Subskrypcja





Szukaj







Wyszukiwarka

Obecnie jest zindeksowane 33318 aktualności


Wskazówka: * zastępuje dowolny fragment tekstu!


Archwium aktualności
2009-08-10 do 2009-08-16
(rok 2009, tydzień 33)

Zmień tydzień   Zmień rok

Lista aktualności:

::: 2009-08-10 :::


Pielgrzymi mogą jeść spokojnie

Zobacz całość »
Wraz z rozpoczęciem sezonu pielgrzymkowego sanepid skontrolował lokale gastronomiczne w Częstochowie.
Na trasach prowadzących do miasta, częstochowski sanepid przeprowadził ostatnio ponad 900 kontroli. Skontrolowano lokale gastronomiczne, w których będą stołować się wierni w drodze na Jasną Górę.
Według szefa powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Częstochowie sytuacja jest stabilna, a właściciele lokali oraz firm zajmujących się żywieniem w ostatnich latach poczynili duży postęp jeśli chodzi o higienę i czystość.
Bez mandatów się nie obyło, jednak generalnie stan placówek gastronomicznych został uznany za dobry.

Zobacz całość »



Bus - bez dowodu rejestracyjnego, bez uprawnionego kierowcy, w fatalnym stanie technicznym

Zobacz całość »
Na początku sierpnia inspektorzy Świętokrzyskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego razem z pracownikami kieleckiego Urzędu Kontroli Skarbowej zatrzymali pojazd, którym wykonywano przewóz osób z Kielc do Zachełmia. Pojazd był w złym stanie technicznym - zagrażał zdrowiu i życiu pasażerów, a kierowca nie posiadał niezbędnych uprawnień.
Kierowca do kontroli nie okazał dowodu rejestracyjnego z powodu zatrzymania go przez funkcjonariuszy Policji w styczniu br. Okazało się też, że pojazd jest zarejestrowany jako samochód ciężarowy, a jego konstrukcja została tak przerobiona, by umożliwić przewóz osób (zamontowano m.in. siedzenia pozwalające na przewóz 11 pasażerów). Ustalono również, że kierujący posiada jedynie prawo jazdy kategorii B i nie przeszedł badań lekarskich ani psychologicznych, które są niezbędne przy wykonywaniu transportu osób. Zezwolenie na wykonywanie regularnego transportu drogowego osób, które okazał kierowca, straciło ważność w sierpniu 2006 roku, a kasa fiskalna w pojeździe przestała być używana w maju 2009 roku.
W wyniku kontroli wszczęte zostało postępowanie administracyjne, które najprawdopodobniej zakończy się nałożeniem wysokiej kary pieniężnej na przedsiębiorcę. W tym przypadku również prawdopodobni zostanie cofnięta przewoźnikowi licencja na wykonywanie transportu drogowego osób.
Ze względu na fatalny stan techniczny i wydany przez inspektorów zakaz dalszej jazdy, pojazd opuścił miejsce kontroli na lawecie.

Zobacz całość »



Air France KLM w Polsce ma nowego Dyrektora Generalnego

Zobacz całość »
Firma Air France KLM w Polsce, w komunikacie prasowym poinformowała, że nowym Dyrektorem Generalnym został David Garcia.
Nowy dyrektor z liniami związał się w 1996 roku, a przez ten czas zajmował różne stanowiska kierownicze we Francji i za granicą.
Garcia stawia przed sobą ambitne cele biznesowe- chce utrzymać silną pozycję Air France KLM w Polsce, ale przede wszystkim jeszcze bardziej zwiększyć liczbę klientów. "Rozpoczęcie pracy w Polsce jest dla mnie niezwykle ciekawym zawodowym przedsięwzięciem. To jeden z najdynamiczniej rozwijających się w Europie rynków przewozów lotniczych, a więc i z dużą konkurencją" - mówi.
Air France-KLM to holding lotniczy powstały w 2004 roku z połączenia francuskich linii Air France oraz holenderskiego przewoźnika KLM. W 2005 roku holding należący do aliansu lotniczego SkyTeam, zatrudniał 102 tys. pracowników. Linie codziennie obsługują 7 lotów z Warszawy do swoich portów przesiadkowych w Paryżu i Amsterdamie.

Zobacz całość »



Kraków nie docenia sacroturystyki?

Zobacz całość »
Krakowskie ikony jak Wawel, smok, czy Lajkonik są w świecie mniej rozpoznawalne niż Jan Paweł II, czy Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Jednak mimo, iż na świecie pielgrzymki są trendy, w Krakowie sacroturystyka jest niedoceniona.
Wbrew opiniom pielgrzymi nie są biedni i też mogą miastu przynosić spore dochody. Są to najczęściej turyści starsi, doceniający spokojny wypoczynek. Dodatkowo turystyka sakralna nie jest zależna od warunków ekonomicznych i pogody. Ten rodzaj turystyki idealnie komponuje się z charakterem Krakowa.
Podczas gdy na całym świecie w miejscach pielgrzymkowych, liczba odwiedzających wzrasta, w Krakowie trend ten nie może się przyjąć. Powodem jest brak uporządkowanej i łatwo dostępnej informacji o pielgrzymkach, sanktuariach, odpustach, procesjach, roratach i drogach krzyżowych. Nie ma także przewodnika duchowego po Krakowie, mieście Papieża Jana Pawła II - mieście zabytkowych kościołów i klasztorów, uwzględniający również sanktuaria regionalne jak Kalwaria, Czerna, czy Tyniec.
Do znaków rozpoznawczych dołączyłoby Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, drewniane kościołki Małopolski, a także żywa obrzędowość w postaci procesji, odpustów, czy nabożeństw. To mogłoby przyciągnąć licznych turystów z innych państw, zwłaszcza, że zarówno polskie kościoły, jak i nasze obrzędy w znaczny sposób różnią się od tych zagranicznych.
W Santiago De Compostela liczba pielgrzymów w ciągu ostatnich 5 lat podwoiła się. Miasto odwiedzają często ludzie zamożni o wysokim statusie społecznym - Amerykanie, Japończycy i Australijczycy. Kraków również ma szansę rozwoju w tej dziedzinie pod warunkiem, że zostanie odpowiednio wykorzystany jego potencjał. Będzie też musiała zaistnieć lepsza współpraca pomiędzy władzami Kościoła Katolickiego (oraz przełożonymi poszczególnych obiektów), a władzami samorządowymi i firmami turystycznymi. Wiele się mówi o tym, iż Kościół stara się zagarnąć jak największą uwagę wiernych w swoich obiektach, do tego nie przejmując się regulacjami "Ustawy o usługach turystycznych" - to nie prowadzi do niczego dobrego i obie strony (Kościół i miasto) na tym tracą.

Zobacz całość »



Kolejne ataki Eta na Majorce

Zobacz całość »
W restauracji na hiszpańskiej wyspie Majorka wczoraj około południa wybuchła bomba. ETA ostrzegła o podłożeniu ładunku, dzięki temu policja zdążyła wszystkich ewakuować i nikt nie został ranny.
Bombę umieszczono w torbie w damskiej łazience w restauracji położonej niedaleko plaży. Trzydzieści minut przed wybuchem, korporacja taksówkowa odebrała anonimowy telefon z informacją o podłożonej bombie.
ETA przyznała się do tego i wszystkich wcześniejszych zamachów w Hiszpanii z ostatnich tygodni. w Hiszpanii. Ponad tydzień temu nastąpił wybuch samochodu pułapki, w którym zginęło dwóch członków Gwardii Cywilnej. Zamach przeprowadzono w dzień przed 50 rocznicą powstania ETA, dlatego hiszpańskie władze przypisały odpowiedzialność od razu tej organizacji.
Również wybuch samochodu pułapki 29 lipca w miejscowości Burgos na północy Hiszpanii (40 osób zostało rannych) oraz podłożenie bomby 10 lipca przed siedzibą partii socjalistycznej w Durango, są dziełem baskijskich separatystów. Za zamach z 19 czerwca, w miejscowości Arrigorriaga, w którym zginął inspektor policji, nazwany "oprawcą", też odpowiada ETA.
Organizacja, podkładająca ładunki wybuchowe, powstała 31 lipca 1959 roku. Pierwszy zamach, w którym były ofiary śmiertelne był w 1968 roku, od tego czasu z ich rąk zginęło 828 osób. Od 2001 roku ETA figuruje na liście organizacji terrorystycznych Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych. ETA (Euskadi Ta Askatasuna - Kraj Basków i Wolność) domaga się utworzenia niepodległego państwa baskijskiego na obszarze północnej Hiszpanii i południowo-zachodniej Francji. Organizacja jest związana z partią Batasuna, nie mającą reprezentacji w parlamencie i zdelegalizowaną w 2003 roku.

Zobacz całość »



Wielkość obrotów Travelplanet.pl w lipcu 2009

Zobacz całość »
Zarząd firmy Travelplanet.pl S.A. podał do publicznej wiadomości, że wartość zrealizowanego przez firmę obrotu w lipcu 2009 wyniosła 23.438 tys. zł, a więc wzrost w stosunku do lipca roku poprzedniego o 4%.
Wartość obrotu, zrealizowanego przez Eminenta w okresie od 01.01-31.07.2009 wyniosła 94.549 tys. zł, w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego, oznacza to spadek na poziomie 3%.
Przez obrót rozumiemy łączną wartość sprzedanych przez Spółkę w danym okresie produktów i usług.

Zobacz całość »



W tym roku Polacy wyjątkowo chętnie spędzają wakacje w kraju

Zobacz całość »
Według sondaży przeprowadzonych przez Gfk Polonia, większość Polaków wybrałaby urlop w kraju nawet gdyby było ich stać na wczasy zagraniczne.
Aż 56% Polaków jest przekonanych, że obecnie wakacje w kraju są w modzie. 34% ma odmienne zdanie. Szacuje się, że wakacje zagranicą nie są już tak popularne jak kilka lat temu. Powodem taki zmian jest m.in. wzrost kursu Euro. Część Polaków ma też za sobą zagraniczne podróże, dlatego nie maja oni już takiej potrzeby wypoczynku za granicą.
Na pytanie, jakie wakacje wybralibyśmy nie mając żadnych ograniczeń, 51 % Polaków woli polskie kurorty, 44 % wybrałoby urlop za granicą.
Zdaniem ekspertów spadek zainteresowania wypoczynkiem za granica jest wynikiem pewnego nasycenia. Podobne zjawisko można było zaobserwować we wschodnich Niemczech, gdzie po upadku muru berlińskiego, wszyscy chcieli zobaczyć Zachód - dziś większość woli urlop niedaleko domu. Dodatkowo podróż do innego kraju traktujemy jak wyjazd, a nie wypoczynek: odpoczywamy tam, gdzie jest spokój, harmonia i znajome miejsca, czyli w kraju.
Wyniki sondażu cieszą organizatorów turystyki w kraju, jednak jeśli ceny w Polsce nie spadną, to wyjazdów zagranicznych będzie przybywać. Obecnie prawda jest taka, że turyści muszą więcej wydać na urlop nad Bałtykiem niż w Egipcie, gdzie otrzymują dodatkowo gwarancję udanej pogody.

Zobacz całość »



Rozpoczęła się akcja liczenia turystów w Tatrach

Zobacz całość »
W Tatrach w czwartek, rozpoczęła się akcja liczenia turystów po słowackiej i polskiej stronie gór. Dowiemy się dzięki temu jak rozkłada się ruch turystyczny w Tatrach.
Liczba turystów, którzy wchodzą na tatrzańskie szlaki jest znana dzięki liczbie sprzedawanych biletów, nie wiadomo jednak, jak ruch rozkłada się w samych górach, jakie szlaki turyści najczęściej wybierają.
W 21 punktach ankieterzy będą oczekiwać od godziny 5 rano do godziny 19. Między innymi w Kuźnicach, na drodze do Morskiego Oka, na Kasprowym Wierchu, pod Giewontem i w tatrzańskich dolinach. Akcja ma zakończyć się w sobotę.
Również w wybranych punktach na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego wolontariusze dodatkowo będą wręczać turystom ankiety do wypełnienia z pytaniami m.in. skąd przyjechali w góry i czym oraz czy są tu po raz pierwszy - sumie 1200 formularzy.
W Tatrach Polskich i Słowackich pierwsze wspólne liczenie turystów przeprowadzono w 2004 roku.

Zobacz całość »



Czy PKP Intercity będą miały czym wozić pasażerów jesienią?

Zobacz całość »
PKP Intercity utraci 480 wagonów. Bezwzględna bitwa o zamówienia na naprawy wagonów dadzą się we znaki pasażerom już jesienią. Spółki biorące udział w przetargach oskarżają się wzajemnie o dumping, a to z kolei blokuje naprawy. Od stycznia nierozstrzygnięte zostały trzy duże zamówienia na obowiązkowe przeglądy składów - podaje Gazeta Prawna.
Zdaniem gazety, spółka PKP Intercity, która w tym roku przewiezie ponad 50 mln pasażerów, dotknie poważny problem z taborem. Już wkrótce przewoźnik może stracić prawo do wykorzystywania 480 wagonów. Dla spółki, która dysponuje łącznie trzema tysiącami wagonów, strata tak dużej części floty może oznaczać kłopoty ze zrealizowaniem połączeń jakie zostały umieszczone w rozkładzie jazdy.
Jak powiedział rzecznik PKP Intercity, Paweł Ney, spółka od początku roku nie jest w stanie doprowadzić do końca trzech przetargów dotyczących napraw rewizyjnych wagonów. Firmy, które brały udział w przetargach za każdym razem kwestionowały rozstrzygnięcia.

Zobacz całość »



Warszawa: przy al. Krakowskiej powstaje nowy hotel sieci DeSilva

Zobacz całość »
W Warszawie u zbiegu al. krakowskiej i ul. Lechickiej powstaje hotel polskiej sieci DeSilva, która planuje uruchomienie w Polsce aż stu hoteli w ciągu dziesięciu lat, w tym 20 obiektów do Euro 2012.
Nowo powstający hotel w stolicy będzie miał sześć kondygnacji, 117 pokoi, restaurację, bar, sale konferencyjne i podziemny garaż, 5 sal konferencyjnych, a także 24-godzinne sklepik, w którym można kupić świeże sałatki, kanapki i napoje. Hotelowe piętra będą wyposażone w kostkarki do lodu, a każdy pokój w lodówkę, sejf na laptop, bufet z kawą i herbatą i bezpłatny dostęp do internetu. Szacuje się, że cena noclegu nie przekroczy 300 zł.
Hotel zaprojektowany został przez pracownię AGK Architekci. Inwestorem jest firma Elbud i buduje hotel zgodnie ze standardami sieci DeSilva, która będzie nim zarządzać. Otwarcie obiektu planowane jest na przełomie tego i przyszłego roku. Jest to dość skomplikowany inżynieryjnie projekt, ponieważ nowy budynek "doklejany" jest do istniejącego bloku mieszkalnego, który jest jednocześnie nadbudowywany o jedną, hotelową kondygnację.
Wnętrza hotelu zaprojektowane zostały przez pracownię Kaczmarek Studio, autorów projektu wnętrz hotelu DeSilva Piaseczno przy ul. Puławskiej.
Nowy hotel przy al. Krakowskiej będzie miał taki sam wysoki standard.
W planach spółki jest wprowadzenie sieci hoteli czterogwiazdkowych "DeSilva Premium", które mają być zlokalizowane w Krakowie, Wrocławiu, Warszawie, Gdańsku, Białymstoku i na Mazurach. DeSilva głównie chce budować hotele przy lotniskach i węzłach komunikacyjnych mniej zainteresowani są centrami miast.
Środki na inwestycje pochodzą m.in. od zagranicznych inwestorów np. z Norwegii, czy Irlandii. Prowadzone są także rozmowy z kilkunastoma inwestorami.
Rozwój sieci Sieć DeSilva odbywa się w trzech kierunkach: firma buduje własne hotele (niedawno pierwszych gości przyjął trzygwiazdkowy hotel w pobliżu katowickiego lotniska Pyrzowice), zawiera umowy na zarządzanie obiektami (tak właśnie jest z inwestycją przy al. Krakowskiej) albo umowy dzierżawy już funkcjonujących obiektów.

