Kto tak naprawdę stracił na kosztownym wyjeździe do Egiptu?

Grupa turystów na długo zapamięta swój pobyt w Hurghadzie. Zostali oskarżeni o zniszczenie telewizora i obsługa hotelu przy wykwaterowaniu zażyczyła sobie z tego tytułu 500 euro.


Ta historia krąży już w mediach od poniedziałku. Nie ma w niej nic niezwykłego - takie rzeczy się zdarzają. Przed wymeldowaniem z hotelu grupy polskiej młodzieży (lat 18+) na telewizorze obsługa wskazała białą plamkę (uszkodzenie matrycy?), który jednak wedle relacji turystów był tam już wcześniej. Turystom skonfiskowano bagaż, autobus na lotnisko pojechał bez nich. Zdenerwowani i znajdujący się pod presją czasu ostatecznie zapłacili żądaną kwotę 500 euro. Szerzej opisano to np. wiadomosci.gazeta.pl

Problem w tym, że przeciętni turyści po przeczytaniu tej historii, wyciągają dość proste wnioski np. że na biuro podróży nie można liczyć w kłopotach. Takie sytuacje z nie rzutują dobrze ani na opinie o biurach podróży, ani na opinie o hotelu, czy kraju. Rozgoryczeni turyści szeroko podzielili się historią w mediach społecznościowych, a teraz prawie wszystkie duże media o tym napisały. Turyści twierdzili, że rezydent nie udzielił im pomocy, zostali zdani na siebie w obcym kraju, gdzie policjanci nie mówili po angielsku, a oni nie znali przepisów miejscowego prawa. W dodatku znajdowali się pod presją czasu.

Poprosiliśmy organizatora wyjazdu, biuro TUI o komentarz, ale mimo upływu dwóch dni go nie otrzymaliśmy. W samej relacji poszkodowanych zastanawia bierność rezydenta i jego brak pomocy. W stosunku do turystów martwić może też komentarz PIT dla gazeta.pl: Organizator oczywiście odpowiada za wyjazd. Wyjątkiem są sytuacje, w których wydarzyło się coś z winy podróżnego lub osób trzecich, przykładem może być choćby opóźnienie transportu z powodu wypadku na drodze. Jeśli podróżni przedłużyli dobę hotelową można powiedzieć, że to staje się ich pobytem własnym, ta doba nie wynika już z wyjazdu zakupionego w biurze podróży. W takiej sytuacji organizator wycieczki też ma w pewnym sensie mniej do powiedzenia - dodaje rzecznik PIT Ewa Kubaczyk.

Próba przerzucenia odpowiedzialności na klienta wydaje się być nieusprawiedliwiona, bowiem z punktu widzenia klienta to organizator decyduje o porach wylotów i wyborze dostępnych w ofercie hoteli. Skoro doba hotelowa się kończy o 12:00, a wylot jest w porze wieczornej to rozsądnym i prawdopodobnym jest, że klienci jednak mogą oczekiwać dostępu do jakiegoś pokoju, gdzie można chwilę odpocząć i się odświeżyć. Uważanie, że poza ścisłymi ramami usługi partner handlowy organizatora (hotel) może zrobić z klientem, co mu się podoba jest skandaliczne.

Można mieć nieodparte wrażenie, że cała akcja stanowi skuteczną antyreklamę Egiptu, może trochę biura TUI i ale przede wszystkim ogólnie wyjazdów zorganizowanych. W kategoriach skuteczności odniesiono sukces - za niewielką kwotę 500 euro przekaz dotarł do kilkuset tysięcy ludzi. Tylko chyba nie o to chodziło?

I podobnie jak przy wpadce PR Itaki z początku 2017 roku Tajlandzki kryzys Itaki i nie tylko, przypominamy, że milcząc i oddając pole rozżalonym turystom i dziennikarzom szukającym sensacji branża turystyczna sama hoduje sobie problemy.




Komentarze

(kiedy jest to możliwe, sugerujemy podpisanie się)

(akceptacja regulaminu)



Tagi:


Komentarze:

Ta strona przetwarza dane osobowe oraz używa COOKIES. Szczegóły przetwarzania danych osobowych są opisane w polityce prywatności. Korzystając z tej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki i akceptujesz regulamin strony. Wszelkie szczegóły w regulaminie, polityce prywatności oraz polityce cookies.
  Akceptuję