Subskrypcja





Szukaj







Wyszukiwarka

Obecnie jest zindeksowane 33318 aktualności


Wskazówka: * zastępuje dowolny fragment tekstu!


Archwium aktualności
2007-02-12 do 2007-02-18
(rok 2007, tydzień 7)

Zmień tydzień   Zmień rok

Lista aktualności:

::: 2007-02-12 :::


Jest szansa, że statki będą wpływać do Elbląga

Zobacz całość »
- Mierzeja Wiślana będzie wyspą, Krynica Morska oderwana od stałego lądu, a Elbląg - portem morskim. To nie futurystyczna wizja, ale plan, który ma zostać zrealizowany do 2010 roku. Chyba, że sprawie łeb ukręcą samorządowcy i ekolodzy - czytamy w "Dzienniku".
Na przecięcie Mierzei Wiślanej polski rząd chce z budżetu Unii Europejskiej 80 mln euro. Obecnie nie można przepłynąć z Bałtyku do Elbląga, jednak już za kilka lat stanie się to możliwe za pomocą przekopu. Jeśli się uda pozyskać pieniądze te większe jak i mniejsze statki będą mogły dotrzeć drogą wodną przez Zalew Wiślany do Elbląga.
Jedyną drogę na morze prowadzącą przez Cieśninę Pilawską blokuje od dziewięciu miesięcy Rosja. Prace budowlane mają ruszyć w 2008 roku, a ich koniec przewidywany jest na 2010r.
Zdaniem ekologów plan realizacji zagraża przyrodzie. -Słona woda zaleje wpływającą do zalewu słodką wodę rzek. Ucierpią ptaki, zniszczone zostaną tarliska śledzi, a zasolenie zalewu spowoduje rozrost glonów uciążliwych dla rybaków - mówi prof. Maciej Gromadzki, ornitolog z Polskiej Akademii Nauk i przewodniczący Wojewódzkiej Rady Ochrony Środowiska.
Wójt Krynicy Adam Ostrowski zgadza się z opinią profesora - Nie należy naruszać ekosystemu - to po pierwsze. Po drugie, przekop nie poprawi naszych stosunków z Rosją, a po trzecie, jeśli zniszczona zostanie przyroda, to turyści do nas nie przyjadą.
- Z całą pewnością nie dojdzie do zniszczenia środowiska naturalnego. Przekop tylko pomoże naszemu regionowi ekonomicznie. Ożyje port w Kątach Rybackich, powstaną nowe miejsca pracy, rozbudują się wodne szlaki turystyczne- twierdzi Stanisław Kochanowski, wójt sąsiedniego Sztutowa.
A więc zdania są podzielone między władzami samorządów. Ekolodzy z Greenpeace'u uważają, że decydują względy ekonomiczne. Planowanym miejscem przekopu są Skowronki, gdzie mierzeja jest najwęższa. Najwięcej protestu zgłaszają władze Krynicy Morskiej, iż odcięta ona zostanie od stałego lądu. Nie protestują władze gminy Sztutowa, ponieważ zostanie ona na stałym lądzie.

Zobacz całość »



Rada nadzorcza znowu nie wybrała szefa LOT-u!

Zobacz całość »
W poniedziałek, 12 lutego związkowcy zawiesili na bramie przed główną siedzibą LOT-u banner, który wyglądem przypominał bilet lotniczy. Tłumaczyli - To bilet do Mińska dla Tomasza Dembskiego, w jedną stronę. Jeśli podobają mu się metody działania z Białorusi, to niech tam jedzie i nie wraca.
Po dziewięciu godzinach obrad rada nadzorcza LOT przerwała je. We wtorek, 13 lutego ma kontynuować prace. Cały czas nie wiadomo, czy nowy szef zostanie wybrany. Największe szanse miał Tomasz Dembski, który obecnie pełni obowiązki prezesa.
Konflikty w firmie trwają już od kilku miesięcy. Związkowcy sprzeciwiają się wyborowi Dembskiego na prezesa, ponieważ zarzucają mu brak umiejętności zarządzania tak liczną załogą. Jednak on ma poparcie Ministerstwa Skarbu. Pod koniec stycznia bieżącego roku Ireneusz Dąbrowski, wiceminister skarbu zasugerował Jarosławowi Lazurce, konkurentowi Dembskiego, aby wycofał się z konkursu. Dąbrowski miał mu powiedzieć, że nawet jeżeli wygra konkurs, to nie będzie mógł podejmować strategicznych decyzji, gdyż nie ma poparcia resortu skarbu. Stefan Malczewski, przewodniczący LOT-owskiej "Solidarności" podkreśla - Ten konkurs od początku jest ustawiony.
Tomasz Dembski jest 34-letnim doktorem nauk ekonomicznych, absolwentem Wydziału Zarządzania oraz Instytutu Anglistyki i Instytutu Lingwistyki UW oraz Wydziału Ekonomii Stosowanej Katolickiego Uniwersytetu w Leuven. Studiował również w Międzynarodowym Instytucie Kształcenia Menedżerów w Lozannie.
Ministerstwo uważa, że tylko on może wyprowadzić spółkę na prostą. Od listopada zajmuje się opracowywaniem strategii rozwoju firmy oraz przygotowuje ją do prywatyzacji i wejścia na giełdę.
LOT popadł w kłopoty w momencie wejścia na polski rynek tanich przewoźników. W listopadzie 2003 roku biuro prasowe LOT-u zaznaczało, że tanie linie "to będzie konkurencja głównie dla połączeń autokarowych i kolejowych". Jednak stało się inaczej. Gdy zagraniczne tanie linie zakładały w Polsce bazy i zaczęły wywozić Polaków do pracy na Zachodzie, LOT stworzył spółkę-córkę Centralwings. Jednak linia zamiast stać się biznesową podporą LOT-u w segmencie tanich lotów, stała się kolejnym elementem, który przynosi straty. W 2005 roku strata ta wyniosła prawie 60 mln zł, a w 2006 aż 88 mln zł.
Niestety LOT traci rynek i pasażerów. Nie potrafi stworzyć strategii działania na najbliższe lata. Natomiast członkowie sejmowej komisji skarbu już od miesięcy nie mogą wyprosić spójnej wizji kierunku rozwoju. Jesienią minionego roku zarzucili niekompetencję poprzedniemu prezesowi Krzysztofowi Kapisowi, który po odwołaniu został doradcą p.o. prezesa Tomasza Dembskiego. Uczestniczył on w zamian za Dembskiego w styczniowym posiedzeniu komisji skarbu, gdzie przedstawiał plany rozwoju linii. Związkowcy nie ukrywali oburzenia - To drwiny z firmy. Myśleliśmy, że Kapis został odwołany, bo nie potrafił poprowadzić firmy, tymczasem on dalej przygotowuje strategię. To paranoja!
Dodatkowo LOT ma coraz więcej konkurentów. Linia Norwegian w bieżącym roku zamierza podwoić liczbę połączeń z Okęcia. Nowe kierunki chce wprowadzić do swojej oferty także węgiersko-amerykański Wizz Air. Natomiast irlandzki Ryanair, który wczoraj uruchomił połączenie z Warszawy do Dublina, planuje w ciągu dwóch lat zdystansować LOT pod względem ilości obsłużonych osób. Michael O'Leary, szef linii zapowiedział, że jego ekspansja w Polsce zakończy się bankructwem LOT-u.
W ubiegłym roku LOT po raz pierwszy od wielu lat odnotował spadek liczby przewiezionych pasażerów. Według wstępnych obliczeń firma obsłużyła o około 100 tys. pasażerów mniej niż w roku 2005. Na najbardziej dochodowych trasach do USA pasażerów podbiera LOT-owi Lufthansa. Dodatkowo wejść na ten rynek zamierzają też inni konkurenci, między innymi Emirates, jedna z najbogatszych linii na świecie pochodząca z Emiratów Arabskich.

Zobacz całość »



Wielkopolska: 36 milionów złotych na przewozy regionalne

Zobacz całość »
- Umowę na dofinansowanie przewozów regionalnych w Wielkopolsce kwotą 36 mln zł podpisał samorząd wojewódzki i spółka PKP Przewozy Regionalne - poinformował marszałek województwa wielkopolskiego Marek Woźniak.
Umowę podpisano na pół roku, ze względu na fakt uruchomienia od 1 lipca spółki Koleje Wielkopolskie.
Umowa umożliwiła przywrócenie sześciu regionalnych połączeń. Dodatkowo, po siedmiu latach przerwy wróci połączenie z Piły do Wałcza. Z powodu niskiej frekwencji usunięto natomiast trzy pociągi jeżdżące na terenie południowej Wielkopolski.
To nie pierwsza taka umowa PKP Przewozy Regionalne z samorządami. Umowę taka posiadają już samorządy: zachodniopomorski, podlaski, małopolski, świętokrzyski i kujawsko-pomorski.
Województwo mazowieckie obsługiwane jest przez spółkę Koleje Mazowieckie, które utworzone zostały przez PKP Przewozy Regionalne województwie samorząd województwa. Obsługują one ponad 600 połączeń, posiadają 184 pociągi województwie 11 autobusów szynowych.

Zobacz całość »



Reklamy Płocka za 250 000 zł w samolotach LOT-u

Zobacz całość »
Władze Płocka w tym roku na reklamę w samolotach LOT przeznaczą około ćwierć miliona złotych. Rok temu promocja w polskich i zagranicznych mediach pochłonęła ponad 350 tysięcy.
Pasażerowie samolotów LOT-u od lutego do końca roku będą mieli możliwość przeczytania zaletach inwestowania w Płocku, o warunkach prowadzenia tu biznesu, o terenach i możliwościach, jakie przedsiębiorcom stwarza miasto.
Polskie Linie Lotnicze rocznie obsługują około 4 milionów pasażerów, wśród których znajdują się zagraniczni przedsiębiorcy. W trakcie lotu czytają oni firmowe pismo "Kaleidoscope". Znajdują się w nim reklamy wielu polskich miast m.in. Gdańska, Gdyni, Torunia, Łodzi, Olsztyna, Wrocławia. - To doskonała promocja miasta. Wielu cudzoziemców, którzy podróżują LOT, prowadzi interesy w Polsce. Taka reklama to inwestycja na przyszłości - przyznaje Paweł Moras, do niedawna szef biura Expo we Wrocławiu.
Celem tej reklamy dla prezydenta Gdyni Wojciecha Szczurka, jest zaprezentowanie miasta, w którym żyje się lepiej i lepiej prowadzi interesy, chce przyciągnąć inwestorów i stworzyć nowe miejsca pracy.
O Płocku w "Kaleidoscope" można było także przeczytać przez siedem miesięcy zeszłego roku. - Reklama w mediach to ważny, choć niejedyny sposób zwrócenia uwagi na miasto - uważa pełnomocnik prezydenta ds. rozwoju gospodarczego Jarosław Troch. - Kilka lat temu Płock w zasadzie nie miał żadnej promocji gospodarczej. Teraz jesteśmy obecni w miejscach, gdzie łatwo zainteresować potencjalnego inwestora. Co ważne, reakcje na nasze akcje promocyjne są pozytywne - dodaje.
Płock reklamowany jest również m.in. w magazynie Fundacji Amerykańskiej Izby Handlowej "American Investor", brytyjskim kwartalniku "Conact International Business Voice", wydawnictwach BBC oraz CNBC. A w Polsce m.in. w "Muratorze", "Panoramie Polskich Miast", "Wspólnocie", "Aktualnościach Targowych" oraz w "Gazecie Wyborczej", "Życiu Warszawy" i anglojęzycznym dodatku do pisma "Świat. Podróże. Kulinaria".

Zobacz całość »



16 milionów zagranicznych turystów przyjechało do Polski w roku 2006

Zobacz całość »
Szacuje się, iż blisko 16 milionów turystów przyjechało do Polski w roku 2006. Z badań Instytutu Turystyki wynika, że jest to o 3% więcej niż rok wcześniej. Pod uwagę były brane przyjazdy, z co najmniej jednym noclegiem.
Ogólnie w zeszłym roku Polskę odwiedziło 65,1 miliona cudzoziemców, jest to o 1% więcej niż w roku 2005. Najwięcej przyjeżdżało Niemców, stanowiący ponad 37 miliona osób, później obywatele nowych państw członkowskich UE ( ponad 13,3 mln), a także Rosjanie, Białorusini i Ukraińcy, w sumie 11,2 miliona osób.
- Znacznie wzrosła liczba przyjazdów z Irlandii, Korei Płd, Portugalii, Wielkiej Brytanii. Natomiast mniej odnotowano przyjazdów z Kazachstanu, Luksemburga, Czech, Cypru oraz Malty - poinformował Instytut.
- Utrzymuje się trend wzrostowy w przyjazdach z krajów pozaeuropejskich, zwłaszcza z Korei Południowej i Australii - podkreśla Instytut Turystyki.
Jak wynika z danych przekazanych przez Instytut, goście z zagranicy w trakcie pobytu w Polsce wydali średnio 168 dolarów.
Natomiast w 2006 roku za granicę wyjechało 44,7 miliona naszych rodaków, co stanowi o 9,4% więcej niż rok wcześniej. Polacy najczęściej podróżują do Niemiec, Holandii, Wielkiej Brytanii, Austrii, Włoch oraz Czech.

Zobacz całość »



Od dziś Ryanair lata na trasie Warszawa - Dublin - Warszawa

Zobacz całość »
12 lutego 2007, Ryanair punktualnie o godz. 19.30 po raz pierwszy wyląduje na warszawskim lotnisku im. Fryderyka Chopina (terminal Etiuda). A już 30 minut później - o 20.00 pełen spragnionych niskich cen warszawiaków nowiutki Boeing 737-800 odleci z powrotem do Dublina. Od dzisiaj samoloty Ryanair codziennie będą woziły setki turystów, biznesmenów i emigrantów między Warszawą a Dublinem.
Warszawa - Dublin to już 29 trasa Ryanair z Polski. Już niedługo przewoźnik uruchomi kolejne trasy - Dublin - Gdańsk (od 1 maja) i Dublin - Bydgoszczy (od 2 maja).
Dziś uruchamiane loty Warszawa - Dublin umożliwią Warszawiakom spędzenie niedrogiego weekendu w Dublinie. Będzie można bowiem polecieć w piątek o 20.00 do stolicy Irlandii i wrócić niedzielę wieczorem. - To idealna opcja by odpocząć lub odwiedzić rodzinę i znajomych pracujących w Irlandii bez konieczności brania urlopu! - podsumował nową propozycje dla mieszkańców stolicy Tomasz Kułakowski, odpowiedzialny w Ryanair za sprzedaż i marketing w krajach Europy Środkowej.

Zobacz całość »



Nowy słowacki ośrodek narciarski blisko polskiej granicy

Zobacz całość »
Na początku lutego br. otwarty został nowy ośrodek narciarski - Centrum narciarskie Orava Snow. Obiekt położony jest niedaleko granicy z Polską na wysokości 760 - 963 m n.p.m. w miejscowości Oravská Lesná w Beskidzie Orawskim - poinformował Jan Bosnovic, Dyrektor Narodowego Centrum Turystyki Słowackiej w Polsce.
Ośrodek dysponuje nową 4-osobową kolejką krzesełkową firmy Doppelmayr. Dla wygody użytkowników kolejka wyposażona jest w ruchomy taśmociąg doprowadzający. Na dzień dzisiejszy ośrodek posiada 6 tras zjazdowych (niebieskie, czerwone i czarne) o łącznej długości 7,5 km. Do transportu narciarzy służy jedno krzesełko 4-osobowe oraz 3 wyciągi o całkowitej przepustowości 3 800 osób/godz.
Ośrodek dodatkowo dysponuje parkiem snowboardowym, szkółką narciarską, punktami gastronomicznymi i bezpłatnymi parkingami bezpośrednio przy dolnych stacjach wyciągów. Wspaniałą rozrywką jest również snowtubing, kuligi jazda na łyżwach na krytym lodowisku. oraz jazda psimi zaprzęgami.
Wspaniałe widoki na dziewiczą przyrodę regionu orawskiego można podziwiać z punktów widokowych, umieszczonych na dwóch szczytach łańcucha górskiego, na które turystów i narciarzy wywożą wyciągi oraz kolejki.
Dodatkowymi atrakcjami turystycznymi Orawskiej Lesnej i okolicy są:
- kościół św. Anny z roku 1914 w Oravskej Lesnej; narodowy zabytek kultury. Kościół zbudowany został z drewna i kamieni a dach pokryty jest gontem - www.oravskalesna.
- skansen w miejscowości Vychylovka; to jeden z największych skansenów na terenie Słowacji. Jest świadectwem dawnego sposobu życia i kultury mieszkańców regionu Kysuce. W jego skład wchodzą 34 zabudowania mieszkalne, gospodarcze, publiczne, obiekty techniczne oraz budowle sakralne - www.kysuckemuzeum.sk .
- Kysucko - Oravska wąskotorowa kolejka leśna jest unikatem światowym i została uznana za zabytek kultury narodowej. W przeszłości kolejka ta służyła do zwózki drewna oraz tworzyła trasę handlową łączącą Oravę i Kysuce.
Obecnie odbywają się po niej wycieczki turystyczne, zwłaszcza dla turystów udających się do skansenu w miejscowości Vychylovka. W niedalekiej przyszłości kolejka będzie kursować po aktualnie rekonstruowanej trasie aż do miejscowości Tanečník - leżącej w pobliżu ośrodka narciarskiego ORAVA SNOW w Oravskej Lesnej. Znajduje się tu również zabytkowy park wozowy. Jazda kolejką to przyjemność dla całej rodziny - www.kysuckemuzeum.sk.
Oravská Lesná dodatkowo znana jest również z tego, że to najzimniejsza gmina na terytorium Słowacji.
Dojazd z Polski do ośrodka OravaSnow proponujemy przez przejście graniczne Chyżne/Trstena oraz Glinka/Novot.
Pod koniec 2007 roku otwarty zostanie pierwszy odcinek drogi łączącej regiony Orava i Kysuce co bardzo ułatwi dojazd do ośrodka OravaSnow od strony przejścia granicznego Zwardoń/Skalite.
W dniach 13-18.03.2007 w Oravskej Lesnej odbędą się zawody o Puchar Europy i Słowacji w psich zaprzęgach - Oravský Long.

Zobacz całość »



Sieć marin "Pierścień Zatoki Gdańskiej" wyróżniona główną Nagrodą Przyjaznego Brzegu

