Aktualności
Ogłoszenia
Wyszukiwarka
Obecnie jest zindeksowane 33318 aktualności
Archwium aktualności
2006-09-11 do 2006-09-17
(rok 2006, tydzień 37)
Zmień tydzień Zmień rok
Lista aktualności:
::: 2006-09-11 :::
Kolejna nagroda dla LOT-u
Zobacz całość »Podczas dorocznego rozdania nagród magazynu Business Travel, LOT został uznany za najlepszą linię lotniczą w grupie przewoźników z krajów Europy Centralnej i Wschodniej. Zaraz za LOT-em znalazły się czeskie linie CSA, węgierski Malev i rosyjski Aeroflot.
Nagrody zostały wręczone przez amerykańskiego kosmonautę Buzza Aldrina, członka załogi Apollo 11, w londyńskim hotelu Hilton.
Nagrody magazynu Business Travel są przyznawane przez biznesmenów, stanowiących najbardziej lukratywny segment rynku przewozowego od 20 lat. Polski przewoźnik narodowy otrzymał tą nagrodę już drugi raz - w tej samej kategorii PLL LOT został po raz pierwszy nagrodzony w 1998 roku.
Najwięcej nagród jak co roku zgarnęły linie British Airways. Zwyciężyły one aż w pięciu kategoriach: na najlepszego przewoźnika w klasie turystycznej, w klasie pierwszej, na liniach europejskich, międzykontynentalnych i w programie lojalnościowym.
Sztorm uwięził turystów na Bermudach
Zobacz całość »Tropikalny sztorm Florence, który powstał tydzień temu nad środkowym Atlantykiem nabrał siły i w poniedziałek, 11 września, już jako huragan pierwszej kategorii zagroził Bermudom.
Huragan niesie ze sobą wichury o prędkości, która dochodziła w niedzielę wieczorem nawet do 150 km na godzinę oraz ulewne deszcze. W poniedziałek rano żywioł znajdował się w odległości około 170 km od stolicy Bermudów - Hamilton. Synoptycy teiwrdzą, że po dotarciu do tego brytyjskiego terytorium, Florence jeszcze wzmocni się i siła wiatru może okazać się niszcząca.
Władze Bermudów wydały oficjalne ostrzeżenie przed huraganem. Apelują też do mieszkańców, by zabezpieczyli domy, w celu ochrony przed wichurą. W głównych ośrodkach turystycznych na wyspach i w hotelach ogłoszono serię "huraganowych zabaw" dla przebywających obecnie na wyspach turystów, którzy i tak są uwięzieni na Bermudach z powodu zamknięcia w niedzielę głównych lotnisk.
Zakończył się czwarty festyn żydowski w Lelowie
Zobacz całość »Już po raz czwarty odbyło się święto potraw, czyli żydowskiego czulentu i polskiego ciulimu w Lelowie. Sobotni festyn miał swoich zwolenników jak również byli i tacy, którzy się nieco rozczarowali.
- Przyjechałam tu w zeszłym roku z rodziną i byliśmy bardzo zadowoleni - mówiła Anna Michalska z Częstochowy. - Teraz żałuję, że jechaliśmy taki kawał drogi. Gości z Izraela, których przed rokiem była chyba setka, nie ma. Szkoda, bo to właśnie oni tworzyli klimat święta - mówi.
Faktycznie, osób w tradycyjnych chasydzkich strojach zabrakło wśród uczestników zabawy. Dlaczego? W tym roku święto zorganizowano bowiem nie w niedzielę, a w sobotę, która dla Żydów jest dniem spokoju, modlitwy. Organizatorzy tłumaczyli, że o wyborze zaważył fakt, że gwiazda festynu - Zespół Pieśni i Tańca "Śląsk" - niestety nie mógła wystąpić w niedzielę.
Zadowolonych mimo wszystko nie brakowało. Oglądali występy artystyczne, kosztowali regionalnych potraw. Piotr Machalica, nowy dyrektor artystyczny Teatru im. A. Mickiewicza w Częstochowie powiedział: - Jestem tu pierwszy raz. Szczerze mówiąc, nawet nie wiedziałem, że jest miejsce w Polsce, gdzie odbywa się takie święto. Bardzo mi się tu podoba. A jakie pyszne jedzenie! - podkreślił. Aktorowi najbardziej smakowały żydowskie gęsie pipki, ale czulent też chwalił.
Olga Trojak: Podoba się Panu święto?
Szewach Weiss, były ambasador Izraela w Polsce: Oczywiście, bo jest sobota, a my jemy czulent. Co prawda 70 lat temu jadło się go tu prawie w każdym domu. A jak w XIX wieku żył cadyk [Dawid Biderman, pochowany w Lelowie - przyp. red.], to się dopiero świętowało! Teraz troszkę serce mi pęka, jak chodzę po tych lelowskich uliczkach i jest tu pusto, "swego" nie spotkam. Byłem na cmentarzu i serce boli, bo jest zaniedbany. Wiem jednak, że się to zmieni - obiecał to wójt Lelowa, wojewoda.
Wszyscy mówią o przeszłości, a niewiele o współczesnym Izraelu, o konflikcie na Bliskim Wschodzie...
- Bo to jest święto, a nie spotkanie polityczne! Tu ma być radośnie. Widzę wielu młodych Polaków, którzy przyszli z własnej woli. Kosztują ciulimu i czulentu, słuchają muzyki, bawią się. I o to chodzi. Przez takie święto młodzi czegoś dowiadują się o Żydach. A po więcej mogą sięgnąć już sami.
A Panu czulent i ciulim smakował?
- Wstyd się nawet przyznać, ile zjadłem! Tylko dziś dwie porcje ciulimu i dwie czulentu, a pewnie jeszcze zjem - i jedno, i drugie wyborne. Do tego świetna lelowska śliwowica. Jak tylko wrócę do domu, czeka mnie dwutygodniowa dieta.
Wrześniowe szkolenia PART dla branży turystycznej
Zobacz całość »W ramach projektu "Rozwój przemysłu hotelarsko-turystycznego poprzez szkolenie kadr w wykorzystywaniu nowoczesnych technologii", Polska Agencja Rozwoju Turystyki S.A. organizuje we wrześniu szkolenia dla branży.
Szkolenia przeznaczone są dla branży turystycznej: hotelarzy, gastronomii, biur podróży oraz firm działających w branży turystycznej. Tematy oraz zakresy poszczególnych zagadnień szkoleniowych zostały dobrane w wyniku analizy rynku oraz wymogów, jakie stwarza współczesny rynek turystyczny.
PART przyznało, że celem szkoleń jest udostępnienie polskim przedsiębiorcom specjalistycznej wiedzy o najnowszych i najlepszych rozwiązaniach technologicznych dla branży hotelarskiej, gastronomicznej oraz turystycznej.
Dzięki zdobytej wiedzy przedsiębiorcy będą mogli wdrażać w swoich obiektach i firmach najnowsze technologie. Dzięki temu skutecznie będą mogli konkurować z obiektami działającymi na wspólnym rynku europejskim. Głównym celem szkoleń jest zwiększenie sprzedaży oraz obniżenie kosztów funkcjonowania obiektów i firm turystycznych.
Tematy oraz terminy najbliższych szkoleń:
"Sprawne zarządzanie" - PMS elektroniczne systemy zarządzania hotelem, obiektem turystycznym i obiektem gastronomicznym
Gdynia 05 - 06.09.2006
Wrocław 19 - 20.09.2006
Warszawa 26 - 27.09.2006
"Większa sprzedaż" - nowoczesne podejście do sprzedaży poprzez systemy rezerwacyjne
Poznań 11 - 12.09.2006
Warszawa 19 - 20.09.2006
Gdynia 25 - 26.09.2006
Warszawa 28 - 29.09.2006
Uczestnikami szkolenia mogą zostać wszystkie firmy turystyczne i okołoturystyczne, które określane są jako małe i średnie przedsiębiorstwa oraz mikroprzedsiębiorstwa z całego kraju.
Szkolenia mają charakter ogólnopolski, a odbywać się będą w 7 miastach: Warszawie, Poznaniu, Gdyni, Krakowie, Katowicach, Olsztynie i Wrocławiu.
Koszt trzydniowego szkolenia wynosi 360 zł i obejmuje nocleg w hotelu, pełne wyżywienie, materiały szkoleniowe oraz grupy maksymalnie 25-osobowe.
Każdy z uczestników szkolenia otrzyma certyfikat uczestnictwa i ukończenia szkolenia.
Szkolenia otrzymały rekomendację Ministerstwa Gospodarki i Pracy, Departamentu Turystyki MGiP, Polskiej Organizacji Turystycznej, Krajowej Izby Gospodarczej oraz Polskiej Izby Turystyki.
Podobne szkolenia odbywać się będą także w październiku i listopadzie bieżącego roku oraz w roku 2007.
Miejsca można zarezerwować na stronie www.szkolenia.part.com.pl
Na wszystkie pytania dotyczące szkoleń odpowiadają pracownicy Działu Obsługi i Sprzedaży Szkoleń pod numerami telefonów 022 860 73 34 do 36 lub e-mail: info@szkolenia.part.com.pl
Coraz więcej Polaków odwiedza Portugalię
Zobacz całość »Według Międzynarodowego Instytutu Statystyk od stycznia do kwietnia 2006 roku Polacy chętniej niż w poprzednich miesiącach odwiedzali Portugalię.
W ciągu pierwszych czterech miesięcy bieżącego roku Polacy zarezerwowali blisko 11 tysięcy noclegów w Lizbonie. Udział Polaków w rynku turystycznym Portugalii w tym okresie wzrósł o ponad 47%. Jest to również zasługa polskiego taniego przewoźnika Centralwings, który jako jedyny w Polsce oferuje bezpośrednie połączenie z Portugalią.
Równie dynamiczny wzrost przyjazdów do Lizbony odnotowano w przypadku Irlandczyków i Rosjan.
Do tej pory tylko Centralwings oferuje swoim pasażerom bezpośrednie loty z Polski do Lizbony i Faro. Połączenia lotnicze ułatwiły Polakom podróże do Portugalii i jednocześnie zachęciły do częstszego odwiedzania kraju. Polscy turyści wyprzedzili między innymi Francuzów (wzrost o 6,2%), Szwajcarów (wzrost o 28,2%) oraz Belgów i Holendrów (wzrost o 20,4%).
Bezpośrednie połączenie z Warszawy do Lizbony dostępne jest od dwóch lat. Przez pierwsze sześć miesięcy 2006 roku skorzystało z niego blisko 16 tys. pasażerów. Natomiast wypełnienie miejsc w samolotach przekroczyło 82%.
Loty do Lizbony odbywają się trzy razy w tygodniu - w środy, piątki i niedziele, natomiast do Faro dwa razy w tygodniu - we wtorki i soboty. Ceny biletów rozpoczynają się już od 299 zł.
Polskie autokary jeżdżą po całym świecie!
Zobacz całość »Polskie fabryki autobusów cieszą się ostatnio dużą popularnością. Ponad dwie trzecie wyprodukowanych pojazdów sprzedawanych jest za granicę. Polscy producenci chwaleni są za nowoczesne wzornictwo, części od renomowanych dostawców oraz krótkie terminy dostaw.
W ostatnich dwóch latach produkcja autobusów zwiększyła się między innymi z powodu budowania wielu nowych wytwórni. Ze względu na niskie koszty pracy, Polska stała się centrum produkcji autobusów dla renomowanych zachodnich koncernów, takich jak Volvo i MAN.
Przez ostatnie dziesięć lat ilość fabryk autobusów i autokarów wzrosła w Polsce prawie czterokrotnie. Swoje zakłady mają tu między innymi: MAN, Volvo, Solaris, Solbus, Scania Kapena i AMZ Kutno.
Jednak zapotrzebowanie na autobusy w kraju spada już od prawie trzech lat. Przewoźnicy zazwyczaj kupują używane i tanie pojazdy z Unii Europejskiej.
Przez pierwsze półrocze 2006 roku sprzedaż zwiększyła się o 13,4%, w porównaniu z rokiem 2005. Jednak te zamówienia, przewidują dostawy w miesiącach letnich i wczesną jesienią i mają związek z wyborami samorządowym, nie dając nadziei na trwałą poprawę.
Według Aleksandra Kiereckiego, szefa wrocławskiej firmy analitycznej JMK, produkcja autobusów w Polsce nie będzie rosnąć w kolejnych latach, gdyż europejskie koncerny zakończyły przenoszenie fabryk do Polski. Dodaje - Teraz wielkość eksportu autobusów z Polski zależeć będzie głównie od popytu na europejskich rynkach.
Przez pierwsze sześć miesięcy 2006 roku firmy, mające w Polsce swoje zakłady, wyprodukowały w sumie 1362 autobusy, czyli 53% całkowitej ubiegłorocznej produkcji. Polskie pojazdy doceniane są głównie za granicą. Jednak od trzech lat roczna sprzedaż nie przekracza 1,1 tysiąca sztuk. Dlatego też zwiększenie sprzedaży eksportowej do 969 sztuk, czyli o 42% można uznać za sukces.
GUS podał, że liczba pojazdów dla transportu publicznego, które zostały wyprodukowane w Polsce wyniosła 3179 sztuk, czyli ponad 1,8 tysiąca więcej, niż podaje JMK. Różnica wynika z zasady liczenia samochodów, które mają powyżej 9, ale mniej niż 17 miejsc siedzących. Biuro prasowe GUS potwierdziło, że do autobusów zaliczyło pojazdy przeznaczone do przewozu 10 lub więcej osób.
Sprzedaż nowych autobusów w Polsce spadła, głównie z powodu spadającego popytu na pojazdy do komunikacji międzymiastowej. Według Franciszka Gaika, prezesa spółki Polskie Autobusy, która sprzedaje jelcze i autosany, za spadek popytu na nowe pojazdy należy winić rząd, który dopuszcza do ruchu czterdziestoletnie autobusy zachodnie, natomiast krajowych dostawców zobowiązuje do spełniania coraz bardziej surowszych norm czystości spalin. Antoni Śliżak, właściciel fabryki autobusów Solbus oraz czterech firm komunikacyjnych jest podobnego zdania. Według niego brak zasad prowadzi do tego, że dawne PKS kupują stare autobusy, ale i tak nie wygrywają konkurencji z przewoźnikami, którzy nie płacą podatków.
Dwie fabryki autobusów, należące do grupy Zasada produkują tylko nieliczne najnowsze modele. Najpopularniejszym modelem jest legendarny Autosan H9, który znany już był w latach osiemdziesiątych.
Prezes Gaik zamierza w tym roku odzyskać czterdziestoprocentowy udział w polskim rynku autobusów dla Jelcza i Autosana. Ponieważ klienci poszukują autobusów tanich i oszczędnych, rozpoczęto produkcję dziesięciometrowych autobusów, czyli o dwa metry krótszych od standardowego modelu.
W najlepszych latach fabryka w Jelczu dostarczała prawie 5 tys. pojazdów rocznie i należała do najbardziej liczących się producentów autobusów w Europie. W zeszłym roku Jelcz sprzedał 132 autobusy. Przychody firmy wyniosły 88 mln zł, ale odnotowano 7,6 mln zł straty netto. Stratę spowodowały między innymi wysokie koszty utrzymania wielkich hal oraz terenów, a także podatek na rzecz samorządu w wysokości 5 mln zł.
Autosan w 2005 roku wyprodukował 225 pojazdów. Odnotował 120 mln zł wpływów ze sprzedaży i 2,2 mln zł zysku netto. Fabryka produkuje specjalne autobusy dla wojska, policji, Straży Granicznej oraz służby więziennej.
Jak Polacy spędzają czas na plaży?
Zobacz całość »Co innego na plaży robi śląska rodzina, a co innego samotny piwosz. Dla jednych jest to miejsce odpoczynku, dla innych dobrej zabawy - pisze Gazeta Wyborcza.
Samotny piwosz może siedzieć sam na piasku z butelką piwa w dłoni nawet kilka godzin. W sobotni wieczór plaża dla zapracowanego mężczyzny jest oazą wolności i spokoju. Może tutaj się wyciszyć, zamyślić oraz przeanalizować nurtujące go problemy. Jedyną przeszkodą dla niego jest straż miejska, która pilnuje zakazu picia piwa na plaży.
Natomiast tradycyjna rodzina ze Śląska bardzo chętnie urządza sobie piknik na plaży. Przynoszą ze sobą wiklinowy kosz z jajkami, ogórkami, kanapkami, kabanosami i drożdżówkami.
Na plaży można też spotkać rodzinę trójmiejskich liberałów. Dzieci pokryte są tatuażami, a kolczyki mają w wargach, brwiach, języku i pępku i nie wstydzą się rozmawiać z rodzicami o najlepszych sposobach antykoncepcji na najbliższą imprezę. Natomiast ojciec rodziny jest zabieganym karierowiczem, stukającym bez przerwy w klawiaturę laptopa.
Natomiast surfer mieszka na plaży. Założył tam swoją szkołę surfingu, windsurfingu, kitesurfingu, aquasurfingu i innych sportów, które polegają na poruszaniu się po fali z rajdową prędkością. Surfer jest dobrze zbudowany i opalony.
Innym typem plażowicza jest mężczyzna z dużym brzuchem, z tatuażami przedstawiającymi kotwice i kobiece imiona.
Nad morzem zobaczyć można też przedszkolaka, który zaraz po wejściu na plażę zaczyna kopać w piasku. Potrafi w ten sposób spędzić nawet i cały dzień.
Są też plażowicze, którzy za rozrywkę uznają czytanie książek na piasku.
Zezwolenia na przewozy do i przez Bułgarię mają zostać zniesione!
Zobacz całość »Biuro Obsługi Transportu Międzynarodowego poinformowało, że w dniach 4 i 5 lipca 2006 roku w Warszawie odbyło się posiedzenie polsko - bułgarskiej Komisji Mieszanej ds. międzynarodowych przewozów drogowych. Strony ustaliły, że od 1 października 2006 roku zniesiony zostanie wymóg zezwoleń na przewozy dwustronne i tranzytowe.
Jednak warunkiem zniesienia zezwoleń jest wstąpienie Bułgarii do Unii Europejskiej do 1 stycznia 2007 roku. Termin wstąpienia Bułgarii do UE ma zostać poznany 1 października bieżącego roku.
Dokumentem kontrolnym dla polskich przewoźników podczas wykonywania przewozów do i przez terytorium Bułgarii będzie jedynie wypis z licencji wspólnotowej. Na spotkaniu ustalono także, że każdy przewóz wykonywany przez przewoźnika polskiego do/z Bułgarii do/z kraju innego niż Polska wymaga zezwolenia na przewóz do/z kraju trzeciego bez względu na trasę przejazdu.
Moherowe berety - popularną pamiątką z Torunia!
Zobacz całość »Miniaturowe moherowe berety należą do toruńskich pamiątek równie często kupowanych, co pierniki i figurki Kopernika.
Na pomysł stworzenia nietypowej pamiątki wpadła artystka Katarzyna Łuczak, właścicielka Galerii Szafa, która znajduje się przy Rynku Nowomiejskim. Wyjaśnia - Berety początkowo były prezentem dla przyjaciół z Warszawy, których często odwiedzamy z mężem. Oni mieli już dość pierników, a my chcieliśmy zawieźć im coś oryginalnego.
Moherowe berety są popularnym nakryciem głowy starszych pań, które w mediach stały się synonimem zwolenniczek Radia Maryja. Właściciele galerii wykorzystali zeszłoroczne wydarzenia polityczne podczas kampanii wyborczej, gdy politycy Prawa i Sprawiedliwości masowo przyjeżdżali udzielać wywiadów w toruńskiej rozgłośni o. Tadeusza Rydzyka. Właśnie wtedy Polacy zaczęli kojarzyć Toruń bardziej z Radiem Maryja niż z piernikami i Mikołajem Kopernikiem. W galerii powstała grafika, która przedstawiała panie w beretach, siedzące pod pomnikiem astronoma. Jednak wzbudziła ona liczne kontrowersje i oburzenie gości.
Właścicielka galerii postanowiła wymyślić coś innego. Katarzyna Łuczak wyznaje - Najpierw w sklepach z wełną sprawdziliśmy, jakie kolory i rodzaje włóczki najczęściej są kupowane na berety. Odwiedziliśmy też kościoły, by wyrobić sobie zdanie o tym zjawisku.
Właściciele galerii rozpoczęli produkcję miniaturowych berecików. Łuczak zapewnia, że berety wykonane są z najwyższej jakości moheru. Najpopularniejszymi kolorami są kość słoniowa i bordo. Pomysł okazał się bardzo trafiony. Dobrosława Mrowińska, sprzedawca w galerii poinformowała - Turyści odwiedzający galerię najpierw dziwią się, widząc bereciki wśród artystycznych przedmiotów, a potem chętnie je kupują. We wtorek dwie klientki zastanawiały się nawet, czy nie byłoby dobrze wyczesać beret od czasu do czasu.
W czerwcu i lipcu sprzedawano kilkadziesiąt sztuk tygodniowo. Miniaturowe berety kupują zarówno Polacy, jak i zagraniczni turyści. Niezorientowani w polskim życiu politycznym Anglicy chętnie kupują bereciki jako nakrycia głowy dla lalek, które również można nabyć w galerii.
Urzędniczka, zajmująca się sprawami prywatnych przewoźników skoczyła z 7-go piętra
Zobacz całość »Prokuratura sprawdza, czy pracownica marszałka, która 17 sierpnia bieżącego roku popełniła samobójstwo, była dręczona przez przełożonych.
31-letnia Agnieszka D., która pracowała w departamencie mienia samorządowego, infrastruktury i transportu Urzędu Marszałkowskiego wyskoczyła z siódmego piętra budynku, gdzie pracowała. Poniosła śmierć na miejscu. Wcześniej złożyła wypowiedzenie. W urzędzie zajmowała się sprawami prywatnych przewoźników oraz rozkładami jazdy.
Konrad Rękas, radny sejmiku wojewódzkiego poinformował, że przed śmiercią kobieta wyznała mu, że przełożeni zmuszali ją do umorzenia postępowania wobec jednej z firm przewozowych, która między innymi obsługuje linię Lublin - Warszawa. Agnieszka D. nie chciała się na to zgodzić i sugerowała, że firmie należy odebrać koncesję.
Prokuratura Rejonowa Lublin-Północ prowadzi śledztwo w sprawie wypadku oraz towarzyszących mu okoliczności. Prowadzi je w kierunku art. 207, który mówi o znęcaniu się na podwładnych, którego efektem jest targnięcie się na życie, za co grozi do 12 lat więzienia. Robert Bednarczyk, szef Prokuratury Apelacyjnej, który nadzoruje śledztwo wyznał - Przy okazji chcemy się przyjrzeć trybowi wydawania pozwoleń prywatnym przewoźnikom.
Prywatne przewozy na trasie Warszawa - Lublin są zyskownym przedsięwzięciem. Jeden z prywatnych przewoźników wyznał, że dochód z jednego busu, który kursuje na tej trasie wynosi 60 tys. zł miesięcznie. Taki zysk przewoźnik osiągnął, gdy pasażerowie płacili za bilet 10 zł. Przyznał - Kiedy podniosłem ceny na 25 zł, dochód wzrósł do 120 tys. zł. Trasa Lublin-Warszawa to kura znosząca złote jaja. By ją złapać, trzeba zdobyć koncesje w Urzędzie Marszałkowskim.
Według Konrada Rękasa, który zeznawał przed prokuraturą, ten rynek jest ogromnym polem do przekupstwa. Dodał - Agnieszka opowiadała mi o oszustwach w swoim departamencie, np., że w teczce spraw, które prowadziła, pojawiały się jakieś nowe dokumenty. Moje zeznanie prokuratura potraktowała jako doniesienie, bo uważam, że to było morderstwo. Zasugerowałem też przesłuchanie przewoźników. Rozmawiałem z jej kolegami z pracy, jednoznacznie mówią, że Agnieszka nie miała problemów aż do feralnego czwartku, kiedy została wezwana przez swoich przełożonych. Mówili, że bardzo przeżyła tę rozmowę i że była załamana.
Jednak Tomasz Makowski, rzecznik marszałka podkreśla - Tylko w ubiegłym roku byliśmy kontrolowani przez NIK i Wojewódzką Inspekcję Transportu Drogowego, nie wykryły żadnych uchybień prawnych. Poza tym Agnieszka D. nie miała żadnej mocy decyzyjnej. Zarzuty, że ktoś ją do czegoś zmuszał, są absurdalne.
Agnieszka D. była radną powiatu ziemskiego i należała do klubu Samoobrony. Bolesław Borysiuk, poseł tej partii zaznaczył, że będzie bacznie przyglądać się pracy prokuratury. Dodał - Jeśli będziemy mieć jakieś zastrzeżenia lub zauważymy, że prokuratorzy mają problemy merytoryczne ze zbadaniem sprawy, będziemy wnioskować do ministra Ziobry, by sprawą zajęła się prokuratura krajowa. Mamy prawo żądać bezstronnego zbadania wszystkich wątków. Chcemy poznać przyczyny tej tragedii.
Polacy coraz częściej jadają w restauracjach
Zobacz całość »Z przeprowadzonych badań wynika, że Polacy chętniej niż w przeszłości jedzą poza domem. Natomiast restauracje oferują coraz bogatsze menu.
W drugim kwartale bieżącego roku przychody dwóch giełdowych spółek, które zarządzają sieciami gastronomicznymi w Polsce wzrosły ponad jedną piątą. Łukasz Wachełko, analityk CAIB wyznał - Do wzrostu przychodów sieciowych lokali przyczyniły się dobra pogoda i mistrzostwa świata w piłce nożnej. Zaznaczył też, że obroty restauracji zależą głównie od pogody. - Gdy jest ciepło ludzie chętniej wychodzą, a w słotne, deszczowe dni raczej zamykają się w domach.
Firma AmRest, która zarządza siecią lokali KFC i Pizza Hut szacuje wzrost przychodów ze sprzedaży w drugim kwartale do 147,5 mln złotych, czyli o 21,5% w stosunku do roku ubiegłego.
Natomiast firma Sfinks Polska, która zarządza siecią restauracji Sphinx i Chłopskie Jadło chwali się wzrostem przychodów do 39,3 mln złotych, czyli o 23%. Po sześciu miesiącach 2006 roku Sfinks Polska odnotował 26% wzrost sprzedaży. W tym samym czasie zysk netto spółki zwiększył się do 5,5 mln złotych, czyli aż o 83% w porównaniu do danych z roku 2005. AmRest jeszcze nie opublikowało wyników za pierwsze półrocze 2006 roku.
Jednak liczba barów oraz restauracji w Polsce raczej się nie zmienia i wynosi około 55 tysięcy. Maciej Siejewicz z firmy GfK Polonia, zajmującej się badaniem rynku uważa - Jednak małe barki i gorsze lokale, czyli tzw. speluny poprawiają swoją jakość. Dlatego Polacy trochę częściej wychodzą jeść poza domem i zostawiają tam więcej pieniędzy.
Analityk Łukasz Wachełko uważa, że rozwój polskiego rynku gastronomicznego prawdopodobnie nie będzie wyglądał tak optymistycznie, jak przedstawiają to osoby z branży. Zazwyczaj porównują oni liczbę wizyt w restauracjach mieszkańców Polski i innych państw starej Unii lub USA. Z badań wynika, że statystyczny Amerykanin poza domem je około 150 razy w roku, Anglik, Francuz i Niemiec od 50 do 70 razy, natomiast Polak tylko kilka razy w roku. Wachełko dodaje - Trzeba pamiętać, że około 40% mieszkańców naszego kraju mieszka na wsi. Nie wyobrażam sobie, by rolnik mieszkający w Bieszczadach mógł częściej stołować się w restauracjach. Według analityka Polska obecnie jest bliżej nasycenia rynku gastronomicznego niż kiedykolwiek.
Jednak zarząd spółki, która zarządza restauracjami Sphinx i Chłopskie Jadło ma nadzieję na wyższą dynamikę sprzedaży w drugim półroczu. Całoroczna prognoza spółki przewiduje wzrost przychodów do 165 mln złotych, czyli o prawie 39 %. Piotr Mikołajczyk, prezes Sfinks Polska zaznacza, że spółka odnotowuje najwyższe przychody właśnie w trzecim i czwartym kwartale roku. Przyczyniają się do tego głównie wakacje oraz okres przedświąteczny. Właśnie wtedy restauracje Sphinx, które znajdują się w centrach handlowych, mają najwyższą sprzedaż. Prezes Mikołajczyk twierdzi, że wykonanie prognozy na rok 2006 nie jest zagrożone.
Egzotyczne wyprawy Polaków coraz popularniejsze
Zobacz całość »Jeszcze do niedawna tylko nieliczni podróżni pozwalali sobie na nurkowanie na Galapagos, czy wędrówki po górach Patagonii. Obecnie takie wycieczki mają w swojej ofercie biura podróży.
Bydgoskie biuro turystyczne Flugo specjalizuje się w organizowaniu wypraw do zapomnianych zakątków świata m.in. wyspy Mikronezji, w tym wyspy Yap i archipelagu Palau. Andreo Grzębowski, prezes firmy wspomina - Ostatnio na jednej z wysp Pacyfiku byliśmy z grupą turystów na mszy, na którą wierni przybyli jak ich Pan Bóg stworzył.
Największym wyzwaniem zarówno dla turystów, jak i touroperatorów, którzy organizują wyprawy jest Afryka. Jest to bardzo wymagający dla Europejczyka kontynent, ale zarazem najniezwyklejszy. Biuro Alco-Tours Kafarski w swojej ofercie ma safari w delcie rzeki Okawango w Botswanie, na ogromnych afrykańskich słoniach, które uznawane są za bardzo trudne do okiełznania. Proponuje też podróż na Saharę Zachodnią - do Mali, Nigru, Burkina Faso oraz innych krajów Sahelu, a także na pustynie, którymi przemierzają na wielbłądach karawany Tuaregów. Janusz Kafarski, jeden z szefów biura podkreśla - To wyprawa do krainy baśni z tysiąca i jednej nocy, a zarazem wielkiego muzeum pod gołym niebem, w którym można oglądać wspaniałe malowidła naskalne.
Równie niezwykły jest rejs jachtem wzdłuż Wybrzeża Piratów w Omanie z tajemniczymi ruinami dawnych fortów, osad oraz meczetów. Za około 3 tys. zł firma Flugo proponuje trekking w Jemenie. Jednak noclegi bardzo często spędza się na słomie.
Biuro Alco-Tours zaprasza na rejs pod żaglami pomiędzy wyspami Indonezji na dawnym statku handlowym wraz z postojem na wyspie Komodo, gdzie spotkać można jaszczury warany. Biuro oferuje też wyprawę do słynnego z buddyjskich misteriów i klasztorów, a mało jeszcze zmienionego przez cywilizację Ladakh, znajdującego się w północnych Indiach tuż przy granicy z Chinami i Pakistanem. Natomiast u wybrzeży Baya California w Meksyku można obserwować z morza stada wielorybów. W ofercie Alco-Tour jest też wycieczka do najwyższego wodospadu świata Salto Angel w Górach Stołowych w Wenezueli. Nad wodospadem można przelecieć samolotem, albo wybrać się na tygodniowy trekking w górach lub opłynąć je łodzią, rzekami u podnóża masywu.
Sukcesywnie przybywa w Polsce biur, które specjalizują się w podróżach do najtrudniej dostępnych miejsc świata, czyli w tzw. turystyce ekstremalnej. Ocenia się, że średnio z oferty takich biur korzysta kilkaset osób, a w najlepszym wypadku - tysiąc, dwa tysiące turystów. Jednak cały czas chętnych przybywa.
Krzysztof Łopaciński, dyrektor Instytutu Turystyki ocenia - Od trzech, czterech lat moda na takie wyprawy rośnie. Głównie dlatego, że młodsi wiekiem biznesmeni dochodzą do wniosku, że dalekich podroży nie należy odkładać. Obawiają się, że coraz gorsza z wiekiem kondycja i stan zdrowia mogą je w przyszłości uniemożliwić.
Przeciętna podróż ekstremalna kosztuje od 10 do 15 tys. złotych. Uczestnicy podróżują zazwyczaj samolotami, a w górach lub dżungli, gdzie nie ma lotnisk śmigłowcami. Noce spędzają w najlepszych hotelach. Andreo Grzębowski przyznaje - Są ludzie gotowi zapłacić majątek, nawet 50 tys. zł, by w ciągu dwóch tygodni dotrzeć wszędzie tam, gdzie sobie postanowili.
Są też bogate osoby, które do wnętrza dżungli lub w bezludne góry chcą dotrzeć tylko z kaprysu lub chęci popisania się przed znajomymi. Jednak one zazwyczaj rezygnują z wyprawy, gdy dowiadują się, że kilka nocy w tropikach trzeba będzie spędzić w hotelu bez klimatyzacji, albo w hamaku. Ostatecznie na wyprawę wyruszają ci, którzy w odległe miejsca jadą, bo są ciekawi świata, innych kultur oraz wspaniałości natury.
Teresa Górecka z biura Logostour, zaznacza, że w komercyjnych wyprawach w najbardziej niedostępne zakątki świata rzadko uczestniczą ludzie przypadkowi. Największą popularnością cieszą się obecnie wyjazdy na Antarktydę. Wymagają one sporych pieniędzy, ale również bardzo dobrego zdrowia. Podróż odbywa się na specjalnie dostosowanym do potrzeb turystów lodołamaczu, który przybija do antarktycznych baz oraz stacji badawczych. Górecka uważa - Nasi klienci mają na ogół sprecyzowane zainteresowania i wiedzą, co chcą zobaczyć.
Większość starszych turystów, którzy decydują się na wyjazdy ekstremalne chce dogonić swoje marzenia, których w młodości nie zrealizowali z powodu zdobywania pozycji zawodowej i zarabiania pieniędzy. Choć przez chwilę chcą oni poczuć smak ekspedycji polarnej lub zdobywania najwyższych gór świata. Biura oferują im np. lot śmigłowcem w Karakorum z lądowaniem w okolicach lodowca Baltoro u stóp K-2.
Kafarski podkreśla - Nie widzę nic złego w tym, że zarabiamy, pokazując daleki świat ludziom, których na to stać. I to często świat, który ginie. Wielu z moich klientów odkrywa z nami swe pasje. Zamiast oglądać z tłumami innych turystów słynne zabytki, wolą podziwiać dziewiczą przyrodę i przyglądać się z bliska życiu nieznanych tradycyjnych społeczności, Indian, mieszkańców Polinezji czy Himalajów.
Jednak pojawianie się bogatych turystów wśród ludności, które dotychczas praktycznie nie stykały się z cywilizacją, może być dla tych ostatnich dużym zagrożeniem. Od kilku dolarów, które turyści często wtykają miejscowym, jeśli sytuacja się powtarza, może rozpocząć się rozkład tradycyjnej społeczności. Organizatorzy egzotycznych wypraw, którzy z zamiłowania są podróżnikami, a dodatkowo znawcami kultur świata dostrzegają to niebezpieczeństwo. Kafarski wyjaśnia - Przekonujemy klientów, żeby nie dawali miejscowym pieniędzy i przestrzegali obowiązujących wśród nich reguł. Chodzi o to, by zachowywać się wśród nich, jak goście zaproszeni np. na wesele.
Zamożni turyści, którzy korzystają z małych samolotów lub śmigłowców, mają możliwość dotrzeć praktycznie wszędzie. Wyprawa lotnicza nad Namibią umożliwia, oprócz obejrzenia z lotu ptaka słynnego Wybrzeża Szkieletów oraz fantastycznych formacji skalnych Ugab, poznanie też nielicznych osad plemienia Himba, czyli Czerwonego Ludu Afryki, który maluje swe ciała czerwoną glinką, a w których życie toczy się jak przed stuleciami. Tylko dla bardzo bogatych turystów dostępne są nowe parki narodowe w Gabonie. Za jeden dzień pobytu w parku Ivindo, gdzie żyją goryle nizinne oraz słonie leśne trzeba zapłacić blisko 500 USD.
Istnieją również ograniczenia ekologiczne, których nawet dzięki dużym pieniądzom nie da się pokonać. Żeby z obozowiska z luksusowymi domkami dostać się do miejsc, gdzie na pograniczu Rwandy i Ugandy żyją ostatnie goryle górskie, trzeba cztery, a nawet pięć godzin wędrować przez dżunglę w trudnym pagórkowatym terenie. Wizyta u goryli trwa co najwyżej godzinę. Uczestniczyć w niej może tylko pięć, najwyżej sześć osób. Zapisy przyjmowane są z półrocznym wyprzedzeniem, a w kolejce czekają turyści z całego świata.
Lądowanie awaryjne w Brukseli
Zobacz całość »Samolot pasażerski British Airways, lecący z Londynu do Frankfurtu nad Menem, lądował awaryjnie w niedzielę w Brukseli, na skutek informacji o pożarze na pokładzie.
Rzecznik brukselskiego lotniska, Jos de Houwera, podał do wiadomości, iż pilot podjął decyzję o lądowaniu, ponieważ otrzymał informację, że w luku bagażowym samolotu wybuchł pożar. Alarm okazał się fałszywy, gdyż wezwani na miejsce strażacy, nie znaleźli śladów ognia.
Żaden z ponad 140 pasażerów i członków załogi nie ucierpiał. Podróżni kontynuowali dalszą podróż podstawionymi autobusami.
Ochrona na wypadek ataku terrorystycznego w standardzie
Zobacz całość »Ubezpieczenie na wypadek ataku terrorystycznego, zaliczane jest coraz częściej do tzw. standardowego pakietu turystycznego.
- Stany Zjednoczone są w każdej chwili gotowe do zestrzelenia samolotu, który byłby porwany przez terrorystów w celu przeprowadzenia zamachów podobnych do tych z 11 września 2001 roku - poinformował Paul McHale, przedstawiciel Pentagonu, który dodał, iż pewna liczba myśliwców jest w tzw. stałym pogotowiu. Tego oświadczenia, na razie jeszcze nie skomentował LOT, który w ciągu tygodnia, obsługuje kilka tysięcy osób odlatujących z Warszawy i Krakowa do Nowego Jorku i Chicago. Biuro prasowe firmy, nie podało jeszcze do wiadomości, czy pasażerowie będą również ubezpieczani na wypadek następstwa takiego zdarzenia.
Allianz, jako jedna z największych na świecie firm ubezpieczeniowych, po nieudanym porwaniu samolotów w Londynie, postanowiła zmienić warunki swojej najpopularniejszej oferty turystycznej - Globetrotter. Do sierpnia domagała się ona 300 % zwyżki, za ochronę na wypadek ataku terrorystycznego, czyli zamiast 2,15 euro, trzeba było zapłacić aż 8,60 euro. Obecnie zwiększony pakiet jest droży zaledwie o 5 eurocentów, czyli stawka na dzień wynosi 2,20 euro. - Połowa klientów wybierających się poza Europę pyta o tę opcję. Ale trzeba pamiętać, że obejmuje ona tylko niespodziewany atak. Wyklucza ryzykancki wyjazd w rejon aktywnych działań terrorystycznych - tłumaczył Adam Bielski, poznański agent Allianz.
Oferta Allianz, stanowi drugą tego typu propozycje na polskim rynku, obok Warty. W pakiecie Travel, najniższa składka kosztuje 60 eurocentów na dzień. - Turysta ma zapewnioną ochronę na wypadek aktu terrorystycznego, który może mieć miejsce na całym świecie. Opcja ta stanowi standard - oświadczyła Iwona Mazurek z Warty. 300 % zwyżki nadal żąda największy polski ubezpieczyciel - PZU. Standardowa polisa Wojażer wynosi 2,6 euro na dzień. Natomiast dodatkowa opcja, związana z ochroną przed atakiem terrorystycznym, kosztuje 10,4 euro na dzień. - Konstruując produkt ubezpieczeniowy, unikamy sytuacji, w której ubezpieczamy klienta w zakresie ryzyk, które nie jest mu potrzebny - uzasadniła Kinga Herma z PZU.
Wszystko o ofertach last minute
Zobacz całość »Czy wyjazdy typu last-minute są tak samo atrakcyjne jak te, rezerwowane wcześniej? Czy można przygotować się na niemiłe niespodzinki, które mogą nas spotkać podczas podróży i wyjazdu? Na te i inne pytanie odpowiedzieli na łamach gazety Metro praktycy turystycznego rynku - turyści często wypowyczają korzystając z ofert last-minute, oraz pracownicy biur podróży.
Tomasz Korcz, właściciel prywatnej firmy, stały klient biur podróży
- Od kilku lat korzystam wyłącznie z ofert last minute - taniej, a poza tym nie jestem w stanie określić z dużym wyprzedzeniem terminu wyjazdu. Kiedy ten moment nadchodzi, pakuję się, jadę do Monachium, Frankfurtu lub Berlina, gdzie działa tzw. Reise Market, i przeglądam setki ofert. Jeśli mam szczęście, jeszcze tego samego dnia wsiadam do samolotu, ale bywa, że muszę zaczekać dzień lub dwa. Oczywiście to dobre dla kogoś, kto dogaduje się w obcych językach (lecąc z Niemiec, nie ma co liczyć na opiekę polskiego rezydenta), za to magnesem są prawdziwe okazje cenowe - za przysłowiowe grosze spędziłem już wakacje na Malediwach, a w tym roku chcę "zapolować" na Kubę.
