Subskrypcja





Szukaj







Wyszukiwarka

Obecnie jest zindeksowane 33318 aktualności


Wskazówka: * zastępuje dowolny fragment tekstu!


Archwium aktualności
2007-01-29 do 2007-02-04
(rok 2007, tydzień 5)

Zmień tydzień   Zmień rok

Lista aktualności:

::: 2007-01-29 :::


Tajemnice konkursu na prezesa LOT-u

Zobacz całość »
Ireneusz Dąbrowski, wiceminister przekonuje, że nie zniechęcał jednego z kandydatów na szefa LOT-u, aby wycofał się z konkursu. "Gazeta Wyborcza" zbadała sprawę.
Obecnie interesów skarbu państwa w LOT pilnuje Ireneusz Dąbrowski, 34-letni wiceminister skarbu. Niedawno spotkał się z Jarosławem Lazurką, jednym z trzech kandydatów na stanowisko prezesa LOT-u.
Lazurko wyznał - Usłyszałem, że nie mam poparcia skarbu państwa, bo popiera on innego kandydata, pana Tomasza Dembskiego.
Od listopada 2006 roku Dembski pełni obowiązki p.o. prezesa LOT-u, natomiast wcześniej był członkiem rady nadzorczej.
Lazurko wyjaśnia - Doszedłem do wniosku, że nie będę mógł skutecznie zarządzać spółką. Dodał też, że skarb państwa nie powinien podejmować decyzji, kogo popiera zanim nie przesłucha innych kandydatów.
Po ujawnieniu zaistniałej sytuacji, wśród związkowców LOT-u oraz posłów z sejmowej komisji skarbu wybuchła burza. Aleksander Grad, szef komisji zażądał od ministra skarbu Wojciecha Jasińskiego wyjaśnień oraz wyciągnięcia konsekwencji wobec winnego.
W czwartek, 25 stycznia prezydium komisji skarbu spotkało się z kierownictwem Ministerstwa Skarbu. Wiceminister Dąbrowski pokazał posłom kartkę, na której widniał podpis Jarosława Lazurki i zdanie: - oświadczam, że nie jest prawdą stwierdzenie: "kandydat na prezesa LOT-u zarzuca wiceministrowi skarbu naciski podczas konkursu".
Dzięki temu wiceminister uznał, że sprawa została załatwiona, a on oczyszczony z zarzutów.
Jednak według ustaleń "Gazety Wyborczej", Paweł Kozyra, rzecznik resortu skarbu wezwał Lazurkę do ministerstwa, gdzie wraz z wiceministrem Dąbrowskim przedstawili mu gotowe sprostowanie i kazali je podpisać.
Kozyra wyjaśnia - W rozmowie telefonicznej pan Lazurko wyraził oburzenie artykułem w "Gazecie Wyborczej" i nieautoryzowanymi wypowiedziami. Postanowiliśmy przygotować sprostowanie. Pan Lazurko poprosił o przygotowanie profesjonalnego pisma zgodnego z prawem prasowym. Następnie po południu przyjechał do MSP, podał treść sprostowania i potwierdził własnoręcznym podpisem. Czyli profesjonalne zarządzanie sytuacją kryzysową.
Lazurko przyznaje, że był w ministerstwie i podpisał przedstawiony mu tekst sprostowania. Jednak pytany o powód zmiany zdania, oświadczył, że wcale go nie zmienił. Wyjaśnił, że podpisał przygotowane pismo, gdyż bał się stracić posadę zarządcy Warszawskich Zakładów Mechanicznych PZL WZM, które są firmą państwową. Dodał też, że liczył, iż resort skarbu zmieni zdanie i poprze jego kandydaturę na prezesa LOT-u.

Zobacz całość »



Wypadek autokaru z narciarzami wracającymi do domu z tyrolu: 50 rannych

Zobacz całość »
50 osób zostało rannych, w tym siedem bardzo ciężko w wypadku belgijskiego autokaru, do którego doszło w nocy na autostradzie koło Wuerzburga w południowych Niemczech - poinformował rzecznik prasowy niemieckiej policji.
Autokar wiózł do domu belgijskich turystów, którzy wybrali się na narty na południowe stoku Tyrolu we Włoszech. Grupa składała się z osób w różnym wieku - najmłodzy narciarz miał 21 lat, a najstarszy 77.
Pojazd jechał autostradą. W pewnym momencie uderzył w barierę, odbił się od niej, zjechał z szosy i przewrócił się na bok.
Niemiecka policja podejrzewa, że przyczyną wypadku było zaśniecie kierowcy autokaru.

Zobacz całość »



Wymiana turnusów - ferie zaczynają kolejne województwa

Zobacz całość »
Kończą się ferie dla dzieci z Małopolski. Zaczynaja się dla uczniów z województw - Dolnośląskiego, Łódzkiego, Mazowieckiego, Opolskiego i Zachodniopomorskiego. W obiektach jest więc wymiana gości, a na drogach zwiększony ruch. Szczególne problemy komunikacyjne będą w górach, gdzie przebywa najwięcej wypoczywających dzieci. Tradycyjnie największe kłopoty będą na Zakopiance.
Ruch na Zakopiance jest w obu kierunkach zwiększony - poinformował Krzysztof Burdak z krakowskiej drogówki. Drogowcy zalecają więc cierpliwość, bo jak mówią - lepiej przyjechać godzinę czy dwie później niż zepsuć sobie wypoczynek wypadkiem.
Niestety, warunki jazdy są wyjątkowo trudne. Na południu Polski drogi są bardzo śliskie, a widoczność słaba.
Policja apeluje więc o zachowanie szczególnej ostrożności, m.in. poprzez trzymanie się bezpiecznych odstępów między pojazdami ze względu na wydłużoną drogę hamowania. Nikt również nie powinien wybierać się w góry bez zimowych opon.

Zobacz całość »



W Rzeszowie nie będzie bazy serwisowej Ryanaira!

Zobacz całość »
Niestety, zupełnie przepadły szanse Rzeszowa na wielką inwestycję Ryanaira. Przewoźnik nie otworzy tam bazy serwisowej za 100 mln dolarów, ani nie da 1,5 tys. miejsc pracy. Ryanair nadal chce inwestować, jednak Jasionki nie bierze już pod uwagę. Tomasz Kułakowski z Ryanaira wyjaśnia - Bo macie za mało połączeń międzynarodowych.
Kilka miesięcy wcześniej, budowę wielkiej bazy serwisowej Ryanaira, gdzie przeprowadzane byłyby remonty samolotów różnych przewoźników uznawano w Rzeszowie za bardzo prawdopodobną. Jednak teraz wiadomo, że nie ma już na to żadnych szans.
Leszek Deptuła, były marszałek Podkarpacia jest bardzo niezadowolony - Zrobiliśmy wszystko co było możliwe z naszej strony: gotowi byliśmy sprzedać inwestorowi kilkadziesiąt hektarów terenu za przysłowiową złotówkę, znaleźliśmy środki na przekwalifikowanie pracowników i odwodnienie terenu, wybudowaliśmy drogę lotniskową. Dodaje - Nie wiem czym jeszcze moglibyśmy zachęcić inwestora?
Konkurentem dla rzeszowskiej Jasionki była łotewska Ryga. Walczyła ona o wspólną inwestycję irlandzkiego przewoźnika oraz azjatyckiej firmy Singapur Technology Aerospace.
Za bazą serwisową w Jasionce przemawiały: warunki lokalizacyjne, długość pasa startowego, Dolina Lotnicza, a nawet Politechnika Rzeszowska.
Na negocjacje przedstawiciele Podkarpacia wyjeżdżali nawet do Singapuru. Leszek Deptuła zaznacza - Wtedy wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze.
Jednak w środę, 24 stycznia Tomasz Kułakowski z Ryanaira poinformował, że Rzeszów nie jest już brany pod uwagę. Wyjaśnił - Zmieniła się koncepcja bazy, poszukiwania miejsca zaczęły się na nowo. Teraz to będzie nasz indywidualny projekt.
Z inwestycji wycofała się singapurska firma i to przede wszystkim przekreśliło szanse Jasionki. Kułakowski uważa - W Rzeszowie jest za mało połączeń międzynarodowych.
Ostateczna decyzja w sprawie rzeszowskiego lotniska zapadła w połowie grudnia ubiegłego roku. Przedstawiciel Raynaira zaznacza, że poinformowana została o tym Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych, oficjalny partner rozmów z Ryanairem.
Jednak PAIiIZ nie przekazała dalej tej informacji. Nie dowiedział się o tym ani samorząd województwa, ani też dyrekcja Portu Lotniczego w Jasionce. Agencja tłumaczy się - Ten projekt nie jest jeszcze zamknięty, dlatego o niczym nie informujemy.
Niektórzy uważają, że przyczyna wycofania się Ryanaira z Jasionki mogła być inna. Irlandzki przewoźnik mógł traktował Jasionkę, jako kartę przetargową w walce o wyłączność dla siebie lotniska w Modlinie.
Grażyna Urbańska z mazowieckiego Urzędu Marszałkowskiego poinformowała, że pierwsi pasażerowie będą mogli korzystać z lotniska w Modlinie w 2008 roku. Podkreśliła - Będzie dostępne dla różnych tanich przewoźników, nie ma mowy o tym, by tylko dla jednego.
Na Podkarpaciu wszyscy żałują, ze nie powstanie u nich baza serwisowa dla samolotów. Zygmunt Cholewiński, marszałek podkarpacki przyznał - To strata dla Podkarpacia, że taka decyzja zapadła. Nie pozostaje nam nic innego, jak szukać nowych inwestorów.
Daniel Kozdęba, wiceprezes Rzeszowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego zaznaczył - Zainteresowanie poważnych inwestorów Parkiem Naukowo-Technologicznym jest bardzo duże. Na razie nie możemy informować o szczegółach, bo na początku wszystkich rozmów podpisujemy klauzulę poufności. Ale mogę zapewnić, że już w 2008 roku pojawią się tam pierwsze miejsca pracy.

Zobacz całość »



Moskwa: Zaproszenie na bezpłatne warsztaty turystyczne

Zobacz całość »
We wtorek, 20 marca 2007 roku na terenie "Krokus Expo" w Moskwie, odbędą się warsztaty turystyczne, na które serdecznie zaprasza Andrzej Sierakowski oraz Oddział Polskiej Organizacji Turystycznej w Moskwie..
Andrzej Sierakowski poinformował - Workshop włączyliśmy ponownie do odbywającej się już drugi raz imprezy targowej "INTOURMARKET". Targi te w 2007 roku odbędą się w dniach 18 - 21 marca w najnowszym, bardzo nowoczesnym kompleksie targowym.
W bieżącym roku została częściowo zmieniona formuła warsztatów. Impreza organizowana jest w ramach Grupy Wyszehradzkiej wraz z Narodowymi Ośrodkami Turystycznymi Węgier, Słowacji i najprawdopodobniej Czech. Sierakowski wyjaśnia - Po naszym wstąpieniu do Schengen powstanie sytuacja umożliwiająca oferowanie pobytów łączonych, co powinno zaowocować zwiększonymi przyjazdami do całego regionu.
Targi Intourmarket zostały już bardzo dobrze przyjęte przez branżę rosyjską. Szacuje się, iż w przyszłości mają szansę zająć pozycje MITT, który w 2007 będzie się odbywać od 21 do 24 marca.
Zdaniem Sierakowskiego impreza ewoluuje - od ubiegłego roku polepszył się dojazd na targi oraz będzie więcej bezpłatnych autobusów kursujących od ostatniej stacji metra. Dodatkowo, w 2007 roku targi zapraszają na swój koszt około 1000 gości, tzw. "hosted buyers".
W październiku 2006 roku w Krokus Expo odbyły się po raz pierwszy targi "Otdych", które zostały przeniesione tam z Hali Olimpijskiej. Były licznie odwiedzane, a branża przyzwyczaiła się już do nowego obiektu targowego.
Organizatorzy zapewniają dojazd do Krokus Expo od stacji metra oraz od największych hoteli.
Andrzej Sierakowski dodał - Mamy nadzieje, ze kolejne, już siódme spotkanie, pomoże nawiązać nowe kontakty i przyczyni się do zwiększenia przyjazdów do Polski z rynku rosyjskiego. Sugeruję takie zaplanowanie pobytu, ażeby pozostać minimum do 21 marca i odwiedzić również MITT - wszystkim uczestnikom workshopu zapewnimy bezpłatne bilety wstępu na targi.
Program warsztatów turystycznych, odbywających się w dniu 20 marca 2007:
12.00 - początek warsztatów, oficjalne otwarcie;
- rozmowy przy stolikach (ilość miejsc ograniczona, decyduje kolejność zgłoszeń,
pierwszeństwo mają biura podróży)
15.00 - losowanie nagród dla rosyjskich gości z biur podróży i dziennikarzy
Zgłoszenia udziału należy kierować na adres: asierakowski@visitpoland.ru
W zgłoszeniu powinny znaleźć się następujące informacje:
1. nazwa biura podróży
2. nazwisko oraz imię uczestnika
3. adres z kodem pocztowym i miejscowością
4. telefon, fax, e-mail
5. treść napisu na tabliczce umieszczonej na stoliku do rozmów
6. deklarację ufundowania nagród dla rosyjskich uczestników spotkania (organizatorzy proszą o minimum trzy nagrody, co bardzo ułatwi reklamę warsztatów)
Udział w workshopie jest całkowicie bezpłatny. Należy jednak uzyskać wcześniej wizę oraz zarezerwować wcześniej noclegi, gdyż w Moskwie w czasie targów występuje wyjątkowo trudna sytuacja z miejscami w hotelach.

Zobacz całość »



Mapa turystyczna Okolice Białegostoku dla fascynatów turystyki aktywnej

Zobacz całość »
Mapa turystyczna "Okolice Białegostoku" to dawno oczekiwana publikacja obejmująca swym zasięgiem środkową część Podlasia. Sam Białystok został umieszczony na niej centralnie, we wschodniej części znalazła się cała Puszcza Knyszyńska, w części południowej i zachodniej Dolina Górnej Narwi, a w części północnej Wzgórza Sokólskie. To pierwsza tak obszerna publikacja z zakresu kartografii wydana przez Agencję "TD" Wydawnictwo Turystyczne, do tej pory specjalizujące się w przewodnikach.
Na mapie umieszczono wszystkie szlaki piesze, rowerowe, kajakowe i konne, a także ścieżki przyrodnicze i dydaktyczne znajdujące się w regionie. Oznaczono również obiekty przyrodnicze, zabytki, bazę noclegową, numerację i kategorie dróg oraz ciekawostki krajoznawcze.
Na rewersie mapy umieszczono informator krajoznawczy i przyrodniczy oraz dane adresowe obiektów noclegowych.
Całość zaopatrzono w efektowną okładkę. Tak kompetentna publikacja z pewnością przyczyni się do spopularyzowania okolic Białegostoku jako dynamicznie rozwijającego się regionu dla turystyki aktywnej.

Zobacz całość »



PKP Przewozy Regionalne zmieniają rozkład na życzenie klientów?

Zobacz całość »
Pierwszego lutego, zostaną wprowadzone kolejne zmiany w rozkładzie jazdy PKP Przewozy Regionalne. Pojawią się dodatkowe połączenia, nowe godziny odjazdów, przywróconych zostanie kilka linii, a niektóre pociągi będą odwołane.
- Zmiany są spowodowane sugestiami pasażerów - informuje komunikat przewoźnika przesłany do PAP. PKP Przewozy Regionalne, powiadomił, iż przyczyną odwołania niektórych pociągów, są finansowe decyzje samorządów. Jednak rzecznik prasowy spółki, Łukasz Kurpiewski, oświadczył, że jest to znikoma liczba pociągów, nie ciesząca się zainteresowaniem podróżnych. Szczegółowe informacje, dostępne są na dworcach kolejowych w całym kraju.
Na czas ferii, kolej przygotowała dodatkowe połączenia. PKP PR uruchomiła, aż 48 pomocniczych pociągów, które jeżdżą do Zakopanego, Szklarskiej Poręby, Wisły, Krynicy Górskiej, Kudowy Zdrój i Zagórza. Czas kursowania do najpopularniejszych zimowych miejscowości, dostosowano do terminów ferii w poszczególnych województwach.
Dodatkowe miejsca, wprowadzono także na trasach stałego kursowania, łączących najczęściej odwiedzane miejscowości i regiony w kraju. Na specjalne zamówienie szkół, wyższych uczelni i biur podróży, spółka PKP Przewozy Regionalne, przygotowała 23 pociągi, które zawiozą wczasowiczów na zimowiska. Najwięcej z nich kursuje na trasie do Zakopanego z Bydgoszczy, Szczecina, Gdyni, Poznania i Warszawy. Także PKP Intercity, z myślą o podróżnych, wprowadziła dodatkowe połączenia na trasach cieszących się największym zainteresowaniem oraz wzmocniła stale kursujące składy.

Zobacz całość »



Rzeczpospolita ostrzega czytelników przez ofertami typu first minute

Zobacz całość »
W ofertach first minute niespodzianki zawsze są możliwe - pisze Rzeczpospolita. Następnie ostrzega swoich czytelników przed pułapkami na jakie turyści mogą narazić się kupując wakacje znacznie wcześniej.
Na temat ofert typu first minute wypowiada się na łamach dziennika Regina Domurad, ekspert z Klubu Stołecznego Federacji Konsumentów.
Oferty first minute to decyzja głownie w celu pewności, co do zaplanowanych wakacji
- Z doświadczeń organizacji konsumenckich wynika, że może nas spotkać zawód. Dość często się zdarza, że klienci, którzy już w styczniu wykupili imprezę turystyczną na lato, dowiadują się przed wyjazdem, że będą np. mieszkać w innym hotelu, niż chcieli. Biorąc pod uwagę, że biuro przez pół roku obraca pieniędzmi klienta, tak naprawdę bardziej się opłaca kupować wycieczki później. To jednak kwestia nastawienia psychicznego. Wiele osób lubi wiedzieć dużo wcześniej, jak spędzi lato. Muszą jednak pamiętać, że choć kupowanie z wyprzedzeniem zapewnia wybór z większej liczby ofert, nie daje gwarancji, że nie spotkają nas niespodzianki.
Jedną z nich może być podwyżka ceny, na przykład dopłata paliwowa. W ubiegłym roku znaczna część klientów musiała wyłożyć dodatkowo po 50 - 150 zł z powodu wzrostu kosztów przelotu - mówi Regina Domurad.
- Trzeba przypomnieć, że ustawa o usługach turystycznych w art. 17 przewiduje tylko trzy przypadki, gdy biuro może podnieść cenę już po zawarciu umowy. Jest to dozwolone jedynie kiedy:
  • nastąpi niezależna od organizatora imprezy podwyżka kosztów transportu, podwyżka opłat urzędowych lub podatków
  • zmieni się kurs walut.

