Subskrypcja

Szukaj





Nad Bałtykiem posezonowa cisza

Jak wyglądają poza ścisłym sezonem miejscowości wypoczynkowe nad Bałtykiem? Czy mieszkańcy cieszą się z braku rozentuzjazmowanych turystów i czy da się zarobić w ciągu tych trzech miesięcy wakacyjnych, aby w zimie móc odpoczywać?


Nieczynne restauracje, puby, pizzerie. Brak budek z goframi i lodami włoskimi. Nie pachnie kebabem, czy kiełbaskami tak jak w lecie. Na ulicach w zasadzie pustki. Nieliczni pracują, a Ci którzy nie mogą zwykle zostają w domach. Otwarte tylko największe hotele, a w nich amatorzy wdychania jodu.

Są jednak i tacy, którym ta posezonowa cisza odpowiada. Pracujący na etacie, oni przez cały rok zarabiają. Gdy nie ma turystów maja mniej niepotrzebnej pracy jak np. lekarze, pielęgniarki. Na ogół jednak mieszkańcy nadmorskich miejscowości wyczekują sezonu, bo tylko wtedy mogą napełnić portfele. Większość w ciągu tych paru miesięcy zarabia na cały rok.

Kto woli śnieg na plaży od zgiełku i ścisku latem? Są tacy, którzy pokochali polskie morze poza sezonem. W tym czasie nie brakuje głównie turystów z zagranicy, szczególnie niemieckich emerytów, którzy upodobali sobie Bałtyk zimą. Niektóre ośrodki konstruują swoją ofertę specjalnie pod ich kątem. Lato należy do Polaków, ale zima zdecydowanie do Niemców - mówią właściciele nadmorskich pensjonatów. Jednak koło się zamyka, bo turyści zza Odry częściej wybierają luksusowe apartamenty, w związku z czym mniejsze kwatery mimo chętnych stoją puste.

Wielu połakomiło się na model kilkumiesięcznej pracy w turystyce, i teraz żałują. Jest ciężko, a czasem sezon nie da zarobić. Nie brakuje ofert nieruchomości na sprzedaż. Wiele osób myślało, że kilka sezonów zbiją u nas fortunę, a rzeczywistość okazała się inna - mówią miejscowi. Bardzo trudno prowadzi się interes w pełni zależny od pogody - koszty zawsze takie same, a zyski bardzo różne.

Pomorzanie żalą się, że wyjazdy zagraniczne do ciepłych krajów odbierają im zamożną klientelę. Nie chodzi o tropiki, bo nad Bałtykiem nigdy tak nie będzie jak np. w Chorwacji. Ale chodzi o to, że nad morze docierają klienci z mniejszym budżetem, nastawieni na oszczędności m.in. w gastronomii.



   
                    Wersja do druku

Komentarze


(kiedy jest to możliwe, sugerujemy podpisanie się)

(akceptacja regulaminu)



Tagi:


Komentarze:

Nad morzem poza sezonem spokój [2012-03-27 15:58 80.52.226.*]
problem jest w tym, że nasi rządzacy są albo tak głupi albo tak głusi, albo oba - prawo polskie nie zwalnia z niewiedzy - a rzadzący wymyslili sobie, że "cudoziemiec" to bogacz i wszystkich traktują jedną miarką. Ani nie ma już "bogaczy" - b wszędzie bieda, a ci co mają do Polski nie przyjadą , bo po co?- kleszcze, zimno i nikt nie zna języków! fakt niewystarczającej ponoć infrastruktury jest zupełnie do pominięcia - tu chodzi o atmosfere współpracy między podmiotami, aby klient czuł sie "pod dobrymi skrzydłami", ale tego nigdzie nie ma - Polak Polakowi wilkiem..., turysta to też wyczuje. I stało się jak w komuniżmie - zamiast przedsiebiorcy się rozbudowywać - gminy i urzedy zaczęły się rozbudowywać, podniosły podatki i przedsiębiorcy muszą zamknąć działalność, bo ich nie stać na rozbudowę i na podwyższone podatki. Pomoc Unijna - brakuje dla potrzebujacych! Był taki film: "o dwóch takich co ukradli księżyc", chłopcy mieli tylko bochenek chleba d biednej matki, doszli do złotego miasta i starzec błagał ich, aby dali ten chleb, bo ini mają TYLKO ZŁOTO, a nie mają chleba. Myślę, że to początek tej naszej złotej ery - zaczyna brakować chleba, a wszystko prawie lśni przepychem!!!!! odpowiedz »





Ta strona używa COOKIES. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki i akceptujesz regulamin strony. Szczegóły w regulaminie.
OK, zamknij