Subskrypcja





Szukaj







Wyszukiwarka

Obecnie jest zindeksowane 33318 aktualności


Wskazówka: * zastępuje dowolny fragment tekstu!


Archwium aktualności
2006-08-21 do 2006-08-27
(rok 2006, tydzień 34)

Zmień tydzień   Zmień rok

Lista aktualności:

::: 2006-08-21 :::


Gwałtowne burze w Budapeszcie, 4 osoby zgineły, miasto jest zniszczone i zalane

Zobacz całość »
Nawałnica przeszła w niedzielę wieczorem (20 sierpnia) nad Budapesztem akurat wtedy gdy stolica obchodziła święto narodowe.
Co najmniej cztery osoby straciły życie, rannych jest ok. 100 osób - jak poinformowała w poniedziałek węgierska agencja prasowa. Pod złamanym drzewem zginęła 12-letnia dziewczynka. Jak na tę chwilę wiele osób zostało uznane za zaginione po zderzeniu statków na Dunaju.
Setki tysięcy mieszkańców syolicy zebrało się na ulicach i placach by obejrzeć pokaz sztucznych ogni w dniu świętego Stefana. Jednak zaraz po tym jak nawałnica ogarnęła miasto, ludzie wpadli w panikę i zapanował totalny chaos.
Huraganowe wiatry, do 100 km/h wyłamywały drzewa, zrywały dachy i instalacje. Jedna z głownych alei miasta została zalana. Budynki Zamku w Budapeszcie oraz siedziba prezydenta Laszlo Solyoma poważnie ucierpiały wskutek burzy.
Ulewny deszcz sprawił, że gubiły się całe rdziny, rodzice nie mogli znaleźć swoich dzieci.

Zobacz całość »



Turcja: wielki pożar lasu - ewakuacja turystów z domu Matki Boskiej w Efezie

Zobacz całość »
Setki turystów zostały ewakuowane w niedzielę z domu Matki Boskiej w Efezie w zachodniej Turcji. Przyczyną był wielki pożar lasu.
Gdy płomienie zbliżały się do ruin, służby tureckie zaczęły wywozić ludzi autobusami w bezpieczne miejsca. Niektórzy z przerażonych turystów uciekali pieszo.
Miejscowe władze przekonują, że ogień jest pod kontrolą i nie zagraża kamiennym ruinom w Efezie. Co roku przybywają tam dziesiątki tysięcy turystów, aby odwiedzić sanktuarium, gdzie - jak mówi tradycja - Matka Boska spędziła ostatnie lata życia.

Zobacz całość »



Czy śmiecenie i hałas to wyłączne wady turystów przebywających na wakacjach na Mazurach?

Zobacz całość »
Grzegorz Wagner, dyrektor Mazurskiego Parku Krajobrazowego, poinformował, iż wiele problemów w Mazurskim Parku, sprawiają wodniacy, gdyż nie cumują w miejscach o tego celu wyznaczonych oraz rozbijają namioty w leśnej głuszy. - Po takim biwaku zostaje sterta śmieci, bo wielu po sobie nie sprząta. Minęły już niestety czasy, gdy turyści zabierali ze sobą na wakacje saperki i chodzili z nimi w ustronne miejsce. Poza tym wielu takich dzikich turystów - bo tak ich nazywam - zrywa objęte ochroną kwiaty, a żeby uniknąć mandatu wyrywa tabliczki zakazujące cumowania. Skandalicznie zachowują się też użytkownicy dróg. Właściciele terenowych samochodów nagminnie wjeżdżają w lesie na trasy przeznaczone do jazdy konnej, z kolei ci, którzy jeżdżą konno, pakują się na ścieżki rowerowe - oświadczył Wagner.
Radosław Wiśniewski z Mazurskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Giżycku, tłumaczy, że złych zachowań turystów jest tak dużo, iż nie wie które uznać za najważniejsze. - Kąpiel na szlaku żeglownym - to jest nagminne. Turyści wyskakują z łódek i pływają w takich miejscach, jakby nie zdawali sobie sprawy, że po Mazurach pływają coraz szybsze i większe motorówki, z których nie widać kąpiących się ludzi. Wielu pływających po jeziorach nie zwraca uwagi na znaki: ostatnio w porcie w Giżycku przy znaku zakazującym rzucania kotwicy stała łódka, która miała... rzuconą kotwicę! Bez grzechu nie są też ludzie wypożyczający kajaki czy rowery wodne, którzy nie zakładają kamizelek ratunkowych. Rodzice nie pilnują dzieci, a później przychodzą do ratowników i proszą o pomoc w odnalezieniu zguby. Ale to i tak nic w porównaniu z pijanymi nad jeziorami. Lista złych zachowań turystów jest bardzo, bardzo długa - wyjaśnia Radosław Wiśniewski.
Natomiast dla Andrzeja Krzywińskiego, dyrektora Parku Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie, największą bolączką jest śmiecenie. - Ludzie wyrzucają je do lasu, nie myśląc, jak długo taki śmieć będzie się rozkładał, bo nie wszędzie dotrą pracownicy firm sprzątających. A potem narzekają: ojej, jak tu brudno! - powiedział dyrektor Parku Dzikich Zwierząt. - Mnie i naszych gości najbardziej drażni nocne hałasowanie. Ludzie często, przeważnie jak sobie popiją, nocą włączają muzykę na cały regulator, krzyczą, głośno się śmieją i nie dają innym spać. To bardzo denerwujące. No i wyrzucanie śmieci do wody - żalił się Radek Kunder z Gospody pod Czarnym Łabędziem w Rydzewie.

Zobacz całość »



Opieka konsularna nad Polakami z Irlandii Płn. w rękach urzędników z Edynburga

Zobacz całość »
Polskie służby konsularne poinformowały, iż Polski konsulat generalny w szkockim Edynburgu, prawdopodobnie od jesieni, zajmie się opieką konsularną nad Polakami w Irlandii Płn.
Od września jeden z konsulów z Londynu, będzie sprawował raz w miesiącu w prowincji, kilkudniowe dyżury. Nie wyklucza się także powołania w Irlandii Płn., trzech konsulów honorowych w Belfaście, Derry i Newry. Sekretarz Stowarzyszenia Polaków w Irlandii Płn., Maciej Bator oświadczył, że liczba Polaków w Irlandii Płn. (wraz ze studentami, którzy przyjechali do pracy sezonowej), wynosi ok. 50 tys. Bator stwierdził, iż są oni rozproszeni po całej prowincji i narzekają na brak opieki konsularnej oraz problemy związane z załatwieniem urzędowych spraw. W najgorszej sytuacji są osoby, które zgubiły paszport lub uległ on przedawnieniu, gdyż ten dokument jest niezbędny by pojechać z wyspy na wyspę.
Terytorialna zależność, konsulatu generalnego w Londynie wobec Irlandii Płn., zostanie przekazana konsulatowi w Edynburgu, na mocy decyzji minister spraw zagranicznych. - Formalności już zostały zapoczątkowane, a po wydaniu decyzji przez resort, pozostanie tylko poinformować władze brytyjskie - oświadczył konsul generalny w Londynie, Janusz Wach. Po decyzji polskiego MSZ, dotyczącego zmiany właściwości, dyżury w wymiarze czterech dni w miesiącu, obejmie konsul z Edynburga. Konsul Wach, liczy, że do tego czasu, wyjazdowe dyżury ułtwi zatrudnienie dwóch kolejnych konsulów w Londynie (we wrześniu i październiku).
- Opieki konsularnej wobec Polaków na terenie Irlandii Płn. praktycznie nie ma, a jeżeli jest, to jest ona nieodczuwalna - oznajmił Maciej Bator. Wg niego, lepszym rozwiązaniem byłoby zatrudnienie urzędnika odpowiedzialnego za opiekę konsularną nad Polakami w Irlandii Płn. - w konsulacie w Dublinie. - Są miejsca na świecie, gdzie polskie konsulaty sprawują opiekę nad mniejszą liczbą Polaków niż w Irlandii Płn. - dodał Bator. Obecnie konsulaty generalne w Londynie, Edynburgu i Dublinie, są nadmiernie obciążone z powodu dużej migracji Polaków. Konsulat generalny w Londynie, od pewnego czasu, postanowił nie przyjmować petentów z ulicy i wymaga od interesantów wcześniejszego ustalenia terminu wizyty.

Zobacz całość »



Nowe połączenia lotnicze z Rzeszowa?

Zobacz całość »
Irlandzkie tanie linie lotnicze - Ryanair, zamierzają niebawem uruchomić dwa nowe połączenia z Rzeszowa.
Marszałek województwa podkarpackiego, Leszek Deptuła, twierdzi, że nowe trasy do Dublina i Liverpoolu mogłyby ruszyć już od września 2006 r. - Z badań marketingowych Ryanaira wynika, że to byłby dobry kierunek - poinformowała Barbara Kuźniar - Jabłczyńska, prezes Rzeszowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego.
Samoloty irlandzkiego przewoźnika, miały by latać dwa razy w tygodniu. Obecnie z Jasionki, Ryanair obsługuje codzienne loty do Rzeszowa, które przyczyniły się do zwiększenia liczby pasażerów portu o 300 %. Przewoźnik irlandzki i Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze, prowadzą rozmowy dotyczące organizacji pracy na lotnisku, m.in. na temat małego terminala pasażerskiego, który znajduje się obecnie w Jasionce.
Nowy terminal, którego budowę szacuje się na ok. 51,5 mln zł, ma powstać do 2013 r. Do lotniska ma być doprowadzona linia kolejowa oraz planuje się także rozbudowę płyty postojowej. Wszystkie inwestycje pochłoną ok. 300 mln zł.

Zobacz całość »



Zmieni się restaurator w Sejmie

Zobacz całość »
Roman Maliszewski, który od 21 lat kierował sejmową restauracją otrzymał nakaz wyprowadzenia się z budynku parlamentu. Jako powód wypowiedzenia umowy podano pogorszenie się jakości usług i zaleganie z opłatami czynszowymi.
Biuro prasowe Kancelarii Sejmu przeprowadziło wśród parlamentarzystów i pracowników Kancelarii ankietę na temat usług gastronomicznych na terenie Sejmu. Oceniano przede wszystkim asortyment, ceny, godziny otwarcia oraz jakość obsługi. Wyniki ankiety wykazały niską jakość usług świadczonych przez firmę Maliszewskie, który otrzymał 4-miesięczne wypowiedzenie. Budynek sejmu ma opuścić do 30 listopada. Restaurator nie rozumie decyzji Kancelarii Sejmu. Dodatkowo wszystkie jego listy z prośbą o wyjaśnienia pozostały bez odpowiedzi.
- Posłowie ocenili, że ta restauracja nie spełnia standardów, jedzenie było tam niekiedy drugiego gatunku. Tak naprawdę, to posłowie zadecydowali o rozpisaniu konkursu na nowego właściciela" - zaznaczył przewodniczący sejmowej komisji regulaminowej i spraw poselskich Marek Suski.
Dodatkowym powodem były też zaległości w płatnościach za czynsz. - To też był jeden z powodów decyzji o rozpisaniu konkursu - zaznaczył Suski.
Maliszewski tłumaczy się, że z czynszem zalega tylko dlatego, że z własnej kieszeni sfinansował remont restauracji, za który - jego zdaniem - powinna zapłacić Kancelaria Sejmu. Zapowiedział, że nie zwróci niesłusznie naliczonych mu należności, a sprawy jest gotów dowodzić w sądzie.
Kancelaria Sejmu złożyła w czerwcu zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przestępstwa przez Maliszewskiego. Powodem było podanie przez jednego z kelnerów alkoholu dziennikarzowi, mimo prohibicji obowiązującej w czasie pielgrzymki papieża do Polski.

Zobacz całość »



Pomorska gospodarka zaliczyła wzrost!

Zobacz całość »
Na Pomorzu spada bezrobocie, wzrastają pensje a turystów jest coraz więcej. Urząd Statystyczny w Gdańsku podsumował pierwsze półrocze pomorskiej gospodarki. Wynik? Najbardziej optymistycznie wyglądaja rynek pracy, bowiem z miesiąca na miesiąc obniża się bezrobocie. W czerwcu wynosiło 17,3 proc., czyli sporo mniej niż rok temu (20,6 proc.).
Szanse na zatrudnienie mają budowlańcy. W efekcie większego popytu na pracowników tej branży wzrosło średnie wynagrodzenie w tym sektorze. Wynosi teraz ponad 2,4 tys. zł brutto miesięcznie, a to o 12 proc. więcej w porównaniu z pierwszym półroczem 2005 r.
Dynamicznie wzrasta zatrudnienie w hotelach i restauracjach, liczba miejsc zwiększyła się tam o 6 proc.
Coraz chętniej Pomorze odwiedzają obcokrajowcy - w tym roku przyjechało ich o 36 proc. więcej niż w roku ubiegłym. Najliczniejszą grupę stanowili kolejno: Niemcy (ok. 44 tys., o 73 proc. więcej niż rok wcześniej), Szwedzi (31 tys., wzrost o 26 proc.) i Norwegowie (10 tys., wzrost o 60 proc.).
Wyniki badań wskazują też, że w regionie o 6,4 proc. spadła przestępczość.

Zobacz całość »



Co z dworcem PKP w Katowicach?

Zobacz całość »
Kolej od lat zapowiada, ze wyburzy katowicki dworzec PKP i postawi w jego miejscu nowy. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem za cztery lata na miejscu obecnego gmachu stanie nowy. Z opinią kolei nie zgadzają się jednak architekci, którzy są zdania, że gmach świadczy o historii miasta, a sam budynek to dobra architektura.
Jaka przyszłość czeka katowicki dworzec kolejowy?
Jerzy Polaczek, minister transportu wypowiedział się w tej sprawie dla dziennika Metro:
- W tej sprawie należy dzwonić do PKP. Tam podejmuje się decyzje, ale nie mam wątpliwości, że ten dworzec musi się zmienić. To kluczowe dla rozwoju Katowic i całej aglomeracji. Trzeba z dworca zrobić nową wizytówkę regionu.
Panu podoba się obecny gmach?
- Teraz jest to wizytówka ponadtrzydziestoletnia i każdy widzi, jak wygląda.
Co Pan sądzi o opiniach architektów, którzy chcą ocalić budynek?
- To dość oryginalne opinie. Przyjmuję do wiadomości, że budowla zawsze jest pewną wartością, ale gdyby zapytać o zdanie mieszkańców Śląska, czy na tym dworcu ma być zachowany obecny stan przez najbliższych 50 lat, to na pewno opinie byłyby inne.
Niektórzy twierdzą jednak, że wystarczą szczotka, mydło oraz remont, by gmach wyglądał porządnie.
- Szczotka i mydło to zadanie oddziału PKP SA Dworce Kolejowe. Moim zdaniem z tego obiektu nie da się jednak już wykrzesać nic, co spowoduje, że będzie oceniany genialnie. Odrestaurowanie dworca nie przywróci mu blasku.

Zobacz całość »



70 rodzajów pizzy, m.in. wenecka z makaronem i murzyńska z sosem czekoladowym

Zobacz całość »
W Olsztynie otwaro lokal, w którym można zjeść bardzo nietypowe pizze. Bunkier, bo o nim mowa, oferuje m.in. pizzę chińską z ryżem, japońską z kaszą kuskus, wenecką z makaronem, murzyńską z sosem czekoladowym, estońską z kawałkami pierogów...
Lokal znajdujący się na ul. Nowowiejskiego 7a oferuje pizze na 70 sposóbów. Wszystkie przepisy są autorstwa właścicielki lokalu, Pauli Ogonowskiej, która inspirowała się kuchnią regionalną różnych zakątków świata.
Zanim zdecydowała się otworzyć własny bar, zajmowała się m.in. wróżbą. Chcąc wyprzedzić konkurencję zwiedziła wszystkie pizzerie w Olsztynie i zamówiła wiele pizz przez telefon. - Wszędzie właściciele oszczędzali na dodatkach, jak się zamówiło z ośmiornicą, to trudno ją było odnaleźć na cieście, dlatego postanowiłam, że u mnie wszystko będzie na maksa. Nie oszczędzam na produktach, staram się naładować ich jak najwięcej i myślę, że klienci to docenią - mówi Ogonowska.
Czy olsztyniacy skuszą się na te nietypowe potrawy? - Ciekawe, ale ludzie decydują się właśnie na te najbardziej oryginalne pizze. Kilka osób pytało nawet o atlantycką z mięsem rekina - mówi właścicielka nietypowego baru.
Pub pani Ogonowskiej to również miejsce, gdzie można napić się piwa i zapalić papierosa. Właścicielka chce poszerzyć oferte o wróżenie z ręki.
- Już rozmawiałam z koleżanką wizjonerką. Oczywiście wróżby byłyby za darmo, jeśli ktoś zamówiłby pizzę - zapewnia.
Bunkier czynny jest od godziny 10 do ostatniego klienta, natomiast ceny pizzy wahają się od 10,90 zł do 20,90

Zobacz całość »



Czy Augustów straci status uzdrowiska?

Zobacz całość »
Burmistrz Augustowa chce, by miasto posiadało status uzdrowiska i jednocześnie było kolebką handlu i przemysłu. Jednak Towarzystwo Miłośników Ziemi Augustowskiej i Ministerstwo Zdrowia twierdzą, że to niemożliwe. Sytuacja jest o tyle poważna, że resort ostrzega, że zabierze miastu status uzdrowiska.
Status uzdrowiska dla miasta przynosi same korzyści, bez niego NFZ nie kontraktuje zabiegów wykonywanych w sanatoriach. Z tego tytułu miasto może również pobierać opłatę uzdrowiskową w wysokości 2,60 zł za dobę. Otrzymuje również pieniądze z dotacji Ministerstwa Finansów. Szacunki Stowarzyszenia Gmin Uzdrowiskowych mówią, że może to być 1,4 mln zł rocznie.
Status uzdrowiska obowiązywał w Augustowie do sierpnia ubiegłego roku - do momentu uchwalenia przez rząd nowej bardziej rygorystycznej ustawy o uzdrowiskach.
Radni zdecydowali się na trzyletnią opcję tymczasową. Dzięki temu w mieście utworzono trzy strefy ochronne (A, B i C), które pozwalają wydzielić część uzdrowiskową. Strefa A obejmuje sanatoria, B - pensjonaty, w strefie C można lokować przemysł lekki - wszystko zgodnie z ustawą. W czym tkwi zatem problem? W tirach, które od lat rozjeżdżają miasto i strefach, które radni zmniejszyli, ponieważ chcieli mieć otwartą drogę do lokowania przemysłu także w centrum miasta.
Ministerstwo Zdrowia i Towarzystwa Miłośników Ziemi Augustowskiej taki stan rzeczy jest nie do przyjęcia. - Zgodnie z ustawą o uzdrowiskach strefa B powinna przebiegać po granicach administracyjnych miasta, a jest nią tylko pas o szerokości 20 hektarów od strefy A - mówi Marian Dyczewski, prezes towarzystwa. - W ten sposób nie chroni się ani jezior, ani lasów.
- Przedstawiony status został opracowany niezgodnie z obowiązującą ustawą uzdrowiskową (...). Może się zdarzyć, że miasto straci statut uzdrowiska - przestrzega miasto resort zdrowia.
Władze zdają sobie sprawę z tego, że tymczasowy statut ma wiele wad. - Stały nie może powstać bez przeprowadzenia zewnętrznego audytu uzdrowiskowego, który dokładnie pokaże, jak powinny być wyznaczone strefy. Na razie na taki audyt nas nie stać, ale zapewniam, zdążymy ze wszystkim na czas i Augustów z pewnością pozostanie uzdrowiskiem - tłumaczy Leszek Cieślik, burmistrz miasta.
Burmistrz zdaje sobie sprawę z faktu, ze sprawą zajmie się Stowarzyszenie Gmin Uzdrowiskowych RP, ale nie zamierza powiększyć uchwalonych stref ochronnych. - Poszerzenie stref w konsekwencji może ograniczyć rozwój miast, jeśli nie będzie tam można niczego budować - potwierdza Jan Golba, prezes stowarzyszenia gmin. - Dlatego będziemy walczyć o zmianę ustawy.
W odwecie ruszają członkowie Towarzystwa Miłośników Ziemi Augustowskiej nie składają broni. - Z turystyki możemy żyć tylko przez trzy miesiące w roku, a z działalności uzdrowiskowej cały rok. Czy burmistrz Cieślik tego nie rozumie? - pytają. Wysłali oni pismo do wojewody podlaskiego o uchylenie tymczasowego statutu uzdrowiskowego Augustowa i liczą, że wówczas radni będą musieli poszerzyć strefy ochronne.
Na poprzednie pismo wojewoda odpowiedział im w kwietniu, po tym jak zapoznał się z opinią Ministerstwa Zdrowia. Stwierdził wówczas, że od strony prawnej nie ma podstaw do jego uchylenia, natomiast stroną merytoryczna się nie zajmuje.

Zobacz całość »



Zupełnie nowa atrakcja turystyczna Przemyśla!

Zobacz całość »
- Pojawiła się szansa na uruchomienie i udostępnienie turystom unikatowych śladów kultury romańskiej w podziemiach XIV-wiecznej bazyliki archikatedralnej w Przemyślu - poinformował Witold Wołczyk z kancelarii prezydenta tego miasta.
Podczas badań zakończonych w 1998 roku dokonano w podziemiach zabytkowej bazyliki sensacyjnego odkrycia. Odnaleziono tam bowiem mury świątymi powstałej jeszcze za czasów Mieszka I. Wcześniej trafiono z kolei na XI - wieczna rotundę pod wezwaniem św. Mikołaja. Zdaniem badaczy to perły architektury romańskiej, a ich zwiedzanie mogłoby być prawdziwą atrakcją turystyczną.
Co ciekawe rotunda okazała się najdalej wysuniętą na wschód świątynią obrządku łacińskiego monarchii wczesnopiastowskiej, a rezultaty badań rzuciły nowe światło ma dzieje chrystianizacji w tej części Polski i Europy. Zabytek stwarza możliwość finansowania przez państwo w 50 procentach całego przedsięwzięcia.
By tak się stało potrzebne jest pozostałe 50 proc. Obliczono, że koszt inwestycji wyniósłby 150 tys. zł. Przemyska parafia nie dysponując taka kwotą wystąpiła do władz z prośbą o dofinansowani. W miejsckiej kasie jednak też brakuje pieniędzy.
O udostępnienie zwiedzającym podziemi archikatedry zabiega też Mariusz Czuba,wojewódzki podkarpacki konserwator zabytków. - Jest już gotowy projekt i dokumentacja podziemi przemyskiej bazyliki archikatedralnej. Jeśli uda się pozyskać połowę środków na uruchomienie tam podziemnej trasy turystycznej, to pozostałą kwotę przekaże Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Kilka źródeł finansowania tej inwestycji powinno zapewnić rychłe otwarcie rezerwatu kultury romańskiej - zaznaczył Czuba.

Zobacz całość »



Rumuńska waluta będzie w pełni wymienialna

Zobacz całość »
Od września 2006 r. rumuńska waluta stanie się w pełni wymienialna. Lejami będą mogły wówczas handlować zagraniczne banki.
Wejście leja na rynek walutowy przyciągnie w tamte rejony wielu inwestorów, twierdzą ekonomiści, a to oznacza przyspieszenie rozwoju gospodarczego Rumunii.
Specjaliści wciąż podkreślają, że Rumunia jest dużym rynkiem, a to wpłynie na zainteresowanie tamtejszą walutą. Kurs leja może się zdestabilizować.
Wymienialność leja ułatwi w znaczny sposób życie zagranicznym turystom, którzy przyjeżdżają do Rumunii. Zakupy lejów w kantorach nie będą się już musiały odbywać przy jednoczesnej legitymacji kupującego.

Zobacz całość »



Czego szukają zagraniczni turyści w Krakowie?

Zobacz całość »
Nowy Dziennik, największy polskojęzyczny dziennik wydawany poza granicami Polski zamieścił 1 sierpnia br. artykuł pt: Kraków walczy o turystów. Tekst ma zachęcać obcokrajowców do odwiedzania grodu Kraka.
Jak pisze Grażyna Starzak, zagraniczny turysta wprawdzie jest coraz młodszy i coraz bardziej wybredny, jednak krakowscy organizatorzy potrafią zaspokoić nawet najbardziej nieoczekiwane zachcianki turystów. Są nimi m.in. prezentacja reliktów poprzedniego systemu w Nowej Hucie albo spotkanie z kardynałem Dziwiszem czy wędrówki szlakiem Miłosza.
Standardem są wędrówki śladami Papieża, Szlak Orlich Gniazd, Wawel i Wieliczka. Coraz więcej turystów przybywa do Krakowa z uwagi na gastronomię. Autorka tekstu przekonuje jednak, że zainteresowanie gastronomią nie przekłada się na rozwój turystyki alkoholowej. Według statystyk w 2004 roku krakowska izba wytrzeźwień gościła o połowę mniej zagranicznych turystów niż rok wcześniej.
Innymi atrakcjami Krakowa są usługi zdrowotne i lekarskie, które po pierwsze wykonywane są na wysokim poziomie, a po wtóre kosztują mniej niż u zachodnich sąsiadów.
Turyści przyjeżdżają również do Krakowa na zakupy, coraz częściej odwiedzą nas z tego powodu Anglicy i Irlandczycy.

Zobacz całość »



Darmowy Internet w nadmorskich kurortach

Zobacz całość »
Każdy posiadacz laptopa, bądź palmtopa z wbudowaną kartą WiFi, może się połączyć z siecią, korzystając z darmowych bezprzewodowych stref internetowych Wirtualnej Polski.
- Na naszej internetowej mapie znalazły się jedne z najpiękniejszych kurortów nad Bałtykiem. W Sopocie, czy Pucku można nie tylko odwiedzić darmową Letnią Kawiarenkę Internetową Wirtualnej Polski, ale też nieodpłatnie skorzystać z łącza bezprzewodowego. - mówi Anna Pogorzelska, kierownik działu Marketingu Online Wirtualnej Polski - Już na dniach z bezprzewodowego Internetu będą mogli korzystać turyści we Władysławowie i Helu. Wystarczy, że usiądą wygodnie na plaży, molo, czy ławeczce przy głównym miejskim deptaku i już mogą wysyłać listy e-mail, sprawdzać pogodę, rozkłady jazdy pociągów, logować się do banków, czy poznawać okoliczne atrakcje.
Każdy, kto na wakacje zabrał ze sobą laptopa może za darmo buszowac po sieci w najważniejszych punktach miasta. Są nimi sopockie i puckie molo oraz przylegające do nich plaże, promenady Władysławowa i Helu, helski port i okolice fokarium. Obiekty te są najczęściej odwiedzanymi przez turystów nadbałtyckimi zakątkami.
O bezprzewodowej sieci z daleka informują spejalne tablice.

Zobacz całość »



Zabezpieczenia brytyjskich paszportów biometrycznych złamane przez komputerowca!

Zobacz całość »
- Można złamać zabezpieczenia ultranowoczesnych, wyposażonych w elektroniczny układ, paszportów biometrycznych, wydanych przez władze Wielkiej Brytanii i innych krajów - napisał w poniedziałek brytyjski dziennik The Guardian.
Lukas Grunwald, ekspert komputerowy z niemieckiej firmy zajmującej się zabezpieczeniami powiedział, że nowe paszporty udało mu się rozpracować w ciągu dwóch tygodni. Klonując zawarte w paszporcie dane i nagrywając je na czysty chip można jego zdaniem sfałszować dokument.
Fakt ten każe zastanowić się nad planami brytyjskiej administracji, która zamierza zainwestować 415 mln funtów w projekt wyposażenia paszportów i kart identyfikacyjnych w informacje o odciskach palców, rysach twarzy, czy wzorach siatkówki.

Zobacz całość »



Urlop pod znakiem krzyża - coraz częściej wybierany przez Polaków

Zobacz całość »
Nad morze? Nad jezioro? Czemu nie?! A może by tak połączyć wypoczynek z duchową refleksją?
Doskonałym sposobem takiego spędzania urlopu są pielgrzymki, bardzo popularne ostatnimi czasy. Zamiast drinka w nadmorskim barze codzienna msza i kontempacja. Wydawać by się mogło, że taki rodzaj wypoczynku odpowiedni jest jedynie dla osób w podeszłym wieku, jednakże coraz częściej do organizatorów zgłaszają się ludzie młodzi nawet z całymi rodzinami. Oczekują oni, bowiem czegoś więcej niż tylko zwykłego urlopu.
Jedno z Biur Turystyczno-Pielgrzymkowych "Patron Travel" szacuje, że w tym roku liczba ich klientów dosięgnie nawet 6 tys. osób. Również biura podróży coraz częściej oferują wyprawy do miejsc otoczonych czcią. Zaliczyć do nich można przede wszystkim Włochy, Francję, a także bardziej egzotyczne Chiny, czy też Meksyk.
Zamiast wylegiwać się na plaży w Saint Tropez wybierzmy się więc gdzieś, gdzie możemy spokojnie snuć refleksje oraz podziwiać miejsca, jakie ludzie zbudowali swoim bogom.

Zobacz całość »



Kądzielno k. Kołobrzegu - atrakcja turystyczna dla poszukiwaczy kosmitów

Zobacz całość »
Czy jesteśmy sami we Wszechświecie? Na to pytanie zapewne każdy chciałby poznać odpowiedź. Jest to problem od wielu stetek lat niezbadany, tak jak niezbadane są losy kosmosu.
No to pytanie być może uzyskają odpowiedź Ci, którzy wybierą się do wsi Kądzielno niedaleko Kołobrzegu. Jacek Uglis kierownik tamtejszego gospodarstwa odkrył niedawno krąg w pszenicy o średnicy 70 m. I choć wszyscy z niedowierzaniem kiwają głowami wersja o pojaweniu się UFO wydaje się być najbardziej prawdopodobna. Bo jeśli nawet ów krąg jest dziełem człowieka musiałby się on bardzo napracować, bowiem jest to niezwykle precyzyjnie wykonane.
Z tego też powodu Kądzielno stało się sezonową atrakcją turystyczną. Pole oblegane przez prasę, telewizję i ciekawskich jest niewątpliwie perełką wśród tego typu zjawisk. Przede wszystkim krąg zdumiewa wielkością, bo jak twierdzi Janusz Zagórski koordynator akcji monitorowania kręgów zbożowych tak dużego jeszcze w Polsce nie ma.
Dlatego też zapraszamy wszystkich miłośników UFO do Kądzielna.

Zobacz całość »



Obawa przed terrorystami przeradza się w zbiorową histerię?

Zobacz całość »
Brytyjski Mail on Sunday opisuje przypadek wyproszenia z samolotu dwóch podejrzanych mężczyzn, których nie zyczyli sobie na pokładzie pozostali pasażerowie.
Na hiszpańskim lotnisku w Maladze pasażerowie samolotu brytyjskich linii lotniczych Monarch uznali za niebezpiecznych dówch mężczyzn, którzy wyglądali na Azjatów i mówili po arabsku. Podejrzenia były tym bardziej zrozumiałe, że obaj mężczyźni byli ubrani z skórzane kurtki pomimo panującego upału.
Część pasażerów wybiegła z samolotu tuż przed startem, natomiast inni nie chcieli wejść na pokład. Ostatecznie kapitan lotu w towarzystwie policji poprosił o paszporty mężczyzn, którzy pół godziny później opuścili pokład. Samolot został przeszukany, jednak nic w nim nie znaleziono, ostatecznie maszyna wstartowała z trzygodzinnym opóźnieniem bez dwóch mężczyzn na pokładzie.
Linie Monarch zagwarantowały dwóch pasażerom hotel i powrót do Manchesteru innym samolotem.