Agnieszka Markiewicz, dyrektor sprzedaży Travelplanet.pl
- Nasz portal sprzedaje propozycje ponad 60 największych polskich touroperatorów, w dużej mierze to wyjazdy last minute - do 10 dni przed wylotem wykupuje wycieczki 35 proc. klientów (od 11 do 21 dni - 20 proc., 22-31 dni - 13 proc., ponad 2 miesiące - 12 proc.). Tę ofertę dzielimy na dwa rodzaje: najtańsza "no name", czyli z podaniem miejscowości, rodzaju wyżywienia i standardu hotelu, ale bez jego nazwy, oraz last minute z wiadomym hotelem. Wybierając "no name", miejmy na uwadze, że hotel może leżeć dalej od plaży, a jadąc w towarzystwie (np. dwie pary), możemy zostać rozdzieleni do różnych, być może odległych hoteli (nie kierujemy tej oferty do rodziców z małymi dziećmi, a raczej do globtroterów, dla których locum jest sprawą drugorzędną).
Magdalena Plutecka-Dydoń, PR menedżer Neckermann-Polska
- Oferta last minute powstaje w Neckermannie ok. 2-3 tygodni przed planowanym wylotem i jest tańsza o mniej więcej 20-30 proc. od cen katalogowych. Ale decyzję o wyjeździe należy podjąć bardzo szybko; może się też zdarzyć, że w planowanym przez nas terminie wakacji tanie oferty po prostu się nie pojawią.
Piotr Henicz, dyrektor sprzedaży i marketingu biura podróży Itaka
- Najwięcej ofert last minute mamy na 2-3 tygodnie przed wyjazdem, jednak na najniższe ceny - nawet do 50 proc. w stosunku do katalogowych - można liczyć na tydzień przed... Szczególną odmianą propozycji z ostatniej chwili jest u nas tzw. oczko 21- co poniedziałek o godz. 10 wprowadzamy do sprzedaży 21 hoteli po niższych cenach (o 20-30 proc., wyjazdy z 2-tygodniowym wyprzedzeniem). Last minute to u nas najczęściej wyspy greckie i Turcja, ale w tym roku wybór jest jednak mocno ograniczony. Świadczy to o tym, że rynek turystyczny normalnieje.
Wiesław Piegat, dyrektor Warszawskiej Izby Turystyki
- Od pewnego czasu maleje liczba reklam last minute, coraz częściej pojawiają się inne hasła: "Szok cenowy", "Szok letni", "10. urodziny" czy najbardziej popularna "Promocja". A swoją drogą często trudno sprawdzić, czy last minute to rzeczywiście próba sprzedaży ostatnich miejsc, czy "upychanie" tych, które nie sprzedają się, np. z uwagi na złą sławę hotelu czy regionu. Trudno też dowiedzieć się, czy cena last minute jest rzeczywiście niższa od normalnej.
O wycieczkach kupowanych w ostatniej chwili przed wyjazdem wypowiedziała się na łamach gazety również Regina Domarad, radca prawny w Federacji Konsumentów. Podkreśliła ona, że wyjazdy last minute podlega takim samym zasadom reklamacji jak i zwykła oferta - klient musi więc otrzymać produkt, za jaki zapłacił, korzystając z pełnej ochrony prawnej. - Trudno określić, ile mamy skarg w związku z last minute - klienci prosząc nas o interwencję, na ogół nie precyzują, o jaką ofertę chodzi (zdają też sobie sprawę, że zapłacili taniej, więc i wymagania mają mniejsze) - dodała Regina Domarad.
Samolot pasażerski całkowicie odporny na atak terrorystyczny?
Zobacz całość »Rejestrowany każdy ruch pasażerów, filmowanie i nagrywanie rozmów, nawet w toaletach - taka będzie przyszłość lotnictwa cywilnego. Naukowcy z Wielkiej Brytanii i Starego Kontynentu pracują właśnie nad samolotem, całkowicie odpornym na atak terrorystyczny.
Plan polega na naszpikowaniu maszyny urządzeniami elektronicznymi, podłączonymi do komputera - pisze brytyjski dziennik The Daily Telegraph.
Zadaniem komputera miałoby być analizowanie danych pod kątem podejrzanych zachowań i wyłapywanie kluczowych słów. Eksperci zapewniają, że nie ma mowy o naruszaniu prywatności, bo po każdym locie zapis byłby kasowany.
W Warszawie brakuje sal konferencyjnych
Zobacz całość »W Warszawie nie ma odpowiedniej do potrzeb liczby sal szkoleniowo-konferencyjnych. A już na pewno brakuje takich pomieszczeń na kilkaset a nawet na kilka tysięcy miejsc.
Zdecydowanie odczuwa się w stolicy brak dużego centrum konferencyjnego zdolnego pomieścić jednorazowo 1-2 tysiące. Te, którymi rynek wynajmu pomieszczeń konferencyjnych dysponuje najczęściej znajdują się w hotelach i biurowcach.
- Pod względem liczby sal i ich różnorodności, wśród budynków biurowych najciekawszą ofertę posiadają: Focus Filtrowa (cztery sale od 90 do 220 osób), Centrum Zielna (sześć sal od 35 do 200 osób) oraz Warsaw Towers (trzy sale od 20 do 100 osób) - poinformował Tomasz Buras z agencji nieruchomości King Sturge. Dodał też, że w budynku FIM Tower będzie minicentrum konferencyjne.
Wynajem sal konferencyjno-szkoleniowych w biurowcach są tylko dodatkową formą działalności. W pierwszej kolejności mogą z nich korzystać firmy, które mają tam swoje siedziby. - Mogą bowiem w specjalnych pakietach liczyć na możliwość bezpłatnego korzystania z takich pomieszczeń, po kilka godzin w miesiącu - powiedziała Anna Kot, dyrektor działu powierzchni biurowych w agencji nieruchomości Jones Lang LaSalle.
Zdecydowanie najlepszą ofertę posiadają hotele, wśród których dominuje Radisson SAS, Westin, Sofitel Victoria oraz Intercontinental. Są w stanie zorganizować konferencje, targii lub sympozja dla 400 osób. Wkrótce zostanie otwarty nowy Hotel Hilton przy ul. Grzybowskiej z większym centrum konferencyjnym, co nieco poprawi sytuację w Warszawie.
Klienci poszukują sal konferencyjnych odpowiednio wyposażonych w nowoczesny sprzet audiowizualny, z możliwością zorganizowania poczęstunku. Dużym plusem jest gdy w sali można przesuwać ściany w zależności od potrzeb organizatora konferencji.
Ceny kształtują się w zależności od standardu wyposażenia, wielkości sali oraz dostępu do światła dziennego. Za wynajęcie sali konferencyjnej dla 20-30 osób trzeba zapłacić przeciętnie 80 - 200 zł za godzinę. Zazwyczaj takie szkolenie trwa pół dnia, tak że organizatorzy płacą za kilka tj. cztery i więcj godzin. Natomiast koszt wynajęcia 400 osobowego audytorium wynosi nawet 1,2 tys. euro. Należy przy tym wszystkim wziąć pod uwagę fakt, że ceny z wynajęcie sal konferencyjnych są wyższe w hotelach niż w biurowcach.
Turystyka w Olsztynie ustępuje miejsca rozwojowi nowych technologii
Zobacz całość »W Olsztynie od ośmiu lat turystyka była na pierwszym miejscu strategii miasta. Właśnie na jej rozwój stawiało miasto, jednak to się wkrótce zmieni, bowiem pod koniec września nową strategię uchwali kończąca kadencję Rada Miasta.
W dokumencie, uchwalonym przez Radę Miasta, który będzie obowiązywał do 2020 roku, turystyka ustąpiła miejsca rozwojowi nowych technologii. Czy to dobrze? Do kasy miasta wpłynie więcej pieniędzy z podatków. A może źle - ponieważ szanse na budowę zagłębia technologicznego są nikłe? Oto jak propozycję tę przyjęli ludzie związani z branżą turystyczną.
Marian Jurak, szef Warmińsko-Mazurskiego PTTK
- Takie miejsca jak Olsztyn muszą mieć zaplecze intelektualne i naukowe, iść w kierunku nowych technologii. Turystyka to bardzo ważna dziedzina, ale, niestety, sezonowa. Nie można się opierać tylko na niej.
Krzysztof Worobiec, Stowarzyszenie na rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego Mazur Sadyba
- Rozumiem, że miasto chce się rozwijać w tym kierunku, ale to na razie pobożne życzenie. Z drugiej strony - z samej turystyki nie da się wyżyć, to może być znacząca, ale nie wiodąca dziedzina. Włodarze miasta powinni jednak pamiętać, że nie zbudują tu nowej "krzemowej doliny", a turyści już tu są i nie można ich przegonić, nie można wylać dziecka z kąpielą. Inna sprawa, że Olsztyn to ładne miasto, ale pod względem turystycznym niewiele się tu zmieniło przez ostatnie lata, mimo że priorytetem w strategii była turystyka.
Jarosław Klimczak, prezes Warmińsko-Mazurskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej
- Nie znam powodów, dlaczego zmieniają się priorytety w strategii miasta. Nowe technologie i turystyka wzajemnie się nie wykluczają i mogą istnieć równolegle. Jeśli jest szansa na pozyskanie nowych inwestycji i na rozwój miasta, to bardzo dobrze. Jeśli to przyniesie dochód, będzie go przecież można zainwestować również w promocję miasta. Dla nas nie ma znaczenia, na którym miejscu będzie turystyka. Ważne, by się rozwijała. Drugie miejsce w strategii to też medalowa pozycja. Dobrze, że nie ostatnie.
Elżbieta Zawadzka, dyrektor Centrum Informacji Turystycznej w Olsztynie
- Profil Olsztyna jako miasta turystycznego nigdy się nie zmieni, na pewno ta dziedzina nie zostanie zepchnięta na margines. Nie jest istotnie, czy turystyka będzie na pierwszym miejscu w strategii, ale jakie będą na nią nakłady. Może rozwój nowych technologii sprawi, że one się zwiększą. A jest w co inwestować. Mamy tylko jeden basen, brakuje ścieżek rowerowych, tras spacerowych wzdłuż Łyny. Takie inwestycje pozwoliłyby zatrzymać turystów na dłużej, choćby na trzy dni.
Jerzy Kamiński, prezes Warmińsko-Mazurskiej Izby Turystyki
- Jeśli rozwój nowych technologii będzie sprzyjał rozwojowi Olsztyna, to może i dobrze, że będzie na pierwszym miejscu. Ludzie będą mieli pracę, miasto więcej pieniędzy. Jednak tylko pod warunkiem, że nie będzie to miało negatywnego wpływu na środowisko naturalne, ekologię i system komunikacyjny. Chwalimy się posiadaniem 11 jezior. Tyle że zaledwie dwa - Krzywe i Kortowskie - są zagospodarowane. A Żbik, Skanda, Długie? Ciągle nie ma tam ścieżek spacerowych czy rowerowych. Jeśli rozwój nowych technologii wpłynie na zamożność Olsztyna, może w końcu będą na to pieniądze. Turystyka nie schodzi w cień, jest na drugim miejscu.
Anna Krawczyńska, przewodnik wycieczek po Olsztynie
- Olsztyn powinien stawiać przede wszystkim na turystykę. Nowe technologie są ważne, ale czy nie będą miały szkodliwego wpływu na środowisko?
Blisko 20 mln funtów straciły brytyjskie lotniska przez tegoroczne zamachy
Zobacz całość »Po udaremnieniu ataków terrorystycznych BAA, operator lotnisk Heathrow, Gatwick, Stansted, Glasgow i Edinburgh, stracił w sierpniu 20 mln funtów czyli ponad 117 mln zł - wynika z komunikatu BAA.
Jeszcze większe straty poniosy linie lotnicze. Przewoźnik British Airways, który pomiędzy 10 i 17 sierpnia odwołał 1250 lotów szacuje straty na 40 mln funtów (około 234,5 mln zł). Tanie linie lotnicze Ryanair oczekują z kolei od brytyjskich władz rekompensaty w wysokości 3,3 mln funtów - poinformował portal pb.pl.
Alarm nastąpił w chwili maksymalnego natężenia ruchu turystycznego. W lipcu z brytyjskich lotnisk skorzystało około 15 mln pasażerów, a w sierpniu ruch był zbliżony.
Udaremniona próba zamachów terrorystycznych spowodowała paraliż brytyjskich portów lotniczych i odwołanie bądź gigantyczne opóźnienie tysięcy lotów. Pasażerowie czekali godzinami na lotniskach a przed odlotami panował kompletny chaos.
Do chwili obecnej pasażerowie poddawani są drobiazgowej kontroli, a w przypadku lotów do i z Wielkiej Brytanii i Ameryki Północnej wciąż obowiązują restrykcyjne ograniczenia.
Przypomnijmy, że 10 sierpnia brytyjska policja udaremniła plany serii ataków terrorystycznych w samolotach lecących z Wielkiej Brytanii do USA. Władze na wszystkich brytyjskich lotniskach ogłosiły wówczas najwyższy poziom pogotowia antyterrorystycznego. Zamachowcy próbowali przemycić ładunki wybuchowe na pokłady 10 samolotów i strącić je w czasie lotu, powodując dużą liczbę ofiar.
Zdanie brytyjskiej policji, terroryści planujący zamachy w samolotach zamierzali posłużyć się urządzeniem zawierającym "chemikalia w stanie ciekłym". Bomby miały być przemycone na pokład maszyn w bagażu ręcznym.
Darmowe noclegi na całym świecie dla zrzeszonych w Hospitality Club
Zobacz całość »Dzięki internetowym społecznościom w stylu Hospitality Club już ponad tysiąc mieszkańców Krakowa udostępnia za darmo swe mieszkania gościom z innych części Polski i z zagranicy.
Zasada jest prosta: ktoś mieszka za darmo u ciebie, a potem ty - wyjeżdżając w świat - możesz nocować u niego. Możesz, ale nie musisz. Do wyboru jest bowiem tysiąc innych ofert od ludzi zrzeszonych w internetowej społeczności Hospitality Club. Od momentu powstania w 2000 roku zapisało się do niej ponad 193 tysiące osób, które oferują sobie wzajemnie darmowe zakwaterowanie w czasie spontanicznych podróży. Chociaż Hospitality Club z definicji jest organizacją globalną, skupiając użytkowników ze wszystkich państw - nawet tak egzotycznych państw jak Bhutan, Fidżi, Burkina Faso czy Seszele - polskich akcentów można spotkać tu wiele.
W chwili obecnej w bazie zarejestrowanych jest ponad dziewięć tysięcy Polaków w tym aż 1160 z Małopolski. Więcej jest tylko Niemców, Francuzów i Amerykanów. Skąd jest tylu chętnych? - To wynika z naszej gościnności, otwartości, ciekawości świata - wylicza Ola Sztąberska, absolwentka kulturoznawstwa na UAM w Poznaniu, pracująca obecnie w Krakowie.
Ola jest prawdziwą entuzjastką Hospitality Club. - Nocowałam tak tylko w Poznaniu, za to w moim krakowskim mieszkaniu spało chyba pół świata - śmieje się Ola. Wymieniła Kanadyjczyków, Niemców, Singapurczyków, Anglików, Irlandczyków, Francuzów, a nawet brata jednego z założycieli Hospitality Club. Z żadnym z gości, jak twierdzi, nie miała problemów. Każdy dostosowywał się natychmiast do oferowanych przez nią warunków i w niczym jej nie przeszkadzał. Kraków na stronach Hospitality Club obecny jest bardzo często. Pobyt w tym mieście komentuje się na forach dyskusyjnych w kilkunastu językach świata, wymienia wspomnieniami o nim na specjalnym czacie HC-owców, na którym jednocześnie potrafią ze sobą rozmawiać po angielsku ludzie z Peru, Japonii, Botswany i Norwegii.
Co z bezpieczeństwem przygodnych znajomości? Chociaż uczestnictwo w Hospitality Club jest bezpłatne, a rejestracja odbywa się przez internet, wymagane jest podanie imienia i nazwiska, pełnego adresu i ważnego adresu e-mail. Każdy użykownik sam decyduje, które informacje o sobie będą mogli zobaczyć inni internauci. Aby odwiedzić wybranego HC-owca w danym miejscu na świecie, trzeba najpierw skontaktować się z nim, a przy wizycie wylegitymować paszportem, którego numer wpisywany jest do specjalnej bazy HC. Przed potencjalnymi oszustami chroni też zalogowanych użytkowników szereg innych zabezpieczeń. Jednym z nich są wpisywane pod każdym profilem komentarze ludzi zadowolonych (bądź nie) z gościny.
- Atutem jest też to, że aby zatrzymać się u innych ludzi za darmo, nie trzeba wcześniej gościć kogoś u siebie. Można się zapisać i wyjechać od razu na wyprawę. Warunkiem jest znalezienie drogą e-mailową osoby, która nas przenocuje - rekomenduje Steven, native speaker z Pensylwanii w USA, który swe pierwsze noclegi w Krakowie przed dwoma laty załatwiał właśnie przez Hospitality Club. Stevenowi najbardziej podoba się, popularny wśród HC-owców na całym świecie, zwyczaj oprowadzania gości po swoim mieście. - Gwarantuję, że żaden przewodnik nie robi tego lepiej. Dzięki poznanym w internecie ludziom w trzy dni zobaczyłem w Krakowie tyle, że zakochałem się w nim od razu - opowiada.
Hospitality Club jest największą tego typu organizacją w świecie, choć nie jedyną. Inne można znaleźć poprzez internetową wyszukiwarkę Google wpisując słowa np. "free accomodation".
Wenecja się powoli wyludnia
Zobacz całość »W ostatnich latach nasiliło się zjawisko wyludniania Wenecji. Coraz bardziej prawdopodobne jest to, że w 2030 r. Wenecja stanie się tylko "muzeum", które będą odwiedzać za dnia turyści.
Według ekspertów co roku z Wenecji wyprowadza się 2500 mieszkańców, co doprowadzi do tego, że za 24 lata nikt tutaj nie zostanie. W ciągu 40 lat ogólna liczba obywateli tego zabytkowego miasta zmniejszyła się o połowę czyli ze 120 tyś. do zaledwie 60 tyś. Jednocześnie z roku na rok rośnie liczba przybywających tu turystów. W ostatnim roku oszacowano, że Wenecję odwiedziło 18 mln osób, co daje 50 tyś, odwiedzających dziennie.
Wenecję opuszczają przede wszystkim ludzie młodzi. Ci którzy pozostali stanowią zaledwie jedną czwartą liczby mieszkańców. Z oczywistych względów pozostają najstarsze osoby. Sporą grupę stanowią (25 %) te, które ukończyły 64 rok życia.
Główną przyczyną ucieczki ludzi z Wenecji są ciągłe podtopienia i zapadanie się budynków, spowodowane podnoszeniem się poziomu wody w mieście. W ciągu ostatnich pięciu lat wzrósł on o 5 cm. Kosztowne konserwacje i remonty budynków nie przynoszą pożądanych skutków. Doprowadza to do obniżenia się poziomu życia co nie może zachęcać właśnie młodych ludzi do pozostania w Wenecji.
Jak tak dalej pójdzie to od 2030 roku Wenecja będzie tylko atrakcją turystyczną otwieraną rano i zamykaną po zmroku, a żeby tam wejść trzeba będzie kupić bilet wstępu.
Warszawski Tydzień Żeglarski nad Zalewem Zegrzyńskim
Zobacz całość »Otwarte Mistrzostwa Warszawy Jachtów Kabinowych są ostatnimi zawodami eliminacyjnymi cyklu FRANS MAAS CUP 2006. Odbywały się od 2 do 3 września na Zalewie Zegrzyńskim. Jednocześnie regaty były pierwszą z imprez Warszawskiego Tygodnia Żeglarskiego, po raz czwarty organizowanej przez miesięcznik "Żagle".
WTŻ nawiązuje do bogatej tradycji europejskich tygodni żeglarskich i jednoczy wszystkich miłośników sportów wodnych oraz osoby lubiące spędzać czas nad wodą. Kulminacyjnym punktem WTŻ był wielki piknik żeglarski, który odbył się 9 i 10 września.
Impreza przeznaczona jest zarówno dla osób, które chcą wziąć udział w zawodach żeglarskich, jak i dla tych, którzy chcą się tylko pobawić i odpocząć nad wodą.
WTŻ jest imprezą dla osób w każdym wieku. Dla dorosłych organizowane są: Otwarte Mistrzostwa Warszawy, finał FRANS MAAS CUP 2006, regaty w klasie Żagle 500 oraz Mistrzostwa Polski w klasie Finn, dla młodzieży Międzywojewódzkie Mistrzostwa Młodzików w klasie Optymist, natomiast dla dzieci regaty NIVEA Błękitne Żagle.
Podczas WTŻ spotykają się między innymi żeglarze, płetwonurkowie, wędkarze i ratownicy wodni. Dodatkową atrakcją jest wystawa i kiermasz jachtów "Jacht dla Ciebie", podczas której zostaną zaprezentowane najnowsze typy jachtów i katamaranów.
Natomiast 9 i 10 września nad Zalewem Zegrzyńskim odbył się wielki piknik "Żagli". Można było wziąć udział w licznych zabawach i konkursach z nagrodami oraz posłuchać koncertów w wykonaniu zespołów szantowych z całej Polski. Na świeżym powietrzu rozstawione były też restauracje i ogródki piwne.
Podczas Warszawskiego Tygodnia Żeglarskiego nad Zalewem Zegrzyńskim spotyka się kilkanaście tysięcy osób.
Otwarte Mistrzostwa Warszawy Jachtów Kabinowych rozpoczęły się 2 września o godzinie 11.00 w Porcie Jachtowym w Nieporęcie, K.S. Spójnia Warszawa. Zawody przeznaczone są dla jachtów klasy: T, T-1, T-2, T-3, TR, Tango, Sympathy, Majestic 24W - Żeglarska Liga Biznesu, Żagle 500, Delphia 24, Skippi 650 i Omega Sport.
Program Warszawskiego Tygodnia Żeglarskiego
02.09.2006 (sobota)
Otwarte Mistrzostwa Warszawy Jachtów Kabinowych (port Spójni Warszawa)
03.09.2006 (niedziela)
Otwarte Mistrzostwa Warszawy Jachtów Kabinowych (port Spójni Warszawa)
Zakończenie OMW, koncert szantowy
07.09.2006 (czwartek)
Seminarium na temat Match Racingu
Eliminacje finału FRANS MAAS CUP 2006 - grupa I i II (Port Pilawa)
Wieczór żeglarski (Port Pilawa)
08.09.2006 (piątek)
Eliminacje finału FRANS MAAS CUP 2006 - grupa III i IIV (Port Pilawa)
Wieczór żeglarski (Port Pilawa)
09.09.2006 (sobota)
Wystawa i kiermasz "Jacht dla Ciebie"
Kiermasz osprzętu żeglarskiego
Prezentacja jachtów klasy Żagle - 500
Pokazy ratowników WOPR
Konkursy i zabawy żeglarskie
Atrakcje dla dzieci
Eliminacje i półfinał FRANS MAAS CUP 2006 (Port Pilawa)
Regaty o Puchar "Żagli"
Międzywojewódzkie Mistrzostwa Młodzików w klasie Optymist
Regaty o Puchar Marszałka Województwa Mazowieckiego
Regaty o Puchar klasy "Żagle 500"
Regaty NIVEA Błękitne Żagle
Koncerty szantowe
10.09.2006 (niedziela)
Wystawa i kiermasz "Jacht dla Ciebie"
Kiermasz osprzętu żeglarskiego
Gry i atrakcje dla dzieci
Konkursy i zabawy żeglarskie
Pokazy ratowników WOPR
Ogłoszenie wyników konkursu "Jacht dla Ciebie"
Półfinał i finał FRANS MAAS CUP 2006 (Port Pilawa)
Regaty o Puchar klasy "Żagle 500"
Międzywojewódzkie Mistrzostwa Młodzików w klasie Optymist
Regaty o Puchar "Żagli"
Regaty NIVEA Błękitne Żagle
Koncert szantowy dla dzieci
Koncerty szantowe (Port Pilawa)
Zakończenie cyklu FRANS MAAS CUP 2006
Wręczenie nagrody "Regaty Roku"
Zakończenie Warszawskiego Tygodnia Żeglarskiego
Nowa oferta British Airways: obejrzyj miasto, do którego lecisz z satelity!
Zobacz całość »Satelitarna mapa świata jest dostępna na stronie internetowej British Airways. To pierwsza tego typu usługa największego brytyjskiego przewoźnika - pisze portal pasażer.com
Po tym jak linia pod koniec sierpnia nawiązała współpracę z firmą Google, daje teraz swoim klientom i indywidualnym, i biurom turystycznym oraz touroperatorom możliwość przyjrzenia się poszczególnym miastom i ich okolicom jeszcze przed wyjazdem.
- Podróżujący np. na Florydę mogą sprawdzić jaka odległość dzieli DisneyWorld od hotelu lub hotel od plaży, a udający się w podróż w góry - jakie warunki narciarskie panują w danej chwili na wybranych stokach - mówi szef marketingu British Airways Jayne O'Brien. - Cały system obejmuje już ponad 110 destynacji.
British Airways bazuje na zdjęciach satelitarnych i różnych metodach ich obróbki. Te pierwsze można dowolnie powiększać i pomniejszać.
Jednocześnie linie lotnicza uruchamia także na swojej stronie internetowej bazę informacji turystycznej. Ta - oparta również na Google Earth - bardzo szybko pozwala odnaleźć wszelkie obiekty - od zabytków po wypożyczalnie samochodów i sprzętu rowerowego - w pobliżu każdego miasta, do którego lata British Airways.
W Jemenie porwano pięciu francuskich turystów
Zobacz całość »- Pięcioro francuskich turystów zostało w niedzielę porwanych na wschodzie Jemenu przez uzbrojonych osobników - poinformował przedstawiciel rządu jemeńskiego.
Jemeńskie słuzby bezpieczeństwa są zdania, że porwania dokonali członkowie rodu Al-Abdullaha, domagający się zwolnienia jednego ze swoich krewnych, aresztowanego w związku z podejrzeniem dokonania rodowej zemsty.
Turyści z zagranicy często padają ofiarą porwań w Jemenie - kraju, którego znaczne obszary pozostają pod faktyczną kontrolą zbrojnych ugrupowań plemiennych. Zakładnicy zwykle są zwalniani w rezultacie rokowań. Z danych jemeńskich wynika, że w latach 1991-2001 w Jemenie porwanych zostało 325 cudzoziemców, w tym 91 Francuzów, 80 Niemców, 37 Brytyjczyków, 23 Amerykanów i 22 Holendrów.
Troszkę drożej w Centralwings
Zobacz całość »U przewoźnika Centralwings obowiązują nowe, nieco wyższe niż dotychczas, opłaty paliwowe.
Turyści, kupujący bilet w złotówkach zapłacą za niego o 2,50 zł więcej, w euro - o 1 euro, a w funtach - o 0,50 funtów.
Koszt samej tylko opłaty paliwowej w Centralwings to obecnie odpowiednio: 22 złote, 6 euro i 4,50 funtów.
Czy wakacje niekorzystnie wpływają na związki?
Zobacz całość »Jedna na trzy pary w Hiszpanii rozstaje się we wrześniu. Jak twierdzą eksperci, w miesiącu tym nie dzieje się zazwyczaj nic takiego, co nie zdarzało się już wcześniej. Jednak wspólnie spędzony letni czas, zmiana dynamiki życia rodzinnego podczas kilku upalnych tygodni wakacji, połączone z nadmiarem oczekiwań, potęgują brak porozumienia i rozdźwięk między partnerami - czytamy na Onet.pl tłumaczenia artykułu z hiszpańskiej gazety El Pais.
Terapeuta Eduardo Larriera jest zdania, że w czasie urlopu najlepiej byłoby spróbować żyć w innym rytmie. - Jeśli jednak atmosfera już jest napięta, to podczas wakacji mamy mnóstwo okazji, by się pokłócić. Spędzamy ze sobą więcej czasu, a to działa jak katalizator i przyspiesza różne rozpoczęte już wcześniej procesy - przekonuje specjalista.
Tempo życia, długi dzień pracy, rola szkoły lub pomoc zajmującej się dziećmi babci - to wszystko łagodzi nieco napięcia wspólnego życia w ciągu roku - mówią eksperci. Jednak kiedy małżonkowie wyjeżdżają razem z potomstwem na wakacje, muszą wszystko zorganizować od nowa i ponownie rozdzielić role. Może się bowiem zdarzyć, że ojciec czy matka wracający do domu dopiero na kolację, kiedy dzieci już kładą się spać, teraz będą musieli zajmować się nimi przez cały czas i pełnić rolę rodziców na pełnym etacie. Natomiast małżonkowie widujący się dwa razy dziennie i to w biegu, podczas wakacji muszą przebywać ze sobą przez 24 godziny na dobę i iść na kompromis w sprawach, o których decydowali dotychczas samodzielnie.
Dla dobranych, zżytych ze sobą związków może to być źródłem radości, ale w mniej stabilnych taka sytuacja często prowadzi do kryzysu.
- Przez cały rok żyjemy w innym, szybszym tempie, mamy przydzielone na stałe pewne role, które zaakceptowaliśmy i zdążyliśmy do nich przywyknąć - mówi Eduardo Larriera. - Jednak podczas urlopu partner będący na co dzień bardziej obciążony odpowiedzialnością za rodzinę oczekuje większej pomocy w wypełnianiu tych obowiązków. Tymczasem druga strona może odnieść wrażenie, że towarzysz chce jej zepsuć czas przeznaczony na odpoczynek. Są osoby, które nie potrafią czerpać satysfakcji z przebywania z własnymi dziećmi - dodaje.
Seksuolog Juan José Borrás, dyrektor Instytutu Seksuologii i Psychoterapii Espill wielokrotnie obserwował, jak osoby będące w związkach poświęcają się pracy zawodowej, żeby tylko jak najdłużej przebywać poza domem. - W ten sposób łatwiej im wytrzymać obciążenie, jakim jest stały związek z drugą osobą. - zauważa. - Później zderzenie z rzeczywistością i kumulujące się przez dłuższy czas nierozwiązane konflikty powodują mnóstwo kłopotów.
Wiele osób podczas wakacyjnego wypoczynku tęskni za swoją pracą. W literaturze takie przypadki określa się mianem "pracoholików" - są to ludzie uzależnieni od swoich służbowych obowiązków. Edward Hallowell, profesor psychiatrii na Uniwersytecie Harvarda mówi o tym jakie cierpienia tacy nieszczęśnicy muszą znosić w niedzielę:
- Uczucie bycia odsuniętym na margines świata i rzeczywistości powoduje u nich przemożną potrzebę bycia przez cały czas pod telefonem, aby móc odbierać informacje z zewnątrz.
Kiedy to uczucie pustki obejmuje nie tylko niedziele, ale także kilka tygodni wakacji, ludzie ci są gotowi zrobić wszystko, żeby tylko nie stracić kontaktu z codziennymi sprawami. Doktor psychologii Valentín Martínez-Otero twierdzi, że niektórzy potrafią poświęcić się całkowicie działalności zawodowej, a kiedy zmuszeni są pójść na urlop, czują pustkę, są przygnębieni i skłonni do irytacji. W żadnej innej sytuacji jak podczas wakacji nie widać tak wyraźnie, że ktoś jest uzależniony od pracy. W opinii psycholog Palomy Méndez takie bezwzględne poświęcenie się pracy obserwuje się w przypadku osób, które w działalności zawodowej widzą jedyną możliwość samorealizacji. Wykorzystują one pracę, by utwierdzić się w przekonaniu o własnej wartości i uciec od osobistych problemów. Tymczasem nieustanna nieobecność jednego z partnerów może powodować frustrację i rozżalenie drugiej strony.
W takich właśnie przypadkach podczas wspólnych urlopów często dochodzi do konfliktów. Choć może się zdarzyć tak, że wakacje przyniosą korzystne efekty, a dwoje ludzi wykorzysta czas odpoczynku, do uporządkowania swoich spraw.
- Na co dzień zwykle trudno nam znaleźć chwilę, żeby spokojnie porozmawiać - przyznaje Eduardo Larriera. - Weekendy są zazwyczaj dokładnie zaplanowane, wypełnione różnymi zadaniami i partnerzy nie mają już dla siebie czasu. Jeśli zdają sobie z tego sprawę, lato może być dobrą okazją do tego, żeby nadrobić zaległości. Jeśli jednak któraś ze stron nie dostrzega problemu, a w dodatku ma poczucie, że ktoś każe jej się tłumaczyć, to kryzys jest tylko kwestią czasu.
To, że przywykło się postrzegać wrzesień jako początek nowego etapu, w który trzeba wkroczyć pewnym krokiem i w nowych butach, także wpływa na przyspieszenie pewnych decyzji. - To wtedy z całą ostrością widać, jak naprawdę wygląda nasza sytuacja. Ludzie zastanawiają się, czy chcą przeżyć kolejny rok w ten sam sposób. Przez długi czas unikali realnej oceny rzeczywistości, aż wreszcie uświadamiają sobie, że ich związek już się wypalił - mówi Juan José Borrás
::: 2006-09-12 :::
15,1 mln turystów odwiedziło Polskę w 2005 r.
Zobacz całość »Instytut Turystyki poinformował, że w 2005 roku do Polski przyjechało 15,1 mln turystów, czyli o 5,6% więcej niż w roku 2004.
Według Krzysztofa Łopacińskiego, dyrektora Instytutu Turystyki do roku 2008 tendencja wzrostowa przyjazdów turystycznych do Polski powinna dalej się utrzymywać.
Łopaciński wyznał - W poprzednich latach odnotowaliśmy spadek liczby turystów odwiedzających Polskę. Po okresie spadku, naturalną tendencją jest wzrost, o którym zadecydowały dwa czynniki: zwiększyła się liczba turystów ze Wschodu, którzy posiadają stałe wizy, co ułatwia im przekraczanie granicy oraz wzrosła liczba tanich połączeń lotniczych.
Łaciński zaznaczył - Wzrost połączeń lotniczych z Wrocławiem czy Trójmiastem powoduje, że cudzoziemcy, którzy dotychczas odwiedzali tylko Warszawę oraz Kraków, decydują się też na turystykę w innych miastach. To daje wzrost liczby odwiedzających Polskę, w granicach 1 mln rocznie.
Dyrektor Instytutu Turystyki przyznał, że turystyka miejska jest dominująca w przyjazdach. Turyści rzadziej wybierają tereny wiejskie, pojezierne i górskie.
W 2005 roku Polskę najliczniej odwiedzili Niemcy. Odnotowano 5,7 mln przyjazdów zza zachodniej granicy. Byli to zazwyczaj mieszkańcy Berlina oraz większych miast niemieckich, położonych w pobliżu polskiej granicy.
Łopaciński podkreślił, że coraz prężniej będzie rozwijać się turystyka zdrowotna. Niemieckie kasy chorych podpisały porozumienia z polskimi uzdrowiskami i właśnie do nich kierują swoich pacjentów. Obecnie każdego roku na kuracje do Polski przyjeżdża około 60 tys. Niemców.
Znacznie wzrosły także przyjazdy z głównych krajów zamorskich takich jak: USA, Kanada, Australia, Korea Płd. i Japonia. Według Instytutu w 2005 roku z tych krajów przyjechało do Polski około 1,7 mln turystów. Łopaciński wyjaśnił - To miało związek z wejściem Polski do UE. Polska funkcjonuje w świadomości tych krajów jako kraj czysto europejski.
Do wzrostu przyjazdów Japończyków do Polski przyczyniła się między innymi światowa wystawa osiągnięć, w której uczestniczyła także Polska. Eksperci Instytutu Turystyki przyznają, że epidemia ptasiej grypy w Azji Wschodniej sprawiła, że Japończycy oraz mieszkańcy Azji chętniej przyjeżdżali do Europy, a w tym także Polski.
Według Instytutu Turystyki w 2005 roku za granicę wyjechało 6,5 mln Polaków. Jednak od 2002 roku liczba podróży Polaków spadła z 8,4 mln.
Łopaciński zaznaczył - Polacy najczęściej wyjeżdżali do Niemiec oraz do krajów południowych, szczególnie do Włoch, Grecji, Hiszpanii i Turcji. W 2004 roku nastąpił wzrost wyjazdów Polaków do Chorwacji. Ponadto w okresie zimowym, Polacy chętnie wyjeżdżają do Austrii. Silna złotówka powoduje, że te wyjazdy są nieco tańsze.
Instytut Turystyki odnotował również bardzo wysoki wzrost wyjazdów Polaków do Wielkiej Brytanii, co jest głównie związane z podejmowaniem tam pracy. Liczba podróży tanimi liniami do Wielkiej Brytanii wciąż rośnie. Równie chętnie Polacy wyjeżdżają do Francji.
Łopaciński uważa, że wzrost zatrudnienia w branży turystycznej będzie nieznaczny. Wyjaśnił - Powstają nowe hotele, pensjonaty, ale co roku spada liczba dawnych ośrodków zakładowych, które zatrudniały dużo ludzi.
Jeśli chodzi o ilość miejsc hotelowych na 100 tys. mieszkańców Polska wypada bardzo słabo w stosunku do krajów "starej piętnastki". Według badań w Polsce istnieje dużo biur turystycznych, lecz działają one nieskutecznie. Zazwyczaj są to biura dwu lub trzyosobowe.
Łopaciński dodał - Ponadto promocja Polski za granicą jest mało widoczna. Polskie Ośrodki Informacji Turystycznej nie mają środków na odpowiednią promocję naszego kraju za granicą. Sytuacja może trochę się poprawić, bowiem projekt budżetu na 2006 rok zawiera propozycje Ministerstwa Finansów na zwiększenie środków na promocję polskiej turystyki, nawet o ponad 30%.
Bogdan Małolepszy, przewodniczący Krajowej Rady Organizacji Turystycznych, Hotelarskich i Gastronomicznych, powołując się na badania Instytutu Turystyki poinformował, że w 2005 roku stałe zatrudnienie w turystyce objęło 300 tys. osób.
Małolepszy dodał - Zatrudnienie sezonowe współpracowników branży turystycznej, łącznie z agroturystyką wynosi około 1 mln osób. W tym roku dochód z polskiej turystyki powinien przynieść ponad 6 mld dolarów, co stanowi 25% całej sprzedaży sektora usługowego i przemysłowego w Polsce.
Ponad 600 hoteli w nowej zimowej ofercie Neckermann Polska
Zobacz całość »W czwartek 7 września odbyła się prezentacja nowej oferty Neckermann na Polskę - Katalogów Zima 2006/2007. Na spotkaniu prezes Neckermann Polska Krzysztof Piątek przedstawił wyniki kończącego się roku finansowego Neckermann w naszym kraju. Touroperator przewiduje tendencje wzrostową, wyniki przyniosły znaczny wzrost obrotów o ponad 32 proc. i podobny wzrost liczby klientów w porównaniu z rokiem 2005.
Wyniki te dają firmie Neckermann wysoką pozycję w czołówce polskich touroperatorów. Firma przewiduje, że na koniec sezonu 123 tys. klientów wybierze ofertę Neckermann lub Thomasa Cooka. Spośród tej liczby 100 tysięcy klientów skorzysta z polskiego katalogu, jest to wzrost o 40 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym. Polska placówka osiągnęła w tym czasie rekordowy wzrost wśród wszystkich przedstawicielstw firmy Neckermann w Europie. Jak uznał prezes - Krzysztof Piątek, głównym celem jest utrzymanie tej tendencji wzrostowej i wysokiej rentowności w Polsce.
Na czwartkowym spotkaniu zaprezentowano również najnowszą, zimową ofertę Neckermann. Katalog zatytułowany "Góry i Śnieg" zawiera obszerną ofertę zimowego wypoczynku w najatrakcyjniejszych, górskich regionach Europy. W tym roku oferta Neckermana obejmuje 6 kierunków: Austrię, Włochy, Francję, Szwajcarię, Słowację i Czechy. Klienci będą mogli wybrać miejsce zimowych wakacji spośród 52 regionów turystycznych, ponad 200 miejscowości wypoczynkowych i niemal 600 obiektów. W znaczny sposób rozszerzona została oferta w katalogach "Imprezy Lotnicze" i "Dalekie Podróże" o nowe, bezpośrednie czarterowe połączenia dalekiego zasięgu.
Touroperator Neckermann posiada w chwili obecnej 16 własnych biur w Polsce. W tym jest nowootwarte biuro w Manufakturze w Łodzi, niebawem powstanie także kolejne w Galerii Krakowskiej przy Dworcu Głównym w Krakowie. Poza biurami regionalnymi firma posiada 21 biur na zasadzie franczyzy i blisko 400 biur agencyjnych.