Zobacz całość »



::: 2009-08-11 :::


Nocne zwiedzanie krakowskich kościołów - Noc Cracovia Sacra

Zobacz całość »
Podczas drugiej edycji Nocy Cracovia Sacra, ponad dwadzieścia krakowskich kościołów i klasztorów zaprezentuje po raz drugi publiczności swoje skarby. Tegorocznym motywem przewodnim będą "Koronowane wizerunki Matki Boskiej w Krakowie".
Inauguracja Cracovia Sacra odbędzie się 14 sierpnia, w wigilię święta Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, a zakończy się w nocy z 15 na 16 sierpnia. Poza 23 kościołami i klasztorami, do inicjatywy przystąpi Muzeum Archidiecezjalne i Stara Synagoga.W tym roku wydłużono czas imprezy do dwóch dni i zaproszono do udziału w akcji więcej kościołów i klasztorów. Motyw przewodni uzupełniony zostanie prezentacją trzech najcenniejszych i najstarszych wizerunków Chrystusa Ukrzyżowanego: z Opactwa Cystersów w Mogile, z Bazyliki Wawelskiej - tzw. krucyfiks Królowej Jadwigi oraz z Bazyliki Mariackiej - tzw. krucyfiks Wita Stwosza.
Podczas Krakowskiej Nocy Sakralnej będzie można obejrzeć m.in. wnętrza kościoła i klasztoru oo. Bernardynów oraz ogrody, po których przechadzała się królowa Bona, cenne przedmioty ze skarbca ss. bernardynek, podziemna krypta pod prezbiterium kościoła benedyktynów w Tyńcu, czy cenne kancjonały ss. benedyktynek ze Staniątek. Program imprezy uświetniać będą wystawy i koncerty, m.in. koncert Chóru Soboru Smolnego z Sankt Petersburga w kościele oo. Dominikanów i Opactwie Cystersów oraz koncert Capelli Cracoviensis w Katedrze na Wawelu i w obecności cudownego obrazu Matki Boskiej Łaskawej (ze Lwowa). Uroczyste rozpoczęcie Nocy Cracovia Sacra, połączenie z otwarciem ekspozycji specjalnej w Muzeum Opactwa w Tyńcu, odbędzie się w piątek o godz. 15.45 w opactwie oo. Benedyktynów w Tyńcu.
Zwiedzanie niektórych obiektów oraz udział w niektórych koncertach będzie możliwy po okazaniu bezpłatnych wejściówek, które są dostępne od soboty w Punktach Informacji Miejskiej (Pawilon Wyspiańskiego i ul. św. Jana 2). Noc Cracovia Sacra to już ostatnia w tym roku Krakowska Noc. Pierwsza - Noc Muzeów odbyła się 15-16 maja, druga - Noc Teatrów - 12-13 czerwca, a trzecia - Noc Jazzu trwała 18 -19 lipca. Tegoroczne Krakowskie Noce, organizowane przez Urząd Miasta Krakowa, uzyskały dofinansowanie z Funduszy Europejskich w ramach Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2007-2013.

Zobacz całość »



Lotnisko w Gdańsku: Wzrost liczby obsłużonych pasażerów

Zobacz całość »
Port Lotniczy im. Lecha Wałęsy w Gdańsku obsłużył w lipcu 2009 r. blisko 205 tys. pasażerów, a to oznacza wzrost o 1,4% w stosunku do tego samego okresu z roku 2008.
Na wzrost liczby obsłużonych pasażerów wpłynął niewątpliwie fakt, że już w maju 2009 r. na rynku krajowych usług lotniczych zadebiutował przewoźnik Jet Air. Na początku uruchomił tylko dwie destynacje - do Wrocławia oraz Krakowa, ale dobre wyniki na tych trasach spowodowały, że już miesiąc później spółka wzbogaciła siatkę oferowanych przez siebie połączeń o kolejne: Warszawę oraz Bydgoszcz.
Kolejnym czynnikiem, który z pewnością wpłynął na wynik w lipcu, było rozpoczęcie tzw. sezonu czarterowego. Liczba turystów korzystających z wycieczek z wylotem z Gdańska, tylko w ubiegłym miesiącu wyniosła 27,6 tysiąca.
Na wzrost liczby obsłużonych pasażerów wpłynęła ponadto tania linia lotnicza Ryanair, która uruchomiła 2 nowe, atrakcyjne turystycznie destynacje - Alicante (Hiszpania) oraz Bremę (Niemcy). Na tych rejsach, miejsca na pokładach samolotów były zajęte odpowiednio 88% oraz 72%.
Wczoraj poinformowano o otwarciu kolejnego połączenia. Przedstawiciel Ryanair, podał, że przewoźnik zaoferuje podróżnym loty z Gdańska do niemieckiego portu lotniczego Dusseldorf Weeze. W grudniu 2009 roku zostaną otwarte ponadto trzy nowe połączenia Wizzair. Na pokładach samolotów tego przewoźnika będzie można polecieć z Gdańska bezpośrednio do Mediolanu Bergamo, Bergen oraz holenderskiego Eindhoven. Ta decyzja jest związana z przeznaczeniem przez Wizz Air trzeciej już maszyny do wyłącznej obsługi ich bazy w Gdańsku.
Port Lotniczy im. Lecha Wałęsy w Gdańsku odnotował w lipcu 2009 roku: 204,8 tys. pasażerów (1,4 % wzrost w stosunku do lipca 2008 roku), w okresie od stycznia do lipca 2009 r.: 1.068,3 tys. pasażerów (8,0 % spadek w porównaniu do okresu styczeń - lipiec 2008 roku).

Zobacz całość »



Uwaga na sierpniowe strajki na hiszpańskich lotniskach

Zobacz całość »
Pasażerowie, lecący w sierpniu do Hiszpanii liniami easy Jet powinni się przygotować na utrudnienia. Na hiszpańskich lotniskach planowane są trzy 24-godzinne strajki, które odbędą się w dniach: 15, 22 i 29 sierpnia.
Protest ma się odbyć na lotniskach w Maladze, Alicante, w Palmie na Majorce, oraz na Teneryfie. Strajkować planują pracownicy obsługi naziemnej, a powodem protestu jest niepowodzenie rozmów na temat poprawy warunków pracy.
Najgorszą sytuację przewiduje się na lotnisku w Maladze, tam easy Jet lata 34 razy. Kolejne 20 lotów zostanie zatrzymanych w Alicatne, a 27 w Palmie. Nie jest planowany natomiast strajk na lotnisku Barajas w Madrycie.

Zobacz całość »



Młodzież ukradła 1200 zł z muzeum i ukryła w autokarze

Zobacz całość »
Podczas wycieczki do muzeum zagłady w Sobiborze, policja zatrzymała dwóch nastolatków. Chłopcy ukradli pieniądze z kasy muzeum i ukryli je w autokarze, w kanapkach i skarpetkach uczestników wycieczki, część znalazła się nawet w gipsie jednego z nich - czytamy w Życiu Warszawy.
Nie wiadomo co skłoniło nastolatków do kradzieży - czy chęć zrobienia psikusa, czy też ochota na cudze mienie.
O zniknięciu ok. 1200 zł w bilonie poinformował policję pracownik muzeum w Sobiborze. Policja zatrzymała autokar jednej z wycieczek, podejrzewając jej uczestników o kradzież. Policja ustaliła, że prawdopodobnie do kradzieży doszło w momencie, gdy pod pretekstem skorzystania z toalety, uczestnicy wycieczki tn weszli do pomieszczeń służbowych i zabrali pieniądze, wykorzystując sytuację, że pracownik muzeum był zajęty obsługą innych osób.
Na komendzie przesłuchano 43 uczestników wycieczki w wieku 16-18 lat, Młodzież została też poddana kontroli osobistej. Jeden z chłopców miał 64 monety po 1 zł i 40 monet po 50 gr, poupychane pod gipsem na ręku. To właśnie on i jego kolega są podejrzani o dokonanie kradzieży.
Policja przeszukała również autokar. Okazało się, że monety były pochowane wszędzie - m.in. w otworach wentylacyjnych, w kanapkach i skarpetkach. Jak powiedziała jedna z policjantek: "Podczas przesłuchań na komendzie niektórzy usiłowali wyrzucać skradzione pieniądze np. do toalety"
Funkcjonariusze odnaleźli w sumie ponad 1100 zł, obecnie trwa ustalanie, kto z uczestników wycieczki brał udział w kradzieży.
Muzeum w Sobiborze jest filią Muzeum Pojezierza Łęczyńsko-Włodawskiego, w latach 1942-43 hitlerowcy wymordowali tu ok. 250 tys. Żydów, zwożonych z terenu Lubelszczyzny, ale też z innych krajów europejskich.

Zobacz całość »



Moskwa został uznana za miasto najdroższych hoteli świata

Zobacz całość »
W Moskwie średnia cena luksusowego pokoju wynosi ok. 1340 zł, w Warszawie zapłacimy o ponad połowę mniej.
Najnowszą wersję wydawanego co roku rankingu miast z najdroższymi hotelami na świecie opublikowała brytyjska firma Hogg Robinson Group, która bada rynek usług dla osób podróżujących.
Jak wynika z rankingu, światowy kryzys wpłynął znacząco na rynek luksusowych usług hotelarskich. Spadły ceny w hotelach trzy- oraz czterogwiazdkowych. Inne tendencje obserwuje się w gronie obiektów z pięcioma gwiazdkami, tam ceny wzrosły - za noc trzeba zapłacić więcej o ok. 7,7%. W Abu Zabi najdroższe hotele podrożały o 38 % (licząc w funtach brytyjskich, o 5% w lokalnej walucie).
Ceny spadły w Europie Środkowej oraz Wschodniej (Warszawa, Praga, Budapeszt). Liderem światowego hotelarskiego zbytku stała się Moskwa. Choć od połowy roku 2008 do połowy 2009 roku ceny hoteli spadły tutaj o 14 proc., miasto zdołało utrzymać pozycję lidera drugi raz z rzędu. Obecnie średnia cena luksusowego pokoju w Moskwie to koszt ponad 268 funtów (ok. 1340 zł). Drugie miejsce zajęło Abu Zabi, następne Paryż, Nowy Jork, Mediolan, Genewa, Hongkong, Dubaj, Kopenhaga oraz Rzym.
Wśród miast, które znalazły się w czołowej dziesiątce, największy spadek cen odnotowano w Nowym Jorku (- 24 proc.), Hongkongu (-1 8 proc.) oraz Genewie (- 16 proc.). Najwięcej podrożały hotele Abu Zabi, który w rankingu wykonał najwyższy skok (w roku ubiegłym znalazł się na pozycji ósmej, w tym - drugiej).
Według rankingu liderami zwyżek liczonych w funtach są Abu Zabi (38 proc.), Tokio (24 proc.) oraz amerykańskie Huston (20 proc.). Hotele tanieją w najszybszym tempie w Belfaście (o 17 proc.), Bombaju (16 proc.) oraz Warszawie (14 proc.).
Jak tłumaczą autorzy rankingu, choć Polska jest jedynym państwem w Unii Europejskiej z rekordowym dodatnim wzrostem w tym roku, warszawski rynek hotelarski decyduje się obniżać ceny, udowadniając jednocześnie, że nie jest odporny na podobne obniżki w pozostałych krajach Europy Wschodniej. Średnia cena hotelu w stolicy wyniosła w pierwszym półroczu tego roku 102 funty (ok. 510 zł).

Zobacz całość »



Norwegian przewiózł ponad milion pasażerów w jednym miesiącu

Zobacz całość »
Norwegian obsłużył w lipcu aż 1 050 tys. pasażerów. W porównaniu z lipcem 2008 r. jest to wzrost o 150 tys., czyli 16 %.
- Przekroczenie granicy miliona pasażerów w jednym miesiącu, to ważne wydarzenie w historii naszej linii. Szczególnie wart podkreślenia jest fakt, że coraz więcej pasażerów wybiera Norwegian w czasach, kiedy cała branża lotnicza notuje duże spadki ruchu pasażerskiego. Będziemy nadal robić wszystko, by podtrzymać dobrą passę - oświadczył Bjorn Kjos, dyrektor generalny Norwegian Air Shuttle.
Wskaźnik wykorzystania miejsc w samolotach wyniósł w lipcu 88 % i był tym samym o jeden procent wyższy niż rok wcześniej. Na trasach ze Szwecji przekroczył 91%, a z Danii 92%. Norwegian może się poszczycić wykonaniem w lipcu 99.9 % rozkładowych rejsów, z czego 81% odleciało o czasie.

Zobacz całość »



Niewykluczony prywatny inwestor na Okęciu i regionalna linia lotnicza w Polsce

Zobacz całość »
W rozmowie z "Rzeczpospolitą", Tadeusz Jarmuziewicz, sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury, mówił o transporcie lotniczym, infrastrukturze i możliwych inwestycjach. Wspomniał m.in. o czekając PLL LOT komercjalizacji i o powołaniu do życia nowego regionalnego przewoźnika.
Tadeusz Jarmuziewicz przyznał, że przedsiębiorstwo Polskie Linie Lotnicze czeka w niedalekiej przyszłości komercjalizacja. Jest też duże prawdopodobieństwo, że na Okęciu pojawi się prywatny inwestor.
Na pytanie, czy jest możliwe powołanie regionalnej linii lotniczej, która działałaby na tej samej zasadzie, co PKP Przewozy Regionalne, minister odpowiedział, że istnieje taka opcja. - Na pewno jest kilka regionów zainteresowanych tym, by między nimi latały regularnie małe 19-osobowe samoloty. Im więcej by było takich rejsów, tym niższe ceny można by zaproponować. Kwestia skali. Najtrudniejszą rzeczą, ale nie niemożliwą, byłoby wygenerowanie popytu. Marszałkowie mogliby ogłosić przetarg na wyczarterowanie linii, dopłacaliby do niej przez jakiś czas.

Zobacz całość »



Trzy osoby zginęły w wypadku autobusu rejsowego na drodze dojazdowej do A4

Zobacz całość »
W piątek w wyniku zderzenia autobusu rejsowego Jelenia Góra - Wrocław z samochodem osobowym, zginęły trzy osoby. Wypadek zdarzył się na drodze dojazdowej do A4, w pobliżu Kostomłotów w województwie Dolnośląskim.
Według wstępnych ustaleń policji, autobus jechał prawidłowo w stronę miejscowości Kostomłoty, podczas gdy z naprzeciwka nadjeżdżał samochód osobowy marki Mercedes.
W pewnej chwili kierowca samochodu zjechał na pas przeciwny i doszło do zderzenia z autobusem. Najprawdopodobniej kierowca auta stracił panowanie nad kierownicą. Kierowca autobusu był trzeźwy.
Kierowca i pasażerowie auta osobowego - dwaj mężczyźni i kobieta zginęli. W autobusie jechało 15 osób, nikomu nic się nie stało, autobus zastępczy zabrał wszystkich pasażerów. Ruch na drodze od momentu zdarzenia odbywał się wahadłowo.

Zobacz całość »



Ponad 700 mln zł mogły stracić Polskie Linie Lotnicze LOT

Zobacz całość »
Polskie Linie Lotnicze w ubiegłym roku mogły stracić nawet ok. 720 mln zł. Opcje na zakup paliwa oraz zlikwidowane już tanie linie lotnicze Centralwings, mogły być przyczyną upadku - takie szacunki podała Rzeczpospolita.
Z danymi ma się zapoznać Rada Nadzorcza LOT, natomiast Ministerstwo Skarbu (LOT wciąż jest państwowy) nieoficjalnie podało, że strata mogła przekroczyć 600 milionów złotych.
Kilka miesięcy temu audytorzy alarmowali, że LOT- owi grozi bankructwo. W ostatnim czasie sytuacja się trochę poprawiła, a to za sprawą zawarcie porozumienia między zarządem polskiej spółki a bankami, o spłacie zobowiązań, które wynikały z opcji na paliwa. Przez gwałtowne załamanie cen ropy firma straciła prawie 300 milionów złotych, dlatego banki zgodziły się na rozłożenie kolejnych płatności na raty.
Dzięki restrukturyzacji LOT będzie próbował wyjść na prostą, niestety nie obejdzie się bez zwolnień. Firma zatrudnia ponad 1,5 tys. osób, a zwolniony zostanie co piąty pracownik.

