC/0760/V/KK//2005 Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| SERVICES AIR 409/CAB/MIN/TC/034/2005 Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| TEMBO AIR SERVICES 409/CAB/VC-MIN/TC/0405/2006 Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| THOM’S AIRWAYS 409/CAB/MIN/TC/0033/2005 Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| TMK AIR COMMUTER 409/CAB/MIN/TC/020/2005 Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| TRACEP Nieznane Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| TRANS AIR CARGO SERVICES 409/CAB/MIN/TC/035/2005 Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| TRANSPORTS AERIENNES CONGOLAIS (TRACO) 409/CAB/MIN/TC/034/2005 Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| UHURU AIRLINES 409/CAB/MIN/TC/039/2005 Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| VIRUNGA AIR CHARTER 409/CAB/MIN/TC/018/2005 Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| WALTAIR AVIATION 409/CAB/MIN/TC/036/2005 Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| WIMBI DIRI AIRWAYS 409/CAB/MIN/TC/005/2005 Nieznane Democratic Republic of Congo (RDC) |
| All air carriers certified by authorities with responsibility for regulatory oversight of Equatorial Guinea, including Nieznane Nieznane Equatorial Guinea |
| Air Consul SA Nieznane RCS Equatorial Guinea |
| Avirex Guinee Equatoriale Nieznane AXG Equatorial Guinea |
| COAGE - Compagnie Aeree de Guinee Equatorial Nieznane COG Equatorial Guinea |
| Ecuato Guineana de Aviacion Nieznane ECV Equatorial Guinea |
| Ecuatorial Cargo Nieznane EQC Equatorial Guinea |
| GEASA - Guinea Ecuatorial Airlines SA Nieznane GEA Equatorial Guinea |
| GETRA - Guinea Ecuatorial de Transportes Ae5eos Nieznane GET Equatorial Guinea |
| Jetline Inc. Nieznane JLE Equatorial Guinea |
| KNG Transavia Cargo Nieznane VCG Equatorial Guinea |
| Prompt Air GE SA Nieznane POM Equatorial Guinea |
| UTAGE - Union de Transport Aereo de Guinea Ecuatorial Nieznane UTG Equatorial Guinea |
| All air carriers certified by the authorities with responsibility for regulatory oversight of Liberia, including Nieznane Nieznane Liberia |
| International Air Services Nieznane IAX Liberia |
| SATGUR AIR TRANSPORT, Corp. Nieznane TGR Liberia |
| WEASUA AIR TRANSPORT, Co. Ltd Nieznane WTC Liberia |
| All air carriers certified by the authorities with responsibility for regulatory oversight of Sierra Leone, including Nieznane Nieznane Sierra Leone |
| AEROLIFT, Co. Ltd Nieznane LFT Sierra Leone |
| AFRIK AIR LINKS Nieznane AFK Sierra Leone |
| AIR LEONE, Ltd Nieznane RLL Sierra Leone |
| AIR RUM, Ltd Nieznane RUM Sierra Leone |
| AIR SALONE, Ltd Nieznane RNE Sierra Leone |
| AIR UNIVERSAL, Ltd 00007 UVS Sierra Leone |
| DESTINY AIR SERVICES, Ltd Nieznane DTY Sierra Leone |
| FIRST LINE AIR (SL), Ltd Nieznane FIR Sierra Leone |
| HEAVYLIFT CARGO Nieznane Nieznane Sierra Leone |
| PARAMOUNT AIRLINES, Ltd Nieznane PRR Sierra Leone |
| STAR AIR, Ltd Nieznane SIM Sierra Leone |
| TEEBAH AIRWAYS Nieznane Nieznane Sierra Leone |
| WEST COAST AIRWAYS Ltd. Nieznane WCA Sierra Leone |
| All air carriers certified by the authorities with responsibility for regulatory oversight of Swaziland, including Nieznane Nieznane Swaziland |
| AFRICAN INTERNATIONAL AIRWAYS, (Pty) Ltd Nieznane AIA Swaziland |
| AIRLINK SWAZILAND, Ltd Nieznane SZL Swaziland |
| Jet Africa Nieznane OSW Swaziland |
| NORTHEAST AIRLINES, (Pty) Ltd Nieznane NEY Swaziland |
| SCAN AIR CHARTER, Ltd Nieznane Nieznane Swaziland |
| SWAZI EXPRESS AIRWAYS Nieznane SWX Swaziland |
Dodatkowo, poza wymienionymi powyżej liniami, częsciowy zakaz korzystania z portów lotniczych Unii Europejskiej otrzymali:
- Air Bangladesh (BGD, Bangladesh)
- Buraq Air (BRQ, Libya)
- HBA (ALX, Democratic Republic of Congo RDC)
Brytyjczycy w Bydgoszczy po odpoczynek i zabawę
Zobacz całość »Bydgoszcz nie kusi Brytyjczyków zabytkami. Przyjeżdżają, aby za małe pieniądze zabawić się w klubach i hotelach.
Danielle Brown i Sarah Yellowly, dwudziestokilkuletnie Angielki spod Londynu przyleciały do Polski pierwszy raz w życiu, korzystając z połączenia lotniczego Ryanaira. Wybrały się w podróż wraz ze znajomymi. Daniele wyjaśniła - Pracują w Bydgoszczy, w szkole językowej i zaprosili nas na weekend.
Sahar przyznaje - Raczej nie myślimy o zwiedzaniu miasta. Po prostu chcemy zabawić się z naszymi przyjaciółmi. Turystki nie ukrywały, że o Polsce praktycznie nic nie wiedzą. Słyszały jednak, że to zimny kraj.
Pozostali Anglicy przylatują do Bydgoszczy w podobnym celu. Tylko niewielka ich część przybywa w celach typowo turystycznych.
Ryanair przekonywał, że będzie zupełnie inaczej. Bernard Berger, dyrektor Ryanair ds. rozwoju obiecywał - Po uruchomieniu połączenia z Londynem region czeka turystyczny boom. Po 5 miesiącach od uruchomienia linii Londyn-Bydgoszcz widać, że zapowiedzi sprawdziły się tylko w niewielkim stopniu.
Każdego miesiąca ląduje w bydgoskim Porcie Lotniczym około 300 Brytyjczyków. Jest to jednak niewiele, biorąc pod uwagę, że boeing Ryanaira przylatuje codziennie i może przywieźć za każdym razem 180 pasażerów.
Krzysztof Głyżewski z Miejskiego Centrum Informacji Turystycznej przyznaje - Jak dotychczas niewielu Brytyjczyków skusiły turystyczne atrakcje regionu. Dodaje - Niskie ceny sprawiają, że opłaca się im przylecieć na weekend po prostu po to, by zabawić się w klubach i pubach.
Józef Eliasz, właściciel Eljazzu potwierdza - Do klubu zawsze przychodziło wielu Anglików pracujących w szkołach językowych. Ale od czasu uruchomienia połączenia z Londynem anglojęzycznych klientów jest zdecydowanie więcej.
Aby Bydgoszcz nie kojarzyła się Brytyjczykom tylko z tanią zabawą, ratusz próbuje stworzyć dla nich specjalną ofertę turystyczną. Jednocześnie przekonuje, że miasto nie jest tylko dla "rozrywkowych" gości z Wielkiej Brytanii. Urzędnicy potwierdzają, że atutem Bydgoszczy są także zdecydowanie niższe koszty usług medycznych. Wydział kultury i promocji miasta przygotowuje kompleksową ofertę specjalnie dla brytyjskich turystów. Głównym punktem oferty ma być np. tania wizyta u dentysty.
Mariusz Krupa, dyrektor wydziału kultury i promocji miasta przyznaje - Brytyjczycy są znani ze swojego upodobania do weekendowej turystyki, w tym także do mniej znanych części Europy. To jest właśnie szansa dla nas. Należy się tylko odpowiednio przygotować.
Krupa dodaje - Mam świadomość, że same zabytki czy instytucje kultury nie będą wystarczającym magnesem. Powinniśmy więc stworzyć Brytyjczykom możliwość połączenia różnych korzyści w trakcie jednego, kilkudniowego pobytu. Dlatego w najbliższym czasie chcę zainicjować spotkanie przedstawicieli różnych branż - turystycznej, rekreacyjnej i medycznej po to, by wspólnie zastanowić się nad stworzeniem spójnej oferty dla turystów z Wysp Brytyjskich.
Dyrektor Krupa chciałby, aby pobyt Brytyjczyków wyglądał następująco - Brytyjczyk przylatuje do nas w piątek, odwiedza filharmonię lub operę, potem wyjście do klubu czy restauracji. Następnego dnia mógłby skorzystać z usług medycznych na przykład stomatologicznych, które są u nas kilkakrotnie tańsze. Kolejny dzień to okazja do aktywnej rozrywki, na przykład wypad w Bory Tucholskie czy spływ kajakowy Brdą.
Nadzwyczajna sesja w sprawie Podziemnego Rynku Turystycznego w Krakowie
Zobacz całość »Zakres prac archeologów na Rynku Głównym w Krakowie zostanie skontrolowany przez specjalną komisję. Tak ustalono na wielogodzinnej nadzwyczajnej sesji rady miasta na temat remontu Rynku Głównego w Krakowie.
