Subskrypcja
Subskrypcja

Szukaj
Szukaj



Czy deregulacja coś zmieni?

Od 1 stycznia wchodzi w życie deregulacja zawodów, która będzie dotyczyć m.in. profesji pilota wycieczek i przewodnika turystycznego. Jak przedstawiciele branży oceniają ten krok? Jak ich zdaniem będą wyglądać sezony turystyczne po uwolnieniu zawodów? Czy deregulacja ma przełożenie na ilość adeptów pilotażu zapisujących się na kursy?


O argumentach zarówno zwolenników, jak i przeciwników uwolnienia dostępu do zawodów można przeczytać w artykule Każdy może zostać pilotem?

"Deregulacja to z jednej strony ulga od konieczności trzymania się określonych wymogów prawnych przy doborze współpracowników (licencje) i wolność w tym względzie od potencjalnych kontroli urzędowych. Po wejściu w życie deregulacji - dotychczasowi piloci mogą zacząć wykonywać obowiązki przewodników, mobilizowani przez biura podróży do obniżania kosztów (usługa pilocka i przewodnicka w jednym) i odwrotnie. Może spaść tym samym liczba bezpośrednich zleceń dla przewodników - ale czy na pewno i o ile - to pokaże w praktyka. Obowiązki pilotów wycieczek mogą zacząć wykonywać np. kierowcy (nie będzie konieczności zatrudniania pilotów), przy grupach szkolnych - nauczyciele oraz pracownicy biur podróży bez formalnego przygotowania. Czy to wyjdzie na dobre turystom - czas pokaże..." - komentuje pilot wycieczek i założyciel bloga PilociWycieczek.pl Piotr Kruczek.

"Dzięki temu opiekun grupy zarobi część stawki pilockiej, ale niespecjalnie wierzę, by ceny wielu wyjazdów dzięki temu spadły. Piloci i przewodnicy z dobrą renomą skutków deregulacji nie odczują. Młodzi piloci i wchodzący na rynek - adepci pilotażu i przewodnictwa - mogą mieć trudność w obliczu już dzisiaj niemałej konkurencji (w tym i cenowej). Mogą spaść ceny kursów pilockich i przewodnickich kosztem ilości zajęć, ośrodki szkoleniowe mogą mieć kłopoty z naborem słuchaczy, a zadania edukacyjne częściowo przejmą uczelnie i szkoły o wyrobionej pozycji. Z drugiej strony pojawić się też może alternatywa w zakresie nieskrępowanych żadnymi przepisami szkoleń przygotowujących pilotów i przewodników przez organizacje i wolnych specjalistów." - dodaje Kruczek.

"Jeśli chodzi o funkcję pilota wycieczek, to nie nastąpią żadne radykalne zmiany. Świat się nie zawali. Mam wrażenie, że sytuacja ewoluować będzie powoli. W pierwszym okresie zlecenia nadal otrzymywać będą te same osoby. To znaczy te, które dały się już poznać pracodawcom. A wiec nadal, w przeważającej mierze, pracować będą osoby, które kiedyś skończyły kurs i zdały egzamin. Dlaczego one? Ponieważ te osoby mają doświadczenie, kontakty w branży i jakąś tam opinię wśród pracodawców. A to na podstawie tej opinii biura podróży zatrudniają." - mówi Krzysztof Matys - pilot wycieczek, właściciel autorskiego biura podróży Krzysztof Matys Travel oraz bloger.

"Nowe osoby, bez licencji, zdobywać rynek będą stopniowo. Dokładnie w takim tempie, w jakim uda im się przekonać potencjalnych pracodawców do swoich kompetencji. Od 1 stycznia 2014 r. to właśnie kompetencje najbardziej zyskają na wartości. Po zniesieniu sztucznych, urzędniczych regulacji będziemy mieli do czynienia z prawdziwie wolną konkurencją. A biura podróży, we własnym interesie, powinny przeszukiwać rynek w celu wyłowienia najlepszych pilotów. Te walczące o klienta jakością, zapewne tak zrobią." - podkreśla założyciel bloga krzysztofmatys.blog.onet.pl.