Zobacz całość »



Pożar hotelu na Podlasiu

Zobacz całość »
Wstępne straty po pożarze hotelu w Piątnicy koło Łomży oszacowano na 3 miliony złotych. Nikt nie został ranny, wciąż nie są znane przyczyny pożaru.
Około czwartej rano w sobotę, na poddaszu hotelu w części, gdzie są pokoje, wybuchł pożar. Gdy strażacy dotarli na miejsce paliła się już konstrukcja dachu. W tym czasie w hotelu przebywało jedenastu gości i jedna osoba z obsługi, wszyscy sami opuścili budynek jeszcze przed przyjazdem strażaków.
Zniszczonych zostało 28 pokoi, całkowicie spłoną dach, a po akcji straży pożarnej zalane zostały wodą recepcja, holl i restauracja. Ocalały m.in.kuchnia i karczma. W całym kompleksie hotelowym łącznie spaliło się się około 680 metrów kwadratowych powierzchni.
Wstępnie straty oszacowano na 3 miliony zł , uratowany majątek na około 10 mln zł. Obecnie trwa dochodzenie w sprawie ustalenia przyczyn pożaru.

Zobacz całość »



PIT chciałaby decydować, kto ma prawo działać w branży, a kto nie?

Zobacz całość »
Ostatnio w mediach tradycyjnych - Gazecie Wyborczej, Pulsie Biznesu, Wiadomościach Onetu pojawił się szereg artykułów "Koniec komunizmu w turystyce", "Polska Izba Turystyki będzie walczyć z nieuczciwymi biurami podróży", "Koniec wolnej amerykanki". Wszystkie te teksty łączyło jedno - poparcie dla pomysłu stworzenia przez PIT Funduszu Zabezpieczeń Turystycznych i nadania tej nowej nowej organizacji uprawnień do regulacji rynku turystycznego w Polsce, włącznie z zakazywaniem działalności biur, których sytuacja budzi wątpliwości organu oceniającego z FZT.
Media przedstawiły pomysł stworzenia funduszu jako świetne rozwiązanie, umożliwiające zabezpieczenie interesów turystów. Niestety, oceniły one problem tylko z jednej strony - strachu klientów indywidualnych przed utrata pieniędzy. Nie wzięły pod uwagę interesu biur, podstawowych zasad ekonomii oraz faktów (o których firmy sektora turystycznego wiedzą, ale media tradycyjne już nie).
W praktyce, jeżeli FZT zostanie powołane do życia w takiej formie jak proponuje PIT, to sytuacja w sektorze biur turystycznych stanie się mocno skomplikowana i daleka od modelu rynkowego.
Po pierwsze wprowadzenie takiej obowiązkowej składki "na bankrutów" w istocie zachęci nieuczciwe firmy do bankructw. Nie będzie medialnych tłumów zawiedzionych turystów, kŧórzy stracili pieniądze, a więc sprawy upadku poszczególnych biur będą szybko w mediach ginąć, a kolejną firmę można będzie otworzyć niebawem... Analogicznie, brak konsekwencji dla klientów spowoduje, że będą oni kupować wycieczki nie u sprawdzonego touroperatora, ale u tego, u kogo jest najtaniej (no bo przecież nie ma ryzyka utraty pieniędzy).
Po drugie o wiarygodności firmy, a więc o jej utrzymaniu się na rynku będą decydowali nie klienci (kupując lub nie kupując wycieczki danego touroperatora), ale urzędnicy, co w kapitalistycznej gospodarce w sektorze nie strategicznym jest bezsensowne. To właśnie jest powrót do socjalizmu i gospodarki sterowanej. Pytanie, czy idąc tym tropem nie dorobimy się Funduszu Zabezpieczeń Klientów Mechaników Samochodowych (u nich przecież tez bywa różnie - czasem naprawią, ale czasem mogą i zepsuć bardziej...) .
Po trzecie, jeżeli touroperatorzy będą zmuszeni do ciągłego przekazywania do FZT, informacji o swoich wynikach finansowych, to stały dostęp do danych strategicznych ich firm będą mieć urzędnicy, którzy mogą się tą wiedzą dzielić z konkurencją. Zatem większość dobrze prosperujących lub niszowych firm będzie niechętna udzielaniu dokładnych informacji i poszukają oni możliwości ominięcia tego obowiązku.
Po czwarte - zgodnie z koncepcją FZT będzie miał "czuwać nad rynkiem" i w przypadku wystąpienia problemów z płynnością touroperatora chronić turystów przez nieuczciwymi biurami. Problem jednak w tym, że postulująca stworzenie FTZ PIT na przestrzeni kilku ostatnich lat miała kilkukrotnie możliwość uchronienia turystów przez bankrutującymi biurami i mogła wpłynąć na wizerunek sektora turystyki. Nigdy jednak tego nie zrobiła. Organizacja ta już kilkukrotnie wiedziała o kłopotach touroperatorów jeszcze przed ich upadkiem. Niestety ani raz nie wykorzystała posiadanej wiedzy o złej kondycji firm dla ochrony turystów. Było tak zarówno w przypadku upadku Big Blue (PIT wiedział wcześniej), jak i w przypadku biura Atena Travel (PIT wiedział wcześniej o złej kondycji Ateny Travel). Sytuacja powtórzyła się również w przypadku Open Travel Group (PIT wiedział o kłopotach z płynnością Open Travel).
Po piąte, po co biura mają mieć ubezpieczenia i gwarancje, skoro trzeba płacić na fundusz? Dublowanie się zabezpieczeń nigdy nic dobrego nie dało - powinno być jedno, a skuteczne. I to najlepiej takie, które firma stosownie do swoich potrzeb i możliwości może wybrać sama.
Po szóste, ile będzie wynosił taki parapodatek? Bowiem w pierwszych publikacjach prasowych była mowa o kwocie ok. 5zł, po kilku dniach pojawiła się kwota 20zł od wycieczki. Czy finalnie nie okaże się, że będzie to np. 50zł? A może kilka procent od wartości imprezy? Dlaczego pojawiła się informacja, że imprezy last minute będą mieć wyższą "stawkę"? I kto sprawdzi, kiedy jest last minute - czyżby touroperator codziennie miałby się rozliczać się z FZT?
Po siódme, ile pieniędzy "przeje" fundusz na własną działalność i co się stanie, gdy środki w nim się wyczerpią (np. czarna seria bankructw - odpukajmy w niemalowane!!!)? Znamy wiele instytucji państwowych, które nieudolnie zarządzają pieniędzmi i zamiast wydawać je na cele statutowe, po prostu w znacznej mierze przejadają... FZT jeśli rozbuduje aparat regionalny (oddziały na każde województwo) i kontrolny (w końcu teoretycznie ma jakoś sprawdzać kilka tysięcy firm z licencją touroperatora) to bez trudu przeje kilka milionów złotych rocznie (np. 30-50 osób, biura, samochody itp.)!
To tylko podstawowe, największe wątpliwości dotyczące pomysłu utworzenia FZT. Pokazują one jednak, że koncepcja PIT nie jest trafna i na pewno nie zabezpieczy ona, ani interesów turystów, ani też nie wpłynie pozytywnie na rynek biur podróży, a tylko da kolejne "ciepłe posadki" urzędnicze i pomoże tym biurom, które będą mieć lepsze "dojścia".

Zobacz całość »



::: 2009-08-12 :::


Sabałowe Bajania w Bukowinie Tatrzańskiej

Zobacz całość »
W środę w Bukowinie Tatrzańskiej rozpoczęła się impreza, w której udział weźmie ponad tysiąc gawędziarzy, instrumentalistów, śpiewaków, drużbów i starostów weselnych oraz 15 zespołów regionalnych. Są to 43. Sabałowe Bajania, w czasie których widzowie będą mogli posłuchać muzyki i gwary ludowej, a także zobaczyć zespoły folklorystyczne nie tylko z Podhala.
Głównym wydarzeniem imprezy jest Ogólnopolski Konkurs Gawędziarzy, Instrumentalistów, Śpiewaków, Drużbów i Starostów Weselnych. Profesjonalne jury, w składzie etnografów, etnomuzykologów i znawców folkloru, w trakcie trzydniowych przesłuchań wyłonią najlepszych artystów ludowych, którzy z całej Polski zjechali do Bukowiny Tatrzańskiej.
Od środy do niedzieli w Bukowinie Tatrzańskiej będą się odbywały imprezy plenerowe, podczas których zaprezentuje się 15 zespołów folklorystycznych i folkowych z Polski, Słowacji, Mołdawii, Ukrainy, Francji i Węgier.
Kulminacją Sabałowych Bajań będzie zaplanowana na sobotni wieczór "Sabałowa Noc", w trakcie której pięciu nowych zbójników dołączy do braci zbójeckiej, muszą się oni w sposób szczególny odznaczać jeśli chodzi o tworzenie góralskiej kultury. Nowych zbójników mianuje hetman zbójnicki profesor Stanisław Hodorowicz. W poprzednich latach do braci zbójeckiej, liczącej ponad 130 osób, dołączyli m.in. już nieżyjący Marek Perepeczko oraz Michał Żebrowski i Jarosław Kalinowski.
W trakcie imprezy swoją działalność zaprezentują twórcy ludowi, odbędą się zawody strzeleckie, a odwiedzający Bukowinę Tatrzańską będą mogli spróbować potraw regionalnych. Na zakończenie, podczas Sabałowej Nocy, odbędzie się pokaz sztucznych ogni.
Pierwsze Sabałowe Bajania w Bukowinie Tatrzańskiej zorganizowano w 1967 roku. Pomysłodawcą był Józef Pitorak- ówczesny prezes Domu Ludowego. Początkowo był to konkurs gawędziarzy i instrumentalistów, w zamyśle pomysłodawców miała to być impreza lokalna, jednak w miarę upływu lat nabrała charakteru ogólnopolskiego a jej program znacznie się poszerzył.
Patronem konkursu jest jeden z najwybitniejszych gawędziarzy i muzyków Podhala- Jan Krzeptowski Sabała (1809-1894), a wielkim orędownikiem kultury ludowej i przyjacielem Sabałowych Bajań był ks. prof. Józef Tischner. Głównym organizatorem imprezy jest Bukowiańskie Centrum Kultury "Dom Ludowy".

Zobacz całość »



Niewielki pożar w Novotelu we Włochach

Zobacz całość »
W hotelu Novotel przy ul. 1-go Siepnia w gminie Włochy w powiecie warszawskim wybuchł niewielki pożar.
Po godzinie 22.00, ogień pojawił się w pomieszczeniu z rozdzielnią elektryczną. Hotelowe czujniki antypożarowe zareagowały na dym, sygnał z nich za pomocą kamer dotarł do komendy Straży Pożarnej. Na miejscu pojawił się również zastęp ratownictwa chemicznego, sytuacja dość szybko została opanowana.
Ogień nie wydostał się z pomieszczenia rozdzielni, a spaleniu uległa jedynie tablica rozdzielcza niskiego napięcia. Ewakuowano jednego gościa hotelowego, mającego pokój mieścił się przy rozdzielni. Po godzinie 23 strażacy jeszcze oddymiali korytarz, na piętrze gdzie wybuchł pożar.

Zobacz całość »



Ruszamy w Polskę - są jeszcze wolne miejsca w pensjonatach i hotelach

Zobacz całość »
Pogoda sprzyja, więc wiele osób myśli, aby wybrać się jeszcze na jakiś dodatkowy lub niezaplanowany urlop. W miastach trzyma Polaków praca i inne obowiązki, ale każdy chciałby choć trochę wypocząć. Dobra wiadomość dla tych "urlopowiczów last minute" - w pensjonatach i na kwaterach są jeszcze miejsca!
- Mamy bardzo dużo zróżnicowanych pensjonatów i hoteli, więc zawsze znajdzie się miejscówka - poinformowała Barbara Różycka - Jaskólska z Centrum Informacji Turystycznej i Kulturalnej w Jeleniej Górze. Z myślą o turystach w każdy weekend organizowanych jest kilka imprez. W Lubomierzu k. Jeleniej Góry odbędzie się m.in. Festiwal Filmów Kabaretowych, w Cieplicach - koncerty organowe, natomiast w Karpaczu noc kabaretowa. W Wiśle 15 i 16 sierpnia w ramach 49. Lata z Filharmonią, będzie można posłuchać koncertów instrumentalnych. Dla aktywnych miasto organizuje piesze wycieczki z instruktorem Nordic Walking w cenie 16 zł. Przygotowanych zostało aż pięć tras widokowych o zróżnicowanym stopniu trudności. Ponadto w sobotę, przez całą dobę w Beskidzie Śląskim będzie można spróbować swoich sił w przygodowym rajdzie. Zawodnicy mogą wykazać się jazdą na rolkach, biegać lub ścigać się rowerami na ostrych podjazdach i zjazdach.
Atrakcji nie brak także na północy Polski. W weekend w Łebie odbędą się jubileuszowe regaty. - Szczegółowe informacje o imprezach w kurortach możemy znaleźć np. w informacjach turystycznych. Układamy nawet plan pieszych wędrówek lub pomagamy wyznaczyć ciekawą trasę zwiedzania - oświadczyła Barbara Różycka - Jaskólska. - W weekend ma być ciepło i słonecznie, więc pogoda dla turystów idealna. Ale jakby nawet padało, to będzie co robić - dodała. Z zakupem biletów (w cenie 15 zł) lepiej się pośpieszyć. Na dodatkowe atrakcje turyści mogą liczyć także podczas podróży. Z myślą o pasażerach - miłośnikach kina, kolej przygotowała bezpłatne seanse filmowe. - Można w nich wziąć udział do końca sierpnia w pociągach Monciak - Krupówki oraz w weekendowym ekspresie Tetmajer - podała Beata Czemerajda z Zespołu Prasowego PKP Intercity S.A.
Pospieszny pociąg do Łeby rusza z Dworca Centralnego o godz. 22.28 (bilet w drugiej klasie kosztuje 56 zł). Do Trójmiasta codziennie kursuje co kilkanaście minut 13 pociągów (pospieszne, ekspresy, interCity, TLK) w cenie od 52 zł do 108 zł. Do Wisły można udać się pośpiesznym o godz. 00.30, w cenie 54 zł. Koszt wyjazdu Sudety (godz. 7.50) lub Karkonosze (godz. 22.50) wynosi 56 zł. - W tym roku nie ma tak dużego zainteresowania jak w maju i czerwcu, ale na niektóre pociągi brakuje już wolnych miejsc - przyznała Beata Czemerajda. - Im szybciej kupimy bilet, tym lepiej. Na pociągi pośpieszne możemy kupić bilet nawet w ostatniej chwili bilet, ale nie ma gwarancji na miejsce siedzące - dodała.

Zobacz całość »



Podpisano umowę o dofinansowanie promocji turystycznych walorów Polski

Zobacz całość »
12 sierpnia podpisano umowę o dofinansowanie Projektu "Promujmy Polskę Razem", w celu promocji walorów Polski na rynku międzynarodowym w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, 2007-2013.
Jako przedstawiciel Ministerstwa Gospodarki (Instytucji Pośredniczącej) umowę podpisał Pan Rafał Baniak Podsekretarz Stanu w ministerstwie, a Polską Organizację Turystyczną (Beneficjenta) reprezentował Prezes POT, Pan Rafał Szmytke.
Umowa polega na udzieleniu Beneficjentowi dofinansowania przez Instytucję Pośredniczącą, na realizację Projektu "Promujmy Polskę Razem". W umowie określone są również prawa i obowiązki Stron Umowy w zakresie zarządzania, rozliczania, a także monitorowania, sprawozdawczości i kontroli oraz informacji i promocji. Projekt będzie realizowany w latach 2009-2012, a kwota dofinansowania wynosi 141 780 000,00 zł.
Celem Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka jest poprawa wizerunku Polski oraz rozwój usług turystycznych poprzez odpowiednie działanie promocyjne, tworzenie innowacyjnych produktów i usług turystycznych, a także tworzenie systemu informacji turystycznej. Działalność promocyjna Polski ma się odbywać we współpracy ze wszystkimi podmiotami, zajmującymi się promocją kraju na świecie.
Przedsięwzięcia te mają przyczynić się do zwiększenia przyjazdów turystów zagranicznych do Polski oraz wydłużenia sezonu turystycznego w kraju. Celem jest również poprawa międzynarodowej rozpoznawalności Polski jako kraju atrakcyjnego pod względem turystycznym, który ma do zaoferowania produkty turystyczne wysokiej jakości, mogące konkurować z innymi.
W ramach projektu POT, wykorzystywane będą nowoczesne instrumenty promocji i marketingu turystycznego. Oczekuje się również, że intensywna promocja walorów turystycznych Polski będzie przyczyną zwiększenia rozwoju i wzmocnienia konkurencyjności polskiej gospodarki.
Polska Organizacja Turystyczna wraz z zagranicznymi przedstawicielami Polskich Ośrodków Informacji Turystycznej, wyselekcjonuje odpowiednie instrumenty promocyjne, które skierowane będą na odpowiedni rynki, do określonych grup docelowych.
Cała koncepcja projektu jest realizowana w ramach Marketingowej Strategii Polski w Sektorze Turystyki 2008-2015 opracowanej w 2008 r. przez POT oraz Strategii Rozwoju Turystyki 2008-2015. Według tych dokumentów do promocji Polski zostaną wykorzystane wydarzenia takie jak Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej Euro 2012, Prezydencja w UE 2011, a także wydarzenia za granicą: rok 2010 Rok Chopinowski oraz Rok Polski w Wielkiej Brytanii 2009/2010.