Prezydent Jacek Majchrowski przyznał - Trzeba zrobić wszystko, by odsłonięte relikty udostępnić szerszej publiczności. Stworzenie podziemnego Rynku byłoby ogromną atrakcją turystyczną.
Prezydent dodał - Kiedyś powiedziałem w zdenerwowaniu, że pod Rynkiem będzie hipermarket, parę sklepów z ciuchami i dwa second-handy. To był oczywiście żart. Chciałem państwa zapewnić, że komercji typu McDonald tu nie będzie. Jeśli będzie jakakolwiek, to tylko bardzo wysublimowana, związana z działalnością Muzeum Historycznego.
Najwięcej kontrowersji budziły prace archeologiczne, które prowadzi wrocławska firma Niegoda. Zakres prac firmy został znacznie poszerzony w stosunku do początkowych zamierzeń. Konserwatorzy przekonywali, że przez to mogą ulec zniszczeniu bezcenne relikty.
Prezydent Majchrowski wyjaśnił, dlaczego prace prowadzą wrocławscy archeolodzy - Ich oferta była najtańsza. Poza tym krakowscy archeolodzy w ogóle nie byli tym zainteresowani, bo są zaangażowani w badanie terenów, przez które mają przebiegać autostrady.
Prezydent przekonywał także, że żaden fragment Rynku nie został rozkopany bez merytorycznego uzasadnienia. Pomimo tego radni zlecili komisji rewizyjnej, aby skontrolowała sposób wyboru wykonawcy badań archeologicznych, zasadność zakresu tych prac, ich koszty oraz zgodności z zaleceniami konserwatorskimi.
Nadzwyczajna sesja nie zmieniła jednak losów inwestycji pod Rynkiem. Miasto już ma pozwolenie na pierwszy etap podziemnych prac, czyli odsłonięcie piwnic pod Sukiennicami oraz fragmentu podziemi od strony ulicy św. Jana. Miasto złożyło też do zaopiniowania Janowi Janczykowskiemu, małopolskiemu konserwatorowi zabytków, projekt, który zakłada udostępnienie turystom całego ciągu Kramów Bogatych oraz pozostałości po budynku Wielkiej Wagi.
Jan Janczykowski przyznał - Ten projekt już był efektem kompromisu. W ubiegłym roku miasto chciało uzyskać aprobatę dla stworzenia pod Rynkiem dwupoziomowej przestrzeni, w której aż 3 tys. metrów kwadratowych byłoby przeznaczonych pod działalność handlową. Dodał - Wciąż analizuję obecny projekt.
Piotr Döerre z LPR poinformował - Apel konserwatorów o zaniechanie badań archeologów wydaje mi się kontrowersyjny. Bo jak długo mamy czekać, aż metody badań będą odpowiednie, nieinwazyjne. Apeluję jednak do prezydenta, by jak najszybciej doprowadzić do końca remontu. Moje zastrzeżenia jako radnego i krakowianina budzi natomiast mała architektura po stronie zachodniej Rynku, np. te granitowe grobowce pełniące rolę ław.
Natomiast Stanisław Handzlik z PO uważa, że jak najszybciej należy zakończyć prace archeologiczne w rejonie Sukiennic.
Jan Okoński reprezentujący koło Demokratów przyznaje - Trzeba poprzeć wszystkie działania zwiększające atrakcyjność turystyczną Krakowa. Osobiście solidaryzuję się z koncepcją pokazania turystom i mieszkańcom podziemnego Rynku. Odsłonięte podziemia byłyby też naocznym dowodem, że miasto ma więcej niż 750 lat. Jeśli chodzi o badania archeologiczne, to przypomnę, że w poprzedniej kadencji, gdy remontowano zachodnią stronę Rynku, wszyscy narzekali, że było ich za mało.
Ministerstwo Sprawiedliwości chce wybudować więzienie pośród hoteli i pensjonatów
Zobacz całość »Pomysł budowy więzienia na Helu, pośród hoteli i pensjonatów można ocenić tylko w jeden sposób - jako nie trafiony. Jednak Ministerstwo Sprawiedliwości nadal go rozważa.
O sprawie informowały już wszelakie media - zarówno telewizja, jak i prasa. Ministerstwo postanowiło zbudować półotwarty zakład karny o zmniejszonym rygorze na terenach należących do wojska na półwyspie Helskim.
Oczywiście wszyscy mieszkańcy półwyspu są przeciw - apel z prośbą o rezygnację z budowy więzienia na półwyspie napisali już do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry samorządowcy z powiatu puckiego. Od kilku dni trwa też zbieranie podpisów przeciwko temu projektowi. Pisma z podpisami będą przesłane m.in. do prezydenta i premiera.
Więzienie na Helu obniżyłoby atrakcyjność turystyczną regionu, który w sezonie każdego dnia odwiedzany jest przez co najmniej kilkadziesiąt tysięcy turystów. Wpłynęłoby także na poczucie bezpieczeństwa odwiedzających region. W efekcie finalnym z wypoczynku na Helu (na którym obecnie nie ma nawet posterunku policji!) zrezygnowałoby wiele tysięcy turystów, co oczywiście wywołałby spadek dochodów mieszkańców regionu, w znaczniej mierze żyjących właśnie z turystyki.
Z ostatniej chwili
Przed chwilą rzecznik prasowy Centralnego Zarządu Służby Więziennej Luiza Sałapa poinformowała, iż ze względu na ostre protesty na Helu nie powstanie żaden zakład karny.
Certyfikat dla drugiego hotelu Ireny Eris
Zobacz całość »Najnowszy hotel Ireny Eris położony w pobliżu Góry Dylewskiej, który na początku kwietnia przyjmie pierwszych gości, otrzymał certyfikat świadczący o wysokiej jakości oferowanych usług od International SPA Association. Oznacza to, iż polski ośrodek znalazł się w organizacji International SPA Association, skupiającej najlepsze ośrodki SPA na świecie.
- Pierwszy certyfikat dostał nasz hotel w Krynicy Zdrój, przyznanie drugiego jest potwierdzeniem, że zmierzamy w dobrym kierunku - powiedziała Irena Eris.
Już od stycznia b.r. powstający hotel był sprawdzany przez niezależnych audytorów. Trwało również szkolenie przyszłych pracowników.
Czterogwiazdkowy Hotel SPA Dr Irena Eris na Wzgórzach Dylewskich będzie oferował gościom 97 komfortowych pokoi i apartamentów, w tym 88 w budynku głównym i 9 w "Domu Leśnym", ekskluzywnym miejscu oddalonym od całości kompleksu.
W obiekcie otwarty zostanie największy w Polsce Kosmetyczny Instytut Dr Irena Eris, który oferować będzie zabiegi pielęgnacyjne.
Obiekt będzie posiadał kompleks dwóch basenów, saunę fińską, termarium ziołowe i solankowe, jacuzzi, w tym jedno na zewnątrz hotelu, oraz sale do ćwiczeń.
W hotelu będzie również możliwość organizowania konferencji. Wieczorami goście będą mogli pograć w kręgle lub bilard, albo skorzystać z położonych nieopodal obiektu kortów tenisowych, stadniny koni, rowerowych ścieżek lub szlaków do pieszych wędrówek.
Pociągi nocne z 25 na 26 marca mogą mieć opoźnienia!
Zobacz całość »Pociągi kursujące w nadchodzący weekend z soboty na niedzielę mogą mieć opóźnienia. 25 marca przesuniemy wskazówki zegarów z godz. 2.00 na godz. 3.00, gdyż Polska wejdzie w czas letni.
Szczególnie zmiana czasu da się we znaki tym, którzy tej nocy wybierają się w podróż. Anna Rosiek PAP rzecznik prasowy PKP Intercity informuje, iż: "Pociągi nocne tej spółki mają pewne rezerwy czasowe, zatem opóźnienie tej nocy może być mniejsze niż godzina".
Pociągi PKP - Przewozy Regionalne - kursujące w momencie zmiany czasu, mogą się spóźnić nawet o godzinę, jednak załogi pociągów będą starały się zmniejszyć zwłokę. Rzecznik prasowy PKP Przewozy Regionalne, Łukasz Kurpiewski zapowiedział że, pasażerowie nocnych pociągów będą informowani o zmianie czasu i jej konsekwencjach dla rozkładu jazdy.
Prekursorami wprowadzenia czasu letniego ,mającego na celu efektywniejsze wykorzystanie światła dziennego - byli Niemcy już w 1916 r. W Polsce wskazówki zegarów przesuwaliśmy w okresie międzywojennym, później w latach 1957-64, a następnie od 1977 roku.
Powodem wprowadzenia czasu letniego w wielu krajach są oszczędności związane z zużyciem energii. Zdaniem Dr Albina Czubla z Głównego Urzędu Miar "Oszczędności te widać zwłaszcza latem, kiedy dzień jest najdłuższy". Ponadto dodał iż, "Z badań angielskich wynika, że dzięki wydłużeniu naturalnego dnia, w czasie zmierzchu, jest mniejszy ruch pieszych i rowerzystów, więc mniejsze jest ryzyko wypadków drogowych".
