Aktualności
Ogłoszenia
Wyszukiwarka
Obecnie jest zindeksowane 33318 aktualności
Archwium aktualności
2007-07-30 do 2007-08-04
(rok 2007, tydzień 31)
Zmień tydzień Zmień rok
Lista aktualności:
::: 2007-07-30 :::
British Airways: koniec sponsorowania reprezentacji piłki nożnej?
Zobacz całość »Jak podaje Sky News brytyjskie linie lotnicze British Airways myślą o wycofaniu się ze sponsorowania piłkarskiej reprezentacji Anglii, ponieważ nie chcą być kojarzone z porażką.
- BA chce uchodzić za światowego lidera, a nie za ćwierćfinalistę - powiedział w telewizji sportowy komentator Ellis Cashmore.
- Nawet tak duży przewoźnik jak BA ma ograniczone środki na sponsoring, dlatego będzie starał się wydać je tam, gdzie jak sądzi najwięcej osiągnie - komentuje ekspert od marketingu w sporcie Allyson Stewart-Allen. Uważa on również, że prawdziwym powodem wycofania się brytyjskich linii ze sponsorowania reprezentacji jest chęć zostania jednym z oficjalnych sponsorów olimpiady 2012 roku w Londynie.
Jednak nie będzie to zbyt wielka pociecha dla angielskiego związku piłki nożnej FA, który obecnie poszukuje nowego sponsora, po odejściu największego towarzystwa hipotecznego Nationwide.
Również PepsiCo podjęło decyzję o rezygnacji sponsorowania reprezentacji Anglii po tegorocznym mundialu w Niemczech.
Wizja lokalna tragedii we Francji
Zobacz całość »Na miejsce wypadku w Grenoble pojechali polscy prokuratorzy i biegli, którzy będą brać udział w śledztwie odnośnie przyczyn wypadku. Już dziś prawdopodobnie będzie tam przygotowywana i organizowana wizja lokalna.
Rafał Wardziński - pełnomocnik marszałka województwa zachodniopomorskiego w wywiadzie dla Polskiego Radia - powiedział, iż po dotarciu polskich prokuratorów na miejsce zdarzenia, niezwłocznie zostaną przeprowadzone czynności wizji, ale oczywiście w obecności prokuratury francuskiej.
Dla ułatwienia identyfikacji ciał 26 ofiar wypadku, zostaną jutro do Grenoble wysłane próbki kodów DNA. O identyfikacji za pomocą DNA zadecydowali francuscy prokuratorzy. 6 sierpnia będą badane szczątki autokaru. Jego wrak jest obecnie w koszarach wojskowych w Grenoble.
Turystyka w parze ze sportem
Zobacz całość »Dział turystyki został przesunięty z resortu gospodarki do ministerstwa sportu. POT jest zdania, że jest to bardzo dobra decyzja, gdyż teraz sprawy turystyki będą bardziej dostrzegane.
Andrzeja Saji z Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego (IGHP) uważa, że do tej pory turystyka była poważnie zaniedbywana przez resort gospodarki, który jest ministerstwem dużym i ważniejsze dla niego były gaz czy energetyka. Teraz problemy turystyki będą lepiej dostrzegane przez szefa resortu. Wiceprezes Polskiej Organizacji Turystyki stwierdził, iż lepiej jest dla turystyki, gdy będzie ona zajmować drugie miejsce w resorcie, zaraz za sportem, niż gdyby nadal była na ostatnich miejscach listy Ministerstwa Gospodarki. Podkreślił też, że Polska to kraj przyjazny i atrakcyjny dla turystów, dlatego powinien być lepiej promowany za granicą.
Nowy resort ma zająć się także przygotowaniami do Euro 2012, czyli imprezy o znaczeniu także turystycznym.
Nowa moda wśród młodych Polaków - śluby w Rzymie
Zobacz całość »Wśród polskich nowożeńców zapanowała nowa moda: śluby w kościołach Wiecznego Miasta. Ksiądz Grzegorz Ryngwelski z rzymskiego kościoła św. Stanisława Biskupa Męczennika potwierdza zainteresowanie ślubami w Rzymie, tylko w jego parafii na ślub czeka w kolejce 30 polskich par. Gazeta "Metro" ostrzega jednak przed naciągaczami, którzy obiecują ceremonię w Watykanie czy nawet u samego papieża.
Według obliczeń wikariatu, który rejestruje wszystkie śluby w Wiecznym Mieście, w tym roku związek małżeński może sobie zawrzeć nawet 150 polskich par, czyli ponad dwa razy więcej niż w roku ubiegłym. Chętnych jest znacznie więcej, ale wielu rezygnuje z powodu długotrwałych formalności. Do proboszcza wybranego rzymskiego kościoła trzeba przesłać ksera swoich dowodów, pozwolenia od proboszczów z Polski i list motywacyjny tłumaczący, dlaczego chce się zawrzeć związek małżeński akurat w tej świątyni. Najczęstszym powodem jest "przywiązanie duchowe do papieża Jana Pawła II". Narzeczeni muszą mieć akceptację polskiego biskupa, a na nią trzeba poczekać nawet i dwa miesiące. Włoski proboszcz również musi uzyskać zezwolenie ze swojej kurii - co może trwać kolejny kwartał i nie ma pewności, że zgoda nadejdzie.
Przed rozpoczęciem procedury w Rzymie, warto wziąć ślub cywilny w Polsce. Procedura ślubu konkordatowego we Włoszech jest długa, a potem uznanie go przez polskie urzędy wiąże się ze stosami dokumentów i miesiącami czekania. Sprawa komplikuje się, gdy para nie zna języka włoskiego, bo wtedy trzeba poszukać księdza polskojęzycznego, który ma licencję na udzielanie ślubów w Rzymie, a takich księży jest tam tylko dwóch.
Warszawiacy wolą lotnisko w Balicach?
Zobacz całość »Warszawiacy wolą odlatywać z podkrakowskich Balic niż z warszawskiej Etiudy. Podróż na południe jest wygodniejsza i szybsza niż czekanie w tłoku na modernizowanym Okęciu - pisze "Gazeta Krakowska ". W hali odlotów lub terminalu tanich linii lotniczych Etiuda na odprawę turyści czekają nawet cztery godziny, a przejazd pociągiem z Warszawy do Krakowa trwa godzinę krócej.
Powodów, dla których mieszkańcy stolicy wybierają Balice jest kilka: np. to, że krakowskie lotnisko obsługuje więcej tanich linii lotniczych niż Okęcie. Decyduje jednak dramatyczna sytuacja na warszawskim lotnisku. Dawid Sudalski, rzecznik prasowy Aero.pl potwierdza zainteresowanie warszawiaków Krakowem, mimo że koszt podróży wzrasta 104 zł w jedną stronę.
Warszawski terminal 2 - dla ruchu międzynarodowego, miał być gotowy już półtora roku temu. Wybudowany został z ponad rocznym opóźnieniem, ale pasażerowie nadal nie mogą z niego korzystać. Straż pożarna nie dopuściła lotniska do użytku z powodu usterek. Zastrzeżenia budzi m.in. źle działający monitoring oraz tzw. system statystyki bagażu. W nowym terminalu działa więc tylko hala przylotów, a odprawy osób odlatujących odbywają się w terminalu wybudowanym 15 lat temu, w którym można odprawić rocznie 3,5 mln ludzi, o obecnie odprawia się ich 7 mln. Jeszcze gorszy tłok jest na lotnisku Etiuda przeznaczonym dla tanich linii lotniczych. Odciążyć miało je podwarszawskie lotnisko Modlin, ale z powodu protestów ekologów jego budowa rozpocznie się dopiero w przyszłym roku.
Od 20 lipca turyści ze stolicy mają jeszcze jeden powód, dla którego warto wybrać lotnisko w Krakowie. Jest nim nowa hala odlotów dla wylatujących do krajów Unii Europejskiej. Inwestycja ta okazała się niezbędna, bo Balice rozwijają się dynamicznie. Krakowskie lotnisko w ubiegłym roku obsłużyło 2,4 mln pasażerów, a w tym roku ma być ich nawet 3 mln. Trwają również prace nad dalszą rozbudową lotniska, która ruszy już w przyszłym roku, a zakończy się w 2010 r. Nowy terminal będzie mógł obsłużyć nawet 8 mln pasażerów rocznie - twierdzi rzecznik Portu Lotniczego Balice Piotr Pietrzak.
Niezależnie od tłoku na warszawskim Okęciu, specjaliści oceniają, że odpływ pasażerów z Warszawy to stały trend. Klienci poszukują wygodniejszych połączeń, a przewoźnicy wybierają tańsze porty lotnicze i tworzą nowe trasy. Sprawia, że rozwijają się lotniska lokalne, także te mniejsze od Balic - twierdzi Sudalski.
Dzieci 2 dni czekały na autokar
Zobacz całość »37 harcerzy w wieku od 14 do 16 lat, ich rodzice oraz opiekunowie dwa dni z przerwami oczekiwali przed Pałacem Młodzieży w Łodzi na sprawny autokar, który dowiezie młodzież na obóz - czytamy w Expresie Ilustrowanym.
Młodzież ze szczepu "Jodły" hufca Łódź Polesie, w sobotę o 6 rano miała wyjechać na obóz harcerski do Wenecji koło Morąga. W ponad siedmiogodzinną podróż harcerze wyruszyli dopiero 30 godzin później. Na miejsce zbiórki podstawiano po kolei trzy autokary, ale każdy z nich miał usterki, które uniemożliwiały bezpieczną podróż. Dopiero czwarty pojazd, należący do innej firmy przewozowej, zabrał w niedzielę w południe harcerzy na Mazury.
Pierwszy autokar miał łyse opony, niesprawne hamulce i odpadający błotnik. Policjanci odesłali go do naprawy, miał wrócić po dzieci około godz. 11. Okazało się jednak, że naprawy nie da się wykonać w kilka godzin. Zamówiono więc drugi autokar, który miał być na miejscu zbiórki około 15-tej. W tym pojeździe policjanci odkryli niesprawne hamulce i jakiś wyciek. Umówiono się więc na kolejną zbiórkę na niedzielę o 8 rano. Tym razem okazało się, że autokar także jest niesprawny a na dodatek ma niekompletne dokumenty. Sprawny autokar, wynajęty z innej firmy przewozowej, przyjechał po harcerzy dopiero około godz. 12.
Właściciel firmy przewozowej, która wypożyczała harcerzom niesprawne autokary był nieuchwytny.
Niekorzystna modernizacja warszawskiego Dworca Południowego PKS
Zobacz całość »Pasażerowie korzystający z Dworca Południowego PKS przy alei Wilanowskiej w Warszawie są bardzo niezadowoleni z jego modernizacji.
Powodem skarg na infrastrukturę dworca jest brak miejsc siedzących. Codziennie z tego dworca odjeżdża ponad 450 autobusów, czyli kilkanaście tysięcy pasażerów a na całym jego terenie ustawiono 5 małych wiat i 6 ławek. Na jednej ławce mieści się 6 osób, a gdy pada deszcz ludzie mokną, gdyż nie mogą zmieścić się pod zadaszone wiaty.
Podróżujący mówią, że na dworcu jest dość miejsca na ustawienie dodatkowych wiat i ławek. Każdy z 5 autobusowych peronów ma 116 metrów długości, a przystanki są na samych końcach. Po remoncie zlikwidowane zostały tez przystanki dla wysiadających. Ogólnie rzecz biorąc zeszłoroczny remont Dworca Południowego zakończył się z niekorzyścią dla pasażerów.
Dwukilogramowy bursztyn w Muzeum w Gdańsku
Zobacz całość »Muzeum Historycznego Miasta Gdańska ma w swojej kolekcji prawie 2-kilogramowy bursztyn.
Rekordowy bursztyn pochodzi z przemytu ujawnionego na wschodniej granicy przez celników z Białej Podlaskiej. Dyrektor gdańskiej placówki Adam Koparkiewicz powiedział, iż takie okazy podnoszą markę muzeum. Inny ogromny okaz trafił do Muzeum Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego w Sosnowcu. Wojewoda lubelski wymyślił, że bursztyny zostaną przekazane do muzeów. Uroczyste wręczenie najcenniejszych okazów odbyło się w Urzędzie Celnym w Zamościu.
W poprzednim roku na przejściach granicznych udaremniono przemyt ponad 300 kg bursztynu. Większość z nich pochodzi z ukraińskich kopalni.
Autobusy już nie są poddawane crash testom
Zobacz całość »Autobusy, które mają być dopuszczone do ruchu, od 2004 roku muszą spełnić wymogi europejskiej normy, dotyczącej dopuszczalnej deformacji nadwozia. Chodzi o to, aby wewnątrz autobusu zapewnić przestrzeń przeżycia, do której w razie wypadku nie może dostać się żaden element konstrukcji - pisze Interia.
Kilkanaście lat temu, aby zbadać zachowanie konstrukcji autobusu w czasie wypadku, przeprowadzano crash testy, używając prawdziwych samochodów, koszty takich prób były ogrone - tłumaczy dr inż. Marcin Kowalczyk. Dlatego pięć lat temu naukowcy rozpoczęli przygotowania do prowadzenia w swoim zakładzie wirtualnych crash testów autobusów z wykorzystaniem komputera. Dwa lata później rozpoczęto wykonywanie podobnych prób dla autobusów produkowanych w Jelczu. Koszty udało się zmniejszyć z kilkuset do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Do crash testów zaczęły się zgłaszać inne firmy, ze swoimi autami. Naukowcy twierdzą, że większość pojazdów przy symulacji wywrócenia na bok wychodziła obronną ręką. Naukowcy w każdym przypadku mieli jakieś uwagi.
Po opinii ekspertów firmy mogą dokonać koniecznych zmian w konstrukcji pojazdu. Jednak, według naukowców, wyścig z techniką nie może trwać w nieskończoność. To niemożliwe między innymi ze względu na koszt autobusu, którego konstrukcja miałaby wytrzymać uderzenia z ogromną siłą. Ale nawet gdyby zbudować taki prototyp, to i tak nie ma pewności, że mimo braku widocznych zniszczeń zewnętrznych, wszyscy pasażerowie przeżyją wypadek, bo to zależne będzie także od budowy foteli czy odpowiednio działających pasów bezpieczeństwa.
Rośnie rola portów regionalnych
Zobacz całość »Ruch na lotniskach regionalnych rośnie od 40 do 66 % rocznie, czyli w tempie dwukrotnie szybszym, niż przewidywał Urząd Lotnictwa Cywilnego. Przedstawiciele portów lotniczych przewidują, że w tym roku obsłużą 19,5 mln osób, a w przyszłym już prawie 24 mln!
Porty regionalne przyjmują i odprawiają obecnie ponad 50 % wszystkich podróżnych. Wg oceny ekspertów, ta tendencja ma się utrzymać. - Urząd Lotnictwa Cywilnego przewiduje, że ruch pasażerski w Polsce zwiększy się w tym roku o 24 % - podaje "Rzeczpospolita". W pierwszej połowie roku, regionalne porty obsłużyły średnio o połowę więcej podróżnych niż w podobnym okresie ubiegłego roku. Nadchodząca jesień zapowiada się równie korzystnie. Otwarcie kilku nowych połączeń zapowiadają tani przewoźnicy m.in. Ryanair, easyJet czy Norwegian. Od początku 2007 r. powstało kilkadziesiąt nowych tras, a na niektórych lotniskach (np. w Szczecinie, Warszawie), pojawili się także nowi przewoźnicy. Władze wszystkich portów informują, iż prowadzą intensywne rozmowy z kolejnymi liniami, jednak ich szczegóły objęte są tajemnicą.
Nowe połączenia, samoloty i podróżni stanowią dla lotniska zasilenie budżetu lotniska. Zanim jednak pojawią się zyski, trzeba najpierw zainwestować. Porty, lokalne samorządy i przewoźnicy łączą siły we wspólnej promocji nowych połączeń. Niekiedy władze lotnisk przykładają się do tego finansowo, płacąc za nowe połączenie czasem po kilkadziesiąt tysięcy euro. Przeważnie sposób promowania nowej trasy dyktuje przewoźnik. - Są profesjonalistami, wiedzą, czego chcą i co przynosi najlepsze efekty - wyjaśniają zarządcy portów. Powszechne jest organizowanie przez przedstawicieli lotniska i przewoźnika wspólnej konferencji prasowej, podczas której ogłaszane są nowe trasy. Koszty te pokrywają naturalnie władze lotniska. Niektórzy przewoźnicy domagają się również, aby port pokrył koszty przyjazdu i pobytu zagranicznych dziennikarzy oraz by port czy gmina - wykupiły reklamy na ich stronach internetowych. Koszt takiego ogłoszenia waha się od 40 tys. do ok. 100 tys. euro rocznie, w zależności od częstotliwości lotów na danej trasie. Część portów jednak dementuje, iż nie angażuje swoich pieniędzy w reklamę nowych połączeń.
Podobne oświadczenia składają przedstawiciele portów w Szczecinie i Katowicach. Zarząd lotniska we Wrocławiu przyznał, że wspiera finansowo część nowych połączeń. Wg Jarosława Sztuckiegi, wiceprezesa wrocławskiego portu, nie ma powodu reklamować połączeń do Anglii czy Irlandii, bo to najpopularniejsze kierunki. Port dopuszcza natomiast współfinansowanie w kosztach promocji tzw. trudnych połączeń, które nie stwarzają od razu możliwości uzyskania dobrych wyników finansowych. Udział w promowaniu połączeń mają także gminy, przeznaczając na ten cel spore środki, nie zawsze finansowe, często jest to np. miejsce reklamowe.
Turyści w Egipcie przez dobę czekali na samolot
Zobacz całość »220 turystów prawie dobę czekało w Hurghadzie na samolot powrotny do Polski. Dopiero dzień po planowanym wylocie, o godzinie 20:00 wynajęty przez organizatora wycieczek libijski samolot wyleciał z Warszawy po turystów - podało radio RMF FM.
Turyści mieli pecha - samolot, którym grupa miała wrócić do domu zepsuł się. RMF FM podał, iż organizatorzy wiedzieli wcześniej o zepsuciu samolotu. Pomimo to zawieźli turystów na lotnisko i kazali im czekać. Turystom na lotnisku zabrano bagaże. Zostali z bagażem podręcznym, czyli w praktyce głównie z paszportami. Do czasu podstawienia samolotu turyści zostali zakwaterowali w hotelu w Hurghadzie na koszt przewoźnika. Zapewniono im wyżywienie.
Turyści, którzy mieli lecieć pechowym lotem przylecieli na wakacje do Egiptu z różnych polskich biur podróży, m.in. Triadą oraz Rainbow Tours. - Przewoźnikiem jest polska firma Prima Charter. Wylot z Egiptu planowano na godz. 3.00 w nocy w sobotę - przyznał Kazimierz Wera, konsul RP w Kairze.
Z warszawskiego Okęcia nie wyleciało też 215 turystów, którzy mieli rozpocząć wakacje. Samolot Prima Charter zepsuł się bowiem w piątek na lotnisku w Warszawie. Przewoźnik podał, iż Polakom w stolicy również zapewniono hotel.
Awaria samolotu Prima Charter opóźniła wyloty na wakacje na Wyspy Kanaryjskie
Zobacz całość »Ponad 400 turystów, które miało lecieć z Prima Charter, tkwiło w sobotę na lotniskach. Jedni nie mogli wrócić z Egiptu, inni zaś udać się na Wyspy Kanaryjskie.
Samolot z Hurghady, miał wylecieć w sobotę o godz. 3.00, jednak 218 osób, które odprawiło bagaże - nigdzie nie poleciało. Maszyna czarterowana przez kilka biur podróży od firmy Prima Charter, nie odleciała z Polski z powodów technicznych. Kłopoty z wylotem podczas weekendu z Warszawy, mieli także turyści udający się z Prima Charter na Wyspy Kanaryjskie. Wylot zaplanowany był na 22.00 w sobotę, odbył się dopiero w niedzielę rano. Noc musieli spędzić w przylotniskowych hotelach Mariott i Airport. - Lotnisko w Lanzarote jest otwarte tylko w określonych godzinach, nie mieliśmy zgody na lądowanie. W związku z tym musieliśmy przesunąć odlot o kilka godzin - tłumaczył rzecznik przewoźnika.
Kilkugodzinne poślizgi z Prima Charter stają się niestety powszechne. - Współpracujemy z kilkunastoma liniami lotniczymi, ale tylko z nią mamy problemy - oświadczył Piotr Henicz z biura turystycznego Itaka. - Ta firma korzysta wyłącznie z jednego samolotu, więc resztę w ostatniej chwili pożycza. Przez to są opóźnienia. Biuro podróży nie jest w stanie określić precyzyjnie godziny wylotu - dodał Henicz. Bartosz z Warszawy, który w połowie sierpnia wybiera się na Wyspy Kanaryjskie, nie kryje irytacji, gdyż dzień po wykupie wycieczki poinformowano go, iż może wylecieć nawet dziesięć godzin po ustalonym terminie. - To jakiś absurd. Jak zaplanować taką podróż? - oznajmił.
Rozdrażnionych klientów jest jednak więcej. Ich skargi znajdują się m.in. na forum internetowym Turystyka.gazeta.pl. Itaka wyjaśniła, iż obecnie nie ma możliwości zmiany przewoźnika, a opóźnienia stara się turystom rekompensować. - Jeśli firma uważa się za firmę numer jeden w czarterach, to powinni zadbać o flotę. A tak to jedno opóźnienie powoduje lawinę innych - powiedział Pan Bartosz, który żywi nadzieję, że do jego wylotu Prima Charter rozwikła problemy.- Zamówiliśmy dodatkowe samoloty, ale wciąż na nie czekamy - podał do wiadomości rzecznik firmy. - Opóźnienia rejsów nie tylko od nas zależą. O terminach wylotów samolotów czarterowych latających po Europie decyduje centrum operacyjne w Brukseli. Często z różnych powodów przesuwa godzinę wylotu i robi to na chwilę przed zaplanowanym startem - dodał.
Promocja podhalańskich bacówek
Zobacz całość »Koalicja Marek Ziem Górskich i władze samorządowe zapraszają turystów odwiedzających Podhale na bacówkowy szlak.
Zapoczątkowano na dużą skalę akcję pt. "Nowy Targ - Miasto ze smakiem", która ma promować rejon górski i lokalne rarytasy. Krzysztof Rut, prezes Zarządu stowarzyszenia Koalicja Marek Ziem Górskich, powiedział, że nowe przedsięwzięcie ma promować lokalne markowe produkty i ich producentów. Rarytasy są produkowane na Podhalu, jednym z najbardziej ekologicznych regionów Polski.
Szlak bacówkowy to niezwykła atrakcja dla turystów, na których czeka widok prawdziwych góralskich bacówek, stada owiec pasących się na gorczańskich halach oraz niezwykły smak oscypka, bundzy, bryndzy podhalańskiej a wszystko to w malowniczym pejzażu Beskidów. Na skarpie Czarnego Dunajca można posłuchać głosu sygnaturki, czyli najmniejszego dzwona kościelnego.
Brytyjczycy niemile widziani także w Grecji
Zobacz całość »Pijani turyści z Wielkiej Brytanii dali się we znaki nie tylko krakowskim restauratorom i hotelarzom ale także i Grekom.
Serwis TVN24, podaje, że w proteście przeciwko agresji i pijaństwu, Grecy zablokowali nawet autostradę. Mieszkańcy Malii na wybrzeżu Krety mają dość pijanych Brytyjczyków, którzy obnażają za ich oczach. W ostatnim czasie doszło tam do kilku poważnych incydentów z udziałem Brytyjczyków. W 1999 roku pewnemu Grekowi w wyniku awantury poderżnięto gardło. W 2003 roku brytyjski turysta odgryzł nos barmanowi, dlatego, że ten poprosił go o wyjście z lokalu. Rok temu Brytyjka po pijackiej kłótni z narzeczonym, wypadła z balkonu i nabiła się na płot.
Widać nawet słynący z gościnności Grecy nie akceptują pijaństwa i brutalności brytyjskich turystów.
Superszybki pociąg Transrapid już w Niemczech
Zobacz całość »Niemcy planują budowę komercyjnej linii pociągu Transrapid. Superszybki pociąg, który osiąga nawet 450 km/h, kursowałby na trasie z centrum Monachium do tamtejszego lotniska im. Franza Josefa Straussa. Transrapid pokonywałby tą 40-kilometrową drogę w 10 minut.
Po ubiegłorocznym wrześniowym wypadku inwestycje Transrapidu stanęły w miejscu. Na estakadowym doświadczalnym torze koło Lathen w pobliżu holenderskiej granicy pociąg z pasażerami uderzył przy prędkości 170 km/h w stojący wagon serwisowy. Śmierć poniosły wtedy 23 osoby, a 10 osób zostało poważnie rannych. Prokuratura po zakończeniu śledztwa orzekła, iż przyczyną wypadku było zaniedbanie ludzkie, a nie jak przypuszczano błąd techniczny.
Niemiecki dziennik "Die Welt" po rozmowie z rzecznikiem federalnego ministerstwa transportu, pisze, że monachijska inwestycja Transrapid jest już przesądzona, nie ma tylko jeszcze odpowiedniego źródła jej sfinansowania. Ta kwestia będzie omawiana na spotkaniu ministra transportu Wolfganga Tiefensee z bawarskim krajowym ministrem gospodarki Erwinem Huberem. Dyskusja ma się odbyć pod koniec sierpnia w Berlinie.
30-sto kilometrowa komercyjna linia pociągu Transrapid w Szanghaju jest jedyną taką linią na świecie.
::: 2007-07-31 :::
Czy VAT będzie wyższy?
Zobacz całość »- Od stycznia mogą dramatycznie wzrosnąć ceny m.in. na żywność i książki, bo od 2008 roku ma zacząć obowiązywać 22 proc. stawka VAT. Jedyna nadzieja tkwi w Komisji Europejskiej - pisze "Gazeta Wyborcza".
Trzymając się przepisów traktatu akcesyjnego nasz kraj może używać preferencyjnych stawek VAT tylko do końca 2007 roku. Już od przyszłego roku stawka ta miał być na poziomie 22%.
Komisja Europejska zaproponowała ostatnio, aby obniżone stawki VAT zostały utrzymane w Polsce i w pozostałych nowych krajach członkowskich UE do 2010 roku. Jednak żeby ten przepis wszedł w życie zgodę na to muszą wyrazić wszystkie kraje UE.
W takiej sytuacji Polska mogłaby stosować obniżone stawki VAT na mieszkania, żywność, książki, czasopisma specjalistyczne i usługi gastronomiczne. Zwiększenie VAT do 22% w branży gastronomicznej jest równoznaczne z 15% wzrostem cen. Właściciele restauracji, aby uniknąć strat powstałych w wyniku wzrostu podatku mają do wykorzystania trzy opcje: podwyższyć ceny posiłków, zmniejszyć porcje lub zwolnić część pracowników. Zwiększenie VAT odbije się również na branży hotelarskiej, w której 30-35% dochodów pochodzi z branży gastronomicznej.
Dojście do kompromisu w sprawie tych podatków może być długotrwałe. KE proponuje obowiązywanie niższych podatków tylko na określony okres czasu, po którym mają one zniknąć.
Dużo do stracenia mają także Wielka Brytania i Francja, w których obowiązuje najwięcej stawek preferencyjnych.
Polscy turyści znów koczują na lotnisku w Egipcie
Zobacz całość »Kilkadziesiąt polskich turystów koczuje na lotnisku w Szarm el-Szejk. Turyści czekają na samolot linii Air Cairo, którym mieli wrócić do Polski.
Zepsuty samolot stoi na lotnisku i czeka na nową część, która ma być sprowadzona z Kairu. Początkowo mówiono, że część będzie na 9 rano, potem że przyjedzie o godzinie 13 i dopiero będzie montowana.
Przewoźnik nie chce zabukować hotelu ani wypuścić z lotniska a rezydenci biur podróży nie interesują się sprawą - mówią RMF FM oburzeni turyści.
Turyści twierdzą, że o wszystkim informowali polską ambasadę w Kairze a ta kazała zwracać się do mediów. Kazimierz Wera z polskiej ambasady w Kairze stanowczo temu zaprzecza, twierdząc, że gdy tylko wyjaśnione zostaną przyczyny, natychmiast poinformuje zdenerwowanych turystów.
Tymczasem na katowickim lotnisku w Pyrzowicach, gdzie miał lądować samolot z Szarm el-Szejk czeka już inna grupa turystów, która ma zaplanowane wakacje w Egipcie.
Te problemy polskich turystów są niejako powtórką z soboty. Wtedy to ponad 200 Polaków prawie dobę czekało na powrót z kurortu Hurgadzie. Powodem opóźnień w wylocie też była awaria samolotu.
Używane autobusy Irisbus w Internecie
Zobacz całość »Koncern Irisbus IVECO, chcąc ułatwić dostęp do bazy oferowanych autobusów używanych, postanowił uruchomić nową stronę internetową www.irisbus-used.com.
Aktualizowana na bieżąco witryna, prezentuje wszystkie pojazdy, które są dostępne w czterech punktach sprzedaży należących do koncernu we Francji, Włoszech i Niemczech. Na stronie klienci znajdą szeroką ofertę używanych pojazdów wszystkich marek należących do grupy oraz wyprodukowanych przez inne firmy.
Strona sprzyja szybkiemu szukaniu pojazdów na podstawie prostych kryteriów tj. np. marka, rok pierwszej rejestracji, liczba miejsc, czy spełniane normy emisji spalin. Chcąc pozyskać dokładniejsze wyniki wyszukiwania, należy użyć dodatkowych kryteriów, tj.: średni przebieg, kraj rejestracji, podstawowe elementy wyposażenia (system klimatyzacyjny, podwójne szyby, lodówka, kabina WC).
Każdy autobus prezentowany jest na specjalnej karcie, która zawiera zdjęcia i podstawową charakterystykę pojazdu (możliwość wydruku karty). Zaledwie jedno kliknięcie umożliwia bezpośredni kontakt ze sprzedawcą autobusu. Strona dostępna jest w kilku wersjach językowych: francuskiej, włoskiej, niemieckiej, angielskiej i hiszpańskiej. Witryna Irisbus IVECO to kolejny etap wdrażania strategii udostępniania pojazdów używanych IVECO poprzez sieć. Na początku 2007 r. uruchomiona została strona www.iveco-used.com, gdzie można znaleźć ofertę ciężarówek IVECO z drugiej ręki.
Zakaz zwiedzania Sztygarki
Zobacz całość »Raport BHP z 2002 roku kategorycznie zabronił wejścia do górniczej sztolni ćwiczebnej Sztygarka, podlegającej Muzeum Miejskiemu.
Niesprawna instalacja elektryczna o natężeniu 500 wolt i pompy działające bez zabezpieczenia mogły spowodować tragedię. Tymczasem pod ziemią pracowali konserwatorzy, schodziły tam wycieczki a nawet pracowała tam ekipa filmowa TVN - ustalił "Dziennik Zachodni".
Gabriela Vozsnak-Kowalska, dyrektor Muzeum Miejskiego Sztygarka, twierdzi, że wiedziała o zaleceniach raportu BHP, ale nie mogła uzyskać z budżetu żadnych pieniędzy na remont instalacji elektrycznej i odwodnienie kopalni, dlatego ruch turystyczny był nadal realizowany.
Te zaniedbania spostrzegli specjaliści z KWK Juliusz w Sosnowcu-Kazimierzu, którzy po analizie, stwierdzili, że pompa odwadniająca sztolnię powinna być dawno wyłączona, gdyż w każdej chwili może porazić prądem. W trybie pilnym powołano komisję, która potwierdziła złą sytuację i nakazała natychmiastowe wyłączenie pompy. Obecnie sztolnię zalewa woda i aby się jej pozbyć zatrudniono strażaków.
Losy sztolni zostaną rozstrzygnięte prawdopodobnie we wrześniu, kiedy to specjaliści z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie zbadają stan podziemnych korytarzy. Niewykluczone, że w przyszłości sztolnia Sztygarka stanie się niezwykłą atrakcją turystyczną.
Wkrótce otwarcie kopalni Guido
Zobacz całość »W najbliższym czasie zostanie otwarta kopalnia GUIDO, jedyna taka w Europie oceniana przez fachowców jako "perełka" na szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego. Turyści będą mogli zjeżdżać klatką górniczą do kopalni na poziom 170 m i 320 m. Czekać tam będą różnego rodzaju atrakcje - od pięknie zachowanych XIX wiecznych stajni końskich, po wielkogabarytowe maszyny górnicze. Wszystko uświetnią efekty świetlne i audiowizualne.
Oprócz muzeum, kopalnia Guido uruchamia projekt "Poziom Sztuki", który będzie miał na celu generowanie wydarzeń kulturalnych takich jak: Teatr Podziemny, Kino Podziemne, galerie, wystawy, koncerty czy spotkania z twórcami. Planowane jest również otwarcie restauracji z kuchnią śląską, zwiedzający będą mogli również zakupić różnego rodzaju pamiątki - w większości ręcznie wykonane przez artystów śląskich.
Autentyczność i unikatowość kopalni Guido potęgują niepowtarzalność tego miejsca. Zwiedzający wyjadą z niego wzbogaceni o bogatą wiedzę na temat warunków panujących w kopalni, procesów wydobycia węgla, historii rozwoju technologii górniczych czy kultury śląskiej. W dłuższej perspektywie kopalnia ma stać się wizytówką Szlaku Zabytków Przemysłowych nie tylko Zabrza, ale także całego regionu.
Rozwój markowych produktów turystyki industrialnej jest jednym z aktualnych priorytetów Unii Europejskiej, dlatego też przywiązuje się coraz większą wagę do zachowania dziedzictwa przemysłowego. Ogromne zainteresowanie jakie już teraz wzbudza jeszcze nie działająca kopalnia, pozwala sądzić, że z czasem zainteresowanie będzie rosło, tym bardziej, że w strukturach zabytkowej kopalni ma powstać z inicjatywy Światowej Organizacji Turystycznej, Międzynarodowy Ośrodek ds. Dokumentacji Turystyki Dziedzictwa Przemysłowego. Ośrodek ten otrzymał już patronat Ministerstwa Gospodarki.
Zabytkowa Kopalnia Węgla Kamiennego GUIDO będzie instytucją kulturalną na miarę XXI wieku, godnie reprezentującą potencjał postindustrialny Śląska na arenie europejskiej turystyki poprzemysłowej.
W czasie uroczystości otwarcia przedstawiony zostanie spektakl w reżyserii Zbigniewa Stryja, aktora Teatru Nowego w Zabrzu, odtwórcy jednej z ról serialu "Na Wspólnej". Spektakl składa się z dwóch części, z których pierwsza odbędzie się na powierzchni kopalni a druga w podziemiach.
Chcesz wypocząć? Jedź do Kołobrzegu...
Zobacz całość »Wysokie stężenie jodu w powietrzu, złoża borowinowe, źródła solanki a do tego słoneczne nadmorskie plaże sprawiają, że Kołobrzeg powszechnie uważany jest za jedno z najzdrowszych miast Polski, ceniony kurort i doskonałe miejsce letniego wypoczynku.
Kołobrzeg jest największym w Polsce nadmorskim uzdrowiskiem. Oprócz warunków naturalnych, słynie też z największej na Wybrzeżu bazy noclegowej - szacuje się, że tylko w sanatoriach i ośrodkach spa jest około 10 tys. miejsc. Równie chętnie korzystają z nich polscy kuracjusze jak i Niemcy oraz Skandynawowie.
Wśród miejscowych ośrodków najbardziej znane jest państwowe Uzdrowisko Kołobrzeg SA, zarządzające kilkoma dużymi sanatoriami. Z roku na rok jednak coraz większą popularnością cieszy się także kilkadziesiąt mniejszych ośrodków specjalizujących się w usługach SPA & Wellness. Spotkać tam można nie tylko tradycyjnych kuracjuszy, ale także turystów pragnących relaksu na najwyższym poziomie.
Kołobrzeg słynie przede wszystkim z naturalnych warunków bioklimatycznych: morza, klimatu, nasłonecznienia, solanek i złóż borowiny. Łączy się tu leczenie środkami mineralnymi z leczniczymi właściwościami morza i klimatu. Wiatry nadmorskie tworzą aerozol, który pomocny jest w leczeniu schorzeń dróg oddechowych przez cały rok. Niewątpliwym walorem uzdrowiska są również solanki oraz borowina. Solanka to bromkowo-jodkowo-sodkowa woda, zwiększająca ukrwienie skóry i usprawniająca procesy przemiany materii. Pod jej wpływem następuje rozpulchnianie naskórka, zmniejsza się ból oraz rozluźniają mięśnie. Solanka działa także odprężająco na układ nerwowy i przewlekłe zapalenie stawów. Najczęściej stosowana jest przy nerwobólach i mięśniobólach, chorobach zwyrodnieniowych stawów oraz kręgosłupa a także chorobach dróg oddechowych, bezsenności czy nerwicach.
