Subskrypcja
Subskrypcja



Szukaj
Szukaj





Nie zamówisz jedzenia - nie usiądziesz

Kelnerka pracująca w restauracji Pod Samsonem odmówiła podania dwóch piw i wody mineralnej do ogródka. Nalegała, aby klienci, którzy zamawiają tylko napoje, przesiedli się do baru. Po protestach zgodziła się, by zostali w restauracji pod warunkiem, że napoje wypiją w ciągu 15 minut - pisze Gazeta Wyborcza.


Zgodnie z relacją dziennika, stolik, przy którym usiedli klienci nie był zarezerwowany. Po złożeniu zamówienia goście (małżeństwo z córką) usłyszeli, że napoje podawane są tylko w barze, a z ogródka mogą korzystać tylko goście, którzy zamawiają jedzenie. Po protestach i naradach z szefostwem kelnerka zgodziła się w końcu podać napoje na zewnątrz, pod warunkiem, że zostaną wypite w ciągu 15 minut - dodaje pani Katarzyna Rocławska, dotychczas stała klientka lokalu. Oburzeni goście lokal opuścili.

Gazeta przypomniała, iż podobna sytuacja miała miejsce w 2003 r., kiedy pracownik tego samego lokalu nie przyjął zamówienia na desery i napoje. Wówczas właścicielka restauracji twierdziła, że tego typu "praktyki" należą do rzadkości. Zapewniała, że każdy klient jest mile widziany, również ten, który składając zamówienie, poprzestanie na herbacie. Tym razem pracownicy restauracji nie ukrywali, że panują tu inne zasady. Kiedy klient nie zamawia jedzenia, prosi się go, by przeniósł się do baru - informuje jedna z menedżerek, dodając, że "Pod Samsonem" jest restauracją, a nie pijalnią piwa.

Okazuje się, że podobne zasady panują u wielu innych restauratorów ze starówki. Podczas koncertów jazzowych na Rynku miejsca w ogródkach mogą znaleźć tylko ci klienci, którzy oprócz piwa zmawiają także jedzenie.




Komentarze

(kiedy jest to możliwe, sugerujemy podpisanie się)

(akceptacja regulaminu)



Tagi:


Komentarze:

Ta strona używa COOKIES. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki i akceptujesz regulamin strony. Szczegóły w regulaminie.
OK, zamknij