Zobacz całość »



Państwo sfinansuje w 50% udostępnienie zwiedzającym fragmentów świątyni z czasów Mieszka I

Zobacz całość »
Witold Wołczyk z kancelarii prezydenta Przemyśla poinformował nas, że istnieje szansa udostępnienia turystom śladów kultury romańskiej w podziemiach XIV- wiecznej bazyliki. W 1998 roku zakończone zostały badania w podziemiach bazyliki. Okazało się, że odkryto resztki świątyni z czasów Mieszka I. Podczas wcześniejszych badań natknięto się również na XI - wieczną rotundę św. Mikołaja. Badacze uważają, iż odkryto perły kultury romańskiej, które staną się niesamowitą atrakcją turystyczną.
Odkopana rotunda jest najdalej wysuniętą na wschóe świątynią obrządku łacińskiego z czasów Piastów. Przeprowadzane badania rzucuły nowe światło na historię chrystianizacji w Europie. Cenny relikt kultury romańskiej został objęty ochroną w rządowym programie ochrony zabytków. Dzięki temu państwo w 50 procentach będzie finansowało całe przedsięwzięcie.
Co jednak z drugim 50 proc? Parafia archikatedralna nie ma wystarczającej ilości pieniędzy na rozpoczęcie prac remontowych a w kasie miasta pustka... Na szczęście pojawiła się szansa. A ta szansą jest Unia Europejska. Parafia będzie starać się o dofinansowanie ze środków UE. Władze miasta trzymają kciuki i mają nadzieje, że jak najszybciej uda się otworzyć nowy kompleks zabytków.
Mariusz Czuba - konserwator zabytków na Podkarpaciu również zabiega o udostępnienie zabytków turystom. Istnieje już gotowy projekt i dokumentacja podziemi bazyliki. Jeżeli pozyskana zostanie reszta funduszy to zostanie uruchomiona podziemna trasa turystyczna.

Zobacz całość »



Już niedługo będzie nowy budynek odpraw na rzeszowskiej Jasionce!

Zobacz całość »
"Super Nowości" nieoficjalnie dowiedziały się, że do resortu transportu trafią środki na budowę nowego budynku odpraw na rzeszowskiej Jasionce. Już we wrześniu ( w pierwszej połowie września ) ma ruszyć zaplanowana budowa.
Porty Lotnicze w połowie lipca otrzymały projekt budowy terminala i niedługo potem zaczęto szukać odpowiedniego wykonawcy. Jak poinformował "Super Nowości" Adam Robaczyński z PPL wciąż przygotowywana jest specyfikacja przetargowa. Robaczyński twierdzi, że prace idą w tym kierunku by we wrześniu podpisać umowę z wykonawacą i przekazać mu plac budowy. Muszą jednak najpierw wpłynąć pieniądze na konto PPL-u pieniądze, które maja zostać przeznaczone na ten cel. Ogólnie rzecz biorąc, ok. 16 mnl zł zostało przeznaczone na rozbudowę rzeszowskiego lotniska według tegorocznej ustawy budżetowej. Tylko ze względu na brak prezyzji w ustawie do tej pory niewiadomo jak należy tymi pieniędzmi dysponować...
Gazeta nieoficjalnie dowiedziała się, iż wszelkie prawne problemy zostały zażegnane a w najbliższych dniach można spodziewać się formalnej decyzji o przekazaniu pieniędzy do Ministerstwa a potem do PPL. Wznoszenie budynku jest zaplanowane na wiosnę natomiast w tym roku zostaną wykonane prace ziemne, czyli instalacje, drogi dojazdowe czy parkingi. Rozbudowa lotniska ma potrwać około roku. Jest ona konieczna ze względu na brak miejsca w istniejącej obecnie hali. Dzięki rozbudowie z Rzeszowa będzie mogło wylatywać więcej niż 2 czy 3 samoloty dziennie.
Leszek Deptuła, marszałek Podkarpacia, jest zdania, że należałoby uruchomić rejsy do Liverpoolu i Dublina. Chciałby aby samoloty zaczęły tam latać już we wrześniu - niestety nie wydaje się to być realnym pomysłem...
Tymczasem może 29 października, kiedy to Ryanair wprowadza nowy rozkład lotów, udałoby się wprowadzić wspomniane połączenia. Jak na razie ustalono, że rejsy do Dublina i Liverpoolu będą odbywać się dwa razy w tygodniu.

Zobacz całość »



IMS dobierze muzykę dla restauracji Sphinx

Zobacz całość »
Sieć restauracji Sphinx rozpoczęła współpracę z firmą IMS. Owocem tej współpracy będzie specjalnie dobrana muzyka, którą klienci będą mogli usłyszeć w 64 restauracjach w całej Polsce.
Na wybór odpowiedniej muzyki wpływa wiele czynników - dzień tygodnia, pora dnia, nastrój i dynamika utworów itd. W Sphinxie dominuje grany w ciągu dnia pop, a także klubowa muzyka house emitowana wieczorami oraz w weekendy. Do tworzenia rozbudowanych formatów muzycznych wykorzystywany jest komputerowy program Selector.
Sphinx to już piąte przedsiębiorstwo z segmentu Ho-Re-Ca, którą obsługuje IMS. Tworzone przez tę firmę programu muzyczne można usłyszeć w warszawskich restauracjach Belvedere, Bordo, San Lorenzo i Street.

Zobacz całość »



Dzięki tajnym Oddziałom Straży Granicznej jesteśmy bezpieczni w powietrzu?

Zobacz całość »
Istnieje tajny oddział Straży Granicznej, który zajmuje się ochroną samolotów i ich pasażerów. Zadaniem oddziału jest unieszkodliwianiu ewentualnych terrorystów. Straż podszywa się pod zwykłych pasażerów i podróżuje na najbardziej zagrożonych trasach polskich linii lotniniczych.
Coraz i coraz więcej państw staje się celem terrorystów. Są nimi już: USA, Kanada, Wielka Brytania, Izrael. Dlatego loty na tych odcinkach są pod ścisłą kontrolą służb. Wtedy gdy na wysokości 10 tys. metrów zaczyna się coś dziać a sytuacja jest beznadziejna do akcji wkraczają funkcjonariusze Straży Granicznej. Ich zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa podróżnym.
Są oni w posiadaniu broni palnej, daje im to przewagę nad potencjalnym terrorystą. Jednak użycie broni to ostateczność. Funkcjonariusze reagują, gdy życie pasażerów jest zagrożone. Gdy dochodzi do chuligańskich wybryków pilot podejmuje decyzję o przerwaniu lotu. Taka sytuacja, w której lot musiał zostać przerwany nastąpiła w ciągu ostatnich 6 miesięcy aż 15 razy.
"My jesteśmy grupą, która wykonuje zadania bezpośrednio po zejściu samolotu na ziemię " - tłumaczy szef zespołu Interwencji Specjalnych Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej.
Dzięki Straży Granicznej udaremniono dwa wypadki lotnicze, zabrano pasażerom 38 tys. niebezpiecznych przedmiotów oraz wykryto 2 próby wniesienia broni na pokład.

Zobacz całość »



Omyłkowemu lądowaniu tureckiego samolotu winni poznańscy kontrolerzy lotów

Zobacz całość »
Turecke linie lotnicze twierdzą, że omyłkowe lądowanie czamolotu czarterowego w Krzesinach zamiast na "Ławicy" było spowodowane złym prowadzeniem samolotu przez kontrolę lotów, dokładniej przez wieżę kontrolną "Ławicy". Stanowisko linii w piątek przedstawił Sławomir Szulc z warszawskiej firmy GTI, która współpracuje ze Sky Airlines.
Przedstawiciele tureckich linii tłumaczą, że rozpoczęli lądowanie, ponieważ myśleli, że na wieży widzaich samolot i dlatego wydali powolenia na lądowanie. Podczas lotu samolot był pilotowany przez doświadczonych pilotów - obaj mieli po ok. 10 tys. godzin nalotu. Rzecznik prasowy Agencji Ruchu Lotniczego twierdzi, że poznańscy kontrolerzy nie zawinili a zgoda na lądowanie nie jest wyrażana dopiero po nawiązaniu kontaktu wzrokowego z samolotem.
Prawdopodobnym błędem pani pilot było słaba umiejętność nawiązania konwersacji z wieżą po angielsku. Dlatego czarterowy samolot wylądował o 19:48 na wojskowym lotnisku w Krzesinach. Tuż po tym jak to się stało oficer dyżurny wszczął procedurę "Renegade" ze względu na lądowanie obcego samolotu na lotnisku.
Kobieta pilotująca samolot nie dość, że słabo mówiła po angielsku to jesszcze była bardzo zdenerwowana. Na dodatek w kabinie pilotów znajdował się pasażer, czyli osoba postronna.
Na poznańskie lotnisko samolot doleciał na 21:40. Na pokładzie znajdowało się 177 pasażerów. Zbadano trzeźwość załogi, dokonano oględzin samolotu i koło 0:30 samolot odleciał do Turcji.

Zobacz całość »



Tymczasowy dojazd do lotniska w Pyrzowicach

Zobacz całość »
Ze względu na budowę drogi S-1 Pyrzowice-Podwarpie w okresie 8 sierpnia - 8 października 2006 zostanie zamknięta droga wojewódzka nr 913 na odcinku remontu związanego z połączeniem jej z S-1.
Dojazd na lotnisko będzie możliwy przez wieś Pyrzowice według wyznaczonego objazdu.
Mapka objazdu widnieje na stronie:
www.gtl.com.pl
Zarząd lotniska przeprasza za utrudnienia związane z budową.

Zobacz całość »



Jedwabny Szlak na liście UNESCO?

Zobacz całość »
Państwa azjatyckie będą się starały o wpisanie starożytnego Jedwabnego Szlaku na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Pomysł zgłosiło pięc krajów Chiny, Kazachstan, Kirgistan, Uzbekistan i Tadżykistan. Oczekują one, że Jedwabny Szlak zaostanie oficjalnie uznany przez UNESCO za Światowe Dziedzictwo Kulturowe w ciągu najbliższych 3 lat.
Historyczna trasa handlowa o łącznej długości 7 tysięcy kilometrów łączyła niegdyś Azję z Europą. Znajdują się na niej liczne zabytki historyczne, z których sześć jest już oficjalnie wpisanych na listę UNESCO.
Planem państw azjatyckich jest wspólne promowanie turystyki wzdłuż Jedwabnego Szlaku, drogi, którą drogą trafił do Europy proch i wynalazek druku, natomiast do Chin - matematyka i zachodnia medycyna.

Zobacz całość »



Pod Moskwą powstanie park safari!

Zobacz całość »
Pod Moskwą zostanie wybudowany największy w Europie park safari. Wartość inwestycji ma wynieść około 150 milionów euro.
Park będzie sie znajdował na powierzchni 800 hektarów, która zostanie podzielona na pięć części. Każda z nich będzie odpowiadać innemu kontynentowi. Zwierzęta, które będa atrakcja parku można będzie oglądać zarówno z samochodu jak i spacerując po wyznaczonych do tego celu drogach.
Na miejscu mają powstać również hotele, restauracje i kompleks rozrywkowy, w skład którego mają wchodzić m.in. kort tenisowy, baseny, i pole golfowe.
Przewidywalny koniec prac nad projektem ma nastąpić za 5 lat. Plan realizowany jest przy współpracy prywantych inwestorów z dwóch krajów: Rosji i Niemiec.

Zobacz całość »



Powstał projekt kosmicznego hotelu

Zobacz całość »
"Galaktyczny Apartament" - tak nazywa się prototyp kosmicznego hotelu, który zaprojektowali architekci z Barcelony we współpracy z amerykańskimi inżynierami kosmicznymi. - Mieliby się w nim zatrzymywać astronauci i kosmiczni turyści, przebywający na orbicie okołoziemskiej - podała hiszpańska agencja prasowa EFE.
- Hotel wyglądem przypomina kiść winogron. Kapsuły-pokoje i pozostałe pomieszczenia przymocowane są do centralnego rdzenia. Ponadto konstrukcja wyposażona jest w okna widokowe, przez które hotelowi goście będą mogli podziwiać spektakularne widoki Ziemi i przestrzeni kosmicznej. Pokoje w kształcie kapsuł mają siedem metrów długości i cztery metry średnicy i nie posiadają wewnętrznych kątów. W każdym z nich przy ścianach znajdują się uchwyty. Mieszkańcy pokojów mogą przytrzymywać się ich lub zaczepiać się podczas jedzenia i snu oraz wyglądania przez dość duże okna - poinformował EFE kierownik projektu, Xavier Claramunt.
Projekt jest odpowiedzią na rosnące zainteresowanie wycieczkowymi lotami w kosmos. - Wyzwania związane z tą nową formą turystyki zachęciły nas do zastanowienia się, jak taki hotel powinien być zaprojektowany - powiedział architekt.
Wygląd kosmicznego hotelu powstał z inspiracji naturalną kiścią winogron, okazało się bowiem, że jest to najbardziej praktyczny kształt, który łatwo wykonać i w razie potrzeby rozbudować. Podstawowym założeniem projektu było to, aby goście w hotelu mogli korzystać z całej otaczającej ich przestrzeni, bez tradycyjnego, ziemskiego ograniczenia góra-dół i lewo-prawo.
- Hotel może być umieszczony na orbicie za pomocą wahadłowców, które w kolejnych lotach będą zabierały w przestrzeń poszczególne elementy konstrukcji (do trzech modułów za jednym razem), które następnie będą przymocowywane do rdzenia. Struktura będzie ostatecznie składała się z 22 kapsuł - powiedział Claramunt.
Hotel oprócz indywidualnych pokoi będzie miał też pomieszczenia wspólne takie jak bar czy restauracja.
Obecnie projektanci pracują nad kombinezonami, w których kosmiczni turyści mogliby utrzymywać stałą pozycję w nieważkości, panującej w orbitalnym hotelu.

Zobacz całość »



Otwarto nowy hotel i centrum terapii thalasso na Dżerbie

Zobacz całość »
Radisson SAS Hotels & Resorts uroczyscie ogłosił otwarcie pierwszego hotelu w północej Afryce, na wyspie Dżerba, leżącej u południowo zachodnich wybrzeży Tunezji.
Nowy hotel to propozycja dla turystów i podróżujących biznesmenów, poszukujących niezapomnianych wrażeń w dziewiczym krajobrazie egzotycznej wyspy.
W ofercie obiektu są m.in. ekskluzywne centrum terapii thalasso, pod nazwą Athénée Thalasso, trzy odkryte baseny opowierzchni 1100 metrów kwadratowych, jeden basen kryty, sauna, jaccuzi i hymmam. Ponadto na terenie, na którym znajduje syę hotel są korty tenisowe, ogródki zabaw dla dzieci, baza do uprawiania sportów wodnych, biblioteka, oraz dyskoteka na świeżym powietrzu.
Radisson SAS Resort & Thalasso na Dżerbie do dyspozycji gości ma 276 pokoi gościnnych, w tym czternaście apartamentów typu junior i sześć apartamentów ambasadorskich. Dodatkowo hotel został wyposażony w szerokopasmowy bezpłatny dostęp do internetu we wszystkich pokojach.
W hotelu znajdują się restauracje i bary, serwujące zarówno potrawy śródziemnomorskie jak i specjalności kuchni miedzynarodowej. Do dyspozycji gości jest również kilka sal konferencyjnych, mogących pomieścić nawet 350 delegatów.

Zobacz całość »



Wzmożone kontrole na kąpieliskach!

Zobacz całość »
Inspekcja Handlowa skontrolowała sześć kąpielisk i wypożyczalni sprzetu wodnego. Wyniki dają dużo do myślenia.
Wyrywkowej kontroli zarządzonej przez urząd wojewódzki poddane zostały kąpieliska w Rejowie koło Skarżyska, Sielpi, Mostkach, Chyczy koło Oksy, Solcu-Zdroju i Bolminie.
Sprwdzono m.in sprzęt pływający i ratowniczy, stan techniczny kajaków oraz rowerów wodnych. Przy okazji sprawdzono pobliskie plaże. Podczas kontroli najlepiej wypadła Sielpia, a najgorzej Mostki.
- Wielu dzierżawców kąpielisk w ogóle nie zna przepisów ustawy, która ściśle, określa jaki sprzęt ma się znajdować na kąpielisku oraz jak ma być oznaczony teren - mówi Mariusz Burchart, świętokrzyski wojewódzki inspektor Inspekcji Handlowej. - Dlatego często brakowało aparatu do sztucznego oddychania czy przenośnego zestawu tlenowego. Z drobniejszych rzeczy stwierdziliśmy, że stanowiska ratownika nie są oznakowane, a przecież musi on być widoczny i z plaży, i z wody.
Własciciele zostali zobowiązani do usuniecia wszelkich nieprawidłowości. - Będziemy to kontrolować - zapowiada Burchart. Jak na razie sprawdzono tylko sześć kąpielisk, jednak Inspekcja Handlowacodziennie odbiera niepokojace sygnały od osób, które dopatrzyły się uchybień.
- Każdy może się do nas zgłosić. Na pewno szybko zjawimy się na miejscu i sprawdzimy kąpielisko i wyposażenie - zapewnia Burchart.
Numer telefonu do Inspekcji to: 041 366 19 41.

Zobacz całość »



Otwarto Muzeum Browaru w Żywcu

Zobacz całość »
Żywiecki browar świętuje 150-lecie istnienia, z tej okazji 9 września, w sobotę, odbyła się w Żywcu gala urodzinowa, w której wzięło udział kilka tysięcy pracowników oraz zaproszonych gości. Jednak główną atrakcją jubileuszu było otwarcie Muzeum Browaru.
Muzeum Browaru powstało w starych piwnicach, w których kiedyś istniała leżakownia. Prace przy jego tworzeniu rozpoczęły się w styczniu. W 18 salach obiektu o łącznej powierzchni ponad 1,6 tysiąca metrów kwadratowych zgromadzono setki eksponatów, które obrazują historię browaru w Żywcu na przestrzeni półtora wieku jego istnienia.
W browarnych piwnicach zaprezentowane zostały między innymi surowce potrzebne do produkcji piwa oraz przedmioty oddające klimat dawnych czasów, głównie z przełomu XIX i XX wieku.
Zwiedzający mogą zapoznać się również z historią żywieckiego producenta piwa, przejść po replice XIX-wiecznej uliczki, zajrzeć do galicyjskiej karczmy, lub słynnej przed II wojną światową warszawskiej Restauracji Żywieckiej. - Rozmach, z jakim stworzono Muzeum Browaru Żywiec stawia obiekt w gronie największych i najnowocześniejszych tego typu placówek nie tylko w Polsce, ale także w Europie - powiedziała Justyna Piszczek z Grupy Żywiec.
Według dyrektora do spraw korporacyjnych Grupy Żywiec Krzysztofa Ruta, muzeum już teraz stało się dumą firmy. - Zrealizowaliśmy pomysł, o którym myśleliśmy od dawna. Obchody 150. rocznicy powstania browaru stały się idealną okazją do otwarcia podwojów muzeum. Będzie to z pewnością jedna z największych atrakcji turystycznych w naszym regionie - powiedział.
Browar w Żywcu założony został w połowie XIX wieku przez arcyksięcia Albrechta Fryderyka Habsburga. Budowlę wznoszono w podżywieckiej wiosce na gruncie o nazwie Pawluś. Kamień węgielny pod budowę Browaru został wbudowany 16 czerwca 1852, a budowa została zakończona w 1857 roku. Za datę powstania żywieckiego Browaru przyjmuje się jednak rok 1856, kiedy to dokonano rejestracji a także uwarzono i sprzedano pierwsze hektolitry piwa. W chwili obecnej budynek należy do koncernu piwnego Heineken International Beheer BV.

Zobacz całość »



Dziennikarze przeciwko niechlujnemu odnawianiu starówki we Lwowie

Zobacz całość »
Lwowscy dziennikarze protestują przeciw renowacji historycznego centrum Lwowa, która w ich opinii prowadzi do niszczenia architektury miasta. List protestacyjny w tej kwestii, podpisany przez 150 przedstawicieli mediów, przekazano miejscowym radnym - czytamy na Onet.pl
Modernizowanie budynków na lwowskiej starówce odbywa się w iście sowieckim stylu. Na ścianach starych budynków umieszczane są przewody elektryczne, a stare latarnie wymienia się na nowe. - Są one tak niegustowne i pozbawione stylu, że aż wstyd - powiedział w piątek jeden z sygnatariuszy protestu, lwowski publicysta Antin Borkowski.
- Pod przykrywką przygotowań do uroczystych obchodów 750-lecia Lwowa odbywa się systematyczne niszczenie historii, architektury i ducha starego miasta, które (...) zostało wpisane na listę dziedzictwa architektonicznego UNESCO - czytamy w liście protestacyjnym dziennikarzy.
Dziennikarze podkreślają, że prace renowacyjne prowadzone są w pośpiechu, bez planów i pozwoleń, a odnawianie starego miasta zlecono firmom, nie mającym doświadczenia w tym zakresie. - Wykonawcy, których zatrudniono do renowacji centrum Lwowa, równie dobrze mogliby zajmować się kopaniem ziemniaków - tłumaczy Borkowski.
Uroczystości 750-lecia Lwowa będą miały miejsce na przełomie września i października.

Zobacz całość »



Turysta chciał przewieźć przez granicę szczęki rekina ludojada

Zobacz całość »
Na polsko-ukraińskim przejściu granicznym w Korczowej w bagażniku volkswagena, którym podróżował obywatel Ukrainy, celnicy znaleźli szczęki rekina ludojada - poinformowała rzecznik prasowy Izby Celnej w Przemyślu Małgorzata Eisenberger-Blacharska.
Kontrolujący Ukraińca celnik nie ochłonął jeszcze z wrażenia na widok tak niezwykłego "towaru", kiedy obok groźnie wyglądających szczęk drapieżnika ujrzał jeszcze pięć sztuk zębów foki uchatki, a na dodatek 10 sztuk koralowca morskiego. Wszystkie przemycane przez Ukraińca okazy są chronione konwencją waszyngtońską CITES. Przez granicę mogą być przewiezione jedynie na podstawie specjalnego zezwolenia, którego podróżny nie posiadał.
Na granicy podczas kontroli okazało się, że pochodzący z Charkowa obywatel Ukrainy, mieszkający w Niemczech, jest z wykształcenia biologiem. Próbował udowodnić to... fachowym wykładem na temat przewożonych eksponatów, jaki wygłosił kontrolującym go celnikom.
- Ukrainiec twierdził, że choć zna się na morskich okazach, to jednak nie był świadomy, iż nie wolno ich przewozić przez granicę - powiedziała Eisenberger-Blacharska. Nie uchroniło go to jednak przed konfiskatą niezwykłej zawartości bagażnika i przekazaniem sprawy Komendzie Miejskiej Policji w Przemyślu, która wszczęła postępowanie.
- Ostatnio notujemy coraz więcej prób przemytu różnych okazów objętych konwencją CITES. Tylko w ostatnich dwóch tygodniach na przejściach granicznych podległych naszej Izbie Celnej trzykrotnie uniemożliwiliśmy przemyt koralowców oraz morskich muszli - dodała Eisenberger- Blacharska.

Zobacz całość »



Delegaci UEFA będą wizytować Wrocław

Zobacz całość »
We wtorek 12 września do Wrocławia przybędą delegaci UEFA, którzy obejrzą miedzy innymi Stadion Olimpijski, jeden z hoteli oraz lotnisko. Europejscy działacze piłkarscy będą porównać ofertę złożoną przez miasto Wrocław w związku z kandydowaniem Polski do organizacji Euro 2012, ze stanem faktycznym.
Wrocław to jedno z czterech polskich miast, w których rozgrywałyby się mecze piłkarskich mistrzostw Europy w 2012 roku, jeśli impreza ta będzie się odbywała w Polsce i Ukrainie.
Rafał Jurkowlaniec, koordynator projektu Euro - 2012 wyjaśnił, że celem wizyty delegacji UEFA jest zweryfikowanie stanu faktycznego przygotowań z tym, co zostało zgłoszone w aplikacji stolicy Dolnego Śląska. Działacze UEFA obejrzą Stadion Olimpijski, hotel, który sam wybrali, centra treningowe oraz lotnisko. Przedstawione zostaną im także plany dotyczące rozwoju układu komunikacyjnego miasta, a w sali sesyjnej Rady Miejskiej obejrzą prezentację Wrocławia. Wtorek będzie zatem dniem kluczowym dla wiceprezydenta miasta Jarosława Obremskiego, ponieważ ważyć się wówczas będą starania o przyznanie Wrocławiowi statusu miasta-gospodarza meczy Euro 2012.
- To będzie najważniejszy dzień podczas starań o mistrzostwa. Mamy sygnały, że na papierze nasza oferta została oceniona najwyżej. Wiemy też, że władzom UEFA zależy, żeby poprzez przyznawanie różnym krajom organizacji imprez poprawić w tych państwach infrastrukturę sportową - poinformował J. Obremski.
Przybyłej delegacji pokazany zostanie Stadion Olimpijski należący od niedawna do miasta. Obiekt pochodzący z lat 30 ubiegłego wieku jest obecnie głównie areną zmagań żużlowców i ma być zmodernizowany tak, by pomieścić 20 tys. widzów.
Jednak jak twierdzi Michał Janicki z urzędu miasta, jeżeli Euro 12 będzie odbywać się we Wrocławiu, to zostanie wybudowany zupełni nowy stadion w zachodniej części miasta. Obiekt miałby powstać na osiedlu Maślice, blisko skrzyżowania z planowaną obwodnicą autostradową.
Delegaci UEFA zaczynają objazd państw-kandydatów od Polski. Po zakończeniu wizytacji sporządzą raport, i przedstawią go w siedzibie federacji europejskiej. Członkowie komisji nie mogą kontaktować się z prasą i nie mogą organizować konferencji prasowych. Delegacja odwiedzi w Polsce cztery miasta, w których miałyby odbywać się mecze ME: Warszawę, Gdańsk, Poznań i Wrocław.
Polska ubiega się o organizację mistrzostw wraz z Ukrainą natomiast rywalami tej kandydatury są Włochy oraz wspólnie Węgry z Chorwacją.

Zobacz całość »



Trwają zapisy na szkolenie Collaborative Decision Making

Zobacz całość »
W dniach 25 - 29 września 2006 roku odbędzie się szkolenie pt. "Collaborative Decision Making" - Wspólne podejmowanie decyzji, którego organizatorem jest Biuro Kadr i Szkolenia Urzędu Lotnictwa Cywilnego.
Szkolenie Collaborative Decision Making pozwoli uczestnikom - przedstawicielom linii, portów lotniczych oraz władz lotniczych na poznanie narzędzi zwiększenia efektywności zarządzania ruchem lotniczym poprzez wymianę informacji oraz dzielenie się danymi. Rozumienie filozofii współpracy umożliwi rozwój świadomości sytuacyjnej pomiędzy partnerami, mającymi na uwadze rozwój lotnictwa.
Kurs daje także możliwość zrozumienia jak lepiej wykorzystać dostępne zasoby i usprawnić wydajność działalności przedsiębiorstwa, umożliwia także zdobycie wiedzy w zakresie przywracania równowagi w przypadku zakłóceń poprzez rozpowszechnianie informacji w odpowiednim czasie.
Zakres programowy szkolenia obejmuje między innymi:
- Implementacja idei wspólnego podejmowania decyzji w portach lotniczych,
- Implementacja wspólnego podejmowania decyzji w zarządzaniu przepustowością,
- Zarządzanie informacją jako podstawa wspólnego podejmowania decyzji,
- Podstawowe wskaźniki oceny działalności przedsiębiorstwa,
- Standaryzacja procedur,
- Zadania i obowiązki stron uczestniczących w procesie wspólnego podejmowania decyzji - CDM.
- Szkolenie zostanie przeprowadzone przez Międzynarodowy Instytut Szkolenia Kadr Lotnictwa Cywilnego ATDI/IATA z wykorzystaniem międzynarodowego eksperta w dziedzinie lotnictwa cywilnego.
Szkolenie skierowane jest do:
- Kadry kierowniczej, w tym średniego i wyższego szczebla zarządzania władz lotniczych i portów lotniczych,
- Kadry menedżerskiej linii lotniczych oraz firm prywatnych i organizacji powiązanych z lotnictwem.
Szkolenie będzie prowadzone w języku angielskim i nie będzie tłumaczone na język polski. Materiały szkoleniowe, które otrzymają wszyscy uczestnicy także będą w języku angielskim. W związku z tyn, osoby, które zostaną wytypowane do udziału w szkoleniu powinny legitymować się znajomością języka angielskiego na poziomie średniozaawansowanym - w mowie i w piśmie.
Na zakończenie szkolenia przewidziany jest egzamin testowy, który upoważnia do otrzymania certyfikatu, na którego zaliczenie wymagane jest udzielenie co najmniej 70 proc. prawidłowych odpowiedzi. Udział w egzaminie jest dobrowolny, jednak dla osób ubiegających się o certyfikat obecność i uczestnictwo we wszystkich przewidzianych w programie szkolenia zajęciach jest obowiązkowa. Na ocenę końcową, oprócz wyniku z egzaminu, wpływa zatem aktywność i obecność na zajęciach.
Szkolenie będzie miało miejsce w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego przy ul. Łuckiej 2/4/6 w sali konferencyjnej nr 141 na I piętrze. Rejestracja uczestników szkolenia zacznie się 25 września 2006 roku o godzinie 8.00, natomiast początek zajęć pierwszego dnia szkolenia przewidziany jest na godzinę 8.30.
Koszt uczestnictwa w kursie wynosi 4.000,00 zł i obejmuje opłatę rejestracyjną oraz koszty lunchu w każdym dniu szkolenia.
Opłatę należy uiścić przed rozpoczęciem szkolenia lub najpóźniej w pierwszym dniu szkolenia na rachunek Urzędu Lotnictwa Cywilnego:
BGK I Oddział w Warszawie
Al. Jerozolimskie 7, 00-955 Warszawa
Nr rachunku: 22 1130 1017 0019 9407 5120 0003
Jeżeli opłata nie zostanie dokonana do ostatniego dnia szkolenia, uczestnik nie otrzyma certyfikatu poświadczającego udział w kursie.
Dla uczestników szkolenia spoza stolicy ULC proponuje samodzielne dokonanie rezerwacji hotelowej. W przypadku trudności związanych z rezerwacją i wyborem miejsca noclegowego można skontaktować się poprzez tel. 22 520 74 31 lub e-mail: bs@ulc.gov.pl.
Zgłoszenia uczestników w szkoleniu nalezy kierować do Biura Kadr i Szkolenia ULC pisemnie w terminie do dnia 15 września 2006r.