Natomiast borowina nizinna jest rodzajem błotnego torfu o właściwościach fizykochemicznych. Dzięki zawartości kwasów organicznych i soli ma działanie lecznicze. Działa przeciwzapalnie i bakteriobójczo, używa się jej do regeneracji naskórka i uszkodzonych tkanek oraz lepszego ukrwienia skóry i tkanek przyległych. Leczy także gościec okołostawowy oraz zapalenia okołostawowe choroby zwyrodnieniowej kręgosłupa.
Startuje Telefon Bezpieczeństwa dla turystów zagranicznych
Zobacz całość »29 czerwca Minister Gospodarki, Komendant Główny Policji oraz Prezes Polskiej Organizacji Turystycznej podpisali porozumienie w sprawie uruchomienia Telefonu Bezpieczeństwa dla turystów zagranicznych.
Będzie ono miało na celu poprawę bezpieczeństwa turystów zagranicznych przebywających na terytorium Polski, a także poprawę wizerunku naszego kraju za granicą. Dla turystów zostaną udostępnione dwa numery telefoniczne, pod którymi cudzoziemcy będą mogli uzyskać pomoc w nagłych i wyjątkowych sytuacjach.
Z telefonu stacjonarnego bezpłatnie będzie można zadzwonić pod numer 0 800 200 300, użytkownicy telefonów komórkowych będą mogli dzwonić pod numer 0 608 599 999, przy czym ta linia będzie płatna zgodnie z taryfą operatora. Informatorzy będą udzielać turystom informacji w językach angielskim, niemieckim i rosyjskim, codziennie w godzinach 10.00 - 22.00 od 29 czerwca do 30 września.
Telefon Bezpieczeństwa nie będzie zastępował numerów odpowiednich służb takich jak policja, straż pożarna czy pogotowie oraz nie będzie pełnił roli informacji turystycznej. Informatorzy odbierający zgłoszenie będą ściśle współpracowali z Oficerem Dyżurnym Kraju KG Policji. W typowych sytuacjach turystom będą podawane właściwe numery telefonów odpowiednich służb: policji, pogotowia, straży pożarnej, pomocy drogowej oraz informacji turystycznej.
Nie będzie pociągów do Płocka, będzie natomiast nowy dworzec PKP?
Zobacz całość »Jak zapowiedział PKP, zamierza ono zlikwidować ostatni pociąg pasażerski jeżdżący do Płocka. Więc czy jest sens inwestować pieniądze w nowy dworzec kolejowy?
- Nad decyzją PKP możemy tylko ubolewać - powiedział na łamach Gazety Wyborczej wiceprezydent Płocka Tomasz Kolczyński. - I mieć nadzieję, że urząd marszałkowski zastanowi się nad uruchomieniem swojego połączenia- dodaje.
Jednak pretensja wynikająca z likwidacji ostatniego połączenia pasażerskiego ma tylko charakter prestiżowy. Mieszkańcy Płocka podróżują, bowiem wygodnie samochodami, których jest tam zarejestrowanych ponad 83 tysiące. Tak więc, czy wymagać od PKP by była instytucją charytatywną?
- Pozornie trudno znaleźć w tej sytuacji uzasadnienie dla inwestowania w dworzec kolejowy - przyznaje wiceprezydent Kolczyński. - Jednak dworzec może pełnić i będzie pełnił także inne funkcje.
Dworzec będzie obsługiwał międzynarodowe trasy, powstaną tu także sklepy, restauracje i bary. Jednak na to wszystko będzie trzeba jeszcze poczekać. Jak na razie nie uregulowano jeszcze stanu prawnego gruntu, na którym stoi dworzec.
- Według uzyskanych od PKP SA informacji na przeszkodzie złożenia wniosku stoi nieujawniony w księdze wieczystej tytuł własności skarbu państwa do wszystkich 11 działek geodezyjnych, które tworzą tę nieruchomość - poinformował rzecznik wojewody mazowieckiego Maksym Gołoś.
Kolejarze kilka dni temu przesłali do płockiego urzędu miasta pisemną propozycję przejęcia przez samorząd dworca PKP. Zaproponowali dwie formy: zawarcia - do czasu zbycia gmachu - umowy najmu lub umowy zarządzania. Uznali, że obie pozwolą gminie Płock zainwestować w obiekt.
- Niestety, są to warunki nie do przyjęcia - skomentował Tomasz Kolczyński. - Zanim zainwestujemy w dworzec, musimy mieć idealnie czystą sytuację własnościową.
Tym samym Płock musi nadal czekać, aż PKP samo sobie z tym poradzi i pewnie wcześniej czy później do przejęcia dworca kolejowego dojdzie.
Giewont, Orlą Perć i Rysy - ograniczone wejścia dla turystów
Zobacz całość »Ograniczenie wejść na najbardziej popularne wśród turystów szczyty wprowadza Dyrekcja Tatrzańskiego Parku Narodowego. Te szczyty to: Giewont, Orla Perć Tatrzańskiego Rysy.
Jak wynika ze statystyk parku narodowego najwięcej zwiedzających jest w okresie wakacyjnym.
- W związku ze wzrostem liczby ludzi na szlakach latem większe staje się ryzyko wypadku, zwłaszcza w partiach szczytowych Tatr. Wszyscy chętni nie mogą przecież naraz wejść na Giewont, bo zwyczajnie by się tam nie zmieścili - mówi Paweł Skawiński, dyrektor TPN-u. - Dlatego postanowiliśmy regulować ruch w najbardziej zatłoczonych miejscach, w których ryzyko wypadków jest spore- dodaje.
Wejścia na Giewont pilnowane są już przez wolontariuszy TPN-u i przy przekroczeniu około 50 osób ruch pieszych na szlaku jest wstrzymywany.
- Sytuacja jest monitorowana na bieżąco, jeżeli wolontariusz stwierdzi, że większa liczba osób na Giewoncie może być groźna dla ich zdrowia lub życia, wtedy nie pozwala wejść na szczyt kolejnym turystom. Jeśli ktoś chce wejść na Giewont, musi poczekać, aż zwolni się na nim miejsce - tłumaczy Skawiński. - Wolontariusze mogą też zawracać turystów ze szlaku z powodu zagrożeń związanych z niedogodną pogodą: ulewnym deszczem czy burzą- dodaje.
Również w okolicach Orlej Perci i pod Rysami można spotkać takie patrole wolontariuszy.
- To pierwsze lato, podczas którego korzystamy z usług wolontariuszy. Zgłosiło się do nas około pięćdziesięciu osób z całej Polski, które za darmowy pobyt w Zakopanem pomagają nam utrzymać porządek na terenie parku narodowego - mówi dyrektor TPN-u. - Wolontariusze są ubrani w koszulki z napisem "TPN", mają legitymacje, zamierzamy ich też wyposażyć w radiotelefony, by w razie potrzeby mogli szybko porozumieć się ze Strażą Parku. Z usług wolontariuszy planujemy korzystać też w kolejnych latach, bo w lecie na szlakach mamy pełne ręce roboty.
Jak wynika ze statystyk, co roku na teren Tatrzańskiego Parku Narodowego wchodzi blisko 2,5 miliona osób. Najczęściej turyści odwiedzają Tatry latem, w czerwcu, lipcu i sierpniu wędruje po nich 60 proc. wszystkich turystów. Zimą - przyjeżdża tu wtedy 22 proc. wszystkich turystów - Tatry cieszą się największą popularnością w lutym, głównie za sprawą narciarzy. Ale i tak liczba wejść narciarskich na teren TPN-u stanowi tylko 3 proc. całorocznej frekwencji.
Samochody nie wjadą do Zakopanego?
Zobacz całość »Mieszkańcy stolicy Tatar i turyści odwiedzający zimową stolice Polski skarżą się na korki, zatłoczone ulice i brak miejsc postojowych przez większą część roku. Jeśli władze miasta nie podejmą żadnych działań, Zakopane zostanie sparaliżowane.
Wg Gazety Krakowskiej, grupa zakopiańskich radnych chce, wzorem innych europejskich miast, zamknąć centrum dla zmotoryzowanych turystów. Władze miasta nie opowiadają się za tak radykalnym rozwiązaniem. Planują natomiast budowę wielopoziomowych parkingów na miejscu stadionu przy ul. Orkana oraz obecnych parkingów przy al. 3 Maja. - Nadziemne czy podziemne parkingi nie rozwiążą niczego - oświadczyła radna, Renata Szych. - Miasto ma ograniczoną powierzchnię. Jeśli nawet wytyczymy nowe miejsca postojowe, to i tak szybko się zapełnią - dodała krytykując pomysł burmistrza. Projekt zamknięcia Zakopanego dla samochodów, pojawił się po raz pierwszy się w latach 70. XX w. Przy wjeździe, na Ustupie, miały powstać parkingi, a turyści mieli korzystać z komunikacji miejskiej. Jednak realia PRL-u oraz ograniczone możliwości PKS-u, który nie był w stanie obsłużyć mieszkańców, a tym bardziej turystów - spowodowały, że pomysł upadł.
- Niewydolność komunikacyjna dotyczy całego Podhala - powiedziała na łamach Gazety Krakowskiej radna Szych, która uważa, że ruch należy ograniczyć także w Poroninie, Małem Cichem i Murzasihlu. Wg niej, wyłącznie zakaz ruchu wpłynie na poprawę sytuacji. - Nasze miasto nie jest z gumy! - dodała. - Chcemy przecież, by turystom wypoczywało się u nas lepiej. Żeby nie stali w korkach i nie wdychali spalin zamiast górskiego powietrza - powiedziała radna. Burmistrz Janusz Majcher podchodzi do pomysłu sceptycznie. - Trzeba pamiętać, że Zakopane jest tak dużą aglomeracją, iż nie ma szans na skuteczne ograniczenie ruchu. Proszę policzyć, ile po ulicach jeździ samochodów dostawczych czy aut mieszkańców. Pomysł radnych jest nierealny - wyjaśnił. - Jestem za budową na obrzeżach miasta kilku sporych parkingów dla turystów - przyznał burmistrz. - Zamiast zakazywania wjazdu wolę zaś zachęcanie. Zamiast kija - marchewkę. Na zachętę np. można by wprowadzić bezpłatne miejsca postojowe na peryferiach Zakopanego - zaproponował burmistrz.
Burmistrz opowiada się również za uruchomieniem darmowego transportu z odległych parkingów np. do Kuźnic czy pod Krokwię. Aby zamknąć miasto dla zmotoryzowanych przybyszów, trzeba im jednak zapewnić zastępczą komunikację, a tej niestety nie ma! Natomiast o budowie kolejki naziemnej lub gondolowej - jedynie się mówi. Obecnie pewnym środkiem lokomocji jest własne auto lub jeden z setek prywatnych busów. Zwolennicy zamknięcia Zakopanego nie ustępują. - Musimy patrzeć perspektywicznie. Warto już teraz zastanowić się, jak rozwiązać paraliż komunikacyjny. I trzeba to zrobić kompleksowo, podobnie problemy mamy np. na drodze do Morskiego Oka. Drzewa w Zakopanem już giną od nadmiaru spalin - zauważyła radna Szych, która zamierza wzorować się na Wenecji, gdzie turysta chcący wjechać do centrum musi zapłacić 250 euro.
Nietypowy przewodnik po Hiszpanii Drogi do Santiago
Zobacz całość »Holender, Cees Nooteboom jest autorem nietypowego przewodnika turystycznego po Hiszpanii pt. "Drogi do Santiago".
Cees Nooteboom jest kandydatem do literackiego Nobla i jest jednym z najbardziej cenionych na świecie niderlandzkich prozaików. Jest także zapalonym podróżnikiem, opowiadającym o miejscach w sposób naprawdę wyjątkowy. Polscy czytelnicy znają jego dwie powieści "Rytuały" i "Następna historia", obie z 1999 roku.
Powyższy przewodnik nie jest typowym przewodnikiem turystycznym, składa się bowiem z 25 esejów powstałych w różnych latach. Eseje te niejako odzwierciedlają literacka pielgrzymkę autora do Santiago de Compostella. Jest to niewielkie miasteczko na północy Galicii, czyli w miejscu religijnego kultu. Pielgrzymka ta odbywa sie przez całą Hiszpanię i zahacza o wszystkie atrakcyjne miejsca. Hiszpanii tej z opisów Nooteboom napewno już nie ma. Autor opisuje kraj z okresu przełomu, zmian, które dopiero zaczynają być zauważalne.
Cees Nooteboom w książce dużo pisze o religii. W Hiszpanii dominują trzy wiary: islam, judaizm i katolicyzm. Nooteboom prowadzi czytelnika przez krainę synagog, meczetów i kościołów, warowni pozostawionych przez rycerskie zakony. Czytelnik zwiedza królewskie siedziby i muzea z malowidłami wykonywanymi na zamówienie władców. Autor przedstawiając obraz czy budowlę, nie szczędzi w różnorodne uwagi i komentarze dotyczące historii, polityki, sztuki, gospodarki.
Wszyscy, którzy próbują zrozumieć klima Hiszpanii muszą sięgnąć do tej fascynującej i wciągającej lektury. Książka jest napisana pięknym językiem i do tego starannie przygotowana przez wydawcę.
Warszawska straż miejska zaczyna ścigać przewodników miejskich bez uprawnień
Zobacz całość »Straż Miejska w Warszawie rozpoczęła walkę z przewodnikami miejskimi, którzy oprowadzają turystów bez wymaganych uprawnień. Grzywna za takie wykroczenie może wynieść nawet 500 złotych.
Elżbieta Strzępek, prezes warszawskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego zaznaczyła, że strażnicy miejscy będą pilnować, aby w Łazienkach oprowadzali tylko dyplomowani przewodnicy. Dodała - Fałszywi przewodnicy najczęściej pojawiają się na parkingach przy ważnych zabytkowych obiektach: Starym Mieście, Łazienkach Królewskich, Belwederze. Zaczepiają grupy, które chodzą bez przewodnika, i proponują swoje usługi. Specjaliści z branży podkreślają, że są to usługi raczej marnej jakości.
Strzępek wyjaśnia - Zdarza się, że przewodnicy bez licencji nie znają historii miasta i opowiadają bzdury.
Maria Plis, prezes biura turystycznego Trakt podaje przykłady niekompetencji takich przewodników - Pałac w Łazienkach ma dookoła tak zwane drzwi-okna, które sprawiają, że ogród "wchodzi" do domu. Takie ułożenie symbolizuje połączenie architektury i natury. Słyszałam, jak przewodnik tłumaczył układ okien tym, że król Stanisław August miał tyle kochanek, że jednymi drzwiami je wpuszczał, a drugimi wypuszczał.
Plis opowiedziała też, jak jej znajomemu, który jest kierowcą autokaru, pilotka powiedziała, że ma turystom pokazać jakąś łazienkę, ale nie wiedziała o jaką dokładnie chodzi.
Aby zostać licencjonowanym przewodnikiem należy skończyć półroczny kurs, który kosztuje 1200 zł oraz zdać egzaminy. Osobom, które poświęciły czas oraz pieniądze, fałszywi przewodnicy zabierają pracę. Strzępek wyjaśnia - Przewodnik za pięć godzin oprowadzania zarabia od 200 do 400 złotych, jeśli zna języki obce. Dodaje - Sporo też tracą biura turystyczne, które zajmują się tylko oprowadzaniem po stolicy.
Jednak nie jest łatwo ocenić, ilu fałszywych przewodników działa obecnie w Warszawie. Elżbieta Strzępek uważa, że co piąta grupa oprowadzana jest przez osobę bez odpowiednich uprawnień. Zaznacza - Miesięcznie wpływa do nas około 20 sygnałów od przewodników, którzy widzą, jak zabiera im się klientów. Ponieważ w większości się znają, łatwo im zauważyć nieuczciwą konkurencję.
Dotychczas Straż Miejska nie sprawdzała, czy wycieczki oprowadzane są przez osoby z uprawnieniami. Tłumaczyli to sprzecznymi przepisami dotyczącymi kontroli. Agnieszka Dębińska-Kubicka, rzeczniczka stołecznej Straży Miejskiej wyjaśnia - Ustawa o usługach turystycznych mówi, że strażnik musi mieć imienne upoważnienie od wojewody do kontrolowania przewodników, a rozporządzenie ministra gospodarki nie wspomina o tym.
Niedawno nadzór nad przewodnikami przejął urząd marszałkowski, który wyszkolił dziewięciu strażników oraz wystawił im upoważnienia do sprawdzania osób, którzy oprowadzają co najmniej dziesięcioosobową grupę. Będą oni mogli żądać okazania legitymacji oraz identyfikatora, który powinien mieć przy sobie każdy przewodnik miejski. Osoby, które nie będą go posiadać mogą otrzymać mandat nawet do 500 zł. Strażnicy rozpoczną pracę jeszcze podczas tegorocznych wakacji.
PTTK chciało również na własną rękę walczyć z nieuczciwymi przewodnikami. Strzępek zaznacza - Od kilku miesięcy piszemy do urzędu marszałkowskiego z prośbą o upoważnienie 20 przewodników do kontroli wycieczek wspólnie ze Strażą Miejską. Nie dostaliśmy odpowiedzi.
Pyrzowickie lotnisko odnotowuje ciągły wzrost liczby pasażerów
Zobacz całość »Międzynarodowy Port Lotniczy Katowice w Pyrzowicach skutecznie realizuje strategię utrzymania wzrostu liczby pasażerów.
W piątek z portu został odprawiony tegoroczny milionowy pasażer. Milionowym pasażerem był wiceprezes kooperującej z Fiatem firmy ER.SI Poland Giovanni Genta, jadący samolotem LOT-u z Katowic do Turynu. W nagrodę otrzymał prawo do wielu zniżek oraz zestaw upominków.
W ubiegłym roku o tej porze lotnisko obsłużyło niewiele ponad 750 tys. osób. Służby prasowe lotniska prognozują, że w tym roku lotnisko odnotuje kolejny rekord liczby pasażerów (ponad 2 mln). Przed tygodniem port lotniczy miał odnotował kolejny dobowy rekord odprawy pasażerów. Rekord ten to obsłużenie 9.931 podróżnych, wkrótce będzie to ponad 10 tys. osób na dobę.
W poniedziałek 30 lipca na lotnisku zostanie oficjalnie otwarty trzykrotnie powiększony terminal. Inwestycja kosztowała 80 mln zł a nowy terminal umożliwi roczne odprawienie w komfortowych warunkach do 3,6 mln pasażerów. Jest tam teraz 35 stanowisk odprawy bagażowo-biletowej, co daje możliwość odprawienia 1.170 pasażerów w ciągu godziny, wobec 625 dotychczas.
Oddanie do użytku nowego obiektu spowodowało, że katowickie lotnisko uplasowało się na pierwszym miejscu wśród polskich regionalnych portów lotniczych, uwzględniając wielkość terminali. Niedługo rusza rozbudowa rozbudowa płyt postojowych dla samolotów. Przedstawiciele portu planują także budowę drugiego pasa startowego, dalsza rozbudowę terminalu, co w perspektywie przyniesie zwiększoną przepustowość lotniska.
Lotnisko w Pyrzowicach to najszybciej rozwijający się port regionalny w Polsce, a przyrost liczby pasażerów należy do największych w Europie.
Niby-wypadki zmniejszą liczbę wypadków śmiertelnych?
Zobacz całość »Został wprowadzony specjalny program dla kierowców pt. "Drogi zaufania". Jego składniki to budowa nowej infrastruktury drogowej, częste kontrole kierowców, usunięcie z dróg niepotrzebnych znaków drogowych a także nietypowa akcja promująca bezpieczna jazdę - wypadki na niby.
Aranżacja wypadków na niby ma poprawić bezpieczeństwo na naszych polskich drogach. Widok roztrzaskanych aut na poboczach dróg, wycie syren alarmowych karetek, błyski policyjnych świateł w radiowozach ma ostrzegać kierowców przed brawurową jazdą. Niby-wypadek wygląda w całości jak prawdziwy. Z tym, że ruch na drodze nie jest zablokowany. Każdy przejeżdżający kierowca będzie zmuszony obejrzeć całe zdarzenie. Dopiero kilkaset metrów dalej na wielkim billboardzie będzie informacja, że to był wypadek pozorowany.
Zbigniew Kotlarek, szef Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, mówi, że nie jest to straszenie kierowców lecz działanie na wyobraźnię. Tłumaczy, że w Anglii czy Francji, dzięki takiemu przedsięwzięciu osiągnięto kapitalne rezultaty w poprawie bezpieczeństwa. Naczelnik podlaskiej drogówki, nadkom. Rafał Kozłowski, twierdzi, że każde rozwiązanie, dzięki któremu zmniejszy się liczba wypadków śmiertelnych, jest dobre.
Akcja "Drogi zaufania" ma przynieść efekty dzięki którym w 2013 roku na polskich drogach ma ginąć 75% osób mniej niż obecnie. w 2006 r. wskutek wypadków drogowych śmierć poniosło 5,2 tys. ludzi.
Kolejny kierowca autobusu PKS zatrzymany za jazdę po pijanemu
Zobacz całość »W świętokrzyskiej miejscowości w gminie Secemin policja zatrzymała pijanego kierowcę autobusu kursowego PKS relacji Kielce-Zawiercie.
Krzysztof Skorek z zespołu prasowego świętokrzyskiej policji, poinformował, że 43-letni kierowca miał w wydychanym powietrzu 0,6 promila alkoholu. Nietrzeźwy kierowca trafi do sądu w trybie przyspieszonym. Mężczyźnie grozi 2 lata więzienia i utrata prawa jazdy.
Autobus wiózł 4 pasażerów, którzy po zatrzymaniu pijanego kierowcy przez policję, około dwóch godzin czekali na nowego kierowcę.
SKOKi kupują Ecco Holiday
Zobacz całość »Jak podały Wiadomości Turystyczne na podstawie umowy zawartej 11 maja br. spółka Mainco Company Ltd., sprzedała 51% udziałów w Ecco Holiday oraz 94% udziałów w Ecco Travel firmie Asekuracja, która należy do systemu spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych (SKOK). Kwota transakcji pozostanie tajemnica handlową - powiedział Rafał Ropa, właściciel cypryjskiej spółki. Mniejszościowym udziałowcem Ecco Holiday pozostały firmy Mainco Company i Ecco Travel oraz Rafał Ropa.
Firma Asekuracja jest pośrednikiem ubezpieczeniowym dla towarzystw TUW SKOK i TU SKOK Życie i nadzoruje agentów pracujących w SKOKach w całej Polsce. Jego udziałowcami są obecnie: Krajowa Spółdzielcza Kasa Oszczędnościowo-Kredytowa (58%), Fundacja na Rzecz Polskich Związków Kredytowych (23%) i Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych (19%).
Według wypowiedzi przedstawiciela Asekuracji, przejęcie Ecco pozwoli spółce poszerzyć ofertę SKOKów i pozwoli wykorzystać potencjał sprzedażowy ich sieci. W 2008 roku Asekuracja ma prawo do zakupu pozostałych udziałów w firmie na zasadzie pierwokupu za wyjątkiem 6% udziałów przeznaczonych dla pracowników. Rafał Ropa i Mainco Company pozostali jeszcze właścicielami 49% udziałów w Ecco Holiday i 6% udziałów w Ecco Travel.
Po przejęciu spółek na czele zarządów Ecco Holiday stanęła Inga Rosiak, a na czele Ecco Travel Leszek Denka. Do zarządów obu spółek powołano Krzysztofa Rudzińskiego jako odpowiedzialnego za finanse. Rafał Ropa został prokurentem spółek i odpowiada m.in. za międzynarodowe i krajowe kontakty handlowe.
Ecco pod zarządem nowego właściciela musi się uporać ze sporem o znak handlowy. Brytyjska firma Ecco World Travel chce unieważnienia znaku zarejestrowanego w 2002 w polskim Urzędzie Patentowym przez Ecco Holiday.
Restauracja tylko i wyłącznie dla kobiet
Zobacz całość »W chińskim mieście Changchun otwarto restaurację, w której obsługiwana jest tylko płeć piękna. Lokal ten nosi nazwę "Nushi Canting", co znaczy Restauracja Kobiet.
Do restauracji mogą wejść mężczyźni ale tylko obejrzeć wnętrze, bo na pewno nie zostaną tam obsłużeni. Ewenementem jest to, że właścicielem jest mężczyzna Cai Chunchang. Wystrój restauracji jest dopasowany do gustów kobiecych a całe wnętrze udekorowane jest obrazami malarzy chińskich i zachodnich. Restauracja przepełniona jest motywami romantycznymi i kobiecymi, dominują kolory pastelowe. Menu restauracji to szeroki wachlarz międzynarodowych dań. Można zjeść japońskie sushi a także włoski makaron.
Restauracja ma wielkie powodzenie. Klientki są zadowolone, gdyż nie ma tam smrody papierosowego i jest po prostu elegancko i spokojnie.
Być może taki pomysł sprawdziłby się również w Polsce?
A2 Konin - Stryków - najgorszy odcinek autostrady w całej Europie
Zobacz całość »W lipcu ubiegłego roku został oddany do użytku łódzki odcinek autostrady A2 Konin - Stryków. Zakończenie tej inwestycji drogowej miało być wielkim osiągnięciem. A tymczasem jest to chyba najgorszy odcinek autostrady w całej Europie - twierdzi "Express Ilustrowany".
Na całym odcinku liczącym 103 km nie ma ani jednej stacji benzynowej, zajazdu czy przydrożnego baru dla podróżnych. Kierowca, który nie zatankuje baku do pełna i wjedzie na felerną autostradę jest bezradny wobec braku paliwa. Wielu kierowców w tej sytuacji już wzywało lawetę. Kierowcy tirów ze Wschodu narzekają, że nie można spotkać tam żadnego sklepiku z wodą a o zjedzeniu czegoś ciepłego trzeba pomarzyć. Innym mankamentem są małe parkingi na MOP-ach, czyli w miejscach obsługi podróżnych. Wyposażenie to tylko toaleta, umywalka i kosz na śmieci. MOP-y są stale niszczone, gdyż tiry jeżdżą po trawnikach, dewastują krawężniki, parkują na miejscach dla aut osobowych.
Na tym feralnym odcinku autostrady nie uświadczy się również telefonu alarmowego.
Podróż z Kielc do Kołobrzegu w 21 godzin
Zobacz całość »-Kolej pobiła kolejny niechlubny rekord. Pasażerowie pociągu z Kielc do Kołobrzegu dotarli na miejsce po 21 godzinach, bo w połowie drogi okazało się, że w PKP zabrakło maszynisty i lokomotywy - informuje "Gazeta Wyborcza".
Pociąg wystartował z Kielc zgodnie z rozkładem o godzinie 20.13, natomiast w Kołobrzegu pojawił się przed 18.00 dnia następnego. A więc podróż ta trwała 21 godzin.
Już w Skarżysku Kamiennej rozpoczęły się pierwsze problemy tej podróży. W wyniku nawałnicy została uszkodzona sieć trakcyjna, jej naprawa trwała 5 godzin. Po przyjeździe pociągu do Warszawy Wschodniej, podróżni zostali poinformowani, że pociąg zakończył bieg, kierownik i konduktorzy po prostu wyszli, a lokomotywę odłączono.
Jak się okazało pociąg z Kielc miał zostać połączony w Dęblinie z taborem jadącym z Lublina. Jednak nie doszło do tego, ponieważ, PKP podjęło decyzję, że ten lubelski czekać nie musi.
- Kolej nie ma problemów, ani z ludźmi ani ze sprzętem, ale w tym konkretnym przypadku i na konkretnym dworcu nie było dodatkowej lokomotywy i trzeba ją było sprowadzić z innego miejsca w kraju. Są wakacje i w przewozach mamy szczyt. Uruchomiliśmy 130 pociągów, codziennie wyjeżdża ich już 3,5 tysiąca - twierdzi rzecznik prasowy PKP Przewozy Regionalne Łukasz Kurpiewski.
Kraków będzie walczył z rozrabiającymi turystami
Zobacz całość »W Krakowie przygotowywane są specjalne ulotki dla anglojęzycznych turystów. Będą zawierać najważniejsze informacje oraz wskazywać, czego po alkoholu w mieście robić nie wypada.
Krakowscy urzędnicy przygotowali już projekt ulotki. Teraz czekają na jej akceptację i tłumaczenie na angielski. Ulotka jest próbą rozwiązania problemów z rozrabiającymi po alkoholu turystami, zwłaszcza z Wielkiej Brytanii. Goście otrzymają składany na trzy, wydany na dobrym papierze minifolder, w którym - oprócz mnóstwa przydatnych informacji - znajdzie się również kodeks postępowania podczas balang odbywających się w krakowskich lokalach.
Rozrabiający w mieście pijani turyści stanowią ogromny problem. Niektóre puby w centrum miasta wywieszają nawet kartki z angielskim napisem: "no stag parties" (nie urządzamy wieczorków kawalerskich), aby odstraszyć przyjeżdżających przede wszystkim z przemysłowych miast Wielkiej Brytanii amatorów taniego piwa i awantur. O tym, że Kraków stał się najatrakcyjniejszym miastem dla tego typu wyjazdowych rozrywek, można się przekonać, przeglądając strony internetowe poświęcone tej tematyce oraz portale z rezerwacją od A do Z "Krakow Crazy Stag Parties".
Kolorowa ulotka, która ma między innymi ucywilizować niesfornych turystów, utrzymana jest w grzecznym tonie. Zawiera m.in. telefony konsulatów, punktów informacji turystycznej, medycznej oraz rady, jak unikać zagrożeń. Kilka punktów dotyczy także tego, czego w Krakowie robić nie należy, jeśli chce się uniknąć kłopotów. Turyści dowiedzą się, że w miejscach publicznych, na ulicach czy w parkach nie wolno pić alkoholu, że po godzinie 22 obowiązuje cisza nocna oraz że w sklepach i pubach alkoholu nie sprzedaje się nietrzeźwym. Zakazom towarzyszy adnotacja, że za złamanie tych zasad można otrzymać mandat do 500 zł.
Początkowo urzędnicy zamierzali przygotować odrębną ulotkę dla angielskich turystów. Ostatecznie przygotował ją konsulat Wielkiej Brytanii.
Izabela Helbin, szefowa biura promocji i marketingu Urzędu Miasta Krakowa twierdzi, że osobny folder dla źle zachowujących się turystów byłby wyolbrzymieniem problemu. Do Krakowa przyjeżdża rocznie osiem milionów turystów, a tylko garstka z nich sprawia kłopoty.
Zdecydowano więc przygotowywać ulotkę przeznaczoną dla wszystkich turystów. Urzędnikom zależy, by czuli się tu oni dobrze. Ale jednocześnie w zawoalowany sposób przypomina się gościom, że Kraków to historyczne miasto, w którym należy zachowywać się godnie i respektować pewne zasady - dodaje Filip Szatanik, kierownik biura prasowego UMK.
Przyjeżdżający do Krakowa turyści otrzymają ulotkę w hotelach, punktach informacji turystycznej oraz prawdopodobnie na lotnisku w Balicach.
Czy Lufthansa zabiera pasażerów LOT-u?
Zobacz całość »Lufthansa, niemieckie linie lotnicze wkraczają na przynoszący największe zyski rynek polskich przelotów do USA.
Niemieckie linie już wprowadzają nowe promocje.- Od 25 marca codziennie będą latać cztery samoloty z Krakowa do Monachium. Skróci się podróż Lufthansą z Krakowa do Nowego Jorku o dwie godziny - zachwala niemiecka linia. W ten sposób LOT może stracić swoich pasażerów.
Lufthansa oferuje swoje loty również dla pasażerów z Poznania, Wrocławia, Gdańska i Katowic proponując promocyjne bilety m.in. do Barcelony, Genewy, Amsterdamu przez Niemcy, a nie przez LOT-wski port na Okęciu.
Jak się okazuje, pasażerów do niemieckich miast często dostarczają polskie linie lotnicze LOT. Wspólne rejsy Lufthansy i LOT-u często odbywają się samolotami polskich linii, które widziały w sojuszu z Niemcami korzyści. Dzięki Lufthansie polscy pasażerowie mogli latać np. na Daleki Wschód.
Tak, więc czy niemiecka linia promując własne bilety na liniach, które obsługuje LOT nie odbiera mu klientów?- Takie rozumienie współpracy w ramach Star Alliance jest nieprawidłowe. Rozkłady Lufthansy i LOT-u na trasach wspólnie obsługiwanych są skonstruowane w taki sposób, aby obie linie mogły generować zyski. Zwiększając częstotliwość połączeń staramy się, by rozkład uzupełniał ofertę LOT-u, a nie wchodził z nią w konflikt - zapewnia Maria Kowalewska, dyrektor generalny Lufthansa Polska. - Jednym z najistotniejszych czynników naszego działania jest chęć wychodzenia naprzeciw oczekiwaniom pasażerów oraz wygoda ich podróżowania- dodaje.
Ministerstwo Skarbu nie widzi w tym zagrożenia dla interesów polskiego przewoźnika. - Współpraca PLL LOT SA i Lufthansy jest przykładem na sprawne i skuteczne kooperowanie firm z dwóch różnych krajów - podaje biuro prasowe. - Przewozy LOT-u na połączeniach niemieckich rosną w tempie ok. 20 proc. rocznie i przewyższają średni wzrost na innych kierunkach. Warto zaznaczyć, że LOT jest jedynym operatorem na niektórych połączeniach z polskich portów regionalnych do Niemiec - uważa ministerstwo.
Inny pogląd na tą sprawę ma Marcin Kryska, redaktor naczelny portalu lotniczego www.mojeprzeloty.pl - Takiej współpracy nie można nazwać partnerską, bo LOT pozbywa się w ten sposób pasażerów. Na trasach transatlantyckich tradycyjne linie odkuwają się finansowo za słabsze wyniki w Europie, gdzie konkurują z tanimi liniami. W dalszej perspektywie oddanie pasażerów Lufthansie będzie miało negatywny wpływ na finanse LOT-u, bo Lufthansa chce wozić też Polaków do Chicago - mówi Kryska.
Przeciwnego zdania jest Leszek Chorzewski, rzecznik LOT-u. - Na połączeniach transatlantyckich zarabiamy dużo pieniędzy, bo przyciągamy polskiego pasażera, który jest wierny naszej marce. Osiągamy tu jeden z najwyższych wyników finansowych i przewozowych w Europie. Obecność Lufthansy na naszym rynku to gwarancja, że nie wkroczą tu najwięksi konkurenci z British Airways czy Air France. To rodzaj ochrony dla naszych interesów - tłumaczy. - To, że ceny Lufthansy są dziś niskie, nie oznacza, że tak będzie w przyszłości. To promocja - dodaje Chorzowski. Ciekawe jednak, czy te niskie ceny utrzymają się tylko do momentu, gdy LOT będzie musiał zawiesić loty, czy też krócej.
Niższa składka wypadkowa dla hoteli i restauracji
Zobacz całość »Minister pracy spóźnił się ze zmianą rozporządzenia, w myśl którego niektórzy pracodawcy, od kwietnia powinni płacić niższą składkę wypadkową.
Zamiana dotyczy, obowiązującej w hotelarstwie, restauracjach i pośrednictwie finansowym - składki wypadkowej z 0,90 % na 0,67 % podstawy wymiaru. Konwersja ta, to efekt znowelizowanego 26 czerwca 2007 r., rozporządzenia w sprawie różnicowania stopy procentowej składki na ubezpieczenie społeczne z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych w zależności od zagrożeń zawodowych i ich skutków (Dz.U. nr 117, poz. 812).
Bodziec obniżki, kryje się w art. 54 ustawy z 30 października 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (Dz.U. nr 199, poz. 1673 z póź. zm.). Artykuł ten, przewidywał do końca marca nakaz podwyższania składki wypadkowej do 25 % najwyższej stopy procentowej dla płatników o drugiej kategorii ryzyka (do której zaliczają się hotele, restauracje i pośrednictwo finansowe). Jeśli zatem najwyższa stopa procentowa składki wypadkowej wynosi 3,6 % , to 25 % od niej stanowi 0,90 %. Taka stawka obowiązywała do marca włącznie.
Mimo iż znowelizowane rozporządzenie obowiązuje od 2 lipca, to nowa, nie podwyższona składka od rozliczeń z ZUS, obowiązuje za kwiecień. Osoby, które dokonali nadpłaty, mogą składać korektę, a nadwyżkę zaliczyć na bieżące należności wobec ZUS. Należy przypomnieć, iż przedsiębiorcy którzy w ciągu ostatnich trzech lat przynajmniej raz nie musieli składać informacji ZUS IWA jak również zgłaszali w 2006 r. do ubezpieczenia wypadkowego co najmniej dziesięć osób miesięcznie i są wpisani do rejestru REGON - mogą sami ustalić wysokość składki wypadkowej. Odczytywana przez nich wysokość składki wypadkowej - dla grupy działalności, do której został zakwalifikowany według kodu PKD - jest z tabelki w załączniku nr 2 do rozporządzenia.