Należy jednak pamiętać również o kosztach zmiany czasu tj.: przestawienie urządzeń elektronicznych, zmiana rozkładów jazdy/lotów itp. oraz mniej oczywistych i trudnych do oszacowania np.: zmniejszenie produkcyjności pracowników przy pracy związanej z potrzebą zaadoptowania organizmu do nowego czasu.
W całej Unii Europejski od 2000 r. czas letni, zaczyna się w ostatnią niedzielę marca (o godz. 02.00 rano, dodajemy 1 godz. do obowiązującego czasu), a kończy w ostatnią niedzielę października (o godz. 03.00 rano, odejmujemy 1 godz. od obowiązującego czasu). We Wspólnocie Europejskiej wszystkie kraje, zmieniają czas w tym samym dniu, jednak o godzinie zależnej od strefy czasowej, zatem w Polsce przesuwamy wskazówki o godzinie 2.00 (lub 3.00).
Więzienie - atrakcją turystyczną. Więźniowe - przewodnikami po niej!
Zobacz całość »Dwadzieścia lat temu Thomas Raufeisen spędził kilkanaście miesięcy w tajnym więzieniu Stasi w Berlinie. Dziś oprowadza po nim turystów.
O tajnym areszcie śledczym Stasi, znajdującym się w dzielnicy wschodniego Berlina Hohenschönhausen, dowiedziano się jesienią 1990 roku. Wtedy to zachodnioniemieckim urzędnikom, którzy przejmowali enerdowskie Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego, ktoś wręczył klucz do więziennej bramy. Tajny areszt działał wtedy już od prawie pół wieku, a przeszły przezeń tysiące więźniów.
Za czasów NRD nikt nie wiedział o jego istnieniu. Raufeisen, były więzień i jednocześnie przewodnik po areszcie wyjaśnia - Więzienie było w sercu ogrodzonego murem sektora Stasi. Za murem rozciągały się osiedla domków jednorodzinnych dla funkcjonariuszy, gdzie obcy nie mieli wstępu.
Hubertus Knabe, dyrektor muzeum Memoriał Stasi wspomina - Gdy w 1995 roku w murach więzienia tworzyliśmy muzeum, postanowiliśmy, że będą po nim oprowadzać ofiary bezpieki. To bardziej przekonujące, gdy przewodnik mówi ludziom: "W tym miejscu siedziałem podczas przesłuchania". Żaden historyk tak tego nie przedstawi.
Większość więźniów trafiła do aresztu w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, kiedy Stasi w Hohenschönhausen wydobywała zeznania z dysydentów i niedoszłych uciekinierów z NRD. Przez wiele lat w szkole Stasi w Poczdamie opracowywano naukowo pod nazwą "psychologii operacyjnej" metody łamania ludzi.
Najstarszy z przewodników trafił do Hohenschönhausen w latach pięćdziesiątych. Miał wtedy 15 lat, a więzieniem zarządzało wtedy sowieckie NKWD.
Raufeisen urodził się i wychował w zachodnioniemieckim Hanowerze. W Hohenschönhausen spędził 14 miesięcy. W 1979 roku okazało się, że jego ojciec prowadził w RFN podwójne życie jako szpieg Stasi. Po zdemaskowaniu Raufeisen uciekł wraz z rodziną do NRD.
Jednak przeprowadzka na Wschód okazała się dla Raufeisenów katastrofą. Próbowali uciec z powrotem na Zachód, lecz zniweczyła to enerdowska bezpieka. W 1981 roku cała rodzina trafiła do berlińskiego aresztu, a następnie po kilkuletnim śledztwie do ciężkiego więzienia Stasi w Budziszynie. Raufeisen senior został skazany na dożywocie i zmarł w tajemniczych okolicznościach. Natomiast Thomas odsiedział trzy lata za próbę ucieczki z NRD i "kontakt z przedstawicielem wrogiego państwa" - chodziło o rozmowę telefoniczną z bratem, który został w RFN.
Teraz 43-letni Raufeisen zajmuje się oprowadzaniem po więzieniu turystów. Prowadzi ich do piwnic budynku, który przypomina bunkier. Ochrzczono je mianem U-boota, ze względu na wąskie korytarze, niskie sufity i brak okien.
Przewodnik opowiada - Ludzi izolowano od otoczenia. Aresztant nie wiedział, gdzie jest, ani nawet, czy jest noc, czy dzień. Do jednej celi wciskano kilkanaście osób. Świeże powietrze dochodziło przez wąziutką szczelinę. Tych, którzy nie chcieli zeznawać, torturowano. W latach sześćdziesiątych, gdy NRD zabiegała o międzynarodowe uznanie, tortury zastąpiono łamaniem psychiki. Więźniowie byli wtedy przetrzymywani w nowym gmachu, mieszkali w pojedynczych celach o oknach z nieprzejrzystego szkła.
Raufeisen dodaje - Więźniów przywożono do więzienia furgonetkami bez szyb. Z kwatery głównej Stasi jedzie się Hohenschönhasuen kilkanaście minut, ale by zdezorientować więźniów, furgonetka jechała kilka godzin. Nawet na spacerniak wozili nas furgonetkami. Człowiek zupełnie nie wiedział, gdzie jest.
W 2005 roku muzeum odwiedziło 130 tys. osób. Większość z nich to byli Niemcy z Zachodu. Jednak byli pracownicy Stasi uważają, że wyniki są fałszowane.
Pracownicy muzeum przyznają - Po zjednoczeniu byli ludzie Stasi bili się w pierś. Dziś coraz ostrzej walczą o dobre imię swojej służby. Byli ubecy kolportują broszury gloryfikujące NRD i co jakiś czas, udając turystów, zwiedzają cele. Podobnie dzieje się we większości muzeów dokumentujących historię NRD. Wtedy zwykle dochodzi do kłótni z przewodnikami. Byli więźniowie opowiadają o torturowaniu więźniów, a byli pracownicy Stasi głośno temu zaprzeczają.
::: 2006-03-24 :::
Willa Mussoliniego udostępniona zwiedzającym!
Zobacz całość »Wczoraj po kilkudziesięciu latach otwarto dla zwiedzających willę Benito Mussoliniego, która zaledwie pół roku temu, była jeszcze ruiną.
Nacisk mieszkańców Rzymu spowodował, iż władze miasta postanowiły odrestaurować ten obiekt. Remont okazałej rezydencji kosztował prawie pięć milionów euro. Dzięki jednej z najbogatszych książęcych rodzin Torloni, 13-pokjowa, bajkowa rezydencja zaskakuje i zachwyca swym pięknem, prowadząc turystę przez różne epoki i style, aż do współczesności.
Podczas remontu odkryto w willi o dwa bunkry. Jeden miał chronić przed atakiem chemicznym, natomiast drugi umożliwić ucieczkę przed wrogami. Dziś oba stanowią atrakcję turystyczną. Mieszkańcy okolicy chcieliby jednak zapomnieć o latach faszyzmu : "Chcemy przywrócić pamięć o najpiękniejszych latach historii Rzymu".
Konserwatorzy zapewniają , że to nie koniec niespodzianek, gdyż wkrótce w rezydencji będzie można podziwiać także etruski grobowiec odnaleziony w czasie remontu.
Za tydzień poznamy nowego szefa LOT
Zobacz całość »29 marca b.r. rada nadzorcza PLL LOT wybierze prezesa spółki - napisała Rzeczpospolita. Do końca miesiąca będzie znany wybrany również cały skład zarządu.
Polski narodowy przewoźnik nie ma prezesa od grudnia 2005 r. Od tego czasu obowiązki prezesa pełni Tomasz Kopoczyński.
Obecnie trwa drugi konkurs na stanowisko prezesa (pierwszy konkurs pozostał nierozstrzygnięty). W drugim (trwającym obecnie) konkursie na prezesa i członków zarządu wystartowało 38 kandydatów.
Wśród kandydatów na prezesa, którzy przeszli wstępną selekcję są m.in.:
- Zbigniew Dąbkowski, były szef White Eagle Aviation,
- Krzysztof Kapis, szef Urzędu Lotnictwa Cywilnego.
TUI - gorsze wyniki za 2005 rok przez Francję
Zobacz całość »Niemiecka grupa turystyczna TUI osiągnęła w 2005 roku zysk netto w wysokości 494,8 mln euro. Jest to o 13,5% mniej, niż w 2004 roku - podała Rzeczpospolita.
W 2005 roku TUI odnotowało również spadek obrotów o 8,7% do 19,6 mld euro.
Powodem obniżenia obrotu i zysku netto za 2005 rok były zamieszki we Francji, w których m.in. spalono 10 tys. samochodów. Zajścia te skutecznie zniechęciły Francuzów do podróżowania.
Drugim czynnikiem, który miał wpływ na obniżenie zysku grupy turystycznej była restrukturyzacja i wymiana floty linii lotniczych Corsair.
Sfinks przejmuje Chłopskie Jadło i wchodzi na giełdę!
Zobacz całość »Sieć restauracji Sfinks kontrolowana przez Tomasza Morawskiego i fundusze inwestycyjne Enterprise Investors finalizuje zakup 7 restauracji Chłopskie Jadło, a w dalszej perspektywie czasowej planuje debiut na warszawskiej giełdzie.