Zobacz całość »



Anglojęzyczna stronia Centralwings bogatsza o wyszukiwarka tanich biletów

Zobacz całość »
Tanie latanie jest teraz jeszcze prostsze, bowiem na stronie w wersji angielskiej www.centralwings.com najtańsze bilety znajdzie za Ciebie wyszukiwarka Centralwings. Nowa usługa odsyła do bezpośrednich linków najtańszych biletów dostępnych w systemie rezerwacji - tak promuje nową funkcjonalność strony www tani polski przewoźnik.
Nowa wyszukiwarka najtańszych biletów ruszy we wtorek 12 września, a dzięki niej każdy pasażer może zobaczyć najtańsze połączenia dostępne w ofercie polskich tanich linii lotniczych.
Umieszczony w lewej dolnej części strony internetowej system wyświetla linki kierujące bezpośrednio do najtańszych biletów w systemie rezerwacyjnym.
Tanie bilety to takie, które nie kosztują więcej niż 10 GBP/15 EUR. System losuje link do tanich własnie biletów przy każdorazowym otwarciu strony głównej. Mechanizm wyszukiwarki jest skonstruowany tak, aby uniknąć sytuacji, w której kilka osób rozpoczyna rezerwacje na ten sam lot.
Polscy pasażerowie mogą korzystać z wyszukiwarki najtańszych biletów już od początku obecnego sezonu letniego mogą korzystać z wyszukiwarki najtańszych biletów na stronie www.centralwings.com

Zobacz całość »



::: 2006-08-22 :::


Babaryba promuje Warszawę

Zobacz całość »
Warszawskie małżeństwo postanowiło na własną rękę zadbać o kształtowanie wizerunku Stolicy. Młodzi ludzi owtorzyli sklepik internetowy z oryginalnymi pamiątkami z miasta i zapowiadają, że to dopiero początek...
Marta Tychmanowicz pracuje w wydawnictwie i jest historykiem sztuki, jej mąż, Marek Włodarski, polonistą i sekretarzem redakcji miesięcznika Lampa. Ich witryna internetowa www.babaryba.pl ciągle się rozwija. Sprzedają za jej pośrednictwem wyprodukowane przez siebie pamiątki z warszawskimi motywami. Obecnie można kupić koszulki i kubki, wkrótce mają się pojawić też torby, podkładki pod myszy itd.
- Pomysł przyszedł, gdy jeździliśmy do Pragi. Tam na każdej ulicy jest po dziesięć sklepików z fantastycznymi pamiątkami. A u nas... wstyd powiedzieć. Na Starym Mieście - kiczowate naparstki z portretem Chopina. Na lotnisku Okęcie - kufle z wyżłobionym złoconym napisem "Warszawa" - wymienia Marek Włodarski.
- Jesteśmy z Warszawy i boli nas, że tak fatalnie promuje się nasze miasto. Przyjezdni traktują je jako tranzytowe. Zatrzymują się zwykle na jedną noc i zaraz wyjeżdżają, bo myślą, że nie ma tu nic ciekawego - mówi Marta Tychmanowicz.
Postanowili więc działać. Nie mając żadnych sponsorów wszystko sfinansowali z własnej kieszeni - przygotowania do otwarcia witryny trwały trzy lata.
Na kubkach i koszulkach znalazły się prace na dobrym poziomie artystycznym, to jest bowiem dla twórcw witryny najważniejsze. Wykorzystali oni m.in. projekt pieczęci z wizerunkiem Syrenki autorstwa Stefana Norblina z 1915 r., oraz cykl obrazków młodej fotografki Karoliny Breguły, których tematem przewodnim jest Pałac Kultury i Nauki występujący w różnych rolach.
- Wiemy, że Warszawa nie grzeszy urodą, ale jej brzydotę można oswajać, artystycznie przetwarzać. W efekcie może powstać oryginalny przedmiot codziennego użytku - tłumaczy Marek Włodarski.
Choć wzorów na kubkach jest na razie kilka, już są projektowane nowe. Autorami ich będą studenci Akademii Sztuk Pięknych oraz uczestnicy międzynarodowych warsztatów zorganizowanych przez Fundację Nowej Kultury Bęc Zmiana.
Sklep internetowy warszawskiego małżeństwa oferuje również książki, płyty z piosenkami o Warszawie, pocztówki i inne varsaviana. Na stronie autorzy zamieszczają też informacje o najnowszych wydarzeniach kulturalnych w mieście, listę honorowych obywateli Warszawy, wykaz miast partnerskich naszej stolicy oraz linki do ciekawych stron o Warszawie. Jest również zakładka specjalnie poświęcona warszawskiej gwarze.
- Chcemy w przyszłości otworzyć varsavianistyczną kawiarnio-galerię i w niej rozwijać naszą działalność. Rozglądamy się za lokalem - zdradza plany Marek Włodarski.

Zobacz całość »



Kąpieliska w Cedzynie są już otwarte!

Zobacz całość »
Dla amatorów kąpieli nad zalewem w Cedzynie zostały udostępnione kąpieliska we wschodniej i zachodniej części. Woda oczyściła się już z bakterii, ale wciąż zamknięte są jeszcze cztery kąpieliska.
Zbiorniki wodne zostały zamkniete z powodu obecności pałeczek salmonelli w stronie wschodniej i bakterii kałowych.
- Badania próbek wody wyszły dobrze. Woda się oczyściła - wyjaśnia Krystyna Rutkowska, kierownik działu komunalnego Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Kielcach.
Zakaz wciąż obowiązuje w starachowickich Brodach, gdzie sanepid wykrył bakterie grupy coli i coli typu kałowego oraz zwiększone ph wody i glony.
Nikłe są natomiast szanse na kąpiel w kieleckim zalewie, bowiem na powierzchni wody wody nadal można zobaczyć kwitnące glony i brudny osad.
Zakazem objete są również zbiorkiki w Lipownicy i w Życinie.

Zobacz całość »



Smok wawelski znów bardzo lubiany przez turystów dzieki.. sms-om

Zobacz całość »
Znów stał się krakowską atrakcją... Kto? Oczywiście smok wawelski. Wystarczy wysłać SMS'a a smok zazieje ogniem. Atrakcja cieszy się niesamowitym powodzeniem, szczególnie wśród turystów zagranicznych, którym wręczane są specjalne foldery informujące o tym jakże ciekawym rozwiązaniu.
SMS'a mogą wysłać również osoby wcale nie będące w Krakowie. Możemy pobrać na swój telefon komórkowy wizerunek smoka na tapetę lub logo z jego podobizną. Usługa pozwala wykorzystać mobilny kanał informacji - SMS. Cały projekt został wdrożony dla Karpackiej Spółki Gazownictwa Sp. z o.o. w Tarnowie przez Centrum Technologii Mobilnych Mobiltek w Krakowie.
A jak myślicie, czy warszawska syrenka też mogłaby działać za pomocą SMS'a?

Zobacz całość »



Pożar w greckich kurortach, turyści (także polscy) ewakuowani!

Zobacz całość »
Setki turystów i mieszkańców półwyspu Chalcydyckiego zostały ewakuowane z hoteli i domów w greckim z powodu pożaru - poinformowały władze lokalne. Wśród ewakuowanych osób są również polscy turyści, którzy odpoczywali w kurorcie Polichrono.
- Według dotychczasowych ustaleń polskich służb konsularnych, które pozostają w kontakcie z przedstawicielami głównych biur podróży oraz hoteli, w których przebywają polscy turyści, Polacy nie są zagrożeni. Znajdują się w bezpiecznych miejscach - powiedział Rzecznik MSZ Andrzej Sadoś. Sytuacja w Grecji jest jednak na tyle poważna, że w związku z pożarem Ministerstwo Spraw Zagranicznych uruchomiło specjalną infolinię. Pod numerem 022 523 90 09 można uzyskać informacje na temat aktualnej sytuacji w ogarniętych pożarem greckich kurortach.
W nocy z 21 na 22 sierpnia sytuacja na półwyspie Chalcydyckim wyglądała następująco: pożar objął kilka miejsc na półwyspie w północnej Grecji, w pobliżu Polichrono i Hanioti.
Nad ranem ogień objął już trzy kurorty: Polichrono, Chanioti i Pefkohori. - Pożaru pewnie nie uda się ugasić do rana - opowiadał "Rzeczpospolitej" tuż przed zamknięciem dzisiejszego wydania dziennika attaché polskiej ambasady w Grecji Sławomir Misiak. Dziesiątki osób wyprowadzono z budynków na plaże, ewakuowano także kilka kempingów.
Na półwyspie przebywa obecnie około tysiąca Polaków. Z zagrożonych hoteli ewakuowano już stu naszych rodaków - m.in. klientów Biura Usług Turystycznych "Ustronianka", wypoczywających w Panorama Hotel. Jak powiedział PAP właściciel biura Roman Macura., polscy turyści już wrócili do hotelu i - jego zdaniem - żaden z nich nie będzie chciał szybciej wracać do kraju. - Nie zagraża im niebezpieczeństwo, bez przeszkód mogą też korzystać z plaży i innych atrakcji - tłumaczył.
Część z polskich turystów we wtorek miało jednak wracać do Polski. -Wybuchła panika - opowiadał jeden z turystów. Nikomu jednak nic się nie stało. - Polacy nie są poszkodowani, znajdują się w bezpiecznych miejscach - powiedział rzecznik MSZ Andrzej Sadoś. Niektórzy z wypoczywających turystów stracili paszporty - jednak władze zapewniają, że turyści Ci szybko otrzymają dokumenty zastępcze.
Wczoraj z rejonu objętego pożarem bardzo trudno było się wydostać, gdyż drogi tarasowały zwalone drzewa, a niektóre konary wciąż się tliły. 300 turystom udało się jednak przejechać do innych hoteli oraz do pobliskich Salonik.
Z pożarem walczy ponad 200 jednostek straży pożarnej. Akcja trwa na odcinku 9 kilometrów, choć sam pożar zajmował nad razem co najmniej 15 kilometrów. W operacji dotychczas nie brały udziału samoloty, gdyż greckie służby ratunkowe uznały, że w nocy jest to zbyt niebezpieczne. Samoloty najprawdopodobniej zostały włączone do akcji dziś o siódmej rano.
Na razie szacuje się, że przyczyną pożaru było podpalenie lasu, lub zwykły niedopałek. Ogień bardzo szybko się rozprzestrzenił, gdyż tereny półwyspu są gęsto zalesione. Dodatkowo wiał bardzo silny wiatr i panował upał, który wysuszył ściółkę leśną.
- W Grecji pożary zdarzają się dość często. Do tej pory nas oszczędziły - tłumaczył Sławomir Misiak. Półwysep Chalcydycki to miejsce często odwiedzane przez turystów z byłego ZSRR, Niemców, Bułgarów, Macedończyków i Polaków.

Zobacz całość »



Grecja: W pożarze na Półwyspie Chalkidiki zginął niemiecki turysta

Zobacz całość »
W pożarze na greckim półwyspie zginął niemiecki turysta - prawdopodobnie utonął ratując swoją rodzinę. Nie potwierdzono natomiast wcześniejszych doniesień na temat śmierci obywatela Greci. - Polscy turyści, przebywający w ośrodkach na Półwyspie Chalcydyckim, gdzie od poniedziałku szaleje groźny pożar, są bezpieczni, w bezpiecznych miejscach - poinformował rano sekretarz prasowy ambasady RP w Grecji Sławomir Misiak.
Część Polaków w nocy z poniedziałku na wtorek wróciła już do hoteli, z których dzień wcześniej ich ewakuowano.
Sytuacja na półwyspie poprawiła się, gdyż ogień przesunął się w kierunku południowym i w mniejszym stopniu zagraża ośrodkom turystycznym.
Jak informują agencje, pożar objął kilka miejscowości na półwyspie Chalcydyckim w północnej Grecji, w pobliżu kurortów Polichrono, Chanioti, Pefkochori i Kriopigi.

Zobacz całość »



Warmia i Mazury otrzymała fundusze na rozwój turystyki

Zobacz całość »
- Warmia i Mazury zamienią się wkrótce w wielki plac budowy. Dzięki pieniądzom z Brukseli mamy wreszcie szansę na normalne drogi, czyste miasta, turystykę na najwyższym poziomie - czytamy w Gazecie Olsztyńskiej.
Prawie 200 mln euro na wsparcie dla przedsiębiorców, 50 mln euro na modernizację lotniska w Szymanach, 141 mln euro na remont drogi nr 16 między Starymi Jabłonkami a Gietrzwałdem i między Biskupcem a Mrągowem - taka suma pieniędzy spływa dzięki UE do tego regionu. Szacuje się, że w ciągu najbliższych siedmiu lat będzie do wydania aż 1,7 mld euro na inwestycje strukturalne.
Kilka dni temu rząd zdecydował o podziale pieniędzy między regiony i wybrał wersję, która uzależnia podział funduszy od liczby ludności, produktu PKB i bezrobocia. Najwięcej dostały właśnie Warmia i Mazury, bowiem na jednego mieszkańca przypada tam 726 euro - to rekord w kraju! Jest już decyzja ile pieniędzy zostanie przeznaczonych na poszczególne inwestycje w województwie.
- Większość inwestycji jest związana z turystyką, bo uznaliśmy, że to najważniejsza gałąź gospodarki na Warmii i Mazurach - mówi Lidia Wójtowicz, dyrektor departamentu polityki regionalnej w Urzędzie Marszałkowskim. - Jedną z największych jest remont naszego okna na świat, czyli lotniska w Szymanach.
Reszta funduszy została rozdysponowana między samorządami i przesiębiorcami. Wnioski można będzie składać już wiosną. Na pytanie czy tak dużą sumę pieniędzy region jest w stanie wchłonąć marszałek Andrzej Ryński odpowiada: - Oczywiście, że tak. Wchłoniemy pieniądze jak gąbka. Mamy przecież doświadczenie z poprzednich lat. Wówczas otrzymaliśmy więcej projektów, niż mogliśmy dofinansować. Utwierdziło nas to w przekonaniu, że pieniądze nie zostaną zmarnowane. W ubiegłych latach wnioskodawcy musieli dysponować 25 proc. środków własnych na inwestycję, co często stanowiło dla nich barierę nie do pokonania. Teraz będzie to 15 proc. Jestem przekonany, że z taką ilością pieniędzy dorównamy najbogatszym województwom za sześć lat - podsumowuje marszałek.
- To jedyna okazja żeby stać się drugą Hiszpanią - dodaje Waldemar Klocek, wiceprezes Warmińsko-Mazurskiego Klubu Biznesu. - Chcemy przecież żyć lepiej, a na razie widać gołym okiem, że jesteśmy niedofinansowani i odstajemy od innych województw. My, przedsiębiorcy, wiemy na co wykorzystać pieniądze, mamy mnóstwo pomysłów.
Przeszkody widzą jednak samorzadowcy. - To dla nas ogromne wyzwanie - komentuje Olgierd Dąbrowski, zastępca burmistrza Ostródy. - Tylko kto zajmie się tymi pracami? Już teraz brakuje rąk do pracy w budownictwie, a wkrótce liczba inwestycji się podwoi. Choćby brzegi kanału ostródzko-elbląskiego, na który otrzymaliśmy 94 mln euro, staną się wkrótce jednym wielkim placem budowy. Obawiam się, że bez zatrudnienia dodatkowo naszych wschodnich sąsiadów tym razem się nie obejdzie.

Zobacz całość »



Tatry w sierpniu przeżywają prawdziwe oblężenie

Zobacz całość »
Sierpień w Tatrach to szczyt sezonu tyrystycznego, który powtarza się od kilku lat. Obecnie na Podhalu przebywają tłumy turystów, szacuje się, że może ich być nawet ćwierć miliona.
W efekcie na tatrzańskich szlakach panuje wyjątkowy tłok.
Dlatego Adam Marasek, dyżurny ratownik TOPR, radzi, by wybierać się w góry bardzo wcześnie rano - około godziny 6 czy 7, ponieważ wówczas mamy szansę dostać się na szlak przed masą turystów i nie stać w kolejce na Giewont czy do przejścia na Orlej Perci.
Większość turystów rusza w góry koło 9 rano.
Warunki turystyczne w Tatrach są dobre, uważać należy jedynie w czasie opadów, ponieważ wówczas na szlakach może być ślisko.
19 sierpnia minęła 96 rocznica śmierci legendarnego ratownika TOPR Klimka Bachledy, który zginął podczas akcji ratunkowej na Małym Jaworowym

Zobacz całość »



Jak oceniają Łódź turyści z Rosji?

Zobacz całość »
Walentyn Juszko, lekarz pogotowia z Moskwy i historyk zarazem, powstanowił spędzić urlop w Łodzi, z powodu bitwy, która toczyła się pod miastem w 1914 roku. Zwiedzał miasto podążając szlakami walk i cmentarzy wojennych. Jakie były wrażenia z wędrówki gościa ze wschodu? Nie zdziwił go widok brudnego Dworca Fabrycznego. - Jesteśmy przyzwyczajeni do takiego wyglądu dworców - odrzekł. - Może Niemcom by się nie podobał, ale według mnie jest całkiem w porządku.
Łodzkie ulice odebrał jako ciche i spokojne. - To chyba niewielkie miasto, bo wszędzie macie tak blisko! - mówił Rosjanin. Na dłużej zatrzymał się przy pomniku Piłsudskiego. - Szkoda, że nie mogę być na uroczystościach z okazji rocznicy "cudu nad Wisłą" - powiedział. - Byłaby okazja, żeby porozmawiać z kimś o mało znanym aspekcie bitwy. W 1920 r. w Wojsku Polskim walczyło wielu oficerów Polaków, którzy wcześniej służyli w armii carskiej. Ich doświadczenie pomogło rozbić bolszewików - dodał.
Walentyn był zachwycony łódzkimi kamienicami, ogródkami piwnymi na ul. Piotrkowskiej oraz kościołami i odnowioną cerkwią św. Aleksandra Newskiego. Jednak najbardziej urzekły go dwa bardzo zniszczone pałacyki przy ul. Kilińskiego, znajdujące się obok siedziby Straży Miejskiej i przy ul. Tuwima przy parku.
- To istne cacka - powiedział. - Dlaczego nikt ich nie remontuje? Bardzo zaskoczył go widok autobusów przegubowców. - U nas kiedyś też coś takiego jeździło - przypomniał sobie. Był zaskoczony, że za darmo można jeździć dopiero po ukończeniu 75 lat. W Rosji komunikacja jest bezpłatna dla wszystkich emerytów. Podobał mu się pomysł biletów czasowych. - Bardzo praktyczne - stwierdził.
Rosyjski turysta życzyłby sobie, żeby Łódź wykorzystała pole bitwy z 1914 roku jako atrakcję turystyczną. - Nie ja jeden interesuję się zapomnianą I wojną - powiedział. - Na groby poległych pod Łodzią chętnie przyjechałoby wielu moich rodaków. I zostawiliby u was walutę. Sam jestem tego dowodem - żartował.

Zobacz całość »



Międzynarodowy Festiwal Filmów Turystycznych już niedługo

Zobacz całość »
Filmy krajoznawcze z całego świata będziemy mieli okazję obejrzeć podczas Festiwalu Filmów Turystycznych w Płocku w dniach 20-24 września. najlepsze fimy zostaną oczywiście nagrodzone, m.in. nagrodą Grand Prix Poland oraz innymi w kategoriach: za najbardziej oryginalny film i za najlepsze zdjęcia.
Przegląd filmów zostanie zorganizowany w Płocku po raz pierwszy. Cały pomysł pokazów wywodzi się z Włoch z 1962 roku. Wtedy to właśnie pierwszy raz zorganizowano Narodowy Festiwal Filmów Turystycznych w Wenecji, który gościł potem w różnych włoskich miastach w tym w Neapolu i Palermo.
Festiwal z 1983 roku powstały za sprawą włoskiego dziennikarza ( Antonio Conte ) i prezesa Federacji Prasy Turystycznej miał już zasięg ogólnoświatowy. Najpierw odbywał się we włoskim uzdrowisku - Montecatini Terme a potem w Varese. Od tamej pory w innych krajach powstawały podobne festiwale filmów o różnej tematyce np. w czeskim kurorcie Karlove Vary, Berlinie czy w Nowym Jorku.
Wszystlkie krajowe festiwale podlegają Międzynarodowej Komisji Współpracy Festiwali Filmów Turystycznych, której siedziba znajduje się w Wiedniu. Każdego roku odbywa się jeden wielki festiwal podsumuwujący cały sezon.
Antonio Conte, prezydent Tour Festival, zdecydował, że Płock jest odpowiednim miejscem na kolejną edycję festiwalu.
Szczegóły na temat festiwalu w Płocku i formularz zgłoszeniowy można znaleźć na stronie:
www.tourfilmfestival.pl

Zobacz całość »



Smakołyki Jury Krakowsko - Częstochowskiej

Zobacz całość »
Jura Krakowsko - Częstochowska to region pełen pięknych miejsc, ale także smakowitych potraw godnych polecenia. Dlatego region ten jest doceniany przez organizatorów imprez kulinarnych.
Specjałem Jury są pieczonki, czyli potrawa z ziemniaków, boczku, cebuli, buraków i marchewki, przyrządzonych na ognisku w specjalnym żeliwnym garnku. Wiele gospodarstw agroturystycznych proponuje pieczonki jako jedną z atrakcji pobytu.
Niezwykły smak ma także tatarczuch. To chleb wypiekany z gryczanej mąki, wody, mleka i drożdży, często spotykany na jurajskich jarmarkach i odpustach. Ma słodkawy smak, dlatego wielu ludzi sądzi, że jest pieczony na miodzie, a tymczasem słodycz pochodzi od tatarczanej mąki. Szczególny smak ma tatarczuch z kozim serem, tak bardzo znanym w jurajskich okolicach.
Raj dla podniebienia czeka smakoszy ryb. W Złotym Potoku w najstarszej w Europie pstragarni można kupić pstrągi żywe i wędzone, a także karpie i jesiotry.
Dla osób lubiacych obce kultury kulinarne interesująca będzie wizyta w restauracji Lelowianka w Lelowie, gdzie można spróbować potraw kuchni żydowskiej: gęsich pipków i czulentu, a także chrześcijańska odmiana czulentu - ciulim z ziemniaków i wieprzowego mięsa.

Zobacz całość »



Gdzie siadać w samolocie?

Zobacz całość »
Loty z Polski do Europy Zachodniej nie trwają długo. Do najdalej położonej Lizbony lot trwa około trzech godzin. Warto jednak pomyśleć o tym, żeby podróż samolotem była przyjemna i zastanowić się nad wyborem miejsca - radzi portal dla osób lubiących latać, pasazer.com oraz dziennik Rzeczpospolita.
- Im bardziej z przodu, tym lepiej - taka jest generalna zasada siadania w większości linii na europejskich dystansach - mówi Wiktor Karpowicz z forum Lotnictwo Cywilne. - W typowych samolotach linii tradycyjnych granica między klasą business a ekonomiczną bywa często ruchoma. Zdarza się zatem, że pierwsze siedzenia w klasie ekonomicznej, tuż za klasą business, mają jej układ - jest ich mniej w rzędzie, a między rzędami jest więcej przestrzeni. Mamy więc więcej miejsca na nogi i bliżej do wyjścia.
W pobliżu toalety
Podróżni najczęściej unikają ostatniego rzędu ze względu na bezpośrednie sąsiedztwo łazienki częsty brak okien. Jeżeli komuś zależy na bliskości toalety, wówczas powinno się zająć miejsca na końcu samolotu, ale nie w ostatnim rzędzie, bowiem oparcia foteli n ie odchylają się tam do tyłu.
Siadanie z tyłu samolotu naraża też na wdychanie kuchennych zapachów. W środku maszyny znajdują się wyjścia awaryjne, przy nich znajduje się więcej miejsca na nogi, jednak pasażerowie wybierający te miejsca muszą zapoznać się z instrukcją postępowania w razie niebezpieczeństwa - krótko mówiąc muszą nauczyć się otwierania drzwi w razie potrzeby.
Siedzenie w kącie
W większości linii lotniczych podczas odprawy pasażerowie są pytani o to, czy chcemy miejsce przy oknie czy też przy przejściu. Przy oknie zwykle siadają osoby, które nie muszą często wstawać podczas lotu i chcą czytać, bądź podziwiać widoki za oknem. Natomiast przy przejściu siadają osoby często wstające, jednak miejsce to narażone jest na potrącenia przez przechodzących pasażerów lub stewardessy podające posiłki. Trudno zatem zasnąć w takim fotelu. Ci którzy chcą podziwiać widoki z samolotu powinni wystrzegać się miejsc w środku maszyny, ponieważ widok będą zasłaniać skrzydła.
Kto pierwszy ten lepszy
Jeżeli zależy nam na konkretnym miejscu powinniśmy się pospieszyć. Lepiej pojawić się wcześniej na odprawie bagażowo-biletowej - zwykle check-in zaczyna się na dwie godziny przed wylotem. W pierwszej kolejności zajmowane są miejsca przy oknie, kolejne przy przejściu natomiast na końcu zajmowane są miejsca środkowe.
Miejsce z automatu
Na zachodnich lotniskach większą popularność zdobywają automaty, w których można samemu się odprawić. Swoistym novum są też odprawy internetowe, coraz częściej pojawiające się w ofercie przewoźników.
A B C D E czy może F
Tanie linie lotnicze nie numerują foteli. Pasażerowie zajmują miejsca, które chcą zaraz po wejściu do samolotu. Warto pamiętać, że siedzenia z oznaczeniami A i F na pewno znajdują się przy oknie, C i D od strony korytarza, natomiast B i E w środku.

Zobacz całość »



Za bilet LOT-u można płacić przelewem!

Zobacz całość »
Coraz więcej klientów LOT-u decyduje się na zakup biletów poprzez internet. LOT wychodząc na przeciw ich potrzebom, wprowadził kolejne udogodnienie - możliwość zapłaty przelewem on-line. W trakcie dokonywania rezerwacji na stronie internetowej można teraz wybrać nowy, bezpieczny i wygodny sposób zapłaty. Usługa jest dostępna dla klientów banków: BPH, BZ WBK, Inteligo, mBank, Multibank, Nordea oraz PKO BP.
- Polski internet ma już 15 lat. Z roku na rok wzrasta liczba jego użytkowników. Polacy nie tylko coraz chętniej poszukują w internecie informacji, ale również coraz chętniej kupują w sieci. Wraz z popularyzacją internetu oraz rozwojem internetowych usług bankowych wielu klientów korzysta z tego wygodnego, bezpiecznego i najtańszego sposobu kupowania biletów lotniczych - mówi Dorota Haller, dyrektor Biura Marketingu, PR i Sponsoringu LOT-u.
Do tej pory, aby kupić bilet LOT-u w internecie potrzebna była karta kredytowa. Teraz, by ułatwić klientom zakup biletów przez sieć LOT sięgnął po powszechnie dostępne rozwiązanie - autoryzowane w czasie rzeczywistym przelewy bankowe. - Liczymy na dużą grupę nowych klientów z Polski, którzy do tej pory nie korzystali z zakupów w sieci z powodu braku karty kredytowej, a którzy posiadają internetowy dostęp do swojego konta osobistego. Mamy nadzieję, że szybko docenią zalety proponowanego przez nas rozwiązania - powiedział Radek Dutkowski, szef działu sprzedaży elektronicznych w Locie.
- LOT był i jest innowacyjny - jako pierwsza polska firma w 1995 r. uruchomiliśmy sprzedaż biletów lotniczych w internecie, początkowo tylko w USA. Wtedy internet w Polsce jeszcze raczkował i prawie nikt, oprócz nas nie myślał o sprzedażach internetowych. Dziś nasza strona dostępna jest w kilkunastu językach, na większość naszych połączeń dostępny jest bilet elektroniczny, a sprzedaże internetowe rozwijają się bardzo dynamicznie - dodaje Dorota Haller.

Zobacz całość »



Można porozmawiać z Günterem Grassem o jego przeszłości za jedyne 9 zł!

Zobacz całość »
Tanie linie lotnicze, znane z kontrowersyjnych reklam, zachęca do odwiedzin u Güntera Grassa i zaprezentowania mu swojej opinii na temat jego 60-letniego milczenia, za jedyne 9 zł (plus opłaty lotniskowe) za przelot w jedną stronę.
12 sierpnia, po 60 latach milczenia Grass przyznał się, że podczas II Wojny Światowej służył w Waffen-SS. Sprawa wywołała w Polsce i na świecie wiele niekończących się dyskusji. Ryanair, który sam czasami jest obiektem kontrowersyjnych sporów rozumie jak istotna jest konfrontacja obu stron dlatego przewoźnik zaprasza wszystkich Polaków do wycieczki do Frankfurtu.
Ile nerwów będą te odwiedziny kosztowały Güntera można się tylko domyślać, wiadomo natomiast ile będzie kosztował bilet lotniczy z Gdańska, Wrocławia oraz Krakowa do Frankfurtu - jedyne 9 zł plus opłaty lotniskowe (nie przekroczą one 70 zł).
Ryanair uważa, że gra jest warta świeczki dlatego chciałby poznać opinie Polaków na ten temat. Specjalnie na tę okazję stworzyliśmy adres e-mail: grass@ryanair.com, na który można przesyłać swoje komentarze. Wszyscy, którzy skorzystają z tej możliwości otrzymają darmowy bilet z Krakowa lub Wrocławia do Frankfurtu. Ułatwiając spotkanie w tak szczytnej sprawie Ryanair przykłada się nie tylko do rozwoju stosunków polsko-niemieckich ale i tych międzyludzkich.
- Z doświadczenia wiem, że każda sprawa ma dwie strony medalu i niczemu nie wolno przyglądać się jednostronnie tym bardziej tak istotnemu problemowi. Ryanair czasem ma do czynienia z niedorzecznymi oskarżeniami dlatego dobrze wiemy jak istotne jest dopuszczenie do głosu każdej ze stron. W związku z tym postanowiliśmy pośredniczyć w procesie wyjaśniania niejasności związanych z osobą Pana Grassa i w tym celu oferujemy jeszcze więcej tanich biletów z Gdańska, Krakowa i Wrocławia do Frankfurtu-Hahn już od 9 zł - powiedział Tomasz Kułakowski, odpowiedzialny w Ryanair za sprzedaż i marketing w krajach Europy Środkowej.
Promocyjne bilety będą dostępne w cenie 9 zł, plus podatki i opłaty lotniskowe, które nie przekroją 70 zł. Promocyjne bilety można będzie wykorzystać w pierwszych dwóch dniach lotów z Krakowa i Wrocławia (25 i 26 października) do Frankfurtu-Hahn.
Szczegółowe warunki promocji przedstawiamy poniżej:
Okres rezerwacji: do północy w czwartek 24 sierpnia 2006
Podróż w okresie: 25 października 2006 - 7 lutego 2007 na trasach z Krakowa i Wrocławia; z Gdańska od 2 września
Oferta ważna w dniach: od poniedziałku do czwartku oraz w soboty

Zobacz całość »



Sopot Match Race 2006 - regaty match racingowe pucharu świata w Polsce!

Zobacz całość »
Sopot Match Racing Center już po raz drugi organizuje w Polsce regaty match racingowe stopnia pierwszego (Grade 1). Jest to najwyższy stopień z możliwych w pięciostopniowej skali Międzynarodowej Federacji Żeglarskiej ISAF.
Match racing to specyficzne regaty żeglarskie - w każdym wyścigu dwa jachty ścigają się kadłub w kadłub, a wszystko dzieje się zazwyczaj na wyciągnięcie ręki. - Rywalizacja jeden na jednego jest czytelna nawet dla niewtajemniczonych. Wiadomo, kto wygrywa, kto przegrywa - mówi dyrektor sopockiego przedsięwzięcia Przemysław Tarnacki, jednocześnie sternik sopockiej załogi. W światowym rankingu, zawierającym ponad 1200 nazwisk, klasyfikowany jest obecnie na 44. miejscu.
Sopot Match Race 2006 odbędzie się w dniach 30 sierpnia - 3 września 2006 r. Wcześniej, w dniach 25-27 sierpnia odbędą się regaty kwalifikacyjne Sopot Match Race Qualifier (ISAF Grade 3). Zwycięzca tych regat zdobędzie prawo startu w imprezie Grade 1.
Sopot Match Racing Center dołączył tym samym do elitarnego grona 18 organizatorów imprez najwyższego formatu na całym świecie. Jak poinformowano na konferencji prasowej, do udziału w sopockich zawodach zaproszono 12 pięcioosobowych zawodowych ekip żeglarskich, wśród których są załogi szykujące się do udziału w najbliższych regatach o Puchar Ameryki 2007.
Buro podróży Campus Travel jako partner regat zaprasza na wielkie wydarzenie na sopockim molo!

Zobacz całość »



Katastrofa lotnicza na Ukrainie: prawdopodobnie 170 osób zginęło

Zobacz całość »
Na wschodzie Ukrainy rozbił się samolot petersburskich linii lotniczych Pułkowo. Na pokładzie maszyny było 170 pasażerów oraz załoga. Dotychczas na miejscu katastrofy znaleziono 30 ciał.
Samolot Tu-154 leciał z Anapy nad Morzem Czarnym (rosyjski Kraj Krasnodarski) do Petersburga. - Sygnał SOS z samolotu Anapa-Petersburg petersburskich linii Pułkowo zanotowano o godz. 15.37 czasu miejscowego (13.37 polskiego). O 15.39 zniknął z ekranów radarów - powiedziała rzeczniczka rosyjskiego ministerstwa Julia Stadnikowa.
Na razie nie wiadomo, czy ktoś przeżył katastrofę. Na miejscu wypadku trwa akcja ratunkowa. - Nasze służby wciąż gaszą pożar i z wraku samolotu starają się wydobyć pasażerów i załogę. W tych pracach bierze udział 59 strażaków, mają 13 wozów bojowych, wspomagają ich dwa śmigłowce i ratownicy. Ustalamy liczbę zabitych i rannych - dodała Marina Czabanowa z ukraińskiego ministerstwa ds. sytuacji nadzwyczajnych.
Jako przyczynę wypadku Rosjanie na razie podają silne turbulencje, w jakie miała wpaść maszyna. Ukraińcy mówią natomiast, że tuż przed katastrofą, na wysokości 10 000 metrów samolot już płonął.
Samolot odrzutowy Tupolew 154 należał do rosyjskich linii lotniczych Pułkowo. Leciał z południa Rosji - z kurortu Anapa do Petersburga. Część lotu na tej trasie odbywa się nad terenem Ukrainy, reszta nad Rosją.
Obecnie trwa ustalanie przyczyn katastrofy. Prezydent Władimir Putin zlecił powołanie specjalnej komisji, która zajmie się wyjaśnieniem przyczyn tragedii. Jednocześnie Rosjanie chcą wysłać na miejsce katastrofy swoich specjalistów.