Remont podczas kolonii oraz segregacja dzieci na normalne i patologiczne
Zobacz całość »W ośrodku wczasowym w Zawoi wypoczywające dzieci podzielono na dwie grupy. W jednym skrzydle, gdzie panuje cisza, znajdują się te z normalnych rodzin, a w drugim przeznaczonym dla tych z ubogich rodzin - trwa remont.
Kolonię w Zawojance, zorganizowała pozarządowa organizacja z Zabrza oraz Urząd Miejski z Siemianowic Śląskich. Na wypoczynek wysłano m.in. ponad 60 dzieci z najbiedniejszych rodzin. Wykupione w Biurze Turystycznym "Ola" wakacje, dla jednego dziecka kosztowały 637 zł. Kilka dni po wyjeździe dzieci, do Śląskiego Kuratorium Oświaty, przybyły zaniepokojone matki z Siemianowic. - Dzieci dzwonią i skarżą się na hałas. Już od szóstej rano słychać stukot. Na balkonach pracują robotnicy. To myśmy dzieci na kolonie wysłały czy na plac budowy? A jak się któremuś coś stanie? - oświadczyły. Kuratorium natychmiast zleciło wizytację i wysłało w tym celu do Zawojanki osobę z wadowickiego oddziału Małopolskiego Kuratorium Oświaty.
- Ten remont uzgodniony jest z kierowniczką koloni. Prace są zabezpieczone, teren odgrodzony. Nie sądzę, żeby coś tutaj zagrażało dzieciom. Znam ten ośrodek od lat i nigdy się tu nic nie stało. A że dzieci się skarżą? No cóż, to są dzieci z rodzin patologicznych - oświadczyła Izabela Łoś, wizytatorka! - To właściwie nie remont, ale renowacja. Zbijamy tynk spod balkonów i wbijamy tam deski. W tym skrzydle mieszkają akurat dzieci trudne, z problemami. No, ale jeśli im to przeszkadza, to jeszcze dziś zakończymy prace i wrócimy do nich, jak dzieci wyjadą - powiedział Sławomir Stasik, kierownik ośrodka. W tej sprawie kierowniczka kolonii z biura Ola, porozumiewała się z Michałem Tabaką, rzecznikiem siemianowickiego magistratu. - Przekazała mi tylko informacje, że w ośrodku usuwane są szkody z poprzedniego turnusu. My nie zostaliśmy poinformowani o żadnym remoncie. Natychmiast będziemy interweniować. Nie może być tak, że dzieli się dzieci na lepsze i gorsze. Jeśli są z normalnych domów, to wszystko ma być na najwyższym poziomie, a jak z biednych, to remontu nie zauważą, nie będzie im przeszkadzał? - poinformował Tabaka.
Sprawą dotyczącą ośrodka wczasowego w Zawoi, poruszeni są pracownicy śląskiego kuratorium. - Przeprowadzanie remontu w czasie, gdy jakiekolwiek dzieci mają wypoczywać, jest rażącym nadużyciem. Zupełnie karygodne jest natomiast dzielenie ich według sytuacji rodzinnej i materialnej. Jeśli przedstawicielka kuratorium nie dopatrzyła się w takiej sytuacji niczego złego, a na dodatek nazywa dzieci patologicznymi, to już w ogóle przekracza wszelkie granice! - oznajmił Piotr Zaczkowski, rzecznik placówki. Pracowników małopolskiego kuratorium również dotknęły słowa wizytatorki. - Na pewno zdyscyplinuję tę pracownicę, bo takie wytłumaczenie zwyczajnie nie przystoi. Wydamy też odpowiednie zalecenia, by organizator wypoczynku dzieci z Siemianowic Śląskich zadbał nie tylko o ich bezpieczeństwo, ale też o ich komfort psychiczny - poinformowała Halina Cimer, dyrektorka wadowickiego oddziału kuratorium.
Plac zabaw dla dorosłych w Niemczech
Zobacz całość »W środkowych Niemczech na terenie zniszczonej fabryki pod Kassel powstała atrakcja tylko dla dorosłych, mianowicie plac zabaw.
Plac zabaw dla dorosłych przypomina raczej plac budowy, gdyż jest tam do dyspozycji 20 wielkich maszyn budowlanych - ciągników, walców, dźwigów i koparek. Można tam pojeździć jeepami czy quadami, a odważni spróbować sił na bardziej skomplikowanych maszynach. Najdroższą atrakcją, która kosztuje 335 euro, jest zniszczenie wraku samochodu przy pomocy ogromnej koparki, podobną cenę ma rozjechanie wraka walcem.
Plac zabaw cieszy się ogromną popularnością. Tygodniowo na plac zabaw przyjeżdża około 80 turystów z całego kraju. Miejsca na weekend trzeba rezerwować nawet z kilkutygodniowym wyprzedzeniem. Pomysłodawca i założyciel placu, Gerhard Toby, mówi, że pod Kassel przyjeżdżają całe rodziny, ale chętni do zabawy są tylko mężczyźni.
Niemiecka gazeta "Süddeutsche Zeitung", która przedstawia reportaż z placu zabaw, zastanawia się czy tą atrakcję należy zaliczyć do formy aktywnego wypoczynku czy też uznać za dowód na zdziecinnienie niemieckiego społeczeństwa.
Port lotniczy w Pyrzowicach zainwestuje pół miliarda
Zobacz całość »Dalsza rozbudowa Międzynarodowego Portu Lotniczego Katowice w Pyrzowicach ma kosztować ok. pół miliarda zł. Przed Euro 2012 lotnisko będzie przystosowane do odprawienia nawet 9 mln podróżnych. Ich liczba ma w tym roku przekroczyć nawet dwa miliony, a dwa lata później (2009) trzy.
Nowy terminal pasażerski (wybudowany i wyposażony za ok. 80 mln zł) działa już od 9 lipca, jednakże oficjalnie został uruchomiony w poniedziałek. Dzięki rozbudowie cała powierzchnia terminalu portu jest trzykrotnie większa, a przepustowość lotniska ponad dwukrotnie. Potrzeby są jednak potencjalnie większe, w związku z tym w przyszłym roku zaczną się przymiarki do budowy nowego terminalu.
Jak ocenia Leszek Budka z zarządu Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego (GTL), który zarządza tymże lotniskiem, oddany do użytku terminal powinien wystarczyć na okres trzech lub czterech lat. Następny zaś powinien być ukończony przed rozpoczęciem Euro 2012, a jego przepustowość ma liczyć 5 mln pasażerów rocznie, a łącznie da to możliwość odprawy ok. 9 mln podróżnych. Te inwestycje mogą zapewnić nam komfort na wiele lat.
Ale to nie wszystko, bo w ciągu następnych pięciu lat w planach jest rozbudowa dróg kołowania, drugiego pasa startowego, płyt postojowych dla samolotów, mają powstać wielopoziomowe parkingi. Wszystkie te projekty mają być finansowane przede wszystkim ze środków unijnych oraz z pieniędzy i kredytów GTL.
Uczestniczący w otwarciu terminalu Jerzy Polaczek, minister transportu ocenił, że inwestycja w Pyrzowicach nie jest jedynie potwierdzeniem rozwoju tegoż portu lotniczego, ale także "symbolem rozwoju i impulsu do inwestycji we wszystkich regionalnych portach w Polsce". Ich rolę, jak powiedział minister, należy postrzegać tak w kontekście przygotowań do Euro 2012, jak i jako absorpcję środków unijnych, przeznaczonych na poprawę i rozbudowę infrastruktury portów.
Wraz z rozwojem regionalnym lotnisk mają iść także projekty ulepszenia ich komunikacji drogowej oraz kolejowej. Przed rokiem 2012 Pyrzowice i podkrakowskie Balice mają zyskać połączenia szybką koleją. Pierwszy łączyć się będzie z Katowicami, drugi z Krakowem. Balice są położone blisko węzła autostrady A-4, a w pobliżu Pyrzowic znajdzie się węzeł mającej powstać autostrady A-1. Nowa trasa docelowa do portu ma być poszerzona do dwóch pasów w jednym i drugim kierunku.
Realizacja projektu budowy lotniska trwała półtora roku. Dzięki niej, czyli dwukondygnacyjnemu obiektowi, całkowita powierzchnia terminalu wynosi teraz nie 7,6 ale ponad 21 tys. m kw., zaś zdolność operacyjna nie 1,6 ale 3,6 mln podróżnych rocznie. To oznacza, że na sprawną odprawę będzie mogło liczyć blisko 1200 osób w ciągu godziny, a nie jak dotychczas tylko 550. Dawniej stanowisk kontroli biletowo- bagażowej było 17, teraz 35.
Jak wskazują badania statystyczne w tym roku pyrzowickie lotnisko odprawi ponad 2 mln pasażerów, w ubiegłym roku było ich 1,5 mln. Z usług lotniska, do końca tego tygodnia, skorzystało ponad milion osób, w tym samym czasie, w zeszłym roku pasażerów było mniej o około jedną trzecią, czyli 750 tys. W 2008 roku ma ich być 2,5 mln, a w 2009 już 3 mln.
Nie da się ukryć, że jedną z atrakcji nowego terminalu jest najdłuższy w Polsce, mierzący 180 metrów, oszklony, wewnętrzny taras widokowy. Rozbudowany i bardzo przejrzysty jest także system informacji wizualnej dla pasażerów. W terminalu znajdują się dwie wielkie tablice informacyjne i 63 monitory. Dostępne są także nowe punkty gastronomiczne i handlowe.
Lotnisko w Pyrzowicach jest jednym z najszybciej rozwijających się portów regionalnych w Polsce. Przyrost liczby pasażerów jest jednym z największych w Europie. Pod względem liczby odprawianych rocznie podróżnych zajmuje w kraju trzecie miejsce, po Okęciu i Balicach. Drugie, po Okęciu miejsce zajmuje pod względem wielkości przewożonych ładunków oraz liczby czarterów.
Po tym jak został uruchomiony nowy terminal, podkatowickie lotnisko jest już całkiem przygotowane, aby odprawić pasażerów zgodnie ze wszystkimi obowiązującymi w Schengen procedurami. Polska ma dołączyć do tejże strefy w przyszłym roku. W jej ramach nie ma kontroli granicznych w portach, terminal ma umożliwić części podróżnych przebywanie na lotnisku bez urzędowego przekraczania granicy państwa, co ma niemałe znaczenie w ruchu tranzytowym, a także w przypadku osób, którym nie zezwolono na wyjazd.
Jak turyści radzą sobie z rzeczywistością turystyczną?
Zobacz całość »Generalnie słysząc dochodzące z mediów i od zwykłych turystów narzekania można śmiało stwierdzić, że turyści nie radzą sobie z przystosowaniem się do realiów turystyki wyjazdowej. Jak opisuje Gazeta Wyborcza dla turystów niemalże traumatycznym przeżyciem jest fakt, że jeśli wykupią opcją all inclusive to muszą się jakoś zidentyfikować przed obsługą lub też fakt, że hotel uległ zamianie.
Jak opowiedziała GW swoje przygody pani Paulina, która podczas kolacji nalała sobie do kieliszka wody, za którą musiała zapłacić równowartość 5 zł, dlatego ponieważ na ręce miała zieloną opaskę. Czytelniczka wybrała się w czerwcu na wakacje do Tunezji z biurem podróży Ecco Holiday. Zamieszkała w czterogwiazdkowym hotelu Rosa Beach z dwoma posiłkami wliczonymi w pobyt. W tym wypadku, choć w opcji all inclusive woda jest bezpłatna, pani Paulina nie mogła z niej skorzystać.
Gdy wycieczka dotarła już do celu podróży okazało się, że nie mogą liczyć na zamieszkanie w Rosa Beach. Grupa została skierowana do hotelu Helya, również posiadającego cztery gwiazdki, lecz położonego bliżej portu lotniczego. Jak opowiada pani Paulina, co 20 minut można było usłyszeć przelatujący samolot.
W budynku hotelu osoby, które nie wykupiły opcji all inclusive musiały zakładać na rękę opaskę w kolorze zielonym, znowuż ci, którzy ją wykupili, w kolorze czerwonym. Jak dowiedziała się czytelniczka od jednego z podróżnych, za tę samą cenę akurat w tym właśnie hotelu mogłaby bez problemu wykupić wersję all inclusive i nie musieć dopłacać za dodatkowe napoje.
Jak zapewnia Aleksandra Olechnowicz z Ecco Holiday, wobec pani Pauliny umowa została dotrzymana. Siódmy jej punkt mówi, że klient może zostać zakwaterowany w innym ośrodku wypoczynkowym o takim samym standardzie i w tej samej miejscowości. Zgadzała się zatem liczba gwiazdek oraz opcja z dwoma posiłkami. Zmiana miejsca pobytu była konieczna, ponieważ Rosa Beach nie dotrzymał warunków umowy oraz wskazał ten właśnie hotel w zastępstwie. No tak, ale czy firma zyskała na tej zamianie? Jak tłumaczy Olechnowicz, hotel Helya wcale nie jest tańszy. Jedynie ci, którzy skorzystali z promocji, np. oferty last minute mogli odczuć różnicę w cenie.
Pani Paulina mimo wszystko czuje się pokrzywdzona. Ta sama liczba gwiazdek nie zagwarantowała jej poczucia, że Helya jest tak samo dobry jak Rosa. Mec. Filip Rakiewicz z kancelarii prawnej dr Marcina Wojcieszaka mówi, że nie ma podstaw do reklamacji. Biuro podróży wywiązało się z umowy. Turystom, którym wyjazd nie podobał się tak jak myśleli, że będzie pozostaje jedynie walka o zwrot kosztów w sądzie cywilnym. Już podczas pobytu w feralnym hotelu powinni zbierać dokumentację, podpisane oświadczenia pracowników, jakich udogodnień hotel nie zapewnia, wszystko należy fotografować, choćby miały być to przelatujące samoloty.
Być może zamiana hotelu wcale nie była dla niej korzystna, jednak niestety takie są realia. Także wybór firmy może mieć tu znaczenie - Ecco Holiday ma konkurencyjne ceny, co powoduje, że nie może sobie na wiele pozwolić, jeśli chce zarabiać. Niestety wątpliwe jest, aby ludzie spoza branży zrozumieli realia turystyki wyjazdowej sami - być może przyszedł czas, kiedy turyści powinni być w biurach uświadamiani, że realia są jakie są i nikt dla nich świata na głowie nie postawi. A uświadamianie najlepiej byłoby zacząć od dziennikarzy...
::: 2007-08-01 :::
Port lotniczy w Dżuddzie - najbardziej zatłoczone lotnisko świata
Zobacz całość »Lotnisko w Dżuddzie, stanowi jedno z najbardziej przepełnionych lotnisk świata, gdyż to tutaj lądują pasażerowie pielgrzymujący do Mekki.
Nowe lotnisko w Dżuddzie, na zachodzie Arabii Saudyjskiej, w ciągu 33 dni w roku, będzie musiało obsłużyć ponad 2 mln pielgrzymów udających się do pobliskiej Mekki. Z myślą o poprawie warunków podróżowania rodziny królewskiej, postanowiono wybudować specjalny terminal. Główny budynek (zwany przez twórców oazą), ukształtowany w formie pierścienia z otwartą wewnętrzną przestrzenią, będzie musiał sprostać intensywnemu przyrostowi liczby podróżnych przybywających w okresie muzułmańskiego święta hadżdż.
Projektanci z biura architektonicznego OMA, mając na uwadze specjalnie przeznaczenie lotniska, musieli pokusić się o oryginalne rozwiązania użytkowe. W oświadczeniu biura można przeczytać, iż w większości istniejących portów lotniczych, główny nacisk kładzie się na okazałość i wygodę w obrębie hali odlotów, natomiast hale przylotów to tylko nieciekawe choć maksymalnie funkcjonalne przestrzenie nastawione przede wszystkim na sprawny odbiór bagaży, które nie wywołują jednak u przyjezdnych specjalnie pozytywnych skojarzeń. Lotnisku w Dżuddzie ma odróżniać się od stereotypów. Na czas pielgrzymek, powierzchnia hali przylotów ma zostać dwukrotnie zwiększona przy pomocy tymczasowej struktury - w formie wielkiego namiotu.
Wystrój i atmosfera hali przylotów, będzie dopasowany do podniosłej rangi uroczystości religijnych. Forma terminalu królewskiego będzie nawiązywała do głównego budynku lotniska. Przestrzeń dla władców i ich rodzin, zapewne będzie charakteryzował przepych. Obecnie trudno stwierdzić co może się tam znajdować, jednak zapewne miejsce to, będzie lśniło złotem.
Samorząd województwa dolnośląskiego zakupił nowe szynobusy
Zobacz całość »56 milionów złotych samorząd województwa dolnośląskiego wyda na zakup ośmiu nowych szynobusów. Pociągi będą obsługiwały nieczynne aktualnie trasy m.in. z Wrocławia do Trzebnicy i Kobierzyc.
Umowa na kupno nowych pociągów została podpisana przez marszałka województwa dolnośląskiego Andrzeja Łosia i przedstawicieli firmy Pojazdy Szynowe PESA Bydgoszcz SA.
Trzy nowe pociągi będą jednoczłonowe i posiadać będą 70 miejsc siedzących, natomiast pozostałe 5 maszyn będzie dwuczłonowych z 134 miejscami siedzącymi. Szynobusy będą wyposażone w klimatyzację i monitoring oraz będą przystosowane do przewozu osób niepełnosprawnych.
Samorząd województwa dolnośląskiego wyda na tą inwestycję blisko 56 milionów złotych, z czego 23,5 miliona złotych pochodzić będzie ze środków unijnego Sektorowego Programu Operacyjnego - Transport.
-Szynobusy w ciągu około roku mają ruszyć na dolnośląskie trasy kolejowe, na których połączenia zostały zawieszone. W pierwszej kolejności wyjadą na trasy: Wrocław- Trzebnica, Wrocław-Kobierzyce, a następnie m.in. na trasę Jakuszce- Szklarska Poręba, co docelowo pozwoli na połączenie Dolnego Śląska z czeską miejscowością Liberec - ośrodkiem sportów zimowych- zapowiedział Andrzej Łoś.
Koszt przejazdu nowym szynobusem ma być porównywalny z kosztem przejazdu pociągiem. Jednak urząd marszałkowski zapowiada, że w przeciągu 2-3 lat szynobusy będą zintegrowane z komunikacją miejską i obowiązywać będzie jeden bilet.
- Samorząd województwa dolnośląskiego będzie się starał o przejęcie od PKP części nieczynnych tras kolejowych, na które miałyby ruszyć autobusy szynowe - mówi marszałek.
- Na Dolnym Śląsku jest gęsta sieć kolejowa, ale niestety w ciągu ostatnich lat wiele połączeń zostało zlikwidowanych, w tym także te, które mają szansę na rozwój i zainteresowanie pasażerów. Jest to szczególnie ważne w kontekście ostatnich inwestycji, bo np. linia Wrocław-Kobierzyce 10 lat temu może była nieopłacalna, ale dzisiaj po wielkich inwestycjach w tym rejonie, z całą pewnością cieszyłaby się zainteresowaniem pasażerów - powiedział Łoś. - Pierwszy szynobus będzie dostarczony na Dolny Śląsk jeszcze w tym roku i ruszy na stare tory. Natomiast szynobusy na wyremontowanych trasach będą jeździć, mam nadzieję, już jesienią przyszłego roku - dodaje.
Czy dojdzie do rozbudowy "Mariny Gdańsk"?
Zobacz całość »W tym roku dziesiąte urodziny obchodzi przystań jachtowa w centrum Gdańska. Jest ona tak popularna, że brakuje już miejsc do cumowania dla jachtów. Rozwiązaniem tego problemu może być rozbudowa mariny.
Marina położona jest naprzeciwko Żurawia przy ul. Szafarina. Otworzona została w 1997 roku. Początkowo nie wszyscy byli za jej otwarciem, jednak jak się okazuje bardzo się mylili.
- Od początku roku naszą marinę odwiedziło 500 jachtów. To wzrost o niecałe 14 proc. w porównaniu z takim samym okresem w poprzednim roku - mówi Rafał Grad, kierownik "Mariny Gdańsk".
W zeszłym roku przystań odwiedziło około 1300 jednostek. Wśród jachtów są także jachty zagraniczne, najwięcej z Niemiec, ale również z Finlandii, Szwecji, Litwy i Holandii. - To jedni z najlepszych dla Gdańska turystów: zostają minimum kilka dni i wydają duże pieniądze, bo wciąż - np. dla Niemców - jest u nas dużo taniej - mówi Grad.
W projekcie przystań może pomieścić 60 łódek, jednak bosmani tak potrafią manewrować jachtami i motorówkami, aby nie zmarnować choćby kawałka wolnego miejsca.- Nasz rekord to zacumowanie 120 jachtów. A zmieszczenie 80-90 jednostek zdarza nam się całkiem często - powiedział Grad.
Ze względu na to coraz częściej mówi się o rozbudowie mariny. Planowanym miejscem rozbudowy jest znajdujący się tuż obok mariny Kanał Na Stępce, schowany za wyspą Ołowianka. Aktualnie jednak wpływać mogą tam tylko kajakarze, bo wejście większych jednostek blokują dwa mosty.
- Dlatego Most Kamieniarski będzie musiał być przebudowany na most zwodzony. Szczegóły poznamy pod koniec sierpnia, kiedy będzie gotowa koncepcja całej inwestycji - mówi Nietupski.
Obecnie wiadomo tylko, że w nowej części mariny znajdzie się miejsce dla 50 łódek oraz, że kanał zostanie pogłębiony do 3,5 metra.
Jednak jak na razie nie ma gwarancji, że inwestycja trafi szybko do Wieloletniego Planu Inwestycyjnego - strategicznego harmonogramu miejskich inwestycji. - Kiedy koncepcja będzie gotowa, będzie można oszacować jej koszty. Wtedy też zapadną decyzje, co do sposobu i terminu jej realizacji - mówi Nietupski.
- Czekamy na to z niecierpliwością. Mam nadzieję, że uda się zdążyć, zanim z powodu braku miejsc będziemy zmuszeni odprawiać żeglarzy z kwitkiem - liczy Rafał Grad.
Czy powstanie szybka kolej do Pyrzowic?
Zobacz całość »Jeśli w najbliższym czasie nie ukaże się ustawa umożliwiająca szybki wykup gruntów pod inwestycje szansa na szybką kolej na lotnisko w Pyrzowicach przepadnie.
Jak się okazało mapy dawno nie są już aktualne i nie wiadomo także, czyje działki trzeba kupić, aby zorganizować połączenie.
We wtorek przedstawiciele PKP Polskie Linie Kolejowe przedstawiły bardzo ambitne plany- do 2011 roku Katowice mają mieć bezpośrednie połączenie kolejowe z Pyrzowicami. 30 minut - tyle ma trwać podróż na lotnisko. Został wybrany także wstępny przebieg trasy. Od Katowic przez Chorzów Batory do Bytomia linia ma biec istniejącymi torami. Następnie z Bytomia przez Piekary Śląskie do Pyrzowic utworzony będzie nowy 20- kilometrowy odcinek szybkiej kolei. Zgodnie z planami PKP PLK, pociągi na tej trasie będą osiągały prędkość co najmniej 160 km/godz.
Jednak plany utworzenia szybkiej kolei mogą być zagrożone brakiem aktualnych map, również tych wykonanych z powietrza. Te, które aktualnie są w rękach kolei, były wykonane wiele lat temu. Rozstrzygnięcie czyje działki trzeba kupić, aby wykonać połączenie może dokonać się częściowo w 2009 roku. Jednak wówczas może już być za późno, żeby zdążyć przed 2012 rokiem.
- Jeżeli nie powstanie specjalna ustawa umożliwiająca błyskawiczny wykup gruntów, połączenie Katowic z portem lotniczym nie powstanie w terminie - mówi Bronisław Stankiewicz, dyrektor naczelny PKP PLK w Katowicach.
Nowe połączenie ma kosztować około 30 milionów euro. Kolej przekonuje, że ma część potrzebnych środków, ale liczy także na wsparcie UE.
- Nie będę ukrywał, że ostatnich osiem lat to był czas inwestycji drogowych. Teraz przyszła pora na inwestowanie w komunikację publiczną - mówi Piotr Uszok, prezydent Katowic.
PKP PLK poinformowały także, że nie wycofują się z planów przedłużenia Centralnej Magistrali Kolejowej do Katowic. Chcą oni stworzyć nową, alternatywną nitkę popularnej 'ceemki'. Wówczas pociągi do Warszawy miałyby jeździć starą trasą przez Sosnowiec i Zawiercie, a także całkiem nową, ale dużo szybszą - przez Pyrzowice, Piekary i Bytom.
Takim sposobem kolej zamierza uzyskać podwójne korzyści: stworzyć bezpośrednie połączenie Katowic z lotniskiem w Pyrzowicach oraz spowodować, że pociągi z i do Warszawy nie musiałyby zwalniać za Zawierciem.
- Nowa nitka CMK jest potrzebna, bo do 2015 roku pociągi mają osiągać na tej trasie prędkość od 300 do 320 km/godz.- tłumaczy kolej.
- Chcę jednak uspokoić, że nie zamierzamy rezygnować ze starej. Pociągi będą jeździć obiema trasami - mówi dyrektor Stankiewicz, uspokajając tym samym władze zagłębiowskich miast, które już protestują przeciwko przedłużaniu CMK.
Czy łódzkie lotnisko wygra z Modlinem?
Zobacz całość »Jesienią 2008 roku ma być uruchomione nowe lotnisko pod Warszawą . Jest to zła wiadomość dla Łodzi, ponieważ może to oznaczać brak szans na dogonienie dynamicznych lotnisk w Gdańsku, Katowicach czy Krakowie.
Lotnisko w Łodzi chciało stać się centrum tanich linii lotniczych i przejąć pasażerów niezbyt zadowolonych z obsługi na Okęciu. Jednak z tych planów nie wiele pozostało, ponieważ jeszcze w tym roku ma wystartować budowa lotniska cywilnego w Modlinie. Jest już zgoda dofinansowania tej inwestycji przez Komisję Europejską.
Nowa inwestycja pod Warszawą będzie przeszkodą dla awansu Łodzi do grona dużych portów lotniczych takich jak np. Gdańsk czy Katowice.
- Szansa na rozwój jest zawsze. Ale by Łódź zaczęła się liczyć, trzeba by od razu otworzyć przynajmniej dziesięć nowych połączeń - mówi Łukasz Cape, prezes stowarzyszenia Lotnisko dla Łodzi. - Tymczasem łódzkie lotnisko prawdopodobnie straci loty do Shannon, a w jesiennej siatce zyskało tylko połączenie z Liverpoolem. Gdy zobaczymy, jak bogatą ofertę mają inne lotniska, trudno nie odnieść wrażenia, że się cofamy- dodaje.
Natomiast Modlin ma wyjątkowo ambitne plany, co widać w przygotowanym przez firmę konsultingową Ernst & Young biznesplanie. Lotnisko chce przekroczyć pułap miliona pasażerów rocznie. Jednak władze lotniska w Łodzi mówią, że są to jak na razie tylko pobożne życzenia.
- Koszty budowy nowego lotniska będą gigantyczne, a co więcej Modlin na razie nie ma dobrego połączenia ze stolicą - podkreśla Leszek Krawczyk, prezes łódzkiego lotniska. - A nawet, jeśli nowe lotnisko powstanie, to konkurencji się nie boimy. To, dlatego, że warszawiacy stanowią niewielki odsetek naszych klientów. Poza tym wierzę, że w tym roku ogłosimy jeszcze nowe połączenia z Łodzi- dodaje.
Sytuację łódzkiego lotniska pogarsza także zła komunikacja ze stolicą, do której dojazd pociągiem lub samochodem trwa ponad dwie godziny.
- Dojazd to jednak nie wszystko, dla podróżnych liczy się głównie dobra oferta, czyli liczba połączeń - mówi Cape. - Warszawiacy chętnie lataliby z Łodzi, gdyby tylko mieli dokąd, a na razie nabijają liczniki portów w Krakowie i Gdańsku. Nadal mamy szansę ściągnąć do nas kolejnych przewoźników, ale czasu do otwarcia Modlina jest coraz mniej - dodaje.
Liberalizacja przepisów w sprawie płynów u pasażerów samolotów
Zobacz całość »- Unia Europejska zamierza złagodzić zakaz przewożenia płynów w bagażu podręcznym pasażerów samolotów, korzystających z tranzytu przez unijne porty lotnicze - ogłosiła Bruksela.
W minionym roku, UE zakazała wnoszenia na pokład samolotów pasażerskich butelek z płynami i pojemników z żelami, po udaremnieniu próby wysadzenia samolotu w Wielkiej Brytanii, przy pomocy takich substancji. Zakaz nie dotyczy tylko przedmiotów zakupionych w lotniskowych sklepach wolnocłowych, odpowiednio zapakowanych.
Obecnie pasażerowie, którzy nabyli alkohol lub płynne artykuły kosmetyczne w sklepach wolnocłowych poza obszarem UE, muszą je oddać po wylądowaniu na unijnym lotnisku tranzytowym. Rzecznik komisarza UE do spraw transportu - Jacques Barrot wyjaśnił, iż nowe regulacje pozwolą pasażerom w ruchu tranzytowym zachować te przedmioty, jeśli zostały zakupione w państwie, spełniającym wyznaczone przez unijne standardy bezpieczeństwa. W najbliższej przyszłości, odpowiednie kontrole zostaną przeprowadzone w krajach, z których ruch lotniczy na teren Unii jest szczególnie intensywny (USA, Rosja i Singapur).
- Jeśli Komisja Europejska uzna, że przedsięwzięcia ochronne stosowane przez państwa trzecie w odniesieniu do płynów są odpowiednie, a dany kraj przestrzega również ogólnych standardów bezpieczeństwa ruchu lotniczego, Komisja zadecyduje o wprowadzeniu wyjątków. Pierwszych decyzji w sprawie wyjątków należy oczekiwać jesienią bieżącego roku - czytamy w oświadczeniu rzecznika.
Na greckich Cykladach nie ma wody pitnej
Zobacz całość »Greckie władze ogłosiły stan wyjątkowy na wyspach archipelagu Cykladów. Powodem takiej decyzji są niedobory wody pitnej, które są skutkiem okrutnych upałów.
Ministerstwo spraw wewnętrznych, chce tą decyzją skłonić lokalne władze do przyspieszenia działań służb publicznych, mających poprawić zaopatrzenie w wodę.
Naczelnik niewielkiej wyspy Kimolos, Teodoros Maganiotis, poinformował, że na wyspie już w ogóle nie ma wody i marne są szanse na poprawę sytuacji. Kimolos ma około 700 stałych mieszkańców, a ciągłe problemy z wodą uniemożliwiają zagospodarowanie turystyczne tej atrakcyjnej krajobrazowo wyspy.
Złą sytuację na Cykladach pogorszyły także opóźnienia w dostarczaniu wody pitnej zbiornikowcami.
Wreszcie przyleciał samolot z polskimi turystami z Egiptu
Zobacz całość »Po 20 godzinach oczekiwania na samolot, grupa 170 polskich turystów wreszcie wróciła z Egiptu do Polski.
Samolot egipskiego przewoźnika Air Cairo miał wylecieć z lotniska w Szarm el-Szejk ok. godz. 3 rano we wtorek czasu polskiego, jednak do odlotu nie doszło, bo samolot był niesprawny. Turyści czekali na dostarczenie części do samolotu z Kairu. Tymczasem na lotnisku w Pyrzowicach czekała grupa turystów, która miała lecieć do Egiptu tym samym samolotem. Turyści czekający w Pyrzowicach zostali zakwaterowani w hotelu, a niektórzy z nich postanowili wrócić do domów. Mieli także zapewnione wyżywienie.
Cezary Orzech, rzecznik Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego, mówił, że samolot Air Cairo miał wylądować w Pyrzowicach we wtorek ok. godziny 7.30 a w rejs powrotny miał wylecieć o godzinie 9.30.
Turyści wracający z Egiptu wykupili wczasy w kilku polskich biurach, m.in. Exim Tours, Triada, Rainbow Tours.
Gdańsk kontra ustawa o wychowaniu w trzeźwości
Zobacz całość »Wg władz Gdańska, wspólnoty mieszkaniowe hamują rozwój gastronomii. Mają nadzieje, iż orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego będzie sprzyjało ożywieniu centrum miasta.
Urzędnicy uznali, że rozwój gastronomii hamowany jest przez wspólnoty mieszkaniowe, którym ustawa o wychowaniu w trzeźwości z lat 80. daje wyjątkowe uprawnienia. Obecnie koncesja na sprzedaż dla powstającego lokalu na parterze kamienicy, zależy od innych użytkowników tej nieruchomości - czyli mieszkańców domu, którzy mogą nie zgodzić na sprzedaż mocnych trunków. Zdarza się także, że gdy wydadzą zgodę żądają, by lokale były czynne do godz. 22. Lokatorzy chętnie korzystają z uprawnień, blokując pozwolenia na sprzedaż alkoholu, zapobiegając w ten sposób zakłóceniu ciszy nocnej przez gości z pobliskiego baru. Konflikt ten ma rozwiązać Trybunał Konstytucyjny. W sierpniu Rada Miasta Gdańska, na podstawie uchwały upoważni prezydenta miasta, do wystąpienia w wnioskiem o zbadanie zasadności przepisów ustawy z konstytucją.
Problem dotyczy całego kraju, jednak szczególnie nasila się w Gdańsku, gdzie większość kamienic ma tu wielu właścicieli. W Krakowie znaleziono sposób na rozwiązanie tego kłopotu. - Gdy wspólnota nie udziela zgody na działalność w lokalu należącym do gminy, od razu idziemy do sądu - poinformowała Katarzyna Bury, szefowa wydziału mieszkalnictwa krakowskiego magistratu. - Tak też powinni postępować prywatni właściciele. Bo ta walka się opłaca. Dwa lata temu sąd przyznał nam rację. Teraz ten wyrok jest naszym atutem w każdej kolejnej sprawie, a podejście wspólnot zmienia się. Zadowala ich tzw. opłata za uciążliwość, czyli od 0,50 zł do 1,50 zł za metr - wyjaśniła Katarzyna Bury. - Zamówiliśmy opinie prawne i jeśli będą dla nas korzystne, to wprowadzimy identyczne rozwiązanie - oświadczyli gdańscy urzędnicy, którzy zamierzają skorzystać z krakowskich doświadczeń.
- Uważamy, że zapisy ustawy są niezgodne z konstytucją. Nie może być tak, że właściciele innych lokali w budynków będą dyktowali, co ma się dziać w lokalu na parterze. Chcemy ożywić centrum Gdańska, ale jeśli w knajpkach nie będzie alkoholu, to nie będzie życia nocnego. Trudno sobie wyobrazić, że wieczorami ludzie będą siedzieli przy kawie i ciastkach. Zmiany wprowadzamy z myślą o mieszkańcach i turystach, by Gdańsk był porównywalny z Wrocławiem i Krakowem. Wkrótce będziemy oddawać najemcom pewne lokale w centrum, ale w warunkach przetargu zaznaczymy, że mają tam powstać punkty gastronomiczne. Werdykt Trybunału Konstytucyjnego może zapaść nawet w 2009 r. dlatego niezależnie od skargi staramy się o zmianę prawa w Sejmie - oznajmił Maciej Lisicki - wiceprezydent miasta ds. polityki komunalnej (PO).
Więcej polskich turystów na Warmii i Mazurach
Zobacz całość »Według analiz przeprowadzonych przez Urząd Statystyczny w Olsztynie w warmińskich i mazurskich hotelach, pensjonatach oraz na polach biwakowych nocuje coraz więcej turystów. Badaniami nie objęto gospodarstw agroturystycznych, prywatnych domków letniskowych oraz jachtów.
W ubiegłym roku w województwie warmińsko-mazurskim nocowało 819 tys. osób. W ciągu roku liczba gości wzrosła o 50 tys. Cały czas najwięcej turystów jest podczas miesięcy letnich. Jednak liczba odwiedzających region poza sezonem również wzrosła, szczególnie podczas świąt w grudniu i marcu.
Z bazy turystycznej Warmii i Mazur korzysta coraz mniej gości z zagranicy. W 2006 roku było ich aż o 15% mniej niż w 2005 roku. Wśród obcokrajowców przeważają goście z Unii Europejskiej. Największą grupę stanowią Niemcy. W hotelach zatrzymuje się bardzo mało Rosjan.