Zobacz całość »
17 stycznia 2006 roku Jury III edycji Nagrody Przyjaznego Brzegu wyróżniło polskie inicjatywy przyczyniające się do wzrostu popularności wypoczynku nad wodą.
Nagrodę Główną (Grand Prix) przyznano jednogłośnie Sieci marin "Pierścień Zatoki Gdańskiej" - jako kompleksowej inwestycji rozbudowującej i modernizującej przystanie nad Zatoką Gdańską, ze wspólnym programem wodniackim i turystycznym, obejmującym także informację turystyczną, szlaki lądowe, zaplecze noclegowe, kalendarz wydarzeń kulturalnych, sportowych i turystycznych.
Nagrodami Przyjaznego Brzegu wyróżniono:
1. Miasto Santok - za zrealizowane inwestycje związane z zagospodarowaniem brzegów i działania promocyjne w miejscu kluczowym dla szlaków wodnych Warty i Noteci,
2. Narodowe Centrum Żeglarstwa w Górkach Zachodnich Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku - za stworzenie nowoczesnego ośrodka szkoleniowego dla kadry żeglarskiej Polski oraz wdrożenie jego działalności,
3. Marina Gdańsk Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Gdańsku - za współorganizację jednego z największych w historii Gdańska zlotu żaglowców, jachtów i łodzi Baltic Sail - Sail Gdańsk 2006 oraz coroczne goszczenie ponad tysiąca jachtów z ciągle wzbogacaną dla nich ofertą mariny,
4. Ośrodek Rekreacyjno-Wypoczynkowy "Julia" na Zalewie Koronowskim - za stałą modernizację i wyjątkową gościnność dla wszystkich żeglarzy,
5. Euroregion Niemen, Augustowskie Towarzystwo Kajakowe oraz Podlaski Oddział Straży Granicznej - za konsekwencję w działaniach na rzecz rewitalizacji Kanału Augustowskiego, w tym otwarcie unikatowego na granicach Unii Europejskiej kajakowego przejścia granicznego,
6. Podkarpacki Urząd Marszałkowski, Związek Gmin Turystycznych Pogórza Dynowskiego oraz Marek Lityński - za realizację przedsięwzięcia "Błękitny San", obok oznaczenia w terenie i opisania w przewodnikach liczącego blisko 500 km szlaku kajakowego, obejmującego przedsięwzięcia hydrotechniczne, związane z poprawą gospodarki wodnej oraz zainicjowanie interdyscyplinarnych badań naukowych.
Ponadto przyznano nagrody specjalne Przyjaznego Brzegu:
1. Stowarzyszenie Wodniaków Gorzowskich KUNA i Jerzy Hopfer - za odbudowę unikatowego lodołamacza rzecznego z XIX wieku oraz działania na rzecz zagospodarowania brzegów Gorzowa Wielkopolskiego, promocję polskich szlaków wodnych i organizację rejsów dla polskich i zagranicznych wodniaków,
2. Otwarte Muzeum Techniki we Wrocławiu i prof. dr hab. Stanisław Januszewski - za zrealizowane unikatowe przedsięwzięcie polegające na odbudowie zabytkowych statków i zabytków budownictwa wodnego Wrocławia, Odry oraz całej Polski, łączenie działalności naukowej z wodniacką, w tym poprzez imponującą serię książek o obiektach i szlakach wodnych Polski,
3. Portal Żeglarzy Wdzydzkich i Andrzej Tenderenda - za zintegrowanie lokalnych środowisk wodniackich, ich ogólnokrajową promocję a także za realizację przedsięwzięcia, będącego unikatowym wzbogaceniem oferty dla żeglarzy, kajakarzy oraz innych sympatyków turystyki wodnej,
4. Satchwell Warszawa, Mirosław Słowiński, Grzegorz Nadolny i Tadeusz Litowczenko za Pętlę Wielkopolską - za przedsięwzięcie multimedialne będące unikatowym przykładem współpracy różnych środowisk, której efektem jest najnowszy przewodnik po Pętli Wielkopolskiej, film dokumentalny, seria filmów TV, archiwum ok. 8 tysięcy zdjęć,
5. Firma Rehamil - za produkcję i dystrybucję sprzętu umożliwiającego wejście na kajak, jacht, inną jednostkę pływającą osobom niepełnosprawnym,
6. Zespół Szkół Specjalnych nr 5 w Dąbrowie Górniczej - za realizację kompleksowego programu rehabilitacji osób o różnym stopniu niepełnosprawności poprzez żeglarstwo,
7. Fundacja Ja Wisła i Przemysław Pasek - za przełamywanie schematów, iż w stolicy Polski nie jest możliwe szybkie i skuteczne realizowanie przedsięwzięć nad Wisłą - szczególnie w Porcie Czerniakowskim - służących mieszkańcom i turystom, bez kolizji z wymogami ochrony środowiska.
Rozdanie nagród III edycji nastąpi w trakcie warszawskich Targów Wiatr i Woda.
W konkursie udział wzięli: Miasto Bydgoszcz, Miasto Opole, Miasto Santok, Narodowe Centrum Żeglarstwa w Górkach Zachodnich, Ośrodek Rekreacyjno-Wypoczynkowy "JULIA" na Zalewie Koronowskim, Port Pilawa na Zalewie Zegrzyńskim, Przystań Jachtowa Marina Gdańsk, Klub Turystów Wodnych z Chełmna i Leszek Bolt, "Bałtyk pod Wiosłem" i magazyn Wiosło, "Błękitny San" - Podkarpacki Urząd Marszałkowski, Związek Gmin Turystycznych Pogórza Dynowskiego oraz Marek Lityński, Fundacja "Ja Wisła" i Przemysław Pasek, Stowarzyszenie Wodniaków Gorzowskich KUNA i Jerzy Hopfer, Kanał Augustowski - Euroregion Niemen, Augustowskie Towarzystwo Kajakowe oraz Podlaski Oddział Straży Granicznej, Otwarte Muzeum Techniki we Wrocławiu i prof. dr hab. Stanisław Januszewski, "Pływadła" z Kędzierzyna - Koźla, Portal Żeglarzy Wdzydzkich i Andrzej Tenderenda, "Pętla Wielkopolska" - przedsięwzięcie multimedialne, Sieć marin żeglarskich "Pierścienia Zatoki Gdańskiej", Śluza Mieszczańska we Wrocławiu i prof. dr hab. Stanisław Januszewski, Targi Sportów Wodnych i Rekreacji Wiatr i Woda, Związek Miast i Gmin Nadnoteckich, Firma Rehamil, Zespół Szkół Specjalnych nr 5 w Dąbrowie Górniczej, Klub Żeglarski Petrochemia Płock, "Agroturystyka nad Biebrzą" - gospodarstwo agroturystyczne.
W posiedzeniu Jury III edycji Nagrody Przyjaznego Brzegu, podczas którego wyłoniono zwycięzcę, udział wzięli:
1. Przewodniczący Jury - Andrzej Gordon, Sekretarz Generalny Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego,
2. Sekretarz Jury - Mirosław Czerny,
3. Jan Jastrzębski - wicedyrektor Departamentu Współpracy Regionalnej Polskiej Organizacji Turystycznej,
4. Edward Kozanowski - przewodniczący Komisji Turystyki Żeglarskiej ZG PTTK,
5. Stanisław Latek - członek Zarządu Głównego Polskiego Związku Żeglarskiego,
6. Leszek Mulka - przedstawiciel Wrocławia, jako laureata Grand Prix pierwszej edycji konkursu,
7. Wojciech Skóra - przedstawiciel Komisji Żeglarstwa Śródlądowego PZŻ,
8. Andrzej Stański - założyciel Fundacji Szansa.
Jury dokonało zmian w swoim składzie:
1. Po odejściu Jerzego Walaska przyjmując jako nowego przedstawiciela POT Jana Jastrzębskiego,
2. Jerzego Sójkę jako przedstawiciel Fundacji SZANSA zastąpił Andrzej Stański,
3. W skład jury weszła też Elżbieta Marszałek - wiceprzewodnicząca Ligi Morskiej i Rzecznej, organizatorka Flisów Odrzańskich - laureat Grand Prix drugiej edycji konkursu.
Nieobecni byli, lecz przekazali swe opinie:
1. Elżbieta Marszałek.
2. Krzysztof Książek - wiceprezes Polskiego Związku Kajakowego i przewodniczący Komisji Kajakowej ZG PTTK.

Zobacz całość »



::: 2007-02-13 :::


PLL LOT ma w końcu prezesa!

Zobacz całość »
Marek Mazur został nowym prezesem PLL LOT - poinformowało biuro prasowe LOT-u.
Marek Mazur skończył studia na Wydziale Handlu Zagranicznego SGPiS. Uzyskał stopień doktora ekonomii na wydziale Handlu Zagranicznego tej uczelni. Ukończył kurs doradców inwestycyjnych Maruman Shoken Inc. w Nagoi oraz kurs Advanced Management Programme w Wharton School of Business.
Był m.in. zastępcą prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia ds. finansowych w latach 2003-2005, doradcą wicepremiera ds. gospodarczych w latach 1994-1997, doradcą wicepremiera ds. reformy finansów publicznych, doradcą ministra finansów w latach 1991-1993, przewodniczącym rady nadzorczej PBK SA, członkiem rad nadzorczych banku BGK, Huty Stalowa Wola. Włada biegle językami: angielskim, francuskim, rosyjskim, niemieckim, hiszpańskim i japońskim.
Mazur ma 52 lata, jest żonaty, ma syna. Posiada licencję pilota szybowcowego i samolotowego.

Zobacz całość »



Promocja poznańskiej Malty

Zobacz całość »
Kolejka górska, termy i słoniarnia - takimi atrakcjami już niedługo może kusić poznańska Malta. Wczoraj grupa złożona z MPK, ZOO, POSiR, Malta Ski i firm prywatnych podpisała w tej sprawie porozumienie.
- Poznaniacy oczekują, że Malta będzie areną rozrywki. Jeśli tak się nie stanie, to za kilkanaście lat mało kto będzie chciał tutaj przychodzić - mówi Konrad Tuszewski, dyrektor Malta Ski - Dlatego na Malcie potrzebne są nowe inwestycje, by mogła być rozpoznawalna w Wielkopolsce, Polsce i Europie. Koniecznie trzeba wybudować termy i słoniarnię. Jeśli tego nie zrobimy, to zarżniemy kurę, która może zacząć znosić złote jajka.
Na Malcie w najbliższych latach mogą pojawić się nowoczesne urządzenia rozrywkowe m.in. rollercoaster, czyli kolejka górska.
Niedługo w internecie pojawi się strona www.malta.poznan.eu, na której będzie można zapoznać się ze wszystkimi atrakcjami Malty, dowiedzieć się, co i za ile kupić, gdzie się zabawić. Ze strony na telefon komórkowy lub iPOD będzie można ściągnąć informacje słowne o Malcie i podczas spaceru wysłuchać ciekawych informacji.
Deklaracje te pojawiły się dzięki zawiązaniu grupy partnerskiej o nazwie malta.poznan.eu, wszyscy oni chcą inwestować nie tyle w poszczególne elementy (stok, tor saneczkowy czy minigolfa), ale w Maltę jako całość. Jest to możliwe dzięki projektowi "Turystyka - wspólna sprawa", który jako pierwszy w Polsce został uruchomiony w naszym regionie i już przynosi efekty.
- Grupy najpierw stworzą dokładną wizję swoich produktów, a potem - głównie za unijne pieniądze - przeszkolą pracowników z branży turystycznej. Szkolenia zawodowe i językowe przejdzie cały personel: od barmana po sprzątaczkę. - Dotychczas wszyscy działali po omacku. Nasz projekt szkoleniowy da im narzędzie do poruszania się na rynku turystycznym. Stworzenie produktu spowoduje, że turysta będzie o nim wiedział i będzie chciał z niego skorzystać. To produkt turystyczny ma być rozpoznawalny, a nie gmina czy powiat - przekonuje Ewa Przydrożny, koordynator projektu w Wielkopolsce.

Zobacz całość »



Coraz więcej tanich połączeń z Warszawy!

Zobacz całość »
Z warszawskiego Okęcia, tanie linie lotnicze latają już do prawie 30 miast w Europie. Jednak, aby polecieć rzeczywiście za niewielkie pieniądze bilety trzeba kupować dużo wcześniej.
W poniedziałek, 12 lutego wieczorem z Okęcia do Dublina po raz pierwszy poleciał samolot irlandzkiego przewoźnika Ryanair. Tanie loty z Warszawy zainaugurowała Airpolonia, która ponad trzy lata oferowała loty do Londynu. Jednak już po roku upadła. Nowe połączenia zaczęli uruchamiać inni przewoźnicy.
Do prawie 30 tras z Warszawy, które obsługują tanie linie, już niedługo ma dojść jeszcze kilkanaście innych. Wizzair planuje od 29 maja rozpocząć loty do Belfastu w Irlandii Północnej oraz na grecką wyspę Korfu, a cztery dni później do Burgas w Bułgarii. Norwegian zamierza uruchomić jeszcze w tym roku aż dziesięć nowych połączeń. Szefowie linii poinformowali, że wkrótce ogłoszą listę najnowszych połączeń z Warszawy.
Linia Centralwings, która obecnie obsługuje loty czarterowe do kurortów, latem planuje część miejsc udostępnić klientom indywidualnym. W przyszłym tygodniu rozpoczyna sprzedaż biletów miedzy innymi do Warny w Bułgarii, do Palermo na Sycylii oraz na Kretę i Rodos.
Warszawiacy często wylatują z innych miast, przeważnie z Łodzi i Krakowa. Z Balic lata między innymi Skyeurope, który prawie całkowicie wycofał się z Okęcia. Z Warszawy oferuje tylko połączenie do Paryża, a z Krakowa w 20 różnych miejsc. Eryk Kłopotowski, rzecznik Skyeurope wyznał - Chcieliśmy, żeby w Warszawie istniała nasza baza z czterema samolotami. Niestety, nie udało się porozumieć z władzami lotniska. Cieszymy się, że mimo to wielu warszawiaków z nami zostało i lata Skyeurope z Krakowa.
Jednak, żeby za przelot tanimi liniami rzeczywiście zapłacić mało, trzeba odpowiednio wcześniej wykupić bilet. "Gazeta Wyborcza" przygotowała kilka propozycji tanich lotów z Warszawy na początku maja oraz podczas wakacji.
- Norweskie fiordy. Z Norwegian można polecieć do Bergen, czyli drugiego co do wielkości miasta w Norwegii nazywanego "Bramą Fiordów". Wylot: 4 maja, powrót: 9 maja. Cena: 284,00 zł.
- Wenecja. Do włoskiego miasta kanałów polecieć można tanio tylko z Krakowa linią Skyeurope. Wylot: 3 maja, powrót: 8 maja. Cena 197,00 zł. Jednak do tego trzeba doliczyć koszt dojazdu do Krakowa z przesiadką do Balic. Bilet w obie strony z Warszawy kosztuje 170,00 zł.
- Długi weekend majowy w Dublinie. Do stolicy Irlandii można polecieć z Warszawy Ryanairem lub Norwegian. Wylot: 30 kwietnia, powrót: 3 maja. Cena: 373,00 zł.
- Początek lata w Paryżu. Bilety w okresie wakacji do stolicy Francji jeszcze są bardzo tanie. Linia: Skyeurope. Wylot: 20 czerwca, powrót: 24 czerwca. Cena: 233,00 zł.
- Urlop we Włoszech. Z Okęcia latają samoloty do kilku włoskich miast, między innymi do Bolonii. Linię tą obsługuje Centralwings. Wylot: 10 lipca, powrót 19 lipca. Cena: 356,00 zł.
- Tydzień w Sztokholmie. Lot do stolicy Szwecji i z powrotem linią Wizzair kosztuje 305,00 zł.

Zobacz całość »



Zapchane Okęcie będzie rozbudowywane?

Zobacz całość »
Od poniedziałku, 12 lutego z Okęcia rozpoczął latać największy w Europie niskokosztowy przewoźnik Ryanair. Wiosną i latem kilkanaście nowych połączeń zamierzają uruchomić także inne linie lotnicze. W celu rozładowania gigantycznego tłoku w terminalu Etiuda na Okęciu, Porty Lotnicze zamierzają go rozbudować.
Irlandzki tani przewoźnik przez kilka lat rezygnował z lądowaniem w Warszawie, gdyż czekał na otwarcie tańszego lotniska w Modlinie. Korzystał z innych polskich lotnisk. Jednak w końcu zmienił zdanie. Tomasz Kułakowski, dyrektor marketingu i sprzedaży Ryanair w Europie Środkowej poinformował - Na razie uruchamiamy połączenie z Okęcia do Dublina, ale nie wykluczamy, że w tym roku warszawiacy będą mogli latać z nami do innych miast.
Najtańsze bilety z Warszawy do Dublina i z powrotem łącznie z wszystkimi opłatami kosztują około 200 zł. Tomasz Kułakowski liczy, że trasa szybko stanie się bardzo popularna.
Dotychczas Warszawiacy, którzy wybierali się do Irlandii Ryanairem musieli jechać aż do Łodzi. Mogli też wybrać inną tanią linię Norwegian, która już zadomowiła się w Warszawie. Barbara Klary, menedżer Norwegian ds. sprzedaży w Polsce zaznacza - Nie boimy się konkurencji Ryanaira, bo oferujemy lepszą jakość usług. Linia zamierza być liderem wśród tanich przewoźników, którzy startują ze stolicy. W bieżącym roku chce podwoić liczbę połączeń do 20. Wiosną i latem tanie połączenia na nowych trasach, między innymi do Belfastu i Burgas w Bułgarii zaoferuje również węgierski Wizz Air.
Jednak otwieranie nowych połączeń może spowodować kompletny paraliż warszawskiego terminalu Etiuda. Już teraz często zauważalny jest w nim ogromny tłok. W czasie, gdy kilka samolotów startuje jeden po drugim, pasażerowie nie są w stanie zmieścić się w prowizorycznym budynku. Rekordowo długie kolejki ustawiały się tam podczas ubiegłorocznych wakacji. Wówczas praktycznie cały czas długa kolejka podróżnych czekała przed drzwiami do terminalu. W Portach Lotniczych rozważano nawet ustawienie przy Etiudzie zadaszonej konstrukcji, gdzie mogliby się schronić podróżni.
Artur Burak, rzecznik Przedsiębiorstwa Porty Lotnicze podkreśla - Są szanse, że przepustowość Etiudy niedługo znacznie wzrośnie. Władze Okęcia nie zamierzają czekać na zapowiadane na jesień 2008 roku otwarcie lotniska dla tanich linii w Modlinie. Planują powiększenie Etiudy oraz kierowanie podróżnych, przylatujący tanimi liniami do głównego, rozbudowywanego właśnie terminalu.
Jednak na lotnisku Okęcie nie podają, kiedy możliwe są takie zmiany. Tymczasem pasażerowie, którzy startują z Etiudy narzekają na tłok oraz brak dobrego oznakowania dojazdu do lotniska. Kolejnym minusem jest źle ogrodzony płatny parking oraz konieczność pozostawiania samochodu na dziurawych płytach pomiędzy koparkami.
Artur Burak zaznacza - Problem oznakowania przekażę naszemu inżynierowi ruchu. Poprawimy to. Trzeba jednak pamiętać, że wciąż trwa rozbudowa głównego terminalu i drążenie stacji kolejowej. Dlatego część parkingu to teraz plac budowy.

Zobacz całość »



Powstaje przejście podziemne z Krupówek na stacje pod Gubałówką

Zobacz całość »
W ciągu najbliższego roku w Zakopanem powstanie oczekiwane przez miejscowych i turystów przejście podziemne łączące deptak Krupówki z targiem regionalnym oraz dolną stacją kolejki na Gubałówkę.
Rozpoczęcie budowy było trudne, z uwagi na stojącą w miejscu planowanego przejścia znaną regionalną karczmę. Grunt co prawda jest własnością gminy ale budynek należy do prywatnych właścicieli. Dopiero niedawno nowe władze miasta doszły do porozumienia z restauratorami, którzy obiecali zwrócić działkę miastu. W konsekwencji plac pod budowę zostanie przekazany wykonawcy w marcu lub kwietniu - twierdzi wiceburmistrz Zakopanego -Wojciech Solik.
Podziemne połączenie Krupówek z placem pod Gubałówką jest oczekiwane zarówno przez turystów i miejscowych. Obecnie, aby pokonać tę trasę, trzeba skorzystać z naziemnego przejścia dla pieszych, bez sygnalizacji, co w godzinach szczytu jest dość trudne. Z kolei piesi tamują ruch pojazdów na ulicy Kościeliskiej, która jest drogą wojewódzką nr 958. Odbywa się nią ruch tranzytowy m.in. do polsko - słowackiego przejścia granicznego Chochołów - Sucha Hora. Bezkolizyjne przejście jest więc bardzo potrzebne. Dodatkowym udogodnieniem będą schody oraz windy dla niepełnosprawnych z obydwu kierunków pod ulicą Kościeliską.
Według Wojciecha Solika, inwestycja będzie kosztowała 5,7 mln zł. Połowę tej kwoty da miasto, resztę pokryje Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego.

Zobacz całość »



21 lutego - Międzynarodowy Dzień Przewodnika Turystycznego

Zobacz całość »
21 lutego na całym świecie obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Przewodnika Turystycznego.
Dzień ten jest obchodzony m.in. w Krakowie, gdzie od kilku już lat przewodnicy skupieni w Stowarzyszeniu Przewodników Turystycznych celebrując to święto, zapraszają mieszkańców Krakowa na bezpłatne zwiedzanie ciekawych miejsc.
W 2007 roku, jubileuszowym dla Krakowa przewodnicy przybliżą miłośnikom Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa tajemnice jego powstania oraz lokacji w 1257 roku. Zapoznają mieszkańców z planami miasta przedlokacyjnego i lokacyjnego, odczytają plan lokacji. W planach jest również zwiedzanie Muzeum Archeologicznego i pokłonienie się założycielowi miasta księciu Bolesławowi Wstydliwemu.
Zwiedzanie Krakowa organizuje: Stowarzyszenie Przewodników Turystycznych w Krakowie i Urząd Miasta Krakowa.
Krakowianie i turyści, chcący wziąć udział w obchodach Międzynarodowego Dnia Przewodnika powinni zjawić się 21.02.2007 r. (środa) u podnóża Wawelu, przy ul. Grodzkiej 65, o godz. 10.00.
Międzynarodowy Dzień Przewodnika obchodzony jest na świecie od 16 lat.

Zobacz całość »



Walentynki w szczecińskim hotelu Radisson SAS

Zobacz całość »
Wszystkie hotele Radisson SAS w Polsce przygotowują się do tego wyjątkowego dnia w sposób szczególny. W restauracji Renaissance szczecińskiego hotelu Radisson SAS także przygotowano klasyczną porcję romantyzmu.
Zakochanym restauracja hotelowa poleca kieliszek wina musującego oraz terinę z łososia garnirowaną kawiorem i podawaną z bukietem kolorowych sałat, tiulem z parmezanu i dresingiem balsamiczno - buraczanym.
Jako danie główne przewidziano comber jagnięcy podawany z sezonowymi warzywami, sosem żurawinowym i ziemniakami rosti.
Na deser - pyszne tiramisu.
Kolacja dla dwojga to koszt rzędu 180 zł. Zakochani po kolacji mogą zdecydować się dodatkowo na nocleg w hotelu (cena pokoju dwuosobowego ze śniadaniem 260 zł).

Zobacz całość »



W Moskwie nie rozbił się Airbus A310, ale awionetka

Zobacz całość »
Rosyjskie Ministerstwo ds. Sytuacji Nadzwyczajnych poinformowało, że na moskiewskim lotnisku Wnukowo rozbił się Airbus A310. Informacja ta okazała się błędna - wypadkowi uległ mały, prywatny samolot. Czteroosobowa załoga maszyny przeżyła katastrofę samolotu.
Agencja Interfax poinformowała, że wypadek dotyczył maszyny typu Challenger 60, która zapaliła się podczas startu.
Do wypadku mogło dojść w skutek szalejącej w rejonie Moskwy śnieżycy, kiedy to w ciągu ostatnich godzin spadło około 20 centymetrów śniegu.
Tak duże opady śniegu spowodowały przerwy w działaniu niektórych moskiewskich lotnisk - m.in. na czas odśnieżania pasów zamknięto lotnisko Szeremietiewo.

Zobacz całość »



Włoskie turystki ukamienowane podczas wakacji!

Zobacz całość »
Napastnicy ukamienowali dwie włoskie turystki, które spędzały urlop na Wyspach Zielonego Przylądka. Włoskie władze poinformowały, że jedna z nich mogła umrzeć zakopana żywcem.
Do napadu przyznali się dwaj miejscowi mężczyźni. Luigi Zirpoli, honorowy konsul Włoch na Wyspach Zielonego Przylądka poinformował - Jeden z nich był zazdrosny o 33-letnią Dalię Saiani. Chciał zemścić się na niej za to, że nie chciała odnowić romansu, który mieli lata temu.
Mężczyźni zaatakowali Włoszki kijami oraz kamieniami. 17-letnia przyjaciółka kobiet, która była świadkiem zdarzenia chciała wysłać smsa z prośbą o pomoc. Jednak jeden z mężczyzn trafił ją kamieniem w głowę i dziewczyna zemdlała. Zirpoli wyjaśnił - Kiedy się ocknęła, uciekła i ukrywała się przez całą noc. Później doszła do najbliższego hotelu i zawiadomiła policję.
Mężczyźni, którzy przybyli na miejsce zbrodni znaleźli kobiecą rękę, która wystawała z ziemi. Jeden z nich wyznał - To było jak z horroru. Konsul uważa, że Saiani mogła zostać pogrzebana żywcem. Zaznaczył - W jej płucach znaleziono piasek i ziemię.
Zdarzenie bardzo zszokowało Włochów, dla których Wyspy Zielonego Przylądka stanowią wymarzone miejsce do spędzania wakacji oraz mekkę windurferów. Włoskie MSZ nazwało morderstwo "barbarzyństwem". Na miejsce wysłało dyplomatę z ambasady w Senegalu, aby "zadbać o szybkie osądzenie winnych tej agresji".