Sfinks to szybko rozwijająca się sieć restauracji typu casual dining, o charakterze nieformalnym, plasujące się między barami szybkiej obsługi a eleganckimi restauracjami z kelnerami. Pierwsza restauracja Sfinks powstała w centrum Łodzi 11 lat temy. Dzisiaj jest ich już 79 i co roku przybywa kilkanaście - najczęściej w dużych miastach. Obecnie w Polsce większą sieć mają tylko AmRest (czyli KFC i Pizza Hut) i popularny McDonalds.
Lokale Chłopskie Jadło słyną z tradycyjnych dań kuchni polskiej. Obecnie jest ich w Polsce 7. Sfinks kupi je za 27 mln zł. Zakup ten zostanie sfinansowany ze środków finansowych z kredytu bankowego.
Aktualnie sieć restauracji Sfinks kontrolowana jest przez Tomasza Morawskiego i fundusze inwestycyjne Enterprise Investors. Spółka planuje w najbliższym czasie wejść na warszawską giełdę. Trwają intensywne prace nad prospektem emisyjnym, który prawdopodobnie trafi do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd jeszcze w tym miesiącu. - Na parkiecie Sfinks znajdzie się jeszcze w tym roku - zapowiada prezes Piotr Mikołajczyk.
Spółka planuje wyemitować nowe akcje warte co najmniej kilkanaście milionów złotych, które zostaną zaoferowane inwestorom w ofercie publicznej. Uzyskane z emisji pieniądze zostaną przeznaczone na otwarcie nowych lokali.
Dotychczas, od roku 2001 starymi akcjami Sfinksa można było handlować na rynku pozagiełdowym, tzw. Centralnej Tabeli Ofert (CeTO). Jednak obroty akcjami były znikome - nie pozbywano się akcji, gdyż liczono na wzrost ich wartości.
W najbliższym miesiącu zarząd Sfinks pochwali się prognozami finansowymi na ten rok. - Będą bardzo atrakcyjne - zdradza prezes.
Spółka za 2005 rok osiągnęła bardzo dobre wyniki:
- przychody w wysokości 118 mln zł (+25% w stosunku do 2004 r.),
- zysk w wysokości 7,4 mln zł (+50%).
220 osób czeka na Okęciu na lot na Dominikanę!
Zobacz całość »Uzupełnione informacje o tym co się stało znajdą Państwo:
Jak było naprawdę z wylotem na Dominikanę z Fischer Air?
Około 220 osób, które miały lecieć na Dominikanę od ponad doby koczuje na stołecznym lotnisku Okęcie, czekając na odlot. Turyści mieli polecieć już wczoraj o 8.30 liniami lotniczymi Fischer Air, ale wylot wielokrotnie przekładano - podało Radio RMF FM.
Wśród czekających są osoby, których lot przekładany był wielokrotnie. Niektórzy mieli lecieć na Dominikanę ponad tydzień temu - np. 14 marca b.r., inni 21 marca. Ich wylot przekładany był wielokrotnie. Z Fischer Air na Dominikanę chcieli lecieć turyści z Polski, ale również osoby z innych krajów, które wykupiły wycieczkę z Polski, poprzez biura podróży.
Pechowi turyści wykupili wycieczki na Dominikanę u różnych pośredników. Niektórzy poprzez Podróże TV. Na razie Fischer Air tłumaczy opóźnienie w wylocie awarią samolotu. Pasażerowie czekają na wylot w strefie bezcłowej, gdyż obiecano im, że w południe wylecą. Niestety - południe minęło, a samolot Fischer Air jeszcze nie wystartował...
Na Bałtyku nowe statki polskich armatorów
Zobacz całość »Szczeciński armator Euroafrica zakupił nowy prom pasażersko-towarowy. O nowym promie myśli też Polska Żegluga Morska. Wszystko dzięki wzrostowi zainteresowania przewozami przez Bałtyk.
Podstawową działalnością Euroafriki jest żegluga handlowa głównie na liniach afrykańskich. Jednak równie chętnie operuje także na Bałtyku na linii Świnoujście - porty skandynawskie. Euroafrika ma już dwa promy "Mikołaj Kopernik" i "Jan Śniadecki". Nowy prom został zakupiony kilkanaście dni temu i jest jeszcze we Włoszech.
Paweł Porzycki, prezes spółki Euroafrica wyznał - Jest to kolejny element naszej strategii odnowy floty. Wcześniej kupiliśmy dwa statki handlowe, a teraz jednostkę do sektora promowego.
Zakupiony prom do tej pory pływał we flocie włoskiej kampanii Tirrenia di Navigazione. Ma 150 metrów i jest przystosowany do przewozu ciężarówek, naczep i kierowców. Powstał w holenderskiej stoczni 14 lat temu. Do Polski powinien przypłynąć w kwietniu, jednak nie od razu wejdzie do eksploatacji.
Prezes wyjaśnia - Planujemy przebudowę promu. Chcemy zwiększyć liczbę miejsc dla pasażerów i kierowców ciężarówek. Wypłynięcie na linię zależy od tego, jak szybko otrzymamy potrzebne do modernizacji podzespoły.
Porzycki ma nadzieję, że prom w swój pierwszy rejs na trasie Świnoujście - Ystad wypłynie we wrześniu.
Polska Żegluga Morska również zamierza zakupić nowy statek. Krzysztof Gogol, rzecznik prasowy PŻM poinformował - Szukamy nowych promów, na razie na rynku jednostek używanych. Ostatnio mieliśmy konkretne propozycje, z których jednak nie skorzystaliśmy. Chcemy jednostki głównie towarowej, a w mniejszym stopniu pasażerskiej. Wielkością powinna być porównywalna do naszego "Gryfa".
Nowa jednostka ma również trafić na linię Świnoujście - Ystad. Gogol wyjaśnia - Ta linia ma dużo rezerw, a większy tonaż wygeneruje dodatkowych kontrahentów do przewiezienia.
Promami armatorów zarządza jedna firma - Unity Line, która jest własnością PŻM. Właśnie Unity Line przejmie obie nowe jednostki. Eksperci uważają, że obecny popyt jest tak duży, że nowe promy nie będą miały problemów z zapełnieniem ładowni.
Paweł Waszczenko, prezes Unity Line wyznał - Zapotrzebowanie na przewozy stale rośnie. W styczniu ubiegłego roku PŻM kupił nowy prom "Gryf", który został już wykorzystany.
Waszczenko twierdzi, że tendencja wzrostowa będzie się jeszcze utrzymywać - W tym roku nastąpi wzrost przewozów od pięciu do dziesięciu procent. W następnych latach też powinno być dobrze.
O nowych jednostkach promowych myśli też kołobrzeska Polska Żegluga Bałtycka, konkurent Unity Line. Armator dysponuje trzema promami pasażersko-samochodowymi, które pływają na czterech liniach po Bałtyku: Świnoujście - Ystad, Świnoujście - Ronne (Bornholm), Świnoujście - Kopenhaga oraz Gdańsk - Nynäshamn (Szwecja).
PŻB nie poinformowało jednak, kiedy zamierza kupić nowe jednostki. Jan Warchoł, prezes PŻB wyznał - W 2006 roku będziemy obsługiwać istniejące linie i realizować założenia naszej strategii, zakładającej optymalne dostosowanie tonażu do ich potrzeb. Prezes dodaje, że stale monitoruje wtórny rynek promów.
Gorzowscy politycy popierają budowę stoku narciarskiego na Wieprzycach
Zobacz całość »Gorzowscy politycy zarówno z lewicy jak i prawicy są zgodni w sprawie zbudowania stoku narciarskiego na Wieprzycach. Pomysł popiera również prezydent miasta Tadeusz Jędrzejczak. Potrzeba jeszcze tylko dopracowania jego projektu.
Autorem wstępnego projektu jest absolwent turystyki na gorzowskiej PWSZ Marek Rzyczkowski, który przyznaje - Wzniesienia na Wieprzycach od początku były moim faworytem.
Wzniesienia są położone na północno-zachodnim i północnym stoku, co jest ich wielkim atutem, ze względu na długo utrzymujący się tam śnieg. Możliwe jest stworzenie w tym miejscu dość długiej trasy zjazdowej.
Najwyższy punkt wzgórza jest na 85 m n.p.m. W planach jest budowa stoku o łagodnym nachyleniu, o podobnych właściwościach, jak sztuczny stok na Malcie w Poznaniu. Jednak ten ma być lepszy, bo ma wykorzystywać doskonałe ukształtowanie terenu.
Rzyczkowski przygotował dwie wersje projektu. Każda z tras narciarskich znajdowałaby się w pobliżu ulicy Saperów i Artylerzystów. Obie miałyby system sztucznego naśnieżania, nawierzchnię igielitową oraz sztuczne oświetlenie.
Anna Szulc, radna PiS przyznaje - Nasze miasto ma ubogą ofertę dla rekreacji, szczególnie podczas zimy. Mieszkańcy mają do dyspozycji tylko lodowisko.
Pomysł budowy stoku popiera także prezydent Tadeusz Jędrzejczak. Sprawę przekazał już do odpowiednich wydziałów Urzędu Miasta. Jest wysoce prawdopodobne, że projekt już za kilka dni będzie wpisany do Wieloletniego Planu Inwestycyjnego. Szczegóły narciarskiej koncepcji można przeczytać na stronie internetowej www.stok.pwsz.pl.