Libra Holidays Group zaczyna podbój polskiego rynku
Zobacz całość »Cypryjski koncern turystyczny Libra Holidays Group zaczął podbój polskiego rynku. Choć spółkę zarejestrowano w listopadzie zeszłego roku, jej realny debiut nastąpił wiosną tego roku na targach Lato 2006.
Młody koncern uznał Polskę za najatrakcyjniejszy rynek w regionie i tu właśnie promuje Cypr, jako atrakcyjne miejsce do wypoczynku. W ofercie znajdują się hotele różnych standardów od najbardziej podstawowych po luksusowe, pięciogwiazdkowe z polami golfowymi. Co ciekawe touroperator korzysta ponadto z transportu własnymi liniami lotniczymi Ajet.
Zimą planowane jest rozpoczęcie obsługi innych kierunków.
Przewoźnicy jednoczą się przeciwko wysokim opłatom!
Zobacz całość »Od dłuższego czasu przewoźnicy autokarowi wykonujący regularny międzynarodowy przewóz osób z Polski do Włoch spotykają się z koniecznością uiszczania bardzo wysokich opłat za przejazd przez Wenecję. Opłaty nie dotyczą korzystania z przystanków tak jak w innych miastach np. Florencji, Bolonii czy Rzymie, są naliczane przez władze miejskie Wenecji za sam przejazd. Jednorazowo, wynoszą one 20 euro, co w przypadku przewoźników liniowych jeżdżących tą trasą kilka razy w tygodniu daje pokaźną pozycje w budżecie firmy. Za nieuiszczenie powyższej opłat y grozi kara, w wysokości 160 euro.
Przewoźnicy próbowali indywidualnie walczyć z wymuszaniem opłat za przejazd przez Wenecje. Wielokrotnie przedstawiali również opisywaną sytuację zainteresowanym instytucjom np. Polskiemu Stowarzyszeniu Przewoźników Autokarowych, Ministerstwu Infrastruktury, Ministerstwu Transportu . Ostatnio zgłosili ją również do programu SOLVIT przy Ministerstwie Gospodarki. Na razie jednak wszelkie indywidualne działania okazały się bezskutecznie.
Jedyną szansą dla poszczególnych przewoźników jest połączenie sił i dalsza, już wspólna walka z procederem, który może przenieść się również na inne miasta.
Dlatego poniżej publikujemy list jednego z przewoźników, zachęcający do rozpoczęcia wspólnych działań w zakresie obniżania kosztów dodatkowych.
Szanowni Państwo,
Od dłuższego czasu przewoźnicy autokarowi wykonujący regularny międzynarodowy przewóz osób z Polski do Włoch spotykają się z koniecznością uiszczania bardzo wysokich opłat za przejazd przez Wenecję. Opłaty nie dotyczą korzystania z przystanków tak jak w innych miastach np. Florencji, Bolonii czy Rzymie a jedynie za sam przejazd.
Przystanek większości polskich przewoźników znajduje sie w przemysłowej dzielnicy Mestre a więc z dala od atrakcyjnego centrum turystycznego. Jest on usytuowany vis a vis dworca kolejowego przy głównej ulicy. Aby wysadzić tam pasażerów bądź zabrać tych oczekujących na wyjazd do Polski autokar musi zjechać z autostrady (płatnej!) i wjechać do miasta. Aby zrealizować usługę przewozu autokar musi przejechać przez część Wenecji i zabiera mu to około 20 minut. Za ten przejazd władze miejskie Wenecji wymuszają opłatę w wysokości 20 euro. Dla przewoźnika, który prowadzi przewozy liniowe np. 4 razy w tygodniu opłaty za dojazd do przystanku w Wenecji wynoszą: 4 dni x 2 (tam i powrót) x 20 euro x 4 tygodnie = 640 euro miesięcznie (tj. za 4 tygodnie).
Jeżeli przewoźnik nie uiści opłaty zostaje ukarany mandatem w wysokości 160 euro.
Rozkład jazdy przewoźników obsługujących linie do Włoch przez Wenecję obejmuje na terenie Italii jeszcze kilka innych przystanków m.in. Bolonię, Florencję, Rzym, Casertę, Neapol. Natomiast po stronie polskiej linia zawiera zwykle kilkanaście przystanków w większości płatnych. Gdyby pozostałe miasta włoskie poszły śladem Wenecji - linie autokarowe musiałyby zawiesić swoją działalność. A może o to w tym wszystkim chodzi?
Opisaną sytuację przedstawiałem wielokrotnie zainteresowanym instytucjom np. Polskiemu Stowarzyszeniu Przewoźników Autokarowych, Ministerstwu Infrastruktury, Ministerstwu Transportu a ostatnio zgłosiłem do programu SOLVIT przy Ministerstwie Gospodarki, jak na razie bezskutecznie. Chciałbym utworzyć wspólny front zainteresowanych przewoźników do walki z tym procederem gdyż przykład Wenecji może okazać się zaraźliwy. Uprzejmie proszę o opublikowanie mojego listu - być może inni przewoźnicy przyłączą się do wspólnych działań.
Z poważaniem,
Janusz Kisiel / Trans-Service
Wszystkich przewoźników chętnych do wspólnych działań przeciwko nieuczciwie narzucanym opłatom zachęcamy do współpracy - tylko działając razem mają Państwo szansę osiągnąć założone cele. Z Panem Januszem Kisielem z firmy Trans-Service można skontaktować się emailowo (janusz@trans-service.com.pl) lub telefonicznie (tel. 032 2068959).
Do Bułgarii jeżdżą mniej zamożni turyści?
Zobacz całość »W ciągu pierwszych 7 miesięcy bieżącego roku Bułgarię odwiedziło 64 tysiące Polaków. W porównaniu z tym samym okresem w roku ubiegłym oznacza to wzrost o ponad 7 procent.
Jeśli nie brać pod uwagę gości z krajów sąsiadujących, Polacy zajmują piąte miejsce wśród turystów wybierających Bułgarię na miejsce wypoczynku. Z nieco bardziej oddalonych krajów najwięcej przyjechało w bieżącym roku Niemców, Brytyjczyków, Rosjan, Czechów i Polaków. Swego rodzaju nowym zjawiskiem w bułgarskiej turystyce jest bardzo szybko rosnąca liczba Rumunów. Wbrew pozorom nie jest to turystyka zakupowa, lecz typowe przyjazdy na wypoczynek.
Ogólnie w ciągu 7 miesięcy Bułgarię odwiedziło ponad 2,8 miliona turystów zagranicznych - czyli prawie o 5 procent więcej niż przed rokiem. Z danych Państwowej Agencji Turystyki wynika jednak, że ten wzrost liczby gości zagranicznych nie przekłada się na wzrost wpływów kraju. Można zatem domniemywać, że do Bułgarii przyjeżdżają coraz biedniejsi turyści.
Kiedy kierowcy autokaru nie przysługuje dieta?
Zobacz całość »Rzeczpospolita w swoim dodatku Dobra Firma udziela porad z zakresu prawa pracowników i pracodawców. Tym razem na łamach gazety padła odpowiedź na pytanie istotne dla przewoźników - Kiedy kierowcy autokaru nie przysługuje dieta?
Rzeczpospolita otrzymała zapytanie dotyczące wypłaty diet kierowców: "Kierowca zatrudniony w firmie transportowej (przewóz osób) ma w umowie o pracę wpisany teren województwa. Wykonuje kursy w ramach czasu pracy - ostatni jest do miejscowości na terenie województwa, gdzie zostaje na nocleg (który zapewnia mu pracodawca), a następnie po odpoczynku na drugi dzień rano, w ramach pierwszego kursu, wraca do miejscowości, gdzie jest siedziba pracodawcy. Wypłacamy pracownikowi dietę, licząc czas od momentu przybycia na nocleg do wyjazdu z noclegu. Dietę wypłacamy bez podatku i bez ZUS. Czy postępujemy prawidłowo?"
W tym przypadku postępowanie pracodawcy nie jest prawidłowe i z pewnością zostanie zakwestionowane przez organy podatkowe. Kierowca w umowie o prace ma wpisany teren województwa, jako miejsce pracy. Zgodnie z art. 775 kodeksu pracy, świadczenia z tytułu podróży służbowej przysługują pracownikowi, który na polecenie pracodawcy wykonuje zadanie służbowe poza miejscowością, w której znajduje się siedziba pracodawcy, lub poza stałym miejscem pracy.
Przepisy prawa pracy nie zawierają definicji "stałego miejsca pracy", dlatego też najlepiej wskazać je w układzie zbiorowym pracy, regulaminie wynagradzania lub bezpośrednio w umowie o pracę. Jednocześnie minister pracy i polityki społecznej wyjaśnił, że "charakter i rodzaj pracy wykonywanej przez pracownika lub struktura organizacyjna pracodawcy determinują niejednokrotnie, iż stałym miejscem pracy pracownika może być np. więcej niż jedna miejscowość lub określona trasa (...)".
Właśnie tak jest w przypadku opisanej sytuacji. Stałym miejscem pracy kierowcy jest teren całego województwa, czyli na podstawie kodeksu pracy nie przysługują mu żadne należności z tytułu podróży służbowej. Czyli wszystkie wypłaty związane z kursami na terenie województwa muszą być opodatkowane i oskładkowane.
Ponieważ zagadnienia podróży służbowych budzą wiele wątpliwości i są powodem sprzecznych interpretacji, warto zwrócić się z zapytaniem do swojego urzędu skarbowego.
Podstawą prawną opodatkowywania świadczeń pracowniczych jest: art. 775 kodeksu pracy, art. 21 ust. 1 pkt 16 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, § 2 ust. 1 pkt 15 rozporządzenia ministra pracy i polityki socjalnej z 18 grudnia 1998 r. w sprawie szczegółowych zasad ustalania podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe (DzU z 1998 r. nr 161, poz. 1106 ze zm.)
Nowe pomysły na warszawskie gadżety
Zobacz całość »Władze miasta wiedzą, że czas już zamienić breloczki z syrenką i plastikowe atrapy kamienic na coś innego. Młodzi artyści rozpoczęli pracę nad produkcją nowych pamiątek z Warszawy.
Już teraz na kubkach i koszulkach dostępnych w sklepie Babaryba.pl można znaleźć reprodukcje prac Katarzyny Breguły. Studenci ASP zaproponowali również torby z nadrukiem planu miasta.
Młodzi warszawiacy mają mnóstwo pomysłów na reklamę. Jednak nie wszystkie mają szanse zostać wcielone w życie. Stało się tak z pracami studentów Akademii Sztuk Pięknych, którzy brali udział w międzynarodowym projekcje British Council - Souvenir from Warsaw. Pod nadzorem światowej sławy angielskich dizajnerów wiosną studenci zaprojektowali nietypowe gadżety, między innymi torby na ramię z nadrukiem mapy miasta.
Ewa Ayton, koordynator projektu z BC wyznała - Wraz z fundacją Bęc Zmiana próbowaliśmy zainteresować nimi urząd miasta. Niestety wszystko rozeszło się po kościach.
Tadeusz Deszkiewicz, dyrektor Biura Promocji i Rozwoju Miasta zaznaczył, że pamięta o tych projektach i dodał, że chciałby umieścić je w specjalnym miejskim katalogu z pamiątkami sygnowanymi przez urząd.
Jednak w broszurze miały się znaleźć przede wszystkim propozycje znanych artystów, takich jak Andrzej Pągowski.
Deszkiewicz wyjaśnia -W październiku rozpiszemy konkurs na projekty, wybierzemy najlepsze, zapłacimy za prawa autorskie, a następnie bezpłatnie udostępnilibyśmy firmom zajmującym się produkcją gadżetów. To jedyny sposób, by stworzyć alternatywę dla paskudztw, które zalewają stragany na Starówce. Niestety jako jednostka budżetowa miasta nie możemy prowadzić działalności komercyjnej i produkować swoich.
Dlatego też jak na razie stolica musi promować się sama, bez pomocy miejskich urzędników. Warszawiacy założyli internetowy sklep (www.babaryba.pl), gdzie można kupić przedmioty codziennego użytku, zaprojektowane przez młodych artystów. W pierwszych dniach od otwarcia sklepu stronę odwiedziło już setki internautów. Marek Włodarski, współtwórca strony zaznacza - Chcemy artystycznie oswajać to miasto, promować je przez sztukę użytkową.
Zapotrzebowanie na gadżety jest spore, nawet wśród mieszkańców stolicy, którzy noszą koszulki z warszawskim motywami i w ten sposób demonstrują lokalny patriotyzm. Marcin Minasowicz, właściciel sklepów Tiszert przy ulicy Chmielnej i Dobrej, gdzie powstają nietypowe pamiątki poinformował - Najbardziej popularne są te z nadrukami ikon miasta, np. samochodem Warszawa, Supersamem czy różowymi jeleniami.
Ayton uważa - Bo dobrze zaprojektowane pamiątki pomagają postrzegać Warszawę jako dynamicznie rozwijającą się światową metropolię.
Czy w 2008 roku nie będzie kontroli granicznych?
Zobacz całość »- 5 października znana będzie nowa, orientacyjna data pełnego wejścia nowych członków Unii Europejskiej do strefy Schengen i zniesienia kontroli na granicach wewnętrznych UE - podała Komisja Europejska.
Wiadomo już od kilku miesięcy, że planowany dotychczas termin, czyli jesień 2007 roku, wejścia Polski i innych nowych krajów UE do strefy Schengen nie zostanie dotrzymany. Opóźnienie jest wynikiem problemów z rozbudową centralnej bazy danych strefy Schengen w Strasburgu. Bez bazy tej system nie będzie w pełni "operacyjny" i do momentu, kiedy to nie nastąpi, kontrole na granicach wewnętrznych Unii Europejskiej nie zostaną zniesione. Komisarz UE ds. sprawiedliwości Franco Frattini podał w lipcu informację, że SIS II wystartuje z opóźnieniem "w związku z interoperacyjnością systemu centralnego i narodowych". Powołano wówczas specjalną grupę roboczą, aby rozwiązać problem. W poniedziałek rzecznik komisarza Friso Roscam Abbing powiedział, iż nowy kalendarz zostanie przedstawiony ministrom spraw wewnętrznych UE na spotkaniu 5 października w Luksemburgu.
Od połączenia systemów informatycznych wszystkich krajów strefy Schengen do całkowitego zniesienia kontroli na granicach musi minąć kilka miesięcy. Komisja Europejska zapewnia, że robi wszystko, by opóźnienia związane z procedurą były jak najmniejsze. Eurokraci mają nadzieję, że dwumiesięczne opóźnienie w uruchomieniu systemu SIS II umożliwi zniesienie kontroli na granicach lądowych już na przełomie 2007 i 2008 roku, a w przypadku granic lotniczych - w marcu 2008 roku.
Polska, podobnie jak jej partnerzy z Grupy Wyszehradzkiej, zapewnia, że jest gotowa na wejście do SIS II w planowanym terminie - w marcu 2007 roku. W zeszłym tygodniu po spotkaniu ministrów spraw zagranicznych Gruby Wyszehradzkiej w Bratysławie szef czeskiej dyplomacji Alexandr Vondra oświadczył, że Grupa uczyni wszystko, by termin pełnego przystąpienia do strefy Schengen został dotrzymany. Polska wiceminister spraw zagranicznych Barbara Tuge-Erecińska podkreśliła wówczas, że inny termin niż przewidziany byłby "nie do przyjęcia".
Zdaniem Friso Roscam Abbing, odpowiedzialność za opóźnienia leży po stornie Brukseli czy państw członkowskich, a budowa SIS II jest niezbędna, bo funkcjonujący obecnie system SIS nie jest w stanie pomieścić danych z nowych krajów członkowskich.
System SIS II od początku rodzi się więc w bólach, a państwa członkowskie i Komisja Europejska wzajemnie obwiniają się o spowodowanie opóźnień.
Dwuosobowa wycieczka na Cypr nagrodą za wspomnienia z wakacji!
Zobacz całość »Ponieważ sezon urlopowy dobiega końca, portal turystyczny VTrip.pl ogłosił konkurs na najciekawsze wspomnienia z wakacji. Zwycięzca otrzyma dwuosobową wycieczkę na Cypr.
Konkurs polega na zaprezentowaniu wakacyjnych wrażeń, przygód, ciekawych osób lub miejsc. Wspomnienia mogą przyjąć dowolną formę. Mile widziane są dzienniki z podróży, opowiadania, eseje i reportaże, a także fotoreportaże i krótkie filmy. Zwycięży osoba, która przyśle najbardziej oryginalny tekst lub zdjęcia.
Główną nagrodą jest siedmiodniowa wycieczkę na Cypr dla dwóch osób. Dodatkowo zwycięzca oraz 10 wyróżnionych osób otrzyma przewodnik wydawnictwa "Bezdroża" oraz kupony rabatowe na odbitki od Vertis.pl.
Najlepsze prace zostaną także opublikowane na stronach portalu.
Agnieszka Ziaja z portalu VTrip.pl. zaznacza - Nasze dotychczasowe konkursy zawsze cieszyły się dużą popularnością. Mamy nadzieję, że tak będzie i tym razem. Wspomnienia wakacyjne to bardzo wdzięczny temat. Przecież niemal każdy z nas znajdzie w swej pamięci czy albumie ze zdjęciami zabawne, wzruszające, wyjątkowe momenty, którymi warto podzielić się z innymi. Zachęcam serdecznie do udziału w konkursie.
Partnerami konkursu są: Biuro Podróży "Libra Holidays", wydawnictwo "Bezdroża" oraz Vertis.pl.
Prace konkursowe można przesyłać do końca września bieżącego roku na adres konkurs@vtrip.pl.
Szczegółowe informacje o konkursie można znaleźć na stronie www.konkurs.vtrip.pl.
Prezydencka stołówka przygotowuje posiłki dla 200 osób!
Zobacz całość »W stołówce Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego pod czujnym okiem funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu można zjeść żurek, naleśniki ze szpinakiem albo kotlecik pod pierzynką.
W prezydenckiej stołówce, znajdującej się przy ulicy Wiejskiej ruch rozpoczyna się już o 6 rano. Właśnie o tej godzinie pojawia się część liczącego 13 osób personelu: kucharze, bufetowe oraz kasjerki. Wszyscy już od kilku lat przygotowują posiłki dla 170 osób pracujących w Kancelarii Prezydenta RP oraz trzydziestu, które urzędują w Pałacu Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu. Jednak dla Lecha Kaczyńskiego posiłki przygotowuje specjalny zespół w Pałacu przy Krakowskim Przedmieściu.
Pierwsi klienci na śniadanie przychodzą około godziny 9.00. Jednak największa kolejka ustawia się o godzinie 12.30, kiedy rozpoczyna się wydawanie obiadu. Na sali nie ma kelnerów, więc każdy sam sobie zanosi obiad do stolika. A po jego zjedzeniu talerze trzeba odnieść do okienka.
Prezydencka stołówka słynna jest z dobrej kuchni. Hanna Kieliszek, kierowniczka stołówki zachwala - O jakości naszych posiłków najlepiej świadczy to, że jadają tu posłowie i senatorowie. I to mimo tego, że mają własną restaurację.
Serwuje się tu typowo domowe dania. Do wyboru zawsze są dwie zupy, a na drugie danie można zamówić rybę, mięso lub danie jarskie. Specjalnością stołówki są naleśniki ze szpinakiem, zupa drobiowa oraz kotlecik pod pierzynką, czyli drobiowy z pieczarkami. Ceny są raczej umiarkowane, bo obiad z dwóch dań kosztuje od 10 do 12 zł.
Kuchnia pracuje pod nadzorem Biura Ochrony Rządu, a wszyscy dostawcy są sprawdzani przez BOR-owski "sanepid". Hanna Kieliszek wyjaśnia - Jeśli uznają, że np. w jakiejś piekarni jest coś nie w porządku, to mamy zakaz kupowania tam.
Politycy chwalą prezydencką stołówkę także ze względu na jej kameralność. Nie muszą się martwić o fotoreportera, który będzie im robić zdjęcia podczas jedzenia obiadu. Na Wiejską przychodzili też Aleksander Kwaśniewski, kiedy był posłem i Jarosław Kaczyński, zanim został premierem.
Hotel Rialto obchodzi trzecie urodziny
Zobacz całość »Hotel Rialto i Kurt Schellers Restaurant istnieją w Warszawie już od trzech lat. Ich oficjalne otwarcie nastąpiło 18 września 2003 roku.
Przez trzy lata istnienia hotel i restauracja stały się prestiżowym miejscem spotkań ludzi ze świata polityki, kultury oraz sztuki. Natomiast Kurt Schellers Restaurant uchodzi za jedną z najlepszych restauracji w Polsce.
Mistrz Kurt Scheller wyznaje - Spełniam tu swoje marzenia o autorskiej restauracji, gdzie mogę zrealizować najbardziej fantazyjne koncepcje gastronomiczne. Z okazji urodzin hotelu i restauracji przygotowałem specjalne menu, którym chcę uczcić trzylecie naszego istnienia. Przypominam w nim dania z pierwszej karty w Kurt Schellers Restaurant. Będzie ich można kosztować jedynie między 18, a 24 września. Przygotuję marynowane warzywa w stylu Rialto. Będą to m.in. pomidory w najwyższej jakości occie balsamicznym i cukinie w oliwie z oliwek z pierwszego tłoczenia i ziołach prowansalskich. Podam pikantną tajską zupę tom yum z trawą cytrynową i galangalem, azjatyckim imbirem. Na pewno zaostrzy apetyt. Jako danie główne zaserwuję risotto z szafranem i listkami złota oraz lasagne z cielęciną i szpinakiem. Deser będzie najbardziej polskim akcentem w całym menu. To mus z toruńskich pierników - lekko korzenny, nieco pikantny, imbirowy. Cena menu to 100 zł od osoby, 130 zł z dwoma lampkami wina.
Hotel Rialto został otwarty w 2003 roku, jako pierwszy obiekt typu boutique w Warszawie. Od samego początku zdobywał uznanie wśród gości.
Kayah przyznaje - Ciężko znaleźć w stolicy miejsce równie piękne, dopracowane w szczegółach i w bardzo dobrym guście. Tu nie ma przepychu, jest za to konsekwentnie urządzona oaza spokoju i elegancji w stylu art deco. Począwszy od ewidentnie ekskluzywnych zdobyczy dekoracyjnych jak lwia skóra w pokoju z cygarami skończywszy na użytkowych detalach jak stylowe wyłączniki światła, to wszystko sprawia, że przenosimy się nie tylko w inną szerokość geograficzną, ale i w inny czas. Chwilami przedwojenna Polska, ale pobyt w eleganckiej jadalni umieszcza nas przewrotnie wręcz na Tytaniku. Ja przynajmniej wyobrażam sobie najelegantsze wnętrza w ten właśnie sposób. Wykwintna kuchnia samego mistrza Kurta Schellera jest dopełnieniem smaku.
W hotelu Rialto organizowane są liczne spotkania artystów, a koncertował tu między innymi George Duke. Wnętrza obiektu są również ulubioną plastyczną scenografią dla sesji zdjęciowych i teledysków.
Z usług hotelu zadowolony jest również Krzysztof Kiljański - Jakiś czas temu wydawałoby się, że oto powstaje kolejny hotel w mieście, czyli zjawisko dość powszednie dla stolicy w ostatnich latach. Otóż nie. Hotel Rialto, to miejsce wyjątkowe. Oprócz komfortu, który daje swoim gościom, oferuje też coś bardzo specjalnego - klimat i nastrój. Zachwyca niepowtarzalny wystrój wnętrz. Miła i kompetentna obsługa, wyśmienita kuchnia. Miałem okazję kilkakrotnie gościć na Wilczej 73. Jeśli ktoś miałby ochotę przenieść się w epokę lat 20-tych, 30-tych to powinien koniecznie zawitać pod ten adres.
Martyna Wojciechowska wyznała - Nie zdawałam sobie sprawy, że w centrum stolicy znajduje się tak piękne i urokliwe miejsce. Po dwóch miesiącach spędzonych w surowych warunkach Himalajów, marzyłam o odpoczynku w cywilizowanych warunkach i nadrobieniu zaległości kulturalnych i towarzyskich. Rialto to idealne miejsce dla mnie. Mieszkam pod Warszawą i męczą mnie ciągłe dojazdy do Centrum. Ogrom prac, jaki spadł na mnie po powrocie, nie pozwala mi na znalezienie chwili odpoczynku. Postanowiłam jednak wygospodarować kilka dni tylko dla siebie.
Równie dobrze o hotelu mówi Venus Williams - Lubię tu wracać, już trzeci rok z rzędu wybieram hotel Rialto podczas mojego pobytu w Warszawie na turnieju J&S Cup. Duży wpływ na moją decyzję, co do wyboru hotelu ma tata, który uwielbia się tu zatrzymywać i co roku robi tu nowe zdjęcia. Mówi, że to znakomite miejsce, stworzone do robienia zdjęć. Oprócz tego obsługa jest miła i mam wszystko, czego mi trzeba.
Kim Clijsters zaznacza - To wyjątkowo ładny hotel, jak zwykle miło mi było się tu zatrzymać i skorzystać z wspaniałej gościnności. Zawsze, kiedy zbliża się turniej J&S Cup, myślę sobie, że znów pomieszkam w tym magicznym miejscu.
Łódź ma do zagospodarowania atrakcyjne tereny pod inwestycje hotelowe?
Zobacz całość »W Łodzi jest wiele miejsc, które czekają na inwestorów. Miasto oferuje następujące tereny inwestycyjne:
- Plac Niepodległości - teren zlokalizowany w centrum miasta w obrębie ulic Piotrkowskiej, Wólczańskiej, Pabianickiej i Skargi, przeznaczony na inwestycje biurowe; powierzchnia 3 ha; miejsce bardzo atrakcyjne pod względem komunikacyjnym
- Konstytucyjna - nieruchomość, gdzie może zostać zrealizowana funkcja biurowa lub hotelowa; powierzchnia 1,1 ha; bardzo korzystna lokalizacja przy zbiegu ul. Konstytucyjnej i al. Piłsudskiego; atutami miejsca są doskonała komunikacja z centrum i innymi dzielnicami miasta oraz sąsiedztwo dużego centrum handlowego; powierzchnia umożliwia realizację prestiżowego centrum biurowego
- Aleksandrowska - akcyjna nieruchomość położona w przemysłowej części Teofilowi; powierzchnia około 2,3 ha; lokalizacja eksponowana na rogu ul. Szczecińskiej i ul. Aleksandrowskiej; możliwość zrealizowania funkcji przemysłowej i biurowej; bardzo dobry dostęp do komunikacji publicznej
- Mickiewicza/Kościuszki - nieruchomość przeznaczona pod hotel cztero- lub pięciogwiazdkowy; powierzchnia 5500 metrów kwadratowych; jest to najbardziej prestiżowa lokalizacja Łodzi; doskonała ekspozycja od al. Mickiewicza, al. Kościuszki i ul. Piotrkowskiej; bardzo dobra komunikacja z lotniskiem oraz dworcami PKP
- Kilińskiego/Piłsudskiego - teren przeznaczony pod zlokalizowanie obiektu biurowego lub hotelu o bardzo wysokim standardzie; powierzchnia około 8000 metrów kwadratowych; prestiżowa lokalizacja w Łodzi - sąsiedztwo centrum handlowego Galeria Łódzka, centrum rozliczeniowo-księgowego Philips oraz innych wysokiej klasy powierzchni biurowych; doskonała komunikacja z lotniskiem oraz dworcami PKP
- Targowa 57 - teren zabudowany położony w dzielnicy Widzew; powierzchnia działki 6400 metrów kwadratowych, natomiast powierzchnia zabudowy około 3400 metrów kwadratowych; atrakcyjna lokalizacja głównie ze względu na sąsiedztwo Łódzkiej Szkoły Filmowej oraz parku Źródliska; spokojna okolica z doskonałym dostępem do komunikacji miejskiej; istnieje możliwość wyburzenia istniejących obiektów; preferowane przeznaczenie terenu to: funkcja biurowa, hotelowa lub mieszkaniowa
Kraków przyjazny najmłodszym!
Zobacz całość »Dobiega końca akcja Gazety Wyborczej "Kraków przyjazny maluchom". Czytelnicy oraz jurorzy spośród zgłoszonych restauracji, kawiarni, klubów, muzeów i galerii wybiorą te obiekty, w których rodzice z małymi dziećmi zawsze są mile widziani.
Gazeta Wyborcza rozpoczynając akcję "Kraków przyjazny maluchom" przez ponad miesiąc szukała w Krakowie miejsc, które są przyjazne dzieciom. Efekty poszukiwań były na bieżąco publikowane na łamach gazety. Podczas akcji okazało się, że takich miejsc wcale nie jest dużo. Wiele krakowskich restauracji oferuje maluchom wysokie krzesełka oraz kredki i malowanki umilające czas oczekiwania na posiłek. Jednak cały czas brakuje odpowiedniego zaplecza sanitarnego. Dużym problemem jest znalezienie łazienki z nisko zawieszoną umywalką lub przewijakiem dla niemowląt.
Rodzice, przysyłający swoje propozycje zaznaczyli, że restauracje i kawiarnie położone poza centrum Krakowa są znacznie lepiej przygotowane na przyjmowanie dzieci. Lokale przyciągają całe rodziny miedzy innymi dziecięcym menu, specjalnym kącikiem zabaw i odpowiednio przystosowanymi sanitariatami.
Anna Jabłońska, mama 4-letniej Marysi napisała do gazety - Restauratorom często wydaje się, że jak ustawią jedno wysokie krzesełko na cały lokal, to już przyciągną rodziców z dziećmi. To nie wystarczy. Trzeba czegoś więcej. Odkąd u nas na osiedlu otwarto kawiarenkę z kącikiem dla dzieci, przestaliśmy jeździć na Rynek. Nawet ze znajomymi się tu umawiamy.
Krakowskie muzea, galerie i teatry również starają się być przyjazne dzieciom. Europejskim standardem są miejsca zabaw dla dzieci, a także przewodniki i ekspozycje, które można dotykać. W Polsce takie miejsca można spotkać bardzo rzadko. Jednak w Muzeum Inżynierii Miejskiej dziecko może sobie poeksperymentować, natomiast w Muzeum Narodowym dla maluchów przygotowane są specjalne przewodniki.
Na akcję Gazety Wyborczej odpowiedziało kilkadziesiąt kawiarni i klubów oraz instytucji kultury. Najlepsze zostaną nagrodzone nalepkami z logo akcji oraz certyfikatami miejsca przyjaznego maluchom.
Miejsca najbardziej przyjazne maluchom czytelnicy wybierają z listy. Od poniedziałku do soboty mogą głosować na obiekty, które chcieliby uhonorować w dwóch kategoriach: miejsca rozrywki (restauracje, kawiarnie, puby, kluby) oraz instytucje kulturalne (muzea, galerie, teatry).
Aby zagłosować należy wysłać SMS pod numer 70007 za 61 groszy z VAT oraz podać swoje typy, imię i nazwisko. SMS nie może przekroczyć 160 znaków, nie może posiadać też polskich liter.
Wśród głosujących każdego dnia rozlosowywane są nagrody dla dzieci. Przyznane zostaną także dwie nagrody specjalne. SMS-y przyjmowane są codziennie w godzinach od 12.00 do 16.00.
Kandydaci w kategorii: "Miejsca rozrywki":
Art Club Cieplarnia, ul. Bracka 15
Bar Smaczny, ul. Tomasza 24
Bunkier Cafe, pl. Szczepański 3a
Cafe Africana, ul. Straszewskiego 24
Dynia Cafe Bar, ul. Krupnicza 20
Kawiarnia Lido, ul. Zagaje 40
Kawiarnie i Restauracja Gehanowska "Pod Słońcem", Rynek Główny 43
Klub Skowronek, ul. Gertrudy 3
Klub U Louisa, Rynek Główny 13
Oberża Sąsiadów, ul. Kordiana 19
Restauracja Biesiada ze Smalcem i Frytą, ul. Dobrego Pasterza 8
Restauracja Cherubino, Zaułek św. Tomasza
Pół miliona dolarów łapówki za hotel w centrum Warszawy!
Zobacz całość »W piątek, 25 sierpnia sąd aresztował Bolesława B., który był zamieszany w sprawę przekazania łapówki dwóm politykom związanym z "układem warszawskim". Mieli oni otrzymać pół miliona dolarów łapówki za ułatwienie budowy hotelu Intercontinental w centrum Warszawy - czytamy w Gazecie Wyborczej.
Gigantyczną łapówkę miał dostać Paweł Bujalski, były zastępca prezydenta w gminie Centrum, a także bliski współpracownik Pawła Piskorskiego oraz Bogdan Tyszkiewicz, zamordowany rok temu były przewodniczący rady gminy Centrum. Proponowane pieniądze miały ułatwić austriackiej firmie budowę najwyższego luksusowego hotelu w Polsce, który miał się znaleźć przy ul. Emilii Plater w Warszawie.
Według praskiej prokuratury łapówkę pomogli przekazać w latach 1996 - 1999 Bolesław B., były dyrektor rady gminy Centrum oraz Katarzyna T., była żona Tyszkiewicza. Oboje kontaktowali się z osobą, która reprezentowała austriacką firmę. Za usługę mieli otrzymać 20 tys. dolarów prowizji. Prokuratura postawiła im zarzuty. Sąd aresztował Bolesława B. na trzy miesiące, natomiast kobieta pozostała na wolności.
Prezes zagranicznej spółki jest zaskoczony postawionymi zarzutami. Przyznał, że zna te osoby, jednak odrzuca wszelkie podejrzenia. Jednocześnie zapewnia, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem.
Według prokuratury Bolesław B. pomógł także przekazać łapówkę Bogdanowi Tyszkiewiczowi. Za 50 tys. zł jedna z firm chciała uniknąć problemów związanych z budową osiedla. Prokuratura zapewniła, że ma na to mocne dowody.
Na korupcyjnej liście prokuratorzy umieścili też 200 tys. zł łapówki dla Pawła Bujalskiego za przetarg w 1997 roku na informatyzację urzędu. Od poniedziałku, 28 sierpnia polityk przebywa na wolności, gdyż sąd zdecydował, że może opuścić areszt. Nie przyznał się do postawionych zarzutów. Kaucja za wypuszczenie na wolność wynosiła ćwierć miliona złotych.
Przeprowadzenie śledztwa w sprawie podejrzanych spraw tzw. układu warszawskiego ułatwiły między innymi zeznania Bogdana Tyszkiewicza. Przed śmiercią wyznał on śledczym swoją wiedzę na temat powiązań w samorządzie warszawskim.
Według zeznań świadka koronnego, byłego gangstera pruszkowskiego Jarosława S. o pseudonimie "Masa", Bogdan Tyszkiewicz pośredniczył w kontaktach między gangiem, a samorządowcami. Prokuraturze pomogły również zeznania Janusza S. pseudonim "Graf", przestępcy powiązanego z "Pruszkowem", który obecnie siedzi w areszcie. Właśnie jego zeznania przyczyniły się do zatrzymania w maju urzędników Ministerstwa Finansów, którym też zarzuca się korupcję.
Szansa na rewitalizację prywatnych zabytków za unijne pieniądze
Zobacz całość »Zabrzańscy urzędnicy chcą, żeby prywatni przedsiębiorcy mogli wykorzystać fundusze unijne przeznaczone na rewitalizację zabytków. Tłumaczą -Może w ten sposób uda się ocalić poprzemysłowe dziedzictwo miasta.
Zabrze zamierza zarobić na zabytkowych obiektach poprzemysłowych. W 2003 roku opracowano program "Zabrze - miasto turystyki przemysłowej". Zdobył on uznanie Polskiej Organizacji Turystycznej oraz tytuł turystycznego produktu roku.
Obecnie największą atrakcją miasta jest zabytkowa kopalnia Królowa Luiza z unikatową maszyną parową. Jednak zabudowania szybowe cały czas czekają na gruntowny remont. Od kilku lat niemożliwe jest zwiedzanie podziemnego skansenu górniczego Guido. W bardzo złym stanie są także familoki na osiedlu Borsigwerk.
Miasto bardzo ceni inicjatywy prywatnych osób, którzy prowadzą działalność w starych halach fabrycznych i bardzo często przyczyniają się do ocalenia unikatowych zabytków. Dobrym przykładem jest firma Demex, która markownię kopalni Ludwik przerobiła na salę koncertową. Zabytkowy szyb Maciej, który również należący do Demeksu obecnie jest ujęciem wody pitnej i został udostępniony dla zwiedzających.
Już niedługo Mikulczyce staną się kolejną atrakcją dla miłośników zabytków przemysłowych. W dawnej cechowni od dwóch lat istnieje Zakład Naprawy i Budowy Organów. Teraz jego właściciel zamierza przywrócić pierwotny wygląd budynku sprzed stu lat. Zakład zwiedzają wycieczki organizowane przez zabrzański magistrat. Pojawił się także inwestor, który wyraził chęć wyremontowania sąsiadującego z cechownią szybu. Zamierza tam otworzyć restaurację na ponad 300 miejsc.
Marcin Lesiak z zabrzańskiego Urzędu Miejskiego wyznał - Dzięki takim inicjatywom te miejsca mają szansę na ocalenie. Zdajemy sobie sprawę, że nie wszyscy przedsiębiorcy chcą brać na siebie taki ciężar. Remont to ogromne koszty. Nie ma się co dziwić, że większość osób wybiera nowe, blaszane hale. Dlatego zależy nam, aby przedsiębiorcy, którzy rewitalizują obiekty przemysłowe, mogli korzystać ze środków Unii Europejskiej. Zwróciliśmy się do śląskiego Urzędu Marszałkowskiego o wpisanie m.in. małych i średnich przedsiębiorstw na listę beneficjentów, korzystających z środków unijnych przeznaczonych na rewitalizację zabytków.
Dotychczas przedsiębiorcy mogli korzystać tylko ze środków przeznaczonych na działalność gospodarczą. Natomiast środki na dofinansowanie działalności kulturalnej oraz rewitalizacji obiektów poprzemysłowych były przeznaczone wyłącznie dla administracji samorządowej oraz stowarzyszeń.
Mateusz Niemiec z wydziału programowania rozwoju i funduszy europejskich z Urzędu Marszałkowskiego wyjaśnia - Przez cały czas trwają konsultacje dotyczące rozdzielania środków unijnych. Już teraz udało się wprowadzić zmiany, które umożliwiają przedsiębiorcom korzystanie ze środków na rozwój bazy turystycznej. Trudno na razie powiedzieć, czy propozycje zabrzańskich urzędników zostaną uwzględnione.
Studenci wybierają wypoczynek aktywny
Zobacz całość »Coraz więcej studentów w czasie swoich długich wakacji zamiast wylegiwania się na plaży wybiera wypoczynek aktywny. Sprzyja im w tym bogata oferta jaką przygotowały firmy specjalizujące się w przeróżnych formach aktywności i sportów ekstremalnych.
Do znanych i popularnych form spędzania wakacji zalicza się windsurfing. Ma on coraz szersze grono zwolenników również wśród studentów. Dla niektórych windsurfing stał się sposobem na życie. Pływają na desce w każdej wolnej chwili na praktycznie każdym akwenie. Na Bałtyku można uprawiać ten sport przynajmniej przez 5 miesięcy w roku. Dla tych, którzy chcą zacząć zabawę w windsurfing zaleca się odbycie kursu - To ekstremalny sport i bardzo łatwo tu o kontuzję. A fachowa pomoc wcale nie jest taka droga - przekonuje student katowickiej AWF Krzysztof Bakes. Np. za 24 godziny lekcji z instruktorem w trakcie tygodniowego kursu w Jastarni trzeba zapłacić około 1100 zł.
Dla tych którzy potrzebują większych wrażeń z propozycja wychodzi tzw. kitesurfingu. Jest to forma surfingu, tylko zamiast żagla deskę "napędza" latawiec. Tu juz niestety potrzeba większej wprawy i bez fachowego szkolenia się nie obejdzie. Przez pierwsze godziny ćwiczeń z instruktorem trzeba nauczyć się kontroli nad latawcem na lądzie i w wodzie. Dopiero potem próbuje się tego samego z deską. Pod koniec kursanci uczą się robić zwroty i halsówkę na wiatr. - Bez tych wszystkich elementów ani rusz - powiedział Mariusz Leszczyński, instruktor kitesurfingu ze Szkoły Zdrowia. Koszt tygodniowego kursu kitesurfingu wynosi do 1200 zł.
Poza sportami wodnymi dużo wrażeń studentom dostarczą jazdy na quadach, zabawa w paintball czy wspinaczka. Krzysztof Cimek z Ustronia, który prowadzi szkołę Natural Active Life, zachęca również do uprawiania tzw. nordic walking. Jest to inaczej mówiąc spacerowanie z kijkami. Dostarcza dużo frajdy i przynosi więcej korzyści niz bieganie. Uznawany jest za jedną z form rehabilitacji, gdyż jest formą ruchu mało obciążającą aparat ruchowy. Nordic walking można uprawiać wszędzie, na każdym terenie.
Na pierwszy spacer z kijkami lepiej wybrać się z instruktorem. Za trzy godziny zapłacić trzeba 50 zł. Za to pokaże nam jak poprawnie wykonywać ćwiczenia aby usprawnić całe ciało podczas marszu.