Zobacz całość »



Przejście graniczne Gryfino-Mescherin zamknięte na trzy miesiące!

Zobacz całość »
- Polsko-niemieckie przejście graniczne Gryfino-Mescherin jest nieczynne z powodu remontu mostu na Odrze. Będzie zamknięte przez trzy miesiące - poinformowano w Pomorskim Oddziale Straży Granicznej w Szczecinie.
Najbliższe przejścia graniczne, obsługujące ten sam rodzaj ruchu - pieszych i samochody osobowe - znajdują się w Krajniku Dolnym oraz Rosówku.
Straż Graniczna ocenia, że zamknięcie przejścia w Gryfinie nie spowoduje większych utrudnień w ruchu granicznym, ponieważ jest to przejście obsługujące głównie ruch lokalny. Z przejścia tego korzystają z niego przede wszystkim Polacy i Niemcy mieszkający w przygranicznych miejscowościach.
Codziennie polsko-niemiecką granicę przekraczało w tym miejscu około 1 tys. osób i 500 samochodów. Otwarcie wyremontowanego przejścia przewidywane jest na listopad bieżącego roku.
Na terenie województwa zachodniopomorskiego istnieje sześć drogowych przejść granicznych: w Kołbaskowie, Lubieszynie, Krajniku Dolnym, Osinowie i Rosówku.

Zobacz całość »



Awaryjne lądowanie samolotu w Bostonie wywołane klaustrofobią pasażerki!

Zobacz całość »
- Atak szału u jednej z pasażerek wywołany klaustrofobią - a nie zagrożenie terrorystyczne - był przyczyną awaryjnego lądowania w Bostonie samolotu lecącego z Londynu do Waszyngtonu - poinformowała bostońska policja.
W związku z incydentem, do którego doszło na pokładzie, aresztowano jedną osobę, nie wiadomo jednak czy chodzi o 60 - letnią kobietę, która wywołała zamieszanie.
Policja zapewnia, że lądowanie nie miało nic wspólnego z atakiem terrorystycznym, jednak mimo wszystko po wylądowaniu sprawdzono bagaże pasażerów. - Nie ma żadnych podstaw, by twierdzić, że lądowanie samolotu miało jakikolwiek związek z zagrożeniem terrorystycznym - twierdzi rzeczniczka bostońskiego lotniska.
Maszyna linii United Airlines została zawrócona po tym, jak pilot poinformował wieżę o kłopotach na pokładzie. Samolot eskortowały na lotnisko wojskowe myśliwce. Awaryjne lądowanie miało miejsce przed godziną 17 czasu polskiego.

Zobacz całość »



Wnętrze zapory na Solinie udostępnione dla indywidualnych zwiedzających

Zobacz całość »
Wnętrze największej w kraju i jednej z największych w Europie zapory wodnej na Solinie w Bieszczadach zostało udostępnione dla turystów. Dotychczas przybywający w to miejsce mogli podziwiać widoki z jej korony.
- Tysiące turystów przyjeżdżających w Bieszczady przechadzało się po koronie zapory, podziwiając stamtąd widok na największy zalew, panoramę gór. Wielu pytało, czy można wejść do środka, ale to możliwe było tylko dla grup zorganizowanych i po dokonaniu różnych formalności. Teraz zapora jest otwarta dla wszystkich - tłumaczy Andrzej Wojtanowski z Centrum Informacji o Energii Odnawialnej przy Elektrowni Solina.
Zwiedzającym będzie wyświetlany film o energii odnawialnej, dzięki któremu można poznać teorie i praktyczne zastosowanie technologii pozyskujących energię m.in. słoneczną, geotermalną, wiatrową, wodną. W gablotach zaprezentowane zostały fotografie ukazujące proces budowy elektrowni wodnych oraz zapory betonowej typu ciężkiego w Solinie. Zwiedzający mogą także zobaczyć hale maszyn i urządzenia służące do pozyskiwania energii elektrycznej z energii wody oraz zapoznają się z pracą urządzeń pomocniczych do poprawnego i niezawodnego funkcjonowania elektrowni i obiektów hydrotechnicznych.
Zapora jest eksploatowana przez Zespół Elektrowni Wodnych w Solinie - Myczkowcach, a moc elektrowni wynosi 200 MW.
Zapora i elektrownia na Solinie były budowane w latach 1961-68. Zapora stanęła w poprzek Sanu i ma 664 metry długości, natomiast jej wysokość wynosi 82 metry. Dzięki tej inwestycji powstał największy spośród ponad pięćdziesięciu sztucznych zbiorników w Polsce, o pojemności blisko 500 mln metrów sześciennych i powierzchni około 22 km kw. Głębokość zbiornika wynosi natomiast 60 m.
Utworzenie zbiornika solińskiego wymagało zalania kilku wsi, pod woda znalazły się Solina, Teleśnica Sanna, Horodek, Sokole, Chrewt i duża część Wołkowyi.

Zobacz całość »



Nie będzie prywatyzacji słowackiego lotniska Ivanka!

Zobacz całość »
- Słowacki rząd zrezygnował z prywatyzacji lotniska Ivanka w Bratysławie, największego na Słowacji - poinformował premier Robert Fico. Kupnem lotniska było zainteresowane konsorcjum pod przewodnictwem operatora lotniska w Wiedniu Flughafen Wien AG.
Rząd wycofał się z prywatyzaji lotniska, bowiem słowacki urząd antymonopolowy nie zatwierdził planu prywatyzacji w wyznaczonym terminie, który upłynąl 15 sierpnia 2006 r.
- Jeden z kluczowych warunków sprzedaży nie został spełniony - podkreślił Fico, który jest zdeklarowanym przeciwnikiem prywatyzacji, zainicjowanej przez jego poprzednika.
19,8 miliarda słowackich koron proponowało Konsorcjum za 66 proc. udziałów w lotnisku Ivanka. W konsorcjum TwoOne składa się z Flughafen Wien AG, prywatnej słowackiej grupy inwestycyjnej Penta AS oraz Raiffeisen Zentralbank.
Słowacki rząd poprzedniej kadencji, którym kierował Mikulasz Dzurinda, zaaprobował sprzedaż pod warunkiem, że urząd antymonopolowy wyda na to zgodę w terminie do 15 sierpnia. Fico wykorzystał spóźnienie do odwołania decyzji bez względu na to, że urząd antymonopolowy formalnie tylko przesunął swoją decyzję na 19 października. W tej sytuacji Flughafen Wien chce prosić o pomoc Unię Europejską.
Można powiedzieć, że na pocieszenie Austraicy otrzymali lotnisko w Koszycach, na które wydał zgodę urząd antymonopolowy.

Zobacz całość »



Polska dostanie z UE 400 mln euro na rozbudowę infrastruktury lotniskowej i nawigacyjnej

Zobacz całość »
- 350 mln euro na rozbudowę i modernizację infrastruktury polskich lotnisk oraz 50 mln euro na infrastrukturę nawigacyjną chce przeznaczyć w latach 2007-2013 resort transportu - poinformował wiceminister transportu Eugeniusz Wróbel. Fundusze maja pochodzić z dotacji Unii Europejskiej w ramach programu sektorowego "Infrastruktura i Środowisko".
Wiceminister zapowiedział, że pod koniec roku rząd powinien zająć się przygotowywaną w resorcie strategią dla lotnictwa cywilnego. Częścią strategii mają być m.in. plan przedsięwzięć infrastrukturalnych na lotniskach, projekt krajowej sieci lotnisk oraz pakiet zmian legislacyjnych, zakładających m.in. liberalizację prawa lotniczego.
- Obecne prawo lotnicze zawiera wiele restrykcji, które nie są wymagane przez UE. To blokuje rozwój lotnictwa, szczególnie tego małego, prywatnego, które może być olbrzymią siłą napędową koniunktury - powiedział wiceminister.
Zdaniem wiceministra liberalizacja części przepisów powinna ożywić prywatny ruch lotniczy, korzystający z małych lotnisk. Chodzi głównie o niewielkie, lekkie i ultralekkie samoloty, latające w Czechach, a tam bariery formalne korzystania z nich są znacznie mniejsze niż w Polsce. Resort chciałby uprościć procedury związanie z powstawaniem i funkcjonowaniem lotnisk oraz z tankowaniem i utrzymaywaniem samolotów.
- Trzy najistotniejsze elementy strategii dla lotnictwa to zmiany ustawowe, przedsięwzięcia infrastrukturalne oraz stworzenie takiej sieci lotnisk, która zaspokoi krajowe potrzebny w tym zakresie. Plany rozbudowy i modernizacji portów mają być ściśle powiązane z projektami usprawnienia komunikacji drogowej i kolejowej do tych lotnisk - powiedział Wróbel. Podkreślił też, że modernizacja i eksploatacja lotnisk są przedsięwzięciami komercyjnymi, gdzie angażowane są środki publiczne i prywatne.
Pieniądze z UE wymagają więc przygotowania profesjonalnych, spójnych projektów modernizacji poszczególnych portów. Na unijne pieniądze może liczyć 9 polskich lotnisk, które należą do sieci portów europejskich. Mniejsze porty moga natomiast liczyć na pieniadze z programów regionalnych.
Kluczową realizacją planów inwestycyjnych ma być stworzenie sieci lotnisk, które będą tworzyć podstawową infrastrukturę komunikacji lotniczej w Polsce. - Ustalenie takiej sieci nie przekreśla szans na rozwój małych lokalnych lotnisk w poszczególnych regionach. Dalsza liberalizacja prawa lotniczego i związane z tym ożywienie prywatnego ruchu spowodują, że takie lotniska będą w stanie funkcjonować na rynkowych, komercyjnych zasadach - powiedział wiceminister Wróbel.
W krajach UE z usług lotniczych korzysta rocznie więcej pasażerów niż dany kraj ma mieszkańców. W Polce w roku ubiegłym było to 11.5 mln, jednak dane Urzędu Lotnictwa Cywilnego wskazują, że liczba latających będzie w Polsce stale rosnąć, a to wymusza rozbudowę infrastruktury.
W Polsce działa 12 portów lotniczych oraz 41 lotnisk lokalnych, z czego 36 to lotniska aeroklubowe, 4 przemysłowe i jedno prywatne. Polskie lotniska obsłużyły w 2005 r. ponad 11,5 mln pasażerów, natomiast 8,8 mln rok wcześniej.

Zobacz całość »



Pożar w Grecji ujarzmiony

Zobacz całość »
Pożar ma greckim Półwyspie Chalcydyckim został już prawie opanowany. Dzięki wielkiej akcji strażaków, którym z pomoca przyszły śmigłowce i samoloty gaśnicze akcja gaszenia płonącego lasu rano była opanowana.
Całkowite gaszenie pożaru jest spodziewane w ciągu kilku godzin. Żywioł spowodował konieczność ewakuacji na plaże wielu turystów z zagrożonych hoteli.
Media w Grecji podają, że do szpitali zostało przewiezionych około 40 ludzi z poparzeniami i trudnościami z oddychaniem. Życiu żadnego z poszkodowanych nie zagraża niebezpieczeństwo.
Jedyną ofiarą śmiertelną pożaru jest turysta niemiecki, który uciekając przed pożarem łodzią, utonął.

Zobacz całość »



Uwaga, sinice w mazurskich jeziorach!

Zobacz całość »
- Z powodu zakwitu sinic i skażenia bakteryjnego warmińsko-mazurski Sanepid zabronił kąpieli i uprawiania portów wodnych w kolejnych jeziorach - poinformowano na stronach internetowych Sanepidu.
Kąpiel zabroniona jest w jeziorze Symsar w Kłębowie w powiecie lidzbarskim, w jeziorze Skiertąg w Morągu w powiecie ostródzkim oraz w jeziorze Pauzeńskim w Kaczorach w powiecie ostródzkim. Utrzymujące się skażenie bakteryjne nie pozwala też na kąpiel i uprawianie sportów wodnych w Suchaczu nad Zalewem Wiślanym, Tolkmicku, Nowej Pasłęce oraz w jeziorze Domowym w Szczytnie.
Kąpiel w akwenach skażonych bakteriami i sinicami może spowodować wysypkę, wymioty, gorączkę, biegunkę oraz bóle głowy i mięśni.

Zobacz całość »



Nowe sposoby wykrywania terrorystów

Zobacz całość »
Lotnisko w Knoxville w amerykańskim stanie Tennessee testuje nowy sposób wykrywania potencjalnych terrorystów. Skonstruowane w Izraelu urządzenie działa podobnie do wykrywacza kłamstw.
Pasażer odpowieda na zadane mu pytania związane z celem podróży, natomiast maszyna mierzy wówczas wahania jego ciśnienia oraz to, czy delikwent się poci. Jeśli pasażer wzbudzi podejrzenia, będzie przepytywany dalej, tym razem przez funkcjonariuszy.
W Bostonie funkcjonariusze postawili na obserwację. Wyszkoleni fachowcy wyszkoleni w dziedzinnie walki z terroryzmem, przechadzają się po bostońskim lotnisku i obserwują pasażerów. Podejrzenia wzbudzić mogą ciepłe ubrania podczas upałów lub drżący głos.

Zobacz całość »



Polska atrakcyjna turystycznie... dla kobiet w ciąży!

Zobacz całość »
Polska jest niewątpliwie atrakcją turystyczną o czym świadczyć mogą tłumy uropowiczów nad morzem, czy też w górach. Jednakże ostanimi czasy obserwować możemy zjawisko, które z turystyką niewiele ma wspólnego.
Kuszone jakością opieki medycznej sąsiadki ze wschodu coraz częściej wybierają jako miejsce porodu właśnie nasz kraj. Problem polega na tym, że kobiety nie posiadające ubezpieczenia nie chcą wpłacać pieniędzy do szpitalnej kasy. Największe oblężenie "turystek porodowych" przeżywają obecnie miejscowości położone najbliżej wschodniej granicy, jednak wybredniejsze turystki wybierają te bardziej renomowane szpitale, w miastach wojewódzkich.
No cóż. Cieszymy się, że nasz kraj jest dla innych atrakcyjny. Mamy nadzieję, że panie ze wschodu docenią róznież inne jego walory.

Zobacz całość »



Nowe atrakcje turystyczne na Szlaku Piastowskim!

Zobacz całość »
Nowe ścieżki rowerowe, przystań na Jeziorze Weneckim, ośrodek konny w Lubostroniu, budowa karczmy w miejscowości Rzym i wieży Eiffla w miejscowości Paryż, a także centrum turystyki konnej i muzeum figur woskowych w Gnieźnie - te i inne atrakcje już niebawem powstaną na Szlaku Piastowskim - pisze Głos Wielkopolski
Powiaty gnieźnieński i żniński zamierzają wydać prawie 41,5 mln zł na uatrakcyjnienie miejscowości leżących na Szlaku Piastowskim. Aż 85 proc. z tej kwoty pochodzi z doginansowania unijnego, natomiast pozostałe 15 proc. to środki własne.
Wspólny projekt obu samorządów nosi tytuł "Szlakiem Piastowskim - od gada, pradziada do Wenecji, Paryża i Rzymu" i został zaakceptowany przez Ministerstwo Gospodarki. Rozpoczecie prac przewidywane jest na 2008 rok i mają potrwać pięc lat.
- Zależy nam na stworzeniu nowych atrakcji turystycznych zarówno dla odbiorcy indywidualnego jak i zorganizowanych grup turystycznych, a tym samym zatrzymanie zwiedzających na dłużej niż jeden dzień - mówi starosta powiatu gnieźnieńskiego Jacek Kowalski.
Wiadomo, że na rozbudowę i modernizację tras rowerowych leżących na Szlaku Piastowskim zostanie wydanych 1,5 mln zł. Kolejnych 6 mln zł zostanie przeznaczonych na rekultywację jezior w powiecie gnieźnieńskim. Budowa grodu słowiańskiego nad jeziorem Jelonek w Gnieźnie pochłonie 2,5 mln zł - wylicza Głos Wielkopolski.

Zobacz całość »



Średniowieczne grody przyciagną turystów?

Zobacz całość »
Unia Europejska finansuje w Polsce rekonstrukcje grodów, które mają stać się atrakcją turystyczną i przyciągnąć gości nie tylko z Polski. Skąd takie zainteresowanie średniowieczem i bractwami pochodzącymi z tamtego okresu? Otóż zarówno w Polsce jak i za granicą stają się one coraz modniejsze.
Obecnie rekonstrukcje grodzisk powstają w Lądzie w Wielkopolsce oraz na wyspie Wolin. Wraz z nadejściem jesieni rozpocznie się budowa grodziska w Kaliszu, na górze Birów w Podzamczu. Do inwestycji przymierza się również Szczecin. Wrocław postawił gród za miejskie pieniądze.
Ląd w Wielkopolsce, jeden z ważniejszych ośrodków państwa piastowskiego, a potem kultury cysterskiej, do niedawna borykał się z typowymi dla małych miejscowości problemami czyli bezrobociem i brakiem pieniędzy. Dzięki czerwcowemu Festiwalowi Kultury Słowiańskiej i Cysterskiej od dwóch lat odwiedza go kilkanaście tysięcy gości. Szacuje się, że już niedługo może ich być jeszcze więcej, bo do września ma być w Lądzie zrekonstruowany przedpiastowski gród. Na budowę grodu gmina otrzymała 138 tys. zł z funduszy unijnych, natomiast 50 tys. zł wykłada z własnego budżetu.
- Ale chcemy starać się o kolejne środki z UE. Trzeba przecież urządzić chaty, poza tym planujemy rozbudowę grodu i podgrodzia - wyjaśnia Michał Brzostowicz z poznańskiego Muzeum Archeologicznego sprawujący merytoryczny nadzór nad inwestycją.
Drużyna wojów Warcianie ma być gospodarzem grodu. Warcianie istnieją już od kilku lat, a jej trzon stanowią mieszkańcy Lądu.
- Chcemy też zapraszać inne drużyny. Gród ma żyć, żeby goście widzieli, jak się buduje, naprawia, gotuje, tka, jak powstają narzędzia... - opowiada Brzostowicz.
Przez cały sezon letni będą w grodzie prowadzone zajęcia edukacyjne. - Prócz drużyny wojów stworzyliśmy Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Nadwarciańskiej, którego członkowie pomagają w działaniach wokół grodu i festiwalu. Zawiązała się też Unia Nadwarciańska zrzeszająca kilka gmin, która promuje piękne, ciekawe historycznie i mało w Polsce znane tereny wokół Lądu, Pyzdr, Słupcy. Wszystko w ciągu ostatnich paru lat! - mówi Jerzy Kasznia, wójt gminy Lądek.
Unijne dofinansowanie otrzymał także Kalisz. Ponad 4 mln zł przeznaczy na rekonstrukcję grodu na Zawodziu, który istniał tam od IX do XIII w. - Od dziesięciu lat organizujemy jarmarki archeologiczne i biesiady piastowskie. Teraz Kalisz stanie się bardziej atrakcyjny turystycznie - podkreśla Leszek Ziąbka z Muzeum Okręgowego w Kaliszu.
Od ubiegłego roku trwa budowa grodu na wyspie Wolin. - Trzydniowy Festiwal Słowian i Wikingów przyciąga do nas turystów. W ubiegłym roku było ich 37 tys. Gród i organizowane w nim imprezy będą zaś całoroczną atrakcją - wyjaśnia Wojciech Celiński z zarządu stowarzyszenia Centrum Słowian i Wikingów Wolin-Jomsborg-Vineta.
O unijne dotacje starać się będą również: Szczecin, Ryczyn pod Oławą, Santok koło Gorzowa i Kazimierz Dolny.

Zobacz całość »



::: 2006-08-23 :::


Polacy nie chcą korzystać z agroturystyki

Zobacz całość »
Badania wskazują, że Polacy niechętnie spędzają urlop w gospodarstwach agroturystycznych. Deklaracje takie składa aż 40 procent respondentów - podało Radio RMF FM.
Tymczasem gospodarstwa agroturystyczne maja wiele do zaoferowania. Jedno z nich, znajdujące się w Lędzinie w zachodniopomorskim, do dyspozycji turystów oddało dwa korty tenisowe, pole do koszykówki, siatkówki. Można tam też popływać w basenie i pojeździć konno.
Nudzić nie będą się również miłośnicy wędkarstwa, bowiem w pobliżu jest staw.
Gospodarstwo oferuje także profesjonalną opiekę przedszkolanki dla maluchów oraz profesjonalna kuchnię i naturalne artykuły spożywcze.

Zobacz całość »



Znów zawirowania z Miss Świata: POT nie podpisze umowy z Biurem Miss Polonia

Zobacz całość »
Potwierdzają się informacje, o tym, iż Biuro Miss Polonia będzie odsunięte od organizacji finału Miss Świata - podała Rzeczpospolita.
Biuro Miss Polonia nie podpisze umowy z Polską Organizacją Turystyczną o współorganizację imprezy. Umowa zostanie podpisana bez udziału Biura Miss Polonia - POT podpisze ją bezpośrednio z Biurem Miss World, jeszcze w tym tygodniu.
BMP zgodziło się na taki obrót sprawy. Musiało. Gdyby nie wyraziło zgody, to finał Miss Świata mógłby nie odbyć się w Polsce.
Biuro Miss podejrzewane jest o działanie na szkodę imprezy. PiS zarzucało mu m.in. współpracę z ludźmi "afer", m.in. Pawłem Bujalskim, podejrzewanym o przyjęcie kilkuset tys. zł łapówki.

Zobacz całość »



Egipt: 11 turystów zgineło, 30 jest rannych w wypadku autokaru

Zobacz całość »
- Jedenaście osób zginęło, a ponad 30 zostało rannych w wypadku autokaru z turystami, w większości Arabami z Izraela, na drodze łączącej miasta Nuwejba i Taba na półwyspie Synaj - poinformowały źródła szpitalne i służby bezpieczeństwa.
Służby bezpieczeństwa twierdzą, że pojazd jechał z bardzo dużą prędkością, nie jest jednak wykluczone, że przyczyną wypadku była awaria techniczna. Autokar dachował w górzystych okolicach miasta al-Saada, około 380 km na południowy wschód od Kairu.
Mohammed Hani Metwalli gubernator południowego Synaju powiedział, że dziesięciu rannych znajduje się w stanie krytycznym.
W Egipcie w wypadkach drogowych co roku ginie około 6 tys. osób, a 35 tys. zostaje rannych.

Zobacz całość »



Powstanie trasa rowerowa przez 20 państw pod nazwą Szlak Żelaznej Kurtyny!

Zobacz całość »
Szlak żelaznej kurtyny ma powstać z funduszy Unii Europejskiej, a jednym z jego etapów ma być Trójmiasto. Do Gdańska przyjechał przed kilkoma dniami - oczywiście na rowerze - Stephan Felsberg, współpracownik niemieckiego eurodeputowanego Michaela Cramera, inicjatora projektu. Pokonał trasę Ryga-Świnoujście, do Gdańska dojechał w ciągu 17 dni. Tuż za nim ruszyła niemiecka telewizja ARD.
- Badam każdy fragment trasy - mówi Felsberg. - Interesuje mnie, na jakich odcinkach są ścieżki, gdzie ich brakuje, lokalizacja pensjonatów czy warsztatów rowerowych.
Plany przewidują, że szlak ma przebiegać przez 20 państw i będzie liczył 4 tys. kilometrów. Zacznie się nad Oceanem Arktycznym, w miejscu gdzie Rosja graniczy z Norwegią. Następnie pobiegnie przez wybrzeże Morza Bałtyckiego, wzdłuż granicy Austrii z Czechami, Słowacją i Węgrami, potem granicą dawnej Jugosławii z Węgrami, Rumunią i Bułgarią. Ostatni odcinek trasy przebiegnie granicą Bułgarii z Grecją i Turcją i skończy się na wybrzeżu Morza Czarnego. Pomysł poparł w grudniu ubiegłego roku Parlament Europejski. Ponadto podkreśli też ideę ponownego zjednoczenia Starego Kontynentu.
Ludzie Cramera działają już pełną parą w poszczególnych gminach. Felsberg spotkał się z gdyńskimi urzędnikami, planuje też spotkanie z władzami Ustki i Kołobrzegu.
Gotowy jest już odcinek wewnątrzniemiecki, litewski również. Niedługo ruszą prace na granicach austriacko-czeskiej, słowackiej i węgierskiej.
Problemy mogą się pojawić w Rosji, gdzie na planowanej linii szlaku znajdują się tereny wojskowe.
- Teraz wszystko w rękach poszczególnych gmin - powiedział nam poseł PE Michael Cramer, który od pięciu lat walczy o realizację projektu. - Miasta muszą teraz przygotować dobre projekty, aby otrzymać pieniądze z Unii Europejskiej. Szlak to ciekawe przedsięwzięcie, ponieważ umożliwi poznanie historii podziału Europy.

Zobacz całość »



Szansa dla biur podróży! Spotkanie z touroperatorami z Węgier

Zobacz całość »
8 wrzesnia odbędzie się spotkanie z touroperatorami węgierskimi, specjalizującymi się w turystyce przyjazdowej na Węgry, organizacją konferencji i wyjazdów typu incentive.
Malev sponsoruje bilety lotnicze na spotkanie, dlatego wszystkich chętni proszeni są o udział w spotkaniu.
Spotkanie rozpocznie się 8 wrzesnia o godzinie 10.00, zatem do Budapesztu nalezy udać się dnia poprzedniego rejsem porannym lub popołudniowym. Powrót planowany jest na 8 września o godzinie 17.35 (MA 844) lub 9 wrzesnia o godzinie 7.15 (MA 840.)
Koszty noclegu należy pokryć we własnym zakresie.
Program ogólny spotkania:
10.00-10.15 - otwarcie,
10.15-14.00 - indywidualne spotkania i rozmowy z touroperatorami,
ok 15.00 - bezpłatne zwiedzanie miasta,
19.00 - kolacja w restauracji Kaltenberg,
Organizatorzy posiadają trzy bilety lotnicze dla biur podróży, które są zainteresowane wyjazdem. Dodatkowych informacji udziela Dominika Domagalska pod numerem telefonu tel. 0 691 666868 lub 022 6977476.

Zobacz całość »



Polacy nie przerwą wypoczynku w Grecji

Zobacz całość »
Jak do tej pory ustalono, jedynymi potwierdzonymi ofiarami śmiertelnymi pożaru w Grecji są turysta z Niemiec i Grek.
Kilkadziesiąt osób zostało przewiezionych do szpitali. Stwierdzono u nich poparzenia i problemy z oddychaniem. Turystom polskim nie grozi żadne niebezpieczeństwo, nie zamierzają też rezygnować ze swoich urlopów.
- Wszystko jest pod kontrolą. Część osób została ewakuowana przez biura podróży, ale z tego, co wiem, wracają już do hoteli. Żaden z budynków, w których mieszkają polscy turyści, nie ucierpiał - powiedział sekretarz prasowy Ambasady RP w Atenach Sławomir Misiak. - Nie mamy informacji, aby którykolwiek z Polaków chciał skrócić urlop z powodu pożarów. Wprawdzie we wtorek rano zgłaszano nam, że są osoby, które bardzo przeżyły te wydarzenia i chcą wracać do domu, ale zdaje się zmieniły zdanie.
Pożary w Grecji wybuchły w poniedziałek i najprawdopodobniej były wynikiem podpalenia. - Z relacji świadków wynika, że ogień pojawił się w kilku miejscach naraz, mniej więcej w tym samym czasie - mówił Sławomir Misiak.
Żywioł ogarnął obszary w pobliżu kurortów Polichrono, Chanioti, Pefkohori i Kriopigi i pochonął około 50 domów, kilkadziesiąt samochodów i setki hektarów lasu piniowego. -To była trudna noc dla mieszkańców półwyspu - oświadczył Giorgos Kalatzis, minister regionu Macedonii i Tracji.
Ewakuowano ponad tysiąc osób w tym wiele grup turystycznych, które musiały spędzić noc na plaży. - Panował chaos. Ludzie wpadli w panikę i zaczęli uciekać w kierunku morza przed ogniem i dymem - opowiadała jedna z turystek w Chanioti. - Dzieci krzyczały. W pewnym momencie zabrakło prądu. Nic nie widzieliśmy. To był prawdziwy koszmar.
- Mam tu dom od ponad 35 lat i nigdy wcześniej czegoś takiego niewidziałem - mówił z kolei Petros Sagoridis. - Ogień szybko się rozprzestrzeniał. Minie kilka dni, zanim ustalimy, co spłonęło. Skala żywiołu była nieprawdopodobna. To była jedna wielka ściana ognia.
We wtorek nad ranem pożar był już prawie opanowany. Akcja dogaszania miała zakończyć się w ciągu kilku godzin. W akcji ratowniczej uczestniczyło 250 strażaków oraz samoloty gaśnicze i śmigłowce.
Miniony tydzień był najgoretszy w Grecji. Od kilku dni utrzymuja się tam 40-stopniowe upały, z powodu których zmarły 3 osoby.

Zobacz całość »



Zderzenie trzech autokarów, są ranni

Zobacz całość »
Co najmniej 32 osoby zostały ranne w wypadku drogowym z udziałem trzech autokarów na trasie łączącej San Sebastian de los Reyes. Prawdopodobnie przyczyną wypadku był "niebezpieczny manewr", wykonywany przez jadącego przed pierwszym autobusem kierowcę autokaru turystycznego, który zmusił do zahamowania jadący za nim pojazd.
W trzech auotokarach jechało w sumie 104 pasażerów. 27 rannych przetransportowano do madryckich szpitali.

Zobacz całość »



Remont kolejowego tunelu potrwa dlużej - aż do grudnia!

Zobacz całość »
Remont kolejowego tunelu średnicowego, zostanie zakończony dopiero 8 grudnia, czyli o czyli o pięć tygodni później niż zaplanowano. Pasażerowie dojeżdżający codziennie do Warszawyzatem prawie pół roku, będą zmuszeni korzystać z uciążliwych przesiadek.
Remont trwa od początku lipca, a dojeżdżający codziennie do centrum Warszawy pasażerowie (ok. 100 tys.), narzekają na wydłużoną podróż, gdyż muszą przynajmniej raz się przesiadać, do autobusów lub innych pociągów. Większość składów kursuje na trasie skróconej, np. z kierunku zachodniego kończą trasę na Dworcu Zachodnim, a te po prawej stronie Wisły - na Dworcu Wschodnim. Początkowo kolejarze zapowiadali, iż utrudnienia w komunikacji zakończą się pod koniec października, niestety remont tunelu nawet się wydłuży.
Przedstawiciele wykonawcy, czyli firmy Polimex Mostostal oraz projektanta remontu Metroprojektu poinformowali, że po rozebraniu torów i 70-centymetrowej podsypki, natrafiono na niespodziewane utrudnienia (żelbetowe płyty w fatalnym stanie), które w wielu miejscach osiadły i wykrzywiły się. - Woda najprawdopodobniej wypłukała grunt pod tymi płytami i dlatego się przekrzywiły - oświadczył prof. Lech Wysokiński, z Instytutu Techniki Budowlanej. Obecnie inżynierowie zastanawiają się nad solidnym wzmocnieniem betonowej konstrukcji, która ma być zalana kolejną 35-centymetrową warstwę betonu. Po remoncie, torowisko ma przypominać to, które teraz jest w metrze. Pociągi zatem będą jeździły z prędkością trzy razy szybszą niż do tej pory. Tunel ma być również wentylowany.
Pasażerowie nie kryją zdenerwowania, z powodu wydłużeniu remontu tunelu.- Jak to? Przecież najpierw mówiło się, że remont będzie przeprowadzony w wakacje, potem, że skończy się w październiku, teraz mówi się o grudniu. Nie wiem, czy kiedykolwiek te roboty rzeczywiście się skończą. Przez ten bałagan muszę wstawać o pół godziny wcześniej - wyjaśnił Stefan Rybicki z Mińska Mazowieckiego, który codziennie dojeżdża do pracy na Wolę. Czy rzeczywiście wraz z zakończeniem remontu torów podmiejskich w tunelu, skończą się kłopoty pasażerów, skoro w 2007 r. ma być remontowana część, którą jeżdżą pociągi dalekobieżne?