Komu lotnisko w Szymanach?
Zobacz całość »Od czterech lat na lotnisku w Szymanach nie obsługiwane są żadne samoloty. Sejmik województwa warmińsko-mazurskiego stara się, aby zmienił to premier Marcinkiewicz.
Połączeń lotniczych w Szymanach nie można uruchomić, ze względu na nieuregulowaną sprawę własności lotniska. Janusz Cichoń, członek zarządu województwa wyjaśnił - Lotnisko należy do skarbu państwa, podlega Ministerstwu Obrony Narodowej, które teraz przekazuje je jako zbędne armii Agencji Mienia Wojskowego.
Dzierżawa lotniska od agencji byłaby stratą dla Warmii i Mazur. Spółka, zarządzająca lotniskiem, musiałaby płacić 250 tys. złotych rocznie. Głównym udziałowcem w spółce jest samorząd województwa.
Cichoń przyznał - Trzeba zablokować ten proces i zabiegać, by przejął je na własność samorząd województwa. Jednak żadne dotychczasowe próby negocjacji nie zakończyły się sukcesem.
AMW ma przejąć lotnisko do czerwca tego roku. Cichoń zapowiada - Najlepiej, by decyzję podjął premier, bo ani MON, ani minister skarbu nie chcą dać nam tego lotniska. Jeśli lotnisko będzie należało do samorządu województwa, to możliwe będzie uruchomienie połączeń.
Radni byli zgodni, że należy zwrócić się do premiera z apelem o pomoc w przejęciu lotniska przez samorząd. Jeśli sprawa zakończy się sukcesem, pierwsze loty czarterowe mogłyby odbyć się już w tym sezonie letnim, a rejsowe w 2007 roku.
Nowe zasady korzystania z linii kolejowych
Zobacz całość »Od stycznia 2006 roku przewoźnicy, którzy korzystają z torów PKP Polskich Linii Kolejowych mieli płacić 15% mniej. Jednak nie wszyscy!
PKP Polskie Linie Kolejowe zmieniły sposób wyliczania stawek za korzystanie z linii. Obecnie wysokość opłaty zależy od klasy linii. Im lepsze tory, tym przewoźnicy będą musieli zapłacić wyższą stawkę. Dlatego przewoźnicy, którzy jeżdżą po nowych liniach, zapłacą więcej, zamiast mniej. Zatem na obniżkę mogą liczyć tylko ci przewoźnicy, których pociągi jeżdżą po torach w złym stanie.
Krzysztof Łańcucki, rzecznik PKP PLK wyjaśnia - Stawki, które obowiązywały do 2006 roku, oparte były na kosztach, które ponosiliśmy na utrzymanie odcinka linii. Czyli przed zmianą cen wyższą taryfę płacili ci przewoźnicy, których pociągi kursowały po gorszych liniach.
Według nowych zasad firma SKM z Trójmiasta zapłaci około 10% więcej, czyli w skali roku około 1 mln złotych. Stawki dla kolei Mazowieckich wzrosną o ponad 40%. Natomiast zapowiedziana obniżka będzie dotyczyć PKP Cargo, PKP Intercity i kolei regionalnych.
Minister infrastruktury ustalił jeszcze dodatkowe kryterium, od którego zależy cena za przejazd. Zgodnie z nim przewoźnicy, jeżdżący po mniej niż 70% torów w kraju zapłacą więcej. Dotyczy to na przykład Kolei Mazowieckich i Trójmiejskiej SKM PKP. Adrian Furgalski, dyrektor Zespołu Doradców Gospodarczych TOR przyznał - To poważny dodatkowy koszt dla takich przewoźników.
Większe koszty będą musiały ponieść Koleje Mazowieckie. Donata Nowakowska, rzecznik spółki wyznała - Nie zgadzamy się na ponad 40% podwyżkę, jesteśmy w trakcie negocjacji opłat z PKP PLK.
Według założeń rządu, w 2006 i 2007 roku ceny za dostęp do torów miały spaść o 15% rocznie. Miało to doprowadzić do pojawienia się konkurencji między przewoźnikami. Dla PKP PLK obiecano dotacje, aby spółka na tym nie straciła. Dotacja w 2006 roku ma wynieść 260 mln zł z budżetu państwa i 80 mln zł z Funduszu Kolejowego.
W 2005 roku właściciel linii obniżył już stawki dla przewoźników towarowych. Jego wpływy z tego tytułu spadły o 204 mln zł. Tegoroczna dotacja zrekompensuje mu tę stratę.
DC System wykupiony przez Impel Cleaning
Zobacz całość »Za 5,65 mln złotych spółka Impel Cleaning kupiła firmę DC System, która specjalizuje się w sprzątaniu biurowców i hoteli.
Dzięki tej inwestycji Impel Cleaning zamierza umocnić swoją pozycję lidera na rynku firm, które zajmują się sprzątaniem obiektów najwyższej klasy. Przejęta firma obsługiwała między innymi: budynek Giełdy Papierów Wartościowych, warszawskie biurowce Fokus, Holland Park, FIM Tower oraz Błękitny Wieżowiec.
Nowym prezesem DC System został Dariusz Szmytt, który do tej pory zajmował stanowisko dyrektora sprzedaży w Impel Cleaning.
Grupa Impel jest największą w kraju polską grupą firm usługowych. Obsługuje około trzech tysięcy klientów. Jej specjalnością jest outsourcing dla przedsiębiorstw.
Spółki grupy Impel to: Impel Cleaning, która zajmuje się usługami porządkowymi, Impel Security Polska, zajmująca się ochroną osób i mienia, Impel Catering oferująca usługi cateringowe, Impel Renta, która zajmuje się wynajmem, serwisem oraz praniem odzieży roboczej, Impel HR Sernice, której specjalnością jest zarządzanie personelem.
Od 2001 roku Grupa Impel zajmuje się także zarządzaniem nieruchomościami. Natomiast w 2003 roku firma przejęła spółkę GP Bis, specjalizującą się w usługach kompleksowego zarządzania nieruchomościami. Kiedy w 2003 roku Grupa Impel wykupiła łotewską firmę porządkową Serviks Riga, rozpoczęła ekspansję także na rynki ościenne.
Krakowskie hostele pod lupą urzędników!
Zobacz całość »- Sprawdzamy wszystko. Standard pokojów, stan sanitariatów, czystość. Porównujemy podane na ulotkach czy w internecie dane i ceny z realiami na miejscu. Nic się przed nami nie ukryje - zapowiedziała Katarzyna Gądek, dyrektor Wydziału Promocji Urzędu Miasta Krakowa. Akcja urzędu ma być pierwszą, tak szczegółową kontrolą obiektów nieskategoryzowanych w Krakowie.
Krakowskie hostele i domy noclegowe, których - według szacunkowych wyliczeń - działa w mieście około 130 będą kontrolowane przez niedawno powołany przez Wydziału Promocji Urzędu Miasta Krakowa zespół. - Chcemy mieć pewność, że Kraków jest dobrze przygotowany na letnią ofensywę turystów - mówią pomysłodawcy kontroli.
Turystyczny boom na Kraków sprawił, że miasto w przeciągu roku doczekało się aż 50 nowych hosteli, a liczba miejsc noclegowych w tzw. segmencie pozahotelowym wzrosła do ponad 11 000. Obecnie miasto łącznie z hotelami i apartamentami dysponuje więc ponad 25 tysiącami łóżek. - W skali Polski jesteśmy absolutnymi przodownikami - mówi dyrektor Wydziału Promocji Urzędu Miasta Krakowa.
Dlaczego Urzędu są jednak bardzo nieprecyzyjne, gdyż nie wszystkie działające hostele zgłosiły magistratowi swoje istnienie, i nie wszystkie dokonały wpisu do ewidencji. Na temat niektórych obiektów urząd posiada więc fragmentaryczne dane: nie wie ile mają pokoi, ile łóżek, i jaki jest ich standard. W Krakowie wiele nieskategoryzowanych obiektów o standardzie pensjonatów działa w szarej strefie turystyki.
Urzędnicy w ramach kontroli zamierzają nieoczekiwanie odwiedzać zarejestrowane hostele z tzw. propozycją kontrolną nie do odrzucenia. Tym razem nie będą omijać także obiektów niezgłoszonych, do których trafią czerpiąc informacje z internetu, bezpośrednio od turystów, oraz od mieszkańców Krakowa. Na pierwszy ogień do kontroli pójdą obiekty na które były już skargi, i które znajdują się w magistrackiej "czarnej księdze". Później przyjdzie pora na pozostałe.
Kontrola hosteli i innych obiektów goszczących turystów jest o tyle uzasadniona, że w materiałach rekomendujących Kraków wydział promocji wymienia najlepsze z nich, polecając je polskim i zagranicznym turystom. Urzędnicy chcą więc wiedzieć, czy nie zachwalają turystom czegoś, co nie spełnia podstawowych standardów. - Nie może być tak, że gość wyjeżdża z Krakowa niezadowolony. Musimy mieć pewność, że baza noclegowa miasta należy do najlepszych w Europie - mówi Grażyna Leja, pełnomocnik prezydenta ds. turystyki.