Dla tych, którzy pragną oderwać się od ziemi idealną propozycją będzie latanie na paralotni. Jest to jeden ze sportów ekstremalnych, który cieszy się wciąż rosnącą popularnością wśród studentów. Jacek Gocyła, właściciel szkoły pilotażu paralotni Fly School z Dąbrowy Górniczej miał zarezerwowane wszystkie miejsca tego lata. Żeby przystąpić do takiego kursu trzeba mieć ukończone 15 lat i być zdrowym. Nauka w jego szkole odbywa sie w trzech etapach. Pierwsze dwa odbywają się w Bieszczadach, gdzie uczestnicy nauczani są teorii. Trwa to tydzień i kosztuje 750 zł (bez wyżywienia). Jeszcze w Bieszczadach podchodzą do pierwszych prób latania (ok 15 min). Na początku odbywają się ćwiczenia ze startów i lądowań. By zakwalifikować się do trzeciego etapu, trzeba wykonać bezbłędnie 20 takich podejść. Trzeci etap nauki ma miejsce we włoskich Alpach i kosztuje następne 950 zł. - Jeśli ktoś będzie miał tam minimum 6 godz. nalotu w warunkach termicznych, otrzymuje świadectwo kwalifikacji i po powrocie do kraju może już sam szybować - tłumaczy Jacek Gocyła.
Zobaczyć świat za jeden bilet RTW (Round the World)
Zobacz całość »Dla tych którzy marzą o dalekiej podróży dookoła świata bądź taką już planują, niektóre firmy lotnicze przygotowały specjalną ofertę dzięki, której można zrealizować swoje plany "w miarę tanio".
Mowa tu o bilecie lotniczym tzw. RTW (Round the World), dzięki któremu nie trzeba każdorazowo kupować biletu na poszczególnych przystankach jakie będą miały miejsce podczas naszej podróży. RTW dostępne są tylko u wielkich aliansów lotniczych tj. British Airways i jego partnerów z aliansu One World, Lufthansy działającej z LOT, SAS i innymi przewoźnikami w ramach Star Alliance lub KLM ze współpracującymi z nią liniami w ramach Sky Team.
Większość biletów RTW to tzw. bilety milażowe. Oznacza to, że ich cena zależy od długości trasy podawanej zazwyczaj w milach. Im dłuższa jest trasa podróży tym bilet ma niższą cenę. Największe alianse proponują 4 rodzaje takich biletów:
- do 26 tys. mil (41,6 tys. km),
- do 29 tys. mil (46,4 tys. km),
- do 34 tys.mil (54,4 tys. km),
- do 39 tys. mil (62,4 tys. km)).
Poszczególnemu typowi biletów przypisana jest określona liczba przystanków (tzw. stopoverów), trwających ponad 24 godz. Przy tańszych opcjach mamy do wykorzystania do 5 przystanków, przy droższych - od 15 do 20. Jeśli ktoś chce, może oczywiście dokupić sobie więcej stopoverów. Linie British Airways oferują także tzw. bilety kontynentalne z 3 przystankami spośród 600 portów lotniczych w 134 krajach. Ceny biletów RTW nie ulegają zmianie jeżeli rozmyślimy się co do daty odlotu. Dopłacić niestety trzeba nawet 100 dolarów gdy zmienimy trasę podróży. Bilety RTW najtaniej kupimy już za 7640 zł,a najdrożej za 15 325 zł. Ceny nie uwzględniają opłat lotniskowych.
Jeżeli ktoś decyduje się na taki bilet dokładnie musi zaplanować trasę podróży. Trzeba to zrobić z głową. Jeśli ktoś chce w czasie jednej wyprawy zaliczyć Afrykę i Grenlandię to wiąże się to przede wszystkim z ciężkim i dużym bagażem, a w konsekwencji dodatkowymi kosztami za nadbagaż lub kłopotami z zaaklimatyzowaniem się w tak krótkim czasie w odmiennych warunkach. Po wykupieniu biletu nie będzie można dokonać zmian miejsc wysiadki, chyba że za dodatkową i niemałą dopłatą. Trzeba również uwzględnić tylko te miejsca przystanków, w których przewoźnicy mają swoje połączenia. Są to przeważnie duże międzynarodowe lotniska. Nie trzeba się za to martwić o termin podróży, gdyż nie mają one wpływu na cenę biletu. Są one niezmienne. Bilet RTW jest ważny jeden rok od momentu pierwszego wylotu.
W trakcie planowania podróży z biletem RTW trzeba pomyśleć o bagażu. W zależności od linii, którą polecimy i trasy połączenia limit kilogramów bagażu jaki można ze sobą zabrać może się zmieniać. Następną rzeczą na jaką trzeba zwrócić uwagę to możliwość dokonania tzw. "open jaw". Polega to na tym, że możemy wylądować w jednym mieście, a po spędzeniu w nim jakiegoś czasu pojechać np. koleją do innego, z którego możemy w ramach biletu RTW wyruszyć samolotem w dalszą poróż. Oczywiście te "niewylatane" mile zostaną wliczone w cenę biletu. Unikniemy jedynie opłat lotniskowych.
Zawsze gdy podróżujemy samolotem trzeba być przygotowanym na nieprzewidziane dodatkowe opłaty nawet w przypadku posiadania RTW np. za departure tax, za nadbagaż albo za przejazd z lotniska do miasta.
Warto dowiedzieć się o tzw. airpassy czyli kranety na kilka przelotów wewnątrz jakiegoś kraju bądź obszaru. Dobrze jest mieć kartę stałego klienta któregoś z przewoźników. Za określoną ilość wylatanych mili można otrzymać dodatkowe bonusy np. darmowy bilet.
Przed daleką podróżą trzeba oprócz ustalenia trasy dowiedzieć się jak najwięcej krajach, w których zamierzamy się zatrzymać. O przepisach jakie obowiązują turystów, sytuacji społeczno-politycznej, kosztach życia, klimacie czy szczepieniach jakie są wymagane. Wszystkie te zabiegi zaoszczędzą nam stres i problemy jakie mogą wystąpić w czasie takiej wyprawy, a także pieniądze.
Będzie nowoczesny dworzec w Tczewie
Zobacz całość »Miasto Tczew już niedługo będzie mogło się pochwalić nowoczesnym dworcem, który z całą pewnością stanie się jego wizytówką. Władze samorządowe już zapowiadają, że "brama do Tczewa" zmieni się nie do poznania.
Głównym założeniem projektu rozbudowy dworca jest stworzenie w tym miejscu regionalnego węzła komunikacyjnego zintegrowanego z oddalonym zaledwie o 30 km Trójmiastem. Ma być tutaj punkt centralny, z którego będzie dostęp do wszystkich miejskich i podmiejskich środków transportu. Ponieważ dworzec tczewski jest na liście 73 najważniejszych w Polsce, inicjatorzy przedsięwzięcia mają nadzieję na dofinansowanie unijne w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Pomorskiego na lata 2007 - 2013. - Teren pełni bardzo ważną funkcję w mieście - powiedziała Danuta Morzuch-Bielawska‚ naczelnik Wydziału Architektury i Rozwoju Miasta w tczewskim magistracie. - Od tego miejsca zaczyna się centrum miasta. Ważne jest to‚ co widzi podróżny, wychodząc z dworca.
Obiekt dworcowy powstanie na terenach przejętych od PKP. W rozmowach na temat planu ich zagospodarowania wzięli udział eksperci z zakresu architektury i urbanistyki, urzędnicy, studenci oraz mieszkańcy Tczewa. Wszyscy zgodzili się, że rozbudowa i modernizacja dworca jest konieczna. Powinno być to miejsce nowoczesne, przyjazne mieszkańcom i przyjezdnym oraz zachęcać do pozostania w mieście. - Musimy pamiętać‚ że podstawową funkcją dworca pozostaje funkcja komunikacyjna - powiedział dr Daniel Załuski z Politechniki Gdańskiej. - Reszta‚ czyli cała sfera usług komercyjnych, to dodatek‚ który niewątpliwie uatrakcyjnia to miejsce. Podróżni nie mogą się jednak gubić w gąszczu sklepów i kawiarni‚ mylić drogi.
Studenci Wydziału Architektury Politechniki Gdańskiej zajęli się opracowaniem projektu zagospodarowania przestrzeni okołodworcowej. Wytyczne z najlepszych prac posłużyły do zorganizowania konkursu dla pracowni architektoniczno-urbanistycznych na opracowanie koncepcji programowo-przestrzennej dla rejonu dworca kolejowego w Tczewie. Prace, które wygrały w konkursie rozstrzygniętym w grudniu 2005 r. są podstawą do wykonania projektu budowlanego i wykonawczego dworca.
W styczniu b.r. odbyła się poświęcona specjalnie temu programowi konferencja, w której udział wzięli m.in. eksperci z kraju i zagranicy. Przedstawiono tam doświadczenia innych krajów w realizacji podobnych projektów. Uznano, że plan budowy nowoczesnego dworca w Tczewie jest dużym i skomplikowanym przedsięwzięciem. Pierwszym takim w Polsce. W związku z tym są duże szanse na pozyskanie funduszy unijnych na jego realizację.
Plan zakłada, że obiekt dworcowy będzie odznaczał się nowoczesną architekturą z kilkupoziomowymi rozwiązaniami komunikacyjnymi, pietrowymi parkingami, hotelami, barami, kawiarniami, sklepami oraz multikinem. Ma przede wszystkim służyć podróżnym ale także pełnić funkcję komercyjną.
Ceny warte polecenia - rusza kampania promocyjna Lufthansy
Zobacz całość »Z początkiem września Lufthnasa rozpoczęła kolejny etap kampanii reklamowej w mediach. Kampania ma na celu zwrócenie uwagi pasażerów na atrakcyjne ceny biletów na przeloty do miejsc na całym świecie. Wraz z kampanią rusza akcja promocyjna "Ceny warte polecenia".
Lufthansa coraz prężniej działa na rynku reklamowym w naszym kraju. Obecnie linie realizują kolejną kampanię promocyjną swojej marki, od lat koncentrują swoje działania reklamowe na budowaniu świadomości marki i nie ograniczają działań wyłącznie do promocji cenowej.
"Gdziekolwiek chcesz się znaleźć, mamy jeden cel: dopasować się do Twoich planów. Bo przecież Twoje zaufanie jest dla nas największą nagrodą" to główne przesłanie Lufthansy, promujące szeroką siatkę połączeń oraz niezawodność linii i innowacyjność. Działania linii skupione na bezpieczeństwie i komforcie podróży pasażera, wpływają na wybory konsumenta i sprawiają, że reklamowe "warto przeżyć taką chwilę" wchodzą w życie.
Reklamy przewoźnika można zobaczyć w prasie w dziennikach ogólnopolskich oraz magazynach opiniotwórczych i branżowych oraz na plakatach zewnętrznych w sześciu miastach Polski, z których linie lotnicze oferują pasażerom połączenia. Równocześnie realizowane są działania promocyjne w Internecie. Reklamę niskich cen wartych polecenia można znaleźć w Internecie (m.in. Wirtualna Polska, Onet PL) lub usłyszeć na antenach rozgłośni radiowych takich jak: Radio ZET, RMF FM, Trójka, WAWA, JAZZ, PIN. Promocja cenowa Lufthansy w radiu potrwa do końca września. Kreacją kreatywną reklamy linii lotniczych zajęła się agencja McCann Erickson, natomiast za zakup mediów w Polsce odpowiedzialny był Mindshare.
Linie lotnicze Lufthansa, obecne na polskim rynku od 1971, są jednym z najaktywniejszych, zagranicznych przewoźników w Polsce. Wspólnie z partnerami sojuszu Star Alliance, Lufthansa oferuje ponad 280 połączeń tygodniowo z 6 polskich miast do 5 portów lotniczych w Niemczech. W roku 2004 i 2005 Lufthansa w Polsce została nagrodzona w konkursie marek Superbrands za skuteczną i efektywną działalność marketingową na rynku, a w marcu 2006 została wybrana przez czytelników tygodnika Forbes najlepszą linią lotniczą w kategorii "Klasa Biznes" i wyróżniona "Jaskółką Forbesa".
Muzeum Historii Żydów Polskich powstanie w Warszawie
Zobacz całość »- Budowa Muzeum Historii Żydów Polskich zostanie rozpoczęta jesienią przyszłego roku; obiekt ma być gotowy za 3 lata - poinformował w poniedziałek naczelny architekt miasta, Michał Borowski.
Muzeum stanie w bezpośrednim sąsiedztwie pomnika Bohaterów Getta w Warszawie. - Jego misją będzie ukazanie i utrwalenie dziejów Żydów w Polsce - powiedział Borowski.
Koncepcja architektoniczna placówki została opracowana przez fińskiego architekta Rainera Mahlamaki, z którym urząd miasta podpisał już umowę. Koszt realizacji projektu wyniesie około 80 mln zł, z czego połowę pokryje Urząd miasta stołecznego Warszawy, natomiast drugą - Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Koncepcja stworzenia Muzeum Historii Żydów Polskich powstała 10 lat temu. Formalnie Muzeum zostało utworzone w ubiegłym roku, a biuro umieszczono w tymczasowej siedzibie. Ostatecznie nowy budynek Muzeum będzie miał powierzchnię około 4 tys. m.kw., na której mieścić się będzie multimedialna ekspozycja stała, wystawy czasowe, sale wykładowe oraz biblioteka.
Kinga Duda, specjalistka ds. promocji Muzeum, poinformowała, że 21 września zaplanowano otwarcie specjalnego namiotu, który stanie na miejscu przyszłego gmachu. - Namiot ma przybliżyć koncepcję Muzeum - będzie tam można obejrzeć wizualizację budynku oraz poznać założenia wystawy głównej - dodała Duda.
::: 2006-09-13 :::
Misski na dworcu w Katowicach
Zobacz całość »PKP Przewozy Regionalne, oficjalny przewoźnik Miss World, informuje, że najpiękniejszy pociąg na świecie z tegorocznymi finalistkami konkursu wjedzie na tor przy peronie czwartym o godz. 18.26 - komunikat nadany wczoraj na katowickim dworcu zelektryzował wczoraj pasażerów.
Gapie, którzy zebrali się na katowickim dworcu, żeby zobaczyć "misski" byli zdziwieni kontrastem, jaki wywołało zderzenie tylu piękności z zaniedbanym budynkiem dworca. Kolej starała się zrobić wszystko, by dziewczyny nie były zażenowane przykrym widokiem dworca - na sąsiednim torze postawiono nowoczesny pociąg osobowy, który miał zakryć widok innych peronów, pomalowano także barierkę przy schodach, którymi miały zejść "misski" oraz umyto posadzkę. Dodatkowo zakryto niektóre stare ławki zielonym suknem...
Kandydatki Miss World spędzą najbliższe noce w Katowickim Hotelu Monopol - Katowice dlatego znalazły się w programie wizyt, ponieważ w Krakowie nie udało się na czas zarezerwować hotelu dla 108 piękności.
Do czasu Gali Finałowej Miss World kandydatki do tytułu najpiękniejszej kobiety świata zwiedzają Polskę - do Katowic przybyło pociągiem z Giżycka. Ze Śląska pojadą do Krakowa zwiedzić miasto Wieliczkę oraz w najbliższych dniach Zakopane. Nie zapowiada się na to, żeby "misski" zwiedziły Katowice. - Chociaż nasze miasto nie zostało ujęte w programie wizyty to jednak cieszymy się, że jeden z katowickich hoteli uznano za najlepszy w południowej Polsce i to w nim zakwaterowano finalistki - skomentował rzecznik Urzędu Miasta w Katowicach Waldemar Bojarun.
Winiety nie stanieją!
Zobacz całość »W skutek nowego rozporządzenia przewoźnicy wcale nie zapłacą mniej za winiety. Dodatkowo wielu z nich zapłaci nawet więcej.
We wcześniej obowiązującym rozporządzeniu (Dz.U. z 2001 r. nr 150, poz. 1684) podział był na pojazdy do 12 ton dmc, powyżej 12 t dmc oraz autobusy. W rozporządzeniu ministra transportu z 8 sierpnia 2006 roku (Dz.U. z 2006 r. nr 151, poz. 1089), które wejdzie w życie 21 października bieżącego roku grupę pojazdów o dmc =12 t zakwalifikowano do przedziału wyższego, czyli najdroższego. Właśnie takich pojazdów, w dodatku z normą emisji spalin Euro 1 oraz liczbą osi 2, jest najwięcej w polskim transporcie drogowym. Dlatego też właściciele pojazdu o dmc 12 t i emisji spalin Euro 1, za winiety zapłacą więcej. Dobowa opłata wzrośnie z 5 zł do 27 zł, czyli aż o 540%. Dodatkowo dobowa winieta nie będzie ważna przez 24 godziny od momentu wypełnienia, ale tylko do końca dnia, w którym ją wypełniono. Opłata za tygodniową winietę wzrośnie z 18 zł do 88 zł, czyli o 490%, a miesięczna z 54 zł do 275 zł, czyli o 510%, natomiast roczna z 360 zł do 2500 zł, co daje 700% wzrost. Dzięki temu ministerstwo zamierza zwiększyć wpływy z tytułu winiety aż o 50%.
Dotychczas można było zwrócić niewykorzystaną roczną winietę w dowolnym czasie. Należało tylko pisemnie uzasadnić zwrot, aby otrzymać go w pełnej wysokości za niewykorzystane miesiące. Nowe rozporządzenie przewiduje okres tylko dwóch tygodni na wystąpienie o zwrot. Dodatkowo do wniosku należy dołączyć dokumenty poświadczające zaistnienie zdarzenia uzasadniającego zwrot. W pełnej wysokości zwrot dokonany będzie tylko za 4 miesiące. Natomiast zwrot za niewykorzystanie winiety przez ponad 4 miesiące będzie częściowy. W przypadku przekroczenia dwutygodniowego terminu, zwrotu w ogóle nie będzie.
Na nowych przepisać mogą jedynie skorzystać właściciele pojazdów o dmc powyżej 12 t i liczbie osi 4 i więcej w przypadku zakupu winiet tygodniowych i miesięcznych. Jednak właściciele tych pojazdów z normą emisji spali Euro 1 zapłacą również więcej.
Dynamiczny wzrost ruchu pasażerskiego na katowickim lotnisku
Zobacz całość »14 września, o godz. 13.05 na lotnisku w Katowicach-Pyrzowicach, zostanie odprawiony milionowy, a zarazem pięciomilionowy pasażer do Frankfurtu!
W minionym roku milionowy pasażer (Monika Bujak, restauratorka z Chorzowa), odprawiony został 16 listopada, natomiast tego roku, nastąpi to dwa miesiące wcześniej, czyli zostanie pobity kolejny rekord!
Do końca 2005 r. w Pyrzowicach odprawiono 1.092.385 osób. Aby lotnisko mogło dotrzymywać kroku rosnącemu ruchowi, kilka lat temu podjęto decyzje o jego rozbudowie. Powierzchnia portu, 30.04.07 zwiększy się trzykrotnie (czyli do ponad 21 tys. m2) , ponieważ zostanie oddany do użytku Terminal II.
Systematyczna pasażerska komunikacja lotnicza z Katowic została zapoczątkowana 02.01.29, na lotnisku na Muchowcu. Do dziś z tej formy komunikacji, skorzystało ponad 4.920 tys. podróżnych.
W Warszawie otwarto biuro Emirates Airlines
Zobacz całość »Jeden z największych przewoźników na świecie - arabski Emirates Airlines - otworzył swoje biuro w Warszawie. Wiceprezes spółki na Europę Środkową i Centralną, Henry Hasselbarth poinformował na konferencji prasowej, że kompania zawarła umowę o współpracy z LOT-em.
Obecnie przewoźnik obsługuje połączenia do 85 portów lotniczych na całym świecie. Większość tras przypada na rejon Bliskiego Wschodu, Azji, Indii, Chin, Australii i Oceanii. Flota Emirates Airlines liczy w chwili obecnej 95 maszyn, do 2010 roku ma ich być 156, które obsługiwałyby 101 lotnisk.
Henry Hasselbarth powiedział, że polskie linie lotnicze mają przewozić pasażerów na największe lotniska europejskie, jakie jak Frankfurt czy Londyn, z których operują maszyny Emirates.
Dane wskazują, że Emirates przewiozły w latach 2005-2006 14,5 mln pasażerów, natomiast w latach 2010-2011 mają ambicję przewieźć 28,4 mln pasażerów.
Będzie wznowienie prac nad ustawą o ruchu bezwizowym dla Polaków?
Zobacz całość »Barbara Mikulski, demokratyczna senator, poinformowała, że mimo tego, iż Kongres odłożył na przyszły rok prace nad ustawą o reformie imigracji, będzie kontynuowała starania na rzecz zniesienia wiz wjazdowych do USA dla Polaków.
- O ile ustawa imigracyjna najprawdopodobniej nie posunie się naprzód w tym roku, polska społeczność może liczyć, że będę nadal prowadziła walkę o rozszerzenie (na Polskę) programu ruchu bezwizowego, tak żeby nasi (polscy) sojusznicy mogli odwiedzać rodziny i załatwiać interesy w USA bez czekania w kolejce na wizę - napisała w oświadczeniu senator Mikulski.
- Wiemy, że nasze granice nie będą mniej bezpieczne z powodu polskich gości. Wiemy jednak, że nasz sojusz będzie bezpieczniejszy z powodu tej ustawy - czytamy w oświadczeniu.
Senator Barbara Mikulski jest współsponsorem poprawki do ustawy imigracyjnej, przewidującej tymczasowe zniesienie wiz dla obywateli polskich na dwa lata. W tym okresie można by było przyjeżdżać do USA bez wizy w celach turystycznych lub biznesowych na okres 60 dni.
W maju została już uchwalona poprawka współsponsorowana przez republikańskich senatorów Ricka Santorum i Billa Frista - lidera większości w Senacie. Na jej mocy Polska zostałaby objęta programem ruchu bezwizowego. Jednak ustawa imigracyjna utknęła w martwym punkcie, z powodu sporu, jaki rozgorzał w wyniku włączenia do ustawy projektu legalizacji pobytu i pracy imigrantów, którzy przebywają w USA nielegalnie. Zdaniem konserwatystów to "amnestia" dla tych imigrantów.
Ciemna strona renowacji włoskich zabytków
Zobacz całość »Kopia rzeźby włoskiego artysty, którą wykorzystano w filmie promującym doroczną zbiórkę na fundusz renowacji zabytków - znalazła się na śmietnisku!
Wspaniała rzeźba z białego marmuru, Antonio Canovy "Paolina Borghese", przechowywana w Galerii Borghese, trafia nagle stała się nikomu niepotrzebnym, zbędnym przedmiotem i trafiła na wysypisko śmieci pod Rzymem!
Kampania trzeciej edycji włoskich Dni sztuk, po raz pierwszy w historii adresowana jest także do cudzoziemców. Organizatorzy mają zamiar uzbierać liczą co najmniej 300 tys. euro. Lista zabytków, które wymagają remontu, jest bardzo długa. Na renowacje czeka np. niszczejący na oczach turystów - Zamek świętego Anioła, który znajduje się niedaleko Watykanu.
Jemen: Porywacze grożą zabiciem turystów
Zobacz całość »Jemeńscy porywacze, którzy uprowadzili w tym tygodniu czterech francuskich turystów we wschodnim Jemenie grożą ich zabiciem, jeżeli władze spróbują szturmu na ich kryjówkę.
Anonimowi jemeńscy urzędnicy twierdzą, że negocjacje z porywaczami utknęły w martwym punkcie. Obecnie negocjatorzy prowadzą rozmowy nie z porywaczami, ale z władzami na temat dalszych decyzji w tej sprawie. Turyści zostali uprowadzeni w niedzielę w prowincji Szabwa. Według jemeńskich służb bezpieczeństwa porwania dokonali członkowie rodu Al-Abdullaha, którzy w ten sposób domagają się zwolnienia co najmniej czterech krewnych, którzy przebywają od pół roku w areszcie.
W Jemenie często dochodzi do porwań turystów zagranicznych, dane wskazują, że w latach 1991-1001 porwano 325 cudzoziemców, wśród nich było 91 Francuzów, 80 Niemców, 37 Brytyjczyków, 23 Amerykanów i 22 Holendrów.
Kolejny wybuch bomby w Turcji
Zobacz całość »We wtorek wieczorem, na ulicy w kurdyjskim mieście Diyarbakir, w południowo-wschodniej Turcji, czternaście osób zostało rannych w wyniku eksplozji bomby.
Stacja telewizyjna NTV, podała do wiadomości, iż wśród siedmiu ofiar śmiertelnych, jest aż pięcioro dzieci. Szpital, do którego przewieziono rannych, apeluje o oddawanie krwi, gdyż stan wielu rannych jest bardzo ciężki i będą oni operowani.
Wczorajszy zamach bombowy, stanowi już kolejny tego typu incydent w Turcji w ostatnich tygodniach. Do tej pory nikt się do niego nie przyznaje.W przeszłości za podobne ataki w tureckich ośrodkach turystycznych i innych miastach, były odpowiedzialne organizacje separatystów kurdyjskich.
W 2005 r. pięć osób zginęło w nadmorskim Kusadasi, podczas zamachu bombowego dokonanego przez grupę Sokoły Wolności Kurdystanu (TAK). Pod koniec sierpnia miała miejsce eksplozja w tureckim kurorcie Marmaris, w wyniku której rannych zostało 10 Brytyjczyków i 11 Turków, natomiast w Antalyi zginęły trzy osoby.
Misski podróżują PKP!
Zobacz całość »- 108 kandydatek do tytułu Miss World odbędzie w środę podróż polskim pociągiem. Najpiękniejsze kobiety świata pokonają w ten sposób trasę z Giżycka do Katowic - poinformował rzecznik PKP Przewozy Regionalne, Łukasz Kurpiewski.
Kandydatki do tytułu Miss World będą się poruszały pociągiem, składającym się z sześciu nowych wagonów pierwszej klasy z przedziałąmi. Zadbano też o bezpieczeństwo pań - w każdym z przedziałów ma czuwać konduktor, natomiast na stacjach kolejowych czuwać będzie Straż Ochrony Kolei.
W wagonie restauracyjnym będzie podany obiad, na którt przygotowano zarówno dania mięsne, jak i wegetariańskie, w przedziałach na kandydatki i osoby im towarzyszące czekać będą napoje, soki i woda mineralna. Skład z pięknościami wyruszy z Giżycka nad ranem ie bedzie jechał przez Olsztyn i Warszawę, do Katowic ma dotrzeć wczesnym wieczorem.
Podróż pociągiem PKP będzie pierwszą dla kandydatek do korony najpiękniejszej - jej sponsor PKP Przewozy Regionalne jest oficjalnym przewoźnikiem kolejowym Miss World 2006
Deutche Bahn będzie jeździć po Polsce!
Zobacz całość »Od stycznia 2007 roku pociągi jeżdżące z Berlina do Moskwy będą wozić towary przez Polskę bez udziału naszych kolei. Natomiast rok później będą wozić też pasażerów. Deutsche Bahn rozpoczęło rekrutację polskich kolejarzy oraz szykuje się do ekspansji, wykorzystując liberalizację polskiego rynku kolejowego.
Na polskich torach kolejowych szykuje się wielka rewolucja. Pomimo, że rząd uspokaja, że "zmiany będą stopniowe", przedstawiciele branży oraz eksperci nie ukrywają wątpliwości - Będzie, jak po wejściu tanich linii lotniczych, a na kolei zupełnie nie jesteśmy na to przygotowani.
Obecnie po polskich torach mogą jeździć wyłącznie polscy przewoźnicy. Jednak wchodząc do Unii Europejskiej, Polska zobowiązała się do otwarcia rynku również dla zagranicznych firm: 1 stycznia 2007 roku dla przewozów towarowych, a rok później dla pasażerów.
Niemieckie koleje rozpoczęły już poszukiwania pracowników w pasażerskich spółkach PKP. Kuszą ich laptopami i wysokimi zarobkami. Jeden z menedżerów PKP Intercity wyznał - To temat, o którym mówi się cicho po korytarzach. Naszym pracownikom proponowane są po szkolenia w Niemczech, samodzielne stanowiska do robienia analiz i przygotowywania planów. Klasyczny wywiad gospodarczy.
Dyrektor w C.Hartwig Katowice, międzynarodowego operatora logistycznego wyznał - Do Deutsche Bahn odszedł właśnie jeden z moich kolegów. Wiem, że Niemcy rozmawiają z kolejnymi.
Propozycję pracy dla niemieckich kolei otrzymał także Jacek Prześluga, były prezes PKP. Jednak nie przyjął propozycji. Zaznacza - To, że Niemcy szukają u nas ludzi, świadczy o tym, jak poważnie myślą o naszym rynku. A dziś każdy, kto będzie potrafił rozkład jazdy dostosować do popytu, będzie miał wyższą kulturę obsługi klientów i lepsze wagony, wygra z polskimi kolejami. Polskie firmy cargo i pasażerskie są absolutnie nieprzygotowane na wejście konkurencji z Zachodu.
Obecnie w Polsce rynek kolejowy podzielony jest pomiędzy różne spółki PKP między innymi: Cargo, Przewozy Regionalne, Linie Kolejowe i Intercity. Adrian Furgalski, ekspert rynku kolejowego oraz dyrektor Zespołu Doradców Gospodarczych TOR podkreślił - W przewozach towarowych jest też sporo małych prywatnych przewoźników. Ich udział w rynku rośnie, co pokazuje tylko, jak słaby jest państwowy moloch PKP Cargo.
Jeszcze nie wiadomo co stanie się z polskimi firmami po 1 stycznia 2007 roku. Adrian Furgalski zaznacza - To po części wróżenie z fusów. Pewne, że PKP Cargo do konkurencji jest przygotowane bardzo mizernie. Otwarcie rynku będzie oznaczać, że nasze lokomotywy będą mogły jechać z towarem i do Portugalii. Ale polski tabor jest przestarzały i nie przekroczy zachodniej granicy.
Deutsche Bahn podczas wymiany lokomotyw w ostatnich latach wzięły pod uwagę również polskie trakcje. Zakupiły tzw. maszyny dwusystemowe, które będą mogły jeździć także po polskich szynach. Furgalski uważa - Można się spodziewać, że firmy zagraniczne mające swoje fabryki w Polsce będą po ich produkty wysyłać własnych przewoźników. Dziś na przykład 90% produkcji VW i Opla w Polsce jest eksportowana na Zachód. Prawdopodobnie w przyszłym roku samochody te pojadą na platformach Deutsche Bahn.
Kilka miesięcy temu niemiecko-rosyjska spółka logistyczna w obecności kanclerz Merkel oraz prezydenta Putina powołały Russkije Żeleznyje Dorogi i DB.
W komunikacie Deutsche Bahn można przeczytać: "Nowa spółka będzie zarządzać łańcuchem dostaw opartym o przewozy kolejowe, łącząc Rosję z globalną siecią logistyczną Deutsche Bahn. Integracja dwóch takich podmiotów jak globalny DB i rosyjski RZD znacznie poprawi ich wspólną pozycję na rynku przewozów kolejowych w Rosji oraz wzmocni ogólną konkurencyjność spółek kolejowych w wymianie pomiędzy Europą, Rosją i Azją".
Furgalski podkreśla - Dziś w przewozach między Rosją a Niemcami pośredniczy nasze PKP Cargo. W przyszłym roku niemieckie lokomotywy i pociągi z towarami będą mogły swobodnie przejeżdżać przez nasz kraj. Umów niemiecko-rosyjskich jest więcej.
Sławomir Sadowski z biura informacji Ministerstwa Transportu i Budownictwa uspokaja - Nie ma mowy o nagłym zwrocie. To będzie długi proces i nie ma powodów do nerwowości.
Obecnie przygotowywane jest połączenie przestarzałego PKP Cargo z nowocześniej zarządzanym C.Hartwig Katowice. Jacek Tarkowski, prezes Hartwiga poinformował - Stawiamy na elastyczność i poprawianie obsługi klienta. Połączenie z PKP Cargo otworzy nam drogę do większych zleceń, a partnerom pozwoli wykorzystać nowocześniejsze procedury zarządzania i obsługi. Zmieniamy się, ale na wszystko potrzeba pieniędzy.
Jednak polskim kolejom brakuje przede wszystkim środków finansowych. Adrian Furgalski wyjaśnia - Dobrze radzi sobie tylko PKP Intercity i powinno trafić na giełdę. Przewozy Regionalne są skrajnie nieefektywne. Rząd nie ma zupełnie pomysłu, co z nimi zrobić. Tymczasem niedawno Francuzi dostali zgodę Komisji Europejskiej na dofinansowanie swoich kolei kwotą 1,6 mld euro. Do Deutsche Bahn niemiecki rząd dopłaca kilka miliardów euro rocznie. Polski rząd na dofinansowanie kolei przeznacza nieco ponad miliard złotych. Trudno spodziewać się naszej wygranej w starciu z taką konkurencją.
easyJet zawiesił trasę Kraków-Berlin
Zobacz całość »Linie lotnicze easyJet zawiesiły połączenie Kraków-Berlin, powodem decyzji przewoźnika jest mała frekwencja w samolotach, jednak stali pasażerowie są innego zdania.
Do tej pory port lotniczy w Balicach zyskiwał nowe połączenia w bardzo szybkim tempie, jednak tym razem odnotowuje stratę i to poważną, bo z niemiecką stolicą. Jako oficjalny powód zawieszenia trasy podano zbyt małą frekwencję na pokładach samolotów, jednak polscy jak i niemieccy turyści nie ustają w domysłach, co było faktycznym powodem, bowiem w ich opinii ilość łatających na tej linii osób była duża.
Ucierpią kontakty kulturalne
- Nie rozumiem, czy easyJetowi przestało zależeć na lotach do tak popularnych miast jak Kraków? Przecież w obliczu szalejącej konkurencji taka linia przywozi tu naprawdę mnóstwo turystów. Ruch w drugą stronę też był spory - ocenia Ana, artystka z Berlina, która od dwóch lat mieszka w Krakowie. Podobnie uważa Dorota Krakowska z największej niemieckiej placówki kulturalnej w Krakowie Goethe Institut, latająca na lotnisko Schoenefeld przynajmniej raz w miesiącu. - Likwidacja taniego połączenia z Berlinem niweczy wiele naszych planów. Znakomita większość goszczących w Krakowie niemieckich artystów, studentów, biznesmenów latała właśnie w ten sposób - mówi Krakowska.
Decyzji nie pochwalają także przedstawiciele innych polsko-niemieckich instytucji kulturalnych, bowiem to dzięki tej linii mogli oni swobodnie planować podróże i kontakty na trasie Berlin-Kraków. - Obu miastom powinno na sobie zależeć. A i przewoźnik, szumnie deklarujący "zwiększenie liczby połączeń ze wschodu Europy i walkę z konkurencją" powinien dwa razy przemyśleć utratę tak strategicznego połączenia - mówi Renata Kopyto, szefowa Domu Norymberskiego, która z Goethe Institut w ciągu ostatnich lat zorganizował w Krakowie kilkadziesiąt znaczących wydarzeń kulturalnych. Renata Kopyto mówi, że nie zdarzyło się jej lecieć samolotem Berlin - Kraków wypełnionym mniej niż w 80 procentach. Zaskoczony jest także niemiecki konsulat.
Brytyjski przewoźnik jest jednak nieugięty i wszystko wskazuje na to, że jego decyzja jest nieodwołalna. - Rezygnujemy na razie z tej trasy, ponieważ okazała się nieopłacalna. Berlin - Kraków nie znika z naszej siatki lotów na zawsze. Jeśli uznamy, że istnieje zapotrzebowanie na loty do Berlina, to je przywrócimy - mówi w rozmowie z serwisem tanielatanie.net John Kohlsaat, regionalny dyrektor sprzedaży linii easyJet na Europę Środkową. Kohlsaat zapewnił, że na decyzję wpłynęły wnikliwe analizy marketingowe.
Magistrat nie kryje zdziwienia
Decyzja easyJet budzi zdziwienie także w krakowskim magistracie. - Nie mieliśmy żadnych sygnałów, że coś jest nie w porządku. Bardzo żałujemy tej decyzji i będziemy starali się dowiedzieć, co tak naprawdę skłoniło easyJet do takiego kroku - mówi Grażyna Leja, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. turystyki, która nie wyklucza równocześnie lobbingu na rzecz przywrócenia połączenia. - Berlin to stolica wielkiego państwa. W obliczu lawinowo rosnącego zainteresowania naszym miastem musimy starać się, aby Kraków miał kontakt przede wszystkim ze światowymi stolicami - zaznacza Leja, i przypomina o owocnych polsko-rosyjskich rozmowach w sprawie uruchomienia tanich lotów do Moskwy.
Ostatni kurs do i z Berlina odbędzie się 29 października. Bilety na ren rejs wahają się w granicach od 44 do 196 zł w jedną stronę plus opłaty lotniskowe. Podróżni, którzy do tej pory korzystali z tego połączenia będą musieli korzystać z oferty LOT-u, bądź Lufthansy albo zdecydować się na 10-godzinna podróż pociągiem. PKP przygotowało promocyjne bilety za 29 euro w jedną stronę - odjazd z Krakowa 8.30, a przyjazd na stację Berlin Hauptbanfoff o 18.14, lub na nocny pociąg międzynarodowy TLK. Odjazd z Krakowa o 20.05, przyjazd na dworzec Berlin Lichtenberg o 7.07.
Nowa baza easyJet
Nieoficjalnie wiadomo, że decyzja easyJet spowodowana została przygotowaniami kilkunastu nowych połączeń z i do Polski oraz powrotem do rozmów z miastem na temat otwarcia jednej ze strategicznych baz brytyjskiego przewoźnika w Europie Środkowej. - Niedawno otworzyli nową bazę w Madrycie, tłumacząc to położeniem większego nacisku na hiszpański rynek lotniczy. Teraz to samo mogą uczynić w Krakowie. Poprosili nas o nową dokumentację - powiedziała dobrze poinformowana osoba w negocjacjach miasto Kraków-easyJet.
Dziś misski odwiedzą Kraków. Będą jednak nocować w katowickim hotelu Monopol.
Zobacz całość »1 września finalistki konkursu Miss Świata 2006 przyjechały do Warszawy. Przez niemal miesiąc będą się przygotowywać do Gali Finałowej wyborów Miss World 2006, która odbędzie się 30 września. Przez te 30 dni kandydatki do tytułu odwiedzą najpiękniejsze zakątki naszego kraju. Wiadomo, że wieczorem 13 września przyjadą do Krakowa. - Niestety, nie udało się znaleźć wystarczającej liczby wolnych miejsc w krakowskich hotelach, dlatego dziewczyny będą nocować w hotelu Monopol w Katowicach, a do Krakowa dojeżdżać autokarem - wyjaśnia Ewa Wachowicz, rzeczniczka konkursu.
Udział w konkursie do tej pory potwierdziło 106 finalistek. Najpiękniejszym kobietom świata towarzyszyć będzie cały sztab makijażystów, ochroniarzy, tłumaczek i dziennikarzy. We wszystkich odwiedzanych przez dziewczyny miejscach kręcone będą "wizytówki" kandydatek. Niecodziennym wydarzeniem będzie również bal charytatywny , który odbędzie się w... Kopalni Soli w Wieliczce. - Piękne kobiety, kreacje wieczorowe, lśniące ściany i posadzka, rzeźby solne... Bardzo liczę na relację z tego balu - uśmiecha się Ewa Wachowicz. - Polska kopalnia soli to ewenement na skalę światową. Musimy się nią pochwalić - dodaje.
Dochód z balu przekazany zostanie na konto któregoś z krakowskich szpitali. - Będzie to Szpital Dziecięcy w Prokocimiu lub Szpital Uniwersytecki przy ul. Kopernika. Mam tu na myśli Klinikę Neonatologii lub Onkologii Dziecięcej. Ostateczna decyzja należy do Julii Morley, dyrektor konkursu Miss World 2006 - tłumaczy Ewa Wachowicz.
W czasie wolnym od zdjęć misski będą zwiedzać miasto samodzielnie. Oznacza to, że przez kilka dni Krakowianie będą mieli okazję zobaczyć najpiękniejsze kobiety świata na żywo. 17 września dziewczyny pojadą do Wrocławia. Plan wyprawy po Polsce zakłada, że zobaczą też Gdynię, Malbork, Giżycko, Puszczę Borecką i Kotlinę Kłodzką. - To wspaniała szansa na promocję tych miejsc na arenie międzynarodowej. Finał konkursu Miss World 2005 oglądało 2,2 mld telewidzów na całym świecie - podkreśla Ewa Wachowicz.
Koszt wizyty "missek" pod Wawelem pokryje gospodarz imprezy, którym jest Warszawa. Władze Krakowa nie ukrywają, że taki stan rzeczy ich cieszy. - Od początku nie zależało nam na organizacji konkursu w Krakowie. Specjaliści z branży reklamowej i obserwatorzy stwierdzili, że impreza tego rodzaju spowoduje większy wydźwięk promocyjny kraju niż miasta organizującego finał konkursu - przyznaje Artur Żyrkowski, kierownik magistrackiego wydziału promocji i turystyki. - Odstraszyły nas także koszty organizacyjne.
