Nowe narzędzie reklamy dla branży turystycznej?

Platforma Facebook wychodzi z nowym funkcją, która może przydać się podmiotom turystycznym, w tym hotelarzom czy biurom podróży. Kolejne narzędzie reklamowe pomoże dotrzeć do potencjalnych klientów.


Trip Consideration jest rozszerzoną wersją reklam dynamicznych, z których mogą korzystać osoby zainteresowane promowaniem swoich produktów, czy usług w social mediach. Korzystanie z Trip Consideration będzie możliwe tylko w przypadku aktywacji tego modelu wyświetlania reklam. Nowy algorytm pozwala na wyłapanie osób, które są na wczesnym etapie planowania i podejmowania decyzji w sprawie wyjazdu.

Narzędzie pozwala zidentyfikować potencjalnego podróżnego na podstawie jego zachowań na Facebooku, czy Instagramie. Funkcja pozwala na wyświetlanie informacji np. o cenach hoteli i wolnych terminach. To może tłumaczyć ostatnie zachowania platformy. W ostatnim czasie Facebook zmniejszył zasięgi postów niesponsorowanych, być może po ty by zachęcić do korzystania z Trip Consideration.

Warto tu zauważyć rolę internetowych statystyk i monitorowania zachowania internautów przez "trzecie strony". W skrócie mówiąc, jeśli na naszej stronie sprzedażowej umieszczamy kody śledzące dla internautów (pixel z FB, kod śledzący z AdWords itp.) to jednocześnie możemy informować "strony trzecie", że ktoś szuka takich usług jak u nas. I to niestety także te, które trafiły tam z naszych linków lub bezpośrednio, a nie z mediów społecznościowych czy z wyszukiwarki. Nie wdając się w spór, czy takie udostępnienie danych jest możliwe (w sensie, czy reklamodawca na podstawie odwiedzenia naszej strony skieruje reklamy naszych konkurentów do danego użytkownika), to jednak zebrana informacja może być z pewnością wykorzystana pośrednio - prawnicy znajdą na to sposób. Dlatego też w przypadku akcji offline lub różnych programów, czy promocji bez wsparcia ze strony reklam on-line/społecznościowych, warto rozważyć odłączenie modułów śledzących "stron trzecich". Inaczej pomagamy znaleźć i zidentyfikować naszych klientów w sieciach reklamowych, co może poskutkować wyświetlaniem reklam konkurencji.

Dodatkowo, jak podaje portal Money.pl Facebook zarabia pół miliarda rocznie na polskich przedsiębiorcach. A jak podkreśla minister Jadwiga Emilewicz, spółka nie oddała nawet złotówki na podatek dochodowy. Cyfrowi giganci od lat korzystają z prostej sztuczki "na Irlandię". Proszę zapytać Marka Zuckerberga, dlaczego Facebook w Polsce w ubiegłym roku nie zapłacił ani złotówki podatku - rzuciła w Brukseli minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz. I zwróciła uwagę na poważny problem: cyfrowi giganci wymykają się polskiemu fiskusowi. Zarabiają na polskim rynku miliony, a podatki do skarbówki odprowadzają tam, gdzie jest im wygodnie.

Być może stąd są też problemy z uznawaniem reklamy w Facebook i Google jako koszty w firmach, gdyż polski fiskus w wieli kontrolach żąda papierowych certyfikatów rezydencji podatkowej (przynajmniej takie doniesienia są w mediach podatki.gazetaprawna.pl że jest problem z certyfikatem, jak i fakturą od Facebooka)




Komentarze

(kiedy jest to możliwe, sugerujemy podpisanie się)

(akceptacja regulaminu)



Tagi:




Ta strona przetwarza dane osobowe oraz używa COOKIES. Szczegóły przetwarzania danych osobowych są opisane w polityce prywatności. Korzystając z tej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki i akceptujesz regulamin strony. Wszelkie szczegóły w regulaminie, polityce prywatności oraz polityce cookies.
  Akceptuję