Od dwóch lat w standardowych umowach, jakie podpisujemy w większych biurach podróży, nie spotyka się raczej postanowień, że jest to możliwe także w innych okolicznościach. Ale gdy wyjeżdżamy z mało znanym biurem, warto zwrócić uwagę, czy do przewidzianych przepisami przypadków nie dodano np. skrótu "itp". Mamy wtedy do czynienia z tzw. klauzulą niedozwoloną. Warto pamiętać też, że biuro nie może żądać od nas żadnej dopłaty, gdy do wyjazdu zostało mniej niż 20 dni - dodaje ekspert.
Nie zdarzają się natomiast przypadki, by biuro podróży zwróciło część pieniędzy ze względu np. na spadek ceny paliwa lotnicze bądź umocnienie się złotego. - Na razie postulaty, by wprowadzić do ustawy przepisy działające w drugą stronę, dzięki którym klienci mogliby zaoszczędzić, bo spadły, załóżmy, koszty podróży samolotem, nie spotkały się, niestety, z żadnym odzewem - dodała Regina Domurad.
Rezygnacja z wycieczki kupionej w ofercie first-minute
Im wcześniej turysta wykupi wykupimy wycieczkę, tym większe prawdopodobieństwo, że do wyjazdu zdarzy się coś, co go uniemożliwi.
Dlatego Regina Domurad i zdecydowanie poleca ubezpieczanie się od kosztów rezygnacji z wyjazdu. - Niektóre biura same zresztą oferują pośrednictwo w wykupieniu polisy. Powinni o niej pomyśleć przede wszystkim turyści, którzy mają kłopoty zdrowotne albo muszą się liczyć z chorobami kogoś w bliskiej rodzinie. - tłumaczy. - Ubezpieczenie nie oznacza jednak, że możemy zrezygnować z wyjazdu, bo się po prostu rozmyśliliśmy. Zwrot wpłaconych pieniędzy otrzymamy tylko w przypadkach losowych. Oprócz chorób, wypadków czy innych nieszczęść rodzinnych w grę wchodzić może np. włamanie do mieszkania czy pożar. Całej wpłaconej kwoty i tak nie odzyskamy - ostrzega. - Jeśli do wyjazdu zostało tylko kilka dni, biuro podróży potrąci 80 - 90 proc. kosztów imprezy. Firma ubezpieczeniowa wypłaci nam odszkodowanie odpowiadające najwyżej 50 - 60 proc. jej ceny. I to oczywiście pod warunkiem, że przedstawimy dowody, że wyjazd był niemożliwy z ważnej przyczyny, tj. zaświadczenie lekarskie czy dokument z policji - wyjaśnia szczegółowo pani ekspert.
Co turysta może zrobić, żeby uniknąć kosztów?
Koszty rezygnacji z imprezy można zmniejszyć, jeśli turysta udowodni, że touroperator poniósł w wyniku naszej rezygnacji mniejsze koszty niż suma, którą potrącił. - To sytuacja, która zdarza się dość często, więc przy dużych sumach warto spróbować drogi sądowej. Z orzeczeń Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wynika, że "ryczałtowe", procentowe określanie kosztów rezygnacji to klauzula niedozwolona, której w umowach nie wolno stosować. Biuro może zatrzymać tylko tyle pieniędzy, ile rzeczywiście wydało na nasz niedoszły wyjazd i pobyt- mówi ekspert z Klubu Stołecznego Federacji Konsumentów - wyjaśnia Regina Domurad.

Zobacz całość »



Travelplanet.pl otwiera drugi punkt w Poznaniu

Zobacz całość »
Internetowe biuro podróży Travelplanet.pl uruchomiło drugi punkt obsługi klienta w Poznaniu. To efekt coraz większego potencjału lotnisk regionalnych i dynamicznego wzrostu spółki.
Poznańska placówka to już dziewiąty punkt obsługi klienta wrocławskiej spółki. Został on uruchomiony w największym Centrum Handlowym Poznania - "M1", gdzie znajdują się sklepy najbardziej rozpoznawalnych marek sieciowych w Polsce. Jest to drugi punkt w stolicy Wielkopolski, w roku ubiegłym Travelplanet.pl otworzyła biuro w Centrum Handlowym King Cross Marcelin.
- Wzrost znaczenia lotnisk regionalnych i zwiększenie siatki połączeń lotniczych, także z Poznania, oraz dodatkowo wzrost rynku turystycznego sprawił, że zdecydowaliśmy się na uruchomienie drugiego punktu w stolicy Wielkopolski. Mamy już sfinalizowaną umowę na kolejne biuro w CH Stary Browar, które zostało uznane za Najlepsze Średnie Centrum Handlowe w Europie. Przed sezonem letnim o będziemy posiadali w stolicy Wielkopolski 3 działające punkty - podsumowuje Agnieszka Markiewicz, dyrektor sieci sprzedaży Travelplanet.pl SA.
W poznańskim M1 Travelplanet.pl zaoferuje podobnie jak w innych swoich centrach możliwość rezerwacji szerokiej gamy produktów turystycznych: wycieczek zagranicznych, biletów lotniczych w tym tanich linii lotniczych, czarterów, hotelów w Polsce i zagranica, a także ubezpieczeń. Klienci będą mogli także rezerwować wyjazdy zimowe w kilku tysiącach hoteli w Alpach, oraz first minute w atrakcyjnych cenach.
Pierwsze Centrum Last Minute Travelplanet.pl zostało otwarte w 2004 roku Warszawie w Centrum Handlowym "Reduta" - kolejne w Katowicach, Bydgoszczy, Krakowie, Łodzi i Poznaniu. Travelplanet.pl zamierza otworzyć takie punkty we wszystkich największych miastach w Polsce. Na początku lutego zostanie uruchomione biuro podróży w samym centrum Wrocławia.

Zobacz całość »



W Pacanowie powstanie Europejskie Centrum Bajki im. Koziołka Matołka!

Zobacz całość »
Będzie nowa, interesująca atrakcja dla dzieci. Samorząd województwa świętokrzyskiego zamierza przeznaczyć 5,4 mln zł na budowę nowoczesnej placówki kulturalnej o znaczeniu międzynarodowym - Europejskiego Centrum Bajki im. Koziołka Matołka w Pacanowie.
Europejskie Centrum Bajki (ECB) ma uczyć poprzez zabawę. Według projektu, w Pacanowie ma powstać wielofunkcyjny obiekt dla dzieci, w którym znajdzie się: muzeum, biblioteka z czytelnią, sala kinowa i teatralna, pracownie-warsztaty, księgarnia, sklep z pamiątkami oraz kawiarnia. Dodatkowo w otoczeniu budynku ma powstać ogród ekologiczny, kuźnia, która ma przypominać sławnych kowali z bajki "Przygody Koziołka Matołka" oraz amfiteatr nad stawem.
Projekt ECB uzyskał rekomendację do dofinansowania kwotą 10,3 mln zł, czyli blisko 50% wszystkich kosztów inwestycji przez Mechanizm Finansowy Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweski Mechanizm Finansowy. Z budżetu województwa ma pochodzić 2 mln zł, które gmina Pacanów spodziewa się otrzymać jeszcze w tym roku oraz 3,4 ml zł w roku przyszłym. O kolejne 3,5 mln zł gmina wystąpiła do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Adam Jarubas, marszałek województwa świętokrzyskiego przyznał - Brak wsparcia finansowego ze strony samorządu województwa oraz budżetu państwa uniemożliwiłby urzeczywistnienie projektu.
Jarubas uważa, że Europejskie Centrum Bajki w Pacanowie przyczyni się do wzrostu atrakcyjności regionu, a także będzie przyciągać turystów i inwestorów.
Koziołka Matołka, podróżnika, który szuka Pacanowa stworzyli w 1933 roku pisarz Kornel Makuszyński i rysownik Marian Walentynowicz. Koziołek "mądra głowa" i "miłe zwierzę" ubrany w krótkie, czerwone spodenki stał się symbolem Festiwalu Kultury Dziecięcej w Pacanowie.

Zobacz całość »



Grupa PKP przewiozła ponad 200 mln pasażerów w 2006 r.

Zobacz całość »
Grupa PKP obsłużyła w 2006 roku 219,7 mln pasażerów, czyli o 1,7 mln więcej niż w 2005 roku. W komunikacie PKP S.A. poinformowała również, że miniony rok był pierwszym od 17 lat, kiedy PKP odnotowały wzrost liczby przewiezionych pasażerów.
W 2006 roku wzrost ilości klientów odnotowała większość przewoźników Grupy PKP z wyjątkiem PKP Przewozy Regionalne. Liczba obsłużonych pasażerów przez PKP Intercity, PKP Szybka Kolej Miejska w Trójmieście i PKP Warszawska Kolej Dojazdowa wzrosła w sumie o 2,9 mln osób.
Natomiast liczba klientów PKP Przewozy Regionalne spadła o 1,2 mln pasażerów. Głównym powodem była rezygnacja przez urzędy marszałkowskie województw z części połączeń. Przewoźnik ten wykonuje przewozy regionalne na zlecenie urzędów marszałkowskich. Ilość uruchamianych pociągów, czyli również ilość przewożonych pasażerów, zależy od ilości składów, które zamówią urzędy marszałkowskie.
Przewoźnicy towarowi Grupy PKP, czyli PKP Cargo i PKP Linia Hutnicza Szerokotorowa - LHS przewieźli łącznie w 2006 roku 156 mln ton towarów, czyli o 6,2 mln ton więcej niż rok wcześniej. PKP LHS operuje na szerokotorowej linii 1520 mm o długości około 400 km od polsko - ukraińskiego przejścia granicznego Izow - Hrubieszów do stacji Sławków Południowy LHS, położonej 30 km od Katowic. Przez szerokotorowy system kolei ukraińskich, LHS uzyskuje bezpośredni dostęp do kolei we wszystkich państwach byłego ZSRR.
Od 2005 roku na rynku funkcjonuje też spółka Koleje Mazowieckie, a przewiezieni przez nią pasażerowie nie są brani pod uwagę w statystyce. Szacunkowa liczba przewiezionych pasażerów w 2006 roku wynosi 46 mln.

Zobacz całość »



Będą nowe przepisy dotyczące opłat lotniskowych?

Zobacz całość »
Urząd Lotnictwa Cywilnego poinformował, że 24 stycznia bieżącego roku został opublikowany projekt Dyrektywy Parlamentu Europejskiego oraz Rady dotyczący opłat lotniskowych.
Dyrektywa swoim zakresem ma obejmować porty lotnicze, w których roczny ruch przekroczył 1 milion pasażerów lub 25 000 ton cargo.
Jednym z podstawowych założeń dyrektywy jest prowadzenie przez zarządzających lotniskami procesu konsultacji opłat lotniskowych z użytkownikami lotniska. Istotnym elementem jest również wprowadzenie regulacji dotyczących przejrzystości ustalania opłat oraz monitorowania opłat lotniskowych w państwach Unii Europejskiej w celu w zapewnienia niedyskryminacji przewoźników lotniczych. Projekt zakłada także ustanowienie niezależnych organów regulujących w krajach członkowskich.
Treść projektu można znaleźć na stronie internetowej ULC. Urząd zaprasza do zapoznania się z projektem dyrektywy oraz do zgłaszania ewentualnych uwag do treści.
Ewentualne uwagi można kierować do Departamentu Rynku Transportu Lotniczego Urzędu Lotnictwa Cywilnego na adres ul. Żelazna 59, 00-848 Warszawa lub w formie elektronicznej: kmetrak@ulc.gov.pl.

Zobacz całość »



::: 2007-01-30 :::


Litwiński, były prezes LOT otrzymywał łapówki czy pieniądze za ciężką pracę?

Zobacz całość »
Jan Litwiński, były szef LOT-u był przesłuchiwany w poniedziałek, 29 stycznia w sprawie doprowadzenia do upadłości Swissaira. Odrzucił stawiane mu zarzuty o fałszerstwo oraz stwierdził, że otrzymywane przez niego wynagrodzenie było "w pełni zasłużone".
Przed sądem w Bülach, Litwiński potwierdził, że specjalne wynagrodzenie otrzymywał od Szwajcarów od stycznia 2000 roku. Na początku było to 15 tysięcy franków miesięcznie, a od września tamtego roku 36 tysięcy franków. Współoskarżony Philippe Brügisser, ówczesny szef SAirGroup, firmy-matki Swissaira i jednocześnie strategicznego inwestora LOT-u, wyjaśnił, że nagła podwyżka spowodowana była obniżeniem pensji dyrekcji LOT-u przez polski Skarb Państwa. Wprowadzona wówczas w Polsce ustawa kominowa ograniczyła pensje członków zarządów kontrolowanych przez państwo spółek do 13 tysięcy złotych. Litwiński wyznał - Moje wynagrodzenie z dnia na dzień zmniejszone zostało z 250 tysięcy franków rocznie do 68 tysięcy. Brügisser zaznaczył - Chcieliśmy to jakoś zrekompensować i zagwarantować dyrektorowi LOT-u jego przyszłość, nie chcieliśmy aby odszedł.
Oprócz Litwińskiego, wynagrodzenia od Szwajcarów otrzymywali także inni ówcześni członkowie dyrekcji polskiego przewoźnika. Jednak ani Brügisser, ani Litwiński nie wyjaśnili, dlaczego w wyniku takiej "kompensacji" zarząd polskiej firmy zaczął zarabiać zdecydowanie więcej niż przed wprowadzeniem ustawy kominowej.
Brügisser wyjaśnił - Te honoraria miały zapobiec szkodom. Gdybyśmy ich nie przyznali to ci doświadczeni ludzie opuściliby pewnie firmę dla lepiej płatnych stanowisk w sektorze prywatnym. A polski rząd zastąpiłby ich pewnie niekompetentnymi urzędnikami, którzy doprowadziliby LOT do ruiny. Dodał także, że umowa z szefami LOT-u była taka, że równowartość wypłacanych honorariów, miała zostać później zwrócona do SAirGroup przez LOT. Jednak LOT nie zdążył "oddać" pieniędzy, gdyż w październiku 2001 roku Swissair upadł.
Według prokuratury Jan Litwiński otrzymał łącznie od Szwajcarów 280 tysięcy franków, a inni członkowie zarządu w sumie 1,06 miliona franków.
Przed sądem w Bülach będzie zeznawać jeszcze między innymi Peter Somaglia, jeden z byłych dyrektorów SAirGroup, który jako przedstawiciel inwestora zasiadał również w Radzie Nadzorczej LOT-u.

Zobacz całość »



Balice: informacja telefoniczna 24-godziny na dobę

Zobacz całość »
Podróżujący przez Międzynarodowy Port Lotniczy Kraków-Balice, mogą teraz uzyskać informacje o lotach przez telefon. Ruszyła bowiem całodobowa lotniskowa informacja telefoniczna. Port lotniczy Balice jest drugim po Okęciu, który posiada takie udogodnienie dla pasażerów.
- Wszelkie informacje o połączeniach lotniczych z krakowskiego lotniska podróżujący mogą uzyskać w języku polskim i angielskim pod numerem telefonu 0-801 055 000, a dla osób dzwoniących z telefonu komórkowego +48 12 295 58 00 - poinformował wczoraj rzecznik MPL Piotr Pietrzak.
Krakowskie lotnisko jest drugim co do wielkości lotniskiem w Polsce. W jego zimowym rozkładzie znajduje się 59 stałych połączeń z 37 miastami w Europie oraz w Stanach Zjednoczonych i Izraelu. MPL Kraków - Balice są rónież niekwestionowanym liderem pod względem liczby tanich przewoźników, których jest tutaj aż ośmiu m.in. easyJet, Ryanair, SkyEurope.
Najwięcej udziałów lotniska w Balicach posiada Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze ( 85,04% ), województwo małopolskie ma 13,75% natomiast reszta udziałów należy do gminy Kraków 1,16% i gminy Zabierzów 0,05%.

