Aktualności
Ogłoszenia
Wyszukiwarka
Obecnie jest zindeksowane 33318 aktualności
Archwium aktualności
2006-07-10 do 2006-07-16
(rok 2006, tydzień 28)
Zmień tydzień Zmień rok
Lista aktualności:
::: 2006-07-10 :::
II Międzynarodowy Festiwal Artystyczny - Polanica Zdrój, czerwiec - październik 2006
Zobacz całość »Trzydniowe Powitanie Lata rozpoczęło się wieczorem 23.06.06, w ogródkach na polanickim Deptaku. Grała kapela ze Stronia Śląskiego, odbyły się konkursy, m.in. na najładniejszy wianek.
Imprezy tj. Noc Świętojańska, VIII Grill Party Festival i XIX Ogólnopolski Przegląd Orkiestr Dętych cieszyły się jak zwykle ogromnym zainteresowaniem. Pierwszego dnia kobiety, wg starej tradycji nocy świętojańskiej - puszczały wianki na Bystrzycy Dusznickiej. Wieczór zakończy pokaz sztucznych ogni. Następnego dnia miała miejsce, jedna z czterech regionalnych eliminacji Mistrzostw Polski w Grillowaniu. W konkursie, którego przebieg precyzyjnie określa regulamin, może wziąć udział maksymalnie po dziesięć 2 - 3-osobowych ekip, zarówno profesjonalnych, jak i amatorskich. Każda z ekip grillowała karczek wieprzowy, żeberka wieprzowe, filet z kurczaka, polędwicę wołową, pstrąga oraz warzywa. Produkty oceniało jury, złożone z dziennikarzy specjalizujących się w tematyce kulinarnej. - Jest to tzw. ślepe jury, to znaczy, że oceniający otrzymują oznaczone próbki grillowanego mięsa do skosztowania, ale nie wiedzą, kto je przyrządził - wyjaśnił Janusz Stańczyk, organizator imprezy. Po zawodach, odbył się koncert węgierskiej grupy Beshavel i kapeli Gronicki z Zakopanego. Natomiast w trzecim dniu miały miejsce regionalne eliminacje do Ogólnopolskiego Przeglądu Orkiestr Dętych, w którym wzięły udział zespoły ochotniczych straży pożarnych. O godz. 10.30 wyruszyły one z dwóch miejsc zbiórki w mieście, a następnie spotkały się na Deptaku i dalej przemaszerowały do muszli koncertowej w parku Zdrojowym. Tutaj razem wykonały pięć utworów - był to koncert na prawie 600 instrumentów!
29 - 30 lipca odbędzie się VII Wielki Festyn Polanicki - Jarmark na Bursztynowym Szlaku. Pierwszy dzień Jarmarku, rozpocznie się od Mistrzostw Świata w Piciu Wody Mineralnej na Czas, na stadionie Ośrodka Sportu i Rekreacji. Uczestnicy będą musieli wypić w jak najkrótszym czasie pięć butelek wody po 0,33 litra. Gdy już wszyscy zakosztują wody z minerałami, odbędzie się koncert z udziałem Hey i Kasi Nosowskiej oraz zespołów Grans i Leafless Tree. Następnego dnia, Jarmark przeniesie się na Deptak, a jego główną atrakcją będzie widowiskowy Turniej Drwali - przeznaczony dla zawodowych drwali startujących w czterech konkurencjach oraz dla amatorów. Najbardziej widowiskową konkurencję stanowić będzie rzeźbienie piłą, na temat zadany lub dowolny w kłodzie drewna o wymiarach 45/160/200 cm.
IX Międzynarodowy Festiwal Muzyki Uzdrowiskowej Muzyka Świata (5 - 10 sierpnia), ze względu na repertuar i miejsce koncertów, stanowi imprezę najlepiej wpisującą się w krajobraz Polanicy jako kurortu. Nowo wypromowany termin - muzyka uzdrowiskowa - obejmujący muzykę operetkową, filmową i etniczną, ale także klasyczną, nawiązuje do zasobnej tradycji koncertów w polskich i europejskich zdrojach. W tym roku wystąpią m.in. zespół Zwierciadło z Ukrainy, Andrzej Rosiewicz Show i koncert "Ballady Leonarda Cohena". Pod patronatem Ireny Santor, planowany jest koncert młodych talentów, a w programie przewiduje się muzykę cygańską i orientalną oraz tradycyjny jazz z Nowego Orleanu.
Natomiast 42. Międzynarodowy Festiwal Szachowy im. Akiby Rubinsteina (17 - 28 sierpnia), to najstarszy i największy pod względem liczby uczestników turniej szachowy w Polsce dla profesjonalistów i amatorów oraz jeden z trzech najstarszych turniejów szachowych w Europie. Od 1997 r. zawody mają formę festiwalu, w którym uczestniczy przeważnie ok. tys. szachistów z Polski i z zagranicy. W tym roku po kilkuletniej przerwie odbędzie się turniej arcymistrzów, ponadto rozegrane będą partie tzw. żywych szachów, w których figurami na szachownicy w parku Zdrojowym są wynajęci aktorzy (20 sierpnia).
Już po raz drugi w Polanicy Zdroju odbędą się Warsztaty Survivalu (19 - 25 sierpnia), pod hasłem "Łyk adrenaliny zamiast heroiny". Warsztaty te idealnie wpasowują się w nową ofertę uzdrowiska, lansowanego jako "kurort dla aktywnych". W okół Polanicy znajdują się genialne tereny do uprawiania survivalu - są tu: skałki do wspinaczki i zjazdów, tereny bagienne i strumienie, jary, wąwozy i zalesione stoki. Istnieją także miejsca do zakładania dzikich obozowisk i urządzenia leśnej trasy dla quadów - czterokołowych wszędołazów. Jest tu też pole paintballowe. Informacji udziela Biuro Promocji Miasta, ul. Zdrojowa 13, tel. 074 86 82 444. Zapisy do 10 sierpnia.
39. Międzynarodowy Festiwal Filmów Amatorskich POL-8 im. Józefa Milki (21 - 23 września), stanowi jeden z najstarszych tego typu festiwali na świecie. Obok przeglądu w Koninie, to obecnie najbardziej prestiżowa tego typu impreza w kraju. - Są tu prezentowane filmy dokumentalne i fabularne etiudy, filmy animowane i przyrodnicze, filmy dla dzieci i tylko dla dorosłych. Zgodnie z regulaminem nie mogą być dłuższe niż dwudziestominutowe, ale jury ze względu na szczególne walory może dopuścić do konkursu także dzieła dłuższe - poinformował Marek Mazurkiewicz, dyrektor Festiwalu Zdroje Kultury. W programie przewidziano także warsztaty i spotkania z wybitnymi postaciami polskiego kina. - Jest to niewątpliwie impreza środowiskowa, na którą przyjeżdżają filmowcy amatorzy z Polski i ze świata. Na konkurs przysyłanych jest coraz więcej filmów z zagranicy, nawet z Australii, Macao czy Iranu - oświadczył Mazurkiewicz.
Najbarwniejszy z polanickich rewii, jest niewątpliwie Międzynarodowy Festiwal Spóldzielczych Zespołów Artystycznych Tęcza Polska (6 - 8 października), który odbędzie się już po raz siódmy. Głównym mecenasem Tęczy Polskiej, jest Krajowa Rada Spółdzielcza. W tym roku do Polanicy, przyjedzie 20 zespołów folklorystycznych z Polski i Europy. Atrakcją festiwalu będzie parada zespołów folklorystycznych. Podczas 17 godz. występów, zaprezentuje się ok. 1000 artystów!
XV Międzynarodowy Festiwal Muzyki Organowej i Kameralnej (czerwiec - wrzesień), to doskonały sposób prezentacji znakomitych organistów i zespołów kameralnych z Polski i świata. Koncerty festiwalowe odbywające się w polanickim kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, gromadzą zwykle ok. 300 słuchaczy. Wstęp jest bezpłatny. Koncerty poprzedzają prelekcje przygotowane przez muzykologów, przybliżające utwory znajdujące się w programie. W tym roku wystąpią gwiazdy tj. Dietrich Wagler z Niemiec (organy), Henryk Gwardak (organy) i Wratislavia Trumpet Consort, Andrzej Chorosiński i Kwartet Krakowskiej Orkiestry Salonowej.
Szkolenie International Congress and Convention Researchers Meeting w Turcji!
Zobacz całość »W dniach od 22 do 24 czerwca 2006 roku odbyła się 12 edycja szkolenia ICCRM (International Congress and Convention Researchers Meeting) zorganizowane przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Konferencji i Kongresów ICCA.
W szkoleniu, które było poświęcone sposobom poszukiwania klienta, marketingowi w turystyce spotkań oraz używaniu bazy ICCA wzięło udział ponad 90 osób z 27 państw z całego świata. Wśród uczestników przeważali przedstawiciele miejskich i narodowych convention bureaus, było też wielu reprezentantów PCOs oraz DMCs.
Z Polski w szkoleniu uczestniczyli pani Krystyna J. Cybula z Convention Bureau of Poland oraz pan Krzysztof Celuch z Warsaw Convention Bureau.
Podczas szkolenia odbyły się wykłady, dyskusje oraz zajęcia praktyczne. Prowadzone były w języku angielskim i dotyczyły następującej problematyki:
- Praca z bazą danych ICCA - zespół pracowników departamentu bazy danych ICCA
- Sposób pracy i współpracy z Departamentem Badań ICCA oraz jak korzystać ze statystyk ICCA - Marco van Itterzon, szef departamentu ICCA Data Research
- Strona internetowa klienta: jak odnaleźć niezbędne informacje - Jarno de Boer, manager International Conference Services oraz dr Paul Honess, uniwersytet Oxford
- Jak badania oraz dane mogą przyczynić się do zwiększenia efektywności w sprzedaży i marketingu - Ulrike Jacobsen, z-ca dyrektora Wiedeń Convention Bureau oraz Enrico Zuffi z Genewa Convention Bureau
- Strategia marketingowa kierunku - Renee Cohen, szef sprzedaży z Netherland Board of Tourism and Conventions
- Rynek SMERF (Social-Military-Educational-Religious-Fraternel): przedstawienie rynku SMERF jako odrębnego sektora w turystyce biznesowej - Rob Davidson, uniwersytet Westminster - tutaj jako przykład podano Festiwal Tatuażu z Krakowa
- Komunikacja z potencjalnym klientem: dr Paul Honess; Serhad Unal, Stowarzyszenie Medycyny Wewnętrznej w Turcji oraz Mustafa Gudruz z Serena Tourisme, Congress and Organisational Services.
- Współpraca z klientem akademickim - dr Paul Honess
- Jak zidentyfikować właściwe osoby - kandydatów do ofert promocyjnych oraz podróży studyjnych: Henrik von Arnold, dyrektor Goteborg Convention Bureau
Wszystkie wykłady i dyskusje zostały nagrane w systemie cyfrowym w celu zawodowego wykorzystania przez POT. Podczas szkolenia przeprowadzona została również sesja wymiany biznesowej, podczas której każdy z uczestników przedstawił kongres ze swojego terenu, co przy częstych rotacjach miejsc spotkań stowarzyszeń pozwala innym kierunkom złożyć swoją ofertę na spotkania w przyszłości.
Antalia, jako region goszczący, wykazała ogromne zainteresowanie szkoleniem ICCRM. Grupa była pod stałą opieką szefowej antalskiej turystyki. Dobrze wykorzystano również możliwość promocji antalskiej bazy turystycznej.
Następna 13 edycja szkolenia ICCRM odbędzie się w Dublinie w dniach od 5 do 7 lipca 2007 roku.
Nowa moda wśród młodych ludzi - urlop w sanatorium
Zobacz całość »Sanatoria i uzdrowiska to miejsca wybierane częściej na cel urlopu niż ośrodki wypoczynkowe nad morzem czy w górach. I to nie przez ludzi w podeszłym wieku, a przez osoby młode, wykształcone i dobrze sytuowane.
"Metro" podaje, że to nowa "urlopowa" moda. W uzdrowiskach w Nałęczowie i Ciechocinku 30 proc. kuracjuszy ma mniej niż 35 lat, a w Polanicy Zdroju co czwarty nie przekroczył 30 lat!
Wg Iwony Kościerzyńskiej z sanatorium Chemik w Ciechocinku popularność uzdrowisk wynika z tego, że oferują one wypoczynek bez wysiłku. A młodzi ludzie coraz częściej chcą się spokojnie zrelaksować, bez hałasu i szumu - dodaje Jacek Hibner z sanatorium Malinowy Zdrój w Solcu Zdroju. Poza tym dbają o swoje zdrowie.
Z inwazji młodych ludzi cieszą się również mieszkańcy uzdrowisk. Przybywa dyskotek i pubów, miasta ożywają młodością - jak zauważa jeden z mieszkańców Ciechocinka. Sanatoria przygotowują specjalne zabiegi dla młodych kuracjuszy, w Krynicy Górskiej utworzono oddzielny ośrodek tylko z odnową biologiczną.
Najpopularniejszymi zabiegami są masaże, kąpiele siarkowe i solankowe, maseczki pielęgnacyjne i kriosauna (kilkuminutowy pobyt w temp. poniżej 160 st. Celsjusza). - To lepsze niż wyjazd do jakiegoś zagranicznego kurortu. Po takiej wizycie czuję się jak nowo narodzona - 26-letnia Weronika zachwala uroki wypoczynku w sanatorium.
Tygodniowy pobyt z 5 zabiegami w Polanicy Zdroju to koszt 2 tys. zł, w Szczawnicy 2,2 tys. zł. Taniej jest za granicą- np. za dwutygodniowy pobyt w Truskawcu na Ukrainie zapłacimy 1,3 tys. zł, a w Odessie 1,5 tys. zł (ceny obejmują podstawowe zabiegi). Dlatego też uzdrowiska te są wybierane przez Polaków częściej niż krajowe, jak mówi Beata Olipira z Orbisu organizującego wyjazdy do zagranicznych sanatoriów.
W Polsce jest 5-7 mln singli!
Zobacz całość »W Polsce, według danych ze Spisu Powszechnego w 2004r. liczba singli dochodzi do 5mln i ma tendencję rosnącą. Przewiduje się, że do 2030r. ta liczba powiększy się o kolejne dwa miliony. Nic dziwnego, że tak dużą grupą potencjalnych klientów interesują się biura podróży. Szczególnie, że osoby samotne zarabiają przeciętnie 2-3 razy więcej niż pozostali i na wypoczynek są zdecydowani wydać więcej pieniędzy.
Wzorując się na osiągnięciach zachodnich biur podróży (tam oferta skierowana do singli jest bardzo bogata), dostosowują swoje usługi do potrzeb tej grupy. Osoby samotne niechętnie korzystają z wypoczynku, gdzie przeważającą większość stanowią rodziny z dziećmi. Chcą wypoczywać interesująco, atrakcyjnie i luksusowo. Nie są zainteresowani sezonem letnim. Wybierają raczej miesiące poza sezonem, np. czerwiec czy wrzesień.
Według spostrzeżeń usługodawców, single chętniej decyduję się na podróże w odległe, egzotyczne miejsca, ekscytujące, pełne przygód wędrówki czy uprawiają sporty ekstremalne. Wydają oni na wakacje znacznie wiecej niż przeciętni turyści, bo zwykle zarabiają wiecej niż statystyczny Iksiński.
W Polsce oferta dla singli nie jest jednak szczególnie bogata. Najczęsciej mają wybór płacić za jedynkę 30-80 proc. więcej lub zamieszkać z obcą osobą w dwójce. Dlatego często wyjeżdżający solo organizują wakacje samodzielnie, korzystając z internetowych pośredników (często odwiedzają też czaty czy fora dyskusyjne, gdzie zawierają znajomości i zdobywają porady) lub wybierają mniejsze, wyspecjalizowane w aktywnym wypoczynku biura.
Portal Wakacje.pl rozpoczął działalność 7 lat temu. Wtedy wyjazdy singli zdarzały się niezmiernie rzadko. Teraz single stanowią 10% klientów. Podobnie jest w portalu Trawelplanet.pl (w 2005r. 9%). Dla specjalizującego się w egzotycznych wyprawach biura podróży Logos Travel (http://www.wyprawy.pl),single stanowią 40-50% klientów. Do Ameryki Południowej, Afryki, Azji czy Australii na globtroterskie wyprawy organizowane przez Mateusza Karasińskiego z MK TRAMPING (http://www.mktramping.pl) wyjeżdżają głównie osoby samotne, które chcą przeżyć przygodę i poznać innych amatorów podróżowania.
Obecnie zainteresowani mogą wybrać wyjazdy połączone z intensywnym zwiedzaniem, które organizuje Itaka (http://www.itaka.pl ). W ofercie firmy są wycieczki po Europie - między innymi do Chorwacji, Włoch (wyjazd połączony z trekkingiem i wspinaczką), Słowenii, Hiszpanii czy Portugalii.
Rosnącą popularnością cieszy się, zrzeszający blisko 3 tys. osób Klub Singla Połówki Pomarańczy (http://www.polowki.pl). Tu samotni mogą się poznać i wspólnie spędzać czas, korzystając z atrakcyjnych imprez i wyjazdów. W zeszłym roku Klub Singla zadebiutował wyjazdy wyprawą do fortów w Srebrnej Górze. Uczestnicy mogli zjechać na linach z 30 metrowego mostu, przejechać kolejką tyrolską, spróbować swoich sił na ścianie wspinaczkowej, czy wybrać się na nocną wyprawę do sztolni kopalni srebra.
W tym roku single mogą wybrać z oferty Klubu np. wyjazd z Centrum Nurkowym Nautica z Wrocławia do egipskiego Sharm el Sheikh czy do Chorwacji (kurs podstawowy można zaliczyć we Wrocławiu lub w Chorwacji), w sierpniu żeglować po Zalewie Zegrzyńskim, a zimą razem z firmą Activ-Sport szusować na nartach we włoskim Maso Corto.
Powstanie Wilanowski Park Kulturowy?
Zobacz całość »W Oranżerii przy Pałacu w Wilanowie dyskutowano wczoraj nad utworzeniem Wilanowskiego Parku Kulturowego (WPK).
Obszar parku obejmowałby zabytkowe rezydencje Wilanowa, Natolina i Ursynowa oraz orzyrodniczych kompleksów Morysina, Gucin Gaju i Skarpy Służewieckiej. Wyznaczony teren byłby pod szczególną ochroną przed zabudową miasta, co stworzyłoby dodatkowe możliwości dla rozwoju turystyki i rekreacji.
Autorami wstępngo projektu są arch. Janusz Korzeń i prof. Zbigniew Myczkowski, którzy twierdzą, że jest to dopiero propozycja, ponieważ przed przystąpieniem do jej realizacji należałoby rozwiązać kwestie dotyczące granic parku, statutu własności gruntów oraz zarządzania parkiem. - Im dalej w las, tym więcej problemów - przyznał Janusz Korzeń.
Sezon kąpielowy rozpoczęty na gdańskich Stogach
Zobacz całość »Kilka dni temu uroczyście otwarto sezon letni na plaży w Stogach (Gdańsk). To znane kąpielisko wzbogaciło się niedawno o publiczne toalety z natryskami przystosowane dla osób niepełnosprawnych oraz oświetloną promenadę z granitowymi wykończeniami i budynkiem z wieżą dla ratowników.
W uroczystości brał udział Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.
- Kąpielisko zawsze miało najwyższe parametry czystości wody i piękny, zadbany piasek. Chcemy, by w przyszłości pojawiła się tu gastronomia oraz centrum sportów wodnych, ale to zależy od sponsorów - powiedział Leszek Paszkowski, szef Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, który jest administratorem miejskich kąpielisk.
Statystyki wskazują, że plażę na gdańskich Stogach odwiedza w ciągu wakacji około 60 tysięcy turystów.
Jakie dokumenty trzeba zabrać na wakacje?
Zobacz całość »Wakacje to przede wszystkim czas odpoczynku. Należy jednak pamiętać, by wybierając się na urlop zabrać potrzebne będą dokumenty, zwłaszcza te, które będą niezbędne przy przekraczaniu granic państwa.
Turyści koniecznie powinni mieć ze sobą dowód osobisty (podczas podrózy po krajach UE). Najlepiej, by był to już dokument w nowym formacie karty, gdyż w niektórych krajach brakuje jednoznacznych interpretacji przepisów dotyczących przekraczania granicy "na stary dowód". Podróżując po krajach spoza Unii turyści powinni posiadać paszport, ważny co najmniej 6 miesięcy w przód. Nejbezpieczniej jest podrózować nawet po Europie z paszportem i dowodem osobistym.
Drugą podstawową sprawą jest ubezpieczenie. Najtańsze wykupimy w Polsce już za kilkadziesiąt złotych za miesiąc i dzięki niemu możemy liczyć na darmowe leczenie np. zwichniętej nogi. Podróżując na dłużej warto też zadbać o kartę z NFZ, która umożliwia leczenie za granicą (ale tylko w krajach UE!) na zasadach określonego kraju. W niektórych krajach, np. w Meksyku warto nosić przy sobie dowód na ubezpieczenie medyczne, gdyż meksykańskie państwowe kliniki odbiegają znacząco standardem od klinik prywatnych, a międzynarodowe ubezpieczenie otwiera drogę do klinik prywatnych.
Wyjeżdżając do Stanów Zjednoczonych i Kanaday trzeba również posiadać wizę. Tylko w przypadku podróży do Meksyku, wystarczy polski paszport.
Dobrze zaopatrzyć się również w międzynarodowe prawo jazdy, ponieważ z uznaniem polskiego mogą być problemy.
W niektórych krajach nawet spacerując, czy odwiedzając restauracje i kluby warto mieć ze sobą paszport - np. w Kanadzie i USA bez paszportu można nie zostac wpuszczonym do baru. W innych krajach, np. w Meksyku zaleca się noszenie przy sobie kopii paszportu, aby nie narazić się na kradzieże.
Nowe menu lub 50% zniżka na wszystkie drinki - jak restauratorzy latem przyciągają klientów
Zobacz całość »Lato staje się marketingowym narzędziem w rękach reastauratorów, którzy prześcigają się w pomysłach na zwabienie klienta. W Polonia Palace Hotel obowiązuje letnie zabawa, są tu najdłuższe happy hours - od 16 do 20 obowiązuje 50-procentowa zniżka na wszystkie drinki (poza szampanem i koniakiem). Choć zwykle miejsce to było oazą swingu, w kazdy piątek i sobotę od godz. 21 można tańczyć przy różnych rytmach serwowanych przez hotelowych DJ-ów. O żołądki gości dba sam szef kuchni Andrzej Polan.
Równie zachęcająca jest oferta restauracji Boathouse, gdzie od niedawna można próbować nowego menu z homarem w roli głównej. Szef kuchni poleca cztery dania z homarów kanadyjskich: w pikantnym sosie pomidorowym z makaronem i krewetkami z groszkiem (78 zł), z awokadową salsą, jajkami przepiórek i crostini (88 zł), grillowany lub gotowany wedle życzenia, serwowany zaś z ryżem i sosami (128 zł) oraz podawany w całości z ryżem, doprawiany masłem ziołowym, sosem z rukoli i musem ziemniaczanym (135 zł).
Mieso tego najszlachetniejszego skorupiaka jest hude, delikatne i wyjątkowo smaczne, w Polsce jadamy zwykle odwłok, szczypce ogon i nogi, natomiast w innych krajach ceni sie również ikrę i wątrobę.
Co dalej z Szybką Koleją Miejską w Trójmieście? Andrzej Osipow rozwiewa wątpliwości
Zobacz całość »Nowy prezes zarządu Szybkiej Kolei Miejskiej w Trójmieście- Andrzej Osipow, w rozmowie z Michałem Tuskiem z Gazety Wyborczej wyjaśnił wątpliwości związane z kierunkiem rozwoju kolei.
Przede wszystkim zaznaczył, że podobnie jak jego poprzednik- Mikołaj Segeń- jest zdania, że w Trójmieście konieczny jest jeden wspólny system biletowy, do którego SKM zamierza się włączyć. Na razie samorządy są w trakcie przygotowywania odpowiedniej koncepcji.
Osipow popiera także pomysł komunalizacji spółki, jednak ostateczna decyzja w tej sprawie należy do Ministerstwa Skarbu Państwa, które jest większościowym udziałowcem w SKM, a także do samorządu. Komunalizacja oznaczałaby przejęcie co najmniej 51 proc. udziałów przez woj. pomorskie.
Szybka Kolej Miejska, zgodnie z polityką Ministerstwa Transportu, ma się rozwijać samodzielnie. Zrezygnowano z koncepcji łączenia jej z Przewozami Regionalnymi- nie będzie mieć z nimi nic wspólnego. Po restrukturyzacji zostaną one przekształcone w kilka kompanii obejmujących po dwa - trzy województwa.
Spływ Odrą w rytmie bluesa!
Zobacz całość »Po raz ósmy, z przystani rzecznej w Nowej Soli, w 330 km rejs Odrą do Szczecina, wyruszył spływ tratw Kronopol Odra Adventure. Na każdym z przestanków trasy, odbywały się bluesowe występy!
Pierwszy z przystanek, miał miejsce we wsi Stany, przy 800-metrowym kolejowym moście - zabytkowej perełce województwa (najdłuższy zabytkowy most na rzece w Europie).Rozmawiano przy nim, z samorządowcami o planach przywrócenia na nim ruchu kolei parowej. Kolej "Retro" kursowałaby z Wolsztyna do Nowej Soli i stanowiła by doskonałą promocję turystyki.
Żeglarze chcą, aby rejs po Odrze kojarzono z rejsem po Missisipi! Dlatego też po raz pierwszy, na tratwach płynęli bluesowi muzycy, którzy zagrali kilkanaście akustycznych koncertów na rzece i w małych miejscowościach. W Stanach, Cigacicach, Krośnie Odrzańskim i Słubicach wystąpiły kapele Black&Blues i Evening Star.
Spływ tratw to nie tylko wyśmienita przygoda, ale także idea promowania miasta i rzeki. W każdej z odwiedzanych po drodze miejscowości - burmistrzom, wójtom i starostom wręczano listy intencyjne od Stowarzyszenia Forum Inicjatyw Nowosolskich i prezydenta Nowej Soli. - Być może za kilka lat spełni się marzenie wodniaków, przystanie i stanice żeglarskie na całej długości Odry staną się rzeczywistością - poinformował Wojciech Olszewski, ze Stowarzyszenia Forum Inicjatyw Nowosolskich. - Niektórzy założyli rodziny, doczekali się dzieci, siwieją i grubieją, ale mimo pojawiających się kolejnych atrybutów prawdziwej męskości, wciąż co roku przypominają sobie o szczenięcym marzeniu i pływają, "zarażając Odrą" kolejnych pasjonatów nietypowego żeglarstwa - dodał.
Wagon literacki czyli akcji "Książka na wakacje" trwa!
Zobacz całość »Wagon literacki PKP to kolejna odsłona akcji "Książka na wakacje", która ma na celu propagowanie stylu podróżowania z książką i do której włączyło się wiele znanych wydawnictw. Gościem wagonu literackiego, którzy jechał w składzie pociągu "Mickiewicz" z Warszawy do Krakowa była Elżbieta Dzikowska - podróżniczka i dziennikarka, autorka książek i programów telewizyjnych. Dzikowska promowała swój trzytomowy książkowy przewodnik "Groch i kapusta, czyli Podróżuj po polsce!".
Wagon literacki to dodatkowy wagon w składzie pociągu - tak jak wagon restauracyjny, dostepny dla każdego podróżującego. Oferta skierowana jest dla tych, którzy chcielliby urozmaicić podróż spotkaniem z popularnymi przedstawicielami polskiej kultury. - Chcemy uświadomić naszym pasażerom, że podróż nie musi być nudna i ze w pociągu też może dziać się coś ciekawego. W dzisiejszych czasach kolej powinna przestać być traktowana w kategoriach jeżdżącego żelastwa - mówi prezes PKP Intercity Jacek Prześluga.
Dzikowska podczas drogi opowiadała o podóżach krajowych jak i zagranicznych. - Nie wiem dlaczego wybrano mnie na osobę, która inauguruje cały cykl, ale bardzo się z tego cieszę - powiedziała autorka "Grochu i kapusty". Podczas podróży nie jest ważny sam proces podróżowania, ale to, czy ten czas można wykorzystać w ciekawy sposób. Takie spotkania na pewno w tym pomogą - dodała.
Pomysł spotkał się z zainteresowaniem podróżnych: To ciekawy pomysł. Bilety są bardzo drogie, dobrze więc, że w ich cenie będzie można spotkać się z kimś ciekawym, znanym i porozmawiać z nim osobiście - powiedziała jedna z uczestniczek spotkania.
Katastrofa Airbusa A-310: co najmniej 124 osoby nie żyją, 71 jest rannych
Zobacz całość »Do tragedii Airbusa A-310 należącego do rosyjskich linii lotniczych Sibir doszło wczoraj ok. godz. 8.00 czasu miejscowego (1.00 w nocy czasu polskiego) w Irkucku. Lecący z Moskwy samolot miał wylądować na irkuckim lotnisku, gdzie wcześniej padał deszcz i była mgła. Lądując, maszyna zjechała z pasa, uderzyła prawym skrzydłem w betonową przeszkodę i zapaliła się.
Przednia część maszyny uległa całkowitemu zniszczeniu. Pożar ugaszono dopiero po dwóch godzinach. Ostatnie statystyki mówią o 124 ofiarach śmiertelnych, 71 zostało rannych. Los 9 pozostałych jest nieznany. 11 osobom udało się samodzielnie wydostać z płonącego wraku maszyny. Większość ofiar ma poważnie poparzone drogi oddechowe.
Wśród 201 pasażerów było 12 cudzoziemców, w tym 2 Polaków. Oboje (Tomasz Gorzkiewicz z Kalisza i Aldona Widawska z Marchwacza spod Kalisza) przeżyli katastrofę i nie mają poważnych obrażeń (Polka ma złamaną nogę, a Polak nie ma żadnych obrażeń). Nie zginęli tylko dlatego, że siedzieli w przedostatnim rzędzie i zostali w porę wypchnięci z płonącego samolotu przez stewardesę na materac przez otwarte tylne drzwi.
Polscy turyści lecieli przez Irkuck na wakacje do Mongolii. Teraz - mimo, że po katastrofie czują się dobrze i szybko zostali zwolnieni ze szpitala - stwierdzili, że natychmiast wracają do Polski. Bezpośrednio po wypisaniu ze szpitala zatrzymali się w hotelu przy lotnisku.
Oprócz dwójki Polaków, na pokładzie było 9 cudzoziemców: obywatele Niemiec, Mołdawii, Korei Południowej i Chin.
Prezydent Rosji Władimir Putin złożył kondolencje rodzinom i bliskim ofiar katastrofy, a 10 lipca ogłoszono w Rosji dniem żałoby. Na razie władze nie wiedzą, ile osób dokładnie zginęło.
Igor Lewitin, rosyjski minister transportu, na polecenie prezydenta Władimira Putina kieruje rządową komisją ds. zbadania przyczyn katastrofy. Przyczyna katastrofy będzie znana dopiero po zbadaniu zawartości czarnych skrzynek. Na razie ze wstępnych ustaleń komisji Lewitina wynika, że samolot był najprawdopodobniej niesprawny technicznie. Komisja poinformowała, że przyczyny awarii mogły być dwie: samolot miał zepsute hamulce i silniki, albo nastąpiła awaria podwozia, które złamało się podczas lądowania.
Prawdopodobne jest również, iż samolot już wylatując z Moskwy, mógł mieć usterki techniczne: linie lotnicze Sibir od pewnego czasu miały poważne problemy z samolotami, a pasażerowie i pracownicy mówią, że wielokrotnie odwoływano loty lub opóźniano je z powodu niesprawności maszyn.
Będzie strajk w Roztoczańskim Parku Narodowym?
Zobacz całość »Pracownicy Roztoczańskiego Parku Narodowego planują strajk. Powód? Niskie płace. - Trudno, musimy jakoś protestować. Jest nas za mało, żeby jechać do Warszawy, robić manifestację i blokować ulice - tłumaczy Słomiany. W parku pracuje ponad 80 osób. - Średnia płaca wynosi około 2,4 tysiąca zł brutto. Ale są też tacy, którzy zarabiają na rękę tylko 900 zł. Oni odczują obniżki najmocniej - mówi Jan Słomiany. Strajki najbardziej dadzą się we znaki turystom, którzy licznie odwiedzają tamtejsze plaże przy kompleksie Echo.
Strajkować chcą najwieksze parki narodowe w kraju, leśnicy grożą blokadą dróg dojazdowych, przez co turyści nie będą mogli zobaczyć Morskiego Oka. Determinacja leśników spowodowana jest rządową decyzją nakazującą obniżenie wydatków na wynagrodzenia. - Mam nadzieję, że do strajku nie dojdzie. Szkoda by było, gdyby turyści nie mogli obejrzeć najpiękniejszych terenów na Roztoczu - mówi Zdzisław Kotuła, dyrektor Roztoczańskiego Parku Narodowego. Spokojny jest natomiast szef Poleskiego Parku Narodowego Dariusz Piasecki: - U mnie nie ma związków zawodowych. Protest nam nie grozi - tłumaczy.
Ministerstwo Środowiska daje alternatywę władzom parków. Jeżeli nie chcą obniżać pensji, mogą kilku pracowników zwolnić.
Oscypek czeka na unijną rejestrację!
Zobacz całość »Kiedy w zeszłym roku pojawiły się przepisy dotyczące stworzenia ogólnopolskiej Listy Produktów Tradycyjnych, z całej Polski zaczęły napływac wnioski o umieszczenie na niej najlepszych produktów regionalnych produkowanych od setek lat. Na terenie Małopolski najbardziej znanym produktem tradycyjnym jest oscypek, który czeka obecnie na ochronę prawną w Unii Europejskiej. Kiedy otrzyma unijna rejestrację, nazwa osypek zostanie zastrzeżona. Obok oscypka o europejskie patenty ubiegają się bryndza podhalańska i kiełbasa lisiecka.
Oscypek i inne małopolskie wyroby posiadają ochronę prawną polskiego Urzędu Patentowego i moga byc wytwarzane jedynie na terenie powiatów nowotarskiego, tatrzańskiego i żywieckiego. Wstąpienie Polski w szeregi Unii Europejskiej sprawiły, że krajowa rejestracja nie wystarcza dlatego trzeba się starac o miedzynarodowe patenty. - Mam nadzieję, że oscypek, nasze dobro narodowe, podbije Europę. To mu się należy, bo nie ma bardziej charakternego sera na świecie! - mówi starosta tatrzański Andrzej Gąsienica Makowski.
Małopolski Urząd Marszałkowski prowadzi jednocześnie dużą akcję promocyjną mającą na celu wypromowanie innych specjałów małopolskiej kuchni. Lista tradycyjnych produktów liczy ponad 200 pozycji, wśród nich można znaleźć: miody, nalewki, śliwowice, polską owcę górską, stare odmiany jabłoni i śliw, a nawet owczarka podhalańskiego. bordy - kluski z surowych ziemniaków omaszczane wędzoną słoniną i podawane z mlekiem, cyr - gotowana mąka razowa z ziemniakami, frykando świńskie - kotlet schabowy nadziewany suszoną śliwką w sosie własnym, fizoły - zupa fasolowa z kaszą i kwaśną śmietaną, imbirówka - grzana czysta wódka z imbirem, kwaśnica - rodzaj zupy z kiszonej kapusty, żeberek, grzybów, kiełbasy, słoniny i boczku oraz kołoc wiejski - placek drożdżowy z farszem serowym lub ziemniaczanym. Urząd Marszałkowski wydał publikacje na ten temat oraz mapę województwa, na której zaznaczono najciekawsze propozycje.
Gdzie się kąpać w Łodzi?
Zobacz całość »Łodzianie i turyści odwiedzający Łodź szukają ochłody udając się gdzieś nad wodę. Jednak gdzie należy i gdzie w ogóle można się wybrać?
Otóż niestety nie wszystkie kąpieliska są dla nas dostępne tego lata. Na przykład Stawy Stefańskiego są niedopuszczone do użytku ze względu na za małą ilość tlenu w wodzie, co jest spowodowane obecnością organizmów wodnych oraz pogodą. Pracownicy Wojewódzkiego Inspektoratu Sanitarnego w Łodzi przyznają również, że naturalnie nie tylko to świadczy o złym stanie wód, ale również ścieki komunalne wypuszczane przez mieszkańców do stawów.
Na szczęście wykąpać możemy się zawsze w Stawach Jana, bądź pojechać do Arturówka. Tam codziennie przebywają tłumy łodzian chcących zaczerpnąć świeżego powietrza i oderwać się od zgiełku miasta. Kąpieliska te są dobrze przygotowane, strzeżone przez wyszkolonych ratowników z łódzkiego WOPR-u.
Sporym kłopotem są śmieci pozostawiane na plażach jak i również na dnie zbiorników wodnych. Chociażby potłuczone szkło stanowi przecież potencjalne zagrożenie dla każdego z nas, niestety niektórym ciężko to zrozumieć oraz zadbać o siebie i o innych.
Drogie tanie linie, czyli czasem warto nie latać z tanimi przewoźnikami
Zobacz całość »A jednak po Europie w trakcie lata zaleca się latanie tradycyjnymi liniami lotniczymi, z tego prostego powodu, że są one zwyczajnie tańsze od robiących ostatnio furorę na rynku - tanich linii.
Weźmy jako przykład Ryanaira, taniego przewoźnika, u którego polecimy pod koniec lipca do Londynu i z powrotem za ... 1127zł. Korzystając z usług innej taniej linii np. Wizzair, zapłacimy za to samo ok. 900zł. Podobnie jest w innych tanich liniach np. w Centralwings. I na dodatek samoloty lądują na lotnisku oddalonym 40 km od centrum miasta.
Porównując oferty linii lotniczych wymienionych powyżej z ofertami linii tradycyjnych natrafiamy na paradoks. Okazuje się, że tradycyjnymi liniami nie dość że polecimy taniej (837zł ) i w wyższym standardzie, to na dodatek na główne lotnisko - Heathrow ( z przesiadką w Amsterdamie ). Przez wyższy standard usług rozumiemy choćby to, że na pokładzie samolotu taniej linii nie dostaniemy żadnego posiłku (bądż dostaniemy, ale za opłatą ). Podobnie korzystne ceny oferuje nam British Airways.
Biorąc pod uwagę też inne trasy np. lot obsługiwany przez Air France z Warszawy do Paryża kosztuje nas zaledwie 674 zł, podczas gdy w Sky Europe cena analogicznego lotu jest większa o 300-500 zł a w Centralwings o 100 zł.
Skąd wynika ten paradoks? Otóż tanie linie sprzedały dużo biletów na obecny sezon letni juz zimą i to za złotówkę czy nawet za grosz... Dlatego, jak dowiadujemy się od pani Izy Bogus z Centralwings korporacja musi podnieść ceny biletów żeby zarobić. Obowiązują takie prawa rynku. Tanie linie stały się w Polsce niezwykle popularne i pozyskały aż 43 proc. polskiego rynku - to jest ok. 11 mln pasażerów! Dlatego teraz nasze tradycyjne linie obniżają ceny biletów i w ten sposób walczą o klienta z tanimi przewoźnikami.
Lubelszczyna i Podlasie promują tradycyjne produkty kulinarne!
Zobacz całość »Podlasie i Lubelszczyzna wiodą prym pod względem ilość zarejestrowanych produktów tradycyjnych. Lista Produktów Tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa liczy 143 pozycje z czego 25 to produkty z Podlasia a 22 z Lubelszczyzny.
Pierwszym tradycyjnym produktem oficjalnie zarejestrowanym przez Ministerstwo Rolnictwa był pierekaczewnik - specjał kuchni tatarskiej Dżennety Bogdanowicz z Tatarskiej Jurty w Kruszynianach. Potrawa ta to składające się z kilku warstw ciasto, posmarowane roztopionym masłem i nadziewane mięsem i cebulą oraz zapieczone w piekarniku. Po niewątpliwym sukcesie pani Dżannety Bogdanowicz, stara się ona obecnie o rejestrację kołdunów tatarskich, które zdobyły tytuł Podlaskiej Marki Roku i są serwowane przez panią Dżannetę w Jurcie.
Krzysztof Zagórski zarejestrował swoje ogórki narwińskie na Liście Produktów Tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa, na akceptację Unii Europejskiej musi jeszcze poczekać. - Tradycja kiszenia ogórków nad Narwią liczy wiele lat. Mamy tu specyficzny mikroklimat, każdy chroni własnej receptury przekazywane z pokolenia na pokolenia. Trudniej spotkać je w innych regionach, głównie z powodu wysokich kosztów transportu. Jestem jednak pewny, że bardzo by wszystkim smakowały - mówi Krzysztof Zagórski, którego ogórki trafiają do sklepów przede wszystkim na Podlasiu.
Po drugiej stronie Narwi powstają ogórki herbowe, również zarejestrowane przez Ministerstwo Rolnictwa. Podlasie słynie z kuchni o wielokulturowej tradycji - nie brak tu potraw białoruskich takich jak: kiszka i babka ziemniaczana, kumpia wieprzowa oraz litewskich jak: kołduny, soczewiaki, sery sękacze i tatarskich - pierekaczewnik i kołduny. Podlasie ma również szansę na rozgos dzieki wyrabianym tam serom: podlaskim, korycińskim i Wiżajn.
Lubelszczyzna natomiast to kraina miodu, mąki i kaszy, stąd najwięcej produktów na liście Ministerstwa Rolnictwa zajmują pierogi, pirogi (rodzaj nadziewanego ciasta pieczonego w brytfannach), parowańce, racuchy i - co zaskakujące - sękacz w podlaskiej odmianie. Piróg biłgorajski, nadziewany kaszą gryczaną, zgłosiło do rejestracji Starostwo Powiatowe w Biłgoraju. - Lubelszczyzna słynie z potraw mącznych i kasz. Stąd spora liczba pierogów - tłumaczy Rafał Serej z Urzędu Marszałkowskiego.
Lubelszczyzna słynie również z różnorodnych wyrobów alkoholowych takich jak grzańce i miody pitne. Na liscie znalazły się grzaniec Marcina z Urzędowa, cztery rodzaje miodów pitnych, których producent stara się o rejestrację unijną i malinóweczka. Lubelskie zarejestrowało też kilka rodzajów oleju produkowanego tradycyjnymi metodami. Są to olej lniany, rzepakowy i świąteczny roztoczański oraz miód fasolowy.
- Lista Produktów Tradycyjnych jest oficjalnym świadectwem tego, co najlepsze i przepustką na rynki zagraniczne. To nasze bogactwo, którym nie tylko możemy się szczycić, ale wiemy, że w przyszłości produkty tradycyjne i regionalne mogą stać się istotnym elementem rozwoju regionu - mówi Halina Dondziło, dyrektor Departamentu Rolnictwa, Mienia i Geodezji w Podlaskim Urzędzie Marszałkowskim.
Powstała Światowa Rada Bursztynu!
Zobacz całość »Na poczatku lipca w Gdańsku powołano do życia Światową Radę Bursztynu czyli działające pod egidą prezydenta miasta gremium, wzorowane na istniejacych od lat Światowej Radzie Diamentów czy Złota. Uroczysta inauguracja odbyła się 28 czerwca, w Salonie Domu Uphagena, gospodarzem spotkania był prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz.
Gdańsk leżący na skrzyżowaniu dawnych i obecnych szlaków bursztynowych jest w opinii inicjatorów najbardziej odpowiednim miejscem, by odegrać rolę światowej stolicy bursztynu. Najstarsze materiały swiadczące o obecności bursztynu na tych własnie terenach pochodzą sprzed 8-4 tys. lat p.n.e. a najstarsze ślady pracowni bursztyniarskiej pochodzą z X wieku.
Obecnie Gdańsk słybie z największej lizby warsztatów zajmujących się produkcją wyrobów z tego szklachetnego materiału. Dane wskazują, ze aż 70 procent światowego rynku sprzedazy wyrobów z bursztynu bałtyckiego nalezy do Polski, a wiekszość jest eksportowana z Gdańska. Dodatkowym atutem jest fak, ze to własnie w Gdańsku odbywają się najwieksze na świecie targi wyrobów z bursztynu - Amberif - które ciesza się niesłabnącym zainteresowaniem zarówno ze strony samych wystawców, jak równiez turystów.
Na spotkaniu inauguracyjnym ustalono, że Rada działa jako kolegium doradcze prezydenta Gdańska, zachowując przy tym pełną autonomię, liczy nie mniej niż 19 członków, powoływanych i odwoływanych przez prezydenta, na wniosek Rady. Przewodniczącym jest prezydent, Rada wybierze ze swego grona trzech wiceprzewodniczących. Obecne rozwiązanie przyjęto jako tymczasowe, docelowo Rada ma być samodzielnym ciałem.
Celem Światowej Rady Bursztynu jest jednoczenie srodowisk związanych z bursztynem, oraz pełnienie funkcji ośrodka kształtowania opinii, wyrazicielem interesów branzy, koordynatorem przyjętego programu działań, inicjatorem zmian legislacyjnych ułatwiających działanie branży. Kolejnym celem jest przeprowadzanie badań, które będą zmierzały do opracowania i wdrożenia nowych metod wydobycia bursztynu i rozpoznania rynku gotowych wyrobów bursztynowych, badania kształtowania mody, cen itd. Do zadań Rady należeć będzie również promocja bursztynu. na świecie poprzez własne wydawnictwa, organizację konferencji, sympozjów, targów, wystaw i konkursów, a także kreowanie mody i zwiększanie popytu na bursztyn i wyroby z tej kopaliny.
Światowe gremium będzie również współpracowało w zakresie organizacji kształcenia zawodowego z zakresu bursztynnictwa, prowadziło szkolenia z zakresu wydobycia bursztynu, projektowania biżuterii bursztynowej, certyfikacji i inne. Powstanie również giełda bursztynu,, która wyceni ten surowiec w jednolitymschemacie dla całej branży. Zwieńczeniem spotkania było podpisanie aktu założycielskiego Światowej Rady Bursztynu. Wśród osób z kilku krajów (poza Polską reprezentowana jest Rosja, Litwa, Ukraina, Niemcy, USA, Kanada), które złożyły podpisy znalazła się redaktor naczelna TTG Polska - Walentyna Rakiel-Czarnecka, która podpisała się z upoważnienia nieobecnej profesor Alicji Zobel z Trent University w Peterborough w Kanadzie. Obie panie są fundatorkami Fundacji Dobre Życie, która ma nacelu ochronę dziedzictwa przyrodniczego i kutlturowego.
Kolejne spotkanie Rady odbędzie się na początku wrzesnia bieżącego roku.
Rząd przyjmię projekt rządowej strategii dla lotnictwa
Zobacz całość »Jeszcze tym roku rząd ma przyjąć program rządowej strategii dla lotnictwa.
W Ministerstwie Transportu kończą się prace nad projektem rządowej strategii dla lotnictwa cywilnego. Celem projektu jest pomoc w budowie i modernizacji krajowej infrastruktury lotniskowej i nawigacyjnej, a także uproszczenie procedur związanych z ruchem lotniczym.
Baza lotnicza w Polsce to 12 portów lotniczych (Okęcie w Warszawie oraz 11 regionalnych) i 41 lotnisk lokalnych (36 to lotniska aeroklubowe, cztery przemysłowe i jedno prywatne).
4.07. br w Katowicach wiceminister transportu Eugeniusz Wróbel przedstawił założenia programu przedstawicielom władz, samorządowcom i szefom portów lotniczych z południa Polski. Kolejne spotkania odbędą się w Poznaniu i Gdańsku.
W programie sektorowym +Infrastruktura i Środowisko+ na lata 2007-2013 na rozwój infrastruktury lotniskowej z unijnego Funduszu Spójności będzie można przeznaczyć ok. 400 mln euro. Aby dobrze wykorzystać te pieniądze, polskie porty lotnicze będą musiały rzetelnie przygotować projekty. Program trzeba jeszcze uzupełnić o dane z lokalnych, małych lotnisk, które o środki na swój rozwój, mogą ubiegać się z funduszy strukturalnych
W państwach, które od wielu lat są członkami Unii Europejskiej linie lotnicze przewożą rocznie więcej pasażerów niż wynosi liczba mieszkańców w danym kraju. U nas jest to zaledwie jedna trzecia. W ostatnich latach odnotowano znaczący wzrost popytu na usługi lotnicze. W 2004 roku linie lotnicze przewiozły 8,8 mln osób, a rok poźniej 11,5 mln. Zgodnie z przewidywaniami Urzędu Lotnictwa Cywilnego w 2007r samolotami poleci około 14,5mln osób, a w 2020r. liczba pasażerów przekroczy 39,3mln.
Nie ma wątpliwości, że infrastruktura lotniskowa wymaga rozbudowy. Budowa lotniska o przepustowości 4-6 mln pasażerów rocznie, to koszt ok. 430 mln zł, roczne koszty utrzymania to 5 mln zł. Niewielkie, lokalne lotnisko wymaga ponad 50 mln zł. nakładów (utrzymanie 2-3 mln zł.), natomiast budowa nowego centralnego portu lotniczego dla Polski pochłonie 10 mld zł.(nie licząc w tym kosztów budowy dróg dojazdowych i infrastruktury kolei).
Osiem polskich regionalnych lotnisk do 2013r. zamierza zainwestować w rozwój kwotę 3,84 mld zł. Na infrastrukturę nawigacyjną Agencja Ruchu Lotniczego zamierza przeznaczyć 408 mln. zł. Ważne jest również, żeby równolegle do tych inwestycji rozwijały się przedsięwzięcia biznesowe, pozytywnie wpływając na ożywienie gospodarcze regionu. Według wyliczeń milion pasażerów powoduje konieczność zatrudnienia około 4 tys. osób, z czego tylko 25% bezpośrednio w liniach lotniczych.
Poza planami inwestycyjnymi w programie zakłada się uproszczenie procedur związanych z powstawaniem lotnisk, uzyskiwaniem uprawnień i funkcjonowaniem, tankowaniem czy utrzymaniem samolotów. Obecnie obowiązujące przepisy utrudniają rozwój małych, prywatnych lotnisk, a co za tym idzie, zwiększenie liczby prywatnych samolotów. O wiele mniej skomplikowane procedury obowiązują w Czechach.
Projekt przewiduje zmiany legislacyjne. Nowelizacji ma się doczekać prawo lotnicze i ustawa o działalności Agencji Mienia Wojskowego (w zakresie relacji lotnisk wojskowych i cywilnych), pod sejmowy młotek ma pójść ustawa o Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, która od 2007r. ma przejąć zadania Agencji Ruchu lotniczego.
Problemy przy wjeździe do Norwegii i Szwajcarii!
Zobacz całość »Polacy wjeżdżający do Szwajcarii i Norwegii mogą spotkać się z problemami na polskich lotniskach, jeśli nie będą mieli ze sobą paszportu. Pomimo, iż Szwajcaria i Norwegia nie należą do Unii Europejskiej, ściśle współpracują z Brukselą i zezwalają podróżujacym z krajów UE na przekraczanie granic na podstawie dowodu osobistego.
W czym tkwi zatem problem?
W przepisach, jakie obowiązuja na polskich granicach. - Dostaliśmy wiele sygnałów od Polaków, którzy na Okęciu nie zostali wypuszczeni do samolotów przez polskie służby graniczne - opowiada Adriana Czupryn, która reprezentuje w Polsce Szwajcarską Organizację Turystyczną. - To, że Szwajcarzy wpuszczają Polaków na podstawie dowodu, jest ich suwerenną decyzją. Polskie prawo na to nie pozwala - mówi rzecznik prasowy Straży Granicznej, płk Jarosław Żukowicz.
Polskie przepisy mówią jedynie, że bez paszportu mozna wyjeżdżać do krajów Unii, a Szwajcaria i Norwegia do niej nie należą. Absurdalne jest to, że Polak przyjeżdżający do Szwajcarii czy Norwegii z dowolnego kraju UE paszportu mieć nie musi, a lecąc bezpośrednio z Warszawy do Zurychu lub Oslo - jak najbardziej. - Mogę tylko zaapelować do posłów, aby jak najszybciej zmienili przepisy. Do tego czasu nikogo bez paszportu nie wypuścimy - rozkładając ręce mówi Żukowicz.
