TUR-INFO.pl | Serwis informacyjny branży turystycznej
ZAJRZYJ DO NAS NA: TUR-INFO.PL na Facebook TUR-INFO.PL na Twitter

Traveldata: wyjazd w ciepłe kraje bezpieczniejszy niż wyjście do pubu

Wyjazd turystyczne w ciepłe kraje jest bezpieczniejszy od wyjścia na piwo? Tak przekonują Analitycy Instytutu Badań Rynku Turystycznego Traveldata, którzy przyjrzeli się zmianom w rozwoju pandemii.


Pfizer i Moderna ogłaszają, że mają szczepionki na koronawirusa o blisko 95-procentowej skuteczności

W poniedziałek 9 listopada amerykański koncern farmaceutyczny Pfizer poinformował, że przygotował we współpracy z niemiecką firmą biotechnologiczną BioNTech szczepionkę przeciwko koronawirusowi Covid -19, która wykazuje ponad 90 procent skuteczności, a firma jest w stanie wyprodukować około 50 mln jej dawek jeszcze w tym roku. Po tygodniu 16 listopada komunikat o opracowaniu szczepionki ogłosiła amerykańska firma Moderna deklarując jej blisko 95-procentową skuteczność. Mniej więcej w tym samym czasie Pfizer podwyższył szacowaną skuteczność swojej szczepionki do również blisko 95 procent.

Informacje te podziałały bardzo pobudzająco na rynki finansowe powodując bardzo znaczny wzrost akcji wielu kategorii przedsiębiorstw, a zwłaszcza banków, koncernów naftowych i samej ropy naftowej. Co ciekawe bardzo umiarkowana była reakcja rynków dotycząca samych producentów szczepionek. Po początkowych wzrostach euforia opadła i okazało się, że akcje Pfizera zyskały jedynie około 5 procent, a Moderny wróciły do wartości sprzed ogłoszenia szczepionkowej informacji.

Co mogą oznaczać przygotowywane szczepionki dla procesu walki z pandemią koronawirusa, koniunktury gospodarczej i w branży turystycznej łatwiej będzie można ocenić po kilku tygodniach, gdy będą znane bardziej szczegółowe informacje dotyczące ich rzeczywistej skuteczności, możliwej wielkości produkcji oraz sposobu dystrybucji i szczepień na masową skalę.

Bez skutecznych leków szczepionki nie zlikwidują pandemii, ale mogą ją znacznie ograniczyć

Dużym problemem w walce z koronawirusem staje się jego powszechność. Obecnie można przyjąć, że niebawem będzie on znajdował się już prawie wszędzie, a do takiej sytuacji walnie przyczyniły się prawdopodobnie głęboko błędne posunięcia poszczególnych rządów (w tym także polskiego), a zwłaszcza tzw. taktyka "salami", czyli stopniowe dozowanie obostrzeń w odpowiedzi na stopniowe postępy w rozprzestrzenianiu się koronawirusa.

Przy takim rozpowszechnieniu wielu wirusologów twierdzi, że w okresie roku znaczna większość społeczeństwa przejdzie stan zakażenia wirusem w formach objawowej lub zdecydowanie częściej bezobjawowej, ewentualnie skąpoobjawowej. W warunkach polskich nawet przy założeniu zaszczepienia całego społeczeństwa (co w praktyce jest nierealne, chociażby przez opór części osób przed poddaniem się szczepieniom) i założeniu 95 procentowej skuteczności preparatu, populację osób, które mimo to w jakiejś formie zachorują na Covid-19, można oceniać na jeden do półtora miliona. W takiej sytuacji w skali roku liczba zachorowań objawowych może wynieść 200 do 300 tysięcy, a liczba zgonów 3 do 5 tysięcy.

O ile nie zostanie znaleziony skuteczniejszy niż dotąd sposób leczenia osób już zarażonych może to oznaczać kilkaset nowych infekcji oraz kilkanaście zgonów dziennie. Na dziś wydaje się, że takie liczby są bardzo niewielkie, ale należy przypomnieć, że właśnie taka mniej więcej była skala skutków wirusa podczas pierwszej wiosennej fazy epidemii.