Zobacz całość »



Warszawa wyprzedziła Lazurowe Wybrzeże?

Zobacz całość »
Wśród 50 najlepszych kempingów znalazł się warszawski kemping w dzielnicy Wawer, który zajął 5 miejsce, a tym samym wyprzedził kempingi na Lazurowym Wybrzeżu i w Grecji.
Każdego roku wpływowy dziennik brytyjski o charakterze liberalno-demokratycznym "The Independent" publikuje ranking 50 najlepszych miejsc kempingowych w Europie. Po raz pierwszy w tym zestawieniu pojawiła się Polska. Kemping, znajdujący się na obrzeżach stolicy wyprzedził podobne miejsca dla turystów na Lazurowym Wybrzeżu, w Portugalii czy w Grecji.
Kemping w dzielnicy Wawer położony jest w doskonałym miejscu - w lesie, jego powierzchnia to zaledwie 4 tys metrów kwadratowych. Swoje piąte miejsce zawdzięcza bogatemu wyposażeniu, miejscom do grillowania i placom zabaw dla dzieci. Autorzy raportu podkreślają również świetne połączenie komunikacyjne z centrum miasta i atrakcyjną cenę. Rozbicie namiotu kosztuje tu 15 złotych, a postawienie samochodu osobowego 10 złotych.
Choć kemping w Wawrze funkcjonuje już 12 lat, to wielu okolicznych mieszkańców nie wie o jego istnieniu. Urokliwe miejsce przy ul. Odrębnej docenione jest przede wszystkim przez obcokrajowców. Rocznie przyjeżdża tu prawie trzy tysiące podróżnych, a najczęściej są to Niemcy, Holendrzy, Francuzi, Włosi i Finowie.
Na pierwszym miejscu rankingu "The Independent" znajduje się kemping w Killarney w południowo-zachodniej Irlandii, gdzie w zależności od położenia, za osobę zapłacimy od 12 do ponad 40 zł. Na drugim kemping Ty-Nadan w Locunole- serce francuskiej Bretanii- oferujący miejsce namiotowe za 100 zł za noc. Miejsce trzecie zajmuje Landmannalaugar na Islandii- kemping usytuowany na skraju wulkanu, gdzie zapłacimy 700 koron, a więc zaledwie 16 zł za noc. A tuż przez warszawskim kempingiem pozycję zajął Vilanova Park w Hiszpanii. Położony zaledwie kilka kilometrów od najlepszych śródziemnomorskich plaż i 40 min jazdy do Barcelony.

Zobacz całość »



Województwo Małopolskie chce promować agroturystykę

Zobacz całość »
Małopolska rusza w sierpniu z kampanią informacyjną, która przedstawi możliwości uprawiania turystyki wiejskiej w tym regionie. Jesienią zostanie uruchomiony też rozbudowany serwis internetowy, stworzony specjalnie z myślą o turystach, którzy zamierzają wypocząć na w ciszy małopolskiej natury. Wszystkie działania mają na celu skłonienie Polaków do przyjazdu na wieś.
Jak powiedział Leszek Zegzda, Wicemarszałek Województwa Małopolskiego, promocja agroturystyki ma zwiększyć ruch turystyczny na mniej znanych obszarach regionu. Trzeba pokazać, że wypoczynek w gospodarstwach agroturystycznych można swobodnie połączyć ze zwiedzaniem licznych atrakcji w Małopolsce.
W Województwie Małopolskim turyści mogą skorzystać z coraz większej liczby skategoryzowanych obiektów agroturystycznych. W chwili obecnej w trakcie realizacji znajduje się pionierski w Polsce projekt kategoryzacji wiejskiej bazy noclegowej, która jest zgodna z zasadami Polskiej Federacji Turystyki Wiejskiej "Gospodarstwa Gościnne". Ocenione zostaną m.in. oferowane usługi, rodzaj zakwaterowania, a także stan węzła higieniczno-sanitarnego w gospodarstwach. Na podstawie potrzymanych wyników obiekty otrzymają odpowiednie kategorie. W Małopolsce wskutek podjętych przez samorządu Województwa Małopolskiego działań, liczba skategoryzowanych gospodarstw wzrosła o połowę (obecnie jest ich ok. 150), zaś jeszcze w tym roku kategoryzacji poddanych zostanie kolejnych 50 obiektów. To najlepszy wynik w porównaniu z pozostałymi województwami.
Kategoryzacja w przypadku gospodarstw agroturystycznych - w przeciwieństwie do hoteli jest w pełni dobrowolna. Urząd zachęca jednak do jej przeprowadzania - doceniają to bowiem turyści.
Najnowsze szacunki Polskiej Organizacji Turystycznej pokazują, że w dobie kryzysu Polacy chętniej wybierają odpoczynek w Polsce niż za granicą. Agroturystyka jest więc idealną alternatywą dla wyjazdów zagranicznych, która wychodzi naprzeciw oczekiwaniom oraz możliwościom finansowym turystów.
Województwo Małopolskie przygotowało ofertę: "Małopolska Agroturystyka" specjalnie dla tych turystów, którzy wolą wypoczynek na łonie natury. Województwo Małopolskie oferuje bardzo dużo atrakcji. Znajduje się tam m.in.: sześć Parków Narodowych, osiem obiektów, które zostały umieszczone na liście UNESCO (w tym Kraków, kopalnia soli w Wieliczce oraz cztery drewniane kościółki w Binarowej, Sękowej, Lipnicy Murowanej, a także Dębnie). Niezwykła architektura małopolskich miast i zamków w połączeniu z bogactwem przyrody może dostarczyć turystom niezapomnianych wspomnień. Małopolska uznawana jest za "esencję polskości".

Zobacz całość »



Kraków: 300 zł mandatu dla restauracji, w której pies pogryzł dziecko

Zobacz całość »
Właścicielka restauracji w centrum Krakowa, w której w zeszłym tygodniu pies pogryzł 5-letnią Włoszkę, została ukarana mandatem w wysokości 300 zł. W czasie kontroli sanepidu, wykryto tylko drobne uchybienia techniczne w obiekcie, które nakazano usunąć.
Kontrola została przeprowadzona dopiero trzy dni po wypadku, zaraz po nim właścicielka zamknęła lokal w celu gruntownych porządków.
Jak poinformował przedstawiciel małopolskiego sanepidu: "Inspektorzy zastali wysprzątany obiekt, bezpieczny dla klientów. Nie było więc podstaw do jego zamknięcia, które jest możliwe tylko wtedy, gdy lokal stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi".
Dziewczynka została pogryziona w zeszły poniedziałek w restauracji na ulicy Grodzkiej, przez amstaffa, należącego do właścicielki lokalu. Dziewczynka razem z dwójką innych dzieci poszła do toalety, po drodze do której zaatakował ją pies. Mała obywatelka Włoch z obrażeniami głowy, policzka i nosa została przewieziona do szpitala, gdzie lekarze założyli jej kilkadziesiąt szwów.
Psy zostały przekazane do schroniska na obserwację, a krakowska prokuratura prowadzi postępowanie w tej sprawie. Przesłuchiwani są świadkowie zdarzenia, oczekuje się również na opinie biegłych: lekarską i weterynaryjną. Właścicielka restauracji nie została jeszcze przesłuchana, mogą jej grozić zarzuty spowodowania trwałego uszczerbku na zdrowiu.

Zobacz całość »



Mandat za pozostawienie bagażu na lotnisku bez opieki

Zobacz całość »
Za pozostawienie bagażu bez opieki na lotnisku można zapłacić nawet 500 zł. Porzucone walizki są zmorą straży granicznej i ochrony lotnisk.
Bagaże pozostawiane na lotniskach bez opieki są częstym przypadkiem wśród podróżnych, sprawiają one jednak zwykle sporo kłopotów. Najważniejsze jest bezpieczeństwo osób przebywających na terenie lotnisk, dlatego ważne jest mieć na uwadze gdzie pozostawiamy swoje walizki. Jak twierdzi radio RMF na lotnisku w Pyrzowicach pod Katowicami pogranicznicy są dość łaskawi dla rozkojarzonych podróżnych i zwykle kończy pouczeniem.
Jeżeli na pozostawionym bagażu znajduje się nazwisko właściciela, ułatwia to znacznie sprawę, gdyż podróżnego można wywołać przez głośniki. Problem jest, gdy bagaż nie ma danych właściciela. Jeżeli danych na bagażu nie ma, rozpoczyna się ewakuacja części terminala. Wzywana jest ekipa pirotechniczna i jak w przypadku Pyrzowic do bagażu może podjechać robot, wziąć go w szczypce i wywieźć w bezpieczne miejsce. Gdy walizka jest już w bezpiecznym miejscu, do akcji przystępują wyszkolone psy, a następnie pirotechnicy, w ostateczności, podejrzana walizka jest detonowana.
Podróżujący, którzy nie pilnuje bagażu na lotnisku, mogą się więc spodziewać się mandatu, a linie lotnicze, które przez to mają opóźnienia w lotach, mogą nawet pozwać turystę o odszkodowanie.

Zobacz całość »



Samolot lecący z Afganistanu do Chin nie odstał pozwolenia na lądowanie z powodu bomby

Zobacz całość »
Chińska agencja Xinhua poinformowała, że samolot, lecący do Urumczi - stolicy autonomicznego regionu Xinjiang na północnym zachodzie Chin - po otrzymaniu ostrzegania o bombie zawrócił do Kandaharu.
Wcześniejsze informacje mówiły o porwaniu samolotu, jednak po sprostowaniu potwierdzono, ze chodzi o bombę, nie podano typu samolotu, liczby pasażerów, ani nazwy linii lotniczych.
Zarząd lotniska w Urumczi otrzymał polecenie niedopuszczenie do lądowania samolotu z Afganistanu. Na jego teren wysłano siły milicyjne i służby ratownicze.

Zobacz całość »



Agresywna pasażerka w samolocie z Monachium do Krakowa

Zobacz całość »
Na pokładzie samolotu, lecącego z Monachium do Krakowa, funkcjonariusze Karpackiego Oddziału Straży Granicznej zatrzymali 52-letnią Polkę. Kobieta, na stałe mieszkające we Włoszech, zachowywała się na tyle agresywnie, że trzeba było użyć wobec niej kajdanek.
Polka, leciała z Włoch- z przesiadką w Monachium- do Krakowa, żeby odwiedzić rodzinę w Polsce. Podczas lotu z Monachium zachowywała się agresywnie i pomimo prób jej uspokojenia przez personel, a nawet kapitana samolotu, nie stosowała się do poleceń.
Przed startem z Monachium, kobieta domagała się od stewardessy podania jej alkoholu, otrzymała go po starcie. Po wypiciu lampki wina pasażerka składała kolejne zamówienia, a gdy jej odmówiono ze względu na to, iż coraz wyraźniej sprawiała wrażenie nietrzeźwej, zaczęła wykrzykiwać obelżywe sformułowania w kierunku obsługi samolotu i innych pasażerów, którzy także próbowali ją uspokajać. W końcu na polecenie kapitana personel samolotu zastosował środek przymusu bezpośredniego wobec podróżnej w postaci kajdanek, także dla bezpieczeństwa jej samej.
Po wylądowaniu samolotu, strażnicy graniczni z portu lotniczego w Krakowie-Balicach zatrzymali pasażerkę. Jej zachowanie wskazywało, ze nadal była pod wpływem alkoholu, nie zgodziła się jednak na poddanie badaniu stopnia nietrzeźwości. Nie było podstaw do siłowego wykonania badania, więc strażnicy odstąpili od niego. Kobieta natomiast została zatrzymana ze względu na popełnienie wykroczenia niepodporządkowania się poleceniom kapitana samolotu - art. 210 ust. 1 pkt 9 ustawy prawo lotnicze.
Po kilku godzinach snu pasażerka w czasie przesłuchania przyznała, że była pod wpływem alkoholu - jeszcze w Monachium, wypiła dwie setki wódki. Przeprosiła za swoje zachowanie i przyznała się do wywołania zamieszania na pokładzie samolotu. Wyjaśniła również, że nie poddała się badaniu alkomatem, bo się wstydziła i bała, że zostanie odwieziona do izby wytrzeźwień.
Pasażerka została ukarana w trybie przyśpieszonym przed Sądem Grodzkim w Krakowie grzywną w wysokości 700 złotych, którą musi wpłacić w ciągu 3 dni od ukarania.

Zobacz całość »



Para turystów potrącona na szlaku

Zobacz całość »
Mężczyzna na motorze crossowym, potrącił na szlaku małżeństwo z Bochni i pozostawił ich rannych, nie udzielając pomocy. Policja ujęła sprawce wypadku.
W niedzielę w Sidzinie na szlaku turystycznym, prowadzącym na Halę Krupową, zostało potrącone małżeństwo. Para turystów doznała potłuczeń na tyle, że konieczna była wizyta w szpitalu- w wypadku nie ucierpiało ich roczne dziecko.
Przez dwa dni policja tropiła sprawcę, okazało się, że był nim 33-letni mieszkaniec Sidziny. Zatrzymanemu postawiono zarzut nie udzielenia pomocy ofiarom wypadku, grozi mu za to do 3 lat pozbawienia wolności. odpowie również za spowodowanie wypadku i bezprawny wjazd do lasu. Sprawca przyznał się do winy.

Zobacz całość »



Długa droga na kolonie

Zobacz całość »
We wtorek o godz. 19 dzieci jadące na kolonie wsiadły do pociągu. W Kołobrzegu miały się znaleźć w środę o 5. rano. Niestety, pociąg stanął w szczerym polu. Podczas gdy kolonistom skończyły się już kanapki i napoje, do PKP nie mogli dodzwonić się przestraszeni rodzice. Przewoźnik nie posiada telefonu alarmowego, z którego można skorzystać w takiej sytuacji.
Okazało się, że pociąg z Katowic do Kołobrzegu, którym podróżowała grupa 125 kolonistów z Olkusza miała kilka godzin opóźnienia, bowiem we wtorek w Starej Łubiance koło Piły ciężarówka zderzyła się z pociągiem pospiesznym. Jak wyjaśnił rzecznik PKP Intercity Paweł Ney, nikomu nic poważnego się nie stało, jednak skutki zdarzenia będą odczuwalne jeszcze przez kilka dni. Pociąg się wykoleił, trakcja została zerwana, trzeba było więc wymieniać lokomotywy na spalinowe. Nie da się ukryć, że przepustowość objazdu jest w związku z tym mocno osłabiona.
W tej i w podobnych sytuacjach z PKP Intercity można skontaktować się poprzez nr telefonu 0801 022 007 i 22 bądź 42 kierunkowy 194 36.
Naprawa torów w stronę Kołobrzegu potrwa nawet do piątku.

Zobacz całość »



Polacy na wakacjach najbardziej tęsknią za... domem i internetem

Zobacz całość »
Według wyników sondażu, jaki przeprowadziła Gfk Polonia dla "Rzeczpospolitej", Polacy nie uznają urlopu bez telefonu komórkowego i tęsknią za domem i internetem.
40 procent rodaków na wakacje zabiera telefon komórkowy, 30% nie rozstaje się z aparatem fotograficznym, dla 15 proc. Polaków urlop bez radia jest niemożliwy, a dla 6% bez odtwarzacza muzyki. Zaledwie 5 % ankietowanych nie wyobraża sobie wakacji bez komputera.

Zobacz całość »



Do końca wakacji będą opóźnienia na trasie Kraków - Warszawa

Zobacz całość »
Na trasie Warszawa - Kraków kilkanaście minut opóźnienia pociągu to norma. Powodem tego są słabe lokomotyw, jednak PKP Intercity obiecuje poprawę.
Poprawy możemy się niestety spodziewać dopiero od jesieni. Ekspresy Warszawa - Kraków mają przyspieszyć, bo obecnie szybkie maszyny są zastępowane wolniejszymi.
Problem stanowi niewystarczająca liczba lokomotyw EP09, które są najszybsze w PKP. Tego typu lokomotyw między Warszawą a Krakowem jeździ tylko czternaście.
Ja zapowiada Spółka w najbliższym czasie na tory wyjadą super nowoczesne eurosprintery. Podróż ze stolicy do Krakowa ma skrócić się nawet o kwadrans (2,5). Do tego czasu niestety podróżni muszą się liczyć z opóźnieniami.