Lotnisko w Pyrzowicach musi walczyć o fundusze UE!
Zobacz całość »Wiceminister transportu Eugeniusz Wróbel uważa, że najważniejsze dla Pyrzowic są starania o dotacje z UE, dokończenie drogi ekspresowej do Pyrzowic oraz przede wszystkim budowa odpowiedniej infrastruktury wokół lotniska. Jego rozmowa z dziennikarzem GW skończyła się jednak szybko i nie wniosła do tematu nic nowego.
Według wcześniejszej publikacji Gazety Wyborczej Skarb Państwa nie zgadza się aby samorząd wojewódzki miał większościowe udziały w spółce sprawującej piecze nad lotniskiem. Władze samorządowe chciały wnieść do spółki obszar 18 ha ziemi, która powiększyłaby obszar lotniska i byłaby miejscem na nowe hangary. Jednak nie doszło do tego z powodu sprzeciwu udziałowców z Węglokoksu i Polskich Portów Lotniczych. Wiceminister twierdzi, że było to działanie nie zaplanowane i nie mógł on na to pozwolić. Jak donosi Wyborcza Wróbel sam jest akcjonariuszem spółki GTL. Eugeniusz Wróbel złożył również zapewnienie, że droga ekspresowa do Pyrzowic zostanie oddana do końca tego roku.
Przestrzega on jednak przed nadmiernym optymizmem związanym z wzrostem liczby pasażerów odprawianych w Pyrzowicach, ponieważ jest on zdania że jest to jak najbardziej naturalne i ściśle powiązane z wzrostem na rynku tanich linii lotniczych. Nie wierzy on w utrzymującą się tendencję wzrostową. Postuluje za unowocześnieniem i rozbudową infrastruktury wokół lotniska, które nie tylko ma służyć pasażerom ale również być miejscem pracy wielu osób. Jak zawsze w takiej sytuacji należy starać się o fundusze z Unii Europejskiej. Pyrzowice wchodzą do grupy portów, które mają szansę na uzyskanie ze środków unijnych dotacji w wysokości 400 mln. euro.
Co z lotniskiem w Masłowie koło Kielc?
Zobacz całość »Zapowiedź budowy nowego lotniska pod Obicami koło Kielc przysłoniła zdaje się los lotniska w Masłowie. Drzewa zasłaniają oświetlenie pasa startowego, a uruchomienie radionawigacji wiąże się z niezliczoną ilością biurokratycznych procedur i jak na razie utknęło w martwym punkcie. Nie zapominajmy o lotnisku w Masłowie, bo zanim zbudujemy nowy port lotniczy, miną jeszcze lata - apeluje stowarzyszenie Lotnisko Kielce.
Lotnisko w Masłowie się starzeje - ostatnią inwestycją, jaka została tu przeprowadzona, było zamontowanie świateł wzdłuż pasa startowego, co umożliwiałoby start i lądowanie samolotów nocą.
Problem jednak w tym, ze światła zasłaniają rosnące w pobliżu drzewa, których wyciecie wiąże się z mnóstwem biurokratycznej pracy. - To jest bardzo niebezpieczne, piloci nie widząc świateł, nie mogą lądować - mówi kapitan Czesław Dudzik, były dyrektor Aeroklubu Kieleckiego, czynny pilot linii Eurolot latający na ATR-ach. - Znam ten problem - przyznaje Jarosław Soja, prezes Lotniska Kielce. Nie ma pojęcia, kiedy drzewa zostaną wycięte. - Procedura z tym związana jest w trakcie załatwiania. Zajmuje się tym dyrektor aeroklubu - odsyła. Sam dyrektor ubolewa nad taką sytuacją i ma nadzieję, że drzewa uda się usunąć w ciągu miesiąca.
- Nakaz musi wydać Urząd Lotnictwa Cywilnego, bo drzew nie można wyciąć ot tak sobie. Rosną na prywatnych działkach. Ja już nawet nie proszę, ale wręcz zmuszam, żeby się z tym pospieszono - tłumaczy.
Nawet jezeli władze lotniska uporaja się z oświetleniem, wciąż nie rozwiązana pozostanie kwestia radionawigacji - Trwa procedura przetargowa, myślę, że urządzenia uda się kupić do końca roku. Nie wiem, ile czasu wymaga jej uruchomienie. To zależy od władz lotnictwa cywilnego.
Warto zatem inwestować w Masłów, skoro Kielce spodziewają się nowoczesnego lotniska? - Oczywiście, to lotnisko powinno funkcjonować, nawet jeśli nie będzie regularnych lotów pasażerskich. Do prywatnych i służbowych lotów okazjonalnych jest wystarczające. Nie ma sensu ładować tu olbrzymich pieniędzy, ale dbać trzeba - podkreśla Józef Płoskonka, były wojewoda kielecki, za którego kadencji wybudowano 900-metrowy pas startowy z miejscami do kołowania.
Utrzymanie lotniska w Masłowie kosztuje około 300 tys zł rocznie. Wpływy z opłat lotniskowych i wynajmowania hangarów wyniosły w roku ubiegłym 30 tys. zł, w tym natomiast mają wynieść 120 tys. zł.
Dyskutowano o rozwoju turystyki w Białymstoku
Zobacz całość »Województwo podlaskie słynie z róznorodnej gamy atrakcji turystycznych, jednak zdaje się, że turysci nie poświęcają większej uwagi na Białystok - stolicę tego regionu.
Dlatego jak wypromować miasto, co zrobić, żeby zachęcić turystów do zwiedzania i wypracować wizerunek grodu za granicą zastanawiali się wczoraj przedstawiciele magistratu, organizacji turystycznych i uczelni wyższych. Spotkanie odbyło się w ramach warsztatów zorganizowanych przez Polską Agencję Rozwoju Turystyki i firmę Ekoton (dokładnie te dwie instytucje na zlecenie Podlaskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej pracują nad przygotowaniem programu rozwoju produktu turystycznego dla miasta Białystok).
- Dzięki tym warsztatom z jednej strony dowiadujemy się, co ludzie związani blisko z miastem o nim sądzą, gdzie widzą jego mocne i słabe punkty. Z drugiej - pokazujemy na przykładach innych miast, jak wybudować markę miejscowości i uczynić ją atrakcyjną dla turystów - tłumaczy Grzegorz Chocian z firmy Ekoton. Białystok ma w tej kwestii duże możliwości, ale i wiele do nadrobienia. - Dobry produkt wyróżnia się na tle innych. Ma w sobie coś wyjątkowego. W celu promocji często można odwrócić kota ogonem i z pozornie złych cech uczynić atut - dodaje Grzegorz Chocian.
Program, który ma byc gotowy juz w październiku zakłada szereg konkretnych działań i pomysłów, których realizacja ma przynieść sukces w budowaniu wizerunku miasta jako miejsca, do którego warto przyjechać.
Miejsca w Augustowie, które koniecznie trzeba odwiedzić
Zobacz całość »Wszystkim tym, którzy wybierają się do Augustowa, bądź w jego okolice przedstawiamy najpopularniejsze i najchetniej wybierane miejca.
Najlepsze jagodzianki można znaleźć w Pracowni Cukierniczej przy Rynku Zygmunta Augusta 13 - to tutaj od samego rana ustawiają sie długie kolejki. Są tacy, którzy wracają w to miejsce od kilkunastu lat nie wyobrażajac sobie letnich wojaży np. bez przepysznej bułeczki.
Pracownia Cukiernicza na augustowskim rynku czynna jest od godz. 9 do 19, cena jagodzianki 1,5 zł
- Przyjeżdżam tu od dziecka. A jagodzianki z tej cukierni uwielbiam, bo są mięciutkie, pełne jagód, a jak są ciepłe, to rozpływają się w ustach. No i ta słodka kruszonka na wierzchu - opisuje pani Agnieszka Olsten, która wraz z koleżanką Joanną Rutherford wzięły ich 20.- Tak je uwielbiam, że za jednym razem - jak dopisze mi apetyt - zjadam pięć. Specjalnie po te słodkie przysmaki przyjechały rónież z Przewięzi nad Jeziorem Białym, gdzie urlopują.
Kaktusik, skrzyżowania ulicy 29 Listopada z Waryńskiego, za Muzeum Kanału Augustowskiego, czynny od godz. 9.30 do 23.
Kolejnym chetnie odwiedzanym przez turystów i miejscowych miejscem jest centrum sportowo-rekreacyjne Kaktusik, które jest wprost idealne dla wszystkich tych, którzy do Augustowa przybyli z dziećmi. Każdy znajdzie cos dla siebie, ponieważ w miejscu tym są zarówno miejsca, w których dorosli mogą odetchnąć przy zimnym napoju w ogródku, jak równiez cały kompleks akrakcji dla dzieci, które tworzą duży plac zabaw. Wszystkie przyrządy do zabawy wykonane sa z drwena, a dodatkową atrakcją jest pasący się w jednej z zagród kucyk.
Restauracja Greek Zorbas, ul. Kościelna 2, czynna od godz. 10 do 24
Innym miejscem, do którego chętnie przybywają przyjezdni z Warszawy, jest restauracja Greek Zorbas. Restauracja ta jest bardzo ceniona w kregach bardziej zamożnych i może dlatego przez niektórych - zwłaszcza mieszkańców Augustowa - jest uważana za dość snobistyczną. Średnia cena obiadu waha się w granicach 25-30 zł, a w karcie dań obok pizzy i dań z grilla znaleźć można tradycyjne potrawy kuchni greckiej i włoskiej.
Lufthansa może przejąć LOT!
Zobacz całość »Prezes LOTu uważa, że gdyby doszło do przejęcia LOTu przez Lufthanse nie byłoby to powodem ani do smutku, ani do tragedii.
Profesor Władysław Bartoszewski wyjawił powód rezygnacji z pracy w radzie nadzorczej LOT-u. - Szkoda mi czasu, bo tu wszystko dzieje się za wolno. Przy tak pasywnej polityce za dziesięć lat tej linii nie będzie, przejmie ją Lufthansa.
Krzysztof Kapis, prezes LOTu przyznał, że nie obawia się, że niemiecki przewoźnik połknie jego firmę tak samo, jak zrobił to wcześniej ze Swiss Air. - Gdyby doszło do takiej sytuacji, nie byłoby to powodem ani do smutku, ani do tragedii. Jest ważne, aby był to przewoźnik zarejestrowany w Polsce, płacący podatki w naszym kraju, wygodny dla pasażerów. Struktura własnościowa jest naprawdę wtórna.
Jednak wypowiedź Kapisa wywołała wzburzenie w Ministerstwie Skarbu, gdyż państwo jest większościowym udziałowcem firmy. Biuro prasowe resortu zapowiedziało, że minister Wojciech Jasiński oficjalnie skomentuje słowa Kapisa. Ma także zostać zwołane walne zgromadzenie udziałowców LOT-u, które ma zdecydować o wyborze nowego szefa rady nadzorczej firmy w miejsce profesora Bartoszewskiego.
Trzeba mieć doświadczenie, odwagę, umieć podejmować decyzje i trochę szczęścia nie zaszkodzi!
Zobacz całość »Henryka Bochniarz, wiceprezydent Boeing Company International na Europę Środkową i Wschodnią wyznaje co należy zrobić, aby zostać wiceprezydentem wielkiej, amerykańskiej korporacji - Mieć doświadczenie, odwagę, umieć podejmować decyzje i trochę szczęścia nie zaszkodzi.
Na początku lat dziewięćdziesiątych, po powrocie ze stypendium w USA, Bochniarz dostała kilka propozycji pracy w zagranicznych koncernach, które wchodziły do Polski. Wyznaje -Byłam przekonana, że nie nadaję się do wielkiej organizacji, nie jestem w stanie wejść w ogromną strukturę z jej procedurami, mechanizmami i gorsetem, niepozwalającym na samodzielną działalność.
Właśnie dlatego stworzyła własną firmę i do tej pory uważa, że była to słuszna decyzja. Dodaje - Ale gdy kilka miesięcy temu zjawił się u mnie przedstawiciel Boeinga i powiedział, że chcieliby w Europie Środkowej i Wschodniej stworzyć biuro, zaczęło mnie to intrygować. Może spróbować czegoś nowego? Nie ukrywam też, że propozycja bardzo mi pochlebiła. Po pierwsze dlatego, że miałam kilkunastu rywali, a po drugie - w takiej korporacji liczy się wartość kandydata. Tam nie ma przypadków, nominacji partyjnych, preferencji dla kuzynów. Kiedy więc ostatecznie kilka tygodni temu dowiedziałam się, że właśnie mnie wybrano, miałam ogromną satysfakcję.
Boeing chce, aby Polska stała się najważniejszym krajem w regionie. Bochniarz wyjaśnia - Nie byłam przy podejmowaniu tej decyzji, ale trudno nie doceniać takiego rynku jak Polska, chociażby ze względu na jego wielkość i potencjał przemysłu lotniczego. Cieszę się, że Boeing uznał nas za ważny dla niego kraj.
Henryka Bochniarz w Ameryce będzie współpracowała ze spółkami wchodzącymi w skład Boeinga przy strategii biznesowej na rynku Europy Środkowej i Wschodniej. Natomiast w Europie do jej obowiązków będzie należała ocena regionu, kontakty z potencjalnymi dostawcami oraz szukanie możliwości uruchomienia produkcji. Bochniarz wyznaje - Muszę dostosować się do struktury stworzonej w Stanach, ale nie w sposób pasywny, tylko z zaznaczeniem naszego udziału we wspólnej strategii. Myślę, że wiele będzie zależało od tego, czy uda mi się znaleźć potencjalne możliwości zarówno jeśli chodzi o sprzedaż, produkcję, jak i transfer najnowocześniejszych technologii. Gdyby na przykład udało się wprowadzić polskie firmy w bardziej zaawansowaną współpracę, byłby to dla nas zastrzyk ogromnej wiedzy, nie mówiąc o kapitale.
Dodaje też - Będę musiała ostro konkurować z kolegami z innych krajów, starającymi się dowieść, że najlepsze warunki są akurat u nich. Większość produkcji Boeinga jest ulokowana w USA i tam przecież też są ludzie, którzy chcieliby tę produkcję utrzymać. Musimy mieć bardzo rzeczowe argumenty za inwestowaniem, lokowaniem produkcji podzespołów na naszych rynkach. Nie da się czegokolwiek załatwić polityką czy patriotycznymi hasłami.
Do najważniejszych argumentów Bochniarz zalicza tańszą produkcję oraz efektywność. Tłumaczy - Jeżeli potrafimy coś zrobić nie gorzej, a przy okazji i taniej, dla korporacji, która stale szuka możliwości obniżania kosztów, to poważny argument. Oczywiście ważna jest też organizacja produkcji, otwartość ludzi na zmiany, ale tutaj nie obawiam się konkurencji.
Inwestorzy zagraniczni w Polsce, którzy zostali zapytani, co w naszym kraju jest najlepsze, zgodnie odpowiedzieli, że ludzie. - Profesjonalistów z głową tak pełną pomysłów, jak w Polsce, trudno znaleźć gdzie indziej.
Bochniarz wyjaśnia też - W naszym regionie Boeing ma zróżnicowaną sytuację. Są kraje, gdzie jest silnie obecny, zarówno jeśli chodzi o samoloty pasażerskie i przemysł obronny, jak np. Słowacja i Czechy. Są jednak i takie, które są białymi plamami. Jednym z moich zadań będzie identyfikacja, na ile jest to potencjalnie interesujący rynek w zakresie sprzedaży i możliwości korporacyjnych.
Bochniarz zamierza rozpocząć swoją pracę od nauki. Zamierza zorientować się, jak może funkcjonować w Boeingu i jakie są oczekiwania. Chce również nawiązać kontakty i zorganizować biuro.
Henryka Bochniarz nie zamierza zrezygnować z pracy w Lewiatanie. Wyznaje - Mam nadzieję, że będzie można te dwie działalności łączyć, nie ma tu konfliktu interesów. Zresztą w maju przyszłego roku kończy się moja kadencja i nie zamierzałam jej przedłużać. Myślę, że osiem lat wystarczy.
Samolotem do Szwajcarii? Koniecznie zabierz paszport!
Zobacz całość »Od 1 czerwca 2006 Szwajcaria zezwala Polakom na wjazd na swoje terytorium na podstawie nowego dowodu osobistego. Jednak, gdy podróżujący chciałby dotrzeć do Szwajcarii samolotem, musi pamiętać o zabraniu ze sobą paszportu lub skorzystać z tranzytu przez dowolne miasto Unii Europejskiej. Przy odprawie pasażerów do tego kraju, na polskich lotniskach straż graniczna żąda paszportu, chociaż Szwajcaria przy wjeździe tego nie wymaga.
Paradoksalnie, ale zgodnie z prawem. Reguluje to ustawa z 1974r. W myśl jej zapisu, od Polaków wylatujących za granicę (nie dotyczy krajów Unii Europejskiej), żąda się okazania paszportu. Sama Szwajcaria zniosła ten obowiązek wobec Polaków, ale nasze prawo za nowinką nie nadążyło. I niestety, nie ma co liczyć, że szybko się to zmieni i zostanie wniesiona stosowna poprawka do ustawy. W końcu sejm też ma wakacje!
Kolejna metoda na niższy VAT w restauracji lub pubie!
Zobacz całość »Lokale gastronomiczne masowo wprowadziły do sprzedaży "zestawy"- piwo+ zakąska czy też piwo+ gratis. Ceny piwa wahają się średnio 6-10 zł. W różnych lokalach do piwa, jako obowiązkowy dodatek, podaje się chipsy, orzeszki, prażoną kukurydze, itp.
Sposón na niższy VAT jest widoczny dopiero jak się spojrzy na paragon. Według cennika piwo kosztuje np. 8 zł. Z paragonu wynika natomiast co innego. Na przykład: piwo- 2 zł, chipsy 6 zł. Oczywiście w różnych lokalach stosujących tą metodę obniżania kosztów zapisy są różne, ale zasada i cel takie same. Klient, tak czy owak, płaci 8 zł. A restaurator zyskuje..
Dlaczego?
Piwo jest objęte 22% stawką podatku VAT, za przekąski lokale gastronomiczne odprowadzają 7%. Jeżeli w lokalu sprzedaje się dziennie średnio 300 półlitrowych piw, to przy założeniu, że jedno kosztuje 6 zł, VAT wynosi ponad złotówkę. Jeżeli sprzedaż dokumentuje się paragonem: piwo 2 zł, zakąska 4 zł, VAT wynosi tylko 62 grosze. Różnica w należnym podatku to około 120 zł. dziennie, a w skali miesiąca ok. 3,6 tys. zł. Tyle na "piwie w zestawie" zyskuje przedsiębiorca, a traci skarb państwa. Zaniżając wartość sprzedaży piwa, zmniejsza się też wysokość opłaty za odnowienie koncesji na alkohol.
Oczywiście ów proceder jest nie do końca zgodny z prawem. Waldemar Kołodziejski z Państwowej Inspekcji Handlowej w Gdańsku twierdzi, że w ten sposób łamanych jest kilka przepisów skarbowych, ale też inne, między innymi ustawa o cenach (klient ma prawo wiedzieć, ile kosztuje dany towar). Jeżeli więc mamy w ręku paragon, z którego wynika, że piwo kosztuje 2 zł. mamy prawo zamówić następne za tę samą cenę. Za bezzasadną odmowę właściciele lokali narażają się na grzywnę.
Jednak nie jeden restaurator stosuje go w swoim lokalu, gdyż oszczędności jakie generuje są znaczne.
Lato z Gwiazdami w Międzyzdrojach lepsze od Festiwalu Gwiazd w Gdańsku!
Zobacz całość »Przygotowane w pośpiechu Lato z Gwiazdami w Międzyzdrojach odniosło duży sukces. Wprawdzie w miniony weekend do kurortu przyjechało mniej gwiazd niż w zeszłym roku ( było ich około 50, natomiast rok temu 100), ale fakt ten nie miał wpływu na powodzenie imprezy.
- Nikt nam nie odmówił przyjazdu, tłumacząc, że przecież Festiwal Gwiazd jest teraz w Gdańsku - zapewnia Dorota Wellman, dyrektor programowy Lata z Gwiazdami. - Aktorów jest mniej tylko dlatego, że dowiedzieli się o imprezie w Międzyzdrojach zbyt późno i nie zdążyli już zmienić swoich zawodowych planów. Przyjechali m.in.: Leonard Pietraszak, Marian Kociniak, Wiktor Zborowski, Zbigniew Buczkowski, Krzysztof Kowalewski.
Sami artysci, którzy pojawili się w Międzyzdrojach mówili, że to lepsze miejsce na spotkanie aktorów z publicznością niż Gdańsk. Piotr Gąsowski, który leżał na plazy posród innych turystów stwierdzi, że tylko tu można liczyć na bezpośredni kontakt artystów i widzów. Witold Dembicki podkreslał, że do obu imprez podchodzi bez zbędnych emocji, ponieważ na obu był w tym roku po raz pierwszy. - W Międzyzdrojach bardzo odpowiada mi wakacyjna atmosfera - mówił Dembicki. Jesteśmy tu z publicznością obok siebie. W Gdańsku, owszem, wszystko zostało zrobione z rozmachem, ale tam z hotelu nad morze jechaliśmy taksówką. Na miejscu robiliśmy swoje i znów taksówką wracaliśmy do hotelu, gdzie siedzieliśmy we własnym gronie. Relacje między nami a publicznością były zupełnie inne niż tu - dodaje.
Mniej skrępowani rozmachem imprezy artysci zachowywali się bardzo swobodnie, spacerowali po plaży, robili sobie z fanami wspólne zdjęcia. W porównaniu z imprezami w poprzednich latach Lato z Gawiazdami miało skromniejszy charakter, mniej było imprez towarzyszących i przedstawień. Dorota Wellman przyznaje, że impreza była mało rozreklamowana, mówiło się o niej za mało. Z braku czasu nie zdecydowano też, czym zastąpić jeden z hitów Festiwalu Gwiazd - odsłaniania odcisków dłoni artystów. - Festiwal Gwiazd został przeniesiony do Gdańska i czysta ludzka przyzwoitość nakazuje nie powtarzać tego elementu imprezy - mówi Wellman. - Za rok, jeżeli Lato z Gwiazdami odbędzie się, na pewno coś wymyślimy. Jednym z pomysłów było wybijanie wizerunków artystów na medalach, które umieszczane byłyby w jakiejś ścianie bądź chodniku.
Na Lato z Gwiazdami władze Międzyzdrojów i samorząd województwa wyłożyły wspólnie 350 tys. zł. Jan Magda, przewodniczący Rady Miejskiej w Międzyzdrojach twierdzi, że oczekiwania organizatorów Festiwalu Gwiazd przekraczały możliwości finansowe jego miasta.
Spółka hotelarska Interferie na giełdzie!
Zobacz całość »Komisja Papierów Wartościowych i Giełd zatwierdziła w czwartek, 6 czerwca prospekt emisyjny zależnej od KGHM SA spółki hotelarskiej Interferie.
Publiczna oferta Interferii obejmie do 5 mln akcji nowej emisji. Spółka zapowiedziała, że z rynku chce pozyskać do 50 mln zł.
Spółka zamierza zadebiutować na Giełdzie Papierów Wartościowych w sierpniu bieżącego roku. Papiery wartościowe Interferie S.A. oferuje Bankowy Dom Maklerski PKO BP.
Pozyskane środki finansowe spółka chce przeznaczyć na rozwój bazy wypoczynkowej. Tym samym firma zamierza zwiększyć swój udział w rynku hotelowych usług turystycznych z 4% do 6% i jednocześnie uzyskać trzecią pozycję w tej klasyfikacji.
Plan inwestycyjny na najbliższe lata dotyczy rozbudowy potencjału wykonawczego spółki poprzez przejmowaniu już istniejących ośrodków, budowę nowych obiektów oraz modernizację własnej bazy usługowo-noclegowej.
Spółka poinformowała, że w obecnym roku jej zysk netto będzie wyższy od ubiegłorocznego o kilkanaście procent. W 2005 roku zysk netto wyniósł 4,2 mln zł przy sprzedaży 37,0 mln zł. Natomiast w 2004 roku było to odpowiednio 2,4 mln zł i 36,6 mln zł.
Interferie są kontrolowane przez grupę KGHM, która posiada ponad 96% akcji. Spółka posiada obecnie kilkanaście obiektów turystycznych, począwszy od wysokiej klasy hoteli, a skończywszy na ośrodkach kolonijnych nad Bałtykiem (w Świnoujściu, Kołobrzegu, Ustroniu Morskim, Dąbkach), w górach (w Szklarskiej Porębie i Świeradowie Zdroju) oraz nad jeziorami (w Lubiatowie). Interferie S.A. posiada też dwa hotele miejskie: w Lubinie i Głogowie oraz biuro turystyczne.
Jak legalnie sprzedawać alkohol bez zezwolenia?
Zobacz całość »Bez koncesji na sprzedaż alkoholu legalnie sprzedawać drinków i innych mocnych napoi nie można. Zakaz sprzedaży można jednak ominąć. Tak przynajmniej działa nowo otwarta na wrocławskim rynku restauracja Rodeo Drive, która nie otrzymała zezwolenia na sprzedaż alkoholu. Pomimo tego w menu dostępny jest duży wybór drinków i innych mocnych napoi.
Metoda na brak zezwolenia
Każdy z gości przy wejściu do lokalu otrzymuje "specjalne zaproszenie", które wygląda jak zwyczajna reklamówka restauracji. Na jednej stronie znajduje się logo firmy, a na drugiej informacje o historii sieci Rodeo Drive. Właśnie to zaproszenie należy okazać kelnerce przy zamawianiu drinków z menu.
Jedna z kelnerek wyjaśniła - Restauracja nie dostała zezwolenia na sprzedaż alkoholu. Takim fortelem obchodzimy prawo.
Łukasz Kozłowski, menedżer restauracji Rodeo Drive wyznał - Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której nasi goście nie mogliby pić alkoholu w restauracji. Dlatego nie mając zezwolenia na jego sprzedaż, wydzierżawiliśmy powierzchnię restauracji firmie cateringowej, posiadającej pozwolenie na organizację przyjęć, na których można podawać alkohol. Przyjęcia muszą być jednak zamknięte. Stąd indywidualne zaproszenia dla naszych klientów, dzięki którym możemy zawsze powiedzieć, że wszyscy bawią się na zamkniętej imprezie.
Kozłowski podkreślił, że restauracja cały czas stara się o zdobycie zezwolenia na sprzedaż alkoholu w lokalu - Czekamy tylko na zgodę pobliskiej wspólnoty mieszkaniowej, która jest wymagana. Wszystkie inne dokumenty już skompletowaliśmy. Jak już dostaniemy uchwałę wspólnoty, prześlemy wniosek do Urzędu Miejskiego.
Joanna Gacek ze Wspólnoty Mieszkaniowej Rynek 26, 27/28 poinformowała - Restauracja prosiła nas o zgodę już w czasie remontu. Wtedy jej nie daliśmy, bo mieliśmy zastrzeżenia, między innymi wentylator za głośno chodził. Teraz jednak już wszystko zostało załatwione i na dniach prześlemy uchwałę z naszą zgodą.
Rodeo Drive sprzedaje alkohol przez firmę cateringową, ponieważ znacznie łatwiej i szybciej jest dostać pozwolenie na organizację przyjęć z alkoholem niż zezwolenie na sprzedaż alkoholu w lokalu.
Przy składaniu wniosku o sprzedaż alkoholu przez firmę cateringową wystarczy posiadać jedynie zaświadczenie o wpisie do ewidencji działalności gospodarczej.
Tadeusz Sokulski, kierownik działu prawnego w Urzędzie Miejskim Wrocławia, odpowiedzialnego za wydawanie zezwoleń przyznał - Niewątpliwie mamy tu do czynienia ze swoistym obejściem prawa. Jednak w świetle ustawy o wychowaniu w trzeźwości ciężko tę bardzo nietypową sytuację zakwestionować. Ale na pewno zlecę analizę prawną tej sytuacji.
"Luksusowe" greckie praktyki w hotelu na Rodos!
Zobacz całość »Studentki wyjechały na praktyki studenckie do luksusowego hotelu na Rodos. Jednak wracają do Polski bardzo niezadowolone. Wyznają - Było robactwo, praca ponad siły, zimne jedzenie i mieszkanie po kilka w jednym pokoju.
Na początku czerwca, studentka kieleckiej Wyższej Szkoły Umiejętności wraz z kilkoma innymi studentkami WSU oraz studentami z innych polskich uczelni pojechała na praktyki do hotelu Forum na Rodos. Wyjazd został zorganizowany przez warszawską agencję, The Tree Sp. z o.o., która współpracuje z kielecką uczelnią.
Studentka wyznaje - Miałyśmy pracować przy obsłudze pięter, czyli sprzątaniu pokoi i dostawać za to około 300 euro. Na początku mieszkałyśmy w hotelu, było normalne jedzenie. Ale po kilku dniach zaczęły się komplikacje. Dziewczyny przeniesiono do oddalonego o kilometr budynku. Było brudno, po korytarzach biegały jaszczurki. Drzwi się nie domykały, nie było kotar przy prysznicach. Nawet lodówka nie działała, więc wszystko szybko się psuło, bo na zewnątrz temperatura 30 stopni.
Dodatkowo oprócz sprzątania pokoi dziewczyny musiały jeszcze myć okna i czyścić łazienki. Zaczęły się również kłopoty z jedzeniem. Jedna z dziewczyn opowiada - W ciągu dnia mogłyśmy liczyć na zimne frytki i zimne parówki.
Studentki i ich rodzice poskarżyły się w The Tree. Na Rodos przyjechała szefowa agencji. Po jej interwencjach kilka dziewcząt wróciło do hotelu. Właścicielka agencji zakazała też zlecania im prac wykraczających poza umowę.
Pomimo to dwie studentki zdecydowały się wrócić do kraju. Jednak spotkał je kolejny problem, właściciel hotelu potrącił im 250 euro za bilet lotniczy.
Ewa Szyndler, prezes The Tree wyjaśniła, że było to zgodne z umową, którą podpisały. Według niej wcześniejszy powrót dziewczyn wcale nie wynikał z koszmarnych warunków. Dodała - Tam jest 18 osób, a tylko one wracają. Dziewczyny nie wytrzymały po prostu psychicznie. Tłumaczy też, że ich wykwaterowanie z hotelu oraz złe relacje z właścicielem hotelu są konsekwencją hałaśliwego zachowywania całej grupy Polaków.
O zaistniałej sprawie wiedzą już władze uczelni. Michał Majecki z WSU, odpowiedzialny za praktyki studenckie przyznał - The Tree potwierdził nam, że warunki były tam nie do końca w porządku. Ale wysłaliśmy z tej agencji około 40 osób w różne rejony Europy, a to pierwszy i jedyny sygnał. Dlatego czekamy na powrót studentek i ich relacje.
::: 2006-07-11 :::
Wolne tanie kwatery i droższe pokoje hotelowe na Pomorzu Zachodnim!
Zobacz całość »Na Polskim Wybrzeżu jak co roku wypoczywają tłumy turystów. Zatłoczone są też drogi dojazdowe nad morze. Można jednak znaleźć jeszcze wolne miejsca na nocleg.
Plaża w Międzyzdrojach zapełnia się z każdym dniem. Jednak pomimo tłoku miejsca noclegowe można jeszcze znaleźć. Łatwiej jest o bardzo tani nocleg niż o drogi. A najtrudniej o nocleg w średniej cenie, z dobrymi warunkami.
Świnoujście to nadmorskie uzdrowisko, gdzie można znaleźć wiele pokoi w ośrodkach świadczących usługi spa. Andrzej Lebdowicz, właściciel Morskiego Centrum Odnowy Biologicznej Promenada zaprasza - Są miejsca na ten weekend. W następnym już nie ma, ale potem znów są. Sytuacja wciąż się zmienia, ale jedynkę lub dwójkę zawsze znajdziemy.
Za pokój jednoosobowy ze śniadaniem zapłacimy od 150 zł. W cenę wliczono konsultację u specjalisty odnowy biologicznej, gimnastykę poranną i jedno wejście do jacuzzi. Natomiast za zabiegi spa trzeba dodatkowo zapłacić.
Wolne miejsca są również w pensjonacie Pastelowy. Joanna Śledź , pracownica recepcji poinformowała - Mamy dwójki wolne, ale to u nas ewenement. Cena 100 zł od osoby, śniadanie - 12 zł, a całodzienne wyżywienie 40 zł.
Trudniej o wolne pokoje w pobliskich Międzyzdrojach. Aleksandra Bręziak z luksusowego hotelu Amber Baltic przyznała - Niedługo zacznie się w mieście lato z gwiazdami. Do 27 lipca będzie więc kłopot z miejscami. Ale potem już są.
Pokój dwuosobowy kosztuje 525 zł ze śniadaniem, a za dwójkę na wyższych piętrach, po remoncie i z lepszym widokiem na morze trzeba zapłacić 566 zł. W budynku hotelowym jest dyskoteka, miniklub dla dzieci i basen.
Więcej wolnych miejsc jest w przytulnym, trzygwiazdkowym hotelu Aurora, który położony jest w pobliżu wejścia na molo. Pokój jednoosobowy kosztuje tam 220 zł, a dwuosobowy 290 zł. W cenę wliczone jest śniadanie, leżaki i rowery.
Niewiele wolnych miejsc jest w tańszej, ale o dobrym standardzie Willi Róż. Renata Kotowska, współwłaścicielka wyznaje - Od 2 lipca mam wolne dwa pokoje dwuosobowe, w sierpniu też dwójkę. Poza tym mamy 90% obłożenia. Ceny wahają się od 40 do 70 zł za osobę (z leżakiem, parawanem i kocem plażowym).
7 lipca w Kołobrzegu na dużym koncercie na molo pod hasłem otwarcia lata wystąpiły znane rodzinne duety. Zaśpiewali między innymi: Grzegorz Markowski i Beata Kozidrak. Codziennie na turystów czeka mnóstwo atrakcji, dlatego też gości nie brakuje. Monika Raurowicz, recepcjonistka hotelu Pro-Vita podkreśla - Początek lipca mamy zajęty. Można zarezerwować miejsca dopiero na przełom lipca i sierpnia.
W cenie pobytu jest kryty basen, jacuzzi i sauna. Za dopłatą można skorzystać także z masażu lub wynająć kort tenisowy (15 zł za godzinę), rower (6 zł za godzinę), lub leżak (5 zł). Raurowicz zachwala - Mamy też wieczorki taneczne i występy chóru. Organizujemy nordic walking - chodzenie z kijkami. Kosztuje to 15 zł od osoby przy założeniu, że zbierze się większa, np. dziesięcioosobowa grupa.
Hotel znajduje się pięćdziesiąt metrów od morza, prawie przy samej plaży. Pokój dwuosobowy kosztuje 380 zł.
Najtaniej w Kołobrzegu można przenocować w młodzieżowym schronisku Polskiego Towarzystwa Schronisk Młodzieżowych. Paweł Szal, kierownik przekonuje - Taniej nie ma już nigdzie. Dorosły, niezrzeszony w towarzystwie, płaci 15,30 zł. Nie mamy łazienek, ale są umywalki z ciepłą wodą. Jeśli ktoś nie ma własnej pościeli, zapłaci 2 zł za prześcieradło, 2 zł za poduszkę i 2 zł za kołdrę. Dwa koce dorzucam gratis. Pobieramy 2,5 zł klimatycznego od osoby.
W schronisku śpi się w salach wieloosobowych, przeważnie od 8 do 10 osób.
Najłatwiej znaleźć wolne miejsca w małych, mniej znanych miejscowościach. W Międzywodziu w gminie Rewal wolne pokoje są w większości pensjonatów lub kwater prywatnych.
Leokadia Herezo od czterech lat prowadzi wraz z siostrą dom wczasowy Narcyz, który położony jest przy zachodnim wjeździe do miejscowości. Jest to ładny poniemiecki, piętrowy budynek z dużym ogrodem. Nie ma problemu z wolnymi miejscami. Za apartament z ładnie urządzoną sypialnią, kuchnią z jadalnią i łazienką trzeba zapłacić 200 zł za dobę. Herezo dodaje - Są też tańsze pokoje z umywalkami. W cenie są już leżaki, stolik, bezpłatny parking i grill .
W Dziwnowie dużo wolnych miejsc jest na Osiedlu Rybackim. Jest to zbiór prawie identycznych domków z ogródkami rozlokowanych w zachodniej części miasta, między portem, a morzem. Dawniej były zamieszkiwane wyłącznie przez rybaków, a dzisiaj służą wczasowiczom. Ceny nie są bardzo wysokie. Za dobę w pokoju z łazienką, telewizorem i lodówką zapłacimy 50 zł od osoby.
Dąbki jest to mała, spokojna wioska na Mierzei Bukowskiej. Ma zaledwie stu pięćdziesięciu stałych mieszkańców. Plaża jest tam czysta i piaszczysta. Kazimierz Grzybak, kierownik Gminnego Ośrodka Sportu i Rekreacji zachwala - Są u nas wypożyczalnie sprzętu do pływania. Wędkarze mogą wykupić na poczcie kartę do wędkowania z brzegu i z łodzi.
Nocleg można znaleźć w nowo wybudowanym piętrowym pensjonacie Alicja, znajdującym się 300 metrów od morza i 100 metrów od jeziora. Na terenie ośrodka jest plac zabaw dla dzieci. Pokój z łazienką kosztuje 40 zł od osoby. Halina Krzemień, właścicielka podkreśla - Jeśli ktoś zostanie dłużej, to zapłaci mniej. Paniom zostawiam na lody, a panom na piwko.
W lesie, na uboczu stoi Zielony Dom. Magdalena Karłyk przyznaje - Jest to idealne miejsce dla rodzin z dziećmi. Może jeden samochód dziennie tu przejeżdża. Są wolne miejsca. Apartament czteroosobowy kosztuje 200 zł, a całodzienne wyżywienie 25 zł.
Wolne pokoje na Mazurach!
Zobacz całość »Na Mazurach pomimo ładnej pogody, gości jest mniej niż przed rokiem. Wolne miejsca są w pensjonatach, gospodarstwach agroturystycznych i hotelach.
W tym roku nie ma też problemu z wypożyczeniem kajaka na spływ Krutynią. Irena Dykty, która od dziesięciu lat prowadzi gospodarstwo agroturystyczne w Wiartlu, starej mazurskiej wsi w sercu Puszczy Piskiej martwi się - Ludzi na Mazurach nie ma. Nie wiem, co się dzieje.
Wieś położona jest między dwoma jeziorami - Nidzkim i Wiartel, jest tu stanica wodna Czaple, skryta w rezerwacie. Nad jeziorami są ośrodki, pensjonaty i prywatne domy, które tak jak gospodarstwo U Ireny właściciele przystosowali do potrzeb wczasowiczów. Okoliczni mieszkańcy żyją z turystyki, pozakładali własne strony internetowe, reklamują się też w centrach informacji turystycznej i lokalnej prasie.
Marzena Dendor, kierownik ośrodka wypoczynkowego Wiartel w lesie nad jeziorem przyznaje - Wciąż mamy wolne miejsca w domkach i pawilonie. Rezerwacji bardzo mało. Chyba Polacy pojechali odpoczywać za granicę.
Anna Mikołajczyk wynajmuje gościom cały dom w Ruskiej Wsi pod Mrągowem. Odremontowana ceglana mazurska chałupa ma dwa oddzielne wejścia, umożliwiające wypoczynek cztero- i siedmioosobowej rodzinie. Na terenie posesji jest kominek, grill i altanka w pięknie utrzymanym ogrodzie. Całość można wynająć za 250 zł dziennie na 10 osób. Do jeziora jest 250 m.
Właścicielka wyznaje - Rezerwację mam tylko na czas Pikniku Country, czyli od 27 do 31 lipca. Rok temu, choć pogoda była gorsza, miałam pełno gości.
Nawet w Mikołajkach jest mniej turystów niż w roku ubiegłym. Luksusowe apartamenty za 290 zł za dwie osoby, w pięknych kamieniczkach z widokiem na jezioro, cały czas są wolne. Anna Stomska z Wioski Żeglarskiej poinformowała - Grup zorganizowanych jest tyle, co przed rokiem, ale gości indywidualnych mniej.
Jedyna księgarnia w Mikołajkach oferuje duży wybór przewodników po Warmii i Mazurach, map i albumów. Marzena Bosek, sprzedawczyni zaznacza - Sądząc po liczbie klientów, przyjechało o połowę mniej gości niż w zeszłym roku. Mało jest turystów zagranicznych. Dziwi mnie to, bo mieliśmy tu już dużo ciekawych imprez, a pogoda jest rewelacyjna.
Tego lata w Mikołajkach nie ma żadnego problemu również z wypożyczeniem jachtu lub łodzi. Podobna sytuacja, czyli wolne miejsca i mniej gości jest w innych miastach na szlaku Wielkich Jezior: Rucianem-Nidzie, Giżycku, Węgorzewie, Rynie.
Ryszard Pelc prowadzący w Rynie Dworek u Pelców przyznał - Pięć lat temu wynajmowałem pokoje po 150 zł i miałem pełno gości. W tym roku obniżyłem ceny do 120 zł za dwójkę z łazienką i telewizorem i mam bardzo mało rezerwacji.
Dworek położony jest w pobliżu jeziora i lasu. Goście mają do dyspozycji basen i korty tenisowe za darmo, mogą także skorzystać z nauki jazdy konnej, zabiegów w salonie odnowy biologicznej oraz wieczerzy w stylowej Karczmie u Wallenroda.
Pod koniec lipca w Rynie zostanie otwarty dla turystów odrestaurowany XIV-wieczny krzyżacki zamek. W jego podziemiach będzie basen, a przy dziedzińcu restauracja i sale konferencyjne, a na piętrach luksusowe pokoje hotelowe.
Agnieszka Szczepanik z biura AS Tour, które od 20 lat organizuje spływy kajakowe najsłynniejszą mazurską rzeką Krutynią, potwierdziła mniejsze niż przed rokiem zainteresowanie wypoczynkiem na Mazurach. Rezerwacji na lipiec jest bardzo mało, a w sierpniu można przebierać w terminach spływów.
W ośrodku Kłobuk nad jeziorem Gim na granicy Lasów Łańskich pod Olsztynem miejsc wolnych nie brakuje. Można znaleźć zarówno na lipiec, jak i na sierpień. Pracownicy przyznają, że gości jest o jedną trzecią mniej niż przed rokiem. Recepcjonistka wyznaje - Wypoczywają u nas mieszkańcy Warszawy i Olsztyna. W połowie lipca pojawiają się Ślązacy. Nie wiemy, dlaczego w tym roku jest ich mniej. Cen nie zmienialiśmy.
Jednak gości nie brakuje w Łajsie, letniskowej wsi granicznej Warmii i Mazur. Mirosław Anasiński, właściciel największego w wiosce pensjonatu Adler wyznaje - Mamy ich więcej niż przed rokiem, bo ludzie szukają wielu atrakcji za nieduże pieniądze. Dodał też, że cen nie zmieniał od kilku lat. Za pokój dwuosobowy z łazienką i śniadaniem trzeba zapłacić w sezonie 90 zł. W cenę wliczony jest basen, sauna, korzystanie z łódek i kajaków oraz jazda konna. Zazwyczaj sto miejsc jest zajętych do 12 sierpnia. Dopiero po tym terminie można szukać wolnego pokoju.
Wolnych miejsc aż do września także nie ma w najoryginalniejszym wypoczynkowym miejscu Mazur - Galindii - Mazurskim Edenie pod Iznotą nad Bełdanami. Rodzina Kubackich przygotowała tu mnóstwo atrakcji, między innymi: obcowanie z obrzędami plemienia Galindów, wędrówki po pełnych rzeźb i tajemnic lasach, odwiedzanie podziemi z bursztynową komnatą i salą Perkuna oraz rejsy łodziami wikingów.
Galindia jest luksusowa i droga. Za apartament trzeba zapłacić 630 zł, a za zwykły pokój dwuosobowy 300 zł. Każdy pokój ma inne, oryginalne wyposażenie, zaprojektowane przez właściciela i wodza Izegusa, prywatnie Cezarego Kubackiego. Maria Kubacka, współwłaścicielka Galindii przekonuje - Ludzie szukają luksusu i czegoś niezwykłego. I za to gotowi są dużo zapłacić.
Nielubiany warszawski turysta na Mazurach!
Zobacz całość »Za najbardziej widocznych i najgłośniejszych mazurskich turystów uważa się Warszawiaków.
Jolanta Piotrowska, burmistrz Giżycka, była dziennikarka lokalnej gazety opowiada - Pewnego dnia latem otworzyły się z impetem drzwi. Wszedł pan z nosem w chmurach, zmierzył mnie wyraźnie pogardliwym spojrzeniem i powiedział: "Dzień dobry. Jestem z Warszawy..." Powiedziałam: Bardzo mi miło, jestem z Wydmin. W czym mogę pomóc? Chciał zapytać o drobnostkę.
Piotrowska do tej pory nie cieszy się z wizyt gości, którzy od progu krzyczą, że przyjechali ze stolicy. Warszawscy turyści głośno puszczają muzykę, plują na chodniki, śmiecą w lesie i na plaży, a dodatkowo na każdym kroku podkreślają: "u nas w Warszawie jest tak a tak"... Burmistrz Giżycka przyznaje - O tej specyficznej, wcale niemałej grupie turystów, mówię pogardliwie "Warszawka", bo sobie na takie określenie zasłużyli.
Danuta W. z Kadzidłowa, właścicielka Oberży pod Psem przyznała, że warszawscy goście bardzo wulgarnie się odzywają. Opowiada - Kiedyś do naszego lokalu zajechały cztery panie i pan. Zamówili piwo i od razu jedna z dam płaciła. Ale gdy podawała mi pieniądze, specjalnie upuściła je na ziemię, żebym musiała się po nie schylić. Więc gdy wydawałam jej resztę, zrobiłam tak samo. Ona na to: "K.., nie wytrzymam. Idziemy!" i wstali od stolika. Tyle, że ta dama zostawiła torebkę. Zawołałam ją, a ona znowu: K... jedna, mogła k.., nie zawołać, a k... zawołała".
Tomasz K. z mazurskiego WOPR zaznacza, że na wodzie Warszawiacy też nie zachowują się jak należy. - Jak pływają żaglówkami, to kąpią się na szlaku żeglownym nie myśląc o tym, że ktoś może na nich najechać. Jak wsiadają na skutery i motorówki, to szarżują tak, jakby byli na wodzie sami. Gdy z nimi zaczynamy rozmawiać, butnie odpowiadają: "Jesteśmy z Warszawy, przyjechaliśmy tu odpocząć, proszę nam w tym nie przeszkadzać".
Tego typu turyści najchętniej bawią się w Mikołajkach. Nad jeziorem i w luksusowych hotelach można zobaczyć najnowsze kolekcje dresów markowych firm, najszersze złote łańcuchy oraz posłuchać najpopularniejszej dyskotekowej muzyki odtwarzanej w samochodach z ciemnymi szybami.
Juliusz B., komendant mikołajskiej policji wyznaje - Moda na Mikołajki jest ogromna, a że to warszawiacy mają najwięcej pieniędzy, a przy tym mało wyobraźni, to z nimi najczęściej mamy do czynienia. Komendant do dziś pamięta dwa wyczyny "Warszawki" z ubiegłego roku. - Rodzice wypożyczyli łódkę z silnikiem trzynastoletniemu dziecku, a ono z młodszym rodzeństwem pływało po jeziorze, wpływając między duże statki. Inny pan szarżował na skuterze, na który nie miał żadnych pozwoleń. Dostał 500 złotych mandatu i nakaz powrotu do portu. Ale gdy nasz patrol oddalił się, on popłynął w drugą stronę. Tam na jego nieszczęście stała druga policyjna motorówka i znów dostał 500 złotych mandatu. Zły wrócił do portu i zaparkował na zakazie. Dostał następne 100 złotych mandatu i wtedy powiedział, że już nigdy do Mikołajek nie przyjedzie.
Burmistrz Mikołajek, pomimo wielu skarg i problemów cieszy się, że do miasteczka przyjeżdża "Warszawka". Tłumaczy - To bogaci turyści, zostawiają u nas pieniądze.
Nagannych turystów zauważyła także Olga L., autorka tekstów kabaretowych i felietonów, która od czterdziestu lat jest miłośniczką Mazur. Jest też właścicielką domu w Krzyżach nad Jeziorem Nidzkim. Przyznała - To, co latem przyjeżdża na Mazury, jest chamskie, krzykliwe, hałaśliwe i bezczelne. Na full puszcza muzykę, wjeżdża w leśne dukty, w które nie wolno wjeżdżać, a na spacerach niszczy kijami mrowiska. Okropna jest ta Polska wczasowa, od lat walczę z nią w felietonach, słowo wprowadzam też w czyn. W tamtym roku poszłam na dyskotekę, którą turyści urządzili sobie nad objętym strefą ciszy Jeziorem Nidzkim. Wyciągnęłam im wtyczki od wzmacniaczy z prądu i ze złości kopnęłam w głośniki. Skoczyły do mnie panny z brylantem w pępku i panowie w dresach, wyzwali od starych toreb, ale powiedziałam im, że nie są w buszu, tylko w strefie ciszy i poszłam. Dwa lata temu większą część wakacji spędziłam na komisariacie donosząc na tych "turystów". Nie daruję im, nigdy nie zgodzę się na robienie takich baletów na moich ukochanych Mazurach, które kiedyś były inne: ciche i spokojne.
Pani Olga ma radę na to chamstwo.- Nie można tego tolerować. Sklepowe, kelnerki, barmani nie mogą za pieniądze pozwalać turystom na chamstwo i krzykliwość. Trzeba im grzecznie zwracać uwagę, to zbija ich z tropu. To, że turyści zostawiają tu pieniądze, nie znaczy, że wszystko im wolno! Nie wolno tchórzyć, nie wolno się ich bać. Chamów trzeba wychowywać. I na co dzień, i na wakacjach.
Odprawa przez internet CheckN Go - nowa usługa Ryanair
Zobacz całość »CheckN Go to system odprawy przez internet, który wprowadził irlandzki przewoźnik Ryanair. Można z niego korzystać na 2 dni do 4 godzin przed planowanym odlotem samolotu. Choć CheckN Go jest nowością jesli chodzi o tego typu usługi wprowadzone przez tanich przewoźników, to jego działanie obwarowane jest wieloma regułami.
Przede wszystkim odprawa internetowa jest dostępna jedynie dla obywateli Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EEA), czyli Unii Europejskiej, Szwajcarii, Norwegii, Islandii i Liechtensteinu, którzy mają ważny paszport. Co ważne inne dowody tożsamości, takie jak dowody osobiste i prawo jazdy nie będą honorowane.
Z Check N Go moga korzystać tylko ci pasażerowie, którzy podróżują z bagażem podrecznym (nie więcej niz 10 kg). Ryanair zapowiada finansowe konsekwencje dla wszystkich tych, którzy nie będą się do tego zalecenia stosować.
Lista nie mogących korzystac w odprawy internetowej jest bardzo długa, nie mogą z niej korzystać: dzieci w wieku 14-18 lat podróżujący samodzielnie, pasażerowie podróżujący z dziećmi lub z wózkami dziecięcymi, pasażerowie ze zredukowanymi zdolnościami poruszania się, w tym także poruszający się na wózkach inwalidzkich, pasażerowie niewidzący (w tym także podróżujący z opiekunem lub psem-przewodnikiem), pasażerowie korzystający ze specjalnej asysty przewoźnika na lotnisku.
Wadą systemu jest fakt, iż obsługiwany jest jedynie w języku angielskim. Po zaakceptowaniu warunków korzystania z Check’N Go, pasażer musi odpowiedzieć twierdząco na cztery pytania (że posiada ważny paszport, że ma tylko jedną sztukę bagażu podręcznego o wymaganych rozmiarach i wadze, że nikt inny nie miał dostępu do bagażu pasażera oraz że w bagażu nie mażadnych niedozwolonych niebezpiecznych przedmiotów). Następnie po wpisaniu numeru rezerwacji i portów podróży szybko mozna uzyskać kartę pokładową gotowa do wydrukowania na domowej drukarce. Po zakończeniu odprawy inernetowej pasażer nie może wnieść żadnych zmian do rezerwacji.