Zobacz całość »



Zakopane: saniami po kieliszku

Zobacz całość »
Od początku lutego w okolicach Zakopanego rozpoczęły się intensywne kontrole woźniców, przewożących turystów. Policjanci z Podhala sprawdzają ich... trzeźwość. Jeden z zatrzymanych do kontroli w wydychanym powietrzu miał 1,9 promila alkoholu.
- Pozostali woźnice, zatrzymani w Poroninie, Murzasichlu, Zębie, Suchem i na Gubałówce, mieli od 0,6 do 1,3 promila alkoholu - poinformowała rzeczniczka zakopiańskiej policji, asp. Monika Kraśnicka-Broś.
- Zatrzymani za powożenie zaprzęgami pod wpływem alkoholu są karani przez sąd grzywną oraz wieloletnim zakazem kierowania wszystkimi kategoriami pojazdów, w tym samochodami. Często zdarza się, że zatrzymujemy tego samego woźnicę po jakimś czasie, już z zakazem kierowania pojazdami, do którego się nie stosuje - dodała.
Zdaniem policji widoczne jest duże przyzwolenie społeczne dla woźniców po kieliszku. Jest to traktowane przez turystów jako regionalny akcent, element folkloru.
Zdarza się, że osoby powożące często nieoświetlonymi saniami, nie mają wymaganej wiedzy o zasadach ruchu drogowego.
- Wynika to z faktu, że osoba, która ukończyła 18 lat nie musi mieć żadnych uprawnień do kierowania zaprzęgiem konnym. Kiedyś obowiązywały karty woźnicy, teraz już nie są wymagane. Woźnica żeby poruszać się zaprzęgiem po drodze nie musi też posiadać żadnych innych uprawnień, np. prawa jazdy czy nawet karty rowerowej - tłumaczy Kraśnicka-Broś.

Zobacz całość »



W Abu Dhabi powstanie nowoczesne centrum kulturalne

Zobacz całość »
W Zjednoczonych Emiratach Arabskich powstał projekt budowy dzielnicy kulturalnej, wartej wiele miliardów dolarów, jakiej nie widział dotychczas świat arabski. Ma powstać na wyspie, która znajduje się przy nabrzeżu stolicy - Abu Dhabi.
Projekt centrum kulturalnego obejmuje trzy muzea, które zostały zaprojektowane przez słynnych architektów: Franka Gehry'ego, Jeana Nouvel'a i Tadao Ando oraz rozległe, wyglądem przypominające statek kosmiczny, Centrum Sztuk, które zostało zaprojektowane przez Zaha Hadid.
Budynek projektu Gehry'ego będzie oddziałem Muzeum Guggenheima, w którym znajdzie się sztuka współczesna. W budynku zaprojektowanym przez Nouvel'a będzie znajdować się muzeum ze sztuką klasyczną i najprawdopodobniej stanie się przyczółkiem paryskiego Luwru. Natomiast budowla Ando będzie siedzibą Muzeum Morskiego, które pokazywać będzie historię Zatoki Arabskiej.
Projekt obejmuje także Muzeum Narodowe oraz przestrzeń wystawową, która zmieniana będzie co dwa lata. Składać będzie się z 19 pawilonów, które ciągnąć się będą wzdłuż kanału przecinającego wyspę. Zaplanowano także budowę szkół plastycznych oraz Akademii Sztuk Pięknych.
Projekt, zwany Dzielnica Kulturalna Wyspy Saadiyat ma stworzyć przestrzeń wystawową, której zadaniem będzie przekształcić brzydkie kiedyś miasto pustynne nad Zatoką Perską w międzynarodową stolicę sztuk pięknych oraz stworzyć atrakcję turystyczną. Konsultanci szacują, że jeżeli budowa zakończy się zgodnie z planem w ciągu następnych dziesięciu lat, będzie to największe istniejące na świecie przedsięwzięcie, które zostanie poświęcone tylko sztuce i kulturze.
Dzielnica Kulturalna jest elementem większego projektu, wartego 27 mld dolarów, który obejmuje zagospodarowanie pozostałej części wyspy. Mają tam powstać hotele, obiekty turystyczne, pola golfowe oraz wille mogące pomieścić ponad 125 tys. osób.
Projekt muzeum został zaprezentowany na wystawie, którą odwiedzili dygnitarze oraz przedstawiciele przywódców Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Stanowi on uderzające odejście od dotychczasowej zabudowy Abu Dhabi, która składa się przeważnie z betonowych domów z lat 70-tych i oparta jest głównie na nowoczesnych wieżowcach ze szkła i stali.
Wyspa Saadiyat cały czas jest niezamieszkała. Wyzywające budynki, niektóre bardzo bogate w kolory oraz formy, inne mocno formalistyczne, mają jeden wspólny aspekt: trudno byłoby zbudować je wszystkie w jednej dzielnicy w innym miejscu na świecie.
Frank Gehry podkreśla - To puste miejsce w kraju pełnym zasobów. To prawdziwa okazja dla świata sztuki i kultury, nie do zrealizowania nigdzie indziej, ponieważ na pustyni powstaje enklawa bez kontekstualnych ograniczeń miejskich.
Do tej pory nie podano jeszcze szacunkowych kosztów budowy. Jednak wiadomo, że przekroczy ona setki milionów dolarów.
Oddział Muzeum Guggenheima w Abu Dhabi Gehry ma mieć strukturę zajmującą 97,54 metrów sześciennych, w tym 12,0774 metrów sześciennych przestrzeni wystawowej. Jest to większa przestrzeń niż w oddziale Muzeum Guggenheima w Bilbao w Hiszpanii, którego budowa kosztowała około 100 mln USD. Oddział muzeum w Abu Dhabi będzie zlepkiem znajdujących się w wielkim nieładzie bloków, szklanych arkad oraz otwartych przestrzeni. Jego środek ma stanowić pusty dziedziniec, który okalać będą galerie, ułożone jedna nad drugą. Natomiast galerię otoczone będą przez następne, nieco większe galerie. W projekcie znalazł się też trzeci pierścień galerii o surowej formie typowej dla przestrzeni industrialnej, z widocznym systemem oświetlenia oraz mechaniki.
Projekt klasycznego muzeum nawiązuje do odkopanego stanowiska archeologicznego z jednopokojowymi budynkami, które zostaną umieszczone wzdłuż promenady. Kompleks pokryty zostanie masywną przezroczystą kopułą z wyrytymi wzorami, które pozwalają na prześwit rozproszonego światła.
Muzeum morskie swoją odblaskową powierzchnią góruje nad morzem i lądem, wyglądem przypomina statek. Natomiast wnętrzem ze swobodnie unoszącymi się pokładami nawiązuje do morskiej historii Emiratów.
Centrum sztuk Hadida, które częściowo przypomina statek kosmiczny, a częściowo żywy organizm, zawierać ma scenę muzyczną, salę koncertową, operę oraz dwa teatry, z czego jeden będzie mógł pomieścić prawie 6300 widzów. Przezroczyste oraz przestrzenne centrum unosić będzie się nad lazurowymi wodami Zatoki Perskiej.
Hadid wyznał - Inspirację czerpałem z natury i architektury organicznej; to budowla o płynnych kształtach o bardzo dobrej akustyce.
Szejk Abu Dhabi wymarzył sobie takie centrum kulturalne pod koniec 2004 roku, jako jeden z serii wielu projektów, które miałyby przyciągnąć turystów do emiratu.
Rada turystyki Abu Dhabi chce, aby nie tworzyć kolejnego Dubaju, tylko uzupełnić go w zakresie innych form rozrywki. Barry Lord, prezydent Lord Cultural Resources, firmy, która pomagała w tworzeniu projektu kulturalnego zaznaczył - Strategia polega na tym, żeby Dubaj utrwalił swoją renomę jako atrakcja turystyczna, a Abu Dhabi uzupełnił to, co oferuje Dubaj. Turyści nastawieni na kulturę są zamożniejsi, starsi, lepiej wykształceni i wydają więcej pieniędzy. Z ekonomicznego punktu widzenia to ma sens.
Firma, która zajmuje się rozwojem turystyki i inwestycjami w Abu Dhabi ogłosiła w minionym roku zgodę na budowę w Abu Dhabi oddziału Muzeum Guggenheima. Uzyskano także porozumienie w sprawie wypłaty 1 mld USD za wypożyczenie nazwy, dzieł sztuki oraz ekspertyzy paryskiego Luwru dla powstającego na wyspie muzeum.
Barry Lord podkreślał, że projekt, który dotyczy sztuki rozwija się pomimo zaburzonej sytuacji politycznej na Bliskim Wschodzie. Zaznaczył - Wszyscy tutaj mają świadomość, że projekt może zmienić klimat kulturalny w całym regionie. Mieć możliwość obcowania z kulturą na najwyższym światowym poziomie na miejscu robi różnicę.
Nowi przywódcy na obszarze Zatoki Perskiej, zwłaszcza w emiratach, gdzie nowy władca zaczął rządy dopiero pod koniec 2004 roku odchodzą od tradycyjnych projektów budowlanych i starają się pomóc miastom w osiągnięciu światowego poziomu.
Pozostałe kraje Zatoki Perskiej także zwróciły uwagę na rozwój sztuki. W Katarze dobiega końca budowa najnowszej konstrukcji I. M. Pei, Muzeum Kataru, które powstało przy nabrzeżu stolicy Ad-Dauha. Znajduje się w nim zbiór islamskich dzieł sztuki. Muzeum Sztuki w Sharjahu cały czas poszerza swoją kolekcję oraz planuje swoje ósme biennale. Dubaj buduje Wioskę Kulturalną z budynkiem opery i innymi instytucjami kulturalnymi.
Mubarak Muhairi, dyrektor generalny oddziału odpowiedzialnego za rozwój turystyki w Abu Dhabi wyjaśnia - Tu chodzi nie tylko o turystykę, lecz również o globalny wymiar kulturowy. Wierzymy, że najlepszym środkiem do przekraczania granic jest sztuka. A ten region ma duże zapotrzebowanie na takie inicjatywy artystyczne.

Zobacz całość »



::: 2007-02-14 :::


Travelplanet.pl uruchamia salon firmowy we Wrocławiu

Zobacz całość »
Internetowe biuro podróży Travelplanet.pl, mające siedzibę we Wrocławiu uruchamia swoje biuro poza wirtualnym światem - pierwsze w stolicy Dolnego Śląska.
Biuro, a właściwie salon firmowy znajduje się u zbiegu ulic Ruskiej oraz Kazimierza Wielkiego - w jednym z najbardziej prestiżowych miejsc Wrocławia. Jest to pierwszy niewirtualny punkt sprzedaży wrocławskiej spółki, która od lipca 2005 jest notowana na warszawskiej giełdzie papierów wartościowych.
- Uruchomienie biura we Wrocławiu od jakiegoś czasu było dla nas priorytetem, szukaliśmy bardzo dobrej lokalizacji, gdyż z naszego doświadczenia budowy sieci sprzedaży wiemy, że tylko miejsce o odpowiednich parametrach ekonomicznych daje szansę na wysoką rentowność przedsięwzięcia - powiedziała Agnieszka Markiewicz, Dyrektor sieci sprzedaży Travelplanet.pl SA.
Biuro zaoferuje swoim klientom możliwość zakupu oferty 7 dni w tygodniu, w tym ponad 150.000 ofert wypoczynku za granicą 50 największych polskich organizatorów. - Naszym celem jest umożliwienie klientom zaplanowania każdego rodzaju podróży - podsumowuje Markiewicz. - Dlatego w naszym salonie zaproponujemy klientom dodatkowo możliwość zakupu biletów lotniczych jednej z 500 linii lotniczych, w tym wszystkich tanich przewoźników. Klient będzie mógł także za naszym pośrednictwem zarezerwować hotel w dowolnym miejscu na świecie i oczywiście wykupić ubezpieczenie podróżne na każdą okazję - dodaje dyrektor sieci sprzedaży Travelplanet.pl.
Salon firmowy u zbiegu ulic Ruskiej oraz Kazimierza Wielkiego nie jest jedynym miejscem we Wrocławiu, gdzie Travelplanet.pl planuje bezpośrednia obsługę klientów. Kolejnym miejscem, gdzie pojawi się punkt obsługi Travelplanet.pl jest nowobudowany Pasaż Grunwaldzki.
Pierwsze Centrum Last Minute Travelplanet.pl zostało otwarte w 2005 roku w Warszawie w Centrum Handlowym "Reduta". Travelplanet.pl planuje otworzyć podobne punkty we wszystkich największych miastach w Polsce.
W chwili obecnej ten agent turystyczny posiada 10 sklepów w największych centrach handlowych.

Zobacz całość »



Mgła paraliżuje lotnisko w Rębiechowie

Zobacz całość »
Dziś, na gdańskim lotnisku są problemy z odlotami i przylotami samolotów. Z powodu gęstej mgły odwołano już kilka lotów, a samolotów odleciało ze znacznym opóźnieniem.
Nie poleciał samolot do Warszawy, lot do Londynu i Lubeki był opóźniony. Są również problemy z lądowaniem.
Lotnisko Rębiechowo - Port Lotniczy Gdańsk im. Lecha Wałęsy to jeden z najważniejszych (obok Warszawy i Krakowa) lotnisk międzynarodowych w Polsce.

Zobacz całość »



Kierowcy będą mogli pracować maksymalnie 56 godzin w tygodniu

Zobacz całość »
Od 11 kwietnia 2007 roku zmieni się prawo dotyczące pracy kierowców. Będzie one bardziej rygorystyczne. Przynajmniej raz na dwa tygodnie będzie przysługiwać kierowcy odpoczynek tygodniowy w pełnym wymiarze 45 godzin.
Zaostrzenia polskich przepisów wymaga Unia Europejska. We wtorek, 13 lutego Sejm rozpoczął prace nad rządowym projektem zmiany ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o czasie pracy kierowców (Dz.U. nr 92, poz. 879 z późn. zm.).
Zaproponowane zmiany mają dostosować polskie prawo do zaleceń, które zostały zawarte w rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady Nr 561/2006 z dnia 15 marca 2006 r. w sprawie harmonizacji wybranych przepisów socjalnych związanych z transportem drogowym (Dz.Urz. UE L 102). Rozporządzenie i projektowana nowelizacja ustawy zaczną obowiązywać w kwietniu bieżącego roku.
Utrzymane zostaną obowiązujące obecnie maksymalne dobowe normy czasu prowadzenia pojazdu. Kierowcy będą mogli pracować dziennie 9 godzin z możliwością wydłużenia czasu pracy do 10 godzin, jednak nie częściej niż dwa razy w tygodniu. Natomiast maksymalna norma tygodniowego czasu pracy dla kierowców będzie wynosić 56 godzin. Utrzymana zostanie również obowiązująca norma dwutygodniowego czasu prowadzenia pojazdu w wymiarze 90 godzin. Bez zmian pozostanie także dzienny okres odpoczynku, który wynosi 11 godzin. Obowiązywać będzie też zasada, że kierowca może skrócić swój czas odpoczynku do 9 godzin, jednak nie częściej niż trzy razy w tygodniu.
Zmianie ulegnie długość tygodniowego odpoczynku. Kierowcy przysługiwać będzie przynajmniej raz na dwa tygodnie prawo do odpoczynku tygodniowego w pełnym wymiarze 45 godzin.
Dodatkowo kierowca nie będzie mógł prowadzić pojazdu dłużej niż 4,5 godziny bez przerwy. Obowiązkowa, minimum 45-minutowa przerwa będzie mogła być podzielona na dwie części. W obecnym prawie nie ma takiej możliwości. Jedna z przerw powinna trwać przynajmniej 15 minut, a druga 30 minut.
Zgodnie z regulacjami, które zaproponował w projekcie nowelizacji ustawy polski rząd, tygodniowy czas pracy kierowców, którzy wykonują przewozy regularne osób na trasie nie dłuższej niż 50 km, nie będzie mógł przekroczyć 60 godzin. Motorniczy będzie traktowany tak samo jak kierowca miejskiego autobusu.

Zobacz całość »



Nowe potrawy na liście małopolskich produktów regionalnych

Zobacz całość »
Na listę małopolskich produktów regionalnych trafiły cztery nowe potrawy: żurek po krakowsku, barszcz czerwony krakowski, balsam kapucyński i karp zamorski.
Barszcz czerwony krakowski
Żyzne gleby Małopolski w dolinie Prądnika i rzeki Szreniawy sprzyjały rozwojowi rolnictwa. Buraki uprawiano tu od stuleci nawet w małych przydomowych ogródkach. Każda gospodyni sporządzała "kwas buraczany" do przyrządzania smacznych zup, a także do bezpośredniego spożycia, jako zdrowy napój - mówią przedstawiciele Małopolskiej Rady ds. Produktów Tradycyjnych.
Żurek po krakowsku
Tradycja kiszenia żuru i sporządzania z niego smacznych zup sięga w Małopolsce XIII wieku. W ubogich rodzinach jadano go dwa, a nawet trzy razy dziennie - uzasadniła Małopolska Rada ds. Produktów Tradycyjnych.
Karp zatorski
Początki rybactwa w Zatorze (stawowej hodowli ryb) sięgają XIV wieku. Ekologiczna hodowla oparta tylko na karmieniu paszami pochodzenia roślinnego (tylko zboża) powoduje, iż mięso posiada specyficzny aromat i smak - tłumaczyła decyzję Małopolska Rada ds. Produktów Tradycyjnych.
Balsam kapucyński
Tradycja wytwarzania balsamu kapucyńskiego sięga dwóch wieków, a początki jego produkcji znajdujemy w Czechach, w praskim klasztorze Ojców Kapucynów. Według ustnego przekazu zakonnicy otrzymali recepturę od lekarza, który przekazał ją po śmierci swojej żony. Około 100 lat temu receptura wytwarzania balsamu została przekazana braciom z zakonu kapucynów w Krakowie, którzy od tego czasu zajmują się jego produkcją i rozprowadzaniem. Balsam kapucyński należy do specjalnej grupy środków spożywczych zwanych suplementami diety, a jego dobroczynne działanie wiąże się ze składem, łączącym dobrotliwe działanie ziół, miodu, propolisu oraz żywic balsamicznych - uzasadniła swój wybór Małopolska Rada ds. Produktów Tradycyjnych.
Na liście oprócz nowo dodanych potraw są także: precelek krakowski, kiełbasa lisiecka, chleb prądnicki, oscypek, żentyca, bundz, redykołka, bryndza podhalańska, sól wielicka, jabłka łąckie oraz śliwowica łącka, nasiona fasoli Piękny Jaś z doliny Dunajca, charsznicka kapusta kwaszona, łukowicka śliwka suszona, obwarzanek krakowski.

Zobacz całość »



Kraków: Rozpoczyna się akcję "Lokal bez papierosa"

Zobacz całość »
W Krakowie powstaje pierwsza mapa lokali, w których obowiązuje całkowity zakaz palenia papierosów.
Łukasz Salwarowski, prezes związanego z Akademią Ekonomiczną stowarzyszenia Manko, jednocześnie pomysłodawca akcji "Lokal bez papierosa" wyjaśnia - Na antynikotynowej mapie Krakowa może znaleźć się każde zupełnie wolne od dymu papierosów miejsce, sala, pokój. Wystarczy tylko zgłosić się do nas. Osobiście sprawdzimy.
Organizatorzy projektu, który w skrócie zwany jest LBP, zamierzają podobnie jak ma to miejsce w europejskich metropoliach wydać walkę paleniu w Krakowie. Powstała już strona internetowa z przygotowaną interaktywna mapą centrum miasta, kompendium wiedzy o antynikotynowych kampaniach w Europie, Azji i USA, a także mnóstwo aktów prawnych dotyczących zakazów palenia.
Salwarowski podkreśla - Chcemy zainfekować antynikotynową modą całe miasto. Produkujemy już naklejki, którymi oznaczymy puby, bary, dyskoteki.
Zakaz palenia w kawiarniach obowiązuje już między innymi w Irlandii, Norwegii, RPA, Singapurze, a do jego wprowadzenia przygotowuje się Francja.
Dotychczas w Krakowie nikt nie zdecydował się na tak wielką antynikotynową kampanię. Od kilku tygodni, aktywiści Manka odwiedzają krakowskie lokale i zachęcają do przyłączenia się do akcji. Sprawdzają również, jak właściciele wywiązują się z ustawowego obowiązku wydzielania specjalnych sal dla niepalących. Wyniki są mało zadowalające.
Magda Petryniak z Manka zaznacza - W 99% lokali w centrum Krakowa panuje niemal całkowite przyzwolenie na nieograniczone palenie papierosów. Jakiekolwiek zakazy w tych miejscach to fikcja. W praktyce wygląda to tak, że jeśli w takim lokalu siądziemy w sali "wolnej od dymu", i tak doleci on do nas z sąsiedniego stolika.
Według niektórych osób, które chcą zaangażować się w projekt, wypicie herbaty w Krakowie, zjedzenie lunchu lub kolacji w warunkach bez dymu papierosowego jest niezwykle trudne. Emilia, 24-letnia studentka UJ, która o prowadzonej akcji dowiedziała się z kolportowanego od kilku dni e-mailowo linku przyznaje - Papierosy pali się niemal wszędzie. Jak dla mnie to dyskryminacja niepalących i skazywanie ich na smakowanie przyjemności życia w dusznym odorze.
Jednak właściciele nawet mocno zadymionych lokali na pomysł reagują bardzo pozytywnie. Magda Kałużyńska, współwłaścicielka kawiarni Spokój przy ulicy Brackiej 3-5 wyznała - Sama palę, ale jak najbardziej jestem za stworzeniem sieci miejsc, gdzie palacze będą musieli obejść się smakiem.
Do tej pory inicjatorzy LBP znaleźli w Krakowie jedynie cztery lokale, w których obowiązuje całkowity zakaz palenia.
Wszystkie wolne od dymu restauracje, kawiarnie i kluby można zgłaszać na adres e-mail: lbp@manko.pl.