Zobacz całość »



::: 2009-08-13 :::


Beskidy - turyści skarżą się na padający deszcz i mało programów w telewizorze

Zobacz całość »
Beskidzcy hotelarze przyznają, że pojawia się coraz więcej turystów, którzy skarżą się na coraz to bardziej absurdalne rzeczy.
Zbigniew Śliwiński, właściciel hotelu Cis w Przybędzy, a także działacz Beskidzkiej Izby Turystyki przyznaje, że część skarg kierowanych do właścicieli obiektów i negatywnych opinii umieszczanych w internecie jest uzasadniona. Zaznacza - Najgorsza rzecz, jaką można zrobić, to koloryzować i zatajać przed turystami niedociągnięcia w obiekcie. Nie można ukrywać, że np. po burzy internet przestał działać i nie wiadomo, kiedy uda się go naprawić.
Wśród skarg często zdarzają się narzekania na uciążliwych sąsiadów. Jednak z tym problemem hotelarze nie zawsze potrafią sobie poradzić.
Turyści potrafią wysyłać skargi również na bardzo zaskakujące rzeczy, np.: na całodzienne opady deszczu, zbyt małą ilość programów w telewizorze, czy inny widok z okna od tego wymarzonego. Jeden pan, który spędzał wakacje w gospodarstwie agroturystycznym narzekał na obecność konia. Odgrażał się - Ja się koni boję, nie wiedziałem, że są tutaj jakieś zwierzęta, będę żądał zadośćuczynienia.
Witold Pruski, gospodarz ośrodka narciarskiego Stożek przyznaje, że latem raczej nie przyjmuje skarg od turystów. Warunki noclegowe u niego mają standard turystyczny i wszyscy, którzy tam przyjeżdżają zdają sobie z tego sprawę. Podkreśla - Największy problem mają właściciele wypasionych pensjonatów i hoteli. Ale za to zimą mam urwanie głowy z pretensjami typu "krzywy śnieg".
W Beskidach pojawił się również nowy typ turysty - naciągacz. Śliwiński przyznaje - Takich ludzi przyjeżdża w Beskidy, niestety, coraz więcej. Składają z premedytacją zażalenia, żeby wywalczyć urlop za pół darmo lub zupełnie bezpłatny.
Urszula Gębala, sekretarz Beskidzkiej Izby Turystyki poinformowała, że w tym sezonie nie było skarg do izby na obiekty noclegowe. Zaznacza - Nasi hotelarze są przyzwyczajeni do spełniania najróżniejszych życzeń swoich gości. Dlatego zwykle wszystkie problemy są załatwiane na miejscu, w obiekcie.

Zobacz całość »



Grupa hotelarska InterContinental nie notuje poprawy wyników

Zobacz całość »
Firma InterContinental nadal będzie cięła koszty. Grupa hotelarska informuje bowiem o pogarszającej się sytuacji finansowej.
W pierwszym półroczu 2009 firma zanotowała spadek przychodów o 25%. Na poziomie operacyjnym jest to spadek o 38%.
Sieć hoteli w tym roku ma obciąć koszty co najmniej o 80 mln dolarów, a w przyszłym roku kwota ta może jeszcze wzrosnąć.

Zobacz całość »



Ekspertyza w sprawie wypadku w Świdnicy wskazuje winnych

Zobacz całość »
Biegli badający sprawę marcowego wypadku autokaru w Świdnicy stwierdzili, że wiadukt kolejowy, w który uderzył autobus wiozący dzieci, był źle oznakowany. Ekspertyza obciąża winą także kierowcę.
Prokuratura ustaliła, że zaledwie kilkaset metrów przed wiaduktem ustawiony był tylko jeden znak informujący, iż obiekt ma 2,9 m wysokości. Biegli orzekli, iż wg obowiązujących przepisów była to niewystarczająca informacja. Dodatkowe znaki powinny być umieszczone na dwóch poprzedzających wiadukt skrzyżowaniach, a także na samym obiekcie. Obecnie trwa ustalanie osób odpowiedzialnych za oznakowanie.
Zdaniem ekspertów zawinił także kierowca, który nie zastosował się do przepisów ruchu drogowego, nie zauważył znaku zakazu ruchu pojazdów powyżej wysokości 2,9 m. Prokuratura postawiła 60-letniemu kierowcy autobusu - zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku. Biegli stwierdzili, iż odpowiedzialność kierowcy nie może budzić wątpliwości. - Fakt, że trasa była źle oznakowana, może jednak wpłynąć na ocenę jego winy przez sąd - oznajmił prokurator.
27 marca wysoki, jednopiętrowy, autobus uderzył w przęsło kolejowego wiaduktu. Zdarte zostało ok.10-metrów dachu, część foteli została całkowicie zniszczona, a przednia szyba wypadła. W wyniku wypadku do szpitali trafiło 35 osób. 14 letni chłopiec z obrażeniami został przewieziony śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala we Wrocławiu.

Zobacz całość »



Ogólnopolski Festiwal Dobrego Smaku w Poznaniu

Zobacz całość »
W dniach 14-16 sierpnia w Poznaniu po raz trzeci jest organizowany Polski Festiwal Dobrego Smaku, a także konkurs Polska Nalewka Roku. Wydarzenie to będzie miało miejsce na Starym Rynku, przyległych do niego uliczkach, a także na Placu Wolności.
Na Festiwal składa się kilka elementów, a należy do nich Jarmark Dobrego Smaku, gdzie producenci specjałów, pochodzących ze wszystkich regionów Polski, Europy i świata, oferują swoje wyroby. Kolejnymi elementami są pokazy kulinarne szefów kuchni, spotkania z autorami książek, programów kulinarnych i podróżniczych (m.in. z Wojciechem Cejrowskim), koncerty muzyczne, a także konkursy.
Walczyć będzie można w konkursie Polska Nalewka Roku, czyli największego w Polsce konkursu nalewek domowych, konkursie "Szneka z Glancem" na tradycyjne słodkie bułki z Poznania oraz Nasze Kulinarne Dziedzictwo - konkurs, który ma na celu odkrywanie najwspanialszych przysmaków i dań tradycyjnych dla Wielkopolski.
Festiwal odbywa się od trzech lat w połowie sierpnia, jest to święto najlepszych tradycji kulinarnych oraz miejsce spotkań wszystkich tych którzy cenią dobrą kuchnię w pełnej smaku oprawie.

Zobacz całość »



Interferie chwalą się wynikami

Zobacz całość »
Dzięki lepszemu o ponad 1,5 mln złotych wynikowi netto od tego z roku 2008, wyższemu przychodowi na wskaźniku RevPAR oraz dobrym wskaźnikom płynności finansowej, Interferie mogą zaliczyć ten sezon do udanych.
Według prognoz zarządu spółki giełdowej także kolejne miesiące będą pomyślne dla niej pomyślne.
Jak poinformował Adam Malinowski, prezes zarządu Interferie S.A. spółka zanotowała dwudziestoprocentowy wzrost przychodów. Koszty wzrosły jedynie o pięć procent. Strategia firmy polega na restrukturyzacji kosztów, weryfikowaniu umów zawiązywanych z dostawcami, a także podpisaniu kilku umów, które zwiększą przychody. Jak widać, podejmowane przez spółkę działania przynoszą efekty. Interferie mogą się pochwalić zyskiem operacyjnym, zyskiem netto, świetnymi wynikami na sprzedaży, a ponadto doskonałą frekwencją średnioroczną.
Jak wynika z raportu za pierwsze półrocze 2009 roku, spółka osiągnęła zysk netto w wysokości 27 tys. złotych. Biorąc pod uwagę, że w roku minionym w tym samym okresie Intereferie poniosły stratę w wysokości 1 mln 625 tys. złotych, wyniki robią wrażenie. Wyniki brutto są jeszcze bardziej spektakularne, spółka zyskała w tym roku 212 tys. złotych przy stracie 1 mln 891 tys. złotych w roku 2008. Wynik z działalności gospodarczej jest lepszy od tego z zeszłego roku o blisko trzy miliony zł. Pierwsza połowa 2008 roku przyniosła firmie stratę równą 1 mln 721 tys. zł. W półroczu 2009 Interferie zyskały 1 mln 32 tys. złotych. Wyniki ze sprzedaży przedstawiają się podobnie optymistycznie: wynoszą blisko 1,8 mln zł na plusie. W roku 2008 lubińska spółka straciła w tym punkcie 866 tys. złotych.
Do tegorocznego wzrostu przychodów przyczyniły się m.in. podpisanie kilku korzystnych umów na zorganizowanie wypoczynku, a ponadto wzrostu kursu euro, w którym są rozliczane umowy zawierane z zagranicznymi kontrahentami. W roku ubiegłym przez kilka miesięcy z eksploatacji wyłączony został ośrodek "Chalkozyn" w Kołobrzegu, w tym roku działa już normalnie, przyjmując gości, a co za tym idzie, generujący zyski.
Interferie odnotowały wyższą niż w roku ubiegłym frekwencję w ośrodkach. W okresie od stycznia do końca czerwca wyniosła ona średnio 58,7 proc., co oznacza, że była lepsza o 11,3 proc. w porównaniu z 2008 rokiem. Tymczasem Instytut Turystyki podał, że w pierwszym kwartale liczba gości w hotelach obniżyła się, rok do roku, o 13 proc.
Prezes Adam Malinowski wyliczał, że poprawie uległy wskaźniki płynności finansowej oraz te dane, które są dla branży hotelarskiej szczególnie istotne, tzn. przychód za dostępny pokój i przychód za sprzedany pokój. RevPAR wzrósł o ponad 40 procent, w porównaniu z rokiem 2008. Prawdopodobnie trzeci kwartał będzie równie udany.
W pierwszym półroczu 2009 roku nakłady inwestycyjne były niewielkie i wyniosły ok. 1 mln złotych. Rozpoczęły się prace modernizacyjne części gastronomicznej hotelu miejskiego w Głogowie: kuchni i hotelowej restauracji. Spółka informowała już wcześniej, że zarząd skupia się głównie na kontynuowaniu rozbudowy ośrodka Barbarka II w Świnoujściu. Według planów w połowie września będzie gotowy projekt budowlany kompleksu hotelowego, zaś do końca listopada powstanie projekt wykonawczy. Rozpoczęcie inwestycji zostało zaplanowane na początek 2010 r.

Zobacz całość »



W 2008 roku zadłużenie LOT-u wyniosło 733 mln zł

Zobacz całość »
W 2008 roku Polskie Linie Lotnicze odnotowały stratę netto w wysokości 733 mln zł, w pierwszym półroczu 2009 roku strata wyniosła 178 mln zł. Jak wynika jednak z informacji przekazanych w środę przez przedstawicieli firmy, w drugim kwartale bieżącego roku, nastąpił zysk netto w wysokości 132 mln zł. Pod koniec 2010 roku linie lotnicze zamierzają wyjść na operacyjny plus.
Bezpośredni wpływ na wyniki spółki w 2008 roku miał spadek liczby pasażerów: "Wynik EBIT zatwierdzony przez audytora wyniósł minus 109 mln zł, a wynik netto obciążony został dodatkowo rezerwami na Centralwings w wysokości prawie 100 mln zł, różnicami kursowymi w wysokości ok. 70 mln zł, transakcjami finansowymi wysokości ok. 400 mln zł" - powiedział wiceprezes ds. finansowo-ekonomicznych Andrzej Oślizło.
Ostatecznie w 2008 roku PLL LOT miały 733 mln zł jednostkowej straty netto, grupa kapitałowa przewoźnika natomiast miała 706 mln zł skonsolidowanej straty. Od kilku miesięcy prowadzone są działania mające naprawić sytuację m.in. renegocjacje zadłużenia, czy renegocjacje hedgingu.
LOT ma również uzgodnione porozumienie z bankami, które pozwoli rozłożyć spłatę zadłużenia w czasie. W środę PLL LOT zaprezentował wyniki za pierwsze półrocze bieżącego roku. Wynik netto w tym okresie wyniósł minus 178 mln zł (w pierwszym kwartale minus 310 mln zł, ale w drugim plus 132 mln zł). Wynik operacyjny w pierwszym półroczu to strata 106 mln zł (minus 48 mln zł w pierwszym kwartale i minus 58 mln zł w drugim kwartale). W czerwcu spółka miała 10 mln zł zysku operacyjnego z powodu sezonowego wzrostu przewozów.
Założeniem jest osiągnięcie poprawy rentowności operacyjnej w 2010 roku. W poprzednich latach PLL LOT miały 29,7 mln zł zysku netto w roku 2007 i 523,4 mln zł w 2006 roku, z czego aż 357,2 mln zł pochodziło ze sprzedaży udziałów w spółkach.

Zobacz całość »



Nowe połączenia Jet Air z Gdańska

Zobacz całość »
Jet Air uruchamia kolejne nowe połączenie z Gdańska do Turku.
Przewoźnik rozpocznie od dnia 17 sierpnia współpracę z fińskim regionalną linią lotniczą Wingo Xprs. Jet Air będzie obsługiwał połączenia lokalne w Finlandii z Turku do Tampere oraz Oulu.
Dzięki nawiązanej między przewoźnikami współpracy uruchomiono ponadto bezpośrednie rejsy z Turku do Gdańska w piątki oraz niedziele.
Jak powiedział Krzysztof Wicherek, prezes Jet Air, nowe loty stwarzają możliwości zaplanowania weekendu w Gdańsku dla pasażerów, którzy mieszkają lub pracują w zachodniej części Finlandii. Dzięki porozumieniu z Wingo Xprs oferta będzie dostępna również dla pasażerów z Tampere oraz Oulu. Wicherek wyraził ponadto nadzieję, że już niedługo pojawią się kolejne dobre informacje dotyczące połączeń z Gdańska.
Turku jest kolejną trasą po Krakowie, Wrocławiu oraz sezonowym połączeniu do Warszawy, uruchamianą z lotniska w Gdańsku, gdzie znajduje się baza operacyjna Jet Air.
Rejsy Turku - Gdańsk - Turku rozpoczną się 17 sierpnia. Samoloty będą wylatywać z Turku ok. godz. 21:00 czasu lokalnego. Samolot po 2 godzinach lotu będzie lądował w Gdańsku (ok. godz. 22:00 czasu lokalnego). Lot powrotny do Turku został zaplanowany na niedzielę. Samolot wystartuje z Gdańska o godz. 18:00, aby po dwugodzinnym locie wylądować w Turku o godz. 21:00 czasu lokalnego.

Zobacz całość »



Bułgarzy walczą o prawo do sałatki szopskiej w UE

Zobacz całość »
Bułgaria walczy o zarejestrowanie w Unii Europejskiej najpopularniejszej narodowej zakąski - sałatki szopskiej. Po tym jak tradycyjny miejscowy trunek alkoholowy "przypisała" sobie Słowenia, do sałatki pretensje rości sobie Serbia.
Serbska prasa pisze o "starej serbskiej specjalności", która jest mieszanką drobno posiekanej cebuli, papryki, pomidorów i ogórków, posypana tartym serem. Według Serbów przygotowywali ją jeszcze w średniowieczni pasterze z okolic miasta Prizren. Ludzie ci, zwani byli szopami, później zasymilowali się i dotarli do zachodnich granic dzisiejszej Bułgarii, przywożąc ze sobą tradycyjny przysmak w tamte regiony.
Prizren znajduje się w dzisiejszym Kosowie, sprawa więc nabiera szerszego kontekstu międzynarodowego. Wiadomość pod tytułami "Serbowie przywłaszczyli sobie naszą sałatkę", "Serbia ukradła nam też sałatkę", rozeszła się w wydaniach internetowych jako najbardziej komentowany temat dnia. Część internautów uległa nastrojom nacjonalistycznym, przypominając historyczne konflikty bułgarsko-serbskie.
W Bułgarii Szopami nazywają się mieszkańcy rejonów na zachód Sofii, mówią oni w specyficznym dialekcie i mają opinię wyjątkowo twardogłowych. Stąd nazwa sałatki szopskiej, będącej w oryginale mieszanką pomidorów, ogórków i papryki, posypanej serem solan.