Zobacz całość »



Tajemnicze zaginięcia podczas podrózy marzeń na luksusowych statkach pasażerskich

Zobacz całość »
Tylko przez ostatnie cztery lata zginęło bez żadnych wieści co najmniej 30 pasażerów luksusowych statków pasażerskich. Nie chodzi w tym przypadku o utonięcia i samobójstwa. Do rozwiązania tajemniczych zagadek, amerykański kongres powołał specjalną komisję. Wobec zaginięć na pełnym morzu, policja jest niestety bezradna.
Christopher Shays, członek komisji przyznał w 2005 roku - Liczba niewyjaśnionych zaginięć rośnie. Statki, podobnie jak małe miasteczka, są miejscem popełniania przestępstw. Tylko, że mieszkańcy miast znają ryzyko i nikt tam nie wypada za burtę, aby zniknąć na zawsze.
Morski rejs daje idealne okoliczności do popełnienia morderstwa. Ciało oraz narzędzie zbrodni toną w oceanie, w wyniku czego nie ma dowodów, podejrzanych i śledztwa. Ale nie ma również pasażerów.
Czterdziestoletnia córka Kendalla Carvera wypłynęła luksusowym liniowcem "Celebrity Cruise Line"s Mercury" w rejs na Alaskę. Jeden dzień po wypłynięciu, steward stwierdził, że Merrian Carver nie spała w swojej kabinie. O odkryciu powiadomił szefa. Jednak ten zapewnił, że wszystkim się zajmie. "Guardian" napisał, że kazał też codziennie zostawiać w kabinie świeże czekoladki. Gdy rejs się skończył, rzeczy pasażerki zostały spakowane i wyniesione ze statku. Nikt nie powiadomił policji, ani rodziny. Kendall Carver walczył, aby poznać prawdę o zaginięciu córki. Wydawał duże pieniądze na prywatnych detektywów, włączył w sprawę nawet FBI. Jednak niczego się nie dowiedział.
Portal Carver Seattlepi.com zaznaczył - Linie Royal Caribbean Cruise robiły wszystko, by spowolnić śledztwo, które prowadzili wynajęci przez nas detektywi. W oświadczeniu, które napisali przedstawiciele firmy uznali, że są pewni, że Merrian Carver popełniła samobójstwo.
Hue Pham wraz z żoną Hue Tran uciekli z rodzinnego Wietnamu kontenerowcem. Trzydzieści lat później z okazji Dnia Matki, syn wykupił im drogi karaibski rejs statkiem "Carnival Destiny". Małżeństwo wybrało się w podróż swojego życia. Jednak zniknęli pomiędzy Barbados, a Arubą. Przeszukanie pokładu nie przyniosło żadnych rezultatów. Liniowiec zawrócił i w wraz ze strażą przybrzeżną poszukiwali ciał. Jednak nigdy nie natrafiono na żaden ślad.
Michael Pham, syn pary podkreślał - Dwójka obywateli amerykańskich, bez żadnych problemów osobistych i kłopotów finansowych, w najszczęśliwszych latach swojego życia, zaginęła bez wieści i bez świadków. W tym przypadku organizator rejsu również uznał, że małżonkowie popełnili samobójstwo. Jako dowód podawał pozostawione przy leżakach na górnym pokładzie ich klapki.
Michael Pham z pomocą rodzin innych osób, które zaginęły na luksusowych statkach założył międzynarodowe stowarzyszenie Ofiary Rejsów (Cruise Victims). Obecnie stowarzyszenie pomaga rodzinie 62-letniej Niemki Sabine L., która pod koniec grudnia ubiegłego roku zniknęła z pokładu liniowca "Queen Elizabeth 2".
Krewni kobiety założyli nawet stronę internetową poświęconą zaginionej. Jeden z internautów napisał - W grudniu aresztowano Stephena Wrighta. Były steward "QE2" jest oskarżony o zamordowanie pięciu kobiet (nie na statku). Jakiś związek?
"Jacksonville Business Journal" opisał przypadek Toma Searsa, który w 2003 roku podróżował do Meksyku statkiem "Carnival Celebration". Mężczyzna obudził się w wodzie bez butów i spodni. Nie wiedział co się wydarzyło. Sears wyznał - Wiem, że poszedłem do kasyna w poszukiwaniu kolegi. Dalej nic już nie pamiętam. Obudziłem się w wodzie. Sears przez 17 godzin utrzymywał się na powierzchni wody. Uratował go przepływający koło niego statek.
Dianne Brimble na rejs po południowym Pacyfiku oszczędzała przez dwa lata. W luksusową podróż wyruszyła w 2002 roku statkiem "Pacific Sky". W przeciwieństwie do pozostałych ofiar, Brimble nie zaginęła. W drugim dniu rejsu jej ciało zostało znalezione w kabinie, którą zajmowało kilku mężczyzn. Jednak zanim statek dopłynął do wyspy Noumea, i zanim na pokład weszła policja, mężczyźni posprzątali dokładnie całą kabinę.
Badania toksykologiczne potwierdziły, że przed śmiercią Brimble otrzymała tzw. "tabletkę gwałtu". Dodatkowo na aparacie cyfrowym jednego z mężczyzn odkryto zdjęcia nagiej Dianne, które zrobione zostały niedługo przed śmiercią. Pomimo tego, nikt nie został oskarżony w tej sprawie. Śledztwo trwa już pięć lat.
Christopher Shays tłumaczy - Załogi wolą nazywać morderstwo "zaginięciem", nawet jeśli pasażerowi stało się coś złego. Zaginięcie nie jest przestępstwem, więc nie trzeba go zgłaszać policji. Taka tendencja jest bardzo powszechna.
Geoff Furlong, który sześć lat pracował na liniowcach jako ochroniarz, przyznał, że powszechnym obiektem ataków na statkach są młode kobiety. Wyjaśnił - Najczęściej nie rejestruje się skarg. Pasażerowie są przekupywani szampanem i darmowymi wakacjami albo straszeni konsekwencjami podania sprawy do sądu. W poważniejszych wypadkach wysadza się napastnika w najbliższym porcie i tyle.
Randy Jaques, ochroniarz podkreśla - Organizatorzy rejsów po prostu chcą mieć święty spokój.

Zobacz całość »



Trudne warunki turystyczne w Karkonoszach spowodowały zamknięcie wyciągów

Zobacz całość »
W Karkonoszach z powodu silnego wiatru zostały unieruchomione wyciągi. Panują tam złe warunki turystyczne, jazda na nartach możliwa jest tylko w dolnych partiach gór. Nadal utrzymuje się III stopień zagrożenia lawinowego.
Pół metra śniegu leży w Szklarskiej Porębie i Karpaczu i tam właśnie można skorzystać z wyciągów narciarskich. Uruchomiony jest także wyciąg tzw. kanapa przy Liczykrupie w Karpaczu i dolny odcinek kolei na Szrenicę.
- Nartostrady w wyższych partiach Karkonoszy są nieczynne nie dlatego, że komuś nie chciało się ich przygotować, tylko dlatego, że śnieg jest stale wywiewany, nie zdążył związać się z podłożem - powiedział ratownik dyżurny karkonoskiej grupy GOPR Zbigniew Nowaczyk. Obowiązuje trzeci stopień zagrożenia lawinowego, stan szlaków turystycznych jest ciężki, trasy są pozawiewane, występują na nich zaspy głębokie na 70 cm- dodaje.
-Zagrożenie lawinowe występuje w kotłach polodowcowych, gdzie i tak nie wolno chodzić, ale odradzamy piesze wycieczki w inne rejony. W takim wietrze, przy zasypanych szlakach i ograniczonej widoczności czas wędrówki wydłuża się dwu, trzykrotnie - mówi goprowiec.
Już w niedzielę ratownicy przygotowywali się do akcji ratowniczej, kiedy to z gór nie wrócili turyści z Poznania. Całe szczęście okazało się, że wędrowcom nic się nie stało.
W niedzielę karkonoscy ratownicy byli już przygotowani na akcję ratowniczą, bo z gór długo nie wracali turyści z Poznania. Doświadczeni dobrze wyposażeni wędrowcy wyszli na wycieczkę, gdy pod wieczór wciąż nie powrócili, ich rodziny zawiadomiły GOPR. Okazało się jednak, że nic im się nie stało, tylko wędrowali bardzo powoli.

Zobacz całość »



Dzieci doceniły Muzeum Fabryki

Zobacz całość »
Już w pierwszych dniach działania Muzeum Fabryki cieszyło się ono ogromną popularnością. Dzieci zachwycały się stemplami i drzewkiem bawełnianym, dorośli natomiast pytali o Izraela Poznańskiego.
- W sobotę przyszło ponad tysiąc osób. Dziś do południa kilkaset - cieszył się Jakub Wawrzyniak z Grupy Fabricum, zarządzającej ekspozycją.
Informacje o wystawie przekazywane były przez aktorów ubranych w XIX- wieczne stroje, którzy rozdawali ulotki w centrum handlowym Manufaktura, a także przeczytać o wystawie można było w mediach tradycyjnych i Internecie.
Zwiedzający przychodzili cały i rodzinami. - Strasznie byłam ciekawa tego muzeum, ale za dużo nie zobaczę, bo cały czas biegam za dzieckiem - śmieje się pani Małgorzata, którą mąż fotografował przy sztucznym drzewku bawełnianym.
Wśród najmłodszych najbardziej popularne było stanowisko ze stemplami. Można było tam, na papierze odwzorować kilka zdobień tkanin, które produkowano w kompleksie Poznańskiego. - Ale fajnie! Zazwyczaj muzea są nudne, a tu można pooglądać kolorowe wzory i pieczątki są - mówi 12-letni Krzyś Mickiewicz, który z dziesięcioletnią siostrą Kasią pieczołowicie stemplował na kartce barwne esy-floresy.
Do dyspozycji dzieci był również ekran bezdotykowy,na którym można było obejrzeć zdjęcia oraz przeczytać informacje o tkaninach takich jak:flaneli, batyście, barchanie. Dorosłych natomiast interesowali się procesem tkania, historią fabryki oraz szczegóły z życia Izraela Poznańskiego.
- Jesteśmy w Manufakturze co niedzielę. Chciałam zobaczyć wystawę, bo babcia pracowała w fabryce i sporo o niej opowiadała. Ciekawa byłam zwłaszcza maszyn - mówi Katarzyna Kwiecińska zwiedzająca Muzeum z mężem Rafałem i 7-letnią córką Klaudią.
Podczas tego weekendu maszy tkacie nie zostały uruchomione.- Długo były nieczynne i obawialiśmy się, że mogą się popsuć. Póki co musi je zastąpić dźwięk - mówi Jakub Wawrzyniak z Grupy Fabricum.
Fabrykę zwiedzało także wielu jej pracowników m.in. Celina Marczak. - Pracowałam na tkalni 28 lat. Chciałam sobie przypomnieć, jak to wszystko wyglądało. Pamiętam jeszcze taki stary typ ręcznych warsztatów, na których tkało się płótno - opowiada. - Liczyliśmy na to, że mama nam wszystko dokładnie wytłumaczy. Ja nigdy nie byłam w fabryce - dodaje córka, Iwona Krzyszkowska.

Zobacz całość »



Kierowcy będą musieli więcej odpoczywać!

Zobacz całość »
Unia Europejska wprowadza coraz bardziej rygorystyczne przepisy dotyczące pracy kierowców. Wydłużane zostają okresy odpoczynku, a zmniejszana jest liczba godzin za kierownicą. Tadeusz Wilk ze Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce zaznacza - Większość zmian zwiększa koszty przewoźników.
Obecnie w Sejmie trwają prace nad zmianami ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o czasie pracy kierowców (Dz.U. nr 92, poz. 879 oraz z 2005 r. nr 180, poz. 1497). Zmiany wymuszone zostały koniecznością wprowadzenia do polskiego systemu prawnego rozwiązań, które wynikają z rozporządzenia (WE) nr 561/2006 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 15 marca 2006 roku.
Anna Kopeć z Ministerstwa Transportu wyjaśnia - Projekt ustawy nie wprowadza do polskiego porządku prawnego zmienionych wymagań w zakresie norm prowadzenia pojazdów samochodowych, czasu przerw w prowadzeniu i okresów odpoczynku kierowców, które - jak wiadomo - wynikają wprost z rozporządzenia (WE) nr 561/2006.
Unijne rozporządzenie zakłada, że kierowcy przysługuje przynajmniej raz na dwa tygodnie prawo do odpoczynku tygodniowego w pełnym wymiarze 45 godzin. Utrzymane zostało także rozwiązanie, że kierowca nie może prowadzić pojazdu dłużej niż 4,5 godziny bez przerwy. Nowością jest, że obowiązkowa, 45-minutowa przerwa może zostać podzielona na dwie części, z czego jedna z nich powinna trwać przynajmniej 15 minut, a druga przynajmniej 30 minut.
Ustanowione zostały także normy czasu pracy kierowców, którzy jeżdżą na trasie krótszej niż 50 kilometrów. Tygodniowy czas prowadzenia pojazdu nie może przekroczyć 60 godzin, a w ciągu dwóch kolejnych tygodni 90 godzin. Motorniczy jest tak samo traktowany jak kierowca miejskiego autobusu.
Projekt przewiduje również zmiany w ustawie z dnia 6 września 2001 r. o transporcie drogowym (Dz.U. z 2004 r. nr 204, poz. 2088 z późn. zm.). Ma zostać rozszerzony katalog naruszeń przepisów, które dotyczą stosowania cyfrowych urządzeń rejestrujących łącznie z określeniem wysokości kar za te naruszenia, które nakładane są na podmioty wykonujące przewozy drogowe. Według nowych przepisów za wykonywanie przewozu drogowego pojazdem, który nie posiada cyfrowego urządzenia rejestrującego grozi kara w wysokości 3 tys. zł.

Zobacz całość »



Pasażerowie życzą PKP szybszych dróg i większej ilości połączeń

Zobacz całość »
Większość osób ankietowanych przez PKP uznała, że budowa szybszych dróg kolejowych oraz zwiększenie liczby połączeń to najważniejsze zadania, które PKP powinno zrealizować w 2007 roku.
Marek Sieczkowski z Biura Marketingu i Komunikacji Społecznej PKP S.A. poinformował, że na przełomie roku 2006/2007 spółka przeprowadziła internetową ankietę, w której pytali, czego internauci najbardziej życzyliby Grupie PKP w 2007 roku.
Co trzecia ankietowana osoba wskazała na konieczność budowy szybszych dróg kolejowych, 28% pytanych za konieczne uznało uruchomienie większej liczby połączeń, a 19% badanych opowiedziało się za wprowadzeniem nowych pociągów.
Najmniej ankietowanych wskazało za konieczne: modernizację dworców kolejowych (14%) i poprawę obsługi klienta (6%).
Następnie przez trzy tygodnie stycznia Grupa PKP pytała, które drogi kolejowe powinny zostać w najbliższych latach zmodernizowane, aby skrócić czas podróży.
Na linię Warszawa-Radom-Kraków swój głos oddało 38% badanych. Na drugim miejscu znalazła się trasa Warszawa-Gdańsk (14%), a na trzecim Poznań-Wrocław (11%). Najmniej głosów otrzymały drogi kolejowe: Bydgoszcz-Trójmiasto (4%) i Trójmiasto-Szczecin (3%).
W ubiegłym roku Grupa PKP przewiozła 19 mln 700 tys. pasażerów, czyli o 1 mln 700 tys. więcej niż w 2005 roku. Rok 2006 był pierwszym od 17 lat, w którym wzrosła liczba pasażerów Grupy PKP.
Łącznie w ankietach, które trwały od końca grudnia do drugiej połowy stycznia wzięło udział 14 tysięcy osób. Serwis internetowy www.pkp.pl każdego dnia odwiedza średnio 80 tys. internautów.

Zobacz całość »



2006 rok: wyprodukowano 2283 autobusów miejskich i tylko 204 autobusy turystyczne

Zobacz całość »
Aleksander Kierecki z firmy JMK poinformował, że w minionym roku w Polsce wyprodukowano 3376 autobusów, czyli o 580 sztuk (20,74%) więcej niż w roku 2005.
Według niego podstawowym czynnikiem trendu wzrostowego jest eksport, który w 2006 roku wzrósł w porównaniu z rokiem poprzednim o około 25% - do 2380 autobusów.
W minionym roku, najwięcej zostało wyprodukowanych autobusów miejskich, bo 2283 sztuk, czyli około 30% więcej niż w roku 2005. Jest to między innymi efekt usytuowania w Polsce centrum produkcji niskopodłogowych autobusów miejskich koncernu MAN. Firma wyprodukowała 890 takich pojazdów. Produkcja autobusów międzymiastowych utrzymała się na takim samym poziomie. W tej dziedzinie najwięcej pojazdów (286 sztuk) produkuje Autosan.
W 2006 roku powstały w Polsce 204 autobusy turystyczne. Liderem w tej kategorii jest Volvo, które wyprodukowało aż 190 pojazdów z takim przeznaczeniem.
Kierecki uważa, że produkcja autobusów nadal będzie rosnąć. Cały czas rozwijają działalność w Polsce zagraniczne koncerny. W 2006 roku MAN uruchomił produkcję autobusów miejskich, które zasilane są sprężonym gazem ziemnym oraz zainwestował w rozwój zakładu w Starachowicach. Natomiast Scania wyprodukowała pierwsze autobusy piętrowe oraz zasilane etanolem.
W 2006 roku najwięcej autobusów w Polsce wyprodukowała firma MAN Star Trucks&Buses - 890 (26,3% więcej w porównaniu z rokiem 2005), Volvo Polska - 739 (21,89% więcej) i Solaris Bus&Coach - 529 (15,67% więcej).
Na dalszych miejscach znalazły się: Scania Produkction Słupsk - 398 (11,79% więcej), Autosan Polskie Autobusy - 310 (9,18% więcej), Jelcz Polskie Autobusy - 168 (4,98% więcej), Kapena - 140 (4,15% więcej), Fabryka Autobusów Solbus -139 (4,12% więcej) i AMZ Kutno - 63 (1,87% więcej)
Największymi rynkami zbytu na polskie autobusy są: Niemcy, gdzie sprzedano 818 pojazdów (o 34,37% więcej niż w 2005 roku), Szwecja - 315 (13,24% więcej), Włochy - 165 (6,93% więcej) i Szwajcaria - 146 (6,13% więcej).

Zobacz całość »



Muzeum Narodowe w Krakowie przedstawia najnowszą sztuką Izraela

Zobacz całość »
W Muzeum Narodowym w Krakowie została otwarta duża wystawa "Tratwa Meduzy. Sztuka izraelska i potwór tożsamości", dzięki której można poszerzyć swoją wiedzę na temat najnowszej sztuki Izraela.
Wybór prac podporządkowany jest koncepcji przedstawienia młodego, uformowanego dopiero w latach 90-tych, nurtu feministycznego w sztuce Izraela. Ale znaleźć można też wiele innych wątków. Wystawę przygotowała kuratorka Naomi Aviv. Pokazuje ona zdecydowanie inny od przyjętego obraz Izraelczyków.
W Muzeum Narodowym znalazły się prace 22 artystów, w tym 19 kobiet. Twórcy koncentrują się głównie na dyskusji związanej z tożsamością intymną i narodową.
Wystawa jest bardzo obszerna, a poziom prac zróżnicowany. Jednak jest wśród nich kilka propozycji, obok których nie można przejść bez zainteresowania. Sigalit Landau stworzyła malownicze video "Morze Martwe", gdzie przedstawiła spiralę, złożoną z setek zielonych arbuzów, które unoszą się na powierzchni słonej wody, a wśród nich uwięzione jest jej nagie ciało. Sznur spirali powoli się rozwija, a kiedy owoce wypuszczają z uścisku kobietę, ona chwyta ciąg nanizanych na linę arbuzów i z nimi odpływa. Sytuacja ta mówi o osobistym zaplątaniu w otaczającym świecie i tradycjach oraz o tym, że wolność może przypominać samotne dryfowanie, z którego nie każdy potrafi podjąć związane z tym ryzyko.
Zaplątanie Landau przedstawia także kolejne wideo "Kolczaste hula-hoop". Pokazuje ono nagą kobietę na plaży, która obraca kołem z drutu kolczastego. Kolce wbijają się w ciało, ranią i szarpią skórę, ale mimo to coś popycha bohaterkę do kontynuowania tej masochistycznej czynności. W akcie samookaleczenia splecione są dwa symbole: obozowy drut kolczasty oraz korona cierniowa, od których Izraelczycy nie mogą się uwolnić.
Motywem, który łączy wystawę jest tytułowa tratwa Meduzy. Przywołuje ona postać mitologicznej Meduzy o wężowych włosach oraz spojrzeniu zamieniającym w kamień. Jest nawiązaniem do sławnego obrazu Théodore'a Géricaulta, który przedstawia rozbitków z francuskiego statku "La Méduse".
W tematyce wielu prac izraelskich artystów można zauważyć wątki okrucieństwa, tragedii i cierpienia.
O tożsamości płciowej również dramatycznie wypowiada się Hili Lulu Lin w pracy pt.: "Do codziennego użytku (red-hot-chili peppers)". Artystka ustami pomalowanymi szkarłatną pomadką obgryza ostre czerwone papryczki, które założone są na palce jak wielkie pazury. Gest ten ma przypominać o cenie, jaką trzeba zapłacić za wpasowanie się w model potocznie rozumianej kobiecości.
Zagadnienie osobistej tożsamości podejmuje Orna Wind, która przyszła na świat w wyniku pierwszego sztucznego zapłodnienia w Izraelu. Swojego biologicznego ojca poznała niedawno, po wynajęciu prywatnego detektywa. Na jej filmie można zobaczyć, jak Wind kopie doły w jałowej ziemi, pracuje bez żadnej przerwy, aby zagłuszyć swoją traumę.
Obejrzenie wystawy "Tratwa Meduzy. Sztuka izraelska i potwór tożsamości" zajmuje około godziny.