Finansowe konsekwence za niedostosowanie się do poleceń lub zapomnienie karty pokładowej wynosić będzie 5 funtów/7 euro (od 1 września br. 7 funtów/10 euro) za każdą sztukę. Dodatkowo pasażer jest obciążany opłatą 20 euro/13,50 funtów za ponowne wydanie karty pokładowej. Uchybienia ze strony pasażerów takie jak zgubienie karty pokładowej czy też przekroczenie wagi bagażu wiąże się praktycznie ze stratą rejsu.
Irlandzki przewoxnik jest jak narazie jedyną tania linią oferujacą tego typu rozwiązania. W Polsce z podobnego udogodnienia moga korzystać pasażerowie Air France-KLM, British Airways i Swiss International Air Lines.
Jadą gbury na Mazury!
Zobacz całość »Mazury- obok gór i morza, to najchętniej odwiedzany region turystyczny naszego kraju. Szczególnym jednak upodobaniem darzony jest przez "warszawkę". Niekoniecznie z wzajemnością - pisze Gazeta Wyborcza.
Turystę "warszawki" nie sposób przeoczyć. Przyjeżdża w strefę ciszy i wypoczynku żużniącym samochodem, ubrany w dresy z najnowszej kolekcji, z grubym złotym łańcuchem na szyi. Najważniejszy jednak jego "gadżet" to szeleszczące pieniądze. Jest głośny, arogancki, pogardza wszystkim i wszystkimi wokoło i większość zasad dobrego wychowania ma głęboko w przysłowiowym nosie.
Pracownik każdego prawie szczebla, począwszy od burmistrzów mazurskich miast, przez policjantów, hotelarzy, a kończąc na obsłudze restauracji i pubów, z zamkniętymi oczami rozpoznaje wczasowiczów ze stolicy. Słownictwo dalekie od poprawnej polszczyzny, głośna dyskotekowa muzyka w samochodach z ciemnymi szybami i na obozowiskach oraz sterty śmieci, to obrazy, które sprawiają, że Mazury nie pałają zbytnia sympatią do tej, wątpliwie sympatycznej chałastry.
A co na to sami mieszkańcy? Znoszą, bo muszą. Znoszą, bo gbury to pieniądze. Jednak, czy można pozwalać, by grube portfele tuszowały chamstwo, brak kultury i wyobraźni? Nie dajmy sie zwariować! Chamów trzeba wychowywać jeśli wychować nie potrafią się sami.
Mazury to miejsce szczególne, gdzie królować powinna cisza, przyroda, slońce i woda. To wspaniałe miejsce na wypoczynek dla każdego, kto tylko zapragnie tu przyjechać. Z naciskiem na słowo "wypoczynek". Więc gbury! Omijajcie Mazury!
Znacznie łatwiej kupić wycieczkę do Egiptu, niż do Bułgarii!
Zobacz całość »Obecnie w biurach podróży znacznie łatwiej kupić wycieczkę zagraniczną na sierpień. Większość biur podróży rezerwacje wycieczek po Europie na lipiec miała pozamykane juz dwa, trzy miesiące temu - pisze Rzeczpospolita.
W trwającym sezonie Polacy najchętniej wyjeżdżają do Włoch, Grecji, Turcji - te kraje to najpopularniejsze z kierunków wakacyjnych wojaży. Bardzo popularna stała się ostatnio również Bułgaria - na chwilę obecną łatwiej jest wyjechać np. do Egiptu niż znaleźć wolną rezerwację na wyjazd nad ciepłe morze południowej Europy. Nie jest to niemożliwe, ale na pewno nie proste.
Zdaniem Rzeczpospolitej największe biura podróży, takie jak Neckermann, Alfa Star, Sigma Travel, czy też Itaka dysponują w tej chwili na lipiec niewielką już ilością wycieczek samolotowych. W najtrudniejszej sytuacji są mieszkańcy stolicy, dlatego jeśli ktoś planuje wakacje jeszcze w lipcu, powinien pomyśleć o wylocie z mniejszych miast. Dla spóźnialskich pozostało jeszcze kilka wolnych miejsc na Riwierę Turecką u Neckermanna, do Bułgarii w Alfa Star, ale juz tylko w pokojach o niższym standardzie oraz do Grecji w Itace, ale w pokojach również niższych standardowo niż cztery gwiazdki.
W znacznie lepszym położeniu są ci, którzy swoje urlopy planują na sierpień. Większość kierunków jest dostępna prawie we wszystkich większych biurach podróży. Do korzystania z ofert wakacyjnego wypoczynku zapraszają biura m.in. Orbis Travel, Ecco Holiday, TUI, Almatur i Pegas Touristik. W nich każdy chętny na spędzenie urlopu za granicą z pewnościa znajdzie coś ciekawego dla siebie.
Znikają wolne miejsca na urlop nad Zatoka Gdańską!
Zobacz całość »Tegoroczne piękne lato sprawiło, że turyści tłumnie odwiedzają nasze polskie morze. Liczba wolnych miejsc noclegowych do wynajęcia z dnia na dzień maleje.
Najbardziej oblegany w tym sezonie jest Półwysep Helski. Odkąd z Trójmiasta można w łatwy i niedrogi sposób dotrzeć tam drogą morską, na plażach Helu ciężko jest wcisnąc przysłowiową szpilkę. Większość miejsc w pensjonatach jest juz pozajmowana.
W to lato na Półwysep Helski nie jest bezpiecznie wybierać się "ciemno". Chyba, że ktoś szuka noclegu na jedną dobę, wtedy jest troszkę łatwiej, gdyż sporo turystów to turyści jednodniowi.
Wolne miejsca można jeszcze znaleźć w takich miejscowościach jak: Hel ( osiedle Rybackie, pensjonaty przy ul. Steyera, Morskiej lub Leśnej, w Dunie przy fokarium), Górnym Cetniewie, czy też w Jastarni (Dom Zdrojowy SPA). Jastarnia serdecznie zaprasza również amatorów windsurfingu oferując rewelacyjne warunki do uprawiania tego sportu.
Jeżeli ktos ma w planie spontaniczny wyjazd w tą część Wybrzeża, to najbezpieczniej jest skorzystać z uroków równie pięknego, a mniej zatloczonego turystami Władysławowa. Tutejsze miejsca noclegowe zapełniają się później niż w Juracie czy Jastarni.
Znacznie większe szanse na znalezienie kwater maja ci, którzy planują wypoczynek na Mierzei Wiślanej.Ostatnie lata tereny te, mimo wspaniałych walorów turystycznych straciły troszke na popularności ze względu na zanieczyszczenie wody. Na dzień dzisiejszy jednak sytuacja ta uległa bardzo dużej poprawie i np. w Kątach Rybackich wypoczywa teraz prawie tak duzo turystów jak na Helu. Na chwilę obecną wolne miejsca są jeszcze oprócz Kątów Rybackich, w Cichym Kąciku oraz Stegnie.
Najbardziej znaną miejscowością Mierzei Wiślanej jest Krynica Morska. W centrum wolnych miejsc noclegowych praktycznie nie ma. Znajdzie się kilka jedynie w Willi Marta (dla tych, którzy gotowi są wydać około 350 zł. dziennie), w pensjonacie Polonia oraz w ośrodku Neptun.
Jeżeli jednak ktoś lubi ciszę, spokój i nie jest nastawiony na całodniowe rozrywki, może swobodnie znaleźć wolne kwatery niecały kilometr od centrum Krynicy.
No Frills czyli targi bez zbytecznych dodatków
Zobacz całość »No Frills to dwa dwudniowe spotkania (jedno wiosną, drugie jesienią) dla wszystkich pracowników sektora turystycznego, którzy naprawdę chcą robić interesy w tej branży.
Targi No Frills (ang. "bez dodatków", "bez zbyteczności") to okres zaplanowanych spotkań między wystawcami a odwiedzającymi, ważna jest w nich optymalizacja zarządzania ludźmi, zaangażowanie, profesjonalizm, powaga. Ich uczestnicy skupiają się całkowicie na pracy, organizatorzy zaś podkreślają, że znajdziemy tu wszystko, co istotne.
Liczy się przede wszystkim oszczędność czasu, którą uzyskuje się dzięki wcześniejszemu umówieniu spotkań. Wystawcy i odwiedzający mogą to zrobić drogą elektroniczną - korzystając z punktów komputerowych dostępnych w każdym z pawilonów. Stania w kolejkach pozwala uniknąć rejestracja wystawców, którzy chcą wziąć udział w targach, przy pomocy strony internetowej www.nofrillsexpo.com.
No Frills Expo odbędą się w nowoczesnym Centrum Targowym w Bergamo. Jesienna edycja w dniach 29-30 września 2006, wiosenna 16-17 marca 2007, zaś przyszłoroczne jesienne spotkanie 28-29 września.
Targi będą się odbywać w dwóch 11- metrowej wysokości pawilonach o powierzchni wystawowej 7 tys. metrów kwadratowych każdy. Mają po cztery wejścia i dziesięć wyjść awaryjnych. Wystawcy będą mieć do dyspozycji 400 jednakowych stoisk o wymiarach 4x4 m. Układ i dekoracje nie mogą mieć spersonalizowanego charakteru- muszą być takie same dla każdego.
Jak mówią organizatorzy, jeszcze jedną zaletą jest dogodne położenie Centrum Wystawowego- ok. 2,5 km od wylotu z Bergamo na trasie Mediolan- Wenecja , lub 5 km od wylotu z Seriate w kierunku trasy Triest- Werona. W odległości 2 km od targów znajduje się Międzynarodowy Port Lotniczy Orio Al. Serio w Bergamo.
Ze stacji Mediolan Centrum i Lambrate do Bergamo często kursują pociągi. Podróż trwa 50 min, a z przyjazdami i odjazdami pociągów zsynchronizowana jest linia lokalna (w godz. od 8.00 do 19.30). Będzie ona do dyspozycji wystawców i odwiedzających przez cały czas trwania wystawy. Organizatorzy zapewnili też 2300 dogodnie położonych miejsc parkingowych.
Wolne miejsca noclegowe w Tatrach i Beskidach?
Zobacz całość »Znane górskie miejscowości wypoczynkowe, tj. Bukowina, Białka Tatrzańska, Zakopane czy Krynica Zdrój, nie mogą narzekać na brak turystów tego lata. Pomimo tak dużego zainteresowania, są jeszcze wolne pokoje, gdyż oferta małopolskich pensjonatów i kwater jest bogata i zróżnicowana.
W celu poszukiwania noclegu, najlepiej skorzystać z Internetu, bądź na Podhalu można poprosić o pomoc Tatrzańską Informację Turystyczną (tel. 018 201 33 90) lub też jechać samochodem i wypatrywać wolnych miejsc. Ceny noclegów są bardzo zróżnicowane, gdyż zależą od standardu i lokalizacji budynku. Najtańszy nocleg kosztuje ok. 15 zł i jest szansa na upust, gdy wydłużymy pobyt. Natomiast wymagający turyści, zapłacą za nocleg nawet kilkaset złotych, jednak będą mieli możliwość zażyć kąpieli słonecznej na jachcie, zagrać w paintball, czy skorzystać z przejażdżki quadem.
Chcąc samodzielnie zaplanować urlop w Białce Tatrzańskiej, trzeba mieć dużo szczęścia. - Brakuje nam tylko kilku osób na parę dni w lipcu i na sam koniec wakacji i będziemy mogli powiedzieć, że mamy stuprocentowe obłożenie - poinformowała recepcjonistka, ośrodka wczasowego Groń Placówka, Anna Neupauer. - Mam dwanaście pokoi, ale wszystkie już są zajęte na cały lipiec i sierpień. Podobnie moi sąsiedzi - wyjaśniła wynajmująca dom w Białce Tatrzańskiej, Anna Korkosz. Jednak Tatrzańska Informacja Turystyczna, dysponująca bazą kwater, pensjonatów i hoteli w Zakopanem i okolicy, zapewnia, iż - Wystarczy podać nam cenę i lokalizację, jakiej szukamy, a my na pewno znajdziemy miejsca odpowiadające tym kryteriom - oświadczyła Sylwia Furtak, która obsługuje dzwoniących turystów. Za pośrednictwo TIT nie pobiera od turystów prowizji, zatem warto więc zdać się na jej pomoc. Zakopane, które już jest zatłoczone, wciąż zaprasza turystów. Miejsca są np. w dysponującej siedemdziesięcioma łóżkami Stokrotce. Niskimi cenami kusi także nieodległy Poronin. Renata Pająk, wynajmująca tu jeden drewniany i dwa murowane budynki poinformowała - Cena wywoławcza to 15 zł, ale pozwalam się targować.
Tanio (17 zł dziennie od osoby), można także spędzić wakacje w drewnianym domku na kempingu Beskid w Wysowej Zdroju. Szukając miejsca o wyższym standardzie, można wybrać agroturystykę. - Na lipiec i sierpień więcej niż połowa miejsc jest u nas już zarezerwowana. Ale to mniej niż w ubiegłych latach. Może deszczowe prognozy pogody wystraszyły gości - oznajmiła Julia Prokopowicz, właścicielka gospodarstwa agroturystycznego Julia w Wysowej. Kwatery oferuje także sam prezes Polskiego Stowarzyszenia Flisaków Pienińskich - Jan Sienkiewicz (nocleg kosztuje 18 zł). - W Sromowcach Wyżnych jest wyjątkowo spokojnie. Można tu grillować albo palić ognisko przed domem i podziwiać cudowny widok na Trzy Korony - zachęcał Sienkiewicz. U flisaków można mieszkać także w Szczawnicy, Krościenku albo Czorsztynie.
Na turystów, u podnóża Babiej Góry, czekają również zarówno tanie kwatery, jak i pokoje w pensjonatach, a nawet w trzygwiazdkowym hotelu Lajkonik. - Gościom oferujemy dodatkowo możliwość wypożyczenia wozów terenowych i quadów oraz zabawę w paintball - poinformował dyrektor hotelu Paweł Marek. - Turystów planujących do nas przyjechać w wakacje powoli przybywa. Dużo rezerwacji mamy na drugą połowę lipca, mniej na pierwszą. Sporo osób możemy jeszcze zaprosić na sierpień - deklarowała Anna Wójtowicz z pensjonatu Jawor.
Rodzinne wczasy, z pełnym wyżywieniem lub bez, można jeszcze zarezerwować nad Jeziorem Rożnowskim. W domu wczasowym Stalownik, położonym tuż nad wodą, są jeszcze miejsca na lipiec i sierpień. Szukający luksusu powinni szybko decydować się na urlop w domach uzdrowiskowych Krynicy Zdroju, gdyż w sierpniu o nocleg bardzo trudno, ze względu na Europejski Festiwal im. Jana Kiepury. - Oferujemy noclegi w komfortowych warunkach, polecam szczególnie nowo wyposażone pierwsze i drugie piętro Nowego Domu Zdrojowego. Dwuosobowy apartament kosztuje tam 350 zł - polecała Irmina Rudowska, która zajmuje się rezerwacją miejsc w obiektach uzdrowiskowych.
Otwarto nowy kompleks rekreacyjny na Sekwanie!
Zobacz całość »W Paryżu, na wodach Sekwany, otworzono nowy basen. Pływający obiekt, który ma 25 m długości, w razie niepogody może być przykryty szklanym dachem.
Nowy kompleks wypoczynkowy, który będzie nosił imię Joséphine Baker, zawiera brodzik dla dzieci, jacuzzi, siłownię, solarium i restaurację. Potrzebna woda pobierana jest z rzeki, a następnie podlega procesowi filtrowania. Kilka dni w tygodniu, w basenie będzie można pływać aż do północy obiekt przycumowano do lewego brzegu Sekwany, w sąsiedztwie Biblioteki Narodowej, imienia Francois Mitterranda.
Budowa obiektu, to jeden z efektów wieloletnich robót, które mają na celu zagospodarowanie brzegów Sekwany. W miejscu, gdzie wpływa ona do Paryża, w latach dziewięćdziesiątych znajdowały się tylko stare, brzydkie magazyny przemysłowe. Obecnie powstaje tam nowa dzielnica rozrywkowo-rekreacyjna.
Spływy kajakowe i rejsy statkiem na wodach Brdy przyciągną turystów do Bydgoszczy!
Zobacz całość »W Bydgoszczy zostanie wybudowany węzeł wodny. Przy stadionie Gwiazda, powstaje już pierwsza przystań, a kolejne będą budowane m.in. przy hali Łuczniczka i na torze regatowym w Brdyujściu.
Projekt "Turystyka - wspólna sprawa", to przedsięwzięcie realizowane w pięciu polskich województwach, które zrzesza przedstawicieli branży turystycznej wspólnie promujących swój region. W ramach w/w zamysłu, do projektu przystąpiło, aż 16 bydgoskich instytucji. Jest wśród nich stowarzyszenie Kanał Bydgoski, kluby sportowe i biura turystyczne. Ta lokalna organizacja (obecnie bez nazwy), znajdująca się w strukturach Polskiej Organizacji Turystycznej, za cel postawiła sobie - budowę węzła wodnego w Bydgoszczy. - Chcemy doprowadzić do tego, żeby Brda zapełniła się statkami turystycznymi, żeby na nadbrzeżu cumowały barki i hoteliki, żeby w sezonie przypływały do nas tłumy turystów - poinformował Zbigniew Galiński, regionalny koordynator projektu. - Spływy kajakowe, rejsy statkiem, tramwajem wodnym, mariny - czyli porty, w których mogliby się zatrzymywać wodniacy, to atrakcje, jakie z pewnością przyciągnęłyby do nas ludzi nie tylko z Polski - dodał Galiński.
Rodzi się zatem pytanie: kiedy powstanie węzeł? - Wiele planów jest już gotowych - wyjaśnił Galiński, informiując także, iż - Budowa pierwszej przystani - obok stadionu Gwiazda już trwa. Wykorzystane zostanie całe zaplecze klubu, a miniport będzie czynny już w tym roku. Będą tam oczywiście toalety, jakieś punkty gastronomiczne, itp. Budowa kolejnej przystani, przy hali Łuczniczka, ruszy jeszcze w tym roku - zbudujemy tam pomost i stworzymy wypożyczalnie sprzętu pływającego. Kolejne postawimy na torze regatowym w Brdyujściu oraz przy Wyższej Szkole Gospodarki. Prezydent Bydgoszczy już zadeklarował nam, że ma w zanadrzu etat dla osoby zarządzającej węzłem wodnym - Halina Piechocka-Lipka, p.o. dyrektora wydziału kultury i promocji UM poświadczyła, że miasto popiera działania w ramach projektu "Turystyka - wspólna sprawa". - Najważniejszym atutem Bydgoszczy jest woda - oznajmiła - A nic innego tak nie ściąga turystów z Zachodu jak położenie miasta. Jednak, żeby się tu zjawili, trzeba im coś zaproponować - dodała Lipka.
- Nie jesteśmy miastem turystycznie martwym. Wystarczy przejść się wieczorem po Starym Mieście: jeszcze kilka lat temu świeciło pustkami. Dziś trudno znaleźć wolne miejsce w ogródkach. Przed Twardowskim gromadzą się tłumy. Możemy pochwalić się secesją, Bydgoszczą sportową, imprezami muzycznymi, piękniejącą z roku na rok starówką. Ale nie łudźmy się - nikt nie wsiądzie w autobus czy samolot, by to zobaczyć. Węzeł wodny też nie sprawi, że turyści będą spędzać u nas dwutygodniowe urlopy. Ale jeśli będziemy mieli przystanie, wypożyczalnie łodzi mieszkalnych, dobrą infrastrukturę wodną, będziemy bazą wypadową. I jeśli schodząc na ląd, zakochają się w naszej Wenecji, zainteresują Rejewskim, uśmiechną, widząc Mistrza Twardowskiego - będą do nas wracać - wyjaśnił Zbigniew Galiński.
Jak sprawdzić cenę biletu na konkretny pociąg?
Zobacz całość »Polskie Koleje Państwowe (PKP) udostępniają wprawdzie rozkład jazdy, ale w wynikach wyszukiwania nie prezentują cen biletów.
Turyści, by móc wcześniej zaplanować nie tylko termin podróży, ale również koszty mogą:
- skorzystać z telefonu i zadzwonić na:
- telefoniczną informację kolejowa (tel. (022) 94 36 lub (042) 94 36)
- dla osób dzwoniących spoza granic kraju 00 48 22 5116003 - skorzystać z internetu, i zapytać o cenę połączenia poprzez e-mail:
- informacja o połączeniach krajowych: e-mail: infokraj@intercity.pkp.pl
- informacja międzynarodowa: e-mail: infoeuropa@intercity.pkp.pl
Cena biletu PKP podana na infolinii powinna być identyczna z tą w kasie. Gdyby cena bilety kolejowego różniła się w kasie od tej podanej na infolinii, to należy sprawdzić, czy kupujemy bilet na właściwy pociąg!
Jakie pamiątki przywieziemy ze Stolicy?
Zobacz całość »Naiwny ten który sądzi, że spacerując po Warszawie może kupić miniaturkę pałacu kultury czy syrenkę. Nic z tych rzeczy - stragany z "pamiątkami" uginają się pod wisiorkami i układankami z dalekiego wschodu lub o zgrozo upominkami z Wenecji, gór a co ciekawe można znaleźć nawet latarnie morskie.
Pająki na nitkach, broszki, szkło, opaski i breloczki z imionami. Dlaczego tak się dzieje? To proste klientami straganów są głównie dzieciaki z wycieczek szkolnych i dlatego to właśnie taki asortyment jest pożądany. Tak samo jest w sklepie z pamiątkami w Pałacu Kultury i pod Grobem Nieznanego Żołnierza. Z historią i stwarzaniem więzi z miejscami pamięci wygrała komercja.
Biuro Promocji Miasta nie może więc obdarowywać swoich znakomitych gości taką tandetą - dlatego też zagranicznie goście biura wyjeżdżają ze Stolicy z pięknymi rycinami z historyczną Warszawą, mapki i piękne filiżanki.
Powstałe niedawno Muzeum Powstania Warszawskiego ma być obecnie wizytówką miasta. Jego ekspozycja skierowana jest nie tylko dla zasłużonych w tamtym czasie kombatantów, ale przede wszystkim do ludzi młodych. Muzeum jest świadectwem wydarzeń tamtego czasu i wspaniałą lekcją historii. Jakie wobec tego mają być pamiątki sprzedawane w tym miejscu? Mają nie tylko związane być z miejscem i historią powstania ale również atrakcyjne dla zwiedzających.
W zachodnich muzeach kupujemy pamiątki, które mają zatrzymać w naszej pamięci wspomnienie wizyty, są atrakcyjne i przyciągają turystów. Nasi sprzedawcy powinni mimo wszystko zmienić swoje podejście do sprawy i zacząć sprzedawać prawdziwe pamiątki. Warto w tym momencie wspomnieć o sytuacji z innych miast - otóż w malutkim małopolskim Pacanowie w każdym sklepie kupimy poczciwego Koziołka Matołka, natomiast w Krakowie każdy stragan oferuje figurki i maskotki smoka wawelskiego.
W Łodzi powstanie jedyny miejski skansen architektury drewnianej!
Zobacz całość »Plany utworzenia miejskiego skansenu architektury drwinianej w Łodzi są obecnie wdrażane w życie. Koszty całego przedsięwzięcia zostaną w trzech czwartych pokryte z dofinansowania uzyskanego z Unii Europejskiej.
W Łodzi jeszcze 20 lat temu było 150 autentycznych XIX i XX-wiecznych drewnianych domów robotniczych, które z miesiąca na miesiąc były rozbierane, ponieważ nie spełniały podstawowych standardów mieszkaniowych. Podczas gdy konserwatorzy zachwycali się pieknem tych wspaniałych zabytków, mieszkańcy noszący wodę ze studni i korzystający z wychodków jak najszybciej chcieli się wyprowadzić
Dziś, kiedy w Łodzi pozostało jedynie kilka drwaniaków, tylko skansen jest dla nich jedynym ratunkiem przed rozbiórką. Najcenniejsze z nich będą przypominać turystom i samym łodzianom XIX-wieczna miasto jak z "Ziemi obiecanej" Andrzeja Wajdy. W sansenie znajda się domy rzemieślników i tkaczy oraz zabytkowy kosciółek i dom letniskowy przeniesiony z dawnej podłódzkiej miejscowości letniskowej.
Wnetrza zabytowych budowli zostaną zrekonstruowane, będą w nich autentyczne sprzęty należące niegdyś do łódzkich robotników.
- Drewniany domek w tamtych czasach składał się z dwóch części: produkcyjnej i mieszkalnej. Nie miał strychu, bo trzeba było wstawić wysokie krosno. I tak ma wyglądać przykładowy dom w skansenie - opowiada Marcin Oko, dyrektor Centralnego Muzeum Włókiennictwa. Budynek, w którym mieści się ono obecnie - stara fabryka Ludwika Geyera, stanie się jednym z głównych obiektów skansenu. Jest to jedyny z obiektów przyszłego skansenu, który pozostanie na miejscu, na którym stał pierwotnie. Pozostałe obiekty będą rozebrane, przeniesione, a potem złożone.
Atrakcja snaksenu będą prawdziwi tkacze, robotnicy i rzemieślnicy, którzy pokażą turystom, jak wyglądała praca pionierów z ziemi obiecanej. W ich role wciela się łódzcy bezrobotni,k tórzy będą przeszkoleni i zatrudnieni za unijne pieniądze.
Łódź otrzymała pieniadze z UE na dwa projekty - "twardy" i "miękki". Pierwszy jest finansowany z Europejskiego Funduszu Regionalnego Rozwoju i wspiera obiekty o dużym znaczeniu dla kultury i turystyki. Tu właśnie znalazł się łódzki skansen oraz rozbudowa Centralnego Muzeum Włókiennictwa o powierzchnię, gdzie będzie można prezentować artystyczne tkaniny wielkoformatowe. - Pieniądze pochodzą z funduszu ZPORR w ramach działania "1.4 Kultura i turystyka". Dostaniemy 15 mln zł na refundację 75 proc. poniesionych wydatków - mówi Jacek Zieliński, dyrektor Biura Partnerstwa i Funduszy Urzędu Miasta Łodzi. Dodatkowo 5 mln zł wyłoży miasto.
Projekt miękki to społeczna część przedsięwzięcia, która finansowana jest całkowicie przez Europejski Fundusz Społeczny. Za 140 tys. zł z UE zostanie przeszkolonych 120 bezrobotnych, którzy znajdą zatrudnienie przy budowie skansenu oraz jako przyszli pracownicy. Szkolenia przeprowadzą konserwatorzy - W pracach wezmą udział ekipy fachowców i bezrobotnych, np. dwóch cieśli, zdunów czy murarzy plus dwóch bezrobotnych, którzy przy okazji będą się uczyć zawodu - mówi Wojciech Szygendowski, wojewódzki konserwator zabytków, autor projektu skansenu.
Obecnie trwa przetarg na wykonawcę robót, kiedy zostanie wyłóniony prace ruszą praktycznie natychmiast
Michael Douglas w Warszawie zachwala Majorkę
Zobacz całość »W ubiegłą sobotę na Okęciu wylądował samolot z gwiazdą kina Michaelem Douglasem na pokładzie. Nie pojawił się tutaj aby promować nowy film - przyjechał z turystyczną misją.
Przyjechał wraz z przedstawicielami władz archipelagu Balearów aby zachęcać Polaków do spędzania urlopów właśnie tam. Rozstawiono namioty, w których można było skosztować tradycyjnych potraw z Balearów, zapoznać się ze sztuką wyplatania wiklinowych stołków czy spróbować zagrać na egzotycznych instrumentach. Można było również wygrać wycieczkę na Minorkę i Formentarę. W taj właśnie akcji czynny udział brał Michael Douglas.
W Warszawie najbardziej zaskoczył go upał - aktor nie sądził, że polskie lato może być tak gorące. Podczas akcji promocyjnej składał autografy na folderach i pozował do zdjęć.
Dlaczego właśnie on? Ponieważ od 35 lat spędza na Balearach każdą wolną chwilę, posiada tam własne centrum wypoczynkowo - kulturalne Costa Nord w rezydencji w Valldemosa, miejscowości, w której Chopin spędził zimę z George Sand.
Tomasz Gromek nowym szefem rady nadzorczej LOT!
Zobacz całość »Minister skarbu desygnował Tomasza Gromka na nowego szefa rady nadzorczej LOT.
W środę, 5 czerwca Walne Zgromadzenie akcjonariuszy PLL LOT SA wybrało nową radę nadzorczą. Jej szefem został Tomasz Gromek reprezentujący skarb państwa, który ma 67% pakiet większościowy. Gromek zastąpił profesora Władysława Bartoszewskiego, który zrezygnował z tej funkcji.
Gromek jest absolwentem prawa i administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz członkiem Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie. Jest współzałożycielem i partnerem w Kancelarii Radców Prawnych "Gromek i Partnerzy". Doradzał firmom między innymi z sektoru bankowego, energetycznego, spożywczego, chemicznego i medialnego. Jest też autorem, współautorem, doradcą i uczestnikiem projektów prywatyzacyjnych i restrukturyzacyjnych. Przeprowadzał transakcje kupna-sprzedaży udziałów w spółkach oraz przejęcia i połączenia firm na polskim rynku.
Nowymi członkami dziesięcioosobowej rady są Andrzej Sojat reprezentujący skarb państwa, Paweł Gronkiewicz i Alfred Dudek wybrani przez pracowników.
Miejsca w radzie nie znalazł Maciej Heydel, były pracownik LOT. Informacja o jego ewentualnej nominacji na szefa rady wywołała burzę w firmie. Wszystkie związki zawodowe działające w LOT podpisały się pod sprzeciwem, który trafił do prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Związkowcy podkreślają - Wybór Gromka daje nadzieję na rozwój firmy.
Minister skarbu nie skomentował kontrowersyjnej wypowiedzi prezesa LOT-u Krzysztofa Kapisa. Słowa Kapisa dotyczące ewentualnego przejęcia LOT-u przez Lufthansę zacytowała "Rzeczpospolita". Kapis powiedział - Gdyby doszło do takiej sytuacji, nie byłoby to powodem ani do smutku, ani do tragedii. Jest ważne, aby był to przewoźnik zarejestrowany w Polsce, płacący podatki w naszym kraju, wygodny dla pasażerów. Struktura własnościowa jest naprawdę wtórna. Agnieszka Dłuska z biura prasowego ministerstwa wyjaśnia - Te decyzje są podejmowane przez akcjonariuszy, a nie przez zarząd. To wszystko, co mogę przekazać.
Można jeszcze znaleźć wolne pokoje na Podlasiu!
Zobacz całość »Z każdym rokiem przybywa turystów spędzających urlop na Podlasiu. Szacuje się, że w ubiegłym roku region ten odwiedziły dwa miliony gości z Polski i z zagranicy.
Nad suwalskie jeziora bardzo chętnie przyjeżdżają wędkarze. Na Podlasiu nie ma problemu ze znalezieniem noclegu. Dla wymagających turystów są nowoczesne hotele, a mniej wymagający mogą skorzystać z gościny gospodarstw agroturystycznych.
W Białowieży i jej okolicach istnieje kilkadziesiąt gospodarstw. Doba kosztuje już od 15 zł. Chatka Puchatka oferuje cztery pokoje z łazienkami w cenie od 40 zł za osobę. Wojciech Kuryło, właściciel Chatki i prezes Białowieskiego Stowarzyszenia Agroturystycznego pomaga turystom zorganizować czas, a także oferuje pomoc w znalezieniu noclegu w innych miejscach Puszczy Białowieskiej.
Wolne pokoje na lipiec i sierpień są również u państwa Patejuków w Łozicach w Puszczy Białowieskiej. Gospodarze oferują kresową serdeczność oraz wspaniałą tradycyjną kuchnię. Tekla Patejuk wyjaśnia - Gotuję gościom dawniejsze potrawy, takie jak moja mama i babcia. Dużo w niej ziół, grzybów i owoców leśnych.
Natomiast jej syn Roman obwozi gości po puszczy bryczką oraz organizuje piesze wyprawy.
Za nocleg u Patejuków wraz całodziennym wyżywieniem trzeba zapłacić 60 zł.
Dwór Soplicowo w Białowieży obniżył ceny na sezon wakacyjny. Eliza Łozowska z działu marketingu Dworu Soplicowo poinformowała - Ze 140 zł do 80 zł za dobę od osoby, jeśli pobyt jest dłuższy niż dwa dni. Krótsze pobyty kosztują w Soplicowie 140 zł. Dodaje - Soplicowo oferuje kuchnię regionalną i białowieski klimat.
Wolne miejsca są też w hotelu Żubrówka w Białowieży. Urszula Łempicka z recepcji przyznaje - W lipcu nie ma w ogóle problemów z noclegiem, w sierpniu z wyjątkiem kilku terminów (8, 9 i 20, 23 sierpnia) również zapraszamy.
Pokój dwuosobowy kosztuje od 320 do 360 zł. Tańsze są pobyty kilkudniowe, np. za tydzień zapłacimy 1015 zł. W cenę wliczone są śniadania i obiadokolacje. Dzieci do lat czterech mieszkają w Żubrówce za darmo, a starsze otrzymują 50% zniżki.
Hotel dysponuje centrum odnowy biologicznej z bezpłatną sauną fińską i parową oraz płatnymi masażami i zabiegami kosmetycznymi.
W Hotelu Białowieskim także są jeszcze wolne pokoje do wykorzystania w lipcu i sierpniu. Cena za dobę w pokoju dwuosobowym wynosi 200 zł. Natomiast na niskim parterze dwójka kosztuje już od 150 zł. Dodatkowo płatne są sauna, jacuzzi, bilard, tenis stołowy i fitness. Istnieje możliwość zorganizowania grilla i ogniska. Hotel pomaga także w wynajęciu przewodnika lub bryczki.
Hotel Zbyszko w Nowogrodzie nad Narwią dysponuje wolnymi miejscami w dni powszednie oraz na dwa ostatnie weekendy sierpnia. Pozostałe terminy są już zajęte. Doba w pokoju dwuosobowym kosztuje 150 zł.
Bartlowizna w Goniądzu w Biebrzańskim Parku Narodowym oferuje wolne miejsca na lipiec. Pokój dwuosobowy kosztuje od 110 do 170 zł. Ośrodek ma własny staw rybny, dysponuje też wypożyczalnią kajaków i rowerów, kortem tenisowym, sauną, jacuzzi oraz siłownią. Zamówić można też przejażdżkę bryczką lub wozem konnym albo wycieczkę z przewodnikiem po Biebrzańskim Parku Narodowym.
Kazimierz Ptaszyński, właściciel gospodarstwa w Wiźnie, w Biebrzańskim Parku Narodowym, 200 metrów od Narwi poinformował - Mam jeszcze wolne łóżka od 8 lipca w pokojach dwu- i trzyosobowych z łazienkami.
Gospodarz oferuje też wycieczki po parku narodowym oraz spływy kajakowe Narwią i Biebrzą. Dodatkową atrakcją może być zwiedzanie twierdzy Ossowiec, fortyfikacji w Piątnicy pod Łomżą oraz umocnień i schronów w okolicach Wizny. Ptaszyński zachęca - Ciekawe do zwiedzania są też skanseny kurpiowskie i Muzeum Przyrody w Drozdowie, gdzie niebawem rozpocznie się festiwal muzyczny.
Nocleg w Wiźnie kosztuje od 30 do 35 zł od osoby w zależności od długości pobytu. Wyżywienie jest dodatkowo płatne od 20 do 35 zł od osoby za dobę.
Gospodarstwo agroturystyczne Leśna Dolina w Sidorach koło Jeleniewa oferuje pokoje gościnne dwu-, trzy- i czteroosobowe od 60 do 100 zł za pokój. Za śniadania i kolacje zapłacimy dodatkowo po 7 zł, a za obiady 17 zł.
Gospodarstwo położone jest nad jeziorem Sumowo. Goście mają do dyspozycji małą żaglówkę, kajak i rowery. Na podwórku jest plac zabaw dla dzieci, boisko do siatkówki i koszykówki oraz sauna. Gospodarze zachęcają gości do spróbowania sił w rzeźbieniu w drewnie i lepieniu naczyń z gliny.
Wolnych miejsc na urlop nad jeziorami Suwalszczyzny można szukać na stronie www.nocleg.suwalszczyzna.com.pl. Informacje o kwaterach agroturystycznych na Suwalszczyźnie i Litwie, a także w obwodzie kaliningradzkim można otrzymać w otwartym niedawno Centrum Międzynarodowej Informacji Kulturalno-Turystycznej w Suwałkach. Centrum czynne jest przez cały tydzień, w dni powszednie do godziny 18.00, a w soboty i niedziele do 14.00.
Stanisław Krzypkowski z CMIKT poinformował - Mamy bazę danych o kwaterach z całego Euroregionu Niemen. Współpracujemy z Centrum Informacji Turystycznej w Mariampolu, Trokach i Wyłkowiszkach na Litwie. Mamy stamtąd ciekawe dla turystów propozycje, zwłaszcza że przekroczenie polsko-litewskiej granicy nie stanowi już żadnego problemu.
Będzie prywatyzacja LOTu?
Zobacz całość »Od czwartku, 6 lipca nowym przewodniczącym rady nadzorczej PLL LOT jest Tomasz Gromek. Jego kandydaturę zgłosił Skarb Państwa, a zatwierdziło walne zgromadzenie. Zastąpił on profesora Władysława Bartoszewskiego.
Profesor Bartoszewski zrezygnował ze stanowiska, gdyż nie zgadzał się z rolą "siedzącego dziadka", jaka została mu narzucona w poprzedniej kadencji rady.
Obecnie Tomasz Gromek jest na urlopie. Zapytany, dlaczego MSP uznało, że to właśnie on jest najlepszym kandydatem na to stanowisko, powiedział - Proszę o to zapytać ministra Jasińskiego. Jednak minister skarbu był nieosiągalny.
Tomasz Gromek nie chciał również odpowiedzieć na pytania dotyczące przyszłości LOT. Jego koledzy określają go jako człowieka zasadniczego, uczciwego, bardzo sympatycznego, a dodatkowo, dzięki wysokiemu wzrostowi i tubalnemu głosowi, budzącego wielki respekt.
Gromek jest jednym z najbardziej doświadczonych prawników w Polsce, zajmujących się prywatyzacją. Prawdopodobnie MSP wystawiło jego kandydaturę planując prywatyzację spółki. Prezes LOT Krzysztof Kapis poinformował, że wejście LOT na giełdę w Warszawie planowane jest na koniec 2007 roku.
Do rady nadzorczej LOT weszli również:
- Andrzej Sojat, prawnik i ekonomista, zastępca dyrektora w Biurze Kontroli Wewnętrznej i Audytu Urzędu Miasta Warszawy,
- ponownie Andrzej Capiga, doradca zarządu ING Banku Śląskiego,
- Antoni Marciniak, prawnik w kancelarii Domański, Zakrzewski, Palinka. W przeszłości także brał udział w przygotowywaniu prywatyzacji przedsiębiorstw,
- Tomasz Kopoczyński, Joop Poelwijk i Rutger Jan Schimmelpennick, jako reprezentanci SAirLines Europe BV,
- przedstawiciele załogi: ponownie Jerzy Adamski oraz Paweł Gronkiewicz i Alfred Dudek.
Skarb Państwa kontroluje 67,96% akcji LOT, syndyk grupy Swissair ma w dyspozycji pakiet 25% plus jedną akcję, a do pracowników należy 6,94% kapitału.
Obecnie w LOT jest przygotowywana strategia działania na najbliższe lata. Ma ona dotyczyć wykorzystania nowego taboru, wymiany samolotów średniodystansowych, wysłużonych B737, ewentualnego otwarcia nowych tras i przede wszystkim prywatyzacji i sprostania konkurencji niemieckiej Lufthansy, która w ogromnym tempie uruchamia nowe połączenia z Polski do Niemiec. W 2008 roku LOT ma otrzymać 8 nowych boeingów 787 dreamlinerów.
Lufthansa, należąca do tego samego co LOT, sojuszu lotniczego Star Alliance, przez swoją rozbudowaną siatkę połączeń i ogromną ofertę lotów międzykontynentalnych z dogodnymi przesiadkami z Warszawy stale zwiększa liczbę pasażerów przewożonych z i do naszego kraju. Dodatkowo Lufthansa jest linią bardziej punktualną niż LOT. Już wkrótce nastąpi całkowite zdominowanie przewozów na trasach z Polski do Niemiec przez niemieckiego przewoźnika.
::: 2006-07-12 :::
Będzie zakaz palenia w jednosalowych lokalach gastronomicznych!
Zobacz całość »"Puls biznesu" donosi, że resort zdrowia przygotowuje zmiany prawne, uderzające w palaczy i firmy tytoniowe.
Nowelizacja ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych przewiduje zakaz palenia w jednosalowych lokalach gastronomicznych. Wg projektu miałyby ponadto zostać wprowadzone osobne wagony dla palaczy w pociągach. Zakładana jest również zmiana formy ostrzeżeń widniejących na opakowaniach papierosów, które mają przybrać formę graficzną.
Koncerny tytoniowe są przeciwne tym planom. Ich zdaniem wprowadzenie takich restrykcji przyniesie straty restauratorom, a palacze poczują się wykluczeni ze społeczeństwa. Dodatkowo graficzne oznakowania będą tylko piętnować palaczy, nie wnosząc nic do publicznej wiedzy na temat ryzyka związanego z paleniem papierosów.
Jak zauważa "Puls biznesu" planowane ograniczenia i tak można nazwać liberalnymi w porównaniu do tych, które obowiązują w niektórych krajach europejskich.
Nowe normy pracy pilotów i personelu pokładowego!
Zobacz całość »W najbliższych dniach wejdą w życie dwa nowe dokumenty przygotowane przez Parlament Europejski. Zakładają one wspólne normy czasu pracy i odpoczynku dla całego personelu oraz nieograniczony dostęp do transportu lotniczego.
Pilotom i całemu personelowi będzie przysługiwał co najmniej 12- godzinny odpoczynek. Przewoźnicy mogą go skrócić o 2 godziny tylko w przypadku, kiedy samolot będzie startował z lotniska macierzystego.
Maksymalny czas pracy w ciągu dnia to 13 godzin, z przedłużeniem do 14. Gdy rejsy są zaplanowane w godzinach 22-5, wtedy czas ten wyniesie niecałe 12 godzin.
Przewidziane jest wprowadzenie na wszystkich lotniskach kompleksowego systemu, który ma zapewnić osobom niepełnosprawnym bezproblemowe dostanie się na pokład samolotu. Nawet jeśli będzie to oznaczało konieczność udzielenia im dodatkowej pomocy, nie będą ponosiły żadnych kosztów.
Rozporządzenie UE zakazuje ich dyskryminacji. Jedynymi powodami, dla których będzie można odmówić przyjęcia ich na pokład, będą względy bezpieczeństwa lub zbyt wąskie wejścia do samolotu. W takich przypadkach linie lotnicze będą zobowiązane do zwrotu pieniędzy za bilet lub zaproponowania pasażerowi innego środka lokomocji.
Kielce: będzie stok narciarski zamiast skoczni
Zobacz całość »Kielecka skocznia jeszcze przed rozpoczęciem sezonu zimowego zostanie wyburzona, zamiast niej pojawi się stok narciarski. Obecnie urzędnicy z kieleckiego ratusza są w trakcie organizacji przetargu na wyburzenie obiektu, problemów ze znalezieniem odpowiedniego wykonawcy nie powinno być problemu, ponieważ już pojawiają się pytania o termin przetargu.
- Chcemy go ogłosić za kilka dni. Rozstrzygnięcie też nie powinno trwać długo. Musimy jeszcze przygotować dokumenty mówiące o tym, gdzie trafią odpady po wyburzeniu skoczni, ale to mój wydział już bierze na siebie - mówi Czesław Gruszewski, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej UM.
Skocznia zostanie wyburzona, ponieważ ekspertyza naukowców z Politechniki Świętokrzyskiej wykazała, że skocznia nie kwalifikuje się do odbudowy. Jedynie słupy żelbetonowe, na których skocznie jest osadzona, są w stanie nadającym się do użycia. Mozliwe, że obiekt będzie wysadzany przez saperów, to jednak bedzie wiadomo po zakończeniu przetargu.
Dzięki wyburzeniu starej skoczni, w mieście powstanie miejsce dla narciarzy. Paweł Kozłowski, dzierżawca stoku, twierdzi, że wyburzenie umożliwi poszerzenie stoku i zamontowanie drugiego wyciągu. A na zeskoku powstanie miejsce na rynnę dla snowboardzistów, a latem tor dla rowerzystów. Do urzędników należało będzie teraz uchwalenie odpowiedniego planu zagospodarowania miasta.
Miss World 2006 - promocja dla Polski na arenie międzynarodowej
Zobacz całość »Konkurs Miss World 2006, który odbędzie się we wrześniu w warszawskiej Sali Kongresowej, jest dużą szansą na uzyskanie korzyści gospodarczych i stanowi promocję kraju. Raport przygotowany przez Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową (IBnGR) wskazuje, że sama organizacja konkursu w Polsce przyniesie około 16 mln zł wpływów do budżetu, a kolejne lata będa procentować nasileniem ruchu turystycznego oraz wzrostem zatrudnienia o około 20 tys. osób.
Organizacja konkursu jest dobrą okazją na pokazanie, zareklamowanie Polski i wypromowanie wielu atrakcji turystycznych. (...) Mamy pełną gamę przeróżnych atrakcji turystycznych i szansę pokazać te bardzo atrakcyjne miejsca całemu światu" - powiedział w poniedziałek na konferencji prasowej wiceprezes Polskiej Organizacji Turystycznej Stanisław Wojtera.
Prezes IBnGR Bogdan Wyżnikiewicz uważa, że największe imprezy - takie jak olimpiady, mistrzostwa świata w piłce nożnej czy konkurs Miss World - przynoszą efekty dla gospodarek krajów w których są organizowane, ale - jak zaznaczył - efekty te są "rozproszone w czasie i przestrzeni".
Tegoroczne wybory najpiękniejszej kobiety świata w Polsce, zostały oficjalnie potwierdzone przez prezes organizacji Miss World Julię Morley w kwietniu tego roku. Finalistki przylecą do kraju na 30 dni przez galą finałową, natomiast wcześniej, w połowie sierpnia, zostanie zorganizowane tzw. study tour, czyli wycieczka objazdowa dla zagranicznych dziennikarzy akredytowanych przy konkursie.
Wypoczywaj i daj wypocząć innym!
Zobacz całość »Latem na Mazury przyjeżdżają tłumy turystów. Wszyscy po wypoczynek, zdrowie i rozrywkę. Ale nie każdy, zaspakajając swoje potrzeby, szanuje innych. Wszędzie widać hałaśliwych, chamskich, paradujących w dresach letników. Tu na Mazurach miejscowi mówią o nich "warszawka".
Co o tym myślą znani ludzie?
Joanna Wojciechowska o opinią zapytała znanego satyryka Krzysztofa Daukszewicza oraz poetę i pisarza Kazimierza Brakonieckiego.
W rozmowie Krzysztof Daukszewicz twierdzi stanowczo, że nie jest Warszawiakiem. Artysta mieszka pod Warszawą , ale sercem i duszą jest z Warmii i Mazur. Tu ma swój dom i mieszka przynajmniej trzy miesiące w roku. Zdaniem Daukszewicza większość wypoczywających na Mazurach Warszawiaków "paraduje w dresach, robi chamstwo i załatwia złą opinię wszystkim z Warszawy", choć przecież są i tacy, którzy spokojnie odpoczywają nad wodą, czy spacerują po lesie i cieszą się sympatią miejscowych. Prawda jest i taka, że nie wszyscy hałaśliwi "dresiarze" to Warszawiacy. Tą grupę licznie wspierają ludzie z Gdańska, Krakowa czy Katowic.
Dlaczego zatem chamskich letników określa się mianem "warszawka"?
Zdaniem Krzysztofa Daukszewicza wielu Warszawiaków to buce, ale tak naprawdę nigdzie nie lubi się tych, którzy rządzą. A właśnie w Warszawie jest centrum władzy, która zresztą nie pokazuje nic dobrego. Ogólnie sympatii nie budzi dorobkiewiczostwo, karierowiczostwo i chamstwo. To jest wszędzie, ale działa stereotyp i zbiera Warszawa.
Popularny satyryk omija zatłoczone w sezonie letnim Mikołajki czy Sopot. "Tłok lubię tylko na moich koncertach, ale nie chcę, żeby w tym tłoku były tłuki" puentuje Daukszewicz, który koncertując w całym kraju, nie promuje żadnego miasta, tylko swoje nazwisko.
Kazimierz Brakoniecki nie jest zwolennikiem odpoczynku w tłoku, preferuje relaks wśród ciszy i piękna krajobrazów w okolicy Olsztyna. Cieszy go, że tłumy wczasowiczów ciągną nad Wielkie Jeziora Mazurskie omijając Warmię. Ciepło mówi o znanych sobie Warszawiakach. Stąd pochodzi jego rodzina, tam studiował i wciąż ma tam wielu przyjaciół.
Według poety, kojarzenie chamstwa z "warszawką" jest efektem wszechobecnych stereotypów, że ludzie w stolicy są chamscy, zarozumiali, że to karierowicze. Brakoniecki zwraca uwagę na to, że Warszawiacy mają ogromny wpływ na rozwój Krainy Wielkich Jezior, że dzięki nim odremontowano wiele rozpadających się domów, a goszczący tu ludzie biznesu, kultury i polityki mają znaczący wkład w uświadomieniu mieszkańcom wartości dziedzictwa kulturowego.
Za funkcjonowanie stereotypu "warszawki" odpowiedzialni są hałaśliwi turyści, w takim samym stopniu co ludzie, którzy im taki wypoczynek organizują i hołdują zasadzie "klient nasz pan" Zarabianie pieniędzy wcale nie musi oznaczać godzenia się z chamstwem i brakiem kultury. Na takie zachowanie trzeba reagować stanowczym sprzeciwem. Szanujmy siebie i innych, a wtedy znikną stereotypy, które niczemu i nikomu nie służą.
Nowy ośrodek rekreacyjny w stylu fińskim powstanie nad lubuskim Niesłyszem
Zobacz całość »W Lubuskim nad jeziorem Niesłysz właśnie rozpoczyna się budowa ośrodka rekreacyjnego, który będzie kompleksem sześćdziesięciu domków z drewna świerkowego. Domki będą budowane w stylu fińskim czyli bez użycia gwoździ, każdy z nich będzie można wynając lub kupić.
Okolice jeziora są doskonałym miejscem na taką inwestycję. Niesłysz to 500 ha doskonałej powierzchni do uprawiania sportów wodnych, a co ważne również ze względu na swą głębokość (do 34m) jest doskonałym akwenem do nurkowania. Do tej pory na obszarach wokół jeziora znajdowały się jedynie stare ośrodki wypoczynkowe zakładów pracy. Teraz powstanie tam nowoczesna Osada Letniskowa Pod Klonem 13/15. Skąd taka nazwa? Otóż Jan Strychalski, który rok temu wygrał przetarg na kupno tego terenu mieszkał właśnie pod takim adresem. Zaraz po wygranym przetargu pracownicy jego firmy Batterfly porządkują teren byłego ośrodka pracowniczego pod budowę 60 całorocznych domków ze świerku fińskiego. Dla turystów ma być do wyboru 9 modeli tych domków, których docelowo ma być aż 120. Będą to domki o powierzchni 50 m. kw. oraz 12 m kw. tarasu z pełnym wyposażeniem w skład którego wchodzić będą między innymi telewizja satelitarna, internet czy telefon. Jak mówi właściciel firmy tylko to będzie oznaką XXI wieku. Reszta ma być oazą spokoju i wypoczynku. Pomiędzy domkami wić się będą ścieżki wyłożone drewnem akacjowym. Każdy domek będzie miał własne ogrodzenie i monitoring. Najmłodsi będą mieli do swej dyspozycji plac zabaw i brodziki. Znajdą się tam również trzy korty tenisowe i boisko do siatkówki plażowej. W pobliżu będzie włoska restauracja i smażalnie ryb położone na malowniczej wyspie otoczonej basenem o długości 150m i szerokości 8m.