Zobacz całość »



Wkrótce otwarcie dwóch nowych trzygwiazdkowych hoteli w Łodzi

Zobacz całość »
W Łodzi otwarte wkrótce zostaną dwa trzygwiazdkowe hotele. Pod koniec sierpnia przy ul. Wróblewskiego dości zacznie przyjmować "Iness". W drugiej połowie września natomiast zostanie otwarty hotel "Borowiecki" przy ulicy Kasprzaka.
Hotel "Iness" znajduje się w budynku, w którym wcześniej siedzibę miała jedna z prywatnych szkół wyższych. Hotel "Borowiecki" natomiast mieści się w dwóch trzypiętrowych, dawnych obiektach biurowych.
Hotel przy ul. Wróblewskiego w ofercie ma 55 pokoi (1-, 2-, 3- i 4-osobowych) oraz osiem apartamentów, znajdujących się na dwóch piętrach. W sumie oferuje 130 miejsc noclegowych. Na parterze hotelu mieści się restauracja na 140 osób, która będzie serwować głównie dania kuchni polskiej. Są tutaj też trzy sale konferencyjne na 240 osób, klimatyzacja i bezpłatny dostęp do Internetu.
Hotel Borowiecki to obiekt mający 56 pokoi. Posiada restaurację oraz cztery sale konferencyjne. Ciekawostkę stanowią niestandardowe łóżka o długości 2,20 m, idealne dla osób wysokich - koszykarzy i siatkarzy.
W obu hotelach trwają ostatnie przygotowania, dokładne daty przyjęcia pierwszych gości nie zostały jeszcze ustalone.

Zobacz całość »



Dwa miliony pasażerów Ryanair we Wrocławiu

Zobacz całość »
Wczoraj Ryanair ogłosił, że od 2005 roku przewiózł 2 miliony pasażerów do i z wrocławskiego lotniska. Liczba ta sięga momentu, kiedy połączenia z tego miasta zostały uruchomione.
Dwumilionowym pasażerem jest Pani Ewa, która podróżowała z Londyn Stansted. Została powitana przez władze portu lotniczego wraz z szefem Działu Marketingu Ryanair na Europę Centralną- Laszlo Tamasem, otrzymała pamiątkowy dyplom, kwiaty oraz dwa bilety do Dusseldorfu. W ten sposób przewoźnik chce promować to niedawno uruchomione połączenie.
Wrocław był pierwszym w Polsce portem lotniczym, obsługiwanym przez Ryanair, pierwsze połączenia z tego miasta linia uruchomiła w 2005 roku. Na początku Ryanair przewoził około sto tysięcy pasażerów rocznie, obecnie ta liczba wynosi 650 tysięcy osób. Z Wrocławia podróżni mogą latać do 14 europejskich miast, w całym kraju Ryanair użytkuje dziewięć lotnisk i oferuje pasażerom 59 kierunków.

Zobacz całość »



Przewoźnik na Lubelszczyźnie wyłudzał dopłaty od Urzędu Marszałkowskiego

Zobacz całość »
Na Lubelszczyźnie CBA zbiera dowody na jednego z przewoźników, który miał wyłudzać dopłaty od Urzędu Marszałkowskiego za bilety ulgowe. Najwięksi przewoźnicy dostają w tym regionie nawet 300 tys.zł. Urzędnicy podejrzewają, że to był powszechny proceder - podają media.
Urząd Marszałkowski zwraca firmom przewozowym koszty biletów ulgowych. Roczne dopłaty dochodzą nawet do 40 mln złotych. Dostaje je prawie 60 przewoźników. Według "Dziennika Wschodniego" najwięksi grace na rynku mogą otrzymać miesięcznie nawet 250-300 tysięcy złotych.
Pracownicy urzędu sprawdzając firmy otrzymujące dopłaty nabrali podejrzeń co do działalności jednej z firm. Poprosili więc Zarząd Województwa o kontrolę. Chodzi o firmę, która obsługuje trasy w okolicach Lubartowa i Puław.
Problem w rozliczeniach z firmą wynikał z tego, że przewoźnikowi zwracano koszty ulg dwukrotnie - od gmin i Urzędu Marszałkowskiego.
Urząd sprawdza wszelkie kalkulacje. Niestety, jest to mozolna, czasochłonna praca - wymaga przejrzenia wszystkich biletów, jednorazowych i miesięcznych i porównania ich z umowami zawartymi z urzędem.
Urząd szacuje, że takich nieuczciwych przewoźników może być więcej. Wyłudzenia mogą opiewać na duże kwoty.
Przewoźnik, podejrzewany przez urząd o wyłudzenie, zgodnie z umową z urzędem nadal dostaje dopłaty. Według właściciela cała afera to efekt błędu jego pracowników.
Obecnie firmy przewozowe ograniczyły liczbę składanych wniosków o dopłaty do biletów ulgowych.

Zobacz całość »



W Edynburgu rozpoczął się festiwal teatrów alternatywnych

Zobacz całość »
W szkockim Edynburgu rozpoczął się znany na całym świecie Edynburski Festiwal Sztuki (Edinburgh Art Festiwal - EAF). Przedstawienia potrwają do końca miesiąca.
Jak podaje internetowy serwis BBC, podczas Fringe'u będzie można obejrzeć 34 265 wykonań 2098 spektakli w 265 miejscach. Organizatorzy przewidują, że w tym roku na festiwal przybędzie około 18 900 wykonawców.
Większość sztuk to komedie, jedna trzecia - dramaty oraz musicale. Pojawią się ponadto spektakle teatrów tańca oraz opera.
Od 18 do 29 sierpnia w centrum Edynburga będzie grana "Trzecia Pierś" Ireneusza Iredyńskiego. Sztukę zaprezentuje Asylon Theatre, który w listopadzie 2008 r. w Edynburgu założyły Marta Mari wraz z Edytą Kanią.
Do Edynburga przybędzie również Sambor Dudziński z Wrocławia. Występ został zatytułowany tytuł "Time(less) Machine".
Część spektakli festiwalowych zostanie zaprezentowana w niezwykłych miejscach. "Czekanie na Godota" Samuela Becketta obejrzymy w publicznej toalecie centrum handlowego St James, Ofelia Szekspira zakończy swoje życie w hotelowym basenie, zaś trzy siostry ze sztuki Czechowa popłyną - inaczej niż chciał autor - w podróż na barce przy Nabrzeżu Edynburskim.
W tym samym czasie odbywa się młodszy festiwal sztuk wizualnych EAF, który został powołany do życia w 2004 roku. Do 5 września weźmie w nim udział 50 galerii. Wystawy obejmują prace wiodących brytyjskich oraz międzynarodowych artystów, a także dzieła nowej generacji.
Polskę będą reprezentować artyści związani z grupą lokal_30 z Warszawy w ramach projektu "Polska! Lear", który promuje w Wielkiej Brytanii polską kulturę. Lokal_30 zrzesza artystów: Józefa Robakowskiego, Tomasza Kozaka, Normana Leta, Annę Baumgart, Zuzannę Janin, Karola Radziszewskiego, Jasminę Wójcik oraz Elodie Pong.
Na tradycyjny Festiwal Książek przyjedzie z nową powieścią Margaret Atwood. Turyści spragnieni mocniejszych wrażeń wybiorą się zapewne na słynne "Tattoo" odbywające się na Zamku Edynburskim, a które zaprowadzi nas dźwiękami dud na widowiskowe nocne parady wojskowe.

Zobacz całość »



Jesienią Pociąg Papieski przestaje regularnie kursować

Zobacz całość »
Od września nie będzie można codziennie podróżować Papieskim Pociągiem. Pojazd kursujący na trasie Kraków - Wadowice od pierwszego września przestaje regularnie kursować.
Nowoczesny pociąg pomalowany w barwy papieskie, jeżdżący tą trasą od 2006 roku, zgodnie z planami spółki zostanie skierowany do codziennej obsługi linii Kraków - Bielsko -Biała. Na trasie przejazdu pozostanie Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, Kalwaria Zebrzydowska oraz Wadowice, ale pociąg straci swój "pielgrzymkowy charakter". Podczas jazdy nie będą już wyświetlanie w nim filmy dokumentalne, wspominające pielgrzymki papieża Jana Pawła II.
Grupy pielgrzymkowe, które będą chciały przejechać "Pociągiem Papieskim" trasę Kraków - Wadowice będą mogły go wynająć. Koszt kursu w obie strony wynosi 3,5 tys. zł. Skład może zabrać do 160 osób.
Obecnie "Pociąg Papieski" raz w dziennie, oprócz poniedziałku i czwartku, pokonuje trasę pomiędzy Krakowem i Wadowicami. Z Dworca Głównego w Krakowie odjeżdża przed 9 rano i do Wadowic dociera po godzinie i 20 minutach. W czasie trasy zatrzymuje się w miejscach związanych z Janem Pawłem II: Sanktuarium Bożego Miłosierdzia i sanktuarium pasyjno-maryjnym w Kalwarii Zebrzydowskiej. O godzinie 15 wyrusza w drogę powrotną do Krakowa.
W całym pociągu znajdują się 152 fotele, osiem miejsc przystosowanych do potrzeb osób niepełnosprawnych oraz sprzęt umożliwiający projekcję filmów podczas podróży.
Połączenie jest likwidowane, gdyż od początku roku jest nierentowne - brakuje turystów chętnych do podróży na tej trasie.

Zobacz całość »



::: 2009-08-14 :::


PB: wykaz biur podróży znajdujących się w Rejestrze Długów

Zobacz całość »
"Puls Biznesu" opublikował listę biur podróży, które widnieją w Krajowym Rejestrze Długów. Lista zawiera wykaz 22 biur i agencji turystycznych, które mają zaległości z więcej niż jednego źródła w dniu 24 lipca 2009 roku.
Problem w tym, że lista ta jest bez sensu. Z kilku powodów - oto najważniejsze z nich:
1. Lista zawiera głównie agencje, a upadek agenta (o ile dopełniono wszystkich formalności) dla turysty nie ma wielkiego znaczenia.
2. Nie wiemy za co dokładnie firmy zalegają z płatnościami i o jakie kwoty chodzi - wystarczy, że firma ma sporne sprawy w płatnościach, a jej wierzyciele wpisali ją do KRD i obecność na tej liście gwarantowana mimo wspaniałej kondycji firmy.
3. Biurom nie dano szansy na wytłumaczenie się - KRD jest dobrym narzędziem, ale weryfikacja wiarygodności firmy na podstawie wpisów roszczeń o zapłatę, które mogą nie przekraczać tysiąca złotych to kpina.
Medialna nagonka na biura to świetna okazja, aby zwiększyć poczytność, ale w tym wypadku dziennikarze zabrnęli za daleko. Chyba sami się spostrzegli, bo tekst w ciągu kilku dni po publikacji został zdjęty ze stron internetowych dziennika. Niestety przedruki tego tekstu, jak i sposób myślenia rozpowszechnił się na inne media.

Zobacz całość »



Włoska loteria dla obcokrajowców

Zobacz całość »
Do Włoch zjeżdżają tłumy obcokrajowców, żeby spróbować dziś szczęścia w grze liczbowej Superenalotto. Do wygrania jest prawie 132 miliony euro.
Niemcy, Austriacy, także inni cudzoziemcy napływają do Włoch, by zawalczyć o fortunę w dzisiejszym losowaniu. Według niemieckiej dziennika "Bild", na pokładzie wyczarterowanego samolotu z Berlina, wyleciało 140 osób, które w internetowym konkursie wygrały darmowe bilety do Mediolanu. Na wygrana składały się:: włoska pastę, espresso i możliwość kupienia losu na Superenalotto.
Uczestnicy lotu nie będą opuszczać nawet mediolańskiego lotniska Malpensa, zjedzą tam kolację i sprawdzą czy wygrali, następnie wrócą do domu.
Od stycznia nikt nie wskazał zwycięskiej kombinacji w loterii, to sprawiło, że wygrana za "szóstkę" sięgnęła rekordowej sumy we Włoszech, a media twierdzą, że również w całej Europie - 131,5 mln euro.
Włoską granicę przekraczają obywatele sąsiednich państw: Austrii, Chorwacji i Słowenii, by spróbować szczęścia. Austriacy już nawet mówią o "lotto-turystyce". W wielu sklepach w Wenecji losy na Superenalotto są tak samo popularne jak pocztówki.

Zobacz całość »



Więcej turystów w Tatrach, więcej wypadków na szlakach

Zobacz całość »
Od początku sierpnia ratownicy TOPR interweniowali w Tatrach już około trzydzieści razy. Najbardziej zapracowani są w weekendy, zdarzało im się udzielać pomocy nawet trzem poszkodowanym turystom jednocześnie.
Duża ilość wypadków związana jest oczywiście z dużą liczbą turystów w Tatrach. Jeśli chodzi o wypadki są to zazwyczaj urazy kończyn, pobłądzenia lub zasłabnięcia. Wielu wypadków dałoby się u niknąć, gdyby turyści byli bardziej rozważni, poruszali się ostrożniej na szlakach i wychodzili na nie wcześniej.
W Tatrach jest pełnia sezonu turystycznego, a na szlaki codziennie wyrusza kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Jak podkreślają ratownicy, w stosunku do tej liczby osób, wypadków na szczęście wcale nie ma tak wiele.

Zobacz całość »



LOT uspokaja, że usterki w samolotach są na porządku dziennym

Zobacz całość »
W ciągu ostatnich tygodni samoloty Polskich Linii Lotniczych typu Boeing aż trzy razy miały awarie, będące przyczyną kilkunastogodzinnych opóźnień. Według pełniącego obowiązki prezesa LOT-u Sebastiana Mikosza, liczba usterek jest taka jak zwykle, za to zainteresowania awariami niezwykłe.
LOT wykonuje 250 rejsów dziennie, w tym sezonie występuje 90 procent mniej usterek niż było w zeszłym, natomiast wielkość zainteresowania usterkami oficjalnie wprawia w zdziwienie przedstawiciela przewoźnika. Ale po ostatnich katastrofach lotniczych Airbusów i możliwości, że takiego wypadku może doprowadzić defekt jednego z tysięcy elementów samolotu (prędkościomierza), to chyba zrozumiałe, że wszyscy zainteresowali się, co się psuje w samolotach...
Prezes przyznał, że samoloty, które pokonują trasy przez Atlantyk, nie należą do najmłodszych - największe maszyny B767-300ER, należące do LOT-u, do Stanów Zjednoczonych i Kanady latają od 1989 roku. W grudniu tego roku miały zostać zastąpione przez siedem Boeingów 787 Dreamliner. Jednak już dziś wiadomo, że i tego kolejnego już terminu Amerykanie nie dotrzymają. Sebastian Mikosz ujawnił, że firma pracuje nad planem B, a w grę wchodzą inne samoloty od Boeinga, a nawet produkty konkurencji, czyli Airbusa.
Ze względu na zeszłoroczną stratę spowodowaną głównie rozliczeniami paliwowymi, przewoźnik planuje przeprowadzenie restrukturyzacji i wprowadzenie zmian w modelu biznesowym, który będzie polegał m.in. na uproszczeniu taryf oraz optymalizacji siatki połączeń i floty.