Grażyna Leja uważa, iż przeprowadzana kontrola musi być ostra, bowiem "hostele powstają teraz jak grzyby po deszczu, a wśród wielu bardzo ładnych i profesjonalnie prowadzonych mogą zdarzyć się te mniej udane".
Co grozi właścicielom obiektów, które podpadną urzędnikom?
Na pewno wniosek do odpowiednich służb o ukaranie, nakaz natychmiastowego zakończenia działalności oraz wykreślenie z naszej promocyjnej bazy - zapowiada wydział promocji UMK.
Warsztaty na temat lotniska w Dąbiu
Zobacz całość »Przez dwa dni w Urzędzie Miasta w Szczecinie dyskutowano na temat lotniska w Dąbiu. Ostatecznie ustalono, że lotnisko będzie, ale mniejsze niż planowano, a przy nim obiekty handlowe, usługowe i rekreacyjne.
W dyskusji nad lotniskiem uczestniczyli: urzędnicy miejscy, urbaniści, architekci oraz przedstawiciele aeroklubu. Ich zadaniem było wypracowanie wspólnej koncepcji zagospodarowania terenu lotniska w Dąbiu i obszarów w pobliżu niego. W sumie chodziło o ponad 260 ha terenu.
Ostatecznie ustalono, że:
- Będzie lotnisko w Dąbiu, ale mniejsze. Propozycję zmniejszenia go do jednego pasa przedstawił Aeroklub Szczeciński wraz ze stowarzyszeniem "Wielki Szczecin" i Jacht Klubem. Dzięki temu większy obszar będzie można przeznaczyć na inwestycje. Zgodę musi wyrazić jeszcze Urząd Lotnictwa Cywilnego.
- Na terenach przyległych do lotniska mogą powstać obiekty handlowe, usługowe, sportowe i rekreacyjne.
- Przy planowaniu zabudowy, należy wykonać studium krajobrazowe, aby po zagospodarowaniu teren nie stracił walorów widokowych. Chodzi między innymi o widok na stare Dąbie z wieżą kościoła i wzgórza Puszczy Bukowej.
- Należy powiązać zabudowę turystyczno-rekreacyjną nad jeziorem Małe Dąbie z zabudową handlowo-usługową na terenie lotniska, tak by tworzyły uzupełniającą się całość.
Jeszcze nie wiadomo, czy dokładnie takie zapisy znajdą się w planie zagospodarowania terenu.
Helena Freino, członek zarządu Towarzystwa Urbanistów Polskich przyznała - Myślę, że miasto chciało wysondować, co myślimy o lotnisku w Dąbiu, a my utwierdziliśmy urząd w przekonaniu, że powinno zostać. Aeroklub pokazał zaś, że można uwolnić więcej terenu, teraz zajmowanego przez lotnisko, pod inwestycje, zachowując jednocześnie funkcję lotniska. Jeśli chodzi o inwestorów - myślę, że zaproszenie ich na te warsztaty było przedwczesne. Zresztą sami przyznali, że woleliby być obecni, kiedy decyzje już zapadną, a nie podczas dyskusji.
Natomiast Dariusz Pietraszkiewicz, prezes Aeroklubu Szczecińskiego wyznał - Dotychczasowa polityka Urzędu Miasta, która była zogniskowana na likwidację lotniska, nie budowała dobrych relacji między UM a Aeroklubem. Wydaje mi się, że to pierwszy moment, kiedy relacje się normalizują. Cieszę się, że naszą propozycję przyjęto życzliwie. Jesteśmy realistami i wiemy, że muszą nastąpić zmiany w modelu funkcjonowania lotniska, rozumiemy potrzeby miasta.
Wiceprezydent Szczecina, Leszek Dlouchy przyznał, że dla niego najważniejszy jest rozwój miasta - Chciałbym, aby warsztaty doprowadziły do tego, że sprawa zagospodarowania terenów w Dąbiu ruszy z miejsca. Chodzi przecież o to, żebyśmy doprowadzili do jednego - do inwestycji dla dobra Szczecina.
Bieszczady pełne ukraińskich turystów
Zobacz całość »Ukraińscy turyści szukają dobrych miejsc noclegowych, smacznej kuchni oraz dodatkowych atrakcji. Obecnie w Bieszczadach znaleźć można wiele osób z Lwowa, Kijowa i Odessy.
Na parkingu pod stacją narciarską Laworta w Ustrzykach Dolnych znajduje się większość samochodów z ukraińskimi rejestracjami. Turyści z Ukrainy przyjeżdżają zachodnimi samochodami cenionych marek. Pracownik wyciągu narciarskiego przyznaje - To ludzie, którzy mają pieniądze, i to niemałe.
Ostap Sawczyn, adiunkt Politechniki Lwowskiej wyznał - Nie przyjechaliśmy na handel tylko na wypoczynek. Sawczyn przyjechał do Ustrzyk z żoną Ireną i wspólnikiem Wasylem Bodakiem. Sawczyn wyjaśnił - Wasyl był w Ustrzykach rok temu, to on nas namówił na przyjazd.
Ukraińcy wybierają Bieszczady, gdyż z Lwowa do Ustrzyk Dolnych jest bliżej niż do Sławkowa, największego narciarskiego kurortu na Ukrainie. Wasyl Bodak przyznaje - Warunki są dużo lepsze niż u nas.
Ukraińcy chwalą sobie stoki i to, że nie trzeba długo czekać w kolejce do wyciągu. Orest i Andżela z Lwowa przyjeżdżają do Ustrzyk Dolnych od trzech lat. Zgodnie twierdzą - Płacimy więcej niż u siebie, ale za to w Polsce jest dużo lepszy serwis. Na Lawortę wjeżdża się komfortowo, na krzesełkach. Teraz myślimy o wyjeździe do Krynicy lub Wierchomli.
Rościsło Karwański przyjechał na narty w Bieszczady z Kijowa. W Ustrzykach planuje spędzić tydzień. Natomiast dziennikarka, Larisa Rewucka przyjechała wraz z mężem i dziećmi z Tarnopola. Larisa wyznała - Byliśmy tu latem i spodobało nam się. Mąż liczy, że nauczy się jeździć na nartach.
Dzięki Ukraińcom hotele i kwatery prywatne w Ustrzykach Dolnych i okolicy cieszą się pełnym obłożeniem. Wielu ukraińskich gości spędziło w Bieszczadach okres prawosławnych świąt Bożego Narodzenia. Barmanka z restauracji przy wyciągu Laworta poinformowała - Niektórzy byli już w wigilię. Wcześniej zamówili sobie uroczystą kolację, w menu była między innymi gęś pieczona.
Natomiast Łukasz Darosz, kelner z restauracji w hotelu Laworta zaobserwował, że goście z Ukrainy chętnie jedzą kawior. Darosz dodał - Przywożą go ze sobą. A z naszej kuchni wybierają kotlet schabowy, filet z kurczaka, grillowaną karkówkę. I rosół. Ale jedzą go z chlebem, co nas trochę dziwi. I piją mnóstwo zielonej herbaty.
Przedsiębiorcy z Ustrzyk bardzo cieszą się z takich gości. Andrzej Baronowski wyznaje - Przyjeżdżalibyśmy częściej, gdyby nie te potworne kolejki na granicy. Niestety turyści z nartami nie mają żadnych przywilejów, muszą stać w kolejce razem ze wszystkimi.
::: 2006-03-25 :::
Nieopłacalne loty z Babimostu
Zobacz całość »Średnio samoloty z Babimostu mają po pięciu pasażerów, w tym jednego urzędnika. Każdy dzień rejsowych lotów z Babimostu kosztuje 4,5 - 6 tys. złotych. Wicemarszałek Edward Fezko przyznaje - Sam leciałem tylko dwa razy.
Ryszard Dobrowolski, dyrektor lotniska w Babimoście w ciągu dwóch zimowych miesięcy aż 17 razy musiał odwołać loty. Grudzień i styczeń są najgorszymi miesiącami dla portów lotniczych. Dobrowolski wyjaśnia - Zimowe podróże są ryzykowne. Nie ma gwarancji, że pogoda dopisze i samolot w ogóle wystartuje.
Samoloty z Babimostu do Warszawy kursują od końca listopada ubiegłego roku. Trzy dni lotów kosztowały podatników ponad 17 tys. złotych. W grudniu odbyły się 82 loty, na które wydano 128 tys zł. Zielonogórski magistrat dołożył 50 tys. złotych.
W sumie odbyło się 170 lotów z Babimostu do Warszawy. W grudniu i styczniu z usług babimojskiego lotniska skorzystało 843 pasażerów. Urzędnicy mieli do dyspozycji 850 biletów, z czego wykorzystali tylko 121. W każdym samolocie dla urzędników zarezerwowanych jest pięć miejsc z 19.
Na utrzymanie połączenia do Warszawy, zielonogórski magistrat zarezerwował w budżecie 450 tys. zł, natomiast sejmik lubuski 1,15 mln zł. Oficjalnie pieniądze przeznaczane są na promocję pasażerskiego połączenia lotniczego na trasie Zielona Góra -Warszawa- Zielona Góra. Praktycznie są to dopłaty do biletów lotniczych.