Dla wodniaków będzie przystań jachtowa i wypożyczalnia sprzętu wodnego, które zostaną na zmienionej nieco plaży. Rozebrany został pomost, od 10-18 nad kąpiącymi się czuwa ratownik. Przy plaży są toalety, a już niebawem na dno jeziora ruszą nurkowie w celu wysprzątania akwenu. Firma Batterfly planuje otwarcie ośrodka 6 lipca 2007 czyli w trzydziestolecie swego powstania.
Cała inwestycja opiewa na sumę 50 mln. złotych i jest drugą tak dużą inwestycją turystyczną w regionie. Holenderska firma Mundi Recra przebudowuje w Łagowie były ośrodek Promyk na Park Rekreacyjny.
Z Gdańska do Irlandii - nowe połączenia lotnicze z zieloną wyspą
Zobacz całość »Tani przewoźnik Centralwings skuszony wynikami na trasie Gdańsk - Dublin, otwiera nowe połączenie - już od 30 października bezpośrednio z grodu Neptuna będzie można polecieć do Shannon w zachodniej Irlandii. Już teraz trwa sprzedaż biletów, najtańsze kosztuja 148 zł ze wszystkimi opłatami.
Nowe połączenie z zieloną wyspą to także świeża oferta węgierskiego przewoźnika Wizzair, mającego swoją bazę w Gdańsku. W zeszłym tygodniu ogłosił swoją trasę do Irlandii. Jego samoloty zaczną latać do Cork od 15 grudnia. Ceny biletów tej taniej linii wynoszą 135 zł ze wszystkimi opłatami.
Dla mieszkańców Gdańska i okolic nowe połączenia to możliwość dotarcia do trzech dużych lotnisk w Irlandii.
W Kaszmirze w eksplozji zginęło czterech turystów
Zobacz całość »Czterech turystów zginęło we wtorek w indyjskiej części Kaszmiru, gdy domniemani islamscy ekstremiści wrzucili do autokaru turystycznego granat - poinformowała miejscowa policja oraz świadkowie zdarzenia. 10 osob zostało rannych, wszyscy turyści to Indusi. Tego samego dnia doszło do kolejnej eksplozji, w wyniku której trzy osoby odniosły obrażenia, na szczęście nikt nie zginął.
Do chwili obecnej nie wiadomo kto stoi za zamachami, ponieważ żedna grupa eksptemistyczna nie wypowiedziała się w tej kwestii. Był to już czwarty atak na turystów w Kaszmirze w ciągu ostatnich dwóch miesięcy.
Kaszmir to teren sporny między Indiami i Pakistanem, oba kraje roszczą pretensje do żyznej krainy w Himalajach. Od 1949 roku kraje te stoczyły ze sobą dwie wojny. Konflikt w Kaszmirze pochłonął od 1989 roku ponad 40 tys. ofiar śmiertelnych.
Władze w Delhi zarzucają Pakistańczykom wspieranie islamskich ekstermistów, jednak Islamabad tym oskarżeniom zaprzecza.
Kredyty na wakacje nadal popularne wśród Polaków
Zobacz całość »Jak się okazuje wakacje to sezon nie tylko dla hotelarzy i restauratorów, plony zbieraja również banki, które kuszą klientów wakacyjnymi pożyczkami. Eksperci zwracają uwagę, że wakacyjne pożyczki nie są tanią formą finansowania wakacyjnego wyjazdu. Tak naprawdę są niewiele tańsze od od zwykłych kredytów gotówkowych. Odsetki mogą przekraczać grubo 10 procent., dowiadujemy się z "Dziennika".
Radą ekspertów jest, aby takie kredyty podejmować we własnych bankach, które zaproponują dogodne warunki jego spłaty. "Dziennik" opisuje sposoby na uzyskanie pieniędzy na upragniony wakacyjny wyjazd: Jedną z tańszych form wakacyjnego kredytu jest pożyczka odnawialna w koncie, gdzie oprocentowanie wynosi 11 procent. Można też skorzystać z pożyczki hipotecznej, co jest o wiele tańsze od oferowanej przez banki wakacyjnej pożyczki. Problem stanowią tu jednak formalności związane z wyceną nieruchomości i założeniem hipoteki. Natomiast najszybszą i najbardziej korzystną formą uzyskania funduszy na urlop jest karta kredytowa, zwłaszcza gdy ma się pewność, że zadłużenie zostanie szybko spłacone. Banki oferują także karty z jednorazowym 3-miesięcznym okresem bezodsetkowym. Można też rozłożyć koszty wyjazdu na raty w samym biurze podróży.
Wydaje się jednak, że najlepiej pomysleć o funduszach na wakacje zdecydowanie wczesniej, aby nie spłacać zaciągniętych kredytów do następnego lata.
Strajkują piloci hiszpańskich linii lotniczych Iberia
Zobacz całość »Od poniedziałku trwa tygodniowy strajk pilotów hiszpańskich linii lotniczych Iberia. Powodem jest obawa, że inwestycja ich pracodawcy w tanią linię lotniczą CATair doprowadzi do redukcji zatrudnienia. Strajkujacy żądają gwarancji, że inwestycja nie będzie miała wpływu na ich umowy.
Strajk, zorganizowany w środku sezonu turystycznego, spowodował w poniedziałek odwołanie 220 lotów - poinformował rzecznik Iberii Jaime Perez Guerra. Wielu podróżujących otrzymało zwrot kosztów biletów, lub zgodę na lot innymi liniami. Iberia dementuje przypuszczenia, jakoby inwestyjca w CATair miała prowadzić do redukcji zatrudnienia, jednak słowa te nie przekonały związku pilotów SEPLA i w poniedziałek przerwane negocjacje doprowadziły do rozpoczęcia strajku.
Linie obawiają się, że w skali tygodnia może dojść do odwołania 1500 lotów, które nie przewiozą około 200 tys. pasażerów. Rzecznik Iberii wycenił, ze strajk bedzie kosztował 35 milionów euro. Iberia chce się skoncentrować na Madrycie i rozpoczynających się tam opłacalnych lotach długodystansowych, natomiast eliminuje połączenia nierentowne i redukuje operacje w Barcelonie chcąc pozostawic ten port tanim liniom.
Bydgoska Wenecja przejdzie metamorfozę!
Zobacz całość »Do tej pory "bydgoska Wenecja" w niczym nie przypominała włoskiego miasta na wodzie - były to raczej odrapane i zaniedbane kamienice. Miejsce to, choc miało swój urok było praktycznie martwe i w niczym nie przypominało tętniacej życiem Wenecji.
- To jednak już przeszłość - mówi Sławomir Marcysiak, miejski konserwator zabytków. - Po tym jak rozpoczęła się rewitalizacja Wyspy Młyńskiej i budowa kładek, właściciele nieruchomości nad Młynówką zaczęli zgłaszać się do nas z pomysłami odnowy i wykorzystania budynków na lokale, galerie itp.
- Bydgoska Wenecja od razu mnie zachwyciła - opowiada biznesmen Witold Terechowicz, który do Bydgoszczy przyjechał z Wałcza - Uznałem, że warto tu zainwestować, bo to miejsce ma przyszłość. Terechowicz kupił stara kamienicę, której groziła katastrofa budowlana i na jej miejscu postawił nową . Na parterze powstał klub młodziezowy "Olimp", prowadzony przez dwukrotnego medalistę olimpijskiego w kajakarstwie Dariusza Białkowskiego, a na pietrze mieści się elegancka restauracja z werandą, z której roztacza się widok na Wyspę Młyńską.
Inwestują również inni, chcący odnowić ciekawe miejsce i na nim zarobić.
- To nie koniec - mówi Marcysiak. - Nadal wpływają kolejne projekty. Właśnie jesteśmy w trakcie dopracowywania z inwestorem koncepcji zagospodarowania jednej z największych budowli Wenecji - w samym jej centrum.
Całkowite przeobrażenie dotychczasowej Wenecji nastąpi w ciagu kilku lat i wówczas stanie się jedną z atrakcji miasta i sercem starówki Bydgoszczy. Równocześnie z pracami nad Młynówką miasto porządkować będzie Wyspę Młyńską. Sporna pozostaje kwestia adaptacji Młynów Rottera na hotel. Firma, do której należał obiekt zbankrutowała a Budopol, który go remontował chce przejąć go za długi właściciela. Sama prezydent miasta Lidia Wilniewczyc mówi, że chętnych do inwestowania w to miejsce nie brakuje.
Będzie cywilne lotnisko w Radomiu?
Zobacz całość »Władze Radomia od dawna ubiegają się o powstanie cywilnego portu lotniczego, pierwszy krok do zrealizowania tego przedsięwzięcia został podjęty, mianowicie minister obrony zgodził się oddać na ten cel trzy hektary. Zgoda to efekt rozmów, jakie władze Radomia prowadziły z wojskiej od poczatku tego roku, minister Radek Sikorski zgodził się na przekazanie 3 ha Agencji Mienia Wojskowego, a nie miastu. Działka znajduje sie poza lotniskiem, ale nalezy do zarządu wojska, na niej może powstać terminal portu cywilnego.
Prezydent Radomia Zdzisław Marcinkowski nie chce zdradzić szczegółów dotyczących kolejnych działań - Do tej pory wiele mówiono, a efektów nie było. Poza tym szum medialny sprawie nie pomaga - argumentuje. Więcej szczegółów dotyczących przyszłego portu można znaleźć w Strategii Miasta Radomia, która została zaprezentowana podczas ostatniej sesji rady miejskiej. Obecne lotnisko miałoby służyć równiez jako port cywilny. Miasto nawiązało kontakt z niektórymi przewoźnikami celem ustalenia, czy są oni zainteresowani lądowaniem w Radomiu. Chęć wpółpracy wyraziły linie Ryanair i Wizz Air, jednak lotnisko musiałoby być dostosowane do potrzeb samolotów Boeing 737-800.
Tymczasem pasy startowe na Sadkowie mają za mały wskaźnik wytrzymałości nawierzchni, droga kołowania jest za wąska, brak też koniecznej infrastruktury lotniskowej. Modernizacja tych wszystkich obiektów jest w tym wypadku konieczna. Gmina nie cce jednak zdradzić, czy ma inwestora lub stara się o jakieś dofinansowanie. Jak narazie gmina jedynie ogłosiła przetarg na przygotowanie studium wykonalności dla cywilnego portu lotniczego.
Nie wiadomo jeszcze, na jakiej zasadzie AMW mogłaby przekazać 3 ha na rzecz gminy Radom. - Na pewno nie za darmo, bo nie ma takiej możliwości prawnej. Zastanawiamy się nad jak najbardziej korzystną formą i dla nas, i dla regionu. Może wzorem Modlina będzie to aport do spółki, a może współużytkowanie. W tej chwili za wcześnie mówić o szczegółach, choć jest pewne, że nie będziemy hamować tej inwestycji - informuje Grażyna Kluczyńska, rzecznik AMW.
Utworzeniem cywilnego portu w Radomiu zainteresowany jest ciagle Jacek Tomczyk, prezes spółki Mazowiecki Port Lotniczy. Zapowiadał, ze pierwsze samoloty zaczną lądować i startować stamtąd juz w przyszłym roku, na chwilę obecną o swoich planach nie chce rozmawiać.
Kiedy realnie ruszy lotnisko w Modlinie?
Zobacz całość »Tanie linie lotnicze wylatują z większych miast w Polsce, dla Warszawy jednak nie są jeszcze dostepne. Warszawiacy chcący podróżowac tanimi liniami, zmuszeni są do jeżdżenia w tym celu na łódzkie lotnisko. Okęcie wymaga od tanich przewoźników wysokich opłat, na które ich nie stać.
Wydaje się, że rozsądnym rozwiązaniem byłoby stworzenie specjalnego portu, który byłby obsługiwany przez tanie linie. Plany takie zostały podjęte już dwa lata temu, kiedy to zaczęto prace nad przebudową lotniska w Modlinie, jednak do chwili obecnej port nie jest dostępny, co w znacznym stopniu utrudnia działania tanich liini jak również godzi w dobro samych podróżujacych, którzy aby dostać się na lotnisko Okęcie czekają półtorej godziny w korku, by później spędzić następne trzy w kolejce do odprawy.
Na uruchowmienie tańszego lotniska czego m.in. irlandzki Ryanair, który po raz drugi wezwał rząd, by uruchomił port. - Jak długo jeszcze będziemy słyszeć tylko zapewnienia, że już za kilka miesięcy ruszą prace w Modlinie? Jak długo warszawiacy, by polecieć tanio, będą musieli jeździć do Łodzi? - dziwi się Tomasz Kułakowski, odpowiedzialny za marketing Ryanaira w Europie Środkowej. Przewoźnik zachęca warszawiaków, by na adres lotniskodlawarszawy@ryanair.com przesyłali głosy poparcia szybkiej przebudowy lotniska. Wszystkie maile mają być przekazane do Ministerstwa Transportu.
Nieznane są szczegóły dotyczące terminu uruchomienia lotniska. Są one skutecznie przekładane. Minister Jerzy Polaczek zapowiedział w kwietniu tego roku, że lotnisko zacznie działac we wrzesniu przyszłego roku. Dodajmy, że pierwszym terminem był lipiec 2005 r. - ogłosił go w grudniu 2004 r. były szef Przedsiębiorstwa Porty Lotnicze Zbigniew Lesiecki.
- Rozmowy trwają, ale odnoszę wrażenie, że po stronie PPL-u jest jakaś blokada mentalna, żeby szybko uruchomić ten port - mówi Maciej Kalita, pełnomocnik marszałka ds. lotnisk. Przedstawiciele PPL zaprzeczają: - Bardzo zależy nam na uruchomieniu portu w Modlinie. Powstanie on nawet wtedy, jeśli potencjalni udziałowcy nie będą zainteresowani przedsięwzięciem - mówi Artur Burak, rzecznik przedsiębiorstwa Porty Lotnicze.
Rumunia walczy o turystów z Bułgarią!
Zobacz całość »Rumunia nie do końca uczciwie walczy o turystów z Bułgarią. Rumuński MSZ w swoim internetowym poradniku dla udających się za granicę, ostrzega przez podróżami do Bułgarii. W publikacji dokonany został podział krajów na dwie kategorie - 16 państw uznaje się za niebezpieczne, natomiast dwa - Bułgarie i Iran - określono jako kraje zwiększonego ryzyka.
Media w Bułgarii uznały te informacje za znacznie przesadzone, ponieważ poradnik ostrzega m.in. że w Bułgarii grasują fałszywi policjanci, okradający obcokrajowców członkowie gangów, którzy strzelają do siebie na ulicach, potencjalny turysta powinien podróżować samochodem jedynie w ciągu dnia i uważać na wszedobylskich złodziei.
Konsternację Bułgarii wzbudziło zaliczenie jej do tej samej katergorii, co Iran, media podejrzewają, że poradnik jest reakcją na zwiekszoną atrakcyjność bułgarskiej oferty turystycznej, której świadomi są również sami Rumuni.
Liczba rumuńskich turystów wzrosła tu ostatnio siedmiokrotnie.
Pięć gwiazdek dla Palace Grand Hotel w Sopocie!
Zobacz całość »Zakończyła się modernizacja hotelu Grand Hotel w Sopocie. Inwestycja kosztowała 40 milionów złotych. W chwili obecnej do użytku oddane zostały 84 pokoje oraz część gastronomiczna, w sierpniu natomiast zostanie udostępniona dla turystów reszta pokoi. Grand Hotel to łącznie 127 apartamentów oraz pozostałe pomieszczenia z usługami hotelowymi.
- Jak przystało na hotel kategorii Palace, starano się zachować dawny wystrój w stylu art déco. Nie zmieniono też charakterystycznej bryły budynku, odmalowując jedynie jego elewację na jasny, piaskowy kolor - mówi doradca prezesa Orbisu do spraw komunikacji Kaja Szwykowska.
Prawdziwą nowością, która niewątpliwie będzie największym atutem hotelu, jest basen o powierzchni 250 mkw.
Przed modernizacja hotel w Sopocie odznaczony był trzema gwiazdkami, po remoncie ma ich az pięc i bedzie funkcjonował w ramach marki Sofitel.
Fatum na rosyjskim niebie - kolejne awaryjne lądowania
Zobacz całość »Zaledwie dwa dni po katastrofie lotniczej airbusa A-310, kiedy jeszcze trwała żałoba po ofiarach niedzielnego wypadku, dosżło do kolejnych incydentów z rosyjskimi samolotami w roli głównej. Awaryjnie lądował w Irkucku samolot Tu-154. Dziewięcioosobowa załoga mająca na pokładzie 132 pasażerów poprosiła o lądowanie już po 20 minutach lotu.
Przyczyną była awaria jednego z silników, trudne warunki atmosferyczne utrudniały łądowanie, które nastąpiło dopiero po trzech godzinach latania nad lotniskiem. Na ziemi okazało się, ze silnik jest sprawny, a zepsuł się jedynie wskaźnik paliwa - tłumaczył przedstawiciel właściciela samolotu Uralskich Awialinii.
O wyżej opisanym incydencie dowiedzieli się w niedługim czasie Polacy, którzy przezyli katastrofę Airbusa-310, Tomasz Gorzkiewicz i Aldona Widawska. - Do domu postanowiliśmy wracać samolotem. Nie sądzę, aby te wydarzenia wpłynęły na naszą decyzję - powiedział Tomasz Gorzkiewicz. Przyznał jednak, że jego koleżanka Aldona Widawska jeszcze się zastanawia, czy nie jechać pociągiem.
Dzieląc się wrażeniami o pobycie w Irkucku Polacy przyznają, że byłoby im trudno sobie poradzić bez pomocy ocalonego współpasażera z A-310, rozmawiającego po polsku i znającego miejscowe realia Rosjanina. To jemu zawdzięczają wymuszenie na właścicielach rozbitego airbusa - liniach lotniczych Sybir - opłacenia hotelu i wyżywienia.
Niedzielna katastrofa i wczorajsze awaryje lądowanie to nie wszystkie incydenty związane z rosyjskimi samolotami. Lotnisko w w Symferopolu na Krymie przyjęło awaryjnie ladującego bliźniaka rozbitego Airbusa-310, A-310. Gwałtownie spadający poziom paliwa zmusił pilotów do przerwania lotu.
Tego samego dnia, na tym samym lotnisku nastapiła awaria jednego z silników w samolocie Tu-134, który miał na pokładzie delegację rosyjskiej marynarki wojennej na czele z głównodowodzącym admirałem Władimirem Masorinem.
Polskie Linie Lotnicze LOT będą kursowały do Japonii!
Zobacz całość »Samoloty Polskich Linii Lotniczych LOT po latach nieobecności znowu będą kursować do Japonii. Cykl sześciu rejsów czarterowych na trasie Tokio - Warszawa - Tokio został zorganizowany na zamówienie japońskiej firmy The Contact Inc., rozpocznie się 19 lipca. Firma ta sprzedaje miejsca w samolotach japońskim biurom podrózy. Samoloty typu Boeing 767-300 w barwach PLL LOT przewiozą do Polski pięć grup japońskich turystów.
- Po wielu latach nieobecności samoloty LOT znów pojawią się w Japonii. Jest to przedsięwzięcie, które potwierdza plany rozwoju firmy na przyszłość - w tych planach rynki Dalekiego Wschodu, w tym rynek japoński, mogą odegrać znaczącą rolę. Japonia to ogromny potencjał ruchu lotniczego, a znaczenie ruchu turystycznego z Japonii do Europy trudno przecenić. Polska i kraje regionu Europy Środkowo-Wschodniej stają się w Japonii modne jako jedne z ostatnich miejsc, gdzie turyści japońscy jeszcze nie byli. Nie dziwi więc, że równolegle z rozpoczęciem operacji czarterowych LOT-u formalnie uruchomiony zostaje Ośrodek Polskiej Organizacji Turystycznej w Tokio - powiedział Krzysztof Ziębiński, Dyrektor Biura Spraw Międzynarodowych i Strategii Aliansowej PLL LOT. - To sygnał, że japońska turystyka do Polski będzie się dynamicznie rozwijać. Już dzisiaj przyrasta o około 30 procent rocznie. LOT zamierza aktywnie uczestniczyć w tym rozwoju - dodaje.
Przy realizacji cyklu czarterów PLL LOT współpracuje ściśle z All Nippon Airways partnerem aliansowym, który obsługiwać bedzie samoloty LOT w Naricie, nowym, otwartym 1 czerwca południowym skrzydle Terminalu 1, z którego korzystają linie lotnicze należące do sojuszu Star Alliance latające do Japonii.
Oferta dla japońskich pasażerów przewiduje miejsca w klasie ekonomicznej i klasie biznes.
Piękne dziewczyny zarobią dla Polski 200 mln zł?
Zobacz całość »We wrześniu w Polsce wybory Miss Świata. Wydarzenie to może zapewnić Polsce nie tylko rozgłos na świecie, ale także spore zyski.
Promocję naszego kraju już rozpoczęła Miss świata 2005 Unnur Birna Vilhjalmsdottir namawiając do odwiedzania Polski. Raport Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową mówi, że hotelarze, restauratorzy i przewoźnicy zarobią na konkursie 44 mln zł.
Stanisław Wojtera- wiceprezes Polskiej Organizacji Turystycznej- uważa, że dzięki tej imprezie nastąpi w Polsce rozwój turystyki. Międzynarodowa promocja związana z konkursem ma sprawić, że w ciągu czterech lat przyjedzie do nas o pięć milionów turystów więcej.
Wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową- Bohdan Wyżnikiewicz przewiduje, że finał Miss World wniesie dodatkowe 240 mln zł zysku do budżetu państwa i przyczyni się do utworzenia 21 tysięcy nowych miejsc pracy.
Widząc jak duże są korzyści z organizacji masowych imprez, Polska stara się o organizację mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012 r. Szef sztabu organizacyjnego Euro 2012 w Polsce- Piotr Gawron mówi, że z tej okazji Polskę odwiedziłoby pół miliona zagranicznych kibiców, powstałoby również 100 tys. nowych miejsc pracy.
Pomnik łabędzia ocalałego z ptasiej grypy nowa atrakcją Torunia?
Zobacz całość »W Toruniu na Bulwarze Filadelfijskim, gdzie w marcu 2006 zostało wykryte pierwsze ognisko ptasiej grypy, odsłonięto nową atrakcję turystyczną - pomnik łabędzia, który ocalał z epidemii. Nawiązuje on formą do słynnej kukły z filmu "Miś" Stanisława Barei i jemu też został dedykowany.
Początkowo pomnik miał zostać wykonany z brązu lub miedzi, a widniejąca na cokole tabliczka miała informować o ataku choroby. Pomysł ten jednak porzucono i zdecydowano się na kompozycję o nieco mniej poważnej wymowie.
Na grubej 4-metrowej pomalowanej na złoto rurze została umieszczona sylwetka wznoszącego się do lotu łabędzia. Jest wykonany ze słomy i wygląda podobnie do tytułowego "Misia" Barei. Na tabliczce widnieje napis: "Łabędź" - na miarę naszych możliwości. Pamięci Stanisława Barei".
Szef miejskiego wydziału informacji, promocji i turystyki, Andrzej Szmak, powiedział: Z ptasiej grypy Toruń wyszedł obronną ręką. Miasto sprawdziło się organizacyjnie i medialnie. Przez wiele dni mieliśmy bezpłatną promocję w różnych stacjach telewizyjnych, a obawy, że epidemia wystraszy turystów, okazały się bezpodstawne".
Pomnik, który postawiono dzięki pieniądzom otrzymanym od sponsora już jest turystyczną atrakcją. Osoby odwiedzające Toruń chętnie robią sobie przy nim zdjęcia.
Walka z ptasią grypą w Toruniu trwała ponad miesiąc, a miasto wydało na nią ponad 360 tys. zł. Po wykryciu pierwszego ogniska wirusa, w klatce na Bulwarze Filadelfijskim zostało odizolowanych ponad 100 łabędzi niemych Po obserwacji 32 zarażone wirusem ptaki zostały uśpione, a 79 zdrowych wypuszczono.
Toruń był pierwszym europejskim miastem, w którym zostało wykryte ognisko ptasiej grypy.
W Gdańsku powstało Muzeum Bursztynu!
Zobacz całość »To lato niewątpliwie należy do bursztynu! Temu szlachetnemu kruszcowi poświęca się w ostatnim czasie wiele uwagi. Po tym jak powstała Światowa Rada Bursztynu, utworzona na wzór istniejących Światowej Rady Diamentów i Złota, kilka dni temu zostało otwarte pierwsze w Polsce Muzeum Bursztynu.
Muzeum w znaczny sposób odbiega od tradycyjnych gmachów, gdzie poustawiane są gabloty z eksponatami. To jak na razie jedyne miejsce w Polsce, gdzie mozna wejść do prehistorycznego lasu i poczuć zapach żywicy. Podróż po świecie bursztynu zaczyna się 40 milionów lat przed naszą erą, w świecie eocenu.
- Zapraszamy zwiedzających do bursztynowego lasu, w czasy, gdy bursztyn był jeszcze żywicą - mówi Joanna Grążawska, dyrektor placówki. - Każdy może wejść do naszej wizualizacji lasu i poczuć charakterystyczny zapach bursztynu. Prehistoryczny las został stworzony dzieki współpracy z krakowskim Instytutem Botaniki, a rośliny powstały na podstawie szczątków zanurzonych w bursztynie.
Na dodatkowych monitorach przedstawiana jest historia, odmiany oraz formy bursztynu oraz sposoby, w jakich powstawał. Dla zwiedzających udostępniono również mikroskopy, pod którymi można obejrzec wybrane inkluzje.
Zdaje się, że największą atrakcją tej części ekspozycji są dwie jaszczurki zanurzone w bursztynie. Pierwsza pochodzi z kolekcji sopockiego artysty Lucjana Myrty, druga to tzw. jaszczurka Gierłowskiej. - Znalazła ją na plaży w Gdańsku Stogach w 1997 roku pani Gabriela Gierłowska dzięki temu, że na bryłkę bursztynu padł promień słońca - opowiada Joanna Grążawska. - Jaszczurki to niezwykle unikatowe inkluzje, a ta jest wyjątkowo fotogeniczna.
Bursztyn występuje tylko w południowym Bałtyku. Dowody wskazują, że w starożytności znad Bałtyku zaczynał się szlak bursztynowy, który prowadził az do Rzymu. Wyroby tutejszych bursztynników cieszyły się powodzeniem w całej Europie. Stąd wywodzili się twórcy Bursztynowej Komnaty Gottfried Turau i Ernest Schatch oraz jej projektant Andreas Schlueter - autor słynnego wystroju gabinetu króla Prus, Fryderyka I. Bursztynowa Komnata zaginęła podczas II wojny światowej, do dziś starają się ją odnaleźć historycy i poszukiwacze skarbów. O tym, ze Gdańsk był głównym ośrodkiem badań naukowych na temat tego szlachetnego kruszcu świadczy fakt, iz wszystkie ważniejsze prace pochodza własnie stąd.
Muzeum zawiera zabytki gdańskiej sztuki bursztyniarskiej, wypożyczone z innych placówek, przygotowania do jego otwarcia i gromadzenie eksponatów z róznych miejsc Polski i swiata trwało az sześć lat. - Część dzieł sztuki, których nie uda nam się pożyczyć, prezentujemy na trójwymiarowych zdjęciach, które można oglądać w specjalnych okularach - tłumaczy dyrektor placówki.
Jak trafic do muzeum?
Obiekt znajduje się tuż za bramą Wieży Więziennej na Targu Węglowym (między Bramą Wyżynną przy Wałach Jagiellońskich a Katownią). Warto równiez zwiedzić wymienione powyżej obiekty, ponieważ to część powstałych w średniowieczu obwarowań miejskich, które w XVII w. stanowiły jedno z najcięższych więzień w Europie, z którego nie uciekł żaden więzień.
Majętni turyści nielegalnie żeglowali po Galapagos!
Zobacz całość »Na Galapagos ekwadorska policja zatrzymała łódź podwodną, pełną żądnych atrakcji rosyjskich turystów. Luksus, jakim otaczają się bogaci Rosjanie przyzwyczaił nas do obecności tych ludzi w pięciogwiazdkowych hotelach, nic więc dziwnego, że grupka turystów chcących ponurkować wybrała się na Galapagos.
Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że archipelag, którego wyjątkowość natchnęła Karola Darwina do stworzenia teorii ewolucji, jest jednym z najściślej chronionych rezerwatów na ziemi. Jak widać nie zniechęciło to zapalonych turystów, którzy postanowili podkraść się do wysp w wynajetej łodzi podwodnej. Zamiast atrakcji Rosjanie zostali zatrzymani przez ekwadorską policję i oskarżeni o nielegalne wtargnięcie na teren Parku Narodowego Galapagos.
- Żegluga łodzią podwodną jest tu zabroniona - mówi Edwin Naula, odpowiedzialny za nadzór turystyki Galapagos. Teraz pasażerowie i załoga łodzi siedzą w areszcie na wyspie San Cristobal. Płyną do nich ich prawnicy. Jan Whitfield z Wielkiej Brytanii, żona Alana - właściciela łodzi, którego też aresztowano - utrzymuje, że jest on niewinny. Jej zdaniem uczestnicy wycieczki zapewnili go, że załatwią konieczne zezwolenia na nurkowanie i pływanie łodzią podwodną.
Incydent, choć może wydawać się śmieszny i groteskowy, zwraca uwagę na rosnące zagrożenie dla ekosystemu Galapagos, gdzie żyją niepostykane nigdzie indziej gatunki zwierząt. Rozwój turystyki w tym wypadku jest kwestią bardzo niebezpieczną - w ciągu ostatnich 25-ciu lat liczba odwiedzających wyspy wzrosła do 100 tysięcy osób. Sytuacja z rosyjskimi turystami sprawiła, że w tym tygodniu ekologowie na forum ONZ będą się starali przekonać rząd Ekwadoru do wprowadzenia zaostrzonych kontroli w rejonie archipelagu.
Zwyczaje w innych krajach, czyli o czym powinnismy wiedzieć jadąc za granicę
Zobacz całość »Podróże, zwiedzanie i poznawanie innych kultur, należą do czynności, które lubi niemal każdy. To dlatego odpoczywając na urlopach chętnie wyjeżdżamy za granicę. Warto jednak pamiętać, że każdy kraj rządzi się swoimi prawami i mozna powaznie odczuć różnice kulturowe pomiedzy naszym krajem, a innymi. Nieznajomość podstawowych zasad będących częścią dyskursu kulturowego może okazać się groteskowa, ale również niebezpieczna, ponieważ możemy kogoś nieświadomie obrazić.
Poniżej przedstawiamy podstawowy słownik gestów i zachowań, o których należy pamiętać wyjeżdżając za granicę:
Wielka Brytania:
Pokazywanie liczby dwa poprzez podnoszenie dwóch palców z grzbietem dłoni zwróconym ku rozmówcy jest surowo zabronione! Jest to równoznaczne z pokazaniem środkowego palca. Jednak warto pamiętac, że podnoszenie dwóch palców, gdy grzbiet dłoni zwrócimy w innym kierunku niż rozmówca, jest całkowicie akceptowane.
Irlandia
Przebywając w tym kraju, należy unikać rozmów o religii, konflikcie w Irlandii Północnej oraz o różnicach między brytyjską a irlandzką angielszczyzną. Zasada tyczy się szczególnie przypadkowo spotkanych ludzi.
Bułgaria:
Wybierając się do Bułgarii musimy pamiętać, że skinienie głową na tak, w Bułgarii oznacza nie, natomiast przeczące kiwanie głową to w języku Bułgarów przytakiwanie.
Indie i Indonezja:
Po pierwsze, nie wolno dotykać jedzenia lewą ręką. Dlaczego? Powód jest prosty. Indonezyjczycy nie używają papieru toaletowego, w toaletach ustawione są specjalne pojemniki z wodą lub zlewy, w których należy się podmyć właśnie lewą dłonią. Zrozumiałe jest więc, że do spożywania posiłków używa się wyłącznie prawej ręki. Dla mieszkańców tych krajów, podobnie zresztą jak na Bliskim Wschodzie, obrazą jest pokazywanie podeszew butów lub dotykanie kogoś nimi.
Bliski wschód:
Na Bliskim Wschodzie jedną z podstawowych rzeczy o których nalezy pamiętac jest zachowanie w świątyniach. Zarówno mężczyźni, jak i kobiety powinni mieć zasłonięte kolana, czyli mimo wysokich temperatur mężczyźni muszą włożyć długie spodnie, a kobiety długie spódnice. Zakryte powinny być także ramiona i nie ma mowy o dużych dekoltach. Gdy chcemy coś sfotografować, należy zapytać o zgodę osobę oprowadzającą, gdyż w niektórych miejscach jest to zakazane. Podobna zasada dotyczy fotografowania ludności - zawsze bezpieczniej jest poprosić o pozwolenie. Nie wolno zaczepiać kobiet! Jesli chcemy zapytac o drogęlepiej zwrócić się do mężczyzny. Kiedy wybierzemy się w tamte rejomy w okresie ramadanu, nalezy powstrzymać się od picia alkoholu i palenia papierosów.
Japonia:
W Japonii wszyscy witają się ukłonem, jednak nietaktem jest kłanianie się niżej niż osoba starsza od nas. Przed wejściem do swiątyni lubn czyjegos domu nalezy zdjąc buty. Nie myjmy rąk nad wanną, ponieważ Japończykom słuzy ona do relaksu! W Japonii nie zostawia się równiez napiwków, nasze zachowanie może zostac odebrane jako nieeleganckie.
Chiny:
Bedąc w Cinach musimy pamiętac o bardzo waznej rzeczy, mianowicie jesli chcemy komuś podarować prezent, to pamiętajmy, aby nie był to zegarek, ponieważ tutejsze przesądy traktują to jako odliczanie sekund do śmierci. W języku chińskim zwrot "podarować zegarek" oznacza iść na pogrzeb.
Tajlandia:
Nie do przyjęcia jest np. zniszczenie banknotu z wizerunkiem monarchy lub nadepnięcie monety. Dla Tajlandczyków jest to prawdziwa obraza. Inną źle widzianą w tym kraju rzeczą jest dyskutowanie podniesionym głosem lub targowanie się o cenę podczas zakupów czy zamawiania usług.
Stany Zjednoczone:
Choć Amerykanie są najbardziej otwarci spośród innych narodowości, należy pamietać, żeby nie narzekać w ich towarzystwie. Podczas przypadkowej rozmowy raczej nie poruszajmy tematów politycznych a koncentrujmy się raczej na pogodzie albo wydarzeniach sportowych.
Meksyk:
W Meksyku nie dyskutuje się o polityce, tak jak w USA. Najlepiej byłoby gdybyśmy nie krytukowali żadnego aspektu życia w Meksyku ani zachowania mieszkańców. Zwyczaje meksykańskie nie pozwalają także zaprzeczać gościom ani odpowiadać na ich pytania negatywnie.
Luksusowe wakacje Polaków nawet za 50 tysięcy złotych!
Zobacz całość »Kilkudziesięciu Polaków jest gotowych zapłacić za wakacyjny rejs żeglarski po wyspach Polinezji Francuskiej nawet 50 tys. zł. Niedawno polscy turyści uczestniczyli w spływie legendarną rzeką Jukon na Alasce, śladami poszukiwaczy złota.
Wyjazdy do najbardziej egzotycznych miejsc świata stają się coraz bardziej modne. Polacy jako turyści docierają nawet na Antarktydę. Tego typu wyjazdy często nazywane turystyką ekstremalną, są w Polsce nowością liczącą 3 - 4 lata.
Wakacje w dziewiczej dżungli to wydatek co najmniej 15 tys. zł. Więcej niedogodności turyści niedoświadczają. Namioty na spływie Jukonem rozbijają Indianie, a w głąb tropikalnej dżungli turyści docierają helikopterem.
Miłośnicy kajakarstwa uważają, że spływ Łupawą w okolicach Słupska może przynieść równie niezapomniane wrażenia, co wyprawa rzeką na końcu świata. Jednak biura turystyki aktywnej, które organizują wypoczynek w kraju nie mają wielu klientów. Na polskich szlakach rowerowych i kajakowych trudno spotkać turystów nawet w sezonie.
Krzysztof Łopaciński, dyrektor Instytutu Turystyki przyznał - Zwolennikami tej formy turystyki, która umożliwia w ciągu kilkunastu dni poznanie najdzikszych zakątków świata, są głównie zamożni młodzi biznesmeni, którzy uważają, że dalekich podróży nie należy odkładać na przyszłość. Nie obawiają się, że na przeszkodzie może stanąć brak pieniędzy, lecz pogorszenie się z wiekiem kondycji i stanu zdrowia.
Janusz Kafarski z biura podróży Alco-Tours Kafarski, specjalizującego się w egzotycznych podróżach zaznacza - Starsi, którzy poświęcili młodość na zarabianie pieniędzy, starają się dogonić to, co im uciekło. Uważa, że osób, które gotowe są płacić ciężkie pieniądze za ekstremalną podróż, jest jednak w kraju niespełna tysiąc. Chętnych na wyprawy, podczas których nurkuje się na Galapagos lub uczestniczy w trekkingu w Patagonii, można jeszcze policzyć na palcach.
Turyści równie bogaci, a mniej rządni przygód od lat wybierają renomowane kurorty na Seszelach i Mauritiusie, a ostatnio także Bora-Bora. Ta grupa liczy około 5 tys. osób. Kilkadziesiąt z nich, w tym także ludzie z pierwszych stron gazet, jest gotowych zapłacić za wakacyjny rejs żeglarski po wyspach Polinezji Francuskiej, połączony ze zwiedzaniem Wyspy Wielkanocnej i Chile, nawet 50 tys. zł.
Wyjazdy do krajów egzotycznych, takich jak: Chiny, Indie i Peru, cieszą się coraz większym zainteresowaniem także wśród mniej zamożnych Polaków. Od zeszłego roku jeździ się na plażę do Kenii. Trwa także moda na Kubę.
Profesor Krzysztof Podemski z Uniwersytetu Adama Mickiewicza, autor książki "Socjologia podróży" ocenia - Europa wyraźnie nam spowszedniała, zwłaszcza od czasu wstąpienia do UE. Dopiero gdy wyjeżdżamy na inny kontynent, czujemy, że jesteśmy naprawdę za granicą.
Przez wiele lat jednym z głównych celów polskich turystów był Rzym. Dziś celem swego rodzaju pielgrzymek stał się Londyn. Profesor Podemski podkreśla - Moich studentów fascynuje przede wszystkim odmienność i wielokulturowość tego miasta, to, że można tam spotkać ludzi wszystkich ras i religii. Podróżnych z krajów zachodniej Europy znacznie przewyższamy ciekawością świata. Polacy wszędzie są znani z tego, że zwiedzanie traktują jak obowiązek.
U ludzi starszych występuje chęć rekompensaty za stracone lata. Nawet ludzie mniej wykształceni, jeśli tylko ich na to stać, starają się jak najwcześniej pokazać swym dzieciom egipskie piramidy lub ateński Akropol.
Niestety fakt, że dzieci nie widziały najciekawszych zakątków Polski, tego niepokoju już nie wywołuje.
::: 2006-07-13 :::
Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie Sindbada S.A.!
Zobacz całość »Umorzono zarzuty niegospodarności w spółce Sindbad S.A., Ryszardowi Wójcikowi, właścicielowi firmy turystycznej Sindbad oraz Ryszardowi G., byłemu prezesowi tej spółki - podało Metro.
Obaj byli oskarżeni o niegospodarność i narażenie na straty Sindbada S.A., spółki utworzonej przez należącą do Skarbu Państwa PZU i firmę turystyczną Sindbad. Firma należąca do Wójcika, miała za zadanie organizować wczasy dla pracowników PZU, jednak przynosiła straty. Gdy upadła, prokuratura wszczęła śledztwo, aby ustalić, czy straty wynikły ze złego nią kierowania, czy może były konsekwencją ryzyka gospodarczego i uznała, że obaj ponoszą winę. Zarzucono im, że nie zgłosili upadłości, że sprzedawali oferty poniżej ceny, że jeździli na drogie tygodniowe podróże służbowe za granicę oraz że pobierali wysokie pensje (15 i 28 tys. zł) pmimo złej kondycji spółki.
Wójcik podtrzymywał jednak, iż postawione mu zarzuty, to efekt niekompetencji śledczych. Po wielu miesiącach śledztwa, prokuratura kilka dni temu, wycofała się z zarzutów wobec obu biznesmenów. - Po przeprowadzeniu szeregu czynności, jak przesłuchanie podejrzanych czy zbadanie dokumentacji przez biegłego, prokurator zdecydował, że co do części zarzutów brakuje znamion czynu zabronionego, a co do pozostałych nie ma wystarczających dowodów na popełnienie przestępstwa - poinformowała rzecznik prokuratury Lidia Sieradzka. - Jak wynika z opinii biegłego działania podejrzanych mieściły się w ramach ryzyka gospodarczego - dodała pani rzecznik.
- Dlaczego więc nie wykonano tej opinii przed postawieniem zarzutów? - pyta Metro. - Trzeba pamiętać, że sprawy gospodarcze są trudne i zawiłe - oświadczyła Sieradzka. - Oczywiście zarzuty można było postawić później, jednak te osoby i tak należało przesłuchać. Gdyby zeznawały jako świadkowie, nie miałyby takich praw jak podejrzani, czyli prawa do obrony, prawa do odmowy składania wyjaśnień. W tym śledztwie materiał dowodowy, jaki udało się zebrać na początku, uprawniał do postawienia zarzutów. Jednak całość zebranego materiału nie wystarczyła do tego, by postawić te osoby w stan oskarżenia. Dlatego sprawę umorzyliśmy - wyjaśniła rzecznik prokuratury.
Sopot: Luksusowy hotel, nowoczesne sale konferencyjne i 2000 m² SPA w jednym obiekcie!
Zobacz całość »Firma Starwood Hotels & Resorts podpisała kontrakt o zarządzanie nowym hotelem Sheraton Sopot Centrum Kongresowe & SPA, który należy do spółki Centrum Haffnera, a położony jest w popularnym uzdrowisku nad polskim morzem, Sopocie. Otwarcie obiektu zaplanowano na czerwiec 2008 roku.
Właścicielem projektu łączącego sale konferencyjne najnowszej generacji z usługami dla zdrowia i urody jest Centrum Haffnera. Firma dysponuje kapitałem wynoszącym około 93 miliony euro.
Grupa posiada kilku akcjonariuszy między innymi: PKO Bank Polski SA (49,5%), miasto Sopot i NDI (18,2%). NDI i PKO są jednocześnie największymi akcjonariuszami w hotelach Sheraton Kraków, który został otwarty w kwietniu 2004 roku oraz w hotelu Sheraton Poznań, którego otwarcie planowane jest na grudzień 2006 roku.
Roeland Vos, prezes Starwood na Europę, Afrykę i Bliski Wschód wyznał - Ten projekt jest symbolem naszego zaangażowania w Polsce i kolejnym krokiem rozszerzania działalności marki Sheraton w Europie. Siła tej znanej na całym świecie marki i umiejętność kreowania poczucia przynależności u naszych klientów da nam przewagę nad konkurencją w usatysfakcjonowaniu naszej lojalnej, międzynarodowej klienteli odwiedzającej nasze hotele w Warszawie, Krakowie, Poznaniu i Sopocie. Te najbardziej w Polsce popularne miejsca podróży i nasze hotele są przykładem zaangażowania w ciepłą i gościnną kulturę Polski. Jesteśmy bardzo zadowoleni z możliwości współpracy z miastem Sopot i naszymi stałymi partnerami PKO i NDI przy realizacji tej ważnej inwestycji.
Hotel będzie posiadał 190 pokoi gościnnych oraz centrum kongresowe o powierzchni ponad 4300 metrów kwadratowych, w tym też salę balową o powierzchni 700 metrów kwadratowych. Ośrodek będzie oferował też ponad 2000 metrów kwadratowych przestrzeni SPA najwyższej klasy, z dziennym oświetleniem.
Starwood Hotels & Resorts Worldwide znane jest w Polsce jako operator 5-gwiazdkowego hotelu Sheraton Warsaw Hotel & Towers, który został otwarty w 1996 roku w Warszawie. Ustanowił on nowe standardy branży hotelarsko-gastronomicznej w Polsce.
Firma zarządza także nowoczesnym hotelem Westin, który zdobył prestiżową nagrodę "Najlepszy Westin na świecie w 2005 roku" oraz hotelem Sheraton w Krakowie otwartym w kwietniu 2004 roku. Od grudnia 2006 roku Starwood będzie zarządzać także hotelem Sheraton w Poznaniu.
NDI SA jest polską, prywatną firmą dewelopersko - budowlaną, specjalizującą się w kompleksowym wdrażaniu projektów inwestycyjnych, rynku nieruchomości oraz tworzeniu przemysłowo-technicznej infrastruktury. NDI SA brała udział w przeprowadzaniu wielu inwestycji w Polsce między innymi budowie hoteli, banków, budynków biurowych i magazynów. Od założenia w 1991 roku, firma uczestniczyła w budowie ponad 350000 metrów kwadratowych konstrukcji, a wartość inwestycji przekracza 600 milionów USD.
Szczegółowe informacje na temat Sheraton Hotels & Resorts znajdują się na stronie: www.sheraton.com.
Będzie zmiana nazwy obozu w Auschwitz
Zobacz całość »W Wilnie odbyło się posiedzenie Komitetu UNESCO ds. Dziedzictwa Światowego, na którym jednomyślnie zaaprobowano wniosek Polski o zmianę zapisu na Liście UNESCO, który dotyczy zmiany nazwy byłego obozu Auschwitz. Obecna nazwa to "Obóz Koncentracyjny Auschwitz", natomiast nazwa, która obowiązywałaby po zmianie to "Były Nazistowski Niemiecki Obóz Koncentracyjny i Zagłady Auschwitz-Birkenau".
- Środowa aprobata Komitetu UNESCO dla polskiej propozycji zmiany wpisu na liście światowego dziedzictwa kultury dotyczącego byłego obozu Auschwitz jest krokiem w dobrą stronę - powiedział Przewodniczący Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Polsce Piotr Kadlcik. Polska wnioskowała o zmianę dotychczasowej nazwy obozu w marcu, ma to m.in. zapobiec pojawianiu się w zachodniej prasie określeń "polskie obozy koncentracyjne". Kadlcik zaznaczył, że sama zmiana wpisu nie wystarczy, by zmienić zakłamania historii, jednak może byc pierwszym krokiem.
- Oczywiście, że nie wystarczy. Ale to generalna opinia, bo wiąże się troszkę z książką Jana Tomasza Grossa, która - mimo iż nikt tak naprawdę jej nie czytał - wywołuje afery. Z fizyki wiadomo, że natura nie znosi próżni. Jeżeli my sami, tu w Polsce, nie postaramy się mówić i pisać o naszej historii, o jej jasnych i ciemnych aspektach, to ludzie napiszą ją za nas - powiedział i podkreslił jednoczesnie, że zaproponowana nazwa jest zbyl skomplikowana. - Nie wyobrażam sobie nikogo, kto używałby takiej nazwy. Sam nawet jej nie pamiętam. Ale być może jedna rzecz się stanie. Rzecz, której ja staram się przestrzegać: mówić Oświęcim i mówić Auschwitz, by bardzo jasno odróżniać miasto Oświęcim, które było budowane przez mieszkańców: Polaków, Żydów, od obozu Auschwitz, który zafundowali nam Niemcy.
Polska propozycja została poparta przez Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Polsce. - Utwierdza nas to w głębokim przekonaniu, że takie podkreślenie instytucjonalnej i państwowej odpowiedzialności za politykę niemieckiej III Rzeszy, jest nie tylko zgodne z historią, ale i niestety staje się jawną koniecznością dzisiejszych czasów - napisali wówczas w oświadczeniu przewodniczący Rady Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich Symcha Keller i przewodniczący Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich Piotr Kadlcik.
Ostateczna decyzja ma zapaść za rok na kolejnym szczycie organizacji UNESCO w Nowej Zelandii.
Niemiecki obóz Auschwitz został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO podczas posiedzenia Komitetu Dziedzictwa Światowego w Egipcie, który obradował od 22 do 26 października 1979 roku. Komitet zastrzegł, że w przyszłosci tego typu obiekty nie będą umieszczane na liście.
Piwo z zakąską, czyli jak płacić mniejsze podatki?
Zobacz całość »Właściciele restauracji i pubów znaleźli prosty sposób, aby za pomocą piwa i zakąski płacić niższe podatki.
Dziennikarz "Gazety Wyborczej" w sopockiej restauracji zamówił piwo, które według karty kosztowało 6 zł. Kelnerka przyniosła mu piwo i orzeszki. Klient zapłacił 6 zł, ale na paragonie kasowym miał wyszczególnione dwie pozycje: piwo 0,5 litra - 2 zł, przekąska - 4 zł. W ten sposób restauratorzy płacą niższe podatki. Podatek za piwo wynosi 22%, za zakąski tylko 7%.
Pracownicy Urzędu Skarbowego przyznają, że jest to oszustwo. Monika Kopiecka, rzecznik gdańskiej izby skarbowej wyjaśnia - Jeżeli klient dostaje piwo, które zgodnie z informacją podaną w karcie, kosztuje 6 albo 10 zł, to takie same dane powinny być zawarte w paragonie.
Na kombinacjach piwo-zakąska fiskus traci wcale nie małe pieniądze. Przeciętna restauracja w Sopocie sprzedaje średnio 300 półlitrowych piw dziennie. Kufel kosztuje średnio 6 zł. Gdyby restaurator prawidłowo odprowadzał 22% VAT, musiałby płacić ponad złotówkę podatku za każde piwo. Tymczasem, gdy zakąska, objęta 7% VAT kosztuje cztery złote, a piwo dwa, podatek wynosi tylko 62 grosze.
Każdy lokal dziennie zyskuje na podatku od piwa około 120 zł, czyli miesięcznie 3,6 tys. zł.
Hiszpańskie linie lotnicze Iberia przerwały strajk!
Zobacz całość »Po trzech dniach strajku, w wyniku którego odwołano ponad 600 lotów, zwiazek zawodowy pilotów SEPLA podpisał porozumienie ze swoim pracodawcą. Podpisanie porozumienia nastąpiło w środę po południu w ministerstwie transportu.
Na mocy tego porozumienia wszyscy piloci pracujący obecnie w Iberii zachowają swoje posady, nie uwzględniono jednak żądań finansowych, o które starali się strajkujacy. Umowa miedzy związkiem zawodowym pilotów a ich pracodawcą obowiązuje do końca 2010 roku.
Przypomnijmy, ze piloci rozpoczęli strajk w poniedziałek, zapowiadając, że ich akcja protestacyjna bedzie trwała tydzień. Strajk wywołany został obawami, że inwestycja ich pracodawcy w tanią linie lotniczą doprowadzi do redukcji zatrudnienia. Strony konfliktu prowadziły negocjacje codziennie od chwili rozpoczęcia strajku.
Szacunkowe straty miały wynieść 35 milionów euro i dotknąć 200 tysięcy podróżujących.
"Warszawka" na Mazurach
Zobacz całość »Pani Anna z Warszawy napisała do "Gazety Wyborczej" - Mazury są najpiękniejszym rejonem naszego kraju. Życzę Państwu skutecznej walki z chamstwem, a jednocześnie napływu turystów.
Robert Traba, historyk i współzałożyciel "Borussii", olsztyniak, który obecnie mieszka w Warszawie zaznaczył - Nie lubię słowa "Warszawka", bo jest mocnym uproszczeniem i krzywdzi wielu porządnych mieszkańców Warszawy. Dla mnie "Warszawka" to centralizm w życiu publicznym: załatwianie czegoś tam kolesiom z określonego, wysoko postawionego kręgu, rządzenie poza normami społecznymi. Wiadomo, że takie zachowania są w każdym mieście, nie tylko w Warszawie. Mogę podać nawet przykład człowieka - pewnie się za to na mnie obrazi, ale trudno - którego uważam, za "mentalną Warszawkę z Olsztyna". To Krzysztof Hołowczyc, który lobbuje za wycinaniem przydrożnych alei na Mazurach, bo mówi, że drzewa zabijają ludzi. Moim zdaniem taki rajdowiec jak on powinien raczej uczyć, jak spokojnie wśród tych drzew jeździć, bo osłonięte alejami trasy nie są przeznaczone na jazdę z prędkością 120 km na godzinę, tylko połowę mniejsze prędkości. Oczywiście "Warszawka" to też określone, hałaśliwe i prymitywne zachowanie, które przecież można spotkać w każdym mieście, nie tylko w Warszawie!