Zobacz całość »



W katastrofie Tu-154 zgineli zagraniczni turyści: Holender, Francuz, Fin i dwóch Niemców

Zobacz całość »
Rosyjski minister transportu Igor Lewitin, poinformował iż odnaleziono dwie czarne skrzynki rosyjskiego samolotu, który rozbił się na Ukrainie. W wczorajszej katastrofie zginęło 170 osób znajdujących się na pokładzie.
- Według wstępnych informacji wśród ofiar jest Holender, Francuz, Fin i dwóch Niemców - podał do wiadomości Wasilij Nalotienko, wicedyrektor lotniska Pułkowo w Petersburgu, gdzie znajdują są linie lotnicze, do których należał samolot Tu-154. Oświadczył także, że ustalana jest jeszcze ostateczna lista pasażerów, gdyż wcześniej podawano, że wśród ofiar są cudzoziemcy, głównie Holendrzy.
Katastrofa samolotu lecącego z Anapy, na rosyjskim wybrzeżu Morza Czarnego, do Petersburga, miała miejsce w pobliżu Doniecka. Na pokładzie znajdowało się 159-160 pasażerów oraz 10 lub 11 członków załogi. Wśród pasażerów, było ok. 40 dzieci wracających z wakacji. Pozostali pasażerowie to głównie ich rodziny.
Rosyjskie władze, oświadczyły, że przyczyną katastrofy nie był akt terroryzmu. Wg Rosyjskiego Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych, maszyna prawdopodobnie została trafiona przez piorun, na wysokości 10 tys. m. i na pokładzie wybuchł pożar, wskutek czego załoga podjęła decyzję o awaryjnym lądowaniu. Niestety podczas lądownia, podwozie nie wysunęło się. Pierwotnie szefowie lotnictwa rosyjskiego wnioskowali, że przyczyną katastrofy były turbulencje.

Zobacz całość »



Będzie tanie połączenie z Moskwą?

Zobacz całość »
Możliwe, że od stycznia mozemy mieć tanie połączenie ze stolicą Rosji. - Tania linia lotnicza łącząca Moskwę z Krakowem to ogromna szansa dla obu stron - nie ma wątpliwości Grażyna Leja, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. turystyki.
O szybkie otwarcie połączenia walczą zarówno polscy jak i rosyjscy urzędnicy i choć dokumenty nie zostały jeszcze podpisane, wiele wskazuje na to, że w styczniu w stronę Moskwy ruszą pierwsze samoloty. Żywe zainteresowanie przedsięwzięciem wykazuje mer Moskwy Jurij Łużkow, który niedawno zapowiedział, że w początkowym okresie istnienia połaczenie miedzy Moskwą a Krakowem trzeba będzie ponosić dodatkowe koszty i strona rosyjska bez problemu te pieniądze wyłoży.
- Mer Łużkow ma świadomość, jak ważne jest otwarcie Moskwy na także na nowe kraje Unii. Stąd taka polityka i nowe umowy o współpracy - komentuje Tadeusz Trzmiel, wiceprezydent Krakowa,
Połączenie z Moskwą sprawiłoby, że Kraków zyskałby tanie loty do stolicy Rosji jako nieliczne z miast Europy. Lawinowo zaczęliby do Krakowa zjeżdzać rosysjcy studenci, biznesmeni i turyści. Szacuje się, że wykonując trzy połączenia tygodniowo linia mogłaby przywieźć do Krakowa aż 35 tys. osób.
Jak na razie do Moskwy można się wybrać pociągiem, ale czs podróży przekarcza dobę. Samolotem trwałaby ona mniej niż lot do Londynu.
- Prowadziliśmy rozmowy z LOT-em i ich spółką-córką Centralwings. LOT wykluczył takie połączenie od razu, tłumacząc, że byłoby ono nierentowne. Centralwings zapalił się do pomysłu, deklarując, że wolne maszyny może skierować na wschód już w styczniu - mówi Grażyna Leja, pełnomocnik prezydenta miasta ds. turystyki.
By latać tanio do Moskwy potrzebny jest jeszcze jeden partner ze strony Rosji, o którego zadbał już Jurij Łużkow. Znalazł jednego z tanich przewoźników operujących z podmoskiewskiego lotniska Wnukowo. Nazwa kontrahenta owiana jest jak na razie tajemnicą, jednak wiadomo już, we wrześniu obie strony mają się spotkać i, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, dobiją targu.
Połączenie Moskwa - Kraków chciały uruchomić słowackie linie Sky Europe, ale odpadły z rywalizacji z powodu ograniczeń prawnych: w myśl międzynarodowych regulacji o stałe połączenia poza unijną strefą "wspólnego nieba" mogą starać się jedynie przewoźnicy z zainteresowanych krajów, jak polski Centralwings.

Zobacz całość »



Będzie komisariat na łódzkim lotnisku im. Władysława Reymonta

Zobacz całość »
Na lotnisku im. Władysława Reymonta w Łodzi powstanie komisariat policji. Funkcjonariusze będą pilnować bezpieczeństwa na lotnisku.
Będzie to pierwszy komisariat specjalistyczny w mieście. Obecność policji w porcie lotniczym niezwykle cieszy dyrektora obiektu: - Policja nadąża za rozwojem lotniska - mówi dyrektor Michał Marzec. - To szczególnie ważne w czasach, gdy zagrożenie atakami terrorystycznymi jest tak duże - podkreśla Marcin Kaniewski, wiceprezes Stowarzyszenia Lotnisko dla Łodzi
Pracę na lotnisku otrzyma 20 policjantów i sekretarka. Będą strzec bezpieczeństwa podróżnych przez całą dobę, pracując w systemie zmianowym. Decyzja o powołaniu nowego komisariatu należała do Ferdynanda Skiby, komendanta wojewódzkiego. - Wzorem są dla nas porty lotnicze w innych miastach, na przykład we Wrocławiu. Tam istnieją podobne komisariaty i znacznie poprawiły bezpieczeństwo - mówi Magdalena Zielińska, rzecznik komendanta. - Na naszym lotnisku jest coraz więcej rejsów, zwiększył się też ruch podróżnych. Wobec zagrożenia atakami terrorystycznymi dodatkowe zabezpieczenia to konieczność - podkreśla.
Policjanci będa patrolować teren lotniska i oprócz funkcji prewencyjnych będą także prowadzić proste dochodzenia.
Pytanie czy tak małe lotnisko wymaga aż tak dużej liczby policjantów? - Tak, to wszystko zostało dokładnie wyliczone. Funkcjonariusze mają przecież pracować na zmiany przez całą dobę. Nie chodzi tu o symboliczny patrol, tylko o pilnowanie bezpieczeństwa z prawdziwego zdarzenia - mówi Zielińska. - Nie dostaniemy na to wprawdzie dodatkowych etatów z komendy głównej. Będzie je trzeba wygospodarować z komend powiatowych, możliwe, że także z komendy wojewódzkiej. Na pewno nie stanie się to ze szkodą dla bezpieczeństwa w Łodzi i innych miejscach województwa.
Na lotnisku obecne są też inne służby takie jak straż graniczna czy ochrona lotniska, jednak jak mói podpułkownik Krzysztof Wojtkowiak, komendant placówki straży granicznej w Łodzi: - Policja ma inne obowiązki i my inne. Będziemy się uzupełniać i wspomagać. My odpowiadamy za obszar od punktu odprawy pasażera do samolotu. A przecież jest jeszcze hala odpraw, teren lotniska i jego otoczenie - podkreśla.
- W ciągu kilku ostatnich tygodni mieliśmy chuligańskie wybryki na pokładzie samolotu i inne incydenty - mówi Michał Marzec. Te doświadczenia pokazują, że policja jest na lotnisku bardzo potrzebna. Ktoś musi też pilnować porządku wśród oczekujących na samoloty czy na parkingu przed terminalem. Jest jeszcze kwestia terenu lotniska i jego otoczenia. Nasze służby nie mają takich możliwości jak policjanci. Nie mogą wylegitymować osoby, która kręci się dwadzieścia metrów od ogrodzenia lotniska, a policjant może.

Zobacz całość »



Kampania promocyjna gdańskiego lotniska trwa!

Zobacz całość »
Tajemnica obecności żółtych tajemniczych agentów, którzy przez ostatni miesiąc wzbudzali sensację wśród mieszkańców Pomorza i goszczących tu turystów została wyjaśniona.
Informacje o grasujących w regionie odzianych na żółto postaciach wzbudziły dyskusje na internetowych forach. Powstała także strona internetowa w żółtych jak agenci barwach www.nie-jedzmy.pl. Z racji pisowni odwiedzali ją nie tylko ci, którzy nie lubią jeździć, ale też ci, którzy nie lubią jeść.
Krążąca po wielu miejscowościach żółta grupa miała za zadanie sprawdzić czy lepiej jechać, czy lecieć. - Nie jedźmy! LEĆMY - mówi główny sprawca zamieszania - Włodzimierz Machczyński, prezes Portu Lotniczego Gdańsk - Wiemy co mówimy! I wiedzą o tym miliony innych, którzy zdecydowali się lecieć zamiast jechać.
Nie jedźmy! LEĆMY! to hasło letniej akcji promocyjnej Portu Lotniczego Gdańsk im. Lecha Wałęsy, która ma na celu zachęcić mieszkańców i przebywających na wypoczynku turystów do korzystania z coraz gęstszej siatki krajowych i zagranicznych połączeń lotniczych z Gdańska.
Trwający od miesiąca i prowadzony pod hasłem Nie jedźmy! teaserowy uliczno-internetowy performance od 14 sierpnia zamienił się w akcję reklamową, prowadzoną tym razem pod pełnym hasłem "Nie jedźmy! LEĆMY!" Akcji towarzyszyć będzie nowy serwis internetowy: www.nie-jedzmy-lecmy.pl, kampanie radiowe i telewizyjne w Radio Gdańsk, HIT FM oraz programie 3 TVP, jak również inserty do Dziennika Bałtyckiego i gazety Wyborczej Trójmiasto.
- Chociaż liczba pasażerów rośnie nam w lawinowym tempie jestem przekonany, że jest wciąż duża grupa podróżnych, którzy z przyzwyczajenia, z obawy przed wysokimi cenami bądź z lęku przed lataniem wciąż korzysta z transportu drogowego i kolejowego - mówi Włodzimierz Machczyński, prezes Portu Lotniczego Gdańsk. - Tymczasem są to obawy całkowicie nieuzasadnione. Nie tylko na miejsce dociera się szybciej i taniej. W świetle statystyk wypadków drogowych i lotniczych transport drogą powietrzną jest nieporównywalnie bezpieczniejszy niż ryzykowna, licząca czasem tysiące kilometrów, wyprawa samochodem - dodał Machczyński. Można się o tym fakcie przekonać prawie za każdym rogiem.
Samoloty z Gdańska latają obecnie do 20 portów lotniczych w kraju i Europie:
Krakowa (Direct Fly) - 5 tygodniowo Warszawy (LOT + Direct Fly) - ok. 55 tygodniowo + 7 tygodniowo Wrocławia (Direct Fly) - 5 tygodniowo Berlina (Direct Fly) - 7 tygodniowo Bonn/Kolonii (Wizzair i Germanwings ) - po trzy loty 3 tygodniowo Dortmundu (Wizzair) - 6 tygodniowo Dublina (Centralwings) - 3 tygodniowo Edynburga (Centralwings) - 3 tygodniowo Frankfurtu (LOT/Lufthansa) - 14 tygodniowo Frankfurtu Hahn (Ryanair) - 4 tygodniowo Glasgow Prestwick (Wizzair) - 3 tygodniowo Hamburga (LOT) - 7 tygodniowo Hamburga-Lubeki (Wizzair) - 4 tygodniowo Kopenhagi (SAS) - 25 tygodniowo Liverpoolu (Wizzair) - 3 tygodniowo Londynu Luton (Wizzair) - 10 tygodniowo Londynu Stansted (Ryanair) - 7 tygodniowo Monachium (LOT/Lufthansa) - 14 tygodniowo Oslo (Norwegian Air) - 2 tygodniowo Sztokholmu Skavsta (Wizzair oraz Ryanair) - 6 tygodniowo Jesienią pojawią się kolejne połączenia lotnicze. Zapowiedziały je już Centrawings, który zamierza latać na trasie do Shannon w Irlandii (2 razy w tygodniu) oraz Wizz Air - 3 razy w tygodniu na trasie do Cork w Irlandii.

Zobacz całość »



USA chce kontrolować listy pasażerów przed odlotem samolotu

Zobacz całość »
Oprócz kontroli osobistych pasażerów, sprawdzane będą także listy pasażerskie - takie środki bezpieczeństwa mają obowiązywać loty do USA. Zaostrzenie wymogów bezpieczeństwa to reakcja na planowane zamachy. Niemal wszyscy terroryści mieli brytyjskie paszporty, więc nie potrzebowali amerykańskiej wizy, by dostać się do Ameryki.
Informacja ta wywołała niepokój w Waszyngtonie. Teraz Amerykanie domagają się możliwości porównania list pasażerów z rządowymi bazami danych jeszcze przed odlotem samolotu, tak aby była możliwość usunięcia niechcianych pasażerów z pokładu przed startem.
Obecnie listy pasażerów są wysyłane, jednak działanie to jest wykonywane dopiero kilkanaście minut po starcie samolotu. Jeżeli na pokładzie znajdują się niechciani pasażerowie, to jedynym wyjściem z sytuacji jest zawrócenie maszyny. Podejrzany pasażer może wtedy jednak np. wysadzić samolot w powietrze.
Amerykanie w obawie przed takimi sytuacjami, chcą otrzymywać listy pasażerów na godzinę przed startem. To z kolei może powodować opóźnienia lotów, zwłaszcza gdy pasażerowie przybędą na lotnisko spóźnieni, bądź będą się przesiadać.
Coraz głośniej mówi się także o skrajnym pomyśle, jakim jest całkowita likwidacja ruchu bezwizowego.

Zobacz całość »



Dobry (dla branży) długi weekend w Bieszczadach

Zobacz całość »
Szacuje się, że ponad 20 tys. turystów odwiedziło Bieszczady w czasie długiego, sierpniowego weekendu. - Ratownicy górscy interweniowali kilkanaście razy - poinformował naczelnik bieszczadzkiej grupy GOPR, Grzegorz Chudzik.
- Najtrudniej było w sobotę. W ciągu niespełna ośmiu godzin mieliśmy trzy następujące bezpośrednio po sobie akcje. Poszkodowanych ewakuowaliśmy kolejno z Połoniny Wetlińskiej, Połoniny Caryńskiej i spod Halicza. W tym ostatnim zdarzeniu korzystaliśmy z pomocy śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego- powiedział Chudzik.
Turyści najczęściej doznawali urazów nóg, stawów i kolan. W dużej mierze decydowała o tym pogoda, ponieważ opady deszczu sprawiły, że szlaki górskie były śliskie. Od soboty do wtorku ratownicy GOPR pomogli ponad 20 osobom, które zgłosiły sie do ich dyżurek.
- Kolejny raz okazało się, że sierpniowy weekend jest szczytem sezonu turystycznego w Bieszczadach - podkreślił naczelnik bieszczadzkiej grupy GOPR.
Bezpieczeństwa wypoczywających strzegło prawie 30 górskich ratowników.

Zobacz całość »



Lato 2006: maleje apetyt na wódkę

Zobacz całość »
- Na początku trzeciego kwartału Polacy kupili o jedną czwartą mniej wódki niż przed rokiem - szacują przedstawiciele branży spirytusowej. To kolejny sygnał, że alkohol jest coraz mniej popularny. - Lipiec był dla nas fatalny, sprzedaliśmy w kraju o 20 - 22 proc. wódki mniej niż rok wcześniej - mówi Tadeusz Dorda, prezes Podlaskiej Wytwórni Wódek Polmos w Siedlcach, która produkuje wódkę Chopin.
Upały nie zaszkodziły jednak eksportowi - firma sprzedaje swoje produkty Stanom Zjednoczonym. Tam kontrahenci zamawiają je z duzym wyprzedzeniem, wódka zamówiona latem trafi na półki amerykańskich sklepów dopiero jesienią.
Słabiej niż przewidywano sprzedawały się też trunki Polmosu Lublin produkującej Żołądkową Gorzką. - Będziemy starali się poprawić sprzedaż w kolejnych tygodniach. Ale nie jest wykluczone, że mniejszy popyt na mocne alkohole w ubiegłym miesiącu wpłynie negatywnie na nasze wyniki finansowe w trzecim kwartale - przyznaje Waldemar Wasiluk, wiceprezes lubelskiego Polmosu.
Latem wolimy drinki
Lato to okres, kiedy popyt na mocne alkohole jest najmniejszy w ciągu całego roku. Tegoroczne lato okazało się jeszcze gorsze dla producentów alkoholi - wysoka temperatura, utrzymujaca się od końca czerwca przez cały lipiec sprawiła, że Polacy jeszcze bardziej ograniczyli zakupy wódki. Szacunki wskazują, że sprzedaż mogła spaść nawet o 25 proc.
Najmniejsze zainteresowanie mocnymi alkoholami dostrzegalne było w dużych miastach. - Podczas upałów popyt na daną wódkę zależał od sposobu, w jaki się ją najczęściej pije. Alkohole wykorzystywane do drinków i koktajli sprzedawały się dobrze - uważa Bibianna Konieczna, dyrektor marketingu Brown-Forman Polska, importera wódki Finlandia. Sprzedaż tego alkoholu, który Polacy chętnie wybierają do drinków zwiększyła się o jedną trzecią.
Mniejszy apetyt na wódkę
Od początku zeszłego roku, kiedy akcyza wzrosła o 3,4 proc. do 9,1 zł w przeliczeniu na półlitrową butelkę 40-procentowej wódki, sprzedaż tego trunku wciąż maleje. W 2005 roku popyt na wódkę spadł o 6 proc. O prawie jedną piątą zmniejszyła się także produkcja czystej wódki.
Słabe wyniki sprzedaży wódki w lipcu tego roku moga sprawić, że w ciągu roku popyt na ten alkohol zmniejszy się o jakieś c6 do 7 proc.

Zobacz całość »



PKP ma coraz więcej pasażerów

Zobacz całość »
W pierwszym półroczu 2006 roku PKP przewiozły 110 mln pasażerów, a to o 1 mln 200 tys. więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego.
Jeżeli obecny trend się utrzyma Grupa PKP ma szansę zakończyć ten rok z liczbą 220 mln pasażerów, czyli o 2 mln więcej niż w 2005 roku.
- Będzie to pierwszy rok, w którym liczba pasażerów kolei wzrośnie, a nie zmniejszy się - ocenia rzecznik prasowy PKP SA Michał Wrzosek.
Przez ostatnie 5 lat liczba pasażerów kolei z roku na rok malała - w roku 2001 było ich 332 mln, a w roku 2005 już tylko 218 mln (bez Kolei Mazowieckich). Taki wynik tp przede wszystkim efekt rezygnacji pasażerów z przejazdów pociągami regionalnymi. Według Wrzoska większa liczba pasażerów kolei to przede wszystkim zasługa nowych ofert ze strony przewoźników. Innymi załugami są większe zaangażowanie niektórych samorządów województw w rozwój transportu kolejowego, wydarzenia nadzwyczajne takie jak pielgrzymka papieża Benedykta XVI czy Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej.
PKP Przewozy regionalne miały w pierwszym półroczu 82,2 mln pasażerów, PKP Intercity 5,08 mln. Dla porównania Szybka Kolej Miejska w Trójmieście przewiozła 19,4 mln (wzrost o 896 tysięcy), natomiast Warszawska Kolej Dojazdowa przewiozła 3,3 mln (wzrost o 121 tysięcy).

Zobacz całość »



Gdzie składać wnioski wizowe potrzebne do wyjazdu na Białoruś?

Zobacz całość »
Od 15 lipca 2006 r. w Białowieży rozpoczęło się przyjmowanie wniosków wizowych w celu realizacji podróży turystycznej na Białoruś przez międzynarodowe przejście graniczne Piererow - Białowieża, które znajduje się w Puszczy Białowieskiej.
Wnioski wizowe mogą składać obywatele Polscy i obcokrajowcy, którzy udają się na Białoruś w celach turystycznych.
Będą one przyjmowane w hotelu Żubrówka w Białowieży przy ul. Olgi Gabiec 6, telefon (85) 681 23 03.
Wszelkie dodatkowe informacje można uzyskać w Wydziale Konsularnym Ambasady Republiki Białoruś w Warszawie tel: (22) 742 07 10 oraz w Konsulacie Generalnym w Białymstoku tel: (85) 664 99 40.

Zobacz całość »



Coraz lepsze restauracje świadczą usługi cateringowe

Zobacz całość »
Catering długo kojarzył się tylko z pizzą, pastą i chińszczyzną. Przypominały o tym liczne ulotki zostawiane w skrzynkach pocztowych. Dziś zamówić można niemal wszystko i, ani dla klienta nie jest to krępujące, ani dla restauracji żadna to ujma zamówienie przyjąć i dostarczyć na drugi koniec miasta.
W ostatnim czasie Polakom bardzo przypsadło do gustu sushi. Podobno w naszej części Europy Warszawa wiedzie prym w ilości barów, serwujących te japońskie przystawki. Jeszcze 20 lat temu, japoński artysta mieszkający w Polsce, Koji Kamoji, przekazał przepis na sushi: - Z ugotowanego i wystudzonego ryżu uformować niewielkie kulki - takie, żeby mieściły się w skulonej dłoni. W kulkach zrobić dołki. Rozprowadzić wodą sproszkowany imbir, posmarować roztworem dołki, w każde zagłębienie wkładać zwiniętego śledzia wyjętego z marynaty; może być do tego cebulka. Kto wówczas wiedział, co to jest wasabi... Zdaniem specjalistów sushi trudno popsuć, trzeba się jednak stosować do podstawowych zasad. Odpowiednio ugotowany ryż, zreczność w palcach i świeże produkty.
Usługi cateringowe świadczą teraz nawet te najlepsze restauracje. A sushi do oferty wprowadził ostatnio nawet Hotel InterContinetal, słynący z dobrej kuchni. Fani surowych ryb mogą zamówić rożne zestawy, różniące się przede wszystkim wielkością (od 20 sztuk za 55 zł, przez 30 - 85 zł, do 46 - 125 zł.
Choć najmniejsza porcja na pewno nakarmi głodnego, warto sięgnąc po więcej. Zestaw podstawowy to 4 maki (ryż z dodatkami rolowany w wodorostach nori) z awokado i 4 z tuńczykiem, 4 kalifornijki (odwrotność maki - nori znajduje się wewnątrz porcji ryżu) z łososiem, 4 nigiri (ryż wypełnia dodatek, porcja formowana w ręce i owinięta wstążką nori) krewetkowe i 4 z rybą maślaną, do tego marynowany imbir, kulki wasabi i pojemniki z sosem sojowym.
Pozostałe zestawy zostały rozszerzone są o inne rodzaje sushi, np. temaki - to rożki z wodorostów wypełnione łososiowym kawiorem i ryżem, albo tamago, cienki omlet krojony we wstążki.

Zobacz całość »



Nie będzie dzielnicy czerwonych latarni w Amsterdamie?

Zobacz całość »
Władze Amsterdamu zapowiadają walkę z mafią, która czerpie zyski z seksu. Pierwszą ofiara tego starcia może być najsłynniejsza dzielnica stolicy Holandii - dzielnica czerwonych latarni.
Dzielnica Walletjes istnieje od XIV wieku, kiedyś do jej barów i burdeli dobijali się marynarze, natomiast dziś okienka z prostytutkami przyciągają setki turystów. Dla wielu cudzoziemców dzielnica ta jest również częścią holenderskiej tradycji tak jak wiatraki czy tulipany.
Prawo Bibopa
Prostytucja w Holandii jest legalna, natomiast ścigane i karalne są zmuszanie do nierządu i handel żywym towarem. Problemmem jest jednak uchwycenie sprawców, więc magistrat miejski chce uderzyć w najczulszy punkt, mianowicie nie przedłużyć licencji na prowadzenie seksbiznesów 37 przedsiębiorcom z Walletjes. Władze powołują się na prawo Bibopa, które pozwala na cofnięcie pozwoleń w przypadku obaw o kontakty biznesu z przestępczością.
Kto na tym ucierpi?
Decyzja władz miasta dotknie najbardziej prostytutki, bowiem cofniecie licencji właścicielom lokali, sprawi, że prostytutki zmuszone będą wyjść na ulicę. W Holandii natomiast uliczna prostytucja jest ścigana. Wydaje się, że alternatywą byłoby zejście do seksualnego podziemia, którym rządzą tureccy alfonsi i handlarze narkotyków.
- Konsekwencją nieprzedłużenia licencji może być zmniejszenie się bądź nawet zniknięcie seksbiznesu z Walletjes. Z tym nie godzi się wielu mieszkańców miasta, ale racje są podzielone - mówi Eric Heesen, dziennikarz międzynarodowej rozgłośni radia holenderskiego.
- Niektórzy są dumni z dzielnicy czerwonych latarni i uważają ją za wielką atrakcję turystyczną. Zbyt jednak wiele tu ciężkiej przestępczości, wykorzystywania kobiet, społecznej mizerii. Nie mamy być z czego dumni - mówi radna Partii Pracy Karina Schaapman.
Holenderska prostytucja i seksbiznes to nie tylko atrakcja turystyczna, ale też potężna gałąź gospodarki, która rocznie przynosi zysk około 1 mld dol.
Władze szacują, że w Holandii pracuje około 25 tys. prostytutek. Słuszne są też podejrzenia, że spora część z nich została ściągnięta do Holandii pod pozorem szansy normalnej pracy a potem zmuszona do prostytucji. W 2005 roku przeprowadzono anonimowe badania, z których wyniknęło, że stręczycielstwem zajmują się dwie grupy - z jednej strony są to tzw. loverboys, czyli przystojni Marokańczycy, którzy rozkochują w sobie dziewczyny, by potem pchnąć je do burdeli, natomiast z drugiej tradycyjni alfonsi, stosujący przemoc fizyczną.

Zobacz całość »



::: 2006-08-24 :::


Katastrofa w Egipcie, zginęło około 70 osób!

Zobacz całość »
Prawdopodobnie 65-70 osób zginęło, a 140 zostało rannych w katastrofie pociągów w Egipcie - podają agencje, powołując się na kanał telewizyjny Nile News.
- Jeden z pociągów wykoleił się, wywróciła się część wagonów, miażdżąc znajdujących się w środku ludzi. Na wykolejony skład następnie najechał jadący po tych samych torach inny pociąg - podają kairskie źródła.
Do wypadku doszło w Dolinie Nilu, na północ od Kairu w rejonie miasta Kaljub. Jak podały policja i resort zdrowia w akcji ratunkowej uczestniczy ponad 40 ambulansów.

Zobacz całość »



Na Słowacji można płacić w euro

Zobacz całość »
Pomimo tego, że słowacki rząd zamierza wprowadzić euro dopiero w 2009 roku, w restauracjach, centrach handlowych i stacjach benzynowych można już płacić eurojeską walutą.
W Bratysławie euro przyjmuja sieci supermarketów. Pomysł zainicjowała brytyjska sieć supermarketów Tesco, za nią podążyły inne. Każda kasa w supermarkecie posiada oznaczenie informujące o wymienialności kursu korony i euro. Jest on co prawda nieco gorszy niż w kantorach, jednak turyści z nich korzystają, ponieważ są opłacalne.
Do Bratysławy na weekendwe zakupy coraz częściej przyjeżdżają Austriacy - kupują tańsze materiały budowlane, zamawiają obiady w restauracjach, tankują. Stacje benzynowe równiez respektuja europejską walutę, w najbliższym czasie będzie ją przyjmowała także sieć stacji benzynowych Slovnaftu.
Rząd Roberta Fico nie wycofuje się jak na razie z wprowadzenia euro w 2009 roku, pomimo bardzo napiętego budżetu. - W przyszłym roku deficyt nie może przekroczyć 3 procent PKB - stwierdził minister finansów Jan Poczatek.
Słowacki gabinet debatował w tym tygodniu nad wstępnymi założeniami budżetu na 2007 rok. Deficyt w przyszłym roku miałby zostać obniżony z tegorocznych 57,4 do 36,4 mld koron. Wpływy budżetowe, w porównaniu z założeniami na ten rok, miałyby natomiast wzrosnąć o 13,4 proc. - do 309 mld koron, a wydatki z kolei zostać zmniejszone o 4,7 procent do 345 mld koron
Jak na razie w słowackiej gospodarce wszystko idzie jak po maśle, jednak analitycy podkreślają, że jest to jeszcze zasługa poprzedniego liberalno - prawicowego rządu Mikulasza Dzurindy. Według informacji, które zostały opublikowane przez Słowacki Urząd Statystyczny w drugim kwartale tego roku słowacka gospodarka odnotowała kolejny, niespotykany wzrost w wysokości 6,6 procent w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. - Jest nawet lepiej, niż prognozowali optymistycznie nastawieni analitycy - powiedział Zdenko Sztefanides, analityk Vszeobecnej Uverovej Banki (Powszechnego Banku Kredytowego).

Zobacz całość »



Nie będzie Internetu w Boeingu

Zobacz całość »
Boeing rezygnuje z systemu Connexion, który umożliwiał pasażerom surfowanie po Internecie na pokładzie samolotu. Powód? Okazało się, że oferta nie spotkała się z zainteresowaniem linii lotniczych.
- Przez ostatnie sześć lat zainwestowaliśmy sporo czasu, zasobów i technologii w Connexion - powiedział Jim McNerney, szef Boeinga. - Niestety, rynek na tę usługę nie jest taki, jakiego oczekiwaliśmy - dodał.
Początkowo linie lotnicze chetnie godziły sie na testowanie systemu Boeinga, jednak w efekcie nie zyskał on zbyt wielkiej klienteli. Lufthansa udostepniła Internet na około 50 trasach długodystansowych, z Connexion korzystały również linie Scandinavian Airlines. W sumie na ofertę Boeinga skusiło się tylko 11 linii lotniczych, głownie azjatyckich.
Dostęp do szerokopasmowego internetu na pokładzie samolotu umożliwiała specjalna antena, utrzymująca stały kontakt między samolotem i satelitą. Za korzystanie z internetu na pokładzie samolotu trzeba było zapłacić podczas całego lotu około 30 dol. lub niecałe 10 dol. za godzinę dostępu do sieci.

Zobacz całość »



Siedem polskich miast stara się o budowę kolejnych lotnisk!