Zobacz całość »



Na krakowskim dworcu nie będzie posterunku policji?

Zobacz całość »
Na Dworcu Głównym w Krakowie od wczoraj nie ma policjantów. Nie ma również posterunku, gdyż miejsce gdzie był jest obecnie w remoncie - podało radio RMF FM.
Niestety posterunek policji nie pojawi się po remoncie, bo na jego miejscu będą.. schody. Na razie więc turyści będą mogli liczyć tylko i wyłącznie na siebie.

Zobacz całość »



Paryż chce równiez być miastem rowerów?

Zobacz całość »
Paryż na wzór Amsterdamu i niektórych innych miast europejskich chce stać się miastem rowerów. Zgodnie z planem, rowery mają być dostępne za darmo.
Na razie wiadomo tylko tyle, iż władze miejskie francuskiej stolicy ogłosiły, że wybrały firmę JCDecaux SA jako operatora "serwisu rowerowego". Firma ta więc zajmie się udostępnianiem turystom i mieszkańcom tysięcy rowerów.
Korzyści z takiego rozwiązanie będą oczywiste - turyści i mieszkańcy zyskają alternatywny, wyjątkowo dobry dla ich zdrowia środek komunikacji, a miasto będzie znacznie mniej zanieczyszczone samochodowymi spalinami.
Latem tego roku w stolicy Francji będzie można korzystać z ponad 14 tysięcy rowerów.

Zobacz całość »



British Airways: strajk odwołany, część samolotów zostanie przywrócona

Zobacz całość »
Linie British Airways poinformowały, że zapowiadany strajk personelu pokładowego, który miał się odbyć w dniach 30 i 31 stycznia został odwołany. Niestety, przewoźnik wcześniej odwołał większość lotów w tych dniach i trudno oszacować, czy wszystkie loty zostaną przywrócone.
Przewoźnik podał, iż związek zawodowy, który groził strajkiem podjął decyzję o odwołaniu strajku zbyt późno. Nie uda się więc uniknąć komplikacji w planach lotów dziesiątek tysięcy klientów British Airways dziś i jutro.
Jednocześnie przedstawiciele linii zapewniają, iż postarają się przywrócić jak jak najwięcej odwołanych lotów.

Zobacz całość »



Już jeżdżą pociągi Warszawa - Zakopane

Zobacz całość »
Naprawiono trakcję kolejową w Sieniawie na Podhalu, w miejscu gdzie uległ zatrzymaniu ekspres jadący z Warszawy do Zakopanego.
Pechowym pociągiem podróżowało ponad 500 pasażerów. Zostali oni przewiezieni autokarami do Nowego Targu, gdzie ponownie przesiedli sie na pociąg.
Aktualnie na Podhalu panuje fatalna pogoda. Sypie śnieg i widoczność na drogach jest wyjątkowo słaba. Wieje również bardzo silny wiatr, który uszkadza trakcje kolejowe.

Zobacz całość »



Styczeń i luty - promocje cenowe w biurach podróży

Zobacz całość »
W styczniu i lutym biura podróży kuszą klientów rabatami do 30%, wycieczkami fakultatywnymi gratis, darmowym ubezpieczeniem specjalnymi taryfami dla dzieci. Zachęcają również do wykupywania letniego wypoczynku teraz, za niższe ceny i z przywilejami. - Im szybciej klient zarezerwuje sobie imprezę, tym więcej zaoszczędzi - przekonują. Jednak, wraz z upływem czasu i zbliżaniem się lata zniżki maleją. Jak szybko zniżki się zmieniają prezentujemy poniżej, na przykładzie wybranych biur.
Triada
Do 26 stycznia klienci kupujący wypoczynek z wylotem po 17 czerwca otrzymują 33% rabat, a stali klienci nawet 35%. Osoby rezerwujące wyjazd 7 dni wypoczynku plus 7, bądź 8 dni zwiedzania z wylotem od 24 kwietnia, zaoszczędzają 21%, a stali klienci 23%. 4 dniowe wycieczki autokarowe i samolotowe do Paryża, Rzymu, Wenecji są tańsze o 10%.
Itaka
Tegoroczne promocyjne hasło to "Marzenia w cenie spełnienia". Ceny zmniejszają się co miesiąc. Akcja będzie trwała do końca marca.
- Niższe ceny zależą od liczby rezerwacji w danym hotelu i w danym terminie - mówi dyrektor sprzedaży w Itace Piotr Henicz. - Na kolejnych etapach promocji może się zdarzyć, że wysokość zniżki będzie utrzymana na tym samym poziomie, ale na pewno nie będzie większa. W styczniu rabaty sięgają nawet 30 procent. Gratis są także wycieczki fakultatywne.
Orbis Travel
Osoby rezerwujące wyjazd do 31 marca mogą otrzymać zniżki od 14 do 25%. Dodatkowo oferowane są także darmowe wycieczki fakultatywne, specjalne ceny dla dzieci, darmowe ubezpieczenia od rezygnacji.
Ecco Holiday
Pierwsi klienci uzyskują rabat 25%. Wpłacając całą kwotę od razu można zaoszczędzić 4%. - Wiele osób decyduje się na to, bo czteroosobowa rodzina może zaoszczędzić nawet 300 złotych - przekonuje szefowa marketingu Ecco Holiday Aleksandra Olechnowicz. Promocja trwa do 25 stycznia, następna, gwarantująca mniejsze zniżki, zacznie się 26 stycznia.
Neckermann
- Zniżkami objęliśmy 90 procent miejsc - mówi Magdalena Plutecka-Dydoń z Neckermanna. Klienci mogą oszczędzić 10-15%, mogą także uzyskać do końca lutego "megazniżkę" - od 50 do 400 zł. Biuro oferuje także tzw. pakiety oszczędnościowe: 14-dniowy wyjazd w cenie 12-dniowego lub pełne wyżywienie w cenie dwóch posiłków dziennie
Alfa Star
Rabaty od 12-22% i wycieczka fakultatywna gratis w promocji do końca stycznia. W lutym rabat będzie wynosił tylko 8-17%.
Scan Holiday
Do końca stycznia 15% niższe ceny, w lutym 10%, a w marcu 5%. Istotną cechą ofert promocyjnych tego touroperatora jest fakt, iż ceny promocyjne można łączyć ze zniżką dla dzieci.
TUI
Proponuje zniżki za wcześniejsze rezerwacje do 31 marca a także "bonus XXL" dla dorosłych i "bonus XXS" dla dzieci w wieku od 2 do 12 lat za wykupienie miejsc w wybranych hotelach do 14 lutego. XXL to dodatkowy rabat w niektórych hotelach, a XXS "specjalna stała cena".
Rainbow Tour
Oferuje trzy rodzaje promocji. "Wakacje na dżin dobry"- zniżki do 20%, trwa do 22 lutego. "Single nie płacą", zniżki dla samotnych. A także oferta dla dzieci do dwóch lat darmowe wyjazdy, a dla dzieci od 2 do 12 lat stała cena. Oferta trwa do 22 lutego.
Almatur
Dla stałych klientów do 28 lutego zniżka 20%, pozostali 15% rabatu do 15 marca, a do 30 kwietnia 10%. Liczba miejsc w sprzedaży promocyjnej jest ograniczona.

Zobacz całość »



::: 2007-01-31 :::


Nowy port lotniczy w Modlinie

Zobacz całość »
Pierwsze prace przy budowie nowego portu lotniczego w Modlinie mają ruszyć w połowie 2007 roku. Prognozuje się, że lotnisko obsłuży 1 mln pasażerów, a w 2011 roku już ponad 2 mln. Wartość całej inwestycji realizowanej etapami w latach 2018-2019 szacuje się na kwotę 544 mln zł.
- Uczynimy wszystko, by nowy port lotniczy w Modlinie miał szybkie połączenie kolejowe z Warszawą. W ciągu dwóch lat na pewno uda nam się zmodernizować i zelektryfikować 5 km torów (bocznica kolejowa) łączących dawne lotnisko wojskowe z linią Warszawa - Gdańsk. Zamierzamy dogadać się z koleją jak najszybciej, bo prace przy budowie lotniska ruszą jeszcze w tym roku - powiedział Marek Miesztalski, skarbnik województwa mazowieckiego.
W styczniu tego roku członkowie spółki Mazowiecki Port Lotniczy Warszawa Modlin, w skład której wchodzą: samorząd Mazowsza, Agencja Mienia Wojskowego, Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze i miasto Nowy Dwór Mazowiecki, przedstawili biznesplan inwestycji, który opracowała firma Ernst & Young.
W I etapie - lata 2006 - 2008 spółka zainwestuje 256,6 mln zł, zostanie wybudowany m.in. terminal na 1,5 mln pasażerów, zmodernizowany i wydłużony z 2,5 do 2,8 km pas startowy. Powstaną obiekty dla obsługi technicznej, policji, straży granicznej i celników.
AMW wniesie blisko 300 ha gruntów. Pozostali partnerzy zobowiązali się pokryć udziały wkładami pieniężnymi. Spółka część środków zmierza pozyskać z funduszy unijnych i komercyjnych kredytów bankowych.
- Niemal gotowe są już plany budowy terminala i remontu pasa startowego. Pierwsze prace ruszą w połowie 2007 roku. Na przełomie 2009 i 2010 roku powstanie hotel dla załóg samolotów i pasażerów. W latach 2009-2011 rozbudujemy terminal do 3 mln pasażerów, powstanie też terminal cargo - podkreśla Piotr Okienczyc, prezes spółki Mazowiecki Port Lotniczy Warszawa Modlin.
Po uruchomieniu Modlina region Mazowsza może generować ruch na poziomie 6 mln pasażerów rocznie - mówi Tomasz Kułakowski z Ryanair. Tanie linie lotnicze też się chętnie przeniosą na nowe lotnisko z Etiudy na Okęciu. - Utrzymamy jeszcze przez pewien czas terminal na Okęciu będzie służyć pasażerom w okresie przejściowym - tłumaczy dyrektor PP Porty Lotnicze Paweł Łatacz.
- Rynek tanich linii rozwija się w Polsce bardzo dynamicznie. Mazowsze nie może pozostać w tyle, zwłaszcza że regionalne lotnisko w Modlinie będzie miało istotne znaczenie prorozwojowe dla całego północno-zachodniego Mazowsza. Liczymy, że przyciągnie inwestorów krajowych i zagranicznych, a także ułatwi eksport produktów żywnościowych, gdyż od 2011 roku chcemy wozić nie tylko pasażerów, ale i towary oraz pocztę. - podkreśla marszałek Adam Struzik.
Lotnisko w Modlinie już w I etapie zapewni pracę 250-300 osobom, a w przyszłości nawet 1-2 tys. ludzi.

Zobacz całość »



Więcej obiektów Gut-Hotels w Polsce

Zobacz całość »
W ciągu najbliższych miesięcy, sieć Gut-Hotels planuje zwiększyć do kilkudziesięciu ilość hoteli, które działają w Polsce pod należącymi do niej markami: Land-gut-Hotels i Stadt-gut-Hotels.
Obecnie w Polsce jest 19 obiektów, które wchodzą w skład sieci. Sieć dopiero rozpoczyna działalność w Polsce.
Firma Franz Tranow AG, która jest właścicielem sieci chciałaby, by hotele pod markami Land-gut-Hotels i Stadt-gut-Hotels działały w każdym regionie turystycznym i w każdej niszy cenowej, tak jak to ma miejsce w Niemczech.
Sieć Gut-Hotels liczy 250 prywatnych hoteli partnerskich, które działają pod markami Land-gut-Hotels, Stadt-gut-Hotels, Schloss-gut-Hotels w Niemczech, Austrii, we Włoszech, w Polsce i Szwajcarii.
Licencja na korzystanie z marki w Polsce jest osiągalna, w zależności od ilości pokoi, już od tysiąca złotych. Poza marką, Gut-Hotels gwarantuje należącym do sieci obiektom wspólne działania marketingowe.

Zobacz całość »



::: 2007-02-01 :::


Inwestycja w Zespole Pałacowo-Parkowym w Dobrzycy

Zobacz całość »
W najbliższych planach dyrektora Zespołu Pałacowo-Parkowego w Dobrzycy - Wojciecha Dąbrowskiego jest inwestycja warta 800 tysięcy złotych.
W ciągu trzech lat zostanie odbudowana między innymi sala czterech wież, w której odbywać się będą koncerty i wystawy. Odnowione będą pałacowe wnętrza: żyrandole, meble, kominki, piece. Nowością będzie sposób ogrzewania pałacu - na dachu zainstalowane zostaną baterie słoneczne, sfinansowane przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska. W dotychczas nieużywanych pałacowych piwnicach powstanie nastrojowa kawiarenka. Rozbudowany i zaadaptowany na potrzeby zostanie domek ogrodnika - będzie w nim baza noclegowa dla uczestników konferencji, szkoleń oraz plenerów malarskich.
Koszty odnowy dworku poniesie Urząd Marszałkowski.

Zobacz całość »



Trzeci stopień zagrożenia lawinowego w Tatrach

Zobacz całość »
Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe przestrzega przed wycieczkami w wyższe partie gór z uwagi na trzeci (w pięciostopniowej skali) stopień zagrożenia lawinowego.
Możliwe jest samorzutne schodzenie lawin zwłaszcza na stromych stokach o nachyleniu 35-40 stopni. TOPR ostrzega turystów przede wszystkim przed miejscami, w których znajduje się świeżo nawiany śnieg: polami śnieżnymi, żlebami, depresjami, formacjami wklęsłymi. Pokrywa śniegowa utrwalona jest słabo lub najwyżej umiarkowanie. Sprzyja to mechanicznemu uruchamianiu lawin, które mogą osiągnąć nawet dno doliny.
Warunki do uprawiania turystyki w niższych partiach gór są równie trudne: szlaki są przysypane świeżą warstwą śniegu, wieje silny wiatr.
Według synoptyków IMiGW pod koniec tygodnia na Podhalu można się spodziewać zamieci. Wiatr będzie umiarkowany, okresami silny i porywisty, w porywach do 20-25 m/s. Mocniej będzie wiać w górach - w porywach do 30- 35 m/s. Temperatura wahać się będzie od 0 do 2 stopni ciepła, wysoko w górach około -6 st.

Zobacz całość »



25 milionów euro na budowę lotniska w Świdniku

Zobacz całość »
Zarząd Województwa Lubelskiego przeznaczył blisko 25 milionów euro na budowę lotniska w Świdniku pod Lublinem. Jest to jedno z najważniejszych zadań w Regionalnym Planie Operacyjnym na lata 2007-2013.
- Jeśli nie zajdą nieprzewidziane przeszkody, przygotowanie inwestycji potrwa rok, a jej realizacja kolejne dwa lata - powiedział wicemarszałek Województwa Lubelskiego Jacek Sobczak.
W poprzedniej kadencji samorząd chciał budować lotnisko w Niedźwiedzie, znajdującej się 40 kilometrów od Lublina. Teraz zarząd zmienił Regionalny Plan Operacyjny, który stanowi podstawę do rozdzielenia pieniędzy z UE w regionie. Zarząd, który tworzą PiS i PO podjął decyzję o budowie lotniska w Świdniku.
- Lotnisko w Świdniku będzie w obszarze aglomeracji lubelskiej. Tam już jest pełna infrastruktura: drogi, kanalizacja, woda, energia elektryczna. Budowa będzie tańsza i szybsza - powiedział Sobczak.
70% gruntów zakupionych w Niedzwiadzie, zostanie przeznaczonych na teren rezerwowy.
- Nie można przewidzieć, jakie będą potrzeby związane z lotnictwem w najbliższych 30 latach. Musimy mieć rezerwę - mówi Sobczak.
Przeciwko budowie lotniska w Świdniku są organizacje ekologiczne, ze względu na żyjącą na lotnisku największą populację w Europie będącego pod ochroną susła perełkowanego. Jest to obszar należący do Europejskiej Sieci Ekologicznej Natura 2000.
- Inwestycja nie będzie sprzeczna z celami ekologicznymi - powiedział Jacek Sobczak.
Koszt budowy lotniska w Świdniku to 200 milionów złotych. Połowa pieniędzy będzie pochodziła z funduszy UE. Zakupiono już płytę lotniska, wykonaniem projektu zajmie się firma Ernst & Young.

Zobacz całość »



Elektroniczne tablice informacyjne w autokarach Sindbada

Zobacz całość »
W styczniu br., Prywatne Biuro Podróży Sindbad zakończyło montaż elektronicznych tablic informacyjnych we wszystkich autokarach przewoźnika. Inwestycja warta ponad ćwierć miliona złotych, ma na celu podniesienie jakości obsługi pasażerów i ich zadowolenia z usług firmy.
- Z końcem stycznia zakończyliśmy montaż wyświetlaczy w autokarach należących do PBP Sindbad, w obecnej chwili wszystkie pojazdy są wyposażone w te urządzenia - powiedział Marcin Wocław, kierownik Bazy Transportu PBP Sindbad. Umieszczone za przednią szybą elektroniczne wyświetlacze wskazują kierunek docelowy danego autokaru, oraz przystanki pośrednie na trasie przejazdu. Celem inwestycji w montaż tablic elektronicznych jest ułatwienie pasażerom identyfikacji autokaru na zatłoczonych przystankach, zwłaszcza przy większej liczbie zarówno podróżnych jak i autokarów. Komunikaty wyświetlane na tablicy są dynamicznie zmieniane przez załogę autokaru, co powoduje, iż na każdym przystanku informacja jest aktualizowana, co znacznie ułatwia pasażerom i osobom oczekującym na autokar rozpoznanie właściwego pojazdu.
W ten sposób autokary PBP Sindbad jako jedyne w Polsce - realizujące linie międzynarodowe - wyposażone są w tego typu urządzenia. Dodać należy, iż w ubiegłym roku wszystkie autokary Sindbada wyposażono również w system pozycjonowania pojazdów GPS.
W najbliższych tygodniach elektroniczne tablice informacyjne pojawią się również w pojazdach firm współpracujących z przewoźnikiem - Albatros z Przemyśla, Janosik z Rzeszowa oraz Riwiery z Opola.