W regionie jest coraz więcej hoteli o najwyższym standardzie. Liczba udzielonych noclegów w hotelach tego typu wzrosła 2,5-krotnie. Korzystają z nich przede wszystkim Polacy, ponieważ cudzoziemcy wybierają hotele o niższym standardzie, przeważnie trzygwiazdkowe.
Jednak najlepiej rozwijają się ośrodki kolonijne, gdzie mogą wypoczywać dzieci i młodzież. Liczba miejsc noclegowych w takich obiektach wzrosła aż o 71%.
Jerzy Kamiński, prezes Warmińsko-Mazurskiej Izby Turystyki wyznał - Choć banki uważają turystykę za strefę ryzyka, inwestorzy chętnie lokują u nas swoje pieniądze. W tym roku otworzył się kolejny czterogwiazdkowy hotel - w Pluskach, następne trzygwiazdkowe planowane są w Gietrzwałdzie i Ostródzie. Rozwinęły się obiekty typu SPA i kompleksy basenów. To bardzo dobrze, bo goście właśnie o to pytają. Apetyt jeszcze rośnie w miarę zbliżającego się Euro 2012.
Wzrost liczby turystów, którzy przyjeżdżają na Mazury zimą, Kamiński tłumaczy rosnącą modą na spędzanie świąt poza domem oraz organizacją konferencji w regionie. Według niego przyczyniła się do tego też kampania "Przenosimy góry na Mazury" oraz budowa wyciągów narciarskich.
Odnotowuje się mniejszą ilość turystów z Niemiec, jednak przybywa Hiszpanów, Czechów i Słowaków. Korzystają oni głównie z hoteli trzygwiazdkowych, które są w dobrym standardzie oraz mają wyrobioną markę. W obiektach czterogwiazdkowych nocują przeważnie goście konferencyjni oraz weekendowi.
Paweł Zyśk, właściciel hotelu Im Park koło Sorkwit, który gości głównie niemieckich turystów wyznał - Spodziewam się, że ten rok będzie słabszy niż ubiegły. Najlepszy był 2004 rok, później gości było już mniej, ale było nieźle. Teraz sądząc po rezerwacjach będzie gorzej. Już odczuwamy, że jest więcej obiektów, m.in. w zabytkowych budynkach, takich jak nasz. Co prawda Niemcy jak się przyzwyczają, to lubią jeździć w to samo sprawdzone miejsce, ale fala turystyki sentymentalnej maleje. Starsi przestają przyjeżdżać, a nie wiadomo, czy zjawią się ich młodzi następcy.
Na Warmii i Mazurach jest 365 obiektów noclegowych (bez gospodarstw agroturystycznych), które dysponują łącznie 38290 miejscami noclegowymi. W sumie w ubiegłym roku udzielono 2279662 noclegów.
Orlando Travel uważa, że winne tragedii są francuskie władze
Zobacz całość »Ciągle trwają zacięte dyskusje na temat przyczyn tragicznego wypadku polskiego autokaru pod Grenoble.
Organizator wycieczki, biuro Orlando Travel, poważnie rozważa kwestię złożenia pozwu przeciwko władzom francuskim. Prezes firmy, Marcin Szklarski, uważa, że droga na której zdarzył się wypadek nie jest odpowiednio oznakowana. Szklarski twierdzi, że na drodze nr 85, powinna być np. umieszczona bramka wysokościowa otwierana za pomocą karty chipowej, wtedy wjazd autokarem bez zezwolenia byłby niemożliwy. Jeśli jest to niebezpieczny odcinek powinien być maksymalnie oznaczony. Prezes Orlando Travel mówi, że zakaz wjazdu na Drogę Napoleona ignorują setki autokarów, gdyż tą trasę często wskazują GPS-y.
W wyniku wypadku autokaru z polskimi pielgrzymami 22 lipca we francuskich Alpach zginęło 26 osób a 24 zostały ranne.
POIT w Paryżu obsługuje coraz więcej klientów
Zobacz całość »Informacja Turystyczna w paryskim POIT poinformowała, że w drugim kwartale 2007 roku ośrodek odwiedziło 2400 osób. POIT udzielił 7500 informacji drogą elektroniczną, 5400 przez telefon oraz odebrał 3300 faxów i przesyłek pocztowych. W sumie od 23 marca 2007 roku do 20 czerwca 2007 roku ośrodek obsłużył 18600 osób.
W drugim kwartale 2006 roku ta liczba wynosiła 17100 osób. Paryski POIT dysponuje komputerowym programem rejestracji zapytań, dzięki któremu możliwa jest analiza statystyczna według regionów Polski, a także regionów pochodzenia zapytań.
Zapytania najczęściej pochodziły z regionu paryskiego, Nord Pas de Calais, Bretanii i Normandii, Doliny Rodanu i Alp, Doliny Loary, Alzacji Lotaryngii, Prowansji oraz Lazurowego Wybrzeża. Najczęściej pytano o pobyty w dużych miastach, weekendy w Warszawie lub Krakowie, pobyty organizowane indywidualnie lub à la carte, objazdy zorganizowane i podróże tematyczne. Natomiast wśród miast, które wzbudzały największe zainteresowanie znalazł się Gdańsk, Poznań i Wrocław.
Według przeprowadzonej analizy 83% zapytań dotyczyło wyjazdów indywidualnych, à la carte, miały to być pobyty głównie krótkie, weekendowe, a w perspektywie wakacji objazdy od tygodnia do miesiąca. Ośrodek przyjmował też zapytania o biura podróży, które świadczą usługi takie jak: transport, rezerwacja hoteli, kwater prywatnych, wynajem samochodu, rezerwacja miejsc na koncerty i festiwale. Objazdy kempingowe stanowiły 13% wszystkich zapytań, a objazdy organizowane przez biura podróży 4%.
Najczęściej pytano o Kraków (21% zapytań), Warszawę (18%), Mazury (10%), Gdańsk (8%), Malbork i Elbląg (8%), Poznań i Wielkopolska (7%), Zakopane (6%), Śląsk, Szczecin i Pomorze po 5%, turystykę specjalistyczną, czyli łowiectwo, wędkarstwo, jazdę konną, wspinaczki górskie, żeglarstwo i SPA (5%), Dolny Śląsk (4%), Sudety (4%), Łódź (4%), region południowo-wschodni (3%), podróże do miejsc zagłady i byłych obozów jenieckich (2%) oraz turystyka religijna (2%).
Z Paryża i regionu Ile-de-France pochodziło 21% zapytań, z Nord Pas-de-Calais 17%, z Bretanii 11%, Normandii 11%, Doliny Rodanu i Alp 10%, Doliny Loary 9%, Alzacji 7%, Lotaryngii 7%, Prowansji i Lazurowego Wybrzeża 7%, Akwitanii 5%, Owernii 4%, Pirenei 4%, Burgundii 3% i innych regionów 2%.
Wśród osób, które w drugim kwartale 2007 roku kontaktowały się z POIT Paryż przeważały osoby, które organizowały wyjazdy do Polski indywidualnie, bez pośredników. Bardziej popularne stały się także wyjazdy w małych grupach, które podróż przygotowywały samodzielnie. Często kontaktowały się one z ośrodkiem w celu uzyskania pomocy w znalezieniu noclegów, sugestii dotyczących transportu, wycieczek na miejscu oraz udziału w imprezach kulturalnych.
Ośrodek odnotował także zapytania o gotowe produkty turystyczne, jak: weekendy, objazdy jednotygodniowe oraz dwutygodniowe, proponowane przez biura podróży. Klienci pytali o możliwość wcześniejszej rezerwacji transportu i hotelu, wynajmu samochodu, biletów do opery, muzeów i na koncerty. Wzrosło też zainteresowanie podróżami łączonymi, czyli tydzień objazdowy oraz tydzień pobytowy. Ośrodek zaobserwował coraz więcej wyjazdów krótkich, na które coraz częściej klienci decydowali się z dnia na dzień. Podczas takich krótkich wyjazdów turyści uczestniczyli w wydarzeniach kulturalnych, takich jak: wystawy, festiwale, opera.
Turyści pytali przede wszystkim o noclegi, głównie w małych hotelikach "de charme", kwaterach prywatnych, pensjonatach oraz o wynajem domków letniskowych w górach, na Mazurach i na wsi. Ośrodek odnotował też dużo zapytań o adresy gospodarstw agroturystycznych. Klienci chcą gotowych list adresowych wraz z propozycjami oraz możliwościami rezerwacji bezpośredniej. Nadal utrzymuje się duże zainteresowanie wyjazdami kempingowymi. Obserwuje się też ciągle rosnące zainteresowanie turystyką aktywną, czyli jazdą konną, wspinaczką górską, turystyką pieszą, rowerową, motorową, spływami kajakowymi, żeglarstwem i uczestnictwem w maratonach.
Klienci szukają też ofert podróży tematycznych, pytają o turystykę religijną, przemysłową, szlakiem architektury drewnianej i szlakiem bursztynu. Oprócz pobytów w dużych miastach, turyści poszukują też możliwości zorganizowanych pobytów na łonie natury. Dużym zainteresowaniem cieszą się w tym roku Mazury i Pomorze Zachodnie.
W POIT zarejestrowano też dużo zapytań, szczególnie drogą internetową na temat informacji praktycznych, jak: wymiana pieniędzy, formalności, przepisy celne, wyposażenie hoteli, transport na miejscu, stan dróg i bezpieczeństwo.
W maju, w związku z obchodzonym Dniem Europy, ośrodek odnotował dużo zapytań o możliwość udzielenia pomocy w organizowaniu wystaw, prelekcji i prezentacji kraju w celu lepszego poznania walorów kulturalnych i turystycznych.
Ogólnie, obserwuje się zdecydowany wzrost wyjazdów typowo turystycznych. Często podróże do Polski oferowane są też jako prezent z okazji świąt lub wydarzeń rodzinnych.
Klienci, którzy kontaktują się z POIT w Paryżu są z roku na rok bardziej wymagający, oczekują szczegółowych informacji turystycznych, szczególnie praktycznych. Chcą gotowych list z adresami kwater prywatnych, pensjonatów i mapek z naniesionymi możliwościami noclegowymi agroturystycznymi, a także planów miast z zaznaczonymi hotelami.
Paryski POIT zaznacza, że w drugim kwartale 2007 roki nie otrzymano żadnej uwagi krytycznej związanej z pobytem w Polsce. Odnotowano jedynie jedno nieporozumienie związane z rezerwacją hotelu w Krakowie.
Piąta edycja turystycznego workshopu w Kaliningradzie
Zobacz całość »W tym roku odbędzie się w Moskwie już piąta edycja workshopu organizowanego przez władze turystyczne regionu kaliningradzkiego i POIT.
Workshop będzie trwać w terminie 14 do 16 września 2007 w kaliningradzkim Hotelu Baltica. Do udziału zaproszono biura podróży obwodu kaliningradzkiego, litewskie, łotewskie, węgierskie i tradycyjnie polskie. W ubiegłym roku impreza zgromadziła ponad sto kaliningradzkich biur. Uczestnicy z Polski bardzo wysoko oceniają znaczenie tej imprezy dla rozwoju branży regionu. Kaliningrad generuje przyjazdy do Polski turystów z całej Federacji Rosyjskiej.
Obecnie kaliningradzki rynek turystyczny przechodzi kłopoty. Od 1 czerwca mieszkańcy stracili prawo bezpłatnego otrzymywania wizy, a władze powiązały otrzymanie licencji na działalność turoperatorską z wykupieniem ubezpieczenia. POIT w Moskwie twierdzi, że problemy rozwiąże perspektywa Schengen. POIT zachęca także wszystkich do wsparcia rosyjskich partnerów turystycznych przez nowe oferty czy ceny.
Udział w spotkaniu jest bezpłatny. Uczestnicy imprezy pokrywają tylko koszty pobytu. Liczba miejsc jest ograniczona (40 stolików dla gości z Polski), dlatego zgłoszenia należy przesyłać do 20 sierpnia. Pewnym utrudnieniem jest to, że w tym roku trzeba płacić za wizę do Federacji Rosyjskiej, należy też mieć zaproszenie.
Program pobytu przewiduje:
14 września - przyjazdy, rejestracja uczestników. Organizatorzy proszą o przyjazd we wczesnych godzinach popołudniowych, o godz. 18.00 zaprosimy Państwa na koktajl. W tym tez dniu przekazane zostaną szczegółowe informacje na temat zmian na rynku turystycznym Kaliningradu
15 września - 10.00 - uroczyste otwarcie, wystąpienia oficjalne
10.30 - 14.00 - rozmowy handlowe,
- przerwa, program turystyczny
- wspólna kolacja
16 września - po śniadaniu wyjazdy do Polski
Zgłoszenia należy przesyłać na adres asierakowski@visitpoland.ru
W Chinach trwają protesty przewodników turystycznych
Zobacz całość »W ostatnią niedzielę przed siedzibą chińskich władz lokalnych miał miejsce manifest ponad 1000 przewodników turystycznych. Wskutek tego protestu zatrzymanych zostało ponad 600 przewodników.
Niezadowoleni przewodnicy pracowali w rejonie Guilin na południu Chin. Protestowali oni przeciwko zbyt niskim płacom a także domagali się lepszych warunków pracy. Niektórzy uczestnicy demonstracji trzymali transparenty z hasłem: "Musimy jeść". Przewodnicy twierdzili, że nie mają także ubezpieczenia zdrowotnego, co zresztą w Chinach jest powszechnością. Wielu demonstrantów zwolniono z aresztu po podpisaniu przez nich zobowiązania, że nie będą już manifestować. Mimo to, na ten tydzień planowane są kolejne protesty.
Miasto Guilin to jeden z najatrakcyjniejszych chińskich regionów turystycznych. Słynie z zielonych gór i pięknych pejzaży wzdłuż rzeki Li, gdzie uprawia się rybołówstwo z pomocą kormoranów. W Guilin pracuje około 8000 przewodników turystycznych.
Podróżna gorączka
Zobacz całość »Często upragniony, czasem długo oczekiwany urlop, zamiast przyjemności, okazuje się wielkim stresem. Jak zatem uniknąć niepożądanych emocji?
Psychologowie oraz przedstawiciele biur podróży zapewniają, iż dobrze zaplanowane wakacje są podstawą sukcesu. - W przeciwnym razie zamiast wypocząć, przez stresy związane z wyjazdem możemy poczuć jeszcze większe zmęczenie - oświadczyła Maja Kotarczyk, studentka psychologii. Planując leni wypoczynek, Polacy coraz częściej korzystają z Internetu. Wg portalu mediarun.pl, jest to 73,6 % wyjeżdżających (badania Burst Media na 3 tys. dorosłych Polakach). - Czytają oferty albo na stronach operatora, albo na portalach turystycznych - poinformowała pracownica biura TUI. - Korzystają też z sieci, przede wszystkim zamawiając bilety lotnicze. U wielu przewoźników są o kilkadziesiąt złotych tańsze - wyjaśnił Orbis.
Wakacje z biurem podróży, można planować na różne sposoby, jednak dominują tzw. oferty first moment i last minute. Pierwsza propozycja skierowana jest przede wszystkim do osób, które już zimą mogą określić, termin urlopu i kierunek wyjazdu. Bonifikata kupionych np. do końca stycznia wyjazdów na lipiec wynosi ok. 30 %. Natomiast last minute, stanowi ofertę dla lubiących wyjazdy spontaniczne. Propozycje wczasów bywają wtedy bardzo korzystne, np. czasem wyjechać na tydzień do Tunezji za ok. 700 zł. Wtedy za wyjazd trzeba zapłacić z dnia na dzień, a wypad odbywa się za dwa lub trzy dni. Last minute, niestety dla niektórych okazać się sytuacją stresującą, zatem lepiej pomyśleć o rozsądnym planowaniu wyjazdu wcześniej. Wtedy, w biurach podróży jest bardzo duży wybór ofert, ponadto nie ma trudności z rezerwacją lotów (kupowane z wyprzedzeniem są tańsze, zwłaszcza w tanich liniach lotniczych), bądź prywatnych kwater w górach, czy nad morzem.
- A gdy zbliża się już sam moment wyjazdu, zacznijmy myśleć o nim przynajmniej tydzień, a nawet dziesięć dni wcześniej, dzięki temu unikniemy tzw. Reisefieber (z niem. podróżna gorączka) - oznajmiła Kotarczyk. Warto wtedy ustalić plan działania - rozpisanie czynności na każdy dzień tygodnia np. w poniedziałek idziemy na zakupy po walizki czy stroje kąpielowe, we wtorek wykupujemy ubezpieczenie, w środę przygotowujemy listę rzeczy, które musimy zabrać itd. - A jeśli wyruszamy na jakąś egzotyczną wyprawę, to wcześniej skonsultujmy wyjazd z lekarzem - poinformował Jacek Nowakowski, internista. - Jadąc bowiem do Azji czy Afryki, musimy się liczyć z tym, że trzeba będzie poddać się szczepieniom - uzasadniał. Przed wyjazdem, powinno się zrobić listę rzeczy najbardziej potrzebnych na urlopie oraz listę tych zbędnych. Te ostatnie, powinniśmy zapakować, gdy w torbie podróżnej dopiero wtedy, gdy pozostało zbędne miejsce.
Rosną ceny wakacyjnych mieszkań
Zobacz całość »Coraz więcej Polaków kupuje drugie mieszkanie na wakacje, w najbardziej atrakcyjnych rejonach Polski. Za 1 m2 komfortowego apartamentu w Sopocie, czy Zakopanem trzeba zapłacić ponad 10 tys. zł.
Do Polski dotarł trend posiadania apartamentów wakacyjnych. Z tego powodu ceny mieszkań wakacyjnych nadal będą rosły, ze względu na rosnący na nie popyt ale również z powodu drożejących gruntów, cen materiałów, siły roboczej oraz wyczerpywania się wolnych terenów pod zabudowę. Wg analityków CEE Property Group, rozwój budownictwa w polskich miejscowościach turystycznych, powinien utrzymywać się przynajmniej przez najbliższych 5 lat. Jednak rynek ten, w przypadku ochłodzenia w gospodarce, jest bardziej narażony na spadek cen - niż tradycyjny rynek mieszkaniowy. Przykładem jest Hiszpania, gdzie w obecnym roku (po kilkunastu latach dynamicznego rozwoju) nastąpił spadek cen. W pierwszej fazie, największy wzrost zainteresowania zakupem nieruchomości będzie dotyczył regionów najbardziej popularnych wśród turystów, gdzie dojazd (z Polski, czy zagranicy) nie sprawia kłopotów. Obecnie w wielu modnych kurortach (np. Sopocie), brakuje gruntów pod nowe inwestycje, a ceny są wysokie. Z perspektywy upływu czasu, należy spodziewać się dynamicznego wzrostu zainteresowania rynkiem nieruchomości w mniej popularnych miejscowościach wypoczynkowych.
Rynek mieszkaniowy w małopolsce jest bardzo zróżnicowany. W Krakowie przeważają inwestycje wielorodzinne, natomiast w mniejszych miejscowościach, są to głównie domy jednorodzinne i małe budynki kilku mieszkaniowe. Największym kłopotem deweloperów w tym województwie, jest brak planów zagospodarowania przestrzennego i ogólny brak dostępnych działek budowlanych. Najdroższymi miastami są oczywiście Kraków i Zakopane, gdzie ceny wielu inwestycji przekraczają poziom 10 tys. zł/m2. Deweloperzy coraz częściej spotykają się z zainteresowaniem klientów z zagranicy np. Niemcy, Rosjanie, Anglicy czy Irlandczycy. Zainteresowanie mieszkaniami widoczne jest również w Krynicy Zdrój, znanej jako miejscowość wypoczynkowa, uzdrowisko. Realizowane obecnie projekty apartamentowe, z pewnością nie zaspokoją tego popytu. Ceny wahają się od ok. 4,5 do 8 tys. zł/m2. Wraz z rosnącą liczbą realizowanych projektów mieszkaniowych, widoczny jest również wzrost poziomu standardu kwater. W Zakopanem - najpopularniejszej miejscowości w polskich górach, goszczącej turystów z kraju i za granicy - pomimo bardzo dużej liczbie hoteli, pensjonatów i kwater prywatnych, niestety brakuj miejsc noclegowych (szczególnie w szczycie sezonu turystycznego). Rozwój rynku mieszkaniowego, w zimowej stolicy Polski rozpoczął się kilka lat temu. Obserwowany ostatnio dynamiczny wzrost cen, to efekt ograniczonej ilości wolnych terenów w atrakcyjnych lokalizacjach. Projekty w aktualnych ofertach, kosztują ponad 12 tys. zł/m2.
Największym zainteresowaniem cieszy się Sopot. Niestety wraz z popularnością nadmorskiego kurortu wypoczynkowego rosną ceny, które zalicza się do najwyższych w Polsce. Np. w Sopocie na osiedlu mieszkaniowym Parkur, 1 m2 kosztował 12 tys. zł, a cena apartamentów sprzedawanych w ramach projektu Willa Maria osiągnęła 17 tys. zł/m2. Na Helu jest jeszcze drożej, gdyż w ekskluzywnych projektach ceny przekraczają nawet 20 tys. zł/m2 (Villa Prezydencka, Jurata). Jednak wiele projektów trójmiejskich (posiadających mniej atrakcyjną lokalizację), wyróżniają znaczne niższe ceny, np. inwestycje realizowane na gdańskiej Oruni, to koszt poniżej 6 tys. zł/m2).
McDonalds zmienia strategię!
Zobacz całość »Denis Hennequin, prezes McDonald's Europe, poinformował o nowej strategii koncernu. Jest to największa rewolucja światowej sieci barów szybkiej obsługi od 1955 roku, gdy Raymond Kroc otworzył pierwszą restaurację w miejscowości Des Plaines niedaleko Chicago.
Przez wiele lat amerykańskie restauracje, mogły liczyć na tłumy klientów spragnionych nieznanego dotąd sposobu serwowania wołowych kotletów. Obecnie McDonald's już tak nie ekscytuje, gdyż bary szybkiej obsługi są zjawiskiem powszechnym na całym świecie i dlatego szefowie koncernu podjęli decyzję o gruntownej modernizacji restauracji i menu. W ofercie pojawiło się wiele nowych produktów. Prezes McDonald's Europe Denis Hennequin podczas wywiadu zapewniał, że jego firma nie jest już zwykłym fast foodem. Gdy 15 lat temu sieć uruchamiała pierwszą restaurację w Warszawie, w kolejce do kasy klienci stali kilka godzin. Dziś oczekiwanie trwa kilka minut, czy zatem hamburgery spowszedniały czy przestały być modne? - Z mody wyszły restauracje szybkiej obsługi działające według zasad sprzed kilkunastu lat. Dlatego McDonald's przechodzi rewolucyjne zmiany. Chcemy nie tylko szybko serwować posiłki, ale przede wszystkim oferować dobre jedzenie. To oznacza wiele innowacji w wyposażeniu naszych kuchni oraz wystroju restauracji - wyjaśnił Denis Hennequin. - Wprowadzamy nowe produkty. Proste menu złożone tylko z hamburgerów i frytek to już przeszłość. Klienci oczekują większego wyboru. Serwujemy śniadania, sałatki, warzywa, a nawet produkty mleczne. W Polsce jeszcze w tym roku w kasach będzie można płacić kartami kredytowymi. Wiem, że musimy wiele zmienić, jeśli McDonald's ma pozostać liderem wśród firm gastronomicznych - dodał Hennequin.
W wielu krajach, McDonald's jest nadal monopolistą, po co zatem nowy wizerunek firmy? - Oczywiście można szybko zarobić, sprzedając marne, niskiej wartości jedzenie. Ale to strategia krótkoterminowa. Ludzie uciekną do konkurencji, jeśli tylko ktoś zaoferuje niższe ceny. Bez lojalnych klientów, emocjonalnie związanych z marką, nie można być liderem przez wiele lat. A McDonald's istnieje już od pół wieku. Stale się jednak zmieniamy, ewoluujemy bo naszymi klientami są najczęściej młodzi ludzie. Tacy, którzy mają sprecyzowane, zgodne ze zmieniającymi się trendami, oczekiwania. Dlatego musimy pozostać nowoczesną firmą - oznajmił rozmówca Rzeczpospolitej. - Zmiany w menu i wystroju to tylko część naszego projektu. Przede wszystkim inwestujemy w naszych pracowników. Razem z naszymi franczyzobiorcami na całym świecie zatrudniamy łącznie ponad 1,5 mln osób. Podnosimy ich kwalifikacje. Przechodzą szkolenia m.in. na naszej uczelni Hamburger University. Robimy wszystko, żeby nasi pracownicy nie musieli spuszczać ze wstydem wzroku podczas rozmowy z klientami. Kolejny priorytet to przejrzystość marki. Wyjaśniamy, kim jesteśmy, co robimy, jakie mamy zasady i jaką żywność sprzedajemy. Ta strategia już przynosi pierwsze efekty. Tylko w Polsce w ubiegłym roku nasza sprzedaż wzrosła o 16 %, a skonsolidowany zysk netto wyniósł 39 mln zł - oświadczył prezes McDonald's Europe. Niestety dla wielu osób, McDonald's stanowi nadal symbol wszystkiego co najgorsze w globalnym biznesie. - To prawda, McDonald's jest symbolem globalizacji. Nic dziwnego, mamy ponad 32 tys. restauracji w 118 krajach. Doskonale wiem, jakie emocje wywołuje logo naszej firmy, bo pochodzę z Francji, gdzie ruch antyglobalistyczny jest bardzo silny. Skąd tak agresywne reakcje naszych krytyków? Na pewno zaniedbaliśmy dyskusję o globalizacji. Nie uczestniczyliśmy w niej wystarczająco aktywnie. Nie tłumaczyliśmy, dlaczego świat zyskuje na istnieniu globalnych koncernów takich jak McDonald's. Przecież globalizacja nie jest zła. Chyba nie trzeba do tego przekonywać w Unii Europejskiej, która jest związkiem 27 państw i milionów obywateli kierujących się wspólnymi wartościami. Globalizacja oznacza wolność oraz otwartość na nowe idee i kultury. To, co niektórzy politycy i działacze uważają za problem, dla wielu młodych ludzi jest zaletą, bo lubią globalne marki. Noszą buty Nike, używają komputerów Apple i jedzą w naszych restauracjach. Chcemy przełamywać negatywne stereotypy. Choć jesteśmy globalną firmą, działamy lokalnie. W naszych restauracjach już można kupić regionalne produkty, m.in. ryżowe hamburgery serwowane na Tajwanie, krewetkowe w Japonii, mleko kokosowe z Brazylii czy WieśMaca w Polsce. Stawiamy na ekologię. Ja też martwię się przyszłością świata, losem lasów tropikalnych i globalnym ociepleniem. Przecież skutki zmian klimatycznych dotykają również szefów globalnych koncernów. Dlatego radykalnie ograniczamy zużycie tworzyw sztucznych wykorzystywanych do opakowywania naszych produktów. Już ponad 80 % opakowań wykonanych jest z makulatury. W Wielkiej Brytanii samochody McDonald's jeżdżą na biopaliwie ze zużytego oleju roślinnego po smażeniu frytek. W sprawie ochrony puszczy amazońskiej aktywnie współpracujemy z organizacją Greenpeace - powiedział Hennequin.
Obecnie McDonald's chce być postrzegany jako nowoczesna firma, która dba o klientów i ekologię, jednak wciąż w ofertach restauracji znajdują się tuczące potrawy. - Jeśli ktoś je za dużo, to pewne jest, że przytyje. Nie ma na to rady. Nie czuję się winny nadwagi naszych klientów, którzy zamiast ćwiczyć, cały dzień spędzają za biurkiem. Jem w restauracji McDonald's kilka razy w tygodniu i nie jestem otyły. Moja rodzina też lubi hamburgery. Dajemy klientom wybór. Serwujemy różnorodne produkty, kanapki z rybą, produkty z kurczaka, również dietetyczne sałatki i mleko. Nasze zadanie to zapewnienie wysokiej jakości różnorodności. Każdy sam decyduje, ile i co je - nadmienił Denis Hennequin. Na pytanie kim chciał zostać w dzieciństwie odpowiedział: - Jako dziecko chciałem być gwiazdą rocka. Niestety, nie udało mi się zrealizować tych planów. W połowie lat 80. trafiłem do McDonald's. O moim sukcesie zadecydowała kombinacja cech przywódczych i szczęścia. Byłem we właściwym miejscu o właściwym czasie. Na początku robiłem najczarniejszą robotę: smażyłem frytki i myłem toalety. Potem stopniowo awansowałem. Teraz - kiedy układam strategię firmy - wiem, co będą czuli pracownicy wcielający ją w życie - oraz dodał - Finanse są ważne, bo każdy biznes sprowadza się do zarabiania pieniędzy. Ale pieniądze to nie wszystko.
Coraz więcej zainteresowanych turystyką kulinarną
Zobacz całość »Szczególną formą zainteresowania turystyki ogólnej zaczyna być turystyka kulinarna. Jedzenie i napoje stają się czynnikami motywującymi turystów do podróżowania w wybrane miejsca. Władze turystyczne na całym świecie dostrzegają potencjał turystyki kulinarnej jako potężnego narzędzia do identyfikowania i promowania miejsc, regionów oraz krajów.
Światowe trendy pokazują, że turyści kulinarni coraz częściej oczekują doświadczeń z wakacji, które zaspokajają ich zainteresowania potrawami i napojami, będą miały wkład w ich osobisty rozwój oraz przyczynią się do poprawy statusu społecznego i rozszerzenia kapitału kulturowego. Zauważa się także zmianę z biernej obserwacji na interaktywne zaangażowanie w wyniku czego turysta poznaje lokalnych mieszkańców i ich styl życia. Coraz częściej także jedzenie i napoje stają się głównym powodem podróży w wybrane miejsce. Dla turystów wyzwaniem staje się zestawienie jedzenia, napojów i kultury w pełne doświadczenie turystyczne, które będzie oryginalne i wiernie odzwierciedli lokalne i wyjątkowe smaki poszczególnych krajów.
W dniach 25- 27 lipca 2008 w Singapurze odbędzie się World Cuisines Show 2008 (WCS 08), impreza podczas której kraje z całego świata zgromadzą się pod jednym dachem, aby zaprezentować swoje narodowe kuchnie, sztukę oraz kulturę. Do uczestnictwa w tym inauguracyjnym międzynarodowym wydarzeniu zaproszono krajowe władze turystyki z ponad 130 państw. Dotychczas w najdłużej odbywającym się lokalnym pokazie kulinarnym - Singapore Food Expo (SFE) uczestniczyło ponad 500 000 osób, a w 2006 r. - już 720 000 osób.
Oczekuje się, że World Cuisine Show 2008 przyciągnie tyle samo albo więcej osób chcących doświadczyć różnorodnych kuchni i kultur z wszystkich zaproszonych krajów zgromadzonych pod jednym dachem.
Internauta na wakacjach, czyli jak i gdzie korzystać z sieci
Zobacz całość »Turystom, którzy nie mogą życ bez Internetu wystarczy tylko telefon komórkowy i przenośny komputer. Dostęp do sieci podczas wakacji w kraju to niewielkie zmartwienie, trochę gorzej jest za granicą.
Transmisję danych obsługuje dziś większość sprzedawanych na rynku telefonów komórkowych. Wyjątkiem mogą być najtańsze modele (m.in. Nokia 1600, Sagem my201X, Samsung X150) albo telefony kupione kilka lat temu. Dzisiaj usługi transmisji danych (tzw. GPRS lub EDGE) zazwyczaj uruchamia się w naszych telefonach w momencie zakupu. Można zadzwonić do telefonicznego biura obsługi klienta, gdzie konsultant sprawdzi aktywność tej funkcji i w razie potrzeby ją uruchomi. Pocztę elektroniczną można sprawdzać bezpośrednio w telefonie komórkowym, o ile wyposażony jest w odpowiedni program. Niestety konfiguracja jest zazwyczaj dosyć skomplikowana.
Znacznie wygodniejsze jest jednak podłączenie komórki do przenośnego komputera, za pomocą specjalnego kabla lub przez bezprzewodowe łącze bluetooth. Telefon zapewni łączność z Internetem, a z komputera można korzystać jak zwykle. W serwisach internetowych producentów telefonów i operatorów można znaleźć szczegółowe informacje na temat skonfigurowania obu urządzeń. Można także kupić od operatorów specjalną kartę, którą podłącza się do komputera przenośnego. Jest to wygodniejsze niż telefon z kabelkiem, a wydajność połączenia zazwyczaj wyższa. Takie karty jednak są drogie i albo trzeba na nie wydać od kilkuset do ponad tysiąca złotych, albo podpisać z operatorem umowę abonamentową na dwa lata.
Warto wiedzieć, że przy posługiwaniu się komórkowym Internetem nie ma żadnego obowiązku korzystania z tej samej karty telefonicznej co do tej pory. Można kupić kartę przedpłacaną w innej sieci, którą będzie się używać tylko w wakacje. Taka operacja umożliwi korzystanie z najwydajniejszej na danym terenie sieci transmisji danych. Na stronach operatorów można znaleźć dosyć szczegółowe mapki zasięgu poszczególnych sieci transmisji danych. Najwolniejszą siecią jest GPRS, znacznie szybsza natomiast EDGE. W rejonach dużych miast może udać się złapać sieć UMTS, chociaż do działania wymaga ona zaawansowanych i drogich aparatów telefonicznych. Opłaty za transmisję danych nie są zależne od typu sieci transmisji danych, z jakiej skorzystamy ale od ilości ściągniętych/wysłanych danych.
Za 2 MB transmisji danych - czyli krótką wizytę na portalu internetowym lub kilkanaście - kilkadziesiąt e-maili z załącznikami trzeba zapłacić w standardowych ofertach Plusa i Ery po 2,5 zł. W Orange taka sama ilość danych kosztuje aż 4 razy drożej, ale jest rozliczana w znacznie bardziej korzystny dla abonenta sposób. Ceny są więc prawie takie same. Każdy z operatorów, w ramach promocji albo stałej oferty, umożliwia abonentom dokupienie porcji transmisji danych, dzięki czemu korzystanie z Internetu jest dużo tańsze. Osoby, które chcą z Internetu korzystać bez ograniczeń, mogą na wakacje wykupić usługę nielimitowanego dostępu. Najwygodniej jest korzystać z niej w Plusie, gdzie usługa jest włączana i wyłączana przez operatora na żądanie. Opłata jest proporcjonalna do czasu połączenia. W Erze i Orange trzeba ją wykupić co najmniej na miesiąc. Koszt tych usług wynosi od ok. 50 zł do 120 zł w zależności od wliczonej w nią porcji danych, którą można pobrać z pełną prędkością łącza. Po jego przekroczeniu operator może znacznie obniżyć jakość połączenia. Na wakacje wystarczą zazwyczaj najmniejsze pakiety 500 MB. Większe porcje danych i tak korzystniej jest transferować przez zwykłe, kablowe łącze, o ile będzie dostępne w okolicy wakacyjnego pobytu.
Kawiarnie internetowe można znaleźć nawet w małych miejscowościach odwiedzanych przez turystów. Koszt połączenia z internetem o długości 15 - 60 minut wyniesie od kilku do kilkunastu złotych. Nie powinno być również problemu z podłączeniem swojego komputera do szybkiego łącza w kawiarni. Jeśli zainstalowano na nim oprogramowanie zabezpieczające w postaci zapory internetowej i programu antywirusowego, to właściciel kawiarni raczej nie będzie stwarzał problemów. Z własnego komputera można skorzystać w tzw. hotspotach, czyli bezprzewodowych punktach dostępu do Internetu. Takie punkty można znaleźć w hotelach i restauracjach. W tych pierwszych są zazwyczaj płatne, w drugich raczej darmowe. Zazwyczaj bez opłat można korzystać z bezprzewodowego Internetu, zapewnionego w różnych miastach przez władze komunalne. Hotspoty są tworzone w szkołach, bibliotekach czy urzędach miejskich a także w miejscach uczęszczanych przez turystów, jak miejskie rynki czy główne deptaki miasta. Listę takich punktów można sprawdzić w serwisie www.hot.spot.pl, który rejestruje punkty dostępowe na terenie całej Polski. Jadąc za granicę, warto natomiast sprawdzić stronę internetową www.free-hotspot.com. Żeby korzystać z bezprzewodowego Internetu komputer należy zaopatrzyć w tzw. kartą WiFi lub inaczej WLAN. Jeżeli sprzęt został kupiony 1 - 1,5 roku temu, to prawie na pewno został odpowiednio wyposażony w fabryce. Jeżeli jest starszy, to takiej karty może nie mieć. Odpowiednie urządzenie można dokupić w każdym sklepie komputerowym od około 50 do 150 zł.