Zobacz całość »
Przedstawiciele siedmiu polskich miast orientują się w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego, o formalności, jakie trzeba spełniać starając się o uruchomienie lotniska dla potrzeb cywilnych.
Leszek Sędek z Urzędu Gminy w Mińsku Mazowieckim poinformował, że trwaja prace nad powołaniem lotniska cywilnego na bazie istniejącego już lotniska wojskowego. Władze miasta i gminy powołały spółkę, która zarządza tą inwestycją, jednak docelowo chcą sprzedać jej udziały prywantym inwestorom.
Maisto przede wsyztskim liczy na dochody z podatków płaconych przez ludzi i przedsiębiorstwa pracujące na lotnisku lub je obsługujące oraz na nowe miejsca pracy oraz wzrost prestiżu związany z posiadaniem lotniska.
Również spółka, będąca właścicielem lotniska w Kamieniu Śląskim na Opolszczyźnie, chce do końca roku dopełnić formalności, dzięki którym z regionalnego lotniska będą się odbywać regularne loty pasażerskie. Obecnie z liczącego 2.300 metrów asfaltobetonowego pasa startowego korzysta głównie lotnictwo sanitarne, czarterowe i usługowe. Podczas ostatnich pożarów lasów w Kamieniu lądowały i tankowały na tamtejszym lotnisku samoloty "Dromader" uczestniczące w akcji gaśniczej. Właściciel lotniska juz teraz myśli o jak najszybszym uruchomieniu przejścia granicznego, ponieważ według szacunków w regionie tym pracuje około 100 tys. Niemców i Holendrów.
W Obicach ma powstać lotnisko dla Kielc. W związku z tą inwestycją miasto wykupi 400 ha gruntów zarekomendowanych przez specjalistyczną firmę consultingową. - Budowa lotniska pochłonie minimum 400 mln zł. 50 mln euro zainwestuje województwo w ramach programu rozwoju regionalnego, 100 mln zł wyłożą Kielce, a resztę budżet państwa, który już w tym roku przekaże 3 mln zł. Nie wyklucza się finansowego zaangażowania inwestora prywatnego - powiedział prezydent Kielc Wojciech Lubawski.
Lotnisko dla Lublina ma powstać natomiast w miejscowości Niedźwiada. Plany takie ma spółka, której akcjonariuszami jest 25 samorządów Lubelszczyzny. W pierwszym etapie budowy, który ma być zakończony do 2010 r., powstanie jeden pas startowy o długości 3,2 km.
- Około 70 proc. gruntów pod płytę lotniska zostało już wykupionych poinformował w środę PAP zastępca dyrektora Wydziału Infrastruktury Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie Zbigniew Poliszuk. - Pierwszy etap budowy ma kosztować około 200 mln zł. Trwa przetarg na opracowanie dokumentacji niezbędnej do starania się o środki unijne na budowę lotniska. Szukamy też prywatnego inwestora, który pomógłby sfinansować budowę - dodał Poliszuk.
Spółka skupiająca 12 samorządów z Lubelszczyzny chce z kolei wybudować lotnisko w Świdniku, kilkanaście kilometrów od Lublina. Port miałby powstać na trawiastym lądowisku dla śmigłowców przy zakładach PZL Świdnik. Lotnisko miałoby krótszy pas startowy (1,5 km) i obsługiwałoby małe i średnie samoloty.
- Dla potrzeb cywilnych ma być zaadaptowane lotnisko powojskowe. Teren ten należy w całości do Skarbu Państwa, więc nie będzie problemów powstających, gdy trzeba wykupywać grunt od wielu właścicieli - powiedział wiceburmistrz Sochaczewa (mazowieckie) Krzysztof Brymora.
Władze Sochaczewa chcą rozbudowywać lotnisko stopniowo, w zależności od potrzeb. Podstawowe przygotowanie lotniska pochłonie 80- 100 mln zł.
- Chcemy obsługiwać linie niskokosztowe i cargo. Źródła finansowania to pieniądze samorządu, inwestorzy prywatni i pieniądze z Unii Europejskiej, nie chcemy pieniędzy rządowych - powiedział Brymora. W Urzędzie Lotnictwa Cywilnego, o warunki dla lotnisk pytali też w ostatnich dniach przedstawiciele Radomia i Olsztynka.

Zobacz całość »



Direct Fly - nowe połączenia i niższe ceny biletów

Zobacz całość »
Polski przewoźnik Direct Fly obniżył ceny krajowych lotów. Bilet kosztować będzie 99 zł. Na jesień planowane jest uruchomienie nowych połączeń.
Na razie linie operują na trzech trasach: Gdańsk - Kraków, Gdańsk - Wrocław oraz Warszawa - Wrocław. - Prowadzimy rozmowy z władzami lotnisk w Szczecinie i Poznaniu. Być może już na jesieni uda nam się uruchomić kolejne połączenia. - poinformował "Rzeczpospolitą" Piotr Kasior, rzecznik Direct Fly. Przewiduje się, że następne połączenie może zostać utworzone z Katowicami.
99 zł za bilet to cena promocyjna. Na każdy samolot dostępna jest ich ograniczona ilość, dlatego należy je kupować ze sporym wyprzedzeniem. Koszt pozostałych biletów to od 300 do 450 zł w jedną stronę. Do tej ceny trzeba doliczyć opłaty lotniskowe - od 50 do 80 zł.
Direct Fly jest jedyną linią lotniczą w Polsce, która oferuje loty pomiędzy krajowymi portami regionalnymi z pominięciem Warszawy.

Zobacz całość »



17,5 mln zł dla Pyrzowic

Zobacz całość »
Pyrzowice otrzymały od budżetu państwa 17,5 mln zł. Środki te zostaną przeznaczone na rozbudowę przejścia granicznego i dostosowanie lotniska do wymogów porozumienia z Schengen.
Z pieniędzy, które na razie znajdują się w kasie wojewody śląskiego, zostanie sfinansowana budowa części pomieszczeń na przejściu granicznym oraz wyposażenie, które ma zagwarantować zachowanie wymogów bezpieczeństwa i skuteczną kontrolę graniczną.
Pieniądze otrzymane z budżetu muszą zostać wykorzystane do końca roku. Koszt budowy nowego terminalu szacuje się na 56 mln zł.
Inwestycja zostanie zrealizowana przez Górnośląskie Towarzystwo Lotnicze. Zakończenie prac przewiduje się na 30 kwietnia 2007 r., zaś 28 października 2007 r. Polska ma przystąpić do obszaru Schengen.

Zobacz całość »



Kontrola busów w Małopolsce wykazała, że 12% busów nie powinno jeździć

Zobacz całość »
W województwie małopolskim Inspekcja Transportu przeprowadziła kontrolę busów. Akcja trwała tydzień i przyniosła ciekawe wnioski. Jednym z najczęstszych problemów, z którymi stykali sie inspektorzy, jest zły stan techniczny pojazdów. Szacuje sie, że aż 11-12 % busów nie powinna być w ogóle dopuszczona do ruchu.
Drugim najpoważniejszym przewinieniem jest łamanie zasad uczciwej konkurencji: kierowcy busów nie przestrzegają rozkładów jazdy, wyjeżdżają przed wyznaczonym czasem, zabierając wiekszość pasażerów lub zatrzymują się na życzenie pasażera, a nie tam gdzie został wyznaczony przystanek. Wzmożona kontrola Inspekcji Transportu jest m.in skutkiem skarg wniesionych na przewoźników przez innych kolegów po fachu, którzy nie mogą sprostać nieuczciwej konkurencji.
Według nowych przepisów, za przewinienia związane ze stanem technicznym pojazdów odpowiada przedsiębiorca. Niestety, jest to tylko kropla w morzu potrzebnych zmian.

Zobacz całość »



Tu-154 - pechowy samolot!

Zobacz całość »
Wprowadzony do eksploatacji w 1972 r. Tu-154, stanowił radziecką odpowiedź na amerykańskiego Boeinga 727. Po wykonaniu 926 egzemplarzy wszystkich wersji w 2001 r., zakończono jego seryjną produkcję.
Tu-154 był kiedyś bardzo popularnym radzieckim odrzutowcem pasażerskim średniego zasięgu. Z 14 samolotów (wersji Tu-154M) korzystał w drugiej połowie lat 80. PLL LOT, a obecnie dwoma takimi maszynami latają polscy przedstawiciele - premier i prezydent. Tu-154M mieści ok. 180 pasażerów, osiąga prędkość 850 km na godz., a zasięg z pełnym obciążeniem wynosi 3,5 tys. km. Jak podał, Aviation Safety Network, wypadek Tu-154 jest 58. katastrofą maszyny tego typu.
W sierpniu 2004 r. w Rosji, podczas dwóch katastrof samolotów (Tu-154 i Tu-134), zginęło 89 osób. Tu-154 rosyjskich linii Sibir, wystartował z moskiewskiego lotniska Domodiedowo do kurortu Soczi nad Morzem Czarnym, z 46. osobami ma pokładzie. 40 minut wcześniej, również z tego lotniska, odleciał mniejszy samolot, Tu-134 linii Volga-Aviaexpress do Wołgogradu, który wiózł 35 pasażerów i ośmioosobową załogę. Ostatni sygnał Tu-154 nadał o 22.56, a 3 min. później także stracono kontakt z drugim samolotem. Po dziewięciu godzinach, odnaleziono wrak Tu-154, który spadł w pobliżu chutoru Tiszkowo Kamienskij, w rejonie Rostowa. Prawdopodobnie wybuchł w powietrzu, a jego szczątki rozrzucone były na obszarze 40-50 km. Natomiast Tu-134, rozbił się niedaleko miejscowości Buchałki, w rejonie Tuły. Rosyjskie Federalne Służby Bezpieczeństwa, ogłosiły, iż we wrakach obydwu samolotów odnaleziono ślady materiałów wybuchowych, zatem uznano obydwie katastrofy, jako atak terrorystów.
Również polscy politycy mieli kłopoty z rosyjskimi samolotami. Aleksander Kwaśniewski, dwie godziny czekał na wiedeńskim lotnisku na nowy samolot do Polski, gdyż TU-154 miał problemy z akumulatorami, pomimo iż prezydencka maszyna, właśnie w Rosji rok wcześniej, przechodziła kapitalny remont!

Zobacz całość »



LOT - punktualny lecz roztargniony

Zobacz całość »
PLL LOT mogą z pewnością pochwalić się coraz większą punktualnością, niestety coraz częściej przewoźnik ten, gubi bagaże swoich pasażerów. W pierwszym półroczu 2006 r., zginęło ok. 22 tys. walizek.
WG danych Association of European Airlines (Stowarzyszenia Europejskich Linii Lotniczych - AEA), w ciągu pierwszych trzech miesięcy roku, LOT zawieruszył ponad 8,8 tys. toreb i walizek swoich pasażerów. W drugim kwartale, niestety liczba ta wzrosła o 4,7 tys. Na 25 przewoźników zrzeszonych w AEA, których umieszczono w sprawozdaniu, LOT figuruje pośrodku tabeli, a wyprzedzają go m.in. British Airways, Air France i Lufthansa. Najmniej walizek ginie u Air Malta i Turkish Airlines. W drugim kwartale 2006 r, przewoźnicy ci zgubili odpowiednio 3,5 i 3,4 bagaży na tysiąc pasażerów, a dla porównania LOT zawieruszył - 12,2 sztuki na tysiąc przewożonych osób.
Statystyki nie są łaskawe dla Lot-u, ponieważ informują, że konkurenci polskiego przewoźnika poprawiają swoją wiarygodność, a ten niestety gubi coraz więcej walizek. - Latamy głównie z Okęcia, zamieszanie, jakie panuje tam w związku z budową nowego terminalu, w dużej mierze przyczynia się do naszych problemów z bagażem - oświadczył Leszek Chorzewski, rzecznik PLL LOT. Władze Okęcia jednak nie poczuwają się do odpowiedzialności. - Nasza rola ogranicza się do tego, by kontrolować i nadzorować sprawność funkcjonowana sortowni, natomiast za bagaż pasażera odpowiadają firmy zajmujące się obsługą podróżnych na lotnisku - wyjaśnił Artur Burak, rzecznik Okęcia. Spore problemy z bagażami, LOT ma również na lotniskach: w Wiedniu, Kopenhadze, Londynie oraz Frankfurcie. Polski przewoźnik, zaznacza jednak, iż odszkodowania dla pasażerów za utracony bagaż, nie stanowią znacznej pozycji w jego budżecie, gdyż większość zaginionych rzeczy - znajduje się w ciągu 48 godzin. Wg statystyk dotyczących wszystkich przewoźnikach europejskich, w drugim kwartale 2005 r. średnia zagubień bagażu dla linii zrzeszonych w AEA stanowiła 11,9 sztuki na tysiąc pasażerów, a w analogicznym okresie 2006 r. wzrosła do 13,3 sztuk. Jednak można zauważyć także, że w drugim kwartale tego roku, linie lotnicze zgubiły o 2,1 sztuki bagażu na tysiąc pasażerów mniej, niż w pierwszych trzech miesiącach roku.
LOT, zasługuje także na pochwałę, gdyż tj. zapowiadał, poprawił punktualność swoich lotów. W pierwszym kwartale 66 % samolotów na trasach europejskich, do północnej Afryki i na Bliski Wschód - przyleciało do miejsca przeznaczenia punktualnie, a w drugim kwartale już 74,7 %. Poprawiła się także terminowość odlotów (z 70,3 % do 77,4 %). Za punktualność linii lotniczej w dużej mierze odpowiedzialne jest lotnisko, z którego przewoźnik korzysta. Wg ekspertów z AEA, najwięcej opóźnień ma lotnisko w Madrytcie, londyńskie Heathrow i w Frankfurcie.

Zobacz całość »



Jak kupować bilety lotnicze, żeby były tanie i dobre..

Zobacz całość »
Agenci sprzedający bilety lotnicze najczęściej słyszą: - Proszę mi znaleźć jak najtańszy bilet. To dowód, że klientów nabywających bilety interesuje głónie cena, natomiast mniej uwagi poświęcają na komfort podróży.
Jak zatem kupować bilety, by polecieć najtaniej? Poniżej przedstawiamy kilka praktycznych porad, przygotowanych przez Rzeczpospolitą, dla swoich czytelników.
Po pierwsze...
Kupujmy bilety możliwie najwcześniej. Kupno biletu nawet kilka miesięcy przed planowanym wylotem ma sens, ponieważ, przewoźnicy dzielą fotele w samolotach na kilkanaście części i sprzedają je w różnych cenach. W języku przewoźników miejsca takie to taryfy. Miejsc z najniższą taryfą jest w samolocie zaledwie kilka, ale dzięki temu firma ogłasza kuszące promocje.
Zatem ci, którzy planują podróż wcześniej nie powinni zwlekać z kupnem biletu, bowiem liczy się tu zasada kto pierwszy ten lepszy.
Jednoczesnie nalezy pamiętać, że tanie bilety to także gorsze bilety. Najtańszego bilety nie można bowiem zwracać nawet w przypadku zmiany planów. Problem może być również z przepisaniem go na inna osobę. Operacje takie są kosztowne, a tani bilet wcale nie jest już tani tani...
Po drugie...
Najtańsze bilety to takie, które kupimy samodzielnie na stronie przewoźnika, wówczas unikamy posredników, którzy za swoje usługi pobierają prowizję w wysokości od 40 do 130 zł!
Niektóre tanie linie sprzedają bilety lotnicze jedynie przez internet. Wówczas płacimy karta kredytową, podając jej numer, bądź przelewem. Trzeba się równiez liczyć z tym, że za tę operację zostanie doliczona odpowiednia opłata.
Po trzecie...
Loty bezpośrednie niekoniecznie są najtańsze. Zatem jeśli się nie spieszymy nie rezygnujmy z połączenia z przesiadką, ponieważ na takim locie można zaoszczędzić nawet kilkaset złotych.
Po czwarte...
Jesli już zdecydujemy się na lot z przesiadką warto pamietać o tym, by oba loty były obsługiwane przez jedną linie lotniczą, ponieważ wówczas będzie taniej.
Po piąte...
Jeśli planujemy wyjazd zagraniczny, który ma trwać kilka dni, warto się zorientować, czy nie będzie taniej jeśli na miejscu spędzimy sobotę, to tzw. zasada sunday rule. Przewoźnicy zachęcają do powrotów w niedzielę niższymi cenami. Choć zasada sunday rule jest coraz rzadziej stosowana warto o niej pamiętać.
Po szóste...
O wiele taniej bedzie, jesli kupimy bilet w obie strony (roundtrip). Zwykle cena jest niższa o 30 proc. Poza tym najlepiej kupowac bilety tam i z powrotem u jednego przewoźnika, bo kupione u różnych kosztowałyby majątek.
Po siódme...
Warto polować na promocje. Czasem trwają zaledwie kilka godzin, zwykle do wyczerpania biletów i przeważnie w okresach, kiedy zainteresowanie lataniem słabnie, czyli na jesień, zimę i wczesną wiosnę. Wyjątek stanowią oczywiście święta, wówczas ceny biletów drastycznie rosną, bo jest to kres żniw przewoźników. Promocyjne ceny biletów są obwarowane wieloma zastrzeżeniami. Należy pamietać, że biletu kupionego po promocyjnej cenie nie można zwrócić lub zamienić, a za przepisanie go na kogoś innego trzeba dużo dopłacić.
Po ósme...
Jakiego przewoźnika wybrać? Taniego czy tradycyjnego? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ ekspansja linii niskokosztowych zmusiła linie tardycyjne do obniżania cen. W efekcie dochodzi do tego, że coraz częściej u przewoźnika tradycyjnego można znaleźć bilet tańszy niż u przewoźnika taniego.

Zobacz całość »



Rekordowy lipiec dla SkyEurope!

Zobacz całość »
W lipcu 2006 roku linie lotnicze SkyEurope zanotowały rekordową liczbę pasażerów. Ich liczba wyniosła 346 597 osób, co daje 44 procentowy wzrost z okresem analogicznym roku poprzedniego.
W ciągu 12 miesięcy linia przewiozła 2,35 miliona podróżnych, ato daje wzrost o 53,4% w porównaniu do poprzednich 12 miesięcy.
Load factor osiągnął w lipcu 2006 poziom 84,2 proc. Jest to wynik o 5,5 proc. niższy w stosunku do lipca 2005 roku. Związane jest to jednak z lotami nierozkładowymi, liczonymi w zajętości 100 proc., których przewoźnik wykonał więcej. Na koniec lipca br. load factor roku wyniósł 75,3 proc.

Zobacz całość »



Lepper przyzwyczaja się do latania

Zobacz całość »
- Wicepremier i minister rolnictwa Andrzej Lepper rządowym samolotem lata w weekendy do domu pod Darłowem - informuje Dziennik Bałtycki.
Na trzy lipcowe loty wicepremier wydał z publicznych pieniędzy prawie 17 tys. zł. Gazeta podaje również, że podczas krótkich podróży Lepper wypił i zjadł za prawie 2 tys. zł., czyli tyle ile wynosi średnia pensja w naszym kraju.
Urzędnicy mówią o trzech podróżach z Warszawy do Darłówka i z powrotem. - Wicepremier Andrzej Lepper był głównym dysponentem wojskowego samolotu specjalnego M- 28 Bryza w lotach z wykorzystaniem lotniska w Darłówku trzy razy - twierdzi Beata Żmijewska, główny specjalista z Centrum Informacyjnego Rządu.
Dziennik Bałtycki twierdzi jednak, że lotów było zdecydowanie więcej. CIR informuje, że oficjalne loty odbyły się 1, 22 i 25 lipca - każdy z nich kosztował około 5 tys. zł. Lepper zamawiał też catering - podczas ostatniego lotu zapłacił 1100 zł za poczęstunek na pokładzie.
Co na to sam wicepremier? - Nie latałem tam prywatnie, tylko służbowo na imprezy, które objąłem patronatem. A to, że przy okazji odwiedziłem rodzinę to źle? Co, nie miałem dzieciaków zobaczyć? Pewnie, że można taniej tam dojechać. Niech pan pisze najtaniej jest rowerem - skomentował Dziennikowi Bałtyckiemu Andrzej Lepper.

Zobacz całość »



Praktyki zawodowe w najlepszych hotelach Warszawy

Zobacz całość »
Uczniowie Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Węgorzewie odbywają praktykę zawodową w najlepszych hotelach w Warszawie. Grupa uczniów bierze udział w programie "Schools Around The World" (Szkoły na świecie) przygotowanym przez firmę doradczą Cushman & Wakefield.
Uczniowie i absolwenci spędza wakacje odbywając praktykę zawodową w trzech warszawskich hotelach - Sheraton, InterContinental Warszawa i Le Regina.
- Wszyscy praktykanci posiadają zawód kucharza małej gastronomii. Teraz będą mieli okazję kształcić się pod kierunkiem mistrzów sztuki kulinarnej oraz poznać pracę dużych renomowanych hoteli. Chciałabym, żeby uczniowie nabrali większej pewności siebie. Wyjazd na praktyki jest dla nich szansą na wejście w życie zawodowe - powiedziała Aleksandra Siwołowska, dyrektor Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego im. Marii Konopnickiej w Węgorzewie.
Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy im. Marii Konopnickiej w Węgorzewie (SOSW) jest jedyną szkołą w Polsce biorącą udział w inicjatywie "Schools Around The World". Celem programu jest stworzenie nowych możliwości rozwoju dla młodzieży, której szansy zostały ograniczone z powodów rodzinnych, socjalnych lub finansowych.
- Planujemy razem z dyrekcją SOSW długofalową współpracę w zakresie wspierania statutowych działań edukacyjnych m.in. poprzez umożliwienie zdobycia doświadczenia zawodowego wychowanków. Do akcji włączyliśmy naszych klientów i zaprzyjaźnione z firmą osoby. Cieszy mnie fakt, iż spotykamy się z pozytywną reakcją z ich strony. Okazuje się, że jest wiele firm, którym bliska jest idea odpowiedzialnego biznesu i które są chętne do niesienia pomocy. Jedną z atrakcji programu jest nocleg ze śniadaniem dla wszystkich praktykantów i opiekunów w hotelu InterContinental Warszawa, ufundowany przez Zarząd hotelu. Kolejną formą współpracy z Ośrodkiem będzie zorganizowanie we wrześniu wycieczki do Rzymu dla 12 uczniów i 4 opiekunów - powiedziała Dorota Skowrońska-Kuśnierkiewicz, Kierownik ds. Personalnych w Cushman & Wakefield.
Informacje na temat programu można otrzymać pod następującymi numerami telefonu:
Iwona Kamysz Marketing Manager Cushman & Wakefield Tel.+ 48 22 820 20 20 lub Aleksandra Siwołowska Dyrektor Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy im. Marii Konopnickiej w Węgorzewie Tel. + 48 87 427 00 30 tel. kom. 0607 925 632

Zobacz całość »



"Na nimfę" czyli jak okrada się turystów w Moskwie?

Zobacz całość »
Moskiewscy złodzieje samochodów mają nowy i oryginalny sposób na kradzież aut o trafnym określeniu "na nimfę". Metoda okradania turystów polega na tym, iż podstawione młode kobiety kąpią lub opalają się jak je Pan Bóg stworzył odciągając uwagę właścicieli od ich pojazdów. W tym czasie złodzieje korzystają z okazji i odjeżdżają samochodami w siną dal.
Akcja taka miała miejsce na plaży Bałaszicha nad rzeką Moskwą. Podczas gdy trzy piękne dziewczyny prezentowały swoje wdzięki, 4 luksusowe wozy, w tym najnowszy model mercedesa w ciągu 15 minut zmieniły swoich właścicieli. Złodzieje połasili się również na tuzin samochodowych radioodbiorników i inne przedmioty pozostawione w autach.

Zobacz całość »



Będzie centrum konferencyjno-hotelowe w Rzeszowie?

Zobacz całość »
Fundusz inwestycyjny Copernicus kupił hotel Rzeszów i okoliczne działek. Inwestycja ma owtorzyć drogę do budowy wokół tego hotelu centrum konferencyjno-hotelowego wartego 60 mln euro.
Sprawa budowy ciągnie się od dwóch lat, jednak może się pozytywnie zakończyć jeszcze w sierpniu, bowiem przejęcie inwestycji przez fundusz Copernicus najprawdopodobniej przekona w końcu większość prawicowych radnych do jej poparcia.
Zastrzeżenia radnych prawicy ogłoszone na czerwcowej sesji dotyczyły sytuacji prawnej właściciela hotelu Rzeszów Stanisława Kosonia, którego PiS i LPR wiążą z aferą paliwową. Wycofanie się Kosonia z inwestycji sprawia, że zarzut stawiany przez radnych prawicy traci sens i możliwe jest pozytywne rozwiązanie sprawy.
Copernicus zapewnia, że projekt będzie kontynuowany przez dotychczasowy zespół złożony z firmy Cush-man&Wakefield jako doradcy w procesie realizacji oraz pracownię architektoniczną MWM-Pro-jekt.

Zobacz całość »



Kontrole sanepidu na Podhalu

Zobacz całość »
Zakopiański sanepid codziennie otrzymuje kilkanaście informacji o nieprawidłowościach w pensjonatach, restauracjach czy na koloniach.
Powiatowy Inspektor Sanitarny w Zakopanem Adam Radko zapewnia, że wszystkie zawiadomienia traktowane są poważnie, natomiast interwencje są niemal natychmiastowe.
- Pracownikom i organizatorom kolonii dla dzieci z powodu braku książeczek zdrowia, braku próbek żywności i innych nieprawidłowości, wręczono już ponad 2 tysiące mandatów. Od początku lipca zakopiański Sanepid zamknął już jedenaście pensjonatów i ośrodków kolonijnych - powiedział.
Górale, którzy bez zezwolenia sprzedają na ulicach oscypki na gorąco, otrzymują mandaty i kilkanaście punktów sprzedaży w rejonie Doliny Chochołowskiej i Kościeliskiej zostało już zamkniętych.

Zobacz całość »



Były hotel pracowniczy Daewoo FSO w Żeraniu ma nowego właściciela

Zobacz całość »
Pięć milionów złotych kosztował były hotel pracowniczy Daewoo FSO na Żeraniu. Nabyła go w drugim przetargu nieujawniona firma, prowadząca usługi hotelarskie, która była jedynym oferentem.
-Wyłoniliśmy kupca, ale ostateczną decyzję o sprzedaży musi podjąć rada nadzorcza spółdzielni. Więcej informacji nie udzielamy - mówi Henryk Szprot, wiceprezes SM Bródno, do której należy 13-kondygnacyjny budynek przy ul. Kowalczyka 1.
Gmach przez wiele lat był wynajmowany przez FSO jako hotel pracowniczy, kiedy upadła, spółdzielnia chciała budynek wyremontować i sprzedać mieszkania zajmującym je lokatorom. - W 2004 roku proponowano nam wpłatę 1800 zł za m. kw. A warunkiem było opuszczenie domu przynajmniej na rok - mówi była mieszkanka hotelu Lidia Polit. -Do układu ze spółdzielnią nie doszło, bo ludzie nie mieli pieniędzy.
Wiosną spółdzielnia zaproponowała kupno budynku miastu za symboliczną złotówkę. -To była nieopłacalna oferta -mówi dyrektor Biura Polityki Lokalowej Mirosława Wnuk. - Tam wciąż mieszka ok. 100 osób, dla których trzeba by znaleźć lokale zastępcze. Na razie nie wiadomo co stanie się z lokatorami, kiedy budynek przejmie nowy właściciel.

Zobacz całość »



Jeleń poturbował przewodnika na beskidzkim szlaku

Zobacz całość »
W poniedziałek rozpędzony jeleń poturbował przewodnika ukraińskiej wycieczki podążającej beskidzkim szlakiem. Stało się to nieopodal schroniaska w Szyndzielni. Mężczyzna doznał urazu barku, nie obyło sie bez interwencji ratowników GOPR ze Szczyrku.
- Jelenie przebiegały przez popularny szlak turystyczny, najprawdopodobniej czymś musiały się spłoszyć i jeden z nich zderzył się z przewodnikiem grupy. Nie wiemy, czy ucierpiał on bezpośrednio wskutek uderzenia zwierzęcia, czy też upadku, który był jego następstwem - dowiadujemy się od kierownika schroniska w Szyndzielni. Kierownik, Janusz Szeja, dodał również, że uczestnicy wycieczki szybko zadzwonili po pomoc. Byli przerażeni, gdyż przewodnik tuż po upadku stracił przytomność. Natomiast jelenie szybko ziknęły w lesie.
Na pomoc mężczyźnie przyjechała ekipa GOPR ze Szczyrku. Okazało się, że doznał on niegroźnego urazu barku, ale mimo to został odwieziony do szpitala w celu wykonanania prześwietlenia.
Szlaki turystyczne wokół mierzącej 1026 m n.p.m. Szyndzielni to wyjątkowo popularne miejsce rekreacyjnych wędrówek turystów. Z Bielska-Białej na Szyndzielnie możemy wjechać kolejką gondolową. Prawie na szczycie góry znajduje się duże schronisko turystyczne.

Zobacz całość »



Wakacje za 10 zł/dobę dla emerytów i rencistów

Zobacz całość »
Zielona trawa, wokół piękne kwiaty, drzewa i krzewy do tego słoneczna pogoda i dobre towarzystwo. W takich warunkach wypoczywają polscy emeryci na... działce.
Na terenach działkowych na Kole przy ul. Dywizjonu 303 w Warszawie w niemal sielskich warunkach wczasuje się grupa emerytów. W ciagu całego dnia mają zapewnione trzy posiłki oraz opiekę pielegniarki, rehabilitanta, prawnika, a czasami nawet zielarza. Do tego mają do dyspozycji leżaki, koce, świetlicę gdyby podgoda nie dopisała. Wszystko co jest niezbędne do beztroskiego leniuchowania.
Wczasy organizowane są przez Polski Komitet Pomocy Społecznej. Zaczynają się od 26 czerwca i trwają do 28 sierpnia. Na okres ten przypada kilka 10-cio dniowych turnusów. Cena za jeden dzień pobytu wynosi 10zł. Letnicy spędzają czas wypełniony różnymi atrakcjami kulturalnymi na na działce i poza nią. Zdarzają się również, wycieczki jak ostatnio do klasztoru do Liwca albo wyjścia do kina.
Kto głównie korzysta z takiej formy wypoczynku? Najczęściej samotne osoby na emeryturze, w przeważającej większości kobiety, wdowy. Są też takie, które co prawda mają rodziny ale ze względów finansowych nie mogą sobie pozwolić na wyjazdy do uzdrowiska lub na wycieczki organizowane dla emerytów. Dla wielu z nich jest to jedyny sposób na wypoczynek i ucieczkę od miejskiego zgiełku. - Uwielbiam to miejsce - mówi pani Krystyna Obojska, która spędza w ten sposób każde lato już od 15 lat.
Wczasy na działkach to dobry i tani pomysł na organizowanie czasu wolnego w wakacje dla emerytów. Stanisław Zawadka z Polskiego Związku Działkowców uważa, że jedynym zagrożeniem dla tej formy wypoczynku jest rozbudowa miast, na której potrzeby ogródki działkowe są likwidowane. Miejmy nadzieję, że nie wszystkie takie oazy zieleni i spokoju znikną z krajobrazu miejskich osiedli.

Zobacz całość »



Nowy wizerunek Pragi Północnej

Zobacz całość »
Czyżby ulice Pragi Północnej stawały się kolejnym atrakcyjnym punktem Warszawy przyciągającym turystów oraz pozostałych mieszkańców miasta głodnych nie tylko wrażeń?
Nieprzyjazna i niebezpieczna dotychczas ulica Ząbkowska i jej okolice zmieniły się ostatnio nie do poznania, a wszystko za sprawą nowych pubów, kawiarni i innych lokali jakie się tu otwierają. Na pewno uwagę przyciagają ich niebanalne nazwy jak: Łysy Pingwin, W Oparach Absurdu - pisze Gazeta Wyborcza.
Również tutaj, w jednej z przedwojennych praskich kamienic przy Ząbkowskiej 16 postanowili otworzyć swoją restaurację państwo Mirosław i Katarzyna Migaczowie. Wcześniej w tym samym miejscu mieli sklep z antykami, który musieli zamknać z przyczyn niezależnych od siebie. Ciekawie i stylowo urządzona przez nich restauracja De Coteria Café, która oddaje charakter dzielnicy dzięki stworzonej w jej wnętrzach galerii historycznych zdjęć przedstawiających przedwojenną Pragę, jest ziszczeniem marzeń pani Katarzyny.
Właściciele postawili przede wszystkim na kuchnię tradycyjną, czyli: flaczki po warszawsku, rosół z kołdunami i żur staropolski w cenie 9zł za porcję. Poza tym nie mogło zabraknąć pierogów ruskich (10 zł), placka zbójnickiego i blinów z łososiem (15 zł) i z mięsem (11 zł). W menu godne polecenia są także pieczona kaczka z kluseczkami po 28 zł, golonka po bawarsku z pieczonymi ziemniakami albo stek z łososia za 21 zł.
Ostatnio pani Katarzyna Migacz, która sama zajęła sie gotowaniem postanowiła urozmaicić kartę dań i wprowadziła kilka propozycji z kuchni innych rejonów świata. I tak: już za 15 zł można zamówić cannelloni ze szpinakiem i lasagne albo wiosenne sałaty np. grecką z serem feta, caprese z mozzarellą, norweską z dodatkiem jajkai wędzonego łososia oraz spinacchi ze świeżego szpinaku i smażonego bekonu. Z deserów specjalnością lokalu jest szarlotka naciepło z lodami po 9 zł za porcję, kuszą także naleśniki z białym serem i wiśniami (8 zł) albo desery: czekoladowo-wiśniowy po 11 zł lub lodowy 14 zł za porcję.
Warto zatrzymać się tutaj chociaż na chwilę na filizankę herbaty lub espresso za 4 zł albo cafe latte - 8 zł. Do wyboru są także:
wedlowska gorąca czekolada za 7 zł, beczkowe piwo (0.5l) po 6 zł, lampka wina (100 ml) za 6-9 zł, whisky (40 ml) - 14 zł, wódka (40 ml) - 5 do 8 zł, cuba libre - 15 zł lub wściekły pies - 7 zł.
Dodatkową atrakcją dla klientów De Coterii Cafe są wieczorne koncerty muzyki ulicznej, która jest nieodłącznym elementem kultury Pragi. W restauracji organizowane są również przyjęcia do 25 osób. Lokal jest czynny od godziny 11.00 i obsługuje do momentu wyjścia ostatniego gościa.