Zobacz całość »



Ryanair będzie latał z Babimostu?

Zobacz całość »
Największa tania linia lotnicza w Europie zapewnia, że prowadzi negocjacje z zarządcą Babimostu w sprawie uruchomienia połączeń. Zdaniem Tomasza Kułakowskiego, dyrektora marketingu Ryanaira na Europę Środkowo-Wschodnią, Zielona Góra jest dla irlandzkiego przewoźnika miastem bardzo atrakcyjnym.
Samoloty Ryanaira obecnie startują z ośmiu lotnisk w Polsce i latają na 28 międzynarodowych trasach. W zeszłym roku z usług firmy skorzystało 1,5 mln pasażerów na trasach z Polski i do Polski. Jeden samolot przewozi rocznie około 400 tys. pasażerów. Przewoźnik cieszy się pozycją lidera również pod względem punktualności, jakości obsługi oraz najniższych cen.
Ryanair warunki uruchomienia połączeń ustala z przedsiębiorstwem Państwowe Porty Lotnicze, które zarządza portem lotniczym w Babimoście. Zasadniczymi wymogami, które musiałby spełnić lotnisko, aby możliwe było uruchomienie tanich połączeń jest odpowiednio niska cena oraz czas obsługi samolotu niższy niż 25 minut.
Drugi warunek obecnie jest niemożliwy do spełnienia. Zdaniem Ryszarda Dobrowolskiego, dyrektora babimojskiego lotniska, do czasu rozbudowy terminalu czas obsługi samolotu będzie dłuższy.
Wadą portu lotniczego, która dotychczas zniechęcała tanich przewoźników do uruchomienia połączeń, był brak ILS, czyli nowoczesnego sprzętu radionawigacyjnego. Według Kułakowskiego, instalacja ILS nie jest warunkiem koniecznym. Najprawdopodobniej jednak w tym roku sprzęt pojawi się na lotnisku. W budżecie PPL na ten rok zapisano ok. 4 mln zł na jego założenie.
Negocjacje popiera Urząd Marszałkowski. Sebastian Ciemnoczołowski, wicemarszałek województwa odpowiedzialny za sprawy lotniska wyraża gotowość włączenia się do negocjacji oraz chęć finansowego wsparcia inwestycji. Podjęto już działania promujące połączenia do Warszawy.
Rzecznik prasowy przedsiębiorstwa Państwowe Porty Lotnicze, Artur Burak, nie potwierdza prowadzonych negocjacji. Twierdzi jednak, że PPL zależy na każdym przewoźniku, ponieważ od ilości połączeń zależy kondycja finansowa lotniska. Dlatego firma weźmie pod uwagę każdą propozycję złożoną przez przewoźnika.

Zobacz całość »



Krakowski obwarzanek produktem regionalnym?

Zobacz całość »
Wkrótce do Brukseli trafi wniosek krakowskich piekarzy o rejestrację obwarzanka jako polskiego produktu regionalnego. W Krakowie znaleziono średniowieczne zapiski dowodzące, że wypiek wyrabiano w mieście przynajmniej od 1394 roku.
Dokumenty z Krakowa na początku roku trafiły do Ministerstwa Rolnictwa. Z informacji Kazimierza Czekaja, piekarza i radnego wojewódzkiego wynika, że wniosek został wstępnie przeglądnięty i zaakceptowany przez urzędników ministerstwa. Na podstawie wniosku przygotowano formularz zgodny w wymogami Unii Europejskiej, który jeszcze w lutym powinien oficjalnie zostać wysłany do Brukseli, aby w marcu mogli się nim zająć unijni urzędnicy. Jeśli Komisja Europejska uzna argumenty piekarzy, to oryginalne krakowskie obwarzanki będzie można produkować tylko na terenie Krakowa oraz w powiatach wielickim i krakowskim.
Istotną częścią wniosku jest historia wypieku. Najważniejszym dokumentem wskazującym na krakowskie pochodzenie obwarzanka jest pochodzący z końca XV w. przywilej króla Jana Olbrachta z 1496 r. dający prawo wypieku i sprzedaży białego pieczywa, w tym obwarzanków, po łacinie zwanych circinellos - tylko krakowskim piekarzom. Udało się odszukać rachunki dworu pary królewskiej Władysława Jagiełły i królowej Jadwigi. Pod datą 2 marca 1394 roku zapisano: "dla królowej pani pro circulis obrzanky 1 grosz".
Według Kazimierza Czekaja, nazwa "obwarzanek" pochodzi od metody produkcji czyli zanurzania surowego ciasta we wrzącej wodzie.
Obwarzanki w średniowiecznym Krakowie były nazywane obrzankami lub obarzankami, po łacińskie: circulis i circinellos, co wskazuje na kolisty kształt wypieku, który zachowany jest do dzisiaj.
Krakowscy piekarze starają się o uznanie obwarzanka za produkt regionalny od czasu przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. W zeszłym roku prace Komisji Europejskiej zostały zatrzymane po tym, jak jeden z krakowskich piekarzy samowolne uzyskał w urzędzie patentowym wyłączne prawo używania nazwy "obwarzanek". W chwili obecnej wszystko jest już wyjaśnione a obwarzanek będzie własnością wszystkich krakowskich piekarzy.
Do uznania obwarzanka produktem regionalnym upłynie jeszcze trochę czasu. Pierwszym polskim produktem regionalnym w Unii Europejskiej miał zostać oscypek, decyzję w tej sprawie zablokował jednak sprzeciw Słowacji. Krakowscy piekarze są jednak dobrej myśli, twierdzą że wniosek jest na tyle dobrze przygotowany by przekonać europejskich urzędników.

Zobacz całość »



Ulice w Rzymie są monitorowane

Zobacz całość »
W centrum Wiecznego Miasta zainstalowano dotychczas 40 kamer, a w ciągu najbliższych miesięcy sieć monitoringu zostanie jeszcze bardziej rozbudowana.
Przekaz wideo z zainstalowanych kamer dociera do sztabu straży miejskiej, gdzie wystawiane są mandaty, między innymi za źle zaparkowane auto i zakłócanie ruchu ulicznego.
Tak opracowany system monitoringu okazał się niezwykle skuteczny - w ciągu pierwszych godzin funkcjonowania monitoringu wykryto wiele przypadków naruszenia prawa.
Zainstalowane kamery są kolejnym etapem działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa w mieście. Od kilku lat system monitoringu obejmuje wjazdy do strefy ograniczonego ruchu w centrum włoskiej stolicy, w której korzystanie z samochodu jest możliwe jedynie na podstawie specjalnego zezwolenia, bezprawny wjazd natomiast jest surowo karany mandatem.
Od niedawna kamery działają również w dzielnicach opanowanych przez prostytutki. Dzięki monitoringowi karani są kierowcy utrudniający ruch przez zatrzymywanie się w miejscach, gdzie stoją kobiety.
Przeciwnicy takiego rozwiązania twierdzą, ze monitoring w tych miejscach to łamanie prawa do prywatności ponieważ ujawnia kontakty ukaranych mandatem z prostytutkami.

Zobacz całość »



British Airways wprowadza opłatę zależną od liczby bagaży

Zobacz całość »
Od najbliższego wtorku wchodzą w życie, zapowiedziane przez British Airways, dodatkowe opłaty od drugiej sztuki bagażu nadawanej na pokład samolotu. Opłata będzie obowiązywać nawet jeśli łączna waga bagażu nie przekroczy dopuszczalnego limitu.
Zmiany wprowadzane przez British Airways zostały skrytykowane przez organizacje reprezentujące emerytów i niepełnosprawnych na czele z największą "Help the Aged" ("Pomóż starszym"). Według tej organizacji, pasażerowie w podeszłym wieku, chętniej korzystają z możliwości przewożenia bagażu w dwóch torbach podróżnych, ponieważ w ten sposób mogą rozłożyć ciężar na dwie ręce.
Zdaniem dyrektora linii lotniczych Williego Walsha, zwyczaj opłat za dodatkowy bagaż istniał od powstania transportu lotniczego, a podnoszenie w chwili obecnej alarmu nie ma uzasadnienia, ponieważ dodatkowe opłaty dotyczyć będą tylko niewielkiej liczby podróżnych.
Rzecznik British Airways zapowiedział iż pasażerowie nie zdolni do dźwigania jednej ciężkiej torby nie będą musieli dopłacać do drugiego bagażu, jeśli łączna jego waga nie przekroczy dopuszczalnego limitu. Rzecznik nie zapowiedział jednak w jaki sposób będzie oceniana ta niezdolność.
Opłata za bagaż w jedną stronę obecnie wynosi 60 funtów na trasie krajowej, 120 funtów na trasie europejskiej i 240 funtów na trasie transatlantyckiej. W okresie przejściowym do 30 września bieżącego roku obowiązywać będą niższe stawki od dodatkowej sztuki bagażu: 42 funty na trasie krajowej, 84 funty na europejskiej i 168 funtów na transatlantyckiej. Obniżona stawka będzie obowiązywać tylko, jeśli podróżny zgłosi z góry bagaż za pośrednictwem bookingu przez internet. Z dniem 30 września maksymalna waga bagażu zostanie obniżona z 30 do 23 kg.
W zamian podróżni będą mogli bez dodatkowej opłaty nadać jedną sztukę sportowego ekwipunku.

Zobacz całość »



Skarby Jasnej Góry wymagają znacznych nakładów na konserwacje

Zobacz całość »
Oglądane corocznie przez miliony turystów zbiory zgromadzone na Jasnej Górze wymagają znacznych środków finansowych na konserwację
Słynąca z cudownego obrazu Matki Boskiej częstochowska Jasna Góra jest jednym z najważniejszych dla Polaków miejsc. Corocznie do klasztoru ojców Paulinów przybywają miliony pielgrzymów, aby zobaczyć zbiory mające wartość historyczną, narodową i sakralną. W Klasztornym Muzeum 600-lecia poznać można historię zakonu ojców Paulinów, kult obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej oraz podziwiać portrety trumienne i epitafijne. Najcenniejsze skarby Jasnej Góry można zobaczyć w Skarbcu, w którym umieszczone są wota podarowane przed cudownym obrazem m. in. krzyż relikwiarzowy z 1510 roku, monstrancja z 1542 roku, dary ślubne Habsburgów oraz dary królewskie Michała Korybuta Wiśniowieckiego, królowej Bony, Augusta III Sasa, Jana III Sobieskiego oraz Stefana Batorego. W Skarbcu znajdują się również dary od Mikołaja Radziwiłła, Tadeusza Kościuszki, Melchiora Wańkowicza, o. Augustyna Kordeckiego, prymasa Polski Stefana Wyszyńskiego oraz dary papieskie.
W drugiej części Skarbca - Arsenale - tematycznie związanym z bronią i obronnością wystawione są wota Jana III Sobieskiego z czasów odsieczy wiedeńskiej oraz eksponaty związane z oblężeniem szwedzkim w 1655 roku. Zainteresowaniem zwiedzających cieszy się również część klasztornej biblioteki zawierająca starodruki oraz średniowieczne rękopisy oraz Sala Rycerska, w której za panowania Jana Kazimierza obradował Sejm, a król udzielał publicznych audiencji.
Ojcowie Paulini poszukują środków finansowych na konserwację swoich zbiorów. Muzeum Królewskie w Warszawie wystawiające obecnie wystawę "U tronu Królowej Polski", przy okazji wypożyczenia zbiorów dokonało ich konserwacji. Trwają również prace nad renowacją zabudowań klasztornych.

Zobacz całość »



W centrum Wrocławia powstanie barokowy ogród

Zobacz całość »
Na dziedzińcu pomiędzy Ossolineum, a kościołem św. Macieja we Wrocławiu obecnie jest plac budowy, ale już w czerwcu będzie tam barokowy ogród. Powstaną kolumnowe graby, stanie fontanna, stary pomnik oraz kamienne ławy.
Projekt autorstwa Anny Morasiewicz został już zatwierdzony przez miejskiego konserwatora. Morasiewicz zaznacza - Chcę, żeby to była enklawa ciszy i spokoju w centrum miasta. Przystanek dla turystów idących z Rynku na Ostrów Tumski, miejsce odpoczynku i spotkań dla okolicznych mieszkańców. I punkt widokowy dla wielbicieli baroku. Widać stąd barokowy kościół Uniwersytecki, który ma nową elewację w kolorze ugru, i biało-czerwone budynki Ossolineum.
Pierwszy ogród w tym miejscu założył w 1697 roku Michał Fibiger, mistrz Krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą. Mógł go oglądać z okna ukochanej biblioteki, którą urządził na najwyższym piętrze skrzydła południowego. Budynki Ossolineum były wówczas klasztorem, a ogród służył zakonnikom. Blisko sto lat temu przestał istnieć. Gdy klasztor został zajęty przez Gimnazjum Świętego Macieja, w miejsce ogrodu urządzono boisko sportowe.
Ksiądz Mirosław Maliński, duszpasterz akademicki i rektor kościoła św. Macieja zapowiada - Znów oddamy to miejsce młodzieży. Wspólnie z Ossolineum chcemy organizować tu spotkania, dyskusje, odczyty, koncerty. Zamontowaliśmy już na budynku "Maciejówki" nagłośnienie. Ale ogród będzie otwarty dla wszystkich. Prosiłem projektantkę, żeby ustawiła w nim dużo ławek.
Ławki będą kamienne o barokowym kształcie z drewnianymi siedziskami oraz z kutego żelaza. Ukryte zostaną w cieniu drzew i rozstawione wokół fontanny. Wokół będą wymyślnie strzyżone bukszpanowe i cisowe żywopłoty, które otaczać będą białe i ceglane kwatery.
Ogród będzie na noc zamykany. Ale będzie można go zobaczyć przez ażurową, metalową bramę od ulicy Szewskiej. Morasiewicz dodaje - Podświetlona zostanie fasada Ossolineum i obrośnięte bluszczem łuki w murze od strony Szewskiej. Oprócz tego ustawimy tu cztery duże latarnie. Chcę, żeby to było nowe magiczne miejsce Wrocławia.
W ogrodzie ustawione zostaną dwa pomniki. Jeden powróci na swoje dawne miejsce. Został odnaleziony cztery lata temu, pod stosem gruzów na dziedzińcu. Jest to blok z piaskowca zwieńczony figurą Chrystusa Zmartwychwstałego. Poświęcony jest nauczycielom oraz uczniom sławnego katolickiego Gimnazjum Świętego Macieja, którzy zginęli w czasie I wojny światowej. Autorem pomnika jest Theodor von Gosen, autor znanego Amora na Pegazie.
Adolf Juzwenko, dyrektor Ossolineum wyznał - Figura i postument są już po konserwacji, w każdej chwili można je ustawić.
Drugi pomnik projektuje Ewa Rossano. Ma zostać poświęcony Angelusowi Silesiusowi, sławnemu śląskiemu poecie oraz mistykowi baroku, który został pochowany w kościele św. Macieja. Dyrektor Juzwenko chce, aby był podobny do statuetki nagrody literackiej Angelusa, której Rossano jest autorką.
Ogród ma być gotowy przed 4 czerwca, ponieważ właśnie na ten dzień przypada 190-ta rocznica wystawienia aktu fundacyjnego Biblioteki.
Anna Morasiewicz wyznała - Myślę, że zdążymy. Jednak ogród w pełni będziemy mogli podziwiać dopiero za 2, 3 lata. Posadzimy wprawdzie duże rośliny, ale żywopłoty muszą się zagęścić, a bluszcze opleść mur. Człowiek ogród aranżuje, ale to natura musi go ukształtować.

Zobacz całość »



Kraków uzyskał 1,8 mln zł z taksy turystycznej

Zobacz całość »
Gmina Kraków zarobiła blisko 1,8 mln zł w 2006 roku na tzw. taksie turystycznej, pobieranej od gości odwiedzających miasto. Jak informuje urząd miasta pieniądze te w całości są przeznaczane na promocję turystyczną Krakowa.
Opłata ta pobierana jest od turystów na mocy uchwały rady miasta z 2004 roku, wynosi 1,6 zł za każdy dzień pobytu a płacą ją turyści nocujących na terenie Krakowa.
Taksa turystyczna pobierana jest w 276 obiektach noclegowych, są to zarówno hotele, jak i tzw. inne obiekty, w których - zgodnie z ustawą o usługach turystycznych, mogą być prowadzone usługi hotelarskie.
Taksy nie muszą płacić m.in. dzieci, emeryci, niewidomi i ich przewodnicy oraz zorganizowane grupy dzieci i młodzieży szkolnej.
Według szacunkowych danych Małopolskiej Organizacji Turystycznej, w zeszłym roku Kraków odwiedziło 8 mln osób, z czego ponad 50% pozostało w mieście na co najmniej jedną noc. Odwiedzający wydali w sumie 3,5 mld zł.

Zobacz całość »



::: 2007-02-15 :::


Polish Travel Quo Vadis nie znajdzie się w rękach Netmedia S.A.

Zobacz całość »
Kilka dni temu pisaliśmy, iż Netmedia S.A. podpisała warunkową umowę kupna 84 udziałów spółki Polish Travel Quo Vadis sp. z o.o. Informacja ta była jednak niepełna i mogła wprowadzić w błąd naszych czytelników. Netmedia bowiem mogłaby kupić udziały w Polish Travel Quo Vadis, tylko w przypadku, gdyby dotychczasowi wspólnicy nie skorzystali z prawa pierwszeństwa nabycia udziałów Spółki przeznaczonych do zbycia.
Netmedia S.A. nie kupi jednak udziałów w Polish Travel Quo Vadis sp. z o.o.. Dotychczasowi wspólnicy spółki Dariusz Pałęcki i Dariusz Litwiński oświadczyli bowiem, iż wyrażają gotowość do wykonania prawa pierwszeństwa nabycia udziałów Spółki przeznaczonych do zbycia.
Pałęcki i Litwiński złożyli również oświadczenie precyzujące ich stanowisko w sprawie współpracy PTQV z Netmedia S.A. W oświadczeniu tym czytamy m.in., że:
  • Netmedia S.A. kupiła od PTQV w 2006 roku usługi turystyczne za łączną kwotę 1, 36 mil zł brutto i zataiła ten fakt przed akcjonariuszami Spółki.
  • Netmedia S.A. w 2006 roku korzystała z oprogramowania i bazy danych hoteli należących do PTQV i zataiła ten fakt przed akcjonariuszami Spółki.
  • Netmedia S.A. według naszej oceny nadal wykorzystuje na swoich portalach bazę danych hoteli należącą do PTQV do czego w chwili obecnej nie ma żadnych praw.

Dodatkowo, w dniu 14.02.2007 odbyło się Nadzwyczajne Zgromadzenie Wspólników Polish Travel Quo Vadis Sp.z.o.o., podczas którego:
  • odwołało ze stanowiska Prezesa Zarządu Spółki p. Jolantę Pszczołę.
  • odwołało z funkcji Członka Zarządu Spółki p. Jolantę Pszczołę.
  • postanowiono rozwiązać umowę o pracę z p. Jolantą Pszczołą.
  • dokonało wyborów uzupełniających do Zarządu Spółki i powołało p. Anetę Ostrowską na Członka Zarządu.
  • powołano na Stanowisko Prezesa Zarządu Spółki Dariusz Pałęckigo.

W dniu 14.02.2007 odbyło się również pierwsze posiedzenie nowego Zarządu Spółki i powołano Zarząd w składzie: Dariusz Pałęcki Prezes, Dariusz Litwiński Vice Prezes i Aneta Ostrowska Członek Zarządu.