Praktycznie na wszystkich wakacyjnych dresiarzy na Mazurach mówi się "Warszawka". Traba przyznaje - Czy się to komuś podoba czy nie, Mazury żyją z turystów z Warszawy i z Niemiec. Jest tu ich najwięcej, ich najbardziej widać, oni najbardziej rzucają się w oczy, więc wszyscy mówią "Warszawka". A przecież nie wszyscy turyści z Warszawy są tacy sami.
Robert Traba klasyfikuje turystów ze stolicy - Pierwszą grupę powszechnie nazywa się "aliantami". Są to ludzie, którzy przed laty porzucili miasto i tu się osiedlili. W pewnym okresie czasu to właśnie im najbardziej zależało na remontowaniu mazurskich chałup, ocalaniu kultury, którą zresztą ciągle tu tworzą, by wspomnieć choćby Piotra Romanowskiego i jego "Ręką Dzieło". Są to ludzie, którym jesteśmy winni wdzięczność i szacunek. Natomiast druga grupa to letnicy, którzy mają dwa domy: w Warszawie i na Mazurach. Zimę i jesień spędzają w stolicy, nie martwiąc się o opał i zawiane śniegiem drogi, a gdy tylko zrobi się ciepło, przyjeżdżają na Mazury, w których się kochają gdzieś tak od lat pięćdziesiątych. Ostatnią grupę stanowią turyści weekendowi, którzy w piątek wsiadają w auto i gnają na swoje działki, do znajomych albo hoteli na Mazurach. Tym ludziom jest wszystko jedno, gdzie jadą i co po drodze mijają. Równie dobrze mogliby odpoczywać na Księżycu, jak i w Mikołajkach. W niedzielę po południu ci weekendowi turyści wsiadają w auta i zaczyna się horror na drodze. To właśnie w tej grupie są ci, na których pogardliwie zwykło się mówić "Warszawka". Przed trzydziestu laty, gdy jeszcze mieszkałem w Węgorzewie, tak samo pogardliwie mówiło się i o "Hanysach", którzy w okolicy miasteczka mieli ośrodki wypoczynkowe i wszędzie ich było pełno. Teraz wszędzie pełno jest ludzi z Warszawy, bo to ich stać na wyjazdy na Mazury.
Historyk uważa, że stereotypu "Warszawki" nie da się znieść. - Warszawa naprawdę jest centrum kraju, tu są najważniejsze instytucje, firmy, największe pieniądze. Z własnego doświadczenia wiem, że to otwarte miasto, które daje każdemu możliwości pracy, bez zatracania swojej tożsamości. Ludzie z innych miast, którzy tu mieszkają, organizują sobie spotkania, np. poznaniacy czy giżyczczanie. Nikogo to nie dziwi. Ale to też budzi zawiść. Dlatego bez budowania porozumienia między regionami "Warszawka" zawsze będzie się kojarzyć źle.
Redakcja Gazety Wyborczej czeka na listy i telefony od czytelników z opiniami dotyczącymi turystów na Mazurach. Jacy turyści przyjeżdżają na Mazury? Czy mieliście kontakty z chamskim zachowaniem turystów? A może odwrotnie - z fantastycznym. Czy tylko "warszawka" zachowuje się źle? A może znacie świetnych warszawiaków, którzy robią u nas coś dobrego? Jakim słowem określić gbura/dresiarza, który panoszy się na Mazurach?
Korespondencje można wysyłać na adres: Gazeta Wyborcza Olsztyn, ul. Głowackiego 28, 10-448 Olsztyn lub redakcja@olsztyn.agora.pl, albo można dzwonić: 089 527 38 00.
British Airways wprowadza odprawę przez internet!
Zobacz całość »Śladem innych przewoźników linie lotnicze British Airways wprowadzają odprawę przez internet. Poszerzenie oferty dotyczy dzieci i niemowląt. Teraz pasażerowie dzieki specjalnemu systemowi bedą mogli samodzielnie dokonać odprawy online na 24 godziny przez lotem.
Usługa umożliwia m.in. wybór miejsca oraz zamówienie posiłku w samolocie. Wprowadzenie odprawy internetowej oznacza, że pasażerowie będąc na lotnisku z wydrukowanymi boarding pass, będą mogli skorzystac z szybkiej odprawy biletowo-bagażowej a później odprawy bezpieczeństwa.
Linie zapoewniają, ze obsługa systemu odprawy będzie bardzo prosta w użyciu. Usługa wchodzi w zycie 25 lipca i bedzie dostepna również w Polsce. Zamówienia można składac na stronie internetowej przewoźnika.
Pierwszy autobus z napędem hybrydowym w ofercie firmy Solaris!
Zobacz całość »Firma Solaris Bus & Coach wprowadzi do swojej oferty nowy pojazd - autobus Solaris Urbino o napędzie hybrydowym. Zaprezentuje go podczas wrześniowych Targów Samochodów Użytkowych IAA w Hanowerze.
Podczas konferencji prasowej zorganizowanej z okazji 10 rocznicy powstania fabryki jej prezes Krzysztof Olszewski powiedział, że zastosowanie napędu hybrydowego pozwoli zmniejszyć emisję spalin i zdecydowanie ograniczyć zużycie paliwa. Fabryka podąża zgodnie ze światowymi trendami poszukiwania alternatywnych źródeł energii.
Prototyp autobusu Solaris Urbino 18 ma taki sam szkielet ze stali nierdzewnej, jak wszystkie niskopodłogowe autobusy miejskie Urbino. Jedną część napędu stanowi dieslowski silnik firmy Cummins, a drugą (a zarazem główną) system EP DRIVE firmy Allison.
Przewidywana jest 20- 40- procentowa oszczędność w zużyciu paliwa, natomiast emisja zanieczyszczeń zmniejszy się do 39 proc.
Prototypowy pojazd, którego cena będzie prawie dwukrotnie wyższa od ceny konwencjonalnego autobusu (ok. 2 mln zł) zostanie sprzedany do przedsiębiorstwa komunikacyjnego w Bremie w Niemczech.
Firma Solaris Bus & Coach powstała w 1996 w podpoznańskim Bolechowie, gdzie uruchomiono wtedy fabrykę autobusów Neoplan. Firma zaczęła produkować własny model autobusu pod nazwą Solaris w 1999 r. Obecnie ma w ofercie już trzecią generację autobusów niskopodłogowych Solaris Urbino z napędem dieslowskim lub gazowym (o długościach 10, 12, 15 i 18 m), trolejbusów Trollino oraz autokarów turystycznych Solaris Vacanza. Dostępne są także pojazdy na specjalne zamówienie- np. zbudowana na bazie autokaru turystycznego stacja do poboru krwi.
W przedsiębiorstwie pracuje ponad 1000 osób, prawie 80 proc. jego produktów trafia do zagranicznych nabywców, których jest ponad osiemdziesięciu w różnych krajach- w Austrii, Czechach, Estonii, Francji, Niemczech, Norwegii, Rumunii, Szwajcarii, Szwecji, we Włoszech, na Litwie, Łotwie, Malcie, Słowacji i Węgrzech. W Polsce spółka zdobyła 64 klientów.
W roku 2005 firma Solaris Bus & Coach wyprodukowała 610 autobusów i trolejbusów i odnotowała przychody w wysokości 659 mln zł.
Taniec na elewacji najwyższego hotelu w Poznaniu!
Zobacz całość »W piątek, 7 lipca amerykański zespół Project Bandaloop zatańczył na elewacji najwyższego hotelu w Poznaniu.
Najlepszy widok na tańczący zespół rozciągał się z parku pomiędzy Multikinem, a pomnikiem Powstańców Wielkopolskich, naprzeciw hotelu Novotel. Niektórzy widzowie zdecydowali się podejść całkiem blisko i rozsiąść się na schodach hotelu.
Z okien ostatniego, 16 piętra hotelu najpierw zjechały na linach trzy tancerki w czarnych strojach. Po kilku minutach dołączyła do nich jeszcze czwórka tancerzy, ubranych na czerwono. Dzięki strojom byli bardzo wyraźnie widoczni na białej elewacji Novotelu. Obserwowani z daleka, na tle ogromnej, odbijającej słońce ściany najwyższego poznańskiego hotelu, sprawiali wrażenie małych robaczków.
Podczas dwudziestominutowego pokazu tancerze zaprezentowali wyskoki, przewroty, odrywanie się i mocne przywieranie do ściany, łapanie się za ręce i stawanie na głowie. Widzowie komentowali - Momentami przypominali mi delfiny, wynurzające się z wody, innym razem pająki, wędrujące po suficie.
Dodatkowy efekt spektaklowi Project Bandaloop dawały cienie, które ciała tancerzy rzucały na ścianę budynku.
Walka z grawitacją, próba opanowania i oswojenia trudnej, powietrznej przestrzeni oraz próba spełnienia odwiecznego marzenia o lataniu bardzo mocno wpisane zostały w choreografię tego spektaklu. Choreografię bardzo trudną, bo realizowaną w warunkach ekstremalnych.
Spektakl na ścianie Novotelu tancerze powtórzyli jeszcze dwukrotnie o 14.00 i 19.00.
British Airways nie będzie sponsorował angielskiej reprezentacji piłkarskiej?
Zobacz całość »Linie lotnicze British Airways zastanawiają się nad wycofaniem się ze sponsorowania angielskiej reprezentacji piłkarskiej. Powód? Ulubione linie lotnicze świata nie chcą byc kojarzone z porażką. Po kolejnej przegranej Anglików w ćwiercfinale mistrzostw świata British Airways nie chce uchodzić za ćwierćfinalistę, ale za światowego lidera - powiedział w telewizji Sky News sportowy komentator Ellis Cashmore.
Podobnego zdania jest ekspert od marketingu w sporcie Allyson Stewart-Allen: - Nawet tak duży przewoźnik jak BA ma ograniczone środki na sponsoring, dlatego będzie starał się wydać je tam, gdzie jak sądzi najwięcej osiągnie. Wedlug niego prawdziwym powodem jest chęć sponsorowania przez BA olimpiady w 2012 roku w Londynie, ponieważ jest to impreza wybiegająca w przyszłość i rozwojowa.
Football Association - angielski związek piłki nożnej rozglada się już za nowym sponsorem. Jak na razie Nationwide i PepsiCo zdecydowały, że nie będą sponsorowały reprezentacji Anglii po tegorocznym mundialu w Niemczech. Nad nową formułą dalszej współpracy FA prowadzi rozmowy z McDonaldsem.
Zdaniem komentatorów pozycja przetarhowa FA osłabła wskutek rezygnacji Davida Beckhama z funkcji kapitana druzyny przegranej Anglii w ćwierćfinałowym meczu z Portugalią.
PKP chce kurtyn, zasłaniających wypadki!
Zobacz całość »PKP zamierza zastosować duże kurtyny, którymi będzie można zasłonić miejsce wypadku kolejowego od prasy.
PKP zwróciło się z zapytaniem ofertowym do firm o "Instalacje kurtyn zasłaniających przed osobami postronnymi i mediami miejsca wypadków kolejowych zgłoszonych przez PKP. Wypadki te mogą obejmować wykolejenie pociągu, zderzenie pociągów, zamach terrorystyczny oraz zderzenie pociągu z samochodem na przejeździe kolejowym"
Wykonawca musiałby ustawić kurtynę w ciągu półtorej godziny po zgłoszeniu przez przewoźnika awarii. Muszą one pojawić się na miejscu wypadku przed mediami i uniemożliwić im filmowanie i fotografowanie aż do momentu przewiezienia rannych i usunięcia wraków.
Michał Wrzosek, rzecznik PKP wyjaśnił, że w dobie rozwoju mediów problem ochrony dóbr osobistych pasażerów nabiera coraz większego znaczenia. - W tabloidach czy w mediach elektronicznych jest coraz więcej zdjęć ofiar wypadków. Pasażerowie mogą mieć o to pretensje do PKP, a kurtyny uniemożliwiłyby robienie zdjęć. Według Wrzoska tego typu kurtyny sprawdzają się już na Zachodzie, między innymi w Wielkiej Brytanii.
Tomasz Lachowicz, redaktor naczelny "Super Expressu" wyznał - Może argumentacja PKP jest prawnie uzasadniona, ale dla mnie jest absurdalna, bo tak naprawdę chodzi tu o ukrycie prawdy o tym, co się stało. Każdej firmie w takiej sytuacji zależy na tym, żeby nie było reporterów i zdjęć. Do tego jestem przyzwyczajony.
Michał Mazur, szef Agencji Fotograficznej "Mazur" przyznał, że czy ochrona będzie skuteczna zależy od tego, jak szybko reporter pojawi się na miejscu zdarzenia.
Kurtyny stosuje już polska policja. Paweł Biedziak, dyrektor biura komunikacji stołecznej Komendy Głównej Policji poinformował, że kurtyny na miejscu przestępstwa są używane tylko w wyjątkowych sytuacjach. Biedziak wyjaśnia - Wyłącznie z przyczyn procesowych, a nie ze względu na ochronę przed mediami. Czasem pozostawionych śladów nie można pokazać w mediach, bo jeśli przestępca zobaczy w telewizji, że został po nim wyraźny odcisk obuwia, to spali buty. Dodał też, że w większości przypadków wystarczy odgrodzić miejsce przestępstwa zwykłą taśmą policyjną. - Zazwyczaj umawiamy się z fotoreporterami i operatorami oraz prosimy ich o niefilmowanie i nierobienie zdjęć w określonych sytuacjach i nigdy nam się nie zdarzyło, żeby ktoś złamał taką umowę. Sytuacja PKP jest zupełnie inna niż policji i ja rozumiem ich motywację.
Jednak zasłonięcie rannego na ulicy lub pozostawionych łusek jest znacznie łatwiejsze niż zakrycie całego pociągu. PKP zdaje sobie sprawę, że może być problem ze znalezieniem firmy dysponującej odpowiednim sprzętem. Wrzosek poinformował - Wysłaliśmy wstępne zapytania miedzy innymi do firm organizujących imprezy plenerowe. Na razie nikt się do nas jeszcze nie zgłosił.
Prezes jednej z firm public relations, która otrzymała zapytanie PKP wyznał - Nie wiem, kto im to zrobi, ale na pewno nie agencje PR.
PKP kurtyny potrzebuje jak najszybciej. Przewoźnik jest gotowy podpisać kontrakt obowiązujący od 1 sierpnia do 31 grudnia z możliwością przedłużenia. PKP szacuje, że w tym okresie może dojść do trzech, a nawet pięciu wypadków. Wrzosek tłumaczy - Ta liczba wynika ze statystyki.
Lotnisko w Gdańsku pobiło rekord!
Zobacz całość »Port Lotniczy Gdańsk im. Lecha Wałęsy tylko w ciągu pierwszego półrocza 2006 obsłużył 532,8 tys. pasażerów, czyli o 88 proc. więcej, niż w tym samym okresie zeszłego roku.
Klienci najczęściej korzystali z połączenia w kierunku Londynu, które jest obsługiwane przez samoloty linii Wizz Air i Ryanair- skorzystało z niego 131,6 tys. pasażerów (o 84,6 tys. więcej niż w tym samym okresie w 2005 r.). Dużą popularnością cieszy się także krajowe połączenie do Warszawy. Loty do stolicy miały o 10 proc. więcej pasażerów niż w zeszłym roku- 99, 5 tys.
58 tys. osób skorzystało z połączeń do Frankfurtu, z czego aż 25 tys. to pasażerowie taniego przewoźnika Ryanair. Mimo to przewozy LOT-u na tej trasie wzrosły o ponad 9 proc.
Inne często wybierane tanie połączenia to loty do Dortmund, Sztokholmu, Oslo i funkcjonujące od tego roku linie do Liverpoolu, Dublina, Kolonii, Glasgow i Edynburga.
Tanie linie nie odebrały pasażerów tradycyjnym przewoźnikom, obsługującym loty do Kopenhagi (SAS), Hamburga (LOT) i Monachium (LOT i Lufthansa).
Coraz więcej osób korzysta z połączeń nieregularnych- przede wszystkim z turystycznych lotów czarterowyh do miejscowości wypoczynkowych nad Morzem Śródziemnych. Z takich przewozów w I półroczu 2006 skorzystało ponad 18 tys. pasażerów- o 18,7 proc. więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku.
Polacy nadal kupują wakacje na kredyt!
Zobacz całość »Tysiące Polaków zadłuża się w bankach, aby wyjechać na wymarzone wakacje. Pomimo obowiązującej od lutego ustawy antylichwiarskiej, banki cały czas ściągają od klientów wysokie odsetki.
Banki kuszą klientów szybkimi kredytami gotówkowymi, dostępnymi praktycznie od ręki. Wystarczy jedna wizyta w oddziale, aby otrzymać pieniądze. Niestety, szybko zazwyczaj oznacza także bardzo drogo. Pomimo obowiązywania od lutego tzw. ustawy antylichwiarskiej, ograniczającej wysokość odsetek kredytów gotówkowych do 22%, a prowizji łącznie z innymi kosztami wstępnymi do 5%, banki nadal oferują pożyczki, za które klient musi w sumie zapłacić nawet ponad 30%.
Niektóre banki unikają publikowania tabel oprocentowania kredytów. Tymczasem oprocentowanie niektórych kredytów wynosi nawet 64% w skali roku.
Przekonani o swojej racji klienci kierują sprawę do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Małgorzata Cieloch z UOKiK przyznaje - Konsumenci bardzo często czytają umowy pobieżnie i godzą się na warunki, które w rzeczywistości są dla nich niekorzystne. Roszczenia dotyczą przede wszystkim nieprawidłowej obsługi konsumentów w bankach oraz wprowadzania konsumentów w błąd przy podawaniu informacji o wysokościach oprocentowania i innych znaczących warunkach umowy.
W ubiegłym roku urząd wszczął postępowanie przeciw Lukas Bankowi w związku z utrudnianiem klientom rozwiązania umowy kredytowej. Teraz bada, czy bank naruszył prawo, nie zamieszczając we wzorcu umowy kredytu konsumenckiego informacji o warunkach jego spłaty. Ma to wyjaśnić postępowanie administracyjne.
Coraz częściej się zdarza, że banki nie przekazują rzetelnie informacji o swoich produktach. Prezes UOKiK bada praktyki stosowane między innymi w Invest-Banku, ING Banku Śląskim, Kredyt Banku i Millennium.
Kredyt kosztuje nawet kilkadziesiąt procent wobec ustawowych ograniczeń do poziomu czterokrotności wysokości stopy kredytu lombardowego NBP, czyli 22%. Różnica bierze się stąd, że rzeczywista stopa procentowa uwzględnia nie tylko odsetki, ale również prowizje i koszty ubezpieczenia spłaty kredytu. Polisy zawierane przy podpisywaniu umów kredytowych stały się bardzo popularne właśnie od momentu wejścia w życie przepisów antylichwiarskich. Nie ma żadnych wytycznych dotyczących wysokości płaconej składki, a co za tym idzie całkowitej ceny ubezpieczenia. Dzięki temu banki odbijają sobie część utraconych zysków.
Michał Macierzyński z Bankiera.pl przyznaje - Rzeczywiste oprocentowanie zaciąganego kredytu może sięgać kilkudziesięciu procent w skali roku, tak jak przed wejściem ustawy w życie. Przy okazji firmy dostały skuteczne narzędzie marketingowe. Jeśli kiedyś kuszono klientów niskim oprocentowaniem kredytu, to w tym momencie standardem stały się oferty "3x0%". Teoretycznie niżej już być nie może. Jednak każdy taki kredyt jest objęty obowiązkowym ubezpieczeniem. Dzięki temu jeszcze łatwiej niż kiedyś manipulować wysokością pobieranych prowizji i marży. Skutek jest taki, że klient aż do momentu podpisania umowy nie ma pojęcia, jakie tak naprawdę są koszty pożyczki. Jednym słowem - nic się nie zmieniło, a niższe koszty dla klienta to zasługa przede wszystkim wolnego rynku, a nie ustawodawców.
Turystyczny Toruń nie odczuł skutków ptasiej grypy!
Zobacz całość »Toruń, miasto wszechobecnych gotyckich zabytków, Mikołaja Kopernika i słodkich pierników w marcu br. dotknął wirus ptasiej grypy. Pojawiły się obawy, że może mieć to wpływ na spadek zainteresowania turystów. Na szczęście dla miasta i jego mieszkańców pesymistyczne prognozy jednak się nie potwierdziły.
Katarzyna Motławska, dyrektor toruńskiego Ośrodka Informacji Turystycznej, jest zadowolona. Biuro przeżywa prawdziwe oblężenie, a telefony ani na chwilę nie milkną. Pani Katarzyna szacuje, że turystów może być więcej niż w ubiegłym roku, to znaczy ponad 1,2 mln.
Sytuacja cieszy wszystkich związanych z turystyką. Większość miejsc w hotelach jest zarezerwowana, choć jak zauważyła Joanna Fałkowska z hotelu Gotyk, goście spędzają w nich zazwyczaj jedną, dwie noce. Podobnie jest w restauracjach. Klientów nie brakuje. Nie zauważono też, żeby wirus ptasiej grypy, wpłynął w jakikolwiek sposób na preferencje kulinarne gości.
Ośrodek Informacji Turystycznej na podstawie obserwacji ocenia, że około połowa odwiedzających miasto to Polacy. Spośród europejskich turystów Toruń najczęściej odwiedzają Niemcy, Ale bywają tu także goście z Francji, Holandii, Anglii, Belgii, Włoch, Danii i Norwegii. W mieście można spotkać przybyszów spoza naszego kontynentu. Najwięcej Azjatów, wśród których prym wiodą Japończycy, ale widuje się przybyszów z Tajlandii, Singapuru, a nawet z odległej Australii i Nowej Zelandii.
Miasto jest przygotowane na prezentacje swoich walorów obcokrajowcom. Oddział PTTK ma kadrę przewodników władających językiem angielskim, niemieckim, rosyjskim, francuskim, włoskim i ukraińskim. Jeżeli zachodzi taka potrzeba (np. goście z Japonii czy Chin), oprócz przewodnika grupie towarzyszy tłumacz.
Największą popularnością cieszą się wśród turystów gotyckie zabytki, których w mieście jest bardzo dużo, muzeum pierników i wycieczki statkiem po Wiśle. Można też znaleźć i mankamenty. Blisko centrum trudno znaleźć wolne miejsce na parkingu, brakuje pełnej informacji o bazie noclegowej, gastronomicznej czy planu odbywających się w mieście imprez kulturalno-rozrywkowych.
Niemiecka turystyka zyska, bo Niemcy będą polecane przez kibiców!
Zobacz całość »Zdecydowana większość kibiców, którzy odwiedzili Niemcy podczas piłkarskich mistrzostw świata, chętnie poleci ten kraj znajomym jako znakomite miejsce na wypoczynek - wynika z sondażu przeprowadzonego przez Niemiecką Izbę Turystyki.
Badania zostały przeprowadzone wśród 1281 osób z kilknunastu krajów świata w Berlinie, Dortmundzie, Hamburgu, Kolonii i Monachium. 91 procent respondentów czuło się w Niemczech znakomicie, 93 uważało, że turniej był świetnie zorganizowany.
Szacunkowe dane dotyczące ilości osób, które odwiedziły Niemcy podczas mistrzostw swiata mówią o około dwóch milionach obcokrajowców.
- Nie sprawdziły się czarne scenariusze sprzed MŚ mówiące o planowanych walkach między kibicami krajów uczestniczących w imprezie.
Na Krupówkach turyści mogli sfotografować się z anakonda i kajmanem. Teraz już nie mogą!
Zobacz całość »W Zakopanem na turystów zawsze czeka moc atrakcji. Do niedawna na Krupówkach turyści mogli sfotografować się z anakonda i kajmanem! Niestety, teraz takiej możliwości już nie ma, bo policjanci zarekwirowali chronione zwierzęta i obecnie sprawdzają czy zostały legalnie kupione i sprowadzone do Polski. Funkcjonariusze ustalają też, czy osoby prywatne moga posiadać i prezentować takie zwierzęta na ulicach - poinformowała rzeczniczka policji w Zakopanem, Monika Broś.
Możliwość odpłatnego sfotografowania się z egzotycznymi zwierzętami oferowali turystom dwaj młodzi mężczyźni. Własciciele zwierząt pochodzący z Nowego Sącza i Elbląga, twierdzą, że twierdzą, że kajman został sprowadzony do Polski z Gujany, a anakondę kupili w kraju. Posiadają oni dokumenty potwierdzające powyzesz słowa, jednak policja sprawdza je w celu ustalenie ich wiarygodności. Zwierzeta są wciąż pod opieką ich włascicieli, ponieważ policja nie posiada warunków do ich przechowania.
Rzeczniczka zakopiańskiej policji wyjaśniła, że kajman i anakonda pozostają do dyspozycji policji pod groźbą sankcji karnych wobec właścicieli.
Wakacje dla niepełnosprawnych
Zobacz całość »Według badań GUS prawie 80%, czyli niemal 4 mln niepełnosprawnych wcale nie podróżuje.
Natomiast z pozostałych zaledwie jedna trzecia wyjeżdża na wakacje. Reszta odwiedza krewnych i znajomych albo udaje się na turnusy rehabilitacyjne.
Wyniki ankiet wskazują, że głównym problemem wcale nie są bariery architektoniczne (wskazało je jedynie 6% badanych), ale zła sytuacja materialna (84%) i stan zdrowia (34%).
W Polsce cały czas nie ma biura podróży, które specjalizuje się w organizowaniu wyjazdów dla niepełnosprawnych. Jednak coraz więcej w tej sprawie robią różne fundacje i stowarzyszenia.
Przedstawiciele biur podróży zgodnie deklarują, że chętnie pomogą osobie niepełnosprawnej lub grupie takich osób zorganizować wakacje. Jednak chętnych jest niewielu. Ci, którzy się zdecydują mogą z katalogu wybrać hotel przystosowany do ich potrzeb. Jednak jakość tych dostosowań można sprawdzić dopiero na miejscu. Często bywa, że w przyjaznym dla niepełnosprawnych hotelu, wózek nie mieści się w drzwiach, pod prysznicem brakuje krzesełka, a zejście na plażę jest bardzo utrudnione.
Pracownicy biura Logos Travel (http://www.wyprawy.pl) przyznają - Nie ma specjalnej oferty dla niepełnosprawnych, w zależności od stopnia upośledzenia są dołączani do grup, zdarza się to niezwykle rzadko.
W katalogu Neckermanna (http://www.neckermann.pl) znajdują się hotele z udogodnieniami: szerokie windy, podjazdy, specjalne pokoje. Biuro pomaga również w załatwieniu formalności związanych z przelotem, czyli zgłasza klientów do przewoźnika, który zapewnia transport do samolotu, wózek.
Oasis Tours (http://www.oasistours.com.pl) oferuje w Tunezji hotele z udogodnieniami. Czasami zdarzają się też wyjazdy grupowe ze specjalnym programem.
Z Orbis Travel (http://www.orbistravel.pl) niepełnosprawni ruchowo wyjeżdżają czasem na organizowane wycieczki autokarowe lub lotnicze. Mogą wtedy liczyć na pomoc pilota i możliwie najbardziej komfortowe miejsca. W ofercie znajdują się hotele z udogodnieniami oraz propozycje wypoczynku w uzdrowiskach i sanatoriach.
Natomiast biuro Opal Travel (http://www.opaltravel.com.pl) przygotowuje ofertę na zamówienie. Może to być wyjazd standardowy z katalogu lub indywidualny.
Scan Holiday (http://www.scanholiday.com.pl) oferuje hotele z odpowiednimi podjazdami, windami, pokojami. Czasami na miejscu można też wypożyczyć wózki inwalidzkie.
Każdy touroperator, którego ofertę sprzedaje Travelplanet.pl, ma propozycje dla niepełnosprawnych, przede wszystkim dla tych na wózkach inwalidzkich. Telekonsultanci pomagają wybrać odpowiednie miejsce oraz zarekomendują najbliższe lotnisko.
TUI (http://www.tui.pl), jako jedyne biuro na naszym rynku ma oddzielny katalog z ofertami dla niepełnosprawnych. Niestety tylko po niemiecku. Ale wyloty oferuje też z Polski. Firma w każdym kraju oferuje hotele z udogodnieniami, jednak wyjazdów specjalnych ma niewiele. Ostatnio biuro zorganizowało w Karkonoszach pobyt integracyjny dla 30 osób.
Obecnie Wakacje.pl polecają około 3600 miejsc przystosowanych dla osób niepełnosprawnych. Pokoje mają większe łazienki z uchwytami, są też specjalne windy, łatwo dostać się na plażę, korzystając z betonowych podjazdów i zjazdów. Organizator zapewnia też pomoc w dojeździe na miejsce.
Paraolympic Travel jest roboczą nazwą pierwszego w Polsce biura specjalizującego się w wyjazdach rehabilitacyjnych, sportowych i wypoczynkowych dla osób niepełnosprawnych, które ma powstać pod koniec wakacji.
Stowarzyszenie CTP "Nautica" (http://www.nautica.pl) we współpracy z Centrum Turystyki Podwodnej "Nautica" organizuje kursy i obozy płetwonurkowe dla osób niepełnosprawnych. Agnieszka Pajdak-Stós, prezes stowarzyszenia poinformowała - Poprawiają kondycję fizyczną i samopoczucie. Podczas nurkowania niepełnosprawni wykorzystują inne partie mięśni niż w czasie jazdy na wózku czy chodząc o kulach. To chwila wytchnienia - ciało funkcjonuje w stanie "zerowej grawitacji". Nie bez znaczenia jest też świadomość zatarcia różnic pomiędzy nurkami podczas wspólnej podwodnej eskapady. W pierwszej wyprawie do Szarm el Szejk w Egipcie uczestniczyło sześć osób na wózkach i jedna dziewczyna z porażeniem mózgowym, w ostatniej - osiem osób na wózkach. Na wszystkie nurkowania wypływaliśmy łodzią i choć niekiedy warunki były trudne, nikogo nie zniechęciły ani silny prąd, ani wysoka fala. Ukoronowaniem wyjazdu było nurkowanie na wraku okrętu "Thistlegorm".
Obecnie Nautica organizuje bezpłatne kursy basenowe w Krakowie i Warszawie oraz wyjazdowe (Open Water Diver i Advance) w miejscowości Stari Grad na chorwackiej wyspie Hvar. Do tej pory w chorwackim morzu uczyło się nurkować już prawie siedemdziesięciu niepełnosprawnych, a dwa razy tyle spróbowało nurkowania w basenie.
Uczestnicy obozów w Chorwacji płacą za zakwaterowanie i wyżywienie od 600 do 800 zł w zależności od terminu, a za transport około 350 zł.
Fundacja Tacy Sami (http://www.tacysami.org.pl) organizuje wyjazdy sportowe dla osób z każdym rodzajem niepełnosprawności, między innymi: jeżdżących na wózkach, cierpiących na porażenie mózgowe, stwardnienie rozsiane, niedowidzących, głuchych. Agata Kopeć-Romik wyznała - Były już obozy, na których nasi podopieczni pływali, grali w tenisa stołowego i bilard, uczyli się władać szablą, szpadą czy floretem. Tym, którzy dobrze pływają, fundacja organizuje kursy nurkowe (wraz ze stowarzyszeniem CTP Nautica). W zeszłym roku niepełnosprawni nurkowie udali się na bicie rekordu Guinnessa w Giżycku.
Za tygodniowy obóz uczestnicy płacą od 100 do 250 zł. Resztę, czyli około 75% kosztów pokrywa fundacja dzięki sponsorom.
Fundacja Aktywnej Rehabilitacji (http://www.far.org.pl) propaguje wiele form aktywności sportowej. Przez treningi jej podopieczni z uszkodzeniami rdzenia kręgowego uczą się samodzielnego funkcjonowania na wózku. Natomiast tym, którzy poczynią postępy w rehabilitacji, fundacja organizuje obozy żeglarskie, konne i nurkowe.
Toruńska "Fundacja Ducha" (http://www.fundacjaducha.fr.pl) jest jedną z prężniej działających na rzecz turystyki niepełnosprawnych. Zajmuje się organizowaniem wyjazdów w góry oraz spływów kajakowych.
Stowarzyszenie Koniczynka z Poznania, zrzeszające ludzi z epilepsją, niepełnosprawnych i ich przyjaciół (koniczynka3@op.pl) wysyłało już swoich podopiecznych do Włoch, Francji i Austrii. Zwiedzili także Pragę, Licheń, Toruń, Kaszuby i Trójmiasto, a w planach jest wycieczka do Grecji.
Oddział krakowski PTTK (http://www.pttk.pl) specjalizuje się w turystyce jeździeckiej dla niewidomych dzieci. Natomiast oddział im. A. Janowskiego w Sosnowcu zrzesza wędrującą po Polsce grupę wózkowiczów. Oddział żoliborski w Warszawie w dniach 18.10.-21.10.2006 organizuje Rajd "Palmiry" ze specjalną trasą, którą można pokonać na wózkach. Osoby na wózkach z oddziałem w Rzeszowie i Beskidem w Nowym Sączu wędrują po górach. PTTK "Morski" w Gdyni organizuje spływy, a Bielsko-Biała imprezy kolarskie, kajakowe i wędrówki po górach dla niewidomych. PTTK dysponuje również wykazem odpowiedniej bazy noclegowej dla niepełnosprawnych.
Kraje, które uznawane są za najlepiej przystosowane dla niepełnosprawnych turystów to: cała Skandynawia, Australia, Nowa Zelandia, Stany Zjednoczone i Japonia.
Przed wyjazdem najlepiej zapytać, o szerokość drzwi, wielkość łazienki, uchwyty i podjazdy w hotelach. Czy niewidomy w każde miejsce może się dostać z psem przewodnikiem. Jaki zakres ubezpieczenia oferuje biuro podróży i czy nie wymaga podwyższonej stawki. Czy linie lotnicze nie pobierają dodatkowej opłaty za przewóz wózka inwalidzkiego i pomoc osobie niepełnosprawnej.
Najlepsze warunki dla turystyki niepełnosprawnych są w Wielkiej Brytanii!
Zobacz całość »W większości krajów Unii Europejskiej osoby niepełnosprawne mają więcej możliwości podróżowania niż w Polsce. Wynika to nie tylko z zasobności ich portfeli, ale również z obowiązującego tam prawa.
Cały czas rosną wymagania wobec organizatorów podróży dla niepełnosprawnych i właścicieli hoteli, od których wymaga się usunięcia barier architektonicznych. Prawo wymusza zmiany, a dzięki temu powstaje coraz więcej ośrodków, w których niepełnosprawni mogą przebywać na równi z innymi turystami.
Najlepiej mają Brytyjczycy. Od października 2004 roku wszystkie hotele i kurorty musiały przystosować się do przyjmowania niepełnosprawnych gości. Pomagały im w tym organizacje pozarządowe. Powstała również baza danych z ogromną ilością ofert krajowych i zagranicznych tzw. accessible tourism.
Polecane brytyjskie strony dla niepełnosprawnych turystów:
http://www.disability.gov.uk, gdzie znajduje się mnóstwo przydatnych linków oraz szczegółowe rady, jak zorganizować podróż
http://www.tourismforall.org.uk, strona organizacji charytatywnej kontrolującej i wspierającej zmiany w turystyce
http://www.calvert-trust.org.uk, strona organizacji, która oferuje osobom niepełnosprawnym turystykę aktywną: wspinaczkę, wędrówki po górach, kajaki, paralotnie, żagle, jeździectwo
http://www.enableholidays.com, to strona biura podróży specjalizującego się w ofertach dla niepełnosprawnych również poza Wielką Brytanią np.: w Hiszpanii, Portugalii, na wyspach greckich
http://www.directenquiries.com, znajduje się tam darmowa baza danych i wyszukiwarka obiektów przyjaznych niepełnosprawnym
Czy samolotami rosyjskich linii lotniczych można latać bezpiecznie?
Zobacz całość »W niedziele 16 lipca br. w Irkucku ok. godz. 8.00 czasu miejscowego (1.00 czasu polskiego) doszło do katastrofy samolotu rosyjskich linii lotniczych Sybir, Airbus A-310. Zginęło co najmniej 120 osób. Komisja, której przewodzi minister transportu Igor Lewitin, bada przyczyny tragedii. Prawdopodobnie zawiniły niesprawne hamulce, silnik lub niesprawne podwozie, które złamało się przy lądowaniu.
Grzegorz Sobczak, ekspert lotnictwa, informuje, że samolot wyprodukowano w 1987 r. (przelatał 52 tys. godzin)- nie można powiedzieć, że był stary. Czy rosyjskie linie lotnicze są bezpieczne? Czy można oczekiwać, że samoloty są sprawne technicznie?
W przypadku, latających na międzynarodowych trasach maszyn rosyjskich linii lotniczych, nie ma większego zagrożenia. Te podlegają przeglądom zgodnie z przepisami, a międzynarodowe komisje wymuszają je na przewoźnikach . Na wewnętrznych trasach jest zdecydowanie gorzej. W przeciwieństwie do standardów europejskich, w Rosji nie ma obowiązku wykonywania nieplanowanych przeglądów (wykonuje się je po każdym twardym lądowaniu, lub np. po zderzeniu z ptakiem).
Nie można oczywiście twierdzić, że każdy latający w Rosji samolot jest niebezpieczny, ale lepiej zachować ostrożność. Pozostaje tylko liczyć, że po niedzielnej katastrofie zostaną podjęte radykalne kroki mające na celu poprawę bezpieczeństwa pasażerów.
Konieczny paszport przy podróżach do Szwajcarii, Norwegii i Islandii!
Zobacz całość »W związku z częstymi przypadkami odmowy przez funkcjonariuszy Służby Granicznej RP na polskich lotniskach zgody na przekroczenie granicy RP przez pasażerów udających się rejsami bezpośrednimi do Zurychu, Genewy, Oslo oraz do Reykjaviku z tranzytem przez port poza UE, Polska Izba Turystyki informuje, że chociaż obywatele RP mogą przekraczać granice Konfederacji Szwajcarskiej, Królestwa Norwegii oraz Republiki Islandii na podstawie dowodu osobistego, to jednak przekroczenie granicy polskiej przez osoby udające się poza Unię Europejską możliwe jest tylko na podstawie paszportu.
Wynika to z przepisów ustawy z dnia 10 kwietnia 1974 roku o ewidencji ludności i dowodach osobistych (Dz.U. z 2001 r. Nr 87, poz. 960 z późniejszymi zmianami), w której art.1 ust.3 pkt.3 stanowi, iż dowód osobisty jest dokumentem "uprawniającym obywateli polskich do przekraczania granic między państwami członkowskimi Unii Europejskiej". Czyli, jeżeli cel podróży leży poza terytorium państw UE, polscy podróżni przy kontroli wyjazdowej na polskich lotniskach muszą legitymować się paszportem, a nie dowodem osobistym. Dodatkowe informacje dostępne są na stronie: www.strazgraniczna.pl.
Polska Izba Turystyki zaleca sprzedawcom biletów lotniczych informowanie o tym fakcie pasażerów oraz nieudzielanie informacji na podstawie niepełnych w tym zakresie danych w TIMATIC-u. Natomiast organizatorom turystyki oraz agentom turystycznym zaleca informowanie o tym fakcie klientów udających się drogą lotniczą do wyżej wymienionych krajów w jednoznaczny sposób w umowie. Obowiązek ten wynika z art. 12 ust 1 pkt 10 ustawy o usługach turystycznych (jednolity tekst Dz.U. z 2004 r. Nr 223, poz. 2268 z późniejszymi zmianami).
Polska Izba Turystyki wystąpiła już do IATA/BSP Polska z prośbą o wprowadzenie stosownego uzupełnienia zapisów w TIMATIC, który jest produktem IATA, aby informacje tam zawarte nie wprowadzały w błąd sprzedawców biletów lotniczych.
Polska Izba Turystyki wystąpiła również do dostawców systemów rezerwacyjnych: Amadeus, Worldspan oraz Galileo z prośbą o przesłanie wiadomości do użytkowników systemów w Polsce. Dzięki temu informacja ta powinna dotrzeć do wszystkich kasjerów lotniczych.
PIT ma nadzieje, że podjęte działania ograniczą "cofanie" pasażerów z lotniska, co naraża ich na dodatkowe koszty związane ze zmianą rezerwacji na następne loty.
Zakaz kąpieli - groźne dla zdrowia bakterie w Wiśle!
Zobacz całość »Pomimo panujących upałów turystom nie wolno kąpać się w Wiśle. Od kempingu w Wiśle Jonidle aż do Ochabów, z wyjątkiem niewielkiego fragmentu w Ustroniu Nierodzimiu, występują w rzece groźne dla zdrowia bakterie.
W sezonie nad przepływającą przez beskidzkie kurorty Wisłą gromadzą się tłumy turystów. Na brzegach rozkładają koce i leżaki, opalają się, grillują, a w wodzie szukają ochłody. Mirosław Faron z Łazisk, wypoczywający nad wodą w centrum Ustronia wyznaje - To dla mnie najlepsze miejsce, dlatego przyjeżdżam tu od lat. Nie muszę płacić żadnego biletu, a w głębszych miejscach mogę popływać lepiej niż na basenie.
Jednak turyści powinni zrezygnować z kąpieli w Wiśle. Powiatowa Inspekcja Sanitarna w Cieszynie przeprowadziła badania, z których wynika, że królowa polskich rzek jest zanieczyszczona bakteriologicznie. Teresa Wałga, powiatowy inspektor sanitarny w Cieszynie poinformowała - Sprawdzamy miejsca, które są zwyczajowo wykorzystywane przez ludzi jako kąpieliska. Nasza kontrola wykazała, że w Wiśle występują bakterie typu kałowego i woda absolutnie nie nadaje się do kąpieli.
Taka sytuacja występuje od kempingu w Wiśle Jonidle, przez Wisłę Centrum, Ustroń Jaszowiec oraz Centrum, Skoczów aż po Ochaby. Jedynym wyjątkiem jest odcinek w Ustroniu Nierodzimiu, gdzie nie stwierdzono zanieczyszczeń.
Wałga wyjaśnia - Jeżeli ktoś przez przypadek napije się wody, może być narażony na dolegliwości żołądkowe, dotyczy to zwłaszcza dzieci, które mają mniejszą odporność. Mogą wystąpić również komplikacje dermatologiczne.
Inspektorzy nie mają wątpliwości, że zanieczyszczona Wisła jest efektem ścieków, które przedostają się do rzeki z dziurawych szamb i nieszczelnej kanalizacji. Piotr Pacholczyk z firmy Pet-Tur, zajmującej się obsługą turystyczną na tym terenie wyznał - Takie zanieczyszczenia to fatalna antyreklama dla ludzi, których zapraszamy do nas na wypoczynek, kusząc ich kontaktem z przyrodą. Samorządy powinny z tym walczyć. Wystarczy pójść za zapachem. Często jeżdżę rowerem wzdłuż Wisły i wiem, że są miejsca, gdzie tak cuchnie, że trzeba zatykać nos.
Jan Cieślar, zastępca burmistrza Wisły, zapewnia, że gmina wszystko, aby ograniczyć spływanie ścieków do rzeki. Właśnie buduje kanalizację w Malince i Głębcach. Inwestycja kosztuje kilka milionów złotych. Cieślar przyznał - Zdaję sobie sprawę, że kanalizacja zbudowana kiedyś może mieć już nieszczelności. Jestem zaskoczony, że zanieczyszczenia występują na całym odcinku rzeki w mieście. Będziemy przeprowadzać kontrolę, żeby poznać ich przyczyny.
Badania jakości wody w Wiśle będą jeszcze kilka razy powtórzone podczas tegorocznych wakacji.
Augustów musi walczyć o zasobnych turystów!
Zobacz całość »Augustów od lat pełni rolę turystycznej stolicy północno-wschodniej Polski. W czasach socjalizmu, miano najpopularniejszej miejscowości wypoczynkowej dzieliła z Juratą i Zakopanym. Również obecnie walory wypoczynkowo-turystyczne Augustowi są cenione, jednak turyści goszczę tu krótko. Najbardziej popularne są dwu-trzy dniowe, najczęściej weekendowe pobytu. A i zasobność portfeli gości jest mniejsza.
W sezonie Augustowa przyjeżdża około 200 tys. letników. Przeciętnie zostawiają 100-200 złotych. To stanowczo za mało, żeby na turystyce można było zarabiać. Są jednak i tacy goście, którzy chętnie korzystają z usług o wysokim standardzie i odpowiednio wysokich cenach. Za dobę w ośrodku agroturystycznym płaci się 35-55 zł.( z wyżywieniem lub bez wyżywienia). Tymczasem za dwuosobowy pokój w hotelu Warszawa nad Neckiem trzeba zapłacić 360 zł. Dla tych, którzy wynajmują pokoje na tydzień lub dłużej, przewidziane są na spore zniżki. Wtedy koszt pobytu waha się średnio około 145 zł. W kompleksie hotelowym Delfin, nad jeziorem Białym, ceny kształtują się na zbliżonym poziomie- ok. 320 zł.
Pomimo dość wysokich cen pokoje trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem. Najwięcej chętnych jest oczywiście w weekendy. Duże zainteresowanie tymi obiektami wiąże się niewątpliwie z tym, że w związku z odbywającymi się imprezami, jak np. "Weekend z Trójką" zatrzymują się tu znane twarze show buisnessu.
W Augustowie wypoczywają Polacy, głównie z Warszawy i Suwalszczyzny, ale nie brakuje turystów z zagranicy. Najczęściej słyszanym językiem obcym, jest niemiecki, ale sporo jest też Litwinów, Francuzów, Anglików i Finów. Ci ostatni poruszają się najczęściej w dobrze zorganizowanych grupach motorowych.
Co Augustów oferuje letnikom? Piękno krajobrazów, jeziora i lasy. Kiedy dopisuje pogoda, turyści korzystają z uroków plażowania, uprawiania sportów wodnych, wycieczek rowerowych, czy spacerowania po lasach. Amatorom żeglarstwa wypożyczalnie sprzętu wodnego oferują jachty kabinowe (opłata za dzień 130 zł), jachty dwumasztowe (ok.300zł-ceny można negocjować) oraz możliwość zamówienia rejsu kolonijnego czy wycieczki. Za odpowiednią opłatą można skorzystać z przelotów balonem, czy lotów na uwięzi. Powodzeniem cieszy się nurkowanie, wędrówki po Puszczy śladami dzikich zwierząt, fotograficzne safari czy przejazdy Wigierską Kolejką Wąskotorową.
Augustów posiada bardzo dobre walory turystyczne. Jednak, żeby turystyka stała się dla mieszkańców źródłem utrzymania, jest wiele do zrobienia. Tu inwestycje w rozwój są niezbędne.
::: 2006-07-14 :::
Wczasy na europejskich kempingach - naprawde warto!
Zobacz całość »Najtańsze noclegi za granicą znajdziemy na kempingach. W namiocie może zamieszkać nawet sześć osób. Nie trzeba mieć własnego namiotu ani przyczepy. Na miejscu czekają już przygotowane namioty i domki kempingowe, wyposażone w naczynia, sztućce, butlę z gazem do gotowania i garnki.
Najczęściej na kempingi wyjeżdżają rodziny z małymi dziećmi.
Zagraniczne kempingi, zwłaszcza te działające w międzynarodowej sieci znacznie różnią się standardem od polskich. Nie spotkamy tam brudnych toalet, wydeptanej trawy, nierównego terenu, namiotu na namiocie, hałasu przeszkadzającego w odpoczynku, czy braku bezpieczeństwa.
Europejskie kempingi, we Włoszech, Chorwacji, Francji, Austrii, Hiszpanii i w wielu innych krajach znajdują się na wielkich terenach, najczęściej są ulokowane w bardzo atrakcyjnych dla turystów miejscach: w okolicach dużych miast, nad morzem lub nad jeziorami.
Teren zawsze jest ogrodzony i strzeżony. Natomiast na dobrze utrzymanych trawnikach stoją dziesiątki identycznych namiotów i dziesiątki, a czasem nawet setki domków. Przeważnie na kółkach, stąd ich angielska nazwa mobile home.
Dodatkowo na kempingach znajduje się minimarket z jedzeniem i najpotrzebniejszymi rzeczami, sklep z pamiątkami, bar i restauracja.
Natomiast w największych, czterogwiazdkowych kempingach są też baseny dla dorosłych, baseny ze zjeżdżalniami dla dzieci, dyskoteka, minigolf, siłownia, korty tenisowe, place zabaw, stoły do gry w ping-ponga oraz kafejki internetowe. Kempingi położone nad morzem mają nawet własne plaże.
Właśnie na takich luksusowych kempingach zagraniczni turyści, a szczególnie Holendrzy, Francuzi, Niemcy i Anglicy spędzają całe urlopy.
Dobrze wyposażony kemping jest nawet lepszy od hotelu. Atrakcji jest tak dużo, że dzieci się nie nudzą. Często zaprzyjaźniają się z kolegami z sąsiedniego domku lub namiotu, dzięki temu mają towarzystwo do zabawy. Mogą jeździć po całym terenie na rowerach, kopać piłkę, kąpać się w basenie.
Polscy turyści coraz częściej korzystają z wypoczynku na kempingach za granicą. W Polsce swoje przedstawicielstwa mają już cztery sieci: Vacansoleil, Eurocamp, Suncamp i Selectcamp. Nie są one właścicielami kempingów, ale tylko je dzierżawią. Zdarza się, że obiekty kilku sieci sąsiadują ze sobą na jednym kempingu.
Ceny pobytu nie są wysokie. Monika Gruszczyńska, dyrektor Vacansoleil w Polsce przyznaje - Najchętniej na nasze kempingi wyjeżdżają rodziny z dwojgiem dzieci. Zdarza się, że dwie rodziny, z których każda ma jedno dziecko biorą sobie jeden domek. To się najbardziej opłaca.
W namiocie lub domku zazwyczaj są cztery miejsca do spania dla dorosłych i dwa dla dzieci lub młodzieży. Im więcej osób zajmie jeden domek, tym tańszy jest nocleg jednej osoby.
W Vacansoleil, w zależności od terminu, wynajęcie namiotu kosztuje od 59 do 350 zł za dzień, a domku od 90 do 600 zł za dzień. Agnieszka Malinowska, przedstawicielka Selectcampie poinformowała, że za namiot trzeba zapłacić od 18 euro w maju lub we wrześniu do 106 euro w szczycie sezonu, a za domek odpowiednio 40 i 150 euro.
Namioty są tańsze niż mobile home, ponieważ nie ma w nich toalet i łazienek. Mieszkańcy namiotów muszą korzystać ze wspólnych sanitariatów.
Reszta wyposażenia jest bardzo podobna. Zarówno w namiocie, jak i domkach są: łóżka, stół i krzesła, kuchenka gazowa, lodówka, naczynia, sztućce, garnki. Najnowocześniejsze domki mają również klimatyzację i telewizor. Turyści muszą przywieźć ze sobą tylko własną pościel.
Na koniec pobytu należy posprzątać swoje lokum, aby zostawić je w jak najlepszym stanie. Naczynia powinny być umyte, zamieciona podłoga i posprzątana łazienka.
Na niektórych kempingach wymagane jest wpłacenie kaucji, która jest zwracana przy wyjeździe. Kaucja zazwyczaj wynosi od 100 do 200 euro.
Należy też pamiętać, że miejsca na kempingach trzeba rezerwować dużo wcześniej. Już teraz przyjmowane są rezerwacje na przyszły rok. Emilia Bartosiewicz, kierownik sprzedaży Eurocampu zaznacza - Turyści zagraniczni mają bardziej stabilną sytuację. Mogą zaplanować wyjazd z dużym wyprzedzeniem. Rezerwują miejsca najpóźniej na początku roku.
Polacy również starają się planować swój wyjazd z wyprzedzeniem. Zamawiają miejsca kilka miesięcy naprzód. Gruszczyńska dodaje - Najwięcej osób jedzie do Chorwacji, Włoch i Francji (Bretania, Dolina Loary, okolice Paryża). W tym roku wielu Polaków wyjechało na kempingi na długi weekend majowy. Wybierali wtedy Paryż, Holandię, Austrię i okolice jeziora Garda w północnych Włoszech.
Najbardziej pożądanymi terminami jest przełom czerwca i lipca oraz sierpnia i września. Ceny wtedy są nieco niższe niż w szczycie sezonu, a pogoda dobra.