Ewa Wachowicz jest jednak zdania, że organizacja konkursu Miss World to coś więcej niż koszty, promocja miasta czy kraju. - Na podobne imprezy zjeżdżają tłumy znamienitych gości, którzy muszą gdzieś nocować, coś zjeść i gdzieś pójść w wolnym czasie. W ten sposób zostawiają w mieście ogromne pieniądze.
Debiut Jet2 i Sterlinga na polskim rynku tanich linii lotniczych
Zobacz całość »Przybywa konkurencja tanim liniom lotniczym w Polsce. Wkrótce połączenia w naszym kraju uruchomią brytyjski Jet2 i duński Sterling. Zapowiadają się także z wejściem na nasz rynek dubajskie linie Emirates Airlines, które na razie podejmują współpracę z LOT.
Rynek lotniczy w Polsce rozwija się dynamicznie i wszystko wskazuje na to, że liczba klientów korzystających z jego usług do 20010 r. podwoi się. Eksperci szacują, że w 2030 r. liczba pasażerów lini lotniczych zwiększy się sześciokrotnie w porównaniu z rokiem 2005. Nic więc dziwnego, że inni przewoźnicy są zainteresowani polskim niebem.
Już 2 października wyleci z Polski pierwszy samolot linii Jet2 na trasie Kraków - Leeds lub Kraków - Newcastle. Za bilet w jedną stronę zapłacić trzeba jedynie 2,99 funta. Do tego należy doliczyć opłaty lotniskowe. Również z Krakowa wkrótce uruchomi połączenia Sterling.
Przypomnijmy, że w tym roku z tanich linii lotniczych wszedł na polski rynek fiński Blue 1OY z lotami z Helsinek do Warszawy oraz wznowił loty łotewski Air Baltic z Rygi do naszej stolicy. Tymczasem niektórzy tani przewoźnicy tj.austriacki Niki, niemiecki European Air Express, litewski Air Lithuania oraz austriackie linie Styrian Airways zrezygnowali z lotów do Polski.
W chwili obecnej polskie niebo obsługuje 34 przewoźników, posiadająć 0,23 proc. rynku. Największy udział ma w nim WizzAir (30 połączeń). Połączenia uruchamiane są głównie z Warszawy (35 linii) i z Krakowa (21 linii). Polscy pasażerowie najczęściej latają na Wyspy Brytyjskie.
Dopiero za dwa lub trzy lata odbędą się pierwsze loty z Polski dubajskich linii Emirates Airlines. W tej chwili linie mają zbyt mało samolotów (80) by obsługiwać nasz rynek. - Zgodnie z złożonymi przez nas zamówieniami w ciągu najbliższych 12 lat będziemy średnio odbierać jeden samolot miesięcznie, wtedy pomyślimy nad bezpośrednim rozszerzeniem siatki połączeń - poinformował Henry Hasselbarth, odpowiedzialny za Skandynawię i Europę Środkową. Na razie Emirates Airlines podjęło współpracę z LOTem oraz otworzyło własne biuro podróży z zamiarem nawiązania lepszego kontaktu z polską stroną.
::: 2006-09-14 :::
Kuracjusze ośrodka Równica w Ustroniu są zdrowi
Zobacz całość »Zdementowano informacje o rzekomym zatruciu pokarmowym w ośrodku uzdrowiskowym "Równica" w Ustroniu. Telewizyjny Kurier TVP3 podał, że w "Równicy"zatruło się 140 osób. Informacje te zdementował dyrektor uzdrowiska Karol Grzybowski. Zapewnił on w rozmowie w IAR, ze kuracjusze mają się dobrze.
Karol Grzybowski przyznał, że w ostatnim czasie zdarzyło się kilka przypadków dolegliwości przewodu pokarmowego, jednak w ośrodku, w którym przebywa 1200 kuracjuszy, jest to nie do wyeliminowania. Dyrektor Grzybowski zapewnił, że osoby z dolegliwościami nie wymagały hospitalizacji i wykluczył fakt, jakoby powodem sytuacji było jakiekolwiek zatrucie.
W Opolu powstał Ośrodek Przygotowań Olimpijskich dla najzdolniejszych ciężarowców
Zobacz całość »W Opolu powstał Ośrodek Przygotowań Olimpijskich dla najzdolniejszych ciężarowców - obiekt powstał dzięki Ryszardowi Szewczykowi, trenerowi i twórcy potęgi opolskiej sztangi. - Czekałem na ten moment ponad 12 lat. Spotkałem się z władzami Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów, księgową i wszystkie sprawy dotyczące funkcjonowania ośrodka są załatwione, zawodnicy już trenują - powiedział z dumą Szewczyk.
Realizacja inwestycji zakończyła się sukcesem dzięki uporowi Szewczyka. - Budowa trwała bardzo długo, dużo za długo, bo aż 12 lat. W sumie pochłonęła około 6 mln zł - wylicza trener i dyrektor Budowlanych. - Dokończenie tego ośrodka to była ciągła walka - dodaje Szewczyk, który niejednokrotnie własnym samochodem razem z wicemistrzem olimpijskich Krzysztofem Siemionem woził materiały budowlane potrzebne do budowy.
To dzięki niemu w chwili obecnej w kompleksie Budowlanych znajdują się dwie siłownie, sauna i sala gimnastyczna przystosowana do organizowania zawodów. Wsparcie okazały także Urząd Marszałkowski oraz Ministerstwo Sportu, dzięki którym dokończono budowę i wyposażenie części hotelowej z zapleczem socjalnym i kuchnią.
Założeniem obiektu jest to, by tranowali w nim najzdolniejsi młodzi polscy sztangiści. Obecnie jest ich siedmiu, pieci pochodzi z opolskiego klubu. Klub zamierza przyjąć docelowo dziesięciu zawodników. - Cały koszt ich utrzymania pokrywać będzie Polski Związek Podnoszenia Ciężarów z pieniędzy z Ministerstwa Sportu. Chłopcy będą tu mieli dobrą opiekę, specjalną kuchnię, wszyscy będą chodzić do szkoły, co jest warunkiem przebywania w ośrodku - powiedział Szewczyk, który zapewnia jednocześnie, że w obiekcie przestrzegana będzie dyscyplina. - Mamy chłopców z roczników 1988-91, oni po prostu muszą być jeszcze pod baczną opieką i na pewno będą.
Cieszą się wszyscy, jednak nie wszyzcy chcą pomagać. Pozytywnie wypowiedział się o inwestycji marszałek Grzegorz Kubat. - Jako urząd wsparliśmy finansowo ten projekt, bo za niewielkie w sumie pieniądze powstał superośrodek. Będą przyjeżdżać tu ludzie z zewnątrz, a za nimi pieniądze z centrali. Znajdą tam miejsce pracy opolanie, bo ktoś przecież musi im gotować. Zresztą nie ma lepszej reklamy niż przez sport.
Natomiast krytycznie do całej idei podeszło miasto, które nie pomogło w dokończeniu ośrodka. - Chcielibyśmy bardzo, by taki ośrodek powstał, bo to podniesie prestiż Opola. Jednak jako samorząd nie możemy finansować inwestycji nienależącej do nas, nie zezwalają na to przepisy - tłumaczył wówczas odmowę pomocy wiceprezydent Arkadiusz Karbowiak.
Katastrofa budowlana na lotnisku w Hiszpanii.
Zobacz całość »Na hiszpańskiej wyspie Minorka, położonej na archipelagu Baleary zawalił sie dach lotniska. 20 osób zostało uwięzionych pod gruzami - podał TVN24.
Uwięzieni pod gruzami dachu lotniska to przede wszystkim robotnicy, którzy pracowali przy remoncie terminalu lotniska. Wiadomo na chwilę obecną, że przynajmniej 3 osoby są ranne.
Prospekt emisyjny spółki NetMedia zatwierdzony przez KPWiG
Zobacz całość »- Komisja Papierów Wartościowych i Giełd zatwierdziła prospekt emisyjny spółki NetMedia, prowadzącej działalność w zakresie oprogramowania oraz e-commerce w związku z ofertą publiczną akcji serii B - podała KPWiG w komunikacie w czwartek.
Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska jest oferującym. Działalność spółki opiera się na następujących filarach - oprogramowaniu MLS do obsługi biur nieruchomości, pośrednictwu finansowym, portalu finansowym i portalu turystyka, który umożliwia rezerwację biletów lotniczych i miejsc hotelowych w Polsce i na świecie.
NetMedia to spółka, która powstała na początku 2006 roku w wyniku przejęcia formy Nettravel (właściciela portalu hotele.pl) przez spółkę AWP Mulimedia, której podstawowym źródłem przychodów jest opracowanie oprogramowania dla pośredników obrotu nieruchomościami.
W 2005 roku przychody NetMedia wyniosły około 2 mln zł, firma spodziewa się podwoić tę liczbę w roku 2006 - podał Biznes Warszawski.
Epidemia zatruć w sanatoriach w Ustroniu
Zobacz całość »130 osoby uległy zatruciu pokarmowemu w czterech ośrodkach sanatoryjnych w Ustroniu. Wukluczono podejrzenia, jakoby źródłem zatrucia była żywność. Każde sanatorium ma osobną kuchnię. Epidemiolodzy przypuszczają, że prawdopodobną przyczyną choroby jest wirus przenoszony drogą kropelkową.
O pierwszych przypadkach zatrucia dowiedziano się już w poniedziałek. W ciągu kolejnych dni objawy biegunki i wymiotów wystapiły u następnych kuracjuszy. Wszyscy trafili do szpitala.
Przebieg choroby lekarze oceniają jako łagodny. Średnio po dwóch dniach dolegliwości ustępują.
Nowe zasady wnoszenia bagażu na pokład samolotu
Zobacz całość »- Na europejskich lotniskach zostaną wprowadzone ograniczenia dotyczące płynów wnoszonych na pokład samolotów - zapowiedział unijny komisarz ds. transportu Jacques Barrot.
Szczegóły nowych zasad bezpieczeństwa nie są jeszcze znane, ale mają być podane w ciągu kilku najbliższych tygodni. Zmiany w przepisach bezpieczeństwa są reakcją na udaremnione w sierpniu w Wielkiej Brytanii zamachy bombowe na samoloty pasażerskie nad Atlantykiem. Na ich pokładzie miało dojść do zdetonowania ładunków wybuchowych wytworzonych za pomocą ciekłych substancji wniesionych do samolotu.
Początkowo planowano całkowity zakaz wnoszenia płynów na pokład samolotów, jednak Komisja Europejska zrezygnowała z tego kontrowersyjnego pomysłu. Komisarz Barrot wyjaśnił, że zostaną wprowadzone limity co do wielkości i ilości wnoszonych butelek.
Jego zdaniem poprzez wprowadzenie nowych zasad zachowana zostanie równowaga między wymogami bezpieczeństwa a potrzebami pasażerów. Pozwoli to wnieść na pokład samolotu niewielkie opakowania z kosmetykami, a przepisy mają być tak sformułowane, by umożliwić zapewnienie osobom potrzebującym koniecznych podczas lotu lekarstw albo płynów.
Spokojne o swój byt mogą być także sklepy wolnocłowe, bowiem do samolotu będzie można wnosić kupiony tam alkohol albo perfumy, o ile będą zapakowane w specjalne zapieczętowane torby. Sklepy wolnocłowe przynoszą lotniskom nawet jedna trzecią zysków.
Potwierdziły się domysły o wzmożonych kontrolach sprzętu elektronicznego - pasażerowie przy odprawie będą musieli zademonstrować, ze wnoszony przez nich sprzęt nie jest atrapą, służącą do zdetonowania ładunku wybuchowego.
Unijni eksperci podkreślają, że zaostrzenie przepisów bezpieczeństwa musi nastąpić i pasażerowie powinni liczyć się ograniczeniem rozmiarów bagażu podręcznego.
Restrykcje sprawią, że pasażerowie podróżujący jedynie z bagażem podręcznym będą zmuszeni do nadawania bagażu. Wszystkie nowe zasady sprawią, że wydłuż się procedury odprawy na lotniskach, a to z kolei wpłynie na dodatkowe koszty linii lotniczych i portów, które w efekcie i tak pokryje pasażer...
Zamknięty odcinek Zakopianki. Polecamy najkrótsze objazdy
Zobacz całość »- Jeszcze do połowy października kierowcy podróżujący Zakopianką będą musieli korzystać z objazdów, aby ominąć częściowo remontowany odcinek między Rabką a Nowym Targiem - zapowiada krakowski Oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
Odcinek ten od początku do końca września zamykany zostaje na noc, natomiast w październiku będzie nieczynny w ciągu dnia. Zamknięcie trasy jest wynikiem modernizacji odcinka między Rdzawką a Nowym Targiem. Kierowcy muszą jednak zjeżdżać z "zakopianki" już w Rabce, ponieważ wpływa na to zbyt mała sieć dróg objazdowych w tej części gór.
Kierowcom GDDKiA zaleca dwa objazdy - pierwszy z nich biegnie drogą krajową nr 7 z Rabki Zaborni do Jabłonki, a stamtąd drogą wojewódzką nr 958 do Nowego Targu. Drugi natomiast z Chabówki drogą wojewódzką nr 957 do Czarnego Dunajca, a później drogą wojewódzką nr 958 do Nowego Targu. Pierwsza pętla ma 49, a druga 35 km.
Pomimo proponowanych przez GDDKiA objazdów kierowcy, zwłaszcza ci z Podhala, szybko znaleźli prostsze a co najważniejsze krótsze rozwiązanie - z Chabówki przez Rabę Wyżną i Sieniawę do Klikuszowej. Objazd ten ma niewiele ponad 20 km i jest minimalnie dłuższy od normalnej trasy, Po trasie tej mogą poruszać się pojazdy o masie do 10 ton.
GDDKiA informuje, że odcinek między Rabką a Nowym Targiem do 30 września jest zamykany dla ruchu w godzinach od 17 do 6. Natomiast między 2 a 14 października trasa będzie zamykana od godziny 5 do 21.
Zmodernizowany odcinek będzie miał wzmocnioną nawierzchnię, wyremontowanych 12 przepustów, przebudowę 9 skrzyżowań i renowację odwodnienia. - Przy drodze zostanie ustawiona stacja monitoringu pogodowego wraz z kamerą - powiedziała w środę rzeczniczka krakowskiego Oddziału GDDKiA, Magdalena Chacaga.
Najpierw upały, a teraz ulewne deszcze nawiedzają Hiszpanię
Zobacz całość »Po upałach i najdłuższej od lat suszy w Hiszpanii, spadł ulewny deszcz, który okazał się kolejnym żywiołem nie do ogarnięcia - w Barcelonie zalana została stacja metra i wystąpiły opóźnienia na lotniskach. Wstrzymany został częściowo ruch na trasie kolejowej Walencja-Barcelona, oraz zamknięto część dróg w stolicy Katalonii.
W wyniku anomalii pogodowych na Majorce doszło do podmycia budynku, w którym mieszkała 83-letnia kobieta. Porwana przez prąd wody nie przeżyła katastrofy. Powodem podmycia budynku były przemieszczające się na zachód od Balearów ulewne opady. Na Balearach, będących popularnym rejonem turystycznym, oraz w Katalonii, Aragonii i prowincji Rioja wprowadzono ostrzeżenie przez ulewami.
Tegoroczne upały sprawiły, że rezerwy wodne w Hiszpanii spadły do rekordowo niskiego poziomu. Obawiano się, że w rejonie Alicante i Murcji na południu kraju trzeba będzie racjonować wodę.
Będzie połączenie Warszawa-Moskwa w Intercity
Zobacz całość »- Inwestycje spółki PKP Intercity w 2006 r. wyniosą ok. 130 mln zł - poinformował minister transportu Jerzy Polaczek na konferencji prasowej, zorganizowanej z okazji 5-lecia kolejarskiej firmy.
Minister Polaczek powiedział także, że w ciągu czterech najbliższych lat spółka zamierza zainwestować w kolej około 1 mld zł. W tym czasie zostanie zmodernizowanych 100 wagonów, 10 nowych lokomotyw i 20 nowych wagonów pierwszej i drugiej klasy zasili tabor kolejowy. Według ministra inwestycje te wpłyną na zwiększenie liczby pasażerów, która na chwilę obecną wynosi około 7 mln pasażerów. Prezes PKP Intercity Czesław Warsewicz powiedział, że do końca tego roku z usług PKP ma skorzystać 10,8 mln osób.
- Jeśli zostanie w sposób istotny podniesiona wartość PKP Intercity - a to jest jeden z elementów strategii dla transportu kolejowego - nie wykluczamy, że w ciągu najbliższych kilku lat ten podmiot zostanie skierowany na giełdę, by w sposób lepszy mógł służyć milionom pasażerów i powiększać swój udział w rynku w kraju i za granicą - powiedział Polaczek.
Prezes PKP Intercity poinformował, że proces restrukturyzacji spółki jest wspierany przez resort transportu, który pod koniec 2005 roku udzielił 18,1 mln zł dofinansowania na zakup nowego taboru. Warsewicz dodał też, że w ciągu najbliższych dwóch lat spółka otrzyma zwrot niezapłaconych ulg ustawowych za lata 2002-2003 w wysokości 25 mln zł. PKP Intercity po raz pierwszy otrzyma także dopłaty do przewozów międzynarodowych, które w dużej części są deficytowe.
W skład taboru spółki wchodzi obecnie 1240 wagonów, z czego 213 zostało zmodernizowanych w ciągu ostatnich 5 lat. Spółka weszła także w posiadanie 28 nowych wagonów. - Chcemy zmodernizować 275 wagonów i zakupić 20 nowych. Będziemy posiadać ok. 530 wagonów, które spełniają standardy - powiedział Warsewicz. Chodzi m.in. o wystrój wnętrz, bogatszą ofertę usług gastronomicznych - dodał.
W maju 2007 roku planowane jest poszerzenie oferty przewozów międzynarodowych, poprzez wznowienie połączenia Warszawa-Moskwa, rozważane jest również uruchomienie kolejnego połączenia Moskwa-Kraków.
Wśród zapewnień prezesa PKP Intercity znalazły się też takie, że od stycznia 2007 roku będzie modyfikowany system rezerwacji biletów oraz zarządzania przedsiębiorstwem, a od grudnia bieżącego roku będzie obowiązywał zakaz palenia w pociągach Intercity.
Powołano nowego prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego
Zobacz całość »Minister Transportu Jerzy Polaczek przedstawił ostatnio nowego prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego - Grzegorza Kruszyńskiego. Sama uroczystość powołania Grzegorza Kruszyńskiego na stanowisko prezesa ULC miała miejsce dzień wcześniej w siedzibie Ministerstwa Transportu. Tego samego dnia odwołano dotychczasowego prezesa ULC Tomasza Kądziołkę, który obejmie teraz stanowisko wiceprezesa ds. operacyjno-lotniczych.
Minister Transportu Jerzy Polaczek podziękował ustępującemu prezesowi za intensywną i efektywną pracę, zaś nowemu prezesowi Kruszyńskiemu życzył sukcesów na nowym stanowisku. Minister Polaczek zwrócił się do pracowników Urzędu Lotnictwa Cywilnego i przypomniał o ostatnich wypadkach lotniczych, zaapelował o szybką i wnikliwą kontrolę jednostek organizacyjnych lotnictwa cywilnego, w szczególności ośrodków szkoleniowych. Polaczek zasugerował także w ramach skuteczniejszego egzekwowania przestrzegania zapisów ustawy Prawo Lotnicze Minister możliwość nakładania przez ULC kar administracyjnych. Wprowadzenie ich w życie byłoby możliwe w drodze nowelizacji ustawy Prawo lotnicze.
Co powiedział nowy prezes ULC? Wyraził on przekonanie, o dynamicznym rozwoju ULC realizowaniu powierzonych mu zadań. Kruszyński zadeklarował efektywną pracę, która bedzie wpływała na rozwój lotnictwa, zaapelował także do pracowników o współpracę i zrozumienie, tak aby międzynarodowe standardy wprowadzane przez ULC do polskiego porządku prawnego przyczyniły się również do rozwoju Urzędu zarówno na płaszczyźnie stylu oraz kultury pracy, jak i wzajemnych kontaktów.
Ustępujący ze stanowiska - Tomasz Kądziołka podziękował pracownikom ULC za dotychczasową współpracę i wyraził chęć służenia pomocą w przyszłości.
Grezgorz Kruszyński pracował dotychczas w PLL LOT, został powołany na stanowisko prezesa ULC w wyniku konkursu, ogłoszonego przez Ministra Transportu. Kadencja będzie trwała 5 lat.
Szefowie kuchni oraz Wiedeńska Kawiarnia w samolotach Austrian Airlines
Zobacz całość »Austrian Airlines oferuje swoim pasażerom klasy biznes nowe udogodnienia. We wszystkich samolotach pojawią się szefowie kuchni oraz prawdziwa Wiedeńska Kawiarnia.
Od 24 sierpnia bieżącego roku Austrian na dalekich trasach w klasie biznes oferuje usługi kulinarne na wyższym poziomie. Szefowie kuchni, którzy dotychczas obecni byli tylko w samolotach Boeing, teraz przygotowują wykwintne posiłki także pasażerom Airbusów. Wykwintne menu składa się z sześciu dań. Jest tworzone przez austriackich oraz światowych mistrzów kuchni. Dodatkowo menu może być w każdej chwili dopracowane à la minute przez pokładowego kucharza. Pasażerowie klasy biznes na wszystkich lotach międzykontynentalnych Austrian mogą skorzystać z wyjątkowej osobistej obsługi profesjonalnego szefa kuchni.
Dodatkowo pasażerowie klasy biznes podczas długich lotów mogą skosztować oryginalnej wiedeńskiej kawy. Pasażerowie do deseru mogą wybrać sobie dowolną z jedenastu typowo austriackich mieszanek kawy: od Grosser Brauner, przez popularną Wiener Melange, aż po prawdziwy specjał: Wiener Fiaker. Austrian Airlines są jedynymi liniami lotniczymi na świecie, które oferują taki ekskluzywny serwis.
Alfred Ötsch, prezes Austrian z wielką radością przyjął kulinarne nowości na pokładach samolotów. Zaznaczył - Obecnie pasażerowie klasy biznes mogą, na pokładach wszystkich samolotów międzykontynentalnych, nie tylko wybierać spośród wielu najwyższej klasy wytworów austriackiej i międzynarodowej sztuki kulinarnej, ale i cieszyć się osobistą obsługą samego chef de cuisine. Nasza oryginalna Wiedeńska Kawiarnia oraz indywidualna opieka najlepszych szefów kuchni potwierdzają, że nasz serwis to naprawdę pierwsza klasa. Podróż z Austrian pozwala naszym gościom czuć się wyśmienicie pod każdym względem i stanowi naprawdę wyjątkowe doświadczenie. Pragnę, abyśmy w przyszłości podkreślili jeszcze bardziej urok i gościnność zakorzenione w kulturze austriackiej, kładąc jednocześnie nacisk na osobisty komfort naszych klientów.
Austrian Airlines należy do Grupy Austrian Airlines, w której skład wchodzą również Austrian Arrows i Lauda. Austriackie linie świadczą usługi od 1957 roku. Od 2000 roku Austrian są członkiem największego sojuszu lotniczego Star Alliance.
Nadal brak zabezpieczeń przed atakami terrorystycznymi na lotnisku
Zobacz całość »Pięć lat po zamachach na World Trade Center w Nowym Jorku i wydaniu miliardów dolarów na najnowsze zabezpieczenia, cały czas nie ma 100% ochrony przed terrorystami.
Obecnie nie ma jeszcze urządzeń kontrolnych, które mogłyby wykryć bomby w płynie. Dlatego też pasażerowie muszą pozbywać się wszelkich płynów przed wejściem do samolotu. Dziś lotniska wydają się niedostępne i dobrze strzeżone, jednak kilka tygodni temu mogło dojść do poważnej tragedii. Brytyjskie służby wykryły spisek, podczas którego w dziesięciu samolotach miało zginąć 3 tys. osób, czyli tyle ile zginęło pięć lat temu w zamachach na wieże World Trade Center.
Bruce Schneier, amerykański ekspert od spraw bezpieczeństwa uważa - Większość pieniędzy, które wydajemy na zabezpieczenia, jest wyrzucanych w błoto. Według niego nowe zabezpieczenia wymuszają na terrorystach jedynie niewielkie zmiany w ich planach. Za duże pieniądze lotniska wyposażone są w bramki wykrywające metal. Natomiast 11 września 2001 roku samoloty zostały uprowadzone przy pomocy plastikowych noży. Dla służb, zajmujących się zabezpieczaniem lotniska oznaczało to miliardowe nakłady w nowe techniki wykrywania niebezpiecznych przedmiotów.
Obecnie na lotniskach stosuje się bramki do wykrywania metali oraz prześwietlanie bagaży promieniami X. W inny sposób promienie pochłania plastik, metal, papier i ciecz, dlatego na monitorze można zobaczyć jedynie zarys przedmiotów znajdujących się w bagażu. Niestety urządzenia przekazują informacje tylko o gęstości materiału, a nie o jego budowie chemicznej. Ciecz umieszczona w bagażu może być zwykłym sokiem, ale też środkiem wybuchowym.
Peter Williams, dziennikarz NBC, wraz z obsługą Lotniska im. Reagana w Waszyngtonie sprawdził, że nawet najnowocześniejsze zabezpieczenia nie mogą wykryć płynnych substancji wybuchowych. Właśnie tego typu materiały miały posłużyć terrorystom z Wielkiej Brytanii do wysadzenia samolotów lecących do USA.
Dostępne są urządzenia, które potrafią zidentyfikować substancje po tzw. chemicznym odcisku palca, jednak są one bardzo drogie. Stanowiska, gdzie dzięki tzw. spektrometrii neutronowej można zidentyfikować substancję nawet w szczelnie zamkniętym pojemniku, są na razie tylko testowane. Prowadzone są też badania nad stworzeniem skanerów, które będą identyfikować zapach niebezpiecznych materiałów. Takie urządzenie, potrafiące wykryć nawet jedną bilionową część grama substancji zbudowano na uniwersytecie w Bonn. Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA przeznaczył 450 mln USD na budowę czujników, które byłyby w stanie wykryć najmniejsze ilości narkotyków oraz niebezpiecznych substancji, które pozostały na ubraniu, dłoniach lub włosach pasażera.
Codziennie nad USA lata 56 tysięcy samolotów, natomiast nad Europą 25 tysięcy. Bob Polle, ekspert w dziedzinie bezpieczeństwa lotniczego uważa - Środek ciężkości powinien być przesunięty z poszukiwań niebezpiecznych materiałów na poszukiwanie niebezpiecznych ludzi.
Amerykańskie Biuro Bezpieczeństwa Transportu każdego roku wydaje 5 mld USD na zabezpieczenia antyterrorystyczne. Jeszcze niedawno część tej kwoty przeznaczana była na systemy selektywnej identyfikacji pasażerów CAPPS (Computer Assisted Passenger Prescreening System). System przeglądał listę pasażerów i wskazywał te osoby, które należy dokładnie skontrolować na lotnisku. Jedna z pierwszych wersji programu wybrała do szczegółowej kontroli piątkę terrorystów, którzy wsiedli do samolotu linii American Airlines, by rozbić go o budynek Pentagonu. Pracownicy lotniska wpuścili ich na pokład, gdyż nie znaleźli żadnych powodów, aby tego nie zrobić. W połowie 2004 roku program zamknięto, gdyż bardzo krytykowano jego skuteczność.
Ulepszona wersja systemu Secure Flight również została wycofana. W lutym bieżącego roku rząd USA zrezygnował z jego finansowania, uznając go za niewydolny. W zamian wprowadzono dokumenty biometryczne. Wzór siatkówki oka, linie papilarne, kształt twarzy, geometria dłoni oraz próbka głosu pozwalają na lepszą identyfikacje ludzi niż zwykłe zdjęcie. W Polsce zgodnie z unijnymi wymogami od końca sierpnia bieżącego roku w nowych paszportach znajduje się elektroniczny chip z informacjami o liniach papilarnych oraz kształcie twarzy podróżnego.
Kolejnym sposobem na szukanie potencjalnych terrorystów wśród pasażerów jest system automatycznie rozpoznający ich w tłumie. Twarz, która zostanie złapana w kadrze kamery jest analizowana oraz porównywana ze zdjęciami umieszczonymi w bazie danych.
System wyprodukowała firma Visionics. Już od kilku lat potrafi on analizować około milion twarzy na sekundę. Kamery mogą zostać umieszczone w różnych miejscach: na lotniskach, dworcach, w domach handlowych lub na ulicach. System na podstawie sposobu chodzenia jest w stanie wyłowić z tłumu tych, którzy pod kurtką niosą coś ciężkiego. Jednak program ten jest skuteczny tylko wtedy, gdy poszukiwana osoba jest już znana służbom specjalnym.
Chiny - przyszłość podróży konferencja w ramach World Travel Market 6 listopada
Zobacz całość »W najbliższym czasie ma się odbyć w ramach World Travel Market 2006 pierwsza zjazdowa konferencja mająca na celu zacieśnienie relacji turystycznych między Chinami a Europą.
Konferencja "China Contact" pod hasłem "Chiny - przyszłość podróży" zbierze razem rząd i przedsiębiorców z wewnątrz i zewnątrz Europy i Chin i odbędzie się w poniedziałek 6 listopada, w dniu otwarcia tego ważnego wydarzenia w ExCel w Londynie.
- Pomijając fakt, iż - jak się prognozuje Chiny staną się popularną turystyczną destynacją i nastąpi wysoki rozwój tej dziedziny w Chinach do 2020 roku, nadal ten kraj jest owiany tajemnicą. - powiedziała Fiona Jeffery dyrektor zarządzający World Travel Market.
Konferencja ta jest decydująca dla wszystkich tych profesjonalistów, którzy chcą zdobyć większe zrozumienie możliwości tego jak prowadzić interesy z Chińczykami. Współorganizatorem konferencji jest ChinaContact, który ma siedzibę w Wielkiej Brytanii, wraz ze specjalistami rynkowymi, konsultantami asystującymi firmom turystycznym, dostarczającymi usługi turystyczne i radami promującymi turystykę, wszystkimi tymi którzy chcą być bliżej Chin.
Aby zarejestrować się na konferencję należy skontaktować się telefonicznie +44 (0) 20 7871 9886 i +44 (0) 20 8180 5790
Kolejne tanie linie lotnicze zdobywają polskie niebo
Zobacz całość »W przyszłą sobotę z krakowskiego lotniska Balice do Kopenhagi wyruszy pierwszy samolot tanich linii lotniczych Sterling. Sterling jest duńską firmą założoną w 1962 r. Posiada w tej chwili 12 samolotów, którymi przewożi rocznie 1,3 mln pasażerów. Obsługuje głównie loty do krajów skandynawskich. Nieco później bo w październiku zadebiutuje również w Krakowie brytyjski Jet2, który posiada flotę boeingów 737 i 757. Uruchomi połączenia do Leeds Bradford i Newcastle. Jet2 będzie już 21 tanią linią obsługującą lotnisko w Balicach. Brytyjska firma należy do Dart Group PLC istniejacej na rynku lotniczym już od 25 lat. Grupa ma swoje bazy w miejscowościach: Leeds, Belfast, Newcastle, Manchester, Edynburg i Blackpool.
Kolejnym przewoźnikiem, który zamierza wkroczyć na polski rynek są linie Emirates Airlines. Linie są w posiadaniu 130 samolotów, które obsługują 85 lotnisk w 57 państwach. Na razie otworzyły biuro turystyczne Aviareps w Warszawie przy ul. Siennej, w którym można nabyć ich bilety podobnie jak w 400 innych na terenie kraju. - Dubaj leży w znakomitym miejscu i wkrótce będzie można stamtąd dolecieć w każdy zakątek świata Polscy pasażerowie mogą dolecieć dziś do Emiratów z 20 europejskich lotnisk, m.in. z Frankfurtu i Monachium, przesiadając się z samolotów np. LOT-u. To rozwiązanie przejściowe, bo w ciągu trzech lat chcemy uruchomić bezpośrednie połączenie z Polski - tłumaczył Henry Hasselbarth, wiceprezes Emirates Airlines na Europę Północną i Środkową.
O miejsce na polskim rynku lotniczym zamierza powalczyć jeszcze 10 innych przewoźników. Artur Burak, rzecznik Polskich Portów Lotniczych potwierdził, że z firmami tymi trwają już negocjacje.
Tanie linie lotnicze, które mają już swoją pozycję w Polsce czuwają i stawiają na dalszy rozwój. Centralwings zapowiada na ten rok uruchomienie następnych dziewięć połączeń, WizzAir - dwóch. Ogromny postęp zrobił tani przewoźnik Norwegian, który zaczynał od połączeń na dwóch rasach, a w chwili obecnej po otwarciu bazy w Warszawie realizuje loty do Alicante, Malagi, Barcelony/Girony i Nicei. Wkrótce wzbogaci swoją ofertę o połączenia z Warszawy do Sztokholmu, Rzymu, Mediolanu, Dublina i Aten oraz z Krakowa do Sztokholmu. W związku z tym Norwegian zdecydowało o rozbudowie warszawskiej bazy i o utworzeniu około 100 nowych miejsc pracy.
Nie ma szans na rozpoczęcie budowy lotniska w Jasionce w tym roku
Zobacz całość »Budowa terminalu w Jasionce nie rozpocznie się w tym roku, oznacza to, że 16 mln przeznaczonych na tę inwestycję przepadnie. - To dramatyczna wiadomość - komentuje Jan Tomaka, poseł PO, który wspólnie z pozostałymi parlamentarzystami z Podkarpacia na początku roku walczył o pieniądze z budżetu państwa.
Nie ma szans na to, żeby budowa podrzeszowskiego lotniska zaczęła się w bieżącym roku?
Dlaczego? Choć prawie na ukończeniu jest dokumentacja przetargowa sporządzana przez Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze, właściciela podrzeszowskiego lotniska, jednak nie ma szans na to, żeby przetarg został rozstrzygnięty w 2006 roku. - Rozpoczęcie robót we wrześniu lub październiku to "wariant optymistyczny"- przyznaje rzecznik PPPL Artur Burak.
- Nawet jeśli w październiku przetarg zostałby rozstrzygnięty, to w zimie żadna ekipa budowlana nie rozpocznie robót - mówi nam jedna z wysoko postawionych osób w PPPL., która nie chciała podać swojego nazwiska. Zdaniem tej osoby wyraźnie widać, że władzom portu nie zależy na rozwoju lotniska w Jasionce. Wpływ na tę sytuację miało miedzy innymi przeniesienie w czerwcu do Warszawy dotychczasowego szefa podrzeszowskiego lotniska Jana Straża.
- On tam został przeniesiony na siłę, tak by go odsunąć od Jasionki. Dyrektor PPPL Paweł Łatacz nie jest zwolennikiem powrotu Straża na wcześniejsze stanowisko - mówi anonimowy informator.
We wrześniu ma dojść do kolejnych zmian kadrowych, bowiem dotychczasowemu dyrektorowi Andrzejowi Winiewskiemu kończy się kadencja, do kiedy kieruje podrzeszowskim portem. W takim przypadku zgodnie z kodeksem pracy szefem ponownie powinien zostać Jan Straż, który jednak, stawia warunki władzom PPL. - On chce być jednocześnie członkiem zarządu PPPL, by mieć wpływ na politykę firmy. W przeciwnym razie rozstanie się definitywnie z pracą, bo dyrektorem portu w Jasionce może być jeden dzień, a następnego zostanie zwykłym referentem - twierdzi rozmówca.
Co na to Jan Straż? - Jestem na urlopie. Nie mam nic do powiedzenia - ucina. Wszystko to sprawia, że ucierpi na tym port lotniczy. - Nici z rozwoju Podkarpacia, nici z przychodzenia do nas inwestorów. Stajemy się coraz większym zaściankiem. W czasie rozmów z dyrektorem Łataczem nie widziałam u niego zaangażowania w Jasionkę - twierdzi Elżbieta Łukacijewska, szefowa PO w regionie.
Najprawdopodobniej głównym powodem tego, że prace budowlane nowego terminala nie ruszą w tym roku, jest zbyt późno przygotowany projekt wykonawczy rozbudowy lotniska. PPPL zlecił jego wykonanie dopiero w kwietniu, podczas gdy dyrektor Straż jeszcze w listopadzie 2005 roku wysyłał do portów pisma z prośbami o przyspieszenie procedur. - Te pięć miesięcy zastoju o wszystkim zdecydowało. Wiosną przyszłego roku miały być uruchomione połączenia Rzeszowa z Nowym Jorkiem. To już przeszłość. To, czym się dzisiaj chwali PPPL, jest zaciemnianiem sprawy. Zbierają się czarne chmury nad Jasionką i trzeba jasno powiedzieć, że przy takim podejściu władz portów lotnisko czeka wieloletnia wegetacja - uważa anonimowy rozmówca.
Potwierdza, to również Leszek Deptuła, marszałek województwa podkarpackiego, jego zdaniem PPPL nie robi zbyt wiele, aby lotnisko w Jasionce się rozwinęło. - Powołanie przez samorząd spółki, która przejmie lotnisko, idzie jak po grudzie. Nie ma w tym naszej winy. My możemy tylko prosić, jeździć, błagać ludzi w Warszawie. W środę spotykam się z dyrektorem inwestycyjnym PPPL. To będzie rozmowa przy ścianie. Obawiam się jednak, że Jasionkę czeka podobny los jak Energetykę Podkarpacką i obszar metropolitarny, w który miał wejść Rzeszów. Wszystko wyrzucono do kosza - powiedział Deptuła.
Dozę optymizmu zachowuje wojewoda podkarpacki Ewa Draus. - Najważniejsze, że Ministerstwo Finansów naprawiło swój błąd i pieniądze trafią do PPL. Roboty ruszą w tym roku - zapewnia. Rzecznik Artur Burak: - To jedna wielka bzdura, że opóźniamy inwestycję. Przetarg ogłosimy we wrześniu. - Kiedy poznamy nowego dyrektora portów w Jasionce? - Może w środę, może w czwartek - odpowiada rzecznik.
Przetarg na dostawę biletów lotniczych unieważniony
Zobacz całość »Przetarg na dostawę biletów lotniczych na podróże służbowe pracowników Ministerstwa Gospodarki, według arbitrów powinien być unieważniony.
Powodem takiej decyzji było źle dobrane kryterium oceny ofert.
Ministerstwo gospodarki ogłosiło przetarg na rezerwacje połączeń lotniczych, sprzedaż biletów i bezpłatne ich dostarczanie w miejsce wskazane przez zamawiającego. Niestety, kryterium które obrał zamawiający uwzględniało jedynie cenę ofertową za usługę. Cena ofertowa jest tylko częścią ogólnej ceny, w której zawarte są dodatkowo: opłata transakcyjna za całą organizację i procent dla biura podróży. Firma, która wygrała przetarg zaoferowała tylko cenę ofertową. Konkurencyjne przedsiębiorstwo oczywiście wybór Ministerstwa gospodarki zakwestionowało i domagało się całkowitego wykluczenia wygranych z przetargu.
Arbitrzy zgodzili się, że ze względu na nieprawidłowo określone kryterium jakim kierowało sie ministerstwo cały przetarg trzeba unieważnić. - Zgodnie z przepisami ustawy o cenach ceną jest wartość wyrażona w jednostkach pieniężnych, którą kupujący jest obowiązany zapłacić przedsiębiorcy za towar lub usługę. Skoro zamawiający we wzorze umowy określił zasady zapłaty wynagrodzenia dla wykonawcy i wynika z nich, że obejmowało ono również cenę biletu, to zasadne jest stwierdzenie, iż w istocie zaniechał oceny ofert według kryterium cenowego - tłumaczył przewodniczący Jacek Grządka. - Przy takiej specyfikacji istotnych warunków zamówienia nie sposób w istocie ustalić wartości oferty - dodał (sygn. UZP/ZO/0-2404/06).
Nowy rozkład jazdy PKP do poprawki
Zobacz całość »Dopiero dwa tygodnie minęły od ogłoszenie przez PKP nowego rozkładu jazdy pociągów, a juz trzeba go poprawić. Powodem są protesty pasażerów, którzy mają dość ponad 2,5-godzinnych podróży do stolicy.
Rewolucji w rozkłądzie jazdy jednaj nie ma. Pociąg, który z Łodzi Fabrycznej do tej pory wyjeżdżał o godzinie 6.02, od piątku (15 września) będzie wyruszał w kurs dziesięć minut później. Do stolicy dotrze jednak tak jak teraz o godz. 8.39. - Podróż skróci się więc o dziesięć minut - mówi Łukasz Kurpiewski, rzecznik PKP Przewozy Regionalne. - Na tę trasę puścimy jeszcze jeden pociąg więcej.
Zmiany te nie satysfakcjonują pasażerów. - Chcieliśmy, by rano z Łodzi wyjeżdżały dwa pociągi. Oszczędność dziesięciu minut to krok w dobrą stronę, ale to zmiana tylko kosmetyczna. Tym bardziej że w Warszawie nadal będziemy o 8.39, a to za późno, by zdążyć do pracy na czas i uniknąć nieprzyjemności z szefem - mówi Dominik Wolski, informatyk codziennie dojeżdżający do stolicy.