Zobacz całość »



Właściciel białostockiego hotelu Gołębiewski w sądzie za złamanie prawa budowlanego

Zobacz całość »
Wojewodowie białostoccy już od kilku lat ratują właściciela Hotelu Gołębiewski przed zasądzoną rozbiórką części obiektu. Tadeusz Gołębiewski znowu ma stanąć przed sądem, tym razem przez bezprawną przebudowę głównego wejścia.
W połowie ubiegłego roku w białostockim Hotelu Gołębiewski przebudowano wejście do hotelu, nad holem zamontowano przeszkloną kopułę, wyburzono kilka ścian działowych i schody, a także zbudowano szyb windy. Problem polega na tym, że żaden urząd nie wydał na te prace pozwoleń.
W lipcu ubiegłego roku białostocki inspektor nadzoru budowlanego nakazał wstrzymać wszystkie prace w hotelu. Jednak inwestor nie przejął się zakazem i kontynuował prace aż do ich zakończenia. Wówczas samowolą zajęła się prokuratura. W środę, 14 lutego bieżącego roku do sądu wysłała akt oskarżenia, w którym Tadeusz Gołębiewski, właściciel hotelu oraz inwestor figuruje jako oskarżony.
Adam Kozub z Prokuratury Okręgowej w Białymstoku poinformował - Zarzuciliśmy mu złamanie prawa budowlanego, za co grozi grzywna lub nawet do dwóch lat więzienia.
Gołębiewski nie przyznaje się do winy, ponieważ jego zdaniem prace tego typu nie wymagały uzyskania żadnych pozwoleń, a remont musiał być dokończony ze względu na poprawienie stanu bezpieczeństwa gości hotelowych oraz polepszenie standardu obiektu.
Są to już kolejne kłopoty właściciela hotelu, który znajduje się na liście 100 najbogatszych Polaków tygodnika "Wprost". W listopadzie 1998 roku, dzień przed uprawomocnieniem się decyzji o pozwoleniu na budowę, inwestor zaczął rozbudowę obiektu. W niskiej części hotelu od strony ulicy Warszawskiej dobudowano piętro z salami konferencyjnymi. Właśnie tego ostatniego dnia właściciel sąsiadującej z hotelem posesji wysłał do gminy pisemne odwołanie. Zaznaczał w nim, że nie zgadza się na rozbudowę hotelu, ponieważ dobudówka będzie przesłaniała część jego działki. Sprawy nie została załatwiona polubownie, dlatego też zajął się nią sąd administracyjny, który w prawomocnym wyroku nakazał rozbiórkę dobudowanego piętra. Sprawą zajął się nawet Trybunał Konstytucyjny, ale nakazu nie zmienił.
Jednak do tej pory nie doszło do rozbiórki, gdyż wstrzymują ją wojewodowie. Ostatnio Jan Dobrzyński aż do 30 września 2008 roku. Wyjaśnia - Były ku temu powody. Obecne zmiany w prawie zmierzają w kierunku możliwości pozwolenia na funkcjonowanie budynków, które spełniają ważną funkcję społeczną. Podobne decyzje wstrzymujące podjąłem też w przypadku kilku domów, gdzie mieszkali ludzie. Tak więc hotel nie jest tu jakimś wyjątkiem.
Tadeusz Gołębiewski już trzy razy ubiegał się u podlaskich wojewodów o wstrzymanie rozbiórki hotelu. Zawsze skutecznie.
Tadeusz Gołębiewski kłopoty z funkcjonowaniem swoich obiektów miał nie tylko w Białymstoku. W Wiśle w 2003 roku powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Cieszynie nie wydał mu pozwolenia na użytkowanie budynku. Negatywną opinię Gołębiewski otrzymał też od straży pożarnej, która znalazła usterki w drzwiach na drogach ewakuacyjnych. Natomiast wojewoda śląski uznał, że uchybienia zagrażają zdrowiu oraz życiu gości i zakazał właścicielowi prowadzenia usług hotelarskich aż do czasu usunięcia usterek. Jednak pomimo zakazu, hotel cały czas przyjmował gości. Dopiero w 2005 roku obiekt formalnie dopuszczono do użytku.

Zobacz całość »



Coraz więcej chętnych na naukę latania

Zobacz całość »
Jest coraz więcej chętnych do szkolenia lotniczego. Zarówno osób planujących karierę w lotnictwie, jak i fascynatów.
Zdaniem Oskara Maliszewskiego chętnych do nauki latania można ich podzielić na trzy grupy. Pierwsza grupa to młodzi ludzie planujący karierę w lotnictwie, a ona zawsze zaczyna się od licencji turystycznej i małej, dwuosobowej awionetki. Druga to biznesmeni myślący o tym, żeby przy użyciu niedużego, własnego lub wynajętego samolotu wygodniej przemieszczać się po Polsce i Europie. A trzecia - chyba najliczniejsza grupa - to osoby chcące spełnić swoje, dziecięce czasami, marzenie o lataniu - mówi Oskar Maliszewski.
Pilotowanie samolotu wydaje się wielu ludziom czymś bardzo odległym i abstrakcyjnym, ale w praktyce - dzięki unijnym przepisom, wolnej przestrzeni powietrznej, zmniejszonym wymaganiom zdrowotnym i prywatnym ośrodkom szkolenia staje się przyjemnością dostępną dla dość szerokiego grona chętnych.
Kurs do licencji turystycznej obejmuje 130 godzin wykładów i 45 godzin lotów. Można więc zmieścić się nawet ze zrobieniem kursu w dwóch miesiącach, choć zwykle szkolenie zajmuje około pół roku. Natomiast pierwszy samodzielny lot, czyli bez instruktora w kabinie, uczeń odbywa już po 13 godzinach szkolenia praktycznego. A więc podstawy pilotażu szkolnego samolotu czyli start i lądowanie da się opanować w ciągu zaledwie tygodnia.

Zobacz całość »



15 tys. zł za ingerowanie w zapis tachografu

Zobacz całość »
W styczniu tego roku inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Białymstoku zatrzymali dwa samochody ciężarowe, należące do litewskiego przewoźnika. W wyniku kontroli wykresówek stwierdzono, że kierowcy mieli, pomimo poruszających się pojazdów, rysowany na tarczkach odpoczynek. Inspektorzy podejrzewali możliwość manipulacji zapisami tachografu przy pomocy dodatkowego niedozwolonego urządzenia.
Pojazdy skierowane zostały do serwisu tachografów w Suwałkach, gdzie stwierdzono zainstalowaną wewnątrz tachografu dodatkową płytkę elektroniczną, sterowaną pilotem i służącą do zmiany wskazań powyższych urządzeń.
Przewoźnik otrzymał dwie kary pieniężne po 15 tys. zł. Powiadomiona została również Komenda Policji w Suwałkach. Policjanci wnieśli sprawę do prokuratury, kierowcy zostali czasowo zatrzymani w związku z fałszowaniem dokumentów. Kierowcy dobrowolnie przystali na propozycję prokuratury, która ma wystąpić do sądu o ukaranie ich grzywną w wysokości 1500 zł oraz karą więzienia w wymiarze 10 miesięcy z zawieszeniem na 3 lata.
W 2006 roku inspektorzy transportu drogowego przeprowadzili 160 tys. kontroli. W wyniku czego stwierdzono ponad 146 tysięcy naruszeń sankcjonowanych zgodnie z załącznikiem do ustawy o transporcie drogowym.
Ponad 81 tys. stwierdzonych naruszeń, czyli 55% dotyczyło nieprzestrzegania przez kierowców przepisów związanych z czasem prowadzenia pojazdów oraz obowiązkowych przerw i odpoczynków. Zauważono skrócenie dziennego czasu odpoczynku, przekroczenie maksymalnego dziennego czasu prowadzenia oraz przekroczenie maksymalnego czasu prowadzenia bez przerwy. Ponad 33 tys. naruszeń, czyli 22% związanych było z nieprawidłowym używaniem tachografów. W 268 przypadkach do tachografu zostały podłączone niedozwolone urządzenie dodatkowe, a w 426 przypadkach wykryto samowolną ingerencję w urządzenie, w wyniku czego nastąpiła zmiana wskazań urządzenia.

Zobacz całość »



Są pieniądze - Kraków będzie remontowany

Zobacz całość »
Budżet Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa (SKOZK) wynosi w tym roku 45,8 mln zł. Pieniądze będą przeznaczone na remonty i konserwację 120 obiektów oraz zabytkowych zespołów na terenie miasta.
Prof. Franciszek Ziejka, przewodniczący SKOZK poinformował, że większość środków, bo aż 45,5 mln zł, podobnie jak było to w minionych latach zostało przekazane z budżetu centralnego przez kancelarię prezydenta, natomiast pozostałe 310 tys. zł to pieniądze ze składek społecznych oraz innych źródeł własnych komitetu. Tegoroczny budżet jest wyższy od ubiegłorocznego o 7,8 mln zł.
Bogusław Krasnowolski, wiceprzewodniczący SKOZK podczas przedstawiania zadań zaplanowanych na ten rok podkreślił, że jak co roku najważniejsze są prace na Wzgórzu Wawelskim, które obejmują Zamek Królewski, Katedrę oraz pozostałą zabudowę łącznie z fortyfikacjami. Następne w kolejności są: historyczne centrum Krakowa w obrębie średniowiecznych fortyfikacji miejskich oraz dziewiętnastowiecznych Plant, dawna żydowska dzielnica Kazimierz, tereny między Plantami, a tzw. "drugą obwodnicą" i wybrane budowle XX-wieczne.
Na kontynuowanie prac oraz rozpoczęcie nowych na Wzgórzu Wawelskim przeznaczonych zostanie w tym roku ponad 4 mln zł. Planuje się dokończyć kompleksową konserwację wnętrza gotyckiej kaplicy Mariackiej w Katedrze Wawelskiej oraz rozpocząć konserwację romańskiej krypty św. Leonarda z przełomu XI i XII wieku. Prawdopodobnie za te pieniądze rozpoczną się także prac we wnętrzu dawnej gotyckiej kaplicy Hińczy z Rogowa, gdzie znajdują się gotyckie malowidła ścienne, a także w przyległych do katedry średniowiecznych zabudowaniach mieszczących archiwum oraz bibliotekę katedralną. Kontynuowane mają być również roboty związane z rewaloryzacją gotyckiego budynku nr 7, konserwacją fortyfikacji i murów obwodowych.
W obrębie historycznego centrum Krakowa dokończone mają zostać prace remontowe w większości zabytkowych kościołów i klasztorów, w tym między innymi w Bazylice Mariackiej, gdzie zaplanowany jest remont posadzki i konserwacja dolnych partii polichromii, kościele św. Piotra i Pawła, gdzie zakończona ma być konserwacja kaplicy Najświętszego Sakramentu, romańskim kościele Św. Andrzeja, w którym zakończona ma zostać konserwacja kaplicy klauzurowej, klasztorze Franciszkanów, gdzie będą odbywały się prace przy krużgankach i dachach oraz klasztorze Dominikanów, gdzie przeprowadzona zostanie konserwacja kaplic.
W Sukiennicach planowane jest rozpocznie remontu parteru i piwnic, natomiast w kwartale uniwersyteckim kontynuowane mają być prace w Collegium Maius, Collegium Novum, Collegium Olszewskiego, Collegium Witkowskiego oraz Collegium Minus.
W dawnej żydowskiej dzielnicy Kazimierz odbywać się będzie przede wszystkim dalsza konserwacja macew na obu cmentarzach żydowskich: Remuh i Nowym. Kontynuowane będą również remonty chrześcijańskich zabytków Kazimierza: kościoła Bożego Ciała, zespołu klasztoru Augustynianów oraz kościoła św. Katarzyny i zespołu klasztoru Paulinów na Skałce. Natomiast na Stradomiu kontynuowane będą kompleksowe prace konserwatorskie w zespole kościoła i klasztoru Bernardynów.
Dodatkowo przeprowadzone zostaną prace w obiektach, które znajdują się na terenach XIX-wiecznej ekspansji Krakowa oraz w zabytkowych enklawach położonych na obrzeżach miasta.

Zobacz całość »



LOT sprzedał część hotelu Marriott, rozważa też sprzedaż Centralwings

Zobacz całość »
We wtorek, 13 lutego Ireneusz Dąbrowski, wiceminister skarbu poinformował, że LOT sprzedał za 400 mln zł galerię hotelu Marriott, znajdującego się w centrum Warszawy.
Dąbrowski wyjaśnił - LOT musiał mieć na pierwszą i drugą ratę zamówionych w USA najnowszych boeingów 787. Dodał - LOT będzie się wyzbywał majątku, który jest mu niepotrzebny, by na bazie nowych samolotów budować siatkę połączeń długodystansowych. Wyemituje też około 30% akcji, które trafią na giełdę. Skarb państwa zostawi sobie 51% udziałów w spółce.
Minister wyznał także, że LOT jest gotowy do prywatyzacji spółki-córki Centralwings. Zaznaczył, że zakupem linii zainteresowany jest Germanwings, który należy do Lufthansy. Dąbrowski tłumaczył - Dają więcej, niż LOT zainwestował w stworzenie Centralwings.
Pod koniec 2006 roku LOT sprzedał przez giełdę posiadane akcje Pekao S.A. Uzyskał w ten sposób około 760 mln zł. Decyzję o sprzedaży akcji podjął Tomasz Dembski, p.o. prezesa LOT. We wtorek, 13 lutego miał przedstawić posłom strategię rozwoju LOT-u na najbliższe lata w oparciu o uzyskane pieniądze. Jednak nie pojawił się w ogóle w Sejmie.
Dodatkowo, na wniosek wiceministra prezentacja strategii została utajniona nawet dla związkowców. Związkowcy byli oburzeni postawą Dembskiego - Ten Dembski się chowa, bo nie chce się publicznie skompromitować. Ukrywanie strategii przed załogą, która ma ją realizować, to coś niewiarygodnego. To wszystko, co dzieje się w LOT, to wyjątkowy skandal.

Zobacz całość »



Nowy prezes PLL LOT nie ma poparcia Ministerstwa Skarbu

Zobacz całość »
Minister skarbu nie zaakceptował nowego prezesa LOT, którym został Marek Mazur. Będzie starał się o jego odwołanie. Natomiast KGHM nie zamierza ulec presji skarbu i wycofuje się z planów kupienia akcji spółki.
KGHM Polska Miedź nie chce kupować akcji linii lotniczych PLL LOT. Wcześniejszym pogłoskom na ten temat kategorycznie zaprzeczył Krzysztof Skóra, prezes KGHM. Podkreślił - Nie pracujemy nad projektem LOT, nie bierzemy pod uwagę takiej inwestycji.
Media informowały, że Ministerstwo Skarbu rozważa zakup przez KGHM od syndyka upadłych linii Swissair, dawnego inwestora w LOT, 25% akcji przewoźnika.
Obecnie Ministerstwo Skarbu zajęte jest innymi sprawami niż ratowanie LOT-u. Zaraz po wyborze na szefa zarządu linii Marka Mazura, którego kandydaturę popierali pracownicy LOT-u, Ministerstwo Skarbu wszystkie siły skupiło na jego odwołaniu. Według resortu najlepszym kandydatem jest Tomasz Dembski, który zajmuje od listopada stanowisko p.o. prezesa i jest w konflikcie z pracownikami linii.
MSP poinformowało w komunikacie - Marka Mazura nie było na krótkiej liście kandydatów, z których rada nadzorcza miała wybrać prezesa LOT. To mogło być złamanie zasad konkursu i prawa.
Według ekspertów, LOT powoli, lecz nieuchronnie zmierza do pogorszenia sytuacji finansowej. Adrian Furgalski, ekspert Grupy Doradców Gospodarczych Tor uważa - Dwa lata bez strategii, polityki zarządzania i będzie po firmie. To klincz, z którego wyjściem mógłby być apolityczny konkurs, ale to jest mrzonka.
Rząd ma własny sposób na wprowadzenie porządku w liniach lotniczych. Zamierza zmienić prawo w ten sposób, aby walne zgromadzenie akcjonariuszy, a nie rada nadzorcza, powoływało i odwoływało prezesa zarządu w państwowych firmach. Obecnie skarb państwa kontroluje 68% akcji LOT-u, natomiast 7% należy do pracowników linii.
Furgalski podkreśla - LOT to jedna z nielicznych narodowych linii lotniczych kontrolowanych przez państwo w tej części Europy. Pasażer jej braku nie odczuje, bo lukę błyskawicznie wypełnią sprawni, tańsi konkurenci z zagranicy.

Zobacz całość »



Bielsko-Biała: całkiem inna karczma Szlachecka

Zobacz całość »
W Bielsku-Białej powstała nowa karczma Szlachecka. Znajduje się ona na ul. Drzymały 15, czynna jest od poniedziałku do piątku w godz. 12-22 oraz soboty i niedziele od 12 do 23.
Karczma została wykonana przez tatrzańskich mistrzów ciesielki. Z jej wnętrza bije prostota i przyjazny nastrój.
W Bielsku-Białej i jej okolicach znajduje się kilkanaście karczm, mimo to właściciele Szlacheckiej podjęli decyzję o jej otwarciu.- Ich popularność wynika stąd, że ciągnie nas ku nowoczesności, ale dobrze czujemy się w regionalnych lokalach. Stale szukamy swoich korzeni i dbamy o nie - mówi Jacek Węglarz, właściciel Szlacheckiej.
Właściciel nie chciał powielać i kopiować już istniejących lokali, szukał czegoś nowego, niepowtarzalnego, łączącego tradycję i oryginalność. Skupił się na staropolszczyźnie. Karczma wykonana jest w stylu szlacheckim, stąd też jej nazwa. Jednak właściciel nie stworzył wnętrza typowo szlacheckiego, w którym obowiązuje elegancja, klimat tam panujący jest swobodny i przyjazny dla człowieka. Stworzone zostało to dzięki odpowiednim dodatkom. Wybielone zostały puste mury, na których miejscami widnieją ciemno brązowe belki drzewa. Podłoga została wykonana z kamienia, a na niej dywany. Widać również kilka portretów polskich szlachciców. - Wybrałem z albumu, co ładniejsze - przyznaje z uśmiechem właściciel. Na ścianach wiszą także pistolety, szable, zwierzęce trofea. Ciepłą i przytulną atmosferą dają lampy i świece oraz kominek z prawdziwego pieca.
Karta menu Szlacheckiej kusi ładnym i efektownym wyglądem oraz potrawami, na które nie trzeba długo czekać. - Serwujemy dania kuchni polskiej. Polecam zwłaszcza nasze "uczty szlacheckie", podawane na drewnianym korytku zestawy mięs - zachwala Węglarz.
W menu znaleźć można m.in. krem borowikowy z ciastem francuskim, tradycyjne zestawy zup, kwaśnica, żur, barszcz, rosół, schabowy z kapustą zasmażaną, kapsę szlachcica, czyli schabowy z boczkiem w środku, warkocz hrabiny(polędwiczki wieprzowe w sosie borowikowym) czy kacze udko w sosie żurawinowym.
Ceny dań nie są wysokie ok. 10 złotych.

Zobacz całość »



Ponad 47 tysięcy stalaktytów w Jaskini Raj kusi turystów

Zobacz całość »
Naukowcy oraz studenci kieleckiej Akademii Świętokrzyskiej zbadali nowatorską metodą Jaskinię Raj, znajdującą się koło Kielc. Z przeprowadzonej inwentaryzacji wynika, że znajduje się w niej ponad 47 tysięcy stalaktytów oraz kilkaset innych form naciekowych.
Prof. Marek Jóźwiak z Samodzielnego Zakładu Ochrony i Kształtowania Środowiska AŚ poinformował, że w całej jaskini znajduje się 47 tys. 518 różnych form naciekowych, w tym aż 47 tys. 173 stalaktyty. Średnie zagęszczenie stalaktytów w jaskini wynosi 82,5 na metr kwadratowy. Najbogatsza w te formy naciekowe jest Sala Stalaktytowa, gdzie na metr kwadratowy przypada średnio 217 stalaktytów.
W części spągowej, czyli w dolnej części jaskini znaleziono 345 form. Najwyższy spośród stalagmitów ma 77 cm wysokości i znajduje się w Sali Kolumnowej. Natomiast najwyższy stalagnat, czyli forma naciekowa w kształcie kolumny, która tworzy się przez połączenie stalaktytu ze stalagmitem mierzy 195 cm i znajduje się w Sali Wysokiej. W jaskini występują również inne formy, między innymi draperie i perły jaskiniowe.
W celu przeprowadzenia inwentaryzacji użyto aparatu cyfrowego, którym sfotografowano pola, które zostały wyznaczone przy pomocy specjalnej siatki. Fotografie zostały przeniesione do komputera. Następnie na monitorze liczone były formy naciekowe. W celu sprawdzenia wyników, formy naciekowe policzono również metodą tradycyjną. Różnica wynosiła około dwa procent. Jóźwiak zaznaczył, że dotychczas nie słyszał, aby wcześniej inwentaryzowano szatę naciekową jaskiń w ten sposób.
Badania prowadzone były przez trzy lata przez trzech naukowców oraz trzech studentów z Koła Naukowego Geoekologów. Inwentaryzację przeprowadzano w poniedziałki, kiedy jaskinia była niedostępna dla ruchu turystycznego.
Profesor przyznał, że pierwotnym celem inwentaryzacji było zbadanie, w jaki sposób zmieniła się szata naciekowa w ciągu 35 lat udostępniania jaskini turystom. Jednak okazało się, że wyniki nie mogą zostać porównane, gdyż inwentaryzacja dokonana po odkryciu jaskini przez uczniów technikum geologicznego była tylko wycinkowa.
Naukowiec dodał także, że opisując jaskinie podawane są liczby szaty naciekowej, ale nie spotkał się dotychczas z tak dokładnymi danymi.
Jaskinia Raj uznawana jest za jedną z najpiękniejszych w Polsce. Wyróżnia się bogatą oraz dobrze zachowaną szatą naciekową. Odkryto ją w latach 1963 - 1964. Ze względu na bogatą szatę naciekową, walory naukowe oraz dydaktyczne objęta została ochroną jako rezerwat przyrody. Jest także chronionym stanowiskiem archeologicznym. Dla ruchu turystycznego jaskinia została otwarta w 1972 roku.

Zobacz całość »



W marcu rozpoczną się prace nad nowelizacją ustawy o usługach turystycznych!

Zobacz całość »
Departament Turystyki Ministerstwa Gospodarki poinformował Radę Krajową Izb Turystyki, że w lutym powołane zostaną 3 zespoły robocze, które składać się będą z wąskiego lecz reprezentatywnego grona ekspertów z branży turystyczno - hotelarskiej.
Zespoły będą zajmować się tematycznie następującymi problemami:
- organizatorów turystyki i pośredników turystycznych,
- pilotów wycieczek i przewodników turystycznych,
- usług hotelarskich.
Zespoły w dniach 5, 6 i 7 marca w Warszawie będą pracować nad uzgodnieniem zapisów w projekcie założeń do nowelizacji ustawy o usługach turystycznych.
Głównym celem nowelizacji jest zgłaszane od lat przez organizatorów turystyki oraz pośredników turystycznych rozszerzenie zakresu obowiązywania ustawy na podmioty, które świadczą usługi turystyczne, a nie są przedsiębiorcami w rozumieniu ustawy z dnia 2.07.2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (Dz. U. z 2004r. nr 173 poz. 1807).
O konieczności zmian w ustawie rozmawiano podczas obrad jednego z zespołów na VI Forum Turystyki w Łodzi, które odbyło się w listopadzie 2006 roku.