Zobacz całość »



Największe atrakcje turystyczne świata też rozczarowują

Zobacz całość »
Od zawsze marzymy od podróżach do miejsc znanych na całym świecie, na własne oczy pragniemy ujrzeć piramidy w Gizie, wieżę Eiffela w Paryżu, czy przepłynąć się gondolą po weneckich kanałach. Jednak kiedy już stajemy oko w oko z "marzeniem", entuzjazm opada, nasze oczekiwania rozmijają się z rzeczywistością.
Między innymi według ankiety, jaką przeprowadziła firma One Virgin Tranel Insurance, turystów najbardziej rozczarowuje symbol francuskiej stolicy - wieża Eiffela, powstała w 1889 roku z okazji Wystawy Światowej, goszczącej wówczas nad Sekwaną. Do tej pory zwiedziło ją ponad 200 mln osób. Wieża wzbudza w turystach dziś zawód ze ze względu na swoją metalową konstrukcję, która nie pasuje do reszty krajobrazu. Denerwują długie kolejki do wejścia, w których trzeba czekać nawet 4 godziny oraz drogie bilety (8 euro za wjazd na samą górę). Przynajmniej widok na Paryż z wysokości około 300 m wynagradza wszelkie niedogodności...
Inną atrakcją turystyczną, która dla wielu straciła dawno swój urok są egipskie piramidy w Gizie, a wśród nich jeden z siedmiu cudów świata - wysoka na 147 m piramida Cheopsa. Przez cały rok zjeżdżają tu tłumy turystów, chcących podziwiać jedno z największych osiągnięć budowniczych starożytności. Mocno rozczarowują się widząc tłumy i zgiełk dookoła, a po wizycie w środku piramidy z kilkudziesięcioma innymi osobami w tym samym momencie, jedyne o czym marzą to świeże powietrza. Do zwiedzania zniechęcają również uciążliwi sprzedawcy i wszechobecna komercja, ciężko poczuć ducha Starożytności.
Niepochlebne opinie są również o plaży w Cancun - najbardziej luksusowej miejscowości wypoczynkowej Meksyku. Miejsce wydaje się idealne na wakacje. Jednak rzeczywistość odstrasza turystów: tłumy plażowiczów ściśniętych jak sardynki w puszce, horrendalnie drogie drinki (często rozwodnione) oraz dziesiątki akwizytorów, chcących sprzedać wszystko.
70% turystów odwiedzających Londyn wybiera się na Piccadilly Circus. Niestety jedynymi atrakcjami, jakie ich tam czekają jest pstryknięcie fotki pod neonem SANYO, czy Coca-coli, albo posiłek w jednym z fast-foodów. Podobnie można ocenić Times Square w Nowym Jorku, który obecnie może się poszczycić wielkim sklepem Toys 4R Us, barem McDonald's oraz słynnymi neonami.
Najbardziej romantyczne miasto świata Wenecja również ma swoich przeciwników. Turystów drażni m.in. nieprzyjemny zapach, który unosi się nad kanałami czy wszędobylskie gołębie. Mówią, że jedna z największych atrakcji - plac św. Marka, wygląda dziś jak targowisko w krajach arabskich.
Także krzywa wieża w Pizie także nie jest czymś tak niezwykłym, jak można by sądzić. Po prostu wieża, która jest krzywa. Można oglądnąć przez chwilę, zrobić kilka śmiesznych fotek i można ruszać dalej.
Podobnie przereklamowana jest plaża Copacabana w Rio de Janeiro. Kiedyś ta plaża miała urok, ale obecnie plażę otacza sześciopasmowa autostrada i bezkresne blokowiska - to chyba jedno z najgęściej zaludnionych miejsc na ziemi. Woda jest dość brudna i jest w niej tłoczno.
Jak się okazuje największe atrakcje turystyczne na świecie wcale nie muszą zachwycać. Być może to właśnie ich popularność jednocześnie je pogrąża ściągając coraz większe ilości turystów i komercji, a być może zwyczajnie ich reklama jest większa niż to co mają do zaoferowania. Jedno jest pewne - wybierając się w tego typu miejsce powinniśmy zmniejszyć swoje oczekiwania, wtedy na pewno się nie rozczarujemy.

Zobacz całość »



Po A4 do Niemiec - nie wszyscy się cieszą

Zobacz całość »
Dziś otwarcie odcinka Krzyżowa - Zgorzelec na autostradzie A4. Na powstanie betonowego odcinka o długości 51,4 km, przeznaczono ponad miliard złotych. Budowana przez dwa lata i cztery miesiące A4, połączy się z autostradą niemiecką, która prowadzi do Drezna i dalej na zachód Europy. Na razie z polskiego odcinka od granicy do okolic Katowic, będzie można korzystać bezpłatnie. Stacje benzynowe i motele powstaną tam z opóźnieniem, a bramki do pobierania opłat pojawią się za kilka lat.
Nie wszyscy jednak cieszą się z otwarcia autostrady A4. Nowy fragment A4 z zabierze klientów zajazdom, restauracjom, stacjom benzynowym, czy osobom handlującym przy starej drodze krajowej numer cztery. Najbardziej martwią się osoby z Bolesławca i okolic. Z jednej stolony w mieście zostaną rozładowane dotychczasowe korki, z drugiej będzie ono omijane przez potencjalnych klientów.
Restauratorom pozostaje lokalny rynek i obsługa imprez okolicznościowych, a przydrożnym handlarzom pozostanie przy krajowe czwórce, gdzie nie będzie już zbyt wielkiego ruchu.
Szacuje się, że po otwarciu autostrady spadek ruchu na czwórce może osiągnąć nawet 80 procent. Bolesławiec natomiast podejmuje różne działania, aby po otwarciu autostrady przyciągnąć turystów i w ten sposób aby handlowcy nie odczuli negatywnie otwarcia drogi.

Zobacz całość »



LOT wyprzedaje

Zobacz całość »
Polskie Linie Lotnicze LOT mając na uwadze płynność finansową firmy, mogą sprzedać część 1,4-milionowego pakietu akcji Banku Pekao SA. Alternatywą tej transakcji jest uzyskanie środków pieniężnych pod zastaw tych walorów.
- Pakiet akcji Pekao SA może być wykorzystany jako zabezpieczenie. Możemy też rozważyć sprzedaż. Celem głównym jest odzyskanie rentowności. To jest droga, która może nas przeprowadzić przez okres jesienno-zimowy, jeśli sytuacja byłaby bardzo trudna - oznajmił wiceprezes ds. finansowo-ekonomicznych Andrzej Oślizło. Dodał, również w rozmowie z dziennikarzami, iż obecnie Lot ma 1,4 mln akcji Pekao SA, po tym jak ostatnio sprzedał 1,1 mln akcji.
Pomimo, iż obecny kurs akcji Pekao SA na GPW jest wyższy, LOT jednak nie może sprzedać całego 1,4-milionowego pakietu, gdyż część środków jest zastawiona. Oślizło nie podał jaka część akcji z posiadanego przez LOT pakietu może być zadysponowana. W środę wiceprezes poinformował o zamiarze sprzedaży docelowo wszystkich aktyw spoza podstawowej działalności. Najbardziej płynny i istotny pakiet stanowią akcje Pekao SA i Casinos Poland. - Proces sprzedaży Casinos został już rozpoczęty wspólnie z PPL. Realny termin transakcji to początek przyszłego roku - wyjaśnił.
PLL Lot w 2008 r. zanotowały 733 mln zł straty wobec 29,7 mln zł zysku netto, a w 2007 r. była to kwota 523,4 mln zł zysku netto. Natomiast w 2006 r. zysk netto wyniósł aż 523,4 mln zł, z czego 357,4 mln zł pochodziło ze sprzedaży udziałów w spółce LIM. Jeśli chodzi o pierwsze półrocze 2009 r., przewoźnik odnotował 178 mln zł straty - w pierwszym kwartale wynik wyniósł minus 310 mln zł, ale w drugim plus 132 mln zł.
Pytanie, co zrobi spółka, gdy już skończą się walory nadające się do szybkiego wyprzedania? Bez wątpienia, jeśli w najbliższym czasie zostaną popełnione jakieś poważniejsze błędy w zarządzaniu spółką lub okoliczności gospodarcze będą bardzo nie sprzyjające, to LOT może podzielić los innych upadłych przewoźników narodowych. Teraz już nie może liczyć na pomoc państwa - Komisja Europejska nie pozwoli na wspieranie firmy tylko w imię "dumy narodowej". I nie wiadomo, czy z takiej sytuacji mamy się cieszyć, czy smucić? Czy brak przewoźnika "narodowego" osłabi nasz transport lotniczy? A może pozwoli to rozwinąć się innym firmom i zamiast jednej dużej będziemy mieć kilka mniejszych, które zaspokoją potrzeby rynku w sposób bardziej elastyczny? Przyszłość przyniesie nam odpowiedź.

Zobacz całość »



Kampania reklamowa Polski za 15% ceny!

Zobacz całość »
Kampania reklamowa Polski za granicą prowadzona jest pod nazwą projektu "Promujmy Polskę razem". Koszt kampanii szacowany jest na 30 mln euro, z czego tylko 15% będzie pochodzić z krajowego budżetu, a 85% z Unii Europejskiej.
W ramach programu "Promujmy Polskę razem", Polska Organizacja Turystyczna podpisała umowę o dofinansowanie promocji naszego kraju za granicą z Ministerstwem Gospodarki.
Głównym celem działań promocyjnych POT jest zachęcenie turystów zagranicznych do odwiedzenia naszego kraju. Przy środkach, którymi dotychczas dysponowała POT, organizacji "nie było stać" na przygotowanie dużej, profesjonalnej kampanii na rynkach zagranicznych.
Prezes POT Rafał Szmydke wyjaśnia w jaki sposób ma być prowadzona kampania: "To duże koszty i duża konkurencja. Teraz chcielibyśmy (...) promować Polskę np. na billboardach". W planach jest pokazanie Polski, jako kraju nowoczesnego, gościnnego, oferującego wiele ciekawych form spędzania weekendu i urlopu. Prezes podkreśla, iż celem jest również promocja turystyki biznesowej, która jest bardzo efektywna, ze względu na duże pieniądze pozostawiane w Polsce przez tego typu turystę.
Mamy nadzieję, że akcja się powiedzie i POT będzie mógł chwalić się nie tylko wydaniem dużych pieniędzy, ale i ściągnięciem odczuwalnej liczby nowych turystów do Polski. Przy tak dużej kampanii, kluczową sprawą będzie kontrola sposobu wydawania środków, bowiem mimo bardzo dużego dofinansowania, dopiero właściwy dobór miejsc na reklamę oraz uzyskanie odpowiednich rabatów, zapewnią dotarcie do maksymalnej liczby potencjalnych turystów. Wskazane by było także, przeprowadzenie kontrolnych badań nad skutecznością kampanii, z pominięciem firm ją realizujących. Być może okaże się, że nawet bez dofinansowania Polskę opłaca się promować w sposób bardziej widoczny...
Tegoroczny budżet POT wynosi 36 mln zł, z czego na promocję Polski za granicą organizacja w 2009 roku ma przeznaczyć około 60 procent. Z takiej ogólnej informacji można dojść do wniosku, że 40% środków jest przez POT przejadanych (14,4 mln zł), a po drugie nie wiemy na co dokładnie owe 60% jest przeznaczane. Jeśli kryją się w nim koszty POITów i innych działań (np. wyjazdów zagranicznych) to na realną reklamę może trafiać dużo mniejsza kwota niż te wyliczone 21,6 mln zł.
Środki na reklamę naszego kraju przeznacza także m.in.: Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych oraz Instytut Adama Mickiewicza.

Zobacz całość »



Festiwal Smakowania Kwaśnicy w Żywcu

Zobacz całość »
W najbliższy weekend, odbędzie się trzydniowy Światowy Festiwal Smakowania Kwaśnicy w Żywcu. Organizatorzy imprezy zapowiadają przygotowanie 40 tys. porcji tej góralskiej potrawy. Kulinarne wydarzenia będą uświetniać występy zespołów: Perfect, Czarno-Czarni, Czerwone Gitary, a także kapel folklorystycznych ze Słowacji i Macedonii.
Kwaśnica to tradycyjne danie polskiej kuchni góralskiej - zupa otrzymywana z kiszonej kapusty i mięsa spożywana zwykle z ziemniakami lub chlebem. Kwaśnica powinna być bardzo bardzo kwaśna i dzięki temu tłuszcz z mięsa będzie "przegryziony" przez kwas kapusty. Do kwaśnicy nie wolno dodać jarzyn np. marchewki, bo wówczas nie jest to już kwaśnica, a zwykły kapuśniak.
Być może na Festiwal poprawi się pogoda - synoptycy z Zakładu Prognoz Meteorologicznych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Krakowie, przewidują, iż w piątek przestanie padać i zrobi się cieplej. Sobota i niedziela zapowiada się także bez opadów. Temperatura w piątek ma wynieść 22-23 stopni C, w sobotę do 25-26 stopni C, a w niedzielę nawet do 30 stopni C.

Zobacz całość »



W Krynicy nie powstanie tor saneczkowy

Zobacz całość »
Jak poinformował z-ca dyrektora ds. gospodarki leśnej Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie Leon Jagoda, dyrektor generalny Lasów Państwowych postanowił wstrzymać decyzję podjętą cztery lata temu, zezwalającą na wycięcie pod budowę toru saneczkowego ponad czterech hektarów lasu znajdującego się na Górze Parkowej w Krynicy-Zdroju. Jagoda wyjaśnił, że postanowienie dyrektora generalnego Mariana Pigana jest skutkiem interwencji społecznych jakie podjęli naukowcy oraz mieszkańcy Krynicy-Zdroju, którzy protestują przeciw budowie betonowego toru saneczkowego. Ich zdaniem budowla stworzy zagrożenie dla unikalnych źródeł wód mineralnych.
W roku 2006 rada miasta uchwaliła zmianę planu zagospodarowania przestrzennego Góry Parkowej, jednak pomimo decyzji Lasów Państwowych o kwocie odszkodowania, do dziś miasto nie wypłaciło odszkodowania za wycięcie drzew. Do wiosny tego roku władze Krynicy nie rozpoczęły prac budowlanych, a dopiero kilka miesięcy temu zostały rozpoczęte prace przygotowawcze.
Obecnie, sprawę mają zbadać ponownie wojewoda małopolski oraz minister środowiska. Wojewoda Jerzy Miller zapowiedział, że zostanie ona skierowana do sądu administracyjnego.
Zgodnie z planami władz miasta, budowa toru saneczkowego na Górze Parkowej (w miejscu przedwojennego toru drewnianego) miała zostać ukończona w listopadzie 2010 r. Na budowę obiektu potrzebne jest ok. 65 mln zł, zaś gmina posiada tylko część tej sumy. O resztę ubiega się w ministerstwie sportu.
Całkowitą długość toru saneczkowo-bobslejowo-skeletonowego w Krynicy-Zdroju zaplanowano na 1820 m (od startu do mety 1613). Maksymalna możliwa do osiągnięcia prędkość jest równa 135 km/h.
Naukowcy, jak i mieszkańcy argumentowali, że Krynicy nie jest potrzeba taka inwestycja zagrażająca największym walorom turystycznym tej miejscowości, jaką są źródła wód mineralnych, a potrzebne są atrakcje dla turystów na lato. Trudno tu całościowo ocenić inwestycję, ale z pewnością realne ryzykowanie narażenia podstawowego waloru jakim są źródła mineralne, na rzecz powstania kolejnej zimowej atrakcji mija się z celem.

Zobacz całość »



Liczba pasażerów spada, ale spadki już hamują!

Zobacz całość »
Z danych Urzędu Lotnictwa Cywilnego, wynika, że spada liczba obsłużonych pasażerów, jak i wykonane operacji w polskich portach lotniczych, ale te spadki są coraz mniejsze.
W pierwszej połowie tego roku polskie lotniska obsłużyły łącznie (w ruchu regularnym i czarterowym) 8 mln 605 tys. pasażerów - o 12,4 % mniej niż w tym samym okresie 2008 roku, a w samym 2-gim kwartale 2009 liczba pasażerów spadła o 11,2% rdr.
W pierwszym półroczu 2009 największe spadki ruchu odnotowały lotniska w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu oraz Gdańsku, a natomiast najmniej w Rzeszowie, Bydgoszczy, Katowicach oraz Poznaniu.
Sytuację ratuje wzrost ruchu czarterowego, który w pierwszym półroczu 2009 wzrósł o 5,7%. Jednocześnie ULC obserwuje nieznaczny wzrost znaczenia portów regionalnych. Ich udział w pierwszym półroczu zwiększył się z 54% w I półroczu 2008 r. do 56 % obecnie.

Zobacz całość »



Pierogarnie na franczyzie Polskiego Jadła

Zobacz całość »
W marcu, spółka Polskie Jadło zakończyła pilotażowy program, dotyczący uruchamiania punktów gastronomicznych w systemie pierogarni.
Programem zostało objętych 10 placówek, spółka zapowiedziała, że od początku września rozpoczyna przyjmowanie ofert od osób, które będą zainteresowane współpracą na zasadzie franczyzy.
"Sztuka Pieroga" to punkty pomyślane jako biznes rodzinny w modelu 2+1. Program nie będzie wymagał olbrzymich nakładów finansowych, a całość wyposażenia technicznego jak i projekt wystroju dostarczane będą przez spółkę.
Polskie Jadło udzieli również kredytu kupieckiego w formie pierwszej kompletnej dostawy. Pierogarnie mogą być otwierane w pomieszczeniach już od 20 m kw. lub jako małe stoiska w istniejących sklepach spożywczych. Jako miejsca do uruchamiania tego typu działalności, spółka preferuje tereny osiedlowe, miejsca położone nieopodal dużych sklepów spożywczych, szkół, itp.
Według prezesa Polskiego Jadła - Jana Kościuszko - szacunkowo średni przychód miesięczny powinien kształtować się na poziomie 24 tys. zł. W zależności od przyjętego modelu obsługi i kosztów pozyskania lokalu zysk pozostały dla prowadzącego powinien osiągnąć wynik pomiędzy 10 a 14 tys. zł. "Efektywne prowadzenie takiego punktu przynosi nie tylko zyski operatorowi, ale również preferuje jego kandydaturę do przyjmowania operatyw na coraz wyższym poziomie"- mówi prezes.