Przy znacznym oswojeniu społeczeństwa i politycznych decydentów z pandemią takie skutki nie powinny istotnie oddziaływać na życie społeczne i gospodarcze kraju, a skala obostrzeń powinna być niewielka. Ryzykiem dla takiego dość pozytywnego scenariusza jest w miarę powszechna odmowa poddania się szczepieniom, co może skutkować większym negatywnym oddziaływaniem koronawirusa na funkcjonowanie kraju.

W krajach źródłowych wirus już się cofa, ale jego śmiertelne apogeum jeszcze przed nami

Bieżący trend zmian w zakresie ogólnej liczby nowych zakażeń minął już szczyt, do czego walnie przyczyniły się coraz to nowe restrykcje i obostrzenia przeciwepidemiczne wprowadzane przez władze wielu krajów. Wskaźnik liczby zgonów będzie jeszcze zapewne rósł przez 1 do 3 tygodni, gdyż stanowi on opóźniony w czasie efekt wzrostu nowych zachorowań oraz udziału zakażeń osób starszych wśród ogółu zakażonych, których podatność na ciężki przebieg choroby, w tym ze skutkiem śmiertelnym jest wielokrotnie większa.

W ostatnim tygodniu tygodniowy wskaźnik nowych zachorowań wśród 37 monitorowanych państw wzrósł jeszcze w 21 przypadkach (poprzednio w 29), ale wzrosty te były z reguły znacznie mniej dynamiczne niż w tygodniach wcześniejszych oraz mniej dynamiczne od spadków w krajach, w których wirus zaczął się cofać.

W rezultacie dynamika wzrostu zbiorczego wskaźnika liczby nowych zakażeń w krajach źródłowych zachodniej części kontynentu po serii 17 wzrostów z rzędu wyniosła w minionym tygodniu prawie minus 21 procent (tydzień i dwa temu wyniosła plus 7,6 i 23 procent), gdyż spadła z 3103 do 2455 nowych zakażeń na milion. Ujemną dynamikę zmian wykazał też zbiorczy wskaźnik zakażeń dla środkowo-wschodniej części kontynentu, który spadł o ponad 2 procent (tydzień i dwa temu wzrost wyniósł 10 i 13 procent), czyli z 2302 do 2253 nowych zakażeń na milion mieszkańców.

Wzrósł natomiast dość niski zbiorczy wskaźnik nowych zakażeń w krajach docelowych. W ubiegłym tygodniu jego dynamika wyniosła plus 9,6 procent, a sam wskaźnik podniósł się z 781 do 856 przypadków na milion mieszkańców.

Wskaźniki liczby zgonów w Europie nadal jeszcze w fazie wzrostu

Najwyższa dotychczas wartość tygodniowego wskaźnika liczby zgonów w krajach źródłowych Europy Zachodniej, czyli aż 60,5 przypadków na milion mieszkańców wystąpiła w drugim tygodniu kwietnia, po czym dość szybko spadał, a wartość minimalną (0,82) wskaźnik ten osiągnął w ostatnim tygodniu sierpnia. W kolejnych sześciu tygodniach stopniowo wzrastał by w połowie października osiągnąć umiarkowaną jeszcze wartość 4,63 zgonów ma milion mieszkańców.

Długo utrzymująca się stosunkowo niewielka liczba zgonów była prawdopodobnie jednym z zasadniczych powodów, dla których wizja jesiennej fazy pandemii długo nie budziła tak znacznych obaw oraz odpowiednich do skali potencjalnego zagrożenia decyzji o obostrzeniach życia społecznego i gospodarczego, takich jakie miały miejsce w okresie wiosennym.

Taka sytuacja skłaniała też wiele osób do coraz bardziej swobodnego podejścia do nakładanych przez władze ograniczeń i restrykcji dotyczących zachowań, dystansowania społecznego, czy publicznych i prywatnych zgromadzeń.

Według ostatnich danych tygodniowy wskaźnik przypadków śmiertelnych w nadal jeszcze najbardziej infekującym się obszarze, czyli w zachodnioeuropejskich krajach źródłowych, podniósł się w ostatnim tygodniu o ponad 20 procent (przed tygodniem i dwoma o 50 i 76 procent) z 32,2 do 38,7 przypadków na milion mieszkańców.