Zobacz całość »



Rynek przewozów czarterowych się rozrasta

Zobacz całość »
Obecnie na rynku usług czarterowych króluje Centralwings, spółka-córka LOT-u. Jednak do powrotu na rynek szykuje się lotnicza firma czarterowa, Fischer Air. Będzie działać pod nowym szyldem PrimaCharter - czytamy w Gazecie Prawnej.
Firma chce pozwać do sądu Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze. Zamierza udowodnić, że za kłopoty finansowe oraz niewykonanie w minionym roku kontraktów odpowiedzialna jest w dużej części awaria samolotów zawiniona przez PPL, a nie zły zarząd Fischer Air.
Krzysztof Szymański, wiceprezes spółki Fischer Air zaznacza - Jeśli nie uda się rozwiązać sprawy polubownie, a do tej pory się nie udało, to podamy PPL do sądu. Chcemy odzyskać 15 mln zł utraconych z powodu błędów na lotnisku w Warszawie w grudniu 2005 roku.
PPL czeka na oficjalny raport państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych i jak na razie nie chce wypowiadać się na ten temat.
Obecnie, po opuszczeniu w październiku 2006 roku rynku przelotów czarterowych przez Fischer, konkurencja w tym sektorze jest bardzo niewielka. Dwóch głównych przewoźników: Fischer i Centralwings zakończyli rok 2006 na starcie. Jednak wszystko może się wkrótce zmienić, ponieważ do wejścia na rynek szykują się nowi przewoźnicy.
Z powodu złych doświadczeń ze współpracy z Fischerem w zeszłym sezonie, kiedy z powodu awarii samolotów biuro Itaka musiało odwoływać wyjazdy lub szukać zastępczego połączenia oraz w wyniku szybkiego wzrostu sprzedaży wyjazdów zagranicznych na 2007 rok, biuro zamierza zorganizować loty na własne potrzeby. Itaka planuje w bieżącym roku sprzedać ponad 100 tys. miejsc, czyli około 30% więcej niż rok wcześniej. Biuro zaznacza, że z Fischerem może polecieć wyłącznie w dwóch kierunkach.
Piotr Henicz z biura Itaka zaznacza - Negocjujemy z pewnymi liniami zagranicznymi wynajem jednego lub dwóch samolotów do obsługi dalekich kierunków egzotycznych: m.in. Brazylii, Kenii, Wysp Kanaryjskich.
Według niego najmniejsza konkurencja na rynku wymusza wyższą jakość oraz obniżenie cen u innych firm.
Powrót na rynek, na którym była obecna do 2003 roku, rozważa także firma White Eagle Aviation (WEA). Maciej Różycki, wiceprezes WEA przyznał - Istnieje taka możliwość, pracujemy nad nowymi pomysłami. Za miesiąc będę mógł powiedzieć więcej na ten temat.
Instytut Turystyki szacuje, że z 7,2 mln turystów, którzy wyjadą w tym roku za granicę, ponad 1,2 mln skorzysta z usług biura podróży. Największe biura turystyczne już na początku roku sprzedały dużą część ofert na letni sezon, w tym także miejsca w samolotach, którymi Fischer jeszcze nie dysponuje. Niepewna jest również przyszłość linii Centralwings. Kilka miesięcy temu zarząd informował o ograniczaniu lotów czarterowych, a dziś zapewnia, że lata, ponieważ biura tego potrzebują. Jednak coraz częściej mówi się, że nowy zarząd LOT-u będzie chciał sprzedać spółkę. Jak na razie przewoźnik zrezygnował z letnich lotów do Egiptu.
Fischer zaznacza, że najpóźniej w kwietniu będzie dysponować trzema samolotami, które wystarczą, aby obsługiwać wszystkie zakontraktowane przez touroperatorów wakacyjne loty. Jeszcze w lutym zgromadzenie udziałowców ma zatwierdzić następną emisję udziałów, która kierowana będzie do dwóch inwestorów finansowych, którzy mają podwyższyć kapitał spółki z 50 do 80 mln zł.
Działanie Fischera, który zapowiedział zwiększenie przewozów, dopinguje także biuro podróży Exim Tours, które kapitałowo zaangażowało się w reaktywację przewoźnika. Niewielkie udziały mają również biura Rainbow Tours i Triada.
Według IT z biurami podróży na urlop w 2006 roku wyjechało milion turystów, z czego około 30% samolotami Fischera. Połowa turystów podróżowała z Centralwings, a reszta samolotami narodowych przewoźników krajów, które były celem wyjazdów lub liniami czarterowymi przez Niemcy np. Concordią.

Zobacz całość »



Orbis zburzy płocki hotel Petropol?

Zobacz całość »
Orbis, który jest właścicielem hotelu Petropol zwrócił się do ratusza z prośbą o warunki zabudowy działki, na której stoi obiekt. Dowodzi to faktu, że Orbis rozważa coś więcej niż remont budynku, pomimo, że oficjalnie swoich planów nie zdradził.
Hotel Petropol już od lat nie spełnia norm współczesnych hoteli i wymaga generalnego remontu. Jednak coraz częściej i głośniej mówi się, że modernizacja może być droższa od budowy nowego obiektu.
W 2004 roku trzygwiazdkowy Petropol skończył 40 lat. Należy do sieci Orbis Hotels. Oferuje 80 pokoi, w tym cztery apartamenty. Ceny noclegu ze śniadaniem wahają się od 210 do 460 zł. Budynek ma osiem pięter, dwie windy, małą siłownię, restaurację i dwie sale konferencyjne: dużą Belweder i małą Klubowa. Kiedyś w obiekcie był jeszcze Pewex, fryzjer, kawiarnia, drink bar i słynna cukiernia, którą Orbis zamknął w połowie minionego roku. Cukiernia kilkakrotnie zmieniała swoją lokalizację. Najpierw mieściła się koło dworca PKS, potem na tyłach hotelu, a na końcu z boku w miejscu po kwiaciarni.
Kazimierz Askanas napisał o hotelu w "Sztuce Płocka": "powściągliwy w wyrazie jest mniej oryginalny w koncepcji, lecz podobnie jak hotel PTTK reprezentuje dobrą, nowoczesną architekturę o bogatym przeszkleniu, duże walory funkcjonalne i dobry poziom estetyki wnętrza (projekt zespołu Miasto-Projekt, architekci: Skopiński, Furman, Tomaziński)".
W latach 90-tych obiekt przeszedł gruntowny remont. Piotr Szaroszyk, znany architekt w 1998 roku na łamach "Gazety Wyborczej" krytykował: "Zrobiony na niebiesko-biało. Strasznie to agresywne, przyciąga wzrok, ale na krótko. Potem głowa sama się odwraca. Petropol bardziej podobał mi się poprzednio. Był normalnym, nieszpetnym budynkiem w stylu lat 60., jakich całe mnóstwo w mieście i na świecie".
Remont hotelu zaplanowano na grudzień 2003 roku. Miał potrwać dwa, trzy lata. Krzysztof Dubrow, ówczesny dyrektor zapowiadał - Wszystkie pokoje będą klimatyzowane, recepcja zmodernizowana, a restauracja i kuchnia wybudowane od podstaw. A do tego nowe meble, wejście, szeroki i reprezentacyjny korytarz.
Przyznał, że przerażały go drewniane ciężkie ściany i sufity, szpecące żyrandole oraz wąskie, aluminiowe drzwiczki, które prowadziły do restauracji. Planował szerokie wejście ze szkła i ciepłego drewna oraz przeszklone atrium z wodną kaskadą. Jednak zanim architekci skończyli projekt, Dubrow stracił stanowisko dyrektora i odszedł z Płocka. Na jego miejsce wybrano Krystynę Pietraszkiewicz, która rok temu informowała - Wysłałam do swojej centrali wizualizacje zagospodarowania Nowego Rynku, zwracając uwagę na marketingową i handlową nieuchronność zmian. Jesteśmy w fazie projektowej. Miesiąc później dostała awans do hotelu Mercure w Opolu, a na jej miejsce wyznaczono Mirosława Moczarskiego.
Pracownicy płockiego hotelu nie znają ostatecznej decyzji zarządu. W nieoficjalnych rozmowach przyznają, że zakładają i zburzenie Petropolu i jego sprzedaż.
Prawdopodobnie hotel Petropol zostanie zburzony, a na jego miejscu powstanie nowoczesny obiekt marki Ibis. Ma stanąć w miejscu obecnych pawilonów, tworząc wspólną pierzeję alei Jachowicza z teatrem. Jeżeli tak się stanie, marszałek Adam Struzik jako osoba, której podlega teatr, będzie dyktował galerii handlowo-rozrywkowej Podkowa warunki zabudowy Nowego Rynku. Kartą przetargową zostanie tzw. żyrafa. Planuje się, aby dotychczasową betonową kratę, która łączy teatr z aleją Jachowicza zastąpiła dziewięciometrowa szklana kurtyna z logo sceny. Jeżeli nie powstanie, to zmodernizowany teatr oraz odbudowany hotel wytyczą nową linię zabudowy - bardzo oddaloną od ulicy. Planowana galeria będzie musiała wycofać się do tej granicy, czyli znacząco zmniejszyć. Tego typu zmiana może postawić pod znakiem zapytania opłacalność całej inwestycji.

Zobacz całość »



::: 2007-02-16 :::


Rozwój Ławicy możliwy dzięki środkom z UE?

Zobacz całość »
25 milionów euro może trafić na rozbudowę terminalu i dróg startowych Portu Lotniczego Ławica im. Henryka Wieniawskiego.
Komitet Rady Ministrów przyjął listę projektów, mających otrzymać dofinansowanie z programu operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Na liście projektów o wartości niższej niż 50 mln euro widnieje Port Lotniczy Ławica.
Pieniądze w UE są konieczne na wykonanie planów władz lotniska. Przy dobrej passie w 2013 roku Ławica przewiduje odprawę blisko 2,5 milionów pasażerów. Związane są z tym nowe połączenia do Paryża, Barcelony oraz także do Chicago i Toronto.
W planach przewidziane jest powstanie w przeciągu sześciu lat sieci połączeń z 30 miastami na całym świecie. Aktualnie regularne loty z Poznania prowadzone są tylko do 8 miast. Zmiana może być możliwa dzięki udziałowi w unijnym projekcie Europlane, który dał możliwość korzystania z technologii, która pozwala na kompleksowe obliczenie popytu w ruchu lotniczym. Lotnisko Ławica jako pierwsze w Polsce mogło skorzystać z know-how,a jak wynika z doświadczenia innych lotnisk w Europie, analizy sprzyjają tworzeniu nowych połączeń.
Do pomocy dla lotniska w Poznaniu przyłączyli się radni. Zgłoszono poprawki do budżetu odnośnie dekapitalizowania Ławicy. - Chodzi o konkretny cel - pomoc lotnisku w promowaniu i uruchamianiu nowych tanich połączeń z Poznania - tłumaczy radny.
Jednak, aby odprawić większą liczbę podróżnych Ławica musi się przygotować. Dlatego też zosta stworzony plan rozwoju. - Zakłada on rozbudowę infrastruktury, w tym powierzchni terminala pasażerskiego oraz płyty postojowej samolotów, a także budowę dróg technicznych, remont i wydłużenie drogi startowej oraz rozbudowę infrastruktury nawigacyjnej - informuje Hanna Surma, rzecznik poznańskiego portu.

Zobacz całość »



PLL LOT proponuje odprawę przez telefon

Zobacz całość »
Wszyscy pasażerowie, którzy podróżują tylko z bagażem podręcznym mogą skorzystać z telefonicznej odprawy biletowej. Usługa ta jest dostępna dla osób posiadających bilet z potwierdzoną rezerwacją na przelot samolotami PLL LOT oraz ważny paszport i wymagane wizy.
Telefonicznej odprawy można dokonać najwcześniej o godzinie 4.00, w dniu poprzedzającym planowaną podróż, jednak nie później niż godzinę przed odlotem.
Ostateczny czas zgłoszenia się do specjalnie oznaczonego stanowiska na lotnisku - tele check-in - to 30 minut przed planowanym startem samolotu.
Tam też pasażer za okazaniem dokumentu tożsamości, odbiera kartę pokładową.
Biletowa odprawa telefoniczna dostępna jest dla wszystkich rejsów w komunikacji krajowej oraz międzynarodowej i dotyczy wyłącznie odlotów z Warszawy.

Zobacz całość »



Turyści z Holandii - pespektywiczny target?

Zobacz całość »
Polska Organizacja Turystyczna podała, iż w 2006 r. Polskę odwiedziło aż 409,9 tys. turystów z Holandii. W 2005 r., była to liczba 334,7 tys.
Holendrzy, jako najliczniejsza grupa odwiedzających Polskę (po gościach z Wielkiej Brytanii i Niemiec), najchętniej odwiedzała Polskę, w pierwszym kwartale minionego roku (146,8 tys.). - Świadczy to o wzrastającej popularności wypoczynku zimowego w Polsce. Dotychczas najbardziej popularny wśród Holendrów był sezon wiosenno-letni - poinformowała POT.
Wg POT, turyści z Holandii podróżując do Polski, sporadycznie korzystają z usług tanich przewoźników lotniczych. Obecnie, połączenie na trasie Amsterdam-Kraków-Amsterdam, obsługuje wyłącznie jeden tani przewoźnik. Mając na uwadze szacunkowe dane Instytutu Turystyki, w 2006 r. Polskę odwiedziło 15,7 mln zagranicznych turystów, czyli o 3% więcej w porównaniu z 2005 r.
Najliczniejszą grupę, wśród gości z zagranicy - stanowili Niemcy (ponad 37 mln osób), nowi członkowie Unii Europejskiej (ponad 13,3 mln), a także Rosjanie, Białorusini i Ukraińcy (razem ok. 11,2 mln).Według Instytutu, zagraniczni turyści, zostawiali średnio 168 dolarów. Instytut Turystyki zapowiada, iż w 2010 r. Polskę odwiedzi ok.18,7 mln zagranicznych turystów.

Zobacz całość »



Na Mazowszu powstaną kolejne lotniska?

Zobacz całość »
Lotniska wojskowe w Modlinie, Sochaczewie, Mińsku Mazowieckim i Radomiu zostaną przekazane spółkom, które w niedalekiej przyszłości zamierzają rozbudowac tam terminale dla tanich linii lotniczych.
Według biznesplanu już jesienią 2008 r. zacznie działać taki terminal w Modlinie. Wczoraj Ministerstwo Transportu oraz Ministerstwo Obrony Narodowej wyraziły zgodę na tworzenie portów cywilnych także w pozostałych miastach. Wojsko przekaże część nieruchomości spółkom, które będą zarządzać lotniskami.
Bogdan Zasada, prezes spółki Mazowiecki Port Lotniczy Sochaczew twierdzi, że port może zacząć działać w 2010 r. Według wstępnych obliczeń inwestycja będzie kosztować około 200-250 mln zł. Dotychczas na przebudowę portu samorząd Mazowsza przeznaczył 15 mln zł, część kosztów inwestycji według planów ma sfinansować Unia Europejska.
Kolejne lotnisko cywilne miałoby działać razem z lotniskiem wojskowym w Radomiu. Na budowę małego terminalu pasażerskiego wojsko przekaże 20 hektarów. Zdaniem Ryszarda Zębali, specjalisty ds. lotniskowych w radomskim magistracie, już w przyszłym roku mogłyby tam lądować samoloty tanich linii, czarterowe i towarowe. Na pierwszy etap inwestycji potrzeba 100 mln zł.
Spółka, która ma się zająć ściągnięciem na lotnisko pasażerskich maszyn, powstała również w Mińsku Mazowieckim. Według jej prezesa Mariana Zięby, pierwsze samoloty mogłyby lądować w Mińsku już za dwa lata.
Zdania co do celowosci rozbudowy aż tylu lotnisk są podzielone. Według planów obok Okęcia miałyby działać cztery porty regionalne. Adam Struzik, marszałek województwa mazowieckiego twierdzi, że potrzebę ich budowy wykazały analizy ruchu lotniczego do 2020 roku.
Władze Mazowsza w tym roku zagwarantowały 15 mln zł dla lotniska w Sochaczewie oraz 30 mln zł dla Modlina. Budowa lotnisk w Mińsku i Radomiu zostanie rozpatrzona jeśli pojawią się propozycje jej dofinansowania.
Budowanie kolejnych lotnisk krytykuje jednak ekspert transportowy Zespołu Doradców Gospodarczych TOR Adrian Furgalski. Jego zdaniem zamiast rozbudowywać cztery lotniska, lepiej byłoby skupić się na szybkiej przebudowie jednego - w Modlinie a dopiero w momencie jego zapchania podejmować decyzje o budowie kolejnych.

Zobacz całość »



Linia Rzeszów - Warszawa będzie zmodernizowana?

Zobacz całość »
Z finansową pomocą samorządów województw: podkarpackiego, świętokrzyskiego i mazowieckiego Polskie Koleje Państwowe zamierzają zmodernizować linię Rzeszów - Warszawa. Według szacunków PKP na unowocześnienie tego odcinka potrzeba ok. 460 mln zł, samo opracowanie koncepcji modernizacji tego fragmentu trasy będzie kosztowało trzy miliony złotych.
Kolejowe połączenie Rzeszowa i Warszawy przez Sandomierz i Skarżysko jest najkrótsze. Według wstępnych planów modernizacja odcinka Skarżysko - Warszawa będzie finansowana z unijnego programu operacyjnego woj. mazowieckiego na lata 2007-2013. Województwo podkarpackie wyremontuje kolejne 40 km torów kolejowych. Trwają rozmowy z władzami województwa świętokrzyskiego na temat unowocześnienia stukilometrowego odcinka linii od Skarżyska -Kamiennej do Sandomierza. Obecnie zły stan techniczny torów między Ostrowcem a Sandomierzem uniemożliwia tam rozwijanie większych prędkości więc linia Skarżysko - Sandomierz jest użytkowana tylko na odcinku od Skarżyska do Ostrowca Świętokrzyskiego. Według wicemarszałka świętokrzyskiego Zdzisława Wrzałki, zarząd regionu świętokrzyskiego prowadzi w tej sprawie rozmowy z dyrekcją PKP w Lublinie i Zakładem Przewozów Regionalnych w Kielcach, by określić finansowy udział województwa w tej inwestycji. Dla województwa priorytetem w programie unowocześniania infrastruktury kolejowej w latach 2007-2013 jest bowiem modernizacja linii z Warszawy do Kraków na odcinku od Skarżyska do granicy z Małopolską.

Zobacz całość »



Po 15 latach przerwy pracę rozpoczyna polska ambasada w Afganistanie

Zobacz całość »
Pod koniec marca, po piętnastu latach przerwy, zostanie ponownie uruchomione polskie przedstawicielstwo dyplomatyczne w Afganistanie.
Polska dyplomacja miała swoje przedstawicielstwo w Kabulu do 1992 roku, potem z powodu toczącej się wojny, dyplomaci zostali ewakuowani do kraju.
Budynek nowej ambasady to dwupiętrowy, pomalowany na biało dom, mieszczący się, inaczej niż ambasady państw Europy Zachodniej, poza centrum Kabulu - w zachodniej części miasta, niedaleko parlamentu. W środku trwają jeszcze prace wykończeniowe. Gotowe są pokoje ambasadora i przyjęć gości. Wkrótce na miejsce przyjadą dyplomaci, którzy zamieszkają na stałe w sąsiednim budynku.
Ambasada jest chroniona przez oficerów BOR oraz wysoki mur z zasiekami. W taki sposób chronione są również ambasady innych państw, co jest zrozumiałe w tak niebezpiecznym kraju jak Afganistan. Do ambasady Stanów Zjednoczonych, bez specjalnej przepustki, można podejść nie bliżej niż na kilkaset metrów.
W Afganistanie mieszka niewielu Polaków, dlatego zadaniem nowej placówki będzie przede wszystkim utrzymywanie kontaktów dyplomatycznych z władzami kraju. Kontakty te będą niezbędne, między innymi z powodu rozpoczęcia misji polskich wojsk w Afganistanie.

Zobacz całość »



Drugi stopień zagrożenia lawinowego w Tatrach

Zobacz całość »
W Tatrach obowiązuje nadal drugi stopień zagrożenia lawinowego. Warunki dla turystów są bardzo trudne.
Termometry na Kasprowym Wierchu wskazywały dziś 4 stopnie mrozu. Wiatr osiągał prędkość 36 km/h, wystąpiły też niewielkie opady śniegu. Widzialność była zmienna - chwilami można było podziwiać widoki w promieniu 10 km.
Szlaki w wyższych partiach gór są zasypane śniegiem - nad Morskim Okiem leży około 120 cm a w Dolinie Pięciu Stawów - prawie 140 cm.
W żlebach i zagłębieniach terenu nagromadziło się go bardzo dużo, granie z kolei miejscami są oblodzone. Przetarte są szlaki prowadzące do schronisk. Leżący w górach śnieg rano jest zmrożony natomiast w ciągu dnia staje się mokry i ciężki.
Obowiązuje drugi stopień zagrożenia lawinowego, co oznacza, że możliwe jest samoistne schodzenie małych lawin. Duże lawiny mogą wystapić tylko na skutek dodatkowego obciążenia pokrywy śnieżnej, np. przez ludzi. Nie ma zbyt wielkiego ryzyka ich wystąpienia, jednak wybierając się na szlak należy pamiętać, że przy drugim i trzecim stopniu zagrożenia lawinowego w przeszłości w Tatrach dochodziło do tragicznych wypadków lawinowych.
W wysokie partie Tatr mogą wybierać się tylko doświadczeni i przygotowani do panujacych warunków pogodowych turyści. Podczas wycieczek powyżej schronisk przydatne będą raki i czekan, w partiach reglowych przydadzą się kijki teleskopowe.
W niższych partiach gór warunki są idealne dla narciarzy. W Zakopanem leży około 27 cm śniegu, w Bukowinie Tatrzańskiej - 52 cm a w Poroninie - 24 cm. Kursuje kolej linowa na Kasprowy Wierch, czynne są również wyciągi krzesełkowe dla narciarzy w Kotłach Goryczkowym i Gąsienicowym. Przygotowane są również trasy narciarskie oraz nartostrady Gąsienicowa oraz z Hali Goryczkowej do Kuźnic.