Jednak to nie wszystkie wydatki. Lotnisko wymaga kolejnych inwestycji. Urząd Lotnictwa Cywilnego tylko warunkowo zezwolił na uruchomienie połączeń, gdyż lotnisko nie spełnia wymogów bezpieczeństwa. Brakuje mu między innymi ogrodzenia. Aby przyciągnąć tanich przewoźników potrzeba też zainstalować system nawigacyjny ILS. Wicemarszałek Fedko wyjaśnia - To olbrzymi wydatek. A region nie może zainwestować w lotnisko, ponieważ nie jest jego właścicielem.
Marszałek lubuski miał odkupić od Agencji Mienia Wojskowego 385 ha ziemi, w tym pas startowy, drogi kołowania, hangary i obrzeża za 2 mln złotych, czyli 5% wartości. Planowano utworzenie na początku roku spółki publicznej, w której skład miały wejść samorząd województwa, Zielona Góra i powiat ziemski, gmina Babimost oraz Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze. Spółka miała finansować dalsze inwestycje.
Jednak Agencja się wycofała. Teraz proponuje oddanie lotniska w wieloletnią dzierżawę. Na to rozwiązanie nie zgadza się marszałek. Wojsko zaproponowało też przekazanie lotniska w tzw. wieczyste użytkowanie. Jednak oznacza to, że region musiałby wydać co najmniej 6 mln zł, a w budżecie województwa przewidziano trzy razy mniej. Negocjacje cały czas trwają. Fedko podkreśla - Opłaca się inwestować w lotnisko. Bez niego województwo nie będzie się rozwijać.
Wystawa fotograficzna "Karkonosze" na Węgrzech
Zobacz całość »25 stycznia w 2006 roku w Instytucie Polskim w Budapeszcie otwarta została wystawa fotograficzna "Karkonosze", której autorem jest Zbigniew Kulik. Na otwarciu obecni byli między innymi: Ambasador Rzeczypospolitej Polski Joanna Stempińska oraz Prezes Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej Andrzej Pawluszek.
Na wystawie zostało zaprezentowanych czterdzieści dużych fotogramów, które autor wykonał podczas licznych wędrówek po tych górach. Są to panoramy "Gór Olbrzymich" w czterech porach roku. Wyjątkowo pięknie zostały ukazane widoki Małego i Wielkiego Stawu, Śnieżnych Kotłów oraz najwyższego szczytu Śnieżki.
Podczas wystawy rozpowszechniany był katalog w wersji węgierskiej, który przygotowało Muzeum Sportu i Turystyki w Karpaczu. Gminy karkonoskie prezentowały swój region, a na specjalnie przygotowanym stoisku można było znaleźć prospekty, informatory, mapy i inne wydawnictwa w wersji angielskiej i niemieckiej. Wydział Promocji Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego przygotował również folder w wersji węgierskiej reklamujący Dolny Śląsk.
Przed uroczystym otwarciem wystawy, Polski Ośrodek Informacji Turystycznej w Budapeszcie przygotował konferencję prasową dla kilkudziesięciu węgierskich dziennikarzy. Prezes Pawluszek przedstawił walory turystyczno - wypoczynkowe Województwa Dolnośląskiego, a dyrektor Muzeum Sportu i Turystyki w Karpaczu przygotował projekcję multimedialną poświęconą Karkonoszom. Udzielono także wywiadów dla Telewizji Węgierskiej (Magyar Televizio Rt.) i Radia Węgierskiego. Już w dniu otwarcia wystawy opublikowane zostały pierwsze artykuły prasowe poświęcone wystawie i Karkonoszom.
Wystawa wraz z prezentacją Karkonoszy w Instytucie Polskim, położonym w centrum Budapesztu, będzie trwać do końca marca bieżącego roku.
Spór o utworzenie narciarskiego kompleksu na Butorowym Wierchu
Zobacz całość »Władze gminy Kościelisko chcą, aby Andrzej Bielawa, zakopiański biznesmen zbudował narciarski kompleks na Butorowym Wierchu. Jednak Paweł Murzyn, wicedyrektor Polskich Kolei Linowych uważa, że jest to działanie na szkodę ich spółki.
Andrzej Bielawa, który jest wielokrotnym mistrzem Polski w narciarstwie alpejskim i byłym trenerem polskiej kadry wyznał - PKL miały kilkanaście lat, żeby się dogadać z ludźmi i stworzyć stację narciarską z prawdziwego zdarzenia na Butorowym Wierchu. Jak tego nie potrafiły, to niech teraz nie przeszkadzają, odsprzedają kolejkę, a ja urządzę tutaj drugą Polanę Szymoszkową.
Już w zeszłym roku Bielawa zainteresował się stokiem w Kościelisku. Dodatkowo do inwestycji zachęcił go sukces kolejki krzesełkowej, którą uruchomił w Małym Cichym. Bielawa wyjaśnia - Aż mnie nosi, jak patrzę na tę pustą górę. Nadaje się idealnie do narciarstwa. Jest wyższa od sąsiedniej Gubałówki z piękną panoramą na Tatry.
Butorowy Wierch góruje nad Kościeliskiem. Prowadzi z niego malowniczy Szlak Papieski na niższą o kilkadziesiąt metrów Gubałówkę. W 1976 roku PKL wybudowały w tym miejscu kolej krzesełkową. Jednak nartostradę zamknięto w latach dziewięćdziesiątych po protestach i przegrodzeniu działek przez kilku właścicieli. Próby dogadania się z gospodarzami nie przyniosły żadnych rezultatów. Kilka lat temu gmina zaproponowała mieszkańcom założenie spółki Trasa Narciarska, która podpisałaby umowę dzierżawy stoku z PKL. Do wspólnej firmy zachęcał także obecny wójt Kościeliska Bohdan Pitoń. Nic to jednak nie dało.
Wójt Pitoń przyznał - Przystało 99% właścicieli ziemi, ale zabrakło zgody dwóch, bez których całe przedsięwzięcie nie miałoby sensu.
Właśnie w stacji narciarskiej na Butorowym Wierchu wójt widzi największą szansę na rozwój turystyczny gminy. Dlatego też poparł on Bielawę. Wójt wystosował nawet list do mieszkańców, w którym przekonywał o korzyściach z prywatnej inwestycji. Poparcie władz gminy skłoniło wielu mieszkańców do sprzedaży i wydzierżawienia działek Bielawie.
Przedsiębiorca nie ujawnia jednak, ile osób podpisało z nim umowy. Zdradza tylko - PKL nie ma już prawa do niektórych podpór i działek. Bielawa nie wyklucza budowy dodatkowych wyciągów i obejść, gdyby nie udało się dogadać ze wszystkimi właścicielami. W planach ma również połączenie instalacji narciarskich na Butorowym Wierchu z okolicznymi miejscowościami. Zapowiada też - Chcę skopiować to, co zrobiłem w Cichym Małym.
Jednak ambitne plany biznesmena zaniepokoiły władze PKL. Wicedyrektor Murzyn poinformował - To gangsterska praktyka. Nie może być tak, że jeden podmiot z poparciem gminy próbuje zniszczyć drugi. W odpowiedzi na działanie Bielawy, państwowa firma także zaczęła wykup ziemi. Murzyn zapowiada - Jesteśmy większym właścicielem ziemi na Butorowym Wierchu. Bez naszej zgody żadna trasa narciarska nie powstanie. Jeśli władze Kościeliska utrudnią nam działalność, to sprawa skończy się w sądzie i dalej będzie pat inwestycyjny na stoku.
Wójt Pitoń przyznaje, że popiera działania prywatnego przedsiębiorcy, ale tak samo jak inne inicjatywy korzystne dla gminy. Poinformował - Dla mnie wszystko jedno, czy stacja będzie państwowa czy prywatna. Na Butorowym jest miejsce dla wszystkich. Bez zgody nowej spółki i PKL nie powstanie tam żaden kompleks narciarski.
::: 2006-03-26 :::
Przemycają 400 litrów spirytusu miesiecznie!
Zobacz całość »Każdego miesiąca podróżni, którzy odlatują z Łodzi próbują przemycić w swoich bagażach ponad 400 litrów spirytusu.
Major Krzysztof Wojtkiewicz, szef straży granicznej na Lublinku poinformował - Każdego dnia konfiskujemy nawet 15 litrów spirytusu. A przecież z Łodzi odlatują dopiero dwa samoloty: do Londynu i Nottingham.
Pasażerowie chowają butelki lub plastikowe pojemniki w torbach podróżnych. Zazwyczaj owijają je w ubrania lub wciskają w długie skarpetki. Natomiast po złapaniu tłumaczą, że wcale nie chcieli nic ukryć, tylko zabezpieczyli towar przed potłuczeniem.
Celnicy konfiskują alkohol z dwóch powodów. Po pierwsze podróżni przekraczają dopuszczalne limity. Inni natomiast nie wiedzą, że nie wolno przewozić samolotem czystego spirytusu. Zabraniają tego przepisy bezpieczeństwa, według których alkohol mocniejszy niż 70% to środek łatwopalny.
Major Wojtkiewicz wyjaśnia - Nie składujemy alkoholu w żadnym magazynie. Część ludzi po prostu wychodzi do łazienki i z żalem wylewa go do zlewu. Często zostawiają kłopotliwy bagaż znajomym, którzy odprowadzali ich do samolotu.