Używanie własnego notebooka jest bezpieczniejsze, jeżeli zamierzamy korzystać z serwisów pocztowych lub zalogować się na konto w swoim banku. Na nieznanym komputerze może - teoretycznie - być zainstalowane oprogramowanie, które notuje wpisywaną nazwę użytkownika i hasło dostępu, dzięki którym na rachunek może się zalogować ktoś obcy. Ryzyko nie jest duże bo do dokonania przelewu, zazwyczaj potrzeba jeszcze hasła jednorazowego lub SMS-owego, lub potwierdzenia operacji specjalnym plikiem bezpieczeństwa, do którego przestępca dostępu nie ma.
Te same zasady obowiązują, gdy odwiedza się internetowe kawiarnie za granicą. Warto tam skorzystać z własnego komputera chociażby dlatego, że będzie miał on polską klawiaturę i polskie znaki. Ze swojego sprzętu można korzystać także nie tylko w zagranicznych kawiarniach internetowych, ale także coraz częściej w hotelach. W droższych czasem dostęp jest darmowy, ale zazwyczaj trzeba za niego zapłacić podobne lub trochę wyższe stawki niż w kawiarniach internetowych.
Z kolei korzystanie z internetu przez telefon za granicą jest bardzo drogie. W Orange za granicą zapłacimy 4,9 zł za 100 kB danych. W Erze z kolei pozornie 100 kB kosztuje tylko 3,65 zł, ale operator nalicza opłatę impulsowo - za każde 250 kB danych. Znaczy to, że za najkrótsze połączenie z internetem trzeba będzie zapłacić minimum 2,5 razy 3,65 zł (9,1 zł). Z takiego połączenia warto skorzystać tylko w ostateczności. Tańsze będzie zaopatrzenie się kartę SIM któregoś z lokalnych operatorów. Niestety, ustalenie cen zagranicznych operatorów nie zawsze jest możliwe. Warto jednak próbować, bo różnica w cenach może być znaczna - na przykład w Turcji dostęp do Internetu będzie kosztował w przeliczeniu 1,5 - 3 zł za 100 kB, co w porównaniu do cen polskich operatorów będzie niezwykle korzystne.
Karty płatnicze - najbezpieczniejsze i najwygodniejsze, ale nie zawsze najtańsze
Zobacz całość »Wyjeżdżając za granicę, nowoczesny turysta zabiera ze sobą karty płatnicze. Posługiwanie się nimi jest znacznie bezpieczniejsze niż noszenie przy sobie większej gotówki, dodatkowo karta w wielu sytuacjach może się okazać niezbędna, np. do sprawdzenia salda na koncie osobistym, zarezerwowania pokoju w hotelu czy skorzystania z opieki medycznej. Oczywiście nic za darmo - niektóre banki za obsługę karty pobierają znaczne prowizje. Na szczęście są też instytucje, których plastikowe karty nie obciążają zanadto domowego budżetu.
Bez względu na to, kartę którego z krajowych banków się używa, nie uniknie się opłat wynikających z różnicy kursów, ponieważ po przekroczeniu granicy wszystkie transakcje dokonywane polskimi kartami płatniczymi są przeliczane po pierwsze z waluty transakcji na walutę rozliczeniową po kursie organizacji płatniczej, a następnej kolejności na złotówki według kursu banku wystawcy. Organizacje, które wydają karty, stosują dwie podstawowe waluty rozliczeniowe - dolara amerykańskiego i euro. Oznacza to, że w podróż po Europie najkorzystniej jest zabrać kartę, która przeliczana jest przez euro. Z kolei w przypadku wyjazdu do Stanów Zjednoczonych lub krajów azjatyckich tańsze będzie korzystanie z kart przeliczanych przez dolara. Obecnie większość instytucji finansowych proponuje karty rozliczane w walucie europejskiej, tylko Intelligo, Getin Bank, Raiffeisen, Invest-Bank oraz ING Bank Śląski i PKO BP, które należą do organizacji Visa rozliczają transakcje przez dolara, z tym że ostatnia z tych instytucji robi tak tylko wówczas, gdy waluta danego kraju nie występuje w tabeli PKO BP. Prowizje za przewalutowanie pobierane przez banki zazwyczaj wynoszą około 2 - 3%. Znając wysokość opłaty, którą stosuje bank, posiadacze kart Visa mogą w przybliżeniu obliczyć, ile zapłacą za przewalutowanie. Kalkulator do tego typu obliczeń znajduje się na stronie: http://corporate.visa.com/pd/consumer_ex_rates.jsp.
Dość drogie są wypłaty pieniędzy z bankomatów. Przed podróżą warto więc tak obliczyć wydatki, by wybierać gotówkę jak najrzadziej, ale za to jak największe kwoty. Będzie to najkorzystniejsze rozwiązanie przede wszystkim w przypadku tych banków, które pobierają zryczałtowaną prowizję niezależnie od wielkości wypłaty. Przyjmując, że pobiera się kwotę będącą równowartością tysiąca złotych, najniższe opłaty naliczą Polbank (8,50 zł), Citibank (9,90 zł), mBank i Multibank oraz Raiffeisen (po 10 zł). Dwukrotnie wyższa będzie prowizja liczona w procentach dla kart debetowych Deutsche Banku, Intelligo czy Getin Banku. W pozostałych bankach koszty będą wyższe trzykrotnie, a rekordzistą jest Pekao SA, gdzie wypłata równowartości tysiąca złotych będzie kosztowała aż 40 zł.
Wiele osób zastanawia się, czy w związku z tym, wyjeżdżając za granicę, warto założyć specjalne konto np. tylko na okres wakacji, kierując się wysokością opłat. Otóż, zależy to od tego, jak często zamierza się korzystać z bankomatów. Na przykład Lukas Bank proponuje Konto Podróżne, którego miesięczne utrzymanie kosztuje 30 zł bez względu na wielkość i częstotliwość wpływów na rachunek, powiązane z Visą Elektron. Atutem tej karty jest prowizja, która niezależnie od wielkości pobieranej kwoty, kraju i sieci bankomatów wynosi tylko 1 zł. Natomiast jeśli ktoś bardzo często wyjeżdża z Polski, może rozważyć kartę Maestro Citibanku, dzięki której bez opłat można podejmować gotówkę w bankomatach Citibanku w ponad 100 krajach na całym świecie. Za tę kartę i prowadzenie konta, do którego jest wydawana, trzeba zapłacić prawie 120 zł rocznie.
Ze względu na niskie koszty ponoszone przez klienta za granicą warta zainteresowania jest także karta debetowa w Deutsche Banku. Posiadacz Visy Electron zapłaci 2%, ale nie mniej niż 6 zł za wypłatę w obcym bankomacie, ale za to ma do dyspozycji olbrzymią sieć 35 tysięcy bezprowizyjnych maszyn z logo DB i instytucji, które z nim współpracują na wszystkich kontynentach. Są to m.in. Bank of America w Stanach Zjednoczonych, kanadyjski Scotiabank, BNP Paribas we Francji, Westpac w Australii oraz Barclays w Wielkiej Brytanii.
Z darmowych wypłat gotówki mogą też korzystać klienci Nordei, tyle że korzystający z bankomatów tego banku na terenie Skandynawii oraz na Litwie, Łotwie i w Estonii.
Poza wielkością prowizji ważne są również usługi dodatkowe dostępne w bankomatach, z których najważniejsza dla turysty z dala od domu będzie możliwość sprawdzenia salda na rachunku osobistym. W popularnej w Polsce międzynarodowej sieci bankomatów Euronet można sprawdzić stan konta, dysponując kartami Visa wydanymi przez m.in. BPH, Lukas Bank, mBank, Millennium, MultiBank oraz Getin Bank. Z tej opcji nie mogą skorzystać posiadacze rachunków w Pekao SA i PKO BP, BZ WBK, BGŻ, Polbanku, Raiffeisena i Citibanku, ale z kolei w tym ostatnim można sprawdzić saldo we wszystkich maszynach na świecie występujących pod znakiem Citigroup. W Euronecie za taką usługę płaci się według tabeli opłat rodzimego banku i nie trzeba już np. szukać kawiarenki internetowej, by specjalnie logować się na stronie banku. Informacja o dostępnych środkach podawana jest w złotówkach.
W miarę możliwości w podróż warto zabrać ze sobą co najmniej dwie karty wydane przez różne banki. Zapewni to turyście pełną swobodę i komfort korzystania z nich za granicą. Zdarza się, że bankomat połknie obcą dla siebie kartę. Mogą się też pojawić problemy telekomunikacyjne, które uniemożliwią wypłatę gotówki. W takich sytuacjach przyda się karta zapasowa. Dobrze jest także posiadać tzw. kartę wypukłą (embosowaną). Umożliwia ona dokonanie transakcji także tam, gdzie nie ma elektronicznych terminali POS lub karta potrzebna jest do rezerwacji w hotelu albo do wypożyczalni samochodów. Wtedy najlepiej sprawdzają się karty kredytowe. W kartę wypukłą powinny się zaopatrzyć przede wszystkim osoby, które podróżują po Europie Zachodniej samochodem. Jeżeli nie mają przy sobie gotówki, w punktach poboru opłat mogą zapłacić jedynie kartą wypukłą. Niekoniecznie musi to być karta kredytowa, tak samo dobrze sprawdzają się karty debetowe i charge. Należy tylko pamiętać o tym, aby ze względów bezpieczeństwa karty przechowywać w różnych miejscach.
Dobrze jest też mieć przy sobie plastiki sygnowane przez różne organizacje. Nadal nie wszystkie bankomaty obsługują każdy rodzaj karty i nie wszędzie można zapłacić np. kartą VISA. W tych punktach akceptowane mogą być np. karty MasterCard.
Bajka o czystej Rospudzie...
Zobacz całość »Ekolodzy walczą o wstrzymanie budowy estakady przez dolinę Rospudy. Tymczasem turyści oraz okoliczni mieszkańcy skutecznie zabijają przyrodnicze walory doliny zasypując ją śmieciami.
Walka ekologów o dolinę Rospudy spowodowała, że nieznana wcześniej rzeka stała się atrakcją turystyczną. Przyjeżdżają tu wycieczki, korytem rzeki organizuje się spływy kajakowe. Po turystach pozostają tony śmieci. Okoliczni mieszkańcy twierdzą, że dzięki ekologom Rospuda stała się najbardziej rozreklamowaną rzeką w Europie, co w konsekwencji przyczynia do jej degradacji.
Pracownicy straży leśnej nadleśnictwa Szczebra likwidują codziennie kilka dzikich wysypisk śmieci. W górnym biegu rzeki nikt ich nie kontroluje. Leśnicy mówią, że proponowali ekologom sprzątanie lasu, nie spotkało się to jednak z zainteresowaniem. Paweł Gliński, specjalista ds. ekologii, ochrony przyrody i turystyki w nadleśnictwie Szczebra, twierdzi, że najgorsze dopiero się zacznie. Wraz z letnią pogodą pojawią się kajakarze.
Burmistrz Augustowa Leszek Cieślik twierdzi, że czystość rzeki od dawna jest legendą i dodaje, że rzeka zanieczyszcza augustowskie jeziora. Wpływają z niej butelki, pety, ale także ścieki z gospodarstw rolnych i pól. Wątpliwą czystość wód Rospudy potwierdza także Gliński. Woda jest brunatna już w górnym biegu rzeki, gdzie nie ma torfowisk, co może świadczyć tylko o zanieczyszczeniu wody. Rospuda przepływa przez gminy Filipów, Bakałarzewo oraz Raczki. Romuald Dzienis, sekretarz gminy Raczki, twierdzi, że gminne ścieki odprowadzane są do Rospudy, ale po oczyszczeniu. Gmina Filipów, w której znajdują się źródła Rospudy, nie ma oczyszczalni ścieków. Helena Jaśko, sekretarz gminy Filipów twierdzi, że oczyszczalnia powstanie w przyszłości. Ścieki z przydomowych szamb na razie wywożone są do oczyszczalni w mleczarni. Trudno jednak powiedzieć, ilu mieszkańców gmin nad Rospudą omija problem, pozbywając się przydomowych ścieków wprost na pola, z których następnie spływają z wodami gruntowymi do rzeki.
Czy jordańska Petra - jeden z nowych cudów świata zachęci turystów do odwiedzin?
Zobacz całość »Jordański dziennik "al-Rai", cytując słowa premiera Jordanii Marufa Al-Bachita, poinformował, że umieszczenie Petry na liście nowych siedmiu cudów świata wpłynie na wzrost dochodów kraju z turystyki.
Listę nowych siedmiu cudów świata ogłoszono o północy z soboty na niedzielę w stolicy Portugalii - Lizbonie. Cuda świata zostały wybrane w globalnym plebiscycie. Na tej liście znalazła się między innymi starożytna Petra - zespół grobowców i świątyń wykutych w skale.
Premier Bachit, podczas konferencji "Petra, Centrum Cywilizacji" podkreślił, że "Petra może stać się strategicznym źródłem dochodów i należy teraz dołożyć wszelkich starań, aby tę szansę wykorzystać". Szacuje się, że wpływy z turystyki w Jordanii mogą się nawet podwoić.
Na konferencji, zorganizowanej przez rząd we współpracy z jordańską organizacją pozarządową "Dom Nabatejczyków" (Bait Al- Anbat), mówiono przede wszystkim o historycznym i kulturalnym znaczeniu Petry. Poruszono również temat przyszłości miasta - zaproponowano wybudowanie centrum konferencyjnego w pobliżu starożytnego kompleksu, w którym mogłbyby odbywać się spotkania kulturalne.
Wybór Petry na jeden z cudów świata skomentowało wielu intelektualistów. Poeta Muhib Barguti twierdzi, że "jest to wielkie wydarzenie. Petra jest kolebką cywilizacji arabsko-muzułmańskiej. To tutaj narodziło się pismo arabskie, które Nabatejczycy przekazali reszcie świata". Z kolei były minister kultury Autonomii Palestyńskiej, Basam Salihi uważa, iż fakt ujęcia miasta na liście nowych cudów świata sprawi, że Zachód popatrzy na Arabów przychylniej ", dodając, iż samym Arabom decyzja ta przypomni ich kulturowe dziedzictwo.
Starożytne miasto Petra w Jordanii, znajdujące się na skraju Pustyni Arabskiej jest zespołem świątyń, grobowców oraz domostw wykutych w stromych skalnych zboczach. Miasto w przeszłości było stolicą państwa Nabatejczyków, ludu pochodzenia semickiego, który zamieszkiwał południe dzisiejszej Jordanii od VI w. p.n.e. Petra zajmowała strategiczne miejsce na skrzyżowaniu szlaków handlowych między północą a południem Półwyspu Arabskiego a także między Indiami a Egiptem. Handlowano w niej mirrą, kadzidłem, miedzią, srebrem, złotem i kością słoniową. Przez wiele wieków istnienia miasto opierało się najazdom greckim i rzymskim. W 106 r. n.e. cesarz Trajan ustanowił je stolicą swojej nowej prowincji - Arabii.
Nabatejczycy, którzy przez wiele wieków byli ludem koczowniczym, nie posiadali własnego stylu architektonicznego a przy budowie Petry koszystali z wzorów architektury śródziemnomorskiej: egipskiej, greckiej i rzymskiej. Budowle monumentalne powstały podczas politycznej dominacji Rzymian w tamtym rejonie.
Wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie opłat za obsługę naziemną na lotniskach
Zobacz całość »W wyroku z dnia 5 lipca 2007 r. Europejski Trybunał Sprawiedliwości (ETS) w sprawie Deutsche Lufthansa AG przeciwko ANA Aeroportos orzekł, że prawo wspólnotowe stoi na przeszkodzie portugalskim uregulowaniom opłat za obsługę naziemną na lotniskach.
Lufthansa, spółka prawa niemieckiego, mająca siedzibę swojego oddziału w porcie lotniczym w Lizbonie, podważyła w postępowaniu przed sądem wydaną przez ANA (prywatnego zarządcę lotniska w Porto) decyzję określającą wysokość należnych opłat za nadzór i naziemną obsługę administracyjną. ANA wydała Lufthansie licencję na prowadzenie działalności w zakresie obsługi naziemnej w porcie lotniczym Francisco Sá Carneiro w Porto. W efekcie Lufthansa została zobowiązana do uiszczenia opłaty w wysokości 110,55 euro oraz podatku od wartości dodanej. Przed sądem krajowym przedstawiciele Lufthansy twierdzili, że odpowiednie przepisy portugalskie, które uprawniają ANA do takiego działania naruszają Dyrektywę Rady 96/67/WE z dnia 15 października 1996 r. dotyczącą dostępu do rynku usług obsługi naziemnej w portach lotniczych Wspólnoty. Sąd portugalski, który rozpatrywał sprawę, zwrócił się z pytaniem prejudycjalnym do ETS. Sąd chciał uzyskać odpowiedź, czy dyrektywa rzeczywiście stoi na przeszkodzie przepisom przewidującym uiszczenie opłaty za naziemną obsługę administracyjną i nadzór przez podmioty świadczące usługi związane z obsługą naziemną na rzecz organów zarządzających portem lotniczym.
W uzasadnieniu ETS przypomniał swoje orzeczenie, w którym twierdził, że na podstawie spornej dyrektywy organ zarządzający portem lotniczym może pobierać opłatę za dostęp do urządzeń portu lotniczego. Przez urządzenia portu lotniczego należy z kolei rozumieć infrastrukturę i wyposażenie udostępnione przez port lotniczy. Trybunał uznał jednak, że wspomniany organ zarządzający nie może pobierać opłaty za dostęp do rynku usług z zakresu obsługi naziemnej obok opłaty za korzystanie z urządzeń portu lotniczego. Przede wszystkim należy ustalić, czy taką opłatę jak sporna opłata za naziemną obsługę administracyjną i nadzór należy uznać za opłatę za dostęp do urządzeń portu lotniczego. W tym względzie do sądu odsyłającego należy zbadanie wzajemnych świadczeń odpowiadających spornej opłacie w świetle definicji naziemnej obsługi administracyjnej i nadzoru zawartej w Dyrektywie 96/67. W następnej kolejności, jeśli opłata ta należna jest za całość lub część tych usług i nie jest ponownym wynagrodzeniem za usługi już obciążone inną opłatą lub daniną, może być uznana za opłatę za dostęp do urządzeń portu lotniczego, a nie za opłatę za dostęp do rynku usług obsługi naziemnej. Jeśli po przeprowadzeniu badania przez sąd odsyłający okaże się, że będąca przedmiotem sporu opłata jest opłatą za dostęp do urządzeń portu lotniczego, do tego sądu należy zbadanie, czy spełnia ona kryteria właściwości, obiektywności, przejrzystości i niedyskryminacji, które określone są w art. 16 ust. 3 Dyrektywy 96/67.
Zagraniczni turyści w Zielonej Górze - tylko ze słownikiem
Zobacz całość »Anglojęzyczni goście, planujący odwiedzić zielonogórskie muzea koniecznie powinni zaopatrzyć się w słownik polsko-angielski.
Studenci, przyjeżdżający z całej Europy do Zielonej Góry są zażenowani tym, że w pubie kelnerki nie potrafią przyjąć zamówienia po angielsku. Jeszcze większym zaskoczeniem są dla nich wizyty w muzeach - trudno przecież oglądać eksponaty, które opisane są tylko po polsku.
Zagraniczni goście, zwiedzający np. Lubuskie Muzeum Wojskowe w Drzonowie, muszą liczyć na tłumaczy. Grupy studentów mają własnych tłumaczy - studentów, ale ci nie zawsze potrafią sobie poradzić ze słownictwem specjalistycznym. Trudno tłumaczowi znaleźć na przykład angielskie odpowiedniki szabli czy sztyletu - mówi rzeczniczka studenckiej organizacji AEGEE Natalia Gotlib.
Oznaczeń w języku angielskim nie ma również w Muzeum Etnograficznym w Ochli. Z kolei w Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze tabliczki w trzech językach - polskim, niemieckim i angielskim - można znaleźć jedynie w sali z ekspozycją śląskiej sztuki sakralnej. W salach Muzeum Wina znajdują się tylko tabliczki niemieckie. Natomiast na czasowej wystawie fotografii z Tybetu przy zdjęciach wiszą jedynie objaśnienia w języku polskim.
Dyrektorzy muzeów starają się uzupełnić braki, co jest jednak utrudnione ze względu na konieczność specjalnych tłumaczeń i fachowych konsultacji - mówi Leszek Kania, wicedyrektor Muzeum Ziemi Lubuskiej, dodając, że muzeum jest nastawione przede wszystkim na turystów z Niemiec, stąd pierwszeństwo mają tabliczki po niemiecku. Wicedyrektor tłumaczy, że muzeum od dawna dąży do tego, żeby przy eksponatach postawić tabliczki w dwóch językach obcych, nie potrafi jednak podać konkretów, kiedy może to nastąpić.
Z kolei dyrektor Lubuskiego Muzeum Wojskowego w Drzonowie Włodzimierz Kwaśniewicz brak tabliczek tłumaczy brakiem pieniędzy. Obiecuje jednak znaleźć na ten cel fundusze w przyszłości.
Sytuacja cudzoziemców najlepsza jest w Muzeum Etnograficznym w Ochli. Tam co prawda również nie ma tabliczek obcojęzycznych, ale za to każdy zwiedzający może do biletu dostać darmowy informator w trzech językach. Według Barbary Rybińskiej ze skansenu, muzeum stara się właśnie w Ministerstwie Kultury o dodatkowe pieniądze na tabliczki i drogowskazy.
Wzorem dla Zielonej Góry powinien Kraków i obóz koncentracyjny w Auschwitz. W każdym z obiektów są tabliczki po angielsku, a w niektórych nawet w sześciu językach obcych.
Ciuchcia Ekspres Ponidzie pójdzie w prywatne ręce?
Zobacz całość »Udziałowcy Ciuchci Ekspres Ponidzie zamierzają oddać obsługę ruchu turystycznego prywatnemu inwestorowi. Zabytkowy tabor kolejki będzie służył do urządzenia ekspozycji muzealnej.
Samorządy, które są udziałowcami spółki prowadzącej jędrzejowską wąskotorówkę nie chcą już dopłacać do jej utrzymania. W połowie czerwca ich przedstawiciele zgodzili się jednak pokryć jeszcze 201 tys. zł ubiegłorocznych strat, ale jednocześnie umówili się na spotkanie na temat dalszych losów kolejki. Odbyło się ono w środę i - jak twierdzi wicemarszałek Zdzisław Wrzałka - wszyscy byli zgodni, że wąskotorówki nie należy likwidować, ale trzeba radykalnie zmienić zasady jej funkcjonowania. Na spotkaniu uzgodniono, że wydzielona zostanie część muzealna na stacji w Jędrzejowie, w której udostępni się do zwiedzania zabytkowe parowozy i wagony, natomiast obsługą turystów zajmie się prywatny inwestor - informuje Wrzałka. W ciągu najbliższych miesięcy pracownicy departamentu infrastruktury mają przeprowadzić rozpoznanie, jak podobne kolejki funkcjonują w innych miejscach, gdzie zarządzają nimi prywatne podmioty. Chętny do przejęcia obsługi przewozu turystów będzie poszukiwany przez ogłoszenia. Jeśli się znajdzie, to w przyszłym roku dostanie w dzierżawę część taboru, tory oraz stacje wąskotorówki. Obecny zarząd spółki nie do końca daje sobie radę z obsługą ruchu turystycznego. Być może trzeba byłoby skrócić trasę jej przejazdu i użyć bardziej ekonomicznego pojazdu do ciągnięcia wagonów niż stare lokomotywy. Potrzebne są także jakieś atrakcje po drodze - twierdzi wicemarszałek. Te plany oznaczają zatem faktyczną likwidację spółki, która prowadzi kolejkę. Jak podkreśla Wrzałka, samorządy mogą wspólnie utrzymywać część muzealną kolejki, ale nie chcą już dopłacać do przewozu turystów.
Na spotkanie udziałowców nie został zaproszony prezes spółki Edward Choroszyński, ponieważ dokonywano tam oceny jego pracy, co mogłoby być dla prezesa niezręczne. Według Wrzałki, prezes został oceniony bardzo dobrze jako kolejarz i specjalista do spraw technicznych. Były natomiast zastrzeżenia co do zarządzania spółką oraz pracy marketingowej. Choroszyński jednak dziwi się takiemu stawianiu sprawy, gdyż jego zdaniem - przez cztery lata nie zrobiono nic, żeby coś poprawić czy zmienić. Według niego Ciuchcia Ponidzie, jako obiekt zabytkowy, powinna być traktowana jak muzea, do których samorządy ciągle dopłacają. Gdyby obiekt przynosił dochody, to pracownicy założyliby spółkę pracowniczą i nie prosiliby o pomoc samorządów. Ale żeby ciuchcia przyniosła zysk, potrzeba 300-400 kursów rocznie, co jest niemożliwe, ponieważ późną jesienią czy zimą ludzie nie chcą jeździć. Choroszyński nie wierzy, że wydzierżawienie kolejki rozwiąże problemy finansowe, a samorządy nie powinny teraz pozbywać się takiej atrakcji turystycznej, ale spróbować pozyskać środki unijne na jej rozwój.
Okęcie nieprzyjazne turystom?
Zobacz całość »Pasażerowie, korzystający z lotniska Okęcie muszą się przygotować na wiele niedogodności. Oprócz ścisku i kolejek coraz większym problemem jest długie, czasem nawet dwugodzinne oczekiwanie na bagaż. Podczas wakacyjnego szczytu wyjazdów bałagan panuje zarówno w terminalu Etiuda dla tanich linii, jak i głównym, buraczkowym.
Bałagan panuje również w oddanej w listopadzie zeszłego roku hali przylotów. Pasażerowie denerwują się, ponieważ bagaż dostają dopiero po kilkudziesięciu minutach. Przedsiębiorstwo Porty Lotnicze nie czuje się odpowiedzialne za problemy z bagażami i brak informacji po odprawie. Jego przedstawiciele obwiniają za to firmy, obsługujące podróżnych - dowożą one walizki do samolotów oraz zabierają pasażerów autobusami na pokład. Najwięcej zastrzeżeń jest do firmy Lot Ground Services, która jest partnerem LOT-u. Nieoficjalnie mówi się, że firma ta źle obsługuje pasażerów, a LOT nic nie robi, aby poprawić standard usług. Mówi się również, że firma LGS stara się tylko o pasażerów linii, które nie należą do Star Alliance (LOT jest jego członkiem), ponieważ boi się utracić tamtych klientów.
Wiceprezes firmy Lot Ground Services Krzysztof Kamiński nie chce odnieść się do tych zarzutów. Zainteresowanych odsyła do rzecznika LOT-u Wojciecha Kądziołki. Ten z kolei twierdzi, że firma LGS nie jest winna opóźnieniom z wydawaniem bagażu, tłumaczy je za małą przepustowością lotniska. Kądziołka obiecuje że po rozbudowie terminalu takich problemów nie będzie. Dodaje również, że na wakacje firma LGS zatrudniła dodatkowe osoby, zajmują się między innymi rozładunkiem bagażu i pomocą pasażerom przy odprawie.
Wczoraj na lotnisku zaczęły się kolejne testy przed otwarciem nowej hali odlotów, która pozwoli rozładować tłok. Szefowie przedsiębiorstwa Porty Lotnicze oraz wiceminister transportu Eugeniusz Wróbel sprawdzali stan przygotowania terminalu przed wejściem Polski do strefy Schengen, dzięki czemu kontrole osób podróżujących wewnątrz Unii Europejskiej będą uproszczone. Jak na razie nie wiadomo jednak, kiedy pasażerowie będą mogli korzystać z gotowej od wielu tygodni hali odlotów w nowym terminalu. PPL i wykonawca zrzucają na siebie wzajemnie odpowiedzialność za opóźnienia z otwarciem, a zastrzeżenia do zabezpieczeń nadal mają strażacy. Według optymistycznych prognoz terminal będzie otwarty w sierpniu.
Balice: nowa droga do lotniska za cztery lata
Zobacz całość »- Za cztery lata z centrum Krakowa będzie można dojechać do lotniska w Balicach dwupasmową drogą i zostawić samochód na wielopoziomowym parkingu albo wybrać kolejkę elektryczną i wysiąść bezpośrednio przy terminalu pasażerskim - podaje "Dziennik Polski".
Są to założenia podpisanego w niedziele porozumienia w tej sprawie. Umowę podpisali marszałek województwa, prezydent Krakowa, prezes MPL Kraków - Balice, wójt Zabierzowa oraz przedstawiciele PKP Polskich Linii Kolejowych i Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad i zobowiązali się do współpracy i realizacji zamierzonych inwestycji.
Budowa trasy Balickiej pochłonie blisko 600 milionów złotych, które prawdopodobnie przekaże UE. Inwestycja ma być zrealizowana do 2011 roku.
- Jako całość nasze porozumienie jest najlepiej przygotowanym wnioskiem o uwzględnienie go w ramach programu dla Euro 2012. I dlatego znajdą się także pieniądze dla Krakowa na budowę trasy Balickiej - stwierdził marszałek Nawara.
Czy w Warszawie pojawi się autobus typu cabrio?
Zobacz całość »Autobus typu cabrio ma się pojawić na weekendowej linii w Warszawie, jednak piętrowy autobus turystycznej linii 100 nie wróci w te wakacje na ulice stolicy.
Autobusy linii 100 kursują z pl. Zamkowego o godz. 10, 12, 14 i 16 i do końca tegorocznych wakacji linię tą obsługiwać będzie krótki, częściowo niskopodłogowy jelcz. Piętrowy autobus dotychczas obsługujący tę linię uległ awarii.
- Z powodu poważnej awarii piętrowy autobus będzie remontowany - wyjaśnia Michał Dąbrowski z Zarządu Transportu Miejskiego.
- Prezes Miejskich Zakładów Autobusowych Mieczysław Magierski ma również pomysł, aby lepiej przystosować pojazd do potrzeb turystów - dodaje.
- Chcę wyposażyć go w system nagłaśniający, a być może umieścić w środku bufet i kilka stolików - wylicza Dąbrowski.
Jak na razie nie wiadomo, kiedy piętrowy autobus powróci na ulice Warszawy. Tymczasem MZA myślą teraz o zakupie turystycznego autobusu typu cabrio.
Linia numer 100 jest bardzo popularna wśród warszawiaków i turystów odwiedzających stolicę.
- Znamy Warszawę, ale uważamy, że to ciekawa trasa, która pozwala przyjrzeć się np. Starej Pradze i Agrykoli - mówią warszawianki Barbara Gorczycka i Maria Nowak.
- Dobrze, że jest możliwość takiego zwiedzania Warszawy. Zdecydowałem się na zwiedzanie autobusem, ponieważ wiele miejsc jest zbyt odległych, aby odwiedzić je w trakcie spaceru - mówi Roland Gresser, turysta z Drezna.
W okresie od 14 lipca do 31 września w autobusach odjeżdżających o godzinie 10 i 12 będą przewodnicy z biura PTTK Trakt i opowiadać będą o mijanych obiektach. Cena biletu to 2,40 złotych.
Co dalej z Zakopianką?
Zobacz całość »- Od samego początku sprawa rozbudowy drogi od Nowego Targu do Zakopanego budzi wśród mieszkańców ogromne emocje. Jak łatwo się domyślić chodzi o tych, których domy pod nową drogę zostaną wyburzone. I tak praktycznie non stop odbywa się protest po proteście. Choć np. w Nowym Targu inwestycja nie budzi emocji - pisze "Gazeta Krakowska".
- Myśmy się z mieszkańcami dogadali - mówi burmistrz Nowego Targu Marek Fryźlewicz. - I jest zgoda. Teraz tylko właściciele terenów, na których ma biec nowa droga, czekają aż zostanie wykupiona ich ziemia. Oni chcą dostać pieniądze i zacząć się urządzać. Tymczasem dyskusje i protesty cały czas trwają, a w końcu jakąś decyzję podjąć trzeba - dodaje.
Po ostatnim spotkaniu w tej sprawie, które odbyło się w Szaflarach chyba ani protestujący, ani samorządowych, którzy są za budową drogi pod Tatrami nie byli zadowoleni.
- Panuje tutaj duch powiedzenia prezydenta Lecha Wałęsy "jestem za, a nawet przeciw" - mówił starosta tatrzański Andrzej Gąsienica Makowski. - Wszyscy mówią, że chcą zakopianki, ale nie u siebie - najlepiej na posesji sąsiada. A ci, którzy chcą budować szybką kolej do Zakopanego, nie mają nawet pieniędzy na pomalowanie budynku czy wykoszenie trawy - dodaje.
A więc, o co chodzi z tą koleją? Na spotkaniu pojawili się przedstawiciele PKP i zapewniali o realnym pomyśle wybudowania szybkiego połączenia Kraków-Zakopane.
- Odcinek Nowy Targ-Zakopane mamy realne szanse zaprojektować i wybudować w latach 2007-2013- powiedział Józef Jeżewicz, członek zarządu PKP. - Nieco gorzej jest z resztą trasy, ale i tu nie jest to jakaś odległa przyszłość- dodaje Jeżewicz.
Jednak takie wypowiedzi rozśmieszyły burmistrza Nowego Targu, który nie jest tanie wymusić na PKP uporządkowania i pomalowania dworca kolejowego.
- Usłyszałem od prezesa PKP, że on da farbę, a ja mam przysłać bezrobotnych - mówi burmistrz Marek Fryźlewicz. - Liczę, że zamiast szybkiej kolei PKP otworzy zamknięte szalety na naszym dworcu. Tu życie przerosło kabaret, ale PKP dla mnie to już jest jeden wielki kabaret. W sprawie zakopianki protestujący przedstawiali swoje racje - dlaczego nie chcą rozbudowy drogi.
- Górale nie są przeciwko modernizacji - zarzekała się Maria Gruszkowa. - Ale jeśli komuś coś się zabiera, to trzeba mu to zrekompensować. Czyli dać godziwe odszkodowanie i działkę zastępczą. Tu się nie obędzie bez zdrowego rozsądku lub kosy. Ale lepiej żeby było tylko to pierwsze.
Na ostatnim spotkaniu pojawił się wojewoda małopolski Maciej Klima i posłowie z terenu Podhala.
- Obiecuję, że w ciągu dwóch tygodni zorganizuję spotkanie w Ministerstwie Transportu - zapewnił wojewoda. - Postaram się, aby sam minister wysłuchał racji zwolenników i przeciwników zakopianki.
Jednak przedstawiciele Głównej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad wyszli ze spotkania i nie znaleźli czasu, by odpowiedzieć na pytania dziennikarzy. I tak nadal nie wiadomo czy są pieniądze na rozbudowę drogi i następny etap modernizacji. Jak na razie aktywne SA prace przy budowie obwodnicy Lublina.
- Wątpię, aby w tym roku rozpoczęły się u nas wykupy gruntów i nieruchomości - mówił burmistrz Zakopanego Janusz Majcher. - Dowiedziałem się, że teraz będzie się tym zajmować nie Generalna Dyrekcja, lecz urzędnicy wojewody. Nie wiem czy to dobry pomysł. A przecież są tacy mieszkańcy Podhala, którzy za żadne skarby swojej ziemi nie oddadzą - dodaje.
- Z takich sytuacji rodzi się w świecie terroryzm - mówił jeden z protestujących. - Gdy człowiek pracuje na coś całe życie, a potem mu się to zabiera. A póki, co, nikt do nas ręki nie wyciągnął. Sprawa zgody na modernizację zakopianki cały czas tkwi, więc w martwym punkcie. Ciągle przedstawiane są nowe koncepcje i rozwiązania.
Tymczasem osoby opowiadające się za rozbudową drogi boją się, że jeśli tak dalej pójdzie, to pieniądze z zakopianki przeznaczone będą na inne drogi w ramach przygotowań do Euro 2012.
Protest przeciwko budowy lotniska w Obicach
Zobacz całość »Ponad 5 tysięcy podpisów zebrali do tej pory działacze krakowskiej SdPl pod protestem przeciwko koncepcji budowy lotniska w Obicach, kosztem rozbudowy podkrakowskiego w Balicach - poinformował koordynator akcji Tomasz Grądziel.
Członkowie SdPl mówią, że nie są przeciwnikami budowy portu pod Kielcami, jednak budowa ta nie może odbywać się kosztem rozwoju lotniska w Balicach.
- Pozyskaliśmy ekspertyzę prof. Jarosińskiego z Kielc, który wyraźnie mówi o tym, że lotnisko w Obicach jest nieporozumieniem, bo jeżeli już, to powinno ono powstać w Masłowie - mówił Sławomir Pietrzyk z krakowskiego SdPl.