Zobacz całość »



Dziś Sejm uchwali zmiany w ustawie o prawie autorskim

Zobacz całość »
Być może część firm nie będzie musiała płacić organizacjom zarządzającym prawami autorskimi za np. puszczanie radia.
Jeśli dziś Sejm uchwali poselski projekt zmian w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych, to korzystanie z utworów dla własnych potrzeb osobistych przez pracowników i przedsiębiorców będzie legalne i bezpłatne.
Zgodnie z propozycjami, zmianie ulegnie art. 24 prawa autorskiego, precyzujący, iż odbiór np. sygnału radiowego w miejscu ogólnie dostępnym jest możliwy, jeżeli nie wiąże się to bezpośrednio z osiąganiem korzyści majątkowych za korzystanie z utworów.

Zobacz całość »



Od poniedziałku samoloty nie polecą z Okęcia do USA, Wielkiej Brytanii i Izraela?

Zobacz całość »
Od poniedziałku samoloty mogą nie polecieć do Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Izraela - twierdzi firma LGS, która na Okęciu zajmuje się m.in. ładowaniem walizek na pokład. Loty do USA, Wielkiej Brytanii i Izraela zagrożone - czytamy w Gazecie Wyborczej.
Zdaniem Magdaleny Syguły, rzeczniczki Lot Ground Services loty do USA, Wielkiej Brytanii i Izraela zagrożone, gdyż nie przedłużono umowy z firmą przeprowadzająca kontrole samolotów.
Dotychczas LGS przewoził autobusami pasażerów z terminalu do samolotu, ładował ich bagaże i pomagał straży granicznej przeprowadzać kontrole na pokładzie. W przypadków rejsów do USA, Wielkiej Brytanii i Izraela samolot musiał być przez strażników dokładnie sprawdzony. Do tej pory taką kontrolę współorganizowała firma LGS, m.in. dostarczając agregaty prądotwórcze czy taśmociągi.
LGS przestanie współorganizować kontrolę w niedzielę. - Z niewiadomych przyczyn wojewoda, który odpowiada za działanie przejść granicznych, nie przedłużył z nami umowy. Dlatego samoloty nie będą skontrolowane, a przez to nie będą mogły polecieć - tłumaczy rzeczniczka Lot Ground Services.
Wczoraj Gazeta Wyborcza bazskutecznie próbowała potwierdzić informacje o problemach z wylotami z Okecia u Leszka Chorzewskiego, rzecznika LOT-u.

Zobacz całość »



Gry miejskie sposobem na ożywienie turystyki

Zobacz całość »
Coraz większą popularnością cieszą się tak zwane gry miejskie, czyli połączenie interaktywnego zwiedzania, integracji oraz doskonałej zabawy. Imprezy tego typu już od kilku lat są bardzo popularne w Europie Zachodniej i cieszą się dużym zainteresowaniem wśród obcokrajowców, którzy odwiedzają Polskę.
Dzięki takiej formie turystyki zwykłe zwiedzanie z przewodnikiem można zamienić na emocjonujące przeżycie, które angażuje uczestników oraz pozostawia wspomnienia na wiele lat.
Prekursorem gier miejskich jest krakowska firma Orienteering, która oferuje autorskie programy miejskie oparte na różnych scenariuszach, które realizowane są w Krakowie i w innych miastach Polski. Justyna Król, pracownik działu turystyki aktywnej w firmie Orienteering wyjaśnia - Charakter programu jest dostosowany każdorazowo do potrzeb uczestników. Zadania mogą być nastawione na przykład na poznanie obiektów turystycznych, przekazanie informacji historycznych czy geograficznych - tego typu gry proponujemy grupom turystycznym i młodzieżowym, jako "żywe lekcje historii".
Podstawowym założeniem programu jest samodzielność uczestników, co pozwala na zaangażowanie oraz świadomy i aktywny udział w grze. Działając w niewielkich drużynach, turyści poruszają się po najciekawszych miejscach miasta, korzystając ze specjalnie opracowanych instrukcji oraz wykonują zróżnicowane zadania.
Gry miejskie stanowią także ciekawą formę zagospodarowania czasu grupom biznesowym w przerwie konferencji lub jako program integracyjny. Justyna Król zaznacza - Dla grup oczekujących więcej aktywności, proponujemy nietypowe wykorzystanie miejskich atrakcji - na przykład nocny rajd z wykorzystaniem wojskowego sprzętu, mosty linowe, chodzenie po żarach, sztafeta sportowa - a wszystko w granicach administracyjnych miasta.
W ofercie biura znajdują się różnorodne scenariusze. Do wyboru są programy o charakterze szpiegowskim, wojskowym, detektywistycznym, magicznym i inne. Dodatkową zaletą tego typu turystyki miejskiej jest możliwość pokazania pięknych miejsc, które zazwyczaj są pomijane na trasach wycieczek z przewodnikiem.
Gry miejskie są doskonałym pomysłem na ożywienie istniejącej już oferty turystyki miejskiej.

Zobacz całość »



Ministerstwo Skarbu chce odwołania Marka Mazura

Zobacz całość »
Ministerstwo Skarbu nie jest zadowolone z wyboru na prezesa LOT-u Marka Mazura. Zamierza walczyć o jego odwołanie. Na ten temat z Ireneuszem Dąbrowskim, wiceministrem skarbu, odpowiedzialnym za LOT rozmawiała Agata Nowakowska z Gazety Wyborczej.
Dąbrowski zaznacza - Jeśli do wtorku rada nie odwoła Marka Mazura, zwołamy walne zgromadzenie, na którym mamy większość. Możemy odwołać prezesa i będzie nowy konkurs.
Po wyborze na prezesa LOT Marka Mazura, a nie popieranego przez resort Tomasza Dembskiego, wydał Pan komunikat, w którym czytamy: "MSP zwróci się o zbadanie wpływu osób trzecich na wybór prezesa". Dalej jest o jakichś groźnych "zorganizowanych grupach" w LOT-cie. O co chodzi?
Ireneusz Dąbrowski - Nie chcę uprzedzać faktów. Mam nadzieję, że odpowiednie organy ścigania to zbadają.
Ministerstwo zawiadomiło o czymś prokuraturę?
Ireneusz Dąbrowski - Na razie sam LOT zawiadomił prokuraturę o wycieku poufnych informacji ze spółki.
Mówi Pan o opieczętowaniu komputerów należących do związków zawodowych?
Ireneusz Dąbrowski - Okazało się, że w siedzibie jednego ze związków zawodowych był komputer LOT-owski, który w ogóle nie powinien się tam znajdować i nie miał prawa być użytkowany przez związki. Żadnego włamania do siedziby związku nie było.
Wygląda na to, że w LOT-cie zagnieździł się jakiś układ. Coś złego dzieje się w spółce, a Pan milczy.
Ireneusz Dąbrowski - Wyczuwam tę kpinę. Politycy, którzy na początku lat 90-tych mówili o zakulisowych działaniach grup mafijnych wywodzących się z dawnych służb bezpieczeństwa, byli nazywani oszołomami, zwolennikami spiskowych teorii. Powiem tylko tyle: żadna zorganizowana grupa nie miała prawa wpływać na wynik konkursu.
No to jak nazwać Pańską rozmowę ze startującym w konkursie Jarosławem Lazurko? Usłyszał, że skarb państwa popiera Tomasza Dembskiego i nawet jak Lazurko wygra - to nic nie zrobi w spółce.
Ireneusz Dąbrowski - Czekałem na to pytanie. Otóż dyrektor generalny jednego z ministerstw powiedział mi, że jest taki kandydat, pan Lazurko, który zabiega usilnie o spotkanie ze mną. Ten dyrektor usiłował go wesprzeć, namawiał mnie, bym poparł Lazurkę. Ja się na to spotkanie nie zgodziłem mimo ponawianych prób. Dopiero po przesłuchaniach kandydatów zgodziłem się na spotkanie, bo prosił mnie syndyk Swissaira. Na tym spotkaniu pan Lazurko stwierdził, że jest dobrym kandydatem, bo ma poparcie związków zawodowych. Dla mnie to żaden argument, bo to nie znaczy, że jest się dobrym menedżerem. Nigdy nie mówiłem, że Lazurko ma się wycofać z konkursu. Cała ta sytuacja świadczy o tym, że próbowano zbierać haki na mnie: ktoś przysyła pana Lazurkę, który przekłamuje naszą rozmowę. Potem pan Lazurko dalej kłamie, że zmusiliśmy go do podpisania sprostowania napisanego jakoby w resorcie. Tymczasem pan Lazurko poprosił rzecznika MSP o regułkę zgodną z prawem prasowym, na którą może się powołać, prostując pewne informacje, i sam to sprostowanie dyktował, a potem poprawiał. Rzecznik posiada odręczne notatki pana Lazurki.
Po co robić konkurs, skoro z góry wiadomo, kto ma go wygrać, a niewygodnych konkurentów się eliminuje?
Ireneusz Dąbrowski - Wygrać miał najlepszy.
Pan nie krył, że to Tomasz Dembski.
Ireneusz Dąbrowski - Ja bardzo dobrze oceniam tę trzymiesięczną działalność pana Dembskiego w LOT-cie. To znakomity menedżer. Czy pani wie, że załoga płakała, jak Dembski odpadł? A syndyk sam zachęcał go startu w konkursie, bo uznał po prezentacji założeń naprawy spółki, że to świetny kandydat.
Nic nie rozumiem. Załoga płacze za Dembskim, a jej przedstawiciele w radzie głosują przeciw niemu. Syndyk wychwala Dembskiego, ale przedstawiciele syndyka wbijają mu nóż w plecy?
Ireneusz Dąbrowski - To mnie właśnie dziwi. Gdy pan Dembski zaczął realizować ważne sprawy w spółce, o których inni nawet bali się pomyśleć, nagle pojawił się potężny kontratak. Przy czym nigdy nie padły żadne merytoryczne zarzuty, jedynie ten, że jest w konflikcie ze związkami zawodowymi.
Czy prezes będący w konflikcie z załogą ma jakieś szanse na naprawę spółki?
Ireneusz Dąbrowski - Na tym to często polega: jak ktoś robi twarde ruchy w spółce, narusza interesy różnych grup. Otóż związki zawodowe są winne LOT-owi ponad 200 tys. zł - z tego, co wiem - m.in. za użytkowanie jednego z ośrodków wczasowych w Bledzewie. Prezes Dembski powiedział, że trzeba te wierzytelności traktować tak samo jak inne, a pozostali kandydaci dyskretnie milczeli w tej kwestii. Prezes Dembski nie chciał też pójść na pewne ustępstwa w negocjacjach ze związkami w sprawach kadrowych, które mogłyby kosztowałyby LOT ok. 20 mln zł.
Z komunikatu Ministerstwa Skarbu wynika, że jesteście zdecydowani obalić prezesa Mazura i osadzić w LOT-cie swojego faworyta Tomasza Dembskiego.
Ireneusz Dąbrowski - Nie wiem, czy pan Dembski będzie chciał jeszcze kandydować po tym cyrku. Poczekamy do przyszłego wtorku, bo jak się okazało, rada nie wiedziała o wszystkich faktach z życia pana Mazura. Na przykład o tym, że w przeszłości był on karany za jazdę po pijanemu. Trzeba też zbadać, czy nie złamał ustawy antykorupcyjnej. Jeśli rada nie zmieni zdania, zwołamy walne zgromadzenia, na którym mamy większość. Zgodnie z kodeksem spółek prawa handlowego możemy odwołać prezesa i będzie nowy konkurs.
Przedłużycie w ten sposób patową sytuację w LOT-cie?
Ireneusz Dąbrowski - Dlatego moim zdaniem część członków rady działała na szkodę spółki, popierając kandydata, który nie zaprezentował dobrej strategii. Rada wybrała na tzw. krótką listę trzech jej zdaniem najlepszych kandydatów, wśród których nie było pana Mazura.
Jest Pan jest przekonany, że Marek Mazur nie nadaje się na to stanowisko?
Ireneusz Dąbrowski - Dzisiaj po raz pierwszy rozmawiałem z panem Mazurem pół godziny o LOT-cie. Jak wiadomo, prezydent Kaczyński podpisał w środę ustawę lustracyjną i prezesi spółek podlegają lustracji. Ona jeszcze nie weszła w życie, to jest dobrowolne, ale pan Mazur deklarował, że może takie oświadczenie wypełnić. Okazało się, że nie ma okularów. Pan Mazur wrócił do LOT-u, oświadczenie miał stamtąd przywieźć kierowca. Wieczorem pan Mazur poinformował, że nie złoży tego oświadczenia.
Czyżby Pan coś sugerował w związku z tym oświadczeniem?
Ireneusz Dąbrowski - My zwracamy się do wielu prezesów o wypełnienie takiego oświadczenia, w środę był pan Mazur, to poprosiliśmy i jego. Pan Mazur zasłonił się barkiem okularów, chociaż wcześniej przeczytał całą stertę dokumentów.
Posłowie PiS chcą w Sejmie zmieniać prawo, tak by to walne zgromadzenie, czyli minister skarbu, wybierało zarząd LOT-u. Czy nie będzie to złamaniem umowy prywatyzacyjnej ze Swissairem?
Ireneusz Dąbrowski - My właśnie wracamy do umowy prywatyzacyjnej, bo ona opierała się na kodeksie spółek handlowych. Tymczasem później weszła w życie ustawa o komercjalizacji, która wyłączyła m.in. LOT spod działania pewnych paragrafów kodeksu. M.in. przesądziła, że nie walne zgromadzenie wybiera zarząd, tylko rada nadzorcza. I mamy takie kuriozum w skali światowej, że większościowy akcjonariusz - skarb państwa ma 67 proc. akcji - nie ma na nic wpływu w radzie.

Zobacz całość »



Starym Jelczem do ślubu lub na majówkę

Zobacz całość »
Obok domu pana Artura Lemańskiego, mieszkającego w miejscowości Paterek, kilka kilometrów za Nakłem stoi kilka starych autobusów Jelcz. Można wynająć je do ślubu, zrobić w nich sesję zdjęciową lub pojechać nimi na majówkę.
Artur Lemański, ubrany w szary uniform kierowcy autobusu PKS z przełomu lat 70-tych i 80-tych zaprasza gości na podwórko. Na co dzień pracuje jako policjant w Bydgoszczy.
Pokazując swoją nietypową kolekcję autobusów wyznaje - Jedni zbierają znaczki, inni pocztówki, a ja stare autobusy.
Oprócz pojazdów ma też kolekcję starych biletów, które trzyma w teczce. Dodaje - W domu mam jeszcze pojedyncze bilety z różnych czasów, kasowniki, a nawet firanki autobusowe.
Jednak największe wrażenie robią autobusy, których ma dziewięć i do tego jedną przyczepę. Lemański zaznacza - Dostaję je za darmo albo po cenie złomu. Przedsiębiorstwa przewozowe oddają je chętnie, bo nie mają, co z nimi zrobić. Często zajmują im tylko miejsce na placach albo w magazynach.
Każdy z pojazdów ma swoją historię, którą pan Artur dokładnie zna.
Niebieski Jelcz 043 z 1985 roku, z napisem po bokach PKS Nakło nigdy nie jeździł po Nakle. Lemański wyjaśnia - Kupiłem go w Kozienicach za grosze. A że jestem związany emocjonalnie z Nakłem, a nie z Kozienicami, to dałem temu wyraz. Taki przejaw lokalnego patriotyzmu.
Granatowy, taki sam model, ale mocno zniszczony pan Artur przywiózł z Rybnika, a pomarańczowo-biały z Białegostoku. Oba pojazdy czekają na remont. Właściciel tłumaczy - Nie używam ich, choć są na chodzie, od czasu do czasu tylko odpalam, bo inaczej akumulatory całkowicie by padły i musiałbym kupować nowe, a jeden kosztuje około 700 zł.
Pan Artur najbardziej jest dumny z zielono-białego autobusu z napisem ,,Ambulans rentgenowski". Podkreśla - To moja perełka. Najlepsze, co mam w swoich zbiorach. Tylko trzy takie w Polsce się zachowały. Reszta skończyła na złomowiskach. Jest to Jelcz Mex 272 z 1977 roku. Lemański chwali się - Mam go u siebie od pięciu lat. Dowiedziałem się o jego istnieniu od znajomego, który powiedział mi, że stoi takie cacko i niszczeje gdzieś na placu w Białymstoku i jest do wzięcia. Nie zastanawiałem się ani chwili. Wsiadłem w pociąg i pojechałem tam. Na miejscu aż zaniemówiłem z wrażenia, gdy zobaczyłem, że to autobus rentgenowski. To dopiero unikat!
Wejście do autobusu jest z tyłu. Na wprost jest mała łazienka z umywalką, a nad nią lekko zniszczone lustro. Wewnątrz autobusu jest poczekalnia z kilkoma rzędami siedzeń, a dalej gabinet lekarski. Dawniej była tam jeszcze pracownia rentgenowska.
Lemański zaznacza - Jest pierwszy na mojej liście do remontu. Jest mocno zużyty. Przez kilka lat w latach 80. jeździł od wsi do wsi i robił prześwietlenia płuc ludziom.
Na podwórku stoi też zielono-biała przyczepa, która z przodu ma hak, aby można było podczepić ją do zwykłego autobusu. Właściciel wyjaśnia - Do pierwszego wozu wchodziło siedemdziesiąt osób, a do przyczepki kolejne czterdzieści. Dzięki temu PKS oszczędzał, a ludzie mogli się przemieszczać. Ten egzemplarz jeździł prawdopodobnie w Starogardzie Gdańskim i okolicach. Dziś już się takich nie widuje.
Przed domem stoją też dwa czerwone autobusy już po remoncie. Jeden z nich to Jelcz 043 z lat 80-tych, a drugi to 706 RTO z 1965 roku. Pan Artur wyznaje - Przywróciłem im całkowicie wygląd sprzed lat. Zamontowałem nawet tabliczki z numerami linii. Jeden jeździł na trasie 52 z Błonia na Osiedle Leśne, a drugi z nr 57 z ronda Jagiellonów na Witebską.
Pomarańczowy, krótki Jelcz nigdy nie przewoził pasażerów. Kolekcjoner wyjaśnia - To była pomoc techniczna, czyli taki ruchomy warsztat z masą narzędzi w środku. W latach 80. jeździli w nim mechanicy i naprawiali popsute autobusy na ulicach Bydgoszczy.
Najstarszy autobus pochodzi z lat 50-tych. Na początku jeździł jako PKS w Bydgoszczy, potem służył w zakładach mięsnych, a na koniec został przerobiony na bar. Do dziś widać na zewnątrz napisy ,,Napoje" i ,,Jedzenie". Lemański dodaje - Stał tak przez kilka lat gdzieś przy drodze, aż w końcu właścicielowi przestało się opłacać. Przejąłem go od miłośników starych autobusów po cenie złomu.
Jeden z autobusów pana Artura zagrał nawet w filmie ,,Mistrz" Piotra Trzaskalskiego. Właściciel zaznacza - To był jego ostatni występ. Zgodnie ze scenariuszem na koniec efektownie spłonął.
Dodaje - Pewnego dnia któryś z realizatorów do mnie zadzwonił z pytaniem, czy nie zechciałbym sprzedać jednego z wozów. Żal było mi go oddawać, ale z drugiej strony był w fatalnym stanie. Najgorzej wyglądała karoseria. Jej naprawianie jest najbardziej czasochłonne i w dodatku strasznie kosztowne. Już sam nie pamiętam, ile mi za niego zapłacili. Później przez jakiś czas nie interesowałem się, co się z nim dzieje. Dopiero, kiedy film wszedł na ekrany, postanowiłem go obejrzeć. Cieszyłem się jak głupi, kiedy widziałem mój autobus, którym przez sporą część filmu podróżował tytułowy bohater - rosyjski cyrkowiec, specjalizujący się w rzucaniu nożami. To był pierwszy pojazd w jego kolekcji. W papierach miał napisane, że został wyprodukowany w 1984 r. Najprawdopodobniej jest to jednak zafałszowana data. Za komuny w jelczu na porządku dziennym było zabieranie autobusu do remontu i wypuszczanie z fabryki jako nowego. Z tym mogło być podobnie. Pamiętam, że jak wiozłem go z Konina do Bydgoszczy, to ledwie dojechaliśmy. Wszystkie klapy się ruszały. Bałem się, że może mi się rozsypać po drodze. Na szczęście nic takiego się nie stało.
Sam Artur Lemański również wystąpił w filmie. Była to krótkometrażowa produkcja Macieja Pisarka ,,Fale. Wyjazd". Akcja filmu toczyła się na początku lat 80-tych. Lemański chwali się - Byłem tam kierowcą, oczywiście mojego autobusu. To była fajna przygoda, tym bardziej że poznałem na planie piękną aktorkę Annę Samusionek, która gra tam główną rolę.
W kwietniu bieżącego roku Lemański już po raz trzeci wystartuje w Rajdzie Weteranów Szos po ziemi mogileńskiej. Są to zawody, w których ścigają się pojazdy, które mają po kilkadziesiąt lat. W ubiegłym roku na 77 startujących załóg zajął 18-te miejsce.
Lemański nie trzyma autobusów wyłącznie dla siebie. Starego jelcza można wynająć do ślubu, zrobić w nim sesję zdjęciową albo pojechać na zakładową majówkę. Pan Artur przyznaje - Nie mam cennika. Na cenę wpływa wiele rzeczy: zużycie paliwa, odległość, cel wynajmu. Za dzień zwykle biorę około tysiąca złotych.
Autobusy Lemańskiego biorą również udział w organizowanej każdego roku w Warszawie ,,Nocy muzeów". Wyznaje - W tym roku pojadę tam już po raz trzeci. Za pierwszym razem zabrałem tylko dwa autobusy, za drugim już trzy. Organizatorzy wytyczają tam trasę i od 19 do 1 w nocy jeżdżę od muzeum do muzeum i przewożę ludzi.
Artur Lemański wyprowadził się do jednorodzinnego domku w Paterku dwa lata temu. Wcześniej mieszkał w bloku w Bydgoszczy. Wyjaśnia - Moje zainteresowania sprawiły, że musiałem się wyprowadzić. Gdybym nadal mieszkał w bloku, nie miałbym gdzie trzymać autobusów. Poza tym poważnie myślę nad otworzeniem muzeum starych pojazdów. A do tego potrzebuję dużo miejsca.