Zobacz całość »



Jest szansa na zarobek dla beskidzkich obiektów, lokali gastronomicznych i przewoźników?

Zobacz całość »
Jeszcze w połowie stycznia wydawało się, że na ferie w Beskidy nikt nie przyjedzie. Do kuratorium oświaty trafiło zaledwie kilkanaście zgłoszeń od organizatorów zimowego wypoczynku. Obecnie spadł śnieg i sytuacja diametralne się zmieniła. Zgłoszeń jest już ponad 200.
Zbigniew Śliwiński, właściciel zajazdu Horolna oraz hotelu Cis w Przybędzy w tym sezonie odnotował rekordowo niski obrót. Wyznał, że w jedną z bezśnieżnych niedziel całodzienny obrót zajazdu wyniósł tylko 170 zł.
Śliwiński podkreśla - Dopiero teraz coś się zaczyna ruszać. Spadł śnieg, ludzie zaczęli dzwonić. Pytają o ceny noclegów, o możliwość zorganizowania kuligów. Dodaje - Ferie warszawskie trzeba już chyba niestety uznać za stracone, bo warszawiacy zamiast w Beskidy pojechali w Alpy.
Jednak w ostatnich dniach stycznia telefony rozdzwoniły się w wielu pensjonatach, hotelach i gospodarstwach agroturystycznych w Szczyrku, Wiśle i Ustroniu. Ludzie z całej Polski wzięli urlopy i chcą przyjechać na narty. Tysiące osób zagląda także na strony internetowe beskidzkich kurortów, aby znaleźć wolne miejsca noclegowe.
Paweł Brągiel z wiślańskiego magistratu poinformował - Na naszej stronie właściciele obiektów noclegowych codziennie aktualizują informacje o wolnych miejscach. Ruch internautów jest ogromny, zagląda tu dwa razy tyle osób, co zwykle. Dodał - Odbieramy też mnóstwo telefonów z pytaniami o noclegi, o to, gdzie najlepiej jeździ się na nartach.
Ośrodki, które zamierzają zorganizować ferie dla dzieci i młodzieży, muszą wcześniej poinformować o tym kuratorium. W połowie stycznia bielska delegatura Śląskiego Kuratorium Oświaty przyjęła na całą zimę tylko kilkanaście zgłoszeń zorganizowania wypoczynku dla dzieci i młodzieży. Część organizatorów, pomimo wcześniejszego wystąpienia o zgodę, potem rezygnowała. Obawiali się, że z powodu braku śniegu uczestnicy wycofają się i nie uda im się zebrać całej grupy.
Józef Szczepańczyk, dyrektor bielskiej delegatury kuratorium oświaty wyznał - Spadł śnieg i od razu widać efekty: mamy już ponad 200 takich podań. Przyjadą dzieci z całej Polski, między innymi ze Szczecina, z Gdańska i z Krakowa.

Zobacz całość »



Będzie zakaz jazdy na nartach po alkoholu na polskich stokach?

Zobacz całość »
Jak podaje "Gazeta Krakowska" Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji planuje zmiany przepisów obowiązujących na trasach narciarskich. W nowelizacji ma m.in. pojawić się zakaz jazdy na nartach po alkoholu i ograniczenie liczby osób na konkretnej trasie narciarskiej.
- Prace nad nowymi uregulowaniami rozpoczęto w MSWiA rok temu na polecenie wicepremiera Ludwika Dorna. Wcześniej doszło do kilku groźnych wypadków narciarskich - przypomina dziennik.
Według początkowych założeń nowe przepisy miały obowiązywać na trasach już tej zimy. Jednak nie doszło to do skutku.
- Prace są już bardzo zaawansowane- zapewnia rzecznik MSWiA Witold Lisicki. - Będzie to rozporządzenie Rady Ministrów. W projekcie jest wiele zmian i nowych rozwiązań. Chcemy m.in. zabronić uprawiania turystyki górskiej, czy korzystania z urządzeń sportowych pod wpływem alkoholu i środków odurzających. Mamy tu na myśli np. narkotyki. A zgodnie z zapisami w ustawie, trasa narciarska, wyciąg, to właśnie urządzenie sportowe - dodaje.
Według "Gazety Krakowskiej" trwają teraz dyskusje na temat włączenia do nowych przepisów ograniczenia ilości narciarzy na konkretnej trasie, która określana była by jako "chłonność " danego terenu.
Nowe przepisy nie budzą we wszystkich pozytywnych emocji. Spowodowały to m.in. informacje, że trzeźwość narciarzy mają sprawdzać ratownicy górscy.
- Nie podoba się nam ten pomysł - mówi naczelnik TOPR Jan Krzysztof. - Nie wyobrażam sobie sytuacji, by ratownicy pełnili rolę policjantów na stokach. Nie jest to możliwe, ani z punktu widzenia formalnego, ani zadań jakie mamy. Poza tym uważam, że istnieją przepisy, które nakładają na pijanego narciarza odpowiedzialność np. za spowodowanie wypadku. Jesteśmy przeciwni mnożeniu martwych zapisów - podkreśla. - Zakaz jazdy na nartach po alkoholu nie jest precyzyjny- dodaje naczelnik TOPR.
Zdania na temat nowych przepisów są podzielone. Część właścicieli wyciągów narciarskich uważa, że problem narciarzy pod wpływem alkoholu jest bardzo ważny i nie wolno go lekceważyć. Inni boją się utraty dochodów ze sprzedaży grzanego wina, czy też herbaty "z wkładką".
Narciarze i snowboardziści również są podzieleni w osądzie tworzonych przepisów. Zwłaszcza, iż wprowadzenie zakazu jazdy po alkoholu nie rozwiąże np. problemu jazdy po wypaleniu trawki, co nierzadko zdarza się pośród snowboardzistów.

Zobacz całość »



Zakaz palenia w barach i restauracjach całej UE?

Zobacz całość »
Komisja Europejska zaapelowała we wtorek, 30 stycznia, aby wszystkie kraje Unii Europejskiej postąpiły podobnie jak Irlandia i Szkocja, gdzie obowiązuje całkowity zakaz palenia w miejscach pracy, także w barach i kawiarniach.
Nie jest jednak jeszcze pewna, czy zaproponować wprowadzenie obowiązku takiego zakazu w całej UE.
Obecnie całkowity zakaz palenia w miejscach pracy, w tym także w lokalach gastronomicznych obowiązuje w Irlandii i Szkocji. Natomiast w Anglii, Walii i Irlandii Północnej wprowadzony zostanie w ciągu roku.
W Szwecji, Włoszech, na Malcie i w Norwegii palenie dozwolone jest wyłącznie w wydzielonych palarniach, które wyposażone są w wydajne systemy wentylacyjne. Stopniowo podobne przepisy będą wprowadzane w ciągu roku we Francji, Estonii i Finlandii.
W Belgii, Hiszpanii, Słowacji, Holandii, na Cyprze i Litwie obowiązuje bezwzględny zakaz palenia, jednak dopuszcza się wiele wyjątków, np.: w małych lokalach gastronomicznych i tam, gdzie posiłki stanowią niewielką część obrotów, czyli w barach i kawiarniach.
Obecnie toczy się dyskusja na temat wprowadzenia zakazu palenia w restauracjach i kawiarniach w Niemczech.
Zakaz palenia w miejscach publicznych, takich jak: szkoły, szpitale, urzędy, kina i teatry, a także w pojazdach komunikacji publicznej jest już bardzo powszechny w krajach Unii Europejskiej, jednak szczegółowe przepisy są mniej lub bardziej restrykcyjne. Polska ustawa z 1995 roku ustanawia zakaz palenia "w pomieszczeniach zamkniętych zakładów pracy oraz innych obiektów użyteczności publicznej". Jednak jednocześnie pozwala na wytyczenie stref dla palących, nie biorąc pod uwagę, aby miejsca te były szczelnie zamknięte.
Komisja Europejska chce, aby miejsc wolnych od dymu tytoniowego było więcej w myśl zasady, że "każdy Europejczyk ma prawo do pełnej ochrony przed dymem papierosowym".
W opublikowanej we wtorek, 30 stycznia "zielonej księdze" KE zaprezentowała różne rozwiązania: od braku interwencji Brukseli w tej dziedzinie, poprzez określenie dobrowolnych standardów, aż po wprowadzenie w całej UE jednolitych, wiążących przepisów.
Pierwsze rozwiązanie spowoduje, że różnice pomiędzy poszczególnymi krajami będą się pogłębiały. Natomiast propozycja ogólnounijnego zakazu może spowodować ciągnące się nawet przez kilka lat prace legislacyjne, których wynik wcale nie jest przesądzony.
Markos Kyprianu, unijny komisarz ds. zdrowia zastanawia się - Pytanie brzmi - jak możemy nasilić trend zwiększania liczby miejsc wolnych od dymu tytoniowego w krajach członkowskich? Jak daleko powinna interweniować Unia Europejska? Czy zakaz palenia ma obowiązywać w pokojach hotelowych albo w otwartych miejscach publicznych takich jak stadiony sportowe podczas imprez masowych?
Do maja bieżącego roku, Komisja Europejska będzie od zainteresowanych zbierać opinie. Zapowiedziała wydanie podsumowującego raportu, a następnie zaproponowanie konkretnych działań.
Kyprianu zachwala kraje, które wprowadziły lub wprowadzają zakaz palenia we wszystkich miejscach publicznych. Jednocześnie namawia inne, aby poszły w ich ślady. Podkreślał, że Belgia, jako pierwszy kraj UE od czerwca wprowadza obowiązek umieszczania na opakowaniach papierosów zdjęć zniechęcających do palenia.
Komisarz dodał - Jestem bardzo rozczarowany, że żaden inny kraj nie poszedł za belgijskim przykładem. Mamy dowody z innych krajów, np. Kanady, że obrazkowe ostrzeżenia są dużo bardziej skuteczne niż napisy.

Zobacz całość »



Polskie lotniska nadal walczą o bazę Ryanaira

Zobacz całość »
Polskie porty lotnicze cały czas walczą o bazę serwisową Ryanaira. Jak na razie na uprzywilejowanej pozycji znajduje się Wrocław, który sprzedaje przewoźnikom na swoim lotnisku tanie paliwo. Rębiechowo, pomimo sąsiedztwa siedziby Lotosu, który sprzedaje ogromne ilości taniego paliwa lotniczego w Szwecji i Danii, jest skazane na usługi drogiego monopolisty, Petrolotu.
Utworzenie bazy oznacza nocowanie dwóch lub więcej samolotów na lotnisku, nowe połączenia, a także kilkadziesiąt miejsc pracy dla obsługi. Jednocześnie jest to sygnał dla inwestorów z Europy, że w danym regionie warto inwestować, bo czeka go szybki oraz intensywny rozwój. Taka sytuacja miała miejsce na lotnisku Frankfurt Hahn. Od 2002 roku, kiedy Ryanair zbudował swoją bazę na lotnisku wojskowym w samym środku pustkowia, w odległości stu kilometrów od Frankfurtu, okolica zmieniła się radykalnie. W miejscu dawnych gospodarstw obecnie rosną centra logistyczne i biznesowe.
Walka o stworzenie bazy wciąż trwa pomiędzy polskimi lotniskami. Jeszcze jesienią ubiegłego roku Ryanair miał ogłosić lokalizację, jednak nie uczynił tego do dnia dzisiejszego. Irlandzki przewoźnik najwięcej połączeń obsługuje z Wrocławia (osiem) i z Krakowa (siedem). Na trzecim miejscu znajdują się Gdańsk i Łódź z czterema połączeniami. Te lotniska wydają się być faworytami wśród polskich lotnisk.
Przewoźnik jednak odmawia podania informacji na temat szans poszczególnych lotnisk. Jednocześnie wskazuje kryteria, które są dla niego istotne. Za bardzo istotny czynnik firma uważa koszty. Tomasz Kułakowski, przedstawiciel Ryanaira na Europę Środkową podkreśla - Koszty są bardzo ważne. Między innymi tanie paliwo stawia dane lotnisko na uprzywilejowanej pozycji.
Tanie paliwo lotnicze można w Polsce dostać tylko na dwóch lotniskach: we Wrocławiu i w Rzeszowie. W obu przypadkach dystrybucją paliwa zajmują się same lotniska. W pozostałych portach rządzi monopol Petrolotu, czyli spółka Orlen i LOT.
Tanie paliwo mogłoby być również w Rębiechowie koło Gdańska. Lotos, dawna Rafineria Gdańska sprzedaje ogromne ilości taniego paliwa gdańskiemu oddziałowi Petrolotu i lotniskom w Sztokholmie i Kopenhadze. Lotos mógłby sprzedawać paliwo bezpośrednio, jednak linie lotnicze zmuszone są tankować drogie paliwo monopolisty.
Tomasz Kloskowski, wiceprezes Portu Lotniczego im. Lecha Wałęsy zaznacza - Od lat czekamy na Lotos z otwartymi rękami. Niestety, dotychczas kończyło się na deklaracjach. Konkurencja wśród sprzedawców paliw na lotnisku zwiększyłaby szanse Gdańska na bazę oraz nowe połączenia innych przewoźników.
W siedzibie Lotosu trwają rozmowy przedstawicieli firmy oraz władz samorządowych na temat wkładu koncernu w rozwój Pomorza. Jacek Karnowski, prezydent Sopotu poinformował - Będziemy rozmawiać z szefami Lotosu w sprawie ich wejścia na lotnisko. Rozwój tanich linii lotniczych przekłada się bezpośrednio na rozwój regionu.
Podobnego zdania jest Marcin Szpak, wiceprezydent Gdańska, który odpowiedzialny jest między innymi za rozwój połączeń lotniczych. Zaznacza - Konkurencja jest bardzo ważna i z pewnością zwiększy atrakcyjność Rębiechowa dla przewoźników.
Marcin Zachowicz, rzecznik grupy Lotos podkreśla - Nas również martwi monopol Petrolotu na większości polskich lotnisk. Problem w tym, że w Rębiechowie cała infrastruktura paliwowa jest w rękach Petrolotu, a to bardzo utrudnia nam działanie.

Zobacz całość »



Warszawski hostel uhonorowany posążkiem Hoscara!

Zobacz całość »
Warszawski hostel Oki Doki, znajdujący się w budynku przy placu Dąbrowskiego otrzymał złocisty posążek Hoscara, wyglądem przypominający filmowego Oscara. Nagroda została wręczona w Dublinie na tegorocznym zjeździe, zorganizowanym przez portal rezerwacyjny Hostelworld.
Łucja Mikołajczuk, współwłaścicielka hostelu wyznała - Jesteśmy tak szczęśliwi, że wciąż nie możemy w to uwierzyć. To absolutny maks.
Mikołajczuk wyjaśnia - To na rynku hosteli portal niemal monopolistyczny. Obejmuje ponad 90% rezerwacji hosteli i tańszych hoteli na świecie.
Wyboru najlepszego obiektu nie dokonuje jury, tylko goście hosteli, którzy za każdym razem wystawiają im oceny.
Obok warszawskiego Oki Doki, wśród dziesiątki najlepszych znalazły się również dwa hostele z Krakowa: Mama's Hostel i Flamingo.
Mikołajczuk zaznacza - Myślę, że w ten sposób goście docenili polskie hostele. W całej Europie jest mnóstwo hosteli obskurnych. Polskie wyróżniają się jakością usług i atmosferą. Tylko w naszym kraju ich goście mają darmowy internet i dużo dodatkowych rzeczy, które powodują, że chętnie się do nich przyjeżdża.
Oki Doki uchodzi za hostel artystyczny. Każdy pokój jest inny, ma swoją nazwę i został zaprojektowany przez jednego z polskich artystów. Właścicielka wyjaśnia - Mamy mnóstwo przyjaciół artystów, i oni dla nas projektują.
Jeden z pokoi nosi nazwę Dom Dziewicy, który zaprojektowała Gabi Maciejowska. Znajduje się w nim niesamowita lampa z metalowej siatki, która kojarzy się z pończoszką dziewicy. Klara Kopieńska stworzyła pokój Dzikość Serca, w którym można odczuć nastrój jak z filmów Davida Lyncha. Natomiast w Domu Kota na wiklinowym fotelu rozkłada się tłusty kocur rodem z "Alicji w krainie czarów", ale wykonany z papier mâché. Dodatkowo po ścianach grasują myszy. W Pokoju Prezydenckim, pomalowanym na ostry pomarańcz na ścianach wiszą karykatury Ronalda Reagana i Aleksandra Kwaśniewskiego. Natomiast pokój Siódme Niebo jest cały błękitny, meble ma obite mięciutkim futerkiem, a z sufitu zwisa fotel w białych piórach. Mikołajczuk dodaje - To praca dyplomowa dziewczyny z ASP. Fotel podarowała nam, bo uznała, że w Oki Doki będzie on najlepiej eksponowany.
Wśród gości hostelu najwięcej jest Brytyjczyków. Jednak coraz więcej jest również turystów z Dalekiego Wschodu. Mikołajczuk podkreśla - Najczęściej gościmy podróżników zwiedzających cały świat. Nie lubią hoteli, nie mają planu podróży. Spotykają się w hostelach, grają w scrabble, opowiadają sobie o ciekawych miejscach w świecie i jadą do nich. Dodaje - Tak po całym świecie niesie się wieść o warszawskim hostelu Oki Doki.