- Nie zgadzamy się, żeby jakiekolwiek pieniądze przeznaczone z budżetu państwa na rozwój Balic zostały przekazywane na jeszcze niepewną inwestycję w Obicach - powiedział Jacek Wachowiak.
Działacze SdPl chcą teraz otrzymać następną ekspertyzę od naukowców z Krakowa. Już zapowiedzieli, że mają zamiar przygotować interpelacje do Parlamentu Europejskiego, gdzie przedstawiciele Kielc mają prezentować pomysł budowy lotniska w Obicach.
SdPl będzie także nadal zbierało podpisy w Małopolsce.
Od 8 maja tego roku obowiązuje w Polsce rządowy program rozwoju sieci lotnisk, w którym przewidywany w 2010 roku powietrzny ruch pasażerski w Polsce obejmie około 25 mln osób, a w 2020 r. - 35 mln. Sieć lotnisk ma być zwiększona przez rozbudowę i modernizację już istniejących lotnisk cywilnych oraz dzięki wykorzystaniu i przystosowaniu byłych lotnisk wojskowych i sportowo-usługowych.
Pierwsze lotniska wchodzące w skład sieci regionalnych pojawią się najpierw w województwach: zachodnio-pomorskim, warmińsko-mazurskim, podlaskim, lubelskim i świętokrzyskim.
::: 2007-08-02 :::
Żydzi okupują obóz na Majdanku
Zobacz całość »Do nazistowskiego obozu na Majdanku wkroczyła grupa ortodoksyjnych Żydów.
Żydzi przyjechali do obozu tuż po jego zamknięciu, dlatego strażnik nie chciał ich wpuścić. Oburzeni turyści postanowili wjechać tam na siłę. Zdjęli z zawiasów bramę po czym wjechali do obozu autokarem. Następnie wyłamali kłódkę i weszli do jednego z baraków. Żydzi cały czas tam przebywają i nie chcą wyjść. Negocjacje z nieproszonymi gośćmi prowadzi dyrektor muzeum w KL Lublin. W porozumieniu sie z nimi pomagają opiekunowie grupy, którzy mówią po angielsku. O całym zajściu poinformowana już jest ambasada Izraela.
Żydowscy turyści zgodzili sie na pokrycie strat i kosztów swego bezmyślnego zachowania. Rzecznik muzeum na Majdanku Grzegorz Plewik szacuje, że straty sięgają 900 zł. Mimo to nachalni goście wciąż nie opuszczają obozu.
Autokary kontra samoloty
Zobacz całość »- Cały świat lata, w tym Polak - Europejczyk, do niedawna głównie "twardo jadący po ziemi". A autokary, które poszły w odstawkę, liczą, że znów się zapełnią - pisze "Puls Biznesu".
W 2006 roku przez lotniska przewinęło się 6,5 miliona osób. W pierwszym kwartale tego roku było ich już 1,67 mln.
Wcześniej obywatele naszego kraju głównie wybierali się w podróż samochodem lub autokarem, a z początkiem maja 2004 roku coraz częściej ich wybór podał na samolot. Pomimo, że cena biletów autokarowych nadal jest sporo niższy od biletów na samolot, jednak 2-5 godzinny lot np. do Anglii przebija ponad 20-godzinną jazdę autobusem.
Przewoźnicy nie załamują się jednak podkreślają, że plusem podróży autokarem jest możliwość rozpoczęcia podróży w miejscu zamieszkania i dotarcia tam, gdzie samoloty nie dolatują. Stąd też linie rozwijają połączenia zdecydowanie między mniejszymi miejscowościami.
- Podróżny może zabrać do autokaru więcej bagażu, za który w samolocie musiałby słono dopłacić, co jest niekorzystne dla wyjeżdżających za pracą na Zachód - przekonują przewoźnicy.
Bo to głównie gastarbeiterzy i odwiedzające ich rodziny trzęsą rynkiem przewozów autokarowych. Z tym, że po pewnym czasie wracają do domu i wówczas stać ich na zakup biletu lotniczego.
Firmy autokarowe zarzucają liniom lotniczym opóźnienia, odwołane loty, noce spędzone na lotnisku.
- Sytuacja z pewnością się unormuje, co widać na przykładzie naszych partnerów z Europy, którzy konkurując z nowoczesną koleją i liniami lotniczymi świetnie sobie radzą - mówi Grażyna Wojnowska, prezes Eurolines Polska.
- Drogą rozwoju transportu drogowego będzie konsolidacja. Tylko najlepsze i najwiarygodniejsze podmioty będą mogły przyciągać klientów. Nie bez znaczenia będzie też rozwój infrastruktury i usługi dodatkowe firm, jak np. budowa centrów przesiadkowych ułatwiających i skracających podróż bez dodatkowych kosztów - przewidują eksperci.
Zamieszanie na Okęciu!
Zobacz całość »Pasażerowie korzystający z usług Okęcia mają już dość tego lotniska. Nie dość, że trzeba stać w ogromnych kolejkach i ścisku to jeszcze czasem na bagaż trzeba oczekiwać niemal 2 godziny.
Zamieszanie panuję również na oddanej w listopadzie 2006 roku hali przylotów. Nerwy pasażerów spowodowane są długim oczekiwaniem na wydanie bagażów.
- Ostatnio po godzinnym locie z Hamburga na walizkę czekałam aż 45 min - relacjonuje jedna z podróżnych. Niekiedy czas ten wydłuża się nawet do 1 godziny 40 minut.
- Leciałem LOT-em do Paryża. Po odprawie wsiedliśmy do autobusu, który stał na płycie lotniska przez 40 minut. Nikt nie raczył nas poinformować, dlaczego nie ruszamy. Dopiero potem, już w samolocie, dowiedzieliśmy się, że w terminalu zarządzono ewakuację z powodu alarmu - opowiada inny pasażer.
Porty Lotnicze nie uważają, że ponoszą winę za zaistniałą sytuację, uważają, że winne są firmy, które obsługują podróżnych - m.in. dowożą walizki do samolotów, zabierają pasażerów autobusami na pokład. Najwięcej uwag kierowanych jest pod adresem firmy Lot Ground Services, która jest partnerem LOT-u.
- Partaczą swoją robotę. Jednak LOT-owi najwyraźniej nie zależy na dobrym standardzie usług - mówi anonimowo jeden z pracowników Portów Lotniczych. - Firma LGS stara się tylko o pasażerów linii, które nie należą do Star Alliance, LOT jest jego członkiem. Boją się utracić tamtych klientów - dodaje.
Krzysztof Kamieński, Wiceprezes firmy Lot Ground Services nie chciał wypowiedzieć się na temat stawianych im zarzutów. - Firma LGS nie jest winna opóźnieniom z wydawaniem bagażu - tłumaczy rzecznik LOT-u Wojciecha Kądziołki.
- Ze zniecierpliwieniem czekamy na zakończenie rozbudowy terminalu. Wtedy takich problemów nie będzie - zapewnia. - Na wakacje firma zatrudniła dodatkowe osoby, które mają m.in. zajmować się rozładunkiem bagażu i pomocą pasażerom przy odprawie - dodaje.
Inwestycje kolejowe na najbliższe lata
Zobacz całość »- Tylko spółki z grupy PKP wydadzą w ciągu czterech lat cztery mld zł na inwestycje - podliczyła "Rzeczpospolita". Również firmy prywatne szykują się do nowych inwestycji. Najprawdopodobniej wszyscy znajdą środki pieniężne na ich dokonanie.
- W naszej branży zaczyna się dużo dziać. Kiedyś przewoźnicy tylko mówili o inwestycjach, dziś mają zapewnione na ich realizację fundusze unijne - mówi Janusz Kućmin, nowy przedstawiciel generalny Bombardier Transportation na Polskę.
W najbliższym czasie Bombardier zamierza podpisać kontrakt z Kolejami Mazowieckimi na dostawę 37 wagonów piętrowych na kwotę 208 milionów złotych netto.
Również PKP Intercity przewiduje wydanie 2,5 miliarda złotych przez najbliższe kilka lat. Do 24 lipca firma czeka na oferty w przetargu na dostawę i utrzymanie do dziesięciu nowych lokomotyw elektrycznych, które będą mogły rozwijać prędkość do 200 km/h.
150 milionów złotych, taka jest wartość tego kontraktu. Spółka zamierza także zakupić 20 szybkich pociągów za 1,5 miliarda złotych.
Konsorcjum firm doradczych, które kierowane jest przez Ernst & Young ma sporządzić do końca sierpnia analizę opłacalności tej inwestycji. Ma określić m.in., zakup jakiego typu pociągów będzie najkorzystniejszy dla przewoźnika. Bombardier z pewnością będzie interesował się tym przetargiem. Duże inwestycje zapowiadają także przewoźnicy towarowi głównie z PKP Cargo.
- W tym roku planujemy wydać na tabor ok. 529 mln zł, z czego blisko 125 mln zł na kupno i modernizację lokomotyw, a ok. 404 mln zł na wagony towarowe - wylicza rzecznik spółki Jacek Wnukowski.
W tym roku plany inwestycyjne przewoźnika są pięciokrotnie większe od zeszłorocznych. - Przeszkodą w realizacji planowanych inwestycji mogą być ograniczone moce przerobowe potencjalnych wykonawców - uważa Jacek Wnukowski.
Jednak prywatne firmy nie chcą być gorsze.- Współpracujemy z czterema innymi firmami w sprawie wspólnych zakupów. Daje nam to zdecydowanie mocniejszą pozycję w rozmowach z potencjalnymi dostawcami - przyznaje Piotr Rybotycki, dyrektor ds. inwestycji PCC Rail. Chodzi tu o 60-70 lokomotyw elektrycznych, z których kilkanaście ma być własnością PCC Rail.
- To bardzo dobrze, że organizujemy Euro 2012. Dzięki temu wielu inwestycji kolejowych nie będzie można odłożyć "na później", jak często działo się w przeszłości - cieszy się Janusz Kućmin.
Jednak, jeśli stan polskich torów nie ulegnie zmianie, przewoźnicy nie będą mogli wykorzystać możliwości swojego nowego taboru. Już w 2010 roku mają pojawiać się pierwsze nowe szybkie wagony.
- Większość torów jest modernizowana do prędkości 160 km na godzinę, część do 200 km na godzinę, np. odcinek z Warszawy do Gdyni - mówi Krzysztof Łańcucki, rzecznik PKP PLK. - Spółka zastanawia się nad opcją dostosowania do prędkości 300 km/h linii z Warszawy do Krakowa i Katowic, ale dopiero po 2013 roku - dodaje.
PKP Polskie Linie Kolejowe, spółka, która zajmuje się remontem i budową torów, planuje do 2013 roku wydać na swoje inwestycje 6,2 mld euro, z tego 4,2 mld euro dołoży Unia Europejska w ramach rządowego programu "Infrastruktura i środowisko".
Zatrzymany zadatek zwolniony z podatku VAT
Zobacz całość »Europejski Trybunał Sprawiedliwości w wyroku z 18 lipca tego roku postanowił, że hotele, których klienci zrezygnowali z rezerwacji i stracili wpłacone zadatki, nie muszą opodatkowywać ich VAT, ponieważ nie świadczyli usług, a otrzymali tylko zryczałtowane odszkodowanie.
Sprawa ta znalazła się przed ETS w wyniku postępowania toczącego się przed sądem we Francji po kontroli podatkowej w jednym z hoteli, który świadczy również usługi zdrowotne. Nakazała ona odprowadzić podatek VAT od zadatków, które zatrzymywał on w związku z rezygnacją klientów.
- Od zatrzymywanych zadatków powinien być pobierany VAT - twierdzi rzecznik generalny występujący przed ETS. -W rzeczywistości hotel świadczył usługi. Musiał przecież zagwarantować klientom pokój i zabiegi. Już sama rezerwacja powodowała powstanie korzyści po stronie klienta. Jednocześnie pobierana była za nią zapłata. To wystarczy, aby czynności te uznać za odpłatne świadczenie usług w rozumieniu dyrektywy regulującej podatek od towarów i usług - dodaje.
Głównym pytaniem, na które musiał odpowiedzieć sąd, to czy utrata zadatku jest świadczeniem wzajemnym, czy też zryczałtowanym odszkodowaniem. Europejski Trybunał Sprawiedliwości uważał inaczej niż rzecznik. Według niego, obowiązek dokonania rezerwacji wynika z samej umowy zakwaterowania, a nie z zapłaty zadatku. Nie ma, więc bezpośredniego związku pomiędzy świadczoną usługą a otrzymanym świadczeniem.
Jak uważa ETS celem zadatków hotelarskich jest przekonanie do wykonania umowy oraz ewentualne odszkodowanie ryczałtowe. Takie odszkodowanie nie stanowi wynagrodzenia za świadczenie ani części podstawy opodatkowania VAT.
Nowe przepisy dotyczące zatrudnienia cudzoziemców
Zobacz całość »- Obywatele Ukrainy, Białorusi i Rosji będą mogli pracować w Polsce raz na pół roku przez 3 miesiące bez zezwolenia, tylko na podstawie odpowiedniej wizy. W piątek wchodzi w życie znowelizowane rozporządzenie w tej sprawie - poinformował wiceminister pracy Kazimierz Kuberski.
Nowe reguły zostały wprowadzone na podstawie pilotowego programu w rolnictwie.
-Wobec braku zagrożeń i wobec potrzeb polskiej gospodarki zdecydowaliśmy się otworzyć rynek pracy we wszystkich sektorach - powiedział Kuberski.
Zawężony przepis obowiązuje od września zeszłego roku i nie przyciąga zbyt wielu zainteresowanych. Skorzystało z niego 1,5 miliona osób.
Nowe reguły mają sprzyjać ułatwieniom w podejmowaniu legalnej pracy cudzoziemcom w branżach tj. rolnictwo i budownictwo.
- Uzyskanie wizy będzie dużo prostsze i tańsze niż dotychczasowe wydawanie zezwoleń na pracę. Obecnie przy złożeniu dokumentów trzeba zapłacić ponad 900 zł, w nowej procedurze opłata ma wynosić 100 złotych - zaznaczył Kuberski
- Chcemy, by procedura była jak najprostsza, żeby Ukraińcom było jeszcze łatwiej uzyskiwać pracę w Polsce i żeby polskie oferty były w tamtejszych urzędach pracy, inne kraje na przykład Czechy, już prowadzą taką akcję informacyjną - powiedział Kuberski.
Aby uzyskać taką wizę trzeba będzie przedstawić załączenie oświadczenia pracodawcy o zamiarze zatrudnienia. Pracodawca będzie musiał zarejestrować je w powiatowym urzędzie pracy i dostarczyć pracownikowi. Formularz ten będzie można uzyskać w urzędzie pracy i na stronie internetowej resortu.
- Resort wprowadzając przepisy o oświadczeniu pracodawcy zakłada, że pracodawca i pracownik "już się wcześniej znali"- powiedział zastępca dyrektora departamentu migracji MPiPS Janusz Grzyb.
Jak szacuje Ministerstwo, połowa z miliona Ukraińców, którzy otrzymują rocznie wizy turystyczne, przyjeżdża w celu podjęcia pracy. Teraz wizę będzie można otrzymać tylko w konsulatach, a nie na miejscu w Polsce.
Zatrudniając cudzoziemców będziemy zobowiązani do przestrzegania takich samych zasad opodatkowania i ubezpieczeń jak w przypadku pracowników z kraju.
Nowe zasady nie przewidują pracy dłuższej niż na okres trzech miesięcy. - Trzymiesięczny okres wiąże się z terminami, na jakie wystawia się wizy, uregulowaniami unijnymi i ochroną rynku pracy- powiedział Kuberski. - Wciąż mamy wysokie bezrobocie w Polsce. Z założenia, zagraniczni pracownicy mają być uzupełnieniem, na razie uchylamy furtkę - dodał.
- Ograniczenie liczby krajów, których obywatele mogą się starać o pracę w uproszczonym trybie, łączy się z przepisami o readmisji i tym, że gdy Polska wejdzie do grupy Schengen, polska wiza umożliwi wjazd także do innych krajów UE - mówi wiceminister pracy.
MPiPS myśli również, że w najbliższym czasie trzeba będzie sięgać po pracowników z Azji. Powołano już zespoły ekspertów, które mają zbadać możliwości zatrudniania obywateli Wietnamu, Indii i Chin. Ich zatrudnianie w Polsce wymagałoby jeszcze umów tych państw z UE i umów dwustronnych z Polską. Znowelizowane rozporządzenie będzie obowiązywać do końca 2009 roku.
Czy oprócz budowlańców możemy liczyć na kucharzy, barmanów lub kelnerów ze wschodu to zobaczymy. Jednak warto to rozważyć, gdy będziemy mieli trudność ze zatrudnieniem polskiego pracownika.
Ta sama trasa inne warunki?
Zobacz całość »Jadąc taką samą trasą od jednego kierowcy autobusu możemy otrzymać napoje, pledy i usłyszeć, że życzy nam udanego urlopu. Drugi natomiast nawet nie zainteresuje się naszą osobą. Skąd ta różnica? Zastanawiają się pasażerowie.
Nocny autobus do Kołobrzegu odjeżdża sprzed Dworca Fabrycznego o godz. 22.30. Na pasażerów czeka już pół godziny przed przewidywanym odjazdem. Każdy bagaż oznaczany jest przez kierowcę oddzielnym numerkiem, tak, aby nikt się nie pomylił. Zanim autokar rusza, pasażerowie są poinformowani, gdzie przewidywane są postoje, gdzie będzie można skorzystać z toalety i zrobić nocne zakupy. Dla kobiet i dzieci przewidziane są pledy i poduszki. Tak wygląda droga do Kołobrzegu.
A droga powrotna? Autobus przyjeżdża 10 minut po czasie, już nie ma numerków na bagaże, a kierowca jest niemiły. Nieserwowane są także napoje, pledy czy poduszki. Brak również informacji na postojach.
Autobus jadący do Kołobrzegu należy do kołobrzeskiego PKS, powrotny natomiast do łódzkiego. Jeżdżą one na zmianę.- Jak to jest, że jedna linia potrafi tak dopieścić pasażerów, a druga nie? - zastanawia się Marek Czernik, który opisał nam swoją podróż w obie strony. - Przecież to chyba nic trudnego dać kierowcy parę koców i jaśków, powiesić przy siedzeniach woreczki dla cierpiących na chorobę lokomocyjną. Cena biletu jest taka sama, a jakość usług zupełnie różna.
Różnica ta powstaje zapewne w wyniku faktu, że lokalne PKS-y są sprywatyzowane. Te z Kołobrzegu należą do francuskiego koncernu Veolia Transport, a łódzkie są spółką pracowniczą.
- Sama jechałam niedawno kołobrzeskim autobusem i nie było w nim żadnych atrakcji - mówi Marianna Ziółkowska, wiceprezes firmy. - Na dodatek podstawili mały, bo większe skierowali do Zakopanego. Nie było w nim nawet numeracji siedzeń. Chwalę nasze, łódzkie autobusy. Mam wrażenie, że z tymi pledami i poduszkami wasz czytelnik trochę podkoloryzował. Nie spotkałam się z czymś takim - dodaje.
- Na długich trasach kursują przeważnie autobusy turystyczne, więc mają takie wyposażenie - komentuje Grzegorz Krysza kierownik działu przewozów kołobrzeskiego przedsiębiorstwa.
- Łódzkie nie są gorsze, standard jest taki sam. Wszystko zależy od kierowcy. A skoro wszystko zależy od kierowców, to pozostaje jedno: sprawić, żeby im też zależało na komforcie jazdy pasażerów - dodaje.
Od 2008 roku zwiększy się liczba inspektorów transportu drogowego
Zobacz całość »- W Polsce brakuje inspektorów transportu drogowego, odpowiedzialnych m.in. za kontrole firm przewozowych - uważa rzecznik prasowy Głównego Inspektora Transportu Drogowego (GITD) Alvin Gajadhur.
- Stan techniczny pojazdu który rozbił się we Francji w tym roku był dobry. Nie wiadomo jednak, czy kierowca autokaru odpowiednio obsługiwał wszystkie mechanizmy pojazdu - powiedział Paweł Usidusa, Główny Inspektor Transportu Drogowego.
Jerzy Polaczek, minister transportu zapowiedział już podwojenie liczby funkcjonariuszy transportu drogowego od 2008 roku, których obecnie jest 320. - Wpłynęłoby to na wzrost liczby kontroli firm przewozowych - mówi rzecznik GITD.
- Inspektorzy sprawdzają stan techniczny pojazdów. Badają też, czy kierowcy posiadają potrzebne dokumenty (zezwolenia, licencje), czy przestrzegają czasu pracy lub obowiązkowych przerw. Inspektorzy kontrolują też trzeźwość kierowców - wyjaśnił Gajadhur. - Kontrola firmy przewozowej pozwala na sprawdzenie czasu pracy kierowcy w ostatnich 12 miesiącach - dodaje.
- Tzw. tarcza tachografu - rejestrująca czas pracy kierowców, w tym jego odpoczynek, ilość przejechanych kilometrów czy prędkość pojazdów - jest przypisana do każdego kierowcy w firmie przewozowej - wyjaśnił.
Jeśli GIDT zauważy znaczące naruszenia przepisów, wówczas ma Rawo nałożyć karę do 30 tysięcy złotych bądź też odebrać licencję przewozową.
- Do wypadków na drogach dochodzi najczęściej w wyniku nieprzestrzegania przez kierowców czasu pracy. Dzienny czas pracy nie może przekraczać 9 godzin, po 4,5 godzinach ciągłej jazdy kierowca powinien mieć przynajmniej 45-minutową przerwę - tłumaczy rzecznik.
- Stan techniczny autokarów jest coraz lepszy. O wypadkach decyduje najczęściej czynnik ludzki - przemęczenie, zbyt szybka jazda, łamanie przepisów ruchu drogowego. Przemęczony kierowca jest równie niebezpieczny jak kierowca będący pod wpływem alkoholu - podkreśla.
W tym roku podczas wakacji kontroli zostało poddanych 1100 autokarów, z których 850 było krajowych, a 250 zagranicznych. W wyniku tych kontroli zostało zatrzymanych 50 dowodów rejestracyjnych.
Tańszy nocleg za granicą dla Warszawiaków
Zobacz całość »W 217 miastach świata, mieszkańcy Warszawy mogą nie płacić za drugi lub trzeci nocleg. W Polsce zagraniczni turyści mogą na podobne taryfy liczyć dopiero we wrześniu.
Bezpłatny nocleg obowiązuje w wybranych schroniskach w miastach, które należą do organizacji Miasta Światowego Dziedzictwa (Youth Hostess Network in World Heritage Cities). Grupy min. dziesięcioosobowe nie płacą za drugą noc, natomiast turyści indywidualni - za trzecią. Z ofertą tą można spotkać się m.in. w Budapeszcie, Tel Awiwie, Bordeaux czy Wiedniu. W Polsce poza stolicą, na liście znajduje się również Kraków, Toruń i Zamość (pełna lista na stronie www.ovpm.org.).
- Aby warszawiak mógł skorzystać z promocji, wystarczy udowodnić, że jest zameldowany w stolicy. Najprościej pokazać dowód osobisty - wyjaśniła Ewa Nekanda-Trempka, stołeczny konserwator zabytków, która koordynuje projekt. Niestety Warszawa nie jest równie życzliwa. Program "Druga lub trzecia noc gratis", jest dopiero w fazie przygotowywania. - Uzgadniamy, które hostele będą brały w nim udział - oświadczyła Nekanda-Trempka. - Mamy nadzieję, że lista będzie gotowa we wrześniu. Liczymy na to, że promocja przyciągnie do Warszawy turystów poza sezonem - dodał. Program ten, jest refundowany przez organizację Miasta Światowego Dziedzictwa. - Władze miasta rozważają opcję współfinansowania programu, ale ostatecznej decyzji jeszcze nie ma - poinformował stołeczny konserwator zabytków.
- Jeżeli to będzie refundowane, chętnie weźmiemy udział w programie - oznajmił Maciej Roszkowski, kierownik hostelu Zielone Mazowsze przy ul. Nowogrodzkiej 46/6. - Nie ma dla nas znaczenia, czy za noc zapłaci turysta, czy ratusz - dodał właściciel hostelu, w którym zagraniczni turyści stanowią 30 % klientów. Zwykle goście zostają dwie noce. - Dzięki promocji zostaną dłużej i dadzą zarobić sklepom, restauracjom, sprzedawcom pamiątek - uważa Roszkowski. Wdrożenie programu wiążę się z korzyściami dla miasta. - Wypromujemy Warszawę, a odwiedzający stolicę lepiej poznają jej dziedzictwo - motywowała Ewa Nekanda-Trempka.
Nowe standardy UE w zakresie wyposażenia autobusów
Zobacz całość »Jak podaje "Puls Biznesu", 50% wypadków autokarowych to zderzenia czołowe z innymi uczestnikami ruchu drogowego, a 15% z tego to dachowania.
Producenci autobusów dla zwiększenia bezpieczeństwa kładą nacisk na odpowiednią konstrukcję ściany przedniej i dachu. Ale nie tylko producenci zwracają uwagę na bezpieczeństwo pasażerów, najwięcej do powiedzenia ma tu Komisja Europejska, która narzuca europejskim firmom produkcyjnym surowe standardy. Dla przykładu regulamin ECE-R 66 zawiera wymagania dotyczące sztywności konstrukcji pojazdów a regulaminy ECE-R 14 i ECE-R 8 dotyczą bezpieczeństwa foteli.
Unia Europejska wprowadza od 1 października 2007 roku nowe uregulowania co do autobusów turystycznych. Mianowicie wszystkie autokary turystyczne muszą być wyposażone w pasy bezpieczeństwa, w przeciwnym wypadku nie będzie można ich zarejestrować. Planowane jest także umieszczenie w autobusach tzw. czarnej skrzynki. Zapisywałaby ona dane pojazdu i działanie poszczególnych układów w autokarze. W każdej chwili zapisuje ona ostatnie 30 sekund. A w momencie zderzenia zaczyna działać urządzenie rejestrujące, które zapisuje kolejne 15 sekund. Czarne skrzynki, znane z samolotów, mają pancerną obudowę, aby przetrwały kolizje.
150 dolarów i pośrednik - szybki sposób na polską wizę
Zobacz całość »Corocznie do Polski w celach zarobkowych przyjeżdżają tysiące Ukraińców. Aby jednak to uczynić należy najpierw zdobyć polską wizę.
Zdobycie polskiej wizy w konsulacie we Lwowie jest zadaniem nie łatwym. Konsulat jest tak przepełniony wnioskami, że do końca września nie przyjmuje już interesantów. Do rozpatrzenia ma aż 35 tys. wniosków. Dziennie wydaje się najwyżej 1,8 tys. wiz.
"Gazeta Wyborcza" znalazła jednak bardzo prostą drogę do uzyskania takiej wizy. Wystarczy udać się pod polski konsulat we Lwowie i mieć w portfelu około 150 dolarów. Tam czekają pośrednicy, którzy za taką cenę, bez kolejki i w kilka dni zdobędą dokument.
Polscy dyplomaci tłumaczą to zjawisko, tym, że wnioski podkładają konsulom ukraińscy pracownicy konsulatu. Wizy bez kolejki, uzyskują też Ukraińcy, którzy jadą na wycieczkę do Polski z biurem podróży - podaje gazeta.
Dofinansowanie wypoczynku dzieci zwolnione z podatku dochodowego
Zobacz całość »Często firmy (zwłaszcza państwowe) dofinansowują dzieciom swoich pracowników wyjazdy na kolonie, obozy, wycieczki itp. Z podatkowego punktu widzenia takie dopłaty są zwolnione z podatku dochodowego od osób fizycznych, pod warunkiem, że refundowany wypoczynek jest zorganizowany przez właściwe podmioty, dofinansowanie dotyczy wypoczynku w formie wczasów, kolonii, obozów i zimowisk, a dopłaty dotyczą w/w wypoczynku dla dzieci i młodzieży do lat 18.
Dofinansowanie do wczasów dzieci pochodzące ze środków socjalnych podlega zwolnieniu z podatku dochodowego od osób fizycznych.
Urząd Skarbowy ocenił, że według ustawy skorzystanie z ze zwolnienia jest uzależnione od:
- dopłaty do wypoczynku muszą zostać dokonane na rzecz dzieci i młodzieży do lat 18,
- wypoczynek musi mieć formę wczasów, kolonii, obozów oraz zimowisk, połączonego z nauką, pobytu na leczeniu sanatoryjnym, w placówkach leczniczo-sanatoryjnych, rehabilitacyjno-szkoleniowych i leczniczo-opiekuńczych, a także przejazdów związanych z tym wypoczynkiem oraz pobytem na leczeniu,
- dopłaty do wypoczynku muszą zostać sfinansowane z ZFŚS,
- wypoczynek musi być zorganizowany przez podmioty, które prowadzą działalność w tym zakresie.
W praktyce oznacza to, że wśród podmiotów, które organizują wypoczynek dla dzieci mogą być wykwalifikowane biura podróży, stowarzyszenia, uczniowskie kluby sportowe oraz... parafie.
Wysokość zwolnienia od podatku uzależniona jest od pochodzenia dopłat. Jeżeli dopłaty pochodzą z funduszy socjalnych, ZFŚS i gdy są wypłacane zgodnie z odrębnymi przepisami wydanymi przez właściwego ministra, zwolnieniu podlega cała kwota dopłaty bez względu na jej wysokość. Jeżeli dopłaty pochodzą z innych źródeł, zwolnienie jest ograniczone do 760 zł w roku podatkowym.
Wczasy zorganizowane przez pracownika na własną rękę, dofinansowanie do wypoczynku dzieci oraz młodzieży musi być traktowane jako przychód pracownika ze stosunku pracy i podlegać opodatkowaniu.
W świętokrzyskim autobus uderzył w ciężarówkę
Zobacz całość »Na odcinku drogi nr 7, między Jędrzejowem a Wodzisławiem w świętokrzyskim doszło do kolejnego tragicznego wypadku autokarowego.
Autokar wracający z Włoch do Lublina nagle zjechał z drogi i uderzył w stojącą na poboczu wielką ciężarówkę. W wyniku wypadku zostało rannych pięć osób, siedzących z przodu autokaru. Poszkodowanymi są trzej kierowcy i dwaj pasażerowie. Na miejsce natychmiast przyjechała policja i pogotowie. Karetki zabrały rannych do szpitala w Jędrzejowie. Stan jednego z kierowców jest bardzo poważny - informuje RMF FM.
Świętokrzyska policja próbuje ustalić przyczyny wypadku. W śledztwie mogą pomóc kierowcy, ale na razie lekarze zabronili kontaktu z nimi.
Szklarska Poręba: Giełda Piosenki Turystycznej
Zobacz całość »W dniach 2-5 sierpnia w Szklarskiej Porębie zaczyna się 40 edycja Giełdy Piosenki Turystycznej.
Impreza będzie się odbywać w Bazie pod Ponurą Małpą. W tym roku na scenie wystąpią: Czerwony Tulipan, Wolna Grupa Bukowina, Słodki Całus od Buby i Mr Zoob oraz zespół Seta, Jerzy Filar i Piotr Bakal. W sobotę na scenie zagości zespół Sztamajzy, który brał udział w pierwszym wydaniu Giełdy. Koncerty będą w Bazie tylko do soboty, w niedziele bowiem artyści przeniosą się do parku Miejskiego. Imprezy w Bazie zaczynać się będą o godzinie 20, a niedzielny koncert zacznie się o 17. W pierwszym dniu Giełdy rozpocznie się otwarty konkurs dla wszystkich chętnych.
Giełda Piosenki Turystycznej to impreza nie nierozreklamowana, niskokosztowa i bez udziału szczególnych gwiazd. Jednak to nie przeszkadza, aby stale gromadziła duże grono miłośników poezji śpiewanej i piosenki turystycznej. Publiczność podziwia artystów śpiąc często pod gołym niebem obok sceny.
Wstęp na Giełdę jest wolny. Uczestnicy mają do dyspozycji pola namiotowe, parkingi, lokale gastronomiczne.
Najczęstsze przewinienia przewoźników
Zobacz całość »Pomimo, że Inspekcja Transportu Drogowego masowo przeprowadza kontrole drogowe, przewoźnicy się nie poprawiają i nagminnie łamią przepisy.
Najczęstszym grzechem kierowców jest nieprzestrzeganie czasu pracy - twierdzi Alvin Gajadhur z Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego. Kierowcy lub przewoźnicy przeprowadzają różne kombinacje z tachografami. Majsterkowicze albo wyłączają urządzenie albo przyłączają do niego sprzęt fałszujący zapisy. Takie działania obciążane są bardzo wysokimi karami. Innym problemem jest działanie szarej strefy. Przewoźnicy w szarej strefie mają długą listę wykroczeń, m.in. przewóz zbyt dużej liczby osób, zły stan techniczny pojazdu, nieprzestrzeganie rozkładu jazdy czy dozwolonej prędkości. Są niebezpieczną i nieuczciwą konkurencją dla uczciwych przewoźników. Częstym naruszeniem przepisów przez przewoźników jest także niewłaściwe przewożenie materiałów niebezpiecznych.
Paweł Usidus, główny inspektor transportu drogowego, postanowił wyposażyć każdy wojewódzki inspektorat w wideorejestratory, które mają być zamontowane w nieoznakowanych pojazdach. Ma to sprawić, że przewoźnicy zaczną dbać o bezpieczeństwo i będą przestrzegać przepisów kodeksu drogowego. Obecnie takie urządzenia mają województwa: śląskie, zachodniopomorskie i świętokrzyskie.
Ryanair osiąga bardzo dobre wyniki
Zobacz całość »Akcje Ryanair, największego w Europie taniego przewoźnika, wzrosły o 14 %, po tym jak inwestorzy poznali kwartalne wyniki tej firmy i zapowiedź lepszych od prognoz rocznych wyników finansowych.
Od kwietnia do czerwca, Ryanair zarobił 138,9 mln euro, czyli o 23,2 mln euro więcej niż przed rokiem. Średnia prognoza przewidywana przez analityków to 123,9 mln euro. Wg spółki, zwiększenie zysku to efekt stabilnych cen biletów, wzrostu przewozów o 18% i 53% wzrostu przychodów z innych usług niż sprzedaż biletów (np. ze sprzedaży posiłków i napojów na pokładzie samolotów, opłat za bagaż, wynajmu samochodów, ubezpieczeń podróżnych). - Ich udział w przychodach ze sprzedaży (693 mln euro) w minionym kwartale wyniósł 17 % (117,1 mln euro) - podał "Parkiet".
Pomimo przewidywanego ciężkiego sezonu zimowego, Ryanair zwiększył prognozę dynamiki zysku netto w całym roku z 5% do 10%. Zdaniem Neila Sorahana, dyrektora finansowego Ryanaira, prawdopodobnie z powodu znaczącej obniżki cen biletów przez wszystkie linie zima będzie trudna. Natomiast Stephen Furlong, analityk w firmie Davy, który przewidywał, że firma będzie w stanie roczny zysk zwiększyć tylko o ponad 4%, wyniki kwartalne Ryanair uznał za bardzo zachęcające. Obecnie Furlong rokuje możliwość podwyższenia ceny docelowej dla akcji przewoźnika.
Kierownictwo Ryanaira uważa, iż głównym powodem lepszej prognozy dynamiki zysku, w tym roku finansowym, jest projekt redukcji liczby samolotów startujących i lądujących na lotnisku Stansted. Zimą planuje uziemić siedem z 40 maszyn. Zdaniem Ryanair, wskutek ceł, jakie muszą płacić pasażerowie oraz wyższych opłat lotniskowych - lepiej opłacalne będzie unieruchomienie kilku maszyn. Powyższa decyzja oznacza, iż w obecnym roku obrachunkowym, Ryanair przewiezie 50 mln pasażerów, zamiast planowanych wcześniej 52. Irlandzki przewoźnik przewiduje także spadek dynamiki kosztów, które zgodnie z aktualną prognozą, powinny zwiększyć się o 5%, względem 6-7% szacowanych wcześniej.
Rosjanka zdobyła koronę Miss Turystyki
Zobacz całość »Wczoraj odbył się finał wyborów Miss Tourism Queen International odbywających się w Chinach. O tytuł Miss Turystyki walczyło 108 kobiet z całego świata.
Pierwsze miejsce zajęła Rosjanka Olga Zarubina. Ma podium stanęły także Vasana Wongbuntree z Tajlandii i Tamara Almeida Silva z Fernando De Noronha. Na Miss Tourism popularność zyskały też Polki. W 1998 r. koronę zdobyła Roksana Jonek, a rok później Agnieszka Zakreta.
Najpiękniejszą kobietę wybiera się także, oprócz Miss World i Miss Universe, na konkursie Miss Bałtyku, Światowej Królowej Kawy, Miss Palnet czy Miss Bride of the World.