Zobacz całość »



Boeing 737 porwany z pasażerami na pokładzie

Zobacz całość »
Samolot pasażerski linii lotniczych Air Mauritania został porwany z pasażerami na pokładzie. Boeing 737 poleciał do Ad-Dachli na Saharze Zachodniej, gdzie ma zatankował paliwo - podała agencja Reuter.
Samolot linii Air Mauritania odbywał rejsowy lot z największego w Mauretanii portu lotniczego Nawazibu na Wyspy Kanaryjskie.
Nie wiadomo, ilu pasażerów znajduje się na pokładzie maszyny oraz ilu jest porywaczy. Porywacze chcieli skierować maszynę do Paryża.
Z ostatniej chwili: Hiszpańska policja aresztowała mężczyznę, który porwał boeinga mauretańskich liini lotniczych. Uwolniono 79 pasażerów. Samolot wylądował na lotnisku na wyspie Gran Canaria.

Zobacz całość »



Okęcie: udaremniona przemyt ponad ćwierć miliona dolarów

Zobacz całość »
Na stołecznym lotnisku udaremniono przemyt ponad ćwierć miliona dolarów. Kuriera - z pochodzenia Wietnamczyka - zatrzymali funkcjonariusze Straży Granicznej. To już drugi podobmy przypadek - tydzień temu podczas kontroli podróżnych udaremniono identyczny przemyt.
Zatrzymany mężczyzna miał bilet do Budapesztu. Pieniądze - 285 tys. dolarów, ponad 1,7 tys. euro, forinty, złotówki i słowackie korony schował w bagażu podręcznym. Aby utrudnić wykrycie pieniędzy przez urządzenia prześwietlające, Wietnamczyk opakował je w folię.
Złapany tłumaczył, że wwiózł pieniądze do Polski samochodem i chciał za nie kupić ekskluzywny sklep.
Tydzień temu na Okęciu udaremniono podobny przemyt. Wtedy pieniadze miały lecieć do stolicy Węgier.

Zobacz całość »



ITD zapowiada wzmożone kontrole przewozu osób i walkę z szarą strefą

Zobacz całość »
Inspekcja Transportu Drogowego zapowiedziała przeprowadzenie na terenie całego kraju wzmożonych kontroli przewozu osób, z nastawieniem na walkę z nieuczciwą konkurencją m. in. poprzez wyeliminowanie z rynku usług transportowych przewozów wykonywanych w tzw. "szarej strefie".
W ramach zapowiedzianych działań inspektorzy Mazowieckiego i Lubelskiego Inspektoratu Transportu Drogowego prowadzą m.in. wzmożone działania kontrolne przewozów regularnych osób na linii Warszawa - Lublin.
W bieżącym roku skontrolowano już kilkadziesiąt pojazdów. W których wyniku ujawniono szereg naruszeń z zakresu przestrzegania norm czasu pracy kierowców. 7 pojazdów zostało czasowo wycofanych z ruchu z uwagi na zły stan techniczny, zaś kilkunastu kierowców zostało ukaranych mandatami.
Najczęsciej notowanym wykroczeniem wśrór przewoźników było przekraczanie dozwolonych prędkości jazdy o 30 km/h - 50 km/h.

Zobacz całość »



::: 2007-02-18 :::


POT będzie promował Polskę na międzynarodowych targach w Monachium

Zobacz całość »
Wybrana oferta turystyczna naszego kraju zostanie zaprezentowana przez Polską Organizację Turystyczną podczas międzynarodowych targów w Monachium od 22 do 26 lutego bieżącego roku.
Impreza cieszy się dużą popularnością - w ubiegłym roku w uczestniczyło w niej ponad 1200 wystawców z 71 krajów.
POT na targach w Monachium będzie zachęcał niemieckich turystów do zwiedzania polskich miast, obiektów historycznych, muzeów, a także do korzystania z aktywnej turystyki na przykład nadmorskiej i narciarskiej. W Niemczech Polska ma opinię taniego kraju urlopowego. Nasi zachodni sąsiedzi coraz chętniej korzystają też z oferty sanatoryjnej i leczniczej. Tamtejsze kasy chorych podpisują umowy z polskimi sanatoriami i kierują do nich swoich pacjentów.
POT zaprezentuje również ofertę dla firm, reklamując nasz kraj jako bogaty w obiekty konferencyjne i kongresowe. Niemcy są najliczniejszą grupą cudzoziemców, korzystającą z turystyki biznesowej, do której zalicza się m.in. przyjazdy motywacyjne lub szkoleniowe dla pracowników oraz organizowanie targów i ekspozycji.
Najchętniej odwiedzanymi przez Niemców regionami są Warmia i Mazury, wybrzeże Bałtyku, Śląsk, Sudety i Beskidy, z miast największą popularnością cieszą się Warszawa, Kraków, Gdańsk, Wrocław, Szczecin. Średnio obywatele Niemiec przebywają w naszym kraju od 4 do 7 dni.
Z szacunkowych badań Instytutu Turystyki wynika, że w 2006 r. w Polsce przebywało ponad 37,1 mln Niemców, z których ponad 5,4 mln stanowili turyści. W 2005 r. Niemców było 37,4 mln, z czego 5,5 mln turystów. Z badań wynika że Niemcy stanowią najliczniejszą grupę turystów odwiedzających Polskę. Najwięcej przyjeżdża tu mieszkańców Berlina oraz większych miast niemieckich, położonych blisko polskiej granicy.

Zobacz całość »



Fałszywy alarm bombowy na lotnisku Luton

Zobacz całość »
Alarm bombowy na lotnisku Luton położonym w odległości 45 km na północny zachód od Londynu, okazał się fałszywy- poinformował w piątek rzecznik policji hrabstwa Bedfordshire. Według rzecznika, policję zaalarmował mężczyzna informując o podejrzanym samochodzie zaparkowanym przed budynkiem lotniska.
Ewakuowano terminal odlotów, który otoczono kordonem policyjnym, wstrzymano też wszystkie odloty. Jednak przybyli na miejsce policyjni pirotechnicy nie znaleźli bomby. Przy pomocy kontrolowanej eksplozji zlikwidowany został natomiast podejrzany samochód.
Ok. godz. 23.30 czasu miejscowego (0.30 czasu polskiego), po ogłoszeniu przez policję, że teren jest bezpieczny, sytuacja zaczęła wracać do normy. Wznowiono odprawy pasazerów i odloty samolotów.
Luton to czwarty pod względem wielkości port lotniczy w rejonie Londynu. Lotnisko obsługuje głównie samoloty tzw. tanich linii lotniczych.

Zobacz całość »



Zabierzów - nowa stacja PKP pod Krakowem

Zobacz całość »
Od 15 lutego pociągi regionalne i dalekobieżne zatrzymują się na nowym przystanku kolejowym - przy nowo powstającym centrum biznesowym Kraków Business Park w Zabierzowie pod Krakowem. Budowę tego przystanku sfinansował prywatny inwestor, stawiający tam biurowce.
Jak poinformował rzecznik prasowy spółki PKP Przewozy Regionalne Łukasz Kurpiewski, do centrum biznesowego można dojechać 48 pociągami regionalnymi, kursującymi na trasie Kraków-Katowice. Na nowym przystanku zatrzymuje się również 12 pospiesznych pociągów dalekobieżnych. Podróż koleją z krakowskiego Dworca Głównego do oddalonego o 11 kilometrów centrum trwa około 10 minut.
- Nowy przystanek kolejowy powstał dzięki współpracy prywatnego inwestora z Grupą PKP. Polityka marketingowa PKP zakłada walkę o pasażerów i klientów we wszystkich możliwych lokalizacjach i przy współpracy ze wszystkimi podmiotami, które dostrzegają walory kolei jako środka transportu - zaznaczył rzecznik.

Zobacz całość »



Wydano pierwszy raport roczny o działalności Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau

Zobacz całość »
Rzecznik Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau Jarosław Mensfelt poinformował o wydaniu rocznego raportu o działalności placówki. Taki raport został wydany po raz pierwszy w 60-letniej historii muzeum. Znalazły się w nim wiadomości o najważniejszych wydarzeniach ubiegłego roku,
zapisane w polsko-angielskiej wersji językowej.
We wstępie do raportu dyrektor placówki Piotr Cywiński napisał, że sensem istnienia muzeum i codziennej pracy wielu ludzi jest pamięć ludzka. Liczę na waszą pomoc w zachowaniu wymowy tego symbolu dla naszych dzieci i wnuków. Aby i one mogły zrozumieć, do czego jest zdolne każde ludzkie pokolenie.
Obóz Auschwitz istnieje od 1940 roku. KL Auschwitz II - Birkenau od roku 1942. Niemcy zgładzili tam co najmniej 1,1 miliona ludzi, głównie Żydów, a także Romów, Polaków, jeńców radzieckich i członków innych narodów. Muzeum obejmujące były Auschwitz I i Auschwitz II - Birkenau istnieje od 1947 roku.
W raporcie opisano między innymi zeszłoroczną wizytę papieża Benedykta XVI oraz zaprezentowano statystykę odwiedzin, która w ubiegłym roku była wyjątkowo wysoka - w muzeum gościło około 1 miliona turystów. W drugiej części znalazły się informacje o wydarzeniach w najważniejszych działach placówki.
Dokument zawiera również sprawozdanie z działalności istniejącego od dwóch lat Międzynarodowego Centrum Edukacji o Auschwitz i Holocauście. Zdaniem Jarosława Mensfelta do jego sukcesów należy stworzenie systemu zarządzania stażami absolwenckimi, wolontariatem i praktykami studenckimi w Muzeum. Z placówką współpracuje obecnie kilkuset pedagogów oraz nauczycieli oraz prawie setka wolontariuszy z pięciu kontynentów.
Część końcowa publikacji to sprawozdanie finansowe i lista dobroczyńców, którzy wsparli muzeum. Na swe utrzymanie i funkcjonowanie muzeum otrzymuje z budżetu państwa jedynie połowę funduszy, resztę musi pozyskać z własnej działalności. Zdaniem autorów raportu, w najbliższym czasie należy próbować pozyskać fundusze z zewnątrz, między innymi z Unii Europejskiej.

Zobacz całość »



Nowe połączenia tanich linii lotniczych

Zobacz całość »
Już wiosną wystartuje kilkadziesiąt nowych połączeń tanich linii lotniczych. A to oznacza konkurencję czyli nieuchronną wojnę cenową o pasażerów.
Tanie linie lotnicze jedna po drugiej otwierają nowe połączenia nad Wisłą - trwa podniebne szaleństwo. Wraz z rozpoczęciem sezonu wiosenno-letniego tani przewoźnicy wprowadzą do swoich rozkładów co najmniej 35 nowych połączeń.
Wszystko więc wskazuje na to, że wreszcie bez problemów będziemy mogli latać po całej Europie. W dodatku coraz większa konkurencja wymusi jeszcze większe obniżki cen. Najwięcej nowości szykują linie WizzAir, które chcą uruchomić aż 19 nowych tras.
Najgroźniejszy rywal WizzAir, irlandzki Ryanair, na razie ujawnił jedynie cztery nowe trasy, podobnie jak Sky Europe i Norwegian Air Shuttle. Centralwings w tej rywalizacji plasuje się o oczko niżej. EasyJet uruchomi dwa nowe połączenia. Jednak Centralwings i EasyJet prawdopodobnie nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa. Rywalizacja trwa.

Zobacz całość »



Krynica Morska zaprasza wielbicieli windsurfingu i kiteboardingu

Zobacz całość »
Wielbiciele sportów wodnych, w tym windsurfingu i kiteboardingu zazwyczaj na miejsce swojego letniego wypoczynku wybierają Półwysep Helski, gdzie panują idealne warunki do uprawiania tych sportów. Ponieważ windsurfing staje się coraz bardziej popularny, na polskim wybrzeżu powstaje coraz więcej dużych oraz doskonale wyposażonych ośrodków windsurfingowych.
Krynica Morska, która leży na Mierzei Wiślanej dysponuje podobnymi warunkami jak miejscowości położone na Półwyspie Helskim. Z jednej strony jest Morze Bałtyckie z piękną plażą, a z drugiej ogromny akwen, jakim jest Zalew Wiślany. Natomiast pomiędzy wodą znajduje się wspaniały las sosnowy, rezerwat krajobrazowy, ścieżki rowerowe oraz sporo jeszcze dzikich, nieodkrytych miejsc.
Zalew Wiślany daje doskonałe warunki do uprawiania sportów wodnych. W Krynicy Morskiej znajduje się dobrze wyposażone centrum windsurfingu i kiteboarda Activezone połączone z kempingiem. Miejsce polecane jest szczególnie rodzinom z dziećmi.
W bazie Activezone można wypożyczyć sprzęt do windsurfingu i kiteboardingu, kajaki, zapisać się na kurs, a także zarezerwować lekcje rodzinne lub szkolenie indywidualne. Baza organizuje również zajęcia dla uczestników grup zorganizowanych: wczasy, kolonie, obozy dziecięce i młodzieżowe.
Na terenie obiektu jest parking, toalety, barek, prywatna plaża, kemping oraz sklep. W pobliżu znajduje się centrum Krynicy Morskiej z bogatym zapleczem miejsc noclegowych w hotelach, pensjonatach, zabytkowych willach, ośrodkach wczasowych i kwaterach prywatnych.
Dobre jedzenie oferują liczne restauracje, bary, smażalnie, kawiarnie i cukiernie.
Z każdym rokiem, Krynica staje się coraz piękniejsza. W miejsce starych, brzydkich bud powstają eleganckie, regionalne miejsca. Miasto może pochwalić się wyśmienitą wędzarnią ryb.
W sezonie na plaży organizowanych jest mnóstwo atrakcji, między innymi mistrzostwa Europy w siatkówce plażowej, spotkanie z Teleekspressem oraz wieczorne koncerty i pokazy filmów.
Krynica Morska stanowi alternatywę dla coraz bardziej zatłoczonego Półwyspu Helskiego.

Zobacz całość »



Promocyjne bilety Lufthansa już w sprzedaży

Zobacz całość »
W czwartek, 15 lutego bieżącego roku ruszyła druga edycja promocji cenowej Lufthansy "Uniesienie w dobrej cenie".
Kolejna promocja jest odpowiedzią linii na duże zainteresowanie pasażerów pierwszą turą programu. W ofercie Lufthansy znalazły się atrakcyjne ceny biletów na loty do 57 różnych miejsc w Europie, Azji, Ameryce i Afryce. Promocja "Uniesienie w dobrej cenie" jest skierowana do wszystkich, którzy szukają niskich cen, jednocześnie oczekując komfortu oraz bezpieczeństwa podróży.
Obecnie rynek linii lotniczych w Polsce jest bardzo dynamiczny oraz konkurencyjny. Maria Kowalewska, Dyrektor Generalny Lufthansy w Polsce zaznacza - Lufthansa stara się dostosować swoją ofertę do rosnących oczekiwań pasażerów, którzy za rozsądną cenę chcą otrzymać produkt o najwyższej jakości.
Rezerwacji na promocyjne bilety można dokonywać w okresie od 15 lutego do 19 marca bieżącego roku. Natomiast podróż powinna się odbyć między 22 lutym, a 30 kwietnia bieżącego roku.
Promocji "Uniesienie w dobrej cenie" towarzyszyć będzie kampania reklamowa, której celem jest wzmocnienie wizerunku Lufthansy, jako przewoźnika oferującego przeloty nie tylko dla biznesmenów, ale też turystów. Kowalewska podkreśla - Chcemy przekonać naszych klientów, że Lufthnasa posiada ofertę dla wszystkich segmentów rynku pasażerskiego.
Reklama Lufthansy ukazuje się w prasie: Newsweek, Polityka, Wprost, Przekrój i Gazeta Wyborcza. Dodatkowo prowadzone są działania promocyjne na stronach internetowych.
Szczegółowe informacje o promocji "Uniesienie w dobrej cenie" znajdują na stronie internetowej www.lufthansa.com, pod numerami telefonów - infolinii 0801 312 312 lub +48 22 33 81 300 oraz w biurze biletowym Lufthansy, które mieści się na lotnisku międzynarodowym w Warszawie i Katowicach, a także w biurach podróży IATA w całej Polsce.
Poniżej znajdują się przykładowe ceny biletów w promocji "Uniesienie w dobrej cenie" (ceny nie zawierają podatków i opłat lotniskowych):
Paryż 299,00 zł
Madryt 349,00 zł
Lizbona 399,00 zł
Ankara 499,00 zł
Chicago 889,00 zł
Nowy Jork 889,00 zł
Miami 889,00 zł
Kair 889,00 zł
Dubaj 989,00 zł
Szanghaj 1399,00 zł
Pekin 1399,00 zł
Bangkok 1799,00 zł
Kalkuta 1999,00 zł

Zobacz całość »



Norwegian obsługuje coraz więcej pasażerów

Zobacz całość »
W grudniu 2006 roku norweska linia Norwegian obsłużyła 386 033 pasażerów. W tym samym miesiącu roku 2005 liczba przewiezionych osób wyniosła 282 805. Oznacza to wzrost liczby ilości pasażerów o 103 228 (37 %).
Całkowity ruch pasażerski, który mierzony jest w RPK wzrósł o 48 % w porównaniu z grudniem 2005 roku. Natomiast całkowita liczba oferowanych miejsc, mierzona za pomocą ASK zwiększyła się o 51 %.
Spadło wykorzystanie miejsc w samolotach, które wyniosło w grudniu 2006 roku 70 %, a w tym samym czasie 2005 roku 72 %.
Linia szacuje, że zysk jednostkowy w grudniu ubiegłego roku (yield) wyniesie 0,70 NOK.
Wzrosty ruchu pasażerskiego, liczby oferowanych miejsc oraz liczby pasażerów związane są z silną ekspansją firmy oraz uruchomieniem nowych połączeń od stycznia do grudnia 2006 roku.
Ruch pasażerski na trasach krajowych w Norwegii wzrósł o 21 %, a liczba oferowanych miejsc o 11 %. Spowodowało to wzrost wykorzystania miejsc w samolotach na trasach krajowych z 68% w grudniu 2005 roku do 74 % w grudniu 2006 roku. Aż o 30% zwiększyła się liczba oferowanych miejsc na trasach w południowej części Norwegii.
Ruch pasażerski na trasach międzynarodowych wzrósł o 68%, natomiast liczba oferowanych miejsc o 85%. W wyniku tego, wykorzystanie miejsc na trasach międzynarodowych spadło o 6 punktów procentowych, czyli do 69% w grudniu ubiegłego roku. Związane jest to głównie z ekspansją firmy, a w szczególności z uruchomieniem 11 nowych połączeń z Polski.
Linia szacuje obniżenie zysku jednostkowego (yield) o 1% w porównaniu z grudniem 2005 roku. Jest to wynikiem niższych taryf na nowych trasach oraz zwiększeniem udziału tras o niższym wpływie jednostkowym w całej ofercie.
Na sprzedaż internetową przypadało aż 81% wszystkich biletów sprzedanych w grudniu 2006 roku.

Zobacz całość »



Spór o eksponaty muzealne zakończy się w sądzie

Zobacz całość »
Do sądu trafił właśnie pozew paryskiego marszanda Piotra Dmochowskiego przeciwko Muzeum Historycznemu w Sanoku. Spór dotyczy obrazów
Zdzisława Beksińskiego zamordowanego w lutym 2005 roku.
Piotr Dmochowski był przez ponad 10 lat paryskim marszandem artysty. Kupował od niego obrazy do 1993 roku, kiedy to Beksiński zerwał umowę.
Dyrektor Muzeum Historycznego w Sanoku Wiesław Banach twierdzi, że po 1990 roku sprzedawanie obrazów marszandowi po nowym kursie walut było niekorzystne dla Beksińskiego ponieważ kurs złotówki do dolara nie był już tak korzystny jak w czasach PRL. Jako zadośćuczynienie za zerwanie umowy dał Dmochowskiemu 50 obrazów za darmo. Później wyszło na jaw, że zamiast 50, Dmochowski otrzymał 51 obrazów.
Dodatkowym obrazem był "ON", namalowany w 1989 roku. Zdaniem dyrektora sanockiego muzeum, Beksiński - po ponownym nawiązaniu kontaktów z marszandem - prosił o zwrot obrazu "ON", ponieważ uważał że jego miejsce jest w muzeum w Sanoku. Dmochowski miał obraz odesłać, ale tego nie zrobił.
Po śmierci malarza paryski marszand zaproponował muzeum w Sanoku wymianę obrazów Beksińskiego: za dzieło "Postać z czerwoną łzą" z 2004 r. zaoferował obraz z własnej kolekcji "ON" z 1989 r. Zaproponował również swoją rezygnację z roszczeń do obrazu "Postać w kolorowej szacie".
Wiesław Banach twierdzi, że nastąpiło nieporozumienie. Na przekazanie kazdego eksponatu musi mieć zgodę ministra kultury. Muzeum nie zgodziło się więc na wymianę obrazów. Odrzuciło również propozycję sprzedaży dwóch obrazów: "Postać z czerwoną łzą" i "Postać w kolorowej szacie".
Po śmierci Beksińskiego obraz pozostał w posiadaniu Dmochowskiego. Być może oddałby on dzieło podczas planowanej pod koniec lutego 2005 roku wizyty u artysty w Warszawie, gdzie miał dokonać zakupu dwóch podobających mu się obrazów. Do spotkania nie doszło, ponieważ 21 lutego 2005 roku malarz zamordowano.
Zgodnie z testamentem, obrazy, które chce kupić Dmochowski oraz dzieło "ON", są własnością muzeum. W reakcji na pozew Dmochowskiego, muzeum wystąpiło z powództwem wzajemnym o zwrot obrazu "ON". 15 marca odbędzie się rozprawa w Sądzie Rejonowym w Sanoku.

Zobacz całość »