W poprawionym rozkładzie wciąż brakuje bezpośredniego pociągu z Warszawy do Łodzi po godzinie 22. Ostatni ze stolicy odjeżdża bowiem teraz o 20.20. Po tej godzinie powrót do Łodzi jest już w tej chwili praktycznie niemożliwy. Wieczorem odjeżdżają jeszcze dwa pociągi o 22.35 i 22.55, jednak te dojeżdżają tylko do Skierniewic. Tam trzeba poczekać ponad dwie godziny na przesiadkę. W ten sposób do Łodzi obydwa składy dojeżdżają... następnego dnia po godzinie 5 rano! - Niestety, takie mamy możliwości techniczne. Nie możemy naszym klientom zaoferować nic więcej. Ciągle też rozważamy obniżkę cen biletów, ale to bardzo skomplikowana sprawa i na decyzję trzeba jeszcze poczekać - mówi Kurpiewski.
Klienci PKP nie mogąc już dłużej czekać poskarżyli się na przewoźnika do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. - Właśnie dotarła do nas petycja podpisana przez ponad 200 osób. Zajmie się nią Departament Polityki Konsumenckiej, który zdecyduje czy i jak można pomóc pasażerom - wyjaśnia Anna Frąc z biura prasowego UOKiK.
Strajk niemieckich kolei
Zobacz całość »W piątek doszło do strajku ostrzegawczego 1700 pracowników niemieckich kolei Deutsche Bahn. W jego wyniku nastąpiły opóźnienia 15 pociągów w Kolonii i Saarbruecken, którymi podróżuje dziennie kilkadziesiąt tysięcy pasażerów.
Strajk zorganizowały związki kolejowe Transnet z Karlem-Heinzem Zimmermannem na czele przeciwko zamiarom wydzielenia infrastruktury (34 tyś. km torów) przy prywatyzacji kolei państwowych. Protest jest skierowany do właściciela Deutsche Bahn, którym jest jest rząd niemiecki. Strajkujących popiera również kadra zarządzająca kolejami. Prezes Hartmut Mehdorn podkreśla, że plany wyodrębnienia infrastruktury spowodują opóźnienie debiutu Deutsche Bahn na giełdzie nawet o pięć lat. Ponadto istnieje zagrożenie utraty gwarancji do 2010 r. na utrzymanie około 10 tyś. miejsc pracy.
Prowadzone z ministerstwem rozmowy na temat wydzielenia infrastruktury nie przyniosły skutku. Nie doszło również do porozumienia w sprawie zagrożonych miejsc między związkami a Deutsche Bahn. Kierownictwo kolei tłumaczy się, że wcześniej musi zostać wyjaśniona sprawa torowisk.
W związku z tym strajkujący zapowiadają dalsze protesty, które obejmą cały kraj.
Roczny obrót Deutsche Bahn jest szacowany na około 25 mld euro. Część koalicji rządzącej chce wydzielić infrastrukturę w ramach prywatyzacji kolei w celu zwiększenia i promowania zdrowej konkurencji na rynku.
Koszmar pasażerów szynobusa z Krakowa do Balic
Zobacz całość »Prawdziwy koszmar przeżyli podróżni, którzy postanowili dojechać pociągiem z Krakowa do lotniska Balicach w środę 13 września. Nie dość, że doszło do awarii wszystkich szynobusów spalinowych to nie potrafiono zorganizować sprawnie transportu zastępczego - czytamy w Gazecie Wyborczej.
Wczesnym rankiem feralnego dnia okazało się, że nie może wyjechać w pierwszy kurs o 4.00 szynobus do Balic z powodu uszkodzenia systemu sterowania komputerowego. W zamian zorganizowano dla podróżnych transport autobusami. Następny zgrzyt nastąpił, gdy autobusy podstawiono dopiero na ulicy Pawiej zamiast przy samym dworcu (roboty budowlane).
O godzinie 6.00 przyjechał sprawny szynobus elektryczny, którym pasażerowie dojechali do stacji... Kraków Mydlniki, ostatniej zelektryfikowanej. Wściekłych już podróżnych miały stamtąd odbierać autobusy MPK. W oczekiwaniu na nie ludzie mogli "pozwiedzać" zdewastowany dworzec i inne okoliczne budynki. Najgorsze było to, że nie wszyscy mogli dostać się do odległych o 5 km Balic. Kilka autobusów w ogóle nie przyjechało. Doprowadzeni do granic wytrzymałości pasażerowie obawiali się, że nie zdążą na samoloty.
Sytuacja taka może się powtórzyć również następnego dnia gdyż w Krakowie nie ma ludzi, którzy potrafia naprawiać ten rodzaj kolejek. Zarząd PKP czeka na przyjazd fachowców aż z Bydgoszczy. Zatem kłopoty z połączeniami do Balic mogą się przeciągnąć.
Linia kolejowa z Balic do Krakowa działa zaledwie od 5 miesięcy. Od początku budziła wiele zastrzeżeń wśród pasażerów jak i mieszkańców, których domy znajdują sie w pobliżu torowisk. Często była tematem zainteresowania lokalnej prasy i telewizji. pokazującej pasażerów zmuszonych przedzierać się przez las do odalonego o kilkaset metrów lotniska.
Nowe promocje dla podróżnych PKP Intercity
Zobacz całość »Zapowiadają się nowe promocje w PKP Intercity - Czesław Warsewicz, prezes spółki zamierza zaoferować podróżnym bilety do Berlina za 5 euro. Obecny prezes realizuje więc pomysły swego przeciwnika, chociaż był im przeciwny.
Zmiany w Intercity zostały zainicjowane po osiągnięciu w ubiegłym roku 3,1 mln zysku i zapoczątkował je niegdysiejszy prezes spółki Jacek Prześluga. Zrezygnował on jednak ze stanowiska pod koniec czerwca, twierdząc, że ma związane ręce i nie może dojść do porozumienia z zarządem spółki. Na jego miejsce powołano Czesława Warsewicza, który odniedawna zapowiada wprowadzenie nowych promocji, wbrew temu, że wczesniej był ich przeciwnikiem.
We wrześniu ruszyła akcja promocyjna Auto stop, która jest przeznaczona dla podróżujących grup trzy- lub pięcioosobowych, bowiem w ramach promocji trzecia i piąta osoba zwolnione są z zakupu biletu powrotnego. Muszą jedynie wykupić miejscóki co i tak pozwoli zaoszczędzić około 30 proc. ceny biletu.
Kolej ma również promocje dla zmotoryzowanych - Park & Go to usługa, dzięki której kierowcy będą mogli zostawiać swoje samochody na przydworcowych parkingach.
Jednocześnie PKP ogłosiło konkurs na prezesa PKP Intercity, kandydatury zgłaszać można do 29 października, wiadomo, że w konkursie wystartuje prezesa Czesław Warsewicz.
Wizyta delegacji UEFA w Polsce zakończona. Czy mamy szansę na organizacje piłkarskiej imprezy?
Zobacz całość »12 września Wrocław gościł delegację UEFA, która przyjechała do Polski w ramach wizytacji państw ubiegajacych się o organizację mistrzostw Eoropy w 2012 r. Pomimo kilku przygód jakie przytrafiły im się po drodze, Wrocław zrobił na nich dobre wrażenie. Jako miasto bardzo się spodobał.
Wrocław był ostatnim miastem jakie przedstawiciele UEFA odwiedzili w Polsce. Wcześniej zobaczyli Warszawę, Gdańsk i Poznań.
Przypomnijmy, że Polska ubiega się o organizację mistrzostw wspólnie z Ukrainą. Naszymi konkurentami są Włochy oraz Węgry razem z Chorwacją. O tym kto wygrał prawo do organizacji piłkarskiej imprezy dowiemy się 8. grudnia. Delegaci UEFA odwiedzili nasz kraj jako pierwszy. Jeszcze w tym miesiącu pojadą z wizytacją do pozostałych państw.
Działacze UEFA wraz prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej Michałem Listkiewiczem i innymi członkami poskiego Komitetu przyjechali do Polski aby sprawdzić na ile jesteśmy zdolni i przygotowani do zorganizowania tak prestiżowej imprezy. W swojej kontroli byli bardzo skrupulatni. Mierzyli nawet wymiary łóżek w hotelach czy szerokość wejścia w Pałacu Kultury i Sztuki w Warszawie albo wypytywali jak pada cień z jupiterów na stadionie o określonych porach dnia? Podobnie było w przypadku Stadionu Olimpijskiego we Wrocławiu, który inspektorzy UEFA dokładnie obejrzeli i uznali, że w chwili obecnej nie nadaje się do rozgrywek meczowych podczas mistrzostw Europy. - Projekt, a raczej koncept stadionu mi się podoba. Ale od projektu do realizacji daleka droga. Tyle mogę powiedzieć. - oświadczył członek delegacji Włoch Giorgio Marchetti.
Następnie delegacja UEFA zwiedziła wrocławski rynek gdzie obejrzała multimedialną prezentację miasta. Goście spotkali się również z prezydentem Wrocławia Rafałem Dutkiewiczem. Przed opuszczeniem Polski we środę, swoje wrażenia z pobytu we Wrocławiu skomentował Christopher Jung, kolejny z przedstawicieli UEFA - Wrocław to ładne miasto, ma piękne zabytki, dużo jest terenów zielonych. Za wcześnie jest jednak na wyciąganie jakichkolwiek wniosków odnośnie do Euro 2012.
- To nie ci ludzie będą głosować przy wyborze organizatora Euro 2012. Myślę jednak, że dobrze zaprezentowaliśmy się przed nimi. Widzą nasz ogromny zapał, zaangażowanie. A infrastruktura, stadiony? Przed 2012 na pewno zdążymy. Tylko wygrajmy w grudniu - oświadczył Piotr Gawron, szef Komitetu.
Michał Listkiewicz ocenił wizytę delegacji UEFA jako udaną. Podkreślił jednak, że byli to inspektorzy od spraw technicznych, których zadaniem było sporządzenie raportu i to nie oni będą brali udział w głosowaniu. Zapewnił również, że obecne kłopoty w PZPN nie będą miały wpływu na decyzję UEFA o wyborze organizatora mistrzostw Europy w 2012 r.
Szkoły językowe oferują specjalistyczne kursy dla branży turystycznej
Zobacz całość »Obecnie szkoły językowe oprócz tradycyjnych lekcji języków obcych proponują też kursy specjalistyczne między innymi dla hotelarzy i restauratorów. W swojej ofercie mają też warsztaty pisania CV po angielsku lub w innym języku obcym.
Elżbieta Świerczyńska z Worldwide School przyznała - Szkolenia specjalistyczne to dziedzina, która coraz bardziej się rozwija. Jeszcze 10 lat temu korzystaliśmy głównie z kursów ogólnych i przygotowujących do egzaminów. Dziś coraz więcej osób chce także poznać język branżowy. Pracownicy chcą swobodnie posługiwać się językiem obcym także w swoich dziedzinach. A szkoły starają się na to zapotrzebowanie odpowiedzieć.
Jednak cały czas największą popularnością cieszą się kursy biznesowe. Języka, który jest niezbędny do porozumiewania się w pracy, z kontrahentami oraz do prowadzenia korespondencji handlowej można uczyć się praktycznie w każdej szkole językowej. Wiele szkół organizuje dodatkowo specjalne kursy dla poszczególnych branży.
Target & Shane English School oferuje kursy językowe dla poszczególnych zawodów w tym także dla branży gastronomiczno - hotelarskiej. Karolina Skraba z tej szkoły zaznacza - "International Restaurant English" polecamy osobom planującym podjęcie pracy w branży gastronomicznej. W programie jest między innymi witanie klientów, prezentowanie menu i przyjmowanie zamówień, serwowanie napoi i ich rekomendowanie, wystawianie rachunków itd.
W Felberg British & American English School oraz Cambridge School of English można uczestniczyć w dwudniowych warsztatach poszukiwania pracy. Na zajęciach nauczyciele uczą i pomagają pisać po angielsku CV i listy motywacyjne oraz ćwiczą autoprezentację w tym języku. Uczestnicy odpowiadają na typowe pytania, które padają podczas job interview. Podczas zajęć można poznać słownictwo i zwroty językowe wykorzystywane w rozmowach kwalifikacyjnych.
Również szkoły Berlitz, Empik i ACT Advanced Corporate Training prowadzą lekcje indywidualne dotyczące rozmów kwalifikacyjnych. W przypadku zebrania się kilku osób prowadzone są również szkolenia w niewielkich grupach.
Rosja chce zwiększyć wpływy w branży lotniczej
Zobacz całość »Rosja, która obecnie jest mocarstwem surowcowym, ma ambicje, by decydować o rozwoju koncernów lotniczych takich jak Airbus i Boeing.
- Ponad 5 proc. akcji EADS, największego europejskiego koncernu lotniczo-zbrojeniowego, który produkuje samoloty pasażerskie Airbus, kupił na giełdzie rosyjski państwowy bank Wniesztorgank. Rzecznik EADS zapewnia, że to tylko inwestor finansowy, który nie zwiększy swoich udziałów - czytamy w Gazecie Wyborczej.
Co na to Kreml? - Jeśli uzgodnimy wspólne interesy z EADS, to będziemy domagać się takich udziałów, które zapewnią nam co najmniej prawo blokowania uchwał na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy - powiedział Siergiej Prichodko, doradca prezydenta Rosji Władimira Putina.
Tak kosztowne zakupy mogą być dla Rosji zbyt kosztowne, bowiem za 5 proc. akcji EADS zapłacili ponad 1 mld USD. - Moskwa może więc zwiększyć swoje wpływy w EADS w inny sposób. Np. zabiegając o wprowadzenie swoich przedstawicieli do rady dyrektorów EADS - cytuje Gazeta Wyborcza za wpływowym rosyjskim dziennikiem "Wiedomosti". Według dziennika podczas przyszłotygodniowej wizyty w Paryżu prezydent Putin zamierza omówić tę propozycję z prezydentem Francji Jacquesem Chirakiem i kanclerz Niemiec Angelą Merkel.
- Za przychylność wobec Rosjan Niemcy i Francuzi mogą dostać sowitą nagrodę - preferencje dla Airbusa w wielkich zakupach samolotów dla rosyjskich linii Aerofłot. Są planowane od dawna, a ostatnia fala katastrof rosyjskich maszyn potwierdza konieczność takich zakupów - informuje Gazeta Wyborcza.
Rywalem dla Airbusa byłby jak zwykle Boeing, który zapewnił sobie dobrą pozycję w Rosji dzięki kooperacji z VSMPO-Awisma, największym na świecie producent tytanu, który jest surowcem strategicznym dla branży lotniczej. Firma z Rosji jest producentem niemal połowy części z tytanu dla samolotów Boeinga. Wiosną podpisano także porozumienie w sprawie produkcji tytanowych części do nowego Boeinga 787.
Kraków: Restauracja Solfeż oferuje grzybowe bufety tematyczne!
Zobacz całość »We wrześniu w każdy piątek restauracja Solfeż w Hotelu Radisson w Krakowie oferuje grzybowe bufety tematyczne. W cenie 79,00 zł oprócz bufetu, gdzie wybór potraw z grzybami jest ogromny, jest jeszcze wino domowe i napoje.
Piotr Pabisiak, szef kuchni w każdy piątek przygotowuje mnóstwo wspaniałych dań. Przygotował między innymi: paszteciki z grzybami, sałatkę składającą się z makaronu kręconego z parmezanem, surowych, krojonych grzybów, suszonych pomidorów, rukoli i odrobiny czerwonej cebuli. Jako danie główne można zjeść panierowaną kanię z polędwicą z prawdziwkami i pomidorem, a wszystko smażone w ziołach na białym winie. A na deser podawane są lody z leśnymi owocami i surowym borowikiem.
Dodatkową atrakcją jest możliwość obejrzenia, jak przygotowywane są owe potrawy. Można posłuchać jak oliwa skwierczy na patelni i poczuć oszałamiający zapach ziół i makaronu podgrzewanego z bazylią.
W październiku Solfeż będzie proponować dziczyznę, a w listopadzie kuchnię tajską.
Kanał Gliwicki doczeka się modernizacji?
Zobacz całość »Jest duża sznsa na to, że Kanał Gliwicki wkrótce zostanie poddany modernizacji. Wybudowany w latach 1933-39, mierzący 41 m długości obiekt jest w fatalnym stanie i wymaga natychmiastowych prac.
Po pierwsze trzeba przygotować studium wykonalności zadania, na które zostało przyznanych 8 mln zł z budżetu Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie. Sam remont Kanału Gliwickiego może kosztować o 30 razy więcej. Już w tej chwili w porozumieniu z Rejonowym Zarządem Gospodarki Wodnej w Gliwicach określono warunki przetargu na sporządzenie studium wykonalności. Przetarg zostanie ogłoszony przez Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej dopiero w 2007 r.
W studium ma zostać określony zakres prac jakich wymaga Kanał Gliwicki, aby był przystosowany do podmiotów znajdujących się wzdłuż nabrzeża Odry. Najważniejszymi z nich są odbiorcy węgla np. elektrownie opolska i wrocławska. Opracowanie będzie również zawierało wyliczenia kosztów całej inwestycji. Na jego podstawie będzie można ubiegać się o dofinansowanie unijne.
Projekt modernizacji kanału zakłada również udrożnienie szlaku na Odrze aż do Szczecina, z myślą o rozwoju turystyki m.in. żeglugowej. Co jest ważne, zostanie przystosowany do celów przeciwpowodziowych m.in. poprzez modernizację śluz. Przeznaczono na to pieniądze z programu "Odra 2006".
Cheryl Cudak nowym prezesem Amerykańskiego Stowarzyszenia Agencji Turystycznych
Zobacz całość »Amerykańskie Stowarzyszenie Agencji Turystycznych ma nowego prezesa i głównego zarządzającego - została nim Cheryl Cudak, dotychczasowa właścicielka Travel Dimensions. Wybory odbyły się 10 września na Tradeshow w Orlando.
Cheryl Cudak otworzyła w 1985 roku Travel Dimensions, a 1996 roku zakupiła inną agencję, aby uformować większy i bardziej efektywny biznes. Stworzona przez nią Travel Dimensions to agencja typu full serwis. Oferuje wycieczki korporacyjne, wczasy i zagospodarowanie wolnego czasu. W 1989 roku otrzymała tytuł Certyfikowanego Doradcy Podróży (CTC) z Instytutu Certyfikowania Agencji Turystycznych (ICTA).
Na wice prezesa zarządu ASTA wybrana została Mary Peters, natomiast Mike McCulloh został skarbnikiem.
Misją Amerykańskiego Stowarzyszenia Agencji Turystycznych oraz stowarzyszonych w nim organizacji są profesjonalizm i opłacalność członków z całego świata. Działanie ASTA polega na efektywnym reprezentowaniu w przedsiębiorstwach i w rządzie, edukacji i treningu, i identyfikacji i radzenia sobie z problemami związanymi z turystyką. W chwili obecnej ASTA jest największym światowym i wpływowym stowarzyszeniem związanym z turystyką z ponad 20 tysiącami członków z 140 krajów.
::: 2006-09-15 :::
Brak podstawowych zasad savoir-vivreu może przyczynić się do utraty klienta
Zobacz całość »Czasami popełnia się błędy, których skutkiem jest utrata klienta, partnera lub kontraktu. W interesach liczy się każde słowo, gest, spojrzenie, a nawet ton głosu i zapach.
Adam Jarczyński, dyrektor Polskiej Akademii Public Relations zaznacza - Czasem, gdy dzwonię do jakiejś firmy, słyszę w słuchawce: no? Jakże inne jest wrażenie, gdy miły głos powie: dzień dobry, firma XYZ, przy telefonie Anna Kowalska, w czym mogę pomóc? Taka reakcja wciąż jest rzadka. A przecież mówimy o niezwykle ważnym pierwszym wrażeniu, o tych pierwszych pięciu sekundach, w których następuje kontakt z firmą.
Nie każdy zareaguje przychylnie na formy: pani Anno, panie Krzysiu po kilku zdaniach rozmowy telefonicznej. Tego typu poufałość burzy profesjonalny dystans, który jest właściwy we wstępnych kontaktach biznesowych.
Leszek Leopold baron von Biberstein Kazimierski, dyrektor Śląskiego Instytutu Szkoleń w Tychach, trener savoir-vivre'u i komunikacji międzyludzkiej wyznaje - Żyjemy w świecie bombardowanym przez kulturę amerykańską. Tamtejsze plebejskie wzorce, rozpowszechnione jako opozycja do dworsko-szlacheckich manier Brytyjczyków, do nas nie pasują. Nie umiemy się przed nimi bronić, bo u nas przez 50 lat niszczono kulturę osobistą, postrzeganą przez system komunistyczny jako przejaw manier arystokratycznych. Kreowano wzorce plebejskie, oparte na kulturze ludowej, robotniczej. Wielu je przyjęło. Dziś nie zawsze ludzie ci wiedzą, że to, co wynieśli z otoczenia, jest nieodpowiednie. Spotykają się następnie z plebejskością w amerykańskim stylu, na przykład zwracanie się do siebie per ty lub trzymanie rąk w kieszeniach. I powstaje pomieszanie pojęć.
Kazimierski podkreśla - Nowe, rażące nas zachowania i obyczaje biorą się także stąd, że wiele osób uczy się z podręczników anglosaskich, tłumaczonych dosłownie, bez próby dopasowania ich do naszych realiów. To wynik bezkrytycznego przejmowania obcych wzorców, które mogą być odbierane przez człowieka wychowanego w kulturze polskiej jako przekraczanie pewnych granic, a czasem wręcz jako robienie z siebie pajaca.
Kulturę i umiejętność zachowania się w każdej sytuacji można wynieść z domu. Można też nauczyć się zachowywać odpowiednio, np. na szkoleniach, które organizuje wiele firm i agencji public relations. Przeznaczone są one zarówno dla właścicieli małych i średnich firm, jak i prezesów wielkich międzynarodowych korporacji.
Kazimierski przyznaje - To prawda, że z takich szkoleń korzystają na ogół większe firmy i instytucje, menedżerowie lub pracownicy mający bezpośredni kontakt z klientem. Przedstawiciele małych, kilkuosobowych, rodzinnych firm to zaledwie 10% uczestników prowadzonych przez nas szkoleń z zakresu etykiety w biznesie.
Adam Jarczyński zaznacza - Drobnemu przedsiębiorcy też potrzebna jest taka wiedza. Nie ma znaczenia, czy reprezentujemy wielką spółkę notowaną na giełdzie, czy zieleniak, w którym handlujemy warzywami. Bo dla niektórych klientów ważna jest nie tylko cena i jakość towaru, ale także atmosfera miejsca, w którym kupują. Gdy sprzedawca jest niemiły, klient pójdzie gdzie indziej.
Kazimierski dodaje - Normy savoir-vivre'u nie zostały stworzone po to, by utrudniać życie, lecz by ułatwiać funkcjonowanie i komunikowanie się w najróżniejszych sytuacjach, gdzie dochodzi do konfrontacji rozmaitych postaw, intencji, gdzie zderzają się różne interesy.
Znajomość zasad dobrego wychowania konieczna jest zwłaszcza w usługach i tam, gdzie przedsiębiorca lub pracownik ma bezpośredni kontakt z klientem. Jeden popełniony błąd może zniweczyć cały wysiłek, który został włożony w pozyskanie klienta i przygotowanie transakcji.
Alicja Dąbrowska, współwłaścicielka firmy szkoleniowej Vademecum z Wrocławia poleca - Zachęcałabym wszystkich do udziału w takich szkoleniach, które przewidują zajęcia z użyciem kamery.
Uczestnicy odgrywają scenkę, co utrwala kamera. Następnie wszyscy oglądają relację, komentują i omawiają z trenerem. Alicja Dąbrowska zaznacza - To naprawdę wiele daje. Początkowe spostrzeżenia są co prawda takie: ależ ja mam nos, ale minę zrobiłem. Lecz potem wszyscy skupiają się na tym, co naprawdę ważne, czyli na słowach, tonie wypowiedzi, gestach. Czasem przecież timbre głosu sprawia, że czujemy do kogoś sympatię i udaje się nawiązać dobry kontakt. Trudno to wszystko opowiedzieć, natomiast w relacji filmowej łatwo pokazać. Uczestnicy naszych treningów, poświęconych niekiedy trudnym i delikatnym sytuacjom, jak ocena pracownika, bardzo chwalą właśnie zajęcia z kamerą, bo najwięcej z nich wynoszą. Jeśli ktoś obawia się obiektywu, namawiam, by pokonał ten lęk.
Jarczyński wyjaśnia - Uczestników naszych szkoleń dobieramy według systemu modułowego. Tworzymy grupy: zainteresowani np. pierwszym kontaktem z klientem, sposobem wręczania wizytówek, przedstawiania się; chcący dowiedzieć się, jak należy się zachować na przyjęciu, spotkaniu biznesowym z kobietą, jak przemawiać do grupy; chętni, by dowiedzieć się, jak się ubrać stosownie do okazji, jak dobrać perfumy, by nie przeszkadzały innym; niepotrafiący panować nad odruchami fizjologicznymi, np. czerwienieniem się podczas publicznych wystąpień. Bywa, że mała firma szybko się rozwija, pojawiają się zagraniczni klienci lub partnerzy, w planie jest wizyta w innym kraju. Szef wraz z gronem współpracowników chcą dowiedzieć się, co ich tam czeka, na co powinni uważać, jak zachować się w różnych miejscach i sytuacjach.
Szkolenia składają się z części teoretycznej, podczas których temat wykładają fachowcy od kształtowania wizerunku, specjaliści savoir-vivre'u, a także dyplomaci i byli ambasadorzy. Następnie odbywa się część praktyczna, czyli wizyta w restauracji, gdzie uczestnicy ćwiczą zasiadanie przy stole w odpowiedniej kolejności, prawidłowe posługiwanie się sztućcami i naczyniami, witanie się, przedstawianie gości, a także zabieranie głosu. Jest też przerwa na kawę, która rejestrowana jest z ukrycia na kamerze. Potem omawiane jest zachowanie uczestników, sposób prowadzenia konwersacji oraz trzymania filiżanek.
PAPR organizuje również szkolenia otwarte, w których uczestniczyć mogą pojedyncze osoby z różnych firm, np. dla występujących na forum i dla rzeczników prasowych, poświęcone wystąpieniom publicznym: jak stać, jak mówić, gdzie patrzeć, jak pokonać stres itp.
Małe firmy zazwyczaj kierowane są jednoosobowo. Problem pojawia się, gdy przedsiębiorstwo się rozrasta i trzeba nad wszystkim zapanować. Wcale nie oznacza to, że coś jest nie w porządku z ludźmi. Tego typu naturalnym procesom podlegają praktycznie wszystkie firmy na pewnym etapie rozwoju. Są one wynikiem między innymi tego, że w Polsce nie potrafi się delegować uprawnień i zadań. Jednak można się tego nauczyć i dlatego warto zasięgnąć porady specjalisty.
Alicja Dąbrowska, która była uczestnikiem szkolenia zorganizowanego w jej firmie przyznaje - Jeszcze jedno było dla mnie odkryciem podczas tego szkolenia. Uświadomiono nam, że ludzie dzielą się na dwie kategorie: jedni widzą las, inni drzewa, czyli są dwa typy - ogólny i szczegółowy. Między nimi występuje naturalny konflikt komunikacyjny. Wystarczy zwrócić na to uwagę, uświadomić sobie, jakim typem jest partner. I wtedy od razu łatwiej się porozumieć.
Osoby, które nie lubią uczyć się w grupie i publicznie pokazywać swoich braków mogą zdobyć potrzebną wiedzę z lektur. Adam Jarczyński podkreśla - Trzeba jednak być świadomym, że wiele książek jest po prostu słabych. Bywają nieaktualne, bo choć pewne reguły są ponadczasowe, to na przykład dużo zmienia się w kwestii stroju. Pojawiły się telefony komórkowe, sprawiające mnóstwo kłopotów w różnych sytuacjach. Nowe problemy tworzy Internet.
Jarczyński poleca najnowszy "Protokół dyplomatyczny. Ceremoniał i etykieta", który napisał Tomasz Orłowski. Książka jest uaktualnieniem i rozwinięciem znanej książki "Protokół dyplomatyczny" ambasadora Edwarda Pietkiewicza.
Leszek Kazimierski zaznacza - Nie każdy potrafi uczyć się z książki. Uczestnicząc w szkoleniu, można przećwiczyć gesty, podawanie ręki, wręczanie wizytówek, siadanie i zachowanie przy stole. Warto budować swój wizerunek, bo to jest coś, co nie przemija. Ludzi odbiera się i zapamiętuje nie na podstawie tego, jakim samochodem jeżdżą, ile mają na koncie czy jaką funkcję piastują, ale tego, jakimi są ludźmi i jaki mają stosunek do innych.
Warszawa: gdzie można tanio zjeść?
Zobacz całość »Studenci zazwyczaj jedzą tanio, szybko i blisko. Dlatego też największym powodzeniem cieszą się bary mleczne, budki z kebabem, chińskie dania na wynos oraz uniwersyteckie stołówki. Studencki posiłek zazwyczaj nie kosztuje więcej niż 10 zł.
Bary mleczne wybierają ci, którzy lubią tradycyjne obiady. Studenci najczęściej odwiedzają: Familijny i Uniwersytecki, zwany Karaluchem na Nowym Świecie, Prasowy i Złotą Kurkę na Marszałkowskiej, Biedronkę na Grójeckiej i Rusałkę na Floriańskiej.
Bary mleczne oferują szeroki wybór dań. Dodatkowo ceny są niskie. Zupa ogórkowa kosztuje 2,08 zł, pierogi z trzema farszami (ruskie, leniwe, z kapustą i grzybami) 4 zł, wątróbka z drobiu z cebulą 4 zł, a schabowy około 6 zł.
Wystój i kultura gastronomiczna są dużo gorsze niż w innych jadłodajniach, ale oferują najkorzystniejsze ceny.
Cały czas dużą popularnością cieszy się kuchnia turecka. Czasami studenci muszą stać w długich kolejkach po kebab z mięsem, który kosztuje około 7 zł lub falafele za 6 zł. Najchętniej odwiedzanymi są dwa bary przy Krakowskim Przedmieściu, tuż koło bramy Uniwersytetu, Alkebab przy Sprzecznej i bar przy kinie Bajka.
Dużo knajpek, popularnych wśród studentów znajduje się przy ulicy Szpitalnej. Mieści się tam między innymi bar orientalny Greenway z bardzo przystępnymi cenami. Zupa z soczewicy kosztuje 2 zł, pierożki warzywne 7,80 zł, kotlety sojowe 7,90 zł, enchiladas 7,80 zł, natomiast spory kawałek ciasta na deser 4 zł. Jednak zawsze są tam długie kolejki.
Również przy ulicy Szpitalnej mieści się cafe-bar Phuong Anh, gdzie serwowane są potrawy orientalne. Większość dań: golonka z bambusem za 12 zł lub kurczak curry za 10 zł podawana są z ryżem i surówką. Potrawy wybiera się z menu, więc można poczuć się jak w restauracji.
Dodatkowo w Warszawie działają też jadłodajnie dla wybranych uczelni. Studenci Akademii Medycznej chodzą do klubu U Medyków, gdzie dania obiadowe kosztują około 7 zł. Politechnika je w barze Student, mieszczącym się w budynku Riviery. Bardzo popularnym miejscem stała się również Kantyna wojskowa, znajdująca się przy ulicy Mokotowskiej. Pierogi kosztują tam 4 zł, a kotlet mielony 5 zł. Studenci Uniwersytetu Warszawskiego i Akademii Sztuk Pięknych stołują się w Eufemii, niewielkiej knajpce w podziemiach ASP. Natomiast studenci wydziałów na Powiślu wybierają chiński bar przy Rozbrat, nazywany U Osamy. Studenci UKSW najczęściej jedzą w swojej uniwersyteckiej stołówce. W SGH są dwa bary. W Hadesie hot-dog z frytkami kosztuje 8 zł, a w nowo otwartym Melonie za zestaw obiadowy trzeba zapłacić niecałe 6 zł.
Czasami dobrym miejscem na zjedzenie ciepłego posiłku może okazać się biblioteka. Jeden z barów w BUW oferuje między innymi: tosty z dodatkami, włoskie makarony i kotlet mielony z ziemniakami i surówką. W Bibliotece Narodowej również można zjeść ciepły obiad.
Wizyta najpiękniejszych kobiet świata w Krakowie!
Zobacz całość »W czwartek, 106 finalistek tegorocznego konkursu Miss World, przybyło do Krakowa. Panie podziwiały m.in. Sukiennice, kościół Mariacki, Wawel.
- Śliczna ta nasza Marzenka! No po prostu bombowa - skomentował mężczyzna wśród tłumu podziwiającego najpiękniejsze kobiety świata na płycie Rynku Głównego, patrząc na Miss Polski. Z centrum Krakowa "misski" udały się do Wieliczki. - Znowu będziemy jeść, tym razem kolację w kopalni soli - wyszeptała w korytarzu Wierzynka, Miss Węgier.
106 najpiękniejszych kobiet świata, gościło w Małopolsce do soboty. Część z nich uczestniczyła w spływie Dunajcem, a następnie udała się nad Morskie Oko w Tatrach. W Zakopanem, finalistki Miss World, miały okazję pospacerować po Krupówkach i wjechać kolejką na Gubałówkę. Natomiast pozostałe misski, wolny czas spędziły w basenach krakowskiego Aquaparku.
Misski, miały okazję zobaczyć także Maczugę Herkulesa w Pieskowej Skale, ruiny zamku Ogrodzieńcu, a także majestatyczny Wawel.
Wietnam czeka na turystów z USA
Zobacz całość »Wietnam otwiera się na turystów. Trzydzieści lat po wojnie kraj ten chce powitać uchodźców wojennych i weteranów w celu podbudowania rozwijającej sie turystyki. Statystyki wskazują bowiem, że udział Wietnamu w branży turystycznej wciąż rośnie. Sytuacja ta wynika m.in. ze wzrostu ekonomicznego, a wzros waha się w granicach 7 proc. rocznie.
- Wietnam spodziewa się 4 mln turystów w tym roku, dużo rodzin amerykańsko - wietnamskich i rodzin z Ameryki, których członkowie stracili życie w Wietnamie chce powrócić do tego kraju - poinformował Le Dang Doanh z Ministerstwa Planowania i Inwestycji. Nowe pokolenie Amerykanów jest coraz bardziej zainteresowane odwiedzeniem Wietnamu. - Każda wojna i każde rany potrzebują czasu na wyleczenie, minęło wystarczająco wiele czasu - dodał Doanh.
Głównymi atrakcjami Wietnamu są wielokilometrowe plaże, wystawy dotyczące wojny, muzea i Pałac Pojednania w Sajgonie, które mają szansę przyciągnąć turystów z USA.
Forum Turystycznego Asean na przełomie stycznia i lutego 2007 roku
Zobacz całość »Od 26 stycznia do 3 lutego 2007 roku odbędzie się 26 edycja Forum Turystycznego Asean (ATF), które odbędzie się w Singapurze. Spotkanie oscylować bedzie głównie wokół tematu "Pamięć o przeszłości i wspólne kształtowanie przyszłości", który odzwierciedla obecną rzeczywistość regionu Asean.
Program ATF obejmie Ministerstwa Turystyczne ASEAN, spotkania branżowe, Konferencję Turystyczną ASEAN, raporty i relacje medialne, gościnne lunche i obiady, wycieczki do miasta i w całym regionie oraz ważną wymianę podróżniczą TRAVEX.
ATF TRAVEX ma zamiar zjednoczyć grupę dostawców turystycznych i kupców, którzy korzystają z dobrodziejstw turystyki w wymianie handlowej. Podczas ATF 2007 zorganizowanych zostanie 550 stoisk wystawienniczych oraz zaproszonych około 1600 delegatów. Zapowiada się, że forum bedzie wyróżniającą płaszczyzną sprzedaży idealnej rajskiej dziesiątki świata.
Na spotkanie zaprasza Lim Neo Chan Zastępca Przewodniczącego i Dyrektor Wykonawczy Rady Turystyki Singapuru Przewodniczący Komisji do spraw gości ATF 2007 - Singapur.
W sobotę odbędą się dni otwarte Europejskich Dni Dziedzictwa w Warszawie
Zobacz całość »Zbliżają się Europejskie Dni Dziedzictwa w Warszawie - dzień otwarty przypada na niedzielę, jednak już od soboty można się wybrać do stacji filtrów Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, gdzie przewodnik opowie o ty, co się kryje w ich wnętrzach. Przewodnik będzie również oprowadzał zwiedzających po Muzeum Niepodległości.
W sobotę o godzinie 10 przed hotelem Mariott zacznie się spacer po Śródmieściu, podczas którego zwiedzić będzie można kamienice przy ulicach Poznańskiej, Nowogrodzkiej i Emilii Plater, bowiem niemal każda z nich kryje w sobie ciekawą historię.
- Chcemy promować nasze dziedzictwo i przypomnieć o wspólnych korzeniach kultury europejskiej - mówi Monika Tobiasz z Krajowego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków, organizatora spotkań.
Otwarte drzwi muzeów nie będą jedyną metodą zachęcenia do zwiedzania, ponieważ wiele placówek przygotowało dodatkowe atrakcje. W sobotę królewskim parku w Wilanowie spotkać będzie można rycerzy i damy dwory, pojawią się oni także w niedzielę w ogrodach Zamku Królewskiego . Imprezy trwające do samego rana mają się odbyć w Muzeum Przemysłu, natomiast w Hali Odlewni zabytkowej fabryki Norblina można będzie obejrzeć cadilaca i humbara. Na wszystkich tych, którzy się wybiorą do Hali Zakuwarki czeka pokaz technik witrażowniczych.
Miłośnicy małych fiatów wysłuchają opowieści członków działającego tu stowarzyszenia FSOautoklub, natomiast na wszystkich wielbicieli motorów czekają w niedzielę wykłady o konserwacji zabytkowych sokołów.
Co istotne wstęp na wszystkie imprezy jest bezpłatny, jednak na niektóre z nich trzeba się wcześniej zapisać
Spotkanie promujące turystykę Ameryki Łacińskiej w Quito
Zobacz całość »26 i 27 października w Quito w Ekwadorze odbędzie się 7 spotkanie motywujące rynek podróży Ameryki łacińskiej. Wydarzenie ma na celu promocję Ameryki Łacińskiej i Wybrzeża Karaibskiego wśród przedstawicieli branży turystycznej.
Do tej pory udział w spotkaniu potwierdziło 80 kupców z Austrii, Kanady, Niemiec, Czech, Francji, Włoch, Holandii, Norwegii, Polski, Rosji, Szwecji, Szwajcarii, Danii, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i USA. Wstęp na imprezę jest dostępny jedynie na zaproszenie i jest zamkniety dla publiczności z zewnątrz. Zgromadzeni będą nawiązywać kontakty i współpracę w interesach z wystawcami z Ameryki Łacińskiej. Zaproszenie na spotkanie otrzymają wyspecjalozowani dziennikarze, którzy uzyskają akredytację i będą przeprowadzali relacje z wydarzenia.
W ramach spotkania zorganizowanych zostanie kilka wycieczek miejscowych, skierowanych dla kupców i przedsiębiorców za darmo lub po zmniejszonych kosztach. Wiadomo, że odbędzie się wycieczka na Galapagos, statkiem po Amazonce oraz wycieczki górskie w Andy.
Więcej informacji dotyczących wydarzenia znajduje się na: www.mitmevents.com
Jeszcze nie dojdzie do rozszerzenia strefy Schengen!
Zobacz całość »Jeszcze przez najbliższe dwa, a nawet trzy lata na unijnych granicach będzie się odbywać kontrola paszportowa. Bruksela potwierdziła, że rozszerzanie strefy Schengen nie rozpocznie się w październiku 2007 roku.
Strefa Schengen jest częścią Unii Europejskiej, w której w celu ułatwienia podróży zrezygnowano z kontroli paszportowej na granicy. Należą do niej państwa "starej Unii" z wyjątkiem Wielkiej Brytanii i Irlandii i dodatkowo Norwegia i Islandia.
Nowym członkom UE z wyjątkiem Cypru i Malty zależało na wejściu do Schengen jak najszybciej. Jednak będą musieli jeszcze z tym poczekać.
Friso Roscam Abbing, rzecznik wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Franca Frattiniego poinformował - Opóźnienie rozszerzenia Schengen jest już nieuniknione. Nie ma technicznych możliwości, żeby niezbędny system informatyczny SIS II mógł ruszyć w październiku 2007 roku. Jest nam z tego powodu przykro, bo rozumiemy frustracje obywateli z nowych państw UE. Wiemy, że mogą czuć się jak obywatele UE drugiej kategorii.