"Na zniesieniu licencji pilota zyskają osoby, które chcą zacząć pracę w charakterze pilota wycieczek. W pierwszej kolejności te, które mogą pochwalić się cenioną w branży wiedzą. Sądzę, że mocniej niż dotychczas będą rozwijały się specjalizacje. Sinolog zajmie się tylko daleką Azją, a miłośnik i znawca turystyki rowerowej takimi właśnie wycieczkami. Ktoś na swój obszar działania (i ustawicznego kształcenia) wybierze wyłącznie Polskę i kraje ościenne, a ktoś dalekie, egzotyczne destynacje. Przez to rynek zdominowany zostanie przez specjalistów od konkretnych kierunków i rodzajów turystyki. I dobrze, ponieważ nie ma jednej funkcji pilota wycieczek! (Jak zatem może być jeden kurs i jeden egzamin?!)" - dodaje.

"Brak państwowych czy samorządowych egzaminów i licencji zostanie na pewno zastąpiony wewnętrznymi branżowymi uregulowaniami, które z czasem zdobędą uznanie pracodawców. Łatwiej będzie wejść do branży turystycznej osobom z przygotowaniem np. historykom i miłośnikom sztuki, architektury, pasjonatom swoich regionów i miejscowości. Jeśli będą to dobrzy specjaliści to o to chodzi, ale też na rynku działać będzie więcej amatorów. Nie musi to mieć oczywiście negatywnych skutków!" - zauważa Piotr Kruczek.

Z tą opinią zgadza się Krzysztof Matys, który uważa, że szkolenia nie znikną z dwóch powodów. "Po pierwsze, środowiska, które czerpały z zyski z prowadzenia kursów i egzaminów nie zrezygnują tak łatwo z korzyści, które przez lata były ich udziałem. Jakoś będą próbowały dostosować się do nowej sytuacji, więc pojawią się organizowane przez nich kursy oraz pomysły na certyfikowanie pilotów. Może jakieś egzaminy organizowane przez federacje, stowarzyszenia czy izby branżowe. Po drugie, co ważniejsze, potrzebujemy dobrych (podkreślam: dobrych!) szkoleń dla pilotów. Również dla pilotów już praktykujących. I jeśli ktoś będzie potrafił zaproponować coś, czego oczekuje rynek, może odnieść sukces." - komentuje.

Opinie odnośnie jakości świadczenia usług po deregulacji są podzielone chyba w każdym środowisku, związanym z branżą turystyczną.

"Deregulacja w żaden sposób nie powinna się odbić na jakości usług świadczonych przez pilotów i przewodników gdyż:


  1. Poziom szkolenia "ustawowego" był niski dlatego każde poważne biuro prowadziło dodatkową rekrutację wyznaczając dużo wyższe standardy wobec kandydatów.
  2. Piloci nadal będą się szkolić tylko teraz szkolenie będzie nastawione na jakość tzn. pilot po lepszym szkoleniu łatwiej i szybciej znajdzie pracę
  3. Wątpimy by ta deregulacja coś zmieniła. Kilka lat temu po wprowadzeniu regulacji w zawodzie jakość usług nie uległa poprawie, więc teraz z pewnością się nie pogorszy.
- komentuje Natalia Wyźnikiewicz z Biura Usług Turystycznych BUT.

Czy perspektywa dostępu do zawodu bez żadnych egzaminów powoduje, że adepci zawodu pilota rezygnują z kursu? Co więcej, biura organizujące kursy pilotów zauważają wręcz odwrotną tendencję.

"Zapowiedziana a potem już definitywnie wprowadzona deregulacja zawodu pilota wycieczek, (mimo iluzji uwolnienia zawodu i swobody jego wykonywania) spowodowała zwiększone zainteresowanie odbyciem szkolenia i oczywiście po egzaminie w Urzędzie Marszałkowskim, uzyskaniu uprawnień państwowych. Pozycja na rynku usług pilockich osób z uprawnieniami na pewno będzie silniejsza niż osób przypadkowych, nie mogących się wykazać posiadaniem jakichkolwiek uprawnień." - mówi dyrektor biura Hubertus Tour Marzenna Dutkiewicz-Kruczek.

"Na ostatni kurs organizowany na "starych zasadach" czyli taki, który doprowadza do egzaminu państwowego z możliwością zdobycia licencji zapisało się u nas całkiem sporo osób, więcej aniżeli na poprzednich kursach na przestrzeni ostatniego roku, co naszym zdaniem świadczy o tym że dużo osób mimo wejścia deregulacji chce zdobyć licencję." - zauważa Sławomir Nosek z Biura Turystycznego Gaudeamus.

Urzędy Marszałkowskie także nie zauważają jakichś radykalnych zmian ilości podchodzących do egzaminów państwowych na pilota wycieczek.