Zobacz całość »



Szybciej na Kasprowy Wierch?

Zobacz całość »
Każdy zapewne zna uciążliwe czekanie w kolejkach. Niby było to tylko domeną komunizmu, a jednak... Mamy XXI wiek, demokrację w pełni, a kolejki jak były, tak są. No, może jedynie przedmiot naszych oczekiwań jest nieco inny.
Sytuacja ta ma się zmienić w Tatrach w drodze na Kasprowy Wierch, gdzie po modernizacji kolejki nie będziemy musięli czekać aż 2 czy 3 godziny. Jednakże ci, którzy chcieliby podziwiać piękno naszych gór zmuszeni będą zaczekać, bowiem od września 70-letnia już staruszka oddana zostanie do remontu. Prace modernizacyjne zostaną wstrzymane na cały sezon zimowy i potem wznowione.
Z szacunkowych obliczeń wynika, że unowocześniona i zmodernizowana kolejka na Kasprowy Wierch zostanie oddana do użytku na koniec przyszłego roku. Zamiast przewozić 180 osób na godzinę, jak to miało miejsce dotychczas będzie ona transportowała dwa razy więcej.
Być może więc już niedługo wybierając się w Tatry poczujemy, że czasy kolejek przeminęły na dobre.

Zobacz całość »



Uwaga na niedźwiedzie w Tatrach!

Zobacz całość »
Tatrzańskie szlaki przeżywają oblężenie turystów. TOPR przypomina juz kolejny raz, ze w godzinach popołudniowych na szlakach łańcuchowych mogą pojawić się "korki".
Uważać nalezy także na ożywione bardziej niż kiedykolwiek niedźwiedzie, które stały się bardziej aktywne z powodu słonecznej pogody i dojrzwających borówek.
Ratownicy TOPR ostrzegają, że drapieżnik nie ma nic wspólnego z Misiem Uszatkiem, W przypadku spotkania go na swojej drodze należy zachować spokój i poczekać aż sobie odejdzie. Nie należy robić mu zdjęć, ani próbowac głaskać, bowiem to może wzbudzić u zwierzęcia agresję.

Zobacz całość »



Zakazy kąpieli na Warmii i Mazurach wciąż obowiązują!

Zobacz całość »
Wciąż obowiązują zakazy kąpieli w kilku miejscach na Warmii i Mazurach. Powodem są skażenie bakteryjne zbiorników wodnych oraz zakwit sinic.
Skażenie spowodowane jest nieprawidłową gospodarką komunalną w miejscowości znajdującej się w pobliżu jezior. Natomiast sinice spowodowane są wysokimi temperaturami wody.
Zamknięte wciąż kąpieliska to:
- kąpielisko nad Zalewem Wiślanym w Suchaczu, Tolkmicku i Kadynach
- kąpielisko w powiecie braniewskim w Nowej Pasłęce i Fromborku
- kąpielisko na jeziorze Domowym w Szczytnie
- kąpielisko na jeziorze Symsar w Kłębowie
- kąpielisko na jeziorze Skiertąg w Morągu oraz na jeziorze Pauzeńskim w Kaczorach

Zobacz całość »



Będzie nowa siedziba Muzeum Śląskiego!

Zobacz całość »
Wkrótce zostanie ogłoszony międzynarodowy konkurs na projekt nowego budynku Muzeum Śląskiego w Katowicach, który stanie na terenie byłej kopalni "Katowice".
Informacja o konkursie zostanie zamieszczona w Biuletynie Zamówień Publicznych w Polsce i zagranicą w nadziei, że zainteresuje ona poważne i uznane firmy architektoniczne. Dyrekcja muzeum oraz władze wojewódzkie planują oddanie nowego gmachu na 2015 rok.
Obiekt ma powstać w południowej części 6,5 hektarowej działki, którą Muzeum Śląskie nabyło w 2005 roku od kopalni Katowice. Będzie sąsiadował z Drogową Trasą Średnicową i katowickim Spodkiem. Przed rozpoczęciem budowy właściwej siedziby muzeum zostaną odnowione zabytkowe budowle - pozostałości po kopalni. Będą one osobną atrakcją przyciągającą turystów oraz miejscem dla ekspozycji etnograficznych, ukazujących historię przemysłu górniczego. Umieszczona zostanie tam także kolekcja sztuki należącej do muzeum.
Pieniądze na całe przedsięwzięcie (ok. 40 mln euro) zostały pozyskane z Unii Europejskiej w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego na lata 2007-2013. - Muzeum Śląskie - obok lotniska i Drogowej Trasy Średnicowej - wpisaliśmy na listę kluczowych projektów o priorytetowym znaczeniu dla rozwoju naszego województwa i dzięki temu udało nam się pozyskać pieniądze na rozbudowę - poinformował rzecznik Urzędu Marszałkowskiego Daniel Tresenberg.
Obecne Muzeum Śląskie znajduje się w centrum Katowic w budynku (z przełomu wieków XIX i XX) po byłym hotelu. Niestety pomieszczenia są zbyt małe na wystawienie wszystkich wartych pokazania eksponatów (zaledwie 2 procent z 75 tys.), stąd decyzja o budowie nowej, większej siedziby.

Zobacz całość »



::: 2006-08-25 :::


Mikołajki: Studio Zdrowia i Urody w Hotelu Gołebiewski

Zobacz całość »
W Hotelu Gołębiewski w Mikołajkach znajduje się nowocześnie wyposażone, luksusowe SPA, które przyciąga wielu gości. Dzięki licznym atrakcjom i bogatej ofercie centrum urody klienci hotelowi mogą spędzić cały swój pobyt bez wychodzenia z obiektu.
Kilkuskrzydłowy budynek hotelu znajduje się tuż nad jeziorem Tałty. Dysponuje własną przystanią z wypożyczalnią sprzętu wodnego. Goście hotelowi mogą wybrać się też na rejs widokowy statkiem lub przejażdżki konne.
Na osoby, które zdecydują się pozostać w hotelu, również czeka mnóstwo atrakcji. W obiekcie jest bilard, kręgle, a także najnowsze gry wideo. Jednak największą atrakcją jest lodowisko w środku lata. Aquapark Tropikana, czyli kompleks basenów krytych i odkrytych jest najchętniej wybieranym miejscem przez wszystkie dzieci, które uwielbiają morskie fale, słonie wypluwające fontanny wody oraz gigantyczne rury-zjeżdżalnie. Tropikana łączy się także z częścią SPA. Wspólne są sauny - mokra i sucha, jacuzzi oraz kąpiele, np. ługowa, borowinowa i magnezowo-wapniowa, a także grota solna, gdzie można nawdychać się więcej jodu niż nad morzem.
Studio Zdrowia i Urody "Gołębiewska" jest najnowszą perełką hotelu. Panuje tu cisza, spokój i atmosfera relaksu. Sale, które przeznaczone są do egzotycznych masaży zdobione są charakterystycznymi, etnicznymi detalami. Szczególnie polecany jest masaż tajski, który wykonywany jest rękami i stopami. Rozciąga on mięśnie, rozrusza stawy oraz ułatwia uporanie się ze skutkami stresu. W bogato wyposażonych gabinetach kosmetycznych są między innymi: kapsuła, spodnie do drenażu limfatycznego oraz maszyny do specjalistycznej pielęgnacji ciała i twarzy firmy Skin Jet. Zabiegi wykonywane są także przy użyciu produktów tej firmy.
Wiktoria Molenda, dziennikarka, 25 lat wspomina - To prawdziwy kombinat z mnóstwem ludzi i rozrywek, ale ja wolałam kojącą atmosferę w SPA. Zabieg Alfa Terra to fantastyczna sprawa. Najpierw kosmetyczka wysmarowała mnie od stóp do głów mieszanką mułu, torfu, błota, alg i innych kosmetycznych cudowności i wyglądającą jak grecki posąg umieściła w kapsule. A tam wszystko, czego dusza zapragnie: koloroterapia, sauna parowa, materac z masażem i relaks. Efekt - aksamitnie gładka skóra.
W hotelu przeznaczonym na 1800 osób, w sezonie raczej trudno o ciszę. Dlatego też zejście do SPA zdecydowanie odpręża. Dużym plusem jest również przemiła, profesjonalna obsługa.
Odpocząć oraz zapomnieć o kłopotach można też w saunie na podczerwień. Nie odczuwa się w niej wysokiej temperatury i jest odpowiednia nawet dla tych, którzy mają problemy z pękającymi naczynkami.
W hotelowym SPA można skorzystać też z bogatej oferty maseczek. Kosmetyczka najpierw smaruje skórę preparatami z serii Transhorma, a potem przyspiesza ich wchłanianie za pomocą specjalnej głowicy, która emituje ultradźwięki. Wiktoria Molenda wyznaje - Nie dość, że zabieg był tak przyjemny, że aż usnęłam, to jeszcze po jego zakończeniu musiałam sprawdzać, czy skóra na twarzy jest aby na pewno moja, tak świetnie była nawilżona i gładka.
Do masażu Mikado Gold stosuje się specjalne pęczki twardych witek. Masażysta delikatnie opukuje nimi ciało w rytm orientalnej muzyki. Dodatkowo stosuje olejek z 23-karatowym złotem.
Hotel Gołębiewski mieści się w Mikołajkach przy ulicy Mrągowskiej 34, tel. (87) 429 07 00-02, www.golebiewski.pl
Obiekt łącznie dysponuje 655 pokojami i 11 apartamentami.
W centrum spa znajduje się: 9 gabinetów kosmetycznych, 3 masażu, jeden manikiuru i pedikiuru, salon fryzjerski, 2 solaria, opalanie natryskowe, sauna na podczerwień, pokój relaksu, salon rassoul, sala do fitnessu
Dostępne zabiegi kosmetyczne: siedmiogwiazdkowy Instytut Skin Jet, kompleksowa pielęgnacja twarzy i ciała, aparaty do mikrodermabrazji, ultradźwięki, kapsuła DermaLife, wanna do hydromasażu i koloroterapii, aparat do drenażu limfatycznego Boa, pielęgnacja dłoni i stóp, visage, usługi fryzjerskie (produkty L'Oréal Professionnel)
Poza tym na terenie hotelu znajdują się: salon gier zręcznościowych, kręgielnia, sztuczne lodowisko, aquapark, baseny zewnętrzne, golf, przystań hotelowa ze sprzętem pływającym, jazda konna, wypożyczalnia rowerów
Posiłki serwowane są w dwóch restauracjach, oberży mazurskiej i dwóch kawiarniach. Śniadania w formie bufetu wliczone są w cenę pokoju, natomiast obiad również w formie bufetu wliczony jest w cenę pokoju tylko w przypadku wykupienia więcej niż 2 dób.
Dokładny opis pakietów wraz z cenami znajduje się na stronie www.golebiewski.pl. Poniżej orientacyjne ceny hotelowe:
1-osobowy pokój: od 295 zł do 420 zł
2-osobowy pokój: od 360 zł do 490 zł
w systemie wczasowym: od 162 zł do 210 zł za osobę.
Pakiety Spa:
jednorazowa kompleksowa pielęgnacja: od 100 zł do 345 zł

Zobacz całość »



WAYN uznał Francję za najbardziej niegościnny kraj na świecie

Zobacz całość »
W Internecie działa brytyjski przewodnik "Whera are you now", działający pod skrótem WAYN. Portal ten ostatnio ogłosił listę najbardziej niegościnnych krajów świata. Pierwsze miejsce zajęła Francja, której mieszkańcy, według WAYN, nie lubia gości z zagranicy.
Francja otrzymała pierwsze miejsce w rankingu, ponieważ tutbylcom brak spontaniczności i uśmiechu w podejściu do obcokrajowców. Francuzi zdaniem WAYN nie mówią też w językach obcych - czyli po angielsku - i nie chcą od razu przechodzić na ty.
Przewodnik nie wyjaśnia jednak jednego. Jak to się dzieje, że Francja od lat pozostaje mistrzem świata w turystyce i co roku odwiedza ją ponad 75 milionów gości. Aż 80 proc. turystów, którzy odwiedzili Francję, poleca ją swoim znajomym.
WAYN jest przewodnikiem angielskim. A sama Anglia może jedynie pomarzyć o turystycznych rekordach Francji. Dlatego WAYN zawistnie atakuje mistrza. Postępowanie takie jest psychologicznie uzasadnione.
Trudniej natomiast zrozumieć Ministerstwo Spraw Zagranicznych Tajlandii, kraju, który akurat żadnych kompleksów na tle turystyki mieć tu nie musi. MSZ wezwało Tajów, by odwołali planowane wycieczki do Francji, gdyż panoszy się tam przestępczość. Tymczasem statystyki mówią same za siebie: w ostatnich dniach czterokrotnie włamywano się do samochodów ambasady Tajlandii, a raz jej radcy złodziej usiłował nawet wyrwać torebkę.

Zobacz całość »



Pałac Branickich będzie udostępniony do zwiedzania?

Zobacz całość »
Pałac Branickich to chluba Podlasia, którą chwali się w całej Polsce. Można go jednak podziwiać jedynie z zewnątrz. Obecnie pałac przechodzi generalny remont. Czy po jego zakończeniu coś się zmieni w tej kwestii? Liczą na to organizacje turystyczne, jednak Akademia Medyczna mówi, że formalnie nie ma jak wpuszczać turystów do środka zabytkowej budowli.
- Nie możemy po prostu jako uczelnia zapewnić komuś etatu przewodnika po pałacu. Ale w miarę możliwości portier ma wpuszczać turystów do zwiedzania pałacowych wnętrz - usprawiedliwia uczelnię Lech Chyczewski, rzecznik Akademii Medycznej. W tej kwestii szybko raczej nic się nie zmieni. Chyba, że ktoś podejmie się takiej funkcji charytatywnie. Na przykład jeden z naszych byłych pracowników. Bo innej możliwości nie widzę - skwitował Chyczewski.
Przedstawiciele organizacji turystycznych liczą na zmianę stanowiska uczelni, bowiem w samym tylko Centrum Organizacji Turystycznej o możliwość zwiedzenia Pałacu Branickich pyta miesięcznie około 300 turystów z całego świata.
- Grupom zorganizowanym radzimy po prostu dogadanie się z pracownikiem administracji, ale osobom indywidualnym pomóc nie możemy - narzeka Jadwiga Dąbrowska, dyrektorka Podlaskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej, która po zakończeniu remontu zamierza porozmawiać o możliwości zwiedzania pałacu z rektorem Akademii Medycznej.
To, że jest co zwiedzić przyznaje Lech Chyczewski: - Choć pałac został ograbiony przez Rosjan, wewnątrz ostały się XVII-wieczne, oryginalne rzeźby pałacowe, piękny jest także sam przedsionek, klatka schodowa i aula. Choć ta ostatnia w moim mniemaniu nie ma żadnej wartości historycznej. Ale na pewno warto zobaczyć pałac od środka.
Co zatem można zobaczyć jeśli nie wnętrze Pałacu Branickich? Wydaje się, że podziwianie pałacowych ogrodów i zewnętrznej architektury, choć i tu nie ma najlepszych warunków. W pałacu trwa bowiem kapitalny remont budynku, pierwszy tak duży po wojnie. Wstawiane są nowe okna i odnawiana jest elewacja głównego budynku pałacu od strony ogrodów. Trwa również konserwacja rzeźb. Pierwsze prace mają się zakończyć do października. Na zimę prace zostaną przerwane, dopiero po przerwie zimowej pałac ma zyskać nowe podłogi i schody z piaskowca, odnowione zostaną też balustrady, rzeźby na bocznych skrzydłach pałacu, kopuły i dach. W środku odremontowane zostaną polichromie, sztukateria, odbędzie się też generalne malowanie. Pałac zostanie oświetlony i to podczas pierwszego etapu prac. W pełnej krasie będzie więc go można podziwiać już od listopada.
Całkowity koszt inwestycji to 4,5 mln zł. Akademia Medyczna pozyskała je z Unii Europejskiej w ramach projektu "Restauracja Pałacu Branickich", natomiast 1,5 mln wyłożyła z własnego budżetu.
Podczas renowacyjnych prac na tyłach fasady odkryto XVII-wieczną niszę, której odnowienie kosztować będzie dodatkowe 30 tys. zł.
- To dla nas bardzo duże odkrycie, bo nisza pochodzi jeszcze sprzed remontu pałacu przez Jana Klemensa, czyli sprzed 1750 roku - mówi Małgorzata Andron, konserwator dzieł sztuki, która od lat opiekuje się i odnawia pałacowe zabytki. - Nisza powstała za czasów ojca hetmana według projektu Niderlandczyka Tylmana z Gameren. Czy w niszach tych mogły stać niegdyś rzeźby? - To bardzo prawdopodobne - mówi Małgorzata Andron. - Tyle że nie wiemy, jak wyglądały. Nie postawimy więc w ich miejsce byle czego i nisze - przynajmniej na razie - pozostaną puste.

Zobacz całość »



Świetlana przyszłość dworca w Będzinie?

Zobacz całość »
Będziński dworzec kolejowy doczekał się w końcu remontu. Zaniedbany budynek niszczał w oczach i psuł wizerunek samego centrum miasta. Władze miasta Będzina po tym jak odnowiły plac przed dworcem postanowiły zająć się także budynkiem.
Na sam początek zostanie naprawiony dach, stolarka okienna i elewacja dworca. Będzie to kosztowało 230 tyś. zł. - Myślimy o wypiaskowaniu murów budynku, na wzór odnowionego już placu dworcowego - informuje prezydent miasta Radosław Baran oraz zapewnia, że architektura budynku zostanie zachowana. Całość przedsięwzięcia wyniesie 4 mln zł.
Będzin tak samo jak Giżycko podpisał po długich negocjacjach umowę z PKP na dzierżawę przez 29 lat budynku dworca oraz plac do niego przyległy (4,8 tys. mkw). - Po upływie terminu umowa zostanie automatycznie przedłużona, w przeciwnym razie musielibyśmy zwrócić miastu wszystkie pieniądze, które w tym czasie wyda na modernizację - oświadczył Michał Wrzosek, rzecznik PKP. Jarosław Adwent z zarządu PKP dodaje, że dzięki dotacjom z Uni Europejskiej miasto stać na takie przedsięwzięcia dlatego chce zachęcać inne miejscowości do podobnych działań.
Odnowiony budynek dworca władze Będzina planują przeznaczyć do celów komercyjnych. Ma być też jego wizytówką i przyciągać turystów. Wszyscy jednak mają nadzieję, że będzie pełnił rolę dworca na trasie lini reginalnej z Tychów do Dąbrowy Gróniczej.

Zobacz całość »



Nowe paszporty biometryczne - trudna sprawa

Zobacz całość »
W wydawaniu nowych biometrycznych paszportów pietrzą się trudności. Tylko na Lubelszczyżnie i Podlasiu aż do 80 procent złożonych wniosków nie zostało uznanych przez urzędników.
Głównym powodem wycofywania paszportów są błędnie wykonane fotografie. Np. Na Śląsku jeszcze niedawno co piąte zdjęcie nie odpowiadało wymogom. Teraz sytuacja sie poprawia ale w dalszym ciągu w Urzędzie Wojewódzkim wydawane są specjalne przezroczyste folie z wyrysowanym konturem, które pomagają w ustaleniu, które zdjęcie się nadaje do paszportu.
Kolejny problem jaki napotykają petenci związany jest z odbiorem dokumentu. Dotychczas można było go uzyskać w kilkunastu miejscach. Niestety ze względu na bardzo drogie czytniki do czipów, które znajdują się w okładce paszportu punkty wydawania dokumentów ograniczono raptem do kilku.
Nowe paszporty biometryczne zaczną być wydawane od 28 sierpnia b.r.

Zobacz całość »



Augustowska Tawerna odstrasza turystów

Zobacz całość »
Turyści przyjeżdżający do Augustowa powinni mieć się na baczności i omijać z daleka niektóre lokale rozrywkowe, by nie narażać swojego zdrowia bądź życia.
Miejsca takie jak Tawerna mieszcząca się w augustowskim amfiteatrze nie przydają miastu sławy wsród turystów. W weekendowe wieczory na estradzie organizowane są dyskoteki, na które oprócz mieszkańców miasta i turystów również z Białegostoku przychodzą m.in. miejscowi chuligani. Często są to pijani i agresywni nastolatkowie poniżej 17 roku życia, dla których kupno alkoholu w pobliskich sklepach nie stanowi żadnego problemu. Wowczas łatwo i szybko dochodzi do bójek najczęściej pod pretekstem dawnych zaszłości tym bardziej, że teren ten nie jest pilnowany przez Policję. Do zdarzeń takich dochodzi prakrtycznie co tydzień.
Policjanci z miejscowej komendy wiedzą o tym, że Tawerna jest miejscem niebezpiecznym ale niewiele na to moga poradzić. - Nie możemy stać przy każdym stoliku w tym mieście - komentuje Andrzej Murawski z augustowskiej policji. Proszą tylko o powiadomienie w razie jakiegoś incydentu.

Zobacz całość »



Kraków zaprasza na 30. Targi Sztuki Ludowej

Zobacz całość »
Tym razem Kraków wita turystów na ludowo, głośno i kolorowo. Straganay z rękodziełem, grające kapele, gwar i wesoły tłum opanowały krakowski Rynek.
A wszystko za sprawą odbywających się po raz 30 jubileuszowych Targów Sztuki Ludowej, w których biorą udział goście z Polski i zagaranicy. Ostatnia niedziela poświęcona była Czechom, których stoiska cieszyły się dużym zainteresowaniem głównie ze strony naszych rodaków. Licznie odwiedzający Targi turyści również z zagranicy mogli oglądać, kupować przeróżne wyroby rękodzielnicze tj. rzeźby, wyroby garncarskie, hafty oraz podziwiać ich twórców przy pracy. Niektórzy nie mogli nadziwić się jak bardzo przacochłonne są niektóre z dzieł. Nie brakowało chętnych osób do spróbowania własnych sił np. w lepieniu z gliny co okazało się nie takie łatwe.
Targi ludowe cieszą się dużą popularnością i uznaniem. -Taki folklor to coś, co odróżnia kraje i regiony, jest interesujące, bo pokazuje różnorodność, o którą dziś coraz trudniej - mówią zachwyceni turyści z Niemiec.
Zainteresowani mają jeszcze szansę przyjechać do Krakowa i wziąć udział w Targach Sztuki Ludowej, które zakończą się 27 sierpnia albo w podobnych imprezach tj. spotkania z Kopalnią Soli w Wieliczce, Dzień Słowacki, Dzień Ziemi Łąckiej i święto z okazji 650-lecia lokacji Częstochowy.

Zobacz całość »



Problemy niepełnosprawnych podczas wakacji

Zobacz całość »
- Moje problemy zaczynają się, nim wyjdę z domu, mieszkam na I piętrze i by dostać się na dwór, muszę pokonać wąskie, strome schody - oświadczył Adam Litwinowicz z Olsztyna, który porusza się na wózku.
W Polsce niepełnosprawni odpoczywają przede wszystkim na turnusach rehabilitacyjnych, gdyż wynika to z niskich dochodów inwalidów oraz małej liczby ośrodków całkowicie dostosowanych do ich potrzeb. Często obiekty przyjazne dla wózkowiczów, nie są w pełni dostosowane do potrzeb osób sprawnych inaczej. Zdarza się, że do w pełni dostosowanego pokoju prowadzi parę schodków, bądź restauracja jest na poddaszu czy w piwnicy, a obiekt nie ma windy! Wprawdzie niepełnosprawni co roku starają się o dofinansowanie z PFRON-u na letni wypoczynek, jednak nie każdy je dostaje, ze względu na dużą liczbę chętnych. Pozatym do sprawdzonych ośrodków jeździ dużo ludzi i w dodatku często te same osoby!
Wymarzony prywatny wyjazd, stanowi również duży problem dla osób niepełnosprawnych. Główną przeszkodą okazują się, niedostosowane środki transportu. Najlepszym środkiem komunikacji, jest samochód, niestety na trasie trzeba szukać stacji paliwowych z dostosowanymi toaletami. Idealnym rozwiązaniem mogły by się okazać firmy przewozowe dla osób niepełnosprawnych, jednak obecnie jest ich za mało i są bardzo drogie (szczególnie przy dłuższych przejazdach). Poza tym znalezienie pomocników do podróży (przy karmieniu czy toalecie), jest dużym problemem. - Ja, nawet przy w miarę samodzielnej podróży, potrzebuję zawsze dwóch silniejszych chłopaków do pomocy przy wsiadaniu i wysiadaniu do autokaru - wyjaśnił Adam Litwinowicz. Najtrudniej jest jednak niepełnosprawnym podróżować koleją! Dworzec kolejowy to istny tor przeszkód - schody, stopnie... Ponadto należy poprosić w informacji, aby chorego przeprowadzono przez przejście służbowe na odpowiedni peron i do pociągu. W pociągu natomiast, często wózek można jedynie ulokować koło ubikacji! O wiele lepiej podróżuje się samolotem, gdyż na lotnisku i w czasie podróży -przydzielany jest opiekun. Jednak podczas rejsu, trzeba czuwać nad pęcherzem, ponieważ wózek znajduje się w luku bagażowego.
- Marzy mi się, by w Polsce było jak Skandynawii czy Nowej Zelandii gdzie niemal wszystkie ośrodki wypoczynkowe są dostosowane dla niepełnosprawnych gości, a nawet przygotowane do uprawiania przez nich sportów wodnych czy wspinaczki skałkowej - oznajmił Adam.

Zobacz całość »



Moda na turystykę ekstremalną

Zobacz całość »
Biura podróży, chcąc sprostać wymaganiom wspólczesnych turystów, kuszą podróżami do najbardziej niedostępnych, dzikich zakątków świata.
Obecnie dawne maleńkie, autochtoniczne wioski, zastąpiły zatłoczone kurorty, a spokojne rybackie przystanie, zmieniły się w ruchliwe porty jachtowe. Całe szczęście, że glob nie został pozbawionych jeszcze miejsc bez dróg, lotnisk i hoteli, z dziewiczą przyrodą i starymi kulturami.
Wyprawa do indiańskich osiedli w dżunglach, małych wysp na oceanach, serca Sahary czy wiecznych lodów Antarktydy, stanowi ukryte pragnienie wielu podróżników, jednak do tej pory, tylko nielicznym osobom udało się dotrzeć do tych miejsc.
Ostatnio, biura podróży wyspecjalizowane w tzw. turystyce ekstremalnej, za cenę 10 - 20 tys. zł., oferują w ciągu dwóch tygodni urlopu, zwiedzanie najbardziej odległych zakątków świata. Taka eskapada, nie wiąże się z większymi niewygodami, oczywiście poza koniecznością nocowania w hamaku w dżungli lub w namiocie na pustyni.

Zobacz całość »



Przejście graniczne w Medyce będzie zamknięte!

Zobacz całość »
Polsko - ukraińskie przejście dla pieszych w Medyce będzie we wrześniu czasowo zamknięte. Powodem jest konieczność przeprowadzenie niezbędnych prac remontowo - modernizacyjnych.
Przejście, które funkcjonuje od ośmiu lat i, z którego w ciągu doby korzysta około 12 tys. osób, nie spełnia norm stawianych przez Unię Europejską. Na październik planowany jest przyjazd międzynarodowej komisji UE, badającej przejścia na wschodniej granicy Polski. Wizytacja ma związek z przyłączeniem w najbliższym czasie naszego kraju do państw grupy Schengen i likwidacją kontroli na wewnętrznych granicach UE.
Jeśli do tego momentu przejście w Medyce nie zostaną przeprowadzone niezbędne prace modernizacyjne, zostanie ono zamknięte, gdyż nie spełni podstawowych wymogów unijnych. Jednym z głównych jest wydzielenie oddzielnego pasa dla obywateli UE. Przewidziane jest także zamontowanie bramek wykrywających metale, budowa nowego zadaszenia, balustrad i ogrodzenia. Koszt całej inwestycji szacuje się na 400 tys. zł.
- Planowane prace remontowe uniemożliwią odprawy osób korzystających z tego przejścia. O dokładnym terminie jego czasowego zamknięcia poinformujemy zainteresowanych w specjalnym komunikacie. Podczas remontu podróżni będą mogli korzystać z przejścia drogowego, ale będą musieli poruszać się pojazdami, a nie pieszo - poinformowała Joanna Budzaj z Biura Prasowego Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie.
Obecnie w Medyce trwają prace przy modernizacji i rozbudowie przejścia drogowego. Powstaje tam m.in. nowy budynek odpraw samochodów ciężarowych i plac postojowy dla 32 tirów. Modernizowana jest też droga dojazdowa, poszerzane są pasy wjazdu i wyjazdu. Koszt modernizacji wyniesie 19 mln zł.
Medyka-Szeginie jest najstarszym polsko-ukraińskim przejściem granicznym, zbudowanym w 1946 r. Brak rozbudowy infrastruktury granicznej przejście to nie spełniałoby norm europejskich.
Planowo Polska ma się znaleźć w strefie Schengen w 2007 r., ale w wyniku opóźnień w rozbudowie centralnej bazy danych w Strasburgu, termin pełnego wejścia do strefy nowych krajów członkowskich, w tym Polski, może ulec zmianie. Bez rozbudowy centralnego węzła w Strasburgu nie ruszy konieczny do obsługi rozszerzonej strefy Schengen system SIS II, stanowi on warunek zniesienia kontroli na granicach między nowymi i starymi państwami UE.

Zobacz całość »



Tall Ships Races w Szczecinie! Będziemy lepsi od Belgów?

Zobacz całość »
Szczecin stoi przed wielka szansą na wykazanie się oraz wypromowanie na arenie międzynarodowej. Jako organizator przyszłorocznych finałów Tall Ships' Races może pokazać się z jak najlepszej strony. Ale czy podoła temu zadaniu?
Szczecińskie władze mają okazję czerpać z doświadczeń na bieżąco, gdyż właśnie zakończył się 50 jubileuszowy etap Tall Ships' Races, który odbył się w Antwerpii. Antwerpia to jedno z największych europejskich miast portowych cieszące się renomą i bogatą tradycją w organizowaniu wielkich i prestiżowych imprez żeglarskich. Dlatego pozostał pewien niesmak po tym jak w kilku przypadkach Belgowie nie wywiązali się ze wszystkich obowiązków do końca.
Rozczarowanie wzbudził fakt, że nie postarano sie o dostarczenie pełnych i rzetelnych informacji dla odwiedzających w tym czasie Antwerpię turystów. Na próżno można było szukać jakichś ulotek, folderów, map lub punktów informacyjnych (jakiekolwiek informacje o imprezie otrzymali tylko i wyłącznie dziennikarze w biurze prasowym). Turystom bez informacji trudno było więc odnaleźć miejsce gdzie zacumował interesujący ich żaglowiec.
Nie najlepiej przedstawiał się stan infrastruktury. Kiepskie oznakowanie dróg, rozkopane ulice, korki, brak miejsc parkingowych, brak toalet dla turystów skutecznie utrudniały czerpanie przyjemności z uroków miasta i żeglarskiego święta. Na pocieszenie odwiedzajacy Antwerpię mogli nacieszyć oczy podczas zwiedzania Starego Miasta oraz podniebienie w licznych restauracjach, pubach i kawiarniach.
Jak na tle Antwerpii wypadnie Szczecin? Przede wszystkim ma on możliwość wyciągnięcia wniosków z błędów jakie popełnili Belgowie i postarać się zorganizować imprezę znacznie lepiej, czego dowodem są tegoroczne Dni Morza. Niestety nie dorównuje Antwerpii pod względem zabytków czy liczby lokali zdolnej przyjąć wszystkich chętnych do odwiedzenia w tym czasie nasze miasto. Zatem władze miasta muszą zorganizować imprezę tak dobrze, aby wszelkie braki Szczecina zostały niezauważone przez przyszłorocznych uczestników Tall Ships' Races.