W mniejszym tempie rósł zbiorczy wskaźnik liczby zgonów w krajach źródłowych środkowo-wschodniej części kontynentu, który podniósł się w zeszłym tygodniu z 35,2 do 38,2 przypadków na milion, czyli o 8,5 procent (przed tygodniem i dwoma o 34 i 26 procent).

Bardziej korzystna niż w poprzednim tygodniu była natomiast sytuacja pod względem wskaźnika liczby zgonów w krajach docelowych, w których dynamika po duży wzroście w poprzedzającym tygodniu, w ostatnim stała się ujemna i wyniosła minus 7,3 procent (przed tygodniem i dwoma było to plus 66 i 36 procent), a sam wskaźnik spadł z 17,9 do 16,6 przypadków na milion mieszkańców.

Polska na ścieżce do pozycji europejskiego lidera wskaźników liczby zgonów?

Coś co może w naszym kraju budzić szczególny niepokój to systematycznie wzrastająca liczba osób zmarłych w wyniku zakażenia wirusem Covid-19, która wprost przekłada się na wzrost tygodniowego wskaźnika liczby zgonów, a który ostatnio przesunął nasz kraj pod tym względem już na siódmą pozycję spośród 33 monitorowanych krajów źródłowych i docelowych.

Zdecydowanie wyższe wskaźniki od Polski (65,5) wykazują na razie Czechy (126), Belgia (120) i Słowenia (118), a zupełnie nieznacznie Szwajcaria (67,5), Bułgaria (67,4) i Węgry (67,2) z tym, że silniejszy niż u nas trend wzrostowy wykazują jedynie Słowenia i Bułgaria.

Sugeruje to, że względna pozycja Polski może w kolejnych tygodniach nadal się pogarszać i w rezultacie wraz z upływem czasu na kontynentalnej coraz bardziej nabierającej kolorów mapce wskaźników zgonów w Europie może stać się jednym z nielicznych krajów oznaczonych kolorem czarnym (wskaźnik zgonów >40,0), a może nawet wejść w rolę jedynej tzw. czarnej owcy.

Wiosenny sukces zbyt łatwo przekonał władze, że nad wirusem da się zapanować...

Na pytanie co się stało, że ze stosunkowo bardzo korzystnej sytuacji podczas pierwszej wiosennej fali pandemii, w drugiej znaleźliśmy się w jednej z najgorszych na kontynencie europejskim, odpowiedź jest stosunkowo prosta.

Wiosenną falę epidemii Polska przebyła relatywnie korzystnie odnosząc nawet na tle spustoszonych przez koronawirusa większości państw zachodnioeuropejskich bardzo istotny sukces. Konsekwentnie powtarzamy, że kluczowym jego czynnikiem były działania wyprzedzające polegające na energicznym i trafnym wprowadzaniu ograniczeń przecinających główne kanały transmisji wirusa, którymi są różnego rodzaju kluby, puby, bary i restauracje oraz w uwarunkowaniach polskich także szkoły.

W takiej sytuacji niezrozumiałe jest zastosowanie przez Polskę podczas jesiennej fali pandemii w dużej mierze strategii odwrotnej, czyli zamiast wprowadzania rozwiązań wyprzedzających, stosowanie działań pozostających wyraźnie w tyle za widocznym już alarmującym rozwojem sytuacji.

Ludzie są już zmęczeni liczbą ograniczeń i restrykcji dotyczących życia społecznego

W naszym kraju, pomimo znacznego niezadowolenia przedsiębiorców, podjęto jednak niepopularną, ale standardową w innych krajach decyzję o zamknięciu placówek gastronomicznych, klubów, pubów, barów, siłowni itp. Zdaniem analityków Traveldata stało się to nieco zbyt późno, zwłaszcza w sytuacji silnego ustawicznego przyspieszania tempa rozpowszechniania się wirusa.

Warto przy tym zauważyć, że w innych krajach, w tym zwłaszcza południa Europy, placówki gastronomiczne odgrywają niewspółmiernie większą rolę niż w Polsce. Stołowanie się tam poza domem powoli przechodzi w normę, podczas gdy w Polsce (poza niektórymi dzielnicami największych miast) normą jest jednak gotowanie i spożywanie posiłków w domu.