Opóźnienie może wynieść nawet półtora roku. Od wielu dni w Brukseli obecny jest roboczy dokument przygotowany przez ekspertów Komisji Europejskiej, według którego system SIS II może zostać uruchomiony dopiero w lecie 2008 roku. Czyli zlikwidowanie kontroli paszportowej nastąpiłoby dopiero na początku 2009 roku, gdyż system będzie trzeba jeszcze przetestować.
15 czerwca bieżącego roku we wnioskach ze szczytu Unii w Brukseli było zapisane, że należy zrobić wszystko, aby dotrzymać terminu rozszerzenia strefy Schengen, czyli października 2007 roku. Komisja będzie musiała się wytłumaczyć z opóźnień.
Abbing wyjaśnił - Staramy się wypełniać zapisy ze szczytu, ale one nie są wiążące. Odmówił odpowiedzi na pytanie, kto odpowiada za opóźnienie. Dodał - Przestańmy się wzajemnie obciążać odpowiedzialnością. Wina spoczywa zarówno na państwach UE, jak i unijnych instytucjach.
Natomiast według Brukseli winę ponoszą Francuzi, przez których doszło do opóźnienia budowy budynków dla centrali SIS II w Strasburgu. Drugim powodem są problemy z przetargiem na komputery oraz oprogramowanie.
Natomiast według trzeciej wersji, opóźnienie nastąpiło w wyniku przeciągającego się procesu uchwalania podstaw prawnych dla SIS II. Już od kilku miesięcy projekt rozporządzenia leży w europarlamencie. Winą też obarczona jest Polska i pozostałe nowe kraje, które nie poprawiły ochrony granicy wschodniej z Rosją i Ukrainą.
Granica wschodnia musi być dobrze strzeżona, gdyż pasażerowie samochodów przechodziliby tam pierwszą i ostatnią kontrolę dokumentów. Po przekroczeniu tej granicy, kierowca z Rosji lub Ukrainy bez okazania paszportu mógłby dojechać aż do Atlantyku.
Czeski MSZ rozesłał już komunikat, w którym ubolewa z powodu zaistniałego nie z winy Czechów opóźnienia. Polscy dyplomaci w Brukseli również nie kryją irytacji.
Jeden z Polaków wyznał - Nie przyjmujemy do wiadomości, że z powodu jakichś technicznych problemów zakwestionowana zostaje ważna polityczna decyzja.
Opóźnienie rozszerzenia strefy Schengen będzie jednym z głównych tematów obrad spotkania szefów MSW państw UE, które odbędzie się między 20, a 22 września w fińskim Tampere. Najprawdopodobniej Czechy, Polska oraz Węgry będą domagać się wyjaśnień.
Czeski dyplomata w Brukseli poinformował - Trwają uzgodnienia wspólnego stanowiska państw Grupy Wyszehradzkiej.
AirBaltic zawiesza loty do Polski
Zobacz całość »Od pierwszego października łotewskie linie lotnicze AirBaltic zawieszają połączenia do i z Polski, oznacza to, że przestają istnieć trasy Warszawa-Ryga-Warszawa oraz Warszawa-Wilno-Warszawa.
- Nie znam przyczyn wycofania się przewoźnika z Polski. W pierwszej kolejności muszę się spotkać z zarządem. Trudno powiedzieć, czy airBaltic powróci w rozkładzie letnim - zaznacza Jarek Jarmosz z AirBaltic Corporation w Polsce.
Przewoźnik pojawił się na polskim niebie w marcu 2006 roku, wówczas Bertolt Flick, prezes linii zapewniał, że Warszawa jest ważnym centrum regionalnym dla krajów nadbałtyckich. - Naszym celem jest zaoferowanie regularnego transportu lotniczego między nią a największymi miastami europejskimi po cenach konkurencyjnych nie tylko wobec innych linii lotniczych, ale także wobec połączeń autobusowych, samochodowych, kolejowych lub promowych - mówił wówczas.
Rejsy obsługiwane były do tej pory przez fokkery, a minimalne ceny biletów wynosiły 205 zł w jedną stronę z opłatami lotniskowymi. Obecnie wszystkie loty do Polski zostają anulowane. - W przypadku pilnych spraw biletowych, z przewoźnikiem można się skontaktować poprzez agencyjny help desk w Rydze (nr tel. +371 703 16 16).
AirBaltic jest spółką akcyjną istniejącą od 1995 roku, a jej głównym udziałowcem jest łotewski skarb państwa - to do niego należy większość udziałów. Pozostałą część ma SAB AB.
Gorączka złota we Włoszech
Zobacz całość »Włochy, a dokładniej region Toskanii, przeżywają gorączkę złota. Zapadli na nią... kanadyjscy turyści, którzy poszukują cennego kruszcu w południowej Toskanii.
Poszukiwania są prowadzone w regionie Maremma, który niegdyś był zamieszkany przez Etrusków i być może to jest powodem tak dużego zainteresowania Kanadyjczyków.
W poszukiwaniu złota wyruszył włoski geolog, który przemierzył teren wzdłuż i wszerz. Codziennie przynosił plecak pełen kamieni, które muszą być coś warte, ponieważ Kanadyjczycy zamierzają rozpocząć odwierty w terenie. Na działania tego typu pasjonaci mają już pozwolenie ekologów. Prawdziwym skarbem Toskanii, jak twierdzą jej miłośnicy jest turystyka.
Nowe normy bagażowe
Zobacz całość »Od 31 sierpnia tego roku, obowiązuje limit bagażu podręcznego o wymiarach: 45cm x 35cm x 16cm tylko na Wyspy Brytyjskie, do USA, Kanady i Izraela.
Pasażerowie nie mogą wykorzystywać wzajemnie swoich niewykorzystanych limitów, a sumowanie limitów bagażowych, dzielenie się nimi jest niedozwolone, nawet jeśli pasażerowie podróżują razem na podstawie tej samej rezerwacji!
Od 16 marca, naliczana jest tzw. opłata bagażowa za przewóz każdej sztuki odprawionego bagażu. Należność tą można uiścić z góry według aktualnej stawki zniżkowej wynoszącej 21 zł (3,50 gbp/4,50 eur) za sztukę bagażu/ za przelot w jedną stronę, jeśli rezerwacja jest dokonywana na stronie www.ryanair.com bądź za pomocą centrum obsługi firmy. Natomiast jeśli opłata bagażowa jest wnoszona na lotnisku, naliczana zostaje pełna stawka w wysokości 42 pln (7 gbr/10 eur) za sztukę bagażu/ za przelot w jedną stronę. Dla niemowląt nie przysługuje limit bagażu (z wyjątkiem wózków/ łóżeczek, które zostaną przewiezione bezpłatnie).
W przypadku dokonania rezerwacji i wniesienia opłaty za przelot między 16 marca a 1 listopada 2006 r (pod warunkiem, że lot odbędzie się do 31 października) - limit bagażu wynosi 20 kg na osobę (nie dotyczy niemowląt), a bagaż podręczny nie może przekraczać 10 kg oraz musi mieć wymiary mniejsze niż 55cm x 40cm x 20cm. Natomiast w przypadku dokonania rezerwacji i wniesienia opłaty za przelot po 3 lipca (pod warunkiem, że lot odbędzie się po 1 listopada) - dozwolony limit bagażu odprawianego wynosi 15 kg na osobę (nie dotyczy niemowląt). Bagaż podręczny musi mieć wymiary mniejsze niż 55cm x 40cm x 20cm oraz nie może przekraczać 10 kg.
Lotnisko w Goleniowie obsłużyło 150 tys. podróżnych
Zobacz całość »Port Lotniczy Szczecin - Goleniów osbłużył już 150 tysięcy pasażerów. W tegorocznym sezonie letnim ruch turystyczny był na tyle wzmorzony, że zdarzały się przypadki, w których przez lotnisko przewijało się 1300 do 1500 pasażerów.
- Jesteśmy pewni, że do końca 2006 roku przekroczymy magiczną liczbę 200 tys. pasażerów. Jest to tym większy sukces, że dla porównania w całym zeszłym roku obsłużyliśmy 132 tys. a w tak przecież nieodległym 1991 roku około tysiąca pasażerów - mówi Krzysztof Domagalski z Portu Lotniczego Szczecin - Goleniów.
Zwiększony ruch jest efektem wciąż rosnącego połączenia z Warszawą oraz Londynem. Zainteresowaniem cieszą się także rejsy do Egiptu, Tunezji i Turcji.
- W przyszłym roku dojdą połaczenia na Majorkę - zapowiada Puls Biznesu.
Co czeka turystę zanim wsiądzie do samolotu, czyli jak przejść liczne kontrole na lotnisku
Zobacz całość »Bez względu na cel podróży i długość lotu, każdy podróżny musi przejść liczne kontrole. Czasem turysta więcej czasu spędza na lotnisku niż w samolocie. Dlatego też przewoźnicy chcą, aby podróżni zjawiali się na lotnisku dużo wcześniej. Przed wylotem na inny kontynent powinno się przychodzić dwie godziny wcześniej, natomiast przed lotem do innego państwa europejskiego około godziny.
Najpierw pasażer musi przejść odprawę bagażowo-biletową, czyli check-in. Bilet oraz bagaże należy okazać przedstawicielowi linii lotniczej, nad którym na monitorze widać logo przewoźnika, nazwę miasta, do którego się leci oraz numer lotu. Główny bagaż należy położyć na taśmie. Jest to ostatni moment, kiedy można coś z niego wyjąć lub do niego włożyć. Trzeba pamiętać, że w bagażu podręcznym nie można przewozić żadnych ostrych przedmiotów, ani scyzoryków, ani pilniczków i nożyczek do paznokci. Zabronione są też pojemniki z gazem i płynami żrącymi. Po zważeniu bagażu, pasażerowi zostaje przydzielone miejsce w samolocie i wręczona karta pokładowa. W dolnym prawym rogu karty pokładowej zakreślony zostanie numer bramki, do której trzeba się zgłosić.
Następnie z bagażem podręcznym, kartą pokładową i paszportem lub dowodem osobistym pasażer udaje się na odprawę paszportową, gdzie Straż Graniczna sprawdza dokumenty.
Dalej podróżny przechodzi przez bramkę bezpieczeństwa, która wykrywa metalowe przedmioty. Prześwietlany jest też bagaż podręczny. Zazwyczaj przed bramką jest długa kolejka, więc trzeba przeznaczyć kilkanaście minut na tę kontrolę. Wszystkie monety i przedmioty z metalowymi częściami np. paski z klamrami, zegarki z bransoletkami, pióra oraz telefon komórkowy należy zgromadzić w jednym miejscu. Przy bramce turyści wkładają je do plastikowej kuwety, gdzie zostaną prześwietlone. Podobnie prześwietlony zostanie bagaż podręczny oraz kurtki. Laptopy trzeba wyjąć z teczek i puścić osobno. Z toreb nie trzeba natomiast wyjmować aparatów fotograficznych. Niektórzy pasażerowie zostaną poproszeni przez pracowników Straży Granicznej o wyjęcie całej zawartości bagażu podręcznego, aby móc się temu przyjrzeć z bliska. Po przejściu kontroli bezpieczeństwa pasażerowie znajdują się w poczekalni, skąd będą bezpośrednio przechodzić do samolotu. Można się jeszcze cofnąć, ale wtedy trzeba będzie ponownie przejść kontrolę bezpieczeństwa.
W poczekalni pasażerowie oczekują na wezwanie do boardingu, czyli wejścia na pokład samolotu. W momencie ogłoszenia i wyświetlenia na monitorze, trzeba jeszcze raz pokazać pracownikowi linii lotniczej paszport oraz kartę pokładową zwaną boardingową. Następnie turyści zostają wpuszczeni do rękawa, którym idą do drzwi samolotu lub na płytę lotniska, skąd zabierają ich autobusy do samolotu ustawionego w głębi lotniska.
Po wejściu do samolotu podróżni umieszczają w luku nad fotelami bagaż podręczny i zajmują miejsce.
Po wylądowaniu pasażerowie opuszczają samolot rękawem lub są podwożeni autobusem do hali lotniska. Następnie kierują się żółtymi napisami wskazującymi drogę do baggage claim, czyli odbioru bagażu.
Turyści przechodzą jeszcze raz kontrolę paszportu, a następnie podchodzą do taśmy, którą wyjedzie ich bagaż. Należy znaleźć monitor z nazwą przewoźnika i miasta, z którego dany turysta przyleciał. Przywiezienie bagażu zazwyczaj zajmuje obsłudze lotniska kilkanaście minut. Każde uszkodzenie bagażu należy niezwłocznie zgłosić w punkcie przyjmującym reklamacje.
Zagraniczni turyści zachwyceni kabaretem ukazującym życie Polaków!
Zobacz całość »Kraków ukazuje polskie obyczaje w kabarecie granym po angielsku. Oferta bardzo przypadła do gustu zagranicznym turystom.
W Krakowie w piątkowy wieczór knajpy i puby zajęte są przez młodych Niemców, Amerykanów, Hiszpanów oraz Włochów. Ich starsi rodacy wybierają się na ulicę Szewską do Cafe Moliere, dokąd zaprasza ich angielski baner "EnterTAIN the Dragon (Rozerwać smoka) - The first and only Polish cabaret in English". Wstęp kosztuje 130 zł.
Kabaret wystawiany jest w niewielkiej sali, znajdującej się w piwnicznej części lokalu. Zazwyczaj przychodzi około 30 turystów, głównie w średnim wieku. Można też spotkać rodziny z dziećmi.
Aldona Jankowska, gospodyni ubrana w strój szlachecki zaprasza perfekcyjną angielszczyzną - Kieliszki w dłoń, wznosimy toast! Ale najpierw wstańmy, my Polacy zawsze stoimy przy toastach.
Krzysztof Stawowy, jej partner dodaje - Dopóki możemy stać. Następnie przez scenę przebiega skąpo ubrana Iwona Chamielec. Na tekturowej karcie, którą trzyma w rękach ma napisane - Nie umiem mówić, ja tylko całuję. W tle słychać ludową piosenkę o kukułce. Gospodyni chodzi z mikrofonem i instruuje - Panowie śpiewają "kuku", panie "aaa".
W przerwie gospodarze zapraszają do szwedzkiego stołu, na którym są gołąbki, kiełbasa, smalec, kaszanka, pierogi i bigos. Po przerwie widzów czekają kolejne atrakcje: tańce, skecze oraz legendy i anegdoty krakowskie.
Kurt Siebel z Zurychu wyznał - Spektakl bardzo mi się podobał. Było trochę o rodzinie, o seksie, wódce i pieniądzach, wszystko dobrze spuentowane, naprawdę śmieszne.
Siebel jest w Krakowie pierwszy raz. Był bardzo ciekawy Polaków, gdyż wcześniej nic o Polsce nie wiedział. Przyznał - Jestem zdumiony gościnnością. Polacy chyba lubią alkohol i zabawę, my też. Nikogo stąd nie znam, ale teraz myślę, że jesteście otwarci i samokrytyczni. Przedstawienie było odważne i przejrzyste. Po raz pierwszy widziałem coś takiego.
Równie zadowolony z wieczoru jest Stefan z Bordeaux. Wyznał - Jestem zaskoczony, że Polacy lubią odkrywać siebie i swój kraj przed turystami. Nie spodziewałem się, że będę tu tańczyć.
Program "EnterTAIN the Dragon" został wymyślony dwa lata temu z myślą o cudzoziemcach, którzy coraz liczniej odwiedzają Kraków. Krzysztof Stawowy, aktor i współautor programu podkreśla - Chcieliśmy pokazać to, o czym nie potrafią powiedzieć piloci: trochę żywej polskiej materii, dbając, by była prosta i zrozumiała dla Europejczyka. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę, rynek tylko na to czekał.
Kornelia Łysiak, aktorka i zarazem przewodnik po Krakowie zaznacza - Turyści wciąż pytają o miejsca, gdzie można się rozerwać. O ile młodych zadowalają puby i dyskoteki, starszym pozostaje koncert bądź restauracja. Nie ma dla nich czegoś, co by "hulało", a przy tym było zrozumiałe. Ten program to w zasadzie bardziej biesiada kabaretowa niż kabaret. Nie tylko bawi, ale pozwala zapoznać się z naszą kulturą. Goście zawsze wychodzą zadowoleni.
Ralf Schmidt-Cotta z Niemiec dodaje - Jesteśmy tu z grupą przyjaciół z całego świata. Każdego roku od 23 lat, umawiamy się w innym miejscu w Europie. Nigdzie nie spotkaliśmy się z tego typu wieczorem parateatralnym, podejmującym taką tematykę. To coś zupełnie unikatowego. Naprawdę super.
Norweski wyścig o organizację zimowych igrzysk
Zobacz całość »Aż cztery norweskie miasta parami ubiegają się o organizację zimowych igrzysk w 2018 r. Pierwsza para: Oslo i Lillehammer chcą wspólnie podjąć się tego zadania. Oba miasta, z tym że każde osobno były już gospodarzami zimowych imprez. Oslo w 1952 r., a Lillehammer w 1994 r.
O wspólnej decyzji Oslo i Lillehammer doniesiono podczas konferencji prasowej, która odbyła się w stolicy Norwegii. Lillehammer chce by na ich wzgórzach Kvitfjell i Hafjell odbyły się konkurencje alpejskie, a na jedynym w Skandynawii torze Hunderfossen - saneczkarstwo i bobsleje. Reszta olimpijskich konkurencji miała by miejsce w Oslo w kompleksie sportowym Oslo-Holmenkollen, który zostanie zmodernizowany na mistrzostwa świata FIS w 2011 roku.
Następną parą miast, która walczy o zorganizowanie zimowej olimpiady w 2018 r. jest Trondheim i Tromsoe. Uważają, że ich przewagą jest możliwość zrobienia imprezy kompaktowej dzięki temu, że obiekty sportowe są blisko siebie i można do nich dojść piechotą. - Oslo niech się skoncentruje na mistrzostwach świata - mówi burmistrz położonego za kołem podbiegunowym Tromsoe Herman Kristoffersen.
Do 19 lutego przyszłego roku przedstawiciele wszystkich czterech norweskich miast muszą złożyć wnioski w Norweskim Komitecie Olimpijskim. Po koniec marca będzie wiadomo, która z dwójek będzie reprezentowła Norwegię spośród wszystkich krajów ubiegających się o organizację olimpiady zimowej w 2018 r. Gospodarza igrzysk Międzynarodowy Komitet Olimpijski wybierze w czerwcu 2011 roku.
Biopaliwo - szansa na obniżenie kosztów
Zobacz całość »Już niedługo na polskich stacjach paliw będzie dostępne nowe paliwo: 20% biodiesel i benzyna z ponad 5% spirytusu.
Pozytywne doświadczenia z używaniem biodiesla ma wrocławskie Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne, którego roczne zużycie ropy wynosi 9 mln litrów. MPK postanowiło skorzystać z francuskich wzorców, gdzie autobusy jeżdżą na mieszance diesla (70%) i spirytusu (30%).
Badania były nadzorowane między innymi przez Wojskową Akademię Techniczną, Uniwersytet Wrocławski i Politechnikę Wrocławską. Wstępne wyniki wyszły pozytywnie. Uznano, że autobusy mogą korzystać z nowego paliwa bez żadnych zmian konstrukcyjnych. Podobnie jest z ciężarówkami i maszynami rolniczymi.
W przypadku samochodów osobowych nowe prawo pozwala na dodanie nawet 20% biokomponentów, czyli spirytusu lub olejów. Już od wielu miesięcy rafineria w Trzebini, należąca do koncernu Orlen sprzedaje takie paliwo. Robi to jednak nielegalnie i dlatego została ukarana przez Urząd Regulacji Energetyki karą miliona złotych.
Andrzej Szczęśniak, były prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych i zwolennik biopaliw radzi co robić, aby biodiesel nie zaszkodził samochodom osobowym. Według niego przed pierwszym tankowaniem należy sprawdzić, czy producent wydał gwarancję bezpieczeństwa stosowania biodiesla. Wyjaśnia - Ma to znaczenie zwłaszcza dla posiadaczy nowych aut, gdyż pozwala zachować gwarancje producenta i sprzedawcy, a jednocześnie rękojmię pogwarancyjną.
Koncern Volkswagen zezwala na wlewanie do wszystkich diesli od rocznika 1996 nowego paliwa. Robi to pomimo sprzeciwu dostawcy pomp wtryskowych, firmy Bosch, która nie honoruje warunków gwarancji dla swoich wyrobów. Jens Haupt z branżowej organizacji producentów i dystrybutorów biodiesla AGQM tłumaczy - Bo odpowiedzialność za dopuszczenie do stosowania biodiesla bierze na siebie koncern Volkswagen jako końcowy producent.
Już od ośmiu lat Rafineria Gdańska dodaje w niewielkich ilościach bioetanol i biometanol, czyli odwodniony surowy spirytus do swoich paliw.
Według założeń Narodowego Celu Wskaźnikowego zgodnego z unijnymi wymogami po 1 stycznia 2007 roku w polskim bioetanolu stężenie spirytusu będzie mogło znacznie przekroczyć 5%. Aby Polska mogła osiągnąć 5,75% udział biopaliw w rynku transportowym w 2010 roku, teraz musi dodawać więcej spirytusu.
Włodzimierz Sel, przewodniczący zespołu rzeczoznawców samochodowych PZMotu zapewnia - Osiem procent jest absolutnie bezpieczne dla silników benzynowych. Prowadzę badania w tej dziedzinie razem z Politechniką Warszawską od lat 80. Jeździliśmy autami nawet z 15-procentowym udziałem bioetanolu i biometanolu i nic się nie działo. Te starsze nawet lepiej jeżdżą, bo nie ma tam wrażliwych na zanieczyszczenia wtryskiwaczy.
Inni specjaliści uważają, że spirytusowa mieszanka szkodzi, gdy na stacji benzynowej do paliwa została dolana jeszcze woda. Wówczas alkohol wytrąca wodę z paliwa, co może doprowadzić do zniszczenia silnika.
W celu nadrobienia utraty mocy w nowoczesnych silnikach, można zastosować dodatkowo tzw. chip-tuning, czyli zamontować urządzenia poprawiające moc silnika. Zmieniają one dane wychodzące z głównego komputera samochodu i weryfikują dostarczanie ilości paliwa do cylindra w zależności od ilości powietrza, temperatury silnika i powietrza, obrotów oraz przyspieszenia. Koszt zakupu wraz z montażem w wyspecjalizowanych serwisach tuningowych wynosi od 1,5 do 2 tys. zł.
Przed finałem akcji "Kraków przyjazny maluchom"!
Zobacz całość »Gazeta Wyborcza od początku lipca szuka restauracji, kawiarni, muzeów, sklepów i innych miejsc, gdzie rodzice z dziećmi są zawsze mile widziani. W środę, 6 czerwca kilkulatki wręczyły naklejki z logo akcji trzem przedstawicielom takich miejsc.
Przedstawicielom restauracji Cherubino naklejkę przyniósł trzyletni Mieszko. Martynce Grygierek najbardziej spodobały się pluszowe kucyki na biegunach, które ustawione są wewnątrz restauracji. Dziewczynka wyjaśnia - Są tu cztery koniki zrobione, uwielbiam je. A obiadki jem zawsze w karocy.
Na drzwiach wejściowych Muzeum Narodowego naklejkę przykleiła Martynka. Zofia Gołubiew, dyrektor MN podkreśla - Organizujemy wystawy dzieci związane z naszymi ekspozycjami. Gdyby Andy Warhol zobaczył rysunki dzieci, które powstały z inspiracji jego dziełami, byłby zachwycony.
Trzecią naklejkę otrzymała restauracja Kawaleria od 2,5-letniego Tymka. Ewa Sowa, menadżer Kawalerii przyznała - Mamy drewniane zabawki w skrzyni, wysokie krzesełka, a dla karmiących mam miejsce, gdzie mogą spokojnie usiąść. Od państwa podchwyciliśmy pomysł miejsca do przewijania dzieci.
Pozostałych 27 obiektów, które uzyskały tytuł "Miejsca przyjaznego maluchom" otrzyma naklejki w ciągu najbliższych dni. Zakończenie akcji nastąpi 15 września w zwycięskim obiekcie z udziałem prezydenta Krakowa, jury, dzieci oraz rodziców. Podczas uroczystości dwóch zwycięzców akcji, którzy zostaną wybrani przez czytelników Gazety Wyborczej otrzyma nagrody, w tym też urządzenia do zabawy dla dzieci, które ufundował prezydent miasta. Nagrody dostaną również głosujący poprzez SMSy czytelnicy gazety.
W kategorii "Miejsca rozrywki" do konkursu przystąpiły: Art Club Cieplarnia, Bar Smaczny, Bunkier Cafe, Cafe Africana, Dynia Cafe Bar, Kawiarnia Lido, Kawiarnia i Restauracja Gehanowska "Pod Słońcem", "Skowronek", U Louisa, Oberża Sąsiadów, Biesiada ze Smalcem i Frytą, Cherubino, Farina, Ikea, Kawaleria, Cosa Nostra, Rooster, Wierzynek, Taco, Del Papa, Park Wodny
Natomiast w kategorii "Instytucje Kulturalne": Collegium Maius, Muzeum Galicja, Muzeum Inżynierii Miejskiej, Muzeum Narodowe, Nowohucka Biblioteka Publiczna, teatr Groteska, Wojewódzka Biblioteka Publiczna.
Dobre pomysły na wakacje jesienią
Zobacz całość »Bardzo ciekawe wakacje można zorganizować również we wrześniu, październiku, a nawet w listopadzie. W biurach podróży jest jeszcze wiele ofert wyjazdów.
Na Cypr turyści mogą przyjeżdżać przez cały rok. W dzień we wrześniu jest tam średnio 32 stopnie Celsjusza, a w październiku 28 stopni. Woda w morzu ma we wrześniu około 27 stopni, a w październiku 24. Jedynie nocą czasami temperatura spada do 15 stopni.
Miłośnicy motoryzacji mogą się wybrać na VII Rajd Cypru - XII runda World Rally Championship (www.cyprusrally.org), który odbędzie się między 22, a 24 września. Jedna z tras biegnie przez centrum popularnego wśród turystów Limassol. Odcinek ten liczy 3,5 km i wytyczony został wzdłuż wybrzeża oraz wąskimi uliczkami w okolicy średniowiecznego zamku. Wyznaczono także górskie trasy, biegnące przez malowniczy masyw Troodos z najwyższym Olimpem (1951 m n.p.m.) oraz licznymi bizantyjskimi klasztorami na jego zboczach.
Wyjazdy na wyspę oferuje między innymi biuro Libra Holidays (www.libraholidays.pl, tel. 022 407 1515). Tygodniowy wyjazd w trzygwiazdkowym hotelu w miejscowości Limassol kosztuje 1799 zł. W cenie jest przelot i dwa posiłki dziennie.
Jesienią ciepło też jest jeszcze w Egipcie. Zamiast do słynnego kurortu Szarm el-Szejk można wybrać się do bardziej kameralnego Dahab, który leży 100 km na północ. We wrześniu i październiku temperatury wynoszą tam cały czas po około 30 stopni, natomiast woda ma 27 stopni. Noce są też jeszcze ciepłe - średnio temperatury spadają do 20-23 stopni. W Dahab przeważają miłośnicy sportu. Panują tu doskonałe warunki do nurkowania, windsurfingu i kitesurfingu. W okolicy znajduje się też klasztor św. Katarzyny, uznawany za działający najdłużej klasztor świata. Można się też wybrać (najlepiej przez wschodem słońca) na szczyt wznoszącej się ponad klasztorem Góry Synaj, która zwana jest Górą Mojżesza. Właśnie tam prorok otrzymał tablice z Dziesięcioma Przykazaniami.
Zarówno pobyt jak i nurkowanie pomaga zorganizować polska baza nurkowa w Dahab, Planet Divers (www.planetdivers.com). Natomiast wycieczkę do klasztoru św. Katarzyny można kupić w miejscowych biurach za 10 euro. Od listopada bieżącego roku biuro Alfa Star (www.test.alfastar.com.pl, tel. 048 384 55 00) będzie oferować loty do Dahab.
Biuro Logos Travel - Marek Śliwka (www.wyprawy.pl, tel. 061 843 3037) proponuje wakacje w Etiopii. Podobno w Axum na północy Etiopii przechowywana jest legendarna Arka Przymierza. Nie można jej jednak zobaczyć, gdyż dostęp do niej ma tylko jeden z kapłanów. W programie wycieczki znalazły się między innymi: słynne, wykute w XII i XIII wieku kościoły w Lalibeli, źródła Nilu Błękitnego, Addis Abeba, a także wyprawa do parku narodowego gór Simen, gdzie można zobaczyć trawożerne małpy dżelady. Istnieje także możliwość wybrania się dżipami do plemion zamieszkujących południową Etiopię. Wioski zamieszkują tam plemiona Mursi, którego kobiety rozciągają sobie wargi wkładając w nie płytki wielkości talerzyków.
Za dziesięciodniowy wyjazd do Etiopii z biurem Logos Travel trzeba zapłacić 5760 zł i 590 USD, natomiast dodatkowe 7 dni wśród plemion południa kosztuje 1070 USD.
Wyjazdy do Akaby (www.aqaba.jo) nad zatokę Morza Czerwonego nie są jeszcze bardzo popularne wśród polskich turystów. Jednak do Jordanii po słońce można przyjechać o każdej porze roku. Dodatkowo można ciekawie zorganizować czas wolny między innymi poprzez golf, sporty wodne, nurkowanie pod egidą Królewskiego Ośrodka Nurkowego, a nawet safari na wielbłądach. Akaba została ogłoszona strefą wolnocłową. Turyści, którzy zdecydują się przyjechać tu na wypoczynek nie muszą płacić za wizę. Podczas pobytu warto zwiedzić oddaloną o 2 godziny drogi słynną Petrę, czyli niezwykłe, wykute w skałach "Czerwonego Miasto" o historii sięgającej VI wieku p.n.e., które zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Natomiast w Akabie można zobaczyć między innymi XVI-wieczny fort mamelucki oraz pozostałości wczesnoislamskiego miasta Ayla.
Zwiedzanie Petry, a także krótki pobyt w Akabie w ramach wycieczek objazdowych po Syrii i Jordanii ma w swojej ofercie biuro Sigma Travel (www.sigma-travel.com.pl, tel. 022 625 1212). Koszt szesnastodniowej wycieczki wynosi 3450 zł.
Na kurs języka angielskiego można się wybrać np. na Maltę, gdzie pogoda jest o wiele lepsza niż w Wielkiej Brytanii. Podczas gdy w Londynie są jesienne mgły, na Malcie można się opalać, pływać w turkusowej wodzie oraz bawić na lokalnych fiestach. We wrześniu słońca na pewno tan nie zabraknie, jednak w październiku może zdarzyć się kilka deszczowych dni. Szkół językowych jest na Malcie bardzo dużo zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych. Na wyspie znajdują się też liczne zabytki. Kościołów jest tam tyle co dni w roku. Warto zobaczyć XVI-wieczny pałac Wielkiego Mistrza Zakonu Kawalerów Maltańskich, ruiny tajemniczych świątyń megalitycznych, które są starsze od egipskich piramid oraz pełne uroku zaułki starych miast. Wiele atrakcji znajduje się też na pobliskiej wyspie Gozo, gdzie nimfa Kalypso więziła przez siedem lat Odyseusza,
Wyjazdy na Maltę połączone z kursami językowymi oferuje Neckermann (www.neckermann.pl, tel. 022 536 9874). Przelot, dwutygodniowy pobyt w hotelu 3 i pół gwiazdki, dwa posiłki dziennie oraz kurs "English-business" lub "Angielski dla seniorów", obejmujący 20 godzin lekcyjnych tygodniowo w grupach do 10 osób kosztuje 3125 zł.
Październik jest idealnym czasem na górski trekking w Nepalu. Dotarcie z Katmandu do bazy pod Mt. Everestem na wysokości 5300 m i z powrotem zajmuje około 10-14 dni. Wyprawa nie jest trudna, nie jest potrzebny specjalistyczny sprzęt, wystarczą dobre buty i chroniące przed zimnem i deszczem ubrania. Oprócz pięknych widoków po drodze można zobaczyć między innymi buddyjskie klasztory, przerzucone nad wąwozami wiszące mosty i karawany jaków.
Wyjazd najlepiej zorganizować samemu. Należy dostać się do Nepalu, potem dolecieć lokalnymi liniami do Lukli i stamtąd wyruszyć na szlak. Na szlaku raczej nie można się zgubić, jest tam wiele schronisk i knajpek
Jesień jest też idealnym czasem na zwiedzanie południowej Afryki, gdzie o tej porze nie panują już okropne upały. Do najciekawszych atrakcji RPA należy safari w Parku Krugera. Można tam z bliska zobaczyć między innymi lwy, żyrafy i hipopotamy. Szczególną atrakcją parku są wieloryby. Pod koniec września mają one swój festiwal w miasteczku Hermanus nad Atlantykiem. Jest to jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie wieloryby można oglądać, siedząc na lądzie. Na południe Afryki walenie, żyjące w wodach Antarktyki przypływają już w czerwcu, aby urodzić tu młode. Jednak najlepszym czasem na spotkanie z nimi jest wrzesień i październik. Wtedy przy brzegu pływa od 40 do 70 osobników. Najlepsze miejsca danego dnia do obserwacji są ogłaszane publicznie.
Bilet lotniczy z Warszawy do Kapsztadu i z powrotem kosztuje około 3800 zł. Informacje na temat festiwalu można zleźć na stronie: www.whalefestival.co.za.
W Szwajcarii jesienią odbywają się liczne uroczystości powitania krów, które wracają w doliny z letnich wypasów na górskich pastwiskach. Ulicami krasule chodzą przystrojone wieńcami z kwiatów, a na szyjach mają wielkie dzwonki zawieszone na ozdobnych pasach. W szwajcarskiej wiosce St. Cergue jest to okazja do wielkiej fiesty: śpiewów, jodłowania, grania na alpejskich rogach, popisów w żonglerce flagami, a także raczenia się winem i miejscowymi serami. W tym roku powitanie krów odbędzie się w wiosce 30 września.
Przed wyjazdem do Szwajcarii warto przejrzeć stronę www.MojaSzwajcaria.pl, gdzie znajduje się mnóstwo praktycznych informacji. Przyjeżdżający do Szwajcarii samochodem, muszą pamiętać o obowiązku wykupienia winiety za 40 franków szwajcarskich.
Laguna Oludeniz w pobliżu miasteczka Fethiye uważana jest za jedno z najpiękniejszych miejsc w Turcji, a miejscową plażę za jedną z najlepszych. Warunki termiczne okolic sprawiły, że miejsce stało się prawdziwą mekką fanów paralotniarstwa. Na lot można się wybrać na tandemowym skrzydle z doświadczonym instruktorem, albo spróbować zdobyć licencję pilota paralotniowego. Biuro Axel proponuje szkolenia z polskimi instruktorami.
Biuro Axel (www.axeltur.com.pl, tel. 091 489 3434) sprzedaje wyjazdy wypoczynkowe w hotelu 3 i pół gwiazdki z dwoma posiłkami połączone z lotami na paralotniach z Axelem za 1590 zł na 7 dni i 1890 zł na 14 dni.
Pobyty w Fethiye oferuje też Wezyr Holidays (www.wezyrholidays.pl, tel. 022 828 1826). Za tygodniowy wyjazd z tym biurem w hotelu trzygwiazdkowym z dwoma posiłkami dziennie trzeba zapłacić 1490 zł, natomiast dwa tygodnie kosztują 1890 zł.
Na Węgrzech znajdują się aż 22 regiony winiarskie. Najsłynniejszy jest Tokaj, który produkuje wino o tej samej nazwie. W tym roku został on wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Właśnie wrzesień i początek października najlepiej nadają się na wycieczki szlakiem win. W wielu węgierskich miejscowościach odbywają się winiarskie festiwale, podczas których można degustować różne gatunki win, poznać tajemnice ich produkcji, a także pobawić się i odkryć węgierski folklor. Jednak najważniejszą imprezą jest Festiwal Win w Tokaju, który odbędzie się od 6 do 8 października oraz Międzynarodowy Festiwal Wina i Szampana w Budapeszcie, trwający do 14 września. Podobne imprezy będą się odbywały także w: Pecs, Badacsony nad Balatonem, Szekszard, Koszeg koło Sopronu i w wielu innych. Więcej informacji na temat festiwali można przeczytać na stronach: www.winefestival.hu, www.szekszard.hu, www.pecs.hu.
W Krakowie znaleziono zwłoki australijskiego turysty
Zobacz całość »W Krakowie znaleziono zwłoki 26-letniego turysty z Australii. - Prawdopodobnie mężczyzna wypadł z okna - poinformowała Sylwia Bober-Jasnoch z zespołu prasowego małopolskiej policji. Wyniki sekcji zwłok wykazały, że przyczyną śmierci był upadek z dużej wysokości. Ciało znalezione zostało w czwartek w bramie kamienicy w centrum Krakowa.
Policja ustaliła, że Australijczyk wynajmował pokój w kamienicy i przed powrotem do niej bawił się wraz ze znajomymi w jednym z lokali w centrum Krakowa. Towarzystwo pożegnało się i wróciło do hostelu, natomiast obywatel Australii wracał wraz z kolegą do mieszkania około 2 w nocy i najprawdopodobniej był pijany.
Wyjaśnieniem sprawy zajęła się specjalna grupa dochodzeniowo - śledcza.
Wirus w ustrońskich sanatoriach
Zobacz całość »Ośrodki sanatoryjne w Ustroniu mają w ostatnim czasie kłopot z wirusem, który zaatakował kuracjuszy - mają oni biegunkę i wymiotują - jednak zdaniem sanepidu nie znaczy to, że trzeba rezygnować z wyjazdu. Choroba bowiem nie jest groźna. Sanatoria postanowiły zwiększyć środki bezpieczeństwa w celu nie rozprzestrzeniania się wirusa - pisze Gazeta Wyborcza.
Wirus zaatakował w sanatoryjnej dzielnicy Zawodzie, w poniedziałek sanepid otrzymał zgłoszenie o wystąpieniu biegunek i wymiotów u kuracjuszy z Przedsiębiorstwa Uzdrowiskowego "Ustroń", oraz z trzech innych ośrodków w tej części miasta.
- Jak dotąd zanotowaliśmy 139 przypadków zachorowań. Najbardziej prawdopodobną przyczyną jest wirus przenoszący się także drogą kropelkową - mówi Alicja Książek, szefowa Oddziału Epidemiologii Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Katowicach.
- Sąsiadka ze stolika w jadalni bardzo się skarżyła na dolegliwości żołądkowe, osłabienie, ból głowy. Będę tu jeszcze dwa tygodnie. Mam nadzieję, że nie zachoruję - mówi pani Łucja Majerska, która w Ustroniu kuruje się od dziesięciu dni.
Wiadomo, że wszytskie przypadku zatrucia miały bardzo łagodny przebieg i nie wymagały hospitalizacji, objawy ustępowały już po kilkunastu godzinach. - Nie ma żadnego zagrożenia dla kuracjuszy. Stosowaliśmy tylko leczenie objawowe: dietę, środki zapobiegające wymiotom i biegunce. Średnia wieku naszych pacjentów to 75-80 lat. Zwłaszcza w okresie wczesnojesiennym, tak jak teraz, znacznie obniża się u nich odporność. Dlatego część z nich jest podatna na działanie wirusa - tłumaczy Leszek Kowalewski, ordynator oddziału kardiologicznego oraz kierownik Sanatorium i Szpitala Uzdrowiskowego Równica.
Badania wody nie wykazały niczego niepokojącego, wyklucza się także zatrucie pokarmowe, ponieważ sanatoria, w których doszło do zachorowań mają oddzielne kuchnie i dostawców żywności. - Badania wykluczyły występowanie bakterii w żywności i materiale pobranym od pacjentów - mówi dr Karol Grzybowski, dyrektor Przedsiębiorstwa Uzdrowiskowego "Ustroń".
Ostateczne wyniki badań znane będą za kilka dni, zlecono m.in. dezynfekcję w sanatoriach, umieszczenie chorych w osobnych pokojach oraz czasową rezygnację z organizowania imprez dla kuracjuszy. Co ważne nie zanotowano takich przypadków wśród miejscowej ludności.
Compagna del Sole teraz na ulicy Wierzbowej
Zobacz całość »Restauracja Compagna del Sole przeniosła się z ulicy Żurawiej na ulicę Wierzbową 9/11, zajmując jednocześnie miejsce dotyczasowego lokalu Bruno. Nowy telefon do Caompagna del Sole to 022 827 03 51.
Jest też mowa Compagna del Sole Flyer's na ulicy Moliera 2 - telefon 022 692 85 85. Istnieć przestał natomiast lokal w orientalnym stylu Ginger mieszczący się dotychczas przy Nowym Świecie. Zamknięto też afrykańska restaurację Babaloo przy ulicy Nowogrodzkiej na tyłach hotelu Novotel
Nowe menu w Kurt Schellers Restaurant z okazji trzecich urodzin hotelu i restauracji
Zobacz całość »Trzy lata temu zaczął działać Hotel Rialto i Kurt Schellers Restaurant. Oficjalnie otwarcie miało miejsce 18 września 2003 roku, wówczas szef kuchni Kurt Schellers Resaurant proponował danie kuchni międzynarodowej. Jednak w miarę upływu czasu Scheller zafascynowany kuchnią polską, urozmaicał menu, by ostatecznie wybrać tylko dania inspirowane polską tradycją ziemiańską.