Zobacz całość »



Rębiechowo - do samolotu można wejść z bombą

Zobacz całość »
Kontrolerzy Straży Granicznej na lotnisku w Rębiechowie koło Gdańska przeoczyli dwóch mężczyzn, którzy w bagażach mieli atrapy ładunków wybuchowych.
"Zamachowcami" nie byli prawdziwi terroryści, tylko inspektorzy Urzędu Lotnictwa Cywilnego w Warszawie. Jednak sprawa jest traktowana bardzo poważnie. Wina za nienależytą kontrolę spadła na szefów placówki Straży Granicznej, która ochraniają gdańskie lotnisko. Stanowisko utracił zastępca dowódcy, a sam dowódca najprawdopodobniej zostanie przeniesiony do innej placówki.
Inspektorzy ULC często udają pasażerów, podróżują samolotami oraz jak każdy poddają się rutynowej kontroli. W bagażu chowają atrapę bomby. Przedmiot wykonany jest z materiału, który nie może zostać przepuszczony przez punkt kontrolny na lotnisku. Torba z taką zawartością musi wzbudzić zainteresowanie ochrony podczas rutynowego prześwietlania urządzeniem rentgenowskim.
Jeden ze specjalistów wyjaśnił - Na ekranie monitora pojawia się obraz, który do złudzenia przypomina materiał wybuchowy. Jeśli pracownicy ochrony lotniska tego nie zauważą, robi się niewesoło.
Na początku stycznia na terminal lotniskowy w Rębiechowie przybyło czterech inspektorów ULC. Dwaj zanieśli "bomby" do punktu odprawy lotów krajowych, który obsługują cywilni ochroniarze i obaj zostali wykryci.
Natomiast dwaj ze swoimi "bombami" w bagażu zgłosili się do punktu kontrolnego lotów międzynarodowych, który obsługuje Straż Graniczną. Obaj panowie spokojnie przez niego przeszli, ponieważ nikt nie zauważył zagrożenia.
Informator "Gazety Wyborczej" przyznaje - Włos się na głowie jeży na myśl, co by było, gdyby chodziło o prawdziwych terrorystów, a nie agentów testujących jakość zabezpieczeń. Czekałaby nas tragedia.
Błąd funkcjonariuszy Straży Granicznej trzymany był w tajemnicy. Podobnie ukrywane są inne przypadki na polskich lotniskach. Po alarmie antyterrorystycznym, jaki na lotniskach podnieśli pół roku temu Brytyjczycy, kontrole ULC w Polsce zdarzają się bardzo często. Urząd Lotnictwa Cywilnego odmówił podania jakichkolwiek informacji na ten temat.
Katarzyna Krasnodębska, rzeczniczka prasowa ULC wyjaśnia - Tego typu dane są objęte tajemnicą. Sprawdzamy stan zabezpieczeń na lotniskach, a nasi inspektorzy stosują takie metody, na jakie pozwala prawo. Nic więcej nie mogę powiedzieć.
Zdyscyplinowani funkcjonariusze SG, zajmujący się w Rębiechowie kontrolą osobistą i kontrolą bagażu działają teraz bardzo gorliwie. 25 stycznia zatrzymali pochodzącego z Pakistanu Szweda, który na lot do Sztokholmu zabrał w bagażu puszkę dezodorantu, trochę większą niż dopuszczają przepisy. Kilkakrotne badanie opakowania dezodorantu potwierdziło obecność w nim śladowych ilości substancji pirotechnicznych: pentrytu i czarnego prochu. Podejrzany przedmiot został rozebrany przez specjalistów. Materiału wybuchowego nie znaleziono.
Komandor ppor. Grzegorz Goryński, rzecznik prasowy komendanta Morskiego Oddziału Straży Granicznej w Gdańsku poinformował - Zatrzymanego mężczyznę przesłuchano. Sprawdzenie zebranych informacji pozwoliło na wykluczenie podejrzeń. Szwed został zwolniony.
Rozmówcy "Gazety Wyborczej" zapewniają - Taka sytuacja miała prawo się zdarzyć. Lotniska dysponują superczułymi urządzeniami do wykrywania śladowych ilości materiałów wybuchowych. Wystarczy, że ktoś na sylwestra miał kontakt z fajerwerkami i przypadkowo przeniósł jakieś pyłki do swojego bagażu lub na ubranie.
Zarząd Portu Lotniczego w Rębiechowie na poprawę stanu bezpieczeństwa wydał w ubiegłym roku kilka milionów złotych. Wacław Toczek, dyrektor ds. bezpieczeństwa lotniska wyznał - Nie powiem, że wszystko funkcjonuje idealnie, bo zaraz ktoś spróbuje udowodnić, że jest inaczej. Pewne jest, że wciąż doskonalimy ochronę i poziom bezpieczeństwa systematycznie rośnie.
Błąd gdańskiej Straży Granicznej był prawdopodobnie wynikiem złej organizacji szkolenia i braku skutecznego nadzoru. Cywilna ochrona, zatrudniona przy obsłudze połączeń krajowych jest regularnie poddawana szkoleniom oraz surowym egzaminom, dzięki czemu z łatwością rozpoznaje zagrożenia. Natomiast funkcjonariusze Straży Granicznej, odpowiedzialni za połączenia międzynarodowe tylko na początku swojej służby przechodzą szkolenie.

Zobacz całość »



Kopie zamiast orginałów na Moście Karola w Pradze

Zobacz całość »
Średniowieczny most Karola na Wełtawie, który stanowi jedną z największych atrakcji Pragi, narażony jest na utratę części swojego uroku. Prascy rajcy myślą o zastąpieniu widniejących na nim barokowych rzeźb ich kopiami.
Pomysł ten ma być sposobem na wandali, którzy w przeciągu kilku ostatnich lat niejednokrotnie demolowali kamienne posągi.
- Kielich goryczy przelał się w miniony czwartek, kiedy to z grupy rzeźb zwanej Kalwarią zginął fragment wykonanego z brązu, ponad trzystuletniego, hebrajskiego napisu wokół krucyfiksu - pisze prasa.
Według konserwatora zabytków Ondrzeja Szewcu, każdy posąg jest uszkodzony, ale ten atak był najbardziej brutalny.
Most Karola posiada 30 pomników, w tym 13 orginalnych barokowych rzeźb. Jednym z pomysłów na ochronę tak cennych zabytków jest zastąpienie oryginałów kopiami. Może on zostać zrealizowany już podczas rekonstrukcji zabytku, mającej zacząć się w tym roku.

Zobacz całość »



Górale i narciarze czekają na stworzenie ustawy Prawo Górskie!

Zobacz całość »
Tworzone są projekty prawa górskiego, które miałoby rozwiązać spory między właścicielami działek, a ośrodkami narciarskimi, które wykorzystują je w celach turystycznych.
Pomimo, że właściciele terenów, na których znajdują się urządzenia oraz trasy narciarskie dostają odszkodowania za korzystanie z ich ziemi, każdego roku dochodzi do konfliktów z właścicielami ośrodków narciarskich. Ich wynikiem są blokowane kolejki linowe i trasy narciarskie. Tracą na tym ośrodki, turyści i mieszkańcy gór, utrzymujący się z działalności turystycznej. Brak jest przepisów, które mogłyby rozwiązywać te problemy. Dlatego też pojawiły się niezależne projekty ustaw, których celem jest zapobieganie paraliżowaniu zagospodarowania stoków na rzecz narciarzy.
Paweł Murzyn, dyrektor ds. technicznych Polskich Kolei Linowych uważa, że właściciele terenów górskich czasami celowo utrudniają działalność ośrodków turystycznych. Zaznacza - Osoby takie potrafią zrobić problem nawet z tego, że na ich samochody spadnie kilkumilimetrowa warstwa śniegu wyrzucanego przez armatki.
Jednak odmiennego zdania są górale, którzy czują się oszukiwani przez ośrodki turystyczne. Uważają, że opłaty za dzierżawę gruntów są zaniżane lub wcale niewypłacane, dodatkowo nowe przepisy umożliwią im bezpodstawne wywłaszczanie oraz utrudnią obronę ich własności. Michał Wawrykiewicz, radca prawny podkreśla - Owszem, uprawnienia właścicielskie zostałyby w ten sposób ograniczone, jednak konstytucja dopuszcza możliwość ograniczenia własności w drodze ustawy. Przykład znajdujemy chociażby w ustawie o gospodarce nieruchomościami, która daje możliwość wywłaszczenia gruntów prywatnych na cele publiczne.
Paweł Murzyn uważa, że w tym przypadku pomóc mogą jedynie rozwiązania systemowe, takie jak uchwalenie ustawy prawo górskie. PKL przygotowały już projekt takiej ustawy. Zgodnie z nim pozyskiwanie działek na cele turystyczne będzie możliwe tylko, gdy zostaną one zakwalifikowane w planie zagospodarowania przestrzennego jako obszar wyznaczony pod rekreację. Do tego niezbędna będzie ugoda z właścicielem działki, który będzie musiał zdecydować się na podpisanie umowy dzierżawy za rekompensatą.
Inaczej sytuacja będzie wyglądać w przypadku dużych inwestycji, takich jak budowa ośrodka. W takim przypadku możliwe będzie nawet wywłaszczenie za odszkodowaniem. Ustawa ma regulować także sprawy związane z ochroną środowiska naturalnego parków narodowych, a także zachowania właściwości miejscowości przestrzennych, gdzie występują określone inwestycje.
Swoją propozycję prawa górskiego zaproponowała również Liga Polskich Rodzin. Według niego wywłaszczenie za odszkodowaniem dla właścicieli górskich działek i budynków może nastąpić na podstawie wyroku sądowego. Jednak wielu specjalistów uważa, że jest to projekt niepełny. Reguluje tylko kwestie dostępności do górskich działek, a nie ujmuje całego zakresu problemów, które wiążą się z turystycznym wykorzystaniem tych terenów.
Własny projekt przedstawił też magazyn NTN (Niezależny Test Narciarski). Michał Wawrykiewicz, radca prawny, sprawujący patronat merytoryczny nad projektem podkreśla - Dużo uwagi poświęciliśmy problemom związanym z bezpieczeństwem, zasadami ruchu oraz odpowiedzialnością w razie zaistnienia kolizji. Tutaj występuje zapotrzebowanie na przepisy, które można by porównać do prawa o ruchu drogowym.
Autorzy chcą, aby trafił on bezpośrednio do sejmu. W tym celu chcą wykorzystać instytucję inicjatywy obywatelskie. Włodzimierz Koczot, wiceprzewodniczący zarządu Gliwickiej Agencji Turystycznej podkreśla - Chcemy, by gminy były wyposażone w taki instrument prawny, który pozwoliłby im zarządzać terenami w okresie zimy.
Projekty ustawy Prawo Górskie zakładają głównie:
- wyposażenie gmin w narzędzia prawne, które służyć będzie do pozyskiwania terenów na cele sportowo-turystyczne,
- określenie reguł zachowań, które obowiązywać będą mieszkańców i turystów w czasie korzystania z gór,
- stworzenie kodeksu narciarskiego, regulującego zasady poruszania się po stokach.

Zobacz całość »



Wawel wyposażony w bramki do wykrywania metali

Zobacz całość »
- Bramki z detektorami do wykrywania metali staną w letnim sezonie turystycznym przed wejściem na dziedziniec arkadowy Zamku Królewskiego na Wawelu - poinformował dyrektor Zamku, Jan Ostrowski.
Jak tłumaczy dyrekcja Wawelu wprowadzenie bramek jest spowodowane względami bezpieczeństwa. Podobne urządzenia stosowane są we wszystkich większych muzeach na świecie. Detektory zostaną zainstalowane na początku kwietnia w prowadzącej na dziedziniec arkadowy Bramie Berrecciego.
W związku z tym organizacja ruchu na Wzgórzu Wawelskim ulegnie zmianie. Zwiedzający wchodzący na wystawę w zamkowych komnatach, wyjdzie bramą przy baszcie, nie będzie mógł cofnąć się na dziedziniec zewnętrzny czy do Katedry. W najbliższym sezonie turystycznym Wawel nie zamierza zwiększyć liczby wydawanych biletów, a co za tym idzie wystawy obejrzy podobna liczba turystów co w 2006 r. - W zeszłym roku sprzedaliśmy i wydaliśmy prawie milion biletów na nasze ekspozycje. Uwzględniając wielkość Wawelu, to bardzo dużo - powiedział dyrektor Ostrowski.
Według badań przeprowadzonych przez konserwatorów wraz z naukowcami z AGH, Uniwersytetu w Antwerpii i krakowskiej ASP, wzrost liczby turystów powoduje wzrost zanieczyszczeń w komnatach zamkowych.
- Stężenie pyłów wzrasta prawie dwukrotnie wraz z pojawieniem się turystów. Szczególnie niebezpieczne są wysokie stężenia siarki, która w reakcji z tlenem i parą wodną może tworzyć kwas siarkowy niszczący warstwę malarską w obrazach i pigmenty w tkaninach - tłumaczy Ewa Wiłkojć, główny konserwator zbiorów Zamku Królewskiego na Wawelu.
Duża liczba turystów sprzyja także niekorzystnym wahaniom stopnia wilgotności i temperatury powietrza w pomieszczeniach. Wilgotność wzrasta wraz z oddychaniem i poceniem się zwiedzających. Na Zamku nie ma możliwości zainstalowania klimatyzacji.
W tym roku Zamek Królewski na Wawelu dziennie zwiedzać będzie blisko 1900 osób, skarbiec i zbrojownię ponad 1 tysiąc, prywatne apartamenty ponad 400 osób. W okresie od kwietnia do października w soboty, niedziele i święta Komnaty Królewskie i wystawę Sztuka Wschodu będzie można zwiedzać w godzinach od 11.00 do 18.00 (ostatnia grupa będzie mogła wejść o 17.00).

Zobacz całość »



Nauczyciel właścicielem Alitalia?

Zobacz całość »
Wśród jedenastu ewentualnych nabywców linii lotniczych Alitalia znalazł się nikomu nieznany nauczyciel technikum z miejscowości Ferentino, położonej w środkowej części kraju.
Niestety, nie powiodła się próba znalezienia dla Alitalii zagranicznego partnera. Przedsiębiorstwo jest cały czas deficytowe. W minionym roku jego straty wyniosły 380 milionów euro. Dlatego też kontrolujący linie lotnicze skarb państwa zdecydował się sprzedać blisko 50% swoich udziałów. Wbrew oczekiwaniom, nie zgłosił się Air France, Lufthansa, ani też nikt z branży lotniczej, tylko banki i fundusze inwestycyjne.
Fabio Scaccii jest inżynierem lotnictwa i uczy tego przedmiotu w technikum. Zarabia 1230 euro miesięcznie. Natomiast warunkiem udziału w przetargu jest posiadanie przynajmniej stu milionów.
Nauczyciel zdaje sobie sprawę, że nie posiada wymaganych pieniędzy. Wyjaśnił, że przez udział w przetargu chce zaprotestować przeciw dotychczasowemu kierownictwu Alitalii, które codziennie traci ponad milion euro.

Zobacz całość »



Do 2025 roku samolotami będzie podróżować 9 mld osób rocznie

Zobacz całość »
We wtorek, 30 stycznia Międzynarodowa Rada Lotnisk (ACI) z siedzibą w Genewie poinformowała, że liczba pasażerów linii lotniczych prawdopodobnie podwoi się do 2025 roku. Przekroczy wtedy 9 miliardów rocznie.
Obecnie samolotami podróżuje rocznie 4,2 mld pasażerów.
Organizacja przewiduje również, że w tym samym czasie potroi się fracht lotniczy. Zdaniem ACI, najbardziej dynamicznie będzie rozwijał się transport lotniczy w Azji. W Indiach przewiduje roczny wzrost o 10,4%, a w Chinach o 8,1%.
Do 2025 roku Azja ma nawet szanse wyprzedzić Amerykę Północną, która obecnie jest regionem o największym nasileniu pasażerskiego transportu lotniczego.
W minionym roku północnoamerykańskie lotniska obsłużyły 1,5 mld pasażerów, a azjatyckie 897 mln.
ACI zaznacza, że dynamiczny wzrost pasażerów raczej nie spowoduje zwiększenia liczby rejsów oraz ruchu powietrznego. W ciągu dwóch najbliższych dekad szacuje się, że wzrost ten wyniesie zaledwie 2,8%. Spowodowane to jest eksploatacją coraz większych maszyn, które przewożą jednorazowo więcej pasażerów.
Robert Aaronson, dyrektor ACI podkreślił konieczność rozbudowy infrastruktury oraz budowy nowych lotnisk, które będą w stanie obsłużyć stale rosnącą liczbę pasażerów.
Według niego, obecnie na całym świecie nowe projekty wstrzymywane są przez regulacje, które "nadwerężają siły rynku albo tworzą drogie i czasochłonne przeszkody biurokratyczne".

Zobacz całość »



Ustka i Kamień Pomorski - uzdrowiska na sprzedaż

Zobacz całość »
Biznesmeni z Kuwejtu i Arabii Saudyjskiej zachwyceni Polską mają zamiar kupić niektóre nasze uzdrowiska. - O potrzebie prywatyzacji państwowych uzdrowisk mówi się od dawna. Od dziesięcioleci niedoinwestowane podupadają - podaje "Gazeta Krakowska".
Uzdrowisko w Swoszowicach, w ramach najpotrzebniejszych prac potrzebuje, co najmniej 10 milionów złotych, natomiast uzdrowiska Krynica-Żegiestów, aby odnowić słynny Stary Dom Zdrojowy muszą zdobyć 20 milionów złotych. Problem w tym skąd wziąć te pieniądze. Jak się okazuje najszybciej z własnej, prywatnej kieszeni, bo ten pomysł został zaproponowany w ministerstwie skarbu i oznajmiono na początek sprzedaż w tym roku pięciu spółek m.in. Zespołu Uzdrowisk Krakowskich, Kamienia Pomorskiego i Ustki.
Reszta uzdrowisk ma pozostać pod częściową lub całkowitą kontrolą państwa. Na sprzedaż nie będą wystawione: Krynica, Busko, Ciechocinek, Inowrocław. Kołobrzeg, Lądek, Długopole, Rymanów, Zespół Uzdrowisk Kłodzkich, Świnoujście, Ustroń, Szczawno, Konstancin, Cieplice i Świeradów. Resort skarbu chce także zatrzymać kontrolny pakiet akcji Rabki i Wysowej, Połczyna, Horyńca i Iwonicza.
Według ministra skarbu, sprzedaż uzdrowisk i udziałów może przynieść zysk w wysokości 250 milionów złotych oraz realizacja planu prywatyzacji może rozwiązać dwa problemy jednocześnie. Dla sprzedanych kurortów plusem będzie, to, że zainwestuje w nie nowy właściciel, a dla tych z narodowej sieci, fakt, iż zostaną podratowane zdobytym kapitałem.
- 14 uzdrowisk ma zostać pod ścisłą kontrolą państwa, aby, zagwarantować dostęp do usług sanatoryjnych dla coraz bardziej starzejącego się społeczeństwa - tłumaczy Paweł Piotrkowski, wiceminister skarbu odpowiedzialny za sektor uzdrowisk.
Projekt prywatyzacji polskich uzdrowisk czeka na zgodę Ministerstwa Finansów i Ministerstwa Zdrowia.