W Suncamp trzeba wykupić od razu cały tydzień, w zależności od kempingu od soboty do soboty albo od niedzieli do niedzieli. W Eurocamp można wykupić już nawet trzydniowy pobyt, a rozpocząć go w dowolnym dniu tygodnia. Vacansoleil poza sezonem za minimalny pobyt uważa dwie noce, a w sezonie cztery.
Wszystkie sieci pobierają opłatę rezerwacyjną, niezależną od terminu, kierunku wyjazdu i wartości zamówienia wynoszącą od 149 do 160 zł. Jeżeli zrezygnujemy z pobytu, opłata przepada. Jeżeli zdecydujemy się na wyjazd, całą sumę zamówienia trzeba wpłacić dwanaście lub osiem tygodni przed terminem wyjazdu.
Według ministra samorząd województwa nie może mieć dominującej pozycji w GTL-u!
Zobacz całość »Eugeniusz Wróbel, wiceminister transportu uważa, że samorząd województwa śląskiego nie powinien mieć większościowych udziałów w Górnośląskim Towarzystwie Lotniczym, spółce która zarządza lotniskiem w Pyrzowicach. Jako powód podał fakt, iż sprawy lotniska już na zawsze mieszałyby się z polityką.
Minister Wróbel podczas rozmowy z zarządem GTL-u o przyszłości śląskiego portu lotniczego, stwierdził, że samorząd województwa śląskiego nie powinien mieć dominującej roli w spółce. Odniósł się tym samym do stanowiska Skarbu Państwa, który nie chce się zgodzić, aby województwo śląskie poprzez wniesienie aportem 18 ha działki zdobyło w GTL-u 52% głosów. Na otrzymanym terenie miały powstać nowe hangary, zaplecze techniczne oraz baza cargo.
Przeciwko takiemu rozwiązaniu zagłosowali przedstawiciele spółek należących do Skarbu Państwa Węglokoksu i Państwowych Portów Lotniczych, które mają mniejszościowe udziały w GTL-u. Wróbel zaznaczył - Gdyby samorząd zdobył dominującą pozycję w GTL-u, polityka już zawsze miałaby wpływ na to, co dzieje się wokół lotniska. I to niezależnie od tego, kto wygrałby wybory. Dotyczy to nie tylko Katowic, ale wszystkich lotnisk regionalnych w kraju.
Według niego resort transportu poprzez akcje PPL-u powinien zachować wpływ na strategiczne decyzje podejmowane w Górnośląskim Towarzystwie Lotniczym. Wróbel dodał - Chociażby na sprawę ewentualnej prywatyzacji portu lotniczego.
Jednocześnie minister potwierdził, że Węglokoks pozbędzie się swoich udziałów w GTL-u. Największy w kraju eksporter węgla ma dziś 37% akcji GTL-u o wartości około 40 mln zł. Według Wróbla udziały powinny objąć przede wszystkim samorządy lokalne, w tym w dużej części gmina Katowice. Minister przyznał - Bardzo źle się stało, że stolica regionu nie jest dziś poważnym udziałowcem spółki zarządzającej lotniskiem.
Samorząd województwa poinformował, że jest gotowy wnieść do GTL-u nie tylko 18 ha terenu, ale też 5 mln zł w gotówce.
Bretania - cicha kraina zatopiona w zieleni
Zobacz całość »W Bretanii nie ma piaszczystych plaż, są za to skaliste wybrzeża, próżno też szukać głośnych dyskotek, natomiast wiele tu cichych wiosek.
Głównym miastem regionu, które należy odwiedzić ze względu na muzykę celtycką jest Lorient. W pierwszej połowie sierpnia odbywa się tam co roku Festival Interceltique de Lorient (w skrócie FIL), miasto zamienia się wówczas w celtycka wioskę przepełnioną muzyką.
Największą atrakcją jest wielki koncert "Magic Night", podczas którego prezentowana jest muzyka celtycka z różnych krajów. Bilet na imprezę kosztuje 17,5 euro. Tego roku honorowym gościem festiwalu jest Australia, a bilet na wielką noc australijską kosztuje 23,8, euro.
W soboty Lorient zamienia się w olbrzymi targ rybny. Miasteczko jest też miejscem, z którego odpływają statki do bardzo atrakcyjnych dla turystów Port-Louis i Ile de Groix. Do Port Louis można dostać się tzw. batobusem, czyli autobusem kursującym po wodzie (bilet 1,5 euro), którym poruszają się ludzie pracujący w Lorient.
W Port Louis warto obejrzeć XVIII-wieczne mury obronne i ulokowane tu imponujące rozmiarami i bogactwem zbiorów muzeum Kompanii Indyjskiej, w którym można podziwiać militaria i stroje z tego okresu ze wszystkich państw, z którymi Kompania utrzymywała kontakty handlowe, jest też chińska porcelana odnaleziona w zatopionym statku. Muzeum jest czynne w wakacje w godzinach 10 - 18.30, bilet 5,5 euro, tel. +33 2 97 82 19 14, więcej informacji można uzyskać na stronie internetowej http://www.lorient.com/musee, lub wysyłając e-mail na adres museeindes@mairie-lorient.fr.
Ile de Groix z kolei odkrywa uroki bretońskiej wsi - zatopione w zieleni białe domki z niebieskimi okiennicami, piękne ogrody i ludzie, którzy nigdzie się nie spieszą i potrafią cieszyć się życiem to obrazek typowy dla tego miejsca. W Ile de Groix jest tez nietypowa biała plaża, wcinająca się łukiem w ocean.
Celtycki Carnac
Jeśli Lorient nie zaspokoi ciekawości kultura celtycką, warto udać się do Carnac, które znajduje się 50 km od Lorient. Między 4500 a 2000 r. p.n.e. stanęły tam w równych rzędach albo w skupiskach przypominających stoły dla gigantów masywne kamienne bloki. Do tej pory nie wyjaśnione zostały okoliczności ich przeniesienia, początkowo sądzono, że jest to cmentarz, jednak okazało się, że nikt nie jest pod nimi pochowany. Tak więc kamienie licznie odwiedzane przez turystów ciągle owiane są tajemnicą. Menhiry (stojące pojedyncze głazy), których jest ok. 3 tys., stoją w 11 rzędach na obszarze 12 kilometrów, natomiast Dolmeny (głaz na głazie) ciągną się w nieskończoność.
Carnac słynie ze swoich lodziarni, w których ustanowiono oficjalny światowy rekord ilości smaków lodów. Tamtejsze lodziarnie oferują bowiem lody w 171 smakach! Gałka lodów kosztuje ok. 1,50 euro, dwie - 2 euro.
Z Carnac do Quiberon
W Quiberon można zachwycać się widokiem nieokiełznanej dzikiej natury, która przypomina scenerię wiktoriańskiego romansu. Na skałach można znaleźć wyrzucone na brzeg owoce morza, odważniejsi mogą wybrać się na połów lub grzybobranie. Szlak w Quiberon jest dość wyczerpujący, znacznie mniej ekstremalne i stanowiące znakomitą alternatywę są miasteczka
Oferty wypoczynkowe Rainbow Tours
Zobacz całość »Biuro Podrózy Rainbow Tours przygotowało szeroka ofertę wycieczek egzotycznych: Meksyk, Indochiny, Tajlandia, Kenia, Tanzania, Kuba, rejsy po Karaibach i Antylach na okres od listopada 2006 do końca marca 2007!
Do 31 sierpnia oferta objęta jest promocją sięgającą nawet 15%, a potencjalni klienci mogą zaoszczędzić nawet 2100 pln od pary.
Dodatkowo Rainbow Tours gwarantuje klientom z promocji najniższa cenę (poza ofertami last minute i masakra cenowa), co oznacza ze tylko teraz w przedsprzedaży oferta będzie w pełnym wyborze i po atrakcyjnych cenach!
Przykładowe ceny
Kenia 12 lub 13 dni
wypoczynek na plażach Mombassy hotel Giriama Beach od 3450
safari 3 dni + 10 dni wypoczynek w hotelu Giriama Beach*** od 3850
safari 7 dni i 5/6 dni wypoczynek w hotelu Giriama Beach*** od 5199
safari Tanzania i Kenia 7 dni + Giriama Beach*** od 6099
Tajlandia i Indochiny 12 lub 13 dni
Basniowa Tajlandia od 3650
Tajlandia i Kambodza od 4399
Tajlandia i Birma - od 5150
Tajlandia - Kambodza - Wietnam - od 5499
Kuba 12 lub 13 dni
wypoczynek w Varadero Sun Beach*** AI od 4099
wycieczka objazdowa od 4550
Rejsy statkami Pullmantur 10 dni
Karaiby - rejs marzeń od 4555
Antyle - błękitne marzenia - od 4899
Meksyk 16 dni
wycieczka objazdowa od 7650
wszystkie wycieczki od dziś as dostępne w systemie rezerwacyjnym Rainbow Tours, szczegóły na www.travella.pl
Blekinge - kraina tysiąca rzek i jezior
Zobacz całość »Blekinge to region na południowo - wschodnim krańcu Półwyspu Skandynawskiego, który słynie z najcieplejszego klimatu spośród wszystkich rejonów Szwecji. Zapewne dlatego jest też najbardziej zaludnionym miejscem kraju - jeden kilometr kwadratowy zamieszkuje tam 51 osób.
Krajobraz Blekinge to pofałdowany i poryty rzekami i morenowymi jeziorami teren, na którym rosną gęste bukowo - sosnowe lasy zamieszkiwane przez łosie. Wycieczki piecze czy rowerowe są na tamtych terenach bardzo popularne, ponieważ trudniej jest się dostać w niektóre miejsca samochodem.
Na 3 tysiącach kilometrów kwadratowych znajduje się aż 950 jezior i 12 rzek. Wiadomo, że nazwa regionu pochodzi od słowa "bleke", czyli "cicha woda".
Morskie wybrzeże Blekinge nie ma plaż, usiane jest za to zatokami i szkierami, czyli skalistymi wysepkami wygładzonymi przez lodowiec. To właśnie owe wyspy tworzą szczególny charakter tej krainy. Najmniejsze mają wielkość dwupokojowego mieszkania! Większość jest półdzika choć zdarzają się takie, które są własnością prywatną. - Można biwakować bez żadnych pozwoleń nawet kilkanaście dni - zapewnia Tina Marie Eriksson, szefowa urzędu turystyki w Karlskronie, stolicy regionu. - Pamiętajmy tylko, żeby nie niszczyć naturalnego środowiska, m.in. nie palić ogniska bezpośrednio na granitowej skale, która pęka pod wpływem temperatury, nie rozbijać namiotu w bezpośrednim sąsiedztwie zabudowań, chyba że za zgodą gospodarzy. Nie wolno też biwakować w ścisłych rezerwatach.
Najdalej wysuniętą na południe wyspą jest Utklipan o powierzchni 117 ha z latarnią morską z XIX wieku oraz niewielim schroniskiem i rezerwatem przyrody ze stanowiskami lęgowymi dla ptaków. Ulubioną wyspą żeglarzy natomiast jest Hanö. Na Aspö z kolei, która jest największą wyspą na archipelagu karlsońskim są: kościół, szkoła, sklep, kawiarnia, pole golfowe, kort tenisowy, galeria i warownia otoczona armatami. Karlsona lezy na 33 wyspach, stąd niezliczona ilość mostów łączących wysepki.
W 1960 r. Karol XI założył tu miasto, które było bazą floty królewskiej - "Korona Karola" świetnie zachowała XVII-wieczny charakter, z tego tez względu w 1998 r. wpisano ją na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury. Wiele tam zabytkowych budowli o charakterze barokowym i klasycystycznym oraz terenów militarnych, które częściowo mają zabytkowy charakter. Co roku odbywają się tak święta marynarki wojennej. Na wyspie Trossö mieści się Marinmuseum - Muzeum Marynarki Wojennej - przypominające morską świetność miasta. Muzeum czynne jest codziennie w godz. 10-18, wstęp bezpłatny, szczegóły na stronie http://www.marinmusem.se, lub http://www.karlskrona.se
W Karlskronie godne polecenia jest również Blekinge Musum w 300 - letnim pałacyku, który należał kiedyś do admirała Hansa Wachtmeisterajednego z fundatorów miasta. Muzeum jest czynne od wtorku do niedzieli w godzinach 11 - 17, wstęp wolny.
Region Blekinge to raj dla wędkarzy - Kronofiske Harsjomala , który znajduje się niedaleko miejscowości Karlshamn to doskonale przygotowany kompleks, gdzie w lesie są strumienie i 20 naturalnych jezior. Karta wędkarska upoważnia do zabrania trzech złowionych ryb i kosztuje 180 koron. Drugim ośrodkiem stworzonym wprost dla wędkarzy jest Mörrum w zachodniej części regionu z rwącą, półdziką, idealną do połowu licznych tu łososi rzeką.
Jest szansa iż, bydgoskie lotnisko bedzie przyłączone do Transeuropejskiej Sieci Transportowej
Zobacz całość »Bydgoscy parlamentarzyści wszystkich opcji są zgodni, że należy zrobić wszystko, aby bydgoskie lotnisko znalazło się w Transeuropejskiej Sieci Transportowej.
W poniedziałek, 10 lipca z inicjatywy Konstantego Dombrowicza w ratuszu odbyło się spotkanie ponad podziałami. Prezydent poinformował - Potrzeb na lotnisku jest dużo. Chcemy przedłużyć pas startowy do 3,2 km, żeby możliwe były loty międzykontynentalne i wybudować terminal cargo. Potrzebujemy około 40 mln euro.
Dzięki wpisaniu na listę, bydgoski port miałby szansę otrzymać fundusze ze środków europejskich. O pomoc w tej sprawie Dombrowicz poprosił bydgoskich parlamentarzystów. Jednak nie wszyscy od razu zgodzili się z prezydentem.
Jan Bestry, poseł z Samoobrony zaznaczył - W sieci znajdują się te porty lotnicze, na których rocznie odprawianych jest co najmniej 250 tys. pasażerów. Tymczasem z bydgoskiego korzysta około 150 tys. osób w roku. Musimy zrobić wszystko, żeby lotnisko zaczęło żyć. Nie można myśleć tylko o infrastrukturze, ale też o logistyce. Co z tego, że wybudujemy nowoczesny port, jak będzie stał pusty?
Kosma Złotowski, senator PiS podkreślił - Ciągle nie wiemy, kto może podjąć decyzję o rozszerzeniu listy lotnisk znajdujących się w sieci.
Dombrowicz tłumaczył - Otrzymujemy z rządu sprzeczne informacje. Pytaliśmy o to w Ministerstwach Transportu, Rozwoju Regionalnego. Nie odpowiedzieli jednoznacznie.
Ostatecznie parlamentarzyści zgodnie uznali, że wspólnie rozpoczną starania o przyłączenie bydgoskiego lotniska do sieci.
Wkrótce litr benzyny może kosztować nawet 5 zł!
Zobacz całość »Według ekspertów za litr benzyny w najbliższym czasie możemy zapłacić nawet 5 zł.
Najszybciej paliwo drożeje w atrakcyjnych turystycznie regionach Polski. Analitycy zaznaczają, że stacje paliw korzystają z większego zapotrzebowania i podwyższają ceny, aby nadrobić straty z pozostałych miesięcy. Jednak zwiększony ruch na drogach, spowodowany okresem urlopowym, nie jest jedyną przyczyną podwyżek.
Halina Pupacz, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych poinformowała - O cenach świadczy popyt, ale nie tylko. W głównej mierze ceny paliw w Polsce są odzwierciedleniem cen ropy na rynkach światowych. Ostatnio obserwujemy duży wzrost cen baryłki ropy. W połowie czerwca kosztowała się ona w granicach 67 dolarów, a teraz doszła do około 75 dolarów. Ten wzrost, spowodowany głównie czynnikami politycznym, między innymi konfliktem izraelsko-palestyńskim, odczuwają również kierowcy w Polsce. Może on spowodować dalsze podwyżki cen benzyny w naszym kraju. Jeżeli w tej sytuacji stacje paliw zwiększą marże, w najbliższych dniach litr paliwa może być droższy nawet do 20 groszy.
Halina Pupacz zaznaczyła, że jeżeli cena baryłki przekroczy 80 dolarów, litr paliwa w Polsce może kosztować 5 zł. Dodała - Takie zagrożenie jest realne. W związku z rosnącymi cenami paliw w Polsce zamierzamy rozmawiać z rządem na temat wprowadzenia okresowej obniżki akcyzy na paliwo.
Według analityków ustabilizowanie się cen paliw jest możliwe tylko pod warunkiem uspokojenia sytuacji geopolitycznej. Tymczasem istniej ryzyko wstrzymania dostaw ropy z Iranu, a w Stanach Zjednoczonych zbliża się sezon huraganów.
Warszawa wypoczywa w Mikołajkach!
Zobacz całość »Rozpoczął się sezon turystyczny w Mikołajkach. W tawernach grają szanty, na jeziorze warczą motorówki, a na nadbrzeżu trwa parada próżności.
Ogromnych tłumów w mieście jeszcze nie ma. W sobotnie wieczory bez problemu można znaleźć wolny stolik w portowych knajpkach, ale z zaparkowaniem samochodu w centrum są już problemy. Cały rynek, droga do wioski żeglarskiej oraz pobliskie podwórka obstawione są samochodami z obcymi, najczęściej warszawskimi rejestracjami.
O tym, że przyjechali warszawiacy, można się było przekonać już na koncercie szantowym "Kazika i przyjaciół" w portowej tawernie, podczas którego wokalista Kazik Bębenek dedykował piosenki "tym, co z Piaseczna i Konstancina". Przyjezdna publika była zachwycona.
W portowej tawernie i wiosce żeglarskiej w porównaniu z ubiegłym rokiem niewiele się zmieniło. Jest gdzie zjeść i wypić, a na każdym kroku sprzedawane są gofry. W środku portu ustawiono stoisko z oscypkami. Przyczepiona na dachu budki kartka zaprasza: "oscypek z grilla 2 zł, z żurawinką 2,50 zł".
O tym, że przyjechała Warszawa, słychać również na nabrzeżu. Turyści dzwonią do znajomych - Halo, gdzie jesteście? Aha, w Warszawie siedzicie. Nooo, bo my to jesteśmy w Mikołajkach! No i pozdrawiamy was z wioski żeglarskiej. Super tu jest!
Podobnie jak w latach ubiegłych nadbrzeże będzie miejscem, gdzie należy się pokazywać wyłącznie w najmodniejszych ciuchach. Prawdopodobnie w tym roku prym dresom odbiorą ciuchy w stylu militarnym: spodenki bojówki, spódnice w kolorze khaki, koszulki w ciapki moro i koniecznie klapki japonki.
W miniony weekend Mikołajki, podobnie jak inne polskie miasta, żyły mundialem. Prawie w każdej knajpie wystawiony został telewizor, a tawerna kusiła tym, że kto pierwszy dobrze wytypuje wynik, dostanie darmowy obiad. Jednak trudno było tam oglądać mecz z powodu panującej tam duchoty. Od upału zepsuły się nawet urządzenia chłodzące piwo w beczkach, dlatego większość ludzi kupowała je w ustawionych na zewnątrz dystrybutorach. Dodatkowo za drobną opłatą można było sprawdzić na zamontowanym na ścianie w tawernie alkomacie, ile ma się promili.
Travelzone i promocje dla turystów!
Zobacz całość »Każdy kto zarezerwował wycieczkę z Travelzone po powrocie z wakacji może zamówić zdjecia z 10 - procentowym rabatem! Wszyscy Klienci
Travelzone otrzymują również 10% rabat na usługi EmpikFoto.
Powyższe promocje są wynikiem podjecia współpracy z EmpikFoto, który jest największą w Polsce, licząca ponad 40 placówek, sieć nowoczesnych laboratoriów fotograficznych działających pod szyldem "Kodak-Express", świadczących usługi w zakresie fotografii tradycyjnej oraz cyfrowej.
Ponadto w ofercie laboratoriów EmpikFoto znajduje się szeroka gama materiałów i akcesoriów fotograficznych, takich jak filmy, aparaty tradycyjne i cyfrowe, ramki oraz albumy. Empik Foto funkcjonuje na rynku już od 1989 roku. Obecnie jest częścią EMPiK Sp. z o.o.
Laboratoria Empik Foto powstały, aby wykorzystując wspaniałe możliwości, jakie daje fotografia, pomagać zachowywać Twoje najcenniejsze wspomnienia. Dlatego EmpikFoto świadczy usługi w oparciu o najwyższe standardy jakościowe określane przez firmę KODAK (dotyczące procesów chemicznych, stanu sprzętu technicznego, jakości usług oraz sprzedaży produktów). Pracownicy Empik Foto, ponad 250 osób w całej Polsce, służą Ci fachową pomocą oraz chętnie odpowiedzą na wszelkie Twoje pytania.
Dlaczego warto zamówić zdjęcia w Empik Foto?
- odbiór zdjęć nawet w 6 godzin w wybranych punktach Empik Foto
- przy odbiorze osobistym nie ponosisz kosztów wysyłki
- zero opłaty za tzw. "otwarcie sesji"
- gratis albumy internetowe i program do edycji zdjęć
Firma Travelzone współpracuje nie tylko z EmpikFoto. Chcąc dbac o bezpieczeństwo swoich Klientów podczas ich wymarzonych wakacji we współpracy z MultiBankiem proponuje internetowe ubezpieczenie MultiPodróżnik. To oferta ubezpieczenia turystycznego połączona z łatwą i komfortową formą zawarcia umowy. Umowę ubezpieczenia można zawrzeć nie wychodząc domu, wypełniając formularz
na stronach internetowych - teraz także na www.travelzone.pl.
Skandynawowie ruszą na Kraków! Dzieki m.in. nowemu połączniu Kraków-Kopenhaga
Zobacz całość »Tanie linie lotnicze na całym świecie poszerzają wciąż swoje usługi uruchamiając nowe połączenia. Już w niedługim czasie wszystkie stolice skandynawskie będą miały bezpośrednie połączenia z Krakowem. Juz 19 wrzesnia przylecą z Kopenhagi do grodu Kraka pierwsze samoloty taniej linii Sterling. Kilka dni wcześniej norweskie linie lotnicze Norwegian Air ogłosiły, że od połowy września samoloty do Krakowa będą latały ze Sztokholmu.
- Skandynawowie ruszą teraz na Kraków z pełnym impetem - cieszy się Janusz Kahl, konsul generalny Danii i Szwecji w Krakowie, dyrektor promującego duńską kulturę Nordic House przy ul. św. Anny.
Duński Streling od zimy zamierza latać do Krakowa codziennie, jak na razie od września loty będą się odbywały w każdy wtorek, czwartek i niedzielę. Dzięki temu kolejny kraj Europy Północnej będzie miał połączenie z Karkowem - w kolejce czeka jeszcze Islandia.
- Liczymy na zwiększony ruch turystów z południowej Szwecji i Danii, którzy dotąd docierali do Krakowa przez Wiedeń lub Warszawę - mówi Piotr Pietrzak, rzecznik prasowy Międzynarodowego Portu Lotniczego Kraków-Balice.
Janusz Kahl, który w Nordic House zainicjował wiele akcji, które zbliżyły Polaków i Duńczyków, jest pewien, ze połączenia między Kopenhagą a Krakowem będą miały istotny wpływ na poszerzenie się programu placówki. - Promujemy teraz bardzo Kraków w Danii. Z Danii przyjeżdża do Krakowa niewielu turystów. Może dlatego, że Duńczyków jest zaledwie ponad pięć milionów Zapraszamy grupy gimnazjalistów, które według obowiązujących w duńskim szkolnictwie przepisów raz na rok wyjeżdżają na dłużej do innego państwa. Współpracujemy z kilkoma gminami na Podhalu, promując alternatywne drogi dotarcia w Tatry. Założyliśmy też specjalne stowarzyszenie promocji naszego regionu wśród duńskich biznesmenów - wylicza Kahl.
Skandynawskie linie liczą też na pasażerów z Polski. - W przyszłości otworzymy nasz rynek pracy dla Polaków. Teraz skupimy się na promowaniu Danii wśród polskich turystów - mówią przedstawiciele Sterlinga.
Centralwings uruchamia nowe połączenia z Łodzi. Łodzianie zdecydują dokąd!
Zobacz całość »Centralwings wiąże w lotniskiem w Łodzi duże nadzieje. Miejsce to odwiedzili przedstawiciele rady nadzorczej taniego przewodnika i wysoko ocenili odprawę samolotu odlatującego do Londynu. Duże wrażenie zrobiła również liczba pasażerów, samolot był bowiem pełny.
- To dowód, że łódzkie lotnisko ma potencjał - mówi Iza Bogus, rzecznik Centralwings. - Jesteśmy tanią linią, dlatego chcemy latać z niedrogich portów regionalnych. Łódź jest dużo tańsza od Warszawy, a leży całkiem blisko - mówi Bogus. - Liczymy na pasażerów Łódzkiego, ale i tych ze stolicy. Podobnego zdania jest Maciej Kwiatkowski, nowy prezes Centralwings, który chce, aby samoloty prowadzonej przez niego linii startowały z portu w Łodzi.
- Ponadto Łódź ma dobre perspektywy dzięki powstającym autostradom. Wrażenie robi Manufaktura, do której cudzoziemcy będą chętnie przyjeżdżać - dodaje pani rzecznik. Lotnisko nie jest zatłoczone jak warszawskie Okęcie, więc można wybierać dogodne godziny startów i lądowań.
Obecnie Centralwings prowadzi badania wśród podróżujących, które mają na celu wyłonić miasta, do których będą latać ich samoloty. Na lotnisku w łodzi zostały rozstawione urny, do których wrzucać należy wypełnione ankiety. Przewoźnik zaproponował dziewięć miast: Paryż, Rzym, Kolonia, Shannon, Dortmund, Edynburg, Sztokholm, Kopenhaga i Mediolan oraz dał możliwość wpisania pasażerom własnego pomysłu wraz z uzasadnieniem. Najciekawsze propozycje zostaną nagrodzone biletami lotniczymi.
Centralwings ma ogłosić nowe połączenia jesienią, a loty rozpoczęłyby się w lutym. Na szybsze ich uruchomienie nie można liczyć, ponieważ zimą podróżujących jest mniej i trzeba zminimalizować ryzyku - mówi Andrzej Kobielski, dyrektor odpowiedzialny za siatkę połączeń przewoźnika. Poza tym jeśli chcieć uruchomić połączenia już na jesieni, musiałaby się rozpocząć sprzedaż biletów, aby zapełnić rejs.
Podobnie myśli irlandzki przewoźnik Ryanair, który również prowadzi rozmowy z Łodzią. Ryanair ponadto wzywa polski rząd do zakończenia budowy lotniska w Modlinie pod Warszawą, które miałoby odciążyć zapchane Okęcie. Kiedy w Modlinie uruchomiony zostanie port Łodzi wyrośnie konkurencja, której nie można lekceważyć.
Na wybrany kierunek z Centralwings głosować można do końca sierpnia. Plebiscyt prowadzony jest także w internecie na stronach "Gazety Wyborczej" www.gazeta.pl/lodz oraz portalu lotniczym www.latajznami.pl
Rekord na Wieży Eiffla: 600 000 osób tylko w czerwcu!
Zobacz całość »Wieża Eiffla, najbardziej popularny obiekt Paryża pobił w tym roku rekod frekwencji. Od stycznia do lipca zanotowano na wieży o sto tysięcy turystów więcej niż w pierwszym półroczu roku 2005.
Czerwiec bieżącego roku był pod względem odwiedzających najlepszym miesiącem w dziejach Wieży Eiffla. W ubiegłym roku wjechało na nią niemal szeć i pół miliona osób, a w samym czerwcu ponad sześćset tysięcy!
Wśród turystów jest wielu Koreańczyków, Chińczyków i Rosjan, częściej przyjeżdżają również Amerykanie, którzy po 11 września niechętnie przybywali na stary kontynent.
Tegorczne upalne lato sprawiło, że zarządzający Wieżą Eiffla zadbali o turystów stojących w długich kolejkach. Na ziemi ustawiono bowiem specjalne zraszacze.
Norwegian Air lata z Warszawy do Malagi i Nicei!
Zobacz całość »Wczoraj zostały zinaugurowanenowe połączenia niskokosztowej linii lotniczej Norwegian Air. Przewoźnik będzie latał z Warszawy do Malagi i Nicei, a połączenia obsługiwane będa przez samolot Boeing 737-300, na pokładzie którego będą pracowały głównie polskie załogi.
14 lipca ruszą też kolejne dwie nowe trasy - z Warszawy do Barcelony (Girony) oraz do Alicante.
Przewoźnik wraz z inauguracją nowych połaczeń zamieścił w sieci polskojęzyczną wersję swojej witryny internetowej.
Rozkład nowych połączeń Norwegiana: Warszawa - Alicante (1-3-5--) Warszawa - Barcelona (Girona) (1-3-5--) Warszawa - Malaga (-2-4-67) Warszawa - Nicea (-2-4-67)
Na wiosnę ruszy budowa Bursztynowego Szlaku
Zobacz całość »Fundacja Partnerstwo dla Środowiska - twórca Bursztynowego Szlaku w Polsce, od początku roku starała się zainteresować swoim projektem samorządy gmin leżących w dolinie Wisły.
- Na Mazowszu trafiliśmy na wyjątkowo podatny grunt - zaznaczyła Nina Gałuszka, koordynatorka akcji z ramienia fundacji. - Wystarczyły dwa spotkania, a chętnych zainteresowanych naszym projektem nie brakuje. Dlatego nadal będziemy nadzorować działania związane z tworzeniem Bursztynowego Szlaku, ale lokalnie będzie zajmował się tym już ktoś inny - poinformowała Nina Gałuszka.
W Radomskiem koordynatorem inicjatywy, jest Grupa Partnerska "Lokomotywa", z programem - "Produkt Kulturalno-Turystyczny Puszczy Kozienickiej". - Myślę, że zadecydowało to, że nasze działania są zbieżne z założeniami Bursztynowego Szlaku - wyjaśnił Zbigniew Belowski, prezes Lokomotywy. - W obu przypadkach chodzi o stworzenie alternatywy dla motoryzacji, pobudzenie lokalnej tożsamości mieszkańców i oczywiście ochrona przyrody. Jestem przekonany, że po połączeniu sił możemy wszyscy wiele zyskać - dodał Belowski. Główna linia szlaku pobiegnie w Radomskiem, od Solca nad Wisłą przez Lipsko, Chotczę, Czarnolas, Pionki, Kozienice, Magnuszew, Warkę i Mniszew. - To już praktycznie przesądzone - wyjaśnił Belowski, podkreślając, mocno przygotowanie się zwłaszcza rejonu Puszczy Kozienickiej. - Tu do zaoferowania turystom mamy bardzo dużo ciekawych miejsc, zwłaszcza unikatowe rezerwaty - przekonywał. Poprzez tworzenie szlaku, narodził się również interesujący pomysł w Kozienicach. - Tamtejsi zapaleńcy chcą wspólnie z samorządem utworzyć i uruchomić pętlę kajakową łączącą ze sobą jeziora: Kozienickie i Opatkowickie. To byłaby prawdziwa bomba turystyczna - oświadczył Belowski. Równie ciekawa mogłaby okazać się tzw. linia brzegowa szlaku, która w Radomskiem wiodłaby od strony Lipska, przez Iłżę, Szydłowiec, aż do Nowego Miasta nad Pilicą. - To piękne, niezwykle ciekawe turystycznie miejsca. Trzeba jedynie pobudzić je do życia - powiedział Belowski.
Obecnie Grupa Partnerska, jest w trakcie opracowywania projektów. Jesienią mają one trafić do urzędu marszałkowskiego, z wnioskiem o dofinansowanie w ramach ZPORR . - Osobiście rozmawiałem z marszałkiem Adamem Struzikiem, który obiecał, że na Szlak Bursztynowy pieniądze się znajdą - zakomunikował prezes Lokomotywy. Należy dodać, iż wg założeń, do końca tego roku, mają być uregulowane wszystkie sprawy formalne związane z tworzeniem szlaku, a na wiosnę przewidywane jest rozpoczęcie prac.
Wakacje w rezydencjach prezydenta?!
Zobacz całość »W lasach Gostyńsko-Włocławskiego Parku Krajobrazowy znajduje się ośrodek Lucień należący do Kancelarii Prezydenta RP. Wielu z nas myśli, że do rezydencji prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie ma prawa wstępu zwykły śmiertelnik. Nic bardziej mylnego - w osrodku Lucień można wypocząć, zjeść dobry obiad, a nawet wziąć ślub czy ochrzcic dziecko. Wystarczy mieć tylko na ten cel odpowiednie fundusze.
Prezydent Lech Kaczyński bywał tam jeszcze jako urzędnik kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy i już jako prezydent RP przybył tam z żoną.
- Wielu wciąż się wydaje, że skoro teren należy do prezydenta, to zwykły śmiertelnik nie może się tam dostać - mówi Feliks Langenfeld, dyrektor Gospodarstwa Pomocniczego w Kancelarii Prezydenta. - Tymczasem każdy chętny może tu przyjechać na urlop - dodaje.
Lucień nie przypomina luksusowej rezydencji, to raczej zwykłe wczasowisko. Prezydencka rezydencja z zewnątrz niewiele się różni od dziewięciu domków letniskowych stojących w lesie, jest tylko nieco większa i lepiej wyposażona. Obiektu nie mozna wynając, jednak do dyspozycji turystów jest pozostałych dziewięć domków. Mozna się wybrać na grzybobranie lub łowić ryby w prezydenckim jeziorze.
Inną posiadłością prezydencką, do której można się wybrać to Zamek w Wiśle - oczko w głowie prezydenta Kwaśniewskiego. To za jego kadencji odrestaurowano rezydencję, która została wybudowana dla prezydenta Ignacego Mościckiego. - W Zamku Górnym można zwiedzać parter, z reszty może korzystać tylko prezydent - mówi Lidia Forias, która zarządza rezydencją. Za to Zamek Dolny jest dla każdego. Jest tam część hotelowa, w której można wynajmować pokoje. - A w tak zwanej Gajówce organizujemy przyjęcia, wesela i inne uroczystości. Mamy już rezerwację na październik - tłumaczy Forias. W prezydenckiej kaplicy można wziąć ślub lub ochrzcić dziecko. - Mamy mnóstwo chętnych - chwali się Lidia Forias.
Jedyną rezydencją, której nie można wynająć na wakacje jest ośrodek w Juracie - to luksusowy osrodek, który jest w całości zamkniety dla zwykłych Polaków, a jego bezpieczeństwa strzegą BOR-owcy.
Aktorzy Teatru Narodowego Yidishpiel z Izraela gościli w Holiday Inn Kraków City Center!
Zobacz całość »W dniach 2-5 lipca br. Hotel Holiday Inn Kraków City Center gościł znakomitych aktorów Teatru Narodowego Yidishpiel z Izraela. Teatr ten występował w po raz pierwszy w Krakowie w ramach odbywającego się 16 Festiwalu Kultury Żydowskiej.
3 lipca krakowski teatr Bagatela został wypełniony po brzegi przez gości zaproszonych na muzyczny spektakl "Gebirtig" przez Hotel Holiday Inn Kraków City Center i Konsulat Generalny Austrii w Krakowie. Prezentowany musical był oparty na kompozycjach Mordechaja Gebirtiga, uznawanego za najsłynniejszego żydowskiego trubadura. Mordechaj Gebirtig urodził się w Krakowie i również tutaj, na jednej z ulic Kazimierza, został zamordowany przez nazistów.
Całe przedstawienie było tłumaczone na język polski w formie napisów.
Po spektaklu artyści i zaproszeni goście udali się na bankiet do ogrodów Konsulatu Generalnego Austrii, aby rozkoszować się wyśmienitymi potrawami przygotowanymi przez Szefa Kuchni Holiday Inn Krakow City Center Marcina Dudka.
Ryanair apeluje o utworzenie drugiego lotniska dla Warszawy!
Zobacz całość »Ryanair, najbardziej popularny przewoźnik niskokosztowy ponawia apel do polskiego rządu dotyczący reformy zarządzania państwowymi lotniskami i rozpoczęcia prac nad alternatywnym, efektywnym i tanim lotniskiem dla Warszawy. Z tą samą sprawą przewoźnik zwracał się do rządu już trzy miesiące temu.
Jedyne warszawskie lotnisko już nie wystarcza do obsługi wszystkich pasażerów. Podróżni są niezadowoleni z sytuacji panującej na Okęciu. - W kolejkach do odprawy trzeba stać nawet trzy godziny. Nawet półtorej godziny trzeba spędzić w korku tuż przed lotniskiem.
Pasażerowie narzekają - Gdy komuś uda się dojechać do lotnisko, kolejne kłopoty czekają go w pękającej w szwach hali odlotów. W kolejkach do odpraw dochodzi do kłótni. Dwie godziny czekamy na odprawę do Toronto, a tu się wpychają inni. Nikt nad tym nie panuje.
Inni dodają - Lecimy LOT-em, który jest jednym z droższych przewoźników, a jesteśmy obsługiwani w tak fatalnych warunkach.
Otwarcie lotniska w Modlinie, Sochaczewie, Mińsku Mazowieckim, lub innym miejscu niedaleko Warszawy znacznie zwiększyłoby konkurencję na rynku tanich przelotów i tym samym przyczyniłoby się do obniżenia cen połączeń do Warszawy. Dodatkowo byłoby mniej spóźnionych lotów, bałaganu i zgubionych bagaży.
Ryanair zamierza przekazać Ministerstwu Transportu w Warszawie głosy poparcia od wszystkich pasażerów, którzy chcą z Warszawy latać tanio, punktualnie i bez nerwów! Właśnie w tym celu uruchomiony został adres e-mail: lotniskodlawarszawy@ryanair.com. Wszystkie e-maile popierające apel Ryanair zostaną przekazane Ministrowi Transportu.
Tomasz Kułakowski, odpowiedzialny za sprzedaż i marketing Ryanair w Europie Środkowej zaapelował - Jak długo jeszcze będziemy słyszeć tylko zapewnienia, że już za kilka miesięcy ruszą prace? Że już za rok będzie lotnisko w Modlinie? Czas najwyższy obrócić słowa w czyny, tak aby z niskich cen mogli skorzystać nie tylko mieszkańcy Rzeszowa, Szczecina, Gdańska, Bydgoszczy, Poznania, Wrocławia czy Krakowa! Jak długo warszawiacy by polecieć tanio będą jeszcze musieli jeździć do Łodzi? Apelujemy do wszystkich, dla których ma to znaczenie o przesyłanie głosów poparcia pod adres lotniskodlawarszawy@ryanair.com, a pierwszych 100 osób otrzyma bezpłatne bilety na nowych trasach Ryanair z Wrocławia i Krakowa do Frankfurtu i Liverpoolu, które startują już w październiku!
Uroki wczasów w oblężonym Zakopanym
Zobacz całość »Zakopane, jak co roku latem, przeżywa turystyczne oblężenie. Krupówki o tej porze roku, to chyba najbardziej zatłoczona ulica w Polsce.
Przejechanie trasy z Kakowa do Zakopanego, wiąże się często z staniem w korkach - zwłaszcza na słynnej "Zakopiance". Gdy już tam dotrzemy, problemem okazuje się zaparkowanie samochodu, bo miejsce na parkingu niestrzeżonym także kosztuje. - Dwa i pół złotego za pierwszą godzinę, trzy za drugą, trzy i pół za trzecią - informują parkingowi.
Gdyby wszyscy odwiedzający stolicę Tatr, wyruszyli na górskie szlaki, to zapewne spowodowaliby tam gigantyczny korek. Jednak taka sytuacja nie grozi trasom na terenie TPN, zatem miłośnicy gór m ogą spokojnie podziwiać z bliska najpiękniejsze szczyty.
Będąc pod Tatrami, nie sposób zrezygnować z przechadzki po Krupówkach, czyli przeciskania się przez tłum - okupujący stragany z pamiątkami, budki z jedzeniem, robiący sobie zdjęcia, czy podziwiający popisy ulicznych artystów. Na zakopiańskim deptaku, kuszą turystów m.in. oscypki z krowiego mleka, chińscy górale czy matrioszki i coraz mniej tu góralszczyzny... choć ceny jak zwykle wysokie. - Góral za 12 zł, z Chin, w Chinach nie mają górali, więc robili na specjalne zamówienie - tłumaczył wysoką cenę malutkiej figurki, sprzedawca pamiątek. Odpowiednio wysokie są również ceny jedzenia, np. jajecznica z chlebem kosztuje 20 zł, a łapa niedźwiedzia z pazurkami z boczku - 28 zł.
Jak wielkie imprezy wpływają na branżę turystyczną, rozwój gospodarczy i życie ludzi?
Zobacz całość »Wielkie imprezy kulturalne, rozrywkowe czy biznesowe generują ogromne możliwości rozwoju gospodarczego. Dlatego, chociaż ich organizacja wymaga wysiłku i ogromnych nakładów finansowych, warto dołożyć starań, aby jak najwięcej imprez na światowym poziomie odbywało się u nas.
Oto kilka przykładów. W 1994 r. Norwegia była gospodarzem zimowych igrzysk olimpijskich. Odnotowano wzrost PBK przekraczający 5,2%, podczas gdy rok wcześniej ten wskaźnik wyniósł 2,8%. W RPA aż cztery razy odbywały się finały Miss Świata, czego skutkiem był gwałtowny wzrost zainteresowania tym krajem. Liczba turystów w latach 1990-1995 wzrosła blisko czterokrotnie (z 1 mln. do prawie 5 mln.). Festiwal filmowy w Karlowych Warach, jak magnes przyciąga twórców i miłośników filmu. W tym czasie lokalni przedsiębiorcy cieszą się wzrostem obrotów rzędu 60%.
Przed wielką szansą stoi Warszawa. Tu we wrześniu odbędą się finały wyborów Miss Świata. Koszt przygotowania, na który składa się opłata licencyjna (5 mln. funtów brytyjskich, tj. ok. 30 mln. zł) i koszty organizacyjne, szacuje się na około 40 mln. zł. Organizacja zostanie sfinansowana przez tych, którzy osiągną zyski z tego przedsięwzięcia. Stolica ma przeznaczyć około 9 mln. zł, około 6 mln. zł telewizja publiczna, a reszta pochodzić będzie od miast odwiedzanych przez kandydatki na miss, Polska Organizacja Turystyczna i sponsorzy. Prezes biura Miss Polonia pani Elżbieta Wierzbicka czuwa nad przygotowaniami stosownych umów.
Entuzjastycznie śledzone na całym świecie wydarzenie, wpłynie na wzrost zainteresowania naszym krajem. Według szacunków do 2010r. odwiedzi nas o 5 mln. osób więcej, niż gdyby impreza odbyła się w innym kraju. Przeciętnie zagraniczny turysta wyda w Polsce 200$, co daje niebagatelną kwotę 1 miliarda $. Zatrudnienie znajdzie 21 tys. osób, a budżet państwa wzbogaci się o 240 mld. zł.
Już w trakcie trwania imprezy do kas restauratorów, hotelarzy, przewoźników itp. pieniądze zaczną płynąć szerokim strumieniem ( ok. 44 mln. zł). Telewizja polska na reklamach nadawanych podczas trwania gali, zyska 1,6 mln. zł. Wymierne korzyści z imprezy będą również udziałem Trójmiasta, Giżycka i Wrocławia, gdzie finalistki będą gościć przed finałem. Na osiągnięcie przewidywanych wyników finansowych, miasta musiałyby wydać nie mniej niż 30 mln. zł. na promocję.
Innym sprawdzonym sposobem promocji są wydarzenia ekonomiczno-polityczne. Prestiżowy szczyt Rady Europy kieruje na nasz kraj uwagę elit. Trwające trzy tygodnie Forum Ekonomiczne, które co roku odbywa się w Krynicy, ściąga tu polityków, ludzi biznesu z 40 krajów świata i rzesze dziennikarzy z ponad 80 redakcji (50 % stanowią zagraniczne media). Dzięki temu miasto jest rozpoznawalne w wielu krajach świata, a udział miasta w kosztach całej imprezy to zaledwie 100 zł. podczas gdy za kilkugodzinny pobyt finalistek Miss Świata pochłania 200 tys. zł. Całkowity koszt forum przekracza 5 mln. zł. i jest finansowany głównie przez partnerów komercyjnych. Krynica jest jednym z nielicznych, o ile nie jedynym, miejscem gdzie spotykają się przedstawiciele Wschodu i Zachodu. To reklama zarówno walorów turystycznych miasta, jak też pokaz umiejętności organizatorskich imprez o znaczeniu międzynarodowym.
Innym sposobem na ściągnięcie turystów są imprezy sportowe. Puchar Świata w skokach narciarskich Jest dla Zakopanego wspaniałą wizytówką. Wielu kibiców przyjeżdża obejrzeć widowisko i zostaje na kilka dni. Około 20% to turyści zagraniczni. Firmy związane z obsługą ruchu turystycznego i właściciele prywatnych kwater mają z tego tytułu zwiększone przychody. Choć przygotowanie znaczących imprez sportowych, wymaga ogromnych kwot, to jednak zyski znacznie przewyższają nakłady. Jest to powód, dla którego Polska razem z Ukrainą stara się o organizację mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012r. Trzeba wybudować stadiony, bazę noclegową i drogi, kosztem kilku miliardów euro.Warto to zrobić, bo mistrzostwa ściągną kibiców, telewizyjne transmisje obejrzą steki milionów telewidzów, a powstałe na potrzeby obiekty będą służyć przez kolejne lata.
Wciąż niepopularne u nas, a sprawdzone i cieszące się wielką popularnością w krajach Europy Zachodniej, są maratony. Kandydatów do udziału w biegu w Berlinie jest tylu, że ustalono limit (ok. 30 tysięcy uczestników). Żeby wziąć udział w prestiżowych maratonach, trzeba dokonać zgłoszenia z dużym wyprzedzeniem. Często listy są zamykana na pół roku przed terminem. Są takie, o udziale w których decyduje losowanie, jak np. w Londynie. Tam, co roku o start ubiega się ok. 80 tys. chętnych, a biegnie tylko 30 tys. Dodatkowym dochodem dla organizatorów jest bezzwrotna opłata za udział w losowaniu (10 funtów). W Warszawie w ubiegłym roku liczba uczestników nie osiągnęła nawet dwóch tysięcy, z czego 350 to obcokrajowcy. Pomimo stosunkowo niskiej frekwencji, do kieszeni różnych podmiotów wpłynęła kwota rzędu 400 tys. zl.
Polska nie może też poszczycić się festiwalem filmowym o prestiżu Cannes, Wenecji, czy Berlina. A nasi południowi sąsiedzi mają festiwal w Karlovych Warach, który każdego roku swoją obecnością zaszczyca średnio 3 tys. akredytowanych zagranicznych gości. Ale też przyjeżdżają obcokrajowcy bez akredytacji. Polska, obok Niemiec i Hiszpanii jest partnerem organizatorów. Przy okazji festiwalu miasto promuje swoje piękno i zachęca korzystania z organizacji konferencji bądź wypoczynku.
Dobrze rozwinięta turystyka daje możliwości ożywienia gospodarczego regionów i miast. Często wspaniałe walory i atrakcje trzeba dobrze wypromować, pokazać światu, że warto je zobaczyć. Najprostszym sposobem jest organizowanie imprez o międzynarodowym znaczeniu, które zwabią zainteresowanych, o których będą pisać w gazetach i mówić w mediach. Trzeba dać się poznać, zaistnieć w świadomości jak najdalej poza granicami naszego kraju. I czas najwyższy, żeby zrozumieli to gospodarze polskich miast i regionów.
"Łódź in your pocket" - nowy przewodnik już dostępny
Zobacz całość »"Łódź in your pocket" to 50 stronnicowa publikacja mająca charakter przewodnika. Jej autorami są rodowici Anglicy, którzy w najnowszym wydaniu opowiadaja o atrakcjach turystycznych Łodzi. Wydanie porusza takie tematy jak: Manufaktura, nowe centrum w starym fabrycznym kompleksie i historia getta.
Książeczka ma się ukazywać trzy razy do roku, kolejna publikacja ma się ukazać we wrześniu. Seria, w której ukazał się łódzki przewodnik ma już swoją historię, do tej pory ukazały się publikacje dotyczące 40 miast w Europie i wydaje się je około sześć razy do roku w 18 krajach.
- Jesteśmy największą anglojęzyczną firmą turystyczną w Europie - mówi z dumą Martin Kitson, wydawca polskich przewodników z serii "In your pocket".
Poniżej zamieszczamy wywiad z wydawcą przewodników, przeprowadzony przez Joannę Podolską z Gazety Wyborczej:
Joanna Podolska: Dlaczego zdecydowaliście się wydawać "In your pocket" o Łodzi?
Martin Kitson: Planowaliśmy to od dłuższego czasu. Problemem było, czy w Łodzi jest wystarczająco wielu czytelników, a także czy uda nam się sprzedać reklamy, by przedsięwzięcie było opłacalne. W tym roku zbiegło się kilka rzeczy. W Łodzi pojawił się Ryanair, więc automatycznie zwiększyła się liczba zagranicznych turystów potrzebujących informacji, czy jest to miasto, które warto odwiedzić. A wraz z Manufakturą otworzyła się możliwość zyskania reklam pozwalających pismu funkcjonować.
Waszym odbiorcą jest wyłącznie turysta zagraniczny.
- Zdecydowanie tak. Zagraniczny turysta mówiący po angielsku.
Kto pisał teksty o Łodzi?
- Wszystkie nasze przewodniki są pisane przez profesjonalnych autorów podróżniczych, których ojczystym językiem jest angielski. O Łodzi pisało trzech doświadczonych pisarzy: Alex Webber, Sco and Craig Turp. Craig jest także redaktorem, a Alex Webber - redaktorem naczelnym polskich przewodników (wersji drukowanej). Wszyscy są Anglikami. Ale zatrudniamy też Irlandczyków, Amerykanów i Holendrów.
Piszecie o łódzkich zabytkach, o historii miasta, o hotelach, restauracjach, wydarzeniach kulturalnych... Ile czasu zabiera przygotowanie jednego numeru?
- Autorzy najpierw odwiedzają miasta, o których mają pisać. Wybierają miejsca, które nasi czytelnicy, ich zdaniem, chcieliby zobaczyć albo powinni się chociaż o nich dowiedzieć. Gromadzą materiały. Jeśli chodzi o Łódź, samo zebranie informacji zajęło im około sześć tygodni. Ale oprócz autorów tekstów mamy też trzy osoby pracujące w biurze w Sopocie i sprawdzające dodatkowe informacje: godziny otwarcia muzeów, ceny pokoi, menu etc. Naszym celem jest danie czytelnikowi możliwie najpełniejszej, najszerszej i najbardziej przydatnej informacji o miejscu, do którego jadą. Poza tym musi to zostać podane w sposób na tyle interesujący, żeby czytelnicy chcieli do nas co jakiś czas wracać. Zwykle publikujemy przewodnik sześć razy w roku, ale na razie w Łodzi zaplanowaliśmy trzy. Następny ukaże się we wrześniu, a potem na przełomie grudnia i stycznia. Mam nadzieję, że szybko dojdziemy do sześciu wydań.
Gdzie można zdobyć "In your pocket"?
- Większość przewodników jest rozdawana w hotelach. Tam są nasi czytelnicy i głównie tam szukają informacji. Chcę podkreślić jedną rzecz: nie piszemy tekstów reklamowych na zamówienie. Każde miejsce oceniamy sami. Czytelnik widzi, że piszemy dla niego, a nie dla reklamodawcy, dlatego popularność "In your pocket" cały czas rośnie. Czytelnicy nam ufają, korzystają z naszych podpowiedzi i sugestii. Liczymy także na rekomendacje czy krytyczne uwagi samych turystów. Z drugiej strony każdy właściciel restauracji, klubu, baru, hotelu może do nas napisać, jeśli czuje się pominięty. W przeciwieństwie do dużych przewodników możemy sobie pozwolić na nieustanne uzupełnianie informacji.
Chwalicie się, że jesteście już w 18 krajach i 40 miastach. Od którego się zaczęło?