W tamtych krajach restauracje, czy kawiarnie łączą się przy tym z niższym poziomem ryzyka rozprzestrzeniania się infekcji, ponieważ tamtejszy klimat pozwala znacznie dłużej funkcjonować ogródkom zewnętrznym, gdzie ryzyko infekcji jest dużo mniejsze niż w pomieszczeniach zamkniętych.

Pomimo tych faktów w dużej większości krajów Europy nie było większych wątpliwości (inaczej niż przy szkołach) odnośnie zamykania lub dużego ograniczania działalności tego rodzaju placówek, gdyż traktowane jest to jako immanentny środek prowadzący do ograniczenia rozprzestrzeniania się epidemii.

Wentyl odreagowania pilnie potrzebny

Restauracje, puby, kawiarnie i różnego rodzaju kluby są jednak swoistym wentylem odreagowania stresu związanego z okresem epidemicznym, tyle że o tej porze roku szczególnie niebezpiecznym, ponieważ wiąże się to z przebywaniem w pomieszczeniach zamkniętych, w których ryzyko transmisji koronawirusa jest wielokrotnie wyższe niż na przestrzeni otwartej.

Gdyby restrykcyjnie potraktować walkę z rozprzestrzenianiem się epidemii, zdaniem Traveldata warto zastanowić się, czy ze względu na ryzyko i ogólne koszty społeczne i gospodarcze nie korzystniejsze byłoby otworzenie placówek gastronomicznych dopiero wtedy, gdy będzie możliwe ich funkcjonowanie w formule otwartej (ogródki) lub przynajmniej półotwartej w intensywnym wietrzeniem pomieszczeń, czyli np. dopiero w kwietniu, a do tego czasu stworzenie systemu uczciwych rekompensat dla przedsiębiorców, których działalność byłaby zatrzymana lub istotnie ograniczona.

Turystyka wyjazdowa w ciepłe rejony znacznie bezpieczniejsza od krajowych kawiarni, pubów i restauracji

W okresie jesienno-zimowym (i ewentualnie wiosennym) bez większych wątpliwości można oszacować, że znacznie mniejsze ryzyko związane z przyjemnym spędzeniem czasu występuje w ciepłych destynacjach wypoczynkowych niż zwłaszcza w polskich miastach, nie mówiąc już o kawiarniach, restauracjach, czy klubach zakładając, że byłyby one otwarte.

Wynika to z kilku czynników. Pierwszy to znacznie lepsza sytuacja epidemiczna w prawie wszystkich krajach i regionach typowego turystycznego wypoczynku w relacji z Polską. Duże znaczenia ma też fakt, że od końca wakacji sytuacja epidemiczna w większości krajów poza-letniego wypoczynku jest dość stabilna, zaś w Polsce uległa ona gwałtownemu pogorszeniu.

Relatywna sytuacja ryzyka epidemicznego w Polsce i w krajach tzw. egzotycznych uległa w okresie ostatnich 2,5 miesiąca radykalnej zmianie na korzyść destynacji wyjazdowych. Podobnie korzystnie w relacji z Polską wypadają bliższe nam cele turystycznych wyjazdów jak Egipt, Wyspy Kanaryjskie, czy Madera.

Plastikowe boxy na plażach niepotrzebne

Podczas wiosennej fali epidemii powszechnie zastanawiano się kiedy plaże zostaną otwarte i udostępnione plażowiczom oraz jak powinien być zorganizowany bezpieczny wypoczynek nad wodą. Nie brakowało licznych niezbyt rozsądnych pomysłów typu boxy z pleksi o rozmiarach 2 na 2 metry, w których rodziny będą mogły wypoczywać ze znacznie mniejszym narażaniem się na ryzyko złapania wirusa.

Według analityków Traveldata, rozumowanie takie było dość naiwne, zwłaszcza biorąc pod uwagę niemal stałe zjawisko bryzy, która nawiewa świeże powietrze znad wody i bezustannie omywa plażę usuwając z niej wirusy i znacznie redukując w ten sposób ryzyko zakażenia. Pomysł z boxami należy traktować raczej jako lobbing na rzecz potencjalnych producentów, aby dać im zarobić znaczne pieniądze na ludzkim strachu przed złapaniem wirusa.

Bezpieczniejsza plaża niż miejskie ulice stanowi mocny argument przemawiający na rzecz turystyki wyjazdowej. Kolejnym jest możliwość stołowania się na otwartej przestrzeni lub przy szeroko otwartych oknach i intensywnym wietrzeniu, co w polskim klimacie jest o tej porze roku (przynajmniej do kwietnia) raczej niemożliwe.