Zobacz całość »



W Kielcach powstaną nowe hotele

Zobacz całość »
W Kielcach powstaną nowe hotele. Francuska sieć Accor zamierza zbudować hotel Ibis na rogu ulicy Warszawskiej i alei IX Wieków Kielc. Natomiast firma Lumen Complex ma otworzyć hotel z dużą restauracją przy ulicy Tarnowskiej.
Hotele Ibis należą do obiektów klasy ekonomicznej. Kielecki obiekt ma mieć pięć kondygnacji, 100 klimatyzowanych pokoi i około 200 miejsc noclegowych oraz podziemny garaż. Będzie to hotel dwu lub trzygwiazdkowy.
Własny hotel zbuduje także kielecka firma rodzinna Lumen Complex, która zajmuje się handlem materiałami elektrycznymi. Wojciech Dybała, współwłaściciel firmy wyjaśnia, że dodatkowa działalność związana jest z rozwojem Targów Kielce i coraz większym zapotrzebowaniem na obiekty tego typu. Firma wybuduje hotel trzygwiazdkowy z kompleksowym zapleczem. W pierwszej części, znajdującej się najbliżej ulicy będzie restauracja na 130 osób, a w budynku głównym 24 pokoje. W obiekcie znajdzie się też sala konferencyjno-szkoleniowa i ogólnodostępna część rekreacyjna z basenem o wymiarach 6x12 metrów, jacuzzi i sauną. Otwarcie hotelu planowane jest na początek sierpnia 2007 r..

Zobacz całość »



Z Norwegian z Warszawy do Rzymu Fiumicino

Zobacz całość »
Linie lotnicze Norwegian wprowadziły zmiany w rozkładzie lotów na lato 2007. I tak tego lata samoloty przewoźnika, lecące do Rzymu będą lądować na lotnisku Rzym Fiumicino (FCO), zamiast na lotnisku Rzym Ciampino (CIA).
Rozkład odlotów pozostaje bez zmian - będą one realizowane w poniedziałki, środy i piątki.
Zmianę Norwegian tłumaczy faktem, iż loty z/do Fiumicino będą dla pasażerów wygodniejsze, ze względu na komunikacje centrum z lotniskiem.

Zobacz całość »



Trwa urządzanie hotelu Holiday Inn w Józefowie

Zobacz całość »
Na kwiecień 2007 roku przewidywane jest otwarcie piątego w Polsce hotelu Holiday Inn. Niedawno wyłoniono dostawce mebli dla hotelu - tą częścią wyposażenia zajmie się spółka Swarzędz Meble. Wartość kontraktu wynosi 722,7 tys. zł netto. Meble będą dostarczone w marcu br.
Holiday Inn Józefów budowany jest w Józefowie na 11 ha. Będzie on obiektem o charakterze hotelowo-konferencyjnym. Zaoferuje gościom ponad 150 pokoi oraz 11 sal konferencyjnych. Obiekt budowany jest tak, by mógł ubiegać się o 4 gwiazdki. Oprócz części hotelowej i konferencyjnej znajdzie się tam centrum SPA oraz część rekreacyjna.
Obecnie w Polsce do sieci Holiday Inn należą 4 hotele: Holiday Inn Gdańsk - 4 gwiazdki, Holiday Inn Kraków City Centre - 5 gwiazdek, Holiday Inn Warszawa (zarządzany przez Orbis) - 4 gwiazdki, Holiday Inn Wrocław - 4 gwiazdki.

Zobacz całość »



::: 2007-02-02 :::


Odkryjpolske.pl podsumowało rok

Zobacz całość »
Polish Travel Quo Vadis, firma istniejąca na rynku sprzedaży usług turystycznych podsumowało ostatni rok swojego działania. Podstawowym produktem Polish Travel Quo Vadis jest system rezerwacji hotelowych www.odkryjpolske.pl. Dzięki niemu oraz partnerskim witrynom internetowym, w ubiegłym roku z noclegów skorzystało ponad 290 tysięcy osób, z czego 70% to Polacy podróżujący po Polsce.
Okazją do podsumowania rynku elektronicznej rezerwacji ubiegłego roku była organizowana po raz trzeci uroczystość zamykająca konkurs na najlepiej sprzedające się oferty hotelowe.
W 2006 roku za pośrednictwem systemu rezerwacji PTQV kupowanych było około 500 pokoi dziennie. Spowodowało to pewne problemy, gdyż codziennie trzeba było wystawić 500 faktur klientom i jednocześnie uregulować należność u ponad 500 usługodawców. Ponieważ pracownicy większość czasu przeznaczali na rozliczenie sprzedaży, zaczęło brakować go na obsługę klientów. Sytuacja zmieniła się po wdrożeniu elektronicznego programu rozliczania sprzedaży. Dzięki temu ilość wystawianych faktur spadła aż o 70%, a PTQV uzyskało możliwość natychmiastowego regulowania należności.
Drugą nowością firmy jest uruchomienie monitoringu dostępności usług hotelowych w danym mieście. Dzięki internetowi czas sprawdzania aktualnego stanu obłożenia bardzo się skrócił. System pozwala także dowiedzieć się, w których dniach wzrasta, a kiedy maleje obłożenie miejsc w danej miejscowości. Dzięki temu hotel może podwyższać ceny, w momencie gdy inne obiekty zamknęły swoją sprzedaż i obniżać je, gdy popyt na usługi hotelowe maleje.

Zobacz całość »



Będą regularne połączenia z Krakowa do Brukseli

Zobacz całość »
Belgijskie linie lotnicze Brussels Airlines od końca marca bieżącego roku rozpoczną regularne loty na trasie Kraków - Bruksela. Będzie to już 22 przewoźnik, który lata z Międzynarodowego Portu Lotniczego Kraków-Balice.
Jarosław Nowicki z polskiego biura Brussels Airlines poinformował, że loty pomiędzy Krakowem, a Brukselą odbywać się będą pięć razy w tygodniu: w poniedziałki, środy, czwartki, piątki i niedziele. Wykorzystywane w tym celu będą samoloty Boeing 737, które dysponują 142 miejscami na pokładzie.
Przedstawiciel linii lotniczych wyjaśnił - Nowe rejsy są odpowiedzią na wzrastające zainteresowanie podróżami lotniczymi w Polsce oraz rolę Krakowa na turystycznej mapie świata.
Linie z Brukseli obecne są na polskim rynku od wielu lat. Do tej pory oferowały jedynie regularne połączenia z Warszawy do Brukseli.
Łącznie firma wykonuje ponad 300 rejsów dziennie do ponad 50 lotnisk w Europie, 13 w Afryce i 3 w Ameryce Północnej i Azji. W sumie zatrudnia 2,8 tysięcy pracowników.
Brussels Airlines powstały pod koniec ubiegłego roku w wyniku połączenia największego belgijskiego przewoźnika SN Brussels Airlines z niskokosztowymi liniami Virgin Express.
Międzynarodowy Port Lotniczy Kraków-Balice jest drugim co do wielkości lotniskiem w Polsce. W tegorocznym zimowym rozkładzie ma 59 regularnych połączeń do 37 miast w Europie, Stanach Zjednoczonych i Izraelu, które wykonuje 21 linii lotniczych.
W minionym roku Balice obsłużyły blisko 2,4 mln pasażerów. Natomiast plan na ten rok zakłada osiągnięcie poziomu 3 mln podróżnych.

Zobacz całość »



Przewodnik po Krakowie dla uzależnionych turystów?

Zobacz całość »
W Internecie pojawił się kontrowersyjny przewodnik po Krakowie. Publikacja dostępna jest w języku angielskim w formie elektronicznej, jako PDF. Ma 10 stron A4.
Zagraniczni turyści mogą sobie ów przewodnik ściągnąć na skrzynką e-mail, wydrukować i zabrać ze sobą w podróż. Całość zajmuje 600 kb, a wygląd (czarno-biały bądź kolorowy) zależy od rodzaju wybranej drukarki.
Przewodnik budzi jednak poważne kontrowersje tytułem: "KRAKaddict - Addicted to Krakow. Your free pdf guide to the best of Krakow". Zdaniem wydawcy bowiem "KRAKaddict" w wolnym tłumaczeniu oznacza "uzależniony od Krakowa". Jednak grę słów "KRAKaddict" turyści angielskojęzyczni rozumieją nieco inaczej - kojarzy im się jednoznacznie ze zwrotem "uzależniony od kokainy", gdyż "crack" to slangowe określenie jednej z postaci kokainy, przetworzonej tak, że można ją przyjmować tylko poprzez palenie.
Wydawca przewodnika tłumaczy, iż nazywając przewodnik "KRAKaddict" nie chodziło o grę słów. Dodaje, że w przewodnik nie wspomina nic o narkotykach, a zawiera jedynie opisy krakowskich atrakcji, historię miasta oraz praktyczne informacje o Krakowie (np. o walutach, jedzeniu, połączeniach lotniczych, imprezach kulturalnych).
Przewodnik jest dostępny na stronie www.krakaddict.com

Zobacz całość »



PiS obiecuje koniec płacenia za puszczanie muzyki w restauracjach

Zobacz całość »
Posłowie PiS chcą podobno ulżyć przedsiębiorcom. Obiecują więc koniec płacenia za odtwarzanie muzyki w restauracjach - zapowiada dziennik Metro.
Obecnie każdy właściciel lokalu gastronomicznego musi co miesiąc płacić za odtwarzanie muzyki. I to niemało - od 60 zł do kilku tysięcy miesięcznie. Aby "ulżyć" przedsiębiorcom politycy PiS przygotowali projekt nowelizacji ustawy o prawie autorskim. Zostanie on przedstawiony go na najbliższym posiedzeniu Sejmu.
Zgodnie z propozycją posłów właściciele m.in. restauracji nie będą już musieli płacić artystom tantiem. Muzykę będą mogli puszczać za darmo i bez ograniczeń. - Ale chodzi tylko o tych, którzy nie czerpią korzyści z odtwarzania utworów - zastrzega posłanka Małgorzata Bartyzel z PiS. Ulga ma więc dotyczyć restauratorów, fryzjerów, szewców, kosmetyczki i taksówkarzy.
Zdaniem PiS w powyższych sektorach słuchanie radia czy oglądanie telewizji jest elementem uatrakcyjnienia własnej pracy. - Klienci przecież nie wybierają danego miejsca ze względu na to, iż przy okazji wysłuchają określonej muzyki - tłumaczy posłanka PiS.
Zmiany te z pewnością ucieszyłyby bardzo restauratorów, którym muzyka z pewnością generuje znacznie większe koszty niż przychody. Projekt ustawy nie podoba się oczywiście organizacjom, które pobierają opłaty. Na temat zmian milczą na razie artyści, którzy w rzeczywistości niewiele stracą na takiej zmianie prawa, gdyż kwoty które otrzymują np. od ZAIKSu są symboliczne.
Mówi się, iż projekt poprze w głosowaniach cała parta rządząca. Ma on więc szansę "przejść." Pomimo to, proponuje na razie wstrzymać się z oceną, gdyż dotychczas wszelakie ułatwianie życia przedsiębiorcom w wydaniu koalicji PiS, Samoobrony i LPR kończyło się tylko na obietnicach...

Zobacz całość »



Kolejna odsłona promocji dla dzieci w McDonalds

Zobacz całość »
W piątek, 2 lutego 2007 r., w restauracjach McDonalds rozpocznie się kolejna odsłona promocji dla najmłodszych klientów. Do każdego zestawu Happy Meal dzieci będą mogły wybrać jedną z ośmiu zabawek - dla dziewczynek spośród gadżetów związanych z klubem czarodziejek Winx, dla chłopców - z kreskówką Dragon Booster.
Wszystkie zabawki którymi McDonalds kusi młodych klientów są interaktywne i inspirują do zabawy opartej na fabule filmu. Promocja będzie realizowana we wszystkich restauracjach McDonalds w Polsce. Kampania potrwa do 1 marca 2007 r.

Zobacz całość »



W Bułgarii też będzie całkowity zakaz palenia w miejscach publicznych

Zobacz całość »
Bułgaria planuje stopniowe wprowadzenie totalnego zakazu palenia w miejscach publicznych do 2010 roku. Zakaz będzie dotyczył nie tylko miejsc pracy, lecz także restauracji, barów oraz dyskotek. Przewiduje się, również eliminacje miejsc do palenia w urzędach, oraz całkowite wydzielenie w lokalach gastronomicznych odrębnych sal dla palaczy.
Za zakazem palenia w miejscach publicznych jest większość Bułgarów, pomimo iż jest to jeden z najbardziej palących narodów. Wśród Bułgarów pali prawie połowa społeczeństwa i odsetek palaczy stale rośnie.

Zobacz całość »



Po kilku latach zastoju, branża hotelarska ma się lepiej

Zobacz całość »
Po kilku latach zastoju, na rynku hotelarskim ponownie zaczęło się coś dziać. Sieci zaczęły wydawać miliardy złotych na budowę nowych obiektów. Nastawiają się głównie na zagranicznych biznesmenów. Natomiast dla Polaków przygotowują tanie hotele ekonomiczne
Według Hirena Prabhakara najlepiej zarabiają hotele czterogwiazdkowe. Jego grupa IBB Hotels postawiła już jeden taki hotel w Lublinie. Za pokój jednoosobowy z marmurową łazienką z ogrzewaniem podłogowym, klimatyzacją oraz telewizją satelitarną trzeba zapłacić od 300 do 640 zł za dobę. Za darmo dostępne są: internet, siłownia, sauna i łaźnia turecka. Prabhakar otwiera teraz drugi czterogwiazdkowy hotel, tym razem w Poznaniu. Będzie znajdować się w najwyższym budynku miasta, naprzeciwko centrum handlowego Stary Browar. Trzeci w Gdańsku jest już w budowie.
Natomiast Jean-Philippe Savoye, szef grupy hotelowej Orbis stawia tanie hotele jedno- i dwugwiazdkowe, w których nocleg kosztuje niewiele ponad 100 zł za dobę. Za taką kwotę klient otrzymuje pokój z łazienką bez żadnych dodatkowych udogodnień.
W 1999 roku rentowność brutto branży hotelarskiej osiągnęła 12%, a w 2002 roku spadła do 0,3%. Sieci hotelarskie starały się pozyskiwać klientów przez liczne promocje. W efekcie dwa lata temu w pięciogwiazdkowym hotelu, gdzie doba normalnie kosztuje ponad 200 euro, goście nocowali za 80 euro.
Savoye uważa - Mamy za sobą kilka trudnych lat, ale wszystko wskazuje na to, że zły czas już minął i rynek będzie rosnąć. Na 2006 rok założyliśmy 10% wzrost wskaźnika RevPar i plan ten przekroczyliśmy. Podobny cel stawiamy sobie na ten rok.
Katarzyna Draba z Polskiej Organizacji Turystycznej zaznacza - Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej.
Według hotelarzy, sytuacja na rynku hotelowym poprawiła się dzięki wejściu Polski do Unii Europejskiej. Napływ miliardów euro z funduszy unijnych oraz inwestycji zagranicznych przełożyły się na rozwój turystyki biznesowej.
W 2007 roku według szacunków POT, Polskę odwiedzi 16,8 mln zagranicznych turystów, którzy zostawią w kraju około 3,7 mld USD. W następnych latach wzrost odwiedzin oraz wydatków cudzoziemców ma przekroczyć 4%.
Na wizytach obcokrajowców, głownie biznesmenów zarabiają hotele cztero- i pięciogwiazdkowe. Goście z zagranicy stanowią tam blisko 80% klientów. Natomiast z tanich hoteli w celach turystycznych masowo zaczynają korzystać Polacy.
Ruch tańszych obiektach mają wzmóc również klienci tanich linii lotniczych, którzy odwiedzają Polskę tylko na weekendy.
POT przewiduje również wzrost turystyki zakupowej. Poza turystami z krajów UE częściej będą Polskę odwiedzać mieszkańcy Rosji, Kanady, USA i Korei Południowej.
W Polsce jest wciąż mało hoteli. Według Instytutu Turystyki, obecnie na 10 tys. mieszkańców przypada około 40 miejsc hotelowych. Na Słowacji jest ich 105, na Węgrzech 156, a w Austrii około 700. Dlatego też hotelarze zaczęli coraz częściej mówić o nowych inwestycjach.
1 marca swoich pierwszych gości przyjmie nowy pięciogwiazdkowy hotel Hilton, usytuowany na warszawskiej Woli. Doba w luksusowym obiekcie będzie kosztować od 70 do ponad 400 euro.
Budowę nowych obiektów lub rozbudowę starych planują prawie wszyscy mali i duzi uczestnicy rynku hotelarskiego. Większość z hoteli zostanie ulokowanych poza stolicą. Dużo inwestycji planowanych jest we: Wrocławiu, Krakowie, Gdańsku, Szczecinie, Poznaniu, a także Białymstoku, Rzeszowie, Bydgoszczy i Kielcach.
W sumie hotelarskie inwestycje warte będą miliardy złotych. Budowa jednego pokoju w hotelu jednogwiazdkowym kosztuje około 120 tys. zł, dwugwiazdkowym od 200 do 240 tys. zł, a trzygwiazdkowym od 400 do 500 tys. zł.
Orbis zapowiedział budowę kilkudziesięciu hoteli. Savoye poinformował - W tym roku otworzymy pięć, sześć nowych. Więcej otwarć będzie jednak w latach 2008-2009.
Wśród nowych hoteli znajdzie się kolejny pięciogwiazdkowy obiekt w Krakowie. Jednak Orbis stawia głównie na hotele ekonomiczne, gdzie Polacy stanowią 60-80% gości. Obecnie obiekty tego typu stanowią kilkanaście procent oferty Orbisu. Jednak już za cztery lata mają stanowić ponad połowę. Szef spółki przyznaje, że budowa takich hoteli zwraca się bardzo szybko, bo już po pięciu, sześciu latach. Orbis przeznaczy na budowę tanich hoteli 450 mln zł.
Ekonomiczne hotele w Polsce zamierza budować także austriacka spółka Warimpex, która kilka dni temu debiutowała na warszawskiej giełdzie. Właściciel warszawskiego hotelu Jan III Sobieski zamierza mieć w Polsce, Czechach i na Węgrzech w ciągu kilku lat nawet 30 obiektów ekonomicznych. Wartośc inwestycji oszacowano na 600 mln zł.
O wejściu na polski rynek myślą także zagraniczni operatorzy, jak duża hiszpańska grupa NH Hotels, która według nieoficjalnych informacji zamierza postawić siedem hoteli.
Dużą popularnością cieszą się też hotele typu spa, gdzie goście przyjeżdżają na kilka dni, aby się zrelaksować. Tomasz Pieniążek, prezes zarządu Hotele Spa Dr Irena Eris wyznał - Pracujemy nad kilkoma projektami.
Polska spółka Hotel System ma zamiar wybudować luksusowy pięciogwiazdkowy hotel spa o nazwie Paradise Resort & Spa. O funkcje spa wzbogaca swoje nadmorskie obiekty giełdowa spółka Interferie, która należy do KGHM.