Zobacz całość »



Uzdrowiska na sprzedaż

Zobacz całość »
Ministerstwo Skarbu Państwa przygotowuje plan przekształceń i rozwoju 27 polskich uzdrowisk. Gazeta Prawna dowiedziała się, że resort chce w poszczególnych regionach łączyć ze sobą wybrane spółki.
- Podmioty działające blisko siebie powinny funkcjonować pod jednym zarządem. Mają się raczej uzupełniać, niż ze sobą konkurować - przekonuje Paweł Piotrowski, wiceminister skarbu odpowiedzialny za sektor uzdrowisk. - Chcemy zacząć od połączenia uzdrowisk na południu Polski - przyłączyć Lądek-Długopole do trzech sanatoriów z Zespołu Uzdrowisk Kłodzkich. ZUK prosperuje bardzo dobrze, Lądek radzi sobie nieźle, ale oddział w Długopolu wymaga restrukturyzacji - mówi minister Paweł Piotrowski.
Przekształcenia obejmą także uzdrowiska z innych województw:
  • dolnośląskie - Cieplice i Świeradów,
  • podkarpackie - Iwonicz i Rymanów,
  • zachodniopomorskie - Świnoujście i Połczyn.

Piotrowski jest zdania, że w polskich sanatoriach drzemią niewykorzystane w pełni ogromne możliwości zarabiania pieniędzy na komercyjnych kuracjuszach. Najlepsze polskie sanatoria muszą zostać państwowe. Resort skarbu planuje sprzedaż najwyżej 4-5 spółek, które są najmniej wartościowe pod względem ich zasobów i możliwości osiągania zysków. Wśród nich znalazły się: Zespół Uzdrowisk Krakowskich, Wieniec, Wysowa i Horyniec.
- Od czasu komercjalizacji uzdrowisk w 1999 r. najlepszy wynik uzyskały one w 2005 r. - ponad 10 mln zł zysku. Spółki te zainwestowały dotychczas prawie 31 mln zł, w większości z samodzielnie wypracowanych środków - podaje Gazeta Prawna

Zobacz całość »



Zakaz używania telefonów komórkowych w Szwedzkiej komunikacji miejskiej

Zobacz całość »
Od 22 sierpnia 2006 r. w stolicy Szwecji obowiązuje częściowy zakaz używania telefonów komórkowych w transporcie miejskim.
Na drzwiach autobusowych, tramwajowych, wagonach metra i kolejkach dojazdowych pojawiło się szesnaście tysięcy czarno - białych naklejek ze znakiem przekreślonej komórki.
Zakaz używania telefonów objął pierwsze i ostatnie wagony metra oraz pociągów podmiejskich. W autobusach zakazana została - przestrzeń od stanowiska kierowcy do środkowych drzwi pojazdu. Władze stolicy Szwecji wprowadziły przepis na życzenie użytkowników transportu publicznego, którzy byli zmęczeni głośnymi rozmowami telefonicznymi innych pasażerów.
Podobnym zakazem objęte zostały również szwedzkie pociągi dalekobieżne. Kupując więc bilet kolejowy można wybierać nie tylko wagony dla niepalących, ale też dla nierozmawiających w czasie podróży.

Zobacz całość »



Będzie całoroczny tor saneczkowy na Równicy w Ustroniu

Zobacz całość »
- Pierwszy w Beskidach całoroczny tor saneczkowy powstaje na stoku Równicy. Będzie można na nim szaleć w każdą pogodę - zapowiada Dziennik Zachodni. - Nawet gdy lunie deszcz, albo sypnie śnieg - zapewnia prezes Spółdzielni Jelenica, która buduje tor, Andrzej Gluza.
Inwestycja rozpoczęła się w marcu tego roku i jest prowadzona przez specjalistyczną firmę z Niemiec. Tor saneczkowy gotowy będzie już we wrześniu, jednak pierwsi turyści zjadą nim w grudniu, kiedy zakończy się budowa całego kompleksu. Składają się na niego: platforma widokowa, karczma góralska, wypożyczalnia sprzętu sportowego, parking na 60 samochodów oraz być może mały wyciąg narciarski.
Tor zbudowany jest z nierdzewnych rur ułożonych w serpentyny i będzie miał 600 metrów długości. 36 dwuosobowych saneczek wyposażonych w kółka będzie się po nim poruszało z prędkością do 40 km na godzinę. By zabawa była bezpieczna, po bokach toru umieszczone zostaną siatki zabezpieczające, a na dole zjazdu automatyczna hamownia. Koszt przejazdu wynosić będzie najprawdopodobniej 4 zł. Budowa toru wyniesie około 2 mln zł, a całego kompleksu - 10 mln. zł.
Tor na Równicy będzie konkurencją dla letniego toru saneczkowego, który działa od 1997 roku przy górnej stacji kolei linowej na Czantorii. Jego długość wynosi 710 m i składa się z 60 saneczek.
Na samej Czantorii też jednak szykują się zmiany, gdyż we wrześniu rozpocznie się budowa nowoczesnej kolei linowej. Obecnie podwójne krzesełka wyjeżdżają na Czantorię w 15 minut, a nowe, poczwórne z wygodnymi kanapowymi siedziskami, będą wywoziły turystów w pięć minut. Inwestycja pochłonie około 15 mln zł - czytamy w Dzienniku Zachodnim.

Zobacz całość »



Władze Częstochowy chcą wybudować lotnisko w Rudnikach

Zobacz całość »
Częstochowskie władze chcą przejąć lub kupić dawne wojskowe lotnisko w podczęstochowskich Rudnikach, gdzie miałby powstać regionalny port lotniczy. Obecnie lotnisko należy do prywatnej firmy, jednak samorządowcy liczą na unieważnienie transakcji sprzedaży, którą zakwestionowała NIK.
W poniedziałek wysłane zostały listy do szefów resortów obrony narodowej i transportu. Prezydent Częstochowy, starosta powiatu częstochowskiego i wójt gminy przedstawili w nich swoją propozycją przejęcia lub kupna lotniska w razie anulowania nieprawnej transakcji.
- Prezydent Częstochowy Tadeusz Wrona wraz z prezesem częstochowskiego aeroklubu już trzy lata temu przygotowali koncepcję zagospodarowania powojskowego lotniska. Jednak AMW bez powiadomienia samorządu sprzedała jego teren prywatnej firmie - powiedział Tomasz Kucharski z częstochowskiego magistratu. Szansa na odzyskanie lotniska pojawiła, gdy transakcjami AMW zajęła się NIK. Zakwestionowano m.in. legalność zbycia przez AMW lotniska w Rudnikach na rzecz spółki Bosacka Development - dodał.
Nieścisłości dotyczą braku tytułu przez AMW do sprzedaży tej nieruchomości oraz zbycia lotniska poprzez wniesienie go jako aport do spółki z prywatnym biznesmenem, a potem odsprzedaż mu udziałów w spółce. - Wartość koniecznych inwestycji, m.in. nowych obiektów oraz aparatury lotniskowej, to ok. 10-15 mln zł. - powiedział prezes Aeroklubu Częstochowskiego, Włodzimierz Skalik.
Samorządowcy podkreślają, że zagospodarowanie lotniska umożliwia powstanie koniecznej infrastruktury do obsługi ruchu pasażerskiego. Niedaleko przebiega bowiem droga krajowa nr 1 oraz linia kolejowa, w ciągu kilku lat ma też powstać autostrada A 1 wraz z węzłem komunikacyjnym. Samorządowcy podkreślają jednocześnie, że lotnisko nie byłoby też konkurencją dla szybko rozwijającego się, odległego o ponad 60 km, portu lotniczego w Pyrzowicach. Tamten port może bowiem przyjmować nawet największe samoloty świata, w 2005 roku przyjęło 1,1 mln pasażerów. Natomiast Regionalny Port Lotniczy w Rudnikach prócz działalności pasażerskiej, czarterowej i taksówkowej miałby również na małą skalę obsługiwać transport towarowy, a także loty szkoleniowo - sportowe oraz ratunkowe.
Samorządowcy zakładają już przygotowanie koncepcji działania lotniska oraz powołanie podmiotu nim zarządzającego. Następnie konieczne będzie opracowanie dokumentacji projektowej. - Częściowo zamierzamy wzorować się na innych podobnych lotniskach, który powstały w ostatnim czasie i dobrze funkcjonują - np. w Lublinku obok Łodzi - wyjaśnił Kucharski.
W Polsce jest w chwili obecnej 12 portów lotniczych - warszawskie Okęcie i 11 regionalnych - oraz 41 lotnisk lokalnych, z czego 36 to lotniska aeroklubowe, cztery przemysłowe i jedno prywatne.

Zobacz całość »



Turystyczny boom na Tatry i Kraków

Zobacz całość »
- Rośnie liczba turystów zagranicznych zwiedzających Polskę indywidualnie - mówi Bogusława Siwadłowska przewodniczka po Krakowie z znacznym stażem. - Jest mniej wycieczek szkolnych, tak charakterystycznych dla krakowskiej wiosny - pisze TTG.
Po Krakowie turystów oprowadza około 800 przewodników i nieokreślona liczba "piratów" bez uprawnień. Najbardziej oblegany jest Wawel, ale problemem jest to, ze może przyjąc tylu turystów ilu pozwolą... konserwatorzy. - Dla każdej z naszych pięciu stałych wystaw określony został precyzyjnie limit zwiedzających - mówi Anna Chochulska z działu oświatowego wawelskiego muzeum. Dlatego tabuny zainteresowanych widzimy głównie na dziedzińcu. - Oczywiście, zdajemy sobie sprawę z rozczarowania tych, którzy do komnat się nie dostali, ale zabytkowe wnętrza, meble i obrazy wymagają wyjątkowo starannej opieki - dodaje.
Ogromnym zaintersowaniem cieszy się dzieło Leonarda da Vinci - do "Damy z gronostajem" w Muzeum Czartoryskich ustawiają się kolejki. Od kilku lat szczególnie nawiedzany jest również krakowski Kazimierz. Stara dzielnica żydowska jest miejscem wyjątkowym, które z roku na rok ściąga wielu turystów z całego świata, przy okazji wielu turystów trafia na plac Wolnica.
- Tylko w tym roku, w lipcu i sierpniu odnotowaliśmy 20-30% więcej zwiedzających nie w roku ubiegłym - stwierdza Ewa Fyderek z mieszczącego się tam Muzeum Etnograficznego. - Dla wielu obcokrajowców polska sztuka ludowa bywa często objawieniem. Pewien pan, zachwycony naszą rekonstrukcją wnętrz, zapragnął nawet zamieszkać w jednym z nich! - dodaje.
Tłumy turystów są również w Tatrzańskim Parku Narodowym, choć tam w wakacyjnych miesiącach stan podwyższonej gotowości utrzymywać trzeba już od dwóch lat. Dwa i pół miliona wejść rocznie to liczba bliska granicy wytrzymałości parku - mówi Stanisław Czubernat zastępca dyrektora TPN. - Prawdziwy horror mieliśmy w miniony długi weekend - mówi - gdy zjawiło się prawie 40 tys. turystów, choć rekord z 2001 roku nie został pobity. Wtedy było to 55 tys. osób, ale nie chcielibyśmy by Park, a szczególnie przerażone świstaki, przeżywał ponownie coś takiego - dodaje.
Na nadmiar klientów nie narzekają z kolei Polskie Koleje Linowe. Nie jest ich w tym roku więcej ani mniej, ale to już kwestia pojemności wagoników, w których więcej turystów po prostu się nie zmieści.

Zobacz całość »



Pomysły na biznes z branży turystycznej: gondole, statki i łodzie dla turystów

Zobacz całość »
Polska posiada idealne warunki naturalne do uprawiania rozwoju żeglugi zarówno morskiej jak i śródlądowej. Ci, którzy postanowili zająć się organizowaniem tej formy wypoczynku wiedzą jednak, że nie jest to łatwy kawałek chleba. Podczas krótkiego w Polsce sezonu trwającego od 2 do 4 miesięcy trzeba zarobić tyle, żeby można było się utrzymać przez resztę roku. Jest jednak coś co sprawia, że pomimo wielu problemów związanych z pogodą, brakiem odpowiednich pracowników czy nieuczciwą konkurencją turystyka żeglugowa powoli się rozwija.
Gdyby nie pasja dla pływania łodziami i statkami lub tradycje rodzinne, wiele osób które postawiło na tę formę działalności turystycznej nie przetrwałoby dłużej niż jeden sezon. Takim przykładem jest Żegluga Puławska, firma Jerzego i Leszka Skorków, którzy po odejściu od konkurencji od czterech lat obsługują ją własną jednostkę (już drugą) na trasie Puławy - Kazimierz Dolny - Puławy. Swoją ofertę wzbogacili o organizację imprez, wieczorków tanecznych często przy akompaniamencie orkiestry. Do tego - na brzegu mamy przygotowane stanowisko do grillowania i miejsce na ognisko - dodaje kapitan Jerzy Skorek. Do dyspozycji jest barek z napojami i słodyczami. Cena biletu za wycieczkę ich statkiem wynosi 14 zł od osoby dorosłej i 8 zł od dzieci.
Miłość do żeglarstwa była również powodem, dla którego już 14 lat pan Henryk Widomski z Lublina prowadzi swoją działalność na Zalewie Zemborzyckim. Może on wykonać do dziewięciu rejsów na dzień, w zależności od zainteresowania turystów. Pobiera opłaty wysokości 6 zł od osoby dorosłej i 4 zł od dziecka.
Podobnie było w przypadku Bronisława Domnika pochodzącego z rodziny o tradycjach rybackich, który z branżą związany jest już ponad osiem lat. Ciągle inwestuje zarobione na statkach pieniądze w zakup nowych jednostek. Jego firma Żegluga Helska wynajmuje również łodzie dla klientów indywidualnych świadcząc jednocześnie usługi kateringowe. - Jesteśmy w stanie spełnić każde, najbardziej nawet wyszukane zamówienie, np. zorganizować weselne przyjęcie, co modne jest np. w Holandii, gdzie młoda para zaprasza rodzinę i przyjaciół na uroczyste spotkanie właśnie na statku - przekonuje właściel. Ceny biletów niestety odpowiednio kosztują. Za 45-cio minutowy rejs trzeba zapłacić: 12 zł za bilet normalny, 10 zł za ulgowy i 7 zł dla dzieci.
Swoje hobby żeglarskie z pracą łączą dwaj inni przedsiębiorcy Tadeusz Prokop i Rafał Hordejuk. Pierwszy z nich posiada dwa statki pasażerskie, którymi przewozi turystów na krótkie 30-to minutowe wycieczki po okolicach Sandomierza oraz na trwające 6 godzin rejsy do Baranowa Sandomierskiego lub Annopola. Cena takiej wyprawy jest wysoka bo aż 850zł dlatego jest realizowana dopiero wtedy gdy zbierze się odpowiednia liczba chętnych.
Drugi z wymienionych przedsiębiorców mieszka we Wrocławiu i oferuje codziennie przewozy gondolami po Odrze. Jedną gondolą może przepłynąć do 30 osób jednorazowo. Wycieczka trwa 45 minut i kosztuje 7 zł od osoby. Dziennie pan Hordejuk może wykonać do 10 takich przejażdżek. Dodatkowo organizuje wieczory kawalerskie lub panieńskie oraz kursy wieczorne.
W tej branży trzeba być konkurencyjnym i umieć przyciągnąć klientów. Stąd ciekawe i różnorodne atrakcje towarzyszące. W celu dotarcia do większej ilości klientów właściciele firm nawiązują współpracę z lokalnymi biurami podróży lub organizacjami turystycznymi np. PTTK.
Największą przeszkodą w rozwijaniu turystyki wodnej są wysokie koszty. Na zakup statków i łodzi potrzeba dużych pieniędzy średnio od 100 do 300 tyś. zł za jednostkę. Tylko za jedną gondolę pan Hordejuk zapłacił 200 tyś. zł plus koszt projektu 100 tyś. zł. Do tego dochodzą wysokie ceny paliwa. Widać jak poważne są to pieniądze dlatego właściciele firm szukają nowych rozwiązań na pozyskanie większej ilości zleceń np. organizowanie wypraw firmowych i wygenerowanie większych zysków.
Jednak największym utrudnieniem omawianej branży jest wszechobecna nieuczciwa konkurencja. Nad Bałtykiem poza sezonem połowów właściciele kutrów rybackich wożą turystów na wycieczki podbierając tym samym klientów przedsiębiorstwom turystycznym takim jak Żegluga Helska.
Pomimo wielu kłopotów prognozy dla turystki wodnej są pomyślne. Właściciele firm działających w tej branży planują dalsze inwestycje oraz rozwój swojej działalności. Widzą jak po otwarciu granic po akcesji naszego kraju do UE przybywa zagranicznych turystów. Z nimi wiążą swoją nadzieję. Tymczasem uczą sie języków obcych i szukają nowych pomysłów na wzbogacenie swojej oferty oraz poszerzenie zakresu świadczonych usług. Niedługo zaczną przygotowywać się do zakończenia sezonu i podliczać zyski.

Zobacz całość »



Zakaz kąpieli w zachodniopomorskim

Zobacz całość »
- Zanieczyszczenie wody bakteriami coli była przyczyną wprowadzenia zakazu kąpieli na kolejnym kąpielisku Pomorza Zachodniego. Nie wolno kąpać się w jeziorze Chłop w miejscowości Osetna - poinformował zastępca Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w Szczecinie Kazimierz Brzeski.
To kolejne już kąpielisko w zachodniopomorskim, na którym sanepid w ciągu ostatnich dni zakazał kąpieli. Od poniedziałku nie wolno kąpać się też na wyspie Wolin z powodu zakażenia wody pałeczkami salmonelli. W całym regionie zakaz kąpieli obowiązuje na dziesięciu kąpieliskach.
W tym sezonie w zachodniopomorskim sanepid wprowadzał zakaz kąpieli ponad dwadzieścia razy. To bardzo dużo w porównaniu z ubiegłym rokiem, kiedy interwencje odbyły się zaledwie kilka razy. Wpływ na to miały wysokie temperatury powietrza i wody w lipcu oraz brak wiatru.
- Wysoka temperatura wody sprawia, że bakterie mają dobre warunki rozwoju i szybko się namnażają - wyjaśnił kierownik oddziału higieny komunalnej Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Szczecinie Ryszard Kolmer.
Według Ryszarda Kolmera zanieczyszczenie wód morskich sinicami pojawiło się na Pomorzu Zachodnim po raz pierwszy od wielu lat. Zakwit tych glonów jest bowiem charakterystyczny dla woj. pomorskiego i okolic Gdańska.
W chwili obecnej zakaz kąpieli obowiązuje na jeziorze Chłop, nad Zalewem Szczecińskim w kąpieliskach Trzebież, Czarnocin i Stepnica, w Wegorzynie oraz na szczecińskim kąpielisku Dziewoklicz i w Wolinie.
Stacje sanepidu kontrolują wodę co dwa tygodnie. Zakaz kąpieli obowiązuje do odwołania.

Zobacz całość »



Kolejne pożary w Grecji!

Zobacz całość »
W czwartek wybuchł kolejny pożar w Grecji, strażacy wciąż walczą z dwoma pożarami w innych częściach kraju. Ogień wybuchł w pobliżu miasta Megalopoli na półwyspie Peloponeskim. Do tej pory opanował lasy jodłowe na górze Mainalo. Okolice te położone są daleko od morza, co utrudnia nabieranie wody przez samoloty gaśnicze.
Władze twierdzą, że dwa inne pożary na Peloponezie nie zagrażają terenom mieszkalnym.
Strażacy walczą z pożarem w Lakonii na południu Grecji, gdzie płomienie spaliły dotychczas 8 ha i zniszczyły setki domów w kilku wioskach. Ewakuowano pięć miejscowości i okoliczne hotele. W całym regionie przerwano też dopływ prądu z powodu zniszczenia sieci energetycznej.
Na północy Grecji ciągle panuje pożar, który wymusił ewakuację tysięcy mieszkańców i turystów na półwyspie Chalcydyckim.
Eksperci twierdzą, że naprawienie szkód wyrządzonych przez pożar może potrwać nawet 50 lat.

Zobacz całość »



Zakazy kąpieli w beskidzkich rzekach!

Zobacz całość »
Powiatowe Stacji Sanitarno - Epidemiologiczne z Bielska-Białej, Cieszyna i Żywca ponownie ostrzegły przed kąpielą w niektórych rzekach ze względu na obecność w nich bakterii niebezpiecznych dla zdrowia.
Kąpiel zakazana jest w następujących miejscach w powiecie bielskim:
  • rzeka Biała w Bielsku-Białej
  • rzeka Żylica od Szczyrku do Buczkowic
  • rzeka Soła od Hecznarowic do Wilamowic

W rzekach tych wykryte zostały bakterie kałowe, oraz salmonella.
Na Śląsku Cieszyńskim epidemiolodzy odradzają kąpiele w Wiśle w Ustroniu. Poprawiła się natomiast czystość wody w Brennicy w Brennej oraz w Wiśle w Wiśle i Ochabach.
W powiecie żywieckim sanepid zakazał kąpieli w Sole w okolicach jazu w Wegierskiej Górce oraz w Żywcu i w rzece Koszarawa w Żywcu przy amfiteatrze.

Zobacz całość »



Turyści bronią sprzedawców fałszywek we Włoszech

Zobacz całość »
W Rimini nad Adriatykiem kilkuset plażowiczów stanęło w obronie handlarzy, sprzedających podrobione artykuły znanych firm. Doszło do szamotaniny ze strażnikami miejskimi, którzy towar skonfiskowali.
O awanturze, która zakończyła się zatrzymaniem dwóch najbardziej agresywnych turystów pisze dziennik La Repubblica:
W sobotę dwunastu strażników miejskich zostało obrzuconych wyzwiskami i oplutych przez tłum turystów, opalających się na jednej z plaż w Rimini. Funkcjonariusze straży miejskiej, którzy przyszli tam, by skontrolować grupę pochodzących z Senegalu, Chin i Bangladeszu handlarzy, byli bezradni wobec napierającego tłumu. Nazwani między innymi "faszystami" i upokorzeni strażnicy zostali zmuszeni do pozostawienia skonfiskowanych torebek - podróbek znanych firm i innych towarów, a następnie wezwali na pomoc oddział policji. Dopiero ona przywróciła spokój na plaży zatrzymując dwóch młodych mężczyzn, którzy byli szczególnie agresywni. Sami handlarze uciekli.
Straż miejska w Rimini jest wstrząśnieta tym incydentem. - Nie chcemy takich turystów. Nasze miasto ich nie potrzebuje. Niech zostaną w domu - powiedział szef strażników Roberto Bagini. Zaatakowali nas bo za parę euro chcieli kupić podrobione towary - dodał.
Incydent, który miał miejsce w Rimini, potwierdza, że straż miejska przegrywa walkę wypowiedzianą handlarzom. Straż miejska i policja ma prawo karać również klientów nielegalnych sprzedawców, którzy coraz częściej dają społeczne przyzwolenie na sprzedaż podróbek.

Zobacz całość »



::: 2006-08-26 :::


Emisja 500.000 akcji Sfinksa nie została zarejestrowana

Zobacz całość »
Sąd Rejonowy w Łodzi odmówił zarejestrowania emisji 500 tys. akcji serii F spółki Sfinx Polska, która prowadzi sieć restauracji Sphinx oraz Chłopskie Jadło. Firma zapowiedziała apelację.
Przyczyną odmowy rejestracji było zakwestionowanie przez sąd pierwszej instancji formy oświadczenia o akceptacji treści statutu spółki przez inwestorów, który został złożony w trakcie publicznej oferty. Jednak Sfinks wyznał, że sąd nie wniósł zastrzeżeń do treści oraz zawartości żadnych złożonych dokumentów.
Sfinks poinformował - Zarząd spółki, po dokonaniu oceny sytuacji i uzyskaniu porady prawnej, postanowił wnieść apelację od postanowienia Sądu Rejestrowego. Całość środków pochodzących z emisji akcji serii F jest obecnie zdeponowana na zablokowanym rachunku subskrypcyjnym i pozostanie tam do czasu rozpoznania apelacji, a spółka nie będzie wykorzystywała tych środków w toku działalności operacyjnej i inwestycyjnej.
Akcje serii F spółka wyemitowała na przełomie maja i czerwca bieżącego roku po 28 zł za sztukę. Prawa do tych akcji są notowane na GPW. W sumie ze wszystkich wpłat zebrano 14 mln zł złotych.
Jednocześnie zarząd spółki przygotowuje dla posiadaczy praw do akcji serii F ofertę zamiany ich na taką samą liczbę w pełni zarejestrowanych akcji nowej emisji. Sfinks wyjaśnił - Po uzyskaniu zgody Walnego Zgromadzenia Spółki, nowe akcje będą udostępnione z kapitału warunkowego utworzonego w tym celu. Spółka będzie gotowa do przeprowadzenia zamiany w ciągu około 2 miesięcy, zgodnie z przyjętym przez zarząd spółki harmonogramem.
Zamiana ma zostać przeprowadzona w przypadku prawomocnego zakończenia postępowania odmową wpisu. Posiadacze praw do akcji serii F nie poniosą żadnych kosztów związanych z ewentualną zamianą. Piotr Mikołajczyk, prezes Sfinks Polska tłumaczy - Oznacza to, że nawet w przypadku ewentualnej niekorzystnej dla nas decyzji sądu wyższej instancji, staną się oni posiadaczami w pełni zarejestrowanych akcji nowej emisji najpóźniej w przeciągu dwóch miesięcy.
Spółka zaznaczyła, że przesuniecie terminu wpływu środków pochodzących z emisji nie wpłynie negatywnie na realizację prognozy wyników na 2006 roku. Dodał, że wyniki spółki po pierwszym półroczu były zgodne z założonym planem.
Przez pierwsze sześć miesięcy firma uzyskała 71 mln zł przychodów, co daje 43% przychodów zaplanowanych na cały 2006 rok oraz wykazała 5,5 mln zł zysku netto, co stanowi 47% zaplanowanego zysku netto.
Spółka nie zmieni także planu otwarcia nowych restauracji. Mikołajczyk zaznaczył - Wpływy z oferty, zgodnie z naszymi wcześniejszymi zapowiedziami, mają zostać przeznaczone na zdynamizowanie rozwoju w przyszłym roku i nic się pod tym względem nie zmienia.

Zobacz całość »



::: 2006-08-27 :::


Zamach w Bagdadzieprzy hotelu Palestine - pięć osób nie żyje

Zobacz całość »
Pięć osób zginęło, a 15 zostało rannych przed południem w Bagdadzie, gdy w pobliżu wejścia do hotelu Palestine eksplodował mikrobus - podało irackie ministerstwo spraw zagranicznych. Badane są okoliczności zdarzenia. Obecnie brana jest pod uwagę hipoteza, że celem wybuchu byli jadący mikrobusem pasażerowie, a nie goście hotelowi. Iracka telewizja Iraqia poinformowała z kolei, że był to zamach samobójczy.
Autobusy kursujące po Bagdadzie i do szyickich miast na południu kraju są częstym celem ataków sunnickich rebeliantów. Tydzień wcześniej w niedzielę w Bagdadzie w zamachu bombowym na dziennik rządowy Al-Sabah zginęły dwie osoby, a 20 zostało rannych.
W sobotę natomiast kilkuset szejków stojących na czele klanów i plemion podpisało w Bagdadzie na apel premiera Nuriego al- Malikiego "pakt honorowy", udzielając w ten sposób poparcia rządowemu planowi pojednania narodowego.
Szejkowie, którzy w tradycyjnym irackim systemie plemiennym posiadają rzeczywistą władzę i autorytet, obiecali podjąć wysiłki w celu położenia kresu przemocy, która codziennie wykrwawia kraj.

Zobacz całość »



Mistrzostwa Europy w piłce nożnej 2012 w Szwecji i Norwegii?

Zobacz całość »
Norwegia i Szwecja postanowiły wspólnie starać się o organizację piłkarskich mistrzostw Europy w roku 2016.
- Już raz się staraliśmy razem z Danią, Norwegią i Finlandią o organizację mistrzostw w 2008 roku lecz wygrała Szwajcaria z Austrią. Zrozumieliśmy, że rozgrywanie turnieju w czterech krajach to zbyt dużo. Dlatego teraz postanowiliśmy zrobić to wspólnie z Norwegią - powiedział sekretarz generalny szwedzkiej federacji piłkarskiej Sune Hellstroemer.
Powodem zgłoszenia obu krajów do wspólnej organizacji ME jest zbyt mała liczba odpowiednich stadionów w Szwecji.
- UEFA wymaga, aby organizator ME dysponował ośmioma stadionami z pojemnością dla co najmniej 30.000 widzów. Ten standard mają obecnie tylko dwa stadiony w Szwecji: Rasunda w Sztokholmie i Ullevi w Goeteborgu. Za dwa lata powstanie jednak nowoczesny stadion w Malmoe. Stadion Ullevi może być zmodernizowany, osiągnąć pojemność 60.000 widzów, wystarczającą na finał mistrzostw. Razem z Norwegią jesteśmy w stanie wypełnić te wymagania - powiedział Hellstroemer.
Karen Espelund, sekretarz norweskiego związku piłki nożnej, z optymizmem odnosi się do szwedzkiej propozycji. - Dwa norweskie stadiony, Ullevaal w Oslo i Lerkendal w Trondheim mogą zostać zmodernizowane, a pozostałe obiekty mogą zostać wybudowane. Szwecja jest dla nas naturalnym partnerem, ponieważ jesteśmy zbyt małym krajem i sami nie dalibyśmy sobie rady ze zorganizowaniem mistrzostw.
Sierpniowe lekkoatletyczne mistrzostwa Europy w Goeteborgu na stadionie Ullevi odegrały znaczną rolę promocyjną, która zdaniem szwedzkich działaczy powinna mieć wpływ na decyzję o organizacji ME 2012.
- Drugim takim ważnym elementem mogą być mistrzostwa Europy U-21 w roku 2009, o których organizację się staramy i mamy duże szanse. Decyzja zapadnie w październiku - powiedział Hellstroemer.

Zobacz całość »



Z Warszawy do Gdyni w 133 minuty!

Zobacz całość »
PKP Polskie Linie Kolejowe oraz pełnomocnik konsorcjum Biuro Projektów Komunikacyjnych w Poznaniu sp.z o.o. podpisały umowę w sprawie modernizacji części odcinka magistrali kolejowej E65 Warszawa-Gdańsk. Projekt budowlany ma kosztować 6,19 mln euro.
Kontrakt dotyczyć będzie odcinka Iłowo - Rybno Pomorskie, o łącznej długości 53,7 km. W 85 proc. projekt ma być dofinansowany z funduszy Unii Europejskiej. Prace projektowe obejmują opracowanie projektu budowlanego i dokumentacji przetargowej na wykonanie robót.
- Celem podpisanej w czwartek umowy jest opracowanie dokumentacji projektowej i przetargowej na roboty budowlane związane z modernizacją odcinka linii E65 na obszarze lokalnego centrum sterowania w Działdowie - powiedział dyrektor Biura Przygotowania Inwestycji PKP Polskie Linie Kolejowe SA Przemysław Schaefer
Dyrektor Schaefer wyjaśnił, że kontrakt związany jest ściśle z modernizacją całej magistrali kolejowej Warszawa-Gdańsk. Odcinek z Warszawy do Gdyni liczy 344 km, inwestycja podzielona została na osiem etapów.
- Ze środków UE, przeznaczonych na lata 2004-2006 (chodzi o kwotę 470 mln euro) mają być realizowane trzy odcinki: Nasielsk, Działdowo, Tczew oraz pierwszy etap modernizacji stacji Gdynia. Modernizacja pozostałych odcinków: Ciechanów, Iława, Malbork, Gdańsk będzie realizowana ze środków UE przeznaczonych na lata 2007-2013. Zakończenie całej inwestycji powinno nastąpić do 2015 r. - dodał Schaefer.
Zdaniem dyrektora modernizacja przyczyni się do skrócenia czasu jazdy pociągów. Na odcinku Warszawa-Nasielsk czas jazdy skróci się do 30 minut, a trasę Warszawa Gdynia można będzie pokonać w jedynie 133 minut - obecnie podróż trwa 4 godziny.

Zobacz całość »