Do 490 euro za noc w najwyższym hotelu w Poznaniu
Zobacz całość »Hiszpańska sieć IBB Hotels otwiera największy hotel w Poznaniu. Za nocleg w nowym hotelu w Andersia Tower trzeba zapłacić od minimum 120 euro do maksimum 490 euro w apartamencie prezydenckim.
Andersia Tower jest hotelem czterogwiazdkowym, ma 171 pokoi, basen, centrum spa, cztery sale bankietowe i sale konferencyjne z nazwami zaczerpniętymi od wysp Balearów. Wielkie oficjalne otwarcie w pełni wykończonego hotelu prawdopodobnie będzie w listopadzie. Apartamenty na ostatniej, dwudziestej kondygnacji wieżowca nadal czekają na wykończenie. Pozostałe 10 pięter w budynku przeznaczone jest pod biura.
IBB Andersia jest piątym, po Mercure, Vivaldi, Rezydencja Solei i Trawiński, czterogwiazdkowym hotelem w Poznaniu. Hotel mieści się w najwyższym budynku w mieście. Mierzy łącznie z masztem 102,10 m, a bez masztu ma 85,16 m wysokości.
Budowa hotelu rozpoczęła się w 2004 roku. Inwestorem jest Von der Heyden Group. Na całą inwestycję przeznaczono 58 mln euro. Inwestor przyznał, że nie przekroczył budżetu, ale nie chce też powiedzieć jakie poniósł rzeczywiste koszty.
W sąsiedztwie Andersi, od strony ul. Królowej Jadwigi ma powstać kolejny, cztero- lub pięciokondygnacyjny biurowiec Andersia Front Office. Następnie przy hotelu Novotel Centrum, będzie budować się trzecia wieża, roboczo nazwana Silver. Inwestor planuje, że będzie to najwyższy drapacz w tym zespole budynków. Architekt Stanisław Sipiński, który projektuje wszystkie wieżowce przy pl. Andersa, twierdzi, iż prawdopodobnie będzie to apartamentowiec. Ale zobaczymy go najwcześniej w 2010 r.
Caban zapłaci 30 tysięcy kary
Zobacz całość »Firma przewozowa Caban, której autokar miał tragiczny wypadek we Francji, została poddana wnikliwej kontroli.
Wyniki kontroli wykazały, iż nagminnym działaniem było tam przekraczanie czasu pracy kierowców - poinformowało radio RMF FM.
Generalny inspektor transportu drogowego Paweł Usidus, twierdzi, że nieprzestrzeganie czasu pracy to problem wielu przewoźników. Takie działania są poważnym zagrożeniem i stwarzają niebezpieczeństwo na drodze. W firmie panuje ogólny chaos i wykryto poważne uchybienia - dalej mówi Usidus. Przewoźnikowi za duże przekroczenia czasu pracy, Inspekcja Transportu Drogowego wymierzyła najwyższy wymiar kary finansowej - firma Caban musi zapłacić 30 tysięcy złotych. W sumie brakowało dokumentacji na 37 tys. kilometrów, które przebyły autokary firmy.
Na pytanie reportera RMF-u, "Jak walczyć z powszechnym procederem nieprzestrzegania czasu pracy" - Paweł Usidus odpowiada, że trzeba wprowadzić punkty karne. Odpowiednio duża liczba punków prowadziłaby w konsekwencji do odebrania kierowcy dokumentu prawa jazdy.
Kierowcy fałszują wskazania tachografu, policja tego nie wyłapuje
Zobacz całość »W Dużym Formacie Gazety Wyborczej z 31 lipca 2007 ukazał się ciekawy artykuł dotyczący pracy kierowców autokarów wycieczkowych.
O wymaganiach na kierowców, problemach z ich znalezieniem mówią zawodowi kierowcy i właściciele firm transportowych. Zaznaczają też, że dużo zmieniło się w firmach po wypadku polskiego autokaru w Grenoble. Jednocześnie przyznają, że często omijają przepisy i fałszują wskazania tachografu.
Paweł z Poznania, który jest kierowcą autobusowym od ośmiu lat stracił pracę po tym jak zmienił trasę pielgrzymki, bo chciał spełnić życzenie uczestników. Wyznał, że pojechał dodatkowo do Stoczka Warmińskiego, ponieważ cała grupa go prosiła. Do Poznania dojechał z półgodzinnym opóźnieniem. Po powrocie z pielgrzymki szef zerwał z nim umowę. Pan Paweł jest zdziwiony - Szef powiedział, że wylatuję. Takie się przewrażliwienie w firmie zrobiło po tej Francji. Dziwne, przecież o kierowców coraz trudniej. Wszyscy powyjeżdżali za granicę.
O tym, że ciężko o kierowców mówi też Edward Niedbalski, właściciel firmy Euro Tim z Bydgoszczy. W maju i czerwcu przyjmuje zlecenia na obsługę wycieczek szkolnych, a w czerwcu, lipcu i sierpniu na wyjazdy wakacyjne. Sierpień i wrzesień jest szczytem pielgrzymkowym. Wrzesień i październik to głównie wyjazdy last minute do europejskich kurortów. W listopadzie jest przerwa, a od grudnia zaczynają się wyjazdy na narty, które trwają do kwietnia.
Według przepisów kierowca może prowadzić autokar przez cztery i pół godziny, a potem musi mieć 45-minutową przerwę. Dlatego też w autokarach, które jeżdżą na zagraniczne wycieczki jest dwóch kierowców. Jednak kierowcy zaznaczają, że tak jest tylko w teorii. Anonimowo wyznają - Jedzie się we dwóch, trzy dni bez przerwy do Rzymu i trzy dni z powrotem. Jak jeden kieruje, to drugi mógłby spać. Ale zawodowi kierowcy często tak mają, że za nic nie zasną w drodze. Taka blokada podświadoma, żeby nie paść za kółkiem. No więc przez te trzy dni żaden nie śpi i za Alpami już obaj jadą nieprzytomni. Potem jest jeden dzień w Rzymie, jeden nocleg i znów trzydniówka. Ile można wypić kawy czy red bulla. To się zarzuca amfetaminkę.
Kierowcy wyznają, że czasami szefowie każą im drzeć papierowe tarcze tachografów, które pokazują czas pracy i odpoczynku kierowców. Przedstawiają też sposoby na fałszowanie zapisów na tachografach elektronicznych. Podczas kontroli wiedzą też jak się wytłumaczyć przed policją i Inspekcją Ruchu Drogowego. Zaznaczają, że bystry policjant podczas kontroli powinien wiedzieć, że jest coś nie tak. Jednak kierowcy przyznają, że polscy policjanci nie są "aż tak kumaci". Jeden z kierowców z Bydgoszczy wyznał - Na tyle przekrętów, co ja porobiłem z taczkami, nie zorientowali się ani razu. Najczęściej lukną na tarczę, aha, czas pracy się zgadza, można jechać. Gorzej z tymi z Inspekcji Transportu. Ci wiedzą, gdzie zajrzeć i na co trzeba zwrócić uwagę.
W artykule można przeczytać też o robieniu uprawnień na "setkę", czyli zwiększaniu dozwolonej prędkości maksymalnej do 100 kilometrów na godzinę. Właściciel firmy transportowej ze Śląska zaznacza, że rozbity autobus w Grenoble miał badania przeprowadzane w Niemczech. W Polsce zajmuje się tym tylko jedna stacja pod Warszawą, do której trudno się dopchać. Dodatkowo badania przeprowadzone w Polsce nie są honorowane w Niemczech. Przedsiębiorcy, którzy chcą jeździć ponad 80 kilometrów na godzinę po drogach Europy jeżdżą do Niemiec i tam robią przeglądy. Koszt takiego badania to około 100 euro od pojazdu, czyli nie dużo więcej niż w Polsce. Kierowcy podkreślają, że mając badania przeprowadzone w Niemczech, niektórzy jeżdżą sto kilometrów na godzinę nie tylko po autostradach. Zazwyczaj spieszą się, żeby niepotrzebnie nie wydłużać wycieczki. Zaznaczają, że mogła to być też przyczyna wypadku, jednak uważają, że głównym problemem była nieumiejętność używania dodatkowego hamowania.
W normalnym przypadku hamuje się kołami. W szczególnych przypadkach można skorzystać z hamowania retarderem. Wówczas nacisk idzie na osie, a nie na koła i pojazd staje szybciej.
Retardery mogą być olejowe i elektryczne. Elektryczne strasznie się palą. Bydgoski kierowca zaznacza - Nieraz wracali chłopaki z trasy i mówili: coś nie łączyło, iskry szły przy hamowaniu. Ale przy przeglądzie to nie wychodzi.
Natomiast olejowe nie palą się tak często, jednak są już przestarzałe. Jednak ich główną wadą jest to, że jak już iskra pójdzie, to olej pali się jak pochodnia.
Edward Niedbalski przyznaje - Jak kierowca nie umie używać retardera i za często nim się posługuje, to go przegrzewa. Wtedy obojętnie, czy retarder olejowy, czy elektryczny, spalić można oba.
Brak doświadczenia kierowcy w używaniu dodatkowego hamowania mógł być przyczyną wypadku drogowego we Francji.
Ponad 130 sieci hotelowych w systemie Amadeus
Zobacz całość »W programie Best Available Rate firmy Amadeus bierze już udział już 130 dużych sieci hotelowych.
Liczba rezerwacji robionych przez system Amadeus w hotelach, które biorą udział w programie wzrosła o 10 - 30%. Ceny miejsc noclegowych w systemie Amadeus są równie korzystne lub nawet lepsze niż w innych systemach dystrybucyjnych lub na stronach internetowych obiektu.
Andrew Rubinacci, wiceprezes do spraw dystrybucji i marketingu w regionie EMEA w sieci InterContinental Hotels and Resorts zaznaczył - Biorąc udział w programie Best Available Rate firmy Amadeus, chcemy pokazać, że zależy nam na dobrej współpracy z biurami podróży. Dodał - Chcemy, by pracownicy biur podróży byli pewni, że znajdą dla swoich klientów najlepszą cenę w Amadeus Hotels, bez konieczności szukania i porównywania cen w wielu miejscach jednocześnie.
Natomiast Antoine Medawar, dyrektor zarządzający w Amadeus Hospitality Business Group podkreślił - Bardzo nas cieszy, że tak dużo hoteli przywiązuje wagę do ujednolicania ce n w różnych kanałach dystrybucji. Biura podróży to dostrzegają i dzięki temu dokonują większej liczby rezerwacji za pośrednictwem wydajnego kanału dystrybucji, jakim jest system rezerwacyjny GDS.
Firma Amadeus jest partnerem w dziedzinie technologii dla dostawców, sprzedawców oraz odbiorców usług turystycznych. Firma dostarcza rozwiązań w zakresie: dystrybucji, technologii informatycznych oraz obsługi punktów sprzedaży w celu umożliwienia swoim klientom rozwoju i osiągnięcia sukcesów na dynamicznie zmieniającym się rynku turystycznym. Docelowymi grupami klientów są dostawcy usług turystycznych, czyli linie lotnicze, hotele, wypożyczalnie samochodów, przewoźnicy kolejowi, przewoźnicy promowi, firmy oferujące wycieczki morskie, firmy ubezpieczeniowe oraz tour operatorzy, a także sprzedawcy usług turystycznych, czyli biura podróży i odbiorcy, czyli firmy i turyści indywidualni.
Oferowane rozwiązania podzielone są na cztery grupy: Distribution& Content, Sales&e-Commerce, Business Management i Services&Consulting.
Siedziba główna firmy Amadeus oraz dział marketingu znajdują się w Madrycie, dział rozwoju w Nicei, a dział operacyjny, czyli centrum przetwarzania danych w Erding. Biura regionalne znajdują się w Miami, Buenos Aires i Bangkoku.
W programie Best Available Rates firmy Amadeus biorą udział następujące sieci hotelowe:
- Accor (Sofitel, Novotel, Mercure, Suitehotel, All seasons, Ibis, Etap, Formule 1, Red Roof, Motel 6, Studio 6, Accor Thalassa)
- Abba Hotels
- ACC-Nifos
- AmeriHost Inns (AmeriHost Inns, AmeriHost Inn and Suites)
- Ana Hotels
- Atel France Hotels
- Barceló Hotels & Resorts
- Best Western International (Best Western Hotels, Best Western Premier Hotels)
- Boscolo Hotels
- Caesar Park Hotels and Resorts
- Carlson Hospitality Worldwide (Regent Hotels & Resorts, Radisson Hotels & Resorts, Country Inns and Suites By Carlson, Park Inn Hotels)
- Charming Hotels and Resorts
- Chateaux & Hotels de France (Caracteres, Orus, Beaux Hotels, La Compagnie des
Auberges, Les Demeures Privees, Les Restaurants)
- Classic International Hotels
- Columbus Reservation Services Hotel
- Derag Hotel and Living
- Design Hotels
- The Dorchester Collection
- Dorint Hotels & Resorts
- Exclusive Hotels
- Fiesta Americana Hotels and Resorts
- First Hotels
- Golden Tulip Hotels, Inns & Resorts (Royal Tulip, Golden Tulip Hotels, Golden Tulip Resorts, Tulip Inns)
- Graves Hotels Resorts
- Great Hotels Organisation (Great Hotels of the World, Special Hotels of the World, Luxury Hotels of the World)
- Hilton International
- Scandic
- HotelREZ
- Hotusa Hotels
- Hyatt Hotels (Park Hyatt, Grand Hyatt, Hyatt Place, Hyatt Summerfield Suites, Hyatt Resorts, Hyatt Vacation Club, Classic Residence by Hyatt)
- InterContinental Hotels Group (Hotel Indigo, Holiday Inn, Holiday Inn Express, Staybridge Suites, Candlewood Suites, InterContinental, Crowne Plaza)
- Jumeirah (Jumeirah, Jumeirah Living)
- Kempinski Hotels
- Keytel
- Langham Hotels International (Langham Hotels International, The Langham Hotels, Langham Place Hotels)
- Leading Hotels of the World (Leading Hotels of the World, Leading Small Hotels of the World)
- Louvre Hotels (Kyriad Prestige Hotel, Kyriad Hotel, Campanile, Premiere Classe Hotels, Hotel de Crillon)
- Mandarin Oriental The Hotel Group
- Meritus Hotels and Resorts
- Millenium Hotels & Resorts (Millenium Hotels, Copthorne Hotels, Kingsgate Hotels)
- Moevenpick Hotels and Resorts
- NH Hoteles
- Oberoi Hotels & Resorts
- Omni Hotels
- Pacific International
- Paramount Hotels
- Performance Connexions
- Prince Hotels
- Posadas (Fiesta Americana, Fiesta Americana Grand, Fiesta Inn, ONE Hotels, Aqua, Caesar Park, Caesar Business)
- Protea
- Quality Reservations
- Raffles Hotels and Resorts
- Reconline
- Red Lion Hotels Corporation (Red Lion Hotels, WestCoast Hotel Partners)
- Sercotel Hoteles
- Sol Meliá Hotels & Resorts
- Starhotels
- Steigenberger Hotel Group (Steigenberger, InterCityHotel)
- Supranational
- Thistle & Guoman Hotels
- TOP International Hotels (TOP International Hotels, TOP City&CountryLine Hotels, VCH-Hotels, Familotels, B&B Hotels)
- Utell Hotels & Resorts
- WestCoast Hotel Partners
- WORLDHOTELS
- Wyndham Hotel Group (Wingate by Wyndham, Travel Lodge, Wyndham Hotels and Resorts, Super 8, Ramada Worldwide, Knights Inn, Days Inn, Howard Johnson, Baymont)
- US Franchise System (Hawthorn Suites, Microtel Inns and Suites)
Sposób na szybkie prawo jazdy na autobus!
Zobacz całość »Wakacyjną podróż do Lwowa można połączyć z możliwością zdobycia prawa jazdy.
"Życie Warszawy" pisze, że w sieci reklamuje się pewna firma, która pomaga zdobyć "prawko" za wschodnią granicą. Wystarczy w wyszukiwarce wpisać hasło: "prawo jazdy we Lwowie" i wyskakuje numer telefonu tajemniczej firmy. Firma oferuje załatwienie wszystkich formalności i gwarantuje stuprocentowe zdanie egzaminu.
Najpierw należy pojechać do Lwowa. Tam uzyskuje się tymczasowe zameldowanie. Za miesiąc czeka przyszłego kierowcę tylko jednodniowy wyjazd na egzamin. Po zdanym egzaminie z dokumentem w ręku wraca się do kraju. Ukraińskie prawo jazdy trzeba przetłumaczyć. Na końcu pozostaje tylko wpłacenie 71 zł i czekanie na polskie prawo jazdy. No i kierowca autobusu gotowy do pracy...
::: 2007-08-03 :::
Jastrzębska Agencja Turystyczna w rękach Szwedów
Zobacz całość »Na podstawie wygranego przetargu szwedzka firma Cebo Konsult AB kupiła Jastrzębską Agencję Turystyczną. Jastrzębska Spółka Węglowa SA sprzedała Szwedom JAT za 23 mln 200 tys. zł.
Spółka sprzedała JAT, gdyż chce skupić swoją działalność wyłącznie na wydobyciu i przetwórstwie węgla koksowego. W nowych rękach JAT będzie rozwijana, są szanse na nowe inwestycje hotelowe. Jastrzębska Agencja Turystyczna ma swoje ośrodki w Beskidach, na Mazurach i nad Bałtykiem.
AeroSvit wzbogaca flotę
Zobacz całość »Ukraińskie linie lotnicze AeroSvit podpisały zamówienie na zakup 14 amerykańskich Boeningów-737NG.
W latach 2011-2012 przewoźnik ma sie wzbogacić o pierwsze 7 Boeningów. Jak podał portal RBK-Ukraina wartość transakcji to 523 miliony dolarów. Kolejne samoloty linie otrzymają w latach 2008-2015. Obecnie w posiadaniu i eksploatacji ukraińskiego przewoźnika jest 13 Boeningów-737 o średnim zasięgu i 3 Boeningi-767 o długim zasięgu.
AeroSvit w pierwszej połowie 2007 roku zwiększyło o 30% liczbę obsłużonych pasażerów w porównaniu z tym samym okresem roku poprzedniego.
Terminal na Okęciu będzie dopiero we wrześniu
Zobacz całość »Terminal 2 na warszawskim Okęciu będzie prawdopodobnie oddany do użytku dopiero w drugiej połowie września, a nie jak planowano w sierpniu.
Okazało się że, Porty Lotnicze dostaną pozwolenie na użytkowanie hali odlotów dopiero koło 20 sierpnia. Na poniedziałek przewidziano wizytę inspektorów nadzoru budowlanego i strażaków, którzy mają ocenić obiekt.
Natomiast możliwe, że "już" w sierpniu z terminala zaczną korzystać pasażerowie lotów charterowych, o ile odbiór hali w trzeciej dekadzie sierpnia się uda.
Biuro podróży odpowiada za skrócenie pobytu klientom
Zobacz całość »Jeżeli do opóźnienia lotu, przyspieszenia lub skrócenia planowanego pobytu dojdzie z winy organizatora, wówczas turyści mogą domagać się odszkodowania od biur podróży.
Pan Rafał z Warszawy wykupił ośmiodniową wycieczkę do Turcji. Jednak biuro przyspieszyło powrót do kraju o jeden dzień. Klient poczuł się oszukany, ponieważ jak zaznacza organizator już wcześniej wiedział, że wycieczka będzie o jeden dzień krótsza. Na zapowiadany dzień powrotu nie było nawet zarezerwowanego samolotu. Pan Rafał podkreśla - Tymczasem biuro oferowało wyjazdy zarówno siedmio-, jak i ośmiodniowe. Te drugie oczywiście droższe.
Ze zmiany godzin powrotu, niezadowolona była też pani Irena z Gdańska, która była w Hiszpanii. Samolot powrotny miał lądować na warszawskim Okęciu o godzinie 15.00. Dlatego też pani Irena wykupiła lot z Warszawy do Gdańska na godzinę 19.00. Jednak biuro w przeddzień wyjazdu przesunęło przylot na 23.00 i przez to klientka musiała zrezygnować z biletu lotniczego do Gdańska. Udało jej się odzyskać tylko część pieniędzy. Zaznacza - Nie dość, że poniosłam stratę finansową, to jeszcze miałam kłopoty z dotarciem do domu.
Niezadowoleni turyści mogą starać się w takich przypadkach o odszkodowanie za poniesione straty. Biuro podróży, jako organizator odpowiada za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy. Jednak może uniknąć odpowiedzialności, tłumacząc się działaniem lub zaniechaniem klienta lub osób trzecich, które nie uczestniczą w wykonaniu usług, jeżeli nie mogło ich przewidzieć ani uniknąć. Według art. 11a ustawy o usługach turystycznych od odpowiedzialności biuro uwalnia również siła wyższa. Wiesław Piegat z Warszawskiej Izby Turystyki przyznaje - Opóźnieniom lotów winni są głównie przewoźnicy lub porty lotnicze - przyczyną są długotrwałe odprawy albo załatwianie najpierw grup, które wylatują później, brak miejsc w korytarzach powietrznych, względy bezpieczeństwa.
Jeżeli klient złoży reklamację, biuro jest zobowiązane udowodnić, że nie ponosi odpowiedzialności. Jeżeli tego nie zrobi, wówczas klient może domagać się odszkodowania. W ustaleniu wysokości żądanej sumy pomaga tzw. tabela frankfurcka, która określa zryczałtowane maksymalne stawki odszkodowań. Według tabeli za lot przesunięty o ponad cztery godziny można zażądać 5% ceny lotu za każdą kolejną godzinę. Tabela, która jest powszechnie stosowana w Niemczech staje się coraz bardziej popularna również w Polsce. Jednak w Polsce nie jest obowiązującym prawem. Dlatego też określa tylko orientacyjne stawki odszkodowań.
Klient ma prawo żądać odszkodowania, jeżeli biuro skróciło pobyt. Jednak trudno będzie dochodzić zwrotu pieniędzy w przypadku, gdy biuro sprzedało 16-dniowy pobyt np. w Egipcie, a w rzeczywistości klient spędził tam dwa tygodnie, bo dwa dni trwała podróż. Biura muszą informować klientów o dokładnym harmonogramie wyjazdu. Często zdarza się, że wycieczka zaczyna się o 22.00 i jest to liczone już jako pierwszy dzień imprezy. Piegat radzi - Warto dokładnie czytać nie tylko ile dni, ale i ile noclegów nam zarezerwowano. Coraz więcej biur podróży w programach zamieszcza właśnie takie informacje.
Polscy turyści coraz częściej podróżują za granicę
Zobacz całość »Instytut Turystyki szacuje, że w roku 2007 za granicę wyjedzie ok. 8 mln polskich turystów.
Dyrektor Instytutu, dr Krzysztof Łopaciński mówi, że większe zainteresowanie Polaków budzi Tunezja, Egipt a także Bułgaria i Chorwacja. Podkreślił też, że obserwuje sie wzrost wyjazdów do odległych krajów za pośrednictwem biur podróży. Dzięki liniom czarterowym, które oferują korzystne ceny, wyjazd do Czech, Austrii, na Słowację staje się mniej opłacalny. Znaczny wzrost wyjazdów odnotowuje się do Wielkiej Brytanii, Irlandii. Spowodowane jest tym, że rodziny odwiedzają pracujących tam bliskich. Coraz bardziej popularniejsza staje się turystyka weekendowa. Polacy dzięki tanim liniom lotniczym wyjeżdżają na weekendy głównie do Barcelony, Rzymu, Paryża, Kopenhagi.
Statystyki Instytutu pokazują, iż w pierwszym kwartale br. za granicę w celach turystycznych wyjechało 1,35 mln Polaków. Najczęściej podróżowali do Niemiec (450 tys. turystów), na Słowację (200 tys.), Wielkiej Brytanii (200 tys.), Austrii (100 tys.), Czech (100 tys.) oraz Holandii (poniżej 100 tys.).
Co roku za granicę wyjeżdża 12-14% Polaków - podaje IT.
Tajemnicze beczki na plaży w Kołobrzegu
Zobacz całość »Na plaży w Kołobrzegu pojawiły się tajemnicze beczki, która wypłynęły z morza. Obecnie ogłoszono zakaz kąpieli.
Na razie chemicy badają zawartość pierwszej beczki, którą udało się saperom przetransportować do kapitanatu portu w Kołobrzegu. Aby wyłowić druga beczkę potrzebny jest specjalistyczny sprzęt.
Zesmołowanie beczek wskazuje, że mogły być zatapiane w latach 60 przez wojska radzieckie. Według podejrzeń mogą zawierać, niebezpieczny dla ludzi i środowiska, gaz iperyt.
Przez niekompetentnych Rosyjskich pograniczników Polak pozostał w Moskwie
Zobacz całość »Polski turysta od soboty mieszka w polskiej ambasadzie w Moskwie, ponieważ rosyjscy pogranicznicy nie znając prawa, nie zgodzili się na jego wylot do Kirgizji.
Łukasz Gubiński leciał z Polski do Kirgizji razem ze swoją dziewczyną Leną, obywatelką Kirgizji polskiego pochodzenia. W sobotę mieli wsiąść w Moskwie do samolotu do Biszkeku, jednak pogranicznicy na międzynarodowym lotnisku Domodjedowo, uznali że jako obywatel Polski nie może odbyć takiej podróży. - Powiedzieli mi, że powinienem mieć rosyjską wizę tranzytową. A przecież umowy polsko-rosyjskie jasno mówią, że Polacy jedynie przejeżdżający przez Rosję do innego kraju nie muszą mieć wizy i na taką podróż mają nawet dziesięć dni. Należy tylko przedstawić bilety, które poświadczają, że pobyt w Rosji jest faktycznie tranzytem - oświadczył Gubiński. Polski konsulat w Moskwie potwierdził, iż takie przepisy obowiązują od 2003 r.
Do Moskwy, para przybyła przez Białoruś pociągiem, a dalej mieli lecieć samolotem do Biszkeku. Jest to długa podróż, jednak o połowę tańsza niż bezpośredni lot z Polski. Podobnie postępuje setki młodych Polaków, udających się na Syberię, Daleki Wschód czy do Azji Centralnej. W sobotnie popołudnie Łukasz i Lena, przybyli na Domodjedowo, gdzie oddali bagaże i czekali na odprawę paszportową. Jednak pół godziny przed odlotem, pojawiły się kłopoty. - Jakaś kobieta, która nam się nie przedstawiła, zapytała o wizę. Powiedziałem, że nie muszę jej mieć. Wróciła 15 minut przed odlotem i oznajmiła, że nie polecę - wyjaśnił polski turysta. Lena będąc obywatelką Kirgizji mogła lecieć, ale została z towarzyszem. W tej sytuacji, chłopak postanowił zadzwonić po pomoc do polskiego konsulatu, gdzie trafił na panią konsul, która wg niego - Najpierw zdziwiła się, jak wjechaliśmy do Rosji bez wizy, a potem okazało się, że nie ma pojęcia o tranzycie bezwizowym. Zaproponowała mi załatwienie wizy kirgiskiej. Wtedy zrozumiałem, że nie polecę - powiedział rozżalony Łukasz. Ponadto Polak musiał zapłać na lotnisku karę 2 tys. rubli (200 zł) za brak tranzytowej wizy rosyjskiej. Po kolejnej rozmowie z panią konsul para zdecydowała zostać na noc w Rosji, mimo iż przebywali w niej nielegalnie - bez rosyjskiej wizy i bez ważnego biletu (wraz z odlotem samolotu stracił ważność) potwierdzającego tranzyt.
Polskich podróżników przyjęła ambasada. Dopiero w poniedziałek, pracownicy polskiego konsulatu potwierdzili, iż Łukaszowi nie była potrzebna rosyjska wizy i zobowiązano się pomóc w wyjeździe do Kirgizji. Powrót do Polski byłby bardziej złożony, bo chłopak musiałby czekać na rosyjską wizę wyjazdową. - Skierowaliśmy w tej sprawie notę do rosyjskiego MSZ - poinformował konsul Sławomir Zubrycki z ambasady w Moskwie. - Otrzymaliśmy odpowiedź, że na tranzyt do Kirgizji nasz obywatel nie potrzebuje wizy. Strona rosyjska obiecała też, że poinformuje swoją straż graniczną o obowiązujących przepisach - dodał. Wg Zubryckiego, pomyłka rosyjskich służb mogła wynikać z tego, że Polska jako jedyny członek UE - nie potrzebuje w Rosji wiz tranzytowych.
Sztuczne plaże w Chorzowie
Zobacz całość »Chorzów, podobnie jak duże metropolie Paryż czy Berlin, będzie mógł pochwalić się nową atrakcją dla turystów, jaką są sztuczne plaże.
W Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku, tuż przy hali wystawowej Kapelusz, można zasmakować plażowego życia na Plaży Słonecznej. Na spragnionych plażowej, wakacyjnej atmosfery czeka gorący piasek, parasole, palmy, boisko do siatkówki, leżaki a także bar z napojami chłodzącymi.
Ogrodzona plaża jest czynna od godzin południowych do późnego wieczora. Wstęp jest darmowy, z wyjątkiem specjalnych imprez.
Dramatyczne pożary na Wyspach Kanaryjskich
Zobacz całość »Na Wyspach Kanaryjskich od kilu dni szaleją groźne pożary.
W wyniku pożarów spalonych zostało kilkadziesiąt kurortów turystycznych, ewakuowano ponad 14 tys. osób a ogień wciąż nie gaśnie. Najbardziej ucierpiały wyspy Teneryfa i Gran Canaria. Bezpowrotnie został zniszczony rezerwat egzotycznych ptaków i roślin Palmitos. Odpowiedzialny za zniszczenie 35 tys. hektarów lasu jest leśnik. Pracownik parku chcąc przedłużyć sobie umowę o pracę podłożył ogień.
Akcje straży pożarnej są utrudniane przez 40-stopniowe upały, zerową wilgotność powietrza i wiejące wiatry z 70 km/h.
Zarzuty dla nożowników z Gubałówki
Zobacz całość »W sylwestrową noc na Gubałówce doszło do bójki w wyniku której rannych zostało sześć osób.
Zakopiańska prokuratura przedstawiła trzem mężczyznom zarzuty udziału w bójce z użyciem niebezpiecznego narzędzia oraz zarzut pobicia prowadzącego do uszczerbku na zdrowiu.
Mężczyźni z nożami zaatakowali grupę turystów bawiących się na Gubałówce. Sześć osób trafiło z ranami kutymi do szpitala w Zakopanym.
Podejrzani przyznali sie do winy, zostali przesłuchani, zwolnieni do domu i objęci dozorem policyjnym.
W Krakowie można odbyć nocny rejs po Wiśle
Zobacz całość »Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie (RZGW) wydał zezwolenie na nocną żeglugę po krakowskiej Wiśle. Od początku sierpnia statki i inne większe jednostki wodne mogą pływać całą noc między stopniami wodnymi Dąbie i Kościuszko.
Zastępca dyrektora RZGW, Tomasz Sądag powiedział PAP, że jest to ukłon w stronę właścicieli statków wycieczkowych, którzy teraz mogą poszerzyć ofertę turystyczną o nocne rejsy po Wiśle. Również władze miasta mogą zaobserwować teraz ożywienie terenów bulwarów wiślanych, za którym opiniowali. Przystosowanie 15-sto kilometrowej drogi wodnej do nocnej żeglugi polegało na oznakowaniu jej nowymi, odblaskowymi znakami wyznaczającymi tor. Znaki zlokalizowane są na brzegach rzeki oraz pod mostami. Całościowy koszt przedsięwzięcia to blisko 100 tys. zł.
Z nocnej żeglugi korzystać będą przede wszystkim statki wycieczkowe i towarowe. O dopuszczeniu jednostki do nocnych rejsów zadecyduje Urząd Żeglugi Śródlądowej. takie jednostki muszą mieć dodatkowe światła, pozwalające obserwować znaki na lądzie, a także muszą posiadać dodatkowego członka załogi. W nocy nadal nie mogą pływać jednostki rekreacyjne i sportowe, takie jak np. kajaki, rowery wodne czy łodzie wiosłowe - zaznaczył Sądag.
Na Wiśle w Krakowie jest użytkowanych około 20 turystycznych jednostek pływających, w tym kilka dużych statków wycieczkowych cumujących przy bulwarach wiślanych pod Wawelem - podał Urząd Żeglugi Śródlądowej.
Krym zamyka plaże
Zobacz całość »Jedno z najbardziej zarybionych mórz Europy, Morze Azowskie przeżywa poważne problemy.
Dno Morza w rejonie krymskiego przylądka Kazantip pokryło się martwymi rybami. Jak podaje agencja ITAR-TASS, stacja sanitarno-epidemiologiczna zarządziła zamknięcie plaż, a służby komunalne usuwają świeże ryby.
Ichtiolodzy twierdzą, że masowe ginięcie ryb jest skutkiem wysokiej temperatury wody w płytkim Morzu Azowskim. Temperatura już drugi miesiąc z rzędu nie spada poniżej 28-30 stopni Celsjusza. Wśród śniętych ryb najwięcej jest azowskiej tiulki i byczków, czyli gatunków szczególnie wrażliwych na małą zawartości tlenu w wodzie. Ukraiński Instytut Biologii Mórz Południowych tłumaczy, że wysoka temperatura powoduje wymieranie mikrowodorostów i w konsekwencji braki tlenu w części przydennej morza.
Specjaliści mówią, iż brak burzy lub wiatru przez kolejne 2-3 dni będzie miał tragiczne skutki dla ichtiofauny Morza Azowskiego.
Bezpieczna turystyka w Tatrach
Zobacz całość »Rejon Palenicy Białczańskiej w Tatrach w lipcu tego roku odwiedziło ponad 150 tys. turystów - powiedziała Beata Kujawiak z Tatrzańskiego Parku Narodowego. Rejony Morskiego Oka i Pięciu Stawów Polskich zwiedziło 5 - 6 tys. osób, natomiast Dolinę Kościeliską blisko 92 tys. turystów.
Adam Marasek, zastępca naczelnika TOPR informuje, że ratownicy w lipcu udzielili pomocy 67 osobom. Jest to o 6 osób więcej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Dwa wypadki na Orlej Perci spowodowały śmierć turystów. 24 razy ratownicy interweniowali do zasłabnięć i stanów przedzawałowych. Pozostałe przypadki to różne urazy, będące skutkiem potknięcia lub upadku. Sumując toprowcy na akcje ratunkowe poświęcili blisko 400 godzin.
TOPR radzi, że wybierając się na górską podróż trzeba być przygotowanym na nagłe zmiany pogody. Nawet w słoneczną pogodę należy zabrać przeciwdeszczowe ubranie. Warto kupić specjalne buty trzymające kostkę na odpowiedniej podeszwie. Dobrze jest też mieć na wyprawę po jeszcze zaśnieżonych trasach, specjalne składane kijki. Skoki temperatury powodują wystąpienie w górach burz. W czasie burzy najlepiej zejść z grani i szczytów.
Warto wiedzieć, że kolejka na Kasprowy Wierch jest z powodu remontu zamknięta do połowy grudnia. Natomiast na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego do końca listopada obowiązuje zakaz wycieczek po szlakach od zmierzchu do świtu.
Rzeszów zaprasza do budowy hoteli
Zobacz całość »Rzeszowski Urząd Miasta skierował do ponad 20 firm działających w branży hotelarskiej, pisma zachęcające ich do budowy hoteli.
Miasto otrzymuje sygnały, że w Rzeszowie brakuje miejsc hotelowych. Organizując konferencję czy targi trzeba zakwaterować ludzi w kilku oddalonych od siebie hotelach. Dlatego władze miejskie chcą zaprosić hotelarzy i pokazać atrakcyjne tereny pod inwestycje. Marcin Stopa, rzecznik prezydenta Rzeszowa, tłumaczy, iż ten problem pojawił się gdy został wyburzony największy w mieście hotel "Rzeszów".
Jura Krakowsko-Częstochowska niebezpieczna dla turystów
Zobacz całość »"Dziennik Zachodni" informuje, że w pierwszej połowie wakacji ratownicy GOPR w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej interweniowali ponad 250 razy. Z czego wynika, że Jura należy do najniebezpieczniejszych miejsc wypoczynku turystów w Polsce.
Ratownicy górscy twierdzą, że często przyczyną wypadków jest brak rozsądku turystów, którzy bagatelizują przepisy narażając się świadomie na niebezpieczeństwo. W lipcu w okolicy skałek mirowskich dwóch wspinaczy poważnie uszkodziło kręgosłup. Kilka dni temu w jaskini uwięziony został grotołaz, bo miał za krótką linę. Odpoczywając na jurajskich szlakach jak i w innych górach należy zachować szczególną ostrożność i nie polegać tylko na swojej wyobraźni.