Zobacz całość »



::: 2009-08-15 :::


Terminy ferii zimowych 2010

Zobacz całość »
Znane są już terminy tegorocznych ferii zimowych. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej i Sportu w sprawie organizacji roku szkolnego ferie zimowe w roku szkolnym 2009/2010 odbędą się w następujących terminach:
Ferie zimowe 2009/2010 według terminu:
  • 18 stycznia - 31 stycznia 2010 r.: Kujawsko-Pomorskie, Lubuskie, Małopolskie, Świętokrzyskie, Wielkopolskie
  • 25 stycznia - 7 lutego 2010 r.: Podlaskie i Warmińsko-Mazurskie
  • 1 - 14 lutego 2010 r.: Dolnośląskie, Opolskie, Mazowieckie, Zachodniopomorskie
  • 15 lutego - 28 lutego 2010 r.: Podkarpackie, Pomorskie, Śląskie, Łódzkie i Lubelskie

Ferie zimowe według województw
  • dolnośląskie (Wrocław): 1 luty - 14 lutego 2010 r.
  • kujawsko-pomorskie (Bydgoszcz, Toruń): 18 styczeń - 31 stycznia 2010 r.
  • lubelskie (Lublin): 15 - 28 lutego 2010 r.
  • lubuskie (Gorzów Wielkopolski, Zielona Góra): 18 styczeń - 31 stycznia 2010 r.
  • łódzkie (Łódź): 15 - 28 lutego 2010 r.
  • małopolskie (Kraków): 18 styczeń - 31 stycznia 2010 r.
  • mazowieckie (Warszawa, Radom): 1 - 14 lutego 2009 r.
  • opolskie (Opole): 1 luty - 14 lutego 2010 r.
  • podkarpackie (Rzeszów): 15 - 28 lutego 2010 r.
  • podlaskie (Białystok): 25 stycznia - 7 lutego 2010 r.
  • pomorskie (Gdańsk, Gdynia, Słupsk): 15 - 28 lutego 2010 r.
  • śląskie (Katowice): 15 - 28 lutego 2010 r.
  • świętokrzyskie (Kielce): 18 styczeń - 31 stycznia 2010 r.
  • warmińsko-mazurskie (Olsztyn): 25 stycznia - 7 lutego 2010 r.
  • wielkopolskie (Poznań): 18 styczeń - 31 stycznia 2010 r.
  • zachodniopomorskie (Szczecin): 1 luty - 14 lutego 2010 r.

Zobacz całość »



Złoty jubileusz Jazz Camping Kalatówki

Zobacz całość »
W tym roku na Jazz Camping Kalatówki ma przybyć ok. pięćdziesięciu muzyków i wielu fanów jazzu z różnych zakątków Polski i z zagranicy. Jesienne spotkania polskich muzyków jazzowych w Tatrach, rozpoczną się 28 września i potrwają do 4 października.
- Tegoroczna impreza będzie wyjątkowa. Mija bowiem 50 lat od pierwszego muzycznego campingu w 1959 r., kiedy to na Kalatówkach zebrała się elita artystyczna, żeby wraz z wiodącymi muzykami jazzowymi uczestniczyć w nocnych jam sessions - poinformowała Marta Łukaszczyk, dyrektorka hotelu, która wraz z Małgorzatą Namysłowską reaktywowała w 1997 r. jazzowy camping. Przedsięwzięcie szybko wpisało się w zakopiański kalendarz imprez i cieszy się popularnością. Dzięki pięknej lokalizacji i atmosferze, co roku na Kalatówki przybywa chętnie liczna publiczność oraz najlepsi muzycy jazzowi, reprezentujący różne pokolenia.
Według Zbigniewa Namysłowskiego, wybitnego saksofonisty i kompozytora, cechą charakterystyczną jazzowego campingu jest spotkanie młodych muzyków ze starszą generacją jazzmanów, wspólne jam sessions i koncerty. - W codziennym życiu, pomiędzy trasami i koncertami, mijamy się, nie mamy czasu na wspólne granie i niewiele wiemy o sobie. Tu, na Kalatówkach, powraca jazz w dawnym, dobrym towarzyskim wydaniu - oznajmił muzyk. W programie Jazz Camping Kalatówki przewidziano codzienne jam sessions trwające zwykle całą noc, wspólne granie jazzmanów z kapelą góralską oraz koncert finałowy z udziałem wszystkich muzyków uczestniczących w campingu.
Początki Jazz Campingów sięgają lat 1959-1960, gdzie uczestnikami byli m.in. Krzysztof Komeda, Jerzy Duduś Matuszkiewicz, Zbigniew Namysłowski, Andrzej Trzaskowski, Wojciech Karolak, Jan Ptaszyn Wróblewski, Roman Polański, Barbara Kwiatkowska oraz organizatorzy pierwszego Jazz Campingu - Jan Zylber i Jan Borkowski. W tym roku, dla uczczenia jubileuszu, oprócz co roku przyjeżdżających muzyków, mają pojawić się uczestnicy historycznych pierwszych Kalatówek.

Zobacz całość »



Mimo łapówek urzędnicy ULC po wyrzuceniu wracali na stanowiska

Zobacz całość »
Zwykle w każdej firmie bywa tak, że po wykryciu nadużyć, winny pracownik zostaje zwolniony dyscyplinarnie. Podobnie było w Urzędzie Stanu Cywilnego, ale tu celem było wyciszenie sprawy. Po jakimś czasie urzędnik mógł do pracy powrócić, co pokazuje przykład Jerzego B., od którego zaczęła się korupcyjna afera w ULC.
W środowisku pilotów urzędników z ULC nazywa się "mafią dęblińską", według pilotów większość urzędników to koledzy z wojska, którzy sobie nawzajem pomagają, a w razie problemów po "odstawieniu" na jakiś czas wracają na stanowiska.
Dowodem na to jest to historia jednego z urzędników - Jerzego B., któremu w środę postawiono zarzut korupcji i działania w grupie przestępczej. Pod koniec 2008 r. był zmuszony odejść z ULC, bo wyszło na jaw, że wbrew przepisom wydał licencję pilota pasażerskiego 50-letniemu Niemcowi, który ze względu na zdrowie nie powinien już uprawiać takiego zawodu. Obywatel Niemiec egzaminy zaliczane zwykle w kilka miesięcy, zdał w kilka dni. Ta sprawa zapoczątkowała prokuratorskie śledztwo CBA, którego efektem są zatrzymania.
W poniedziałek, a więc na dzień przed akcją Biura, Jerzego B. ponownie przyjęto do pracy w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego. W środę został zawieszony w obowiązkach, postawiono mu zarzut, że jako funkcjonariusz publiczny przekroczył swoje uprawnienia. Grożą mu za to nawet trzy lata więzienia.
Jak czytamy w Dzienniku, "ULC nie miał żadnych oporów przed współpracą z łamiącymi przepisy byłymi pracownikami, w sierpniu 2003 r. naczelnik wydziału licencjonowania personelu lotniczego Stefan W. w wypadku rozbił śmigłowiec z dwojgiem pasażerów na pokładzie." Jak ustaliła Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych, powodem był brak umiejętności latania na śmigłowcach.
Stefan W. miał licencję, tylko że amerykańską, którą wydał mu, jak twierdzi omyłkowo, urzędnik z amerykańskiego odpowiednika polskiego ULC. W ten sposób zdobył polską licencję zawodowego pilota śmigłowca, a wystawiła ją ówczesna podwładna Stefana W. W sumie w swojej karierze urzędnik miał sześć wypadków, w tym dwa za granicą, jak wynika z ustaleń "Dziennika".
Przeszłość Stefana W. nie wpłynęła na jego karierę w ULC, odszedł z urzędu dopiero w 2007 roku, a teraz jako właściciel firmy prowadzi dla ULC szkolenia pilotów i zamienia licencje polskie na międzynarodowe.
Według prokuratury niewykluczone są kolejne zatrzymania, śledztwo nadal jest prowadzone. W czwartek za kratkami znalazły się cztery z ośmiu osób, które usłyszały zarzuty korupcji w ULC.

Zobacz całość »



Wakacje Last Minute z Łodzi

Zobacz całość »
Z łódzkiego lotniska możemy wylecieć na wakacje wykupując oferty last minute nawet dwie godziny przed startem. Niewielu jest jednak chętnych, bo niewiele osób o tym wie.
Lotnisko w Łodzi otworzyło dwa punkty, w których można nabyć wakacje po znacznie niższej cenie ze względu na oferty z ostatniej chwili, dodatkowo z wylotem z Łodzi. Jeden z punktów możemy znaleźć w terminalu na Lublinku (Centrum Last Minute), drugi przy Piotrowskiej 87 (Centrum Łodzi). Zainteresowanie ofertą jest niestety znikome ze względu na niedawne otwarcie, wciąż w budowie jest strona internetowa, a reklama nie była wystarczająca. Pracownicy punktów mówią również, ze w ofertach last minute wszystko się zmienia błyskawicznie, dlatego nie wiadomo, czy np. oferta z wtorku będzie nadal aktualna w środę, podobnie jest z cenami - zmieniają się co godzinę. Po za tym w naszym kraju wciąż tego typu sposób decydowania o wakacjach nie jest popularny.
Na Lublinku możemy polecieć jeszcze tego samego dnia. Warunkiem jest to, by być na lotnisku dwie i pół godziny przed startem czarteru, bo tyle trwa odprawa.
Warto zaryzykować, sprawdzając tylko przed wyjazdem biuro podróży, bo często decydując się na wakacje w ten sposób możemy dużo zaoszczędzić.

Zobacz całość »



Jak realnie sprawdzić wiarygodność biura podróży?

Zobacz całość »
Przed wakacyjnym wyjazdem warto sprawdzić biuro podróży, w którym wykupiliśmy imprezę. Okazuje się jednak, że to czy danej firmie grozi bankructwo, czy spokojnie możemy jechać na urlop, nie jest proste do sprawdzenia.
Teoretycznie można zajrzeć do Centralnej Ewidencji Organizatorów Turystyki i Pośredników Turystycznych lub dowiedzieć się, czy organizator wyjazdu ma certyfikat Polskiej Izby Turystyki. W praktyce jednak wygląda to w ten sposób, ze rejestr resortu jest nieaktualny, świadczy o tym chociażby figurowanie nadal w nim warszawskiego biura podróży Kopernik, natomiast przynależność do PIT-u w ogóle nie świadczy sytuacji finansowej biura, a jedynie o tym, czy stać go na składki PIT.
"W tej chwili nieuczciwe firmy weryfikuje sam rynek" - mówi Katarzyna Sobierajska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki. Niestety taka weryfikacja jest bolesna dla niektórych klientów, którzy w razie bankructwa swojego biura na wakacje nie pojadą, albo będą musieli z nich szybciej wrócić.
Również ubezpieczenie lub gwarancja bankowa nie stanowi pełnego zabezpieczenia dla klienta, gdyż limitowana kwota ubezpieczenia lub 6% ubiegłorocznego obrotu na rachunku bankowym w żaden sposób nie daje gwarancji, gdy biuro upada w szczycie sezonu. Do tego nasze władze zwykle przerywają urlop tym co już wyjechali i sprowadzają ich nie bacząc na koszty. Takie działanie powoduje, że Ci którzy wyjechali mają zepsute wakacje, a Ci, którzy jeszcze nie wyjechali nie dostaną zwrotu całych pieniędzy, o ile w ogóle coś dostaną.
Co więc zrobić ma turysta? Najprostszym sposobem jest rozpytanie o organizatora agentów i sprawdzenie co mówią o biurze ludzie w Internecie. Dobrym, choć nie zawsze możliwym, pomysłem może być także zakup wakacji w ofercie last minute lub maksymalne opóźnienie wpłaty większości ceny imprezy - im mniej wpłaci, tym mniej ryzykuje.

Zobacz całość »



Festiwal Pierogów w Krakowie

Zobacz całość »
Impreza rozpoczęła się w piątek na krakowskim Małym Rynku i potrwa do niedzieli. W tym roku o uznanie publiczności oraz jury będzie walczyć 13 restauracji.
Restauratorzy walczą o w konkursie o dwie przechodnie nagrody - statuetkę św. Jacka z Pierogami i statuetkę Kazimierza Wielkiego. Statuetka św. Jacka z Pierogami (oraz tytuł Krakowskiego Mistrza Pierogów) jest wyrazem uznania jury, a statuetka Kazimierza Wielkiego jest dowodem uznania publiczności.
W tym roku najlepsze pierogi - huculskie z nadzieniem z mięsa wołowego i wieprzowego, kapusty kiszonej, ziemniaków i cebuli, przygotowało "Królestwo Pierożka". Zaś odwiedzający imprezę nagrodzili pierogi "Małpi Gaj" zrobione z bananów, twarożku, wanilii i rumu przygotowane przez restaurację "Any Time".
Tegoroczny festiwal jest już siódmą edycją tej imprezy mającej na celu popularyzację kuchni staropolskiej. Organizatorzy zapraszają na Mały Rynek w godzinach 12-17 w piątek i sobotę oraz 12-16 w niedzielę.

Zobacz całość »



::: 2009-08-16 :::


Na oczach turystów zatopiono na Helu statek

Zobacz całość »
Operacja zatopienia w Zatoce Puckiej statku "Bryza" zgromadziła tłumy widzów. Jednostka, która ma docelowo stać się atrakcją turystyczną, wylądowała na dnie morza 200 m od wybrzeża Helu.
Widowisko rozpoczęło się w niedzielę, wczesnym popołudniem. Przyholowany na miejscu statek został zabezpieczony kilkoma kotwicami, tak, aby utrzymał odpowiedni kierunek zatapiania. Potem zawory denne zostały odkręcone, a jednostka poszła ostatecznie na dno.
Zatapianiu statku przyglądały się tłumy widzów, znaczna ich większość obserwowała całą operację z lądu, pozostali zaś skorzystali z kilkudziesięciu jachtów oraz innych jednostek znajdujących się w Zatoce.
Na pokładzie holownika "Ocena", skąd kontrolowano przebieg akcji, obserwowała operację m.in. Maria Kaczyńska. Prezydentowa otrzymała od gospodarzy Helu jeden ze stu medali przygotowanych na tę okazję. Pozostałe 99 medali zostały umieszczone na zatopionej jednostce specjalnie dla nurków, którzy zdecydują się dotrzeć do "Bryzy".
Statek został zatopiony w Zatoce Puckiej, na wysokości Helu, ok. 200 m od brzegu, gdzie Bałtyk ma 25 m głębokości.
Kuter został przed zatopieniem oczyszczony z wszelkich zbędnych substancji, w tym również tych ropopochodnych. Przygotowano go w taki sposób, aby był bezpieczny dla płetwonurków. Samorząd uzyskał pozwolenia niezbędne do przeprowadzenia operacji, m.in. została podpisana z ministerstwem infrastruktury umowa nieodpłatnego użyczenia dna morskiego o powierzchni 100/100 m.
"Bryza" jest kutrem łącznikowym K-18, który powstał dla polskiej Marynarki Wojennej. Służbę rozpoczął w roku 1964, a zakończył w maju roku 2003.
Jednostka liczy blisko 29 m długości, jest wykonana ze stali, zaś po wycofaniu ze służby została sprzedana firmie, która chciała ją zezłomować. Samorząd Helu odkupił jednak statek za ok. 85 tys. zł. Burmistrz Helu Jarosław Pałkowski poinformował, że kolejne 50 tys. zł zostały wydane na oczyszczenie kutra, zaś dalsze 60 tys. zł kosztowała operacja zatopienia oraz zabezpieczenie statku pod wodą.
Miejsce, w którym została zatopiona "Bryza", oznaczone zostanie specjalną boją. Na brzegu samorząd umieści tablice z informacjami na temat jednostki. Pałkowski wyraził nadzieję, że "Bryza" stanie się atrakcją, której uda się przyciągnąć do miasta więcej turystów. Oferta skierowana została głównie do ludzi uczących się nurkować, dlatego na miejsce zatopienia kutra wybrano w miarę płytką wodę, nieopodal brzegu.

Zobacz całość »