- W 1992 roku niemiecki dziennikarz, jego trzech belgijskich kolegów i zaprzyjaźnieni biznesmeni, postanowili wydać przewodnik po Wilnie. Jeszcze im się nie śniła europejska sieć, ale okazało się, że powodzenie przekroczyło oczekiwania. Teraz mamy przewodniki opisujące St Petersburg, Kijów, Tiranę, Belfast, Berlin, Pragę, Budapeszt, od północy do południa i od wschodu do zachodu Europy.
A w Polsce gdzie jesteście?
- Mamy wydania prezentujące Warszawę, Kraków (razem z Zakopanem), Wrocław, Poznań, Gdańsk i całe Trójmiasto, no i jesteśmy w Łodzi. W 2006 roku wyprodukujemy w sumie 700 tys. kopii naszych przewodników i map.
Polskie Koleje Państwowe szkolą pracowników!
Zobacz całość »W PKP ruszyły szkolenia dla pracowników z profesjonalnej obsługi klienta, do marca 2008 kurs ukończy około dwa tysiące pracowników. Przedsięwzięcie sfinansowane zostanie z funduszy unijnych.
Od dawna mówi się o tym, że w PKP ogromnym problemem jes nieznajomość przez pracowników języków obcych. Trudno znaleźć w kasie, w informacji lub pociągu kogos kto sprawnie obsłuży obcokrajowca. Pracownicy PKP podczas szkolenia zapoznają się z podstawowymi zwrotami języka angielskiego, niemieckiego i rosyjskiego, tak aby usprawnić komunikację z zagranicznymi turystami.
Pięciodniowe szkolenie obejmie również inne elementy profesjonalnej obsługi klienta, które usprawnią pracę. - Pracować trzeba nad wszystkimi elementami. Również nad tym, jak zachować się w przypadku klienta trudnego w sytuacji kryzysowej. Co zrobić, gdy pociąg jest opóźniony lub dochodzi do jakiejś awarii? W jaki sposób poinformować o tym klientów i z nimi współpracować? - mówi Łukasz Kurpiowski, rzecznik prasowy PKP Przewozy Regionalne.
Sami pracownicy swiadomi są tego, że profesjonalba obsługa klienta nie polega jedynie na uprzejmości z ich strony. Klient musi być zadowolony, ale jednocześnie pracownik taki musi zadbać o dobro przewoźnika. Szkolenie jest bardzo pozytywnie odbierane przez uczestników, powtarzają, że jest ono potrzebne, by uswiadomić im gdzie robią błedy i jak je wyeliminować. Powtarzają nam, że to był najwyższy czas, żeby coś takiego stworzyć i dać im szansę nauczenia się, jak właściwie mają obsługiwać klienta - wyjaśnia Barbara Stachurska, dyrektor ds. szkolenia i doradztwa.
Będzie więcej turystów z zagranicy w Polsce
Zobacz całość »Prezes Polskiej Agencji Rozwoju Turystyki (PART) Tomasz Majka poinformował w czwaretk w Krakowie, że zainteresowanie zagranicznych turystów przyjazdami do Polski dopiero się rozpoczyna, a w najbliższych latach liczba zagranicznych gości będzie się zwiększać średnio o 4,5 proc. rocznie.
Przedstawiona prognoza zakłada, że liczba przyjazdów turystów z zagranicy wzrośnie z 15,2 mln w 2005 roku do 19 mln w roku 2010.
Badania wskazują, że najistotniejszy wydaje się wzrost ruchu turystycznego z nieościennych krajów Unii Europejskiej oraz Ameryki Północnej i pozostałychkrajów zamorskich.
Liczba turystów z Niemiec wzroście o 4,5 proc. rocznie. Spodziewany wzrost przyjezdnych nastąpi ze Wschodu (Rosja, Ukraina, Białoruś, Litwa, Łotwa) jednak dynamika wzrostu bedzie w tym przypadku niższa od średniej. Zmieni się również struktura przyjazdów. Najbardziej rosnąć bedzie liczba przyjazdów turystycznych i biznesowych (około 6 proc. rocznie), a to z kolei będzie miało wpływ na zapotrzebowanie noclegowe.
Przewidywania Światowej Organizacji Turystycznej mówią, że do 2020 roku po świecie będzie podróżować 1,5 mld turystów. W największym stopniu wzrost ten odczuje Europa środkowa i wschodnia - ocenił Majka.
Czego można się obawiać na wyjazdach wakacyjnych?
Zobacz całość »Wypadki komunikacyjne, zatrucia pokarmowe i kradzieże - takie sytuacje mogą spotkać podróżujących do Tajlandii. Natomiast brutalne napady na tle rabunkowym i utrata bagażu w czasie podróży mogą dotknąć podróżnych wybierających się do Afryki Południowej.
Urlop w Austrii zgodnie z badaniami przeprowadzonymi w Wielkiej Brytanii grozi wypadkiem na nartach lub snowboardzie, a w Czechach nalezy uważać na kieszonkowców. Zmorą Karaibów są natomiast dokuczliwe owady.
Irlandia, Belgi, Holandia, Niemcy oraz Francja to z kolei najbezpieczniejsze miejsca, do których warto wybrać się na wypoczynek.
Badania te zostały przeprowadzone na zlecenie jednego z towarzystw ubezpieczeniowych.
Konkurs Gazety Wyborczej specjalnie dla branży: Jak nazywasz nielubianego turystę?
Zobacz całość »Gazeta Wyborcza ogłosiła konkurs chyba specjalnie dla branży turystycznej! Szuka ona najlepszego określenia na hałaśliwego, chamskiego, i zadzierającego nosa turystę. Najlepsze propozycje Gazeta nagrodzi albumem fotografii i "gazetowymi" upominkami.
Wszyscy wiedzą jak wygląda i jak się zachowuje "nielubiany turysta". Przed dwoma tygodniami Gazeta Wyborcza wraz z restauratorami i hotelarzami sporządziła rysopis takiego letnika. Oni rozpoznają takich wczasowiczów głównie po tym, że zamiast "dzień dobry" mówią "Jestem z Warszawy". Tak np. przywitał się z właścicielkę zakładu fotograficznego w Mrągowie mężczyzna, który chciał zostawić u niej bagaże na przechowanie.
O ile opis jest łatwy i bardzo charakterystyczny problemów może przysporzyć stworzenie nazwy dla takiego turysty. Gazeta pisze, że mówi się o nich "warszawka" - ale to niesprawiedliwe uproszczenie. Wiadomo, że warszawiaków przyjeżdża tu dużo, wielu zachowuje się marnie, ale są też porządni warszawiacy. My takich turystów określiliśmy mianem gburów, ale to niezbyt szczęśliwe słowo, bo na Kaszubach wciąż tak nazywa się zamożnych gospodarzy.
Stąd pomysł na zorganizowanie konkursu na nazwę uporczywego turysty przez Gazetę Wyborczą. Propozycje należy przesyłać przez najbliższe dwa tygodnie na adres: Gazeta Wyborcza w Olsztynie, ul. Głowackiego 28, 10 - 448 Olsztyn, lub redakcja@olsztyn.agora.pl lub joanna.wojciechowska@olsztyn.agora.pl
Będą nowe tanie rejsy do Norwegii!
Zobacz całość »Norwegian od kilku dni obsługuje rejsy z Warszawy do Malagi w Hiszpanii i Nicei we Francji, jak również do Barcelony/Girony oraz Alicante.
Nowe połączenia obsługiwane są przez samolot B-737-300, bazowany w Warszawie. Na jego pokładzie znalazły się przede wszystkim polskie załogi. Nowe rejsy będą uzupełniać istniejące już połączenia z Oslo do Warszawy, Krakowa i Gdańska, które cieszą się ogromną popularnością w Norwegii i w Polsce. Ponadto połączenie te przyczyniły się do rozwoju ruchu między obu krajami.
14 września Norwegian ma uruchomić osiem kolejnych połączeń z Polski. Zapewnią one łączność z Warszawy do Sztokholmu, Rzymu, Mediolanu, Dublina i Aten oraz z Wrocławia do Sztokholmu i Oslo, a także z Krakowa do Sztokholmu. Loty te, będą obsługiwane przez drugi samolot bazowany w Warszawie.
- Jesteśmy bardzo zadowoleni z dotychczasowej reakcji polskiego rynku i zwiększamy naszą obecność na nim. Nasze nowe trasy zostały bardzo dobrze przyjęte. Polscy klienci naprawdę odkryli możliwości łatwego kupna biletów w Internecie. Polska wersja językowa naszej strony internetowej ułatwia znalezienie niskich taryf, a szczególną popularnością cieszy się nasz kalendarz niskich cen - poinformował Bjorn Kjos, Dyrektor Generalny Norwegian.
::: 2006-07-15 :::
Kiedy skończą się kontrole graniczne dla obywateli nowoprzyjętych państw Unii Europejskiej?
Zobacz całość »Zgodnie z planem w marcu 2007r. powinny zakończyć się prace nad rozbudową centralnej bazy danych strefy Schengen w Strasburgu. Z nieoficjalnych doniesień Komisji Europejskiej, dowiadujemy się, że terminu prawdopodobnie nie uda się dotrzymać. Jak duże będzie opóźnienie źródła nie podają. Rozbudowa centralnego węzła w Strasburgu jest niezbędna, aby mógł ruszyć konieczny do obsługi rozszerzonej strefy Schengen system SIS II.
Obecnie funkcjonujący SIS nie może pomieścić danych z nowoprzyjętych państw Unii Europejskiej. Połączenie SIS i SIS II pozwoli na zgromadzenie ważnych danych (np. o osobach poszukiwanych) ze wszystkich krajów europejskiej wspólnoty. Obecnie funkcjonujący SIS jest bazą danych z 15 starych członków poza Irlandią i Wielką Brytanią, a także z Norwegii i Islandii.
SIS od początku jest kością niezgody pomiędzy krajami członkowskimi. Zdaniem specjalistów z Francji rozbudowa SIS II jest opóźniona z przyczyn technicznych, i obwinia urzędników za przeciągający się proces zatwierdzania dokumentacji.
Dla obywateli nowych państw członkowskich, w tym także i Polski, ważne jest, żeby prace zakończyć jak najwcześniej, tak aby całkowite zniesienie kontroli granicznych planowane na październik 2007r. nie przeciągało się w nieskończoność.
Nowy terminal szansą rozwoju lotniska w Jasionce
Zobacz całość »Niebawem zostanie ogłoszony przetarg, na budowę terminala pasażerskiego na lotnisku w Jasionce, gdyż pierwsza część projektu wykonawczego inwestycji, jest już gotowa.
Jan Straż, były dyrektor podrzeszowskiego Portu Lotniczego, który kilka tygodni temu został oddelegowany do pracy w Przedsiębiorstwie Państwowym Porty Lotnicze w Warszawie, odebrał już projekt. - W projekcie wykonawczym jest szczegółowo uwzględniony koszt budowy sieci wodociągowej, dróg dojazdowych, budowy parkingu, sieci energetycznej, kotłowni - poinformował Piotr Wróbel, jeden z autorów projektu z krakowskiej pracowni architektonicznej APA. - To jest dokument pod inwestycje okołoterminalowe, czyli takie, które są konieczne przed rozpoczęciem budowy samego budynku terminala - dodał Wróbel, jednak nie chciał zdradzać, kosztów gotowego projektu, tłumacząc się tajemnicą handlową. Projekt, który stanowi podstawę do rozpoczęcia przez PPL procedury przetargowej, przygotowywano przez kilka miesięcy. -Najważniejsze, że projekt jest gotowy. Bardzo chcemy rozpocząć inwestycję jeszcze w tym roku, ale to niezwykle optymistyczny wariant, bo po wyłonieniu wykonawcy robót, inni oferenci mogą się odwoływać. To może przedłużyć całą procedurę, na co my już większego wpływu nie mamy -wyjaśnił Artur Burak, rzecznik PPL.
Szacuje się, iż na planowaną inwestycję wystarczy ok. 16 mln zł z budżetu państwa, jednak do tej pory nie wiadomo, czy PPL, aby mogło z skorzystać z pieniędzy, nie będzie musiało dołożyć drugie 16 mln. Porty noszą się z zamiarem, wykorzystania tylko połowy budżetowych funduszy, a drugą postanowiły dołożyć z własnego budżetu. - Bo 32 mln zł nie będziemy w stanie przerobić do wiosny przyszłego roku, kiedy planujemy zakończyć roboty pierwszej części inwestycji. Pozostałe państwowe pieniądze przerzucilibyśmy na przyszły rok - oświadczył Adam Robaczyński, odpowiedzialny za inwestycje w Jasionce. Koszt budowy całego terminala określa się na 65 mln zł. W przyszłym roku, prawdopodobnie rozpocznie się budowa płyty postojowej wraz z płytą do odladzania samolotów (łączna pow. 80 tys. m2) oraz budynku terminala. Dzięki nowemu terminalowi, w Rzeszowie możliwe będzie uruchomienie bezpośrednich połączeń z Nowy Jorkiem. Za kilka miesięcy dowiemy się, czy irlandzki tani przewoźnik Ryanair, uruchomi połączenia do Dublina. Mają one zastąpić loty do Frankfurtu, które w lutym tego roku, zawieszono z powodu małej liczby klientów. Ryanair mysli także o połączniach z Rzymem, Glasgow i Barceloną. Obecnie z Rzeszowa można latać do Londynu.
Podkarpacki Urząd Marszałkowski, zlecił niezależnej firmie oszacowanie majątku lotniska, gdyż samorząd chce powołać spółkę, która ma być właścicielem portu w Jasionce. Jej udziałowcem ma być także PPL. Utworzenie spółki, stworzy możliwość ubiegania się o fundusze z UE. - Robimy co możemy, żeby spółka powstała jeszcze w tym roku. 21 lipca w Warszawie zostanie podpisany list intencyjny między nami i PPL przy udziale wiceministra transportu i budownictwa Eugeniusza Wróbla - podał do wiadomości Leszek Deptuła, marszałek województwa podkarpackiego. Należy dodać, iż kilka tygodni temu, Port Lotniczy w Jasionce otrzymał certyfikat lotniska użytku publicznego, zatem spełnia on międzynarodowe wymogi bezpieczeństwa.
Od kogo na lotniskach polskie służby graniczne żądają paszportu?
Zobacz całość »Przepisy jasno określają, że dowód osobisty jest dokumentem "uprawniającym obywateli polskich do przekraczania granic między państwami członkowskimi Unii Europejskiej" (ustawa z dnia 10 kwietnia 1974 r. o ewidencji ludności i dowodach osobistych (Dz.U. z 2001 r. Nr 87, poz. 960 z późn. zmianami). Jeżeli celem podróży jest kraj leżący poza Unią Europejską, dokumentem uprawniającym do przekroczenia polskiej granicy jest paszport.
Konfederacja Szwajcarska, Królestwo Norwegii oraz Republika Islandii zniosły wobec Polaków obowiązek okazania paszportu i zezwalają nam na wjazd na podstawie starego i nowego polskiego dowodu osobistego. I nie ma najmniejszego problemu, jeśli do któregokolwiek z tych krajów chcemy dotrzeć drogą lądową, bo opuszczając granice Polski wjeżdżamy do kraju członkowskiego. Inaczej ma się sprawa, gdy naszym wybieramy przelot samolotem bezpośrednio np. do Zurychu, Genewy, Oslo czy do Reykjaviku. W tym przypadku polska straż graniczna cofa tych podróżnych, którzy o zabraniu paszportu nie pamiętali.
Ponieważ takie przypadki zdarzają się dość często, Polska Izba Turystyczna apeluje do organizatorów turystyki, aby tak ważna informacja zawarta była w umowie, do sprzedawców biletów, aby rzetelnie informowali klientów udających się samolotem do wymienionych krajów o wymogu posiadania paszportu. PIT zwróciła się też do IATA/BSP Polska z prośbą o dokonanie stosownych poprawek zapisów w TIMATIC , tak by informacje tam zawarte były zgodne ze stanem prawnym i nie wprowadzały w błąd sprzedawców biletów lotniczych oraz do dostawców systemów rezerwacyjnych (Amadeus, Worldspan, Galileo) o przesłanie informacji do użytkowników systemu.
Takie działania mogą zaoszczędzić turystom przykrych niespodzianek. Jednak niewątpliwie byłoby lepiej, żeby nasze ustawodawstwo nadążało za, bądź co bądź korzystnymi dla nas zmianami.
LOT odwołuje niedzielny rejs do Bejrutu!
Zobacz całość »PLL LOT odwołały niedzielny lot do Bejrutu. Decyzja spowodowana jest niestabilną sytuacją na Bliskim Wschodzie i zamknięciem tamtejszego lotniska.
Polskie Linie Lotnicze LOT zapowiadają, że jeżeli sytuacja nie ulegnie poprawie, również kolejne rejsy mogą zostać anulowane. Przewoźnik ma w sezonie letnim dwa kursy do Bejrutu tygodniowo- w środy i w niedziele o godz. 21.50.
Pasażerowie, którzy chcą dokonać zmiany rezerwacji lub uzyskać informacje na temat rejsów do Bejrutu mogą skontaktować się z całodobowym Centrum Rezerwacji i Informacji Pasażerskiej- nr tel. 0 801 703 703. Z telefonów komórkowych: 22 95 72 lub +48/22/557 99 52.
Formularze APIS linii Swiss można już wypełnić przez internet
Zobacz całość »Linie Swiss International udostępniły usługę, dzięki której formularz APIS (Advanced Passenger Information System) można wypełnić przez internet.
Od 4 października 2005 r. każdy pasażer lecący do Stanów Zjednoczonych oprócz danych personalnych elektronicznie sczytywanych z paszportu, musi podaj kraj stałego pobytu, a także adres, pod którym będzie przebywał podczas pierwszej nocy spędzonej w USA. Tak zadecydował Department of Homeland Security (DHS).
Zasada ta nie obowiązuje obywateli USA, osób posiadających tzw. Zieloną Kartę, czyli ważnego pozwolenia na pobyt w USA oraz pasażerów, którzy opuszczą terytorium Stanów Zjednoczonych w ciągu 8 godzin od przylotu- następnym rejsem międzynarodowym.
Dokument APIS dostępny jest na stronie www.swiss.com/apis. Po wypełnieniu należy go wydrukować i wręczyć na lotnisku personelowi prowadzącemu odprawę biletowo- bagażową. W celu ułatwienia odprawy SWISS radzi, aby pasażerowie wybierający się do USA wypełnili specjalny formularz do APIS z wyprzedzeniem.
Ryanair zawyża ceny biletów?
Zobacz całość »Niemiecka telewizja ARD w programie "PlusMinus" pokazała jakie praktyki, mające na celu zawyżenie cen biletów, stosowane są przez irlandzkie linie lotnicze Ryanair. Eva Lichtenberger z komisji do spraw transportu, wezwała Komisję Europejską do przeprowadzenia śledztwa. Zarzuty są poważne. Mówi się, że Ryanair bezzasadnie zawyża ceny biletów; np. cena biletu z Dublina jest podwyższona o podatek 15,4 euro, choć naprawdę kwota podatku to tylko 2,9 euro, do biletu z Rzymu "dorzuca się" 10,01 euro podatku publicznego, a nie jak winno być 4,31 euro opłaty lotniskowej. Takie praktyki są niezgodnie z prawem europejskim.
Ryanair stanowczo zaprzecza i odpiera ataki kierując uwagę na stosowane przez wielu przewoźników tradycyjnych , dopłaty paliwowe, o które z powodu wysokich cen ropy naftowej, regularne linie lotnicze podniosły ceny sprzedawanych biletów. Prezes Ryanair Michael O’Leary walczy o zniesienie tych opłat. Ryanair dopłat paliwowych, co prawda nie stosuje, ale za to ograniczył wagę bagażu przewożonego bezpłatnie (za bagaż ładowany do luku bagażowego, pasażer płaci co najmniej 2,5 funtów). Tradycyjni przewoźnicy (LOT, Lufthansa, Air France), w cenie biletu przewożą bagaż do 23 kg.
Komisja Europejska sprawdzi, czy opłaty wliczane w ceny biletów są uzasadnione. Być może, że dla ochrony pasażerów przed nadużyciami nieuczciwych przewoźników, trzeba będzie wprowadzić dodatkową ochronę- poinformował rzecznik Komisji Europejskiej Jonathan Todd.
Bejrut: konsul jest w stałym kontakcie z przebywającymi w Libanie turystami!
Zobacz całość »Polski ambasador w Bejrucie ma stały kontakt z przebywającymi w Libanie turystami. Do tej pory do ambasady zgosiło się 13 polskich turystów - poinformował IAR konsul Sławomir Krajczyński. - Polacy na razie mieszkają w hotelach i czekają na rozwój sytuacji - dodał.
Lotnisko w Bejrucie jest zamknięte, a międzynarodowa droga do Damaszku zniszczona. Konsul zapewnił, że jest w stałym kontakcie z turystami i Ministerstwem Spraw Zagranicznych, dodał, że jeśli sytuacja w Libanie nie zmieni się w ciągu najbliższych dni, zostanie podjęta decyzja o ewakuacji Polaków.
Polscy dyplomaci licza na szybkie uspokojenie się konfliktu izraelsko-libańskiego, jednak mimo to część libańskiej Polonii mysli o opuszczeniu tego miejsca. Niestety, opuszczenie Libanu może nie być łatwe - Polskie Linie Lotnicze LOT odwołały wszystkie loty do Bejrutu.
Przed wyprawą w tropiki trzeba koniecznie zadbać o zdrowie!
Zobacz całość »Coraz więcej Polaków spędza urlop za granicą. Często celem podróży są odległe, tropikalne kraje. Wybierając się na "wyprawę życia" warto zadbać o zdrowie. Instytut Medycyny Morskiej i Tropikalnej 10 lat temu zorganizował specjalną konferencję szkoleniową dla organizatorów wycieczek zagranicznych. Ze 100 zaproszonych osób w szkoleniu udział wzięło tylko kilku. Dziś zainteresowanie profilaktyką zdrowia podczas podróży cieszy się coraz większą popularnością. Przed planowaną podróżą ludzie odwiedzają specjalistów i zasięgają porady jak należy przygotować się do wyjazdu i jak dbać o zdrowie w trakcie jej trwania. Aby zaspokoić potrzeby podróżników, nawet niepubliczne zakłady opieki zdrowotnej, uruchamiają specjalne poradnie, np. przy Centrum Medycznym LIM od trzech lat funkcjonuje Poradnia Medycyny Podróży.
Niedawno w księgarniach pojawiła się książka "Podróż po zdrowie", z której dowiadujemy się, że połowa turystów ma dolegliwości wymagające zażycia leków, co dziesiąty korzysta z porady lekarza, co dwudziesty podróżnik po powrocie jest niezdolny do pracy, a dla jednego na stu wyprawa kończy się hospitalizacją. Najczęściej spotykane są, spowodowane nieprzestrzeganiem higieny, dolegliwości układu pokarmowego. Zdarzają się również sytuacje, kiedy turyści profilaktycznie stosują różne leki, które w efekcie przynoszą więcej szkody niż korzyści.
Z zagranicznych wojaży podróżnicy oprócz pamiątek i wspomnień przywożą groźne choroby. Każdego roku notuje się ok. 50 zachorowań na malarię. 75% wracających z Egiptu skarży się na zespoły biegunkowe, których przyczyn lekarze nie zawsze nie potrafią wskazać, ostatnio kilka takich przypadków odnotowano u osób wracających z Grecji. Kilkakrotnie spadła wśród Polaków zachorowalność na amebozę, co specjaliści wiążą z większą wiedzą na temat tej choroby i jej zapobiegania, natomiast znacznie więcej jest przypadków, występującej w Azji, Ameryce Południowej i Afryce, gorączki denga, roznoszonej przez komary.
Żeby z wymarzonej podróży do tropików wrócić zadowolonym i zdrowym należy przygotować na to swój organizm Na 6 tygodni przed wyjazdem można zaszczepić się przeciwko groźnym chorobom. W przypadku nieplanowanych wyjazdów, możliwe jest zastosowanie skróconej wersji szczepień. Za cykl trzeba zapłacić 500-600 złotych, ale wydatek na pewno się opłaci, bo zdrowie jest najważniejsze, a większość szczepień uodparnia nawet na 10 lat.
Stan prac przy Terminalu II w Międzynarodowym Porcie Lotniczym "Katowice"
Zobacz całość »Budowa Terminala II w Miedzynarodowym Porcie Lotniczym "Katowice" trwa od pół roku. Podsumowania, jakich można dokonać w chwili obecnej to wykonana infrastruktura zewnętrzna tzn. uporządkowane uzbrojenie podziemne: wodę, ścieki, ogrzewanie, sieci elektroenergetyczne itd, oddany został do użytku parking przed nowym terminalem wraz z oświetleniem, ukończono również obiekty takie jak kotłownia, oczyszczalnia ścieków oraz stacja zasilająca.
Wszystkie prace zostały wykonane przez wykonawców wyłonionych w drodze przetargów. W chwili obecnej wykonywane są prace wewnątrz budynku, których ukończenie planowane jest jeszcze przed okresem zimowym, ponieważ wówczas obiekt zostanie ogrzany.
Wszystkiwe dotychczasowe prace sfinansowane zostały ze środków własnych, pomimo że przewidziana została dotacja w wysokości 17,5 mln zł na rozbudowę terminala w części stanowiącej "przejscie graniczne". Obowiązujace prawo zakłada, że środki te muszą być wykorzystane przed 31.12.2006, w przeciwnym razie przepadną. Problem może wystąpić kiedy prawnicy Urzędu Wojewódzkiego uznają, że inwestycja "przejście graniczne" jest wydzieloną częścią zadania i jest finansowana w 100% przez budżet Państwa. Obowiązuje wówczas procedura zamówień publicznych. Procedury tych przetargów (o zasięgu unijnym) są długotrwałe, większość środków przeznaczona jest na zakup wyposażenia. Wyposażenie to, musi być indywidualnie wyprodukowane. Pieniądze zostaną w tym wypadku zwrócone po zakończeniu transakcji (tzn. towar na miejscu).
Koszt realizacji mozna przedstawić porównując kilka podobnych inwestycji prowadzonych w Polsce i UE:
Cena metra kwadratowego powierzchni użytkowej w stanie wykończonym w terminalu wynosi:
Pyrzowice - 3448 zł
Rzeszów(projekt) - 3644 zł
Szczecin - 3700 zł
Bydgoszcz - 4500 zł
Warszawa - 4500 zł
Wrocław (projekt) - 4015 zł
Poznań - 4115 zł (2001r.)
I jesli chodzi o porty zagraniczne:
Terminal 2 Charles de Gaulle - 6470 zł
Barajas Madryt -4500 zł
W przyszłym roku będzie nowa droga na lotnisko Okęcie!
Zobacz całość »Prawdopodobnie jesienią przyszłego roku, na warszawskie lotnisko będzie można dojeżdżać nową ulicą z Ursynowa, a rok później, ma zostać uruchomione połączenie kolejowe.
Rząd i władze Warszawy, zaktualizowały porozumienie sprzed dwóch lat w sprawie poprawy dojazdu na największe lotnisko w Polsce. W aneksie podano nowe terminy oddania poszczególnych inwestycji.
Od września 2007 r., mieszkańcy Ursynowa i Wilanowa, udający się na Okęcie, nie będą musieli jechać zatłoczoną ul. Marynarską, gdyż do użytku ma być oddany - nowy wiadukt, nad torami linii radomskiej, na przedłużeniu ul. Poleczki. - Wykupiliśmy już prawie wszystkie działki pod tę inwestycję. Jesienią wybieramy wykonawcę, który wczesną wiosną przyszłego roku zacznie budowę - poinformował Wojciech Dąbrowski, szef generalnej dyrekcji dróg na Mazowszu. Jednak, stołeczny ratusz ma w tej sprawie duże opóźnienia, ponieważ miasto zobowiązało się, że równocześnie poszerzy do dwóch jezdni ul. Poleczki. Dotrzymanie terminu, nie jest chyba jednak możliwe, ze względu na protesty okolicznych mieszkańców,a co za tym idzie, brak decyzji o lokalizacji tej drogi. Ursynowiacy zatem będą nadal dojeżdżać na lotnisko wąską i dziurawą drogą.
Deklarację ulepszenia komunikacji na lotnisko złożyli również kolejarze. Do końca 2008 r., planują na lotnisko doprowadzić tory i uruchomić połączenie kolejowe. Czeka ich m.in. budowa półtorakilometrowego tunelu, odnogi linii radomskiej. W przyszłości pasażerowie będą wysiadać na podziemnej stacji, opodal istniejącego terminalu. Kolejarze noszą się także z zamiarem wyremontowania istniejących torów, między Okęciem a Dworcem Zachodnim. Ponadto chcą budować dwie nowe stacje - przy al. Żwirki i Wigury i pod Al. Jerozolimskimi.
Rząd i ratusz, zapowiadają także budowę dróg ekspresowych wokół Okęcia. Do 2008 r. ma być gotowy fragment Trasy N-S (od Marynarskiej wzdłuż linii radomskiej) wraz z dwukilometrowym odcinkiem Południowej Obwodnicy Warszawy do ul. Puławskiej. Deklarują ponadto, że rok później ma się zakończyć budowa Południowej Obwodnicy Warszawy (od granic Piastowa skrajem Ursusa i Włoch do Okęcia).
W projekcie "Turystyka Wspólna Sprawa" powstanie około 35 grup partnerskich!
Zobacz całość »Rozpoczął się nabór do grup partnerskich w projekcie "Turystyka Wspólna Sprawa". Powstanie około 35 grup partnerskich w województwach dolnośląskim, kujawsko-pomorskim, pomorskim, podlaskim i świętokrzyskim. Działanie grup ma na celu rozwój i promocje regionów. Uczestnicy projektu będę mieli wpływ na kształt i zawartość merytoryczną regionalnych, markowych produktów, których powstanie jest celem projektu.
Dzięki temu turystom, odwiedzającym wybrany region, będą proponowane produkty turystyczne, które jednoznacznie będą się kojarzyć pod względem marki, miejsca, oferty i infrastruktury według obowiązujących standardów europejskich.
Ideą projektu jest nagrodzenie najlepszej grupy w każdym z województw. Grupy, które przygotują produkty turystyczne w formule sieciowej, będą objęte Pakietem Promocji Produktu, co w praktyce oznacza, że otrzymają między innymi pomoc merytoryczną i finansową przy wydaniu folderu promocyjnego.
Powstała SPA_larnia kalorii w Puszczykowie
Zobacz całość »W Puszczykowie powstał nowy ośrodek,w którym można poddać się relaksacyjnemu masażowi, pobyć w saunie czy wybrać się na zajęcia z jogi lub aerobicu.
SPA_larni kcal, bo o niej mowa to połączenie SPA i osrodka sportowego z siedzibą tuż obok Wielkopolskiego Parku Narodowego. Obiekt połozony jest w całości pod ziemią, co dodaje mu wyjatkowego klimatu - mówi dyrektorka Magdalena Konieczna - i jest największym dziennym SPA w Wielkopolsce. Po wejściu oczom ukazują się surowe, ascetyczne wnętrza z drewna, kamienia udekorowane egzotycznymi kwiatami i świecami. Przywodzi to na myśli zdjęcia z japońskich domów. Obiekt ma tysiąc metrów. Znajdziemy tam basen wyłożony szklaną mozaiką wyposażony w przeciwprąd i prysznic strumieniowy z ozonowaną wodą. - Ten rodzinny interes zaczął się właśnie od basenu - mówi Konieczna. - Moja teściowa bardzo chciała mieć basen i wokół tej idei powstał cały pomysł - dodaje.
W SPA_larni kcal można znaleźć nie tylko basen, ale i 16-osobową saunę suchą, łaźnię parową, wannę z hydromasażem oraz gabinety kosmetyczne. Co ważne wszyscy specjalisci pracują na japońskich kosmetykach Kanebo International.
Oprócz oferty odnowy biologicznej SPA_larnia kcal poleca również zajęcia aerobowe oraz jogę. Miejsce to odpowiadało będzie młodym mamom, ponieważ w ośrodku zaadaptowano miejsce na przedszkole dla dzieci. - Od 17 lipca ruszą też kursy pływania dla dzieci oraz aquaaerobic, czyli aerobik w wodzie - mówi Konieczna.
Obiekt znajduje się przy ul. Czarnieckiego 56 w Puszczykowie jest otwarty od poniedziałku do piątku w godz. 6-23 oraz w soboty i niedziele w godz. 8-23.
Przykładowe ceny:
• przed godz. 16 - godzinny pobyt w SPA_larni kcal, tzn. basen + wanna hydromasaż, kosztuje 15 zł.
• po godz. 16 - godzinny pobyt: sauna sucha, mokra, basen, wanna z hydromasażem - 20 zł.
• pakiet odmładzający (ok. 4 godz.), m.in. zabiegi pojędrniające, manicure, basen, hydromasaż, sauna - cena 600 zł.
• pakiet dla panów (ok. 3 godz.), m.in. specjalny zabieg japoński, masaż ciała, basen - cena 290 zł.
• 3-dniowy pakiet relaksujący, m.in. japońskie zabiegi, basen, wanna z hydromasażem, sauna, łaźnia, masaże relaksujące ciało (wersja normalna ok. 3 godz. dziennie, lux ok. 4 godz.) - cena normalna 800 zł, lux 1100 zł.
Restauratorzy znają tylko dwa rodzaje chłodników!
Zobacz całość »Kilkutygodniowe upały, które tego roku nawiedziły Polskę ujawniły jedną prawdę o polskich restauratorach. Większość z nich potrafi przygotować tylko 2 rodzaje chłodników - z ogórków lub botwinki.
Przykładowo, w Białymstoku jesli chłodnik to jedynie z ogórka albo botwinki. Na pytanie dziennikarzy gazety, czy w lokalu serwowany jest chłodnik najczęśniej padają następujące odpowiedzi: - Tak, serwujemy chłodnik. Jaki? Na buraczkach - taki fioletowo-czerwony - oznajmia pracownik restauracji Pruszynka - Mamy dwa rodzaje: ogórkowy i z botwinką. Oba dobrze się sprzedają, pod warunkiem, że są upały - tłumaczy pani z Dąbrówki.
W karcie dań zwykle nie podaje się produktu z jakiego został zrobiony chłodnik. Wystarcza słowo "Chłodnik". Najważniejsza wydaje się cena potrawy - od 2 do 8 zł w zalezności czy jemy w barze mlecznym czy też w restauracji 7 Pokus (tam chłodnik jest podawany razem z ziemniakami i nosi miano bojarskiego, choć zrobiono go z botwinki).
W polskich restauracjach wybór chłodników jest bardzo wąski, choć kuchnia polska proponuje kilkanascie odmian tej popularnej zupy. Na Kurpiach najpopularniejszy jest chłodnik z burakami i szczypiorkiem, na Mazurach robiony jest na żytnim kwasie, na Mazowszu z sokiem z kiszonych ogórków. Znany jest tez chłodnik owocowy na jogurcie i na kwasie chlebowym z cieleciną - tzw. ruski. Podlaski jest z buraczkami, litewski z botwinką. Również samo nazewnictwo chłodników w Polsce jest bardzo bogatę - swego czasu na Białostocczyźnie chłodnik nazywano jeszcze (nie wiedzieć czemu): simbor albo "goła Zośka"
Alitalia zwiększa ofertę dla podróżujacych do Indii!
Zobacz całość »Pasażerowie, który wybieraja się do Indii teraz będą mogli doleciec na jednym bilecie do do Bangalore (BLR), Thiruvananthapuram (TRV), Chennai (MAA), Hyderabadu (HYD), Goa (GOI), Kalkuty (CCU), Jaipuru (JAI) i Nagpuru (NAG) - podaje portal pasazer.com.
Rejsy obsługiwane są przez linie lotnicze Alitalia i startują z Warszawy lub Krakowa do Bombaju lub Delhi (przesiadka w Mediolanie), natomiast wewnatrz Indii rejsy obsługują Air Sahara, Air India, Indian Airlines lub Jet Airways.
Warunki oferty:
- minimum pobytu: noc z soboty na niedzielę
- maksimum pobytu: 3 miesiące
Zmiany: dozwolone, za opłatą 150 euro
Zwroty: niedozwolone
Zniżki dla dzieci do lat 2: 90%
Zniżki dla dzieci w wieku 2-11 lat: 33%
Uwaga na salmonellę na polskich kąpieliskach!
Zobacz całość »Sanepid zakazał kąpieli w jednym z kąpielisk nad jeziorem Piaseczno - chodzi o akwen wodny przy ośrodku wypoczynkowym Akademii Rolniczej. Powodem zakazu wchodzenia do wody jest obecność pałeczek salmonelli.
- Zostały przekroczone dopuszczalne normy obecności salmonelli, dlatego podjęliśmy taką decyzję - powiedział rzecznik lubelskiego sanepidu Jerzy Kowalczyk. Uspokaja jednak, że nie odnotowano tam żadnego przypadku zatrucia. - W związku z zanieczyszczeniem kąpieliska próbki wody z tego jeziora będą teraz badane częściej, co parę dni - zapowiada Kowalczyk. Dodaje, że woda w sposób naturalny ulega samooczyszczaniu z bakterii salmonelli.
Nad jeziorem Piaseczno zgloszono w tym roku dwa kąpieliska, w drugim, który znajduje się przy ośrodku Jagoda, po przeprowadzeniu badań okazało się, że woda jest czysta.
Zakaz kąpieli obowiązuje również w Zalewie Zemborzysckim, w jeziorze Glinki i w Żółtańce.
Kąpieliska, w których sanepid nie dopatrzył się przeciwwskazań to:
- Jeziora: Bialskie, Firlej, Krasne, Łukcze, Zagłębocze, Rogóźno, Czarne, Maśluchowskie, Białe, Sumin, Rotcze, Miejskie, Bużysko
- Zalewy: Janowice, Józefów, Krasnobród, Poniatowa, Dębowy Las, Topornica, Rudka w Zwierzyńcu, w Janowie Lubelskim, w Biłgoraju, Dębowy Las w Wołkowianach, OSiR w Topornicy (Zamość),
- Kąpieliska: w Chodlu, w Gliniankach Horodyskich w Chełmie, w wyrobisku Kubiki w Chotyłowie, w Kluczkowicach, w wyrobisku po piachu w Międzyrzecu Podlaskim, w stawie w Opolu Lubelskim, w zbiorniku retencyjnym Puszcza, w kąpielisku w Starorzeczu rz. Bugu w Starosielu, stawie Echo w Świerszczu (Zwierzyniec), w stawie w miejscowości Parypse.
Następny tani przewoźnik wybiera Kraków!
Zobacz całość »Od 19 września duński przewoźnik - Sterling, postanowił uruchomić połączenia pomiędzy stolicą Danii, a Krakowem. Na trasie wykorzystywane będą samoloty boeing 737.
Sterling, który obecnie obsługuje ok. 40 połączeń (przede wszystkim między Skandynawią i Europą Południową oraz między państwami skandynawskimi), na swoich stronach internetowych informuje iż, loty do Krakowa odbywać się będą trzy razy w tygodniu (wtorki, czwartki i niedziele). Balice po uruchomieniu lotów do Kopenhagi, będą miały łączność już ze wszystkimi skandynawskimi stolicami (połączenia do Oslo i Sztokholmu, obsługuje norweski przewoźnik - Norwegian, a do Helsinek - fiński Finnair).
MPL Kraków-Balice, to drugie (po Okęciu) pod względem wielkości lotnisko w Polsce oraz krajowy przodownik, jeśli chodzi o liczbę tanich linii (19). Do Balic lata teraz sześciu przewoźników tego typu, a w obecnym letnim rozkładzie, lotnisko ma, aż 49 regularnych połączeń do 39 europejskich miast, a także do USA i Izraela. W minionym roku, krakowski port lotniczy odprawił ok. 1,6 mln pasażerów, co daje mu 90% dynamikę wzrostu! Prognozy na 2006 r. przewidują przekroczenie 2 mln pasażerów.
Zgodnie z danymi, podanymi przez Urząd Lotnictwa Cywilnego (ULC), w pierwszym kwartale tego roku, tani przewoźnicy obsłużyli łącznie 1,12 mln osób, czyli jest to aż 43,5 % wszystkich pasażerów korzystających z przewozów w ruchu rozkładowym. Dotychczasowi tani przewoźnicy w Polsce to: węgierski Wizz Air, irlandzki Ryanair, polskie linie Centralwings, słowacki Sky Europe, brytyjski easyJet, niemiecki Germanwings oraz norweski Norwegian Air Shuttle.
Żegluga turystyczna na polskich rzekach nadal raczkuje!
Zobacz całość »Podczas gdy na zachodzie Europy żegluga turystycza stanowi prężną gałąź turystyki, w Polsce zaledwie raczkuje. Pomimo wielu deklaracji ze strony nadrzecznych miast do tej pory nie ma kompleksowych planów zagospodarowania polskich rzek. Brakuje portów, do których mogłyby przybijać statki i jachty oraz stacji paliw, które umozliwiałyby dalekobieżną żeglugę, między innymi dlatego jeszcze przez wiele lat trudno będzie dopłynąć statkiem z Berlina do Wrocławia.
Co ciekawe z budową portów lepiej niż bogaty Dolny Śląsk radzi sobie biedniejsze województwo lubuskie, m.in. trwa właśnie budowa trzech przystani w Bytomiu Odrzańskim, Nowej Soli i Sulechowie.
Musi być prąd, woda, musi być nabrzeże, stacja paliw - jak przekonują lokalne władze wszytstkie te elementy będą gotowe w połowie przyszłego roku.
Jednak, by mało znany do tej pory Bytom Odrzański miał być chetnie odwiedzany musi zostać załatana logistyczna dziura po stronie Dolnego Śląska - na drodze do Wrocławia muszą powstać jeszcze dwa porty, a ich budowa pozostaje na razie w sferze planów.
Fałszywe obrazy w Muzeum Narodowym w Oslo?
Zobacz całość »Norweskie media poinformowały ostatnio, że Muzeum Narodowe w Oslo jest w posiadaniu co najmniej 27 obrazów, które najprawdopodobniej zostały błednie uznane za dzieła wielkich malarzy.
Obrazy te przypisuje się takim osobistościom jak Francissco Goya, Peter Paul Rubens czy Rembrandt. Muzeum jest świadome tego faktu, jednak nie wycofuje eksponatów z sal. Formalnie tych 27 obrazów jest oznaczonych prawidłowo, bowiem na tabliczce informacyjnej obok nazwiska twórcy umieszczono dopisek, że obraz jest mu "przypisywany". Ale tekst wykonano dużo mniejszymi i dlatego prawie nieczytelnymi literami. Ponadto napis wyłącznie w języku norweskim jest niezrozumiały dla zagranicznych turystów.
Przewodnicy prezentują więc obrazy turystom zwiedzającym muzeum jako płótna autorstwa największych mistrzów i autentyczne dzieła.
- Nie jesteśmy zainteresowani zmianami w naszej galerii - powiedział Sissel Heljesen, jeden z szefów Muzeum Narodowego
Przedstawiciele muzeum wyjasniają, że zaistniała sytuacja wynika z braku pieniędzy na przeprowadzanie wymagających i kosztownych ekspertyz, do celu których trzeba zapraszać specjalistów o międzyunarodowej sławie.
Również brakami finansowymi zasłaniał się Sissel Heljesen tłumacząc fakt nieczytelnych tabliczek informacyjnych, jednak zapewnił, że kwestia ta zostanie przedyskutowana ze współpracownikami muzeum.
::: 2006-07-16 :::
5 milionów akcji Spółki Interferie trafi na giełdę!
Zobacz całość »5 milionów akcji, których wartość może dojść do 50 milionów złotych, w sierpniu trafi na giełdę. Lubelska spółka Interferie z branży turystycznej opublikowała prospekt emisyjny. Na razie walory Interferii są w posiadaniu KGHM Polska Miedź oraz zależnych od niej spółek. Na giełdzie pojawią się akcje serii B. Dotychczasowi akcjonariusze będą wyłączenie z prawa poboru. Do rąk nowych właścicieli trafi 34% akcji spółki.
Interferie w branży turystycznej ma 4% udziałów w rynku. Posiada 10 hoteli, w których łącznie jest 966 pokoi. Spółka prowadzi też biuro turystyczne. Obiekty Interferii zlokalizowane są w popularnych polskich kurortach na Pomorzu Zachodnim, Pojezierzu Lubelskim i w Sudetach. Wśród gości zagranicznych najwięcej jest Niemców. Ta grupa stanowi ponad 25% wszystkich gości.
Pieniądze z emisji akcji zostaną przeznaczone na inwestycje. Na budowę nowych obiektów i i rozbudowę obecnych, w latach 2006-2010 Spółka chce przeznaczyć 100 mln. zł. Ma ambicję, żeby zaraz po Orbisie i Gromadzie znaleźć się na trzecim miejscy w rankingu branży turystycznej i posiadać ponad 6% udziałów w rynku.
Z pięciu milionów akcji, których cena wyniesie od 6-10 zł, 3,75 mln przeznaczona jest dla instytucji finansowych, a inwestorzy prywatni będę mogli nabyć 1,25 mln. Bankowy Dom Maklerski PKO S.A. będzie przyjmował zapisy w transzy dla odbiorców indywidualnych od 24 do 26 sierpnia, a dla odbiorców instytucjonalnych od 24 do 27 sierpnia.
Interferie na rynku działa dopiero od 1992r. Zakłada, że w tym roku przychody osiągną 40,6 mln. zł, a zysk netto zwiększy się do 4,7 mln. zł. Jak na razie akcjonariusze nie otrzymywali dywidendy. Firma przewiduje, że pierwsze pieniądze popłyną do kieszeni udziałowców z zysków za 2007r.(będą stanowić do 50% osiągniętych zysków).
Certyfikat Lotniska Użytku Publicznego dla portu w Balicach!
Zobacz całość »Międzynarodowy Port Lotniczy Kraków-Balice otrzymał 26 czerwca 2006 roku Certyfikat Lotniska Użytku Publicznego, który gwarantuje, że wszelkie operacje wykonywane na terenie lotniska spełniają międzynarodowe standardy bezpieczeństwa.
- Posiadanie certyfikatu, oprócz gwarancji bezpieczeństwa dla pasażerów, jest także bardzo ważną informacją dla przewoźników lotniczych obecnych już w Balicach lub planujących uruchomić tam swoje połączenia - powiedział prezes międzynarodowego lotniska Kamil Kamiński.
- Wydanie dokumentu dla podkrakowskiego portu poprzedziła żmudna praca z powodu specyfiki obiektu, który jest współużytkowany przez lotnictwo cywilne i wojskowe. To pierwszy taki certyfikat dla lotniska o takim statusie w Polsce. Udało się tu znaleźć wspólny język i ustalić wzajemne procedury pomiędzy stroną cywilną i wojskową - dodał Tomasz Kądziołka, prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego (ULC) przeprowadzający certyfikację lotnisk.
Po roku zostanie przeprowadzona kontrola, która wykaże, czy usuniete zostały niewielkie uchybienia dotyczące m.in. oznakowania poziomego i pionowego czy wizualnego systemu ścieżki schodzenia samolotów. W całym kraju takie certyfikaty posiadają lotniska w: Warszawie, Gdańsku, Katowicach, Szczecinie, Krakowie i Łodzi; port w Rzeszowie otrzyma taki dokument w najbliższy piątek. "Konwencja o lotnictwie cywilnym" wymaga, aby porty o statusie miedzynarodowym posiadały tego typu certyfikaty.
Balice to drugie co do wielkości lotnisko w Polsce (zaraz po warszawskim Okęciu). Jego głównym udziałowcem jest Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze, które posiada 85 proc. udziałów. Małopolska ma 14 proc. udziałów, reszta nalezy do gmin Kraków oraz gminy Zabierzów.
W zeszłym roku lotnisko odprawiło rekordową liczbę 1,6 mln pasażerów, a to daje 90 procentowy wzrost w porównaniu z rokiem 2004. Prognozy na rok bieżący mówią o 2 mln pasażerów. W tegorocznym letnim rozkładzie lotnisko ma 49 regularnych połączeń do 39 miast w Europie, a także Stanach Zjednoczonych i Izraelu. Wykonuje je 19 przewoźników, w tym sześciu zaliczanych do tzw. tanich linii.
Negocjacje trwają a budowa nowego terminalu na Okęciu się przeciąga!
Zobacz całość »Termin oddania do użytku nowego terminalu na warszawskim Okęciu minął w kwietniu 2005r., i chociaż minęło więcej niż rok, końca nie widać. Wykonawcą robót jest hiszpańsko -polskie konsorcjum Ferrovial-Budimex. Od pół roku trwają negocjacje w sprawie nowego harmonogramu prac przy budowie terminalu. Wykonawca miał nadzieję, że porozumienie z Przedsiębiorstwem Państwowym Porty Lotnicze zostanie podpisane w lutym. Jest całkiem prawdopodobne, że do jego podpisania może dojść nawet za trzy miesiące. Krzysztof Kozioł, rzecznik Budimeksu, informuje, że prace nad aneksem mają się ku końcowi.
Tak czy owak, nie ma co liczyć, że panujący na Okęciu tłok, uda się szybko rozładować. Na zakończenie budowy, wykonawca będzie potrzebował 16 miesięcy licząc, od daty podpisania aneksu. Jeżeli PPPL dogada się z konsorcjum Ferrovial-Budimex w ciągu trzech miesięcy, pierwsi podróżujący będą mogli być obsłużeni na nowym terminalu dopiero na początku 2009 r.
Tymczasem warszawskie Okęcie pęka w szwach. Funkcjonujący obecnie terminal ma przepustowość 3,5 mln. a w ubiegłym roku pasażerów było dwa razy więcej (7 mln.). Do końca czerwca br. odprawiono aż 3,7 mln. Po rozbudowie lotnisko będzie obsługiwało 10 mln. podróżnych.
Ciągnące się w nieskończoność prace są uciążliwe dla wszystkich. Pasażerowie narzekają na długie kolejki do odprawy i zbyt częste opóźnienia. Coraz częściej zwracają się do przewoźników o odszkodowania, choć ci są tu najmniej winni. Ta sytuacja godzi w ich dobrą opinię i interes. Z tego powodu Sky Europe większość lotów wykonuje teraz z Krakowa.
Żeby udrożnić odprawę PPPL zwiększyły zatrudnienie przy obsłudze bagażu i kontroli bezpieczeństwa, zwróciły się też do również Straży Granicznej o zwiększenie obsady w celu skrócenia czasu oczekiwania pasażerów w kolejce. To wszystko jednak za mało!
Rządowi jest bliżej do zaangażowania się w budowę lotniska w Świdniku niż w Niedźwiadzie!
Zobacz całość »Rząd wybierając pomiędzy Świdnikiem i Niedźwiadem jest bliższy rozpoczęciu budowy lotniska w Świdniku. Jednak szczere chęci nie wystarczą a jak informuje nas Bogusław Kowalski, wiceminister transportu, pieniędzy na tę budowę niestety nie zobaczymy w najbliższym czasie.
Kowalski przyjechał na Lubelszczyznę aby sprawdzić czy istotnie przyszłość transportu lotniczego w tym rejonie budzi duże emocje. Zanim wizytował Lubelszczyznę odwiedził również tereny pod lotnisko w Niedźwiadzie i Świdniku. I co zobaczył? W Niedźwiadzie do dyspozycji mamy gołe pole, na którym budowa musiałaby odbywać się od zera. Jak stwierdził sam Kowalski projekt inwestycji w lotnisko w Niedźwiadowie to ambitny plan. Tylko czy ma sens i w przyszłości przyniesie korzyści? Tego nie wiadomo.
Tymczasem w Świdniku zalążki lotniska są, ale przeszkodą są znów pewne ograniczenia. Kowalski stwierdził, że należy się nad tak poważną decyzją dobrze zastanowić, tak aby uniknąć inwestowania setek milionów w coś zo jest nierealne bądź nie ma przyszłości. Nie dowiedzieliśmy się od niego niestety czy sam popiera budowę lotniska w Świdniku czy też nie. Wspomniał jedynie o raporcie, który sporządzany jest w ministerstwie i traktuje o przyszłości polskich lotnisk. Zaznaczył, że wszytsko zależy od władz regionalnych a rząd może przyjąć lub odrzucić ich projekt.