Czy z Gdańska będziemy latać na nowych trasach?
Zobacz całość »Mieszkańcy Trójmiasta i okolic mają nadzieję na pojawienie się nowych, tanich przewoźników na gdańskim lotnisku Rębiechowo. Pomóc ma w tym tanie paliwo, które być może sprzedawane będzie przez Lotos. Na razie jednak opóźnia się budowa stacji paliwowej.
Na lotniskach we Wrocławiu i Poznaniu co chwilę pojawiają się nowe połączenia. Tymczasem w Gdańsku nowych tras jest niewiele, a czołowi tani przewoźnicy- WizzAir i Ryanair - nie spieszą się do ogłaszania nowych połączeń. Ryanair zlikwidował loty do Sztokholmu, a WizzAir zapowiada zamknięcie w listopadzie połączenia do Cork. Mimo, że przewoźnicy zapowiadają także otwarcie tras (Ronneby/Karlskrona i Oslo), to w tym samym czasie zarówno WizzAir, jak i Ryanair zapowiadają również kilkanaście nowych połączeń z Poznania i Wrocławia. Sytuację ratuje pojawienie się na Rębiechowie samolotów Easyjet (ta linia będzie od listopada latać do Londynu Gatwick, Bristolu i Edynburga), dzięki czemu ogólna liczba połączeń wzrasta. Jednak w przyszłym roku sytuacja Gdańska na tle innych portów lotniczych może być trudna. Na przykład we Wrocławiu wzrost liczby pasażerów będzie bardzo znaczny, m.in. dzięki taniemu paliwu lotniczemu, które sprzedawane jest w porcie. We Wrocławiu jest taniej, ponieważ nie ma tam ogólnopolskiego monopolisty - Petrolotu, a paliwo do samolotów sprzedaje sam port. Właśnie dlatego od roku to lotnisko wymieniane jest jako faworyt w walce o bazę największej taniej linii w Europie - irlandzkiego Ryanaira.
Wszystko wskazywało na to, że w Gdańsku sytuacja będzie lepsza niż we Wrocławiu, a przewoźnicy skuszeni tanim paliwem zaczną ogłaszać nowe połączenia z Rębiechowa. W marcu, po publikacjach w prasie i namowach ze strony lotniska, prezes Lotosu Paweł Olechnowicz podpisał list intencyjny z prezesem Portu Lotniczego im. Lecha Wałęsy Włodzimierzem Machczyńskim, który dotyczył uruchomienia w Gdańsku konkurencyjnej dla Petrolotu lotniskowej stacji paliwowej. W ten sposób Rębiechowo stałoby się pierwszym portem lotniczym w Polsce posiadającym więcej niż jednego operatora paliwowego. Rzecznik Lotosu Marcin Zachowicz obiecywał, że stacja zacznie działać jesienią.
Tymczasem do dzisiaj Lotos nawet nie zainteresował się nawet gruntem pod swoją przyszłą bazę. Z hukiem ogłoszono wejście na gdańskie lotnisko, ale potem sprawa ucichła. Okazało się, że Lotos negocjuje z Petrolotem. Według Jarosława Kryńskiego, wiceprezesa Lotosu, początkowo Petrolot wykluczał możliwość wspólnego wykorzystania swojej infrastruktury, teraz natomiast wykazuje wolę współpracy. Niedawno jednak w tej firmie zmienił się zarząd i dlatego wszelkie decyzje są w trakcie podejmowania. W przypadku braku porozumienia, Lotos zamierza zbudować własne instalacje, ukończono już nawet prace nad projektem, a ostateczna decyzja o budowie może zapaść w każdej chwili. Władzom firmy bardzo zależy na wejściu na lotnisko w rozsądnym terminie - dodaje wiceprezes Lotosu.
Będzie połączenie kolejowe z Katowic na lotnisko w Pyrzowicach
Zobacz całość »Przed Euro 2012 spółka PKP Polskie Linie Kolejowe (PLK) zamierza przebudować katowicki dworzec, zwiększyć szybkość regionalnych przewozów kolejowych oraz uruchomić szybkie połączenie z portem lotniczym w Pyrzowicach. Zmodernizowane mają zostać również główne linie o znaczeniu międzynarodowym.
Rzecznik marszałka woj. śląskiego Krzysztof Krzemiński poinformował PAP, że przedstawiciele zarządu województwa i władz Katowic wysłuchali prezentacji planów inwestycyjnych PLK, które przedstawił im dyrektor oddziału regionalnego tej spółki w Katowicach - Bronisław Stankiewicz.
Członek zarządu województwa, Jarosław Kołodziejczyk w rozmowie z PAP ocenił, że skala planowanych przez PLK inwestycji, nawet gdyby udało się zrealizować je w połowie, będzie największym wydarzeniem na śląskich kolejach od ponad wieku. Ponieważ jednak kolej nie ma doświadczenia w budowie nowych linii od 30 lat, zdaniem zarządu należy zacząć od zadań najłatwiejszych czyli modernizacji istniejących tras, co umożliwi zwiększenie prędkości roboczych. Jeśli PLK to zrobią, a władze kupią nowy tabor, być może uda się przywrócić kolei przynajmniej część podróżnych, którzy od niej odeszli - dodał Kołodziejczyk.
Według planów PLK program modernizacji tras kolejowych o znaczeniu międzynarodowym i krajowym do 2012 roku obejmie w regionie linię z Wrocławia przez Gliwice i Katowice do Krakowa, połączenie Katowic z Zebrzydowicami oraz Zwardoniem oraz tzw. magistralę węglową z Gdyni do Tarnowskich Gór, z połączeniem do Pszczyny. Inwestycja ma umożliwić prowadzenie na zmodernizowanych trasach pociągów towarowych z prędkością do 120 km/h, a osobowych do 160 km/h. Wyremontowane lub przebudowane mają zostać także najważniejsze dworce na trasie z Wrocławia do Krakowa: w Gliwicach, Zabrzu oraz Katowicach. Ten ostatni ma również zostać bezpośrednio skomunikowany z oddalonym o około 40 kilometrów Międzynarodowym Portem Lotniczym Katowice w Pyrzowicach. Przyjęto już, że trasa połączenia będzie biegła po istniejących torach od Katowic przez Chorzów Batory do Chorzowa Starego. Od Chorzowa Starego w kierunku Pyrzowic powstanie nowy odcinek torów o długości ok. 20 km, z którym - w okolicy Piekar Śląskich - połączone zostaną istniejące linie z Gliwic oraz Bytomia. O wyborze tej trasy zdecydował najkrótszy czas dojazdu do lotniska, który wyniesie około pół godziny.
PLK i samorząd woj. śląskiego podpisały już list intencyjny w sprawie współpracy przy przygotowaniu połączenia kolejowego Pyrzowic z Katowicami. Stworzenie połączenia kolejowego z jednym z najszybciej rozwijających się regionalnych lotnisk w Europie, zapowiedział kilka miesięcy temu minister transportu - Jerzy Polaczek. Finansowanie budowy linii łaczącej Katowice z Pyrzowicami zostało ujęte w tzw. indykatywnym wykazie indywidualnych projektów kluczowych dla programu operacyjnego "Infrastruktura i Środowisko", który wdrażany jest przez resort transportu. Środki finansowe mają pochodzić z funduszy unijnych oraz budżetu PLK. Zakłada się, że budowa potrwa od 2010 do 2011 roku. Według dalszych planów kolei, w przyszłości lotnisko zyska połączenie ze zmodernizowaną i przedłużoną Centralną Magistralą Kolejową - biegnącą z Warszawy na Śląsk. Do trasy, która obecnie kończy się w Zawierciu w latach 2012 - 2015 miałby zostać dobudowany ok. 100-kilometrowy odcinek od Góry Włodowskiej koło Zawiercia przez Pyrzowice oraz Katowice do Zebrzydowic przy czeskiej granicy.
Problemem może być tylko sprawa wykupu działek, bowiem według informacji z mediów PKP nie dysponuje aktualnymi mapami gruntów i nie będzie wiedziało, które działki wykupić.
Jak wygląda kontrola autokarów przez ITD?
Zobacz całość »Tragedia polskiego autokaru we Francji wywołała zacięte dyskusje, dotyczące zwiększenia bezpieczeństwa na polskich drogach oraz doprowadziła do wzmożonych kontroli autokarów.
Inspekcja Transportu Drogowego kontroluje przede wszystkim przewoźników turystycznych. Inspektorzy dokonują kontroli mającej na celu ocenę stanu technicznego pojazdu. Często taka kontrola jest przeprowadzana jeszcze przed wyruszeniem w trasę ale może się także odbyć na drodze podczas jazdy. ITD ma też prawo sprawdzać siedzibę firmy przewozowej.
Gdy Inspekcja zatrzyma autobus na szosie to z pewnością przejrzy dokumenty jak również sprawdzi stan techniczny pojazdu. Sprawdzeniu zostaną poddane zarówno dokumenty kierowcy, czyli prawo jazdy jak również wszystkie dokumenty pojazdu, czyli dowód rejestracyjny, ważność ubezpieczenia OC, tarczki tachografów lub wydruki z tachografu. Kierowca zostanie także poddany badaniu na trzeźwość. Inspektor obejrzy również bardzo dokładnie pojazd. Sprawdzi przede wszystkim bieżnik opon, wycieki płynów eksploatacyjnych, stan techniczny hamulców i układu kierowniczego. Sprawdzone zostanie także wnętrze autokaru, czy np. szyby są niepęknięte, jak oznaczono wyjście awaryjne i czy jest przy nim młotek. W autobusie powinien być obowiązkowo trójkąt ostrzegawczy, ważna gaśnica i apteczka pierwszej pomocy.
Jeśli podczas kontroli ITD wykryje liczne nieprawidłowości nałoży wysoką karę. Jeśli kontrola odbyła się na drodze a błędów było nawet niewiele to i tak kara może osiągnąć 15 tys. zł. Inspektorzy mogą zezwolić dalszą jazdę lub kategorycznie wstrzymać podróż.
British Airways wysadziły z samolotu trzy arabskie księżniczki
Zobacz całość »Przewoźnik British Airways wyrzucił z pokładu swojego samolotu trzy arabskie księżniczki. Księżniczki zostały wyrzucone na włoskim lotnisku Linate po tym, jak odmówiły zajęcia miejsca obok pasażerów, którymi byli mężczyźni. Awantura spowodowała trzygodzinne opóźnienie w wylocie samolotu do Londynu.
Samolot już zaczął kołować, gdy na pokładzie powstała awantura. Dwaj mężczyźni kłócili się o miejsca na których posadzono księżniczki. Arabki, które nie mogą przebywać w towarzystwie mężczyzn, próbowano przesadzić, ale nikt z podróżnych nie chciał ustąpić miejsca. Po 2 godzinach mediacji kapitan zdecydował się na wyrzucenie królewskiej rodziny z samolotu.
Okazało się, że księżniczki ubrane w tradycyjne arabskie stroje pochodzą z ultrakonserwatywnej rodziny królewskiej z Kataru. Panie wracały z jednodniowych zakupów w Mediolanie. Wszystkie trzy to krewne naftowego szejka Kataru Badera Bin Khalifa Al Thani. Miały jechać w klasie biznes wraz z szejkiem, kucharzami i służbą.
Rzecznik prasowy British Airways tłumaczył, że trzy osoby zostały wysadzone z samolotu, bo odmówiły postępowania zgodnie z instrukcjami bezpieczeństwa. Natomiast rzecznik ambasady Kataru w Rzymie, stwierdził, iż to jest sprawa prywatna i on nie ma nic tutaj do powiedzenia.
Inwestycje PKL na Śląsku przed Euro
Zobacz całość »Piłkarskie mistrzostwa Euro 2012 mobilizują PLK do działania. Spółka zamierza przebudować katowicki dworzec, zwiększyć szybkość kolejowych przewozów regionalnych i uruchomić szybkie połączenie z portem lotniczym Katowice w Pyrzowicach.
Zgodnie z informacjami podanymi przez rzecznika marszałka woj. śląskiego Krzysztofa Krzemińskiego, przedstawiciele zarządu województwa i władz Katowic, zapoznali się z planami inwestycyjnymi PLK, Prezentacji dokonał dyrektor oddziału regionalnego tej spółki w Katowicach, Bronisław Stankiewicz. Członek zarządu woj. śląskiego, Jarosław Kołodziejczyk stwierdził, że skala planowanych przez PLK robót (nawet gdyby się udało zrealizować je w połowie), jest największym wydarzeniem na śląskich kolejach od ponad wieku! - Kolej nie ma jednak doświadczenia w budowie nowych linii od 30 lat, stąd nasz apel, by zacząć od rzeczy stosunkowo najłatwiejszych, czyli modernizacji istniejących tras - oznajmił. - Chodzi tu o poprawę prędkości roboczych, a właściwie przywrócenie tych, które obowiązywały kilkadziesiąt lat temu. Jeśli PLK to zrobią, a my kupimy nowy tabor, może uda się przywrócić kolei przynajmniej część podróżnych, którzy od niej odeszli - zaznaczył Kołodziejczyk.
Wg zamierzeń PLK, program modernizacji do 2012 r. tras kolejowych o znaczeniu międzynarodowym i krajowym obejmie w regionie - linię z Wrocławia przez Gliwice i Katowice do Krakowa, połączenia Katowic z Zebrzydowicami i Zwardoniem oraz tzw. magistralę węglową z Gdyni do Tarnowskich Gór, z połączeniem do Pszczyny. Zmiany umożliwią prowadzenie na zmodernizowanych trasach pociągów towarowych z prędkością do 120 km/h, a osobowych - do 160 km/h. Ponadto wyremontowane lub przebudowane mają zostać najważniejsze dworce na trasie: z Wrocławia do Krakowa (w Gliwicach, Zabrzu, Katowicach). Katowicki dworzec oprócz gruntownej przebudowy, ma być bezpośrednio skomunikowany z oddalonym o ok. 40 kilometrów Międzynarodowym Portem Lotniczym Katowice w Pyrzowicach. Trasa połączenia ma przebiegać na istniejących torach od Katowic przez Chorzów Batory do Chorzowa Starego. Planuje się, iż od Chorzowa Starego w kierunku Pyrzowic, powstanie nowy odcinek torów o długości ok. 20 km, z którym (w rejonie Piekar Śląskich) połączone zostaną istniejące linie z Gliwic i Bytomia. Stankiewicz poinformował, że o wyborze tej trasy zdecydował najkrótszy czas dojazdu do lotniska - ok. pół godziny. Pod koniec czerwca, PLK i samorząd woj. śląskiego podpisały list intencyjny o współpracy przy przygotowaniu połączenia kolejowego Pyrzowic z Katowicami. Stworzenie połączenia kolejowego, zapowiedział kilka miesięcy temu minister transportu, Jerzy Polaczek.
- Ta inwestycja jest o tyle trudna, że brakuje specustawy, która pozwoliłaby na szybkie pozyskiwanie gruntów. Nie wiadomo też na razie, ile miałaby kosztować. Niech kolej zrobi plany, oszacuje koszty, będziemy myśleć, jak to zrobić - tak, aby wtedy, gdy lotnisko w Pyrzowicach osiągnie graniczną dla możliwości funkcjonowania bez połączenia kolejowego przepustowość 7 mln pasażerów rocznie, takie połączenie już było - wyjaśnił Kołodziejczyk. Finansowanie budowy linii z Katowic do Pyrzowic, które zostało ujęte w tzw. indykatywnym wykazie indywidualnych projektów kluczowych dla programu operacyjnego Infrastruktura Środowisko, wdrażanego przez resort transportu - ma pochodzić ze środków unijnych i PKL. Wg planów budowa powinna trwać od 2010 do 2011 r. Plany na przyszłość przewidują także połączenie ze zmodernizowaną i przedłużoną Centralną Magistralą Kolejową - z Warszawy na Śląsk. Do kończącej się obecnie w Zawierciu trasy w latach 2012-2015, ma zostać dobudowany ok. 100 km odcinek od Góry Włodowskiej, koło Zawiercia przez Pyrzowice i Katowice, do Zebrzydowic przy czeskiej granicy.
Tani sposób podróżowania
Zobacz całość »Turyści, którzy znają języki obce mogą skorzystać z nowej i najtańszej obecnie formy podróżowania, polegającej na wymianie swoich domów przez dwie zainteresowane strony.
Osoby, które już zdecydowały się na wymianę, nie żałują. Zanim zamiana dojdzie do skutku, trwa wymiana e-maili, listów, telefonów między zainteresowanymi, tak aby dokładnie poznać wzajemne upodobania. Niejednokrotnie zainteresowani zaprzyjaźniają się, zanim jeszcze dojdzie do wymiany. Na stronach internetowych serwisów pośredniczących między zainteresowanymi, dzielą się oni swymi wrażeniami, mogą także zostawić komentarz na temat pobytu, domu, właścicieli. Wiadomo też, ile czasu rodzina uczestniczy już w wymianie i jak wiele razy udostępniła swój dom.
Zainteresowani Polacy mogą skorzystać między innymi z serwisu www.inertvac.pl, który 15 lat temu założyła Ewa Krupska z Krakowa. Jako pierwsza w naszym kraju zamieniła swój dom na mieszkanie w Amsterdamie, dzięki zamianom zwiedziła także Kopenhagę, alpejskie miasto Villa w Austrii, Wielką Brytanię, Cannes i okolice nad Jeziorem Bodeńskim. Aby móc skorzystać z wymiany trzeba zarejestrować się w serwisie (zazwyczaj jest to płatne), przygotować swoją ofertę, określić preferencje, zamieścić zdjęcia własnego mieszkania i czekać na kontakt z kimś, komu spodoba się perspektywa spędzenia urlopu w naszym domu. Reguły zazwyczaj są takie same: zostawić gościom klucze, zawsze pełną lodówkę, wysprzątane mieszkanie oraz niezbędne wskazówki. Czasami właściciele proszą także o zaopiekowanie się zwierzętami domowymi czy dbanie o ogród. Oferty zamiany można znaleźć mięszy innymi na stronach: www.inervac.pl, www.homelink.fr, www.switchhome.org.
Sezon turystyczny nad Bałtykiem kwitnie
Zobacz całość »Po kilkunastu dniach brzydkiej, jesiennej pogody znów wróciło prawdziwe lato. Słoneczna pogoda spowodowała, że nadbałtyckie plaże znów są oblegane przez turystów.
Ratownicy na plaży w Dziwnowie mówią, że po raz pierwszy od dawna zawiesili białą flagę na maszcie i pilnowali kilkunastu kąpiących się. Ale niestety woda jest niezbyt ciepła bo ma tylko 17 stopni Celsjusza. Tylko niektórzy zdecydowali się rozebrać do strojów kąpielowych, bo na lądzie nie ma aż takich upałów.
Tunel kolejowy Azja - Europa będzie już w 2011
Zobacz całość »Tunel kolejowy pod Bosforem i morzem Marmara, łączący Turcję z Europą będzie gotowy do użytku w 2011 roku.
Cała inwestycja to koszt 3 miliardów dolarów a jego przepustowość wyniesie 70 tys. pasażerów na godzinę - podaje turecki portal http://www.marmaray.com. Koniec tunelu w Azji będzie tam, gdzie zaczyna się otwarta część tunelu metra. Czas przejazdu między dzielnicami Konstantynopolu Gebze i Halkali będzie wynosić 1,5 godziny. Budowę 13,6 kilometrowego tunelu i torów kolejowych o ogólnej długości 63 km zaczęto w 2004 roku.
40 mln dolarów kosztuje wycieczka w kosmos
Zobacz całość »Wycieczka na Międzynarodową Stację Kosmiczną teraz będzie kosztować 30-40 mln dolarów. Oprócz samej wycieczki dodane zostało jeszcze wyjście w kosmos.
Rzecznik oddziału firmy Space Adventures, która organizuje wyprawy w kosmos, powiedział, iż cena za kosmiczny spacer została uzgodniona z rosyjską agencją kosmiczną Roskosmos. Do dotychczasowej ceny 25 mln dolarów została doliczona dodatkowa opłata w wysokości 15 mln dolarów. Opłata ta obejmuje uszycie i dostarczenie kombinezonu, w którym turysta wyjdzie w przestrzeń kosmiczną. Turysta też musi odbyć specjalny kurs przygotowawczy w ośrodku szkoleniowym dla astronautów.
Do tej pory na podróż w kosmos pozwoliło sobie pięciu ludzi. W roku 2001 jako pierwszy w kosmos poleciał amerykański multimilioner Dennis Tito, który za lot zapłacił 20 mln dolarów. Kosmiczna podróż w 2007 roku odbył także współtwórca Microsoft, Amerykanin Charles Simonyi. Za podróż rosyjskim statkiem Sojuz TMA zapłacił 25 mln dolarów.
Aquapark Fala w Łodzi największym aquaparkiem Polski
Zobacz całość »W jesieni br. będzie oddany do użytku największy aquapark w Polsce.
Ten kompleks zajmujący 10 ha znajduje się w Łodzi. Aquapark Fala ma mieścić 5 basenów z 2,3 tys. mkw. lustra wody. W kompleksie powstają także liczne łaźnie oraz sauny. Aquapark będzie nosił miano największego obiektu rekreacyjnego Polski.
Inwestycje realizuje dwóch inwestorów. Pierwszym jest utworzona przez Miasto Łódź - spółka Aquapark Łódź, drugim zaś wyłoniona w drodze konkursu słoweńska firma Makro 5 Inwestycje. Koszty realizacji inwestycji (15 mln euro) poniosą w całości inwestorzy. Natomiast grunty, warte 4 mln zł, zagwarantowała gmina.
Wirtualna pielgrzymka do Częstochowy
Zobacz całość »Ruszył nowy serwis internetowy Wirtualna Mapa Pielgrzymek, który śledzi trasę pielgrzymów idących do Częstochowy.
Krzysztof Piądłowski, szef projektu, twierdzi, że serwis w ciągu pierwszych kilku dni działania zanotował 40 tys. odsłon. Prawdziwe oblężenie jest przewidziane na początku sierpnia, kiedy na Jasną Górę wyruszy najwięcej pielgrzymów. Dzięki internetowej mapie można śledzić tempo poruszania się pielgrzymów oraz ich przystanki. Stworzenie takiej mapy umożliwił system, który powszechnie stosuje sie do łapania przestępców. 22 pielgrzymkowe grupy m.in. z Warszawy, Gdańska, Tarnowa i Bydgoszczy wyposażone są w specjalne telefony komórkowe, które łączą się z nadajnikami jednej z sieci komórkowych, a ta na bieżąco informacje umieszcza na mapie. Bezprzewodowy internet umożliwia przekazywane wydarzeń także za pomocą dźwięku.
Wirtualna Mapa skierowana jest do tych osób, które nie mogą uczestniczyć w pielgrzymce - mówi ksiądz Bogdan Bartołd, rektor kościoła akademickiego św. Anny w Warszawie.
Półtora roku więzienia za okradanie restauratorów
Zobacz całość »W ubiegłym roku głośno było o mężczyźnie, który nagminnie okradał restauracje. Za te przestępstwa berliński sąd skazał go na 18 miesięcy więzienia.
Stephan-Sznycel naraził na straty 64 restauracje, w których nie zapłacił rachunków. Mężczyzna okazał się bezrobotnym kierowcą ciężarówki. Naciągnął on restauracje na 3 tys. euro. Zamawiał zwykle kotlet z jagnięcia, stek lub sznycel po wiedeńsku i do tego kilka piw. Gdy nadeszła chwila płacenia rachunku oszust uciekał albo mówił kelnerowi, że nie ma pieniędzy.
USA: Marne szanse Polski na wejście do programu bezwizowego
Zobacz całość »Amerykański Kongres zaakceptował nowe przepisy w sprawie programu bezwizowego z 10% progiem odmów i tym samym praktycznie przekreślił polskie szanse na wyjazdy Polaków do USA bez wiz. Dzięki temu Czechy i Estonia mogą znaleźć się w programie bezwizowym szybciej niż Polska.
Nowe reguły wizowe są częścią projektu ustawy o bezpieczeństwie narodowym. Komisja uzgodnieniowa Kongresu, która miała przygotować wspólną ustawę na podstawie projektów Izby Reprezentantów i Senatu, zgodziła się na utrzymanie zapisu, który zaproponowała demokratyczna senator Dianne Feinsten.
Według niego, jednym z kryteriów przyjęcia nowych państw jest 10% poziom odmów wizowych. Do tej pory wymóg ten wynosił 3%. Problem polega na tym, że konsulaty USA w Polsce odmówiły w ubiegłym roku wydania wiz 26% aplikantów. Polskie władze od początku były niechętne propozycji Feinstein. Polskie źródła dyplomatyczne w Waszyngtonie wyznały - Nie ukrywamy, że jesteśmy tym zapisem rozczarowani. Jest to pewien krok naprzód, ale nie do końca taki, jakiego się spodziewaliśmy. Nie o to nam chodziło.
Polscy dyplomaci są bardzo zawiedzeni, że wysiłki, które podejmowali przez ostanie miesiące nie przyniosły żądnych rezultatów. Wynajęli oni wraz z innymi krajami firmę lobbingową, a Lech Kaczyński wręczył odznaczenia za "zasługi w działalności na rzecz dwustronnych stosunków" dwóm wpływowym senatorom: Richardowi Lugarowi oraz Carlowi Levinowi, którzy zasiadali w komisji uzgodnieniowej. Biura prasowe Lugara i Levina nie chciały wypowiadać w tej sprawie. Przedstawiciel Departamentu Stanu przyznał, że są duże szanse, że prezydent podpisze projekt. George W. Bush zapowiadał, że zastosuje weto ze względu na zapisy, które dotyczą uprawnień związków zawodowych pracowników ochrony lotnisk. Jednak fragmenty te zostały usunięte z ostatecznej wersji projektu.
Projekt musi zostać jeszcze zatwierdzony przez obie izby Kongresu. Jednak uznawane jest to za formalność.
Nowa ustawa daje rządowi rok na utworzenie systemu monitorowania wyjazdów ze Stanów Zjednoczonych, na podstawie którego będzie można ustalić, ilu obywateli poszczególnych państw opuszcza Amerykę po upływie ważności wizy. Wskaźnik ten będzie drugim kryterium przyjęcia do programu. Jego ostateczny poziom ma ustalić Departament Stanu.
Obywatele Czech mają duże szanse na udział w programie bezwizowym. Jednak czescy dyplomaci w Waszyngtonie również nie są w pełni zadowolenie z ustawy, ponieważ nie daje Czechom pewności wejścia do programu. Obawiają się oni, że za rok lub dwa procent odmów wzrośnie do ponad 10% i również będą musieli czekać.
Od 11 września 2001 roku żaden kraj nie został dopuszczony do programu bezwizowego, do którego obecnie należy 27 państw, głównie z Europy Zachodniej. Próby wprowadzenia Polski do programu były podejmowane już kilkakrotnie, głównie przez senator Barbarę Mikulski z Marylandu. Przed wyborami prezydenckimi w 2004 roku projekt uchwały o polskim członkostwie w programie został dopisany jako poprawka do pierwszej ustawy o bezpieczeństwie narodowym. Jednak wówczas zablokował ją obecny przywódca demokratów w Senacie Harry Reid.
W ubiegłym roku odrzucono projekt, który zmienił kryteria członkostwa w programie w ten sposób, aby mogły do niego przystępować tylko państwa Unii Europejskiej, które biorą w znaczącym wymiarze udział w operacjach w Iraku i Afganistanie. Niechętny był mu między innymi Departament Stanu USA, który chciał stworzyć mechanizm obejmujący wszystkich kandydatów.
Podczas szczytu w Rydze pod koniec 2006 roku prezydent Bush zapowiedział, że będzie się starał o wprowadzenie prawa, które umożliwia nowym członkom Unii bezwizowe wyjazdy do USA.
::: 2007-08-04 :::
Rekompensata za utracenie bagażu liczona w zależności od wagi
Zobacz całość »Jeśli zginie nam bagaż podczas podróży samolotem otrzymamy jedynie 20 dolarów za kg wagi naszego bagażu, bez względu na jego rzeczywistą wartość.
Takie odszkodowanie jest przewidziane przez konwencję warszawską z 1929 r. o ujednoliceniu wybranych praw dotyczących międzynarodowego przewozu lotniczego. Konwencja ta normuje rekompensaty za zniszczony lub zagubiony bagaż podróżnych przyjęty do ekspedycji, sprawa dotyczy także przesyłek. Według konwencji odszkodowanie przysługuje nam również w razie korzystania z ofert polskiego przewoźnika, równocześnie ograniczając kwotę odszkodowania do 250 franków za kg, co jest równowartością ok. 20 dolarów za kg bagażu i przesyłki, nie zważając na wartość pakunku. Jedynie w momencie, gdy określimy w specjalnej deklaracji ewentualną cenę przesyłki i dokonamy dodatkowej opłaty możemy liczyć na odszkodowanie godne wartości bagażu. Tego ograniczenia nie stosuje się jednak, jak mówi art. 25 konwencji "jeżeli zostało udowodnione, że szkoda wynikła z działania lub zaniechania przewożącego, jego pracowników lub przedstawicieli spowodowanego bądź zamiarem wyrządzenia szkody, bądź przez nierozwagę i ze świadomością, że istnieje prawdopodobieństwo powstania szkody". Jeśli przewożący nie uważa się za winnego zgubienia bagażu pozostaje mu sąd cywilny. Nie jest to jednak łatwa sprawa, musimy udowodnić sądowi, że mamy rację.
W podobnej sprawie zapadł wyrok Sądu Najwyższego, 6 października 2004 r. (sygn. ICK 168/04). Sąd oznajmił, że w myśl ogólnej reguły umowy międzynarodowe mają pierwszeństwo przed prawem krajowym. Trzeba jednak pamiętać, że konwencja warszawska nie reguluje wszystkich kwestii na temat odszkodowań. W momencie, kiedy wykażemy niedbalstwo wynikające z tego, że sprawca podejrzewał możliwość spowodowania szkody, ale myślał, że uda jej się jakoś uniknąć, linie lotnicze mają obowiązek wypłacenia pełnego odszkodowania.
Poznań rywalizuje z Wrocławiem
Zobacz całość »Wrocław przegrywa walkę o najbardziej prestiżowe połączenia lotnicze z Poznaniem. Tanie linie lotnicze oferujące podróże do Paryża i Rzymu wolą startować ze stolicy Wielkopolski.
Od jesieni tego roku pięć spółek będzie latać z Wrocławia jedynie do Warszawy i 13 miast Europy. Wrocławiowi ostatnio nie wiodło się zbyt dobrze, stracił trzy prestiżowe połączenia, najpierw Ryanair zawiesił lot z Wrocławia do Mediolanu i do Frankfurtu/Hahn, obecnie Centralwings wstrzymał nierentowne połączenie z Rzymem (samoloty nie będą kursować od 5 października).
Lot do stolicy apostolskiej zostanie przeniesiony do Poznania. Port w tymże mieście będzie posiadał także połączenie Centralwings z Paryżem, które jest bardzo istotne nie tylko pod względem turystycznym, ale też biznesowym. Zaciekle rywalizował o nie Wrocław.
Jak komentuje Paweł Majtkowski z Expandera, doradcy finansowego, miastu mającemu dobre bezpośrednie połączenia ze stolicami innych krajów znacznie łatwiej jest zyskiwać inwestorów. Poznań ostatnio bardzo dynamicznie się rozwija, choć nie ma tak dobrego PR jak Wrocław trzeba mu przyznać, że w niczym mu nie ustępuje. Obserwując zamierzenia linii lotniczych, perspektywy rozwoju Poznania w latach najbliższych są lepsze.
Stolica Wielkopolski uruchomiła ostatnio 11 nowych połączeń, nie tracąc przy tym żadnego starego. Nowymi kierunkami lotów prócz Paryża i Rzymu jest Barcelona, Malmo, Edynburg, Kopenhaga oraz Oslo. Ponadto swoją bazę postanowił tam umieścić Wizzair, co sprawia, że firma ta bardziej jest związana z Poznaniem.
Szef Biura Obsługi Inwestorów i Promocji Inwestycji Urzędu Miejskiego w Poznaniu, Sebastian Bedekier, uważa, że przyczyną sukcesów poznańskiego lotniska jest fakt, że port lotniczy Ławica uczestniczy w ostatnim czasie w programie Europlane, dzięki czemu przewoźnicy mają możliwość sprawdzenia, które z lotnisk będzie się rozwijać w trakcie kolejnych lat. To właśnie ułatwia im znacznie podjęcie decyzji o stworzeniu kolejnych połączeń.
Wiceprezydent Wrocławia oraz przedstawiciel miasta w radzie nadzorczej portu lotniczego we Wrocławiu, Jarosław Obremski, przyznaje, że cały problem miasta polega na zawieszeniu przez tanich przewoźników tych najbardziej prestiżowych połączeń. Jak sam stwierdza: "Ogromnie szkoda jest Rzymu i Mediolanu".
Na przełomie października i listopada zostaną wprowadzone loty do Barcelony (na lotnisko Gironie), do Bristol, Doncaster/Sheffield i kolejne już do Londynu, w tym wypadku na lotnisko Luton. Poza połączeniem z Barceloną są to niestety loty, z których korzystać będą przede wszystkim Polacy wybierający się do pracy, nie zagraniczni inwestorzy.
Zarząd lotniska we Wrocławiu zabiegał o utrzymanie lotu do Rzymu, walczyły także o Paryż, jednak bez efektu. W czwartek ponownie mają się spotkać z przedstawicielami Centralwings, nieoficjalnie wiadomo jednak, że nic nie ulegnie zmianie.
Jak mówi Obremski, na najbliższej naradzie nadzorczej zarząd nie będzie się zastanawiać nad ewentualnymi błędami, być może zostanie wzmocniona promocja wrocławskiego lotniska.
Na polskich lotniskach jest coraz więcej podróżnych
Zobacz całość »W ciągu pierwszych 6 miesięcy tego roku ze wszystkich polskich lotnisk podróżowało 8,6 mln osób. A liczb pasażerów wciąż rośnie, ciągle bowiem tanie linie dodają nowe połączenia. Pośród regionalnych portów lotniczych liderem są Balice.
Polskie porty lotnicze obsłużyły prawie 8,6 mln podróżnych, tylko w pierwszym półroczu 2007 roku. To w porównaniu do pierwszego półrocza 2006 aż o 27,4 % więcej. 4,2 mln pasażerów, czyli prawie połowa, została odprawiona przez Okęcie, jednak udział regionalnych portów lotniczych ciągle rośnie. W I kwartale 2004 r. obsługiwały one 27,9 proc. ruchu pasażerskiego, w II kwartale było to już 51,3 proc.. Pozycję lidera utrzymuje wśród portów regionalnych małopolskie Balice (1,4 mln pasażerów, więcej o ponad 400 tys. niż rok temu). Kolejne pozycje zajmują Katowice, Gdańsk, Wrocław oraz Poznań. Trwa zaciekła rywalizacja.
Liczba podróżnych w tychże portach szybko rośnie, czego powodem jest zainteresowaniem tanich linii regionalnymi lotniskami. Na zyski może liczyć ten, kto przekona przewoźnika, że dane połączenie będzie mu się opłacało. Wiadomo już dziś, że w rozkładach przyszłorocznych, będzie więcej, o co najmniej 20 nowych połączeń do znanych miast oraz do stron świata, np. co sobotę będzie startował samolot do alpejskiego Salzburga.
Rząd, 24 lipca, przyjął zmiany w prawie lotniczym. Wśród nich są przepisy, które zobowiązują przewoźników lotniczych do udzielania informacji pasażerom o pełnej wysokości ceny za przejazd, wraz z dodatkowymi opłatami i dopłatami. Ma zostać także wzmocnione bezpieczeństwo podróżnych dzięki obowiązku przekazywania straży granicznej przez przewoźników przemieszczających się na trasach międzynarodowych wiadomości dotyczących pasażerów.
Archiwum 2008/43 Archiwum 2010/10 Archiwum 2005/45
Od października zmiany w dokumentach paszportowych
Seminarium - Przewodnictwo w prawodawstwie polskim i europejskim
Go Hot: wakacje w klimacie gay/les - friendly
Ryanair - nowy kierunek Katowice-Bristol!
Na wrocławskim Dworcu Głównym pojawi się dodatkowy peron
Upadłość węgierskiego przewoźnika
Europejskie Centrum Konsumenckie radzi jak uniknąć majówkowych wpadek
Awaryjne lądowanie Boeinga 767 - wstępny raport już w czwartek
Rusza kampania wizerunkowa Scandic w Polsce
Do Gazel Biznesu dołączyło Centrum Turystyki Oskar
Przewodnik Michelin po Francji: więcej Bib Gourmand niż gwiazdek?