"Dotychczas Departament Kultury, Promocji i Turystyki nie odnotował wzrostu liczby osób przystępujących do egzaminów na pilotów wycieczek i przewodników turystycznych, ani też wzrostu liczby samych decyzji o nadaniu uprawnień. Sytuacja może jednak ulec zmianie. Z informacji napływających z ośrodków szkolących wynika, że odnotowują one obecnie zwiększone zainteresowanie kandydatów. Dlatego w sesji jesiennej spodziewamy się większej liczby osób chcących przystąpić do egzaminów (w październiku i listopadzie odbędą się jeszcze dwa egzaminy na pilotów wycieczek i trzy egzaminy na przewodników turystycznych)." - informuje Marta Milewska, rzeczniczka prasowa Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego.

"Porównując I półrocze 2012 r. i I półrocze 2013 r. zmniejszyła się liczba osób przystępujących do egzaminów dla kandydatów na przewodników turystycznych i pilotów wycieczek. W I półroczu 2012 r zostało przeprowadzonych 21 egzaminów (w tym 11 dla pilotów wycieczek), do których przystąpiło 486 osób (w tym 293 kandydatów na pilotów wycieczek) oraz zostały nadane uprawnienia przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek dla 193 osób. W I półroczu 2013r przeprowadzono 14 egzaminów (w tym 6 dla pilotów wycieczek) do których przystąpiło 289 osób (w tym 143 kandydatów na pilotów wycieczek) oraz zostały nadane uprawnienia przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek dla 138 osób." - wylicza biuro prasowe Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego. Z przytoczonych wyżej opinii małopolskich organizatorów szkoleń pilockich wynika, że ta zniżkowa tendencja może się, pod koniec roku zmienić.

""W zasadzie wiadomości o zbliżającej się deregulacji dotąd nie spowodowały jakichś znaczących zmian w ilości osób przystępujących do egzaminów na pilota i przewodnika turystycznego. Występujące nieznaczne fluktuacje występowały już w przeszłości i nie należy ich raczej wiązać z planowaną deregulacją. O deregulacji - zwłaszcza media - mówią już od dawna, być może stąd ci, którzy planowali egzaminy na pilota lub przewodnika zdążyli się z nią "oswoić". Inna sprawa, że ustawa deregulacyjna weszła w życie dosłownie kilka dni temu - 23 lipca, w okresie wakacyjnym, więc zapewne do wielu zainteresowanych fakt ten dotrze zapewne nie wcześniej niż we wrześniu. Wtedy będzie już jednak za późno na rozpoczynanie kursów, których długość została w 2011 r. wydłużona przez Ministerstwo Sportu i Turystyki do 4 miesięcy." - komentuje Anna Parzyńska - Paschke, rzeczniczka prasowa Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego.

Przyszłość pokaże czy deregulacja okaże się dobrym pomysłem. Jak zauważa Krzysztof Matys wiele w tej sytuacji będzie zależało od organizatorów turystyki. Podkreśla, że touroperatorzy sprzedający wycieczki na granicy kosztów będą jeszcze bardziej niebezpieczni, ponieważ szukając oszczędności mogą zatrudniać byle kogo za możliwie najniższą stawkę. Podkreśla, że dobre, dbające o jakość swoich usług biura nie pójdą tą drogą, i będą zatrudniać wysokiej klasy specjalistów od konkretnych kierunków.

Oczywiście samo w sobie posiadanie licencji nie gwarantuje wysokiej jakości świadczonych usług. Biura podróży mają pełne prawo do ustalania własnych kryteriów zatrudniania pilotów, które mogą być (i najczęściej są) znacznie ostrzejsze niż kryteria określone przez regulację prawną. Jak zgodnie zauważają zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy deregulacji obniżenie jakości usług może nastąpić w przypadku biur szukających oszczędności na zatrudnianym personelu. W tych przypadkach faktycznie może się okazać, że kierowca będzie równocześnie pilotem, czy jako pilot pojedzie ktoś kto poza niską ceną swoich usług niewiele jest w stanie zaoferować. Natomiast szanujące się biura będą nie będą ryzykować zatrudniania kogoś zupełnie przypadkowego, kto najprawdopodobniej położy całą imprezę.




Komentarze

(kiedy jest to możliwe, sugerujemy podpisanie się)

(akceptacja regulaminu)



Tagi:


Komentarze:

Ta strona używa COOKIES. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki i akceptujesz regulamin strony. Szczegóły w regulaminie.
OK, zamknij