Subskrypcja
Subskrypcja



Szukaj
Szukaj





W Europie protestują przeciw turystyce masowej

Mieszkańcy popularnych miast mają już dość wszechobecnych turystów, którzy utrudniają im życie codzienne. Twierdzą, że jest za dużo.


Lokalna ludność takich miast jak Rzym, Dubrownik czy San Sebastian zaczęła protesty przeciw wakacyjnemu nawałowi turystów. W ubiegłym roku, szczególnie na Majorce, Hiszpanie nie mogli poradzić sobie z pijaństwem, narkotykami, rozwiązłym zachowaniem turystów na ulicach. Władze turystycznego kurortu Magaluf wprowadziły nawet specjalny kodeks dla urlopowiczów.

Natomiast w hiszpańskiej Barcelonie pojawił się problem z wciąż zwiększająca się popularnością serwisu Airbnb. Efektem jest zmniejszony ruch w obiektach noclegowych tj. hotele, hostele pensjonaty. Dzisiejszy model turystyki wyrzuca ludzi z ich dzielnic i szkodzi środowisku - twierdzi rzecznik prasowy grupy Arran, młodzieżowego skrzydła radykalnej lewicowej partii Candidatura d'Unitat Popular, CUP. W Barcelonie, Palma de Mallorca i San Sebastián już kilka miesięcy temu rozpoczęły się protesty przeciw niekontrolowanego rozrostu ruchu turystycznego.

Powoli inne miasta idą w ślady tych hiszpańskich. Niejednokrotnie pisaliśmy o tym, że w Wenecji stale zmniejsza się liczba ludności miejscowej a wzrasta liczba turystów, którzy mogą z czasem wyprzeć rdzennych mieszkańców. Tylko w zeszłym miesiącu w Wenecji, w której na 55 tys. mieszkańców przypada ok. 20 mln turystów rocznie, kilka tysięcy ludzi przemaszerowało przez miasto. Wyrażali niezadowolenie z wzrostu czynszu, wpływania ogromnych statków wycieczkowych do lokalnych portów i związanego z tym zanieczyszczeniem. Dodatkowo ludność ma już dość wybryków turystów, którzy zachowują się skandalicznie, śmiecą czy urządzają skoki do Canal Grande. Tubylcy twierdzą, że turyści utrudniają im życie codzienne.

Podobnie jest w Dubrowniku. Tam również lokalsi otwarcie mówią o rosnącej irytacji z powodu inwazji turystów. "The Guardian" poinformowało, iż Światowa Organizacja Turystyki Narodów Zjednoczonych, w odpowiedzi na wszechobecne protesty, radzi by władze lokalne starały się wprowadzić silną i zrównoważoną politykę turystyczną. Organizacja zaleca promowanie bardziej peryferyjnych atrakcji, wydłużanie sezonu czy nawet wprowadzenie zarządzania tłumem. Rady organizacji wydają się być niczym nowym ponieważ Rzym już podjął kroki mające na celu poprawę sytuacji np. by zwalczyć urządzenie pikników na Schodach Hiszpańskich, wprowadzono zakaz siadania i jedzenia na schodach. W Mediolanie przyjezdnym zakazano już niemal wszystkiego, łącznie z selfie stickami. Jadnak czy takie działania są skuteczne?

Reakcje mieszkańców pokazują jednak, że to wciąż zdecydowanie za mało. Patrząc z perspektywy rdzennej ludności, turyści mogą być uciążliwi, zwłaszcza taka ogromna ilość. Z tak dużej liczby turystów cieszą się jedynie hotelarze i ogółem cała branża turystyczna. Reszta najzwyczajniej w świecie jest zmęczona tłumem czy wysokimi cenami w sklepach.




Komentarze

(kiedy jest to możliwe, sugerujemy podpisanie się)

(akceptacja regulaminu)



Tagi:




Ta strona używa COOKIES. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki i akceptujesz regulamin strony. Szczegóły w regulaminie.
OK, zamknij