Minister przyznał, że 14 mln, które są przeznaczone na budowę w Świdniku, prędko nie zobaczymy. Rząd nie jest zbyt chętny, żeby pieniądze te wnosiło Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze lecz by zostały one przekazane na zasadzie kontraktu wojewódzkiego. Problem w tym, że kontrakt został juz podpisany i teraz czekamy już tylko na aneks, który ma zostać jak najszybciej przygotowany przez marszałka województwa.
A teraz porównajmy, co zobaczył minister:
Niedźwiada
Zboża, zagony truskawek, łąki - tak prezentuje się teren pod nowe lotnisko. Jaka część z tego należy do marszałka województwa - nie wiemy. raz dowiadujemy sie o 40 proc. a za chwilę o 70 proc. Jednak jedno jest pewne - zarówno prezes Międzynarodowego Portu Lotniczego Lublin-Niedźwiada Zbigniew Lewartowicz i dyrektor departamentu mienia Urzędu Marszałkowskiego Jakub Mikołajczyk chcą budowy nowego lotniska. A nawet jak twierdzi Lenartowicz przyszły port lotniczy ma już opracowany system ochrony antyterrorystycznej.
Świdnik
Tutaj mamy za to trawiaste lotnisko aeroklubu lubelskiego. Kowalski spotkał się z zarządem spółki Port Lotniczy Lublin, prezesem PZL Świdnik i przedsiębiorcami chcącymi wybudować w Świdniku port lotniczy. Prezes PZL Świdnik ( Mieczysław Majewski ) poinformował, że firma wniesie aportem wszystkie tereny pod budowę. Natomiast prezes Exinu, Dariusz Krzowski, obiecał, że gdy w Świdniku bedzie port, to ten największy w Polsce przewoźnik cargo przeniesie tu swoją centralę.
Czym różnią się polscy touroperatorzy od zagranicznych?
Zobacz całość »Przeciętny polski touroperator znacznie różni się od zachodnich biur podróży. Właściwie, to można powiedzieć, że w sferze organizacji rynku Polska jest dwadzieścia lat za Europą Zachodnią.
Przykładowo, w Polsce zatrudniające dziesięć osób biura podróży są poważnymi touroperatorami, podczas gdy w Niemczech takie małe jednostki to najczęściej agenci. Touroperatorzy na zachodzie są firmami znacznie większymi.
W naszym kraju touroperatorzy działają w nieco inny sposób niż koledzy z zachodu - np. wypuszczają oferty nie przeprowadziwszy badań i analiz rynku. W tej dziedzinie jednak sytuacja powoli ulega zmianie, co wynika z funkcjonowania na rynku operatorów globalnych, takich jak TUI i Neckermann.
Ciagle w Polsce tajemnica są raporty o dochodach firm, które powinny być raczej powodem do dumy i gwarancją, że firma jest godna zaufania.
Słabym punktem polskich biur jest również kiepska współpraca z gestorami bazy nolegowej, którzy bardziej konkurencyjne propozycje składają kontrahentom zagranicznym. Biurom więc ciężko jest stworzyć oferty, które byłyby bardziej atrakcyjne niz propozycja zagraniczna.
Zmiany na rynku biur turystycznych są powodowane również przez rozwój tanich linii lotniczych. Z jednej strony tanie bilety dla turystów indywidualnych wypierają czartery, stanowiące nie lada problem małym biurom podróży. Z drugiej strony sprawiają, iż turyści coraz częściej podróżują "na własną rękę", bez pośrednictwa biur podóży.
POT zwalnia dyrektorów zagranicznych placówek!
Zobacz całość »Dyrektorzy zagranicznych POiTów są powoli zwalniani przez nowe władze POT.W ymówienia otrzymali już szefowie jednostek z Amsterdamu, Londynu, Paryża, Berlina i Wiednia.
Polska Organizacja Turystyczna (POT) to państwowa instytucja odpowiedzialna za promocję naszego kraju za granicą. W piątek kierownictwo POT zwolniło pięciu dyrektorów placówek zagranicznych. Stanowiska stracili już dyrektorzy POiTów w Amsterdamie, Londynie, Paryżu, Berlinie i Wiedniu. - Spodziewałem się tego. Już w maju pojawiła się pierwsza próba zwolnienia nas. Wtedy jednak zaprotestowało środowisko turystyczne - opowiada nam jeden z odwołanych dyrektorów. - Jestem zaniepokojony tą sytuacją. Jednoczesna zmiana szefów placówek na kilku kluczowych rynkach może znacznie osłabić naszą pozycję - mówi Jan Korsak, prezes Polskiej Izby Turystyki, która zrzesza przedsiębiorców z branży.
- To byli znakomici specjaliści. Takie posunięcie ma rację bytu tylko wtedy, gdy za zmianą stoją lepsi fachowcy i lepszy program turystyczny. W tym przypadku, niestety, tak nie jest - dodaje poseł Czesław Fiedorowicz, były przewodniczący Sejmowej Komisji Kultury Fizycznej i Turystyki.
- W praktyce oznacza to załamanie promocji Polski na świecie - ocenia Krzysztof Turowski, autor kampanii promocyjnej naszego kraju, której motywem był polski hydraulik. - Pomimo rażąco niskiego budżetu, jaki Polska przeznacza na promocję swoich walorów turystycznych, zwolnieni potrafili sprawić, że nasz kraj był za granicą widoczny - broni kolegów Jan Korsak.
Na razie nie wiadomo dlaczego dyrektorzy zagranicznych POiTów zostali zwolnieni i kto ich zastąpi. Najprawdopodobniej na wolne stanowiska zostanie ogłoszony konkurs, który wyłoni zastępców.
Nie wiadomo również, czy kolejni dyrektorzy nie zostaną usunięci ze swoich stanowisk. Niedługo kończą się kadencje dyrektorów placówek w Madrycie, Budapeszcie, Rzymie, Sztokholmie i Nowym Jorku.
Kierownictwo POT i jego decyzje, pozbawiające stanowisk osób długo związanych z ośrodkami promocji turystyki jest mocno krytykowane przez środowisko. - Ta ekipa to nie są fachowcy. Prezes woli zajmować się ciepłownictwem niż turystyką - mówi jeden ze zwolnionych dyrektorów i nie jest odosobniony w swej opinii - Przy takim kierownictwie promocja Polski może być chaotyczna. Z pewnością wykorzystają to Czesi, Węgrzy, Rumuni - zapowiada Czesław Fiedorowicz.
Zwolnienia w samej POT i zagranicznych POiTach trwają od stycznia Jako jeden z pierwszych odwołany został prezes Andrzej Kozłowski. Zastąpił go wiceminister gospodarki Tomasz Wilczak, specjalista od ciepłownictwa. W kolejnych miesiącach z pracą w organizacji pożegnało się kilku dyrektorów z warszawskiej centrali.
Wydatki na promocję kraju za granica sa jedymi z najniższych w Europie. POT dostała w tym roku na swoją działalność z budżetu państwa 38 mln zł, z czego 18 mln zł zostało podzielonych między ośrodki zagraniczne.
Nowe rozporządzenie Ministra Transportu dla lotnictwa cywilnego!
Zobacz całość »Z dniem 1 lipca 2006 weszło w życie rozporządzenie Ministra Transportu w sprawie koordynacji i organizacji rozkładów lotów. Tekst opublikowano w Dzienniku Ustaw nr 112, poz. 768.
§ 1. Rozporządzenie określa:
1) szczegółowe warunki i sposób powoływania i odwoływania koordynatora i organizatora rozkładów lotów oraz sprawowania nadzoru nad ich działalnością;
2) szczegółowe zasady opracowywania i zatwierdzania budżetu koordynatora i organizatora rozkładów lotów;
3) szczegółowy sposób obliczania wysokości i wnoszenia opłat za koordynację i organizację rozkładów lotów;
4) szczegółowy sposób postępowania w razie zniesienia organizacji i koordynacji rozkładów lotów.
Działalność w zakresie organizacji rozkładów lotów do tej pory odbywała się na podstawie decyzji Prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego. We wspólnocie europejskiej zasady działania koordynatora i organizatora rozkładów lotów są określone rozporządzeniem nr 95/93 w sprawie wspólnotowych zasad przydziału czasów na start i lądowanie w portach lotniczych Wspólnoty, z późniejszymi zmianami (w szczególności rozporządzeniem nr 793/2004).
Zgodnie z rozporządzeniem koordynator ma mieć zagwarantowaną niezależność instytucjonalną i finansową od którejkolwiek ze stron, która mogłaby być zainteresowana efektami prowadzonej przez niego działalności. Ten sam wymóg niezależności dotyczy również organizatora rozkładów lotów. Oznacza to, że niezbędne jest zachowanie formalnej niezależności służbowej od którejkolwiek linii lotniczej, zarządzających portami lotniczymi, agentów handlingowych czy organów administracji państwowej, oraz niezależności finansowej (żadne ze źródeł finansowania pracy koordynatora nie może przekroczyć 50% potrzebnych na ten cel środków).
Państwa członkowskie, zgodnie z rozporządzeniem wspólnotowym, mają obowiązek zapewnienia działalności zarówno organizatora jak też koordynatora rozkładów lotów w sposób neutralny, niedyskryminacyjny i przejrzysty. Nad realizacją tych założeń w ramach pełnionego nadzoru czuwa Prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego.
Rozporządzenie określa szczegółową procedurę powoływania koordynatora/organizatora rozkładów lotów, z grona przedstawionych przez podmioty działające na rynku transportu lotniczego. Ten zapis daje zainteresowanym podmiotom bezpośredni wpływ na osobę koordynatora/organizatora.
W rozporządzeniu zawarte są również zasady dotyczące stosunków pomiędzy koordynatorem/organizatorem a podmiotami finansującymi. Dotyczy to przede wszystkim opracowania budżetu, który jest podstawą dokonywania opłat za koordynację. W opracowywaniu budżetu istotna jest procedura konsultacji z zarządzającymi lotniskami i przewoźnikami lotniczymi, którzy w ten sposób sprawują nadzór nad gospodarnością koordynatora/organizatora.
Opłaty za koordynację wylicza się według wzoru określonego w rozporządzeniu, jego podstawę stanowią przepisy ustawy (art. 67d ust. 2) i zasada równości (niedyskryminacji), tzn. opłata w równych częściach obciąża przewoźnika lotniczego i zarządzającego lotniskiem.
Przejrzystość systemu sprawia, że opłata jest wnoszona za każdą wykonaną operację z dołu (czyli po wykonaniu). Wyjątek od tej zasady stanowi początkowa zaliczka, wpłacana przez zarządzającego lotniskiem. Dzięki temu, w przypadku odwołania koordynatora/organizatora rozkładów lotów, nie ma potrzeby dokonywania dodatkowych rozliczeń. Rozporządzenie nakłada również obowiązek powołania organizatora tymczasowego. Ma to na celu zapewnienie ciągłości działalności organizacyjnej na polskich lotniskach, w przypadku odwołania koordynatora dotychczasowego, do czasu powołania nowego (z zachowaniem procedury konkursowej i konsultacji projektu budżetu).
Koordynator dotychczasowy jest zobligowany do przekazania koordynatorowi tymczasowemu wszelkich dokumentów i danych do płynnego kontynuowania działalności koordynacyjno- organizacyjnych
AirBaltic rozwija się!
Zobacz całość »Łotewskie linie lotnicze airBaltic zaliczyły w czerwcu 2006 roku 36 procentowy wzrost w porównaniu z czerwcem roku ubiegłego. W czerwcu 2005 roku airBaltic przewiózł 100,927 osób, a rok później 136,786.
Wskaźnik wykorzystania miejsc w czerwcu wyniósł 64 procent, czyli o 3 procent więcej niż w stosunku do roku ubiegłego.
Również w statystykach lotów zanotowano wzrost - linie airBaltic wykonały 2 655 lotów, czyli o 26 procent więcej niż 2 105 lotów jakie oferował w czerwcu 2005.
Statystyki roczne:
W pierwszej połowie 2006 łotewskie linie airBaltic przewiozły 634,701 osób, czyli o 44 procent więcej niż w tym samym okresie 2005 roku, wówczas airBaltic przetransportował 439,604 osób. Wskaźnik wykorzystania miejsc w pierwszej połowie 2006 był na poziomie 60 procent, czyli o 7 punktów procentowych więcej niż w tym samym okresie 2005 roku.
W okresie od stycznia do końca czerwca 2006, linie zwiększyły ilość lotów o 25 procent w porównaniu do tego samego okresu 2005 roku, osiągając liczbę 13 354 lotów.
Kościół buduje kolejne ośrodki wypoczynkowe!
Zobacz całość »W Turnie koło Białobrzegów powstanie całoroczny ośrodek wypoczynku. Pierwszych gości obiekt będzie gościł jeszcze tej zimy. Ośrodek zdaniem kościoła powstał dzięki dobrej woli ogromnej rzeszy ludzi. Będzie miał powierzchnię 3,5 ha, 80 miejsc noclegowych, dwie sale konferencyjne, jadalnie z tarasem oraz kawiarnia. W odrestaurowanych siedmiu bungalowach, znajdzie się dodatkowo 28 dwuosobowych pokoi z łazienkami.
Obiekt który należał wcześniej m.in. do ZMW, ZSMP - diecezja radomska dostała już dwa lata temu, od Starostwa Powiatowego w Białobrzegach. Przez kilka lat, obiekt ten był nieużywany i niszczał. - Gdy go przejęliśmy, był w opłakanym stanie: zgniłe meble w domkach, zawalone dachy. Doprowadzenie do stanu, w którym mogliśmy ruszyć z budową, trwało kilka miesięcy - wracał pamięcią ks. Wiesław Lenartowicz, któremu powierzono utworzenie ośrodka. Obecnie wykończono częściowo tylko jeden z domków, natomiast pozostałe obiekty, znajdują się w stanie surowym. W budynku głównym, mają powstać pokoje z 80 miejscami noclegowymi, dwie sale konferencyjne, jadalnia z tarasem oraz kawiarnia. W odrestaurowanych siedmiu bungalowach, znajdzie się natomiast, 28 dwuosobowych pokoi z łazienkami. - Wszystkie ocieplone, dzięki czemu będziemy mogli przyjmować gości przez cały rok - poinformował ks. Lenartowicz. Należy dodać, iż obiekt będzie całkowicie dostępny dla osób niepełnosprawnych.
Koszty, które poniesiono do tej pory wyniosły ponad 1 mln zł, a na wykończenie całego ośrodka, potrzeba jeszcze dwa razy więcej. Pieniądze na ten cel, pozyskiwane są od sponsorów tj. m.in. Rycerze Kolumba - świecki zakon zajmujący się działalnością charytatywną, Polonia amerykańska i kanadyjska. - Ośrodek będzie otwarty dla wszystkich diecezjan: dla młodzieży, rodzin, dla każdego, kto chce zaczerpnąć ciszy. To wspaniałe miejsce położone nad Pilicą. Będziemy mieć przystań kajakową. Tu się naprawdę wypoczywa. Sam często tu zaglądam, aby odzyskać spokój - zachęcał biskup Zimowski.
Turyści nie boją się terrorystów w Turcji
Zobacz całość »Atak terrorystyczny w śródziemnomorskim kurorcie Manavgat na południu Turcji to dzieło ugrupowania Sokoły Wolności Kurdystanu - oswiadczył wczoraj przedstawiciel organizacji. W zamachu zginęły 4 osoby - Węgier, Norweg, Rosjanin i Turek - a 25 zostało rannych. Grupa zagroziła kolejnymi atakami na turystów.
Lokalne władze podawały wcześniej, że eksplodowała butla z gazem. Jednak, jak ujawnił wczoraj dziennik "Varan", za atakiem stała trójka terrorystów, w tym jedna kobieta.
- Nie można spędzać urlopu w miejscu, gdzie toczy się wojna - ostrzegał cudzoziemców bojownik z TAK za pośrednictwem agencji Firat. Czynimy to kolejny raz - oświadczył, grożąc kolejnymi atakami na popularne wśród obcokrajowców kurorty. Sokoły Wolności Kurdystanu w przeszłości przyznały się już do kilku zamachów. W największym z nich zginęło pięć osób.
- TAK nie jest znaną organizacją terrorystyczną. To tylko jeden z odłamów Partii Pracujących Kurdystanu (PKK), grupy, która utraciła już poparcie zarówno w kraju, jak i za granicą po tym, gdy agenci tureckich sił bezpieczeństwa pojmali jej przywódcę Abdullaha Ocalana. Odkąd został skazany na karę więzienia, PKK podzieliła się na kilka mniejszych odłamów - tłumaczy profesor Ilter Turan, politolog z Uniwersytetu Bilgi w Stambule. - Radykalni członkowie odłamów PKK próbowali kupić w Iraku materiały wybuchowe. Zostali jednak złapani przez nasze służby bezpieczeństwa. Nie ma żadnych dowodów na to, że zagrożenie terrorystyczne w Turcji nagle wzrosło. Nie traktowałbym więc poważnie gróźb Sokołów Wolności Kurdystanu - dodaje profesor Turan.
I faktycznie mało kto przejmuje się ostrzeżeniami tego ugrupowania, mało kto rezygnuje z zaplanowanych wczesniej wyjazdów.
- Rzadko słyszymy o zamachach w tureckich miastach. Nawet jeśli już wybucha tam bomba, to są to miejsca oddalone o setki kilometrów od tych, do których wysyłamy naszych klientów. Doniesienia o atakach czy ostrzeżenia ze strony terrorystów nie mają więc wpływu na decyzję polskich turystów - tłumaczy Piotr Chojnowski z TUI Polska. - Turcja jest niezwykle popularna wśród Polaków. Myślę, że rocznie z biurami podróży wyjeżdża do tego kraju co najmniej 60 tysięcy Polaków.
- Turcja jest bezpiecznym krajem dla turystów. Dowodem na to jest fakt, że wciąż przybywa osób zainteresowanych wakacjami w naszych kurortach. Tylko w ubiegłym roku odwiedziło nas ponad 21 milionów cudzoziemców - powiedział radca ds. kultury i informacji Ambasady Turcji w Warszawie Onur Gözet.
Konkurs na muzeum sztuki współczesnej w dawnej Fabryce Naczyń Emaliowanych Schindlera!
Zobacz całość »W Zabłociu koło Krakowa został ogłoszony konkurs na koncepcje muzeum sztuki współczesnej w dawnej Fabryce Naczyń Emaliowanych Schindlera. Pomysłodawcą jest prezydent Jacek Majchrowski. Według niego, oprócz muzeum sztuki współczesnej, w obiekcie powinny się znaleźć pracownie artystów, sale ekspozycyjne, archiwum sztuki nowych mediów, biblioteka publikacji, sala konferencyjna, księgarnia oraz butiki ze sztuką użytkową.
Uczestnicy konkursu mogą puścić wodze fantazji. Na zagospodarowanie czaka 13 hal poprzemysłowych. Artyści, którzy wezmą udział w konkursie, powinni spojrzeć na obiekt kompleksowo i określić jaką rolę będą spełniać poszczególne hale. Tylko budynek przy ul. Lipowej znalazł już swoje przeznaczenie. W nim powstanie muzeum poświęcone działalności Oskara Schindlera. Obecnie trwają prace remontowe.
Dla laureatów konkursu przewidziane są nagrody. Zdobywcy II i III miejsca otrzymają odpowiednio po 15 i 10 tys. zł., natomiast zwycięzca otrzyma 20 tys. zł i zostanie poproszony o przygotowanie dokumentacji projektowej.
Według wstępnych szacunków, na zagospodarowanie dawnej fabryki potrzeba około 30 mln. zł. Zarząd Budynków Komunalnych taką własnie kwotę zgłosił do planowanego na przyszły rok budżetu. Ponieważ decyzje będą podejmować już radni następnej kadencji, nie wiadomo ile na realizację tego zamierzenia uda się zdobyć. Jest jeszcze możliwość dofinansowania przedsięwzięcia ze środków Unii Europejskiej. O te środki może się ubiegać Kraków, który będzie miał miejscowy plan zagospodarowania Zabłocia. Do tej pory na remont obiektu wydano 4 mln. zł. Środki pochodziły z dotacji byłego ministra kultury i zostały przeznaczone na remont dachu i wymianę okien w budynku przy ul. Lipowej.
Równolegle do omawianego projektu, o powstanie muzeum sztuki współczesnej, zabiega marszałek Janusz Sępioł. Od roku, kolekcję liczącą już dzisiaj kilkadziesiąt dzieł sztuki, tworzy Małopolska Fundacja "Muzeum Sztuki Współczesnej". Nie wiadomo jeszcze gdzie muzeum ostatecznie powstanie. Pod uwagę brany jest Dworzec Główny PKP i dawna fabrykę Peterseimów, niedaleko ronda Kotlarskiego.
Zabiegi kosmetyczne dla mężczyzn
Zobacz całość »Salony piękności dla kobiet nie budzą już zdziwienia i jest ich od kilku do kilkunastu w mieście. Ostatnio powstają też salony kosmetyczne dla mężczyzn, bo nie brakuje panów, którzy chcą dbać o siebie.
Jednym z takich miejsc jest Salon BioMen Natural Care Center, który działa w Warszawie od lutego bieżącego roku. Salon oferuje dwa rodzaje zabiegów: pielęgnacyjno-lecznicze BioMen Classic i pielęgnacyjno-relaksacyjne BioMen Secret. W ofecie jest też pielęgnacja dłoni i paznokci. Zabiegi trwają około godziny i wykonywane są z użyciem wyrobów firm produkujących kosmetyki dla mężczyzn: BioMen, Matis i Mineral Care.
- Widziałem takie salony we Francji, w Niemczech i we Włoszech, stąd pomysł na otwarcie podobnego w Warszawie - mówi Wiktor Hołyński, właściciel placówki. - Mężczyźni potrzebują takich zabiegów i coraz chętniej dbają o siebie. Ich skóra jest inna od kobiecej i wymaga innego traktowania. Samo golenie niekorzystnie na nią wpływa, podrażnia i likwiduje jej naturalną warstwę ochronną.
Wizyta rozpoczyna się zawsze od przeprowadzenia wywiadu z klientem. Kosmetyczka pyta o o styl życia, sposób odżywiania się, korzystanie z używek i kiedy już zrobi rozeznanie wybiera zabieg, który będzie najlepszy, decyduje także, które kosmetyki zostaną zastosowane.
- Podczas zabiegów przy muzyce relaksacyjnej wykonywany jest masaż twarzy, najczęściej z użyciem wonnych olejków roślinnych - informuje Hołyński.
- Biznes BioMen, Kamera BioMen, Sport BioMen, Narty BioMen - to nazwy zabiegów, które wskazują, dla kogo są przeznaczone. Biuro BioMen (65 zł) jest przede wszystkim dla mężczyzn pracujących w pomieszczeniach z klimatyzacją - wyjaśnia Hołyński.
Są też zabiegi oferujące mężczyznom pakiet ślubny. - Są to dwie wizyty. Podczas pierwszej, 2 - 3 tygodnie przed ślubem, wykonujemy dobrany do stanu skóry zabieg - mówi Hołyński. - Druga wizyta, kilka dni przed ślubem, przeznaczona jest na zabieg relaksujący i rozświetlający skórę twarzy. Opłata za dwie wizyty - 155 zł.
Wersja studencja skierowana jest dla młodych mężczyz i polega on na oczyszczeniu skóry i zapobieganiu trądzikowi. Koszt takiej wizyty to 55 zł.
Zabieg opracowany na bazie ziemi wulkanicznej łagodzi infekcje skórne i stany zapalne (90 zł).
Mężczyźni moga też zrobić sobie hennę brwi, rzęs czy wąsów, masaż dłoni oraz liczyć na fachową poradę przy dalszej pielęgnacji skóry.
Wakacje w Kadynach nad Zalewem Wiślanym
Zobacz całość »Tłok i hałas towarzyszące nadmorskim kurortom są obce Kadynom, leżącym nad Zalewem Wiślanym, jest za to piękna przyroda i wiele zabytków. Kadyny liczą dziś około 300 mieszkańców. Pod urokiem tego miejsca był również cesarz Wilhelm I, który otrzymał Kadyny w darze od ich właściciela Artura Birknera.
Cesarz sprowadził architektów z Berlina i gruntownie przebudował folwark oraz wieś, które zostały założone jeszcze przez Krzyżaków w XIII w. Jego rezydencją był niewielki barokowy pałac wzniesiony w XVII w. przez hrabiego von Schliebena. Dziś stoi on przy wielkim zielonym skwerze w centrum wsi, dzić znajduje się tu także sklep i restauracja. Z tego miejsca odchodzi główna ulica z najładniejszymi domami oraz równoległa do niej droga na plażę.
Pałac był przebudowywany przez kilku włascicieli i nabrał cech klasycystycznych, pomimo remotów nie jest udostępniony do zwiedzania. W zdecydowanie lepszym stanie są dworskie budynki znajdujące się w sąsiedztwie hotel Country Club oraz Państwowa Stadnina Koni, której chlubą jest reprezentacyjna brama. Stadnina zaprasza na przejażdżki konno, bądź bryczką - 4 osoby - 80 zł/godz.
Plaża w Kadynach znajduje się kilometr od centrum miasta. Jest to jedna z najczystszych plaż w rejonie Zalewu Wiślanego. Woda z racji tego, że z Bałtykiem łączy Zalew Wiślany tylko wąska Cieśnina Piławska, nie jest tak słona i nie powstają wysokie fale. Średnia głebokość akwenu wynosi 2,7 m więc jest to miejsce odpowiednie dla rodzin z dziećmi.
Dal amatorów wycieczek poleca się spacer do odległego o 4 km Tolkmicka - ważnego portu rybackiego nad zalewem. Idąc 4 km brzegiem, torami lub czerwonym szlakiem przez las - dotrzemy do Świętego Kamienia, gdzie lezy ogromny głaz o obwodzie 13,8 m wystaje 1,5 m ponad wodę. Najprawdopodobniej był to pruski ołtarz ofiarny. Z miejsca tego widać wieże odległej o 7 km katerdy fromborskiej.
Kadyny to jednak nie tylko plaża. Równie ciekawe tereny znajdują się w przeciwnym kierunku - zaledwie 100 m od pałacu, przy drodze na Elbląg, rośnie Dąb Bażyńskiego, jedno z najstarszych drzew w Polsce (800-1000 lat), które ma w obwodzie niemal 10 m, a imię zawdzięcza Janowi Bażyńskiemu, przywódcy Związku Pruskiego. Co ciekawe przed II wojną światową w nieco spróchniałym pniu żywego drzewa działał sklepik z pamiątkami.
Ruszając czerwonym szlakiemw stronę Suchacza, można napotkac jeszcze sporo kilkuletnich dębów i niewiele młodszych buków, by dotrzeć na Górkę Klasztorną. W 1749 r. franciszkanie wznieśli w tym miejscu klasztor i murowaną barokową świątynię. Legenda głosi, że była ona wotum dziękczynnym nawróconego z luteranizmu na katolicyzm hrabiego Jana Teodora von Schliebena. Podczas wojny ze Szwedami w zamian za ocalenie życia obiecał on Matce Boskiej ufundowanie kościoła. Ślubu nie dotrzymał. Budowa ryszyła dopiero wówczas, gdy we śnie nawiedzili go święci Antoni i Franciszek - imiennicy kościoła - przypominając o obietnicy. Na początku XIX w. władze pruskie rozwiązały zakon, a Górka Klasztorna popadła w ruinę, powtórnie powróciła w ręce franciszkanów w latach 90. XX w.
Niedaleko stoi platforma widokowa, z której można podziwiać jeden z jarów opadający w stronę Zalewu Wiślanego.
Ciekawi najgłębszych jarów, najwyższych wzniesień i najładniejszych zakątków, powinni zejść z czerwonego szlaku, gdzie boczne dróżki poprowadzą nas przez uroczyska stuletnich buków.
Na dłuższe wycieczki warto wybrać się szlakiem czerwonym nad stawy w okolice Rakowa i Jagodnika. Te trzy jeziorka powstały po ustawieniu zapór na niewielkich strumieniach. Choć w większości miejsc kąpiel jest zabroniona, za to chętnie zaglądają tu wędkarze.
Można odwiedzić tez Próchnik, w którym stoi XIV - wieczny kościół gotycki św. Antoniego oraz Łęcze z ciekawymi domami podcieniowymi.
Gdyby kontynuować wycieczkę czerwonym szlakiem, można dojść do Elbląga, gdzie w XIX w. powstał leśny park Bażantarnia z zajazdem. W tym mijecu kończy się las i zaczyna Elbląg z mnóstwem kafejek, knajpek i restauracji.
Nowe narzędzie umożliwi turystom tworzenie własnych przewodników internetowych
Zobacz całość »Nowe narzędzie portalu Yahoo- Yahoos Trip Planner - pozwala na dzielenie się fotografiami oraz planami swoich podróży. Umożliwia każdemu wczasowiczowi stworzenie własnego przewodnika.
Yahoos Trip Planner działa od 9 miesięcy w wersji beta. Na interaktywnej mapie świata wyznaczono już 20000 różnych tras. Narzędzie to jest idealne dla osób, które bardziej od standardowych przewodników cenią autentyczne, wiarygodne informacje uzyskane od ludzi, którzy poruszali się danym szlakiem.
Podobne usługi można znaleźć w serwisach Googles Co-Op, TripAdvisors Inside, VirtualTourists Trip Planner, Gusto, RealTravel, TrekkerTime oraz Squidoo. Często podróżnicy korzystają też ze stron społecznościowych np. MySpace.com
Yahoos Trip Planner dostępny jest pod adresem http://travel.yahoo.com/trip?action=home.
Jak zagraniczny turysta postrzega Łódź?
Zobacz całość »Na jednej ze stron internetowych, zwiedzający Polskę Kalifornijczyk publikuje swoje wrażenia z podróży. Jak wędrowiec z drugiej półkuli widzi Łódź? Już przyjazd do miasta zdaje się być dla niego przykrym doświadczeniem. Pierwsze wrażenie, kiedy wysiadł z pociągu opisuje: "było gorąco, pochmurno i nieprawdopodobnie duszno". No cóż, na pogodę ani mieszkańcy, ani instytucje, ani nawet władze miasta nie mają wpływu. Jednak to, o czym dalej pisze nasz turysta warto przemyśleć, zweryfikować, poprawić. I jak dobry gospodarz rozejrzeć się po swoim podwórku, tam gdzie bystry i krytyczny obserwator nie dotarł, bo pewnie wiele jest takich miejsc.
Na stacji nasz turysta nie znalazł planu miasta, ani rozkładu jazdy autobusów i pociągów. Był zmuszony sam poszukać drogi do hotelu, bo na stronie internetowej hotelu mapy też nie było. O drogę wypytywał przechodniów, więc w końcu udało mu się wsiąść do właściwego tramwaju i trafić do hotelu Mazowieckiego. Według tego, co zaobserwował podzielił pokoje na dwie kategorie: nieodnowione i wyremontowane.
Trudno powiedzieć, żeby wystrój pokoi przypadł gościowi do gustu, nie spodobało mu się, że w telewizji można było obejrzeć tylko polskie i niemieckie programy, i że w południe zostały wyłączone ogrzewacze wody, przez co był zmuszony skorzystać z chłodnej kąpieli.
Jak przystało na turystę nasz podróżnik chciał zwiedzić charakterystyczne dla miasta miejsca. Kupił książkę o łódzkim getcie, ale nie wiedział jak do niego trafić, bo książka nie zawierała mapki. Przekąsił coś w ogródku restauracji Rooster. Nie zganił, ani nie pochwalił menu. Jego uwagę przyciągnęły kelnerki z obfitym biustem w skąpych topach i szortach.
Podróżnik porównuje Łódź do Budapesztu, ale od razu stawia miasta na przeciwległych biegunach. Dla niego Budapeszt jest najfajniejszym miastem wycieczki, a Łódź lubi najmniej.
Przed wojną Łódź była dużym, pięknym i dobrze prosperującym miastem. Podziw budziły ładne, zadbane domy, wielkie pałacowe rezydencje, szerokie bulwary. Centrum Łodzi w przeważającej części ma przedwojenną zabudowę, ale o zabytkowe kamienice mało kto tu dba. Kilka budynków doczekało się remontu, ale większość jest brudna, odrapana i smutna. Drewniane, rozpadające się przybudówki, pijaki i bezpańskie psy, są niemal nieodłącznym elementem większości podwórek.
Nasz turysta wybrał się wreszcie do getta. Ponarzekał na autorów kupionej przez siebie książki, że nie pomyśleli o logicznej kolejności zwiedzania, ale kiedy wreszcie znalazł getto złapał go deszcz. Postanowił wrócić do hotelu po parasol. Po drodze na głównym deptaku trafił do miłej kawiarenki, gdzie mógł wypić coś bezalkoholowego i zjeść przekąskę. To była pierwsza miła rzecz, jaką zauważył w Łodzi. Ale od razu zwraca uwagę na fakt, że takich miejsc w Polsce nie jest łatwo znaleść, w przeciwieństwie do możliwości napicia się piwa.
Wziął parasolkę i tramwajem wrócił pod getto. Odnalazł zrujnowany przez wandali szpital, z którego właściwie pozostał tylko front, bo większość ścian uległa zburzeniu. Przypomniał sobie oglądany na wideo film, o tym jak naziści we wrześniu 1942r. deportowali pacjentów tego szpitala do Chełmna. Obejrzał budynek dawnych biur, kwatery policji kryminalnej, gdzie torturowano więźniów i dokonywano egzekucji i budynek, w którym żydowscy archiwiści spisywali informacje o prześladowaniach i śmierci. Następnego dnia zwiedził łódzkie muzeum, największy żydowski cmentarz w Europie (znajduje się tu największe żydowskie mauzoleum w Europie) oraz stację kolejową Radegast (stąd deportowano Żydów do Chełmna i Auschwitz).
Wieczorem nasz wędrowiec zjadł kolację w urządzonej w żydowskim stylu restauracji "Anatewka". Na ścianach wiszą obrazki brodatych rabinów, a na daszku, nad głowami gości gra skrzypaczka. Zjadł zupę grzybową z pierożkami z mięsem, gęś pieczoną z sosem żydowskim, sałatkę z czerwonej kapusty oraz deser. To był najsmaczniejszy posiłek, jaki jadł w Polsce.
Rosjanka przewodniczką po Łodzi!
Zobacz całość »Olga Winakurawa jest pół Rosjanką, pół Białorusinką. Niedawno zdobyła licencjat z turystyki oraz zdała egzamin na przewodnika po Łodzi. Wyznała - Bardzo lubię to miasto. Przyjechałam tu trochę z przymusu, ale nie żałuję.
Winakurawa studiowała na prywatnym Europejskim Uniwersytecie Humanistycznym w Mińsku. Jednak z powodów politycznych został on dwa lata temu zamknięty. Dlatego też wysłała 20 listów do polskich uczelni, gdzie chciała kontynuować studia. Dostała tylko jedną odpowiedź. Rektor łódzkiej Wyższej Szkoły Hotelarstwa i Turystyki zaprosił ją na studia, a dodatkowo sfinansował dwa lata nauki.
Winakurawa wyznała - Nie znałam ani słowa po polsku, ale mieszkałam z polskimi koleżankami w bursie i one mnie uczyły. Przyjechałam pod koniec września, od października zaczęłam studia. Na początku rozumiałam 60% wykładów, stopniowo było coraz lepiej.
W jej domu mówi się po rosyjsku, a na uczelni językiem wykładowym był białoruski. Gdy jej szkoła organizowała wymianę z uczelnią w Smoleńsku, poproszono ją, aby oprowadzała Rosjan po Łodzi. W ten sposób zaczęła się jej przygoda z pilotowaniem wycieczek. W ubiegłym roku zapisała się na kurs przewodników po Łodzi. Poznawała historię miasta, oglądała zabytki, muzea i parki. Niedawno zdała egzamin i otrzymała oficjalną licencję na profesjonalne oprowadzanie wycieczek po Łodzi.
Winakurawa przyznaje - Łódź ma piękne, stare budynki. Jak się przyglądasz detalom, zapominasz, że niektóre są bardzo zniszczone. Przyznaje, że lubi uwieczniać je na zdjęciach. Fotografuje łódzkie fabryki i pałace.
W wakacje dorabia, pracując w sklepie Cubus, ale marzy o oprowadzaniu turystów. Zapewnia - W Łodzi jest wiele miejsc do pokazania.
Najbardziej lubi park Źródliska i na Zdrowiu. Natomiast na Piotrkowskiej najchętniej odwiedza pub Zapiecek, gdzie zamawia herbatę zapieckową. Zachęca - Jest niesamowita, z goździkami i cytryną, a kosztuje tylko 2,50 zł.
Winakurawa nie może kontynuować nauki w Łodzi, bo nie ma tam dziennych uzupełniających studiów magisterskich w dziedzinie turystyki. Natomiast na studia zaoczne nie może sobie pozwolić. Dostała się na uczelnię w Gdańsku. Podkreśla - Gdańsk jest piękny, ale zawsze chętnie będę wracała do Łodzi. Tu wszystko znam i mam wielu przyjaciół. Obiecuje, że będzie ambasadorką Łodzi w Trójmieście.
Kaszubski Park Etnograficzny we Wdzydzach Kiszewskich
Zobacz całość »W 1898 roku Izydor Gulowski, młody nauczyciel, złozył wizytę na probostwie w Wielu, ponieważ po objęciu posady we Wdzydzach miał obowiązek przedstawienia się proboszczowi, któremu podlegała wieś. Podczas wizysty na probostwie poznał siostrę księdza, Teodorę. Oboje zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia, a rok później byli juz małżeństwem, które zamieszkało w szkole we Wdzydzach.
Tam spędzili siedem lat, a później przeprowadzili się do nowo wybudowanej drewnianej willi. Wkrótce mieszkańcy Wdzydz i okolic znali małżeństwo Gulowskich, które słynęło z takich umiejętności jak hafciarastwo, plecionkarstwo, folkloru i sztuki ludowej.
Ta opowieść to historia Kaszubskiego Parku Etnograficznego we Wdzydzach Kiszewskich, ktróry w tym roku obchodzi stulecie swojej działalności i gdzie można podziwiać przedmioty związane z kaszubską kulturą. Teresa Lasowa, dyrektor Kaszubskiego Parku Etnograficznego, nie lubi, kiedy rozmowę o muzeum sprowadza się do historii miłości Gulgowskich. Woli raczej, aby podkreślić, że dom Gulgowskich stał się wkrótce miejscem kultowym dla młodych, światłych badaczy kultury lokalnej: - W czasach germanizacji ich działalność była przykładem na to, jak upowszechniać regionalizm. Byli niezwykle postępowi. I odważni - Izydor nie obawiał się uczyć w szkole po polsku. W okresie międzywojennym przyjeżdżały tu całe wycieczki patriotyczne, które traktowały Wdzydze jako zapomniane miejsce na Kaszubach, gdzie podtrzymuje się dawne tradycje.
Rodzina Gulowskich nie poznałaby miejsca, w którym żyli. Dziś na 22 hektarach znajdują się 42 budynki: XVIII- i XIX-wieczne chałupy, dwa wiatraki, tradycyjne kaszubskie i kociewskie zabudowania, szkoła, w której ławkach zasiadali uczniowie 150 lat temu, kuźnia, tartak z lokomobilą parową, drewniany kościół, w którym do dziś ksiądz odprawia msze i udziela ślubów.
Budynki wyglądają tak, jakby przed chwilą opuscili je ich mieszkańcy, wszystko utrzymane jest w kaszubskim klimacie.
- Specjalnie dla dzieci wykonaliśmy kopię dwóch zabytkowych drewnianych koników na biegunach, bo płakały, gdy zabranialiśmy zabawy na oryginalnym - mówi dyrektor muzeum. - Teraz mogą bujać się na nich bez obawy przed zniszczeniem. Stworzono salęlekcyjną z lat międzywojennych, która przenosi zwiedzających w inną epokę. Muzeum proponuje również wielw atracji takich jak udział w pracach domowych: praniu na tarze, maglowaniu, noszeniu wody w nosidłach, lepieniu garnków czy wyplataniu koszy, uruchomieniu żaren. Można też spróbować swoich sił w hafciarstwie i malowaniu na szklem wszyscy głodni posilą się w karczmie, która słynie z pysznego, gęstego żurku. Tego typu atrakcje niewątpliwie są urozmaiceniem tradycyjnego zwiedzania i oglądania starych przedmiotów.
- Zależy nam, żeby ludzie, którzy nas odwiedzają, poznali smak życia na wsi, zobaczyli, jak ciężko się tu pracowało - tłumaczy Teresa Lasowa. - Można do nas przyjechać na cały dzień i atrakcji na pewno nie zabraknie. Muzeum jest przepięknie położone, a pielęgnowana parkowa zieleń przyciąga wiele osób.
Muzeum powstało w 1970 roku dzięki inicjatywie wielu Kaszubów, od sześciu lat nosi imię swoich twórców - Teodory i Izydora Gulgowskich. Ich historie nie ma jednak szczęścliwego zakończenia - Izydor zachorował w czasie I wojny światowej na białaczkę i zmarł w 1925 roku, Teodora natomiast przeżyła męża o 26 lat. W 1932 roku we Wdzydzach wybuchł pożar, który strawił wschodnią część wsi wraz z willą Gulgowskich.
Milenium na Świętym Krzyżu, atrakcje regionu świętokrzyskiego
Zobacz całość »Zakrojone na szeroką skalę, obchody tysiąclecia polskiej tradycji benedyktyńskiej na Świętym Krzyżu, zwanym również Łyścem lub Łysą Górą, sprawiają, że ten rok dla turystyki w województwie świetokrzyskim jest wyjątkowy.
Według legendy w roku 1006 właśnie tutaj zostało założone opactwo benedyktynów. Jak mówi kronika Jana Długosza fundatorem klasztoru był król Bolesław Chrobry, który zbudował tu jednonawową rotundę w stylu romańskim i przekazał w darze relikwie Krzyża Świętego, otrzymane od księcia węgierskiego Emeryka. Inne przekazy głoszą, że miał je podarować dopiero król Władysław Łokietek w latach 1306-1308.
W tutejszym opactwie znalazły one swoje poczesne miejsce, dając początek nazwie góry i całego pasma, dla określenia którego funkcjonuje termin Góry Świętokrzyskie.
W ciagu wieków opactwo było świadkiem historii i przeżywało koleje losu. Nazwa Święty Krzyż na dobre przyjęła się w XIII wieku. Wielu władców Polski było czcicielami relikwii, należeli do nich: Władysław Jagiełło, Kazimierz Jagiellończyk, Zygmunt Stary z królową Boną, Zygmunt III, Władysław IV, Michał Korybut Wiśniowiecki. Z tego powodu ścieżka z Nowej Słupi na górę nosi nazwę "Drogi Królewskiej", a pielgrzymowali nią również licznie przedstawiciele rodów arystokratycznych, którzy obdarowywali sanktuarium wotami.
Obecnie miejsce to jest zabytkiem wysokiej klasy, w którym zgoromadzono dobra kultury. Najcenniejszym z nich są relikwie Drzewa Krzyża Świętego, które są wystawione w Kaplicy Oleśnickich. W całym kompleksie znajduja się: Kościół Świętej Trójcy i Podwyższenia Krzyża Świętego, gotyckie krużganki, Muzeum Misyjne Misjonarzy Oblatów MN, wystawa Świętokrzyskiego Parku Narodowego.
Obchody Milenium są świetną okazją do odwiedzenia tego miejsca.
Specjalny komitet organizacyjny przygotował wiele atrakcji, które rozpoczęły się 29 kwietnia. Wówczas odbył się Jarmark Świetokrzyski. 10 i 11 czerwca przypadła kulminacja uroczystości. W uroczystej mszy uczestniczyło 10 000 osób. 18. czerwca jubileusz uczczono przedstawieniem "Golgoty Świętokrzyskiej", określonej jako lament u wrót sanktuarium. Twórcami utworu są Zbigniew Książek i Piotr Rubik, który dyrygował Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Świętokrzyskiej im. Oskara Kolberga.
21 i 22 lipca miejsce miała pielgrzymka Świętokrzyskie Czuwanie Modlitewne - spotkanie przy Krzyżach Katyńskich, nabożeństwo pokutne.
Kolejne atrakcje będa miały miejsce 11 września. Wtedy odbedzie się Oratorium Psałterz Wrześniowy, 30 września Pielgrzymkowy Rajd Świętokrzyski.
Wszystkie te znakomitości znajdują się na terenie gminy Nowa Słupia, która nazywana jest Perłą Gór Świętokrzyskich.
Więcej informacji na stronach: www.nowaslupia.pl, www.swietokrzyskie-milenium.pl
Nad wodę do Bolmina
Zobacz całość »- Rozbierać się i na kocyk. Kto to pracuje w taki dzień jak dziś? - pyta nas Grzegorz Zawadzki, mieszkaniec Kielc, który do Bolmina przyjeżdża od lat z żoną i dwiema córkami. - Tu jest fajna atmosfera, bez pijanych, chamstwa i cwaniactwa. No i czysta woda, a przecież to dla niej tu przyjeżdżamy - mówi.
Woda w Bolminie jest dość płytka więc szybko się nagrzewa - ostatnie upały sprawiły, że jej temperatura wynosi 25 stopni, czyli tyle co w Adriatyku! Za czystość akwenu ręczą gospodarze: - W końcu jako pierwsi dostaliśmy zgodę od sanepidu - mówi Michał Dzwonek dzierżawca terenów nad zalewem. Zwolenników kąpieli wodnych nie brakowało, jednak bardziej ekstremalnych atrakcji raczej nie można tam znaleźć.
Dla bardziej aktywnych jest boisko do siatkówki i kajaki, niedługo powinny pojawić się również rowerki wodne.
Narzekać mogą jedynie dzieci, ponieważ prócz wody nie ma w Bolminie nic czym mogłyby się pobawić - za mało jest ślizgawek, zjeżdżalni czy na przykład małego baseniku.
Punkty gastronomiczne przeżywały takie oblężenie, że wydawało się, że jest ich za mało. Jednak podawane w nich jedzenie było dośc konkretne - kiełbasa z grilla kosztuje 5 zł, ale to naprawdę solidny kawałek. Oprócz niej hamburgery, frytki, cola, lody i chipsy.
Nad zalewem bezpieczeństwa wypoczywających i kąpiących się ludzi strzegą ratownicy - w weekend jest ich trzech, w dzień powszedni dwóch.
Borków - prawie jak Sopot
Zobacz całość »Borków w woj. świętokrzyskim ma świetne warunki, aby być najpiękniejszym kąpieliskiem w regionie. Przeszkadzać mogą jedynie glony, które powodują, że na zalewie jest niewiele miejsca do kąpieli.
Borków na pierwszy rzut oka wygląda niemal jak Sopot. Duży zalew, plaża ze świeżym piaskiem, molo, nowe alejki. Dodatkowym plusem jest położenie. - Nie dość, że nie spalimy wiele benzyny, bo blisko Kielc, to jeszcze nie płacimy za parking (rzadkość na naszych kąpieliskach) - mówi pani Janina z Kielc, która odpoczywa nad zalewem ze swoim wnuczkiem. Dodaje, że może mieć go na oku dzięki temu, że kąpielisko jest małe.
Jednak nie zawsze jest to zaletą. W soboty i niedziele, gdy na plażę przychodzi więcej osób, brakuje miejsca do kąpieli. Przyczyną są glony, które opanowały zalew. Prawdopodobnie zapomniano oczyścić dno podczas napełniania zbiornika.
Temu, kto nie lubi kąpać się w tłoku, pozostaje opalanie się na plaży. Może również urządzić sobie grill - plażowicze narzekają, że w Borkowie ciężko dostać przekąski czy kiełbaski. Pasjonaci wędkarstwa mają ku temu dobre warunki na wyspie. Jeden z wędkarzy złowił tam niedawno czterokilogramowego szczupaka.
Pozostałe zalety wyróżniające Borków spośród innych miejscowości to znajdujące się nieopodal gospodarstwa agroturystyczne i ośrodki wypoczynkowe, gdzie można zamówić nocleg, zjeść dobry posiłek, potańczyć czy pojeździć konno.
Najciekawsze historie Radomia
Zobacz całość »Radomianie po raz trzeci już wzięli udział w wyprawie z cyklu "Spacerkie po Radomiu", tym razem spacer odbył się XIX wiecznym szlakiem.
Upały nie odstraszyły spacerowiczów, którzy licznie się stawili pod siedziba PTTK.
Od ulicy Wałowej rozpoczęła się trzecia już wycieczka, która prowadziła dalej przez ulicę Rwańską, Żeromskiego, plac Konstytucji i zakończyła się w parku Kościuszki.
Uczestnicy wycieczki obserwowali miasto z zupełnie innej perspektywy. - Bo w wieku XIX zachodzą tu ogromne zmiany. Dopiero wtedy Rwańska zostaje zabudowana. Wcześniej stały tu tylko budynki drewniane, a i na samym Rynku powstaje ratusz oraz wiele innych kamienic - opowiada Włodzimierz Pawełczyk, przewodnik PTTK. Szkoda, że większość z nich dziś są ruinami. - Nie sądziłam, że historia Radomia wieku XIX jest aż tak ciekawa. Mam okazję poznać bliżej to miasto, tym bardziej że mieszkam kawałek drogi stąd - mówi Elżbieta Padzik, jedna z uczestniczek wycieczki.
Grupa przeszła obecną ulicą Reja. - Do samego ronda ks. Kotlarza rozciągał się park. Zamiast ulicy były piękne alejki. Panowie zabierali tu na spacery swoje damy - wspomina Pawełczyk. Natomiast w obecnym kościele ewangelicko-augsburskim odbywały się na początku wieku XIX przedstawienia teatralne. - Człowiekowi się zdaje, że jeśli mieszka w Radomiu, to zna to miasto jak własną kieszeń, a jednak jest mnóstwo ciekawostek, o których dowiaduję się po raz pierwszy - przyznaje Lucyna Brzeska.
Następny spacer organizowany przez Gazetę Wyborczą i PTTK odbędzie się w kolejny wtorek i wówczas uczestnicy będą wędrować śladami powstania styczniowego i Jacka Malczewskiego.
Gazeta Wyborcza przygotowała dla uczestników wycieczek nagrody - spośród wszystkich, którzy zbiorą najwięcej podpisów na karcie uczestnika rozlosowane zostaną nagrody.
Lublin - papieski park w dolinie
Zobacz całość »Ratusz ogłosił przetarg na wykonanie projektu, wg którego po latach oczekiwania zostanie urządzony papieski park na Czubach.
Trzykilometrowa dolina ciągnie się od ul. Orkana do ul. Nadbystrzyckiej. Wąwóz nie wygląda atrakcyjnie - porastają go chaszcze. Na powierzchni ok. 30 ha, znajdującej się pomiędzy osiedlami Górki, Widok, Poręba, Łęgi i Świt, ma powstać park. Wg zapowiedzi znajdą się w nim m.in. ogrody, łąki, trasy spacerowe i rekreacyjne, boiska oraz place zabaw.
Niestety budowa nie może się rozpocząć od kilku lat. Wygrał go Zakład Projektowania i Urządzania Zieleni LSM. Zaplanował urządzenie tam parku poświęconego Janowi Pawłowi II. Nie spełnił jednak warunków przetargu, więc ogłoszono nowy.
Koncepcja biura projektowego Proexmot, z którym urzędnicy podpisali umowę dwa lata temu, zawierała błędy. Dopiero wiosną tego roku urzędnicy oraz biuro doszli do porozumienia. Ratusz uznał, że mimo tego, iż koncepcja nie spełnia wszystkich wytycznych, nie jest całkowicie błędna.
Odkupił koncepcję i ogłosił przetarg na projektanta wąwozu. Zwycięzca opracuje projekt budowlano - wykonawczy terenu, który ma być wykonany do końca kwietnia 2007 r. Będzie to podstawą do rozpoczęcia prac.
Archiwum 2005/52 Archiwum 2005/23 Archiwum 2010/39
Najświeższe wyniki finansowe Lufthansa
Straż Graniczna przekazuje ważne informacje na temat podróżowania po Europie
easyJet: dobre wyniki finansowe za ostatni rok
Płock: nikt nie chce restauracji na parterze Teatru Dramatycznego?
Tajniki Barbecue na Targach EuroGastro 2011
POT: polskie stoisko na targach w Pekinie!
UE będzie negocjować z USA sprawę wiz, ale nie dla Polski
Stoisko targowe za 111 264 zł brutto
PKP chce kurtyn, zasłaniających wypadki!