Zdarzają się też osoby, które próbują swoje zapasy skonsumować przed odlotem. Jednak nie mogą przesadzić, gdyż nietrzeźwi nie są wpuszczani na pokład samolotu.
Marcin Kot, absolwent geografii na Uniwersytecie Łódzkim próbował wwieźć do Londynu trzy litry spirytusu. Tłumaczy - Za tydzień mam urodziny. W Anglii spotkam się z przyjaciółmi, których będę chciał zaprosić na przyjęcie. Na kupowanie alkoholu w Anglii nie stać mnie. A z trzech litrów spirytusu można zrobić 7,5 litra wódki.
Alkohol chciał przewieźć także Jacek, 27-letni informatyk. Wyznał - Jak nie przejdę przez bramkę, to zadzwonię po kolegę. Mieszka na Retkini. Pewnie chętnie podjedzie na Lublinek, gdy powiem mu, że podaruję mu trochę spirytusu. Tak też się stało, kolega bardzo szybko pojawił się na lotnisku.
Natomiast Roman Wnuk został zmuszony do wylania spirytusu.
Anglicy nie są zainteresowaniu wwożeniem alkoholu na wyspy. David z Londynu przyznaje - Kupiłem w Polsce za to dżinsy i sportową bluzę. W Polsce smakowało mi piwo, ale ile musiałbym go zabrać, żeby na jakiś czas wystarczyło. David boi się natomiast, że jego bagaż przekroczy dozwoloną wagę. Wyznaje - Wziąłem dużo folderów z pubów. Chcę pokazać je kolegom i razem wyskoczymy pewnie wiosną na weekend do Łodzi. W ulotkach są zdjęcia i ceny drinków. Kuszące.
Oprócz alkoholu Polacy zabierają do Anglii także suszoną kiełbasę. Jacek, który ma w torbie dwa kilo wędliny wyjaśnia - Za nią też Polacy bardzo tęsknią.
Warto wywozić też papierosy. Jeden z pasażerów przyznaje - Przed wyjazdem pytałem znajomych, wertowałem Internet. Wszyscy doradzali tytoń, bo podobno gwarantują stuprocentowy zysk.
Odprawa na łódzkim lotnisku przebiega standardowo. Są specjalne bramki do wykrywania metalu, urządzenia prześwietlające bagaż, a także psy wyszkolone do szukania narkotyków. Wszystko po to, aby udaremnić przemyt.
Na łódzkim lotnisku jest też specjalistyczny sprzęt komputerowy do kontroli dokumentów i banknotów. Do tej pory celnicy w Łodzi nie wykryli żadnych fałszywek, narkotyków, ani broni.
Osoby wyjeżdżające do Wielkiej Brytanii mogą ze sobą zabrać między innymi: kilogram tytoniu, dziesięć litrów spirytusu (jednak do samolotu nie można zabierać alkoholu mocniejszego niż 70%), 20 litrów wina ze zwiększoną zawartością alkoholu, 90 litrów wina (w tym maksymalnie 60 l musującego), 110 litrów piwa. Trudno jest przekroczyć limity, tym bardziej, że lecąc samolotem płaci się za nadbagaż.
Osoby do siedemnastego roku życia nie mogą przewozić żadnego alkoholu ani papierosów.
Limity wagowe dla bagaży możemy sprawdzić na stronie www.airport.lodz.pl. Walizka nie może ważyć więcej niż 32 kg. Natomiast w liniach Ryanair bezpłatnie można zabrać 10 kg bagażu podręcznego, a 15 kg nadać do luku. Za każdy dodatkowy kilogram pobierane jest 8 euro według bieżącego kursu.
Rozbudowa lotnisk regionalnych dzięki tanim liniom lotniczym
Zobacz całość »Regionalne porty lotnicze szacują, że w 2006 roku przyjmą około 300 tys. pasażerów więcej niż w roku ubiegłym. Już w 2005 roku było tłoczno na lotniskach, dlatego konieczna jest ich rozbudowa.
Szefowie regionalnych portów lotniczych zgodnie przyznają, że tłok na lotniskach jest zasługą tanich linii lotniczych. Do końca 2007 roku na łódzkim lotnisku ma być gotowy terminal, który będzie w stanie obsłużyć do miliona osób rocznie. Najgorzej zapowiada się sytuacja w Warszawie, Gdańsku, Krakowie i Rzeszowie.
W wakacje tłoczno na pewno będzie na gdańskim Rębiechowie. Według szacunków w 2006 roku lotnisko przyjmie o ponad 300 tys. pasażerów więcej niż w roku ubiegłym, czyli ponad 1 mln osób. Tomasz Klosowski, prezes portu wyznaje - Istniejący terminal może obsłużyć około 1 mln pasażerów. Na wiosnę mają jednak ruszyć trwające do jesieni prace związane z powiększeniem terminalu.
Liczba pasażerów na krakowskim lotnisku w 2006 roku może przekroczyć 2 mln osób. Obecny terminal został zaprojektowany na 1,5 mln osób. Kamil Kamiński, prezes krakowskich portów lotniczych przyznał - Jest obawa, że może być za mały. Ale mamy plan awaryjny. Władze lotniska zamierzają zmienić przeznaczenie niektórych budynków i obsługiwać w nich podróżnych. Po rozbudowie, port w Balicach będzie mógł przyjąć do 3 mln osób rocznie.
W zeszłym roku lotnisko w Rzeszowie obsłużyło 93 tys. pasażerów. Natomiast w 2006 roku lotnisko spodziewa się od 240 do 300 tys. osób. Jan Straż, dyrektor rzeszowskiego lotniska wyjaśnia - Jesteśmy w stanie przyjąć około 250 - 300 tys. pasażerów w ciągu roku. Pod warunkiem jednak, że loty nie będą się na siebie nakładać. Nowy terminal ma być gotowy do końca 2007 roku. Jest projektowany tak, by mógł obsługiwać ponad 3 mln osób rocznie.
Również porty w Szczecinie, Katowicach, Łodzi i Wrocławiu spodziewają się zwiększonego ruchu pasażerskiego. One jednak nie muszą w najbliższym czasie prowadzić prac remontowych. Lotnisko szczecińskie w tym roku ma obsłużyć 250 tys. osób, a jest w stanie przyjąć około 800 - 900 tys. pasażerów rocznie.
Prezes łódzkiego portu lotniczego Michał Marzec uważa, że terminal w 2006 roku będzie musiał obsłużyć około 200 tys. pasażerów. Marzec przyznaje - Lotnisko może przyjąć około 500 tys. pasażerów. Terminal, obsługujący milion pasażerów rocznie ma powstać w Łodzi do końca 2007 roku.
Krzysztof Pawłowski, prezes poznańskiej Ławicy potwierdza, że lotnisko jest przygotowane na przyjęcie około 1,2 mln osób rocznie. W tym roku spodziewanych jest 700 tys. pasażerów. Mimo tego prezes Ławicy zapowiada rozbudowę terminalu w przyszłym roku.
Około 300 tys. pasażerów więcej spodziewa się również port we Wrocławiu. Jego władze również zaplanowali budowę nowego terminalu. Andrzej Barski, prezes portu zapewnia - Docelowo będzie mógł przyjąć 7 mln osób rocznie, po zakończeniu pierwszego etapu 2 mln gości.
Katowickie Pyrzowice obsłużyły w zeszłym roku milion pasażerów i była to maksymalna liczba, jaką port był w stanie przyjąć. Zarząd lotniska szacuje, że w przyszłym roku liczba podróżnych wrośnie o około 200 tys. osób. Michał Faryna, dyrektor Międzynarodowego Portu Lotniczego Katowice w Pyrzowicach wyjaśnia - Nowy terminal ma zostać oddany jesienią 2007 roku, będzie mógł obsłużyć 3,2 mln pasażerów rocznie.
Archiwum 2008/40 Archiwum 2005/6 Archiwum 2008/5
Turyści nie chcą płacić dodatkowo za toalety
Rośnie rola portów regionalnych
"Przemyśl w czasie II wojny światowej" nowa ekspozycja w Muzeum Historii Miasta Przemyśla
Kłótnie Czech Airlines i Air France
Wrocław ma tylko 8 tys. miejsc noclegowych. To za mało na Euro 2012!
Nadal nie ma projektu TUW dla biur turystycznych
9 nowych restauracji PolRestu na koniec 2008 r.
Przemycać czy nie przemycać papierosy do Anglii?
IT: w pierwszym kwartale o 10% mniej przyjazdów cudzoziemców
Małopolska: powstaje Karpacki Szlak Rowerowy - najdłuższy szlak rowerowy w Polsce
Port lotniczy w Dżuddzie - najbardziej zatłoczone lotnisko świata
Poczta Polska utrudnia życie zagranicznym turystom odwiedzającym Polskę!
Olsztyn: hotel zamiast więzienia?
Aby pojechać z Warszawy do Katowic trzeba kupić bilet do Ostrawy
Szwajcaria: karnawałowe atrakcje
Aerofłot chce przejąć czeskie linie CSA
Stany Zjednoczone: Odwołane i spóźnione loty!