Obecnie szef kuchni przygotowuje co miesiąc menu degustacyjne złożone z dwunastu dań opartych na sezonowych produktach. Z okazji trzeciej rocznicy istnienia hotelu i restauracji Scheller przygotował specjalne menu, które bardzo przypomina dania z pierwszej karty sprzed trzech lat.
Dań będzie można spróbować w dniach miedzy 18 a 24 września.
Co znajdzie się w karcie? Będą marynowane warzywa w stylu Rialto - Scheller postawił na pomidory w occie balsamicznym oraz cukinię w oliwie z oliwek z pierwszego tłoczenia i ziołach prowansalskich. Spróbować będzie też można tajskiej zupy tom yum z trawą cytrynową i galangalem, azjatyckim imbirem, risotto z szafranem i listkami złota oraz lasagne z cielęcina i szpinakiem. Najbardziej polskim daniem w karcie będzie deser, na który złoży się mus z toruńskich pierników. Ile kosztuje taka przyjemność? Cena menu dla jednej osoby to 100 zł, kolejne 30 trzeba dopłacić za dwie lampki wina.
Pojawiły się przewodniki kulinarne Pascala
Zobacz całość »Wojaże po świecie pozwalają na poznanie kuchni krajów, w których się przebywa. Na przeciw kulinarnym przygodom podróżujących wyszło wydawnictwo Pascal, które wydało przewodniki kulinarne po śródziemnomorskich krajach.
"Przewodnik kulinarny. Grecja" i "Przewodnik kulinarny. Włochy" to tytuły, po których czytelnik oczekuje wiadomości o kraju, do którego się wybiera i jego gastronomicznych tradycjach. Niejeden czytelnik szukać będzie też w przewodniku porad, gdzie szukać restauracji, jakimi kryteriami kierować się przy wyborze i co w nich zamawiać. Jednym słowem wszystko to, co mogłoby być tematem pasjonującej opowieści.
Nowo wydane przewodniki Pascala zrecenzowała Rzeczpospolita. Jej zdaniem publikacje ta poświęcają jednak tematom gastronomicznych tradycji niewiele miejsca, a to pozostawia niedosyt czytającego. Umieszczono w nich jedynie krótki "Alfabet kulinarny", a informacje na temat gastronomii krajów można znaleźć w rozdziałach poświęconych poszczególnym regionom Włoch i Grecji. Wydaje się jednak, że informacji jest tych zbyt mało jak na przewodnik kulinarny.
Na przykład włoskim winom i makaronom poświęconych zostało jedynie kilka zdań. Większość miejsca w przewodnikach zajmują przepisy kulinarne, które można znaleźć także w innych książkach kucharskich, jednak zdaje się, że wydawnictwa nie spełniają pożądanego zadania, jakim jest wyprawa kulinarna po Grecji czy Włochach. Seria jest solidnie wydana i efektownie ilustrowana więc będzie się ładnie prezentować na półce, zdaje się, że będzie to główna korzyć, jaką można odnieść z jej zakupu.
Nowe promocje przewoźników na jesień
Zobacz całość »Sezon letni dobiega końca, a przewoźnicy toczą bitwę o klienta. W rozkładach lotów wszystkich przewoźników pojawiły się już promocyjne ceny biletów oraz now kierunki. Poniżej przedstawiamy niektóre z nich, wybrane przez Rzeczpospolitą:
- Wizz Air otwiera nową trasę - od 25 listopada samoloty tego przewoźnika będą latać z Warszawy do Grenoble. Ceny biletów zaczynają się od 201 zł wraz z opłatami lotniskowymi. Rezerwacji można dokonywać na stronie internetowej www.wizzair.com lub pod numerem telefonu 022 351 94 99.
- Ryanair wpisał do swojej nowej siatki lotów rejs z Wrocławia do Mediolanu. Inauguracyjny rejs obdędzie się 31 października . Bilety można rezerwować na stronie przewoźnika www.ryanair.com.
- Lufthansa przygotowała następujące promocje: od 290 zł - Mediolan, Paryż, 399 zł - Londyn, 890 zł - Chicago i Nowy Jork, Waszyngton, 1190 zł - Dubaj, 1290 zł - San Francisco, 1390 zł - Delhi i Bombaj (Mumbaj), 1490 zł - Pekin i Szanghaj, 2149 zł - Johannesburg w Lufthansie. Wyloty do 15 grudnia. Rezerwacji dokonywać można na www.lufthansa.pl lub tel. 0801 312 312.
- Propocycja na jesień przewoźnika British Airways to: Wyspa Wielkanocna - 4092 zł, Surabaja - 3882 zł, Bangkok - 3504 zł, Los Angeles - 2347 zł, Chicago i Nowy Jork - 1752 zł, Barbados - 3121 zł, Tokio - 2656 zł. Ceny biletów w obie strony z opłatami lotniskowymi. Rozpoczęcie podróży do 31 marca. Strona internetowa linii lotniczych to www.ba.com.
- Z LOT-em można polecieć do Nowego Jorku i Chicago za 1620 i 1420 zł. Wyloty do tych miejsc będą 31 października - strona przewoźnika to www.lot.pl lub tetefon 0801 703 703
Będzie reforma kolei!
Zobacz całość »Ministerstwo Transportu i Budownictwa opracowało "Strategię dla transportu kolejowego do roku 2009", w której wytyczono trzy podstawowe cele: lepsza efektywność gospodarowania, podnoszenie jakości obsługi użytkowników kolei oraz ochrona miejsc pracy.
Wg Ministerstwa Transportu, obecny przebieg restrukturyzacji PKP i osiągnięte rezultaty wskazują, że wyczerpał się zakres zmian w sektorze kolejowym, który został wyznaczony przez wcześniejsze programy oraz strategie rządowe. Powstałe w czerwcu 2001 r. spółki kolejowe, które zajmują się przewozami i zarządzaniem infrastrukturą kolejową, niestety nie doprowadziły do poprawy efektywności działania kolei, a co więcej wzrosło zadłużenie Grupy PKP. Pomimo iż straty w czerwcu 2005 r., wyniosły 707 milionów zł, wynik ten powszechnie uznano za sukces, gdyż w latach poprzednich, strata była prawie trzykrotnie większa!
Nowa strategia, w maksymalnie możliwym stopniu nie będzie zmierzać do likwidacji miejsc pracy, ale będzie je racjonalizować i tworzyć nowe! Reforma wiąże się ze zmniejszeniem liczby pracowników administracyjnych. Przewiduje się w zamian zwiększenie liczby pracowników obsługi handlowej, akwizycji i marketingu. Ministerstwo Transportu przewiduje także wzrost zapotrzebowania na inżynierów z uprawnieniami do prowadzenia robót liniowych. Poza tym wzrośnie również zapotrzebowanie na specjalistów przygotowujących, przeprowadzających i rozliczających inwestycje finansowane ze środków UE oraz na specjalistów z dziedziny ekonomii i zarządzania finansami.
Jednym z zasadniczych warunków sukcesu naprawy grupy PKP, jest restrukturyzacja finansowa, która zakłada przede wszystkim doprowadzenie do stabilizacji finansowej PKP SA i całej grupy. Strategia zakłada utworzenie Podatkowej Grupy Kapitałowej PKP (możliwość wspólnego rozliczania się z podatku CIT i VAT przez spółki z grupy PKP) oraz t oddłużenie spółek PKP Przewozy Regionalne i PKP SA. Restrukturyzacja finansowa grupy PKP, będzie polegała na przygotowaniu spółek grupy do prywatyzacji. Jednak wcześniej należy podnieść ich wartość, zahamować zatory płatnicze między spółkami kolejowymi, podnieść efektywność gospodarowania w spółkach, ustabilizować zadłużenia grupy PKP oraz zapewnić bieżą obsługę zadłużenia i bieżącego zarządzania płynnością w grupie. Niezbędne będzie także uregulowanie kwestii majątkowych, aby można było urealnić koszty operacyjne i określić wielkość kapitałów.
Za przekroczenie granicy w Giurgiu w Rumunii trzeba zapłacić 32 euro!
Zobacz całość »Rumuńska gazeta Ziua zauważyła, że na granicy Rumunii w miejscowości Giurgiu stosowany jest mafijny system okradania podróżnych, który w dodatku działa zupełnie legalnie i zgodnie z prawem.
O co dokładnie chodzi? Otóż przekraczający granicę w tym miejscu zobowiązani są do uiszczenia opłaty tranzytowej w wysokości 13 euro i drugie tyle muszą zapłacić tytułem opłaty ekologicznej oraz 6 euro za przejazd przez most na Dunaju. Ogółem koszt przekroczenia granicy w Girurgiu zapłacić trzeba 32 euro. Dodatkowo wszyscy ci, którzy nie są w posiadaniu rumuńskiej waluty, zapłacą więcej, ponieważ przeliczniki w pobliskich kantorach są bardzo niekorzystne.
Zdaniem gazety Ziua pobierane od podróżnych pieniądze nie są przeznaczane na poprawę warunków panujących na przejściu granicznym. Jak podaje gazeta nawierzchnia jest tam pełna dziur, brakuje oświetlenia i wszędzie są śmieci.
Opłata czeka także tych, którzy nie wykupili rumuńskiej winiety - brak takowej to koszt w wysokości 95 euro.
::: 2006-09-16 :::
Ukryte koszty w cenach biletów tanich linii
Zobacz całość »Bardzo często pasażerowie, którzy zamierzają kupić bilet reklamowany za 1 zł, ostatecznie płacą za niego kilkaset złotych.
O doliczeniu opłaty lotniskowej do podstawowej ceny biletu wie praktycznie każdy klient. Jednak przewoźnicy doliczają jeszcze inne opłaty.
Sprawę dodatkowych opłat szczegółowo rozważył Paweł Cybulak z portalu Pasazer.com. Portal zauważył, iz coraz częściej do zakupionego biletu linie lotnicze oferują pakiety ubezpieczeniowe. Podczas rezerwacji opcja wykupu ubezpieczenia jest już zaznaczona. W ten sposób łatwo można przeoczyć zaznaczone pole i zakupić droższy bilet. Dodatkowo nie wszyscy podróżni wiedzą, że tego typu ubezpieczenie nie jest obowiązkowe. Takie praktyki stosują między innymi: Ryanair, Centralwings, Sterling i SkyEurope.
Na stronach Centralwings zaznaczona jest oferta ubezpieczenia za 36 zł. Pod nim jest opcja ubezpieczenia o 12 zł droższa, natomiast jeszcze niżej znajduje się informacja o możliwości zrezygnowania z niego. Dodatkowo pole wyboru "Rezygnuję z ubezpieczenia" znajduje się po przeciwnej stronie.
SkyEurope oferuje ubezpieczenie Sky Premium za 10 Euro.
Należy pamiętać, że ubezpieczenie nie jest obowiązkowe. Przed jego wyborem warto sprawdzić, co ono zapewnia.
Dodatkową opłatę paliwową stosują między innymi: Centralwings, Germanwings i Wizz Air. Jednocześnie Ryanair zapewnia, że nigdy takiej opłaty nie wprowadzi.
Ryanair wprowadził też dodatkową opłatę za każdy bagaż nadawany do luku. W easyJet jedną sztukę bagażu można przewieźć za darmo, jednak za każdą następną pobierana jest opłata. Inne linie nie stosują opłat za bagaż o ile nie przekraczają dopuszczalnej wagi.
SkyEurope i Sterling wprowadziły usługę wysyłania szczegółowych informacji o locie na telefon komórkowy. SkyEurope pobiera za to 5 zł, a Sterling - 8 zł.
Wystarczy, że przy rezerwacji w SkyEurope w odpowiednim polu wpisze się numer komórki, a będzie trzeba zapłacić dodatkowo 5 zł. Natomiast w Sterlingu opcja SMS jest zaznaczona automatycznie. Jeżeli się jej nie odhaczy, przewoźnik doliczy do ceny biletu 8 zł.
Linie lotnicze naliczają też dodatkowe opłaty za użycie karty kredytowej. Opłata za płatność kartą, która przez przewoźników nazywana jest opłatą manipulacyjną stanowi dodatkowe wpływy dla linii lotniczej. Dodatkowo Ryanair i SkyEurope uzależniają wysokość opłaty od ilości osób i odcinków lotów w rezerwacji. Jeżeli jedna osoba leci ze SkyEurope w jedną stronę za płatność kartą zapłaci 10 zł. Jednak jeżeli w podróż w dwie strony wybiorą się trzy osoby, za płatność kartą będą musieli zapłacić aż 60 zł (2 odcinki lotów x 3 osoby x 10 zł). Jedynym sposobem na pominięcie tej opłaty jest wykorzystanie karty debetowej Visa Elektron, dającej możliwość transakcji w internecie. Obecnie kartę tego typu oferuje bank Inteligo.
Portal Pasażer.com porównał ofertę tanich linii lotniczych, działających w Polsce, biorąc pod uwagę kilka zagadnień.
Prezentacja ceny podstawowej:
Centralwings tak
easyJet tak
Germanwings tak
Norwegian wraz z podatkami i wszystkimi opłatami
Ryanair tak
SkyEurope tak
Sterling tak
Wizz Air tak
Podatek i opłaty:
Centralwings tak
easyJet tak
Germanwings tak
Norwegian nie
Ryanair tak
SkyEurope tak
Sterling tak
Wizz Air tak
Ubezpieczenie:
Centralwings tak
easyJet nie
Germanwings nie
Norwegian nie
Ryanair tak
SkyEurope tak
Sterling tak
Wizz Air nie
Opłata paliwowa:
Centralwings tak
easyJet nie
Germanwings tak
Norwegian nie
Ryanair nie
SkyEurope nie
Sterling nie
Wizz Air tak
Opłata za bagaż:
Centralwings tak
easyJet tylko za drugą i kolejne sztuki
Germanwings nie
Norwegian nie
Ryanair tak
SkyEurope nie
Sterling nie
Wizz Air nie
Informacja przez SMS:
Centralwings nie
easyJet nie
Germanwings nie
Norwegian nie
Ryanair nie
SkyEurope tak
Sterling tak
Wizz Air nie
Opłata za płatność kartą:
Centralwings tak
easyJet tak
Germanwings tak
Norwegian nie
Ryanair tak
SkyEurope tak
Sterling nie
Wizz Air tak
Podsumowanie
Centralwings 1
easyJet 3,5
Germanwings 3
Norwegian 6
Ryanair 2
SkyEurope 2
Sterling 3
Wizz Air 3
Zdecydowanym liderem na rynku przewoźników niskokosztowych jest Norwegian, który w najbardziej rzetelny sposób prezentuje ceny. W rankingu portalu Pasażer.com linia zdobyła 6 punktów na 6 możliwych. Po wyborze lotu, klient od razu poznaje cenę, którą ostatecznie zapłaci. Na kolejnych miejscach znalazły się: easyJet z 3,5 punktami, Germanwings, WizzAir i Sterling - po 3 punkty. SkyEurope i Ryanair otrzymały tylko po 2 punkty, natomiast Centralwings tylko 1.
V Europejskie Forum Turystyki 16 i 17 listopada
Zobacz całość »16 i 17 listopada br. odbędzie się V Europejskie Forum Turystyki w Limassol na Cyprze. Tematem wiodącym spotkania ma być promocja Cypru, mająca na celu zwiększenie liczby Polaków odwiedzających ten kraj. Poruszany będzie także temat turystyki wyjazdowej Cypryjczyków, którzy coraz częściej wyjeżdżają w celach turystycznych. Dane wskazują, że liczba zorganizowanych podróży w 2005 roku wzrosła o 6 proc. choć zaznaczyć trzeba, że odsetek wyjazdów obywateli Cypru do Polski jest niewielki.
Ze wstępnych uzgodnień wynika, że zainteresowanie spotkaniem wyrazili przedstawiciele Cypryjskiej Organizacji Turystycznej i Zrzeszenia Hoteli Cypryjskich.
Wszyscy zainteresowani udziałem w spotkaniu proszeni są o kontakt wysyłając maila na adres: barbara.tutak@pot.gov.pl
Termin składania dokumentów upływa 30 września 2006 roku.
LOT wznawia rejsy do Libanu
Zobacz całość »PLL LOT postanowił wznowić połączenie Warszawa - Bejrut - Warszawa. Decyzja jest wynikiem ustabilizowania sytuacji w Libanie i otwarciem lotniska w Bejrucie.
Połączenie ze stolicą Libanu zostało zawieszone 16 lipca bieżącego roku do odwołania. LOT odbywa rejsy do Bejrutu dwa razy w tygodniu - w środy i niedziele o godzinie 21.50.
Kolejny huragan zagraża Meksykowi
Zobacz całość »Meksykowi zagraża huragan, który powstał wskutek tropikalnego sztormu Lane. Amerykańskie Krajowe Centrum Huraganów w Miami na Florydzie ostrzega, że sztorm Lane osiągnie siłę huraganu w miarę jak żywioł będzie się zbliżał do Półwyspu Kalifornijskiego.
Obecnie sztormowi towarzysza ulewy i wiatr, którego siła dochodzi do 96 km na godzinę. Ulice Acapulco pokryte zostały 40 centymetrową warstwą wody.
Prognozy zapowiadają, że Lane dotrze do Półwyspu w sobotę rano. Niecałe dwa tygodnie temu huragan John nawiedził osrodek turystyczny Los Cabos. Wówczas zginęły co najmniej trzy osoby.
::: 2006-09-17 :::
Jak zabezpieczyć się przed chorobą w egzotycznych krajach?
Zobacz całość »Wyjazd do krajów tropikalnych łączy się z dużym ryzykiem styczności z niebezpiecznymi bakteriami i wirusami. Do takiej podróży należy dobrze się przygotować.
Według doktora Wacława Nahorskiego, zastępcy dyrektora Międzywydziałowego Instytutu Medycyny Morskiej i Tropikalnej AM w Gdańsku tylko 15% polskich turystów szczepi się przed wyjazdem do krajów tropikalnych. Zaznacza - Lekkomyślni są zwłaszcza młodzi podróżnicy. Jeśli np. ktoś bez przygotowania wyrusza motocyklem dokoła Afryki, prawie na pewno wróci i znajdzie się u nas z kilkoma chorobami, w tym z malarią i amebozą. Ale turyści podróżujący z biurami podróży, mieszkający w eleganckich hotelach także są narażeni na egzotyczne choroby, choć w mniejszym stopniu.
Ryzyko zachorowania można zmniejszyć praktycznie do minimum dzięki dostępnym szczepionkom i profilaktycznie zażywanym lekom. Niestety za takie zabezpieczenie trzeba zapłacić nawet 1000 zł. Dodatkowo należy zdobyć trochę wiedzy o możliwości zachorowania i przestrzegać zasad higieny.
Najbardziej powszechną chorobą tropików jest malaria. Występuje głównie w Afryce, w krajach na południe od Sahary, a także w południowo-wschodniej Azji oraz w okolicach równika w Ameryce Południowej. Czasem komary malaryczne można spotkać też na wyspach Morza Karaibskiego. Do tej pory jeszcze nie ma szczepionki przeciw malarii. Stosuje się leki przeciwmalaryczne, które są skuteczne nawet w 90%. Najbardziej popularne są malarone oraz lariam. Lek trzeba rozpocząć brać dwa dni przed wyjazdem, a zakończyć dwa tygodnie po powrocie. W sumie takie leczenie kosztuje około 450 zł. Przy wyjazdach do krajów azjatyckich, gdzie malaria jest mniej groźna niż w Afryce, lekarze proponują zażywanie jedynie antybiotyku Doxycyklina.
Dodatkowo na miejscu trzeba chronić się przed komarami. Powinno się chodzić w ubraniach, zakrywających nogi i ręce oraz stosować środki odstraszające. Doktor Nahorski podkreśla - Nie tylko na odsłonięte części ciała. Cienka skarpetka nie jest przeszkodą dla komara.
Kolejną groźną chorobą jest żółta gorączka. Występuje w krajach Czarnej Afryki, głównie w środkowej i zachodniej. Można zaopatrzyć się w skuteczną szczepionkę, która daje odporność już po dwóch tygodniach. Jej koszt wynosi 100 zł. Szczepienie to jest obowiązkowe jedynie w kilkunastu krajach. Nie jest wymagane np. przy wjeździe do Kenii. Jednak świadectwo szczepienia często należy okazać, przy wjeździe z zagrożonego regionu do innego kraju.
Żółtaczka, czyli wirusowe zapalenie wątroby stanowi poważne niebezpieczeństwo we wszystkich krajach o niskim poziomie higieny. Światowa Organizacja Zdrowia zaleca szczepienie przeciwko wirusowi typu A i B przed wyjazdem do większości krajów świata poza Europą z wyjątkiem Grecji, Ameryką Północną, Australią oraz Japonią. Szczepienia trzeba rozpocząć dwa miesiące przed podróżą. Wirus A wnika do organizmu przez pokarm, a szczególnie przez wodę, surowe owoce i warzywa oraz lód do drinków. Dlatego należy pić wodę wyłącznie z butelki z nienaruszonym kapslem. Natomiast wirus typu B przenoszony jest przez krew. Ryzykowne jest więc uprawianie sportów, przygodny seks oraz zabiegi kosmetyczne, np. przekłuwanie uszu.
Dobrze jest zaszczepić się też przeciw tężcowi. WHO zaleca to szczepienie przed wyjazdem do wszystkich krajów świata bez żadnego wyjątku.
W wielu rejonach, między innymi w Kenii i Tajlandii, zalecane jest również szczepienie przeciw durowi brzusznemu oraz wściekliźnie.
Niestety, nie ma szczepionek przeciw bardzo powszechnym w krajach tropikalnych pasożytom, które powodują np. filariozę, czyli chorobę układu chłonnego lub leiszmaniozę, która objawia się trudno gojącymi ranami na skórze. Choroby pasożytnicze są zwykle skutkiem kąpieli lub tylko zanurzenia nóg w rzece lub jeziorze. Nahorski podkreśla - Kąpać się należy tylko w basenie albo w oceanie.
Dodatkowo należy pamiętać też o dużo wyższych temperaturach powietrza i słońcu. Organizm Europejczyka pracuje w klimacie okołorównikowym na granicy wydolności. Szczególnie źle czują się osoby, które szybko się przegrzewają i niedostatecznie pocą, np. otyłe. Nie można zapominać o uzupełnianiu płynów w organizmie. Należy pić minimum 2 - 3 litry wody dziennie, a w przypadku uprawiania sportu nawet 5 litrów.
W celu uniknięcia udaru słonecznego, najlepiej wychodzić na plażę dopiero po godzinie 15, a nawet 16. Konieczne jest też posmarowanie się kremem ochronnym o faktorze ponad 20.
Osoby, które mają problemy z układem krążenia, układem oddechowym lub cukrzycą nie powinny decydować się na wyjazd w tropiki bez konsultacji z lekarzem. Z możliwością wystąpienia kłopotów muszą liczyć się także chorzy na kamicę nerkową. Niedobór wody w organizmie może spowodować zaostrzenie tej choroby. O wakacjach w tropikach w ogóle nie powinny myśleć osoby z chorobami nowotworowymi. Osoby z problemami psychicznymi także powinny unikać tych regionów, gdyż centralny układ nerwowy pracuje w gorącym klimacie znacznie gorzej.
Sprzątamy Tatry
Zobacz całość »Aż 450 osób, w tym uczniowie z Podhala i Krakowa oraz studenci, sprzątało Tatry w ramach akcji "Sprzątanie świata". Młodzi ludzie w piątek wyruszyli w poszukiwaniu śmieci w tatrzańskie doliny i na szlaki.
Uczestnicy akcji mają ambitny plan na weekend. Mają zamiar spenetrować rejony: Morskiego Oka, Doliny Pięciu Stawów, Rusinowej Polany i Palenicy Białczańskiej, Brzezin, Zazadniej, Kośnych Hamrów, Kuźnic, Kalatówek, Hali Gąsienicowej, Dolin Strążyskiej i Kościeliskiej. Inni uczniowie, tym razem z Prywatnego Technikum Hotelarskiego w Zakopanem, powędrowali na sprzatanie okolic Doliny Chochołowskiej i pobliskich dolin oraz szlaków. Udało się im, pracując w trzech grupach, wypełnić 11 worków na śmieci ( o pojemności 150 litrów każdy ). Warto dodać, że prócz zwykłych odpadków znaleziono nawet stary czajnik i kalosze.
Na wieczór pracownicy Parku zaplanowali ognisko dla uczniów uczestniczących w sprzątaniu. Następnie mają się oni przespać w schronisku na Polanie Chochołowskiej i rano w sobotę wyruszyć ponownie na sprzątanie. Na sobotę zaplanowanie jest sprzątanie na Grzesiu i Wołowcu, w Dolinie Lejowej i na Ścieżce pod Reglami.
Dyrektor szkoły, której uczniowie sprzątają góry zaznacza, że szkoła od zawsze uczestniczyła w akcji. Dla uczniów jest to wspaniała lekcja przyrody i geografii a poza tym możliwość bliższego poznania klasowych kolegów. Dlatego biorą udział w "Sprzątaniu Świata" również pierwszoklasiści, którym przy ognisku urządza się chrzest.
100 lat istnienia schroniska w Markowych Szczawinach
Zobacz całość »Schronisko na Markowych Szczawinach świętowało 100-lecie istnienia. Schronisko to leży na wysokości 1180 m n.p.m. i położone jest pod szczytem Babiej Góry - najwyższej góry Beskidów.
Uroczystość obchodów rocznicowych wzbogacona została o mszę świętą, odprawioną przez biskupa Jana Szkodonia, który poświęcił kamień węgielny pod budowę nowego schroniska. Nowy budynek ma powstać w miejscu dotychczasowego w przeciągu trzech lat. - Inicjatorem budowy schroniska Towarzystwa Tatrzańskiego na polanie Markowe Szczawiny na północnych stokach Babiej Góry był Hugo Zapałowicz - powiedział przyrodnik z Babiogórskiego Parku Narodowego Maciej Mażul.
Plan budowy starego schroniska został zastwierdzony 20 maja 1906 roku przez walne zgromadzenie odddziału babiogórskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, a jego budowniczym był ciesla Klemens Trybała z Zawoi.
Po raz pierwszy schronisko zostało oddane do użytku turystom 10 sierpnia 1906 roku, natomiast 14 wrzesnia Hugo Zapałowicz wniósło do niego pierwszą księgę pamiątkową, metalową pieczątkę z napisem "Schronisko babiogórskie" oraz gipsowy posążek który umieszczony został nad wejściem na werandę.
Uroczyste otwarcie schroniska nastąpiło 15 września - było to pierwsze schronisko w Beskidach Zachodnich, poswiecił je wtedy Adam Górkiewicz, wikary z Zawoi.
Popdczas kolejnych dziesięcioleci schronisko było rozbudowywane, a z czasem stało się stałym posterunkiem GOPR.
Nowe połączenie lotnicze
Zobacz całość »Tym razem to linie lotnicze SAS zapowiedziały uruchomienie połączenia lotniczego Sztokholm-Pekin. Lars Lindgren, prezes Scandinavian Airlines International, zaznacza, że pragnie wprowadzić połączenia na takich trasach, które cieszą się największą popularnością.
A to wszystko dlatego, że wielu pasażerów zwabiły loty z Kopenhagi do Szanghaju oraz do Pekinu. SAS widzi potencjał w połączeniu Sztokholm-Pekin. Loty do Pekinu ze Sztokholmu będą miały miejsce cztery razy w tygodniu.
Samoloty z Kopenhagi do Pekinu i Szanghaju nadal będą latać. A pasażerowie podróżujący do Pekinu mogą wybrac między: Business Class, Economy Class i Economy Extra.
Licencja pilota da zarobić 12 tys. na miesiąc
Zobacz całość »Nie ma potrzeby wyjeżdżać z kraju w poszukiwaniu pracy, w Polsce ona na nas czeka. Mianowicie chodzi tu o pracę pilota liniowego. Jest to bardzo intratny zawód a jednocześnie wspaniała szansa.
Gazeta Wyborcza dowiedziała się od dyrektora Ośrodka Kształcenia Lotniczego Politechniki Rzeszowskiej, Mieczysława Góraka, iż w przyszłym roku linie lotnicze będą potrzebowały ok. 150 pilotów. W USA natomiast, ma brakować ponad 10 tys. pilotów! Podobna sytuacja występuje w Kanadzie i Wielkiej Brytanii.
W Polsce niegdyś szkolenie samolotowe było bezpłatne. Tak było do 1989 roku a później gwałtownie zmieniła się struktura finansowania aeroklubów i co za tym idzie za latanie trzeba było zacząć płacić. I tak jest do dziś. Aby zdobyć licencję pilota zawodowego musimy zapłacić ok. 30 tys. zł. Jednak sama licencja zawodowa nie uprawnia nas do pilotowania samolotów komunikacyjnych. Więc aby móc to robić trzeba uzyskać jeszcze szereg dodatkowych uprawnień. Suma sumarum pełne wyszkolenia kandydata na pilota kosztuje ok. 250 tys. zł.
Obecnie nie ma szczególnych problemów ze skompletowaniem załóg, ale ma sie to zmienić. Piloci są potrzebni głównie szybko i prężnie roziwjającym się liniom. Przykładowo Centralwings do 2010 roku planuje zakupić 10 nowych samolotów, co oznacza konieczność znalezienia 120 nowych pilotów. Podobne będzie w przypadku innych linii.
Kierowca autokaru chciał uniknąć zderzenia z jeleniem - zginęły cztery osoby
Zobacz całość »- W pobliżu austriackiego miasta Schrems, w pobliżu granicy z Czechami, w niedzielę rano doszło do wypadku czeskiego autobusu. Zginęły cztery osoby, a 38 zostało rannych - podała policja.
Do wypadku doszło, kiedy autobus zjechał z drogi po tym jak kierowca skręcił gwałtownie, by uniknąć zderzenia z jeleniem. Pojazd znalazł się w rowie i przewrócił się na dach. Ranni zostali przewiezieni do szpitali. W chwili wypadku w autokarze znajdowało się 50 osób, wśród których byli niepełnosprawni z opiekunami.
W akcji ratunkowej brało udział około 200 osób - strażaków i ratowników.
Praski Most Karola można wynając na urodziny!
Zobacz całość »Władze Pragi wynajęły Most Karola prywatnej firmie na organizację wielkiego rautu. Mieszkańcy stolicy Czech nie kryli oburzenia. Słynny most był przez to zamknięty od 6 do 10 września.
Powodem zamknięcia mostu były urodziny znanego projektanta mody Louisa Vuittona i organizacja z tej okazji wielkiego rautu, który odbywał się w ogromnym namiocie. W imprezie uczestniczyło kilkuset niezwykle bogatych gości z całego świata.
Media nieoficjalnie donosiły przed imprezą, że podczas rautu wystąpi gwiazda muzyki pop Madonna, która koncertować będzie w tym czasie w Pradze. Dla Louisa Vuittona miała ona zaśpiewać dwie piosenki.
Dla prażan wydanie zgody przez magistrat na wynajęcie mostu to skandal. Most Karola jest jednym z najcenniejszych zabytków Pragi. Przez mieszkańców czeskiej stolicy i setki tysięcy zagranicznych turystów traktowany jest prawie jak relikwia.
Laptop lub aparat fotograficzny przewożony w walizce nie podlega ubezpieczeniu!
Zobacz całość »W związku z zaostrzeniem zasad bezpieczeństwa dotyczącym wnoszenia niektórych przedmiotów na pokład samolotu, lepiej dobrze wybrać ubezpieczenie podróżne lub - nie zabierać niektórych przedmiotów.
Po ostatniej próbie zamachu na londyńskim lotnisku Heathrow na pokład nie można zabierać m.in. sprzętu elektronicznego. Pasażerowie muszą więc przepakowywać aparaty fotograficzne, telefony komórkowe, laptopy, piloty do alarmów samochodowych czy domowych, tokeny do kont bankowych - do walizek transportowanych w luku bagażowym.
Co jeśli zawartość walizki zostanie skradziona lub uszkodzona, bądź też walizka zostanie skierowana do portu lotniczego innego, niż jej właściciel?
Na odszkodowanie nie mają co liczyć osoby podróżujące z laptopem czy aparatem fotograficznym.
Przykładowo w Warcie samo umieszczenie w luku bagażowym przedmiotów, które wchodzą w skład bagażu podręcznego jest objęte ubezpieczeniem. Jednak sprzęt komputerowy jest już wyłączony z ochrony. - W opisywanym przypadku straty nie zostaną pokryte z posiadanego ubezpieczenia - poinformowano w biurze prasowym Warty.
Ubezpieczenie podróżne Allianz Polska również wyłącza z ochrony sprzęt komputerowy, podobnie aparaty fotograficzne, nośniki danych czy telefony komórkowe.
Straty laptopa nie pokryje również Generali. Sprzęt fotograficzny jest z kolei przez tę firmę ubezpieczony od ryzyka rabunku, ale pod warunkiem, że nosimy go przy sobie.
W Ergo Hestia ubezpieczenie chroni aparat czy laptop, ale w "pełnym" wariancie ubezpieczenia podróżnego, czyli jeśli przedmioty te znajdowały się pod bezpośrednią opieką ubezpieczonego.
Przed podróżą samolotem trzeba zatem dobrze wybrać firmę ubezpieczeniową i pakiet, bowiem najtańszy pakiet może nie chronić wystarczająco przedmiotów przewożonych przymusowo w walizce.
Niektóre z dostępnych ubezpieczeń mogą się w ogóle okazać nieprzydatne przy istniejących obostrzeniach dotyczących bagażu. Dotyczy to między innymi ubezpieczenia tokenów, które są używane przez część banków do bezpiecznego dostępu do kont internetowych.
Jeśli klient Lukas Banku będzie chciał korzystać ze swojego konta podczas zagranicznych podróży, może mieć problem, w przypadku, kiedy token zginie z walizki. Token jest ubezpieczony przez TU Europa, ale:
- Towarzystwo odpowiada za token jako przedmiot i w razie jego kradzieży zobowiązani jesteśmy do zwrotu kosztów związanych z wydaniem przez bank nowego tokena. Nie odpowiadamy za wszelkie inne szkody spowodowane kradzieżą tokena - w tym za nieuprawnione jego użycie - powiedział Paweł Żurawski z departamentu marketingu i PR TU Europa.
Podróżni lepiej chronieni są przed ryzykiem kradzieży z walizki pilota do samochodu czy pilota do alarmu domowego.
- Jeśli w wyniku kradzieży kluczyków zostanie skradziony samochód - decyzję dotyczącą wypłaty odszkodowania podejmuje się indywidualnie - poinformowało biuro prasowe Generali. Zaś w przypadku kradzieży kluczy do domu, muszą istnieć dowody na to, że zostały one skradzione na skutek włamania do pomieszczenia, gdzie był bagaż - dodano.
W Allianz zakres ochrony ubezpieczeniowej w ramach AC nie obejmuje szkód powstałych w wyniku kradzieży, w przypadku nienależytego zabezpieczenia kluczyków czy pilota do samochodu.
- Bagaż zostaje powierzony pracownikom lotniska zgodnie z obowiązującymi przepisami. Przypadek opisany mieści się w zakresie ochrony ubezpieczeniowej Autocasco. Istotne jest, aby w przypadku kradzieży kluczyków i/lub sterowników z bagażu powierzonego pracownikom lotniska właściciel lub upoważniony kierowca niezwłocznie powiadomił policję, tak w kraju, jak i za granicą - powiedział rzecznik prasowy Allianz Polska Marek Baran.
- Warta nie uzna za niedbalstwo umieszczenia kluczyków w walizce. Jednak w razie stwierdzenia ich kradzieży - trzeba poinformować ubezpieczyciela. Zakład ubezpieczeń nie będzie mógł wziąć pod uwagę informacji o kradzieży kluczy lub pilotów z bagaży, jeśli kradzież samochodu lub ruchomości nastąpi np. tydzień albo miesiąc po powrocie z podróży - powiedziała Agnieszka Skupińska z biura prasowego Warty.
Odszkodowanie wypłaci również Ergo Hestia. - W ubezpieczeniu AC uznane będzie, że klucze zostały w odpowiedni sposób zabezpieczone (do czasu obowiązywania obostrzeń w przewozie bagażu podręcznego) - powiedziano w biurze prasowym firmy. Ergo Hestia pokryje też straty, jeżeli z bagażu skradzione zostaną klucze do domu i sterownik do alarmu.
Pomimo wymienionych ograniczeń odpowiedzialności lub jej braku w niektórych przypadkach, ubezpieczyciele podkreślają, że ubezpieczanie bagażu nadal ma sens. - Ma służyć przede wszystkim ochronie bagażu podróżnego - rzeczy przeznaczonych do osobistego użytku, na wypadek jego utraty lub uszkodzenia - mówi Justyna Komońska z biura prasowego Generali.
- Ostatnio wprowadzone na lotniskach ograniczenia dotyczące bagażu podręcznego nie mają wpływu na odpowiedzialność Warty w odniesieniu do bagażu podróżnego - podkreśla Agnieszka Skupińska z biura prasowego Warty.
Problem może pojawić się w momencie, jeśli ktoś przewozi cenny instrument muzyczny i przewoźnik każe mu nadać taki przedmiot jako bagaż w luku. Ubezpieczyciele twierdzą, że nie jest to standardowy bagaż podróżny. - Należy podjąć próbę ubezpieczenia w ramach innych ryzyk niż utrata lub zniszczenie bagażu podróżnego - radzi Generali.
Takie przypadki miały już miejsce. Na przykład muzycy z moskiewskiego teatru Bolszoj, wracając z występów w Londynie po 20 sierpnia, rozważali inny transport niż lotniczy - informowała AFP w depeszy z 11 sierpnia. Wielu muzyków z tego teatru gra bowiem na unikatowych instrumentach z kolekcji państwowej i - zgodnie z umową - nie mają oni prawa pod żadnym pozorem rozstawać się z instrumentem.
Brenna - nowa turystyczna wizytówka Beskidów
Zobacz całość »Brenna ma zostać zmodernizowana do celów turystycznych. Mają powstać nowe restauracje, Hotel górski i wiele innych atrakcji turystycznych.
Brenna już jest popularną miejscowością turystyczną, znajduje się bowiem pomiędzy szczytami Równicy, Trzech Kopców i Kotarza. Znajdujące się tam domki letniskowe zasiedlane są w sezonie głownie przez mieszkańców Śląska. Brenna chce jednak zawalczyć o turystów z całej polski dlatego też mieszkańcy chcą aby ich miejscowość stała się wizytówką Beskidów. Projekt inwestycji już jest, został przygotowany przez Stowarzyszenie na rzecz Rozwoju Gminy, Urząd Gminy, Regionalną Izbę Gospodarczą i Górnośląską Agencję Przekształceń Przedsiębiorstw.
Plany mają być weryfikowane i korygowane dla stworzenia optymalnego projektu rozwoju miejscowości. Wśród propozycji znalazły się między innymi: tor saneczkowy, nowoczesne trasy narciarskie i biegowe, wyciągi dla narciarzy czy kolejka linowa, również planuje się zbudowanie schroniska z bazą noclegową i gastronomiczną, oraz unowocześnienie hali sportowej. W planach jest również budowa drogi z Brennej do Szczyrku. W miejsce boiska pojawić miałby się rynek z kawiarniami i restauracjami.
Górnośląska Agencja Przekształceń Przedsiębiorstw szacuje, że dzięki tym inwestycjom przychody mieszkańców Brennej i Szczyrku będą wynosić ok. 10-20 mln. zł rocznie.
Powstanie dzięki temu nie tylko lepsza baza turystyczna, ale również wiele nowych miejsc pracy. Już rozpoczęto prace nad zmianą zagospodarowania przestrzennego pod kontem przyszłych inwestycji.
Tak więc mieszkańcy Brennej zakasują rękawy dopracy, bo wiedzą, że aby turyści zostawiali w ich miejscowości pieniądze muszą zaproponować im odpowiednie warunki. Tym bardziej, że te prace wspomogą środki z Unii Europejskiej, która już przekazał na ten cel 50 000 Euro.
Archiwum 2010/16 Archiwum 2003/51 Archiwum 2008/32
Wszystko o pośrednikach nieruchomości
7 czy 22% VAT od usług własnych?
Beskidy: turyści odwołują rezerwacje na święta i sylwestra
Nowe internetowe biuro podróży
ULC: wydawanie i zwrot Certyfikatu Członka Załogi (CMC)
Bezpłatny przejazd w Doncaster Sheffield dla pasażerów lecącyc Wizz Air z Katowic
PLL LOT kupują nowoczesne Boeingi 787
Funclub otworzyło nowy oddział we Wrocławiu
Prezentacja Łodzi na stronie Ryanaira wymaga poprawek
Nagrody Magellana dla przewodników PolskaTurystyczna.pl
Czeski przewoźnik CSA nabywa airbusy A319