Istotny jest też czynnik bezpiecznej podróży samolotem, w którym z powodów technicznych i dużej wymiany powietrza ryzyko złapania wirusa jest daleko mniejsze niż np. w komunikacji miejskiej.

Argumentów jest jeszcze kilka, ale wszystkie one prowadzą do jednakowej konkluzji - znacznie bezpieczniejszy powinien być nawet aktywny wypoczynek w ciepłych jesienno-zimowych destynacjach niż wędrówki po krajowych restauracjach i nocnych klubach nawet gdyby były one otwarte.

Izrael (prawie) okiełznał już koronawirusa, ale...

Izrael stał się prekursorem wprowadzenia powtórnego lockdownu. Decyzję tę podjęto około 13 września, gdy tygodniowy wskaźnik infekcji osiągnął już prawie 2400 przypadków na milion mieszkańców, a zatem przy mniejszym poziomie niż w Polsce (3220), a wprowadzone obostrzenia przewidziane były na okres 3 tygodni, czyli od 18 września do 11 października, ale niektóre z nich zostały przedłużone.

Obecnie kraj ten nadal jest jeszcze (?) w fazie generalnej poprawy sytuacji pandemicznej. Tygodniowy wskaźnik liczby infekcji spadał z 4688 przypadków na milion w szczycie przed 6 tygodniami do 3885, 2789, 1321, 743, 543 i 467 w kolejnych, ale w ostatnim podniósł się do 489 i to niestety z tendencją do dalszego ponownego wzrostu.

W trendzie spadkowym niezmiennie pozostaje jednakże tygodniowy wskaźnik liczby zgonów, który po dwóch tygodniach stabilizacji na poziomie 28,2 oraz następnie spadków do 26,6; 20,5; 18,3 i 12,9 zdecydowanie obniżył się do 6,1 przypadków na milion mieszkańców, czyli do poziomu prawie 11-krotnie niższego niż w naszym kraju (65,5).

... ale postanowił rozluźnić niektóre restrykcje

Tamtejszy rząd twierdził, że nie chce popełnić poprzednich błędów dotyczących zbyt szybkiego znoszenia ograniczeń w niektórych obszarach życia gospodarczego i społecznego i tym razem proces wychodzenia z lockdownu ma być bardziej stopniowy i trwać nawet przez okres 6 do 12 miesięcy.

Od 2 listopada przywrócono jednak stacjonarną naukę w młodszych klasach i zniesiono niektóre mniej ważne ograniczenia. Jakie mogą być tego skutki? Widać już wyraźniejsze sygnały odradzania się liczby nowych zachorowań, ale możliwe, że jest to czysty przypadek i na ewentualne potwierdzenie odwrócenia trendu powinniśmy poczekać jeszcze co najmniej dwa tygodnie.

W Izraelu pierwszą próbę okiełznania ponownego przyrostu liczby nowych infekcji podjęto już w lipcu, ale po pierwszych sukcesach w poprawie sytuacji epidemicznej rząd uległ naciskom przedsiębiorców, restauratorów, właścicieli barów i klubów, którzy nakłonili go do złagodzenia nałożonych ograniczeń.

Tym niemniej nawet gdyby lockdown nie skończył się pełnym sukcesem to i tak zostanie kolejnym przykładem, który pokazuje skuteczny sposób na uporanie się z kolejną falą epidemii koronawirusa. Szczyt liczby nowych zachorowań nastąpił tam zaledwie 2 tygodnie po wprowadzeniu twardych restrykcji, a po 6 kolejnych wskaźnik liczby zakażeń spadł ponad 10-krotnie.




Komentarze

(kiedy jest to możliwe, sugerujemy podpisanie się)

(akceptacja regulaminu)



Tagi:
wyjazd turystyczny pub epidemia covid-19 turystyka




Ta strona przetwarza dane osobowe oraz używa COOKIES. Szczegóły przetwarzania danych osobowych są opisane w polityce prywatności. Korzystając z tej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki i akceptujesz regulamin strony. Wszelkie szczegóły w regulaminie, polityce prywatności oraz polityce cookies.
  Akceptuję