Zobacz całość »



::: 2007-02-04 :::


Niżna opłata paliwowa w Air France

Zobacz całość »
Linie lotnicze Air France poinformowały, iż obniżona została opłata paliwowa.
Od 3 lutego 2007 roku będzie ona niższa o 7 euro. Obniżka dotyczy tylko lotów długodystansowych.

Zobacz całość »



Kraków będzie promować wyjątkowe miejsca w... wyjątkowy sposób

Zobacz całość »
"Local heroes" to projekt, promujący najbardziej wyjątkowe obiekty i podmioty w danym mieście. W Krakowie rozpoczyna się reklama miejsc, które od dawna na to zasługiwały, ale nie było ich na to stać.
W Amsterdamie łatwo można znaleźć karteczki przybite do drewnianych tablic, które informują, gdzie można kupić dobrą szynkę, a gdzie znaleźć najlepszy tytoń do fajek. W ten sposób można również znaleźć adres superszewca, dobrego zegarmistrza oraz fajnego sklepu z meblami.
Tablice rozmieszczone są w różnych punktach miasta w ramach projektu "Local heroes". Służą one w praktyczny sposób zarówno mieszkańcom miasta, jak i turystom.
Tamara Romaniuk, absolwentka Akademii Sztuk Pięknych postanowiła pomysł przenieść do Krakowa. W poniedziałek, 5 lutego 40 tablic podobnych do tych w Amsterdamie pojawi się w krakowskich hostelach. Tamara Romaniuk wybrała hostele, ponieważ w pierwszej kolejności chce trafić do turystów.
Na kolorowych tablicach swoje reklamy umieszczać będą: ciekawe kluby, bary, sklepiki, firmy oferujące wycieczki rowerowe, małe kina, restauracje, kawiarnie. Tamara podkreśla - To oferta dla firm i instytucji, które się wyróżniają, a nie zawsze mają budżet na to, by się promować. To również odpowiedź na globalny rynek, gdzie lokalne i oryginalne produkty giną w masowej papce.
Do projektu "Local heroes" można przystąpić wyłącznie, gdy ma się coś oryginalnego i wyjątkowo ciekawego do zaoferowania. Firmy ze średnią opinią w mieście nie mają żadnych szans na pojawienie się na tablicy.
Koszt pojawienia się na dziesięciu tysiącach ulotek wynosi 650 zł netto. Informacja z adresem kawiarni lub firmy zostaje wydrukowana w języku angielskim. Tamara Romaniuk opisuje - Z przodu tylko sama wiadomość o usłudze, z tyłu mapka, jak dojść do danego miejsca.
Dodatkowo turysta, który pojawi się z karteczką w reklamowanym miejscu, otrzyma 10% zniżki na świadczone tam usługi.
Tamara liczy, że zainicjowana przez nią akcja rozrośnie się tak jak w Amsterdamie i stanie się również pomocna mieszkańcom miasta. Zaznacza - Jestem pewna, że to się uda. W mieście jest wiele małych branżowych firm, które nie mają pieniędzy na wielkie reklamy. Jeśli tylko są dobre, trafią na naszą tablicę.

Zobacz całość »



Powstała ByLOT - Bydgoska Lokalna Organizacja Turystyczna

Zobacz całość »
We wtorek, 30 stycznia odbyło się I Walne Zebranie członków Lokalnej Organizacji Turystycznej w Bydgoszczy - ByLOT-u. Obecnie stowarzyszenie liczy 21 członków.
Podczas I Walnego ByLOT wybrał Zarząd, w skład którego weszli:
1. Andrzej Tomczyk - Prezes
2. Paweł Kranc - Wiceprezes
3. Marek Grabiszewski- Wiceprezes
4. Mirosław Wołdko - sekretarz
5. Andrzej Muszkowski- Skarbnik
6. Jan Karol Słowiński - Członek Zarządu
Podczas swojego pierwszego posiedzenia ByLOT wybrał także Komisje Rewizyjną, uchwalił wysokość składek członkowskich oraz przyjął plan działania na 2007 rok.
Tymczasową siedzibą ByLOT-u jest biuro Fundacji "Kanał Bydgoski".
ByLOT to już czwarta Lokalna Organizacja Turystyczna, działająca w województwie kujawsko-pomorskim. Może już niedługo wejdzie w skład Kujawsko-Pomorskiej Organizacji Turystycznej.

Zobacz całość »



Nie ma zarzutów w sprawie nieprawdiłowości podczas budowy Terminala 2 na Okęciu

Zobacz całość »
Prokurator Tomasz Mierzejewski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce poinformował, że do tej pory nie sformułowano jeszcze zarzutów wobec kogokolwiek w sprawie domniemanych nieprawidłowości przy budowie Terminala 2 na Okęciu.
Prokuratura Okręgowa od listopada minionego roku na zlecenie Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie nadzoruje śledztwo, które prowadzi Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA). Ze względu na dobro śledztwa rzecznik prokuratury odmówił podania szczegółów. Według niego jest na to jeszcze za wcześnie, ponieważ sprawa jest dopiero w początkowym stadium. Podania informacji odmówiło również Ministerstwo Transportu, które potwierdziło jedynie, że postępowanie rozpoczęło się na wniosek ministra tego resortu.
Artur Burak, rzecznik prasowy PPL poinformował, że w siedzibie Przedsiębiorstwa Państwowego Porty Lotnicze w połowie stycznia bieżącego roku funkcjonariusze CBA zabezpieczyli materiały dla potrzeb śledztwa. Funkcjonariusze mieli pismo z informacją, że prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie Terminala 2.
Rzecznik wyjaśnił, że wszczęte postępowanie dotyczy wyboru wykonawcy budowy obiektu oraz samej realizacji kontraktu. Przetarg na budowę Terminala 2 w 2002 roku wygrało konsorcjum Ferrovial Agroman, Budimex SA i Estudio Lamela. Kontrakt opiewał wtedy na prawie 200 mln USD. Kamień węgielny został wmurowany w maju 2004 roku.
Termin oddania terminalu do użytku przekładano wielokrotnie, między innymi z listopada 2005 roku na kwiecień 2006 roku, a następnie na koniec 2006 roku.
Jerzy Polaczek, minister transportu i budownictwa wyjaśnia, że opóźnienie było spowodowane odwołaniem ze stanowiska Naczelnego Dyrektora Przedsiębiorstwa Państwowego "Porty Lotnicze" Zbigniewa Lesieckiego.
W lutym 2006 roku przedstawiciele PPL poinformowali posłów sejmowej Komisji Infrastruktury, że do końca maja 2006 roku do użytku oddana zostanie część Terminala 2, a cała inwestycja zakończy się w połowie 2007 roku.
Jednak w sierpniu ubiegłego roku mówiono już o nowych terminach. Oddanie hali przylotów zaplanowano na listopad 2006 roku. Tego terminu również nie dotrzymano. Na kwiecień 2007 roku gotowa ma być pozostała część budynku terminala łącznie z Pirsem Północnym. Natomiast prace przy Pirsie Centralnym i Południowym mają zakończyć się w listopadzie 2007 roku.
Wartość całej inwestycji przekroczy 240 mln USD. Poprzednio szacowano jej wartość na 222 mln USD, a pierwotnie umowa opiewała na niespełna 200 mln USD.
We wrześniu 2006 roku PPL poinformował, że od czasu określenia pierwotnych warunków umowy zmieniły się między innymi zasady bezpieczeństwa na lotniskach, wzrosły wymagania dotyczące urządzeń elektronicznych aparatury oraz systemów jakości w portach lotniczych.
Dzięki nowemu terminalowi, z Okęcia będzie mogło korzystać 12 mln pasażerów rocznie. W 2005 roku Terminala 1 obsłużył 7,1 mln osób, mimo, że przystosowany jest na 3,5 mln.
Nowy terminal będzie mieć 110 tys. metrów kwadratowych powierzchni, czyli ponad dwa razy więcej niż Terminal 1.

Zobacz całość »



Wizz Air uruchamia nowe połączenia z Rumunii

Zobacz całość »
Przewoźnik niskokosztowy Wizz Air ogłosił plan rozwoju w Rumunii. Realizacja planów ma umocnić pozycję linii lotniczej na rynku środkowo-europejskim.
Z początkiem lutego Wizz Air oferuje nowe połączenia:
Bukareszt Baneasa (BBU) - Barcelona El Prat de Llobregat (BCN),
Bukareszt Baneasa (BBU) - Londyn Luton (LTN),
Bukareszt Baneasa (BBU) - Rzym Ciampino (CIA),
Bukareszt Baneasa (BBU) - Dortmund (DTM),
Bukareszt Baneasa (BBU) - Budapeszt (BUD).
Do istniejącego już połączenia Tirgu Mures (TGM) - Budapeszt (BUD), przewoźnik doda także loty na trasach:
Tirgu Mures (TGM) - Budapeszt (BUD),
Tirgu Mures (TGM) - Barcelona El Prat de Llobregat (BCN).
Dodatkowo, w maju 2007 roku, linie lotnicze otworzą nową bazę operacyjną na lotnisku Bukareszt Baneasa (BBU). W bazie będzie stacjonował jeden nowy samolot typu Airbus A320. Przewoźnik zamierza zatrudnić także lokalnych pilotów oraz członków załóg pokładowych.
Linie lotnicze planują obsłużyć blisko 500 tysięcy pasażerów i stać się największym niskokosztowym przewoźnikiem w Rumunii w połowie 2008 roku.
Trzy z pięciu działających już baz Wizz Air ulokowane są w Polsce. W 2007 roku Wizz Air planuje dodać nowe samoloty we wszystkich polskich bazach.
Linie lotnicze poinformowały, że w 2007 roku otworzą blisko 20 nowych połączeń z Polski. Szacuje się, że liczba pasażerów wzrośnie o 40% w roku fiskalnym 2007 w porównaniu z rokiem 2006, co daje 3 miliony pasażerów na polskich połączeniach.

Zobacz całość »



Navitaire uznała Wielką Brytanię i Irlandię za jeden kraj i.. doliczyła dodatkową opłatę za lot

Zobacz całość »
Jeden z czytelników portalu pasazer.com zarezerwował cztery bilety na trasie Cork (Irlandia) - Gdańsk na marzec 2007 roku. W czwartek, 1 lutego otrzymał od przewoźnika Wizz Air maila z informacją, że zostanie mu ściągnięta z karty opłata z tytułu APD dodatkowej opłaty pasażerskiej w Wielkiej Brytanii. Zaskoczony czytelnik zaznacza - Nie wiem co ma wspólnego Irlandia z Wielką Brytanią?
Pod koniec zeszłego roku Gordon Brown, kanclerz Wielkiej Brytanii ogłosił swoją decyzję o podwojeniu podatku, pobieranego od pasażerów wylatujących z Wielkiej Brytanii.
Przedstawiciel Wizz Air wyjaśnił dlaczego przewoźnik pobiera dodatkowe opłaty od pasażerów podróżujących poza Wielką Brytanią. Błąd popełniła firma Navitaire, która obsługuje system rezerwacji linii Wizz Air. Natasa Kázmér, dyrektor komunikacji i public affairs przyznała - Niektórzy pasażerowie podróżujący na trasach innych niż brytyjskie otrzymali informacje o dodatkowej kwocie podatku APD, która zostanie pobrana z ich karty kredytowej. Przepraszamy za błąd naszego partnera.
Kázmér dodała - Jednocześnie informujemy, iż ci pasażerowie nie zostaną obciążeni dodatkową opłatą. Pasażerowie nie muszą nić robić, system automatycznie usunie ich z listy APD.
Pasażerowie mogą również kliknąć w link, za pomocą którego odmawia się pobrania opłaty (refuse payment).

Zobacz całość »



ULC rozwiąże problem niewłaściwych przepisów prawa lotniczego?

Zobacz całość »
W związku z zastrzeżeniami pochodzącymi ze środowiska lotniczego, które dotyczą niewłaściwych przepisów prawa lotniczego, Prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego 31 stycznia 2007 roku podjął decyzję w sprawie powołania multidyscyplinarnego zespołu roboczego, który ma opracować strategię dla lotnictwa ogólnego oraz usług lotniczych.
Do zadań zespołu ma należeć między innymi przeprowadzenie analizy ilościowej oraz jakościowej personelu latającego, sprzętu i infrastruktury lotniczej w obszarze usług lotniczych i lotnictwa ogólnego, a także analizy bezpieczeństwa w tym sektorze w latach 1995 - 2006. Członkowie zespołu mają ocenić płaszczyzny współpracy między lotnictwem ogólnym, a komercyjnym, dokonać przeglądu aktualnych międzynarodowych oraz krajowych rozwiązań prawnych w odniesieniu do usług lotniczych oraz lotnictwa ogólnego, a także przygotować propozycje zmian w ustawie Prawo lotnicze i aktach wykonawczych, które sprzyjają rozwojowi lotnictwa ogólnego i usług lotniczych w Polsce.
W skład zespołu, oprócz pracowników ULC wejdą przedstawiciele Aeroklubu Polskiego, reprezentanci aeroklubów regionalnych, przedstawiciele Krajowego Towarzystwa Lotniczego - AOPA oraz Stowarzyszenia Lotnictwa Eksperymentalnego - EAA 991.
Jednocześnie prezes ULC zaprasza do współpracy wszystkie zainteresowane osoby oraz zachęca do nadsyłania na adres: str_awiga@ulc.gov.pl propozycji zmian.
Wszystkie nadesłane uwagi zostaną przeanalizowane, a te które wydadzą się zasadne pod względem merytorycznym zostaną wykorzystane przy opracowywaniu strategii oraz zmian przepisów krajowego prawa lotniczego.

Zobacz całość »



10 turystów zgineło w pożarze hotelu w Chili

Zobacz całość »
Pięciu mężczyzn, trzy kobiety i dwoje dzieci poniosło śmierć w płomieniach lub wskutek zatrucia tlenkiem węgla w sobotę pożarze hotelu w Punta Arenas (Chile).
Pożar wybuchł około godziny 3.30 nad ranem czasu miejscowego. W hotelu spało wtedy 14 turystów.
Z pożaru uratowało sie czworo turystów, którzy wyskoczyli z pierwszego piętra hotelu. Odnieśli oni tylko lekkie kontuzje, będące wynikiem upadku z wysokości.
Punta Arenas to 110-tysieczne miasteczko, położone około 3 tys. km na południe od stolicy Chile, Santiago.
Identyfikacja ofiar pożaru w hotelu nie będzie łatwa, gdyż dokumenty osobiste turystów i księga gości hotelowych spłonęły - podała żandarmeria w Punta Arenas.

Zobacz całość »



W Bieszczadach drugi stopień zagrożenia lawinowego. Wyciągi narciarskie działają

Zobacz całość »
W całym paśmie Bieszczad są trudne warunki do uprawiania turystyki. Drugi stopień zagrożenia lawinowego obowiązuje w partiach szczytowych - poinformował GOPRi.
W godzinach porannych na Połoninie Wetlińskiej odnotowano osiem stopni mrozu. Powyżej górnej granicy widoczność nie przekraczała 100 metrów, leży kilkadziesiąt cm śniegu.
W Cisnej, Ustrzykach Górnych i Woli Michowej jest ok. 50 cm śniegu, a termometry wskazują trzy, cztery stopnie poniżej zera.
Wędrówki utrudniają przede wszystkim zasypane i nieprzetarte szlaki górski. W szczytowych partiach Bieszczad obowiązuje drugi stopień zagrożenia lawinowego. Zagrożenie dotyczy m.in. masywów Tarnicy, Halicza, Szerokiego Wierchu oraz Małej i Wielkiej Rawki.
Wyciągi narciarskie pracują:
- w Arłamowie,
- w Bystrem k. Baligrodu,
- w Chyrowej k. Dukli,
- w Karlikowie,
- w Weremieniu k. Leska,
- w Puławach k. Rymanowa
- na zboczach Gromadzenia i Laworty w Ustrzykach Dolnych.

Zobacz całość »



Pałac Kultury wpisany do rejestru zabytków

Zobacz całość »
Wczoraj 230-metrowy warszawski Pałac Kultury i Nauki został wpisany przez mazowieckiego konserwatora zabytków do rejestru zabytków. Jest więc teraz chroniony na równi z Łazienkami, Wawelem czy Zamkiem w Malborku.
Pałac Kultury to budowla znana wszystkim Polakom. Powstał on w latach 1952-55 według projektu radzieckiego architekta Lwa Rudniewa, jako oficjalny dar ZSRR dla Polski.
Wystrój i wyposażenie Pałacu Kultury jest w większości dziełem znakomitych polskich artystów i rzemieślników.
Od momentu wpisania Pałacu Kultury do rejestru zabytków nie wolno bez zgody służb konserwatorskich przeprowadzać w obiekcie większych zmian.

Zobacz całość »



W Tatrach dużo sniegu i zagrożenie lawinowe

Zobacz całość »
W Tatrach panują trudne są warunki turystyczne - na szlakach leży gruba warstwa świeżego śniegu, miejscami potworzyły się duże zaspy, a na graniach nawisy śnieżne. Obowiązuje trzeci stopień zagrożenia lawinowego - poinformował Tatrzański Park Narodowy.
Kursuje jednak kolej linowa na Kasprowy Wierch i kolej krzesełkowa w Kotle Gąsienicowym. Zamknięta jest zaś trasa narciarska Kasprowy - Goryczkowa i nartostrada Goryczkowa - Kuźnice oraz nartostrada Gąsienicowa - Kuźnice.
Tatrzański Park Narodowy nie zaleca wycieczek na szlaki powyżej schronisk leżących w piętrze regli. Ze względu na zagrożenie lawinowe zachęca do rezygnacji z poruszania się pod i po stokach ponad 35 stopni, unikanie żlebów, depresji i rozległych pół śnieżnych.
Szczególnie TPN przestrzega przed okolicami schronisk: nad Morskim Okiem (drogą jezdną), w Dolinie Pięciu Stawów Polskich oraz do Murowańca na Hali Gąsienicowej szlakami przez Dolinę Jaworzynki i Boczań.

Zobacz całość »